Przychody netto Indygotech Minerals w I półroczu wyniosły 576 tys zł wobec 161 tys rok wcześniej. Strata netto jednostki dominującej spółki spadła do 493 tys zł z 3,8 mln w 2013 roku.
Rank Progress: Nowe powierzchnie handlowe będą powstawać głównie w mniejszych miastach. To atrakcyjne rynki dla deweloperów
Mniejsze miasta stały się atrakcyjnym rynkiem dla deweloperów. Choć tylko 1,9 mln z ponad 11 mln mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce przypada na najmniejsze miasta (do 100 tys. mieszkańców), to w tym roku większość nowych projektów realizowana jest właśnie tam. Prezes Rank Progress podkreśla, że rynek powierzchni handlowych w małych i średnich miastach jest wciąż nienasycony. Firma prowadzi inwestycje w Wejherowie, Kołobrzegu i Terespolu, jesienią ruszy budowa galerii w Mielcu.
– Prowincja także potrzebuje takiej oferty, jaką dajemy największym miastom. Ten rynek jest nienasycony i wciąż jeszcze jest duża przestrzeń do działania – mówi agencji informacyjnej Newseria Jan Mroczka, prezes zarządu Rank Progress, firmie, która specjalizuje się w działalności inwestycyjno-deweloperskiej.
W Polsce na koniec II kwartału nowoczesna powierzchnia handlowa przekroczyła 11 mln mkw. – wskazują dane z raportu firmy Knight Frank. Ponad połowa (6,3 mln mkw.) przypada na osiem największych aglomeracji. Nieco ponad 3 mln mkw. znajduje się w średnich miastach (100-400 tys. mieszkańców), blisko 2 mln zaś – w mniejszych ośrodkach (do 100 tys. osób). Rośnie jednak atrakcyjność inwestycyjna na najmniejszych rynkach – tu właśnie w II kwartale były realizowane wszystkie nowe projekty.
Mroczka zaznacza, że biorąc pod uwagę zainteresowanie najemców, jakim cieszą się nowe galerie, małe i średnie miasta są dla deweloperów atrakcyjnym rynkiem.
– W maju otworzyliśmy w Oleśnicy małoformatowy obiekt. Miasto niewielkie, ale to rewelacyjny punkt. Jeden z najemców, grupa LPP, ma lepsze obroty niż w niejednym sklepie we Wrocławiu. To pokazuje, że mniejsze miasta potrzebują takiej oferty, ale ten rynek jest wciąż niedoceniony – podkreśla prezes Rank Progress.
Jesienią ma ruszyć budowa centrum handlowego w Mielcu – obecnie rozstrzygany jest przetarg na generalnego wykonawcę. Na etapie planowania znajdują się natomiast inwestycje w Wejherowie, Olsztynie czy Kołobrzegu, firma zamierza też skupić się na wschodnich regionach kraju. Powierzchnie handlowe powstają w Mielcu, Krośnie i tuż przy granicy, w Terespolu (tu otwarcie planowane jest na II kwartał 2016 roku).
– Ściana wschodnia jest bardzo zaniedbanym rynkiem – stąd nasza decyzja o budowie dużego centrum w Terespolu. Liczymy nie tylko na klientów z tego regionu, to jest 16-17 tys. mieszkańców, lecz także 360 tys. ludzi z Białorusi – podkreśla Mroczka. – Chcemy tworzyć powierzchnie handlowe dla wszystkich, którzy chcą zarabiać. Jeśli będą mieć dobre obroty, my będziemy mieć stale płacony czynsz, a to jest gwarancja naszego sukcesu.
Mroczka podkreśla, że w Pile, gdzie na 16 października planowane jest otwarcie centrum handlowego, wynajęte jest ponad 90 proc. powierzchni, w sprawie pozostałej toczą się negocjacje.
Większość inwestycji, już na etapie planowania, cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony potencjalnych nabywców. Inwestorzy mają też oferty od firm zainteresowanych kupnem kompleksów. Przykładem jest np. inwestycja w Mielcu, która jest na etapie przetargu na generalnego wykonawcę.
W ciągu roku (między I kwartałem 2013 i 2014 roku) powierzchnia handlowa Rank Progress zwiększyła się o 30 tys. mkw., wzrosła też wynajęta powierzchnia (5 proc. nie ma najemcy). Do końca 2015 roku w realizowanych centrach ma powstać ponad 250 tys. mkw. powierzchni do wynajęcia.
– Zanim kupimy ziemię, robimy projekt, wynajmujemy, budujemy. To są lata. Mówi się, że próbujemy dostosować się do rynku, ale my to już planowaliśmy 5-6 lat temu – mówi Jan Mroczka.
Santander sprzedaje 2 proc. akcji BZ WBK
Banco Santander rozpoczął w drodze przyspieszonego budowania księgi popytu transakcji sprzedaży ponad 1,9 mln akcji Banku Zachodniego WBK, które stanowią 2 proc. jego kapitału zakładowego.
30 października na GPW jedna akcja BZ WBK kosztowała 395 zł.
Rolę globalnych koordynatorów i współprowadzących księgę popytu pełnią Deutsche Bank AG, Oddział w Londynie, Dom Maklerski BZ WBK oraz UBS Limited. Ponadto Deutsche Bank AG, Oddział w Londynie oraz UBS Limited pełnią rolę gwarantów sprzedaży akcji Banku.
Sprzedaż akcji skierowana jest wyłącznie do kwalifikowanych nabywców instytucjonalnych.
R. Antczak (Deloitte): górnictwo i usprawnienie administracji wśród priorytetów nowego rządu

Ekonomiści czekają na określenie priorytetów gospodarczych nowego rządu. Mimo że jego kadencja potrwa rok – do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, to oczekiwania są duże. Wystarczy jednak wskazanie jednego czy dwóch konkretnych obszarów, w których rząd zdąży się wykazać – uważa Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte. Ważne będą również pomysły nowej premier dotyczące górnictwa, które potrzebuje kompleksowej restrukturyzacji.
– Obszarów, którymi może zając się rząd, jest naprawdę dużo, bo jest dużo rzeczy do zrobienia, tylko że one mają jeden wspólny mianownik: to jest sektor publiczny. Zaczynamy od usprawnienia administracji, poprzez aparat skarbowy, a skończywszy na polityce dotyczącej służby zdrowia, sektorowego podejścia do górnictwa. Koniec końców chodzi o konkrety – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte.
Rząd Ewy Kopacz będzie funkcjonował w okresie wyborów samorządowych i prezydenckich, a do parlamentarnych pozostał już tylko rok. Wobec tego nowa Rada Ministrów powinna skoncentrować się na kluczowych 1-2 obszarach, w których będzie można pokazać konkretne rezultaty – uważa Antczak.
– To będzie budowało wiarygodność rządu. Ponieważ czasu jest bardzo mało, będziemy mieli przykład 100 dni, po których rząd zostanie rozliczony za pierwsze efekty swoich prac, a potem już zegar będzie odmierzał czas do kolejnych wyborów parlamentarnych. Życie pokazuje, że w takich krótkich odcinkach wszyscy się spieszą, starają się pokazać, że coś robią – mówi Rafał Antczak.
Ostatnie dni pokazały, że premier Kopacz z pewnością będzie musiała zająć się pogarszającą się sytuacją w górnictwie.
– Na razie zadeklarowano dodatkowe kwoty na górnictwo, ale nie widać w tym pomysłu na sektorowe rozwiązania, a problem górnictwa będzie narastał. Ceny surowców, w tym węgla, spadają, więc to nie jest rzecz, którą da się przeczekać i odłożyć na przyszłość – podkreśla ekonomista.
Jeszcze przed wyborem na szefa Rady Europejskiej były premier Donald Tusk ogłosił, że zostanie zwiększona waloryzacja najniższych emerytur, a także – zwiększona i zmieniona ulga w PIT na dzieci. Na wtorkowym posiedzeniu oba projekty zostały przyjęte przez nowy rząd. Zdaniem Rafała Antczaka zmiana zasad waloryzacji nie ma uzasadnienia ekonomicznego, ale pomysł wspierania rodzin wielodzietnych zasługuje na poparcie.
– Grupa emerytów i rencistów już od początku lat 90. nie jest grupą zagrożoną ubóstwem. Wszystkie badania pokazywały, że bieda w Polsce jest skoncentrowana w rodzinach wielodzietnych. Próba połączenia tych dwóch grup z przyczyn politycznych oczywiście jest ekonomicznie bezzasadna – uważa Antczak.
Argumentem przeciw podwyżkom świadczeń z ubezpieczeń społecznych jest wysoki deficyt w FUS i rosnące problemy ze ściągalnością składek – twierdzi Rafał Antczak. Dodaje, że to ostatni moment, by zająć się kryzysem demograficznym w Polsce, wskutek którego polskie społeczeństwo będzie za 20 lat jednym z najstarszych na świecie.
– Na tym polega często błąd w polityce ekonomicznej w Polsce: nie adresujemy bardzo silnie tych problemów, które są wybrane i zidentyfikowane, tylko przydzielamy niewielkie środki publiczne wszystkim grupom, twierdząc, że wszystkim się należy – podkreśla.
Orange obchodzi 20. urodziny. Polska jednym z najważniejszych rynków dla globalnego telekomu

Przez dwie dekady Orange zyskał ponad 230 mln klientów na całym świecie. Co dziesiąty to mieszkaniec lub mieszkanka Polski, dlatego Orange Polska chce umacniać pozycję lidera nad Wisłą. Dzięki prowadzonej modernizacji w zasięgu sieci 3G pod koniec października będzie 99 proc. społeczeństwa. Do końca roku 61 proc. populacji znajdzie się w zasięgu technologii LTE.
– Marka Orange jest jedną z najsilniejszych i najbardziej wartościowych marek świata. W rankingu globalnych marek jesteśmy na 60. miejscu, a rynkowa wartość to 13,8 mld dolarów. W Polsce chcemy umacniać pozycję lidera szeroko rozumianych usług teleinformatycznych. W tej chwili nasza baza to ponad 15,4 mln użytkowników mobilnych. Łącznie z telewizją i telefonią stacjonarną mamy 23 mln użytkowników. Chcemy naszą pozycję wzmacniać i być innowatorem w wielu dziedzinach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Patkowski, dyrektor wykonawczy ds. marki i komunikacji marketingowej w Orange Polska.
Marka Orange pojawiła się w 1994 r. w Wielkiej Brytanii. Po 20 latach jest obecna w ponad 30 krajach i ma ponad 230 mln klientów na całym świecie. W 2005 r. marka z pomarańczowym kwadratem w logo zastąpiła na polskim rynku markę Idea. Od kwietnia 2012 r. pod marką Orange były sprzedawane produkty stacjonarne, oferowane wcześniej przez Telekomunikację Polską. Finałem było powstanie 31 grudnia 2013 r. spółki Orange Polska, której wartość księgowa wynosi 12,3 mld zł, bieżąca wycena giełdowa – niecałe 15 mld zł.
Pod koniec września br. spółka ogłosiła, że dzięki modernizacji zwiększyła dostępność sieci 3G do 98 proc. Pod koniec października ma wzrosnąć do 99 proc. Plany Orange obejmują także zwiększenie pokrycia najszybszą technologią mobilnego dostępu do internetu LTE do 61 proc. na koniec bieżącego roku.
– Wygrywamy z konkurentami przede wszystkim dzięki kompleksowości i różnorodności oferty oraz dzięki odpowiedniemu podejściu do klienta – przekonuje Patkowski.
Rynek usług teleinformatycznych staje się coraz bardziej konkurencyjny i zwiększa się znaczenia dostarczania ofert innych niż tylko podstawowe usługi głosowe czy transmisja danych. Według Patkowskiego przyszłość rynku to dalsze integrowanie usług oraz wielu różnych platform teleinformatycznych, łącznie z treściami.
– To również dostarczanie rozwiązań szytych na miarę, a przede wszystkim oferowanie klientom jak najbardziej kompleksowych usług, które od dwóch lat mają nazwę handlową Orange Open. To usługi dotyczące zarówno telefonii, telewizji i internetu zarówno w wymiarach mobilnych, jak i stacjonarnych – wskazuje dyrektor w Orange Polska.
Orange wszedł 20 lat temu na rynek brytyjski jako marka oferująca klientom bezpośrednią i łatwą komunikację. Głównym celem firmy od 1994 r. jest przyczynianie się do poprawy jakości życia, co obejmuje także działania społeczne. Jedną z najnowszych inicjatyw spółki w Polsce jest możliwość założenia 100 Klubów Sportowych Orange dla dzieci i młodzieży, które otrzymają pomoc firmy w realizacji swoich planów.
– Ponad 19 proc. pracowników naszej firmy działa społecznie. Robienie różnych rzeczy, które mają na celu dobro publiczne czy społeczne to pozabiznesowy, ale niezwykle istotnym elementem naszej strategii, który ma nie tylko promować markę, lecz także integrować pracowników i pokazywać, że współdziałanie ma również wymiar pozazawodowy – mówi Paweł Patkowski.
PKP Energetyka będzie rozwijać łączoną sprzedaż gazu i energii elektrycznej. Przedsiębiorcy czekają na ofertę

PKP Energetyka liczy na dynamiczny rozwój oferty dual fuel, czyli łączonej sprzedaży gazu i energii elektrycznej. Badania przeprowadzone przez spółkę wskazały, że aż 73 proc. przedsiębiorców jest zainteresowanych takim rozwiązaniem.
PKP Energetyka od lipca rozpoczęła sprzedaż gazu. To nowy rynek dla spółki, więc Kowalski nie chce mówić o celach sprzedażowych. Pierwszym klientem został w lipcu PEC Siedlce. Elektrociepłownia gazowa w Siedlcach sprzedaje wyprodukowaną energię elektryczną z powrotem do PKP Energetyki.
‒ Dziś mamy zakontraktowane ponad 0,5 TWh w gazie i jestem przekonany, że z czasem ten wolumen będzie dynamicznie wzrastał – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Kowalski, zastępca dyrektora Pionu Sprzedaży PKP Energetyka. ‒ Wygląda to bardzo obiecująco, na dzień dzisiejszy mamy już kontrakty wybiegające na rok do przodu z klientami przemysłowymi, również w formule dual fuel, czyli łącznie ze sprzedażą energii elektrycznej.
Spółka wiąże duże nadzieje właśnie z rynkiem dual fuel. Badania przeprowadzone przez PKP Energetykę pokazały, że aż 73 proc. przedsiębiorstw przemysłowych jest zainteresowanych tego typu ofertą. Dla nich to szansa na oszczędności oraz tańsze zakupy gazu i energii elektrycznej. Badania przeprowadzono na 510 przedsiębiorstwach w całym kraju w kwietniu i maju br.
‒ Realizujemy sprzedaż energii elektrycznej zgodnie z naszymi wcześniejszymi kontraktami. Ceny energii wzrosły i wydaje się, że to jest trend, który będzie się utrzymywał przez jakiś czas. W tej chwili mamy sezon kontraktowy na rok 2015-2016. Jesteśmy na dobrej drodze, aby podtrzymać sprzedaż z ubiegłego roku – zapowiada Maciej Kowalski.
Kowalski dodaje, że tylko 20-30 proc. wolumenu sprzedawanej przez spółkę energii elektrycznej trafia obecnie do odbiorców związanych z koleją.
R. Florek (Fakro): Zwiększa się dystans między Polską a najbogatszymi krajami UE

Polska wciąż zbyt wolno goni bogatsze kraje Zachodu, wciąż zarabiamy czterokrotnie mniej – uważa prezes fundacji Pomyśl o Przyszłości Ryszard Florek. Jednym z powodów jest świadomość społeczeństwa polskiego, w dużej mierze wychowywanego w komunizmie. Innym – niektóre unijne reguły, które – według Florka – działają na korzyść zamożniejszych państw.
– Na przestrzeni ostatnich 5 lat polski PKB na osobę wzrósł o 4 proc., a niemiecki o 12, szwajcarski o 30 proc. Zamiast się zbliżać, oddalamy się od najbogatszych państw – mówi Ryszard Florek, prezes zarządu firmy Fakro, założyciel fundacji Pomyśl o Przyszłości, która opublikowała raport „Dlaczego w Polsce zarabiamy cztery razy mniej niż w bogatych krajach Europy Zachodniej i przestaliśmy się do nich zbliżać”.
Raport wskazuje na dwa główne powody takiej sytuacji: wewnętrzny i zewnętrzny. W kraju przeszkadzają wciąż pozostałości po komunizmie. Zdaniem prezesa Fakro od zbudowania obywatelskiej wspólnoty ekonomicznej w Polsce – a nie od wykorzystania funduszy unijnych – zależy przyspieszenie w rozwoju gospodarczym kraju.
– Jeżeli Polska dalej chce się rozwijać, musimy zmienić mentalność. Szwedzi, Niemcy, Japończycy czy Amerykanie dbają o własną gospodarkę i wspólnotę ekonomiczną – mówi Ryszard Florek. – Jeśli porównamy dotacje unijne w przeliczeniu na jedną osobę do PKB, to jest jak 1 do 50. Musimy więc bardziej się skupić na tym, co leży blisko. Natomiast w świadomości obywateli wciąż wygląda to tak, że większy wpływ na dobrobyt mają dotacje UE niż my sami.
W raporcie fundacji wskazano, że w 2012 roku wydatki publiczne w Polsce wyniosły ponad 18 tys. zł na osobę, a wartość przyznanych Polsce dotacji z UE wyniosła 308 zł w przeliczeniu na osobę.
Jak podkreślają przedstawiciele fundacji, jeżeli wszystkie grupy społeczne (politycy, urzędnicy, przedsiębiorcy, pracownicy i konsumenci) będą dbały o rozwój wspólnoty ekonomicznej, to polska gospodarka będzie rozwijać się w tempie co najmniej 10 proc. rocznie. Podobnie będą rosły nasze wynagrodzenia.
Z zewnątrz nadrabianie zaległości wobec państw Zachodu utrudniają niektóre unijne przepisy. Według założyciela fundacji w europejskim prawie o konkurowaniu nie uwzględniono różnic w rozwoju gospodarczym poszczególnych krajów. Nie wzięto pod uwagę m.in. ogromnych korzyści płynących z tzw. efektu skali.
– Polskie firmy w tradycyjnych branżach mają niewielkie szanse na konkurowanie z większymi, czasem 20-30 razy, przedsiębiorstwami Europy Zachodniej – zauważa Florek. – Nawet jeśli tamci produkują w swoich krajach, mają niższe koszty ze względu na efekt skali. Korzyści z niego wynikające mogą wynieść od 1 do nawet 20 proc. w branżach, w których jest on największy.
Jego zdaniem pomóc mogłoby wprowadzenie „podatku” płaconego przez koncerny o bardzo silnej pozycji na rynku unijnym, co mogłoby przyczynić się do wyrównania szans i byłoby dodatkowym źródłem wpływów finansowych do UE. Zgodnie z propozycjami fundacji, objęłoby to wąską grupę przedsiębiorstw o znaczących udziałach w rynku i wielomiliardowych obrotach. Dla przykładu firmy, które mają powyżej 70 proc. udziałów w rynku, płaciłyby 5 proc. obrotu obszarze UE. Te, których udziały są w przedziale 20–25 proc., tylko 1 proc. od efektu skali.
– Druga kwestia to bardziej restrykcyjne przestrzeganie prawa o nadużywaniu pozycji dominującej. Zawsze to polskie podmioty będą mniejsze, bardziej narażone na nadużywanie tego prawa przez zachodnią konkurencję. A w tej chwili jest tendencja w Unii, żeby to prawo liberalizować. Dlatego też pracujemy nad tym, by uświadomić ten problem i by tworzyć prawo, które dałoby Polsce szanse na rozwój w Unii Europejskiej. Żebyśmy nie tylko mieli zupę, lecz także żebyśmy mogli zjeść jeszcze i drugie danie, i deser – podkreśla prezes Fakro.
10 tys. studentów może liczyć na kredyt studencki. Liczba wniosków spada przez niż demograficzny i inne formy wsparcia

Nawet 10 tys. rozpoczynających naukę studentów może liczyć na kredyt studencki. W toku pięcioletnich studiów pożyczka może wynieść nawet 30 tys. zł, czyli łączna wartość wszystkich startujących w tym roku kredytów sięgnie 300 mln zł. Wnioski będą przyjmowane od 1 października do 15 listopada, a za studentów z najbiedniejszych rodzin poręczy Bank Gospodarstwa Krajowego.
‒ Podstawowym kryterium jest rozpoczęcie studiów przed ukończeniem 25. roku życia. Drugim kryterium jest kryterium dochodowe. Kredyty mogą uzyskać osoby, których dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 2,3 tys. zł netto – taka kwota była w ubiegłym roku i podejrzewam, że będzie ona utrzymana – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Sawicki z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Kredytów studenckich udzielają cztery banki komercyjne: Pekao SA, PKO BP, SGB-Bank oraz BPS. Nabór wniosków ruszy 1 października. 10 tys. planowanych na ten rok kredytów to więcej niż rok temu – wtedy podpisanych zostało ponad 8 tys. umów. Sawicki przyznaje, że widać wpływ niżu demograficznego. Liczba podpisanych umów spada – w 2012 r. było ich ponad 10 tys. Mniej niż przed kilkoma laty jest też wniosków o kredyt.
Sawicki ocenia, że wynika to nie tylko z niżu demograficznego, lecz także z nowych form wsparcia dla studentów oferowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Osoby, które otrzymują stypendia i innego typu dotacje, nie składają już wniosków o kredyt studencki.
Spośród wnioskodawców ok. 75 proc. otrzymuje kredyt. Jak zauważa Sawicki, jednym z powodów odrzucenia wniosku jest przekraczający ustalony limit dochód na osobę w rodzinie.
‒ Student może dostać 6 tys. zł rocznie, co daje kwotę 30 tys. zł w ciągu pięciu lat. Jeżeli są to studia o profilu lekarskim – 6-letnie – student może dostać nawet 36 tys. kredytu. Można później bez problemu przedłużyć kredytowanie na studia doktoranckie. To jest 10 lat razy 6 tys. zł, czyli 60 tys. zł kredytu – wylicza Sawicki.
Doktoranci to jednak zdecydowana mniejszość ubiegających się o kredyt – zaledwie niecały 1 proc.
W tym roku w systemie nie ma zmian wobec zeszłego roku. Sawicki przypomina, że rok temu MNiSW zdecydowało, że ubiegający się o kredyt nie muszą składać zaświadczeń z urzędów skarbowych, a jedynie oświadczenie o dochodach.
Studenci z najbiedniejszych rodzin mogą liczyć na dodatkowe wsparcie w ramach kredytu studenckiego – poręczenie od BGK. Jeśli dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 600 zł, państwowy bank poręcza 100 proc. kredytu, a jeśli dochód wynosi od 600 do 1000 zł na osobę – 70 proc.
‒ Pozostałą kwotę, niestety, student musi już we własnym zakresie zabezpieczyć – dodaje Sawicki. ‒ Zabezpieczenia kredytów każdy bank reguluje według własnych wewnętrznych przepisów.
BGK pobiera od kredytobiorców, za których udziela poręczenia, 1,5-proc. prowizję od poręczanej części miesięcznej raty kredytu.
Kredyty studenckie są wypłacane przez 10 miesięcy w roku. Ich spłata rozpoczyna się po dwóch latach od ukończenia studiów. W okresie studiów i karencji odsetki od kredytu pokrywa BGK z Funduszu Pożyczek i Kredytów Studenckich. Umowy kredytowe ze studentami, którzy złożą wnioski w tym roku, zostaną podpisane w marcu 2015 r., bo banki mają czas do połowy lutego na rozpatrzenie wniosku i stwierdzenie, czy przedstawione zabezpieczenie jest wystarczające.
‒ Od roku akademickiego 1998/99 wnioski złożyło przeszło 550 tys. studentów. Z tej liczby udzielonych zostało przeszło 380 tys. kredytów. Obecnie w obsłudze jest przeszło 155 tys. kredytów, pozostała liczba już została spłacona albo jest w okresie karencji – podsumowuje Sawicki.
Hałas i zła akustyka w restauracji odstraszają klientów niemal tak mocno jak niemiła obsługa

Ciekawe menu, wysoka jakość dań, dobra obsługa oraz przyjazny wystrój – to kluczowe czynniki, które decydują o powodzeniu restauracji. Nie jest to jednak kompletna lista – wielu restauratorów nie docenia znaczenia właściwej akustyki w swoim lokalu. Badania opinii klientów wykonane przez Lloyd’s Register Consulting – Energy A/S wskazują, że jedynie zła obsługa może bardziej zniechęcić ich do ponownego odwiedzenia danego miejsca.
– Zapytaliśmy klientów o kilka różnych elementów akustyki: poziom hałasu, możliwość skutecznej komunikacji z rozmówcą, poczucie prywatności. Klientom najbardziej przeszkadzał wysoki poziom hałasu w restauracji. Także prywatność okazała się istotna. Ludzie mieli poczucie, że ich rozmowa jest słyszalna przez innych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes David Svensson, konsultant w Lloyd’s Register Consulting – Energy A/S, firmy doradczej w branży inżynieryjnej.
Choć środowisko akustyczne w restauracji jest jednym najważniejszych czynników decydujących o jej komforcie i nastroju, a pośrednio także o jej popularności i biznesowym powodzeniu, to często jest ono pomijane lub zaniedbywane. Akustyka danego lokalu zależy od układu wnętrza, wyposażenia i umeblowania oraz od użytych materiałów wykończeniowych. Te czynniki decydują, jak duża część energii dźwiękowej zostanie pochłonięta przez materiały, a ile z niej ulegnie odbiciu, zwiększając hałas, który jest uciążliwy dla klientów.
– Komfort akustyczny jest subiektywną miarą tego, jak odbieramy akustykę danego wnętrza. Najczęściej klienci narzekali na wysoki poziom hałasu. Jest to drugi najczęściej wymieniany powód niezadowolenia klientów, zaraz po złej obsłudze – twierdzi Svensson.
Zła akustyka przekłada się nie tylko na samopoczucie klientów, lecz także pracowników, co może obniżać jakość obsługi. Według specjalistów każdy lokal można jednak zaadaptować, by poprawić komfort akustyczny.
– By poprawić akustykę w restauracjach, można zastosować materiały pochłaniające dźwięk na ścianach i sufitach. Innym rozwiązaniem jest podzielenie dużych lokali za pomocą mobilnych ekranów na kameralne sektory – wskazuje David Svensson.
Zgodnie z badaniami Lloyd’s Register Consulting – Energy A/S subiektywnie odczuwany komfort akustyczny zależy od wielu czynników, również od indywidualnych preferencji badanych. Nie wszystkie restauracje muszą dla nas brzmieć tak samo, tak jak nie wszystkie muszą tak samo wyglądać. Restauratorzy powinni jednak brać pod uwagę odczucia klientów w tym względzie, ponieważ dobra akustyka może być dodatkowym atutem restauracji.
– Myślę, że badanie poziomu satysfakcji klientów to dobry pomysł. Akustyczny ranking restauracji jest już zresztą prowadzony na kilku stronach internetowych, które zajmują się ich kompleksową oceną. To sposób, by restauratorzy uznali akustykę swoich lokali za jeden z elementów oferty, który podlega ocenie, tak jak wszystkie inne, np. jakość obsługi czy serwowanych potraw – twierdzi Svensson.
Jak podkreśla Mikołaj Jarosz, ekspert w zakresie rozwiązań akustycznych w firmie Ecophon, w Polsce niezbędna jest edukacja społeczna w zakresie negatywnych skutków hałasu. Większość Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, że stale jest narażona na szkodliwe działania dźwięku: w pracy, szkole, ja także tam, gdzie spędza czas wolny.
– Restauracje są dobrym przykładem, który pokazuje, że czasem dobre jedzenie, miła atmosfera i wysoka kultura obsługi nie wystarczą – tłumaczy Mikołaj Jarosz. – Wychodzimy z restauracji z poczuciem, że jednak coś nam nie pasowało. Dopiero po głębszym zastanowieniu zdajemy sobie sprawę z tego, że muzyka lub konwersacje prowadzone kilka stolików dalej nie pozwalały nam odprężyć się, swobodnie rozmawiać i delektować się jedzeniem. Czasem w ogóle nie mogliśmy rozmawiać. Jedzenie i wino wspaniałe, ale… ten hałas?! – podsumowuje Jarosz.
Nowe powierzchnie handlowe będą powstawać głównie w mniejszych miastach. To atrakcyjne rynki dla deweloperów

Mniejsze miasta stały się atrakcyjnym rynkiem dla deweloperów. Choć tylko 1,9 mln z ponad 11 mln mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej w Polsce przypada na najmniejsze miasta (do 100 tys. mieszkańców), to w tym roku większość nowych projektów realizowana jest właśnie tam. Według ekspertów rynek powierzchni handlowych w małych i średnich miastach jest wciąż nienasycony.
– Prowincja także potrzebuje tego, co mają mieszkańcy największych miast. Ten rynek jest nienasycony i wciąż jeszcze jest duża przestrzeń do działania – mówi agencji informacyjnej Newseria Jan Mroczka, prezes zarządu Rank Progress, firmie, która specjalizuje się w działalności inwestycyjno-deweloperskiej.
W Polsce na koniec II kwartału nowoczesna powierzchnia handlowa przekroczyła 11 mln mkw. – wskazują dane z raportu firmy Knight Frank. Ponad połowa (6,3 mln mkw.) przypada na osiem największych aglomeracji. Nieco ponad 3 mln mkw. znajduje się w średnich miastach (100-400 tys. mieszkańców), blisko 2 mln zaś – w mniejszych ośrodkach (do 100 tys. osób). Rośnie jednak atrakcyjność inwestycyjna na najmniejszych rynkach – tu właśnie w II kwartale były realizowane wszystkie nowe projekty.
Mroczka zaznacza, że biorąc pod uwagę zainteresowanie najemców, jakim cieszą się nowe galerie, małe i średnie miasta są dla deweloperów atrakcyjnym rynkiem.
– W maju otworzyliśmy w Oleśnicy małoformatowy obiekt. Miasto niewielkie, ale to rewelacyjny punkt. Jeden z najemców, grupa LPP, ma lepsze obroty niż w niejednym sklepie we Wrocławiu. To pokazuje, że mniejsze miasta potrzebują takiej oferty, a rynek ten jest wciąż niedoceniony – podkreśla prezes Rank Progress.
Jesienią ma ruszyć budowa centrum handlowego w Mielcu – obecnie rozstrzygany jest przetarg na generalnego wykonawcę. Na etapie planowania znajdują się natomiast inwestycje w Wejherowie, Olsztynie czy Kołobrzegu, firma zamierza też skupić się na wschodnich regionach kraju. Powierzchnie handlowe powstają w Mielcu, Krośnie i tuż przy granicy, w Terespolu (tu otwarcie planowane jest na II kwartał 2016 roku).
– Ściana wschodnia jest bardzo zaniedbanym rynkiem – stąd nasza decyzja o budowie dużego centrum w Terespolu. Liczymy nie tylko na klientów z tego regionu, to jest 16-17 tys. mieszkańców, lecz także 360 tys. ludzi z Białorusi – podkreśla Mroczka. – Chcemy tworzyć powierzchnie handlowe dla wszystkich, którzy chcą zarabiać. Jeśli będą mieć dobre obroty, my będziemy mieć stale płacony czynsze, a to jest gwarancja naszego sukcesu.
Mroczka podkreśla, że w Pile, gdzie na 16 października planowane jest otwarcie centrum handlowego, wynajęte jest ponad 90 proc. powierzchni, o pozostałą toczą się negocjacje.
Większość inwestycji już na etapie planowania cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony potencjalnych nabywców. Inwestorzy mają też oferty od firm zainteresowanych kupnem kompleksów. Przykładem jest np. inwestycja w Mielcu, która jest na etapie przetargu na generalnego wykonawcę.
W ciągu roku (między I kwartałem 2013 i 2014 roku) powierzchnia handlowa Rank Progress zwiększyła się o 30 tys. mkw., wzrosła też wynajęta powierzchnia (5 proc. nie ma najemcy). Do końca 2015 roku w realizowanych centrach ma powstać ponad 250 tys. mkw. powierzchni do wynajęcia.
– Zanim kupimy ziemię, robimy projekt, wynajmujemy, budujemy. To są lata. Mówi się, że próbujemy dostosować się do rynku, ale my to planowaliśmy już 5-6 lat temu – mówi Jan Mroczka.
Analitycy stawiają na MCI Management
Na łamach wydania Gazety Giełdy Parkiet z dnia 30.09.2014 r., analitycy wytypowali kandydatów do największych zwyżek i spadków notowań w IV kwartale 2014 r. W badaniu ankietowym, w którym wzięli udział analitycy BM Alior Banku, BM BNP Paribas Polska, DM BOŚ, Millenium DM, Quercus TFI, BM BGŻ, DM mBanku, DM Raiffeisen Bank Polska, CDM Pekao oraz HFT Brokers DM, MCI Management został wskazany przez dwóch ekspertów akcji jako jedna ze spółek o największym potencjale wzrostu kursu akcji.
JLL: We Wrocławiu w całym 2014 roku przybędzie 75 tys. mkw. nowych biur
We Wrocławiu w połowie roku było 555,9 tys. mkw. powierzchni biurowej, wynika z raportu firmy JLL. 90 proc. z niej było wynajęte. W I półroczu oddano 22,7 tys. mkw., w drugim – przybędzie ponad dwa razy tyle.
W ciągu ostatnich pięciu lat wrocławski rynek biurowy wzbogacił się o 59 proc. nowej powierzchni biurowej. W połowie 2014 roku w mieście było 555,9 tys. mkw. biur, a 124,7 tys. mkw. było w trakcie realizacji. Z tego 52,3 tys. mkw. ma zostać oddanych do użytku jeszcze w tym roku.
– Wrocław jest trzecim co do wielkości rynkiem biurowym w Polsce, a jednocześnie jednym z najszybciej rozwijających się rynków w kraju, zarówno pod względem liczby powstających obiektów, jak i aktywności najemców – mówi Nina Stępień, analityk rynku w JLL. – W budowie pozostaje dalsze prawie 125 000 mkw., z czego większość trafi na rynek do końca 2015 r. Deweloperzy nadal czują się pewnie, inwestując w budynki biurowe, co jest rezultatem m.in wysokiego popytu generowanego w największej mierze przez sektora usług dla biznesu. Międzynarodowe firmy z tej branży są głównym odbiorcą nowych projektów, a ich udział w wynajętej powierzchni biurowej w mieście to 41 proc.
Coface: liczba upadłości w trzech kwartałach roku niższa o 9 proc. niż przed rokiem
W pierwszych trzech kwartałach roku w Polsce upadło 619 firm. To mniej niż w 2012 i 2013 roku, ale wciąż więcej niż w latach 2005-2011.
619 firm upadło w ciągu 9 miesięcy 2014 roku – podała firma Coface, zajmująca się ubezpieczaniem należności. To o 9 proc. mniej niż przed rokiem i o 3,6 proc. mniej niż w 2012 r.
W porównaniu z analogicznym okresem ub.r. spadła liczba bankructw wśród producentów (o 23 proc.) i firm budowlanych (o 26 proc.). Więcej było natomiast upadłości w usługach (+20 proc.) i transporcie (+30 proc.).
Produkcja mimo zanotowanego spadku wciąż pozostaje najbardziej narażonym na bankructwa sektorem (26,7 proc. wszystkich upadłości). Niewiele mniej było ich w handlu (26,3 proc.) i budownictwie (20,4 proc.). Firmy transportowe, mimo wzrostu upadłości w tym sektorze, odpowiadają za jedynie 5 proc. wszystkich bankructw.
Eksperci Coface ostrzegają jednak, że w kolejnych miesiącach sytuacja może się pogorszyć.
– Zgodnie z naszymi analizami, sytuacja makroekonomiczna znajduje odzwierciedlenie w statystykach upadłościowych z pewnym opóźnieniem, zazwyczaj o jeden lub dwa kwartały. W związku z tym publikowana liczba upadłości dotyczy w znacznym stopniu sytuacji polskich przedsiębiorstw w pierwszych miesiącach tego roku, gdy główną siłą napędową naszej gospodarki stawał się popyt krajowy – mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce.
Jego zdaniem spowolnienie w gospodarkach niemieckiej oraz rosyjskiej i embargo na eksport w kierunku wschodnim przełożą się na pogorszenie sytuacji polskich firm w kolejnych miesiącach roku z powodu nadpodaży na rynku polskim i konieczności obniżania cen kosztem marż.
– Zawirowania na rynkach eksportowych powodują zwiększone ryzyko sektora transportowego, który zazwyczaj jako jeden z pierwszych odczuwa pogorszenie cyklu obrotu należnościami. Znajduje to potwierdzenie w bieżących statystykach upadłościowych z liczbą bankructw w transporcie większą o 30 proc. niż w 2013 roku – zauważa Sielewicz.
UKE: beneficjenci pomocy publicznej muszą udostępniać operatorom sieci dostępowych regionalne sieci szerokopasmowe
Prezes UKE poinformowała, że w jej opinii operatorzy sieci dostępowych powinni mieć dostęp do regionalnych sieci szerokopasmowych wybudowanych ze środków publicznych.
Prezes UKE będzie zatwierdzać, monitorować i weryfikować warunki dostępu do RSS oraz rozstrzygać spory pomiędzy operatorami w zakresie dostępu do Regionalnych Sieci Szerokopasmowych – poinformował UKE w komunikacie.
– Sieci szkieletowo-dystrybucyjne budowano ze wsparciem środków unijnych głównie z myślą o białych plamach, czyli obszarach nierentownych z punktu widzenia działalności telekomunikacyjnej. Dlatego prezes UKE stoi na stanowisku, że stawki hurtowe powinny przede wszystkim zachęcać do budowy sieci ostatniej mili i umożliwiać świadczenie usług w cenach akceptowalnych dla klientów w białych plamach – głosi komunikat.
Urząd uzasadnia także, że obowiązek ten wynika z decyzji Komisji Europejskiej, wydawanych w odniesieniu do poszczególnych projektów budowy Regionalnych Sieci Szerokopasmowych oraz na mocy Regionalnych Programów Operacyjnych, Programu Operacyjnego Rozwój Polski Wschodniej i umów o dofinansowanie projektów.
Prezes UKE zapowiedziała na październik publikację oferty referencyjnej, w której określi zalecane warunki dostępu do RSS. Jej ostateczna wersja zostanie opublikowana pod koniec listopada br. Rozpoczęcie procedury zatwierdzania warunków dostępu do RSS jest planowane na początku 2015 r.
NBP: w II kwartale wzrósł polski export i import
Eksport polskich towarów w II kwartale sięgnął 38,8 mld euro, zaś import w 38,7 mld euro. W porównaniu z II kwartałem zeszłego roku odnotowano zarówno wzrost eksportu o 2,2 mld euro czyli o 6,1 proc, jak i importu o 2,9 mld euro czyli o 8,2 proc.- poinformował Narodowy Bank Polski.
NBP: Polacy oczekują, że inflacja pozostanie niska
Opublikowany 30 września komunikat NBP o oczekiwaniach inflacyjnych konsumentów pokazuje, że już od ponad roku pozostają one na niskim poziomie, czyli poniżej dolnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego NBP.
Konsumenci ankietowani przez GUS w I połowie września przewidują, że w kolejnych 12 miesiącach wzrost cen w dalszym ciągu będzie utrzymywał się na niskim, ale dość stabilnym poziomie.
Jak podaje GUS w I połowie września przewidywany przez respondentów średni wskaźnik inflacji konsumenckiej w kolejnych 12 miesiącach wyniesie 0,2 proc.
NBP: wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących
Deficyt na rachunku obrotów bieżących w II kwartale sięgał 553 mln euro i był o 190 mln euro większy niż przed rokiem – informuje Narodowy Bank Polski.
Łączna wartość salda rachunku bieżącego i kapitałowego była dodatnia i przekraczała 3 mld euro. Relacja łącznego salda rachunku bieżącego i kapitałowego do PKB, w II kwartale 2014 wyniosła 3,1 proc.
PKO Bank Polski zmienia serwis transakcyjny iPKO
Nowy serwis to przede wszystkim nowoczesny, intuicyjny i rozbudowany interfejs, ale również odświeżona szata graficzna, łatwiejsza nawigacja oraz szybki dostęp do najczęściej wykorzystywanych funkcji.
Zarządzaj swoim czasem efektywnie
Czasu mamy wciąż za mało, pracy nie zostawiamy w pracy gdyż po prostu nie wyrabiamy się z naszymi obowiązkami. Jak temu zaradzić? Doby wydłużyć się nie da, zarządzać czasem również. Można jednak skutecznie zarządzać sobą w czasie.
Powszechnie funkcjonujące pojęcie „zarządzanie czasem” ma w rzeczywistości wymiar bardzo skrótowy, ogólnikowy. Czas po prostu płynie, a to na co my mamy rzeczywisty wpływ to wykorzystanie godzin które są nam dane, wzrost efektywności działań i ograniczenie ilości czasu marnowanego. Kluczem jest stworzenie listy priorytetów, których realizacja jest podstawą osiągnięcia założonych celów. Do dzieła!
Warto w pierwszej kolejności sięgnąć po narzędzie, które pozwoli nam ogarnąć wszystkie zadania do wykonania. By sformułować priorytety, nadać wagi koniecznym do wykonania czynnościom, trzeba najpierw po prostu zebrać je razem. W zależności od upodobań odpowiednim narzędziem do tego może być notes, terminarz, kalendarz elektroniczny albo program do zarządzania zadaniami (na przykład Wunderlist). Określając wszystkie zadania możemy następnie przystąpić do stworzenia planu.
Najpierw z listy zadań wyselekcjonować należy te, które są absolutnie najistotniejsze, których wykonanie ma zasadnicze znaczenie dla dalszego biegu spraw.
Drugą grupę stanowią te czynności, które zrealizować się powinno, jednak ich następstwa nie są już aż tak poważne, jak te związane z działaniami z pierwszej grupy.
Pula następna to czynności, które dobrze byłoby wykonać, jednak nie jest to konieczne. Nie wiążą się one bowiem z żadnymi następstwami istotnymi w codziennej pracy czy w kontekście długoterminowych sukcesów zawodowych.
Kategoria kolejna obejmuje działania, które można bez problemu przekazać innej osobie. Delegacja obowiązków nie wynika bowiem z lenistwa ,a z umiejętności zarządzania. Wartość wynikająca z realizacji takich zadań przez inną osobę, polega na zysku czasowym względem czynności najważniejszych.
Ostatnią grupę zadań stanowią w końcu te kwestie, które należy wyeliminować. Nie mają one bowiem żadnej wartości, a czas na nie przeznaczony uznac należy po prostu za stracony.
Przystępując do realizacji pogrupowanych w ten sposób czynności trzeba pamiętać o pewnej podstawowej zasadzie. Podejmowanie zadań z kategorii o niższej wartości powinno być tylko i wyłącznie następstwem realizacji wszystkich działań z grupy tych ważniejszych.
Właściwe sformułowanie priorytetów ma wielowymiarowe znaczenie. Pozwala nie tylko skuteczniej i efektywniej realizować działania, ale także eliminować te czynności, które w rzeczywistości wcale nie są niezbędne. Czas to w końcu wyjątkowo cenny, nieodnawialny zasób – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant, GRUPA 365NET.
Offshoring usług IT – Polscy specjaliści cenieni za granicą
507 miliardów dolarów – tyle według amerykańskiego Instytutu Badawczego Plunkett Research wyniesie wartość outsourcingu i offshoringu na globalnym rynku w 2014 r. Szczególnie dobrze rozwijać się będą usługi w ramach takich obszarów jak: logistyka, zaopatrzenie i dystrybucja, usługi technologii informacyjnych, w tym tworzenie oprogramowania i zarządzenie centrami komputerowymi oraz outsourcing procesów biznesowych BPO (call center, transakcje finansowe i zarządzanie zasobami ludzkimi).
Obecnie usługi w formie outsourcingu są wykonywane w ponad 100 państwach na świecie. Według „2014 Tholons Top 100 Outsourcing Destinations” najbardziej atrakcyjnym kierunkiem przeniesienia procesów biznesowych jest Azja Południowa – osiem z dziesięciu najbardziej topowych destynacji to kraje tego regionu. Zaraz za światowymi gigantami na outsourcingowej mapie plasuje się Polska. Kraków zajął 9 miejsce w rankingu, wyprzedzając tym samym Dublin, Moskwę, Kijów i Pragę. Raport analityków Tholons daje powody do radości. Międzynarodowe koncerny zaczynają spoglądać na nasz kraj coraz bardziej przychylnie. Szczególnie cenieni są nasi wykwalifikowani eksperci oraz wysoka jakość życia, bardzo dobra infrastruktura, stabilne środowisko ekonomiczne i bezpośrednia bliskość Europy Zachodniej.
Offshoring usług IT to coraz większy obszar działalności Hicron. Szczególne zainteresowanie zagranicznych firm skupia się na naszych kompetencjach w branży automotive oraz wiedzy w zakresie programowania. Firmom zainteresowanym skorzystaniem z naszych usług biznesowych, programistycznych i doradczych potrafimy wskazać rozwiązania, które będą najlepiej dopasowane do ich potrzeb biznesowych i uwarunkowań danego kraju. Nasze unikalne w skali Europy doświadczenie jest cenione także przez globalnego producenta oprogramowania SAP SE w Walldorf, który poleca Hicron jako dedykowanego realizatora projektów dla branży motoryzacyjnej – to duże wyróżnienie i świetny sposób na dotarcie do klientów poza granicami kraju – mówi Remigiusz Efinowicz, członek zarządu Hicron
Polski sektor usług biznesowych – optymistycznie i rozwojowo
Ostatni raport Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) – daje wiele powodów do optymizmu. Według analityków ABLS – sektor nowoczesnych usług biznesowych w naszym kraju, urósł w ciągu ostatnich dwóch lat o 50%. Obecnie w Polsce funkcjonuje już 470 centrów usług z kapitałem zagranicznym, należących do 325 inwestorów i zatrudniających 128 000 osób. Od 2013 roku powstało w naszym kraju aż 66 tego typu ośrodków – z czego 60% utworzyli nowi inwestorzy, lokujący swój kapitał w Polsce po raz pierwszy.
W Polsce głównymi ośrodkami offshoringu usług biznesowych są: Kraków, Warszawa, Trójmiasto, Łódź, Aglomeracja Katowicka, Poznań, Bydgoszcz, Szczecin i Lublin. Swoje centra finansowo-księgowe mają tu m.in. Affiliated Computer Services, IBM, Elektrolux, Shell, Capgemini, HCL, ACS i HSBC, France Telecom i Hitachi. Przeniosły się do nas takie firmy jak: Hewlett-Packard, Infosys, General Electric. Motorola ulokowała w Krakowie Centrum Oprogramowania a IBMcentrum R&D. W ostatnim czasie w centra usług w Polsce zainwestowali przedsiębiorcy z 28 krajów. Większość z nich to firmy amerykańskie, na drugim miejscu plasuje się Francja a tuż za nią Wielka Brytania.
Blisko 80% naszych zagranicznych klientów pochodzi z Europy Zachodniej. Holandia, Niemcy, Szwecja, Szwajcaria, Rosja, Włochy, Francja, Belgia, Japonia, USA – to tylko niektóre kraje, w których jesteśmy cenieni za naszą ekspercką wiedzę w obszarze rozwiązań IT dla automotive. Obecnie wdrażamy u jednego z naszych klientów w Katarze pilotażową wersję systemu SAP for Automotive. W ubiegłym roku ponad 60% przychodów Hicron pochodziło z eksportu usług – mówi Remigiusz Efinowicz.
Polski informatyk – talent do wynajęcia
Przyczyną sukcesu Polski, jako coraz bardziej liczącego się centrum usług informatycznych jest przede wszystkim wiedza i talent naszych pracowników. Polscy specjaliści coraz częściej świadczą usługi dla klientów zagranicznych. Nic dziwnego – nasi naukowcy przez lata odnosili sukcesy na polu światowej technologii informacyjnej. Polscy inżynierowie już od lat 70 – tych wpływali na kształt dzisiejszej informatyki: uczestniczyli w procesie uzyskania monokryształów krzemu wykorzystywanego dziś na masową skalę do produkcji mikroprocesorów, opracowali ponad dekadę temu niebieski laser – który umożliwił dalsze prace nad technologią BluRay, zaprojektowali także minikomputer K-202 – który znacznie wyprzedzał swoją epokę. Dziś te tradycje są kontynuowane przez polskich informatyków, programistów i specjalistów IT/ICT, którzy reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej. Polscy studenci są finalistami prestiżowych konkursów takich jak Top Coder, Microsoft Imagine Cup oraz Google Code Jam. Ostatnim dużym sukcesem jest zwycięstwo studentów i absolwentów Politechniki Poznańskiej w światowym konkursie programistów komputerowych „Hello World Open”, który odbył się w czerwcu w Helsinkach. Talent polskich informatyków został dostrzeżony przez zagraniczne firmy. Według ABSL największe zatrudnienie w naszym kraju odnotowują zagraniczne ośrodki biznesowe obsługujące procesy informatyczne (aż 29%), na drugim miejscu plasują się centra finansowo – rozliczeniowe (22%) a na trzecim centra bankowe (14%). Od początku 2012 roku zatrudnienie w sektorze usług biznesowych wzrosło, o co najmniej 40%. Największy wzrost zanotowano we Wrocławiu (68%), Krakowie (59%) i Łodzi (57%). Największa liczba nowych miejsc pracy w tym okresie powstała w Krakowie (11,4 tys.) i we Wrocławiu (8,3 tys.).
Pora na… inwestora
Kluczowym czynnikiem dla zagranicznych inwestorów jest nadal talent i koszt prowadzenia działalności. Według ABSL, coraz większego znaczenia nabierają jednak takie kwestie jak współpraca biznesu z uczelniami, współdziałanie wewnątrz branży usług oraz wsparcie administracji lokalnej w zakresie: przyciągnięcia inwestora, wstępnej współpracy, regularnej działalności oraz w fazie wzrostu. Polska polityka zachęt inwestycyjnych przyznaje szczególne preferencje sektorowi nowoczesnych usług biznesowych. Do najważniejszych należą: ulgi podatkowe w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (zwolnienie z podatku CIT), bezpośrednie dotacje budżetowe na nową inwestycję / zatrudnienie (od 3,2 do 15,6 tys. PLN na 1 miejsce pracy) oraz wsparcie działalności R&D – dotacje do 65% kosztów R&D.
Według ABSL ogólna perspektywa dla sektora nowoczesnych usług biznesowych w Polsce jest bardzo pozytywna. Polska jest i nadal będzie postrzegana, jako dojrzały rynek i to tutaj właśnie będą otwierały kolejne centra firmy zagraniczne. Polscy informatycy są i nadal będą na wagę złota. Ostatnie inwestycje mówią same za siebie: programistów szuka największa norweska grupa mediowa Schibsted Media Group, która w maju otworzyła swój oddział w Gdańsku. W tym samym miesiącu amerykański koncern EPAM – światowy potentat w branży informatycznej i największy w środkowo-wschodniej Europie dostawca usług z dziedziny tworzenia nowoczesnego oprogramowania ogłosił nabór na specjalistów IT – do końca roku potrzebują 100 osób, docelowo 500. Optymizm trwa.
Nowe dowody osobiste
1 stycznia 2015 r. wprowadzony zostanie nowy wzór dowodów osobistych. Nie będzie już na nim informacji o adresie zameldowania, kolorze oczu i wzroście, a także zeskanowanego podpisu. Pojawi się za to rubryka „obywatelstwo”.
Jak mówi serwisowi infoWire.pl Zastępca Dyrektora Departamentu Spraw Obywatelskich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Mirosława Hellich, dane osobowe umieszczone na dowodzie zostaną ograniczone do tych, które potwierdzają tożsamość jego posiadacza. Do identyfikacji obywatela wystarczy sam numer PESEL.
Co ważne, zmiana wzoru dowodów osobistych wcale nie oznacza, że wraz z nastaniem 2015 r. wszyscy będziemy musieli posługiwać się od razu nowymi dokumentami. „Nie jest przewidziana żadna masowa wymiana dowodów osobistych […]. Będziemy je wymieniać sukcesywnie, na skutek utraty ważności bądź też zmiany danych” – uspokaja Mirosława Hellich.
Wniosek o wydanie nowego dokumentu tożsamości będzie można złożyć albo osobiście, w dowolnym urzędzie gminy, albo przez internet. Obywatel nie poniesie żadnych kosztów w związku z wymianą. Dowody będą ważne przez 10 lat, a w przypadku dzieci do 5 roku życia – przez lat 5.
Przetargi: wakacyjny sierpień
Ósmy miesiąc roku w zamówieniach publicznych upłynął pod znakiem wakacji. Liczba ogłaszanych przetargów spadła zarówno w relacji rocznej – za co odpowiada głównie ostatnia nowelizacja Prawa zamówień publicznych – jak i miesięcznej, co jest zjawiskiem sezonowym. Sierpień jest typowym miesiącem urlopowym i wakacje zapanowały również w zamówieniach publicznych – wynika z raportu opracowanego przez serwis eGospodarka.pl.
W sierpniu bieżącego roku, według danych zebranych i opracowanych przez serwiswww.Przetargi.eGospodarka.pl, w Biuletynie Zamówień Publicznych opublikowano 11 tys. 547 ogłoszeń o wszczęciu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, o 23 procent mniej niż rok temu i o 21,6 procent mniej niż miesiąc wcześniej, w lipcu 2014 roku.
W relacji rocznej, w porównaniu z sierpniem 2013 roku liczba ogłaszanych postępowań spadła we wszystkich trzech notowanych kategoriach, najwyższy spadek zaobserwowano w dostawach usług (spadek rdr o 37,2 proc.) oraz dostawach towarów (spadek o 25,3 procent), tak znaczne spadki to głównie zasługa tegorocznej nowelizacji Prawa zamówień publicznych. Przypomnijmy – nowelizacja owa podwyższyła progi wartości zamówień od których należy obowiązkowo stosować procedury PZP, z rygorów PZP wyłączono też pewne rodzaje zamówień. Poniżej kreski znalazły się również zamówienia na prace remontowo-budowlane, których w sierpniu 2014 roku było o 8,5 proc. więcej niż rok wcześniej.
W relacji miesięcznej (względem lipca 2014) ujemna dynamika wystąpiła również we wszystkich trzech kategoriach. Jednak w tym przypadku głównym winowajcą jest sezon wakacyjny, bowiem około 20-procentowy spadek w sierpniu względem poprzedzającego lipca obserwowany jest już od wielu lat. Również i w tym roku spadek w relacji miesięcznej wyniósł około 20 procent, bowiem osiągnął poziom 21,6 proc.
W ciągu miesiąca najmocniej spadła liczba przetargów na dostawę usług – o 23,3 procent, nieco mniejsze spadki dotknęły dostawy towarów (-19,8 procent) oraz zamówienia na prace budowlano-remontowe (-21,7 procent).
Pomimo zmian w PZP nadal widoczna jest dominująca rola zamówień na prace budowlano-remontowe. To właśnie „budowlanka” jest motorem dla firm współpracujących z sektorem publicznym. W ramach nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej i przypadających w jej ramach Polsce środków ruszą kolejne inwestycje. Dodatkowo, zapowiadane zmiany w Prawie zamówień publicznych ograniczą znaczenie kryterium najniższej ceny, co pozwoli na wyeliminowanie dumpingu cenowego. Urealnienie cen poprawi zaś kondycję przedsiębiorstw budowlanych realizujących zamówienia, ograniczając liczbę ich bankructw. Dotychczas bowiem często zdarzało się, że pozyskanie zamówienia publicznego często bywało dla firm swoistym „pocałunkiem śmierci”.
Wzrost gospodarczy wyhamowuje
Jak podał GUS, sprzedaż detaliczna w sierpniu wzrosła nominalnie w ujęciu rocznym o 1,7 proc., ale miesiąc do miesiąca spadła o 1,1 proc. Sprzedaż detaliczna w sierpniu była już trzeci miesiąc z rzędu słabsza niż w pierwszych 5. miesiącach roku 2014.
Produkcja sprzedana przemysłu była w sierpniu o 1,9 proc. niższa niż przed rokiem i o 8,5 proc. niższa w porównaniu z lipcem. Spadek produkcji wystąpił w 19 spośród 34 uwzględnianych przez GUS działów gospodarki. Wyhamowuje również dobra passa w budownictwie. Produkcja budowlano-montażowa była w sierpniu o 3,6 procent niższa niż rok wcześniej i o 5,4 procent niższa w porównaniu z lipcem. Po uwzględnieniu wpływu kalendarza produkcja w „budowlance” była o 1 proc. większa niż w sierpniu ubiegłego roku i o 1,8 procent mniejsza niż miesiąc wcześniej, w lipcu 2014. Słabsze dane przemysłu wskazują na malejącą dynamikę PKB. Prawdopodobnie nie uda się już powtórzyć bardzo dobrych wyników z początku roku.
Nadal zmniejszało się bezrobocie, sierpień był bowiem siódmym z kolei miesiącem w którym spadała stopa bezrobocia. Według danych Głównego urzędu Statystycznego, w sierpniu 2014 roku pracy nie miało 1 mln 853,2 tys. osób, a stopa bezrobocia wyniosła 11,7 procent. Dla porównania, miesiąc wcześniej, w lipcu 2014, pracy nie miało 11,8 procent Polaków, a rok wcześniej, w sierpniu 2013, stopa bezrobocia wyniosła 13 procent.
Zatrudnienie w firmach zatrudniających powyżej 9 pracowników wzrosło w sierpniu o 0,7 proc. w relacji rocznej o 0,1 proc. w relacji miesięcznej. Przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło o 3,5 proc. rok do roku, ale spadło w stosunku do lipca o 1,8 procent i wyniosło 3.893 złotych.
W sierpniu, analogicznie jak w lipcu zamiast inflacji zanotowano deflację. W sierpniu 2014 roku ceny zmniejszyły się zarówno względem poprzedniego miesiąca (o 0,4 proc.), jak i w relacji rocznej (o 0,3 proc.). Najmocniej spadły ceny żywności oraz odzieży i obuwia. W tym roku deflacja w relacji rocznej pojawiła się po raz pierwszy od 32 lat. Według ekonomistów ujemna inflacja może wystąpić jeszcze we wrześniu.
– Wojna handlowa UE z Rosją już wywołuje konkretne skutki makroekonomiczne. W sierpniu drugi miesiąc z rzędu utrzymywała się deflacja w relacji rocznej, zjawisko nieobserwowane w Polsce o dziesięcioleci. Głównie za sprawą spadków cen żywności, które są pokłosiem rosyjskiego embarga. Rolnictwo i sektor rolno-spożywczy przemysłu wprawdzie reagują na embargo bardzo elastycznie, poszukując nowych rynków zbytu, jednak znalezienie nowych odbiorców zajmie nieco czasu – mówi Beata Szkodzin, wydawca serwisu eGospodarka.pl. – W gorszej sytuacji są polscy poddostawcy zachodnioeuropejskich firm przemysłowych, na przykład maszynowych czy motoryzacyjnych. Ci spadek portfela zamówień związany z rosyjską blokadą mogą odczuć znacznie boleśniej. Dodatkowo, zauważalna zmiana sytuacji geopolitycznej wymusi na Polsce zmianę planów gospodarczych oraz korektę wydatków budżetowych, w szczególności przeniesienie większej części środków na obronność. Jako że krajowe finanse publiczne mają mocno ograniczone zasoby, to ktoś dostanie mniejszy kawałek z tego budżetowego tortu – dodaje Beata Szkodzin.
Pomimo spadków budownictwo wygrywa
Struktura branżowa ogłaszanych w sierpniu zamówień publicznych, pomimo ogólnego spadku liczby postępowań wynikającego z jednej strony z wpływu wakacji, z drugiej zaś wpływu nowelizacji PZP, wskazuje na nadal mocną pozycję przetargów na prace budowlano-remontowe.
Co najmniej 10-procentowym wzrostem w skali roku mogą się bowiem wykazać zamówienia na roboty w zakresie kształtowania placów zabaw, roboty w zakresie kształtowania terenów zielonych, roboty budowlane w zakresie budowy linii energetycznych, przygotowanie terenu pod budowę, roboty w zakresie nawierzchni dróg, roboty budowlane w zakresie wznoszenia kompletnych obiektów budowlanych lub ich części oraz roboty w zakresie inżynierii lądowej i wodnej, roboty budowlane w zakresie budowy rurociągów, linii komunikacyjnych i elektroenergetycznych, autostrad, dróg, lotnisk i kolei, roboty w zakresie różnych nawierzchni, roboty w zakresie zagospodarowania terenu, roboty budowlane w zakresie układania chodników i asfaltowania, roboty budowlane w zakresie budowy wodociągów i rurociągów do odprowadzania ścieków, roboty drogowe, roboty w zakresie naprawy dróg, roboty w zakresie burzenia, roboty ziemne, instalowanie urządzeń oświetlenia drogowego, wznoszenie ogrodzeń oraz pokrywanie podłóg i ścian.
Analiza profilu przetargów o największych spadkach w relacji rocznej wyraźnie wskazuje powiązanie tych spadków z podwyższeniem progów w nowelizacji PZP. Są to bowiem zamówienia o których z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż nie przekraczają równowartości 30 tysięcy euro. A są to m.in. zamówienia na różne produkty spożywcze, produkty zwierzęce, mięso i produkty mięsne, usługi szkoleniowe, usługi szkolenia zawodowego, usługi edukacyjne i szkoleniowe, usługi w zakresie transportu drogowego, produkty farmaceutyczne, urządzenia komputerowe oraz pakiety oprogramowania i systemy informatyczne.
Kredyt dostępny przez telefon
Telefon komórkowy nie służy już tylko do komunikacji. Od niedawna istnieje możliwość zaciągnięcia przez niego kredytu w banku. To nowość w świecie finansów.
Mobilnie można uzyskać kredyt gotówkowy, limit odnawialny w koncie osobistym oraz kartę kredytową – mówi serwisowi infoWire.pl Marcin Mikołajczyk z Banku SMART. Przeszkodą nie jest kwota kredytu, ale – skomplikowane procedury, dlatego też nie wszystkie polskie banki mają w swojej ofercie kredyt przez telefon komórkowy. Tymczasem na rynku światowym można mobilnie zaciągnąć nawet kredyt hipoteczny – dodaje ekspert.
Bezpieczeństwo obsługi kredytów przez komórkę nie odbiega od standardów tradycyjnej bankowości. Bank sprawdza historię kredytową klienta w Biurze Informacji Kredytowej. Ponadto weryfikowana jest tożsamość osoby, przez porównanie danych na wniosku. Wyeliminowana zostaje za to możliwość podrobienia podpisu, jak przy zawieraniu standardowej umowy.
Zdaniem eksperta mobilna bankowość jest prosta, przejrzysta i funkcjonalna dla klientów. Zainteresowanie rośnie, w związku z czym pojawiają się nowe oferty produktów kredytowych dostępnych w kanale mobilnym.
Czy można być anonimowym w sieci?
W czasach dynamicznego rozwoju internetu oraz mediów społecznościowych możemy zapomnieć o całkowitym zniknięciu z sieci. Na podstawie pobieranych przez nas plików, przeglądanych stron WWW czy publikowanych zdjęć można bardzo łatwo zidentyfikować każdego. Czy mimo to, dla tych, którzy pragną być anonimowi w internecie, jest jeszcze szansa?
Na każdym kroku dostawcy oprogramowania, aplikacji oraz portali społecznościowych starają się dowiedzieć o nas jak najwięcej na podstawie naszej codziennej aktywności w sieci. Informacje o nas to przedmiot nieustannych badań marketingowców, sprzedawców, analityków, socjologów. Nasze dane interesują również cyberprzestępców. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, jakie mogą być skutki kradzieży informacji, które nas dotyczą.
Jak stać się bardziej anonimowym?
Praktycznie nie jesteśmy w stanie pozostać całkowicie anonimowymi w internecie. Możemy jednak zminimalizować ilość informacji w sieci, które nas dotyczą.
- Usunięcie informacji o nas z Google – po wyroku Trybunału Unii Europejskiej Google uruchomił witrynę (https://support.google.com/legal/contact), za pomocą której każdy użytkownik może złożyć wniosek z prośbą o wymazanie konkretnej informacji z wyników wyszukiwania. Swoją prośbę możemy poprzeć powodem lub konkretnym linkiem, który chcielibyśmy usunąć.
- Występowanie pod pseudonimem – coraz częstszym zjawiskiem w portalach społecznościowych jest stosowanie pseudonimów lub skrótów zamiast pełnego imienia i nazwiska, np. Jacek Kowalski – Jac Ko, Jaceg Kow, Kowal. Chociaż próby ukrycia swojej tożsamości w ramach ochrony swojej prywatności wydają się mieć sens, to niekiedy są to działania wbrew regulaminom portali społecznościowych. Metoda sprawdza się do momentu zgłoszenia nas przez któregoś z użytkowników. Tym, którzy skrywają się pod pseudonimem, grozi blokada konta i konieczność przesłania skanu dowodu w celu jego odblokowania.
- Usunięcie wrażliwych informacji z kanałów społecznościowych – najpopularniejsze serwisy, takie jak: Facebook, NK.pl, GoldenLine, LinkedIn czy Twitter oferują możliwość określenia, kto widzi dodawane przez nas treści. Informacje, którymi nie chcemy się dzielić z innymi, możemy również systematycznie analizować a następnie usuwać. Warto wiedzieć, że dane, jakie w mediach społecznościowych zamieszczamy, są bardzo trudne do usunięcia.
- Usunięcie danych z wypełnionych formularzy – jeśli będziemy chcieli, aby informacje, które wpisaliśmy rejestrując się w serwisie, zniknęły z internetu, właściciel usunie je z systemu na naszą prośbę wysłaną mailem.
- Deaktywacja kont na portalach, których nie używamy – regularnie powinniśmy usuwać konta z portali i stron, których nie używamy. Jeśli
w którymś miejscu logowaliśmy się za pomocą konta na portalu społecznościowym powinniśmy zwrócić uwagę, jakie dane zostały udostępnione firmie.
– Powyższe sposoby – mimo że skuteczne – nie zawsze są wystarczające. O wiele łatwiej jest zapobiegać publikacji zbyt dużej ilości informacji niż naprawiać skutki naszych nieprzemyślanych działań. Zanim podamy w sieci swoje dane, warto sprawdzić, jak zostaną wykorzystane oraz jak wygląda proces ich pełnego usunięcia – podsumowuje Paweł Żal, Lider Zespołu Testów Unizeto Technologies.
Alumast otrzymał dotację Ministerstwa Skarbu Państwa
Alumast producent i dostawca masztów flagowych oraz słupów oświetleniowych otrzymał od Ministerstwa Skarbu Państwa dotację w wysokości 4,77 mln zł w ramach pomocy publicznej.
Uzyskanie dofinansowania nastąpiło po zaopiniowaniu planu restrukturyzacji spółki przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz zaakceptowaniu projektu pomocy indywidualnej przez Komisję Europejską.
Udzielenie dotacji było uzależnione od zapewnienia przez Alumast SA wkładu własnego w wysokości 1,2 mln zł, stanowiącego około 25 proc. kosztów restrukturyzacji. Spółka pozyskała wymaganą kwotę dzięki podwyższeniu kapitału zakładowego w drodze emisji 1,2 mln akcji serii L o wartości 1 zł każda.
– Pozyskane środki wpłyną przede wszystkim na poprawę bieżącej sytuacji spółki. Pomoc publiczna pomoże nam spełnić szereg wymogów, które stawiane są firmom, chcącym wziąć udział w przetargach publicznych – mówi Zbigniew Szkopek, prezes Alumast.
Alumast podkreśla, że produkuje m.in. słupy oświetleniowe gwarantujący wysoki poziom bezpieczeństwa biernego i przypomina, że od 1 stycznia 2015 nowo stawiane nośniki oświetleniowe będą musiały spełniać surowe unijne wymogi w zakresie bezpieczeństwa pasywnego.
– Alumast jest jednym z nielicznych producentów takich rozwiązań w Polsce – zwraca uwagę Zbigniew Szkopek. –Naszym nadrzędnym celem jest sukcesywne podpisywanie nowych kontraktów, zwłaszcza z kluczowymi odbiorcami słupów kompozytowych, podmiotami publicznymi oraz koncernami energetycznymi.
Szereg produktów firmy Alumast jest także ściśle powiązanych z asortymentem wyrobów obronnych, objętych programem Klasyfikacji Wyrobów Obronnych i świadczeniem usług na rzecz obronności państwa. Dlatego na początku 2014 roku Wojskowe Centrum Normalizacji Jakości i Kodyfikacji przyznało Alumastowi zaświadczenie Natowskiego Kodu Podmiotu Gospodarki Narodowej. Dzięki temu spółka może dostarczać swoje produkty Siłom Zbrojnym RP oraz wojskom pozostałych państw sojuszu północnoatlantyckiego.
Setanta kupiła akcje Mennicy Skarbowej
Spartan Capital jednostka zależna spółki Setanta, w wyniku transakcji poza rynkiem regulowanym nabyła 30 września ponad 51 tys akcji spółki Mennica Skarbowa. Zwiększyła tym samym liczbę posiadanych akcji Mennicy do blisko 253 tys stanowiących 24,32 proc. w kapitale zakładowym spółki.
Jak podkreślono w komunikacie, Spartan Capital podjęła decyzję o zwiększeniu zaangażowania w Mennicę Skarbową , dostrzegając szansę znacznego wzrostu wartości jej akcji, zapewniającą uzyskanie atrakcyjnej stopy zwrotu z inwestycji.
Mennica Skarbowa to jeden z największych sprzedawców złota inwestycyjnego oraz innych metali szlachetnych na polskim rynku. W ofercie spółki znajdują się sztabki złota i innych metali szlachetnych oraz monety bulionowe z mennic z całego świata. Spółka przy wsparciu Spartan Capital prowadzi działania zwiększające dynamikę sprzedaży m.in. poprzez nowe kanały dystrybucji oraz wprowadzenie nowych produktów, co powinno przełożyć się na znaczącą poprawę jej wyników i tym samym wzrost wartości akcji.
Budimex-Strabag zbuduje odcinek autostrady A1 pod Łodzią
Budimex-Strabag wygrały przetarg na budowę podłódzkiego odcinka autostrady A1 – informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Wartość oferty tego konsorcjum przekroczyła 327 mln zł.
Nowy wykonawca wybuduje 13,3 km autostrady o nawierzchni betonowej. Ma na to 22 miesiące od chwili podpisania umowy, bez wyłączania okresów zimowych. Trasa jako odcinek fragmentu autostrady A-1 Stryków – Tuszyn, który będzie stanowiła wschodnią autostradową obwodnicę Łodzi i pozwoli w przyszłości wyprowadzić ruch tranzytowy z centrum miasta.
Składając najkorzystniejszą ofertę na kontynuację budowę odcinka autostrady A1 między węzłami Romanów i Tuszyn konsorcjum Budimex-Strabag pokonało pięciu innych wykonawców.
Czas na modernizację centrów handlowych
W Polsce na rynku nowoczesnej powierzchni handlowej działa prawie 400 centrów handlowych o łącznej powierzchni najmu 9,3 mln m kw. (dane DTZ na koniec sierpnia 2014 r.). Obiekty działające w tym segmencie różnią się pod względem typów, oferty i jakości. Większość z nich powstała przed 2009 rokiem, a ponad 40 proc. ma już więcej niż 10 lat.
Według statystyk DTZ do 2016 roku udział w rynku centrów handlowych starszych niż 5 lat wyniesie 70 proc., z tego 43 proc. to obiekty powyżej 10 lat. Rosnąca liczba galerii w szczytowym etapie rozwoju wymusi na ich właścicielach podjecie działań zwiększających konkurencyjność tych obiektów na rynku. Dlatego trend związany z modernizacjami (przebudowy, rozbudowy, dobudowy, czy re-komercjalizacje) starszych obiektów handlowych będzie cały czas się zwiększał.
Centra handlowe działające od ponad dekady często są przestarzałe, brakuje w nich powierzchni handlowej dla nowych najemców, a w wielu miastach poziom konkurencji osiągnął bardzo wysoki wskaźnik. Ponadto ewoluujące zachowania zakupowe klientów, zróżnicowania ekonomiczne, wpływ roli e-commerce na obraz tradycyjnego handlu, wymagają ze strony właścicieli i inwestorów obiektów handlowych dogłębnej analizy obecnej pozycji rynkowej. Elementy te powinny również motywować do podjęcia środków, które pomogą w utrzymaniu, bądź wykreowaniu przewagi konkurencyjnej galerii w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. – mówi Renata Kusznierska, Senior Director, Head of Retail – CEE w firmie DTZ.
W przeciągu lat 2010–2014, z 2,4 mln m kw. powierzchni centrów handlowych oddanej do użytkowania, około 17 proc. nowych zasobów to rozbudowy obiektów już działających na rynku. Obecnie około 150,000 m kw. powstającej powierzchni centrów handlowych (co stanowi 1/5 budowanej powierzchni) to rozbudowy starszych istniejących zasobów (np. Atrium Copernicus w Toruniu, Galeria Sudecka (dawniej centrum Echo) w Jeleniej Górze, Magnolia Park we Wrocławiu, Centrum Bielany we Wrocławiu, Factory Ursus w Warszawie, Supersam w Katowicach, Wola Park w Warszawie, Ogrody w Elblągu, Galeria Pomorska w Bydgoszczy, Smyk w Warszawie.
Kolejne inwestycje związane z modernizacją istniejących obiektów handlowych są już planowane. Chociażby centrum handlowe Atrium Promenada w Warszawie, czy Tesco Kabaty.
GDDKiA: Nowe drogi w systemie viaTool
Od 1 października do systemu viaTOLL zostaną przyłączone odcinki autostrad A1 Włocławek Zachód-Kowal oraz A4 Dębica Wschód-Rzeszów Północ – informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
. Łącznie sieć dróg płatnych wzrośnie o 58 km.
SkyCash z przekazami międzynarodowymi
SkyCash, system płatności przez komórkę, uruchomił SkyCash Express – internetową usługę, która pozwala na dokonywanie międzynarodowych przekazów pieniężnych w euro i funtach brytyjskich. Środki są dostępne natychmiast i można je wypłacać w złotówkach z bankomatów sieci Euronet na terenie całego kraju lub przelewać dalej, na inne numery telefonów komórkowych.
SkyCash Express to nowa usługa internetowa operatora płatności mobilnych SkyCash, która umożliwia dokonywanie międzynarodowych przekazów gotówkowych. Jej adresatami są osoby przebywające za granicą, przede wszystkim w Wielkiej Brytanii i krajach strefy euro, które chcą szybko i bezpiecznie przesyłać pieniądze do Polski. Realizacja transakcji, w tym przewalutowanie, odbywa się w czasie rzeczywistym, dzięki czemu środki są dostępne natychmiast. Osoby korzystające ze SkyCash mogą wypłacać otrzymane środki z bankomatów sieci Euronet na terenie całego kraju, przelewać na telefony innych użytkowników aplikacji lub przeznaczać na płatności za usługi dostępne w SkyCash. Wkrótce uruchomiona zostanie także możliwość przekazywania pieniędzy na dowolny numer telefonu komórkowego w Polsce, bez względu na to, czy odbiorca jest użytkownikiem SkyCash.
– SkyCash Express adresujemy do milionów Polaków przebywających za granicą – powiedział Dariusz Mazurkiewicz, prezes SkyCash Poland S.A. – Zależy im na możliwości realizowania bezpiecznych przekazów pieniężnych do kraju. W tej usłudze mają dodatkowo gwarancję, że ich odbiorcy praktycznie natychmiast mogą wykorzystać otrzymaną gotówkę, bez formalności czy posiadania konta w banku – dodaje Dariusz Mazurkiewicz.
Przekazywanie pieniędzy odbywa się za pośrednictwem serwisu internetowego SkyCash Express. Nadawca wpisuje kwotę przekazu w euro lub funtach brytyjskich, podaje numer telefonu odbiorcy i dokonuje płatności korzystając z karty płatniczej Visa. Przekazane środki zostają automatycznie dopisane do salda odbiorcy, który w każdej chwili może wypłacić je z bankomatu. W tym celu generuje w aplikacji SkyCash jednorazowy, ważny 15 minut kod wypłaty i wprowadza w wybranym bankomacie sieci Euronet. Do wykonania tej operacji nie jest potrzebna karta płatnicza.
W serwisie publikowany jest aktualny kurs danej waluty, w oparciu o który odbywa się przeliczanie na złotówki. Przed realizacją transakcji użytkownik otrzymuje też pełną informację o kwocie, jaka finalnie trafi do odbiorcy.
Continental Opony wycofuje wniosek o upadłość spółki zależnej od Fota SA
Pełnomocnik spółki Continental Opony Polska będącej wierzycielem zależnej od Fota SA spółki Art-Gum przesłał do Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej wniosek o cofnięcie wniosku o ogłoszenie upadłości Art-Gum.
Fota podkreśla w komunikacie, że wobec znacznego uregulowania zobowiązań Art-Gum wobec Continental Opony Polska, będącego wieloletnim kontrahentem Art-Gum, dokonując wzajemnych potrąceń i rozliczeń, strony w sposób polubowny doprowadziły do wyjaśnienia zaistniałych okoliczności zarówno zadłużenia jak i złożonego wniosku o ogłoszenie upadłości.
Obecnie Fota oczekuje informacji z sądu o umorzeniu wszczętego postępowania.
Orange rozpoczyna sprzedaż prądu
1 października Orange Polska rozpoczyna pilotażowo detaliczną sprzedaż energii elektrycznej dla klientów indywidualnych i biznesowych. W okresie pilotażowym oferta będzie dostępna dla klientów w Krakowie, Katowicach oraz 13 miastach aglomeracji śląskiej.
– Oferta Orange Energia dostępna będzie w 33 salonach Orange Polska na terenie Krakowa i aglomeracji śląskiej. Po podpisaniu umowy zmiana sprzedawcy nastąpi automatycznie i bez przerwy w dostawie energii elektrycznej. Wszystkim sprawami formalnymi zajmą się konsultanci Orange Polska – poinformowano w komunikacie.
Pilotaż oferty potrwa do 31 stycznia 2015. Oferta Orange Energia będzie dostępna zarówno dla obecnych klientów Orange Polska, jak i wszystkich innych, którzy będą zainteresowani zmianą dostawcy energii.
Remak: przedłużenie umów na kredyt i gwarancje bankowe
Remak poinformował, że 29 września podpisał z Bankiem Pekao aneksy do umów o kredyt i odnawialne linie gwarancyjne. Obowiązywanie umów przedłużono do 31 października.
Aneksy dotyczą umowy kredytowej na 8 mln zł oraz umów gwarancyjnych na 14 mln zł i 6 mln euro.
Warunki kredytowania i zabezpieczenia nie ulegają zmianie.
Erbud wybuduje Instytut Pamięci Narodowej w Lublinie
Erbud podpisał umowę na budowę Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie. Kontrakt o wartości 12,5 mln zł netto zostanie zrealizowany do końca kwietnia 2017 roku.
Zleceniodawcą i inwestorem jest Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu lokalnego Instytutu Pamięci Narodowej.
W ramach umowy Erbud wykona m.in. wzmocnienie podłoża gruntowego, kompletne prace konstrukcyjne i wykończeniowe wraz z zagospodarowaniem terenu, obejmującym układ komunikacyjny z nowym wjazdem na działkę oraz infrastrukturę techniczną w postaci przyłączy i instalacji zewnętrznych.
BIK: lekki spadek Indeksu Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych
Wartość Indeksu Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych na koniec II kwartału wyniosła 61,9. Oznacza to nieznaczny spadek indeksu (o 0,7) w porównaniu do odczytu na koniec I kwartału gdy wynosił on 62,6 – poinformowało Biuro Informacji Kredytowej.
– Najnowszy odczyt Indeksu potwierdza, że w ostatnich 2,5 latach mamy do czynienia z wysoką terminowością obsługi zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych – mówi dr Mariusz Cholewa, prezes BIK. – Z jednej strony świadczy to o dobrej sytuacji finansowej gospodarstw domowych korzystających z kredytów, z drugiej strony o dobrej jakości kredytów konsumpcyjnych udzielonych w ostatnich latach przez Banki. Jednocześnie na horyzoncie nie widać istotnych czynników, zwłaszcza na rynku pracy, które mogłyby w krótkim czasie spowodować znaczne obniżenie się jakości obsługi kredytów.
BIK Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych informuje o tym, czy w danym okresie następuje poprawa czy pogorszenie terminowości regulowania zobowiązań z tytułu kredytów konsumpcyjnych: gotówkowych, ratalnych, kart kredytowych oraz limitów kredytowych.
– Warto zwrócić uwagę, że wysoka jakość obsługi kredytów konsumpcyjnych utrzymuje się w warunkach silnych wzrostów sprzedaży wynikających z poprawy nastrojów konsumenckich. W I półroczu zanotowano rekordową sprzedaż kredytów gotówkowych i ratalnych na poziomie 37,7 mld – dodaje dr Mariusz Cholewa. – Jest to najwyższa w historii sprzedaż w pierwszej połowie roku. Należy pamiętać, że poprzednie rekordy sprzedaży kredytów konsumpcyjnych z lat 2007-2008 spowodowały pogorszenie się jakości portfeli banków. Tym razem jakość kredytowania wydaje się być wysoka.
(Newseria Inwestor)
Rzecznicy Konsumentów – sprawozdanie '2013
W 2013 roku rzecznicy konsumentów udzielili ponad 443 tys. porad. Przeszło 77 tys. dotyczyło zakupu odzieży i obuwia. Konsumenci mieli też sporo problemów z usługami telekomunikacyjnymi, finansowymi dostawą energii oraz zakupem sprzętu RTV i AGD
Wypowiedź Małgorzaty Cieloch, Rzecznika Prasowego UOKiK
Zgodnie z obowiązującym prawem, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podejmuje działania w przypadku naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Urząd nadzoruje także działanie sieci na rzecz ochrony interesów konsumentów. W ramach sieci działa 372 miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów, którzy w przypadku problemów udzielają bezpłatnych porad i informacji na temat przysługujących nam praw. Na podstawie danych nadesłanych przez rzeczników z całej Polski, UOKiK co roku podsumowuje ich pracę.
Najczęstszą formą działania rzeczników jest udzielanie porad prawnych. W ubiegłym roku z tego rodzaju pomocy konsumenci skorzystali 443 356 razy (w 2012 – 444 391, a w 2011 r. – 413 832). Gdy porady nie wystarczają do rozwiązania problemu, rzecznicy interweniują u przedsiębiorcy np. poprzez wezwanie do udzielenia wyjaśnień, przeprowadzenie mediacji lub pouczenie. W ubiegłym roku rzecznicy skorzystali z tej możliwości w 62 270 przypadkach (w 2012 – 54 891, a w 2011 r. – 51 540). Rzecznicy pomagają też bezpłatnie konsumentom, którzy decydują się bronić swoich interesów przed sądem. Mogą przygotować pozew albo wystąpić z powództwem w postępowaniu indywidualnym lub grupowym. W roku 2013 przygotowali 4 317 pozwów i powództw w sprawach indywidualnych (w 2012 – 4 407, a w 2011 r. – 4 078).
Umowy sprzedaży – najczęstsze problemy
Najczęściej zgłaszaliśmy się do rzeczników w sprawach zakupu obuwia i odzieży (77 337 porad i 18 964 wystąpienia), sprzętu RTV i AGD (41 525 skarg i 3 963 wystąpienia), elementów wyposażenia mieszkania (20 682 porad i 2 973 wystąpienia), komputerów (14 448 porad i 1175 wystąpień) i artykułów motoryzacyjnych (9 923 porady i 938 wystąpień). W sprawach związanych z umowami sprzedaży zawartymi poza lokalem przedsiębiorcy i na odległość rzecznicy udzielili ogółem 52 733 porady i występowali do przedsiębiorców 6 911 razy.
Skargi konsumentów dotyczyły zwykle reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową lub na podstawie gwarancji. Wśród problemów zgłaszanych przez konsumentów znalazły się m.in. odmowa przyjęcia zgłoszenia reklamacyjnego, przedstawianie konsumentom własnego sposobu załatwienia reklamacji, utrzymywanie, że gwarancja jest jedynym sposobem realizacji roszczeń konsumentów oraz nieskuteczne usuwanie wad.
Usługi – najczęstsze problemy
Podobnie jak w latach poprzednich, najwięcej skarg dotyczyło usług telekomunikacyjnych (53 542 porad i 9 049 wystąpienia). Problemy konsumentów dotyczyły m.in.: dochodzenia odszkodowań za przerwy w świadczeniu usług, przeniesienia usługi, zmian w umowach bez pisemnego potwierdzenia, niedotrzymania warunków promocji lub nieprawidłowego informowania o jej zasadach co skutkowało wyższymi rachunkami za usługę niż przewidywał abonent, braku możliwości podłączenia do Internetu, brak zasięgu, aktywowania niezamówionych usług, czy wysokości opłat. Dużą grupę skarg, stanowiły sprawy dotyczące odstąpienia od umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa oraz na odległość. Akwizytorzy i konsultanci wprowadzali konsumentów w błąd, ponieważ nie informowali konsumentów, że rozmowa ma na celu zawarcie umowy.
W sprawach dotyczących usług finansowych rzecznicy konsumentów udzielili w ubiegłym roku 23 251 porad i 2 727 razy występowali do przedsiębiorców. W 2013 roku skargi dotyczyły m.in. utrudniania odstąpienia od umowy o kredyt konsumencki, braku rzetelnej i pełnej informacji o treści umowy, wysokości oprocentowania i opłatach, naliczania opłat za niezamówione usługi, nieinformowania o istotnych zmianach w umowach i regulaminach czy nieprawidłowości przy prowadzeniu windykacji należności.
Kolejna grupa problemów często zgłaszanych przez konsumentów dotyczyła usług związanych z dostawą energii, gazu, ciepła, wody oraz wywozem nieczystości (w 2013 15 927 porad, 2 385 wystąpienia). Konsumenci skarżyli się m.in. na zawyżone rachunki lub prognozy zużycia energii, nieuwzględnianie przez przedsiębiorców wyników ekspertyz, nieterminowe przekazywanie faktur.
Gdzie po pomoc?
Powiatowych i miejskich rzeczników konsumentów zastaniemy w niemal wszystkich starostwach powiatowych i urzędach miejskich miast na prawach powiatu. W przypadku sporu z nieuczciwym sprzedawcą lub usługodawcą każdy konsument może liczyć na ich bezpłatną pomoc.
Jakiego przywódcy oczekuje społeczeństwo?
Świat jest zmęczony modelem przywództwa opartym na sile, kontroli i nadmiernej ambicji. Dwie trzecie ludzi w najszybciej rozwijających się krajach świata uważa, że czas by, zarówno w życiu politycznym, społecznym, jak i biznesie do głosu doszli liderzy, którzy stawiają na otwartość, współpracę i intuicję. Jak wynika z bestsellerowej książki „Doktryna Ateny”, ten sposób myślenia i zachowania obserwuje się w 13 krajach wiądących w światowej gospodarce.
John Gerzema wraz Michaelem D’Antonio w swojej książce oparli się na badaniach, w których wzięło udział 64 tys. osób z 13 państw (Brazylia, Chile, Chiny, Francja, Indie, Indonezja, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Meksyk, Niemcy, USA i Wielka Brytania). Kraje te wytwarzają 65 proc. światowego PKB.
Zdaniem autorów książki, po globalnym kryzysie gospodarczym ludziom nie podoba się świat zdominowany przez tradycyjny model lidera, który swoją pozycję zdobywa siłą, arogancją i chorobliwą ambicją. Współczesny przywódca powinien widzieć i kreować przyszłość, wdrażając rozwiązania zapewniające przede wszystkim zrównoważony wzrost, a nie mieć na uwadze wyłącznie bieżące korzyści. „Ludzie na ogół uważają, iż kluczową cechą jest u lidera cierpliwość oraz że szukamy przywódcy, który będzie potrafił przełamać impas dzięki rozsądkowi, a nie sztywnej ideologii. Ludzie są również zdania, że idealny przywódca powinien myśleć długofalowo i planować trwałe rozwiązania w przyszłości, a nie skupiać się na własnych interesach” – pisze John Gerzema.
Okazało się także, że respondenci chcieliby, by liderzy bardziej kierowali się intuicją, lepiej rozumieli uczucia innych i potrafili ocenić dany problem lub konsekwencje działania z wielu różnych perspektyw, zanim zaczną wdrażać konkretne rozwiązania. Niezbędną umiejętność stanowi także elastyczność, która pozwala słuchać, uczyć się i wypracowywać kompromisy.
Zdaniem autorów „Doktryny Ateny” nowoczesny przywódca powinien mieć szczególne umiejętności i reprezentować określoną postawę. Wśród nich znalazły się:
- Propagowanie pozytywnej kultury,
- Włączanie innych w podejmowanie decyzji,
- Bycie cierpliwym,
- Nastawienie na długoterminowe planowanie.
John Gerzema i Michael D’Antonio poprosili połowę z 64 tys. ankietowanych by przyporządkowali 125 różnych cech charakteryzujących ludzkie zachowanie do kategorii „męskie”, „kobiece” lub „neutralne”. Potem zaprezentowali tę samą listę słów drugiej połowie ankietowanych, tyle że tym razem nie przypisywali płci do żadnego z nich. Badani ocenili, jak ważne są podane cechy, m.in. w przywództwie. Okazało się, że wiele cech idealnego współczesnego lidera jest uznawanych za kobiece. To kobiety kojarzone są z cechami, których obecnie szukają konsumenci w firmach, a obywatele w życiu politycznym.
Prawie dwie trzecie ludzi na świecie uważa, że świat byłaby lepszym miejscem, gdyby mężczyźni myśleli bardziej jak kobiety. Co więcej, jak przekonują autorzy książki, kraje o bardziej sfeminizowanym sposobie myślenia i zachowania mają również wyższe PKB per capita i wyższy standard życia. Należą do nich, m.in.: USA, Wielka Brytania, Kanada, Indonezja, Indie czy Chiny. Jak przekonuje John Gerzema wiele cech idealnego współczesnego lidera jest uznawanych za kobiece. „Odpowiedzi wskazują, że szukamy liderów bardziej ekspresyjnych – takich, którzy otwarcie i szczerze dzielą się odczuciami i emocjami. Innymi słowy, na całym świecie ludzie chcą, aby sprawujący władzę mieli bardziej osobiste nastawienie. Jest to zrozumiała reakcja na fakt, że rządzący ukrywają swoje zamiary i są niedostępni, co często kojarzy się z mężczyznami”– pisze autor „Doktryny Ateny”.
Badanie Deloitte przeprowadzone wiosną tego roku wśród menedżerów największych firm w Polsce pokazuje, że również na naszym rynku widać pierwsze oznaki nowych oczekiwań „Postrzeganie kompetencji przywódczych kobiet wśród menedżerów wyraźnie ewoluuje. Badani, niezależnie od szczebla, jaki zajmują w hierarchii firmy, oceniają wyżej kompetencje przywódcze kobiet – członków zarządów niż mężczyzn. Kobiety wyróżniają się szczególnie w obszarze umiejętności związanych z budowaniem efektywnych relacji i firmy opartej na wartościach, rozwijaniem talentów oraz przewodzeniem zmianom. To są cechy lidera przyszłości. ” – mówi Iwona Georgijew, Liderka Klubu SheXO w Deloitte.
John Gerzema i Michael D’Antonio przestrzegają jednak, że musi minąć jeszcze dużo czasu, by nowe podejście do zagadnienia przywództwa znalazło swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.„Zmiana na bardziej kobiecy styl nie oznacza „zmierzchu mężczyzn”, ale sugeruje naturalne zrównoważenie, które znacząco zwiększa zdolność zarówno mężczyzn, jak i kobiet do pokonywania trudności i prowadzenia dobrego życia. W naszych ankietach 81proc. ludzi uznało, że mężczyźni i kobiety potrzebują zarówno męskich, jak i kobiecych cech, żeby odnieść sukces we współczesnym świecie”– podsumowuje Jonh Gerzema.
Polskie wydanie książki zostało przygotowane we współpracy z wydawnictwem Studio EMKA. Oficjalna premiera publikacji odbędzie się podczas Europejskiego Forum Nowych Idei.
Niemcy: Stopa bezrobocia we wrześniu 6,7 proc.
Stopa bezrobocia w Niemczech wynosiła we wrześniu 6,7 proc. – podał Federalny Urząd Pracy.
Stopa bezrobocia w Niemczech nie zmieniła się od sierpnia i była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów.
PKO Bank Polski partnerem kolejnej edycji nagrody Lecha Wałęsy
Nieformalny ukraiński ruch społeczny Euromajdan został laureatem Nagrody Lecha Wałęsy. PKO Bank Polski jest jej wyłącznym partnerem. Wyróżnienie od siedmiu lat przyznawane jest osobom, instytucjom oraz ruchom społecznym działającym na rzecz pokoju, solidarności, demokracji, współpracy między narodami i poszanowania praw człowieka. Na uroczystą galę do Gdańska przyjechało 8 przedstawicieli Eurmajdanu.

– Już blisko rok Ukraińcy walczą o wolność i prawo do decydowania o przyszłości swojego kraju. Niezwykle ważna jest dla nich reakcja społeczności międzynarodowej. Uhonorowanie Nagrodą Lecha Wałęsy ruchu społecznego Euromajdan to wyraz naszego poparcia dążeń społeczeństwa ukraińskiego do zmiany Ukrainy w pełni demokratyczny kraj. Jestem przekonany, że nagroda stanowiąca symbol wielkiej idei i wygranych marzeń będzie też moralnym wsparciem dla naszych sąsiadów w trudnym okresie transformacji – mówi Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.
Decyzją Kapituły tegoroczne wyróżnienie stanowi uhonorowanie konsekwencji i determinacji tysięcy mieszkańców Ukrainy, którzy mimo świadomości podejmowanego ryzyka, otwarcie wyrazili swoje proeuropejskie i prodemokratyczne marzenia, rozpoczynając walkę o zmianę sytuacji społeczno-politycznej w swoim kraju. Sprzeciw wobec łamania demokracji i ograniczania prawa do samostanowienia, wyrażony przez społeczny ruch nazywany „Euromajdanem”, wyniósł na sztandary uniwersalne wartości wolności i godności ludzkiej, otwierając tym samym drogę do budowy państwa w pełni demokratycznego.
– To wielki zaszczyt otrzymać tę nagrodę. Dziękujemy że został dostrzeżony wysiłek całego narodu ukraińskiego. Wiemy, że przed nami jeszcze długa droga. Wsparcie tego rodzaju jest dla nas szczególnie ważne – powiedział odbierając nagrodę Witalij Kliczko, uczestnik Euromajdanu, przywódca partii UDAR, a obecnie mer Kijowa.
Nagrodę przyznała Kapituła pod przewodnictwem Lecha Wałęsy. W jej skład weszli: Stanisław Szuszkiewicz, były przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi, Jan Krzysztof Bielecki, były premier RP, Bernard Kouchner, były minister spraw zagranicznych Republiki Francuskiej, Władysław Bartoszewski, były minister spraw zagranicznych RP, Emil Constantinescu, były prezydent Rumunii, Rita Süssmuth, była przewodnicząca Bundestagu, Mikuláš Dzurinda, były premier Słowacji oraz Zbigniew Jagiełło, prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.
Nagroda Lecha Wałęsy w obecnym kształcie przyznawana została po raz ostatni. Od 2015 roku wręczana będzie Nagroda Solidarności im. Lecha Wałęsy, która powstanie z połączenia ustanowionej w 2014 r. Nagrody Solidarności Ministra Spraw Zagranicznych oraz Nagrody Lecha Wałęsy, realizowanej przez Instytut Lecha Wałęsy od 2008 roku.


