Europejski Trybunał Obrachunkowy: kontrole nad unijnym funduszem odbudowy zbyt płytkie, a działania opóźnione

Z nowego sprawozdania Europejskiego Trybunału Obrachunkowego wynika, że w Instrumencie na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, czyli unijnym funduszu odbudowy po pandemii COVID‑19 o budżecie wynoszącym 650 mld euro, nadal występują liczne uchybienia w zakresie wykrywania, zgłaszania i korygowania nadużyć finansowych. Ponadto państwa członkowskie mają wprawdzie obowiązek odzyskania od ostatecznych odbiorców środków wydatkowanych w wyniku nadużycia, ale nie muszą zwracać ich do budżetu UE. W konsekwencji finanse UE nie są optymalnie chronione.

Unijny Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (RRF) o budżecie wynoszącym 650 mld euro ustanowiono w lutym 2021 r. jako jednorazowy program, który miał tymczasowo wesprzeć kraje UE w odbudowie po pandemii i tworzeniu odpornych gospodarek. Komisja i państwa członkowskie wspólnie odpowiadają za zwalczanie nadużyć finansowych naruszających interesy finansowe UE. Władze krajowe mają obowiązek zagwarantować organowi wykonawczemu UE, że ich systemy zapobiegania nadużyciom finansowym oraz wykrywania i korygowania nadużyć są skuteczne.

– UE i państwa członkowskie powinny były ustanowić bardziej skuteczne systemy zwalczania nadużyć finansowych – należało zadbać o ten aspekt ze względu na wielkość funduszu odbudowy, zastosowanie nowego mechanizmu finansowania i szkody wizerunkowe związane z nadużyciami finansowymi – stwierdziła Katarína Kaszasová, członkini Trybunału odpowiedzialna za tę kontrolę. – Unia jest nadal narażona na nadużycia finansowe przy wdrażaniu RRF, czego powodem są luki w przepisach dotyczących odzyskiwania środków finansowych, niekompletne dane na temat nadużyć i problemy dotyczące ich zgłaszania.

Kontrolerzy ustalili, że ogólne unijne wymogi dotyczące systemów zwalczania nadużyć finansowych w państwach członkowskich (zawarte w rozporządzeniu w sprawie RRF) nie były wystarczające. Komisja poczyniła kroki, by doprecyzować te wymogi w dwustronnych umowach w sprawie finansowania, nie uściśliła jednak w wystarczającym stopniu, jaki charakter mają mieć kontrole w zakresie zwalczania nadużyć finansowych na szczeblu krajowym. Wprawdzie przeprowadzane przez nią audyty systemów krajowych mogą przyczynić się do wprowadzenia usprawnień, jednak w przypadku RRF nie były one wystarczająco pogłębione. Przykładowo Komisja nie uwzględniła w pełnym zakresie obowiązków wszystkich krajowych instytucji odpowiedzialnych za wydatkowanie środków z RRF. Ponadto w dziesięciu państwach Komisja zakończyła audyty dopiero po pierwszej turze płatności, co oznacza, że w momencie płatności nie dysponowała wystarczającymi dowodami, które potwierdzałyby skuteczność krajowych systemów kontroli w zakresie zwalczania nadużyć finansowych.

Państwa UE podjęły pewne kroki, by zapobiec nadużyciom finansowym przy wydatkowaniu środków RRF, ale ich działania były często opóźnione. Dodatkowo wystąpiły uchybienia, jeśli chodzi o wykrywanie nadużyć finansowych. Na przykład wiele państw w małym stopniu wykorzystało możliwości, jakie stwarzają eksploracja i analiza danych, chociaż są to kluczowe elementy – obok przeprowadzania kontroli i sygnalizowania nieprawidłowości – pozwalające wykryć nadużycia.

Niekompletność danych dotyczących nadużyć finansowych w RRF sprawia, że Komisja ma trudności z odpowiednim ukierunkowaniem własnych inicjatyw w zakresie zwalczania nadużyć, np. działań naprawczych, oraz z monitorowaniem działań podejmowanych przez państwa UE. Nie wprowadzono jednolitych zasad zgłaszania Komisji przypadków podejrzeń nadużyć, które mogą mieć wpływ na finanse UE. W związku z tym państwa członkowskie stosują różne kryteria do ustalenia, czy dany przypadek stanowi tego rodzaju nadużycie, a co za tym idzie, nie wszystkie państwa zgłaszają podejrzenie popełnienia nadużycia w ten sam sposób. W rezultacie nie da się dokładnie oszacować skali nadużyć finansowych w RRF.

Inaczej niż w innych programach unijnych w przypadku RRF państwa członkowskie nie są zobowiązane do zwrócenia do budżetu UE środków finansowych odzyskanych od sprawców nadużyć. Jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której Komisja uznaje, że odzyskano niewystarczającą kwotę, i sama podejmuje kroki, by odzyskać odpowiednią kwotę finansowania. Niemniej Komisja może nie mieć już takiej możliwości po zamknięciu RRF, co nastąpi jeszcze w tym roku. Wraz z zamknięciem RRF przestanie bowiem funkcjonować obecny mechanizm zgłaszania przez państwa UE przypadków nadużyć finansowych i odzyskiwania środków w ramach RRF. Jest to niepokojące, gdyż największe inwestycje zaplanowano w państwach członkowskich na ostatnie miesiące realizacji RRF. To z kolei oznacza, że większość korekt związanych z nadużyciami finansowymi będzie można przeprowadzić dopiero po zamknięciu RRF.

Informacje ogólne

Nadużycie finansowe naruszające interesy finansowe UE definiuje się jako jakiekolwiek umyślne działanie, które ma na celu sprzeniewierzenie lub bezprawne zatrzymanie środków z budżetu UE lub z budżetów zarządzanych w jej imieniu. Istnieje wiele kanałów, z których mogą skorzystać władze krajowe i obywatele UE, by zgłosić nadużycia finansowe związane z RRF.
Są to m.in: Komisja, Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) i Prokuratura Europejska (EPPO). W sprawozdaniu rocznym za 2024 r., które ukazało się w marcu 2025 r., Prokuratura Europejska poinformowała, że od momentu rozpoczęcia wdrażania RRF wszczęła postępowanie w 307 sprawach dotyczących nadużyć finansowych w RRF. W lipcu 2025 r. Komisja opublikowała białą księgę, w której ogłosiła, że rozpoczyna przegląd unijnej struktury zwalczania nadużyć finansowych.

Kontrolerzy Europejskiego Trybunału Obrachunkowego zbadali skuteczność systemów zwalczania nadużyć finansowych w ramach RRF stosowanych w Komisji i w czterech państwach członkowskich (Dania, Hiszpania, Włochy i Rumunia). Trybunał skierował do Komisji szereg zaleceń. Odnoszą się one nie tylko do RRF, ale też do wszelkich proponowanych w przyszłości programów podobnych do RRF, w których płatności nie będą powiązane z kosztami faktycznie poniesionymi. Kontrolerzy wzywają Komisję do dalszego wzmocnienia przeprowadzanych przez nią audytów krajowych systemów zwalczania nadużyć finansowych w RRF, poprawy mechanizmów zgłaszania przypadków podejrzeń nadużyć finansowych przy wdrażaniu RRF, zwiększenia wpływu działań naprawczych oraz określenia minimalnych wymogów w zakresie zwalczania nadużyć finansowych przez państwa UE na potrzeby przyszłych programów opartych na modelu podobnym do RRF.

Cyfrowa kontrola w rodzinie: sprawdzanie telefonu i lokalizacji może być naruszeniem prawa

Smartfony, aplikacje mobilne, lokalizacja GPS, chmury rodzinne i wspólne konta stały się nieodłączną częścią życia prywatnego. Choć z założenia mają ułatwiać codzienne funkcjonowanie, coraz częściej stają się źródłem konfliktów, napięć i poczucia naruszenia granic. W praktyce wiele osób nie wie, gdzie kończy się „wspólne”, a zaczyna obszar chroniony prawem.

Jak podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska, prawniczka i specjalistka ds. ochrony danych osobowych, jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że bliska relacja automatycznie znosi prawo do prywatności. – Małżeństwo czy związek nie powodują, że przestajemy być odrębnymi osobami z własną sferą prywatną. Telefon, komputer, konto mailowe czy historia lokalizacji nadal podlegają ochronie prawnej, nawet jeśli mieszkamy razem i prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe – wyjaśnia ekspertka.

Telefon partnera i cyfrowa kontrola

W praktyce problemy najczęściej zaczynają się od „niewinnych” gestów: zajrzenia do telefonu partnera, sprawdzenia wiadomości czy historii połączeń. Często tłumaczone są troską, ciekawością albo brakiem zaufania. – Prawo nie zna pojęcia „sprawdzę tylko na chwilę”. Jeżeli nie mamy zgody drugiej osoby na dostęp do jej urządzenia czy konta, wchodzimy w obszar naruszenia prywatności. Dotyczy to również małżonków – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.

Szczególnie problematyczne stają się takie działania w sytuacjach kryzysowych, gdy relacja się rozpada, a technologia zaczyna być wykorzystywana do zbierania informacji „na zapas” lub zdobywania przewagi w sporze.

Chmury rodzinne i wspólne konta – wygoda z konsekwencjami

Coraz więcej rodzin korzysta z chmur rodzinnych i wspólnych kont, które umożliwiają podgląd zakupów, lokalizacji czy aktywności w aplikacjach. Choć początkowo bywa to wygodne, z czasem może prowadzić do nadużyć. – Zgoda na wspólne konto nie oznacza zgody na stały nadzór. Jeżeli jedna ze stron zaczyna analizować, komentować lub wykorzystywać informacje o aktywności drugiej osoby, pojawia się problem prawny i relacyjny – zaznacza ekspertka.

Warto pamiętać, że zgoda na dostęp do danych może zostać cofnięta, a fakt, że „zawsze tak było”, nie stanowi żadnego usprawiedliwienia z punktu widzenia prawa.

Lokalizacja w telefonie – troska czy przymus?

Udostępnianie lokalizacji bywa przedstawiane jako element bezpieczeństwa, jednak granica między troską a kontrolą bywa bardzo cienka. – Jeżeli lokalizacja przestaje być dobrowolna, a staje się obowiązkiem lub warunkiem relacji, mamy do czynienia z naruszeniem granic. Rozliczanie partnera z każdego postoju czy trasy nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem – tłumaczy Karolina Praszek-Gołębiewska. Takie zachowania coraz częściej są postrzegane jako element przemocy psychicznej lub cyfrowej.

Prywatność dzieci a odpowiedzialność rodziców

Równie trudnym tematem jest kontrola telefonów dzieci. Rodzice z jednej strony mają obowiązek chronić dziecko przed zagrożeniami w sieci, z drugiej muszą respektować jego prawo do prywatności. – Im starsze dziecko, tym większe znaczenie ma jego autonomia. Stałe czytanie prywatnych wiadomości nastolatka bez konkretnego powodu może być nie tylko nieskuteczne wychowawczo, ale również naruszać jego dobra osobiste – wyjaśnia ekspertka. Prawo nie daje tu prostych odpowiedzi, ale wymaga rozsądku, proporcjonalności i rozmowy.

Nagrywanie rozmów – gdzie kończy się ochrona, a zaczyna naruszenie?

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zjawisk ostatnich lat jest nagrywanie rozmów w relacjach prywatnych. Coraz więcej osób traktuje to jako formę zabezpieczenia, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych lub przy podejrzeniu przemocy psychicznej. – W polskim prawie zasadnicze znaczenie ma to, czy osoba nagrywająca jest uczestnikiem rozmowy. Co do zasady nagrywanie własnej rozmowy nie jest przestępstwem, ale to nie oznacza, że zawsze jest bezpieczne prawnie – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.

Ekspertka zwraca uwagę, że ogromne znaczenie ma cel nagrania oraz sposób jego późniejszego wykorzystania. Jednorazowe nagranie w celu ochrony przed przemocą może być oceniane inaczej niż systematyczne, potajemne rejestrowanie rozmów partnera jako element kontroli lub budowania przewagi. – Wiele osób zapomina, że nawet legalnie wykonane nagranie nie daje prawa do jego dowolnego rozpowszechniania. Udostępnianie nagrań osobom trzecim, publikowanie ich w internecie czy wykorzystywanie do nacisku może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej lub karnej – dodaje ekspertka.

Technologia jako narzędzie przemocy

Specjaliści coraz częściej mówią o przemocy cyfrowej, w której telefon, aplikacje, lokalizacja czy nagrania stają się narzędziem kontroli i zastraszania. – To, że technologia na coś pozwala, nie oznacza, że jest to legalne albo zdrowe dla relacji. Prywatność nie przestaje obowiązywać w momencie kryzysu czy konfliktu – podsumowuje Karolina Praszek-Gołębiewska.

W sytuacjach naruszenia prywatności warto dokumentować zdarzenia i skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. W określonych przypadkach możliwe jest także zgłoszenie sprawy do organów ścigania lub Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. – Granice w relacjach są potrzebne także wtedy,  gdy emocje są silne. Prawo stoi po stronie prywatności – również w rodzinie – podkreśla ekspertka.

Koniec wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą?

Planowany zakaz wykupywania mieszkań komunalnych z bonifikatą jest generalnie słuszny. Samorządowcy będą jednak musieli to wyjaśnić lokatorom.

Na początku bieżącego stulecia gminy posiadały w zasobie ponad 1,4 miliona mieszkań komunalnych, a więc około dwukrotnie więcej niż obecnie. Spadek wielkości zasobu mieszkaniowego gmin o prawie połowę miał dwie główne przyczyny – masową wyprzedaż lokali oraz bardzo małą skalę nowych inwestycji. Wszystko wskazuje na to, że obecny rząd postawi tamę wykupowi mieszkań komunalnych na preferencyjnych warunkach, czyli z bonifikatami wynoszącymi nawet 99%. Rodzi się jednak pytanie, jak na tę zmianę zareagują lokatorzy. Zwłaszcza tacy, którzy mieli w planach wykup mieszkania komunalnego albo wyremontowali je na własny koszt. Sytuacja ze Szczecina pokazuje, iż protesty są możliwe.

Artykuł w dużym skrócie:

  • Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w bieżącej kadencji Parlamentu zostaną przyjęte przepisy ograniczające lub zupełnie wykluczające wykup mieszkań komunalnych z bonifikatą. Ma to być element szerszych zmian w zasobie komunalnym, które dodatkowo wprowadzą niemal pełną weryfikację dochodową najemców.
  • Można jednak spodziewać się negatywnych reakcji części lokatorów, co pokazała już sytuacja ze Szczecina. Tamtejsi włodarze rozważali zakaz wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą. To zirytowało lokatorów, którzy wcześniej wyremontowali mieszkania na swój koszt.
  • Jeżeli ogólnokrajowe przepisy ograniczające tani wykup mieszkań komunalnych wejdą w życie, to będą one przewidywały okres przejściowy. W takim przypadku, miasta mogą się spodziewać napływu wniosków o wykup (na starych warunkach). Gminy posiadają jednak swobodę w zakresie zarządzania swoim zasobem mieszkaniowym.

Poniżej prezentujemy więcej informacji o temacie, który w przyszłości może wzbudzać spore kontrowersje.

Jeden projekt „antywykupowy” jest już w Sejmie …

Oczywiście, wciąż nie można mieć stuprocentowej pewności co do tego, czy zakaz wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą zostanie uchwalony w czasie bieżącej kadencji Parlamentu. Wydaje się to jednak prawdopodobne, a uzasadnienie stanowią dwa argumenty. „Po pierwsze, Sejm już pracuje nad projektem ustawy przewidującej zakaz zbywania mieszkań przez gminy po cenie niższej od rynkowej, również na rzecz wieloletnich lokatorów” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Po drugie, wspomniany projekt generalnie cieszy się poparciem rządu, choć możliwe są pewne korekty łagodzące całkowity zakaz wyprzedaży. Konkretniej rzecz ujmując, chodzi o poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (druk sejmowy numer 1318). „Ten projekt sygnowany przez Lewicę, po II czytaniu na posiedzeniu Sejmu w dniu 17 grudnia 2025 roku, następnie skierowano do Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Z pewnością warto śledzić dalszy bieg procesu legislacyjnego” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Sprawa ze Szczecina zapowiedzią kolejnych sporów?

Argumenty przemawiające za zakazem wykupu mieszkań komunalnych z bonifikatą lub przynajmniej znaczącym ograniczeniem wykupu wskazują, że zasób komunalny wciąż się kurczy, a gminy co roku sprzedają ok. 12 000 – 15 000 mieszkań mimo deficytu lokali z niskim czynszem. To generalnie dobry argument, ale trzeba pamiętać o dwóch kwestiach. Mianowicie, poprawa dostępności lokali gminnych z niskim czynszem wymaga też innych zmian – m.in. wprowadzenia pełnej weryfikacji dochodowej najemców i zwiększenia rotacji lokatorów, co będzie trudne politycznie. „Poza tym lokatorzy mieszkań komunalnych mogą mieć pretensje dotyczące tego, że państwo zmienia zasady najmu. Potwierdzenie stanowi niedawna sytuacja ze Szczecina” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Około pół roku temu lokalne media ze Szczecina informowały o protestach lokatorów w odpowiedzi na plany miejscowych władz wykluczające możliwość dalszego wykupu mieszkań z bonifikatą. Protestowały zwłaszcza te osoby, które wcześniej zdecydowały się na kosztowny remont mieszkania w programie „Mieszkanie do remontu”. Jak mówił jeden z protestujących: „Nigdy nie wziąłbym mieszkania, gdybym wiedział, że nie mogę go wykupić. Wyremontowałem miastu mieszkanie i co dalej? Mogę w nim mieszkać, ale nie mogę go zapisać w spadku czy sprzedać, by kupić inną nieruchomość (…)”.

Ostatecznie sporna sytuacja zakończyła się kompromisem. Otóż, obecne zasady przyznawania bonifikat w Szczecinie będą dotyczyły wniosków o wykup mieszkań złożonych do połowy bieżącego roku. Później mają obowiązywać zasady mniej korzystne dla najemców, bo miasto chce przyznawać coraz mniejsze bonifikaty. „Spór ze Szczecina udało się rozwiązać w sposób przynajmniej częściowo satysfakcjonujący najemców. Ten przykład pokazuje jednak, że w razie wprowadzenia ogólnopolskiego zakazu wykupu mieszkań gminnych z bonifikatą, samorządowcy będą musieli się zmierzyć z negatywnymi reakcjami części lokatorów” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Czy pojawi się fala wniosków o wykup mieszkań?

Procedowany przez Sejm projekt Lewicy zakłada, że zakaz taniego wykupu wybudowanych dotąd lokali komunalnych zacznie obowiązywać już 1 stycznia 2027 r. Rodzi się zatem pytanie, czy w okresie przejściowym, być może bardzo krótkim, gminy nie zostaną dosłownie zasypane wnioskami o wykup na starych zasadach. Każda osoba składająca taki wniosek musi jednak pamiętać, że decyzja o możliwości wykupu „M” należy do gminy, która sama decyduje, jakie lokale zostają przeznaczone do sprzedaży (zobacz: Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 kwietnia 2023 r. – I OSK 1084/21). „Gminy posiadają bowiem swobodę w zarządzaniu należącymi do nich mieszkaniami, choć ta swoboda niebawem może zostać ograniczona w zakresie stosowania bonifikat” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka rynku nieruchomości.

Centra handlowe ewoluują: więcej usług, mniej klasycznych zakupów

0
  • Polska Rada Centrów Handlowych (PRCH) opublikowała dane dotyczące kondycji centrów handlowych w grudniu, a także w całym 2025 roku, na bazie dwóch największych i najbardziej wiarygodnych wskaźników w Polsce: PRCH Turnover Density Index oraz PRCH Footfall Density Index.
  • Obroty w centrach handlowych w grudniu wzrosły o ponad 3%,
    a odwiedzalność była wyższa o 4% w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku.
  • W ujęciu rocznym obroty wzrosły o ponad 2% przy porównywalnym poziomie odwiedzalności (rok do roku).
  • Liderami wzrostów pozostają kategorie związane z usługami i spędzaniem wolnego czasu.

Grudzień jest dla centrów handlowych najmocniejszym miesiącem w roku. Również tegoroczne wyniki potwierdziły jego bezkonkurencyjną pozycję.

W porównaniu z analogicznym miesiącem roku poprzedniego, obroty ogółem zwiększyły się o 3,1%, a odwiedzalność (footfall) wzrosła aż o 4%. Jednym z istotnych czynników wpływających na wyniki okazały się trzy niedziele handlowe, które skutecznie zrównoważyły brak możliwości handlu w Wigilię. Konsumenci mogli elastycznie zaplanować wizyty, chętnie korzystając z możliwości robienia zakupów tego dnia tygodnia. To ważny argument w dyskusji na temat handlu w niedziele, który jednoznacznie wskazuje na potrzebę liberalizacji obecnie obowiązujących przepisów. Złagodzenie zakazu byłoby właściwą odpowiedzią na ujawnioną w grudniu realnie istniejącą potrzebę społeczną potwierdzoną przez wyniki odwiedzalności centrów handlowych oraz pozwoliłoby uwolnić niewykorzystany potencjał polskiego handlu detalicznego.

W ujęciu całorocznym wyniki 2025 roku potwierdzają stabilną kondycję rynku. Obroty ogółem wzrosły o 2,1%, przy niemal niezmienionym poziomie odwiedzalności.

W skali całego 2025 roku najwyższe wzrosty obrotów odnotowały następujące kategorie:

  • Usługi: +10,6%
  • Restauracje i kawiarnie: +6,6%
  • Zdrowie i uroda: +5,9%
  • Rozrywka: +5,3%

Struktura wzrostów potwierdza widoczny już od jakiegoś czasu trend ewolucji centrów handlowych w stronę wielofunkcyjnych destynacji, w których oferta usługowa, gastronomiczna i rozrywkowa zwiększa wartość sprzedaży.

Zmiany obrotów i odwiedzalności z podziałem na wielkość obiektów dla 2025 roku

Zmiany obrotów i odwiedzalności z podziałem na wielkość obiektów dla 2025 roku

Największe wzrosty obrotów dotyczyły regionów: południowego, centralnego i wschodniego. Jeśli chodzi o aglomeracje to największe wzrosty obrotów zanotowano w Krakowie, Warszawie i Białymstoku.

Komentarz Przemka Dwojaka, Senior Client Business Partnera, GfK – An NIQ company:

Dobre wyniki grudniowe nie dziwią, a całoroczne cieszą, zwłaszcza gdy analizuje się je w szerszym kontekście rynkowym. Powierzchni handlowej w centrach i parkach handlowych przybywa, co z jednej strony oznacza rozwój handlu stacjonarnego przy ustabilizowaniu udziału e-commerce w handlu ogółem.

Z drugiej strony oznacza to rozpraszanie uwagi klienta w omnichanelowej ścieżce zakupowej. Zachowania konsumentów ewoluują, a misje zakupowe dzielone są nie tylko pomiędzy kanałami on-line i off-line, ale także pomiędzy różnymi formatami handlu stacjonarnego. W przyszłości będziemy zapewne obserwować dalsze wzrosty w kategoriach takich jak usługi, rozrywka, gastronomia oraz zmienność miesięcznych wyników w innych kategoriach handlowych, takich jak np. moda czy wyposażenie wnętrz.

Komentarz Bogdy Korolczuk, dyrektor zarządzającej PRCH:

Grudniowe wyniki pokazują, że Polacy są przywiązani do zakupów stacjonarnych, zwłaszcza w tradycyjnym okresie przedświątecznym. Trzy niedziele handlowe doskonale zrekompensowały brak handlu w Wigilię, dając konsumentom komfort i czas na realizację planów zakupowych.

Cały rok 2025 przyniósł kolejne potwierdzenie ewolucji centrów handlowych. Widać ją w dwucyfrowym wzroście obrotów w usługach (+10,6%) i wysokiej dynamice gastronomii oraz pozostałych kategorii związanych ze spędzaniem wolnego czasu i stylem życia. Fakt, że przy niewielkiej zmianie odwiedzalności (-0,8%) obroty zwiększyły się o 2,1%, świadczy o rosnącej efektywności sprzedaży i lojalności klientów. Należy mieć na uwadze, że branża obiektów handlowych obejmuje uzupełniające się sektory centrów i parków handlowych. Część codziennych potrzeb zakupowych klienci realizują w tej drugiej kategorii. Częstotliwość wizyt rozkłada się więc na coraz większą liczbę obiektów. W tym kontekście wynik footfall centrów handlowych należy uznać za satysfakcjonujący. Pracujemy nad podobnie miarodajną metodą mierzenia odwiedzalności w parkach handlowych. Jestem przekonana, że dane te wzmocniłyby tylko tezę o dobrej, stabilnej kondycji całej branży.

Co do obrotów, mocna była zwłaszcza druga połowa roku (poza listopadem).
Ich wzrost korelował ze spadającą inflacją.

Wchodzimy w rok 2026 z przekonaniem, że rynek centrów handlowych jest dojrzały, przewidywalny i dobrze reaguje na potrzeby współczesnego konsumenta. Spodziewamy się, że będzie to czas intensywnej pracy nad istniejącą podażą – jej modernizacją i dopasowywaniem oferty starszych obiektów do zmieniających się oczekiwań klientów czy wymogów ESG.

ORLEN zwiększa obecność na Morzu Północnym: przejął 25% udziałów w złożu Afrodyta

0

ORLEN Upstream Norway przejął od Vår Energi 25 proc. udziałów w koncesji PL293 na Morzu Północnym. Koncesja obejmuje niekonwencjonalne złoże Afrodyta, które może zapewnić koncernowi prawie 2 mld m sześc. gazu ziemnego.

Wyniki prac na koncesji posłużą ORLEN do opracowania nowych metod wydobycia niekonwencjonalnych zasobów ropy i gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Złoża niekonwencjonalne charakteryzują się trudnymi warunkami geologicznymi np.: niską przepuszczalnością skały zbiornikowej w połączeniu z wysoką temperaturą i ciśnieniem, które powodują, że ich eksploatacja tradycyjnymi metodami nie daje satysfakcjonujących wyników produkcyjnych.

– Niekonwencjonalne złoża gazu i ropy naftowej na Norweskim Szelfie Kontynentalnym to ogromny, do tej pory niewykorzystany potencjał. Wierzymy, że łącząc nowoczesne techniki wydobywcze z już posiadanymi kompetencjami, jesteśmy w stanie, wspólnie z partnerami, sięgnąć po te zasoby i otworzyć nowy rozdział w historii norweskiego przemysłu wydobywczego. Złoże Afrodyta będzie dla nas poligonem doświadczalnym, na którym będziemy mogli zweryfikować nasze założenia i udoskonalić metody pracy, aby wykorzystać je do zagospodarowania innych zasobów niekonwencjonalnych – powiedział Wiesław Prugar, Członek Zarządu ORLEN ds. Wydobycia.

Złoże Afrodyta zostało odkryte w 2008 roku, ale ze względu na trudne warunki złożowe jego zagospodarowanie nie było do tej pory brane pod uwagę. Jednak ostatnio partnerzy koncesyjni zdecydowali, że na złożu zostanie wykonany odwiert rozpoznawczy, aby zbadać możliwość eksploatacji zasobów Afrodyty z wykorzystaniem technik stymulacji produkcji. Odwiert pozwoli również lepiej określić zasoby wydobywalne złoża.

Na podstawie już dostępnych danych, OUN szacuje je na ok. 7,5 mld m sześc. gazu, z czego ok. 1,9 mld m sześc. dla ORLEN. Jeżeli dojdzie do ich eksploatacji, będzie to możliwe z wykorzystaniem instalacji na złożu Kvitebjørn, w którym OUN jest również udziałowcem. Zapewni to spółce dodatkowe synergie kosztowe i operacyjne.

Przejęcie koncesji PL293 wymaga standardowych zgód norweskiej administracji. Po ich uzyskaniu ORLEN będzie dysponował 25 proc. udziałem w złożu Afrodyta. Partnerami spółki będą Equinor, który jest operatorem koncesji (70 proc. udziałów) i Wellesley Petroleum (5 proc.).

Partnerstwo na złożu Afrodyta to kolejna decyzja ORLEN o zwiększeniu swojego portfela zasobów niekonwencjonalnych w Norwegii. W styczniu 2026 r. w ramach rozstrzygnięcia rundy koncesyjnej APA 2025, ORLEN Upstream Norway otrzymał ofertę objęcia 20 proc. udziałów w niekonwencjonalnym złożu Victoria. To największe, do tej pory niezagospodarowane złoże gazu na Szelfie Norweskim, którego zasoby geologiczne szacowane są na 140 mld m sześc. Łączne zasoby odkrytych, ale wciąż nieeksploatowanych, niekonwencjonalnych złóż gazu w Norwegii szacowane są na ponad 800 mld m sześciennych.

Zaangażowanie ORLEN Upstream Norway w poszukiwanie i akwizycję nowych złóż jest spójne ze strategią ORLEN 2035, zgodnie z którą norweskie złoża mają do 2030 roku dostarczać nawet 12 mld m3 gazu ziemnego rocznie.

Kto ma prąd, ten ma premię: nowa hierarchia na rynku gruntów

Po burzliwym okresie postpandemicznym i korekcie z lat 2023-2024, rok 2025 przyniósł na rynku gruntów inwestycyjnych stabilizację. Podczas gdy deweloperzy mieszkaniowi wciąż walczyli z deficytem działek w topowych lokalizacjach, sektory data centers i magazynów energii wyrosły na „czarne konie”, redefiniując pojęcie atrakcyjnego gruntu. Na rynku sporo się zmienia. Skończył się czas kupowania wszystkiego, co ma status „budowlany”. Nastał też zmierzch wielkich galerii. Do tego dziś nie liczy się już tylko lokalizacja przy autostradzie. W energetyce i cyfryzacji głównie stawia się na moc przyłączeniową, która stała się nową walutą. W 2026 roku należy spodziewać się, że np. dostęp do infrastruktury energetycznej będzie głównym driverem wartości gruntów.

Deficyt napędza ceny

Jak wskazują dane podsumowujące rok 2025, polska gospodarka odnotowała wzrost PKB na poziomie ok. 3,4% (zgodnie z prognozami EY i Komisji Europejskiej). Spadająca inflacja pozwoliła na pewien oddech. Jednak wysoki koszt pieniądza w pierwszej połowie roku nadal limitował aktywność spekulacyjną. Inwestorzy, zamiast agresywnego skupowania banków ziemi, przyjęli strategie „wait-and-see” lub koncentrowali się na aktywach typu „core” w największych ośrodkach miejskich.

Rok 2025 w „mieszkaniówce” upłynął pod znakiem dalszej polaryzacji. Według danych GUS-u, liczba rozpoczętych budów w pierwszych trzech kwartałach 2025 r. spadła o ok. 8,5% rok do roku, co było bezpośrednim skutkiem ostrożności deweloperów oraz ograniczonej podaży gruntów z uregulowaną sytuacją prawną.

Jednym z najważniejszych zjawisk jest trwały wzrost cen ofertowych gruntów pod zabudowę – nawet w warunkach osłabienia koniunktury na rynku mieszkań. Najnowsze raporty rynkowe wskazują, że ceny gruntów inwestycyjnych pozostają odporne na cykl gospodarczy i rosną głównie z powodu niedoboru gruntów z uregulowaną sytuacją planistyczną (tzw. „czystych” działek) oraz oczekiwań związanych z zapowiadaną reformą planowania przestrzennego w Polsce.

Eksperci rynkowi podkreślają, że nawet przy obniżonej aktywności deweloperskiej popyt na atrakcyjnie położone działki – zwłaszcza w stolicach województw – przewyższa podaż. Efekt ten jest silniejszy w dużych aglomeracjach, takich np. jak Warszawa, gdzie dziesiątki transakcji zakupów gruntów przez krajowych i zagranicznych inwestorów potwierdzają trend umiarkowanego wzrostu cen i dużej konkurencji o najlepsze parcele.

Grunty pod budownictwo wielorodzinne w Warszawie, Krakowie i Trójmieście osiągnęły w 2025 roku rekordowe wyceny. W stolicy średnie ceny transakcyjne w topowych dzielnicach nierzadko przekraczały 3000-5000 PLN za PUM (Powierzchnię Użytkową Mieszkalną), a udział kosztu gruntu w cenie końcowej mieszkania w największych aglomeracjach zbliżył się do granicy 20-25%.

To właśnie ten segment był jednym z najaktywniejszych na rynku, mimo wyhamowania dynamiki sprzedaży samych mieszkań. Inwestorzy wskazują na niską podaż dobrze przygotowanych działek (tzw. „czystych” gruntów z planami miejscowymi), co podtrzymuje presję cenową na poziomie ofertowym i transakcyjnym. Deweloperzy coraz częściej decydowali się na rewitalizację terenów poprzemysłowych (brownfield), mimo wyższych kosztów remediacji gruntu, gdyż działki „greenfield” w granicach miast stały się towarem deficytowym.

Era nearshoringu

Po latach boomu, rynek gruntów logistycznych w 2025 roku wszedł w fazę dojrzałości. Według raportów agencji AXI IMMO oraz JLL, podaż nowej powierzchni magazynowej wyhamowała, a rynek skupił się na absorpcji istniejących zasobów (pustostany na poziomie ok. 8,2%).

Ceny gruntów logistycznych ustabilizowały się, a w mniej kluczowych lokalizacjach odnotowano nawet lekkie korekty. Jednakże tzw. „Wielka Szóstka” (Warszawa, Śląsk, Polska Centralna, Wrocław, Poznań, Trójmiasto) utrzymała wysokie wyceny.

Kluczowym trendem 2025 roku był „nearshoring”. To przenoszenie produkcji bliżej rynków zbytu. Zwiększyło to popyt na grunty pod obiekty typu BTO (Build-to-Own) dla firm produkcyjnych, zwłaszcza na zachodzie i południu Polski (woj. lubuskie, dolnośląskie, śląskie), co potwierdzają kolejne doniesienia o nowych inwestycjach.

Zmierzch wielkich galerii

W 2025 roku praktycznie nie odnotowano transakcji dostaw gruntu pod wielkopowierzchniowe galerie handlowe w dużych miastach. Rynek gruntów handlowych przeniósł się do miast powiatowych i mniejszych miejscowości, głównie poniżej 20 tys. mieszkańców.

Deweloperzy masowo poszukiwali działek o powierzchni 1-2 ha pod parki handlowe (tzw. convenience centers). Działki te muszą charakteryzować się doskonałą widocznością i bezpośrednim zjazdem z dróg krajowych lub wojewódzkich. Ceny w tym segmencie pozostały stabilne, ale konkurencja o najlepsze „narożniki” w mniejszych miastach była w 2025 roku zacięta.

Data Centers i magazyny energii

To właśnie te dwa sektory były w 2025 roku najbardziej dynamiczne i to one dyktowały nowe warunki gry. Polska ugruntowała w 2025 roku swoją pozycję jako hub centrów przetwarzania danych w Europie Środkowo-Wschodniej. Popyt na nowe inwestycje napędzany jest dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji (AI) oraz usług chmurowych. Kluczowym kryterium nie była tu cena za metr kwadratowy, ale dostępność mocy przyłączeniowej (rzędu kilkudziesięciu MW) oraz światłowodów. Warszawa i jej okolice (np. Ożarów Mazowiecki, Grodzisk) pozostały absolutnym liderem, skupiając ok. 80% rynku, choć inwestorzy zaczęli spoglądać w stronę Poznania i Katowic, ze względu na trudności z dostępem do prądu na Mazowszu. Raporty PMR wskazują, że moc centrów danych w Polsce ma szansę podwoić się do 2030 roku, co w 2025 roku napędzało spekulacyjny skup gruntów z zabezpieczonymi warunkami przyłączenia.

Do tego było widać, że w 2025 roku rynek gruntów pod magazyny energii wielkoskalowej (BESS) przeżywał prawdziwy rozkwit, stymulowany potrzebą stabilizacji sieci OZE. W przeciwieństwie do farm fotowoltaicznych, magazyny energii nie wymagają hektarów ziemi (często wystarczy 0,5-2 ha), ale oczekują bezpośredniego sąsiedztwa Głównych Punktów Zasilania (GPZ). Działki położone w promieniu 500 metrów od GPZ zyskały status „premium”. Inwestorzy, tacy jak Enea czy prywatne fundusze, aktywnie poszukiwali gruntów klasy IV-VI, oferując właścicielom atrakcyjne stawki dzierżawy (często wyższe niż pod fotowoltaikę), pod warunkiem możliwości uzyskania warunków przyłączeniowych.

Podsumowanie i prognoza

Rok 2025 na rynku gruntów inwestycyjnych w Polsce można podsumować jednym słowem, tj. selekcja. Skończył się czas kupowania wszystkiego, co ma status „budowlany”. Kluczowe wnioski z 2025 roku są następujące. W mieszkaniówce był dalszy wzrost cen gruntów w miastach wojewódzkich, do tego było widać silną barierę podaży. Z kolei w logistyce nastąpiła stabilizacja stawek. Nastąpił rozwój wzdłuż zachodniej granicy (efekt nearshoringu). W energetyce i cyfryzacji głównie liczyła się moc przyłączeniowa, która stała się nową walutą. Działka bez prądu traci na znaczeniu inwestycyjnym. W ESG raportowanie niefinansowe wymusiło na inwestorach weryfikację gruntów pod kątem ryzyk środowiskowych (tereny zalewowe, bioróżnorodność) już na etapie due diligence.

Wchodząc w rok 2026, należy spodziewać się, że to właśnie dostęp do infrastruktury energetycznej będzie głównym driverem wartości gruntów. Dla właścicieli ziemskich oznacza to konieczność nie tylko „odrolnienia” ziemi, ale przede wszystkim – zadbania o jej uzbrojenie w media o odpowiednich parametrach.

Autorem komentarza jest Mariusz Urbański, analityk i wieloletni ekspert rynku nieruchomości z firmy INWI Development.

Zasób mieszkaniowy gmin spadł do 755,7 tys. lokali. Co dzieje się z mieszkaniami komunalnymi?

W ostatnich latach gminy nadal zwracały mieszkania byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom. Sprawdźmy zatem, o jak dużej skali zwrotów mowa.

Zasób mieszkaniowy gmin systematycznie maleje. Najnowsze dostępne dane GUS wskazują, że liczba lokali mieszkalnych z gminnego zasobu (wraz z lokalami zarządzanymi przez gminne jednostki budżetowe) pod koniec 2024 r. wyniosła 755 689. Dwa lata wcześniej było to jeszcze 778 752, a pod koniec 2016 r. – 868 517 mieszkań. Jak mówią eksperci GetHome.pl, zwroty mieszkań na rzecz byłych właścicieli nie są główną przyczyną kurczenia się gminnego zasobu mieszkaniowego. Niemniej jednak, warto przyjrzeć się wspomnianym zwrotom, ponieważ ich łączna skala z ostatnich kilku lat jest dość znacząca.

Informacje o zwrotach mieszkań gminnych na rzecz byłych właścicieli lub ich spadkobierców pochodzą z dwuletnich sprawozdań statystycznych przesyłanych przez gminy do GUS-u. Po podsumowaniu tych sprawozdań okazało się, że ogólnopolska liczba mieszkań w budynkach gminnych zwróconych dawnym indywidualnym właścicielom lub ich spadkobiercom zmieniała się następująco:

  • lata 2002 – 2003 – 3 125 mieszkań
  • lata 2004 – 2005 – 1 264
  • lata 2006 – 2007 – 2 869
  • lata 2008 – 2009 – 2 171
  • lata 2010 – 2011 – 1 449
  • lata 2012 – 2013 – 1 755
  • lata 2014 – 2015 – 1 655
  • 2016 r. – 627
  • lata 2017 – 2018 – 709
  • lata 2019 – 2020 – 461
  • lata 2021 – 2022 – 580
  • lata 2023 – 2024 – 417

Możemy dostrzec, że od połowy minionej dekady skala mieszkaniowych zwrotów mocno się zmniejszyła. Nie miało to jednak dużego wpływu na wielkość zasobów mieszkaniowych gmin, które kurczyły się głównie na skutek preferencyjnej wyprzedaży lokali mieszalnych. Jak podają eksperci GetHome.pl, od 2016 r. do 2024 r. gminy sprzedały aż 145 681 mieszkań, podczas gdy liczba oddanych do użytku nowych lokali komunalnych wyniosła zaledwie 13 199. W tym samym okresie łączna liczba mieszkań gminnych zwróconych byłym właścicielom oraz ich spadkobiercom oscylowała na poziomie około 2800.

92% dużych i średnich firm planuje w 2026 roku inwestycje, kwalifikujące się do wsparcia publicznego

0

Płynność operacyjna pozostaje jednym z kluczowych obszarów uwagi dyrektorów finansowych, a 2026 rok zapowiada się jako czas istotnych zmian w strategiach finansowych firm. Z drugiego raportu KPMG w Polsce z cyklu CFO Pulse pt. „Płynność i strategia finansowa w 2026 roku” wynika, że jedynie 5% CFO uznaje obecną strukturę finansowania za optymalną, podczas gdy zdecydowana większość planuje zmiany w odpowiedzi na presję kosztową oraz ryzyka gospodarcze i podatkowe. Spośród zmian regulacyjnych największy wpływ na funkcję finansową będą miały przepisy dotyczące cen transferowych oraz zmiany w CIT. Równolegle aż 84% średnich i dużych firm korzystało w ostatnich trzech latach ze wsparcia publicznego. W 2026 roku firmy planują przede wszystkim inwestycje w digitalizację i automatyzację, projekty badawczo-rozwojowe oraz rozwój kompetencji pracowników i szkolenia.

Drugi raport KPMG w Polsce z cyklu CFO Pulse wskazuje, że prognozowany wzrost PKB Polski w 2026 roku na poziomie ok. 3,5% r/r oraz spadek inflacji do 2,9% tworzą warunki sprzyjające planowaniu rozwoju. Jednocześnie działania konsolidacyjne w polityce fiskalnej oraz rosnące wymogi regulacyjne istotnie wpływają na sposób zarządzania finansami przedsiębiorstw.

Wyniki badania pokazują wyraźny obraz priorytetów funkcji finansowej. Kluczowymi wyzwaniami dla CFO pozostają presja dostawców na skracanie terminów płatności, nadmierny poziom zapasów i zatory płatnicze. Regulacje podatkowe – szczególnie w obszarze cen transferowych, w tym dokumentacji raportowania Country-by-Country, zmiany w CIT oraz raportowania JPK – są postrzegane jako czynnik zwiększający złożoność operacyjną i ryzyko. Natomiast ulgi, dotacje i wsparcie publiczne przestały być rozwiązaniem okazjonalnym i stały się istotnym elementem strategii finansowania rozwoju, choć nadal pozostają obciążone barierami proceduralnymi I organizacyjnymi – mówi Kiejstut Żagun, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Szef Zespołu ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Presja dostawców na skracanie terminów płatności i zamrożenie kapitału w zapasach to główne zagrożenia dla płynności operacyjnej firm

Kluczowym zagrożeniem dla płynności operacyjnej firm pozostaje presja dostawców na skracanie terminów płatności – wskazało ją 36% ankietowanych dyrektorów finansowych. W praktyce oznacza to przenoszenie ryzyka płynnościowego w dół łańcucha dostaw oraz większe obciążenie finansowe po stronie przedsiębiorstw.

Płynność operacyjna pozostaje jednym z najważniejszych obszarów uwagi CFO. Presja dostawców na skracanie terminów płatności, nadmierne zamrożenie kapitału w zapasach oraz wydłużające się terminy płatności od klientów tworzą zestaw wyzwań, który wymaga aktywnego i świadomego zarządzania kapitałem obrotowym. Jednocześnie jedynie niewielka część dyrektorów finansowych uznaje obecną strukturę finansowania za optymalną, co oznacza, że rok 2026 będzie czasem przeglądu i redefinicji źródeł finansowania działalności – mówi Agnieszka Jarosz, Dyrektor zarządzająca ACCA w Europie Wschodniej i Północnej.

Duże zainteresowanie pozyskiwaniem dotacji ze strony średnich i dużych przedsiębiorstw

Aż 84% firm deklaruje, że w ciągu ostatnich trzech lat skorzystało ze wsparcia publicznego. Tak wysoki odsetek wynika ze specyfiki analizowanego okresu, w którym firmy mogły korzystać zarówno z klasycznych programów dotacyjnych (w tym funduszy UE), jak i z szeroko dostępnych instrumentów wsparcia związanych z odbudową po pandemii oraz transformacją energetyczną. Jedynie 12% przedsiębiorstw, które aplikowały o środki, nie uzyskało finansowania, co świadczy o dużej efektywności procesu aplikacyjnego.

Oprócz klasycznych dotacji firmy coraz częściej sięgają po ulgi CIT jako formę wsparcia inwestycji w innowacje. Jak wskazuje raport OECD, w 2023 roku Polska miała drugą najwyższą stawkę ulgi na działalność badawczo-rozwojową wśród krajów OECD, a wartość uzyskanych odliczeń, wyrażona jako odsetek PKB, podwoiła się w latach 2017-2023 i sięgnęła 0,26% PKB. Ulgi mogą sięgać nawet 200% kosztów inwestycji B+R. Jednocześnie polskie przedsiębiorstwa wypadają wyraźnie poniżej średniej unijnej pod względem wysokości tego rodzaju inwestycji, osiągając nieco ponad 70% przeciętnego poziomu dla UE, a w obszarze wdrażania innowacji produktowych i procesowych – odpowiednio jedynie 29% i 51% – komentuje Kiejstut Żagun, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Szef Zespołu ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce.

Inwestycje firm w 2026 roku – najczęściej wybierane obszary wsparcia

Dotacje pozostają jednym z kluczowych źródeł finansowania inwestycji – aż 92% średnich i dużych firm planuje w 2026 roku realizować projekty potencjalnie kwalifikujące się do wsparcia dotacyjnego, a wśród przedsiębiorstw o przychodach powyżej 100 mln zł odsetek ten wynosi 96%. Najrzadziej po dotacje zamierzają sięgać firmy z sektora finansowego (18%) i motoryzacyjnego (14%) – w pozostałych sektorach brak takich planów zadeklarowało maksymalnie po 9% firm. W przypadku sektora finansowego wynika to prawdopodobnie ze struktury dostępnych programów – większość wsparcia dla branży finansowej koncentruje się na segmencie fintech i jest kierowana głównie do start-upów, podczas gdy duże instytucje finansowe rzadziej znajdują dedykowane programy dotacyjne odpowiadające ich profilowi działalności.

Utrudnienia w pozyskiwaniu dotacji

Z badania wynika, że główne bariery w pozyskiwaniu dotacji i wsparcia publicznego mają przede wszystkim charakter operacyjny i proceduralny. Najczęściej wskazywaną barierą jest skomplikowany proces aplikacyjny oraz towarzysząca temu rozbudowana dokumentacja (34%), co pokazuje, że formalna złożoność programów wsparcia pozostaje istotnym wyzwaniem nawet dla średnich i dużych organizacji. Kolejną barierą są trudności w spełnieniu wymogów formalnych i kryteriów kwalifikowalności (28%), które szczególnie odczuwane są przez firmy z sektorów: motoryzacji (41%), a także budownictwa i nieruchomości, life sciences oraz transportu, spedycji i logistyki (po 36% każdy).

Analiza wyników badania prowadzi do wniosku, że dostęp do środków publicznych w największym stopniu ogranicza nie pojedyncza bariera, a kumulacja obciążeń proceduralnych i organizacyjnych. Istotne w tym kontekście jest takie włączenie procesu aplikacyjnego w realia operacyjne, aby nie konkurował on z podstawową działalnością i innymi priorytetami inwestycyjnymi – mówi Marcin Mańkowski, Dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego, Zespół ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce

O raporcie:

Raport „Płynność i strategia finansowa w 2026 roku” to druga publikacja z serii „CFO Pulse” – cyklu ukazującego punkt widzenia osób zarządzających finansami w firmach działających w Polsce. Został opracowany przez KPMG w Polsce na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej metodą CATI w listopadzie 2025 roku. W badaniu uczestniczyło 213 respondentów, którzy w swoich organizacjach odpowiadają za funkcję finansową. W grupie dużych firm wszyscy uczestnicy badania pełnili funkcję dyrektora finansowego, natomiast wśród średnich firm dyrektorzy finansowi stanowili 38% respondentów, a główni księgowi 62%. Z próby wyłączono małe przedsiębiorstwa i podmioty zatrudniające mniej niż 10 pracowników.

Warszawa trzyma 48% krajowych zasobów biurowych. 64% budynków ma ponad 10 lat

Warszawski rynek biurowy zakończył 2025 rok w stabilnej kondycji. Całkowita aktywność najemców wzrosła, a poziom pustostanów wyraźnie się obniżył. Jak wynika z raportu BNP Paribas Real Estate Poland „Review – rynek biurowy w Warszawie, IV kw. 2025 roku”, kluczowe znaczenie dla rynku miały przedłużenia umów, wysoka dynamika transakcji w końcówce roku oraz koncentracja nowej podaży w centralnych lokalizacjach.

Aktywna końcówka roku

Warszawski rynek biurowy zakończył 2025 rok z dobrym wynikiem – całkowita aktywność najemców wyniosła niemal 795 tys. m kw., co oznacza wzrost o 7,0% w stosunku do roku ubiegłego. Wyjątkowo intensywna była końcówka roku. W samym czwartym kwartale wynajęto prawie 310 tys. m kw. powierzchni, co stanowi wzrost o aż 69% w porównaniu do trzeciego kwartału 2025 roku.

Strukturę transakcji w 2025 roku zdominowały przedłużenia umów. Dla wielu firm była to decyzja niejako wymuszona, bo rynek oferuje dziś niewiele realnych możliwości relokacji,
a dodatkowo koszty fit-out często stanowią barierę dla zmiany siedziby. Największa aktywność najemców koncentrowała się w strefie Centrum, która odpowiadała za 32% całkowitego wolumenu wynajętej powierzchni. Na drugim miejscu znalazł się Służewiec z udziałem na poziomie 23%
– dodaje Wiktoria Weilandt, Associate Director, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland.

W czwartym kwartale 2025 roku na warszawskim rynku biurowym odnotowano duże transakcje: AstraZeneca powiększyła biuro do blisko 22,5 tys. m kw. i przedłużyła umowę w budynku Postępu 14, a poufny najemca zakontraktował z 16 tys. m kw. w Eurocentrum Office Complex Delta
w strefie Korytarz Jerozolimskie. Zarząd Transportu Miejskiego oraz Ringier Axel Springer Polska zdecydowały się na przedłużenie umów najmu po 12 tys. m kw., odpowiednio w obiektach Fabryka PZO I oraz Signum Work Station.

W czwartym kwartale największy udział (65%) w strukturze wolumenu transakcji brutto miały przedłużenia umów. Nowe umowy stanowiły natomiast 31% wolumenu. W ujęciu rocznym nowe transakcje odpowiadały za 40% powierzchni, na które zawarto umowy najmu, podczas gdy przedłużenia stanowiły około 51%. Z kolei w ujęciu ostatnich czterech kwartałów udział przednajmu wyniósł 7,4%.

Niska nowa podaż

Koniec 2025 roku warszawski rynek biurowy zamknął z łącznymi zasobami na poziomie 6,23 mln m kw. powierzchni, z czego od stycznia do grudnia oddano do użytku niespełna 88 tys. m kw. Nowa podaż koncentrowała się głównie wokół dwóch projektów The Bridge (47 tys. m kw.) oraz Office House (27,8 tys. m kw.). Jak wskazują analitycy BNP Paribas Real Estate Poland, wartość nowej podaży w 2025 roku była o 15% niższa niż rok wcześniej.

Na koniec roku istniejące zasoby powierzchni biurowej w Warszawie były mniejsze niż łączna podaż w ośmiu największych miastach regionalnych. Obecnie stolica skupia 48% krajowych zasobów biurowych, przy czym aż 64% budynków ma ponad 10 lat.

W czwartym kwartale nie oddano do użytkowania żadnego nowego obiektu biurowego. Wynika to z przesunięcia zakończenia części inwestycji z końcówki 2025 roku na początek 2026 roku.

Nowe inwestycje na horyzoncie

Biorąc pod uwagę wolumen powierzchni będącej obecnie w budowie, w kolejnych dwóch latach planowane jest oddanie do użytku blisko 200 tys. m kw., co oznacza spadek o 27% rok do roku. Ponad 61% nowej podaży zasili strefy centralne, a dodatkowe 33% Centralny Obszar Biznesu.

Wśród największych realizowanych obecnie projektów, znajdują się AFI Tower (50 tys. m kw.) oraz Upper One (35,5 tys. m kw.) Zakończy się również przebudowa V-Tower (31 tys. m kw.)       – oddanie do użytkowania zaplanowano na koniec pierwszego kwartału bieżącego roku.

Spadek poziomu pustostanów

Jak wynika z raportu, na koniec grudnia 2025 roku wskaźnik pustostanów w Warszawie spadł do 9,1%, czyli o 1,5 p.p. mniej niż rok wcześniej. Na poprawę tej sytuacji wpłynęło kilka czynników: wycofanie z rynku budynków zmieniających funkcję, bardzo ograniczona nowa podaż oraz wyraźny wzrost aktywności najemców w drugiej połowie roku.

Poziom niewynajętej powierzchni w centralnych lokalizacjach spadł do 6,1% (spadek aż o 2,6 p.p. w porównaniu do ubiegłego roku), zaś poza centrum do 11,6%. 18% wolumenu pustostanów koncentruje się w Strefie Służewiec.

Rosną czynsze

Jeśli chodzi o poziom czynszów wywoławczych dla najlepszych powierzchni biurowych w stolicy wykazuje on tendencję wzrostową. W 2026 roku na rynku pojawi się niewiele nowych biur, co najprawdopodobniej będzie dalej wspierać wzrost czynszów.

Najwyższe dynamiki wzrostów odnotowano w lokalizacjach położonych w bezpośrednim sąsiedztwie centrum. Ograniczona podaż nowych projektów oraz stabilny popyt tworzą warunki do dalszej presji wzrostowej. Prognozy rynkowe wskazują, że w 2026 roku stawki czynszów Prime mogą osiągnąć poziom 32 EUR/m kw./mies., a w najbardziej prestiżowych lokalizacjach    – nawet 34-35 EUR/m kw./mies. – podkreśla Małgorzata Fibakiewicz, Starsza Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Wakatów mniej, więcej zwolnień: rynek pracy USA wchodzi w fazę schłodzenia

Styczniowy raport z rynku pracy w USA ma dostarczyć inwestorom przede wszystkim sygnałów, czy rynek pracy rzeczywiście wyhamowuje, a kluczowe znaczenie mogą mieć nie tyle same dane za jeden miesiąc, ile coroczne rewizje payrolls (benchmark revisions). W tym roku oczekuje się ich większej skali niż zazwyczaj, co może istotnie zmienić dotychczasowy obraz tempa tworzenia miejsc pracy. W tle pojawia się wstępny szacunek sugerujący rekordową korektę w dół o 911 tys. miejsc pracy w okresie „rok do marca 2025”, a wraz z rewizjami Biuro Statystyki Pracy (BLS) ma opublikować skorygowane miesięczne przyrosty zatrudnienia za ubiegły rok oraz aktualizacje modeli uwzględniające m.in. otwarcia i zamknięcia firm oraz nowe czynniki sezonowe. Według konsensusu z ankiety Bloomberga rynek oczekuje w styczniu wzrostu zatrudnienia o 69 tys. etatów, przy stopie bezrobocia na poziomie 4,4%, czyli stabilnie i w pobliżu okolic czteroletnich maksimów (4,5%) odnotowanych w listopadzie.

Znaczenie rewizji wynika z tego, że co roku BLS „dopasowuje” ankietowe dane z firm do dokładniejszej bazy QCEW, opartej na rejestrach podatków od ubezpieczenia dla bezrobotnych, która obejmuje większość miejsc pracy. Taka korekta potrafi przesunąć ocenę, czy rynek pracy wciąż „trzyma się” na tyle, by utrzymywać restrykcyjne warunki monetarne, czy też balansuje już na granicy stagnacji, a nawet spadku zatrudnienia, co ma bezpośrednie przełożenie na interpretację danych przez Rezerwę Federalną. Jednocześnie trzeba pamiętać, że benchmark revisions nie zmieniają stopy bezrobocia, ponieważ ta pochodzi z odrębnego badania gospodarstw domowych, a nie z ankiety przedsiębiorstw.

Na tym tle widać także napięcie w narracji wewnątrz Fed i na rynku. Jerome Powell sygnalizował, że rynek pracy stabilizuje się, a gospodarka pozostaje na tyle solidna, by utrzymywać stopy procentowe, choć jednocześnie przyznał, że wzrost zatrudnienia mógł być w pewnym stopniu „przeszacowany”. Odmienny akcent stawiał z kolei gubernator Fed Christopher Waller, sugerując, że rewizje mogą w praktyce pokazać niemal brak wzrostu zatrudnienia w minionym roku, co w jego ocenie było argumentem za obniżką stóp na styczniowym posiedzeniu.

Obraz schłodzenia wzmacniają też inne dane. Firmy miały ogłosić w styczniu najwięcej zwolnień od czasów głębokiego kryzysu finansowego, a liczba wakatów w grudniu spadła do najniższego poziomu od 2020 r. Do tego dochodzą słabsze sygnały z konsumpcji: sprzedaż detaliczna w grudniu wyniosła 0,0% m/m wobec oczekiwanych +0,4%, podobnie 0,0% po wyłączeniu aut i paliw przy prognozie +0,4%, a tzw. “control group” istotna dla szacunków PKB spadła o 0,1% m/m zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,4%. Z perspektywy presji kosztowej uwagę zwraca również wskaźnik kosztów pracy (ECI) w IV kwartale: +0,7% k/k, czyli najniżej od 2021 r., co może sugerować słabnącą presję płacową.

W opisie kondycji konsumenta coraz częściej pojawia się też wątek nierównej dynamiki wydatków między grupami dochodowymi. Zamożniejszym sprzyja wzrost rynku akcji, natomiast gospodarstwa o niższych dochodach mają wyraźnie mniejszą przestrzeń do zwiększania zakupów. W efekcie rynek czeka na raport z rynku pracy nie tylko ze względu na sam styczeń, ale przede wszystkim z uwagi na potencjalnie duże rewizje, które mogą pokazać, że dynamika zatrudnienia w 2025 r. była znacznie słabsza, niż sugerowały bieżące odczyty. Jeśli tak się stanie, w połączeniu z sygnałami słabnięcia konsumenta i malejącej presji płacowej może to istotnie wpłynąć na to, jak Fed oceni przestrzeń do obniżek stóp procentowych.

Bartosz Gott nowym członkiem zarządu E.ON Polska ds. handlu

Od 1 kwietnia 2026 roku do zarządu E.ON Polska dołącza Bartosz Gott, który obejmie funkcję członka zarządu ds. handlu. Będzie odpowiadał za rozwój sprzedaży, portfela produktów energetycznych i okołoenergetycznych oraz strategię budowania wartości dla klientów w segmencie B2B i B2C.

Decyzja o wzmocnieniu obszaru rozwiązań dla klientów wpisuje się w szersze zmiany zachodzące na rynku energii w Polsce i Europie. Rosnące znaczenie odnawialnych źródeł energii, postępująca digitalizacja usług, rozwój elektromobilności oraz nowe modele kontraktowania energii sprawiają, że firmy energetyczne coraz częściej łączą sprzedaż energii z kompleksową ofertą. W tym kontekście E.ON Polska konsekwentnie rozwija kompetencje handlowe, produktowe i cyfrowe, koncentrując się na realnej wartości rozwiązań proponowanych klientom.

Dotychczasowa kariera w energetyce i telekomunikacji

Bartosz Gott wnosi do organizacji ponad 14 lat doświadczenia menedżerskiego zdobytego na styku energetyki, sprzedaży, transformacji cyfrowej i zarządzania doświadczeniem klientów. Do E.ON Polska przechodzi z Orange, gdzie przez ostatnie cztery lata pełnił funkcję CEO spółki Orange Energia – jednego z największych sprzedawców energii dla klientów indywidualnych w Polsce. W tym czasie firma osiągnęła rekordowe wyniki finansowe, zwiększyła bazę klientów oraz przeprowadziła szeroką transformację cyfrową procesów sprzedażowych i obsługowych.

Wcześniej odpowiadał m.in. za strategię i transformację customer experience, badania klientów, customer journeys i procesy obsługowe. Łączy doświadczenie strategiczne z operacyjną skutecznością i koncentracją na mierzalnych efektach biznesowych.

Zadania nowego członka zarządu

W E.ON Polska Bartosz Gott będzie odpowiadał za rozwój i realizację strategii Customer Solutions. Pokieruje rozwojem oferty produktów energetycznych i usług okołoenergetycznych, takich jak elastyczne produkty dla klientów indywidualnych, oferty TPA, czy rozwiązania dla elektromobilności. Będzie nadzorował sprzedaż do klientów biznesowych i indywidualnych, zarządzanie portfelem energii oraz działalność handlową, a także rozwój kanałów cyfrowych i obszaru customer experience.

Do jego zadań należeć będzie również planowanie strategiczne, realizacja celów sprzedażowych oraz rozwój kompetencji zespołów i współpracy między obszarami biznesowymi firmy. Oznacza to dalsze wzmacnianie modelu, w którym sprzedaż energii jest integrowana z usługami wspierającymi transformację energetyczną klientów – od efektywności energetycznej po rozwiązania własnej produkcji i magazynowania energii.

Zmiany w sektorze energii a rozwój sprzedaży

Powołanie nowego członka zarządu wpisuje się w strategię E.ON Polska, która zakłada rozwój nowoczesnych modeli sprzedaży i obsługi w warunkach dynamicznych zmian regulacyjnych i rynkowych. W najbliższych latach sektor energetyczny w Polsce będzie mierzył się z rosnącymi oczekiwaniami klientów, presją kosztową oraz koniecznością przyspieszenia transformacji energetycznej. W tych warunkach kluczowe znaczenie ma zdolność łączenia kompetencji handlowych, technologicznych i cyfrowych.

Doświadczenie Bartosza Gotta w obszarze transformacji, digitalizacji i budowy nowoczesnych modeli biznesowych ma wzmocnić E.ON Polska w realizacji tych celów. Jego zadaniem będzie dalszy rozwój oferty oraz budowa rozwiązań, które odpowiadają na rosnące znaczenie elastyczności energetycznej, usług prosumenckich i cyfrowych kanałów kontaktu z klientem.

Agenci AI stają się kluczowym narzędziem sprzedaży w 2026: 94% liderów mówi „to warunek realizacji celów”

0

Gdy zespoły sprzedażowe rozpoczynają rok 2026 z nowymi, ambitnymi planami, coraz częściej sięgają po sztuczną inteligencję – w szczególności po agentów AI – aby realizować wyznaczone cele. Nowe badanie obejmujące ponad 4 000 specjalistów sprzedaży pokazuje, że AI stała się dla nich najważniejszym narzędziem wspierającym wzrost biznesu w nadchodzącym roku.

Dane ujawniają również, dlaczego tak się dzieje. Zespoły sprzedaży są coraz bardziej przeciążone – z jednej strony rosnącymi oczekiwaniami klientów, z drugiej ograniczonymi zasobami czasowymi. Jak wskazują wyniki badania, prawdziwym hamulcem produktywności nie jest brak umiejętności ani zaangażowania, lecz nadmierna biurokracja. Problem ten najmocniej dotyka sprzedawców z pokolenia Z. W odpowiedzi sięgają oni po AI i agentów, by robić więcej przy użyciu dostępnych zasobów: 94% liderów sprzedaży korzystających z agentów twierdzi, że są oni kluczowi dla realizacji celów biznesowych.

Poprawiając produktywność, agenci AI pozwalają sprzedawcom skupić się na tym, co potrafią najlepiej.

Chcemy wyeliminować zbędną, rutynową pracę, aby nasze zespoły mogły skoncentrować się na tym, co realnie popycha transakcje do przodu: budowaniu relacji i osiąganiu wyników” – powiedział Adam Alfano, EVP Sales w Salesforce. „Agenci AI to umożliwiają”.

Szczegółowe wyniki badania

Sprzedawcy stawiają na agentów AI i wdrażają ich na każdym etapie cyklu sprzedaży

  • Wykorzystanie AI w sprzedaży stało się standardem: 87% organizacji sprzedażowych korzysta obecnie z jakiejś formy AI – m.in. do prospectingu, prognozowania, punktacji leadów czy tworzenia wiadomości e-mail.
  • Sprzedawcy korzystający z AI dostrzegają realną wartość: 89% twierdzi, że AI pogłębia zrozumienie klientów, a 87% – że ułatwia im pracę i obniża poziom stresu.
  • Adopcja agentów AI dynamicznie przyspiesza: 54% sprzedawców deklaruje, że już z nich korzysta, a niemal 9 na 10 planuje wdrożenie do 2027 Po pełnym wdrożeniu sprzedawcy oczekują, że agenci skrócą czas researchu prospectów o 34%, a przygotowywania e-maili o 36%, realnie oddając zespołom cenny czas w ciągu dnia.

Adam Alfano ujawnił również, w jaki sposób jego zespoły wykorzystują agentów AI w praktyce:

Agenci AI zmienili sposób, w jaki funkcjonujemy. Pomagają szybciej wdrażać nowych sprzedawców, sprawniej wyceniać złożone transakcje i personalizować kontakt dzięki lepszym danym. Co więcej, prowadzą prospecting 24/7. To nie są jedynie lokalne usprawnienia – agenci przekształcają cały nasz silnik sprzedaży.”

Najlepsi sprzedawcy są 1,7 razy częściej skłonni wykorzystywać agentów AI do prospectingu niż osoby osiągające słabsze wyniki.

  • Niemal połowa handlowców wskazuje cold calling jako najmniej lubiany element pracy – a jednocześnie skuteczny pipeline wymaga większej liczby kontaktów i interakcji, niż zespoły są w stanie samodzielnie zapewnić.
    • Mimo poświęcania niemal jednego pełnego dnia roboczego tygodniowo na prospecting, 48% sprzedawców twierdzi, że brakuje im zasobów na skuteczny cold outreach.
  • Aby zniwelować tę lukę, 55% specjalistów sprzedaży korzysta z AI w prospectingu, a kolejne 38% planuje to zrobić w przyszłości.
    • 92% sprzedawców korzystających z agentów AI potwierdza, że realnie wspierają oni ich działania prospectingowe.
  • Sprzedawcy o najwyższej dynamice wzrostu przychodów rok do roku są 1,7 razy częściej skłonni korzystać z agentów niż ci, których wyniki utrzymały się na tym samym poziomie lub spadły.

W Salesforce wykorzystujemy agentów do obsługi leadów, które wcześniej pozostawały nietknięte” – dodał Alfano. – „Kiedyś takie leady po prostu przepadały. Teraz agenci je wyłapują i selekcjonują te najbardziej wartościowe. W ciągu czterech miesięcy skontaktowali się z 130 000 leadów i wygenerowali 3 200 szans sprzedażowych. W przyszłym roku spodziewamy się nawet dziesięciokrotnie wyższych wyników.”

Obciążenia administracyjne najmocniej uderzają w najmłodszych pracowników

  • „Podatek od pracy u podstaw” jest realny: średnio sprzedawcy poświęcają 40% czasu na faktyczną sprzedaż, podczas gdy przedstawiciele pokolenia Z zaledwie 35% – tracąc około dwóch godzin tygodniowo na ręczne wprowadzanie danych, zamiast na research i budowanie relacji, jak robią to bardziej doświadczeni koledzy.
  • Dodatkowo zmagają się z deficytem mentoringu:
    • 46% rzadko otrzymuje feedback dotyczący rozmów sprzedażowych,
    • 47% nie ma wystarczającej liczby ćwiczeń i symulacji przed rozmowami z klientami.
  • Zapytani o bariery skutecznego wsparcia, przedstawiciele pokolenia Z wskazują brak czasu menedżerów jako główną przeszkodę. Milenialsi, pokolenie X i baby boomers najczęściej wskazują natomiast ograniczony dostęp do danych i analiz.
  • Efekt? Pokolenie Z najczęściej rozważa zmianę pracy, a głównym powodem jest brak perspektyw rozwoju.

Zespoły sprzedaży porządkują dane, by skuteczniej wdrażać AI

  • Aby w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji, zespoły sprzedażowe – szczególnie te osiągające najlepsze wyniki – koncentrują się na spójnych, wiarygodnych danych.
  • 51% liderów sprzedaży korzystających z AI wskazuje, że rozproszone systemy spowalniają ich inicjatywy związane ze sztuczną inteligencją.
  • W odpowiedzi 74% specjalistów sprzedaży skupia się na porządkowaniu danych: usuwaniu duplikatów, korygowaniu błędów i ujednolicaniu formatów w rozproszonych systemach.
  • Najlepsi idą o krok dalej:
    • 79% z nich priorytetowo traktuje higienę danych, w porównaniu do 54% sprzedawców osiągających słabsze wyniki.

Sekretem skutecznych agentów AI w sprzedaży są zintegrowane dane” – podkreślił Alfano. „Samodzielni agenci, pozbawieni pełnego kontekstu klienta, zwykle zawodzą. Aby dostarczać trafne wyniki, agenci muszą widzieć pełen obraz – w przeciwnym razie otrzymujemy bezużyteczne rezultaty”.

Metodologia

Dane pochodzą z podwójnie anonimowej ankiety przeprowadzonej wśród 4 050 specjalistów sprzedaży, w tym liderów sprzedaży, handlowców, partnerów, przedstawicieli działów sprzedaży i rozwoju biznesu oraz zespołów operacyjnych. Badanie zrealizowano w okresie sierpień–wrzesień 2025 r. Respondenci reprezentowali m.in. Australię, Brazylię, Kanadę, Danię, Finlandię, Francję, Niemcy, Indie, Irlandię, Włochy, Japonię, Meksyk, Holandię, Nową Zelandię, Norwegię, Portugalię, Singapur, Koreę Południową, Hiszpanię, Szwecję, Wielką Brytanię oraz Stany Zjednoczone.

Grupa Mosty w 2025 r. miała ponad 157 mln zł skonsolidowanych przychodów. W planach debiut spółki zależnej na Catalyst w I kwartale br.

Grupa Mosty, polska grupa energetyczna, wypracowała w 2025 roku 157,5 mln zł skonsolidowanych przychodów – zgodnie ze wstępnymi, nieaudytowanymi danymi finansowymi. Największy udział w sprzedaży miał sektor energetyczny, odpowiadający za blisko 58% przychodów. Mosty Magazyny Energii, spółka z Grupy Mosty, która pod koniec 2025 r. przeprowadziła emisję zielonych obligacji, planuje debiut na Catalyst w I kwartale br.

„W 2025 r. wypracowaliśmy ponad 157 mln zł skonsolidowanych przychodów, przy czym nasza główna działalność, związana z branżą energetyczną, przyniosła ponad 91 mln zł przychodów, co było na porównywalnym poziomie z 2024 r., zaś segment budowalny zapewnił blisko 66 mln zł. Wolumen produkcji energii elektrycznej w 2025 r. wzrósł do 150,5 MWh wobec 142,93 MWh w roku ubiegłym. Zamierzamy utrzymać dotychczasowe tempo rozwoju na rynku OZE w kraju i za granicą, w czym wspierać nas będzie rozwój infrastruktury magazynów energii. Te, zgodnie z założeniami, będą montowane przy wybranych instalacjach wytwórczych Grupy Mosty. Dostawy pierwszych spodziewamy się w marcu tego roku. W kolejnych latach magazyny energii będą coraz bardziej wspierać instalacje OZE w poprawie rentowności, a także tworzyć warunki do osiągania zysków dzięki arbitrażowi i świadczeniu usług systemowych. Nasz plan zakłada zakup i włączenie do sieci elektroenergetycznej magazynów energii o łącznej mocy 68 MW oraz pojemności 225 MWh” – mówi Andrzej Michał Kowalik, prezes Grupy Mosty.

Segment budownictwa infrastrukturalnego Grupy Mosty dysponuje portfelem zamówień do realizacji na okres od I kwartału 2026 r. na poziomie  blisko 87 mln zł.

Pod koniec 2025 r. spółka zależna Mosty Magazyny Energii przeprowadzała emisję zielonych obligacji o wartości 100 mln zł.

„Tym samym saldo zadłużenia finansowego netto na poziomie skonsolidowanym Grupy Mosty wzrosło do 190,25 mln zł na koniec 2025 r. wobec 113,3 mln zł na koniec 2024 r. Pracujemy nad wprowadzeniem obligacji do notowań na ASO Catalyst. Mamy nadzieję, że do debiutu dojdzie w I kwartale tego roku” – mówi Jacek Skrabacz, wiceprezes Grupy Mosty.

Kapitał z emisji papierów dłużnych spółka przeznacza na rozwój projektów magazynów energii oraz budowę węzła Load Frequency Control do automatycznej regulacji częstotliwości i mocy w systemie energetycznym.

Piotr Kaznowski dyrektorem generalnym na kraje nordyckie w Mars Pet Nutrition

Piotr Kaznowski został mianowany na stanowiska Dyrektora Generalnego na kraje nordyckie w Mars Pet Nutrition North Europe. W nowej roli będzie kierował zespołem w Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji.

Piotr od blisko dekady jest związany z firmą Mars. Ostatnio pełnił funkcję Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu oraz był członkiem zespołu zarządzającego w Mars Snacking Central Eurasia – klastrze obejmującym 10 rynków z centralnej i wschodniej Azji.

Wcześniej, na stanowisku Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu w Mars Wrigley Polska, odpowiadał za strategię komunikacji konsumenckiej i klienckiej marek takich jak Orbit®, Snickers®, Airwaves®, Twix® czy M&M’s®. Do zakresu jego obowiązków należało również zarządzanie przychodami oraz rozwój kategorii na podstawie badań i danych konsumenckich. Do firmy Mars dołączył w 2016 roku jako Dyrektor Customer Marketingu w Polsce, a następnie zbudował Zespół Portfolio i Customer Marketingu w procesie integracji Mars Wrigley Polska. W 2019 roku objął stanowisko Dyrektora Sprzedaży, odpowiadając za kanał convenience, supermarkety, hipermarkety oraz dyskonty. Dwa lata później awansował na stanowisko Dyrektora Zarządzania Kategorią i Marketingu oraz dołączył do lokalnego Zespołu Zarządzającego.

– Cieszę się z możliwości dołączenia do Mars Pet Nutrition w roli Dyrektora Generalnego na kraje nordyckie. Zamierzam kontynuować pracę nad poprawą doświadczeń opiekunów zwierząt oraz realizacją naszej misji: Lepszy świat dla zwierząt – podkreślił Piotr Kaznowski .

TSL nie wraca do boomu, ale wraca do zakupów: ostrożna odbudowa flot w 2026

Rok 2025 był dla segmentu transportu ciężkiego okresem wyraźnej stabilizacji i odbicia po trudnych latach 2022–2024. Z danych Związku Polskiego Leasingu (ZPL) wynika, że wartość finansowania pojazdów ciężkich wzrosła o 4,4 proc. r/r, osiągając poziom około 19,7 mld zł. Wzrost ten był wspierany nie tylko przez leasing, ale również przez rosnące wykorzystanie pożyczki leasingowej, szczególnie przy zakupach pojazdów używanych oraz specjalistycznych konfiguracji flotowych, co pozwala firmom transportowym finansować tabor przy większej swobodzie w zarządzaniu finansami.

Potwierdzeniem poprawy koniunktury są również dane rejestracyjne udostępnione przez CEPiK i PZPM. W 2025 roku liczba pierwszych rejestracji samochodów ciężarowych o masie powyżej 3,5 tony wzrosła o 6,7 proc. r/r, osiągając 29 979 sztuk w okresie styczeń–grudzień. W samym grudniu liczba rejestracji wyniosła 2 710 sztuk, co oznacza wzrost o 17,8 proc r/r. Wyższa dynamika rejestracji niż leasingu świadczy zarówno o powrocie zakupów częściowo finansowanych gotówką, jak i rosnącej roli pożyczki leasingowej.

Firmy transportowe wracają do inwestycji, a finansowanie zewnętrzne nadal wspiera odnawianie i rozwój flot.

Umiarkowany optymizm i selektywne inwestycje flotowe w 2026 roku

Prognozy na 2026 rok są umiarkowanie optymistyczne, co oznacza, że rynek flot TSL będzie rósł, choć firmy będą podchodziły do inwestycji ostrożnie, wybierając pojazdy przede wszystkim pod kątem efektywności i opłacalności. Według ZPL cały rynek leasingu w Polsce może wzrosnąć o około 9 proc. r/r, osiągając wartość blisko 130 mld zł. W praktyce oznacza to dalsze, selektywne odnawianie taboru, z koncentracją na pojazdach o lepszej efektywności kosztowej i paliwowej oraz coraz częstszym korzystaniu z form finansowania dopasowanych do potrzeb firm, które pozwalają lepiej zarządzać kosztami i płynnością.

Jednocześnie branża transportowa wchodzi w 2026 rok z wyzwaniami, takimi jak presja kosztowa, problemy płatnicze i niestabilny popyt w części przewozów międzynarodowych. Decyzje flotowe będą więc podejmowane bardziej przemyślanie, co nie oznacza jednak wstrzymania inwestycji, lecz ich lepszą optymalizację i koncentrację na pojazdach przynoszących realną wartość firmom transportowym.

Rosnący popyt na finansowanie i zmiana struktury inwestycji w transporcie drogowym

Dane za 2025 rok jednoznacznie wskazują, że popyt na finansowanie w transporcie drogowym ponownie rośnie, choć ma inną strukturę niż przed pandemią. Odnotowujemy wzrost wartości finansowania pojazdów ciężkich o 4,4% r/r (ZPL) oraz wyższą dynamikę rejestracji niż leasingu, co oznacza, że firmy łączą różne formy finansowania – leasing, pożyczki i środki własne. Rośnie znaczenie pożyczki leasingowej, która pozwala firmom transportowym finansować tabor używany, szybciej reagować na zmieniające się warunki rynkowe i lepiej zarządzać finansami. Te obserwacje pokazują, że firmy TSL wracają do inwestycji, ale robią to bardziej świadomie i ostrożnie niż w latach boomu.

Wpływ KPO i inwestycji drogowych na transport ciężki

Wpływ KPO i inwestycji infrastrukturalnych na transport drogowy jest pośredni i nierównomierny. Z jednej strony mówimy o ogromnej skali środków – do Polski w 2026 roku może trafić nawet około 180 mld zł z funduszy UE i Krajowego Planu Odbudowy. Te środki realnie poprawiają jakość infrastruktury drogowej i logistycznej, zwiększają przepustowość kluczowych korytarzy transportowych oraz warunki operacyjne dla przewoźników w średnim i długim terminie. Jednocześnie dane rynkowe pokazują, że inwestycje infrastrukturalne nie przekładają się bezpośrednio na wzrost popytu na cały sprzęt transportowy. Przykładem jest segment naczep – w 2025 roku rejestracje naczep wzrosły o 12,2 proc. r/r, jednak producenci specjalizujący się w naczepach wywrotkach, kluczowych dla budownictwa infrastrukturalnego, zanotowali spadki sprzedaży. To pokazuje, że inwestycje infrastrukturalne poprawiają ogólne otoczenie biznesowe, ale same w sobie nie generują automatycznie popytu inwestycyjnego w transporcie drogowym, a decydujące pozostają realne wolumeny przewozów oraz rentowność firm.

Koniec z fajerwerkami? 95 proc. asortymentu objętych zakazem

Decyzja sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt oznacza faktyczny koniec legalnej branży pirotechnicznej w Polsce. Przyjęta w ostatniej chwili poprawka do poselskiego projektu Koalicji Obywatelskiej, rozszerzająca zakaz na produkty klasy F2, obejmie ok. 95 proc. fajerwerków dostępnych w sprzedaży konsumenckiej. Doprowadzi to do likwidacji tysięcy firm w Polsce, wielomilionowych strat dla budżetu państwa oraz realnego zagrożenia rozwojem tzw. szarej strefy.

Kompromis odrzucony, restrykcje zaostrzone

Podczas wcześniejszych posiedzeń Komisji Nadzwyczajnej ds. ochrony zwierząt posłowie zwrócili się  do branży pirotechnicznej o przedstawienie własnych poprawek i uwag do procedowanego projektu ustawy. Branża – w toku konsultacji i dialogu – przygotowała kompromisowe rozwiązanie legislacyjne polegające na czasowym ograniczeniu używania fajerwerków w okresie przedsylwestrowym przy zachowaniu możliwości ich używania w noc sylwestrową i Nowy Rok. Miał to być realny kompromis między ochroną zwierząt, a interesem społecznym i gospodarczym. O takie rozwiązanie, uwzgledniające interes branży pirotechnicznej i skutki dla gospodarki wnosił też rząd w swoich stanowiskach odnośnie poselskich projektów.

Mimo to, podczas wtorkowego posiedzenia Komisji przyjęto projekt Koalicji Obywatelskiej w zupełnie nowym, znacznie bardziej restrykcyjnym kształcie, z pominięciem kompromisu branży. Zgłoszona poprawka rozszerza zakaz fajerwerków o najbardziej popularną klasę F2. Zmiana ta oznacza objęcie zakazem zdecydowanej większości produktów dostępnych w legalnej sprzedaży, a w praktyce – likwidację całej branży pirotechnicznej w Polsce.

Branża wyeliminowana jednym głosowaniem

W sprzedaży konsumenckiej fajerwerki klasy F2 stanowią zdecydowaną większość asortymentu. Objęcie ich zakazem – łącznie z klasą F3 – oznacza, że około 95 proc. produktów zostanie wyeliminowana z dotychczasowego handlu. To cios wymierzony w sektor, z którym związanych jest ok. 25 tys. firm oraz dziesiątki tysięcy miejsc pracy, w tym wyspecjalizowani pracownicy, firmy transportowe, magazynowe i sezonowi sprzedawcy.

Decyzja Komisji oznacza również poważne straty dla finansów publicznych – utratę wpływów z VAT, CIT, PIT oraz ceł, które branża generuje corocznie na poziomie setek milionów złotych. Tylko w minionym roku, obroty branży pirotechnicznej sięgały ponad 1 mld zł. Wyeliminowanie branży z rynku przełoży się na znaczący ubytek środków finansowych dla budżetu państwa i samorządów.

Stowarzyszenie zwraca również uwagę, że zakazy tego typu nie prowadzą do zmniejszenia użycia pirotechniki, lecz do przeniesienia handlu do internetu i pojawienia się zjawiska tzw. „szarej strefy”. Produkty niewiadomego pochodzenia, pozbawione odpowiednich certyfikatów, zwiększają ryzyko wypadków i obciążają dodatkowo potencjalne interwencje ze strony służb porządkowych – a więc prowadzą do skutków odwrotnych od zamierzonych. Dane pokazują, że Polacy nie chcą całkowitej rezygnacji z wieloletniej tradycji sylwestrowych pokazów, ale oczekują odpowiedzialnych i wyważonych regulacji. Jak wynika z badań opinii publicznej m.in. na panelu Ariadna, zdecydowana większość Polaków chce świętować z użyciem fajerwerków – jedynie 33% ankietowanych popiera całkowity zakaz fajerwerków, 17% uważa, że dodatkowe ograniczenia są zbędne, natomiast aż 50% respondentów jest za częściowymi ograniczeniami – w określonym czasie i miejscu.

Zarzut manipulacji i złamania zasad stanowienia prawa

Jako Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki (SIiDP), reprezentujące branżę pirotechniczną, nie kryjemy oburzenia trybem procedowania i skalą zmian wprowadzonych na ostatnim posiedzeniu sejmowej Komisji ds. ochrony zwierząt, w dniu 10 lutego br.

Wprowadzenie do projektu ustawy tak daleko idących zmian – dodatkowo na finalnym etapie prac Komisji sejmowej, przed przekazaniem projektu do Sejmu – stanowi rażące naruszenie zasad procesu legislacyjnego. Przyjęto poprawkę, która nigdy nie była przedmiotem konsultacji, ponieważ znacząco wykracza poza pierwotny projekt ustawy i całkowicie ignoruje postulaty zgłaszane przez branżę oraz rząd. Nie przeprowadzono żadnej analizy skutków społeczno-gospodarczych, mimo że Rada Ministrów wielokrotnie o to apelowała w swoich stanowiskach. Takie działanie podważa również zaufanie do państwa i łamie fundamentalne zasady Konstytucji RP oraz Konstytucji Biznesu – podkreśla Marta Smolińska, Prezes Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki.

Zignorowanie prawa oraz stanowiska rządu

Przyjęty przez członków Komisji projekt ustawy w obecnym brzmieniu narusza podstawowe zasady państwa prawa, począwszy od konstytucyjnej zasady proporcjonalności i wolności gospodarczej, po przewidywalność prawa, a także zapisy Regulaminu Sejmu RP. Zignorowano m.in.: obowiązek oceny skutków regulacji, w szczególności dla sektora MŚP, zasadę proporcjonalności i minimalizacji obciążeń, obowiązek analizy alternatywnych środków osiągnięcia celu, a także m.in. zasadę pewności prawa i stabilności otoczenia gospodarczego. Warto podkreślić, że zasady te – co istotne – obowiązują również projekty poselskie, a nie wyłącznie rządowe.

Po raz kolejny okazało się, że są to reguły czysto teoretyczne, które nie obowiązują w praktyce stanowienia polskiego prawa. Nie tylko branża pirotechniczna, ale także Rada Ministrów wyraźnie wnosiła o uprzednie określenie skutków społeczno-gospodarczych procedowanych rozwiązań legislacyjnych oraz o uwzględnienie dobrze pojętego interesu branży. Komisja całkowicie zignorowała ten wniosek.

Likwidacja branży zamiast dialogu

Przedłożone przez branżę rozwiązanie kompromisowe miało realnie ograniczyć uciążliwości, dać opiekunom zwierząt czas na przygotowanie się, a jednocześnie nie niszczyć legalnego rynku i miejsc pracy. Niestety nasza propozycja nie została nawet odczytana w trakcie ostatniego posiedzenia Komisji.

Jednak zamiast wyważonej regulacji, wspartej dialogiem w toku konsultacji publicznych, wybrano drogę administracyjnej likwidacji całego sektora. Jako Stowarzyszenie reprezentujące branżę pirotechniczną wzywamy parlamentarzystów do odrzucenia projektu ustawy Koalicji Obywatelskiej. Jednocześnie apelujemy o przegłosowanie w toku prac Sejmu rozwiązania o czasowym zakazie używania fajerwerków od 21 do 30 grudnia każdego roku, które zwiększy porządek publiczny oraz dobrostan zwierząt, a jednocześnie nie doprowadzi do nadmiernej ingerencji w działalność gospodarczą.

Strajk pilotów Lufthansy 12 lutego. Możliwe poważne utrudnienia w całej Europie

Jeśli planujesz lot Lufthansą 12 lutego 2026 r., przygotuj się na możliwe utrudnienia. Tego dnia piloci przewoźnika zapowiedzieli strajk, który może poważnie wpłynąć na siatkę połączeń w całej Europie. W ciągu jednej doby zagrożonych jest wiele wylotów, a podróżni muszą liczyć się z opóźnieniami i odwołaniami rejsów – także na trasach z i do Polski. Największe problemy mogą wystąpić na lotniskach we Frankfurcie i Monachium, które są głównymi portami przesiadkowymi przewoźnika. Zakłócenia w tych hubach mogą przełożyć się na kolejne połączenia, również poza Niemcami.

Dlaczego będzie strajk

Piloci Lufthansy zrzeszeni w związku zawodowym Vereinigung Cockpit zapowiedzieli 24-godzinny strajk na wszystkich niemieckich lotniskach w czwartek 12 lutego, od godz. 00:01 do 23:59. Spór dotyczy zabezpieczeń emerytalnych oraz warunków zatrudnienia.

Akcja obejmuje wyłącznie linię Lufthansa oraz Lufthansa Cargo. Nie dotyczy innych przewoźników z grupy, takich jak Eurowings czy Air Dolomiti, które mają operować zgodnie z rozkładem.

Choć protest potrwa jeden dzień, może wywołać efekt domina w całej siatce połączeń. Niemieckie lotniska to kluczowe punkty przesiadkowe dla pasażerów z całej Europy, w tym z Polski.

Utrudnienia także dla pasażerów z Polski

Zakłócenia mogą objąć loty z Niemiec do Polski, połączenia z Warszawy, Krakowa i Gdańska, rejsy z przesiadką przez Frankfurt i Monachium, loty powrotne, jeśli samoloty nie przylecą z Niemiec zgodnie z planem.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli wylot zaplanowany jest z Polski, rejs może zostać opóźniony lub odwołany z przyczyn operacyjnych związanych ze strajkiem w Niemczech.

Jakie prawa mają pasażerowie gdy jest strajk pilotów

W przypadku strajku pracowników linii lotniczej odpowiedzialność co do zasady spoczywa na przewoźniku. Oznacza to, że pasażerowie mogą ubiegać się o odszkodowanie na podstawie Rozporządzenia (WE) nr 261/2004.

Co istotne, strajk pilotów nie jest traktowany jako nadzwyczajna okoliczność, która automatycznie zwalnia linię z odpowiedzialności. Inaczej jest np. przy złych warunkach pogodowych czy strajku kontrolerów ruchu lotniczego.

Jak przypominają eksperci ds. praw pasażerów z AirCashBack, jeśli pasażer dotrze do miejsca docelowego z opóźnieniem przekraczającym 3 godziny albo jego lot zostanie odwołany, ma prawo ubiegać się o odszkodowanie w wysokości od 250 do 600 euro, w zależności od długości trasy.

Warunkiem jest spełnienie ustawowych przesłanek, w tym minimalnego czasu opóźnienia w miejscu docelowym lub odwołania lotu bez odpowiedniego wyprzedzenia.

Dodatkowo opieka, zmiana rezerwacji lub zwrot pieniędzy

Poza możliwością ubiegania się o odszkodowanie, w przypadku takiego strajku pasażerom przysługują także inne prawa. Linia lotnicza ma obowiązek zapewnić opiekę w razie dużego opóźnienia lub odwołania lotu. Obejmuje ona posiłki i napoje adekwatne do czasu oczekiwania, a gdy wylot zostanie przełożony na kolejny dzień – również nocleg oraz transport między lotniskiem a hotelem. Podróżny może też wybrać między zmianą rezerwacji na inny dostępny lot a zwrotem pełnej ceny biletu.

Więc jeśli planujesz podróż Lufthansą 12 lutego, na bieżąco sprawdzaj komunikaty przewoźnika i status swojego rejsu. Warto zachować kartę pokładową oraz potwierdzenie rezerwacji – mogą być potrzebne przy składaniu reklamacji.

Słabsza sprzedaż detaliczna w USA osłabia USD. Rynek zaczyna mówić o głębszych cięciach stóp

Podporządkowanie amerykańskiego dolara w relacji z innymi głównymi walutami się nie kończy. Jeżeli na jakimś wykresie USD nie traci, to pozostaje w konsolidacji. Oznacza to brak argumentów na wyprowadzenie kontrataku i jednocześnie zaakceptowanie strat poniesionych w pierwszej sesji tygodnia. W oczach inwestorów nadal zyskuje japoński jen. Czy środowe dane z rynku pracy w USA wprowadzą zmienność na forex?

Amerykański konsument słabnie

Wczorajsze dane ze Stanów Zjednoczonych okazały się negatywne. Sprzedaż detaliczna słabnie. Za grudzień odnotowano wzrost 2,4% r/r. Jest to mniej niż listopadowe 3,3% r/r. W ujęciu miesięcznym odnotowano brak zmian (0% za grudzień) względem wzrostowego listopada (0,6%). Niższy od poprzedniego jest także subindeks nieuwzględniający samochodów i paliw. Spadający popyt w grudniu, czyli miesiącu świątecznym, jest znakiem ostrzegawczym dla decydentów, którzy wiedzą, że bez konsumpcji gospodarka spowalnia. To dlatego w ostatnich godzinach w mediach zaczęły się pojawiać komentarze rozważające więcej niż dwa cięcia stóp w USA do końca roku. Mimo że póki co są to jedynie dywagacje, ich wpływ jest widoczny na forex. Amerykańska waluta pozostaje słaba na rynku walutowym. W środę przed południem USD osłabiał się względem funta czy jena. Dodatkowo „zielony” nadal nie może znaleźć argumentów, aby pokazać siłę w relacji do euro, franka czy chińskiego juana. Po poniedziałkowym osłabieniu na wykresach EUR/USD, GBP/USD i USD/CNY trwa konsolidacja, która i tak delikatnie faworyzuje waluty z Europy i Azji.

Skąd bierze się siła jena?

Japońska waluta po niedzielnych wyborach parlamentarnych ma się naprawdę dobrze. Poniedziałkową sesję wykres USD/JPY zaczynał przy 158 JPY, a kończył przy 156 JPY. Wczorajszy dzień zakończyliśmy przy 154,5 JPY, a dziś o poranku jednego dolara mogliśmy kupić za 153 jeny. Rynki ewidentnie uwierzyły w JPY, który ma się umacniać nie tylko na skutek jastrzębiego stanowiska Banku Japonii w polityce monetarnej (czego skutkiem mają być kolejne podwyżki stóp procentowych). Uwagę inwestorów przyciąga również narracja mówiąca o „obserwacji” kursu jena ze strony władz. To – w połączeniu z retoryką dalszego osłabienia amerykańskiego dolara, której zresztą wtóruje sam prezydent USA – sugeruje dalsze zniżki na wykresie USD/JPY. Istotnym faktem jest również oddalanie się od poziomu 160 JPY, do którego przekroczenia decydenci z Kraju Kwitnącej Wiśni zdecydowanie nie chcą dopuścić.

Przed nami ciekawsza druga połowa tygodnia

Ostatnie sesje, ze środą włącznie, to dni, w których kalendarz makroekonomiczny nie obfitował w istotne publikacje ze światowych gospodarek. Dziś czekamy jedynie na dane z amerykańskiego rynku pracy, jednak i w tym przypadku rynki nie spodziewają się fajerwerków. Stopa bezrobocia w USA ma utrzymać się przy 4,4%, a zmiana zatrudnienia, zarówno w sektorze prywatnym, jak i pozarolniczym, ma delikatnie wzrosnąć do 70 tys. Dane bliskie oczekiwaniom nie powinny mieć większego wpływu na notowania dolara. Zaskoczeniem może być jedynie istotna rozbieżność względem prognoz. W środę o godzinie 13:00 kurs EUR/USD oscyluje przy 1,191 USD. W tym otoczeniu względnie dobrze radzi sobie krajowa waluta. Kurs EUR/PLN utrzymuje się poniżej 4,22 PLN, CHF/PLN poniżej 4,62 PLN, a kurs USD/PLN poniżej 3,54 PLN. Jeżeli popołudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy nie wpłynie na dolara i pośrednio na złotego, to większej zmienności notowań krajowej waluty możemy spodziewać się dopiero jutro podczas odczytu PKB lub w odpowiedzi na piątkowe publikacje inflacji konsumenckiej (zarówno z Polski, jak i z USA).

Najczęstsze błędy sprzedawców na Allegro i jak ich uniknąć

Sprzedaż na Allegro przestała być grą przypadków. W ekosystemie, gdzie o widoczności decyduje algorytm, a nie tylko cena, każdy detal ma znaczenie. Wielu sprzedawców wciąż działa intuicyjnie, traktując platformę jak tablicę ogłoszeniową, a nie zaawansowany system technologiczny. Efekt? Przepalone budżety reklamowe, spadające marże i frustracja wynikająca z niezrozumiałych spadków sprzedaży.

Sukces w epoce „Top Oferty” wymaga zmiany myślenia – z handlowca na analityka i stratega. Poniżej znajdziesz diagnozę najczęstszych błędów, które hamują rozwój Twojego konta, oraz konkretne, sprawdzone strategie ich eliminacji.

Dlaczego drobne błędy na Allegro kończą się dużymi stratami?

Allegro to system naczyń połączonych. Błąd w jednym obszarze, na przykład w logistyce, wywołuje lawinę konsekwencji w marketingu i pozycjonowaniu. Opóźnienie wysyłki kilku paczek obniża wskaźnik jakości sprzedaży. To z kolei może pozbawić Cię statusu Super Sprzedawcy, co natychmiast degraduje pozycję Twoich ofert w wynikach wyszukiwania.

Co więcej, w nowym modelu produktowym, gdzie kupujący widzi jedną główną „Top Ofertę” zamiast listy aukcji, margines błędu jest zerowy. Jeśli Twoja oferta nie spełnia wyśrubowanych kryteriów algorytmu, wpadasz w niebyt – bycie „drugim najlepszym” oznacza marginalizację sprzedaży. Drobne niedociągnięcia w parametrach czy obsłudze klienta kumulują się, tworząc szklany sufit dla Twoich przychodów.

Błędy w prezentacji oferty, które obniżają sprzedaż

Wielu sprzedawców tworzy oferty „dla siebie”, a nie dla klienta i algorytmu. Zapominają, że zanim klient kupi produkt oczami, algorytm musi go „przeczytać” i zaindeksować.

Zbyt ogólne lub mylące tytuły

Tytuł to najważniejszy element SEO na Allegro. Błędem jest stosowanie wielkich liter, ozdobników czy haseł marketingowych typu „HIT”, „OKAZJA”, które marnują cenne znaki. Algorytm i klienci szukają konkretów. Tytuł musi zawierać kluczowe frazy, markę, model i najważniejsze cechy produktu.

Jeśli sprzedajesz „suszarkę”, a nie dopiszesz „z jonizacją” czy „do włosów”, Twoja oferta zginie w gąszczu innych lub trafi do niewłaściwych odbiorców. Nieoptymalny tytuł to bezpośrednia przyczyna niskiej trafności organicznej.

Nieczytelne lub kiepskiej jakości zdjęcia

Miniaturka (pierwsze zdjęcie) decyduje o CTR (klikalności). Musi być na idealnie białym tle i przedstawiać produkt w sposób atrakcyjny. Błędem jest używanie zdjęć niskiej jakości lub niepokazywanie detali na kolejnych fotografiach.

W walce o „Top Ofertę” jakość zdjęć ma znaczenie krytyczne. Profesjonalna prezentacja buduje zaufanie, a zdjęcia kontekstowe (pokazujące produkt w użyciu) w galerii znacząco podnoszą konwersję.

Brak szczegółów w opisie i danych technicznych

To „cichy zabójca” sprzedaży. Sprzedawcy często ignorują parametry opcjonalne, wypełniając tylko te obowiązkowe. Tymczasem filtry wyszukiwania na Allegro opierają się właśnie na tych danych. Jeśli nie uzupełnisz parametru „materiał: bawełna”, a klient zaznaczy taki filtr, Twoja oferta zniknie z wyników, nawet jeśli masz to słowo w opisie. Kompletność parametrów jest również jednym z czynników branych pod uwagę przez algorytm przy wyborze „Top Oferty”.

Błędna lub nieprzemyślana polityka cenowa

Najczęstszym błędem strategicznym jest fiksacja na obrocie przy ignorowaniu rentowności. Wielu sprzedawców wpada w pułapkę wojen cenowych, nie licząc dokładnie swoich kosztów.

Struktura opłat na Allegro jest złożona: prowizja od sprzedaży (od 1% do 17%), prowizja od kosztów dostawy, opłaty za program Smart! oraz koszty promocji. Sprzedawcy często zapominają, że prowizja naliczana jest także od kosztów przesyłki, co przy tanich produktach drastycznie obniża marżę.

Błędem jest również sztywne trzymanie się cen. W dynamicznym środowisku, gdzie „Top Oferta” zależy od ceny całkowitej (produkt + dostawa), konieczne jest stosowanie strategii cenowych dostosowanych do cyklu życia produktu – innych dla nowości (zbieranie śmietanki), a innych dla wyprzedaży.

Negatywne opinie i niski rating – co najczęściej je wywołuje

Jakość obsługi klienta jest na Allegro towarem. Jeden negatywny komentarz, zwłaszcza na początku działalności, może zablokować rozwój konta.

Najczęstsze przyczyny to:

  • Rozbieżność towaru z opisem: Wynikająca z niedokładnych zdjęć lub kopiowania opisów od producenta bez weryfikacji.
  • Problemy z logistyką: Sprzedawanie towaru, którego fizycznie nie ma na magazynie (brak synchronizacji stanów).
  • Brak komunikacji: Ignorowanie wiadomości od klientów lub powolne odpowiedzi. Czas reakcji jest kluczowym składnikiem oceny jakości sprzedaży.

Sprzedawcy często ulegają też presji „szantażu oceną”, gdzie klienci wymuszają rabaty groźbą negatywa. Brak asertywnych procedur i umiejętności zgłaszania takich nadużyć do Allegro to poważny błąd operacyjny.

Nieznajomość regulaminu i praktyk platformy Allegro

Działanie na Allegro przypomina wynajmowanie lokalu – właściciel ustala zasady, które mogą zmienić się z dnia na dzień. Ignorowanie komunikatów o zmianach w regulaminie to prosta droga do spadków.

Przykładem jest przejście na widok produktowy. Sprzedawcy, którzy nie dostosowali swoich ofert do walki o „Top Ofertę”, stracili widoczność na rzecz tych, którzy zrozumieli nowe zasady gry. Częstym błędem jest też próba przekierowywania klientów do własnego sklepu internetowego (np. przez ulotki w paczce lub linki w opisie), co jest surowo karane przez platformę i może skończyć się blokadą konta.

Zła organizacja procesu sprzedaży i obsługi klienta

Wielu sprzedawców próbuje zarządzać rosnącą sprzedażą ręcznie. To błąd, który uniemożliwia skalowanie. Ręczne wystawianie ofert, pilnowanie stanów magazynowych w Excelu czy odpisywanie na każdy mail osobno to strata czasu i ryzyko pomyłek.

Brak automatyzacji prowadzi do sprzedaży towaru niedostępnego („overbooking”) i opóźnień w wysyłce, co bezpośrednio uderza w wskaźniki jakości. Sprzedawcy nie monitorują też na bieżąco panelu „Jakość mojej sprzedaży”, reagując na problemy dopiero, gdy sprzedaż drastycznie spada.

Jak poprawić efektywność sprzedaży Allegro krok po kroku

Naprawa błędów wymaga podejścia systemowego. Nie wystarczy „trochę poprawić” – trzeba wdrożyć konkretne procedury i narzędzia.

Dobre praktyki w tworzeniu ofert

Stwórz standard dla swoich ofert (SOP). Każda aukcja musi mieć:

  • Zoptymalizowany tytuł: Zawierający słowa kluczowe, które realnie wpisują klienci (sprawdzisz to w Planerze Kampanii).
  • Komplet parametrów: Wypełnij 100% pól, nawet tych opcjonalnych. To „paliwo” dla algorytmu trafności.
  • Język korzyści: Opis powinien być ustrukturyzowany i odpowiadać na potrzeby klienta, a nie tylko wymieniać cechy techniczne.

Korzystanie z danych analitycznych i arkuszy błędów

Przestań zgadywać. Wykorzystaj Allegro Analytics do analizy konkurencji i trendów. Sprawdzaj nie tylko co się sprzedaje, ale dlaczego (analiza cen, metod dostawy, słów kluczowych).

Wdróż analizę rentowności per SKU (każdy produkt osobno). Musisz wiedzieć, ile dokładnie zarabiasz na danym produkcie po odjęciu wszystkich prowizji, opłat Smart!, kosztów reklamy (Allegro Ads) i pakowania. Tylko wtedy możesz podejmować świadome decyzje o promocji.

Zewnętrzne narzędzia do zarządzania i optymalizacji konta

Automatyzacja to konieczność, nie luksus. Wdróż systemy, które zdejmą z Ciebie powtarzalną pracę:

  • Zarządzanie ofertami i magazynem: Narzędzia takie jak Base.com czy Sello NX pozwalają na masową edycję ofert i, co kluczowe, automatyczną synchronizację stanów magazynowych z Twoim sklepem lub ERP. To eliminuje ryzyko sprzedaży braku.
  • Obsługa klienta: Narzędzia typu AleAsystent oferują autorespondery, które natychmiast odpowiadają na wiadomości i dyskusje. Dzięki temu utrzymujesz idealny czas reakcji, nawet w weekendy, co podbija Twoją ocenę jakości.
  • Repricing: W dynamicznej walce o „Top Ofertę” ręczna zmiana cen jest niemożliwa. Automatyczne repricery dostosowują Twoje ceny do ruchów konkurencji (np. utrzymując je o grosz niżej), chroniąc Twoją widoczność.

Jak utrzymać porządek na placu przed budynkiem firmy?

Utrzymanie porządku wokół siedziby firmy to nie tylko kwestia estetyki, ale również bezpieczeństwa i profesjonalnego wizerunku przedsiębiorstwa. Plac przed budynkiem jest pierwszym miejscem, z którym styka się klient lub kontrahent, dlatego jego stan ma ogromne znaczenie. W praktyce oznacza to konieczność wdrożenia regularnych działań porządkowych oraz zastosowania odpowiednich rozwiązań technicznych. Szczególnie w przypadku dużych powierzchni kluczowe stają się zamiatarki do ciągnika, które pozwalają skutecznie i szybko utrzymać czystość.

Aby utrzymać porządek na placu przed budynkiem firmy, należy połączyć regularne sprzątanie, właściwą organizację przestrzeni oraz wykorzystanie profesjonalnych maszyn, takich jak zamiatarki mechaniczne do ciągnika.

Regularne sprzątanie jako podstawa utrzymania porządku

Podstawą utrzymania czystości na placu firmowym jest systematyczność. Nawet najlepiej zaprojektowana przestrzeń szybko traci swój estetyczny wygląd, jeśli nie jest regularnie sprzątana. Dotyczy to zarówno powierzchni utwardzonych, jak i terenów zielonych.

Codzienne lub cykliczne zamiatanie pozwala usunąć kurz, piasek, liście oraz drobne odpady, które gromadzą się na parkingach, drogach dojazdowych czy placach manewrowych. W przypadku większych powierzchni ręczne sprzątanie staje się jednak nieefektywne i czasochłonne.

Dlatego coraz częściej stosuje się mechaniczne zamiatarki, które umożliwiają szybkie oczyszczenie dużych obszarów. Dzięki nim możliwe jest utrzymanie wysokiego poziomu czystości bez angażowania dużej liczby pracowników.

Najważniejsze czynności porządkowe obejmują:

  • regularne zamiatanie nawierzchni utwardzonych
  • usuwanie liści, błota i pyłu
  • opróżnianie koszy i zbieranie odpadów
  • czyszczenie stref wejściowych i parkingów

Systematyczne działania pozwalają uniknąć nagromadzenia zabrudzeń oraz utrzymać estetyczny wygląd terenu przez cały rok.

Organizacja przestrzeni i logistyka na placu

Utrzymanie porządku nie jest możliwe bez odpowiedniego zagospodarowania przestrzeni. Kluczowe znaczenie ma podział placu na funkcjonalne strefy, które ułatwiają zarówno użytkowanie, jak i sprzątanie.

W praktyce oznacza to wyznaczenie miejsc parkingowych, stref dostaw, ciągów komunikacyjnych oraz obszarów przeznaczonych do składowania materiałów. Dzięki temu łatwiej kontrolować porządek i ograniczyć rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń.

Bardzo ważne jest również odpowiednie przechowywanie materiałów i odpadów. Niezorganizowane składowanie prowadzi do chaosu i utrudnia utrzymanie czystości, zwłaszcza na placach budowy czy w zakładach produkcyjnych.

Dobrze zaplanowana przestrzeń powinna uwzględniać:

  • wyraźny podział na strefy użytkowe
  • wydzielone miejsca składowania materiałów
  • odpowiednie oznakowanie dróg i ciągów komunikacyjnych
  • łatwy dostęp dla maszyn sprzątających

Dzięki temu utrzymanie porządku staje się znacznie prostsze i bardziej efektywne.

Zamiatarki do ciągnika – skuteczne rozwiązanie dla dużych powierzchni

W przypadku dużych placów, hal produkcyjnych czy terenów przemysłowych ręczne sprzątanie nie jest wystarczające. W takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się zamiatarki do ciągnika, które pozwalają szybko i dokładnie oczyścić nawierzchnię.

Zamiatarki wyposażone są w obrotowe szczotki, które zbierają zanieczyszczenia i kierują je do zbiornika. Dzięki temu możliwe jest jednoczesne zamiatanie i zbieranie odpadów, co znacząco przyspiesza pracę.

Tego typu maszyny doskonale radzą sobie z różnymi rodzajami zabrudzeń – od drobnego pyłu, przez piasek i liście, aż po cięższe zanieczyszczenia powstające na placach budowy.

Do najważniejszych zalet zamiatarek należą:

  • wysoka wydajność pracy
  • możliwość czyszczenia dużych powierzchni w krótkim czasie
  • dokładność usuwania zanieczyszczeń
  • ograniczenie zapylenia dzięki systemom zraszania

Dzięki nim możliwe jest utrzymanie czystości nawet w wymagających warunkach przemysłowych.

Agrotech-Junoszyn – profesjonalne zamiatarki do ciągnika

Wśród dostawców nowoczesnych rozwiązań do utrzymania czystości na dużych powierzchniach wyróżnia się Agrotech-Junoszyn, oferujący wysokiej jakości zamiatarki do ciągnika przeznaczone do sprzątania placów budowy, parkingów oraz hal produkcyjnych. Maszyny dostępne w ofercie Agrotech-Junoszyn wyposażone są w wydajne systemy szczotek, zbiorniki na zanieczyszczenia oraz opcjonalne systemy zraszania ograniczające pylenie. Dzięki temu zamiatarki ciągnikowe tej klasy pozwalają skutecznie usuwać kurz, piasek, błoto i odpady przemysłowe, zapewniając wysoki standard czystości na terenach firmowych.

W praktyce oznacza to możliwość szybkiego i efektywnego utrzymania porządku bez konieczności angażowania dużych zasobów ludzkich. To szczególnie ważne w przedsiębiorstwach, gdzie liczy się zarówno czas, jak i jakość wykonanej pracy.

Utrzymanie zieleni i sezonowe prace porządkowe

Estetyka placu firmowego to nie tylko czyste nawierzchnie, ale również zadbana zieleń. Regularne koszenie trawy, przycinanie krzewów oraz usuwanie chwastów wpływa na ogólny wygląd otoczenia i poprawia odbiór firmy.

Jesienią szczególnie ważne jest usuwanie liści, które mogą zalegać na nawierzchni i powodować jej śliskość. Z kolei zimą kluczowe staje się odśnieżanie oraz zabezpieczenie powierzchni przed oblodzeniem.

Dobrze zaplanowane działania sezonowe obejmują:

  • koszenie trawy i pielęgnację zieleni
  • grabienie liści i usuwanie zanieczyszczeń organicznych
  • odśnieżanie i posypywanie nawierzchni
  • kontrolę stanu nawierzchni i naprawy ubytków

Regularna pielęgnacja otoczenia wpływa nie tylko na estetykę, ale również na bezpieczeństwo użytkowników.

Bezpieczeństwo i wizerunek firmy

Czysty i uporządkowany plac przed budynkiem firmy ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa pracowników oraz klientów. Zanieczyszczenia, błoto czy śliskie nawierzchnie mogą prowadzić do wypadków i utrudniać codzienne funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

Dodatkowo estetyczny wygląd otoczenia wpływa na postrzeganie firmy przez kontrahentów. Zadbany teren świadczy o profesjonalizmie i dbałości o detale, co może mieć znaczenie w relacjach biznesowych.

Wdrożenie harmonogramu prac porządkowych oraz wykorzystanie nowoczesnych maszyn, takich jak zamiatarki do ciągnika, pozwala utrzymać wysoki standard czystości przez cały rok. To inwestycja, która przekłada się zarówno na bezpieczeństwo, jak i pozytywny wizerunek przedsiębiorstwa.

2025 rokiem przełomu w elektromobilności. Rekord rejestracji BEV i 7 mld zł wsparcia

Prawie trzykrotny wzrost rejestracji osobowych samochodów elektrycznych, rekordowa suma środków przeznaczonych na wsparcie ze środków publicznych (7 mld) oraz najwięcej do tej pory nowo uruchomionych punktów ładowania DC (ponad 1,7 tys.). PSNM podsumowuje ubiegły rok w polskim sektorze e-mobility.

PSNM opublikowało raport przedstawiający kluczowe wyniki rynkowe oraz zmiany legislacyjne, które miały miejsce w 2025 r. w obszarze polskiej elektromobilności. Konkluzja jest jedna – ubiegły rok był dla sektora e-mobility znacznie lepszy niż 2024.

Podsumowanie warto zacząć od rekordowych wyników rejestracji samochodów elektrycznych, które przebiły wcześniejsze, nawet te bardziej optymistyczne oczekiwania. Ponad 7-procentowy udział rynkowy BEV sprawił, że Polska znacznie awansowała w rankingu państw rozwijających elektromobilność – w 2025 r. wyprzedziliśmy pod tym względem 9 krajów członkowskich UE. Na polskim rynku zarejestrowano najwięcej do tej pory, nowych, osobowych „elektryków” (43,3 tys.), czyli ponad 2,5-raza więcej niż w 2024 r. Flota takich pojazdów przekroczyła symboliczną granicę 100 tys. szt. – mówi Aleksander Rajch, członek zarządu PSNM.

Do grudnia park osobowych BEV powiększył się do ponad 121 tys. egzemplarzy – to ponad dwa razy więcej niż w 2023 r. i o ponad 2/3 więcej względem roku 2024. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych marek pod względem liczby rejestracji BEV znalazły się kolejno: Tesla, Audi, BMW, Mercedes-Benz, Citroën, Hyundai, Ford oraz Leapmotor.

– Dynamiczny wzrost rynku pojazdów elektrycznych w Polsce w 2025 roku pokazuje, co jest możliwe, gdy działania polityczne i rynkowe są ze sobą spójne – i ma to znaczenie dla całej Europy. W momencie, gdy UE dokonuje przeglądu ram polityki CO₂ na rok 2035, utrzymanie jasnego zobowiązania do elektryfikacji jest kluczowe, aby zapewnić dalszy napływ inwestycji, wzmocnić konkurencyjność przemysłu oraz realizować cele klimatyczne. Chcemy, aby Polska wykorzystała impet z 2025 roku, jednocześnie napędzając wzrost rynku i inwestycje w produkcję. Polska odniosła znaczący sukces w 2026 roku, osiągając 161% wzrost rok do roku, przewyższając inne kraje europejskie, takie jak Hiszpania (+77%), Włochy (+43%) czy Słowacja (+84%). Chińskie marki motoryzacyjne zbudowały w Polsce silną pozycję, osiągając 16,1% udziału w rynku samochodów elektrycznych, jednak jest on generowany przez zaledwie dwie marki. Rynek pozostaje silnie skoncentrowany wokół dobrze znanych producentów. – mówi Chris Heron, Sekretarz Generalny, E-Mobility Europe.

Również na polskim rynku elektrycznych samochodów dostawczych rok 2025 okazał się lepszy od poprzedniego, chociaż wyniki okazały się być o wiele mniej spektakularne niż w segmencie osobowych „elektryków”. Liczba rejestracji nowych BEV kategorii N1 była o ponad ¼ wyższa niż w 2024 r., jednak rekordowego do tej pory wyniku rejestracji z 2023 r. nie udało się pobić, podobnie jak odnotowanego wówczas udziału rynkowego.

W segmencie elektrycznych „dostawczaków” wyraźnie widać pozytywny wpływ programu „NaszEauto”. Program początkowo nie obejmował tej kategorii pojazdów, jednak dzięki rozszerzeniu zakresu wsparcia pod koniec października, w IV kwartale zarejestrowano zdecydowanie najwyższą liczbę elektrycznych samochodów dostawczych – łącznie 1 059 szt., czyli prawie 45% wszystkich rejestracji z 2025 r. – mówi Albert Kania, dyrektor operacyjny F5A New Mobility Research and Consulting.

Rynek elektrycznych samochodów ciężarowych w Polsce od dawna pozostaje w początkowej fazie rozwoju i to nie zmieniło się również w 2025 r. mimo kolejnego, znacznego wzrostu rejestracji i zdublowania parku zeroemisyjnych ciężarówek względem roku 2024. Z ok. 900 tys. samochodów kategorii N2 oraz N3 jeżdżących po polskich drogach w napęd elektryczny wyposażonych jest zaledwie nieco ponad 400 pojazdów.

Uruchomiony pod koniec maja program NFOŚiGW „Wsparcie zakupu lub leasingu pojazdów zeroemisyjnych kategorii N2 i N3” rozkręca się powoli i w 2025 r. nie przyniósł rynkowego przełomu w Polsce. Wynik rejestracji nowych, ciężarowych BEV był jednak do tej pory zdecydowanie najwyższy w historii polskiej elektromobilności. 176 zarejestrowanych sztuk to niemal tyle samo, ile przybyło w Polsce w latach 2023-2024 łącznie – mówi Piotr Ziółkowski z PSNM.

Podobnie jak w segmencie pojazdów elektrycznych, również w przypadku ogólnodostępnej infrastruktury ładowania w roku 2025 odnotowano kilka rekordów. Operatorzy oddali do użytku najwyższą liczbę punktów ładowania w historii polskiej elektromobilności – ponad dwukrotnie większą niż w roku 2023. Rekordowa była również liczba nowo uruchomionych punktów DC (1732) – po raz pierwszy przewyższyła liczbę nowych punktów AC. Co istotne, szczególnie wyraźnie wzrosła liczba punktów ultraszybkich, o mocy przekraczającej 150 kW – z 502 na koniec grudnia 2024 r. do 1177.

Kolejny rekord został ustanowiony w przypadku kluczowej (m.in. pod kątem realizacji obowiązków wynikających z unijnego rozporządzenia AFIR) infrastruktury funkcjonującej wzdłuż sieci TEN-T. Liczba nowo uruchomionych w 2025 r. punktów ładowania w takich lokalizacjach (556) była ponad dwukrotnie większa niż rok wcześniej. Znacznie przyspieszyła również rozbudowa wielostanowiskowych hubów (rozumianych jako strefy, w których funkcjonują co najmniej 4 punkty ładowania o mocy przekraczającej 150 kW). Kierowcy samochodów elektrycznych w Polsce mają już do dyspozycji 95 hubów obejmujących łącznie 638 punktów. Dla porównania, pod koniec grudnia roku 2024 liczba takich lokalizacji nie przekraczała 30 – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.

W rankingu największych operatorów (pod względem liczby posiadanych punktów ładowania DC) na pierwszym miejscu w 2025 r. utrzymała się firma GreenWay Polska z niemal 22% udziałem. Do zmian doszło na kolejnych miejscach podium. ORLEN Charge został wyprzedzony przez LIDLa oraz Powerdot. Trzej najwięksi operatorzy zarządzają ponad połową wszystkich ogólnodostępnych punktów ładowania w Polsce.

Rok 2025 nie przyniósł za to wielu istotnych zmian w polskich przepisach prawnych regulujących obszar zrównoważonego transportu. Subiektywnie, za najbardziej istotną zmianę z perspektywy nabywców i użytkowników BEV można uznać zmianę Ustawy Prawo o ruchu drogowym, która doprowadziła do przedłużenia obowiązywania uprawnienia do poruszania się pojazdów elektrycznych po buspasach do dnia 31 grudnia 2027 r. W poprzednim stanie prawnym ten przywilej miał wygasnąć z końcem roku 2025.

Na gruncie prawa lokalnego warto wspomnieć o podjęciu w czerwcu 2025 r. nowej uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu. Na mocy nowych przepisów SCT objęła ok. 60% powierzchni miasta. Uchwała przewiduje m.in. wprowadzenie na okres 3 lat opłaty emisyjnej dla pojazdów niespełniających wymaganych norm. Strefa Czystego Transportu w Krakowie zaczęła obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. – mówi Agata Wiśniewska-Mazur, członkini zarządu PSNM.

O wiele więcej niż w obszarze regulacji, działo się w zakresie finansowego rynku rozwoju elektromobilności. W 2025 r. uruchomiono aż cztery nowe instrumenty subsydiów z łączną alokacją na poziomie ponad 7 mld zł. Wśród nich znalazły się od dawna oczekiwane przez branżę programy dopłat do stacji ładowania wysokich mocy oraz zasilających je przyłączy energetycznych. Oba programy cieszyły się bardzo dużą popularnością potencjalnych beneficjentów. W pierwszych, uruchomionych w 2025 r. naborach złożono wnioski łącznie opiewające na kwoty przekraczające wysokość alokacji. Prawdziwym przebojem okazał się program „NaszEauto” którego budżet (niestety obniżony) w 2025 r. został zarezerwowany niemal w całości. Do 31 grudnia 2025 r. zarezerwowano niemal 80% alokacji i złożono prawie 30 tys. wniosków.

Minione 12 miesięcy było również bardzo intensywnym okresem dla PSNM. Nawiązaliśmy nowe partnerstwa, zgłosiliśmy dziesiątki propozycji zmian legislacyjnych, zainicjowaliśmy i sfinalizowaliśmy cały szereg nowych projektów, na czele z KNM 2025, którego rekordowe liczby (w tym ponad 7,5 tys. uczestników i 574 prelegentów z 40 państwa) będziemy się starać pobić przy okazji tegorocznej edycji Kongresu, zbliżającej się do nas wielkimi krokami – podsumowuje Łukasz Witkowski, wiceprezes PSNM.

InvestEU w PKO Leasing: 1,065 mld zł nowego limitu i ponad 1,7 mld zł do dyspozycji firm

PKO Leasing przedłużył współpracę z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym (EFI) w ramach unijnego programu gwarancyjnego InvestEU na kolejne dwa lata. Na lata 2026–2027 przeznaczono nowy budżet w wysokości 1,065 mld zł, a wraz z niewykorzystanymi środkami z poprzedniej edycji łączna pula dostępna dla przedsiębiorców przekracza 1,7 mld zł. To obecnie największa kwota finansowania InvestEU oferowana przez firmę leasingową na polskim rynku.

Program InvestEU jest największym instrumentem Unii Europejskiej wspierającym inwestycje przedsiębiorstw. Jego operatorem jest Europejski Fundusz Inwestycyjny, który udziela gwarancji instytucjom finansowym, umożliwiając finansowanie firm o ograniczonej zdolności kredytowej lub niewystarczających zabezpieczeniach. Celem programu jest zwiększenie potencjału inwestycyjnego gospodarek państw członkowskich. Komisja Europejska szacuje, że do 2027 roku InvestEU wygeneruje inwestycje o wartości do 372 mld euro, z czego blisko jedna trzecia ma zostać przeznaczona na projekty związane z zieloną transformacją.

PKO Leasing jako pierwsza firma leasingowa w Polsce uruchomiła finansowanie z gwarancjami InvestEU w styczniu 2024 roku. Od tego czasu zawarto 9,6 tys. umów o łącznej wartości 1,4 mld zł. Oznacza to wykorzystanie niemal 70 proc. pierwotnego budżetu programu. Dzięki przedłużeniu współpracy z EFI firma będzie mogła kontynuować wsparcie przedsiębiorców, szczególnie w obszarach związanych z modernizacją parków maszynowych oraz inwestycjami w niskoemisyjny transport i odnawialne źródła energii.

– Popularność programu potwierdza, że gwarancje InvestEU skutecznie odpowiadają na potrzeby polskich przedsiębiorców. W ciągu dwóch lat wykorzystaliśmy prawie 70 proc. pierwotnego budżetu, finansując 9,6 tys. umów o łącznej wartości 1,4 mld zł – co plasuje nas na pierwszym miejscu wśród instytucji uczestniczących w programie pod względem wartości zawartych umów – mówi Tomasz Bogus, prezes zarządu PKO Leasing. – Przedłużenie programu i nowy limit pozwalają nam dalej wspierać firmy, które dzięki gwarancjom mają ułatwiony dostęp do finansowania, w tym startupy oraz przedsiębiorstwa inwestujące w niskoemisyjny transport i instalacje OZE – dodaje.

Struktura portfela finansowania pokazuje, że największym zainteresowaniem cieszą się inwestycje w maszyny i urządzenia, które odpowiadają za 69 proc. zawartych umów. Drugą największą kategorią jest transport ciężki z 17-procentowym udziałem. Pozostałe segmenty obejmują maszyny rolnicze (7 proc.), sprzęt medyczny (5 proc.) oraz samochody osobowe (2 proc.).

Zdaniem przedstawicieli rynku szczególnie duży potencjał wzrostu dotyczy finansowania transportu ciężkiego, gdzie rosnące wymogi regulacyjne oraz presja na redukcję emisji CO₂ skłaniają firmy do inwestycji w nowoczesny tabor.

– Program InvestEU jest jednym z ciekawszych narzędzi wsparcia rozwoju firm, który cieszy się rosnącą popularnością. Rozszerzenie współpracy PKO Leasing z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym to ważny sygnał dla rynku, że przedsiębiorcy chcą inwestować i modernizować działalność w kierunku zielonej transformacji – mówi Arkadiusz Lewicki, dyrektor Krajowego Punktu Kontaktowego ds. Instrumentów Finansowych Programów UE.

Oferta PKO Leasing w ramach InvestEU obejmuje cztery główne produkty: podstawowe finansowanie dla sektora MŚP, finansowanie instalacji OZE z gwarancją do 70 proc., specjalny produkt dla startupów umożliwiający leasing przy niskim wkładzie własnym oraz wydłużone finansowanie maszyn przemysłowych nawet do 10 lat. Górny limit finansowania dla jednej firmy wynosi 32 mln zł.

Gwarancje EFI pokrywają od 50 do 70 proc. ryzyka spłaty finansowania. Dla klientów są one bezpłatne, a proces wnioskowania nie wymaga dodatkowej dokumentacji. Mechanizm ten pozwala instytucjom finansowym akceptować szerszy zakres transakcji, zwiększając dostęp przedsiębiorstw do kapitału inwestycyjnego.

Przedłużenie programu potwierdza rosnącą rolę instrumentów gwarancyjnych w finansowaniu rozwoju firm w Polsce, szczególnie w kontekście transformacji energetycznej i modernizacji gospodarki.

Kryptokatastrofa, srebro w wolnym spadku, złoty balansuje po konferencji NBP

Złoty reaguje na wczorajszą „obietnicę” prezesa Glapińskiego na temat marcowego cięcia stóp. Za nami jeden z najgorszych tygodni dla bitcoina i srebra w historii. Amerykanie przekładają NFP.

Czekając na marzec

Wczorajsza konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego ku ogólnemu zaskoczeniu przyniosła kluczowy sygnał dla rynku walutowego. Dla przypomnienia Rada utrzymała stopę referencyjną  bez zmian na poziomie 4,00%, ale profesor Glapiński wprost wskazał, że marzec będzie dobrym momentem na kolejną obniżkę”. Prezes argumentował, że inflacja pozostanie blisko celu 2,5% w całym roku, a w marcu Rada będzie dysponować dodatkowymi danymi – wstępnym odczytem inflacji za styczeń od GUS, marcową projekcją NBP oraz kluczową rewizją koszyka inflacyjnego. Zwłaszcza to ostatnie zwyczajowo jest dobrym paliwem dla gołębi. Rynek walutowy odebrał ten sygnał jako potwierdzenie kontynuacji „niecyklu” obniżek stóp w Polsce. Dla złotego to oczywiście presja w kierunku osłabienia, co wpisuje się w szerokorynkowe tendencje. I faktycznie wczoraj wieczorem obserwowaliśmy podbicie kursu euro do 4,23 zł, dziś jednak wróciliśmy w okolice sprzed wystąpienia szefa NBP.

Kryptokatastrofa

Czwartek 5 lutego przejdzie do historii jako jeden z najczarniejszych dni na rynkach ryzykownych aktywów. Bitcoin runął poniżej 63 000 USD, tracąc ponad 10% w ciągu doby – to najgorszy jednodniowy spadek od krachu FTX w listopadzie 2022 roku. Ale prawdziwy dramat rozegrał się na rynku srebra, które straciło w czwartek 14-15% i znajduje się obecnie 40% poniżej szczytu sprzed zaledwie tygodnia. Złoto, tradycyjnie traktowane jako bezpieczna przystań, również nie wytrzymało presji, spadając do 4 700 $ za uncję. Nie tylko zasięgi spadków, ale również rosnący indeks VIX sugeruje, że mamy do czynienia z systemowym problemem, daleko wykraczającym poza standardową korektę. Ta wyprzedaż ma bezpośrednie konsekwencje walutowe – w takich momentach kapitał ucieka do dolara i jena jako klasycznych safe haven, osłabiając waluty rynków wschodzących, w tym złotego. Jak na razie jednak piątkowy poranek przynosi odbicie na wymienionych aktywach.

Nie było komu liczyć

Mijający tydzień przyniósł nietypową sytuację – amerykański raport o zatrudnieniu za styczeń (NFP), który miał być opublikowany dziś o 14:30 polskiego czasu, został opóźniony z powodu częściowego shutdownu rządu federalnego. Bureau of Labor Statistics nie podało nowej daty publikacji, więc nie wiadomo, jak długo inwestorzy pozostają w próżni informacyjnej. To zwiększa zmienność i utrudnia pozycjonowanie przed kluczowymi wydarzeniami. A nadchodzący tydzień będzie bardziej nasycony danymi – w piątek 13 lutego poznamy inflację CPI w USA za styczeń, co może być kluczowe dla oczekiwań odnośnie ścieżki stóp Fed. Wcześniejsze odczyty pokazywały dynamikę cen na poziomie 2,7% rok do roku, więc rynek będzie obserwował, czy trend dezinflacyjny się utrzymuje. Dla złotego kluczowe będzie czy retoryka Fed pozostanie jastrzębia – im twardsza postawa amerykańskiego banku centralnego, tym większa presja na PLN. W najbliższych dniach warto również obserwować sytuację na rynkach akcji i krypto – jeśli wyprzedaż się pogłębi, złoty może jeszcze bardziej ucierpieć w ramach globalnej awersji do ryzyka.

Strategia Grupy PKP 2026–2030: więcej jakości dla pasażerów, mniej chaosu w zarządzaniu

Grupa PKP oraz Polskie Koleje Państwowe S.A. przyjęły kluczowe dokumenty strategiczne wyznaczające kierunki rozwoju na najbliższe lata. Wśród filarów strategii Grupy PKP znalazły się: kompleksowa obsługa pasażerów kolei, rozwój oferty, inwestycje w tabor, infrastrukturę i nieruchomości, wzmocnienie bezpieczeństwa i cyberbezpieczeństwa oraz poprawa wyników finansowych. Z kolei PKP S.A. zakłada dalsze wspieranie interesów Grupy PKP, intensyfikację inwestycji na dworcach oraz zapewnienie efektywnego zarządzania majątkiem spółki.

Strategia definiuje model zarządzania Grupą PKP oparty na wzmocnionej koordynacji, zapewniający elastyczność i szybkie reagowanie spółek na zmiany rynkowe. PKP S.A., jako spółka dominująca, pełni rolę koordynatora holdingu, wyznaczając długoterminowe cele oraz nadzorując działania spółek w kluczowych obszarach, takich jak finanse, inwestycje czy obszar badawczo-rozwojowy.

Strategia Grupy PKP na lata 2026-2030 ma charakter wieloaspektowy i odpowiada na złożoną rolę kolei w polskiej i europejskiej gospodarce. Z jednej strony jasno definiuje nasze ambicje rozwojowe, z drugiej – realnie identyfikuje wyzwania, przed którymi stoi sektor kolejowy. W nadchodzących latach konsekwentnie będziemy skupiać się na jakości usług, innowacyjności oraz zrównoważonym rozwoju, dostrzegając jednocześnie istotne szanse m.in. w rozwoju kolei dużych prędkości w Polsce, nowych technologiach, rosnącym zapotrzebowaniu na ekologiczny transport oraz wykorzystaniu krajowych i unijnych środków na rozwój taboru, infrastruktury i wsparcie mobilności wojskowej – mówi Alan Beroud, prezes zarządu PKP S.A. i Grupy PKP.

Obsługa klienta i przewozy pasażerskie

Do 2030 roku Grupa PKP planuje umocnić swoją pozycję w przewozach pasażerskich oraz podnieść standardy obsługi podróżnych. Priorytetem będzie rozwój oferty, zapewnienie wysokiego komfortu podróży, punktualności i dostępności usług, co pozwoli lepiej funkcjonować w realiach rosnącej konkurencji i otwarcia rynku. PKP S.A. skoncentruje się na inwestycjach dworcowych, obejmujących budowę nowych obiektów oraz rewitalizację dworców zabytkowych w ramach Programu Inwestycji Dworcowych i Programu Dworce Przyjazne Pasażerom, z zachowaniem zasad dostępności dla wszystkich użytkowników. Spółka będzie także standaryzować usługi dworcowe w szczególności w obszarach bezpieczeństwa, informacji pasażerskiej, wsparcia osób o ograniczonej mobilności oraz oferty handlowo-usługowej. Zaplanowano również integrację lokalnych systemów informacji pasażerskiej (m.in. wyświetlacze z informacjami o odjazdach i przyjazdach pociągów) z systemami i urządzeniami PKP Polskich Linii Kolejowych. Równolegle rozwijane będą nowe usługi, takie jak myjnie samochodowe, parkingi, stacje ładowania pojazdów elektrycznych czy uniwersalny biletomat. Analizowane będzie połączenie systemów planowania podróży i zakupu biletów w Grupie PKP, bieżące informowanie pasażerów o składach pociągów czy awariach infrastruktury, takich jak windy oraz stworzenie zintegrowanych punktów informacji i obsługi klienta na dworcach typu premium.

Przyjęta strategia PKP S.A. na lata 2026-2030 opiera się na czterech kluczowych priorytetach: kliencie, efektywności biznesowej, zarządzaniu Grupą PKP i konsolidacji sektora kolejowego oraz doskonaleniu procesów wewnętrznych. To one wyznaczają kierunek naszych działań i stanowią fundament realizacji misji spółki PKP w nadchodzących latach. Koncentrujemy się m.in. na standaryzacji usług na dworcach, cyfryzacji obsługi klientów, integracji narzędzi informacji pasażerskiej, wzmacnianiu współpracy z innymi podmiotami oraz transformacji działalności PKP zgodnie z zasadami ESG – podkreśla Dariusz Grajda, wiceprezes zarządu PKP S.A.

PKP Intercity będzie konsekwentnie rozwijać ofertę swoich połączeń, w tym o połączenia międzynarodowe, wzmacniając swoją konkurencyjność poprzez inwestycje w nowoczesny tabor, jego modernizację oraz poprawę punktualności. Spółka chce zwiększać liczbę wagonów na trasach oraz stopniowo wycofywać pociągi obsługiwane taborem niższej jakości, czyli w ramach kategorii TLK. Skuteczność wdrażanych działań będzie w dalszym ciągu oceniana m.in. na podstawie regularnych badań społecznych.

Przewozy towarowe

W przewozach towarowych i intermodalnych Grupa PKP planuje m.in. rozwój usług logistycznych, w tym rozszerzenie oferty door-to-door z udziałem kolei, standaryzację oraz integrację działalności terminalowej i spedycyjnej. W strategii znalazły się również modernizacje i budowa nowych obiektów infrastruktury punktowej (zapleczy technicznych, terminali przeładunkowych, bocznic), dalsza automatyzacja odpraw oraz planowania ruchu, a także wykorzystanie narzędzi cyfrowych do optymalizacji tras i harmonogramów przewozów. Dla PKP CARGO kluczowym celem jest utrzymanie pozycji lidera rynku kolejowych przewozów towarowych. Wyzwaniem pozostaje wdrożenie i kompleksowa realizacja planu restrukturyzacyjnego, stabilizacja sytuacji płynnościowej oraz poprawa rentowności działalności. PKP LHS będzie kontynuować funkcję zarządcy linii szerokotorowej Hrubieszów-Sławków oraz jedynego przewoźnika obsługującego tę linię. W dłuższej perspektywie spółka ta może odegrać istotną rolę w realizacji kolejowych przewozów towarowych związanych z potencjalną odbudową Ukrainy.

Bezpieczeństwo i zrównoważony rozwój

Ze względu na aktualną sytuację geopolityczną oraz znaczenie Grupy PKP jako elementu systemu infrastruktury krytycznej i zasobów strategicznych państwa, strategia koncentruje się m.in. na wzmocnieniu bezpieczeństwa i cyberbezpieczeństwa. Obejmuje to zacieśnienie współpracy z organami państwowymi i służbami, tworzenie obiektów pełniących funkcje punktów ewakuacyjnych, centrów logistycznych lub schronów dla ludności cywilnej, a także rozwój Centrum Cyberbezpieczeństwa Kolei, które ma posłużyć do identyfikacji i odpierania cyberataków oraz kształtowania w branży jednolitej polityki bezpieczeństwa w sferze informatycznej.

W kolejnych latach Grupa PKP ma zamiar poprawić wyniki finansowe oraz skupić się na rozwoju prac badawczo-rozwojowych i działaniach na rzecz ochrony środowiska. W planach jest rozwój rozwiązań opartych na analizie danych i sztucznej inteligencji, rozwój technologii nisko- i zeroemisyjnych, w tym paliw alternatywnych (paliwa syntetyczne, wodór), ekologicznych czynników chłodniczych oraz systemów zarządzania energią. PKP S.A. skupi się na efektywności energetycznej budynków, rozwoju instalacji OZE, zakupie zielonej energii oraz wdrażaniu zasad gospodarki o obiegu zamkniętym. Spółka przystąpi również do ratingów ESG i przeanalizuje certyfikację budynków. Działania te wpisują się w europejskie trendy transformacji transportu i wzmacniają rolę kolei jako ekologicznego środka transportu.

Zmiany w strukturze i pozostała działalność

Strategia zakłada zmiany w strukturze Grupy PKP – usamorządowienie spółki PKP SKM w Trójmieście oraz zbycie udziałów spółki PKP TELKOL na rzecz PKP PLK. Pozostałe spółki będą kontynuować swoją działalność, kładąc nacisk na rozwój oferowanych produktów i usług. Przykładowo WARS planuje wejście do sektora usług hotelowych, konferencyjnych oraz rozwoju gastronomii stacjonarnej. PKP S.A. skupi się również na efektywnym wykorzystaniu nieruchomości i gruntów oraz zbilansowaniu finansowym dworców. W związku z rosnącymi kosztami utrzymania dworców spółka postuluje wprowadzenie mechanizmu finansowania działalności dworcowej z udziałem środków publicznych.

Grupa PKP, reprezentowana na arenie międzynarodowej przez PKP S.A., będzie aktywnie uczestniczyć w kształtowaniu unijnej polityki kolejowej współpracując z administracją UE m.in. w celu zapewnienia finansowania dla strategicznych projektów kolejowych w Polsce. Zaplanowano także wzmocnienie współpracy między polskimi i ukraińskimi kolejami w zakresie modernizacji infrastruktury, zwiększania przepustowości przejść granicznych, usprawnienia przewozów towarowych oraz przygotowania założeń przyszłego modelu transportu między Polską a Ukrainą. Spółka PKP będzie również dążyć do konsolidacji krajowego sektora kolejowego, postrzegając to jako sposób na wzmocnienie pozycji kolei wobec instytucji kształtujących politykę transportową oraz konkurencyjnych gałęzi transportu.

 

Kraków: rekordowy popyt na biura w 2025 r., a nowa podaż niemal znika z rynku

Na koniec 2025 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Krakowie osiągnęły 1,84 mln m kw., co potwierdza pozycję miasta jako najważniejszego rynku regionalnego w Polsce. Największym obszarem pozostaje centrum, które koncentruje niemal 437 tys. m kw., czyli blisko jedną czwartą całkowitej podaży. Istotny udział w strukturze rynku mają również strefy południowo-wschodnia (22%) oraz południowo-zachodnia (21%).

Ograniczona aktywność deweloperska

Nowa podaż w 2025 roku była ograniczona i pojawiła się wyłącznie w trzecim kwartale, kiedy oddano do użytku 11,9 tys. m kw. powierzchni biurowej. Pomimo niskiej liczby realizacji, był to najwyższy wynik wśród miast regionalnych. Na koniec roku w budowie pozostawało 55,4 tys. m kw., głównie w strefie południowo-zachodniej oraz w centrum. Największe realizowane projekty to Tischnera Green Park (24 tys. m kw.) oraz kompleks WITA (18,9 tys. m kw), którego ukończenie planowane jest w 2026 roku.

– Krakowski rynek biurowy znajduje się w fazie wyraźnej nierównowagi pomiędzy popytem a podażą. Z jednej strony obserwujemy rekordową aktywność najemców, z drugiej bardzo ograniczoną liczbę nowych projektów w realizacji. Taka struktura będzie w kolejnych kwartałach sprzyjać dalszej absorpcji dostępnej powierzchni, ale jednocześnie zwiększy presję na najlepsze lokalizacje, zwłaszcza w centrum miasta. Najemcy poszukują dziś nowoczesnych, efektywnych biur, a ich dostępność w centrum staje się coraz bardziej ograniczona – podkreśla Marcin Gawlik, Associate, Savills Polska.

Rekordowy popyt i przewaga renegocjacji

Całkowity wolumen najmu w 2025 roku osiągnął 269,5 tys. m kw., co stanowi najwyższy wynik w historii krakowskiego rynku biurowego. Kluczowym elementem struktury popytu były renegocjacje, które odpowiadały za 63% wszystkich transakcji. Nowe umowy stanowiły 28%, natomiast ekspansje i pre-lety miały ograniczone znaczenie. Największą aktywność najemców odnotowano w strefie południowo-zachodniej, która odpowiadała za jedną trzecią całkowitego wolumenu najmu.

Mniejsze biura i większa elastyczność po stronie najemców

Nowi najemcy coraz częściej decydują się na mniejsze moduły biurowe. Średnia powierzchnia nowej umowy najmu spadła do 760 m kw., podczas gdy renegocjacje dotyczyły znacznie większych metraży, średnio ok. 2,4 tys. m kw. Trend ten potwierdza rosnące znaczenie efektywności kosztowej i elastycznego podejścia do planowania przestrzeni biurowej.

– Firmy coraz częściej koncentrują się na optymalizacji zajmowanej powierzchni zamiast relokacji. Krótsze umowy i elastyczne podejście do metrażu pozwalają lepiej reagować na zmieniające się potrzeby biznesowe – dodaje Wojciech Mazur, Associate, Savills Polska.

Spadek pustostanów i presja na najlepsze lokalizacje

Na koniec 2025 roku wskaźnik pustostanów w Krakowie wyniósł 18,4%, notując spadek o 60 punktów bazowych rok do roku. Dostępność powierzchni jest jednak silnie zróżnicowana – w centrum miasta wynosi zaledwie 6,3%, podczas gdy w strefach północnych przekracza 20%. Ponad 80% wolnej powierzchni znajduje się w budynkach oddanych przed 2020 rokiem, co ogranicza ofertę nowoczesnych biur odpowiadających aktualnym oczekiwaniom najemców i może spowodować utrzymanie wysokiego poziomu renegocjacji w oczekiwaniu na nowe projekty.

Czynsze w obiektach klasy A kształtują się w przedziale 14-18 EUR/m kw./miesiąc, przy czym najlepsze projekty na przestrzeni ostatniego roku zanotowały wzrost stawek o około 1 EUR. Koszty eksploatacyjne ustabilizowały się na poziomie 20-30 PLN/m kw./miesiąc.

Silny popyt przy jednocześnie niewysokiej nowej podaży tworzy potencjał dla nowych inwestycji i potwierdza mocną pozycję Krakowa, jako regionalnego rynku nieruchomości biurowych.

Nowelizacja prawa energetycznego może uderzyć w realne inwestycje OZE. Branża ostrzega przed chaosem i arbitralnością

0

Proces legislacyjny nowelizacji prawa energetycznego (projekt UC84, druk sejmowy nr 2150), którą rząd przedstawia jako narzędzie do uporządkowania procedury przyłączeniowej, budzi ostre zastrzeżenia branży OZE. Zdaniem Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii (PSFiME) projekt nie tylko nie rozwiązuje kluczowych problemów rynku, lecz wręcz zagraża inwestycjom już realizowanym, podważa zaufanie do państwa i przyznaje operatorom sieci nadmierne uprawnienia.

„Branża od lat postulowała uporządkowanie procesu przyłączeniowego oraz eliminację tzw. „projektów zombie”, które blokują moce systemowe. Ten postulat był zasadny i powszechnie podzielany. Jednak projekt ustawy UC84 wprowadza rozwiązania, które idą zdecydowanie za daleko i w praktyce zmieniają reguły gry już w trakcie trwania procesu inwestycyjnego. Proponowane mechanizmy obejmują nie tylko projekty faktycznie nieaktywne, ale również przedsięwzięcia rozwijane zgodnie z obowiązującymi dotychczas zasadami, często na zaawansowanym etapie – z poniesionymi znacznymi nakładami kapitałowymi, zawartymi umowami i uzyskanymi decyzjami administracyjnymi – mówi Ewa Magiera, Prezes Zarządu PSFiME.

Arbitralne decyzje zamiast jasnych reguł

Problemem numer jeden jest mechanizm decydowania o przedłużaniu terminów realizacji kamieni milowych. Projekt nowelizacji daje tę decyzję operatorom sieci, bez określonych kryteriów i bez efektywnego prawa odwołania.

„Nie zgadzamy się na mechanizm, w którym operator może według własnej arbitralnej oceny decydować, czy dany projekt może mieć przedłużony termin realizacji kamienia milowego Najwięksi polscy operatorzy to części pionowo zintegrowanych grup kapitałowych, w ramach których działają również podmioty konkurencyjne wobec prywatnych inwestorów. W aktualnym brzmieniu ten mechanizm jest po prostu korupcjogenny” — mówi Jan Sakławski, Wiceprezes Zarządu PSFiME.

Branża postuluje wprowadzenie albo automatycznego przedłużenia terminów po spełnieniu ustawowych warunków, albo jasno określonych kryteriów wraz z prawem odwołania do Prezesa URE.

Podwójne zabezpieczenia i zmiana reguł w trakcie realizacji

Kolejnym kontrowersyjnym rozwiązaniem jest wprowadzenie nowych obowiązków finansowych wobec projektów, które mają już podpisane umowy przyłączeniowe i znajdują się w toku realizacji.

„PSE już nakłada na inwestorów obowiązek ustanowienia zabezpieczenia potencjalnego zwrotu kosztów przyłączenia poniesionych przez operatora. Nowe przepisy prowadziłyby więc do podwójnego zabezpieczenia tego samego ryzyka, co należy uznać za niedopuszczalne” — podkreśla Jan Sakławski.

PSFiME wskazuje, że takie rozwiązanie ingeruje w ustaloną ekonomikę projektów, które często mają zabezpieczone finansowanie bankowe i umowy sprzedaży energii. Zmiana zasad „w trakcie gry” uderza w ich rentowność i nie rozwiązuje problemów systemowych.

Brak ochrony przed opóźnieniami administracyjnymi

Projekt definiuje pojęcie siły wyższej w sposób, który nie uwzględnia opóźnień w działaniach organów administracji publicznej – jednej z kluczowych przyczyn wydłużania terminów realizacji inwestycji.

„Inwestor nie może się skutecznie powołać na zwłokę w wydaniu decyzji środowiskowej czy pozwolenia na budowę, mimo że są to okoliczności całkowicie poza jego kontrolą To powoduje, że inwestor nie ma żadnych narzędzi obrony – zauważa wiceprezes PSFiME.

Branża proponuje rozbudowanie przepisu o sile wyższej o rozwiązania analogiczne do tych przewidzianych w ustawie dotyczącej morskich farm wiatrowych.

Terminy oderwane od rynkowej rzeczywistości

Stowarzyszenie alarmuje, że część terminów przewidzianych w projekcie legislacyjnym jest nierealistyczna w odniesieniu do projektów już realizowanych. Przykładem jest obowiązek wniesienia w 60 dni dodatkowej zaliczki 3 mln zł na koszty przyłączenia — co w praktyce może okazać się niewykonalne.

Branża proponuje albo urealnienie takich terminów, albo wprowadzenie mechanizmu przejściowego, który pozwoliłby inwestorom skorzystać z wcześniejszych zasad przyłączeniowych.

PSFiME krytykuje również proces konsultacji nowelizacji. Obecna wersja projektu UC84 – zdaniem stowarzyszenia – jest nową regulacją w porównaniu z tą konsultowaną w kwietniu 2025 r., jednak projektodawca uznał proces za zakończony.

„Prawo powszechnie obowiązujące nie może być tworzone pod oczekiwania jednego podmiotu czy wąskiej grupy interesariuszy” — mówi Jan Sakławski, wiceprezes PSFiME.

Dodatkowo bardzo krótkie vacatio legis oznacza, że inwestorzy nie będą mieli realnego czasu na dostosowanie się do nowych obowiązków – zwłaszcza że część przepisów ma charakter retroaktywny.

Apel branży: dialog zamiast destabilizacji rynku

PSFiME apeluje o ponowne konsultacje publiczne, urealnienie terminów wejścia w życie przepisów oraz realne uwzględnienie głosu całego sektora energetycznego. W przeciwnym razie – ostrzega stowarzyszenie – zamiast uporządkowania rynku Polska może doświadczyć spadku zaufania inwestorów, zahamowania rozwoju OZE i kolejnych barier dla transformacji energetycznej.

Prezes Glapiński nie zawiódł, Bank Anglii zaskoczył

Konferencje prezesa NBP to zwykle pewny punkt programu, choć wczoraj wielu fanów zasmuciła krótsza formuła spotkania. W Banku Anglii niespodziewanie więcej zwolenników cięć stóp. Bez niespodzianek w strefie euro i Czechach.

Konferencja prezesa NBP

Profesor Adam Glapiński wystąpił wczoraj, zgodnie z tradycją, dzień po decyzji RPP. Chciałoby się powiedzieć, że nie zawiódł fanów gatunku – ale tym razem część z nich mogła poczuć niedosyt. Konferencja, razem z pytaniami, trwała niewiele ponad 30 minut. Widać, że NBP odnajduje się w szybszych formatach „epoki tiktokowej”, ale zwyczajowo te panele trwały około godziny. W skróconej formie nie zabrakło wątków o sile polskiej gospodarki oraz o tym, za co NBP odpowiada, a za co nie. Wydaje się natomiast, że mniej było krytyki pod adresem grup niezgadzających się z polityką banku centralnego. Merytorycznie nie pojawiło się jednak wiele nowego: skoro w lutym stóp nie zmieniono, było jasne, że rynki będą czekać na marcowe prognozy. Prezes zwrócił słusznie uwagę na presję inflacyjną wywoływaną przez wzrost wynagrodzeń. Zasmucił natomiast widzów stwierdzeniem, że chciałby, aby ten wzrost spowolnił. Dość niespodziewanie padło również kilka uwag pod adresem pokolenia Z, a jednocześnie wyraźnie wybrzmiała sympatia prezesa Glapińskiego do kształcenia na politechnikach, w których widzi przyszłość naszego kraju.

Decyzja Banku Anglii

Wczoraj poznaliśmy kilka decyzji banków centralnych, ale najważniejszy okazał się Bank Anglii. Co prawda nie doszło tam do obniżek stóp procentowych i główny wskaźnik nadal wynosi 3,75%, jednak brytyjska instytucja jest znacznie bardziej transparentna niż nasza RPP. O ile wczoraj Adam Glapiński odmówił informacji, ilu członków Rady poparło utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie, o tyle w Banku Anglii takie dane publikowane są od razu wraz z decyzją. Rynek oczekiwał 7 głosów za utrzymaniem i 2 za obniżką. Tymczasem otrzymaliśmy wynik 5 do 4. Pokazuje nam to, że kolejne cięcie jest znacznie bliżej, niż dotychczas sądzono. Potrzeba przekonać już tylko jednego członka tego gremium, a nie – jak sądzono – trzech. To właśnie dlatego, mimo że nie obniżono stóp procentowych, funt osłabiał się po ogłoszeniu decyzji.

Pozostałe banki centralne

Wczoraj poznaliśmy jeszcze decyzje EBC oraz Czeskiego Banku Narodowego. W obu przypadkach stopy procentowe pozostały na niezmienionych poziomach. W Czechach główny wskaźnik utrzymał się na poziomie 3,5%. Mimo skokowego spadku inflacji w styczniu z 2,1% na 1,6%, nie odważono się tam na cięcia. W strefie euro z kolei stopa wynosi 2,15%, przy inflacji na poziomie 1,7%, czyli w celu inflacyjnym. Należy jednak pamiętać, że kraje strefy euro nie radzą sobie najlepiej gospodarczo, a tak niskie stopy procentowe wynikają również z prób pobudzenia największych unijnych gospodarek.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – Kanada – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Przedterminowe wybory w Japonii pod znakiem inflacji, jena i napięć wokół Tajwanu

Japonia przygotowuje się do przedterminowych wyborów do Izby Reprezentantów w warunkach narastających problemów gospodarczych, presji inflacyjnej oraz napięć regionalnych w Azji Wschodniej. Głosowanie zaplanowane na 8 lutego obejmie wybór 465 posłów do kluczowej izby parlamentu, która decyduje zarówno o uchwalaniu budżetu, jak i o wyborze premiera. Z tej liczby 289 mandatów obsadzanych jest w okręgach jednomandatowych, a 176 przydzielanych proporcjonalnie na podstawie poparcia partyjnego, co sprawia, że wynik wyborów przesądzi nie tylko o składzie rządu w Tokio, lecz także o przyszłym kierunku polityki gospodarczej, obronnej i zagranicznej państwa.

Decyzję o rozpisaniu wyborów podjęła nowa premier, Sanae Takaichi, sprawująca urząd od zaledwie trzech miesięcy. Liczy ona na wykorzystanie wysokich notowań społecznych, które przyniosły jej m.in. zapowiedzi zwiększenia wydatków na obronność, uchwalenie rekordowego dodatkowego budżetu oraz bardziej stanowcza postawa wobec Chin, w tym w kwestii bezpieczeństwa Tajwanu. Wyraźniej narodowy styl przywództwa przełożył się na najwyższe poparcie dla rządu od ponad dekady, jednak wybory odbywają się w momencie rosnącej frustracji wyborców związanej z wysokimi kosztami życia.

Inflacja utrzymuje się powyżej 2% od ponad 3.5 roku, podczas gdy wzrost płac nie nadąża za wzrostem cen. Dodatkowym obciążeniem jest słaby jen, który podnosi koszty importu żywności i energii. W odpowiedzi rząd proponuje czasowe zawieszenie 8% podatku VAT na żywność, co oznaczałoby koszt rzędu około 5 bln jenów rocznie, natomiast opozycja opowiada się za trwałym zniesieniem tego podatku i wskazuje na potrzebę znalezienia nowych źródeł finansowania.

Stawką wyborów dla premier Takaichi jest nie tylko utrzymanie władzy, lecz także jej pozycja wewnątrzpartyjna. Brak wyraźnego powiększenia większości koalicyjnej może osłabić jej przywództwo i doprowadzić do szybkiego odsunięcia przez zaplecze partyjne. Z kolei zdecydowane zwycięstwo, zwłaszcza większość konstytucyjna wynosząca dwie trzecie mandatów, dałoby jej silny mandat do dalszego zwiększania wydatków publicznych, prowadzenia aktywnej polityki obronnej oraz pobudzania wzrostu gospodarczego poprzez inwestycje państwowe.

Wygrana Takaichi oznaczałaby dalsze zacieśnianie współpracy wojskowej z USA, natomiast słabszy rezultat mógłby spowolnić decyzje w obszarze obronności i polityki zagranicznej. W efekcie wybory te stanowią jednocześnie referendum nad przywództwem obecnej premier, reakcję społeczeństwa na drożyznę oraz test tego, czy Japonia zdecyduje się na bardziej zdecydowany kurs gospodarczy i militarny, czy też wejdzie w okres zwiększonej niepewności politycznej.

NSA utrzymał karę UODO: 85 tys. zł po skopiowaniu danych pacjentów przez byłego pracownika kliniki

0

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 24 listopada 2025 r. oddalił skargę kasacyjną przedsiębiorcy prowadzącego klinikę stomatologiczną, podtrzymując decyzję Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej w wysokości 85 588 zł. Sprawa dotyczyła niewykonania prawomocnego nakazu zawiadomienia osób, których dane zostały naruszone. Wyrok ma istotne znaczenie praktyczne – pokazuje, że opóźnione wykonanie obowiązzków z zakresu ochrony danych nie chroni przed sankcją.


Naruszenie danych i nakaz zawiadomienia

Sprawa rozpoczęła się w 2019 r., gdy przedsiębiorca sam zgłosił naruszenie ochrony danych osobowych. Były pracownik kliniki skopiował dane pacjentów, zamierzając wykorzystać je do marketingu własnej działalności. Prezes UODO nakazał administratorowi danych poinformowanie wszystkich osób dotkniętych incydentem.

Nakaz miał charakter prawomocnej decyzji administracyjnej. Oznaczało to, że przedsiębiorca był zobowiązany nie tylko do jego wykonania, ale również do udokumentowania przed organem nadzorczym, że obowiązek został zrealizowany.


Unikanie odpowiedzi i niewiarygodne dowody

W toku postępowania sprawdzającego przedsiębiorca przez długi czas nie potrafił wykazać wykonania decyzji. Unikał odpowiedzi na wezwania, a później przedstawiał wyjaśnienia sprzeczne i niejasne. Twierdził m.in., że nie wie, ilu osób dotyczy naruszenie, że nie wie, jak wykonać nakaz, a nawet że obowiązek zawiadomienia spoczywa na samym Prezesie UODO.

Ostatecznie przedstawił dowód zakupu 37 znaczków pocztowych oraz oświadczenie osoby podającej się za pracownika poczty, że pisma zostały wysłane jako przesyłki nierejestrowane. Organ nadzorczy uznał takie dowody za niewiarygodne – nie pozwalały one stwierdzić, czy zawiadomienia rzeczywiście trafiły do adresatów.

W konsekwencji Prezes UODO nałożył karę administracyjną za niewykonanie nakazu.


Spóźniona naprawa sytuacji

Dopiero po doręczeniu decyzji o karze przedsiębiorca przedstawił bezsporne dowody prawidłowego wykonania obowiązku: kopie pism oraz potwierdzenia wysyłki listów poleconych. Problem polegał jednak na tym, że zostały one wysłane już po wydaniu decyzji organu.

Sądy administracyjne obu instancji uznały, że nie zmienia to oceny sprawy.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w 2021 r. oddalił skargę przedsiębiorcy, wskazując, że decyzja UODO była zgodna z prawem zarówno co do samego naruszenia, jak i wysokości kary.


Stan sprawy ocenia się na dzień decyzji

Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał to stanowisko w 2025 r. Sąd jednoznacznie stwierdził, że Prezes UODO ocenia wykonanie obowiązku według stanu istniejącego w dniu wydania decyzji. Późniejsze działania przedsiębiorcy, nawet jeśli skutecznie realizują nakaz, nie eliminują wcześniejszego naruszenia.

NSA podkreślił również znaczenie tzw. zasady rozliczalności. To administrator danych musi posiadać dokumenty potwierdzające wykonanie obowiązków i być w stanie je przedstawić organowi nadzorczemu. Brak takiej dokumentacji działa na niekorzyść przedsiębiorcy.


Rzadko stosowany, ale surowy środek

UODO zwrócił uwagę, że administracyjna kara za nieprzestrzeganie nakazu organu nadzorczego jest odrębnym środkiem od sankcji znanych z postępowania egzekucyjnego w administracji. Jest ona zdecydowanie bardziej dolegliwa niż tzw. grzywny w celu przymuszenia.

Organ zapowiada, że będzie sięgał po to narzędzie w sytuacjach umyślnego lub uporczywego lekceważenia obowiązków z zakresu ochrony danych osobowych. Sprawa kliniki stomatologicznej ma więc charakter ostrzegawczy dla wszystkich administratorów danych.


Wnioski dla przedsiębiorców

Wyrok NSA pokazuje, że w ochronie danych osobowych liczy się nie tylko samo wykonanie obowiązku, ale także jego terminowość i możliwość udowodnienia tego faktu. Opóźnione działania naprawcze nie cofają odpowiedzialności za wcześniejsze zaniechanie.

Dla firm oznacza to konieczność prowadzenia rzetelnej dokumentacji i traktowania decyzji organu nadzorczego jako bezwzględnie wiążących. W przeciwnym razie ryzyko finansowe może być znacznie wyższe niż koszt samego wdrożenia wymaganych działań.

Decyzja Prezesa UODO w tej sprawie została wydana pod sygnaturą DKE.561.11.2020 i stanowi ważny punkt odniesienia dla praktyki stosowania RODO w Polsce.

Popyt na kredyty mieszkaniowe wyraźnie rośnie. Styczeń 2026 z rekordowym odczytem BIK

Styczeń 2026 roku przyniósł bardzo mocny sygnał ożywienia na rynku kredytów mieszkaniowych. Z najnowszego odczytu BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wynika, że wartość zapytań o finansowanie zakupu nieruchomości wzrosła aż o 50,4% rok do roku. To jeden z najwyższych dynamik odczytów w ostatnich latach i wyraźne potwierdzenie, że rynek kredytów hipotecznych wchodzi w fazę silnego odbicia.

W praktyce oznacza to, że – po przeliczeniu na dzień roboczy – banki i SKOK-i przesłały do Biura Informacji Kredytowej zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę o ponad połowę wyższą niż w styczniu 2025 roku. Tak duża zmiana nie jest jedynie efektem statystycznym, lecz odzwierciedla realny wzrost zainteresowania zakupem mieszkań finansowanych kredytem.


Więcej wnioskodawców na rynku

W styczniu 2026 roku o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 36,30 tys. osób. Dla porównania rok wcześniej było to 28,26 tys. Oznacza to wzrost liczby potencjalnych kredytobiorców o 28,5% w ujęciu rocznym.

Co istotne, dynamika wzrostu widoczna jest również w ujęciu miesięcznym. W porównaniu do grudnia 2025 roku liczba osób wnioskujących o kredyt zwiększyła się o 8,4%. To pokazuje, że zainteresowanie finansowaniem zakupu nieruchomości nie było jedynie efektem końcówki roku czy jednorazowego impulsu, ale ma charakter trendu.

Jak zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK:

„W styczniu 2026 r. w ujęciu rocznym wzrosła o prawie 29% liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy. Wynika to głównie ze wzrostu zdolności kredytowej wnioskodawców oraz sprzyjającej kupującym sytuacji na rynku nieruchomości. Dane styczniowe potwierdzają rozpoczęty już w 2025 r. wzrost zainteresowania zaciąganiem kredytu mieszkaniowego”.


Rekordowa średnia kwota kredytu

Wraz z rosnącą liczbą wniosków rośnie również wartość pojedynczych zobowiązań. Średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w styczniu 2026 roku wyniosła 492,08 tys. zł. To wynik o 11,5% wyższy niż w styczniu 2025 roku i o 0,9% większy niż w grudniu 2025 roku.

Tym samym rynek zbliża się do symbolicznej granicy pół miliona złotych jako przeciętnej wartości wnioskowanego kredytu. Zdaniem analityków jej przekroczenie w 2026 roku jest bardzo prawdopodobne.

Prof. Rogowski podkreśla:

„Rosnący popyt na kredyty mieszkaniowe jest bezpośrednim efektem obniżek stóp procentowych w poprzednim roku i oczekiwań na kolejne w 2026 r. Dodatkowym czynnikiem pozytywnie wpływającym na popyt jest zarówno nominalny, jak i realny wzrost wynagrodzeń. Czynniki te bezpośrednio wpływają na rosnącą zdolność kredytową, co zwiększa dostępność kredytu i wprost przekłada się na wzrost zainteresowania zaciąganiem kredytu mieszkaniowego. Rosnąca zdolność kredytowa pozwala również na wnioskowanie o coraz wyższe kwoty kredytu. Na styczniowy odczyt wartości BIK Indeksu Popytu duży wpływ miała również średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego. W styczniu padł kolejny historyczny rekord – średnia kwota wnioskowanego kredytu wyniosła ponad 492 tys. zł co oznacza, że przekroczenie kwoty 500 tys. jest w tym roku realne”.


Dlaczego popyt rośnie?

Za wzrostem popytu stoi kilka nakładających się czynników makroekonomicznych i rynkowych. Najważniejszym z nich są wcześniejsze obniżki stóp procentowych, które poprawiły dostępność kredytu. Niższy koszt finansowania oznacza wyższą zdolność kredytową, a to z kolei otwiera drogę do zakupu mieszkania dla większej grupy gospodarstw domowych.

Drugim filarem jest wzrost wynagrodzeń – zarówno nominalny, jak i realny. Rosnące dochody zwiększają bezpieczeństwo finansowe kredytobiorców i pozwalają im ubiegać się o wyższe kwoty finansowania. W połączeniu ze stabilizacją cen na części rynków nieruchomości tworzy to środowisko sprzyjające decyzjom zakupowym.

Nie bez znaczenia są także oczekiwania dotyczące przyszłej polityki pieniężnej. Rynek zakłada możliwość kolejnych obniżek stóp procentowych w 2026 roku, co dodatkowo wzmacnia motywację do zaciągania zobowiązań już teraz.


Perspektywy na kolejne miesiące

Jeśli utrzymają się obecne warunki – stabilna sytuacja makroekonomiczna, wzrost dochodów i sprzyjająca polityka pieniężna – popyt na kredyty mieszkaniowe może pozostać wysoki przez kolejne kwartały. Przekroczenie średniej kwoty 500 tys. zł wydaje się realnym scenariuszem, a liczba wnioskodawców może dalej rosnąć.

Dla rynku nieruchomości oznacza to zwiększoną aktywność kupujących i potencjalnie większą presję popytową, szczególnie w największych miastach. Dla banków – powrót do dynamiczniejszej akcji kredytowej po okresie spowolnienia.

Styczniowe dane BIK pokazują jednoznacznie: rynek kredytów mieszkaniowych wszedł w 2026 rok z dużą dynamiką i optymizmem. Jeśli trend się utrzyma, może to być jeden z najmocniejszych okresów dla hipotecznego finansowania od kilku lat.

Budownictwo jednorodzinne w odwrocie: które technologie tracą najmocniej, a które się bronią

Pierwszy kwartał w polskiej branży budowlanej tradycyjnie był okresem „wielkiego planowania” i ruszania z kopyta tuż po pierwszych roztopach. Tegoroczne dane serwisu Oferteo.pl pokazują jednak zjawisko, którego dawno nie widzieliśmy: zamiast wiosennego entuzjazmu, na placach budowy panuje lodowata ostrożność. Statystyki są nieubłagane – zainteresowanie budową domów w niemal każdej technologii spadło drastycznie.

Dane, które dają do myślenia: Wielki odwrót od budowy

Najnowsze zestawienie zapytań o usługi budowlane rok do roku (2024 vs 2025) pokazuje, że Polacy masowo wcisnęli przycisk „pauza”. Skala spadków w niektórych segmentach jest wręcz szokująca.

Rodzaj usługi / technologia Spadek rok do roku (%)
Domy modułowe -92,16%
Domy żelbetowe -73,33%
Domy z balu -64,46%
Domy murowane -15,29%
Domy z keramzytu – 6,2%
Domy szkieletowe -4,40%

Największe spadki zanotowały technologie postrzegane jako „nowoczesne” lub „premium” (modułowe, bal). Co ciekawe, najmniejszy spadek odnotowały domy szkieletowe, co może sugerować, że inwestorzy, którzy mimo wszystko decydują się na budowę, szukają technologii najszybszych i relatywnie przewidywalnych kosztowo.

Tradycyjnie, początek roku był dla naszych użytkowników momentem intensywnego wysyłania zapytań i kontraktowania ekip na nadchodzący sezon. Tymczasem tegoroczne spadki – szczególnie w segmencie domów modułowych (-92%) czy żelbetowych (-73%) – pokazują, że inwestorzy niemal całkowicie wstrzymali oddech. – zauważa Marta Kaleta-Domaradzka z Oferteo.pl. – Przyczyną nie jest brak chęci do posiadania własnego domu, ale skrajna ostrożność finansowa. Polacy przestali wierzyć w szybkie okazje i obecnie każdy kosztorys analizują dwa razy. Widzimy jednak ciekawą anomalię: domy szkieletowe odnotowały jedynie symboliczny spadek (-4,4%). To wyraźny sygnał, że jeśli ktoś już decyduje się na budowę w tych niepewnych czasach, wybiera technologie przewidywalne, szybkie i relatywnie najtańsze w realizacji. Inwestorzy przenieśli się z placów budowy do 'poczekalni’ – obserwują oferty banków i czekają na stabilizację cen energii, która bezpośrednio przekłada się na koszty materiałów.

Finansowanie: światełko w tunelu, ale strach pozostaje

Paradoksalnie, sytuacja w bankach zaczyna wyglądać nieco lepiej niż rok temu. Po cyklu podwyżek stóp procentowych, początek 2026 roku przynosi pewną stabilizację.

  • Zdolność kredytowa: banki powoli luzują kryteria, a marże hipoteczne spadły poniżej poziomu 2%, co jest wynikiem silnej konkurencji o klienta.
  • Oprocentowanie: średnie stawki kredytów oscylują wokół 5,6–5,8%. To znacznie mniej niż w szczycie inflacyjnym, jednak dla wielu wciąż za dużo, by podjąć zobowiązanie na 30 lat.
  • Wielkie czekanie: inwestorzy czekają na zapowiadane programy wsparcia rządowego oraz dalsze obniżki stóp NBP. Ta „strategiczna zwłoka” jest głównym powodem pustek na placach budowy.

Ile kosztuje budowa domu w 2026 roku?

Mimo spadku popytu, ceny materiałów budowlanych nie spadły drastycznie – raczej weszły w fazę płaskowyżu. Największym obciążeniem pozostaje koszt robocizny, który wciąż rośnie – ze względu na brak rąk do pracy.

Szacunkowe koszty budowy 1 m² (stan deweloperski, luty 2026):

  • Technologia murowana: 4 500 – 6 500 zł / m²
  • Technologia szkieletowa: 4 000 – 5 500 zł / m²
  • Technologia modułowa: 5 000 – 7 000 zł / m² (cena za szybkość i gotowe prefabrykaty)

Rynek w trybie „przetrwania”

Obecna sytuacja to klasyczny obraz rynku w fazie wyczekiwania. Choć I kwartał zawsze zwiastował boom, w tym roku obserwujemy wielką ostrożność, którą można podsumować w trzech punktach:

  1. koniec spontanicznej budowy: inwestorzy dokładnie liczą każdy metr kwadratowy. Popularność zyskują mniejsze projekty (70-100 m²), które są łatwiejsze do sfinansowania z oszczędności lub mniejszego kredytu.
  2. psychologia strachu: mimo lepszej oferty banków, obawy o stabilność zatrudnienia i koszty życia skutecznie mrożą decyzje o rozpoczęciu prac.
  3. szansa dla cierpliwych: spadek liczby zleceń m.in. na Oferteo.pl, o 15-90% to moment, w którym firmy wykonawcze stają się bardziej skłonne do negocjacji cen i terminów. Dla osób z gotówką lub stabilnym finansowaniem, może to być najlepszy moment na start inwestycji odkładanych od lat.

Czy wiosna przyniesie odmrożenie?

Wiele zależy od decyzji RPP oraz tego, czy ceny energii pozwolą producentom materiałów na utrzymanie obecnych stawek. Na razie jednak inwestorzy wolą trzymać ręce w kieszeniach – i trudno im się dziwić.

Podaż mieszkań na rynku wtórnym rośnie, ale popyt jeszcze nie nadąża

Styczeń jest na rynku wtórnym tradycyjnie najsłabszym miesiącem pod względem sprzedaży mieszkań. Jednocześnie właśnie wtedy zaczyna rosnąć liczba ofert. A co z cenami? Zdaniem ekspertów portalu GetHome.pl potencjalni nabywcy nie mają powodów do obaw.

Jeśli popatrzymy kilka lat wstecz, to zauważymy pewną prawidłowość na rynku wtórnym: w styczniu popyt na mieszkania jest najmniejszy w roku, ale sprzedający nie przejmują się tym zbytnio, bo w kolejnych miesiącach kupujących przybywa – mówi Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl.Rynek wtórny_styczeń 2026-oferta kraj

Z danych przeszukiwarki portali nieruchomości Adradar wynika, że pod koniec stycznia w całym kraju zamieszczonych było ok. 141,5 tys. unikalnych ofert sprzedaży mieszkań, czyli o 4% więcej niż pod koniec ubiegłego roku. Jednocześnie ich liczba była o ok. 12% mniejsza niż w styczniu ubiegłego roku.

W styczniu z rynku wtórnego wycofano 22 tys. ofert, czyli aż o 36% mniej niż w grudniu. Może to świadczyć o sezonowym spadku popytu na mieszkania z drugiej ręki. Warto jednak pamiętać, że część ofert jest wycofywana także z innych powodów, np. braku zainteresowania lub zmiany planów sprzedających.Jednocześnie pojawiło się 28 tys. nowych ofert, co oznacza wzrost o 22% miesiąc do miesiąca. Zdaniem ekspertów GetHome.pl jest to typowe, sezonowe ożywienie podaży po grudniowym spowolnieniu.

W Warszawie liczba ofert wzrosła w styczniu z 15,8 tys. do 16,2 tys., czyli o 3%. Podobna sytuacja miała miejsce w większości pozostałych metropolii. Według Adradaru w styczniu liczba unikalnych ofert mieszkań na rynku wtórnym zwiększyła się o 2% w Łodzi (do 5 tys. lokali), o 4% w Krakowie (do 8,2 tys.), o 5% w Trójmieście (do 8,2 tys.) i Katowicach (do 2,3 tys.) oraz o 9% w Poznaniu (do 3,7 tys.). Jedynie we Wrocławiu oferta skurczyła się symbolicznie – o 1% do 8,3 tys. mieszkań. Jednocześnie, jak podkreśla Marek Wielgo, we wszystkich metropoliach liczba ofert na rynku wtórnym pozostaje niższa niż przed rokiem. We Wrocławiu spadek ten sięga 25%.Rynek wtórny_styczeń 2026-oferta miasta

Z danych portalu GetHome.pl wynika, że w styczniu doszło do stabilizacji, a miejscami spadków średnich cen mieszkań z drugiej ręki. We Wrocławiu średnia cena metra kwadratowego obniżyła się o 5% miesiąc do miesiąca – do 13,6 tys. zł, natomiast w ujęciu rocznym była niższa o 6%.

W skali roku średnie ceny wzrosły m.in. o 4% w Trójmieście (do 16,5 tys. zł/m kw.), o 3% w Poznaniu (11,9 tys. zł/m kw.), o 2% w Katowicach (11,7 tys. zł/m kw.) oraz o 1% w Łodzi (8,7 tys. zł/m kw.).        W Łodzi styczeń przyniósł jednocześnie spadek średniej ceny o 2% w ujęciu miesięcznym. W Katowicach i Poznaniu ceny wzrosły odpowiednio o 2% i 1%, natomiast w Trójmieście utrzymały poziom z grudnia.

Na szczególną uwagę zasługują Warszawa i Kraków. Dane GetHome.pl wskazują, że w obu metropoliach mamy do czynienia ze stabilizacją średniej ceny metra kwadratowego zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. W stolicy cena zatrzymała się na poziomie 18 tys. zł za metr kwadratowy, a w Krakowie – 17,1 tys. zł.Rynek wtórny_styczeń 2026-ceny miasta

Prawdopodobnie także i w tym roku sprzedający na rynku wtórnym nie będą mogli sobie pozwolić na podwyższanie cen z uwagi na bardzo dużą podaż mieszkań na rynku pierwotnym. Oba te rynki mocno oddziałują na siebie. Wskutek rosnącej oferty nowych mieszkań stabilizują się lub nawet spadają ceny używanych. To zaś studzi zapędy deweloperów – komentuje ekspert portalu GetHome.pl.

Alides Polska wzmacnia polskie kierownictwo

Alides Polska, polska spółka zależna belgijskiego międzynarodowego dewelopera i inwestora nieruchomości Alides, kontynuuje dynamiczny rozwój napędzany nowymi akwizycjami oraz ambitnymi planami inwestycyjnymi. W celu wsparcia dalszej ekspansji spółka ogłasza powołanie Luizy Grunwald oraz Konrada Płochockiego na kluczowe stanowiska kierownicze w strukturach lokalnych, wzmacniając tym samym swoje kompetencje operacyjne i strategiczne.

Przyspieszenie rozwoju dzięki wzmocnionemu zespołowi zarządzającemu

W związku z dynamicznie rosnącym portfolio w największych polskich miastach, Alides Polska wzmacnia swoją strukturę zarządzania, aby zapewnić dalszą doskonałość operacyjną i długofalowy rozwój. W nowych rolach współdyrektorów Alides Polska, Luiza Grunwald i Konrad Płochocki będą wspólnie odpowiadać za bieżące funkcjonowanie spółki, rozwój organizacyjny oraz skuteczną realizację i integrację nowych inwestycji.

„Nasz dynamiczny rozwój wymaga silnej i przyszłościowej struktury organizacyjnej” mówi Rikkert Leeman, CEO Alides. „Dzięki wzmocnieniu zespołu zarządzającego przez Luizę i Konrada jesteśmy doskonale przygotowani do dalszego podnoszenia efektywności operacyjnej oraz realizacji ambitnej strategii rozwoju w Polsce.”

Ich komplementarne doświadczenie odegra kluczową rolę w dalszej profesjonalizacji organizacji oraz wsparciu ambitnego pipeline’u inwestycyjnego Alides Polska. W nadchodzących tygodniach spółka rozpocznie głośne komercjalizacje swoich inwestycji w Warszawie, a do końca roku planuje rozpoczęcie także kolejnego projektu. Przy ponad 500 jednostkach w sprzedaży w bieżącym roku oraz licznych kolejnych projektach w przygotowaniu, Alides umacnia swoją pozycję jako długoterminowy, wartościowy gracz na polskim rynku nieruchomości.

Doświadczenie wspierające ambitne plany rozwoju

Luiza Grunwald dołączyła do Alides Polska w 2022 roku i posiada ponad 20-letnie doświadczenie w zakresie rozwoju nieruchomości oraz zarządzania operacyjnego. Wcześniej zajmowała kierownicze stanowiska w Polskim Holdingu Nieruchomości oraz Zeitgeist Asset Management, realizując projekty w Warszawie, Krakowie i Gdańsku.

„Alides Polska rozwija się w imponującym tempie i jestem dumna, że mogę być częścią zespołu łączącego silne lokalne kompetencje z międzynarodową perspektywą” mówi Luiza Grunwald. „Wspólnie z Konradem oraz całym zespołem będziemy dalej budować solidne fundamenty organizacyjne, wspierające rozwój naszego portfolio i realizację wysokiej jakości projektów w całej Polsce.”

Konrad Płochocki jest radcą prawnym oraz ekspertem rynku nieruchomości z niemal 20-letnim doświadczeniem w obszarach doradztwa prawnego, regulacji rynku oraz strategii biznesowej. W przeszłości pełnił funkcję dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) i obecnie zasiada w radach nadzorczych kilku spółek z sektora nieruchomości w Polsce i Europie.

„Miałem już okazję współpracować z Alides i byłem pod dużym wrażeniem profesjonalizmu oraz skuteczności zespołu” dodaje Konrad Płochocki. „Cieszę się, że dołączam do firmy i chcę wnieść praktyczne podejście oraz perspektywę strategiczną, wspierając jej dalszy rozwój.”

Wzmocniony zespół zarządzający odzwierciedla długoterminowe ambicje Alides Polska w zakresie dalszej ekspansji na polskim rynku nieruchomości, przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów jakości, zrównoważonego rozwoju i realizacji projektów.

Amazon traci po wynikach. Rynek boi się gigantycznych wydatków na AI

Kolejny z technologicznych gigantów zamknął 2025 rok rekordowymi wynikami. Te jednak nie wzbudziły entuzjazmu wśród inwestorów Amazona, ponieważ równocześnie ogłoszono ambitne plany inwestycyjne. W związku z tym Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, przygotował krótki komentarz dotyczący wyników Amazona:

Amazon zamknął 2025 rok rekordowymi wynikami, jednak entuzjazm rynku został stłumiony przez ambitne, ale niezwykle kosztowne plany inwestycyjne. Choć przychody w czwartym kwartale sięgnęły imponujących 213,4 mld USD (+13,6% r/r), wyraźnie bijąc oczekiwania, to zysk na akcję (EPS) na poziomie 1,95 USD okazał się o symboliczny cent niższy od rynkowego konsensusu. Mimo dynamicznego, 24-procentowego wzrostu AWS i optymistycznych prognoz sprzedaży na 2026 rok, inwestorów zaniepokoił zapowiedziany skok wydatków kapitałowych (CAPEX) oraz niższy od oczekiwań prognozowany zysk operacyjny na pierwszy kwartał.

Jeszcze kilka kwartałów temu spółki traciły, jeśli nie inwestowały dziesiątek miliardów dolarów w AI. Obecnie wydaje się, że inwestorzy boją się tych gigantycznych kwot wydawanych na mikrochipy jak rozżarzonych węgli. Kto w ostateczności będzie miał rację. Spółki typu Amazon, Meta i Alphabet wydające setki miliardów dolarów na infrastrukturę AI? Nvidia, AMD czy Arista budujące wszystkie potrzebne do rewolucji produkty, czy może Apple, który nie generował kosztów, czekając na to, aż wszystko stanie się tańsze, korzystając kolejny raz z rozwiązań konkurencji?

Kluczowe liczby za Q4 2025

  • GAAP EPS: 1,95 USD (nieznacznie poniżej konsensusu 1,96 USD).
  • Przychody: 213,4 mld USD (+13,6% r/r) – wynik o ok. 2,17 mld USD lepszy od prognoz.
  • Zysk operacyjny: ok. 25,0 mld USD (wzrost z 21,2 mld USD przed rokiem), mimo obciążenia kwotą 2,44 mld USD z tytułu kosztów jednorazowych (odprawy, spory podatkowe).
  • AWS: 35,6 mld USD przychodu (+24% r/r) – wyraźne przyspieszenie względem 20-procentowego wzrostu w poprzednim kwartale.
  • Sprzedaż regionalna: Ameryka Północna: 127,1 mld USD (+10%), rynki międzynarodowe: 50,7 mld USD (+17%).

Prognozy na Q1 2026

  • Sprzedaż netto: 173,5–178,5 mld USD (powyżej konsensusu 173,2 mld USD), co oznacza wzrost o 11–15% r/r.
  • Zysk operacyjny: 16,5–21,5 mld USD (rynek liczył na wynik rzędu 22 mld USD).
  • Inwestycje: Planowany CAPEX na rok 2026 to aż 200 mld USD (w porównaniu do 125 mld USD w 2025 r.). Wydatki obejmują skalowanie modelu Amazon Leo, rozwój infrastruktury AI oraz ekspansję w segmencie quick commerce.

Analiza: Co mówią te wyniki?

Czwarty kwartał 2025 roku to podręcznikowy przykład spółki, która świetnie generuje przychody, ale znajduje się pod presją kosztową. Przebicie konsensusu sprzedażowego o ponad 2 mld USD przy tak ogromnej skali biznesu budzi podziw. Minimalny „miss” na poziomie EPS wynikał głównie z kosztów jednorazowych, a bazowa marża operacyjna wciąż wykazuje tendencję wzrostową.

Najjaśniejszym punktem raportu pozostaje AWS. 24-procentowy wzrost potwierdza, że fala inwestycji w AI oraz odblokowanie budżetów chmurowych realnie przekładają się na wyniki. Amazon nie zamierza jednak osiadać na laurach – agresywny guidance na 2026 rok pokazuje strategię „growth at all costs”. Spółka świadomie poświęca bieżące przepływy pieniężne, by zabetonować swoją przewagę w chmurze i logistyce jutra.

Głównym punktem zapalnym dla inwestorów jest jednak gigantyczny skok wydatków kapitałowych. Wizja wydania 200 mld USD w jeden rok budzi obawy o wolne przepływy pieniężne (Free Cash Flow). Rynek, podobnie jak w przypadku Alphabetu czy Microsoftu, zaczyna tracić cierpliwość i domaga się bardziej wymiernych dowodów na to, że potężny CAPEX przełoży się na jeszcze szybszy wzrost zysków w krótkim terminie.

Reakcja rynku

Połączenie prognoz wysokich wydatków z zachowawczym celem zysku operacyjnego na Q1 wywołało nerwową reakcję. W handlu posesyjnym akcje Amazona traciły momentami 10%. Uwzględniając dzisiejszą, spadkową sesję (spadek o ponad 4% w ramach globalnej wyprzedaży), notowania oscylują obecnie w okolicach 8% na minusie, utrzymując się jednak powyżej psychologicznej bariery 200 USD za akcję.

Jeśli akcje otworzą się w okolicach 205 USD za akcje, będzie to najniższy poziom od maja 2025 roku i ok. 25% na minusie od historycznych szczytów.

Creotech Instruments z umową na realizację fazy B1 przy projekcie RAVEN

Creotech Instruments S.A., notowany na GPW polski integrator misji kosmicznych, podpisał umowę z PIAP Space na realizację fazy B1 projektu RAVEN (Rendez-Vous and Proximity Vehicle for Enabling Multi-Mission). W ramach umowy Spółka odpowiadać będzie za opracowanie i dostarczenie projektu platformy satelitarnej HyperSat dla demonstratora misji, który umożliwi autonomiczne manewry, dokowanie i przyszłe scenariusze tankowania satelitów na orbicie.

RAVEN to przełomowy projekt dla polskiego sektora kosmicznego – pierwszy zintegrowany krok w kierunku autonomicznych operacji logistycznych i transportowych, a także ochrony zasobów na orbicie. Udział Creotech Instruments w fazie B1 wpisuje się w naszą długofalową strategię, zakładającą rozwój zaawansowanych platform satelitarnych i aktywny udział w budowie europejskich kompetencji w obszarze operacji kosmicznych. Nasza platforma HyperSat stanie się fundamentem autonomicznych operacji transportowych i serwisowych, pokazując, że polskie podmioty potrafią wspólnie tworzyć zaawansowane, niezależne technologie kosmiczne, wzmacniając jednocześnie suwerenność i bezpieczeństwo infrastruktury orbitalnej – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W ramach fazy B1 Creotech Instruments odpowiada za opracowanie i dostarczenie projektu platformy satelitarnej dla demonstratora misji RAVEN, wykorzystując wieloletnie doświadczenie w projektowaniu systemów satelitarnych opartych o autorską platformę HyperSat, która będzie stanowić technologiczną bazę dla statku transportowego w przestrzeni kosmicznej (In-Space Transportation Vehicle – ISTV). Zakres prac obejmuje: opracowanie architektury systemu i wstępnego projektu platformy, przegląd i aktualizację wymagań technicznych, opracowanie koncepcji demonstratora misji, weryfikację kompatybilności kluczowych podsystemów, identyfikację technologii niezbędnych do realizacji założeń misji oraz ocenę ich poziomu gotowości technologicznej (TRL/IRL).

Platforma HyperSat zostanie przygotowana do realizacji autonomicznych operacji w bliskiej odległości od innych obiektów na orbicie, umożliwiając przyszłe misje logistyczne i serwisowe, w tym transport satelitów, inspekcję orbitalną oraz działania wspierające ochronę i trwałość infrastruktury orbitalnej.

Pierwsza misja demonstracyjna, RAVEN DEMO I, planowana na 2029 r., skupi się na walidacji technologii koniecznych do kolejnych etapów operacji zbliżeniowych, w tym zmiany orbity, manewrów fazujących i kontrolowanej deorbitacji. Misja będzie także okazją do demonstracji potencjału systemu RAVEN w kontekście bezpieczeństwa, inspekcji i rozpoznania satelitów.

Udział Creotech Instruments w projekcie RAVEN wpisuje się w długofalową strategię spółki, zakładającą rozwój zaawansowanych platform satelitarnych oraz aktywny udział w budowie europejskich kompetencji w obszarze autonomicznych operacji kosmicznych. Projekt stanowi również istotny krok w kierunku umocnienia pozycji Polski w sektorze technologii RPO oraz wielozadaniowych statków kosmicznych, a także wzmacniania technologicznej suwerenności i niezależności europejskiej infrastruktury orbitalnej.

Warszawski rynek biurowy 2025 w liczbach: popyt +7% r/r, podaż -15%, budowy -16%

Rok 2025 potwierdził silne ożywienie na warszawskim rynku biurowym przy jednoczesnym dalszym ograniczaniu nowej podaży. Aktywność najemców wyniosła 790 tys. mkw., a IV kwartał zakończył się rekordowym wynikiem 310 tys. mkw. podpisanych umów najmu. W warunkach ograniczonej liczby nowych projektów oddano niespełna 90 tys. mkw. nowej powierzchni, a 190 tys. mkw. pozostaje w budowie. Analitycy AXI IMMO wskazują, że rynek pozostaje w fazie luki podażowej, szczególnie w centralnych lokalizacjach Warszawy. Największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO prezentuje najnowszy raport pt. „Rynek biurowy w Warszawie w 2025 r.”.

Rok 2025 na warszawskim rynku biurowym przyniósł silny popyt i selekcję podaży pod względem jakości. Aktywność najemców wyniosła 790 tys. mkw., (+7% r/r), przy czym na tle całego roku szczególnie wyróżnił się IV kwartał, w którym podpisano umowy na łącznie 310 tys. mkw., ustanawiając najwyższy kwartalny wynik w historii monitorowania rynku biurowego.

Według analityków AXI IMMO struktura popytu na warszawskim rynku biurowym potwierdza jego dojrzałość. Przedłużenia i renegocjacje odpowiadały za 51% całkowitej aktywności, podczas gdy popyt netto stanowił 49%, w którym przeważały nowe umowy najmu (39%) przed ekspansjami (6%) czy powierzchnią użytkowaną przez właściciela (4%). Największą aktywność odnotowano w strefie Centrum (32%) oraz na Służewcu (23%), przy czym centrum przyciągało przede wszystkim nowych najemców, a Służewiec pozostawał obszarem dominacji renegocjacji umów najmu. Wśród największych transakcji najmu znalazły się m.in. odnowienie umowy przez Polkomtel w Multimedialnym Domu Plusa (22 700 mkw.), z kolei Astra Zeneca po renegocjacji i przedłużeniu kontraktu na 20 800 mkw. przy ul. Postępu 14 zdecydowała się na ekspansję o dodatkowe 1700 mkw.

Presja popytowa znajduje odzwierciedlenie we wzroście stawek czynszów w najbardziej prestiżowych projektach biurowych w centrum Warszawy, w których stawki mieszczą się w przedziale od ok. 19,00 do 27,50 EUR/mkw./mies., a w niektórych lokalizacjach na najwyższych kondygnacjach czynsze przekraczają poziom 30,00 EUR/mkw./mies. Jednocześnie w strefach pozacentralnych, które pozostają atrakcyjną alternatywą kosztową dla firm, stawki zaczynały się od ok. 10,00 EUR/mkw./mies.

Filip Kowalski, Associate Director, Dział Powierzchni Biurowych, AXI IMMO, komentuje: „Wzrost stawek czynszów w centralnych projektach sprawia, że coraz więcej firm weryfikuje swoje strategie lokalizacyjne i bierze pod uwagę dobrze skomunikowane lokalizacje pozacentralne, które oferują wysoką jakość powierzchni przy bardziej przewidywalnym poziomie kosztów. Rynek staje się coraz bardziej selektywny, a przewagę zyskują budynki najlepiej dopasowane do rzeczywistych potrzeb organizacji, zarówno pod względem standardu technicznego, jak i efektywności kosztowej. Jednocześnie obserwujemy rosnącą skłonność najemców do pozostawania w sprawdzonych lokalizacjach, która wynika z ograniczonej dostępności nowoczesnej podaży oraz rosnących kosztów relokacji i aranżacji biur. W konsekwencji spodziewamy się, że coraz częściej będą zawierane dłuższe umowy najmu, a w przypadku nowych projektów standardem stają się kontrakty na co najmniej siedem lat”.

Po stronie podaży na warszawskim rynku biurowym widoczne są dwa trendy. Pierwszym jest koncentracja nowych projektów w centralnych lokalizacjach stolicy, gdzie z oddanych do użytku w całym 2025 r. blisko 90 tys. mkw. (-15% r/r), aż 90% dotyczy tej strefy. Drugim trendem pozostaje systematyczne wycofywanie z rynku starszych, nieefektywnych budynków o przeznaczeniu biurowym.

Emilia Trofimiuk, Research Manager, Dział Analiz i Badań Rynkowych, AXI IMMO, wyjaśnia: „Proces restrukturyzacji podaży biurowej jest szczególnie widoczny na obszarze Służewca, który jako jeden z najstarszych kwartałów biurowych w Warszawie, posiada ponadprzeciętny udział starszych obiektów. Wycofywanie z rynku budynków nieefektywnych technicznie oraz zmiany ich funkcji prowadzą do poprawy jakości dostępnej oferty biurowej i stopniowego zwiększania konkurencyjności tej lokalizacji z perspektywy najemców”.

Na koniec 2025 r. całkowite zasoby nowocześniej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły 6,23 mln, a wśród największych oddanych projektów znalazły się te zlokalizowane w okolicach Ronda Daszyńskiego tj. kompleks The Bridge (51 800 mkw.) oraz Office House (27 800 mkw.). Jednocześnie analitycy AXI IMMO wskazują, że wolumen powierzchni w budowie spadł o 16% r/r do 190 000 mkw., co zapowiada dalsze ograniczenie nowej podaży w latach 2026–2027. Największymi na koniec grudnia 2025 r. biurowcami w budowie: były Afi Tower (50 000 mkw., start budowy miał miejsce w IV kw. 2025 r.), Upper One (35 900 mkw., Strabag), Studio A (26 600 mkw., Skanska) oraz Skyliner II (24 000 mkw., Karimpol).

Emilia Trofimiuk mówi: „Po stronie podaży obserwujemy wyraźne i trwałe wyhamowanie aktywności deweloperskiej. Przyrost nowej powierzchni biurowej w 2025 roku był o 15% niższy niż rok wcześniej i znacząco odbiegał od poziomów notowanych w rekordowych latach 2020–2021, a jednocześnie wolumen powierzchni w budowie zmniejszył się o 16% w ujęciu rocznym. Prognozy wskazują, że w najbliższych latach nowa podaż pozostanie ograniczona, co będzie miało istotny wpływ na dostępność nowoczesnych powierzchni biurowych, szczególnie w najlepszych lokalizacjach”.

Efektem silnego popytu, ograniczonej aktywności deweloperskiej oraz wycofywania niekonkurencyjnych budynków jest spadek wskaźników pustostanów. Na koniec 2025 r. średni poziom pustostanów w Warszawie wyniósł 9,1% (-1,5 p.p. r/r i -0,8 p.p. kw./kw.), przy wyraźnej różnicy pomiędzy centrum miasta (6,1%) a lokalizacjami pozacentralnymi (11,6%). Najsilniejszy spadek odnotowano w Centralnym Obszarze Biznesu (o 3,9 p.p. r/r), który potwierdza rosnące zapotrzebowanie najemców na biura w najlepszych lokalizacjach.

Analitycy AXI IMMO wskazują, że w perspektywie kolejnych lat warszawski rynek biurowy będzie funkcjonował w warunkach ograniczonej podaży nowoczesnych powierzchni, a w szczególności dużych modułów. Będzie to sprzyjać wzrostowi znaczenia renegocjacji oraz selektywnemu wzrostowi czynszów w najlepszych budynkach. Jednocześnie obserwowany trend repozycjonowania starszych obiektów oraz zmiany ich funkcji będą prowadziły do poprawy jakości całkowitej oferty biurowej w Warszawie.

ABB w Mex Polska zakończone

Dwóch akcjonariuszy notowanej na GPW spółki holdingowej Mex Polska S.A. – MEX Fundacja Rodzinna w organizacji z siedzibą w Łodzi oraz OSTOJA Fundacja Rodzinna z siedzibą w Łodzi – zakończyło proces przyspieszonej budowy księgi popytu (ABB). Łączna liczba sprzedawanych akcji to 763.300 po cenie 3,60 zł za akcję, przy czym popyt wielokrotnie przewyższył liczbę dostępnych akcji. Proces ABB został przeprowadzony w ramach wcześniej przewidzianych czynności, mających na celu uporządkowanie struktury akcjonariatu Mex Polska S.A., zwiększenie dostępności akcji w wolnym obrocie oraz wzmocnienie podstaw dla poprawy płynności i długoterminowego wzrostu wartości Spółki.

Proces ABB trwał od 3 do 5 lutego 2026 r. Podmiotem pośredniczącym w procesie był Dom Maklerski INC S.A. z siedzibą w Poznaniu.

Cieszymy się, że proces ABB został pomyślnie zakończony, a inwestorzy wykazali popyt wielokrotnie przewyższający liczbę dostępnych akcji. Zakończenie ABB umożliwi uporządkowanie struktury akcjonariatu Mex Polska S.A., zwiększy przejrzystość i wzmocni płynności akcji. Jest to istotny element naszej długofalowej strategii, w ramach której równolegle koncentrujemy się na otwarciach nowych lokali, modernizacji istniejących konceptów gastronomicznych oraz dalszym rozwoju operacyjnym Grupy. Jesteśmy przekonani, że zakończony proces ABB, wraz z kolejnymi działaniami właścicielskimi, stworzy solidne podstawy dla zwiększenia free floatu, poprawy płynności akcji oraz wzmocnienia postrzegania spółki przez inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych, przyczyniając się do długoterminowego wzrostu wartości Spółki. –  powiedział Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu OSTOJA Fundacja Rodzinna oraz Mex Polska.

W ramach ABB, MEX Fundacja Rodzinna w organizacji oraz OSTOJA Fundacja Rodzinna, oferowały do sprzedaży po 381.650 zdematerializowanych akcji zwykłych na okaziciela każdy z akcjonariuszy, co łącznie odpowiadało 763.300 akcji, stanowiących łącznie ok. 9,96% kapitału zakładowego i głosów w Spółce.

Zarząd Mex Polska S.A. podkreśla, że transakcja jest spójna z wcześniejszą komunikacją Spółki dotyczącą działań właścicielskich, w tym z zawartym w dniu 22 grudnia 2025 r. porozumieniem ze znaczącym akcjonariuszem Familiar SA SICAV-SIF, przewidującym sprzedaż wszystkich posiadanych przez niego akcji. Przed zakupem akcji od Familiar, uczestnicy porozumienia wraz z podmiotami powiązanymi sprzedadzą osobom trzecim co najmniej 763.300 akcji, aby nie przekroczyć progu 50% w ogólnej liczbie głosów Spółki.

Jesteśmy zadowoleni, że wszystkie etapy procesu ABB przebiegły zgodnie z harmonogramem, co zapewnia przejrzystość i stabilność dla inwestorów oraz tworzy solidne podstawy do dalszego rozwoju Mex Polska S.A. Kolejnym krokiem będzie zakup akcji od znaczącego akcjonariusza Familiar SA SICAV-SIF, co pozwoli na dalsze uporządkowanie struktury akcjonariatu i zwiększenie dostępności akcji w wolnym obrocie. – podsumowuje prezes Mex Polska S.A.

Ostatni okres działalności Grupy był bardzo aktywny – rozszerzono zasięg sieci, a przychody w 2025 r. szacowane są na ponad 127 mln zł, co oznacza wzrost o 19,05% r/r. W listopadzie 2025 r. Zarząd uchwalił politykę dywidendową, przewidującą wypłatę co najmniej 30% zysku netto za dany rok obrotowy, począwszy od wyniku za 2025 r.

Tempo ekspansji sieci utrzymuje się na poziomie co najmniej 6 nowych lokali rocznie, a pierwszym otwarciem Grupy w 2026 r. był kolejny lokal Chicas & Gorillas we Wrocławiu.

Bitcoin spada poniżej 70 tysięcy dolarów

Po osiągnięciu rekordowego poziomu 126 500 dolarów w październiku 2025 r., bitcoin nadal traci na wartości. Na rynek kryptowalut coraz silniej przenika bowiem szeroki sentyment risk-off, wywołany ostatnimi napięciami geopolitycznymi, niepewnością makroekonomiczną oraz rozczarowującymi prognozami wyników finansowych, które skłaniają inwestorów do rewizji wycen spółek technologicznych, a wraz z nimi także aktywów kryptowalutowych. W szczególności likwidacja lewarowanych pozycji długich istotnie pogłębiła tendencję spadkową.

Po przebiciu wielu poziomów wsparcia cena wynosi obecnie nieco poniżej 70 000 dolarów i nadal spada.

Z punktu widzenia analizy technicznej kluczowym obszarem obserwacji będzie 200-tygodniowa średnia krocząca bitcoina, postrzegana jako potencjalna strefa uformowania dołka cenowego. Historycznie ten wskaźnik wielokrotnie pełnił rolę silnego wsparcia po głębokich korektach i w trakcie bessy – w latach 2015, 2018, 2020 (w czasie pandemii COVID-19) oraz ostatnio w 2022 r.

Czy historia może powtórzyć się w 2026 roku? Redukcja nadmiernej dźwigni, osłabienie podaży oraz wznowienie napływów do ETF-ów stworzyłyby warunki do stabilizacji, zwiększając prawdopodobieństwo zakończenia obecnej korekty.

Z kolei analitycy on-chain zwracają uwagę na powszechnie stosowany wskaźnik MVRV Z-score, który służy do oceny, czy cena bitcoina jest zawyżona lub zaniżona w stosunku do jego wartości godziwej. Także ten miernik sygnalizuje potencjalną okazję inwestycyjną po stronie zakupów.

Prezes PKO Leasing: firmy będą inwestować, rynek utrzyma solidną dynamikę w 2026

Zachęcamy do zapoznania się z komentarzem Prezesa PKO Leasing, Tomasza Bogusa, który podsumowuje sytuację na rynku leasingu, najważniejsze trendy 2025 roku oraz prognozy na 2026 rok. Materiał pokazuje zarówno dynamikę rynku, jak i zmiany w strukturze finansowania, sytuację w segmencie maszyn i urządzeń, rozwój wynajmu długoterminowego oraz znaczenie inwestycji infrastrukturalnych i środków unijnych dla aktywności przedsiębiorstw.

Prognoza wzrostu rynku leasingu w 2026

„Rok 2026 będzie kolejnym okresem stabilnego wzrostu polskiego rynku leasingu. Widzimy potencjał do utrzymania dynamiki na poziomie ponad 8 proc., co wynika z wciąż dużej aktywności inwestycyjnej przedsiębiorstw, wykorzystania środków z KPO oraz stopniowej poprawy koniunktury eksportowej. W przypadku inwestycji w środki trwałe — maszyny, linie technologiczne i infrastrukturę produkcyjną — leasing jest naturalnym katalizatorem uruchamiania środków z KPO, umożliwiając firmom szybsze rozpoczęcie projektów inwestycyjnych bez nadmiernego angażowania kapitału własnego. Bez wątpienia pozostaje jednym z kluczowych mechanizmów finansowania rozwoju firm w Polsce.”

Prognozowana dynamika pokazuje, że leasing pozostaje jednym z najważniejszych narzędzi finansowania inwestycji w sektorze przedsiębiorstw. W szczególności dotyczy to projektów modernizacyjnych i rozwojowych, które wymagają szybkiego dostępu do kapitału przy jednoczesnym zachowaniu płynności finansowej. Środki z KPO oraz inwestycje infrastrukturalne mogą dodatkowo wzmacniać popyt na finansowanie leasingowe.

Stabilny rozwój i znaczenie lokalnych inwestycji

„Rok 2026 zapowiada się jako czas stabilnego rozwoju polskiego rynku leasingu. Firmy nadal będą korzystać z tej formy finansowania do realizacji swoich inwestycji, przyczyniając się jednocześnie do wzmacniania lokalnych łańcuchów dostaw i polskich przedsiębiorstw. Oczekiwany wzrost rynku sprzyja planowaniu długoterminowych projektów i zwiększa elastyczność w finansowaniu. Sektor leasingowy staje się coraz istotniejszym narzędziem wspierania wartości tworzonych w Polsce, zarówno poprzez inwestycje krajowe, jak i w ramach współpracy z kapitałem zagranicznym. Prognozy wskazują, że rynek utrzyma stabilną dynamikę, tworząc solidne fundamenty dla dalszego rozwoju branży i lokalnego ekosystemu inwestycyjnego”

Leasing pełni dziś funkcję nie tylko finansową, ale także rozwojową — wspiera inwestycje w realną gospodarkę i zwiększa odporność firm na zmienność koniunktury. Długofalowe projekty infrastrukturalne oraz inwestycje w produkcję sprzyjają stabilizacji rynku.

Segment maszyn i urządzeń wraca do wzrostów

„Po słabszym okresie w 2025 roku segment maszyn i urządzeń w 2026 roku powinien wyraźnie przyspieszyć, a dynamika łącznego finansowania w formule leasingu i pożyczki może sięgnąć nawet 9,9 proc. Ten trend będzie w dużej mierze napędzany inwestycjami infrastrukturalnymi, energetycznymi oraz projektami realizowanymi ze wsparciem funduszy unijnych, co naturalnie przełoży się na popyt na nowoczesne środki trwałe.”

Oczekiwane ożywienie w tym segmencie ma znaczenie strategiczne dla przemysłu i budownictwa. Nowoczesne maszyny i technologie zwiększają produktywność, a dostęp do elastycznych form finansowania pozwala firmom szybciej realizować inwestycje.

Zmiana struktury finansowania

„Coraz wyraźniej widać, że struktura rynku leasingu się zmienia – w 2025 roku pożyczka leasingowa rosła zdecydowanie szybciej niż tradycyjny leasing, zwiększając swoją wartość o 27 proc. r/r do 17,3 mld zł, co pokazuje rosnące znaczenie tej formy finansowania dla projektów wymagających bezpośredniej własności aktywów. W 2026 roku ten trend powinien się utrzymać, odzwierciedlając zmieniające się potrzeby przedsiębiorstw, które coraz częściej realizują inwestycje wymagające pełnej własności środków trwałych. Szczególnie dotyczy to projektów współfinansowanych ze środków publicznych i unijnych, gdzie elastyczne formy finansowania pozwalają szybciej i efektywniej wdrażać inwestycje”.

Rosnąca rola pożyczki leasingowej pokazuje ewolucję rynku w stronę większej różnorodności instrumentów finansowych. Firmy coraz częściej wybierają rozwiązania dopasowane do charakteru projektów oraz wymogów formalnych.

Digitalizacja i zielona transformacja

„W perspektywie 2026 roku rynek leasingu będzie coraz silniej opierał się na automatyzacji procesów, cyfrowych kanałach sprzedaży oraz integracji różnych form finansowania. Równolegle rośnie znaczenie wynajmu długoterminowego, elektromobilności i finansowania aktywów wspierających transformację energetyczną. To kierunki, które będą kształtować konkurencyjność branży w kolejnych latach.”

Transformacja cyfrowa i energetyczna staje się kluczowym motorem zmian w branży leasingowej. Automatyzacja procesów oraz finansowanie zielonych inwestycji wpisują się w szersze trendy modernizacji gospodarki.

Kontekst rynkowy

„Rynek leasingu w 2025 roku wykazał odporność w warunkach zmiennej koniunktury i wyzwań makroekonomicznych. To nie tylko efekt utrzymującego się popytu inwestycyjnego, ale też różnorodności dostępnych form finansowania, które pozwalają przedsiębiorstwom lepiej dopasować instrumenty do charakteru inwestycji. Rynek wchodzi w fazę, w której innowacyjne technologie, cyfryzacja procesów oraz zielone inwestycje będą coraz silniej determinować kierunki rozwoju, a pożyczka leasingowa zyskuje znaczenie w strukturze finansowania projektów wymagających własności aktywów. W takim kontekście prognozy na 2026 rok można interpretować nie tylko jako kontynuację wzrostu wartościowego rynku, ale także jako naturalną ewolucję sektora w stronę większej elastyczności, efektywności i strategicznego wsparcia inwestycji przedsiębiorstw.”

Wynajem długoterminowy samochodów

„Wynajem długoterminowy pozostaje jednym z najszybciej rosnących segmentów rynku mobilności w Polsce. Jego znaczenie w zarządzaniu flotami firm systematycznie rośnie, co potwierdził kolejny rok wzrostów w 2025 r. (7,2 proc.r/r). Produkt oparty na przewidywalnej miesięcznej racie i kompleksowej obsłudze odpowiada na potrzeby przedsiębiorstw w zakresie kosztów, efektywności i bezpieczeństwa operacyjnego.

Coraz wyraźniejszym trendem jest elektryfikacja flot. Udział samochodów w pełni elektrycznych w wynajmie długoterminowym wzrósł do ok. 6,6 proc., wobec 0,4 proc. pięć lat temu. To efekt regulacji, strategii ESG firm oraz rosnącej dostępności pojazdów zeroemisyjnych.

Na popyt w 2025 roku, zwłaszcza w jego końcówce, wpłynęły zmiany w przepisach amortyzacyjnych, większa konkurencja cenowa na rynku oraz stopniowa poprawa warunków finansowania.”

Dynamiczny rozwój wynajmu długoterminowego pokazuje, że mobilność staje się integralną częścią strategii operacyjnych firm. Rosnący udział pojazdów elektrycznych wskazuje na przyspieszenie transformacji flot i dostosowanie przedsiębiorstw do wymogów środowiskowych.

Przyszłość PG Silesia pod znakiem zapytania. Spór o realizację Porozumienia i warunki stabilizacji kopalni

W Katowicach odbyły się kolejne rozmowy dotyczące przyszłości kopalni PG Silesia. Spotkanie, zorganizowane z udziałem strony rządowej – reprezentowanej przez wiceministra energii Mariana Zmarzłego – dotyczyło podpisanego 29 grudnia 2025 r. Porozumienia, sytuacji pracowniczej oraz warunków dalszego funkcjonowania zakładu. Realizacja tego Porozumienia to temat, który od paru dni budzi duże zainteresowanie opinii publicznej. Wskutek złożoność prowadzonych działań i wielowymiarowego charakteru sprawy pojawiają się różne wersje dotyczące stopnia realizacji Porozumienia przez poszczególne strony.

W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele administracji rządowej, Zarządca Sądowy PG Silesia, strona społeczna oraz Bumech. Spotkanie miało na celu ocenę dotychczasowych działań stron oraz identyfikację barier, które wciąż utrudniają stabilizację sytuacji kopalni. Wiceminister energii Marian Zmarzły zaapelował do strony społecznej o wypracowanie wspólnego stanowiska, wskazując na rozbieżności pomiędzy stanowiskami poszczególnych organizacji związkowych. Z pozyskanych informacji wynika, że zarząd Silesii, zarządca sądowy oraz Bumech wyraziły gotowość spotkania ze związkami zawodowymi warunkując ją przedstawieniem przez związki zawodowe wspólnego stanowiska – co wynika z ustaleń podjętych w Ministerstwie Energii.

Bumech odpiera zarzuty

Porozumienie zawarte 29 grudnia 2025 r. określało konkretne zobowiązania po stronie Bumech S.A., w szczególności podtrzymanie oferty dzierżawy Zorganizowanej Części Przedsiębiorstwa (ZCP) PG Silesia, przygotowanie procesu jej przejęcia oraz kontynuację zatrudnienia pracowników. Dzierżawa ZCP obejmuje te składniki majątku i zasoby, które umożliwiają samodzielne prowadzenie działalności w zakresie wydobycia i przeróbki węgla i nie jest to tożsame z dzierżawą całego przedsiębiorstwa. Część przekazów medialnych mylnie zawiera informację jakoby spółka miała przejąć całość przedsiębiorstwa ze stanem na dzień 29 grudnia. Wiele niezrozumienia budzi również kwestia tego kto jest aktualnym pracodawcą w PG Silesia. W świetle obecnej sytuacji rolę tę pełni zarządca sądowy przedsiębiorstwa PG Silesia będącego w restrukturyzacji.

Bumech wskazuje, że podjęte przez niego zobowiązania są konsekwentnie realizowane. Spółka podtrzymała ofertę dzierżawy ZCP, a pod koniec stycznia podpisała jej warunkową umowę. Złożyła wniosek o przeniesienie koncesji na wydobywanie węgla kamiennego i metanu oraz rozpoczęła działania zmierzające do przepisania kluczowych umów operacyjnych, w tym dotyczących dostaw mediów. Tego samego dnia strona społeczna została poinformowana o zamiarze kontynuacji zatrudnienia pracowników PG Silesia – bez przerwy i na niezmienionych zasadach – w ramach przejmowanej zorganizowanej części zakładu pracy.

Co na to strona społeczna

Ponieważ porozumienie z 29 grudnia 2025 r. zostało podpisane również przez stronę społeczną, to pozwoliło ono zakończyć wcześniejszy protest pracowników i wznowić normalne funkcjonowanie zakładu.

8 stycznia 2026 r. została zaktualizowana i ponowiona wiążąca oferta dzierżawy Zorganizowanej Części Przedsiębiorstwa PG Silesia, złożona wcześniej 8 grudnia 2025 r. Jednym z pierwotnych warunków zawarcia umowy dzierżawy ZCP było uregulowanie zasad wynagradzania pomiędzy Zarządcą a stroną społeczną. Rozmowy w tym zakresie nie doprowadziły do zmiany Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy, ponieważ jedna z organizacji związkowych uznała przedstawione propozycje za nieakceptowalne, nie przedstawiając jednocześnie alternatywnych rozwiązań. W konsekwencji Bumech dokonał ponownej analizy struktury ZCP i zdecydował o prowadzeniu ruchu zakładu w systemie trzech zmian produkcyjnych zamiast czterech, kierując się koniecznością zachowania racjonalności ekonomicznej przedsięwzięcia.

Trudny kontekst rynkowy

PG Silesia pozostaje jedyną kopalnią, która nie została objęta przepisami ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Pomimo zgłoszenia w toku prac legislacyjnych wniosku o objęcie Kopalni Silesia nowelizowaną ustawą, rozwiązanie to nie uzyskało akceptacji większości sejmowej ani struktur rządowych. Dodatkowo negatywne skutki nadmiernego importu węgla w latach 2022–2023 pozostają odczuwalne w 2026 r., a Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych nadal dysponuje znacznymi zapasami węgla z tego okresu.

Przez te uwarunkowania rynkowe i regulacyjne, stabilizacja funkcjonowania kopalni wymagała wcześniejszego zabezpieczenia operacyjnego i zachowania ciągłości wydobycia, co było celem działań Bumechu przed zawarciem porozumienia. Jeszcze przed jego podpisaniem spółka zabezpieczyła bieżącą działalność kopalni poprzez umowę dotyczącą kierowania i organizacji robót dołowych, co pozwoliło utrzymać ciągłość wydobycia. Jest to potwierdzeniem tego, że Bumech ocenia funkcjonowanie kopalni w przyszłości jako realne i uzasadnione ekonomicznie.

Odpowiedzialność za kolejne kroki

Bumech S.A. podkreśla, że w duchu poczucia odpowiedzialności za utrzymanie kopalni, realizuje wszystkie zobowiązania wynikające z Porozumienia, w tym podpisanie warunkowej umowy dzierżawy ZCP, złożenie wniosku o przeniesienie koncesji oraz przygotowania do przejęcia zorganizowanej części zakładu pracy z zachowaniem ciągłości zatrudnienia. Spółka deklaruje gotowość do podejmowania kolejnych kroków dążących do uratowania miejsc pracy i zakładu.

Porozumienie przewidywało również podjęcie przez stronę rządową działań legislacyjnych mających na celu wsparcie funkcjonowania kopalni i ochronę zatrudnienia pracowników. Na ten moment brak jest informacji o stanie realizacji tych działań. Dalsze losy kopalni KWK Silesia zależą zatem od decyzji administracyjnych, wypracowanego wspólnego stanowiska strony społecznej oraz przedstawienia i wdrożenia przewidzianych działań legislacyjnych.