Farm Innovations S.A. złożyła dokument informacyjny przed debiutem na NewConnect

Spółka Farm Innovations S.A. złożyła dokument informacyjny w związku z planowanym debiutem na rynku NewConnect. Spółka od 9 lat rozwija technologie do monitorowania zwierząt hodowlanych i domowych, wykorzystując podskórne chipy oraz urządzenia rejestrujące parametry zdrowotne i aktywność zwierząt w czasie rzeczywistym.

Złożenie dokumentu informacyjnego do GPW to kluczowy etap drogi do upublicznienia spółki na NewConnect. Liczymy, że debiut nastąpi w pierwszym kwartale 2026 r. Chcemy pokazać, że polska innowacja w sektorze vet-tech ma realny potencjał rozwoju i ekspansji nie tylko w kraju, ale i w Europie – mówi Sebastian Przeniosło, prezes Farm Innovations S.A.

Model biznesowy spółki łączy technologie z usługami wspierającymi hodowców i właścicieli zwierząt. Firma wprowadza również nowoczesne thermochipy, umożliwiające bezinwazyjny pomiar temperatury ciała, co zwiększa dokładność monitoringu i komfort zwierząt. Dodatkowo spółka rozwija segment ubezpieczeń dla zwierząt, współpracując z partnerami branżowymi i tworząc kompleksowy ekosystem technologiczno-usługowy.

Dzięki tym rozwiązaniom hodowcy i właściciele zwierząt mogą szybciej reagować na potencjalne zagrożenia, zwiększać efektywność opieki oraz wydajność hodowli.

W ramach ostatniej emisji akcji Farm Innovations pozyskała 4,69 mln zł. Środki pochodzą zarówno od dotychczasowych akcjonariuszy, jak i nowych inwestorów. Zostaną one przeznaczone na dalszy rozwój firmy.

Big Cheese Studio przedstawia aktualizację planów rozwoju i harmonogram premier gier

Polskie studio, notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, realizuje kolejne milowe kroki w rozwoju portfolio gier. Na platformie Meta już wkrótce pojawi się nowa wersja Cooking Simulatora VR (Enhanced), a kluczowy dla spółki Cooking Simulator 2: Better Together z trybem kooperacyjnym zalicza dalsze etapy przygotowań. Gra w pierwszej kolejności trafi na PC, następnie na kolejne platformy i konsole, a w planach jest także przejście do wirtualnej rzeczywistości.

Na wielu frontach: co-op, mobile i VR

Jak wykwintne danie, po całym procesie przygotowania, Cooking Simulator 2: Better Together w wersji na PC będzie miał swoją premierę 20 stycznia 2026 r. Z kolei już w grudniu 2025 r., podczas pre-release eventu z influencerami, Big Cheese Studio S.A. zaprezentuje pierwsze szczegóły gry i trybu kooperacyjnego – obecnie trwają prace nad nowym buildem Cooking Simulatora 2: Better Together, który ma zostać udostępniony szerszej grupie odbiorców.

Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.
Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.

– Ostatnie miesiące były dla nas jednym z najbardziej intensywnych okresów w historii Big Cheese Studio, a teraz jeszcze podnosimy tempo. Nieustająco i intensywnie pracujemy nad Cooking Simulatorem 2, jednocześnie rozwijając nową wersję VR pierwszej części, wydaliśmy dodatek BBQ, tworzymy również wersję mobilną Baby Blake’s Guns & Glory na platformę Roblox. To pokazuje, że potrafimy działać na wielu frontach, dbając o jakość produkcji – komentuje Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.

– Szykujemy się także do eventu, na którym pokażemy pierwsze fragmenty Cooking Simulatora 2: Better Together. Ta gra to duży krok naprzód – pod względem doświadczeń użytkownika, technologii czy skali, a dzięki trybowi kooperacyjnemu wychodzimy naprzeciw nowej grupy odbiorców. Chcemy, aby w 2026 nasza marka była obecna zarówno na PC, konsolach PlayStation, Xbox czy Switch 2, jak i w rozwiniętym ekosystemie VR – zapowiada Łukasz Dębski.

Będący na finiszu przygotowań Cooking Simulator VR w wersji Enhanced to pełny relaunch, w całości stworzony przez polskie studio. Linię rozszerzeń w virtual reality rozpocznie z kolei dodatek Cakes & Cookies VR DLC, a główny cel Big Cheese Studio S.A. stanowi premiera Cooking Simulatora 2: Better Together na PC. Następnie gra pojawi się na wszystkich głównych konsolach i platformach, aby w przyszłości zyskać również wersję VR.

Ponad 4 mln kopii Cooking Simulatora

Cooking Simulator podbił serca graczy na całym świecie, ciesząc się największą popularnością w USA, Chinach, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Japonii czy Korei Południowej. Łączna sprzedaż gry wraz z dodatkami przekroczyła już 4 miliony – to ponad dwukrotnie więcej niż liczba mieszkańców Warszawy. Mimo ponad 5 lat od debiutu, na Steam nadal rośnie zainteresowanie i liczba użytkowników gry.

Big Cheese Studio S.A. jest również globalnym wydawcą stworzonej przez SolidGames gry Chinese Frontiers – wyjątkowego połączenia symulacji i survivalu. To jedna z pierwszych produkcji, która dotyczy Państwa Środka, ale została stworzona w kraju spoza kręgu azjatyckiego. Gra miała premierę 19 czerwca 2025 r., a niebawem zespół SolidGames wdroży duży patch, który wprowadzi zmiany w quality of life projektu.

Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.
Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.

– Współpraca z globalnymi partnerami daje nam możliwość dywersyfikacji w kierunku nowych technologii mobile pod kątem platformy Roblox. To ważny krok w rozwoju i doświadczenie, które – mamy nadzieję – w przyszłości zostanie wykorzystane przy własnych produktach mobile. Dodatkowo zespół SolidGames pracuje nad usprawnieniami i zmianami, które przyniosą nową jakość dla rozgrywki. Mocno wierzymy w ich potencjał i możliwości – dodaje Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.

W ramach międzynarodowej umowy o współpracy z ISG Gaming (wywodzącej się z ISG Metaverse) i Silk Road Games, Big Cheese Studio S.A. odpowiada za development gry FPS – Baby Blake’s Guns & Glory – tworząc od podstaw cały system rozgrywki multiplayer, wraz z nowymi postaciami, mapami, systemem progresji i monetyzacją gry. Zostanie ona wydana w modelu F2P, a polskie studio przeniesie ją na platformy mobilne środowiska Roblox.

In-Pulse zmienia świąteczny marketing. Dane z 12 tys. sklepów w czasie rzeczywistym

Polacy zaczynają świąteczne zakupy znacznie wcześniej niż w poprzednich latach. Jak pokazuje najnowsze badanie „Polaków portfel własny: E-commerce od święta’’, 29% konsumentów rozpoczyna kupowanie świątecznych produktów już w listopadzie. Z kolei dwóch na pięciu respondentów rusza na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Jednocześnie 48% Polaków robi zakupy z wyprzedzeniem, a 14% szczegółowo planuje listy prezentów. Wcześniejsze zakupy mają pomóc uniknąć kolejek, a także skorzystać z promocji i atrakcyjnych cen.

Zainteresowanie korzystnymi ofertami nie dziwi – według raportu PwC „Smak, cena, świadomość: Mapa wyborów konsumenckich Polaków – Voice of the Consumer’’ cena wciąż pozostaje najważniejszym czynnikiem zakupowym. Konsumenci zwracają coraz większą uwagę na jakość i zdrowie, ale w konfrontacji „ekologia kontra cena”, jak podkreślają eksperci, „zdecydowanie wygrywa aspekt finansowy”.

Mimo że ponad 60% kupujących uważa, iż kampanie świąteczne zaczynają się zbyt wcześnie, marki – zwłaszcza FMCG – nie mogą opóźniać działań marketingowych. Szybko zmieniające się preferencje klientów wymuszają stosowanie nowych, opartych na danych technologii.

Jednym z narzędzi odpowiadających na te potrzeby jest In-Pulse, platforma rozwijana przez Stagwell i Żabkę Polska, która umożliwia analizę danych w czasie rzeczywistym. Wykorzystuje dane z ponad 12 000 sklepów Żabki i około 4,2 mln transakcji dziennie, łącząc je z algorytmami sztucznej inteligencji. To pozwala marketerom planować i testować kampanie z większą precyzją.

– Marketerzy coraz częściej potrzebują nie tylko informacji, ale odpowiedzi pozwalających podejmować konkretne decyzje. In-Pulse dostarcza dane, które realnie pomagają planować, testować i optymalizować działania, zanim marka poniesie koszty pełnego wdrożenia – mówi Anna Pańczyk, CEO In-Pulse.

– To pierwsza platforma umożliwiająca dialog z kupującymi w czasie rzeczywistym (…) z jednego, spójnego źródła danych – dodaje Artur Puszkiewicz, Head of Research & Analytics.

In-Pulse zapewnia szybki dostęp do opinii konsumentów – feedback można otrzymać już po 45 minutach od zadania pytań. Rozwiązanie pozwala też analizować, co wpływa na decyzje zakupowe: cena, wygląd opakowania, komunikat promocyjny czy lokalizacja produktu.

Jak zaznacza Anna Pańczyk, „światowy marketing odchodzi od deklaracji konsumenckich na rzecz obserwacji realnych zachowań”, a In-Pulse wpisuje się w ten kierunek. Platforma łączy dane transakcyjne, insighty konsumenckie i AI, aby umożliwić markom szybsze podejmowanie decyzji.

– To już nie tylko dane – to nowy język dialogu między marką a konsumentem, którego alfabetem są zarówno odczucia i opinie konsumentów, jak i ich zachowania zakupowe – podkreśla Patrycja Herbowska-Tytro, Head of Sales & Growth.

W obliczu dynamicznego rozwoju digital commerce oraz rosnącej popularności aplikacji zakupowych In-Pulse ma pomóc firmom skuteczniej odpowiadać na zmieniające się preferencje konsumentów – zwłaszcza w okresie, w którym świąteczne zakupy Polaków rozpoczynają się znacznie wcześniej niż dotychczas.

Mentoring i coaching w rozwoju zawodowym: klucz do sukcesu w dynamicznym świecie pracy

W dynamicznie zmieniającym się świecie pracy, w którym tempo rozwoju technologii i oczekiwań społecznych nieustannie rośnie, to właśnie pokolenie milenialsów staje się kluczowym graczem. Za kilka lat będą oni stanowić aż 75% globalnej siły roboczej – to około 1,7 miliarda osób na całym świecie, w tym blisko 11 milionów w Polsce. Dla milenialsów praca nie jest już wyłącznie źródłem dochodu, ale przestrzenią samorealizacji, miejscem dzielenia się wiedzą, wyrażania poglądów i rozwijania się poprzez relacje.

Firmy już dziś odczuwają ich wpływ, ponieważ milenialsi coraz częściej pełnią nie tylko rolę pracowników, ale również liderów, kształtujących nowe standardy kultury organizacyjnej. To pierwsza w pełni cyfrowa generacja, wychowana w świecie komputerów, smartfonów i mediów społecznościowych. Jak pokazują badania, są lepiej wykształceni i bardziej różnorodni kulturowo niż pokolenie swoich rodziców, jednak mają też zupełnie inne oczekiwania wobec pracy. Dla milenialsów praca nie jest już wyłącznie źródłem dochodu, ale przestrzenią samorealizacji, miejscem dzielenia się wiedzą, wyrażania poglądów i rozwijania się poprzez relacje.

Jednym z największych wyzwań dla firm staje się więc stworzenie środowiska, które zaspokoi te potrzeby i pozwoli młodym pracownikom w pełni wykorzystać swój potencjał. Właśnie dlatego coraz większego znaczenia nabierają mentoring i coaching – narzędzia, które nie tylko wspierają rozwój zawodowy, ale także pomagają budować kulturę zaufania i współpracy. Choć często używane zamiennie, różnią się one w swojej istocie. Mentoring to długofalowa relacja, w której bardziej doświadczony pracownik dzieli się wiedzą i doświadczeniem z młodszym kolegą, natomiast coaching koncentruje się na indywidualnych celach i potencjale danej osoby. W praktyce istnieją różne formy mentoringu – ekspercki, który wspiera w realizacji konkretnych zadań, sukcesyjny, przygotowujący do objęcia nowej roli, czy odwrócony, w którym młodsi uczą starszych np. obsługi mediów społecznościowych lub zrozumienia współczesnych trendów. Celem tych procesów jest zwiększenie świadomości, wiedzy i sprawczości mentee oraz przygotowanie go do samodzielnego działania. Dobry mentor nie rozwiązuje problemów za swojego podopiecznego, lecz staje się dla niego sparingpartnerem, który wspiera, inspiruje i pomaga rozwijać skrzydła.

Jak podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor ds. HR w firmie Brown-Forman Polska, istotą mentoringu jest szacunek, zaufanie i autentyczność. „Należy pamiętać, że mentoring to bezpieczna przestrzeń do rozmowy o wszelkich aspektach pracy, nawet tych najbardziej osobistych. To relacja, w której można zdjąć zbroję i nie udawać silniejszego, niż się jest, dlatego istotne jest dobre dopasowanie obu stron i zbudowanie relacji opartej na zaufaniu” – mówi ekspertka. Takie podejście jest szczególnie ważne dla pokolenia Millenialsów, które bardziej cenią transparentność, partnerskie relacje i możliwość uczenia się poprzez doświadczenie.

Firmy, które potrafią zrozumieć te potrzeby, zyskują znacznie więcej niż tylko lojalnych pracowników. Jak zauważa Dorota Pałysiewicz, „firmy, które nauczą się współpracować z każdym nowym pokoleniem zdobędą coś więcej niż tylko młodych pracowników – zyskają partnerów, którzy pomogą im lepiej dostosować się do wyzwań nowoczesnego świata”. To właśnie ta partnerska postawa – chęć dialogu i współpracy – może stać się źródłem przewagi konkurencyjnej.

Eksperci podkreślają, że odpowiedzią na potrzeby młodego pokolenia nie są symboliczne benefity, jak modne biura czy stoły do ping-ponga. Kluczowe są wartości: otwartość, rozwój, elastyczność, poczucie sensu i wzajemny szacunek. Milenialsi chcą pracować w organizacjach, które dają przestrzeń do rozwoju i pozwalają mieć realny wpływ na to, co się dzieje. Właśnie dlatego mentoring i coaching odgrywają tak istotną rolę w budowaniu środowiska pracy, w którym młode talenty mogą się rozwijać, a jednocześnie czuć się wysłuchane i docenione.

Wkrótce na rynek pracy wkroczy kolejne pokolenie – Alpha – wychowane w jeszcze bardziej cyfrowym świecie, dla którego tempo zmian będzie czymś naturalnym. To oznacza, że umiejętność współpracy z milenialsami już teraz stanowi swoisty test gotowości firm na przyszłość. Jak podsumowuje Pałysiewicz, „jeśli dziś nauczymy się zrozumieć i współpracować z młodymi pracownikami – jutro będziemy gotowi na wszystko”.

Pokolenie milenialsów przyniosło ze sobą nowe wyzwania, ale też ogromną szansę. To generacja, która potrafi łączyć technologię z empatią, ambicję z potrzebą sensu, a cyfrowe kompetencje z ludzkim podejściem. Firmy, które potrafią stworzyć dla nich przestrzeń rozwoju, opartego na zaufaniu i wzajemnym uczeniu się, nie tylko zyskają silne zespoły, ale również przewagę, której nie da się skopiować – kulturę organizacyjną opartą na prawdziwych relacjach i wspólnych wartościach.

Kultura długu w polskim biznesie. Jak przedsiębiorcy uczą się nowego myślenia o kredytach?

Przez lata w polskim biznesie panowało przekonanie, że sięganie po kredyt to oznaka słabości. Wielu przedsiębiorców traktowało finansowanie zewnętrzne jak Peter Parker swoje moce w pierwszym „Spider-Manie” – najpierw jak ciężar, a dopiero z czasem jak szansę. Tymczasem w dojrzałych gospodarkach kredyt to nie powód do wstydu, lecz narzędzie wzrostu – pozwalające skalować działalność, przyspieszać cyfryzację i inwestować w automatyzację procesów. Dane potwierdzają, że kredytowe tabu lekko słabnie, jednak dalej ma się dobrze.

Jak wynika z raportu BIK, wartość portfela kredytów dla mikrofirm na koniec czerwca 2025 r. wzrosła w porównaniu do grudnia zeszłego roku o 2,3 mld zł i miała wartość 75,8 mld zł. To równowartość 14,3% całego portfela przedsiębiorstw i samorządów, który w połowie roku osiągnął poziom 531,5 mld zł.[1] Jest to zdecydowanie dobry sygnał, jednak wciąż mówimy o wzroście z bardzo niskiego poziomu. W Polsce działa obecnie około 2,8 mln mikroprzedsiębiorstw i to właśnie one stanowią fundament krajowej gospodarki, odpowiadając za znaczącą część miejsc pracy i dochodu narodowego. Mimo to poziom tzw. ukredytowienia pozostaje niski – jedynie 17% aktywnych mikrofirm korzysta z doboru środków od banku.[2] I choć rynek powoli się rozwija, mentalne bariery i lęk przed zadłużeniem nadal skutecznie ograniczają potencjał wielu przedsiębiorców.

Wśród mikroprzedsiębiorców wciąż widoczny jest pewien poziom nieufności wobec finansowania zewnętrznego – zauważa Damian Sapielak, COO NovaLend. – To efekt wieloletnich doświadczeń, gdy dostęp do kapitału wiązał się z czasochłonnymi procedurami, niejasnymi warunkami i ograniczoną transparentnością kosztów. Dziś jednak rynek wygląda zupełnie inaczej. Nowoczesne platformy finansowe, takie jak NovaLend, umożliwiają uzyskanie finansowania w ciągu kilku godzin, bez zbędnej biurokracji i z pełną przejrzystością warunków. Coraz częściej więc przedsiębiorcy sięgają po kredyt nie z konieczności, lecz z wyboru traktując go jako narzędzie rozwoju i element długofalowej strategii inwestycyjnej – dodaje Sapielak.

Ukryte koszty braku dostępu do finansowania

Wysokie oprocentowanie kredytów to dziś codzienność, z którą przedsiębiorcy muszą się liczyć. Jednak w wielu przypadkach jeszcze droższy okazuje się… brak finansowania. Ograniczony dostęp do kapitału oznacza nie tylko ryzyko utraty płynności, lecz także realne koszty w postaci niewykorzystanych szans rozwoju. Coraz więcej mikro i małych firm sięga więc po kredyt nie z konieczności, ale z kalkulacji – bo brak środków w kluczowym momencie może oznaczać utracony kontrakt, zaniechaną inwestycję czy wstrzymaną modernizację. Wciąż powszechne zatory płatnicze dodatkowo pogłębiają problem, a końcówka roku – czas bilansów, planów i zabezpieczania środków tylko potęguje potrzebę dostępu do szybkiego, elastycznego kapitału.

W coraz bardziej nieprzewidywalnym otoczeniu gospodarczym kluczowe znaczenie ma tempo działania – podkreśla Damian Sapielak, COO NovaLend. – Szybki i przejrzysty dostęp do finansowania pozwala firmom nie tylko utrzymać stabilność, ale także skutecznie wykorzystywać pojawiające się szanse inwestycyjne. Partnerstwa oparte na zaufaniu, transparentności i technologii stają się dziś nowym standardem w relacjach między biznesem a sektorem finansowym – dodaje.

Od tabu do strategicznego działania

Dla polskich firm nowa era finansowania to coś więcej niż dostęp do kapitału – to pokoleniowa  zmiana sposobu myślenia o rozwoju. Zamiast obawiać się długu, przedsiębiorcy coraz częściej widzą w nim narzędzie, które pomaga rosnąć, inwestować i działać odważniej. I choć droga do pełnej zmiany mentalności wciąż jest długa, coraz wyraźniej widać zmianę podejścia wśród właścicieli firm. Coraz więcej z nich rozumie, że prawdziwą oznaką siły nie jest unikanie kredytu, lecz umiejętne korzystanie z niego w sposób, który wzmacnia rozwój i buduje trwałą przewagę.

Przedsiębiorcy coraz lepiej rozumieją, że finansowanie to nie tylko dostęp do środków, ale także dostęp do możliwości – komentuje Damian Sapielak – Zmienia się definicja biznesu: dziś to nie tylko zdolność tworzenia produktu, ale umiejętność budowania ekosystemu, który potrafi się rozwijać niezależnie od zmieniających się warunków rynkowych – zaznacza COO NovaLend.

W gospodarce, w której zmiana jest jedyną stałą, przewagę zyskują, którzy potrafią działać świadomie, planować długofalowo i wykorzystać kapitał jako paliwo rozwoju.

[1] https://bit.ly/47gssqm

[2] https://bit.ly/47gssqm

Start-upy dual-use przyjeżdżają do Krakowa. AGH gospodarzem Bootcampu EUDIS

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, pełniąca rolę polskiego hubu technologii podwójnego zastosowania w ramach konsorcjum FORT Kraków, ma zaszczyt zaprosić przedstawicieli mediów do udziału w EUDIS Business Accelerator Kraków Bootcamp, który potrwa od wtorku 2 grudnia do czwartku 4 grudnia. To unikatowe trzydniowe wydarzenie, realizowane pierwszy raz w Polsce w ramach unijnego programu EU Defence Innovation Scheme (EUDIS), zgromadzi w Krakowie europejskich innowatorów.

Celem wydarzenia ma być zapewnienie europejskim spółkom technologicznym wsparcia biznesowego, które przełoży się na szybszy rozwój i adopcję technologii podwójnego zastosowania na potrzeby obronne krajów europejskich. W świetle pogarszającej się sytuacji geopolitycznej, Unia Europejska postawiła na pierwszym miejscu politycznej i gospodarczej agendy, kwestie zwiększenia zdolności obronnych i bezpieczeństwa Europy. W związku z redefinicją unijnych priorytetów, start-upy tworzące rozwiązania w obszarze bezpieczeństwa są aktualnie w centrum zainteresowania Komisji Europejskiej. W ślad za tym, rozpoczęła się realizację projektów wzmacniających zdolności innowacyjne i produkcyjne europejskich firm, w tym m.in. start-upów. Ten trend będzie się w sposób widoczny wzmacniał, czego potwierdzeniem są aktualne plany zmian w alokacji budżetu UE w nowej perspektywie finansowej, w tym na cele związane z rozwojem technologii i infrastruktury dual-use, a także rozwój takich unijnych programów jak EUDIS.

Kluczowe punkty programu i prelegenci

20 start-upów wyselekcjonowanych przez Komisję Europejską zaprezentuje w trakcie wydarzenia szerokie spektrum technologii – od systemów bezzałogowych i autonomicznych, przez rozwiązania AI, po pokładowe przetwarzanie. Uczestnicy zobaczą także zaawansowane systemy dowodzenia, immersyjne technologie czy narzędzia do taktycznego przetwarzania danych dla platform załogowych i bezzałogowych. Uczestnicy zaprezentują także innowacje w cyberbezpieczeństwie oraz nowatorskie podejścia do logistyki i wsparcia zdrowia żołnierzy.

Wydarzenie ma na celu zapoznanie uczestników z polskim rynkiem obronnym oraz potrzebami krajowych użytkowników końcowych. Organizatorzy Bootcampu, stawiają na pogłębioną analizę polskiego sektora obronnego, łącząc perspektywę strategiczną związaną z transformacją Sił Zbrojnych RP, z praktycznymi wymaganiami wojska.

Wśród prelegentów będą m.in.:

  • bryg. Mariusz Chmielewski, Zastępca Dowódcy Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ds. IT,
  • Płk Marcin Szymański, Oficer Wojsk Specjalnych,
  • Marcin Górka, Dyrektor Departamentu Innowacji MON,
  • Krzysztof Król, Asystent Szefa Sztabu Generalnego WP ds. Transformacji,

Organizatorem Bootcampu jest Centrum Cyberbezpieczeństwa AGH, które w ramach inicjatywy FORT Kraków realizuje projekty w obszarze technologii podwójnego zastosowania, czyli takich, które odpowiadają na wyzwania nie tylko cywilne, ale także wojskowe.

Serdecznie zapraszamy dziennikarzy do uczestnictwa w kluczowych sesjach obejmujących tematykę na styku technologii, innowacji i bezpieczeństwa europejskiego.

Lokalizacja wydarzania: Centrum Energetyki AGH (budynek C-6), ul. Czarnowiejska 36. Wydarzenie rozpocznie 2 grudnia o godz. 11:00. Szczegółowy program dostępny jest w załączniku.

Putin grozi użyciem siły. USA ostrzegają przed rosnącą produkcją rakiet w Rosji

Władimir Putin oświadczył, że amerykańska propozycja zakończenia wojny na Ukrainie może stanowić bazę do dalszych negocjacji, ale jednocześnie zagroził, że jeśli ukraińskie wojska nie wycofają się z terytoriów żądanych przez Rosję, Kreml „osiągnie to siłą” — informuje NBC News.

W Waszyngtonie rośnie niepokój o militarną dynamikę konfliktu. Amerykański minister Daniel Driscoll ostrzegł europejskich dyplomatów, że Rosja obecnie produkuje rakiety szybciej, niż je wykorzystuje, co pozwala jej gromadzić zapasy dalekiego zasięgu. Według New York Times stwarza to narastające zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla państw wschodniej flanki NATO.

W przyszłym tygodniu do Moskwy ma udać się specjalny wysłannik USA Steve Witkoff, aby prowadzić rozmowy dotyczące zaktualizowanej wersji amerykańskiej propozycji pokojowej. Tymczasem europejscy przywódcy oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślają, że obecna linia frontu musi być punktem wyjścia do jakichkolwiek rozmów pokojowych, odrzucając żądania Rosji o wycofanie wojsk.

Prezydent Karol Nawrocki podnosi CIT dla banków do 30%

Prezydent Karol Nawrocki podpisał w czwartek 27 listopada ustawę, która zwiększa podatek CIT dla banków z 19% do 30% od 2026 roku. Decyzję uzasadnił rekordowymi zyskami sektora bankowego oraz potrzebą stabilnego finansowania wydatków na bezpieczeństwo państwa.

Zgodnie z przyjętymi przepisami stawka CIT będzie następnie stopniowo obniżana: do 26% w 2027 r. i 23% od 2028 r. Jednocześnie ustawa przewiduje redukcję podatku bankowego z 0,0366% do 0,0293% podstawy opodatkowania, co według rządu ma częściowo złagodzić wpływ nowych obciążeń na sektor finansowy.

Związek Banków Polskich ostro skrytykował ustawę, uznając ją za niekonstytucyjną i „uderzającą w stabilność systemu finansowego”. Według szacunków ZBP podwyżka podatku może spowodować spadek kapitalizacji sektora o 66 mld zł, a w perspektywie dekady zmniejszyć jego potencjał kredytowy o około 125 mld zł, co — zdaniem organizacji — ograniczy dostępność kredytów zarówno dla gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw.

Rosja grozi pełną blokadą WhatsAppa. Roskomnadzor oskarża Metę o naruszenia prawa i „wspieranie terroryzmu”

Roskomnadzor, rosyjski regulator odpowiedzialny za nadzór nad telekomunikacją, ostrzegł w piątek, że całkowicie zablokuje WhatsApp, jeśli platforma należąca do Meta nie zacznie w pełni przestrzegać lokalnego prawa. Organ oskarżył komunikator o to, że jest wykorzystywany do organizowania ataków terrorystycznych i prowadzenia oszustw, co — jak twierdzi — uzasadnia możliwość zastosowania najdalej idących restrykcji.

Ostatnie działania Rosji wpisują się w szerszą strategię wypierania zachodnich platform technologicznych. Władze zaczęły ograniczać połączenia w WhatsApp i Telegram już w sierpniu, argumentując, że obie firmy odmówiły przekazania danych organom ścigania w związku ze sprawami kryminalnymi — podaje Times of India.

W miejsce zachodnich komunikatorów Kreml coraz agresywniej promuje państwową aplikację MAX, która według danych rządu ma około 45 mln zarejestrowanych kont, z czego 18 mln to aktywni użytkownicy dziennie. Krytycy ostrzegają jednak, że MAX nie oferuje szyfrowania typu end-to-end, co rodzi obawy, iż narzędzie może być wykorzystywane do inwigilacji i kontroli przepływu informacji.

JSW wypłaci tylko 30% Barbórki. Związki zapowiadają protesty

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej ogłosił, że za 2025 r. wypłaci pracownikom jedynie 30% nagrody barbórkowej, co łącznie wyniesie około 100,79 mln zł brutto. Świadczenie ma trafić do załogi 3 grudnia. Spółka tłumaczy decyzję bardzo trudną sytuacją finansową, po tym jak po trzech kwartałach 2025 r. odnotowała 2,9 mld zł straty netto — podaje Money.pl

Decyzja wywołała gwałtowną reakcję związków zawodowych. NSZZ „Solidarność” JSW oraz inne organizacje wszczęły spór zbiorowy, dając zarządowi trzy dni na jej cofnięcie. Związki podkreślają, że Barbórka jest elementem wynagrodzenia, a nie uznaniową nagrodą, oraz że ograniczenie wypłaty narusza wewnętrzne regulacje i wcześniejsze porozumienia z pracownikami.

Związek zawodowy WZZ „Sierpień 80” zapowiedział na 12 grudnia protest przed Ministerstwem Energii w Katowicach, domagając się pełnej wypłaty świadczeń i oskarżając zarząd spółki o próbę przerzucenia odpowiedzialności za błędy zarządcze na załogę.

Skuteczny marketing to technologia i autentyczność. Panasonic Connect o nadchodzących trendach

Sztuczna inteligencja, autentyczność i zwinne podejście do działań komunikacyjnych – to trzy kluczowe elementy, które będą kształtować marketing w nadchodzących latach. Takie wnioski płyną z analizy przedstawionej przez Panasonic Connect, opartej na dyskusjach i obserwacjach z wydarzenia This is Marketing. Połączenie technologii – zwłaszcza AI – z autentycznym przekazem i zwinnością działania tworzy fundament skutecznego marketingu. Firmy, które adoptują te trzy zasady, są lepiej przygotowane na zmienność rynku oraz oczekiwania współczesnych konsumentów, podsumowuje Sandra Bähr, Content & System Specialist w Panasonic TOUGHBOOK.

Rosnąca liczba narzędzi opartych na AI sprawia, że branża marketingowa znajduje się w momencie przełomowym. Zamiast postrzegać AI jako zagrożenie, eksperci wskazują na jej rolę w usprawnianiu pracy kreatywnej i strategicznej. Algorytmy pozwalają automatyzować powtarzalne zadania, porządkować dane i dostarczać nowych inspiracji, dzięki czemu dział marketingu może skoncentrować się na bardziej zaawansowanych aspektach komunikacji.

Drugim zauważalnym trendem jest zwrot ku autentyczności. W środowisku przepełnionym treściami odbiorcy coraz częściej szukają marek, które mówią wprost, opierają się na prawdziwych historiach i prezentują spójne wartości. Coraz większego znaczenia nabiera również relacyjność – bliski kontakt z odbiorcą oraz ton komunikacji przypominający dialog, a nie monolog marki.

Zwinność (ang. agility) staje się trzecim filarem nowoczesnego marketingu. Tempo zmian w kanałach komunikacji oraz formatów treści wymaga od organizacji szybkiego testowania nowych rozwiązań, umiejętności adaptacji i elastycznego planowania. Praktyka pokazuje, że projekty realizowane iteracyjnie – z możliwością korygowania kierunku na bieżąco – przynoszą lepsze rezultaty niż długoterminowe, sztywne strategie.

Wśród narzędzi zyskujących na znaczeniu wymieniane są przede wszystkim formaty wideo, przygotowywane w wielu wariantach i dostosowane do różnych platform. Eksperci zwracają również uwagę na rosnącą wartość e-mail marketingu, pod warunkiem że jest on odpowiednio personalizowany. Współpraca z twórcami internetowymi nadal pozostaje jednym z najbardziej wiarygodnych kanałów dotarcia, ponieważ odbiorcy mocniej ufają rekomendacjom osób niż bezosobowym komunikatom firmowym.

Bio Planet ze znaczną poprawą wyników za III kw. 2025 roku

0

Bio Planet S.A., lider rynku dystrybucji żywności ekologicznej w Polsce, zakończyła trzeci kwartał 2025 roku z wyraźną poprawą kluczowych parametrów finansowych. Przychody Spółki wzrosły do 72,5 mln zł, co oznacza wzrost o 13 % względem III kwartału 2024 roku. Narastająco po trzech kwartałach przychody wyniosły 226,6 mln zł i były o 11 % wyższe rok do roku. Bio Planet wykazał także ponadprzeciętny wzrost w obszarze zysku netto, gdzie narastająco wyniósł on 4,24 mln zł, co stanowi ponad 270% wzrostu rentowności w stosunku do 3 kwartałów 2024 roku.

W III kwartale Bio Planet wypracowała 809 tys. zł zysku netto. Jest to pierwszy zysk kwartalny w tym okresie od 2021 roku i jednocześnie znacząca poprawa względem ubiegłych lat. Narastająco zysk netto osiągnął już poziom 4,24 mln zł, co oznacza wzrost o 272 % w stosunku do tego samego okresu 2024 roku. Z kolei EBITDA narastająco wyniosła 8,8 mln zł, rosnąc o 75 % rok do roku.

– „Do zmiany wyników i wciąż rosnących przychodów Spółki przyczynia się globalny trend i bardzo pozytywna zmiana trendów w konsumpcji certyfikowanej ekologicznej żywności. W całej Unii Europejskiej Spółki w naszej branży zauważają poprawę wyników i coraz lepszą sprzedaż oferowanych produktów. Po okresie stagnacji i stabilizacji, mogę jasno powiedzieć, że coś się zmienia, także w nastawieniach Polaków. Coraz częściej nasze produkty goszczą na stołach w polskich domach, a sklepy współpracujące z nami odnotowują znaczący wzrostu zamówień certyfikowanych bio produktów   pochodzących z ekologicznych upraw” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Zarząd Spółki podkreśla, że poprawa rentowności jest efektem długofalowych działań optymalizacyjnych oraz zakończenia spłat zobowiązań związanych z zakupem marki NaturaVena. Uwolnione środki zwiększyły płynność Spółki, umożliwiając korzystniejsze zakupy i stopniową poprawę rentowności. Istotnym czynnikiem, wpływającym na sytuację finansową Bio Planet jest obniżenie inflacji oraz stóp procentowych, które w opinii Zarządu przekładają się na powrót większego optymizmu konsumentów w Polsce.

„Historycznie trzeci kwartał przynosił Spółce niskie przychody oraz niewielką stratę netto. Ten rok był dla nas przełomowy – po raz pierwszy od czterech lat osiągnęliśmy dodatni wynik netto w tym okresie. To potwierdza, że strategia konsekwentnej optymalizacji kosztów, poprawy efektywności operacyjnej oraz umacniania pozycji rynkowej przynosi wymierne efekty. Zakończenie spłat związanych z zakupem środków NaturaVena poprawiło naszą płynność, co pozwala nam planować dalszy rozwój” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

W III kwartale Spółka kontynuowała rozwój oferty produktowej, wprowadzając około 300 nowych produktów, w tym 39 pozycji pod markami własnymi – Bio Planet, Bio Planet International oraz The Planet. Jednocześnie z oferty sukcesywnie wycofywane były wolno rotujące pozycje. Bio Planet utrzymuje obecnie ponad 6 tys. indeksów sprzedażowych, dostosowując asortyment do zmieniających się potrzeb klientów.

W ostatnim okresie Bio Planet podpisała aneksy do umów kredytowych z Santander Bank Polska, uzyskując wyższy limit kredytu obrotowego oraz korzystniejsze oprocentowanie. W ocenie Spółki krok ten dodatkowo wspiera poprawę płynności i umożliwia realizację ambitnych celów rozwojowych.

Kluczowymi priorytetami Bio Planet na najbliższe lata pozostaje dalsza poprawa rentowności, umacnianie pozycji lidera w segmencie ekologicznej żywności oraz dokończenie budowy nowoczesnych Zakładów Konfekcjonowania o łącznej powierzchni ok. 5,7 tys. m2. Wznowienie inwestycji planowane jest na wrzesień 2026 roku, a jej pełne uruchomienie na trzeci kwartał 2027 roku. Nowe zakłady pozwolą znacząco zwiększyć moce przerobowe i obniżyć jednostkowe koszty paczkowania.

Badanie: usprawnienia pracy na pierwszej linii podnoszą produktywność o 19% i wzrost przychodów o 2 p.p.

Według analiz Zebra Technologies Corporation, strategiczne inwestycje w budowę zintegrowanego środowiska pracy na pierwszej linii mogą przyczyniać się do wzrostu produktywności, przychodów i rentowności producentów poprzez usprawnienie operacji.

Raport Wpływ inteligentnych operacji: sektor produkcyjny opracowany przez firmę Zebra we współpracy z Oxford Economics podkreśla istotną zmianę podejścia w branży. Połączona pierwsza linia nie powinna być traktowana jako kwestia drugorzędna w obszarze operacji, lecz jako kluczowy priorytet strategiczny dla zarządów i najwyższej kadry kierowniczej. Wyniki te pojawiają się w momencie, gdy coraz większa liczba prezesów na całym świecie podkreśla znaczenie zabezpieczenia przyszłości pracy na pierwszej linii.

„Narracja dotycząca pracowników pierwszej linii przechodzi obecnie głęboką transformację w globalnych zarządach” – powiedział Stephan Pottel, Dyrektor ds. Strategii dla Sektora Produkcyjnego w regionie EMEA, Zebra Technologies. „Przy tak dużym skupieniu uwagi na sztucznej inteligencji i pracy biurowej istnieje ryzyko, że pominiemy pilne wyzwania i zignorujemy ogromny potencjał około 80% globalnej siły roboczej wykonującej pracę fizyczną i zadania na pierwszej linii”.

„Nasze badania, w połączeniu z opiniami innych liderów branży, jednoznacznie pokazują, że zachodzą realne zmiany. Rozwiązywanie problemów związanych z niedoborem pracowników i kompetencji, zwiększanie produktywności dzięki AI i automatyzacji oraz kształtowanie przyszłości pracy na pierwszej linii nie są już kwestiami operacyjnymi, lecz strategicznymi imperatywami, które definiują przyszłość branż i gospodarek”.

W październiku Zebra zorganizowała pierwszą edycję Frontline AI Summit – wydarzenia dla najwyższej kadry zarządzającej, która podziela wizję Zebra dotyczącą pracy na pierwszej linii, gdzie dla codziennego usprawniania pracy, sztuczna inteligencja łączy pracowników, klientów, dane i maszyny.

Raport Zebra, który objął badaniem liderów biznesu z różnych sektorów, ujawnia kluczowe spostrzeżenia dotyczące tego, w jaki sposób ukierunkowane inwestycje w bardziej połączoną pierwszą linię pracy przekładają się na wymierne wyniki biznesowe:

  • Znaczny wzrost produktywności pracowników: producenci, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat usprawnili przepływy pracy na pierwszej linii, odnotowali średnio 19% wzrost produktywności pracowników.
  • Wyższe przychody i rentowność: organizacje w całym łańcuchu dostaw, które zgłosiły znaczące usprawnienia przepływów pracy, zanotowały średnio o 2 punkty procentowe wyższy wzrost przychodów oraz o 1,7 punktu procentowego wyższą rentowność w porównaniu z innymi firmami w ostatnim roku.
  • Wpływ na kontrolę jakości: producenci, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat poprawili procesy kontroli i zapewnienia jakości, odnotowali wzrost jakości produktów (73%), zmniejszenie ryzyka błędu ludzkiego (52%) oraz sprawniejsze wprowadzanie zmian na liniach produkcyjnych bez przerywania pracy (44%). Usprawnienia te przełożyły się na o 2,4 punktu procentowego wyższy wzrost przychodów oraz o 1,4 punktu procentowego wyższą rentowność.
  • Efektywność przepływu materiałów: liderzy koncentrują się na poprawie dostępu do zapasów i kontroli nad nimi (79%), zwiększeniu efektywności i przepustowości (51%) oraz ograniczeniu kosztów operacyjnych (36%) i strat materiałowych (35%). 20% deklaruje, że już dziś potrzebuje sztucznej inteligencji, aby realizować te usprawnienia. Organizacje, które poprawiły procesy przemieszczania i obsługi materiałów na pierwszej linii, odnotowały średnio o 1,8 punktu procentowego wyższy wzrost przychodów niż te, które nie wprowadziły znaczących udoskonaleń w tym obszarze.

Inteligentna automatyzacja: strategiczny imperatyw, a nie działanie taktyczne
Badanie ujawnia również zmieniające się podejście do automatyzacji, podkreślając potrzebę bardziej strategicznego myślenia. Podczas gdy około czterech na dziesięciu liderów biznesu definiuje automatyzację jako usprawnianie przepływów pracy za pomocą oprogramowania i narzędzi cyfrowych, jedna trzecia postrzega ją jako optymalizację podejmowania decyzji i wyników operacyjnych dzięki zaawansowanej analityce oraz technologiom AI/ML. Tylko 11% podkreśla wykorzystanie robotyki i sprzętu do wykonywania zadań fizycznych wcześniej realizowanych przez ludzi.

„Wynikiem, który wymaga szczególnej uwagi, jest to, że jedynie jedna piąta liderów definiuje automatyzację jako szeroką, strategiczną koncepcję obejmującą różnorodne rozwiązania technologiczne służące poprawie produktywności i efektywności” – powiedział Pottel. „To zdecydowanie zbyt mało. Liderzy powinni otrzymać wsparcie, aby postrzegać inteligentną automatyzację strategicznie – jako fundamentalny element wizji organizacji dotyczącej bardziej połączonej pierwszej linii i długoterminowego wzrostu”.

METODOLOGIA
Zebra Technologies zleciła globalne badanie firmie Oxford Economics, przeprowadzone na podstawie ankiet oraz analizy ekonometrycznej. Próba obejmowała 400 respondentów z sektora produkcyjnego, w tym z branży elektroniki, żywności i napojów, produktów konsumenckich oraz producentów i dostawców motoryzacyjnych (Tier 1 i 2). Respondenci pochodzili ze Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Indii, Japonii oraz Australii i Nowej Zelandii — wszyscy byli odpowiedzialni za podejmowanie decyzji lub uczestniczyli w procesach dotyczących usprawniania zadań operacyjnych i przepływów pracy. Zastosowano analizę regresji, aby powiązać usprawnienia procesów z wynikami finansowymi.

Rynek magazynowy odzyskuje dynamikę. Wartość transakcji osiąga 820 mln EUR

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała aktywność inwestorów na rynku nieruchomości magazynowych na koniec III kwartału tego roku. Wartość transakcji wyniosła ponad 820 mln EUR, co oznacza 11-procentowy wzrost rok do roku.

Rynek nadal wykazuje oznaki ożywienia z rosnącym zainteresowaniem transakcjami portfelowymi i na większą skalę, wspieranym przez stopniowo poprawiającą się płynność. Inwestorzy pozostają selektywni, koncentrując się głównie na aktywach typu value-add oraz nieruchomościach z długoterminowymi umowami najmu, gdzie atrakcyjne ceny przeważają nad klasycznymi parametrami core. Tymczasem najlepsze aktywa z długim WAULT i ambitnymi oczekiwaniami cenowymi na razie napotykają trudności, komentuje Robert Tomaszewski, Associate Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Stopy kapitalizacji dla nieruchomości prime utrzymały się na stabilnym poziomie około 6,25%, przy czym większość transakcji zamyka się w przedziale od 6,50% do nieco poniżej 7,00%, ponieważ obfita podaż produktów na rynku nadal równoważy poziom cen.

Stabilny apetyt banków

Apetyt banków na finansowanie sektora logistycznego pozostaje stabilny. Pracuje na to między innymi rosnące zainteresowanie transakcjami portfelowymi, które dają instytucjom finansowym komfort przyszłego wyjścia z finansowania. Banki zwracają szczególną uwagę na lokalizację nieruchomości, strukturę najmu oraz parametry związane z ESG. Największe zainteresowanie budzą nowe projekty realizowane w uznanych hubach logistycznych, wynajęte dla kilku lub kilkunastu renomowanych najemców. Na rynku widoczny jest też wzrost popularności transakcji typu Sale and Leaseback (S&LB), w ramach których właściciel sprzedaje nieruchomość inwestorowi i jednocześnie wynajmuje ją na długi okres. Pozwala to na uwolnienie kapitału na inne cele – zarówno inwestycyjne, jak i operacyjne, tłumaczy Mira Kantor-Pikus, Partner, Equity, Debt & Alternative Investments, Capital Markets, Cushman & Wakefield.

Poziom finansowania bankowego zazwyczaj odpowiada 50-55% wartości rynkowej nieruchomości. Marża kredytowa jest ściśle uzależniona od jakości budynku, jego wieku, lokalizacji, struktury najmu oraz reputacji kredytobiorcy. Dla najlepszych aktywów może wynosić około 200 punktów bazowych. Kredyty deweloperskie są dostępne wyłącznie przy wysokim poziomie przednajmu – minimum 45-50% GLA i przy LTC na poziomie 55-65%.

Z perspektywy wyceny nieruchomości magazynowych jednym z bardziej istotnych czynników wpływających na wartość pozostaje długość umów najmu – dłuższy WAULT oznacza większą stabilność przepływów i atrakcyjność obiektu w oczach inwestorów. W kalkulacjach wartości uwzględniany jest również fakt, że stopy kapitalizacji wciąż utrzymują się na stabilnym poziomie w skali kraju, bez wyraźnych oznak szerokiej kompresji. Pierwsze sygnały selektywnej presji na obniżenie stóp pojawiają się głównie w Warszawie i Gdańsku, gdzie dla obiektów typu prime z wysokimi standardami ESG i długimi kontraktami inwestorzy są skłonni zaakceptować niższe poziomy, dodaje Marcin Malmon, Head of Valuations & Advisory, Cushman & Wakefield.

Finansowanie i refinansowanie starszych obiektów magazynowych jest możliwe, ale odbywa się w sposób bardziej selektywny. Banki coraz częściej wymagają przygotowania i wdrożenia planów dekarbonizacyjnych dla takich budynków, co może otworzyć drogę do pozyskania dodatkowego finansowania na cele związane z poprawą efektywności energetycznej i zgodnością z polityką ESG. Średnioważony okres najmu powinien być zdecydowanie dłuży niż okres kredytowania.

Inflacja CPI w Polsce niższa od oczekiwań

Poznaliśmy prognozowane, listopadowe odczyty inflacji CPI w Polsce. W ujęciu miesięcznym odczyt wyniósł tyle, co w ubiegłym miesiącu, czyli 0,1 proc. Natomiast w ujęciu rocznym prognoza odczytu spadła o 0,4 p.p., z 2,8 proc. w październiku do 2,4 proc. w listopadzie. Oba te odczyty są niższe od oczekiwań, które wynosiły odpowiednio 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym i 2,6 proc. w ujęciu rocznym.

Niższe od spodziewanych prognozy inflacyjne i lepsze odczyty danych gospodarczych mogą skłonić RPP do bardziej jastrzębiego podejścia. Wydaje się, że przy takich parametrach RPP może nie zdecydować się obniżać stóp procentowych na grudniowym posiedzeniu. Jeżeli taka tendencja odczytów zostanie utrzymana w kolejnych miesiącach, to liczba oczekiwanych obniżek w pierwszej części 2026 roku może się zmniejszyć – z wcześniej oczekiwanych dwóch lub trzech, do jednej lub maksymalnie dwóch.

Prezydent przedłuża przywilej jazdy elektryków buspasami do końca 2027 roku

  • Kierowcy pojazdów elektrycznych zachowają kluczowy przywilej przez kolejne dwa lata. Ustawa podpisana przez Prezydenta Karola Nawrockiego gwarantuje możliwość korzystania z buspasów do 31 grudnia 2027 roku.
  • Podpisana nowelizacja, wprowadzająca przedłużenie możliwości poruszania się samochodów elektrycznych po buspasach to bardzo dobra wiadomość dla rozwoju elektromobilności w Polsce” – wskazuje Marek Popiołek, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu PSNM.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę z 17 października 2025 roku o zmianie prawa o ruchu drogowym (druk sejmowy nr 1677), która przedłuża możliwość korzystania z buspasów przez pojazdy zeroemisyjne do końca 2027 roku. Kluczowa zmiana zawarta w art. 1 pkt 16 ustawy zastępuje w art. 148a ust. 1 datę „1 stycznia 2026 r.” datą „31 grudnia 2027 r.”, co oznacza dwuletnie przedłużenie tego istotnego przywileju.

Decyzja Prezydenta rozwiewa obawy ponad 118 tysięcy właścicieli pojazdów elektrycznych w Polsce, którzy liczyli się z potencjalną groźbą utraty możliwości jazdy po buspasach już od stycznia 2026 roku. Wcześniejsze weto Prezydenta wobec ustawy z druku 1427, w którym również zapisy dotyczące buspasów się znajdywały, wywołało niepewność w elektromobilnej branży.

„Dwuletnie przedłużenie daje nam czas na wypracowanie długoterminowych rozwiązań wspierających elektromobilność. To także okres, w którym samorządy będą mogły monitorować wpływ rosnącej liczby elektryków na przepustowość buspasów i ewentualnie wprowadzać lokalne modyfikacje” – wskazuje Marek Popiołek, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu PSNM.

Ważny czynnik rynkowy

Możliwość jazdy buspasem stanowi efektywną zachętę do wyboru pojazdu elektrycznego, przynoszącą pozytywne skutki rynkowe. Obowiązywanie owego uprawnienia jest istotne zarówno z perspektywy użytkowników prywatnych jak i biznesowych zwłaszcza w dużych miastach, gdzie czas przejazdu ma kluczowe znaczenie a poziom natężenia ruchu jest najwyższy.

Należy podkreślić, że według Ministerstwa Infrastruktury utrzymanie przywileju możliwości poruszania się po buspasach jest kluczowe dla realizacji celów polityki klimatycznej. Resort wskazuje też, że udział pojazdów zeroemisyjnych w ruchu drogowym jest wciąż niewielki, a przewidywana dynamika wzrostu do końca 2027 roku nie wskazuje na ryzyko znaczącego zwiększenia obciążenia buspasów.

Realny wpływ na decyzje zakupowe

Zgodnie z wynikami badania EV1000 przeprowadzonego przez Fundację EV Klub Polska, możliwość korzystania z buspasów stanowi jeden z najczęściej wskazywanych czynników, które w znaczącym stopniu przyczyniają się do nabywania pojazdów zeroemisyjnych.

Według najnowszych analiz PSNM, przywileje dla samochodów elektrycznych oraz wsparcie Państwa przy zakupie nowych pojazdów EV przyczyniają się do dynamicznego rozwoju sektora zeroemisyjnego transportu. Zgodnie z licznikiem elektormobilności, prowadzonym przez PSNM oraz PZPM w Polsce zarejestrowanych jest obecnie 118 208 w pełni elektrycznych aut, z czego 107 931 stanowiły warianty osobowe. W efekcie wzrost liczby rejestracji w stosunku rok do roku przekracza obecnie 50 proc. Według Organizacji (PSNM) do końca 2030 roku po polskich drogach będzie jeździło ok. 700 tysięcy samochodów całkowicie elektrycznych.

„Jako Fundacja EV Klub Polska wielokrotnie apelowaliśmy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Infrastruktury o przedłużenie możliwości korzystania przez pojazdy elektryczne z buspasów. Ten przywilej pozostaje jednym z najważniejszych pozafinansowych instrumentów wsparcia elektromobilności w Polsce – zwłaszcza dziś, gdy program dopłat „NaszEauto” dobiega końca. Cieszymy się, że stanowisko branży oraz użytkowników EV zostało wysłuchane i zarówno administracja centralna, jak też Prezydent potwierdzili wsparcie dla transformacji w kierunku dekarbonizacji transportu” – komentuje Łukasz Lewandowski, Prezes Fundacji EV Klub Polska.

Japonia przyjmuje pakiet stymulacyjny wart 18,3 bln jenów

Rząd Japonii zatwierdził dodatkowy budżet w wysokości 18.3 biliona jenów, co odpowiada około 117 miliardom dolarów. Środki te mają sfinansować największy od czasu pandemii pakiet stymulacyjny, zapowiedziany przez premier Sanae Takaichi. Program zakłada wsparcie gospodarstw domowych zmagających się z rosnącymi kosztami życia oraz zwiększenie wydatków na obronność, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami rządu.

Aby sfinansować pakiet, Japonia zwiększy emisję krótkoterminowego długu. Z łącznej kwoty dodatkowego budżetu, 11.7 biliona jenów zostanie pokryte nowo wyemitowanymi instrumentami dłużnymi. Ministerstwo Finansów ogłosiło, że zwiększy emisję 2-letnich i 5-letnich obligacji o 300 miliardów jenów każda oraz bonów skarbowych o 6.3 biliona jenów. Decyzja o emisji papierów o krótszym terminie zapadalności wynika z chęci ograniczenia presji na rynek obligacji długoterminowych, których rentowności osiągnęły w listopadzie najwyższy poziom od ponad 20 lat. Taka struktura emisji odzwierciedla ostrożne podejście rządu wobec niestabilności na rynku długu.

Pomimo zwiększonego zadłużenia, całkowita emisja obligacji w bieżącym roku fiskalnym wyniesie 40.3 biliona jenów, co oznacza spadek w porównaniu z ubiegłorocznym poziomem 42.1 biliona jenów. Ma to stanowić dowód na kontynuację odpowiedzialnej polityki fiskalnej, nawet w warunkach rosnących potrzeb budżetowych.

Oprócz emisji długu, finansowanie pakietu zostanie wsparte wyższymi niż oczekiwano wpływami podatkowymi w wysokości 2.9 biliona jenów, niewykorzystanymi środkami z poprzedniego roku budżetowego (2.7 biliona jenów) oraz dochodami niepodatkowymi sięgającymi 1 biliona jenów. Premier Takaichi poinformowała, że podczas szczytu G20 szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Kristalina Georgieva, pozytywnie oceniła japońskie podejście do zarządzania ryzykiem fiskalnym.

Mercator Medical po III kwartałach 2025 r. – wzrost przychodów i marż pomimo trudnego otoczenia rynkowego

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, zaraportowała za trzy kwartały br. 436,2 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co oznacza 11 proc. wzrost r/r (więcej o 42,9 mln zł). Łączna sprzedaż rękawic w tym okresie wyniosła 4,5 mld sztuk, co oznacza 10 proc. wzrost r/r. Bardzo dobra sprzedaż trzeciego kwartału (145,2 mln zł) – zarówno, jeśli chodzi o marże w segmentach dystrybucji oraz produkcji, jaki i wolumen sprzedaży – pozwoliła wypracować narastająco 8,2 mln zł dodatniego wyniku EBITDA w porównaniu ze stratą w analogicznym okresie 2024 r. Zysk netto Grupy po dziewięciu miesiącach 2025 r. wyniósł 25,8 mln zł, w porównaniu do 22,3 mln zł straty po trzech kwartałach w ubiegłym roku.

Mercator Medical funkcjonuje w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym, w którym presja cenowa ze strony chińskich producentów pozostaje jednym z kluczowych wyzwań. Warunki te wpływają na sytuację handlową i wymagają od nas wysokiej elastyczności operacyjnej. Konsekwentnie rozwijamy również dywersyfikację produktową. Zamknęliśmy kolejny kwartał, notując dalszy wzrost przychodów ze sprzedaży produktów włókninowych, które stanowią coraz większą wartość w strukturze sprzedaży. Dążymy do dalszego wzmacniania oferty w tym obszarze, co w dłuższej perspektywie powinno zwiększać naszą odporność na zmienność rynkową – mówi Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Grupy Mercator Medical S.A.

Podobnie jak w poprzednich kwartałach największym rynkiem dla Grupy Mercator Medical są w tym roku Stany Zjednoczone (37 proc. udziału w sprzedaży), gdzie po trzech kwartałach 2025 r. sprzedaż wyniosła 161,3 mln zł (+44 proc. r/r). Był to efekt aktywnej polityki celnej USA, która zwiększyła zamówienia na tamtejszym rynku i osłabiła pozycję chińskich producentów.

Grupa konsekwentnie wzmacniała również swoją pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej. Na rynku rumuńskim sprzedaż wzrosła o prawie 20 proc. r/r do wartości 28,3 mln zł. W Polsce, gdzie Grupa ma pozycję lidera, sprzedaż wzrosła o 4 proc. r/r, do 106,1 mln zł.

Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.
Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Trzeci kwartał przyniósł dalszą stabilizację działalności i poprawę kluczowych wyników finansowych. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży były wyższe o 4% r/r, a wzrost marż przełożył się na EBITDA na poziomie 8,9 mln zł. Zysk netto wyniósł 4,5 mln zł wobec 27,2 mln zł straty rok wcześniej. Należy podkreślić, że istotny wpływ na zysk netto miały dodatnie niezrealizowane różnice kursowe z wyceny bilansowej pożyczek udzielonych przez spółki zależne – wskazuje Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Grupa Mercator Medical konsekwentnie rozwija segment nieruchomości poprzez spółkę zależną Mercator Estates, który staje się ważnym elementem dywersyfikacji działalności. Obecnie trwają przygotowania do rozpoczęcia rewitalizacji zespołu zabytkowych kamienic przy ul. Lubicz i Westerplatte w centrum Krakowa, a równolegle trwają przygotowania kolejnych projektów.

Grupa Selena z ponad 30% wzrostem zysku brutto po trzech kwartałach 2025 r.

Grupa Selena po trzech kwartałach 2025 roku utrzymuje tendencję wzrostową i znacząco poprawia wynik w kluczowych wskaźnikach finansowych. Spółka wypracowała 27,4 mln euro zysku brutto co oznacza ponad 30 proc. wzrost r/r. Zauważalny jest też wzrost zysku netto z działalności kontynuowanej, który po trzecim kwartale przekroczył 22,1 mln euro, co daje wynik o 37,2 proc. wyższy niż w roku ubiegłym.

Osiągnięte przez spółkę kapitałową wyniki świadczą o stabilności finansowej firmy, która jest konsekwencją sukcesywnie budowanego w ostatnich latach modelu biznesowego Grupy Selena – efektywnego kosztowo i konkurencyjnego produktowo. Potwierdza to skuteczność obranych celów i kierunków zarządczych, zwłaszcza biorąc pod uwagę utrzymujące się ryzyka finansowe, kształtujące dzisiejszą rzeczywistość biznesową firm z branży budowlanej. To m.in. wciąż słaba koniunktura sektora zarówno w Polsce jak i w wielu krajach europejskich, nieprzewidywalność regulacyjna, inflacja, wysokie ceny energii oraz presja kosztowa.

Potwierdzają to z resztą najnowsze dane GUS, w których analizie poddano sytuację w budownictwie mieszkaniowym po trzech kwartałach 2025 roku. Ponad 13 proc. spadek r/r liczby wydanych na budowę pozwoleń, w tym o ponad jedną piątą mniej dla deweloperów oraz o ponad 8 proc. spadek liczby rozpoczętych budów w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 roku, naturalnie wpływał na sytuację firm z sektora chemii budowlanej.

Mimo to, po trzech kwartałach 2025 roku, Grupie Selena udało się podnieść rentowność brutto (Gross Margin) do poziomu 34,9 proc. w porównaniu z 34,2 proc. w roku ubiegłym. Zysk z działalności operacyjnej (EBIT) Grupy Selena wyniósł 35,3 ml euro w porównaniu do 28,6 mln euro wypracowanego w analogicznym okresie 2024 roku, co oznacza 23,5 proc. wzrostu r/r.

Co przesądziło o utrzymaniu tej wzrostowej tendencji?

– Stabilne wyniki finansowe Grupy Selena to efekt właściwego ustalenia i systematycznej realizacji obranych celów firmy – mówi prezes firmy Sławomir Majchrowski. – Wkładamy dużo pracy w systematyczną redukcję kosztów, w czym pomagają nam rosnące możliwości narzędzi analitycznych. To skutkuje szybszym podejmowaniem decyzji biznesowych. Cały czas optymalizujemy również koszty produkcji, pracując nad coraz lepszym wykorzystaniem mocy produkcyjnych. Równolegle przesuwamy strukturę sprzedaży w kierunku produktów o wyższej marży. Wciąż bardzo mocno pracujemy też nad integracją i upraszczaniem procesów w skali całej grupy, zwłaszcza procesów z obszaru tzw. back-office co daje lepsze wykorzystanie zasobów – dodaje prezes i jednocześnie zaznacza, że stagnacja branży i słaba koniunktura to nie moment, w którym firmy mogą stać w miejscu, a czas identyfikacji i selektywnego wykorzystywania szans.

– Wbrew pozorom przesilenia gospodarcze są okazją, by szczególnie uważnie przyglądać się i analizować koniunkturę – identyfikować obszary niedoszacowane, nisze produktowe czy rynki geograficzne, które mogą zyskiwać na znaczeniu – zauważa Aleksander Solski, Członek Zarządu ds. Finansowych w Grupie Selena. – Mając to na uwadze staramy się wdrażać w polityce zarządczej podejście, które łączy dyscyplinę finansową z gotowością do proaktywnego działania – zwłaszcza w obszarze rozwoju innowacji: produktowych czy wejściu w nowe nisze rynkowe.

Potwierdzeniem tego są kluczowe w ostatnich latach, duże inwestycje realizowane przez wrocławską spółkę, zwłaszcza w obszarze termomodernizacji. To właśnie ten sektor, Zarząd Grupy Selena postrzega jako jeden z najbardziej rozwojowych, a tym samym dochodowych w całym łańcuchu budowlanym w najbliższych latach (eksperci szacują, że w 2025 roku wartość rynku materiałów termoizolacyjnych w Polsce przekroczy 11 mld zł).

– Jako Grupa Selena już kilka lat temu dostrzegliśmy ten trend, co znajduje odzwierciedlenie w naszej polityce inwestycyjnej. Przykładem jest tu najważniejsza tegoroczna transakcja jaką jest koncentracja, polegająca na przejęciu pakietu kontrolnego akcji spółki „IZOLACJA – JAROCIN” S.A oraz nabycie 100% udziałów w PHP TES – mówi Sławomir Majchrowski. – W ten obszar działań wpisuje też przejęcie w 2023 roku portugalskiego producenta pap bitumicznych Imperalum, czy etap uruchamiania fabryki wełny szklanej w węgierskim mieście Szerencs, we współpracy z firmą Masterplast – wymienia prezes Grupy Selena.

W najbliższych latach firma nadal będzie skupiać się na rozwoju silnych i innowacyjnych produktów, które odpowiadają na realne potrzeby wykonawców i dystrybutorów, będą dostosowane do lokalnych rynków, a także pozwolą realizować projekty zgodnie z coraz to nowszymi regulacjami – zarówno na poziomie unijnym jak i krajowym. Wystarczy wspomnieć tu chociażby – będący aktualnie na etapie konsultacji publicznych – projekt nowelizacji Warunków Technicznych. W długiej perspektywie zmiany, które projekt uwzględnia tworzą dla sektora pas przyspieszenia – rynek będzie potrzebował nowoczesnych, energooszczędnych i zrównoważonych rozwiązań, w tym głównie w obszarze termomodernizacji. Grupa Selena sukcesywnie przygotowuje się, by na tę potrzebę móc szybko i jakościowo odpowiadać.

Grupa Sfinks Polska z 7,71 mln zł EBITDA po III kw. 2026

Grupa Sfinks Polska, do której należy m.in. sieć restauracji SPHINX, po trzech kwartałach 2025 r. osiągnęła skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 36,23 mln zł oraz zysk na sprzedaży w wysokości 19,3 mln zł. Rok wcześniej, po trzech kwartałach 2024 r., zysk na sprzedaży wyniósł tyle samo przy prawie dwukrotnie wyższych przychodach, wynoszących wówczas 59,81 mln zł. Zysk EBITDA grupy po trzech kwartałach 2025 r. uplasował się na poziomie 7,71 mln zł, z czego większość, bo aż 3,89 mln zł, grupa wypracowała w samym trzecim kwartale. W okresie od czerwca do września tego roku Sfinks odnotował także skonsolidowany zysk netto w wysokości 0,22 mln zł, poprawiając wynik sprzed roku o 0,54 mln zł. Na przychody, jak i wyniki finansowe Sfinksa w dużym stopniu wpływały przekształcenia sieci restauracji własnych na franczyzowe, których udział w strukturze sieci na koniec września 2025 r. sięgnął 97%.

– W trzecim kwartale 2025 r. zaczęły się ujawniać sygnały stabilizowania się wyników finansowych sieci, która przechodzi duże zmiany. W ciągu niecałych dwóch lat przekazaliśmy w ręce franczyzobiorców aż 20 restauracji, co zawsze okresowo wpływa na obniżenie wyników sprzedażowych takich lokali w toku zmian. Obecnie zaczynamy obserwować już odbicie sprzedaży w części restauracji, jednak docelowo spodziewamy, że lokale te będą notować lepsze wyniki niż przed przekształceniem, co będzie pozytywnie wpływać na nasze wyniki. Pozytywnym aspektem wprowadzonych zmian jest też możliwość obniżenia kosztów działalności centrali. Tylko w trzecim kwartale oszczędność ta wniosła 0,9 mln zł i finalnie mogliśmy wykazać zysk na poziomie netto. Zgodnie ze strategią konsekwentnie kontynuujemy proces przekazywania restauracji własnych w ręce franczyzobiorców, by docelowo wszystkie lokale działały w tym modelu – wyjaśnia Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Prowadzone przez Sfinksa przekształcenia restauracji mają duży wpływ na prezentację wyników grupy. Obecnie przychody sieci ujmowane są w całości wyłącznie jako przychody gastronomiczne i notują systematyczny wzrost z kwartału na kwartał (w okresie trzech kwartałów tego roku wzrost do 159,1 mln zł, tj. o 3,1% r/r). Nie są one jednak konsolidowane w ramach grupy. W efekcie na przychody Sfinksa w coraz większym stopniu składają się opłaty od franczyzobiorców, a w niewielkim stopniu także obroty restauracji własnych, gdyż z końcem września Sfinks miał ich już tylko trzy. To powoduje, że prezentowane przychody skonsolidowane grupy Sfinks Polska są niższe, choć potencjał sprzedażowy sieci pozostał niezmieniony.

W 2024 r. Sfinks przekształcił aż 13 lokali z własnych na franczyzowe, co przyniosło wówczas dodatkowe przychody np. za sprzedaż wyposażenia restauracji, ale w 2025 r. tych przekształceń było już 7, a zatem i przychody z tego tytułu były niższe. Jednocześnie w 2025 r. Sfinks mógł rozwiązać część odpisów na należności, zmieniły się też zobowiązania leasingowe z tytułu najmu lokali. Pod wpływem tych czynników wynik netto grupy Sfinks Polska za trzy kwartały 2025 r. wyniósł narastająco -5,91 ml zł wobec -0,91 mln zł rok wcześniej. Warto przy tym zauważyć, że już w samym trzecim kwartale br. grupa odnotowała zysk netto w wysokości 0,22 mln zł wobec straty -0,32 mln zł w trzecim kwartale 2024 r. Podobne tendencje dotyczą zysku EBITDA. Na koniec września 2025 r. narastająco grupa zanotowała 7,71 mln zł wobec 13,67 mln zł rok wcześniej, jednak zysk EBITDA za sam trzeci kwartał 2025 r. wyniósł 3,89 mln zł, podczas gdy w trzecim kwartale sprzed roku był on niższy i wynosił 3,61 mln zł.

W okresie przekształceń otwierano także nowe restauracje. W 2025 r. do czasu publikacji raportu kwartalnego ruszyło pięć takich lokali, wszystkie działają pod szyldem SPHINX w modelu franczyzowym. To restauracje w Lubinie, Jarocinie, Gdańsku, Starogardzie Gdańskim oraz w Grudziądzu.

Sfinks rozwija także program lojalnościowy i aplikację mobilną Aperitif, a klientom zapewniającym dostęp do promocji i ofert specjalnych. Na koniec września br. liczba klientów, którzy zapisali się do tego programu wyniosła ok. 840 tys. osób.  Spośród nich ponad 37,5 tys. osób wykupiło Aperitif Smart, czyli abonament uprawniający do 30% zniżki w restauracjach. Oba te programy są skutecznymi narzędziami wspierającymi sprzedaż w restauracjach.

– Działając w coraz większym stopniu jako operator gastronomicznej sieci franczyzowej, a nie stricte właściciel restauracji, możemy się koncentrować na kolejnych elementach naszej strategii, w tym zwiększaniu przychodów sieci restauracji poprzez nowe lokale i rozwój narzędzi cyfrowych. Toczą się już rozmowy na temat otwarć na 2026 rok. Na pewno będziemy mieli dobre wiadomości dla naszych gości w Łodzi oraz na północy Polski. Oprócz tego pracujemy nad rozwojem naszej aplikacji mobilnej, której liczba użytkowników ma wzrosnąć do co najmniej 1,5 mln osób na koniec 2029 r. Jesteśmy też bardzo zadowoleni z efektów wprowadzenia programu Smart, która zachęca do częstszych wizyt w restauracjach. Do tej pory Smart dział jako roczny abonament, ale wprowadzamy go także w wersji kwartalnej – mówi prezes Sfinksa.

Fabrity podsumowuje trzy kwartały 2025 roku

Technologiczna Grupa Fabrity mierzy się w bieżącym roku z niekorzystnym otoczeniem, ale mimo to wypracowała pozytywne rezultaty na każdym poziomie. Wypłata dodatkowej dywidendy nastąpi 5 grudnia.

Grupa Fabrity (GPW: FAB) rozpoznała w okresie styczeń-wrzesień 2025 roku 50,7 mln zł przychodów ze sprzedaży usług (-5,4 mln zł rdr), co w naturalny sposób ukształtowało wyniki finansowe. Wypracowany zysk operacyjny (3,3 mln zł) był niższy o 1,8 mln zł rdr, a wynik EBITDA (4,9 mln zł) – o 1,5 mln zł. Z kolei porównanie rok do roku zysku netto 2,6 mln zł jest mocno zaburzone przez zaksięgowanie przed rokiem 4,3 mln zł nadpłat podatku dochodowego z tytułu wykorzystania ulgi holdingowej przy zbywaniu spółek spoza core-businessu. Dzięki wpłynięciu zwrotu ponad 3 mln zł nadpłaconego CIT-u w listopadzie br., 5 grudnia Fabrity wypłaci 1 zł warunkowej dywidendy uzupełniającej na każdą akcję.

Wyniki trzech kwartałów 2025 roku odzwierciedlają realistyczne oczekiwania, jakie można obecnie mieć wobec rynku usług IT. Poprzednie lata były dla nas czasem szczególnie dynamicznego wzrostu, również w okresie, w którym już wiele firm z naszej branży przechodziło przez poważne trudności. Zatem w bieżącym roku porównujemy się do relatywnie wysokiej bazy z lat poprzednich. Obecna sytuacja jeszcze bardziej mobilizuje nas do tego, aby pracować nad tym, jaką firmą możemy być w przyszłości, w jakich obszarach, w jakich branżach i dla jakich klientów możemy tworzyć innowacyjne rozwiązania. Niezależnie od tego, wciąż generujemy gotówkę, a każdy z naszych segmentów biznesowych pozostaje rentownywskazuje Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity S.A.

Na przychody duży wpływ miały istotne opóźnienia w rozstrzygnięciu dużych przetargów wśród dotychczasowych klientów, co rzutowało na ciągłość świadczonych usług. Firmy opóźniały też decyzje zakupowe z powodu skomplikowania sytuacji makroekonomicznej, a w trzecim kwartale, w okresie wakacyjnym, obserwowaliśmy również ogólnie mniejszą dynamikę biznesową niż w ostatnich latach.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy na dużej części stałych i nowych klientów potrafiliśmy organicznie zwiększać przychody. Ogólny obraz naszych wyników finansowych został jednak negatywnie zaburzony przez pauzę w realizacji kilku ważnych projektów, które weszły w nowe procesy przetargowe. Niekiedy przerwa w realizowanych przez nas kontraktach przekracza rok. Jesteśmy jednak dobrej myśli i liczymy, że uda nam się powrócić do realizacji tych projektów – komentuje Rafał Graboś, Wiceprezes Zarządu Fabrity S.A.

Grupa Fabrity w ramach rozwoju biznesu stawia tematycznie na cyberbezpieczeństwo, wykorzystanie AI, outsourcing usług IT, budowę rozwiązań cyfrowych i rozwiązania e-commerce.

Celem Fabrity pozostaje bycie wysoko wyspecjalizowanym partnerem dużych przedsiębiorstw i organizacji publicznych, świadczącym kompleksowe usługi związane z transformacją cyfrową w skali międzynarodowej. Działania sprzedażowe prowadzone są zarówno na rynku polskim, jak i na rynkach zagranicznych – Niemcy, Austria, Szwajcaria – tzw. kraje DACH oraz na pozostałych rynkach UE i w Wielkiej Brytanii.

Spółka spodziewa się również istotnych oszczędności kosztowych. Z końcem lipca br. Wiceprezes Artur Piątek zakończył swoją misję w Zarządzie Fabrity S.A., co stanowiło zakończenie procesu transformacji wielobranżowej Grupy K2 Holding w technologiczną Grupę Fabrity, a Zarząd został ograniczony do dwóch osób. Równolegle Grupa wzmacniała kluczowe kompetencje w obszarze finansów i kontrolingu, co pozwoliło na outsourcing części procesów operacyjnych, takich jak księgowość oraz kadry i płace. Dzięki temu struktura organizacyjna została uproszczona, a od początku przyszłego roku spodziewane są pierwsze oszczędności, wynikające z przeprowadzonych zmian. Na optymalizację kosztową wpłynie również nowa lokalizacja warszawskiego biura (od lutego 2026 roku), która jest dostosowana do realiów pracy zdalnej i hybrydowej.

– W bieżącym roku skonsolidowany wynik operacyjny Grupy pozostawał jeszcze ponadproporcjonalnie obciążony kosztami transformacji funkcji back-office, będącej finalnym etapem reorganizacji Grupy Fabrity po sprzedaży spółek segmentu Cloud i segmentu Marketing w latach 2022–2023. Pozytywne jest na pewno to, że nie ponosimy istotnych kosztów tzw. „ławki”, ponieważ zatrudnienie jest dostosowane do aktualnie realizowanych projektów. Sytuacja na rynku pracy pozostaje przy tym korzystna dla nas – dostępność specjalistów jest duża, a stawki atrakcyjne mówi Dyrektor Finansowy Fabrity S.A. Tomasz Lebik.

Podstawą działalności Fabrity pozostaje tworzenie dedykowanego oprogramowania na zamówienie. Jednocześnie kładzie coraz większy nacisk na projekty wykorzystujące sztuczną inteligencję do rozwiązania praktycznych problemów biznesowych oraz na obszar cyberbezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że w Fabrity bezpieczeństwo jest uwzględniane już od pierwszego etapu projektowania systemu lub aplikacji (podejście security by design), jak również stanowi integralną część całego cyklu tworzenia oprogramowania — od developmentu, przez operacje, aż po utrzymanie (podejście DevSecOps). Zagadnienia cyberbezpieczeństwa mają kluczowe znaczenie dla firm objętych wymaganiami Rozporządzenia DORA oraz przygotowujących się do wdrożenia wymagań wynikających z Dyrektywy NIS2.

Drugim kluczowym obszarem sprzedażowym jest outsourcing usług IT. Spółka kieruje ofertę do sektora publicznego i aktywnie uczestniczy w przetargach publicznych, zarówno polskich jak i zagranicznych, koncentrując się na projektach wymagających wyspecjalizowanych kompetencji oraz doświadczenia, co przekłada się w naturalny sposób na mniejszą konkurencję. Trzecim obszarem jest budowa rozwiązań cyfrowych dla klientów korporacyjnych. Zajmuje się nim Fabrity Digital – nowa marka wyodrębniona w ramach Fabrity. Czwarty obszar obejmuje rozwiązania e-commerce, w których specjalizuje się Fabirty Commerce. Spółka rozbudowuje portfolio klientów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, rozszerza również kompetencje w zakresie rozwiązań e-commerce B2B.

W ramach IIoT Fabrity buduje autorską platformę do zarządzania zużyciem mediów (energia elektryczna, gaz, ciepło, woda, sprężone powietrze, gazy techniczne), zbierania danych telemetrycznych z czujników, automatyzacji sterowania za pomocą sterowników PLC oraz predykcyjnego utrzymania ruchu. Dzięki temu możliwe jest wykrywanie nieprawidłowości w produkcji, awarii czy wycieków, a zainteresowanie rozwiązaniami tego typu rośnie zwłaszcza w szeroko pojętym sektorze produkcyjnym (redukcja kosztów, sprostanie wymogom raportowania ESG). W obszarze Cloud and Data Fabrity oferuje rozwiązania do inżynierii danych, w tym również te wykorzystujące modele AI, a także wdraża platformy do analizy danych (Snowflake, Microsoft Azure, rozwiązania on-premises).

Obecnie w największym stopniu koncentrujemy się na rozwoju kompetencji i zwiększaniu przychodów w takich obszarach jak Industry 4.0 / 5.0, przemysłowy internet rzeczy (IIoT), smart cities, platformy Cloud and Data, a także cyberbezpieczeństwo oraz praktyczne i skalowalne zastosowania sztucznej inteligencji. Liczymy, że te obszary w najbliższych latach będą trzonem naszej oferty i motorem wzrostu przychodów. Jednocześnie zakładamy, że utrzymamy historycznie bardzo niski wskaźnik rotacji i utraty klientów, a obecna sytuacja ma charakter przejściowypodkreśla CEO Fabrity S.A. Tomasz Burczyński.

JDM napędza wyniki Gaming Factory: 12,2 mln zł przychodów i 5,4 mln zł EBITDA

Notowany na głównym rynku GPW producent i wydawca gier na PC i konsole narastająco za trzy kwartały 2025 r. wypracował skonsolidowane przychody na poziomie 12,2 mln zł, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. EBITDA w tym okresie wzrosła do 5,4 mln zł w porównaniu do prawie miliona złotych straty. Zysk netto od stycznia do września wyniósł ponad 2 mln wobec 1,6 mln zł straty w analizowanym okresie poprzedniego roku. W samym trzecim kwartale spółka koncentrowała się na dalszych działaniach promocyjnych i rozwojowych swojej największej produkcji JDM: Japanese Drift Master oraz portowaniu gry na konsole Xbox Series S|X, która swoją premierę miała 21 listopada.

Ten rok był dla nas okresem wytężonej pracy nad produkcją JDM: Japanese Drift Master, która wyznaczyła kierunek działalności studnia na kolejne lata. Mamy sprawdzony tytuł, który od majowej premiery przekroczył sprzedaż na poziomie 170 tys. egzemplarzy na PC. Wypracowany wynik sprzedażowy wymagał od nas ciągłych nakładów na promocję i aktualizację gry. Traktujemy to jednak jako element inwestycji w długoterminowy rozwój naszego IP – mówi Marcin Przymus, wiceprezes Gaming Factory.

W trzecim kwartale Gaming Factory koncentrowało się na dalszych pracach rozwojowych JDM: Japanese Drift Master. Efektem tego była premiera na początku listopada pierwszego z serii płatnego DLC „Made in USA”, które w tydzień osiągnęło 10 tys. sprzedanych egzemplarzy. Następnie 21 listopada pojawiła się wersja na Xbox Series S|X, która w pierwszych dniach przekroczyła sprzedaż 4 tys. egzemplarzy, co przekłada się na ponad 150 tys. USD przychodu. Do wyniku sprzedażowego uwzględniono zarówno zamówienia przedpremierowe, jak i sprzedaż wersji podstawowej oraz pakietów dostępnych na platformie Microsoft Store.

– Wersje PC oraz Xbox zapewniają nam stabilne i powtarzalne źródła przychodów, a dalsza monetyzacja JDM: Japanese Drift Master pozostaje dla nas jednym z kluczowych priorytetów. Premiera na PlayStation 5 w pierwszym kwartale 2026 roku oraz wprowadzenie trybu multiplayer będą kolejnymi etapami budującymi długoterminową wartość tytułu i zwiększającymi jego potencjał przychodowy. Równolegle rozwijamy nowe płatne dodatki i elementy zawartości, które pozwolą systematycznie rozszerzać świat gry oraz i budować zaangażowanie społeczności. Naszym celem jest, aby JDM: Japanese Drift Master generował stabilne przychody przez wiele lat i stanowił fundament wzrostu całej spółki – podkreśla Marcin Przymus, wiceprezes Gaming Factory.

Zgodnie ze zaktualizowaną strategią na lata 2025–2027, JDM: Japanese Drift Master będzie rozwijane w modelu longsellera, poprzez regularne aktualizacje, DLC, wersje konsolowe oraz rozbudowę funkcji społecznościowych, w tym trybu multiplayer. Spółka planuje również dalszą optymalizację procesów produkcyjnych, koncentrację na projektach o najwyższym potencjale oraz zwiększanie powtarzalności przychodów dzięki dodatkom i premierom na nowe platformy. Gaming Factory nie wyklucza także współpracy z zewnętrznymi wydawcami przy wybranych projektach, co może dodatkowo zwiększyć skalę działalności i efektywność operacyjną.

INC SA odrabia straty. Wynik netto za trzy kwartały 2025 roku: +1,27 mln zł

Grupa INC SA opublikowała wyniki finansowe za okres od stycznia do końca września 2025 roku. Przychody ze sprzedaży usług osiągnęły poziom 6,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej wyniosły 4,2 mln zł. Zysk na sprzedaży usług wyniósł 4,2 mln zł, co oznacza wzrost o 107% w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Zysk z działalności operacyjnej ukształtował się na poziomie 2,3 mln zł, podczas gdy w 2024 roku Grupa wykazała stratę operacyjną rzędu 5,1 mln zł. Skonsolidowany zysk netto za trzy kwartały 2025 roku wyniósł 1,275 mln zł, wobec straty netto 4,7 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Dom Maklerski INC SA uczestniczył od początku 2025 roku do końca listopada w transakcjach o łącznej wartości 148,6 mln zł, obejmujących 16 projektów, z czego w trzecim kwartale zrealizowano 4 transakcje o wartości 12,9 mln zł. Wśród nich dominuje działalność związana z obsługą ofert typu ABB, obejmujących m.in. transakcje spółek Answear (100 mln zł), Mennica Skarbowa (11,2 mln zł) i Genomtec (9,4 mln zł). W 2025 roku przeprowadzono także trzy oferty publiczne o charakterze IPO: Purple Ray Studio (3,2 mln zł), Baseig (2,0 mln zł) oraz Do Rzeczy (1,8 mln zł). W segmencie emisji z prawem poboru zrealizowano m.in. oferty Pure Biologics (4 mln zł) oraz MedTech (6 mln zł), obie w trzecim kwartale.

W obszarze działalności INC SA na rynku NewConnect w trzecim kwartale zadebiutowała spółka Baseig, a w całym 2025 roku na rynek wprowadzono również spółkę Mazop. Obecnie finalizowany jest proces wprowadzenia Purple Ray Studio. W listopadzie złożono z kolei wniosek o wprowadzenie do obrotu spółki Kombinat Konopny. INC SA pełni obecnie rolę autoryzowanego doradcy dla 39 emitentów, w tym 5 spółek notowanych na rynku głównym GPW.

W perspektywie 2026 roku Grupa INC planuje dalszy rozwój działalności transakcyjnej w Domu Maklerskim, w tym realizację kolejnych ofert typu ABB i IPO. Grupa INC przygotowuje kilka debiutów nowych emitentów zarówno na rynek główny, jak i NewConnect, m.in. Botanika, Do Rzeczy, Signius oraz Kombinat Konopny, a także złożenie prospektów emisyjnych dla kolejnych projektów.

Połowa Polaków pozytywnie ocenia AI. Rosną obawy przed jej nadużyciem

Polacy i Polki coraz chętniej korzystają ze sztucznej inteligencji, dostrzegając jej praktyczną wartość w codziennych zadaniach. Od wyszukiwania informacji i potwierdzania faktów, po naukę i usprawnianie pracy. Maleją obawy przed samą technologią, ale rośnie niepokój związany z tym, jak może zostać wykorzystana – zwłaszcza w kontekście dezinformacji. Jednocześnie zwiększa się nasza świadomość, otwartość i akceptacja wobec AI. Jak w praktyce łączymy rosnącą ciekawość i zaufanie do AI z obawami o jej potencjalne nadużycia?

Odpowiedzi na to i wiele innych pytań dostarcza „AI Barometr – 1. edycja Q3 2025” – badanie opracowane przez firmę badawczo-analityczną Zymetria, którego partnerem jest Onet.pl. Choć społeczeństwo coraz wyraźniej dostrzega praktyczne korzyści płynące z AI, nie ustępują wątpliwości i obawy związane z jej wykorzystaniem. Najczęściej dotyczą one dezinformacji. O manipulacji informacją słyszało już blisko 60% badanych, a prawie 1/4 przyznała, że zetknęło się z nią osobiście.

– Co ciekawe, większość Polaków nie przypisuje sztucznej inteligencji złych intencji ani nie obwinia samej technologii. Gdy poznają mechanizmy działania, dostrzegają raczej ryzyko niewłaściwego wykorzystania przez człowieka – na przykład w wyniku “karmienia” AI fałszywymi informacjami czy stosowania jej w złej wierze. To oznacza, że nie boimy się sztucznej inteligencji jako narzędzia, które mogłoby nas zastąpić w pracy, lecz utraty kontroli nad jej wykorzystaniem. Największą obawą pozostaje dezinformacja, która dla wielu osób może być powodem do rezygnacji z korzystania ze sztucznej inteligencji i głównym źródłem sceptycyzmu – mówi Barbara Krug, Prezeska Zymetrii

AI zdobywa sympatię Polaków i Polek?

Pozytywne nastawienie Polaków do sztucznej inteligencji systematycznie wzrasta. Pod koniec 2024 roku ponad 4 na 10 badanych oceniało swój stosunek do AI jako pozytywny lub bardzo pozytywny, a w sierpniu 2025 roku odsetek ten wzrósł do blisko 50%. Neutralnie ocenia ją ponad 1/3 respondentów, a negatywny stosunek deklaruje jedynie 12% – w porównaniu z 19% pod koniec 2024 roku.

– Najbardziej entuzjastycznie wobec AI podchodzą mężczyźni i przedstawiciele pokolenia Z, podczas gdy kobiety i generacja X zachowują większą ostrożność. Mimo to w porównaniu z grudniem 2024 roku zauważamy spadek sceptycyzmu i rosnącą neutralność także wśród tej grupy – dodaje Barbara Krug

Lęk słabnie, ale nie znika

Lęk przed korzystaniem z AI stopniowo słabnie, choć nie znika całkowicie. Największą barierą pozostaje obawa przed manipulacją informacjami – wskazuje ją 42% badanych, co w porównaniu z grudniem 2024 roku oznacza spadek zaledwie o 1 punkt procentowy.

Kolejnymi obawami są rosnące uzależnienie od technologii (39% VIII ‘25, 36% XII ‘24) oraz trudność w ocenie prawdziwości informacji (35% VIII ‘25, 38% XII ‘24). Spada natomiast niepokój związany z hakerstwem i nadużyciem danych (29% VIII ‘25, 38% XII ‘24). Najmniej Polacy obawiają się negatywnego wpływu AI na środowisko naturalne (9% VIII ‘25, 8% XII ‘24).

Dezinformacja – największe zagrożenie w erze AI

Prawie 60% Polek i Polaków słyszało o dezinformacji i manipulacji informacjami przy wykorzystaniu AI, a blisko 1/4 zetknęła się z tym problemem osobiście. Respondenci podkreślają jednak, że sztuczna inteligencja sama w sobie nie ma złych zamiarów. Dezinformacja najczęściej wynika z niewłaściwego użycia technologii przez człowieka. AI pobiera dane z różnych źródeł, co utrudnia weryfikację ich wiarygodności, a dodatkowo może generować tzw. „halucynacje”, czyli wymyślane informacje, które w rzeczywistości nie istnieją. Badani wskazują natomiast, że dezinformacja kojarzy się przede wszystkim z celowym działaniem ludzi. Blisko 30% ankietowanych spotkało się z sytuacją, w której ktoś wykorzystał AI do manipulacji, blisko 1/4 uważa, że AI sama nie zmyśla, lecz korzysta z nieprawdziwych treści, a 12% zetknęło się z faktycznymi „halucynacjami” generowanymi przez AI.

– Polacy przede wszystkim obawiają się celowego wykorzystania AI do manipulacji. Coraz więcej z nas rozumie mechanizmy działania sztucznej inteligencji, wie, jak się uczy i zbiera dane. Obecność AI w codziennym życiu staje się coraz powszechniejsza, dlatego tak ważne jest racjonalne korzystanie z niej i świadomość potencjalnych zagrożeń, pamiętając jednocześnie, że sama technologia nie powinna być postrzegana jako wróg – podsumowuje Barbara Krug, prezeska Zymetrii.

Adware GhostAd infekuje miliony urządzeń z Androidem – nawet z Google Play

Miliony użytkowników Androida mogły paść ofiarą nowej kampanii adware ukrytej w pozornie niewinnych aplikacjach z Google Play. Badacze Check Point Research odkryli operację GhostAd, opartą na sieci co najmniej 15 aplikacji, pobranych łącznie miliony razy – jedna z nich zajęła nawet 2. miejsce rankingu „Top Free Tools”. Najwięcej ofiar odnotowano na Filipinach, w Pakistanie i Malezji, ale infekcje zaobserwowano również w Europie i Afryce. To kolejne ostrzeżenie dla użytkowników najpopularniejszego systemu operacyjnego na smartfonach.

Według analizy Check Point, aplikacje stworzone do realizacji operacji GhostAd tuż po uruchomieniu rejestrowały się jako usługa pierwszoplanowa (foreground service), która działa nawet po zamknięciu programu czy restarcie telefonu. Zgodnie z wymogami Androida usługa wyświetlała powiadomienie o usłudze w tle, jednak twórcy GhostAd stworzyli pusty, niemal niewidoczny komunikat, którego użytkownik nie mógł usunąć. W tym czasie trwał nieprzerwany pokaz reklam.

Aby wzmocnić działanie wykorzystywany był JobScheduler, który co kilka sekund uruchamiał na nowo zadania odpowiedzialne za wczytywanie reklam, dzięki czemu adware sam się „leczył” po ewentualnym zakończeniu procesu przez system. Ostatecznie reklamy były ładowane i odświeżane co kilka sekund, bez jakiejkolwiek interakcji ze strony użytkownika. W efekcie doprowadzało to do przegrzewania urządzenia, szybko rozładowującej się baterii i nieuzasadnionego zużycia pakietu danych, także wtedy, gdy ekran telefonu był wygaszony.

Co ciekawe, recenzjach na Google Play użytkownicy skarżyli się na nachalne pop-upy, znikający z ekranu głównego skrót aplikacji oraz problemy z odinstalowaniem programu. Wielu opisywało GhostAd jako „wirus, który przejmuje telefon”.

Potencjalne ryzyko dla danych

GhostAd integrował wiele legalnych narzędzi do tworzenia oprogramowania reklamowego (SDK), takich jak Pangle, Vungle, MBridge, AppLovin czy BIGO, jednak wykorzystywał je w sposób naruszający dozwolone użycie. Co więcej, badacze Check Pointa zwracają uwagę, że przy nadanych uprawnieniach taki kod nie potrzebuje klasycznych „eksploitów”, by stać się realnym zagrożeniem dla danych. Aplikacja z ciągłym dostępem do internetu i prawem odczytu/zapisu pamięci współdzielonej może skanować katalogi z dokumentami, logami, zrzutami ekranu czy kopiami zapasowymi – w tym takimi, które pochodzą z firmowych systemów – i wysyłać je na serwer atakującego bez wiedzy użytkownika.

W praktyce oznacza to, że na prywatnym telefonie pracownika można zbudować długotrwały kanał wycieku informacji. To szczególnie istotne w świecie, w którym smartfony regularnie służą do obsługi poczty służbowej, systemów CRM, komunikatorów i aplikacji do pracy zdalnej.

Cyfrowa kontrola nad każdym kilometrem — karty paliwowe jako fundament zarządzania operacyjnego

Karty flotowe od kilku lat podbijają branżę transportową. Inwestycja w tego typu usługę to nie tylko korzyści dla „portfela” firmy, ale także sposób na skuteczniejsze zarządzanie przedsiębiorstwem. Sprawdź, jak konkretnie działa karta paliwowa i jakie zalety niesie za sobą dla przedsiębiorstwa.

Czym jest karta flotowa?

Karty paliwowe są powszechnie stosowane przez firmy posiadające własną flotę pojazdów. To coś więcej niż tylko sposób na bezgotówkowe tankowanie. Jest to nowoczesne narzędzie, które porządkuje proces zarządzania paliwem w firmie. Dzięki karcie paliwowej, takiej jak np. ta od firmy Flotex, kierowca nie musi zbierać paragonów, ponieważ wszystkie transakcje trafiają automatycznie do systemu. Dotyczy to zarówno tankowania, jak i chociażby opłaty za bramki na autostradzie.

Właściciele firm mają możliwość przypisać kartę do konkretnego kierowcy lub pojazdu. Pozwala to w łatwy sposób śledzić wszystkie transakcje. Ważne jest również to, że zazwyczaj karty flotowe dzielą się na krajowe i międzynarodowe. To dobra informacja zarówno dla małych firm poruszających się po Polsce, jak i wielkich flot jeżdżących po trasach w różnych krajach. Jeśli jesteś właścicielem firmy transportowej, karta paliwowa daje Ci kontrolę nad każdym kilometrem, oszczędza czas i pozwala uniknąć chaosu w papierach.

Jak działa karta paliwowa?

Można powiedzieć, że jest to karta rozliczeniowa, ale zaprojektowana specjalnie z myślą o flotach samochodowych. Po podpisaniu umowy przedsiębiorca otrzymuje karty przypisane do konkretnych kierowców lub pojazdów. Są one zabezpieczone indywidualnym kodem PIN. Dzięki wykorzystaniu tego małego „plastiku” tankowanie staje się bezgotówkowe. Firma nie musi już rozliczać stosu paragonów. Zamiast tego na koniec miesiąca otrzymuje fakturę zbiorczą z wykazem wszystkich transakcji.

Dlaczego korzystanie z kart flotowych się opłaca?

Dużą zaletą korzystania z kart flotowych są rabaty za każdy litr paliwa. Ale na tym plusy się nie kończą. Automatyczne rozliczenia eliminują konieczność księgowania zaliczek i zbierania rachunków z delegacji. Istnieje też funkcja wprowadzania stanu licznika przy tankowaniu. Co to oznacza w praktyce? Właścicielowi firmy łatwiej jest wychwycić nadużycia, nadmierne spalanie czy prywatne wykorzystanie samochodu. Wszystkie te zalety sprawiają, że karty flotowe wprowadzają zarządzanie firmą transportową na wyższy poziom.

Karty paliwowe – sposób na ułatwienie zarządzania flotą operacyjną

Karta flotowa to rozwiązanie coraz chętniej stosowane przez właścicieli firm transportowych. Stanowi ona nie tylko sposób na zaoszczędzenie pieniędzy na paliwie, ale przede wszystkim ułatwia zarządzanie całą flotą pojazdów. Dzięki niej zyskujesz dostęp do wszystkich transakcji na jednej fakturze. Możesz już zapomnieć o męczącej papierologii i rozliczaniu dziesiątek paragonów. Karta paliwowa to coś, co zrewolucjonizuje zarządzanie firmą z branży transportowej.

Rząd zadeklarował 550 mln euro na programy Europejskiej Agencji Kosmicznej w latach 2026–2028

Polska znacząco rozszerza swój udział w europejskiej polityce kosmicznej. Podczas dwudniowego posiedzenia Rady Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w Bremie Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański ogłosił, że Polska przeznaczy blisko 550 mln euro na programy opcjonalne ESA na lata 2026–2028. Polska podpisała również list intencyjny w sprawie utworzenia Centrum Technologicznego ESA w naszym kraju.

Tegoroczne spotkanie ministerialne zgromadziło przedstawicieli państw członkowskich, którzy omawiali priorytety europejskiej polityki kosmicznej w kontekście rosnącej konkurencji technologicznej i nowych wyzwań geopolitycznych.

Polska podwaja zaangażowanie finansowe i buduje pozycję w regionie

Jak poinformował minister Andrzej Domański, Polska podwoiła wysokość składki kierowanej na technologiczne programy opcjonalne ESA. Zdaniem resortu finansów i gospodarki jest to krok wzmacniający pozycję Polski jako istotnego partnera Agencji oraz lidera technologicznego Europy Środkowo-Wschodniej.

Deklarowana składka obejmuje programy z zakresu:

  • obserwacji Ziemi,
  • bezpiecznej łączności,
  • transportu kosmicznego,
  • serwisowania satelitów na orbicie,
  • bezpieczeństwa kosmicznego,
  • eksploracji robotycznej,
  • rozwoju technologii i aparatury dla przyszłych misji.

Według POLSA (Polskiej Agencji Kosmicznej) udział w tych programach otwiera nowe możliwości dla polskich przedsiębiorstw i instytutów badawczych specjalizujących się w technologiach satelitarnych, robotyce i inżynierii kosmicznej.

Priorytety: odporność, bezpieczeństwo i strategiczna autonomia

W trakcie obrad polska delegacja podkreślała konieczność wzmacniania odporności i bezpieczeństwa Europy w przestrzeni kosmicznej. Szczególne znaczenie ma program European Resilience from Space, koncentrujący się na rozwijaniu zdolności satelitarnych kluczowych dla bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej i autonomii strategicznej Unii Europejskiej.

Z punktu widzenia Polski priorytetem pozostają inwestycje w:

  • monitoring satelitarny,
  • bezpieczną łączność satelitarną,
  • systemy świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (SSA),
  • rozwój technologii do misji naukowych i obserwacji Ziemi.

Polska misja na ISS jako element polityki kosmicznej

Istotną część rozmów poświęcono także zbliżającej się misji IGNIS polskiego astronauty dr. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. POLSA ocenia, że misja ta stanowi ważny impuls dla rozwoju krajowych kompetencji badawczych i technologicznych oraz zwiększa rozpoznawalność polskiego sektora kosmicznego na arenie międzynarodowej.

Dynamiczny wzrost polskiego sektora kosmicznego

Polska zwiększyła w ostatnich trzech latach swoją składkę do ESA dziesięciokrotnie, co – jak podkreśla POLSA – świadczy o rosnących ambicjach i potrzebie inwestowania w technologie strategiczne. Od przystąpienia do ESA w 2012 r. krajowy sektor kosmiczny znacząco rozwinął kompetencje w dziedzinach takich jak:

  • robotyka i automatyka,
  • obserwacja Ziemi,
  • systemy nawigacyjne,
  • technologie orbitalne,
  • eksploracja planetarna.

Firmy i ośrodki badawcze realizują coraz bardziej złożone projekty, a współpraca z ESA staje się dla wielu z nich kluczowym źródłem rozwoju technologicznego.

Komentarz POLSA: Europa musi przyspieszyć inwestycje w przełomowe technologie

W komentarzu podsumowującym posiedzenie Rady Ministerialnej prezes POLSA Marta Wachowicz podkreśliła, że celem Europy jest zbudowanie silnej pozycji kosmicznej do 2029 r. Kluczowe jej zdaniem będzie pogodzenie wymogów bezpieczeństwa z rozwojem nauki oraz inwestycjami w technologie przełomowe – takie jak sztuczna inteligencja, technologie kwantowe czy produkcja w przestrzeni kosmicznej.

Jej zdaniem Europa może utracić konkurencyjność, jeśli państwa członkowskie nie będą prowadzić spójnej polityki i nie zwiększą finansowania długofalowych programów badawczo-rozwojowych.

Agencja podkreśla, że współpraca państw członkowskich ESA jest kluczowa dla utrzymania silnej pozycji Europy w globalnym sektorze kosmicznym – szczególnie w obliczu rosnącej aktywności rynków amerykańskiego, chińskiego i komercyjnych operatorów prywatnych.

Kurs euro traci impet po słabych danych z Europy. EUR/USD wraca poniżej 1,16

Czwartkowa sesja odbywa się bez Amerykanów, którzy dziś świętują. Nie odbiera to morali dolarowi, który o poranku częściowo odrobił wczorajsze straty względem euro. Pretekstem do odreagowania stały się mieszane nastroje wokół koniunktury gospodarczej strefy euro. Rynek nie zapomina jednak o rosnącym prawdopodobieństwie grudniowej obniżki stóp w Stanach Zjednoczonych.

Claimsy nie przekonują rynku

Ostatnie trzy sesje minęły w atmosferze wzrostu notowań głównej pary walutowej świata (osłabienie dolara). Tydzień rozpoczynaliśmy przy poziomach 1,151 USD. Dziś o poranku byliśmy o jeden cent wyżej. Powodem ruchu jest rosnące przekonanie rynków o grudniowej obniżce kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych. W czwartek prawdopodobieństwo cięcia przekracza 85%. Delikatną wątpliwość wokół redukcji stóp zasiał wczorajszy spadek liczby złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Prognozy mówiły o wzroście z 222 tys. do 226 tys. Publikacja wskazała zniżkę do 216 tys. Zgodnie z tym odczytem rynek pracy jest silniejszy od prognoz, więc konieczność obniżek stóp powinna zmaleć. Na wykresie EUR/USD zostało to zaznaczone gwałtownym, ale chwilowym spadkiem notowań z 1,158 USD do 1,155 USD. Jednak natychmiastowe odbicie od wsparcia i powrót powyżej poziomu sprzed publikacji mówią nam tyle, że tzw. claimsy ostatecznie nie przekonały inwestorów do trwałej zmiany zdania. Zostały jedynie wykorzystane przez forexowych spekulantów do wygenerowania krótkotrwałego wahnięcia na wykresie głównej pary walutowej świata.

Beżowa Księga nie pomaga dolarowi

Wczoraj poznaliśmy najnowszy raport o stanie gospodarki USA publikowany przez System Rezerwy Federalnej. W dużym skrócie najnowszy dokument przedstawia nieznaczny spadek zatrudnienia, umiarkowany wzrost cen i zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych.

Ostatnia z wymienionych pozycji przedstawia jednak pewną tendencję, która utrzymując się dłużej w gospodarce może stać się poważnym problemem. Wiele kręgów zgłosiło utrzymanie wydatków wśród konsumentów o wyższych dochodach. Biedniejsze gospodarstwa domowe wstrzymują się z zakupami, gdyż rosną koszty utrzymania. Jako główny czynnik wskazano rosnące ceny energii, które w 2026 roku nadal mają wzrastać. To z kolei argument przemawiający za grudniową obniżką FED, która pobudziłaby popyt, jednak osłabiła dolara. Tak też odebrali to inwestorzy. Publikacja Beżowej Księgi miała miejsce wczoraj o godzinie 20:00. Od tego momentu, do zakończenia środowej sesji notowania głównej pary walutowej świata zwyżkowały (straty USD względem EUR).

Święto Dziękczynienia i dane ze strefy euro

Dziś obchodzimy Święto Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych. Z tego powodu amerykańskie parkiety giełdowe są zamknięte. Mimo, że brakuje inwestorów zza oceanu, kurs EUR/USD nie rośnie czwartej sesji z rzędu. Wręcz przeciwnie. Czwartkowy poranek to odreagowanie wczorajszych wzrostów. Notowania spadły z 1,161 USD do okolic 1,158 USD. Delikatna zniżka jest jednak czymś zupełnie naturalnym po naruszeniu istotnego oporu 1,16 USD. Dodatkowo dziś w kalendarzu makroekonomicznym brakuje istotnych danych. Przed południem poznaliśmy jedynie niską wartość indeksu zaufania konsumentów wobec niemieckiej gospodarki (-23,2 pkt., poprzednio -24,1 pkt.), który od 4 lat pozostaje na ujemnych poziomach. Spadają także nastroje konsumentów (-14,2 pkt., poprzednio -14 pkt.) i producentów (-9,3 pkt., poprzednio -8 pkt.) w strefie euro. Jedyny wzrost i dodatni poziom odnotowano w sektorze usług (5,7 pkt., poprzednio 4,4 pkt.). Dominacja zniżek zasiała negatywny sentyment wokół unijnej waluty, co zbiega się z dzisiejszym odreagowaniem eurodolara. W tym otoczeniu złoty pozostaje względnie silny. Kurs EUR/PLN oscyluje przy 4,23 PLN, a USD/PLN to ok. 3,65 PLN.

Rekordowy wzrost spółdzielni energetycznych w Polsce. W trzy miesiące ich liczba podwoiła się

0

W Polsce trwa ciche, ale wyjątkowo dynamiczne przyspieszenie energetyki lokalnej. W ciągu zaledwie trzech miesięcy liczba spółdzielni energetycznych wzrosła ze 126 do ponad 250. To skala, której w krajowej energetyce obywatelskiej jeszcze nie widziano. Samorządy sięgają po lokalne źródła energii, by odzyskać kontrolę nad kosztami i zwiększyć bezpieczeństwo swojej infrastruktury.

Skąd tak gwałtowny wzrost?

Rosnące ceny energii, potrzeba modernizacji oraz presja na niezależność energetyczną skłaniają JST do szukania rozwiązań, które dają im realne oszczędności i większą przewidywalność.

– To nie moda. To odpowiedź na realne problemy samorządów – podkreśla mec. Bartłomiej Tkaczyk, partner w kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista ds. obsługi JST. – Spółdzielnie zapewniają stabilność, oszczędności i niezależność, której nie dają tradycyjne zakupy energii. Ten kierunek będzie się tylko wzmacniał – dodaje.

Energetyka lokalna nie jest już eksperymentem

Jednym z przykładów potwierdzających tę tezę jest Spółdzielnia Energetyczna Gminy Błędów na Mazowszu, wpisana do wykazu KOWR 24 września. Instalacja fotowoltaiczna o mocy ponad 0,11 MW zasila tam kluczowe obiekty publiczne, a projekt – od koncepcji po rejestrację – został zrealizowany w ciągu kilku miesięcy.

To dowód, że nawet niewielka gmina może w krótkim czasie stać się producentem własnej energii, obniżyć koszty funkcjonowania szkół czy budynków komunalnych, a przy tym zwiększyć lokalną odporność energetyczną.

– Błędów pokazuje, że skala wielkości gminy nie jest barierą. Nawet małe jednostki mogą być prosumentami i osiągać wymierne korzyści finansowe – wskazuje mec. Tkaczyk.

Gdy brakuje środków, z pomocą przychodzi model ESCO

Nowa fala inwestycji idzie w parze z rosnącą popularnością modelu ESCO – rozwiązania, które pozwala samorządom finansować inwestycje energetyczne bez angażowania własnych środków. Partner prywatny modernizuje i utrzymuje instalacje, a gmina spłaca projekt z oszczędności.

– Połączenie spółdzielni energetycznej z modelem ESCO to dziś jedno z najskuteczniejszych narzędzi dla JST. Pozwala modernizować infrastrukturę, zwiększać udział OZE i minimalizować ryzyko finansowe, a także przyspieszać procesy i zwiększać skalę inwestycji – wskazuje ekspert.

Puenta: lokalność staje się nowym centrum energetyki

Rekordowe tempo wzrostu liczby spółdzielni pokazuje jednoznacznie, że energetyka w Polsce zaczyna rozwijać się od dołu – poprzez działania gmin, mieszkańców i lokalnych wspólnot. Energia produkowana blisko odbiorcy staje się realną alternatywą dla tradycyjnych modeli.

– Jeśli obecne tempo się utrzyma, spółdzielnie energetyczne mogą stać się jednym z filarów nowej architektury energetycznej państwa – bardziej przewidywalnej, tańszej i odpornej. A przyszłość polskiej energetyki w coraz większym stopniu rozgrywać się będzie na poziomie gmin – podsumowuje mec. Bartłomiej Tkaczyk, partner w kancelarii LEGALLY.SMART.

Pełny wykaz spółdzielni energetycznych: https://www.gov.pl/web/kowr/wykaz-spoldzielni-energetycznych

Miliard butelek, dziesiątki firm, do 95% skuteczności. KIGPR: nie psujmy tego systemu

0

Krajowa Izba Gospodarcza „Przemysł Rozlewniczy” po raz kolejny apeluje do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz odpowiedzialnej za system kaucyjny podsekretarz stanu w tym resorcie, Anity Sowińskiej o podjęcie pilnych prac nad wyłączeniem z systemu kaucyjnego szklanych butelek wielokrotnego użytku. Opakowania te od 1 stycznia 2026 r. objęte zostaną obowiązkowo nowymi zasadami – tymczasem dotychczasowy system działa sprawnie i gwarantuje nawet 95 proc. poziomu ich odzysku wobec zaplanowanego w ustawie pułapu 77 proc. „Mamy tylko 6 tygodni, by zachować to, co działa” – mówi Dariusz Lizak, prezes KIGPR.

Od początku prac nad systemem kaucyjnym Izba zwraca uwagę, że włączenie szklanych butelek zwrotnych do systemu kaucyjnego może paradoksalnie ten model osłabić. Butelka, która do tej pory krążyła w kontrolowanym systemie, nagle ma trafić w nową ścieżkę logistyczną, która może wiązać się z ryzykiem strat i wzrostem kosztów.

„Dziś sprzedażą wód i napojów w butelkach zwrotnych wielokrotnego użytku oraz odzyskiwaniem tych opakowań zajmują się firmy często rodzinne i z polskim kapitałem. Przez dziesiątki lat budowały i rozwijały lokalny i ogólnopolski system zwrotów butelek i kaucji. Dzięki ich przedsiębiorczości nasz kraj osiąga jedne z najlepszych wskaźników efektywności systemów zwrotu w Europie, bliskie 95 proc.

W żadnym systemie DRS nie likwidowano tego, co dobrze działało. Zdecydowała się na to tylko Polska, prowadząc do problemów dziesiątek przedsiębiorstw produkujących wody i napoje” – mówi Dariusz Lizak, prezes Krajowej Izby Gospodarczej „Przemysł Rozlewniczy”. Podkreśla, że na każdym etapie prac legislacyjnych KIGPR zwracała uwagę, że obecny system odzysku tych opakowań działa sprawnie i należy go zachować nie tylko ze względu na wysoki odsetek skuteczności, ale także w trosce o ochronę miejsc pracy.

Dariusz Lizak podkreśla, że dziś obieg szklanych butelek zwrotnych działa sprawnie i przewidywalnie: puste butelki są odbierane tym samym transportem, który dostarcza pełne. Za pośrednictwem hurtowni wracają do zakładów, są ponownie napełniane i ponownie wprowadzane na rynek. Ten model – dopracowywany przez dekady – jest zrozumiały zarówno dla producentów, jak i dla handlu. Od nowego roku zostanie on zastąpiony przez system kaucyjny. A to oznacza wzrost kosztów operacyjnych, IT i inwestycyjnych oraz mniejszą efektywność dotychczasowego obiegu butelek zwrotnych. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że zmiany doprowadzą do rozbicia istniejących łańcuchów dostaw i logistyki zwrotnej, co zwiększy koszty i zaburzy ciągłość dostaw, do tego nieprofesjonalne zbiórki i transport spowodują stłuczki butelek,
a to może doprowadzić do wzrostu cen napojów w szklanych butelkach zwrotnych, a nawet wycofania ich z obiegu i zastąpienie butelkami jednorazowymi. Dla konsumentów zaś to może skutkować przerwami w dostawach, brakiem ulubionych produktów w sklepach i wzrostem cen.

„Od wielu miesięcy apelujemy o rozsądek i niezbędne zmiany w ustawie. Byliśmy sygnatariuszem listu do pana premiera Donalda Tuska, w którym prosiliśmy o podjęcie działań legislacyjnych. Wielokrotnie rozmawialiśmy z wiceminister Anitą Sowińską, ale do tej pory bez rezultatu” – podkreśla Dariusz Lizak. Dodaje, że pojawiające się w przestrzeni publicznej interpretacje prawne, na podstawie których jednostkowi producenci wód i napojów nie zamierzają przystępować do systemu kaucyjnego, nie rozwiążą systemowego problemu.

Prezes KIGPR zwraca uwagę, że do objęcia butelek szklanych wielokrotnego użytku zostało półtora miesiąca, ale jak podkreśla, to wystarczający czas, by przy dobrej woli wszystkich uczestników procesu legislacyjnego przeprowadzić niezbędne zmiany w prawie.

Na rynku jest miliard butelek szklanych wielokrotnego użytku. Rocznie sprzedaje się w nich kilka miliardów produktów. Liczba rotacji wynosi od kilku do 40 razy w zależności od opakowania i napoju, a efektywność systemów odzysku, prowadzonych przez przedsiębiorców we współpracy z handlem, sięga nawet 95 proc.

Rynek ropy ostrzega przed spowolnieniem

Pod koniec lockdownu w USA na rynkach przeważała opinia o nie obniżaniu stóp procentowych w grudniu. Obecnie trend idzie dokładnie w drugą stronę. Bezrobocie w Polsce bez niespodzianek — wynosi 5,6%, czy to dużo? Sytuacja na rynku ropy daje sygnały o możliwym nadchodzącym spowolnieniu.

Co ze stopami procentowymi za oceanem?

Rynek pod nieobecność danych w USA przewidywał, że na grudniowym posiedzeniu FED nie dojdzie do cięcia stóp procentowych. Pojawiły się jednak dane makroekonomiczne po otwarciu rządu i okazało się, że ten spadek to w sumie nie wiadomo dlaczego miał miejsce. W rezultacie od kilku dni widzimy silne dostosowanie cen kontraktów terminowych na stopy procentowe do grudniowego cięcia stóp o 0,25%. Widać to również na walutach gdzie dolar, jako niżej oprocentowany, w wyniku tej zmiany traci na wartości względem głównych walut. Nie znaczy to oczywiście, że obniżka 10 grudnia jest pewna. Mamy jednak jedną ważną kwestię, która mocno podnosi jej szanse. Obecne porozumienie budżetowe trwa do końca stycznia. W rezultacie, jeżeli znowu dojdzie do impasu, niższe stopy procentowe mogą amortyzować negatywny wpływ na gospodarkę.

Bezrobocie w Polsce

Wczoraj poznaliśmy dane na temat stopy bezrobocia nad Wisłą. Niby wszyscy wiedzieli, że ma być 5,6%. I było. W czym zatem problem? W październiku 2024 było 4,9%. Mamy zatem wzrost bezrobocia o 0,7% w skali roku. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to 4,9% rok temu było najniższą stopą bezrobocia w Polsce od zakończenia fikcji pełnego zatrudnienia minionej epoki. Historycznie patrząc 5,6% to nadal przyzwoity wynik, po prostu tendencja jest nieciekawa. Jaki ma to wpływ na waluty? Problemy rynku pracy mogą skłaniać RPP do szybszego cięcia stóp procentowych. Wolniej rosnące płace i mniejsza ilość osób pracujących to przecież mniejsza presja inflacyjna. Taki ruch powinien osłabiać złotego, co zresztą wczoraj widzieliśmy.

Czy nadchodzi spowolnienie?

Czy można oczekiwać spowolnienia w gospodarce? Najlepszą tego przepowiednią może być nagła nadpodaż surowców energetycznych. Wczoraj w danych z USA liczba odwiertów ropy niespodziewanie zamiast symbolicznie wzrosnąć, spadła o 3%. Pokazuje to, że z jakiegoś powodu gwałtownie ograniczane jest wydobycie. Długotrwałe przebywanie cen na niskich poziomach, jak to ma miejsce obecnie, powoduje oczywiście, że część źródeł może być deficytowa. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że są to dane tygodniowe. Gdyby chodziło tylko o cenę wydaje się, że ten spadek powinien być wolniejszy. Pytanie czy producenci ropy wiedzą coś więcej, czy tylko obawiają się negatywnego rozwoju sytuacji.

Dzisiaj Dzień Dziękczynienia w USA, co tłumaczy dlaczego w kalendarzu danych makroekonomicznych jest puściej, niż zwykle w czwartki.

Magazyny samoobsługowe w Polsce zyskują na popularności. Obłożenie obiektów przekroczyło 78 proc.

Rynek magazynów samoobsługowych (self storage) w Polsce dopiero raczkuje, ale ma potencjał do rozwoju. Powierzchnia takich obiektów w kraju wynosi 225 tys. mkw., a jej obłożenie wzrosło w ostatnim roku i przekracza 78 proc. – wynika z najnowszego raportu „European Self Storage Industry Report 2025”, przygotowanego przez CBRE i Fedessa. Rozwojowi sektora sprzyjają m.in. zwiększający się popyt oraz pozytywne tendencje dotyczące zwrotów
z inwestycji.

– Rynek magazynów samoobsługowych w Polsce cały czas jest na początku swojego rozwoju, ale zyskuje na znaczeniu zarówno wśród konsumentów, jak i inwestorów. Zainteresowanie tym segmentem rośnie wraz ze zmianami stylu życia, wzrostem urbanizacji i ograniczoną dostępnością przestrzeni magazynowej w dużych miastach. Pod względem skali Polska pozostaje jednak daleko za rynkami Europy Zachodniej. Wskaźnik takiej powierzchni na mieszkańca nadal jest jednym z najniższych w regionie, a świadomość istnienia usługi poza największymi miastami, w których działają operatorzy tacy jak Less Mess, jest wciąż ograniczona. Dla dalszego rozwoju rynku ważne jest zwiększenie rozpoznawalności wśród klientów indywidualnych i biznesowych, w tym w średnich i mniejszych miastach – mówi Bartosz Szlęzak, Associate Director w CBRE.

O rynku magazynów samoobsługowych słyszało 6 na 10 Polaków. Co piąty zna oferowane przez niego usługi, a ok. 8 proc. faktycznie z nich korzystało. Wbrew tendencji z całej Europy, zgodnie z którą popyt na magazyny samoobsługowe nieznacznie spada, w Polsce popularność tego rozwiązania rośnie. Obłożenie takich obiektów zwiększyło się z 72 proc. do 78 proc. w 2025 r., w ujęciu rocznym. Ponad połowę zainteresowania generują klienci biznesowi, a przeciętny czas korzystania z usługi sięga prawie ośmiu miesięcy. Kolejnym pozytywnym prognostykiem dla rynku w Polsce jest poziom rentowności.

– Można przypuszczać, że bardziej dojrzałe rynki magazynów samoobsługowych osiągają wyższy poziom rentowności. I w dużej mierze tak właśnie jest. Jednak Polska wyłamuje się z tego trendu, będąc rynkiem w fazie rozwoju, a jednocześnie osiągając lepsze wyniki niż można by się spodziewać mówi Bartosz Szlęzak, CBRE.

Polska na tle Europy

Jak wynika z szacunków CBRE i Fedessa, w całej Europie działa 10,5 tys. obiektów self storage o łącznej powierzchni 17,7 mln mkw. Cztery największe rynki (Wielka Brytania, Francja, Hiszpania i Niemcy) odpowiadają za 68 proc. wszystkich obiektów i 75 proc. całkowitej powierzchni magazynowej.

Największy udział ma Wielka Brytania (34,5 proc.), następnie Francja (15,2 proc.), Niemcy (13,6 proc.) i Hiszpania (11,3 proc.).

Powierzchnia magazynów samoobsługowych w Polsce wynosi 225 tys. mkw., co stanowi ok. 1,3 proc. europejskiego rynku. Na zbliżonym poziomie są np. Finlandia (220 tys. mkw.), Irlandia (210 tys. mkw.), czy Szwajcaria (200 tys. mkw.). Najmniejszym rynkiem jest w Rumunia (60 tys. mkw.).

Czynsz za wynajem magazynu samoobsługowego w Polsce jest niższy niż w większości krajów i wynosi przeciętnie 182 EUR/mkw. netto za rok.

Kultura finansowa w Polsce. Czy uczciwość nadal jest w cenie? Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów

Większość Polaków twierdzi, że etyczne zachowania w finansach są istotne w ich codziennym życiu, ale praktyka ujawnia szokujący rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a rzeczywistością. Skutkiem tego jest kwota blisko 130 mld zł zaległych długów konsumentów i firm, za którą kryje się powszechne przyzwolenie na „cwaniactwo”, racjonalizowanie omijania zasad i standardów etycznych. Raport BIG InfoMonitor i BIK: „Kultura finansowa Polaków. Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów” rzuca światło na zachowania konsumentów i przedsiębiorców, a także ujawnia skalę nieakceptowalnych etycznie postaw, od celowej jazdy bez biletu, przez sugerowanie rezygnacji z paragonu, aż po paraliżujące zatory płatnicze w biznesie.

Kluczowe informacje z raportu:

  • 44 proc. respondentów uważa, że Polacy postępują etycznie w sprawach finansowych, jednak tylko 6 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych.
  • 68 proc. przedstawicieli biznesu jest zdania, że przedsiębiorcy są uczciwi, ale tylko 12 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych.
  • Niemal 90 proc. przedsiębiorców zgadza się ze stwierdzeniem, że etyka finansowa ma realny wpływ na sposób prowadzenia biznesu.
  • 48 proc. przedsiębiorców wskazuje nieterminowe płacenie faktur jako najczęściej doświadczany problem w relacjach biznesowych.
  • 79 proc. konsumentów popiera wprowadzenie edukacji finansowej do szkół (w tym 41 proc. zdecydowanie).
  • Łącznie 130 mld zł wynoszą zaległe zobowiązania kredytowe i pozakredytowe w polskim społeczeństwie.

Surowi dla innych, łagodni w ocenie siebie

Eksperci BIG InfoMonitor zwracają uwagę na wyraźny rozdźwięk między tym, jak postrzegamy własną kulturę, a jak oceniamy otoczenie w jakim funkcjonujemy. Choć zdecydowana większość Polaków, bo aż 85 proc., deklaruje wysokie przywiązanie do etyki, wobec innych jesteśmy znacznie bardziej krytyczni.

– Ten dysonans poznawczy powoduje konkretne skutki rynkowe. Drobne nadużycia we własnym wykonaniu traktujemy często jako dowód zaradności, podczas gdy te same zachowania u innych nazywamy nieuczciwością. Sam fakt, że tylko co trzeci Polak spontanicznie deklaruje, że nigdy nie został oszukany (32 proc.), a po przedstawieniu listy nieetycznych zachowań wskaźnik ten spada do 28 proc., świadczy o tym, jak powszechne i znormalizowane jest to zjawisko – zaznacza Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Raport ujawnia ambiwalencję Polaków wobec uczciwości i etyki finansowej. Z jednej strony respondenci deklarują wysokie przywiązanie do kultury i zachowań etycznych w codziennym życiu, bo aż 51 proc. uważa etykę finansową za bardzo ważną w ich życiu. Z drugiej, sceptycznie oceniają postawy innych osób. Tylko 44 proc. badanych uważa, że rodacy są uczciwi w sprawach finansowych, jednocześnie 33 proc. twierdzi, że Polacy w tej sferze nie postępują etycznie, a 23 proc. nie potrafi ocenić tej kwestii w sposób jednoznaczny.

– To wyraźny sygnał, że zaufanie społeczne pozostaje kruche, co bezpośrednio wpływa na relacje biznesowe i prywatne. Dane pokazują, że te sceptyczne oceny mają solidne podstawy, ponieważ nieuczciwość jest powszechnym doświadczeniem – wskazuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Blisko połowa respondentów zetknęła się z nieuczciwością podczas dokonywania zakupów na rynku detalicznym (46 proc.), a ponad jedna trzecia (35 proc.) wskazała na nieetyczne zachowania ze strony znajomych. Takie doświadczenia budują dużą ostrożność, która często utrzymuje się przez lata i wpływa bezpośrednio na decyzje dotyczące zawierania umów, udzielania kredytów i pożyczek czy współpracę z nowymi kontrahentami.

– Obserwowana w badaniach rozbieżność między spontanicznie wymienianymi przykładami doświadczanych nieetycznych zachowań finansowych, a odsetkiem osób wskazujących je w sytuacji, gdy można je wybrać z przygotowanej listy, odzwierciedla niewypowiadane głośno przyzwolenie na niektóre działania oraz traktowanie części nieetycznych praktyk, jako na tyle mało istotnych, że nie pojawiają się od razu w świadomości – zauważa prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego. – U podstaw „niewidzenia” niektórych nieetycznych działań mogą więc leżeć co najmniej trzy czynniki: dualizm postaw; powszechność zjawiska, która sprawia, że staje się ono swoistą normą; oraz nisko oceniane konsekwencje, które powodują, że dana sytuacja zostaje zepchnięta na dalszy plan w procesie oceny moralnej – dodaje.

Uczciwość na wagę miliardów złotych

Konsekwencje społeczne oraz ekonomiczne tych praktyk widać w twardych danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK. Łączna wartość zaległych długów konsumentów i firm zbliża się na koniec września tego roku do 130 mld zł – kwoty, która mogłaby realnie zmienić krajobraz infrastrukturalny Polski lub pokryć znaczną część wydatków publicznych. Każde zaległe zobowiązanie to jakaś historia i doświadczenie konsumenta lub przedsiębiorcy. Aż 48 proc. respondentów uważa, że unikanie zasad płatniczych stało się normą, a 36 proc. zna osoby, które regularnie tak postępują. Eksperci BIG InfoMonitor i BIK alarmują, że bez podjęcia pakietu działań, takich jak edukacja finansowa, wykorzystanie narzędzi prewencyjnych i realizacja reform systemowych, to zjawisko będzie dalej podważać zaufanie, zwiększać zatory płatnicze i obciążać gospodarkę.

– Problemy z rzetelnością finansową w Polsce urosły do rozmiaru systemowego wyzwania, osiągając wielomiliardową skalę zaległych długów. Ta astronomiczna suma, na którą składa się 65 proc. zaległości konsumentów, wpływa na około 2,8 mln podmiotów gospodarczych i klientów indywidualnych. Historia masowych zaległości często zaczyna się od psychologicznych mechanizmów unikania zobowiązań. Konsumenci mogą celowo unikać ich spłaty, licząc na przedawnienie lub brak konsekwencji w ściąganiu wierzytelności. Niska kultura finansowa, w której ludzie wypierają problem zadłużenia i unikają kontaktu z wierzycielami, prowadzi do pogłębiania się spirali długów, która jest często traktowana jako „prywatny, osobisty problem”. W efekcie, zjawisko to niemal natychmiast przekłada się na gospodarkę. Aż 48 proc. przedsiębiorców jako największy problem wskazuje nieterminowe płacenie zobowiązań przez klientów. Powstaje w ten sposób swoisty łańcuch zależności, gdzie brak płynności finansowej u jednej strony skutkuje zatorami płatniczymi u drugiej i pogłębia utratę zaufania w relacjach biznesowych – podkreśla Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Oblicza nieetycznych zachowań

Raport BIG InfoMonitor wskazuje też na te obszary, w których polski „spryt” wygrywa z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi. W przypadku konsumentów najczęściej objawia się on w drobnych, codziennych decyzjach, które z czasem sumują się do sporych strat. Aż 18 proc. badanych otwarcie przyznaje się do jazdy komunikacją miejską „na gapę”. Równie niepokojące jest przyzwolenie na szarą strefę przy kasie – 12 proc. klientów wprost sugeruje usługodawcom obniżenie ceny w zamian za rezygnację z paragonu lub faktury. Co więcej, co dziesiąty badany nie reaguje, gdy sprzedawca omyłkowo wyda mu zbyt dużą resztę.

Jeszcze poważniej sytuacja wygląda w biznesie, gdzie stawką jest płynność finansowa firm i ich wiarygodność na rynku a często przetrwanie. Przedsiębiorcy jako plagę numer jeden wskazują zatory płatnicze – z nieterminowym opłacaniem faktur boryka się niemal połowa firm (48 proc.). Problemem pozostaje również nieformalny rynek pracy. W otoczeniu biznesowym wciąż obecne są oferty zatrudnienia „na czarno” (17 proc. wskazań) oraz proceder wypłacania części wynagrodzenia „pod stołem” (20 proc.). Co do samych konsumentów – 16 proc. z nich skarży się na zawyżanie cen lub celowe, błędne naliczanie opłat przez nieuczciwych usługodawców.

Koszt „cwaniactwa”

Choć aż 88 proc. przedsiębiorców zgadza się ze stwierdzeniem, że etyka finansowa ma realny wpływ na sposób prowadzenia biznesu, to nasze badanie wyraźnie pokazuje, że „cwaniactwo finansowe” jest zjawiskiem powszechnym, zyskującym społeczne przyzwolenie a wręcz akceptację. Wśród negatywnych skutków działań nieetycznych, aż 44 proc. Polaków wskazuje spadek zaufania społecznego, a 40 proc. odczuwa frustrację i poczucie niesprawiedliwości.

Drobne taktyki, takie jak niewystawianie paragonu czy odłożenie przelewu o kilka dni, w skali gospodarki tworzą atmosferę niepewności oraz braku zaufania i mają nieproporcjonalnie duży wpływ na funkcjonowanie firm. W środowisku biznesowym 75 proc. przedsiębiorców przyznaje, że doświadczyło co najmniej jednego zachowania nieetycznego, choć 68 proc. spontanicznie deklaruje brak kontaktu z takimi praktykami. Ta kolejna rozbieżność świadczy o złożonym mechanizmie, w którym nieetyczne praktyki są niewłaściwie rozpoznawane, bagatelizowane, albo wręcz celowo racjonalizowane. Przedsiębiorcy, widząc głównie biznesowe konsekwencje nieetycznych działań, wskazują na upadłość firm, utratę zaufania partnerów biznesowych oraz stres i frustrację. Zjawiska te osłabiają stabilność rynku, obciążają systemy windykacyjne i sądowe oraz hamują rozwój gospodarczy, gdyż brak zaufania ogranicza inwestycje i innowacje.

– Nieetyczne praktyki finansowe często wynikają z natychmiastowych korzyści materialnych – zarówno dla klienta, przedsiębiorcy, jak i dla obu stron jednocześnie – komentuje prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego. – W przekonaniu wielu osób środki publiczne są niewłaściwie wykorzystywane, a same podatki zbyt wysokie. Te przekonania stają się wygodnymi wymówkami, pozwalającymi usprawiedliwić działania, które w innym kontekście mogłyby być uznane za nieetyczne. Powszechność drobnych praktyk, ich niska wykrywalność i karalność sprawiają, że wiele osób czuje się w pewnym sensie „bezkarne”. Brak realnych konsekwencji sprawia, że zachowania te stają się niemal normą, a granica między tym, co dopuszczalne, a tym, co nieetyczne, ulega zatarciu – dodaje.

Koszty społeczne i psychologiczne

Powszechna tolerancja dla cwaniactwa generuje ogromne koszty społeczne i psychologiczne. Życie w środowisku, w którym zasady są traktowane opcjonalnie i selektywnie, rodzi zmęczenie – aż 40 proc. Polaków odczuwa frustrację i głębokie poczucie niesprawiedliwości.

Z perspektywy biznesu, kluczowe znaczenie ma to, kogo chronimy. Etykę finansową firm Polacy postrzegają przede wszystkim przez pryzmat terminowego spłacania zobowiązań: w pierwszej kolejności wobec pracowników (58 proc.), następnie wobec dostawców/podwykonawców (46 proc.), a dopiero w trzeciej kolejności wobec państwa (39 proc.). Pokazuje to, jak ważne dla stabilności społecznej jest przerwanie łańcucha zatorów płatniczych.

Jak więc przerwać to błędne koło? Polacy upatrują szansy w pracy u podstaw i zmianie pokoleniowej. Aż 79 proc. respondentów popiera wprowadzenie etyki finansowej do szkół. Z kolei przedsiębiorcy podchodząc bardziej pragmatycznie wskazują na konieczność reform systemowych i strukturalnych, takich jak uproszczenie podatków oraz skuteczniejsza egzekucja prawa wobec nieuczciwych dłużników.

– Połączenie edukacji finansowej, systemowych reform i narzędzi prewencyjnych, które dostarczamy jako BIG InfoMonitor i BIK rynkowi, tworzy fundament dla bardziej etycznego, przejrzystego i bezpiecznego rynku finansowego w Polsce. To nie tylko kwestia ochrony konsumentów i przedsiębiorców, ale też misyjna rola instytucji finansowych, które mogą aktywnie wspierać edukację i budowanie świadomości ekonomicznej społeczeństwa – podsumowuje Paweł Szarkowski.

Szczegółowe dane, pogłębioną analizę oraz rekomendacje ekspertów zawarto w pełnym raporcie „Kultura finansowa w Polsce. Czy uczciwość nadal jest w cenie? Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów”.

Materiał dostępny jest do pobrania na stronie https://media.big.pl/publikacje

Źródła:

Badanie nt. kultury finansowej konsumentów zrealizowane dla BIG InfoMonitor przez Quality Watch metodą CAWI na próbie 1090 osób, czerwiec 2025 rok.
Badanie nt. kultury finansowej przedsiębiorców zrealizowane dla BIG InfoMonitor przez Quality Watch metodą CAWI na próbie 552 firm, czerwiec 2025 rok.
Dane o zaległościach pozakredytowych i kredytowych konsumentów i firm pochodzą z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, wrzesień 2025.

Polskie firmy najbardziej obawiają się spowolnienia gospodarczego i wzrostu cen surowców

0
  • Spowolnienie gospodarcze znalazło się na szczycie listy najbardziej krytycznych typów ryzyka wśród organizacji w Polsce – wynika z 10. edycji „Globalnego badania zarządzania ryzykiem 2025” przygotowanego przez Aon. Na świecie dominuje ryzyko cyberataków.
  • W ciągu najbliższych trzech lat najistotniejszym zagrożeniem będzie natomiast ryzyko zmian cen towarów lub brak dostępności materiałów. 77,4% firm poniosło z tego tytułu straty w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
  • W ciągu dwóch lat spadły w kraju obawy związane z cyberatakami. Jednak aż 83,3% organizacji posiada wdrożony plan lub formalny proces zarządzania tym ryzykiem.

Podczas gdy na świecie firmy wskazują ataki cybernetyczne jako największe zagrożenie, organizacje w Polsce stawiają je dopiero na 7. miejscu swojej listy priorytetów – wynika z 10. edycji „Globalnego badania zarządzania ryzykiem 2025” przygotowanego przez Aon (Global Risk Management Survey). Na szczycie rankingu krajowego znalazły się natomiast spowolnienie gospodarcze (1. miejsce), ryzyko zmian cen towarów i braku dostępności materiałów (2. miejsce) oraz wzrost konkurencji (3. miejsce). Przedsiębiorstwa w Polsce stawiają więc na pierwszym miejscu ryzyka ekonomiczne, znacząco różniąc się w priorytetach od firm globalnych.

Organizacje w Polsce szczególnie wrażliwe na presję kosztową

Szczególnie niepokojący jest wskaźnik strat związanych z cenami surowców – aż 77,4% firm funkcjonujących na polskim rynku doświadczyło w ciągu 12 miesięcy przed przeprowadzeniem ankiety negatywnych skutków tego ryzyka. To najwyższy poziom wśród wszystkich badanych kategorii zagrożeń, który diametralnie odbiega też od wyników globalnych (47,3%). Dla porównania, straty z powodu spowolnienia gospodarczego dotknęły 58,3% firm w kraju, a związane ze zmiennością geopolityczną – 47,1%.

Firmy działające na polskim rynku przede wszystkim odczuwają presję ekonomiczną i operacyjną, a kwestie technologiczne schodzą na dalszy plan. Należy pamiętać, że  priorytety ryzyk różnią się w zależności od branży. Jednak fakt, że blisko 80% organizacji doświadczyło strat związanych z cenami surowców, przy jednoczesnym niskim poziomie gotowości – tylko 20% ma wdrożone formalne plany zarządzania tym ryzykiem – pokazuje pilną potrzebę strategicznej zmiany podejścia. Przedsiębiorstwa potrzebują przejścia od reaktywnego zarządzania kryzysowego do proaktywnego modelowania scenariuszy które obejmuje analizę wpływu różnych zdarzeń na wyniki finansowe i operacyjne. Efektywne może okazać się połączenie tradycyjnych mechanizmów transferu ryzyka z zaawansowaną analityką, która pozwoli przekształcić obecne zagrożenia w przewagę konkurencyjną – mówi Mariusz Guz, Członek Zarządu Aon Polska.

Paradoks cyberbezpieczeństwa

Choć w poprzedniej edycji badania polskie firmy wskazały ryzyka cyber na trzecim miejscu najważniejszych zagrożeń, teraz straciły one na znaczeniu zajmując dopiero 7. pozycję. Mogłoby się wydawać więc, że krajowe organizacje nie traktują priorytetowo ryzyka cybernetycznego w codziennym zarządzaniu, a jednak wykazują w tym obszarze najwyższą dojrzałość operacyjną. Aż 83,3% organizacji posiada wdrożony plan lub formalny proces zarządzania ryzykiem cyberataków – to znacznie więcej niż w przypadku innych kategorii ryzyka.

Obserwujemy stały postęp, jeśli chodzi o poziom zabezpieczenia polskich firm przed  cyber ryzykami. W przypadku mniejszych i średnich organizacji często jednak nadal spotykamy podmioty słabo zarządzające tym obszarem. O ile polscy przedsiębiorcy rozumieją potrzebę inwestowania w zabezpieczenia techniczne i organizacyjne, to ubezpieczenie od cyber ryzyk nadal nie jest standardem, mimo że zdarzenia cybernetyczne, o których słyszymy praktycznie codziennie, przekładają się na wymierne straty finansowe – komentuje Piotr Rudzki, Cyber Practice Leader w Aon Polska.

Luka w strukturach zarządzania ryzykiem i rosnąca rola brokera

Organizacje na polskim rynku nadal odstają od globalnych standardów w zakresie formalizacji funkcji zarządzania ryzykiem. 47,2% posiada dedykowany departament zarządzania ryzykiem lub ubezpieczeń, podczas gdy średnia światowa wynosi 68,4%. Z badania wynika natomiast, że firmy w dużym stopniu (79,7%) polegają na poradach brokera ubezpieczeniowego przy ocenie posiadanego programu ubezpieczeniowego.

Pomimo rosnącej świadomości zagrożeń, firmy w Polsce rzadko stosują zaawansowane metody oceny ekspozycji na ryzyko. To wskazuje na znaczny potencjał rozwoju w zakresie wykorzystania danych i analityki w zarządzaniu ryzykiem. Warto także pamiętać, że spośród 60 ryzyk, które znalazły się w raporcie, blisko połowa jest w całości lub częściowo ubezpieczalna. Posiadanie odpowiedniej polisy pomoże w znacznym stopniu ograniczyć negatywne skutki m.in. ataków cyber czy nieuregulowanych należności handlowych. Jest to więc absolutna podstawa, od której należy zacząć zarządzanie ryzykiem w przedsiębiorstwie – dodaje Mariusz Guz.

O badaniu

Dziesiąta edycja Globalnego badania zarządzania ryzykiem Aon została przeprowadzona między kwietniem a czerwcem 2025 roku. Wzięło w niej udział 2941 decydentów – członków zarządów, menedżerów ds. ryzyka i finansów – reprezentujących 16 sektorów przemysłu w 63 krajach i terytoriach. Ankieta była dostępna w 11 językach. Pełny raport dostępny jest na stronie: aon.com/grms

Creotech Instruments z rekordowymi przychodami po trzech kwartałach 2025 r. – 95,1 mln zł

Creotech Instruments, notowany na GPW największy polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, odnotował po pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. rekordowe przychody w wysokości około 95,1 mln zł. Wzrost przychodów wynikał przede wszystkim z postępów w realizacji projektów „Mikroglob” i „Camila”, a także z kontynuacji pozostałych kontraktów.

Po trzech kwartałach 2025 roku przychody ze sprzedaży produktów i dotacji wyniosły ok. 95,1 mln zł wobec ok. 23 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku. Wzrost przychodów wynikał przede wszystkim z postępów realizacji kluczowego projektu Mikroglob. Największy procentowy udział w przychodach miały segment projektów kosmicznych (88,65%) oraz segment systemów kwantowych (8,94%). EBITDA w omawianym okresie wyniosła 5,8 mln zł, natomiast na poziomie zysku netto Spółka odnotowała stratę w wysokości 3,04 mln zł. Poziom środków pieniężnych na koniec września 2025 roku wyniósł 108 mln zł. Struktura rachunku zysków i strat po dziewięciu miesiącach 2025 r. odzwierciedla etap, w którym Spółka rozpoznaje już koszty wynikające z wyskalowania przedsiębiorstwa do potrzeb realizacji dużych kontraktów w segmencie kosmicznym, przy jednocześnie wczesnej fazie realizacji głównego kontraktu – „Mikroglob”, którego zaawansowanie finansowe – zarówno po stronie przychodów, jak i marż – wynosi około 14% jego całkowitej wartości.

Trzy pierwsze kwartały 2025 roku były dla nas okresem dynamicznego wzrostu oraz intensywnej realizacji kluczowych projektów. Przychody ze sprzedaży wyniosły 95,1 mln zł, co oznacza ponad czterokrotny wzrost względem analogicznego okresu 2024 roku. Wzrost ten wynika przede wszystkim z postępów w realizacji projektów „Mikroglob” i „Camila”. Do końca III kwartału br. zafakturowaliśmy jedynie około 14% wartości kontraktu „Mikroglob”. Kolejna transza z tytułu realizacji kolejnej fazy projektu zostanie ujęta w wynikach za IV kwartał 2025 roku, natomiast cały kontrakt o łącznej wartości 452 mln zł netto ma zostać planowo zrealizowany do końca I kwartału 2027 roku. Nasze główne obszary działalności – projekty kosmiczne oraz systemy kwantowe – wciąż napędzały wzrost przychodów, a podpisane w III kwartale umowy, w tym aneksy do kontraktów „Mikroglob” i „Camila” oraz nowe projekty z ESA i PARP, potwierdzają tylko rosnące zainteresowanie naszymi technologiami i kompetencjami. Jednocześnie przygotowania do wydzielenia segmentu systemów kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A. oraz planowane wprowadzenie jej akcji na GPW otwierają przed nami nowe perspektywy rozwoju. Jesteśmy przekonani, że konsekwentna realizacja naszych projektów oraz stabilne fundamenty finansowe pozwolą nam zakończyć 2025 rok z mocną pozycją do dalszego wzrostu – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W III kwartale br. Spółka podpisała szereg istotnych umów, które dotyczyły zarówno realizacji dwóch największych kontraktów – „Mikroglob” oraz „Camila” – jak i mniejszych projektów.

17 lipca br. Creotech Instruments zawarł aneks do kontraktu „Mikroglob” ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia, umożliwiający wykorzystanie zaliczek do finansowania zakupu wybranych komponentów, podzespołów i usług w projekcie, przy minimalnym zmniejszeniu łącznej wartości umowy o ok. 0,34%. Dzień później Spółka otrzymała od Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) informację o zaakceptowaniu pierwszej części dokumentacji w ramach przeglądu projektu „Camila”, co zapewniło wynagrodzenie w wysokości ponad 3,1 mln EUR, z czego ok. 30% przypadło bezpośrednio Creotech Instruments, a pozostała część trafiła do podwykonawców.

W sierpniu 2025 r. Spółka podpisała umowę z włoską firmą Leonardo S.p.A. na montaż elektroniki dla projektu LISA MPE (wartość umowy ponad 3,6 mln EUR), zrealizowała pierwszą komercyjną sprzedaż astronomicznej kamery sCMOS do Teplice Observatory and Planetarium (Czechy) o wartości 196 tys. EUR oraz uzgodniła i przyjęła plan podziału spółki Creotech Instruments oraz przeniesienie segmentu systemów kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A.

26 września 2025 roku Creotech Instruments podpisał umowę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na realizację projektu pt. „System Radiowej Komunikacji – CERBER”, którego celem jest zwiększenie potencjału produktowego Spółki w obszarze kosmicznym w zakresie systemu bezpiecznej komunikacji dla małych satelitów. Całkowita wartość projektu netto wynosi ok. 10,46 mln zł, a wartość dofinansowania przez PARP to blisko 5,13 mln zł.

Natomiast pod koniec września Creotech Quantum S.A złożył do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) prospekt w związku z planowanym wydzieleniem Spółki z Creotech Instruments i wprowadzeniem akcji do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Wydzielenie nastąpi poprzez ofertę akcji podziałowych i nie wiąże się z pozyskaniem nowych środków finansowych przez Spółkę.

Po zakończeniu okresu sprawozdawczego za 9 miesięcy 2025 roku, tj. 30 września br., miało miejsce kilka istotnych zdarzeń.

Na początku października Spółka poinformowała o otrzymaniu od Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) zaakceptowanego aneksu do umowy na realizację projektu „CAMILA”. Zmiana obejmowała aktywację dwóch dodatkowych opcji przewidzianych w pierwotnej ofercie i zwiększyła tym samym wartość kontraktu o ok. 7,1 mln euro – do ponad 59 mln euro, z czego 29,1 mln euro przypada na Creotech Instruments (wzrost o ponad 3,5 mln euro).

Natomiast na początku listopada br. Creotech Instruments podpisał z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) umowę na realizację projektu „Telescope Array Functional Prototype”, którego celem jest opracowanie i dostarczenie prototypu autonomicznej, modularnej stacji obserwacyjnej do wykrywania i śledzenia obiektów bliskich Ziemi (Near Earth Object – NEO).  Łączna wartość kontraktu wynosi 1,6 mln euro, z czego ESA pokrywa 1,28 mln EUR. Creotech jest głównym wykonawcą projektu, którego przewidywany okres realizacji wynosi około 12 miesięcy.

Bumech kieruje skargę na Polskę do Komisji Europejskiej

Bumech, większościowy udziałowiec PG Silesia w restrukturyzacji z siedzibą w Czechowicach-Dziedzicach, złożył do Komisji Europejskiej skargę na udzielanie wielomiliardowej, nielegalnej pomocy publicznej wyłącznie państwowym spółkom górniczym. Zdaniem skarżącego, selektywne wsparcie w latach 2024 – 2025 sięgające już według różnych szacunków ponad 20 mld zł – zakłóca konkurencję na krajowym i unijnym rynku węgla oraz umożliwia państwowym kopalniom sprzedaż węgla poniżej kosztów wydobycia. W konsekwencji prowadzi to do eliminacji firm działających na zasadach rynkowych,  w tym PG Silesia, która z powodu notorycznego wypaczenia rynku musiała wejść w postępowanie sanacyjne.

Skarga dotyczy działań, które – zdaniem Bumechu – kreują nielegalną pomoc publiczną kierowaną wyłącznie do państwowych przedsiębiorstw górniczych, w szczególności: Polskiej Grupy Górniczej (PGG), Południowego Koncernu Węglowego (PKW) i Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK).

W latach 2024 – 2025 łączna nieuprawniona pomoc publiczna dla państwowych kopalń ma wynieść, według różnych szacunków, ponad 20 mld zł. System ten ma funkcjonować do 2049 r., co daje wartość wieloletnią liczoną w dziesiątkach miliardów złotych. Podmioty te są beneficjentami specjalnego systemu dopłat, niedostępnego dla pozostałych uczestników rynku, takich jak LW Bogdanka, Jastrzębska Spółka Węglowa, czy PG Silesia.

To fatalne rozwiązanie promuje nieefektywne molochy kosztem tych, które sobie radzą lub muszą radzić w warunkach konkurencji i nie będą w stanie wytrzymać dopłat wyższych od cen produktów. A do tego dochodzi już w naszej branży. Np. jedna ze spółek państwowych ma dopłatę niemalże 550 zł do tony wydobycia, a cenę sprzedaży 350 zł. Oznacza to, iż niezależnie od swojej nieudolności otrzymuje za tonę produktu 900 zł, gdy jej konkurent musi wyżyć za 350 zł Tak duże dysproporcje prowadzą do sytuacji, w której  nawet najlepsze firmy nie będą w stanie wytrzymać tej nieuczciwej konkurencji – jeszcze wspieranej przez państwo polskie, które z definicji powinno stać na straży przestrzegania prawa oraz wspierać mniejszych i słabszych, a nie nieefektywne molochy żyjące dzisiaj już tylko z zabranych podatnikom pieniędzy. Lepiej będzie kupić ten węgiel od LWB czy PG „Silesia” za rynkowe 80-90 USD, zamiast od molocha za 250 USD. Różnicę można przeznaczyć na ochronę zdrowia czy wspieranie dzietności poprzez darmowe żłobki i przedszkola. A to wszystko kosztuje nawet mniej niż dotacje dla górników – powiedział Krzysztof Geritz, prezes zarządu Bumech S.A. i dodaje – Nie miałbym pretensji, gdyby te firmy się zmieniały, reformowały czy obniżały koszty czy biurokrację, ale właśnie dzięki dotacjom firmy te mogą sobie pozwolić na najwyższe w ostatnich latach podwyżki w gospodarce sięgające nawet 67%, dzięki pieniądzom zabranym innym. Teza o bezpieczeństwie energetycznym jest kuriozalna, gdyż polskie elektrownie potrzebują w najbliższych latach  akurat tyle węgla, ile produkują te podmioty, które dotacji nie otrzymują. A nawet jeśli będą potrzebne ilości większe, to można od czasu do czasu wykorzystać przepustowość portów.

Przedmiotem skargi jest zarzut dla Polski naruszenia prawa UE, która według Bumechu stosuje selektywną i niezgodną z rynkiem pomoc publiczną, faworyzując wyłącznie przedsiębiorstwa państwowe, co jest sprzeczne z prawem polskim i unijnym, ponieważ zakłóca konkurencję i handel wewnątrz UE oraz umożliwia wieloletnie utrzymywanie nierentownego wydobycia poprzez pokrywanie strat operacyjnych z pieniędzy publicznych.

Państwo Polskie deklaruje, że pomoc służy „redukcji zdolności produkcyjnych”, lecz według Bumechu finansuje pokrywanie strat na sprzedaży węgla poniżej kosztów produkcji, bieżące zobowiązania i utrzymywanie płynności państwowych kopalń oraz nowe inwestycje infrastrukturalne, zwiększające – zamiast ograniczające – moce wydobywcze (np. nowy szyb Grzegorz w PKW). Działania te doprowadziły do zniekształcenia rynku węgla w Polsce, eliminując z rynku firmy konkurencyjne i efektywne, płacące podatki oraz podmioty z innych krajów UE.

Dodatkowo jest to nadmierna i niewłaściwa forma pomocy, która obejmuje dotacje, obligacje skarbowe, podwyższenia kapitału, zwolnienia podatkowe, zwolnienia z tworzenia funduszu likwidacji zakładów górniczych. W ten sposób państwowe przedsiębiorstwa górnicze – powiązane ze Skarbem Państwa – są w ten sposób subwencjonowane, zaburzając całkowicie wolnorynkowe mechanizmy kreowania podaży i ceny węgla.

Bumech podkreśla, że rynek węgla jest rynkiem otwartym w UE, a wsparcie publiczne pozwala polskim spółkom państwowym sprzedawać węgiel po cenach dumpingowych. Uniemożliwia to uczciwą konkurencję dla firm z innych państw członkowskich.

Zasadność złożenia przez Bumech skargi do KE potwierdzają oświadczenia zarządów beneficjentów pomocy publicznej – to jest spółek PKW i PGG – złożone w sprawozdaniach finansowych za 2024 rok. Spółki górnicze przeznaczyły otrzymane środki na pokrycie strat wynikających ze sprzedaży węgla poniżej faktycznych kosztów produkcji oraz utrzymywania nierentownych przedsiębiorstw górniczych. Wbrew zapowiedziom nie zredukowały także swoich zdolności produkcyjnych czy zatrudnienia.

Zarząd PKW przyznał literalnie, że: „Ze względu na konstrukcję systemu wsparcia (dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw górniczych), który zakłada wsparcie w wysokości będącej różnicą pomiędzy przychodami kwalifikowanymi, a kosztami kwalifikowanymi, w praktyce zmiana parametrów nie spowoduje zmiany wartości użytkowej (wzrost kosztów lub spadek przychodów powinien zostać pokryty wzrostem wysokości wsparcia).” [sprawozdanie finansowe PKW za 2024 rok, str. 15].

Zarząd PGG złożył zaś oświadczenie o treści: „Sprawozdanie finansowe zostało sporządzone przy założeniu kontynuacji działalności w dającej się przewidzieć przyszłości. Istnieje jednak znacząca niepewność, co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności wynikająca z trwającego przed Komisją Europejską postępowania notyfikacyjnego w zakresie udzielenia zgody na przyznanie Spółce pomocy publicznej w formie umorzenia zobowiązań oraz finansowania dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych w wysokości i terminach zakładanych przez Spółkę. Niepewność została szczegółowo opisana w dalszej części noty w sekcji „Perspektywa dalszego funkcjonowania Spółki”. [sprawozdanie finansowe PGG za 2024 rok, str. 10].

SatRev (Sky Vision) podpisuje dwa memoranda w Omanie. Spółka wchodzi w zintegrowane systemy satelitarno-dronowe

SatRev S.A. podpisała w Omanie dwa nowe memoranda o rozwoju dotychczasowej współpracy z ETCO SPACE oraz nawiązaniu kooperacji z Ibn Farnas Drone Center. Porozumienia wyznaczają nowe kierunki współpracy obejmując rozwój zintegrowanych systemów satelitarnych i dronowych, analitykę danych oraz transfer wiedzy, otwierając dla spółki nowe możliwości w sektorach defence i technologii dual-use.

SatRev S.A., (zmieniająca obecnie nazwę na Sky Vision) to polska spółka rozwijająca suwerenne technologie kosmiczne i przygotowująca się do debiutu na rynku NewConnect, jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się podmiotów sektora NewSpace w regionie, budując suwerenne rozwiązania kosmiczne i rozwijając kompetencje, które umożliwiają realizację projektów o rosnącej skali i znaczeniu. Zawarte w Maskacie porozumienia zbiegają się z oczekiwanym na dziś wyniesieniem satelity PW6U w misji SpaceX Transporter-15, w której biorą udział także polskie satelity PIAST i ICEYE.

Podpisane z ETCO memorandum to kontynuacja udanej współpracy, która wcześniej obejmowała wyniesienie omańskiego satelity, jego obsługę orbitalną oraz budowę stacji naziemnej w Omanie. Dotyczy ono współpracy nad wdrożeniem zintegrowanego systemu satelitarno-dronowego, który łączył będzie pozyskiwanie danych, ich zaawansowaną analizę oraz zarządzanie w ramach jednego operacyjnego środowiska. Zakłada także przygotowanie programów transferu wiedzy i budowania kompetencji, zgodnych z założeniami Oman Vision 2040. ETCO SPACE, jako kluczowy partner technologiczny Sułtanatu Omanu, współpracuje z omańską agencją kosmiczną NASCOM oraz rozwijanym portem kosmicznym ETLAQ, co otwiera SatRev drogę do projektów o potencjalnie dużej skali.

Memorandum, zawarte pomiędzy SatRev, ETCO SPACE i Ibn Farnas Drone Center, koncentruje się na rozwoju i wykorzystaniu zintegrowanej analityki danych satelitarnych i dronowych. Współpraca obejmuje również tworzenie zaawansowanych produktów analitycznych, rozwijanie operacyjnych zastosowań w sektorach priorytetowych oraz przygotowanie specjalistycznych programów szkoleniowych z zakresu technologii kosmicznych i systemów bezzałogowych. Ibn Farnas Drone Center to wiodący podmiot w Omanie specjalizujący się w technologiach UAV, szkoleniach i usługach operacyjnych, co poszerza zakres potencjalnych wspólnych projektów.

Podpisane dokumenty stanowią ważne ramy dalszej współpracy i rozwijania obecności SatRev na rynku państw Zatoki Perskiej.

– Cieszymy się z podpisania obu memorandów, ponieważ otwierają one nowe perspektywy rozwoju i wzmacniają naszą pozycję w regionie. To także potwierdzenie, że dotychczasowa współpraca z Omanem, a w szczególności z ETCO, była udana i zakończona realnymi sukcesami – od wyniesienia satelity, przez jego operacyjne zarządzanie, aż po budowę stacji naziemnej. Teraz możemy tę współpracę rozwijać dalej, łącząc kompetencje SatRev w zakresie systemów satelitarnych z rosnącym znaczeniem technologii dronowych i zaawansowanej analityki danych. Jestem przekonany, że wspólnie osiągniemy kolejne ambitne cele – powiedział dr Daniel Więzik, CEO Spółki.

SatRev jest jedyną w pełni polską firmą posiadającą aktualnie własnego, operacyjnego satelitę na orbicie. Satelita BlueBON, który, od ponad roku, pozostaje w służbie, dostarczył już obrazy odpowiadające rozmiarem połowie powierzchni Polski, co stanowi unikalne potwierdzenie zdolności technologicznych i operacyjnych spółki. SatRev rozwija również własną infrastrukturę naziemną, podsystemy satelitarne oraz centrum kontroli misji, a także poszerza portfolio satelitów.

Podpisane porozumienia wpisują się w strategię rozwoju SatRev w obszarach obserwacji Ziemi, analizy danych oraz technologii dual-use. Spółka rozwija portfolio produktowe w kierunku rozwiązań dla administracji, bezpieczeństwa, infrastruktury krytycznej i monitoringu środowiska. Jednocześnie prowadzi ona proces rebrandingu na Sky Vision, umacniając swoją pozycję jako dostawca suwerennych technologii satelitarnych oraz przygotowuje się do wejścia na rynek NewConnect.

Wyniki Mex Polska: 93,3 mln zł przychodów po 9 miesiącach i powrót do dodatniego zysku netto

Mex Polska S.A., notowana na GPW spółka holdingowa zarządzająca popularnymi w Polsce markami gastronomicznymi, zgodnie z szacunkami, osiągnęła po trzech kwartałach 2025 r. skonsolidowane przychody na poziomie 93,3 mln zł, co oznacza wzrost o 17% rok do roku. W samym trzecim kwartale przychody przekroczyły 36,9 mln zł (wobec 30,5 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku). Zysk operacyjny EBIT po dziewięciu miesiącach br. wyniósł 3 mln zł, z czego 2,5 mln zł przypadło na sam trzeci kwartał. EBITDA po trzech kwartałach przekroczyła 11,8 mln zł (tylko w trzecim kwartale wyniosła 5,5 mln zł). Zysk netto tylko za trzeci kwartał wyniósł 1,3 mln zł, potwierdzając powrót do dodatniej rentowności po słabszych wynikach z okresu wiosennego, spowodowanych kapryśną pogodą.

– Wyniki Grupy po trzech kwartałach 2025 roku pokazują wyraźną poprawę naszej dynamiki finansowej. Przychody wzrosły o 17 proc. r/r, a zysk netto w trzecim kwartale powrócił do dodatniego poziomu, co potwierdza, że nasze lokale osiągnęły oczekiwaną rentowność. – powiedział Dariusz Kowalik, członek zarządu i Dyrektor Finansowy Mex Polska S.A. – Przewidujemy jednocześnie, że przychody w kolejnym okresie rozliczeniowym, utrzymają trend wzrostowy, wspierany przez konsekwentną ekspansję sieci, modernizację konceptów oraz rosnącą efektywność operacyjną. Co istotne, ścieżka dojścia do rentowności nie wpłynie na poziom zysku netto w 2026 r., ponieważ praktycznie wszystkie nowo otwarte lokale Grupy osiągnęły już oczekiwaną rentowność – dodał Dariusz Kowalik.

24 listopada 2025 r. Rada Nadzorcza Mex Polska S.A. uchwaliła politykę dywidendową, przewidującą wypłatę co najmniej 30% zysku netto za dany rok obrotowy, począwszy od wyniku za 2025 r. – Uchwalona polityka dywidendowa to istotny sygnał dla naszych akcjonariuszy. Dzięki stabilnym przychodom i poprawie wyników operacyjnych, cieszymy się że będziemy mogli regularnie dzielić się wypracowanym zyskiem, zachowując jednocześnie pełną zdolność do finansowania dalszej ekspansji. – podsumował Dariusz Kowalik, członek zarządu i Dyrektor Finansowy Mex Polska S.A.

W okresie od stycznia do września 2025 r. Mex Polska otworzyła łącznie siedem nowych lokali, realizując już w sierpniu pełen roczny plan ekspansji. Dla przykładu, w ramach rozwoju kultowego konceptu Pijalnia Wódki i Piwa, w lipcu i sierpniu uruchomiono trzy nowe lokale marki: jeden własny oraz dwa franczyzowe.

Spółka planuje utrzymywać co najmniej sześć nowych otwarć rocznie także w kolejnych latach, zgodnie z przyjętą strategią rozwoju.

Działania operacyjne i te skierowane do naszych akcjonariuszy to jedno. W planach na 2026 rok mamy również szereg interesujących inicjatyw biznesowych, w tym rozpoczęcie współpracy z jedną z wiodących marek napojów energetycznych w Polsce. Kontynuujemy także re-fresh naszej kultowej Pijalni Wódki i Piwa, konsekwentnie przekształcanej w Pijalnię Drink & Bar Bistro. Intensyfikujemy wysiłki związane z poszukiwaniem lokalizacji w wiodących centrach handlowych dla naszych restauracji. Dla konceptu Spoko – Taco widzimy duże pole do rozwoju  szczególnie w segmencie delivery przy zastosowaniu rozwiązania „dark kitchen”. Pierwsze takie miejsce uruchomiliśmy właśnie we Wrocławiu, kolejne miasta w najbliższych miesiącach.  Dzięki tym działaniom aktywnie odpowiadamy na zmieniające się potrzeby klientów oraz aktualne trendy rynkowe. – zaznacza Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.Wyniki Grupy po trzech kwartałach 2025 roku

W dniu publikacji wyników za trzeci kwartał, tj. 26 listopada br., ukaże się także niezależny raport analityczny przygotowany przez Dom Maklerski INC S.A., prezentujący aktualną ocenę perspektyw rozwoju Grupy. Szczegóły dostępne są na stronie: https://www.dminc.pl/raporty-analityczne/.

Raport zostanie omówiony 27 listopada 2025 r. o godz. 11.00 podczas konferencji prasowo-inwestorskiej w Warszawie, przy ul. Nowogrodzkiej 27, w jednym z lokali Grupy – Chicas&Gorillas.

Mex Polska S.A. podtrzymuje, że będzie kontynuować stabilny i przewidywalny rozwój, wzmacniać wiodące marki oraz dostarczać akcjonariuszom rosnącą wartość dzięki konsekwentnie realizowanej strategii ekspansji i modernizacji konceptów.

Rynek biurowy w miastach regionalnych stabilny, ale z rekordowo niską nową podażą

Rynek biurowy w największych miastach regionalnych w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, choć z wyraźnie ograniczoną nową podażą. Według najnowszego raportu „Review. Rynek biurowy – miasta regionalne” BNP Paribas Real Estate Poland za trzeci kwartał 2025 roku, deweloperzy działają z ostrożnością, a najemcy koncentrują się na renegocjacjach i optymalizacji zajmowanej powierzchni.

Mniej nowych biurowców

Od początku 2025 roku w ośmiu największych miastach regionalnych oddano do użytku około 18 tys. m kw. nowych biur, a do końca roku planowane jest jeszcze ukończenie ok. 43 tys. m kw. To oznacza, że rok 2025 zakończy się rekordowo niskim poziomem nowej podaży w porównaniu z okresem przedpandemicznym, kiedy to liczba dostarczonych na rynek metrów kwadratowych powierzchni biurowej była cztero-pięciokrotnie wyższa. Największy poziom powierzchni biurowej notuje Kraków (27%) z zasobami na poziomie 1,84 mln m. kw., następnie Wrocław (20%) oraz Trójmiasto (16%).

Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że osiem największych rynków regionalnych dysponuje większymi zasobami nowoczesnej powierzchni biurowej niż Warszawa – ich udział to 52% w skali kraju, wobec 48% w stolicy.

W trzecim kwartale tego roku na rynek trafiły trzy nowe budynki biurowe. Największym z nich jest Stella Office w Krakowie (9,9 tys. m kw.) zrealizowany przez Grupę Zasada. W Krakowie ukończono również Kamienicę Kraków (2 tys. m kw.), zrealizowaną przez inwestora prywatnego. W Lublinie oddano natomiast Zelwerowicza Office o powierzchni 3,7 tys. m kw., którego deweloperem jest TBV.

Deweloperzy grają zachowawczo

Obecnie w budowie znajduje się ok 43 tys. m kw. biur, których ukończenie planowane jest do końca 2025 roku oraz 175 tys. m kw., które trafią na rynek w latach 2026-2027. Deweloperzy zachowują większą ostrożność w podejmowaniu decyzji o nowych inwestycjach. Przy obecnym, spowolnionym tempie komercjalizacji projektów oraz rosnącej liczbie renegocjacji umów najmu trudno o zdecydowane ruchy.

Najwięcej powierzchni biurowej w budowie w latach 2025-2027 powstanie w Krakowie, który odpowiada za 27% realizowanych projektów. Na drugim miejscu znajduje się Poznań (22%), a następnie Katowice (15%) i Trójmiasto (14%).

Największym obiektem w budowie jest AND2 w Poznaniu (37 tys. m kw., Von der Heyden Group), a także Tischnera Green Park 1 w Krakowie (24 tys. m kw., Stalprodukt Invest). Wśród innych znaczących inwestycji znajdują się Swobodna Spot I faza we Wrocławiu (14 tys. m kw., Echo Investment), Wita II w Krakowie (13 tys. m kw., Archicom & Echo Investment) oraz .PUNKT w Gdańsku (12 tys. m kw., Torus).

Wzrasta aktywność sektora publicznego

W III kwartale 2025 wynajęto 134 tys. m kw. biur – o około jedną trzecią mniej zarówno w porównaniu z poprzednim kwartałem, jak i z analogicznym okresem roku ubiegłegoNajaktywniejszymi rynkami pozostają Kraków (24% całkowitego wolumenu transakcji brutto), Wrocław (20%) i Łódź (17%).

– Spadek aktywności najemców wynika przede wszystkim z niepewności gospodarczej, ostrożniejszego podejścia firm do relokacji i ekspansji oraz ograniczonej dostępności dużych, gotowych do wynajęcia powierzchni – ocenia Małgorzata Fibakiewicz, Starsza Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych w BNP Paribas Real Estate Poland.

Coraz bardziej widoczna jest aktywność sektora publicznego wśród najemców, który w okresie czerwiec-wrzesień odpowiadał za ok. 13% wolumenu. Największą umowę w trzecim kwartale 2025 roku zawarł Samorząd Województwa Łódzkiego, wynajmując ponad 14 tys. m kw. w budynku Brama Miasta II w Łodzi na potrzeby własne.

Wśród pozostałych transakcji trzeciego kwartału dominowały przedłużenia umów. Rockwool GBS zarówno przedłużył umowę najmu, jak i powiększył  swoją przestrzeń w budynku Nowy Rynek D w Poznaniu (łącznie 9 tys. m kw.), GlobalLogic w Bonarka for Business w Krakowie (6,4 tys. m kw.), a Olympus Business Services we wrocławskim Retro Office House (4 tys. m kw.).

Stabilne czynsze mimo wysokich pustostanów

Na koniec września 2025 roku wskaźnik pustostanów na rynku biurowym wyniósł 17,7%, utrzymując się na relatywnie wysokim poziomie w ujęciu rocznym. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland podkreślają, że dostępność większych modułów biurowych znacząco się zmniejszyła, co staje się zauważalnym trendem zarówno w miastach regionalnych, jak i w Warszawie.

W największych miastach widać różnice – w Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i Łodzi pustostany utrzymują się powyżej średniej, natomiast w Trójmieście, Lublinie, Poznaniu i Szczecinie nie przekraczają 14%. Najwięcej wolnej powierzchni notuje Kraków – 344 tys. m kw., co stanowi wzrost o 1,3 p.p. w porównaniu do ubiegłego kwartału.

Utrzymujący się na przeciętnym poziomie wskaźnik pustostanów w miastach regionalnych (17,7%) oraz ograniczona nowa podaż przekładają się na stabilność stawek najmu.

Czynsze wywoławcze w miastach regionalnych pozostają na poziomie od 11,5 do 20 EUR/m kw./miesiąc. Wyjątkiem były Wrocław i Poznań, gdzie za najlepsze lokalizacje trzeba było zapłacić nieco więcej, tu wzrost wyniósł do 0,50 €/m kw./miesiąc – wskazuje Ewa Nicewicz, Starsza Konsultantka, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland

Struktura transakcji brutto nie zmienia się radykalnie: największy udział w trzecim kwartale mają renegocjacje i przedłużenia umów (42% zawieranych umów), natomiast udział przednajmów spadł do 7,4% w ujęciu rocznym, co potwierdza ostrożne nastroje wśród najemców.

Magazyny w Polsce 2025: mniejsza podaż, większy popyt i stabilne koszty najmu

Według najnowszego raportu „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, trzeci kwartał 2025 roku przyniósł nieznaczne spowolnienie na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce pod względem zarówno nowej podaży, jak i aktywności najemców. Deweloperzy dostarczyli w tym czasie najmniej nowej powierzchni od końca 2020 roku, a popyt w ujęciu kwartalnym spadł o prawie 14%. Niemniej wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w pierwszych trzech kwartałach przekroczył 4,54 mln mkw., co stanowi wzrost o niemal 20% w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku.

Pod koniec trzeciego kwartału 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce wynosiły niemal 36,45 mln mkw., co oznacza wzrost o 7,3% względem analogicznego okresu poprzedniego roku. Prawie 81% zasobów znajduje się na sześciu głównych rynkach magazynowych (mazowieckie, śląskie, dolnośląskie, łódzkie, wielkopolskie i pomorskie).

– Od początku stycznia na rynek trafiło niecałe 1,55 mln mkw. nowej powierzchni, czyli o 26% mniej niż w pierwszych dziewięciu miesiącach 2024 roku. Regionami o największej aktywności deweloperskiej w tym okresie były województwa dolnośląskie, śląskie, mazowieckie i łódzkie. W samym trzecim kwartale deweloperzy dostarczyli 398 400 mkw. – o 15% mniej niż w kwartale drugim i o ponad 12% mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie był to najniższy kwartalny wynik nowej podaży od czwartego kwartału 2020 roku. Zgodnie z prognozami ekspertów Newmark Polska, w całym 2025 roku krajowy rynek powierzchni magazynowo-przemysłowej powiększy się o ok. 2 mln mkw. – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Powierzchnia magazynowa w budowie

Na koniec września 2025 roku w budowie pozostawało prawie 1,56 mln mkw. powierzchni magazynowo-przemysłowej, tj. o 6,1% więcej niż w drugim kwartale i o prawie 20% mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej. To najwyższy poziom aktywności deweloperskiej od początku 2025 roku, ale wciąż o niemal 70% niższy niż w rekordowym pierwszym kwartale 2022 roku (ok. 4,75 mln mkw. w budowie).

– Podobnie jak w poprzednich kwartałach, najwięcej nowych magazynów powstaje na sześciu największych rynkach w kraju, na które przypada prawie 77% realizowanych inwestycji, z czego ponad jedna trzecia w województwie mazowieckim – dodaje Jakub Kurek.

Aktywność najemców na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce

Po odbiciu aktywności na rynku najmu powierzchni magazynowo-przemysłowych w drugim kwartale 2025 roku, w którym najemcy wynajęli ponad 1,84 mln mkw., trzeci kwartał przyniósł nieznacznie spowolnienie. Całkowity popyt w trzecim kwartale 2025 roku wyniósł nieco ponad 1,59 mln mkw., co oznacza spadek o prawie 14% w ujęciu kwartalnym, ale wzrost o ponad 42% rok do roku.

– W okresie od stycznia do września bieżącego roku najemcy podpisali umowy na łącznie ponad 4,54 mln mkw., tj. o 19,6% więcej niż rok wcześniej. Blisko 70% popytu na magazyny koncentruje się w województwach mazowieckim, dolnośląskim, śląskim i łódzkim. W strukturze transakcji zawartych w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku dominowały renegocjacje (51,7%). Nowe umowy, w tym projekty BTS, stanowiły 41,1% całkowitego popytu, a pozostałe 7,2% przypadło na ekspansje. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 195 300 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku) – mówi Jakub Kurek z Newmark Polska.

Najwyższy popyt od początku stycznia odnotowano w drugim kwartale, w którym sfinalizowane zostały również największe transakcje tego roku. Wśród nich znalazły się dwie umowy sprzedaży i najmu zwrotnego obiektów produkcyjnych wynajmowanych przez firmę Eko-Okna – w Wodzisławiu Śląskim (131 200 mkw.) oraz w Kędzierzynie-Koźlu (131 100 mkw.). Z kolei w trzecim kwartale została zawarta trzecia pod względem wielkości transakcja – dotyczyła ona renegocjacji oraz powiększenia powierzchni magazynowej zajmowanej przez firmę Agata S.A. w kompleksie Mapletree Piotrków II do ponad 128 000 mkw.

Magazyny do wynajęcia

W trzecim kwartale bieżącego roku średni wskaźnik pustostanów w Polsce pozostał na stabilnym poziomie w porównaniu z poprzednim i wyniósł 8,2%, choć w ujęciu rocznym wzrósł o 0,2 p.p. Na koniec września najemcy mieli do dyspozycji łącznie ponad 2,98 mln mkw., co jest drugim co do wielkości wynikiem w historii polskiego rynku. Natomiast powierzchnia magazynowo-przemysłowa dostępna w obiektach będących w budowie nieznacznie przekraczała 705 750 mkw.

Najwyższe poziomy wakatów zaobserwowano w województwie lubuskim i świętokrzyskim (po 17,2%), lubelskim (13,2%) oraz dolnośląskim (10,7%), natomiast najniższym wskaźnikiem pustostanów charakteryzowały się województwa podlaskie i opolskie (brak wolnej powierzchni) oraz zachodniopomorskie (2,1%).

Czynsze

W okresie od czerwca do końca września 2025 roku czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe i przemysłowe na głównych rynkach w Polsce pozostawały na stosunkowo stabilnym poziomie kolejny kwartał z rzędu.

– W regionach z wysokim poziomem pustostanów najemcy mogli liczyć na korzystniejsze warunki, m.in. niższe stawki czynszu czy bardziej atrakcyjne pakiety zachęt. Z kolei właściciele nowoczesnych obiektów wyposażonych w rozwiązania proekologiczne i energooszczędne oraz znajdujących się w najbardziej poszukiwanych lokalizacjach wykazywali mniejszą skłonność do ustępstw, co przekładało się nieznacznie wyższe koszty najmu dla najemców. Na koniec trzeciego kwartału 2025 roku najwyższe czynsze odnotowano w Warszawie (strefa I), a także w województwach pomorskim, śląskim i małopolskim – podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.