Młodzi nauczyciele szukają pracy w korporacjach. Exodus ze szkół jednak udało się zatrzymać

Exodus nauczycieli (delikatnie) zatrzymany. Mniej chętnych zgłasza się do pracy do rekrutacji.

Jeszcze dwa lata temu firmy rekrutacyjne były zasypywane wiadomościami od nauczycieli, którzy chcieli zmienić pracę – w tym roku sytuacja się uspokoiła. Oczywiście nauczycieli, którzy pytają o możliwość zmiany pracy nadal jest wielu. Mowa głównie o młodych nauczycielach, szukających dla siebie lepszych perspektyw zawodowych, ale skala zjawiska jest mniejsza. – Wzrost wynagrodzeń sprzed kilku miesięcy przekonał doświadczonych nauczycieli, by zostali w oświacie, ewidentnie spadł również współczynnik nauczycieli decydujących się na przejście na emeryturę – mówi Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy IDEA HR Group. – Największym problemem pozostają młodzi – dodaje.

Gdzie najchętniej uciekali ze szkoły nauczyciele? Rynek pracy jest otwarty

Nauczyciele od lat protestują przeciwko niskim wynagrodzeniom. Sytuacja w ostatnich latach doprowadzała wielu nic do trudnej decyzji, by zrezygnować z pracy pedagogicznej na rzecz np. handlu, usług, IT, pracy w sektorach usług wspólnych, a nawet w zawodach poniżej kwalifikacji jak np. w halach magazynowych. Oczywiście takie sytuacje nie były codziennością, a nauczyciele chętniej zatrudniali się w korporacjach, gdzie kompetencje związane z edukacją czy znajomością języków obcych były bardzo pożądane.

– Motywacją dla nauczycieli do zmiany pracy przede wszystkim było wynagrodzenie. Praca nauczyciela jest odpowiedzialna i wymaga odpowiednich kompetencji. Na rynku komercyjnym najbardziej pożądana była znajomość języków obcych i kompetencje organizacyjne. Dlatego nauczyciele świetnie odnajdywali się w dużych korporacjach, w sektorze IT czy jako pracownicy działów administracyjnych i HR – mówi Anna Sudolska.

W tym roku pracy poza szkołą szuka mniej pedagogów.

– Można powiedzieć, że wzrost wynagrodzeń spowodował, że exodus nauczycieli ze szkół został delikatnie zatrzymany, ale nie ma gwarancji, że to sytuacja trwała, a nie kredyt zaufania, który został przez pedagogów dany rządzącym – dodaje ekspertka.

„System nie potrafi zawalczyć o młodych nauczycieli”

Jacy nauczyciele najczęściej decydowali się na zmianę pracy? Mowa przede wszystkim o nauczycielach początkujących, ekspertach wychowania przedszkolnego, informatykach i matematykach.

– System zdecydowanie nie potrafi jeszcze zawalczyć o młodych nauczycieli. O ile starsi są już przyzwyczajeni do systemu pracy w szkole i zmiana może być dla nich niekomfortowa, tak młodzi nauczyciele i wychowawcy nie mają oporów, by zmieniać pracę. Gdy pojawiają się np. oferty dotyczące pracy w komercyjnych żłobkach to szybko odpowiadają na nie osoby zatrudnione w placówkach publicznych – mówi Anna Sudolska.

– Nauczyciele ze znajomością języków obcych szybko znajdują pracę w dużych korporacjach, a matematycy i informatycy byli swojego czasu agregowani przez branżę IT. Obecnie zapotrzebowanie na juniorów się zmniejszyło, co powoduje, że ten nabór jest również mniejszy – dodaje ekspertka IDEA HR Group.

To, czy nauczyciele będą odchodzić ze szkół, czy jednak zdecydują się, by w nich zostać zależy od dalszego planu rządzących na poprawę jakości kształcenia i stawek wynagrodzeń dla nauczycieli początkujących.

– Nie można wykluczyć, że wielu nauczycieli zrezygnuje z pracy np. we wrześniu lub w październiku. Po pierwszej inicjacji z systemem szkolnym i po otrzymaniu pierwszej wypłaty – dodaje Anna Sudolska.

Ten tydzień da odpowiedź na pytanie co zrobi Fed

Sierpień ostatecznie okazał się pozytywny dla Wall Street. W piątek indeksy rosły a przez cały miesiąc zdołały odrobić straty poniesione na skutek słabego raportu NFP. Dow Jones ustanowił nowy rekord a SP500 zbliżył się do poziomu ATH. Jedynie Nasdaq znajduje się nico niżej, co można tłumaczyć ostatnią lekką słabością akcji spółki Nvidia. Inwestorzy z zadowoleniem przyjęli preferowany przez Fed wskaźnik inflacji – deflator PCE, który okazał się zgodny z konsensusem rynkowym na poziomie 0,2 proc. m/m i 2,5 proc. r/r (oraz 2,6 proc. bazowy). Wsparło to nadzieje rynku na obniżkę stóp procentowych Fed we wrześniu ale jednocześnie wynikająca z raportu siła konsumenta nieco zmniejszyła siłę spekulacji na temat mocniejszego działania Rezerwy Federalnej.

Po słabym raporcie NFP z 2 sierpnia nastąpiła mocna wyprzedaż na rynku akcji. Potem popyt ponownie się odrodził. Rynek otrzymywał lepsze dane makro i uspokajające wypowiedzi z Fed co podbudowało nastroje i oddaliło wizję recesji. Kluczowa była wypowiedź Powell w Jackson Hole, w której przewodniczący zaznaczył, że nadszedł czas na dostosowanie polityki pieniężnej. Rentowności amerykańskich obligacji po spadku na początku sierpnia lekko odreagowały, choć utrzymują się w trendzie spadkowym od kilku miesięcy. Dolar tracił na wartości przez większość ubiegłego miesiąca, jedynie miniony tydzień przyniósł odreagowanie amerykańskiej waluty. Dziś w USA święto, więc uwaga będzie skupiona na europejskim rynku.

W kolejnych dniach otrzymamy poszczególne składowe dotyczące rynku pracy. ADP, JOLT, tygodniowe wnioski o zasiłek a także subkomponent zatrudnienia ISM. Na koniec podsumowaniem będzie miesięczny raport NFP. Dane z lipca były słabe. BLS podało wprost, że huragan Beryl w niezauważalny sposób wpłynął na statystyki. Rynek jednak spekuluje, że mogło być inaczej. Wzrost stopy bezrobocia (z 4,1 proc. do 4,3 proc.) wynikał natomiast głównie ze wzrostu imigracji a nie ze względu na redukcje stanowisk przez firmy. Tak czy inaczej wielokrotnie przytaczano w tym wypadku regułę Sahm, która w teorii wskazuje na recesję w amerykańskiej gospodarce. Statystycznie wskaźnik ten w ostatnich kilkudziesięciu latach był skutecznym prognostykiem poprzednich załamań koniunktury w USA. Następnie otrzymaliśmy również rewizję danych o zatrudnieniu z ostatniego roku do marca 2024 roku. Wielkość redukcji wyniosła ponad 800 tys. co pokazało, że rynek pracy ulegał większemu schłodzeniu już na wcześniejszym etapie. Obecnie prognozy wskazują, że zatrudnienie w USA wzrosło w sierpniu o 165 tys. a stopa bezrobocia spadła do 4,2 proc. Jeśli dane będą bliskie oczekiwań lub lepsze, wówczas jeszcze mocniej zmniejszy się szansa na cięcie stóp przez Fed o 50 pb, co może wpłynąć na aprecjację USD oraz wzrost rentowności na rynku długu. Pytanie teraz jak zareaguje Wall Street. Ostatnio słabe dane były odebrane negatywnie, więc można zakładać, że poprawa sytuacji wpłynie na wzrost optymizmu i dominację kupujących, ponieważ wizja załamania gospodarczego w USA zostanie całkowicie zniwelowana. Pamiętajmy jednak, że indeksy w USA ale też w Europie (DAX) znajdują się w newralgicznym położeniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wakacje na L4. Planowane zmiany przepisów nie ukrócą patologii

Wakacje, remonty, prace zarobkowe – nadużycia na L4 to problem, który coraz mocniej dotyka pracodawców. Conperio, polska firma doradcza specjalizująca się w problematyce absencji chorobowych, ujawnia, że aż 37% kontroli przeprowadzonych latem 2024 roku wykazało nieprawidłowości. Średni wskaźnik absencji w kontrolowanych przedsiębiorstwach w lipcu osiągnął 8,44%. To skok o niemal 2 punkty procentowe w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego lata. Skala nadużyć jest alarmująca, a problem narasta. Czy planowane przez rząd zmiany przepisów dotyczące L4 pomogą ograniczyć patologię w tym zakresie?

Ogromna i kosztowna skala nadużyć

Dane z Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców pokazują, że w pierwszym półroczu 2023 r. firmy wypłaciły 6,2 mld zł wynagrodzeń chorobowych – rok wcześniej, za cały rok było to 10,9 mld zł. Państwo oraz przedsiębiorcy ponoszą niezwykle wysokie koszty związane z absencją chorobową pracowników. Dla tych drugich to także utrudnienia i konsekwencje związane z zastępstwami, a także zakłóceniami w realizacji produkcji. Z danych Conperio wynika, że około 40% z 40 000 kontrolowanych rocznie zwolnień budzi wątpliwości, co do sposobu ich wykorzystywania.

– Obecna skala nadużyć i poziom wypłat świadczeń chorobowych stanowi poważne obciążenie dla polskiej gospodarki. Problem leży nie tylko w nadużywaniu zwolnień przez pracowników, ale także w ograniczonych możliwościach ZUS-u do skutecznej kontroli osób przebywających na zasiłku. Nasze wieloletnie doświadczenie i obserwacje pokazują, że społeczne przyzwolenie na nadużywanie L4 w Polsce rośnie – dla wielu staje się to sposobem na dodatkowy urlop czy zarobek. To najwyższy czas, by rzetelnie pochylić się nad przepisami w tym zakresie podkreśla Mikołaj Zając, prezes firmy Conperio.

Najbardziej kuriozalne przypadki

Nadużycia na zwolnieniach chorobowych przyjmują najróżniejsze formy. Najczęstsze przypadki obejmują remonty w domu, malowanie mieszkania, wycinanie chwastów lub spożywanie alkoholu.
W niektórych przypadkach pracownicy tłumaczyli się, że „chory może chodzić”, co interpretowali jako zgodę na wykonywanie dowolnych czynności.

Niektórzy pracownicy w czasie zwolnienia kontynuują zatrudnienie w innym miejscu. Przykładem jest przypadek nauczycielki, która z powodu choroby była na zwolnieniu w jednej szkole, ale jednocześnie pracowała w innej. Tłumaczyła, że zwolnienie dotyczyło tylko jednego miejsca pracy.

Często zdarza się, że pracownicy nie kryją się z korzystaniem z wolnego czasu. Podczas jednej z kontroli pracownik wskazał domek letniskowy nad morzem jako adres pobytu na zwolnieniu lekarskim, jednak podczas kontroli był nieobecny. Oświadczył, że był na zakupach i okazał paragon, który wystawiony był w znanej nadmorskiej miejscowości.

Czy planowane zmiany pomogą?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad reformami, które mogą przejąć finansowanie absencji chorobowej przez ZUS od pierwszego dnia niezdolności do pracy. Istnieje również propozycja podniesienia świadczeń z 80% do 100% wynagrodzenia. Prezes Conperio, Mikołaj Zając wskazuje, iż proponowany przez polityków kształt zmian wymaga ponownego przemyślenia i wskazuje na potencjalne poważne zagrożenia, które mogą przynieść.

Zmiany proponowane w obecnym kształcie w istotny sposób przyczynią się do zwiększenia dziury budżetowej, stając się jej pierwszym i największym składnikiem. Co więcej, mogą jeszcze bardziej zwiększyć odsetek osób korzystających ze zwolnień chorobowych w sposób niezgodny z przeznaczeniem, trwale zmieniając stosunek Polaków do pracy i źródła pochodzenia pieniędzy. Skutecznym rozwiązaniem, zmniejszającym jednocześnie dziurę budżetową, jest zaadresowanie problemu nadużywania L4 u źródła i kompleksowa pomoc dla pracodawców, chociażby poprzez wsparcie ich w kontrolach – wyjaśnia Mikołaj Zając.

Ekspert apeluje, aby w pierwszej kolejności proponowane przez rządzących zmiany zostały poddane szerokim konsultacjom społecznym z przedsiębiorcami oraz przedstawicielami rynku pracy.

– Wszelkie dążenia do wyeliminowania nieprawidłowości w zakresie niewłaściwego wykorzystywania zwolnień chorobowych są działaniem pożądanym. Przepisy są zdecydowanie przestarzałe i wymagają dostosowania do współczesnego świata. Kierunek zmian, jakkolwiek właściwy, może nie być jednak skuteczny. W pierwszej kolejności rządzącym oraz przedsiębiorcom zależeć powinno bowiem na wyeliminowaniu patologii związanych z nadużywaniem L4 przez pracowników – podsumowuje Mikołaj Zając.

Sądy coraz lepiej radzą sobie ze sprawami frankowymi. Tylko w I półroczu br. załatwiły ich ponad 36 tys.

Sądy okręgowe załatwiają coraz więcej spraw frankowych. Z najnowszych danych wynika, że w pierwszej połowie br. odnotowano wzrost w tym zakresie o przeszło 45% rdr. Jednocześnie składanych pozwów jest o kilka tysięcy więcej od rozstrzyganych sporów. Choć w Sądzie Okręgowym w Warszawie sytuacja wygląda odwrotnie, liczba nowych spraw jest mniejsza od załatwionych. Jak podkreślają eksperci, działa tam tzw. specjalny wydział frankowy, a ponad rok temu nastąpiła nowelizacja przepisów k.p.c. Patrząc tylko na dane dotyczące spraw załatwionych od stycznia do czerwca tego roku, widać, że kolejne miejsca w zestawieniu zajmują sądy okręgowe z największych miast. Według znawców tematu, przyczyniają się do tego m.in. coraz lepsze ugody proponowane przez banki.

Jak wynika z danych pozyskanych z 47 sądów okręgowych z całej Polski, w I połowie br. załatwiono w nich 35,6 tys. spraw frankowych. To oznacza wzrost rdr. o 45,1%, z 24,5 tys. Jednak liczba składanych pozwów z tego zakresu jest większa. Od stycznia do czerwca 2024 roku wyniosła 39,4 tys. Rok wcześniej była na poziomie 38,9 tys. Inaczej wygląda sytuacja w SO w Warszawie, gdzie w I połowie 2024 r. liczba załatwionych spraw była większa od liczby złożonych (10,3 tys. vs. 6,6 tys.).

– Sąd Okręgowy w Warszawie posiada wyspecjalizowany wydział frankowy. Sędziowie orzekają tam wyłącznie w sprawach kredytów indeksowanych i denominowanych do waluty obcej. Dodatkowo w kwietniu ub.r. nastąpiła nowelizacja przepisów k.p.c. zakładająca konieczność składania pozwu w sądzie właściwym dla kredytobiorcy. To sprawiło, że zdecydowanie zmniejszyła się ilość nowych spraw w tzw. wydziale frankowym – komentuje radca prawny Agnieszka Dudek z Uniwersytetu WSB Merito.

Z kolei jak podkreśla mecenas Mikołaj Majcher z Kancelarii MBM Legal, sytuacja w SO w Warszawie wynika z odciążenia wydziału frankowego od napływu pozwów kredytobiorców z całej Polski. Pozostałe sądy powinny być przygotowane na wzrost liczby składanych pozwów przez konsumentów. Zdaniem eksperta, w tym roku powinna być już widoczna tendencja wzrostowa w wydawaniu wyroków przez sądy spoza Warszawy. One mogą bazować na ugruntowanej już linii orzeczniczej w temacie kredytów waloryzowanych do walut obcych.

– Fakt, że w Sądzie Okręgowym w Warszawie liczba załatwionych spraw przewyższa ilość złożonych pozwów, jest dowodem na wysoką efektywność tego sądu. Może to świadczyć o lepszej organizacji pracy oraz doświadczeniu sędziów w sprawach frankowych. Myślę, że taki scenariusz jest również możliwy w skali całego kraju, jeśli inne sądy skorzystają z tych doświadczeń i usprawnień. Kluczowe będą dalsze zmiany organizacyjne sądów. Istotne też będzie zwiększenie liczby sędziów specjalizujących się w sprawach frankowych – stwierdza radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Patrząc na dane z I połowy 2024 roku, widać, że najwięcej spraw frankowych załatwiono we wspomnianym już Sądzie Okręgowym w Warszawie – 10,3 tys. (rok wcześniej – 7,9 tys. i +29,6%). Dalej plasuje się SO w Poznaniu – 2,2 tys. (poprzednio – 1,6 tys. i +43% rdr.), Warszawa-Praga w Warszawie – 2,1 tys. (956 i +117,5%), Krakowie – 2,1 tys. (1,1 tys. i +96,5%), Gdańsku – blisko 2 tys. (1,2 tys. i +64,3%) i we Wrocławiu – 1,8 tys. (867 i +102,3%).

– Wzrost liczby wyroków w sprawach frankowych, wydawanych przez sądy w różnych częściach Polski, świadczy o polepszeniu się sytuacji konsumentów i szybszym rozstrzyganiu sporów. Coraz większa liczba wydawanych orzeczeń jest konsekwencją nowelizacji k.p.c. Obowiązuje ona od połowy kwietnia 2023 r. I rozłożyła wpływ nowych spraw na poszczególne sądy. Najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego i TSUE, a także coraz większe doświadczenie sędziów orzekających w sprawach frankowych również wpływają pozytywnie na sytuację kredytobiorców w sporach z bankami – przekonuje mecenas Mikołaj Majcher.

Z kolei mecenas Adrian Goska zaznacza, że znaczny wzrost liczby załatwionych spraw w innych miastach, takich jak Poznań, Kraków czy Gdańsk, wskazuje na rosnącą aktywność sądów w rozstrzyganiu tych sporów. W opinii eksperta, to dobry kierunek, który zwiększa szansę na szybsze kończenie procesów w całym kraju. Ważne jest też, aby sądy w mniejszych miastach czerpały z doświadczeń większych ośrodków. To mogłoby przyczynić się do jeszcze większej efektywności w rozpatrywaniu ww. spraw.

– To, że w niektórych częściach kraju jest więcej składanych wniosków niż załatwianych spraw, pozostaje oczywiście kwestią przejściową. Nie mamy przecież nieskończonej ilości spraw frankowych, w końcu nowych pozwów będzie coraz mniej. To spiętrzenie wynika z nasilania powództw. A to z kolei jest konsekwencją przede wszystkim decyzji TSUE. Klienci z mniejszymi obawami składają powództwo, bo lęków związanych z wystąpieniem przeciwko bankowi jest coraz mniej. Natomiast nie mamy skokowego wzrostu ilości sędziów zajmujących się tego typu sporami – mówi ekonomista Marek Zuber.

Jak zaznacza radca prawny Agnieszka Dudek, z roku na rok prawdopodobnie pozwów w sprawach kredytów indeksowanych i denominowanych będzie już coraz mniej. To może wpłynąć na poprawę szybkości orzekania. Ekspertka podkreśla też, że podpisywanych jest coraz więcej ugód. Natomiast adwokat Milena Mocarska z Kancelarii MBM Legal informuje, że niektóre banki zaczęły oferować ugody warte uwagi kredytobiorców. Fakt zawarcia porozumienia pozwala na szybkie załatwienie sprawy. To argument, który często przemawia do frankowiczów.

– Banki coraz częściej nie składają apelacji od wyroków I instancji lub wycofują odwołania w trakcie trwania sprawy. Zaczynają bowiem rozumieć, że taka postawa i zawieranie ugód może bardziej się opłacać. To przyczynia się do szybszego zakończenia procesów. Wzrost liczby spraw, które kończą się ugodą, również wpływa pozytywnie na tempo załatwiania sporów – podsumowuje ekspert z Kancelarii SubiGo.

Nowi członkowie zarządu GPW: Michał Kobza i Marcin Rulnicki powołani na stanowiska

Komisja Nadzoru Finansowego wyraziła zgodę na powołanie dwóch nowych Członków Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Michał Kobza będzie odpowiedzialny za rozwój i sprzedaż, natomiast Marcin Rulnicki za zarządzanie finansowe.

  • Rada Nadzorcza GPW powołała Michała Kobzę i Marcina Rulnickiego do Zarządu w lipcu 2024 roku.
  • Powołanie nowych Członków Zarządu GPW zostało poprzedzone procedurą konkursową.
  • Zarząd GPW składa się z maksymalnej liczby pięciu osób.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) udzieliła zgody na dokonanie zmian w Zarządzie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Tym samym nowymi Członkami Zarządu zostali Michał Kobza i Marcin Rulnicki. W lipcu 2024 roku Rada Nadzorcza GPW w związku z przeprowadzonym postępowaniem kwalifikacyjnym na stanowiska Członków Zarządu GPW ds. rozwoju i sprzedaży oraz ds. finansowych powołała Michała Kobzę i Marcina Rulnickiego w skład Zarządu Giełdy.

Obecnie Zarząd GPW tworzą:

  • Tomasz Bardziłowski, Prezes Zarządu
  • Sławomir Panasiuk, Wiceprezes Zarządu, Członek Zarządu ds. informatycznych
  • Monika Gorgoń, Członek Zarządu ds. operacyjnych i regulacyjnych
  • Michał Kobza, Członek Zarządu ds. rozwoju i sprzedaży
  • Marcin Rulnicki, Członek Zarządu ds. finansowych

Michał Kobza

Michał Kobza, Członek Zarządu GPW
Michał Kobza, Członek Zarządu GPW

Michał Kobza to ekspert z ponad 15-letnim doświadczeniem w infrastrukturze rynku kapitałowego, sprzedaży, rozwoju biznesu, zarządzaniu produktami finansowymi oraz projektami strategicznymi.

Przez lata współpracował z międzynarodowymi bankami inwestycyjnymi, brokerami, firmami typu proprietary trading, powiernikami oraz dostawcami oprogramowania i usług telekomunikacyjnych dla podmiotów rynku kapitałowego.

Od września 2022 roku Michał Kobza pełnił funkcję eksperta ds. rozwoju w firmie WAMID (Saudi Tadawul Advanced Solutions Company) w Rijadzie, Arabii Saudyjskiej. W ramach swoich obowiązków odpowiadał za identyfikację i rozwój nowych możliwości biznesowych dla giełdy Tadawul w regionie MENA.

Od 2008 roku do 2022 roku był związany z Giełdą Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie zaczynał od pozycji specjalisty. W latach 2015-2022 pełnił funkcje dyrektora i wicedyrektora Działu Rozwoju Rynku GPW. Zarządzał zespołem odpowiedzialnym za pozyskiwanie nowych członków giełdy, rozwój programów zachęt cennikowych oraz wprowadzanie nowych klas aktywów. Zainicjował uruchomienie Programu Wsparcia Pokrycia Analitycznego oraz brał udział w licznych projektach wdrażających nowe systemy i usługi. Na początku swojej kariery, w latach 2007-2008, pracował jako hedge fund accountant w firmie PFPC International (PNC Financial Services Group) w Dublinie, Irlandia. Pełnił funkcję członka Rady Nadzorczej Infoengine S.A. oraz GPW Benchmark.

Posiada tytuł MBA z zakresu transformacji cyfrowej, który uzyskał w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. W 2017 roku ukończył program International Institute for Securities Market Growth (SEC) w Waszyngtonie. Wcześniej, w latach 2016-2017, studiował zarządzanie IT na Politechnice Warszawskiej. Jest także absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, gdzie ukończył studia magisterskie z inwestycji kapitałowych i finansów przedsiębiorstw.

Marcin Rulnicki

Marcin Rulnicki, Członek Zarządu GPW
Marcin Rulnicki, Członek Zarządu GPW

Marcin Rulnicki to doświadczony menedżer finansowy z bogatym doświadczeniem w zarządzaniu finansami, strategią biznesową oraz procesami przejęć i integracji spółek. Od listopada 2022 roku do czerwca 2024 pełnił funkcję CFO w międzynarodowej Grupie SunRoof, gdzie wspierał opracowanie strategicznego planu biznesowego oraz odpowiadał za przygotowanie długoterminowego planu finansowego, wdrożenie procesów raportowania i prognozowania zarządczego oraz nadzór nad międzynarodowym zespołem finansowym.

W latach 2012-2021, pracował w Asseco South Eastern Europe S.A. jako CFO Grupy ASEE i członek zarządu. Odpowiadał za międzynarodowy zespół finansowy, funkcję prawną i administracyjną, a także uczestniczył w opracowywaniu i realizacji strategii biznesowej Grupy. W latach 2009-2012 pełnił funkcję Corporate Finance Managera w Asseco Poland S.A., gdzie nadzorował finanse międzynarodowej części Grupy Asseco, uczestniczył w procesach przejęć oraz nadzorował zagraniczne aktywa grupy.

Marcin Rulnicki ma również doświadczenie jako założyciel firmy doradczej M3 Advisory oraz jako CFO i CEO w Zachodnim Funduszu Inwestycyjnym NFI S.A. W latach 2002-2006 pracował jako Accounting Manager w Heitman Financial Sp. z o.o. Swoją karierę zawodową rozpoczynał w Ernst and Young Audit.

Posiada tytuł magistra z inwestycji kapitałowych i strategii finansowych przedsiębiorstw uzyskany na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu oraz jest biegłym rewidentem.

Stabilizacja cen mieszkań w sierpniu: Warszawa, Łódź, Trójmiasto i GZM bez podwyżek, ale Kraków, Wrocław i Poznań wciąż w górę

W sierpniu, w większości największych miast, potencjalni nabywcy nowych mieszkań udali się na wakacje, a deweloperzy nie szarżowali z ich podażą. Efektem była stabilizacja średniej ceny metra kwadratowego mieszkań w ofercie warszawskich, trójmiejskich, łódzkich i śląsko-zagłębiowskich firm deweloperskich. Niestety, w Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu średnia znów poszła w górę – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

W Warszawie i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropoli sierpień był piątym w tym roku miesiącem, w którym średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie firm deweloperskich utrzymała poziom z poprzedniego miesiąca. Cieszyć też może wyhamowanie podwyżek w Trójmieście i Łodzi, gdzie w lipcu średnia cena nowych mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy wzrosła aż o 2%. Podobną podwyżkę eksperci portalu RynekPierwotny.pl odnotowali wówczas we Wrocławiu. W sierpniu wyniosła tu ona „tylko” 1%. Podobnie w Krakowie i Poznaniu. Przy czym akurat w tych miastach ceny wróciły na ścieżkę wzrostu. W Krakowie miesiąc temu świętowaliśmy pierwszy po 2,5 roku spadek średniej ceny metra kwadratowego o 1%. W Poznaniu przerwana została seria trzech miesięcy bez podwyżek.Wyk.1 - Ceny mieszkań-sierpień 2024-cena m kwM

Sierpień nie przyniósł zmian w wyścigu o miano tegorocznego lidera podwyżek. Wciąż prowadzą Łódź ex aequo z Wrocławiem. Od początku roku średnia cena metra kwadratowego wzrosła w tych dwóch miastach o 10%.  Poznań strącił Warszawę z drugiego miejsca na trzecie. Podwyżki wyniosły tam odpowiednio 7% i 6%. Z kolei w Krakowie średnia poszła w górę o 5%, w Trójmieście – o 4%, a w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropoli – o 3%.Wyk.2 - Ceny mieszkań-sierpień 2024-cena m kwR

Przed rokiem sierpień był wyjątkowo pracowity dla deweloperów. W ofercie banków pojawił się wówczas „Bezpieczny Kredyt 2%”, który wyzwolił istną lawinę popytu na mieszkania. W tym roku biura sprzedaży firm deweloperskich wyraźnie opustoszały. Nie dziwi więc, że znów zaczęły dawkować podaż – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Na podstawie wstępnych danych sprzedażowych BIG DATA RynekPierwotny.pl można wywnioskować, że m.in. w Warszawie i Krakowie część potencjalnych nabywców uznała, że nie ma powodu do pośpiechu i w sierpniu udała się na wakacje. Wśród nich są tacy, którzy mają gotówkę lub wystarczającą zdolność kredytową. Z kolei ci, którzy nie mogą sobie obecnie pozwolić na kredyt z powodu zbyt wysokiego oprocentowania, czekają na korzystniejsze warunki kredytowe. W tej grupie jest zaś wielu takich, którzy wciąż liczą na nowy program wsparcia kredytobiorców „Kredyt mieszkaniowy #naStart”. Niestety, także w sierpniu rząd nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie.

Warto zwrócić uwagę również na pewną prawidłowość – we wszystkich miastach, w których spadła w sierpniu sprzedaż mieszkań (w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropoli) deweloperzy dostarczyli ich na rynek mniej niż miesiąc wcześniej. I na odwrót, w Trójmieście i Poznaniu wzrost sprzedaży mógł być efektem wzrostu podaży. Z tego schematu wyłamał się jedynie Wrocław, w którym zawarto w sierpniu więcej umów deweloperskich, mimo spadku liczby mieszkań, które pojawiły się w sprzedaży. Mimo to sytuacja kupujących we wszystkich metropoliach wciąż jest dość komfortowa, jeśli chodzi o wielkość oferty – w większości miast wzrosła, a jeśli spadła, to niewiele. W dodatku deweloperzy oferują różnego rodzaju bonusy, a nawet kilkuprocentowe rabaty.

Jak wybrać najlepsze oferty noclegów w Warszawie? Na te aspekty musisz zwrócić uwagę

Warszawa przyciąga ludzi z całego świata – zarówno w celach urlopowych, jak i służbowych. Niezależnie jednak od przyczyny przyjazdu do stolicy, kluczem do udanego pobytu jest odpowiedni nocleg. Wybór obiektów jest ogromny. Dowiedz się, na jakie aspekty zwrócić uwagę, wybierając zakwaterowanie.

Lokalizacja – klucz do wygodnego zwiedzania

Pierwszym aspektem – i bez wątpienia najważniejszym – jest lokalizacja noclegu. Warszawa to bardzo duże miasto, dlatego warto zastanowić się, jakie atrakcje są priorytetowe. Mając na liście zwiedzenie centrum, warto szukać noclegu w okolicach Śródmieścia. Bliskość Pałacu Kultury i Nauki, Starego Miasta czy Muzeum Narodowego z pewnością ułatwi zwiedzanie.

Jeśli jednak celem jest udział w wydarzeniu sportowym, warto rozważyć noclegi blisko Stadionu Narodowego w Warszawie. To nie tylko świetne rozwiązanie dla kibiców, ale także dla tych, którzy chcą uniknąć korków i tłumów po zakończonym wydarzeniu. Z kolei dla osób ceniących spokojniejsze, bardziej zielone dzielnice, idealnym wyborem okażą się noclegi w Warszawie na Żoliborzu. Ta malownicza dzielnica oferuje nie tylko relaks w otoczeniu parków, ale także łatwy dostęp do atrakcji turystycznych dzięki dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej.

Komfort i udogodnienia – na co zwrócić uwagę?

Kolejny istotny aspekt to standard noclegu. W Warszawie znajdziesz wiele różnych obiektów – od luksusowych apartamentów w centrum, przez przytulne pensjonaty, aż po tanie noclegi. Propozycje sprostają zarówno oczekiwaniom najbardziej wymagających podróżnych, jak i tych, którzy poszukują bardziej budżetowych opcji. Dopasowane do potrzeb noclegi w Warszawie wyszukasz na stronie noclegi.renters.pl.

Przy wyborze zakwaterowania warto zwrócić uwagę na udogodnienia. Prywatny parking, inteligentny system do zarządzania oświetleniem, telewizor smart czy basen lub siłownię to udogodnienia, z których mogą korzystać goście luksusowych apartamentów. Wisienką na torcie jest dedykowany kanał całodobowy infolinii ze statusem VIP.

Podróżując z małym dzieckiem, warto zwrócić na dostępność łóżeczka, przestrzeń do zabawy czy możliwość wynajęcia apartamentu z większą liczbą sypialni. W przypadku podróży służbowej warto poszukać noclegów zlokalizowanych blisko centrum biznesowego, wyposażonych w komfortowe biurko.

Jak znaleźć tanie noclegi w Warszawie?

Budżet to istotny czynnik przy wyborze noclegu, zwłaszcza jeśli zależy Ci na oszczędnościach. Jak znaleźć tanie noclegi w Warszawie, które jednocześnie będą spełniały oczekiwania?

Przede wszystkim warto rozważyć rezerwację noclegu z wyprzedzeniem. Im wcześniej zarezerwujesz obiekt, tym większa szansa na znalezienie apartamentu w atrakcyjnej cenie. Warto także korzystać z serwisów internetowych z porównywarką cen. Dzięki temu szybko zorientujesz się, które opcje mieszczą się w Twoim budżecie.

Innym sposobem na znalezienie taniego noclegu jest zaplanowanie podróży poza sezonem. Ceny w Warszawie mogą znacząco różnić się w zależności od okresu – na przykład w czasie wakacji czy dużych wydarzeń, takich jak koncerty czy konferencje, ceny mogą wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent. Dlatego, jeśli masz taką możliwość, zaplanuj podróż poza sezonem lub w mniej popularnym terminie.

Czasem warto także spojrzeć na oferty w mniej oczywistych dzielnicach miasta. Noclegi na Żoliborzu czy w innych spokojniejszych rejonach Warszawy mogą okazać się nie tylko tańsze, ale i bardziej komfortowe niż te w ścisłym centrum. Dzięki dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej w stolicy dotarcie do głównych atrakcji turystycznych nie będzie stanowiło problemu.

Inflacja CPI w strefie euro bliska celu, obniżka stóp we wrześniu coraz bardziej prawdopodobna

Inflacja CPI w strefie euro w sierpniu wyniosła 2,2 proc. r/r. Odczyt jest zgodny konsensusem rynkowym.

W poprzednim miesiącu wskaźnik wynosił 2,6 proc. Inflacja bazowa spadła do 2,8 proc. r/r. Wskaźnik inflacji jest już bardzo blisko celu wyznaczonego na 2 proc.

W dalszym ciągu jednak widzimy utrzymującą się podwyższoną inflację w usługach. W ostatnim miesiącu ceny usług rosły o 0,4 proc. m/m, a roczny wskaźnik wzrósł do 4,2 proc. r/r. Z kolei ceny energii zanotowały spadek o 1 proc. m/m, w stosunku rocznym jest to spadek o 3 proc. r/r.

Ogólny wydźwięk odczytu pozostaje pozytywny i umacnia przekonanie o wrześniowej obniżce stóp procentowych o 25pb w strefie euro. Wydaje się także, że do końca roku nie będzie to jedyny ruch w dół.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Inflacja w Niemczech otwiera drzwi do obniżki stóp przez EBC, euro w odwrocie na rynkach

Wczorajsze dane z Niemiec na temat inflacji zrobiły bardzo dużo miejsca dla EBC na obniżkę stóp procentowych na następnym posiedzeniu 12 września. Patrząc na reakcję rynków, właśnie trwają ruchy pod ten scenariusz. Zamieszanie na rynku ropy trwa.

Inflacja w Niemczech poniżej oczekiwań

Inflacja to jeden z niewielu wskaźników makroekonomicznych obok bezrobocia, który – kiedy znajduje się poniżej poziomu oczekiwań – to dobra wiadomość. W Niemczech roczny wskaźnik inflacji znalazł się w sierpniu na poziomie 1,9% pomimo oczekiwań na 2,1%. Ostatni raz wzrost cen w Niemczech poniżej poziomu 2% oglądaliśmy w marcu, tyle że 2021 roku. Jest to odczyt, który pozwala EBC na przyspieszenie tempa redukcji stóp procentowych. Bank ten jest bowiem w klinczu, z jednej strony decydenci boją się powrotu inflacji, z drugiej strony jednak widzą sytuację gospodarczą, w której znajduje się Europa. Ta z kolei spowodowana jest przynajmniej w pewnym zakresie przygniatającym kosztem kapitału, powodowanym przez wciąż bardzo wysokie stopy procentowe. Jak zareagowały rynki walutowe? Skoro otrzymały sygnał, że jest przestrzeń, by EBC przyspieszyła obniżki, to byliśmy świadkami wyprzedaży euro. W rezultacie kurs euro względem kursu dolara wyraźnie spadł.

Dane z USA

Tuż po danych z Niemiec poznaliśmy również pakiet danych z USA. Na uwagę zasługuje oczywiście PKB. Pomimo tego, że były to dane finalne, czyli tylko rewizja wstępnych danych, zobaczyliśmy delikatnie inny odczyt niż wcześniej. Roczna, annualizowana stawka wzrosła z 2,8% na 3%. Warto jednak pamiętać, że annualizacja oznacza, że poprawiły się dane kwartalne i w prognozie rozciągnięto je na cały rok. W rezultacie należy taką zmianę traktować jako 4-krotnie mniejszą. Również dane o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych nie zaskoczyły rynków. Było ich co prawda o 2 tysiące mniej, ale ponownie nie jest to liczba, która potrafi zachwiać rynkiem. W rezultacie rynek dalej przenosił zainteresowanie z euro na dolara.

Karuzela na ropie

Jeszcze wczoraj pisaliśmy o spadkach cen czarnego złota. Od tego czasu miały jednak miejsce dwa wydarzenia, które poważnie wpłynęły na ten rynek. Jednym są problemy z produkcją w Libii. Mówi się o spadku produkcji o około 0,5 mln baryłek dziennie, czyli około 40 mln dolarów. Drugi temat to spadek produkcji w Iraku z 4,25 mln baryłek dziennie do 3,9 mln. Warto w przypadku drugiej wiadomości dorzucić kontekst, że kraj ten w ramach uczestnictwa w OPEC oficjalnie powinien i tak produkować tylko 4 mln baryłek. Biorąc pod uwagę, że ograniczenia w Libii mogą jeszcze wzrosnąć, nie można się dziwić, że ceny ropy naftowej znów idą w górę. Jeżeli brakuje towaru, cena powinna wzrastać.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

11:00 – strefa euro – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – wydatki i dochody Amerykanów,
14:30 – Kanada – PKB,
15:45 – USA – indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Podwyższona inflacja w okolicach 5 proc. może pozostać z nami na dłużej

Według wstępnego szacunku Inflacja CPI w sierpniu wyniosła 4,3 proc. r/r. Jest to nieznaczny wzrost w porównaniu do poprzedniego miesiąca, gdzie odczyt wyniósł 4,2 proc. r/r.

Wskaźnik ustabilizował się na poziomie ponad 4 proc. po ubiegłomiesięcznym skoku, który był spowodowany odmrożeniem cen energii i gazu. W ujęciu miesięcznym odnotowano wzrost o 0,1 proc. m/m. Wydaje się, że podwyższona inflacja w okolicach 5 proc. pozostanie z nami już do końca roku.

Już teraz patrzymy na pierwszy kwartał 2025 r. kiedy to może czekać nas kolejny skok inflacji przy założeniu całkowitego wygaszenia działań osłonowych. Wtedy wskaźnik inflacji powinien osiągnąć szczyt i zacząć powoli spadać. W tym czasie widzimy pierwszą możliwość na rozpoczęcie obniżek stóp procentowych.

W tym tygodniu poznaliśmy projekt przyszłorocznego budżetu, w którym deficyt wynosi prawie 290 mld zł. Potencjalnie tak wysoki deficyt może mieć wpływ na retorykę RPP i stać się argumentem do dalszego przesuwania obniżek. Jednak patrząc w szczegóły, widzimy, że budżet obciąża dodatkowo spłata zapadających obligacji PFR i BGK na łącznie ponad 63 mld zł.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Fabrity Holding planuje wypłacić dywidendę zaliczkową i uprościć strukturę grupy kapitałowej

1,30 zł na akcję chce wypłacić akcjonariuszom do końca listopada Zarząd Fabrity Holding jako zaliczkę na dywidendę z zysku roku 2024, a dzięki kwestiom związanym z odzyskiwaniem nadpłaty podatków skonsolidowany zysk netto półrocza może przekroczyć 6,8 mln zł. Z kolei efektywność kosztową i operacyjną grupy kapitałowej ma wspierać połączenie giełdowej spółki Fabrity Holding z jej spółką zależną Fabrity. 

Po udanym pierwszym półroczu, w którym wedle wstępnych szacunków Grupa Fabrity Holding osiągnęła 37,7 mln zł przychodów ze sprzedaży usług (+20% rdr), 4,3 mln zł EBITDA (+15% rdr) i 3,5 mln zł zysku operacyjnego (+40% rdr), Zarząd Fabrity Holding zarekomendował Radzie Nadzorczej wypłatę ponad 2,9 mln zł (1,3 zł na akcję) dywidendy zaliczkowej z zysku 2024 roku w okresie najbliższych trzech miesięcy. Po zgodzie Rady, Zarząd podejmie docelową uchwałę o wypłacie zaliczki, w której określi m.in. konkretny termin jej wypłaty i dzień ustalenia prawa do otrzymania zaliczki z posiadanych akcji. Pod koniec czerwca br. Fabrity Holding wypłaciła 7,4 mln zł dywidendy (3,25 zł na akcję), a wraz ze zrealizowanym wcześniej skupem akcji własnych do akcjonariuszy trafiło łącznie 15,1 mln zł. Łączna kwota środków przekazanych do akcjonariuszy z zysków lat 2021-2023 to blisko 44,4 mln zł, z czego same dywidendy to 36,7 mln zł, co odpowiada wypłacie 15,65 zł na akcję. To oznacza, że inwestorzy kupujący akcje nieco ponad dwa lata temu (początek 2022 roku i okresy wcześniejsze) otrzymali już kwotę dokonanej inwestycji w samych dywidendach brutto.

Rozpędu nabiera zamiar połączenia głównej spółki operacyjnej Fabrity ze spółką holdingową Fabrity Holding. Uzgodniony został już plan połączenia i parytet wymiany udziałów Fabrity na akcje Fabrity Holding, który został ustalony w oparciu o wyceny spółek przygotowane przez niezależny podmiot. Parytet wynosi 69,51 : 1, co oznacza, że w procesie połączenia wspólnicy Fabrity inni niż Fabrity Holding za jeden udział Fabrity otrzymają przeliczeniowo 69,51 akcji Fabrity Holding, tzn. za posiadane przez nich łącznie 7.400 udziałów Fabrity otrzymają łącznie 514.374 akcje Fabrity Holding, które będą stanowić docelowo 18,50% w podwyższonym kapitale zakładowym. Planowane połączenie ma zostać dokonane przez przeniesienie całego majątku Fabrity na Fabrity Holding za akcje, które Fabrity Holding wyda innym wspólnikom Fabrity (łączenie się przez przejęcie). Spółka Fabrity ulegnie rozwiązaniu bez przeprowadzania likwidacji, a notowana na GPW spółka Fabrity Holding ma skrócić nazwę, pozostawiając jej pierwszy człon.

– Po sprzedaży spółek marketingowych od razu powstało pytanie, co dalej ze strukturą Grupy Fabrity. Połączenie giełdowej spółki Fabrity Holding S.A. z wiodącą w Grupie spółką zależną Fabrity sp. z o.o. jest kolejnym naturalnym krokiem i będzie też ostatnim etapem wieloletniego procesu upraszczania struktury. Jeszcze w 2018 roku w Grupie było dziewięć podmiotów, a o skali uproszczenia będzie świadczyć też zmiana nazwy spółki giełdowej, gdyż rezygnujemy ze słowa „holding” w nazwie i spółka giełdowa będzie używać firmy „Fabrity S.A.” Z połączeniem wiążemy również oczekiwania dotyczące uproszczenia procesów wewnętrznych, zmniejszenia liczby operacji pomiędzy spółkami w Grupie i idącego za tym ograniczenia kosztów administracyjnych. Korzyści te powinniśmy odczuwać już w pierwszym półroczu 2025 roku. Liczymy, że formalne połączenie spółek poprzez rejestrację w KRS nastąpi w pierwszym kwartale przyszłego roku – wyjaśnia Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding S.A.

Oprócz oczywistych korzyści związanych z uproszczeniem struktury i procesów związanych ze świadczeniem usług wpierających, przede wszystkim decydujemy się na ten krok z myślą o realizacji strategii i przyspieszeniu rozwoju. Będziemy mogli w bardziej czytelny sposób realizować inwestycje akwizycyjne, a także będziemy mieli większe możliwości przy tworzeniu programu motywacyjnego dla kadry zarządczej, która w znakomitej większości jest zatrudniona obecnie w spółce zależnej. W praktyce transferujemy również środki pieniężne z działalności operacyjnej, zgromadzone w spółce zależnej, do spółki notowanej na GPWwskazuje Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity Holding S.A.

Wycena Fabrity Holding na potrzeby połączenia uwzględnia nadpłatę podatku dochodowego w związku z wykorzystaniem ulgi holdingowej przy sprzedaży spółek zależnych, która to nadpłata częściowo została już odzyskana. W czerwcu br. urząd skarbowy zwrócił Fabrity Holding nadpłatę CIT za rok 2023 (1,79 mln zł, RB 45/2024), a analogiczny wniosek o zwrot dotyczy również podatku za rok 2022 (blisko 2,5 mln zł). Zarząd Fabrity Holding z racji istotnego zwiększenia prawdopodobieństwa otrzymania tej kwoty od organu podatkowego, dokonał przekwalifikowania tej należności z wysoce niepewnej i pozabilansowej na należność bilansową. W rezultacie jednostkowy wynik netto Fabrity Holding za pierwsze półrocze 2024 r. wyniesie szacunkowo ponad 4,8 mln zł, a skonsolidowany wynik netto za ten okres przekroczy szacunkowo 6,8 mln zł (raport okresowy za pierwsze półrocze 2024 zostanie zaprezentowany 30 sierpnia br.).

Awaria pojazdu przy transporcie odpadów: Czy można uniknąć kary? Analiza orzecznictwa i zastosowanie przepisów ustawy o odpadach

Zgodnie z Przepisami ustawy z dnia 14.12.2012 r. o odpadach, przedsiębiorcy transportujący odpady mają obowiązek dostarczenia ich do miejsca przeznaczenia oraz przekazania podmiotowi wskazanemu przez zlecającego usługę transportu. Niedopełnienie tych obowiązków przez przewoźnika może skutkować nałożeniem kary administracyjnej w wysokości od 1000 do 100 000 zł. Kary te nakładane są zgodnie z przepisami postępowania administracyjnego.

Czy awaria pojazdu to siła wyższa?

Pojawia się pytanie, czy awaria pojazdu, która skutkuje składowaniem odpadów w innym miejscu niż określone przez zlecającego transport, może usprawiedliwiać niewykonanie obowiązku dostarczenia odpadów do miejsca przeznaczenia i tym samym pozwolić na uniknięcie kary? Chodzi tu o możliwość zastosowania przepisu art. 189e Kodeksu postępowania administracyjnego, który przewiduje, że strona, która naruszyła prawo wskutek działania siły wyższej, nie podlega karze.

Orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z listopada 2021 r.

W tej kwestii wypowiedział się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w sprawie dotyczącej administracyjnej kary pieniężnej nałożonej na przewoźnika za niedostarczenie odpadów do miejsca ich przeznaczenia. Podczas kontroli Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska ujawniono, że odpady, które przewoźnik miał dostarczyć, zostały zmagazynowane w innym miejscu z powodu awarii pojazdu. Ostatecznie, w wyniku działań kontrolnych, odpady zostały dostarczone do miejsca przeznaczenia, jednak przewoźnik został ukarany administracyjną karą pieniężną.

Przewoźnik odwołał się od tej decyzji, argumentując, że naruszenie prawa zostało usunięte, ponieważ odpady ostatecznie trafiły do miejsca przeznaczenia. Zdaniem przewoźnika, awaria pojazdu powinna zostać uznana za siłę wyższą, co uzasadniałoby odstąpienie od nałożenia kary. Transport odpadów został przerwany z powodu awarii pojazdu, która przewoźnik uznał za siłę wyższą. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Sądowy pogląd na awarię pojazdu

W uzasadnieniu wyroku z listopada 2021 r. (IV SA/Wa 1282/21) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził, że niewykonanie obowiązku dostarczenia odpadów do miejsca ich przeznaczenia stanowi delikt administracyjny. Sąd podkreślił: „W przypadku naruszenia obowiązku, o którym mowa w art. 24 ust. 4 ustawy o odpadach, ze względu na jego specyfikę, nie można mówić o zaprzestaniu popełniania deliktu. Deliktu popełnionego raz nie da się cofnąć, a jedynie zniwelować następstwa niezgodnego z prawem zachowania.”

W ocenie Sądu „awaria techniczna pojazdu wykorzystywanego do prowadzenia działalności w zakresie transportu odpadów nie może stanowić okoliczności, na którą nie ma się wpływu. Zasady doświadczenia życiowego wskazują, że pojazd jako urządzenie mechaniczne ulega eksploatacji, zwłaszcza gdy jest wykorzystywany w celach gospodarczych, a regularne przeglądy techniczne mogą zapobiec zajściu awarii, która czasowo wyłączy możliwość korzystania z pojazdu. Spółka jako podmiot prowadzący tak wyspecjalizowaną działalność gospodarczą powinna liczyć się z możliwością awarii, któregoś z pojazdów, i z tego względu powinna dołożyć wszelkiej staranności, aby chociaż jeden z pojazdów był utrzymany w stanie technicznym umożliwiającym niezakłócone korzystanie z niego, ewentualnie podjąć inne działania, np. wynająć inny pojazd, celem zapewnienia możliwości kontynuacji prowadzenia działalności.”

Wyrok z 4 stycznia 2023 r.

Natomiast w wyroku z 4 stycznia 2023 r. (VIII SA/Wa 16/22) Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził: „Przepis art. 189e KPA wyłącza możliwość ukarania strony jedynie w bardzo szczególnej sytuacji, jaką jest siła wyższa. Za siłę wyższą jest uznawane wyłącznie zdarzenie charakteryzujące się trzema następującymi cechami: zewnętrznością, niemożliwością jego przewidzenia oraz niemożliwością zapobieżenia jego skutkom. Siła wyższa wyznacza granicę odpowiedzialności na zasadzie ryzyka. Dominuje koncepcja obiektywna siły wyższej rozumianej jako zdarzenie zewnętrzne, o charakterze nadzwyczajnym, przejawiającym się w nieznacznym stopniu prawdopodobieństwa jego wystąpienia oraz o charakterze przemożnym, polegającym na niemożności jego opanowania i zapobieżenia jego skutkom na istniejącym w danej chwili poziomie rozwoju wiedzy i techniki. Zwykle przejawem tak rozumianej vis maior są katastrofy żywiołowe: trzęsienia ziemi, powodzie lub huragany. Za siłę wyższą mogą być także uznane zdarzenia wywołane przez człowieka, jak: działania wojenne lub gwałtowne rozruchy, a także akty władzy publicznej, którym należy się podporządkować pod groźbą sankcji.”

Wnioski z orzecznictwa

Ta linia orzecznicza wskazuje, że przewoźnik powinien liczyć się z możliwością awarii pojazdu transportującego odpady, ponieważ jest to ryzyko gospodarcze obejmujące nie tylko odpowiedzialność wobec kontrahentów, ale także odpowiedzialność administracyjną i karną.

Autor: Radca Prawny Przemysław Ostrzyżek, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Przyszłość windykacji: generatywna sztuczna inteligencja

Windykacja ma niebagatelną rolę w funkcjonowaniu każdego przedsiębiorstwa, gdyż pozwala utrzymać płynność finansową i jednocześnie minimalizować straty, które wynikają z zaległych płatności. Niestety, tradycyjne metody windykacji często się nie sprawdzają, ale to się zmienia, wraz z rozwojem nowoczesnych technologii, a w szczególności sztucznej inteligencji generatywnej (generative AI). Warto zapoznać się lepiej z tym tematem!

Generatywna AI w windykacji – co to takiego?

Przodują tu zwłaszcza platformy oparte na chmurze (cloud-based debt collection platform), takie jak rozwiązania Loxon, które wprowadzają automatyzację windykacji (debt collection automation). Zapewnia to ogromne korzyści zarówno przedsiębiorstwom, jak i klientom. Tak nowoczesny sposób ściągania długów wychodzi więc naprzeciw najważniejszych potrzeb związanych z odzyskiwaniem pieniędzy! 

Jest to możliwe za sprawą generatywnej AI – technologii pozwalającej na tworzenie treści na podstawie analizy danych. Umożliwia to generowanie spersonalizowanych komunikatów skierowanych do dłużników, na przykład wiadomości tekstowych czy e-maili. Są one bardziej subtelne, a jednocześnie skuteczniejsze, niż miało to miejsce w tradycyjnej windykacji. Uwzględnia bowiem indywidualne potrzeby, jak również sytuację finansową klientów. 

Generatywna AI nie wyśle bowiem do każdego tej samej wiadomości, lecz zrobi to, analizując uprzednio historię płatności, preferencje komunikacyjne i inne dane. Tworzy to bardziej spersonalizowany komunikat. Zwiększa to szanse na odzyskanie należności, ale tez poprawia relacje z klientami. 

Generatywna AI – siła automatyzacji

Automatyzacji windykacji (debt collection automation) odgrywa niezwykle ważną rolę, gdyż dzięki niej można zautomatyzować wiele procesów, zwłaszcza tych, które wcześniej trzeba było wykonywać ręcznie. Przykładem chatboty zasilane AI. Obsługują zapytania klientów, udzielają informacji o stanie zadłużenia, są też w stanie przetwarzać płatności. Platformy automatyzujące windykację oferują przedsiębiorstwom możliwość pełnej integracji z systemami zarządzania danymi klientów!

Platformy oparte na chmurze – całkiem nowe możliwości

Specjalnie zaprojektowane platformy windykacyjne oparte na chmurze (cloud-based debt collection platform) są podstawą nowoczesnych rozwiązań windykacyjnych. Pozwalają przechowywać i przetwarzać duże ilości danych, robiąc to w sposób bezpieczny oraz efektywny. Systemy automatyzujące windykację (automated debt platform) mogą być skonfigurowane w ten sposób, aby automatycznie przypominać dłużnikom o nadchodzących terminach. Potrafią też monitorować wpływ należności w czasie rzeczywistym. 

Poprawa doświadczenia klienta dzięki AI

To, co w windykacji często jest problematyczne to trudne relacje z klientem. W tradycyjnej windykacji to powszechnie występujące zjawisko. Wyzwaniem jest więc poprawa tych relacji, w czym wymiernie pomaga generatywna AI. Oferuje rozwiązania, które są w stanie znacząco poprawić doświadczenie klienta. Zaliczamy do nich spersonalizowane komunikaty czy szybkie i precyzyjne odpowiedzi na zapytania. Ogromnym plusem jest też możliwość natychmiastowego przetwarzania płatności. Analiza dużych ilości danych pozwala im także lepiej zrozumieć potrzeby i preferencje swoich klientów. 

Nie ma wątpliwości, że generatywna sztuczna inteligencja to przyszłość windykacji, dlatego każda firma powinno wdrożyć u siebie to niezawodne rozwiązanie!

PKB bez niespodzianek, stawki WIBOR powoli w dół, ropa tanieje

Wczorajsze dane z polskiej gospodarki nie zaskoczyły analityków. Pewną niespodzianką jest natomiast symboliczne obsuwanie się w dół stawek WIBOR. W tle zapasy ropy naftowej w USA spadały wyraźnie słabiej, niż oczekiwano, co spowodowało przecenę ropy.

PKB Polski bez niespodzianek

Finalne dane o PKB Polski nie zaskoczyły rynków. Miało być w ujęciu rocznym 3,2% i było 3,2%. W ujęciu kwartalnym jest wynik 1,5%, co obiektywnie rzecz biorąc, jest bardzo dobrym rezultatem. Ostatni raz roczne PKB rosło szybciej w czwartym kwartale 2022 roku, kiedy jeszcze wpływ inflacji i rosyjskiej agresji na terytorium Ukrainy nie doprowadził do zduszenia wyników. Ostatni wyższy wynik kwartalny był w kwartale, kiedy Rosjanie dokonali inwazji na naszego wschodniego sąsiada. Utrzymanie tych danych pozwoliło złotemu odrobić część strat, które poniósł wczoraj.

Stawki WIBOR drgnęły

Dobre wiadomości nadchodzą dla kredytobiorców złotowych, którzy zdecydowali się na zmienne stopy procentowe. W końcu stawka, od której zależne są odsetki kredytów, drgnęła w dół. Nie jest to na razie zbyt szybki ruch, ale zarówno w 6, jak i w 12-miesięcznej stawce widać powolny ruch w dół. Oznacza to, że rynek zaczyna wyceniać spadki stóp procentowych w tym czasie. Trzeba oczywiście pamiętać, że skala tych obniżek sugeruje bardzo powolny spadek, ale zawsze. No i oczywiście, 6 miesięcy to luty 2025 roku, czyli wcale nie tak szybko. Byłaby to jednak ważna zmiana oczekiwań, bo dotychczas wielu członków RPP odsuwa dalej decyzje o obniżkach. Gdyby ruch ten się utrzymał, byłby to sygnał do osłabienia polskiej waluty.

Zapasy ropy w Stanach

Wczoraj poznaliśmy zmiany zasobów ropy w USA. Rynek oczekiwał tygodniowego spadku o 3 miliony baryłek, faktycznie zapasy spadły „zaledwie” o 0,85 miliona baryłek. Jest to zatem informacja, że w ciągu tygodnia przybyło na rynku ponad 2% światowej dziennej produkcji. Cały świat pod koniec zeszłego roku wydobywał niewiele ponad 80 milionów baryłek dziennie. W rezultacie znów byliśmy świadkami spadków cen surowca. Ropa brent, czyli notowana w Londynie, kosztuje za baryłkę obecnie około 77 dolarów. By lepiej oddać miejsce, w którym się obecnie znajdujemy na wykresach, najlepiej porównać to do najniższych i najwyższych poziomów w tym roku. Najdrożej za ropę brent płacono ponad 92 dolary, najmniej niecałe 75 dolarów. Jesteśmy zatem relatywnie bardzo blisko rocznych minimów i to pomimo napięć na Bliskim Wschodzie. Jak widać, nadchodząca słabsza koniunktura wygrywa ze strachem przed eskalacją.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – Produkt Krajowy Brutto.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Rekordowy wzrost zainteresowania wynajmem mieszkań w lipcu – oferta kurczy się, a ceny pozostają stabilne

Takiego zainteresowania mieszkaniami na wynajem nie było od dawna –  w lipcu aż o 23% wzrosły wyszukiwania w tej kategorii, co oznacza, że najemcy szybciej niż zwykle rozpoczęli poszukiwania. Brak większych wzrostów cen też ich do tego zachęca. Niestety wybór jest coraz mniejszy – pod koniec miesiąca baza ofert zmniejszyła się do 22,2 tys. Dlatego za moment w cenie będą też pokoje i stancje, których mamy na rynku najwięcej od 2022 roku –  wynika z “Raportu z rynku najmu” Otodom.

Wyraźne ożywienie na rynku najmu to znak, że największa grupa popytowa w tym segmencie rozpoczęła intensywne poszukiwania. W związku z tym dostępna liczba ofert mieszkań na wynajem skurczyła się na koniec lipca 2024 r. i wyniosła 22,2 tys. (-7,9% m/m) – co jest najmniejszym wynikiem w tym roku i jest praktycznie na tym samym poziomie co w lipcu 2023 r.  Ofert jest mniej, mimo iż dodano 17,3 tys. ogłoszeń, czyli o 17% więcej niż w poprzednim miesiącu i reaktywowano prawie 5,8 tys.(+16,9% m/m). A co z rotacją, czyli ogłoszeniami dodanymi, które zostały zdjęte w tym samym miesiącu? Poziom rotacji odrobinę spadł. Mówimy o 5,4 tys. ofert, co przekłada się na spadek o 4% m/m.

W lipcu liczba dostępnych mieszkań na wynajem jest już mniejsza o 8% w skali całego kraju, a ceny wyższe o 1,2%. To może oznaczać, że lepszego momentu na wynajem mieszkania przez studentów nie będzie a baza będzie się już tylko zmniejszać. Co prawda na rynek w ostatnim czasie trafiło sporo nowych mieszkań, w dobrych lokalizacjach, kupowanych inwestycyjnie w latach 2021-2022, ale większość z nich już się wynajęła. Z roku na rok obserwujemy jak zmieniają się zachowania najemców, którzy nauczeni doświadczeniem poprzednich lat, wiedzą kiedy przypada najgorętszy okres w roku i nie odkładają poszukiwań na ostatnią chwilę  – mówi Agata Stachowiak, ekspert rynku nieruchomości Otodom.

Porównując do sytuacji w czerwcu, oferta najbardziej skurczyła się w Olsztynie (-20%), Krakowie (-17%) i Szczecinie (-13%). Również w Poznaniu poszukujący na wynajem mają coraz mniejszy wybór (-9% w stosunku do czerwca). Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę konkretne liczby i wartości bezwzględne, na uwagę zasługują Warszawa (mniej o 387 mieszkań) oraz Wrocław (mniej o 387 mieszkań 155). Z kolei baza ofert powiększyła się o kolejne nieruchomości przede wszystkim w nadmorskich kurortach czyli w Sopocie (+63%), Gdańsku (+14%) i Gdyni (+6%), gdzie do oferty najmu długoterminowego płynnie przechodzą mieszkania z wakacyjnego najmu krótkoterminowego.

Sezonowa korekta cen najmu

Osoby poszukujące mieszkania na wynajem w lipcu mogły spotkać się z nieco wyższymi stawkami – średnia cena ofertowa wyniosła 3 548 zł, co oznacza wzrost o 1,2% w stosunku do poprzedniego miesiąca i 2,2% w porównaniu do cen z lipca 2023 r. Największe wzrosty cen zanotowały Warszawa i Gdańsk – mowa o 3%, czyli odpowiednio ok. 170 i 90 zł. W pozostałych miastach jest spokojniej pod względem cen. W Krakowie podwyżka wyniosła 2%, z kolei w Poznaniu i Wrocławiu 1-1,5%. Jeśli porównamy obecne ceny z ubiegłorocznymi, to odnotujemy wzrost stawek najmu w 4 miastach: Poznaniu i Krakowie (o 3-4%), oraz Katowicach i Warszawie (o 1-2%). Po części wynika to ze zmiany struktury dostępnej oferty – w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu w lipcu notuje się wyższy udział mieszkań droższych w kwocie 3-4 tysięcy złotych w ofercie, kosztem tych do 2,5 tysiąca złotych. Z kolei w Trójmieście wzrost średniej stawki najmu jest związany z rosnącą liczbą ogłoszeń, a także średnich stawek mieszkań o powierzchni 40-60 m.kw. i tych większych (60-90 m.kw.).

Średnio we wszystkich miastach akademickich ceny wzrosły o 100-150 zł w porównaniu do ubiegłego roku. To oznacza względną stabilizację cen, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteśmy w szczycie sezonu najmu. Na koniec lipca najwięcej za wynajem mieszkania trzeba było zapłacić w Warszawie – blisko 5100 zł oraz w Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku – ok. 3100-3300 zł. W Poznaniu, Katowicach i Łodzi średnie stawki ofertowe najmu mieszczą się w przedziale 2100-2500 tys. zł – mówi Agata Stachowiak.

Podwyżki nie ominęły też mniejszych miast akademickich – w ciągu miesiąca średnie stawki najmu najbardziej poszły w górę w Zielonej Górze i  Olsztynie (+3%), a koszt najmu wzrósł w tych miastach o ok. 50-70 zł. Są też miasta ze spadkami cen – we Wrocławiu o 2%, w Gdańsku i Łodzi na poziomie 4-5%, tym samym średni koszt wynajmu obniżył się tu w ciągu roku o odpowiednio 150 i 120 zł.

Jakich mieszkań na wynajem szukają Polacy?

Lipiec nie zaskoczył pod względem preferowanych przez najemców parametrów mieszkań. Najczęściej wyszukiwaną kombinacją były lokale 2-pokojowe o minimalnym metrażu 40 mkw. Drugie i trzecie miejsce na podium zajmują większe nieruchomości – o powierzchni co najmniej 50 mkw. z 3 lub 2 pokojami. Wśród kawalerek najchętniej wybierane są te powyżej 30 mkw.

W miastach wojewódzkich najczęściej poszukiwano mieszkań z 2 pokojami, ale w różnych budżetach. Kryterium maksymalnej ceny najmu wynoszącej 2000 zł przyjmowano przeważnie w Białymstoku Bydgoszczy oraz Kielcach. O 500 zł więcej wynosił najpopularniejszy próg w Łodzi, Zielonej Górze, Katowicach, Lublinie, Olsztynie, Rzeszowie, Szczecinie i Poznaniu. Mieszkań w kwocie do 3000 zł w większości przypadków szukano w Krakowie, Trójmieście i Wrocławiu a także, co ciekawe, w Warszawie, gdzie w czerwcu czy maju kryterium cenowe dla tego metrażu wynosiło 3500 zł. Większe lokale, powyżej 6 pokoi, w skali całego kraju mają znikome zainteresowanie i to tylko w mniejszych miastach takich jak Olsztyn, Białystok czy Lublin. To kwestia małej dostępności tego typu mieszkań ale też cen – w Warszawie trzeba liczyć się z kosztem na poziomie 7 000 zł i więcej.

Pokoje i stancje – budżetowa alternatywa

Obecnie dużą grupę poszukujących mieszkań na wynajem stanowią studenci. Jednak jak pokazuje doświadczenie poprzednich lat, część z nich zderzy się z realiami rynkowymi i obecnymi cenami. Te, choć utrzymują się od kilku miesięcy na podobnym poziomie, to nadal nie są skrojone pod kieszeń studenta. Dlatego za moment rozpocznie się poszukiwanie pokoi i stancji a tych mamy najwięcej na rynku od początku 2022 roku bo prawie 13000. W samej Warszawie na olx.pl wystawionych jest ponad 2000 ofert. Najwięcej ogłoszeń pochodzi z województw: mazowieckiego, dolnośląskiego, małopolskiego oraz wielkopolskiego. Nie mamy jednak dobrych wiadomości, ceny pokoi poszły w górę – jeszcze w 2022 roku pokoje wystawione za więcej niż 1000 zł stanowiły 23% wszystkich ofert, w tym roku aż 44% pokoi kosztuje powyżej tysiąca złotych. Wzrost ten jednak wyhamował w ciągu ostatniego roku: w porównaniu z 2023 ceny poszły w górę już tylko o 8% czyli jakieś 76 zł.

Wyniki Nvidia: Dobre, ale niewystarczające, by zadowolić inwestorów

Inwestorzy mają obecnie ogromne oczekiwania wobec firm związanych ze sztuczną inteligencją. Nvidia, której akcje od początku roku wzrosły o ponad 160 proc., zaprezentowała wyniki za drugi kwartał. Mimo przekroczenia prognoz analityków, ceny akcji spadają o prawie 7  proc. Wyniki, choć bardzo dobre, nie sprostały oczekiwaniom inwestorów.

Opublikowane wczoraj wyniki Nvidia pokazują, że popyt na rozwiązania AI jest nadal silny. Przychody firmy wzrosły o 122 proc. rok do roku, osiągając 30,04 miliarda dolarów, a przychody z centrów danych wzrosły o 154 proc. do 26,3 miliarda dolarów, znacznie przewyższając wcześniejsze szacunki. Nvidia ogłosiła również dodatkowy program skupu własnych akcji o wartości 50 miliardów dolarów i zapowiedziała kontynuację wzrostu przychodów w kolejnych kwartałach. Firma pochwaliła się także zasobem gotówki wynoszącym 34,8 miliarda dolarów.

Z raportu Nvidia wyłania się obraz firmy, która w pełni wykorzystuje rewolucję AI. Inni najwięksi gracze technologiczni, tacy jak Meta, Microsoft i Alphabet, inwestują ogromne sumy w rozwój sztucznej inteligencji. Te pieniądze w znacznym stopniu wpływają do portfela Nvidia, która ma niemal monopolistyczną pozycję na rynku mikroprocesorów o tych zastosowaniach. Dodatkowo, po wcześniejszych obawach o możliwe opóźnienia, firma przewiduje przychody liczone w miliardach dolarów z nowej serii chipów Blackwell.

Chociaż wyniki Nvidia po raz kolejny przekroczyły oczekiwania analityków, inwestorzy liczyli na jeszcze lepsze rezultaty. Wzrost ceny akcji o 161 proc. od początku roku sprawia, że oczekiwania wobec firmy są niemal niemożliwe do spełnienia. W rezultacie, akcje spółki spadają obecnie o prawie 7 proc. w handlu przed sesją, ponieważ giełda w USA jeszcze nie rozpoczęła notowań.

Warto zauważyć, że Nvidia jest trzecią najbardziej wartościową spółką na świecie, choć rośnie w tempie bardziej typowym dla firm wzrostowych o średniej lub małej kapitalizacji. To nietypowe połączenie skali i wzrostu wymaga ostrożności.

Akcje Nvidia są wysoko wyceniane, szczególnie w porównaniu do szerokiego rynku. Wskaźnik forward P/E (cena do zysku) wynosi 47,60, podczas gdy średnia dla indeksu S&P 500 to 22,48. Aby ta wycena była bardziej atrakcyjna, potrzebny byłby spadek ceny lub wyższe prognozy zysków.

Jedno jest pewne: sztuczna inteligencja nie jest chwilową modą. Nvidia generuje już naprawdę znaczące przychody, ponieważ liczne firmy inwestują duże kwoty w chipy i technologie AI lub modernizują istniejące systemy. Przewiduje się, że globalne wydatki na sztuczną inteligencję osiągną 632 miliardy dolarów do 2028 roku, a Nvidia, jako pionier w dziedzinie procesorów graficznych, znajduje się na czele tego trendu.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

PKP CARGO przygotowuje kolejne zawiadomienia do prokuratury

W dniu 1 sierpnia 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła decyzję o wszczęciu śledztwa w sprawie niedopełnienia ciążących obowiązków i nadużycia udzielonych uprawnień przez osoby obowiązane na podstawie ustawy i umowy do zajmowania się działalnością gospodarczą PKP CARGO S.A. w okresie od 25 lipca 2022 do 31 lipca 2023 roku. Sprawa dotyczy tzw. decyzji węglowej – tj. podjęcia działań w ramach wykonania decyzji Prezesa Rady Ministrów bez uprzedniego zawarcia porozumienia z Ministrem Aktywów Państwowych oraz wydania uchwały zarządu PKP CARGO S.A., wskutek czego wyrządzono szkodę majątkową wielkiej wartości ww. podmiotowi w postaci utraty przychodów z wykonywanych umów z innymi podmiotami i utraty spodziewanych korzyści, tj. o przestępstwo z art. 296 § 1 i 3 k.k.”

– W kwietniu tego roku zostaliśmy delegowani do Zarządu PKP Cargo z Rady Nadzorczej. Dokonaliśmy pierwszych analiz, audytów, weryfikacji tego, co się dzieje w spółce. Niestety, zastaliśmy spółkę w opłakanej kondycji, w bardzo trudnej sytuacji organizacyjnej, przewozowej, a przede wszystkim finansowej – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr Marcin Wojewódka, p.o. Prezesa Zarządu PKP CARGO w restrukturyzacji. – Niestety od kilku miesięcy zmuszeni jesteśmy zbierać środki na wypłaty pensji. Musimy manewrować między płatnościami, ponieważ nasi poprzednicy – zarządy, które zarządzały w cudzysłowie PKP Cargo w latach poprzednich z politycznego nadania poprzedniej partii rządzącej – prowadząc gospodarkę rabunkową na PKP Cargo, doprowadziły do obecnej, bardzo trudnej sytuacji. Szereg kardynalnych, podstawowych błędów biznesowych dzisiaj przynosi bardzo negatywne konsekwencje. To błędy, które popełniono w poprzednich latach – przede wszystkim tak zwana decyzja węglowa i sposób wykonania tej decyzji, a także sposób wykonania tak zwanego leasingu zwrotnego. Tuż przed wyborami 2023 roku sprzedano najlepsze lokomotywy, zainkasowania za nie środki, wyleasingowano je następnie zwrotnie przez PKP Cargo – a kilkaset milionów, które zainkasowano, zamiast spłacić pożyczki i długi spółki – przeznaczono na podwyżki dla pracowników przedwyborcze po to, żeby prawdopodobnie kupić elektorat. Niestety żerowano na naszej spółce – polityczne decyzje naszych poprzedników niosą negatywne konsekwencje dzisiaj. Dlatego też jeszcze w czerwcu złożyliśmy pierwsze zawiadomienia do prokuratury, które dotyczą właśnie wykonania decyzji węglowej. W ostatnich dniach otrzymaliśmy informację, że warszawska prokuratora wszczęła śledztwo w tej sprawie. W przygotowaniu są kolejne zawiadomienia do prokuratury dotyczące naszych poprzedników i ich nieudolnego zarządzania na szkodę spółki. Natomiast co do konkretów, będziemy je ujawniali w formie raportów bieżących – bo jako spółka giełdowa jesteśmy zobowiązani tego rodzaju informacje, które mogą mieć wpływ na cenę akcji, publikować w ramach raportów bieżących – wyjaśnia dr Marcin Wojewódka.

Dom Development zwiększa sprzedaż mieszkań o 6% w pierwszym półroczu 2024 r.

W pierwszym półroczu 2024 roku Grupa Dom Development umocniła swoją wiodącą pozycję na rynku mieszkaniowym w Polsce, sprzedając 1 954 lokale netto, o 6% więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku.

W tym samym okresie Grupa przekazała nabywcom 1 637 lokali wobec 1 998 przed rokiem. Mimo niższego wolumenu przekazań, przychody ze sprzedaży za pierwsze półrocze tego roku były o 7% wyższe r/r i wyniosły 1,37 mld zł. Wypracowany w pierwszych sześciu miesiącach 2024 roku zysk netto wzrósł o 4% r/r do ponad 231 mln zł. W samym drugim kwartale przychody Grupy Dom Development sięgnęły 664 mln zł, a zysk netto prawie 94 mln zł, co w obu przypadkach oznacza wzrost o 47% r/r.

Zarząd spodziewa się rekordowego wolumenu przekazań lokali w całym 2024 roku, co znajdzie pozytywne odzwierciedlenie w wynikach Grupy za ten okres.

– Po bardzo mocnym pod względem sprzedaży 2023 roku oraz pierwszym kwartale 2024 roku, drugi kwartał przyniósł schłodzenie popytu, przy jednoczesnej dalszej stopniowej odbudowie podaży mieszkań na rynku pierwotnym w największych aglomeracjach. Efektem jest wyraźne wyhamowanie wzrostu cen mieszkań, obserwowanego w poprzednich okresach oraz spadek wolumenu sprzedaży mieszkań u wielu naszych konkurentów. W tych warunkach rynkowych Grupa Dom Development osiąga bardzo satysfakcjonujące wyniki, umacniając swoją wiodącą pozycję rynkową. Utrzymujący się silny popyt na mieszkania oferowane przez naszą Grupę oraz sprawnie uzupełniana oferta pozwalają nam osiągać wysokie wyniki sprzedażowe. Drugi kwartał tego roku był szóstym z rzędu, w którym nasza sprzedaż przekroczyła 900 lokali netto – komentuje Jarosław Szanajca, Prezes Zarządu Dom Development.

Średnia wartość transakcji w Grupie Dom Development, obejmująca cenę mieszkania wraz z ewentualnym wykończeniem, komórką lokatorską i miejscem postojowym, w pierwszym półroczu bieżącego roku wyniosła 840 tys. zł brutto i była o 17% wyższa r/r.

– Mamy bardzo dobrą sytuację finansową i płynnościową z dostępnymi środkami sięgającymi niemal 1,2 mld zł, na które składają się gotówka oraz niewykorzystane linie kredytowe, rekordową liczbę lokali w budowie oraz długą listę atrakcyjnych projektów, które sukcesywnie wprowadzamy do sprzedaży. Celem Grupy Dom Development na 2024 rok pozostaje wzrost liczby sprzedanych mieszkań w porównaniu z 2023 rokiem, kiedy sprzedaż netto sięgnęła 3 906 lokali – dodaje Jarosław Szanajca.

Ponad 8 tysięcy lokali w budowie oraz bank ziemi z potencjałem wybudowania blisko 19 tysięcy lokali

W pierwszym półroczu 2024 roku Grupa rozpoczęła realizację 25 projektów, liczących łącznie 2 963 lokale we wszystkich czterech aglomeracjach, w których prowadzi działalność, tj. w Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu i Krakowie. Na koniec czerwca br. oferta Grupy obejmowała 2 915 lokali dostępnych do sprzedaży, tj. o 13% więcej niż przed rokiem oraz o 21% więcej niż na koniec 2023 roku.

Skala realizowanych inwestycji na koniec czerwca tego roku obejmowała rekordową liczbę 8 371 lokali w budowie, co oznacza wzrost o 24% r/r. Grupa dysponowała ponadto bankiem ziemi z potencjałem do wybudowania ponad 18,7 tys. lokali. Najwięcej przypadało na Warszawę (ponad 10,6 tys. lokali) oraz Trójmiasto (ponad 4,7 tys. lokali). Największy przyrost potencjału banku ziemi zanotowano z kolei we Wrocławiu (do ponad 2 tys. lokali) dzięki zakupom atrakcyjnych gruntów w drugim kwartale br.

231 mln zł zysku netto po pierwszym półroczu…

W pierwszym półroczu tego roku Grupa Dom Development rozpoznała przychody w wysokości 1,37 mld zł i wypracowała ponad 231 mln zł zysku netto. Rezultaty te są odpowiednio o 7% i 4% wyższe niż w analogicznym okresie 2023 roku, pomimo mniejszej liczby lokali przekazanych nabywcom w omawianym okresie. W pierwszych sześciu miesiącach tego roku Grupa przekazała 1 637 lokali wobec 1 998 przed rokiem (-18% r/r), co wynika z cyklu realizowanych inwestycji. Średni przychód ze sprzedaży lokalu wzrósł natomiast o 26% r/r do 777 tys. zł netto.

Z kolei w samym drugim kwartale 2024 roku Grupa przekazała nabywcom 716 lokali wobec 648 rok wcześniej, co przełożyło się na wzrost przychodów i zysku netto o 47% r/r do odpowiednio 664 mln zł i 94 mln zł.

…i bardzo dobre perspektywy na drugie półrocze

Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Dom Development
Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Dom Development

– Biorąc pod uwagę, że prezentowane przez deweloperów wyniki finansowe zależą głównie od liczby lokali przekazywanych nabywcom w danym okresie, spodziewamy się bardzo dobrych rezultatów również w drugiej połowie bieżącego roku. Oceniamy bowiem, że potencjał przekazań w całym 2024 roku jest wyższy niż w dotychczas rekordowym pod tym względem 2023 roku, kiedy to nasi klienci odebrali klucze do 3 831 lokali. Wszystkie nasze budowy realizowane są terminowo. Z harmonogramów realizowanych inwestycji wynika, że bardzo duża liczba przekazań przypadnie na czwarty kwartał – wskazuje Leszek Stankiewicz, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowy Dom Development.

Na koniec czerwca br. Grupa Dom Development miała w sumie ponad 4,9 tys. sprzedanych lokali (o łącznej wartości sprzedaży ponad 3,5 mld zł), które nie zostały jeszcze przekazane nabywcom, z czego 260 to lokale już gotowe, a w przypadku około 3 tys. kolejnych ich budowa ma zakończyć się jeszcze w tym roku.

– Ambicją Grupy Dom Development jest umacnianie pozycji lidera na rynku mieszkaniowym w Polsce nie tylko pod względem skali działania, lecz również efektywności. Dzięki dyscyplinie kosztowej, własnym generalnym wykonawcom oraz wytężonej pracy całego zespołu, w pierwszej połowie 2024 utrzymaliśmy wysokie wskaźniki rentowności na każdym poziomie rachunku wyników. Bardzo nas cieszy również wysoka satysfakcja naszych klientów, wyrażona wskaźnikiem rekomendacji netto (Net Promoter Score). W drugim kwartale tego roku wskaźnik NPS dla Grupy Dom Development wyniósł 70 punktów, co jest doskonałym rezultatem, zważywszy że jego wartość może się wahać od -100 do 100 punktów – podkreśla Leszek Stankiewicz.

Fundacja Nasz Dom już działa

Ważnym wydarzeniem minionego półrocza w Grupie Dom Development było także powołanie Fundacji Nasz Dom, która skupi w jednym miejscu inicjatywy Grupy w zakresie odpowiedzialnego biznesu. Cele Fundacji to m.in. wsparcie lokalnych społeczności, placówek edukacyjnych, przedsięwzięć sportowych, współpraca z instytucjami kulturalnymi i organizacjami charytatywnymi oraz pomoc społeczności ukraińskiej.

Nasza firma od lat prowadzi działania społeczne i dobroczynne, które są realizowane przez poszczególne spółki Grupy. Jest to też element naszej strategii ESG DOM 2030. Powołanie Fundacji Nasz Dom pozwoli na ich zintegrowanie w jednym miejscu, a co za tym idzie, ułatwi zarządzanie naszymi inicjatywami w zakresie odpowiedzialnego biznesu. Tylko w 2023 roku na działalność dobroczynną nasza Grupa przeznaczyła ponad 8 mln zł – mówi Leszek Stankiewicz, prezes Fundacji Nasz Dom.

Uroczystą inauguracją działalności Fundacji Nasz Dom było podpisanie w sierpniu br. umowy o współpracy z ukraińską Fundacją Housing for IDPs. W 2024 roku Fundacja Nasz Dom przekaże jej 3,2 mln zł na realizację projektu mieszkaniowego koło Winnicy dla uchodźców wewnętrznych w Ukrainie. Inwestycja obejmie m.in. budowę 14 mieszkań oraz schronu przeciwlotniczego. W ubiegłym roku Dom Development zrealizował wspólnie z Fundacją Housing for IDPs remont zrujnowanego budynku w Irpieniu. W odnowionym obiekcie zamieszkało 19 rodzin, które w wyniku wojny straciły swoje domy.

* * *

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Dom Development

Rachunek zysków i strat II kw. 2024 II kw. 2023 Zmiana r/r I poł. 2024 I poł. 2023 Zmiana r/r
Przychody ze sprzedaży 663,7 452,5 47% 1 369,6 1 274,5 7%
Przychody ze sprzedaży wyrobów gotowych 613,3 424,1 45% 1 272,5 1 228,9 4%
Przekazane lokale (szt.) 716 648 10% 1 637 1 998 (18)%
Przychody na lokal (tys. zł) 856,6 654,5 31% 777,3 615,1 26%
Zysk brutto ze sprzedaży 198,9 140,1 42% 438,8 397,6 10%
Marża brutto 30,0% 31,0% (1) p.p. 32,0% 31,2% 0,8 p.p.
Zysk operacyjny (EBIT) 114,2 73,7 55% 285,8 271,0 5%
Marża EBIT 17,2% 16,3% 0,9 p.p. 20,9% 21,3% (0,4) p.p.
Zysk brutto 116,7 81,0 44% 288,4 281,8 2%
Marża zysku brutto 17,6% 17,9% (0,3) p.p. 21,1% 22,1% (1) p.p.
Zysk netto 93,8 63,8 47% 231,2 222,6 4%
Marża zysku netto 14,1% 14,1% 0 p.p. 16,9% 17,5% (0,6) p.p.
Zysk na akcję (zł) 3,64 2,49 46% 8,96 8,69 3%

MSR 15 – przychody ze sprzedaży wyrobów gotowych rozpoznawane w momencie przekazania

Dane w mln zł

Jak przygotować firmę do wdrożenia dyrektywy Women on Boards

Rząd pracuje nad przepisami implementującymi postanowienia dyrektywy Women on Boards. Według wstępnych założeń, od stycznia 2026 roku duże spółki Skarbu Państwa, a od lipca 2026 pozostałe duże spółki giełdowe będą musiały stosować 33-proc. parytet płci w zarządach i radach nadzorczych. Przepisami zostaną objęte spółki liczące co najmniej 250 pracowników, których roczny obrót nie przekracza 50 mln euro lub całkowity bilans roczny nie przekracza 43 mln euro. Będzie to więc dotyczyć niecałej połowy spółek z GPW, a za niestosowanie się do nich KNF będzie mógł nałożyć karę do 10 proc. rocznego przychodu.

Komentarz: Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska

Obecnie kobiety w zarządach spółek giełdowych są silnie niedoreprezentowane. Według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2021 roku, przeprowadzonych wśród największych spółek giełdowych, wskaźnik reprezentacji kobiet wynosi 12 procent w zarządach i 17 procent w radach nadzorczych. To jeden z gorszych wyników w Unii Europejskiej.

Projektowane przepisy obejmą stosunkowo niedużą część firm (na GPW jest notowanych 410 spółek), dotyczyć to będzie jednak podmiotów mających duży wpływ na resztę rynku, o ogromnych obrotach, posiadających wielu partnerów i kontrahentów. Wiele firm i korporacji, również tych giełdowych, już teraz prowadzi aktywną politykę różnorodności i równości (DEI – diversty, equity and inclusion) – bo do tego w istocie sprowadza się idea równej reprezentacji płci na najwyższych szczeblach zarządzania. Jak jednak widzimy, wdrażane strategie, choć w wielu punktach skuteczne, nie przynoszą zasadniczej zmiany w obszarze parytetów płciowych w zarządach i radach nadzorczych. Warto więc się zastanowić, dlaczego tak się dzieje.

Według dostępnych danych o zatrudnieniu i wykształceniu, niska reprezentacja kobiet w zarządach nie wynika z niedoboru odpowiednich menedżerek. W mojej ocenie, to raczej kwestia „niskiego popytu”, co ma swoje odzwierciedlenie w systemie rekrutacji na stanowiska zarządcze. Częstym kluczem wyboru członków zarządu jest dotychczasowe doświadczenie na stanowisku np. dyrektora generalnego lub innym stanowisku menedżerskim wysokiego szczebla, często doceniany jest też staż w strukturach danej firmy – czyli mówimy o rekrutacji wewnętrznej. Jeśli więc firma nie ma menedżerek na najwyższych stanowiskach, nie ma też wewnętrznych kandydatek do zarządu.

Wszystko to wiąże się z polityką różnorodności i równości (DEI – diversity, equity and inclusion), którą organizację prowadzą w mniejszym lub większym stopniu. Pojawia się tu pytanie: czy polityka firmy dotyczy także najwyższych szczebli zarządzania i zachowania odpowiednich parytetów zatrudnienia? Czy organizacja oferuje też ścieżki awansów i rozwoju w porozumieniu z pracownikiem, czy wdraża rozwiązania ułatwiające zachowanie równowagi między pracą i życiem osobistym? Zwłaszcza to ostatnie silnie rzutuje na rozwój kobiecych karier. W ekonomii mówi się o „karze za macierzyństwo”. Niższe zarobki, utrudniony dostęp do awansów, a nawet trudności w powrocie do pracy to wciąż smutna rzeczywistość wielu kobiet po urodzeniu dziecka. Kara za macierzyństwo i ogólnie obecność kobiet na rynku pracy była przedmiotem badań ubiegłorocznej noblistki z ekonomii Claudii Goldin. Wykazała ona, na przykładzie przesłuchań do orkiestr symfonicznych, że w niektórych branżach „ślepy” system rekrutacji podnosi szanse kobiet na otrzymanie pracy: brak informacji o płci kandydata wyłącza możliwość uruchomienia nawet nieuświadomionych uprzedzeń rekrutera lub kierowanie się względami niekoniecznie merytorycznymi.

Brak kobiet w zarządach może mieć dokładnie takie samo źródło. Firmy, których dotyczą projektowane przepisy, mogą już teraz podjąć działania zmierzające do wyrównania stanu liczbowego kobiet i mężczyzn w zarządach. Działania te mogą zostać zainicjowane przez działy HR i powinny uwzględniać:

  • analizę sytuacji wyjściowej – w tym reprezentacje procentowe obu płci na różnych stanowiskach menedżerskich
  • przygotowanie horyzontu czasowego do zmian, w tym zakończenie kadencji obecnych władz spółki i terminarza wyboru nowych
  • przegląd polityki DEI prowadzonej przez firmę, szczególnie pod kątem nadzorowania rozwoju karier pracowników, zachowania work life balance, rozwiązań ułatwiających rodzicom obu płci powrót do pracy i łączenie roli zawodowej z rodzicielską, oferowanego mentoringu pracownikom różnych szczebli
  • rozmowy z pracownikami lub pisemne anonimowe kwestionariusze badające aktualne problemy pracowników związane z rozwojem kariery oraz sugerowane zmiany i rozwiązania
  • przegląd procesu rekrutacji zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych pod kątem budowania równości i różnorodności.

Część firm jest już zobowiązana do raportowania kwestii związanych z ESG, a niebawem zostaną do tego zobowiązane kolejne (zależy to od wielkości i obrotu firmy). Warto pamiętać, że S w tym skrócie oznacza society. Kwestie ESG pokrywają się częściowo z obszarem DEI, więc świadoma polityka równości i różnorodności pozwala upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i usprawnić cały proces raportowania.

Należy uwzględnić jeszcze jedno: kwestie DEI są dużo bardziej istotne dla generacji Z, które stopniowo będzie zyskiwać przewagę na rynku pracy.  Najnowsze badanie „People at work”, przeprowadzonym przez ADP Research Institute, pokazuje wyraźnie, że to najmłodsi pracownicy najszybciej dostrzegają pozytywne zmiany w obszarze DEI. Aż 44% badanych pracowników z Polski w wieku 18-24 lat i 35% badanych w wieku 25-34 lat zauważa pozytywne zmiany w polityce DEI w ich miejscu pracy w ostatnich trzech latach. Wśród badanych w wieku 45-54 lat ten odsetek wynosi już 25%, a w grupie powyżej 55 lat – niecałe 17%. W kwestii redukcji luki płacowej pozytywne zmiany dostrzega aż 40% najmłodszych pracowników i niecałe 10% najstarszych. Świadoma, odpowiadająca na potrzeby pracowników polityka DEI będzie więc coraz ważniejszym elementem Employer Brandingu, niezależnie czy mówimy o małych firmach, czy spółkach giełdowych.

Wypalenie zawodowe: Dlaczego nas dotyka i jak się objawia?

Wypalenie zawodowe to stan emocjonalnego, psychicznego i fizycznego wyczerpania spowodowanego długotrwałym stresem związanym z pracą. Choć często jest ignorowane lub bagatelizowane, jego konsekwencje mogą być poważne, wpływając na zdrowie, relacje międzyludzkie oraz ogólną jakość życia. Wpisanie wypalenia zawodowego do Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-11) przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2019 roku, a następnie wprowadzenie tej klasyfikacji w życie od 1 stycznia 2022 roku, nadało nowy wymiar dyskusjom na temat zdrowia psychicznego w miejscu pracy. To wydarzenie zmobilizowało zarówno naukowców, jak i praktyków zarządzania do szukania skutecznych rozwiązań problemu wypalenia zawodowego. W artykule przyjrzymy się, jak dochodzi do wypalenia zawodowego, jakie są jego objawy i dlaczego tak wielu z nas dotyka.

Jak dochodzi do wypalenia zawodowego?

Wypalenie zawodowe nie pojawia się nagle; to proces, który rozwija się stopniowo, często przez lata. Początkowo może objawiać się jako zwykłe zmęczenie lub zniechęcenie do pracy. Jednak gdy te uczucia się nasilają i stają się przewlekłe, mogą prowadzić do poważniejszych problemów. Wypalenie zawodowe jest często efektem nadmiernego stresu, który nie jest skutecznie zarządzany. Może wynikać z nadmiaru obowiązków, braku kontroli nad własną pracą, braku wsparcia ze strony przełożonych lub współpracowników, a także z niewystarczającego docenienia i wynagrodzenia za wysiłek włożony w pracę.

Objawy wypalenia zawodowego

Wypalenie zawodowe, znane również jako „burnout”, to kompleksowy zespół objawów psychicznych, fizycznych i behawioralnych, wynikających z chronicznego przeciążenia, wyczerpania emocjonalnego oraz depersonalizacji w miejscu pracy. WHO definiuje wypalenie zawodowe jako rezultat nieefektywnego zarządzania stresem w środowisku pracy, co podkreśla znaczenie zarówno indywidualnych, jak i organizacyjnych czynników w rozwoju tego syndromu.

Główne objawy wypalenia zawodowego można podzielić na trzy kategorie: fizyczne, emocjonalne i behawioralne.

  1. Zmęczenie jest jednym z najbardziej charakterystycznych objawów wypalenia zawodowego, manifestującym się głębokim wyczerpaniem fizycznym i psychicznym. Osoby doświadczające wypalenia często odczuwają chroniczne zmęczenie, które nie ustępuje nawet po odpoczynku. Brak energii, apatii i ogólne zniechęcenie utrudniają wykonywanie codziennych obowiązków zarówno zawodowych, jak i prywatnych.
  2. Cynizm i dystans emocjonalny są charakterystycznymi objawami wypalenia zawodowego. Osoba dotknięta tym zjawiskiem zaczyna postrzegać swoją pracę jako bezsensowną, a współpracowników jako przeszkodę w realizacji zadań. Cyniczne komentarze i sarkazm stają się formą obrony przed dalszym zaangażowaniem emocjonalnym, jednak w rzeczywistości pogłębiają izolację i utrudniają budowanie satysfakcjonujących relacji zawodowych.
  3. Poczucie nieskuteczności jest jednym z najbardziej bolesnych objawów wypalenia zawodowego. Osoby wypalone często zadają sobie pytanie: „Po co to wszystko robię?”, odczuwając, że ich praca nie ma sensu i nie przyczynia się do niczego istotnego. To poczucie bezsilności i braku wpływu na sytuację pogłębia uczucie frustracji i beznadziei.

Fizyczne objawy wypalenia zawodowego mogą manifestować się na różne sposoby, które są sygnałem od naszego ciała, że coś jest nie tak. Badania opublikowane w 2016 roku w czasopiśmie „Frontiers in Psychology” wskazują na kilka najczęstszych symptomów fizycznych związanych z wypaleniem. Należą do nich:

  • zaburzenia żołądkowo-jelitowe,
  • podwyższone ciśnienie krwi (nadciśnienie),
  • problemy ze wzrokiem,
  • brak sił i przewlekłe zmęczenie,
  • osłabienie układu odpornościowego (częstsze infekcje),
  • nawracające bóle głowy,
  • zawroty głowy,
  • problemy ze snem.

Wypalenie zawodowe, wynikające z chronicznego stresu, może również prowadzić do ogólnych dolegliwości fizycznych, takich jak nasilone bóle, brak energii i problemy z apetytem.

Czynniki prowadzące do wypalenia

Wypalenie zawodowe staje się coraz powszechniejszym problemem wśród pracowników. Jak wynika z raportu Mercera, 43% osób wskazuje, że jednym z głównych powodów tego zjawiska są niskie zarobki, które nie zaspokajają ich potrzeb. Dodatkowo, 40% pracowników odczuwa chroniczne zmęczenie, a 37% zmaga się z nadmiernym obciążeniem obowiązkami.

Istotnym czynnikiem wpływającym na te negatywne odczucia jest nieodpowiednia kultura pracy. Chociaż coraz więcej mówi się o znaczeniu zdrowia psychicznego w środowisku zawodowym, wielu pracodawców nadal nie podejmuje działań, które mogłyby poprawić samopoczucie swoich pracowników. Z raportu wynika, że kadra zarządzająca na poziomie c-level priorytetowo traktuje inwestycje w technologie, takie jak Generatywna AI (52%), zamiast podejmowania inicjatyw wspierających zdrowie psychiczne zespołów (32%).

Wypalenie zawodowe może być wynikiem kombinacji różnych czynników, zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych:

  1. Nadmierny stres zawodowy, wynikający z ciągłego przekraczania swoich możliwości, zbyt wysokich oczekiwań oraz braku odpowiednich zasobów, prowadzi do wypalenia zawodowego. Długotrwałe narażenie na sytuacje stresujące, takie jak presja czasu, niepewność zatrudnienia czy konflikty w miejscu pracy, osłabia zarówno zdrowie psychiczne, jak i fizyczne pracownika, prowadząc do obniżenia wydajności i motywacji.
  2. Brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, objawiający się nadmiernym zaangażowaniem w pracę i zaniedbaniem innych sfer życia, prowadzi do chronicznego stresu i wypalenia zawodowego. Ciągłe poczucie pośpiechu, brak czasu na regenerację oraz ograniczone możliwości realizacji swoich pasji i pielęgnowania relacji z bliskimi osłabiają zarówno zdrowie fizyczne, jak i psychiczne.
  3. Poczucie braku kontroli nad własną pracą, czyli ograniczone możliwości decydowania o sposobie wykonywania zadań, priorytetach oraz tempie pracy, może prowadzić do frustracji i wypalenia zawodowego. Kiedy pracownik nie ma wpływu na swoje obowiązki, często odczuwa bezradność i demotivację, co z kolei przekłada się na obniżenie efektywności i jakości wykonywanych zadań.
  4. Brak wsparcia w miejscu pracy, przejawiający się w postaci obojętności przełożonych, braku konstruktywnej feedbacku oraz ograniczonej możliwości współpracy z kolegami, prowadzi do znacznego wzrostu poziomu stresu. Izolacja, wynikająca z braku zaangażowania otoczenia, pogłębia poczucie osamotnienia i bezradności, co z kolei może prowadzić do utraty motywacji i obniżenia wydajności.
  5. Niedocenianie i brak odpowiedniego wynagrodzenia to kombinacja, która może zniszczyć nawet najbardziej zaangażowanego pracownika. Kiedy nasze starania nie są doceniane, a nasze potrzeby finansowe nie są zaspokajane, łatwo popaść w frustrację i zniechęcenie. Długotrwałe doświadczanie takich emocji może prowadzić do poważnych problemów ze zdrowiem psychicznym.

Dlaczego to nas spotyka?

Wypalenie zawodowe dotyka ludzi na całym świecie, bez względu na branżę, stanowisko czy poziom doświadczenia. Wpływają na to zmieniające się warunki pracy, rosnące wymagania i oczekiwania, a także szybkie tempo życia. Globalizacja, rozwój technologii i rosnąca konkurencja sprawiają, że coraz trudniej znaleźć czas na odpoczynek i regenerację. W efekcie, wielu pracowników czuje się przytłoczonych i zagubionych, co zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego.

Jak sobie radzić z wypaleniem?

Rozpoznanie pierwszych objawów wypalenia zawodowego jest kluczowe dla zapobiegania jego dalszemu rozwojowi. Ważne jest, aby zwrócić uwagę na swoje emocje, potrzeby i sygnały wysyłane przez ciało. Regularny odpoczynek, dbanie o równowagę między pracą a życiem prywatnym, szukanie wsparcia u bliskich i w pracy, a także otwarte rozmowy z przełożonymi mogą pomóc w zarządzaniu stresem i zapobieganiu wypaleniu.

Właściciel krakowskiej kliniki Osteohelp zauważa: „Zgłaszają się do nas pacjenci, którzy często nie są świadomi swoich problemów. Często przychodzą z dolegliwościami, takimi jak ból kręgosłupa, który okazuje się być wynikiem nadmiernego stresu. Naszym celem jest oferowanie kompleksowej pomocy, która nie tylko łagodzi objawy, ale również odnajduje i eliminuje źródło problemu. Właśnie dlatego w naszej klinice łączymy siły specjalistów z różnych dziedzin, aby zapewnić naszym pacjentom pełne wsparcie.”

Krakowskie Centrum OsteohelpKrakowskie Centrum Osteohelp oferuje kompleksową pomoc w walce z wypaleniem zawodowym, zapewniając wsparcie na wielu poziomach. Zespół specjalistów obejmuje osteopatę, dietetyka oraz psychologa, którzy wspólnie prowadzą zintegrowaną terapię, mającą na celu poprawę samopoczucia i przywrócenie równowagi w życiu zawodowym oraz osobistym. Dzięki holistycznemu podejściu, skutecznie pomagają radzić sobie z objawami wypalenia zawodowego. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, odwiedź stronę internetową: http://www.osteohelp.pl

Podsumowując, wypalenie zawodowe to poważny problem, który może dotknąć każdego z nas. Ważne jest, aby nie ignorować jego objawów i szukać sposobów na poprawę swojego dobrostanu. Zrozumienie, dlaczego nas dotyka i jak się objawia, to pierwszy krok w kierunku odzyskania kontroli nad swoim życiem zawodowym i osobistym.

Jak wyróżnić się na rynku pracy? Najnowszy raport Aplikuj.pl ujawnia sekrety skutecznych ogłoszeń o pracę

W obliczu dynamicznie zmieniających się realiów rynku pracy, pracodawcy stają przed coraz większym wyzwaniem w przyciąganiu odpowiednich kandydatów. Jak skutecznie wyróżnić się w morzu ogłoszeń? Najnowszy raport Aplikuj.pl pt. „Jak przygotować skuteczne ogłoszenie o pracę?” podpowiada, co naprawdę działa.

Zrozumienie potrzeb kandydatów – klucz do sukcesu

Ogłoszenie o pracę, często będące pierwszym kontaktem potencjalnego pracownika z firmą, nie tylko informuje o wolnym stanowisku, ale również wpływa na wizerunek pracodawcy. W dobie rosnącej konkurencji na rynku pracy, kluczowe jest, aby oferta była nie tylko atrakcyjna, ale i precyzyjnie dostosowana do oczekiwań kandydatów.

Z raportu Aplikuj.pl, opartego na badaniach przeprowadzonych wśród 400 respondentów, wynika, że kandydaci coraz częściej oczekują pełnej informacji o warunkach zatrudnienia już na etapie przeglądania ogłoszeń. Podanie szczegółów dotyczących wynagrodzenia, formy zatrudnienia, możliwości rozwoju oraz kultury organizacyjnej firmy znacząco wpływa na decyzję kandydatów o aplikowaniu.

Znaczenie transparentności wynagrodzenia

Według raportu Aplikuj.pl, aż 66% badanych uważa, że kluczowym elementem ogłoszenia jest jasne określenie wynagrodzenia. Kandydaci chcą wiedzieć, ile mogą zarobić, zanim zdecydują się na aplikację. Podanie tej informacji nie tylko zwiększa atrakcyjność oferty, ale także buduje zaufanie między pracodawcą a potencjalnym pracownikiem. Kolejne ważne dla kandydatów elementy ogłoszenia to m.in. forma zatrudnienia (64%), miejsce pracy (60%) oraz informacje o stanowisku i zakresie obowiązków (59%).

„Brak transparentności w ogłoszeniach o pracę skutkuje nie tylko mniejszą liczbą aplikacji, ale również wydłużeniem procesu rekrutacji, co w obecnych warunkach rynkowych może okazać się kluczowe. Regularne aktualizowanie ofert to inwestycja, która przynosi realne korzyści w postaci lepiej dopasowanych kandydatów” – mówi Izabela Foltyn, Dyrektor Handlowa Aplikuj.pl.

Rekrutacja przez kompetencje – nowy standard?

Kandydaci oczekują także jasnego podania zakresu obowiązków oraz wymagań wobec kandydatów, co pozwala im lepiej ocenić, czy dana oferta jest dla nich odpowiednia. Warto rozważyć rekrutację przez kompetencje, czyli skupienie się na zbadaniu, czy kandydat poradzi sobie z codziennymi zadaniami, zamiast na jego wcześniejszych doświadczeniach czy formalnym wykształceniu.

**„Czy warto rekrutować przez kompetencje? Dane mówią, że tak. Zyskujemy lepiej przystosowany do zadań i bardziej zdywersyfikowany zespół, a jeśli proces rekrutacyjny jest dobrze przygotowany, to również możemy przeprowadzić rekrutację szybciej” – tłumaczy Sabina Stodolak, HR Content Manager tomHRM.**

Wizerunek pracodawcy jako klucz do sukcesu

Publikacja oferty pracy to więcej niż tylko prezentacja stanowiska i wymagań. Uwzględnienie sekcji z dodatkowymi informacjami oczekiwanymi przez kandydatów może znacząco wspomóc proces rekrutacji, podnieść atrakcyjność oferty i budować pozytywny wizerunek pracodawcy.

„Jasne określenie oczekiwań może być pierwszym krokiem do zapewnienia, że aplikujący będą rzeczywiście pasować do kultury organizacyjnej oraz do wymagań stanowiska. To nie tylko redukcja liczby błędnych aplikacji, ale również sposób na zwiększenie efektywności całego procesu rekrutacyjnego” – mówi Piotr Wróbel, Performance Manager Aplikuj.pl.

Inwestycja w atrakcyjne ogłoszenie

Inwestując czas i zasoby w przygotowanie ogłoszenia, pracodawcy mogą znacząco zwiększyć swoje szanse na przyciągnięcie najlepszych talentów. W dłuższej perspektywie przełoży się to na sukces i rozwój firmy. Dobrze skonstruowane ogłoszenie sprawia, że proces rekrutacji staje się przyjemniejszy zarówno dla pracodawcy, jak i kandydata, co prowadzi do lepszego dopasowania i większego zadowolenia obu stron.

Raport Aplikuj.pl dostarcza wskazówek, w jaki sposób maksymalnie wykorzystać potencjał, jaki niesie ze sobą dobrze przygotowane ogłoszenie o pracę. Warto zgłębić ten temat i wdrożyć przedstawione rekomendacje, aby wyróżnić się na tle konkurencji i przyciągnąć najlepszych kandydatów.

Więcej informacji: https://www.aplikuj.pl/raporty/jak-przygotowac-skuteczne-ogloszenie-o-prace

Dolar amerykański się „budzi”. Świat czeka na wyniki Nvidii

Indeks USD odbija się od wsparcia, „edek” wraca w okolice 1,11. Wyniki finansowe spółki Nvidia w centrum uwagi. Pusty kalendarz makro w dniu dzisiejszym, interesujące jedynie zapasy ropy naftowej z USA.

Technika w roli głównej

Kolejny dzień tygodnia przebiega pod dyktando amerykańskiej waluty. Dzieje się to przy niemal braku ruchu na rentownościach obligacji, co może nam sugerować, że jest to kwestia wyłącznie techniczna. USD w ostatnim czasie została dość mocno osłabiony, co widać choćby po wskaźniku RSI, gdzie widoczne były wartości w rejonach wyprzedania, czyli poniżej 30 pkt. Również ciekawą sytuację mieliśmy na indeksie dolara, gdzie zeszliśmy do lokalnego wsparcia i to, co widać dzisiaj, wskazuje na nieudany test i wybicie w górę. Na EUR/USD tym samym mamy kontynuację odbicia od 1,12 i ruch na południe w rejon wsparcia na 1,11.

Jedna spółka, a jakie emocje

Na parkietach giełdowych widzimy dzisiaj fazę wyczekiwania na raport spółki Nvidia. W teorii wydawać by się mogło, że jedna spółka nie może zainicjować większego ruchu, ale jak pokazała przeszłość w przypadku akurat tej, wszystko może się zdarzyć. To właśnie ta firma została niejako flagową całej fundamentalnej hossy związanej ze sztuczną inteligencją. Oczekiwania są wręcz kosmiczne zarówno zysk na akcję, jak i przychody mają się zwiększyć o odpowiednio 138% i 113%. Jeżeli dane się potwierdzą to z pewnością może to być akcelerator dalszych wzrostów na Wall Street i co za tym idzie wspięcia się notowań spółki Nvidia na nowe maksima.

Ropa tanieje

Jeśli chodzi o dzisiejszy kalendarz makro, to jest niewiele pozycji, które mogłyby wpłynąć na większą zmienność. Może poza publikacją zapasów ropy naftowej z USA o 16.30. Na notowaniach czarnego złota sporo się dzieje w tym tygodniu. Najpierw to był spory ruch w górę wskutek wzrostu napięcia na Bliskim Wschodzie, ale kolejne dni to już ruch powrotny i obrany kierunek do minimów, które stanowiły początek tego rajdu w górę w przypadku WTI, są to okolice 72 USD za baryłkę. Odreagowanie to oczywiście jedno, ale trzeba dodać, że dodatkowo umacniający się USD na rynku powoduje, że kierunek spadkowy jest czymś naturalnym. Jeśli chodzi o PLN to tak, jak pisaliśmy ostatnio, będzie on niejako zakładnikiem zmian na głównej parze walutowej. I jeśli popularny edek porusza się na południe to nasz orzeł będzie miał pod górkę i odwrotnie.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Dobre dane nie pomogły dolarowi, przecena bitcoina

Wygląda, jakby inwestorzy położyli krzyżyk na dolarze. Pomimo lepszych danych nie wraca on bowiem do łask. Węgrzy robią przerwę w cyklu obniżek stóp procentowych. Z kolei na rynku kryptowalut duże ruchy środków spowodowały nawrót strachu, czyli przecenę.

Lepsze dane z USA

Wczoraj poznaliśmy kilka ważnych odczytów z USA. Najważniejszy wydaje się indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Pokazał on wyraźnie lepsze poziomy, niż oczekiwano. Wynik był najlepszy od marca. Jeżeli do tego dodamy szybciej od oczekiwań rosnące ceny nieruchomości w największych miastach, można odnieść wrażenie, że gospodarka za oceanem ma się naprawdę dobrze i nie ma zagrożeń dla rynku pracy. Patrząc jednak na reakcję rynków walutowych, inwestorzy nie dali się przekonać tym danym i czekają na twarde dane w czwartek.

Przecena na rynku kryptowalut

Pomimo tego, że jeszcze w weekend bitcoin, czyli wciąż najpopularniejsza z kryptowalut, testował poziom 65 00 dolarów, dzisiaj widzimy go już poniżej bariery 59 000 dolarów. Wielu analityków zwraca uwagę, że obecne spadki wiążą się z bardzo dużym wzrostem obrotów, co pokazuje, że inwestorzy nie są zgodni co do kierunku ruchu. Jako bezpośredni powód wskazywane są duże transfery, idące z portfeli posiadających bardzo dużo środków na jedną z najpopularniejszych giełd kryptowalutowych. Gdyby doszło do ich spieniężenia, to można oczekiwać, że cena spadałaby znacznie mocniej niż obecnie.

Węgry bez zmian

Po dziesięciu z rzędu obniżkach stóp procentowych wczorajsze posiedzenie Banku Węgier nie przyniosło nam kolejnej obniżki stóp. Część analityków wskazuje, że w lipcu inflacja podskoczyła z 3,7% na 4,1%, co oczywiście potencjalnie jest problemem. Trzeba jednak powiedzieć, że to 0,4% wzrostu nastąpiło tuż po miesiącu, kiedy mieliśmy 0,3% spadku. Wskaźnik ten od początku roku jest dość stabilny i oscyluje w relatywnie wąskim przedziale 3,6%-4,1%. Inwestorzy w większości oczekiwali takiego rozwiązania, aczkolwiek patrząc na reakcję rynków, nie brakowało też takich, którzy spodziewali się, że jednak dojdzie do obniżki. Widać to było po wyraźnym umocnieniu forinta po tej decyzji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Grupa Pracuj podsumowała wyniki za I półrocze 2024 r.

W pierwszej połowie 2024 roku skonsolidowane przychody Grupy Pracuj sięgnęły 389,6 mln zł i były o 5,4% wyższe niż w analogicznym okresie 2023 roku. Konsekwentny wzrost przychodów to efekt wyższych cen projektów rekrutacyjnych w polskim serwisie Pracuj.pl, silnego wzrostu popytu na projekty rekrutacyjne w ukraińskim serwisie Robota.ua oraz rosnącej liczby klientów korzystających z usług oferowanych w modelu subskrypcyjnym (SaaS) w Polsce i w Niemczech.

Skorygowana EBITDA[1] Grupy Pracuj w pierwszym półroczu br. wzrosła o 2,1% r/r do 176,7 mln zł. Z kolei skonsolidowany zysk netto wyniósł 102,4 mln zł wobec 109,8 mln zł przed rokiem, na co wpłynęło przeszacowanie wartości udziałów w spółce Beamery Inc. należących do Grupy Pracuj. Zysk netto skorygowany o to zdarzenie wzrósł o 5,5% r/r.

– Pierwsze półrocze 2024 roku przyniosło dalszy, ponad 5-proc. wzrost przychodów Grupy Pracuj w bardzo wymagającym otoczeniu rynkowym. Nasze serwisy rekrutacyjne w Polsce i Ukrainie z powodzeniem umacniają swoje pozycje na obu rynkach. Systematycznie pozyskujemy też nowych klientów korzystających z usług oferowanych w modelu subskrypcyjnym w Polsce i w Niemczech. Miesięczne powtarzalne przychody z obszaru HR Tech SaaS wzrosły w minionym półroczu o blisko 25% r/r, co pokazuje wysoką odporność tego segmentu na zmienność warunków rynkowych. W drugim kwartale odnotowaliśmy też niewielki, pierwszy od dłuższego czasu, wzrost liczby projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl. Dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, jak trwałe i jak silne będzie to odbicie. W związku z utrzymującą się wysoką niepewnością ekonomiczną i geopolityczną, zachowujemy ostrożny optymizm. Skutecznie adaptujemy się do otoczenia rynkowego, koncentrując się na poszczególnych segmentach rynku pracy. Odpowiednio dostosowujemy również intensywność działań marketingowych, utrzymując ścisłą kontrolę kosztów – komentuje Przemysław Gacek, prezes Grupy Pracuj.

Pracuj.pl z większym zasięgiem, a eRecruiter świętuje swoje 15-lecie

Łączne przychody Grupy Pracuj osiągnięte w pierwszej połowie 2024 roku na polskim rynku wyniosły 274,6 mln zł i były o 6,8% wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Na ten wzrost złożyły się przede wszystkim wyższe średnie ceny projektów rekrutacyjnych w serwisie Pracuj.pl (+6,3% r/r), które z nawiązką skompensowały niewielki spadek liczby sprzedanych projektów rekrutacyjnych (-1,7% r/r). W samym drugim kwartale 2024 roku liczba sprzedanych projektów rekrutacyjnych była o 1,4% wyższa niż przed rokiem, wskazując na możliwe odwrócenie negatywnego trendu obserwowanego we wcześniejszych kwartałach.

– Nieustannie dostosowujemy ofertę Pracuj.pl do zmieniających się, wymagających warunków rynkowych, wprowadzając innowacje zarówno w obsłudze pracodawców, jak i kandydatów. Pozwala nam to umacniać pozycję rynkową naszego czołowego serwisu i jednocześnie uzyskiwać wyższe średnie ceny oferowanych rozwiązań – wskazuje Rafał Nachyna, dyrektor operacyjny Grupy Pracuj.

Miniony kwartał to okres dalszej personalizacji serwisu Pracuj.pl. Po uruchomieniu podstron dedykowanych kandydatom z segmentu IT oraz pracownikom fizycznym (Blue Collars), najnowszym wdrożeniem jest personalizacja dedykowana pracownikom działów sprzedaży. Zmiany te pozwalają Grupie Pracuj lepiej dopasowywać jej czołowy serwis rekrutacyjny do indywidualnych potrzeb wybranych grup użytkowników.

– Jednocześnie systematycznie rozbudowujemy ofertę usług i produktów oferowanych w ramach Pracuj.pl. Narzędzia takie jak Pracuj Booster oraz Zasięg+ to przykłady nowych rozwiązań, które zwiększają widoczność projektów rekrutacyjnych odpowiednio w samym serwisie oraz poza nim, przekładając się na większą responsywność kandydatów. Kolejnym wdrażanym rozwiązaniem jest Pracuj AdNetwork, które poszerzy zasięg projektów rekrutacyjnych o nowe zewnętrzne platformy, w tym media społecznościowe. Kontynuujemy ponadto prace nad nową aplikacją mobilną, którą nazwaliśmy Pracuj Stories. Po pomyślnych testach, w trzecim kwartale zamierzamy ją udostępnić na urządzeniach z systemem Android – zapowiada Rafał Nachyna.

Wzrost przychodów Grupy Pracuj na polskim rynku to także zasługa systematycznie rosnącej liczby klientów korzystających z systemu eRecruiter, oferowanego w modelu subskrypcyjnym (SaaS). To dziś najczęściej wybierany system do kompleksowego zarządzania procesami rekrutacji w Polsce. Na koniec czerwca 2024 roku już 2 040 pracodawców aktywnie używało rozwiązań eRecruiter, o 8,3% więcej niż rok wcześniej.

Rozwijany przez Grupę Pracuj od 2009 roku system eRecruiter obchodził w czerwcu tego roku 15-lecie swojej działalności. W tym roku w systemie dokonano dalszej automatyzacji procesów i wprowadzono kolejne nowości. Jedną z nich jest rozwój platformy eRecruiter Marketplace, pozwalającej korzystać z gotowych narzędzi i aplikacji pomocnych w procesie rekrutacji. Obecnie, dzięki współpracy z międzynarodowymi partnerami, klienci polskiego systemu będą mogli korzystać ze sprawdzonych rozwiązań dostępnych także na innych rynkach.

Świętujący swój jubileusz eRecruiter został ponadto wyróżniony i umocnił swoją pozycję rynkową według renomowanego raportu Fosway 9-Grid™ 2024[2], oceniającego potencjał rozwiązań HR Tech.

Niemiecki softgarden nie zwalnia tempa

Awans według raportu Fosway 9-Grid™ 2024 zaliczył także softgarden, wiodący niemiecki system wspierający rekrutację (Talent Acquisition Suite), należący do Grupy Pracuj od 2022 roku. Na koniec czerwca tego roku z usług softgarden oferowanych w modelu SaaS aktywnie korzystało 1 720 firm, o 11,1% więcej niż przed rokiem, a wzrost powtarzalnych miesięcznych przychodów (MRR) w walucie EUR przekroczył 26% r/r.

Łączne przychody z rynku niemieckiego, obejmujące również wpływy z oferowanych przez softgarden usług multipostingu, czyli zautomatyzowanej publikacji ofert pracy w wielu serwisach rekrutacyjnych, w pierwszej połowie 2024 roku sięgnęły 72,2 mln zł (w ujęciu netto[3]) i były o 8,0% wyższe niż przed rokiem. Umocnienie się złotego wobec euro miało negatywne przełożenie na raportowane przychody segmentu wyrażone w polskiej walucie.

Zysk operacyjny segmentu Niemcy przekroczył 10 mln zł i był ponad czterokrotnie wyższy niż w pierwszej połowie 2023 roku (2,4 mln zł), co jest rezultatem między innymi wzrostu przychodów, głównie w obszarze HR Tech SaaS, oraz skutecznego zarządzania efektywnością operacyjną.

Robota.ua z rekordowymi przychodami

Przychody Grupy Pracuj z rynku ukraińskiego w pierwszych sześciu miesiącach 2024 roku wyniosły z kolei 24,9 mln zł i były o 25,3% wyższe niż w pierwszej połowie 2023 roku. To najwyższy półroczny poziom w dotychczasowej historii serwisu Robota.ua. Łączna liczba projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua w pierwszej połowie 2024 roku wzrosła do 654,1 tys. (+62,1% r/r), z czego 289,6 tys. stanowiły płatne projekty rekrutacyjne (+24,9% r/r).

– Pomimo trwającej wojny, obserwujemy rosnącą aktywność pracodawców, którzy mierzą się z coraz bardziej odczuwalnymi niedoborami kandydatów na ukraińskim rynku pracy. Przekłada się to na wysoki, dwucyfrowy wzrost liczby sprzedanych projektów rekrutacyjnych w serwisie Robota.ua. Zorganizowany w drugim kwartale tego roku przez nasz ukraiński zespół wirtualny HR Day zgromadził ponad 1000 uczestników. Było to największe w tym roku tego typu wydarzenie w Ukrainie – wskazuje Rafał Nachyna.

Rosnąca skala działalności w parze z wysoką rentownością

Obok konsekwentnego rozwoju działalności i wzrostu przychodów, Grupa Pracuj koncentruje się także na utrzymaniu wysokiej rentowności prowadzonego biznesu. W pierwszej połowie 2024 roku skorygowana EBITDA sięgnęła 176,7 mln zł i była o 2,1% wyższa niż w analogicznym okresie 2023 roku. Marża skorygowana EBITDA wyniosła tym samym 45,4% (wobec 46,8% przed rokiem), co jest zgodne z długoterminowym celem Grupy Pracuj zakładającym utrzymanie marży EBITDA na poziomie powyżej 40%.

Wypracowany w pierwszej połowie 2024 roku skonsolidowany zysk netto wyniósł z kolei 102,4 mln zł wobec 109,8 mln zł przed rokiem. Negatywny wpływ na raportowany wynik miała aktualizacja wartości godziwej należących do Grupy Pracuj udziałów w spółce Beamery Inc. o kwotę 16,7 mln zł (wpływ na wynik netto w kwocie 13,5 mln zł). Było to zdarzenie o charakterze jednorazowym i niegotówkowym. Zysk netto skorygowany o to zdarzenie wzrósł o 5,5% r/r.

***

Wybrane skonsolidowane wyniki finansowe Grupy Pracuj

(mln zł) 2 kw. 2024 2 kw. 2023 Zmiana r/r 1 poł. 2024 1 poł. 2023 Zmiana r/r
Przychody z umów z klientami 193,6 184,3 5,0% 389,6 369,7 5,4%
Skorygowana EBITDA 89,5 89,1 0,4% 176,7 173,1 2,1%
Marża skorygowana EBITDA 46,2% 48,3% (2,1) pp 45,4% 46,8% (1,4) pp
Zysk netto 42,7 59,3 (28,0%) 102,4 109,8 (6,8%)
Skorygowany zysk netto 56,2 59,3 (5,2%) 115,9 109,8 5,5%

 

[1] Skorygowana EBITDA oznacza zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację, skorygowany o wykazane w skonsolidowanym sprawozdaniu z całkowitych dochodów koszty programów płatności w formie akcji, koszty związane z akwizycjami oraz koszty restrukturyzacji w nabytych spółkach.

[2] Fosway 9-Grid™ 2024 to raport, który ocenia i klasyfikuje dostawców rozwiązań technologicznych w obszarze HR. Raport ten przedstawia graficzną mapę rynku, na której dostawcy są umieszczani na siatce w zależności od ich wydajności i potencjału, co pozwala klientom na szybkie porównanie różnych dostawców, oceniając ich na podstawie kryteriów takich jak innowacyjność, możliwości technologiczne, zadowolenie klientów i wpływ na rynek.

[3] Po uwzględnieniu kosztów sprzedanych ogłoszeń, nabytych przez softgarden w celu odsprzedaży w ramach usługi multipostingu.

Ceny w sklepach będą rosły. Inflacja w 2025 r. może dojść do 10%

Ceny w sklepach wciąż będą rosły. Najgorszy okres czeka Polaków w przyszłym roku. Inflacja może dojść nawet do 10%.

Dynamika podwyżek cen w sklepach sukcesywnie rośnie. W lipcu br. codzienne zakupy zdrożały rdr. średnio o 3,9%, w czerwcu – o 3,1%, w maju – o 2,9%, a w kwietniu – o 2,4%. Autorzy ww. analizy są pewni tego, że trend wzrostowy nie ustąpi. Przewidują też, że w grudniu ogólny poziom inflacji podniesie się do ok. 5%, a w przyszłym roku ma szansę nawet sięgnąć 10%. Ostatecznie może wpłynąć na to wiele czarnych scenariuszy. Ciągle pojawiają się nowe czynniki, które zwiększają koszty funkcjonowania sklepów i producentów. Dlatego wojna cenowa na rynku coraz mniej chroni portfele klientów. A do tego ceny detaliczne podbijać może ryzyko wzrostu rachunków za nośniki energii, a także niebezpieczeństwo kolejnej podwyżki płacy minimalnej.

W lipcu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,9% rdr. Tak wykazał cyklicznie publikowany od blisko 7 lat raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito, oparty na analizie 69,1 tys. cen z 31,8 tys. sklepów detalicznych. Wyniki z kilku miesięcy pokazują, że dynamika podwyżek konsekwentnie rośnie. W czerwcu wzrost rdr. – wyliczony wg tej samej metodologii – wyniósł 3,1%, w maju – 2,9%, a w kwietniu – 2,4%.

– Powrót trendu wzrostowego był prognozowany od samego początku roku. W kolejnych miesiącach będzie on również widoczny. Przewiduję, że w grudniu inflacja może wynieść nawet 5%. Dlatego też ceny w sklepach dalej będą szły do góry. W 2025 roku możemy mieć do czynienia z dalszym wzrostem poziomu inflacji, tj. w przedziale 7-10%. Spowodowane to będzie m.in. wzrostem cen energii, gazu, paliw i usług, podniesieniem opłat dystrybucyjnych oraz zwiększeniem ciepła sieciowego – uważa dr hab. Sławomir Jankiewicz, prof. UWSB Merito.

Dodatkowo ekspert ostrzega, że w przyszłym roku może wzrosnąć liczba osób zagrożonych ubóstwem. – Grozi nam wiele czarnych scenariuszy, które mogą się zrealizować i wpłynąć na ceny w sklepach. Jeżeli np. zintensyfikowane zostaną działania wojenne w Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie lub wystąpią problemy gospodarcze w USA, z pewnością odczują to nasi konsumenci. Z kolei w kraju na drożyznę pośrednio mogą wpłynąć też takie czynniki, jak brak restrukturyzacji dużych państwowych przedsiębiorstw i kłopoty z finansowaniem nadmiernego długu oraz wzrosty cen energii – dodaje dr hab. Sławomir Jankiewicz.

Do niedawna mówiło się na rynku, że przez walkę na ceny wśród dyskontów w kolejnych miesiącach po odmrożeniu VAT-u ceny będą wolniej wracały do właściwego stanu. Jednak współautorzy badania z UCE RESEARCH uważają, że ich wzrost o ww. stawkę jest nieunikniony. – Wpływ odmrożenia stawek VAT na ceny w sklepach detalicznych został – jak się spodziewano – odsunięty w czasie. W początkowym okresie sieci sklepów w pewnej części istotnie wzięły część podatku na siebie, tym niemniej pełne przeniesienie kosztów odmrożenia VAT na klientów było tylko kwestią czasu i to się właśnie dzieje – podkreśla dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito.

Jak zaznacza dr Kopyściański, intensywna walka konkurencyjna sieci handlowych wprawdzie cały czas zmniejsza nieco odczuwalność cen w sklepach dla konsumentów, ale wzrosty jednak następują. Pojawiają się dodatkowe czynniki, które wpływają na zwiększenie kosztów funkcjonowania sklepów. To jest np. drugi w tym roku wzrost płacy minimalnej. Podobną opinię wyraża drugi z ekspertów. – Dyskonty zdecydowały się na częściowe przejęcie wzrostu VAT-u poprzez obniżenie marż. Obecnie podwyższają je do pierwotnego poziomu, co powoduje wzrost cen – wyjaśnia dr hab. Sławomir Jankiewicz.

Z zebranych danych również wynika, że w lipcu br. na 17 monitorowanych kategorii 11 wykazało jednocyfrowy wzrost rdr. (w czerwcu i w maju – po 12). Do tego ostatnio 2 grupy towarów zaliczyły dwucyfrowe podwyżki (w dwóch wcześniejszych miesiącach – 1). Ponadto 4 kategorie odnotowały w lipcu spadek (w czerwcu i w maju – identycznie).

– Niestety, w kolejnych miesiącach z bardzo dużym prawdopodobieństwem przybędzie kategorii produktowych, które będą wykazywać wzrost cen. Raczej będą to jednocyfrowe skoki. Wpływ na ogólną sytuację rynkową będzie miała systematycznie rosnąca presja popytowa. W lipcu wynagrodzenia rdr. wzrosły o prawie 11%, co przy wciąż jednocyfrowej inflacji przełożyło się już na zwiększenie realnych możliwości zakupowych konsumentów. Sklepy również chcą na tym skorzystać. W dłuższym okresie ceny mogą być wyższe nawet o 6-7% rdr., w związku z ryzykiem wzrostu rachunków za nośniki energii i niebezpieczeństwem kolejnej podwyżki płacy minimalnej od stycznia 2025 roku – podsumowuje dr Tomasz Kopyściański.

Sierpniowy rajd GBP/USD: Co stoi za dynamicznym wzrostem kursu?

Słabość dolara oraz siła funta sprawiają, że notowania „kabla” mają za sobą imponujący sierpniowy rajd. GBP jest najsilniejszy w relacji do USD od marca 2022 roku,. W ostatnim czasie powiększyła się dywergencja pomiędzy polityką monetarną Rezerwy Federalnej oraz Banku Anglii i to właśnie ten czynnik jest w głównej mierze odpowiedzialny za ten ostatni, dynamiczny ruch w górę kursu GBP/USD. Dynamikę z pewnością zwiększyło przełamanie przez parę walutową dwóch kluczowych oporów technicznych ustanowionych przez szczyty z lipca tego jak i ubiegłego roku.

W Jackson Hole nie tylko prezes Fed wypowiadał się na temat przyszłości polityki monetarnej. Głos również zabrał Andrew Bailey, który również wyraził gotowość do dalszego łagodzenia warunków monetarnych w Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy, że Bank Anglii rozpoczął proces obniżek już w sierpniu obniżając główną stopę procentową o 25 pb z poziomu 5,25 do 5,00 proc.

Bailey podkreślił, że spadło ryzyko inflacyjne, jednak jest za wcześnie, żeby móc powiedzieć, że walka z inflacją dobiegła końca. Wg jego oceny skala „efektu drugiej rundy” okazała się mniejsza niż oczekiwano. Prezes BoE zaznaczył, że polityka pieniężna wciąż musi być restrykcyjna. Rynek interpretuje to w ten sposób, że kolejne obniżki mogą wystąpić, jednak skala ich będzie niewielka.

Inflacja bazowa w UK wciąż plasuje się powyżej 3 proc. w ujęciu rok do roku a spadki w ostatnim czasie straciły na sile. Zasadniczy wskaźnik CPI po spadku do poziomu 2 proc. r/r urósł ostatnio do 2,2 proc. co z pewnością też nie umknęło uwadze bankowi centralnemu.

Na ten moment rynek OIS (Overnight Index Swaps) daje niewielkie szanse na obniżkę we wrześniu (ok 25 proc.). Dużo większe prawdopodobieństwo przypisywane jest decyzji listopadowej (ok. 90 proc.) Grudniowa obniżka jest wyceniana na poziomie niespełna 50 proc.

Widać, że na ten moment rynek zakłada, że to Rezerwa Federalna wykazuje dużo większe gołębie nastawienie niż Bank Anglii co jest odzwierciedlone w notowaniu pary walutowej GBP/USD.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Węgrzy zatrzymują cykl obniżek stóp procentowych. Inflacja spadła do 4,1% r/r

Na Węgrzech nie doszło do jedenastej z rzędu obniżki stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami rynku pozostały one na niezmienionych poziomach, a podstawowa stopa procentowa wciąż wynosi 6,75 proc.

Jednak nie powinno to dziwić, bo inflacja spadła z poziomów ponad 25 proc. do obecnych 4,10 proc. r/r.

Warto przypomnieć, że we wrześniu poprzedniego roku wynosiła ona najwyższe w regionie 13,00 proc.

Węgrzy prawdopodobnie zrobili zatem przerwę w cyklu obniżek stóp. Mówienie o zakończeniu cyklu wydaje się przedwczesne.

Stopy obniżył już każdy bank centralny w Europie Środkowej, dokonał tego także Europejski Bank centralny, FED wydaje się następny w kolejce.

Narodowy Bank Polski ostatni raz obniżył stopy procentowe w październiku. Od tamtej pory konsekwentnie pozostaje przy swoim.

Wydaje się jednak, że jego retoryka może ulec zmianie wraz ze spadkiem globalnej inflacji i kolejnymi obniżkami stóp dokonywanymi przez inne banki centralne.

Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny Michael / Ström Domu Maklerskiego

Deweloperzy dogonieni przez rynek wtórny. W niektórych miastach ceny są już identyczne

W niektórych miastach ceny mieszkań na rynku wtórnym i pierwotnym są… niemal takie same.

Największe różnice sięgające blisko 4 tysięcy złotych za metr kwadratowy mają miejsce w Katowicach oraz w Szczecinie. Za to w Trójmieście, Warszawie czy w Krakowie ceny niemal się zrównały. Jeszcze ciekawsza sytuacja ma miejsce w Rzeszowie, gdzie według informacji NBP ceny transakcyjne w przypadku rynku wtórnego są wyższe niż rynku deweloperskiego.

– Informacje dotyczące rynku transakcyjnego w kontekście nieruchomości za II kwartał roku 2024 pokazują, że ceny na rynku wtórnym i pierwotnym niemal zrównały się w miastach, w których wartość nieruchomości jest najwyższa. To może oznaczać, że podaż nowych mieszkań i ich dostępność w tych miastach jest mniejsza, co generuje duży wzrost zainteresowania mieszkaniami z rynku wtórnego – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Warszawa, Kraków i Gdynia mają wyrównane ceny mieszkań. Na przeciwległym biegunie Szczecin i Bydgoszcz

Eksperci przyznają, że naturalnym jest, że między cenami na rynku wtórnym, a pierwotnym utrzymuje się pewna różnica. Nowe mieszkania prosto od deweloperów zwykle są droższe od tych, które kupujemy od prywatnych właścicieli, którzy już użytkowali lokal. Za standard uznaje się różnicę na poziomie ok. 20-25%. W wielu miastach w Polsce taka różnica właśnie występuje. Zrównanie cen transakcyjnych na rynku wtórnym i pierwotnym na największych rynkach w Polsce należy uznać za sytuację, która jasno i wyraźnie pokazuje, że wzrost cen mieszkań jest faktem, a jednocześnie nie brakuje osób zainteresowanych zakupem.

– Wahania cen na rynku pierwotnym i wtórnym wydaje się być zjawiskiem coraz częstszym. Jeszcze rok temu w niektórych miastach różnica w cenach przekraczała nawet 5500 złotych, co uznawaliśmy za ewenement i dowód na to, jak mocno ceny na rynku deweloperskim uciekały rynkowi wtórnemu. Obecnie widzimy wyrównanie. W większości miast różnica ceny na rynku wtórnym i pierwotnym nie przekracza 2 tysięcy złotych za metr kwadratowy – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Największe dysproporcje widać w miastach, gdzie popyt na mieszkania jest największy, a jednocześnie wzrost cen najbardziej dynamiczny. W Krakowie, Gdyni, Gdańsku czy w Warszawie mieszkania na rynku wtórnym kosztują niemal tyle samo, co na rynku pierwotnym. Właściciele mieszkań na sprzedaż wiedzą, jakie jest zapotrzebowanie i nie zamierzają obniżać cen – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Na drugim biegunie są mniejsze miasta.

– W Szczecinie czy w Bydgoszczy różnice sięgają od czterech do pięciu tysięcy złotych. Wynika to z faktu, że zasób ofert sprzedaży na rynku pierwotnym jest relatywnie mniejszy. Wiele także zależy od standardu mieszkań, jakie są dostępne na rynku. Można spodziewać się, że z powodu zapowiedzi programu „Kredyt na start” wiele ofert zniknęło z rynku – mówi Mirosław Król.

Ceny mieszkań nie będą spadać. Możliwe są jednak atrakcyjne oferty na rynku wtórnym

Czy najbliższy czas może przynieść korekty cen mieszkań? Eksperci rynku nieruchomości nie mają wątpliwości, że ceny nagle nie zaczną spadać. Wiele zależy od dostępności do kredytów hipotecznych oraz podaży ofert – zarówno w kontekście mieszkań od deweloperów jak i ofert z rynku wtórnego.

– Mieszkania na rynku deweloperskim sprzedają się słabiej, ale w interesie deweloperów nie jest obniżanie ich cen. Wiele firm, mając naprawdę wysokie marże, zamiast obniżać ceny, woli po prostu czekać na czas, gdy ceny będą rosnąć lub gdy możliwości konsumentów wzrosną. Pod tym kątem rynek wtórny jest bardziej nieprzewidywalny. Na rynku pojawiają się atrakcyjne oferty, zwykle, gdy sprzedający jest po prostu zmuszony do zbycia nieruchomości – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.

Szacuje się, że do końca roku wzrost cen powinien być zahamowany, ale dynamika sytuacji na rynku nieruchomości w dużej mierze uzależniona jest od tego czy program „Bezpieczny kredyt 2%” wejdzie w życie czy nie.

Wyniki finansowe Xiaomi za 2 kwartał 2024 roku

Xiaomi ogłosiło wyniki finansowe za drugi kwartał 2024 roku, odnotowując już trzeci kwartał z rzędu dwucyfrowy wzrost na poziomie 32% r/r osiągając przychód 88,9 mld RMB. Skorygowany zysk netto wyniósł 6,2 mld RMB (wzrost 20,1% r/r), a marża zysku brutto utrzymała się na wysokim poziomie 20,7%. Osiągnięte wyniki stanowią o kolejnej fazie wzrostu firmy.

Przychody z trzech głównych obszarów działalności marki – smartfonów, produktów IoT (Internet of Things), lifestyle’u oraz usług internetowych – przekroczyły oczekiwania rynku, przynosząc odpowiednio 46,5 mld, 26,8 mld i 8,3 mld RMB przychodu. Ponadto, w wynikach finansowych zostały uwzględnione również obszary związane z inteligentnymi pojazdami elektrycznymi i nowymi inicjatywami firmy, z których przychód wyniósł łącznie 6,4 mld RMB.

Globalna ekspansja przyspiesza. Xiaomi liderem wzrostu wśród pięciu topowych marek smartfonów

W drugim kwartale 2024 roku globalna sprzedaż smartfonów Xiaomi wyniosła 42,2 mln sztuk, co odpowiada wzrostowi aż 28,1% względem 2023 roku. Firma, według analizy Canalys, utrzymuje już 16 kwartał z rzędu silną pozycję wśród trzech topowych marek smartfonów na świecie, z udziałem w rynku światowym na poziomie 14,6%. Xiaomi jest najszybciej rozwijającym się podmiotem pod względem dostaw produktów w tym segmencie.

Kategoria smartfonów w Q2 2024 odnotowała przychody w wysokości 46,5 mld RMB, o 27,1% więcej niż w ubiegłym roku. Jak wskazują dane Canalys, dostawy smartfonów Xiaomi w minionym kwartale znalazły się w pierwszej trójce w 58 krajach, a w pierwszej piątce w 70 państwach i regionach na całym świecie. Wzrost ten podkreśla rosnące wpływy marki Xiaomi na rynkach międzynarodowych, szczególnie szybko rozwijając się w: Ameryce Łacińskiej (gdzie dostawy smartfonów Xiaomi po raz pierwszy znalazły się w pierwszej dwójce), Azji Południowo‑Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Przychody z działalności IoT gwałtownie rosną. Dostawy klimatyzatorów ze wzrostem o ponad 40% w Q2 2024

Dział produktów IoT i lifestyle utrzymał tendencję wzrostową, notując dla Xiaomi rekordowe przychody w wysokości 26,8 mld RMB (wzrost o 20,3% rok do roku). Segment inteligentnych urządzeń, ze wzrostem przychodów o 38,7% rok do roku, również może pochwalić się dobrymi wynikami.

Firma notuje też duże wzrosty na rynku tabletów. Wyniki raportu Canalys wykazały, że w minionym kwartale dostawy podwoiły się względem poprzedniego roku, co czyni z Xiaomi najszybciej rozwijającą się marką pod względem dostaw również w tym obszarze. Ponadto, urządzenia z obszaru wereables (inteligentne zegarki, opaski, słuchawki etc.) uplasowały się na trzecim miejscu na świecie i drugim w Chinach pod kątem dostaw, spośród których słuchawki bezprzewodowe znalazły się na trzeciej pozycji na świecie i pierwszej w Chinach.

W drugim kwartale sprzedaż klimatyzatorów Xiaomi przekroczyła 3,3 mln sztuk, co oznacza wzrost o ponad 40% rok do roku. W tym okresie znaczący wzrost odnotowały również lodówki i pralki Xiaomi, których dostawy przekroczyły odpowiednio 600 000 i 400 000 sztuk.

Solidny wzrost działalności w zakresie usług internetowych. Wzrost liczby MAU (miesięczna liczba aktywnych użytkowników) o 10% na całym świecie i w Chinach

Segment usług internetowych kontynuował dynamiczny rozwój, których przychody wzrosły o 11% do rekordowego poziomu 8,3 mld RMB. Xiaomi nadal pogłębia i rozszerza swoją globalną sieć partnerską, czego wynikiem jest wzrost przychodów o 32,9% rok do roku do poziomu 2,7 mld RMB w drugim kwartale, zwiększając swój udział w całkowitych przychodach z usług internetowych do 32,1%.

Wzrost działalności w obszarze inteligentnych pojazdów elektrycznych przewyższa prognozy. W II kwartale dostarczono ponad 27 000 aut

Od debiutu serii Xiaomi SU7, pierwszego inteligentnego pojazdu elektrycznego marki, wyniki rynkowe znacznie przekroczyły oczekiwania, osiągając w drugim kwartale 2024 w sektorze działalności związanej z inteligentnymi pojazdami elektrycznymi i nowymi inicjatywami 6,4 mld RMB. Firma stale zwiększa produkcję i dostawy serii Xiaomi SU7, dostarczając łącznie 27 307 pojazdów serii Xiaomi SU7, przy czym miesięczne dostawy przekroczyły 10 000 sztuk przez dwa miesiące z rzędu.

Od czerwca 2024 roku fabryka Xiaomi EV Factory przeszła na system dwuzmianowy, intensyfikując produkcję w celu realizacji założonego planu dostarczenia 100 000 pojazdów do listopada br. Spółka będzie również dążyć do dostarczenia łącznie 120 000 pojazdów z serii Xiaomi SU7 do końca 2024 roku. Do 30 czerwca 2024 r. Xiaomi otworzyło 87 centrów sprzedaży inteligentnych pojazdów elektrycznych w Chinach kontynentalnych, odpowiadając tym samym na ciągły wzrost zamówień i zapewniając użytkownikom pełen zakres profesjonalnego wsparcia w zakresie inteligentnych samochodów elektrycznych marki.

Firma sukcesywnie zwiększa swoje wpływy i konkurencyjność produktów w tym segmencie m.in. poprzez ujawnienie w lipcu prototypu Xiaomi SU7 Ultra. Firma ponadto ogłosiła, że w ciągu najbliższej dekady ma zamiar uczynić z niego najszybszy pojazd elektryczny. Pierwsze próby pobicia rekordu czasu okrążenia toru zaplanowane są na październik 2024 na torze Nürburgring Nordschleife.

Sztuczna inteligencja w pełni wzmacnia inteligentny ekosystem Xiaomi „Human x Car x Home”, napędzając wzrost rynku premium

Xiaomi w drugim kwartale 2024 wykorzystywało sztuczną inteligencję do ulepszenia środowiska „Człowiek x Samochód x Dom”, zwiększając wydatki na badania i rozwój do poziomu 5,5 mld RMB, czyli o 20,7% więcej niż w ubiegłym roku. Przy użyciu technologii AI, pracownicy Xiaomi dokonali innowacyjnych przełomów w kilku obszarach, w szczególności w sektorze pojazdów elektrycznych, rozwijając m.in. funkcje takie jak Autopilot, automatyczne parkowanie czy interakcję głosową za pośrednictwem asystenta Xiaomi AI.

Xiaomi rozwija możliwości komunikacji z asystentem AI i zaoferowała już konsumentom szereg nowych funkcji m.in. tym analizę dokumentów i generowanie wideo z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Innowacje te stanowią podstawę wzrostu Xiaomi na rynku premium.

Według danych pochodzących od firm zewnętrznych, w drugim kwartale 2024 r. modele smartfonów premium Xiaomi w cenie 3 000 RMB lub wyższej stanowiły 22,1% całkowitej liczby sprzedanych smartfonów w Chinach, co oznacza wzrost o 2% rok do roku. Udział w rynku smartfonów w segmentach cenowych od 3 000 do 4 000 RMB, od 4 000 do 5 000 RMB i od 5 000 do 6 000 RMB wyniósł odpowiednio 16,8%, 20,1% i 8,9%, również odnotowując wzrost względem zeszłego roku.

19 lipca Xiaomi zaprezentowało w Chinach swoje flagowe urządzenia nowej generacji Xiaomi MIX Fold 4 oraz Xiaomi MIX Flip.

Dolar odrabia straty, ale ostrożnie. Słabe dane z Niemiec, bezrobocie w Polsce znów na 5%

Sezon wakacyjny ma czasem takie dni, że na rynkach za wiele się nie wydarza. Obecny rok i tak miał ich relatywnie mało, ale wczorajszy dzień na większości par walutowych pasjonujący nie był. Biorąc pod uwagę, że czekamy na decyzje banków centralnych jest to całkiem uzasadnione.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy dane na temat zamówień z USA. W ujęciu miesięcznym zamówienia na dobra bez środków transportu spadły o 0,2%, czyli symbolicznie mocniej niż oczekiwali analitycy. Z drugiej strony zobaczyliśmy bardzo dużą niespodziankę w danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Spodziewano się dużego wzrostu, bo aż o 5%, faktycznie uzyskano aż 9,9%. Powodem mają być zwiększone zamówienia w przemyśle lotniczym, który ostatnio miał poważne problemy wraz z jednym z największych światowych producentów samolotów. Pozwoliło to dolarowi odzyskać trochę wartości względem głównych walut. Wciąż jednak pozostaje bardzo słaby względem poziomów, gdzie przebywał chociażby kilka dni temu.

Niemcy neutralnie

Rynki czekają obecnie na połowę września, tuż przed nią zobaczymy decyzję EBC, niecały tydzień później decyzję FED. Do tego czasu można oczekiwać, że atmosfera może się trochę wyciszać. Dodatkowo pogłębiają to kolejne neutralne dane. Niemieckie PKB okazało się dzisiaj rano dokładnie zgodne z oczekiwaniami. Był to co prawda finalny odczyt, zatem inwestorzy dostali wcześniej wstępne dane. Warto jednak zwrócić uwagę, że to trzeci kwartał spadkowy w ciągu ostatniego roku. Spadek wynosił co prawda tylko 0,1%, ale nadal to bardzo słaby wynik. Pomimo tego, nadal euro jest blisko wielomiesięcznych maksimów względem dolara.

Bezrobocie znów 5%

Po miesiącu poniżej tej granicy, będącym jednocześnie najniższą stopą bezrobocia od końca fikcji pełnego zatrudnienia z czasów przemian ustrojowych, stopa bezrobocia znów podskoczyła do 5%. Pamiętając dane o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, widać tam było spadek o 0,4% w skali roku, więc można było się spodziewać odbicia i tutaj. Z drugiej strony należy pamiętać, że przy tak niskiej dokładności kwestie zaokrągleń przy bardzo małych zmianach mogą odpowiadać za taki wzrost o 0,1% jak wczoraj. Rynki walutowe przyjęły te informacje neutralnie, czekając najprawdopodobniej na to, czy w kolejnych danych potwierdzą się potencjalne problemy polskiego rynku pracy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,
16:00 – USA – indeks zaufania konsumentów – Conference Board.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Realna wartość świadczenia 300 Plus spadła do 200 zł

Zbliża się początek roku szkolnego. W tym roku naukę w szkołach rozpocznie około 4,4 mln uczniów, których rodzice są uprawnieni do skorzystania ze świadczenia 300 Plus. W tym roku, jego realna wartość spadła do 201 zł w porównaniu z wartością z czasów startu programu. W przeciwieństwie do świadczenia 500 Plus, 300 Plus nie było w ostatnich latach zwaloryzowane.

Powrót dzieci do szkoły to czas zwiększonych wydatków dla rodziców. Według danych z National Retail Federation w USA, okres powrotu do szkoły jest drugim (po okresie Bożego Narodzenia) okresem wzmożonych wydatków konsumentów. Podobnie jest w Polsce, gdzie koszt wysłania dziecka do szkoły wynosi co najmniej 600-800 zł. Na przykład, koszt kompletu książek do szkoły waha się od 550 do 800 zł, ale można go zmniejszyć, kupując używane podręczniki za 300-400 zł. Ważne jest także zakupienie stroju sportowego i butów do WF, co wynosi minimum 300 zł, a także zeszytów, plecaka i piórnika, co stanowi kolejny wydatek 300 zł lub więcej. Wiele rodzin decyduje się także na zakup biurka, wyposażenia pokoju dziecka oraz komputera lub tabletu na nowy rok szkolny.

Koszt wysłania dziecka do szkoły wzrasta z każdym rokiem. W ciągu ostatniego roku, według danych GUS, ceny w Polsce wzrosły średnio o 4,2 proc. (stan na koniec lipca 2024 roku). Analiza kosztów związanych z edukacją pokazuje, że niektóre wydatki wzrosły bardziej niż wskaźnik inflacji CPI. Na przykład ceny produktów i usług edukacyjnych wzrosły o 9 proc., ceny ubezpieczeń (w tym uczniowskich) o 8,1 proc., ceny książek o 4,1 proc., a artykułów piśmienniczych o 2,3 proc. Znacząco na wzrost kosztów wpływają także rosnące o 18,5 proc. ceny energii elektrycznej. Starsze dzieci, które odrabiają zadania domowe przy świetle, a także korzystają z komputerów i innych urządzeń wspomagających naukę, będą wymagać więcej energii elektrycznej.

Z drugiej strony, ceny ubrań spadły o 2 proc., choć ceny obuwia wzrosły o 1,8 proc. W tym roku bardziej opłaca się zakup laptopa, ponieważ ceny komputerów i sprzętu elektronicznego spadły o 8,3 proc. Koszty dowożenia dzieci do szkoły samochodem pozostały prawie niezmienione, ponieważ ceny benzyny wzrosły nieznacznie o 0,3 proc. Warto jednak zauważyć, że wiele dzieci korzysta z bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską.

Choć koszt wysłania dziecka do szkoły ponownie wzrósł, realna wartość świadczenia 300 Plus zmalała z powodu inflacji. Świadczenie to jest wypłacane jednorazowo na każde uczące się dziecko w wieku do 20 lat, niezależnie od dochodów rodziców i wynosi 300 zł. Jego wartość nie zmieniła się od czasu wprowadzenia programu w czerwcu 2018 roku. W tym samym czasie inne świadczenie – 500 Plus – zostało zwaloryzowane do 800 Plus. Obecnie, realna wartość 300 Plus wynosi 201 zł (67 proc. pierwotnej wartości w cenach z czerwca 2018 roku), podczas gdy rok temu była warta 210 zł.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Badanie EY: Po pierwszej ekscytacji AI przyszedł czas na biznesową weryfikację. Pozytywną

Firmy coraz częściej przechodzą z etapu wdrożenia AI do procesu pierwszej biznesowej weryfikacji osiągniętych efektów. Jak pokazuje badanie EY – AI Pulse – podczas gdy jeszcze 3 lata temu niecała połowa przedsiębiorstw przeznaczała mniej niż 5% budżetu na inwestycje w sztuczną inteligencje, to obecnie aż 88% organizacji przekroczyło ten poziom. Wzrost nakładów przekłada się na wymierne korzyści biznesowe. Już 76% firm inwestujących w AI ponad 5% budżetu dostrzega wzrost produktywności pracowników. W organizacjach przeznaczających poniżej 5% dostępnych zasobów finansowych ten odsetek wynosi 62%. Największa różnica – 26 pkt. proc. – widoczna jest w obszarze tworzenia przewagi konkurencyjnej (73% vs. 47%). Nie mogą więc dziwić deklaracje wskazujące że aż połowa liderów organizacji planuje zwiększyć inwestycje w AI do poziomu 25% dostępnych środków.

– W biznesie każdą decyzję czeka na końcu weryfikacja. Po ponad 1,5 roku od rozpowszechnienia się narzędzi opartych o generatywną sztuczną inteligencję przyszedł czas i na tę technologię. Firmy z dużą otwartością podchodziły do inwestycji, wierząc że przełoży się ona na wzrost efektywności i produktywności. Teraz mówią sprawdzam. Pierwsze wyniki są dla AI bardzo optymistyczne. Należy się spodziewać, że zakres wykorzystywania sztucznej inteligencji w przedsiębiorstwach będzie wyłącznie rósł. Wyzwaniem wciąż jednak pozostanie jej odpowiednie wdrożenie, nie tylko w obszarze technologicznym, ale również ludzkim – mówi Radosław Frańczak, Partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting.

Wyniki badania EY – AI Pulse – wskazują, że wzrost nakładów na AI ma realne przełożenie na biznes. Aż 76% firm, które przeznaczyły na sztuczną inteligencję powyżej 5% budżetu inwestycyjnego zauważa poprawę w produktywności pracowników. Dla porównania ten odsetek zmniejsza się do 62% w organizacjach, gdy poziom przeznaczonych środków nie przekroczył poziomu 5%. Największa różnica – aż 26 pkt. proc. – widoczna jest w obszarze tworzenia przewagi konkurencyjnej (73% vs. 47%). Widoczne różnice są jednak dostrzegalne w każdym elemencie – cyberbezpieczeństwie oraz innowacyjności procesu produkcyjnego (po 16 pkt. proc.).

Wykres. Porównania wpływu AI w firmach wydających mniej i więcej niż 5% budżetu inwestycyjnego na narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji. Porównania wpływu AI w firmach wydających mniej i więcej niż 5% budżetu inwestycyjnego

5 strategii na sukces w AI

Konieczna jest technologiczna dywersyfikacja

Aż 95% firm inwestuje w rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję. Wyzwaniem pozostaje jednak dywersyfikacja wprowadzonych narzędzi i ich odpowiednie zbalansowanie. Ponad połowa (56%) ankietowanych przyznaje, że kluczowy nacisk inwestycyjny kładziony jest na opracowywanie własnych narzędzi, co pozwala na podnoszenie wewnętrznych kompetencji i zdolności operacyjnych. Jednocześnie ten sam odsetek badanych wskazuje, że przynajmniej część rozwiązań kupuje bezpośrednio na rynku, co przyspiesza proces implementacji i zmniejsza wydatki. Zachowanie odpowiedniego miksu obu kierunków pozwala na najefektywniejsze wprowadzenie rozwiązań AI w organizacji.

ROI to priorytet

Już 34% organizacji śledzi efekty jakie przynosi wprowadzenie rozwiązań bazujących na sztucznej inteligencji. Pozwala to nie tylko na ewaluację zakładanych celów, ale również ocenę skuteczności działań i ich efektywności kosztowej. Dotychczasowe weryfikacje AI wskazują na realne i pozytywne przełożenie na biznes. W przypadku 74% organizacji zaobserwowano wzrost produktywności pracowników, a w 77% poprawę efektywności operacyjnej.

Przygotuj mapę drogową

Wprowadzenie każdego rozwiązania powinno poprzedzić szczegółowe planowanie. W przypadku AI jest ono tym ważniejsze, gdyż jak żadna wcześniejsza technologia, wpływa na niemal każdy element organizacji. Co trzecie (35%) przedsiębiorstwo przygotowuje mapę drogową planowanych wdrożeń narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Niemal ten sam odsetek (34%) podejmuje działania zmierzające do korelacji strategii związanej z wykorzystaniem AI i planowanych celów biznesowych.

AI = odpowiedzialność

Wyniki badania EY podkreślają, że inwestując w technologię nie można zapominać o odpowiedzialności. Ponad połowa (53%) organizacji wprowadzających narzędzia AI wskazuje, że w ostatnim roku zaobserwowało wewnętrzny wzrost zainteresowania w odpowiedzialnym wykorzystywaniu sztucznej inteligencji. W efekcie już co trzecia firma (34%) tworzy ramy ładu korporacyjnego uwzględniające wątki AI. Niemal ten sam odsetek (32%) wskazuje, że ich modele sztucznej inteligencji uwzględniają kwestie związane z ryzykiem stronniczości. Jasno wskazuje to, że myśląc o AI nie można pomijać etyki.

Pracownicy muszą umieć współpracować z AI

Aż 78% badanych wskazuje na trudności w znalezieniu pracowników posiadających umiejętności współpracy z AI dopasowanymi do potrzeb organizacji. Nie powinno więc dziwić, że aż 83% liderów przedsiębiorstw wskazuje na rekrutację osób z tymi kompetencjami jako priorytet. Jednocześnie same firmy czeka wiele pracy do wykonania, gdyż tylko 40% zachęca pracowników do rozwoju umiejętności w wykorzystywaniu narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji, a 37% realizuje odpowiednie programy treningowe.

– Dla wielu firm, które mają za sobą wstępne doświadczenia z wdrażania AI nadszedł moment na wyciąganie pierwszych wniosków i wprowadzanie niezbędnych modyfikacji. Dlatego tak ważne jest, aby proces implementacji poprzedziło szczegółowe planowanie. Bez niego możliwość podejmowania odpowiednich kroków staje się mocno ograniczona. Szczególny nacisk powinien być położony na współpracę na linii AI – człowiek. To od ludzi zależy sukces lub porażka każdej zmiany, zwłaszcza tej opartej o aspekty technologiczne. W całym procesie nie można również zapomnieć o wątkach związanych z etyką, gdyż bez wątpienia wygranymi staną się firmy które te kwestie będą adresować otwarcie i efektywnie – podsumowuje Ewa Nowakowska, Partnerka EY Polska i liderka EY AI Lab.

O badaniu:
Badanie EY AI Pulse zostało przeprowadzone na grupie 500 przedstawicieli wyższej klasy menadżerskiej w amerykańskich przedsiębiorstwach. Reprezentowali oni m.in. sektor zdrowia, energetyki, technologii, produktów konsumenckich, telekomunikacji, finansowy oraz administracji publicznej. Ankieta została przeprowadzona online w dniach 29 kwietnia – 6 maja 2024 roku. Błąd statystyczny może wynieść 4 pkt. procentowe.

Marek Sawa prezesem sieci Bricomarché w Polsce

Marek Sawa objął stanowisko prezesa sieci Bricomarché w Polsce, zastępując w tej roli Jacka Paszke. Nowy prezes, związany z Grupą Muszkieterów od 2008 roku, jest właścicielem sklepów Bricomarché w Lubaniu, Głogowie oraz Lubinie. Na nowym stanowisku będzie odpowiedzialny za budowanie i realizację strategii handlowej sieci w całym kraju. Funkcję dyrektor generalnej Bricomarché nadal pełnić będzie Katarzyna Jańczak-Stefanide.

Doświadczony przedsiębiorca na czele sieci

Marek Sawa to doświadczony przedsiębiorca, który dołączył do Grupy Muszkieterów po 18 latach prowadzenia własnego biznesu. Swoją przygodę jako franczyzobiorca Bricomarché rozpoczął w 2009 roku, kiedy wraz z żoną Violettą przejął punkt sprzedaży w Lubaniu. W 2018 roku rozszerzył działalność, przejmując supermarket w Głogowie, a w marcu bieżącego roku otworzył trzeci sklep w Lubinie. Przedsiębiorca uzyskał w 2022 r. nagrodę TOP Franczyzobiorca w kategorii Ambasador Marki przyznanej przez Polską Organizację Franczyzodawców.

Od wielu lat Marek Sawa aktywnie uczestniczy w rozwoju sieci w ramach unikatowego modelu partycypacyjnego Grupy Muszkieterów, który umożliwia zrzeszonym przedsiębiorcom pełnienie kluczowych funkcji w jej strukturach. W przeszłości pełnił m.in. rolę członka zespołu w Dziale Franczyzy, który odpowiada za rekrutację, szkolenia oraz integrację przyszłych przedsiębiorców. W 2020 roku stanął na czele tego Działu, a następnie nadzorował również działania w zakresie komunikacji korporacyjnej. W lutym bieżącego roku dołączył do Zarządu Grupy Muszkieterów w Polsce. Teraz, w nowej roli, Marek Sawa będzie odpowiedzialny za budowanie i realizację strategii handlowej sieci w całym kraju.

Jestem niezmiernie dumny z możliwości objęcia funkcji Prezesa Bricomarché w Polsce i możliwości kontynuowania pracy mojego poprzednika. Ostatnie lata były dla nas okresem dynamicznego rozwoju, podczas którego zwiększaliśmy udziały rynkowe. Jednak jako sieć nieustannie dążymy do celu, jakim jest zdobycie trzeciej pozycji wśród sklepów DIY w kraju. To ogromne wyzwanie, ale wierzę, że uda nam się je osiągnąć i cieszę się, że w mojej nowej roli będę mógł przyczynić się do jego realizacji – mówi Marek Sawa, prezes Bricomarché w Polsce.

Wyniki Nvidii mogą przesądzić o nastrojach na Wall Street

Rynki jeszcze żyją piątkowym wystąpieniem Jerome Powella podczas sympozjum bankierów centralnych w Jackon Hole. Przypomnijmy, że prezes Fed dość jasno zakomunikował potrzebę dostosowania polityki monetarnej, co należy rozumieć, że we wrześniu najprawdopodobniej dojdzie do pierwszej obniżki stóp procentowych w USA. Wciąż jednak nie znamy odpowiedzi na pytanie jakiej skali będzie ta pierwsza redukcja kosztu pieniądza. W weekend dał o sobie przypomnieć konflikt na Bliskim Wschodzie. Zareagowała ropa wzrostem, co wydaje się naturalne w momencie, kiedy jeszcze kilka dni wcześniej spekulowano o możliwym zawieszeniu broni. W tym tygodniu najważniejsze wydają się być dane piątkowe z USA – deflator PCE – choć o nastrojach na Wall Street w dużej mierze może decydować środowa publikacja wyników technologicznego przedstawiciela sztucznej inteligencji – Nvidii.

Jeśli chodzi o ropę naftową z jednej strony obawa dotyczy cieśniny Ormuz i ograniczenia dostaw surowca przez nią. Z drugiej dochodzi temat tego, że Libia zamknęła na skutek ostatnich wydarzeń wszystkie pola naftowej co spowodowało wstrzymanie produkcji oraz eksport. Notowania już w piątek mocno zyskiwały a wzrosty zostały przedłużone na poniedziałkowej sesji. Wydaje się, że ten mix czynników powinien przynajmniej w krótkim terminie powodować dalsze wzrosty. A co mówi technika. Widoczny jest układ podwójnego dołka, który może zakończył falę spadkową, która trwała przez cały lipiec. Z biegiem czasu coraz częściej będzie się mówiło o decyzji OPEC. Teoretycznie od października rozszerzony kartel miał pomału wycofywać się z dodatkowych dobrowolnych cięć. Wszystko pewnie będzie zależeć od tego, gdzie w najbliższej przyszłości powędruje cena.

Już jutro Nvidia ma przedstawić wyniki za drugi kwartał roku fiskalnego 2025. Publikacja nastąpi po zamknięciu środowej sesji. Oczekiwania są wygórowane i wskazują, że spółka osiągnie rekordowe wyniki co może doprowadzić do tego, że ceny akcji zrównają się z poziomem ATH lub nawet pokuszą się o wyjście ponad ten pułap.

Nvidia zasłynęła jako pionier w branży gier wideo, opracowując układy wykorzystujące przetwarzanie równoległe, czyli zdolność do jednoczesnego wykonywania wielu złożonych obliczeń. Wygenerowało to realistyczne obrazy w grach wideo, rewolucjonizując branżę. Nvidia zaadaptowała tę samą technologię do obsługi surowych, liczbowych potrzeb sztucznej inteligencji i szybko podbiła rynek tej wschodzącej technologii. W ubiegłym roku firma kontrolowała około 98 proc. rynku procesorów graficznych dla centrów danych.

Chociaż Nvidia miała przewagę w tej rozwijającej się branży, firma nie spoczywa na laurach. Na początku tego roku spółka zaprezentowała swoją architekturę Blackwell, która zawierała szereg nowych technologii, które obiecują przenieść sztuczną inteligencję na wyższy poziom. Nvidia nie planuje w najbliższym czasie rezygnować ze swojej strategicznej przewagi i wiodącej pozycji na rynku.

Nvidia udowodniła swoją siłę w przeciągu ostatniego roku ale pamiętajmy, że rynek spogląda w przyszłość i w tym momencie tylko to się liczy. W ostatnich tygodniach obawy o wzrost gospodarki USA znalazły się w centrum uwagi. Teraz, kiedy one ustąpiły, ponownie inwestorzy skupiają się na branży sztucznej inteligencji. Jeśli chodzi o główne liczby, spółka oczekuje, że przychody osiągną poziom 28 mld USD i da to wzrost o 107 proc. w ujęciu rok do roku. Wall Street patrzy na to z jeszcze większym optymizmem a szacunek wśród analityków wynosi 28,6 mld USD. Przypomnijmy, że spółka w ostatnich czterech kwartałach pokazywała wyniki dotyczące sprzedaży i zysków lepsze od konsensusu. Poprzeczka zawieszona jest coraz wyżej ale to nie oznacza, że nie może zostać przeskoczona.

Akcje Nvidii w okresie od 20 czerwca do 5 sierpnia („czarny poniedziałek”) wykonały klasyczną korektę techniczną a dołek wypadł gdzieś w okolicy poziomu 91,5 USD. Te spadki są największe w całym impulsie wzrostowym trwającym od października 2022 roku. Po mocniejszej przecenie na początku tego miesiąca obserwowaliśmy odreagowanie, które nastąpiło w dość szybkim tempie. Od kilku dni mamy konsolidację, która jest pewnego rodzaju symbolem tego, że rynek jest w fazie wyczekiwania.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje medycynę. Fuzje i przejęcia napędzają rynek

Wyniki raportu firmy doradczej Deloitte „Global Life Sciences Outlook. Driving Resiliency” wskazują, że w 2024 roku branża life sciences będzie kontynuować działania zwiększające odporność na czynniki zewnętrzne oraz nawiązywać strategiczne partnerstwa technologiczne, aby przyspieszyć badania i rozwój. Większość przedsiębiorstw z tego sektora skupi się na wykorzystaniu potencjału generatywnej sztucznej inteligencji, wdrożeniu usprawnień w obsłudze i leczeniu pacjentów oraz dostosowaniu się do zmian regulacyjnych. W tym roku w skali globalnej wartość rynku farmaceutyków wyniesie 1,2 bln dolarów.

Branża life sciences (do której należy zaliczyć branżę biotechnologiczną, farmaceutyczną oraz ochrony zdrowia) pod wpływem nowoczesnych technologii przechodzi znaczące zmiany, co nie zmienia faktu, że personalizacja opieki zdrowotnej i dążenie do poprawy doświadczeń pacjentów niezmiennie pozostają jej priorytetami. Z drugiej strony, sektor nadal napotyka liczne trudności. Rosnąca presja cenowa i regulacyjna, szczególnie w kontekście globalnej dostępności leków, stanowią dla niego istotne wyzwania. Dodatkowo, przez konieczność odnalezienia się w złożonym środowisku geopolitycznym i ekonomicznym, branża musi zachować elastyczne i innowacyjne podejście.

Wzrost wartości i liczby transakcji M&A

Przewidywania, że inflacja spadnie, a stopy procentowe się ustabilizują, wpłynęły na wzrost liczby fuzji i przejęć w sektorze life sciences. Już w ubiegłym roku aktywność w tym zakresie była wyższa niż się spodziewano. Udało się wtedy zrealizować 254 takich transakcji o łącznej wartości 209,8 mld dolarów (dla porównania w 2022 roku było to 143,5 mld). Każde spośród 10 największych przejęć zamkniętych w ub. r. było warte ponad 4 mld dolarów. Obecnie następuje stopniowa poprawa płynności łańcucha dostaw, a wraz z nią liderzy branży segmentu farmaceutycznego, biotechnologicznego oraz technologii medycznych przewidują dalsze tendencje wzrostowe. W tym roku wartość rynku farmaceutyków wyniesie 1,2 bln dolarów w skali globalnej.

Sektor life sciences dynamicznie ewoluuje, a wiodące spółki farmaceutyczne intensyfikują działania akwizycyjne, aby zrównoważyć straty wynikające z wygasających patentów. Według szacunków, do 2030 roku mogą one wynieść ponad 200 mld dolarów. Kluczowym trendem jest także zwiększone wykorzystanie sztucznej inteligencji w badaniach i rozwoju, co przyspiesza odkrywanie nowych leków i zwiększa przychody. Dodatkowo, firmy dostosowują swoje strategie do wyzwań związanych z globalnym łańcuchem dostaw, w celu zwiększenia odporności na przyszłe kryzysy – mówi Michał Bigoszewski, partner w Dziale Doradztwa Finansowego, Corporate Finance M&A, Deloitte.

Wsparcie ze strony sztucznej inteligencji

Specjaliści przewidują, że generatywna sztuczna inteligencja może być jedną z najbardziej przełomowych transformacji technologicznych ostatnich dekad. Już teraz ponad 90 proc. respondentów z branży biotechnologicznej i medycznej, ankietowanych przez Deloitte, spodziewa się, że generatywna sztuczna inteligencja będzie miała wpływ na ich organizacje, szczególnie w przypadku działań R&D. W połączeniu z innymi narzędziami transformacji cyfrowej, zwiększy ona ogólną efektywność i innowacyjność procesów. Usprawnienie działań będzie miało odzwierciedlenie w zyskach, a eksperci Deloitte oceniają, że przy wykorzystaniu narzędzi AI firmy biotechnologiczne z pierwszej dziesiątki o średnich przychodach w wysokości 65-75 miliardów dolarów, mogą zwiększyć swoją wartość o 5-7 mld dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat.

– Wykorzystanie potencjału tkwiącego w sztucznej inteligencji może przynieść znaczące korzyści dla firm z sektora life sciences na każdym etapie łańcucha wartości, od badań i rozwoju po efektywność sprzedaży. Innowacyjne narzędzia AI już teraz wspierają wiodące podmioty z branży life sciences w obszarze finansów i księgowości czy optymalizacji zarządzania zapasami i prognozowania popytu. Kolejne rozwiązania mają szansę nie tylko obniżać koszty, ale również poprawiać doświadczenia pacjentów i pracowników ochrony zdrowia. Przy czym w etycznym wdrażaniu tych technologii konieczne jest uwzględnienie ryzyk związanych z ich stosowaniem oraz ochrona bezpieczeństwa i prywatności danych – mówi Andrzej Skasko, partner associate, Deloitte.

Pacjent na pierwszym miejscu

Poprawa doświadczeń pacjentów pozostaje kluczowym celem dla organizacji związanych z medycyną. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie jednym z aktualnych trendów w branży ochrony zdrowia jest zwiększenie sprawczości i udziału pacjenta w podejmowaniu decyzji dotyczących jego leczenia. Organizacje ochrony zdrowia powinny dążyć do unifikacji i połączenia systemów tak, aby pacjent niezależnie od placówki miał dostęp do historii swojej choroby.

Wprowadzenie wspólnej platformy wymiany informacji w organizacjach rozproszonych umożliwi ujednolicenie danych o pacjentach, co znacząco poprawi ich doświadczenia w procesie leczenia. Dzięki temu, lekarze w różnych placówkach będą mieli szybki dostęp do pełnej historii medycznej pacjenta, co usprawni diagnostykę i terapię. Zmniejszy się również ryzyko błędów i skróci czas oczekiwania na diagnozę, a to przełoży się na wyższą jakość świadczonych usług – mówi Władysław Mizia, lider konsultingu dla rynku medycznego w Polsce, Deloitte.

Popyt o 20% w górę, mniej nowych budów – podsumowanie I połowy 2024 r. na rynku powierzchni logistyczno-magazynowych

Jak wynika z danych Colliers, na koniec I połowy 2024 roku zasoby dostępnych powierzchni przemysłowo-logistycznych w Polsce przekroczyły 33 mln mkw. Pomimo przewidywań dotyczących spadku popytu brutto, aktywność najemców okazała się zaskakująco wysoka. Popyt wzrósł o 20% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku i wyniósł 2,7 mln mkw. Mimo tego wciąż rośnie w Polsce odsetek pustostanów – na koniec czerwca 2024 roku sięgnął on poziomu 8,2%. W odpowiedzi na zwiększoną dostępność powierzchni deweloperzy podjęli decyzję o ograniczeniu realizacji nowych projektów.

Liderzy podaży bez zmian

Rynek powierzchni przemysłowo-logistycznych, pomimo znacznych fluktuacji gospodarczych w ostatnim czasie, wciąż znajduje się w bardzo dobrej kondycji. Pod względem podaży nowoczesnej powierzchni magazynowej w pierwszych dwóch kwartałach 2024 roku tradycyjnie dominowały województwa mazowieckie, śląskie oraz łódzkie. Na koniec czerwca 2024 roku ich zasoby wynosiły odpowiednio 6,6 mln mkw., 5,6 mln mkw. oraz 4,6 mln mkw. W kategorii nowej podaży przodowały natomiast województwa dolnośląskie, pomorskie oraz mazowieckie, dostarczając na rynek odpowiednio 430 tys. mkw., 240 tys. mkw. oraz 230 tys. mkw. Wśród największych zrealizowanych w tym okresie obiektów znalazła się pierwsza faza CTPark Gdańsk Port o powierzchni 118 tys. mkw., kolejne fazy Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub o powierzchni 92 tys. mkw. oraz GLP Warsaw V Logistics Centre z 86 tys. mkw.

Znacznie mniej nowych realizacji

Łącznie na koniec czerwca 2024 roku w budowie znajdowało się 2 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej. Chociaż od połowy 2022 roku obserwowano spadek wolumenu powierzchni w realizacji, obecnie wydaje się on stabilizować na poziomie od 2 do 2,5 mln mkw.

Warto zauważyć, że w 2024 roku deweloperzy rozpoczęli budowę 800 tys. mkw., co stanowi znaczący, bo około 50-proc. spadek rok do roku. Mimo to wolumen powierzchni w budowie pozostaje wciąż na relatywnie wysokim poziomie, zbliżonym do I poł. 2023 r. Wzrost liczby nowych inwestycji mógłby nastąpić w wyniku pojawienia się nowego dewelopera lub spadku stopy pustostanów – tłumaczy Antoni Szwech, Starszy Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Największy wolumen powierzchni w budowie na koniec czerwca 2024 roku odnotowano w województwach dolnośląskim (570 tys. mkw.), mazowieckim (410 tys. mkw.) oraz łódzkim (320 tys. mkw.).

Wzrost popytu wbrew prognozom

W I połowie 2024 roku polski rynek nieruchomości logistyczno-przemysłowych zanotował wyraźne ożywienie popytu, pomimo obserwowanego w pierwszym kwartale początkowego osłabienia aktywności. Wartość popytu brutto w okresie od kwietnia do czerwca 2024 roku wzrosła niemal dwukrotnie w porównaniu do poprzedniego kwartału, co doprowadziło do osiągnięcia wyniku 2,7 mln mkw. wynajętej powierzchni w całej I połowie roku.

Pomimo umiarkowanych prognoz dotyczących popytu w roku 2024, pierwsza połowa roku okazała się znacznie lepsza od analogicznego okresu roku ubiegłego, na co wskazuje wzrost rzędu 20%. Kluczowymi transakcjami najmu zarejestrowanymi w tym okresie były: umowa LPP w Białych Błotach koło Bydgoszczy, LX Pantos w Pietrzykowicach oraz ekspansja gracza z sektora e-commerce w projekcie Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub – mówi Dominika Jędrak, Dyrektorka w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers. – Aspektem, który również świadczy o dobrej kondycji rynku, jest wciąż relatywnie wysoki, bo wynoszący 54%, udział nowych umów w popycie – dodaje Dominika Jędrak.

Najwięcej powierzchni magazynowej wynajęto w województwach dolnośląskim (525 tys. mkw.), mazowieckim (510 tys. mkw.) oraz śląskim (470 tys. mkw.). Te regiony utrzymują swoją pozycję jako główne centra logistyczne kraju, przyciągając największą liczbę najemców, szczególnie z sektorów 3PL, handlu oraz e-commerce.

Stabilizacja w czynszach

Od początku 2022 roku zarówno bazowe, jak i efektywne stawki czynszów notowały istotny wzrost. Był to efekt m.in. rosnących cen paliw i materiałów budowlanych, wyższych kosztów finansowania oraz pogarszających się nastrojów na rynku inwestycyjnym. Obecnie, choć trend wzrostowy nadal się utrzymuje, jego dynamika jest znacznie łagodniejsza niż w szczytowym okresie 2022 roku. Najwyższe stawki odnotowano w Warszawie, gdzie czynsze bazowe oscylowały w przedziale od 4,30 do nawet 7 euro za mkw., a efektywne od 4 do 6,50 euro za mkw. Na pozostałych rynkach regionalnych, stawki bazowe wahały się od 3,10 do 5,90 euro za mkw., natomiast efektywne od 2,60 do 5,20 euro. za mkw.

Przybywa pustostanów

Na koniec czerwca 2024 roku, polski rynek nieruchomości logistyczno-przemysłowych odnotował wzrost współczynnika powierzchni niewynajętej o 1,6 punktu procentowego w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. Oznacza to, że w I połowie 2024 roku wyniósł on 8,2%.

– Wzrost stopy pustostanów wynika głównie z dostarczenia na rynek znacznego wolumenu nowej podaży, szczególnie w okresie od początku 2022 roku. Obecnie aż 65% dostępnej powierzchni magazynowej znajduje się w obiektach oddanych do użytku w latach 2022–2024, co wskazuje na pewne wyzwania związane z absorpcją nowo powstałych przestrzeni – mówi Maciej Chmielewski, Senior Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers.

Infrastruktura i komunikacja wpłyną na dalszy rozwój rynku

Znaczącym czynnikiem wspierającym dalszy rozwój rynku logistyczno-przemysłowego w Polsce jest rozbudowa infrastruktury transportowej. Wszystkie gałęzie transportu są obecnie w fazie intensywnego rozwoju. Szczególnie istotne są inwestycje w rozbudowę i modernizację portów morskich w Gdańsku, Gdyni, Świnoujściu i Elblągu, które mają na celu zwiększenie przepustowości i poprawę obsługi logistycznej. Również sektor lotniczy, z planowanym Centralnym Portem Komunikacyjnym (CPK) oraz rozwojem regionalnych portów lotniczych, takich jak Kraków-Balice, Lublin i Katowice, zyska na znaczeniu, w szczególności dzięki budowie nowych terminali cargo, które będą obsługiwać rosnący popyt na przewozy lotnicze towarów.

KPMG: Rośnie liczba polskich przedsiębiorstw z formalną strategią cyfrową

W 2024 roku wzrosła liczba polskich firm, które deklarują wdrożenie tzw. strategii transformacji cyfrowej wynika z  tegorocznej edycji badania „Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu”, w którym firma KPMG już po raz trzeci oddała głos reprezentantom biznesu w celu przeanalizowania stanu zaawansowania cyfryzacji polskich firm. Jedna trzecia respondentów deklaruje, że w ciągu najbliższego roku zamierza zwiększyć wydatki na cele związane z realizacją transformacji cyfrowej. Ponadto 20% przedsiębiorstw, które nie posiadają jeszcze formalnego dokumentu strategii transformacji, planuje jego stworzenie w tym roku.

 „Monitor Transformacji Cyfrowej Biznesu” to raport realizowany od 2022 roku przez KPMG w partnerstwie z Microsoft. Jeden z najważniejszych badanych w nim wskaźników – strategii cyfryzacji – ocenia stan zaawansowania przedsiębiorstw w zakresie wdrożenia przez nie szczegółowego dokumentu przedstawiającego plan digitalizacji wewnętrznych procesów biznesowych. Tegoroczny wynik w tym zakresie był o 0,8 pkt lepszy niż w poprzedniej edycji i wyniósł 4,3 pkt, na 10 możliwych do zdobycia. Główny wskaźnik dla firm deklarujących posiadanie formalnego dokumentu dotyczącego procesu digitalizacji wyniósł 6,1 pkt, czyli o 1,4 pkt więcej niż średnia dla organizacji, które takiego dokumentu nie posiadają. Wyraźne różnice są widoczne w każdym z czterech analizowanych obszarów, tj. strategia cyfryzacji, potencjał do transformacji, implementacja technologii oraz cyberbezpieczeństwo i ryzyko.strategie cyfryzacji

Bez szczegółowej mapy drogowej trudno jest trafić w nowe, nieznane miejsce. Takim drogowskazem dla firm chcących rozwijać się w dynamicznym środowisku jest strategia transformacji cyfrowej. Dokument określający strategię digitalizacji powinien stać się nieodłączną częścią kultury organizacyjnej, która promuje innowacyjność, adaptację i ciągły rozwój – podkreśla dr Grzegorz W. Cimochowski, Partner i Szef Działu Consultingu w KPMG w Polsce. Wskaźnik tegorocznego „Monitora Transformacji Cyfrowej Biznesu” w zakresie strategii cyfryzacji wykazał najlepszy wynik w trzyletniej historii raportu. Firmy uwalniają środki, które chcą przeznaczać na procesy związane z transformacją cyfrową oraz na zatrudnianie nowych pracowników, którzy mają wspierać digitalizację. Coraz większy odsetek przedsiębiorstw deklaruje też określenie konkretnych działań w ramach strategii transformacji. Polskie firmy zaczynają rozumieć, jakie wyzwania zostały przed nimi postawione i próbują stawić im czoła – dodaje.

Odsetek firm, w których funkcjonuje formalny dokument określający strategię transformacji cyfrowej wzrósł o 6 p.p., do 27%. Poprawiła się również jakość tworzonych dokumentów. 100% ankietowanych zadeklarowało, że w ich planie digitalizacji określono konkretne cele i sposoby jego realizacji (+ 18 p.p. więcej r/r). Ponadto aż 20% przedstawicieli organizacji, w których jeszcze nie opracowano formalnego dokumentu, zasygnalizowało, że będzie on stworzony w najbliższym roku. Odsetek takich firm wzrósł w porównaniu z poprzednim rokiem o 15 p.p.

Posiadanie formalnego dokumentu dotyczącego transformacji cyfrowej najczęściej deklarują duże organizacje (zatrudniające ponad 250 osób) – zadeklarowało tak 42% dużych firm, które wzięły udział w badaniu. W średnich i małych firmach deklaracja posiadania strategii cyfryzacji pojawiła się odpowiednio w 27 i 13% przypadków.

W większości ankietowanych przedsiębiorstw (37%) za koordynację strategii odpowiedzialny jest dział IT lub CIO. Popularnym rozwiązaniem jest też pozostawianie kontroli nad transformacją cyfrową prezesowi zarządu lub CEO – taką metodę wskazało 29% respondentów. Nadal istnieją również firmy, które nie określiły na kim spoczywa odpowiedzialność za realizację procesu digitalizacji, jednak w porównaniu z poprzednią edycją badania odsetek takich przedsiębiorstw spadł o 5 p.p. 80% ankietowanych deklaruje, że ich podwładni zostali zapoznani z założeniami strategii. To o 17 p.p. więcej niż przed rokiem.

Niezmiennie na pozycji lidera pod względem posiadania formalnego dokumentu transformacji cyfrowej plasuje się sektor finansowy. Obecnie 60% firm z tej branży wykorzystuje taki dokument – o 10 p.p. w porównaniu z poprzednim rokiem. Odsetek organizacji z sektora motoryzacyjnego i dóbr konsumpcyjnych, które opracowały formalną strategię cyfryzacji zwiększył się odpowiednio o 36 i 24 p.p. Najsłabiej w zestawieniu wypada sektor energetyczny – posiadanie strategii cyfryzacji zadeklarowało jedynie 8% firm z branży energetyki, przemysłu wydobywczego i usług komunalnych.

Jedna trzecia respondentów deklaruje, że w ciągu najbliższego roku zamierza zwiększyć wydatki na cele związane z realizacją transformacji cyfrowej – aż 11% planuje podnieść je w dużym stopniu. W porównaniu do poprzedniej edycji badania odsetek firm, które chcą inwestować więcej w obszar cyfryzacji wzrósł o 19 p.p. Blisko 6 na 10 firm deklaruje, że utrzyma wydatki na zbliżonym poziomie, a jedynie 3% organizacji zapowiada, że środki przeznaczone na ten cel będą niższe. Lepiej niż w zeszłym roku wypadają także plany przedsiębiorstw związane z zatrudnianiem pracowników oddelegowanych do realizacji transformacji cyfrowej – 18% organizacji chce zwiększyć liczbę etatów.

Wyniki Nvidii – kolejny kwartał dynamicznego wzrostu

  • Silny wzrost Nvidii napędzany przez AI: Oczekuje się, że Nvidia odnotuje znaczny wzrost przychodów za II kwartał roku finansowego 2025 wynoszący 113% rok do roku, napędzany wysokim popytem na chipy AI (Hopper H100 i H200). Analitycy oczekują, że Nvidia nie tylko przekroczy dotychczasowe prognozy, ale również podniesie swoje przewidywania na III kwartał, co potwierdza utrzymującą się silną dynamikę w branży sztucznej inteligencji.
  • Potencjalny wpływ polityczny i gospodarczy „Blue Sweep”: Chociaż wciąż uważane za mało prawdopodobne, z szansami na poziomie 10%, „Blue sweep” (Partia Demokratyczna zdobywa kontrolę nad prezydenturą, Senatem i Izbą Reprezentantów) w nadchodzących wyborach mógłby doprowadzić do podwyżki podatku korporacyjnego, negatywnie wpływając na rynki akcji i wyceny spółek. Zwycięstwo Harris przy podzielonym Kongresie pozostaje bardziej prawdopodobnym scenariuszem, a to z kolei może utrudnić przedłużenie stymulacji fiskalnej w 2025 roku.
  • Rosnące zainteresowanie lekami na odchudzanie: Badanie środka Zepbound firmy Eli Lilly pokazało obiecujące wyniki w kontekście zapobiegania cukrzycy, co wzmacnia rosnący popyt na leki odchudzające GLP-1. Sukces ten może prowadzić do większego wsparcia ze strony rządu i sektora ubezpieczeń, co dodatkowo zwiększy zainteresowanie rynkiem leków na otyłość, umacniając ich pozycję obok akcji z sektorów AI i obronnego.

Wyniki Nvidii: Fala wzrostu sztucznej inteligencji jeszcze się nie kończy

Środowe wyniki Nvidii będą zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem na globalnym rynku akcji. Analitycy spodziewają się, że przychody spółki w II kwartale roku fiskalnego 2025 (kończącym się 31 lipca) wyniosą 28,7 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 113% w porównaniu do roku ubiegłego, oraz EBITDA na poziomie 18,9 miliarda dolarów w porównaniu do 7,4 miliarda dolarów rok temu. Biorąc pod uwagę dynamikę w branży sztucznej inteligencji i wyniki innych firm w ekosystemie AI, skłaniamy się ku temu, że Nvidia pobije konsensus i podniesie prognozy na III kwartał fiskalny, przewyższając szacunki. Popyt jest nadal napędzany przez chipy Hopper H100 i H200. Oprócz wytycznych dotyczących przychodów, rynek będzie z niecierpliwością oczekiwał aktualizacji chipu Grace Blackwell 200 (GB200), którego premierę zaplanowano na IV kwartał 2024 r., ale przesunięto ją na I kwartał 2025 r. z powodu wady konstrukcyjnej. Szacowana dynamika przychodów w IV kwartale roku fiskalnego 2025 (kończącym się 31 stycznia 2025 r.) jest nadal wysoka i wzrosła z około 25 mld USD na początku roku do 35 mld USD obecnie. Uważamy, że fala AI będzie trwać do momentu, gdy inwestycja w GB200 dobiegnie końca, a Google, Meta i Microsoft podejmą działania związane z mocą obliczeniową, by sprawdzić swoje możliwości w zakresie modeli i nowych aplikacji AI.przychody Nvidia

Czy scenariusz „Blue sweep” nagle staje się realny?

Scenariusz „Blue sweep” (Partia Demokratyczna zdobywa kontrolę nad prezydenturą, Senatem i Izbą Reprezentantów) był nie do pomyślenia jeszcze miesiąc temu, ale wraz z impetem osiągniętym przez Harris w sondażach przestał być tylko fantazją. Należy jednak zauważyć, że wariant ten nadal ma niskie prawdopodobieństwo (około 10%). Co by to oznaczało, gdybyśmy rzeczywiście mieli do czynienia z „Blue sweep”? Harris i Partia Demokratyczna mogliby łatwiej wprowadzić podwyżki podatku od osób prawnych z 21% do 28% i po prostu wyciąć znaczną część wolnych po opodatkowaniu przepływów pieniężnych. Byłoby to oczywiście negatywne dla wycen i rynku akcji. Obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak zwycięstwo Harris przy podzielonym Kongresie, co miałoby wpływ na perspektywę makroekonomiczną w 2025 r., ponieważ znacznie utrudniłoby rozszerzenie wydatków budżetowych.wyniki wyborów USA

Badanie Zepbound firmy Eli Lilly wzmacnia argumenty na rzecz leków na odchudzanie

Obok akcji spółek z branży AI i europejskiego sektora obronnego, temat leków na otyłość należał w tym roku do jednego z najbardziej popularnych. Wynika to z niezwykle wysokiego popytu na nową klasę leków na odchudzanie, takich jak Wegovy firmy Novo Nordisk i Zepbound firmy Eli Lilly. W zeszłym tygodniu Eli Lilly ogłosiło wyniki trzyletniego badania, które objęło pacjentów z ryzykiem rozwoju cukrzycy. Badanie wykazało, że pacjenci stosujący Zepbound w porównaniu do grupy kontrolnej mieli o 94% mniejsze prawdopodobieństwo rozwoju choroby. To kolejny dowód na to, że nowe leki na odchudzanie z grupy GLP-1 mają właściwości profilaktyczne, a nie tylko lecznicze, co prawdopodobnie zwiększy rządowe zachęty na rozwój sektora, a firmy ubezpieczeniowe skłoni do rozszerzenia zakresu działań na tym polu.

W tym tygodniu: Wyniki Nvidii, inflacja w Niemczech i liczba nowych bezrobotnych w USA

  • Wyniki finansowe: Najważniejsze wyniki finansowe, na które warto zwrócić uwagę w tym tygodniu, to PDD (Temu, poniedziałek), Nvidia (środa) i Salesforce (środa). Powyżej omówiliśmy już Nvidię, więc skupimy się tutaj na PDD i Salesforce. Analitycy spodziewają się, że PDD odnotuje w II kwartale przychody w wysokości 100 mld juanów, co oznacza wzrost o 91% rok do roku. Platforma e-commerce spółki, czyli Temu, nadal rozwija się na całym świecie, z wielkim sukcesem łącząc globalnych konsumentów bezpośrednio z chińskimi fabrykami. Akcje PDD są również jednymi z niewielu na rynku chińskim, które wciąż cieszą się dobrą opinią inwestorów. Oczekuje się, że Salesforce zaraportuje przychody za II kwartał roku fiskalnego 2025 (kończący się 31 lipca) na poziomie 9,2 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 7% rok do roku. Wydatki przedsiębiorstw na aplikacje IT nadal są pod presją ze względu na przesunięcie kosztów i uwagi na inwestycje w sztuczną inteligencję.
  • Inflacja w Niemczech: Są to istotne dane, mające fundamentalne znaczenie dla EBC w kontekście obierania kursu związanego ze stopami procentowymi. Szacunki przewidują, że wskaźnik inflacji w Niemczech w sierpniu osiągnie 2,1% w ujęciu rocznym, co oznacza spadek z 2,3% w lipcu. Potwierdza to, że inflacja się zmniejsza, dając EBC otwarte pole do obniżenia stopy procentowej o 25 punktów bazowych (zgodnie z aktualnymi oczekiwaniami rynkowymi) na następnym posiedzeniu decyzyjnym w sprawie stóp procentowych, które odbędzie się 12 września.
  • Liczba nowych bezrobotnych w USA: Choć zazwyczaj nie jest to makroekonomiczny wskaźnik, do którego przywiązujemy szczególną wagę, w ciągu ostatnich dwóch tygodni zyskał on na znaczeniu, ponieważ stanowi aktualny barometr rynku pracy w USA. Ostatnie wystąpienia przedstawicieli Fed podkreśliły słabość rynku pracy, co wpłynęło na oczekiwania dotyczące przyszłych stóp procentowych. Jednak w ciągu ostatnich dwóch tygodni dane dotyczące wstępnych wniosków o zasiłki potwierdziły, że słabe wyniki z lipca były jedynie tymczasowe i spowodowane huraganami, co skłoniło rynek do ograniczenia zakładów na podwyżki stóp procentowych. Dane dotyczące wniosków o zasiłki dla bezrobotnych w USA zostaną opublikowane w czwartek.

Peter Garnry, główny strateg inwestycyjny, Saxo Bank

Szef Fed odsłonił część kart

Krajobraz rynków po Jackson Hole. Dolar amerykański zaczyna tydzień lekkim umocnieniem względem euro, tym samym odrabia straty po końcówce ubiegłego tygodnia. Zamieszania na Bliskim Wschodzie ciąg dalszy, czy będzie eskalacja konfliktu?

Wracamy do standardów

Zwyczajowo oczekiwania przed spotkaniem bankierów centralnych w Jackson Hole były wysokie. I mimo że w poprzednich latach kończyło się to zwykle nudą i brakiem jasnych deklaracji, to tym razem szczególnie szef Fed postanowił, by było inaczej. Powell na ostatnich kilku posiedzeniach banku centralnego uciekał z przekazaniem rynkom informacji, że luzowanie monetarne czas zacząć. Być może otoczenie Gór Skalistych spowodowało jednak, że język szefowi Fed się rozwiązał i zadeklarował cięcie stóp w USA we wrześniu. W jakiej wysokości tego nie wiemy, rynki za to widzą nadal 30% szans na to, że będzie to ruch o 50 pkt bazowych. Wydaje się, że kluczowy może być raport z rynku pracy w USA, który pojawi się na początku września przed posiedzeniem decyzyjnym. Gorszy obraz tej części gospodarki powinien skłonić Fed do głębszej reakcji.

Zbyt mocno osłabiony USD?

Szef Fed spowodował, że apetyt na ryzyko odżył, a mocno zyskiwały szczególnie rynki akcji. Stracił na wartości USD, który w relacji do EUR testował poziom oporu na 1,12. Utrzymuje się też scenariusz, w którym stopy procentowe w USA mają być niższe na koniec roku 2024, o 100 pkt bazowych. Mamy więc falę kłopotów amerykańskiej waluty, która w krótkim terminie nie musi być tak oczywista do utrzymania. Pojawiają się symptomy wyczerpania osłabienia i może się to zbiec z odbiciem od ważnego oporu technicznego na poziomie 1,12 na głównej parze walutowej świata. Dzisiaj USD jest nieco mocniejszy i zyskuje 0,22% do wspólnej waluty, tym samym cofamy się w okolice linii trendu wzrostowego, zainicjowanej w sierpniu.

Zarzewie eskalacji

Mocniejszy dolar amerykański z początek tygodnia to nie tylko kwestia analizy technicznej. Trzeba wspomnieć o zamieszaniu na Bliskim Wschodzie. Hezbollah znów zaatakował w niedzielę z dużą siłą Izrael, informując, że to dopiero początek szerszej akcji odwetowej. Wsparty irańskim sprzętem, dysponuje dość dużym arsenałem i może to przysporzyć Izraelowi wiele kłopotów. Wyższe napięcie w geopolityce predestynuje waluty bezpieczne, jako te pierwszego wyboru, stąd możemy obserwować większy popyt na USD. Poniedziałek przebiega pod znakiem braku inwestorów z Londynu, co może się przełożyć na większy spokój na rynkach szczególnie w sesji europejskiej. Krajowa waluta nieco dzisiaj słabsza i ma to związek z kierunkiem południowym na EUR/USD.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Wrzesień potwierdzony: Powell sygnalizuje nadchodzące cięcie stóp procentowych

Powell daje sygnał do cięcia stóp procentowych. Okazało się jednak, że prezes Fed wykorzystał sympozjum Jackson Hole do ogłoszenia oficjalnego komunikatu o dostosowaniu polityki monetarnej. Niby rynek był przekonany, że we wrześniu dojdzie do pierwszej obniżki, jednak zakładał, że bankier centralny ponownie w sposób mało konkretny będzie mówił o redukcji kosztu pieniądza w przyszłości, bez precyzowania daty pierwszego kroku. Piątkowy przekaz jest dość klarowny, nie budzi żadnych wątpliwości. Nie padła skala dostosowania, tzn. czy będzie to 25 pb czy może 50 pb, co było do przewidzenia. Rynek po przemówieniu nieco zwiększył prawdopodobieństwa większego cięcia, ale w sposób nieznaczny.

Reakcja rynkowa jest zrozumiała. Klarowny komunikat osłabił dolara amerykańskiego, co spowodowało, że para EUR/USD urosła do najwyższego poziomu w tym roku zbliżając się do 1,12. Tym samym uważam, że droga do szczytu wyznaczonego w lipcu 2023 r. jest otwarta (1,1270). Dopiero na tym poziomie możemy oczekiwać korekty ostatnich wzrostów. Bliski termin pierwszej obniżki stóp procentowych widoczny jest również na rynku długu, gdzie rentowności na całej krzywej dochodowości obniżyły się. Co prawda 2-latki mają jeszcze pewien dystans aby osiągnąć minimum z 5 sierpnia, ale jeśli retoryka Fed się nie zmieni w najbliższym czasie (a dane makro będą potwierdzać słuszność łagodzenia warunków monetarnych), wówczas możemy oczekiwać zejścia rentowności w okolice 3,75 proc. w kolejnych tygodniach. Powell nie straszył słabością rynku pracy. Podkreślił jednak, że Fed nie pozwoli na mocniejsze jego schłodzenie. Brak jakiejkolwiek wizji recesji w przemówieniu z pewnością ucieszyło inwestorów i spowodowało, że Wall Street zabarwiła się kolorem zielonym. Czy zatem wyrównanie przez indeksy rekordów wszech czasów to jedynie tylko kwestia czasu?

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers