W świecie dwóch gospodarczych prędkości, Polska stoi z boku i rośnie

Paweł Majtkowski – analityk eToro
Paweł Majtkowski - analityk eToro

Obecnie, konsumenci znacznie chętniej wydają pieniądze na zabawę niż na dobra trwałego użytku. To dlatego na świecie lepiej radzą sobie gospodarki z większym udziałem branży usługowej, takie jak USA. Nasza gospodarka jest tu ewenementem, ponieważ strukturalnie zbliżona jest do przemysłowych Niemiec, ale nie wpada w recesję. Wręcz przeciwnie – w tym roku ma urosnąć o około 3 proc.

Zwykle struktury gospodarek mają większe znacznie dla ekonomistów niż zwykłych obywateli. Teraz jednak, strukturalne różnice gospodarcze bezpośrednio wpływają na wyniki i wzrost w poszczególnych krajach, a tym samym – na sytuację ekonomiczną i portfele obywateli. Światowa gospodarka w 2024 roku powinna rosnąć w tempie około 1,5 proc. i zmierza w kierunku tzw. „miękkiego lądowania”. Jednak postępuje jednocześnie rozbieżność między poprawiającą się sytuacją w usługach, a recesją w przemyśle produkcyjnym. Okazuje się, że obecnie konsumenci znacznie chętniej wydają pieniądze na zabawę niż na dobra trwałego użytku. To wpędza w problemy gospodarki takie kraje jak Niemcy czy Chiny, gdzie udział przemysłu w PKB jest największy. Pomaga to natomiast Stanom Zjednoczonym, ich gospodarce i rynkowi akcji. [eToro] Wykres do komentarza Pawła Majtkowskiego

Źródło: eToro

Globalne spowolnienie w przemyśle wytwórczym pogłębia się. Doprowadziło to Niemcy do recesji i przyczyniło się do niedawnego rozczarowania wzrostem w Chinach. Globalne wskaźniki PMI spadają od siedmiu miesięcy, a producenci ograniczają obecnie liczbę pracowników i zakupy. Doprowadziło to również do spadku inflacji, a Chiny znajdują się na granicy deflacji. Usługi i wydatki konsumenckie były pozytywną niespodzianką gospodarczą minionego roku. Pomogły utrzymać USA i Wielką Brytanię z dala od zapowiadanej recesji. Jednocześnie, stopy bezrobocia są bliskie rekordowo niskim poziomom. Spadająca inflacja wspiera wzrost płac realnych i wydatków. Najnowsze wskaźniki PMI pokazują, że segmenty usługowe, takie jak technologia, opieka zdrowotna i turystyka, są globalnymi liderami wzrostu.

Na tym tle Polska stanowi wyjątek. Mamy duży sektor przemysłowy, który stanowi aż 30 proc. naszego PKB [patrz: wykres]. Dla porównania, w Niemczech jest to 27 proc., w USA 18 proc. a w Chinach aż 40 proc. Udział usług w naszej gospodarce to 57 proc., podczas gdy w Niemczech to 63 proc. a w USA aż 78 proc. Przy takiej strukturze gospodarczej wzrost gospodarczy w roku 2024 jest prognozowany na około 3 proc. Przyczyn takiego wzrostu jest kilka – okazuje się, że Polski przemysł, na tle swoich konkurentów, radzi sobie bardzo dobrze, stając się beneficjentem procesu deglobalizacji. Wiele firm po pandemii przeniosło swoje fabryki z Chin do Europy, lokując je właśnie w Polsce. Cały czas pomaga też niższy poziom płac w Polsce niż w innych krajach UE oraz relatywnie słaby złoty. Duże znaczenie ma także zróżnicowanie odbiorców Polskich produktów. W sytuacji, gdy eksport do Niemiec uległ poważnemu spadkowi, inne kierunki eksportowe umożliwiają stabilizację produkcji.

Jednocześnie, polski konsument chętnie wydaje pieniądze, a to wspiera wzrost. Według danych GUS na temat koniunktury konsumenckiej, nastroje konsumentów związane z sytuacją gospodarczą w najbliższych 12-miesiącach są obecnie na najwyższym poziomie od 4 lat. Mocno wzrósł odsetek konsumentów deklarujących gotowość do poniesienia większych wydatków takich jak remont mieszkania czy zakup samochodu. To efekt spadku inflacji oraz pojawiania się po raz pierwszy od dawna realnego wzrostu poziomu wynagrodzeń. To wszystko powoduje, że polska gospodarka okazuje się mocno zdywersyfikowana i odporna na ograniczenia. Podczas gdy wiele światowych gospodarek cierpi stając się więźniami swojej struktury.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce