Podporządkowanie amerykańskiego dolara w relacji z innymi głównymi walutami się nie kończy. Jeżeli na jakimś wykresie USD nie traci, to pozostaje w konsolidacji. Oznacza to brak argumentów na wyprowadzenie kontrataku i jednocześnie zaakceptowanie strat poniesionych w pierwszej sesji tygodnia. W oczach inwestorów nadal zyskuje japoński jen. Czy środowe dane z rynku pracy w USA wprowadzą zmienność na forex?
Amerykański konsument słabnie
Wczorajsze dane ze Stanów Zjednoczonych okazały się negatywne. Sprzedaż detaliczna słabnie. Za grudzień odnotowano wzrost 2,4% r/r. Jest to mniej niż listopadowe 3,3% r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano brak zmian (0% za grudzień) względem wzrostowego listopada (0,6%). Niższy od poprzedniego jest także subindeks nieuwzględniający samochodów i paliw. Spadający popyt w grudniu, czyli miesiącu świątecznym, jest znakiem ostrzegawczym dla decydentów, którzy wiedzą, że bez konsumpcji gospodarka spowalnia. To dlatego w ostatnich godzinach w mediach zaczęły się pojawiać komentarze rozważające więcej niż dwa cięcia stóp w USA do końca roku. Mimo że póki co są to jedynie dywagacje, ich wpływ jest widoczny na forex. Amerykańska waluta pozostaje słaba na rynku walutowym. W środę przed południem USD osłabiał się względem funta czy jena. Dodatkowo „zielony” nadal nie może znaleźć argumentów, aby pokazać siłę w relacji do euro, franka czy chińskiego juana. Po poniedziałkowym osłabieniu na wykresach EUR/USD, GBP/USD i USD/CNY trwa konsolidacja, która i tak delikatnie faworyzuje waluty z Europy i Azji.
Skąd bierze się siła jena?
Japońska waluta po niedzielnych wyborach parlamentarnych ma się naprawdę dobrze. Poniedziałkową sesję wykres USD/JPY zaczynał przy 158 JPY, a kończył przy 156 JPY. Wczorajszy dzień zakończyliśmy przy 154,5 JPY, a dziś o poranku jednego dolara mogliśmy kupić za 153 jeny. Rynki ewidentnie uwierzyły w JPY, który ma się umacniać nie tylko na skutek jastrzębiego stanowiska Banku Japonii w polityce monetarnej (czego skutkiem mają być kolejne podwyżki stóp procentowych). Uwagę inwestorów przyciąga również narracja mówiąca o „obserwacji” kursu jena ze strony władz. To – w połączeniu z retoryką dalszego osłabienia amerykańskiego dolara, której zresztą wtóruje sam prezydent USA – sugeruje dalsze zniżki na wykresie USD/JPY. Istotnym faktem jest również oddalanie się od poziomu 160 JPY, do którego przekroczenia decydenci z Kraju Kwitnącej Wiśni zdecydowanie nie chcą dopuścić.
Przed nami ciekawsza druga połowa tygodnia
Ostatnie sesje, ze środą włącznie, to dni, w których kalendarz makroekonomiczny nie obfitował w istotne publikacje ze światowych gospodarek. Dziś czekamy jedynie na dane z amerykańskiego rynku pracy, jednak i w tym przypadku rynki nie spodziewają się fajerwerków. Stopa bezrobocia w USA ma utrzymać się przy 4,4%, a zmiana zatrudnienia, zarówno w sektorze prywatnym, jak i pozarolniczym, ma delikatnie wzrosnąć do 70 tys. Dane bliskie oczekiwaniom nie powinny mieć większego wpływu na notowania dolara. Zaskoczeniem może być jedynie istotna rozbieżność względem prognoz. W środę o godzinie 13:00 kurs EUR/USD oscyluje przy 1,191 USD. W tym otoczeniu względnie dobrze radzi sobie krajowa waluta. Kurs EUR/PLN utrzymuje się poniżej 4,22 PLN, CHF/PLN poniżej 4,62 PLN, a kurs USD/PLN poniżej 3,54 PLN. Jeżeli popołudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy nie wpłynie na dolara i pośrednio na złotego, to większej zmienności notowań krajowej waluty możemy spodziewać się dopiero jutro podczas odczytu PKB lub w odpowiedzi na piątkowe publikacje inflacji konsumenckiej (zarówno z Polski, jak i z USA).






