Nowy Zarząd PZU SA

Rada Nadzorcza PZU SA podjęła decyzję o składzie Zarządu PZU SA na rozpoczynającą się w czerwcu kadencję. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zostanie on rozszerzony i będzie liczył 7 osób.

Grupę PZU swoim doświadczeniem wzbogacą:
– Bogusław Skuza jako Członek Zarządu nadzorujący obszar biznesu korporacyjnego,
– Ryszard Trepczyński jako Członek Zarządu nadzorujący obszar inwestycji,
– Marcin Halbersztadt jako Członek Zarządu nadzorujący obszar IT,

Do Zarządu PZU S.A. wejdzie również Tomasz Tarkowski jako Członek Zarządu nadzorujący obszar likwidacji szkód i operacji. Na kolejną kadencję powołano także dwóch obecnych Członków Zarządu PZU S.A.: Przemysława Dąbrowskiego, nadzorującego finanse (CFO) oraz Witolda Jaworskiego, nadzorującego obszar biznesu detalicznego.

„Jestem zadowolony, że zakończony proces wzbogaca Grupę PZU o doświadczonych menadżerów. Z satysfakcją przyjąłem także decyzję Rady Nadzorczej o zatwierdzeniu moich dotychczasowych współpracowników na kolejną kadencję. Potwierdzenie wysokich kompetencji sprawdzonych osób na kluczowych stanowiskach oraz drużynowego sposobu działania obu Zarządów zapewnia kontynuację wdrażanej strategii. Zarówno dotychczasowym współpracownikom, jak i kolegom, którzy dołączą do nas na nową kadencję serdecznie gratuluję.” – powiedział Andrzej Klesyk, Prezes Zarządu PZU SA.

Wcześniej, 16 marca br. Rada Nadzorcza zatwierdziła Andrzeja Klesyka na kolejną, 3-letnią kadencję na stanowisku Prezesa Zarządu PZU SA.

Fundamentem dalszego wdrażania strategii Grupy PZU nadal będzie wspólne, zespołowe działanie Zarządów PZU SA i PZU Życie SA. Zarządy będą razem odpowiedzialne za osiąganie celów biznesowych Grupy. Wraz z poszerzeniem składu Zarządu PZU SA to się nie zmienia. Osoby zasiadające w Zarządzie PZU Życie, o ile nie pełnią roli w nowo sformowanym Zarządzie PZU SA, nadal będą Dyrektorami Grupy, którzy w PZU SA nadzorują analogiczne obszary biznesowe. Pozwoli to utrzymać sprawdzony już model operacyjny.

Firma doradcza Deloitte ma nowego prezesa

Barry Salzberg został nowym globalnym prezesem firmy doradczej Deloitte (Deloitte Touche Tohmatsu Limited). Funkcję obejmie 1 czerwca 2011 roku, z początkiem nowego roku finansowego firmy. Salzberg zastąpi kończącego kadencję Jima Quigleya, który w tym samym terminie przejdzie na stanowisko Starszego Partnera w Deloitte USA.

Wybór Barry’ego Salzberga jest wynikiem złożonego procesu nominacji i zatwierdzania kandydatów, przeprowadzanego co cztery lata, we wszystkich firmach należących do sieci Deloitte. Jako nowy prezes (Chief Executive Officer) będzie kierował pracą 53 firm w 150 krajach, zatrudniających ponad 170.000 pracowników.

”Z pokorą przyjmuję ten dowód zaufania, jakim obdarzono mnie w tak niezwykłym momencie dziejowym” – podkreśla Barry Salzberg. ”Byłem bliskim współpracownikiem Jima Quigleya i zawsze podziwiałem jego zaangażowanie w budowanie kultury i wartości firmy, dzięki któremu zajmujemy dziś pozycję lidera na światowym rynku. Cieszę się, że będę kierował Deloitte i mogę dzięki temu przyczynić się do rozwoju jego działalności i stałego podnoszenia jakości obsługi klientów”- dodaje.

Barry Salzburg pracuje w Deloitte USA od 1977 roku. Przed objęciem funkcji kierowniczych najwyższego szczebla był partnerem odpowiedzialnym za obsługę klientów oraz szefem Działu Podatkowego, w którym cieszył się opinią wybitnego specjalisty w dziedzinie podatku od osób fizycznych oraz rozliczeń podatkowych partnerów. Pod jego kierownictwem, firma znacząco zwiększyła udział w rynku i zdobyła wiele nagród i wyróżnień.

Nowy CEO Deloitte posiada tytuł licencjata w zakresie księgowości zdobyty w Brooklyn College, doktora praw Brooklyn Law School oraz magistra prawa podatkowego z New York University School of Law. Jest członkiem New York State Bar Association, the American Institute of Certified Public Accountants, the New York State Society of Certified Public Accountants oraz the New York County Lawyers Association. Działa w zarządach organizacji branżowych, takich jak Center for Audit Quality, Committee Encouraging Corporate Philanthropy czy Partnership for New York.

W branży, Barry Salzburg znany jest z zaangażowania w tworzenie perspektyw rozwoju przyszłej kadry kierowniczej. Jego zasługą jest stworzenie Uniwersytetu Deloitte, ultranowoczesnej placówki edukacyjnej o wartości 300 mln USD, której otwarcie nastąpi w tym roku w USA. Ponadto jest prezesem Zarządu College Summit i honorowym członkiem Zarządu YMCA w rejonie Greater New York. Niedawno powołano go na członka Zarządu Globalnego United Way.

Polscy studenci najaktywniejsi w regionie

Aż 60% polskich studentów uważa, że uczelnie wyższe nie przygotowują ich dobrze do przyszłej pracy, bardziej surowi w tej kwestii są tylko Litwini. Na tle sąsiadów polscy żacy wyróżniają się natomiast pozytywnie pod względem praktycznego przygotowania do obowiązków zawodowych – aż 81% odbyło praktyki lub staże. Studenci i absolwenci we wszystkich krajach regionu są gotowi do zmiany miasta lub kraju zamieszkania, jeśli otrzymają ciekawą pracę w innymi miejscu – wynika z regionalnego badania „Pierwsze kroki na rynku pracy” przeprowadzonego przez firmę doradczą Deloitte i Katedrę Rozwoju Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Z ankiety przeprowadzonej w Polsce, Czechach, Litwie, Łotwie i na Słowacji wynika, że studenci we wszystkich badanych krajach nisko oceniają przygotowanie do obowiązków zawodowych, jakie dają im uczelnie wyższe. Polacy, obok Litwinów, są najbardziej krytyczni – ponad 60% respondentów w naszym kraju wystawia oceny negatywne. Jeszcze bardziej surowo studenci ocenili przygotowanie, jakie daje im uczelnia do procesu poszukiwania pracy. Ponad 70% ankietowanych uważa, że uczelnie nie przekazały im wiedzy w tym zakresie. „Wyniki te wskazują na konieczność przeprowadzenia głębokich zmian w systemie szkolnictwa wyższego i programach kształcenia w szkołach wyższych regionu. Niezadowolenie wyrażane przez znaczącą większość studentów i to w całym regionie, jest niepokojącym zjawiskiem. Jest to jedno z ważniejszych wyzwań, jakie stoją przed krajami Europy Środkowej. Pozytywnie można odebrać gotowość i motywację studentów do rozwoju praktycznych umiejętności również poza murami uczelni” – mówi dr Tomasz Rostkowski, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Katedra Rozwoju Kapitału Ludzkiego.

Wyniki badania pokazują również, że studenci zdają sobie sprawę, że bez wcześniejszego doświadczenia zawodowego mają niewielkie szanse na zdobycie pracy. Uważa tak średnio aż 81% ankietowanych. W tym kontekście pozytywnie wyróżniają się Polacy, z których ośmiu na dziesięciu badanych zdobyło już w trakcie studiów doświadczenie zawodowe poprzez praktyki, pracę lub własną działalność gospodarczą (wobec średnio 56% w pozostałych krajach). Istotnym elementem przygotowania do przyszłej pracy są praktyki w kraju, co zauważa 91% pytanych w Europie Środkowej. Jednak odbywa je jedynie średnio 63% respondentów w regionie. Większa dysproporcja występuje w przypadku staży zagranicznych – są one ważne dla 88% badanych, ale zaledwie 7% z nich miało okazję wziąć w nich udział. „Wyniki badania wskazują na znaczący niedobór oferty praktyk, szczególnie międzynarodowych. Ci, którzy mieli szansę w nich uczestniczyć, wskazują na dużą wagę doświadczenia zdobytego w ten sposób. Zarówno w przypadku staży jak i pierwszej pracy, badani jako najważniejszy czynnik decydujący o ich wyborze wymieniają możliwości rozwoju umiejętności i ciekawe projekty – odpowiednio 79% i 46% odpowiedzi. Trzeba przyznać, że ankietowani, mimo młodego wieku, wykazują się dużą dojrzałością w podejściu do budowania swojego startu na rynku pracy” – podkreśla Halina Frańczak, Dyrektor Marketingu Deloitte.

Elementem, który wyraźnie różnicuje studentów z poszczególnych państw jest oczekiwane wynagrodzenie zarówno w pierwszej pracy, jak i na praktykach. Najwyższe wymagania płacowe w pierwszej pracy mają Czesi i Słowacy – około 3,3 tysiąca PLN brutto, Polaków zadowoliłoby niespełna 3 tysiące, najniższego wynagrodzenia oczekuję Litwini – około 2 tysiące złotych. Ankietowani we wszystkich krajach chcieliby zarabiać więcej niż w ich opinii obecnie wynosi rynkowa oferta. Co ciekawe największa różnica między szacowaną pensją rynkową a oczekiwaną jest w Polsce i wynosi ona ponad 700 złotych.

Wyniki ankiet wskazują, że mocną stroną badanych, niezależnych od państwa, są: mobilność i elastyczność. Ogółem w badanych 5 krajach regionu, średnio 67% ankietowany deklaruje gotowość przeprowadzki do innego miasta, a aż 61% wyraża gotowość do wyjazdu do innego kraju w odpowiedzi na ciekawą ofertę pracy. Polacy pod tym względem nie różnią się od pozostałych badanych krajów. Gotowość przeprowadzki do innego miasta deklaruje 69%, a do innego państwa 59% badanych.

Ankieta została przeprowadzona metodą wywiadu internetowego w dniach od 27 stycznia do 27 lutego 2011 r. Dane zbierane były przez niezależną firmę badawczą ze Stanów Zjednoczonych w oparciu o system DEX. Wzięło w nim udział 3618 studentów z Czech, Słowacji, Polski, Litwy i Łotwy. Średnia wieku badanych wynosiła niemal 23 i pół roku, 95% badanych to studenci studiów dziennych. Jest to druga edycja badania, pierwszy raz o zasięgu międzynarodowym.

W I kwartale 2011 roku próbowano wyłudzić z banków ponad 106 mln zł

Średnia kwota próby wyłudzenia wyniosła 31 tysięcy złotych – takie wnioski wynikają z najnowszego „Raportu o dokumentach infoDOK”, przygotowanego przez Związek Banków Polskich.

W ostatnich trzech miesiącach odnotowany został spadek zarówno liczby prób wyłudzeń kredytów, jak i łącznej kwoty, na jaką te próby opiewały. Po rekordowo wysokich wynikach z poprzedniego kwartału (163 mln zł przy 1.984 próbach) ostatnie trzy miesiące były znacznie spokojniejsze. Cieszy fakt, że 1.714 prób wyłudzeń to najniższy wynik w całej historii badań. W połączeniu z informacjami o znacznym spadku przestępczości z wykorzystaniem cudzych i sfałszowanych dokumentów podanymi przez Komendę Główną Policji (dane za 2010 r.) można mieć nadzieję, że pierwszy kwartał będzie początkiem pozytywnego trendu.

Podobnie, jak w ostatnim kwartale 2010 r. nadal zdarza się wiele prób wyłudzeń na ogromne kwoty. Odnotowano aż siedem prób wyłudzenia kwot przekraczających 2 miliony złotych. Rekordowa kwota 9 milionów widniała na wniosku kredytowym w w województwie łódzkim, kolejny wniosek dotyczył 8 milionów złotych w województwie małopolskim.

– Świadomość Polaków w zakresie przeciwdziałania przestępczości i ochrony własnej tożsamości regularnie rośnie. W ostatnim kwartale odnotowano wzrost wielkości Centralnej Bazy Danych Systemu DZ o 23.626 dokumentów. W porównaniu do roku 2010 – to wzrost o niemal 15%. To efekt prowadzenia społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE (DZ) przez Związek Banków Polskich, kilkanaście polskich banków oraz Patronów i Partnerów akcji, m.in.: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Komendy Głównej Policji i Federacji Konsumenta – mówi Grzegorz Kondek ze Związku Banków Polskich, koordynujący prace społecznej Kampanii Informacyjnej Systemu DOKUMENTY ZASTRZEŻONE.

System DZ chroni osoby, które utraciły swoje dokumenty. Skutecznie ogranicza możliwość ich wykorzystania do celów przestępczych popełnianych w imieniu i na szkodę osoby, która je utraciła. Łącznie w Systemie DZ zgromadzono już ponad 970 tys. dokumentów (dane na koniec I kw. 2011 roku).

Kradzione dokumenty wykorzystywane są nie tylko do wyłudzania kredytów, ale także do dokonywania zakupów z odroczoną płatnością, kradzieży wypożyczanych przedmiotów, podpisywania umów najmu w celu kradzieży dobytku lub unikania opłat. Dlatego tak ważne jest zastrzeganie utraconych dokumentów w banku. Dzięki temu ryzyko wyłudzenia naszych pieniędzy zostaje znacząco ograniczone, można też uniknąć wielu problemów związanych z wyjaśnieniem sprawy.

Najnowsze wydanie cyklicznego Raportu o dokumentach infoDOK, za I kwartał 2011 roku znajduje się na stronie: www.DokumentyZastrzezone.pl.

W ostatnich miesiącach narasta zjawisko szczególnego rodzaju przestępstw, dotykającego przede wszystkim osoby w podeszłym wieku. Dotyczy to nie tylko wykorzystywania ich dokumentów, ale także okradania ich przy pomocy tzw. metody „na wnuczka”. Przestępcy dzwonią do ofiary podając się za krewnego. Pod pozorem niepowtarzalnej okazji (np. promocja, zakup mieszkania), lub nagłego nieszczęścia (np. wypadek lub porwanie), zwracają się z prośbą o natychmiastową pomoc finansową.

Więcej na ten temat znajdą Państwo w Raporcie oraz na stronie: www.OszustwaNaWnuczka.pl

Płace i zatrudnienie będą systematycznie rosły

Dane GUS-u o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w marcu w ujęciu rocznym niewiele różnią się od danych za luty i pokazują, że sytuacja gospodarcza jest stabilna. Choć etatów na razie nie przybywa, to w ujęciu miesięcznym, wyraźnie zaczęły rosnąć pensje.

W przedsiębiorstwach w marcu zatrudnionych było o 4,1 proc. więcej osób niż przed rokiem i o 0,1 proc. mniej w porównaniu do lutego. Choć rynek prognozował, że zatrudnienie w marcu może wzrosnąć o 4,3 proc., to perspektywa delikatnego ożywienia na rynku pracy rysuje się dopiero w kolejnych miesiącach. Efekt rozpoczętego właśnie okresu robót sezonowych, powinien być już widoczny w danych za kwiecień.

Bezrobocie w Polsce, które w lutym br. wyniosło 13,1 proc., pomniejszone o bezrobocie strukturalne w wysokości 3,5 proc., daje nam ok. 10 proc. realnego bezrobocia, a więc osób, które są zdolne do pracy, ale nie mogą znaleźć zatrudnienia. Oznacza to, że w większości sektorów gospodarki wciąż mamy do czynienia z tzw. „rynkiem pracodawcy”. Nadal poszukiwane są osoby o wysokich kompetencjach, gotowe podjąć zatrudnienie bez dużego nakładu szkoleniowego pracodawcy.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w marcu wyniosło 3 633,54 zł. Oznacza to wzrost w ujęciu rocznym o 4 proc., a w porównaniu do lutego o 6,2 proc. Tak wysoki miesięczny wzrost wynagrodzeń może świadczyć o tym, że pracodawcy najwyraźniej zdecydowali się na podwyżki pensji zamiast kolejnych etatów. Dodatkowo wskazuje to na lepszą sytuację materialną przedsiębiorstw, co może być jednak zwiastunem powolnego spadku bezrobocia.

Na dynamiczny wzrost pensji i skokowy spadek bezrobocia, w najbliższym czasie, nie ma jednak co liczyć. Bogatsi o doświadczenia ostatniego kryzysu, pracodawcy ostrożnie podchodzą zarówno do wzrostu zatrudnienia jak i podnoszenia wysokości wynagrodzeń. Zbyt dynamiczny i pochopny wzrost mógłby zaowocować koniecznością przeprowadzenia zwolnień w sytuacji spowolnienia gospodarczego, które w najbliższych miesiącach nie jest zupełnie wykluczone. Pracodawcy wolą więc dmuchać na zimne i stawiają na stabilny rozwój.

Bardziej zachowawcze są również prognozy rządowe. W opublikowanym w kwietniu Wieloletnim Planie Finansowym Państwa zapisano, że stopa bezrobocia na koniec 2011 roku wyniesie 10,9 proc. Wcześniej rząd prognozował, że na koniec roku bezrobocie spadnie do poziomu 9,9 proc.

Autorzy: Dominika Staniewicz ekspert ds. rynku pracy BCC
Emil Muciński Instytut Interwencji Gospodarczych BCC

7 lat w Unii – bilans oczami ekonomisty BCC

Pierwszego maja minie siedem lat odkąd Polska stała się równoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Ten czas przyniósł wiele zmian, które zaowocowały głęboką gospodarczą i społeczną przemianą kraju. Jaki jest bilans tych lat, co udało się zrobić, a co pozostaje jeszcze w sferze dążeń? Jakie wyzwania czekają nas w kolejnych latach, ale również w najbliższych miesiącach i w związku ze zbliżającą się 1 lipca Prezydencją Polski w UE? Na te pytania w cyklu, który rozpoczynamy dziś, odpowiedzą członkowie Monitorującego Komitetu BCC – wybitni eksperci, profesorowie, b. ministrowie.

W ciągu pierwszych 15 lat III-ciej Rzeczpospolitej dokonaliśmy w Polsce dużego postępu w wielu dziedzinach o fundamentalnym znaczeniu. Jednak inwestycje w infrastrukturę i ochronę środowiska były w tym czasie nadal na bardzo niskim poziomie. W rezultacie luka cywilizacyjna między Polską a starą Europą w tych dwóch obszarach uległa powiększeniu.

Dopiero wejście Polski do UE miało to wąskie gardło rozwoju gospodarczego usunąć, ponieważ Polska miała otrzymać z budżetu UE duże środki finansowe, adekwatne do skali problemu. Po siedmiu latach wiemy, że te nadzieje prawdopodobnie uda się zrealizować, może nawet w stopniu większym niż zakładał to początkowy plan. Już teraz mamy w Polsce tysiące tablic informujących o projektach inwestycyjnych finansowanych ze środków UE. Dalsze tysiące projektów będą realizowane w tym dziesięcioleciu.

W tym roku wydatki z budżetu środków europejskich mają wynieść 68,6 mld zł, z tego około 20 mld zł to pomoc dla gospodarstw rolnych. Składka unijna w bieżącym roku wyniesie 15,7 mld zł. Zatem efekt finansowy członkostwa to transfer netto do Polski rzędu około 50 mld zł, czyli blisko 3% PKB. Według szacunków Instytutu Badań Strukturalnych, skumulowanym efektem tych transferów w latach 2004-2015 będzie podwyższenie poziomu PKB w 2015 r. o 6,5%, czyli o około 130 mld zł. To 3 razy więcej niż nasze wydatki na obronę narodową.

W rezultacie wejścia do UE Polacy uzyskali dostęp do europejskiego rynku pracy. Setki tysięcy młodych ludzi zdobywa kwalifikacje zawodowe, wielu nawiązuje kontakty handlowe. Niektórzy z nich wracają do kraju z oszczędnościami i pomysłami pozwalającymi na samodzielną działalność gospodarczą, na tworzenie miejsc pracy dla innych.

Jako członek UE Polska stała się bardziej atrakcyjna również dla dużego kapitału zagranicznego. Efektem tego jest dynamiczny wzrost sektora eksportowego oraz usługowego w takich dziedzinach jak: finanse, handel i hotelarstwo, w których luka cywilizacyjna była do niedawna także bardzo duża.

Chociaż UE jest formalnie nadal koalicją niezależnych państw, to integracja w wielu kluczowych obszarach (prawo, rynki, polityka gospodarcza) posunęła się na tyle daleko, że niemal wymusza bliską współpracę również w polityce zagranicznej i obronnej. Dla Polski oznacza to radykalne zmniejszenie zagrożeń ze strony Niemiec i Rosji. Stało się tak pomimo iż w obszarze militarnym Polska jest i pozostanie w zupełnie innej lidze niż Rosja (także Wielka Brytania i Francja), a w sferze gospodarczej jest i pozostanie dużo mniej znacząca niż Niemcy (także Francja i Wielka Brytania).

Wydarzenia ostatnich miesięcy ujawniły nowe zagrożenia i na plan pierwszy wysunęły takie kwestie jak bezpieczeństwo europejskiego systemu bankowego, przestrzeganie reguł w obszarze finansów publicznych, reakcję na nową i potencjalnie destabilizującą eksplozję cen surowców energetycznych. Kraje członkowskie UE dopiero uczą się myśleć w kategoriach ogólnego interesu Unii. Muszą wręcz tak myśleć w okresie kolejnych prezydencji. Zbliżająca się prezydencja Polski będzie dla nas testem myślenia w takich właśnie kategoriach. Jako kraj jesteśmy dobrze przygotowani do sprostania temu zadaniu.

Autor: Prof. Stanisław Gomułka główny ekonomista BCC

Prof. Stanisław Gomułka – główny ekonomista BCC, wiceminister finansów (2008) i doradca ministra finansów w latach 1989-1995 oraz 1998-2002. Konsultant MFW, OECD i Komisji Europejskiej. Przez ponad trzydzieści lat wykładowca renomowanej London School of Economics. Z wykształcenia ekonomista i fizyk.
Autor wielu publikacji ekonomicznych w języku polskim i angielskim. Na początku ubiegłego roku do księgarń trafiła książka pt. „Transformacja polska 1985-89”, a konkretnie pierwszy tom czteroczęściowej monografii profesora. Obecnie można czytać już kolejny, drugi tom.

Na początku kwietnia br., prof. Stanisław Gomułka został uznany za najlepszego polskiego ekonomistę spośród 40 najlepszych, w rankingu który opublikowała „Gazeta Bankowa”. Przeanalizowano w nim książkowe publikacje naukowe i popularnonaukowe, wydane przez różne wydawnictwa (także akademickie) oraz publikacje książkowe Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Więcej informacji na temat prof. Stanisława Gomułki:
http://www.bcc.org.pl/Profil-eksperta.3175+M534ca86e650.0.html

Monitorujący Komitet BCC – istnieje od 1 czerwca 2009 r. Powstał jako swoisty gabinet cieni pro publico bono, w skład którego wchodzą osobistości piastujące w przeszłości funkcje publiczne, a dziś związane z sektorem prywatnym. Połączenie doświadczeń wynikających z zaangażowania w praktykę życia gospodarczego z doświadczeniami wyniesionymi z funkcji publicznych, pozwala na obiektywną i syntetyczną ocenę zjawisk społecznych i gospodarczych.

Więcej informacji o członkach Monitorującego Komitetu BCC:
http://www.bcc.org.pl/Eksperci.244.0.html

Ponad połowa polskich pracowników rozważa zmianę pracy w 2011

Aż 55% ankietowanych osób zamierza w bieżącym roku zmienić pracę, 24% być może, a jedynie 16% nie ma takich planów – wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradztwa personalnego HAYS Poland.

Działy HR czeka pracowity rok – chęć podjęcia nowej pracy deklaruje aż 43% specjalistów, 36% menedżerów oraz 11% dyrektorów i prezesów. Według badań przeprowadzonych na przełomie grudnia 2010 i stycznia 2011 przez firmę rekrutacyjną HAYS Poland, najbardziej aktywnie poszukiwać nowej posady będą osoby zatrudnione w branży produkcyjnej (ok.16%), handlu i sprzedaży (ok.13%), IT (ok.12%), finansach i księgowości (ok.10%) oraz budownictwie (ok.9%), najmniej zajmujący się prawem, architekturą, pracujący w administracji, czy służbie zdrowia i medycynie (po 1%).

„To wyraźny sygnał, iż rynek pracy odbija się” – komentuje wyniki badań Michał Młynarczyk, Dyrektor Zarządzający HAYS Poland na Europę Środkowo-Wschodnią. „W czasach dekoniunktury pracownicy bardzo ostrożnie podejmują decyzje o zmianie pracodawcy i stawiają przede wszystkim na stabilność zatrudnienia. Ożywienie w gospodarce i na rynku pracy zwiększa gotowość do podjęcia nowych wyzwań zawodowych: kandydaci odważniej spoglądają na rynek, często przeglądają oferty pracy i aplikują na dostępne stanowiska”.

Wyniki badania wskazują, iż najbardziej skłonni do zmiany posady są osoby zatrudnione w działach IT (11,5%), finansach, księgowości i ubezpieczeniach (11,1%), sprzedaży (10,1%), kadra zarządzająca (ok. 10%), pracownicy działów inżynieryjnych, konstrukcyjnych (8,5%) oraz osoby zatrudnione w działach marketingu, reklamy, PR i grafiki (5,3%). Najmniej zainteresowani zmianą pracy są specjaliści działów prawnych, administracji, szkoleń, czy też specjaliści ds. instalacji, utrzymania oraz serwisu.

Jak wynika z badania osoby zamierzające w tym roku zmienić pracę to głównie 30-latkowie (49% ankietowanych), osoby w wieku 25-30 lat (27%) oraz 40-latkowie (16%). Rzadziej o poszukiwaniach nowego pracodawcy myślą osoby między 20 a 25 rokiem życia (4%), a także po 50 roku życia (4%).

Przegląd w poszczególnych województwach

Badaniem zostało objętych ok. 8 tys. osób – ankietowani są zatrudnieni głównie w firmach zlokalizowanych na terenie województw mazowieckiego (24%), śląskiego (17%), małopolskiego (15%), dolnośląskiego (13%) oraz pomorskiego (7%).

Województwo małopolskie

Najbardziej zainteresowani zmianą pracy są pracownicy z woj. małopolskiego – aż 85% ankietowanych osób wyraziło chęć zmiany miejsca zatrudnienia w 2011. Największą grupę, bo aż 74% stanowią specjaliści oraz kierownicy i managerowie (ok. 14%). W tej grupie znajdują się przede wszystkim osoby pracujące w działach finansowych, księgowych i ubezpieczeniach (52%), IT (12%) oraz specjaliści i managerowie działów HR (ok. 7%).

Województwo mazowieckie

Aż 76% respondentów z woj. mazowieckiego wyraziło chęć zmiany miejsca zatrudnienia w 2011 r. Połowa z nich to osoby na stanowiskach kierowniczych i managerskich, ok. 30% stanowią specjaliści, zaś ok. 8% dyrektorzy i prezesi. Największą grupę stanowią osoby zatrudnione w działach IT (prawie 14%), sprzedaży (ok. 13%), inżynierii, konstrukcji i technologii (10%) oraz pracownicy działów marketingu, reklamy, PR i grafiki (ok. 8%).

Województwo śląskie

Nieco mniejsze zainteresowanie wykazują pracownicy zatrudnienia w firmach na terenie województwa śląskiego. Gotowość do podjęcia nowych wyzwań zawodowych deklaruje ok. 65% ankietowanych, w tym głównie osoby zatrudnione w firmach produkcyjnych (ok. 35%) oraz z branży IT (ok. 20%). Aktywne poszukiwanie nowego miejsca zatrudnienia rozważa głównie kadra zarządzająca (ok. 12%), managerowie działów IT oraz produkcji (ok. 10% osób z każdego z tych działów), specjaliści ds. logistyki, spedycji i dystrybucji (ok. 9%), finansów i księgowości (ok. 7%), jak również specjaliści działów marketingu i PR (6%) oraz osoby odpowiedzialne za kontrolę jakości (również ok. 6%).

Województwo pomorskie

W woj. pomorskim nad zmianą pracy zastanawia się ok. 60% ankietowanych, w tym ok. 68% to specjaliści, 19% managerowie oraz 10% to dyrektorzy i prezesi. Są to przede wszystkim osoby zatrudnione w działach finansowych, księgowych, ubezpieczeniach (13%), doradztwie i konsultingu (12%), HR (10%), inżynierii i technologii (ok. 8%), logistyce, spedycji, dystrybucji (ok. 7%), produkcji oraz sprzedaży (po 6%).

Województwo dolnośląskie

Z pięciu analizowanych województw najmniej zainteresowani zmianą miejsca pracy są osoby zatrudnione w woj. dolnośląskim. Ok. 40% respondowanych z tego regionu rozważa taką zmianę, z czego 55% stanowią specjaliści, zaś 36% to kierownicy i managerowie. Najbardziej skłonni do zmiany pracy w 2011 r. są pracownicy działów IT (19%), finansowych, księgowych, ubezpieczeń (ok. 17%), inżynierii, technologii, konstrukcji (12%), kadra zarządzająca (8%), pracownicy z działów produkcji (7%) oraz projektowania i wdrażania (6%).

Spółka KCSP S.A. zadebiutowała na NewConnect

Z emisji w trybie private placement spółka pozyskała kapitał 1 000 000 zł, który zamierza przeznaczyć na dalsze prace rozwojowe nad produktami, m.in. Platformą CACADU i rozwiązaniami do inteligentnych pomiarów mediów tzw. Smart Metering. W strategii rozwoju zawiera się także plan otrzymania przez Spółkę statutu jednostki badawczo-rozwojowej i budowa wyspecjalizowanego ośrodka badawczo–rozwojowego. Pozwoli to na sprawne komercjalizowanie najbardziej innowacyjnych projektów badawczych, które mają zapewnić stały wzrost i rozwój spółki.

Firma wprowadziła do obrotu 1 338 000 akcji zwykłych na okaziciela serii C oraz 1 000 000 akcji zwykłych na okaziciela serii D.

Spółka zajmuje się przede wszystkim: zastosowaniem kratowych sieci bezprzewodowych, które oferują dostęp do szeregu usług na terenach gmin i wsi; rozwiązaniami do zdalnego odczytu zużycia mediów np. energia, woda, gaz; systemami do automatycznej identyfikacji dokumentów tożsamości i dokumentów pojazdów.

W trakcie prezentacji Bartłomiej Gawron, Prezes Zarządu KCSP S.A. podkreślał, jak ważne dla Spółki w kontekście wejścia na New Connect jest pozyskanie dodatkowych środków na rozwój firmy, w tym jej działalności badawczo-rozwojowej, zwiększanie polityki informacyjnej w zarządzaniu i współpracy z rynkiem, konsekwentna kontynuacja odpowiedzialnej polityki biznesu oraz budowanie zaufania wśród inwestorów i klientów. „Naszym celem jest w ciągu trzech lat stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych podmiotów tworzących innowacyjne technologie informatyczne w kraju w ramach naszej działalności, a w ciągu następnych minimum pięciu lat zostać liderem w dostawie usług w bezprzewodowej infrastrukturze sieciowej” – powiedział Bartłomiej Gawron.

KCSP S.A. prowadzi także działalność projektową oraz badawczo-rozwojową w zakresie nowych technologii teleinformatycznych o dużym znaczeniu dla rozwoju gospodarki. Celem KCSP S.A. jest oferowanie inteligentnych i przyszłościowych rozwiązań, prowadzących do automatyzacji skomplikowanych procesów biznesowych.

„Wejście na Giełdę pozwoli kontynuować dynamiczny rozwój naszej działalności, a dzięki dobrej współpracy z naszymi akcjonariuszami – będziemy w stanie skutecznie realizować nasze plany, przygotowywać produkty i przeprowadzać badania. Dodatkową motywacją do rzetelnej działalności naszej Spółki jest pozyskanie zaufania inwestorów i klientów, a tym samym wzrost naszej wartości giełdowej” – mówi Bartłomiej Gawron Prezes Zarządu KCSP S.A.

Proces przygotowania Spółki KCSP do emisji akcji i jej debiut na rynku New Connect, nadzoruje Financial Markets Center Management Sp z o.o.

Zmiany w zarządzie Stokrotki

Z dniem 11 kwietnia 2011 roku Zgromadzenie Wspólników spółki Stokrotka powołało dwóch nowych członków zarządu. Funkcję wiceprezesa i dyrektora zarządzającego objął Marek Wesołowski, zaś funkcję dyrektora personalnego w randze członka zarządu – Renata Bronisz – Czyż. Nowi członkowie zarządu Stokrotki równolegle pełnią dotychczasowe funkcje w Grupie Emperia. Beata Gesche – Zbrożek, wiceprezes zarządu, zakończyła współpracę ze spółką Stokrotka.

Marek Wesołowski z Grupą Handlową Emperia związany jest od 1995 roku. Pracę zaczynał na stanowisku menedżera ds. zakupów. Kolejno pełnił funkcje dyrektora ds. rozwoju, dyrektora marketingu i dyrektora handlowego, a w latach 2006-2010 dyrektora zarządzającego i wiceprezesa zarządu spółki Stokrotka. Od 2007 roku Marek Wesołowski zasiada także w zarządzie spółki Emperia Holding S.A., koordynującej pracę Grupy Handlowej Emperia (obecnie w randze wiceprezesa).

Renata Bronisz-Czyż rozpoczęła pracę w Grupie Handlowej Emperia w 1995 roku. Od początku odpowiadała za kwestie personalne. Od 2003 roku pełni funkcję dyrektora personalnego Grupy Handlowej Emperia, jest także członkiem zarządu spółek Tradis.

Sąd Apelacyjny ogłosił wyrok ws. JTT

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ogłosił wyrok ws. JTT, przyznając MCI Management SA odszkodowanie za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez nią akcji spółki JTT Computer SA doprowadzonej do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Odszkodowanie zostało przyznane w kwocie niższej niż żądana przez Spółkę. Wyrok jest prawomocny, jednakże stronom przysługują dalsze ścieżki postępowania.

„W tej chwili nie mamy pełnej wiedzy, co było powodem obniżenia przez Sąd wyliczonej przez biegłych kwoty odszkodowania. Jesteśmy przekonani co do zasadności naszych oczekiwań w kwocie pierwotnie określonej w pozwie. Wstrzymujemy się od komentarzy do momentu zapoznania się z uzasadnieniem wyroku. Wtedy też zadecydujemy o ewentualnych dalszych krokach.” – powiedział Konrad Sitnik, wiceprezes zarządu MCI Management SA.

Sąd Apelacyjny, rozpatrując odwołanie złożone przez Skarb Państwa od wyroku Sądu Okręgowego, zasądził na rzecz Spółki kwotę 28.904.888 PLN wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 8 czerwca 2006 do dnia zapłaty (na dzień ogłoszenia wyroku odsetki od zasądzonej kwoty wyniosły 17.127.927,95 PLN). Należność została zasądzona tytułem odszkodowania za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez MCI Management SA akcji spółki JTT Computer SA, która została doprowadzona do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Tym samym Sąd podzielił częściowo stanowisko Spółki wyrażone w pozwie i prezentowane podczas procesu, zarówno co do zasady jak i kwoty roszczenia.

Spółka JTT Computer SA była jednym z największych polskich dystrybutorów i producentów sprzętu komputerowego, zatrudniającym ok. 80 osób. Firma była spółką-matką dla grupy kapitałowej, w skład której wchodziły m.in. JTT Computer j.v. Sp. z o.o. oraz Centrum Komputerowe Adax. W 2004 r. spółka ogłosiła upadłość w związku ze złą sytuacją finansową, spowodowaną decyzjami organów skarbowych.

LUG S.A. prognozuje ponad 3 mln zysku netto w 2011 r.

LUG S.A. – jeden z największych producentów opraw oświetleniowych w Polsce – przedstawił prognozę wyników finansowych na 2011 rok. Prognoza sporządzona zgodnie z MSSF/MSR zakłada osiągnięcie 89,7 mln zł przychodów i 3,06 mln zł zysku netto. W 2010 roku LUG S.A. zanotował 78,8 mln zł przychodów i 1,76 mln zł zysku netto (zgodnie z MSSF/MSR).

Obecnie LUG S.A. kończy prace nad prospektem emisyjnym w związku z przejściem na rynek główny GPW. Złożenie prospektu do KNF zaplanowano do 31 marca br. Zmianie rynku notowań nie będzie towarzyszyć nowa emisja akcji.

-„W 2011 roku spodziewamy się blisko 75% wzrostu rentowności w porównaniu do roku 2010. Tak istotna poprawa to w znacznej mierze efekt naszej dynamicznej ekspansji na rynku krajowym i zagranicznych oraz wielu nowych innowacyjnych produktów w portfolio, dzięki którym możemy teraz czerpać duże korzyści z ożywienia w branży. Nie bez znaczenia były także działania optymalizacyjne podjęte w okresie największego kryzysu, które pozwoliły na redukcję kosztów w wielu obszarach działalności operacyjnej. Pierwsze efekty tych procesów były już widoczne na poziomie zysku netto za 2010 rok, który wyniósł 1,76 mln zł w porównaniu do -1,5 mln zł straty w roku 2009. W tym roku prognozujemy już ponad 3 mln zł zysku netto, przy czym jest to założenie dość konserwatywne.” – mówi Ryszard Wtorkowski, Prezes Zarządu LUG S.A.

Polska goni światowy rynek płatności mobilnych

Eksperci CallPay Sp. z o.o. szacują, że rynek płatności dokonywanych za pośrednictwem telefonów komórkowych w Europie Środkowo-Wschodniej osiągnie w 2013 roku 5 mld euro. W tym czasie wartość rynku światowego przekroczy 160 mld euro. W Polsce również można zaobserwować dynamiczny rozwój tego typu usług.

Dobra koniunktura na rynku usług płatności mobilnych to zasługa zwiększenia częstotliwości dokonywanych transakcji i potrzeba obsługi transakcji o niskich wartościach. W Polsce rynek ten dopiero zaczyna się rozwijać, jednak już można stwierdzić, że jest to jedna ze strategicznych gałęzi rozwoju usług płatniczych.

– Usługi płatności przez telefon mają w naszym kraju szerokie pole do rozwoju. Nie są co prawda jeszcze wykorzystywane na taką skalę jak w krajach Europy Zachodniej, ale w miarę rozpowszechniania się nowych technologii, stają się coraz bardziej popularne, a wartość płatności mobilnych w Polsce dynamicznie wzrasta, dążąc do wysokiego europejskiego poziomu – ocenia Krzysztof Pawlicki, dyrektor rozwoju biznesu spółki CallPay.

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej form umożliwiających dokonywanie płatności przez telefon komórkowy. Systemy umożliwiające tego typu płatności są dość zróżnicowane. Większość z nich wymaga połączenia z internetem, instalowania określonych aplikacji lub wysyłania SMS-ów.

– Należy rozróżnić dwa główne kierunki rozwoju płatności mobilnych. Technologię zbliżeniową, gdzie wymagany jest po stronie sprzedawcy specjalny terminal z technologią NFC, a po stronie Klienta telefon z odpowiadającą mu kartą. Drugi rodzaj systemów jest mniej wymagający technicznie i w celu wykonania transakcji nie jest potrzebny żaden terminal płatniczy, a nawet obecność sprzedawcy. Proponujemy dokonywanie płatności z pomocą każdego telefonu komórkowego działającego w każdej sieci GSM. Transakcja jest realizowana poprzez wykonanie zwykłego połączenia głosowego. Numer, na który wykonywane jest połączenie określa danego usługodawcę/sprzedawcę lub dany produkt. Podobieństwem karty płatniczej i systemu Callpay jest to, że kupowane produkty są w tej samej cenie, co np. w kiosku. Jedynym dodatkowym kosztem, jaki Klient ponosi to koszt połączenia, które trwa max 5 sekund. Z uwagi na krótki czas transakcji i fakt, że numery CallPay odpowiadające za płatności to standardowe numery określane jako „stacjonarne”, koszt ten jest nie zauważalny dla większości Klientów – tłumaczy Krzysztof Pawlicki.

W systemie CallPay gwarancją dokonania transakcji są potwierdzenia, które mogą być przesyłane drogą SMS lub zamieszczane na stronie internetowej. Za jej pośrednictwem każdy użytkownik otrzymuje indywidualny profil, na którym może na bieżąco śledzić transakcje, rozliczenia, wartości zakupów i historię konta.

Proponowane dziś rozwiązania mogą być wykorzystywane w sprzedaży biletów komunikacji miejskiej i kolejowej, wnoszeniu opłat za parkingi, taksówki a także przy dokonywaniu zakupów w tradycyjnych sklepach oraz przez internet. Zakres usług oferowanych przez firmy oferujące płacenie za pośrednictwem telefonów komórkowych stale się poszerza. Z roku na rok przybywa też osób, które z nich korzystają.

– Płatności mobilne cieszą się coraz większą popularnością, ponieważ kojarzą się z wygodą i dużą oszczędnością czasu. Nie trzeba się martwić, gdy w okolicy nie ma kiosku z biletami lub gdy brakuje nam drobnych. Korzystanie z tego typu rozwiązań wpisuje się w naturalną potrzebę dzisiejszego społeczeństwa, które chce jak najefektywniej wykorzystywać technologiczne rozwiązania, aby ułatwić sobie życie i nadążyć za dynamicznym rozwojem cywilizacyjnym – podsumowuje Krzysztof Pawlicki.

Bank Zachodni WBK realizuje unijną inicjatywę JESSICA

29 marca br. Europejski Bank Inwestycyjny podpisał umowę z pierwszym bankiem komercyjnym w Polsce na obsługę finansową programu JESSICA. Bank Zachodni WBK będzie odpowiadać za udzielanie pożyczek i udostępnianie innych zwrotnych rozwiązań finansowych dla projektów rewitalizacyjnych w Szczecinie.

JESSICA to specjalna inicjatywa Unii Europejskiej, która zapewnia finansowanie projektów rewitalizacji miast takich, jak np. adaptacje niewykorzystywanych zabytkowych budynków. Inwestycje mogą być realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego, spółki lub podmioty działające w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Warunkiem koniecznym jest, aby zrealizowane projekty generowały przychody, a pozyskane pieniądze zostały zwrócone w celu dalszego przekazania ich kolejnym podmiotom. Naszym zadaniem jest ocena opłacalności projektów oraz odpowiedni dobór narzędzia finansowego, które pozwoli na zwrot środków i skierowanie ich na kolejną rewitalizację. Specyfika poszczególnych pomysłów będzie determinować najlepsze rozwiązania. Będziemy udzielać pożyczek, ale też np. poręczeń lub nawet angażować się własnościowo – wyjaśnia Rafał Skowroński. Dzięki inicjatywie JESSICA miasta zyskują ciekawą możliwość finansowania swoich inwestycji na bardzo atrakcyjnych warunkach w stosunku do dostępnych standardowo na rynku komercyjnym.

Bruksela zapowiedziała, że bezzwrotne transfery zarówno dla firm jak i dla samorządów zostaną znacznie ograniczone po 2014 roku. Przejście na efektywniejsze narzędzia zwrotne ma zagwarantować realizację większej ilości ciekawych inwestycji oraz szybsze przeobrażanie krajów członkowskich.

Zachodniopomorskie jest drugim, po wielkopolskim, województwem w kraju, w którym w ramach programu JESSICA wybrano już instytucje udzielające finansowania projektów. Tak zaawansowanych regionów jest w całej Europie tylko kilka. Na terenie woj. zachodniopomorskiego poza Szczecinem środki będą dostępne poprzez BOŚ Bank.

Projekt JESSICA, który zostanie zrealizowany w woj. zachodniopomorskim jest przełomowy. Zmienia schemat dystrybucji środków unijnych z dotacji na instrumenty zwrotne, co zachęci samorządy do inwestowania poprzez zaawansowane rozwiązania finansowe oraz wypromuje wśród nich przedsiębiorczość, co spowoduje, że ich podejście zmieni się z „wydajemy” na „inwestujemy” – mówi Rafał Skowroński, Dyrektor Zarządzający Funduszu Rozwoju Obszarów Miejskich Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego.

W strukturach Banku Zachodniego WBK powstał specjalny zespół dedykowany projektowi. Ze względu na zaawansowanie rozwiązań finansowych dostępnych w programie JESSICA, Fundusz Rozwoju Obszarów Miejskich Szczecińskiego Obszaru Metropolitarnego Banku Zachodniego WBK działa w ramach bankowości inwestycyjnej – mówi Piotr Wiła, członek Komitetu Inwestycyjnego Funduszu. Taka formuła otwiera nas na nowe możliwości strukturyzacji finansowania – podkreśla Piotr Wiła. Za realizację projektu odpowiedzialni są specjaliści doświadczeni w doradztwie kapitałowym dla samorządów.

Następnymi województwami, gdzie program znajdzie się wkrótce na tym etapie realizacji, będą: śląskie, pomorskie i mazowieckie.

Orliki z podciętymi skrzydłami

Raport Najwyższej Izby Kontroli na temat Orlików nie nastraja optymistycznie. Wiele ze zbudowanych obiektów ma wady projektowe i wykonawcze. Lekceważenie prawa budowlanego, oszczędność na materiałach i nieprawidłowe gospodarowanie obiektem to zaledwie kilka z przyczyn takiego stanu rzeczy.

Nawierzchnia Made in China

Jedno z poważniejszych zastrzeżeń dotyczy jakości materiałów. Chodzi tu między innymi o nawierzchnię, która w pierwszych edycjach projektu musiała spełniać normy FIFA. Szybko się z tego pomysłu wycofano, co dało pole do popisu podwykonawcom, korzystających z mało bezpiecznych i nieestetycznych materiałów importowanych z Chin. Najczęściej urzędnicy gmin oszczędzali na tak zwanych piłkochwytach, które miały chronić ogrodzenie przed uderzeniami piłki. Chlubnych wyjątków jest niewiele. W miejscowościach Koszalin oraz Prudnik urzędnicy zdecydowali się zaprojektować i wykonać ogrodzenie LEGI Ballfang, które zostało stworzone specjalnie na potrzeby projektu „Moje boisko – Orlik 2012”.

– Sama wysokość ogrodzenia to jeszcze nie wszystko – mówi Tomasz Fidura z LEGI Polska – Piłka odbijająca się od ogrodzenia może je odkształcić i uszkodzić, a już na pewno tworzy uciążliwy i zbędny hałas. Dlatego Ballfang wyposażony jest w akustyczne tłumiki, które wchłaniają energię kinetyczną, powstającą przy uderzeniu piłki, jednocześnie wyciszając hałas.

Animatorzy bez kwalifikacji

Nawet jeżeli władzom gmin uda się zaprojektować i zbudować idealne boisko, bez oszczędzania na materiałach i podwykonawcach, to jeszcze nie koniec odpowiedzialności. Do jego obsługi dedykowany powinien być profesjonalny trener, pod którego okiem toczyć się będą zajęcia. A najlepiej dwóch lub trzech, ponieważ na najbardziej obleganych boiskach młodzież bawi się od 8 do 22. Jak się jednak okazuje, często albo obiekt nie ma swojego animatora, albo są nim stażyści bez doświadczenia. Tutaj dylemat jest nawet poważniejszy, nie są bowiem jasno określone kwalifikacje, jakie ów trener – animator musiałby spełniać. Dlatego gminy korzystają z Orlików jako z nowych miejsc pracy i w ten sposób walczą z lokalnym bezrobociem, zatrudniając ludzi z przypadku, albo całkowicie odpuszczają temat. Tak jak w Grudziądzu, gdzie z powodu braku moderatora, Orlik przez całe wakacje stał nieużywany, a młodzież zamiast grać w piłkę, oglądała bramę zamkniętą na kłódkę.

Co dalej z Orlikami?

NIK przeprowadza właśnie kontrolę w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Niezależnie od jej wyników, z rządowego projektu „Moje boisko – Orlik 2012” wynika parę pozytywnych przesłanek. Akcja na tak dużą skalę w znaczący sposób wpłynęła na promocję sportu w Polsce. I poprawiła infrastrukturę, przynajmniej, jeżeli chodzi o ilość, ale niestety nie o jakość. Dopóki urzędnicy będą oszczędzać na materiałach czy obsłudze, projekt może okazać się krótkofalowym zrywem, po którym pozostaną zapuszczone, nienadające się do użytku boiska.

Wyłudzili blisko 170 tys. zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych

Kaliscy policjanci zajmujący się przestępczością gospodarczą zatrzymali 4 mężczyzn, którzy na fikcyjnie zatrudnione, niepełnosprawne osoby, wyłudzili blisko 170 tys. zł z Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych. Mężczyźni usłyszeli zarzuty wyłudzenia oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 8 lat więzienia.

Policjanci zajmujący się przestępczością gospodarczą dokonują wyrywkowych kontroli firm pod kątem celowości wydawanych środków z funduszy strukturalnych. Pod koniec ubiegłego roku zainteresowali się kaliską firmą, która prowadząc działalność zatrudniała 12 osób. Policjantów zaabsorbował profil prowadzonej działalności i zatrudnione osoby pracujące w małym mieszkaniu właściciela. Jak się okazało, firma ta korzystała z dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Działalność była zarejestrowana na 34-letniego mieszkańca Kalisza. Jak ustalono, w rzeczywistości firma nie prowadziła jednak żadnej działalności – była jedynie zarejestrowana, a zatrudnione w niej osoby były fikcyjne lub nie posiadały uprawnień do pobieranych świadczeń. Oprócz właściciela firmy w proceder zamieszanych było jeszcze 3 mężczyzn – mieszkańców Kalisza, w wieku od 39 do 44 lat. Część z tych osób wchodziła w konflikty z prawem i była w przeszłości notowana przez policjantów.

Szacuje się, że łącznie od września 2010 r. do marca 2011 r. przestępcy wyłudzili z funduszu blisko 170 tysięcy złotych. Wszyscy usłyszeli zarzuty wyłudzenia oraz fałszowania dokumentów. Grozi im do 8 lat więzienia.

Decyzją kaliskiego sądu zatrzymany 34-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Wobec pozostałych prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe i dozór.

Polacy czekają na gaz łupkowy

O warunkach do poszukiwania i wykorzystania gazu łupkowego oraz szansach na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski mówił premier Donald Tusk w Centrum Nauki Kopernik, podczas konferencji poświęconej gazowi łupkowemu.

– Dziś trwa debata ważna dla przyszłości całego kraju. Dyskusja i działania dotyczące gazu wpisują się w strategię bezpieczeństwa energetycznego, zarówno Europy, jak i Polski – podkreślił szef rządu. Jak dodał doświadczamy dziś tego, że gaz i ropa stały się strategicznym czynnikiem politycznym. – Dlatego poszukiwania własnych źródeł energii muszą stanowić priorytet dla Polski, a podobnie dzieje się w innych krajach europejskich – wyjaśnił premier.

Donald Tusk przypomniał, że w perspektywie 10 lat produkcja gazu w Europie spadnie, a zużycie w Europie i Polsce wzrośnie. – To oznacza, że trzeba wykorzystać każdą szansę na znalezienie nowych źródeł energii – zaznaczył. – Dlatego uwzględniając wszystkie okoliczności technologiczne, ekologiczne i finansowe jesteśmy zdeterminowani, aby poszukiwania i wykorzystanie gazu łupkowego w Polsce stało się faktem – powiedział szef rządu.

Premier życzył uczestnikom konferencji poświęconej gazowi łupkowemu maksymalnej ilości praktycznych wniosków. – Polacy na ten gaz czekają – powiedział Donald Tusk.

Podczas konferencji przedstawiane są najnowsze osiągnięcia techniczne w zakresie potencjału wydobywczego i eksploatacji złóż, w tym m.in. metody oceny pokładów gazu łupkowego wynikające z właściwości skał. Uczestnicy rozmawiają także na temat formacji skał łupkowych. Wiedza ta jest jednym z podstawowych warunków właściwej oceny perspektyw dla polskich projektów w zakresie eksploatacji pokładów gazu łupkowego.

Według ekspertów konsumpcja gazu ziemnego w Europie do 2020 roku wzrośnie o 90 miliardów m3. W tym samym czasie produkcja tego gazu spadnie o 102 miliardy m3. Oznacza to wielką szansę dla niekonwencjonalnych złóż, jakim jest gaz łupkowy.

Według wstępnych szacunków wielkość zasobów gazu łupkowego może wynosić od 1 do 3 bln m3. Rząd wydaje polskim i zagranicznym firmom koncesje na prowadzenie poszukiwań. Trwają już próbne odwierty, które pomogą określić wielkość pokładów i możliwości ich komercyjnej eksploatacji. Jeśli występowanie gazu łupkowego w Polsce zostanie potwierdzone, a jego wydobycie okaże się ekonomicznie opłacalne, surowiec ten może odegrać znaczącą rolę na krajowym rynku energii, doprowadzając do większej dywersyfikacji i niezależności od zewnętrznych dostaw gazu. Do tej pory rząd wydał koncesje 24 firmom.

Konferencja jest pierwszym z cyklu spotkań, których tematyka obejmuje kwestie poszukiwań i eksploatacji złóż gazu łupkowego. Kolejne edycje będą poświęcone zagadnieniom środowiskowym, najnowszym technikom wydobycia oraz produkcji gazu w Polsce i Europie, a także korzyści płynących z eksploatacji gazu łupkowego.

Organizatorami konferencji są ORLEN Upstream, spółka Grupy Kapitałowej PKN ORLEN zajmująca się poszukiwaniem, rozpoznaniem i wydobywaniem złóż węglowodorów, Energy and Geoscience Institute – University of Utah, największe na świecie konsorcjum technologii nauk o Ziemi, oraz Schlumberger Innovation Center.
***
Eksploatacja gazu łupkowego jest jednym z elementów strategii zwiększania bezpieczeństwa energetycznego Polski. W 2009 roku rząd przyjął dokument „Polityka energetyczna Polski do 2030 r.”, który zakłada m.in. budowę gazoportu w Świnoujściu, budowę co najmniej dwóch elektrowni atomowych, zwiększenie wydobycia w kopalniach i inwestycje w poszukiwanie nowych złóż, a także rozbudowę magazynów gazu i systemu przesyłowego w Polsce.

Budowa gazoportu

Pierwsze wzmianki o potrzebie budowy gazoportu nad Bałtykiem sięgają lat 90. W 1996 roku powstał plan budowy terminalu w Gdańsku, w pobliżu Naftoportu. W latach 2000 – 2001 planowano budowę gazoportu w okolicach Szczecina. Ostatecznie wybrano Świnoujście. Od 2008 roku realizacja projektu przyspieszyła: wydano niezbędne decyzje środowiskowe i pozwolenie na budowę, zapewniono finansowanie (także z funduszy unijnych), przyjęto specustawę ułatwiającą budowę, podpisano umowę z wykonawcą, zapewniono import skroplonego gazu. Dzięki tej inwestycji skroplony gaz (LNG) będzie mógł być dostarczany do Polski drogą morską. Początkowo roczna przepustowość terminalu wynosić będzie 5 mld m3, co stanowi ok. 1/3 krajowego zapotrzebowania na gaz. Gazoport pozwoli na zdywersyfikowanie dostaw gazu. Budowa rozpoczęła się we wrześniu 2010 roku, a zakończy się w 2014 roku.

Budowa elektrowni atomowych

Rząd planuje budowę co najmniej dwóch elektrowni, a pierwsza z nich miałaby zostać uruchomiona w 2020 roku. Realizacja programu budowy elektrowni rozpoczęła się w 2009 roku. Rząd powołał specjalnego pełnomocnika ds. energetyki jądrowej, a także przygotował szczegółowy harmonogram inwestycji oraz listę potencjalnych lokalizacji. W lutym 2011 roku rząd przyjął projekt nowego prawa atomowego. Stworzy ono przejrzyste i stabilne ramy prawne dla budowy i funkcjonowania elektrowni jądrowych oraz zapewnieni bezpieczeństwo jądrowe i ochronę radiologiczną kraju. Kolejnym etapem będzie wybór odpowiedniej lokalizacji i podpisanie kontraktu na budowę pierwszej elektrowni. Równolegle prowadzone są prace związane z pozyskaniem nowoczesnych technologii do budowy i wyposażenia elektrowni.

Wykorzystanie krajowych zasobów energii

Aby zwiększyć możliwości produkcyjne polskich kopalń, rząd przekazał w 2010 roku 400 mln zł górnictwu węgla kamiennego. W 2012 roku dobiegnie końca budowa kopalni gazu ziemnego i ropy naftowej Lubiatów – Międzychód – Grotów.

Kontrakty gazowe

Dostawy surowców energetycznych do Polski gwarantują także wieloletnie umowy międzynarodowe. W czerwcu 2009 roku rząd podpisał umowę z Katarem na dostawy skroplonego gazu. Umowa przewidująca dostarczanie 1,5 mld m3 gazu LNG rocznie będzie obowiązywać od 2014 do 2034 roku. Rząd wynegocjował także nową umowę z Rosją. Jest ona gwarancją zwiększonych dostaw gazu z kierunku wschodniego do 2022 roku i nieprzerwanego przesyłu gazu przez terytorium Polski gazociągiem jamalskim do 2019 roku. Polska otrzymuje również gaz z kierunku zachodniego.

Rozbudowa magazynów i systemu przesyłowego

Do 2015 roku całkowita pojemność magazynów gazowych wzrośnie z 1,66 mld m3 obecnie do ponad 3 mld m3. Trwa rozbudowa zbiorników w Wierzchowicach, Mogilnie, Strachocinie, Husowie oraz budowa nowego magazynu w Kosakowie. W 2009 roku do eksploatacji oddano magazyn w Daszewie, a w 2010 roku zakończyła się budowa zbiornika w Bonikowie.

Do 2014 roku w Polsce powstanie prawie 1 tys. km sieci przesyłowych gazu ziemnego. Obecnie sieć liczy 9,7 tys. km. W 2011 roku zwiększeniu ulegną możliwości przesyłowe w Lasowie na granicy polsko-niemieckiej. W okolicach Cieszyna budowane jest gazowe połączenie z Czechami. W sierpniu 2009 roku zapewniono środki na budowę gazociągu Włocławek – Gdynia, a w maju 2010 roku – gazociągu Jeleniów – Dziwiszów. Trwają prace projektowe nad kolejnymi gazociągami. Najważniejsze z nich powstaną w północno-zachodniej i środkowej Polsce (Szczecin – Lwówek, Świnoujście – Szczecin, Szczecin – Gdańsk, Rembelszczyzna – Gustorzyn, Gustorzyn – Odolanów) oraz na Dolnym Śląsku.

Impel – dobry rok, zysk operacyjny wyższy o ponad 30 %

Grupa Impel – największa w kraju grupa firm świadczących usługi dla biznesu – osiągnęła w 2010 roku przychody ze sprzedaży na poziomie 1 mld 110 milionów złotych, co oznacza wzrost o ponad 77 milionów złotych tj. 7,5% w stosunku do roku 2009. Grupa wypracowała zysk operacyjny w wysokości ponad 64 miliony złotych i był on wyższy, od osiągniętego w analogicznym okresie roku ubiegłego, o 16 milionów złotych tzn. o ponad 30%.

Wzrost wyniku operacyjnego został osiągnięty pomimo ponad 10 mln zł dodatkowego kosztu Zintegrowanego Sytemu Informatycznego, który od stycznia 2010 roku obciąża rachunek kosztów Grupy Impel. Utrzymany został trwający od trzech lat trend istotnej poprawy wyników. Uzyskany w roku 2010 wynik netto wynosi 52,7 mln zł i jest wyższy od analogicznego okresu ubiegłego roku o 19,2 mln zł.

„Dobre wyniki w roku 2010 uzyskane zostały przede wszystkim dzięki konsekwentnemu doskonaleniu od 3 lat procesów wewnętrznych, dzięki czemu uzyskaliśmy oszczędności kosztowe. Zwiększenie efektu skali poprzez centralizację zakupów, tańsza logistyka dostaw usług poprawiły również rentowność sprzedaży. Wzrost przychodów o 7,5% w 2010 roku był także źródłem poprawy wyników. Kluczowym elementem naszej strategii w okresie kryzysu było promowanie usług Impela, jako narzędzia do restrukturyzacji kosztów naszych klientów. Poprawie wyników w ostatnich trzech latach towarzyszyła zdecydowana poprawa jakości naszych usług, dzięki zrealizowanym programom jakościowym, a również coraz szerszemu wykorzystaniu platformy obsługi i monitorowania usług dostarczanych do Klienta – Contact Center. Przyszłość naszych usług widzimy w działaniach integrujących wydzielane przez Klientów usługi kształtującej naszą pozycję również jako rynkowego brokera usług, dostarczanych w optymalnych kosztowo pakietach, ze szczególnym uwzględnieniem łączenia najlepszych cech z ofert wielu podwykonawców usług podstawowych.” – podkreśla Grzegorz Dzik, prezes Impel SA.

W roku 2010 rok dwie największe jednostki – Obsługa Nieruchomości (usługi porządkowe i techniczna obsługa nieruchomości) oraz Ochrona zanotowały wzrost przychodów ze sprzedaży z 875 mln zł w 2009 do 937 mln zł w 2010. Rentowność uzyskana przez te segmenty (z uwzględnieniem opłat za zarządzanie strategiczne) jest na poziomie zbliżonym do analogicznego okresu roku 2009 – Obsługa Nieruchomości 5,8%, Ochrona 7,8%. Istotną poprawę obserwujemy w segmencie Dystrybucja, którego rentowność wzrosła z wartości ujemnych do 6,8%.

„Zwiększenie poziomu rentowności operacyjnej Grupa Impel uzyskała poprzez poprawę efektywności wykonywania usług. Obniżamy koszty zwiększając liczbę podwykonawców zewnętrznych w podstawowych segmentach naszej działalności, czyli Obsłudze Nieruchomości i Ochronie. Firmy te świadczą usługi w naszym imieniu, na zasadach konkurencyjności, a my dbamy, aby poziom wykonywanych usług był zgodny ze standardami obowiązującymi w naszych spółkach”. – dodaje Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impel SA.

Wdrożenie Zintegrowanego Systemu Informatycznego usprawniło procesy wewnętrzne. Zwiększone obciążenie Grupy kosztem wprowadzenia sytemu udało się zniwelować poprzez poprawę efektywności zarządzania i realne obniżenie poziomu kosztów pośrednich organizacji.

„Zwiększenie sprawności zarządzania w części back office wiąże się dla Grupy z obniżeniem udziału kosztów pośrednich w organizacji. Poprawa bieżącej płynności finansowej poprzez lepszą kontrolę spływu należności oraz obniżenie kosztów finansowania zewnętrznego i stabilizacji poziomu zadłużenia to czynniki mające istotny wpływ na wyniki uzyskane w roku 2010. Konsekwentne wprowadzanie systemowych zmiany w zarządzaniu Grupą Kapitałową skutkuje widoczną poprawą nie tylko wewnętrznych procesów ale ma również wpływ na zadowolenie klientów. Nasze wyniki finansowe są bardzo dobrze odbierane również przez inwestorów, a wzrost wartości akcji Impel SA w ciągu minionego roku był szybszy, niż wzrost głównych wskaźników giełdowych. Atrakcyjność inwestycyjna naszej Grupy wynika również z faktu wypłaty godziwej dywidendy dla akcjonariuszy, co plasuje Impel wśród 30 najlepszych płatników dywidendy” – mówi Grzegorz Dzik, prezes Impel SA.

Kluczowym elementem strategii w kolejnym okresie trzyletnim 2011 – 2013 będzie zwiększanie wyników dzięki większej dynamice sprzedaży. Źródłem wzrostów sprzedaży będzie rozwój przez akwizycje, jak również uruchamianie kolejnych obszarów usługowych.

„Będziemy przekazywać nasze standardy zarządzania, które w ostatnich latach były głównym źródłem poprawy naszych wyników Klientom w ramach nowej linii produktowej Business Solution, zawierającej zintegrowaną usługę rachunkowości, obsługę kadrowo – płacową i zarządzanie obniżaniem kosztów pracy. Dotychczasowe przejęcie tych usług u kilku Klientów, w tym w dwóch spółkach giełdowych, potwierdziło dużą opłacalność przekazania Impelowi tego typu obsługi” – dodaje Wojciech Rembikowski. wiceprezes Impel SA.

Polska najlepszym miejscem do inwestycji w Europie Środkowej i Wschodniej

Polska zajęła 36. miejsce w rankingu najbardziej atrakcyjnych inwestycyjnie krajów dla funduszy Venture Capital i Private Equity, wynika z raportu przygotowanego przez Uniwersytet Nawarry we współpracy z firmą doradczą Ernst & Young. W zestawieniu, które powstało dla 80 krajów świata na podstawie kalkulacji indeksu atrakcyjności inwestycyjnej, Polska wyprzedziła wszystkie państwa regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Na szczycie rankingu znalazły się USA, Wielka Brytania i Kanada.

Ranking atrakcyjności inwestycyjnej dla funduszy Venture Capital i Private Equity przygotowano po raz drugi. W pierwszej edycji, w 2007 roku, Polska zajęła 35. miejsce, jednak nasz kraj wyprzedzili wtedy np. Czesi i Turcy, którzy w tym roku znaleźli się w rankingu na dalszej pozycji niż Polska. Na indeks atrakcyjności inwestycyjnej kraju, na podstawie którego tworzony jest ranking, składają się takie czynniki jak: aktywność ekonomiczna kraju, głębokość rynku kapitałowego, uwarunkowania podatkowe, ochrona inwestorów i standardy ładu korporacyjnego, jakość kapitału ludzkiego, kultura i poziom rozwoju przedsiębiorczości.

– Na szczycie rankingu znalazły się kraje zamożne, których rynki kapitałowe są wysoko rozwinięte. Lokowanie kapitału w USA czy Wielkiej Brytanii wciąż wiąże się ze zdecydowanie niższym ryzykiem niż inwestowanie w Chinach czy nawet w Polsce. Stąd w rankingu niższe pozycje krajów rozwijających się – tłumaczy Brendan O’Mahony, Partner Zarządzający działem Doradztwa Transakcyjnego w Ernst & Young Polska.

Wśród krajów, z którymi Polska najczęściej rywalizuje o napływ kapitału, nasza gospodarka została sklasyfikowana zdecydowanie najwyżej w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej. Najbliżej Polski znaleźli się Czesi (37. pozycja – spadek o 3 miejsca w porównaniu do roku 2007), Turcy (39.), Węgrzy (40. – awans o 3 pozycje) i Rosja (41.). Bardzo słabo oceniona została Słowacja (62.) i najnowsi członkowie UE – Bułgaria (51.) i Rumunia (60.).

Polska w rankingu atrakcyjności najlepiej wypadła w kategorii aktywności ekonomicznej. Pod względem wielkości gospodarki zostaliśmy sklasyfikowani na 20-tym miejscu na świecie. 4 miejsca wyżej niż w roku 2007. Biorąc pod uwagę wzrost PKB w średnim okresie zajęliśmy 19 pozycję. W porównaniu z rokiem 2007 awansowaliśmy również aż o 31 pozycji w kategorii bezrobocie: z 74 miejsca na 43. pozycję wśród branych pod uwagę krajów.

Najsłabiej wypadliśmy w kategorii głębokości rynku kapitałowego. W porównaniu z rokiem 2007 Polska spadła o 6 pozycji – z miejsca 44 na 50. Stało się tak pomimo jednej z największych na świecie aktywności IPO (16 miejsce) i rosnącej ilości fuzji i przejęć na rynku (z 34 miejsca w roku 2007 na 27 w 2011).

– Nie da się ukryć, że Giełda Papierów Wartościowych odczuła światowy kryzys, co było widoczne we wskaźnikach i wycenach spółek. Spadły one z wyższego poziomu niż indeksy i wyceny spółek na innych rynkach kapitałowych. Wpływ tej korekty na GPW widać więc w rankingu atrakcyjności – mówi Brendan O’Mahony. – Mimo to udało nam się wyprzedzić wszystkie kraje Europy Środkowej i Wschodniej i z tego powinniśmy się cieszyć. To z Czechami, Węgrami, Słowakami, Ukrainą czy Rosją rywalizujemy o napływ kapitału inwestycyjnego. Mniejszą konkurencją są dla nas np. Singapur czy USA, które zajęły miejsca w ścisłej czołówce – mówi Brendan O’Mahony.

Z punktu widzenia funduszy Venture Capital ważniejsza od głębokości rynku kapitałowego jest ogólna kultura przedsiębiorczości, na którą składa się między innymi poziom innowacyjności, wydatki na badania i rozwój oraz ogólne uwarunkowania biurokratyczne związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. W tej kategorii Polska zajęła 39 miejsce. Najbardziej zaważyły na tym kwestie regulacyjne związane z łatwością założenia, prowadzenia i zamknięcia biznesu w naszym kraju.

Prognoza ekspertów firmy doradczej Ernst & Young dla Polski przygotowana na podstawie analizy danych z rankingu najbardziej atrakcyjnych gospodarek dla funduszy VC i PE, jest optymistyczna.

– Biorąc pod uwagę to w jaki sposób kryzys dotknął najbliższych sąsiadów Polski oraz fakt, że wielu polskim firmom przed kryzysem udało się zakumulować znaczące ilości kapitału, pozycja wyjściowa dla prowadzenia transakcji międzynarodowych fuzji i przejęć przez polskie firmy jest bardzo korzystna – komentuje Brendan O’Mahony. – Te transakcje zwiększą konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i będą działały stymulująco na całą gospodarkę dzięki zwiększaniu wartości rynku kapitałowego i transferowi wiedzy.

TVN CNBC najpopularniejszą stacją telewizyjną wśród inwestorów

Inwestorzy i analitycy wskazali kanał TVN CNBC jako najpopularniejszą stację telewizyjną, w ramach badania WarsawScan przeprowadzonego przez NBS Communications. Badania te są cennym źródłem wiedzy o oczekiwaniach inwestorów w zakresie komunikacji i informacji niezbędnych w ocenie atrakcyjności inwestycyjnej spółek. Zrealizowane zostały w dniach 1 – 11 marca 2011 r.

W WarsawScan wzięło udział 69 analityków i zarządzających aktywami reprezentujących krajowe domy maklerskie, fundusze inwestycyjne i emerytalne oraz instytucje zarządzające aktywami. Badaniem objęte zostało 60 spółek o największym udziale w obrotach GPW w roku 2010 r., a także rosnąca grupa firm zagranicznych, notowanych na warszawskim parkiecie. Badania zostały zrealizowane przez agencję badawczą ARC Rynek i Opinia (partner badania) metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) w dniach 1 – 11 marca 2011 r.

WarsawScan to badania jakościowe, których celem jest ocena jakości relacji inwestorskich prowadzonych przez spółki notowane na warszawskiej giełdzie. Są prowadzone przez NBS od roku 2003.

Grupa TP sprzedaje Emitela funduszowi Montagu Private Equity za 1,7 mld zł

Grupa TP podpisała przedwstępną umowę sprzedaży Emitela, wiodącego polskiego operatora naziemnej infrastruktury radiowo-telewizyjnej. Kupującym jest jeden z czołowych funduszy private equity w Europie – Montagu Private Equity. Wartość transakcji wyniosła 1,7 mld zł.

– Ta umowa jest wynikiem strategii Grupy TP, która zakłada koncentrację na naszej podstawowej działalności. Jesteśmy też przekonani, że Montagu, jako nowy właściciel, zapewni dalszy dynamiczny rozwój Emitela – powiedział Maciej Witucki, prezes Grupy TP.

– To pierwsza bezpośrednia inwestycja Montagu w Polsce i druga inwestycja w Europie Środkowowschodniej. Emitel świadczy usługi niezbędne dla odbiorców w atrakcyjnych i wzrostowych segmentach rynku. W oparciu o jej dotychczasową, efektywną działalność, planujemy rozwijać usługi dla nadawców i operatorów telekomunikacyjnych w Polsce. Chcemy wspierać doświadczony zespół menedżerski spółki w dalszym rozwoju Emitela, jako niezależnego operatora infrastruktury radiowo-telewizyjnej oraz telekomunikacyjnej w Polsce – powiedział Michał Chałaczkiewicz, Partner Montagu odpowiedzialny za inwestycje funduszu w Europie Środkowowschodniej.

Transakcja wymaga zgody Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W transakcji zakupu Emitela wyłącznym doradcą finansowym Montagu był Bastion Group, a doradcą prawnym kancelaria Allen & Overy. Ernst & Young, Arthur D. Little oraz Solon Management Consulting wspierały Montagu w procesie badania spółki.

Wyłącznym doradcą finansowym Grupy TP był Rothschild, a doradcą prawnym kancelaria White & Case. Grupę TP w procesie sprzedaży wspierał również PwC.

Podatnicy w tym roku złożyli już 345 tys. formularzy PIT za pośrednictwem Internetu

Podatnicy złożyli w tym roku już ponad 345 tys. zeznań za pośrednictwem Internetu. To prawie o 21 tys. więcej niż w całym 2010 r., a do końca okresu rozliczeniowego zostało jeszcze półtora miesiąca.

Już czwarty rok podatnicy mają możliwość przesyłania deklaracji rocznych przez Internet. Przełomowy dla upowszechnienia tej formy rozliczania był kwiecień 2009 r., kiedy powstała możliwość składania pierwszych zeznań PIT-37 bez podpisu kwalifikowanego. Umożliwiło to skokowy wzrost korzystania z systemu e-Deklaracje służącego do rozliczeń przez Internet – podczas gdy w 2008 r. skorzystało z niego 390 podatników, to rok później już blisko 90 tys. (z tego prawie 80 tys. złożyło zeznania bez podpisu kwalifikowanego).

W 2010 r. rozszerzono katalog deklaracji przesyłanych bez podpisu kwalifikowanego o PIT-36, PIT-36L, PIT-38 i PIT-39. Liczba przesłanych zeznań w 2010 r. wzrosła dzięki temu niemal czterokrotnie, do 324 tys.(w tym 300 tys. bez podpisu kwalifikowanego).

W tym roku bez podpisu elektronicznego można składać kolejne zeznania: PIT-28, PIT-16A, PIT-19A wraz z załącznikami, a także wniosek PIT-16 oraz korektę deklaracji. Dodatkowym udogodnieniem dla osób rozliczających PIT-36 i PIT-37 wspólnie z małżonkiem jest brak wymogu składania przez drugiego z małżonków pełnomocnictwa (UPL-1).

Dzięki tym ułatwieniom w tym roku, jeszcze przed największym natężeniem składania zeznań, złożono o ponad 20 tys. zeznań więcej niż przez cały 2010 rok.

Chociaż wciąż więcej osób rozlicza się z urzędem skarbowym „papierowo”, e-Deklaracje stają się coraz bardziej popularne, a podatników przekonuje oszczędność czasu i pieniędzy oraz bezpieczeństwo danych.

Wszystkich, którzy jeszcze nie złożyli zeznania za 2010 r., a chcą się dowiedzieć jak zrobić to przez Internet, zachęcamy do obejrzenia filmów na kanale Ministerstwa Finansów na portalu YouTube.

Konkurs „Młodzi w Łodzi – Mam Pomysł na Biznes”

„Młodzi w Łodzi – Mam Pomysł na Biznes” to konkurs Prezydenta Miasta Łodzi na najlepszy biznesplan, adresowany do młodych przedsiębiorców oraz osób poważnie myślących o założeniu własnej działalności gospodarczej.

Udział w konkursie mogą wziąć wszystkie początkujące firmy (działające nie dłużej niż 12 miesięcy) oraz młode osoby w wieku od 18 do 35 roku życia, które mają swój pomysł na biznes, chcą go urzeczywistnić, a dodatkowo są otwarte na otrzymanie od organizatorów konkursu wsparcia.

Konkurs rozpatrywany jest w dwóch kategoriach:

„ogólnej” – dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą (max. 1 rok) w Łodzi lub osób deklarujących założenie własnej działalności gospodarczej w Łodzi w wyniku udziału w konkursie,

„studenci” – dla studentów łódzkich uczelni.
Uczestnicy konkursu otrzymają kompletny wachlarz usług potrzebnych do realizacji swoich marzeń biznesowych. Główna nagroda to 100 tys. zł oraz 2 nagrody po 10 tys. zł – w obu kategoriach.

PGNiG SA podpisało aneks do umowy ze spółką Gazprom/Gazprom Export

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA podpisało 21 marca 2011 roku aneks do Kontraktu Jamalskiego z dnia 25 września 1996 r. ze spółką Gazprom/Gazprom Export dotyczący zwiększenia maksymalnych dobowych ilości kontraktowych gazu ziemnego w punkcie zdawczo-odbiorczym Wysokoje na granicy polsko-białoruskiej z poziomu 9,36 mln m3 do poziomu 13,95 mln m sześc. na dobę wg polskiej normy.

Roczna ilość kontraktowa gazu ziemnego przewidziana do odbioru przez PGNiG SA w 2011 r. nie ulega zmianie i wynosi 9,77 mld m sześc. wg polskiej normy.

Konieczność zapewnienia większych dostaw w ciągu doby do sytemu wynikała z powodu gwałtownych spadków temperatur począwszy od 20.02.2011 r. W związku z tym, że była to końcówka sezonu zimowego, podziemne magazyny gazu były wypełnione jedynie w ok. 15 procentach (efekt bardzo mroźnego grudnia 2010 roku, kiedy zanotowano rekordowe miesięczne zużycie gazu). Aby uniknąć konieczności wprowadzania ograniczeń dostaw gazu dla wszystkich klientów przemysłowych, co nie byłoby korzystne dla polskiej gospodarki (kilkudniowe ograniczenie wprowadzono na podstawie umowy handlowej jedynie dla PKN Orlen), PGNiG SA w lutym br. wystąpiło do Gazpromu o zwiększenie dostaw gazu. Zwiększone odbiory gazu PGNiG SA rozpoczął 23 lutego br.

Podpisując aneks PGNiG SA oraz Gazprom/Gazprom Export uzgodniły, że ilości gazu ziemnego odebrane w punkcie zdawczo-odbiorczym Wysokoje w poszczególnych dobach, powyżej poziomu 9,36 mln m3 wg polskiej normy zostaną opłacone przez PGNiG zgodnie z ceną wyliczoną na podstawie obowiązujących w momencie zawarcia Aneksu warunków Kontraktu Jamalskiego i powiększoną o 3,5%. Kwota ta ma pokryć dodatkowe koszty związane ze zwiększeniem dostaw. Z tego tytułu za zwiększenie dobowych ilości gazu przesłanego przez Wysokoje w dniach 23-28 lutego 2011 r. PGNiG SA zapłacił ok. 1,2 mln PLN.

Aneks będzie obowiązywał do 31 grudnia 2011 roku. Dzięki temu PGNiG SA będzie miał możliwość odbioru zwiększonych dobowych ilości kontraktowych do 31 grudnia 2011 r. Niewykluczone, że z tej możliwości skorzysta jeszcze w tym roku w związku z zaplanowanym na czerwiec zakończeniem rozbudowy PMG Strachocina, którego pojemność zwiększy się ze 150 mln m3 do 330 mln m3, a także z oddaniem do użytku rozbudowanego PMG Wierzchowice, którego pojemność zwiększy się z 600 mln m3 do 1,2 mld m3.

Zapisy na obligacje IIF S.A.

IIF Spółka Akcyjna planuje przeprowadzić na przełomie marca i kwietnia 2011 roku emisję obligacji zwykłych, niezabezpieczonych o wartości maksymalnej 4 000 000 złotych, której organizatorem jest NWAI Dom Maklerski Spółka Akcyjna. Pozyskane środki zostaną przeznaczone na sfinansowanie objęcia certyfikatów inwestycyjnych funduszu Internet Ventures FIZ lub na inne projekty inwestycyjne.

IIF S.A. jest wiodącym funduszem technologicznym wczesnego etapu inwestującym na terenie Polski i Europy Środkowo – Wschodniej. Obszarami zainteresowania inwestycyjnego IIF są projekty z dziedzin consumer finance, e-commerce, nowych elektronicznych mediów, rozwoju i produkcji usług IT. Kadra IIF stoi za sukcesami takich spółek jak Comarch, Software Mind, Moje Rachunki, czy Inteligo.

Szczegółowe informacje odnośnie IIF SA i warunków emisji znajdują się na stronie NWAI Dom Maklerski http://www.nwai.pl/

Polski Internet i internauci w 2011 roku

Aż 36 procent mężczyzn i 25 procent kobiet ukrywa przed partnerami życiowymi swoją aktywność w Internecie. O ile bankowość internetowa, pornografia i hazard to domena męskiej części internautów, to kobiety ukrywają przede wszystkim swoje zakupy internetowe. Aż 24 procent kobiet obawia się, że ich partner zobaczy, że oglądały pornografię w sieci.

Badanie przedstawiające obecną sytuację w sieci zaprezentowała firma Microsoft, która przeprowadziła je w 21 krajach Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki. 69 procent internautów obawia się wirusów, które mogą pobrać przeglądając strony internetowe. Ważne są dla nich także bezpieczeństwo danych, prywatność, szybkość działania oraz to, by interfejs stron oraz mechanizmy zakupowe czy bankowe były jak najprostsze. Już dziś domagamy się materiałów video w jakości HD i w trójwymiarze.

Badanie przeprowadzono poprzez portal MSN na grupie ponad 11 551 internautów na przełomie lutego i marca 2011 roku.

Dla polskich respondentów biorących udział w badaniu, najważniejszym czynnikiem podczas surfowania po Internecie jest prędkość dotarcia do informacji (70%). Spytani o treść, na którą mogliby poczekać dłużej, 47% wskazało na pliki wideo, 46% na serwisy informacyjne, a 42% na pliki muzyczne. Jednocześnie polscy internauci są bardziej wyczuleni na kwestie bezpieczeństwa w porównaniu do ich kolegów z innych państw regionu EMEA. W przypadku gdy podejrzewamy, że plik może być zainfekowany, 61 procent z nas nie pobiera go. Bezpieczeństwo internetowe nie ma znaczenia dla 5 procent polskich internautów.

„Należy pogratulować ostrożnościowego podejścia Polaków do treści pobieranych z Internetu,” – powiedział Patryk Góralowski z polskiego oddziału firmy Microsoft, odpowiedzialny za rozwój platformy Internet Explorer 9 na polskim rynku. – „Cieszę się, że nasze działania wskazujące na możliwe zagrożenia wynikające z nieodpowiedzialnego i lekkomyślnego używania Internetu zaowocowały takim wynikiem. Bezpieczeństwo było jednym z najważniejszych obszarów podczas prac nad Internet Explorer 9.”

Internauci w Europie jednak lubią ryzyko. Aż 32 procent konsumentów przyznaje się do pobierania z Internetu podejrzanych plików. Najbardziej beztroskie podczas przeglądania Internetu są młodzi ludzie w wieku 14 -17 lat. Aż 57% z nich naraża się na ryzyko cyber-ataku pobierając podejrzane pliki.

Prywatność jest głównym zmartwieniem zarówno mężczyzn, jak i kobiet
Badanie wskazało, że duża liczba par ukrywa przed sobą, co tak naprawdę oglądają w Internecie. Tak jak w życiu realnym to mężczyźni okazują się być bardziej skryci: 36% z nich obawia się odkrycia przez partnerki ich aktywności online, podczas gdy wśród kobiet, takiej sytuacji obawia się tylko 25% badanych. Jeżeli chodzi o ukrywane przez mężczyzn strony, prowadzi bankowość internetowa (62%), zaraz za nią są strony zawierające treści pornograficzne (60%). Jeden na pięciu mężczyzn (20%) obawia się ujawnienia swoich skłonności do hazardu.

Może się wydawać, że to kobiety są bardziej skłonne do ukrywania zakupów w sklepach internetowych, jednak badanie pokazuje, że jest inaczej. Aż 36% badanych mężczyzn wolałoby utrzymać swoje zakupy w Internecie w tajemnicy, podczas gdy wśród kobiet jest to 32%. Dwadzieścia cztery procent kobiet obawia się, że ktoś może zobaczyć strony zawierające treści pornograficzne, które odwiedziły.

„Nasze badanie pokazało, że ponad jedna czwarta użytkowników Internetu poświęca więcej czasu na wybór papieru toaletowego niż na wybór przeglądarki internetowej, co sugeruje, że ludzie nie doceniają wpływu, jaki wybór przeglądarki ma na ich bezpieczeństwo podczas przeglądania stron internetowych,” – powiedział Góralowski. – „Przeglądarka może pomóc w utrzymaniu prywatności podczas przeglądania stron internetowych. Internet Explorer 9 oferuje tryb przeglądania InPrivate, który uniemożliwia innym użytkownikom komputera poznanie odwiedzonych przez ciebie stron. Ma też funkcję ochrony przed śledzeniem zachowań internautów, co uniemożliwia zbieranie przez firmy informacji o historii przeglądanych stron internetowych przez internautów, którzy odwiedzili ich stronę.”

Konsumenci generalnie nie są zadowoleni ze stanu sieci

Badanie firmy Microsoft pokazało, że 92% ankietowanych uważa, że dzisiejsze strony internetowe stać na więcej niż pokazują, podczas gdy 65% postrzega Internet jako źródło zawierające strony różnej jakości.

Konsumenci pragną lepszej jakości rozrywki online. Ponad połowa badanych (57%) powiedziała, że chce oglądać w internecie filmy w jakości HD, a ponad jedna trzecia (36%) przyznała, że czeka na dostęp do materiałów 3D.

Internet Explorer 9, który miał premierę 15 marca 2011 roku w znaczącym stopniu wspiera potrzeby internautów wymienione w badaniu. Akceleracja sprzętowa przyspiesza wyświetlanie grafiki, a wysoki poziom bezpieczeństwa danych blokuje aż 99 procent ataków szkodliwego oprogramowania mającego swoje źródło w internecie, a w szczególności mediach społecznych. Przeglądarkę Internet Explorer 9 można pobrać ze strony www.twojanowa.pl.

przypisy do tekstu:
1 Badanie zostało przeprowadzone za pomocą serwisu MSN w 21 krajach: Arabii Saudyjskiej, Austrii, Belgii, Dani, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Izraelu, Polsce, Portugalii, Rosji, RPA, Serbii, Szwecji, Szwajcarii, Turcji, Wielkiej Brytanii oraz Włoszech. W badaniu wzięło udział 11 551 respondentów pochodzących z każdego z tych państw.

Kupujesz bilety przez internet? Zobacz na co zwrócić uwagę

Duży wybór, niższa cena, oszczędność czasu – to główne zalety zakupów w sieci. Rządzą się one jednak swoimi prawami. Jakimi? Przed internetową gorączką zakupu biletów na imprezy sportowe, czy kulturalne UOKiK oraz Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (ICPEN) przypominają o tym, jakie mamy prawa.

UOKiK oraz Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (ICPEN) zwracają uwagę na:

przemyślane zakupy – kupując bilety na koncert, mecz – w sieci lub bezpośrednio w kasie – tylko od dobrej woli organizatora zależy, czy będziemy mogli je oddać i liczyć na zwrot pieniędzy. Oznacza to, że gdy nie będziemy mogli uczestniczyć w wybranym meczu, sprzedawca może nie zwrócić nam pieniędzy. Warto wiedzieć, że gdy kupiliśmy w internetowym sklepie na obszarze UE m.in. koszulkę z wizerunkiem artysty, szalik ulubionego klubu piłkarskiego nie spełniające naszych oczekiwań, mamy prawo do ich zwrotu. Pamiętaj! W zależności od kraju tzw. „czas na ochłonięcie”, zastanowienie się wynosi od 7 do 14 dni (w Polsce – 10, w Niemczech – 14, w Wielkiej Brytanii – 7 dni);

wirtualni sprzedawcy działający poza granicami UE podlegają przepisom swojego kraju, z którymi musimy się wcześniej zapoznać. Niewielu kibiców zdaje sobie sprawę z tego, że np. UEFA ma siedzibę w Szwajcarii w związku z tym konsumenci podlegają innemu prawu;

bezpieczne transakcje – aby uniknąć rozczarowania, sprawdź u organizatora, kiedy rozpoczyna się oficjalna sprzedaż biletów i jakie są autoryzowane kanały ich sprzedaży. Oficjalne logo i znaki towarowe (lub ich podróbki) mogą być używane przez nieautoryzowane strony internetowe sprzedające fałszywe bilety;

istotne informacje – uczciwy sprzedawca nie ma powodów, aby ukrywać swoje dane. Na stronie internetowej musisz znaleźć informacje o tym, kto jest sprzedawcą i jak się z nim skontaktować. Przedsiębiorcy mają obowiązek rzetelnie informować nas o pełnej kwocie oferowanego produktu. Podjęcie ostatecznej decyzji o zakupie powinno być poprzedzone uważną lekturą regulaminu – zwróć uwagę na sposoby płatności, koszty przesyłki i sposób składania reklamacji. Upewnij się też, że impreza, na którą bilet oferuje internetowy sprzedawca, odbywa się w tym samym czasie i miejscu, o którym informuje organizator;

wirtualne płatności – bądź ostrożny, płacąc kartą kredytową. Nie podawaj nikomu numeru PIN oraz nie wysyłaj go przez Internet. W przypadku płatności przelewem, przed zalogowaniem sprawdź, czy połączenie z bankiem jest szyfrowane. Jeśli tak, adres witryny powinien rozpoczynać się od https://, a w dole ekranu przeglądarki www powinien pojawić się symbol zamkniętej kłódki;

wydrukuj potwierdzenie zakupu biletu;

pamiętaj, że – zgodnie z polskim prawem, osoba, która z zyskiem odsprzedaje bilety wstępu na imprezy sportowe, rozrywkowe albo artystyczne podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Międzynarodowa Sieć Ochrony Konsumentów (International Consumer Protection and Enforcement Network – ICPEN) jest organizacją zrzeszającą instytucje ochrony konsumentów z ponad 40 państw na świecie. Celem Sieci jest wymiana informacji na temat praktyk rynkowych, które mogą mieć negatywny wpływ na interesy konsumentów, a także promowanie współpracy pomiędzy urzędami odpowiedzialnymi za wdrażanie przepisów konsumenckich. Jednym z tematów, na którym koncentrują się obecnie działania urzędów ochrony konsumentów zrzeszonych w ramach ICPEN, są nieuczciwe praktyki przy sprzedaży biletów w Internecie.

Pracami Sieci kieruje państwo sprawujące w danym okresie rotacyjną prezydencję (obecnie – Holandia). W latach 2006-2007 funkcję tę pełniła Polska. Priorytetem polskiego przewodnictwa była ochrona ekonomicznych interesów konsumentów w związku z rozwojem nowych technologii.

Obecnie UOKiK jest współprzewodniczącym grupy roboczej ds. komunikacji oraz administratorem strony internetowej Sieci, która została zainaugurowana 15 marca ub. r. w Światowy Dzień Konsumenta. Słabsi uczestnicy rynku znajdą tam kompleksowe informacje o tym, gdzie szukać pomocy wtedy, gdy łamane są ich prawa, jak rozwiązywać spory o charakterze transgranicznym (m.in. za pośrednictwem strony www.econsumer.gov), a także jak bezpiecznie robić zakupy w Internecie i uniknąć licznych pułapek. Strona jest także źródłem informacji o głównych inicjatywach ICPEN, jak Międzynarodowy Dzień Przeszukiwania Internetu (Internet Sweep Day) czy Miesiąc Zapobiegania Oszustwom (Fraud Prevention Month), a także o różnych forach współpracy w dziedzinie ochrony

Ceny surowców rolnych. Cykliczny wstrząs czy kryzys?

Oprócz podwyżek cen cukru i kakao, nie mniej istotne (a rzadziej zauważane) są wysokie ceny zbóż.

Jak zauważa Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes : „Wysokie ceny surowców rolnych uderzają nie tylko w konsumenta końcowego. Komplikują one także sytuację producentów żywności, którzy część tych podwyżek (przynajmniej w krótkim czy średnim okresie) biorą na siebie, zanim zdecydują się na podniesienie cen swoich wyrobów. Problem wysokich cen zbóż dotyczy ponadto nie tylko producentów wypieków czy słodyczy, ale także m.in. sektora mięsnego. Wszystko wskazuje na to, ze wysokie ceny pasz (przy mało elastycznych cenach żywca) zmniejszają jego opłacalność na tyle, iż hodowcy trzody nie odbudowują stad w stopniu wystarczającym do pokrycia zapotrzebowania na naszym rynku i w sposób trwały Polska staje się importerem netto mięsa.”

Przez cały 2010 r. ceny zboża wzrosły o ponad 38%. Kukurydza, której cena osiągnęła poziom najwyższy od lipca 2008 r., musi się zmierzyć z postępującym brakiem równowagi na rynku fizycznym. Popyt wciąż gwałtownie rośnie, napędzany potężnymi zmianami w nawykach żywieniowych mieszkańców krajów wschodzących (w przypadku Chin zapotrzebowanie w 2011 r. wzrośnie o 16% w stosunku do 2010 r.) oraz wpływem produkcji etanolu (która pochłania 40% amerykańskiej produkcji kukurydzy). Jednocześnie seria niekorzystnych zjawisk pogodowych (m.in. w Argentynie i południowej Brazylii) znacznie obniżyła plony.

Według najnowszych prognoz pod koniec bieżącego sezonu zapasy kukurydzy spadną do krytycznie niskiego poziomu. Susza, która nawiedziła latem 2009 r. Rosję i Ukrainę, dwóch głównych eksporterów pszenicy, spowodowała wyraźny wzrost cen tego zboża, które są jednak nadal niższe niż w roku 2008. Te wzrosty cen wynikają również z decyzji niektórych krajów o ograniczeniu lub zamknięciu eksportu, co na ubogich w pszenicę rynkach wywołało strach przed niedoborami i skłoniło kraje, które swoje bezpieczeństwo żywnościowe opierają w dużej mierze na produktach importowanych, do panicznych zakupów. Na wzrost cen wpływ mają również deprecjacja dolara i spekulacje finansowe.

Główne pytanie na rok 2011 brzmi: czy skala produkcji w bieżącym rolniczym roku gospodarczym będzie wystarczająco duża, aby odbudować poziomy zapasów i ograniczyć wzrost cen?

Odpowiedź na to pytanie zależeć będzie w dużym stopniu od warunków pogodowych w krytycznych okresach dla poszczególnych regionów – od marca do maja w Europie, w późniejszych miesiącach w Ameryce Północnej – oraz od tego, jaki kształt przybierze La Niña.

Jak dodaje Paweł Tyszka, analityk Euler Hermes ds. rynków spożywczych: „Wahania cen zbóż w dostawach terminowych miały już miejsce na początku bm. Był to jedynie kilkuprocentowy trend korekcyjny, po którym ceny pszenicy konsumpcyjnej na rynku krajowym nadal zbliżały się do ok. 1000 zł/tonę. Obserwowana w ostatnich dniach przecena kontraktów na dostawy zboża czy cukru wynika zapewne z wycofywania się inwestorów finansowych z tych pozycji w obawie o popyt w Japonii. Korekty te mają więc w dużym
Informacja prasowa stopniu charakter psychologicznego odreagowania, podobnie jak spadek notowań giełdowych. Analogicznie jak one powinny więc odbić się.”

Jak dodaje Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes: ”Dla przedsiębiorstw spożywczych (a więc i cen wyrobów końcowych) obecne, chwilowe obniżki nie mają niestety większego znaczenia. Po pierwsze – ceny rosły od miesięcy, więc nadal pomimo korekty (widocznej notabene na rynku kontraktów terminowych, a w mniejszym stopniu przy dostawach bezpośrednich) są one dość wysokie. Większość firm do
ciągłości pracy musi utrzymywać przygotowywane wcześniej zapasy surowców i trudno spodziewać się, aby od tego odstąpiły i w sposób hazardowy wyczekiwały nieprzewidzianej okazji do zrobienia tego odrobinę taniej, jak ma to obecnie miejsce. Jest to natomiast okazja do odbudowy zapasów na następne miesiące, bowiem podaż zbóż nie zwiększy się w najbliższym kwartale, a popyt na nie jest w najlepszym przypadku stały.”

Dobre wyniki firm, małe inwestycje

W 2010 roku poprawiły się wyniki finansowe przedsiębiorstw. Przychody z działalności rosły szybciej niż koszty ich uzyskania – podał GUS.

„Firmy średnie i duże osiągnęły w ubiegłym roku dobre wyniki finansowe, utrzymały wysoką płynność i nie zadłużały się” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
„Mimo, że przychody z działalności były jedynie o 5 proc. wyższe, to udało się utrzymać koszty w ryzach, dzięki czemu nieznacznie wzrosła rentowność sprzedaży. Ciągle jednak prawie 22 proc. firm miało na koniec 2010 roku straty. Widać, że przedsiębiorstwa podzieliły się na te, które sobie poradziły z kryzysem, i te którym w dalszym ciągu trudno wyjść na prostą.

Nadwyżka przychodów finansowych nad kosztami finansowymi potwierdza relatywnie niewielką skalę inwestycji firm w 2010 roku. To rezultat ciągle wysokiego ryzyka podejmowania decyzji inwestycyjnych w niestabilnym otoczeniu, szczególnie w sytuacji kryzysu finansów publicznych w Polsce i innych krajach europejskich. O niskich inwestycjach świadczy także bardzo wysoki wskaźnik płynności gotówkowej. Na koniec 2010 roku firmy były w stanie spłacić od razu 40 proc. swoich zobowiązań krótkoterminowych. Dzisiaj średnie i duże firmy są dobrym partnerem dla banków i innych instytucji finansowych.

W ubiegłym roku o ok. 5 proc. spadła liczba firm – eksporterów. Ale te, które pozostały zwiększyły poziom sprzedaży na eksport. Niestety, nie wszyscy eksporterzy, mimo ciągle słabego złotego, wypracowali zysk netto.

W 2011 roku należy się także spodziewać dobrych wyników finansowych przedsiębiorstw oraz ożywienia w inwestycjach. Sytuacja poza Polską studzi nieco optymizm, ale trudno będzie firmom skorzystać z rosnącego polskiego rynku, a także części rynków naszych partnerów biznesowych bez nowych inwestycji”- dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Polacy nie przestraszyli się podwyżki VAT

Sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym br. o 12,2 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku – podał GUS.

„To pokazuje, że wpływ na decyzje o zakupach w tym miesiącu miała nie podwyżka VAT, lecz rosnące zatrudnienie i płace” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„Nie wiadomo jednak, czy tak wysoka sprzedaż detaliczna wynika z obawy gospodarstw domowych przed dalszym wzrostem cen, już nie wynikającej z podwyżki VAT, w najbliższych miesiącach, (robią zakupy teraz, bo wkrótce będzie drożej), czy też dobrej oceny własnej kondycji finansowej, opartej na stabilności zatrudnienia oraz źródeł dochodów. Gdyby rosnąca sprzedaż detaliczna była efektem coraz większych oczekiwań inflacyjnych to byłby to zły sygnał dla przyszłego popytu konsumpcyjnego i wskaźnika inflacji, który poszybowałby w górę.

Dynamika sprzedaży niektórych towarów wydaje się potwierdzać, że motorem napędowym popytu konsumpcyjnego mogą być oczekiwania inflacyjne. Szybko rosła bowiem sprzedaż mebli, RTV, AGD, obuwia, odzieży i kosmetyków. Wzrosła również, po styczniowym spadku, sprzedaż samochodów”- dodaje dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Wyrok TS UE może pomóc spółkom odzyskać nadpłacony podatek

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TS UE) rozstrzygnie 7 kwietnia czy opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich wspólników było zgodne z prawem. Pozytywny dla przedsiębiorców wyrok daje spółkom możliwość odzyskania znaczących sum z tytułu nadpłaconego podatku.

Opodatkowanie podatkami od gromadzenia kapitału (w tym podatkiem od czynności cywilnoprawnych) w krajach UE reguluje dyrektywa kapitałowa, której celem jest zniesienie obciążeń ograniczających swobodny przepływ kapitału pomiędzy państwami członkowskimi.

Polski ustawodawca, zgodnie z duchem dyrektywy kapitałowej, z dniem akcesji (tj. 1 maja 2004 r.) zniósł podatek kapitałowy od pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców, wprowadził go jednak ponownie 1 stycznia 2007 r. Wspomniana dyrektywa pozwala państwom członkowskim pobierać podatek kapitałowy, ale jedynie wg tzw. „zasady kontynuacji”, czyli tylko tym państwom, które pobierały go z dniem 1 lipca 1984 r. Polska raz rezygnując z poboru podatku, a później wprowadzając go ponownie, nie postępowała zgodnie z tą zasadą.

15 marca 2010 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach skierował do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, dotyczące zgodności z prawem wspólnotowym polskich przepisów przewidujących opodatkowanie w latach 2007-2008 podatkiem od czynności cywilnoprawnych pożyczek udzielanych spółkom przez ich udziałowców. Po uzyskaniu stanowiska stron oraz Komisji Europejskiej Trybunał wyznaczył termin rozprawy na 7 kwietnia 2011 r. Warto zaznaczyć, że opinia wydana przez Komisję, wskazała na niezgodność krajowych przepisów z prawem Unii Europejskiej.

„Trybunał postanowił, iż w dalszym zakresie postępowanie będzie toczyć się bez uzyskania opinii Rzecznika Generalnego” – informuje Krzysztof Gil, doradca podatkowy Deloitte i pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TSUE. „Statut tej instytucji umożliwia rozstrzygnięcie sprawy bez opinii Rzecznika, jeżeli Trybunał uzna, iż w sprawie nie występuje nowe zagadnienie prawne. Można domniemywać, iż TS UE widzi możliwość rozstrzygnięcia w oparciu o dotychczasowe orzecznictwo, w szczególności w sprawie C-350-98 Henkel Hellas ABEE v. Elliniko Dimosio. Orzeczenie to wskazywało na istotną rolę zasady stand still zakazującą ponownego wprowadzania podatku kapitałowego przez państwa członkowskie, które zrezygnowały z jego poboru.”- dodaje.

„Orzeczenie Trybunału będzie miało kolosalne znaczenie dla polskich przedsiębiorców. Ci, którzy zapłacili w latach 2007-2008 podatek od czynności cywilnoprawnych z tytułu uzyskanych pożyczek od udziałowców mają istotne argumenty, aby występować z wnioskami o stwierdzenie nadpłaty w tym podatku” – uważa Tomasz Konik, doradca podatkowy Deloitte, pełnomocnik podatnika w postępowaniu przed TS UE.

„Również ci podatnicy, którzy próbowali odzyskać podatek, lecz przegrali sprawy przed organami podatkowymi będą mogli wnosić o wznowienie postępowania zakończonego prawomocną decyzją w ciągu miesiąca od dnia publikacji orzeczenia Trybunału. Najwyższy czas, aby rozpoczęli oni przygotowania do składania stosownych wniosków – przypuszczamy bowiem, że Trybunał zajmie stanowisko pozytywne dla podatników i wskaże na niezgodność regulacji krajowych z prawem unijnym.” – dodaje.

Jak skutecznie odzyskać swoje pieniądze?

Czy kiedyś zdarzyło się, że znajomy zwrócił się do Ciebie z prośbą o pożyczkę pieniądze i potem miałeś problemy z odzyskaniem swoich pieniędzy? Dłużnik ociągał się z oddaniem należności, unikał kontaktu, gdy Ty próbujesz upomnieć się o ten dług? Jeśli na co najmniej jedno z pytań odpowiedź brzmi tak, poniższy poradnik jest dla Ciebie.

Negocjacje na etapie polubownym

Gdy dłużnik zalega ze spłatą warto zacząć od próby wyegzekwowania należności w sposób polubowny. Może bowiem być tak, że powodem zwłoki jest nieprzewidziana trudna sytuacja życiowa, a nie zła wola dłużnika. Wtedy zawsze warto się dogadać, ustalić późniejszy termin spłaty, umożliwić spłatę w ratach itp.

Jeśli jednak polubowne wezwania do zapłaty nie przynoszą skutku, każdy z nasz jako wierzyciel konsument może liczyć na wsparcie firm specjalizujących się w dochodzeniu należności.

Wsparcia udzielą profesjonaliści

Duże przedsiębiorstwa zarządzające wierzytelnościami na ogół nie przyjmują zleceń od osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, bo obsługują wyłącznie firmy. Statystyczny Kowalski, potrzebując pomocy w odzyskaniu długu, może się o nią zwrócić do kancelarii prawnej lub tych mniejszych firm windykacyjnych, które specjalizują się w obsłudze tego typu spraw. Na początku wystarczy nawiązać z nią kontakt telefoniczny. Następnie kancelarię prawną czy firmę windykacyjną najlepiej odwiedzić osobiście. Podczas takiego spotkania podpiszemy umowę o współpracy. (To najlepsza droga, choć wymiana koniecznych pism możliwa jest także przy pomocy poczty czy kuriera.) Na spotkanie powinniśmy przynieść ze sobą dokumenty poświadczające istnienie i wymagalność wierzytelności. Może to być np. umowa pożyczki zawierająca informacje: kto, komu, ile pieniędzy (lub co) pożycza, jaki jest termin zwrotu, jakie są dodatkowe koszty pożyczki (np. odsetki) itp. Nawet, gdy podpisywanie takiej umowy przy pożyczce dla przyjaciela jest dla nas kłopotliwe, warto to robić. Co więcej, Kodeks cywilny mówi, że w przypadku pożyczek na kwotę powyżej 500 zł umowę pożyczki powinno się zawrzeć na piśmie. To pomoc w odzyskaniu pieniędzy w razie ewentualnych problemów.

Profesjonalni windykatorzy czy prawnicy kompleksowo zajmą się dochodzeniem długu na etapie polubownym. Mogą też, w naszym imieniu, skierować sprawę do sądu, a potem, po uzyskaniu tytułu wykonawczego, monitorować proces windykacji na etapie egzekucji komorniczej. Usługa taka nie musi być droga. Często polega na wypłacie kilku, kilkunastu procenta od kwoty, którą uda się odzyskać.

Gdy wierzyciel-konsument chce samodzielnie skierować sprawę do sądu, również ma taką możliwość. Nie wymaga to żadnej specjalistycznej wiedzy prawnej.

Egzekucja z pomocą prawa

Pierwszym krokiem jest napisanie pozwu. Oczywiście każdy z nas może skorzystać z pomocy prawnika, ale nie trzeba mieć wykształcenia lub doświadczenia prawniczego, by prawidłowo przygotować pozew. Może być on opracowany na bazie standardowego podania. W lewym górnym rogu wpisujemy swoje dane (imię, nazwisko, adres zameldowania), po prawej stronie na górze – datę przygotowania pozwu. Poniżej na środku powinna znaleźć się nazwa i adres właściwego sądu cywilnego, a dalej tytuł, który może brzmieć np. „Pozew o zapłatę X zł”. W tekście pozwu trzeba koniecznie wskazać, że pożyczkobiorca (tu podajemy imię i nazwisko, oraz adres zameldowania tej osoby) w dniu (data) pożyczył od nas X zł. Pieniądze nie zostały oddane, mimo, że termin zwrotu był ustalony na (i tu podajemy datę). Istotne, by wyraźnie wskazać nasze żądanie, czyli kto jest naszym dłużnikiem i zwrotu jakiej kwoty od niego oczekujemy. Na końcu trzeba też wymienić załączane dokumenty, np. umowę pożyczki. Teraz wystarczy czytelnie pismo podpisać. Tak przygotowany dokument składamy w biurze podawczym, uiszczamy przy tym opłatę od pozwu i na tej podstawie sąd cywilny może wszcząć postępowanie. W przypadku wygrania sprawy sąd może zadecydować, że kosztami sądowymi dodatkowo zostanie obciążony dłużnik.

Dodatkowym argumentem przy negocjacjach z dłużnikiem może być wpis do rejestru w biurze informacji gospodarczej (BIG).

Dłużników motywuje wpis na czarną listę

Wierzyciel konsument każdy dług przeterminowany o min. 60 dni może wpisać na listę dłużników w BIG. Warunkiem jest posiadanie wyroku sądowego potwierdzającego wymagalność roszczenia. Na min. 14 dni przed planowanym wpisem trzeba dostarczyć dłużnikowi wezwanie do zapłaty z informacją o planowanym wpisie danych o nim i jego długu do BIG. Wezwanie na piśmie wysyłamy listem poleconym, przesyłką kurierską lub wręczamy osobiście.

Jednym z trzech działających w Polsce biur informacji gospodarczej jest Rejestr Dłużników ERIF BIG S.A. należący do Grupy Kapitałowej KRUK. Biuro udostępnia konsumentom możliwość dopisywania dłużników do bazy w prosty i szybki sposób. Wystarczy skorzystać z serwisu www.infoKonsument.pl. Po wejściu na stronę należy się zarejestrować. Do uzyskania pełnego dostępu będzie wymagane dostarczenie do biura skanu dowodu osobistego. Najprościej dokonać tego w systemie po zalogowaniu, ale biuro przyjmuje też skany przesyłane na e-mail: [email protected] lub faks: 22 59 42 525. Pocztą otrzymamy umowę, którą należy czytelnie podpisać. Jeden egzemplarz odsyłamy do Rejestru Dłużników ERIF i wkrótce na podany przy rejestracji e-mail otrzymujemy informację o pełnej aktywacji konta. Od tego momentu można dopisać dane dłużnika do ERIF. Ale uwaga! Informacje o zadłużeniu muszą być na bieżąco aktualizowane. Za podanie nieprawdziwych danych lub brak ich aktualizacji (np. w przypadku nawet częściowej spłaty zobowiązania) ustawa regulująca działanie BIGów przewiduje dla nierzetelnego wierzyciela karę do 30 tys. zł. Na aktualizację danych o długu wierzyciel ma 14 dni. BIG w ciągu 7 kolejnych musi wprowadzić zaktualizowane informacje do bazy. Warto podkreślić, że każdy z nas może bezpłatnie sprawdzić dane na swój temat wpisane do BIG raz na pół roku.

Opinia eksperta

Piotr Krupa – prezes zarządu KRUK S.A. (największej polskiej firmy windykacyjnej)
Biura informacji gospodarczej są skutecznym narzędziem dyscyplinującym dłużników do spłaty zaległości. Wg badań przeprowadzonych w 2010 roku przez MillwardBrown SMG/KRC wynika, że wpisanie do BIG jest postrzegane przez przeciętnego Polaka, jako poważna sankcja silnie motywująca do szybkiego uregulowania długu. Tak twierdzi aż 82% dłużników. Warto więc z korzystać z tej możliwości, zwłaszcza że jest ona dostępna nie tylko dla banków czy firm, ale także dla statystycznego Kowalskiego.

Duże korporacje znowu wydadzą więcej

Rynek informatyki, oglądany przez pryzmat największych kontraktów sektora przedsiębiorstw, świadczy o potrzebach gospodarki. Przeprowadzona właśnie przez biuro badawcze DiS analiza 400 największych kontraktów IT za lata 2009-2010 wykazuje, że ich wartość w minionym roku wzrosła.

Przedsiębiorstwa dysponują na rynku największą swobodą w prowadzeniu polityki zakupowej. Stać je na wydatki w prawie każdej skali. A ta ograniczona jest tylko poziomem udokumentowanych potrzeb. Obecnie towary i usługi informatyczne upowszechniły się. Bardzo staniały, i jednocześnie stały się dobrem masowym. W takiej sytuacji świadomość praw rządzących tymi wydatkami okazuje się wiedzą nieodzowną do właściwego planowania.

Przegląd DiS poddaje analizie aż 400 kontraktów informatycznych, zawartych w Polsce w sektorze przedsiębiorstw w latach 2009-2010, po raz pierwszy w takiej różnorodności, przedstawia wydatki tego segmentu gospodarki na informatykę. Duża liczba dobrze znanych i opisywanych kontraktów sektora przedsiębiorstw staje się swoistym wzorcem (benchmarkiem) funkcjonowania zakupów na tym rynku. Ujednolicona wiedza o nich prowadzi na pewno do lepszej standaryzacji wydatków typowych i powtarzalnych, a takich jest obecnie w informatyce coraz więcej.

Suma wartości 200 największych kontraktów informatycznych w zdefiniowanym wyżej sektorze przedsiębiorstw wyniosła w 2009 r. 628,4 mln zł. Po pominięciu trzech umów nietypowych wartość pozostałych 197 kontraktów roku 2010, zbliżonych charakterem do 200 zrealizowanych rok wcześniej, wyniosła 722,4 mln zł. Oznaczało to nominalny wzrost roczny na poziomie 14,8%.

CAPEX-OPEX

Badane kontrakty w większości były inwestycjami: w obydwu badanych latach co najmniej 74,5% wartości umów miało charakter kapitałowy (CAPEX). Komplementarne wydatki operacyjne zawartych kontraktów stanowiły 25,5% ich całkowitej wartości w 2009 r., zaś w 2010 roku 22,9%. Wartość wydatków operacyjnych była w badanej grupie kontraktów prawie niezmienna i utrzymywała się na poziomie nieco ponad 160 mln zł, przy wzroście rok do roku równym 3,3%. Wartości CAPEX badanych kontraktów rosły znacznie bardziej dynamicznie. Świadczyć to może o rosnących skłonnościach do inwestowania w systemy IT w sektorze przedsiębiorstw.

Co zamawiano

Proporcje między wartościami kontraktów w poszczególnych obszarach specjalizacji układały się mniej więcej tak samo jak proporcje pomiędzy ich liczbą. Badane duże kontrakty IT na rynku przedsiębiorstw w latach 2009-2010 dotyczyły w pierwszej kolejności infrastruktury: sprzętowej, oprogramowania oraz mieszanej, czyli łącznych zamówień na sprzęt i oprogramowanie, bez wyraźnej przewagi żadnego z tych czynników. Poza wydatkami na infrastrukturę, dość dużą grupę umów zawarto na wdrożenia i utrzymanie aplikacji branżowych, wspomagających zarządzanie specyficznymi procesami biznesowymi. Dopiero na kolejnym miejscu znalazły się kontrakty dotyczące realizacji wdrożeń systemów ERP lub uboższych od nich funkcjonalnie tzw. zintegrowanych systemów zarządzania ZSZ.

Wzrost wartości wdrożeń systemów wspomagających zarządzanie ERP/ZSZ/CRM w latach 2009/2010 był szczególnie duży. Wartość kontraktów na infrastrukturę sprzętową nieco spadła, natomiast na infrastrukturę oprogramowania wzrosła aż o 70%. Infrastruktura mieszana utrzymywała się w obu latach na podobnym poziomie wydatków około 100 mln zł. Aplikacje branżowe wdrażano chętniej w 2009 r. Okazuje się zatem, że przestoje w gospodarce sprzyjają wdrażaniu aplikacji branżowych w przedsiębiorstwach, ponieważ pozwalają zrewidować styl zarządzania i zrestrukturyzować jego formy.

W roku 2010 szybko wzrastała natomiast wartość kontraktów na outsourcing procesów biznesowych – BPO. Proces ten wykazuje dużą elastyczność kontraktów typu outsourcingowego, które w okresie dekoniunktury na rynku pozwalają przedsiębiorstwom dopasować rodzaj i charakter kupowanych usług do poziomu ich rzeczywistych potrzeb.

Jak przedsiębiorcy odkładają na swoją emeryturę?

Zapytaliśmy przedsiębiorców z Business Centre Club w jaki sposób gromadzą środki na swoje emerytury i czy planowane zmiany dotyczące OFE będą miały wpływ na ich dotychczasowe decyzje.

Przedsiębiorcy najchętniej wybierają nieruchomości

Z sondażu BCC wynika, że przedsiębiorcy skutecznie zabezpieczają swoją emerytalną przyszłość. Poza pierwszym i drugim filarem (67 proc.), ponad 43 proc. oszczędza w trzecim filarze (Pracownicze Programy Emerytalne lub Indywidualne Konta Emerytalne). Tyle samo wybiera obligacje i lokaty bankowe.

Wśród dodatkowych sposobów oszczędzania na emeryturę największą popularnością cieszą się jednak nieruchomości. Poza obowiązkową składką do ZUS, stanowią one główne zabezpieczenie emerytalne wśród połowy ankietowanych. Z myślą o emeryturze blisko 40 proc. przedsiębiorców inwestuje w akcje i fundusze inwestycyjne, zaś ok. jedna piąta w różne dobra trwałe, m.in. złoto, dzieła sztuki. Inne, niewymienione w badaniu, formy inwestowania wskazało ponad 18 proc. respondentów.

Ponad połowa nie planuje zmian w związku z obcięciem składki do OFE

Przedsiębiorcy nie przewidują radykalnych zmian w sposobie oszczędzania na emeryturę z powodu przeprowadzanych przez rząd działań w systemie emerytalnym i obcięciu składki przekazywanej do OFE. Ponad połowa deklaruje, że nie wpłynie to na ich emerytalne decyzje w najbliższej przyszłości.

Podobnie jak dotychczas, większość ankietowanych widzi szansę na zapewnienie sobie lepszej emerytury poprzez samodzielne inwestycje w grunty i nieruchomości – planuje tak blisko jedna trzecia przedsiębiorców. W lokaty bankowe i obligacje zamierza dodatkowo inwestować ponad jedna piąta, a na rynku kapitałowym ok. 16 proc. badanych. Inne, niewymienione w ankiecie, formy inwestowania wybierze niecałe 12 proc., zaś 8 procent ulokuje swoje pieniądze w dobrze wycenianych dobrach trwałych: kruszcach, dziełach sztuki itp.

Tylko 5,3 proc. respondentów, w związku z obcięciem składki do OFE, planuje dodatkowo gromadzić oszczędności w ramach trzeciego filara. Około 8 proc. zamierza zwiększyć kierowaną tam dotychczas składkę, a ograniczyć ją – zaledwie 2,6 proc.

– Dominują postawy pasywne, z minimalnym zainteresowaniem wejściem do trzeciego filaru, lub zwiększeniem składki w przypadku osób już w nim oszczędzających. Tymczasem to właśnie środowisko przedsiębiorców powinno być trzecim filarem najbardziej zainteresowane. Skorelowanie udzielonych w sondażu odpowiedzi z metryczką, z której wynika, że ponad trzy piąte respondentów jest zatrudniona na umowie o pracę – wskazuje, że powinni oni poszukiwać zabezpieczenia poza ZUS i OFE, a Pracownicze Programy Emerytalne taką możliwość oferują (składka do 7 proc. i ulga w ZUS). To, że tak się nie dzieje, jest oczywiście winą kolejnych rządów, które nie propagowały, ani nie wspierały tej formy zabezpieczenia emerytalnego. Dodatkowe ubezpieczenie emerytalne w trzecim filarze wciąż stanowi niewykorzystany potencjał reformy emerytalnej – mówi Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Niechęć i rezerwa do zakładania PPE

Co czwarty przedsiębiorca oferuje swoim pracownikom możliwość oszczędzania na emeryturę w ramach Pracowniczych Programów Emerytalnych. Spośród tych, którzy w swoich zakładach pracy nie mają PPE, tylko 7 proc. deklaruje, że stworzy taki program. Na pytanie: „Czy z uwagi na wprowadzane zmiany w systemie emerytalnym, zamierzam stworzyć swoim pracownikom możliwość dodatkowego odkładania na emeryturę w ramach PPE?” aż trzy piąte pracodawców odpowiedziało, że nie wie, a co trzeci stwierdził, że nie uruchomi dobrowolnego funduszu emerytalnego w swojej firmie.

– W Polsce brakuje rozwiązań prospołecznych w polityce podatkowej, co uderza w możliwości rozwoju zarówno PPE jak i IKE trzeciego filara emerytalnego. Tymczasem znaczenie ulg podatkowych dla rozwoju zawodowych i prywatnych programów emerytalnych w krajach rozwiniętych jest niekwestionowane – komentuje Wojciech Nagel, ekspert ds. pracy i polityki społecznej BCC.

Ankietowani przedsiębiorcy to w większości osoby młode (ponad dwie trzecie jest w drugim filarze), W momencie wprowadzania reformy emerytalnej w 1999 roku mieli pomiędzy 30 a 50 lat, potem do systemu wchodziło się już obowiązkowo. Z pewnością są oni dużo bardziej aktywni niż reszta społeczeństwa pod względem gromadzenia oszczędności na starość. Najchętniej inwestują samodzielnie, a jeśli mają odpowiednią paletę produktów finansowych również chętnie z nich korzystają: fundusze inwestycyjne, lokaty oraz IKE, choć w przypadku tych ostatnich możliwości oszczędzania są jednak mocno ograniczone (limity inwestycyjne, brak poważnych zachęt podatkowych). Przedsiębiorców cechuje również wyraźna rezerwa do PPE.

Sondaż z cyklu „Zdaniem BCC…” Wojciech Nagel, Emil Muciński

Agenci CBA na zgrupowaniu piłkarskiej reprezentacji Polski

„Przestępstwo oszustwa przy organizacji profesjonalnych zawodów sportowych – korupcja w sporcie” – taki temat zajęć przygotowali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy spotkali się z piłkarzami na zgrupowaniu polskiej reprezentacji w Grodzisku Wielkopolskim. Prewencyjne spotkania i pogadanki agentów CBA spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych.

Agenci CBA przyjechali na piłkarskie zgrupowanie zaproszeni przez trenera reprezentacji Franciszka Smudę. Oprócz zasad i uregulowań prawnych zawodnikom przedstawiono genezy i przykłady korupcji w sporcie zarówno w kraju jak i na świecie. Na spotkaniu omówiono przepisy kodeksu karnego dotyczące łapownictwa i płatnej protekcji. Wskazano mechanizmy powstawania i funkcjonowania systemu korupcyjnego w piłce nożnej. Pokazano jak rozwijała się tzw. polska afera piłkarska wykryta i wyjaśniana przez funkcjonariuszy CBA, w której do tej pory 175 podejrzanym przedstawiono prawie 1000 zarzutów.

Centralne Biuro Antykorupcyjne oprócz ścigania przestępstw korupcyjnych i zatrzymywania ich sprawców, w myśl zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć” duży nacisk kładzie również na prewencję. Działania antykorupcyjne, przygotowywane broszury i podręczniki, a przede wszystkim bezpośrednie prelekcje i pogadanki spotykają się z coraz większym zainteresowaniem różnych grup zawodowych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w ponad 50 spotkaniach udział wzięło blisko 2 tys. urzędników, funkcjonariuszy różnych służb, bankowców, a nawet, tak jak dzisiaj, piłkarzy.

Zakończyła się prywatyzacja Tauron Polska Energia S.A.

Ministerstwo Skarbu Państwa dokonało sprzedaży 11,9% akcji TAURON Polska Energia S.A. po cenie 6,15 zł za akcję, kończąc tym samym proces prywatyzacji spółki. Kwota transakcji wyniosła blisko 1,3 mld zł. Transakcja realizowana była w formule budowania przyspieszonej księgi popytu i wzięli w niej udział inwestorzy finansowi z szesnastu krajów, z trzech kontynentów. Globalna sprzedaż akcji Taurona jest kolejną transakcją świadczącą o wiodącej roli GPW, jako regionalnego centrum finansowego Europy Środkowo-Wschodniej.

Wszystkie cele związane z prywatyzacją spółki zostały osiągnięte, po wczorajszej transakcji Skarb Państwa nie planuje dalszych sprzedaży akcji Taurona. Niespełna dziewięć miesięcy po debiucie publicznym, jest on jednym z filarów polskiego rynku kapitałowego i jedną z najbardziej płynnych spółek indeksu WIG20.

Skarb Państwa pozostaje właścicielem 30% akcji spółki. W razie potrzeby umożliwi to podniesienie kapitału o 20% – zapewniając Skarbowi Państwa zachowanie pakietu minimum 25% akcji, pozwalającego na utrzymanie władztwa korporacyjnego.

Proces sprzedaży 11,9% akcji Taurona to jedna z większych transakcji w skali całego regionu. Blisko 1,3 mld zł wpływów ze sprzedaży akcji czynią tę transakcję jedną z największych sprzedaży w formule budowania przyśpieszonej księgi popytu w historii polskich rynków kapitałowych, a kwotę tę uzyskano w ciągu jednego tylko dnia od rozpoczęcia transakcji. Była to również jedna ze znaczących operacji finansowych w relacji do średniego dziennego obrotu akcjami Spółki – wolumen transakcji odpowiadał dwumiesięcznemu średniemu wolumenowi obrotów.

Rekordem jest wyjątkowo niskie dyskonto osiągnięte przez Skarb Państwa w transakcjach o podobnej formule. Dyskonto w odniesieniu do ceny zamknięcia z dnia poprzedzającego transakcję wyniosło 3,8% i było jednym z najniższych dyskont osiągniętych przez Skarb Państwa w formule budowania przyspieszonej księgi popytu od czasu rozpoczęcia transformacji ustrojowej.

W transakcji uczestniczyli inwestorzy finansowi między innymi z Bliskiego Wschodu, Wielkiej Brytanii, Europy Środkowo-Wschodniej, Portugalii, Hiszpanii, Niemiec, Francji, Belgii i Stanów Zjednoczonych, a budowa księgi zakończyła się znaczną nadsubskrypcją. 30% popytu zgłosili inwestorzy zagraniczni, 70% krajowi. Tak znaczący udział krajowego kapitału wskazuje na znaczne możliwości polskich rynków kapitałowych. Z kolei międzynarodowe zainteresowanie akcjami dużej grupy energetycznej jest przykładem atrakcyjności polskiej gospodarki, a szczególnie sektora energetycznego.

Rusza II edycja konkursu Laur Gospodarności

Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej rozpoczyna drugą edycję konkursu „Laur Gospodarności” dla najbardziej przedsiębiorczych gmin wiejskich i wiejsko-miejskich oraz banków spółdzielczych i organizacji pozarządowych najaktywniej wspierających inicjatywy samorządowe. Zgłoszenia do konkursu można składać do 29 kwietnia br. Wręczenie nagród odbędzie się 4 czerwca br. podczas uroczystej Gali na Zamku Królewskim w Warszawie.

„Laur Gospodarności” to pierwszy w Polsce konkurs dedykowany gminom wiejskim. Jego celem jest zwrócenie uwagi na prężną działalność samorządów na terenach wiejskich oraz podkreślenie ich zasług dla rozwoju polskiej wsi i społeczności lokalnych. Konkurs „Laur Gospodarności” powstał 2010 r. w związku z 20-leciem samorządności w Polsce oraz 20 rocznicą działalności Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej.

„Poprzez „Laur Gospodarności” chcemy pokazać, że polskie gminy wiejskie mają wiele do zaoferowania. Dobra organizacja, efektywne wykorzystanie środków unijnych, innowacyjne pomysły i racjonalne zarządzanie finansami, to atuty, które posiada niejedna gmina wiejska w Polsce. Nagradzamy najlepszych, aby służyli, jako wzór do naśladowania dla innych. Doświadczenia pierwszej edycji pokazują, że konkurs jest potrzebny. W 2010 r. w konkursie wzięło udział ponad 200 gmin. Mam nadzieję, że zeszłoroczny, bardzo dobry wynik, zostanie poprawiony” – powiedział, Marek Zagórski Prezes Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.

Środowisko BCC przeciwko zmianom w OFE

Proponowane przez rząd rozwiązania związane z reformą Otwartych Funduszy Emerytalnych są niekorzystne nie tylko dla przyszłych emerytów, ale też dla obecnych podatników i gospodarki krajowej.

Rządowa propozycja zmian w OFE pozornie miała przynieść zyski emerytom i Skarbowi Państwa, jednak wszystko wskazuje na to, że może spowodować gros nowych problemów, które będą ciążyć nad obywatelami przez długie lata. Zmiany w OFE pociągną za sobą nie tylko namacalne negatywne skutki takie jak rzeczywiste obniżenie emerytur, czy naruszenie krajowych oszczędności, ale też są naruszeniem umowy społecznej, w której obywatele ufają, że rząd będzie działał na ich korzyść. Stanowisko Business Centre Club w sprawie zmian w OFE jest jednoznaczne.

W 2010 roku BCC opracowało Program stabilizacyjno-ratunkowy finansów publicznych, którego zadaniem było zaproponowanie rozwiązań prowadzących do ustabilizowania finansów państwa i zmniejszenia zadłużenia. Jednak zamiast wprowadzenia w życie proponowanych reform strukturalnych, rząd chce zastosować krótkodystansowe rozwiązania, które na przestrzeni lat przyniosą nam wszystkim więcej szkód niż profitów.

Proponowana reforma OFE wydaje się być planem, którego konsekwencji w dłuższej perspektywie nikt nie wziął pod uwagę. Biorąc pod uwagę szczególnie, jak niewielki udział w długu stanowią pieniądze z OFE, zapowiedziane zmiany wydają się zupełnie nieuzasadnione. Zamiast nich dużo lepszym rozwiązaniem mogłaby być reforma finansów publicznych, czy proponowane przez BCC wprowadzenie wydatkowej reguły dyscyplinującej, zgodnie z którą wydatki elastyczne nieinwestycyjne oraz nowe wydatki prawnie zdeterminowane malałyby realnie w tempie 1 proc. rocznie przez 3 lata (2011-2013).

Zamiast wziąć pod uwagę wszystkie możliwe rozwiązania, rząd wybrał drogę na skróty – bez baczenia na czające się niebezpieczeństwo. Loża Dolnośląska BCC, która od lat pracuje nad zrównoważonym rozwojem regionu i kraju, oficjalnie opowiada się przeciw zaproponowanym przez rząd zmianom w OFE .

Wikana S.A.: 20 mln zysku netto w 2010 r.

Wikana S.A. – notowana na rynku głównym GPW firma deweloperska – osiągnęła w 2010 roku na poziomie Grupy Kapitałowej ponad 20 mln zł zysku netto, co oznacza wzrost o ponad 70% w porównaniu do wyniku zanotowanego w roku 2009 (11,7 mln zł). Przychody Grupy Wikana S.A. w 2010 roku wyniosły 109 mln zł. Osiągnięte wyniki finansowe oznaczają realizacje przedstawionej prognozy w 89% na poziomie przychodów oraz w 100% na poziomie zysku netto.

„Rok 2010 był pierwszym rokiem, w którym rynek deweloperski zaczął otrząsać się z kryzysu rozpoczętego pod koniec 2008 r. Z punktu wiedzenia naszej działalności podstawowej ożywienie w branży deweloperskiej pozwoliło na znaczną poprawę rentowności. Jest to także efekt zmian organizacyjnych dokonanych 2010 r. w GK WIKANA, gdzie pierwsze projekty mieszkaniowe zostały zrealizowane z wykorzystaniem struktury FIZ. Zysk netto na poziomie Grupy Kapitałowej w 2010 roku był aż o 70% większy w porównaniu z rokiem 2009.

W br. spodziewamy się dalszych wzrostów, głównie dzięki realizacji strategii mającej na celu budowę struktury sieciowej, u której podstaw leży standaryzacja projektów mieszkaniowych. Docelowo przełoży się to na redukcję kosztów związanych z projektowaniem i prowadzeniem inwestycji.

Co więcej, zasoby budowane systematycznie w nowo powstałych w ramach Grupy Kapitałowej strukturach pozwolą na zaangażowanie się GK WIKANA w ważny dla samorządów lokalnych problem budownictwa socjalnego i komunalnego i zbudowanie w tym obszarze nowego centrum zysków.

W 2011 roku nadal będziemy koncentrowali się na rozwoju działalności deweloperskiej – mieszkaniowej. Dotychczas zgromadzona baza gruntów pozwala nam na zrealizowanie ok. 187 000m2 PUM. Nadwyżki wolnych środków pieniężnych zamierzamy inwestować na zakup nowych atrakcyjnych terenów oraz w rynek odnawialnych źródeł energii. W 2010 r. rozpoczęta została budowa biogazowi w miejscowości Siedliszczki gmina Piaski, której zakończenie i oddanie do użytkowania planowane jest na sierpień 2011 r. W zaawansowanym stadium znajdują się prace nad rozpoczęciem budowy kolejnych dwóch biogazowni o mocy 1 MW każda, w Rejowcu Fabryczym, zaś na lata 2011-2013 przygotowywanych jest jeszcze 7 podobnych projektów zlokalizowanych głownie w województwie lubelskim.” – mówi Sylwester Bogacki, Prezes Zarządu Wikana S.A.

3 marca br. NWZA Wikana S.A. zdecydowało o resplicie akcji w stosunku 10:1. Na podstawie podjętych uchwał cena nominalna akcji serii A, B, C, D, E, F po resplicie zostanie ustalona na 0,20 zł w stosunku do dotychczasowych 0,02 zł. Ogólna liczba akcji Wikana S.A. zostanie proporcjonalnie zmniejszona z liczby 1.680.558.693 do liczby 168 055 869.

W internecie kupujemy oczami

Według najnowszych badań serwisu Okazje.info aż 81 % osób wybierając produkty do porównania cen, kieruje się ich zdjęciami. W badaniu sprawdzono, jakie elementy najczęściej decydują o przejściu na stronę produktu ze strony kategorii. Dla 50 najpopularniejszych kategorii w zdjęcia klikało 81 % internautów, w nazwy produktów – zaledwie 7,6%.

Według nazwy wybierane są głównie: elektronikę i sprzęt AGD – aparaty cyfrowe (51 % kliknięć w nazwę), urządzenia wielofunkcyjne (46 %) czy zmywarki (44%). Według zdjęć – produkty z kategorii Odzież i obuwie, Dom i ogród czy Dla dziecka. Powiązanie między zdjęciem a przejściem na stronę produktu jest tutaj bardzo wyraźne.

W jednej z najpopularniejszych kategorii – serwisy obiadowe aż 97 % przeglądających wybiera produkty, klikając w ich zdjęcia. Podobne wartości uzyskały kategorie: zestawy kuchenne i jadalniane (95 % kliknięć w zdjęcia produktów) oraz płaszcze damskie (94%). Co ciekawe w taki sam sposób wybierana jest broń (95%).

– Zdjęcie jest głównym elementem, który zachęca internautów do przejścia na strony konwersyjne. Jest to zgodne z naszym naturalnym sposobem komunikowania się. Według niektórych analiz mózg człowieka odbiera za pomocą bodźców wizualnych nawet 90% informacji o otoczeniu. Dlatego zdecydowaliśmy się zwiększyć rozmiary używanych zdjęć i powołaliśmy specjalny zespół, który zajmuje się ich pozyskiwaniem i kontrolowaniem jakości. Większe i lepsze zdjęcia pozwolą Internautom łatwiej i szybciej podejmować decyzje. Będą też zachęcać do zakupów Klientów „impulsywnych” – mówi Bartłomiej Dymecki, UX Specialist w Okazje.info.

Badanie Okazje.info przeprowadzono w marcu 2011, objęto nim wszystkie kategorie produktów.

Wyniki i prognozy dla POLCOLORIT

Notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych Spółka Polcolorit, zajmująca się produkcją płytek ceramicznych wstępnie podsumowała wyniki za 2010 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży w tym okresie wyniosły 55,774 mln zł i były o 17% niższe w porównaniu do roku 2009. Zarząd podjął decyzję o wprowadzeniu planu naprawczego, który ma poprawić wyniki Spółki w 2011 r.

Rok 2010 Spółka zamknęła stratą w wysokości 11 876 tys. złotych. Na taki wynik wpływ miały różnorodne czynniki, w tym odpisy z tytułu nieściągalnych należności w wysokości blisko 2,2 mln zł, odpisy na nie rotujące zapasy produktów w wysokości 4,9 mln zł, a także spadek popytu na rynku krajowym oraz agresywne działania promocyjne konkurencji.

Wobec takich wyników, wiodący akcjonariusz oraz Rada Nadzorcza Spółki dokonała głębokich zmian w kadrze zarządzającej spółki. W lutym 2011 ze składu zarządu został odwołany dotychczasowy długoletni wiceprezes Włodzimierz Hajduk oraz kilku menedżerów średniego i wyższego szczebla.

Pomimo trudnej sytuacji Spółka rozpoczęła działania restrukturyzacyjne, które mają doprowadzić do uzyskania rentowności w 2011 roku oraz do umocnienia pozycji rynkowej.

„W sytuacji istotnego pogorszenia wyników priorytetem stała optymalizacja kosztów produkcji, którą zamierzamy osiągnąć poprzez zmniejszenie zatrudnienia, poprawienie efektywności pracy pracowników poprzez wprowadzanie rynkowych systemów motywacyjnych oraz przeniesienie głównej produkcji do jednego zakładu. Zamierzamy też renegocjować wszystkie umowy na dostawę surowców i usług oraz poprawić jakość zarządzania aktywami Spółki” – powiedział Wiktor Strach, wiceprezes

Polcolorit posiada jeden z najbardziej nowoczesnych zakładów produkcyjnych w branży, aby w pełni wykorzystać jego moce produkcyjne i znacznie obniżyć jednostkowe koszty produktów od końca 2010 roku prowadzi rozmowy z dużym europejskim graczem branżowym w zakresie współpracy produkcyjnej. Spółka zamierza też uatrakcyjnić ofertę dla klientów hurtowych i detalicznych w czym pomóc ma kampania reklamowa wspierająca sprzedaż i wizerunek. Budżet wsparcia marketingowego obejmować będzie również intensywne działania w punktach sprzedaży. Polcolorit planuje również wprowadzić na rynek nowe kolekcje zgodne z trendami światowego designu.

Polcolorit w 2010 roku odniósł sukcesy w zakresie produkcji i wzornictwa nowych kolekcji. Zostały one nagrodzone lub wyróżnione na międzynarodowych targach branżowych w Bolonii i Moskwie. Przedstawiane kolekcje budzą uznanie i nie różnią się pod względem jakości i wzornictwa od produktów oferowanych przez czołowe europejskie firmy.

Zarząd poda do publicznej wiadomości prognozę na 2011 rok po analizie wyników za 1 kwartał 2011. Wszystkie podejmowane działania mają na celu doprowadzenie Spółki do powrotu na ścieżkę rozwoju oraz osiągnięcia dobrych wyników. Główny akcjonariusz pani Barbara Urbaniak-Marconi wspiera Spółkę, którą zabezpiecza kredytowaniem działalności operacyjnej i inwestycyjnej swoim własnym majątkiem.