Konieczna kolejna nowelizacja ustawy deweloperskiej. Art. 5a ustawy zamiast porządku wprowadził chaos

Nowy art. 5a ustawy deweloperskiej, który miał raz na zawsze rozstrzygnąć spór o sposób liczenia powierzchni użytkowej lokali, w praktyce doprowadził do sytuacji odwrotnej, czyli podwójnej interpretacji przepisów. Wszystko wskazuje na to, że ustawa, która obowiązuje od 13 lutego br., powinna zostać pilnie znowelizowana, a feralny art. 5a powinien zostać jak najszybciej doprecyzowany.

Literalne brzmienie ustawy odsyła wyłącznie do normy PN-ISO 9836, a właściwie do jej wersji obowiązującej na dzień złożenia wniosku o pozwolenie na budowę. Taka wykładnia może prowadzić do wliczania do powierzchni użytkowej lokalu m.in. balkonów, loggii, tarasów czy schodów wewnętrznych. Oznacza to potencjalne zwiększenie formalnego metrażu lokali, a w konsekwencji zmianę ceny, udziałów w nieruchomości wspólnej oraz danych ujawnianych w księgach wieczystych.

Jednocześnie kilka dni po wejściu w życie przepisów UOKiK, w stanowisku uzgodnionym z Ministerstwem Rozwoju i Technologii (MRiT), zaprezentował interpretację odmienną. Organ uznał, że art. 5a należy czytać łącznie z przepisami techniczno-budowlanymi, a elementy takie jak balkony czy schody nie powinny być wliczane do powierzchni użytkowej. Stanowisko to, choć spójne z dotychczasową praktyką rynku i ukierunkowane na ochronę konsumentów, ma jedną niezaprzeczalną wadę – nie jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego i nie wiąże sądów.

„W efekcie powstały dwa równoległe standardy liczenia metrażu, czyli ustawowy i drugi, który można nazwać systemowym. Taka sytuacja jest nie do utrzymania z punktu widzenia bezpieczeństwa obrotu. Różnice w sposobie pomiaru mogą prowadzić do sporów cywilnych, rozbieżnych orzeczeń sądowych oraz destabilizacji zasad ustalania cen mieszkań. W skali rynku oznacza to wzrost ryzyka prawnego zarówno po stronie deweloperów, jak i nabywców”, podkreśla Maciej Boryczko, Partner i radca prawny w kancelarii GESSEL.

Doświadczenia z wcześniejszych postępowań UOKiK pokazują, jak istotna jest pełna i jednoznaczna informacja o rzeczywistym metrażu lokalu już na etapie przedkontraktowym. Jednak nawet najbardziej racjonalna wykładnia organu nie zastąpi jasnego i precyzyjnego przepisu ustawowego.

„Powstałe w latach 2024/2025 orzecznictwo UOKiK dotyczyło rzetelnego i uczciwego prezentowania metrażu oferowanych przez deweloperów mieszkań. Wątpliwości Urzędu wzbudził sposób ustalania powierzchni użytkowej lokalu mieszkalnego oraz nienależyte informowanie konsumentów o wielkości powierzchni pod nienośnymi ściankami działowymi, która była wliczana do powierzchni lokalu mieszkalnego”, dodaje Karolina Olszewska, Senior Associate w kancelarii GESSEL.

Przykładem może być decyzja RLU-1/2025, w której UOKiK zakwestionował fakt, że deweloper nie wliczył powierzchni pod nienośnymi ściankami działowymi do powierzchni użytkowej mieszkania. Problem pojawił się w chwili zawierania umowy przenoszącej własność takiego mieszkania. Okazywało się wtedy, że powierzchnia jest faktycznie większa, a tym samym konsumenci byli zobligowani do dopłacenia ceny za powierzchnię pod ściankami nadającymi się do demontażu.

„Jedynym realnym rozwiązaniem obecnego impasu jest pilna nowelizacja art. 5a, która jednoznacznie określi relację między normą PN-ISO a przepisami techniczno-budowlanymi oraz wprost wskaże, które elementy lokalu podlegają wliczeniu do powierzchni użytkowej. Bez takiego doprecyzowania rynek mieszkaniowy pozostanie w stanie permanentnej niepewności interpretacyjnej, a jej koszty – finansowe i prawne – poniosą wszystkie strony obrotu”, podsumowuje Maciej Boryczko.

Specjaliści podkreślają, że art. 87 Konstytucji RP jasno wskazuje zamknięty katalog źródeł prawa powszechnie obowiązującego. Należą do nich Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Stanowiska organów administracyjnych, nawet uzgodnione z ministerstwem, nie mieszczą się w tym katalogu.

KPMG: firmy szykują się na „czarne łabędzie” – utrata chmury, blackout i wojna hybrydowa w analizach ryzyka

Geopolityka coraz mocniej wpływa na strategie technologiczne firm i podejście do budowania cyberodporności. W obliczu globalnych napięć przedsiębiorstwa analizują ryzyka, które jeszcze kilka lat temu uznawano za skrajne. Z najnowszej edycji raportu KPMG w Polsce pt. „Barometr cyberbezpieczeństwa 2026. Cyberodporność w erze zmian” wynika, że 37% firm bierze pod uwagę zagrożenie utratą kluczowego dostawcy chmury, 36% – długotrwały brak energii, a 26% – wojnę hybrydową i sabotaż. Skala przygotowań wciąż nie nadąża za tempem zmian w środowisku bezpieczeństwa, w którym infrastruktura cyfrowa staje się jednym z pierwszych celów destabilizacji. Raport wskazuje również na dwukrotny wzrost liczby organizacji posiadających dedykowanego CISO (Chief Information Security Officer), natomiast na pierwsze miejsce wśród barier budowania skutecznego cyberbezpieczeństwa wysunął się brak zaangażowania najwyższego kierownictwa.

Rosnąca złożoność incydentów cyberbezpieczeństwa, ich powiązanie z niestabilną sytuacją geopolityczną, a także ewolucja technologii stosowanej zarówno w atakach, jak i w narzędziach ochrony sprawiają, że badane firmy coraz częściej identyfikują nieadekwatność dotychczasowych rozwiązań.

Deklarowane przez ankietowanych mechanizmy zapewnienia cyberodporności koncentrują się przede wszystkim na rozwiązaniach o charakterze organizacyjnym i procesowym. 46% respondentów deklaruje wdrożenie programu zarządzania bezpieczeństwem łańcucha dostaw w postaci audytu dostawców, 35% firm przygotowuje kompleksowe plany zapewnienia ciągłości działania (BCP), a 30% prowadzi regularne analizy ryzyka w obszarze cyberbezpieczeństwa i ciągłości działania.

Zakres scenariuszy zagrożeń uwzględnianych w analizach ryzyka w ramach zarządzania ciągłością działania pokazuje, na ile organizacje przygotowują się na zdarzenia o charakterze systemowym i długotrwałym. Scenariuszami zagrożeń najczęściej wskazywanymi w analizie ryzyka są: utrata kluczowego dostawcy usług chmurowych (37%) oraz długotrwały brak energii elektrycznej (36%). 29% ankietowanych firm wśród scenariuszy zagrożeń uwzględnia długotrwały brak dostępu do Internetu. Jednocześnie już co czwarty ankietowany (26%) zwraca uwagę na wojnę hybrydową i sabotaż. Kolejnymi zagrożeniami uwzględnianymi w firmowych analizach ryzyka są awarie technologicznego łańcucha dostaw, np. zainfekowane aktualizacje (23%), rozległy atak ransomware (21%), a 16% ankietowanych bierze pod uwagę również ryzyko pełnoskalowego konfliktu zbrojnego.

Niestabilna sytuacja geopolityczna sprawia, że polskie przedsiębiorstwa aktualizują swoje strategie bezpieczeństwa. W analizach ryzyka pojawia się scenariusz wojny pełnoskalowej. Co czwarta organizacja przygotowuje się na ryzyka związane z wojną hybrydową i sabotażem. Jednoczesna utrata wszystkich centrów przetwarzania danych w wyniku działań dywersyjnych staje się realnym zagrożeniem. Dlatego obserwujemy m.in. przyspieszoną adopcję chmury publicznej, również dla celów zapewnienia bezpieczeństwa – mówi Michał Kurek, Partner, Advisory, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.Barometr cyberbezpieczeństwa 2026 2

Cyberbezpieczeństwo coraz częściej poza IT

Wyniki raportu KPMG potwierdzają postępującą profesjonalizację i specjalizację zarządzania bezpieczeństwem informacji w polskich przedsiębiorstwach. Choć za cyberbezpieczeństwo nadal najczęściej odpowiada CIO (Chief Information Officer) lub inny przedstawiciel działu IT, odsetek takich wskazań spadł do 36% (z 47% w 2023 roku). Równocześnie ponad jedna czwarta firm posiada już dedykowaną rolę CISO (Chief Information Security Officer) co jest podwojeniem zeszłorocznego wyniku, a liczba organizacji, które nie przypisały odpowiedzialności za ten obszar, zmniejszyła się z 11% do 2%.

Zmianie ulega także postrzeganie barier. Na pierwszym miejscu wśród wyzwań znalazł się brak wsparcia najwyższego kierownictwa (29% wskazań). Następne w kolejności uplasowały się ex aequo – trudności w rekrutacji i retencji pracowników oraz brak zaangażowania biznesu (26% firm).

Phishing i ataki indywidualnych hakerów na czele zagrożeń

Największym zagrożeniem dla firm pozostają hakerzy działający w pojedynkę – wskazało ich 46% respondentów. Na drugim miejscu znaleźli się cyberterroryści (35%), zaś na trzecim haktywiści (24%). W tegorocznej edycji badania phishing ponownie został uznany za cyberzagrożenie generujące najpoważniejsze ryzyko operacyjne – wyprzedzając m.in. ataki wykorzystujące błędy w aplikacjach oraz kradzież danych przez pracowników.

Rekordowy odsetek firm dotkniętych incydentami bezpieczeństwa nie jest przypadkowy. Wchodzimy w erę, w której sztuczna inteligencja fundamentalnie zmienia charakter cyberataków. Obserwujemy już kampanie phishingowe wykorzystujące modele językowe do generowania spersonalizowanych, bezbłędnych językowo wiadomości, które omijają tradycyjne filtry. Deepfake audio i wideo umożliwiają coraz bardziej przekonujące ataki socjotechniczne, a automatyzacja pozwala przestępcom przeprowadzać jednocześnie tysiące ukierunkowanych ataków. W najbliższych latach złożoność ataków będzie rosła wykładniczo – AI nauczy się identyfikować podatności szybciej niż zespoły bezpieczeństwa zdążą je łatać, a ataki staną się bardziej adaptacyjne i inteligentne. Kluczowe pytanie brzmi czy organizacje zdążą zbudować cyberodporność w tempie dorównującym ewolucji zagrożeń? – mówi Michał Kurek, Partner, Advisory, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Barometr cyberbezpieczeństwa 2026

Spada deklarowana dojrzałość zabezpieczeń

Respondenci badania KPMG ocenili poziom dojrzałości zabezpieczeń niżej niż rok wcześniej w 11 z 14 analizowanych kategorii. Drugi rok z rzędu żadna z badanych organizacji nie zadeklarowała pełnej dojrzałości we wszystkich obszarach. Jedynie 3% firm oceniło swoje cyberzabezpieczenia jako w pełni dojrzałe w większości badanych obszarów.

Najwyżej oceniono reagowanie na incydenty bezpieczeństwa, natomiast jedyną kategorią, w której odnotowano bezwzględną poprawę rok do roku, było zarządzanie tożsamością i dostępem. Jednocześnie jedynie jedna trzecia firm uznaje swój poziom cyberodporności za adekwatny do aktualnego krajobrazu zagrożeń, a 58% wskazuje na konieczność usprawnień w wybranych obszarach.

Najbardziej dofinansowane obszary cyberbezpieczeństwa w 2026 roku

W 2026 roku firmy planują koncentrować swoje budżety przede wszystkim na ochronie przed złośliwym oprogramowaniem, programach podnoszenia świadomości pracowników oraz bezpieczeństwie sieci wewnętrznej. Wyraźnie wzrosło także znaczenie inwestycji w zarządzanie bezpieczeństwem partnerów biznesowych, co odzwierciedla rosnącą presję regulacyjną.

Aż 94% organizacji zleca na zewnątrz co najmniej jedną funkcję z obszaru cyberbezpieczeństwa, jednak większość robi to selektywnie – 51% firm powierza dostawcom tylko jeden wybrany obszar.

Wdrożenie dyrektywy NIS2 oraz postępująca implementacja Rozporządzenia AI Act stawiają przed firmami nowe wyzwania, ale także tworzą szansę na uporządkowanie i wzmocnienie fundamentów cyberbezpieczeństwa. Jak pokazują wyniki badania, największą barierą nie jest już brak budżetu czy technologii, lecz niewystarczające wsparcie najwyższego kierownictwa i zaangażowanie biznesu. To wyraźny sygnał, że cyberbezpieczeństwo musi przestać być domeną wyłącznie działów IT i stać się strategicznym priorytetem całej organizacji – mówi Marcin Kieszkowski, Dyrektor, Advisory, Zespół Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

O raporcie:

Raport „Barometr cyberbezpieczeństwa 2026. Cyberodporność w erze zmian” został opracowany przez KPMG w Polsce na podstawie badania ankietowego przeprowadzonego metodą CATI w grudniu 2025 roku wśród 100 osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo IT w organizacjach działających w Polsce. Próba objęła małe (30%), średnie (50%) i duże (20%) przedsiębiorstwa reprezentujące 16 branż.

Co to jest Google Workspace i czy warto za niego płacić?

Szukasz narzędzi, które usprawnią pracę Twojego zespołu, ale gubisz się w gąszczu ofert chmurowych? Google Workspace to jeden z najpopularniejszych ekosystemów biznesowych na świecie, który ewoluował daleko poza zwykłego Gmaila. W tym artykule rozkładamy na czynniki pierwsze funkcje, koszty i kwestie bezpieczeństwa tego pakietu. Sprawdzamy czy inwestycja w rozwiązania Google faktycznie się opłaca i dla kogo będzie to strzał w dziesiątkę.

1. Czym jest Google Workspace

Google Workspace to kompleksowy pakiet narzędzi do pracy zespołowej w chmurze, który w 2020 roku zastąpił usługę G Suite.

Decydując się na ten ekosystem, zyskujesz dostęp do zaawansowanych rozwiązań, takich jak aplikacje biznesowe Google Workspace, które realnie wspierają codzienną efektywność pracowników.

Model chmury publicznej

Google stosuje model chmury publicznej, co oznacza rewolucję w podejściu do infrastruktury IT:

  • Brak własnych serwerów: Nie kupujesz sprzętu, płacisz za dostęp.
  • Dane w centrach Google: Bezpieczne przechowywanie bez zajmowania miejsca w biurze.
  • Dostępność: Idealne rozwiązanie dla pracy zdalnej i hybrydowej.

W Polsce wiele firm wciąż polega na modelu on-premise (serwery w biurze), jednak Google Workspace wygrywa tam, gdzie liczy się mobilność, praca w czasie rzeczywistym i skalowalność bez inwestycji w hardware.

2. Dla kogo jest Google Workspace w Polsce

Mikroprzedsiębiorstwa (1-10 pracowników)

Najczęstszym wyborem jest wersja Business Starter (ok. 31,5 zł netto/os.). Pakiet ten w zupełności wystarcza do obsługi profesjonalnego e-maila we własnej domenie, korzystania ze wspólnego Dysku i prowadzenia spotkań online.

Zanim podejmiesz decyzję, warto porównać tę ofertę z konkurencją, przeglądając najlepsza poczta e-mail ranking, co pozwoli precyzyjniej dopasować usługę do budżetu małej firmy.

Małe i średnie firmy (10-250 pracowników)

Ten segment najczęściej wybiera plany Business Standard lub Business Plus. Kluczowe potrzeby tej grupy to:

  • Rejestrowanie spotkań w Google Meet.
  • Zaawansowane funkcje bezpieczeństwa.
  • Obsługa dużej liczby dokumentów i większe przestrzenie dyskowe.

Duże organizacje (250+ pracowników)

Korporacje wdrażają plan Enterprise. Wymagają one niestandardowych warunków umowy, zaawansowanej ochrony przed wyciekiem danych (DLP), ścisłego monitoringu oraz rozbudowanych polityk retencji danych.

Sektor edukacyjny i NGO

Google przygotowało specjalne oferty dla szkół i organizacji non-profit – często darmowe lub mocno zrabatowane. Należy jednak pamiętać, że polskie uczelnie muszą podpisać dodatkowe aneksy dotyczące przetwarzania danych, aby spełnić wymogi prawne.

Resellerzy i partnerzy technologiczni

W Polsce funkcjonuje sieć autoryzowanych partnerów Google, takich jak https://fotc.com/pl/. Zakup licencji przez partnera to często lepszy wybór niż zakup bezpośredni u Google ze względu na:

  • Polską fakturę VAT.
  • Wsparcie techniczne w języku polskim.
  • Pomoc w migracji danych.

3. Co oferuje Google Workspace – szczegółowy przegląd funkcji

Narzędzia komunikacyjne i biurowe

  • Gmail w domenie własnej: Profesjonalny adres (np. [email protected]) zamiast darmowego gmail.com.
  • Biuro w chmurze: Dysk, Dokumenty, Arkusze, Prezentacje pozwalają na edycję plików w przeglądarce bez instalowania oprogramowania. Kluczową cechą jest praca wielu osób na jednym pliku jednocześnie.
  • Komunikacja:
  • Meet: Wideokonferencje (limit uczestników zależy od planu).
  • Chat: Komunikator zespołowy.

Funkcje zaawansowane

  • Google Vault: Narzędzie do eDiscovery (dostępne w planach Business i Enterprise).
  • AppSheet: Platforma low-code do tworzenia prostych aplikacji biznesowych.
  • Gemini AI: Asystent sztucznej inteligencji zintegrowany z pakietem biurowym (dostępny w najwyższych planach lub jako dodatek).

Tabela: Porównanie funkcji w zależności od planu

Funkcja Starter (31,5 zł) Standard (63 zł) Plus (99 zł) Enterprise (cena indyw.)
Pojemność Dysku 30 GB 2 TB 5 TB Nieograniczona
Liczba uczestników Meet 100 150 500 1000
Nagrywanie spotkań Nie Tak Tak Tak
Google Vault Nie Nie Tak Tak
AppSheet Core Nie Nie Tak Tak
Gemini AI Nie Nie Nie Tak
Szyfrowanie S/MIME Nie Nie Tak Tak

Ukryte i dodatkowe koszty

Wdrażając system, warto uwzględnić wydatki, o których często się zapomina:

  1. Migracja danych: Jeśli zlecasz ją partnerowi, koszt to ok. 500-5000 PLN (zależnie od wielkości firmy).
  2. Szkolenia: 100-200 PLN za godzinę szkolenia pracowników.
  3. Dodatki z Marketplace: Płatne rozszerzenia (5-50 PLN miesięcznie).
  4. Łącze internetowe: Praca w chmurze wymaga stabilnego i szybkiego internetu.

5. Kwestie bezpieczeństwa i zgodności z polskim prawem

Certyfikaty i RODO

Google posiada kluczowe certyfikaty bezpieczeństwa: ISO 27001, SOC 2, SOC 3. Dane klientów europejskich są przechowywane w UE (Irlandia, Holandia, Finlandia, Belgia), co spełnia wymogi RODO dotyczące lokalizacji danych. Pamiętaj jednak o podpisaniu umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych (DPA) – z partnerem w Polsce lub bezpośrednio z Google.

Specyficzne polskie regulacje

Dla niektórych sektorów standardowe rozwiązania mogą być niewystarczające:

  • Administracja publiczna: Google Workspace nie jest w pełni zgodny z wymogami Krajowego Systemu Przetwarzania Danych.
  • Służba zdrowia: Przed wdrożeniem wymagana jest szczegółowa analiza ryzyka.

Backup vs Archiwum

To kluczowe rozróżnienie: Google Vault to archiwum, a nie backup. Chroni przed usunięciem dowodów prawnych, ale nie przed przypadkowym skasowaniem danych przez użytkownika czy atakiem ransomware. Dla pełnego bezpieczeństwa warto zainwestować w zewnętrzne narzędzia backupu (np. SysCloud), co kosztuje dodatkowe 5-10 PLN na użytkownika.

6. Implementacja i wsparcie w Polsce

Wsparcie przez Partnera vs Google

Zakup przez polskiego partnera (np. Grupa ID, Squalio, ITL, Comarch) daje wymierne korzyści operacyjne w porównaniu do bezpośredniego suportu Google:

  • Język: Pomoc techniczna po polsku (telefon, e-mail) vs angielski czat Google.
  • Czas reakcji: Partnerzy często oferują lepsze SLA (np. 4h w dni robocze) niż standardowe 24-48h supportu globalnego.
  • Formalności: Polska faktura VAT ułatwia księgowość.

Proces migracji i szkolenia

Migracja małej firmy (ok. 50 osób) trwa zazwyczaj krótko, ale wymaga przygotowania. Narzędzia takie jak CloudM czy BitTitan pomagają przenieść dane bez strat. Koszt takiej usługi u partnera waha się między 2000 a 5000 PLN. Dodatkowo warto przeszkolić zespół – podstawowe szkolenie z funkcji pakietu to koszt rzędu 500-1500 PLN za grupę.

7. Wady i zalety z perspektywy polskiego użytkownika

Proste zestawienie plusów i minusów pomoże Ci podjąć świadomą decyzję.

Zalety Wady
Szybka implementacja (nawet 1 dzień) Uzależnienie technologiczne od Google
Eliminacja kosztów serwerów i ich serwisu Problematyczna praca offline
Doskonała praca zespołowa w czasie rzeczywistym Automatyczne blokady kont przez algorytmy Google
Cena konkurencyjna wobec Microsoft 365 Ograniczona personalizacja interfejsu
Gwarancja dostępności (SLA 99,9%) Dane fizycznie poza Polską (choć w UE)
Ogromna baza integracji z innymi aplikacjami Wymagane bardzo dobre łącze internetowe

8. Kiedy się opłaca – czynniki decyzyjne

Próg opłacalności

  • < 5 osób: Warto dla wizerunku (e-mail w domenie) i bezpieczeństwa chmury.
  • 5-50 osób: Najbardziej opłacalny segment. Koszty własnego serwera i administratora znacznie przewyższają cenę subskrypcji.
  • > 250 osób: Wymaga dokładnej kalkulacji. Microsoft 365 może być tańszy przy masowych licencjach wolumenowych.

Zwrot z inwestycji (ROI)

Przykładowa kalkulacja dla firmy 30-osobowej:

  • Model własny: Admin IT (5000-8000 zł) + amortyzacja serwera + licencje = ok. 8000 zł miesięcznie.
  • Google Workspace: 30 licencji x 50 zł = 1500 zł miesięcznie.
  • Oszczędność: Ok. 6500 zł miesięcznie na korzyść chmury.

Dodatkowym atutem jest elastyczność – dodanie nowego konta zajmuje 5 minut, a po zwolnieniu pracownika po prostu wyłączasz subskrypcję, nie ponosząc dalszych kosztów.

Krótki przegląd konkurencji

  • Microsoft 365: Naturalny wybór dla środowisk mocno przywiązanych do Outlooka, Worda i Excela w wersji desktopowej.
  • OVHcloud: Dobra opcja, jeśli priorytetem jest polska lokalizacja danych (Data Center w Warszawie) i niższa cena, a zaawansowana kooperacja jest drugoplanowa.
  • Zoho: Budżetowa alternatywa, która pozwala na znaczące oszczędności finansowe, choć oferuje słabszą integrację z polskim rynkiem.
  • Nextcloud: Dla świadomych firm z własnym działem IT, które chcą mieć pełną kontrolę nad danymi na własnym serwerze.

9. Podsumowanie decyzyjne – checklista

Zanim dokonasz zakupu, sprawdź poniższe punkty:

  1. Zgodność prawna: Czy Twój sektor (np. finanse, zdrowie) pozwala na chmurę publiczną? Czy masz podpisaną umowę powierzenia danych?
  2. Analiza kosztów: Czy stać Cię na stały koszt 25-75 zł netto miesięcznie za pracownika?
  3. Gotowość techniczna: Czy firma posiada łącze min. 10 Mb/s na osobę? Czy pracownicy zaakceptują pracę w przeglądarce?
  4. Kanał zakupu: Czy wolisz fakturę w EUR i support po angielsku (Google), czy fakturę PL i wsparcie po polsku (Partner)?

Werdykt: Dla 90% polskich mikro, małych i średnich przedsiębiorstw Google Workspace jest rozwiązaniem opłacalnym i bezpiecznym. Szczególnie zyskują na nim firmy pracujące zdalnie lub hybrydowo. Kluczem do sukcesu jest jednak przeprowadzenie pilotażu, rzetelne policzenie ROI i unikanie pułapek, takich jak brak backupu czy migracja bez planu.

Przeniesienie numeru dla firm w Orange: co zyskują przedsiębiorcy przy zmianie operatora?

Dla wielu firm numer telefonu to coś więcej niż techniczny detal. To kontakt zapisany w telefonach klientów, numer widoczny na stronie, w stopkach maili, w ofertach i na wizytówkach. Nic dziwnego, że zmiana operatora bywa odkładana miesiącami, a czasem latami. Obawa jest prosta: co jeśli klienci nie będą mogli się dodzwonić? Tymczasem coraz więcej przedsiębiorców przekonuje się, że przeniesienie numerów nie musi oznaczać zamieszania. Przeciwnie, bywa momentem, w którym firma po raz pierwszy porządkuje sposób, w jaki komunikuje się z rynkiem. Właśnie w tym kontekście coraz częściej pojawiają się rozwiązania Orange dla Firm.

Ciągłość komunikacji jako fundament relacji biznesowych

W relacjach B2B stabilność kontaktu ma znaczenie strategiczne. Klienci, kontrahenci i partnerzy przyzwyczajają się do konkretnych numerów. Dla działów sprzedaży i obsługi klienta numer telefonu bywa tak samo istotny, jak adres e-mail czy domena internetowa.

Dlatego możliwość zachowania dotychczasowych numerów przy zmianie operatora ma dla firm bardzo konkretny wymiar. Dzięki usłudze przeniesienie numeru dla firm w Orange nie trzeba informować setek klientów o nowym kontakcie ani martwić się, że ktoś trafi pod nieaktualny numer. Opiekunowie handlowi pozostają dostępni pod tymi samymi numerami, dział wsparcia działa bez przerw, a właściciel firmy nie traci ciągłości kontaktu z kluczowymi partnerami.

Z punktu widzenia organizacji to duża różnica. Można uporządkować zaplecze technologiczne i zmienić sposób działania usług, nie burząc przy tym relacji z klientami, które często były budowane latami.

Przeniesienie jednego numeru to często za mało

W praktyce zmiana operatora rzadko dotyczy dziś pojedynczego telefonu. Coraz więcej firm operuje na pulach numerów przypisanych do zespołów, działów, handlowców, konsultantów czy managerów. W takich przypadkach kluczowe staje się to, czy proces obejmuje możliwość przeniesienia całej struktury numerów, a nie tylko pojedynczych kart SIM.

Dla rozwijających się organizacji jest to szczególnie istotne. Zespół sprzedaży, dział obsługi klienta, administracja, zarząd. Każda z tych grup korzysta z telefonii w inny sposób, ale wszystkie potrzebują spójnego systemu komunikacji. Możliwość przeniesienia wielu numerów wobec skalowalności biznesu jednocześnie pozwala zachować porządek organizacyjny i uniknąć sytuacji, w której część zespołu działa na nowych zasadach, a część na starych.

Telefonia a skalowanie biznesu

Do zmiany operatora często dochodzi, kiedy zespół się powiększa, pojawiają się nowe projekty albo firma wchodzi na nowe obszary działalności. Z rozwiązania nowy numer dla firm w Orange korzystają firmy, które chcą mieć większą kontrolę nad tym, jak komunikują się z rynkiem. Zamiast jednego ogólnego numeru dla wszystkich, pojawiają się osobne kontakty dla działów, specjalne linie dla kluczowych klientów czy oddzielne numery dla zespołów projektowych.

Postaw na ciągłość operacyjną

Dziś rzadko kto pracuje wyłącznie zza biurka. Handlowcy są w ciągłym ruchu, menedżerowie odbierają telefony między spotkaniami, a zespoły coraz częściej działają w trybie hybrydowym. W takiej rzeczywistości telefon przestaje być dodatkiem, a staje się jednym z podstawowych narzędzi pracy.

Przeniesienie numerów przestaje być wtedy wyłącznie operacją techniczną. Dla wielu przedsiębiorców to moment, w którym zaczynają porządkować sposób komunikacji w całej organizacji i zastanawiają się, czy obecne rozwiązania faktycznie wspierają rozwój firmy.

Spójność technologiczna i elastyczność sprzętowa

Gdy firma porządkuje numery i sposób komunikacji, bardzo szybko pojawia się też temat sprzętu. Bo trudno dziś udawać, że wszyscy w organizacji pracują tak samo. Handlowiec, który większość czasu spędza w terenie, potrzebuje innego telefonu niż osoba obsługująca klientów przy biurku. Właściciel firmy ma jeszcze inne oczekiwania, a menedżer zespołu inne narzędzia do pracy na co dzień.

W modelu SimFree stosowanym w rozwiązaniach Orange dla Firm, urządzenie nie jest przypięte na stałe do usługi. Dla przedsiębiorcy oznacza to prostą rzecz: można dobierać sprzęt do roli w firmie, zamiast zmuszać ludzi do pracy na tym, co akurat „pasuje do umowy”. Jedni mogą korzystać z telefonów kupionych niezależnie, inni z urządzeń firmowych, a jakość usług pozostaje spójna. To daje swobodę, która w praktyce bardzo ułatwia zarządzanie zespołem. Więcej informacji o rozwiązaniach dla biznesu można znaleźć na stronie orange.pl

Decyzja, która wykracza poza technikę

Coraz więcej właścicieli firm i członków zarządów widzi dziś, że komunikacja to nie jest już tylko „sprawa działu IT”. To element, który realnie wpływa na tempo pracy, dostępność zespołu, jakość obsługi klienta i sposób, w jaki firma funkcjonuje na co dzień.

Moment przeniesienia numerów do nowego operatora często staje się więc czymś więcej niż tylko zmianą dostawcy. To chwila, w której firma zaczyna przyglądać się temu, jak naprawdę działa jej komunikacja. Czy jest spójna. Czy wspiera rozwój. Czy ułatwia pracę ludziom.

Dla wielu przedsiębiorców zmiana operatora przestała być już decyzją czysto techniczną. Coraz częściej staje się wyborem dotyczącym tego, jak firma chce komunikować się z klientami, jak ma wyglądać codzienna praca zespołów i jaką rolę komunikacja ma odgrywać w rozwoju biznesu w kolejnych latach.

MNKD S.A. planuje emisję akcji. Środki trafią na rozwój sieci sklepów, e-commerce i współpracę z influencerami

MNKD S.A., twórca odzieżowej marki premium MINIKID oraz większościowy udziałowiec projektu ONE CREW i spółki będącej wyłącznym dystrybutorem hiszpańskiej biżuterii Miramira w Polsce, w pierwszej połowie roku przeprowadzi ofertę publiczną akcji na platformie ofert publicznych Domu Maklerskiego INC. Kolejnym krokiem będzie debiut spółki na rynku NewConnect planowany jeszcze w tym roku.

Pozyskany kapitał ma zostać przeznaczony na dalszy rozwój sieci sklepów w ramach grupy, ekspansję w kanale e-commerce oraz skalowanie projektów tworzonych we współpracy z influencerami. Spółka buduje zdywersyfikowany, hybrydowy model biznesowy łączący retail stacjonarny, sprzedaż online, live commerce oraz limitowane kolekcje rozwijane w oparciu o społeczności marek.

Od początku rozwijamy MNKD jako biznes oparty na silnych brandach i bezpośredniej relacji ze społecznością. Łączymy sprzedaż stacjonarną, e-commerce i kanały social w jeden spójny model, który można skalować. Dziś chcemy zaprosić do tego projektu również inwestorów – mówi Maciej Szachta, założyciel i prezes MNKD S.A. & Mira Mira PL.

Największą dynamikę wzrostu w najbliższych latach spółka wiąże z marką Miramira. Podmiot zależny MNKD został jej wyłącznym operatorem w Polsce w ubiegłym roku. W krótkim czasie otwarto cztery butiki w największych galeriach handlowych – w warszawskiej Arkadii, poznańskiej Posnanii, łódzkiej Manufakturze oraz we wrocławskiej Wroclavii. W marcu rusza sklep internetowy, który domknie model omnichannel i ma wzmocnić sprzedaż zarówno online, jak i w sklepach stacjonarnych. W tym roku planowane są trzy kolejne sklepy własne w dużych centrach handlowych i przy ulicach o wysokim ruchu turystycznym, a w drugiej połowie roku wystartuje model franczyzowy. Do 2030 r. sieć ma liczyć 40 lokalizacji – 14 własnych i 26 franczyzowych. W 2025 r. biżuteria wygenerowała 1,5 mln zł przychodów. W 2026 r. spółka zakłada kilkukrotny wzrost obrotów Miramira.

– Segment fashion jewellery daje nam wysoką marżowość i dużą skalowalność. Miramira ma być głównym motorem dynamiki wzrostu grupy. Wierzymy, że połączenie retailu z mocną promocją online i sprzedażą społecznościową przełoży się na wyraźny efekt skali  – podkreśla Maciej Szachta.

Równolegle MNKD rozwija projekt ONE CREW, realizowany we współpracy z grupą influencerską TEENZ oraz Head Start Agency. Marka nie będzie klasycznym merchem, lecz pełnoprawnym brandem streetwear premium dla pokolenia Gen Z. Model opiera się na limitowanych dropach oraz sprzedaży w formule preorder, wspieranej live commerce i bezpośrednią komunikacją z odbiorcami.

Nie budujemy jednorazowych kolekcji pod konkretne nazwiska. ONE CREW ma funkcjonować jako niezależna marka. Twórcy współtworzą projekty i pokazują cały proces powstawania produktu – od koncepcji po gotową kolekcję. To pozwala nam skracać dystans do klienta i obniżać koszty jego pozyskania  – mówi Maciej Szachta.

Fundamentem działalności pozostaje rozwijana od 2017 r. marka MINIKID – premium brand odzieży dziecięcej i młodzieżowej. Produkcja realizowana jest w Polsce w modelu limitowanych kolekcji i kontrolowanej podaży, co ogranicza ryzyko nadprodukcji i zamrażania kapitału w magazynie. W szczytowym okresie ponad 60 proc. produkcji trafiało do ponad 30 krajów.

MINIKID dał nam know-how, społeczność i zaplecze operacyjne. Dziś wykorzystujemy te kompetencje do budowy większej, zdywersyfikowanej grupy, w której retail, online i sprzedaż społecznościowa wzajemnie się wzmacniają  – dodaje Maciej Szachta.

Oferta publiczna ma stanowić kolejny etap realizacji długoterminowej strategii wzrostu, opartej na skalowaniu wysokomarżowych segmentów oraz konsekwentnej dywersyfikacji przychodów. Spółka zakłada, że po zakończeniu procesu inwestycyjnego i wejściu na NewConnect zyska dodatkowe narzędzia do finansowania ekspansji oraz zwiększenia transparentności wobec rynku.

Inflacja znów pod presją: droższa energia komplikuje decyzje banków centralnych

Eskalacja konfliktu USA i Izraela z Iranem tworzy warunki do klasycznego szoku energetycznego, ponieważ ryzyko przestaje dotyczyć wyłącznie premii geopolitycznej w cenach ropy, a zaczyna obejmować realne ograniczenia logistyki, ubezpieczeń i bezpieczeństwa transportu w rejonie Cieśniny Ormuz. To kluczowe wąskie gardło światowego handlu energią, przez które przepływa około jedna piąta globalnych dostaw ropy, a więc każde trwałe utrudnienie żeglugi natychmiast przekłada się na skok cen i efekt inflacyjny w wielu gospodarkach.

Administracja USA próbuje ten kanał ryzyka osłabić instrumentami quasi-rynkowymi i militarnymi. Jak podał Reuters, prezydent Donald Trump zapowiedział gotowość eskortowania tankowców przez Cieśninę Ormuz, jeśli zajdzie taka potrzeba, a jednocześnie polecił U.S. Development Finance Corporation uruchomienie ubezpieczenia od ryzyka politycznego oraz gwarancji finansowych dla handlu morskiego w regionie, w szczególności dla ładunków energetycznych, deklarując dostępność programu dla wszystkich armatorów na rozsądnych stawkach. Tego typu działania mają ograniczać wzrost kosztów frachtu i ubezpieczeń oraz zmniejszać ryzyko przerw w dostawach, ale sama konieczność rozważania eskort pokazuje, że rynek traktuje zagrożenie jako poważne i potencjalnie długotrwałe.

Makroekonomicznie stawką jest to, czy zakłócenia pozostaną krótkim epizodem, czy przerodzą się w trwały ubytek „efektywnej podaży” ropy i gazu wynikający z ograniczeń transportu oraz ryzyka ataków na infrastrukturę. Scenariusze Bloomberga sugerują, że przy głębokich zaburzeniach przepływu i uderzeniach w infrastrukturę regionu ropa WTI mogłaby wzrosnąć nawet do 108 dolarów za baryłkę i utrzymać się wysoko przez kolejne miesiące, co w przedstawionym modelu oznaczałoby istotny impuls inflacyjny i jednoczesne pogorszenie dynamiki wzrostu. W takim układzie inflacja w USA mogłaby wzrosnąć o około 0,8 pkt proc. i wyjść powyżej 3%, a w strefie euro i w Wielkiej Brytanii impuls byłby jeszcze silniejszy, rzędu około 1,1 pkt proc. Europa jest tu wrażliwa nie tylko przez ropę, ale i przez gaz oraz LNG, a więc przez ceny energii przenikające szybciej do kosztów przemysłu i rachunków gospodarstw domowych.

Stany Zjednoczone mają bardziej mieszany obraz realny, ponieważ droższa benzyna obniża dochód rozporządzalny konsumentów, ale wysoka cena surowca poprawia warunki sektora wydobywczego, w tym producentów łupkowych, co częściowo amortyzuje uderzenie w PKB. Kluczowy problem pozostaje jednak monetarny, ponieważ droższa energia podbija inflację i komplikuje decyzje Fed, a o kierunku reakcji przesądza to, czy oczekiwania inflacyjne pozostaną zakotwiczone i czy zaczną się przenosić na ceny oraz płace.

Ryzyko dla gospodarki światowej rośnie wraz z dynamiką militarną, bo to ona determinuje prawdopodobieństwo trwałych zakłóceń. Konflikt wszedł w piąty dzień, a uderzenia USA i Izraela na Iran trwają, podczas gdy Iran odpowiada atakami rakietowymi i dronowymi w regionie, co zwiększa zagrożenie dla infrastruktury i płynności przepływów energetycznych. Im dłużej utrzymuje się ta niepewność, tym większa szansa, że koszty ubezpieczeniowe i logistyczne staną się trwałym składnikiem ceny ropy, a to przesuwa szok z poziomu rynkowej paniki do poziomu uporczywego impulsu inflacyjnego.

W tym środowisku szczególnie narażone są gospodarki importujące energię, w tym Chiny, które jako duży importer ropy odczuwają pogorszenie warunków handlowych i dostają proinflacyjny impuls z zewnątrz w momencie podwyższonej wrażliwości koniunktury. Bloomberg zwraca uwagę, że w wariancie wysokich cen ropy presja inflacyjna w Chinach rośnie, a wzrost dodatkowo słabnie, co wzmacnia globalny efekt hamujący.

Najważniejszy wniosek dla polityki gospodarczej jest prosty – jeżeli działania osłonowe USA, w tym zapowiadana eskorta i wsparcie ubezpieczeniowe opisane przez Reuters, utrzymają drożność cieśniny Ormuz i ograniczą eskalację kosztów transportu, szok może pozostać przejściowy. Jeżeli jednak dojdzie do trwałych ograniczeń przepływu lub dalszych uderzeń w infrastrukturę, scenariusz przechodzi w stagflacyjną kombinację wyższej inflacji i słabszego wzrostu, a banki centralne mogą zostać zmuszone do wstrzymania obniżek stóp lub utrzymania bardziej jastrzębiego nastawienia mimo hamującej gospodarki.

Coface podnosi ocenę Polski do A3: mocny wzrost gospodarczy i stabilne fundamenty

Polska gospodarka w ostatnich kwartałach zanotowała najszybszy wzrost gospodarczy wśród większych gospodarek UE. W 2025 roku wyniósł on 3,6% wzrostu PKB. Efekty tej kondycji znalazły odzwierciedlenie w najnowszym globalnym przeglądzie ryzyka, którego autorem jest firma Coface. Polska uzyskała jedną z najwyższych ocen w regionie awansując z A4 do A3. Decyzja ta potwierdza solidne fundamenty makroekonomiczne kraju oraz relatywnie stabilną sytuację sektora przedsiębiorstw. Co stoi za podwyższeniem oceny ryzyka do A3 i jakie czynniki będą napędzać koniunkturę w kolejnych miesiącach 2026 roku?

„Risk Review” to cykliczna analiza przeprowadzana przez firmę Coface, w której ekonomiści oceniają sytuację makroekonomiczną w 160 krajach świata. Ocena ryzyka Coface określa ryzyko działalności sektora przedsiębiorstw w danym państwie – w oparciu o otoczenie gospodarcze i czynniki wpływające na kondycję firm. Ocena jest połączeniem modelu ekonometrycznego, który uwzględnia m.in. dane gospodarcze i finansowe, jakość instytucji oraz analizy eksperckiej i znajomości regionalnego ekonomisty. W najnowszej edycji „Risk Review” podwyższenie oceny dla Polski jest jedną z zaledwie siedmiu zmian w skali globalnej – obok tych dotyczących Szwecji, Cypru, Chile, Ekwadoru, Senegalu czy Barbadosu. Awans Polski do A3 nie jest przypadkowy – co o nim przesądziło?

Silny wzrost i optymistyczne perspektywy na 2026 rok

Na decyzję Coface o podwyższeniu oceny ryzyka Polski z A4 do A3 wpłynęły przede wszystkim wzrost gospodarczy i prognozy na kolejne kwartały bieżącego roku.

Podwyższenie oceny ryzyka z A4 do A3 jest potwierdzeniem, że Polska utrzymuje solidne fundamenty gospodarcze mimo mniej sprzyjającego otoczenia w Europie – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Wzrost gospodarczy nie tylko był wyjątkowo dynamiczny na tle słabszej koniunktury Europy Zachodniej, ale także cechował się dużą szybkością w porównaniu z gospodarkami Europy Środkowo‑Wschodniej znajdującymi się na podobnym etapie rozwoju i produktywności. Jednocześnie niska inflacja wskazuje, że gospodarka nie jest przegrzana – dodaje ekspert.

Warto podkreślić, że aktualna ocena ryzyka dla Polski jest jedną z najwyższych w regionie Europy Środkowo‑Wschodniej i znajduje się na tym samym poziomie co ocena dla głównego partnera handlowego naszego kraju – Niemiec.

Coface podtrzymuje również oczekiwania dotyczące napływu funduszy unijnych oraz pozytywnego wpływu obniżek stóp procentowych na polską gospodarkę w 2026 roku. W rezultacie wzrost PKB w 2026 roku prognozowany jest na poziomie 3,8% – w dużej mierze dzięki rosnącym inwestycjom publicznym.

Czy to oznacza lepsze warunki dla firm w 2026 roku?

– Choć w ostatnich kwartałach wzrost gospodarczy Polski był dynamiczny, to dotychczasowa kondycja sektora przedsiębiorstw nie zawsze nadążała za korzystnymi wskaźnikami makroekonomicznymi. Obecne spowolnienie dynamiki wynagrodzeń zaczyna jednak zmniejszać presję kosztową, co powinno stopniowo poprawiać rentowność firm – wyjaśnia dr Mateusz Dadej.Coface_Country_Risk_Assessment_Map

Geopost rośnie wolumenowo mimo presji kosztowej: 2,24 mld paczek i +5% r/r w 2025

W 2025 roku Geopost, do której należy DPD Polska, odnotowała 5% wzrost wolumenu. W ubiegłym roku Geopost kontynuowała poprawę wyników w kluczowych obszarach wzrostu, stawiając przy tym czoła trudnym warunkom rynkowym, z jakimi sektor logistyczny ma do czynienia w ostatnich latach.

W 2025 roku Geopost odnotowała łączne przychody w wysokości 15,8 mld euro, co stanowi wzrost o 0,3% w porównaniu z 2024 rokiem. Popyt w poszczególnych segmentach pozostawał silny, co przełożyło się na utrzymanie wzrostu wolumenów, szczególnie w Europie. Jednakże konkurencja, gwałtowna inflacja kosztowa i strukturalna presja znacząco obciążyły ogólne wyniki sektora.

Przychody w segmencie paczek wyniosły 13,601 mld euro, co dało wzrost o 2,7%. Geopost obsłużyła łącznie 2 244 mln paczek (wzrost o 5% w stosunku do 2024 r.), co odpowiada ponad 8 mln przesyłek dostarczanych każdego dnia.

Szczyt sezonu 2025 był wyjątkowo udany. W Europie firma dostarczyła aż 392 mln paczek, co oznacza wzrost o 9,1% w porównaniu z 2024 rokiem. Rekordowy dzień przypadł na 1 grudnia ub.r., kiedy to przeprocesowano łącznie 12,2 mln paczek (+4,8% r/r). W tym kontekście wyróżniają się też szczególnie wysokie wolumeny przesyłek w obszarze B2C, z 9% wzrostem w stosunku do 2024 roku.

Pięć głównych rynków europejskich tj. Polska, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy, odpowiadały za 63% łącznych przychodów w 2025 roku. Zysk operacyjny (EBIT) Geopost w 2025 r. wyniósł 466 mln euro, tj. o 158 mln euro mniej niż rok wcześniej, co odzwierciedla znaczącą presję na marże w całym sektorze paczek.

W minionym roku łączne inwestycje własne Geopost wzrosły, osiągając 443 mln euro i skupiały się na zdolności sortowania, IT, automatach paczkowych i infrastrukturze obsługi floty, wspierając zarówno efektywność operacyjną, jak i długoterminowe priorytety wzrostu.

Poszerzanie sieci out of home i przyspieszenie wzrostu w segmencie dostaw specjalistycznych i międzynarodowych

Strategicznym motorem wzrostu Geopost w 2025 roku pozostawały dostawy poza domem, bo   wolumen w tym segmencie wzrósł o 31%. Firma kontynuowała rozszerzanie swoich możliwości i skalowanie rozwiązań stanowiących odpowiedź na oczekiwania nadawców i konsumentów w zakresie elastyczności i wygody dostawy. Ogólnoeuropejska sieć OOH firmy dalej rosła i obecnie oferuje konsumentom oraz klientom ponad 150 tys. punktów odbioru w całej Europie, w tym ponad 100 tys. punktów obsługi przesyłek i 50 tys. automatów paczkowych. W 2026 roku Geopost planuje kontynuację rozbudowy sieci zarówno przyrostowo, jak i poprzez partnerstwa.

W ubiegłym roku Geopost przyspieszyła również w kluczowych segmentach wzrostu, odpowiadając na zmieniające się zachowania konsumentów i przepływy e-commerce. Sprzedaż transgraniczna, wspierana przez zintegrowaną sieć międzynarodową Geopost, wzrosła o 6,5%. Jednocześnie Geopost wzmocniła swoją pozycję w segmencie C2C, wychodząc naprzeciw rosnącym oczekiwaniom w zakresie elastyczności, niezawodności i zrównoważonego rozwoju, a także w dostawach specjalistycznych. W tych ostatnich wolumeny dostaw żywności wzrosły o 7%, a liczba przesyłek w łańcuchu chłodniczym zwiększyła się o 11%. W 2025 roku dostawy w kontrolowanej temperaturze do restauracji, przetwórców, sprzedawców detalicznych, profesjonalistów z branży spożywczej oraz konsumentów w ramach sieci Geopost oferowane były w 8 krajach.

– Pomimo wyjątkowo wymagającego otoczenia rynkowego w 2025 roku, naznaczonego konkurencją i trwałą inflacją kosztową, Geopost osiągnęła solidny wzrost wolumenu. W tym kontekście wzmocniliśmy nasz hybrydowy model dostaw oraz sieć dostawczą, zarówno dla klientów B2B, jak i B2C, oferując dostawy pod drzwi, jak i sieć OOH na poziomie krajowym i międzynarodowym. Choć rentowność w całym sektorze była pod wpływem zewnętrznych nacisków, my koncentrowaliśmy się na konsekwentnej realizacji strategii i dostosowywaniu operacji do szybko zmieniającego się rynku. Geopost od wielu lat inwestuje w elementy decydujące o jej odporności, w tym rozwój rozwiązań OOH, sieci połączeń międzynarodowych i usług specjalistycznych. Zrównoważony rozwój i innowacje są w centrum naszej długoterminowej strategii i jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek zdeterminowani, by inwestować w transformację naszej sieci i wspierać jej przyszły wzrost – komentuje Yves Delmas, Prezes Zarządu Geopost.

Innowacje oparte na danych

W 2025 roku Geopost kontynuowała inwestycję w rozwój swojej działalności i budowanie nowych kompetencji. W 11 krajach europejskich firma uruchomiła Geopost Vision – nowe przedsięwzięcie odzwierciedlające ambicję Grupy, aby wspierać rozwój odpornej, opartej na danych infrastruktury i usług w Europie. Dzięki wykorzystaniu sieci dostawczej do dostarczania aktualnych i szczegółowych zdjęć ulic na dużą skalę, Geopost Vision ma przyczyniać się do poprawy jakości usług mobilnych dla szerokiego grona interesariuszy, w tym miast i ich mieszkańców.

Męskie zawody? Już nie. Kobiety wchodzą tam bez pukania

Ponad 8 mln kobiet pracowało w Polsce w 2025 roku. Wiele z nich coraz liczniej zatrudnionych jest w sektorach i zawodach do tej pory uznawanych za domenę mężczyzn – wynika z analiz Grupy Progres przeprowadzonych na jej danych wewnętrznych oraz statystykach GUS. Niemal 200 tys. pań to operatorki i monterki maszyn, 149 tys. z nich zajmuje stanowiska rzemieślnicze i te związane z pracami przemysłowymi. Przybywa też elektryczek, programistek, kobiet zajmujących się obróbką metali czy mechaniką maszyn.

Kobiety coraz śmielej biorą sprawy w swoje ręce. Bez kompleksów starają się o etaty w profesjach stereotypowo postrzeganych jako męskie i coraz częściej są w nich zatrudniane. Nie ograniczają się już do tradycyjnie sfeminizowanych branż, lecz konsekwentnie budują swoją pozycję w przemyśle, TSL, technologiach, elektronice czy sektorze technicznym. Rynek pracy stopniowo odpowiada na tę zmianę, a pracodawcy otwierają się na różnorodność zespołów.

Rynek pracy tymczasowej z kobiecą twarzą

Jak wynika z danych Grupy Progres dotyczących rynku pracy tymczasowej w tej formie zatrudnienia panie najczęściej pracowały m.in. jako magazynierki, monterki, operatorki produkcji i operatorki maszyn, inwentaryzatorki, brygadzistki czy osoby zajmujące etaty produkcyjne, w tym nadzorujące ten proces i jego jakość.

Skala obecności kobiet w zawodach do tej pory postrzeganych jako męskie i tradycyjnie obsadzanych przez pracowników tej płci pokazuje, że nie mamy do czynienia z chwilową reakcją rynku na niedobór kandydatów, lecz z trwałą zmianą strukturalną. To efekt rosnących kompetencji i odwagi pań w podejmowaniu nowych wyzwań. Kobiety nie trafiają do tych branż przypadkowo ani tylko tymczasowo – budują w nich swoje kariery, zdobywają doświadczenie, awansują i wiążą z nimi długoterminowe plany zawodowe. Z perspektywy rynku pracy oznacza to wyraźne przesunięcie granic stereotypów oraz redefinicję tego, kto i w jakich sektorach może się realizować zawodowo. Ta zmiana powinna nastąpić już dawno podkreśla Joanna Dargiewicz, dyrektorka regionu w Grupie Progres.

Kobiety wychodzą zza biurek

To, że kobiety już nie boją się konkurencji z mężczyznami potwierdzają też dane GUS. Jak wynika ze statystyk urzędu, już w 2024 r. aż 123,9 tys. pracowało jako operatorki maszyn i urządzeń wydobywczych i przetwórczych. Specjalistkami nauk fizycznych, matematycznych i technicznych było 106,6 tys. pań, a 103,1 tys. zajmowało etaty w przetwórstwie spożywczym, obróbce drewna i produkcji wyrobów tekstylnych.

Proste prace w górnictwie, przemyśle, budownictwie i transporcie wykonywało 73,6 tys. kobiet, a 58,9 tys. pracowało na stanowiskach do spraw ewidencji materiałowej i transportu. W grupie zawodów technicznych monterki stanowiły 54,8 tys. pracowników, a jako inżynierki (z wyłączeniem elektrotechnologii) aktywnych było 53,9 tys. kobiet.

Siłaczki na etacie – od ochrony po IT i budownictwo

40,4 tys. kobiet zajmowało się ładowaniem nieczystości i innymi prostymi pracami fizycznymi. 37,6 tys. pracowało w przetwórstwie spożywczym i branżach pokrewnych. W sektorze informatycznym 37,4 tys. pełniło role analityczek systemów komputerowych i programistek.

W przemyśle tekstylnym i futrzarskim 36,3 tys. obsługiwało maszyny do produkcji wyrobów włókienniczych, futrzarskich i skórzanych, a 32,7 tys. pełniło funkcje kierownicze w górnictwie, przemyśle, budownictwie i dystrybucji.

26,6 tys. kobiet obsługiwało maszyny do produkcji wyrobów gumowych, z tworzyw sztucznych i papierniczych. W sektorze odzieżowym 24,5 tys. pracowało przy produkcji odzieży. 22 tys. stanowiły operatorki maszyn i urządzeń do produkcji wyrobów spożywczych. W usługach ochrony zatrudnionych było 19,8 tys. kobiet, a 19,3 tys. pracowało w transporcie jako osoby prowadzące pojazdy. W obróbce metali i mechanice maszyn – 18,4 tys., przy projektowaniu i planowaniu – 16,7 tys.

Specjalistki ds. baz danych i sieci komputerowych liczyły 13,7 tys., w poligrafii i rzemiośle pracowało 13,3 tys. kobiet, a w obróbce metali i ślusarstwie – 13,2 tys.

Kobiety obecne na każdym szczeblu

W sektorze kolejowym 7,9 tys. kobiet obsługiwało ruch kolejowy, a 7,7 tys. pracowało przy produkcji wyrobów chemicznych i fotograficznych. W budownictwie ogólnym i wykończeniowym zatrudnionych było 7,3 tys., w przemyśle przetwórczym i dozorze w górnictwie – 7,2 tys. W elektryce i elektronice pracowało 6,9 tys. kobiet, w transporcie ciężarowym – 6,7 tys., w teleinformatyce – 5,6 tys., a jako kontrolerki procesów przemysłowych – 5,5 tys.

3,9 tys. kierowało technologiami informatycznymi i telekomunikacyjnymi, 3,7 tys. pracowało przy formowaniu, spawaniu i obróbce metali, a 3,6 tys. w elektryce i pracach elektromechanicznych. W najbardziej zmaskulinizowanych sektorach liczby są niższe, ale obecność kobiet widoczna: 0,7 tys. w transporcie morskim i lotnictwie, 0,6 tys. w produkcji rolniczej, 0,5 tys. jako techniczki telekomunikacji, a 0,2 tys. w leśnictwie i rybactwie.

Nie tylko nasze dane, ale również przenalizowane przez nas statystyki GUS jasno pokazują, że obecność kobiet w zawodach technicznych, przemysłowych i fizycznych przestaje być wyjątkiem, a staje się stałym elementem struktury rynku pracy. Mówimy o dziesiątkach tysięcy osób w każdej z tych grup, co oznacza realne przesunięcie proporcji w branżach dotąd silnie zmaskulinizowanych. To nie symboliczna reprezentacja, lecz konkretna, mierzalna siła, która współtworzy dziś przemysł, transport, budownictwo czy nowe technologii. Co więcej, liczby mówią same za siebie – wbrew stereotypom, kobiety pracują niemal tyle samo godzin co mężczyźni komentuje Joanna Dargiewicz, dyrektorka regionu w Grupie Progres.

Kobiety pracują dużo i chcą jasnych zasad

Zgodnie z danymi GUS w IV kwartale 2025 roku przeciętny tygodniowy czas pracy kobiet wyniósł 36,8 godziny, podczas gdy mężczyzn 39,5 godziny. W ujęciu miesięcznym, według danych Grupy Progres, kobiety przepracowywały średnio 136 godzin, a mężczyźni 142 godziny.

Według Joanny Dargiewicz, różnica w liczbie przepracowanych godzin nie oznacza mniejszego zaangażowania kobiet w życie zawodowe. W praktyce bardzo często to one elastycznie dopasowują grafik do potrzeb rodziny, a nie odwrotnie. Gdy pojawia się możliwość pracy w stabilnym systemie zmianowym, z przewidywalnym harmonogramem i realnym wsparciem pracodawcy, kobiety zwiększają swoją dyspozycyjność i długoterminowo wiążą się z firmą.

Ekspertka podkreśla też inne coraz bardziej widoczne zjawisko.Kobiety mają dziś jasno określone oczekiwania wobec pracy – zależy im nie tylko na stabilnym zatrudnieniu, ale również na przejrzystych zasadach, elastycznym grafiku i partnerskim podejściu pracodawcy. Coraz częściej zwracają uwagę na transparentność wynagrodzeń i jasne reguły dotyczące premii czy dodatków – mówi Joanna Dargiewicz.Podobny poziom przejrzystości widać także w życiu prywatnym – 78 proc. pań badanych przez Grupę Progres deklaruje, że w ich związku zarobki są całkowicie jawne, 17 proc. informuje o podstawowej pensji, choć nie zawsze o dodatkach, a tylko 5 proc. traktuje wynagrodzenie jako wyłącznie prywatną sprawę. Jasne reguły i transparentność stają się więc nie tylko standardem zawodowym, ale też społecznym, pokazując, że kwestia pieniędzy przestaje być tematem tabu i coraz bardziej wpisuje się w codzienną kulturę pracy i życia – podsumowuje dyrektorka regionu w Grupie Progres.

***

W artykule wykorzystano analizy danych GUS opublikowanych 10.02.2026 r. (Struktura wynagrodzeń według zawodów za październik 2024) oraz statystyk Urzędu dotyczących pracujących, bezrobotnych i biernych zawodowo za 2025 r. Przenalizował je zespół Grupy Progres. Na potrzeby komunikatu przeanalizowano też dane Grupy Progres dotyczące 15 655 pracowników tymczasowych, w tym ponad 8 tys. kobiet zatrudnionych na stanowiskach „męskich”.

Docenianie działa, ale go brakuje: połowa pracowników nie czuje, że ich wysiłek jest zauważany

Choć pozytywne skutki doceniania są oczywiste, aż połowa pracujących nie widzi, by ich zaangażowanie było zauważane, wynika z ankiet Gi Group Holding. Także regularny feedback nadal nie jest oczywistą praktyką – połowa pracowników otrzymuje go tylko raz lub dwa razy w roku. Luka między siłą uznania a realiami codziennej pracy pozostaje wyraźna.

Moc doceniania

Docenianie radykalnie zmienia sposób, w jaki funkcjonuje cały zespół, wpływa na atmosferę, relacje i kulturę pracy. Zauważenie dobrze wykonanego zadania czy postępów w realizacji projektu pokazuje, że wysiłek ma znaczenie, nie znika w natłoku codziennych obowiązków. Regularne docenianie wzmacnia tym samym motywację, szczególnie w okresach intensywnego tempa pracy. Jest także jednym z najskuteczniejszych sposobów przeciwdziałania wypaleniu zawodowemu, które często wynika z długotrwałego stresu, przemęczenia czy poczucia braku wpływu.

Tymczasem, jak wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment ponad połowa (52%) zatrudnionych uważa, że ich wysiłki nie są dostrzegane i nagradzane, przy czym opinie te nie zależą od wielkości organizacji. Różnice widać natomiast w opiniach zespołów poszczególnych działów. Najbardziej doceniani czują się pracownicy marketingu i PR (aż 74% z nich), a w najmniejszym stopniu zespoły finansowe oraz obsługi klienta i operacji.

– Docenianie jest jednym z najprostszych a jednocześnie najbardziej wartościowych sposobów budowania kultury organizacyjnej, opartej na wzajemnym szacunku i otwartości. Nie musi to być uznanie za spektakularne sukcesy, to także dostrzeganie mniejszych osiągnięć czy postawy. Równie ważne jest to, by nie ograniczało się ono do okazjonalnej pochwały, ale było naturalną częścią zawodowej codzienności. I to nie tylko w relacjach szef – pracownik – komentuje Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group.

Docenianie na co dzień. Co myślą pracownicy?

Ankieta przeprowadzona przez Gi Group Holding w lutym br. potwierdza, że uznanie ma bezpośredni wpływ na satysfakcję, motywację i jakość wykonywania obowiązków zaledwie 3,7% respondentów jest przeciwnego zdania.Docenianie działa, ale go brakuje: połowa pracowników nie czuje, że ich wysiłek jest zauważany 1

Podobnie jak w ub. roku najliczniejsza grupa ankietowanych (49%, ub. rok – 46%) zaznacza, że docenianie zwiększa ich zadowolenie z pracy, a 31,8% jako główny efekt wskazuje większą proaktywność – odpowiednia motywacja skłania ich do przejmowania inicjatywy i większego zaangażowania. Z kolei według 15,5% pracowników docenianie podnosi jakość wykonywanych obowiązków.

Psychologowie zwracają uwagę, że uznanie wpływa na decyzje zawodowe – ludzie często odchodzą z organizacji nie z powodu niesatysfakcjonującego wynagrodzenia, lecz dlatego, że ich dokonania były niedostrzegane. Docenianie ma więc realny wymiar. To sygnał, że wysiłek danej osoby nie jest anonimowy, że jest ważny. Wbrew częstym przekonaniom dużą wartość mają wydawałoby się niewielkie gesty – krótkie „dziękuję” i szczera informacja, co zostało zrobione dobrze. Takie słowa przynoszą satysfakcję, dają też coś jeszcze – poczucie sensu wykonywanej pracy. Tworzą atmosferę, w której ludzie czują się lepiej i pewniej – komentuje Joanna Wanatowicz, Dyrektor Zarządzająca Grafton Recruitment.

Warto doceniać, ale jak? Pozafinansowe formy uznania

Eksperci często podkreślają znaczenie dopasowania – różni pracownicy potrzebują różnych form uznania: jedni słów, inni większej swobody działania lub możliwości rozwoju, kolejni natomiast dodatkowych benefitów.

Autonomia i swoboda działania, które rok temu otwierały zestawienie pozafinansowych form uznania (37% wskazań), obecnie zajmują drugie miejsce (28,5%). Na pierwszą pozycję wysunęła się możliwość otrzymania dodatkowych benefitów, wskazana jako najbardziej motywująca przez 42,3% ankietowanych (wzrost z 31%). Istotnym czynnikiem pozostaje także rozwój zawodowy, który preferuje co piąty ankietowany (21% vs. 19% w ub. roku). Podobnie jak rok wcześniej, najmniejszą wagę pracujący przywiązują do publicznego wyróżnienia – taki gest jest ważny dla zaledwie 8% ankietowanych (13% w 2025 r.).Jaka pozafinansowa forma uznania byłaby dla Ciebie najbardziej motywująca_Ankieta_Gi Group Holding

Feedback raz w roku to za mało

Przekazywanie informacji zwrotnej schodzi często na dalszy plan, a to właśnie ona pozwala ocenić postępy w realizowanych projektach czy określić obszary do modyfikacji lub poprawy. To podstawowy element codziennej komunikacji, który pomaga uniknąć nieporozumień i sprawia, że oczekiwania są jasne i czytelne.

Bez regularnych informacji zwrotnych i otwartej komunikacji trudno mówić o jasnych oczekiwaniach, świadomym rozwoju pracowników czy skutecznej współpracy. Feedback nie tylko pozwala śledzić postępy, korygować sposób realizacji działań, ale też budować zaangażowanie, relacje i zaufanie – podkreśla Grzegorz Gojny, Dyrektor Operacyjny Gi Group.

Tymczasem połowa (49,6%) ankietowanych nadal otrzymuje informację zwrotną rzadko – raz lub dwa razy w roku, choć warto zwrócić uwagę, że odsetek ten zmalał w porównaniu z ub. rokiem (56%). Jednocześnie wyraźnie zwiększyło się grono otrzymujących feedback raz w miesiącu – obecnie może na to liczyć co piąty pracujący (21,2%, w ub. roku 13%), a 15,2% raz w tygodniu. Z kolei feedback od przełożonego raz na kwartał otrzymuje 14%.Jak często otrzymujesz feedback o swojej pracy od przełożonego_Ankieta_Gi Group Holding

– Docenianie i otwarta komunikacja tworzą fundament odpowiedzialnego zarządzania. Wzmacniają motywację i zaufanie i pozwalają budować relacje oparte na szacunku i partnerstwie, a nie na domysłach. W organizacjach, które działają w dynamicznym otoczeniu i muszą podejmować decyzje w krótkim czasie, jasna informacja zwrotna porządkuje sposób pracy i usuwa niepewność. Docenianie wzmacnia ten proces, kieruje uwagę na konkretne cele, osiągnięcia i zachowania, które realnie wpływają na wyniki. Daje to pracownikom poczucie realnego wpływu i przekonanie, że ich praca ma sens – podkreśla Paweł Prociak, Dyrektor Zarządzający Wyser Executive Search.

Klepsydra zamyka 2025 r. mocnym akcentem: 58,2 mln zł przychodów, 10 mln zł EBITDA, 5,5 mln zł zysku skorygowanego

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra za rok 2025 wykazują silną dynamikę wzrostu, co stanowi wyraźne potwierdzenie słuszności obranej strategii. Konsekwentna konsolidacja rynku pogrzebowego w Polsce przynosi wymierne efekty.

Na wyniki finansowe w IV kwartale ubiegłego roku wpływ miało zdarzenie jednorazowe, jakim było oddanie w grudniu 2024 r. III etapu cmentarza komunalnego w Podgórkach Tynieckich, którym Grupa zarządza. Dlatego dla zachowania porównywalności wyników, zdarzenie to zostało wyjęte z poniższych danych. Przychody w okresie I-IV kw. 2025 r. wyniosły 58,2 mln zł i były o 28% wyższe od wypracowanych w tym samym okresie ubiegłego roku. EBITDA wzrosła o 45% i wyniosła 10 mln zł. Zysk netto skorygowany, czyli nieuwzględniający odpisów wartości przejmowanych spółek oraz bez uwzględnienia zdarzenia jednorazowego z 2024 r. wzrósł o 43% względem zanotowanego w okresie I-IV kw. 2024 r. i wyniósł 5,5 mln zł.

Grupa obsłużyła w omawianym okresie łącznie 13 242 pogrzebów (B2C oraz B2B), czyli o 15% więcej niż przed rokiem:

  • 4 871 pochówków (3 389 w 2024 r.; wzrost o 44%),
  • 9 210 kremacji B2C i B2B (8 827 w 2024 r.; wzrost o 4%)
  • sprzedała 311 miejsc na zarządzanych przez siebie cmentarzach (268 w 2024 r., wzrost o 16%),

oraz

  • obsłużyła 621 zleceń międzynarodowego transportu zmarłych (614 w 2024 r., wzrost o 1%)
  • eKlepsydra wygenerowała 43,9 tys. powiadomień (wzrost o ponad 200% względem 2024 r.) i miała 6,7 mln wyświetleń (wzrost o 97% względem 2024 r.).

W tym samym czasie, czyli w okresie I-IV kw. tego roku, liczba zgonów w Polsce kształtowała się na zbliżonym do ubiegłego roku poziomie. Zgodnie z prognozami długoterminowymi prezentowanymi przez GUS, w ciągu najbliższych 20 lat śmiertelność w Polsce będzie systematycznie rosła. Tym samym rynek będzie sprzyjał dalszemu rozwojowi spółki.

„2025 rok był kolejnym rokiem naszego dynamicznego wzrostu. Dzięki przejęciom, ale też wzrostowi organicznemu, rośniemy w tempie dwucyfrowym. Rośniemy szybciej od rynku, który jest dość stabilny. Konsekwentna konsolidacja rynku przynosi spodziewane efekty. Rok zamykamy z 10 spółkami w grupie kapitałowej, w tym z 3 krematoriami, ale wciąż jesteśmy w procesie poszukiwania mocnych spółek na lokalnych rynkach, które chciałyby się rozwijać w ramach naszej grupy kapitałowej. W tym roku z pewnością dołączą do nas kolejne spółki” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

WYNIKI FINANSOWE

Grupa Klepsydra koncentruje się obecnie na realizacji strategii rozwoju opartej na konsolidacji rozdrobionego rynku funeralnego w Polsce oraz integracji przejętych spółek z grupą kapitałową.

Spółka systematycznie wypracowuje bardzo dobre wyniki finansowe. Nowoczesny model biznesowy – kompleksowość usług, nowoczesne własne zaplecze infrastrukturalne, wysoka jakość obsługi klienta oraz dalsza rozbudowa grupy kapitałowej pozwolą na dalszy wzrost wyników w kolejnych latach.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra, bez uwzględnienia one-off w 2024 r.

WYNIKI PORÓWNYWALNE

mln PLN I-IV kw. 2025 I-IV kw. 2024 zmiana
Przychody 58,2 45,9 +28%
EBITDA 10,0 6,9 +45%
Zysk netto skorygowany* 5,5 3,8 +43%

Wyniki finansowe prezentowane są zgodnie ze standardem PSR.

Zysk netto skorygowany oraz one-off opisane są w tekście poniżej oraz w raporcie finansowym na 4 kw. 2025 r.

Analizując skonsolidowane wyniki finansowe należy wziąć pod uwagę dwa czynniki, które na nie wpłynęły:

  1. AMORTYZACJA GOOD WILL – STANDARD RACHUNKOWOŚCI PSR

Zgodnie z Polskimi Standardami Rachunkowości Grupa Klepsydra jest zobowiązana w swoich wynikach finansowych do amortyzacji[1] wartości zakupionych firm przez kolejne 20 lat. Amortyzacja wartości firmy jest zabiegiem księgowym, który nie wpływa bezpośrednio na przepływy pieniężne firmy. Jest to rozliczenie kosztów związanych z nabyciem wartości niematerialnej w czasie, a nie jest to rzeczywisty wydatek gotówkowy. Amortyzacja obniża zysk netto i zysk operacyjny w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym, jednak nie zmniejsza faktycznej gotówki dostępnej w firmie, co jest kluczowe dla oceny kondycji finansowej Grupy Klepsydra i jej planów strategicznych (konsolidacja rynku pogrzebowego).

W 2025 r. wysokość amortyzacji zakupionych firm wyniosła 2,27 mln zł i będzie ulegała zwiększeniu przy zakupie każdej nowej spółki, zgodnie ze strategią budowy grupy kapitałowej opartej na konsolidacji branży funeralnej.

  1. ZDARZENIE JEDNORAZOWE (ONE-OFF)

W grudniu 2024 roku miało miejsce zdarzenie o charakterze jednorazowym (one-off) – oddanie do użytku III etapu cmentarza komunalnego w Podgórkach Tynieckich, którym Grupa zarządza. W wyniku tego zdarzenia raportowane wyniki firmy wzrosły w IV kw. ubiegłego roku o 4 011 098 zł. Zdarzenie było ujęte po przeprowadzeniu badania przez biegłego rewidenta. W celu zapewnienia porównywalności wyników rok do roku należy uwzględnić to zdarzenie w wynikach Grupy.

KONSEKWENTNA REALIZACJA STRATEGII – W 2025 R. DWIE NOWE SPÓŁKI DOŁĄCZYŁY DO GRUPY KAPITAŁOWEJ

Grupa Klepsydra konsekwentnie realizuje strategię konsolidacji rynku pogrzebowego poprzez przejęcia spółek pogrzebowych w Polsce. Od momentu debiutu na GPW w czerwcu 2023 r., spółka przejęła już 6 spółek pogrzebowych, zwiększając swoje pokrycie terytorialne w Polsce o ponad 100%.

W 2025 r. Grupa Klepsydra:

  • kupiła za 3,7 mln zł zorganizowaną część przedsiębiorstwa pogrzebowego od spółki Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Lublinie – PUK Lublin, który działa przy największej nekropolii w regionie – cmentarzu komunalnym Majdanek.
  • wygrała przetarg na zakup zorganizowanej części przedsiębiorstwa spółki Zieleń Miejska w Bielsku-Białej. Cena nabycia wyniosła 4,8 mln zł. Umowa została podpisana 31 grudnia 2025 r.

W grupie kapitałowej znajduje się obecnie 10 spółek pogrzebowych, w tym 3 krematoria.

[1] Amortyzacja nadwyżki ceny zakupu nad wartością księgową kupionej spółki

*Zysk netto skorygowany oznacza zysk netto powiększony o amortyzację wartości zakupionych firm (tzw. goodwill).

Rynek aut używanych w Polsce pod lupą: 44% kupujących doświadczyło oszustwa lub manipulacji

0

Chociaż 56 proc. osób kupujących auta z drugiej ręki deklaruje, że nigdy nie zetknęło się przy tej okazji z nieuczciwymi praktykami, skala problemu na rynku wtórnym pozostaje znacząca. Według danych CARFAX już 16 proc. badanych przyznaje, że padło ofiarą poważnego oszustwa, a kolejne 28 proc. doświadczyło drobniejszych manipulacji. Jednocześnie aż 8 proc. respondentów nie zamierza w przyszłości weryfikować żadnych dokumentów ani raportów historii pojazdu.

Polski rynek samochodów używanych nie budzi zaufania rodzimych konsumentów – aż 65 proc. kupujących bardzo obawia się potencjalnie związanych z taką transakcją oszustw, jak wynika z najnowszego badania CARFAX, firmy dostarczającej użytkownikom raporty o historii używanych samochodów z wiarygodnych oraz certyfikowanych źródeł. Tylko trochę obaw ma 29 proc. badanych, a żadnych – tylko 6 proc. W badaniu wzięły udział osoby, które w ostatnich 12 miesiącach kupiły auto z drugiej ręki, albo zamierzają to zrobić w ciągu roku. 

44 proc. badanych padło ofiarą oszustwa przy zakupie używanego auta

16 proc. badanych przyznaje, że padli już kiedyś ofiarą poważnego oszustwa przy zakupie używanego samochodu, takiego jak np. fałszywe ogłoszenie, nieujawnione zastawy lub obciążenia dotyczące danego auta, mocno zmanipulowany przebieg czy nieujawnione poważne uszkodzenia, a nawet próba sprzedaży pojazdu kradzionego lub ze sklonowanym numerem VIN. 

Klonowania polega na przygotowaniu legalnie wyglądającej dokumentacji kradzionego auta, dzięki czemu pod względem formalnym łudząco przypomina ono inny pojazd. Sprzedaż czy zakup takiego samochodu może się potencjalnie wiązać z poważnymi konsekwencjami, od oskarżenia o współudział w oszustwie po problemy prawne związane z paserstwem – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Przestępcy coraz częściej próbują wyłudzić od osób sprzedających używane pojazdy np. skany dowodu rejestracyjnego, zdjęcia książki serwisowej czy innych dokumentów, które mogą posłużyć do klonowania.

Z kolei 28 proc. respondentów przyznaje, że spotkało się z drobniejszymi oszustwami, jak np. niewielkie manipulacje przy przebiegu wystawionego na sprzedaż pojazdu czy nieujawnione drobne uszkodzenia. Z żadnymi nieuczciwymi praktykami podczas kupowania używanego auta nigdy nie spotkało się 56 proc. badanych.  

Niemal co 10. kupujący nie zamierza sprawdzać historii pojazdu

Ponad 70 proc. badanych deklaruje, że z dużym prawdopodobieństwem przed zakupem używanego samochodu w przyszłości sprawdzi raport jego historii, zapozna się dokumentami rejestracyjnymi, dowodem własności dotychczasowego właściciela itd. Zdaniem co 5. ankietowanego przez CARFAX jest to tylko trochę prawdopodobne, natomiast aż 8 proc. wcale nie zamierza sprawdzać tego typu informacji

Zdecydowana większość pojazdów na polskich drogach pochodzi z drugiej ręki. Rynek wtórny oferuje bardzo szeroki wybór aut w różnych cenach, gdzie każdy może znaleźć ofertę przystającą do jego możliwości finansowych, ale kryje również liczne pułapki – od ukrytych wad technicznych samochodu po potencjalne problemy prawne. Szczególnie dotyczy to popularnych wśród polskich konsumentów używanych aut importowanych z zagranicy, w przypadku których dostęp do pełnej dokumentacji może być utrudniony – mówi Robert Lewandowski, Business Development Manager CARFAX Polska. – Dlatego weryfikacja historii pojazdu w bazach danych, jak np. CARFAX, jest kluczowa do skutecznej ochrony przed oszustwami i nieprzyjemnymi niespodziankami. 

Czym jest anodowanie aluminium i co daje?

Aluminium jest lekkie, odporne i wdzięczne w obróbce, ale jego powierzchnia bywa kapryśna: potrafi matowieć, rysować się i tracić „świeży” wygląd szybciej, niż byś chciał. Jeśli element pracuje na zewnątrz, w wilgoci, w kontakcie z chemią albo pod stałym tarciem, samo „gołe” aluminium często nie daje stabilności na lata. Właśnie dlatego w przemyśle tak często wraca temat anodowania, bo to metoda, która wzmacnia powierzchnię i porządkuje jej zachowanie w czasie.

W praktyce równie ważne jak sam proces jest to, kto go prowadzi i jak pilnuje parametrów. ZOBAL to marka, którą warto tu znać: firma komunikuje się jako lider w obróbce aluminium, w tym w anodowaniu, z 30-letnim doświadczeniem, a jednocześnie rozwija anodowanie jako uzupełnienie usług obróbki, tak aby detale mogły być od razu zabezpieczone i przygotowane do montażu. Jeśli zależy Ci na powtarzalności efektu i przewidywalnych parametrach powłoki, taki profil wykonawcy ma realne znaczenie.

Na czym polega anodowanie aluminium i co dzieje się z powierzchnią

Anodowanie aluminium to proces elektrochemiczny, którego celem jest wytworzenie trwałej, kontrolowanej warstwy tlenkowej na powierzchni metalu. Kluczowa różnica względem wielu powłok „nakładanych” polega na tym, że warstwa nie jest tylko zewnętrzną skorupą, ale powstaje w wyniku kontrolowanego utleniania materiału, czyli jest budowana w strukturze powierzchni. Dzięki temu nie zachowuje się jak farba, która może się łuszczyć, tylko jak naturalna, wzmocniona osłona aluminium.

W opisach procesu zwraca uwagę fakt, że element zanurza się w kąpieli elektrolitycznej, a w praktyce ZOBAL wskazuje kwas siarkowy jako medium procesu. W wyniku działania prądu na powierzchni tworzy się tlenek glinu (Al₂O₃). Ta warstwa jest jednocześnie zwarta i porowata, co ma ogromne znaczenie dla dalszych etapów: porowatość umożliwia uzyskanie barwy i pewnych efektów estetycznych, a późniejsze uszczelnienie zwiększa odporność na czynniki zewnętrzne.

Jeżeli myślisz o anodowaniu jako o „zrobieniu ładnej powłoki”, warto przestawić perspektywę: to raczej precyzyjna inżynieria powierzchni. Wpływ mają parametry technologiczne, takie jak czas, temperatura czy skład kąpieli, a nawet dobór stopu aluminium, bo różne stopy mają własne ograniczenia i potrafią wymagać indywidualnego strojenia procesu. Właśnie tu rodzą się różnice jakościowe między realizacjami, które są tylko wizualnie akceptowalne, a tymi, które trzymają parametry w seryjnej produkcji.

Co daje anodowanie aluminium w praktyce (korzyści, które zauważysz)

Najbardziej odczuwalna zmiana to wzrost odporności powierzchni na korozję i czynniki atmosferyczne. Opisy ZOBAL podkreślają, że powłoka Al₂O₃ zwiększa odporność na korozję, promieniowanie UV i działanie środków chemicznych, co w praktyce przekłada się na wolniejsze starzenie detalu, mniejszą podatność na przebarwienia i stabilniejszy wygląd przy ekspozycji na zewnątrz.

Drugi obszar, który szybko docenisz, to odporność na ścieranie i „zużywanie się” powierzchni. Anodowana warstwa jest twardsza niż samo aluminium, a po uszczelnieniu staje się bardziej odporna na codzienną eksploatację. W kontekście elementów użytkowych oznacza to mniej widocznych mikrorys, mniejsze ryzyko „wycierania” się powierzchni na krawędziach i dłuższe utrzymanie jakości wykończenia.

Trzecią korzyścią jest to, że anodowanie potrafi poprawić zarówno walory estetyczne, jak i techniczne jednocześnie. Z jednej strony możesz uzyskać uporządkowaną, jednolitą powierzchnię, z drugiej zyskujesz parametry ważne w zastosowaniach przemysłowych, w tym większą twardość i lepszą odporność w warunkach środowiskowych. Dodatkowo porowata struktura powłoki poprawia „przyjęcie” barwy, co pozwala uzyskać trwałe efekty kolorystyczne bez typowego ryzyka odprysków.

Warto też pamiętać o wymiarach i grubościach, bo to często realny temat przy częściach pasowanych. ZOBAL wskazuje możliwość uzyskania kontrolowanej powłoki w praktycznych zakresach, a w tekstach edukacyjnych pojawia się typowy przedział grubości powłoki anodowej rzędu 10–25 mikrometrów dla standardowego anodowania. To pomaga planować proces już na etapie projektu i uniknąć sytuacji, w której po obróbce i anodowaniu element przestaje „siadać” tak, jak powinien.

Rodzaje anodowania: dekoracyjne, barwione, techniczne i twarde

Jeśli zależy Ci przede wszystkim na wyglądzie, zwykle rozważa się anodowanie dekoracyjne. ZOBAL opisuje je jako proces wytwarzający cienką powłokę tlenkową o charakterystycznym, gładkim, satynowym wykończeniu, które potrafi zniwelować mikrorysy materiału i ujednolicić powierzchnię. Standardowo otrzymujesz naturalny srebrny kolor, a później możesz iść w barwienie, jeśli detal ma mieć konkretną estetykę.

Gdy chcesz kolor, naturalnym krokiem jest anodowanie barwione, czyli połączenie anodowania z etapem barwienia. ZOBAL opisuje między innymi: barwienie elektrolityczne (elektrochemiczne), w którym w porach warstwy tlenkowej osadzają się związki metali, co daje trwały, głęboki kolor o wysokiej odporności na warunki atmosferyczne i długotrwałe nasłonecznienie. W ich materiałach pojawia się też barwienie interferencyjne, które opiera się na modyfikacji struktury porów i daje efekt zmiany odbioru koloru zależnie od kąta patrzenia. Jeśli myślisz o detalach widocznych, reprezentacyjnych albo identyfikacji kolorystycznej produktu, to właśnie tu robi się największa różnica.

Z kolei anodowanie techniczne wybierasz wtedy, gdy wygląd jest drugorzędny, a liczy się precyzyjne dopasowanie właściwości powierzchni do zastosowania. ZOBAL podkreśla, że celem jest dopasowanie parametrów chemicznych, elektrycznych i termicznych pod konkretne wymagania użytkowe i środowiskowe. W praktyce oznacza to, że możesz traktować anodę jako element funkcjonalny, na przykład gdy zależy Ci na izolacyjności albo odporności w trudniejszej chemii procesowej.

Najbardziej „wyczynową” odmianą jest anodowanie twarde, które stosuje się wtedy, gdy zwykła warstwa anodowa nie wystarcza, bo element pracuje w intensywnym tarciu, pod obciążeniem, w wysokiej temperaturze albo przy agresywnych mediach. ZOBAL opisuje je jako proces wytwarzający wyjątkowo odporną, twardą powłokę, wyraźnie przewyższającą standardowe powłoki pod względem grubości i wytrzymałości. Jeśli więc masz część, która ma działać jak „pancerz” powierzchniowy, to jest właśnie ten kierunek.

Jak dobrać anodowanie do Twojego zastosowania, żeby efekt był przewidywalny

Dobór rodzaju anodowania warto zacząć od prostego pytania: w jakim środowisku pracuje detal i co realnie ma przetrwać. Jeżeli element ma wyglądać dobrze, być przyjemny w dotyku, równy i bez widocznych mikrorys, dekoracyjne anodowanie często jest najbardziej sensownym punktem wyjścia. Jeśli dodatkowo potrzebujesz spójnej barwy i odporności na długotrwałe światło dzienne, wtedy wchodzisz w anodowanie barwione, gdzie metoda barwienia ma znaczenie dla trwałości i powtarzalności efektu.

Jeżeli natomiast masz zastosowanie stricte techniczne, kluczowe będzie to, czy liczy się izolacyjność, odporność chemiczna albo zachowanie w temperaturze. W materiałach ZOBAL podkreślono, że anodowanie techniczne pozwala precyzyjnie dopasować cechy powierzchni do wyśrubowanych wymagań, co jest istotne w branżach, gdzie detal ma spełniać funkcję, a nie tylko wyglądać. Branże, w których anodowanie aluminium jest najczęściej wykorzystywane to chociażby branża oświetleniowa, medyczna, elektrotechinczna, automotive czy klimatyzacja.

W praktyce najbardziej kosztowne błędy w anodowaniu biorą się z niedopowiedzeń na etapie zlecenia. Jeżeli masz element z pasowaniem, krytyczną geometrią albo powierzchniami współpracującymi, już na starcie określ, które wymiary są „święte” i jakich efektów oczekujesz. Jeśli detal ma być mocno eksploatowany mechanicznie, rozważ anodowanie twarde, bo to właśnie ono jest projektowane pod intensywne zużycie. A jeśli robisz serię lub produkt, który ma wracać w powtarzalnych partiach, rozsądnym ruchem bywa partia próbna albo ustalenie referencji wykończenia, bo anodowanie jest procesem, w którym kontrola parametrów przekłada się na powtarzalność.

Podsumowanie

Anodowanie aluminium to kontrolowany proces elektrochemiczny, który wytwarza na powierzchni warstwę tlenku glinu i w ten sposób wzmacnia aluminium od strony, która w praktyce najszybciej się „zużywa”, czyli od powierzchni. Daje Ci odporność na korozję, ścieranie, promieniowanie UV i chemię, a w zależności od wariantu pozwala też uzyskać estetyczne wykończenie albo konkretną funkcję techniczną. Jeśli potrzebujesz wyglądu, idziesz w dekoracyjne; jeśli liczy się kolor i trwałość barwy, wybierasz barwione; jeśli priorytetem są parametry pracy, kierujesz się w techniczne; a gdy warunki są naprawdę wymagające, wchodzisz w anodowanie twarde.

Jeżeli chcesz zrobić to „raz, a dobrze”, traktuj anodowanie jak decyzję projektową: opisz warunki pracy, stop aluminium i wymagania dla powierzchni. A gdy zależy Ci na wykonawcy, który łączy anodowanie z praktyką obróbki i nastawia się na powtarzalność, ZOBAL jest naturalnym wyborem do rozważenia, zwłaszcza że firma komunikuje 30-letnie doświadczenie w obróbce aluminium i rozwiniętą ofertę anodowania dla różnych zastosowań.

Wyniki SD Worx za 2025: dwucyfrowy wzrost i dalsze inwestycje w platformy cyfrowe oraz AI

0

SD Worx, europejski dostawca rozwiązań HR i płacowych, ogłosił wyniki finansowe za 2025 rok. Skonsolidowane przychody wzrosły o 10,7%, osiągając 1,307 mld euro. Skonsolidowany skorygowany EBITDA zwiększył się do 271,2 mln euro (+16,5%). Skonsolidowany wynik netto po raz pierwszy przekroczył 100 mln euro, osiągając 101,4 mln euro (+6,9%). Ta solidna kondycja finansowa pozwala SD Worx kontynuować inwestycje w skalowalne platformy cyfrowe i AI oraz w zgodne z przepisami, wysokiej jakości rozwiązania dla klientów w całej Europie.

Wspierając wzrost organiczny, SD Worx rozbudował swoje portfolio produktowe dzięki kluczowym innowacjom technologicznym: firma wprowadziła ciągłą, działającą w czasie rzeczywistym technologię payroll dla pracodawców w Niemczech oraz rozszerzyła SD Worx Buddy – swoje kompleksowe rozwiązanie HR i payroll dla sektora MŚP. W segmencie dużych przedsiębiorstw SD Worx wzmocnił rozwiązanie InnovaPay, krajowy framework payroll zintegrowany z SAP. Wykorzystanie cyfrowych i opartych na AI rozwiązań SD Worx nadal dynamicznie rosło – niemal 1,7 mln unikalnych użytkowników korzystało z mysdworx do codziennych zadań HR i płacowych. Narzędzia oparte na AI – od chatbotów obsługi klienta, przez wsparcie kodowania i monitorowanie zgodności, aż po automatycznych asystentów raportowania – dodatkowo zwiększyły efektywność i poprawiły doświadczenie klientów.

SD Worx wzmocnił także swoją obecność w Europie poprzez akwizycje. Transakcja zakupu Socialea umocniła pozycję firmy we Francji, trzecim co do wielkości rynku payroll w Europie, jednocześnie zwiększając dostęp do szybko rosnącego segmentu MŚP. We Włoszech SD Worx przejął firmę Labour Consulting, posiadającą rozbudowaną lokalną ekspertyzę w obszarze payroll i doradztwa kadrowo‑płacowego w regionie Emilia-Romania.

Kobe Verdonck, CEO SD Worx: „2025 był przełomowym rokiem, w którym skalowaliśmy działalność w całej Europie i przyspieszyliśmy innowacje dla naszych klientów. Dzięki ukierunkowanym przejęciom, silnym lokalnym zespołom oraz szybko rozwijającemu się ekosystemowi cyfrowemu i AI wzmacniamy naszą pozycję jako wiodącego w Europie dostawcy rozwiązań HR i payroll. Nasza misja pozostaje niezmienna: dostarczanie zgodnych z przepisami, intuicyjnych i przyjaznych użytkownikowi rozwiązań HR i płacowych, napędzanych technologią i wspieranych przez ludzi.”

Filip Dierckx, przewodniczący Rady Dyrektorów SD Worx: „Pomimo wymagającego otoczenia makroekonomicznego, charakteryzującego się wolniejszym wzrostem i bardziej ostrożnym podejmowaniem decyzji przez klientów, osiągnęliśmy bardzo dobry rok. Nasza podstawowa działalność okazała się odporna na zawirowania rynku, a zdyscyplinowane zarządzanie kosztami, automatyzacja i standaryzacja procesów – coraz bardziej wspierane przez AI – pozwoliły nam chronić marże i zwiększyć rentowność. Wyniki te potwierdzają siłę naszej strategii i dają nam pewność na przyszłość.”

Nowa dyrektywa UE o odpowiedzialności za produkty wadliwe – co zmieni się od 2026 r.?

Szczególnego znaczenia nabiera nowa unijna regulacja dotycząca odpowiedzialności za produkty wadliwe, która w praktyce redefiniuje katalog podmiotów ponoszących ryzyko finansowe za szkody wyrządzone przez niebezpieczne towary. Przyjęta 23 października 2024 r. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 zastąpi dotychczasowe regulacje i ma zostać wdrożona do 9 grudnia 2026 r. Państwa członkowskie nie będą mogły wprowadzać przepisów ani łagodniejszych, ani surowszych. W praktyce oznacza to jednolite zasady odpowiedzialności w całej Unii i koniec krajowych modyfikacji poziomu ochrony.

Dyrektywa ma istotne znaczenie dla producentów, importerów, dystrybutorów, operatorów logistycznych i platform sprzedażowych, ponieważ dotyczy bezpośrednio ich ekspozycji na roszczenia oraz konieczności przebudowy relacji kontraktowych i systemów zarządzania ryzykiem.

Nowe przepisy wprowadzają szeroką kategorię „podmiotów gospodarczych”. Odpowiedzialność ponosi nie tylko producent, ale również dostawca usługi cyfrowej powiązanej z produktem, upoważniony przedstawiciel w UE, importer, dostawca usług realizacji zamówień oraz dystrybutor. Oznacza to, że ryzyko może objąć niemal każdy podmiot uczestniczący w obrocie.

W pierwszej kolejności zmiany dotkną producentów, także tych spoza Unii. Jeżeli dochodzenie roszczeń wobec nich okaże się utrudnione, odpowiedzialność może zostać przeniesiona na przedstawiciela, importera, a nawet operatora logistycznego. Tym samym podmioty dotychczas postrzegane jako techniczne ogniwo łańcucha dostaw stają się realnym adresatem roszczeń.

Istotną nowością jest objęcie odpowiedzialnością dostawców usług cyfrowych zintegrowanych z produktem. W gospodarce opartej na oprogramowaniu wada aktualizacji może wywołać skutki porównywalne z wadą fizycznego komponentu. Producent odpowiada za wadliwą część zintegrowaną pod jego kontrolą, ale odpowiedzialność ponosi również wytwórca tej części. To zapowiedź sporów regresowych i konieczność precyzyjnych klauzul w umowach B2B.

Ryzyko dotyczy także dystrybutorów. Jeżeli w ciągu miesiąca od żądania poszkodowanego nie wskażą właściwego podmiotu z siedzibą w UE, sami mogą zostać uznani za odpowiedzialnych. Wymusi to procedury identyfikacji dostawców i archiwizacji danych.

Za producenta uznany zostanie również podmiot dokonujący znaczącej modyfikacji produktu poza kontrolą pierwotnego wytwórcy i ponownie wprowadzający go na rynek. Dotyczy to firm modernizujących urządzenia lub instalujących nowe oprogramowanie, jeżeli zmiana wpływa na sposób działania produktu lub poziom ryzyka.

Nowe regulacje nie pozostawiają wątpliwości: odpowiedzialność za produkt przestaje być wyłącznie problemem działu jakości. Przedsiębiorcy będą musieli przeanalizować swoją rolę w łańcuchu dostaw, zweryfikować umowy z partnerami i podwykonawcami, przygotować wewnętrzne procedury reagowania na roszczenia oraz dostosować systemy monitorowania i dokumentowania zmian w produktach, w tym aktualizacji cyfrowych. Konieczna będzie także identyfikacja obszarów realnego ryzyka odpowiedzialności i decyzja o adekwatnym zabezpieczeniu finansowym. Bez takiego przygotowania organizacyjnego i decyzyjnego wejście w życie nowych przepisów może oznaczać dla wielu firm istotne, trudne do przewidzenia obciążenia.

Ignorowanie zmian regulacyjnych może szybko przekształcić się w kosztowny kryzys prawny i finansowy. W nowym modelu odpowiedzialności pojedyncze zaniedbanie może mieć konsekwencje odczuwalne w całym bilansie spółki. Wystarczy, że nie będzie systematycznie przeprowadzany audyt bezpieczeństwa produktu, a będzie możliwe przyjęcie, iż wyrządził on szkodę, za którą zasądzone zostanie wysokie odszkodowanie.

Autor: Mecenas Zbigniew Cieślak, Radca prawny, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Koniec „sztywnego” podejścia fiskusa? WSA o alokacji kosztów finansowania dłużnego

Klucz przychodowy rozliczania kosztów ma fundamentalne znaczenie dla działalności firm. Odzwierciedla bowiem rzeczywistą strukturę prowadzonego biznesu. Pozwala przypisać wydatki do rzeczywistej sytuacji gospodarczej przedsiębiorstwa, a tym samym realnie zaoszczędzić tysiące, a w przypadku większych firm – nawet miliony złotych. Niedawny wyrok sądu administracyjnego powinien wpłynąć na nieprzychylne podejście organów podatkowych do tej kwestii, jednocześnie pozwolić spółkom na polepszenie płynności finansowej i wspomniane milionowe oszczędności.

Klucz przychodowy a klucz przeznaczenia rozliczania kosztów

Jaka jest różnica między kluczem przychodowym a „przeznaczeniowym” rozliczania kosztów? Gigantyczna. Klucz przychodowy jest dynamiczny i odzwierciedla rzeczywistą strukturę działalności firmy. Przeanalizujmy to na przykładzie. Spółka zaciąga kredyt z przeznaczeniem przypisania 65% kosztów kredytu do przychodów z zysków kapitałowych (np. na zakup akcji) i 35% do przychodów z innych niż zyski kapitałowe źródeł (np. w ramach działalności operacyjnej). Załóżmy, że w danym roku spółka osiągnęła przychody z działalności operacyjnej: 98 mln zł, a z zysków kapitałowych (obligacje, dywidendy) tylko 2 mln zł.

Wg prezentowanego przez organy podatkowe podejścia „przeznaczeniowego”, zgodnie z pierwotną deklaracją spółki, może ona w tym danym roku przypisać 65% kosztów kredytu do 2 mln zł przychodu z zysków kapitałowych i tylko 35% do 98 mln zł przychodów z działalności operacyjnej.

Jeśli koszty zaciągniętego przez spółkę kredytu wynoszą 10 mln zł rocznie, to zgodnie z linią interpretacyjną skarbówki, w źródle przychodów z zysków kapitałowych spółka będzie musiała wykazać stratę –4,5 mln zł (2 mln przychodu – 6,5 mln kosztów). I tej straty spółka nie może rozliczyć z dochodem z działalności operacyjnej w tym samym roku. Z działalności, z której osiągnięty 98 mln zł przychód obniży tylko o 3,5 mln zł kosztów kredytu.

Miliony oszczędności

A jak to wygląda przy zastosowaniu klucza przychodowego? Po stronie przychodów z zysków kapitałowych spółka zapisze 1,8 mln zł dochód (2 mln przychodu – 0,2 mln zł kosztów kredytu), a po stronie przychodów innych niż z zysków kapitałowych: 88,2 mln zł dochodu do podatkowania (98 mln zł przychodu – 9,8 mln zł kosztów kredytu). W pierwszym podejściu, przeznaczeniowym, spółka będzie musiała zapłacić podatek od 94,5 mln zł dochodu (98 mln zł przychodu – 3,5 mln zł kosztów), w drugim – tylko od 90 mln zł.

Straty z powodu niemożności rozliczenia straty

Co równie ważne dla działalności firm, szczególnie dla ich płynności finansowej, rozliczając koszty wg klucza przychodowego, unika się „zamrożenia” milionowych kosztów jako straty, której nie można od razu wykorzystać. Zgodnie z art. 7 ust. 5 ustawy o CIT, strata z danego źródła przychodów może być bowiem odliczana wyłącznie od dochodów z tego samego źródła w kolejnych latach (maksymalnie przez 5 lat).

Co to oznacza dla firmy? Jeśli spółka ma stratę z zysków kapitałowych, musi czekać, aż w przyszłych latach osiągnie dochód z tego źródła, aby móc tę stratę rozliczyć. W międzyczasie nie może obniżyć o tę stratę wysokiego dochodu z działalności operacyjnej. To efektywnie opóźnia korzyść podatkową, a w skrajnym przypadku (brak dochodów kapitałowych w ciągu 5 lat) może doprowadzić do jej całkowitej utraty.

Obniżenie płynności finansowej

Dla spółki produkcyjnej, której głównym źródłem przychodów jest działalność operacyjna, a inwestycje kapitałowe mają charakter pomocniczy lub strategiczny (np. zarządzanie płynnością w grupie spółek), istnieje realne ryzyko, że przychody z zysków kapitałowych będą nieregularne lub niskie, obligacje mogą zostać przedłużone (prolongata), nastąpi odsunięcie wykupu w czasie, pożyczki mogą być długoterminowe, bez regularnych płatności odsetkowych, spółka może nie osiągnąć w najbliższych latach wystarczających dochodów z zysków kapitałowych, aby rozliczyć stratę.

W takiej sytuacji klucz przeznaczeniowy sprawia, że znaczną część kosztów kredytu alokuje się do źródła, które nie generuje wystarczających przychodów, Koszty te „zamrażają się” jako strata, której nie można wykorzystać. Spółka ponosi wyższe obciążenia podatkowe w bieżącym roku i obniża swoją płynność finansową.

Elastyczność klucza przychodowego

Klucz przychodowy natomiast ma fundamentalną zaletę: jest dynamiczny i odzwierciedla rzeczywistą strukturę działalności spółki. Jeśli w jednym roku spółka osiąga 90% przychodów z działalności operacyjnej – to 90% kosztów idzie tam, gdzie są realne przychody do pomniejszenia. Jeśli w kolejnym roku proporcje się zmienią (np. obligacje zostaną wykupione, wypłacone zostają odsetki) – klucz automatycznie się dostosuje.

Ta interpretacja przypisania wydatków pozwala na: optymalne wykorzystanie kosztów uzyskania przychodów, unikanie „zamrażania” kosztów w źródle o niskich przychodach, a przede wszystkim zgodność z zasadą, że koszty powinny być rozliczane tam, gdzie faktycznie przyczyniają się do generowania zysków.

Sprzeczność interesów fiskusa i firm

Ale mając na uwadze sprzeczność interesu przedsiębiorcy dążącego do minimalizacji obciążań podatkowych z interesem Skarbu Państwa zmierzającego do ich maksymalizacji i zwiększenia wpływów budżetowych, na tle interpretacji przepisów w zakresie metod przypisywania i rozliczania wydatków firmowych dochodzi do kluczowej rozbieżności.

Koszty kredytu zaciągniętego na dwa cele

W 2018 r. jedna ze spółek, należąca do grupy kapitałowej, zaciągnęła w banku kredyt, z którego większość środków (65%) planowała przeznaczyć na zakup obligacji wyemitowanych przez podmiot powiązany, a pozostałą część na refinansowanie wcześniejszego kredytu długoterminowego, który był przeznaczony na udzielenie pożyczki innemu podmiotowi z grupy.

Z tytułu kredytu spółka ponosiła szereg kosztów: odsetki, prowizje, opłatę aranżacyjną (jednorazową), opłaty za administrowanie oraz inne wydatki. Spółka wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z wnioskiem o indywidualną interpretację podatkową: czy koszty kredytu powinny być dzielone według klucza przychodowego, czy „przeznaczeniowego” (ustalającego proporcję raz na zawsze według tego, na co kredyt został przeznaczony w momencie jego zaciągnięcia). Firma stała na stanowisku, że koszty kredytu stanowią koszty pośrednie, które nie są bezpośrednio związane z konkretnymi przychodami. Jak podkreślała, koszty te mają charakter ogólny i są związane z całokształtem działalności gospodarczej spółki, a nie wyłącznie z jednym, konkretnym strumieniem przychodów.

Nawet jeśli jest w stanie wskazać proporcję przeznaczenia środków (65%/35%), to nie oznacza to, że może obiektywnie wyodrębnić, jaka część kosztów kredytu dotyczy każdego ze źródeł przychodów. Spłacając ratę kredytu, spółka spłaca całość zobowiązania, a nie jego „część przeznaczoną na obligacje” i „część przeznaczoną na pożyczkę”. Rat nie dzieli się na „raty od obligacji” i „raty od pożyczki” – spłaca się całość zadłużenia. W konsekwencji nie istnieje obiektywne kryterium, które pozwoliłoby na miarodajne i precyzyjne przypisanie konkretnych kosztów do konkretnych źródeł przychodów. W takiej sytuacji należy zastosować klucz przychodowy, czyli dokonać proporcjonalnego podziału kosztów według faktycznie osiągniętych przychodów w danym roku podatkowym z obu źródeł (zysków kapitałowych i innych źródeł).

Spółka podkreślała, że zarówno nabycie obligacji, jak i refinansowanie kredytu służyły ogólnemu rozwojowi działalności gospodarczej, zwiększeniu wartości aktywów oraz uzyskaniu potencjalnych dodatkowych środków pieniężnych. Nie można uznać, że wydatki te służyły wyłącznie generowaniu przychodów z zysków kapitałowych, gdyż miały także wpływ na działalność operacyjną spółki (np. poprzez poprawę płynności finansowej grupy kapitałowej, dostęp do finansowania projektów, zwiększenie kontroli nad podmiotami powiązanymi).

Stanowisko Dyrektora KIS – sztywny klucz przeznaczeniowy

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 23 września 2025 r. (sygn. 0111-KDIB2-1.4010.450.2021.10.BJ) zgodził się, że koszty związane z obsługą kredytu stanowią koszty pośrednie. Zajął jednak odmienne stanowisko w pozostałym zakresie. Stwierdził, że spółka jest w stanie ustalić, jaka część kosztów dotyczy poszczególnych celów (65% kredytu na zakup obligacji, a 35% na refinansowanie pożyczki), to jest również w stanie ustalić, jaka część kosztów obsługi kredytu przypada na dany cel.  W ocenie organu, wystarczyło zatem przyjąć podział kosztów według tej proporcji.

Nie ma więc podstaw do zastosowania klucza alokacji przewidzianego w art. 15 ust. 2, 2a i 2b ustawy o CIT. Klucz przychodowy – w ocenie organu – ma charakter subsydiarny i znajduje zastosowanie dopiero wtedy, gdy podatnik nie jest w stanie w żaden sposób obiektywnie i miarodajnie przypisać kosztów do źródeł przychodów. Skoro zaś spółka wskazała konkretne proporcje (65%/35%), to w ocenie organu podatnik posiada obiektywne kryterium alokacji.

Wyrok sądu – sąd po stronie spółki

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie nie zgodził się z organem. Sąd dokonał dogłębionej analizy art. 15 ust. 2, 2a i 2b ustawy o CIT, powołując się na ugruntowane orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego (wyroki z 14 lutego 2023 r., sygn. akt II FSK 1969/20, z 20 sierpnia 2024 r., sygn. akt II FSK 608/24, uchwała z 24 stycznia 2011r., sygn. II FPS 6/10, wyroki z 29 lipca 2021 r., sygn. II FSK 37/19; z 20 lipca 2021 r., sygn. II FSK 2627/20; z 24 marca 2022r., sygn. II FSK 1695/20, z 16 kwietnia 2025 r., sygn. akt II FSK 639/23).

Z przepisów tych wynikają kluczowe zasady: każdy koszt powinien być najpierw oceniony pod kątem celu jego poniesienia (osiągnięcia przychodu, zabezpieczenia lub zachowania źródła przychodów). Jeżeli możliwe jest ustalenie jednego źródła przychodów, które mają być osiągnięte poprzez poniesienie danego kosztu, koszt ten należy przypisać wyłącznie do tego źródła. Jeżeli kosztu nie można przypisać do konkretnego źródła przychodów, podatnik powinien dokonać alokacji kosztu zgodnie z zasadami wskazanymi w art. 15 ust. 2, 2a i 2b ustawy o CIT. W przypadku braku możliwości zastosowania miarodajnych i obiektywnych kryteriów alokacji, podatnik powinien przypisywać koszty pośrednie do źródeł przychodów w takim stosunku, w jakim pozostają osiągnięte w roku podatkowym przychody z tych źródeł w ogólnej kwocie przychodów (tzw. klucz przychodowy).

Co innego przeznaczenie a co innego zaliczenie kosztu

Sąd podkreślił, że proporcja 65%/35% odnosi się do przeznaczenia zaciągniętego kredytu, a nie do celów ponoszonych z tytułu tego kredytu wydatków z punktu widzenia przepisów dotyczących kosztów uzyskania przychodów na gruncie ustawy o CIT. Innymi słowy, to, że kredyt został przeznaczony w określonej proporcji na dwa cele, nie oznacza automatycznie, że koszty jego obsługi powinny być dzielone według tej samej proporcji. To dwie różne kategorie.

WSA zwrócił uwagę, że nawet w sytuacji, gdyby całość kredytu (100%) została przeznaczona na zakup obligacji, nie oznaczałoby to od razu, że wszystkie koszty kredytu należy zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów z zysków kapitałowych. O kwalifikacji tej nie może bowiem przesądzać wyłącznie to, że wydatki te w przyszłości mogą przynieść przychody zaliczane do zysków kapitałowych. Nabycie obligacji może bowiem służyć również innym celom – np. zarządzaniu płynnością finansową w grupie kapitałowej, finansowaniu konkretnych projektów operacyjnych, zwiększeniu kontroli nad podmiotami powiązanymi, co przekłada się na przychody z działalności operacyjnej.

Sąd zgodził się ze spółką, że spłacając ratę kredytu, spółka spłaca całość zobowiązania, a nie jego część „przeznaczoną na obligacje” i część „przeznaczoną na pożyczkę”. Nie można zatem obiektywnie stwierdzić, że dochodzi do spłaty kredytu w takiej proporcji, w jakiej kredyt został zaciągnięty na oba cele. Przyjęcie założenia, że koszty finansowania dłużnego są spłacane według proporcji określającej początkowy sposób wykorzystania kredytu, stanowi daleko idące uproszczenie, które nie znajduje uzasadnienia na gruncie przepisów prawa (Wyrok WSA w Olsztynie z 21 stycznia 2026 r., sygn. I SA/Ol 517/25, nieprawomocny).

Dlaczego warto walczyć o swoje racje

Przywołany wyrok przynosi ważne rozstrzygnięcie dla wszystkich przedsiębiorców. Dla spółek kapitałowych, które zaciągają kredyty na różne cele (np. inwestycje kapitałowe, refinansowanie zadłużenia, pożyczki dla podmiotów powiązanych) i muszą rozliczać koszty ich obsługi. Dla grup kapitałowych, w których podmioty powiązane udzielają sobie nawzajem finansowania poprzez obligacje, pożyczki, kredyty – i muszą ustalać, w jaki sposób alokować koszty tego finansowania. Dla wszystkich prowadzących działalność gospodarczą w Polsce, którzy osiągają przychody z różnych źródeł i chcą prawidłowo – i możliwie jak najkorzystniej dla siebie – rozliczać ponoszone wydatki.

Opisana sprawa to doskonały przykład tego, jak skomplikowane i zawiłe mogą być relacje przedsiębiorców z organami podatkowymi. Interpretacja przepisów podatkowych – nawet tych, które wydają się jasne – bywa źródłem sporów z fiskusem, w których stawką jest nie tylko prawidłowość rozliczeń, ale również stabilność finansowa przedsiębiorstwa.

Dolar i frank jako bezpieczne przystanie: reakcja walut umiarkowana mimo wysokiego ryzyka

USA i Izrael wyeliminowały irańskiego przywódcę, a wstrzymanie żeglugi przez cieśninę Ormuz może mieć daleko idące konsekwencje gospodarcze. Na rynku obserwujemy ucieczkę do bezpiecznych przystani – korzysta na niej dolar amerykański, który umacnia się do euro o blisko 1%. 

Droga administracyjna znów na bok

Początek nowego tygodnia przebiega pod dyktando dyskontowania gwałtownej eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie. Weekendowy atak USA i Izraela na cele w Iranie, wprowadza nowy czynnik ryzyka na globalnych rynkach. Samo uderzenie nie było może zaskoczeniem, bo tak naprawdę od paru tygodni inwestorzy bardziej zastanawiali się nie „czy” tylko „kiedy” ono nastąpi. Jednak odpowiedź Iranu i wysłanie rakiet w stronę wielu państw regionu, z Katarem, Bahrajnem czy Arabią Saudyjską na czele, sprawiło, że na nowo trzeba wyceniać konsekwencje przede wszystkim gospodarcze. Nie może więc dziwić fakt, że na rynkach panuje risk off, choć trzeba przyznać, że skala jest umiarkowana, biorąc pod uwagę czyhające ryzyko dalszej eskalacji.

Obawa przed brakiem surowca

Największe zamieszanie jest na rynku ropy naftowej (WTI rośnie ponad 8%), bo właśnie w tym regionie znajduje się Cieśnina Ormuz, kluczowa droga tranzytowa dla tego surowca, ale również gazu LNG. Próby jej wyłączenia z użytkowania przez Iran mogą spowodować  istotne szoki podażowe (mówimy o blisko 25% udziale światowego morskiego handlu ropą naftową). Kluczowe jest teraz to, czy wzrost notowań czarnego złota będzie długotrwały i wpłynie na presję inflacyjną. Wiele oczywiście będzie zależeć od czasu trwania konfliktu. Jego szybkie zakończenie może spowodować, że ceny ropy naftowej wrócą na wcześniejsze poziomy. Jeśli tak się nie stanie, a sytuacja nadal będzie „gorąca” w tym regionie, to ryzyko wzrostu dynamiki cen stanie się mocno realne, a wtedy wiele gospodarek będzie musiało nieco przemodelować swoje polityki monetarne, w tym choćby RPP, która już niebawem miała obniżyć stopy procentowe.

Dolar beneficjentem sytuacji

Sentyment na rynkach pozostaje nadal słaby, a największa zmienność, poza ropą naftową, jest na notowaniach gazu LNG, gdzie widzimy ruch rzędu 20%. Jest to konsekwencja tego, że Katar jest jednym z głównych eksporterów tego surowca, ale właśnie przez cieśninę Ormuz. Sporo wyżej jest też złoto, które w przypadku dalszych działań wojskowych na Bliskim Wschodzie może się zbliżyć do intraday-owego maksimum na poziomie 5595 USD za uncję. Na rynku walutowym, co nie może dziwić, popyt jest obecny na bezpiecznych przystaniach, a więc dolarze amerykańskim i franku szwajcarskim, ale choćby na głównej parze walutowej świata nie przekracza poziomu 1%. Obrywa się też krajowej walucie, która traci do EUR i USD odpowiednio 0,3% i 1,1%, ale trzeba przyznać, że szczególnie na parze EUR/PLN nie ma oznak panicznej wyprzedaży.

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym w lutym: Warszawa i Poznań w górę, reszta stabilna lub w dół

Warszawa i Poznań były w lutym jedynymi metropoliami, w których poszła w górę średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia spadła, natomiast w pozostałych metropoliach utrzymała poziom ze stycznia – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

20 tys. zł za metr kwadratowy w Warszawie to już nie science fiction. Jeśli deweloperzy nadal będą wprowadzali do sprzedaży ekstremalnie drogie mieszkania, równocześnie zmniejszając podaż relatywnie tanich, to ten pułap może zostać przekroczony jeszcze w tym półroczu – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Przypomina, że w styczniu średnia cena metra kwadratowego mieszkań oferowanych przez deweloperów w Warszawie wzrosła o 4%, przekraczając poziom 19 tys. zł. Na rynek trafiły wówczas m.in. mieszkania w wieżowcu Liberty Tower z cenami od 29,9 tys. do 45 tys. zł za metr. W lutym w sprzedaży pojawiły się dwie jeszcze droższe inwestycje, choć z dużo mniejszą pulą mieszkań. W pierwszej deweloper wycenił je od 28 tys. do 54 tys. zł za metr, a w drugiej, która ma być ikoną luksusu – od 54,6 tys. do 80,4 tys. zł. Realizuje ją na warszawskiej Woli firma Monting Development, której współwłaścicielem jest Robert Lewandowski.

W efekcie, jak wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl, średnia cena metra kwadratowego wszystkich mieszkań oferowanych przez warszawskich deweloperów zwiększyła się w lutym o 1%, zbliżając się do poziomu 19,4 tys. zł.

Marek Wielgo zwraca uwagę, że z analogicznego powodu – napływu droższych inwestycji – również o 1% podrożały nowe mieszkania w Poznaniu. Do przekroczenia pułapu 14 tys. zł za metr kwadratowy przyczyniła się w tym mieście inwestycja, w której ceny mieszkań mieszczą się w przedziale 15,3-24,5 tys. zł za metr.

Nie wszędzie jednak deweloperzy postawili na inwestycje w kategorii premium dla bardzo zamożnych klientów. W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w sprzedaży pojawiły się relatywnie tanie mieszkania. Było ich na tyle dużo, że średnia cena metra kwadratowego w całej ofercie spadła o 1%, do niespełna 11,3 tys. zł.

W pozostałych metropoliach luty przyniósł cenową stabilizację. W Trójmieście średnia cena metra kwadratowego utrzymała się na poziomie 17,7 tys. zł, w Krakowie – 16,9 tys. zł, we Wrocławiu – niespełna 15,3 tys. zł, a w Łodzi – 11,5 tys. zł.Ceny mieszkań-luty 2026-cena m kw-wstepne

W ujęciu rocznym Łódź była w lutym jedyną metropolią, której średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań nie zmieniła się. Z kolei w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wzrost wyniósł tylko 1%.

Ekspert portalu RynekPierwotny.pl podkreśla, że w obu tych metropoliach występuje nadpodaż mieszkań. To oznacza, że upłynnienie całej oferty przy obecnym tempie sprzedaży trwałoby ponad dwa lata.

W pozostałych metropoliach średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań była w lutym wyższa niż rok temu: o 3% w Krakowie i Wrocławiu, o 4% w Poznaniu, o 8% w Trójmieście i o 9% w Warszawie.

Marek Wielgo zwraca uwagę, że w ofercie warszawskich deweloperów było w lutym niemal 5 tys.  mieszkań z ceną przekraczającą 20 tys. zł za metr kwadratowy. Ich liczba zwiększyła się w ciągu dwóch miesięcy tego roku o ponad 20%, a ich udział w łącznej ofercie – z 24% do 29%.

Problem w tym, że jednocześnie pogorszyła się w tym roku dostępność lokali w bardziej przystępnych cenach, czyli do 15 tys. zł za metr kwadratowy. Według BIG DATA RynekPierwotny.pl oferta takich mieszkań – niespełna 5,1 tys. na koniec lutego – skurczyła się o 8%, a ich udział w ofercie – z 33% do niespełna 30%.

Sytuacja na rynku mieszkaniowym jest dynamiczna. Warto obserwować trendy cenowe, żeby podejmować decyzje zakupowe w oparciu o dane, a nie emocje, które podgrzało w lutym „uwolnienie” cen transakcyjnych z państwowego Rejestru Cen Nieruchomości – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ostatni dzień, by złożyć wniosek na wymianę tachografów

Dzisiaj ostatni dzień przyjmowania wniosków od przewoźników drogowych świadczących usługi międzynarodowe na dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy do tachografów. Na dofinansowanie przeznaczano określoną pulę środków z zaznaczeniem, że jeżeli nie zostaną one wykorzystane po pierwszym naborze  to należy spodziewać się, że w niedługim czasie odbywać się będzie kolejny nabór. – Potrzeba jest duża, ale wielu przewoźników nie decyduje się na korzystanie dofinansowania ze względu na obawy związane z regulaminem wsparcia. Jeszcze kilka miesięcy temu nazwalibyśmy go wprost pułapką. Obecnie sytuacja nieco się zmieniła, ale wielu przewoźników z różnych przyczyn wciąż nie zgłosiło wymian tachografów – informuje Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

Kończy się ważny nabór. Zainteresowanie duże, ale wsparcie mogłoby być większe

Przewoźnicy świadczący usługi transportu międzynarodowego mogą do 2 marca 2026 r. starać się o zwrot części kosztów zakupu inteligentnych tachografów. Wnioski o wsparcie, pochodzące z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, należy składać za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ARiMR.

Według informacji z połowy lutego zgłoszono już kilkadziesiąt tysięcy samochodów, co może oznaczać, że pula środków przewidzianych na projekt wymiany tachografów może zostać wykorzystana. Warto jednak, by Ministerstwo Infrastruktury wzięło pod uwagę stanowisko przewoźników drogowych, którzy wykazują zainteresowanie programem, a jednocześnie mają wątpliwości czy regulaminy, które obwarowują wsparcie nie są zbyt restrykcyjne.

– Obowiązek wymiany tachografów przez przewoźników drogowych został już przez firmy zaakceptowany jako konieczność. Trudno im jednak zrozumieć kilka zasad związanych z regulaminem dofinansowania. Wiele firm ma we flocie więcej niż 10 pojazdów, a tylko na taką liczbę można starać się o dofinansowanie w pierwszym etapie. Inna sprawa to kwestia okresu przez jaki pojazd z wymienionym tachografem musi pozostać w posiadaniu przewoźnika. Dla wielu przewoźników to wręcz kuriozalna sytuacja, że tachograf, którego wartość dofinansowania oceniono na maksymalnie 5 tysięcy złotych netto powoduje, że samochód nie będzie mógł zostać sprzedany. Taka sytuacja może powodować, że starsze ciężarówki będą zostawać w firmach transportowych na dłużej więc przewoźnicy rezygnują z takiego wsparcia – mówi Dariusz Matulewicz.

Zmiana w regulaminie cenna, ale zbyt późna

Na początku lutego 2026 roku w regulaminie naboru wprowadzono istotną zmianę – zniesiony został wymóg uzyskania specjalnej zgody na sprzedaż pojazdu wyposażonego w dofinansowany tachograf. Przewoźnik będzie zobowiązany do zapewnienia, że pojazdy na które zostanie wypłacone dofinansowanie, będą objęte zgłoszeniem do licencji wspólnotowej do 31 sierpnia 2026 r. oraz do przechowywania tylko i wyłącznie dokumentów związanych z udzielonym wsparciem np. faktur czy wydruków z urządzenia przez 36 miesięcy od zainstalowania tachografu w pojeździe.

– Nie dla wszystkich ta zmiana jest przejrzysta. To znaczy, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, to samochód będzie mógł zostać sprzedany? Jeżeli tak, to czy firma uzyskująca wsparcie z KPO nadal będzie współodpowiedzialna za to, czy kolejny właściciel pojazdu będzie korzystać z licencji wspólnotowej czy będzie działać inaczej? Jest tutaj sporo pytań, a zmiana wprowadzona została relatywnie późno, bo niespełna miesiąc przed zakończeniem naboru – mówi Dariusz Matulewicz.

W opinii Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych jeżeli okaże się, że zainteresowanych wsparciem będzie więcej niż środków przeznaczonych na to z KPO to należy przeznaczyć większe wsparcie na wymianę tachografów.

– Jeżeli regulamin i zasady konkursu będą od początku byłyby przejrzyste to zainteresowanych na pewno byłoby więcej – mówi Dariusz Matulewicz.

Nabór kończy się 2 marca, a w pierwszym etapie przewidziano 320 milinów złotych wsparcia dla przedsiębiorców sektora TSL.

Rada Przedsiębiorczości apeluje o realne stosowanie zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców

Rada Przedsiębiorczości zaapelowała o pilne podjęcie działań legislacyjnych, które zapewnią rzeczywiste stosowanie przez organy władzy publicznej zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców i obywateli.

Zdaniem środowiska przedsiębiorców, mimo obowiązywania odpowiednich przepisów, zasada ta w praktyce nie spełnia pokładanych w niej oczekiwań.

Prowadzenie działalności gospodarczej niezmiennie wiąże się z wyzwaniami rynkowymi, rosnącą konkurencją międzynarodową oraz koniecznością stałej innowacyjności. Polskie firmy są gotowe mierzyć się z tymi wyzwaniami. Niestety, wciąż znaczną część energii i zasobów przedsiębiorcy muszą przeznaczać na rozstrzyganie niejasności interpretacyjnych oraz poruszanie się w gąszczu skomplikowanych przepisów.

– Zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców miała realnie poprawić warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Dziś widzimy, że bez zapewnienia bezpieczeństwa prawnego urzędnikom pozostaje ona w dużej mierze martwą literą prawa. Urzędnicy, obawiając się odpowiedzialności karnej, często nie stosują tej zasady w praktyce. Państwo powinno jednoznacznie chronić funkcjonariuszy, którzy w dobrej wierze stosują prawo w sposób przyjazny obywatelom i przedsiębiorcom – tylko wtedy zasada ta może spełnić swój cel – mówi Łukasz Berantowicz, prezes ZP BCC.

Zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców została wyrażona w art. 11 ust. 1 ustawy Prawo przedsiębiorców  oraz w art. 2a ustawy – Prdynacja podatkowa. Zgodnie z art. 10 ust. 2 Prawa przedsiębiorców obejmuje ona również wątpliwości faktyczne. Intencją ustawodawcy było zwiększenie pewności prawa oraz wzmocnienie zaufania pomiędzy administracją publiczną a przedsiębiorcami.

W ocenie Rady Przedsiębiorczości funkcjonujące obecnie regulacje wymagają pilnego uzupełnienia. Choć przedsiębiorcy zostali formalnie wyposażeni w odpowiednie uprawnienia, to przepisy dotyczące odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy publicznych powodują, że urzędnicy – w obawie przed konsekwencjami – często nie korzystają z możliwości rozstrzygania wątpliwości na korzyść obywateli.

Zgodnie z art. 231 § 1 ustawy Kodeksu Karnego, funkcjonariusz publiczny, który przekracza swoje uprawnienia lub nie dopełnia obowiązków, podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności. W praktyce przepis ten bywa interpretowany w sposób zniechęcający do podejmowania decyzji korzystnych dla przedsiębiorców w sytuacjach niejednoznacznych.

Rada Przedsiębiorczości stoi na stanowisku, że nadszedł czas, aby państwo wysłało jasny sygnał: stosowanie zasady rozstrzygania wątpliwości na korzyść przedsiębiorców i obywateli nie tylko nie rodzi ryzyka odpowiedzialności karnej, ale powinno podlegać wyraźnej ochronie prawnej.

W związku z tym Rada proponuje zmiany polegające na wprowadzeniu tzw. kontratypu, który wyłączałby odpowiedzialność karną funkcjonariusza publicznego działającego w usprawiedliwionym przekonaniu, że zachodzi wątpliwość podlegająca rozstrzygnięciu na korzyść przedsiębiorcy lub podatnika.

Zdaniem Rady, tylko zapewnienie bezpieczeństwa prawnego również samym urzędnikom pozwoli w pełni urzeczywistnić cel, jaki przyświecał wprowadzeniu tej zasady.

Apel Rady Przedsiębiorczości wynika z przekonania, że partnerskie relacje między państwem a biznesem stanowią fundament silnej, stabilnej i konkurencyjnej gospodarki.

Rynki po atakach USA i Izraela na Iran: ropa i złoto w górę, sentyment „risk-off” umiarkowany

  • Rynki finansowe analizują skutki szeroko zakrojonych amerykańsko-izraelskich ataków na Iran.
  • Choć część ruchów rynkowych jest znacząca, ogólny sentyment risk-off pozostaje relatywnie stonowany.
  • Uczestnicy rynku powinni jednak przygotować się na istotną zmienność w nadchodzącym okresie.

Co się wydarzyło?

Jak pisze w poniedziałkowy poranek (02.03.2026) John J. Hardy, główny strateg makroekonomiczny w Saxo Banku – globalne rynki analizują konsekwencje kompleksowych ataków USA i Izraela na przywództwo irańskiego rządu oraz instalacje wojskowe. Iran odpowiada serią ataków rakietowych i dronowych wymierzonych w cele amerykańskie i izraelskie, ale również w infrastrukturę cywilną i gospodarczą w Dubaju i Abu Zabi. Dotychczasowe uderzenia spowodowały niewielkie szkody materialne, lecz znaczące zakłócenia w regionie – przykładowo zamknięto główne lotniska ZEA (Abu Zabi i Dubaj).

Z punktu widzenia globalnych rynków kluczowe znaczenie ma niemal całkowite wstrzymanie żeglugi przez Cieśninę Ormuz (wąskie przejście morskie prowadzące do Zatoki Perskiej/Arabskiej). Wstrzymanie to wynika nie tyle z bezpośrednich gróźb Iranu, ile z ostrożności armatorów, którzy obawiają się o bezpieczeństwo ładunków i nie chcą wpływać w strefę działań wojennych, a w wielu przypadkach nie mogą tego zrobić ze względu na gwałtowny wzrost kosztów ubezpieczenia. Cieśnina Ormuz ma znaczenie krytyczne – przechodzi przez nią ok. 25% globalnego eksportu (m.in. z Iranu, Kuwejtu, Iraku, Arabii Saudyjskiej).

Wydaje się, że USA i Izrael liczą na tzw. „dekapitację” reżimu – najwyższy przywódca Iranu (ajatollah) oraz inni kluczowi liderzy zostali już wyeliminowani – co miałoby doprowadzić do powstania społecznego i wyłonienia nowego przywództwa.

Jak reagują rynki?

Sentyment ryzyka

Reakcja ogólnego sentymentu risk-off jest zauważalna, lecz relatywnie umiarkowana względem skali ryzyka. Japonia zakończyła poniedziałkową sesję spadkiem zaledwie o 1,35%, mimo gwałtownego wzrostu cen ropy. Jest to o tyle zaskakujące, że Japonia w całości uzależniona jest od importu ropy – niemal wyłącznie z krajów eksportujących surowiec przez Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz.

W poniedziałkowy poranek kontrakty futures na indeks S&P 500 spadają jedynie o ok. 1,5%. Rynki europejskie otworzyły się ponad 2% niżej, nadrabiając piątkowe osłabienie w USA. Inwestorzy akcyjni będą szybko identyfikować potencjalnych beneficjentów i przegranych eskalacji konfliktu. Spółki z sektora obronnego i energetycznego prawdopodobnie znajdą się wśród nielicznych relatywnych zwycięzców, podczas gdy większość pozostałych aktywów może znaleźć się pod silną presją. W warunkach szerokiej fali risk-off mogą również pojawić się nietypowe ruchy wynikające z delewarowania zatłoczonych strategii czynnikowych (factor trades), niezwiązanych bezpośrednio z samym konfliktem.

Rynek energii i metali szlachetnych

Najsilniejsza reakcja spośród głównych klas aktywów widoczna jest na rynku ropy. Kontrakty Brent rosną o blisko 10% i zbliżają się do poziomu 80 USD za baryłkę. Szczególnie niepokojące są informacje o ataku dronowym na ogromny kompleks rafineryjny Ras Tanura w Arabii Saudyjskiej, który wstrzymał działalność.

Problem dotyczy nie tylko ropy, lecz również gazu. Katar jest znaczącym eksporterem LNG transportowanego drogą morską przez Cieśninę Ormuz. Ceny gazu w Europie wzrosły o ponad 20% – relatywnie korzystnie, że ma to miejsce u schyłku sezonu zimowego. Niezależnie od konfliktu z Iranem, istotnym czynnikiem pozostaje również znaczący atak dronowy Ukrainy na rosyjski port Noworosyjsk – kluczowy terminal załadunku ropy na Morzu Czarnym.

Ceny złota otworzyły się luką wzrostową, potwierdzając jego status bezpiecznej przystani. W momencie pisania tekstu cena złota rośnie o ponad 100 USD za uncję i zbliża się do poziomu 5 400 USD – zaledwie kilka dolarów poniżej rekordowego dziennego zamknięcia z ostatniej fali wzrostowej, choć nadal wyraźnie poniżej historycznego maksimum intraday (5 595 USD z końca stycznia).

Waluty

Dolar amerykański pełni funkcję głównej bezpiecznej przystani, jednak jego umocnienie wobec głównych walut nie przekracza 1%, a zmienność na rynku FX pozostaje ograniczona. Po USD relatywnie silne są frank szwajcarski i korona norweska – kurs EURNOK spadł do najniższych poziomów od kilku lat. Jen japoński pozostaje neutralny lub lekko słabszy, co może zaskakiwać w kontekście wcześniejszych epizodów risk-off, jednak należy pamiętać o pełnym uzależnieniu Japonii od importu ropy przechodzącej przez Cieśninę Ormuz.

Obligacje USA

Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych zakończyły piątek spadkiem, co mogło sygnalizować częściowe wyprzedzające pozycjonowanie pod ryzyko konfliktu. W poniedziałek rentowność jednak rośnie – co stanowi istotną zmianę względem poprzednich cykli, gdy obligacje te były jednoznacznie traktowane jako aktywa bezpiecznej przystani. Można argumentować, że wyższe ceny ropy zwiększą presję inflacyjną i ograniczą przestrzeń Fed do obniżek stóp, jednak w przypadku utrzymania wysokich cen surowca większym zagrożeniem stanie się spowolnienie gospodarcze i rynek pracy. Możliwe też, że rynek przestaje postrzegać amerykański dług jako w pełni wiarygodną bezpieczną przystań.

Na co zwracać uwagę?

Dotychczasowe reakcje – poza cenami ropy i złota – wydają się umiarkowane w relacji do potencjalnych ryzyk. Zamiast budować scenariusze z przypisanym prawdopodobieństwem, lepiej postawić kluczowe pytania, na które rynki będą szukały odpowiedzi w nadchodzących dniach i tygodniach.

Czy reżim się utrzyma – i jak długo?

Jeśli USA i Izrael dążą do zmiany reżimu, musi ona nastąpić szybko, o ile w ogóle ma się wydarzyć. Jednym z argumentów za presją czasu jest ograniczona zdolność utrzymania obecnej intensywności działań przez kilka dni lub maksymalnie około tygodnia. „Financial Times” oraz inne źródła sugerują, że Iran prowadzi strategię stopniowego wyczerpywania systemów obrony przeciwrakietowej i przeciwdronowej USA i Izraela, wykorzystując tańsze drony i starsze pociski, aby w późniejszej fazie użyć nowocześniejszego uzbrojenia.

Wniosek: Każdy kolejny dzień utrzymywania się reżimu – szczególnie przy zdolności do dalszych ataków na cele wojskowe, energetyczne i cywilne – będzie zwiększał dyskomfort rynkowy. Najważniejszą zmienną pozostaje status żeglugi przez Cieśninę Ormuz, ale równie krytyczna jest infrastruktura energetyczna regionu, np. Ras Tanura.

Jeśli reżim upadnie – co dalej?

Brak jednoznacznych scenariuszy. Należy jednak zauważyć, że w przypadku chaosu politycznego w Iranie przepływy ropy z tego kraju mogą ulec znacznym zakłóceniom.

Jak zareagują Chiny?

Większość irańskiej ropy objętej sankcjami trafiała w ostatnich latach do Chin. Niektórzy wskazują, że konflikt może mieć szerszy wymiar – po niedawnym upadku reżimu w Wenezueli (gdzie również znacząca część eksportu trafiała do Chin) byłby to kolejny cios w dostawy surowca dla Pekinu. Chiny zawarły z Iranem kompleksowe porozumienie obejmujące współpracę wojskową (bez formalnego sojuszu) oraz inwestycje infrastrukturalne w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku. Potencjalna reakcja Chin mogłaby obejmować np. embargo na eksport metali ziem rzadkich, przy argumentacji naruszenia zasad prawa międzynarodowego przez USA i Izrael. Na razie jednak Pekin ograniczył się do potępienia ataków i wezwania do zawieszenia broni oraz rozmów.

Jak postępować?

W okresach wysokiej niepewności najlepszą ofensywą jest defensywa – utrzymywanie umiarkowanej ekspozycji rynkowej. Inwestorzy o większej elastyczności mogą rozważyć utrzymywanie części środków w gotówce, aby wykorzystać okazje po pojawieniu się większej klarowności.

Trudno przewidzieć rozwój sytuacji – być może dopiero dotykamy powierzchni scenariusza skrajnie negatywnego (choć miejmy nadzieję mało prawdopodobnego). Jednocześnie nie należy ulegać panice ani nadmiernie korygować pozycji – skoki niepewności potrafią wygasać równie szybko, jak się pojawiają. Warto pamiętać, że wraz z rozpoczęciem reakcji rynkowej rośnie zmienność, szczególnie implikowana (wycena opcji), co czyni „ubezpieczenie” portfela kosztownym, a ryzyko nagłówków medialnych – bardzo intensywnym w obu kierunkach.

Pozostaje mieć nadzieję na szybkie zakończenie konfliktu przy minimalnej dalszej utracie życia oraz na to, że jego następstwem będą lepsze warunki i lepsze przywództwo dla społeczeństwa Iranu.

Rzecznik MŚP o nowelizacji ustawy o PIP

W związku z prowadzonymi przez Sejm pracami nad projektem nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, Minister Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, przedstawiła swoje stanowisko w wystąpieniu skierowanym do Marszałka Sejmu oraz Przewodniczącej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Rzecznik MŚP z aprobatą odnosi się do celu projektu, jakim jest wzmocnienie roli i kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Jednocześnie podtrzymuje negatywną ocenę kluczowego rozwiązania przewidzianego w projekcie – przyznania inspektorom pracy uprawnienia do ustalania istnienia stosunku pracy w drodze decyzji administracyjnej.

„Wielu przedsiębiorców obawia się, że jeszcze przed ewentualnym uprawomocnieniem się decyzji wydawanych przez okręgowych inspektorów pracy inne organy administracji publicznej w tym zwłaszcza Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz organy podatkowe będą inicjowały we własnym zakresie odrębne postępowania wobec podmiotów objętych takim rozstrzygnięciem. Może to prowadzić do chaosu prawnego i poważnej dezorganizacji funkcjonowania firmy” – wskazuje Minister Majewska.

Rzecznik MŚP ma również zastrzeżenia natury konstytucyjnej oraz systemowej. W jej ocenie projektowane rozwiązanie może naruszać zasadę pewności prawa i równowagi stron postępowania. Szczególne wątpliwości budzi możliwość nadawania decyzjom okręgowych inspektorów pracy rygoru natychmiastowej wykonalności.

„Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji stwierdzającej istnienie stosunku pracy jest środkiem nieadekwatnym do charakteru tego rozstrzygnięcia. Może prowadzić do nieodwracalnych skutków dla przedsiębiorcy, zanim sprawa zostanie prawomocnie rozstrzygnięta przez sąd” – podkreśla Rzecznik MŚP.

Minister Majewskiej pozytywnie ocenia rozwiązanie wprowadzone na końcowym etapie prac rządowych, polegające na poprzedzeniu wydania decyzji nakazem usunięcia stwierdzonych naruszeń. Jednocześnie istnieje potrzeba doprecyzowania przepisów w tym zakresie, tak aby zapewnić ich jednoznaczność i przewidywalność.

W swoim wystąpieniu Rzecznik MŚP zwraca także uwagę na ryzyko niepewności prawnej w okresie pomiędzy wydaniem decyzji administracyjnej a jej prawomocnym zweryfikowaniem przez sąd. Zastrzeżenia dotyczą również m.in.:

  • zakresu ochrony osoby uznanej za pracownika,
  • możliwości uchylenia decyzji inspektora pracy przez sąd,
  • zasad zabezpieczenia roszczeń w toku postępowania,
  • zmiany wymiaru kar za naruszenia przepisów prawa pracy,
  • potrzeby wydłużenia vacatio legis projektowanych przepisów.

Rzecznik MŚP krytycznie oceniła również tryb konsultacji projektu.

„Dążenie do realizacji celów związanych ze zwalczaniem nieprawidłowości na rynku pracy nie powinno odbywać się kosztem szeroko otwartego i rzetelnie prowadzonego dialogu społecznego. Siedmiodniowy termin konsultacji tak istotnej zmiany systemowej nie pozwala na przygotowanie pogłębionej, miarodajnej opinii” – zaznacza Minister Majewska.

Wszystkie przedstawione uwagi i propozycje zmian są efektem szerokich konsultacji prowadzonych przez Rzecznika MŚP ze środowiskiem przedsiębiorców, w szczególności z sektora małych i średnich firm. Celem stanowiska jest zapewnienie równowagi pomiędzy skuteczną ochroną pracowników a stabilnością warunków prowadzenia działalności gospodarczej oraz pewnością prawa dla przedsiębiorców.

ABSL: Warszawa liderem usług biznesowych w Polsce – 418 centrów i 111,2 tys. pracowników

Warszawa pozostaje jednym z największych i najszybciej rozwijających się ośrodków usług biznesowych w Europie, przyciągając inwestorów skalą, kompetencjami, szerokim dostępem do talentów oraz wysoką jakością życia. Miasto wyróżnia się również wysokim udziałem usług opartych na wiedzy – tak wynika z najnowszego raportu „Sektor usług biznesowych w Warszawie 2025/2026”, przygotowanego przez ABSL (Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych), we współpracy z firmami Colliers, Mercer, Randstad i Randstad Enterprise.

Według danych ABSL, Warszawa zajmuje pierwsze miejsce w Polsce pod względem liczby centrów oraz wielkości zatrudnienia. W stolicy działa 418[1] centrów usług BPO, SSC/GBS, IT oraz R&D[2], z czego 330, tj. 79%, należy do podmiotów zagranicznych. W 2025 roku liczba pracowników sięgnęła 111,2 tys., co stanowi niemal jedną czwartą całkowitego zatrudnienia w sektorze usług biznesowych w Polsce i oznacza wzrost o 66,5% w latach 2020-2025. Stolica Polski jest atrakcyjnym miejscem dla inwestorów, którzy szukają stabilnego otoczenia biznesowego, dostępu do wysoko wykwalifikowanych specjalistów oraz infrastruktury wspierającej rozwój usług opartych na wiedzy.

Rośnie przewaga kompetencyjna Warszawy

Warszawski sektor usług biznesowych przechodzi dynamiczną transformację: proste procesy ustępują miejsca zaawansowanym operacjom wymagającym specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Udział zadań opartych na wiedzy sięga w Warszawie blisko 60%[3], przewyższając średnią krajową. Warszawa wyróżnia się również wyraźnym wzrostem roli specjalistycznych usług IT – od 2015 roku udział centrów IT pod względem zatrudnienia zwiększył się z 18,7% do 31,6%.

– „Dojrzałość warszawskiego rynku widać nie tylko w imponującej skali, ale przede wszystkim w jakości – coraz więcej centrów pełni funkcje Center of Excellence (CoE), realizując projekty z obszaru IT, finansów, bankowości czy Life Sciences. Wraz z tym rozwojem rośnie znaczenie dostępu do wysoko wykwalifikowanej kadry, która jest fundamentem dalszej ekspansji” – informuje Dariusz Kubacki, Członek Rady Strategicznej, ABSL.

Stolica talentów

Zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę stale rośnie, a dostęp do zróżnicowanej puli młodych talentów stanowi jeden z najważniejszych atutów inwestycyjnych, zwiększających konkurencyjność lokalizacji. Warszawa jest największym ośrodkiem akademickim w Polsce i oferuje wyjątkowo silne zaplecze edukacyjne. W 69 szkołach wyższych kształci się 258,5 tys. studentów, a co roku mury stołecznych szkół wyższych opuszcza 50,9 tys. absolwentów.

Silny magnes dla inwestorów

Stolica Polski pozostaje atrakcyjna dla inwestorów dzięki korzystnemu stosunkowi jakości do ceny w porównaniu z centrami biznesowymi w Londynie czy Nowym Jorku. Warszawa ceniona jest również ze względu na strategiczną lokalizację w Unii Europejskiej, funkcjonowanie w strefie czasu środkowoeuropejskiego (CET) oraz dojrzały rynek biurowy, największy w Europie Środkowo‑Wschodniej, oferujący ponad 6 mln m² nowoczesnej powierzchni.

Dane z raportu ABSL wskazują, że miasto przyciąga kapitał z 35 państw, stanowiąc silną konkurencję dla kluczowych metropolii w Europie Zachodniej i Północnej. Największy udział mają firmy z USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Danii, Niemiec, Niderlandów oraz Szwajcarii.

– „Warszawa stała się miejscem, w którym globalni inwestorzy znajdują nie tylko talenty, ale także stabilne warunki do współpracy biznesu, uczelni i samorządu. To mocna podstawa dalszego wzrostu sektora usług biznesowych w stolicy – podkreślił Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Wysoka jakość życia

Warszawa zajmuje wysokie miejsca w międzynarodowych rankingach jakości życia. Pod koniec 2025 roku trafiła na szczyt zestawienia „European Cities of the Future: 10 Places To Visit In 2026”, opublikowanego w amerykańskim „Forbesie”. Doceniono ją m.in. za zieleń, bezpieczeństwo, komunikację i tempo miejskiej przemiany, które dziś definiują stolicę Polski. Ponadto stolica zajęła 3. miejsce w Europie w rankingu fDi Intelligence ,,European Cities and Regions of the Future’’ oraz 2. miejsce w kategorii Human Capital and Lifestyle. Warszawa uplasowała się również na 2. miejscu w globalnym zestawieniu najciekawszych kierunków podróży „52 Places to Go in 2026” przygotowanym przez The New York Times.

Warszawa utrzymuje silną pozycję w rankingu atrakcyjności lokalizacyjnej ABSL, co potwierdzają oceny przedstawicieli centrów biorących udział w badaniu.

– „Miasto jest wysoko oceniane przez inwestorów w takich obszarach jak m.in. dostępność komunikacyjna, jakość i bezpieczeństwo infrastruktury telekomunikacyjnej oraz bliskość innych firm sektorowych. Wszystkie te atuty dodatkowo wzmacniają konkurencyjność Warszawy na globalnej mapie inwestycyjnej” – podsumowuje Dariusz Kubacki.

***

Raport „Sektor usług biznesowych w Warszawie 2025/2026” został przygotowany przez ABSL, Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych dla Miasta Stołecznego Warszawy we współpracy z partnerami: Colliers, Mercer, Randstad i Randstad Enterprise. Raport potwierdza dominującą rolę Warszawy w Polsce pod względem liczby centrów oraz skali zatrudnienia, umacniając pozycję Warszawy również w Europie.

[1] Dane na koniec I kw. 2025 r.

[2] BPO – Business Process Outsourcing (outsourcing procesów biznesowych)

SSC – Shared Services Center (centrum usług wspólnych)

GBS – Global Business Services (globalne usługi biznesowe)

R&D – Research and Development (badania i rozwój)

[3] W ujęciu ważonym.

Premia za ryzyko rośnie na paliwach: diesel najszybciej, Brent z mniejszą dynamiką

W poniedziałek globalne rynki paliw zareagowały gwałtowną zwyżką cen na narastającą eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, która zwiększyła ryzyko zakłóceń w eksporcie produktów rafinowanych z rejonu Zatoki Perskiej. Najmocniej drożał diesel (gasoil) na giełdzie ICE – na otwarciu skok sięgał nawet 17%, co wyniosło notowania do najwyższego poziomu od dwóch lat, choć później część wzrostu została skorygowana. Dla porównania ropa Brent rosła maksymalnie o około 13%, co podkreśla, że rynek wyceniał nie tylko problem dostępności surowca, lecz przede wszystkim potencjalne przerwanie dostaw paliw gotowych. W ślad za dieslem wzrosły także ceny paliwa lotniczego (jet fuel) oraz cięższych frakcji, takich jak olej opałowy, a presja cenowa objęła również wybrane surowce i półprodukty powiązane z sektorem energetycznym i przemysłem, m.in. LPG, metanol czy bitum.

Kluczowym źródłem niepokoju pozostaje Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa znacząca część handlu paliwami. Według przywoływanych szacunków, przez to „wąskie gardło” przechodzi około 10% światowego handlu dieslem oraz około 20% globalnych przepływów paliwa lotniczego i nafty. W praktyce ruch tankowców przez cieśninę pozostaje wstrzymany po bombardowaniach Iranu przez USA i Izrael oraz po odwetowych atakach Iranu na wiele krajów, co istotnie podnosi premię za ryzyko w notowaniach paliw transportowych. Dodatkowym elementem niepewności są sygnały polityczne – Donald Trump w rozmowie z „New York Times” wskazywał, że operacja może potrwać „cztery lub pięć tygodni”, co rynki mogą interpretować jako perspektywę utrzymania napiętej sytuacji co najmniej w krótkim terminie.

Znaczenie regionu wykracza poza samą ropę. Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Kuwejt to nie tylko eksporterzy surowca, ale także lokalizacje nowoczesnych rafinerii produkujących diesel, paliwo lotnicze oraz komponenty petrochemiczne. Iran jest z kolei istotnym źródłem oleju opałowego. Z tego powodu ewentualne zakłócenia żeglugi w Ormuzie uderzają w cały łańcuch dostaw – od produkcji i eksportu po logistykę morską – a konsekwencje są szybciej i mocniej widoczne w cenach paliw gotowych niż w samej ropie.

Potwierdzeniem napięć jest również struktura terminowa rynku paliwa lotniczego, który wszedł głębiej w stan backwardation, czyli sytuację, w której dostawy „na już” są wyraźnie droższe niż dostawy z odroczonym terminem. Taki układ cen jest typowy dla rynków odczuwających presję natychmiastowej dostępności i oznacza, że uczestnicy rynku bardziej obawiają się krótkoterminowych niedoborów niż odległego w czasie spadku podaży. Wskazywano też na szybkie rozszerzenie spreadów – w krótkim czasie miały one niemal się podwoić względem poziomów z piątku, co jest kolejnym sygnałem nagłego zaostrzenia sytuacji podażowo-logistycznej. Z kolei według Goldman Sachs średni eksport produktów rafinowanych przez Ormuz w ubiegłym roku wynosił około 3,5 mln baryłek dziennie, co pokazuje skalę wolumenu narażonego na ryzyko w przypadku utrzymującej się blokady.

Jednocześnie, przy braku doniesień o dużych zniszczeniach rafinerii w regionie, głównym kanałem szoku na tym etapie wydaje się ryzyko związane z żeglugą i przepustowością Ormuzu, a nie bezpośredni spadek mocy przerobowych. To istotne rozróżnienie, ponieważ oznacza, że napięcia cenowe mogą być przede wszystkim funkcją czasu trwania zakłóceń logistycznych oraz skali ograniczeń w transporcie morskim. Dla gospodarki realnej oznacza to ryzyko szybkiego wzrostu kosztów transportu i logistyki – szczególnie poprzez drożejący diesel – a w konsekwencji presję na ceny w branżach wrażliwych na koszty przewozu i energii, od handlu i przemysłu po usługi transportowe i lotnicze.

Branża e-commerce chce uproszczeń, spójności i dłuższego vacatio legis – zamiast deregulacji

Już 80% polskich internautów kupuje online, a sektor e-commerce jest jednym z motorów napędowych krajowej gospodarki. Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji, rosnąca ekspansja MŚP na rynki zagraniczne i coraz wyższe kompetencje cyfrowe firm pokazują, że Polska ma realny potencjał, by być jednym z liderów gospodarki cyfrowej w Europie. Aby ten wzrost utrzymać, potrzebne są jednak stabilne i przewidywalne ramy prawne, które będą nadążać za tempem technologicznych zmian i wspierać przedsiębiorców w dalszym rozwoju.

Regulacyjny rollercoaster – wyzwanie, które można uporządkować

Coraz więcej firm wskazuje, że największym wyzwaniem nie jest dziś brak klientów, lecz tempo i skala zmian legislacyjnych. Ostatnie lata przyniosły intensywne wdrażanie nowych regulacji, takich jak Digital Services Act, Digital Markets Act, Data Act czy Artificial Intelligence Act. Każda z nich wprowadza nowe wymogi dotyczące m.in. raportowania, zarządzania ryzykiem, przejrzystości algorytmów czy nadzoru nad systemami AI.

Cel tych regulacji jest jasny: ochrona konsumentów, ochrona konkurencji i budowa transparentnego rynku cyfrowego. Biznes w pełni popiera ten kierunek. Kluczowe staje się jednak takie projektowanie przepisów, które zapewni firmom odpowiedni czas i narzędzia do ich efektywnego wdrożenia.

– „Dziś przedsiębiorcy funkcjonują w stanie permanentnej zmiany regulacyjnej. Przepisy wchodzą  życie szybciej, niż firmy są w stanie je przeanalizować i wdrożyć. To powoduje ostrożność inwestycyjną i odkładanie decyzji rozwojowych” – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, Prezes e-Izby.

Compliance jako inwestycja w jakość

Z badań e-Izby wynika, że koszty dostosowania do regulacji stanowią coraz istotniejszą część budżetów operacyjnych firm. Obejmują one nie tylko obsługę prawną, ale także audyty bezpieczeństwa, rozwój systemów IT, szkolenia czy rozbudowę zespołów compliance.

Dla dużych organizacji jest to element standardowego zarządzania ryzykiem. W przypadku średnich firm technologicznych oznacza to jednak znaczące obciążenia finansowe. Największym wyzwaniem pozostaje sektor MŚP, dla którego skumulowane obowiązki regulacyjne mogą ograniczać tempo inwestycji i ekspansji zagranicznej.

– „Niepokojący jest efekt kumulacji. Regulacje są tworzone osobno, mimo że wzajemnie na siebie oddziaływują. To prowadzi do istotnych wątpliwości interpretacyjnych. Są one widoczne, gdy e-przedsiębiorcy muszą jednocześnie stosować wymogi z zakresu ochrony danych, usług cyfrowych, AI, prawa konsumenckiego i podatkowego. Często brakuje spójności pomiędzy tymi przepisami. Dlatego konieczna jest zmiana podejścia na systemowe” – wskazuje Witold Chomiczewski, Pełnomocnik e-Izby ds. legislacji, kancelaria Lubasz i Wspólnicy.

Stabilność jako fundament innowacji

Obszary takie jak sztuczna inteligencja, profilowanie reklamowe, automatyzacja logistyki czy analiza danych należą do najbardziej perspektywicznych segmentów cyfrowej gospodarki. Część firm deklaruje jednak, że decyzje inwestycyjne są odkładane z uwagi na niepewność interpretacyjną nowych przepisów.

Przedsiębiorcy podkreślają, że sama regulacja nie jest problemem – kluczowa jest jej przewidywalność i spójność w czasie. Stabilne ramy prawne umożliwiają planowanie długofalowych inwestycji oraz odważniejsze skalowanie innowacyjnych modeli biznesowych.

– „Największym problemem nie jest sama regulacja, lecz jej nieprzewidywalność. Inwestycja w innowację wymaga stabilnych ram prawnych. Jeśli przedsiębiorca nie wie, jak dany model biznesowy zostanie oceniony za rok czy dwa lata, naturalnie ogranicza skalę ryzyka” – podkreśla Witold Chomiczewski.

Równe zasady gry w globalnej konkurencji

Polski e-commerce dynamicznie się rozwija, jednak działa w coraz bardziej konkurencyjnym środowisku międzynarodowym. Platformy spoza Unii Europejskiej, w tym podmioty z Azji, zwiększają swój udział w rynku – według raportów e-Izby odpowiadają już za ok. 11% polskiego e-commerce.

Dla krajowych przedsiębiorców kluczowe jest zapewnienie równych zasad konkurencji – tak aby wszystkie podmioty działające na rynku podlegały porównywalnym wymogom podatkowym, konsumenckim i regulacyjnym.

– „Polscy przedsiębiorcy nie obawiają się konkurencji. Obawiają się nierównych zasad. Jeśli jedni gracze działają w pełnym reżimie regulacyjnym, a inni korzystają z luk systemowych, trudno mówić o uczciwym rynku” – zaznacza Prezes e-Izby.

Uproszczenia i dialog zamiast deregulacji

Branża nie postuluje znoszenia regulacji, lecz ich uproszczenie, uporządkowanie i większą przewidywalność. Przedsiębiorcy wskazują na potrzebę łączenia powtarzających się obowiązków raportowych w spójny system, eliminowania przepisów dublujących się oraz zapewnienia odpowiednio długiego vacatio legis.

Fundamentem zmian powinien być stały dialog z rynkiem już na etapie projektowania przepisów oraz rzetelna ocena wpływu nowych regulacji na sektor MŚP.

– „Prawo powinno wspierać rozwój cyfrowego państwa, a nie być dla niego barierą. Potrzebujemy stabilności, proporcjonalności i przewidywalności. Tylko wtedy firmy będą inwestować odważnie i długofalowo” – podsumowuje Patrycja Sass-Staniszewska.

Środowisko branżowe zapowiada publikację kolejnego kompleksowego dokumentu z rekomendacjami legislacyjnymi – Białej Księgi Regulacji Cyfrowych – której celem będzie uporządkowanie i uproszczenie ram prawnych dla gospodarki cyfrowej.

Pascal Daloz, CEO Dassault Systèmes, obejmuje również funkcję Przewodniczącego Rady Dyrektorów spółki

  • Bernard Charlès ogłosił rezygnację ze stanowisk Przewodniczącego oraz członka Rady Dyrektorów z powodów osobistych.
  • Charlès zamierza wykorzystać 43-letnie doświadczenie w branży na rzecz rozwoju gospodarki generatywnej, realizując swoją wizję transformacji procesów tworzenia i produkcji przemysłowej z wykorzystaniem AI.
  • Pascal Daloz został mianowany przez Radę Dyrektorów Dassault Systèmes jej Przewodniczącym i dyrektorem generalnym (CEO) firmy. Będzie kontynuował realizację ambicji związanych z 3D UNIV+RSES i pozycjonowanie Dassault Systèmes jako lidera w obszarze przemysłowej sztucznej inteligencji.

Firma Dassault Systèmes (Euronext Paris: FR0014003TT8, DSY.PA) poinformowała, że Bernard Charlès powiadomił Radę Dyrektorów firmy o swoim ustąpieniu ze stanowisk Przewodniczącego oraz członka Rady z powodów osobistych. Rezygnacja ma charakter natychmiastowy.

Rada Dyrektorów Dassault Systèmes jednogłośnie zdecydowała, że Pascal Daloz, dotychczasowy CEO firmy, obejmie funkcję Przewodniczącego Rady oraz CEO, zgodnie z rekomendacją Komitetu ds. Wynagrodzeń i Nominacji, ze skutkiem od 21 lutego 2026 r.

Pascal Daloz, Przewodniczący Rady Dyrektorów oraz CEO Dassault Systèmes, komentuje:

“To dla mnie zaszczyt zostać następcą Bernarda Charlèsa na stanowisku Przewodniczącego Rady Dyrektorów Dassault Systèmes, obok pełnionej już przeze mnie funkcji dyrektora generalnego firmy. Chciałbym podziękować Bernardowi za zaufanie, niezmienne wsparcie oraz inspirację. Podzielamy tę samą wizję: chcemy przesuwać granice nauki i wyobraźni, aby zmieniać życie konsumentów, pacjentów i obywateli, przenosząc światy wirtualne do realnego życia. Łączy nas także wspólne przekonanie co do planu, jaki jest niezbędny do urzeczywistnienia tej wizji.

Jako współzałożyciel i dyrektor generalny Bernard przeprowadził naszą firmę od startupu do pozycji światowego lidera. Zaszczepił w organizacji kulturę nieustannej innowacji oraz przyczynił się do transformacji wielu sektorów gospodarki, wspierając ideę zrównoważonego rozwoju.

Dziękuję Bernardowi za gotowość do dalszego wspierania spółki w przyspieszaniu tempa wdrażania koncepcji 3D UNIV+RSES wspieranej przez sztuczną inteligencję.

Naszą ambicją jest przewodzić transformacji napędzanej przez przemysłową sztuczną inteligencję poprzez wykorzystanie 3D UNIV+RSES. To długoterminowe zobowiązanie do ciągłego definiowania na nowo sposobu, w jaki przemysł rozwija innowacje, funkcjonuje i konkuruje w obszarze gospodarki generatywnej. Jestem w pełni zdecydowany zapewnić Dassault Systèmes swobodę, jakiej firma potrzebuje do zachowania roli lidera wyznaczającego kierunki rozwoju rynku oraz do dalszego przyspieszania wzrostu.”

Bernard Charlès komentuje:

“Poprosiłem o zwolnienie mnie z obowiązków Przewodniczącego Rady Dyrektorów Dassault Systèmes z powodów osobistych. Jako współzałożyciel spółki, obok Charles’a Edelstenne’a, z prawdziwą satysfakcją przyjmuję fakt, że Pascal Daloz zostaje moim następcą w tej roli. Przez 25 lat pracowaliśmy ramię w ramię i mam do niego pełne zaufanie zarówno jeśli chodzi o kierowanie firmą, jak i organizację prac Rady.

Decyzja ta odzwierciedla ciągłość ładu zarządzania spółką, która leży u podstaw zaufania, jakim darzą nas nasi najwięksi klienci na świecie. Jestem głęboko przekonany, że zapewni najlepsze warunki dla dalszego, pomyślnego rozwoju Dassault Systèmes.

Pracownicy, zespoły, klienci, cel i wartości Dassault Systèmes, a także to, co wspólnie tworzymy, napawają mnie dumą. Głęboko w sercu jestem liderem w obszarze produktu i technologii – tu leży moja pasja. Pozostanę w pełni dyspozycyjny, aby wspierać spółkę w przyspieszaniu wdrażania koncepcji 3D UNIV+RSES. W ciągu ostatnich 40 lat byłem inicjatorem sześciu generacji transformacji przemysłowych, przewodząc przełomowym innowacjom produktowym. Siódma generacja („Gen7”) jest dziś jasno zdefiniowana i zaprojektowana. Pascal oraz jego wyjątkowy zespół będą dalej rozwijać to imponujące dziedzictwo z korzyścią dla naszych klientów, partnerów i akcjonariuszy.

Charles Edelstenne, założyciel i Honorowy Przewodniczący Rady Dyrektorów, dodaje:

„W imieniu Rady Dyrektorów pragnę podziękować Bernardowi Charlèsowi za jego nieustające przywództwo, dzięki któremu Dassault Systèmes stało się światowym liderem w obszarze zarządzania cyklem życia produktu (PLM), co znajduje potwierdzenie we wszystkich sektorach przemysłu. Jego wyjątkowa wizja, doceniana przez wiele wiodących globalnych firm, od zawsze stanowiła istotną przewagę konkurencyjną Dassault Systèmes. W ciągu ostatnich trzech lat Bernard z dużą starannością przygotowywał proces sukcesji. Zadbał o pełne wdrożenie siódmej generacji naszych rozwiązań

 

Bliski Wschód w ogniu. Od cen paliw po wakacyjne kierunki – skutki dla polskiego biznesu

0

Nie da się szybko ocenić jak wielka będzie skala zmian i konsekwencji gospodarczych konfliktu zbrojnego między Iranem a Izraelem – jedno jest jednak pewne jak to, że dwa plus dwa to cztery – konsekwencje dla całej Europy będą, a Polska na pewno będzie jednym z beneficjentów tych konsekwencji. Polska sprowadza LNG z Kataru, bliski wschód jest także źródłem dostaw ropy dla polskich producentów. Przed nami więc kolejny czas dużej niestabilności w sektorze TSL i w globalnej logistyce. Jeżeli ceny ropy i gazu wzrosną to demokratycznie negatywne konsekwencje gospodarcze dotykać będą wszystkich firm, bo ceny paliw są odczuwalne zarówno dla gigantów jak i dla firm sektora MŚP. Jestem daleka od oceny, że przed nami globalna recesja, wielki kryzys czy zapaść gospodarcza, bo po pandemii i wojnie w Ukrainie odporność polskich firm mocno wzrosła, a nasza gotowość do radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest duża. Musimy jednak pamiętać, że rok 2026 miał być czasem uspokojenia gospodarczego, a tymczasem cały czas sytuacja geopolityczna jest rozhuśtana, a kolejne konflikty tylko oddalają nas od upragnionego spokoju.

Na pewno kluczowe będą najbliższe dni, które po czasie niepewności pokażą nam czy konflikt wojenny będzie przekładać się na podwyżkę cen ropy i LNG, a także na utrzymanie lub zrywanie łańcucha dostaw.

ASPEKT TURYSTYCZNY

Bliski wschód, a szczególnie Dubaj, Abu Zabi, Katar to kraje, które radykalnie zyskują na znaczeniu turystycznym. To popularne destynacje wśród Europejczyków, w tym Polaków. Zdarzenia na bliskim wschodzie pokazują nam, że należy słuchać ostrzeżeń MSZ odnośnie podróżowania w kierunki zagrożone, a także w ich okolice. To kwestia naszej odpowiedzialności. Spodziewam się, że ruch turystyczny z Polski do Dubaju radykalnie spadnie, co nie będzie bez znaczenia dla naszych biur podróży. Należy jednak podkreślać, że dla wielu turystów planujących zwykle bardzo drogie wakacje na bliskim wschodzie Europa wyda się bezpieczną i atrakcyjniejszą destynacją.

Jak zadbać o firmowe oszczędności?

Nadwyżki finansowe pojawiają się w wielu przedsiębiorstwach i jest to bardzo pozytywne zjawisko. Jednak w takiej sytuacji zwykle rodzi się pytanie: jak zadbać o firmowe oszczędności, aby pieniądze nie pozostawały bezczynne? Jednym z najprostszych dostępnych rozwiązań jest lokata dla firm – sprawdzony produkt bankowy, oparty na jasnych zasadach i dobrze dostosowany do realiów prowadzenia działalności gospodarczej.

 

Firmowe pieniądze pod kontrolą

Firmowe pieniądze, które nie są przeznaczone na bieżące rozliczenia, mogą zostać odłożone na określony czas i „pracować” na zysk. Lokata dla firm pozwala z góry ustalić okres depozytu oraz warunki naliczania odsetek. Stałe oprocentowanie oznacza, że już w momencie zakładania lokaty Klient dokładnie wie, ile zyska po jej zakończeniu. Takie rozwiązanie zapewnia dodatkowe wpływy z odsetek do budżetu firmy, które można później przeznaczyć np. na inwestycje.

 

Oprocentowanie dopasowane do potrzeb firmy

Volkswagen Bank umożliwia lokowanie pieniędzy na Lokacie Puls Biznes z atrakcyjnym oprocentowaniem, które może wynosić nawet do 4,5% w skali roku*. Klient sam decyduje o czasie trwania depozytu (do 360 dni), dzięki czemu lokata może zostać precyzyjnie dopasowana do planów finansowych firmy. Stałe oprocentowanie oznacza, że wysokość odsetek nie zmieni się w trakcie trwania lokaty. Bank gwarantuje także, że nawet w przypadku zerwania lokaty, Klient otrzyma 50% naliczonych do tego czasu odsetek.

 

Oszczędzanie w dłuższej perspektywie

Uzupełnieniem oferty depozytowej Volkswagen Bank jest Lokata Max Biznes, która umożliwia swobodny wybór czasu zdeponowania firmowych pieniędzy – od 1 roku do nawet 10 lat. Zakres kwotowy od 1000 zł do 50 000 000 zł* sprawia, że oferta jest dostępna zarówno dla małych, jak i dużych przedsiębiorstw. Oprocentowanie lokaty wynosi do 3,5%*, a kapitalizacja odsetek odbywa się kwartalnie. Przy przedterminowym zerwaniu lokaty bank wypłaca połowę naliczonych odsetek.

 

Bezpieczeństwo i przejrzyste zasady

Pieniądze zgromadzone na lokacie w Volkswagen Bank są objęte ochroną Funduszu Gwarancji Depozytów Federalnego Zrzeszenia Banków Niemieckich do równowartości 100 000 euro*. To ważny element, który zwiększa poczucie bezpieczeństwa przy podejmowaniu decyzji o ulokowaniu firmowych pieniędzy.

 

Dobrze dobrana lokata w Volkswagen Bank może stać się stabilnym i w pełni przewidywalnym narzędziem do pomnażania nadwyżek kapitałowych w firmie. Nie wymaga stałego nadzoru ani większego zaangażowania, a jednocześnie pozwala zachować kontrolę nad firmowymi środkami, oferując jednocześnie bezpieczeństwo i z góry określony zysk.

 

*Dane aktualne na dzień 7.02.2026 r.

 

 

Ropa drożeje, złoto rośnie mimo mocnego dolara – klasyczny sygnał paniki inwestorów

Odbył się długo wyczekiwany i zapowiadany atak USA na Iran. W działaniach swojego większego brata wspiera Izrael. Rynki zgodnie z oczekiwaniami szukają bezpiecznych inwestycji, a złoto i ropa idą gwałtownie w górę.

Amerykańsko-izraelski atak na Iran

Wielu analityków przewidywało, że atak nastąpi w pierwszy weekend po zakończeniu igrzysk – i tak też się stało. Jest tutaj pewna niepokojąca tendencja: 4 lata temu Rosja zaatakowała Ukrainę również tuż po olimpiadzie, choć wówczas nie czekano nawet do weekendu. Jak widać, w ostatnim czasie letnie igrzyska mają przyjemniejsze skojarzenia dla pokoju na świecie. Jest jednak ważna różnica pomiędzy obydwoma sytuacjami. Wygląda na to, że obecna operacja jest agresywną próbą zniszczenia irańskiej infrastruktury atomowej oraz rakietowej, a nie przygotowaniem do inwazji lądowej. Nie zmienia to faktu, że pomimo precyzyjnie wycelowanych działań, w atakach zginęły setki cywilów. Akcja ma jednak wiele sukcesów z perspektywy agresorów, w tym prestiżowe zabicie najwyższego przywódcy Alego Chameneiego. Iran odpowiada na te działania mniej lub bardziej skutecznymi atakami na lokalne bazy amerykańskie.

Co z ropą?

Tutaj nie ma niespodzianek – skoro mamy konflikt w Zatoce Perskiej, to oczy całego świata spojrzały na notowania ropy. W piątek baryłka kosztowała jeszcze 73 USD, a dzisiaj rano już 80 USD. Nie wiadomo jak kurs zachowa się do końca dnia, bo możemy być właśnie świadkami dużej paniki. Na razie jeszcze widać pływające cieśniną Ormuz tankowce, ale ich liczba gwałtownie spadła po ataku Iranu na jeden z nich. Jak to przekłada się na portfele kierowców? Odpowiedź trzeba podzielić na dwie części – techniczną i emocjonalną. Techniczny wzrost kosztów rafinacji droższego surowca powinien przełożyć się na podwyżki rzędu 30 groszy na litrze. Natomiast jeśli chodzi o aspekt emocjonalny, to głośne doniesienia o skokach cen ropy napędzają popyt, co zarówno w hurcie, jak i na stacjach może pozwolić na szybsze podnoszenie marż.

Jak reagują waluty?

Tutaj również bez niespodzianek i zgodnie z oczekiwaniami – jak trwoga to w bezpieczne miejsca. Wśród walut umacnia się dolar, który nad ranem w pewnym momencie zyskiwał około 1% względem euro. Bardzo silny na otwarciu był również frank szwajcarski. Na szczególną uwagę zasługuje złoto – jego cena rośnie o ponad 3% i to pomimo silnych wzrostów dolara, w którym kruszec jest wyceniany. Polski złoty zanotował burzliwy poranek względem euro, jednak kurs dość szybko powrócił w okolice punktu wyjścia. W przypadku pary z dolarem sytuacja wygląda inaczej – amerykańska waluta podrożała o ponad 3 grosze, co jest bezpośrednim odbiciem jej obecnej dominacji na rynkach światowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych mamy odczyty indeksów PMI, ale wątpliwe jest, by mogły się one istotnie przebić przez doniesienia z Bliskiego Wschodu.

Dotacje i pożyczki na transformację energetyczną firm w Polsce: nabory w I połowie 2026

0

Pierwsza połowa 2026 roku przynosi przedsiębiorstwom w Polsce szeroką ofertę dotacji, preferencyjnych pożyczek oraz instrumentów mieszanych wspierających transformację energetyczną. Znaczna część dostępnych programów finansowana jest ze środków programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS) oraz Funduszu Modernizacyjnego. Ogłoszone i planowane nabory obejmują inwestycje w odnawialne źródła energii, wysokosprawną kogenerację, infrastrukturę ciepłowniczą oraz poprawę efektywności energetycznej zakładów przemysłowych i dekarbonizację procesów technologicznych.

Transformacja energetyczna wciąż bywa utożsamiana wyłącznie z dużą energetyką i projektami infrastrukturalnymi. Tymczasem w praktyce dotyczy ona szerokiego spektrum przedsiębiorstw – od zakładów produkcyjnych i firm spożywczych, przez podmioty gospodarujące odpadami, po sektor transportu i logistyki. Projekty związane z poprawą efektywności energetycznej, wysokosprawną kogeneracją, wykorzystaniem biogazu i biometanu, rozwojem OZE czy elektromobilnością realnie wpisują się w cele dekarbonizacyjne i mogą uzyskać wsparcie ze źródeł krajowych oraz europejskich. Kluczowe jest odpowiednie i wczesne zidentyfikowanie obszaru inwestycji i dopasowanie go do właściwego instrumentu finansowania – mówi Marcin Mańkowski, Dyrektor w Zespole ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Jednym z istotnych programów pozostaje konkurs na źródła wysokosprawnej kogeneracji, prowadzony do marca 2026 roku. Przedsiębiorcy mogą uzyskać wsparcie na budowę lub rozbudowę jednostek wytwórczych o mocy powyżej 50 kWe, pracujących w wysokosprawnej kogeneracji opartej na OZE, w szczególności biomasie, biogazie i biometanie. Program dopuszcza również finansowanie magazynów energii cieplnej lub elektrycznej jako elementu uzupełniającego. Łączna wartość finansowania może sięgnąć do 100 proc. kosztów kwalifikowanych, w formule łączącej dotację, pożyczkę preferencyjną oraz pożyczkę rynkową. Ostateczna struktura finansowania oraz poziom intensywności pomocy uzależnione są od wielkości przedsiębiorstwa, lokalizacji projektu oraz spełnienia kryteriów wysokosprawnej kogeneracji wynikających z przepisów unijnych.

Od końca kwietnia br. zaplanowany jest także nabór dedykowany kogeneracji z biogazu wytwarzanego z biomasy, w tym odpadów komunalnych. Obejmuje on projekty o łącznej mocy zainstalowanej co najmniej 1 MW, w tym budowę nowych lub modernizację istniejących instalacji fermentacji biomasy. Przedsiębiorcy będą mogli skorzystać z dotacji do 40 proc. kosztów kwalifikowanych oraz pożyczki sięgającej do 100 proc. wartości inwestycji. Instrument ten może być szczególnie istotny dla podmiotów, które w ramach swojej działalności wytwarzają odpady organiczne lub inne surowce możliwe do wykorzystania w procesie fermentacji (tzw. własny strumień substratu), co pozwala ograniczyć koszty zakupu surowca i zwiększyć opłacalność inwestycji.

 

Kolejnym kierunkiem wsparcia jest biometan, dla którego dedykowany nabór spodziewany jest również od końca kwietnia 2026 roku. Program umożliwi dofinansowanie budowy i modernizacji instalacji produkujących biogaz wraz z modułami jego oczyszczania do biometanu, z przeznaczeniem do wtłaczania do sieci gazowej, skraplania do bioLNG lub sprężania do bioCNG. Dotacja może wynieść do 45 proc. kosztów kwalifikowanych, a pożyczka do 70 proc. Rozwiązania te mogą wspierać zarówno dekarbonizację procesów przemysłowych, jak i rozwój niskoemisyjnego transportu ciężkiego w oparciu o bioLNG i bioCNG.

 

W sektorze ciepłownictwa w I kwartale 2026 roku. prowadzony jest nabór na infrastrukturę ciepłowniczą, obejmujący modernizację i rozbudowę sieci w celu osiągnięcia statusu efektywnego energetycznie systemu ciepłowniczego lub chłodniczego. Osiągnięcie tego statusu wiąże się ze spełnieniem wymogów unijnych dotyczących udziału OZE, ciepła odpadowego lub wysokosprawnej kogeneracji w strukturze systemu.

Poziom dofinansowania sięga blisko 80 proc. kosztów kwalifikowanych. W 2026 roku planowane są programy wspierające odnawialne źródła ciepła dla ciepłownictwa oraz kogenerację dla ciepłownictwa, z dotacjami do 50 proc. i pożyczkami sięgającymi nawet do 100 proc. kosztów kwalifikowanych.

Uzupełnieniem programów inwestycyjnych w obszarze energii jest wsparcie dla przedsiębiorstw planujących zakup lub leasing pojazdów zeroemisyjnych. Nabór prowadzony jest do 30 czerwca 2029 roku. lub do wyczerpania alokacji i obejmuje nowe pojazdy ciężarowe kategorii N2 i N3. Dofinansowanie przyznawane jest w formie dotacji do zakupu lub dopłaty do opłaty wstępnej w leasingu, przy czym jego poziom zależy od wielkości przedsiębiorstwa i wynosi do 30 proc. kosztów kwalifikowanych dla dużych firm, do 50 proc. dla średnich oraz do 60 proc. dla mikro- i małych przedsiębiorstw, z obowiązującymi limitami kwotowymi na pojazd. Inwestycje w zeroemisyjny transport coraz częściej wynikają nie tylko z dostępności dotacji, lecz także z wymogów raportowania ESG oraz planowanego uzależnienia wysokości opłat drogowych od poziomu emisji.

Równolegle planowane są nabory wspierające rozwój infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych. W 2026 roku przewidziano programy obejmujące budowę stacji ładowania dla pojazdów ciężkich wzdłuż sieci bazowej TEN-T (Transeuropejskiej Sieci Transportowej) oraz na terenach centrów logistycznych, baz eksploatacyjnych i terminali intermodalnych, z możliwością uzyskania dotacji do 100 proc. kosztów kwalifikowanych. Dodatkowe instrumenty obejmują infrastrukturę ładowania pojazdów lekkich i ciężkich wzdłuż sieci TEN-T, z dofinansowaniem w formie stawek ryczałtowych na punkt ładowania lub procentu kosztów kwalifikowanych, w zależności od parametrów technicznych inwestycji.

Szczególnie duże zainteresowanie powinien wzbudzić kolejny nabór dotyczący infrastruktury ładowania dla transportu ciężkiego – w poprzednim naborze złożone wnioski dwukrotnie przekroczyły miliardowy budżet. Sprawne przeprowadzenie oceny złożonych wniosków i uruchomienie kolejnego naboru będzie kluczowe dla dalszego rozwoju tej branży. Powinno to przyczynić się także do zwiększenia zainteresowania zakupem i leasingiem elektrycznych pojazdów ciężarowych. Na ten moment do wykorzystania jest większość z wynoszącego dwa miliardy złotych budżetu dotacyjnego przeznaczonego na ten cel. Producenci pojazdów ciężarowych poszerzają swoją ofertę o modele z coraz większym zasięgiem oraz bardziej atrakcyjne cenowo. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku samochodów osobowych barierą rozwoju rynku jest niewystarczająca infrastruktura ładowania. Możliwość uzyskania dofinansowania na budowę infrastruktury ładowania nie tylko wzdłuż głównych tras ale również w pobliżu centrów logistycznych i baz eksploatacyjnych powinno zwiększyć zainteresowanie włączaniem elektrycznych pojazdów w operacje logistyczne przedsiębiorstw – mówi Przemysław Szywacz, Partner, Lider doradztwa dla sektora motoryzacyjnego w KPMG w Polsce.

Uzupełnieniem krajowych instrumentów są środki regionalne oraz programy unijne. Wśród nich istotną rolę odgrywa Innovation Fund, oferujący dotacje do 60 proc. kosztów odnośnych dla projektów dekarbonizacyjnych, produkcji technologii net-zero oraz inwestycji w wodór i elektryfikację procesów przemysłowych. Fundusz ma charakter konkurencyjny w skali całej Unii Europejskiej i premiuje projekty o wysokim poziomie innowacyjności oraz znaczącym potencjale redukcji emisji CO₂. W ramach funduszu prowadzone są również aukcje premiujące każdą unikniętą tonę CO₂ lub każdy kilogram certyfikowanego wodoru.

Rosnąca liczba projektów oraz ograniczone budżety powodują, że sama dostępność instrumentów wsparcia nie przesądza o sukcesie aplikacji.

W praktyce o powodzeniu projektu coraz częściej decyduje nie sam poziom dofinansowania, lecz stopień przygotowania inwestycji jeszcze przed ogłoszeniem naboru. Czynności takie jak na przykład przeprowadzenie audytu energetycznego, analiza kwalifikowalności kosztów, zabezpieczenie warunków przyłączeniowych czy innych niezbędnych pozwoleń mogą pozwolić znacząco zwiększyć szanse na uzyskanie wsparcia. W wielu programach konkurencja jest wysoka, dlatego gotowość dokumentacyjna, dojrzałość projektu i zgodność z kryteriami stają się kluczowe – komentuje Marcin Mańkowski, Dyrektor w Zespole ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Złoto i srebro wystrzeliły po ataku USA i Izraela na Iran: ucieczka do bezpiecznych aktywów

Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie po ataku USA i Izraela na cele w Iranie wywołała natychmiastową reakcję rynków finansowych, a inwestorzy masowo przenoszą kapitał do aktywów uznawanych za bezpieczne.

Najnowsze dane rynkowe wskazują, że cena złota w poniedziałek rano wzrosła już do ponad 5410 USD za uncję w notowaniach spot, osiągając najwyższy poziom od ponad czterech tygodni. Wzrosty są bezpośrednią reakcją na eskalację konfliktu i obawy o jego konsekwencje dla globalnej gospodarki, w tym stabilności regionu, bezpieczeństwa dostaw surowców oraz ryzyka inflacyjnego.

– Obserwujemy klasyczną reakcję rynku na nagłą eskalację konfliktu geopolitycznego. Złoto od wieków pełni rolę bezpiecznej przystani i w momentach takich jak ten natychmiast przyciąga kapitał, który opuszcza bardziej ryzykowne aktywa. Obecny wzrost cen to bezpośredni efekt gwałtownego wzrostu niepewności globalnej – mówi Michał Tekliński, ekspert rynku metali szlachetnych Goldsaver i Goldenmark.

Kluczowe dla rynku będą konsekwencje ataku

Jak podkreśla analityk, kluczowe znaczenie ma nie tylko sam fakt ataku, ale jego potencjalne konsekwencje systemowe.

– Rynek nie reaguje wyłącznie na wydarzenie militarne, ale na ryzyko jego konsekwencji. Inwestorzy obawiają się zakłóceń w dostawach ropy, destabilizacji regionu oraz wpływu konfliktu na inflację, politykę monetarną i globalny handel. To właśnie takie czynniki historycznie były najsilniejszym katalizatorem wzrostów cen złota – zaznacza Tekliński.

Złoto zyskuje nie tylko dzięki inwestorom finansowym, ale również w wyniku realnych zakłóceń logistycznych. Konflikt doprowadził już do wstrzymania części transportu fizycznego złota przez Dubaj – jedno z najważniejszych centrów handlu kruszcem na świecie – co dodatkowo ogranicza podaż metalu i wzmacnia presję wzrostową.

Kruszce wracają do roli globalnego „bezpiecznego aktywa”

Na eskalacji konfliktu zyskują również inne metale szlachetne. Cena srebra wzrosła w ostatnich godzinach do okolic 95 USD za uncję, co potwierdza szeroki napływ kapitału do całego sektora metali szlachetnych.

– Srebro, które historycznie reaguje bardziej dynamicznie niż złoto, potwierdza zmianę sentymentu inwestorów. To wyraźny sygnał, że rynek wszedł w fazę podwyższonego popytu na aktywa zabezpieczające – podkreśla Tekliński.

Obecna sytuacja wpisuje się w długoterminowy trend wzrostowy na rynku metali szlachetnych, który napędzany jest przez napięcia geopolityczne, zakupy banków centralnych oraz rosnącą niepewność co do przyszłości globalnego systemu finansowego. Złoto już wcześniej osiągało w tym roku kolejne historyczne rekordy, a obecny wzrost potwierdza jego kluczową rolę w systemie finansowym.

– Każdy poważny konflikt geopolityczny przypomina inwestorom, dlaczego złoto pozostaje fundamentem bezpieczeństwa finansowego. W przeciwieństwie do walut czy obligacji, jego wartość nie zależy od decyzji politycznych ani stabilności pojedynczej gospodarki. Obecne wydarzenia są podręcznikowym przykładem tego mechanizmu – mówi Tekliński.

Co dalej z ceną złota?

Zdaniem eksperta, dalszy kierunek rynku będzie zależał przede wszystkim od rozwoju sytuacji geopolitycznej:

– Jeśli napięcia będą się utrzymywać lub eskalować, złoto może kontynuować wzrosty i ponownie testować swoje historyczne maksima. W przypadku deeskalacji możliwa jest krótkoterminowa korekta, jednak fundamenty rynku pozostają silne, a zainteresowanie metalami szlachetnymi utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie – dodaje Michał Tekliński.

Obecne poziomy cen potwierdzają, że złoto pozostaje jednym z kluczowych aktywów zabezpieczających w okresach globalnej niepewności i napięć politycznych.

Stabilny EUR/USD, mocniejszy frank, słabsze perspektywy dla jena

Pojawienie się nowych ognisk zapalnych na geopolitycznej mapie świata (Pakistan-Afganistan) nie wpływa na notowania EUR/USD. Zmienności nie przyniósł również brak ostatecznego porozumienia USA z Iranem. Wykres jak zaczarowany wraca do 1,18 USD, co oznacza kontynuację konsolidacji. Ta jednak ma szansę zakończyć się dziś po południu za sprawą publikacji z Niemiec i USA. Poranne dane o PKB ze Szwajcarii wsparły franka. W przypadku japońskiego jena odczyty makroekonomiczne nie są już tak łaskawe.

Brak rozstrzygnięcia na eurodolarze

W mijającym tygodniu wykres głównej pary walutowej świata nie mógł znaleźć dominującego kierunku ruchu. Zwyżki hamowały, gdy tylko kurs EUR/USD wzrastał do 1,183 USD. Równie szybko tłumione były próby umocnienia dolara i zejście poniżej 1,177 USD, co za każdym razem zawracało wykres do poziomu 1,18 USD. W piątek do rozstrzygnięcia nie doprowadziły także poranne wyższe od oczekiwanych wskazania inflacji konsumenckiej z dwóch krajów unijnych. We Francji dynamika cen podskoczyła z 0,3% r/r do 1% r/r (prognoza 0,8% r/r). W Hiszpanii CPI utrzymało się przy 2,3% r/r, mimo oczekiwanego spadku do 2,2%. Zwyżkowe odczyty nie umocniły wspólnej waluty, a kurs EUR/USD w południe ponownie przykleił się do 1,18 USD. W drugiej części sesji (godzina 14:00) czekają nas dane o inflacji z Niemiec. Pół godziny później poznamy informację o cenach producentów z USA. Prognozy mówią o delikatnym obniżeniu obydwóch wskaźników. Większej zmienności na „edku” możemy doświadczyć, jeżeli któryś ze wspomnianych odczytów znacząco odbiegnie od konsensusu.

CHF chce być silny

Piątkowy poranek przynosi odreagowanie ostatnich strat franka. Jeszcze wczoraj kurs CHF/PLN zniżkował do 4,61 PLN, mimo że czwartkowa sesja nie była najlepszą w wykonaniu złotego. Dziś przed południem wykres wzrósł o dwa grosze. Poprawę kondycji helweckiej waluty widzimy także w relacji do amerykańskiego dolara czy euro. Ruchy korekcyjne nie są spowodowane jedynie naturalnym odreagowaniem na wykresach. Dziś o poranku poznaliśmy dane PKB ze Szwajcarii. W ujęciu kwartalnym odnotowano wzrost o 0,1%. Co prawda jest on niższy od oczekiwanego 0,2% k/k, jednak wskaźnik wrócił do strefy dodatniej po poprzednim spadku o 0,4%. Dodatkowo, w ujęciu rocznym szwajcarska gospodarka urosła o 0,7%, co oznacza poprawę względem poprzedniego odczytu 0,6%. Lepsze dane pozwoliły frankowi otrzepać się z wczorajszej słabości i odrobić czwartkowe straty na forex.

Co dalej z japońskim jenem?

Lutowe notowania USD/JPY wykazują podobne niezdecydowanie do tego, które w tym tygodniu miało miejsce na wykresie EUR/USD. Z jednym zastrzeżeniem – zakres ruchu na USD/JPY jest nieco większy. Na początku i w połowie miesiąca odbiliśmy się od wsparcia 153 JPY, natomiast dwa tygodnie temu i przedwczoraj wzrosty wyhamowały przy oporze 157 JPY. Jesteśmy zatem po miesięcznej, czterojenowej konsolidacji i oznacza to, że luty prawdopodobnie nie będzie tym miesiącem, kiedy ponownie dotkniemy 160 JPY. Aktualnie przed dalszymi stratami bronią jena pogłoski o możliwej podwyżce kosztu pieniądza w Japonii. Problem w tym, że dzisiejsze dane nie do końca wpisują się w tę narrację. Inflacja w Tokio znów zniżkuje. Jej obniżenie z 2% r/r do 1,8% r/r jest co prawda płytsze od oczekiwanego 1,7% r/r, jednak nadal jest to czwarty spadkowy odczyt z rzędu. Co więcej, produkcja przemysłowa (2,3% r/r) rośnie o 0,3 punktu procentowego niżej niż rok temu. W ujęciu miesięcznym odnotowano zwyżkę z -0,1% do 2,2%, ale jest ona daleka od prognozowanych 5,2% m/m. Coraz niższa dynamika cen, w połączeniu z rozczarowaniem rozwojem produkcji przemysłowej, daje więc kontrargument przeciwko podwyższaniu stóp procentowym. Oczywiście produkcję można aktywizować na inne sposoby, np. programem fiskalnym, który popiera premierka Takashi, jednak i to rozwiązanie ostatecznie powinno ciążyć jenowi.

Rynek pracy w USA silniejszy od prognoz, oczy inwestorów zwrócone na Iran i rating Polski

Już drugi tydzień z rzędu rynki nastawiają się na potencjalny atak. Wiele rzeczy wskazuje na ten scenariusz. Jednak otwarte pozostaje pytanie, czy nie przełoży się to na negocjacje, a ataku nie będzie. Dane z USA korzystniejsze dla rynku pracy, a Polska oczekuje, czy zapadnie wyrok z agencji ratingowej.

Amerykańskie dane

Dane z amerykańskiego rynku pracy znów okazały się lepsze od oczekiwań. Wynik 212 tys. wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyprzedził szacunki o 3 tys. Trzeba jednak pamiętać, że nie wiemy jeszcze dokładnie jaki wpływ na rynek pracy mają ostatnie działania ICE w sprawie nielegalnych imigrantów. Prawdopodobnie może to w pewnym stopniu zniechęcać przedstawicieli mniejszości do rejestrowania się, by uniknąć niesłusznych podejrzeń o nielegalny pobyt i ryzyka deportacji. Wynik 212 tys. jeszcze rok temu uważany byłby za bardzo solidny rezultat, który gdyby się utrzymywał dłużej, należałoby się spodziewać poprawy również w stopie bezrobocia. Rynek przyjął te dane jednak jako korzystne i po samej publikacji dolar delikatnie zyskiwał.

Czy nadal czekamy na atak na Iran?

Rynki znów przygotowują się na potencjalne weekendowe uderzenie USA na Iran. Wczoraj widzieliśmy podniesioną zmienność cen ropy naftowej, ale oprócz dużych ruchów w górę i w dół, ogólny poziom się nie zmienił. Trochę to wygląda tak, jakby inwestorzy oczekiwali, że okolice 71-72 dolarów za baryłkę to właściwy poziom, biorąc pod uwagę obecne ryzyka i przede wszystkim rosnące rezerwy. Patrząc jednak na napływ informacji, najwięcej powinno się dziać na rynku pod koniec sesji. W Polsce wtedy będziemy już najprawdopodobniej po godzinach handlu. Większość tytułów wskazuje na weekendowy atak. Pytanie, czy Amerykanie naprawdę zaatakują, czy wykorzystają to jako dźwignię w negocjacjach, która pozwoli im pokojowo uzyskać oczekiwane ustępstwa. Kluczowe jest to, czy jest możliwy kompromis, po którym irańska władza odejdzie od stołu negocjacyjnego z twarzą. Biorąc pod uwagę liczne protesty w kraju, jest to istotny parametr.

Decyzja Fitch w sprawie ratingu

Agencje ratingowe nie mają już tej mocy wpływania na rynki jak dawniej, jednak ich publikacje nadal pozostają ważne. Dzisiaj poznamy decyzję jednej z głównych agencji – Fitch. Już poprzednim razem ustaliła ona rating Polski z perspektywą negatywną, co sugeruje możliwość jego spadku. Powodem jest stan finansów publicznych, a konkretnie bardzo szybko rosnące wydatki i deficyt. Z drugiej strony, przy obecnym tempie wzrostu PKB, obniżanie ratingu byłoby bardzo dziwnym pomysłem. Nie możemy jednak zapominać, że negatywna perspektywa wisi nad Polską i jeżeli dane makroekonomiczne ulegną pogorszeniu, obniżka ratingu może nadejść. Oznaczałoby to konieczność wypłaty większej premii za ryzyko inwestorom, co przełożyłoby się na słabość waluty oraz wzrost kosztów emisji obligacji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja,

14:30 – Kanada – PKB.

ADP: zgodność z regulacjami to dziś największe ryzyko operacyjne dla działów kadr i płac

Nie braki personalne, nie technologia ani zarządzanie budżetem na wynagrodzenia są największymi bolączkami działów HR w firmach, ale zgodność z aktualnymi przepisami. To zdaniem zatrudnionych w kadrach najbardziej wymagających i wywołujący najwięcej wątpliwości i obaw obszar zarządzania listą płac– wynika z badania „Potential of Payroll 2026” przeprowadzonego przez ADP.

  • Aż 75% firm przyznaje, że nadążanie za dynamicznie zmieniającymi się przepisami prawa pracy i podatkowymi w różnych jurysdykcjach stanowi dla nich istotne wyzwanie operacyjne i strategiczne.
  • 68% badanych organizacji deklaruje, że ponosi kary za niezgodność z przepisami raz lub dwa razy w roku.
  • 7 na 10 respondentów nie potrafi precyzyjnie ocenić, w których obszarach ich organizacja może nie spełniać wymogów regulacyjnych.
  • W 47% przypadków to właśnie zmiany prawne są wskazywane jako najczęstsze źródło błędów w liście płac.  

Oznacza to, że wiele firm funkcjonuje w warunkach niepewności, często nie mając pełnej widoczności możliwych uchybień. Presja regulacyjna jest na tyle silna, że 69% ankietowanych przyznaje, iż woli wypłacić pracownikom wyższe świadczenia niż narażać się na ewentualne konsekwencje naruszenia przepisów. To pokazuje skalę kosztów reputacyjnych i finansowych, jakie generują błędy w liście płac, niezależnie od tego, w jakim kraju organizacja prowadzi działalność. Sprawa dodatkowo komplikuje się, gdy firma jest obecna w więcej niż jednym kraju lub zatrudnia pracowników, którzy rozliczają się według różnych systemów podatkowych.

Wyzwania regulacyjne na horyzoncie

Dużym wyzwaniem dla organizacji w 2026 roku będzie implementacja przepisów wynikających z tzw. dyrektywy płacowej. Wprowadza ona m.in. obowiązek raportowania luki płacowej, większą transparentność dotyczącą wynagrodzeń oraz struktury stanowisk w firmie, a także prawo pracowników do uzyskania informacji o poziomach płac na porównywalnych stanowiskach. Nowe regulacje stwarzają konieczność stworzenia obiektywnych systemów wartościowania pracy oraz pełnej dokumentacji struktury wynagrodzeń w firmie i stojących za nią decyzji. Dla pracodawców jest to nie tylko projekt prawny, lecz także szeroka transformacja procesów HR, płacowych i biznesowych, wymagająca ścisłej współpracy działów prawnych, finansowych i kadrowych.

Inną kwestią, jaką muszą uwzględnić działy kadr i płac, są znowelizowane przepisy (obowiązujące od 27 stycznia) doprecyzowujące termin wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Zgodnie z nimi, wypłata ekwiwalentu powinna nastąpić w dniu wypłaty wynagrodzenia, a jeżeli termin ten przypada przed dniem rozwiązania lub wygaśnięcia umowy o pracę, pracodawca będzie zobowiązany do wypłaty ekwiwalentu w ciągu 10 dni od rozwiązania stosunku pracy.

– Regulacja nie jest w pełni komplementarna, ponieważ obejmuje i reguluje w przejrzysty sposób termin wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy, pomijając inne świadczenia, które stają się wymagalne z dniem ustania zatrudnienia (np. odprawa emerytalno – rentowa, odprawa z tytułu tzw. zwolnień grupowych, czy też wreszcie ostatnie wynagrodzenie za pracę – komentuje Tomasz Czerkies, radca prawny w ADP Polska..

Kolejnym wyzwaniem, jakie powoduje dużo zamieszania w działach HR w tym roku, są nowe zasady liczenia stażu pracy, które wpływają m.in. na wymiar urlopu oraz wypłatę dodatków stażowych i nagród jubileuszowych. Od 1 maja 2026 r. zespoły payroll w sektorze prywatnym będą miały obowiązek na wniosek pracownika przeliczyć staż na podstawie dostarczonych przez niego dokumentów.

– Istotne w tym przypadku jest, aby precyzyjnie, na podstawie przepisów, określić, jakiego rodzaju aktywności zawodowe mogą powiększyć staż pracy oraz jakie dokumenty (dowody) mogą ten staż potwierdzić. Ponadto z punktu widzenia pracodawców warto wprowadzić procedurę, która zapewni pracownikowi pełną i transparentną informację w przypadku odmowy zaliczenia wnioskowanego przez pracownika okresu pracy – dodaje Tomasz Czerkies.

Raport „Potential of payroll 2026” jest dostępny w całości. Dokument powstał na podstawie badania opinii 1816 specjalistów z 20 krajów, odpowiedzialnych za obsługę listy płac w organizacjach zatrudniających co najmniej tysiąc osób.

Zwrot jednym kliknięciem od 19 czerwca. Jak nowe unijne przepisy wpłyną na logistykę i finanse w e-commerce?

Już za niespełna cztery miesiące sklepy internetowe w całej Unii Europejskiej będą zobowiązane do wdrożenia widocznego przycisku „odstąp od umowy”, umożliwiającego klientom zwrot zamówienia za pomocą jednego kliknięcia. To efekt dyrektywy UE 2023/2673 wzmacniającej prawa konsumentów w handlu online. Zmiana może istotnie zwiększyć presję operacyjną na sprzedawców, zwłaszcza że już teraz zwroty w e-commerce dotyczą ok. 30 proc. zamówień, a w niektórych kategoriach, takich jak moda czy obuwie, stanowią stały element procesu sprzedaży.

Nowe przepisy wskazują także jak w praktyce ma wyglądać proces składania oświadczenia o odstąpieniu od umowy w środowisku online. Procedura powinna być maksymalnie prosta i przejrzysta dla użytkownika. W pierwszej kolejności klient wskaże zamówienie lub produkty, z których chce zrezygnować, a następnie potwierdzi swoją decyzję. Regulacja przewidują również możliwość odstąpienia tylko od części zamówienia oraz obowiązek niezwłocznego przekazania konsumentowi potwierdzenia otrzymania oświadczenia, np. e-mailem. W Polsce zmiany te mają zostać wprowadzone w ramach projektu nowelizacji przepisów o kredycie konsumenckim oraz ustawy o prawach konsumenta.

Zrozumieć zwrot – jak przekuć odstąpienie od umowy w precyzyjną ofertę?

Uproszczenie procedury odstąpienia od umowy może znacząco przełożyć się na większą liczbę składanych zwrotów. Sama możliwość rezygnacji z zakupu w nowym modelu usuwa bowiem część barier, które powstrzymują klientów przed odesłaniem towaru. Dla sprzedawców oznacza to nie tylko wyższe obciążenie operacyjne, lecz także większą ilość danych o tym, co dzieje się po zakupie i dlaczego konsumenci decydują się na odstąpienie od umowy.

Każdy zwrot pomaga zidentyfikować obszary w obrębie działalności firmy, które wymagają weryfikacji lub zmian. Uporządkowanie i analiza tych danych pozwalają przełożyć je na konkretne decyzje operacyjne, np. zmianę w sposobie prezentacji produktów, jeśli konsumenci uważają ją za mylącą i z tego powodu odsyłają towar. W nowych realiach regulacyjnych taka diagnostyka staje się jednym z podstawowych narzędzi kontroli kosztów sprzedaży online. Firmy, które rozumieją przyczyny, przez które konsumenci odstępują od umów, lepiej chronią marżę i zmniejszają napięcia operacyjne – mówi Michał Wójcik, Enterprise & Partnership Director w Alsendo.

Analizę zwrotów warto rozpocząć od określenia celu, w jakim firma jej dokonuje. Może być to np. redukcja kosztów lub chęć poprawy oferty. Kolejnym krokiem powinno być uporządkowanie danych, które pozwolą na zrozumienie powodów stojących za odstępowaniem od umów przez klientów. Informacje te powinny pochodzić z wielu różnych obszarów działalności przedsiębiorstwa – obsługi zamówień, magazynu, biura obsługi klienta, a także systemów zarządzania informacją produktową i działań marketingowych. W warunkach regulacyjnego uproszczenia procedury brak takiego podejścia zwiększa ryzyko narastania kosztów, których firma nie będzie w stanie właściwie zidentyfikować ani ograniczyć.

Towar w zawieszeniu: minimalizacja strat w procesie obsługi zwrotu

Wraz z uproszczeniem procedury odstąpienia od umowy rośnie znaczenie zwrotów jako czynnika wpływającego na zarządzanie zapasami, logistykę i finanse po stronie sprzedawców. O przewadze nie zdecyduje już sam fakt wdrożenia przycisku umożliwiającego klientowi rezygnację z zakupu, lecz to, jak sprawnie sklep potrafi domknąć cały cykl po swojej stronie: przyjąć przesyłkę, wprowadzić produkt z powrotem do magazynu, zaktualizować stany i rozliczyć środki.

– Każdy dzień zwłoki oznacza produkt wyłączony ze sprzedaży i zamrożony w nim kapitał. Firmy, które zsynchronizują logistykę zwrotów z magazynem, szybciej przywracają towar do oferty, ograniczając tym samym straty wynikające z jego przestoju. W praktyce przygotowanie do dyrektywy staje się więc elementem strategii finansowej, a nie wyłącznie obowiązkiem regulacyjnym – zauważa Krystian Palica, Partnership & Enterprise Development Manager w Alsendo.

W obliczu nadchodzących zmian regulacyjnych pomocnym rozwiązaniem okażą się czytelne statusy zwrotów w systemach operacyjnych firmy. Pozwalają one śledzić, na jakim etapie znajduje się dany produkt – czy został już odesłany przez klienta, dotarł do magazynu, przeszedł kontrolę jakości oraz czy wrócił do sprzedaży. Takie uporządkowanie procesu ułatwia zarówno analizę przyczyn zwrotów, jak i codzienne zarządzanie logistyką.

Nadchodzące zmiany w przepisach kończą etap skomplikowanych procedur odstępowania od umów zakupu. Dla sektora e-commerce oznaczają jednak znacznie więcej niż tylko zmianę wizualną w panelu klienta. To sygnał do przebudowy wewnętrznych procesów operacyjnych i wyjścia poza samą modyfikację interfejsu. Kluczem do sukcesu staje się płynne połączenie przyjaznej polityki zwrotów z precyzyjnym monitorowaniem towaru oraz przepływów finansowych na każdym etapie procesu sprzedażowego.

Co szósty dorosły Polak wskazuje, że w mediach zbyt rzadko pokazują się sondaże

0

46,9% Polaków twierdzi, że częstotliwość, z jaką widzi wyniki badań opinii publicznej w tradycyjnych mediach bądź w social mediach, jest dla nich w sam raz. 17% nie zwraca na to uwagi. Z kolei 16% informuje, że zbyt rzadko dostrzega takie informacje, a 14,1% – za często. Do tego 6% społeczeństwa nie potrafi się określić w tej kwestii. Najpopularniejszą opinię wyrażają głównie mężczyźni, a także osoby z miesięcznymi dochodami w przedziale 7000-8999 zł oraz z wyższym wykształceniem. Natomiast druga najczęściej wskazywana odpowiedź jest przeważnie wybierana przez kobiety, w tym osoby nieujawniające swoich zarobków, z wykształceniem zasadniczym zawodowym.

Z badania UCE RESEARCH i SYNO Poland wiadomo, jak często Polacy widzą wyniki badań opinii publicznej w tradycyjnych mediach (telewizja, prasa, radio, Internet) bądź w social mediach. 46,9% ankietowanych zaznacza, że ta częstotliwość jest dla nich w sam raz. Z kolei 17% badanych nie zwraca na to uwagi. 16% uważa, że zbyt rzadko dostrzega takie informacje w ww. środkach przekazu. Natomiast 14,1% respondentów twierdzi, że za często je widzi, a 6% nie potrafi się określić w tej materii.

– W mojej opinii, zebrane wyniki są dość optymistyczne. Bez nich mogłoby się wydawać, że poziom akceptacji dla publikowanych badań jest mniejszy, bo przecież żyjemy w czasach tzw. przeciążenia informacyjnego. Jednak odczucia blisko połowy Polaków pokazują, że tego typu aktywność jest nie tylko tolerowana, ale też powszechnie potrzebna. Do tego warto zauważyć, że co szósty rodak uważa, iż tego typu badania są publikowane zbyt rzadko. To tylko potwierdza wyżej postawioną tezę – mówi Łukasz Zieliński, współautor badania z SYNO Poland.

W ocenie eksperta, ww. dane pokazują, że ilość publikowanych badań w przestrzeni publicznej jest optymalna. I tak powinni do tego podchodzić wydawcy mediów. – Oczywiście muszą oni zwracać szczególną uwagę na to, żeby wyniki badań były przejrzyste, bo społeczeństwo oczekuje prostego i szybkiego komunikatu. Powinni też stawiać na rzetelne interpretacje samych wyników. W mojej ocenie, to jest bardzo ważny aspekt w omawianym kontekście. Do tego wydawcy powinni bardziej dostosowywać się do mediów społecznościowych i tamtejszych odbiorców. To znaczy, że powinno być też więcej form stricte graficznych – uważa Łukasz Zieliński.

Odpowiedź „w sam raz” częściej wybierają mężczyźni niż kobiety. Ponadto takie stanowisko zajmują głównie osoby w wieku 75-80 lat, z miesięcznymi dochodami netto 7000-8999 zł, z wyższym wykształceniem, a także mieszkańcy miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. ludności.

– Te dane nie są dla mnie wielkim zaskoczeniem. Wyższy poziom edukacji zwykle łączy się z większym zainteresowaniem światem informacji. Natomiast dużo zależy też od częstotliwości korzystania z mediów i ze sposobu ich konsumpcji. Są osoby, dla których śledzenie różnic w wynikach sondaży warunkuje rytm dnia pracy. I może to dotyczyć właśnie Polaków o ww. zarobkach – analizuje współautor badania.

Druga najczęściej wskazywana odpowiedź, czyli niezwracanie uwagi na publikacje badań w mediach, jest raczej wybierana przez kobiety niż przez mężczyzn. W ten sposób postępują też głównie osoby w wieku 65-74 lat, unikające odpowiedzi o wysokość miesięcznych dochodów netto, z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Dotyczy to także mieszkańców miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności.

– Z moich obserwacji wynika, że kobiety w przedmiocie badań z reguły są mniej zainteresowane polityką, czy gospodarką, a takie badania przecież w mediach najczęściej się pojawiają. W przestrzeni publicznej bardzo mało jest badań, które dot. tematów lifestylowych bądź rozrywkowych. Z kolei mężczyźni zachowują się odwrotnie. Częściej angażują się w dyskusje i śledzą różnego rodzaju bieżące wydarzenia polityczne i media typowo informacyjne, a przecież w nich jest najwięcej badań. Stąd pewnie wynika ww. narracja – podsumowuje ekspert z SYNO Poland.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na próbie internetowej 1009 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Wynagrodzenia w logistyce w Polsce: duże różnice między miastami i stanowiskami

Zapotrzebowanie na pracowników w działach logistyki firm pozostaje wyjątkowo wysokie. To właśnie w tym obszarze rekrutacje były w minionym roku najintensywniejsze – wskaźnik popytu osiągnął tu poziom 1,09, przekraczając rynkową średnią, wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment. Rosnące potrzeby kadrowe obejmują zarówno pracowników operacyjnych, jak i specjalistów łączących kompetencje techniczne, analityczne i organizacyjne, co odzwierciedla dynamiczną transformację procesów logistycznych.

Działy logistyki: popyt wyraźnie powyżej średniej rynkowej

Logistyka notuje najwyższe zapotrzebowanie na pracowników w porównaniu z pozostałymi działami firm. Z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment wynika, że w trzecim kwartale 2025 roku wskaźnik popytu na role w tym segmencie wyniósł 1,09, czyli powyżej rynkowego benchmarku (1,01).

Wysokie zapotrzebowanie widoczne było również w sprzedaży, gdzie wskaźnik wyniósł 1,05, oraz w obsłudze klienta i operacjach, które osiągnęły poziom zgodny ze średnią rynkową. Tak wysoka aktywność rekrutacyjna kontrastowała z ograniczaniem wakatów w innych działach przedsiębiorstw, w tym w HR (0,63), marketingu (0,82) czy IT (0,54).Popyt na role. Działy logistyki Raport Grafton

Co napędza logistykę?

Eksperci Grafton Recruitment wskazują, że wzrost zapotrzebowania na kadry w pionie logistyki przedsiębiorstw jest napędzany przede wszystkim przez globalizację łańcuchów dostaw, rozwój e-commerce, postępującą automatyzację procesów magazynowych i transportowych oraz rosnące oczekiwania konsumentów. To właśnie te czynniki sprawiają, że firmy potrzebują zarówno większych, jak i bardziej wyspecjalizowanych zespołów operacyjnych oraz technologicznych, aby utrzymać płynność procesów i skutecznie odpowiadać na wyzwania rynkowe.

Aktywność rekrutacyjna w działach logistyki wynika także z rosnącego znaczenia wymogów regulacyjnych i środowiskowych. Zmiana sposobu organizacji pracy, poszukiwanie bardziej energooszczędnych rozwiązań oraz wdrażanie technologii, które pozwalają ograniczać emisje i poprawiać efektywność procesów zwiększa zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią łączyć kompetencje operacyjne z wiedzą z obszaru zrównoważonego rozwoju.

Zrównoważony rozwój stał się ważnym elementem strategii wielu przedsiębiorstw. Inwestycje w zielone magazyny, fotowoltaikę, niskoemisyjne pojazdy czy lepsze planowanie tras jest odpowiedzią nie tylko na wprowadzane regulacje, to sposób na budowanie rynkowej przewagi i lojalności klientów. Takie podejście wpływa na skalę rekrutacji i profil oczekiwanych kompetencji – wyjaśnia Aneta Mozyrska, Project Manager w Grafton Recruitment.

Zapotrzebowanie na nowe kompetencje

Obecnie firmy poszukują przede wszystkim pracowników odpowiedzialnych za bieżącą obsługę magazynów i transportu – najwięcej ofert adresują do magazynierów, spedytorów oraz operatorów wózków widłowych. Jednocześnie rośnie znaczenie ról wymagających umiejętności planowania i wiedzy technicznej, co przekłada się na wysoką liczbę ofert dla techników, planistów, a także specjalistów ds. logistyki i analizy danych. Wpisuje się to w wyraźny rynkowy trend, w którym kluczową rolę odgrywają kompetencje cyfrowe. Transformacja procesów operacyjnych sprawia, że na rynku rośnie zapotrzebowanie na ekspertów odpowiedzialnych za utrzymanie infrastruktury logistycznej i systemów automatyki, a także na specjalistów, którzy potrafią analizować z dane.

Wraz z automatyzacją procesów i wdrażaniem rozwiązań opartych na danych rośnie znaczenie kompetencji, które pozwalają utrzymać stabilność operacji w coraz bardziej złożonym środowisku technologicznym. Pracodawcy oczekują dziś od kandydatów umiejętności pracy w systemach raportujących, rozumienia kluczowych wskaźników operacyjnych oraz szybkiego reagowania na wszelkie nieprawidłowości. To właśnie te zdolności decydują o tym, czy organizacja jest w stanie w pełni wykorzystać potencjał nowych technologii i zapewnić obsługę klienta na oczekiwanym poziomie – podkreśla Ewa Michalska, Dyrektor Operacyjna Grafton Recruitment.

Wynagrodzenia w działach logistyki. Kto zarabia najwięcej?

Analiza stawek w obszarze logistyki pokazuje, że poziom płac jest silnie zróżnicowany regionalnie, w wielu przypadkach najwyższe wynagrodzenia notuje się w największych ośrodkach miejskich. Wysokość stawek zależy od konkretnego stanowiska oraz związanego z tym poziomu odpowiedzialności.

Magazynierzy z Poznania, Wrocławia oraz Trójmiasta zarabiają w granicach 5 000–6 000 zł brutto, w Krakowie 5 000–6 500 zł, w Łodzi 5 800–7 000 zł, a w Warszawie 6 000–8 000 zł. W przypadku spedytorów z Wrocławia, Trójmiasta i Poznania dolne granice wynagrodzeń są nieco wyższe i zaczynają się od 6 000 zł, a górny pułap sięga 9 000 zł. Najwyższe stawki oferowane są w stolicy, gdzie najniższa pensja to 8 000 zł, a maksymalna 9 500 zł.

Na szczeblu specjalistycznym i kierowniczym różnice w poziomie wynagrodzeń stają się bardziej wyraźne, co widać na przykładzie specjalisty ds. logistyki. W Warszawie zarobki pracowników na tym stanowisku zaczynają się od 9 000 zł i dochodzą do 10 500 zł. Dla porównania, w Poznaniu i Wrocławiu mieszczą się one w przedziale 7 000–10 000 zł, a w Łodzi 7 500 zł –10 000 zł. Podobną rozpiętość wynagrodzeń widać w przypadku kierownika magazynu. W Warszawie zarabia między 9 500 zł a 14 500 zł, w Poznaniu i Trójmieście 10 000–14 000 zł, a w Łodzi 12 000–16 000 zł. Na najwyższe poziomy płac mogą liczyć kierownicy magazynu w Krakowie, gdzie górny pułap sięga 18 000 zł.

Wynagrodzenia kadry zarządzającej najwyższego szczebla są adekwatne do odpowiedzialności za integralność procesów dostaw. Dyrektor łańcucha dostaw w Warszawie zarabia w przedziale od 22 000 do 32 000 zł. Z kolei dyrektorzy ds. logistyki na najwyższe wynagrodzenie mogą liczyć w Krakowie, stawki sięgają tam 30 000 zł.Wynagrodzenia. Działy logistyki_Raport Grafton

Dynamika wynagrodzeń: najszybciej rosną stawki w transporcie i planowaniu

Z „Raportu wynagrodzeń i trendów w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment wynika, że najbardziej dynamicznie rosły wynagrodzenia na stanowiskach wspierających bieżącą realizację zleceń oraz planowanie. Najwyższe podwyżki stawek odnotowali dyspozytorzy transportu (9,5%) oraz agenci celni (8,0%). Wyraźnie zwiększyły się także płace planistów (7,4%) i kierowników magazynu (6,7%).

W odpowiedzi na wysoki popyt na ekspertów dbających o ciągłość łańcucha dostaw, podwyżki objęły również specjalistów ds. logistyki (5,6%) oraz stanowiska operacyjne, w tym spedytorów (4,1%) i magazynierów (3,1%). Z kolei w przypadku innych ról dynamika płac była wyraźnie niższa.

Zróżnicowana dynamika wynagrodzeń odzwierciedla to, jak zmieniają się priorytety firm. Najszybciej rosną stawki na stanowiskach, które mają bezpośredni wpływ na terminową realizację zleceń i płynność operacji. Wysoki popyt na dyspozytorów, agentów celnych czy planistów sprawia, że pracodawcy oferują im coraz bardziej konkurencyjne warunki pracy. Jednocześnie rośnie znaczenie ról wymagających umiejętności analitycznych i pracy z danymi, bo to one pozwalają utrzymać stabilność procesów w zmieniającym się otoczeniu biznesowym – podkreśla Aneta Mozyrska, Project Manager w Grafton Recruitment.

Link do raportu: https://pl.grafton.com/pl/raport-wynagrodzen-i-trendow-w-przedsiebiorstwach-2025-0

O raporcie: „Raport wynagrodzenia i trendy w przedsiębiorstwach” Grafton Recruitment został opracowany na podstawie danych ogłoszeniowych oraz badania ilościowego przeprowadzonego wśród pracowników. Analiza objęła 4 975 256 ogłoszeń o pracę pochodzących z jednego z popularnych serwisów rekrutacyjnych w Polsce. Z tego zbioru wyodrębniono 1 414 836 ofert dotyczących sektora prywatnego. Po procesie deduplikacji, mającym na celu usunięcie powtarzających się rekordów, końcowa liczba unikalnych ogłoszeń wyniosła 637 793. Do badania włączono stanowiska ujęte w siatkach wynagrodzeń Grafton Recruitment.

Na co zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy najmu biura?

Najem nowoczesnej powierzchni biurowej to dla firmy krok milowy, ale i spore wyzwanie. To nie tylko kwestia wyboru ładnego widoku z okna, ale przede wszystkim strategiczna decyzja finansowa, która wiąże Cię na lata. Źle skonstruowana umowa potrafi stać się kulą u nogi, hamującą rozwój biznesu, podczas gdy dobrze wynegocjowane warunki dają spokój i elastyczność. Zanim złożysz podpis pod dokumentem, warto wziąć głęboki oddech i prześwietlić każdy paragraf. Poniższy przewodnik przeprowadzi Cię przez ten proces krok po kroku. Profesjonalne przestrzenie biurowe oraz doradztwo wynajmu pozwalają na lepsze dopasowanie lokalu do strategii rozwoju przedsiębiorstwa, jednak wiedza to podstawa bezpiecznej transakcji.

1. Strony umowy i ich zabezpieczenia

Weryfikacja partnera biznesowego

Pierwszy krok to dokładne sprawdzenie, z kim wchodzisz w relację gospodarczą. Nie ufaj zapewnieniom ustnym – wymagaj dokumentów.

  • Dane formalne: Sprawdź nazwę firmy, NIP, REGON oraz aktualny odpis z KRS lub CEIDG.
  • Reprezentacja: Upewnij się, że osoba podpisująca umowę ma do tego prawo. W spółkach z o.o. weryfikuj umocowanie zarządu lub proś o pisemne pełnomocnictwo.
  • Wiarygodność: Proces ten bywa złożony, dlatego warto sprawdzić, co musisz wiedzieć o wynajmie biur, aby właściwie zabezpieczyć interesy swojej firmy.

Kondycja finansowa wynajmującego

Małe spółki celowe (SPV) z minimalnym kapitałem mogą stanowić ryzyko. Kłopoty finansowe właściciela budynku często przekładają się na drastyczny spadek jakości zarządzania nieruchomością (brak sprzątania, wyłączona winda). Poproś o ostatnie sprawozdania finansowe lub zweryfikuj historię w KRD.

Formy zabezpieczeń finansowych

To jeden z kluczowych punktów negocjacji. Poniżej zestawienie najpopularniejszych rozwiązań:

Tabela 1: Porównanie form zabezpieczeń umowy najmu

Forma zabezpieczenia Wysokość (typowo) Forma przekazania Zalety dla wynajmującego Zalety dla najemcy Warunki potrącenia Termin zwrotu
Kaucja pieniężna 3-6 miesięcy czynszu Przelew/depozyt bankowy Natychmiastowa płynność Jednorazowy koszt Jw. umowy + protokół 30-60 dni po rozwiązaniu
Weksel in blanco Bez górnej granicy Przekazanie weksla Skuteczność egzekucyjna Brak blokady środków Szkody i zaległości Po zwrocie weksla
Poręczenie osoby Suma poręczenia Umowa poręczenia Osobiste zabezpieczenie Brak depozytu gotówki Zaległości powyżej progów Po rozwiązaniu
Gwarancja bankowa 3-6 miesięcy Blokada bankowa Bezpieczeństwo środków Ochrona przed nieuczciwym potrąceniem Tylko po wyroku/ugodzie 30 dni po protokole

Wskazówka: Negocjuj! Firmy o ugruntowanej pozycji często mogą obniżyć kaucję do 2-3 miesięcznego czynszu.

2. Przedmiot i zakres umowy

Precyzja opisu lokalu

Przedmiot najmu musi być opisany bez cienia wątpliwości. Wymagaj w umowie:

  • Dokładnego adresu.
  • Numeru księgi wieczystej (sprawdź dział III i IV pod kątem obciążeń!).
  • Numeru działki i lokalu w ewidencji.
  • Oświadczenia o prawie do dysponowania lokalem.

Jeśli szukasz biura w konkretnym regionie, sprawdź dostępne biura do wynajęcia w Łodzi, gdzie dynamicznie rozwijają się nowoczesne centra biznesowe z uregulowanym stanem prawnym.

Rodzaj umowy

Zrozum różnice, zanim wybierzesz:

  • Najem – standardowa, bezpieczna relacja długoterminowa.
  • Najem okazjonalny – szybsza eksmisja, ale maksymalnie 10 lat trwania.
  • Podnajem – tańszy, ale ryzykowny (zależysz od umowy głównego najemcy z właścicielem).

Metraż a finanse

Pamiętaj, że czynsz płacisz często nie tylko za to, gdzie stawiasz biurko.

Tabela 2: Rodzaje powierzchni w umowie najmu

Rodzaj powierzchni Definicja prawna Jak jest mierzona Wpływ na czynsz Praktyczne implikacje
Netto (usable area) Pow. użytkowa wewnątrz lokalu Do linii wew. ścian Podstawa czynszu bazowego Rzeczywiste miejsce do pracy
Brutto (gross area) Netto + ściany i połowa zewn. Do osi ścian Naliczenie opłat eksploatacyjnych Wyższa niż netto o 10-15%
Wspólna (common) Korytarze, recepcje, toalety Metraż budynku Wskaźnik „Add-on factor” (3-8%) Dodatkowy udział w kosztach

Standard wykończenia (Fit-out)

Kluczowy załącznik do umowy. Dokładnie opisz, co zastajesz w lokalu: klimatyzację, rodzaj podłóg, oświetlenie. Protokół zdawczo-odbiorczy z dokumentacją zdjęciową to Twoja polisa ubezpieczeniowa przy wyprowadzce.

3. Lokalizacja i infrastruktura

Klasa i dostępność budynku

Klasa A to prestiż i wygoda, ale wyższy koszt. Klasa B to często rozsądny kompromis. Zwróć uwagę na certyfikaty (BREEAM, LEED) – mogą oznaczać niższe rachunki za media.

Ustal zasady dostępu:

  • Godziny recepcji: Czy pokrywają się z pracą Twojej firmy?
  • Dostęp 24/7: Czy jest w cenie, czy wymaga dodatkowej opłaty za ochronę?
  • Kontrola dostępu: Karty, kod, czy biometria?

Miejsca parkingowe

To często „ukryty” i wysoki koszt. Ustal:

  • Współczynnik miejsc (np. 1 na 50 mkw).
  • Typ parkingu (podziemny jest znacznie droższy od naziemnego).
  • Zasady rezerwacji (miejsca dedykowane vs rotacyjne).

Infrastruktura techniczna

W nowoczesnym biurze prąd w gniazdku to za mało. Zweryfikuj:

  1. Możliwość niezależnego sterowania klimatyzacją.
  2. Zasilanie awaryjne (czy agregat obejmuje gniazda w biurze, czy tylko windy).
  3. Możliwość instalacji własnej serwerowni i jej chłodzenia.

4. Czas trwania i warunki rozwiązania

Daty kluczowe

Rozróżnij datę podpisania umowy od daty wydania lokalu. Płać czynsz dopiero od momentu przejęcia kluczy!Zadbaj o okres bezczynszowy (rent-free period). To standard rynkowy przy dłuższych umowach, mający zrekompensować koszty przeprowadzki i adaptacji.

Pułapka automatycznego przedłużenia

Unikaj klauzul o automatycznej prolongacie na kolejny rok, jeśli zapomnisz o wypowiedzeniu. Jeśli musisz się na to zgodzić, negocjuj krótki termin na powiadomienie (np. 3 miesiące przed końcem, a nie 6 czy 12).

Tabela 5: Okresy wypowiedzenia w zależności od typu umowy

Typ umowy Okres trwania Okres wypowiedzenia Forma wypowiedzenia Skutki wcześniejszego rozwiązania
Najem okazjonalny Max 10 lat 1-3 miesiące Pisemna Odszkodowanie = pozostałe czynsze
Czas określony 2-5 lat 3-6 miesięcy Pisemna Kara umowna (często wysoka)
Czas nieokreślony Powyżej 5 lat 6-12 miesięcy Pisemna Tylko zaległości
Z prolongacją + 1-3 lata Zg. z podstawą Pisemna przed terminem Brak kar przy terminowym zgłoszeniu

Wczesne wyjście z umowy (Break Option)

Walcz o klauzulę break option – możliwość wcześniejszego rozwiązania umowy (np. w 3. lub 5. roku) bez kar umownych lub za ustaloną opłatą.

5. Warunki finansowe i prawne

Struktura kosztów

Czynsz to tylko wierzchołek góry lodowej. Twoja comiesięczna faktura będzie składać się z kilku pozycji:

Tabela 3: Struktura czynszu i opłat

Składnik opłaty Zakres usług Kto płaci Częstotliwość Waloryzacja
Czynsz bazowy Powierzchnia netto Najemca Miesięcznie Rocznie o wskaźnik inflacji (CPI/HICP)
Service charge Ochrona, sprzątanie części wspólnych, recepcja Najemca Miesięcznie (zaliczka) Rozliczenie roczne
Media Prąd, woda, ogrzewanie Najemca Miesięcznie Wg zużycia / liczników
Parking Miejsca postojowe Najemca Miesięcznie Stała opłata dodatkowa

Waloryzacja (Indeksacja)

Pilnuj, by czynsz rósł tylko o oficjalny wskaźnik inflacji (np. GUS lub Eurostat). Unikaj ogólnikowych zapisów o „wzroście kosztów utrzymania”. Waloryzacja powinna odbywać się raz w roku.

Opłaty eksploatacyjne (Service Charge)

To pole minowe. Wymagaj rozliczenia open-book – wynajmujący musi pokazać faktury za usługi wspólne.

  • Ustal budżet na rok z góry (CAP na opłaty eksploatacyjne).
  • Jeśli zaliczki były za wysokie – żądaj zwrotu nadpłaty.
  • Sprawdź, czy nie płacisz za marketing budynku lub podatki, które powinien płacić właściciel.

6. Podział obowiązków

Jasny podział odpowiedzialności pozwala uniknąć konfliktów przy pierwszej awarii.

Tabela 4: Podział obowiązków napraw i konserwacji

Zakres prac Wynajmujący Najemca Uwagi
Konstrukcja (dach, mury) TAK NIE Koszt w czynszu
Windy i instalacje w cz. wspólnych TAK NIE Budżet service charge
Instalacje w lokalu (do licznika) TAK NIE Granica odpowiedzialności
Naprawy bieżące w lokalu (żarówki) NIE TAK Drobne naprawy
Wnętrze (malowanie, wykładziny) NIE TAK Zużycie eksploatacyjne

Ubezpieczenia

Wynajmujący ubezpiecza mury. Ty musisz ubezpieczyć swoje mienie (sprzęt, meble) oraz posiadać OC z tytułu prowadzenia działalności. Sprawdź wymagane w umowie sumy gwarancyjne.

7. DODATKOWE POSTANOWIENIA PRAWNE

Elastyczność

  • Podnajem: Zadbaj o prawo do podnajmu powierzchni (np. spółkom z grupy) bez zgody wynajmującego lub z zapisem, że zgody tej nie można odmówić bez ważnego powodu.
  • Cesja: Ustal warunki przeniesienia umowy w przypadku sprzedaży Twojej firmy.

Bezpieczeństwo biura

  • Parametry techniczne: Zapisz w umowie wymogi dot. temperatury (20-24°C), oświetlenia czy poziomu hałasu.
  • Poufność i kontrole: Wynajmujący może wejść do lokalu, ale tylko po uprzedzeniu (np. 14 dni) i w obecności Twojego pracownika.

Siła wyższa

Definicja powinna być precyzyjna (np. wojna, powódź) i dawać prawo do rozwiązania umowy, jeśli stan ten trwa dłużej niż 30 dni.

8. ZAKOŃCZENIE UMOWY

Polubowne rozstanie

Okres wypowiedzenia to czas, kiedy wynajmujący będzie chciał pokazywać lokal nowym klientom. Ustal zasady tych wizyt (godziny, częstotliwość), aby nie paraliżowały pracy Twojego zespołu.

Przywrócenie stanu (Make Good)

Negocjuj tzw. normalne zużycie. Unikaj obowiązku odmalowania ścian czy wymiany wykładziny, jeśli zniszczenia wynikają ze standardowej eksploatacji. Wymagaj jedynie usunięcia Twoich zmian aranżacyjnych i brandingu.

Zwrot kaucji

Zapisz sztywny termin zwrotu kaucji (np. 30 dni od opuszczenia lokalu). Pamiętaj o dokładnym protokole zdawczym – to on jest podstawą do ewentualnych potrąceń.

Podsumowanie: Umowa najmu biura to dokument, który warto negocjować. Większość zapisów nie jest wyryta w kamieniu. Jeśli czujesz się niepewnie, skorzystaj ze wsparcia prawnika specjalizującego się w nieruchomościach komercyjnych – to inwestycja, która zwraca się wielokrotnie.

wynajembiur.pl – platforma prowadzona przez zespół ekspertów z wieloletnim doświadczeniem w branży nieruchomości komercyjnych specjalizujący się w prezentacji i obsłudze ofert wynajmu powierzchni biurowych. Platforma umożliwia wyszukiwanie biur w największych miastach w Polsce (m.in. Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Katowice, Trójmiasto) z wykorzystaniem zaawansowanych filtrów, takich jak typ najmu (tradycyjny, co-working, podnajem), metraż, liczba stanowisk, udogodnienia czy certyfikaty.

Serwis zapewnia kompleksowe wsparcie dla najemców – od analizy potrzeb, przez doradztwo rynkowe i negocjacje umów, po przejęcie powierzchni i opiekę poprocesową. Oprócz wyszukiwarki ofert udostępnia także bazę wiedzy z materiałami eksperckimi dotyczącymi organizacji i standardów biur.

Cła Trumpa częściowo zniesione, zmienność pozostaje

  • Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zniósł najbardziej opłacalny instrument celny, ale nie cały nowy system celny. Orzeczenie przeciwko stosowaniu ustawy o międzynarodowych uprawnieniach ekonomicznych w sytuacjach nadzwyczajnych (IEEPA) w odniesieniu do ceł „Dnia Wyzwolenia” unieważnia cła o wartości około 60 mld USD, a także cła nałożone na Chiny, Meksyk i Kanadę w związku z sytuacją nadzwyczajną związaną z fentanylem, o wartości dodatkowych 40 mld USD. Chociaż zmniejsza to efektywną stawkę celną USA o połowę, do około 5%, połowa ceł z 2025 r. nadal obowiązuje na mocy sekcji 301 (dotyczącej maszyn przemysłowych, sprzętu elektrycznego itp.) i sekcji 232 (dotyczącej pw. wyrobów ze stali i aluminium).
  • Cła Schroedingera: dla przedsiębiorstw orzeczenie SN to powrót niepewności handlowej, ponieważ nadal dominować będzie polityka „stop-and-go”, co komplikuje zarządzanie zapasami i całą strategią handlową, a ulga z powodu zniesienia części ceł będzie prawdopodobnie tymczasowa.
  • Ponowny cykl gromadzenia zapasów prawdopodobnie utrzyma rekordowo wysoki wskaźnik WCR w USA na poziomie z 2025 r. (>60 dni, wzrost o +35 dni w 20205), głównie za sprawą producentów samochodów i sprzętu gospodarstwa domowego, dwóch sektorów najbardziej narażonych na eskalację ceł i front-loading łańcucha dostaw, a także handlu detalicznego i chemikaliów, odzwierciedlając zapobiegawcze gromadzenie zapasów i dłuższe cykle pozyskiwania surowców. Jak dotąd tylko połowa kosztów ceł została przeniesiona na konsumentów w grudniu 2025 r., a szczytowy wpływ spodziewany jest w pierwszym kwartale 2027 r. (+1 pp CPI) przy średniej oczekiwanej stawce celnej wynoszącej 10% do tego czasu zgodnie z sekcją 122, z uwzględnieniem wyłączeń sektorowych.

Potwierdziły się plany wprowadzenia 10-procentowej minimalnej stawki celnej, przy czym sekcja 122 zezwala na cła w wysokości do 15% przez 150 dni, a także rozszerzone dochodzenia na podstawie sekcji 301 i teoretyczne zastosowanie sekcji 338 (cła do 50%).

  • Co ciekawe, największymi zwycięzcami okazują się jak na razie kraje globalnego Południa i Chiny. Reakcje z całego świata wskazują, że kraje, które zawarły porozumienia partnerskie (lub sa w trakcie ich wprowadzania)  domagają się wyjaśnień i przewidywalności, w tym w odniesieniu do niedawno wynegocjowanych umów handlowych. Ulgi celne jako efekt orzeczenia koncentrują się w dużych krajach eksportujących, takich jak Indonezja (-18 punktów procentowych), Brazylia (-17 punktów procentowych), Chiny (-15 punktów procentowych) i Wietnam (-15 punktów procentowych), RPA, Turcja i Indie. Najwięksi zwycięzcy pod względem ceł w ramach systemu sekcji 122 z wyłączeniami sektorowymi również koncentrują się w krajach rozwijających się o wysokim narażeniu, na czele z Brazylią (-17 pp) i Chinami, podczas gdy rynki rozwinięte odnotowują bardziej ograniczone ulgi (UE i Wielka Brytania -3 pp oraz Japonia -1 pp), a garstka partnerów, takich jak Arabia Saudyjska i Meksyk, stanęłaby w obliczu marginalnych podwyżek ceł (+2 pp).
  • Skutki fiskalne i rynkowe są istotne, ale w perspektywie krótkoterminowej dominuje dezinflacja. Same cła nałożone na mocy ustawy IEEPA wygenerowały blisko 60% przyrostowych wpływów (180 mld USD z 240 mld USD w 2025 r.). Zobowiązania z tytułu zwrotów mogą wynieść 120 mld USD (~0,5% PKB), co powiększyłoby deficyt fiskalny w stronę 7,5% PKB, choć spłaty następowałyby powoli w drodze sporów celnych. Skutki makroekonomiczne skłaniają się ku nieznacznej dezinflacji (-0,1 pkt proc. do 2,5% inflacji w USA w 2026 r.). Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA mogą spaść o 10–20 pkt bazowych i na dłużej pozostać poniżej progu 4%. Jednak ryzyko dominacji fiskalnej, a także ryzyko inflacji cen ropy naftowej, powinny zapobiec znacznemu spadkowi rentowności. Kurs EUR/USD prawdopodobnie pozostanie zasadniczo stabilny, zakotwiczony na poziomie 1,19. Zniesienie ceł może dodać +0,5 pkt proc. do wzrostu i ~+1% do zysków – to niewiele w porównaniu z ~16-procentowym wzrostem zysku na akcję (EPS) w 2026 r. i wysokimi wycenami, co ogranicza potencjał wzrostu akcji i utrzymuje podwyższoną zmienność, jeśli cła powrócą za pośrednictwem innych narzędzi. W przypadku funduszy private equityprivate credit niepewność polityki handlowej wprowadza istotne ryzyko w krytycznym momencie dla ożywienia wypłat dla inwestorów oraz wyceny kredytów.

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił najbardziej opłacalny instrument celny administracji, który dotychczas stanowił 60% wszystkich dochodów celnych USA. W orzeczeniu 6–3 Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł 20 lutego, że ustawa o międzynarodowych uprawnieniach ekonomicznych w sytuacjach nadzwyczajnych (IEEPA) nie daje podstawy prawnej do wprowadzenia ceł wzajemnych ogłoszonych w „Dniu Wyzwolenia”, o wartości 60 mld USD wpływów celnych. Orzeczenie Sądu Najwyższego unieważnia również cła nałożone na Chiny, Meksyk i Kanadę w ramach IEEPA w związku z sytuacją kryzysową związaną z fentanylem. Chociaż są one mniejsze niż wzajemne cła, te środki dotyczące poszczególnych krajów stanowią 40 mld USD.

Co pozostaje w mocy? Po pierwsze, sekcja 301 nakładająca 25-procentowe cła na przemysłowe i technologiczne podstawowe produkty importowane przez Stany Zjednoczone głównie z Chin, które zostały objęte cłami podczas pierwszej kadencji administracji Trumpa. System ten obejmuje towary o wartości ponad 370 mld USD, czyli około połowy obecnego importu Stanów Zjednoczonych z Chin, i koncentruje się raczej na łańcuchach dostaw produktów przemysłowych niż na podstawowych artykułach konsumpcyjnych. Kategorie narażone (na cła) obejmują maszyny przemysłowe (obrabiarki, pompy, robotyka), sprzęt elektryczny (transformatory, silniki, aparatura rozdzielcza) oraz komponenty elektroniczne, takie jak płytki drukowane, sprzęt sieciowy i komponenty pamięci masowej. Części samochodowe – w tym silniki i układy przeniesienia napędu – wraz z chemikaliami, tworzywami sztucznymi i wyrobami metalowymi stanowią kolejną ważną grupę, odzwierciedlającą ich rolę w dalszym przetwórstwie przemysłowym w Stanach Zjednoczonych. Niższe stawki celne obejmują towary konsumpcyjne, w szczególności meble, oświetlenie, narzędzia i wybrane urządzenia, chociaż istotne urządzenia elektroniczne, takie jak smartfony i wiele laptopów, zostały strukturalnie z niej wyłączone lub  wprowadzone będą z opóźnieniem. Utrzymane zostają również wyższe cła w sektorach strategicznych, które były celem administracji Bidena, w tym cła na pojazdy elektryczne, baterie litowo-jonowe, ogniwa słoneczne, półprzewodniki i minerały krytyczne.

Po drugie, cła nałożone na mocy sekcji 232 w ciągu ostatnich 12 miesięcy nadal koncentrują się na surowcach przemysłowych uznawanych za kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego. System ten opiera się na stali (50% cła na produkty walcowane płaskie, rury i profile konstrukcyjne) i aluminium (50% na produkty nieobrobione i półfabrykaty), a także na rozszerzonych produktach pochodnych, takich jak elementy złączne, elementy tłoczone i prefabrykowane elementy metalowe, co ma na celu zapobieganie obchodzeniu przepisów. Chociaż dochodzenia prowadzone na podstawie sekcji 232 w sprawie samochodów i części samochodowych uprawniają do nałożenia ceł w wysokości do 25%, uniknięto w dużej mierze szerokich ceł na produkty motoryzacyjne dzięki negocjowaniu porozumień z kluczowymi partnerami, w tym UE, Japonią, Wielką Brytanią, Koreą Południową, Kanadą i Meksykiem, co sprawia, że samochody są raczej elementem warunkowym, niż systemowym filarem systemu wprowadzonego w związku z sekcja 232. Za to drewno i ciężarówki są nadal objęte cłami nałożonymi na podstawie sekcji 232.

Orzeczenie Sądu Najwyższego usuwa podstawę prawną ostatnich ustaleń taryfowych USA, ale nie unieważnia już obowiązujących umów handlowych. Unieważniając cła oparte na IEEPA, Sąd neutralizuje instrument, który stanowił podstawę wzajemnego systemu taryfowego mającego wpływ na partnerów takich jak Europa, Japonia i Wielka Brytania, skutecznie pozbawiając koncesje celne i zwolnienia z cła ich operacyjnego mechanizmu egzekwowania. Jednak formalne umowy handlowe i ramy sektorowe wynegocjowane na mocy odrębnych uprawnień prawnych, w tym porozumienia kwotowe i przepisy celne zawarte w innych ustawach, pozostają w pełni w mocy, pozostawiając szerszą strukturę handlową nienaruszoną, nawet jeśli wbudowana w nią dźwignia celna została znacznie osłabiona.

Ogólna średnia stawka celna w Stanach Zjednoczonych spadła o połowę do 5%, ale ulga ta będzie tylko tymczasowa. Ogólnie rzecz biorąc, indeks cen CPI towarów (najbardziej narażony na cła, ponieważ usługi nie były objęte cłami) wzrósł z -0,1% rok do roku (r/r) w styczniu 2025 r. do +1,4% w grudniu 2025 r. Najszybszy wzrost cen odnotowano w przypadku nieelektrycznych naczyń kuchennych i stołowych, zastawy stołowej i sztućców oraz sprzętu fotograficznego. Allianz Trade szacuje, że do grudnia 2025 r. tylko około połowa dodatkowych kosztów ceł została przeniesiona na końcowe ceny konsumpcyjne, co spowodowało wzrost udziału ceł w ogólnej inflacji w Stanach Zjednoczonych z 0 pp do +0,3 pp. Oznacza to, że szczytowy wpływ średniej taryfy celnej w USA wynoszącej 10% nadal pozostaje nieuchronny i prawdopodobnie nastąpi w pierwszym kwartale 2027 r. (+1 pp). Po orzeczeniu Sądu Najwyższego prezydent Trump potwierdził polityczne zobowiązanie do wprowadzenia 10-procentowej minimalnej taryfy celnej na import (prawdopodobnym rozwiązaniem zastępczym jest sekcja 122 ustawy o handlu z 1974 r., która pozwala na wprowadzenie ceł w wysokości do 15% na okres 150 dni bez przedłużenia przez Kongres, pod warunkiem że działanie to jest uzasadnione dużym i poważnym deficytem bilansu płatniczego i stosowane jest w sposób niedyskryminacyjny). Ponadto zostaną wszczęte rozszerzone dochodzenia sektorowe na podstawie sekcji 301, a teoretycznie dostępna jest również sekcja 338 ustawy o handlu, która pozwala Białemu Domowi podnieść cła do 50% w stosunku do krajów stosujących uporczywe dyskryminacyjne praktyki handlowe wobec Stanów Zjednoczonych. Chociaż cła na podstawie sekcji 338 nie mają ograniczeń czasowych, ramy prawne ich stosowania wydają się bardziej wątpliwe niż w przypadku sekcji 122.

Tabela 1: Alternatywne rozwiązania prawne dotyczące ceł

Instrument Cel polityki Kto prowadzi dochodzenie Maksymalna stawka celna Okres Wcześniejsze użycie
Sekcja 301 (Ustawa o handlu z 1974 r.) Zwalczanie nieuczciwych praktyk handlowych / naruszeń praw własności intelektualnej USTR (wymagane dochodzenie) Brak ustawowego limitu Zazwyczaj 4 lata (z możliwością przedłużenia) Stosowany od 2018 r. (cła nałożone na Chiny, nadal obowiązujące)
Sekcja 232 (Ustawa o rozszerzeniu handlu z 1962 r.) Ochrona bezpieczeństwa narodowego / bazy przemysłowej Departament Handlu (270-dniowy przegląd) Brak ustawowego limitu Bezterminowe, chyba że zostaną zmodyfikowane Często stosowany (śledztwa dotyczące stali, aluminium, samochodów)
Sekcja 201 (ustawa o handlu z 1974 r.) Tymczasowe zwolnienie z ceł w przypadku gwałtownego wzrostu importu USITC (120–150 dni) Ograniczone (nie może przekraczać 50% wzrostu w stosunku do istniejącego cła) Do 4 lat (z możliwością przedłużenia do 8 lat) Zastosowane w 2018 r. (panele słoneczne)
Sekcja 122 (ustawa o handlu z 1974 r.) Korygowanie poważnych deficytów bilansu płatniczego Działanie prezydenta (bez dochodzenia) 15 150 dni Nigdy nie stosowane w odniesieniu do ceł
Sekcja 338 (ustawa celna z 1930 r.) Przeciwdziałanie dyskryminacji handlu amerykańskiego Proklamacja prezydencka Do 50 Brak wyraźnego ograniczenia czasowego Nigdy nie stosowany

 Źródła: różne, Allianz Trade Research

Kto najbardziej skorzysta na zniesieniu ceł IEEPA? Największymi beneficjentami są Bangladesz (-20 punktów procentowych do 15%), Pakistan (-19 punktów procentowych do 10%), Indonezja (-18 punktów procentowych do 6%), Brazylia (-17 punktów procentowych do 8%) i Kambodża (-16 punktów procentowych do 7%), a także Chiny (-15 punktów procentowych do 14%) i Wietnam (-15 punktów procentowych do 5%). Również Republika Południowej Afryki (-15 punktów procentowych do 6%), Turcja (-12 punktów procentowych do 7%) i Indie (-12 punktów procentowych do 5%) będą korzystać z niższych ceł, co wzmocni ogólne złagodzenie warunków w Azji, Ameryce Łacińskiej i wybranych krajach eksportujących z regionu EMEA. Rynki rozwinięte również odniosą korzyści, choć w mniejszym stopniu: Kanada (-11 punktów procentowych do 4%) i UE (-8 punktów procentowych do 5%) odnotują znaczący spadek, podczas gdy Japonia (-3 punkty procentowe do 10%) i Korea Południowa (-4 punkty procentowe do 9%) odczują ulgę o znacznie mniejszej skali.

Tabela 2: Cła importowe USA dla głównych partnerów handlowych

Cła importowe USA dla głównych partnerów handlowych

Źródła: różne, Allianz Research

System, w którym sekcja 122 zastępuje cła IEEPA, przyniesie największe korzyści Brazylii, Bangladeszowi, Indiom, Chinom, Pakistanowi, Szwajcarii, RPA, Wietnamowi i Indonezji. Allianz Trade szacuje, że eksporterzy z tych rynków mogliby skorzystać na obniżce średniej stawki celnej USA o co najmniej 10 punktów procentowych w stosunku do obecnego poziomu (zwłaszcza jeśli pozostaną w mocy te same zwolnienia sektorowe, co w przypadku ceł wzajemnych IEEPA). Ponieważ sekcja 122 ma z definicji charakter tymczasowy (po upływie 150 dni wymagana jest zgoda Kongresu), prawdopodobnie nastąpi przyspieszenie wysyłek z tych rynków przed potencjalnymi dalszymi podwyżkami ceł na mocy innych sekcji. Natomiast na mocy sekcji 122 Arabia Saudyjska, Meksyk i Ekwador mogą stanąć w obliczu wyższych ceł niż obecnie, podobnie jak Tajwan, Norwegia, Korea Południowa czy UE, jeśli nie zostaną wprowadzone żadne zwolnienia sektorowe.

Dla amerykańskich przedsiębiorstw otwiera się nowe okno na gromadzenie zapasów zapobiegawczych, co powoduje wzrost zapotrzebowania na kapitał obrotowy (WCR – Working Capital Requirement) do nowych cyklicznych maksimów. Przyspieszone dostawy spowodowały wzrost realnego PKB Stanów Zjednoczonych o około 0,4-0,6 punktu procentowego w szczytowym kwartale bezpośrednio po ogłoszeniu wzajemnego systemu ceł w 2025 r.

Pod względem przepływów handlowych import towarów tymczasowo wzrósł, a niektóre miesięczne wyniki były o 10–15% wyższe od trendu bazowego w najbardziej intensywnych fazach przedterminowego naliczania ceł. Efekt ten był szczególnie widoczny w przypadku frachtu kontenerowego, elektroniki, maszyn i dóbr trwałych, czyli sektorów, w których ryzyko przeniesienia ceł jest najwyższe, a koszty utrzymania zapasów są możliwe do opanowania.

W III kwartale 2025 r. wskaźnik WCR w Stanach Zjednoczonych wzrósł o ponad 35 dni w ciągu roku do ponad 60 dni, głównie za sprawą producentów samochodów i sprzętu gospodarstwa domowego, dwóch sektorów najbardziej narażonych na eskalację ceł i frontloading w łańcuchu dostaw. Znaczny wzrost odnotowano również w handlu detalicznym i przemyśle chemicznym, co odzwierciedlało zapobiegawcze gromadzenie zapasów i dłuższe cykle pozyskiwania surowców. Z kolei u dostawców surowców i komponentów (upstream) widać efekt lustrzany: dostawcy motoryzacyjni, producenci metali oraz maszyn i urządzeń odnotowali skrócenie cyklu WCR, co wskazuje na zmniejszenie zapasów i słabszą skalę zamówień downstream (od producentów końcowych). Branża elektroniczna i farmaceutyczna odnotowały jedynie niewielki wzrost, co sugeruje bardziej zrównoważoną dynamikę zapasów.

Cła stały się filarem fiskalnym. Ryzyko zwrotu jest realne, ale operacyjnie powolne. Od „Dnia Wyzwolenia” amerykańskie cła wzrosły do 240 mld USD, czyli o około 180 mld USD więcej niż w tym samym okresie w 2024 r. W ujęciu efektywnym stawki celne wzrosły do 10% w grudniu 2025 r. z zaledwie 2,5% rok wcześniej. Około 9 punktów procentowych tego wzrostu wynikało bezpośrednio ze środków związanych z IEEPA, w tym ceł wzajemnych i celów ukierunkowanych na Brazylię, Kanadę, Chiny, Indie i Meksyk. W rzeczywistości IEEPA stanowiło blisko 60% dodatkowych wpływów celnych w ramach systemu obowiązującego po 2 kwietnia. Jeśli cła zostaną uznane za niezgodne z prawem z mocą wsteczną, zobowiązania z tytułu zwrotu mogą osiągnąć 120 mld USD (0,5% PKB), co spowoduje wzrost deficytu fiskalnego Stanów Zjednoczonych do -7,5% PKB. Jednak wdrożenie tego rozwiązania raczej nie nastąpi natychmiast. Sąd może pozostawić rozstrzyganie spraw dotyczących zwrotów sądom niższej instancji, a importerzy prawdopodobnie będą musieli składać wnioski w ramach procedur celnych, co oznacza długotrwały i skomplikowany administracyjnie proces zwrotu, który może trwać nawet kilka lat.

Wykres 1: Łączne wpływy podatkowe z wyższych średnich ceł importowych w USA w 2025 r., mld USD

Łączne wpływy podatkowe z wyższych średnich ceł importowych w USA w 2025

Źródła: różne, Allianz Trade Research

Dynamika inflacji i stóp procentowych przechyla się nieznacznie w stronę dezinflacyjną. W zasadzie zniesienie ceł nałożonych na mocy ustawy IEEPA ma istotne znaczenie, biorąc pod uwagę ich duży udział w całkowitych amerykańskich należnościach celnych oraz – co kluczowe – ich koncentrację na dobrach konsumpcyjnych. To sprawia, że są one bardziej bezpośrednio wrażliwe na wskaźnik CPI (inflację konsumencką) niż pozostałe cła sektorowe nakładane na mocy Sekcji 232 (poza motoryzacją). To, w jakim stopniu to orzeczenie przełoży się na realne spadki cen lub wyższe marże firm, dopiero się okaże.

Biorąc wszystko pod uwagę, decyzja ta stwarza ryzyko spadku rocznego wskaźnika CPI i czynnik „niedźwiedzi” – sprzyjający spadkowi realnych rentowności papierów krótkoterminowych. Widzimy ryzyko spadku rentowności obligacji skarbowych (Treasuries) o 10–20 pb w najbliższym czasie, ponieważ impuls deflacyjny dominuje nad obawami dotyczącymi podaży fiskalnej. Niemniej jednak niepewność polityczna wokół alternatywnych instrumentów celnych oraz ryzyko ponownego wykorzystania handlu jako broni (tzw. trade weaponization) może ożywić presję na dedolaryzację i wywrzeć presję wzrostową na rentowności, częściowo niwelując początkowy rajd (cen obligacji)”.

Wykres 2: Wpływ amerykańskich ceł na wzrost PKB

Wpływ amerykańskich ceł na wzrost PKB

Źródła: różne, Allianz Trade Research 

Oczekiwać można, że kurs EUR/USD nie ulegnie większym zmianom pomimo rosnącej niepewności. Opóźnienia lub zmiany w umowie handlowej między UE a USA prawdopodobnie nie spowodują znaczących wahań, ponieważ ta para walutowa nie znajduje się w centrum „burzy celnej”.

W przypadku amerykańskich rynków stóp procentowych narracja deflacyjna ulegnie wzmocnieniu. W połączeniu z pewnymi przepływami kapitału w kierunku bezpiecznych aktywów związanymi z sytuacją w Iranie, możemy zaobserwować spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA poniżej progu 4%. Jednak niewielki wzrost gospodarczy w USA, ryzyko fiskalne związane z cłami oraz ryzyko inflacyjne związane z potencjalnym szokiem cen ropy naftowej powinny zapobiec znacznemu spadkowi poniżej tego poziomu. Oczekujemy, że spread 10-letnich i 2-letnich obligacji amerykańskich utrzyma się na poziomie około 60 punktów bazowych, przy czym długi koniec krzywej rentowności będzie oscylował wokół 4%, a zmienny krótki koniec, reagujący na dane, będzie nadal wyceniać reakcję Fed, a nie ryzyko recesji. Dotychczasowe stanowisko Fed w sprawie ceł polegało na pominięciu jednorazowego wpływu na ceny i skupieniu się na podstawowych czynnikach hamujących popyt. Jeśli wpływ ten będzie teraz mniej wyraźny, a bezrobocie pozostanie na niskim poziomie, niektórzy członkowie FOMC mogą być mniej skłonni do obniżania stóp procentowych w nadchodzących miesiącach. Największe ryzyko dostrzegamy po stronie płynności. Jeśli Departament Skarbu będzie musiał zwiększyć emisję długu, aby pokryć zwroty i zrekompensować utracone dochody z ceł, może to jeszcze bardziej osłabić płynność, ponieważ zdolności absorpcyjne pośredników na amerykańskim rynku skarbowych papierów wartościowych są już ograniczone. Sprawia to, że rynek jest bardziej narażony na zmienność stóp krótkoterminowych, która może szybko przenieść się na aktywa ryzykowne.

Aktywa ryzykowne na rynkach publicznych zareagowały w sposób wyważony, co wydaje się rozsądne. Krótkoterminowy wzrost może szybko ustąpić miejsca spadkom spowodowanym niepewnością, dopóki niższe stopy procentowe lub widoczny wyższy wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych nie zapewnią wsparcia. W perspektywie średnioterminowej ponowne wprowadzenie podobnych poziomów ceł w znacznym stopniu przywróciłoby poprzednie warunki, powodując przede wszystkim wzrost zmienności. Indeks S&P 500 wzrósł o 0,7%; sektor technologiczny odnotował największe zyski, a wpływ odrzucenia ceł wydaje się minimalny. W Europie wzrost o około 0,9% po ogłoszeniu decyzji był podobny, ale w poniedziałek rano w Azji odnotowano już bardziej negatywne nastawienie, a indeksy Nikkei i CSI spadły o około 1,1%. Uczestnicy rynku przewidywali, że administracja Trumpa wprowadzi alternatywne środki w celu przywrócenia ceł, utrzymując w ten sposób status quo. W perspektywie krótkoterminowej potencjalny wzrost wynikający z dezinflacji, niższych stóp procentowych i wyższego wzrostu gospodarczego może zostać osłabiony przez niepewność związaną z ustanowieniem stabilnych ram taryfowych, które miałyby wpływ na nakłady inwestycyjne. Allianz Trade szacuje, że wzrost gospodarczy o +0,5% mógłby tymczasowo podnieść zyski przedsiębiorstw o około 1%, ale w porównaniu z konsensusem prognoz na 2026 r. wynoszącym +16% dla indeksu S&P 500 i wysokimi wskaźnikami ceny do zysku, co przełożyłoby się na niewielki wzrost cen akcji. Podobnie, przy wysokich wycenach, spadek rentowności obligacji musiałby być znaczący, aby spowodować bardziej wyraźny wzrost cen akcji. Z drugiej strony niepewność może wywrzeć znaczący wpływ na rynek, jak widać było w „Dniu Wyzwolenia”, a w zależności od dalszego kierunku polityki może powrócić bardziej wyraźna zmienność. Ponieważ wzrost i wyceny są w znacznie większym stopniu uzależnione od impulsów gospodarczych wywołanych przez sztuczną inteligencję, uważamy, że przekonanie inwestorów o technologii będzie miało większe znaczenie dla rynków akcji. Wśród aktywów ryzykownych obligacje korporacyjne o ratingu inwestycyjnym wydają się być lepiej przygotowane do radzenia sobie z tą niepewnością: zapewniają one zarówno ekspozycję na spready kredytowe, jak i wrażliwość na stopy procentowe. Chociaż spready pozostają ograniczone, ta klasa aktywów jest stosunkowo dobrze dostosowana do obecnych warunków. Z drugiej strony, akcje rynków wschodzących mogą wykazywać zwiększoną zmienność, biorąc pod uwagę ich wyraźną wrażliwość na cła i solidne wyniki od początku roku, co sugeruje, że uzasadnione jest bardziej selektywne podejście, np. skłaniające się ku technologiom o mniejszej wrażliwości cenowej.

 

W przypadku private equity przegląd konstytucyjności taryf przez Sąd Najwyższy wprowadza istotną niepewność w zakresie zarządzania portfelem i harmonogram wychodzenia z inwestycji (exit timing) w krytycznym momencie dla ożywienia wypłat dla inwestorów (distributions). Nasza prognoza bazowa przewiduje wzrost wypłat o 5% w 2026 r. i 1% w 2027 r., przy założeniu złagodzenia napięć handlowych i stabilnych warunków politycznych. Jednak obecna sytuacja, przed którą stają zarządzający funduszami PE (sponsors), jest szczególnie złożona w przypadku portfeli nasyconych spółkami z sektora oprogramowania (software), gdzie nowo zaproponowane cła nałożyłyby się na istniejące wyzwania związane z transformacją modeli biznesowych napędzaną przez sztuczną inteligencję.

Dla aktywów nabytych przy wysokich mnożnikach przychodów, takich jak roczniki inwestycyjne (vintages) 2020–21, przecięcie się zmienności polityki handlowej z przełomem technologicznym tworzy trudne decyzje strategiczne – prognozy marż, pozycjonowanie konkurencyjne i założenia dotyczące struktury kosztów podlegają teraz jednoczesnemu ryzyku istotnej rewizji. W tym duchu, jak wskazano w niedawnym badaniu Allianz Trade, niepewność polityki handlowej stała się jednym z kluczowych czynników wpływających na warunki na rynkach wyjścia z inwestycji oraz gotowość kupujących do angażowania kapitału.

W przypadku realizacji negatywnych scenariuszy, w których nastąpi eskalacja trwałego konfliktu handlowego, kończąca się ewentualnie dynamiką dominacji fiskalnej, wzrost wypłat mógłby skurczyć się do -3% w 2026 r., po czym odnotowałby wzrost o 1% w 2027 r. Zamieniłoby to przewidywane ożywienie w spadek i utrzymało koszty finansowania na strukturalnie podwyższonym poziomie dokładnie wtedy, gdy zarządzający potrzebują lepszych warunków do monetyzacji portfeli, generowania zwrotów gotówkowych dla wspólników pasywnych (Limited Partners) oraz pozycjonowania się pod zbiórkę kolejnych funduszy w oparciu o wykazaną dyscyplinę wypłat

Wykres 3: Rozkład zmian dystrybucji amerykańskich funduszy private equity w ujęciu rok do roku (ocena Z)

Rozkład zmian dystrybucji amerykańskich funduszy private equity w ujęciu rok do roku

Źródła: Pitchbook, LSEG Datastream, Allianz Trade Research

W przypadku długu prywatnego (private credit), przegląd ceł wprowadza istotną niepewność właśnie w momencie, gdy marże (spready) na poziomie 450–550 pkt bazowych mogą niewystarczająco wyceniać pojawiające się ryzyka w poszczególnych segmentach portfela. Wprowadzenie ceł bezpośrednio uderzyłoby w marże spółek o znaczącej ekspozycji produkcyjnej, posiadających transgraniczne łańcuchy dostaw lub zależnych od zagranicznych źródeł zaopatrzenia. Dotyczy to znacznej części portfeli długu prywatnego, w których około 40% kredytobiorców już teraz wykazuje ujemne wolne przepływy pieniężne (negative free cash flow), mając ograniczony bufor na zaabsorbowanie dodatkowych szstrząsów w strukturze kosztów.

Dodatkowym powodem do niepokoju jest możliwość wystąpienia dynamiki dominacji fiskalnej (fiscal dominance), co oznaczałoby trwale podwyższone koszty finansowania niezależnie od bieżących działań politycznych i uniemożliwiłoby ulgę w refinansowaniu, którą zdają się zakładać obecne poziomy spreadów. Ryzyko to jest najbardziej widoczne tam, gdzie ekspozycja na cła krzyżuje się z niepewnością modelu biznesowego, szczególnie w portfelach spółek oprogramowania (software), które stanowią największą koncentrację sektorową w portfelach BDC (Business Development Companies), na poziomie około 17%. Firmy mierzące się z przełomem wywołanym przez AI stają przed potrójną niepewnością: co do trwałości przychodów, utrzymania marż i warunków refinansowania.

Kruchość obecnych wycen stała się widoczna podczas tzw. «Dnia Wyzwolenia» (Liberation Day) w kwietniu 2025 r., kiedy to wskaźnik zagrożonych kredytów lewarowanych (leveraged loan distressed ratio) gwałtownie wzrósł do 3,90% z poziomu 3,51%, po czym ustabilizował się latem. Pokazuje to, jak szybko stres kredytowy reaguje na zmienność polityki handlowej. Scenariusz bazowy Allianz Trade nadal zakłada, że spready będą oscylować w granicach 450–550 pkt bazowych, w miarę jak rynki będą trawić umiarkowane wdrażanie ceł i stabilne warunki kredytowe. Jednak trwały konflikt handlowy lub szok wywołany dominacją fiskalną mogą dość szybko zepchnąć spready z powrotem powyżej 600 pkt bazowych, co istotnie ograniczyłoby dostępność kredytu i stworzyło ponowną presję na przestrzeganie kowantów oraz wycenę aktywów netto (NAV).

Wykres 4: Indeks Morningstar LSTA LL – wskaźniki zagrożonych kredytów

Indeks Morningstar LSTA LL – wskaźniki zagrożonych kredytów

Źródła: Pitchbook, Allianz Research

Wykres 5: Niepewność polityki handlowej a notowane fundusze private equity i BDC

Niepewność polityki handlowej a notowane fundusze private equity i BDC

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Digital Ocean Ventures inwestuje 1,5 mln PLN w Uniperks

  • Uniperks – pierwsza w Polsce platforma umożliwiająca markom dotarcie z dedykowanymi ofertami do zweryfikowanych studentów – pozyskała 1,5 mln PLN w rundzie seed od funduszu Digital Ocean Ventures.
  • W ciągu roku Uniperks zbudował największą w Polsce zweryfikowaną społeczność studencką, liczącą ponad 300 tys. użytkowników. Platforma współpracuje z ponad 100 markami, oferując im bezpośredni dostęp do aktywnej grupy konsumentów poprzez dedykowane oferty. Wśród partnerów znajdują się m.in. Google, Samsung, Sephora, H&M, Orange czy Zalando.
  • Miesięczne przychody Uniperks przekroczyły obecnie poziom 400 tys. PLN przy ponad 200 tys. aktywowanych studenckich ofertach i wzroście bazy użytkowników przekraczającym 65% miesiąc do miesiąc
  • Pozyskane środki zostaną przeznaczone na skalowanie sprzedaży, rozwój zespołu, wdrożenie nowych modułów aplikacji, a także przygotowanie spółki do ekspansji zagranicznej przy wsparciu venture buildera The Heart.

Platforma Uniperks pozyskała 1,5 mln PLN w rundzie seed od funduszu Digital Ocean Ventures. To pierwsza runda inwestycyjna spółki, która w ciągu zaledwie roku zbudowała rozpoznawalną markę i społeczność ponad 300 tys. studentów w całej Polsce. Platforma łączy młodych dorosłych dokonujących swoich pierwszych niezależnych wyborów konsumenckich z markami chcącymi dotrzeć do młodej, aktywnej i zweryfikowanej grupy konsumentów, która buduje swoje nawyki i w perspektywie kilku lat przeżyje największy skok siły nabywczej w życiu. Platforma dostarcza partnerom także narzędzia analityczne pozwalające segmentować użytkowników i optymalizować kampanie w oparciu o rzeczywiste dane behawioralne.

Founderami Uniperks są Andrzej Gryko, Konrad Celer i Karol Kocur. W 2023 r. zauważyli oni lukę rynkową – brak wiarygodnego, technologicznego rozwiązania umożliwiającego markom dotarcie oraz oferowanie realnych korzyści wyłącznie dla zweryfikowanych studentów. W odpowiedzi powstała platforma, która łączy obie strony rynku: studenci otrzymują ułatwiony dostęp do produktów i usług, a marki zyskują bezpieczny, kontrolowany i autentyczny kanał dystrybucji dedykowanych ofert, który zabezpiecza marżę i buduje długoterminową lojalność wśród konsumentów o najwyższym potencjale wartości życiowej (LTV).

W ostatnich miesiącach rozwój spółki był bardzo dynamiczny, jednak aby jeszcze bardziej przyspieszyć, potrzebowaliśmy doświadczonego partnera, który wesprze nas w budowie kultury organizacyjnej, rozwoju technologii i dalszym skalowaniu biznesu. Przy wsparciu The Heart byliśmy w stanie szybko dotrzeć z naszą wizją do doświadczonych inwestorów i pozyskać finansowanie od Digital Ocean Ventures – mówi Andrzej Gryko, CEO Uniperks.

Skala i trakcja

Miesięczne przychody Uniperks przekroczyły 400 tys. PLN przy 200 tys. aktywowanych miesięcznie ofert. Jednocześnie spółka systematycznie powiększa sieć współpracujących marek – zarówno polskich, jak i globalnych. Platforma umożliwia im udostępnianie ekskluzywnych programów benefitowych wyłącznie zweryfikowanym studentom, generując ponad 20 mln PLN miesięcznej wartości sprzedaży (GMV – Gross Merchandise Value). Ponadto, spółka osiągnęła rentowność zaledwie kilka miesięcy od debiutu platformy.

Dodatkowo partnerzy mają dostęp do zagregowanych danych analitycznych dotyczących zachowań, preferencji zakupowych i aktywności studentów, co pozwala precyzyjnie dopasowywać oferty i komunikację marketingową. Aby utrzymać tempo wzrostu, spółka koncentruje się na usprawnianiu procesów operacyjnych, rozwoju technologii oraz systematycznej rozbudowie struktur organizacyjnych.

W realizacji tych celów spółkę wesprze zarówno kapitał pozyskany od Digital Ocean Ventures, specjalizującego się w finansowaniu spółek na etapie pre-seed i seed (inwestycje w przedziale 1–5 mln PLN), jak i jego wsparcie merytoryczne. W portfolio funduszu znajdują się m.in. Demoboost, Gaius-Lex i 1.Security.

– Uniperks przekonał nas trzema rzeczami: technologią weryfikacji studentów, której nikt w regionie nie zbudował, zespołem, który zanim przyszedł po kapitał, sam zdobył pierwszych klientów i partnerów, oraz rynkiem, na którym model sprawdzony w UK i USA czeka na lokalnego gracza w Europie Środkowej. To rzadkie połączenie. – komentuje Marcin Musiał, Partner w Digital Ocean Ventures.

Pozyskane środki zostaną przeznaczone na skalowanie działalności Uniperks – rozbudowę zespołu, rozwój technologii i sieci partnerstw. Spółka pozostaje otwarta na współpracę z partnerami finansowymi, którzy chcieliby wesprzeć jej dalszą ekspansję. W procesie pozyskania finansowania oraz bieżącego skalowania biznesu Uniperks wspiera venture builder The Heart, który angażuje się strategicznie i operacyjnie u boku założycieli – od weryfikacji pomysłów i budowy strategii, przez rekrutację zespołu, po aktywne pozyskiwanie klientów i finansowania od funduszy.

Założyciele od początku przekonali nas swoim zaangażowaniem i determinacją do budowy i rozwijania Uniperks. Nasze wsparcie to naturalna odpowiedź na ich skuteczność i potencjał samego produktu. Chcemy dalej towarzyszyć im w rozwoju i pomagać w budowaniu coraz silniejszej pozycji rynkowej – komentuje Marcel Animucki, Venture Architect w The Heart.

Perspektywa rynku

Rynek benefitów edukacyjnych w Polsce pozostaje w dużej mierze niezagospodarowany w modelu technologicznym, podczas gdy młodzi konsumenci oczekują autentyczności, spersonalizowanej komunikacji i wygodnych rozwiązań cyfrowych. Uniperks odpowiada na te potrzeby, łącząc skalowalny model platformowy z precyzyjną weryfikacją użytkowników.

Technologia Uniperks umożliwia zaawansowaną weryfikację statusu studenta, co stanowi istotną przewagę konkurencyjną. Platforma oferuje obecnie dostęp do ponad 100 różnych programów benefitowych współpracując z globalnymi markami takimi jak: Google, Samsung, Sephora, H&M, Medicover czy Zalando.