Wynagrodzenia kadry zarządzającej. Raport Płacowy Page Executive 2022

Do 120 tys. zł brutto miesięcznie zarabiają dyrektorzy finansowi w bankach lub ubezpieczeniach, otrzymując dodatkowo wysokie bonusy. Średnie wynagrodzenie Chief Information Officers wynosi 45 tys. zł brutto. Eksperci Page Executive sprawdzili, jak w 2022 roku kształtują się wynagrodzenia kadry zarządzającej w Polsce. Chociaż pensje bazowe managerów najwyższego szczebla i dyrektorów pozostają stosunkowo stabilne, to pracodawcy wynagradzają najlepszych pracowników coraz wyższymi premiami.

Dla wielu top managerów ubiegły rok okazał się korzystniejszy niż okres przed pandemią. W 2022, jak nigdy dotąd, doceniono pracę dyrektorów zarządzających, szefów sprzedaży, dyrektorów finansowych, którzy skutecznie zarządzali firmą w czasach niepewności i zaangażowali się w ich transformację cyfrową. Wyzwania ostatnich dwóch lat sprawiły również, że wzrosła ranga dyrektorów HR w organizacji. Nie dziwi nas fakt, że na najwyższe wynagrodzenia mogą obecnie liczyć przedstawiciele branży finansowej, e-commerce, IT i logistyki – mówi Paweł Wierzbicki, Head of Page Executive Poland, kierujący zespołem Page Executive w Polsce, Austrii i regionie CEE. – Dynamika wzrostu gospodarczego, inflacja oraz zmiany podatkowe to główne czynniki, które wpływają na wzrost presji płacowej wśród przedstawicieli top managementu. Rywalizacja o najbardziej wykwalifikowaną kadrę zarządzającą coraz częściej oznacza dla firm nie tylko rewizję polityki wynagrodzeniowej, ale też oferowanie swoim pracownikom atrakcyjnych benefitów pozapłacowych. Niezależnie od branży, w najbliższych miesiącach pozyskiwanie wykwalifikowanych pracowników wysokiego szczebla będzie wiązało się z dużym wyzwaniem dla organizacji – dodaje Paweł Wierzbicki.

Liderzy na miarę trudnych czasów docenieni

Od kilku lat obserwujemy zmianę profilu kompetencji i zakresu obowiązków dyrektorów finansowych (CFO) a w konsekwencji – wzrost znaczenia ich pozycji w organizacjach. W coraz większym stopniu podlegają im kluczowe w ostatnim czasie obszary: Human Resources (w tym pozyskiwanie pracowników i kontrola budżetu HR) oraz IT (inwestycje w rozwój systemów). Rola CFO nadal ewoluuje więc w kierunku COO (Chief Operating Officer).

Skuteczność liderów w niepewnych czasach zależy w dużej mierze od ich dobrej znajomości firmy i doświadczenia związanego z jej zarządzaniem. Dlatego obecnie dyrektorzy finansowi wykazują małe zainteresowanie zmianą środowiska pracy. Dodatkowo organizacje co do zasady doceniały swoich CFO i wychodziły naprzeciw ich oczekiwaniom, umożliwiając realizację nowych, ambitnych projektów. W efekcie podaż kandydatów nie dorównywała popytowi, a częstotliwość zmian na tym stanowisku w 2021 roku była na najniższym poziomie od ponad 5 lat – mówi Paweł Wierzbicki.

Obecnie najwyższe wynagrodzenia uzyskują CFOs w sektorze usług finansowych: od 34 do 120 tys. zł brutto miesięcznie. Najczęściej oferowana pensja wynosi tam 45 tys. zł brutto miesięcznie, a do tego dochodzi roczny bonus, czyli premia wynosząca od 20 do 50 proc. pensji. Dyrektorzy finansowi spółek farmaceutycznych mogą obecnie liczyć na przeciętne wynagrodzenie w wysokości 42 tys. zł brutto miesięcznie, a w branżach e-commerce i FMCG – 38 tys. zł brutto. CFOs pracujący w sektorze przemysłowym zarabiają od 30 do 64 tys. zł brutto miesięcznie.

Eksperci od digitalizacji potrzebni są wszędzie

Popyt na ekspertów od digitalizacji przekracza podaż, szczególnie w branżach dóbr konsumenckich, IT czy e-commerce, co przekłada się na wzrost ich wynagrodzenia. Na najwyższe podwyżki mogą liczyć obecnie osoby na stanowiskach związanych z budowaniem i zarządzaniem omnichannel. Jak wynika z Raportu Płacowego, wśród najbardziej cenionych liderów znajdują się też Chief Information Officers, którzy zarabiają średnio ok. 45 tys. zł miesięcznie. Natomiast dyrektorzy IT mogą obecnie liczyć na przeciętną pensję w wysokości 32 tys. zł miesięcznie. Dyrektorzy ds. cyberbezpieczeństwa otrzymują obecnie wynagrodzenie w wysokości od 25 do 45 tys. zł brutto miesięcznie.

 

W kontekście digitalizacji widzimy ogromny potencjał w sprzedaży B2B. Wzrasta znaczenie kanałów online i mobilnych B2B, rośnie także rola analizy klientów i stosowania innowacyjnych narzędzi do gromadzenia danych nt. wykorzystania produktów. W związku z tym organizacje coraz częściej poszukują osób o odpowiednich kompetencjach do zarządzania coraz bardziej zdigitalizowanymi procesami w tej branży – mówi Paweł Wierzbicki z Page Executive.

Dyrektorzy HR strategiczni dla rozwoju biznesu

W 2022 roku obserwujemy kontynuację wzrostu rangi i znaczenia dyrektorów HR. Wyzwania związane z rywalizacją o talenty, budowaniem zaangażowania i skuteczną komunikacją w rozproszonych zespołach oraz udział w rozwoju struktury liderskiej organizacji sprawiły, że zarządzający zasobami ludzkimi ugruntowali swoją pozycję partnerów biznesowych zarządu.

Co ciekawe, w ubiegłym roku obserwowaliśmy dużą rotację na fotelach dyrektorów HR. Rozgrzany rynek pracownika naturalnie przełożył się na dynamikę wzrostu wynagrodzeń osób na tych stanowiskach w porównaniu z poprzednimi latami. W Polsce nasz zespół Page Executive obsadził rekordową liczbę 14 ról zarządowych i dyrektorskich w obszarze HR w 2021, w tym na poziomie regionalnych i globalnym – mówi Paweł Wierzbicki.

 

Obecnie na najwyższe wynagrodzenie mogą liczyć dyrektorzy HR (od 25 do 56 tys. zł miesięcznie), oraz dyrektorzy ds. wynagrodzeń i benefitów (23-35 tys. zł brutto miesięcznie) i dyrektorzy ds. rekrutacji – między 25 a 36 tys. zł brutto miesięcznie.

Bonusy zamiast podwyżek?

Branże, które borykają się z największymi trudnościami w rekrutacji kandydatów, to m.in. IT, HR czy logistyka. W celu retencji zespołu i ograniczenia kosztów związanych z pozyskiwaniem nowych talentów, pracodawcy są coraz bardziej skłonni do rekompensowania pracownikom strat finansowych, wynikających ze wzrostu kosztów życia i niekorzystnych zmian podatkowych. Budżety wynagrodzeń organizacji nie nadążają jednak za wskaźnikami inflacji.

Już w 2021 roku przedstawiciele polskiego top managementu mogli liczyć na atrakcyjne premie, nawet w wysokości od 20 do 40 proc. rocznego wynagrodzenia podstawowego. Obecnie najlepszych pracowników nagradza się bonusami o wartości między 30 a 50 proc. ich pensji. Do tego dochodzą również różnego rodzaju benefity, w tym dodatek samochodowy, a także pakiet opcji na akcje lub udziały w spółce. Coraz więcej przedsiębiorstw, szczególnie firm właścicielskich, jest gotowych do podzielenia się z najlepszymi pracownikami udziałami organizacji – mówi Paweł Wierzbicki z Page Executive, firmy specjalizującej się w rekrutacji pracowników na najwyższe stanowiska zarządzające.

Polski top management wabikiem na inwestorów

Polska jest wciąż atrakcyjnym krajem dla inwestorów ze względu na lokalizację, a także dobrze wykształconą i doświadczoną kadrę. Stosunek jakości usług świadczonych przez centra SSC/BPO do generowanych przez nie kosztów przedstawia się nadal korzystniej niż w bardziej dojrzałych gospodarkach. Obecnie obserwujemy zdecydowane przejście do bardziej zaawansowanych procesów, w związku z czym rośnie liczba rekrutacji na stanowiska wymagające wysokich kwalifikacji. Wynagrodzenia przedstawicieli top managementu – choć nadal atrakcyjne z punktu widzenia inwestorów – z każdym rokiem coraz bardziej ewoluują w kierunku standardów Europy Zachodniej. Obecnie pracujący w sektorze usług Head of Finance zarabia od 25 do 45 tys. zł brutto miesięcznie, a Head of HR – między 25 a 38 tys. zł brutto miesięcznie.

Nie tylko wynagrodzenia

W warunkach rynku pracownika o powodzeniu procesów rekrutacyjnych decyduje m.in. otwartość firmy na preferencje kandydatów – nie tylko te dotyczące wynagrodzenia. Organizacje, które chcą przyciągnąć najlepsze talenty, muszą wykazać swoje zaangażowanie społeczne, realne działania podjęte w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz kulturę organizacyjną opartą na zasadach szacunku, różnorodności i inkluzywności. Potwierdza to m.in. badanie Michael Page, według którego dla 50 proc. kandydatów istotne są więzi społeczne w miejscu pracy. Trzy czwarte (75%) respondentów zadeklarowało też chęć pracy dla firmy zaangażowanej w społeczną odpowiedzialność biznesu, przede wszystkim (97%) w obszarze praw człowieka.

Kosztowne i długie procesy rekrutacyjne osób na najwyższe stanowiska zarządcze skłaniają pracodawców do przebijania ofert konkurencji. Z naszych obserwacji wynika, że w 2022 roku organizacje coraz częściej próbują zatrzymywać osoby składające wypowiedzenie poprzez zaproponowanie wyższego pakietu wynagrodzenia oraz rozszerzenie obszaru odpowiedzialności. Firmy, które są w stanie zaoferować kandydatom nie tylko atrakcyjne płace, ale także udział w ciekawych i innowacyjnych projektach, dopasowane do ich potrzeb benefity oraz kulturę organizacyjną opartą na elastyczności, różnorodności i relacjach międzyludzkich, mają większe szanse na pozyskanie najlepszych talentów. To właśnie od tego, w jaki sposób organizacje przyciągną wykwalifikowanych i doświadczonych top managerów, uzależnione są możliwości rozwoju firmy i generowania przez biznes coraz wyższej wartości dodanej – podsumowuje Paweł Wierzbicki z Page Executive.

Amerykański dolar słabnie. Drożeją akcje ukraińskich spółek

Główne indeksy rynku akcji w USA wzrosły w piątek po raz trzeci z rzędu (S&P 500 +1,53 proc., DJIA +1,19 proc., Nasdaq Composite +2,11 proc.) wychodząc na najwyższy poziom od 26 sierpnia. Zwyżka cen akcji była dziś rano kontynuowana na rynkach akcji w Azji i Oceanii (najsilniejszy wzrost – o 1,54 proc. – notował tajwański TAIEX).

Również w Europie nowy tydzień rozpoczął się od wzrostów. DAX rósł dziś rano o +1,09 proc. osiągając najwyższy poziom od 11 sesji, CAC 40 rósł o +0,62 proc. do najwyższego poziomu od 9 sesji.

Ten pozytywny trend niespecjalnie udzielił się polskiemu rynkowi akcji (ok. godz. 9:45 WIG-20 +0,23 proc., WIG -0,09 proc.).

Reagując na pozytywne w ostatnich dniach doniesienia w Ukrainy silnie drożały dziś rano akcje ukraińskich spółek notowanych na GPW (ok. godz. 9:45 Coal Energy +31,19 proc., KSG Agro +19,82 proc., Milkiland +17,3 proc., Astarta +11,32 proc.).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Węgier osiągnęła wczoraj najwyższy poziom od 10 lat (9,305 proc.). Najwyższa od 11 lat była wczoraj rentowność 10-latek brytyjskiego rządu. Dziś rano rentowność 10-latek w krajach rozwiniętych lekko rosła.

Ceny ropy naftowej stabilizowały się dziś rano po wczorajszym wzroście (WTI 0,23 proc., Brent +0,36 proc.). Drożały dziś rano metale szlachetne (złoto +0,45 proc., srebro +1,83 proc., platyna +1,19 proc., pallad +0,34 proc.) oraz miedź (+0,95 proc.). Cena kontraktów na prawa do emisji dwutlenku węgla w UE spadła wczoraj do swego nowego półrocznego minimum.

Amerykański dolar ponownie słabł dziś rano względem euro. Ok. godz. 9:10 kurs EUR/USD rósł o 1,28 proc. wychodząc na najwyższy poziom od 18 sierpnia. Względem japońskiego jena USD się natomiast lekko umacniał dziś rano (+0,11 proc. ok. godz. 9:15). Kurs USD względem malezyjskiego ringitta był dziś najwyżej od stycznia 1998.

Polski złoty podążał za euro umacniając się dziś rano znacząco względem amerykańskiego dolara (USD/PLN -1,05 proc.). Kurs EUR/PLN rósł dziś rano o 0,12 proc.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara osiągnął dziś najwyższy poziom od 19 sierpnia przekraczając przez chwilę pozom 22000 USD. Ok. godz. 9:10 kurs rósł w stosunku do wczorajszego poziomu o 1,53 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Złoty poniżej 4,70 zł

Zapowiedzi podwyżek cen ropy w Europie wspierają złotego. W tle tych wydarzeń euro staniało poniżej 4,70 zł. Biorąc pod uwagę dobre wiadomości ze Wschodu, niewykluczone jest kontynuowanie tego ruchu.

RPP niezdecydowana

Wypowiedzi członków RPP pokazują, że nie jest to monolit. Z jednej strony możemy słuchać o osiągnięciu szczytów inflacji i oczekiwaniu spadku cen od września. Z drugiej strony można usłyszeć o szczycie inflacji na przełomie 4 kwartału 2022 i 1 kwartału 2023 roku. Ten drugi scenariusz jest bliższy obecnym prognozom NBP. Mowa jednak o lipcowej prognozie, od tego czasu trochę się jednak na rynkach zmieniło. Biorąc pod uwagę ilość dodatkowych transferów pieniężnych, można oczekiwać, że negatywny scenariusz będzie bardziej prawdopodobny. Z drugiej strony nie ma nic bardziej przerażającego niż spostrzeżenie, że recesja gospodarcza powinna zdusić inflację.

Odbicie cen ropy

W piątek byliśmy świadkami korekty cen ropy naftowej. Spadek poniżej 90 dolarów za baryłkę ropy notowanej w Londynie był najgłębszą przeceną od początku lutego tego roku. Mowa zatem o poziomach sprzed rosyjskiej agresji na Ukrainie. To zresztą bohaterski zryw armii ukraińskiej ostatnich dni, która wyraźnie przeszła do kontrofensywy i odbija coraz bardziej istotne punkty, przywraca optymizm na rynkach. Dla rynku ropy głównym problemem w dłuższym okresie pozostaje nadal nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Ceny ropy są bowiem dobijane przez oczekiwania dalszych podwyżek stóp procentowych. Wyższe stopy to droższe kredyty i mniej inwestycji a to kolejny gwóźdź do trumny, jaką dla wysokich cen ropy jest wolniejszy wzrost gospodarczy.

Gwałtowny wzrost bezrobocia w Kanadzie

Piątkowe dane od północnego sąsiada USA nie napawają optymizmem. Stopa bezrobocia wyskoczyła w górę z 4,9% na 5,4%. Pogorszyły się również dane cząstkowe. Zmiana zatrudnienia wyniosła zamiast oczekiwanego wzrostu o 15 tysięcy spadek o 39,7 tysiąca. Gorszą wiadomością jest, że zmiana na pełen etat wyniosła -77,2 tysiąca a zmiana na część etatu +37,5 tysiąca. Oznacza to, że nie tylko ubywa miejsc pracy, ale część z tych miejsc utrzymywana jest w niższym wymiarze godzin. Nie można się zatem dziwić, że dolar kanadyjski w drugiej połowie dnia wyraźnie tracił mimo bardzo dobrego piątkowego poranka.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

14 nowych Partnerów w KPMG w Polsce

Grono Partnerów KPMG w październiku br. powiększy się o 14 osób w Departamentach: Audytu, Financial Services, Deal Advisory, Business Advisory oraz Doradztwa Podatkowego. Nominacje partnerskie są rezultatem dynamicznego rozwoju firmy oraz stałego rozwijania oferty usług i dostosowywania do zmieniających się wyzwań biznesowych.

Osoby awansowane na stanowiska partnerskie konsekwentnie wspierają klientów w rozwiązywaniu złożonych problemów biznesowych, zachowaniu zgodności z obowiązującymi regulacjami oraz pomagają wykorzystywać szanse rynkowe związane m.in. z cyfrową transformacją lub rosnącą rolą czynników ESG.

Partnerami w Departamencie Audytu zostali: Renata Kucharska i Michał Karwatka. Z kolei na stanowisko Partner Associate w tym dziale awansowali: Anna Jabłońska, Przemysław Boryczka oraz Jarosław Fąfara. W Departamencie Financial Services nominację na stanowisko Partnera otrzymał Michał Herbich (usługi aktuarialne). W Departamencie Doradztwa Podatkowego Partnerami zostali: Sabina Sampławska (doradztwo w zakresie podatków międzynarodowych) i Wojciech Majkowski (doradztwo w zakresie podatku CIT), a na stanowisko Partner Associate awansowani zostali: Agnieszka Laskowska (doradztwo w zakresie VAT), Agnieszka Smolińska-Wiśnioch (doradztwo w zakresie VAT), Wojciech Kotłowski (doradztwo podatkowe dla firm prywatnych) oraz Krzysztof Szwaja. Partnerem Associate w Departamencie Deal Advisory został Piotr Grauer (fuzje i przejęcia), natomiast Bartosz Zawisza (doradztwo IT) objął stanowisko Partner Associate w Departamencie Business Advisory.

Gratuluję awansów wszystkim nowym Partnerom KPMG. Są to znakomici, doświadczeni liderzy, z których każdy ma duży udział w rozwoju naszej firmy. Najważniejszą wartością KPMG są Pracownicy i ich wiedza, która pomaga klientom podejmować śmiałe i ważne decyzje, zmieniające otaczający nas świat. Nieustannie wspieramy wszystkich pracowników w podnoszeniu kompetencji, umożliwiając im rozwój na każdym szczeblu kariery i zachęcając jednocześnie do realizowania swoich pasji – czego przykładem jest osobisty sukces nowych Partnerów. Nominacje partnerskie odzwierciedlają dynamiczny rozwój KPMG w Polsce i konsekwentnie poszerzany katalog oferowanych usług, dostosowany do potrzeb organizacji ze wszystkich sektorów gospodarki – mówi Stacy Ligas, Senior Partner, CEO KPMG w Polsce.

Narzędzia do analityki danych, poprawa doświadczeń klientów i cyberbezpieczeństwo wśród priorytetów inwestycyjnych przedstawicieli zarządów firm w Polsce i na świecie

Choć 85 proc. prezesów ocenia, że ich firmy w okresie pandemii przyspieszyły digitalizację, badanie przedstawicieli zarządów i dyrektorów korporacji ujawnia niedoinwestowanie w technologię i luki w ich zaangażowaniu w transformację cyfrową. Jak wynika z raportu Digital frontier: A technology deficit in the boardroom, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, tylko 45 proc. członków zarządów i 41 proc. dyrektorów uważa, że kadra kierownicza wystarczająco angażuje się w kwestie technologiczne.

Na początku 2022 r. w ramach Deloitte Global Boardroom Program przeprowadzono ankietę wśród 551 przedstawicieli zarządów i dyrektorów (CxO) firm z 55 krajów. Jej celem było zrozumienie stopnia zaangażowania kadry kierowniczej w działania z zakresu wykorzystania nowych technologii. Miała także sprawdzić, co robią, aby zapewnić, że inwestycje technologiczne są powiązane z celami strategicznymi ich organizacji.

Jak wynika z badania Deloitte, ponad 80 proc. ankietowanych było przynajmniej w pewnym stopniu przekonanych o swoich możliwościach zrozumienia, weryfikacji i dyskusji o strategii oraz programie technologicznym w swoich organizacjach. Jednocześnie, mniej niż połowa członków zarządów (45 proc.) i dyrektorów (41 proc.) uważa, że zarządy zapewniają wystarczający nadzór nad kwestiami technologicznymi. Przeciwnego zdania jest odpowiednio aż 41 proc. i 27 proc. badanych.

– Ankietowani angażują się w sprawy technologiczne w stopniu nie odbiegającym od obserwowanego w ubiegłych latach, a wielu członkom zarządów brakuje wiedzy potrzebnej do zadawania świadomych pytań i upewniania się, że technologia adekwatnie współgra ze strategią biznesową przedsiębiorstwa. Powinna ona wykorzystywać możliwości oferowane przez najnowsze technologie, a innowacje powinny napędzać kierunki rozwoju. Ogólnie rzecz biorąc, badanie ujawniło lukę między rosnącym zapotrzebowaniem na większe zrozumienie i zaangażowanie w zagadnienia technologiczne, a obecnymi aktywnościami zarządów w tym zakresie – mówi Daniel Martyniuk, partner, lider doradztwa technologicznego Deloitte.

Uczestnicy badania wskazali główne zagadnienia, mające wpływ na skuteczny nadzór nad kwestiami technologicznymi. Prawie połowa twierdzi, że w tym obszarze za bardzo polegają w zakresie podejmowanych decyzji na zespole zarządzającym IT lub wewnętrznym czy zewnętrznym doradcy – tak ocenia 40 proc. członków zarządów i 42 proc. dyrektorów. Deficyty w biegłości technologicznej zarządów wymienia odpowiednio 38 i 42 proc. pytanych. Jedna trzecia (36 i 33 proc.) wskazuje na niejasną strukturę zarządzania zagadnieniami technologicznymi. Wśród wyzwań znalazły się również niewłaściwie zdefiniowane informacje zarządcze dotyczące tego obszaru (34 i 42 proc.) oraz niejasność powiązań między technologią a strategią (30 i 33 proc.).

Zarządy przeceniają swoje kompetencje technologiczne

Uczestnicy badania Deloitte pytani o ocenę postępów ich firm w zakresie wykorzystywania technologii w celu osiągnięcia przewagi konkurencyjnej, byli w większości optymistyczni – tak uważa 66 proc. przedstawicieli zarządów i 69 proc. dyrektorów.

Wydaje się, że zbyt optymistyczne podejście może być efektem błędu poznawczego, gdzie brak głębokiej wiedzy na konkretny temat przekłada się na przekonanie o braku zagrożeń i przecenianie własnych zdolności w tym zakresie. W tak dynamicznie zmieniającej się sferze jak technologia zarządy firm powinny jednak wykazywać się większą czujnością – tym bardziej, że badanie pokazuje wyraźnie niedoinwestowanie obszaru technologicznego firm. Tak wskazuje 47 proc. pytanych przedstawicieli zarządów i 54 proc. dyrektorów – mówi Anna Wiącek-Kocot, partnerka w Zespole Strategii i Transformacji IT, Deloitte.

Wśród obszarów, w których ich organizacje planują inwestycje w ciągu najbliższych trzech lat członkowie zarządów i dyrektorzy wymieniają przede wszystkim analitykę danych, poprawiającą efektywność i podejmowanie decyzji (odpowiednio 73 i 81 proc.), poprawę doświadczeń klienta (71 i 73 proc.) oraz usprawnienia w zakresie cyberbezpieczeństwa (58 i 65 proc.). Na dalszych pozycjach znalazły się: poszerzanie umiejętności technologicznych pracowników (49 i 61 proc.) i rozwój sztucznej inteligencji i robotyki, mający zwiększyć produktywność (47 i 56 proc.), a także wykorzystanie rozwiązań cyfrowych do optymalizacji łańcuchów dostaw (43 i 46 proc.) oraz do przyspieszenia zielonej transformacji (34 i 33 proc.).

Skuteczna ochrona danych firmowych wyzwaniem najbliższej przyszłości

Badanie Deloitte pokazało też braki zaufania członków zarządów i dyrektorów do istniejących w ich organizacjach procesów związanych z ochroną zasobów danych. Tylko połowa respondentów twierdzi, że są one dobrze zabezpieczone. Pozostali albo nie są pewni, czy tak rzeczywiście jest (około jedna trzecia), albo czują, że muszą zrobić więcej w tym zakresie (15 proc.). Różniło się to nieco w zależności od regionu. W Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA) więcej respondentów uważa zgromadzone dane za bardziej bezpieczne niż w innych regionach, a respondenci z rejonu Azji i Pacyfiku są najbardziej sceptyczni co do swoich możliwości ich ochrony.

Większość ankietowanych ocenia, że rozumie zagrożenia cybernetyczne, z którymi muszą mierzyć się ich organizacje i ich potencjalny wpływ na prowadzenie biznesu. Mimo to, nie potrafią wskazać trzech najpoważniejszych zagrożeń w tym obszarze lub określić, w jaki sposób firma mogłaby je minimalizować. Biorąc pod uwagę stale zmieniające się metody i rosnące zaawansowanie techniczne cyberprzestępców, przedstawiciele zarządów i dyrektorzy firm powinni poświęcić temu obszarowi więcej uwagi – mówi Michał Sosinka, dyrektor w Zespole Cyberbezpieczeństwa, Deloitte.

Uczestnicy badania Deloitte wskazali także działania, które mogą podjąć, aby poprawić zaangażowanie i sposób zarządzania obszarem technologicznym w ich organizacjach – 66 proc. członków zarządów i 61 proc. dyrektorów wymienia przede wszystkim potrzebę edukowania zarządzających w zakresie najnowszych trendów technologicznych. Niewiele mniej (odpowiednio 60 i 61 proc.) mówi o konieczności opracowania bardziej holistycznego planu dotyczącego technologii i jej powiązania ze strategią zarządu. Kolejny postulat – uczynienie z technologii stałego punktu porządku obrad na spotkaniach oraz większa współpraca z techniczną kadrą dyrektorską (CIO, CTO, CISO) – był znacznie powszechniejszy wśród pytanych CxO (54 proc.) niż przedstawicieli zarządów (45 proc.). Jeszcze większa dysproporcja w uzyskanych odpowiedziach dotyczy propozycji zaangażowania do zarządów osoby dysponującej szeroką wiedzą techniczną, co zaleca połowa dyrektorów i tylko 34 proc. przedstawicieli zarządu.

Działania te mogą dotyczyć innej niezwykle istotnej kwestii, którą porusza badanie – powiązania strategii organizacji z agendą technologiczną. Aż 40 proc. członków zarządów i 38 proc. dyrektorów nie sądzi albo nie jest przekonanych o tym, że te elementy są wystarczająco zintegrowane.

Znaczenie technologii nieustannie rośnie, często stanowiąc bezpośrednio o pozycji konkurencyjnej i wynikach finansowych organizacji. Dlatego zarządy powinny koniecznie skupić się na powiązaniu strategii biznesowej i technologicznej – nie powinno to pozostawać wyłącznie w gestii CIOs. Brak w zarządzie wiedzy o tym, czy rozwój technologii w organizacji wspiera cele strategiczne – a według badania odpowiedziało tak aż 13 proc. członków zarządu i 7 proc. dyrektorów – nie powinien mieć już miejsca, niezależnie od branży – mówi Anna Wiącek-Kocot.

Rośnie ilość fałszywych oskarżeń w rodzinach. Mowa np. o przemocy czy molestowaniu

Fałszywe oskarżenia w rodzinie coraz powszechniejszym zjawiskiem. „Nikt nie potrafi uderzyć tak mocno, jak najbliżsi”.

Co łączy Ricky’ego Martina i Panią Agnieszkę z Bolesławca? W ostatnich tygodniach media żyły fałszywymi oskarżeniami, jakie wysnute zostały wobec tych osób przez bliskich członków rodziny. Agnieszka T. została oskarżona o gwałt i molestowanie przez własną córkę, a słynny piosenkarz o molestowanie przez siostrzeńca. Obie sprawy zostały zweryfikowane – do wspomnianych czynności nie doszło. Dlaczego najbliższa rodzina wycelowała tak silne i tak niszczące działa? – W praktyce detektywistycznej spotykamy się z fałszywymi oskarżeniami niemal codziennie. Połowa z nich to oskarżenia ze strony członków rodziny. Celem jest chęć uzyskania korzyści materialnych albo po prostu zemsta. Większość tych spraw znajduje pozytywne rozwiązanie i kłamstwo wychodzi na jaw. Zanim to jednak nastąpi to pomówiony mierzy się z niewyobrażalną falą kłamstw, nienawiści, jego reputacja jest niszczona, a niektórzy trafiają nawet do aresztu – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska.

Najwięcej fałszywych oskarżeń dotyczy przemocy i molestowania

Fałszywe oskarżenia w rodzinie bolą najbardziej, bo wymierzane są niezwykle celnie – ofiara zwykle nie spodziewa się z jak poważnym problemem przyjdzie jej się mierzyć. Detektywi przyznają, że motywacją do fałszywych oskarżeń jest zwykle chęć uzyskania korzyści majątkowej np. przejęcia spadku czy przejęcia majątku podczas rozstania. Zdarza się także chęć uzyskania konkretnej korzyści finansowej lub przejęcia nieruchomości. Wiele sytuacji to także zemsta np. za zdradę małżeńską.

– Opinia publiczna byłaby zaskoczona jak wiele tego typu spraw jest na co dzień w biurach detektywistycznych. To plaga naszych czasów, bo w dobie mediów społecznościowych i wydawania wyroków przez „opinię publiczną” szybciej niż przez sąd, oskarżenie o przemoc, molestowanie czy skłonności pedofilskie uruchamia lawinę, która bezpowrotnie niszczy reputację oskarżonego. Czy oskarżenia się potwierdzają? Jeżeli nie, to zwykle nie udaje się naprawić krzywd, jakie takie kłamstwo wyrządza. Trafiają do nas osoby zdesperowane, zdruzgotane tym, że ktoś im bliski, członek rodziny czy małżonek jest w stanie kłamać, by go zniszczyć – mówi Małgorzata Marczulewska, prywatny detektyw.

Najwięcej oskarżeń, które okazują się fałszywe dotyczy przemocy oraz czynności seksualnych. Po pierwsze dlatego, że najtrudniej tutaj zweryfikować prawdę, a po drugie dlatego, że siła oskarżenia niemal automatycznie sprawia, że „ofiara” otrzymuje wielki społeczny kredyt zaufania, a „sprawca” jest napiętnowany i nie daje się wiary jego tłumaczeniom.

– Nawet jeżeli okaże się, że nie dochodziło do molestowania czy do przemocy to odium agresora zawsze już na nim zostanie. Tacy ludzie tracą przyjaciół, tracą pracę. To wielka krzywda – mówi detektyw Marczulewska.

Udowodnienie niewinności nie jest proste, ale należy być szczerym i czujnym. „Prawda zawsze wychodzi na jaw”

W jakiej sytuacji dochodzi najczęściej do fałszywych oskarżeń o przemoc czy o molestowanie? Tutaj prym wiodą konflikty na linii mąż-żona czy brat-siostra.

Przypadek, że córka oskarża matkę o gwałt i molestowanie to absolutnie niespotykana sprawa, ale zdarzają się oskarżenia wobec ojczymów czy machoch.

– Sytuacje z tego roku: para w trakcie rozwodu. Kobieta oskarża męża o molestowanie córki. Natychmiast podejmowane są kroki sądowe, dziecko jest odcięte od rodzica, a on zostaje natychmiast wyeksmitowany z mieszkania. Śledztwo trwa kilka miesięcy, mężczyzna traci pracę. Gdy trafia do nas jest strzępkiem człowieka. Nasze śledztwo ujawnia, że jego żona ma nowego adoratora, a w toku czynności sądowych okazuje się, że celem oskarżenia była chęć przejęcia na własność ich wspólnej nieruchomości. Sprawa zakończyła się pozytywnie, o ile w takiej sytuacji można mówić o pozytywnym rozstrzygnięciu – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska. – Inny konflikt rodzinny dotyczył pożyczki jaką brat udzielił siostrze. Gdy dopomniał się o zwrot pieniędzy został oskarżony o molestowanie siostry i pobicie jej męża – dodaje detektywka.

Co należy zrobić, gdy jesteśmy niesłusznie oskarżeni o czynności takie jak przemoc czy molestowanie? – Nie obejdzie się bez prawnika i detektywa. Należy być szczerym i zbierać wszelkie informacje, które świadczą o naszej niewinności. Prawda zwykle triumfuje, ale musimy być czujni, szczerzy i gotowi na falę, która niejednego zmiotła z nóg – dodaje detektyw Marczulewska.

Dwukrotny wzrost ataków cybernetycznych w Ukrainie. Polska doświadczyła w sierpniu inwazji hakerów

  • W trakcie trwania wojny cyberataki na sektor rządowo-wojskowy Ukrainy wzrosły ponad dwukrotnie (112 proc)
  • W Rosji ich ilość spadła o 8 proc., co spowodowane jest częściowym wyłączeniem dostępu do sieci spoza Rosji
  • Polska odnotowała w sierpniu rekordowy, przeszło 42 proc. wzrost ataków!

W trakcie trwania wojny cyberataki na sektor rządowo-wojskowy Ukrainy wzrosły ponad dwukrotnie (112 proc.). W Rosji ich ilość spadła o 8 proc. – wynika z danych przekazanych przez Check Point Research. Eksperci zauważają, że wojna ukraińsko-rosyjska oddziałuje w cyberprzestrzeni również na NATO oraz kraje sprzymierzone z Ukrainą, w tym Polskę, która tylko w sierpniu zanotowała 42 proc. wzrost ataków!

Ukraina doświadcza obecnie średnio ponad 1500 ataków cybernetycznych tygodniowo na pojedynczą sieć korporacyjną. To o ponad 500 więcej niż w Polsce (977). Dla porównania średnia światowa sięga 1124 cyberataków, natomiast operujące w Rosji korporacje doświadczają 1434 tygodniowo.

Z analiz Check Point Research wynika, że ogółem cyberataki w Ukrainie wzrosły o ¼ względem analogicznego okresu w zeszłym roku. W Rosji ich ilość wzrosła o 13 proc., natomiast w skali globalnej o zaledwie 0,1 proc. Sytuacja w Ukrainie wygląda jeszcze gorzej, jeśli weźmiemy pod uwagę sektor rządowo-wojskowy. Tam, wzrost zagrożeń sięga 112 proc. i jest znacznie wyższy niż w innych rejonach świata. Niespodziewanie, w Rosji odnotowano 8-proc. spadek.

– Najbardziej zdumiewającą statystyką, jaką udokumentowaliśmy w tym kontekście [wojny ukraińsko-rosyjskiej – przyp. red.], jest 112-proc. wzrost cyberataków na rząd i sektor wojskowy Ukrainy, podczas gdy ten sam sektor w Rosji spadł o 8 proc. Chociaż Rosja nie odłączyła się całkowicie od Internetu, jak mogłoby wynikać z poprzednich raportów, wiemy, że sieci rządowe i wojskowe oraz strony internetowe wdrożyły różne środki w celu ograniczenia dostępu do swoich zasobów spoza Rosji, co utrudnia wykonanie niektórych ataków – wyjaśnia Sergey Shykevich, menedżer grupy odpowiadającej za wywiad zagrożeń w Check Point Software.

Ekspert Check Pointa dodaje, że bez względu na wynik wojny, grupy hakerskie oraz haktywiści nie znikną, a swoje zasoby najprawdopodobniej przekierują na nowe cele, wywołując „tsunami cyberataków”. – Już teraz zaczęliśmy dostrzegać wczesne sygnały ostrzegawcze w postaci ataków na partnerów NATO, a także na te kraje, które przyszły z pomocą Ukrainie. W wyniku tego konfliktu aktywność cybernetyczna na zawsze zmieniła oblicze działań wojennych – twierdzi Shykevich.

Konferencje EBC i RPP

Dzień, w którym mamy dwie konferencje najważniejszych dla nas banków centralnych nie mógł być nudny i nie był. Złoty wzmocnił się głównie jednak w wyniku zapowiedzi dalszych podwyżek stóp w strefie euro.

EBC bez niespodzianek

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w strefie euro poszły w górę o wartość 0,75%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi właśnie taką wartość, a stopa refinansowa 1,25%. Sama decyzje jednak nie miała większego wpływu na rynek. Zamieszała dopiero konferencja prasowa. Padło na niej, że Europejski Bank Centralny będzie nadal podnosił stopy procentowe. Docelowy pułap oczywiście wyznacza spadek inflacji do celu. Biorąc pod uwagę, że inflacja wynosi ponad 9%, a stopy niecały 1% mają jeszcze co robić. To właśnie oczekiwania dalszych wzrostów stóp procentowych napędzają wzrosty euro względem dolara. Mamy dzisiaj najsilniejsze euro względem dolara od trzech tygodni.

Dane ze Stanów w tle konferencji

Zobaczyliśmy wczoraj bardzo przyzwoity odczyt wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. 222 tysiące to nie tylko wyraźna poprawa, ale również najlepszy wynik od wielu miesięcy. Nie miało to jednak większego wpływu na rynki. Publikacja danych poszła dokładnie kwadrans po decyzji EBC a kwadrans przed rozpoczęciem konferencji prasowej. Wpływ tych danych to raczej tylko tonowanie silnego wydźwięku, jaki miała konferencja EBC.

Prezes Glapiński na konferencji

Konferencje prasowe prezesa NBP cieszą się coraz większą popularnością. Wypowiedzi, które swego czasu uchodziły za wyjątkowo nudne, obecnie są oglądane nie tylko przez media branżowe. Z jednej strony wiele osób łudzi się, że padną tam jakieś ważne deklaracje. Z drugiej strony barwny język prezesa i liczne dygresje powodują, że jeszcze wiele dni po wydarzeniu fragmenty są szeroko cytowane w mediach. Tym razem również nie było zawodu. Dowiedzieliśmy się, że nie można mówić o kryzysie, bo cały czas mamy silny wzrost PKB. ¾ inflacji pochodzi z zewnątrz, a gospodarkę światową czekają trudne czasy. Dowiedzieliśmy się, że za 8 lat mamy osiągnąć 80% PKB Francji. Oznacza to, że będziemy się rozwijać w tym czasie niemal 9 punktów procentowych szybciej niż Francuzi. Dowiedzieliśmy się, że RPP dalej będzie walczyć z drożyzną. Biorąc pod uwagę, że po miesiącu bez posiedzenia ta zdecydowana walka to 0,25 punktu procentowego w górę można mieć tylko nadzieję, że to zdecydowanie wzrośnie. Ciężko powiedzieć, jak złoty reagował na te doniesienie, gdyż w międzyczasie EBC ogłosił wyższe podwyżki stóp procentowych i zaczął zasysać kapitał, co spowodowało umocnienie polskiej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Ethereum rośnie przed the Merge

  • Kurs ETH/BTC zyskuje na wartości
  • Bitcoin gwałtownie odbija od strefy wsparcia
  • Na rynku nadal panuje ekstremalny strach
  • Cardano zyskuje przed aktualizacją Vasil

Sytuacja makroekonomiczna i wydarzenia geopolityczne na całym świecie silnie wpływają na zmienność na rynku kryptowalut, których notowania są ciągle skorelowane z amerykańskim rynkiem akcji. Przez ostatnich siedem dni większość głównych kryptowalut wykazywało tendencję spadkową, co spowodowało nawet ponowny spadek całkowitej kapitalizacji rynkowej poniżej 1 bln dolarów. Od czwartku jednak sytuacja się odwróciła i kryptowaluty rozpoczęły odrabiać straty. W piątek rano wzrosty nabrały na sile, a Bitcoin i Ethereum zyskują nawet 6-7 proc., wymazując z nawiązką spadki z początku tygodnia.

Uwaga rynku skupiona jest wokół Ethereum, które rośnie przed the Merge. To wyczekiwane wydarzenie ma mieć miejsce między 13 a 15 września. Deweloperzy Ethereum aktywowali już aktualizację Bellatrix, dzięki czemu operatorzy węzłów Ethereum są technicznie gotowi na the Merge. Hard fork Bellatrix został aktywowany w epoce 144896 na sieci Beacon Chain. Celem tej aktualizacji jest przygotowanie dwóch warstw sieci Ethereum do scalenia

Merge jest kolejnym krokiem w ciągłej ewolucji Ethereum. Podczas tego wydarzenia istniejąca warstwa wykonawcza zostanie połączona z niedawno wdrożoną warstwą konsensusu (Beacon Chain). The Merge zastąpi mechanizm konsensusu Proof-of-Work systemem Proof-of-Stake.

ETH wyrwało się z formacji klina zniżkującego i obecnie wykazuje pozytywne oznaki kontynuacji odbicia. Kryptowaluta szykuje się obecnie do oporu na poziomie 1785 dolarów. Jeśli udałoby się go przełamać, to kolejnym przystankiem dla Ethereum jest okrągły poziom 2000 dolarów.Kurs ETH

Kurs ETH/BTC zyskuje na wartości

Para ETH/BTC jest obecnie notowana na poziomie 0,082, co stanowi nowy szczyt w tym roku i wzrost o około 10 proc. jak dotąd we wrześniu.

Słabe wyniki Bitcoina w stosunku do innych kryptowalut, w szczególności ETH, spowodowały, że jego dominacja spadła poniżej 39 proc. – najniżej od 15 stycznia 2022 roku. Z drugiej strony, dominacja Ethereum wzrosła do 21 proc., co jest najwyższym wynikiem w całym roku.

Bitcoin gwałtownie odbija od ważnej strefy wsparcia

Bitcoin przez ostatnie dni wahał się w wąskim przedziale między poziomem 19 500 dolarów a 20 500. dolarów. W środę cena BTC zanurkowała jednak poniżej granicy 19 000 dolarów, wyznaczając najniższy poziom od połowy lipca. Bykom udało się jednak ponownie wypchnąć cenę w górę. W piątek największa kryptowaluta kontynuuje odbicie i zmierza obecnie w kierunku oporu na poziomie 21 700 dolarów.kurs bitcoin

Na rynku nadal panuje ekstremalny strach

Wskaźnik Fear and Greed Index zszedł z powrotem do poziomu 20, oznaczającego skrajny strach inwestorów. Ma to miejsce po tym, jak w sierpniu indeks wskazywał jeszcze poziom 40. Sentyment rynkowy znajdował się w terytorium strachu przez ostatnie pięć miesięcy, co stanowi najdłuższy taki okres od czasu utworzenia indeksu w lutym 2018 r.

Cardano zyskuje przed aktualizacją Vasil

Cena ADA wzrosła o około 10 proc. we wrześniu, po tym jak ogłoszono, że aktualizacja sieci Cardano Vasil, została zaplanowana na 22 września. Kryptowaluta zamknęła ostatni tydzień świecą wzrostową, co może sugerować kontynuację odbicia w kolejnych tygodniach.

Vasil jest najbardziej znaczącą aktualizacją Cardano do tej pory i ma zapewnić zwiększoną pojemność sieci i niższe koszty transakcji. Aktualizacja przyniesie również ulepszenia dla Plutusa, platformy inteligentnych kontraktów Cardano.

Komentarz opracował: Lukas Enzersdorfer – Konrad, szef ds. rozwoju produktu oraz zastępca dyrektora generalnego Bitpanda

Niniejszy materiał jest jedynie komentarzem do sytuacji rynkowej i nie stanowi analizy finansowej ani rekomendacji.

Odchodzenie od paliw kopalnych leży w interesie całej Europy

Europa jako kontynent w dużej mierze pozbawiony surowców energetycznych jest uzależniona od państwa takich, jak Rosja, jak państwa Bliskiego Wschodu, państwa afrykańskie. Niestety ale historia pokazuje, że współpraca z takimi państwami – które są odległe ideologicznie od nas, odległe od powielania naszych standardów, naszych wartości – może kończyć się tym, że za 10-15 lat takie państwa będą dyktowały nam warunki. Nawet jeżeli znajdziemy dzisiaj alternatywnych dostawców energii, na przykład z Kataru, z Mozambiku czy z Konga – to za 15 lat okaże się, że będą one nas miały na przysłowiowej kroplówce energetycznej. Dlatego odchodzenie od paliw kopalnych leży w interesie całej Europy – nie tylko ze względów klimatycznych, ale przede wszystkim właśnie ze względów bezpieczeństwa dostaw surowców, bezpieczeństwa stabilności tych dostaw i oczywiście cen. Rosnące ceny surowców, które trzeba importować, będą przekładały się na jakość życia, zmniejszenie dochodów społeczeństw – a to wywoła naprawdę duże implikacje dla całej gospodarki europejskiej w najbliższych latach.

– Pamiętajmy, że Europa uzależniona od mniejszej liczby dostawców, jest uzależniona również od dyktatu cenowego tych państw. To widać choćby po kontekście negocjacji gazowych Kataru z Niemcami. Katar czując presję czy czując bardzo trudną sytuację niemiecką dyktuje zaporowe warunki kontraktów – powiedział serwisowi eNewsroom  Mariusz Marszałkowski, ekspert portalu BiznesAlert. – I teraz, żeby zminimalizować to ryzyko, trzeba przestawić całkowicie gospodarkę na takie źródła, których nie będziemy musieli importować. Na źródła, które będziemy mogli maksymalnie wytwarzać w Europie. Oczywiście to nie zdarzy się z roku na rok – ale przestrzegałbym wszystkich przeciwników odnawialnych źródeł energii przed ferowaniem takich stwierdzeń, że kryzys energetyczny pokazuje zmierzch, koniec transformacji energetycznej. Wręcz przeciwnie. Kryzys energetyczny, który widzimy dzisiaj, który będzie nam towarzyszył przez najbliższe lata pokazuje, że transformacja energetyczna jest konieczna – będzie realizowana i w mojej opinii jeszcze przyspieszy. Nie dlatego, że teraz nagle będziemy używać nowych argumentów klimatycznych – ale argumentów, które każdy z nas będzie widział w swoim portfelu – podkreśla Marszałkowski.

Powakacyjne porządki w finansach

  • Według Związku Banków Polskich Polacy planowali przeznaczyć średnio na jedną osobę 1358 zł na tegoroczne wakacje. Inflacja w lipcu wyniosła ponad 15%. Czy udało się zmieścić w zakładanej kwocie?
  • Jeszcze w drugim kwartale 2022 r. ponad 30% Polaków szacowało, że może mieć wkrótce problemy z obsługą swoich zobowiązań. Wakacje w wielu przypadkach mogły nadszarpnąć budżet bardziej niż zakładano.
  • Ekspert Związku Przedsiębiorstw Finansowych radzi, w jaki sposób zaprowadzić ład i dyscyplinę w domowych finansach, by uniknąć problemów ze spłatą zobowiązań po wakacyjnych wojażach.

W czerwcu 2022 r. ceny owoców były o 23,6% wyższe niż przed rokiem. O 22,5% wyższe okazały się również ceny nabiału.[1] Nic zatem dziwnego, że jedna porcja lodów w te wakacje jest droższa nawet o złotówkę! Według danych podanych przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) za żywność i napoje bezalkoholowe w sumie Polacy w czerwcu tego roku zapłacili średnio o 14,2% więcej niż w 2021 r.

Ile kosztowały nas te wakacje?

1358 zł – dokładnie tyle planowali Polacy przeznaczyć na jedną osobę na tegoroczne wakacje, o czym informował Związek Banków Polskich w raporcie „Wakacje Polaków w trudnych czasach”. W lipcowym przeglądzie cen Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata zanotowano wzrost średniej ceny wycieczki między 1 i 7 sierpnia 2022 o 142 zł r/r.

Wpływ na wzrost cen zagranicznych wycieczek ma inflacja, z którą boryka się teraz niemal cała Europa. Wzrost cen paliw i niekorzystne tendencje w kursach walut czy liczne protesty na lotniskach i w liniach lotniczych nie sprzyjają urlopowiczom. W Polsce niestety sytuacja nie jest lepsza. Na naszym rynku widzimy jeszcze wyższą inflację niż w większości europejskich państw. Podrożała żywność, napoje, rozrywki, więc tegoroczne wakacje upływają w słodko-gorzkich nastrojach niezależnie od tego, gdzie zaplanowaliśmy je spędzić. Jestem pewien, że wielu rodaków z pewnością było zmuszonych wydać więcej niż wstępnie założyło – komentuje Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Na ulgę w wysokości 500 zł mogą liczyć rodziny z dzieckiem (lub 1000 zł z dzieckiem niepełnosprawnym), które wcześniej nie wykorzystały Polskiego Bonu Turystycznego. Bon ten traci swoją ważność wraz z końcem września 2022 r., a jeszcze pod koniec lipca aż 776 tys. bonów nie zostało aktywowanych. Można spodziewać się, że wiele z nich było wykorzystywanych w sierpniu i najpewniej jeszcze część zostanie zrealizowana we wrześniu. Ta ulga dla wielu rodzin jest rozwiązaniem pozwalającym na nie nadszarpnięcie domowego budżetu. Jednak też wiele rodzin w ogóle nie może pozwolić sobie na jakikolwiek wakacyjny wydatek ze względów finansowych. Bo jak wynikało z raportu ZPF opublikowanego na koniec pierwszego kwartału: 13,3% polskich gospodarstw domowych „przejada” oszczędności, a prawie 10% zadłuża się.

Słona… już nie tylko woda

„Paragon grozy” na kwotę bliską 300 zł za porcję fish&chips dla jednej osoby? To możliwe w polskich nadmorskich kurortach. Podobnymi drogocennymi „pamiątkami” z wakacji Polacy chętnie dzielą się w mediach społecznościowych, tym samym wywołując lawinę komentarzy dotyczącą aktualnie panujących i stale rosnących cen.

–  Jak się okazuje, nad morzem już nie tylko woda może być słona, ale przede wszystkim ceny. Jest to oczywiście pokłosie m.in. wcześniejszej pandemii COVID-19, która mocno dotknęła branżę turystyczną, inflacji, braku pracowników, wzrostu cen gazu i prądu, z którymi mierzą się restauratorzy i hotelarze, czy wojny w Ukrainie – twierdzi Marcin Czugan z ZPF. – Poza tym wyższe ceny są dla nas tym dotkliwsze, im wyższe kwoty naszych miesięcznych zobowiązań. Narodowy Bank Polski już kilkakrotnie w ostatnim czasie podnosił stopy procentowe, co sprawiło, że raty kredytów hipotecznych mocno w wielu przypadkach wzrosły, co nie odnajduje swojego odpowiednika w zarobkach Polaków – dodaje.

W II kwartale 2022 r. ponad 30% Polaków szacowało, że może mieć problemy z regulacją swoich miesięcznych zobowiązań, a ponad 18% nie było pewnych swojej sytuacji. Blisko 64% badanych określiło, że jakość ich życia pogorszyła się. Wakacyjny wyjazd w obliczu inflacji i „paragonów grozy” mógł jeszcze bardziej pogrążyć rodaków.

Powakacyjne porządkowanie budżetu

Powrót z wakacji w tak trudnych finansowo czasach, może być wyjątkowo bolesnym doświadczeniem. Ekspert ZPF – Marcin Czugan wskazuje najważniejsze punkty, które pomogą opanować budżet i wyjść na prostą, nawet gdy pojawiły się już opóźnienia w płatnościach:

KROK 1: Pierwszym i najważniejszym punktem prowadzącym do uporządkowania budżetu jest zmierzenie się oko w oko z wyzwaniem. Zatem radzę rzeczowo i na chłodno spisać wszystkie zobowiązania, koszty i wpływy do osobistego budżetu. Wszystkim planowanym wydatkom należy nadać priorytet i zweryfikować konieczność ich ponoszenia. Być może na liście znajdują się subskrypcje, abonamenty, które ponosimy co miesiąc, choć dawno przestaliśmy korzystać z danych usług. Jeśli jest to możliwe – warto z takich wydatków jak najszybciej zrezygnować, wypowiedzieć umowy.

KROK 2: Zabezpieczenie środków na zobowiązania to kolejny bardzo ważny punkt, który pozwoli uniknąć pogrążenia się w długach. Jeśli budżet okazuje się wyjątkowo napięty, warto skorzystać z możliwości, które daje np. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, czyli program dedykowany osobom, które znalazły się w trudniejszej sytuacji finansowej, a muszą spłacać kredyt mieszkaniowy. Warto rozważyć również opcję konsolidacji zobowiązań i wydłużenie okresu kredytowania, co może zmniejszyć wysokość miesięcznych rat kredytów.

KROK 3: Jeśli jakiekolwiek długi podlegają już procesowi windykacji, należy możliwie jak najszybciej skontaktować się z windykatorem i ustalić optymalne warunki ich uregulowania. Rosnące odsetki nie są sprzymierzeńcem zadłużonych. Zainicjowanie kontaktu z windykatorem z pewnością będzie dobitnym wyrazem chęci spłacenia zobowiązań, a szereg narzędzi, którymi dysponuje windykacja, pomoże w sprawnej regulacji długu.

KROK 4: Pilnowanie budżetu to najważniejszy krok, który należy podjąć w obliczu kryzysu finansowego. Ścisłe przestrzeganie określonych pozycji budżetu, pozwoli na szybkie „wyjście na prostą” i wdroży właściwe nawyki finansowe, które uchronią przed ewentualnymi długami lub pozwolą generować oszczędności nawet w trudnych czasach.

[1] UCE Research i WSB – „Indeksu cen w sklepach detalicznych”

Sektor papierniczy – rekordowe wyniki I półrocza 2022 r. Wzrost wyzwań na horyzoncie

Krajowa branża papiernicza zalicza się do tych gałęzi przetwórstwa przemysłowego, które w pierwszym półroczu 2022 roku notowały szczególnie dynamiczny wzrost przychodów, a zarazem zdecydowanie ponadprzeciętne wyniki finansowe. Widoki na najbliższe kwartały nie są już jednak tak dobre, pomimo tego, że sektor nie należy do najbardziej podatnych na cykliczne wahania koniunktury. Spowolnienie gospodarcze stopniowo odbija się na popycie, utrudniając przerzucanie rosnących kosztów na odbiorców, co firmy papiernicze skutecznie realizowały w poprzednich kwartałach. Branża ma za to korzystne perspektywy w długim horyzoncie, ze względu na wzrostowy trend konsumpcji papieru opakowaniowego i sanitarno-higienicznego – wynika z najnowszego raportu sektorowego Banku Pekao. 

Ekonomiści Banku Pekao S.A., Paweł Kowalski i Krzysztof Mrówczyński, przyjrzeli się aktualnej sytuacji branży papierniczej, będącej niewątpliwie jedną z mocnych stron polskiego przemysłu. Polskie firmy generują ponad 6% wartości dodanej tego sektora w UE, stanowiąc przy tym aż blisko 18% łącznej liczby unijnych podmiotów i zatrudniając około 11% wszystkich pracowników. Około 1/3 produkcji krajowej branży stanowią kluczowe półprodukty – masa włóknista, papier i tektura. O sile tej branży w Polsce stanowią jednak wytwarzane przez nią gotowe wyroby z papieru: za aż 43% łącznej wartości produkcji sektora odpowiadają opakowania, kolejne 15% przypada zaś na artykuły toaletowe i sanitarne.

Na tle unijnej branży polscy producenci dość gładko przebrnęli przez burzliwy okres pandemii. Według danych Eurostatu wolumen produkcji papierniczej w naszym kraju zwiększył się pomiędzy 2019 a 2021 rokiem o około 18%, co było drugim najlepszym wynikiem w Unii Europejskiej. Solidne, dwucyfrowe tempo wzrostu produkcji branża utrzymała również w pierwszym półroczu 2022. Dla porównania, czołowi producenci unijni (jak Niemcy, Francja czy Włochy) pozostawali w tym czasie w stagnacji, przy zauważalnym spadku produkcji kluczowych wytwórców półproduktów dla europejskiej branży papierniczej (Szwecja, Finlandia).

Źródłem ożywienia w branży w ostatnim czasie był zarówno popyt krajowy, jak i szybko rosnący eksport.  Pomimo wyraźnego wzrostu tego drugiego saldo handlu zagranicznego uległo jednak pogorszeniu. Większa produkcja gotowych wyrobów papierniczych, przy ograniczonej krajowej dostępności masy celulozowej i papieru oraz zwyżce ich międzynarodowych cen, skutkowała bowiem jeszcze silniejszym wzrostem wartości importu w części surowcowej sektora. W tym kontekście złą informacją dla przetwórców papieru w Polsce jest także znacznie niższa aktywność inwestycyjna w segmencie półproduktów aniżeli w obszarze wyrobów gotowych.

Odzwierciedleniem bardzo dobrej koniunktury panującej w sektorze papierniczym niemal do końca drugiego kwartału 2022 roku są również jego rekordowe wyniki finansowe. W pierwszym półroczu jego łączny wynik netto wzrósł aż o 58% r/r. Pomimo silnej presji kosztowej (rosnące ceny surowców i energii oraz płace) krajowi przetwórcy papieru byli w stanie poprawić marże ze swojej działalności (wzrost zyskowności netto o 1 punkt procentowy w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku, rentowności kapitałów zaś o blisko 7 punktów procentowych), co świadczy o ich utrzymującej się w tym okresie silnej pozycji przetargowej względem odbiorców. Dotyczyło to zwłaszcza segmentu półproduktów (masa włóknista, papier i tektura), gdzie miał miejsce aż blisko dwukrotny wzrost zysków. Silną poprawę wyników notowano jednak w tym czasie również w części sektora wytwarzającej gotowe wyroby papiernicze (szczególnie w segmencie opakowań).

Obecnie warunki rynkowe zmieniają się jednak na zdecydowanie mniej sprzyjające. W sytuacji coraz bardziej widocznego spowolnienia gospodarczego na korzyść branży przemawia wprawdzie charakter wytwarzanych przez nią dóbr (wiele z nich zaspokaja podstawowe potrzeby ludności i firm), lecz wyniki produkcji papierniczej za ostatnie miesiące wskazują już na wyraźne wyhamowywanie wzrostu. Jego dynamika w lipcu obniżyła się poniżej 5% r/r, co było najsłabszym odczytem od stycznia 2021 roku. Na osłabienie koniunktury w sektorze wskazują również pogarszające się nastroje wśród jej przedstawicieli. Od dłuższego czasu obniża się ogólna ocena sytuacji przedsiębiorstw, przy rosnących wskazaniach odnośnie barier popytowych. Do najbardziej narażonych na skutki tego procesu obszarów należy papier opakowaniowy i same opakowania z papieru i kartonu, ze względu na negatywny wpływ ogólnej dekoniunktury na krajowy i unijny handel.

Ryzyka niezmiennie utrzymują się natomiast po stronie podażowej. Wprawdzie w ostatnim czasie dość szybko spadał odsetek firm wskazujących na niedobór surowców i materiałów jako barierę działalności (z rekordowego poziomu 35% w październiku 2021 roku), lecz pozostaje on wciąż powyżej średnich długoletnich, a kryzys na europejskim rynku gazu (istotnego m.in. w produkcji podstawowych półproduktów papierniczych) grozi ponownym pogorszeniem sytuacji w tym zakresie. Co więcej, już teraz zaczyna przekładać się on na ekonomikę branży za pośrednictwem rekordowych cen nośników energii obserwowanych w końcówce lata.

Branżę, poza raczej schyłkowym segmentem papieru graficznego, charakteryzują jednak wciąż bardzo dobre długofalowe perspektywy rozwojowe. Jednym z kluczowych motorów wzrostu pozostanie produkcja opakowań, a czynnikami stymulującymi jej wzrost w naszym kraju będą korzystne dla branży trendy ekologiczne, posiadane przewagi kosztowe, wzrost obrotów handlowych i udziału e-commerce w rynku detalicznym. Przemawia za nim także mocno „opakowaniochłonna” struktura branżowa polskiej gospodarki – w kontekście roli Polski jako regionalnego hubu logistycznego i ważnego dostawcy produktów dla Europy Zachodniej.

Dziś rano WIG-20 najsilniejszy w Europie

łówne indeksy amerykańskiego rynku akcji wzrosły wczoraj drugi dzień z rzędu (S&P 500 +0,66 proc., DJIA +0,61 proc., Nasdaq Composite +0,6 proc.). Dziś wzrosty notowały również wszystkie główne indeksy giełd w Azji i Oceanii. Najsilniej – o +2,84 proc. – zwyżkował Hang Seng, a Shanghai B-Share index wzrósł do najwyższego poziomu od ponad 3 lat.

„Zielono” było również dziś rano na giełdach europejskich (DAX +0,25 proc., CAC 40 +0,3 proc.), a niespodziewanie najsilniejszym europejskim indeksem był na początku dzisiejszej sesji WIG-20 (+1,94 proc. ok. godz. 9:20).

Wśród składników KGHM najsilniej odbijały w górę ceny akcji KGHM (+4,9 proc. ok. godz. 9:20). Wśród składników mWIG-u 40 najsilniej – o 5,48 proc. – spadała cena akcji spółki DataWalk, która podała dziś szacunek straty operacyjnej poniesionej w I półroczu 2022 (-113,6 mln zł). Wśród składników sWIG-u 80 spadający o 5,56 proc. ok. godz. 9:20 kurs akcji spółki Forte znalazły się najniżej od września 2020. Na drugim biegunie był utrzymujący się na poziomie swego historycznego maksimum kurs Alumetalu.

Lekko spadała dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA (do 3,302 proc.) nadal jednak utrzymując się wyraźnie poniżej rentowności amerykańskich 2-latek (3,5045 proc.).

Odbijały dziś rano w górę ceny kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie próbując wrócić powyżej poziomu 8 USD/mmBtu (+2,02 proc. ok. godz. 8:50). Stabilne były ceny kontraktów na ropę naftową utrzymując się nieco powyżej swoich ok. 7-miesięcznych minimów osiągniętych w środę. Wczoraj najniżej od marca była cena kontraktów na emisje CO2 w USA (-2,59 proc.). Cena tych kontraktów, który w połowie sierpnia sięgnęła prawie 100 euro za tonę wczoraj kosztowały już tylko 67,24 euro.

Słabł dziś amerykański dolar. Kurs USD/JPY, który w środę był najwyżej od 1998 roku, spadał dziś rano o 0,96 proc. Również kurs EUR/USD dzięki porannemu wzrostowi (+0,69 proc.) wyszedł powyżej parytetu (1,00661) osiągając najwyższy poziom od ponad tygodnia.
USD tracił dziś również względem polskiego złotego (-0,69 proc. ok. godz. 8:55) i był stabilny względem euro (+0,02 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wykonał dziś silny – najsilniejszy od 27 lipca br. – ruch w górę. Ok. godz. 8:45 kurs BTC/USD rósł o 6,78 proc. wychodząc ponownie powyżej poziomu 20000 USD. W ten sposób kurs BTC/USD przełamał w górę linię ponad 3-tygodniowego trendu spadkowego.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Adam Stopyra nowym Partnerem w KPMG Law

KPMG Law stawia na rozwój praktyki Bankowości i Finansów – do kancelarii na stanowisko Partnera dołączył Adam Stopyra, który specjalizuje się w obsłudze klientów z sektora finansowego.

Adam Stopyra jest adwokatem i doktorem nauk prawnych, specjalizującym się w prawie gospodarczym, cywilnym, administracyjnym oraz bankowym ze szczególnym uwzględnieniem regulacji dotyczących sektora finansowego. Posiada ponad 15-letnie doświadczenie zawodowe zdobyte podczas współpracy z bankami i firmami inwestycyjnymi przy projektach regulacyjnych, transakcyjnych, licencyjnych oraz compliance, a także w prowadzeniu postępowań administracyjnych przed KNF i UOKiK.

Rozbudowa praktyki Bankowości i Finansów jest kolejną odsłoną nowej strategii rozwoju kancelarii KPMG Law. Zakłada ona połączenie wszechstronnego doradztwa prawnego z innymi, komplementarnymi usługami świadczonymi nie tylko przez KPMG w Polsce, ale również na świecie. Jesteśmy strategicznym doradcą umożliwiającym realizację wszystkich projektów, zarówno skomplikowanych zagadnień o charakterze międzynarodowym, jak również niestandardowych projektów na rynku polskim. Cieszę się, że Adam do nas dołączył. Jest wybitnym prawnikiem z wieloletnim doświadczeniem, z którego będą mogli korzystać klienci kancelarii – mówi Paweł Bajno, radca prawny, Partner Współzarządzający w KPMG Law.

Sektor finansowy jest poddawany ciągłym wyzwaniom regulacyjnym w stale zmieniającym się otoczeniu prawnym. Nasi klienci potrzebują kompleksowego doradztwa obejmującego pełen zakres usług. Wierzę, że siłą KPMG Law będzie połączenie szerokiego wachlarza specjalizacji KPMG w Polsce z doradztwem prawnym, co sprawi, że nasi klienci otrzymają kompleksowy zakres usług o najwyższej jakości w ramach jednej platformy. Naszym celem jest, aby KPMG Law było uznaną kancelarią prawną mogącą skutecznie konkurować z innymi firmami prawniczymi w najbardziej skomplikowanych i prestiżowych projektach, a także znakomitym miejscem do rozwoju dla młodych talentów prawniczych. Bardzo się cieszę, że ja i mój zespół będziemy mogli wspierać rozwój KPMG Law w Polsce – mówi Adam Stopyra, adwokat, Partner w KPMG Law.

Przed dołączeniem do KPMG Adam Stopyra był Partnerem w międzynarodowych kancelariach prawnych w Warszawie. Adam Stopyra jest także adiunktem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie prowadzi zajęcia z prawa bankowego i cywilnego.

Doświadczenie i fachowa wiedza Adama zwiększają nasze kompetencje w obszarze doradztwa prawnego dla sektora finansowego w Polsce i jednocześnie wzmacniają kompleksowość i interdyscyplinarność usług KPMG. Coraz częściej klienci potrzebują jednocześnie wsparcia w zakresie doradztwa podatkowego, księgowego i właśnie doradztwa prawnego, dlatego mocny rozwój praktyki prawa bankowego i instytucji finansowych ma dla nas znaczenie strategiczne. Jednocześnie planujemy dalsze wzmacnianie naszej kancelarii prawnej – mówi Paweł Barański, Partner, Szef Działu Doradztwa Podatkowego i Prawnego w KPMG w Polsce.

KPMG od wielu lat świadczy kompleksowe usługi dla instytucji finansowych, obejmujące m.in. usługi audytorskie, podatkowe, doradcze i prawne dla klientów z tego sektora. Eksperci KPMG wykorzystując najnowsze technologie świadczą usługi, które pozwalają budować przewagę konkurencyjną firm z sektora finansowego na rynku.

Grafen posłuży jako biosensor do monitorowania zdrowia pacjentów

Amerykańska firma Biometryks LLC, prowadząca badania nad nowoczesnymi technologiami medycznymi, podpisała umowę licencyjną na patent, będący własnością Uniwersytetu Warszawskiego. Patent obejmuje nowatorską technologię produkcji matrycy grafenowej. Wynalazek może być wykorzystany w konstrukcji biosensora, który w nieinwazyjny sposób prowadzi analizy próbek potu, moczu lub krwi, monitorując lub diagnozując choroby nabyte i przewlekłe.

Biometryks planuje zrewolucjonizować nieinwazyjną diagnostykę oraz monitorowanie pacjentów z chorobami przewlekłymi poprzez wykorzystanie w swoim sensorze matrycy grafenowej, która jest kluczowym elementem tego urządzenia. Nowa generacja biosensora pozwoli na bieżąco analizować próbki potu, moczu i krwi. Na pierwszym etapie projektu Biometryks opracuje nieinwazyjną technologię do oznaczania i analizy biomarkerów w pocie. Sensor przyklejony do skóry pacjenta będzie mógł działać przez kilka tygodni i na bieżąco analizować parametry potu. Dane z pozyskanych pomiarów będą w czasie rzeczywistym analizowane w chmurze przez algorytm sztucznej inteligencji. Wyniki analizy udostępniane będą na smartfonie pacjenta w aplikacji, jak również będą mogły zostać przesłane lekarzowi. W aplikacji pacjent znajdzie spersonalizowane, dopasowane do bieżącego stanu zdrowia zalecenia dotyczące zdrowego trybu życia.

„Współpraca środowiska naukowego i biznesowego zaowocuje powstaniem sensora, który dokona rewolucji we wczesnej diagnostyce oraz monitorowaniu pacjentów z chorobami przewlekłymi. Takiej technologii nie ma jeszcze nikt. Dzięki innowacyjnemu rozwiązaniu Biometryks poprawi jakość życia pacjentów na całym świecie” – podsumował dr n. med. Kris Siemionow, Prezes Zarządu Biometryks LLC.

„Współpraca UW z amerykańską firmą zajmującą się wysokimi technologiami medycznymi dowodzi jakości wynalazków opracowywanych przez naszych naukowców. Mam wielką nadzieję, że dokonane odkrycie wkrótce znajdzie zastosowanie na globalnym rynku jako innowacyjna forma profilaktyki i diagnostyki milionów pacjentów” – powiedział dr hab. inż. Przemysław Dubel pełniący obowiązki dyrektora Uniwersyteckiego Ośrodka Transferu Technologii UW.

Matryca grafenowa została opracowana przez twórców z Wydziału Chemii UW pod kierunkiem dr Barbary Kowalewskiej. To pierwsza na świecie matryca wykazująca na tyle wysoką stabilność, by można ją było wykorzystać w rozwiązaniach medycznych. Zastosowanie grafenu pozwoliło uzyskać bezkonkurencyjne parametry transmisji danych pozyskiwanych przez projektowane biosensory.

„Matryca grafenowa jest efektem wieloletnich badań naukowych nad układami mogącymi stanowić element biosensora. Nawiązanie współpracy z firmą Biometryks oraz kontynuacja badań ma istotne znaczenie dla społeczeństwa i jest odpowiedzią na zmiany, jakie zaszły w medycynie. Praca w interdyscyplinarnym zespole pozwoli stworzyć szeroką gamę zaawansowanych technologicznie urządzeń do oznaczania różnych substancji podczas monitorowania wielu chorób i będzie służyć zarówno lekarzom, jak i samym pacjentom” – powiedziała dr Barbara Kowalewska z Wydziału Chemii UW.

Zawarta umowa licencyjna umożliwi kontynuowanie prac badawczych i rozwojowych nad innowacyjną i nieinwazyjną technologią diagnostyczną. Rozwiązanie firmy Biometryks, roboczo nazwane Biometryks B1, poza sensorem grafenowym, będzie zawierało aplikację – dla pacjenta i oddzielną dla lekarza. W ten sposób lekarz będzie miał możliwość wglądu do danych diagnostycznych, by móc możliwie najwcześniej podjąć decyzję, na przykład o wskazaniu do pogłębienia diagnostyki lub o podjęciu leczenia pacjenta.

Umowa została podpisana w Warszawie. W imieniu UW umowę podpisał prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak, rektor Uniwersytetu Warszawskiego. Przy podpisywaniu umowy obecni byli dr hab. inż. Przemysław Dubel pełniący obowiązki dyrektora UOTT oraz dr n. med. Kris Siemionow, prezes zarządu Biometryks LLC.

Stopy procentowe w Polsce najwyżej od 20 lat. Co dalej z rynkiem nieruchomości?

Po przerwie wakacyjnej Rada Polityki Pieniężnej podniosła już po raz jedenasty z rzędu stopy procentowe NBP. Tym razem prognozy obstawiały wąski zakres ruchu w granicach 25-50 pb. Ostatecznie główna stopa poszybowała o ćwierć pp. do poziomu 6,75 proc., lokując się najwyżej od 20 lat.

Najnowszy odczyt inflacji na poziomie 16,1 proc. raczej nie pozostawiał wątpliwości co do konieczności kolejnego ruchu RPP we wrześniu. Tym razem prognozy nie wybiegały poza zakres 25-50 pb. Przy obserwowanej dynamice drożyzny najbardziej zasadnym krokiem wydawać się mogła zwyżka stopy referencyjnej w wyższym wymiarze. Tym bardziej, że z samego gremium RPP docierają na rynek prognozy wzrostu inflacji w kilkumiesięcznej perspektywie do, bagatela, 20 proc. W przypadku materializacji podobnego scenariusza, zresztą dosyć prawdopodobnego w okolicznościach proinflacyjnych inicjatyw rządu, zakończenie cyklu na poziomie 7 proc. nie wydaje się niestety stuprocentowo pewne.

RPP decydując o kolejnych poziomach procesu windowania kosztu rodzimego pieniądza działa pod nieubłaganie rosnącą presją położenia pomiędzy przysłowiowym młotem a kowadłem. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl z jednej strony wymiar głównej stopy bliski 7 proc. wydaje się już nie do udźwignięcia bez pomocy państwa dla dziesiątków tysięcy kredytobiorców hipotecznych i groźny dla koniunktury gospodarczej, z drugiej natomiast niedostateczny do zwalczania rekordowej dynamiki wzrostu cen.

Przy obecnej wartości stopy referencyjnej, zakładając wzrost stawki WIBOR 3M do 7,3 proc. do końca września, dynamika rat kredytów mieszkaniowych w stosunku do okresu sprzed podwyżek przekracza już na dobre 100-proc. od jesieni ub. roku. Rata kredytu o wartości 300 tys. zł zaciągniętego na 30 lat z marżą równą 2 proc. wzrośnie już licząc od początku października ub. roku z poziomu 1141 zł do 2479 zł. Natomiast miesięczna spłata analogicznego zobowiązania w wysokości 600 tys. zł poszybuje z 2281 zł do 4958 zł, a więc już o 117 proc. Jednak zwyżka rat licząc od poprzedniego poziomu wyniesie w granicach kilkudziesięciu zł, nie powinna więc już drastycznie pogorszyć sytuacji zadłużonych pod hipotekę.

Tymczasem tradycyjnie już najbardziej efektownym skutkiem marszu stóp procentowych w górę jest koniunkturalna zapaść statystyk kredytów mieszkaniowych. Indeks BIK popytu na kredyty mieszkaniowe w sierpniu uległ załamaniu o 72,9 proc. w relacji rok do roku, natomiast wolumen wnioskujących o kredyt zniżkował o blisko 71 proc. do zaledwie 12,4 tys., czyli do absolutnie najniższego poziomu w monitorowanej przez BIK od 2007 roku historii.Tabela stopy procentowe

Może to oznaczać, że z kupna mieszkania rezygnują już nie tylko osoby pozbawione zdolności kredytowej wskutek wzrostu stóp, ale także ci, którzy zdolnością kredytową wciąż dysponują. Decyduje w tym przypadku narastająca niepewność o przyszłość, w tym obawa przed dalszą zwyżką kosztu rodzimego pieniądza, a także coraz częściej komunikowane prognozy spadku cen mieszkań.

Tymczasem z najnowszych danych serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl. wynika, że nadzieje na załamanie cen nowych mieszkań wciąż dalekie są od materializacji. W sierpniu umiarkowane wzrosty stawek ofertowych w relacji miesiąc do miesiąca zanotowano niemal na wszystkich głównych rynkach kraju, z wyjątkiem Warszawy, gdzie korekta wyniosła ułamek procenta.

Jednak sytuacja na rynku kredytowym coraz dotkliwiej uderza w sprzedaż mieszkań deweloperskich. Ostatni raport  BIG DATA RynekPierwotny.pl. informuje o sierpniowym wyniku sprzedaży nowych mieszkań w liczbie zaledwie 2,5 tys. lokali na siedmiu największych rynkach kraju. Oznacza to spadek rok do roku aż o 45 proc.

Taki stan rzeczy wymusza na deweloperach ograniczanie podaży nowych lokali. W efekcie w pięciu aglomeracjach na siedem monitorowanych liczba mieszkań wprowadzonych do oferty w sierpniu była wyraźnie mniejsza od wolumenu lokali

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Analiza informacji medialnych dla potrzeb biznesowych – wywiad gospodarczy

Amerykański wywiad zawsze doceniał informacje pochodzące ze źródeł otwartych. Według różnych danych od 80 do nawet 95 procent informacji wywiadowczych pozyskano z ogólnodostępnych źródeł.

Według byłego dyrektora amerykańskiej CIA R. Hillenkoettera[1], „80% informacji wywiadowczych pozyskuje się z takich konwencjonalnych źródeł, jak zagraniczne książki, czasopisma, recenzje naukowe i techniczne, zdjęcia, dane z analiz handlowych, gazet, audycji radiowych, a także z ogólnych informacji otrzymywanych od osób, które mają pojęcie o sprawach zagranicznych”. Potwierdzając opinię swego szefa Sherman Kent, amerykański historyk, pracujący w Centralnej Agencji Wywiadowczej, biorąc poprawkę na otwartość amerykańskiego społeczeństwa, podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej, stwierdzając, że do 95% informacji wywiadowczych pochodzi ze źródeł otwartych. Aby udowodnić swoją rację, Kent poprosił pięciu profesorów z Yale University o przygotowanie raportu o stanie sił zbrojnych USA, liczbie jednostek i formacji bojowych na poziomie nie niższym niż poziom dywizji, o potencjale sił morskich USA i ich lotnictwie bojowym (z opisami okrętów i samolotów), z wykorzystaniem wyłącznie ogólnodostępnych źródeł informacji. Prace trwały około trzech miesięcy. W rezultacie naukowcy przedstawili Kentowi kilkaset stron danych wraz z 30-stronicowym podsumowaniem. Ocena Kenta była następująca: 90% informacji zamieszczonych w raporcie naukowców odpowiadało prawdziwemu stanowi rzeczy. CIA natychmiast utajniła wyniki tych prac, nazwane później „Raportem z Yale”.

Praca zawodowych dziennikarzy pod wieloma względami jest zbliżona do pracy funkcjonariuszy służb specjalnych i można, a nawet należy ją maksymalnie wykorzystać podczas gromadzenia informacji dla potrzeb firmy, przedsiębiorstwa lub korporacji. Dziennikarza, który stale pisze o podobnych problemach, można z powodzeniem uznać za eksperta w danej dziedzinie. Ponadto prasa daje wyobrażenie o istniejącej sytuacji politycznej lub rynkowej, o wydarzeniach, które mogą wpłynąć na koniunkturę gospodarczą, przedstawiając te informacje nie tylko w ramach materiałów analitycznych i statystycznych, ale odwołując się nawet do słuchów, plotek i wrażeń, co pozwala łączyć suche fakty i liczby w spójny obraz na temat stanu rynku. Materiały medialne pozwalają również porównać, doprecyzować i uszczegółowić dane pozyskane z innych źródeł, a także wskazać nowe kierunki dla bieżącej pracy związanej z wyszukiwaniem informacji.

Wywiad gospodarczy przedsiębiorstwa może również ze środków masowej informacji pozyskiwać informacje, dotyczące szerokiego zakresu zagadnień gospodarczych i biznesowych. Niezbędnym pozostaje nie tylko prawidłowe zorganizowanie ich wyszukiwania, ale co nie mniej ważne, ich profesjonalna analiza.

Metodologia pracy z mediami

Planując pracę nad analitycznym opracowaniem informacji prasowych, przede wszystkim należy określić cel takiego opracowania, następnie poznać potrzeby informacyjne zleceniodawców (w tym samej komórki WG), a dopiero potem przystąpić do wyboru źródła informacji. Jest oczywiste, że dla przekształcenia przypadkowej informacji w zorientowany problemowo zbiór danych, należy wykorzystać celowe podejście do aktywnego postrzegania stale napływających strumieni informacyjnych.

Wbrew powszechnemu przekonaniu nie trzeba spędzać 24 godzin na dobę na czytaniu materiałów. W większości małych i średnich firm, aby to zrobić, wystarczy przeznaczyć na to pół godziny, ze swojego dziennego czasu pracy. Najważniejsze w tej pracy jest dobranie odpowiednich źródeł informacji, ich opracowanie, w oparciu o zasadę „słów kluczowych” i wreszcie umiejętne zorganizowanie sortowania, klasyfikacji i przechowywania już wyselekcjonowanych informacji. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku wyspecjalizowanych organizacji, które tworzą codzienne podsumowania z oceną wartości analizowanych problemów, przetwarzające zbiory danych zawierające wiele milionów słów.

Do jakościowej analizy przydatności określonego czasopisma dla potrzeb informacyjnych przedsiębiorstwa wystarczy przez określony czas wziąć „pod lupę” kilka jego numerów i sporządzić listę wszystkich opublikowanych tam artykułów, według nagłówków. Praca jest dość nudna i żmudna, ale z czasem się zwróci. Prowadzi ona do tego, że z całej, szerokiej oferty dostępnej na rynku mediów wybierany jest właśnie ten jego segment (te czasopisma), który najlepiej odpowiada naszym potrzebom informacyjnym.

Bardzo często dane w różnych źródłach wielokrotnie się powtarzają. Dlatego prosty wzrost liczby wykorzystywanych źródeł prowadzi jedynie do przeciążenia analityka, bez widocznych efektów poprawy jakości jego pracy. Sytuacja z nadmiarem szumu informacyjnego w przetwarzanych zbiorach danych jest znacznie bardziej niebezpieczna niż tzw. głód informacyjny. Pracując z konkretną publikacją, ze wszystkich problemów w niej odzwierciedlonych, należy wybierać tylko te, które odpowiadają naszym potrzebom informacyjnym, a w przyszłości zwracać uwagę tylko na nie.

W zasadzie proponowane są dwa zasadniczo różne, ale równie wartościowe, organizacyjne podejścia do pierwotnego przetwarzania materiałów medialnych: wykorzystanie własnych możliwości firmy i/lub wykorzystanie outsourcingu.

  1. Wykorzystanie własnych możliwości firmy

Wszystkie materiały medialne otrzymane przez podmiot gospodarczy, w tym informacje medialne pozyskiwane zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej mogą być przetwarzane przez osobę za to odpowiedzialną, a następnie zgodnie z opracowanym schematem działania, odpowiednio sortowane i przechowywane. Jeśli organizacja gospodarcza (firma) nie ma możliwości wydzielenia osobnego pracownika do pracy z prasą, pracownicy komórki wywiadu gospodarczego (WG) powinni rozpocząć dzień pracy od jej przestudiowania. Każdemu z nich przypisywane są do przestudiowania dwie lub trzy gazety centralne i/lub lokalne, a na porannym spotkaniu operacyjnym każdy pracownik tej komórki powinien dokonać krótkiego przeglądu najciekawszych publikacji prasowych z jego obszaru odpowiedzialności. W czasie tych swego rodzaju codziennych odpraw, dochodzi do wymiany poglądów, kładzione są akcenty na dokładne rozpracowanie sygnalizowanych w prasie, problemów. Każy pracownik komórki WG tworzy dla siebie przybliżony plan działań wywiadowczych, który będzie musiał realizować „w terenie”. W ciągu dnia, na spotkaniach ze swoimi źródłami, w rozmowach półoficjalnych lub nieformalnych, informacje medialne są doprecyzowywane i ponownie sprawdzane, zyskując niezbędną wiarygodność.

Ze względu na łatwość obróbki i przechowywania, materiały medialne powinny być gromadzone w formie elektronicznej. Gazety okręgowe i wielkonakładowe, które nie mają wersji elektronicznej, powinny być zeskanowane. Centralne i regionalne gazety i czasopisma, [2]posiadające własne strony internetowe, można za darmo pobrać z Internetu lub kupić stosunkowo niewielkim kosztem w redakcji wydawnictwa (dziś gazety, agencje informacyjne bardzo często mają oddziały, w których można uzyskać dossier na temat konkretnych firm, przedsiębiorstw lub ludzi na podstawie różnych wydarzeń i publikacji na ich temat).

Przechowywanie materiałów w formie elektronicznej ma pewne niuanse. Dane te można wprowadzać do bazy danych zintegrowanego banku danych przedsiębiorstwa, ale ze względu na złożoność i znaczne koszty czasowe, ma to znaczenie tylko w przypadku szczególnie istotnych zdarzeń. Zasadniczo do pracy z obszernymi niestrukturyzowanymi zbiorami danych wykorzystywane są programy do wyszukiwania pełnotekstowego[3]. Programy tej klasy są szeroko stosowane przez działy analityczne wywiadów i/lub przedsiębiorstw podczas pracy z dużymi ilościami informacji tekstowych i innych (elektroniczne kanały informacyjne, archiwa prasowe, artykuły, streszczenia, raporty).

  1. Wykorzystanie outsourcingu

Czasami zdarza się, że taniej jest zakupić ważne informacje medialne poprzez stronę internetową danego wydawnictwa, a pierwotną obróbkę materiałów medialnych przekazać podmiotom trzecim, niż wykonywać ją siłami własnych pracowników. W pierwotnym opracowaniu informacji prasowych znaczącą pomoc mogą zapewnić bibliotekarze, którzy stosunkowo tanio i dość profesjonalnie mogą monitorować potrzebne danej firmie publikacje, w tym zagraniczne.

W niedawnej przeszłości streszczenia prasowe były w większości przygotowywane w ramach tzw. pracy nakładczej (chałupniczej). Takie rozwiązanie organizacyjne znacznie odciążało personel operacyjny komórki WG, zwalniając go z monotonnej i niewymagających wysokich kwalifikacji pracy. Dostawa materiałów do osób rozpracowujących wskazane czasopisma, w przeszłości realizowana była za pomocą kurierów, nadzorowanych przez dyspozytora. Kurier realizował zadania stawiane przez dyspozytora czyli: odebranie gazet/czasopism, dostarczenia ich pod wskazane adresy, wyjaśnienie, co należy zrobić (jakie informacje pozyskać z opracowywanej gazety lub czasopisma), a po pewnym czasie odebranie opracowanych materiałów i dostarczenie ich do dyspozytora. Obecnie wszystkie te czynności realizowane są za pomocą Internetu.

Inną formą outsourcingowego gromadzenia i obróbki danych dla potrzeb wywiadu gospodarczego, w tym danych pochodzących z mediów, może być infobrokering. Infobrokering to kompleksowe usługi z zakresu pozyskiwania, selekcji oraz analizy informacji. Zgromadzone i poddane analizie dane przedstawiane są przez infobrokerów w profesjonalnych raportach oraz zestawieniach. Dzięki dobrej znajomości różnych źródeł danych oraz specjalistycznych technik ich wyszukiwania, specjaliści tej branży, potrafią szybko dotrzeć do pożądanych informacji. Infobroker jest pośrednikiem (information intermediary) pomiędzy zasobami informacyjnymi, a ludźmi i organizacjami, którzy informacji potrzebują. Swoje usługi oferuje odpłatnie i na zlecenie. Sprzedaje NIE informację (w sensie – wiadomość, treść) – ale usługę informacyjną.

Ocena uzyskanych materiałów medialnych i ich źródeł

Oceniając uzyskane medialne materiały informacyjne, przede wszystkim należy zwrócić uwagę na elementy związane z analizowaną problematyką, takie jak:

  • liczba publikacji pozytywnych i negatywnych w odniesieniu do danego podmiotu gospodarczego lub badanej tematyki (analiza treści);
  • krąg autorów i jeśli to możliwe, klientów, zainteresowanych danym podmiotem lub tematem;
  • stopień monopolizacji tego tematu;
  • istniejące relacje między reklamami konkurencji, a artykułami niestandardowymi w odniesieniu do konkretnego podmiotu gospodarczego lub tematu;
  • obecność zrównoważonej oceny problematyki, prezentowanej w badanych materiałach.

Analiza stworzonej na podstawie ww. elementów macierzy informacyjnej, pozwala ustalić charakter relacji pomiędzy następującymi głównymi elementami, charakteryzującymi źródło pochodzenia informacji:

  • nazwa źródła/źródeł informacji;
  • treść i charakter przekazu;
  • tożsamość dziennikarza/y, jego/ich koneksje i kontakty w kręgach biznesowych i politycznych.

Ważnym elementem związanym z pierwotnym przetwarzaniem materiałów medialnych jest ocena ich wiarygodności. W niektórych przypadkach do oceny rzetelności i weryfikacji informacji otrzymywanych z mediów wystarczy dysponować koincydencją semantyczną danych z obiektywnie niezależnych źródeł. Przy czym, „niezależność” źródeł ocenia się np. poprzez uzyskanie informacji o przynależności danego środka masowego przekazu do określonej grupy finansowo-przemysłowej. Jeżeli informacje są potwierdzone przez media należące do różnych, konkurujących ze sobą grup, to prawdopodobieństwo ich wiarygodności można ocenić, jako wysokie.

Obróbka analityczna materiałów prasowych

Z punktu widzenia wywiadu gospodarczego materiały drukowane, ale także publikowane w wersji elektronicznej, można podzielić na następujące kategorie: artykuły przeglądowe, zniesławiające, sponsorowane artykuły reklamowe oraz artykuły ujawniające tajemnice handlowe. Natomiast metodologia przetwarzania publikacji drukowanych wyróżnia następujące kategorie danych:

  • informacje podstawowe (do dalszego przetwarzania analitycznego);
  • bieżące informacje o faktach;
  • informacje subiektywno-oceniające, zawierające analizy, oceny i spostrzeżenia.

Naturalnie byłoby bardzo lekkomyślnym przyjmować bezkrytycznie wszystko to, o czym donosi prasa. W materiałach prasowych często znaleźć można wiele nieścisłości i błędów, popełnianych przez dziennikarzy niecelowo, wynikających np. z ich niewystarczającego przygotowania merytorycznego. Według badań przeprowadzonych przez francuskich analityków Ch. Hunta i V. Zartariana[4], tylko 4% francuskich dziennikarzy przyjętych do Centrum Informacji Dziennikarskiej było zawodowo zorientowanych w kwestiach ekonomiczno-finansowych, podczas gdy ponad 20% zamieszczanych w prasie materiałów dotyczyło właśnie tej tematyki.

Zaburzenie rzeczywistego obrazu sytuacji prezentowanej w publikacjach prasowych może nastąpić również z powodów związanych z osobistymi poglądami i przekonaniami politycznymi ich autorów, a także z preferencjami ich wydawnictw. Dlatego czytając artykuł należy przeanalizować nie tylko przedstawione w nim fakty, ale także zrozumieć i odczuć osobisty stosunek autora do przedstawionego problemu. W wielu przypadkach pomaga w tym, wspomniana przy okazji oceny wiarygodności informacji, wiedza na temat przynależności środków masowego przekazu do określonych grup finansowych i przemysłowych, chociaż linię wyznaczającą ich faktyczne zaangażowanie, przeprowadzić jest bardzo trudno.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy dochodzi do wojny informacyjnej pomiędzy państwami lub grupami państw. Oczywiście nie są to powody do rezygnacji przez wywiad gospodarczy z prowadzenia pracy informacyjnej z wykorzystaniem mediów. Kiedy mamy wiele mediów, należących do różnych właścicieli, to możemy dysponować wieloma różnymi ocenami i interpretacjami tych samych zdarzeń i sytuacji, wynikających np. z różnych poglądów politycznych ich autorów. Pozwala to, na wypracowanie w miarę obiektywnych ocen i wniosków.

Działania dziennikarskie i działania wywiadu gospodarczego (związanego z konkurencyjnością, budowaniem wizerunku, prestiżu i rankingów firm) są ze sobą niezwykle ściśle związane. W żargonie zawodowym oba te rodzaje działań informacyjnych określa się mianem „działań aktywnych”. Jednak wywiad gospodarczy, korzystając z informacji dziennikarskich musi brać pod uwagę wyżej wymienione zniekształcenia rzeczywistego obrazu badanego obiektu lub tematu. Powinien również mieć na uwadze możliwość celowej dezinformacji, w trakcie toczącej się gry operacyjnej z konkurencją. Nawiasem mówiąc, jedną z najskuteczniejszych metod dezinformacji jest wspomniany już „szum informacyjny”. Technika ta polega na tym, że publikowana jest ogromna ilość wiadomości na dany temat, których po prostu nie da się posortować. Istnieją również techniki tworzenia i promowania w mediach specjalnych powodów (wydarzeń, sytuacji) informacyjnych, odwracających uwagę społeczną od rzeczywiście ważnych (lub kompromitujących) informacji. W żargonie operacyjnym nazywa się to „skierowaniem uwagi na podmiot bezużyteczny”.

Analiza treści publikacji medialnych

Literatura specjalistyczna podaje różne interpretacje terminu związanego z pojęciem analizy treści medialnych. Może to być np.: semantyka[5] statystyczna; technika obiektywnej ilościowej analizy treści przekazu; technika wyciągania wniosków poprzez obiektywną i systematyczną charakterystykę komunikatów.

W uproszczeniu analiza treści to dogłębna analiza tekstu, oparta na sformalizowanych metodach. Polega na wyróżnieniu w tekście pewnych kluczowych pojęć, kategorii lub innych jednostek semantycznych i następnie obliczeniu częstotliwości użycia tych jednostek, obliczeniu stosunku różnych elementów tekstu do siebie, a także do łącznej liczby informacji. Tak więc analiza treści odbywa się nie intuicyjnie, ale za pomocą metod, które zapewniają rzetelny i obiektywny wynik. Obiektywność analizy treści determinuje fakt, że każdy jej krok można wykonać tylko w oparciu o jednoznacznie sformułowane reguły i procedury. Dlatego w ramach weryfikacji analizy danego tekstu, możliwe jest powtórzenie tego samego badania przez innego analityka.

W humanistyce z reguły dość trudno dojść do konsensusu.  Możemy ankietować 50 ekspertów i od każdego uzyskać inną odpowiedź. Natomiast analiza treści jest stosunkowo dokładną techniką badawczą. Aby uzyskać jej pełniejszy opis, należy zauważyć, że w metodzie tej:

  • wszystkie dane statystyczne materiału werbalnego wykorzystuje się dla sformułowania wniosków o charakterze niewerbalnym, np. o cechach charakterystycznych obiektu badań, ważnych dla zleceniodawcy. W tym wypadku nie interesuje nas tekst, który stanowi jedynie swego rodzaju element pośredni dla wyciągnięcia ww. wniosków;
  • samo w sobie wyjaśnienie częstotliwości powtarzania przez dziennikarza, takiego czy innego słowa nie jest analizą treści. Analiza treści jest zawsze porównaniem dwóch potoków werbalnych. Np. porównanie artykułów z dwóch gazet jako dwóch potoków werbalnych. Możliwe jest również porównanie potoków werbalnego i niewerbalnego, (np. danych o liczbie urodzeń i informacji o dzieciach, bohaterach czasopism literackich), ale także porównanie potoku werbalnego z pewną normą (np. zestawienie częstotliwości używania konkretnego słowa w publikacjach danego dziennikarza, ze standardową częstotliwością stosowania tego słowa we współczesnym języku).

W analizie treści można wyróżnić następujące, najważniejsze etapy:

  • sformułowanie problemu, określenie programu badawczego;
  • określenie próby badawczej (to jest tej części tekstów, która wystarcza do analizy całego szeregu publikacji i zapewnia reprezentatywność próby);
  • zdefiniowanie ujednoliconej interpretacji semantycznej kluczowych pojęć badania;
  • opracowanie kodu, tj. wykazu cech tekstu spełniających zadanie opracowania. Są to tzw. jednostki (zmienne) analizy;
  • sporządzenie dokumentu roboczego, karty kodowej i instrukcji dla kodera (osoby, która będzie pracować z tekstem, ustali częstotliwość używania jednostek tekstowych);
  • przygotowanie budżetu badań;
  • komputerowe przetwarzanie danych;
  • prezentacja wyników badań.

Pełna analiza treści prasowych wymaga stosunkowo dużej ilości czasu i pieniędzy, dlatego często stosuje się tzw. metodę analizy ekspresowej. Opiera się ona na ilościowym wyliczeniu elementów treści tekstu (fakt, konflikt, argument, temat, uogólnienie), a także na uwzględnieniu jakościowych cech publikacji (przydatność do celu, treść informacyjna, trafność, dowody, konstruktywność). Podobnie jak w pełnej analizie treści, te cechy tekstu są kodowane, oznaczane pewną liczbą. Podczas pracy z teksem, analityk wyławia oznaczone elementy i je oznacza.

Analizę można przeprowadzić zarówno ręcznie, jak i za pomocą specjalnych programów komputerowych do analizy informacji tekstowych. W komputerowej wersji wystarczy zeskanować wydrukowany arkusz, rozpoznać skan i przetworzyć go za pomocą programu komputerowej analizy tekstu. Na wyjściu otrzymamy pełny „obraz” analizowanego materiału, ze wskazaniem na jego ukierunkowanie wraz z odpowiednim uzasadnieniem – komentarzem do ustaleń. Programy komputerowe są szczególnie przydatne przy przetwarzaniu dużych ilości informacji oraz podczas śledzenia dynamiki i trendów w publikowanych wiadomościach. Analizę treści uzupełniają w tym wypadku, zapisy dynamicznych zmian w treściach napływających informacji.

Analiza treści wykorzystywana jest w takich obszarach tematycznych, jak: badanie społecznych ocen niektórych wydarzeń, analiza propagandy i metod pracy dziennikarzy, badanie arsenału środków masowego przekazu, badania psychologiczne i psychoanalityczne.

Eksperci wyróżniają dwa kierunki analizy treści:

  • Ilościowa analiza treści interesuje się przede wszystkim częstotliwością występowania w tekście jego określonych cech charakterystycznych (elementów) zwanych też zmiennymi;
  • Jakościowa analiza treści pozwala na wyciągnięcie wniosków nawet na podstawie jednorazowej obecności lub braku określonej cechy treści.

Należy zauważyć, że mówiąc o analizie treści tekstów bardzo często zależy nam nie na samej charakterystyce treści, ale na stojącej za nią, rzeczywistości pozajęzykowej – cechach osobowych autora tekstu, realizowanych przez niego celach, cechach adresata tekstu, różnych wydarzeniach publicznych związanych z tekstem itp.

Warto również zauważyć, że w niektórych publikacjach sama częstotliwość występowania danego słowa lub kategorii słów niewiele mówi i nie pozwala na wyciągnięcie potrzebnych nam wniosków. Dużo bardziej pouczające są nie bezwzględne, ale względne częstotliwości występowania określonych słów, które są obliczane jako stosunek częstotliwości bezwzględnej do długości analizowanego tekstu. W zależności od tego jaka jest zmienna (przyjęta cecha charakterystyczna) tekstu, pod pojęciem długości tekstu może być rozumiana liczba zawartych w nim słów, liczba zdań, akapitów itp.

Jako realny przykład analizy tekstów, w tym wypadku politycznych, można przytoczyć analizę orędzi prezydenckich, które B. Clinton skierował do obywateli USA, w latach 1994 i 1995. Analizując te orędzia, zawierające od 7000 do 10 000 słów, utworzono specjalne kategorie słów związanych z gospodarką, budżetem państwa, edukacją, przestępczością, sprawami rodzinnymi, sprawami międzynarodowymi, pomocą społeczną itp. Na podstawie zmian, względnych częstotliwości występowania określonych kategorii słów, w tych wystąpieniach wyciągnięto wnioski dotyczące zmian w polityce państwa w różnych dziedzinach. Bo chociaż wszystkie ww. tematy znalazły odzwierciedlenie w obu orędziach, to w jednym z nich niektórym tematom poświęcono więcej uwagi, a w drugim mniej. Na przykład w komunikacie z 1995 r. więcej uwagi poświęcono edukacji, rodzinie, a mniej przestępczości, sprawom międzynarodowym i pomocy społecznej. Dało to podstawę do oceny priorytetów rządu USA.

W powyższym przykładzie wspomniano pojęcie kategorii. Kategoria może być zbiorem słów połączonych w określony sposób. Można powiedzieć, że pewne formacje pojęciowe są reprezentowane w analizie treści za pomocą kategorii. Tak więc w przypadku przekazów B. Clintona powstała kategoria GOSPODARKA, w której znalazły się słowa gospodarka, bezrobocie, inflacja. Kategoria RODZINA zawierała słowa dziecko, rodzina, rodzice, matka, ojciec. To właśnie uwzględnienie częstotliwości występowania kategorii, a nie poszczególnych słów, pozwala ocenić uwagę, jaką poświęca się określonym zagadnieniom w danym komunikacie. Oczywiście jakość wyników analizy treści w dużej mierze zależy od jakości zestawienia takich kategorii. Analiza treści tekstów z wykorzystaniem kategorii nazywana jest niekiedy analizą pojęciową.

Częstotliwości względne pozwalają porównać dwa lub więcej tekstów, ale czasem trzeba wyciągnąć wniosek na podstawie analizy tylko jednego tekstu. Wówczas badane są częstotliwości użycia określonej kategorii słów i jej odchylenie od normy właściwej dla współczesnego języka danego kraju. Za normę dla określonej kategorii słów, przyjmuje się względną częstotliwość używania słów tej kategorii przez przeciętnego native speakera danego języka (mogą w tym pomóc słowniki częstotliwości).

W analitycznym przetwarzaniu prasy stosuje się również tzw. metodę „okien faktów”. Podczas II wojny światowej była ona aktywnie wykorzystywana przez amerykański wywiad do badania niemieckiego przemysłu, poprzez dane z otwartych publikacji. Istota tej metody polega na wydobyciu z każdej konkretnej publikacji tylko niewątpliwych faktów, często zupełnie nieciekawych i błahych. Porównanie takich faktów może dać zupełnie nieoczekiwaną nową wiedzę. W latach 70. i 80. dwudziestego wieku metodę tę zastosowano do analizy rozwoju amerykańskiego przemysłu, w wyniku czego ukazała się bardzo ciekawa książka J. Nasbitta – Megatrends. Ten New Directions Transforming our Lives[6] opisująca dziesięć głównych trendów w rozwoju USA tamtych czasów. Trendy te, nie były widoczne gołym okiem, ale dla analityków prasy stały się dość oczywiste podczas przetwarzania tą techniką, oryginalnej tekstury[7]. Takie systematyczne podejście do analizy tekstów medialnych nazywane jest również metodą mozaikową.

Dziś gorącym czasem na zbieranie różnych otwartych informacji są kampanie wyborcze kandydatów do władz ustawodawczych i wykonawczych. Interesujące jest przeanalizowanie publikacji „za” i „przeciw” różnym kandydatom, co pozwala na ustalenie poparcia dla poszczególnych kandydatów. Dzięki wykwalifikowanemu gromadzeniu i komputerowemu przetwarzaniu informacji medialnych można budować bardzo ciekawe schematy przyszłych układów politycznych społecznych i gospodarczych. Szczególnie wyraźnie można prześledzić to w regionach, gdzie zagadnieniom legendy operacyjnej (maskowaniu rzeczywistych zamiarów) poświęca się znacznie mniej uwagi niż w centrum. Analiza treści publikacji przedwyborczych, pozwala ustalić wzajemne relacje między sztabami wyborczymi i listami partyjnymi i z góry zidentyfikować możliwe układy grup „wsparcia” dla konkretnego podmiotu gospodarczego we władzach ustawodawczych lub wykonawczych.

Autorzy: Robert Nogacki – Twórca Kancelarii Prawnej Skarbiec, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Źródła:

John Naisbitt, Megatrends: Ten New Directions Transforming Our Lives, Mass Market Paperback – August 16, 1988

  1. Hunt and V. Zartarian, Le renseignement strattgique au service de votre entreprise. Edition FISRT,
    Paris, 1990

Алекcандр Доронин, Бизнес-разведка — 2-е изд., перераб. и доп. — М.: Издательство «Ось-89», 2003. — 384 с. ISBN 5-86894-744-4

Rafał Surowy, Infobrokering, a wywiad gospodarczy, Gazeta Finansowa nr 41/2011,

[1] Roscoe Henry Hillenkoetter – amerykański wojskowy, wiceadmirał United States Navy, pierwszy dyrektor Centrali Wywiadu po przekształceniu Centralnej Grupy Wywiadu w Centralną Agencję Wywiadowczą, stanowisko sprawował od 1 maja 1947 do 7 października 1951

[2] Dane nieustrukturyzowane to m.in. teksty pisane, zawartość pola tekstowego w wiadomościach mailowych, zawartość platform społecznościowych, pliki obrazów oraz wideo, dane z czujników i wszystkie inne dane złożone. Ww. rodzaje danych mogą być generowane zarówno przez ludzi, jak i maszyny.

Z kolei dane ustrukturyzowane – to dane generowane w systemie zarządzania relacyjnymi bazami danych (ang. relational database management system – RDBMS). Do danych ustrukturyzowanych zaliczamy m. in. transakcje sprzedaży, rejestracja aktywności bankomatu, rezerwacje lotów, czy zbiory nazwisk i numerów telefonów.

[3] Wyszukiwanie pełnotekstowe (ang. full-text search) – umożliwia sprawne i wydajne przeszukiwanie zbiorów danych według kryteriów określonych przez użytkownika uwzględniającego odmianę wyrazów, błędy ortograficzne, synonimy oraz zwracanie dokumentów według założonej z góry ich oceny.

[4] C. Hunt and V. Zartarian. Le renseignement strattgique au service de votre entreprise. Edition FISRT,
Paris, 1990

[5]semantyka – tu: dział językoznawstwa zajmujący się znaczeniem słów, zwrotów, zdań i tekstów.

[6] John Naisbitt, Megatrends: Ten New Directions Transforming Our Lives, Mass Market Paperback – August 16, 1988

[7] tekstura – budowa wewnętrzna czegoś, rozpatrywana pod względem charakterystyki i sposobu ułożenia składników, tu. tekstu publikacji

W drugim kwartale średni wzrost cen mieszkań wyniósł 11,7%.

Firma Knight Frank opublikowała kolejny, kwartalny Global Residential Cities Index – indeks śledzący zmiany cen nieruchomości mieszkaniowych w 150 miastach na świecie. Drugi kwartał został zamknięty średnim wzrostem cen o 11,7%. Spodziewane przez rynek wyhamowanie dynamiki wzrostu cen jeszcze nie nastąpiło.Global Residential Cities Index – indeks śledzący zmiany cen nieruchomości mieszkaniowych w 150 miastach na świecie

Najważniejsze wnioski:

  • Ceny nieruchomości w największych miastach świata na koniec II kwartału 2022 roku wzrosły w ujęciu r/r o 11,7%. Na koniec I kwartału 2022 roku było to 11,5%.
  • 138 spośród badanych 150 miast odnotowało wzrost cen w ujęciu r/r.
  • 66 miast odnotowało dwucyfrowy wzrost cen w ujęciu r/r.
  • Ceny warszawskich nieruchomości wzrosły o 9,4%, co plasuje Warszawę na 72. miejscu.
  • Tureckie miasta są na podium zestawienia: Stambuł (+184,9%), Ankara (+165,4%), Izmir (+150,9%). Wynika to z wysokiej inflacji, która w sierpniu wyniosła 80,2% oraz niskiej podaży, której przyczyną są wysokie ceny materiałów budowlanych.
  • Pomimo prognoz ekspertów dotyczących możliwej recesji w gospodarce, rosnących cen energii oraz rosnących stóp procentowych tylko 12 miast z zestawienia odnotowało spadek cen – Florencja, Włochy (-0,3%); Kuala Lumpur, Malezja (-1,3%); Wenecja, Włochy (-1,8%); Auckland, Nowa Zelandia (-1,9%); Genua, Włochy (-1,9%); Lima, Peru (-2,1%); Hong Kong SAR, Chiny (-2,4%); Tianjin, Chiny (-2,5%); Wuhan, Chiny (-2,9%); Zhengzhou, Chiny (-3,5%); Rabat, Maroko (-3,9%), Wellington, Nowa Zelandia (-12,2%).

Czy CD Projekt znów rozbudził nadzieje?

Brak złych informacji jest dobrą informacją. Tak pokrótce można podsumować dzisiejszy rajd na północ na akcjach spółki CD Projekt po publikacji wyników za Q2 2022r., które są 11% powyżej oczekiwań rynku na poziomie EBITDA oraz 18,8% na poziomie zysku netto. Mimo tego kurs w najlepsze szoruje po dnie wyznaczonym przez notowania z sierpnia 2017 roku. Co musi się wydarzyć, by doszło do trwałej zmiany sentymentu na akcjach CD Projektu?

Zaprzęg Mikołaja w 2022r. pociągnie Biały Wilk

W tym roku nie mamy co liczyć na większe wydarzenia  w pipelinie produktowym CD Projektu. Fani przygód Białego Wilka (oraz inwestorzy grający pod krótkie, techniczne czysto emocjonalne wybicia w górę na akcjach spółki) mogą się ucieszyć na wieść, że w czwartym kwartale tego roku będzie miał miejsce debiut gry “Wiedźmin 3 Dziki Gon Edycja Kompletna”, która ma zawierać dodatki związane z serialem Netflixa i zostać ulepszona do nowej generacji konsol. Zdaje się, że nie należy spodziewać się znaczącego wzrostu sprzedaży gry w związku z powyższym wydarzeniem, niemniej jednak może ono stanowić potencjalny krótkoterminowy trigger wzrostowy związany z nadziejami na pozytywne zaskoczenie. I rajd Świętego Mikołaja, którego zaprzęg tym razem może pociągnie nie Rudolf, ale Biały Wilk. Jeśli nie fundamentalnie, to przynajmniej PR-owo.

Cyberpunk 2077 z tylko jednym dodatkiem

Pomimo licznych domysłów, spekulacji i prognoz CD Projekt na swoim oficjalnym koniec IR na Twitterze potwierdził, że Cyberpunk otrzyma jedno płatne rozszerzenie o nazwie Phantom Liberty (Widmo Wolności). Potencjalnym triggerem wzrostowym może być gra pod jego premierę zaplanowaną na 2023r., jednak tu również zdaje się że nie należy się spodziewać fundamentalnego przełomu w wynikach. Warto przypomnieć, że w przypadku gier będących sprzedażowymi hitami ok 30% graczy decyduje się na zakup dodatków.

Nie patche i dodatki, a Netflix uratuje sprzedaż Cyberpunka?

Biorąc pod uwagę kontrowersje związane z premierą Cyberpunka, stosunkowo niską sprzedażą oraz relatywnie niskimi ocenami graczy wersji na konsole nowej generacji (7.0/10 według portalu Metacritic dla PS5 i Xbox Series X), powolne wycofywanie się z dalszego rozwijania Cybeprunk 2077 na rzecz bardziej rokujących projektów zdaje się być rozsądną decyzją. Równocześnie spółka zapowiedziała rozpoczęcie prac nad dwoma projektami klasy AAA. Czy jednym z nich będzie Cyberpunk 2? Nie można tego wykluczyć, jednak na razie pozostaje to w sferze spekulacji. 13 września odbędzie się premiera Netflixowego serialu anime Cyberpunk: EDGERUNNERS. Mając w pamięci wpływ, jaki na sprzedaż gry Wiedźmin miała premiera serialu na Netflixie o tym samym tytule, istnieje szansa, że rynek będzie grał pod “podobne story”. Należy jednak pamiętać, jaki jest rozdźwięk pomiędzy ocenami graczy na portalu Metacritic w odniesieniu do Cyberpunka i Wiedźmina 3. Wersje na PC zebrały oceny odpowiednio 7.0 i 9.1 w 10-cio punktowej skali. Dynamika sprzedaży Wiedźmina 3 i Cyberpunka to również wielkość zupełnie nieporównywalna. W efekcie potencjalny wpływ serialu EDGERUNNERS na sprzedaż Cyberpunka też wydaje się być mniejszy, niemniej jednak rynek aktualnie jest wyczulony na jakiekolwiek pozytywne informacje dot. CD Projektu, więc można się liczyć z krótkim odreagowaniem technicznym.

(Wild) Hunt or be hunted

W kwestii rynku M&A, zarząd zapowiedział, że w ramach aktualizacji strategii grupy zamierza zwiększyć aktywność na rynku fuzji i przejęć, jednak to pogłoski (mniej lub bardziej sprawdzone) o potencjalnych przejęciach na globalnym rynku gamingowym (Tencent – Ubisoft czy Amazon – Electronic Arts) zdają się najbardziej rozgrzewać nadzieje inwestorów na pojawienie się na naszym rynku zagranicznego Deus ex Machina, który doprowadziłby do rozwiązania akcji w tym gamingowym teatrze, który rozgrywa się na GPW, a który zdaniem zniecierpliwionych rozwojem sytuacji inwestorów trwa już nieco za długo.

Cała nadzieja w najnowszym Wiedźminie, który ma być pierwszą częścią zupełnie nowej sagi. Jest szansa, że jej bohaterem nie będzie już Biały Wilk, ale zupełnie nowa postać, która w 2025/2026 roku może i nie wjedzie już na Płotce, ale na Unreal Engine 5. A to całkiem dobrze rokuje.

Autor: Maciej Kietliński – CIIA, DI, MPW, Ekspert Rynku Akcji XTB

Koniec podwyżek stóp procentowych coraz mniej realny

Grozi nam trwale wysoka inflacja. RPP podniosła stopy o 25 bp zgodnie z oczekiwaniami rynku. Teraz istotne będzie to, czy Rada pozostawi sobie możliwość wydłużenia cyklu podwyżek.

Wrześniowa podwyżka o skromne 25 pb, była zgodna także z zaskakującą jak na prezesa banku centralnego „prywatną” wypowiedzią prof. A.Glapińskiego udzieloną przypadkowej osobie na sopockim molo. Stopa referencyjna w Polsce wynosi obecnie 6,75 %, niemal 2,5-raza więcej od stopy referencyjnej w USA, gdzie Fed rozpoczął cykl zacieśniania dużo później. Mimo szybkiego na tle innych banków rozpoczęcia cyklu RPP, wzrost inflacji w Polsce napędzają rosnące ceny opału oraz potencjalnie również interwencyjna, wynikająca z problemów rynkowych, a także pro inflacyjna polityka fiskalna rządu, która nie pomaga studzić popytu i podsyca ryzyko ciężkiej do okiełznania, trwałej i wysokiej inflacji. Co jest pesymistyczne, indeks wyprzedzający koniunktury gospodarczej spadł poniżej 41% (gdy 50% to odczyt neutralny) i jest to trzeci z najniższych odczytów w kilkunastoletniej historii tego indeksu.

– Przewidywałem, że podwyżka wyniesie 25 pb, choć jednak chciałem, aby była to zmiana o 50 pb, ponieważ RPP powinna zmierzać do osiągnięcia celu inflacyjnego, który przecież nadal wynosi 2,5% (+/- 1%) – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Bank centralny ma poważny zgrzyt jak pogodzić sytuację, gdy wysoka inflacja uderza po kieszeniach obywateli i przedsiębiorców, a jednocześnie oczekiwania inflacyjne są nadal bardzo wysokie.

Wysokie oczekiwania inflacyjne mogą okazać się istotniejsze od najnowszych odczytów inflacji, ponieważ oznaczają, że nie tylko spodziewamy się dalszego wzrostu cen, ale jednocześnie jako kupujący będziemy ten wzrost akceptować, obniżka popytu okaże się niewielka, presja na wzrost wynagrodzeń będzie bardzo duża i przed nami kontynuacja wyścigu o to, czy wyższy będzie wzrost płac, czy wzrost cen. Skalę problemu będą zwiększać różne realizowane przedwyborcze finansowe obietnice rządu.

Pomimo rekordowego sierpniowego odczytu 16,1% inflacji w Polsce, przewyższającego konsensu analityków, RPP potencjalnie może mieć coraz mniej miejsca do dalszego zacieśniania w obliczu zwalniającego przemysłu i konsumpcji w Polsce oraz ryzyka zewnętrznego w postaci cen energii. Dlatego rynki nie oceniają obecnie kolejnych dużych podwyżek jako prawdopodobnych, choć RPP w komunikacie po decyzji zaznaczyła że kolejne podwyżki zależeć będą od odczytów z gospodarki, co teoretycznie implikuje możliwość kolejnego, jastrzębiego zwrotu.

– Jeżeli wysokie oczekiwania inflacyjne utrwalą się, to trzeba będzie podnosić stopy procentowe i ku temu zmierzamy, bo bardzo niefortunną decyzją były już wakacje kredytowe dla wszystkich, które zwiększają popyt w okresie przegrzania gospodarki – komentuje ekspert XTB. – To jedna z tych decyzji, która zwiększa ryzyko, że bardzo wysoka inflacja utrwali się i RPP będzie musiała działać zgodnie z prawem, a jest zobowiązana do stabilizowania cen.

Wobec rządowych transferów socjalnych, które teoretycznie mają łagodzić skutki inflacji, pytanie o dalsze podwyżki stóp procentowych nie traci na aktualności, choć na molo w Sopocie prezes NBP sugerował już tylko jedną podwyżkę.

Znaleźliśmy się w sytuacji, gdy kolejne podwyżki stóp procentowych coraz bardziej stają się nieuniknione, a wyobrażenie, że podwyżka w październiku będzie ostatnia – coraz bardziej nierealne.

– Co najmniej w swych komunikatach z rynkiem RPP nie powinna zamykać drzwi przed wydłużeniem cyklu podwyżek stóp procentowych – ocenie dr Przemysław Kwiecień.

W optymistycznym scenariuszu obniżki stóp procentowych przed nami, ale w IV kwartale… przyszłego roku, chyba że zaistnieją jakieś wyjątkowe okoliczności i inflacja zacznie wcześniej spadać, na razie nie ma jednak powodów do takich prognoz.

PFR TFI: Polscy przedsiębiorcy mają apetyt na ekspansję zagraniczną

Podczas drugiego dnia XXXI Forum Ekonomicznego w Karpaczu, w Strefie PFR odbyła się debata „Wielka wyprzedaż na międzynarodowych rynkach – czy warto teraz rozwijać biznes za granicą? Między strategią a poszukiwaniem okazji inwestycyjnych”. Jej uczestnicy przyjrzeli się możliwościom ekspansji zagranicznej w sytuacji zwiększonej niepewności gospodarczej. Rozmawiali także o tym, jak przygotować firmę do rozwoju międzynarodowego, na jakich rynkach szukać okazji inwestycyjnych, a także jakie trendy i czynniki wziąć pod uwagę podczas planowania ekspansji zagranicznej. 

Przedsiębiorcy gotowi na ekspansję

Mimo dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości i niepewnych czasów przedsiębiorstwa stale wykazują zainteresowanie rozwojem poza granicami kraju.

– Tak naprawdę tylko podczas pierwszej fali pandemii, , odnotowaliśmy spadek liczby analizowanych projektów, jednak już końcówka 2020 roku przyniosła odbicie. W tym momencie zainteresowanie współpracą z Funduszem Ekspansji Zagranicznej wróciło do poziomu sprzed wybuchu pandemii – wyjaśnia Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych w PFR TFI, które zarządza funduszem.

Strategia na lata

W tej chwili przedsiębiorcy funkcjonują w okresie dużej niepewności, na którą składa się wiele czynników, takich jak m.in. otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne. Niemniej jednak należy pamiętać, że ta sytuacja jest jednocześnie źródłem interesujących okazji inwestycyjnych związanych m.in. z niższymi wycenami przedsiębiorstw.

– Mimo trudnych czasów, na które często zwracają uwagę przedsiębiorcy, pamiętajmy, że ekspansja zagraniczna stanowi element długoterminowej strategii firmy, dlatego patrzymy na nią w dłuższej perspektywie. Inwestycja w zagraniczną firmę jest więc zakupem na dekady, zaś trwający kryzys to krótkotrwałe turbulencje i ryzyka z nim związane powinny zostać zmitygowane w perspektywie dwóch lat – podkreślał Piotr Kuba.

Przełamywać bariery

W tej chwili przedsiębiorcy funkcjonują w okresie dużej niepewności, na którą składa się wiele czynników, takich jak m.in. otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne. Niemniej jednak ta sytuacja może być źródłem interesujących okazji inwestycyjnych, wyceny wielu przedsiębiorstw mogących być celem zagranicznych akwizycji są relatywnie niższe.

Marek Moczulski, prezes zarządu Unitop, podkreślał  potrzeby przedsiębiorców, którzy myślą o ekspansji. Jego zdaniem kluczowe znaczenie dla rozwoju międzynarodowego przedsiębiorstw mają jasne reguły, dostęp do finansowania oraz szybkość działania. Jednocześnie zaznaczył, jak istotne znaczenie dla powodzenia ekspansji zagranicznej ma strategia i jasno sprecyzowany cel takiej inwestycji, co wymaga długofalowego planowania, odwagi, a także zbudowania kompetencji w obszarze biznesu międzynarodowego.

Zdaniem panelistów trudne czasy powinny skłaniać przedsiębiorców do skorzystania z instrumentów, które pozwalają zmitygować część ryzyk i w ten sposób pomagają w przełamywaniu barier, na które napotykają na pewnym etapie rozwoju. Takim instrumentem jest Fundusz Ekspansji Zagranicznej, który współfinansując inwestycje zagraniczne polskich firm, przyjmuje na siebie część ryzyka związanego z ekspansją. W ten sposób pomaga umożliwia realizację projektów, które zwiększają wartość polskich firm.

Katarzyna Kowalska, wiceprezes zarządu KUKE, dodała, że jeśli ekspansja zagraniczna jest częścią strategii, dużo łatwiej jest wykorzystywać pojawiające się okazje inwestycyjne, ponieważ długoterminowo pozwala to z jednej strony znacznie mitygować ryzyka niestabilności gospodarczej, a z drugiej rozwijać się  na arenie międzynarodowej. Kluczem jest stabilna pozycja w Polsce i plan na to, co firma chce osiągnąć za granicą. Silna pozycja kapitałowa na rynku macierzystym zapewnia środki i zasoby do tego, aby pójść o krok dalej i rozpocząć ekspansję zagraniczną. Dlatego KUKE w ramach systemu wsparcia eksportu zabezpiecza finansowanie inwestycji już w Polsce, aby umożliwić ekspansję zagraniczną. Dzięki naszym gwarancjom banki mogą np. wielokrotnie zwiększyć skalę kredytowania swoich klientów.

Jest miejsce dla ekspansji

Dla wielu przedsiębiorców punktem wyjścia do planowania rozwoju poza rynkiem macierzystym jest identyfikacja atrakcyjnych kierunków ekspansji, które oferują korzystne warunki rozwoju dla oferowanych produktów, a te różnią się w zależności od sektora, w którym działa inwestor.

– Jak wynika z raportów dotyczących globalnego rynku bezpośrednich inwestycji zagranicznych, trzy najbardziej perspektywiczne sektory dla ekspansji zagranicznej to branża IT, sektor związany z szeroko rozumianą transformacją energetyczną oraz logistyka. Niemniej jednak z naszych obserwacji mogę zdecydowanie powiedzieć, że w każdej branży jest miejsce na to, aby realizować transakcje zagraniczne. Firmy niezależnie od sektora, w którym działają,  mogą postawić na rozwój na arenie międzynarodowej – zaznaczył Piotr Kuba.

O atrakcyjności inwestycyjnej poszczególnych krajów decyduje wiele czynników. Przedsiębiorcy, którzy poszukują nowych rynków, zazwyczaj zwracają uwagę m.in. na ogólną kondycję gospodarczą kraju, przyjazne regulacje prawne i podatkowe, ulgi i zachęty fiskalne dla przedsiębiorców, relacje ekonomiczne z innymi krajami czy wreszcie wielkość rynku i dostęp do wykwalifikowanej kadry.

– Jako PwC Polska wspólnie z PFR TFI i we współpracy z KUKE, opublikowaliśmy raport „Polskie inwestycje zagraniczne – nowe trendy i kierunki. Jak pandemia zmieniła rynek BIZ?”, w którym przedstawiliśmy ranking atrakcyjnych, choć nieoczywistych kierunków ekspansji zagranicznej dla polskich firm. Naszą główną intencją było zwrócenie uwagi przedsiębiorców na to, jakie kraje warto wziąć pod uwagę, myśląc o ekspansji. Na pierwszym miejscu w naszym rankingu znalazły się Indie, a następnie takie kraje jak Finlandia, Estonia, Izrael oraz Chile. Oczywiście decyzja o wyborze kierunku jest zawsze bardzo indywidualna, dlatego raport obejmuje także rankingi sektorowe – wyjaśnił Dionizy Smoleń, Partner PwC Polska.

Uczestnikami debaty, zorganizowanej przez PFR TFI, byli Piotr Kuba, członek zarządu ds. inwestycyjnych w PFR TFI, Katarzyna Kowalska, wiceprezes zarządu KUKE, Dionizy Smoleń, partner PwC Polska oraz Marek Moczulski, prezes zarządu Unitop. Panel dyskusyjny moderował Łukasz Korycki, Zastępca Redaktora Naczelnego Pulsu Biznesu.

Są szanse na cięcia stóp procentowych

Dokładnie tak jak mówi tytuł tego artykułu – prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział, że widzi szanse na obniżki stóp procentowych w przyszłym roku, jeśli będą temu sprzyjać okoliczności. Oczywiście, profesor Glapiński wskazał, że wciąż znajdujemy się w cyklu podwyżek i decyzje będą zależeć od publikacji danych, głównie inflacyjnych. Zdaniem szefa NBP na najbliższym posiedzeniu dyskutowane będą dwa scenariusze: podwyżka o 25 punktów bazowych oraz utrzymanie stóp bez zmian.

Jednocześnie warto wspomnieć, że zdaniem NBP szczyt inflacji miał nastąpić w sierpniu. Faktycznie nowy lokalny rekord inflacji powyżej 16% i spadek cen energii i ropy we wrześniu sugeruje, że inflacja może osłabić się od tego momentu. W takim wypadku możliwe jest, że Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na podwyżkę w październiku. Jeśli jednak inflacja pozostanie na niezmienionym poziomie lub wzrośnie jeszcze mocniej, najprawdopodobniej stopy sięgną 7% i będzie to szczyt obecnych podwyżek.

Zdecydowanie ciekawsze wydają się być jednak słowa dotyczące potencjalnych obniżek. Zdaniem prezesa taki scenariusz jest możliwy i będzie on w dużej mierze zależał od rządu, jak podejdzie do cen regulowanych energii. Jego zdaniem, jeśli ceny regulowane nie wzrosną i znajdą się pieniądze na dopłaty, inflacja mogłaby być zredukowana dodatkowo o 7 punktów procentowych, co stworzyłoby podstawy do obniżek stóp procentowych. Takie obniżki mogłyby mieć miejsce w IV kwartale przyszłego roku lub wcześniej, jeśli inflacja zaliczyłaby bardzo mocne spadki. W najlepszym scenariuszu szef NBP zakłada, że stopy mogłyby spaść nawet do zakresu 4-4,75%! Wydaje się jednak, że scenariusz braku podwyżek cen prądu jest praktycznie niemożliwy, dlatego warunki do obniżki stóp procentowych mogą być trudne do osiągnięcia. Co ciekawe złoty ostatecznie umocnił się po konferencji prasowej NBP, w szczególności do euro.

Warto wskazać, że w momencie, gdy RPP wygasza cykl podwyżek, EBC się dopiero rozkręca. Bank podniósł stopy o rekordowe 75 punktów bazowych i choć nadal zamierza reinwestować odsetki od zakupionych obligacji, wskazuje na konieczność dalszych podwyżek (zakłada jeszcze od 2 do 5 ruchów). Christine Lagarde twierdzi, że Bank jest daleko od stopy, która mogłaby sprowadzić inflację do celu, a to stwierdzenie bliskie komunikacji Fed i jakże obce niedawnej jeszcze retoryce EBC. Mimo to kurs EURUSD pozostaje poniżej parytetu i może być pod presją do czasu zmniejszenia napięć na europejskich rynkach energii.

Autor: Michał Stajniak, starszy analityk XTB

Corning otwiera w Polsce zakład produkcji światłowodów. Nowa fabryka jest jedną z największych w UE

Corning Incorporated (NYSE: GLW) oficjalnie otworzył dziś, zlokalizowany w Mszczonowie, nowy zakład produkcji włókien światłowodowych, który pozwoli zaspokoić rosnące zapotrzebowanie na szybkie połączenia sieciowe na terenie Unii Europejskiej i w sąsiadujących z nią regionach.

Należący do największych zakładów produkujących światłowowdy w Unii Europejskiej obiekt, to najnowsza z serii globalnych inwestycji Corning w produkcję światłowodów i kabli, o łącznej wartości ponad 500 milionów dolarów od 2020 roku, powstałych w odpowiedzi na rosnący popyt i duże zobowiązania wobec klientów.

Operatorzy sieci w Europie inwestują w rozbudowę sieci szerokopasmowych, aby zapewnić szybkie połączenia coraz większej liczbie osób i społeczności. Inicjatywy te, wraz z inwestycjami w sieć 5G i centra danych w chmurze, sygnalizują wczesną fazę dużej, wieloletniej fali wzrostu dla sieci opartych na włóknach światłowodowych, o praktycznie nieograniczonej przepustowości. Jako wynalazca niskostratnych włókien optycznych i światowy lider w pasywnej komunikacji optycznej, Corning ma więc wyjątkowe możliwości, aby wspierać rozbudowę tych sieci.

Nowy zakład produkcyjny Corning w Mszczonowie będzie miał uprzywilejowany dostęp do talentów dzięki wykwalifikowanej sile roboczej i szkoleniom technicznym, które są dostępne w okolicach Warszawy. Łącznie z 250 pracownikami nowego zakładu liczba osób zatrudnianych przez Corning w Polsce przekroczyła 3000. Bieżąca inwestycja jest owocem 20-letniej historii udanej produkcji Corning w tym regionie Europy, a zarazem jej rozszerzeniem, jako że Corning już od dłuższego czasu produkuje kable światłowodowe i komponenty łączności w swoim kampusie w pobliskim Strykowie.

„Składamy firmie Corning gratulacje z okazji otwarcia tego zaawansowanego zakładu produkcji włókien światłowodowych, które stanowią kręgosłup Internetu” – powiedział Józef Kurek, burmistrz Mszczonowa. „Dzięki światłowodom, które Corning będzie produkował w Mszczonowie, szybkie połączenia dotrą do większej liczby osób i większej liczby społeczności w Europie. Cieszymy się, że wprowadzając swoje innowacje w życie, Corning jeszcze raz postawił na utalentowanych pracowników naszego regionu.”

Corning rozszerza również zdolności produkcyjne w Stanach Zjednoczonych, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na połączenia szerokopasmowe w Ameryce Północnej. W sierpniu koncern ogłosił, że otworzy zakład produkcji kabli światłowodowych koło Phoenix w stanie Arizona. Rozbudowa zakładu produkcji przewodów w Karolinie Północnej, która została ogłoszona w zeszłym roku obecnie nabiera tempa. Poprzez dodanie nowych możliwości produkcji włókien optycznych w Polsce, Corning będzie w stanie zwiększyć dostawy i produkcję ze źródeł lokalnych, aby obsłużyć globalne rynki i zaspokoić rosnący popyt.

„Corning pragnie rozszerzyć swoją działalność w zakresie produkcji włókien światłowodowych w Europie, gdzie nasi klienci przyspieszają swoje inwestycje w sieci przyszłości” – powiedział prezes i dyrektor generalny Corning, Wendell P. Weeks. „Od sieci szerokopasmowych, przez 5G, po chmury obliczeniowe, wszystkie sieci jutra zależą od światłowodów. Nowy zakład w Mszczonowie umożliwi nam skutecznie obsługiwanie naszych klientów w Europie i poza nią, w okresie rekordowego popytu. Doceniamy wsparcie, jakie uzyskaliśmy ze strony władz państwowych i lokalnych oraz poświęcenie i zaangażowanie naszych wykwalifikowanych pracowników.”

Zielona transformacja w transporcie drogowym – czy Polska jest na nią gotowa?

Zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych w sektorze samochodów dostawczych o 55 % do 2030 roku i zakończenie 2035 z zerową emisją GHG – takie cele stawia przed transportem drogowym pakiet reform Fit for 55, dążący do radykalnych zmian w zakresie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zmiany to konieczność, ale czy branża TSL będzie w stanie sprostać tak wyśrubowanym wymaganiom? Na to pytanie odpowiada Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna.

Pakiet Fit for 55 to zestaw aktów prawnych stworzony przez Komisję Europejską, których celem jest osiągniecie przejściowego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych na poziomie 55 % do 2030 roku. Oznacza to zmianę prawa we wszystkich sektorach gospodarki emitujących CO2, obejmującą reformę aktualnego systemu handlu emisjami. Jedną z kluczowych jest objęcie uprawnieniami do emisji CO2 nowych sektorów gospodarki, w tym transportu lądowego, dla którego stworzono odrębny system handlu – ETS 2. Co istotne, w tym systemie nie będzie certyfikatów darmowych, a jedynie odpłatne. Konsekwencje są oczywiste – „brudny” transport stanie się jeszcze droższy, co ma zmobilizować sektor do proekologicznych zmian.

Niechlubny lider w dziedzinie zanieczyszczeń

Decyzja o objęciu kolejnych gałęzi transportu regulacjami pakietu Fit for 55 nie dziwi. Zgodnie z danymi przytaczanymi przez Parlament Europejski, transport jest jedynym sektorem, który zwiększył emisję gazów cieplarnianych w ciągu ostatnich trzydziestu lat, i to o ponad jedną trzecią. Ogółem odpowiada on za ok. 1/4 całkowitej emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej, z czego – według wyliczeń Europejskiej Agencji Środowiska za rok 2019 – ponad 70% przypada na transport drogowy. Dla porównania transport lotniczy, już objęty systemem ETS, w tym samym okresie odpowiadał za 13,4 proc. ogółu emisji, natomiast kolejowy wygenerował zaledwie 0,4 proc.

Kiedy więc zmiany wejdą w życie? Ich ostateczny kształt teraz jest w rękach państw członkowskich wspólnoty, które muszą je zaakceptować:

– Parlament Europejski wsparł zawarte w pakiecie cele, co otwiera pole do negocjacji jego zapisów z krajami UE, które mają potrwać do 2024 roku. Można więc liczyć na modyfikacje założeń nowych przepisów, ale zmiany są nieuchronne – mówi Maciej Maroszyk, Dyrektor Operacyjny w TC Kancelaria Prawna i dodaje – Z niecierpliwością czekamy też na dalsze informacje dotyczące funkcjonowania systemu ETS 2 i jego realnych konsekwencji dla branży TSL. A czasu jest niewiele – zgodnie z przewidywaniami, nowy system handlu emisjami ma wejść w życie 1 stycznia 2025 roku.

Marząc o BEV-ie

Czy całkowite przekształcenie flot ze spalinowych na bardziej przyjazne środowisku jest możliwe do 2035 roku? Na tę chwilę ten cel wydaje się trudno osiągalny w Polsce, z kilku przyczyn. Pierwszą jest fakt, że auta zasilane paliwami alternatywnymi to wciąż nisza – ich udział w krajowym rynku motoryzacyjnym nie przekracza 2 proc., z czego większość stanowią samochody osobowe. Jak podaje Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, w 2021 roku po polskich drogach jeździło zaledwie 1800 elektrycznych aut ciężarowych, w stosunku do ponad 40 tys. osobowych.

Wyzwaniem nadal pozostają zasięgi aut elektrycznych, choć sytuacja z roku na rok się poprawia. Jeszcze w 2017 roku samochód z napędem BEV (czyli w pełni elektryczny) był w stanie przejechać maksymalnie 280 km na jednym ładowaniu, obecnie – nawet ponad 500 km, a ten wynik z pewnością będzie się poprawiał. Maciej Maroszyk z TC Kancelaria Prawna zwraca uwagę, że warunkiem powodzenia zielonej transformacji jest również zwiększenie liczby ogólnodostępnych punktów ładowania – Poprawa ich dostępności jest kluczowa dla przepustowości i sprawności transportu drogowego. Mądre planowanie przewozów uwzględniające te zmienne wpływa na ich efektywność, również ekologiczną, bo mniej pustych kilometrów to niższa emisja CO2.

Warto też mieć na uwadze, że Polska, obecny lider transportu drogowego w Europie, jest na szarym końcu kontynentu, gdy mowa o popularności aut elektrycznych. Pod tym względem ustępujemy większości naszej bezpośredniej konkurencji w tym sektorze, w tym w Hiszpanii, Rumunii czy Łotwie.

Konkurencja na torach

Zielona transformacja w transporcie drogowym to konieczność płynąca nie tylko ze zmian prawnych. Jej brak grozi polskim przewoźnikom utratą kluczowej pozycji w branży. Gdy mowa o liczbie przewożonych ładunków, obecny status transportu drogowego jest niezagrożony, jednak pod względem norm emisyjnych transport kolejowy ma szansę wysunąć się na pozycję lidera. Jego znaczenie może wzrosnąć w kolejnych latach ze względu na znacznie niższą emisyjność. Zgodnie z danymi Europejskiej Agencji Środowiska, transport kolejowy już teraz generuje aż 9 razy mniej gazów cieplarnianych na tono-kilometr w porównaniu z transportem drogowym. Zdecydowanie łatwiej będzie mu więc dostosować się do nowych, bardziej restrykcyjnych norm emisji GHG.

Już teraz obserwujemy także wzrost popularności transportu intermodalnego, w którym oszczędna energetycznie kolej stanowi kluczowe ogniwo, zwłaszcza na długich trasach.

Zielona flota w praktyce

Niezależnie od tego, czy wyznaczone przez UE cele uda się osiągnąć, 2035 rok będzie kresem ery flot spalinowych. Po tej dacie sprzedaż samochodów zasilanych konwencjonalnie nie będzie możliwa. Nie trzeba, a co więcej, nie warto czekać ze zmianami we flotach do tego momentu, zwłaszcza że producenci aut ciężarowych wychodzą naprzeciw trendowi zerowych emisji.

Volvo Trucks już teraz oferuje samochody z napędem elektrycznym i zasilane biopaliwami, a do 2030 roku chce wprowadzić na rynek modele wytwarzające energię elektryczną z wodoru. Samochody napędzane wodorem są najczystsze i najbardziej efektywne, ale wprowadzenie ich do powszechnego użytku to nadal pieśń przyszłości, biorąc pod uwagę, że na tę chwilę na terenie Polski mamy zaledwie kilkanaście stacji wodorowych. Bardzo dynamicznie swoją ofertę elektryków rozwija Scania. W czerwcu 2022 firma poinformowała o planach wprowadzenia zero emisyjnych samochodów ciężarowych nowej generacji o dopuszczalnej masie całkowitej do 62 ton z przeznaczeniem na regionalne trasy długodystansowe. Ich produkcja ma się rozpocząć pod koniec 2023 roku. Z kolei w roku 2024 na rynek trafią premierowe, ciężarowe „elektryki” marki MAN Truck & Bus z napędem BEV. Pierwsze testy w warunkach drogowych przejdzie również premierowy model ciężarówki MAN napędzanej wodorem, której projekt wspierają władze Bawarii.

Rewolucja nie nadciąga – ona już tu jest. Carlsberg w Szwajcarii, Enride w Szwecji czy DHL w Polsce to przykłady tylko kilku firm, które już teraz dynamicznie rozwijają w pełni elektryczne floty.

– Zaostrzenie prawa unijnego zmusi sektor TSL do zmian, które już stają się jego udziałem, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość – przekonuje Maciej Maroszyk, Operational Director w TC Kancelaria Prawna – Pozostaje nam liczyć na to, że krajowa i międzynarodowa infrastruktura nadąży za tempem zmian i umożliwi zieloną transformację w transporcie jak najszybciej.

Stopy procentowe rosną

Wzrost stóp procentowych to jedno. Należy jednak pamiętać, że bazą dla kredytów jest WIBOR, a ten pomimo podwyżki stóp stoi dzisiaj w miejscu. Nie znaczy to oczywiście, że zawsze tak będzie.

Rada bez niespodzianki

Wczoraj podniesiono stopy procentowe o kolejne ćwierć punktu procentowego. Wynoszą one obecnie 6,75%. Mowa oczywiście o głównej stopie referencyjnej. Taka decyzja nie była zaskoczeniem dla rynków. Owszem, trochę się na nich działo, co zrozumiałe, ale tutaj też trzeba dodać specyfikę polskich decyzji RPP. Nigdy nie wiadomo, o której godzinie padnie werdykt. W tym miesiącu była to godzina 15:20, w związku z czym jeszcze były to godziny regularnej pracy rynków. O tej porze na rynki trafiały już jednak dane z USA i to chyba im należy przypisywać zmienność kursów walut. Dzisiaj o 15:00 konferencja prasowa prezesa. Może nie dowiemy się z niej tak precyzyjnych prognoz, jak ze słynnego już wywiadu na molo w Sopocie, gdzie prezes zapowiedział w lipcu owe 0,25%, ale z pewnością jest to potencjalnie najważniejszy sygnał z Polski dla rynków w najbliższym czasie.

Silny dolar nie szkodzi USA

Wczoraj poznaliśmy dane z bilansu handlowego USA. Deficyt spadł z 80,9 mld USD na 70,7 mld. Ważniejszy jest jednak powód. W czasie, gdy symbolicznie, bo o 0,5 mld USD, wzrósł eksport, wyraźnie spadł import. Oznacza to, że gospodarka amerykańska przygotowując się na recesję, w dalszym ciągu produkuje, a nie wymienia towary na tańsze substytuty zza granicy. Wydawać by się mogło, że to dobry sygnał dla amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy rozpoczęli jednak od tego momentu wyprzedaż dolara. Tłem dla tego ruchu był wzrost oczekiwań względem wzrostu stóp procentowych w USA. W rezultacie wczoraj podobnie jak przez większość ostatnich dni dolar przeskoczył na jakiś czas do poziomu, gdzie był słabszy od euro.

Kanadyjczycy podnoszą stopy

Bank Kanady ogłosił wczoraj zgodnie z oczekiwaniami podwyżkę stóp procentowych o 0,75 punktu procentowego. W rezultacie stopy wynoszą tam już 3,25%. Nie jest to powalająca wartość, ale inflacja wynosi tam 7,6%, co pokazuje, że problem nie jest tak palący jak w Polsce. Kanadyjczycy tą decyzją starają się również utrzymać pewną równowagę względem USA, które najprawdopodobniej podniosą swoje stopy procentowe o podobną wartość.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:15 – Strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Firma Morele zmodernizowała swoje centrum logistyczne za ponad 20 mln złotych

Wdrażanie nowego systemu do obsługi zamówień w sklepie internetowym Morele trwało prawie trzy miesiące i nie miało wpływu na wysyłkę zakupów do klientów. Całkowity koszt inwestycji przekroczył 20 mln złotych, a jej najważniejszą częścią był zakup zautomatyzowanego systemu przechowywania produktów znajdujących się w ofercie Morele.

Modernizacja centrum logistycznego rozpoczęła się na początku czerwca br. i była prowadzona etapami. Prace rozpoczęły się od aranżacji wolnej powierzchni pod nowy system oraz przygotowania instalacji elektrycznej. W kolejnej fazie przy współpracy z firmą Element Logic nastąpiło wdrożenie systemu Autostore pozwalającego na magazynowanie produktów ułożonych w plastikowych pojemnikach, które za pomocą robotów dostarczane są pracownikowi kompletującemu zamówienia.

W kolejnym etapie inwestycji automatyczne składowanie za pomocą przenośników zostało połączone z rozwiązaniami, które firma już od dawna wykorzystywała w swoim centrum logistycznym, czyli m.in. z maszyną do pakowania, maszyną do naklejania listów przewozowych i sorterem. Zanim nowy system zaczął wspierać obsługę zamówień, przeprowadzone zostały testy, które nie wykazały znaczących błędów w jego funkcjonowaniu.

System, który od niedawna posiadamy w naszym centrum logistycznym, pod względem technologicznym należy do światowej czołówki, o czym świadczy to, jak często jest wdrażany w różnych logistykach. Cieszymy, że to standardowe rozwiązanie jest sterowane przez dostosowany do naszych potrzeb system MFC oraz wyposażone w zaprojektowane przez nas narzędzia z zakresu ergonomii pracy. W tej inwestycji chcieliśmy dopracować każdy szczegół, dlatego wszystkie elementy były testowane na makietach przez kadrę menadżerską oraz pracowników, aż do uzyskania zadowalającego efektu. W trakcie wdrażania projektu największym wyzwaniem było prowadzenie prac modernizacyjnych
w taki sposób, aby nie wpływały one negatywnie na proces realizacji zamówień. Ostatecznie udało nam się to osiągnąć m.in. poprzez odpowiednie zaplanowanie prac. Cały zespół z naszego centrum logistycznego był zaangażowany w projekt już na etapie planowania, dzięki czemu w trakcie uruchomienia systemu doskonale się rozumieliśmy, wiedzieliśmy co należy poprawić i jak rozwiązywać problemy, które mogliśmy napotkać. Duże znaczenie miało tu również wsparcie dostawców poszczególnych elementów, na które zawsze mogliśmy liczyć
mówi Mateusz Kapusta, Dyrektor logistyki w Morele.

Inwestycja kosztowała Morele ponad 20 mln złotych, jej najważniejszą częścią był zakup systemu Autostore. Co ciekawe, firma zapowiada, że to nie koniec nowości, które
w najbliższym czasie zostaną wdrożone w jej centrum logistycznym, część z nich jest już testowana.

Morele poprzez modernizację chcą jeszcze efektywniej obsługiwać swoich klientów
i współpracujących z firmą sprzedawców.

Spadek cen ropy naftowej poprawił nastroje na rynkach akcji

Wczorajszy silny – ponad 5 proc. – spadek cen kontraktów na ropę naftową do najniższych poziomów od przełomu stycznia (WTI)-lutego (Brent) chyba poprawił nastroje panujące na amerykańskim rynku akcji, gdzie główne indeksy odbiły się od swoich 1,5 miesięcznych minimów i dosyć silnie zwyżkowały (S&P 500 +1,83 proc., DJIA +1,4 proc., Nasdaq Composite +2,14 proc.).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii najsilniejszy wzrost notował dziś japoński Nikkei 225 (+2,31 proc.). Na pozostałych giełdach tego regionu również przeważały zwyżki, a spadały dziś jedynie chińskie indeksy i filipiński PSEi

Europejskie giełdy otworzyły się dziś na zielono (DAX +0,71 proc., CAC 40 +0,61 proc. ok. godz. 9:20). „Tradycyjnie” ostatnio swój nowy historyczny rekord osiągnął turecki XU100.
Swą ostatnią słabość próbowała również przełamać GPW. Ok. godz. 9:35 lekko rosły wszystkie główne indeksy GPW (WIG-20 +0,38 proc.). Wśród składników sWIG-20, który nadal próbował bronić poziomu wsparcia wyznaczanego przez minima z lutego i lipca, na najwyższy poziom od 2013 roku wyszedł dziś kurs akcji Bumechu. Na swe nowe cykliczne minima wyszły natomiast kursy akcji spółki Serinus.

Po wyjściu wczoraj na najwyższy poziom od 2,5 miesiąca dziś rano lekko spadała rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA. Od lekkich spadków rentowności rozpoczęły dzisiejszy dzień 10-latki w krajach UE.

Wczoraj o prawie 10 proc. spadła cena kontraktów na brytyjski gaz notowanych na ICE, ale na razie nie osiągnęła poziomów niższych niż te sprzed 3 dni. Podobnie silnie potaniały wczoraj kontrakty na gaz notowane na rynku w Holandii. Cena kontraktów na gaz ziemny w USA notowanych na NYMEX-ie, która spadła wczoraj do najniższego poziomu od prawie miesiąca, dziś ok. godz. 9:15 spadały o 0,42 proc. Kontrakty na ropę naftową drożały dziś rano o ok. 0,5 proc. Rosły dziś rano również ceny kontraktów na metale szlachetne (złoto +0,14 proc., srebro +1,06 proc., platyna +1,59 proc., pallad +1,07 proc.) oraz miedź (+1,47 proc.). Po spadku o łącznie ok. 30 proc. w stosunku do poziomu sierpniowego rekordu cena kontraktów na prawa do emisji dwutlenku węgla w UE znalazły się wczoraj na najniższym poziomie od marca.

Kurs EUR względem amerykańskiego dolara powrócił wczoraj powyżej parytetu z poziomu niższego niż 0,98. Dziś rano kurs EUR/USD minimalnie spadał – -0,1 proc. ok. godz. 9:05 – znów trafiając tuż poniżej poziomu parytetu. W sposób rzadko w ostatnich dniach obserwowany USD nie ustanawiał dziś swych nowych cyklicznych maksimów w stosunku do innych ważniejszych walut.

Polski złoty lekko słaba w stosunku zarówno do euro (EUR/PLN + 0,18 proc. ok. godz. 9:05) jak i amerykańskiego dolara (USD/PLN +0,27 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara wrócił wczoraj powyżej poziomu 19000 USD i dziś rano również pomimo spadku o 0,64 proc. ok. godz. 9:00 nadal przebywał ponad tym poziomem.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Wynagrodzenia 2022 – oczekiwania Polaków

Blisko połowa pracujących Polaków deklaruje, że poziom ich wynagrodzenia wzrósł w ciągu ostatniego kwartału ponad dwukrotnie więcej niż na początku 2022 roku. Również ponad dwukrotnie zmalał odsetek pracowników, którym zmniejszono wynagrodzenia. Jednocześnie aż co czwarty Polak spodziewa się wzrostu dochodów, a co piąty szacuje, że ich wysokość pozostanie bez zmian. Oczekiwania są mniej optymistyczne niż na początu roku, ale nadal wysokie, zważywszy na niepewną koniunkturę i coraz częściej zauważane przez ekonomistów spowolnienie gospodarcze. O niepewności Polaków świadczy rosnący odsetek spodziewających się obniżenia pensji, wynoszący obecnie 8,3 proc. wynika z badania „Wynagrodzenia 2022. Oczekiwania Polaków”, zrealizowanego w sierpniu br. na zlecenie Gi Group.

W badaniu przeprowadzonym przez ARC Rynek i Opinia w sierpniu 2022 roku na zlecenie Gi Group prawie połowa pracujących Polaków wskazywała, że poziom ich wynagrodzenia wzrósł w ciągu ostatniego kwartału ponad dwukrotnie więcej niż w styczniu 2022, przy czym częściej wskazywali na to mężczyźni niż kobiety[1]. W styczniu br. podwyższenie pensji dotyczyło 21 proc. badanych, w sierpniu było to już 49 proc. Jednocześnie z 23 proc. do 9 proc. zmalał odsetek pracowników, którym zmniejszono wynagrodzenia. Z badania Gi Group wynika również, że w przypadku 42 proc. nie uległo ono zmianie, podczas gdy w styczniu br. było to 56 proc.

Pensje w górę czy w dółPensje w górę czy w dółPensje w górę czy w dół
Obniżenia pensji doświadczyli w największym stopniu pracownicy z regionu województwa mazowieckiego (11 proc.), w najmniejszym zaś z regionu wschodniego (8 proc.). Podwyższenie wynagrodzenia deklarowali przede wszystkim pracujący w regionach zachodnich (południowo-zachodnim: 51 proc. oraz północno-zachodnim: 52 proc.). ­Najrzadziej wzrost wynagrodzenia deklarowali pracownicy z regionu południowego (45 proc.) oraz centralnego (46 proc.).Pensje w górę czy w dół 4

– Przedsiębiorcy działają obecnie w wyjątkowo  trudnych warunkach. 72 proc. firm twierdzi, że pogorszyły się warunki prowadzenia biznesu (badanie Konfederacji Lewiatan). Po zawirowaniach wywołanych pandemią COVID-19 oraz atakiem rosyjskim na terytorium Ukrainy, firmy stawiają obecnie czoła zwiększającym się kosztom działalności, w tym wzrostom kosztów energii. Ten stan niepewności co do przyszłości rozwoju sytuacji na rynku prowadzi do większej zachowawczości, szczególnie w przypadku decyzji dotyczących kosztów. Tę zwiększoną ostrożność pracodawców potwierdzają dane GUS,  w których średnio ponad ¾ pracodawców nie rozważa dalszego zwiększania zatrudniania. Jesień, kiedy kształtują się perspektywy wynagrodzeń  na kolejny rok, będzie trudnym okresem w firmach. Z jednej strony zauważalna jest utrzymująca się presja ze strony pracowników na wzrost wynagrodzeń, a  z drugiej – ograniczona przestrzeń przedsiębiorstw na dalsze podwyżki – komentuje Robert Lisicki, Dyrektor Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan.

Mniejsze oczekiwania płacowe

W sierpniu br. na podwyżkę pensji liczyło 42 proc. zatrudnionych, a dokładnie połowa z nich (50 proc.) na utrzymanie jej wysokości. Jednocześnie aż 8,3 proc. spodziewało się jego obniżenia.Pensje w górę czy w dół 4

Trudna sytuacja spowodowana wojną w Ukrainie oraz wysoka inflacja znacząco wpłynęły na zmniejszenie oczekiwań pracowników w kontekście wzrostu ich wynagrodzeń. W styczniu br. podwyżek spodziewała się ponad połowa (54,5 proc.) badanych, w kwietniu br. odsetek ten spadł do 41 proc. i utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Wyższy odsetek pracujących spodziewa się natomiast utrzymania dotychczasowej wysokości pensji (29,1 proc. w styczniu 2022 vs. 49,7 proc. w sierpniu 2022). Zauważalnie wzrósł natomiast odsetek obawiających się spadku dochodów (z 2,9 proc. w styczniu 2022 do 8,3 proc. w sierpniu 2022).

– Pracujący Polacy mniej optymistycznie niż w styczniu tego roku, ale nadal z nadzieją, patrzą na przyszłość swoich zarobków. Warto jednak zwrócić uwagę na zmianę trendu. Podobnie jak dwa lata temu, odsetek liczących na wzrost pensji jest niższy niż spodziewających się ich utrzymania, co oznacza, że Polacy zdają sobie sprawę z niepewności koniunktury oraz ograniczeń i trudności, jakim muszą sprostać firmy. Na podwyżkę mogą liczyć przede wszystkim specjaliści, których brakuje, osoby o rzadkich kompetencjach – zauważa Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group Temporary & Permanent Recruitment.Pensje w górę czy w dół 4

Wśród przewidujących podwyżkę pensji przeważają osoby w wieku 25-34 lat (53 proc.), a istotnie rzadziej osoby w wieku 44-65 lat (36 proc). Co ciekawe, wzrostu wynagrodzenia częściej oczekują mężczyźni (47 proc.) niż kobiety (36 proc.). Nie ma natomiast znaczących różnic w zależności od poziomu wykształcenia, choć osoby z wyższym wykształceniem nieco częściej spodziewają się zmniejszenia dochodów.Pensje w górę czy w dół 7

W kontekście miejsca zamieszkania podwyższenia pensji oczekują najczęściej mieszkańcy wsi i miast do 19 tys. mieszkańców oraz miast między 100 a 199 tys. mieszkańców. Są to głównie pracownicy z regionu wschodniego (49 proc.), rzadziej natomiast z regionu północnego (36 proc.) czy  województwa mazowieckiego (37 proc.).Pensje w górę czy w dół 7

– Na wzrost wynagrodzeń składają się dwa główne czynniki: nadal wysokie zapotrzebowanie na pracowników przy rekordowo niskim bezrobociu oraz wysoka inflacja na poziomie przekraczającym 15 proc. Dynamika wzrostu pensji w najbliższych miesiącach najprawdopodobniej jednak osłabnie.  Firmy dochodzą już do granic swoich możliwości. Rosnące ceny energii i większości produktów sprawiają, że ponoszone przez nie koszty są coraz wyższe. Jednocześnie liczba publikowanych ofert pracy od kilku miesięcy spada, pracodawcy dużo ostrożniej podejmują decyzje o zatrudnieniu. Z drugiej strony pracownicy są mniej skłonni do zmiany pracy, obserwujemy wyhamowanie rotacji pracowników. To wszystko może osłabić presję wynagrodzeniową w Polsce – komentuje Agnieszka Zielińska, Dyrektor Polskiego Forum HR.

# # #

O badaniu. Badanie zrealizowane przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Gi Group, metodą CAWI (samodzielnie wypełniana ankieta online) na panelu badawczym epanel.pl, administrowanym przez ARC Rynek i Opinia na próbie reprezentatywnej dla populacji Polski N=1100, K i M 18-65 lat, w sierpniu 2022 r.

Link do raportu z badań: https://www.pl.gigroup.com/raporty/raport-wynagrodzenia-2022/

[1] Według najnowszych danych GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w lipcu 2022 r., w porównaniu z lipcem 2021 r., było wyższe o 15,8 proc. Względem czerwca 2022 r. wzrosło ono o 3,4 proc.

GfK: nastroje konsumenckie w Polsce mocniej w dół

Sierpień br. był kolejnym miesiącem, w którym wskaźnik barometru nastrojów konsumenckich w Polsce wyraźnie zmniejszył swoją wartość. Po raz ostatni słabsze nastroje nad Wisłą zanotowano w miesiącu wybuchu pandemii – marcu 2020 roku. Lekkie odbicie nastąpiło w przypadku średniej dla Unii Europejskiej, gdzie po wielomiesięcznej serii spadków, barometr poprawił notowania.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w sierpniu br. -19,2 i spadł o 3,7 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. To największy spadek w relacji miesiąc do miesiąca odnotowany w naszym kraju w 2022 r. Dla porównania na terenie całej Unii Europejskiej średnia dla barometru wynosi już -26, co jest wynikiem nieznacznie lepszym niż w lipcu, gdy wskaźnik zanotował niechlubny rekord, znajdując się na najniższym poziomie w historii.

Według badań GfK w sierpniu spadły wszystkie kluczowe składniki barometru – gorszy wynik odnotowano zarówno w zakresie bieżącej oceny sytuacji ekonomicznej, jak i prognoz na przyszłość.Barometr GfK wykres_08_2022

Inflacja rośnie szybciej niż prognozy ekspertów a nadchodząca aura wzmaga dyskusje i obawy wokół cen energii i kosztów ogrzewania. Coraz więcej konsumentów zdaje sobie sprawę, że kryzys nie jest przejściowy. Wręcz przeciwnie – może trwać przez kolejne lata i negatywnie wpływać na realizację nawet podstawowych potrzeb gospodarstw domowychmówi Artur Noga-Bogomilski, Head of Market Intelligence w GfK.

W sierpniu br. dodatnie nastroje konsumenckie dotyczyły tylko jednej, najmłodszej grupy wiekowej (15-22 lata), w której mocno wrosła większość kluczowych składników oceny. Najniższy wskaźnik
(-31,1), ze znaczną różnicą względem pozostałych i najwyższym spadkiem w relacji miesiąc do miesiąca, dotyczył zaś grupy najstarszej, czyli osób które przekroczyły 60 rok życia. Zgodnie z danymi gromadzonymi przez GfK, niezmiennie wraz ze wzrostem wieku, wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce osiąga proporcjonalnie niższy poziom.

W przypadku podziału na płeć wyniki dla mężczyzn i kobiet okazały się bardzo zbliżone. Większe dysproporcje możemy zaobserwować w przypadku różnych poziomów wykształcenia. W sierpniu br. najsłabsze nastroje konsumenckie dotyczyły grupy osób z wykształceniem średnim (-21,9). Po raz pierwszy od wielu miesięcy okazały się one niższe w zestawieniu z grupą posiadającą dyplom studiów. Dla porównania wśród osób z wykształceniem podstawowym, wskaźnik osiągnął poziom
-13,4.

Warty uwagi jest również fakt, że znaczących różnic w nastrojach konsumenckich nie widać w przypadku podziału na miejsce zamieszkania – podobne wskaźniki GfK odnotowało zarówno na wsi (-22,2), jak i największych miastach (-22,7).

W sierpniu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:Barometr_GfK_08_2022

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 5-10 sierpnia 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Czy stopy procentowe wzrosną?

Wzrost o 0,25% to nie jest coś, co zrewolucjonizuje rynek. W przypadku kredytu jest to dodatkowe około 15 zł do wysokości raty. O ile oczywiście ją płacimy, a nie jesteśmy w trakcie wakacji kredytowych.

Decyzja RPP już dzisiaj

Posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej powinno przynieść dzisiaj podwyżkę stóp procentowych z 6,5% na 6,75%. Jest to, biorąc pod uwagę 16,1% inflacji w sierpniu raczej symbol niż realne działanie. No, chyba że ktoś wierzy, że w kraju, w którym w ciągu 5 miesięcy obywatele nie zapłacą 4 rat kredytów hipotecznych, inflacja szaleje, presja na wzrost płac trwa, a głowa państwa rozważa 15 emeryturę, to wystarczy. Jest to jednak już wtedy znacznie bardziej kwestia wiary niż argumentów. Nie można wykluczyć, że niespodzianką będzie jednak konferencja prasowa prezesa NBP. Jeżeli utrzymane zostaną prognozy tej instytucji, to inflacja powinna dalej rosnąć, a to powinno wymusić podwyżki. Dzisiaj po samej decyzji, o ile pojawi się wzrost o 0,25 punktu procentowego, nie należy spodziewać się silnych zmian na walutach. Brak podwyżki powinien osłabić z kolei złotego.

Kryptowaluty szukają dna

Rosnące stopy procentowe nie sprzyjają napływowi kapitału na giełdy. Mowa tutaj zarówno o giełdach akcyjnych jak i kryptowalutowych. Wielu inwestorów ucieka z nich bowiem w stronę stabilniejszych aktywów o pewnym zysku. Zysk ten jednak nie wygrywa z inflacją. Z drugiej strony lepszy mniejszy zysk niż strata. To właśnie ta logika wyciąga obecnie z giełd kolejne środki. Wczorajsza przecena na kryptowalutach spowodowała, że bitcoin jest już najtańszy od czerwca tego roku. Jeżeli przebije te poziomy, będzie najtańszy od 2020 roku.

Dolar z kolejnymi rekordami

Wczorajsze niejednoznaczne dane zostały na rynkach zinterpretowane jako korzystne dla dolara. Okazuje się, że dobry raport ISM dla usług okazał się ważniejszy niż zły raport PMI dla… usług. Tak, tego samego dnia opublikowano raporty o optymizmie wśród z grubsza tej samej grupy badanej i jest on diametralnie różny. Winna jest oczywiście metodologia i próba dobrana, ale sam fakt jest mocno zastanawiający. Nie zmienia to faktu, że wczoraj dolar ustanowił kolejne najwyższe poziomy względem euro od 20 lat.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego,
16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Samochodów i konsoli nie zabraknie – magazyny chipów się wypełniają

Brak chipów, który w zeszłym roku powodował poważne perturbacje w światowej gospodarce, został już przezwyciężony. Rosnąca inflacja i recesja ograniczają wydatki konsumentów na elektronikę i samochody, do których trafia większość produkowanych mikroprocesorów. Po boomie w pandemii, branżę czeka teraz kilka trudniejszych kwartałów.

Jeszcze 12 miesięcy temu, na ustach wszystkich był powszechny brak chipów – mikroprocesorów potrzebnych do funkcjonowania praktycznie wszystkich urządzeń elektronicznych. Najbardziej cierpiał przemysł samochodowy, który z tego powodu był zmuszony wstrzymywać produkcję. Bardzo trudno było także kupić konsolę do gier czy zaawansowane karty graficzne do komputerów. Teraz sytuacja się odwróciła: popyt na procesory spada, a jednocześnie rosną ich zapasy.

Światowa sprzedaż mikroprocesorów ma wartość 630 miliardów dolarów rocznie. Procesory są wykorzystywane głównie w elektronice użytkowej i przedmiotach sprzedawanej konsumentom, tylko 12 proc. światowego popytu trafia do urządzeń przemysłowych. Blisko 31 proc. Ze światowej produkcji jest wykorzystywana w komputerach. Dokładnie tyle samo trafia do telefonów i branży telekomunikacyjnej. Przemysł samochodowy odpowiada natomiast za 12 proc. światowego popytu. I to właśnie znaczny wzrost popytu na produkty konsumenckie, był źródłem boomu w okresie pandemii. Teraz te same przyczyny wywołały stagnację, bowiem konsumenci odczuwając skutki rosnącej inflacji i nadchodzącej recesji, ograniczają swoje wydatki na zakupy. Dotyczy to praktycznie całego świata, w tym także Azji, która wykorzystuje 60 proc. światowej produkcji mikroprocesorów (z wyłączeniem Japonii).

Problemy branży odbijają się na notowaniach poszczególnych spółek, które nie uczestniczyły w ostatnim mocnym wzroście cen spółek technologicznych i znajdują się wśród najgorzej radzących sobie spółek w tym roku. Na przykład NVIDIA ogłosiła wyniki za drugi kwartał znacznie poniżej oczekiwań. Ostrzegła także inwestorów, że wyniki w kolejnych okresach także będą poniżej wcześniejszych prognoz. Branży nie pomagają też napięcie polityczne na linii Pekin-Waszyngton związane z Tajwanem, gdzie znajdują się fabryki firmy TSMC (Taiwan Semiconductor).

Wsparciem dla amerykańskich producentów procesorów jest natomiast uchwalona przez Kongres ustawa „The CHIPS and Science Act”. Przewiduje ona pomoc o wartości 53 miliardów. dolarów, by ułatwić im konkurencję z chińskimi producentami. Ma także zwiększyć produkcję chipów w samych Stanach Zjednoczonych, by stały się one mniej zależne od zagranicznych dostawców. Głównym mechanizmem jest 25 proc. odpis podatkowy kosztów poniesionych na budowę fabryk oraz na prace badawcze. W oparciu o te fundusze, powstanie m.in. fabryka chipów Intela w amerykańskim stanie Ohio.

Ostatnie lata pokazały coraz bardziej widoczną kluczowość chipów dla globalnej ekonomii. Sama branża stała się natomiast mniej cykliczna. Po raz kolejny powiększyły się również bariery wejścia dla nowych firm, a to dlatego, że procesy projektowania i produkcji chipów stają się coraz bardziej skomplikowane. Ostatni czas przyniósł natomiast zdrowy reset w kwestii oczekiwań inwestorów wobec branży. Spółki wyceniane są obecnie bez premii według S&P500, a perspektywy zysków są niższe niż przeciętna dla spółek z tego indeksu. Ekspozycję na sektor oferuje SmartPortfel eToro @Chip-Tech oraz spółki od Broadcom po ASML.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Rekord liczby mieszkań kupionych przez Ukraińców

Ukraińcy coraz częściej nabywają polskie nieruchomości. Wyjaśniamy zatem, czy sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie będzie stanowiła problemu.

Obywatele Ukrainy coraz aktywniej uczestniczą w polskim życiu gospodarczym. Chodzi zarówno o uchodźców wojennych, którzy zaczynają się zadomawiać w Polsce, jak i osoby, od dłuższego czasu przebywające w naszym kraju. W tej drugiej grupie znajdziemy osoby, które mogą być zainteresowane zakupem polskiej nieruchomości mieszkaniowej (najczęściej lokalu mieszkalnego). Zdarzają się też zamożni uchodźcy wojenni zainteresowani nabyciem polskiego „M”. W czasach słabnącego popytu mieszkaniowego, zainteresowanie ze strony cudzoziemców może być dobrą wiadomością dla sprzedających. Postanowiliśmy zatem wyjaśnić, jak pod względem formalnym wygląda sprzedaż mieszkania Ukraińcowi lub innemu obcokrajowcowi. Najpierw warto jednak zaprezentować najnowsze, rządowe informacje na temat powierzchni mieszkań, które Ukraińcy zakupili w 2021 roku.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Miniony rok przyniósł kolejny wzrost powierzchni mieszkań kupionych przez Ukraińców w Polsce. Dodatnia zmiana względem 2020 r. wyniosła aż 59%.
  • Wzrostowi liczby mieszkań kupowanych przez obywateli Ukrainy sprzyja brak wymagań formalnych. Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie jest bowiem uzależniona od urzędowej zgody.
  • Jeżeli chodzi o kredytowanie lokali, to obywatele Ukrainy obecnie zmagają się z tymi samymi problemami co Polacy. Mamy na myśli przede wszystkim spadek zdolności kredytowej. Natomiast pod względem formalnym nie można mówić o problemach dla cudzoziemców posiadających prawo stałego pobytu.

Poniżej prezentujemy znacznie więcej ciekawych informacji na aktualny temat, jakim jest sprzedaż mieszkania Ukraińcowi.

W 2021 r. Ukraińcy znów kupili więcej nieruchomości …

Wydaje się, że jeszcze przed omówieniem typowo prawnych aspektów, warto podać ciekawe informacje, które niedawno pojawiły się na forum Sejmu. Mowa o danych ze Sprawozdania Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z realizacji w 2021 r. ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Podobny dokument co roku jest prezentowany posłom i podlega zatwierdzeniu. Na podstawie sprawozdania MSWiA dotyczącego minionego roku oraz wcześniejszych lat można dowiedzieć się, że powierzchnia lokali mieszkalnych kupionych przez osoby fizyczne z Ukrainy wyniosła:

  • 2018 r. – 109 587 mkw.
  • 2019 r. – 160 714 mkw.
  • 2020 r. – 154 216 mkw.
  • 2021 r. – 244 939 mkw.

Wzrost metrażu nabytych przez Ukraińców mieszkań wynoszący aż 59% w ujęciu rocznym (2021 r./2020 r.) na pewno zasługuje na uwagę. Jeżeli przyjmiemy, że typowe lokum kupowane przez obywatela Ukrainy średnio liczyło sobie 61 mkw. (tak jak u wszystkich obcokrajowców), to można mówić o sprzedaży około 4000 „M”. Warto też wspomnieć, że sprzedaż mieszkania Ukraińcowi stanowiła około 42% wszystkich transakcji związanych z zakupem „M” przez obcokrajowca. „Ten wynik uwzględnia metraż, a nie liczbę sprzedanych lokali” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi nie wymaga pozwolenia

Transakcje mieszkaniowe z udziałem cudzoziemców są częste przede wszystkim w miastach wojewódzkich. Przoduje Warszawa, gdzie sprzedaż mieszkania Ukraińcowi jest dość częstym wariantem transakcji. Potwierdzają to eksperci agencji NieruchomosciSzybko.pl, która już od dłuższego czasu pomaga w realizacji nieruchomościowych transakcji z udziałem obcokrajowców. Wspomniane transakcje obecnie są stosunkowo łatwe nawet jeśli nabywca pochodzi z kraju innego niż państwa UE/EFTA. Według przepisów ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, pozwolenia nie wymaga między innymi:

  • zakup samodzielnego lokalu mieszkalnego przez cudzoziemca – ewentualnie wraz z garażem lub udziałem w lokalu o funkcji garażowej
  • nabycie przez obcokrajowca nieruchomości pod warunkiem zamieszkiwania w Polsce co najmniej od 5 lat (licząc od daty udzielenia zezwolenia na pobyt stały lub zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej)
  • zakup nieruchomości przez cudzoziemca będącego małżonkiem obywatela polskiego i zamieszkującego w RP co najmniej przez 2 lata (od daty udzielenia mu zezwolenia na pobyt stały lub zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej), przy czym nabywana nieruchomość musi wchodzić w skład majątku wspólnego małżonków

Sprzedaż mieszkania Ukraińcowi lub obcokrajowcowi o innej narodowości najczęściej jest związana z wykorzystaniem pierwszego powyższego zwolnienia od obowiązku uzyskiwania urzędowej zgody” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Banki nie mają dla cudzoziemców przywilejów oraz barier

W kontekście aktualnego tematu, jakim jest sprzedaż mieszkania Ukraińcowi, warto również wspomnieć, że krajowe banki pod względem kredytów mieszkaniowych traktują cudzoziemców podobnie jak polskich obywateli. Większość liderów rynku bankowego posiada hipoteczną ofertę dla obcokrajowców. Jest ona pozbawiona preferencji, ale jednocześnie nie można mówić o barierach stawianych przed cudzoziemcami, którzy zamierzają kupić mieszkanie. „Pod względem zdolności kredytowej oraz wysokości wkładu własnego, wymagania są dokładnie takie same, jak w przypadku Polaków” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Jeżeli natomiast chodzi o formalności, to niezbędne okażą się dokumenty potwierdzające prawo do pobytu cudzoziemca w Polsce (najlepiej stałego). Zakup mieszkania przez obcokrajowca nie skutkuje koniecznością przedstawiania bankowi dodatkowych dokumentów na temat nieruchomości. Wyjątek dotyczy rzadkich sytuacji związanych z nabyciem lokalu położonego w strefie nadgranicznej. „Na zakup takich mieszkań każdy cudzoziemiec musi bowiem otrzymać zgodę” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Inwestorzy wracają na rynek handlowy

W pierwszym półroczu 2022 r. kluczowe czynniki kształtujące rynek nieruchomości handlowych w Polsce wróciły do poziomu sprzed pandemii – w tym sektorze odnotowuje się dobre wyniki zarówno w przypadku obrotów, jak i wskaźnika odwiedzalności (footfall), a centra handlowe generują atrakcyjne zwroty dla inwestorów. Zauważalne jest też ożywienie na handlowym rynku inwestycyjnym. Obserwujemy jednak zmianę trendów.

Wysyp mixed-use’ów

O zmianach na rynku handlowym, które na nowo zdefiniowałyby sposób zagospodarowania powierzchni handlowych, mówiło się od kilku lat. Tymczasem to pandemia stała się katalizatorem zmian w tym obszarze. Pojawiły się dwa kluczowe czynniki, które sprawiły, że dziś właściciele takich obiektów, fundusze inwestycyjne i deweloperzy coraz częściej stawiają na projekty typu mixed-use – łączące funkcje handlową, usługową, mieszkaniową i biurową. Z jednej strony, to efekt wzrostu wolnej powierzchni w istniejących obiektach handlowych po wyjściu niektórych najemców w okresie lockdownów. Z drugiej – pandemia spowodowała spadek wartości kapitałowej powierzchni komercyjnej w mniej popularnych centrach, co przyciągnęło kilka funduszy inwestycyjnych, chętnych do zakupu nawet w 100% wynajętego centrum handlowego w celu przeprojektowania go i przebudowania na mixed-use. Niczym nowym nie jest natomiast trend rewitalizacji starych, pofabrycznych obiektów, czego przykładem mogą być niedawno oddane do użytku inwestycje w stolicy – Fabryka Norblina czy Browary Warszawskie. Zdarza się też, że ponaddwudziestoletnie budynki, wcześniej pełniące funkcje handlowe, są burzone, a w ich miejscach inwestorzy planują wznieść obiekty wielofunkcyjne. Takie są oczekiwania konsumentów, którzy w jednym miejscu mogą pracować, mieszkać, robić zakupy i spędzać czas. Tego typu działanie zapowiedziało m.in. Echo Investment, które stworzy mixed-use o nazwie „Ogród na skarpie” na Kabatach w miejscu lokalu po Tesco czy nowy projekt w miejscu centrum handlowego Jupiter przy ulicy Towarowej w Warszawie.

Warto jednak zaznaczyć, że są to procesy długoterminowe – przeprojektowanie obiektu handlowego trwa od trzech do siedmiu lat i wymaga sporych inwestycji. Dlatego też efekty tych zmian zobaczymy za kilka lat. Można się jednak spodziewać, że dwa najbliższe lata przyniosą kilka istotnych transakcji, których przedmiotem będą obiekty typu mixed-use.

E-commerce sprzyja sklepom stacjonarnym

Do tej pory wiele mówiło się o znaczącym wpływie e-commerce na sektor magazynowo-logistyczny i kolejnych rekordach odnotowywanych pod względem popytu, podaży oraz wolumenu transakcji na rynku inwestycyjnym. Obecnie e-handel napędza także rozwój handlu stacjonarnego. Tak, to nie pomyłka.

Wbrew obawom dotyczącym znikania sklepów stacjonarnych, handel tradycyjny wraca do łask m.in. ze względu na wysokie koszty transportu spowodowane wzrostem cen paliw. W niektórych miastach na świecie władze miejskie wprowadziły obostrzenia spowodowane dynamicznym wzrostem ruchu ulicznego. Przykładowo w Londynie liczba samochodów dostawczych wzrosła do tego stopnia, że miasto zaczęło ograniczać liczbę kurierów, którzy mogą do niego wjechać albo się po nim poruszać.

Na korzyść tradycyjnego handlu przemawiają także koszty najmu – w niektórych centrach czynsze są jedynie o 20-30% wyższe niż w przypadku powierzchni magazynowej w centrach miast lub blisko centrów miast (jeśli mowa o powierzchniach 1 tys. mkw. czy 2 tys. mkw.). Ponadto logistyka związana z e-commerce staje się o wiele większym wyzwaniem niż organizacja sprzedaży w obiektach handlowych.

W najbliższej przyszłości jako dodatkowe obciążenie dla sklepów internetowych wskazałbym też koszty operacyjne związane z bezkosztowymi zwrotami powszechnie oferowanymi klientom.

Trzy filary

W najbliższych latach rynek handlowy będzie się opierał na trzech kategoriach nieruchomości. Pierwszą z nich będą bardzo duże regionalne centra handlowe (100-120 tys. mkw. GLA), które będą przyciągać klientów mieszkających nawet około godziny drogi od nich. Takich obiektów w Polsce jest stosunkowo niewiele – zaledwie kilkanaście – i dzięki temu bardzo długo utrzymają dosyć wysoką wartość inwestycyjną dla obecnych właścicieli i potencjalnych inwestorów. Druga kategoria to średniej wielkości centra (do 40 tys. mkw. GLA), w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców. Nieruchomości tego rodzaju zyskały na znaczeniu w czasie pandemii – były to główne miejsca zakupów wybierane przez okolicznych mieszkańców. Jako trzecią kategorię wskazałbym parki handlowe, o których jest głośno od kilku lat ze względu na zainteresowanie nimi ze strony funduszy inwestycyjnych. Szacuje się, że około 20% transakcji przeprowadzonych w pierwszym półroczu tego roku było związanych właśnie z tego typu obiektami. Kupiły je m.in. fundusze LCP Properties i Centerscape. Z pewnością ich atrakcyjność długo jeszcze się utrzyma – wśród klientów, inwestorów i dla deweloperów.

Przyszłe transakcje

Także pod względem inwestycyjnym rynek handlowy notuje ożywienie. W I poł. 2022 roku wolumen transakcji w tym sektorze wyniósł 0,8 mld euro, co stanowi 28% wszystkich inwestycji dokonanych w tym czasie. Znaczących transakcji – o wartości powyżej 100 mln euro lub 200 mln euro – spodziewamy się w drugiej połowie 2023 r. Dlaczego dopiero wtedy? Prawdopodobnie w drugiej połowie 2022 r. oczekiwania dotyczące ceny sprzedaży nieruchomości handlowych i ceny możliwej do zapłacenia przez kupujących zbliżą się na tyle, że podejmą decyzję o przeprowadzeniu transakcji, która z reguły trwa od sześciu do 12 miesięcy. Do tego należy pamiętać o bardzo ograniczonej dziś możliwości pozyskania finansowania bankowego, które ma duży wpływ na możliwości przeprowadzenia większości transakcji.

Dariusz Forysiak, Dyrektor w dziale Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers

Dobre relacje polsko-niemieckie ważne dla naszej gospodarki

Niemcy znalazły się w dosyć trudnej sytuacji po lutym tego roku. Bardzo duża część ich polityki zagranicznej i polityki gospodarczej oparta była o Federację Rosyjską. Taki model biznesowy, gdzie gospodarka ma przewagę konkurencyjną przez tanie surowce z Rosji, po prostu zbankrutował. Konsekwencją tego są problemy niemieckiej polityki zagranicznej i wewnętrznej – bo Niemcy muszą się dostosować do nowej sytuacji. Problemy widać też w przestrzeni dostarczania broni, jak i pomocy humanitarnej dla Ukrainy. W Polsce natomiast nadchodzi rok wyborczy. W wyniku kryzysów w Europie najbliższa zima będzie bardzo ciężka. Energia elektryczna i ciepło będzie czymś, co bardzo mocno pokaże Polakom tej zimy, że rzeczywiście mamy sytuację kryzysową. To wszystko wpłynie na relacje polsko-niemieckie w następnych latach.

– Prawdopodobnie należy się spodziewać mocniejszej retoryki wobec Niemiec – wynikającej z bankructwa ich polityki zagranicznej, ale też z pewnych problemów rządzących w Polsce. Przestrzeń do tego, żeby ten spór się zaostrzył jest – ale także ze względu na zaangażowanie amerykańskie. Amerykanie ewidentnie przestali rozkładać akcenty na Niemcy w Europie w takiej skali, jak do tej pory – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego. – Niezależnie kto wygra wybory w Polsce myślę, że frakcja amerykańska będzie bardzo silna. Euroatlantyckie relacje w przestrzeni obronnej, cyberbezpieczeństwa, w przestrzeni współpracy gospodarczej, na innych polach – na pewno będzie to ważnym elementem wspólnej agendy. Oczywiście powinniśmy mieć zdrowe stosunki ze wszystkimi naszymi sąsiadami. To z jednym jest to niemożliwe – ze względu na to, że prowadzi wojnę z drugim z naszych sąsiadów. Natomiast Niemcy są przydatnym partnerem gospodarczym i zdecydowanie koniunktura gospodarcza w Niemczech jest istotna także dla kilkudziesięciu procent firm w Polsce – ponieważ bezpośrednio albo pośrednio współpracują one z niemieckim przemysłem, z niemiecką gospodarką. Na różnych poziomach Polska ma więc wyraźny interes, żeby relacje z Niemcami były dobre – zaznacza Roszkowski.

R22 notuje 20-proc. wzrost przychodów i EBITDA

Grupa R22, zarówno w II kwartale, jak i w całym I półroczu 2022 r., osiągnęła ponad 20-proc. wzrost przychodów oraz wyniku EBITDA skorygowanego o zdarzenia jednorazowe. Grupa systematycznie zwiększa skalę działalności, rozwijając ofertę produktową i globalną obecność. Wydarzeniem kwartału było przejecie MailerLite oraz przygotowanie do premiery narzędzia do tworzenia sklepów internetowych. Do grona akcjonariuszy spółki cyber_Folks dołączyli Tomasz i Piotr Karwatkowie.

W I półroczu przychody Grupy wzrosły o 26 proc. do 171,1 mln zł, a wynik EBITDA skorygowany o zdarzenia jednorazowe o 22 proc. do 44,6 mln zł. Wzrost wyników to efekt wyraźnego wzrostu organicznego oraz przeprowadzonych w ubiegłym roku akwizycji. Przy czym, raportowane wyniki uwzględniają jedynie 2 tygodnie konsolidacji wyników MailerLite. Gdyby konsolidacja MailerLite rozpoczęła się 1 stycznia to przychody Grupy R22 wyniosłyby 204 mln zł, a skorygowany zysk EBITDA 51,2 mln zł.

– Rozwój Grupy opieramy na rozwiązaniach technologicznych wspierających cyfryzację przedsiębiorstw oraz usługach dla e-commerce. To dla nas ważny kierunek, związany z ciągłym rozwojem tego rynku i możliwym globalnym skalowaniu oferty produktowej i działalności Grupy.  Naszą kluczową przewagą jest silny zespół. W tym roku do grona osób współtworzących Grupę R22 dołączyły jedne z najbardziej rozpoznawalnych i doświadczonych osób w polskim e-commerce, czyli Tomasz i Piotr Karwatkowie. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

Przejęcie MailerLite, globalnego dostawcy narzędzi do komunikacji e-mail dla klientów biznesowych, to jedna z największych zagranicznych akwizycji polskich firm w ostatniej dekadzie i jednocześnie krok milowy w rozwoju Grupy.

– Celem Grupy R22 jest rozwój działalności na globalnych rynkach. Dzięki akwizycji MailerLite już dziś jesteśmy prawdziwie globalną spółką obecną na 180 rynkach. Zwiększyliśmy udział przychodów zagranicznych w przychodach ogółem do 40 proc., a w krótkiej perspektywie oczekujemy, że 50 proc. przychodów będzie pochodzić spoza Polski. Jednocześnie naszą gotowość do globalnej ekspansji potwierdza 1000-osobowy zespół zlokalizowany w ponad 30 krajach na całym świecie. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

(tys. zł) H1 2021 H1 2022   Q2 2021 Q2 2022  
Przychody ze sprzedaży 135 555 171 054 26% 68 276 87 134 28%
EBIT 26 428 29 662 12% 13 746 15 107 9%
Skorygowana EBITDA 36 694 44 858 22% 19 023 23 106 21%
Koszty transakcyjne 0 1 936 0 1 286
ESOP Vercom 449 314 -30% 449 158 -65%
Zysk na sprzed. środków trwałych 0 -503 0 -279
Zysk netto 18 930 17 750 -1% 10 412 7 888 -15%
Skoryg. zysk netto 19 294 19 165 -1% 10 776 8 832 -18%
Zysk netto przyp. na akcjonariuszy jedn. dom. 15 239 12 966 -15% 8 430 4 487 -47%

Spadek zysku netto związany jest ze wzrostem kosztów finansowych, w tym kosztów odsetkowych i różnic kursowych wynikających z wyceny zobowiązań kredytowych w euro, która w kolejnych okresach będzie kompensowana dużym strumieniem wpływów w EUR i USD generowanym przez MailerLite.

Vercom ze wzrostem marży brutto w II kwartale 2022 r. o blisko 70 proc. rdr.

Vercom, spółka technologiczna dostarczająca chmurowe rozwiązania w modelu CPaaS (Communication Platform-as-a-Service), podsumowuje miniony kwartał. Firma osiągnęła przychody w wysokości ponad 53 mln PLN oraz marżę brutto bliską 20 mln PLN, co oznaczało dynamikę wzrostu odpowiednio 35 i 68 proc. rdr. W II kwartale Vercom sfinalizował przejęcie MailerLite – globalnego dostawcy narzędzi komunikacji e-mail. Dzięki transakcji Spółka powiększyła trzykrotnie liczbę klientów do blisko 61 tys. oraz stała się obecna na 180 rynkach na całym świecie.

Wyniki wypracowane przez Vercom potwierdzają, że w minionym kwartale spółka dalej intensywnie się rozwijała. Marża brutto i przychody wyniosły kolejno 53 i 20 mln PLN, co przełożyło się na dynamikę wzrostu na poziomie 68 i 35 proc. Skorygowana EBITDA osiągnęła z kolei wartość bliską 11 mln PLN, rosnąc 24 proc. rdr.

Jesteśmy zadowoleni z wyników osiągniętych w II kw. br. Mimo wymagającego otoczenia rynkowego, nasz biznes dobrze performuje, co jest zasługą dywersyfikacji zarówno branżowej, jak i geograficznej struktury naszych klientów. Przekłada się to na konsekwentną poprawę wyników finansowych. Warto podkreślić, że dynamiki wzrostu kluczowych parametrów finansowych były jeszcze wyższe niż w poprzednim kwartale. Na szczególną uwagę zasługuje dynamiczny wzrost rentowności brutto. Jest to efekt poprawy miksu produktowego i konsekwentnego zwiększenia udziału wysokomarżowych produktów opartych o kanał e-mail oraz push w przychodach – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

Dzięki akwizycji MailerLite, Vercom potroił liczbę obsługiwanych klientów oraz zwiększył do 180 liczbę rynków, na których świadczy swoje usługi. Warto dodać, że spółka pozyskała ok. 100 specjalistów skupionych w 30 międzynarodowych lokalizacjach, co daje jej możliwość sprawnej obsługi globalnego portfolio klientów we wszystkich strefach czasowych.

Akwizycja MailerLite zakończyła etap, jakim była realizacja celów emisyjnych, które sobie wyznaczyliśmy nieco ponad rok temu, będąc przed debiutem naszej spółki na głównym parkiecie GPW. Rozpoczęliśmy nowy etap w historii Vercom, który będzie skoncentrowany na pracy nad dalszym rozwojem organicznym, integracją przejętych podmiotów oraz realizacją zakładanych synergii. III kwartał 2022 r. będzie pierwszym pełnym okresem konsolidacji wyników MailerLite i liczymy, że właśnie wtedy będą widoczne efekty ostatniego przejęcia – dodaje Krzysztof Szyszka.

Vercom przejął MailerLite, co było jednym z największych przejęć zagranicznego podmiotu przez polską spółkę w 2022 roku oraz jedną z większych akwizycji w sektorze technologicznym w Polsce w ostatnich latach. Transakcja pozwoliła poznańskiej spółce mocniej zaistnieć na globalnym rynku CPaaS i tym samym znacząco zwiększyła potencjał wzrostu w kolejnych latach. Vercom przejął także spółkę Oxylion, dzięki czemu zyskał kolejny perspektywiczny kanał komunikacyjny – voice.

Grupa CI Games wypracowała ponad 13,3 mln zł zysku netto w H1 2022

Przeszło 13,3 mln zł skonsolidowanego zysku netto wypracowała w pierwszym półroczu 2022 roku Grupa CI Games. To niemal identyczny wynik w porównaniu do analogicznego okresu ub. roku (13,6 mln zł), w którym zadebiutował SGW Contracts 2.  W raportowanym okresie przychody netto Grupy wyniosły prawie 30,5 mln zł. Spółka dysponuje umową limitu kredytowego w PKO BP do kwoty 29 mln zł.

– Z uwagi na brak premier w pierwszym półroczu br. przychody ze sprzedaży były niższe niż w analogicznym okresie ub. roku. Jesteśmy jednak bardzo zadowoleni z tych wyników, które zostały zrealizowane wyłącznie z naszego back-katalogu – mówi Mare Tymiński, prezes zarządu CI Games.

W pierwszym półroczu br. skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej CI Games wyniósł 11 mln zł, był niższy niż wynik uzyskany w analogicznym okresie 2021 r. (17,3 mln zł), wzrosła natomiast rentowność Grupy generując marżę operacyjną na poziomie 36,1% (w porównaniu do 35,2% w pierwszym półroczu 2021).

Od stycznia do czerwca Grupa odnotowała zysk netto w wysokości 13,3 mln zł (43,8% marża netto), po pierwszym półroczu 2021 zysk netto opiewał na 13,6 mln zł (marża netto 27,6%).

W raportowanym okresie wartość EBITDA wyniosła 15,3 mln zł (marża 50,2%), a przepływy pieniężne z działalności operacyjnej przekroczyły 15,5 mln zł. W pierwszym półroczu 2022 przepływy pieniężne netto z działalności inwestycyjnej wyniosły 35 mln zł, z czego prawie większość dotyczyła wydatków na produkcję gier: Sniper Ghost Worrior Next i projekt Survive oraz The Lords of the Fallen. Ta ostatnia jest obecnie najważniejszym i największym projektem w portfolio CI Games. Premiera zwiastuna zapowiadającego tytuł miała premierę podczas Opening Night Live na Gamescomie – jednej z najbardziej prestiżowych imprez gamingowych roku. Trailer do dziś wygenerował łącznie ponad 61 mln wyświetleń na kanałach wideo takich jak YouTube. Zapowiedź została opublikowana przez ponad 750 mediów na całym świecie i uzyskała 29,5% głosów w ankiecie IGN, na ulubioną premierę nowej generacji podczas Opening Night Live.

– The Lords of the Fallen stopniowo zyskuje ogromną popularność wśród graczy na świecie. Podobnie zyskuje ona również wielkie uznanie wśród naszych obecnych i potencjalnych partnerów, którym pokazaliśmy w pełni grywalną wersję na targach GamesCom. Obecnie jesteśmy podczas rozmów dotyczących dystrybucji w poszczególnych regionach lub globalnego współwydania gry  – dodaje Marek Tymiński.

The Lords of The Fallen to jeden z czterech głównych filarów strategii rozwoju CI Games. Do kolejnych należą: realizacja następnej gry z serii Sniper Ghost Warrior, nowe IP – Projekt Survive oraz działalność wydawnicza prowadzona przez United Label.

Od sierpnia ub. roku w CI Games trwa proces przeglądu opcji strategicznych, którego celem jest wybór najkorzystniejszego sposobu realizacji strategii spółki prowadzącej do maksymalizacji wartości firmy dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy. W celu rozważenia możliwości wprowadzenia akcji CI Games do równoległego notowania na drugim rynku kapitałowym – Londyńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – Zarząd CI Games podjął decyzję o podjęciu współpracy z Joh. Berenberg, Gossler & Co. KG, London Branch.  W marcu br. Rada Nadzorcza Spółki powołała Davida Broderick’a na funkcję CFO. Miesiąc później CI Games podpisała z PKO BP umowę limitu kredytowego wielocelowego w kwocie 29 mln zł. Kredyt został udzielony do końca 2023 roku.

W maju CI Games ogłosiło wezwanie do zapisywania się na sprzedaż 275.000 akcji United Label. Cena akcji w wezwaniu została określona na 18,04 zł za jedną akcję. Po rozliczeniu transakcji CI Games posiada 1.168.555 akcji w kapitale zakładowym United Label, które stanowią 91.65% kapitału zakładowego tej firmy.

W najbliższych planach CI Games jest  konsekwentny zamiar przekształcenia w spółkę europejską („SE”).

Firma w Niemczech. Są korzyści, ale są też pułapki i skomplikowane wymagania

Założenie firmy w Niemczech może czasem oznaczać niższe podatki. Ubezpieczenie emerytalne nie jest obowiązkowe, a rentowe pozostaje obligatoryjne tylko w wybranych branżach. Do tego dochodzi wyższa niż u nas kwota wolna od podatku. Jednak sama procedura zakładania biznesu jest bardziej skomplikowana niż w Polsce. Trzeba również liczyć się z różnymi dodatkowymi opłatami. W dużej mierze obraca się tam jeszcze dokumentami papierowymi. Jest też sporo pułapek fiskalnych, tak samo jak w polskim prawodawstwie. Utrudnieniem w Niemczech może być to, że w wielu zawodach nie wystarczy zdobyte doświadczenie. Należy posługiwać się tytułem mistrza lub odpowiednim wykształceniem. Z kolei uzyskanie niemieckich uprawnień jest bardzo trudne, a uznanie polskich – często długotrwałe i nieskuteczne. Do założenia firmy nie jest wymagany meldunek w tym kraju, ale należy posiadać adres.

Decyzja (nie)opłacalna

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawia się pytanie, czy założenie działalności gospodarczej w innym kraju jest bardziej efektywne niż w Polsce. I naturalnie oczy przyszłych przedsiębiorców są skierowane w stronę Niemiec. Jak przekonuje doradca podatkowy Magdalena Bartos, wszystko zależy od indywidualnej sytuacji danej osoby. Znaczenie mają takie kwestie, jak m.in. dochody prywatne i ponoszone koszty. Może się okazać, że podatki do zapłacenia za zachodnią granicą będą niższe niż w naszym kraju, ale jest też sporo fiskalnych pułapek.

– Wbrew obiegowym opiniom, niemiecki system fiskalny jest bardzo konkurencyjny. Do tego występuje system atrakcyjnych programów wspierających przedsiębiorczość. Natomiast zakładanie działalności gospodarczej wymaga czasu, podstawowej znajomości prawa oraz spełnienia szeregu wymogów formalnych. Z praktycznego punktu widzenia, potrzebne jest też posługiwanie się językiem niemieckim – stwierdza doradca podatkowy Agnieszka Łyczbińska.

Niektórzy Polacy dostrzegają, że prowadzenie firmy w Niemczech wiąże się z perspektywą pewnych oszczędności. Ubezpieczenie emerytalne nie jest tam obowiązkowe, a rentowe trzeba płacić tylko w wybranych branżach, co może wydawać się dość atrakcyjnym rozwiązaniem.

– W porównaniu ze składkami zusowskimi, można zaoszczędzić równowartość ok. 250 euro miesięcznie. Ponadto w Niemczech jest dużo wyższa kwota wolna od podatku. Od stycznia br. wynosi 9849 euro. Dodatkowo ubezpieczenie zdrowotne nie jest drogie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysoką jakość opieki medycznej – wyjaśnia doradca podatkowy Ewa Flor.

Forma działalności

Polacy najczęściej decydują się na założenie w Niemczech jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) – Gewerbe, o czym informuje Agnieszka Łyczbińska. I zaznacza, że jest to domyślna forma prawna. Jeśli więc przysłowiowy Kowalski postanowi zarejestrować przedsiębiorstwo, automatycznie będzie to ww. działalność. Do tego nie trzeba posiadać żadnego minimalnego kapitału. Choć potocznie mówi się o działalności jednoosobowej, to – tak jak w Polsce – można zatrudniać pracowników.

– Istnieje też Kleingewerbe, nazywana małą działalnością gospodarczą. Chcąc ją prowadzić, należy spełnić dwa podstawowe kryteria. Obroty w minionym roku kalendarzowym nie mogą być wyższe niż 22 tys. euro, a w obecnym – nie powinny przekroczyć 50 tys. euro. W ramach tego można też korzystać ze zwolnienia z podatku VAT. Wybór form prawnych jest właściwie podobny jak w Polsce. Można wybierać również spośród spółek osobowych i kapitałowych – dodaje Ewa Flor.

Przedsiębiorcy prowadzący biznes w formie jednoosobowych działalności gospodarczych i spółek osobowych są opodatkowani tak samo, jak osoby fizyczne. Jak wyjaśniają eksperci, stawki podatku wynoszą od 0 do 45%. Zależą m.in. od wysokości dochodów i klasy podatkowej, do której należy dany podatnik. Wpływ mają też dodatkowe należności, np. pobierane lokalnie w danym landzie. Natomiast spółki kapitałowe uiszczają Körperschaftssteuer, czyli odpowiednik naszego CIT-u w wysokości 15%, a do tego – 5,5% daniny solidarnościowej.

– Wydaje się, że w większości przypadków korzystniej jest pozostać na polskim opodatkowaniu i składkach zusowskich. W szczególności dotyczy to JDG na ryczałcie. Jeżeli dana osoba rozlicza się ryczałtem 5,5% lub 8,5% za usługi świadczone w Niemczech i nie ma znaczących kosztów, to opodatkowanie jest bardzo niewielkie. Zakładając niemiecką działalność gospodarczą i rozliczając się według ogólnych zasad, można zapłacić wyższe podatki niż w Polsce na ryczałcie ewidencjonowanym. Warto taką decyzję skonsultować z polskim i niemieckim doradcą i porównać ewentualne obciążenia – wskazuje Agnieszka Łyczbińska.

Trudniejszy start

Mówi się, że procedura zakładania działalności gospodarczej w Niemczech jest nieco bardziej skomplikowana niż w naszym kraju. Słowa te potwierdzają doradcy podatkowi, którzy zaznaczają, że cyfryzacja tamtejszych urzędów jest daleko za rozwiązaniami stosowanymi w Polsce. U nas można łatwiej i szybciej załatwić wiele spraw zdalnie i elektronicznie podpisać dokumenty. Natomiast za zachodnią granicą raczej wciąż dominuje forma papierowa. Wprawdzie coraz częściej wykorzystywana jest forma elektroniczna i e-mailowa, ale jeszcze korzysta się np. z faksu, który w Polsce jest już anachronizmem.

– W Polsce mamy możliwość bezpłatnego zarejestrowania firmy w CEIDG, a założenie działalności w Niemczech jest obciążone opłatami wynoszącymi od 15 do 65 euro. Kwota ta uzależniona jest od landu i miasta, w którym dokonuje się rejestracji. W zależności od branży i wymogów, należy doliczyć też koszty notarialne i związane z uzyskaniem pozwoleń, a także opłatę sądową za wpis do rejestru. Dla przykładu, uzyskanie w Saksonii zgody na wykonywanie prac w branży budowlanej wynosi ok. 500 euro. Do tego dochodzą koszty tłumaczeń czy opłata dla firmy, której zleci się uzyskanie takiego pozwolenia – wylicza Ewa Flor.

Jak podkreślają eksperci, niemiecki rynek jest bardziej reglamentowany niż polski. W wielu zawodach należy posługiwać się tytułem mistrza lub odpowiednim wykształceniem. U nas bez przeszkód można pracować jako malarz, elektryk czy murarz, mając jedynie doświadczenie w danej dziedzinie.

– Uzyskanie niemieckich uprawnień jest często skomplikowane i czasochłonne, a uznanie polskich – bywa długotrwałe i nieskuteczne. Nieświadome tego osoby, otwierając w Niemczech działalność gospodarczą, mogą być zaskoczone tym, że nie mają prawa do świadczenia reglamentowanych usług – dodaje Ewa Flor.

Bez meldunku i z pułapkami

Jak informują doradcy podatkowi, w Niemczech można założyć firmę bez meldunku, ponieważ nie ma obowiązku meldunkowego. Jednak trzeba posiadać adres na terenie tego kraju. To miejsce prowadzenia naszej działalności i doręczeń całej korespondencji. Choć formalnie jest to wymagane, bez problemu można znaleźć podmioty, które zajmują się użyczaniem adresów meldunkowych początkującym przedsiębiorcom.

– Jednak to, gdzie i w jaki sposób dana osoba będzie opodatkowana, zależy już od tzw. rezydencji podatkowej. Chcąc rozliczać się w Niemczech, trzeba tam mieszkać przez ponad 183 dni w roku. Ponadto w tym kraju powinno się znajdować tzw. centrum interesów osobistych. Należy przez to rozumieć ścisłe powiązania osobiste, jak np. więzi rodzinne, w tym małżeńskie czy rodzicielskie, a także aktywność społeczną, polityczną, kulturalną lub sportową. Za rezydenta niemieckiego można być także uznanym, jeżeli w ww. kraju ma się centrum interesów gospodarczych. To z kolei oznacza ścisłe powiązania ekonomiczne, jak np. faktyczne wykonywanie działalności, posiadany majątek nieruchomy i ruchomy, prowadzone konta bankowe czy zaciągnięte kredyty – mówi Ewa Flor.

Część osób zastanawia się nad rejestracją firmy za granicą przy jednoczesnym prowadzeniu działalności w Polsce. Magdalena Bartos przekonuje, że polskie organy podatkowe mogą uznać to za optymalizację podatkową i obejście prawa. Zatem przeniesienie działalności do Niemiec nie uchroni przedsiębiorcy przed skutkami zmian w tutejszym prawie podatkowym, jakie miały miejsce w ostatnim roku, jeśli biznes nadal będzie w Polsce prowadzony. Ekspert ostrzega też, że zmiana rezydencji podatkowej z polskiej na zagraniczną może wiązać się z koniecznością zapłaty dodatkowego podatku w Polsce od niezrealizowanych zysków (tzw. exit tax, potocznie określany również podatkiem od emigracji).

– Na koniec warto wiedzieć, że jeżeli w Niemczech zdarzy się kontrola skarbowa, to zostanie ona bardzo skrupulatnie przeprowadzana. Jeśli przedsiębiorca zataił dochody, będzie musiał uiścić od nich podatek wraz z karnymi odsetkami. Urząd może nałożyć na niego także karę za opóźnienie, jeśli nie współpracuje podczas kontroli podatkowej. Jest to bardzo rzadko stosowane w stosunku do podmiotów zagranicznych. Jednakże, podobnie jak w Polsce, oszustwa podatkowe w Niemczech mogą skutkować karami pieniężnymi lub nawet pozbawieniem wolności – podsumowuje doradca podatkowy Ewa Flor.

Giełdowy Indeks Produkcji spadł w sierpniu o 8,97%

Na koniec lipca Giełdowy Indeks Produkcji (GIP60) osiągnął wartość 791,35 punktów, czyli niżej o 8,97% od ceny ustalonej na ostatniej sesji lipca i już ponad 30% poniżej wartości z końca ubiegłego roku. Po niewielkim odbiciu zaobserwowanym w lipcu nastąpiła mocna przecena, która wzbierała przez cały sierpień. Pożywek dla przeceny było aż nadto, a przysłowiowym gwoździem do trumny rynków akcji pod koniec miesiąca była wypowiedź szefa Fed Jerome Powella na sympozjum w Jackson Hole w sprawie spodziewanych dalszych podwyżek stóp procentowych.

Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc sierpień. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

„Ostatni miesiąc wakacji szkolnych upłynął na rynkach akcji pod znakiem dużej zmienności, która tradycyjnie wynikała ze wzrostu niepewności względem przyszłej kondycji gospodarek światowych. Inflacja, która w wielu miejscach świata jest odmieniana przez wszystkie przypadki, oraz kryzys energetyczny w powiązaniu z niepewnym rezultatem wojny w Ukrainie, stanowią od wielu miesięcy wybuchową mieszankę, która co rusz odciska swoje piętno na mniej lub bardziej ryzykownych klasach aktywów. Niestety nasz rodzimy rynek akcji jest eksponowany wyjątkowo mocno na wspomniane ryzyka, co w sierpniu było widać bardzo wyraźnie – w momencie odpływu kapitału z rynków akcji, nasza GPW traciła niemalże najmocniej na świecie.

W ostatnich dwóch latach polskie spółki produkcyjne wielokrotnie potwierdzały swoją odporność na zawirowania gospodarcze, jednak podczas zeszłomiesięcznej korekty oberwało się równie mocno również spółkom z tego sektora. W sierpniu wzrost cen rynkowych zanotowano głównie u producentów z branży spożywczej, ale też w spółkach z przemysłu lekkiego oraz u producentów tworzyw sztucznych. Spośród spożywczych spółek Giełdowego Indeksu Produkcji największy wzrost ceny  zanotowały akcje spółki Polski Koncern Mięsny DUDA S.A., które na koniec sierpnia wyceniano na 7,95 zł, co oznacza, że w miesiąc podrożały o 10,42%, co stanowi drugi wynik w całym portfelu GIP60. Inne spółki z tej branży skromniej, ale okoliczności nakazują docenić 3,9% wzrost cen akcji Makaronów Polskich S.A. i 2,3% wzrost na akcjach Otmuchowa S.A. W dwóch pozostałych branżach, gdzie notowano wzrosty w czasie obsunięcia szerokiego rynku, uwagę przykuwają wzrosty na akcjach CDRL S.A. (8,6% m/m) i IZO-BLOK S.A. (5,96% m/m).

W tym samym czasie indeksowi GIP60 najbardziej ciążyły spółki z branży chemicznej i projektanci (spółki projektujące, produkujące i dystrybuujące odzież), dla których średnia miesięczna stopa zwrotu wyniosła odpowiednio minus 15,85% oraz minus 14,41%). Szczególnie dotkliwy dla GIP60 – ze względu na wagę spółki – był spadek LPP S.A. o 14,11%. Jeszcze silniej na GIP60 wpłynęła duża przecena akcji Grupy Azoty ze względu na spory udział spółki w jego portfelu. Redukcja ceny akcji producenta nawozów o 24,45% była spowodowana wstrzymaniem produkcji nawozów ze względu na wysokie ceny gazu. W tym miejscu warto przypomnieć, że Grupa Azoty zużywając 2,3 mld m3 gazu ziemnego jest największym konsumentem błękitnego paliwa w Polsce (15% rocznego krajowego zużycia za 2021). Tym samym drugi producent nawozów mineralnych w Unii Europejskiej należy do grupy największych potencjalnych ofiar kryzysu energetycznego.

Najwyższą stopę zwrotu spośród wszystkich polskich spółek produkcyjnych zanotowały w sierpniu akcje spółki Biomed Lublin S.A. które zyskały w miesiąc 16,7%. W 2020 roku Biomed Lublin razem z Mercator Medical notowali bezprecedensowo wysokie wzrosty wartości rynkowej. Wtedy były to spółki, których asortyment doskonale pasował pod nowe potrzeby sprowokowane pandemią koronawirusa – przynajmniej tak się wtedy wydawało w przypadku Biomedu –  dzięki czemu ich wyceny rosły o tysiące procent. Tym razem wzrost wartości akcji spółki był sprowokowany informacją o rejestracji flagowego leku Onko BCG w Niemczech i Szwajcarii.

Według badań ankietowych, które dostarczają najświeższy obraz sytuacji w przemyśle, sierpień był kolejnym miesiącem bieżącego roku, w którym spadała aktywność gospodarcza w spółkach przemysłowych. Opóźnienia w dostawach i wysoka inflacja kontynuują destabilizację rynków, co przekłada się na pierwsze symptomy spadku produkcji oraz nowych zamówień. Przełożyło się to na dalszy spadek nastrojów wśród spółek z sektora – indeks PMI® spadł z 52,4 w kwietniu do 40,9 punktów w lipcu, znacznie oddalając się coraz dalej od neutralnej granicy 50 punktów i wkraczając w rejony pesymizmu gospodarczego z wartością najgorszą od 27 miesięcy. Dodatkowo, tempo tych spadków było największe od pierwszej fali koronawirusa, za co większość ankietowanych obwinia utrzymującą się wysoką inflację, która z jednej strony działa osłabiająco na siłę nabywczą producentów i osłabia ich pozycję na rynkach surowców i materiałów, a z drugiej strony dusi popyt krajowy na wyroby. Doszukując się pozytywnych sygnałów płynących z rzeczonych ankiet, można odnotować spowolnienie tempa wzrostu kosztów produkcji.

Wspomniane problemy nie wyróżniają polskiego przemysłu na tle największych ośrodków przemysłowych świata. Globalna koniunktura przemysłowa mocno wychłodziła się po rajdzie popandemicznym. Badania PMI wskazują na ogólny problem z inflacją, nowymi zamówieniami, w tym z zamówieniami eksportowymi w szczególności. Na powyższe bardzo duży wpływ mają ceny paliw, za pomocą których pewien wielbiciel długich stołów szantażuje wiele krajów. I właśnie obawy o pogłębiający się kryzys energetyczny w Europie, w zestawieniu z „jastrzębimi” sygnałami płynącymi z Rezerwy Federalnej oraz Europejskiego Banku Centralnego powodują, że perspektywy dla rynków akcji w najbliższych tygodniach nie malują się w zielonych kolorach. ”

O ile wzrośnie rata kredytu po kolejnej podwyżce stóp NBP?

Poniższa tabela przedstawia wpływ wcześniejszych decyzji Rady Polityki Pieniężnej na wysokość rat przykładowych kredytów oraz możliwe skutki wrześniowej podwyżki głównej stopy NBP w trzech wariantach (o 0,25, 0,50 oraz 0,75 punktu procentowego). Pomimo zaskakująco wysokiego odczytu inflacji z sierpnia, to właśnie mała zmiana głównej stopy NBP o 0,25 punktu procentowego wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem. W takim przypadku, raty wszystkich analizowanych kredytów wzrosną o około 117% względem końca lipca 2021 r. W razie podniesienia głównej stopy NBP o 0,50 punktu procentowego, analogiczny wzrost równej raty wyniósłby mniej więcej 123%.

Dobrą wiadomością dla kredytobiorców jest natomiast fakt, że rynki finansowe spodziewają się rychłego końca cyklu podwyżek stóp procentowych NBP i WIBOR-u – podobnie jak wielu makroekonomistów. Notowania giełdowych kontraktów FRA na WIBOR 3M sugerują, że wspomniana stopa nie przekroczy 8,00%. Możliwe maksimum to 7,50% – 7,70% do końca bieżącego roku. Nie można natomiast wykluczyć, że za dwa lata WIBOR 3M lub jego zamiennik nadal będzie wyższy od 5,50% – 6,00%.
Tabela stopy procentowe

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl