Europa mówi dość dezinformacji

Dezinformacja przestała być jedynie problemem technologicznym – stała się wyzwaniem społecznym, które zagraża demokracji, osłabia zaufanie do instytucji państwowych, pozwala na manipulowanie opinią publiczną i niszczy reputację jednostek. W Unii Europejskiej, a szczególnie w Polsce, skala tego zjawiska rośnie – już 84% Polaków zetknęło się z fake newsami (DigitalPoland2024). W obliczu rosnącego zagrożenia dezinformacją, Unia Europejska musi inwestować w narzędzia do weryfikacji faktów i rzetelne dziennikarstwo – apeluje Robert Szustkowski – autor Europejskiej inicjatywy rozszerzenia dyrektywy Prawa do bycia zapomnianym na media jako administratorów danych.

To nie kwestia ograniczania wolności słowa, ale tworzenia mechanizmów ochronnych przed agresywnym aktywizmem i promowania niezależnych narzędzi weryfikujących fakty” – tłumaczy Gillian Tett, dziennikarka Financial Times, apelując o poparcie dla inicjatyw przeciwko dezinformacji.

Potwierdza to ostatni wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał, że tzw. prawo do bycia zapomnianym, przewidziane w RODO, jest autonomiczną podstawą domagania się usunięcia danych z cyfrowych publikacji. – W obliczu rosnącego zagrożenia dezinformacją Unia Europejska musi podjąć kroki prawne w celu większej ochrony obywateli przed fake newsami. Tylko jakościowe i odpowiedzialne dziennikarstwo może wypełnić lukę, którą obecnie zajmują nieodpowiedzialne platformy społecznościowe podkreśla Szustkowski.

Dezinformacja w Polsce

Skala dezinformacji w Polsce jest znacząca, ponieważ 84% Polaków zetknęło się z fake newsami w 2024 roku, a 9 na 10 potwierdziło prawdziwość co najmniej jednej fałszywej informacji – wynika z badań DigitalPoland 2024. Najczęstszym źródłem fake newsów są media społecznościowe (55%), telewizja (53%) i przekazy polityków (52%), często przekazywane przez innych ludzi (59%). Polacy mają wysoką świadomość problemu (73% uważa, że celem fake newsów jest manipulacja) i oczekują działań ograniczających dezinformację od platform internetowych (58%) i rządu (51%), nawet kosztem wolności słowa.

Fałszywe informacje w artykułach, mediach społecznościowych, nagraniach wideo i audio – dzisiejszy świat przyzwyczaił nas do tego, że kłamstwo może kryć się wszędzie. Sztuczna inteligencja wielokrotnie ułatwia nam życie, ale daje też nieograniczone możliwości w tworzeniu fałszywego przekazu – informuje Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce (Interia.pl, 14.11.2025)

Dezinformacja stała się realną bronią. Z danych dostępnych na stronie Komisji Europejskiej wynika, że 83 proc. ludzi uważa, że dezinformacja zagraża demokracji, 63 proc. młodych Europejczyków natrafia na fake newsy częściej niż raz w tygodniu, a 51 proc. Europejczyków uważa, że padło ofiarą dezinformacji online. Te liczby wprost pokazują, że dezinformacja jest już problemem globalnym.*

NSA i unijna dyrektywa DSA potwierdzają rekomendacje autora inicjatywy

Odpowiedzią na rosnące zagrożenie dezinformacją w mediach ma stać się inicjatywa filantropa i aktywisty społecznego Robert Szustkowskiego. Inicjatywa, która otrzymała już rekomendacje władz Komisji Europejskiej, ma na celu nie tylko zwiększenie ochrony obywateli przed dezinformacją, ale także wprowadzenie systemowych zmian umożliwiających lepsze zarządzanie kryzysem dezinformacyjnym w Europie. Dostrzegając luki w zakresie ochrony prywatności i reputacji w kontekście dezinformacji, Robert Szustkowski zainicjował dialog z Komisją Europejską na temat rozszerzenia „Prawa do bycia zapomnianym” również na media, jako administratorów danych. W jego propozycji, aby skutecznie zwalczać dezinformację w Unii Europejskiej, należy utworzyć rejestr naruszeń praw osobistych oraz powołać Rzecznika Praw Czytelnika, który wspierałby osoby poszkodowane przez fałszywe informacje w przygotowaniu standardowego formularza zgłoszeniowego.

Poza obywatelskim projektem, istnieją kluczowe inicjatywy, takie jak powołane, krajowe centra EDMO (European Digital Media Observatory), które mają prowadzić skoordynowane działania fact-checkingowe. Innym, równie istotnym narzędziem jest wprowadzone i implementowane w krajach UE rozporządzenie Digital Services Act (DSA) – które zobowiązuje platformy internetowe do monitorowania i usuwania nielegalnych treści oraz ograniczania rozprzestrzeniania się dezinformacji w internecie. Zgodnie z wytycznymi DSA, obywatele będą mogli w ramach procesu administracyjnego żądać usunięcia bezprawnych treści.

Podobnie wyrok Naczelnego Sądu Administracyjny (NSA), który stanowi ważny argument dla osób uważających, że dostępne w mediach dane są nieprawdziwe i żądają ich usunięcia z materiałów prasowych, znajdujących się w cyfrowych zasobach archiwalnych. Sąd przypomniał, że jeśli przetwarzanie danych osobowych nie jest już niezbędne, to prawo do bycia zapomnianym powinno przysługiwać osobom.

Sztuczna inteligencja – nowa broń w rękach dezinformatorów

Współczesna dezinformacja coraz częściej korzysta z technologii AI. Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji umożliwiają błyskawiczne tworzenie deepfake’ów, botów i fałszywych kont, co zwiększa skalę wpływu na opinię publiczną. „AI przyspiesza produkcję zmanipulowanych treści, które deformują rzeczywistość i niszczą reputacje” – ostrzega Wojciech Głażewski, dyrektor Check Point Software Technologies w Polsce.

Eksperci apelują, by sprawdzać źródła, porównywać treści z oficjalnymi komunikatami, a redakcje powinny wdrażać własne mechanizmy weryfikacji faktów – dokładnie takie, jakie przewidziano w propozycji Szustkowskiego skierowanej do Komisji Europejskiej. 📄 Zobacz dokument – Otwarte pismo do KE

Źródła:

Financial Times – https://www.ft.com/content/e0e1a016-e4e0-4628-a0ac-c4a6e9d15db6

Rzeczpospolita: https://www.rp.pl/dane-osobowe/art42415621-mozna-zadac-prawa-do-bycia-zapomnianym-takze-w-cyfrowych-archiwach-prasowych

Interia.pl: https://wydarzenia.interia.pl/blizej-europy/news-dezinformacja-jako-bron-jak-broni-sie-ue,nId,22453746

NanoGroup inwestuje 7,5 mln zł w Auxilius Pharma

NanoGroup SA – notowana na GPW innowacyjna spółka biotechnologiczna – strategicznie poszerza portfolio o segment Value Added Medications, finansując 7,5 mln zł nowej emisji akcji Auxilius Pharma SA w ramach rundy inwestycyjnej tej spółki o łącznej wartości 15 mln zł. Środki pozyskane w tym ważnym dla branży procesie umożliwią Auxilius Pharma SA – pionierowi wśród polskich firm w obszarze leków o wartości dodanej – przeprowadzenie badania klinicznego fazy 1b ulepszonego leku na przewlekłą dławicę piersiową, otwierając drogę do partneringu z priorytetem na strategiczny rynek amerykański. Zdarzenie to wpisuje się również w plan długoterminowego kierunku rozwoju NanoGroup SA, ukierunkowanego na budowę silnej, zintegrowanej grupy biotechnologicznej.

Auxilius Pharma SA to prywatna polska firma farmaceutyczna, jako jedna z nielicznych działająca w modelu virtual biotech. Specjalizuje się w opracowywaniu leków o wartości dodanej (Value Added Medications, VAM) – czyli preparatów, które wykorzystują już zbadane i dopuszczone do stosowania substancje czynne, ale w nowoczesnych formułach poprawiających skuteczność leczenia i komfort pacjenta. W przypadku Auxilius Pharma SA oznacza to autorską technologię modyfikacji sposobu uwalniania leku w organizmie, co pozwala zmniejszyć częstotliwość jego przyjmowania i zoptymalizować profil farmakokinetyczny leku. W wielu obecnie stosowanych terapiach konieczne jest częste dawkowanie, co powszechnie prowadzi do zmniejszenie skuteczności leczenia będącego konsekwencją braku jego przestrzegania (adherence). Dzięki zmienionemu dawkowaniu przyjmowanie leku jest prostsze dla pacjenta i poprawia długoterminową efektywność terapii, co jest szczególnie istotne w chorobach przewlekłych. Wiodącym projektem Auxilius jest AUX-001: lek na przewlekłą, stabilną dławicę piersiową. Preparat oparty jest na sprawdzonym mechanizmie działania i profilu bezpieczeństwa. Łagodzi objawy choroby, zmniejsza ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych i ogranicza liczbę hospitalizacji, a nowoczesna, jednodawkowa formuła sprawia, że leczenie staje się wygodniejsze i potencjalnie bardziej skuteczne.

Spółka prowadzi ścisłą współpracę z FDA i planuje złożenie wniosku o dopuszczenie preparatu AUX-001 do obrotu w USA w 2028 roku. Model działania oparty o rozwój leków o wartości dodanej (Value Added Medications) w oparciu o ścieżkę regulacyjną 505(b)2 umożliwia znaczące skrócenie czasu rozwoju projektów, redukcję kosztów i zmniejszenie ryzyka, jednocześnie sprzyjając budowaniu strategicznych partnerstw w obszarze badań klinicznych i komercjalizacji innowacyjnych leków.  Oznacza to, że Auxilius Pharma SA może szybciej wprowadzać na rynek sprawdzone, bezpieczne i nowoczesne terapie, ograniczając ryzyko finansowe i operacyjne, jednocześnie zwiększając szanse na komercyjne powodzenie swoich projektów i będąc w stanie stworzyć mocne portfolio praw własności intelektualnej. Wybrany przez spółkę model działania virtual biotech pozwala na dużą elastyczność i efektywność kosztową, ze względu na niskie stałe koszty działania.

 Z przyjemnością ogłaszam podpisanie umowy dotyczącej rundy finansowania o wartości 15 mln zł. Tym bardziej, że naszym partnerem na drodze dalszego rozwoju staje się pośrednio NanoGroup. To dla nas moment przełomowy, który otwiera kolejny etap rozwoju firmy i daje mocny impuls dla naszego kluczowego projektu AUX-001. Planujemy w 2026 roku przeprowadzić kolejną fazę kliniczną. Po jej pomyślnym zakończeniu do przeprowadzenia pozostanie już tylko badanie fazy 3, co sprawi, że nasz projekt znacząco zyska na atrakcyjności dla przyszłych partnerów, ponieważ będzie już bliski wejścia na rynek. Możliwe, że już na początku 2027 roku zawrzemy umowę partneringową z jednym z graczy mających mocną obecność na rynku leków kardiologicznych w USA. Wiele firm, z którymi rozmawiamy poszukuje projektów na etapie fazy 3, żeby móc szybko uzupełnić swój pipeline. – mówi Jędrzej Litwiniuk, prezes zarządu Auxilius Pharma S.A.

Część pozyskanych środków – 7,5 mln zł – pochodzi z umowy objęcia akcji serii D przez fundusz ffVC, który dokonuje transakcji w imieniu NanoGroup S.A. Akcje objęte przez fundusz mają charakter uprzywilejowany.

W ramach porozumienia NanoGroup SA i fundusz ffVC podpisały side-letter określający zasady nadzoru  oraz realizacji praw wynikających z uprzywilejowanego charakteru inwestycji. Pozostałe środki w wysokości 7,5 mln zł wnosi fundusz NCBR Investment Fund ASI S.A. w ramach koinwestycji z funduszem ffVC.

Obie spółki – NanoGroup S.A. i Auxilius Pharma S.A. – prowadzą dalsze rozmowy dotyczące pogłębienia współpracy oraz potencjalnych synergii, jakie może przynieść partnerstwo. – Widzimy w Auxilius Pharma wyjątkowego partnera o dużym potencjale wzrostu i silnym zapleczu naukowym. To partnerstwo, a także zawarta transakcja, mają kluczowe znaczenie dla rynku, pokazując dynamiczne zmiany w sektorze i rosnącą rolę firm – takich jak nasze – w kształtowaniu nowego krajobrazu branżowego. – zaznacza Przemysław Mazurek, prezes zarządu NanoGroup SA.

Nasz udział w tej rundzie finansowania wpisuje się w długofalową wizję budowy grupy biotechnologicznej, skoncentrowanej na osiąganiu regularnych, powtarzalnych przychodów – nie tylko w formie inwestycji kapitałowej, ale szczególnie poprzez udział w przyszłych przychodach naszych partnerów. Współpraca z Auxilius Pharma ma na celu długoterminową kooperację, taką która przyspieszy rozwój przełomowych rozwiązań medycznych i jednocześnie wygeneruje trwałą wartość rynkową.  – podsumowuje Piotr Burliński, dyrektor ds. biznesowych w NanoGroup.

Spółka NanoGroup SA jest jedną z nielicznych firm pracujących nad zaawansowaną technologią perfuzji normotermicznej. Firma rozwija m.in. system NanOX, który jako jedyny na świecie używa syntetycznego perfuzatu, zastępującego krew. We wrześniu 2025 r. spółka zaprezentowała pierwszy egzemplarz NanOX Recovery Box – docelowego urządzenia do perfuzji organów, które może znacząco zwiększyć dostępność narządów do transplantacji. Projekt NanOX jest dziś postrzegany jako jedna z nielicznych szans na wejście w technologię mogącą fundamentalnie zmienić transplantologię i jednocześnie generować znaczące zwroty z inwestycji.

Dla NanoGroup SA jest to już kolejny w tym roku krok w kierunku budowy szerokiej grupy biotechnologicznej – w czerwcu 2025 roku spółka przejęła od Pure Biologics platformę aptamerową oraz spółkę DOTO Medical.

Zadłużenie polskich firm wzrosło o 18 proc. rok do roku

  • W III kwartale 2025 r. liczba niespłaconych zobowiązań w bazie ERIF BIG wzrosła o 18 proc. w porównaniu do ubiegłego roku.
  • Pojedynczy dług jednej firmy to średnio 23,8 tys. zł. Największe zobowiązania wynikają przede wszystkim z kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.
  • Aby unikać problemów z płynnością i zatorów płatniczych przedsiębiorcy sprawdzają sytuację finansową swoich kontrahentów – w III kwartale 2025 r. pobrali 4,4 mln raportów z bazy ERIF BIG.

Zadłużenie polskich firm stale rośnie. Z danych ERIF Biura Informacji Gospodarczej wynika, że łączne zaległości firm na koniec III kw. są o 18 proc. wyższe niż na koniec III kw. 2024 r.

Wzrosło nie tylko zadłużenie, ale i liczba wpisów o niespłaconych zobowiązaniach firm. W ciągu roku w bazie BIG-u pojawiło się ponad 21 tys. nowych informacji. Średnia wartość długu jednej firmy pozostaje praktycznie bez zmian i wynosi około 23,8 tys. zł.

– Analiza danych od początku roku wyraźnie pokazuje powolny, ale stały wzrost zobowiązań przedsiębiorców. Co ciekawe, dzieje się to mimo pozytywnych sygnałów w gospodarce – spadku inflacji i odnotowanego przez GUS w trzecim kwartale 2025 r. wzrostu gospodarczego o 3,7 proc. rdr. Problem w tym, że koszty prowadzenia firmy wciąż rosną, podobnie jak ceny usług i materiałów. W takiej sytuacji wiele przedsiębiorstw stara się przetrwać, odkładając płatności lub negocjując terminy spłat. Przy dobrej koniunkturze zewnętrznej działanie w biznesie wciąż wymaga planowania wydatków i ostrożności, czyli weryfikowania kondycji finansowej partnerów, nawet tych już dobrze znanych – mówi Aleksandra Wilczak-Grzesik, ekspertka ERIF BIG SA.

Największe długi to kwoty powyżej 10 tys. zł

Największe problemy finansowe polskich przedsiębiorców dotyczą długów powyżej 10 tys. zł. Choć liczba tych wpisów w bazie jest stosunkowo niewielka, to stanowią aż niemal 77 proc. całkowitej wartości zadłużenia firm.

– Fakt, że długi powyżej 10 tys. zł stanowią aż ponad trzy czwarte całkowitego zadłużenia firm to pewnego rodzaju sygnał alarmowy, tym bardziej, że duża grupa zobowiązań dotyczy zaległości z tytułu pożyczek. Pokazuje to, że rosnące koszty prowadzenia biznesu zmuszają przedsiębiorców do pożyczania środków finansowych, żeby mogli utrzymać bieżącą działalność lub inwestować w rozwój firmy. W praktyce takie działania jak wstrzymywanie płatności lub finansowanie potrzeb przez zaciąganie wysokich zobowiązań mogą odbijać się na całym rynku. Jedna niewypłacalna firma potrafi zaburzyć płynność finansową swoich kontrahentów i w efekcie wpłynąć na wielu uczestników całej gospodarki – komentuje Aleksandra Wilczak-Grzesik.

Zarówno w III jak i w II kw. 2025 r. największe zadłużenia firm wynikały z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej.

Zmiany w strukturze zadłużenia – rosną zaległości za multimedia i bankowe

Choć największe długi firm wciąż wynikają z codziennej działalności gospodarczej, w III kw. ich udział w całkowitym zadłużeniu nieznacznie spadł do 41,37 proc. (z 41,81 proc. w II kw.) Rośnie jednak znaczenie innych rodzajów zobowiązań, m.in.  wobec banków – obecnie jest to 20,65 proc. całkowitego zadłużenia (wzrost z 20,35 proc. w II kw.). Minimalnie wzrosły też zaległości związane z usługami multimedialnymi, które teraz odpowiadają za 16,43 proc. zadłużenia (w II kw. było to 16,27 proc.). Na uwagę zasługują również długi ubezpieczeniowe, sięgające 15,04 proc. całkowitego zadłużenia firm (14,91 w II kw.).

– Lekki spadek udziału długów związanych bezpośrednio z prowadzeniem działalności przy jednoczesnym wzroście zobowiązań bankowych i multimedialnych może świadczyć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, firmy próbują utrzymać płynność finansową odkładając spłaty kredytów czy rachunki za usługi, które nie są krytycznie ważne. Po drugie, rosnące zadłużenie bankowe pokazuje, że finansowanie zewnętrzne wciąż stanowi duże obciążenie, najpewniej z powodu nadal wysokich kosztów obsługi kredytów – analizuje ekspertka ERIF.

Rośnie świadomość biznesu i dbanie o wiarygodność

W obliczu rosnącego zadłużenia przedsiębiorcy stają się coraz bardziej ostrożni i starają się lepiej chronić swoje interesy. Mówi o tym liczba pobieranych raportów o kontrahentach. W II i III kw. 2025 r. z bazy ERIF BIG ściągnięto po 4,4 mln raportów. To pokazuje, że firmy coraz częściej sprawdzają wiarygodność partnerów biznesowych zanim zdecydują się na współpracę.

– Ta wysoka liczba pokazuje, że sprawdzanie partnerów biznesowych staje się w Polsce standardem rynkowym. Weryfikowanie wiarygodności płatniczej kontrahentów pomaga przedsiębiorcom – zwłaszcza tym mniejszym – unikać problemów z opóźnionymi płatnościami, które mogą poważnie zaburzyć codzienne funkcjonowanie firmy – komentuje Aleksandra Wilczak-Grzesik.

Równolegle do rosnącej liczby negatywnych wpisów w bazie ERIF BIG przybywa także informacji pozytywnych. Na koniec III kw. 2025 r. liczba potwierdzeń terminowego regulowania zobowiązań przekroczyła 247 mln. Dla porównania, na koniec II kw. było ich ponad 239 mln. Wiele firm konsekwentnie buduje swoją wiarygodność i zaufanie wśród kontrahentów, co daje im realną przewagę konkurencyjną na rynku.

Red Square Games zwiększa portfolio i zmniejsza stratę

Notowane na rynku NewConnect krakowskie studio Red Square Games S.A. podsumowuje trzeci kwartał 2025 r., w którym spółka wyraźnie stawiała na dwa kluczowe obszary działalności. Pierwszy obszar digitalizacji gier planszowych rozgrzał do czerwoności społeczność graczy podczas zapowiedzi gry Twilight Imperium Digital, będącej adaptacją popularnej gry planszowej od Asmodee – obecnie numer sześć w światowym rankingu gier planszowych. Drugi obszar gier planszowych powiększył portfolio wydawnicze spółki do sześciu planowanych tytułów, gdzie można zauważyć IP od Ubisoft w postaci gry planszowej Rayman® The Board Game opartej na bardzo popularnej serii gier wideo. 

Twilight Imperium Digital przeniesie legendarną grę planszową, która odniosła międzynarodowy sukces (co potwierdzają ciągle wydawane kolejne edycje gry i dodatki) na ekrany komputerów. Tytuł odtworzy galaktyczny konflikt i intrygę polityczną klasycznej gry planszowej w wersji wideo, zachowując kultowy klimat, ceniony przez fanów na całym świecie. Opublikowana karta gry na platformie Steam spotkała się z bardzo pozytywnym i dużym zainteresowaniem zarówno graczy, jak i międzynarodowych mediów, co potwierdza ogromny potencjał sprzedażowy tytułu. Obecnie Twilight Imperium Digital zajmuje 775. pozycję na liście najbardziej oczekiwanych gier na platformie Steam.

Twilight Imperium Digital to dla nas strategiczny projekt o globalnym potencjale. Zainteresowanie społeczności graczy oraz zaangażowanie jej na dedykowanym dla gry serwerze Discord pokazuje, że Red Square Games trafnie ocenił zapotrzebowanie rynku na digitalizację tego konkretnego tytułu. Praca nad tak popularnym projektem jest dla spółki także szansą na umocnienie międzynarodowej pozycji i nowe kontrakty – mówi Krzysztof Wolicki, Prezes Zarządu Red Square Games S.A.

Coraz większą rolę w działaniach operacyjnych spółki odgrywają gry planszowe. W trzecim kwartale 2025 r. Red Square Games zapowiedziało kolejny tytuł w swoim planie wydawniczym – Rayman® The Board Game. Gra powstała w oparciu o serię gier wideo od Ubisoft, która zdobyła globalne uznanie. Spółka została wyłącznym dystrybutorem produkcji w Polsce, a jej debiut na rodzimym rynku planowany jest w 2026 r.

W minionych miesiącach firma konsekwentnie rozwijała segment gier planszowych, rozbudowując swoje portfolio do sześciu tytułów, które są obecnie na różnych etapach produkcji. Wśród nich znajdują się m.in. gra Knarr, dla której premiera przewidziana jest już 20 listopada br. Warto także wspomnieć, iż pierwsza gra Wiatrakowo, której premiera miała miejsce w pierwszym półroczu, została nominowana do tytułu Planszowej Gry Roku, gdzie w plebiscycie zdobyła wyróżnienie w kategorii Najlepsza Gra Średniozaawansowana. Taki rozwój portfolio pokazuje konsekwentną dywersyfikację działalności Red Square Games, łącząc popularne marki z autorskimi produkcjami.

W trzecim kwartale 2025 r. Red Square Games osiągnęło ponad 0,62 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, natomiast narastająco – od początku roku – przychody wyniosły przeszło 2,1 mln zł. Od stycznia do września br. strata netto zmniejszyła się o blisko 40% do (0,23) mln zł wobec (0,38) mln zł rok wcześniej. Jednocześnie koszty działalności operacyjnej obniżono o 20% rok do roku do kwoty 2,35 mln zł, co zdaniem zarządu spółki – potwierdza rosnącą efektywność operacyjną.

– Trzeci kwartał 2025 r. był okresem sporych inwestycji w nasze projekty planszowe. Co warto podkreślić – utrzymujemy stabilne przychody i zwiększamy potencjał tytułów, co w kolejnych kwartałach powinno przełożyć się na lepsze wyniki. Wierzymy, że dywersyfikacja naszego harmonogramu wydawniczego opartego na wielu znanych IP, przyniesie wymierne korzyści dla spółki – dodaje Krzysztof Wolicki, Prezes Zarządu Red Square Games S.A.

Spółka podkreśla, że rozwój segmentu gier planszowych oraz cyfrowych pozostaje kluczowym filarem strategii, a realizowane inwestycje mają na celu nie tylko zwiększenie przyszłych przychodów, lecz również wzmocnienie pozycji Red Square Games na arenie międzynarodowej.

EKIPA Holding wraca do rentowności w III kwartale 2025. Przychody +40,8%, zysk netto 2 mln zł

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za trzeci kwartał 2025 roku. W tym okresie skonsolidowane przychody wyniosły 24,77 mln zł wobec 17,59 mln zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 40,8%. Zysk netto wyniósł 2 mln zł, wobec 1,46 mln zł rok wcześnie, zatem wzrósł o 36,7%.

Skonsolidowane przychody po trzech kwartałach bieżącego roku wyniosły 64,16 mln zł w porównaniu do 58,53 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku, co oznacza wzrost blisko 10%. Zysk netto w tym okresie wyniósł 1,81 mln zł wobec 6,84 mln zł rok wcześniej co oznacza spadek 74%.

Przede wszystkim jestem zadowolony z samego trzeciego kwartału. Udało się powrócić do rentowności netto. Ponadto od wielu kwartałów zwracam uwagę na wzrost skali naszego działania, co znajduje potwierdzenie w rosnących przychodach. Natomiast ten rok jest dla nas specyficzny. Ze względu na rozliczenia związane z filmem ,,100 dni do matury” i przesunięcia z tym związane, na nasze wyniki należy patrzeć z perspektywy całego 2025 roku. Wtedy będzie widać zakończenie i co najważniejsze rozliczenie naszych kluczowych projektów – powiedział Łukasz Wojtyca, prezes zarządu Ekipa Holding SA.

Najważniejszym wydarzeniem, tego okresu, była realizacja projektu „Twoje 5 Minut 3”, internetowego talent show realizowanego przez spółkę Ekipa Management, którego celem jest wyłonienie nowych influencerów. Zwycięzcą programu został Zbigniew „Zbychu” Król5. W wyniku „Twoje 5 Minut 3” Ekipa znacząco rozszerzyła swoje portfolio o łącznie 11 nowych osób. Po zakończeniu programu Oliwia „Crazy Oliwka” Wawrzyniuk otrzymała indywidualny kontrakt z Ekipa, obejmujący wsparcie w rozwoju kariery muzycznej.

Konsekwencją sukcesu „Twoje 5 Minut 3” było utworzenie nowych, wyspecjalizowanych grup influencerów, które  codziennie publikują filmy na swoich kanałach YouTube, a ich aktywność można śledzić także na Instagramie i TikToku. Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy: “FAZA” – format rozrywkowy dla starszych odbiorców, oparty na dynamicznych wyzwaniach, mocnym humorze i bezpośrednim stylu, oraz “BAZA” – format family friendly, skierowany do pokolenia Alpha, skupiający się na bezpiecznych, pozytywnych treściach, wspólnej zabawie i budowaniu relacji.

18 sierpnia Karol “Friz” Wiśniewski i Weronika “Wersow” Sowa ogłosili zawarcie związku małżeńskiego. Informacja ta spotkała się z dużym zainteresowaniem wśród ich społeczności internetowej i szeroko odbiła się w mediach. Równolegle zapowiedziano film dokumentalny poświęcony ich miłości, którego premiera kinowa odbyła się 3 października. Film ukazuje ich codzienność, wyzwania zawodowe oraz relację, która przetrwała próbę czasu i presję mediów. W weekend otwarcia przyciągnął do kin ponad 100 tys.  widzów, zajmując pierwsze miejsce w krajowym box office. Jest to jedno z najwyższych otwarć polskiego filmu w tym roku.

W dniu 26 września 2025 r. złożony został wniosek o rejestrację nowej spółki zależnej, PORTALL sp. z o.o. Celem utworzenia PORTALL było wyodrębnienie i profesjonalizacja dynamicznie rozwijającej się działalności agencji influencerskiej. PORTALL to agencja specjalizująca się w tworzeniu kampanii z udziałem twórców internetowych, dopasowanych do potrzeb marek, działająca wcześniej w ramach Ekipa Management.

Tuż po zakończeniu okresu sprawozdawczego, w dniu 7 października 2025 r. sąd zarejestrował spółkę zależną od EKIPATONOSI sp. z o.o., pod nazwą INFLUCENTER sp. z o.o.. INFLUCENTER będzie nowoczesnym punktem sprzedaży detalicznej oferującym kolekcje i produkty marek powiązanych z influencerami. Planowane otwarcie pierwszego sklepu stacjonarnego w Krakowie nastąpi w dniu 1 grudnia 2025 r.

Scanway z rekordowym wzrostem. Przychody +89% r/r, backlog +254% – kosmiczne projekty napędzają wyniki

Scanway w ujęciu narastającym, po III kwartałach 2025 roku, osiągnął 16,0 mln zł przychodów ogółem, o 89% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i istotnie więcej niż w całym 2024 roku. Wysoka dynamika wzrostu to efekt realizacji szeregu projektów konstelacyjnych w segmencie Space z globalnymi partnerami, m.in. klient z Azji, Marble Imaging z Niemiec i Nara Space Technology z Korei Płd. Backlog Spółki (portfel zamówień) na dzień 14 listopada 2025 roku zwiększył się do 58,3 mln zł i był wyższy o 254% w ujęciu rok do roku. Istotny wzrost backlogu to efekt zawarcia rekordowych umów w ostatnich miesiącach – z klientem z Azji o wartości 9,0 mln euro oraz w projekcie CAMILA o wartości ok. 3,55 mln euro.

  • W samym III kwartale 2025 roku Scanway osiągnął 4,4 mln zł przychodów ogółem (+39% r/r), -1,3 mln zł EBITDA (-1,0 mln zł r/r) i -2,3 mln zł straty netto (-1,8 mln zł r/r)
  • Po III kwartałach 2025 roku Scanway wygenerował 16,0 mln zł przychodów ogółem (+89% r/r), 3,1 mln zł EBITDA (+2,8 mln zł r/r) i 0,2 mln zł zysku netto (+0,6 mln zł r/r)
  • Backlog Spółki na dzień 14 listopada 2025 roku wzrósł o 254% r/r do 58,3 mln zł, obejmując spodziewany wpływ ok. 3,55 mln euro z tytułu umowy wykonawczej w projekcie CAMILA
  • Środki pieniężne na koniec września 2025 roku wzrosły do 14,7 mln zł (wobec 9,1 mln zł na koniec czerwca br.) i razem z wysokim backlogiem umożliwiają Spółce realizację bieżących projektów w obszarach Space oraz Industry

Blisko dwukrotny wzrost przychodów ogółem Scanway po III kwartałach 2025 roku do poziomu 16,0 mln zł osiągnęliśmy przy jednoczesnym pokaźnym wzroście backlogu do ponad 58 mln zł. Tak wysokie tempo wzrostu to w znacznej mierze efekt realizowanych przez nas projektów o charakterze konstelacyjnym z wiodącymi partnerami na świecie. Outlook na 2026 rok kształtuje się pozytywnie, a wraz z przyjętą z końcem września strategią na lata 2026–2028, wiemy doskonale na czym się skupić, aby stopniowo realizować nasze długoterminowe cele i zostać jednym z największych integratorów ładunków optycznych. Najpierw w Europie, a docelowo na świeciekomentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

W zbliżającym się starcie misji Transporter-15 wyniesione na orbitę zostaną aż 4 produkty Scanway – w tym 2 teleskopy w projekcie PIAST i 1 teleskop w projekcie OTTER. Wchodzimy w okres coraz częstych wyniesień naszych rozwiązań, których łącznie na różnym etapie produkcji mamy już ponad 30, z czego blisko 10 znajduje się w fazie przygotowania do lotu lub kolimacji. W 2026 roku spodziewamy się kolejnych startów, a lotne wersje naszych instrumentów optycznych dostarczymy m.in. do Intuitive Machines z USA, Marble Imaging z Niemiec, Nara Space Technology z Korei Płd. i klienta z Azji, z którym zawarliśmy w czerwcu br. rekordowy kontrakt o wartości ponad 38 mln zł. Wierzymy, że rosnąca liczba produktów z potwierdzonym flight heritage, przełoży się na naszą rozpoznawalność i pozycję rynkową, co zamierzamy przekuwać w kolejne umowy i kontrakty dodaje Jędrzej Kowalewski.

Narastająco przychody ogółem – liczone jako suma przychodów netto ze sprzedaży produktów, towartów i materiałów oraz uzyskanych dotacji – po III kwartałach 2025 roku wyniosły 16,0 mln zł, co oznacza wzrost o 89% r/r. Za 92% wygenerowanych przychodów odpowiadała działalność kosmiczna, a za 8% projekty dla przemysłu. EBITDA wyniosła 3,1 mln zł w stosunku do 0,3 mln zł w ubiegłym roku, a zysk netto osiągnął poziom 0,2 mln zł w porównaniu do straty 0,5 mln zł rok temu. Backlog, czyli podpisane i realizowane kontrakty do rozliczenia w przyszłych okresach, to na dzień 14 listopada 2025 roku 58,3 mln zł, o 254% więcej względem 16,5 mln zł z 12 listopada 2024 roku. Poziom środków pieniężnych wzrósł w trzecim kwartale o 5,6 mln zł do 14,7 mln zł na koniec września.

– W III kwartale 2025 roku rozpoczęliśmy prace w projekcie CAMILA w ramach zawartego w sierpniu Authorization to Proceed, który następnie 21 października został zwieńczony podpisaniem umowy wykonawczej o wartości ok. 3,55 mln euro, z możliwością jej dalszego rozszerzenia do poziomu ok. 4,40 mln euro. Największa polska cywilna konstelacja będzie obrazować Ziemię teleskopami Scanway i jest to dla nas zarówno powód do dumy, jak również okazja do współpracy i wymiany wiedzy z pozostalymi uczestnikami projektu, celem wzmacniania krajowych zdolności kosmicznych komentuje Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A.

– Projekty konstelacyjne pozostają w centrum naszego zainteresowania. Tylko w ostatnich miesiącach zakończyliśmy PDR w ramach SEMOViS realizowanego z Marble Imaging i mającego na celu stworzenie największego w Polsce teleskopu zdolnego do robienia zdjęć poniżej 1 metra na piksel, stanowiącego istotny rynkowy wyróżnik w Europie i na świecie. Poinformowaliśmy również o zakończeniu testów lotniczych w projekcie NarSha, czyli pierwszej koreańskiej konstelacji do monitorowania punktowych źródeł metanu. Nasz instrument potwierdził swoją funkcjonalność oraz parametry. Liczymy, że pierwsze satelity zostaną wyniesione jeszcze w 2026 roku. III kwartał to także kontynuacja ścisłej współpracy z Intuitive Machines oraz ESA w ramach pierwszego polskiego teleskopu do mapowania Księżyca. Dzięki rozszerzeniu kontraktu o obszar przetwarzania danych, budujemy wewnątrz Scanway cenny know-how, który na całym świecie posiada zaledwie kilka podmiotów podkreśla Mikołaj Podgórski.

W obszarze biznesowym Industry Spółka skupiła się na rozwijaniu praktycznych wdrożeń opartych na technologii HYDRA, realizowanych we współpracy z partnerami przemysłowymi. W III kwartale Scanway rozszerzył współpracę z Bunge Polska Sp. z o.o., instalując kolejny system wizyjny wspierający kontrolę kluczowych etapów produkcji w zakładzie w Kruszwicy. Spółka poszerzyła także współpracę z Fabios Sp. z o.o., wdrażając systemy wizyjne na następnych liniach produkcyjnych. W tym samym czasie opracowała koncepcję pilotażową nowego systemu kontroli jakości produktu dla jednego z liderów dystrybucji opon w Europie Środkowo-Wschodniej.

W III kwartale zakończyliśmy proces mapowania obszarów rynkowych, które zamierzamy zagospodarować w oparciu o technologię HYDRA. Na jej bazie przygotowaliśmy sześć gotowych aplikacji, tzw. flagowych produktów, kierowanych do producentów opakowań, mięsa i opon. Będą one dalej rozwijane i dopasowywane do specyficznych potrzeb klientów, tak aby tworzyć wysoko customizowane rozwiązania umożliwiające osiąganie coraz wyższych marż – mówi Radosław Charytoniuk, CSO Scanway S.A. Równolegle identyfikujemy nowe projekty i potrzeby rynkowe, które mogą być adresowane z wykorzystaniem technologii HYDRA, co dodatkowo zwiększa jej potencjał komercyjny podsumowuje.

Scanway od lat aktywnie wspiera rozwój ekonomii kosmicznej, a produkty Spółki znalazły się na pokładzie dwóch najważniejszych polskich i europejskich misji kosmicznych 2024 roku. Scanway dostarczył największy w historii rozwoju polskiej branży kosmicznej teleskop do satelity EagleEye, a także system kamer do inauguracyjnego lotu najnowszej europejskiej rakiety nośnej Ariane 6. Spółka realizuje projekty konstelacyjne z globalnymi klientami, w tym Nara Space z Korei Płd. o wartości 2,7 mln euro, Marble Imaging z Niemiec o wartości 3,2 mln euro i klientem z Azji o wartości 9,0 mln euro. Wszystkie projekty mają potencjał do dalszego rozszerzenia w przyszłości.

W połowie września zakończyliśmy prace nad Dokumentem Rejestracyjnym i złożyliśmy go do KNF w związku z planowanym przeniesieniem notowań Scanway na główny rynek GPW. Właśnie mijają 2 lata od naszego debiutu na rynku NewConnect i jestem bardzo zadowolony z biznesowego rozwoju Spółki oraz zainteresowania, jakie poprzez zaoferowanie inwestorom ciekawej ekspozycji na rosnący w szybkim tempie sektor kosmiczny, udało nam się wygenerować. Zgodnie z danymi GPW, wartość obrotów na akcjach Scanway w III kwartale 2025 roku wyniosła 57 mln zł, plasując nas na drugim miejscu spośród 358 spółek w badanym okresie. Pierwsze miejsce osiągnęliśmy za to w październiku, notując 32 mln zł wartości obrotów. To dla nas jasny sygnał, że najwyższy czas przejść na główny rynek GPW i dalej rozszerzać grono naszych akcjonariuszy poprzez wysokie standardy komunikacyjne i kolejne osiągnięcia biznesowe w obszarach Space oraz Industry, nad którymi będziemy pracować całym zespołem podsumowuje Jędrzej Kowalewski.

Długi Polaków rosną. Przeciętny niesolidny dłużnik ma 34,5 tys. zł zaległości

Przeciętny niesolidny dłużnik zmaga się obecnie z zaległymi zobowiązaniami kredytowymi i pozakredytowymi o łącznej wartości 34 477 zł. Choć ta uśredniona kwota jest alarmująca, kryje za sobą ogromną rozpiętość problemów, które doskonale odzwierciedlają dynamikę wpadania w spiralę zadłużenia. Analiza danych BIG InfoMonitor i BIK ujawnia, że podczas gdy najwyższe sumy zaległości generowane są przez długoterminowe kredyty bankowe, to masowe, niższe kwoty niespłaconych długów pozakredytowych stanowią powszechny, początkowy punkt zapalny. Szczególnie niepokojące jest to, że ponad 405 tysięcy Polaków ma jednoczesne problemy z obiema kategoriami zadłużenia, co świadczy o głęboko zakorzenionym i skumulowanym kryzysie finansowym.

  • Przeciętny niesolidny dłużnik w Polsce ma zaległe zobowiązania kredytowe i pozakredytowe o łącznej wartości 34 477 zł;
  • Alimenty są rekordzistą wśród długów pozakredytowych ze średnią zaległością sięgającą 58 607 zł;
  • Ponad 405 tys. Polaków ma równocześnie problemy ze spłatą zobowiązań kredytowych oraz pozakredytowych.

Kredytowi giganci – od domu po kartę kredytową

Jeśli chodzi o kwoty, kredyty bankowe stanowią jedne z najważniejszych i największych źródeł finansowania. To one wywindowały średnią zaległość do niemal 40 tysięcy złotych, co jest w dużej mierze efektem rosnącej popularności i wartości kredytów konsumenckich. Na szczycie tej piramidy znajduje się, co nie dziwi, kredyt mieszkaniowy, który dominuje ze średnią zaległością 262 566 zł. Nic dziwnego, że to właśnie mieszkaniówka stanowi największe obciążenie dla stabilności domowego budżetu. Dalej mamy kredyt konsumpcyjny ze średnią zaległością 27 410 zł, który często stanowi ostatnią deskę ratunku przy spłacie starszych zobowiązań, czyli zaciąganie nowego długu, by spłacić stary, co jedynie przyspiesza wpadanie w spiralę zadłużenia. A co jest pierwszym, cichym sygnałem kłopotów? Zazwyczaj są to karty kredytowe i limity. Ich średnia zaległość jest najniższa – 5 597 zł – to stosunkowo niewielka kwota, która może wskazywać na ograniczone rezerwy finansowe i mniejszą elastyczność budżetową.

Dług społeczny

Choć długi pozakredytowe są statystycznie niższe niż kredytowe, a ich średnia to 24 349 zł, mają one o wiele bardziej społeczny i masowy ciężar. W tej kategorii rekordzistą są niepłacone alimenty. Średnia zaległość w tej kategorii sięga kwoty 58 607 zł. Ta suma jest jasnym dowodem na wieloletnie unikanie odpowiedzialności, a jej koszty ponoszą najbardziej niewinni – dzieci i ich opiekunowie. To już nie tylko problem finansowy, ale głęboki kryzys etyczny.

– Poza długami alimentacyjnymi uwagę zwracają także inne zobowiązania pozakredytowe, które często świadczą o zaawansowanym procesie odzyskiwania należności. Mówimy tu o kwotach związanych z tytułem wykonawczym, czyli wynikających z prawomocnego wyroku sądowego (14 645 zł) oraz wierzytelnością windykowaną (12 487 zł). Te sumy to nic innego jak pieczęcie oznaczające, że niesolidny dłużnik jest na bardzo zaawansowanym etapie windykacji. Zamiast rozwiązać problem, często wpada w pułapkę narastającej frustracji, która utrudnia wyjście na prostą i powrót do finansowej równowagi. Aby przerwać spiralę zadłużenia, warto skontaktować się z wierzycielem  i wspólnie ustalić realny plan spłaty dostosowany do aktualnych możliwości. Równocześnie dobrze jest przeanalizować domowy budżet i stopniowo odbudowywać poduszkę finansową, nawet niewielkimi kwotami – wskazuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Niskokwotowe sygnały ostrzegawcze

Na drugim biegunie znajdują się najniższe średnie wartości, które choć pozornie niewielkie, stanowią ważne wskaźniki problemów z zarządzaniem domowym budżetem. Drobne, ale częste zaległości, jak na przykład nieopłacone rachunki telekomunikacyjne (3 807 zł) czy zaległości za jazdę bez biletu (308 zł), po zignorowaniu prowadzą do wpisów do rejestru dłużników. Dla wielu, te niskie kwoty mogą być pierwszym, sygnałem ostrzegawczym. Blokują  dostęp do kredytów bankowych, zmuszając dłużników do zaciągania znacznie droższych pożyczek pozabankowych, zamykając tym samym błędne koło zadłużenia.

 Z jednej strony mamy wysokie zobowiązania długoterminowe, z najwyższą średnią dla kredytów mieszkaniowych, które stanowią największe obciążenie dla stabilności finansowej. Z drugiej strony, widzimy narastający społeczny kryzys alimentacyjny – z rekordowo wysoką średnią zaległości, co jest dowodem na wieloletnie zaniedbania. Między tymi skrajnościami rozwija się na pierwszy rzut oka niepozorna spirala drobnych długów: od nieopłaconych rachunków telekomunikacyjnych, czynszów aż po rosnące zaległości na kartach i kredytach konsumpcyjnych. Te niższe kwoty, choć same w sobie niewielkie, są często pierwszym punktem zapalnym, który prowadzi dłużników do droższego finansowania pozabankowego – wyjaśnia Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Zjawisko nadmiernego zadłużania się Polaków jest widoczne i często prowadzi do spirali zadłużenia, z której trudno się wydostać. Aby zminimalizować to ryzyko, kluczowe jest świadome zarządzanie finansami. – Oznacza to przede wszystkim prowadzenie szczegółowego budżetu domowego, który pozwala z wyprzedzeniem identyfikować potencjalne braki w płynności finansowej. Warto też regularnie analizować swoje wydatki i ograniczać te, które nie są niezbędne – nawet drobne oszczędności mogą w dłuższej perspektywie poprawić stabilność finansową. Priorytetem powinno być jednak terminowe regulowanie nawet najmniejszych zobowiązań – od rachunków telekomunikacyjnych po raty kredytów konsumpcyjnych. Odpowiedzialne zapożyczanie się powinno zawsze poprzedzać rzetelne oszacowanie własnych możliwości spłaty z uwzględnieniem ewentualnych, nieprzewidzianych wydatków. W przypadku, gdy problemy już się pojawią, najważniejsza jest szybka reakcja i kontakt z wierzycielem w celu negocjacji warunków spłaty, zamiast ratowania się kolejnymi pożyczkami, które tylko pogłębiają problem – podsumowuje Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Na koniec września w bazach BIG InfoMonitor i BIK widniało 2,45 mln konsumentów, którzy z jakichś powodów nie poradzili sobie ze spłatą swoich zobowiązań, ponad 405 tys. z nich ma jednocześnie zaległości pozakredytowe i kredytowe.

66,5 proc. Polaków zapowiada, że skorzysta z Black Friday

Obecnie 66,5% dorosłych Polaków zamierza zrobić zakupy w ramach Black Friday. W ub.r. tak deklarowało 64,1% ankietowanych. Teraz 18,8% rodaków nie chce korzystać z corocznych okazji. Niemal identycznie było poprzednio – 18,9%. Z kolei aktualnie 14,7% konsumentów pozostaje niezdecydowanych. I jest ich nieco mniej niż rok temu – 17%. Autorzy badania zauważają, że rodacy w coraz bardziej zdecydowany sposób podchodzą do korzystania z rabatów, bo dokładnie wiedzą, czego potrzebują.

Jak wynika z badania UCE RESEARCH i Shopfully Poland, w tym roku z możliwości robienia okazyjnych zakupów w ramach Black Friday zamierza w jakiejś formie skorzystać 66,5% dorosłych Polaków. W zeszłym roku dotyczyło to 64,1%. – Patrząc ogólnie na tegoroczne wyniki, można powiedzieć, że duża część społeczeństwa zamierza kupić coś przy okazji Black Friday i to jest dobra wiadomość dla branży retailowej. Podobnie było rok temu. Coroczne wydarzenie zakupowe od lat cieszy się zainteresowaniem Polaków – mówi Robert Biegaj, współautor badania z Shopfully Poland.

Ekspert rynku retailowego zauważa też, że podejście Polaków do promocji zależy od segmentu. Według różnych badań rynkowych, nawet ok. 80-90% konsumentów kupuje żywność w promocjach. Jednak Black Friday to nie to samo. W ramach corocznego święta zakupów kupuje się głównie odzież, obuwie, perfumy i elektronikę, a to nie są już produkty pierwszej potrzeby, na których trzeba na co dzień oszczędzać. Mechanizm konsumencki działa w obu przypadkach zupełnie inaczej. – Zakupy w ramach Black Friday z reguły są bardziej przemyślane niż codzienne sprawunki, bo większość konsumentów czeka na nie naprawdę przez cały rok lub jego większość. Dlatego też z reguły nie są one impulsywne – dodaje Robert Biegaj.

Z badania wynika też, że 18,8% dorosłych Polaków nie planuje robić żadnych zakupów z okazji Black Friday. Rok temu tak deklarowało 18,9% rodaków. – Nie obserwujemy praktycznie żadnych zmian. Część niezainteresowanych osób na co dzień bardzo ostrożnie wydaje pieniądze. Pozostali konsumenci z ww. grupy nie potrzebują kupować w tego typu akcjach, bo zwyczajnie mają większy budżet. Nie muszą zwracać uwagi na okazje, które w Polsce nie są tak atrakcyjne, jak np. w USA. U nas z reguły są oferowane towary gorszej jakości, końcówki kolekcji itd. W Stanach Zjednoczonych zdecydowanie inaczej to wygląda, czyli są tam lepsze okazje – tłumaczy Robert Biegaj.

W tym roku 14,7% badanych nie potrafi się określić w tym temacie. Natomiast rok temu dotyczyło to 17% konsumentów. – Ta grupa osób prawdopodobnie nie czeka specjalnie na tego typu wyprzedaże. Spadek odsetka od zeszłego roku może świadczyć o tym, że cześć osób mniej niż poprzednio jeszcze waha się co do uczestnictwa w tym wydarzeniu. W moim odczuciu, ta różnica pokazuje jeszcze jeden trend. Polacy coraz lepiej znają swoje potrzeby zakupowe i dokładnie wiedzą, co chcą nabywać, zwłaszcza w okresie wszechobecnych wyprzedaży – podsumowuje ekspert z Shopfully Poland.

Opis metody analitycznej/badawczej

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 06-08.11.09.2025 metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i Shopfully Poland na próbie 1007 Polaków w wieku 18-80 lat.

Finanse w epoce AI: modele predykcyjne zyskują, ale rośnie znaczenie etyki i transparentności

Według raportu – „Sztuczna inteligencja w usługach finansowych” – opublikowanego przez Departament Skarbu USA, AI stał się jednym z najważniejszych czynników kształtujących przyszłość usług finansowych. Jednak znaczenie tej zmiany wykracza daleko poza aspekt technologiczny. AI nie tylko przyspiesza procesy czy zwiększa precyzję analiz – zmienia sam sposób, w jaki instytucje finansowe rozumieją ryzyko, podejmują decyzje i budują zaufanie klientów.

Zgodnie z badaniem zrealizowanym przez KPMG, aż 71% organizacji wykorzystuje w jakimś stopniu sztuczną inteligencję w swoich operacjach finansowych. Z tego grona 41% firm deklaruje użycie AI na „umiarkowanym lub wysokim” poziomie i przewiduje się, że ten wskaźnik wzrośnie do 83% do 2027 roku.

AI staje się jednym z kluczowych ogniw tego języka. Algorytmy potrafią analizować setki tysięcy zmiennych, wychwytywać wzorce zachowań i przewidywać ryzyko kredytowe z precyzją, która dawniej była poza zasięgiem. W praktyce oznacza to, że decyzje kredytowe, oferty czy rekomendacje mogą być dopasowywane nie do ogólnych profili, lecz do indywidualnych potrzeb użytkowników. Coraz częściej to właśnie sztuczna inteligencja pozwala zauważyć, że dwie osoby o podobnych dochodach mogą mieć zupełnie inną skłonność do terminowych spłat, bo różni je sposób korzystania z rachunku, częstotliwość płatności lub nawet styl zakupowy.

W tym sensie AI nie zastępuje ludzkiego osądu, ale rozszerza jego możliwości. Działa jak dodatkowa warstwa percepcji, która pomaga analitykom, doradcom i instytucjom finansowym dostrzegać niuanse wcześniej niewidoczne. Jednocześnie wymusza nową dyscyplinę w myśleniu o odpowiedzialności, o tym, jakie dane wykorzystujemy, w jaki sposób interpretujemy ich znaczenie i czy wynik procesu decyzyjnego można wyjaśnić w sposób zrozumiały dla klienta. Transparentność staje się więc równie istotna jak skuteczność modeli predykcyjnych – mówi Marta Fila, członek zarządu AIQLabs.

W świecie finansów o zaufaniu decyduje nie tylko to, czy decyzja jest trafna, lecz czy jest uczciwa. Klienci coraz lepiej rozumieją, że za automatyzacją procesów stoją konkretne mechanizmy uczenia maszynowego. Oczekują, że instytucje finansowe potrafią wytłumaczyć, dlaczego dana oferta została im przedstawiona, a inna nie. To zmienia relację między człowiekiem a technologią, z relacji zależności w relację współodpowiedzialności.

W praktyce wdrożenie AI w consumer finance nie jest już projektem technologicznym, ale organizacyjnym. Firmy, które traktują algorytmy jako narzędzie wspierające całość procesów, od oceny ryzyka po obsługę klienta, budują nowe standardy funkcjonowania rynku. Nie chodzi już o automatyzację dla samej automatyzacji, ale o umiejętność łączenia danych, modeli i refleksji etycznej w spójną strukturę. Tylko wtedy możliwe jest tworzenie rozwiązań, które równocześnie przyspieszają decyzje i wzmacniają poczucie bezpieczeństwa klientów.

Sztuczna inteligencja w finansach konsumenckich uczy nas także innego podejścia do pojęcia ryzyka. Dawniej rozumiano je jako coś, co należy minimalizować. Dziś, dzięki analizom predykcyjnym, ryzyko można lepiej rozumieć, a nawet modelować, przewidywać, w jakich warunkach się pojawi i jak można mu zapobiec, zanim przekształci się w problem. To nie tylko kwestia efektywności, ale też jakości doświadczenia klienta, mniej błędnych decyzji, mniej stresu, więcej przejrzystości.

Najciekawsze w tym procesie jest to, że technologia staje się coraz bardziej „miękka”. Nie polega już na imponujących możliwościach obliczeniowych, lecz na zdolności do rozumienia kontekstu. Współczesne systemy AI nie tylko klasyfikują dane, ale potrafią uczyć się intencji, rozpoznawać wzorce komunikacji czy przewidywać potrzeby użytkowników w czasie rzeczywistym. To przesunięcie akcentu z analizy faktów na interpretację znaczeń może być jednym z najważniejszych kierunków rozwoju branży – podsumowuje Marta Fila.

Wraz z nim zmienia się także rola człowieka. Analitycy nie są już jedynie nadzorcami technologii, ale jej współautorami. Ich zadaniem jest nie tylko ocena wyników, ale także tworzenie środowiska, w którym algorytmy mogą działać odpowiedzialnie, zgodnie z wartościami organizacji i obowiązującymi regulacjami. To właśnie na tym styku rodzi się prawdziwa innowacja. Nie w spektakularnych wdrożeniach, lecz w zdolności do budowania relacji między danymi, decyzjami i zaufaniem.

W kolejnych latach ten kierunek będzie się pogłębiał. AI stanie się integralnym komponentem infrastruktury finansowej. Równie naturalnym jak systemy scoringowe czy procesy weryfikacji tożsamości. Jednak jego dojrzałość nie będzie mierzona liczbą automatyzacji, lecz umiejętnością tworzenia rozwiązań zrozumiałych, przejrzystych i etycznych. Technologia przestaje być narzędziem, staje się językiem, w którym finanse uczą się opowiadać o odpowiedzialności.

Świąteczne prace kuszą stawkami. Mikołaj zarobi nawet 700 zł za godzinę

Tegoroczny okres świąteczny zapowiada się jako rekordowo pracowity. Firmy, centra handlowe, jarmarki i organizatorzy wydarzeń bożonarodzeniowych ruszyli z rekrutacjami już na początku listopada, oferując szeroki wachlarz sezonowych zajęć. Najwięcej zarobi święty Mikołaj – jego stawki sięgają nawet 700 zł brutto za godzinę pracy w Wigilię po 16:00 w dużych miastach. Na liście poszukiwanych nie brakuje też elfów, sprzedawców na jarmarkach, pakowaczek prezentów i kasjerów w galeriach handlowych, wynika z analiz Grupy Progres.

Z początkiem listopada rozpoczął się intensywny okres poszukiwań pracowników na sezon świąteczno-noworoczny. Jak wskazują analizy Grupy Progres, rosnący popyt na personel obserwowany jest nie tylko w dużych aglomeracjach, ale również w mniejszych miastach, gdzie pojawiają się lokalne jarmarki i stoiska świąteczne. W porównaniu z końcówką ubiegłego roku liczba ofert pracy sezonowej wzrosła umiarkowanie – średnio o 20–35%, w zależności od branży oraz wielkości przedsiębiorstwa.

Mikołaj na czele zarobków

Jedną z najbardziej poszukiwanych postaci niezmiennie pozostaje święty Mikołaj, który – jak wynika z danych Grupy – może zarobić nawet 700 zł brutto za godzinę pracy w Wigilię po godzinie 16:00 w dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław. Standardowa stawka dla Mikołajów w grudniu waha się od 60 do 120 zł brutto za godzinę, ale w okresie kulminacyjnym, czyli 6 i 24 grudnia, rośnie kilkukrotnie. Wymagania wobec kandydatów obejmują pogodny charakter, poczucie humoru, kulturę osobistą, łatwość kontaktu z dziećmi oraz – w przypadku pracy wyjazdowej – prawo jazdy i własny samochód. Często pracodawcy oferują komplet strojów, scenariusze spotkań i zwrot kosztów paliwa.

Jak podkreśla Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres „listopad i grudzień to najgorętszy czas dla zajęć sezonowych. W tym okresie firmy potrzebują dodatkowych rąk do pracy bardziej niż w jakimkolwiek innym momencie roku. Dla wielu osób to doskonała okazja, by połączyć przyjemne z pożytecznym – szybko zarobić, pracować w elastycznym grafiku i spróbować swoich sił w nowym, sezonowym wyzwaniu.”

Tuż za Mikołajem w rankingu zarobków plasują się jego pomocnicy – Śnieżynki, Elfy i Animatorzy Świąteczni, którzy w grudniu mogą liczyć na stawki od 35 do 75 zł brutto za godzinę. Ich zadaniem jest prowadzenie animacji, warsztatów i zabaw dla dzieci, pomoc przy rozdawaniu prezentów, opieka nad grupami uczestników oraz dbanie o świąteczny klimat spotkań. Sezon pracy dla animatorów i elfów rozpoczyna się zazwyczaj między 19 listopada a 1 grudnia i trwa do 23 lub 24 grudnia, przy czym najwięcej godzin przypada na weekendy i popołudnia.

Na jarmarku pachnie cynamonem i dobrymi zarobkami

Kolejną grupą stanowisk, których od lat nie brakuje, są prace na jarmarkach bożonarodzeniowych. W Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu czy Krakowie poszukiwane są osoby do sprzedaży grzańca, gorącej czekolady, deserów, churrosów i popcornu, a także do obsługi stoisk z ozdobami, słodyczami czy upominkami. Stawki wahają się tu od 30 do 47 zł brutto za godzinę, a najlepsi sprzedawcy mogą zarobić nawet 330 zł brutto dziennie. Praca rozpoczyna się zwykle 21 listopada i trwa do 23 grudnia, choć w niektórych miastach jarmarki działają aż do 7 stycznia 2026 roku. Wymagane są książeczki sanepidowskie, podstawowa znajomość języka angielskiego, pozytywne nastawienie i umiejętność pracy z klientem. Dla studentów to jedna z najczęściej wybieranych form dorobienia – wiele ofert kierowana jest właśnie do osób w wieku 16–26 lat posiadających status ucznia lub studenta.

Osoby planujące pracę w sezonie świątecznym powinny wcześniej przygotować niezbędne dokumenty, zwłaszcza aktualną książeczkę sanepidowską. W wielu przypadkach jest ona warunkiem zatrudnienia, a procedura jej uzyskania może potrwać nawet dwa tygodnie. Pracodawcy najczęściej wybierają kandydatów, którzy mogą rozpocząć pracę od razu, dlatego warto upewnić się, że posiadane orzeczenie jest wciąż ważne – zazwyczaj obowiązuje ono dwa lata, choć zdarzają się też roczne – zaznacza Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres.

Wysokie zapotrzebowanie występuje także na pracowników sprzątających i obsługujących jarmarki i galerie handlowe. Stawka wynosi około 30,50 zł brutto za godzinę, a praca rozpoczyna się w połowie listopada i kończy tuż przed Świętami. Obowiązki obejmują utrzymanie czystości, porządkowanie stołów i terenów zewnętrznych.

Pakowanie prezentów, sprzedaż choinek i praca w terenie

Wysoko na liście świątecznych zajęć znajduje się także pakowanie prezentów, które stało się nieodłącznym elementem przygotowań do Bożego Narodzenia w centrach handlowych i magazynach firm wysyłkowych. Stawki wahają się między 29 a 35 zł brutto za godzinę, a praca trwa zazwyczaj od końca listopada do 23 grudnia. Wymagana jest dokładność, estetyka oraz umiejętność pracy w zespole.

Nie zabraknie też ofert dla sprzedawców choinek, które wiążą się z pracą na świeżym powietrzu i odpornością na niskie temperatury. Wysoki sezon w tym zawodzie trwa od 1 do 24 grudnia. W Warszawie, Krakowie czy Łodzi stawki wynoszą około 33 zł brutto za godzinę, a obowiązki obejmują obsługę klienta, pakowanie drzewek w siatki oraz dbanie o porządek na stoisku.

Nietypowo – na witrynie, charytatywnie, za kierownicą świątecznego foodtrucka, opieka nad reniferem

Wśród ofert nie brakuje również bardziej nietypowych propozycji. Osoby o artystycznym zacięciu mogą liczyć na zatrudnienie przy tworzeniu dekoracji świątecznych i scenografii miejskich – tu wynagrodzenie wynosi około 30–40 zł brutto za godzinę, a prace trwają od 5 listopada do 20 grudnia.

Do tego typu zajęć należą także wolontariusze i osoby kwestujące w centrach handlowych, które w strojach aniołków lub elfów sprzedają zestawy świąteczne i zbierają datki na cele charytatywne – w tym przypadku stawki wahają się od 30 do 50 zł brutto za godzinę, a praca trwa od 26 listopada do 23 grudnia. Wymagane są przede wszystkim otwartość, komunikatywność i pozytywna energia – doświadczenie nie jest konieczne, a grafik można dopasować indywidualnie.

W tej kategorii mieszczą się również takie stanowiska jak kierowca świątecznego foodtrucka (35–45 zł brutto/h), fotograf dziecięcy w galeriach (40–60 zł brutto/h), opiekun reniferów lub zwierząt w żywej szopce (30–38 zł brutto/h), hostessy promujące świąteczne marki (33–42 zł brutto/h), czy dekorator witryn sklepowych (32–48 zł brutto/h). Wszystkie te stanowiska łączy jedno – pracodawcy oczekują dyspozycyjności od drugiej połowy listopada do Wigilii, a szczyt pracy przypada na weekendy i wieczory.

Kasa, kuchnia, magazyn – świąteczny klasyk zatrudnienia

Oprócz typowo bożonarodzeniowych stanowisk, duże sieci handlowe i firmy logistyczne poszukują dodatkowych pracowników do obsługi rosnącego ruchu przedświątecznego. Dobra wiadomość jest taka, że w tym sezonie wynagrodzenia w pracy tymczasowej i sezonowej są wyższe niż rok temu – wzrosły średnio o 10–20%. Wpływ na ten trend ma zarówno waloryzacja płacy minimalnej, jak i rosnąca konkurencja o pracowników. Pracownicy magazynów i zajmujący się pakowaniem oraz kompletacją towarów, mogą liczyć na stawki w przedziale 30–40 zł brutto za godzinę. W e-commerce pakowacze oraz operatorzy magazynów przesyłek zarabiają średnio od 32 do 38 zł brutto za godzinę. Kasjerzy i sprzedawcy otrzymują wynagrodzenie w wysokości od 25 do 35 zł brutto za godzinę, w zależności od lokalizacji i doświadczenia. Kurierzy oraz pomocnicy kierowców mogą liczyć na stawki rzędu 33–45 zł brutto za godzinę lub wynagrodzenie w systemie prowizyjnym, uzależnione od liczby dostarczonych przesyłek. W branży gastronomicznej, obejmującej m.in. kelnerów, pomoc kuchenną czy obsługę eventów, stawki kształtują się na poziomie 30–42 zł brutto za godzinę. Dodatkowo część pracodawców oferuje premie frekwencyjne, dodatki za pracę w weekendy i święta oraz bony świąteczne, które łącznie mogą zwiększyć realne zarobki nawet o 10–15%.

W okresie przedświątecznym praca sezonowa wyróżnia się nie tylko intensywnym tempem, ale też szybszymi terminami wypłat. W wielu przypadkach wynagrodzenie przekazywane jest niemal natychmiast po zakończeniu zlecenia – jeszcze tego samego dnia, do 7 dni po jego wykonaniu lub najpóźniej do 30 grudnia. To stała praktyka w branży, utrzymująca się od kilku lat i szczególnie ceniona przez młodszych pracowników, którzy chcą mieć środki jeszcze przed Sylwestrem. Choć stawki godzinowe w wielu przypadkach oscylują wokół płacy minimalnej (ok. 30,50 zł brutto), to właśnie szybka dostępność wynagrodzenia sprawia, że prace sezonowe w ostatnim miesiącu roku wciąż cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Dla wielu osób praca w grudniu to sposób na sfinansowanie prezentów, ale też okazja do podreperowania budżetu w formule tymczasowej z elastycznym grafikiem pozwalającym połączyć pracę z nauką czy innymi obowiązkami. Kandydatów nie brakuje, wśród nich są studenci i uczniowie, którzy chętnie podejmują krótkoterminowe zatrudnienie, cudzoziemcy, zwłaszcza z Ukrainy, stanowiący istotne wsparcie operacyjne w szczytowym okresie, a także osoby 50+, które wracają na rynek pracy do zadań wymagających dokładności, cierpliwości i odpowiedzialności, takich jak pakowanie produktów, kontrola jakości czy obsługa klienta. Dzięki takiej różnorodności i otwartości pracodawców każdy, kto potrafi rozdać uśmiech – Mikołaj, elf, kasjer czy animator – może w grudniu liczyć na naprawdę hojny sezonpodsumowuje Iwona Wieczyńska, dyrektor regionu w Grupie Progres.

***

W tekście wszystkie stawki podane są w kwotach brutto. W przypadku studentów obowiązuje zasada, że wynagrodzenie brutto jest równe kwocie netto.

Branża budowlana pod większą kontrolą. Nowa ustawa ma poprawić jakość materiałów i ograniczyć nieprawidłowości

Trwają prace nad nową ustawą o wyrobach budowlanych. Zmiany mają zwiększyć skuteczność nadzoru i poprawę jakości wyrobów budowlanych dostępnych w Polsce. „Jakość materiałów budowlanych w Polsce nadal często nie spełnia wymaganych standardów. Deklaracja dotycząca zwiększenia kar finansowych i objęcie kontrolami również sprzedaży on-line, to wyraźny znak, że państwo zamierza aktywnie przeciwdziałać nieprawidłowościom w obrocie wyrobami budowlanymi” – mówi Jan Pruski, Associate z zespołu Prawa Nieruchomości i Budownictwa kancelarii Wolf Theiss.

Zgodnie z opublikowaną przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego informacją o kontroli rynku wyrobów budowlanych w 2024 r. przyjęty zbiorczy plan kontroli przewidywał skontrolowanie 2302 wyrobów budowlanych, zaś ostatecznie wojewódzcy inspektorzy nadzoru budowlanego sprawdzili  2457 wyrobów. Organy nadzoru budowlanego zleciły badania 259 próbek wyrobów budowlanych, z czego stwierdzono, że aż 30% nie spełniało deklarowanych przez producenta właściwości użytkowych. Jak sygnalizuje branża budowlana, największe problemy dotyczą materiałów termoizolacyjnych oraz cementów, wapna budowlanego i innych spoiw hydraulicznych.

„Kontrole organów nadzoru budowlanego w 2024 r. skutkowały 38 decyzjami w sprawach kar pieniężnych w I instancji. Świadczy to z jednej strony o chęci współpracy producentów w celu wykluczenia nieprawidłowości, z drugiej zaś o dość powściągliwym podejściu instytucji w tym zakresie.  Czy więc zwiększenie wymiaru tych kar będzie skutecznym narzędziem prewencyjnym w przyszłości?” – pyta retorycznie Jan Pruski z kancelarii Wolf Theiss.

Zwiększenie kar w nowej ustawie

Projekt nowej ustawy o wyrobach budowlanych przewiduje istotne zaostrzenie sankcji wobec podmiotów naruszających przepisy. Dotyczy to przede wszystkim produktów niespełniających deklarowanych właściwości użytkowych, pozbawionych wymaganych oznaczeń lub wprowadzanych do obrotu z pominięciem obowiązujących procedur. Wysokość kar pieniężnych ma wzrosnąć nawet o połowę, co ustawodawca tłumaczy zarówno inflacją, jak i brakiem wcześniejszej waloryzacji, mającej miejsce ostatni raz ponad dziesięć lat temu.

Dotychczas kary za naruszenia wynosiły do 100 tys. zł., a nowy projekt zakłada ich zwiększenie do 150 tys. zł. Zmiany obejmą również sektor online, w tym zagraniczne podmioty oferujące wyroby budowlane na polskim rynku. W ich przypadku sankcje mają być nie tylko bardziej dotkliwe, ale też skuteczniej egzekwowane. Wprowadzenie nowych regulacji wpisuje się w szerszy kontekst ujednolicenia z prawem unijnym, które nakłada na państwa członkowskie obowiązek stosowania kar adekwatnych, skutecznych i odstraszających.

„Zaostrzenie sankcji to nie tylko formalna zmiana – to jasny sygnał, że państwo zamierza aktywnie przeciwdziałać nieprawidłowościom w obrocie wyrobami budowlanymi. W świetle licznych uchybień wykrywanych podczas kontroli, nowe przepisy mają pełnić funkcję prewencyjną i skłonić producentów oraz dystrybutorów do większej odpowiedzialności za jakość oferowanych produktów” – podkreśla Jan Pruski.

Więcej jakości czy więcej formalności?

Projekt nowej ustawy o wyrobach budowlanych to odpowiedź na konieczność dostosowania polskiego prawa do regulacji Unii Europejskiej, w szczególności rozporządzeń Rady i Parlamentu Europejskiego (UE). Nowe przepisy mają uporządkować zasady wprowadzania produktów do obrotu, ujednolicić definicje w celu ich zgodności z prawem UE oraz wzmocnić nadzór – również nad wyrobami oferowanymi w sprzedaży internetowej. Ustawodawca, odpowiadając na postulaty Krajowych Jednostek Oceny Technicznej, przedsiębiorców oraz organów nadzoru rynku, planuje ustandaryzować procedury kontrolne i wyeliminować istniejące wątpliwości interpretacyjne.

„Jedną z istotnych zmian będzie obowiązek przeprowadzenia przez organ analizy ryzyka przed podjęciem decyzji w sprawie wykonywania kontroli. Podmioty gospodarcze zostaną również zobowiązane do przedstawiania szczegółowych informacji dotyczących łańcucha dostaw, sieci dystrybucji, liczby wyrobów dostępnych na rynku oraz innych modeli produktów o takich samych właściwościach technicznych. Wszystkie te działania mają na celu zwiększenie skuteczności nadzoru i poprawę jakości wyrobów budowlanych dostępnych w Polsce” – dodaje Jan Pruski.

Te działania mają sprzyjać przejrzystości i ograniczyć ryzyko stosowania materiałów niespełniających norm. Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność dostosowania się do nowych wymogów formalnych, ale także szansę na łatwiejszy obrót wyrobami zgodnymi z unijnymi standardami.

Dla branży budowlanej zmiany te mogą oznaczać większą stabilność i przewidywalność. Jasne zasady oraz lepszy dostęp do danych o właściwościach i pochodzeniu wyrobów budowlanych, a w szczególności podjęcie działań zmierzających do kontrolowania sprzedaży wyrobów budowlanych online, to realne korzyści dla wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego. Nowe przepisy mają nie tyle karać, co zapobiegać. Ustawodawca liczy, że dzięki większej przejrzystości i surowszym konsekwencjom liczba nieprawidłowości będzie systematycznie spadać.

„Zwiększony nacisk na jakość i bezpieczeństwo produktów, a także zwiększenie sankcji, może przełożyć się na większe zaufanie konsumentów i inwestorów, co w dłuższej perspektywie może wzmocnić pozycję rzetelnych producentów na rynku. Nowe regulacje obejmujące także sprzedaż internetową mają z kolei uporządkować segment sprzedaży online, który dotychczas pozostawał poza skutecznym nadzorem” – podsumowuje Jan Pruski.

Termin przyjęcia ustawy planowany jest na III kwartał 2026 r., zaś od 21 października br. Ministerstwo Rozwoju i Technologii rozpoczęło konsultacje publiczne nowego projektu. Czas na przekazanie uwag i sugestii od opublikowania projektu to 30 dni.

Polski przemysł łapie oddech, ale nadal idzie pod wiatr. Po dwóch trudnych latach sektor wchodzi w fazę umiarkowanej stabilizacji

0

Ostatnie dwa lata były dla polskiego przemysłu okresem trudnych decyzji. Liczba upadłości w przemyśle systematycznie rosła, a jeszcze szybciej przybywało postępowań restrukturyzacyjnych. W 2025 roku polski przemysł znajduje się w fazie umiarkowanej stabilizacji.

Dane za pierwsze miesiące tego roku pokazują, że sektor wciąż rośnie, ale tempo tego wzrostu jest ograniczone. Wygląda, że nasz przemysł złapał oddech po trudnych latach, ale wciąż musi iść pod wiatr.mówi Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Z danych GUS wynika, że w pierwszym półroczu produkcja sprzedana była o ok. 1,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. To wynik lepszy niż w wielu krajach strefy euro, ale jednak poniżej oczekiwań. Widać też wyraźną sezonowość – kwiecień i maj przyniosły wzrosty, podczas gdy w czerwcu zanotowano już symboliczny spadek.

Trzeba pamiętać, że polski przemysł w dużym stopniu zależy od zamówień z zagranicy. Słabsza koniunktura w Niemczech, a zwłaszcza trudności w europejskiej motoryzacji, przekładają się bezpośrednio na sytuację w Polsce. Mniej zamówień na komponenty czy baterie do aut elektrycznych oznacza, że zakłady produkcyjne w kraju pracują poniżej swoich możliwości.

O ile w latach 2022–2024 głównym problemem były rosnące koszty energii i surowców, o tyle dziś coraz częściej słychać o problemach kadrowych. – Firmy zgłaszają niedobór pracowników o odpowiednich kwalifikacjach, a rotacja wśród zatrudnionych rośnie. To realne zagrożenie, bo bez specjalistów od automatyzacji, robotyki czy nowych technologii trudno myśleć o przyspieszeniu transformacji przemysłu.tłumaczy Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Nie oznacza to jednak, że perspektywy są wyłącznie pesymistyczne. Polska od lat utrzymuje pozycję jednego z liderów rynku nieruchomości przemysłowych w Europie, przyciągając inwestorów szukających miejsca na nowe zakłady i centra logistyczne. W drugiej połowie 2025 roku branża może dodatkowo skorzystać z większego napływu funduszy unijnych, w tym środków na transformację energetyczną i cyfrową. To szansa na modernizację i wzmocnienie pozycji konkurencyjnej w dłuższej perspektywie.

Generalnie polski przemysł stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony musi zmierzyć się z trudnym otoczeniem – niższym popytem zagranicznym, presją kosztową i wymaganiami regulacyjnymi. Z drugiej strony przed sektorem otwierają się możliwości związane z zieloną transformacją, cyfryzacją i inwestycjami wspieranymi przez UE. Wiele zależy od tego, jak szybko i skutecznie firmy dostosują się do nowych realiów.wyjaśnia Konrad Latoch.

W krótkim horyzoncie czasowym, najbliższy rok, można spodziewać się umiarkowanego wzrostu w polskim przemyśle, choć z dużymi wahaniami. Długoterminowo jednak to, czy nasz sektor przemysłowy wykorzysta szansę na awans w globalnej gospodarce, będzie zależeć od odwagi w inwestycjach i zdolności do budowania nowoczesnego przemysłu.

Synektik coraz bliżej podziału. Syn2bio składa prospekt do KNF

Syn2bio – nowo utworzona spółka, do której Synektik planuje wydzielić działalność związaną z badaniami nad kardioznacznikiem i przyszłą komercjalizacją tego innowacyjnego radiofarmaceutyku o globalnym potencjale sprzedaży – złożyła prospekt do Komisji Nadzoru Finansowego. To kolejny ważny krok w procesie zmierzającym do podziału Synektika na dwie niezależne firmy. Prospekt został przygotowany w związku z planowaną emisją akcji podziałowych Syn2bio, które zostaną przydzielone akcjonariuszom Synektika. Obie firmy będą notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Intencją zarządu jest, aby podział został sfinalizowany w pierwszym półroczu 2026 roku.

– Konsekwentnie dążymy do podziału Synektika na dwie niezależne firmy, prowadzące odmienną działalność i przyciągające inwestorów o różnym profilu. Przeniesienie do Syn2bio działalności związanej z badaniami nad kardioznacznikiem – naszym flagowym projektem badawczym –– umożliwi pozyskanie nowych źródeł ich finansowania. Pozwoli następnie na komercjalizację kardioznacznika w najbardziej korzystnym momencie, tj. po zakończeniu trzeciej fazy badań klinicznych, czy nawet po rejestracji gotowego produktu przez amerykańską Agencję Żywności i Leków (FDA) oraz Europejską Agencję ds. Leków (EMA) – wskazuje Cezary Kozanecki, założyciel i prezes Synektika.

– Z kolei Synektikowi, którego wyniki dotychczas były obciążone kosztami prowadzonych badań, planowany podział umożliwi osiąganie wyższej rentowności i wypłacanie wyższych dywidend. Rozdzielenie dotychczasowej zróżnicowanej działalności pozwoli ponadto inwestorom na odrębną, rzetelną wycenę, uwzględniającą potencjał każdej ze spółek. Jesteśmy przekonani, że w konsekwencji będzie to prowadzić do zwiększenia ich wartości – dodaje Cezary Kozanecki.

Idea podziału Synektika na dwa podmioty

Synektik to dostawca zaawansowanych rozwiązań dla medycyny, w tym innowacyjnych urządzeń medycznych i rozwiązań informatycznych, oraz wiodący polski producent radiofarmaceutyków. W wyniku planowanego podziału, do spółki Syn2bio wydzielona zostanie część działalności centrum badawczo-rozwojowego związana z badaniami nad nowymi cząsteczkami farmaceutycznymi, w szczególności badaniami nad kardioznacznikiem, tj. innowacyjnym radiofarmaceutykiem przeznaczonym do badania perfuzji mięśnia sercowego i diagnostyki choroby wieńcowej.

Kardioznacznik to flagowy projekt badawczy Synektika, o globalnym potencjale sprzedaży. Spółka posiada wyłączne prawa do produkcji i sprzedaży tego znacznika na całym świecie, jednocześnie jest on pod ochroną patentową na najbardziej istotnych rynkach, w tym Europy i Japonii, oraz jest w procesie uzyskiwania ochrony patentowej w Stanach Zjednoczonych. Synektik z sukcesem zakończył pierwszą oraz drugą fazę badań klinicznych i obecnie jest na zaawansowanym etapie badań trzeciej, ostatniej fazy. Pozytywne zakończenie tego etapu umożliwi rozpoczęcie procesu rejestracyjnego w Europie i Stanach Zjednoczonych, niezbędnego do wprowadzenia kardioznacznika do obrotu na tych rynkach.

Syn2bio będzie kontynuować badania kliniczne, a następnie zajmie się komercjalizacją kardioznacznika. Głównym źródłem przyszłych przychodów tej spółki będą tzw. umowy partneringowe, czyli np. licencje na produkcję kardioznacznika udzielone podmiotom trzecim, m.in. w Europie Zachodniej oraz w Stanach Zjednoczonych, lub własna produkcja tego radiofarmaceutyku przez Syn2bio. W opinii Spółki, największy potencjał związany z przyszłą komercjalizacją kardioznacznika jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie co roku wykonuje się około 7 milionów badań perfuzji mięśnia sercowego. Drugim rynkiem z największym potencjałem jest rynek europejski.

Do momentu zakończenia procesu podziału badania kliniczne nad kardioznacznikiem będą kontynuowane i finansowane przez Synektik. Dodatkowo, spółka ta wyposaży Syn2bio w odpowiednie środki do kontynuowania badań przez okres kolejnych 12-14 miesięcy po zatwierdzeniu prospektu. Łączna kwota finansowania zapewniona przez Synektik wyniesie 50 mln zł (licząc od daty wyceny spółek na potrzeby podziału, tj. od 30 czerwca 2025 roku, przy czym ta kwota jest uwzględniona w wycenie). Spółka Syn2bio będzie ponadto mogła ubiegać się o środki pochodzące z grantów, dotacji oraz programów finansowania badań rozwojowych przeznaczonych dla MŚP, które dla Synektika – jako dużego przedsiębiorstwa – nie są obecnie dostępne.

Obok dodatkowego finansowania zewnętrznego, spółce Syn2bio, skupionej na rozwoju projektu kardioznacznika i poszukiwaniu nowych cząsteczek farmaceutycznych, łatwiej też będzie pozyskać inwestorów, w tym branżowych, zainteresowanych takim profilem działalności, akceptujących inny poziom ryzyka i oczekujących wyższej potencjalnej stopy zwrotu w przyszłości. To otwiera również możliwości szerszego poszukiwania nowych projektów badawczych, a także przyspieszenia ich komercjalizacji – i to na korzystniejszych warunkach, niż w przypadku komercjalizacji na wcześniejszym etapie przy dotychczasowym modelu finansowania takich projektów przez Synektik.

Pozostała działalność prowadzona obecnie przez Synektik pozostanie w dotychczasowej spółce. Będzie się ona zatem nadal zajmować m.in. dystrybucją i serwisem innowacyjnych urządzeń medycznych (w tym systemów robotycznych da Vinci, będąc ich wyłącznym dystrybutorem na Polskę, Czechy, Słowację oraz kraje bałtyckie), opracowywaniem własnych rozwiązań informatycznych, produkcją i sprzedażą radiofarmaceutyków, a także pracami badawczo-rozwojowymi w zakresie poszukiwania generyków istniejących produktów radiofarmaceutycznych, które nie wymagają prowadzenia długotrwałych badań klinicznych.

Finalizacja podziału planowana w pierwszej połowie przyszłego roku

Celem Syn2bio jest uzyskanie zatwierdzenia prospektu w pierwszych miesiącach 2026 roku, co pozwoli na sfinalizowanie planowanego podziału do połowy przyszłego roku.

Wcześniej dokonano wyceny Synektika, w tym działalności wydzielanej do Syn2bio. Została ona przygotowana przez niezależny podmiot – mInvestment Banking. Wg stanu na 30 czerwca 2025 roku, wartość całego Synektika została ustalona na około 2,11 mld zł (247,54 zł w przeliczeniu na 1 akcję), z czego wartość przenoszonego majątku to około 163 mln zł (19,14 zł na akcję), czyli około 7,73% całości.

W ramach planowanego podziału akcjonariuszom Synektika przydzielone zostaną akcje Syn2bio w stosunku 1 do 1. Oznacza to, że za każdą akcję Synektika posiadaną w tzw. dniu referencyjnym inwestor otrzyma 1 akcję Syn2bio. Nastąpi to „automatycznie”, bez konieczności podejmowania dodatkowych czynności przez inwestorów. Dzień referencyjny zostanie wyznaczony przez KDPW, po zatwierdzeniu prospektu Syn2bio przez KNF. Po zakończeniu ostatniej sesji, na której będzie możliwość nabycia akcji Synektika uprawniających do udziału w podziale (tj. dwa dni robocze przed ustalonym dniem referencyjnym), kurs odniesienia na kolejną sesję zostanie pomniejszony o wartość działalności wydzielanej do Syn2bio (czyli o około 7,73%). Wartość ta będzie jednocześnie stanowiła kurs odniesienia dla pierwszej sesji notowania akcji Syn2bio na GPW.

Cognor optymalizuje strukturę emisji. PS Holdco sprzeda akcje w ABB i reinwestuje środki w nową emisję

Cognor Holding zawarł umowę z głównym akcjonariuszem w celu optymalizacji struktury transakcji pozyskania przez Spółkę kapitału w drodze emisji maksymalnie 60 mln akcji.

  • Środki pozyskane z emisji będą przeznaczone m.in. na rozwój procesów technologicznych, w tym dla potrzeb branży zbrojeniowej oraz w celu uzyskania samowystarczalności wsadu dla własnych walcowni, tak aby maksymalnie zwiększyć udział w przychodach produktów o najwyższej wartości dodanej.
  • Pozwoli to Spółce skutecznie odpowiedzieć na silnie wsparty nadchodzącą falą projektów infrastrukturalnych skokowy wzrost zapotrzebowania na stal w Polsce
    i Europie dodatkowo napędzany implementowanymi zmianami regulacyjnymi korzystnymi dla polskich i europejskich producentów stali
  • Spółka zawarła z głównym akcjonariuszem PS Holdco umowę, która umożliwi przydzielenie inwestorom biorącym udział w ofercie, przede wszystkim akcji dopuszczonych do obrotu na GPW, co jest formułą powszechnie preferowaną
    i cenioną przez inwestorów

Cognor Holding planuje przeprowadzenie oferty publicznej nie więcej niż 60 mln akcji (SPO) w procesie przyspieszonej księgi popytu (ABB). W ramach realizacji transakcji Spółka zawarła z głównym akcjonariuszem – PS Holdco sp. z o.o. (PS Holdco), spółką kontrolowaną przez Prezesa Zarządu Cognor Holding Przemysława Sztuczkowskiego – umowę inwestycyjną, wspierającą sprawne i skuteczne przeprowadzenie tego procesu.

W ramach umowy inwestycyjnej PS Holdco zobowiązał się do sprzedaży w ramach oferty publicznej typu ABB maksymalnie 43.582.938 (czterdzieści trzy miliony pięćset osiemdziesiąt dwa tysiące dziewięćset trzydzieści osiem) istniejących i dopuszczonych już do giełdowego obrotu akcji Spółki, a następnie przeznaczenia całości wpływów uzyskanych w ten sposób na objęcie po identycznej cenie takiej samej liczby akcji nowej emisji zaplanowanej w ilości do 60.000.000 sztuk, a w tym 8.573.802 sztuk akcji imiennych. Zatem, liczba akcji nowej emisji Cognor Holding S.A. obejmowana przez PS Holdco w ramach SPO będzie przynajmniej równa liczbie akcji sprzedanych przez PS Holdco w procesie ABB, a ich cena jednostkowa będzie równa cenie sprzedaży osiągniętej przez PS Holdco w ramach ABB. W efekcie, liczba posiadanych akcji Cognor Holding S.A. przez głównego akcjonariusza i Prezesa Zarządu Spółki nie zmniejszy się, a wszystkie środki pozyskane przez PS Holdco w ramach ABB zostaną reinwestowane do Spółki poprzez objęcie akcji nowej emisji.

– W momencie ogłoszenia planu podwyższenia kapitału Cognor Holding S.A. jako założyciel
i główny akcjonariusz Spółki zadeklarowałem swoje pełne wsparcie dla realizacji jej planów strategicznych. Zawarta umowa jest tego materialnym potwierdzeniem i optymalizuje strukturę oraz tempo planowanej transakcji. Dzięki niej inwestorzy uzyskają komfort nabycia akcji dopuszczonych i będących w obrocie na GPW, czyli płynnych i podlegających codziennej rynkowej wycenie. Taki tryb przeprowadzenia transakcji podwyższenia kapitału jest już od jakiegoś czasu standardem dla spółek notowanych na GPW i jest to formuła powszechnie preferowana i ceniona przez inwestorów. –
mówi Przemysław Sztuczkowski, Prezes Zarządu Cognor Holding.

– Pozyskane w ramach SPO środki pozwolą Spółce uzupełnić posiadaną infrastrukturę technologiczną oraz kompetencje i zdolności wytwórcze o najbardziej zaawansowane gatunki stali, o najwyższych parametrach czystości i jednorodności, czyli najwyższej wartości dodanej. Dzięki temu Cognor będzie mógł jeszcze lepiej odpowiedzieć na oczekiwany skokowy wzrost zapotrzebowania na stal w związku z licznymi wchodzącymi w fazę realizacji dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi w Polsce (m.in. CPK, energetyka jądrowa, infrastruktura drogowa i kolejowa, porty, offshore i onshore) oraz spodziewane istotne ożywienie w obszarze inwestycji infrastrukturalnych w Niemczech. Kolejnym bardzo istotnym impulsem wzrostowym są także znaczące zamówienia, jakie napływać będą z polskiego i europejskiego przemysłu obronnego, na rzecz którego jako sprawdzony dostawca, Cognor działa już od lat. Dodatkowo sprzyjają nam czynniki zewnętrzne, takie jak wprowadzane na poziomie Komisji Europejskiej zmiany regulacyjne – m.in. CBAM i mechanizm „post-safeguard” – komentuje Przemysław Sztuczkowski.

Środki z emisji akcji Cognor Holding S.A. zostaną przeznaczone m.in. na udoskonalenie technologii produkcji stali specjalnych w perspektywie skokowego wzrostu zapotrzebowania zgłaszanego przez dotychczasowych odbiorców Spółki wytwarzających amunicję, w tym pociski artyleryjskie kalibru 155 mm. Pozyskany kapitał posłuży także rozbudowie mocy wytwórczych kęsów w stalowni w Gliwicach, co zapewni Grupie pełną „self sufficiency” (100% samowystarczalność wsadu dla własnych walcowni), a tym samym przełoży się na dalszą integrację, stabilność i kontrolę kosztów procesów produkcyjnych.

Zgodnie z treścią ogłoszonych projektów uchwał Cognor Holding zamierza przeprowadzić emisję nie więcej niż 60 mln nowych akcji wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy, jednak z utrzymaniem preferencji w przydziale akcji do utrzymania obecnego udziału dla akcjonariuszy posiadających co najmniej 0,2% akcji Spółki.

Po uzyskaniu akceptacji Walnego Zgromadzenia Spółki, akcje zostaną zaoferowane w drodze oferty publicznej w ramach subskrypcji prywatnej wyłączonej z obowiązku sporządzenia, zatwierdzenia i udostępnienia prospektu. Cena emisyjna zostanie ustalona w oparciu o wyniki procesu budowania księgi popytu.

Green Lanes zakończył montaż głównej linii produkcyjnej STRUMBER® i potwierdza start produkcji w I kwartale 2026 r.

Green Lanes S.A., producent ekologicznych i innowacyjnych materiałów wytwarzanych w oparciu o autorską technologię na bazie roślin jednorocznych, w III kwartale 2025 roku kontynuował realizację planu inwestycyjnego, którego celem jest uruchomienie zakładu produkcyjnego STRUMBER®. Spółka zakończyła montaż głównej linii produkcyjnej w zakładzie w Tarnawatce-Tartak oraz z powodzeniem przeprowadziła testy potwierdzające pełną funkcjonalność i wydajność instalacji. Produkcja STRUMBER® ruszyć ma w I kwartale 2026 roku i umożliwić rozpoczęcie generowania powtarzalnych przychodów. Równolegle Spółka prowadziła intensywne działania związane z przygotowaniem do komercjalizacji STRUMBER® – podpisała umowę z podwykonawcą na produkcję płyt warstwowych oraz wzięła udział w szeregu ważnych wydarzeń branżowych.

– Trzeci kwartał był dla nas okresem intensywnej pracy i znaczących postępów w realizacji planu inwestycyjnego. Zakończenie montażu głównej linii produkcyjnej w zakładzie w Tarnawatce-Tartak oraz pozytywne wyniki jej testów potwierdzają, że nasz projekt przebiega zgodnie z harmonogramem i przyjętymi założeniami technologicznymi. To kluczowy etap, który przybliża nas do uruchomienia produkcji materiału STRUMBER® w I kwartale 2026 roku. Równolegle zrealizowaliśmy inwestycję w nową stację transformatorową o mocy 1.000 kVA i przeprowadziliśmy szeroki zakres prac remontowych, przygotowujących zakład do przyszłej działalności operacyjnej, w tym m.in. remonty hal i pomieszczeń produkcyjnych, socjalnych i biurowych oraz przygotowanie i utwardzenie placu składowania surowca do produkcji. Wszystkie te działania pokazują, że konsekwentnie budujemy solidne fundamenty pod przyszłą produkcję i rozwój Grupy Green Lanes – mówi Piotr Pietras, współzałożyciel, akcjonariusz i Prezes Zarządu Green Lanes S.A.

W III kwartale 2025 roku Grupa intensywnie pracowała nad zapewnieniem odpowiedniego wolumenu surowca w postaci słomy konopnej i lnianej do produkcji. Rolnicy współpracujący z Green Lanes zakończyli zbiory słomy konopi i lnu, a pierwsze dostawy trafiły już do zakładu, spełniając wszystkie wymagania jakościowe. Grupa zintensyfikowała także prace nad komercjalizacją materiału STRUMBER® – podpisano umowę z podwykonawcą na produkcję płyt warstwowych na bazie STRUMBER®, które poszerzą ofertę produktową Spółki i odpowiedzą na potrzeby rynku.

Pierwsze demonstracyjne produkty – bloki STRUMBER® oraz płyty warstwowe na jego bazie – zostały zaprezentowane na targach przemysłu drzewnego Drema w Poznaniu oraz targach aranżacji wnętrz Warsaw Home w Nadarzynie. STRUMBER® spotkał się z dużym zainteresowaniem odwiedzających, a chęć współpracy wyrazili kolejni przedstawiciele branży meblarskiej i drzewnej.

Postępy w realizacji planu inwestycyjnego oraz aktywność handlowa Grupy zaowocowały zawarciem, już po dniu bilansowym, pierwszych umów o współpracy i przedwstępnych umów sprzedaży – m.in. z Vank Sp. z o.o. oraz ogólnopolskim dystrybutorem materiałów dla przemysłu meblarskiego i drzewnego. Materiał wytworzony w ramach rozruchu maszyn produkcyjnych jest obecnie wykorzystywany do dalszych testów i wdrożeń u klientów, które po uruchomieniu produkcji Spółka planuje sprawnie przekształcić w docelowe umowy handlowe.

W III kwartale Grupa kontynuowała także realizację planu reorganizacji Grupy. W lipcu 2025 roku przedstawione zostały plany połączenia spółek Green Lanes SA oraz Green Lanes Foods SA, a także The True Green SA i „The True Green” Sp. z o.o. Połącznia ostatecznie zostały zrealizowane już po dniu bilansowym.

Równolegle Green Lanes rozwija działalność badawczo-rozwojową. W sierpniu 2025 r. Spółka rozpoczęła realizację projektu B+R współfinansowanego z programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego 2021–2027, o wartości 3,3 mln zł. Celem projektu jest opracowania nowego rodzaju tarcicy hybrydowej z surowców pochodzenia roślinnego.

Przychody ze sprzedaży wypracowane przez Grupę Green Lanes w III kwartale 2025 r. wyniosły 92,9 tys. PLN (narastająco 163,6 tys. zł) i dotyczyły w głównej mierze sprzedaży towarów, które stanowiły używane maszyny i urządzenia, nabyte wraz z nieruchomością w miejscowości Tarnawatka-Tartak. Koszty działalności operacyjnej wyniosły ok. 1,51 mln zł i były o 347,6 tys. zł wyższe, niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wzrost wynikał przede wszystkim z zatrudnieniem dodatkowego personelu i tym samym zwiększeniem kosztów wynagrodzeń, zaksięgowaniem w koszty wartości sprzedanych maszyn i urządzeń niezwiązanych z podstawową działalności oraz podatkiem od nieruchomości.

W III kwartale br. Grupa odnotowała stratę z działalności operacyjnej w wysokości 1,29 mln zł oraz stratę netto na poziomie ok.1,21 mln zł, co było nieco wyższym wynikiem niż w analogicznym okresie 2024 roku.

W III kwartale 2025 roku Grupa kontynuowała realizację kluczowych etapów inwestycji – zakończono montaż głównej linii produkcyjnej w zakładzie w Tarnawatce-Tartak, wybudowano stację transformatorową o mocy 1.000 kVA oraz przeprowadzono kompleksowe prace remontowe i adaptacyjne. Do uruchomienia produkcji konieczna jest jeszcze instalacja linii do wstępnego przygotowania surowca oraz kotła parowego wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Oba elementy zostały odebrane przez Spółkę, a obecnie trwają prace przygotowawcze do ich montażu. Grupa, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, spodziewa się zakończenia inwestycji i uruchomienia produkcji w
I kwartale 2026 r.

Na dzień 30 września 2025 roku Grupa dysponowała środkami pieniężnymi w wysokości 987,1 tys. zł. Po dniu bilansowym Spółka przeprowadziła emisję akcji serii E, w ramach której pozyskała 6,15 mln zł brutto. W dniu 12 listopada 2025 roku Krajowy Rejestr Sądowy dokonał rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki wynikającego z emisji akcji serii E.

Trzeci kwartał 2025 roku był okresem, w którym skoncentrowaliśmy się na kontynuacji inwestycji w zakład produkcyjny STRUMBER® i przygotowaniu Grupy do etapu komercjalizacji. Wyniki finansowe pokazują, że inwestycja postępuje zgodnie z harmonogramem, a zwiększenie zatrudnienia i wydatków na infrastrukturę to naturalny etap przygotowań do uruchomienia działalności operacyjnej. Co ważne, po zakończeniu okresu sprawozdawczego pozyskaliśmy dodatkowe finansowanie z emisji akcji serii E, które znacząco wzmacnia naszą pozycję kapitałową i zapewnia bezpieczeństwo finansowe w kluczowym momencie przed uruchomieniem produkcji na skalę przemysłową mówi Jacek Kramarz, współzałożyciel, akcjonariusz i Wiceprezes Zarządu Green Lanes S.A.

UOKiK stawia zarzuty PLL LOT. Chodzi o odpowiedzialność za bagaż oraz praktyki dotyczące reklamacji

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o postawieniu zarzutów Polskim Liniom Lotniczym LOT. Sprawa dotyczy możliwego wprowadzania pasażerów w błąd w zakresie odpowiedzialności przewoźnika za uszkodzony lub opóźniony bagaż, a także nadmiernych wymogów dokumentowych podczas składania reklamacji.

Według UOKiK do urzędu napływały sygnały od konsumentów, którzy mieli trudności z uzyskaniem rekompensaty za szkody w bagażu oraz za opóźnienia w jego dostarczeniu. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zdecydował o wszczęciu postępowania w sprawie naruszania zbiorowych interesów konsumentów przez narodowego przewoźnika.

Spór o odpowiedzialność za uszkodzony bagaż

Na stronie internetowej przewoźnika oraz w kontaktach z pasażerami pojawiały się informacje, że LOT nie odpowiada za uszkodzenia wynikające z eksploatacji bagażu, takie jak otarcia, rysy czy wgniecenia. Podobne stanowisko miała prezentować firma DOLFI 1920, która współpracuje z LOT-em przy rozpatrywaniu reklamacji.

UOKiK przypomina jednak, że Konwencja Montrealska, kluczowy międzynarodowy akt regulujący odpowiedzialność przewoźników lotniczych, nie przewiduje wyłączenia odpowiedzialności z powodu charakteru uszkodzeń. Przepisy określają jedynie termin na zgłoszenie reklamacji, ale nie dają przewoźnikom prawa do ograniczania zakresu odpowiedzialności wobec pasażerów.

Zwroty za opóźniony bagaż – LOT mógł zaniżać świadczenia

Według komunikacji stosowanej przez LOT zwrot kosztów za niezbędne zakupy miał przysługiwać wyłącznie podczas podróży poza krajem zamieszkania i był ograniczony do 100 dolarów na osobę. Refundacja obejmować miała jedynie artykuły pierwszej potrzeby, takie jak bielizna czy podstawowe kosmetyki.

Zdaniem UOKiK takie ograniczenia nie znajdują podstaw w obowiązujących przepisach. Prawo nie zawęża kategorii produktów, które mogą zostać objęte zwrotem, ani nie uzależnia odpowiedzialności przewoźnika od kierunku podróży czy miejsca wystąpienia opóźnienia.

Przedsiębiorca nie może przyznawać konsumentom mniej praw, niż wynika to z przepisów prawa powszechnie obowiązującego. Taką praktykę mogły stosować Polskie Linie Lotnicze LOT, dlatego wszcząłem postępowanie przeciwko temu przedsiębiorcy. To nie jedyne nasze działania na rynku lotniczym – przyglądamy się także innym przewoźnikom, zaś zarzuty w podobnych praktykach usłyszały wcześniej linie Wizz Air i Enter Air – wskazuje Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Reklamacje obciążone nadmiernymi wymaganiami

UOKiK zarzuca przewoźnikowi także nakładanie na pasażerów zbyt wielu obowiązków w procesie reklamacyjnym. LOT miał żądać m.in. numerów protokołów PIR, kart pokładowych, rachunków, zdjęć bagażu, wywieszek bagażowych czy dowodów zakupu przedmiotów znajdujących się w bagażu.

Urząd wskazuje, że przepisy nie pozwalają przedsiębiorcy uzależniać rozpatrzenia reklamacji od tak szerokiego zestawu dokumentów. Nadmierne wymogi mogą prowadzić do zniechęcenia podróżnych i ograniczania ich prawa do dochodzenia roszczeń.

Możliwa wysoka kara finansowa

Jeżeli zarzuty UOKiK się potwierdzą, PLL LOT może zostać ukarany sankcją finansową sięgającą nawet 10 proc. obrotów za każdą stosowaną praktykę naruszającą prawa konsumentów.

Postępowania dotyczące podobnych praktyk trwają obecnie również wobec przewoźników Enter Air oraz Wizz Air. Urząd zapowiada dalszy monitoring rynku lotniczego i analizę sposobu obsługi reklamacji przez linie działające w Polsce.

Murapol zawiera pięcioletnią umowę PRS z Centerbridge i Griffin Capital Partners

Grupa Kapitałowa Murapol, jeden z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, zawarła pięcioletnią umowę o współpracy w sektorze PRS (Private Rented Sector), z PRS JV Lux S.À R.L. platformą kontrolowaną przez fundusz Centerbridge Partners oraz wspólników Griffin Capital Partners. Realizacja inwestycji przez Murapol na rzecz platformy PRS stanowi uzupełnienie podstawowej działalności deweloperskiej, jaką jest sprzedaż nowoczesnych mieszkań klientom indywidualnym.

Wykorzystując swoje kompetencje w realizacji projektów deweloperskich, Grupa Murapol nawiązała pięcioletnią współpracę w ramach nowej platformy, utworzonej jako wspólne przedsięwzięcie funduszy Centerbridge Partners oraz wspólników Griffin Capital Partners, posiadających doświadczenie w rozwijającym się sektorze living.

Zgodnie z umową, Spółka będzie poszukiwała i identyfikowała odpowiednie grunty pod projekty PRS, zabezpieczała prawa do zakupu takiego gruntu oraz świadczyła usługi budowlane i deweloperskie w formule „design&build”. Zawarcie Umowy Ramowej umożliwia Spółce realizację projektów PRS oraz proponowanie Platformie PRS projektów dających 1.000 lokali możliwych do realizacji w każdym roku obowiązywania umowy. Platforma PRS wraz z podmiotami zależnymi będzie rozwijała zaakceptowane projekty PRS (zakładana liczba takich lokali zaakceptowanych do realizacji wyniesie ok. 1.500 w okresie 5 lat obowiązywania umowy).

Rozpoczynając współpracę z uznanymi partnerami, takimi jak Centerbridge Partners, Grupa Murapol skorzysta z już zdobytych doświadczeń, uzupełniając swoją główną działalność w sektorze deweloperskim. Dzięki połączeniu działalności deweloperskiej z nowoczesnym sektorem najmu instytucjonalnego, tworzymy model bardziej odporny na wahania koniunktury – podkreśla Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Podstawową działalnością Grupy Murapol jest segment deweloperski, zaś dodatkowo od 2021 roku Grupa współpracuje przy realizacji mieszkań przeznaczonych na instytucjonalny najem z AEREF V PL PRS S.à r.l. i jej spółkami zależnymi (m.in. projektowymi spółkami PRS oraz LifeSpot), należącymi do funduszy zarządzanych przez Ares Management UK Limited, spółkę zależną Ares Management Corporation. Od 2024 roku współpraca została rozszerzona o AEREF VI PL PRS S.à r.l. W ramach tej kooperacji Murapol zrealizował lub jest w trakcie realizacji oraz przygotowania łącznie blisko 5700 lokali.

Dodatkowa aktywność na rzecz segmentu PRS umożliwia Grupie m.in. efektywne wykorzystanie gruntów o różnym przeznaczeniu, w tym terenów usługowych, a wypracowana i sprawdzona formuła współpracy „design&build” przekłada się na niską kapitałochłonność po stronie Spółki, dzięki miesięcznemu rozliczaniu kontraktów zgodnie z postępem prac budowlanych. Ponadto aktywność w segmencie PRS pozwala wykorzystać dostępne zasoby operacyjne własnego biura architektonicznego i generalnego wykonawcy.

Centerbridge Partners to prywatna firma inwestycyjna specjalizująca się w inwestycjach private equity, nieruchomościach i instrumentach dłużnych w Ameryce Północnej i Europie, zaś Griffin Capital Partners to prywatny inwestor oraz firma zarządzająca aktywami na rynku private equity i nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej, Niemczech i innych wybranych krajach UE. Murapol będzie działać jako deweloper niewyłączny.

Administracja USA łagodzi cła, bo inflacja i koszty żywności stają się problemem politycznym

W ostatnich dniach coraz wyraźniej widać, że amerykańska administracja zaczyna dostrzegać negatywne skutki własnej polityki celnej i inflacyjnej. W czwartek rynek szeroko dyskutował o oczekiwaniach inflacyjnych w USA, które wskazują, że dynamika cen może wyraźnie spowolnić w przyszłym roku. Dzień później Biały Dom ogłosił kolejną inicjatywę mającą na celu złagodzenie wpływu ceł na gospodarkę, rozszerzając listę produktów rolnych zwolnionych z ceł wzajemnych. Na liście znalazły się produkty spożywcze głównie pierwszej potrzeby.

Według administracji decyzja ta wynika z faktu, że wspomniane produkty nie są w USA wytwarzane w wystarczających ilościach, by pokryć zapotrzebowanie krajowe, a celem jest zmniejszenie presji cenowej na konsumentów.

Dodatkowo, wiele krajów eksportujących żywność – w tym Brazylia, jeden z największych producentów rolnych na świecie – nadal podlega wysokim cłom rzędu 40 proc., co oznacza, że ulga celna jest wciąż ograniczona. Co więcej, przedstawiciele administracji od miesięcy twierdzili, że cła nie wpływają na poziom cen, podczas gdy obecne decyzje wprost zakładają, że ich obniżenie ma doprowadzić do spadku cen żywności. To wyraźna zmiana narracji i pośrednie przyznanie, że polityka protekcjonistyczna przyczyniła się do wzrostu kosztów życia.

W rzeczywistości zmiana ta ma czysto polityczny wymiar — ma chronić konsumentów przed skutkami wcześniejszych decyzji celnych. Problem dostępności i przystępności cenowej żywności był jednym z najważniejszych tematów w ostatnich wyborach lokalnych, dlatego administracja próbuje teraz reagować w sposób, który może złagodzić presję społeczną i poprawić notowania polityczne.

Jeśli obniżki ceł rzeczywiście przełożą się na spowolnienie inflacji, mogłoby to otworzyć drogę do dalszych obniżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. W ostatnich tygodniach rynek zaczął się skłaniać ku scenariuszowi braku obniżki w grudniu, jednak zmiana oczekiwań inflacyjnych może ponownie zwiększyć prawdopodobieństwo łagodzenia polityki pieniężnej.

Ta korekta w oczekiwaniach stóp procentowych może być jednym z głównych czynników utrzymującej się siły dolara amerykańskiego. Uczestnicy rynku pozostają ostrożni, ale dolar pozostaje stabilny, mimo że rentowności obligacji i presja inflacyjna zaczynają się normalizować. Kluczowym testem dla dolara będą nadchodzące dane makroekonomiczne z USA — jeśli potwierdzą one spadek dynamiki cen i umiarkowany wzrost gospodarczy, rynek może ponownie zacząć wyceniać większe prawdopodobieństwo obniżek stóp już w pierwszej połowie 2026 roku.

ORLEN odebrał 400. dostawę LNG w Świnoujściu. Do kraju trafiło już 31 mln ton skroplonego gazu

0

ORLEN odebrał w terminalu w Świnoujściu 400. ładunek skroplonego gazu ziemnego. Od momentu uruchomienia terminalu spółka sprowadziła tą drogą prawie 31 mln ton LNG, a więc ponad 40 mld metrów sześciennych po regazyfikacji. Zakupy LNG umożliwiają dywersyfikację źródeł pozyskania surowca i wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne kraju. Już około 50 proc. gazu importowanego do Polski pochodzi właśnie z dostaw skroplonego gazu ziemnego do Świnoujścia.

– Naszym priorytetem jest zapewnienie odbiorcom ORLEN pewnych i stabilnych dostaw gazu. Dlatego zwiększamy tempo odbioru ładunków LNG w Świnoujściu. Rosnący import skroplonego gazu ziemnego potwierdza coraz silniejszą pozycję ORLEN na międzynarodowym rynku LNG. Dzięki dywersyfikacji kierunków dostaw a także własnej flocie gazowców możemy elastycznie reagować na potrzeby rynku i optymalizować nasz portfel w celu poprawy wyników ORLEN w segmencie handlu gazem – mówi Grzegorz Bujnowski, Dyrektor Wykonawczy ds. Handlu Gazem, ORLEN.

Gazowiec Aktoras, który przypłynął w niedzielę wieczorem (16 listopada) do Świnoujścia z USA, dostarczył ok. 160 tys. m sześc. LNG, co odpowiada ok. 1 TWh energii lub ok. 91 mln m sześc. gazu po regazyfikacji. Wolumen wszystkich 400 dostaw to ok. 31 mln ton LNG co odpowiada ponad 40 mld m sześc. gazu po regazyfikacji. To ilość, która pozwala przez ponad osiem lat zapewnić gaz wszystkim gospodarstwom domowym w Polsce, korzystającym z tego paliwa.

W tym roku ORLEN odebrał już w Świnoujściu rekordowe 71 dostaw – to o dziesięć więcej niż w całym ubiegłym roku. W 2016 r. – pierwszym pełnym roku działania terminalu w Świnoujściu – tych dostaw było zaledwie dziewięć. Obecnie ORLEN wykorzystuje ponad 99 proc. mocy regazyfikacyjnych terminalu, które w tym roku zostały zwiększone z 6,2 do 8,3 mld metrów sześciennych/rok. Oznacza to, że gazoport w Świnoujściu jest jedną z najefektywniej wykorzystywanych instalacji do odbioru LNG na świecie.

Wzrost przepustowości terminalu w Świnoujściu, a w konsekwencji zwiększenie liczby ładunków odbieranych przez ORLEN, sprawia, że LNG stanowi już ok. połowy całego gazu importowanego do Polski. Blisko 65 proc. dostaw LNG dostarczonych dotychczas do Świnoujścia realizowane zostało w ramach kontraktów długoterminowych DES i FOB. Pozostały wolumen został zakupiony na rynku spot. Główne kierunki importu LNG to Katar i Stany Zjednoczone, uzupełniane dostawami z innych państw, m.in. Nigerii, Egiptu czy Gwinei Równikowej.

Kolejny satelita SatRev poleci na orbitę. Misja Transporter-15 rusza 19 listopada

SatRev, zakończył przygotowania do kolejnej długo oczekiwanej misji, nanosatelita spółki – PW6U – został dostarczony do bazy startowej i jest w pełni gotowy do wyniesienia na orbitę w misji Transporter-15 firmy SpaceX zaplanowanej na 19 listopada bieżącego roku. To kolejny projekt potwierdzający zdolność SatRev do realizowania całego procesu satelitarnego – od projektu i produkcji, przez oprogramowanie i centrum kontroli misji, po pozyskiwanie oraz analizę danych.

SatRev S.A., to jeden z liderów sektora newspace w Polsce, jako jedyna krajowa firma komercyjna dysponuje operacyjnym satelitą funkcjonującym na orbicie i przesyłającym aktualnie dane bezpośrednio do stacji naziemnych spółki. Zakończono finalne przygotowania do wyniesienia na orbitę nanosatelity PW6U, który został już dostarczony do miejsca startu i przeszedł wszystkie procedury integracyjne przed misją Transporter-15 realizowaną przez SpaceX. PW6U jest satelitą zbudowanym we Wrocławiu, będącym prekursorem współczesnych platform satelitarnych SatRev i potwierdzającym powtarzalność i skalowalność procesów inżynieryjnych spółki. W ramach tej samej misji SpaceX, firmy będącej liderem w komercyjnym dostarczaniu ładunków (payload) na orbitę, jednocześnie z PW6U zostaną również wyniesione polskie satelity PIAST i ICEYE.

Nanosatelita PW6U to zaawansowana jednostka klasy 6U, wyposażona w wielospektralny instrument optyczny zdolny dostarczać obrazy RGB i NIR o rozdzielczości 5,8 m z wysokości 500 km oraz w moduł przetwarzania danych w czasie rzeczywistym, z wykorzystaniem AI, jeszcze na orbicie. Satelita korzysta z kluczowych podsystemów zaprojektowanych i wytworzonych przez SatRev – komunikacji w pasmach UHF i S, zarządzania i dystrybucji energii oraz komputera pokładowego. Dołączy do operującego od początku bieżącego roku na orbicie innego satelity SatRev dostarczającego dane klientom komercyjnym i instytucjonalnym, stanowiąc tym samym kolejny krok w rozwoju suwerennej technologii satelitarnej.

Transport na platformę startową oraz wyniesienie na orbitę wymagają współpracy z zagranicznymi partnerami, co zostało z sukcesem po raz kolejny skoordynowane przez  zespół SatRev i potwierdza doświadczenie oraz zdolność spółki do zaawansowanej współpracy logistycznej. Wszystkie pozostałe etapy – od projektu, przez produkcję, oprogramowanie, rozwój centrum kontroli misji, aż po pozyskiwanie i analizę danych – są realizowane samodzielnie w SatRev. Te w pełni suwerenne zdolności są kluczowe dla rozwoju planowanej linii produktów dla segmentu defence i dual use, w której spółka rozwija technologie obserwacyjne i przetwarzania danych dedykowane bezpieczeństwu i infrastrukturze krytycznej. Dane pozyskiwane przez PW6U, które będą dostarczane klientom, mają szerokie zastosowanie cywilne, od rolnictwa i leśnictwa po energetykę i infrastrukturę.

Dostarczenie PW6U do bazy startowej i przygotowanie go do wyniesienia na orbitę to dla nas potwierdzenie, że osiągnęliśmy dojrzałość procesów produkcyjnych i operacyjnych. Każda kolejna misja wzmacnia nasze kompetencje i zdolność realizacji projektów satelitarnych end-to-end, co jest fundamentem budowy suwerennych technologii kosmicznych. PW6U pokazuje, że potrafimy w sposób systematyczny rozwijać nasze platformy, zwiększać ich możliwości i dostarczać satelity gotowe do pracy operacyjnej – powiedział dr Daniel Więzik, Prezes Zarządu SatRev S.A.

SatRev jednocześnie przygotowuje się do debiutu na rynku NewConnect, a w ostatnich tygodniach została częścią ORBITEO – powstającego holdingu technologicznego łączącego polskie firmy m.in. z sektorów defence, space, UAV i deeptech. Dołączenie do ORBITEO ma na celu wykorzystanie synergii z innymi spółkami holdingu, integrację kompetencji i rozwój suwerennych technologii podwójnego zastosowania, które będą wspierane przez doświadczenie SatRev w obszarze nanosatelitów i analityki danych.

SatRev od 2016 roku rozwija technologie umożliwiające szybkie pozyskiwanie i analizę danych satelitarnych, m.in. budując własne centrum kontroli misji we Wrocławiu, podsystemy satelitarne oraz stacje odbiorcze w Polsce i Omanie. Firma umieściła na orbicie, do tej pory, kilkanaście satelitów własnych i partnerskich, stale zwiększając możliwości i niezawodność swoich platform. PW6U jest potwierdzeniem, że polska technologia kosmiczna może być projektowana, budowana i obsługiwana w pełni lokalnie.

Rynki zerkają na Warszawę i Wall Street: inflacja bazowa dziś, Nvidia i minutki Fed jutro

Giełdowy poniedziałek lokalnie gra pod inflację bazową – po południu poznamy kluczowy odczyt z Polski. W tle rynki odliczają do środy: wyniki Nvidii i minutki FOMC mogą przestawić wajchę na dolarze i sentymencie EM. Na razie na FX cisza przed burzą: EUR/USD przy 1,16$, a złoty dryfuje w wąskich widełkach wobec euro i dolara.

Gra pod inflację bazową

Poniedziałkowa sesja, przynajmniej lokalnie, upływa pod znakiem inflacji bazowej: o 14:00 opublikowane zostaną wskaźniki za październik. To „oczyszczona” miara, która wycina najbardziej zmienne składowe (m.in. żywność i energię) i powinna być dla RPP ważniejszym drogowskazem niż nagłówkowe CPI. Dzisiejsza publikacja domknie obraz po ubiegłotygodniowym potwierdzeniu CPI przez GUS i pozwoli ocenić, na ile wygaszanie presji cenowej przenika do usług oraz dóbr trwałych. Rynek nie spodziewa się fajerwerków – większe emocje mogą pojawić się dopiero przy odczytach listopadowych i grudniowych, gdy w grę wejdą efekty sezonowe. Analitycy oczekują wyniku rzędu 2,9%, co oznaczałoby pierwszy spadek poniżej 3% od blisko sześciu lat. Kluczowe będzie to, na ile do głosu dojdą czynniki dezinflacyjne w usługach, bo to one ostatnio uparcie ciągną dynamikę cen w górę.

Spokojnie po weekendzie

Weekend nie przyniósł przełomowych impulsów rynkowych, ale inwestorzy wracają do handlu z krótką listą tematów: wyniki Nvidii i pytanie, czy korporacyjny „cykl AI” nadal dźwiga sentyment do technologii, który ostatnio delikatnie trzeszczy. Do tego perspektywa nowych wskazówek z Rezerwy Federalnej. W tle krąży dyskusja, czy tegoroczne wzrosty na Wall Street nie wyprzedziły ścieżki zysków spółek. To raczej kalibracja ryzyka niż nagły zwrot trendu, więc poranek upływa pod znakiem ostrożności. W praktyce rynki czekają na twarde dane i komunikaty – bez nich trudno o mocniejsze kierunki, zwłaszcza na głównych parach walutowych. Na tym tle złoto i ropa startują spokojnie, a uwaga przerzuca się na kalendarz środka tygodnia.

Ważny tydzień

To może być gęsty tydzień. W środę poznamy wspomniany już raport kwartalny Nvidii. Tego samego dnia o 20:00 pojawią się minutki FOMC, które doprecyzują, jak Fed patrzy na bilans ryzyk po ostatnich decyzjach. Również w środę brytyjski CPI (październik) przypomni, jak blisko celu jest gospodarka Wielkiej Brytanii i co to znaczy dla funta przed grudniowym posiedzeniem banku centralnego. W piątek wstępne PMI dla kluczowych gospodarek – zwykle to one ustawiają ton na poniedziałki. W USA kalendarz wciąż zawiera opóźnione lub „odrabiane” publikacje, ale rynek i tak skupi się na miksie: wyniki Big Tech plus ścieżka stóp w minutkach. Innymi słowy: środa i piątek to główne punkty zapalne dla dolara i sentymentu EM. Kursy walut na razie pozostają w trybie weekendowego zaspania: EUR/USD testuje okolice 1,16$, EUR/PLN oscyluje wokół 4,224 zł, a USD/PLN podbija w rejon 3,641 zł – ruchy bardziej rachityczne niż kierunkowe.

Operatorzy stacji ładowania walczą z falą kradzieży kabli. Skupy złomu muszą uważać

  • Operatorzy stacji ładowania w Polsce walczą z serią kradzieży kabli ze stacji ładowania. Przypadki niszczenia infrastruktury odnotowano już w praktycznie każdym województwie, mimo wysokich kar grożącym sprawcom.
  • To całkowicie nieopłacalny proceder. Dla kilkuset złotych zysku złodzieje ryzykują nawet 5 lat za kratami. Spokojnie spać nie mogą również nieuczciwi właściciele skupów złomu – informuje PSNM.
  • Branża e-mobility podjęła już kroki w celu skutecznego ścigania złodziei i paserów kabli oraz zaostrzenia kontroli punktów zbierania odpadów metali przez Policję i straż miejską. „Wpadli” również pierwsi sprawcy.

W Polsce odnotowano już dziesiątki przypadków kradzieży kabli ze stacji ładowania. Kable są odcinane z ładowarek i nielegalnie sprzedawane w skupach złomu. Często złodzieje nie ograniczają się do jednej stacji. Przykładowo, we wrześniu 2025 r. w zachodniej części Wrocławia kable odcięto z kilkunastu stacji funkcjonujących w sąsiadujących lokalizacjach. Kradzieże utrudniają, a w wielu przypadkach uniemożliwiają korzystanie z samochodów elektrycznych, powodując opóźnienia w podróżach i dostawach towarów. Proceder generuje również bardzo poważne straty po stronie operatorów stacji ładowania. Co więcej, rozbudowa infrastruktury dla samochodów elektrycznych jest bardzo często objęta dotacjami ze środków publicznych. Oznacza to, że złodzieje niszczą mienie, które w znacznym zakresie sfinansowało państwo z naszych podatków. W odpowiedzi branża infrastruktury zaczęła stosować szeroką gamę zabezpieczeń. Standardem staje się m.in. monitoring czy systemy alarmowe. Takie rozwiązania nie wpływają na podniesienie wartości kabli na „czarnym rynku”, ale zwiększają szanse na skuteczne wykrycie i skazanie złodziei. A kary nie są niskie.

Za kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Odcięcie kabla można również podciągnąć pod przestępstwo zniszczenia mienia, zagrożone analogicznie wysoką karą. To nie wszystko – kradzieże kabli stacji ładowania wiążą się z umyślnym niszczeniem cudzej rzeczy, a ich sprawcy działają publicznie z oczywiście błahego powodu. Takie przestępstwa spełniają zatem znamiona występków o charakterze chuligańskim. To sprawia, że orzeczona przez sąd kara może być jeszcze surowsza. PSNM już od wielu miesięcy apeluje do administracji centralnej oraz Komendanta Głównego Policji o skuteczne wykrywanie i ściganie takich przestępstw. Wiemy, że służby są świadome skali tego procederu i podejmują kroki, żeby mu przeciwdziałać – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.

W rezultacie sprawcy kradzieży kabli ze stacji ładowania „wpadają” coraz częściej. Za przykład może posłużyć sprawa, o której informowano pod koniec października. Policja ujęła złodzieja, który odcinał kable ze stacji ładowania na terenie Lubina i Polkowic. Sprawcy nie pomogło w żaden sposób, że w momencie kradzieży był zamaskowany. Ponieważ działał w warunkach recydywy może zostać skazany nawet na 7,5 roku za kratami. Również pod koniec października, dzięki czujności pracowników ochrony, Policja złapała na gorącym uczynku dwóch złodziei kabli w województwie pomorskim. Okazało się, że jeden z nich ma już na koncie podobną kradzież.

Spać spokojnie nie powinni również właściciele skupów złomu, którzy nabywają od złodziei kradzione kable. Nie mogą liczyć na duży zarobek, za to ponoszą ryzyko bardzo wysokich kar – w Polsce za paserstwo grozi nawet do 5 lat bezwzględnego więzienia. Każdorazowa weryfikacja pochodzenia metali sprzedawanych w takich punktach to obowiązek ich właścicieli. Na podstawie Ustawy o odpadach osoby zamierzające zbyć metale „z odzysku” muszą ujawnić źródło ich pochodzenia. Z kolei właściciele skupów powinni weryfikować tożsamość sprzedających. Niezbędne jest wypełnienie formularza, który prowadzący skup musi przechowywać przez 5 lat i okazywać służbom porządkowym przy okazji kontroli. Do tej pory przedstawiciele Policji, straży miejskiej czy służby ochrony kolei przeprowadzali już wielokrotnie akcje kontroli skupów złomu, często „ukierunkowanych” na metale konkretnego pochodzenia – np. skradzione tory kolejowe, sieć trakcyjną czy studzienki kanalizacyjne.

Kradzieże kabli ze stacji ładowania to poważny problem, dlatego branża bardzo aktywnie działa, by im przeciwdziałać. W ostatnim czasie zwróciliśmy się m.in. do prezydentów 37 największych miast w Polsce (powyżej 100 tys. mieszkańców) z apelem o przeprowadzenie kolejnych kontroli w skupach złomu, które mogą nabywać skradzione przewody. Kontrole mogą być prowadzone wyrywkowo, dlatego każdy właściciel takiego punktu powinien się liczyć z tym, że służby „zapukają” również do jego drzwi. Sprawcy muszą mieć świadomość, że kradnąc kable, niszczą także infrastrukturę transportową. To dodatkowo motywuje organy ścigania do działania i naraża złodziei oraz paserów na wysokie kary, całkowicie niewspółmierne do ewentualnych zysków – podsumowuje Aleksander Rajch, wiceprezes PSNM.

Raty niższe o 11%, koszty o 22%. Polacy wracają po kredyty – Infokredyt 2025

Raty i koszty kredytów coraz niższe. Polacy ostrożnie podchodzą do zadłużenia, a jednocześnie – dzięki obniżkom stóp procentowych – ich zdolność kredytowa znacząco wzrosła – wynika z najnowszej edycji raportu Infokredyt 2025 przygotowanego przez Związek Banków Polskich.

17 listopada obchodzony jest w Polsce Dzień Bez Długów. Z tej okazji Związek Banków Polskich prezentuje najnowszą edycję raportu Infokredyt 2025 – kompleksowego opracowania dotyczącego sytuacji na rynku kredytowym, zadłużenia gospodarstw domowych, polityki pieniężnej i trendów konsumenckich.

Stopy procentowe w dół – raty i koszt kredytów coraz niższe

Rada Polityki Pieniężnej w 2025 r. obniżyła główną stopę procentową łącznie o 1,50 pkt proc., co bezpośrednio przełożyło się na niższe raty kredytów oraz wyższą dostępność finansowania.

Według analiz ZBP rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego spadła średnio o 11%, a w całym cyklu życia kredytu oznacza to obniżkę kosztu o 22,3%. Wyższa staje się również dostępność kredytowa – ten sam kredyt może dziś uzyskać osoba osiągająca dochody o ponad 11% niższe niż przed rozpoczęciem cyklu obniżek.

Prawie co drugi dorosły Polak ma kredyt – ale jakość spłat jest stabilna

Z raportu wynika, że 47,3% dorosłych Polaków posiada obecnie kredyt lub pożyczkę.
Najwyższe średnie zadłużenie przypada na woj. mazowieckie – 75,4 tys. zł, natomiast najniższe na woj. podkarpackie – 36,8 tys. zł, które jednocześnie wykazuje najniższy odsetek opóźnień powyżej 90 dni (4,7%). Pomimo rosnącego wolumenu kredytów jakość portfela pozostaje stabilna – indeksy ryzyka kredytowego wskazują niewielkie wahania, a segment kredytów mieszkaniowych pozostaje najbezpieczniejszy.

Kredyty rosną, ale Polska nadal zadłuża się mniej niż Europa

Na tle Unii Europejskiej Polska pozostaje krajem o relatywnie niskim poziomie zadłużenia zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw. Udział kredytów sektora niefinansowego w PKB wynosi 31,7% i jest jednym z najniższych w UE, co oznacza znaczący potencjał wzrostu rynku kredytowego. Kredyty mieszkaniowe odpowiadają za 12,6% PKB – również znacznie mniej niż średnia unijna. Dla porównania, w Danii ten wskaźnik przekracza 78%.

Wzrost zdolności kredytowej i łagodzenie polityki banków przekładają się na większą aktywność klientów. We wrześniu 2025 r. banki udzieliły: 52,4% więcej kredytów mieszkaniowych (r/r) oraz 18,8% więcej kredytów gotówkowych (r/r). Dynamicznie rośnie także segment płatności odroczonych BNPL. W pierwszym półroczu 2025 r. ich wartość sięgnęła 6,3 mld zł, a z rozwiązania skorzystało już 2,86 mln osób. Ponad połowa nowych użytkowników BNPL wchodzi w świat finansów po raz pierwszy.

Polacy mają oszczędności – ale odkładają mniej niż w Europie

Depozyty gospodarstw domowych przekroczyły 1,4 bln zł, stanowiąc ponad 70% wszystkich depozytów sektora. Jednocześnie stopa oszczędności Polaków wynosi 12,8%, podczas gdy w krajach takich jak Francja, Szwecja czy Holandia jest istotnie wyższa.

Z raportu Infokredyt 2025 wynika, że kredyty dla sektora niefinansowego stanowią 34% aktywów banków, co przy małym rozmiarze polskiego sektora bankowego wskazuje na niedobór kredytów w gospodarce. W Polsce portfel kredytów dla sektora niefinansowego w relacji do depozytów sektora niefinansowego znajduje się na jednym z najniższych poziomów w całej UE, za nami jest Cypr, Grecja oraz Irlandia. Świadczy to o wysokiej nadpłynności sektora bankowego w Polsce, ale również o dużym potencjale do zwiększania akcji kredytowej.

AI daje zyski, ale brak kontroli kosztuje miliony

Wyniki badania EY – Global Responsible AI Pulse – pokazują, że organizacje wykorzystujące odpowiedzialną AI – dzięki transparentnym zasadom, solidnemu wdrażaniu i silnemu zarządzaniu – wyprzedzają konkurencję w obszarach, w których korzyści są najtrudniejsze do osiągnięcia. Wzrost przychodów raportuje 54% firm, oszczędności finansowe zauważa 48% badanych, zaś 57% cieszy się satysfakcją pracowników. Ośmiu na dziesięciu (80%) respondentów widzi również poprawę wydajności i produktywności.

Z odpowiedzi ankietowanych – menedżerów odpowiedzialnych za sztuczną inteligencję w swojej organizacji – wynika, że firmy stosujące takie działania związane z AI jak komitety nadzorcze, czyli zespoły odpowiedzialne za etyczne, odpowiedzialne i strategiczne wykorzystanie technologii, odnotowują wyższe zyski i widzą mniej zagrożeń dla swojej działalności.

Rola tego typu organów będzie wyłącznie rosła, gdyż prawie wszystkie (99%) ankietowane przez EY firmy zgłosiły szkody finansowe z powodu incydentów związanych ze sztuczną inteligencją. Powodem strat były m.in. nieprzestrzeganie przepisów dotyczących sztucznej inteligencji (57%), negatywny wpływ na cele zrównoważonego rozwoju (55%) oraz nieobiektywność wyników rozwiązywanych przez AI zadań (53%).

Niemal dwie trzecie z nich (64%) oszacowało szkody na ponad milion dolarów. Z ostrożnych szacunków EY wynika, że średnia strata w gronie ankietowanych wyniosła 4,4 mln dolarów. Badanie dowodzi jednocześnie, że im więcej firma wdroży mechanizmów kontroli i wsparcia AI, tym niższe staje się ryzyko strat.

Ciągły nadzór to konieczność

– Odpowiedzialna implementacja AI zakłada trzy etapy, bez wybierania drogi na skróty. Zaczyna się od komunikowania jasnego zestawu zasad dotyczących wykorzystania AI, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz organizacji. Następnie przechodzimy do etapu realizacji, podczas którego tworzone są mechanizmy kontroli m.in. uwzględniające rolę człowieka – „human in the loop” – a także kluczowe wskaźniki efektywności i szkolenia pracowników. Etap finalny to wdrożenie ciągłego nadzoru nad spójnością działań i zasad regulujących wykorzystanie AI – wyjaśnia Wojciech Niezgodziński, Partner EY Polska, Dział Zarządzania Ryzykiem Nadużyć.

W drugiej już fali badania EY – Global Responsible AI Pulse – pytano m.in. o postępy odpowiedzialnego wdrażania AI na tych trzech etapach. Szczególny nacisk położono na mechanizmy kontroli i wsparcia, wśród których zidentyfikowano 10 kluczowych kwestii. Są to m.in. komunikacja do pracowników, kooperantów, określone pryncypia, kwestie odpowiedzialności czy bezpieczeństwa. Z badania wynika, że firmy zaadaptowały średnio siedem z dziesięciu wspomnianych mechanizmów.

Odpowiedzialna AI: tak, to działa i przynosi korzyści

Wyniki badania wskazują, że 80% respondentów widzi poprawę wydajności i produktywności dzięki wdrożeniu odpowiedzialnej AI. Prawie tyle samo twierdzi, że sztuczna inteligencja pobudziła innowacje (79%) i wdrażanie technologii (81%), a także pomogła skrócić czas od prototypowania do wdrożenia (79%). Sztuczna inteligencja przyniosła poprawę wydajności w trzech kluczowych obszarach: satysfakcji pracowników (57%), wzrostu przychodów (54%) i oszczędności (48%).

Autorzy badania zauważają jednak, że te organizacje, które wdrażają środki zarządzania – w szczególności monitorowanie w czasie rzeczywistym i komitety nadzoru – znacznie częściej odnotowują poprawę wspomnianych czynników, niż te, które odpowiedzialnej AI nie implementują w ogóle.

Firmy, które w wyniku incydentów związanych z AI poniosły straty w wysokości ponad 10 milionów dolarów, deklarują średnio 4,5 na 10 prawidłowych mechanizmów kontroli. Organizacje, które zanotowały 1 milion dolarów szkód lub mniej, mają ich średnio 6,4.

– Systemy AI działają z coraz większą autonomią i złożonością, organizacje muszą więc priorytetowo traktować ich nadzór w czasie rzeczywistym. Ciągły monitoring i możliwości szybkiego reagowania są niezbędne do efektywnego skalowania tych technologii. Autonomiczny charakter sztucznej inteligencji wprowadza nowe ryzyka, które mogą szybko eskalować, co sprawia, że solidne mechanizmy kontroli są niezbędne, aby zapobiec kosztownym zakłóceniom procesów biznesowych zapewniając ich stabilność i bezpieczeństwo.– podkreśla Bartosz Pacuszka, Partner EY Polska, Lider zespołu AI Technology.

O badaniu
Druga edycja badania EY – Global Responsible AI Pulse – miała formę anonimowej ankiety online przeprowadzonej wśród 975 osób zajmujących stanowiska kierownicze. Wszyscy respondenci byli odpowiedzialni za obszar powiązany z AI w swojej organizacji. Respondenci reprezentowali przedsiębiorstwa o rocznych przychodach przekraczających 1 miliard dolarów i działające w 21 krajach obu Ameryk, regionu Azji i Pacyfiku, Europy, Bliskiego Wschodu, Indii i Afryki. Ankietę przeprowadzano w lipcu i sierpniu 2025 roku. Pierwsza edycja badania została zrealizowana w marcu i kwietniu 2025 roku.

Samowystarczalność USA – ambicja czy iluzja? Ekspert o polityce Trumpa

Pytanie, czy Stany Zjednoczone pokazują, że można być w pełni samowystarczalnym w dzisiejszym świecie, zasługuje na poważne rozważenie. Działania administracji Trumpa wskazują na istnienie elementów protekcjonizmu. Często mówi się o tym jako o neomerkantylizmie, czyli powrocie do myślenia, że saldo handlowe i bilans handlowy są najważniejsze, że muszą się zgadzać, i że dąży się do osiągania nadwyżek w handlu zagranicznym. Rzeczywiście Stany Zjednoczone zwiększają protekcjonizm i podnoszą bariery handlowe, ale te działania nie polegają na całkowitym zatrzymaniu handlu międzynarodowego i ograniczeniu importu. W praktyce wiele sektorów pozostaje poza restrykcjami – przykładowo surowce energetyczne wciąż nie są objęte barierami. To pokazuje, że administracja amerykańska zdaje sobie sprawę, iż niektóre segmenty gospodarki nie nadają się do bezpośredniego ataku politycznego. Równocześnie widzieliśmy wiosną tego roku wymianę ciosów handlowych z Chinami; choć napięcia były znaczne, to w efekcie to Stany Zjednoczone w większym stopniu – lub przynajmniej administracji bardziej na tym zależało – dążyły do deeskalacji i obniżenia stawek celnych niż strona chińska.

– W związku z tym obecna sytuacja pokazuje, że Stany Zjednoczone nie są samowystarczalne i nie są na drodze do szybkiego osiągnięcia pełnej samowystarczalności – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Marek Wąsiński, kierownik Zespołu Gospodarki Światowej w Polskim Instytucie Ekonomicznym. – Z drugiej strony działania administracji Trumpa ujawniły inny istotny fakt: w dobie dominacji międzynarodowych korporacji państwo narodowe nadal dysponuje realnymi narzędziami wpływu. Przejawem tego jest skłonność wielkich firm technologicznych do ustępowania i współpracy z Białym Domem. Niezależnie od tego, którą z firm weźmiemy pod uwagę, Big Tech wykazuje chęć współdziałania z administracją. To sugeruje, że jeszcze nie nastał czas, w którym międzynarodowe korporacje dyktują warunki wielkim państwom takim jak Stany Zjednoczone, Chiny czy Unia Europejska. Duże podmioty państwowe wciąż mają siłę, by wpływać na działania korporacji międzynarodowych. Jeśli zaś chodzi o możliwość pełnej samowystarczalności, polityka Trumpa pokazuje, że na razie nie żyjemy w czasach pozwalających na to, aby było to realne dla Stanów Zjednoczonych w krótkim okresie – podsumowuje Marek Wąsiński.

EUDR przyspiesza. Nowe terminy uderzą w 120 tys. firm

Rozporządzenie EUDR (EU Deforestation Regulation) stanowi kolejny etap działań Unii Europejskiej na rzecz zrównoważonego handlu międzynarodowego. To również jedno z najbardziej złożonych i wymagających przedsięwzięć regulacyjnych ostatnich lat. Jego celem jest ograniczenie wprowadzania na rynek UE towarów, które przyczyniają się do wylesiania lub degradacji lasów. W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwa importujące lub eksportujące towary takie jak kawa, kakao, soja, drewno, guma, olej palmowy czy produkty pochodne (np. papier, meble, skóra) będą musiały wykazać pełną przejrzystość swoich łańcuchów dostaw. Jak się na nie przygotować?

Zgodnie z najnowszymi propozycjami Komisji Europejskiej, obowiązki wynikające z EUDR mają objąć duże i średnie przedsiębiorstwa już od 30 grudnia 2025 r., natomiast mikro- i małe firmy od 30 czerwca 2026 r. Dla większych podmiotów przewidziano półroczny okres przejściowy, w trakcie którego nie będą stosowane sankcje, jednak wymagane będzie faktyczne rozpoczęcie stosowania zasad należytej staranności. Oznacza to, że czasu na przygotowanie jest znacznie mniej, niż pierwotnie zakładano. Firmy będą również zobowiązane do wdrożenia procedur due diligence, czyli gromadzenia i raportowania szczegółowych danych o pochodzeniu towarów, w tym współrzędnych geolokalizacyjnych miejsc produkcji, dat wytworzenia surowców i informacji o dostawcach. Dane te będą wprowadzane do unijnego systemu elektronicznego EUDR, który ma umożliwiać składanie oświadczeń o zgodności jeszcze przed wprowadzeniem towarów na rynek UE.

Istotna zmiana dla tysięcy podmiotów

Szacuje się, że w Polsce nowe przepisy obejmą nawet 120 tysięcy firm – importerów, eksporterów oraz producentów działających w ramach unijnego rynku. Każda z nich będzie zobowiązana do oceny ryzyka i złożenia elektronicznej deklaracji due diligence, a brak zgodności z przepisami może skutkować dotkliwymi sankcjami. Co więcej, nawet obrót wewnątrzunijny, na przykład sprzedaż rozwiązań stolarki okiennej z Polski innych krajów członkowskich, będzie podlegał obowiązkowi raportowania w ramach EUDR.

Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność cyfryzacji dokumentacji handlowej, dokładnej identyfikacji dostawców oraz weryfikacji ich zgodności z wymogami rozporządzenia. Jeżeli dany partner handlowy nie będzie w stanie dostarczyć wymaganych danych, w wielu przypadkach jedynym rozwiązaniem będzie zmiana dostawcy. To trudne, ale konieczne, ponieważ odpowiedzialność za zgodność z EUDR spoczywa na każdym podmiocie uczestniczącym w łańcuchu dostaw.

Nowe, globalne standardy

Rozporządzenie EUDR wymaga, by firmy nie tylko gromadziły dane o pochodzeniu towarów, ale także tworzyły procedury zarządzania ryzykiem i audytem dostawców. W praktyce oznacza to konieczność głębokiej transformacji procesów zakupowych, logistycznych oraz compliance. Organizacje, które już teraz rozpoczną analizę swoich łańcuchów dostaw, wdrożą narzędzia do oceny ryzyka i zintegrują procedury due diligence z systemami celnymi, będą znacznie lepiej przygotowane na moment wejścia regulacji w życie.

EUDR wprowadza także nowe realia dla międzynarodowych partnerów. W wielu krajach spoza UE, takich jak na przykład Ghana, powstają już systemy śledzenia produktów (np. kakao) od plantacji do portu eksportowego, by umożliwić europejskim importerom spełnienie nowych wymogów. Pokazuje to, że EUDR staje się nie tylko unijnym, lecz również globalnym standardem w zakresie zrównoważonego handlu surowcami. Stanowi to wyzwanie dla firm logistycznych, importerów i producentów, ale jest również szansą na wzmocnienie pozycji konkurencyjnej.

Reforma inspekcji pracy. Przedsiębiorcy mówią o obawach i liczą na to, że przełożony zostanie termin jej wdrożenia

Północna Izba Gospodarcza postuluje zmiany w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy. W tym temacie jest wciąż więcej pytań niż odpowiedzi.

– Takie zmiany nie mogą być wprowadzane w sposób nieprzygotowany, a niestety ustawa o Państwowej Inspekcji Pracy w opinii przedsiębiorców nie jest gotowa. Budzi niepewność, bo jest wiele zapisów, których konsekwencje będą poważne np. rygor natychmiastowej wykonalności. Co jeżeli sąd przyzna rację przedsiębiorcy, a nie inspektorowi i decyzja zostanie cofnięta? Jej konsekwencji cofnąć się już nie da. Uważamy, że ta ustawa powinna być poddana konsultacjom społecznym, a do tego momentu należy pracować nad jej zapisami – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Północna Izba Gospodarcza zwraca uwagę na to, że wprowadzone poprawki do ustawy dotyczące przede wszystkim postępowań odwoławczych są krokiem w dobrą stronę, ale nadal budzą obawy przedsiębiorców.

Emocje wywoływane przez projekt nowelizacji ustawy regulującej uprawnienia Państwowej Inspekcji Pracy dotykają zarówno przedsiębiorców, jak i prawników. Ci pierwsi obawiają się zwłaszcza konsekwencji finansowych decyzji inspektora PIP – o ile bowiem w zakresie prawa pracy decyzja ta ma działać wyłącznie na przyszłość, pozostają jeszcze kwestie obowiązków podatkowych i składkowych. W przypadku konsekwencji dla przedsiębiorców będą one odczuwalne, nawet gdy dojdzie do cofnięcia decyzji inspektora pracy przez organ nadzorujący lub sąd.

– Nawet jeśli przedsiębiorca ostatecznie wygra w Sądzie Pracy i doprowadzi do uchylenia decyzji inspektora PIP, może się okazać, że wygrana w sprawie nie ma już żadnego znaczenia – ponieważ nastąpi ono z dużym prawdopodobieństwem po kilku latach procesu, a przez ten czas przedsiębiorca będzie musiał ponosić wszelkie skutki decyzji, w tym w szczególności finansowe. Obawy są tym większe, jeśli dany przedsiębiorca współpracuje na podstawie analogicznych umów z wieloma osobami – w takich sytuacjach może dojść do „efektu domina”, który spowoduje z dnia na dzień lawinowy wzrost kosztów działalności danej firmy – mówi mecenas Marek Jarosiewicz, partner w kancelarii Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz.

– Inną kwestią budzącą emocje we wszystkich środowiskach jest ustalenie podmiotu, który będzie wobec przedsiębiorcy ponosił odpowiedzialność, w przypadku gdyby jednak, na skutek odwołania od decyzji, Sąd przyznał rację właśnie przedsiębiorcy. W grę mogą wchodzić ogromne sumy, płacone do czasu zakończenia sądowej batalii choćby do ZUS, czy też do rąk zleceniobiorcy/pracownika – np. z tytułu nadgodzin, pracy w porze nocnej, itp., nie wspominając tu już o kwestiach takich jak np. płatne urlopy wypoczynkowe, zwolnienia od pracy z powodu choroby i inne pracownicze uprawnienia, które nie przysługiwałyby na podstawie umowy cywilnoprawnej – dodaje mecenas Marek Jarosiewicz.

Prawnicy zwracają uwagę także na kwestie organizacyjne – wynikające z tego, że obowiązujące przepisy często uzależniają określone obowiązki pracodawcy od ilości osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, może to dotyczyć np. obowiązku stworzenia regulaminu pracy, wynagradzania itp.

– Zauważam, że rynek pracy przyjmuje pozycję wyczekującą, przynajmniej do czasu wyklarowania się ostatecznego kształtu projektu, ale mocno goni nas czas, co przedsiębiorcy uważają za zagrożenie. Ustawa ma wejść w życie od 2026 roku. Kiedy odbędą się pierwsze kontrole? Jakie branże powinny obawiać się najbardziej? Jakie będą konsekwencje tych zmian dla przedsiębiorców i pracowników? Jak bardzo zmiana ustawy o PIP wpłynie na elastyczność rynku pracy? – mamy tutaj nadal więcej pytań niż odpowiedzi, co uznajemy za niepokojące i konieczne do wyjaśnienia przed tym, jak taka rewolucyjna zmiana wejdzie w życie – komentuje prezes Hanna Mojsiuk.

MLP Group z dwucyfrowymi wzrostami: przychody +12%, EBITDA +14%, FFO +28% po trzech kwartałach 2025

  • Przychody na poziomie 307,3 mln PLN (+10% r./r.), 72,5 mln EUR (+12% r./r.)
  • EBITDA bez przeszacowania na poziomie 159,3 mln PLN (+13% r./r.), 37,6 mln EUR (+14% r./r.),
  • Wartość godziwa nieruchomości inwestycyjnych 6 031,3 mln PLN (+9% vs. 31 grudnia 2024 r.), 1 412,7 mln EUR (+9% vs. 31 grudnia 2024 r.),
  • Wartość aktywów netto (NAV) na poziomie 2 831,6 mln PLN (+3% vs. 31 grudnia 2024 r.),
    663,3 mln EUR (+3% vs. 31 grudnia 2024 r.),
  • NAV na akcję: 118,0 PLN (+3% vs. 31 grudnia 2024 roku), 27,6 EUR (+3% vs. 31 grudnia 2024 r.)
  • Wynik netto: 89,8 mln PLN (vs. 265,1 mln PLN w 1-3Q2024 r.), 21,2 mln EUR (vs. 61,6 mln EUR w 1-3Q2024 r.),
  • Umowy najmu podpisane od początku br. na około 225 tys. mkw. powierzchni.

 

MLP Group, wiodąca europejska platforma nieruchomości logistycznych i przemysłowych, odnotowała solidne wyniki finansowe po trzech kwartałach 2025 roku. Spółka kontynuuje stabilny i zrównoważony rozwój, łącząc zwiększenie przychodów o 12%, EBITDA o 14% z imponującym, 28-procentowym wzrostem FFO.

Stabilny wzrost i wysoka efektywność operacyjna

W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku MLP Group osiągnęło 72,5 mln EUR skonsolidowanych przychodów, co oznacza 12% wzrost rok do roku. EBITDA bez przeszacowań wzrosła o 14%, osiągając poziom 37,6 mln EUR, natomiast FFO (Funds from Operations – jest to miara przepływów pieniężnych używana do oceny rentowności spółek) zwiększyło się o 28%, potwierdzając silną zdolność aktywów Grupy do generowania stabilnych przepływów pieniężnych.

Efektywność, stabilność i stały wzrost to wartości, które najlepiej opisują naszą działalność. Odnotowany 28-procentowy wzrost FFO potwierdza solidne fundamenty Grupy i zdolność naszych nieruchomości do generowania stabilnych, powtarzalnych przepływów pieniężnych. Nasza strategia opiera się na wysokiej jakości portfelu, długoterminowych relacjach z najemcami oraz skutecznym zarządzaniu ryzykiem. Nasz biznes jest bardzo przewidywalny, konsekwentnie skupiamy się na tym, co niezmienne – na satysfakcji naszych najemców, wzroście wartości aktywów i trwałym zwiększaniu przepływów pieniężnych, które stanowią fundament sukcesu MLP Group. Po bardzo dobrym 3 kwartale oczekujemy rekordowej wartości najmu powierzchni magazynowej w 4 kwartale – rynek wygląda bardzo obiecująco – powiedział Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

Silna pozycja finansowa i bezpieczny profil zadłużenia

Ostrożne podejście do finansów zapewnia MLP Group silną pozycją płynnościową, umożliwiającą finansowanie celów rozwojowych, przy zachowaniu stałego kosztu długu i konserwatywnego profilu spłat. Wskaźnik długu netto do EBITDA na koniec trzeciego kwartału br. wzrósł do 12.7x z 10.7x w 3 kwartale 2024 roku (wzrost o 19%). Bardzo pozytywny trend wzrostu EBITDA powinien w najbliższych okresach przełożyć się na spadek wskaźnika długu netto do EBITDA oraz wskaźnika wyprzedzającego (dług netto do Run Rate EBITDA).

Portfel nieruchomości i rozwój inwestycyjny

Na koniec września 2025 roku wartość aktywów brutto wynosiła 1 417,7 mln EUR i była o 3% wyższa względem 31 grudnia 2024 r. Wartość kapitałów własnych (NAV) w ciągu trzech kwartałów br. wzrosła o 3% do poziomu 663,3 mln EUR.

Od początku roku MLP Group podpisało umowy leasingu obejmujące około 189 tys. mkw. powierzchni. W rezultacie spółka posiada obecnie umowy najmu na łącznie 1,3 mln mkw., zawarte z około 195 klientami.

Na koniec września br. łączna powierzchnia w budowie i przygotowaniu wynosiła 326,8 tys. mkw., przy potencjale zabudowy całego posiadanego portfela gruntów (wraz z opcjami) przekraczającym 2,4 mln mkw. Już dziś ponad 1,3 mln mkw. nowoczesnych powierzchni logistycznych zostało oddanych do użytku. Portfel MLP Group pozostaje jednym z najnowocześniejszych w Europie – 90% budynków powstało w ciągu ostatnich 10 lat, a ponad 60% w ciągu ostatnich 5 lat.

Stabilność operacyjna i długoterminowe relacje z najemcami

Na koniec trzeciego kwartału poziom wynajęcia powierzchni wynosił 91%, utrzymując się na podobnym poziomie jak rok wcześniej. 98% czynszów regulowanych było terminowo, a wskaźnik retencji najemców sięgał 99%, co potwierdza wyjątkowo stabilny i lojalny portfel klientów.

Długoterminowe relacje z partnerami biznesowymi – w wielu przypadkach trwające ponad 20 lat – stanowią fundament strategii MLP Group, opartej na zaufaniu, elastyczności i wspólnym rozwoju.

MLP Group, wiodąca europejska platforma nieruchomości logistycznych i przemysłowych, działa w Europie: w Polsce, Niemczech, Austrii i Rumunii. Grupa koncentruje się na rozwoju parków logistycznych klasy A, w tym obiektów city logistics oraz wielkopowierzchniowych hal magazynowo-przemysłowych, w zgodzie z najwyższymi standardami ESG i zasadami zrównoważonego rozwoju.

PHN przeprowadza wcześniejszy wykup obligacji o wartości 120 mln zł

Polski Holding Nieruchomości S.A. zrealizuje przedterminowy, częściowy wykup obligacji serii C o łącznej wartości nominalnej 120.000.000 zł. Decyzja ta potwierdza konsekwentne działania w zakresie optymalizacji struktury zadłużenia.

Zgodnie z harmonogramem, dzień ustalenia prawa do wypłaty świadczeń przypada na 19 listopada 2025 r., dzień wcześniejszego wykupu na 22 listopada 2025 r., a wypłata świadczeń nastąpi 24 listopada 2025 r.

W związku z planowanym wykupem, na wniosek PHN, Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych podjął uchwałę o zawieszeniu obrotu obligacjami serii C w alternatywnym systemie obrotu Catalyst w okresie od 17 do 24 listopada 2025 r.

– Wcześniejszy wykup obligacji o wartości 120 milionów złotych to wyraz naszej odpowiedzialności wobec inwestorów oraz potwierdzenie silnej i stabilnej sytuacji finansowej Grupy PHN. Działanie to wpisuje się w proces konsekwentnej optymalizacji struktury zadłużenia, pozwalając realizować zobowiązania wobec rynku kapitałowego w sposób terminowy, co wzmacnia zaufanie inwestorów oraz potwierdza wiarygodność PHN jako emitenta – powiedział Wiesław Malicki, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Polski Holding Nieruchomości konsekwentnie realizuje strategię rozwoju i optymalizacji portfela nieruchomości, łącząc stabilność finansową z dynamicznym rozwojem nowych projektów inwestycyjnych.

Proacta z kolejnym udanym kwartałem – wzrost przychodów o 175% i zysk netto na poziomie 1,4 mln zł

Notowana na rynku NewConnect spółka bioinformatyczna Proacta S.A. w trzecim kwartale 2025 roku, zgodnie z szacunkami, zwiększyła przychody netto ze sprzedaży do 4,7 mln zł, co oznacza wzrost o 175% r/r. EBITDA w analizowanym okresie wyniosła prawie 2,1 mln zł, wobec niespełna 0,1 mln zł rok wcześniej, a zysk netto przekroczył 1,4 mln zł, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku spółka odnotowała stratę na poziomie 0,5 mln zł. Tym samym Proacta kolejny kwartał z rzędu notuje znaczącą poprawę wyników finansowych dzięki realizacji umów ramowych z kluczowymi partnerami oraz aktywnemu rozwojowi portfela projektów w obszarze IT i bioinformatyki.

Z kwartału na kwartał poprawiamy wyniki finansowe i systematycznie zwiększamy skalę działalności. Mamy bezpieczny backlog zamówień oparty na wieloletnich umowach ramowych, a jednocześnie pracujemy nad dalszym rozszerzaniem portfela klientów. Nasze zasoby personalne i możliwości technologiczne tworzą przestrzeń do dywersyfikacji działalności – zarówno w sektorze ochrony zdrowia jak i dla klientów biznesowych – podkreśla Maciej Grzywacki, wiceprezes zarządu Proacta S.A.

W trzecim kwartale 2025 roku spółka rozpoczęła realizację dwóch kluczowych kontraktów z Bankowym Funduszem Gwarancyjnym (BFG) o wartości 17,5 mln zł, obejmującego rozwój i utrzymanie strategicznego systemu IT (udział Proacta: 98%), oraz z Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu (IFPS) o wartości 4,91 mln zł. Projekt realizowany dla IFPS zakłada opracowanie systemu wykorzystującego sztuczną inteligencję do analizy danych genetycznych i audiologicznych, co umożliwi prognozowanie postępu choroby i personalizację opieki nad pacjentami z niedosłuchem.

Na przestrzeni ostatnich lat Proacta wypracowała silne kompetencje w zakresie analizy danych medycznych oraz tworzenia algorytmów predykcyjnych, co stanowi kluczową przewagę w kontekście współpracy z ośrodkami medycznymi i naukowymi.

– Widzimy rosnące potrzeby zarówno po stronie podmiotów komercyjnych, jak i państwowych, szczególnie w obszarze wykorzystania danych w ochronie zdrowia. Ten sektor dysponuje obecnie większymi nakładami finansowymi, a w ramach Krajowego Planu Odbudowy pojawiło się wiele środków przeznaczonych na rozwój nowych technologii w szpitalach i placówkach medycznych. Obserwujemy ciągle rosnący trend zainteresowania naszymi produktami w obszarze wsparcia analizy stanu zdrowia pacjenta. Widzimy również duże zainteresowania palcówek medycznych realizujących rządowy program „Moje Zdrowie”. Nasze produktu idealnie wpisują się w to działanie pozwalając na optymalizacje procesu i usprawnienie obsługi pacjenta.  W naszym portfolio znajduje się coraz więcej produktów, które są na etapie procesów certyfikacyjnych, co dodatkowo wzmocni naszą pozycję w segmencie technologii medycznych – podsumowuje Paweł Ciesielka, Prezes Zarządu Proacta S.A.

W sierpniu 2025 roku Proacta zawarła porozumienie o współpracy w ramach Polskiej Sieci Health Labs4Value (PSHL4V) z wiodącymi instytucjami naukowymi i medycznymi, w tym Uniwersytetem Medycznym w Łodzi i Politechniką Łódzką. Celem współpracy, która wejdzie w życie 1 marca 2026 roku, jest rozwój innowacji w ochronie zdrowia, wdrażanie rozwiązań cyfrowych i telemedycznych oraz wspólne ubieganie się o finansowanie projektów badawczo-wdrożeniowych. Proacta, jako partner technologiczny, będzie odpowiedzialna za tworzenie i testowanie nowoczesnych rozwiązań IT wspierających procesy leczenia i diagnostyki.

ASICS EMEA z 17,7% wzrostem przychodów w III kwartale 2025 roku

ASICS EMEA ogłosił wyniki finansowe za III kwartał 2025 roku. Przychody wzrosły o 17,7% w porównaniu z III kwartałem 2024 roku.

W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, ASICS EMEA odnotował znaczący wzrost we wszystkich kanałach sprzedaży. Sprzedaż hurtowa wzrosła rok do roku o 22,5%, przy szczególnie dobrych wynikach w regionach Europy Północno-Wschodniej (31,9%) i Północno-Zachodniej (28,1%) oraz we Francji (19,7%).

Firma osiągnęła rentowny wzrost we wszystkich kategoriach produktowych w III kwartale 2025 roku, w tym w segmencie Performance Running oraz Core Performance Sports (CPS). Największe wzrosty odnotowały kategorie SportStyle (+41,8%) oraz Apparel (+25,8%).

Rośniemy we wszystkich kategoriach i kanałach sprzedaży, co zawdzięczamy sile naszej marki i nieustannemu dążeniu do innowacji. Cieszę się, że coraz więcej osób wybiera nasze produkty i chce z nami uprawiać sport. Dziękuję naszym partnerom i zespołom w całym regionie za zaangażowanie oraz współpracę – powiedział Carsten Unbehaun, CEO ASICS EMEA.

W III kwartale 2025 roku ASICS utrzymał pozycję niekwestionowanego lidera rynku w segmencie Premium Performance Running w Europie. Marka odnotowała również znaczący wzrost udziałów rynkowych w kategoriach Core Performance Sports (tenis, sporty halowe i padel) oraz SportStyle w okresie ostatnich 12 miesięcy, kończącym się we wrześniu 2025 roku.

Polski rynek IT nadal atrakcyjny dla zagranicznych inwestorów

Firma doradcza CMT oraz Fordata Virtual Data Room opublikowały kolejną edycję swojego cyklicznego raport poświęconego fuzjom i przejęciom (M&A) w branży IT, tym razem w okresie od 1 stycznia 2020 do 30 września 2025. Jak pokazują dane zawarte w raporcie rok 2024 przyniósł ostatecznie utrzymanie równowagi na europejskim rynku fuzji i przejęć w sektorze IT. Po dynamicznych latach 2021–2022 rynek osiągnął fazę stabilizacji – liczba transakcji pozostała relatywnie stała, natomiast ich wartość rosła, co potwierdza przesunięcie uwagi inwestorów z ilości na jakość. Natomiast w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku aktywność inwestycyjna w IT zaczęła się jednak nieznacznie zmniejszać – liczba transakcji spadała z kwartału na kwartał, co odzwierciedla bardziej selektywne podejście inwestorów.

Transakcje w Polsce

W okresie od 1 października 2024 roku do 30 września 2025 na polskim rynku przeprowadzono 29 transakcji na pakietach udziałów lub akcji spółek z branży IT. 25 transakcji przeprowadzono na pakietach większościowych, z czego w 20 przypadkach inwestor nabywał 100% udziałów/akcji w spółce. 2 transakcje zostały przeprowadzone na pakiecie mniejszościowym, a w przypadku 2 transakcji brak jest informacji o przejmowanym pakiecie.

Transakcje można podzielić ze względu na model biznesowy nabywanej spółki IT. Wyróżnia się trzy główne modele:

Software House (w skrócie: SH) – firma specjalizująca się w tworzeniu oprogramowania na zamówienie, oferująca usługi takie jak projektowanie, rozwój, testowanie i utrzymanie aplikacji. Zajmuje się realizacją projektów dla klientów, dostosowując rozwiązania technologiczne do ich specyficznych potrzeb. Firmy w tym modelu w niewielkim stopniu polegają na powtarzalnych przychodach i skupiają się na ciągłym pozyskiwaniu zleceń, a głównym nośnikiem wartości jest posiadanie wykwalifikowanego zespołu pracowników.

Managed Service (w skrócie: MS) – to model outsourcingu IT, w którym zewnętrzny dostawca, zwany dostawcą usług zarządzanych (Managed Service Provider, MSP), przejmuje odpowiedzialność za monitorowanie, utrzymanie i zarządzanie określonymi funkcjami IT lub infrastrukturą klienta. Usługi te mogą obejmować m.in. zarządzanie sieciami, serwerami, bezpieczeństwem czy wsparciem technicznym, umożliwiając firmom skupienie się na kluczowych aspektach biznesu. Usługi tego typu oparte są często o wieloletnie kontrakty, zapewniające przedsiębiorstwu powtarzalny przychód, a inwestorzy cenią w tego typu spółkach wszechstronność usługi i długotrwałe relacje z klientami oraz własne, unikalne rozwiązania, które wyróżniają spółkę od konkurencji.

Software as a Service (w skrócie: SaaS) – to model dostarczania oprogramowania, w którym aplikacje są udostępniane użytkownikom za pośrednictwem Internetu, zazwyczaj na zasadzie subskrypcji. Oprogramowanie jest hostowane i zarządzane przez dostawcę usług, co eliminuje potrzebę instalacji, aktualizacji i zarządzania infrastrukturą po stronie użytkownika. Model ten, dzięki charakterowi subskrypcyjnemu umożliwia uzyskiwanie wysokich powtarzalnych, comiesięcznych przychodów i skalowalność.

Na 29 przedstawionych w raporcie transakcji fuzji i przejęć (M&A), 12 dotyczyło spółek oferujących oprogramowanie w modelu SaaS. Model SaaS jest atrakcyjny dla inwestorów z uwagi na zdolność do uzyskiwania wysokich powtarzalnych przychodów i wysoką skalowalność przy niskich kosztach stałych. Te cechy prawdopodobnie wpłynęły na fakt, że inwestorzy w Polsce w 2024 roku byli w pierwszych trzech kwartałach zainteresowani spółkami oferującymi oprogramowanie chmurowe. W 3 przypadkach kupowana spółka oferowała szerszy zakres usług.

Przeanalizowano również strukturę geograficzną nabywców. W 18 przypadkach inwestorem była zagraniczna spółka, z czego 12 transakcji przeprowadzał podmiot z Europy. Pomimo bliskości wojny polskie spółki technologiczne nadal przyciągają zagraniczny kapitał.

„W 2025 roku zaczynają się wyraźniej pojawiać oznaki poprawy gospodarczej, które wpływają pozytywnie także na rynek IT. W USA i Europie firmy technologiczne powoli odbudowują zatrudnienie — zwiększa się liczba ofert pracy zarówno dla programistów, specjalistów od danych i AI, jak i dla ekspertów ds. chmury. W Polsce również poprawia się sytuacja na rynku pracy. Zgodnie z raportem NoFluff Jobs, w 2025 roku zauważalny jest również spadek liczby aplikacji na jedno ogłoszenie (z 44 do 29), co również może stanowić o poprawie kondycji sektora. Jednocześnie wyhamowała dynamika wynagrodzeń, co ułatwi odbudowę marż spółek wraz z rosnącym popytem na ich produkty i usługi.” – komentuje Bartosz Bisior, Analityk w firmie doradczej CMT.

Marcin Rajewicz, Head Of Sales w Fordata, dodaje: „Rynek M&A w sektorze IT wchodzi w fazę dojrzałej selekcji – inwestorzy podejmują decyzje z większą rozwagą, ale jednocześnie są gotowi płacić za rzeczywistą wartość. Widać wyraźny wzrost zainteresowania transakcjami średniej wielkości oraz spółkami, które łączą kompetencje technologiczne z możliwością szybkiej skalowalności, szczególnie w obszarach SaaS, AI i automatyzacji. Jednocześnie w całej Europie, w tym w Polsce, rośnie profesjonalizacja procesów transakcyjnych. Coraz częściej kluczowe staje się nie tylko to, czy dochodzi do transakcji, ale jak jest ona przeprowadzona, z jaką jakością due diligence, zabezpieczeniem danych i kontrolą przepływu informacji. Obserwujemy, że firmy korzystające z narzędzi klasy Virtual Data Room szybciej finalizują transakcje i skuteczniej minimalizują ryzyko, co w obecnych warunkach gospodarczych stanowi realną przewagę konkurencyjną.”

Mnożniki na świecie

Na 34 547 transakcji M&A przeprowadzonych na świecie w okresie od 1 stycznia 2020 roku do 30 września 2025 roku na spółkach z branży Information Technology ujawniono 3 168 mnożników EV/S, dla których mediana wynosi 2,03 i 1 323 mnożniki EV/EBITDA, dla których mediana wynosi 15,39.

Jak wynika z danych mediany mnożników na rynku globalnym są wyższe niż na rynku europejskim. Taki stan rzeczy wynika z wpływu rynku północnoamerykańskiego. Amerykańsko-kanadyjski rynek transakcyjny jest stosunkowo dużym rynkiem, na którym przeprowadzono w okresie analizy 12 653 transakcje, czyli prawie tyle samo co na rynku europejskim. Mediana mnożnika EV/S na rynku kanadyjsko-amerykańskim w okresie analizy wyniosła 2,78 a EV/EBITDA 17,49.

W okresie analizy wartości EV/S znajdowały się w przedziale 1,69-2,38. Najniższa wartość mnożnika EV/S została osiągnięta w 2023 roku, najwyższą wartość mnożnik przyjął w 2021 roku. Najwyższe wartości mnożnik przyjmował w okresie wysokiej aktywności na rynku transakcyjnym, tj. w latach 2021-2022. Mediana EV/S w okresie pierwszych trzech kwartałów 2025 roku wzrosła w porównaniu do 2024 roku i wyniosła 2,38.

Z kolei z wykresu rocznych wartości mediany mnożnika EV/EBITDA na świecie wynika, że mediana tego mnożnika w analizowanym okresie wahała się od 14,16-17,42, najniższą wartość osiągając w 2023 roku, a najwyższą w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku.

Wzrost wartości mnożnika w 2025 roku, pomimo rosnącego globalnie ryzyka geopolitycznego może świadczyć o sile sektora IT. Innowacyjność sektora, postępujące procesy cyfryzacji, rozwój algorytmów sztucznej inteligencji, poszukiwanie efektywności i produktywności napędzają popyt na usługi IT. Globalnie inwestorzy są gotowi przeznaczyć duży kapitał na inwestycje w innowacje, tym samym sektor ten nadal cechuje duży potencjał rozwoju odzwierciedlany w wycenach.

Najaktywniejsi inwestorzy na świecie

Raport prezentuje 10 najaktywniejszych inwestorów pod względem liczby transakcji przeprowadzonych na świecie w okresie od 1 stycznia 2024 roku do 30 września 2025 roku. Podmioty te dokonały w okresie analizy łącznie 167 transakcji. Najwięcej targetów po 30, nabyło Accenture plc i Visma AS.

Wśród wyróżnionych inwestorów dominują inwestorzy strategiczni, czyli przedsiębiorstwa działające operacyjnie w sektorze targetu lub podobnym, nabywające spółki w celu zwiększenia swojego udziału w rynku lub poszerzenia portfolio produktowego. Są to m. in. najaktywniejsze podmioty, tj. Valsoft Accenture i Visma. W poniższym zestawieniu znajduje się jeden inwestor finansowy, czyli fundusz inwestycyjny zainteresowany nabyciem spółki w celu jej odsprzedaży w przyszłości – Main Capital Partners, który łącznie przeprowadził 21 transakcji w sektorze IT.

Najaktywniejsi inwestorzy w Europie

Raport przedstawia 10 najaktywniejszych inwestorów pod względem liczby transakcji przeprowadzonych w Europie w okresie od 1 stycznia 2024 roku do 30 września 2025 roku. Podmioty te dokonały w okresie analizy łącznie 118 transakcji. W przedstawionym okresie najwięcej europejskich spółek technologicznych, aż 19, nabył fundusz private equity Main Capital Partners.

Wśród wyróżnionych inwestorów, tak samo jak na rynku globalnym, dominują inwestorzy strategiczni. Wśród najaktywniejszych inwestorów na rynku europejskim znajduje się tylko jeden inwestor finansowy – Main Capital Partners.

„Perspektywy na 2025/2026 pozostają nadal pozytywne. Kluczowym motorem wzrostu pozostaje AI, a inwestorzy nadal chętnie poszukują spółki łączące kompetencje technologiczne z modelem SaaS i silnym potencjałem ekspansji. Sektor nadal jest atrakcyjny dla inwestorów finansowych. Natomiast poprawiająca się kondycja sektora w Europie oraz w Polsce pozwala oczekiwać stopniowy wzrost aktywności transakcyjnej wśród inwestorów branżowych. Z tym, że coraz większą rolę w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych odgrywa i będzie odgrywała ocena przez inwestorów ryzyka malejących barier wejścia czy zastąpienia produktu/usługi przez narzędzia sztucznej inteligencji – co obserwujemy również w prowadzonych procesach transakcyjnych.” – podsumowuje Bartosz Bisior, Analityk w firmie doradczej CMT.

Fala risk-off ogarnia światowe rynki. Funt pod presją, Bitcoin najniżej od pół roku

Na rynkach finansowych trwa fala globalnej przeceny, która w piątek objęła zarówno akcje, jak i waluty oraz obligacje. Inwestorzy pozostają wyraźnie zaniepokojeni możliwością opóźnienia kolejnych obniżek stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną, co skutkuje rosnącą awersją do ryzyka. Szczególnie mocno ucierpiały spółki technologiczne – kontrakty terminowe na Nasdaq 100 spadły rano o 0,6%, przedłużając czwartkowy spadek przekraczający 2%. Również kontrakty futures na S&P 500 (-0,3%) i Dow Jones (-0,2%) wskazują na kontynuację negatywnego sentymentu na Wall Street. Niemiecki DAX traci dziś już ponad 0,8%, a nasz rodzimy WIG20 ponad 0,9%.

Pogarszające się nastroje to pochodna wypowiedzi przedstawicieli Fed, którzy sygnalizują ostrożność w ocenie sytuacji makroekonomicznej. Inwestorzy obawiają się, że bank centralny nie posiada obecnie wystarczających danych, aby kontynuować luzowanie polityki pieniężnej, co może zmusić Fed do utrzymania „jastrzębiego” nastawienia jeszcze przez dłuższy czas. Jeszcze miesiąc temu rynki niemal zakładały w pełni obniżkę stóp w grudniu – obecnie prawdopodobieństwo takiego ruchu spadło w okolicę 50%.

Rynki walutowe również pozostają pod presją. Funt brytyjski stracił 0,5%, osiągając poziom 1,3123 USD i radząc sobie najsłabiej spośród głównych walut. Wyprzedaż została wywołana wzrostem niepewności fiskalnej po tym, jak minister finansów Rachel Reeves zrezygnowała z planów podniesienia podatku dochodowego. Decyzja ta, choć potencjalnie korzystna dla gospodarstw domowych, wywołała gwałtowną wyprzedaż obligacji skarbowych – rentowność brytyjskich gilts wzrosła aż o 10 punktów bazowych do poziomu 4,54%, co wskazuje na rosnące obawy o sposób finansowania deficytu budżetowego.

Niepokój pogłębiły także kolejne słabe dane z Chin, wskazujące na wyraźne wyhamowanie aktywności gospodarczej na początku czwartego kwartału. Warto zwrócić uwagę na rekordowy spadek inwestycji oraz wolniejsze tempo wzrostu produkcji przemysłowej, co podważa nadzieje na silne odbicie drugiej co do wielkości gospodarki świata.

Na rynku kryptowalut dominują mieszane nastroje. Bitcoin kontynuował spadki, tracąc 1,9% i osiągając poziom 96 844 USD – najniższy od sześciu miesięcy. Z kolei Ethereum nieznacznie zyskało na wartości, rosnąc o 0,4% do poziomu 3 190 USD.

W segmencie obligacji rentowność 10-letnich papierów skarbowych USA wzrosła o 1 punkt bazowy do 4,13%, odzwierciedlając niepewność wokół przyszłej ścieżki stóp procentowych. Na rynku surowców ropa Brent podrożała o 1,4%, osiągając poziom 63,89 USD za baryłkę, natomiast cena złota spot wzrosła symbolicznie o 0,1% do 4 176,38 USD za uncję, co sugeruje umiarkowane poszukiwanie bezpiecznych aktywów.

Rusza ogólnopolska kampania „NIE!WYPALENI” – wspólna inicjatywa na rzecz walki z kryzysem wypalenia zawodowego

Wypalenie stało się jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnego życia – chorobą cywilizacyjną wynikającą z przebodźcowania, stresu, samotności i zaniku prawdziwych relacji. Chorobą cywilizacyjną, która osłabia ludzi, firmy i całą gospodarkę. Dotyka milionów Polaków, zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców, którzy – jedni i drudzy – pracują ponad siły, często bez szansy na odpoczynek. Globalne analizy pokazują, że koszt rotacji, obniżonej produktywności i absencji spowodowanej wypaleniem liczony jest w setkach miliardów dolarów rocznie, a w Polsce chroniczne zmęczenie deklaruje nawet dwóch na trzech aktywnych zawodowo[1]. Ta diagnoza niesie również szansę. Jednym ze źródeł problemu jest samotność, dlatego rozwiązanie powinno opierać się na odbudowie relacji, które są najskuteczniejszą tarczą ochronną zdrowia psychicznego. Właśnie z taką misją Fundacja Era Nowych Kobiet Joanny Przetakiewicz, we współpracy z Pracodawcami RP oraz przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uruchomiła ogólnopolską kampanię społeczną „NIE!WYPALENI”. Wybitni eksperci, prof. Piotr Gałecki – konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii – i Jacek Walkiewicz – psycholog i mówca motywacyjny, współtworzyli rozwiązania, które nie tylko trafnie diagnozują przyczyny kryzysu, ale przede wszystkim pokazują, jak mu skutecznie przeciwdziałać. Kampania stawia na sprawczość każdego z nas i daje wszystkim, bez wyjątku, bezpłatne, gotowe do wdrożenia narzędzia, dzięki którym możemy zadbać o siebie, i o siebie nawzajem, już dziś.

Po powodzeniu kampanii „Koalicja przeciwko samotności”, w której Fundacja Era Nowych Kobiet, zrzeszająca ponad 830 tys. kobiet, zwróciła uwagę na skalę problemu kryzysu mentalnego i samotności dorosłych Polaków i rozpoczęła ogólnopolską rozmowę na ten temat, Joanna Przetakiewicz postanowiła zrobić krok dalej – znaleźć realne rozwiązanie, które pomoże ludziom odbudować relacje i odzyskać sprawczość. Wypalenie zawodowe nie pojawiło się nagle. Psychologowie opisują je od kilkudziesięciu lat, ale dopiero ostatnie lata, w tym pandemia, izolacja społeczna, praca hybrydowa i cyfryzacja relacji, sprawiły, że stało się jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowotnych oraz gospodarczych współczesności. Jego korzeniem jest samotność i utrata autentycznych, ludzkich więzi. Pozostaje pytanie – gdzie możemy budować relacje? Praca staje się idealnym miejscem do tej zmiany, bo to tam dorośli spędzają największą część życia i to tam najłatwiej odbudować wspólnotę.

Tak powstała pierwsza inicjatywa, która nie obwinia jednej strony rynku pracy i nie dzieli ludzi na „tych, którzy wymagają”, i „tych, którzy nie wytrzymują presji”. We współpracy z wybitnymi polskimi ekspertami z zakresu psychiatrii i psychologii prof. Piotrem Gałeckim i Jackiem Walkiewiczem, oraz z Pracodawcami RP, przy wsparciu Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powstał program i kampania edukacyjna „NIE!WYPALENI” – dostępne online: niewypaleniwpracy.pl

Wypalenie zawodowe nie jest słabością jednostki, lecz efektem przeciążenia relacji i chronicznego stresu. Dotyka zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców. Najskuteczniejszą ochroną przed wypaleniem są bliskie, wspierające więzi w pracy i w domu oraz umiejętność dbania o siebie – o równowagę między obowiązkami a przyjemnością. Dlatego w naszym programie skupiamy się na odbudowie relacji i wzmacnianiu więzi – bo to one dają siłę, satysfakcję i odporność potrzebną do życia osobistego i zawodowegozaznacza prof. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Rozwiązywanie problemu zacznijmy od miejsca pracy

Kampania „NIE!WYPALENI” skupia się na pracy, ponieważ to dziś największa platforma łącząca ludzi, miejsce, w którym wspólnota może działać najszybciej i najszerzej. Nie dlatego, że wypalenie bierze się wyłącznie z pracy, ale dlatego, że to tam możemy realnie wpłynąć na codzienne relacje. Najnowsze badania pokazują bowiem, że fundamentem dobrostanu w organizacjach nie są benefity, coachingi ani narzędzia, choć mogą wspierać proces. Dla 55% pracowników[2] w Polsce atmosfera w pracy jest jedną z najważniejszych wartości zawodowych. To ona decyduje o tym, czy codzienność buduje nasze poczucie sensu czy odbiera siły. Aż 88% pracowników, którzy mają dobre więzi z zespołem, deklaruje wyższą satysfakcję z pracy i większe zaangażowanie, a 48% badanych wskazuje właśnie dobre relacje jako powód pozostania w firmie.

W pracy jesteśmy razem, a jak pokazują badania, bliskie relacje są największym czynnikiem szczęścia i predyktorem długowieczności. Pracownicy potrzebują pracodawców, pracodawcy pracowników. Razem możemy sobie nawzajem pomóc i zbudować lepsze miejsce pracy. Bo wypalenie nie zaczyna się od pracy ani domu, a od samotności. Dotyczy wszystkich i tylko razem możemy mu się przeciwstawićpodkreśla Joanna Przetakiewicz, inicjatorka kampanii „NIE!WYPALENI” i założycielka Fundacji Era Nowych Kobiet – Pamiętam dobrze, jak prowadząc swoją pierwszą firmę, miałam świetny zespół i dobrze działający biznes, a mimo to podjeżdżając pod klinikę, nie byłam w stanie wysiąść z samochodu. To było absolutne wypalenie. Dlatego po sukcesie „Koalicji przeciwko samotności”, w której połączyliśmy siły ponad 830 tysięcy kobiet w całej Polsce, chciałam iść o krok dalej, dać ludziom nie tylko diagnozę, ale konkretne rozwiązanie – dodaje.

Stary problem, który urósł do rangi nowego kryzysu gospodarczego

Kryzys wypalenia zawodowego ma bardzo wymierny wymiar ekonomiczny. Według raportu ZUS za 2024 rok[3], zaburzenia psychiczne były najdroższą kategorią wydatków związanych z niezdolnością do pracy – kosztowały gospodarkę 10,2 mld zł, co stanowi 17,7% wszystkich wydatków. To pieniądze, które firmy i państwo tracą przez zwolnienia, absencję i nieaktywność zawodową osób przeciążonych stresem. A problem stale narasta, ponieważ aż 78% aktywnych zawodowo Polaków odczuwa przynajmniej jeden objaw wypalenia.

Z perspektywy przedsiębiorstw konsekwencje są jeszcze szersze: rosnąca rotacja, spadek produktywności, zanik zaangażowania i innowacyjności, a często także kompletny rozpad zespołowego morale. W Polsce 65% pracowników[4] aktywnie rozważało odejście z pracy z powodu nadmiernego stresu i przeciążenia. Wypalenie nie jest więc „prywatną słabością jednostek”, ale strukturalnym zagrożeniem dla konkurencyjności gospodarki.

Relacje jako antidotum

Kampania „NIE!WYPALENI” opiera się na fundamentalnym odkryciu współczesnej neurobiologii i psychiatrii: rozmowa jest naturalnym antydepresantem. Podczas dobrej, wspierającej rozmowy obniża się poziom kortyzolu (hormonu stresu), a podnosi poziom oksytocyny. Rozmowa reguluje emocje i buduje odporność psychiczną. Tworzy więzi, niweluje napięcia, sprzyja rozwijaniu empatii i uważności. Działa jak szczepionka przeciwko samotności – prawdziwej chorobie naszych czasów.

Każda rzecz, z której korzystamy, powstaje dzięki współpracy ludzi, od pomysłu po realizację. To nie tylko jednostki, ale całe zespoły wnoszą swoją pracę, czas i zaangażowanie. W pracy spędzamy znaczną część życia, dlatego to tam możemy budować relacje, wspólnotę i poczucie przynależnościmówi Jacek Walkiewicz, psycholog, mówca motywacyjny i inspiracyjny, trener i mentor i dodajePoczucie przynależności do wspólnoty, bliskość, życzliwość i serdeczność innych osób zdecydowanie najlepiej pomagają w radzeniu sobie ze stresem i wypaleniem. Skuteczni, odpowiedzialni, pomysłowi, odważni, wytrwali – tacy już jesteśmy. Teraz czas na bycie uśmiechniętym i radosnym. Radość to wybór. Bycie radosnym w pracy na pewno pomoże nam również w życiu osobistym i odwrotnie.

Właśnie ten mechanizm stanowi podstawę kampanii „NIE!WYPALENI”. Jej ideą jest zmiana kultury relacji wszędzie tam, gdzie żyją ludzie, począwszy od pracy, która daje największy zasięg i realny wpływ. Kampania nie obiecuje cudów, nie zrzuca odpowiedzialności na pracodawców lub pracowników, nie każe „znaleźć balansu po godzinach”. Zamiast tego daje konkretne narzędzia, opracowane przez prof. Piotra Gałeckiego i Jacka Walkiewicza, do odbudowy wspólnoty, rozmowy, wsparcia i uważności w zespołach. A co najważniejsze – wskazuje, że zmiana zaczyna się od nas samych i zachęca do podjęcia pierwszego kroku.

Program edukacyjno-warsztatowy jest dostępny bezpłatnie online dla wszystkich. Łączy on dwa poziomy wsparcia: indywidualny i zespołowy. Z jednej strony oferuje pracownikom zestaw wskazówek i technik pozwalających lepiej radzić sobie z napięciem i przeciążeniem, z drugiej daje organizacjom gotowe scenariusze spotkań i rozmów, dzięki którym można odbudować komunikację, zaufanie i poczucie przynależności w zespołach.

Sprawczość – nie czekajmy, działajmy

„NIE!WYPALENI” to zaproszenie do działania od dziś. Do pobrania bezpłatnych materiałów, do rozmowy w zespole, do zmiany, którą każdy może wesprzeć, niezależnie od pozycji, branży czy wielkości firmy. Nie czekamy na ratunek z zewnątrz. Nie koncentrujemy się na narzekaniu na system czy punktowaniu, co powinno lepiej robić państwo, szkoła czy pracodawcy. Podchodzimy do tematu konstruktywnie. Odpowiedzialność – czy też nadzieja na to, że możemy polepszyć swój komfort – leży po stronie każdego z nas. I w naszych rękach.

[1] Polska Akademia Nauk „Raport Dobrostan Psychiczny w Polsce”.

[2] Badanie Pracuj.pl „Pracujemy z ludźmi, których lubimy – o sile relacji w miejscu pracy”.

[3] Raport ZUS „Wydatki na świadczenia z ubezpieczeń społecznych związane z niezdolnością do pracy w 2024 r.”.

[4] Raport Michael Page „Talent Trends 2024”.

Najniższy poziom inflacji w tym roku

Finalny odczyt inflacji za październik okazał się zgodny z wcześniejszym szacunkiem i wyniósł 2,80 proc. rok do roku oraz 0,10 proc. miesiąc do miesiąca. To najniższy poziom inflacji w tym roku, a tempo dezinflacji wyraźnie przyspieszyło – zwłaszcza, że rynek pierwotnie prognozował wzrost cen na poziomie 3,00 proc.

Listopadowa projekcja inflacji NBP nie pozostawia wątpliwości: oczekiwania dotyczące kształtowania się inflacji do końca 2027 roku mieszczą się w celu inflacyjnym, czyli 2,50 proc. +/- 1 p.p.

Recykling butelek z systemu kaucyjnego zagrożony. „Polski Recykling” apeluje do MKiŚ o pilne działania na rzecz ratowania branży

Stowarzyszenie „Polski Recykling” wystosowało apel do Ministerstwa Klimatu i Środowiska o podjęcie natychmiastowych działań, które zapobiegną załamaniu systemu kaucyjnego oraz rynku recyklingu butelek i opakowań z tworzyw sztucznych. Jak podkreślają przedstawiciele branży, mimo wprowadzenia systemu kaucyjnego, sytuacja recyklerów PET pozostaje dramatyczna z powodu braku popytu na recyklat (rPET) i zbyt niskich poziomów wsparcia ekonomicznego.

Według sygnatariuszy apelu, reprezentujących łącznie około 90% rynku recyklingu PET w Polsce[1], w obecnym systemie bardziej opłacalne jest korzystanie z pierwotnego surowca niż z recyklatu. Ceny surowca pierwotnego PET sięgają obecnie 850–900 euro za tonę, podczas gdy koszt wytworzenia rPET to około 1600 euro. Obowiązująca od tego roku opłata produktowa w wysokości 1000 zł za brak zastosowania recyklatu nie stanowi wystarczającego bodźca do jego wykorzystania, przez co coraz więcej zakładów recyklingu ogranicza produkcję lub kończy działalność. Branża ostrzega, że w tej sytuacji nowy system kaucyjny nie spełni swojej funkcji, ponieważ zabraknie podmiotów zdolnych do przetworzenia pozyskanego surowca.

Wobec narastającego kryzysu w branży recyklingu tworzyw sztucznych, Stowarzyszenie „Polski Recykling”, wystosowało list do Minister Klimatu i Środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Organizacja zwróciła uwagę na pilną potrzebę podjęcia działań legislacyjnych i ekonomicznych, które pozwolą zapobiec upadkowi zakładów recyklingu oraz zapewnią stabilne funkcjonowanie nowego systemu kaucyjnego, kluczowego dla realizacji celów gospodarki o obiegu zamkniętym.

System kaucyjny jest ważnym krokiem w stronę gospodarki o obiegu zamkniętym, ale bez silnej i rentownej branży recyklingowej nie będzie miał szansy zadziałać. Jeśli nie zwiększymy popytu na rPET, wkrótce zabraknie firm, które będą mogły przetwarzać odpady w surowiec. Potrzebne są szybkie decyzje – zarówno w zakresie opłat, jak i realnych zachęt dla przedsiębiorców – tłumaczy Sławomir Pacek, Prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

Recyklerzy w apelu postulują, aby od 1 stycznia 2026 roku opłata za brak wykorzystania rPET produkowanego w Unii Europejskiej została zrównana z opłatą za brak zbiórki butelek PET – do poziomu 5000 zł za tonę. Propozycja ma na celu zwiększenie popytu na recyklat, ustabilizowanie rynku oraz zapewnienie faktycznego obiegu zamkniętego tworzyw. Branża apeluje również o wprowadzenie zachęt podatkowych, np. ulg w podatku VAT, dla przedsiębiorstw, które wykorzystują recyklaty ponad wymagane ustawowo poziomy.

[1] Stowarzyszenie „Polski Recyking” w imieniu swoim oraz firm: Aloxe, Grupa Ergis, Hans Andersson rPET, JM Trade, Lerg Pet oraz PRT Radomsko.

Mocne dane z polskiej gospodarki, słaby dolar i wyprzedaż na rynku kryptowalut

Wstępne dane o PKB pokazują, że rośnie on najszybciej od ponad trzech lat. Dolar kolejny dzień powoli osłabia się względem euro. W tle tych wydarzeń wyraźna przecena na rynku kryptoaktywów.

Kogo nie zaskoczył PKB?

PKB w Polsce wzrósł o 3,7% – to więcej, niż przewidywał model NBP (3,4%), ale zgodnie z tym, czego spodziewały się rynki. Szybszy wzrost gospodarczy to dobra wiadomość. Trzeba jednak pamiętać, że wpływa on na obecną narrację i wprowadza do niej kilka zmian. Historia o spowalniającej ekonomii, przytłoczonej wysokimi stopami procentowymi, przestaje się bronić. W rezultacie lepsze dane z gospodarki oddalają obniżki stóp procentowych. W przeciwieństwie do wzrostu PKB ma to dużo większe przełożenie na nasze portfele. Oznacza to bowiem, że ewentualne posiadane przez nas lokaty wypłacą większe odsetki, ale przede wszystkim Ci z nas co posiadają kredyty oparte o zmienną stopę procentową, mogą później doczekać się spadku rat. Na rynku walutowym dane te powodują umocnienie złotego i kolejny już dzień z rzędu widzimy stabilizację kursu euro w okolicach poziomu 4,23 zł.

Kolejny dzień słabości dolara

W środę po ponad dwóch tygodniach wróciliśmy do wymiany na poziomie 1,1650 USD za 1 EUR. W tym czasie przez chwilę dolar był o niemal 2 centy silniejszy niż obecnie. Wielu analityków łączy obecną słabość amerykańskiej waluty z procesem wtórnego otwierania rządu. Rekordowy okres zamknięcia na pewno przełoży się na gospodarkę. Tak długa przerwa musi wpłynąć na spadek PKB w 4. kwartale. Z drugiej strony nagły napływ środków wynikających z otwarcia może również działać proinflacyjnie. Co ciekawe, rynki dość jednoznacznie patrzą na politykę monetarną. Z dnia na dzień szanse na grudniową obniżkę stóp spadają o kolejne procenty. Obecnie jesteśmy w sytuacji, gdzie szanse na cięcie lub jego brak są prawie równe rzutowi monetą.

Czy to początek końca hossy?

Wczoraj doszło do przebicia ważnego poziomu 100 000 USD za 1 BTC. Inne kryptowaluty – z wyjątkiem mających stałą wartość stablecoinów – szły proporcjonalnie lub mocniej w dół. Na moment pisania tego tekstu cena wynosi już 97 000 USD i jest najniższa od początku maja. Co powoduje tak silne spadki? Przede wszystkim na rynku widać, że wyjątkowo dużo inwestorów, którzy trzymali Bitcoina długoterminowo, zdecydowali się w ostatnich dniach sprzedawać. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zamknięto w tym okresie również wyraźnie więcej niż zwykle instrumentów pochodnych, opartych o wzrost ceny kryptowalut. To również pcha cenę w dół. Pomimo tego, że od szczytów z października mamy już prawie 30 000 USD przeceny, nadal inwestorzy, którzy trzymają Bitcoina od początku roku, są na plusie. Ta różnica jednak zaczyna być naprawdę mała.

Nie będzie więzienia za prędkość. Nowe przepisy celują w nocne wyścigi i skrajnie niebezpieczną jazdę

Ministerstwo Sprawiedliwości wydało komunikat dotyczący zmian wprowadzonych do Kodeksu karnego, w którym wyjaśnia, że nowe regulacje nie przewidują kar więzienia za zwykłe przekroczenie prędkości. Przepisy odnoszą się wyłącznie do zachowań uznanych za skrajnie niebezpieczne, stwarzających realne zagrożenie dla życia lub zdrowia innych uczestników ruchu. Resort podkreśla, że wszelkie interpretacje sugerujące odpowiedzialność karną za typowe wykroczenia drogowe są błędne.

Art. 178d k.k.: przestępstwo dopiero przy spełnieniu trzech przesłanek

Zgodnie z nowym art. 178d Kodeksu karnego, czyn zabroniony może zostać popełniony jedynie wtedy, gdy kierowca łącznie:

  1. prowadzi pojazd z rażąco nadmierną prędkością,
  2. rażąco narusza inne przepisy ruchu drogowego,
  3. naraża inną osobę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu.

Dopiero łączne spełnienie tych trzech warunków stanowi przestępstwo. Oznacza to, że ustawodawca świadomie ograniczył odpowiedzialność karną do sytuacji wyjątkowo poważnych, znacznie przekraczających ramy typowych wykroczeń.

Skrajnie niebezpieczna jazda i walka z recydywą

Ministerstwo podkreśla, że art. 178d jest jednym z narzędzi skierowanych przeciwko kierowcom-recydywistom oraz osobom rażąco lekceważącym zasady bezpieczeństwa. Nowe przepisy mają przeciwdziałać zachowaniom, które wcześniej trudno było skutecznie penalizować, mimo że niosły poważne ryzyko dla życia innych osób.

Zwykłe przekroczenie prędkości – nawet znaczne – nie podlega karze pozbawienia wolności. Ustawodawca nie przewidział w tym zakresie ani kary aresztu, ani odpowiedzialności karnej.

Spotkania motoryzacyjne nadal legalne – wymóg zgłoszenia pozostaje

W komunikacie odniesiono się również do kwestii legalności spotkań motoryzacyjnych. Ministerstwo wyjaśnia, że:

  • spotkania powyżej 10 pojazdów są nadal dozwolone,
  • warunkiem jest ich zgłoszenie właściwej gminie,
  • udział w niezgłoszonym zgromadzeniu zagrożony jest wyłącznie minimalną grzywną 20 zł,
  • dopiero gdy wydarzenie powoduje tamowanie lub utrudnianie ruchu, grzywna może wynieść 1000 zł.

Nowe regulacje nie zmieniają więc zasad organizowania spotkań społeczności motoryzacyjnych; mają jedynie uporządkować odpowiedzialność za sytuacje wpływające na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Elastyczność przepisów i rola sądów

Ministerstwo przypomina, że prawo karne – podobnie jak wiele innych gałęzi prawa – posługuje się terminami niedookreślonymi. Sformułowania takie jak „rażąca prędkość” czy „rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa” mają umożliwić sądom ocenę danego zdarzenia w jego realnym kontekście.

Pod uwagę brane są m.in.:

  • warunki drogowe,
  • pogoda,
  • natężenie ruchu,
  • pora dnia,
  • przewidywalność zachowań innych uczestników ruchu.

Cel zmian: poprawa bezpieczeństwa, nie represje

Ministerstwo podsumowuje, że zmiany w Kodeksie karnym mają przede wszystkim poprawić bezpieczeństwo na drogach i umożliwić skuteczniejszą reakcję na najbardziej niebezpieczne formy agresywnej lub lekkomyślnej jazdy. Nie dotyczą natomiast typowych wykroczeń, takich jak przekroczenie prędkości czy nieprawidłowe manewry, które nadal pozostają w gestii przepisów o wykroczeniach.

Jak dziś funkcjonuje Polski Związek Wędkarski? Rozmowa z prezes Beatą Olejarz

Polski Związek Wędkarski to jedna z największych organizacji hobbystycznych w kraju – struktura obejmująca ponad dwa tysiące kół, 42 okręgi i setki tysięcy członków. Jak zarządzać tak rozbudowanym systemem, łącząc wieloletnie tradycje z cyfrowymi rozwiązaniami i rosnącymi oczekiwaniami wędkarzy? O wyzwaniach, priorytetach i przyszłości organizacji opowiada Beata Olejarz, prezes Zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego.

Beata Olejarz, prezes Zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego
Beata Olejarz, prezes Zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego

Jak wygląda dziś struktura Polskiego Związku Wędkarskiego i jak zarządza się tak dużą organizacją liczącą setki tysięcy członków?

Struktura organizacyjne PZW jest 3-poziomowa. Podstawową jednostkę stanowi koło PZW. Koła organizują działalność społeczną Związku w terenie: opiekują się poszczególnymi łowiskami, pobierają składki i opłaty za wędkowanie, szkolą młodzież, organizują wycieczki, zawody wędkarskie i prace społeczne (np. sprzątnie brzegów rzek i jezior). Mamy ponad 2000 kół przyporządkowanych organizacyjnie do 42 okręgów PZW.

Okręgi PZW nadzorują działalność i finanse kół. Są jednostkami średniego szczebla posiadającymi osobowość prawną, która zapewnia im suwerenność w podejmowaniu decyzji gospodarczych i finansowych na swoim teranie działania i na swoich wodach. Dzięki temu mogą zawierać ze Skarbem Państwa (reprezentowanym przez Regionalne Dyrekcje Gospodarki Wodnej) i z innymi podmiotami (np. z Lasami Państwowymi) wieloletnie umowy o użytkowanie rybacko-wędkarskie wód śródlądowych, co daje możliwość samodzielnego ustalania zasad wędkowania, przepisów chroniących ryby oraz wysokości składek na ochronę i zagospodarowanie wód. Nadzór nad zgodnością działań okręgów ze Statutem PZW sprawuje Zarząd Główny, który jest reprezentantem PZW w kontaktach z władzami państwowymi i samorządowymi oraz z innymi podmiotami zewnętrznymi. Zarząd Główny organizuje również działalność sportową Związku na szczeblu centralnym, m.in. powołując kadry PZW w różnych dyscyplinach wędkarskich, reprezentujące Związek w zawodach międzynarodowych.

Najwyższą władzą ustawodawczą PZW jest zwoływany co 4 lata Krajowy Zjazd Delegatów PZW, którego uchwały wytyczają strategiczne kierunki działania Związku i obowiązują wszystkich jego członków, na każdym z trzech wymienionych szczebli organizacyjnych.

Jakie są Pani priorytety strategiczne na najbliższe lata, bardziej rozwój, digitalizacja, czy może wzmocnienie relacji z członkami?

Jedno nie wyklucza drugiego. Szeroko rozumiany rozwój Związku to przede wszystkim coraz lepsze dostosowanie metod gospodarowania wodami powierzonymi nam przez Skarb Państwa, w sytuacji ich nadmiernego  zanieczyszczania ściekami przemysłowymi i komunalnymi, obniżania się ich poziomu, zwłaszcza rzek, wynikającego zarówno ze zmieniającego się w ostatnich latach rozłożenia opadów atmosferycznych w skali roku i wzrostu średnich temperatur, jak również wskutek nieuzasadnionych z punktu widzenia ochrony środowiska zabiegów hydrotechnicznych. Musimy więc na bieżąco, w porozumieniu ze współpracującymi z PZW naukowcami, dostosowywać do tej sytuacji profil produkcji materiału zarybieniowego w naszych ośrodkach hodowlanych oraz ilość i strukturę zarybień, jak również wielkość odłowów, zarówno wędkarskich jak i rybackich. To pozytywne działania, które z pewnością wzmacniają relacje PZW z wędkarzami, wszakże pod warunkiem, że informacje o nich regularnie docierają do wędkarzy odpowiednimi kanałami informacyjnymi. A do udrożnienia i rozszerzenia tych kanałów informacyjnych służy właśnie digitalizacja PZW. Działająca coraz lepiej Centralna Baza Danych (CBD) członków PZW oraz ostatnio uruchomiona aplikacja PZW są na bieżąco ulepszane i wdrażane we wszystkich okręgach i kołach PZW. Staramy się o połączenie z rządowym systemem M-Obywatel. Wynikają z tego korzyści dla wędkarzy, którzy dzięki tym rozwiązaniom mogą (choć jeszcze nie we wszystkich 42 okręgach) w łatwy i szybki sposób – online (np. za pomocą smartfonów) opłacać składki i uzyskiwać licencje na wędkowanie na dowolne łowisko PZW, w dowolnym czasie (24 godziny na dobę) i z dowolnego miejsca w Polsce, korzystając automatycznie z przysługujących im ulg, jak również łatwo wypełniać wymagane przepisami elektroniczne rejestry połowów. Wiemy, że wędkarze oczekują rozwoju PZW w tym kierunku, więc staramy się zrealizować te oczekiwania.

Jak pogodzić zarządzanie organizacją o silnych tradycjach z potrzebą nowoczesnych rozwiązań i otwartości na zmiany?

Bardzo prosto, jeśli chodzi o sprawy techniczne. Otóż wprowadzenie cyfrowych licencji i opłat w żadnym razie nie oznacza rezygnacji z dotychczasowych, tradycyjnych rozwiązań analogowych, do których są przyzwyczajeni zwłaszcza starsi wędkarze. Nadal więc będą oni mogli opłacać składki w gotówce u skarbnika swojego koła PZW lub na poczcie, korzystać z papierowych legitymacji PZW i licencji oraz wypełniać papierowe rejestry połowów. I nie muszą koniecznie zaglądać do portalu PZW lub naszych mediów społecznościowych, ponieważ podstawowe informacje nadal mogą pozyskać u źródeł, czyli na zebraniach swoich kół i w biurach okręgów. Poza tym rzetelną, fachową wiedzę wędkarską mogą czerpać na bieżąco z papierowych wydawnictw PZW, przede wszystkim z wydawanego w nowoczesnej formie naszego miesięcznika „Wiadomości Wędkarskie” (obchodzącego w 2026 roku swoje 90-lecie), w którym regularnie są publikowane treści edukacyjne związane z wędkarstwem, turystyką, rekreacją i ochroną środowiska. PZW wydaje również tradycyjne książki i poradniki z zakresu wędkarstwa, biologii ryb, ochrony przyrody i innych tematów związanych z wodami.

Wspominała Pani o nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych dla wędkarzy, proszę opowiedzieć o aplikacji, którą wprowadza Związek. Jakie realne potrzeby użytkowników rozwiązuje?

W ostatnim czasie Związek uruchomił nowoczesną aplikację mobilną stworzoną specjalnie dla wędkarzy. To innowacyjne narzędzie łączy funkcje informacyjne, komunikacyjne i administracyjne, znacząco upraszczając kontakt z Polskim Związkiem Wędkarskim oraz codzienną praktykę wędkarską. Aplikacja oferuje wiele przydatnych funkcji. Użytkownicy mogą szybko sprawdzić aktualne przepisy i regulaminy obowiązujące w danym Okręgu PZW, w tym limity, okresy i wymiary ochronne oraz dozwolone metody połowu. Dzięki powiadomieniom push wędkarze otrzymują bieżące komunikaty o czasowych zakazach, zarybieniach, pracach porządkowych, zmianach w przepisach czy ostrzeżeniach hydrologicznych.

Aplikacja umożliwia również zakup zezwoleń online poprzez intuicyjny koszyk z płatnościami elektronicznymi. Zezwolenia są natychmiast dostępne w formie cyfrowej. Wbudowany e-rejestr połowów pozwala na szybkie dodawanie wpisów dotyczących gatunku, wymiaru, wagi i łowiska, a także przeglądanie historii połowów i eksportowanie zestawień do pliku PDF lub CSV. Mapa łowisk prezentuje warunki dostępu, infrastrukturę – taką jak stanice, slipy i parkingi. W aplikacji znajduje się także konto członkowskie pełniące funkcję cyfrowej legitymacji PZW, z informacjami o statusie opłat i przypomnieniami o zbliżających się terminach. Tryb offline umożliwia dostęp do podstawowych przepisów i posiadanych zezwoleń bez połączenia z internetem. Dodatkowo moduł wsparcia pozwala na szybki kontakt z biurem Okręgu PZW oraz zgłaszanie nieprawidłowości, takich jak kłusownictwo czy zanieczyszczenia.

Jakie były największe wyzwania przy wdrażaniu technologii w organizacji z tak dużą liczbą członków w całym kraju?

Największym wyzwaniem podczas wdrożenia projektu była jego skala, obejmująca setki tysięcy członków o różnym poziomie kompetencji cyfrowych i korzystających z urządzeń starszej oraz nowszej generacji. Dlatego kluczowe znaczenie miały cztery priorytety: intuicyjność i dostępność, stabilność i wydajność, bezpieczeństwo i prywatność oraz integracja systemów. Interfejs został zaprojektowany w prosty i czytelny sposób, z dużymi kontrastami, zgodny z normami WCAG 2.1 i obsługujący czytniki ekranowe. Zadbano o stabilność dzięki architekturze mikroserwisowej, automatycznym testom obciążeniowym oraz skalowaniu w okresach wzmożonych opłat. Ochronę danych zapewniono poprzez szyfrowanie end-to-end, logowanie dwuetapowe oraz zgodność z RODO. System został także zintegrowany z bazami członkowskimi, systemami opłat i ewidencją zezwoleń w okręgach, a słowniki dotyczące gatunków, łowisk i stref ujednolicono.

Proces wdrożenia obejmował kilka etapów. Na początku przeprowadzono analizę i projekt, w tym warsztaty z Okręgami PZW, badania potrzeb członków oraz testy prototypów pod kątem użyteczności. Następnie wykonano migracje i integracje danych, w tym oczyszczenie baz, standaryzację numerów kart i wdrożenie płatności elektronicznych, takich jak BLIK, szybkie przelewy i karty płatnicze. W ramach pilotażu aplikacja została uruchomiona w kilku Okręgach PZW, co umożliwiło wprowadzenie usprawnień, m.in. uproszczenia e-rejestru i dodania trybu offline. Wsparcie wdrożeniowe obejmowało webinary dla skarbników i kół, filmy instruktażowe, infolinię oraz sieć „ambasadorów cyfrowych” w lokalnych Kołach PZW.

Dzięki aplikacji zarówno członkowie, jak i Związek zyskali wymierne korzyści. Wędkarze mogą załatwiać formalności natychmiast, bez wizyty w Kole PZW, co ogranicza „papierologię” i kolejki. Transparentność komunikacji wzrosła dzięki natychmiastowemu dostępowi do komunikatów i zmian w przepisach. Zanonimizowane dane z e-rejestru pozwalają planować zarybienia i działania ochronne oraz monitorować presję wędkarską i stan łowisk. Zgłoszenia terenowe umożliwiają szybszą reakcję Społecznej Straży Rybackiej i administratorów łowisk.

W zakresie ochrony danych osobowych zastosowano zasadę „privacy by design”, czyli domyślne ograniczanie zakresu przetwarzanych informacji oraz przejrzyste formy zgód. Regularnie przeprowadzane są testy, rejestrowane zdarzenia i wdrażane procedury reagowania na incydenty. Użytkownik ma pełną kontrolę nad swoimi danymi – może przeglądać historię ich przetwarzania, a także pobrać lub usunąć konto zgodnie z przepisami.

Po starcie projektu odnotowano wysokie oceny użyteczności zarówno wśród nowych, jak i doświadczonych wędkarzy. Biura okręgowe zostały odciążone dzięki zmniejszeniu telefonów w sprawach podstawowych. Poprawiła się także spójność komunikacji między Zarządem Głównym a Okręgami PZW. Do najważniejszych wniosków i dobrych praktyk należą: dążenie do prostoty, która ogranicza błędy użytkowników, wdrażanie zmian w krótkich cyklach zamiast realizowania projektu jednorazowo oraz angażowanie lokalnych Kół i Okręgów PZW w proces adaptacji technologii.

W planach rozwoju aplikacji przewidziano wdrożenie profilu łowiska 360°, obejmującego warunki dostępu, presję wędkarską, ostatnie zarybienia i dane środowiskowe. Planowana jest również personalizacja alertów w zależności od preferencji i ulubionych łowisk użytkownika, integracja z zewnętrznymi danymi, takimi jak prognozy pogody czy mapy batymetryczne, oraz rozszerzenie e-rejestru o funkcję przypomnienia o uzupełnianiu wpisów. W przyszłości pojawi się także moduł edukacyjny z kursami z zakresu etyki wędkarskiej, ochrony przyrody i zasad bezpieczeństwa nad wodą.

Jak buduje się dziś zaangażowanie w społeczności wędkarskiej, szczególnie w czasach, gdy ludzie mają coraz mniej czasu na pasje?

Skoro ludzie mają mniej czasu na wędkowanie, to proponujemy im różne ułatwienia, aby nie tracili czasu na niepotrzebne czynności. Takimi ułatwieniami są m.in. możliwość łatwego pozyskiwania informacji o łowiskach w mediach PZW oraz szybkie i wygodne, zdalne uzyskiwanie zezwoleń w formie cyfrowej, o czym już wspominałam. Po drugie, ułatwiania dostępu do rzek i jezior poprzez zapewnienie dróg dojazdowych i parkingów, budowę pomostów i slipów. Kolejnym ułatwieniem jest tworzenie na sztucznych zbiornikach (takich jak stawy, małe zbiorniki zaporowe) obficie zarybianych łowisk specjalnych, a więc zapewniających szybki sukces wędkarski i wyposażonych w przyjazną wędkarzom infrastrukturę (stanowiska wędkarskie, zadaszenia, miejsca pod ognisko i grill, wypożyczalnie sprzętu, kwatery noclegowe). Przekazywane w mediach informacje o obfitych połowach ryb w takich łowiskach roznoszą się w mediach lotem błyskawicy i ściągają na nie wędkarzy nawet z bardzo dużych odległości. Niezłym magnesem ściągających wędkarzy nad wodę są również zawody wędkarskie, zwłaszcza na rybnych łowiskach.

Jakie działania komunikacyjne i marketingowe sprawdzają się w kontakcie z tak zróżnicowaną grupą, od młodych wędkarzy po doświadczonych pasjonatów?

Dobrze sprawdzają się te działania adresowane do młodych pasjonatów wędkarstwa, które są przychylnie traktowane przez ich rodziców. Należą do nich organizowane przez koła i okręgi PZW wydarzenia związane z tradycyjnymi świętami rodzinnymi, takimi jak Dzień Dziecka i Dzień Ojca, jak również wszelkie wędkarskie pikniki oraz towarzyskie zawody i konkursy wędkarskie, w których chętnie uczestniczą całe rodziny. Podobną rolę pełnią bezpośrednie spotkania instruktorów i zawodników PZW na targach wędkarskich, masowo odwiedzanych przez wędkarzy kilku pokoleń. Dobre rezultaty daje współpraca z młodzieżą w dziedzinie rozwijania umiejętności wędkarskich i edukacji przyrodniczej. W ramach programów edukacyjnych PZW organizuje każdego roku ok. 1400 kursów i szkoleń wędkarskich, które pomagają młodym wędkarzom zdobywać wiedzę na temat technik wędkowania, zasad etyki wędkarskiej, bezpieczeństwa nad wodą, zrównoważonego rybołówstwa, biologii ryb, ekologii wód i ochrony środowiska. Uczestniczy w nich rocznie ok. 40 tys. młodych adeptów wędkarstwa. PZW organizuje również kolonie i obozy wędkarskie dla młodzieży, podczas których młodzi wędkarze spędzają czas na łonie natury, uczą się wędkarskich technik, poznają różne gatunki ryb i zdobywają doświadczenie pod okiem kwalifikowanych instruktorów. Młodzież wspólnie z dorosłymi aktywnie uczestniczy również w akcjach sprzątania brzegów rzek i jezior przygotowywanych w kołach PZW. Bo,jak wiadomo, dobry przykład jest zaraźliwy.

Czy social media stały się ważnym kanałem komunikacji Polskiego Związku Wędkarskiego, czy raczej wciąż dominuje kontakt bezpośredni?

Trudno powiedzieć, który kanał komunikacji dominuje, ponieważ różne kanały wzajemnie na siebie oddziałują. Szeroki udział wędkarzy w wymienionych wcześniej akcjach i wydarzeniach organizowanych przez PZW nie byłby możliwy bez ich uprzednich zapowiedzi i nagłaśniania w social mediach. Z kolei te wydarzenia są relacjonowane i komentowane w mediach społecznościowych, co dopinguje organizatorów do ponownego ich organizowania, a wędkarzy zachęca do brania w nich udziału. Na przykład sprawnie zorganizowane zawody dla młodzieży, w których łowi się sporo ryb a sponsorzy zapewniają atrakcyjne nagrody i upominki, są dobrą wizytówka gospodarza łowiska, ich organizatorzy nie narzekają na frekwencję, a sponsorzy cieszą się z licznych odsłon i komentarzy w social mediach. Co prowadzi do wniosku, że optymalnym rozwiązaniem komunikacji PZW z wędkarzami jest dywersyfikacja kanałów informacyjnych.

W tym roku Związek obchodzi 75-lecie działalności. Co uważa Pani za największe osiągnięcie Związku przez te wszystkie lata?

Przez te 75 lat Polski Związek Wędkarski stał się jedną z dwóch największych polskich organizacji hobbystycznych i największym wędkarsko-rybackim użytkownikiem polskich wód śródlądowych w Polsce – gospodaruje na ok. 217 tys. ha (ok. 35%) wód, które zarybia, chroni i udostępnia wędkarzom. To moim zdaniem największe, historyczne osiągniecie PZW.

Co z tej historii jest dla Pani najcenniejsze i jaką rolę tradycja odgrywa w myśleniu o przyszłości PZW?

Najcenniejszy jest dla mnie fakt, że mimo zmian ustrojowych nasz Związek zawsze potrafił się do nich dostosować, zachowując przy tym stabilność prawną, niezależność finansową a przede wszystkim jedność organizacyjną. Z pewnością kluczową rolę zachowaniu tej jedności odegrała filozofia działania Związku, niezmienna od dziesięcioleci. Otóż Polski Związek Wędkarski stoi na straży tradycyjnych wartości właściwych dla naszego kręgu kulturowego: wspiera polskie tradycje rodzinne i jest zawsze otwarty dla wszystkich miłośników wędkarstwa i przyrody – niezależne od ich wieku, płci, narodowości, zasobności portfela, przekonań politycznych i religijnych. PZW to stowarzyszenie, w którym niezwykle silnym spoiwem łączącym ludzi jest wspólna pasja. I to właśnie pozwala mi patrzeć na przyszłość PZW z optymizmem.

Jest Pani pierwszą kobietą na stanowisku prezesa Polskiego Związku Wędkarskiego, jak odbiera Pani tę rolę w środowisku zdominowanym przez mężczyzn?

Od dawna pracuję na rzecz PZW w gremiach składających się niemal z samych mężczyzn – najpierw jako Prezes Koła PZW, później sekretarz ZO PZW Radom, następnie jako sekretarz ZG PZW, a obecnie pełnię funkcję prezesa ZG PZW. I jakoś nie czuję się przez mężczyzn zdominowana. Wręcz przeciwnie, bardzo dobrze mi się z nimi współpracuje. Jak już wcześniej mówiłam, PZW jest otwarty na wszystkich miłośników wędkarstwa, niezależnie od płci, więc kobiety zawsze były i są w naszym Związku mile widziane.

A to, że w PZW jest znacznie mniej kobiet niż mężczyzn, wynika chyba z wielowiekowej tradycji, która nakazywała, aby to mężczyźni chronili kobiety i sami podejmowali łowieckie ryzyko. Ale obecnie ta proporcja się zmienia. Wędkarek jest coraz więcej. Kobiety przestały być niewidoczne w Związku. Nasze mistrzynie świata w wędkarstwie sportowym stały się rozpoznawalne. Wyszły z cienia. Kobiety zostają sędziami wędkarskim i instruktorami szkolenia młodzieży, inne zasiadają w zarządach okręgów – są traktowane na równi z mężczyznami.

Co w Pani ocenie jest największym wyzwaniem dla lidera w organizacji, motywacja ludzi, finanse, a może komunikacja wewnętrzna?

Zdecydowanie finanse. Otóż dlatego, że PZW jako największy użytkownik rybacki śródlądowych w Polsce ma określone obowiązki wobec Skarbu Państwa wynikające z Ustawy o rybactwie śródlądowym oraz z przepisów podatkowych. Prowadzi gospodarkę na tych wodach: hoduje materiał zarybieniowy, zarybia, prowadzi wymagane prawem odłowy, wydaje zezwolenia na wędkowanie oraz chroni wody mimo mocnych ograniczeń prawnych. Ten system wymaga sporych nakładów finansowych. Podstawowym warunkiem jego skutecznego funkcjonowania jest więc profesjonalne zarządzania finansami, co stanowi największe wyzwanie dla mnie i całego Zarządu Głównego, zwłaszcza że każdy z 42 okręgów ma własną osobowość prawną i sam zarządza swoimi finansami. Ale motywacja działaczy i komunikacja wewnętrzna między nimi też jest bardzo ważna. Chodzi o to, aby wszyscy pamiętali, że PZW, mimo że obraca sporymi środkami finansowymi i zatrudnia wielu pracowników, jest stowarzyszeniem, anie spółką nastawioną na zysk. Nie da się nim zarządzać bez osobistego zaangażowania i pracy społecznej wielu jego członków. Jeśli więc trafi się ktoś, kto tego nie rozumie i jedyną motywacją jego działania stają się pieniądze, to komunikacja wewnętrzna zaczyna szwankować i pojawiają się problemy, które trzeba na bieżąco rozwiązywać.

Jak Pani zdaniem będzie wyglądać polskie wędkarstwo za 10 lat, bardziej ekologicznie, technologicznie, a może społecznie?

Wędkarstwo, jeśli chce być społecznie akceptowane, jest wprost skazane na coraz wyższy poziom kultury i poszanowania środowiska. Wędkarze jeszcze mocniej będą musieli zaangażować się w jego ochronę. Za 10 lat podejście „karta musi się zwrócić” zapewne trafi do lamusa. Zasoby ryb się kurczą – i w Polsce, i na świecie. Wystarczy spojrzeć na rosnące ceny mięsa ryb nie hodowlanych na rynku.  W rezultacie wędkarstwo stanie się bardziej ekskluzywnym sportem – znacznie droższym niż dotychczas, przede wszystkim w przypadku naturalnych łowisk z jeszcze obfitym rybostanem. Ten trend jest zauważalny na najlepszych wędkarskich łowiskach świata (Alaska, Kanada), więc z pewności dotrze i do nas. Może to spowodować spadek liczby wędkarzy, ale również wzrost poziom ich świadomości ekologicznej.

Zaawansowane technologie jeszcze mocniej wkroczą do wędkarstwa, zwłaszcza w dziedzinie elektroniki. Wszelkie elektroniczne systemy wykrywania ryb będą na znacznie wyższym poziomie niż obecne systemy Live – podglądnie ryb w naturze na żywo stanie się nieodłącznym elementem wędkarstwa. Systemy te będą jednak na wielu łowiskach coraz mocniej ograniczane albo wręcz zakazane, ponieważ są gospodarze łowisk, którzy widzą w nich zagrożenie dla rybostanu.

Jakie są trzy rzeczy, które chciałaby Pani zostawić po sobie jako prezes, coś, co stanie się trwałym śladem w historii organizacji?

Sporym problemem jest brak w polskim prawie definicji kłusownictwa. Chciałaby, aby wskutek naszych działań powstały obywatelskie projekty nowych ustaw, w których taka definicja się pojawi, co umożliwi skuteczniejszą penalizację tego rodzaju przestępstw. Kolejna rzeczą jest polepszenie ochrony naszych łowisk przed kłusownictwem. PZW lobbuje za utworzeniem Straży Użytkownika Rybackiego (SUR), którą będzie można zgodnie z prawem finansować z naszych związkowych pieniędzy, w tym również z funduszy Zarządu Głównego PZW. Bez załatwienia tej sprawy problem kłusownictwa będzie nadal rósł – proporcjonalnie do wzrostu cen ryb na rynku.  Związek podejmuje też starania o zmianę przepisów nakładających na użytkowników rybackich wód obowiązek pokrywania ogromnych kosztów utylizacji ryb śniętych w wyniku np. katastrof ekologicznych (takich jak ta na Odrze), niezawinionych przez tych użytkowników. Chciałabym, aby z mocy prawa tymi kosztami nie byli obciążani wędkarze, lecz truciciele wód – niezależnie od nakładanych na nich surowych kar albo Skarb Państwa – jeśli z jakichś powodów nie uda się wykryć winowajców. Tylko tyle i aż tyle.

Pekao partnerem BGK przy emisjach obligacji

0

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podpisał z Bankiem Pekao SA umowę o współpracy przy emisjach obligacji BGK. Poprzez zaangażowanie potencjału Pekao współpraca wspierać będzie płynność rynku obligacji emitowanych przez BGK na rzecz funduszy w nim umiejscowionych, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym.

Z punktu widzenia BGK wzrost płynności rynku obligacji BGK będzie kolejnym istotnym elementem wpływającym na zmniejszenie kosztu ich obsługi.

Zgodnie z umową współpraca Banku Pekao z BGK obejmuje m.in.: określoną aktywność Pekao podczas przetargów emisji obligacji organizowanych przez BGK, wspomaganie na rynku wtórnym płynności obligacji BGK wyemitowanych na rynku krajowym czy też udział w emisjach BGK na eurorynku.

Prezes Pekao Cezary Stypułkowski
Prezes Pekao Cezary Stypułkowski

Dzięki tej umowie Bank Pekao staje się partnerem BGK w emisjach obligacji na rynku krajowym, dostarczając nie tylko inwestorów na przetargi organizowane w ramach funduszy BGK, ale także organizując płynność na rynku wtórnym, stając się adresem pierwszego wyboru dla inwestorów instytucjonalnych zainteresowanych tą klasą aktywów. Umowa zakłada również wsparcie w aktywnym poszukiwaniu inwestorów w transakcjach międzynarodowych, wzmacniając obszar markets Banku Pekao i naszą rozpoznawalność w Europie – komentuje prezes Banku Pekao Cezary Stypułkowski.

Umowa z Bankiem Pekao SA jest kolejnym elementem zmodyfikowanego systemu emisji obligacji BGK na rzecz funduszy. Jesteśmy regularnym emitentem obligacji w Polsce i na rynkach zagranicznych. Od połowy 2024 r. głównym źródłem pozyskiwania środków na rynkach zagranicznych stały się płynne, benchmarkowe, publiczne emisje na eurorynku i rynku amerykańskim. Poprzez sukcesywną budowę naszej krzywej dochodowości wzmacniamy pozycję i rozpoznawalność BGK jako dużego i wiarygodnego emitenta. Pozwala to ograniczać marże przy nowych emisjach obligacji. Na początku 2025 r. zmodyfikowaliśmy też system emisji obligacji na rynku krajowym, dzięki czemu w pierwszym półroczu tego roku sprzedaliśmy więcej obligacji złotowych niż w całym 2024 r. Teraz dopełniamy modyfikacje tego systemu o mechanizmy mające zwiększyć płynność krajowego rynku obligacji BGK, a przez to zwiększyć popyt i zmniejszyć koszt obsługi naszych obligacji – mówi pierwsza wiceprezes BGK prof. Marta Postuła.