Brytyjska gospodarka może dostać zadyszki pomimo silnego wzrostu PKB w zeszłym roku

0

PKB w Wielkiej Brytanii urosło 0,7 proc. w IV kwartale 2016 roku, co jest rewizją wcześniejszej estymacji wzrostu na poziomie 0,6 proc. Natomiast w ujęciu rok do roku, wzrost PKB zrewidowano w dół z 2,2 proc. do 2,0 proc. Dane można uznać za mieszane, natomiast po ich publikacji funt tanieje. Para GBPUSD traci około 0,2 proc. handlując w pobliżu poziomu 1,2450, a para GBPJPY traci aż 0,9 proc. handlując w pobliżu poziomu 140,60. Jedynie wobec euro szterling zachowuje się neutralnie, bo para EURGBP pozostaje w pobliżu poziomu 0,8450. 

Przyczyną słabej kondycji funta jest rozłożenie składowych odpowiedzialnych za wzrost PKB. Silny wzrost można głównie zawdzięczać wzrostom przychodów z wymiany handlowej oraz rosnącym wydatkom konsumentów. Z drugiej strony widzimy silny spadek inwestycji biznesowych. W tym roku ciężko będzie jednak osiągnąć podobną dynamikę wzrostu. Zbliża się zapowiadany na koniec marca termin uruchomienia tzw. formalnej procedury Brexitu. Sam przebieg negocjacji może mieć negatywny wpływ nie tylko na wycenę funta, ale również na wpływy z wymiany handlowej po ograniczeniu bezkosztowego dostępu do wspólnego unijnego rynku, czy dalsze postrzeganie Londynu jako światowego centrum finansów.

W dniu dzisiejszym inwestorzy oczekują na publikacje tzw. „minutek” z ostatniego posiedzenia Fed-u na przełomie stycznia i lutego. Po ostatnich komentarzach jastrzębich członków Fed-u, którzy nie wykluczają kolejnej podwyżki stóp już w marcu, interesujące będzie, co poszczególni członkowie Fed-u komunikowali między sobą na ten temat podczas oficjalnego posiedzenia. Obecnie kontrakty na stopy procentowe wyceniają już na 43 proc. podwyżkę stóp na marcowym posiedzeniu Fed-u. Dlatego też dolar handluje w miarę stabilnie przed tą ważną dla rynku publikacją. Para EURUSD traci 0,2 proc., handlując w pobliżu poziomu 1,0510, a para USDJPY traci 0,6 proc., handlując w pobliżu poziomu 113,00. Natomiast dolar nieznacznie zyskuje do złotówki, a para USDPLN handluje już niecały grosz poniżej poziomu 4,10.

Czytaj również:  Mario Draghi wykonał swoją misję na tyle, na ile się dało

Ropa naftowa traci dziś ponad 1 proc. na wartości w oczekiwaniu na kluczowy dla rynków raport odnośnie stanu amerykańskich zapasów surowca. Spodziewany jest 4 z kolei tydzień mocnych wzrostów zapasów na poziomie zbliżonym do 10 mln baryłek. Rynek coraz bardziej przestaje wierzyć, iż uzgodnione przez członków OPEC na listopadowym szczycie limity produkcji będą wystarczające, aby zmniejszyć tempo narastania rekordowych zapasów surowca. CEO Total S.A., Patrick Pouyanne twierdzi, iż OPEC oraz Rosja będą zmuszone przedłużyć ich półroczne porozumienie odnośnie cięcia produkcji, jeśli chcą doprowadzić do zmniejszenia globalnego stanu zapasów. Z kolei ABN Amro Bank NV ostrzega, że jeśli cięcia produkcji nie zostaną kontynuowane w drugiej połowie roku, to ceny ropy mogą ostro tąpnąć do poziomu 30 dolarów za baryłkę. Obecnie za baryłkę ropy WTI należy płacić ok. 53,60 dolarów, natomiast za baryłkę ropy Brent ok. 55,90 dolarów.

Andrzej Kiedrowicz
Chief Operating Officer
KOI Capital