Faktoring sposobem finansowania należności i zobowiązań … przed terminem płatności i wymagalnych

Portfel MSP to nie tylko należności, ale i zobowiązania. Jest szansa na poprawę dostępu do kredytów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Rozwija się faktoring, a wraz z nim oczekiwania przedsiębiorców względem banków i faktorów. Na co powinny się przygotować instytucje finansujące? Na kompleksową obsługę całego portfela firmy, począwszy od należności, po zobowiązania.  

Jesienna akcja kredytowa w segmencie MSP

Przedsiębiorstwa MSP nazywamy motorem gospodarki bo odpowiadają za 50 proc. PKB. Mimo dużego znaczenia tego sektora restrykcyjna polityka kredytowa banków oznacza dla blisko połowy małych i średnich przedsiębiorców brak szans na pozyskanie kredytu. NBP podaje, że tej jesieni możemy się spodziewać łagodzenia przez banki polityki kredytowej w segmencie długoterminowych kredytów dla MSP, a co za tym idzie wzrostu popytu na kredyty dla przedsiębiorstw. Tymczasem, w naszym kraju z każdym rokiem zyskują na znaczeniu alternatywne sposoby finansowania biznesu. Przykładem jest polski faktoring – najszybciej rosnący rynek, zarówno w skali Europy, jak i świata. Zgodnie z danymi Polskiego Związku Faktorów firmy zrzeszone odnotowały na koniec III-go kwartału ponad 17 % wzrost w stosunku do tego samego okresu roku ubiegłego. Dwucyfrowa dynamika wzrostu w akwizycji tej usługi utrzymuje się od wielu lat.

Faktoring zamiast kredytu, finansowanie należności, czy coś więcej?

Dla części firm faktoring był dotąd alternatywą dla kredytu bankowego, w związku ze wspomnianymi trudnościami w jego pozyskaniu. Obecnie coraz więcej może sobie pozwolić, aby zdywersyfikować źródła finansowania i traktować go jako dodatkowe źródło gotówki, tym bardziej, że  nie obniża on zdolności kredytowej firmy. Jak w związku z tym będzie się rozwijał rynek usług finansowych dla przedsiębiorstw?  Wraz z coraz lepszą ofertą finansowania dedykowaną dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw rosną ich oczekiwania względem instytucji finansujących. Finansowanie faktoringowe polega na tym, że firma faktoringowa wypłaca przedsiębiorcy do 90 proc. wartości przekazanych do finansowania należności przed terminem płatności. To rozwiązanie pozwala poprawić płynność finansową przedsiębiorstwom prowadzącym sprzedaż z odroczonym terminem płatności, ale rzadko rozwiązuje wszystkie kłopoty firmy.

Firmy oczekują również finansowania własnych zobowiązań

Pozostaje pytanie co ze zobowiązaniami własnymi przedsiębiorstwa? Firmy poszukują kompleksowych rozwiązań, które polegałyby na zarządzaniu całym portfelem, zarówno po stronie należności, jak i zobowiązań. Odpowiedzią jest między innymi tzw. faktoring odwrotny, w ramach którego firma faktoringowa finansuje zobowiązania klienta wobec jego dostawców. Instrument ten w Pragma Faktoring jest produktowo łączony z faktoringiem klasycznym, ale w istocie ma więcej wspólnego z pożyczką. W przypadku faktoringu odwrotnego źródłem spłaty jest sam klient faktoringowy, a nie rozproszony portfel odbiorców jak w przypadku tradycyjnego faktoringu. Z tego też powodu w ofercie tej pozabankowej spółki faktoring odwrotny jest raczej dostępny jako usługa dodatkowa dla klientów korzystających np. z faktoringu klasycznego lub eksportowego. W ten sposób firmy faktoringowe premiują swoich stałych klientów. Usługa ta stanowi duże wsparcie szczególnie w firmach, w których występuje niewspółmierny cykl rotacji do zobowiązań, czyli tych które muszą płacić swoim dostawcom szybciej niż same otrzymają zapłatę od odbiorców.

Przed terminem i po terminie płatności

Faktoring klasyczny nie rozwiąże również problemów z przeterminowanymi należnościami, choć  w dużym stopniu ogranicza ich powstanie. Faktorzy przed przyjęciem do finansowania danego odbiorcy weryfikują jego sytuację finansową i rzetelność płatniczą, a następnie prowadzą monitoring płatności, ale to dotyczy tylko finansowanych należności. Z różnych danych wynika, że w zależności od branży z problemem nieterminowo regulowanych należności, prym niezmiennie wiedzie budowlanka i transport, spotkało się od 30 do blisko 50 proc. polskich przedsiębiorców. Wynika z tego, że przedsiębiorcy oczekują od instytucji, że sfinansują również faktury, na których termin płatności został przekroczony. Na przeciw tym oczekiwaniom wychodzi Pragma Faktoring, która może oferować takie rozwiązania dzięki temu, że posiada w Grupie kapitałowej spółkę windykacyjną. Samo finansowanie należności wymagalnych polega bowiem najczęściej na tym, że są one odkupowane za gotówkę z pewnym dyskontem od przedsiębiorcy – wierzyciela. Dzięki połączeniu ofert spółki z Grupy Pragma są w stanie zaoferować przedsiębiorcom z sektora MSP kompleksowe rozwiązanie problemów po stronie należności oraz zobowiązań, zarówno tych niewymagalnych, jak i wymagalnych.

Grzegorz Pardela – Dyrektor Handlowy, Członek Zarządu Pragma Faktoring SA

Dlaczego w energetyce nie ma „koników”?

Pojęcie „konika” jest wszystkim doskonale znane z okresu PRL-u. Od takiej osoby, zawsze można było zakupić bilet na wydarzenie kulturalne czy inny towar deficytowy.  Dlatego też, można zastanawiać się dlaczego „koników” nie spotyka się dziś w sektorze energetycznym. Przecież ich działanie to również czysta ekonomia polegająca na pojawianiu się przedsiębiorczych ludzi i firm w chwilach czasowego braku danego towaru (energii). Wydawałoby się, że rynek energetyczny to wręcz wymarzone miejsce dla „konika”. Dlaczego tak jednak nie jest?

Warunki, w jakich doskonale odnajduje się „konik” to doskonały rynek dla szybkiej spekulacji, a przede wszystkim, zmagazynowania i potem upłynnienia deficytowego towaru. Pierwszym problemem jaki się pojawia jest magazynowanie. Rynek energii jest różny od wszelkich rynków dóbr materialnych, ponieważ jest rynkiem natychmiastowym.

Analizując dobowy wykres zapotrzebowania na energię okazuje się, że musimy o prawie 30% zmieniać poziom produkcji od szczytów do dolin nocnych. Problemy z niedomiarem
w sytuacjach zapotrzebowania, w bardzo sposób możemy zniwelować zmagazynowaną energią (której przecież jest w nadmiarze w rezerwach produkcyjnych w innej części dnia).

Konwencjonalne i znane metody, czyli elektrownie szczytowo pompowe ograniczone są
z uwagi na konieczność posiadania wysokiego spadku dla sztucznego jeziora. Co więcej, wszystkie inne metody mają jakieś wady i ograniczenia i na dzień dzisiejszy nie dają przełomu w tej materii, pomimo licznych testów i badań.

Istotną kwestią, jest szeroko rozumiana technologia, która w kwestii magazynowania energii ma wiele do powiedzenia. Począwszy od układów bateryjnych (gigantyczne akumulatory, ale dziś największe instalacje to kilka mln MWh) poprzez koła zamachowe (pytanie o ilość magazynowanej energii), superkondensatory, układy nadprzewodników, aż po różnego rodzaju układy z ogniwami paliwowymi lub instalacji z magazynowaniem sprężonego powietrza. Ponadto, można wyróżnić akumulatory ciepła (EC Siekierki w Warszawie lub EC w Białymstoku) jako element magazynowania energii cieplnej przy generacji skojarzonej. Jednakże wciąż brakuje rozwiązań technologicznych, a przede wszystkim masowej produkcji sprawdzonego rozwiązania i dobrej ceny za magazyn. Masowe powielenie rozwiązania
i korzystna cena mogą się sprawdzić w mniejszych przydomowych instalacjach pod warunkiem, że pomysły Tesla Motors (domowe magazyny energii PowerWall) przebiją się cenowo lub też jeśli konkurencja odpowie czymś jeszcze tańszym. Niemniej jednak energetyka zawodowa wciąż czeka na rewolucję w postaci prostego i skutecznego rozwiązania.

Tanio zmagazynowana energia ze źródeł odnawialnych to rodzaj biletów w kieszeni naszego znajomego „konika” – w uproszeniu – tanio kupione spod lady u zaprzyjaźnionej kasjerki bilety, sprzedawane z krociowym zyskiem. Podobnie gwarantowana i subsydiowana w FiT zielona energia, produkowana zgodnie z warunkami pogodowymi, może być rzucona na rynek szczytowego zapotrzebowania i w ten sposób położyć kres klasycznym instalacjom
i przynieść wysokie zyski.

Toyota ponownie zwycięzcą w rankingu niezawodności Consumer Reports

Consumer Reports, wpływowa amerykańska organizacja konsumencka, opublikowała raport „Most and Least Reliable Cars”. Toyota ponownie jest niekwestionowanym liderem tego zestawienia, umieszczając łącznie 19 aut (Toyota i Lexus) w 14 kategoriach. To kolejne potwierdzenie opinii o marce od lat wyróżniającej się jakością i niezawodnością swoich aut.

 W zestawieniu najbardziej niezawodnych marek Lexus i Toyota zajęły odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Wśród 38 modeli z różnych segmentów, uznanych przez Consumer Reports za najbardziej niezawodne, 19 to modele Toyoty i Lexusa. Marka Toyota zdecydowanie dominuje nad wszystkimi innymi producentami pod względem liczby najbardziej bezawaryjnych modeli. Doskonały wynik uzyskał także Lexus – Consumer Reports zaliczył wszystkie zbadane modele tej marki do najlepszych samochodów pod względem bezawaryjności.

Spośród 14 wyróżnionych kategorii samochody Toyoty bądź Lexusa znalazły się wśród najbardziej niezawodnych modeli w 13 z nich. W 4 segmentach bezawaryjne okazały się wyłącznie modele tych dwóch marek – japoński producent zdominował kategorie samochodów hybrydowych i elektrycznych, średnich i dużych samochodów luksusowych, średnich i dużych luksusowych SUV-ów oraz pickupów.

Consumer Reports co roku zbiera opinie kierowców w Stanach Zjednoczonych o użytkowanych samochodach. W tegorocznej edycji rankingu oceniono 740 tys. samochodów, co czyni go największym badaniem tego rodzaju w Ameryce i zarazem najbardziej reprezentatywnym źródłem informacji konsumenckiej o eksploatacji samochodów. Respondenci uwzględniają w ankietach on-line nie tylko opinię o pojeździe wynikającą z doświadczeń eksploatacyjnych, ale także pełne zestawienie usterek i dokonanych napraw.

Consumer Reports

*Niebieskie belki pokazują rozpiętość między najbardziej i najmniej niezawodnym modelem marki. Żółte kropki oznaczają średnią trwałość modeli danej marki. Liczby w nawiasach oznaczają liczbę zbadanych modeli. W rankingu zostały pominięte Jaguar, Land Rover, Mitsubishi, Scion, Smart i Tesla, gdyż dwa lub więcej modeli tych marek nie zostały ocenione przez respondentów Consumer Reports.

Ranking marek ze względu na liczbę najbardziej niezawodnych modeli według Consumer Reports

Marka Liczba najbardziej niezawodnych modeli
Toyota 12
Lexus 7
Subaru 4
Audi 3
Kia 3
Hyundai 2
Nissan 2
BMW 1
Buick 1
Ford 1
Honda 1
Mazda 1

 

Modele Toyoty i Lexusa wśród najbardziej niezawodnych modeli według Consumer Reports

Segment Modele
Samochody kompaktowe i subkompaktowe Toyota Corolla
Hybrydy i samochody elektryczne Toyota Prius C, Toyota Prius, Toyota Prius V
Samochody średnie Toyota Camry
Samochody duże Toyota Avalon
Luksusowe kompakty Lexus CT 200h, Lexus IS
Średnie i duże samochody luksusowe Lexus ES, Lexus GS, Lexus LS
Kombi i minivany Toyota Sienna
Małe SUV-y Toyota RAV4
Średnie SUV-y Toyota Highlander, Toyota 4Runner
Duże SUV-y Toyota Sequoia
Kompaktowe SUV-y luksusowe Lexus NX
Średnie i duże SUV-y luksusowe Lexus GX
Pickupy Toyota Tundra

LS Tech-Homes S.A. oczekuje wysokiej sprzedaży

LS Tech-Homes S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od czerwca 2012 r., liczy na dobre wyniki sprzedażowe w nadchodzących kwartałach. Emitent realizuje obecnie kilka znaczących kontraktów handlowych, które powinny przełożyć się na wysoką wartość przychodów i wykonanie założonych planów sprzedażowych.

 Jednym z istotniejszych projektów prowadzonych przez LS Tech-Homes S.A. w 2015 r. jest dostawa domów mobilnych wykonanych z magnezowych paneli kompozytowych MgO Green dla chorwackiego partnera handlowego – firmy Casa Mobile. W tym roku podmiot ten zamówił oraz odebrał 40 tego typu obiektów, a w przyszłym roku planowane jest dostarczenie 50 domów. Zamówione domy o powierzchni 30-40 m2 są wykorzystane jako domy na wynajem w chorwackich ośrodkach kempingowych, m.in. w okolicach Sibenika. Wysokie obłożenie obiektów oraz zadowolenie klientów z ich użytkowaniu sprawiło, że Casa Mobile zakłada rozbudowę swojej ofertę domów kempingowych do minimum 260 tego typu obiektów na wynajem w 2019 r. Zbudowane w technologii SIP domy znacząco przewyższają swoją charakterystyką konstrukcyjną i użytkową, a także standardem wyposażenia, domy kempingowe znajdujące się aktualnie w ofercie na rynku chorwackim.

„Spodziewaliśmy się, że oferta domów w wersji klasycznej, modularnej i mobilnej spotka się z zainteresowaniem klientów nie tylko na naszym kontynencie. Stąd też nasza inwestycja w hale z linią montażową do produkcji ścian, stropów i modułów przestrzennych, umożliwiających realizację zamówień dla dużych projektów takich jak np. Chorwacja, Angola czy obiekty wojskowe. Obecnie rozmawiamy również z partnerami z krajów skandynawskich na dostawę różnych rozwiązań obiektów mieszkalnych w tamtym rejonie. Liczymy także na pozytywne reakcje na naszą nową ofertę domów dla uchodźców i mieszkańców terenów katastroficznych. Lokalizacja hali do produkcji modułów domów na Północy kraju wybrana została właśnie dla usprawnienia dostaw naszych produktów drogą morską. Należy pamiętać, iż wszystkie tego typu projekty to duże i wieloletnie zamówienia, dlatego też trafna była podjęta decyzja o zwiększeniu naszych mocy produkcyjnych.” – komentuje Leszek Surowiec, Prezes Zarządu Spółki LS Tech-Homes S.A.

Bardzo ważne znaczenie dla wartości przychodów LS Tech-Homes S.A. w kolejnych latach oraz wypełniania założeń sprzedażowych będzie miał kontrakt budowy pierwszej partii obiektów do montażu przenośnych baraków wojskowych o przeznaczeniu mieszkalnym, sanitarnym, sztabowym, itp., którego wartość może sięgnąć 72 mln zł. Emitent jest członkiem Konsorcjum, które we wrześniu br. zawarło wstępne porozumienie odnośnie warunków tego kontraktu. Spółka opracowała także projekt oraz prototyp do prezentacji domów dla uchodźców. Zarząd LS Tech-Homes S.A. wiąże spore nadzieje z tym przedsięwzięciem z w związku z narastającym kryzysem imigracyjnym, które będzie zmuszał kraje do poszukiwania nowoczesnych i innowacyjnych form osiedlania imigrantów.

Spółka rozwija również swój nowy produkt – okładzinę typu GRID-ALWA, innowacyjne rozwiązanie dla branży górnictwa, które znacząco poprawia wydajność wydobycia. Stwarza ona możliwość zmiany dotychczas stosowanych technologii, będąc bardzo atrakcyjną i tanią alternatywę dla metody tradycyjnej. Emitent wspólnie z Politechniką Śląską i Głównym Instytutem Górnictwa (GIG) opracowała program badawczy związany z zastosowaniem tej okładziny w górnictwie. Spółka, dbając o kwestię bezpieczeństwa, jako jedyna na rynku polskim podjęła decyzję o poddaniu materiału kompleksowym badaniom w wyspecjalizowanych laboratoriach Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, które zakończyły się doskonałymi wynikami i uzyskaniem certyfikatu, wydanego przez tą cenioną w branży Instytucję. Obecnie okładzina GRID-ALWA przechodzi fazę testów na kilkukilometrowym odcinku w jednej z kopalń węgla na Śląsku.

 „Technologia pultruzji – wyroby z żywic i włókna szklanego – to niejako druga noga naszej produkcji. Widzimy tutaj duże możliwości zarówno w Polsce, gdzie tego typu produkty to jeszcze nowość, jak i w Europie. Jako pionierzy przeszliśmy już wiele testów oraz badań naukowych, tak aby oferowany produkt był wysokiej jakości i spełniał wszelkie wymogi normowe. Dotychczasowe testy oraz wyroby prototypowe zadowalają naszych potencjalnych klientów w kraju, a także zagranicą. Wspomniana tutaj okładzina to wielki krok w kierunku poprawy bezpieczeństwa i wydajności pracy w kopalniach. Wykonaliśmy również prototypowe rozwiązania dla innych gałęzi przemysłu. Wiemy z pewnością, że technologia pultruzji jest opanowana przez naszą załogę i możemy już być konkurencyjni nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Pojawili się już potencjalni klienci i bardzo liczymy na tę branżę, gdyż zamówienia tutaj są najczęściej wieloletnie, a jak wcześniej zaznaczyłem, jesteśmy pionierami, ale już z dużym doświadczeniem. Wspierani przez instytuty naukowe, z którymi współpracujemy, nie boimy się wyzwań.” – zakończył Surowiec.

Spółka realizuje aktualnie budowę trzech nowych obiektów produkcyjnych w Koniecwałdzie i Studzienicach. Prowadzone prace znajdują się na bardzo zaawansowanym etapie, a oddanie nowych hal powinno nastąpić do końca 2015 r. Po ich budowie LS Tech-Homes S.A. będzie posiadał łącznie ponad 9.000 m2 powierzchni produkcyjnej, na którą będą się składały 3 linie do produkcji paneli, 2 linie pultruzji oraz 1 linia laminacji, a także kompletna linia do montażu ścian i modułów 3D. Dzięki temu Spółka 3-krotnie zwiększy swoją wydajność oraz będzie mogła realizować duże projekty.

LS Tech-Homes S.A. jest Spółką notowaną na rynku NewConnect od czerwca 2012 r. Zajmuje się ona wdrażaniem nowoczesnych technologii kompozytowych dla różnych gałęzi przemysłu. Głównymi produktami Spółki są płyty magnezowe MgO GREEN oraz płyty kompozytowe – SIP MgO GREEN

Szpitale niepubliczne działające w Polsce – nasycenie rynku oraz kontrakty zawierane z NFZ

Na polskim rynku szpitali niepublicznych wyróżniamy dwa rodzaje szpitali: szpitale prywatne oraz szpitale niepubliczne powstałe po przekształceniach (najczęściej z udziałem samorządu terytorialnego, ale w których udział, nawet 100%, może mieć też podmiot prywatny).

Warto podkreślić, że do szpitali niepublicznych powstałych po przekształceniach najczęściej nie można odnosić w pełni zalet i szans związanych z działalnością prywatną, gdyż często te placówki muszą realizować zadania w zakresie ochrony zdrowia społeczności lokalnej. Szpitale niepubliczne powstałe po przekształceniach mogą jednak świadczyć usługi płatne z własnej kieszeni pacjentów. Mogą również zostać przejęte przez podmiot prywatny.

Liczba szpitali niepublicznych w Polsce

Jak wynika z raportu PMR pt. „Rynek szpitali niepublicznych w Polsce 2015. Analiza porównawcza województw i perspektywy rozwoju”, w Polsce działa około 560 niepublicznych szpitali liczących 5 łóżek i więcej, wyłączając szpitale o charakterze wyłącznie uzdrowiskowym, rehabilitacyjnym, sanatoryjnym, opiekuńczym, leczenia uzależnień, nefrologicznym itp. Liczba placówek wzrosła w porównaniu ze styczniem 2014 r., co wynikało z otwierania nowych placówek, wzrostu liczby łóżek do pięciu i więcej w istniejących placówkach oraz przekształceń własnościowych.

5 największych szpitali niepublicznychW województwie śląskim znajduje się najwięcej – spośród wszystkich województw – szpitali niepublicznych w Polsce (ponad 100) oraz najwięcej łóżek w takich placówkach (8,3 tys.).Największe nasycenie łóżkami w szpitalach niepublicznych w Polsce występuje w województwie lubuskim, gdzie bardzo aktywne są niepubliczne grupy szpitalne (np. Grupa Nowy Szpital) oraz w województwie pomorskim, gdzie w latach 2013-2015 przekształciła się znaczna liczba szpitali.

Kontrakty szpitali niepublicznych z NFZ

Zdecydowana większość szpitali niepublicznych w Polsce oferuje świadczenia w ramach kontraktów z NFZ. W Polsce wciąż niewielu pacjentów stać na opłacanie drogich świadczeń szpitalnych z własnej kieszeni, stąd podpisanie kontraktu z NFZ jest dla placówki niepublicznej gwarantem pewnego pułapu przychodów i pewnej liczby pacjentów. Dlatego też nawet szpitale prywatne, które początkowo nastawiały się wyłącznie na pacjentów komercyjnych (np. Szpital Medicover), decydują się na podpisywanie kontraktów z NFZ na część oferowanych świadczeń. W przypadku szpitali powstałych z przekształcenia SP ZOZ w spółki prawa handlowego, świadczenia komercyjne stanowią również margines przychodów.Spośród szpitali przeanalizowanych przez PMR, w 2015 r. tylko około 19% nie miało podpisanego kontraktu z NFZ na leczenie szpitalne. Odsetek szpitali posiadających kontrakt z NFZ wahał się od 67% w województwie mazowieckim do 92% w województwach łódzkim i opolskim oraz 100% w województwie kujawsko-pomorskim. Łączna wartość kontraktów na leczenie szpitalne w szpitalach niepublicznych w Polsce w 2015 r. wyniosła blisko 6,3 mld zł (dla porównania w 2013 r. było to 5,6 mld zł).

Kontrakty na leczenie szpitalne na 2015 r. były aneksowane, bez podpisywania nowych umów. Oznacza to, że zablokowana została możliwość wejścia nowych podmiotów na rynek świadczeń finansowanych przez NFZ.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. Rynek szpitali niepublicznych w Polsce 2015.

Autor raportu: Agnieszka Skonieczna

Elżbieta Mączyńska (Polskie Towarzystwo Ekonomiczne): Polska ma szansę na 3-proc. wzrost gospodarczy w tym i przyszłym roku

CEO Magazyn Polska

Polska gospodarka wciąż ma szansę na 3-proc. wzrost PKB w 2015 i 2016 roku. Niepewna sytuacja międzynarodowa zarówno w gospodarce, jak i polityce może jednak sprawić, że wszystkie obecne prognozy okażą się przeszacowane. 

Polska jest krajem o ogromnych i wciąż jeszcze niewykorzystanych możliwościach, ale światowe zagrożenia oczywiście w pełni dotyczą także naszego kraju – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. – I teraz potrzeba bardzo mądrej polityki, nastawionej na inkluzję, czyli maksymalne włączanie wszystkich zasobów ludzkich i materialnych, żeby następował wzrost – dodaje.

Jak podkreśla Elżbieta Mączyńska, jeśli nie nastąpią nieoczekiwane wydarzenia, to w 2015 roku polskie PKB urośnie około o 3 proc.

To dość ostrożne prognozy, gdyż w założeniach do przyszłorocznego budżetu opublikowanych w czerwcu przewidywany jest wzrost gospodarczy za 2015 rok na poziomie 3,4 proc., a na przyszły rok – 3,8 proc. Z kolei Międzynarodowy Fundusz Walutowy zakłada w obydwu latach wzrost dla Polski na poziomie 3,5 proc.

Oczy polityków i ekonomistów wciąż jednak są zwrócone w stronę Chin. Jeśli w dalszym ciągu tamtejsza gospodarka będzie hamować, to z pewnością odbije się to na ekonomii europejskich krajów. Dla Polski najistotniejsze w tym wypadku będą dane makroekonomiczne z Niemiec, gdzie trafia ponad 27 proc. eksportu znad Wisły.

To właśnie dane z niemieckiej gospodarki były w ostatnich tygodniach wyjątkowo niepokojące. Na początku października opublikowano dane za sierpień, w którym zamówienia na towary produkowane w Niemczech zmniejszyły się o 1,8 proc. w porównaniu z lipcem. Produkcja przemysłowa spadła o 1,2 proc., eksport natomiast skurczył się o 5,2 proc, czyli najwięcej od 2009 roku. Ceny producentów we wrześniu spadły mocniej niż oczekiwano. Pogorszyły się też nastroje wśród analityków i inwestorów instytucjonalnych. Obrazujący je indeks ZEW spadł w październiku do poziomu 1,9 z przeszło 12 we wrześniu (prognoza 6).

Oprócz zewnętrznej sytuacji gospodarczej wpływ na PKB Polski w 2016 roku mogą mieć również nieoczekiwane zjawiska polityczne i społeczne.

Jest wiele zagrożeń i znaków zapytania, na przykład imigracyjnych i demograficznych. Sytuacja nie jest również najlepsza pod względem bezpieczeństwa międzynarodowego, dlatego trudno o stanowczą odpowiedź – uważa prof. Elżbieta Mączyńska. – Myślę jednak, że wciąż mamy szansę na ten około trzyprocentowy wzrost PKB w przyszłym roku – dodaje.

Victoria Dom zamierza podwoić swoje przychody w ciągu kilku najbliższych lat. Rozważa też wejście na giełdę

CEO Magazyn Polska

Warszawski deweloper Victoria Dom rozważa wejście na giełdę w perspektywie najbliższych lat. Spółka, która na razie jest uczestnikiem rynku Catalyst, intensywnie inwestuje i ma w planach emisje kolejnych obligacji na potrzeby sfinansowania nowych projektów. Deklaruje, że w kolejnych latach podwoi swoje przychody, a rentowność utrzyma na poziomie kilkunastu procent.

Kondycja spółki Victoria Dom jest bardzo dobra, jesteśmy spółką rodzinną, która systematycznie i dynamicznie się rozwija – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Waldemar Wasiluk, wiceprezes zarządu Victoria Dom. Planujemy w tym roku osiągnąć poziom około 100 mln zł przychodów ze sprzedaży przy bardzo dobrej rentowności na poziomie kilkunastu milionów złotych. W kolejnych latach w związku z dużą liczbą projektów, które realizujemy, nastąpi znacząca poprawa tych wyników.

Przez pierwszych dziewięć miesięcy tego roku deweloper sprzedał łącznie 365 mieszań oraz domów. Victoria Dom ma obecnie w ofercie 6 warszawskich inwestycji, wśród których są zarówno osiedla mieszkań, jak i domy. Część z tych projektów jest już sprzedana i te mieszkania zostaną oddane właścicielom w 2016 roku. Spółka buduje i sprzedaje kolejne mieszkania i domy, których oddanie planuje w 2016 i 2017 roku. Victoria Dom ma w swoim banku ziemi projekty, które będą realizowane zarówno na warszawskiej Białołęce, jak i na Woli i Pradze, planuje też zakup kolejnych gruntów w pozostałych częściach Warszawy tak, aby te projekty uzupełniały się i dawały możliwość zakupu mieszkań klientom na terenie całej aglomeracji warszawskiej.

Waldemar Wasiluk deklaruje, że jego spółka zamierza w przyszłości sprzedawać od 700 do 1000 mieszkań rocznie, osiągając przychody na poziomie 200 mln zł i ponadprzeciętną rentowność na sprzedaży.

– Chcemy, aby nasza rentowność na poziomie wyniku netto była dwucyfrowa, ok. kilkunastu procent – mówi.

Wiceprezes Victoria Dom zwraca uwagę na to, że spółka ma bardzo dobrą grupę partnerów biznesowych, z którymi prowadzi swoje projekty.

– Udaje nam się z sukcesem lokować na rynku finansowym nasze obligacje, które pozwalają nam efektywnie zwiększać skalę naszej działalności, i to jest główny element. Oczywiście niezależnie od tego mamy bardzo dobrze wyselekcjonowane lokalizacje, w których budujemy mieszkania na poziomie cenowym akceptowalnym dla klientów i w bardzo dobrej jakości.

Spółka swoje plany na przyszłość opiera na coraz lepszej koniunkturze, jaka panuje w polskim sektorze budowlanym. Główny Urząd Statystyczny podaje, że w tym roku do sierpnia liczba wydanych w Polsce pozwoleń na budowę wzrosła o 12,7 proc., zaś o 11,3 proc. wzrosła liczba rozpoczętych budów. Licząc na hossę na rynku, Victoria Dom rozważa różne sposoby pozyskania kapitału na swoje inwestycje.

Systematycznie wychodzimy na rynek, gdy potrzebujemy dodatkowych środków na realizację projektów, czy to w postaci kredytów inwestycyjnych, czy w postaci emisji papierów wartościowych, jakimi są obligacje deklaruje Waldemar Wasiluk ze spółki Victoria Dom. Rozważamy również możliwość upublicznienia spółki w perspektywie najbliższych kilku lat i pozyskanie środków na rynku publicznym.

Indos przeznaczy 2 mln zł z giełdy na inwestycje w wierzytelności. Akcje spółki mają w październiku zadebiutować na NewConnect

0

Ponad 2 mln zł, które z emisji akcji pozyskała faktoringowa spółka Indos, zostanie przeznaczone na wzmocnienie oferty oraz zakup wierzytelności dla należącego do niej funduszu sekurytyzacyjnego. Debiut akcji na NewConnect zaplanowano jeszcze na październik.

– Będziemy debiutować na rynku alternatywnym NewConnect, mam nadzieję, że jeszcze w październiku – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Ireneusz Glensczyk, prezes zarządu Indos SA. Jest to związane z tym, że uplasowaliśmy w końcu czerwca emisję akcji serii B.

Indos działa na rynku od 24 lat i specjalizuje się w ułatwianiu firmom odzyskiwania płatności za wystawione faktury. Firma zajmuje się też wierzytelnościami oraz ich windykacją. Świadczy usługi głównie w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Liczy na to, że wejście na giełdę da jej lepsze perspektywy rozwojowe. Jako spółka publiczna objęta obowiązkiem informacyjnym będzie m.in. lepiej rozpoznawalna przez rynek, a transparentność pozwoli jej pokazać, że opiera się na zdrowych zasadach.

Była to emisja prywatna podkreśla Ireneusz Glensczyk.   Uplasowaliśmy przeszło 460 tys. akcji, z których każda miała wartość nominalną 1 zł z ceną emisyjną 5 zł. Uzyskaliśmy z tego przeszło 2,3 mln zł, które chcemy przeznaczyć przede wszystkim na wzmocnienie naszej oferty faktoringowej, ale też nie jest wykluczone, że część tych środków zostanie zainwestowana w wierzytelności związane z funduszem sekurytyzacyjnym prowadzonym przez naszą spółkę.

Jak informuje spółka, wierzytelności gospodarcze, na których się koncentruje, są najszybciej rosnącym segmentem rynku. Od roku 2012 do końca 2014 roku wartość wierzytelności obsługiwanych przez firmy zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce na rzecz funduszy sekurytyzacyjnych własnych wzrosła z 16 do niemal 36 mld zł.

Sam Indos miał w I półroczu przychody przekraczające 6,8 mln zł. Było to o 14,5 proc. mniej niż rok wcześniej i przyniosło niemal 2 mln zł zysku przy ponad 3 mln w 2014 roku. Spółka tłumaczy słabsze wyniki mniejszymi możliwościami finansowymi, które zmusiły ją do ograniczenia działalności faktoringowej. Sytuację powinny poprawić więc środki pozyskane z rynku. Pieniądze z giełdy pozwolą sfinalizować spółce zakup pakietu wierzytelności z branży leasingowej.

Ten leasing dotyczy przede wszystkim pojazdów samochodowych i urządzeń dla podmiotów gospodarczych mówi prezes Ireneusz Glensczyk z Indos SA. – Całkiem niedawno wygraliśmy przetarg na pakiet wierzytelności pochodzących z leasingu, jesteśmy w trakcie procedowania, przed podpisaniem umowy z podmiotem i przed zapłatą. Więc nie mogę powiedzieć, że te środki już są tam zainwestowane, ale w niedługim czasie będą.

Gdyński port zyska lepszy dostęp od strony lądu i morza. Inwestycje w infrastrukturę dostępową jednym z priorytetów władz miasta

CEO Magazyn Polska

Poprawa dostępu do portu w Gdyni od strony lądu i morza to zadanie nie tylko zarządu portu, lecz także miasta – podkreśla prezydent Gdyni. Najistotniejsze są inwestycje w połączenie portu z obwodnicą metropolii trójmiejskiej, rozbudowę infrastruktury kolejowej oraz pogłębienie torów podejściowych dla statków. Ma się to przyczynić do wzrostu konkurencyjności firm związanych z branżą morską.

Bardzo cieszymy się, że potencjał gospodarki morskiej się rozwija, że są firmy, które osiągają sukces. Na terenach dawnej Stoczni Gdynia pracuje już więcej osób niż w czasach, kiedy ona jeszcze funkcjonowała – mówi agencji Newseria Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni.

Dzięki rosnącemu sektorowi gospodarki morskiej rozwijają się nowe dziedziny, jak np. ship management (zarządzanie statkami). Działające w branży spółki zajmujące się produkcją czy projektowaniem szukają nisz rynkowych, w których mogłyby zaistnieć i skutecznie konkurować na zagranicznych rynkach. Międzynarodowych sukcesów jest coraz więcej.

To wszystko pokazuje, że gospodarka morska odzyskała swój blask, swoje siły i może stać się jednym z ciekawszych i ważniejszych obszarów rozwoju gospodarczego kraju – ocenia prezydent Szczurek.

W 2014 roku w czerech największych polskich portach przeładowano ponad 75 mln ton ładunków. Od kilku lat liczba ta systematycznie rośnie. Sprzyjają temu stabilny wzrost gospodarczy i wzrost międzynarodowej wymiany handlowej. Pomaga również coraz lepsza infrastruktura – nowe drogi i połączenia kolejowe. Jak jednak wynika z opublikowanego w czerwcu br. raportu Najwyższej Izby Kontroli, wciąż potrzebne są inwestycje w dostęp do portów.

Miasto będzie wspierać działania związane z powstawaniem infrastruktury dostępowej do portu, stąd dyskusja o Drodze Czerwonej, czyli przedłużeniu obwodnicy trójmiejskiej tak, by dojechała do gdyńskiego portu – mówi Wojciech Szczurek. – Miasto i port to właściwie jeden organizm, dwa płaty jednych płuc i dlatego muszą się rozwijać harmonijnie. Stąd polityka planistyczna zarówno na obszarze portu, jak i wokół niego musi być bardzo szczególnie obserwowana i kontrolowana przez miasto tak, by nie tylko dzisiaj, lecz także w przyszłości tworzyć warunki rozwojowe dla portu.

Oprócz rozbudowy infrastruktury drogowej plany dotyczą także poprawy dostępności dla transportu kolejowego oraz morskiego. W tym ostatnim aspekcie planowana jest budowa obrotnicy oraz pogłębienie torów podejściowych dla statków. Jak podkreślali niedawno przedstawiciele zarządu portu, w styczniu ma być ogłoszony przetarg na obwodnicę, dzięki której możliwa będzie obsługa znacznie większych kontenerowców niż dziś. To pozwoli w większym stopniu konkurować pod tym względem z portem w Gdańsku. Przez przeniesienie części masy kontenerowej do Gdańska gdyński port od początku roku zanotował spadek przeładunków o 2,8 proc. – informuje portal Gospodarkamorska.pl. Mimo to tegoroczne wyniki mają być bardzo dobre.

Zgodnie z zapowiedziami zarządu portu w latach 2015-2015 na inwestycje w rozbudowę i modernizację infrastruktury portowej trafi ponad 600 mln zł.

Przewaga gdyńskiego portu polega na większej elastyczności. Współcześnie rozwijające się firmy gospodarki morskiej szukają swoich nisz, szukają swoich potencjałów i w ten sposób uwalniają swoje możliwości i są bardziej konkurencyjne na rynku – podkreśla prezydent Gdyni.

Ranking ministrów: Na czele Tomasz Siemoniak, Władysław Kosiniak-Kamysz i Grzegorz Schetyna. Stawkę zamykają szefowie resortów zdrowia, edukacji oraz spraw wewnętrznych

0

CEO Magazyn Polska

Ministrowie obrony narodowej, pracy i polityki społecznej oraz spraw zagranicznych zostali wytypowani przez dziennikarzy „Super Expressu” jako najlepsi członkowie rządu. Redakcja doceniła Tomasza Siemoniaka, Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz Grzegorza Schetynę za określoną wizję i konsekwentną realizację przyjętych na początku ich kadencji założeń. Czerwoną kartkę od dziennikarzy dostali ministrowie zdrowia, edukacji narodowej oraz spraw wewnętrznych.

– 25 października są wybory i bez względu na to, kto je wygra, skład Rady Ministrów będzie na pewno inny, więc jest to idealny moment, żeby podsumować 4-, a tak naprawdę 8-letnią kadencję odchodzących ministrów – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Hubert Biskupski, zastępca redaktora naczelnego „Super Expressu” i szef „Super Biznesu”.

Jak zaznacza, wybór pierwszej trójki nie był prosty. Wielu ministrów pełni swoje funkcje od niedawna, bo gabinet Ewy Kopacz został powołany 22 września 2014 roku, dlatego nie zdążyli się wykazać, a dziennikarze gazety chcieli ocenić w rankingu osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej.

Minister Władysław Kosiniak-Kamysz i minister Tomasz Siemoniak są dłużej ministrami, więc było nam ich dużo łatwiej podsumować, a ich osiągnięcia są całkiem spore, i to nie tylko na tle tego średniego rządu. Ogólnie trzeba przyznać, że mieli pewną wizję i dość pracowicie realizowali założenia, które sobie przyjęli na początku kadencji przyznaje Hubert Biskupski.

W ocenie dziennikarzy „Super Expressu” słabych ministrów jest w obecnym rządzie więcej niż dobrych.

Musieliśmy się zdecydować na tę najgorszą, absolutnie najgorszą trójkę – podkreśla Biskupski. Po dłuższych dyskusjach wytypowaliśmy ministra zdrowia, minister edukacji narodowej i minister spraw wewnętrznych.

Dziennikarze krytykują brak aktywności publicznej, strategii i wizji. W większości przypadków rezultaty ich prac trudno jednak oceniać, ponieważ czas kadencji jest zbyt krótki.

Są tacy ministrowie jak minister Piotrowska, o której osiągnięciach i działalności tak naprawdę nie można powiedzieć niczego mówi Hubert Biskupski. Czytelnicy, którzy będą się czuli nieusatysfakcjonowani tym, że przedstawiamy jedynie sześciu ministrów, odsyłam na naszą stronę internetową Se.pl, gdzie jest pełen skład Rady Ministrów, tam można głosować i przyznawać pozytywne bądź negatywne noty wszystkim konstytucyjnym ministrom.