Nie da się szybko ocenić jak wielka będzie skala zmian i konsekwencji gospodarczych konfliktu zbrojnego między Iranem a Izraelem – jedno jest jednak pewne jak to, że dwa plus dwa to cztery – konsekwencje dla całej Europy będą, a Polska na pewno będzie jednym z beneficjentów tych konsekwencji. Polska sprowadza LNG z Kataru, bliski wschód jest także źródłem dostaw ropy dla polskich producentów. Przed nami więc kolejny czas dużej niestabilności w sektorze TSL i w globalnej logistyce. Jeżeli ceny ropy i gazu wzrosną to demokratycznie negatywne konsekwencje gospodarcze dotykać będą wszystkich firm, bo ceny paliw są odczuwalne zarówno dla gigantów jak i dla firm sektora MŚP. Jestem daleka od oceny, że przed nami globalna recesja, wielki kryzys czy zapaść gospodarcza, bo po pandemii i wojnie w Ukrainie odporność polskich firm mocno wzrosła, a nasza gotowość do radzenia sobie w trudnych sytuacjach jest duża. Musimy jednak pamiętać, że rok 2026 miał być czasem uspokojenia gospodarczego, a tymczasem cały czas sytuacja geopolityczna jest rozhuśtana, a kolejne konflikty tylko oddalają nas od upragnionego spokoju.
Na pewno kluczowe będą najbliższe dni, które po czasie niepewności pokażą nam czy konflikt wojenny będzie przekładać się na podwyżkę cen ropy i LNG, a także na utrzymanie lub zrywanie łańcucha dostaw.
ASPEKT TURYSTYCZNY
Bliski wschód, a szczególnie Dubaj, Abu Zabi, Katar to kraje, które radykalnie zyskują na znaczeniu turystycznym. To popularne destynacje wśród Europejczyków, w tym Polaków. Zdarzenia na bliskim wschodzie pokazują nam, że należy słuchać ostrzeżeń MSZ odnośnie podróżowania w kierunki zagrożone, a także w ich okolice. To kwestia naszej odpowiedzialności. Spodziewam się, że ruch turystyczny z Polski do Dubaju radykalnie spadnie, co nie będzie bez znaczenia dla naszych biur podróży. Należy jednak podkreślać, że dla wielu turystów planujących zwykle bardzo drogie wakacje na bliskim wschodzie Europa wyda się bezpieczną i atrakcyjniejszą destynacją.






