Narodowy Bank Węgier (MNB) długo wykazywał się ostrożnością, a momentami nawet jastrzębiością w komunikatach. Ostatnie spadki inflacji, brak oczekiwań znacznego luzowania fiskalnego przed kwietniowymi wyborami oraz siła forinta wskazują jednak, że czas na pierwsze od września 2024 r. cięcie stóp procentowych.
Prezes Varga jest jednym ze współtwórców partii Fidesz oraz wiernym stronnikiem premiera Orbana. Od momentu objęcia stanowiska prezesa MNB w marcu ubiegłego roku wykazuje się jednak technokratycznym podejściem, nie dając nam większych wątpliwości co do tego, że bank działa ściśle w oparciu o napływające dane.
Te zaczynają jednak sugerować w ostatnim czasie, że czas obniżek zbliża się wielkimi krokami. Przestrzeń do cięcia tworzy przede wszystkim znaczny spadek inflacji. Styczniowe 2,1% to najniższy poziom inflacji konsumenckiej od marca 2018 r. Poniżej 3-procentowego środka celu inflacyjnego banku znalazła się również miara bazowa (2,7%). Słaba aktywność gospodarcza powinna pomóc utrzymać dynamikę cen na ograniczonych poziomach także i w kolejnych miesiącach. „Ryzyko” stanowi w owym zakresie ponad 6-procentowy w ujęciu realnym wzrost płac, który ma szansę ożywić nieco krajową konsumpcję w najbliższych miesiącach.
Oczekujemy, że wtorkowe posiedzenie przyniesie cięcie stóp procentowych o 25 pb., co sprowadziłoby stopę referencyjną do poziomu 6,25%. Jako że jest to w dużej mierze wycenione przez rynki, spodziewamy się, że presja wyprzedażowa na forinta będzie raczej ograniczona. Dużo zależeć może od forward guidance, czyli wszelkich sugestii odnośnie do dalszych ruchów banku. Widzimy przestrzeń do kilku kolejnych cięć w kolejnych miesiącach. Zobaczymy, na ile Varga będzie chciał to potwierdzać już w lutym. W obliczu zbliżających się wielkimi krokami wyborów nie spodziewamy się, że będzie w owej kwestii zbyt konkretny.
Nie możemy wykluczyć, że bank zdecyduje się poczekać z cięciem do marca, aby odpowiednio przyjrzeć się postępującym zmianom w otoczeniu makroekonomicznym (zwłaszcza ostatniemu spadkowi inflacji). Pauza mogłaby zaoferować forintowi w krótkim terminie pewne wsparcie. W obliczu nabierającej rumieńców kampanii wyborczej uczyniłoby to z drugiej połowy marca niezwykle gorący okres dla węgierskiej waluty.





