Trump trzyma rynki w napięciu

0

Prezydentura Trumpa wystartowała, ale jak na razie rynki finansowe nie wykazują optymizmu z tego powodu. Sesja w Azji przynosi spadki indeksów, przecenę USD, a kupowane są bezpieczne przystanie: JPY i złoto. Protekcjonistyczny ton przemówienia inauguracyjnego wzbudza strach o skurczenie się światowej wymiany handlowej.

Donald J. Trump został zaprzysiężony na 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych i szybko wskazał, co będzie motywem przewodnim jego kadencji: America First. Według słów Trumpa od teraz wszystko ma być czynione dla korzyścią amerykańskich pracowników i rodzin, a

„Ameryka ma znowu wygrywać, jak nigdy wcześniej”. Spośród weekendowych doniesień przebija się renegocjacja z Kanadą i Meksykiem porozumienia handlowego NAFTA, wstrzymanie prac nad Partnerstwem Transpacyficznym (TPP), czy wycofanie Obamacare. To duże i ważne zmiany nie tylko dla USA, ale dla świata, gdyż podnoszą obawy o wojny handlowe i ograniczenia w międzynarodowej wymianie dóbr i usług. Niepewność polityczna zaczyna wzrastać, co dla rynków finansowych oznacza kłopoty w utrzymaniu zrostów na rynku akcji i ucieczkę do bezpiecznych aktywów: złota, obligacji, a na rynku walutowym – JPY i CHF. Dla USD dalej trwają trudne czasy. Jakkolwiek wcześniej oczekiwania wzrostu wydatków budżetowych i niższych podatków dawały siłę dolarowi, tak teraz przyćmiewane są przez obawy o negatywne skutki (polityczno-handlowe) zaczynającej się prezydentury. Wciąż jest zbyt dużo długich pozycji w USD, które są skłonne do nerwowej kapitulacji. Pusty kalendarz danych makro na początku tygodnia oraz przerwa w wystąpieniach przedstawicieli Fed przed przyszłotygodniowym posiedzeniem oznacza, że będzie trudniej o sygnały wspierające USD. Ruch EUR/USD ponad 1,08 i USD/JPY pod 112 może być łatwy do przeprowadzenia.

Dziś sprzedaż hurtowa z Kanady i indeks nastrojów konsumentów z Eurolandu nie są publikacjami, które zwykły ruszać rynkiem walutowym. W Europie przemawiać będą prezes EBC Draghi oraz członek Banku Praet, choć nie ma pewności, że udzielą komentarzy odnośnie polityki pieniężnej. Reszta tygodnia nie rozpieszcza pod kątem publikacji. W USA dopiero w piątek trafią dane o PKB za IV kw. i zamówienia na dobra trwałe. Pierwszy ma wskazać spowolnienie względem III kw., a w zamówieniach ma pojawić się odbicie. W strefie euro wstępne szacunku PMI przyciągną uwagę pod kątem wskazania, czy dokonuje się dalsza poprawa aktywności biznesu. Negatywnie patrzymy na EUR w średnim ternie i gołębi wydźwięk ostatniego posiedzenia ECB przemawia w tym kierunku, choć EUR/USD niekoniecznie musi dobrze to odzwierciedlać. W Wielkiej Brytanii przy danych o PKB (czw) główne pytanie będzie dotyczyć inwestycji w obliczu Brexitu. Z ryzyk politycznych, we wtorek Sąd Najwyższy przedstawi wyrok w sprawie legalności odjęcia decyzji o uruchomieniu procedury Brexit przez rząd bez zgody parlamentu, ale nawet przy sprzeciwie Sądu jest mało realne, że rząd nie znajdzie większości w Izbie Lordów. Potencjalna pozytywna reakcja funta na wyrok raczej powinna być krótkotrwała.

Czytaj również:  Moonlit Games w drodze na NewConnect

W tym tygodniu z Polski otrzymamy jedynie grudniowe dane o stopie bezrobocia (śr). Spodziewany wzrost do 8,3 proc. jest sezonowym zjawiskiem bez negatywnego wydźwięku dla złotego. Minutki ze styczniowego posiedzenia RPP (czw) również powinny przejść bez echa, biorąc pod uwagę pasywną postawę Rady. W ostatnim wywiadzie dla PAP członek RPP Łukasz Hardt powiedział, że scenariuszu brak zmian stóp procentowych jest obecnie najbardziej prawdopodobny, ale jest wiele niewiadomych, więc wykluczałby on kategorycznie podwyżek. Złoty zszedł z radaru inwestorów zagranicznych, co trzyma EUR/PLN w paśmie 4,35-4,40, ale wyraźny wzrost apetytu na ryzyko pozwoli na test dolnego ograniczenia. Jednak obecny klimat na rynkach zewnętrznych nie sugeruje, by miało to prędko nastąpić.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.