Wyniki finansowe Banku BPH w I kw. 2015 r.

0

W I kw. 2015 r. bank działał w środowisku niskich stóp procentowych, co negatywnie wpłynęło na przychody. Jednocześnie wielkość kredytów z utratą wartości obniżyła się o 969 mln zł w porównaniu z I kw. poprzedniego roku, a stabilną jakość portfela kredytowego potwierdzają niskie odpisy na utratę wartości. W porównaniu z końcem IV kw. 2014 r., koszty działania zmniejszyły się o 6 proc. Współczynnik wypłacalności (CAR) Banku BPH wyniósł 16,6 proc.

W pierwszym kwartale tego roku sprzedaż kluczowych produktów wspieraliśmy kampaniami marketingowymi, co przełożyło się na satysfakcjonujące rezultaty –mówi Richard Gaskin, Prezes Zarządu Banku BPH.– W tym czasie zaoferowaliśmy naszym klientom nowe rozwiązania, między innymi płatności NFC oraz nową aplikację mobilną –dodaje Richard Gaskin.

Bankowość detaliczna

Bank BPH koncentrował się na sprzedaży kredytów gotówkowych. W I kw. 2015 r. wartość nowo uruchamianych kredytów gotówkowych wyniosła 591 mln zł, co oznacza wzrost o 24 proc. wobec wyniku w I kw. 2014 r. Inicjatywami wspierającymi sprzedaż tego produktu były kampanie: promocja Multiczwórka oraz promocja kredytu konsolidacyjnego Bez napinki.

Sprzedaż kredytów hipotecznych w I kw. 2015 r. była o 70 proc. wyższa niż w I kw. poprzedniego roku i osiągnęła wartość 54 mln zł. Pod koniec stycznia bank wdrożył ofertę promocyjną z zerową stawką prowizji za udzielenie kredytu. Przełożyło się to na bardzo dobry wynik sprzedażowy kredytów hipotecznych między innymi w marcu.

Ważnym elementem oferty Banku BPH, szczególnie z zakresie bankowości osobistej, są produkty inwestycyjne: fundusze, portfele oraz lokaty strukturyzowane. W I kw. tego roku wysoka sprzedaż brutto produktów inwestycyjnych została utrzymana i wyniosła 347 mln zł, czyli wzrosła o 22 proc. w porównaniu z I kw. 2014 r. lub o 14 proc. w porównaniu z IV kw. 2014 r.

Pod koniec I kw. bank rozpoczął promocję Lubię to! Konto ze zwrotem 3 proc. wartości płatności dokonanych kartą do konta (do 50 zł miesięcznie). Na koniec I kw. 2015 r. Bank BPH prowadził 435 tys. rachunków osobistych dla klientów indywidualnych. Wartość zgromadzonych na nich środków wyniosła ponad 2 mld zł, co stanowi wzrost o 19 proc. w porównaniu z I kw. poprzedniego roku.

Bankowość dla firm

W segmencie bankowości dla firm bank odnotował wzrost sprzedaży limitów kredytowych o 24 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem do poziomu 938 mln zł. Klienci Banku BPH mogą finansować bieżącą działalność również faktoringiem, którego sprzedaż systematycznie rośnie. Ten trend przełożył się na rekordowe wyniki – w I kw. Bank BPH skupił faktury o łącznej wartości 438 mln zł, tj. o 42 proc. więcej niż rok wcześniej i obsłużył ponad 33 tys. faktur, co oznacza wzrost o 50 proc. wobec poprzedniego roku.

Bank BPH współpracuje z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) w zakresie gwarancji de minimis i Portfelowej Linii Poręczeniowej. Na koniec I kw. 2015 r. portfel kredytów w ramach tych programów wyniósł 419 mln zł i wzrósł o 8 proc. wobec wyniku z IV kw. ubiegłego roku.

Rozwój technologii

Od stycznia klienci Banku BPH korzystający z systemu bankowości internetowej Sezam mogą za jego pośrednictwem zawierać umowy o kredyt i kartę kredytową on-line, bez konieczności odwiedzania oddziału. W I kw. 2015 r. bank udostępnił także nową aplikację mobilną na systemy operacyjne Android i iOS, zapewniającą wygodne zarządzanie finansami na smartfonach i tabletach. Klienci mogą m.in. wykonywać dowolne przelewy (w tym natychmiastowe), sprawdzać saldo i historię rachunków, przeglądać szczegóły posiadanych produktów i spłacać kartę kredytową.

We współpracy z MasterCard, T-Mobile i Orange bank wprowadził płatności mobilne w technologii NFC (Near Field Communication) dla posiadaczy kart płatniczych. Klienci banku mogą płacić zbliżeniowo za pomocą smartfona.

Elektroniczny portfel V.me w Raiffeisen Polbanku

0

Raiffeisen Polbank jako trzeci bank w Polsce udostępnił elektroniczny portfel V.me by Visa służący do wygodnego i bezpiecznego płacenia w Internecie.

Poszerzanie oferty wygodnych i bezpiecznych form płatności, szczególnie w Internecie, jest jednym z kluczowym kierunków rozwoju biznesu kartowego w Raiffeisen Polbanku. Bank obserwuje i weryfikuje dostępne na rynku rozwiązania, wybierając te, które gwarantują najwyższą jakość, są szeroko dostępne, bezpieczne i proste w użyciu.

Jego najnowszą propozycją jest udostępniona właśnie usługa V.me by Visa, czyli elektroniczny portfel stworzony przez organizację Visa na potrzeby płatności internetowych. Najłatwiej go założyć przez stronę internetową: https://raiffeisenpolbank.pl.v.me. Rozwiązanie jest dostępne dla wszystkich użytkowników kart płatniczych – nie tylko klientów Raiffeisen Polbanku.

Cały jednorazowy proces rejestracji trwa kilka chwil: należy podać adres e-mail, ustanowić hasło oraz dodać karty do portfela. Można w nim umieścić dowolne karty (debetowe, kredytowe, pre-paid czy charge) wydane przez polski bank, zarówno z logo Visa jak i innych organizacji płatniczych. Następnie, podczas płacenia w Internecie, wystarczy wybrać formę płatności V.me by Visa, zalogować się do portfela i wskazać kartę, z której zostanie pobrana należność. Proces płatności odbywa się w czasie rzeczywistym, bez konieczności każdorazowego wpisywania długiego numeru karty i kodów bezpieczeństwa.

„Przygotowane przez nas rozwiązanie odpowiada na najważniejsze potrzeby klientów związane z płatnościami w Internecie. Udostępniamy portfel otwarty, co oznacza, że klienci będą mogli umieścić w nim wszystkie posiadane przez siebie karty i płacić w wygodny sposób przy każdej transakcji internetowej. Zależy nam na dostarczaniu najwygodniejszych rozwiązań płatniczych, dlatego przed nami kolejne wdrożenia, odpowiadające na potrzeby klientów w każdej sferze bankowania” – mówi Marcin Chruściel, Dyrektor ds. Biznesu Kartowego i Płatności Mobilnych w Raiffeisen Polbanku.

„Dokonywanie zakupów online staje się coraz popularniejsze wśród polskich konsumentów. Poprzez portfel V.me by Visa mogą płacić w internecie w sposób łatwy, szybki i bezpieczny. Do danych karty dostęp ma jedynie bank-wydawca portfela, a usługa jest chroniona wielowarstwowym systemem zabezpieczeń Visa” – komentuje Małgorzata Ciszecka, menedżer odpowiedzialna w Visa Europe za rozwój portfela V.me by Visa w Polsce. „Za pomocą V.me by Visa zapłacimy dzisiaj w e-sklepach odpowiadających za prawie połowę obrotów generowanych w polskim handlu internetowym, a sieć akceptacji portfela w całej Europie przekracza 40 tys. sklepów online” – dodaje.

Portfel V.me by Visa dostępny jest w Raiffeisen Polbanku bezpłatnie. Korzystanie z niego uprawnia do udziału w różnych promocjach, o których klienci będą regularnie informowani.

Qumak z kontraktem w obszarze obronności Polski

0

Qumak S.A. zawarł z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) umowę na dostawę urządzeń i oprogramowania w ramach realizowanego przez NASK projektu SUMA. Wartość zlecenia to blisko 4,1 mln zł netto.

Pełna nazwa projektu SUMA to: „Opracowanie systemu informatycznego umożliwiającego digitalizację, wieczystą archiwizację, zarządzanie i bezpieczne udostępnianie w formie elektronicznej dokumentów i materiałów archiwalnych”. Giełdowa spółka będzie odpowiadać za stworzenie infrastruktury IT oraz dostarczenie systemu wspierającego proces digitalizacji, archiwizacji oraz bezpiecznego udostępniania i przechowywanych dokumentów. Qumak zainstaluje m.in. macierze, serwery, stacje robocze, urządzenia ochronne typu firewall, bibliotekę taśmową, wdroży też środowisko wirtualne i system zarządzania danymi. Na wykonanie wszystkich prac technologiczna spółka ma 6 miesięcy. Po uruchomieniu systemu Qumak udzieli 3-letniej gwarancji oraz zapewni wsparcie techniczne.

Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.
Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.

– Kontrakt ten należy do obszaru, który uważamy za bardzo perspektywiczny. Na rynku pojawia się coraz więcej projektów związanych z szeroko pojętą obronnością. Duża ich część jest zamawiana przez  tzw. służby mundurowe. Chcemy być jednym z beneficjentów rozwoju tego rynku dlatego powołaliśmy niedawno komórkę organizacyjną odpowiedzialną za pozyskiwanie takich zleceń – mówi Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.. 

Projekt SUMA finansowany jest ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) obejmuje prace rozwojowe na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa. Budowany przez Qumak system umożliwi bezpieczne przechowywanie danych oraz zapewni do nich szybki dostęp.

Kontrakt z NASK to kolejny w ostatnim czasie projekt realizowany przez Qumak w obszarze infrastruktury IT i data center. W kwietniu br. spółka podpisała umowy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych na modernizację serwerów i pamięci masowych oraz z Wojskową Akademią Techniczną na budowę akademickiej chmury do prowadzenia zajęć dydaktycznych i badań naukowych (projekt prowadzony wspólnie z konsorcjantem, firmą Matic).

Unijny obowiązek raportowania danych pozafinansowych obejmie co najmniej 300 największych spółek i instytucji finansowych w Polsce

Od 2017 roku na skutek implementacji unijnej dyrektywy m.in. spółki giełdowe, banki oraz fundusze inwestycyjne, które zatrudniają ponad 500 osób i mają sumę bilansową powyżej 20 mln EUR lub obroty netto powyżej 40 mln EUR, będą zobowiązane do raportowania tzw. danych pozafinansowych. Według szacunków firmy doradczej Deloitte obowiązek ten obejmie w Polsce przynajmniej 300 podmiotów. Tymczasem co roku jedynie ok. 40 organizacji różnej wielkości raportuje dane pozafinansowe.

Unia Europejska w grudniu 2014 roku zapowiedziała rozszerzenie sprawozdawczości firm o obowiązek ujawnienia danych pozafinansowych m.in. opisu polityk, wyniku tych polityk, oceny ryzyk, podstaw zarządczych i wskaźników z zakresu przeciwdziałania korupcji, negatywnego wpływu na środowisko naturalne, aspektów pracowniczych, społecznych oraz poszanowania praw człowieka. Do 2017 roku dyrektywa dotycząca tego obszaru ma zostać włączona do polskiego prawa. W maju br. Ministerstwo Finansów, które jest odpowiedzialne za jej transpozycję, rozpocznie wstępne konsultacje dotyczące wdrożenia obowiązku na gruncie polskim.

„Uporządkowanie aspektów pozafinansowych w sprawozdawczości firm można porównać do rewolucji, która dokonała się kilka lat temu w sposobie sporządzania sprawozdań finansowych. Obowiązujące w Europie i w Polsce jednolite standardy MSSF i MSR pozwoliły na porównywanie danych oraz ułatwiły działania podmiotom zagranicznym, które były i są zainteresowane inwestowaniem w polskie firmy. Ujednolicenie standardów raportowania danych pozafinansowych leży więc w interesie samych firm” – stwierdza Monika Jakubczyk, Partner w Dziale Audytu Deloitte.

Firmy już teraz powinny zastanowić się, jak zdefiniować swoje kluczowe wpływy i odpowiedzialności, wyznaczyć cele w zakresie zrównoważonego rozwoju i zarządzać nimi, wreszcie wypracować odpowiednie systemy zbierania danych i wskaźników. W ten sposób będą w stanie na czas zaprezentować wiarygodne informacje dotyczące swojej działalności i strategii i tym samym spełnić nowy wymóg Unii Europejskiej.

Ewolucja raportowania pozafinansowego w Polsce

W Polsce praktyka w zakresie raportowania pozafinansowego jest dopiero w początkowej fazie rozwoju. Możemy jednak pochwalić się przykładami firm, które wdrożyły najlepsze światowe standardy. Spośród 113 firm, które zgłosiły się do zestawienia Listków CSR POLITYKI, skupiającego największe polskie przedsiębiorstwa, 41 zadeklarowało ujawnianie informacji pozafinansowych w formie raportu. W 2014 r. spośród 31 raportów zgłoszonych do konkursu Raporty Społeczne, 28 zostało przygotowanych w oparciu o międzynarodowy standard Global Reporting Initiative (GRI).

Są to liderzy, którzy wyznaczają trendy na polskim rynku. Spodziewamy się, że to oni, wykorzystując nowy obowiązek jako szansę na usprawnienie i transformację biznesu, będą wygranymi i, podążając śladami zachodnich firm, przejdą na raportowanie zintegrowane. W ten sposób nie tylko sprostają nowym wymogom sprawozdawczym, ale także zyskają większe zaufanie ze strony inwestorów i będą w stanie lepiej zidentyfikować nowe szanse biznesowe” – podkreśla Irena Pichola, Partner, Lider zespołu Sustainability Consulting Central Europe Deloitte.

Raportowanie zintegrowane trendem przyszłości

Zdaniem ekspertów Deloitte polskie firmy powinny pokusić się nie tylko o spełnienie nowego wymogu, ale o pójście o krok dalej i zastosowanie raportowania zintegrowanego. Tym bardziej, że do takiej decyzji skłaniają także deklaracje Komisji Europejskiej. Raportowanie zintegrowane polega na publikacji informacji finansowych, środowiskowych, społecznych i danych z obszaru ładu korporacyjnego w jednym zestawieniu. W jasnej, kompletnej i porównywalnej formie przedstawia nie tylko bieżącą kondycję organizacji, ale pokazuje również jej plany na przyszłość. Raportowanie zintegrowane ma za zadanie prezentować organizację w perspektywie krótko-, średnio- i długoterminowej. Od 2011 roku, czyli od momentu rozpoczęcia procesu konsultacji pierwszej wersji wytycznych w zakresie raportowania zintegrowanego, powstało około 150 takich raportów w 26 krajach.

Weryfikacja pozafinansowa u podstaw budowania wiarygodności

Aż 78 proc. inwestorów w Europie stwierdza, że obecny poziom ujawniania informacji pozafinansowych jest niewystarczający. W cyklicznym badaniu CFO, prowadzanym przez Deloitte, sześciu na dziesięciu dyrektorów finansowych uważa, że wyzwania zrównoważonego rozwoju wpłyną na zmianę raportowania finansowego i jego weryfikacji. Weryfikacja pozafinansowa nabiera coraz większego znaczenia, służąc budowaniu wiarygodności spółek. W Polsce wg zestawienia Listków CSR POLITYKI ponad połowa firm przygotowujących raport pozafinansowy poddaje go zewnętrznej weryfikacji.

„Polskie firmy powinny wykorzystać dyrektywę jako szansę, a nie przymus. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat na świecie nastąpiła zmiana w zakresie wyceny spółek. Obecnie szacuje się, że w zależności od rynku i branży aktywa niematerialne stanowią od 50 do 84 proc. wartości przedsiębiorstwa” – podkreśla Irena Pichola.  „Większa transparentność to lepsze wyniki i budowanie wartości przedsiębiorstwa. Dlatego to, czego potrzebuje polski rynek, to edukacja, jak lepiej sprostać oczekiwaniom rynkowym w zakresie transparentności oraz wiedza, jak się przygotować do zmian w zakresie raportowania informacji pozafinansowych tak, aby uzyskać z nich korzyści. Na rzecz tej edukacji powinny się zaangażować wszystkie zainteresowane strony, czyli zarówno administracja publiczna, biznes, inwestorzy, jak i media” – podsumowuje Irena Pichola.

Przelew autoryzujesz siatkówką oka

Producenci smartfonów i aplikacji płatniczych starają się ułatwić swoim klientom logowanie do aplikacji finansowych zabezpieczając jednocześnie ich interesy. W Japonii w tym celu opracowano system weryfikacji użytkownika telefonu za pomocą analizy oka.

Biometria coraz pewniej wchodzi na rynek konsumencki. Poprzednia generacja smartfonów umożliwiała potwierdzanie tożsamości za pomocą czytnika linii papilarnych, teraz do tego narzędzia dołącza kamera, która zbada naszą siatkówkę – donosi serwis Finextra.

Do tej pory potwierdzanie tożsamości za pomocą przystawienia oka do czytnika kojarzyło się głównie z filmami science-fiction. Dwaj producenci urządzeń mobilnych – NTT DoCoMo i Fujitsu – postanowili jednak wprowadzić takie rozwiązanie do kieszeni klientów indywidualnych w Japonii – ich smartfony sprawdzają w ten sposób kto chce z nich korzystać.

Pod znakiem zapytania stoi jednak funkcjonalność tej metody w warunkach złego oświetlenia – aparaty w telefonach niekoniecznie muszą dobrze radzić sobie z osiągnięciem odpowiedniej ostrości obrazu do odczytania tak małych szczegółów siatkówki ludzkiego oka.

Japońscy producenci stojący za tym projektem nie są obecni na polskim rynku smartfonów — na próżno można więc oczekiwać, że w najbliższym czasie Polacy będą mogli skorzystać z takiego rozwiązania przy logowaniu do swoich rachunków bankowych za pomocą dedykowanych aplikacji.

autor: Mateusz Gawin

Marka S.A. publikuje wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku

0

Notowana na NewConnect firma pożyczkowa opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku. Przychody ze sprzedaży wyniosły 4,23 mln zł, a zysk netto 336,99 tys. zł. Marka S.A. stosuje obecnie restrykcyjną politykę udzielania pożyczek, co w konsekwencji ma prowadzić do poprawy jakości portfela pożyczkowego. Spółka zakończyła również drugą emisję obligacji pozyskując 1,085 mln zł w ramach prowadzonego Programu Publicznej Emisji Obligacji.

W I kwartale 2015 r. białostocka firma zanotowała nieznaczny spadek poziomu przychodów ze sprzedaży, które stanowią 4 225,01 tys. zł., czyli o 4,63% mniej w porównaniu do analogicznego okresu 2014 r., kiedy przychody ze sprzedaży stanowiły 4 429,91 tys. zł. Natomiast osiągnięte przychody są większe o 9,63% w porównaniu do wyniku IV kwartału 2014 r., kiedy wyniosły 3 853,82 tys. zł. Spółka osiągnęła dodatni wynik netto o wartości 336,99 tys. zł. W analogicznym kwartale 2014 r. wynik netto wyniósł 527,35 tys. zł.

– Zdecydowaliśmy się zaostrzyć politykę udzielania pożyczek. Dokładna ocena pożyczkobiorców, co prawda zwiększa poziom odrzuconych wniosków o pożyczkę, a tym samym wpływa na osiągane przychody, ale jednocześnie zwiększa jakość naszego portfela pożyczkowego. Mam nadzieję, że zmiany przyczynią się do wzrostu wartości fundamentalnej Spółki i zapewnią bezpieczny oraz stabilny rozwój prowadzonej działalności operacyjnej w 2015 r. –skomentował Jarosław Konopka – Prezes Zarządu Marka S.A.

Spadek przychodów ze sprzedaży w I kwartale 2015 r. jest związany między innymi z sezonowością na rynku sprzedaży pożyczek przy jednoczesnym wprowadzeniu przez Spółkę restrykcyjnej polityki sprzedażowej. Restrykcje sprzedażowe dokonane w stosunku do nowych, jak i obecnych klientów, pociągnęły za sobą zwiększenie poziomu odrzuconych wniosków o zaciągnięcie pożyczki gotówkowej. Jednocześnie taka polityka automatycznie wyklucza klientów, którzy nie regulują swoich zobowiązań finansowych w terminie i wpadają w tzw. spiralę zadłużenia. W efekcie tych działań nastąpiło istotne polepszenie jakości portfela pożyczek Marka S.A udzielonych od początku roku.
[quote_box_center]
– Fundamentalna zmiana strategii rozwoju Spółki, wdrożenie programu gruntownej restrukturyzacji i stały monitoring zmian, jak również aktywna współpraca z Pośrednikami Finansowymi miały duży wpływ na osiągnięte przez nas wyniki finansowe w I kwartale 2015 r. W zakresie zwiększenia sprzedaży prowadzimy intensywne rozmowy oraz prace celem rozszerzenia bazy pośredników kredytowych. Ponadto ciągle pracujemy nad lepszym dopasowaniem produktu do potrzeb klienta –dodał Jarosław Konopka.[/quote_box_center]

W I kwartale 2015 r. wysokość podstawowych kosztów operacyjnych wyniosła 2.516,76 tys. zł, czyli o 1,57% mniej w porównaniu do analogicznego okresu 2014 r. ale już o 6,19% mniej w odniesieniu do IV kwartału 2014 r. Systematyczne kwartalne zmniejszenie kosztów to efekt programu optymalizacji kosztowej i wprowadzonych zmian w zakresie ograniczania kosztów operacyjnych.

Zarząd na podstawie danych finansowych za I kwartał 2015 r. i przyjętych założeń na 2015 r. podtrzymuje prognozę na 2015 rok, w której przewiduje przychody w wysokości 24 542,00 tys. zł oraz zysk netto 3 511,00 tys. zł

Informacje o Spółce

Marka S.A. to doświadczona firma z branży finansowej, specjalizująca się w dostarczaniu szybkich pożyczek gotówkowych z obsługą w domu klienta z tygodniową spłatą. Spółka oferuje pożyczki w opcji na konto bankowe o wartości od 500 do 30 000 zł na okres od 4 miesięcy do 37 miesięcy, przy czym pożyczki o dłuższym okresie spłaty oferowane są stałym i lojalnym klientom. Sprzedaż odbywa się głównie poprzez pośredników handlowych na obszarze prawie całego kraju. Na koniec 2014 r. Spółka posiadała blisko 25 tys. klientów (ponad 30,8 tys. aktywnych umów pożyczkowych).

Cinkciarz.pl na 27 miejsce listy największych firm w Polsce

1

Cinkciarz.pl zajął wysokie miejsce w prestiżowym rankingu „Rzeczpospolitej”. „Lista 500” to zestawienie przedsiębiorstw o najwyższej dynamice rozwoju. W tym roku firma zajęła 27 miejsce spośród wszystkich przedsiębiorstw i drugą pozycję w kategorii prywatnych firm z polskim kapitałem.

Raport „Rzeczpospolitej” jest pierwszym w roku zestawieniem wyników wielkich polskich firm pozwalającym na analizę ich kondycji. Lista 500 to rejestr wspaniale i dynamicznie rozwijającej się polskiej gospodarki. Chciałbym podziękować menedżerom tych firm. Hołd należy się pracowitym i przedsiębiorczym – mówił podczas wtorkowej gali wręczania nagród najlepszym firmom Włodzimierz Karpiński, minister Skarbu Państwa.

Suma przychodów największych przedsiębiorstw w porównaniu z 2013 r. wzrosła w ub.r. o 1.8 proc. W sektorze usług finansowych podskoczyły one o ponad 13 proc. Na tym tle wynik serwisu Cinkciarz.pl jest imponujący. Ubiegłoroczny debiutant tym razem awansował o trzy oczka i w tym roku uplasował się na 27 miejscu z 8.449 mld zł przychodu.

Żadna z firm, która znalazła się w rankingu wyżej niż serwis wymiany walut, nie ma aż tak wysokiego wzrostu przychodu. W przypadku spółki sięgnął aż 20.13 proc. Dla porównania, spośród wszystkich firm z większym przychodem, najlepszy wynik odnotował Lidl Polska Sklepy Spożywcze. Jednak nawet w tym przypadku to 9.52 proc. Co ciekawe, zwycięzca rankingu, czyli Polski Koncern Naftowy Orlen odnotował spadek przychodów o 5.96 proc.

Cinkciarz.pl: „Zarabiamy tyle, ile nasi klienci oszczędzają”

Cieszymy się, że z roku na rok poprawiamy naszą pozycję. Cały czas rozwijamy firmę i rozbudowujemy jej ofertę. Jesteśmy przekonani, że to wszystko będzie owocowało coraz większą liczbą klientów i co za tym idzie coraz wyższym przychodów. Bardzo optymistycznie patrzymy w przyszłość. Już dziś jesteśmy wiodącą marką wymiany walut a wkrótce mocno wejdziemy w sektor przelewów online. Nasze wzrosty nie są jednostajne. Dziękujemy naszym klientom, bo tak naprawdę, nasz zysk to efekt tego, ile oni oszczędzają korzystając z naszych usług– mówi Piotr Kiciński, wiceprezes Cinkciarz.pl.

Jak zapewnia zarząd serwisu, Cinkciarz.pl to nie tylko największy, ale również najbezpieczniejszy internetowy serwis wymiany walut w Polsce. Spółka zdobywa właśnie prestiżowe certyfikaty. W tych staraniach wspiera ją jedna z najlepszych audytorskich firm świata. KPMG prowadzi właśnie w spółce dwa audyty: informatyczny i finansowy.

To nie wszystko. Już wkrótce Cinkciarz.pl jako międzynarodowy dostawca usług finansowych online wejdzie na rynek przekazów pieniężnych, przelewów i płatności. Decyzją Komisji Nadzoru Finansowego spółka z grupy kapitałowej, do której należy Cinkciarz.pl, otrzymała Licencję Instytucji Płatniczej. Serwis wymiany walut będzie mógł z tej licencji korzystać.

Ranking firm z polskim kapitałem

Jak zauważają twórcy zestawienia, na Liście dominują firmy z kapitałem zagranicznym, ale ich liczba utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Z roku na rok przybywa natomiast prywatnych firm polskich. W porównaniu z 2005 r. grupa tych pierwszych powiększyła się o 52 przedsiębiorstwa – do 202, natomiast grupa państwowych skurczyła się z 91 do 34. Polskie firmy dobrze się okopały i świetnie się rozwijają– podkreśla Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. W jego ocenie nasi przedsiębiorcy znakomicie wykorzystali przewagę konkurencyjną, co pozwala im rywalizować z zagranicznymi firmami.

Także na tym polu fenomenalnie wypada spółka Cinkciarz.pl, która w kategorii firm z polskim kapitałem zajęła drugie miejsce. Wyżej jest jedynie PSH Lewiatan. Kantor wymiany walut online wyprzedza m.in. Asseco Poland, Kolporter czy Grupę Mlekovita.

Nowe miejsca pracy

„Rzeczpospolita Lista 500” to wzorowany na liście Fortune ranking 500 największych polskich firm klasyfikowanych według przychodów. To jedyne tego typu zestawienie w Polsce. Od 17 lat lista jest tworzona i publikowana przez dziennik „Rzeczpospolita”. Trzeba pamiętać, że dla społeczeństwa najważniejszym zadaniem polskich firm jest tworzenie dużej liczby dobrze płatnych, ambitnych miejsc pracy i płacenie podatków– przekonuje na jej łamach Paweł Jabłoński, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”.

Cinkciarz.pl także tutaj nie oddaje pola. W stosunku do ubiegłego roku zatrudnienie w firmie wzrosło niemal dwukrotnie, a mimo to spółka nadal prowadzi szeroko zakrojoną akcję rekrutacyjną. W tym roku zamierza przyjąć ok. 100 nowych pracowników. Aktualnie rekrutuje na 24 stanowiska (pełna lista na stronie Cinkciarz.pl).

Wyróżnienia

Lista 500 to nie jedyny ranking, który wyróżnia spółkę. Cinkciarz.pl zajął już trzecie miejsce listy „100 największych firm prywatnych z polskim kapitałem” opublikowanym przez tygodnik wSieci” (27 kwietnia 2015 r.). Zestawienie powstało we współpracy z wywiadownią gospodarczą Bisnode. Głównym kryterium porównawczym były wielkości rocznych przychodów firmy. Pismo posłużyło się wynikami za 2013 r. Jak wyjaśnia redakcja, powodem jest fakt, że sporo firm nie opublikowało jeszcze danych za ub. rok. Także w tym zestawieniu spółka Cinkciarz.pl wyprzedziła takich gigantów jak Polkomtel, Asseco czy Getin Noble.

Kwiecień okazał się miesiącem stabilizacji na rynku mieszkaniowym

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, kwiecień okazał się miesiącem stabilizacji, zarówno cen transakcyjnych jak i ofertowych – spośród analizowanych miast, zaledwie w dwóch zanotowano drobne zmiany transakcyjne, nieprzekraczające 1%. Obserwujemy również stabilizację rosnących dotąd marż kredytów. W długofalowej perspektywie mogą one ulec obniżkom, ale dopiero gdy stopy procentowe zaczną rosnąć.

Ceny ofertowe mieszkań stabilne

Kwiecień to kolejny miesiąc o niewielkim zakresie zmian cen ofertowych nieruchomości. Spadki zanotowano w sześciu spośród analizowanych miast, w dziewięciu natomiast koszty nabycia nieruchomości nieznaczne wzrosły. – Największa zmiana dotyczy Sopotu, gdzie średni koszt zakupu metra kwadratowego zmniejszył się o 120 zł., czyli o 1,3% w stosunku do ubiegłego miesiąca. Co ciekawe, spadek odnotowano w okresie zwyczajowych podwyżek nieruchomości w nadmorskich kurortach – zaznacza Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl.

Wbrew oczekiwaniom, niedawne obniżki stóp procentowych i rekordowo tanie kredyty nie wywołały dużego zwiększenia popytu na mieszkania. Eksperci przewidują jednak ożywienie w drugiej połowie roku, spowodowane zaostrzeniem wymogów w systemie kredytowym. – Biorąc pod uwagę sezonowość rynku nieruchomości oraz planowany wzrost obowiązkowego wkładu własnego do 15% w 2016 r., możemy spodziewać się ożywienia na rynku w końcówce III i IV kwartale 2015 roku– dodaje Marta Kosińska.

Większe mieszkania popularniejsze

Stabilne pozostają również ceny transakcyjne. Dla kupujących to dobra wiadomość, bowiem kwoty sprzedaży mieszkań zwykle tylko nieznacznie odbiegają od wiosennych notowań z zeszłego roku.

Na większości rynków lokalnych zmiany nie przekraczają 1% w porównaniu do poprzedniego notowania. Wyjątkiem są zaledwie dwa spośród analizowanych miast: Gdynia ze wzrostem 2,3% i Poznań z obniżką na poziomie 1,2% – zauważa Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Stabilne ceny zachęcają jednocześnie do zakupów coraz większych mieszkań. – Średnia dla siedmiu analizowanych miast wyniosła 56 mkw. Natomiast w żadnej lokalizacji średni metraż kupowanych lokali nie spadł poniżej 50 mkw. Jest to pochodna zainteresowania kompaktowymi mieszkaniami trzypokojowymi – wyjaśnia Jańczuk.

Stabilizacja marż kredytów hipotecznych

Po trzech latach regularnych wzrostów marż, sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zaczęła się stabilizować. – Średnia dla kredytów z niskim (10%) wkładem własnym oraz tych udzielanych w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” w ostatnich miesiącach utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 2%. Co więcej, wiele wskazuje na to, ze w kolejnych miesiącach pozostaną one na poziomie zbliżonym do obecnego – ocenia Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.

W dłuższej perspektywie możemy spodziewać się podwyżek stóp procentowych, co z kolei spowoduje podniesienie miesięcznych rat, ale jednocześnie da szansę na obniżki marż. – Wydaje się więc dość prawdopodobne, że za kilka lat wielu osobom, które obecnie zaciagają kredyty będzie się opłacało je refinansować. Ta tendencja pojawi się jednak dopiero za 3-5 lat, gdyż po takim okresie banki przestają naliczać prowizję za wcześniejszą spłatę kredytu – podsumowuje Sadowski.

Kary pieniężne dla zarządu SKOK za niewykonanie zaleceń KNF

13 maja 2015 r. doręczono decyzje Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) o nałożeniu na prezesa i wiceprezesa zarządu jednej ze spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych (SKOK) kar pieniężnych w maksymalnej wysokości po 10 tysięcy 500 złotych na każdą z tych osób za niewykonanie przez SKOK zaleceń wydanych przez KNF we wrześniu 2014 r., na podstawie art. 71 ust. 1 ustawy o skok, dotyczących udostępnienia i przedstawienia wskazanemu przez KNF niezależnemu biegłemu rewidentowi wszelkich niezbędnych dokumentów i informacji oraz wyczerpujących wyjaśnień pozwalających na przeprowadzenie w sposób sprawny i kompleksowy zbadania prawidłowości i rzetelności sprawozdania finansowego sporządzonego przez SKOK za rok 2013, oceny zgodności funkcjonowania SKOK z przepisami prawa w kontekście sprawozdania finansowego, w tym informacji dodatkowej oraz zapewnienia odpowiedniej współpracy i współdziałania z biegłym rewidentem.

Odmawiając współpracy z wyznaczonym przez KNF biegłym rewidentem, SKOK uniemożliwiła wyjaśnienie na koszt KNF wątpliwości dotyczących merytorycznej poprawności opinii z badania sprawozdania finansowego SKOK za 2013 r., jak i rzetelności samego sprawozdania finansowego SKOK za 2013 r. Wątpliwości KNF, wynikające z ustaleń kontrolnych, dotyczyły tego, czy sprawozdanie finansowe rzetelnie odzwierciedla sytuację ekonomiczno-finansową i kapitałową SKOK. Wyniki inspekcji KNF wskazywały, że SKOK może ponosić straty, których wysokość nie znajduje pokrycia w funduszach własnych. W szczególności KNF zgłosiła zastrzeżenia w zakresie wyceny wybranych aktywów, tj. portfela pożyczek i kredytów oraz nieruchomości gruntowych, które nie były przedmiotem pogłębionej analizy i badania przez biegłego rewidenta pierwotnie badającego sprawozdanie SKOK za 2013 r.

Postępowanie SKOK, polegające na odmowie współpracy z biegłych rewidentem wyznaczonym przez KNF, stanowi przeszkodę w prawidłowym i niezakłóconym sprawowaniu przez KNF nadzoru nad SKOK. Nakładając kary pieniężne w maksymalnej wysokości przewidzianej ustawą, KNF wzięła pod uwagę brak okoliczności łagodzących, w szczególności fakt, że zalecenia KNF nie zostały wykonane pomimo udzielenia prezesowi i wiceprezesowi zarządu SKOK w grudniu 2014 r. pisemnego upomnienia m.in. za brak realizacji zaleceń.

10 typów pracowników, których warto mieć w firmie

Zbudowanie zgranego i zaangażowanego zespołu to spore wyzwanie dla pracodawcy. Trzeba stworzyć takie miejsce, do którego ludzie chcą chętnie przychodzić i efektywnie realizować powierzone im zadania. Które cechy pracowników i w jaki sposób wpływają na funkcjonowanie organizacji? Jakie osoby warto mieć w firmie, aby działała ona jak dobrze naoliwiona maszyna?

Różnorodność charakterów i kompetencji, które się uzupełniają, to często klucz do sukcesu firmy. Przy rekrutacji pracowników brane są pod uwagę kwestie takie jak wykształcenie, doświadczenie czy dyspozycyjność. Warto jednak zwrócić uwagę na tzw. kompetencje miękkie, czyli predyspozycje społeczne i cechy charakteru kandydata. Pakita Łowczyńska, HR Director z serwisu GoldenLine.pl tłumaczy – O ile wielu czynności można się nauczyć, a doświadczenie zdobyć, o tyle cechy charakteru to już sprawa indywidualna. W zależności od stanowiska, wielkości organizacji, czy nawet branży, w której działa firma, pożądane mogą być zupełnie inne cechy pracownika. Zdolności społeczne w niektórych sytuacjach sprawdzają się bardziej niż fachowa wiedza. Eksperci z GoldenLine.pl podpowiadają też, na jakie typy pracowników warto zwrócić uwagę przy wyborze kandydatów do pracy.

1. Inicjator

Inicjator jest wartościowym pracownikiem ze względu na swoją ogromną chęć do pracy. Zazwyczaj robi dużo więcej niż się od niego oczekuje. Nie tylko wykonuje powierzone mu zadania, ale także tworzy własne projekty i proponuje nowe rozwiązania. Inicjatorzy są pewni siebie i nie boją się zrobić pierwszego kroku. Osoby takie nie muszą być najlepsze i najbardziej utalentowane, ale zawsze są gotowe ponieść ryzyko.

2. Optymista

Zaletą optymistycznych pracowników jest ich dar rozprzestrzenia pozytywnej energii. W chwilach kryzysowych, osoby takie zachowują spokój i nie ulegają negatywnym emocjom. Dzięki wiecznemu uśmiechowi na twarzy i dobremu humorowi są ekspertami od dodawania otuchy zespołowi. Warto zatrudnić taką osobę, ponieważ jest doskonałym motywatorem i pomaga utrzymać morale w firmie, nawet jeśli wydaje się, że wszystko „rozchodzi się w szwach”.

3. Zorientowany na cele

Pracownik, który jest mocno zmotywowany do osiągania celów, działa z korzyścią dla całej firmy, ponieważ poświęca mnóstwo energii na zrealizowanie wyznaczonych zadań. Stawia sobie coraz to nowe wyzwania i ciężko pracuje, aby im sprostać. Jest wyjątkowo ambitny. Powierzając mu zadanie, możesz mieć pewność, że dołoży wszelkich starań, aby wykonać je najlepiej jak tylko potrafi.

4. Pasjonat

Marzeniem każdego pracodawcy jest zaangażowany i oddany pracownik, który kocha to co robi. Osoby takie wkładają całe serce w wykonywanie obowiązków, a praca jest dla nich nie tylko sposobem na zarabianie pieniędzy. Jeśli do członków zespołu trafi pasjonat, to może zostać oddanym pracownikiem przez długie lata.

5. Kreatywny

Mistrzowie kreatywności mają sto pomysłów na minutę. Uwielbiają myśleć niestandardowo i innowacyjnie. Choć często skaczą z jednego projektu na drugi i szybko się nudzą, są wizjonerami i znajdują rozwiązanie dla każdego problemu. Jeśli coś ich podekscytuje, trudno ich zatrzymać. Zasoby pomysłowości takich pracowników mogą przyczynić się do sukcesu całej firmy.

6. Strateg

Ten typ pracownika zawsze działa według ustalonego wcześniej planu. Jest mistrzem organizacji i zawsze realizuje postawione sobie cele. Wie czego chce i jak to osiągnąć za pomocą starannie opracowanej strategii. Dzięki ,,strategom”, współpracownicy mogą szybko zrozumieć skomplikowane koncepcje i plany, co ułatwia szybsze osiąganie optymalnych rezultatów.

7. Lider

Liderzy są niezastąpieni jeśli chodzi o kierowanie zespołem i podział obowiązków. Przy rozrastającej się firmie pracodawcy nie są wstanie zarządzać coraz liczniejszym zespołem i różnorodnymi projektami. Chcą więc delegować zadania. Szukają w tym celu odpowiedzialnych i charyzmatycznych liderów, którzy potrafią przewodzić zespołowi.

8. Ugodowy

Umiejętnie rozpoznaje ,,punkty zapalne” i poszukuje skutecznego rozwiązania sporów wśród członków zespołu. Niechętnie wdaje się w kłótnie, jest raczej moderatorem i szuka kompromisów. Gdy klienci potrzebują pomocy, najchętniej zwracają się właśnie do takich pracowników. Ich mocną stroną jest opanowanie, racjonalne myślenie i pozytywne nastawienie. Często to osoby z dużym poczuciem humoru, który wykorzystują do rozładowania atmosfery.

9. Dobry kumpel

Osoba, którą lubią wszyscy pracownicy bez wyjątku. Jest pogodna, zawsze w dobrym nastroju, lubi słuchać innych, chętnie służy radą i pomocą. ,,Dobrego kumpla”, warto mieć w swojej firmie, gdyż jego obecność wpływa na atmosferę w pracy i pomaga budować zgrany zespół.

10. Zwinny

Zwinność jest ważną cechą pracownika, szczególnie w małej firmie. Zamiast skupiać się na doskonaleniu jednej umiejętności, ,,zwinni” nie mają problemu z braniem na siebie dodatkowych zadań, nawet jeśli nie leżą w zakresie ich kompetencji. W małych firmach za wykonanie wielu różnorodnych zadań odpowiada najczęściej niewielki zespół. Mając sprawnych, wielozadaniowych pracowników, nie ma problemu z zastępstwem w przypadku odejścia z pracy członka zespołu czy też podczas urlopów.

Nie kupisz od banku ubezpieczenia – kredyt będzie droższy

0

Rekomendacja U miała dawać kredytobiorcom możliwość korzystania z innych ubezpieczeń niż te oferowane przez banki. W większości przypadków kredytobiorcy takie prawo mają jednak tylko teoretycznie. Z informacji zebranych przez Expandera wynika, że aż w 10 z 18 banków koszt kredytu będzie wyższy, gdy zdecydujemy się skorzystać z własnego ubezpieczenia. W skrajnym przypadku marża podwyższana jest aż dwukrotnie.

Od kwietnia banki muszą stosować zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego, zawarte w Rekomendacji U. Dotyczą one ubezpieczeń wymaganych w przypadku zaciągania kredytów. Jeden z zapisów tego dokumentu budził szczególne nadzieje wśród konsumentów. Mówi on, że jeśli bank wymaga od kredytobiorcy ubezpieczenia się, to powinien poinformować, że klient ten może skorzystać nie tylko z ochrony oferowanej mu przez bank, ale również z oferty innych ubezpieczycieli. Jednak pod warunkiem, że jej zakres będzie spełniał wymagania określone przez daną instytucję finansową.

 

W rezultacie można było spodziewać się, że jeśli ktoś dysponuje już polisą na życie czy mieszkanie, to nie będzie musiał kupować kolejnej od banku, co pozwoli mu znacząco zredukować wydatki. Poza tym mogło się wydawać, że w sytuacji, gdy ubezpieczenie oferowane przez bank okaże się drogie, wnioskodawca będzie mógł poszukać podobnego, ale tańszego, natomiast kredyt i tak uzyska. Obecnie wiemy już jednak, że w tym zakresie rekomendacja nic nie zmieniła. Tylko teoretycznie możemy bowiem skorzystać
z ubezpieczenia innego niż bankowe. Jeśli zdecydujemy się na takie rozwiązanie, to co prawda, możemy otrzymać kredyt, ale droższy. Zatem w pewnych przypadkach opłaca się zapłacić za niepotrzebne nam ubezpieczenie.

 

Masz swoje ubezpieczenia – marża nawet dwukrotnie wyższa

 

Jednym z przykładów jest oferta mBanku. Proponuje on osobom wnioskującym o kredyt hipoteczny ubezpieczenie obejmujące m.in. poważne zachorowania. Jego koszt to 1,4% kwoty kredytu za okres pierwszych dwóch lat, a później 4% raty. Jeśli klient go nie wykupi, to bank, co prawda, udzieli mu kredytu, ale z marżą, która będzie aż dwukrotnie wyższa niż oferowana w ramach promocji, wymagającej bankowej ochrony.

 

Kolejnym bankiem, który stosuje podobne zasady jest Deutsche Bank. W jego przypadku ubezpieczenie na życie kosztuje 1,8% kwoty kredytu za pierwsze 2 lata, a później co miesiąc 0,048% od kwoty kredytu. W przypadku braku ubezpieczenia marża wzrasta o 1,1 p.p. Również w Raiffeisen Polbanku w sytuacji, gdy wnioskodawca posiada już ubezpieczenie na życie i nie będzie chciał skorzystać z tego oferowanego przez bank, będzie musiał pogodzić się, że otrzyma marżę wyższą o 0,5 p.p.

 

Wyjątkiem od reguły jest natomiast Bank Millennium. Wymaga od kredytobiorców ubezpieczenia się na życie. Klient może jednak skorzystać z dowolnego ubezpieczenia, które swoim zakresem odpowiada wymogom banku. Dopiero, gdy taka osoba nie będzie miała żadnego ubezpieczenia, to marża zostanie podwyższona o 0,5 p.p. Warto też dodać, że koszt ubezpieczenia oferowanego przez Millennium nie jest wysoki. Składka miesięczna to 0,02% od kwoty zadłużenia.

 

Krótka lista korzyści

 

Trzeba jednak dodać, że Rekomendacja U przyniosła klientom pewne korzyści. Przede wszystkim kupując ubezpieczenia od banku, otrzymują tzw. Kartę produktu, na której w przystępnej formie można znaleźć wszystkie najważniejsze informacje o ubezpieczeniu. Poza tym został wyeliminowany konflikt interesów. Wcześniej bank mógł występować w imieniu klienta jako pośrednik ubezpieczeniowy, a jednocześnie był ubezpieczającym, czyli mógł chronić interesy ubezpieczyciela. Dodatkowo rekomendacja stanowi, że jeśli bank jest ubezpieczającym, to powinien podejmować działania w interesie klienta.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk
Expander Advisors

Polacy płacą coraz więcej za wynajem. Koszty wyższe nawet o 18 proc.

Mieszkania na wynajem nie chcą tanieć. Choć miesięczne wahania cen nie przekroczyły w kwietniu kilku procent, to w porównaniu do zeszłego roku odnotowaliśmy spore podwyżki. Miesięczne obciążenie Polaków związane z wynajmowaniem mieszkania jest dziś nawet kilkanaście proc. wyższe niż przed rokiem. Niestety, ceny wynajmu rosną szybciej niż pensje.

Z najnowszego raportu Bankier.pl wynika, że podwyżki dotknęły każdego z dziesięciu analizowanych, największych pod względem ludności, miast Polski. Niechlubny prym w tym rankingu wiedzie Wrocław, w którym ceny  za lokale od 38 do 60 mkw przez rok poszybowały w górę aż o 18 proc., co przekłada się na uszczuplenie domowego budżetu lokatorów średnio o ponad 300 zł miesięcznie.

Przykładowo, we Wrocławiu za mieszkanie o powierzchni od 38 do 60 mkw trzeba zapłacić już 1971 zł miesięcznie; w Warszawie 2565 zł; w Poznaniu 1487 zł, a w Krakowie 1762 zł.

Oferty mieszkań na wynajem najbardziej drożeją w przypadku dużych lokali, o powierzchni co najmniej 60 mkw. Podwyżki rzędu 300 zł miesięcznie mogą uderzyć najbardziej w portfele rodzin, które pokrywają wszystkie opłaty z własnego, wspólnego budżetu. W przypadku studentów, którzy dzielą koszty wynajmu na kilka osób, taki wzrost cen jest mniej odczuwalny mówi Mateusz Gawin, analityk Bankier.pl.

Relacja średniej ceny wynajmu mieszkania do przeciętnych zarobków w Polsce należy do najwyższych w Europie. Wpływ na to ma nie tylko stosunkowo niski poziom płac, ale także mała podaż mieszkań czynszowych.

– W Niemczech za wartość bieżącą zakupu mieszkania można wynajmować lokal przez 30 lat. U nas tylko 15 lat, czyli ponad 10 lat krócej niż wynosi europejska średnia. Innymi słowy, wynajem w Polsce opłaca się tylko na krótki okres, do czasu zgromadzenia oszczędności i uzyskania zdolności kredytowej umożliwiającej zakup własnych czterech kątów. W 2014 roku realny wzrost płac wyniósł nieco ponad 4%. W ciągu roku wzrost cen wynajmu był wyższy od przeciętnych podwyżek, a to oznacza, że spory odsetek najemców ma mniej pieniędzy do dyspozycji niż przed rokiem. W tej sytuacji  wielu ludziom jest coraz ciężej budować oszczędności na zakup własnego mieszkania   komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Wiceprezes Mirosław Ptasiński – wyniki finansowe za IQ 2015

0

Po trzech pierwszych miesiącach 2015 r. Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A. osiągnęła zysk netto na poziomie 60 mln złotych oraz przychody ze sprzedaży w wysokości 542. 602 mln zł. 13 maja br. Spółka opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał.
Wyniki komentuje Mirosław Ptasiński, Wiceprezes Zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

Kopalnia Kopeksu w Przeciszowie ma ruszyć pod koniec br. Koncesje spółki na wydobycie węgla mają ogromną szansę na sukces

CEO Magazyn Polska

Planowana przez Grupę Kopex kopalnia węgla kamiennego w Przeciszowie koło Oświęcimia jeszcze w tym roku powinna zyskać licencję górniczą. Według Ministerstwa Środowiska koncesje spółki mają ogromne szanse na duży sukces. Wydobycie mogłoby ruszyć w 2018 roku, a szacowana wielkość złoża wynosi powyżej 100 mln ton.

Działania związane z otwarciem naszej kopalni węgla kamiennego w Przeciszowie postępują zgodnie z planem – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Józef Wolski, prezes zarządu Grupy Kopex. – Z końcem roku spodziewamy się uzyskać koncesję na eksploatację. Myślę, że na początku przyszłego dostaniemy już decyzję o budowie i będziemy mogli przystąpić do drążenia upadowych.

Złoże węglowe jest zlokalizowane na obszarze koncesyjnym Oświęcim-Polanka 1 obejmującym tereny trzech gmin: Przeciszowa, Polanki Wielkiej i Oświęcimia. Pozytywnie opiniującą projekt tej inwestycji uchwałę Rada Nadzorcza Grupy Kopex podjęła w listopadzie 2013 roku. Od tego czasu trwają prace przygotowawcze związane między innymi z zapewnieniem przedsięwzięciu finansowania. Wartość inwestycji jest szacowana na ponad 1,5 mld zł. Do tego rodzaju projektów ewentualni inwestorzy podchodzą jednak, jak tłumaczy prezes Wolski, z rezerwą.

Na dzisiaj wiadomo, że węgiel ma złą opinię, czyli ten, kto będzie chciał w niego inwestować, de facto spotka się bardziej z różnymi przeciw niż za – wskazuje Józef Wolski. – Ale trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość i być pewnym tego, że inwestycja i konkretne złoże rzeczywiście dadzą pożądany efekt. Wszystko zależy od podejścia inwestorów i tego, jak lokalizacje, którymi obecnie dysponuje Kopex, zostaną określone i czy inwestor przy takich parametrach złoża będzie nimi zainteresowany.

Zaletą projektu w Przeciszowie jest niewielka głębokość złoża (250-650 metrów pod ziemią), która umożliwia jego udostępnienie tzw. upadowymi (wyrobiskami korytarzowymi) zamiast tradycyjnymi szybami. Dzięki takiemu rozwiązaniu koszty inwestycji są z reguły niższe, wyższa jest natomiast wydajność. Kopalnia w Przeciszowie byłaby pierwszą w Polsce inwestycją wykorzystująca tylko wyrobiska upadowe. Korzystanie z nich pozwala także wyeliminować problem wąskiego gardła w transporcie urobku na powierzchnię, jakim zazwyczaj są tradycyjne szyby.

Cieszą mnie ostatnie wypowiedzi ministra środowiska i głównego geologa kraju, ich podejście do oceny naszego projektu – chwali prezes Wolski. – Stwierdzili oni, że w ramach wydanych 40 koncesji dwie mają ogromne szanse na duży sukces. I tutaj zostały wymienione koncesje naszej spółki.

W niedawnej rozmowie z Newserią Piotr Broncel, członek zarządu Grupy Kopex, zapewniał, że wydobycie pierwszych ton surowca w Przeciszowie jest możliwe już w 2018 roku. Szacowana wielkość złoża wynosi powyżej 100 mln ton. Eksploatacja trwałaby zatem co najmniej trzy dekady. Spółka ocenia, że nowy zakład docelowo może zatrudniać nawet ponad tysiąc osób.

Nasza inwestycja to drogowskaz ku właściwiej restrukturyzacji polskiego górnictwa – ocenia Józef Wolski. – Powinniśmy szukać pokładów, poziomów wysoce efektywnych, bo tylko one mogą zapewnić miejsca pracy, a firmom, które będą inwestować, dać konkretną nadwyżkę finansową.

Ubiegłoroczne przychody ze sprzedaży Grupy Kopex wyniosły blisko 1430,5 mln zł i były o około 40 mln zł wyższe niż w tym samym okresie rok wcześniej. Spółka osiągnęła zysk (netto) na poziomie 107 mln zł, blisko dwa razy większym niż za 2013 rok.

Za 2-3 lata Stalexport może wypłacić dywidendę. Spółka rozważa też inwestycje w ramach partnerstwo publiczno-prywatnego

0

CEO Magazyn Polska

Zarząd Stalexportu myśli o inwestycjach lub wypłacie dywidendy. Autostradowa spółka ma pieniądze i chciałaby uczestniczyć w przedsięwzięciach finansowanych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Ta forma inwestowania na razie jednak nie cieszy się w Polsce popularnością.

– W niedługim czasie, w perspektywie 2-3 lat, może pojawić się po raz pierwszy dywidenda dla akcjonariuszy giełdowych mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Emil Wąsacz, prezes Stalexport SA. W tej chwili jednoznacznie można powiedzieć, że zależy to od aktualnej sytuacji. Ale po prawie dwudziestu latach pojawiła się perspektywa dywidendy.

Tylko w pierwszym kwartale obecnego roku Stalexport miał ponad 54 mln zł przychodu, o niemal 5 mln więcej niż rok wcześniej. Zysk netto spółki przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej sięgał niemal 19 mln zł.

– Zarząd tylko wykonuje decyzje walnego zgromadzenia akcjonariuszy i to oni zadecydują o ewentualnej wypłacie dywidendy deklaruje Emil Wąsacz.Zaznaczam, to nie jest decyzja, ale jeśli w tym czasie pojawi się dobry biznes w sektorze autostrad, to będzie to reinwestowane.

Tyle że w ocenie prezesa Stalexportu, szanse na pojawienie się w Polsce inwestycji, która wzbudzi zainteresowanie udziałowców spółki są dziś niewielkie.

– Praktycznie tak jak w tej chwili partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce jest martwe. Akcjonariusze w prosty sposób odbiorą pieniądze, które zainwestowali i być może razem z końcem koncesji nastąpi koniec działalności tej spółki. Natomiast oczywiście jako zarząd chciałbym, żeby było inaczej. To specyficzna spółka w tej branży, więc zależy to przede wszystkim od tego, czy będzie istniało w branży infrastrukturalnej partnerstwo publiczno-prywatne.

Obecnie, jak podkreśla zarząd spółki, Stalexport jest w dobrej kondycji finansowej. Kilkanaście lat temu firmie groziło jednak bankructwo. Dopiero w 2003 roku przedsiębiorstwo zrezygnowało z prowadzenia interesów na rynku stalowym, podpisało układ z wierzycielami i ograniczyło działalność do zarządzania 60-kilometrowym odcinkiem autostrady A4 Katowice-Kraków. Do wygaśnięcia 30-letniej koncesji ma więc zapewnione stałe źródło dochodu.

Kiedyś to była głównie firma handlująca stalą, stąd nazwa Stalexport, obecnie jest to wyłącznie spółka autostradowa – przypomina prezes Emil Wąsacz ze Stalexportu. – Spółka autostradowa to biznes o małym stopniu ryzyka. Przewidywalny, ale wyłącznie długoterminowy. Koncesje na zarządzanie autostradą Kraków-Katowice mamy od 1997 roku, a dywidendy jeszcze nie wypłacono.

P.A. NOVA otworzy w tym roku trzy nowe centra handlowe. Większość ma już komplet najemców

0

CEO Magazyn Polska

Deweloperska spółka P.A. NOVA skończy w tym roku budowę trzech nowych centrów handlowych. Mimo że otwarcie każdego z nich planowane jest na jesień, dwa mają już komplet najemców, a trzecie wynajęte jest w 70 proc.   

W listopadzie P.A. NOVA zamierza otworzyć dla klientów swą sztandarową inwestycje  Galerię Galena w Jaworznie. Obiekt z powierzchnią najmu przekraczająca 30 tys. mkw. jest wynajęty w znacznej części, a inwestor zakłada, że do momentu otwarcia komercjalizacja galerii wzrośnie z 70 do co najmniej 90 proc.

– Mamy m.in. Multikino czy Fabrykę Formy, czyli fitness dla dorosłych mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Ewa Bobkowska prezes zarządu P.A. NOVA. Dla dzieci bardzo dużą bawialnię, najemcę spożywczego Carrefour, całą Grupę LPP, także duży i wygodny parking na ponad 800 samochodów. Poza Galeną spółka jest w trakcie budowy dwóch parków handlowych: jednego w Krośnie, drugiego w Kamiennej Górze. Mamy już komplet najemców i otwieramy je we wrześniu tego roku.

P.A. NOVA jako spółka budowlana działa na rynku zarówno jako generalny wykonawca, jak i jako samodzielny inwestor. Buduje i wynajmuje hale fabryczne i obiekty handlowe. Dziś posiada 8 obiektów handlowych w mniejszych polskich miastach.

Nasze obszary zainteresowania to są miasta poniżej 100 tys. mieszkańców i tam widzimy niszę, gdzie jeszcze przez następne 2-3 lata będzie można inwestować w mniejsze obiekty komercyjne deklaruje Ewa Bobkowska. Czyli parki handlowe, małe galerie. Duży potencjał widzimy także w przyszłości obiektów przemysłowych, hal produkcyjnych z zapleczami biurowymi i socjalnymi. W ten segment już od 2 lat też mocno wchodzimy.

Przychody spółki w I kwartale przekraczały 35 mln zł i były o 2 mln niższe niż rok wcześniej, a zysk netto spadło o 4 mln, sięgając 1,4 mln zł.  Prezes firmy ocenia jednak, że kondycja spółki jest dobra, a na polskim rynku budowlanym zapowiada się dobry rok.  

– Myślę, że w tej chwili rynek budowlany się odradza. Widać to chociażby po zapytaniach do podwykonawców, którzy mają dużo pracy.. Natomiast musimy jeszcze trochę zaczekać, jeszcze pół roku, może rok, żeby to był rynek budowlany taki, jakiego byśmy sobie życzyli.

Model finansowania inwestycji spółki opiera się na schemacie: wkład własny na poziomie 30 proc. dla każdej inwestycji i 70 proc. kredytu bankowego. Firma cieszy się dobrą współpracą z bankami: mBankiem,  PKO BP oraz BOŚ.  Ocenia, że banki są w tej chwili bardzo otwarte na linię kredytową i nie ma problemu z pozyskiwaniem kredytu na dobrych warunkach.

Oczywiście projekt musi być dobry, skomercjalizowany, mieć pozwolenie na budowę, wtedy jak najbardziej banki są bardzo chętne do współpracy podkreśla prezes  Ewa Bobkowska z P.A. NOVA i dodaje, że strategia biznesowa spółki jest bardzo stabilna.

Budujemy i na własny portfel, i jako generalny wykonawca. Czyli jesteśmy deweloperem, który ma własne obiekty, które wynajmuje i są to zarówno obiekty komercyjne, jak i projekty, które są związane z przemysłem. Natomiast jako generalny wykonawca budujemy to, na co jest zamówienie.

Młodzi klienci firm ubezpieczeniowych nie chcą rozmawiać z agentami

CEO Magazyn Polska

Polskie firmy ubezpieczeniowe czekają zmiany związane z obsługą klienta. Na rynku jest coraz większa grupa klientów uważających tradycyjne metody pracy ubezpieczycieli za anachronizm. Zamiast kontaktu z agentem sprzedającym polisy wolą oferty online i sprawne aplikacje na urządzenia mobilne. W kanale direct w ubiegłym roku sprzedano ponad 5 mln polis.

Ubezpieczyciele mają dosyć trudne zadanie, ponieważ zwykle kontakt z klientem jest ograniczony do momentu sprzedaży – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU. – Musimy poszukać możliwości, aby tę relację z klientem budować stale, np. poprzez systematyczny kontakt, akcje edukacyjne, może pewnego rodzaju oferty nieinwazyjne, ponieważ w obecnych czasach klienci nie chcą być bombardowani informacjami.

Jak wynika z ubiegłorocznego „Światowego badania klientów firm ubezpieczeniowych EY”, Polacy oczekują spersonalizowanej komunikacji. Ponad połowa chciałaby, żeby firmy ubezpieczeniowe kontaktowały się z nimi przynajmniej raz w roku – czy to z przygotowaną ofertą ubezpieczeń na życie, czy ubezpieczeń majątkowych. Wśród badanych tylko jedna trzecia Polaków nie zainicjowała żadnego kontaktu ze swoim ubezpieczycielem w ciągu poprzedzających ankietę 18 miesięcy. Jeśli doszło do kontaktu, to 77 proc. przyznaje, że była to owocna rozmowa, zakończona kupnem nowej polisy, rozszerzeniem dotychczasowej lub poprawą opinii na temat ubezpieczyciela.

Jak podkreśla Klesyk, zmiany w zachowaniach klientów zależą od tego, o jakiej grupie wiekowej mówimy.

Klienci starsi nie zmienili się zbytnio. Są oczywiście pewne niewielkie zmiany, np. chcą więcej informacji o danym produkcie lub chcą przez telefon zawrzeć jakąś umowę – mówi prezes PZU. – Największą zmianę widzimy w grupie najmłodszych, a więc ludzi, którzy są przyczepieni do smartfona i którzy nie wyobrażają sobie współpracy z agentem, ponieważ uważają, że to jest staroświecki sposób robienia biznesu – ocenia.

Badani przez EY klienci chcieliby, by ubezpieczyciele kontaktowali się z nimi drogą mailową. Tego oczekuje blisko jedna trzecia posiadaczy polis na życie oraz 28 proc. posiadaczy polis majątkowych. Oczekują także większego dostępu do aplikacji mobilnych jako kanału komunikacji. Coraz więcej zakładów ubezpieczeń decyduje się na uruchomienie takiej aplikacji, która – poza możliwością zakupu określonych polis i obliczenia składek – oferuje również możliwość wezwania pomocy w razie problemów. Takie aplikacje ma już m.in. PZU, Warta i Generali.

W ubiegłym roku poprzez kanał direct, czyli przez telefon i internet, Polacy kupili ponad 5 mln ubezpieczeń. Sektor ten notuje dynamiczny wzrost od 2006 roku. Najczęściej klienci kupują w ten sposób polisy komunikacyjne – w zeszły roku zawarto 1,3 mln umówi OC i 344 tys. umów AC.

Problem, z jakim mierzą się firmy ubezpieczeniowe działające na rynku polis na życie, to relatywnie niewielkie zainteresowanie klientów tego typu ofertami. Jak podaje Polska Izba Ubezpieczeń, towarzystwa zebrały w zeszłym roku 28,6 mld zł składki przypisanej brutto. To o 8,3 proc. mniej niż w 2013 roku. Tymczasem już wtedy zebrana kwota była niższa o ponad 14 proc. niż w 2012 roku. Ubezpieczyciele liczą jednak, że uda im się przełamać tę niekorzystną tendencję.

Jest to możliwe tylko dzięki pewnego rodzaju akcjom edukacyjnym – mówi Klesyk. – Co prawda trudno jest wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że kiedyś umrze, ponieważ z definicji wydaje mu się, że ktoś 10-20 lat starszy już jest dziadkiem. To będzie dosyć duże wyzwanie, dlatego edukację trzeba zacząć nie w wieku 20 lat, tylko w wieku 10.

Europejski portal e-Sprawiedliwość ułatwi sprawdzenie kondycji kontrahenta

0

CEO Magazyn Polska

Ok. 300 tys. osób miesięcznie korzysta z europejskiego portalu e-Sprawiedliwość. Na 30 tys. stron w 23 językach można znaleźć informacje o przepisach i praktykach prawnych we wszystkich krajach członkowskich Unii. Możliwe jest także wyszukanie prawnika czy notariusza w danym państwie w oparciu o takie kryteria, jak znajomość języka czy specjalizacja. Trwają prace nad ułatwieniem przeszukiwania rejestrów upadłości państw członkowskich – w ten sposób łatwiej będzie można sprawdzić kondycję finansową kontrahenta.

Europejski portal e-Sprawiedliwość przekazuje informacje dotyczące transgranicznej sprawiedliwości w 23 językach dla różnych grup odbiorców: obywateli, przedsiębiorców, pracowników sądownictwa, adwokatów, prawników. Obecnie zawiera ok. 30 tys. stron z różnego typu informacjami statycznymi w 23 językach – mówi agencji Newseria Biznes Tomasz Dębski, który pracuje nad projektem europejskiego portalu e-Sprawiedliwość w Dyrekcji Generalnej ds. Sprawiedliwości w Komisji Europejskiej.

Na portalu obywatele mogą znaleźć informacje dotyczące systemów prawnych w krajach członkowskich, tego, jak postępować przy rozwodzie, śmierci bliskiej osoby lub sporze prawnym. Można też znaleźć prawnika w innym kraju w oparciu o znajomość danego języka czy ukończoną specjalizację. Sędziowie i notariusze zyskują poprzez portal dostęp do prawnych baz danych, mogą też skontaktować się z prawnikami z innych krajów czy znaleźć informacje odnośnie organizowanych szkoleń.

W niedługim czasie pojawi się możliwość wyszukiwania rejestrów handlowych w krajach członkowskich. Będzie można w nich znaleźć i sprawdzić kontrahentów z innych krajów. Pilotaż, który właśnie trwa, pozwala sprawdzić, czy dana firma jest w rejestrze upadłości w wybranych krajach, które uczestniczą w pilotażu. W najbliższym czasie, kiedy projekt zostanie rozszerzony na wszystkie kraje członkowskie, pojawi się możliwość sprawdzenia rejestrów upadłości we wszystkich państwach w wybranym języku – zaznacza Dębski.

Na portalu można również znaleźć informacje o instrumentach europejskich wprowadzonych w celu usprawnienia kwestii transgranicznych. Europejskie postępowanie w sprawie drobnych roszczeń przyspiesza proces postępowania dotyczący roszczeń do 2 tys. euro. Europejski Nakaz Zapłaty jest z kolei uznawany we wszystkich krajach unijnych. Aby móc skorzystać z możliwości takich instrumentów, wystarczy wypełnić odpowiedni formularz, również poprzez portal.

 Od momentu uruchomienia portalu w 2010 roku liczba jego użytkowników stale rośnie. W ubiegłym roku przekroczyliśmy 2 mln wizyt. W tym momencie mamy ok. 300 tys. wizyt miesięcznie. Liczymy na to, że będziemy w stanie popularyzować ten portal jeszcze bardziej – podkreśla ekspert.

Jak wskazuje Dębski, zostało jeszcze sporo do zrobienia, trwają prace nad kolejnymi projektami, które mają usprawnić współpracę między krajami członkowskimi.

To 5 dużych projektów i mamy nadzieję, że dzięki nim interoperacyjność miedzy poszczególnymi krajami zostanie poprawiona, więcej z nich będzie mogło uczestniczyć w procesach transgranicznych i dostarczać usługi swoim użytkownikom. Polska uczestniczy w wielu z tych projektów i jest jednym z bardziej aktywnych krajów członkowskich – wskazuje Tomasz Dębski.

Polscy producenci żywności z silną pozycją na zagranicznych rynkach

CEO Magazyn Polska

Rynek produktów rolno-spożywczych jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się sektorów polskiej gospodarki. Wartość eksportu w 2014 roku wyniosła ponad 20 miliardów euro, a dodatnie saldo handlowe osiągnęło wartość 6 miliardów euro. Na zagranicznych rynkach polscy producenci konkurują nie tylko ceną, lecz także jakością. To wyzwanie, bo gusta odbiorców w poszczególnych krajach mogą się znacząco od siebie różnić.

O sukcesach polskiego rynku rolno-spożywczego mogą świadczyć sukcesy na rynkach światowych. Przez całe 50 lat realnego socjalizmu byliśmy importerem netto żywności. W tej chwili jesteśmy poważnym graczem na rynkach światowych, i to już nie tylko europejskich, lecz także światowych. Można to zobrazować jedną wielkością. W ostatnim roku saldo dodatnie handlu zagranicznego produktami rolno-spożywczymi przekroczyło 6 mld euro. To jest mniej więcej cały eksport z początku lat 90. z 5 lat – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Według danych Agencji Rynku Rolnego udział segmentu rolno-spożywczego w strukturze polskiego eksportu wyniósł w 2013 roku 13,1 proc. Wielkość zagranicznej sprzedaży w stosunku do poprzedniego roku wzrosła o kilkanaście procent. Większość wyrobów kierowana była na rynki krajów Unii Europejskiej.

Polska ma szereg przewag pozwalających z sukcesami konkurować na międzynarodowych rynkach rolno-spożywczych. Koszty pracy w naszym kraju w dalszym ciągu są stosunkowo niskie. Według opracowania firmy Sedlak&Sedlak koszt roboczogodziny w naszym kraju wyniósł w 2014 roku mniej niż 8 euro, co stanowi zaledwie 1/3 unijnej średniej. Ważnym czynnikiem jest również korzystny dla Polski kurs walut obcych. W kwestii konkurencyjności należy jednak zwracać uwagę nie tylko na cenę, lecz także na jakość oferowanych wyrobów.

Jednak przez jakość zupełnie co innego rozumiemy w Polsce, a zupełnie inaczej mogą ją definiować Francuzi czy Japończycy. Nam smakują jabłka wybarwione, a są kraje, gdzie jabłko koniecznie musi być żółte. Jeszcze inni preferują zielone. Pokazuje to, że z jakością za każdym razem trzeba trafiać do konsumenta. Zarówno krajowego, jak i odbiorcy za granicą – wyjaśnia prof. Kowalski.

Sukcesom na zagranicznych rynkach towarzyszy silna pozycja przemysłu rolno-spożywczego w kraju. W ostatnich latach znacznie zmieniły się standardy produkcji rolnej w Polsce. Według Andrzeja Kowalskiego dzięki temu konsumenci mają większość pewność, że żywność trafiająca na stół jest zdrowa i bezpieczna. Chociaż z drugiej strony standaryzacja procesu produkcyjnego sprawia, że ta sama potrawa smakuje identycznie w różnych częściach kraju czy świata.

Coraz mniej jest tej tradycyjnie wytwarzanej żywności. Kiedyś prosięta karmiono praktycznie wyłącznie ziemniakami z różnego rodzaju dodatkami, dziś karmi się je paszami przemysłowymi. Nie może to nie wpływać na smak. Podobnie w dalszych fazach. Kiedyś jedliśmy głównie produkty przetworzone w domu. Nasze mamy i babcie przygotowywały dania z surowców, teraz coraz częściej kupujemy półprodukty, które już tylko w końcowej fazie poddawane są obróbce – ocenia Kowalski.

W opinii eksperta polski rynek towarów rolno-spożywczych ma bardzo dobre perspektywy. Niezależnie od panującej koniunktury gospodarczej czy czynników międzynarodowych nasz eksport będzie systematycznie rósł. Dodatnie będzie także saldo handlu zagranicznego.

Krajowym konsumentom życzymy, żeby import także rósł, bo mamy wtedy większą swobodę wyboru produktów, które nam smakują. To jednocześnie jest wyzwanie dla polskich producentów żywności, żeby wykazywać, że to, co się rodzi w kraju i zostaje tu przetworzone, jest lepsze od egzotycznych produktów – mówi Andrzej Kowalski.

Zarówno w imporcie, jak i eksporcie produktów rolno-spożywczych duży udział mają sieci handlowe obecne na polskim rynku.

Na temat różnego rodzaju dyskontów czy sklepów wielkopowierzchniowych jest wiele różnych zdań. Najczęściej mówi się, że ta siła ekonomiczna powoduje, że często producent, przetwórca jest wykorzystywany, bo proponowane są niższe ceny. Ale trzeba też pamiętać o tym, że sieci mają dużą część w eksporcie. Łatwo sobie odpowiedzieć na pytanie, ile musielibyśmy wydać na reklamę, promocję, żeby polskie produkty trafiły na półki wielkich sieci w Paryżu, Londynie czy Rzymie – mówi ekspert Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Hybrydy coraz częściej wybierane na samochody flotowe

CEO Magazyn Polska

Firmy coraz częściej wybierają do flot auta z napędem hybrydowym. Wpływ na to ma mniejsze spalanie i niższy koszt eksploatacji takich samochodów. Na taki krok zdecydowała się również korporacja EcoCar, która zainwestowała w kilkadziesiąt hybrydowych Toyot. W maju wyjadą one na ulice Warszawy i Wrocławia, a w dalszej kolejności – Trójmiasta, Krakowa i Poznania.

Wprowadzenie samochodów hybrydowych do floty firmy EcoCar pokazuje trend rynkowy, który obserwujemy od dłuższego czasu – podkreśla Mirosław Sochacki, szef działu sprzedaży korporacyjnej firmy Toyota Motor Poland. – Firmy coraz mniejszą uwagę przywiązują do kosztów zakupu samochodu, coraz bardziej koncentrując się na analizie całkowitych realnych kosztów eksploatacji pojazdów. Na tym tle oferta samochodów hybrydowych wygląda bardzo interesująco.

Samochody hybrydowe są wprawdzie nieco droższe od tradycyjnych pojazdów tej samej klasy, ale zainwestowane w nie pieniądze odzyskuje się, płacąc znacznie mniej za ich eksploatację. Jak podkreśla Sochacki, hybrydy zarabiają tam, gdzie inne auta tracą, czyli w miejskich korkach. W przypadku biznesu taksówkowego to bardzo istotny aspekt.

Taką decyzję podjęła firma EcoCar, która w kolejnych dwóch latach chce stopniowo wymienić flotę aut z silnikiem benzynowym na auta hybrydowe. Pierwsze 30 ekologicznych taksówek marki Toyota właśnie rozpoczyna kursowanie. Przedstawiciele EcoCar podkreślają, że wymiana aut na hybrydowe zgodna jest z ekologiczną filozofią spółki.

Ta filozofia ekologiczna wiąże się również z ekonomią, ponieważ zużycie paliwa w tych samochodach jest bardzo niskie. To dla nas jest ogromna przewaga, dlatego że jeździmy po mieście w korkach, czyli wtedy, kiedy spalanie w samochodach jest duże – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aneta Ogrodniczek, prezes zarządu firmy EcoCar.

Początkowo nowe ekologiczne auta pojawią się w Warszawie i Wrocławiu, a w dalszej kolejności na ulicach Trójmiasta, Krakowa i Poznania. Docelowo na ulice wyjadą 64 hybrydowe aurisy.

Liczymy, że auta te będą zużywały maksymalnie 5-6 litrów paliwa w korkach, czyli to jest znaczna różnica w porównaniu z silnikami spalinowymi – mówi Ogrodniczek. – Oprócz tego są one bardzo komfortowe, w związku z czym spełniają wszystkie oczekiwania naszych klientów, a poza tym marka Toyota daje nam gwarancję niezawodności. Myślę, że te samochody na stałe zagoszczą w naszej flocie.

Poza niższymi kosztami paliwa dla firm duże znaczenie mają inne koszty związane np. z serwisowaniem samochodów flotowych i wymianą części, a te w przypadku hybryd są niższe.

Coraz więcej firm i młodych przedsiębiorstw będzie wybierało hybrydy jako swoje auta flotowe, bo jak weźmiemy pod uwagę całościowy koszt użytkowania auta, to one przebijają każde auto użytkowane dzisiaj w Polsce – mówi Paweł Jarząbek, specjalista ds. kluczowych klientów dla firmy Carolina Car Company.

Wspólnie z naszym partnerem  Toyotą Leasing przygotowaliśmy bardzo ciekawą propozycję najmu długoterminowego, dlatego że poszczególne składowe łącznych kosztów eksploatacji w przypadku hybryd są naszą niewątpliwą przewagą. To wszystko sprawia, że koszt wynajmu hybrydy można z powodzeniem porównać z kosztem wynajmu konwencjonalnego samochodu – dodaje Mirosław Sochacki.

Ulice handlowe i dworce kolejowe przyszłością handlu w Polsce

0

CEO Magazyn Polska

Polacy mają do dyspozycji 450 centrów handlowych, a w budowie jest kolejnych 30 obiektów. Równolegle stopniowo rozwijają się również ulice handlowe. Sprzyjają temu m.in. zmieniające się preferencje klientów i polityka władz poszczególnych miast. Szczególnie atrakcyjne są lokalizacje przy dworcach i innych węzłach komunikacyjnych.

Infrastruktura handlowa w Polsce jest dobrze rozwinięta – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Radosław Knap, dyrektor operacyjny Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH). – Polski rynek handlowy cechuje się coraz większą dojrzałością i już dziś plasujemy się na poziomie średniej europejskiej pod względem nasycenia powierzchnią centrów handlowych. Pod względem ulic handlowych jednak dopiero zaczynamy nadrabiać w stosunku do rynków bardziej rozwiniętych.

Przybywa zarówno dużych galerii handlowych, jak i mniejszych centrów, typu convenience, czyli blisko klienta. Na polskim rynku coraz więcej jest parków handlowych, ale także outletów – dziś działa w kraju 11 obiektów tego typu.

W budowie obecnie jest ponad 30 obiektów. W zdecydowanej większości są to centra mające mniej niż 20 tys. mkw. – mówi Radosław Knap. – Są jednak obszary, które wciąż wymagają inwestycji i mają bardzo duży potencjał rozwoju. Niewątpliwie należą do nich węzły komunikacyjne. To miejsca, gdzie ludzie się gromadzą, gdzie często przechodzą, czyli dworce kolejowe, lotniska czy stacje metra, które skupiającą dużą grupę potencjalnych klientów.

Klienci coraz chętniej robią w takich miejscach zakupy – odwiedzają je po drodze do domu lub w oczekiwaniu na pociąg czy samolot. Władze polskich miast i deweloperzy już zauważyli ten trend – przykładem jest choćby Galeria Katowicka czy Krakowska, zlokalizowane przy głównych dworcach miast.

Wiele centrów i parków handlowych powstaje na obrzeżach miast, przy trasach wylotowych, wydaje się jednak, że największy potencjał drzemie w handlu przy dworcach kolejowych. Po gruntownych modernizacjach poprawia się ich estetyka i komfort przebywania na nich. Stają się także prawdziwymi węzłami przesiadkowymi, a więc są tam dworce autobusowe czy przystanki komunikacji miejskiej – mówi Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Jak podkreśla, jest jeszcze kilka białych plam, czyli miejsc atrakcyjnych, ale niezagospodarowanych przez inwestorów. To m.in. warszawskie węzły komunikacyjne.

Węzeł Warszawa Zachodnia, którego realizację PKP rozpoczyna wspólnie z deweloperem, to dobry przykład połączenia funkcji komunikacyjnych, handlowych i biurowych. Warszawa Główna również może stać się doskonałym przykładem takich rozwiązań w perspektywie najbliższych lat – mówi Furgalski.

Coraz większą popularność wśród polskich klientów zyskują ulice handlowe, i to nie tylko te położone w pobliżu węzłów komunikacyjnych. Wciąż jednak ich potencjał nie jest w pełni wykorzystany i pozostajemy daleko w tyle za innymi krajami europejskimi. Eksperci podkreślają, że ulic handlowych nie należy postrzegać jako konkurencji dla ofert centrów, lecz jako ich uzupełnienie.

Dobrą praktyką jest to, by ulice handlowe znajdujące się w centrach miast połączone były dobrze rozwiniętą siecią komunikacyjną, tak by tworzyły w mieście przestrzeń handlową. Zauważalny jest trend, głównie na zachodzie Europy, gdzie powstają całe kwartały handlowe miast, do których klienci uczęszczają ze względu na możliwość korzystania z różnych usług i handlu, które wpływają na rozwój miasta – podkreśla Radosław Knap.

Z raportu PRCH i BNP Paribas Real Estate wynika, że łączna powierzchnia wynajmu przy takich szlakach niejednokrotnie odpowiada jednemu dużemu bądź dwóm mniejszym centrom handlowym. Szansą dla ulic jest ograniczona dostępność powierzchni do wynajęcia w śródmiejskich galeriach. Centra miast mogą zarówno stać się miejscem ekspansji marek, jak i tworzyć alternatywną ofertę wobec standardowych rozwiązań w centrach handlowych, w których dobór najemców często jest powtarzalny.

Eksperci podkreślają jednak, że problemem w bardziej dynamicznym rozwoju ulic handlowych jest brak koordynacji w zakresie planowania przestrzennego i planów miasta.

Sporym problemem jest również brak komunikacji i porozumienia pomiędzy wszystkimi uczestnikami rynku: władzami samorządowymi, inwestorami, właścicielami nieruchomości oraz najemcami – mówi Radosław Knap.

Jeszcze kilka lat temu na głównych i najbardziej atrakcyjnych ulicach polskich miast główną grupę najemców stanowiły banki, wpływ na to miała m.in. bardzo wysoka cena wynajmu. Trend ten jednak stopniowo zaczyna się odwracać. Jak podkreśla Furgalski, niektóre miasta wychodzą z inicjatywą wobec handlu. Na warszawskiej Pradze obniżono czynsz, by przyciągnąć zakłady rzemieślnicze, wprowadzono też preferencyjne stawki dla tych, którzy chcą otworzyć kawiarnię. Inne miasta stwarzają pole do rozwoju ulic handlowych, ograniczając ruch drogowy w ścisłym centrum lub w innej, określonej części.

O stanie i rozwoju infrastruktury handlowej w Polsce rozmawiać będą uczestnicy targów ReDI (Retail Destination Initiative), które odbędą się w dniach 10-11 czerwca w Warszawie. W ubiegłorocznej edycji uczestniczyło blisko 1400 decydentów z branży nieruchomości, ponad 350 przedstawicieli sieci i przeszło 50 wystawców, którzy prezentowali portfolio ponad 100 centrów handlowych z Europy Centralnej i Wschodniej.

Obsługę klienta czekają rewolucyjne zmiany

CEO Magazyn Polska

Internet rzeczy może zrewolucjonizować obsługę klienta. Dzięki podłączeniu do sieci sprzętów domowych, jak lodówka czy zmywarka, sygnał o awarii czy zakłóceniach w działaniu dotrze do producenta szybciej niż w czasie rzeczywistym, dzięki czemu możliwa będzie błyskawiczna naprawa, nawet bez angażowania klienta.

 W tym miesiącu wspólnie z magazynem „Marketer+” przyglądamy się internetowi rzeczy. Jest to technologia, która zakłada, że właściwie każde urządzenie i przedmiot może być połączony z siecią i z niej korzystać, dzięki czemu może on rozwinąć swą funkcjonalność i możliwości – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Łukasz Jadaś, starszy specjalista ds. badań i produktów z Instytutu Monitorowania Mediów.

Konsekwencją dla konsumentów i użytkowników internetowych rzeczy według eksperta będzie istotna zmiana jakości obsługi klienta. Dla przykładu, aplikacja wbudowana w dane urządzenie (np. zmywarkę) będzie stale monitorować pracę podzespołów takiego sprzętu i kiedy pojawią się zakłócenia w działaniu lub też usterki automatycznie poinformuje o tym producenta. Dzięki temu reakcja serwisu lub obsługi klienta będzie błyskawiczna.

– De facto może to doprowadzić do sytuacji, w której obsługa klienta będzie na tyle proaktywna, że będzie mogła reagować szybciej niż w czasie rzeczywistym – przekonuje Jadaś. –  W rzeczywistości producent dowie się o nieprawidłowościach danego sprzętu szybciej niż użytkownik.

Łukasz Jadaś wskazuje, że może to oznaczać przesunięcie obowiązków od klienta do producenta. Wtedy działy obsługi klienta będą musiały szczególnie czuwać nad wszelkimi nieprawidłowościami w działaniu danego urządzenia, po to, by zareagować szybko i przyzwyczaić klienta do wysokich standardów obsługi.

– Internet i media społecznościowe są wykorzystywane do obsługi klienta już dzisiaj, m.in. poprzez specjalne kanały będące alternatywą dla infolinii lub przez monitoring mediów społecznościowych, dzięki któremu firmy śledzą wzmianki na temat swoich marek i reagują odpowiednio na daną sytuację. Wprowadzenie internetu rzeczy będzie jednak kolejnym krokiem, który dla obsługi klienta może okazać się krokiem milowym – podsumowuje Łukasz Jadaś.

Eksperci podkreślają, że istotą powodzenia IoT (Internet of Things) jest czynnik ludzki. Inicjatywa będzie na tyle użyteczna, na ile producenci będą akceptować wzięcie na siebie nowych obowiązków. Skoro niektórzy producenci nie reagują na skargi zamieszczane pod ich adresem w serwisach społecznościowych, to nie ma pewności, że zareagują na informację o usterce sprzętu.

Zdaniem ekspertów odpowiednie wykorzystanie internetu rzeczy daje duże możliwości w zakresie ochrony zdrowia, medycyny czy bezpieczeństwa.

Linie Emirates wspierają polskie firmy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

0

CEO Magazyn Polska

Blisko 1,3 mld dolarów wyniosła w ubiegłym roku wymiana handlowa między Polską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. To wzrost o blisko 50 proc. względem 2013 roku. Coraz więcej polskich firm odkrywa eksportowy potencjał ZEA i jest zainteresowanych sprzedażą na tym rynku. Inicjatywy takich przedsiębiorców wspierają linie lotnicze Emirates, promując Dubaj jako centrum biznesowe.

Sprawa dla Emirates jest oczywista. Bez biznesu nie możemy istnieć, więc jest dla nas jasne, że wsparcie naszych partnerów to jedno z kluczowych zadań, jakie mamy na rynku – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Pyrka, country manager Emirates.

Wsparcie dla biznesu obejmuje m.in. współpracę z lokalnymi instytucjami odpowiedzialnymi za kontakty międzynarodowe i współorganizację różnego typu wydarzeń i konferencji promujących Dubaj jako centrum biznesowe. Przykładem może być współpraca Emirates i DTCM (Department of Tourism and Commerce Marketing, czyli Departamentu Turystyki, Handlu i Marketingu Zjednoczonych Emiratów Arabskich). Wiele działań podejmowanych jest także we współpracy przewoźnika z wydziałem gospodarczym ambasady Emiratów Arabskich w Polsce.

Łączymy biznes również poprzez rozwój naszych połączeń. Dzięki temu biznesmeni i ludzie zainteresowani rozwojem biznesu są w stanie się przemieszczać do miejsc, którymi są potencjalnie zainteresowani. I to najbardziej potwierdza otwarte połączenie między Warszawą i Dubajem, które niedawno obchodziło swoją drugą rocznicę istnienia – mówi Pyrka.

W ciągu dwóch lat działalności w Polsce Emirates obsłużył w sumie 330 tysięcy pasażerów latających do i z Warszawy. Bezpośrednie połączenie z Dubajem jest jednym z połączeń, które przewoźnik dalej chce mocno rozwijać.

Współpracujemy z firmami, które szukają w ZEA swoich możliwości i szans. To współpraca na poziomie czysto biznesowym – mamy specjalne oferty dla naszych klientów, np. z możliwością zastosowania specjalnych stawek, dodatkowych przywilejów, skorzystania ze specjalnych produktów, np. z usługi szofera – wymienia Pyrka.

Z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku eksport do ZEA wyniósł ponad 1,1 mld dolarów (cała wymiana handlowa to 1,3 mld dol.) i był o blisko 50 proc. większy niż rok wcześniej. Największy udział w eksporcie miały aparaty telefoniczne (blisko 60 proc.). Na kolejnych miejscach – z niewielkim, ponad 1-proc. udziałem – znalazły się takie kategorie, jak masło kakaowe, maszyny do automatycznego przetwarzania danych czy chłodziarko-zamrażarki.

Dubaj to miejsce, które łączy ze sobą praktycznie wszystkie branże i kanały biznesowe zarówno ze wschodu jak i zachodu, północy oraz południa, wszystko dzięki dogodnej lokalizacji geograficznej – mówi Maciej Pyrka. – Oprócz tego Dubaj jest centrum regionalnym Bliskiego Wschodu, otwiera także bramy do Afryki. To nowy, bardzo interesujący kierunek biznesowy, który również za pośrednictwem Dubaju można rozwijać.

Ambitne plany rozwoju w tamtym regionie ma polski producent obuwia firma Kazar. Pierwszy salon powstał w styczniu w Abu Zabi, kolejny – w Dubaju, a na ten rok zapowiadane jest jeszcze jedno otwarcie. Władze spółki podkreślają, że pierwsze efekty sprzedażowe są bardzo zachęcające.

Jednym z kluczowych elementów tej współpracy jest współpraca w dziedzinie cargo. Nasz samolot latający codziennie z Warszawy do Dubaju to jedyny operujący z Polski samolot szerokokadłubowy zagranicznej linii, który oprócz 237 pasażerów zabiera odpowiednio dużą liczbę cargo. To przyczynia się do tego, że zarówno towar, jak i przedstawiciele firm w ciągu zaledwie 5,5 godziny mogą znaleźć się w Dubaj – mówi Maciej Pyrka

Dobre wyniki Agory skłaniają do kolejnych inwestycji

0

CEO Magazyn Polska

Pozaprasowe segmenty Agory rosną coraz szybciej, dlatego spółka stawia na kolejne inwestycje. Planuje budowę kolejnych kin, inwestuje w sieć rozgłośni radiowych i nośniki reklamowe. Działalność prasową stara się zaś przenieść do internetu – rozpoczyna wdrażanie własnej platformy technologicznej dla płatnych treści „Gazety Wyborczej”.

Ogółem przychody spółki w I kwartale wzrosły w porównaniu z sytuacją w I kwartale 2014 roku o ponad 11 proc., zbliżając się do 283 mln zł. W rezultacie Grupa miała prawie 1,3 mln zł zysku po niemal 9 mln zł straty przed rokiem.

Wyniki potwierdzają, że udaje nam się z sukcesem realizować nasz plan strategiczny i wracać na ścieżkę wzrostu – deklaruje Bartosz Hojka, prezes zarządu Agora SA. – Wzrost przychodów w ostatnich dwóch kwartałach jest bardzo intensywny. To już trzeci kwartał, kiedy rzeczywiście firma rośnie, a to przekłada się na poprawę naszych wyników operacyjnych.

Jak podaje Agora w raporcie finansowym, w  pierwszym kwartale rozpowszechnianie płatne dzienników w Polsce zmniejszyło się o ponad 8 proc. Największe spadki miały zaś miejsce w segmencie ogólnopolskich dzienników ogólnoinformacyjnych. Przychody reklamowe „Gazety Wyborczej” spadły w tym czasie o ponad 10 proc. Za to sprzedaż egzemplarzy dziennika wzrosła o ponad 3 proc., dając spółce 26 mln zł przychodu. Prezes Agory podkreśla jednak, że strategia wzrostu firmy opiera się przede wszystkim na poprawie wyników operacyjnych biznesów pozaprasowych.

Sieć kin Helios to dziś najlepiej prosperująca część biznesu Agory. Frekwencja w pierwszym kwartale sięgnęła 2,9 mln widzów i zwiększyła się o 21 proc. Same tylko przychody ze sprzedaży biletów były wyższe o 22,9 proc. i sięgnęły 51 mln zł.

Cały czas uruchamiamy kolejne obiekty kinowe. Na koniec kwietnia uruchomiliśmy nowe kino w Jeleniej Górze, co umocniło naszą pozycję największego pod względem liczby obiektów operatora kinowego w Polsce. Mamy 35 obiektów, a jeszcze w tym roku planujemy uruchomić trzy kolejne kina – mówi prezes Agory.

Dodatkowo sprzedaż barowa przyczyniła się do wzrostu przychodów z pozostałej sprzedaży do 39,7 mln zł, zaś działalność filmowa Agory przyniosła 8,4 mln zł przychodów.

To jeden z obszarów naszej działalności, które mają największy potencjał wzrostu. Obejmuje on zarówno działalność filmową, a więc działalność w zakresie koprodukcji filmowej i produkcji, bo jesteśmy na etapie kończenia naszego pierwszego własnego projektu produkcyjnego, jak i dystrybucję, gdzie mamy bardzo duże sukcesy także w tym roku. Jesteśmy dystrybutorem najpopularniejszego jak na razie polskiego filmu „Disco polo”, który już obejrzało prawie 900 tys. ludzi – mówi agencji informacyjnej Newseria Bartosz Hojka.

Spółka NEXT FILM wprowadziła do polskich kin trzy polskie produkcje filmowe. Poza „Disco Polo” było to także „Ziarno prawdy” i „Polskie gówno”. Agora pozyskała również zewnętrznego partnera do pierwszej samodzielnej produkcji – filmu „Król życia”, który wejdzie do kin jesienią.

Hojka podkreśla, że spółka jest też zadowolona z wyników działalności telewizyjnej – Agora jest partnerem Kino Polska w projekcie Stopklatka TV.

Spółka stawia też na reklamę zewnętrzną, która przyniosła jej w I kwartale ponad 31 mln zł przychodu i zapowiada inwestycje w budowę nośników, m.in. zbudowała już w Warszawie 200 wiat przystankowych z miejscami na reklamę, a planuje postawić jeszcze ponad 1,3 tys. Intensywnie inwestuje też w rozgłośnie radiowe, które w ostatnich miesiącach przyniosły jej ponad 21 mln zł przychodu.

Pod koniec roku uruchomiliśmy stację w Jędrzejowie z zasięgiem w województwie świętokrzyskim, w kwietniu stację w Tarnowie. Na decyzję KRRiT czekają dwie kolejne stacje w Białymstoku i Częstochowie. Rada podjęła uchwały o przyznaniu tych koncesji na rzecz Radia TOK FM, czekamy jeszcze na dopełnienie wszystkich formalności – mówi Bartosz Hojka.

Spółka planuje również dalsze zmiany w swoim sztandarowym segmencie, czyli w działalności prasowej.

Chcemy cyfryzować naszą działalność prasową tak, aby zatrzymać spadki do 2016 roku i w 2016 ustabilizować nasz wynik na rentownym poziomie. W tym projekcie również mamy duże postępy – podkreśla prezes Agory.

Rozwój płatnych treści przynosi efekty – pod koniec ubiegłego roku „Gazeta Wyborcza” miała 55 tys. cyfrowych subskrypcji, podczas gdy plan spółki zakładał sprzedaż 40 tys.

Teraz przechodzimy do kolejnego, bardzo istotnego etapu w realizacji tego projektu  do wdrożenia naszej własnej platformy technologicznej. Będziemy mogli o wiele lepiej dostosowywać naszą ofertę do oczekiwań użytkowników i mieć kontrolę nad całym procesem sprzedaży naszej oferty cyfrowej – zapowiada Hojka.

Warszawiacy żyją dłużej niż mieszkańcy pozostałej części kraju – mężczyźni 75 lat, a kobiety 81,5

CEO Magazyn Polska

Ze statystyk wynika, że najdłużej żyją mieszkańcy Wilanowa, a najkrócej Pragi Północ i Woli. Lekarze tłumaczą, że w biedniejszych dzielnicach panuje większe bezrobocie, ludzie nie mają pieniędzy na korzystanie z prywatnej opieki medycznej i nie przywiązują wagi do zdrowego stylu życia. Warszawiacy – podobnie jak mieszkańcy pozostałej części kraju – trafiają do szpitala głównie z powodu chorób układu krążenia (mężczyźni) i chorób nowotworowych (kobiety).

Statystyki pokazują, że od 2001 roku długość życia mężczyzn w Polsce wzrosła z 66 do 73 lat. Z kolei Polki średnio dożywają 81 lat. Duże znaczenie ma w tej kwestii miejsce zamieszkania. Najmniej korzystne są miasteczka poniżej 5 tys. mieszkańców, a najdłużej żyje się w dużych skupiskach ludności, takich jak Warszawa, Wrocław czy Gdańsk. Wyjątkiem jest Łódź, gdzie długość życia jest przeciętnie o trzy lata krótsza niż w innych częściach kraju.

Warszawiacy obu płci przeciętnie żyją dłużej niż mieszkańcy pozostałych regionów Polski. Średnia wieku mężczyzn wynosi 75 lat, a kobiet – 81,5. Są jednak bardzo duże różnice między poszczególnymi dzielnicami stolicy. Najdłuższe przeżycie notujemy na Wilanowie – tutaj mężczyźni żyją średnio 82 lata, a kobiety 85 lat. Natomiast najkrótsze średnie przeżycie występuje wśród mieszkańców Pragi Północ: mężczyźni żyją do 70. roku życia, natomiast kobiety do 78. – mówi agencji informacyjnej Newseria dr n. med. Ewa Czernicka-Cierpisz, specjalista w zakresie chorób wewnętrznych i chorób płuc.

Z raportu „Stan zdrowia mieszkańców Warszawy” wynika, że mężczyźni, którzy mieszkają na Wilanowie, żyją nawet o 12 lat dłużej niż ci z Pragi Północ. Mimo że ta dzielnica od dawna jest na samym końcu statystyki, to pocieszający może być fakt, że w ostatnim czasie tendencja spadkowa została zahamowana i średnia przeżywalności obu płci wzrosła o cztery lata.

W biedniejszych dzielnicach ludzie nie zwracają tak bacznej uwagi na styl życia, odżywianie, stosowanie odpowiedniej diety czy uprawianie sportu. W tych dzielnicach, bo tuż za Pragą Północ jest Wola, jest też najwyższe bezrobocie. To prowadzi do tego, że mieszkańcy nie są poddawani obowiązkowym badaniom profilaktycznym, bardzo często leczą się na własną rękę i zgłaszają się do lekarza dopiero wtedy, kiedy objawy chorobowe nie ustępują – tłumaczy dr n. med. Ewa Czernicka-Cierpisz.

Lekarze zwracają również uwagę na różnicę w sposobie hospitalizacji w Warszawie i pozostałych częściach Polski. Blisko połowa pacjentów stołecznych szpitali to osoby niezwiązane z tym miastem. Przyjeżdżają tu tylko ze względu na możliwość skorzystania z szybszej diagnostyki i wysokospecjalistycznej opieki medycznej.

Warszawiacy są hospitalizowani głównie z powodu chorób układu krążenia i chorób nowotworowych. Choroby układu krążenia są domeną mężczyzn, natomiast choroby nowotworowe – kobiet. Tutaj jest podobnie jak w pozostałych regionach Polski – mówi dr n. med. Ewa Czernicka-Cierpisz.

Z badań wynika, że długość życia w znacznym stopniu zależy od poziomu wykształcenia. Polacy z dyplomem uczelni żyją aż 14 lat dłużej niż ci, którzy ukończyli jedynie szkołę podstawową.

Na świecie nadal najdłużej żyją Japończycy: kobiety – 87 lat, a mężczyźni – 80 lat.

Eurobank poleca instalację programu Trusteer Rapport. Złodzieje też

Eurobank proponuje swoim klientom zainstalowanie na komputerze oprogramowania antyphishingowego pod nazwą Trusteer Rapport. Ma ono podnieść bezpieczeństwo użytkowników bankowości internetowej poprzez blokowanie podejrzanych stron. Zainstalowanie programu Trusteer Rapport zalecają też… internetowi oszuści.

Nie dalej jak kilka dni temu eurobank poinformował klientów, że wspólnie z firmą IBM udostępnił możliwość instalacji na komputerach programu Trusteer Rapport. Aplikacja zabezpiecza połączenie z serwisem eurobank, dzięki czemu chroni klienta banku przed wszelkiego rodzaju próbami oszustwa. Program uniemożliwia między innymi logowanie się do konta klienta przez wirusy oraz blokuje strony phishingowe. Żeby z niego skorzystać należy wejść na tę stronę, pobrać aplikację i zainstalować ją na komputerze. Od tego momentu elektroniczny strażnik zabezpiecza połączenia klienta z eurobank online.

Niestety oszuści nie śpią. W internecie pojawiło się już złośliwe oprogramowanie, które zaleca instalację fałszywego programu Trusteer Rapport. Na stronie mBanku pojawił się komunikat ostrzegający klientów przed nowym wirusem infekującym komputery użytkowników. W pierwszej kolejności zainfekowany oszuści infekują wirusem komputer klienta. Dzięki temu mogą przechwycić hasło i login do bankowości internetowej. Po zalogowaniu do systemu transakcyjnego prezentowany jest fałszywy komunikat informujący o konieczności zainstalowania na telefonie komórkowym specjalnego oprogramowania o nazwie Trusteer Rapport. Program o takiej samej nazwie jak aplikacja IBM ma rzekomo podnosić bezpieczeństwo korzystania z bankowości internetowej.mbank

 

Klient proszony jest więc o podanie numeru komórki, na którą przychodzą hasła SMS. Złodzieje wysyłają tam link do fałszywej aplikacji antywirusowej. Po zakończeniu instalacji, czyli zainfekowaniu telefonu komórkowego, przestępcy zyskują możliwość przechwytywania haseł SMS. Mają więc login, hasło i narzędzie autoryzujące transakcje dzięki czemu mogą wyprowadzić pieniądze z konta klienta.

mBank przypomina, że nigdy nie wymaga instalacji na urządzeniach mobilnych żadnego dodatkowego oprogramowania, zwłaszcza takiego, które miałoby podnosić poziom bezpieczeństwa wykonywanych operacji lub dostępu do serwisu transakcyjnego.

I tu niestety pojawia się bardzo duży problem. Do tej pory banki jednogłośnie mówiły, że nie należy instalować na komputerze czy telefonie specjalnych programów zwiększających bezpieczeństwo korzystania z e-banku. Oczywiście poza standardowym programem antywirusowym. Eurobank wyszedł przed szereg i jako pierwszy zaoferował właśnie taki program. Zapewne za chwilę konkurencja wprowadzi podobne rozwiązania. I niestety mimo dobrych chęci może to być woda na młyn działań oszustów. Nie minął tydzień a mamy już pierwszy przypadek pojawienia się fałszywego oprogramowania pod nazwą Trusteer Repport. Wkrótce klienci mogą mieć problem z rozróżnieniem oryginału od podróbki. Pewnie już tylko kwestią czasu jest atak phishingowy, w którym oszuści podrzucą klientom w załączniku do maila program antywirusowy Trusteer Repport z prośbą o pilną instalację.

Swoją drogą ciekawe jak na to zareaguje KNF. Całkiem niedawno zakazała bankom oferować usługi oparte o screen scraping, bo jej zdaniem godziło to w prowadzoną przez lata kampanię edukacyjną. Klientom mówiono, by nigdy nie podawali podmiotom trzecim swoich danych do logowania. I właśnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. Do tej pory banki edukowały przecież klientów, by nie instalowali żadnego oprogramowania zwiększającego bezpieczeństwo korzystania z systemów transakcyjnych. Czy teraz KNF również pogrozi bankom placem?

autor: Wojciech Boczoń

 

TAURON oraz Akademia Górniczo-Hutnicza zawarły umowę o współpracy

Porozumienie gwarantuje partnerstwo uczelni i spółek Grupy TAURON w kolejnych latach oraz porządkuje obszary wspólnych działań.

Nadrzędnym celem porozumienia jest maksymalne wykorzystanie możliwości obu partnerów na niwie naukowo-dydaktycznej. Strony zobowiązały się do realizacji inicjatyw, programów, projektów i usług o charakterze edukacyjnym, naukowym, badawczo-rozwojowym, doradczym oraz promocyjnym. W ich zakres wchodzi m.in. rozwijanie technologii dystrybucji i wytwarzania energii elektrycznej, współdziałanie w zakresie pozyskiwania funduszy na prowadzenie wspólnych przedsięwzięć i inicjatyw badawczo-innowacyjnych, współpraca mająca na celu unowocześnianie procesów dydaktycznych i programów kształcenia, organizowanie studiów podyplomowych dla pracowników spółek Grupy oraz organizacja praktyk i staży studenckich w spółkach Grupy TAURON.

– Grupa TAURON, z racji wielowymiarowego profilu swej działalności, potrzebuje kierunkowo wykwalifikowanych absolwentów różnych technicznych dziedzin nauki. Tymczasem Akademia Górniczo-Hutnicza od pokoleń na wysokim poziomie kształci ekspertów m.in. w branży górniczej, elektrycznej, czy energetycznej. Z tego względu nasza współpraca jest czymś naturalnym i realnie odbywa się od lat. Dzięki porozumieniu możemy ją uporządkować i maksymalnie wykorzystać potencjał partnerów – mówi Dariusz Lubera, prezes zarządu TAURON Polska Energia.

– Myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że współpraca pomiędzy AGH i Grupą TAURON to swego rodzaju „typ idealny” kooperacji pomiędzy uczelnią i firmą. Akademia Górniczo-Hutnicza, jako największa uczelnia techniczna w Polsce, zajmuje się całym spektrum tematów bezpośrednio dotyczących codziennego funkcjonowania takich firm jak TAURON. Wiedza naszych naukowców i świetnie wykształceni absolwenci są dla firmy cenni. Z drugiej strony my również wiele na tej współpracy korzystamy, prowadząc np. wspólne projekty badawcze na szeroką skalę. Bardzo cieszę się z tej umowy i wierzę, że nasza współpraca będzie układać się co najmniej tak dobrze, jak do tej pory – powiedział prof. Tadeusz Słomka, Rektor AGH.

–Wspólnie z AGH realizujemy liczne projekty badawcze oraz dydaktyczne, które pomagają budować nam przewagę konkurencyjną na rynku. Zgodnie ze strategią biznesową Grupy TAURON, kładziemy mocny akcent na obszar badań i rozwoju, dlatego mamy nadzieję, że współdziałanie w tym zakresie z tak znakomitą uczelnią jaką jest AGH przyniesie spółkom Grupy TAURON duże korzyści – dodaje Stanisław Tokarski, wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia ds. strategii i rozwoju.

To kolejna umowa o współpracy z uczelnią wyższą, którą TAURON podpisał w ciągu ostatnich kilku miesięcy. W listopadzie ubiegłego roku spółka zawarła podobne porozumienie z Politechniką Śląską w Gliwicach, a w lutym tego roku – z Uniwersytetem Ekonomicznym w Katowicach.

Kredyt na ubezpieczenie, czyli ubezpieczenie auta na raty

Nie wszyscy właściciele samochodów decydują się na wykupienie kompletu ubezpieczeń komunikacyjnych. W znacznym stopniu jest to spowodowane kosztami – domowy budżet nie zawsze pozwala na taki jednorazowy wydatek, szczególnie przy ubezpieczeniu nowego auta. Jak więc czuć się bezpiecznie w przypadku zdarzeń losowych na drodze, a przy tym nie martwić się o finanse?

W Polsce właściciele samochodów są zobligowani jedynie do nabycia ubezpieczenia OC. Taka polisa chroni nas przed odpowiedzialnością cywilną wobec poszkodowanego, nie zapewnia jednak ochrony w zakresie uszkodzeń naszego pojazdu i ewentualnych następstw wypadku negatywnie wpływających na nasze zdrowie. Warto zatem mieć szerszy pakiet ubezpieczeń, ale sfinansować go przyjaźnie dla własnego portfela.

Ubezpieczenie auta na raty

Firmy ubezpieczeniowe coraz częściej oferują możliwość rozłożenia kosztu ubezpieczenia samochodu na raty. Najczęściej spotykanym rozwiązaniem jest spłata polisy w dwóch lub czterech częściach, co nie zawsze spełnia oczekiwania kierowców. Pod względem wygodnego rozłożenia płatności na raty wyróżnia się na rynku oferta przygotowana przez Volkswagen Serwis Ubezpieczeniowy, która zapewnia bardziej elastyczne rozliczenie, zgodne z finansowymi możliwościami nabywców – mówi Anna Adamowicz, specjalista z Departamentu Ubezpieczeń Volkswagen Banku.

Pakiety dostosowane do potrzeb

Dzięki rozłożeniu składki na miesięczne raty łatwiej jest zaplanować wydatki na ubezpieczenie. Można też pozwolić sobie na szerszy zakres polisy, np. gwarantujący udostępnienie auta zastępczego przy szkodzie nawet na 30 dni. Volkswagen Serwis Ubezpieczeniowy przygotował dostosowaną do oczekiwań klientów, kompleksową ofertę pakietów zawierających OC, Autocasco, NNW oraz Car Assistance.

Najbardziej wymagający właściciele aut w ofercie Volkswagen Serwis Ubezpieczeniowy otrzymają najszerszy na rynku wachlarz usług Assistance oraz dodatkowe zabezpieczenia. W najbogatszym wariancie ubezpieczenia pakietowego znalazło się ubezpieczenie od zagubienia lub zniszczenia kluczyków, od uszkodzeń powstałych na skutek nierówności na drodze, dodatkowe ubezpieczenie szyb oraz zabezpieczenie przed utratą zniżek – wymienia Anna Adamowicz. Dla osób pokonujących w ciągu roku wiele kilometrów nie bez znaczenia jest też wysoka suma ubezpieczenia Następstw Nieszczęśliwych Wypadków (NNW), czy samochód zastępczy nawet do 30 dni, przy całkowitym zniszczeniu lub kradzieży pojazdu. Klienci mogą liczyć nawet na zakwaterowanie po szkodzie lub zapewnienie możliwości kontynuacji podróży drogą lotniczą.Warto jednak podkreślić, że pozostałe produkty Volkswagen Serwis Ubezpieczeniowy również zapewniają pełną ochronę, zarówno w zakresie Autocasco, jak i Car Assistance. Klient może z dużą dowolnością rozszerzać polisę o dodatkowe opcje, takie jak wymienione wyżej, lub ograniczać zakres ochrony, jeżeli na przykład samochód zastępczy nie jest mu potrzebny, ponieważ ma drugie auto –podkreśla ekspertka Volkswagen Banku.

Bezpieczeństwo w wygodnych ratach

Wykupienie pakietu ubezpieczeń komunikacyjnych daje każdemu właścicielowi pojazdu poczucie bezpieczeństwa i świadomość bycia chronionym w przypadku zdarzeń losowych. Dodatkowo na komfort i spokój kierowcy może wpłynąć również wygodne rozłożenie kosztu ubezpieczenia na 12 rat. Warto skorzystać z takiego rozwiązania, tym bardziej, że formalności kredytowe zajmują krótką chwilę, a koszt nie przekracza 10 proc. wartości rozkładanej na raty kwoty –podsumowuje Anna Adamowicz z Departamentu Ubezpieczeń Volkswagen Banku.

Polacy coraz bardziej zadłużeni

Na jednego Polaka przypada przeciętnie 2,3 tys. euro kredytu hipotecznego. Pod tym względem jesteśmy w ogonie Europy, w pięciu krajach zadłużenie mieszkańców jest wyższe od naszego dziesięciokrotnie lub więcej.

Choć w latach 2006-2014 całkowite zadłużenie polskich gospodarstwo domowych z tytułu kredytów hipotecznych wzrosło prawie pięciokrotnie (z 78 mld zł do 350 mld zł), to na tle innych krajów Unii Europejskiej nadal mamy bardzo mało kredytów. Wg danych Europejskiego Banku Centralnego i Eurostatu, zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu kredytów hipotecznych stanowi obecnie w Polsce 21,7 proc. produktu krajowego brutto, przy unijnej średniej na poziomie niemal 44 proc. Patrząc na to od drugiej strony, na Polaka przypada średnio 2,3 tys. euro kredytu hipotecznego, podczas gdy np. w Wielkiej Brytanii jest to 48,5 tys. euro, a w Danii ponad 50 tys. euro.

Wskaźnik zadłużenia hipotecznego w relacji do PKB niezmiennie w Polsce rośnie, jeszcze w 2010 r. było to mniej niż 18 proc., a w 2012 równe 20 proc., by po pierwszym kwartale 2015 r. dojść do 21,7 proc. Z 28 krajów unijnych w ośmiu wskaźnik ten jest niższy, w pozostałych 19 państwach jest wyższy. Pod względem kwotowego zadłużenia na mieszkańca Polska jest w UE na 22. miejscu.

Zadłużenie polskich gospodarstw domowych z tytułu kredytów hipotecznych w latach 2004-2015 (w mld euro)
CEO Magazyn Polska
Źródło: obliczenia Home Broker na podst. danych EBC

Zadłużenie podobne do sąsiadów

21 proc. PKB to wartość podobna do tej w Chorwacji, Łotwie, Czechach, Włoszech i Słowacji. Najbardziej zadłużonym społeczeństwem są Duńczycy. Ich łączne saldo kredytów hipotecznych to obecnie prawie 110 proc. PKB. Jest to jednak sytuacja wyjątkowa, bo w kraju tym istnieje model rynkowy zupełnie inny niż w pozostałych. Bazuje on na sekurytyzacji kredytów za pomocą listów zastawnych. Dane dla Danii należy więc traktować raczej jako ciekawostkę. Wielka Brytania, Cypr, Szwecja i Holandia mają wskaźnik hipotecznego zadłużenia przekraczający 60 proc., czyli trzy razy większy niż Polska.

Przyjrzenie się unijnym statystykom pokazuje, że większość krajów, które do Unii wstąpiły w 2004 r. lub później ma mniejsze zadłużenie hipoteczne niż państwa „starej Unii”. Najmniej zadłużonym narodem są Rumuni, tam stosunek salda kredytów hipotecznych do produktu krajowego brutto wynosi zaledwie 6,9 proc. – jest to jedyny kraj UE, w którym wskaźnik ten jest niższy od 10 proc.

Gdy jednak spojrzeć poza Europę to znaleźć można kraje, w którym poziom zakredytowania obywateli jest jeszcze niższy. W Argentynie czy Filipinach mało kto korzysta z kredytów hipotecznych i poziom zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych nie przekracza kilku procent PKB.

6,1 bln euro w kredytach

Łącznie, na koniec pierwszego kwartału 2015 r. mieszkańcy 28 krajów Unii Europejskiej byli z tytułu kredytów mieszkaniowych winni bankom 6,1 bln euro. To o 4,3 proc. więcej niż przed rokiem. Najwięcej kredytów mają w portfelach Brytyjczycy (1,48 bln euro), Niemcy (1,05 bln euro) i Francuzi (0,86 bln euro). Na te trzy kraje przypada 56 proc. zadłużenia mieszkaniowego całej Unii Europejskiej. Przez ostatni rok największy wzrost wartości zadłużenia z tytułu hipotek zanotowano w Belgii (21,7 proc.), Wielkiej Brytanii (16,3 proc.) i Słowacji (13,8 proc.). W dziesięciu Państwach wartość ta spadła, najbardziej w Irlandii (o 7,1 proc.), na Łotwie (o 5,6 proc.) i na Węgrzech (5,1 proc.).
Marcin Krasoń, Home Broker,

Bank Ochrony Środowiska opublikował wyniki kwartalne

Jednostkowy zysk netto Banku Ochrony Środowiska w I kwartale 2015 r. wyniósł 15,2 mln zł. Bank, podobnie jak w minionym roku, umacniał swoją pozycję na rynku finansowania projektów wspierających ochronę środowiska. Na koniec marca 2015 r. udział kredytów proekologicznych w portfelu Banku wynosił ok. 28 proc. salda kredytów ogółem, czyli o 1,5 pkt proc. więcej w porównaniu z 31 grudnia 2014 r.

Bank Ochrony Środowiska zwiększa stan portfela kredytowego. W I kwartale 2015 r. stan kredytów Banku wzrósł o 1,1 proc. w porównaniu z końcem 2014 r. i sięgnął 12,7 mld zł. Największy wzrost, o 3,5 proc., czyli o 183,1 mln zł odnotowano w segmencie korporacyjnym. Warto podkreślić, że saldo kredytów proekologicznych w BOŚ Banku na koniec I kwartału 2014 r. wyniosło 3,6 mld zł. Oznacza to, że ich udział w całym portfelu kredytowym Banku sięgnął blisko 28 proc. Dla porównania na koniec 2014 r. udział ten w saldzie kredytów ogółem wynosił 26,5 proc.

Ekologia coraz mocniejsza

Wzrost zaangażowania BOŚ Banku na polu przedsięwzięć proekologicznych jest szczególnie widoczny w segmencie odnawialnych źródeł energii, w tym finansowaniu budowy farm wiatrowych. Istotne jest także to, że w porównaniu z I kwartałem ubiegłego roku, wzrost sprzedaży kredytów proekologicznych oferowanych przez Bank wyniósł prawie 60 proc.

Warto jednocześnie podkreślić, że zapisy uchwalonej w br. Ustawy o OZE wprowadzają nie tylko nowe zasady dla funkcjonowania dużych instalacji proekologicznych, ale stwarzają również zupełnie nowe perspektywy dla rozwoju rynku prosumenta, czyli energetyki obywatelskiej. Bank wspiera ten nowy sektor gospodarki zarówno na polu własnych rozwiązań obejmujących nie tylko finansowanie, ale i dostawę urządzeń OZE oraz w ramach ogólnopolskich programów promujących rozwój energetyki rozproszonej, jakim jest Program Prosument finansowany ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Wyniki finansowe

Zysk netto Banku sięgnął w pierwszym kwartale 2015 r. 15,2 mln zł, natomiast wynik netto Grupy BOŚ wyniósł minus 1,1 mln zł. Wśród spółek zależnych Grupy ujemny wynik na działalności handlowej w wysokości 4,0 mln zł odnotował Dom Maklerski BOŚ. Było to związane z jednorazowym zdarzeniem, tj. styczniową decyzją Narodowego Banku Szwajcarii o zaprzestaniu utrzymywania sztywnego kursu franka szwajcarskiego w stosunku do euro. Ujemny wynik był spowodowany brakiem możliwości zamknięcia przez DM BOŚ pozycji zabezpieczających transakcje klientów na skutek zawieszenia obrotu na instrumentach opartych na franku szwajcarskim. Zdarzenie to nie będzie miało wpływu na wyniki Grupy w kolejnych kwartałach.

Wskaźniki Grupy BOŚ pozostały na bezpiecznym poziomie. Współczynnik wypłacalności Grupy wg CRR wyniósł 14,01 proc. na koniec I kwartału 2015 r. wobec 14,03 proc. na koniec 2014 r. Współczynnik Tier 1 wyniósł 10,58 proc. na koniec I kwartału 2015 r. wobec 10,46 proc. na koniec 2014 r.

Popołudniowy komentarz walutowy z 13.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 13.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

TAURON: rtęć kolejnym wyzwaniem dla energetyki

Zagadnienia emisji rtęci, metod jej usuwania i wpływu na środowisko to główne tematy konferencji naukowej, zorganizowanej 13-14 maja przez Akademię Górniczo-Hutniczą im. Stanisława Staszica w Krakowie, TAURON oraz KIC InnoEnergy.

Polski przemysł – a w szczególności sektor elektroenergetyczny – od lat poświęca wiele uwagi kwestiom ekologicznym i emisyjnym. Zakłady wytwórcze Grupy TAURON ponoszą znaczne wydatki inwestycyjne, które mają na celu m.in. zminimalizowanie emisji szkodliwych substancji do otoczenia.

– Przez lata działania ograniczające emisje, podobnie jak i publiczne debaty, koncentrowały się głównie na emisjach dwutlenku węgla czy tlenków azotu oraz siarki. Trzeba jednak pamiętać, że obok tych „klasycznych” emisji należy oczekiwać również wprowadzania nowych regulacji dotyczących zanieczyszczeń występujących w mikrokoncentracji, a nawet w nanokoncentracji -– jak rtęć, która zaliczana jest do szczególnie niebezpiecznych – mówi Dariusz Lubera prezes zarządu TAURON Polska Energia.

Unia Europejska oraz poszczególne kraje członkowskie w ostatnich latach systematycznie zaostrzają normy dopuszczalnych emisji rtęci do środowiska oraz jej stężeń w ubocznych produktach spalania.

Docelowa strategia Unii Europejskiej w sprawie rtęci, zgodnie ze stanowiskiem Rady Europy, która zaleciła Komisji przygotowanie spójnej strategii mającej na celu ochronę ludzkiego zdrowia lub środowiska przed uwalnianiem się rtęci, będzie zmierzać do ustalenia standardów dotyczących nie tylko emisji do powietrza, ale również do wód i produktów procesu m.in. popiołów lotnych i gipsu – zaznacza Stanisław Tokarski, wiceprezes zarządu TAURON Polska Energia ds. strategii i rozwoju. – Pozyskanie technologii redukcji emisji rtęci i określenie możliwości implementacji technologii w elektrowniach spalających węgiel kamienny w kotłach pyłowych jest szczególnie istotny w świetle planowanego wprowadzenia Konwencji Rtęciowej.

Wyprzedzając potencjalne regulacje, TAURON wraz ze światem nauki poszukuje innowacyjnych rozwiązań w dziedzinie monitorowania i ograniczenia emisji rtęci. Grupa wraz z Akademią Górniczo-Hutniczą realizuje obecnie projekt (współfinansowany ze środków UE przez European Institute of Technology (EIT) za pośrednictwem Węzła Wiedzy (Knowledge and Innovation Community – KIC)) monitorowania i obniżania emisji rtęci w procesach zgazowania i spalania węgla. Jego celem jest określenie skalę problemu emisji rtęci w jednostkach wytwórczych TAURON Wytwarzanie.

 

Czy deweloper da rabat na duże mieszkanie?

Jakie największe mieszkania oferują deweloperzy? Ile kosztują? Czy dostaniemy rabat na duży lokal? Analitycy portalu nieruchomości Dompress.pl sprawdzili, w których inwestycjach można negocjować ceny.

Mirosław Kujawski, członek zarządu LC Corp

Największe mieszkania w naszej ofercie mają 80 -100 m kw. Tego typu lokale można znaleźć w większości prowadzonych przez nas projektów, a ich cena zaczyna się od 4 300 zł/m kw. Udział tego rodzaju mieszkań w ofercie zależy od lokalizacji, podobnie jak tempo ich sprzedaży. Aktualnie nie prowadzimy promocji dotyczących dużych mieszkań, warto jednak zaznaczyć iż z uwagi na metraż, cena za mkw. w przypadku takich mieszkań jest niższa od mniejszych lokali w danym projekcie.

Mirosław Bednarek, prezes zarządu Matexi Polska

Duże mieszkania, o powierzchni do 130 m kw., oferujemy w warszawskim projekcie Kolska od Nowa. Generalnie jednak staramy się projektować większe lokale tak by móc łączyć je z sąsiednimi mieszkaniami na życzenie klienta. Z naszych doświadczeń wynika, że dobrze zaaranżowane, duże mieszkania sprzedają się najczęściej już na początku realizacji inwestycji. Ich odbiorcy to wymagające osoby, starające się wybrać najlepszy lokal z oferty.

Tomasz Sznajder, wiceprezes zarządu Polnord

Coraz więcej osób pyta o duże mieszkania, ale nadal są one dostępne tylko dla wybranej grupy osób. Największe mieszkania, jakie posiadamy w ofercie, liczą ponad 100 m kw. Mamy na przykład pięciopokojowe mieszkanie o powierzchni 117 m kw. z dużym tarasem w ukończonym budynku w osiedlu Neptun Ząbki pod Warszawą. Kosztuje 4 700 zł/m kw. i plasuje się w najniższym przedziale cen oferowanych w tej inwestycji. W rozpoczętym właśnie etapie inwestycji Śródmieście Wilanów (budynek E) mieszkanie pięciopokojowe o metrażu 104 m kw. można kupić w promocyjnej cenie 6 700 zł/m kw.

Karolina Guzik, koordynator sprzedaży Skanska Residential Development Poland

W Osiedlu Mickiewicza w Warszawie największe mieszkania mają 106 m kw. Podobnie jest w stołecznym Parku Ostrobramska, gdzie oferujemy lokale o metrażu 110 m kw. w cenie od 6 000 zł za m kw.

Michał Witkowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Atlas Estates

Mieszkania o dużej powierzchni mamy w ofercie dwóch osiedli w Warszawie: ConceptHouse Mokotów i Capital Art Apartments obok Ronda Daszyńskiego. W Capital Art Apartments oferujemy już tylko jeden taki lokal – trzy pokoje o powierzchni 115 m kw., w cenie 9 000 zł za m kw. Osoby, które w nim zamieszkają będą miały do dyspozycji dwie łazienki i dwie loggie o metrażach 10 m kw. i 4 m kw.

W ConceptHouse Mokotów mamy w ofercie dwa dwupoziomowe apartamenty o powierzchni 163 i 166 mkw. w cenie 7 900 zł za m kw. Są to lokale o podwyższonym standardzie, z dużymi przeszkleniami i podwyższonymi stropami oraz preinstalowaną klimatyzacją.

Zazwyczaj duże mieszkania dłużej czekają na właściciela, ponieważ są dostępne dla węższej grupy klientów. W ConceptHouse Mokotów w ramach wprowadzonej właśnie oferty specjalnej – Ostateczna wyprzedaż – obniżyliśmy ceny lokali o ok. 5 proc., a miejsc postojowych do 26 tys. zł. Oferujemy możliwość indywidualnego negocjowania ostatecznej ceny zakupu.

Monika Kudełko z firmy Activ Investment

W  naszej inwestycji 4 Wieże (Wieża C) w Katowicach oraz Skarbowców II we Wrocławiu, największe mieszkania mają ponad 100 m kw. Ceny mieszczą się w przedziale 4 750 – 4 800 zł/m kw. brutto, jednak zawsze istnieje możliwość indywidualnych negocjacji.

W krakowskich inwestycjach Okulickiego i Banacha największe mieszkania mamy o powierzchni 72 m kw. Klientom poszukującym większych lokali oferujemy możliwość  łączenia mieszkań. Należy przyznać, że większe lokale zawsze pozostają dłużej w ofercie niż mniejsze, ze względu na wyższą cenę.

Alicja Dolińska, dyrektor działu marketingu i reklamy Dolcan

Największe mieszkania są dostępne w naszych inwestycjach bezczynszowych. W warszawskiej Białołęce w projekcie Kamyk Zielony można kupić 160-metrowe mieszkanie już za 460 tys. zł. To niezwykle okazyjna cena, mieszkanie ma własny ogródek i poddasze.

W centralnie położonej, warszawskiej inwestycji Ogrody Ochota można zakupić mieszkanie 104-metrowe w cenie 7 100 zł za m kw.

Duże metraże, nawet 218 m kw., oferujemy również w inwestycji domów jednorodzinnych Wellhome Zacisze w Warszawie. Ze względu na luksusowy charakter projektu i dużą powierzchnię ogrodu ceny nieruchomości są wyższe.

W Rembertowie w Osiedlu Magenta oferujmy segmenty o powierzchni 170 m kw. w cenie ok. 5 000 zł/m kw.

Zuzanna Kordzi dyrektor ds. handlowych w ECO-Classic

Największe mieszkania możemy zaproponować w warszawskim projekcie Hubertus. Są to apartamenty dwupoziomowe o powierzchni 178 m kw. z 60-metrowymi ogrodami w cenie    1 398 000 zł.

W inwestycji TRIO przy ul. Stawki w Warszawie oferujemy penthous’y o powierzchni 151 i 152 m kw. na 16 i 17 piętrze z widokiem na panoramę miasta. W przypadku największych apartamentów ceny negocjowane są indywidualnie.

Urszula Hofman, reprezentująca Grupę Inwest

Do klientów zainteresowanych zakupem dużych mieszkań staramy się zawsze podejść bardzo indywidualnie i zapewnić im możliwie dowolną aranżację powierzchni. Takie mieszkania na nabywców nie czekają długo. Mamy jeszcze dostępne dwa gotowe lokale o powierzchni 86 m kw. w warszawskiej Pradze Południe przy ul. Morgowej. Z kolei w inwestycji przy ul. Siedleckiej w Warszawie dostępne jest jeszcze jedno mieszkanie o powierzchni 80 m kw.

Jarosław Jankowski, prezes zarządu Grupy Waryński

W inwestycji Miasto Wola w Warszawie przygotowaliśmy przestronne kilkupokojowe apartamenty, których powierzchnia przekracza 100 m kw. Usytuowane są na ostatnich kondygnacjach kaskadowych budynków, dzięki czemu ich mieszkańcy będą mieli dostęp do dużych, komfortowych tarasów. Tego typu mieszkania cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem klientów. Największy apartament, oferowany w pierwszym etapie projektu, liczył 143 m kw. i znalazł nabywcę niedługo po rozpoczęciu sprzedaży. Powierzchnia największego mieszkania, jakie mamy obecnie w ofercie w pierwszym etapie osiedla, wynosi 126 m kw., a w drugiej fazie Miasta Wola największe mieszkanie liczy 104 m kw.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Duże mieszkania oferujemy  w inwestycji Krasińskiego 58 na warszawskim Żoliborzu i w projekcie Na Sokratesa w dzielnicy Bielany. Klienci mogą w nich kupić mieszkania o powierzchni nawet 100 m kw. Aktualnie na rynku zaczyna brakować takich mieszkań, stąd daje się zauważyć większe zainteresowanie tego typu lokalami już na etapie budowy. Klienci mogą skorzystać z przygotowanych przez nas promocji, które wiążą się z obniżką cen mieszkań, miejsc postojowych, czy komórek lokatorskich.

Wojciech Stisz z Barc Warszawa

Warszawska Białołęka, w której prowadzimy naszą flagową inwestycję – Tarasy Dionizosa, oferuje jedne z najtańszych mieszkań w mieście, które wybierają najczęściej młodzi ludzie, chcący się usamodzielnić. Mieszkania kilkupokojowe, na które decydują się rodziny z dziećmi, dostępne w projektach zlokalizowanych w tej dzielnicy na ogół są również kompaktowe. W naszym projekcie przy ul. Winorośli największe lokale czteropokojowe mają powierzchnię 73 m kw. i kosztują ok. 430 tys. zł.

Katarzyna Żarska z firmy Marvipol

Największe mieszkania, dwupoziomowe, o powierzchni do 220 m kw. mamy w prestiżowej inwestycji Hill Park Apartments w warszawskich Bielanach. Na działce o powierzchni blisko 4 hektarów wybudowanych zostało 13 czteroapartamentowych domów z elegancką drewniano-kamienną elewacją łączoną ze szkłem. Apartamenty na niższych kondygnacjach mają ogródki, a położone na piętrze – tarasy. W promocyjnej cenie – 7 490 zł za metr kw. mamy w ofercie kilka mieszkań o powierzchni ok. 200 m kw. Mieszkania w Hill Park są przestronne, mają dobrze oświetlone pokoje dzienne z przylegającymi do nich jadalniami i kuchniami.

Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu Victoria Dom

Największe mieszkanie, jakie oferujemy obecnie w warszawskiej inwestycji Viva Garden to trzypokojowy lokal o powierzchni 56 m kw. w cenie 5 800 zł/m kw. W Osiedlu Classic w Warszawie mamy mieszkania czteropokojowe o metrażu 70 m kw. w cenie od 5 690 -5 790 zł/m kw. W kolejnym etapie tej inwestycji, który niebawem rozpoczniemy, zaproponujemy duże mieszkania. Będzie również możliwość łączenia mieszkań, co pozwoli osiągnąć powierzchnie nawet ponad 100 m kw.

W naszej najnowszej inwestycji – Osiedle Przy Parku – przy ul. Rembielińskiej na warszawskim Targówku, która trafi do sprzedaży w ciągu najbliższych 2 tygodni, największe mieszkanie czteropokojowe będzie miało 60 m kw. W przypadku pierwszego budynku w tym projekcie będzie  możliwość łączenia mieszkań, by uzyskać większy metraż. W kolejnych budynkach na ostatnich dwóch kondygnacjach zaprojektowane zostały mieszkania o powierzchni do 85 m kw. i wysokości 3 metrów.

Piotr Kijanka, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service

Największy wybór mieszkań o większych metrażach można znaleźć w naszej inwestycji z segmentu premium – Apartamenty Sowiniec – znajdującej się przy ul. Wiosennej w Woli Justowskiej w Krakowie. To luksusowa enklawa budynków apartamentowych usytuowana nieopodal Willi Decjusza. W każdym domu znajdzie się do 6 jedno i dwupoziomowych apartamentów o powierzchni do 185 m kw.  W cenie apartamentu oferujemy projekt wykończenia oraz aranżacji wnętrz zgodny z wymaganiami klienta.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu oraz dyrektor marketingu i sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Największe lokale posiadamy w inwestycji Bliska Wola – o powierzchni ok. 120 m kw., w Katowicach w osiedlu Nowe Tysiąclecie – do 128 m kw. oraz w osiedlach Villa Campina i Zielona Dolina – o powierzchni do 86 m kw. Lokale o powierzchni do 100 m kw. cieszą się sporym zainteresowaniem, np. w Bliskiej Woli oraz Nowym Tysiącleciu mieszkania 3 i 4-pokojowe sprzedały się w pierwszej kolejności. Obecnie w promocji oferujemy duże mieszkania o powierzchni 86 m kw. w osiedlu Zielona Dolina w warszawskiej Białołęce, gdzie obniżyliśmy cenę za m kw. do 4 324 zł.

Turystyka wiejska

Maj to ostatnie dni na podejmowanie decyzji – gdzie i jak wypoczywać – zwrócił uwagę minister Marek Sawicki otwierając konferencję prasową poświęconą turystyce wiejskiej. – 30 kwietnia zapowiadałem w „Ziołowym Zakątku” specjalne spotkanie poświęcone tylko temu wydarzeniu – dodał szef resortu.

Fot. Konferencja prasowa nt. turystyki wiejskiejFot. Konferencja prasowa nt. turystyki wiejskiej

– Warto skorzystać z oferty, którą przedstawiają gospodarstwa agroturystyczne – zachęcał minister Sawicki zwracając uwagę, że – to nie tylko wysoki standard usług, wspaniałe jedzenie i przepiękna przyroda, to także powrót do przeszłości, powrót do korzeni.

W konferencji uczestniczyli ponadto: podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Tomasz Jędrzejczak, prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej Rafał Szmytke oraz prezes Zarządu Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej Wiesław Czerwiec.

Wiceminister zwrócił uwagę na fakt, że systematycznie rośnie znaczenie możliwości 3-4 dniowych wyjazdów na wypoczynek, a takie propozycje posiadają gospodarstwa agroturystyczne, których jest ponad 8 tysięcy.
Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej przypomniał, że na początku maja podpisane zostało porozumienie o współpracy pomiędzy POT a MRiRW. Według prezesa Szmytke nasi rodacy odkrywają Polskę na nowo i to również dzięki wspaniałej kuchni i regionalnym przysmakom.

Natomiast szef Polskiej Federacji Turystyki Wiejskiej zwrócił uwagę na bogactwo oferty spędzania czasu wolnego na terenach wiejskich. Podkreślił coraz większą specjalizację i ukierunkowanie ofert pod oczekiwania turystów.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Wicepremier Piechociński: Wsparcie przedsiębiorczości wymaga kompleksowych działań

Prace na nowymi przepisami prawa gospodarczego (PDG) czy działania na rzecz upowszechniania mediacji i arbitrażu, to istotne elementy realizowanej przez MG kompleksowej strategii poprawy warunków prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce – powiedział wicepremier, minister Janusz Piechociński podczas spotkania z dziennikarzami 13 maja 2015 r. Projekt założeń nowego Prawa działalności gospodarczej i projekt ustawy o wspieraniu polubownych metod rozwiązywania sporów 12 maja 2015 r. przyjęła Rada Ministrów. 

Wicepremier Piechociński przypomniał, że działania MG w zakresie usprawnienia prawa dla przedsiębiorców prowadzone są w oparciu analizę wpływu obowiązujących przepisów na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Dodał, że są one również wynikiem zarówno współpracy z przedsiębiorcami i organizacjami ich reprezentującymi, jak i z innymi ministerstwami i organami administracji.

Chcemy, żeby nasze działania były odpowiedzią na realne problemy osób prowadzących działalność gospodarczą w Polsce i wyznaczały standardy relacji pomiędzy przedstawicielami administracji publicznej a przedsiębiorcami – podkreślił wicepremier. – Inicjatywy takie jak PDG czy upowszechnianie mediacji i arbitrażu realizują ten cel. Są jednocześnie komplementarne wobec innych naszych działań takich jak np. ustawy deregulacyjne czy rozwijanie roli konsultacji publicznych w stanowieniu prawa – dodał.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Wicepremier Piechociński: Polska przedsiębiorczość

– Każdego dnia nową firmę w Polsce zakłada średnio około tysiąca osób. Rośnie również rola rodzinnych biznesów. Obserwujemy również, że coraz prężniej zaczynają działać start-upy. Cały czas staramy się nadążać za oczekiwaniami osób prowadzących działalność gospodarczą przygotowując rozwiązania, które będą pobudzać przedsiębiorczość – mówi wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński.

Wicepremier Janusza Piechociński zwraca uwagę, że efektem wprowadzenia czterech tzw. ustaw deregulacyjncych jest wprowadzenie w latach 2011-2014 blisko 300 zmian w ponad 100 ustawach, które wspierają przedsiębiorców w prowadzeniu firm. – Wszystkie podejmowane przez nas działania w zakresie usprawnienia prawa dla przedsiębiorców są prowadzone w oparciu o systematycznie przeprowadzaną  przez ekspertów Ministerstwa Gospodarki analizę wpływu obowiązujących przepisów na warunki prowadzenia firmy w Polsce – dodaje. Jednocześnie podkreśla, że są one również wynikiem, zarówno współpracy resortu gospodarki z przedsiębiorcami i organizacjami ich reprezentującymi, jak i z innymi ministerstwami oraz organami administracji.

Szef resortu gospodarki zwraca uwagę, że ustawy deregulacyjne stanowią istotny element kompleksowych działań MG w obszarze usystematyzowania i uproszczenia otoczenia prawnego biznesu w Polsce. – To co warto podkreślić, działania te są komplementarne wobec inicjatyw rządowych, takich jak Program Lepsze Regulacje 2015, którego jednym z celów jest zwiększenie roli oceny skutków regulacji i konsultacji publicznych w procesie tworzenia prawa – dodaje.

Wicepremier Piechociński podkreśla, że obecnie w MG prowadzone są prace nad nowym Prawem Działalności Gospodarczej. – Nowe przepisy mają służyć wzmocnieniu praw przedsiębiorców. W sposób wyraźny zaakcentowane oraz usystematyzowane zostaną podstawowe również zasady dotyczące wykonywania działalności gospodarczej, stanowiące katalog podstawowych praw przedsiębiorcy – podkreśla. Nowe prawo restrukturyzacyjne, upowszechnianie polubownych metod rozwiązywania sporów gospodarczych, to kolejne inicjatywy legislacyjne, tworzone lub współtworzone przez Ministerstwo Gospodarki. – Celem tych działań jest usprawnienie obrotu gospodarczego – twierdzi wicepremier.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Komentarz wiceprezesa zarządu Przemysława Lutkiewicza do wyników spółki LPP w I kwartale 2015.

0

W pierwszym kwartale 2015 r. dzięki obniżeniu kosztów LPP udało się osiągnąć zysk operacyjny, powyżej oczekiwań rynku.

Firma nadal aktywnie planuje rozwijać sektor e-commerce oraz siec sklepów na Bliskim Wschodzie, oczekując debiutu swojej nowej, szóstej marki w przyszłym roku.

Blisko 2000 nowych miejsc pracy w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu

Sektor outsourcingu i nowoczesnych usług dla biznesu nie zwalnia tempa. Według danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) pierwsze miesiące 2015 roku to zagraniczne inwestycje o łącznej wartości niemal 17 mln EUR i 1968 nowych miejsc pracy.

Polski sektor BPO/SSC oraz branża badawczo-rozwojowa (R&D) od ponad dekady rozwija się w niesłabnącym tempie. Co roku sektor powiększa się o blisko 15% przyciągając zagraniczny kapitał i tworząc kolejne miejsca pracy. Najnowsze inwestycje firm takich jak Moneygram, Atos, RBS i TRW Steering Systems udowadniają, że tempo to ma szansę się utrzymać w kolejnych latach. Jak informuje PAIiIZ, cztery wspomniane podmioty zdecydowały się na rozwój swojej działalności w Polsce.

Wiktor Doktór, Prezes Fundacji Pro ProgressioAtos zwiększa swoją obecność w Bydgoszczy tworząc kolejne 850 etatów w obszarze ICT, Firma TRW Steering Systems wybrała Bielsko-Białą na lokalizację centrum B+R w obszarze rozwoju układów kierowniczych i w związku z tym zatrudni 68 osób. W Warszawie Moneygram tworzy centrum operacyjne na 550 osób. Również RBS (Royal Bank of Scotland) postawił na polską stolicę i planuje dalszy rozwój działalności, co przełoży się na utworzenie kolejnych 500 nowych miejsc pracy.

Branża BPO/SSC, mimo że stosunkowo młoda, zatrudnia w Polsce już blisko 200 tysięcy osób. Niezwykle pozytywnym zjawiskiem jest fakt, iż nowi inwestorzy biorą pod uwagę już nie tylko duże ośrodki: Warszawę czy Kraków, ale również w destynacje mniejsze, takie jak Bydgoszcz czy Bielsko-Biała, tworząc nowe miejsca pracy i przyczyniając się do rozwoju tych regionów – mówi Wiktor Doktór, Prezes Fundacji Pro Progressio.

Informacje o obecności na polskim rynku firm z branży nowoczesnych usług dla biznesu można na bieżąco uzyskać w systemie Best2Invest.org, który dostępny jest dla internautów w sześciu wersjach językowych.

Fatalne dane z USA

Fatalne dane z USABrak odbicia w sprzedaży detalicznej za kwiecień wobec 1,1 proc. m/m wzrostu po rewizji w marcu, oraz zaledwie 0,1 proc. m/m dla wskaźnika oczyszczonego o wolumen sprzedaży samochodów, to dane, które zmuszają do postawienia sobie pytania, czy bliżej realnych wyników PKB za II kwartał nie będą czasem ekonomiści z oddziału FED w Atlancie, którzy prognozują wzrost zaledwie na poziomie 0,8 proc. w wersji zanualizowanej. Przypomnijmy, że jak na razie idealnie przewidzieli oni odczyt za I kwartał, który wyniósł 0,2 proc. – chociaż może być zrewidowany w dół ze względu na słabe dane nt. bilansu handlowego za marzec. Skoro tak, to nie dziwi fakt kolejnej fali osłabienia dolara – prawdopodobieństwo podwyżki stóp w terminie wrzesień-październik maleje. Zobaczymy jeszcze co pokażą piątkowe dane nt. produkcji przemysłowej.

W przypadku EUR/USD na słabsze dane z USA nałożyło się też odbicie rentowności niemieckich obligacji, co pchnęło notowania powyżej poziomu 1,13. Chociaż rano rynek wydawał się jeszcze być nieco zawiedziony słabszym odczytem PKB za I kwartał w Niemczech (0,3 proc. kw/kw i 1,1 proc. r/r), co wpłynęło na ostateczne dane dla całej strefy euro (0,4 proc. kw/kw i 1,0 proc. r/r). Chociaż te nie były już takie złe ze względu na lepsze wyniki z Francji i Włoch.

W przypadku EUR/USD kluczowe pytanie brzmi – czy można liczyć na formację RGR? W takim układzie prawe ramię powinno się wyrysować w rejonie 1,1350-1,1375 wspominanym we wczorajszym komentarzu. Niemniej złą passę dolara mogą przełamać teraz tylko zaskakująco dobre wyniki nt. produkcji przemysłowej, które poznamy w piątek. Inaczej droga w stronę poziomu 1,1530, który bazuje m.in. na zasięgu z formacji podwójnego dna z I kwartału stanie się całkiem prawdopodobnym scenariuszem.