Zmiany na czele Polskich Inwestycji Rozwojowych. Nowy prezes musi zwiększyć elastyczność i szybkość finansowania

0

Rada Nadzorcza Polskich Inwestycji Rozwojowych we wtorek wieczorem odwołała ze stanowiska Mariusza Grendowicza. Jednocześnie rozpoczęto procedurę konkursową, która ma doprowadzić do wyboru nowego prezesa. Od nowego szefa PIR rynek oczekuje znacznego przyspieszenia prac związanych z finansowaniem dużych projektów infrastrukturalnych.  Wyzwaniem jest również taka transformacja funduszu, która spowoduje, że jego inwestycje nie będą powiększały długu publicznego oraz sprawi, że dialog z sektorem prywatnym będzie lepszy.

Jeśli zmieniamy, restrukturyzujemy, naprawiamy, unowocześniamy, to cele są dwa. Pierwszy, żeby działalność PIR-u w aspekcie inwestowania w projekty nie podlegała negatywnym konsekwencjom związanym z powiększaniem długu publicznego – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Jarosław Dąbrowski, ekspert rynku bankowego i prezes Domu Maklerskiego Dąbrowski Finance. ‒ Drugim bardzo ważnym elementem jest to, że struktura musi być elastyczna, płynna i pozwalająca realizować więcej projektów.

Polskie Inwestycje Rozwojowe to spółka akcyjna, w której udziałowcami są Skarb Państwa i BGK, powołano ją do realizacji programu „Inwestycje polskie” pod koniec 2012 r., jednak dopiero w sierpniu br. PIR podpisał pierwszą umowę inwestycyjną z Lotosem o wartości 1,8 mld zł. Dąbrowski podkreśla, że tak długi czas rozruchu spółki można zrozumieć, bo to całkowicie nowy model. Teraz jednak przyszedł czas na przyspieszenie działalności PIR-u.

Zajmie się tym nowy prezes. Wczoraj rada nadzorcza spółki odwołała Mariusza Grendowicza. Teraz zostanie rozpisany konkurs na nowego szefa spółki. Dąbrowski podkreśla, że jego wyzwaniem będzie transformacja spółki.

Trzeba się zastanowić nad tym, czy ta struktura, którą powołano, jest optymalna i czy spełnia kryteria dobrych, nowoczesnych funduszy inwestycyjnych, szczególnie takich, które mają realizować cele właśnie o charakterze publicznym. Wydaje mi się, że ta formuła spółki akcyjnej nie była zbyt szczęśliwa. Ona jest niewygodna od strony księgowej, podatkowej i zarządczej. Świat realizuje tego typu projekty w układzie fundusze i firmy zarządzające. Wydaje mi się, że PIR może być firmą zarządzającą – przekonuje Dąbrowski.

Spółka musi jednak tak inwestować, by nie powiększać długu publicznego. Dąbrowski podkreśla, że nie można powielić błędu OFE, których środki Komisja Europejska po wieloletnim sporze wliczyła do długu publicznego.

Dodaje, że inwestycje PIR-u są niezbędne do pobudzenia koniunktury w Polsce. W ocenie Dąbrowskiego najważniejsze pole działania PIR-u to infrastruktura, w tym energetyczna związana z gazem łupkowym i naturalnym w Polsce. Nie wyklucza jednak wspierania przez spółkę inwestycji zagranicznych polskich firm, o ile będą się one mieścić w celach PIR-u.

Jednak nie tylko największe, warte kilkaset milionów lub nawet ponad miliard złotych inwestycje powinny być obszarem działalności PIR-u. Według Dąbrowskiego równie ważne są średnie projekty, które mogą skutecznie zdynamizować gospodarkę. Mogą one wesprzeć polskie firmy, które chcą rozwijać swoje zdolności eksportowe, a nie pozyskują wystarczającej ilości środków z giełdy.

Nie bałbym się wejść w mniejsze, prywatne projekty, oczywiście przy założeniu pełnej przejrzystości, profesjonalizmu oceny i być może wspólnych działań z innymi funduszami o charakterze prywatnym lub z bankami. Celem byłoby nie tylko budowanie infrastruktury, lecz także zdolności przetwórczych czy wytwórczych, szczególnie w tym aspekcie proeksportowym, oraz unowocześnienie gospodarki – uważa Dąbrowski.

Nadanie odpowiedniej struktury działalności PIR-owi jest wyzwaniem również dlatego, że na świecie brakuje podobnych instytucji. Fundusze publiczne, tzw. sovereign funds, inwestują zwykle nadwyżki walutowe danego kraju. Dąbrowski zauważa, że choć Polska ma już ponad 100 mld dolarów rezerw walutowych, to kwota ta stanowi zabezpieczenie gospodarki, a nie jest przeznaczona na inwestycje. Na te mogą sobie pozwolić takie kraje, jak Chiny o znacznie większych rezerwach.

Również należałoby wzmocnić element dyskusji i dialogu z firmami prywatnymi. Przecież już ponad 50 proc. gospodarki wytwarzane jest w sektorze prywatnym – przypomina Dąbrowski. ‒ Giełda dzisiaj nie jest instrumentem, który z całą pewnością będzie realizował projekty inwestycyjne w formie equity. To się może nie skończy, ale w dużym stopniu ulegnie ograniczeniu, więc PIR może tę lukę wypełnić.

Unia Europejska uruchamia granty na zakup 2 tys. samochodów przez polskie firmy

CEO Magazyn Polska

Na dopłatę unijną w wysokości 9 proc. kredytu mogą liczyć mali i średni przedsiębiorcy kupujący nowe toyoty i lexusy. Aby skorzystać z dofinansowania, nowe auto musi emitować o co najmniej 20 proc. mniej dwutlenku węgla niż dotychczasowy pojazd użytkowany przez firmę. Program uruchomiła Toyota we współpracy z Deutsche Bankiem. Do wydania ze środków unijnych jest 40 mln euro. Może to wystarczyć na zakup nawet 2 tysięcy nowych pojazdów.

Zgodnie z założeniami programu pierwsze dopłaty ruszą w lutym 2015 r. dla tych przedsiębiorców, którzy spełnią warunki do końca tego roku.

Jeżeli przedsiębiorca, który dzisiaj użytkuje dowolny samochód, zdecyduje się skorzystać z programu  i wymieni samochód na samochód Toyoty, korzystając z finansowania Deutsche Banku, uzyskuje grant równy 9 proc. kredytu, który zaciąga na zakup tego samochodu – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyota Motor Poland. ‒ Tak naprawdę jednak to nie Deutsche Bank i Toyota dopłacają do zakupu samochodu dla małych i średnich przedsiębiorstw, ale Unia Europejska.

Wypłaty będą organizowane tylko dwa razy w roku, a kolejny termin przewidziano na sierpień 2015 r. Kredyt w Deutsche Banku będzie udzielany z zerową prowizją i oprocentowaniem w wysokości 4,9 proc.

Oferta ma być jak najprostsza, dlatego wszystkich formalności będzie można dopełnić w salonie Toyoty lub Lexusa.

Minimalizujemy procedury, cała postępowanie ogranicza się do wizyty na stacji dealerskiej i wypełnienia tam szeregu dokumentów – podkreśla Nowicki. ‒ Wystarczy w bardzo prosty sposób udowodnić, a pomagamy w tym bardzo, że następuje redukcja o co najmniej 20 proc. emisji dwutlenku węgla, co oznacza także, że samochód spala mniej, a my mamy w firmie nowoczesny samochód.

Początkowo program miał być ograniczony do samochodów hybrydowych, jednak ostatecznie Toyota zrezygnowała z tego wymogu. Nowicki przypomina jednak, że to właśnie hybrydy są nie tylko najbardziej ekologicznymi samochodami, lecz także najbardziej niezawodnymi i nowoczesnymi.

Paweł Dziekoński, dyrektor departamentu produktów kredytowych Deutsche Banku podkreśla, że w Polsce jest obecnie ok. 2 milionów aut służbowych (w tym leasingowanych). Wiele z nich to stare, nieekologiczne pojazdy, które emitują duże ilości dwutlenku węgla, a średni czas użytkowania jednego pojazdu w małych i średnich przedsiębiorstwach to 6-7 lat. Choć wspólny z Toyotą program obejmie tylko maksymalnie do 2 tys. samochodów, taki bodziec jest rynkowi bardzo potrzebny, by przyspieszyć obrót samochodami.

Ta korzyść z wymiany jest obopólna, i dla społeczeństwa, i dla firmy – podkreśla Dziekoński. ‒ Oferta finansowania z grantem, którą proponujemy, czyni nasz kredyt tańszym od przeciętnej oferty leasingowej na rynku, a jednocześnie trafiamy w preferencje klientów.

Dziekoński zauważa, że małe firmy często kupują samochody na własność, bo w ten sposób zwiększają też wartość spółki. Kredyt ze wsparciem może być atrakcyjnym sposobem finansowania takiego zakupu. Do tej pory małe i średnie przedsiębiorstwa często decydowały się najpierw na leasing, a po 3-4 latach wykupywały ten pojazd.

Nowicki dodaje, że korzyści dla firmy z zakupu nowego pojazdu, poza szansą na zmniejszenie kosztów dzięki unijnemu grantowi, wynikają również ze zwiększonej niezawodności. Nowe samochody przez pierwszych 3-4 lata gwarantują sprawne użytkowanie bez konieczności napraw.

– Zależy nam na prowadzeniu programu wspierającego małe i średnie przedsiębiorstwa, by mogły one częściej wymieniać samochody na nowsze, bardziej niezawodne, ekonomiczniejsze. W efekcie przedsiębiorcy będą mogli bardziej skupić się na prowadzeniu biznesu – przekonuje dyrektor handlowy Toyoty.

A. Arendarski (KIG): PKP Cargo czempionem. Dokonuje przejęć w najlepszym momencie

CEO Magazyn Polska

Decyzja PKP Cargo o zamiarze przejęcia dwóch mniejszych przewoźników kolejowych była podjęta w bardzo dobrym momencie – ocenia Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. Spółka ‒ o czym nie każdy może wie ‒ zasługuje już na miano polskiego czempiona pod względem przychodów czy pozycji w Europie, a jeśli dojdzie do przejęcia CTL Logistics, PKP Cargo może odzyskać udział na poziomie ponad 50-proc. w rynku przewozów towarowych w Polsce.  To jednak wciąż mniej niż udział zagranicznych konkurentów na ich rynkach krajowych.

To jest bardzo dobry moment na przejęcia, dlatego że jesteśmy już po kryzysie, a jeszcze przed dużym ożywieniem, więc jeszcze te ceny nie są zbyt wysokie. Perspektywy są bardzo dobre, a jak obserwujemy trendy na rynkach przewozowych i skalę inwestycji,  to widać wyraźnie, że przyszłe lata z pewnością będą dobre dla kolei – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Andrzej Arendarski, prezes KIG.

PKP Cargo podpisało na początku września listy intencyjne dotyczące przejęcia czeskiego przewoźnika AWT (ma wyłączność na negocjacje) oraz polskiego CTL Logistics (zależnie od zgody Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). To szansa nie tylko na ekspansję na rynku czeskim, lecz także na odzyskanie ponad 50-proc. udziału w Polsce. Zgodnie z danymi Urzędu Transportu Kolejowego, w okresie od stycznia do lipca br. PKP Cargo miało ok. 47 proc. udziału pod względem przewiezionej masy, a CTL Logistics – ok. 3,1 proc.

Arendarski ocenia, że w ten sposób PKP Cargo konsekwentnie realizuje strategię rozwoju. Spółka jest drugim największym kolejowym przewoźnikiem towarowym w Europie, zaraz po niemieckim DB Schenker, i zamierza wzmacniać swoją pozycję nie tylko w Polsce. Prezes KIG zauważa, że zarówno niemiecki przewoźnik, jak i inni konkurenci PKP Cargo także zwiększają swoje przewozy poprzez akwizycje. Ponieważ transport kolejowy staje się coraz bardziej atrakcyjny cenowo w porównaniu z drogowym, spółka ma duży potencjał rozwoju.

Firmy, które konkurują z PKP Cargo, mają na swoich rynkach narodowych niejednokrotnie nawet do 90 proc. przewozów. W tej dziedzinie granica tego, co nazwiemy monopolem, nie jest taka jak w przypadku rynku wielu firm rozdrobnionych i działających niezależnie – podkreśla Arendarski.

Dodaje, że w przypadku firm transportowych na rynku europejskim udział w rynku krajowym nie jest już wystarczającym wskaźnikiem. Należy patrzeć na udział w całej UE, a ten wskaźnik dla PKP Cargo jest znacznie niższy.

PKP Cargo, które w październiku ubiegłego roku zadebiutowało na Giełdzie Papierów Wartościowych, jest jedną z najlepszych spółek z Grupy PKP. W 2013 r. spółka wypracowała ponad 65 mln zł zysku netto przy przychodach ze sprzedaży wynoszących ponad 4,5 mld zł.

Według Arendarskiego wskaźniki te pozwalają na określenie PKP Cargo jako czempiona polskiej gospodarki.

To jest zdrowa firma, która od lat odnotowuje duże sukcesy, firma po dobrym upublicznieniu, a w tej chwili widać, że ma duży potencjał rozwoju. Więc na pewno należy do tej grupy najlepszych polskich firm, które nazywamy czasami czempionami – podkreśla prezes KIG.

Duże firmy inwestują w bonusy pozapłacowe dla pracowników

0

CEO Magazyn Polska

Bezpłatne badania profilaktyczne, finansowanie kolonii dla dzieci to niektóre z przykładów pozapłacowych bonusów, które oferują swoim pracownikom duże sieci handlowe. Eksperci podkreślają, że dodatkowe świadczenia są doskonałym sposobem budowania lojalności i podnoszenia satysfakcji z pracy.

Pozapłacowe dodatki stają się standardem polityki pracowniczej m.in. dużych sieci handlowych. Świadczenia przez nie oferowane nie ograniczają się tylko się do świątecznych paczek, lecz często są szeroko zakrojonym i długofalowym programem wsparcia. Przykładem może być system motywacyjny sieci Biedronka „Razem zadbajmy o zdrowie”, w ramach którego pracownicy mogą skorzystać z opłacanych przez pracodawcę szczepień przeciwko grypie oraz badań profilaktycznych. Od 2005 roku sieć przekazała pracownikom ponad 200 tysięcy zaproszeń na badania.

Zdaniem ekspertów firmy coraz bardziej urozmaicają i uatrakcyjniają ofertę skierowaną do pracowników.

Mogą to być dopłaty do wakacji, pomoce edukacyjne, usługi transportowe, często też różnego rodzaju pakiety medyczne, badania i konsultacje lekarskie. Jest tego dużo, a firmy do pewnego stopnia za pomocy tych pakietów walczą o pracowników – mówi w rozmowie z agencją Newseria Biznes Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Potwierdzają to także badania ARC Rynek i Opina, z których wynika, że średnia liczba pozapłacowych dodatków wynosi statystycznie 4,8. Na większą liczbę świadczeń mogą liczyć pracownicy firm zatrudniających ponad 250 pracowników –  nawet 6 lub więcej. Pracodawcy przeznaczają na pozapłacowe dodatki coraz większe kwoty. W 2013 było to blisko 730 zł. Andrzej Faliński potwierdza, że bezgotówkowe formy wsparcia to przede wszystkim domena większych firm.

Trzeba  mieć pieniądze, zaplecze majątkowe i technologiczne, pewne know-how, a o to w mniejszej firmie trudno. Oczywiście są inteligentne małe i średnie firmy, które funkcjonują na wysokim poziomie kompetencji, również społecznych, jest to jednak domena silnych, dużych, wysoce zorganizowanych przedsięwzięć biznesowych – przekonuje dyrektor POHiD.

Ze wsparcia korzystają także rodziny pracowników. Jeronimo Martins Polska pomaga m.in. rodzicom dzieci niepełnosprawnych, finansując wizyty lekarskie, zakup profesjonalnego sprzętu czy pobyt w sanatoriach.

Takie świadczenia pomagają budować lojalność zatrudnionych, którzy czują się dzięki nim doceniani. Oferowanie bonusów pozytywnie wpływa także na atrakcyjność pracodawcy.

Jeżeli dana osoba zakłada pozostanie w firmie na dłużej, to analizuje miejsce, w którym będzie spędzał dużą część swojego czasu, mowa tu przecież o co najmniej 1/3 doby, dlatego każdy, kto podchodzi do swojej pracy świadomie, musi to brać pod uwagę – ocenia Andrzej Faliński.

Eksporterzy zmniejszają ryzyko w handlu zagranicznym za pomocą faktoringu

CEO Magazyn Polska

Rośnie popularność faktoringu wśród polskich firm. Usługa, dzięki której nie muszą czekać na spłatę należności od kontrahenta, pozwala im ograniczyć ryzyko związane z jego niewypłacalnością. Szczególnie ważna staje się więc dla eksporterów. Firmy faktoringowe oferują im też sprawdzenie partnera zagranicznego jeszcze przed zawarciem transakcji.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2013 roku liczba klientów firm faktoringu wzrosła o 12,2 proc. Wartość wierzytelności, jakie wykupiły w tym czasie te firmy, wzrosła o prawie 14,6 mld zł w ujęciu rocznym, czyli o 12,7 proc. (do 129,5 mld zł).

Jak podkreśla Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services, firmy prowadzącej działalność faktoringową, narzędzie to staje się coraz ważniejsze dla eksporterów.

– Po pierwsze, faktor pomaga zweryfikować kontrahenta. Aby bezpiecznie sprzedawać za granicę, trzeba o rynku i kontrahencie wiedzieć jak najwięcej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Kuniewicz. – Po drugie, w przypadku, gdy przedsiębiorca jest niepewny, czy ten rynek jest dalej bezpieczny, istnieje możliwość przejęcia przez faktora ryzyka niewypłacalności kontrahenta.

Dodaje, że choć ryzyka związanego z wchodzeniem na nowe rynki nie da się całkowicie wykluczyć, to dzięki wsparciu firm faktoringowych można je w dużej mierze zminimalizować.

Zdecydowana większość wierzytelności polskich firm zostaje wykupiona przez firmy faktoringowe na rynku krajowym. Faktoring międzynarodowy w zeszłym roku stanowił zaledwie 15,7 proc, choć zdaniem Kuniewicza zaczyna się to zmieniać.

– Mam wrażenie, że w ciągu ostatnich lat zatarła się granica między faktoringiem krajowym a eksportowym – uważa dyrektor Bibby Financial Services. – Różnica jest tylko taka, że w faktoringu eksportowym dłużnik, kontrahent naszego klienta, znajduje się poza granicami Polski, natomiast takie problemy jak waluty czy język przestają mieć znaczenie.

Rola faktoringu eksportowego może być jeszcze większa ze względu na prognozy wzrostu eksportu. Ministerstwo Gospodarki szacuje, że w całym roku może on być 9 proc. większy niż w 2013 roku. Druga kwestia to rosyjskie embargo i konieczność poszukiwania przez polskie firmy nowych rynków zbytu. Często przedsiębiorcy kierują się na jeszcze niezagospodarowane, chłonne rynki wschodzące, gdzie jednak ryzyko związane z nieznajomością tego rynku może być większe.

– Wzrost faktoringu na świecie w ciągu ostatniego roku wyniósł około 7 proc. Jednocześnie wzrost faktoringu eksportowego w tym samym czasie wyniósł 14 proc. To pokazuje, jak bardzo to narzędzie, jakim jest faktoring, sprawdza się we wsparciu eksportu, nie tylko w Polsce – mówi Kuniewicz, powołując się na dane międzynarodowej instytucji zrzeszającej faktorów, czyli Factor Chain International.

Ryzyko niewypłacalności kontrahenta to jedno z najpoważniejszych wyzwań, jakie stoją przed polskimi firmami. W ciągu ostatnich kilku lat wiele firm zniknęło z rynku właśnie z tego powodu. Wprawdzie skala tego problemu w polskiej gospodarce maleje, ale wciąż trzy czwarte firm nie otrzymuje na czas należności – wynika z badania Bibby MSP Index. Tylko co piąta firma deklaruje, że nie ma z tym problemu.

Zdaniem ekspertów Bibby Financial Services polscy przedsiębiorcy wciąż jeszcze mają problem z aktywnym egzekwowaniem należności. Blisko 40 proc. badanych firm dopiero po miesięcznym opóźnieniu ze strony kontrahenta podejmuje działanie w kierunku windykacji należności. Stopniowo przybywa jednak firm, które zaczynają działać już po kilku dniach zwłoki. Ponad 10 proc. małych i średnich przedsiębiorstw deklaruje, że jest w stałym kontakcie z kontrahentami, co pozwala im uniknąć problemu opóźnionych faktur.

Instytut Jagielloński: TVP oszczędza, przez co kilka milionów Polaków straci dostęp do jej kanałów

0

Telewizja Polska tylko do końca roku będzie płacić za wynajem miejsca na satelicie Astra. TVP swoją decyzję, która może utrudnić dostęp do kanałów telewizji publicznej nawet kilku milionom Polaków, szczególnie tym mieszkającym poza granicami Polski, uzasadnia chęcią likwidacji niepotrzebnych kosztów.

To oznacza, że cyfryzacja, która się odbywa w Polsce drogą naziemną, pozbawia możliwości oglądania publicznej telewizji prawie milion osób w Polsce, które nie mogą naziemną metodą odbierać sygnału telewizyjnego, a także kilka milionów przedstawicieli Polonii – zwraca uwagę w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego.

Roszkowski podkreśla, że dzięki obecności TVP na satelicie Astra na pozycji 19,2E (docierającej do 114 mln gospodarstw domowych w całej Europie) było znacznie mniej osób w kraju, które po przeprowadzeniu cyfryzacji nie miały dostępu do publicznej telewizji i jej kanałów. Dodatkowo Kanały TVP dzięki nadawaniu satelitarnemu stały się podstawowym źródłem informacji o wydarzeniach w naszym kraju dla Polaków mieszkających za granicą.

Ponadto rezygnując z nadawania satelitarnego, odcinamy Polonię od rodzimej publicznej telewizji. Takie działanie to cofnięcie się o kilkadziesiąt lat, co jest niespotykane w innych krajach UE – dodaje Roszkowski i przypomina, że praktycznie wszystkie stacje telewizji publicznych w Europie nadają swoje kanały poprzez satelitę, w większości z pozycji Astry 19,2E, m.in.  stacje w Niemczech, Francji, Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii, Beneluksie i we Włoszech.

Marcina Roszkowskiego nie przekonują argumenty TVP, że za decyzją o rezygnacji z Astry stoją oszczędności.

Telewizja publiczna wydaje dużo pieniędzy na tańczenie na lodzie i podobne temu przedsięwzięcia, dlatego fakt ograniczenia dostępu do publicznych kanałów osobom, do których w ramach cyfryzacji nie dochodzi sygnał naziemny lub mieszkają poza granicami Polski, jest kompletnie niezrozumiały – uważa prezes Instytutu Jagiellońskiego.

TVP wykorzystuję satelitę Astra do nadawania 10 kanałów: TVP1, TVP2, TVP Info, TVP Polonia, TVP Kultura, TVP Historia, TVP Seriale, TVP Sport, TVP Rozrywka i TVP HD. Od początku 2015 r. nadawca publiczny będzie satelitarnie dystrybuować tylko TVP Polonia – na pozycji 13E.

TVP koncentruje się tylko na telewizji Polonia, która ma dużo niższą oglądalność niż podstawowe kanały, takie jak choćby TVP Info. To dla mnie kompletnie niezrozumiałe – podsumowuje Roszkowski.

Polacy wciąż są głównie biernymi świadkami wypadków

CEO Magazyn Polska

Polacy mają coraz większą wiedzę o udzielaniu pierwszej pomocy. Wciąż jednak są przede wszystkim biernymi świadkami wypadku. W Polsce w 100 wypadkach ginie średnio 10 osób. Liczba ta mogłaby być mniejsza, gdyby pierwsza pomoc była udzielona szybciej. Eksperci podkreślają, że ważne jest odpowiednie poinformowanie służb ratowniczych, zabezpieczenie miejsca wypadku oraz zachowanie dbałości o własne bezpieczeństwo.

Nigdy nie jest za późno, żeby udzielić pierwszej pomocy, a trzeba jej udzielać jak najszybciej. Każda minuta opóźnienia resuscytacji powoduje zmniejszenie szans na przeżycie osób z zatrzymaniem krążenia o 10 proc. Samo wdrożenie procedury resuscytacji krążeniowo-oddechowej z użyciem urządzeń takich jak defibrylator powoduje zwiększenie szansy na przeżycie nawet do 75 proc. – mówi agencji Newseria Biznes Rafał Sakowski, koordynator Grup Ratownictwa PCK.

Bo choć rośnie wiedza Polaków o udzielaniu pierwszej pomocy, to najczęściej pozostają oni bierni. W Polsce na drogach ginie średnio 10 osób na każde 100 wypadków (przy średniej unijnej 2-3 osoby). Liczba ta byłaby mniejsza, gdyby nie strach przed udzieleniem pomocy.

Tak naprawdę ratownictwo drogowe to proste działania, które sprowadzają się do bezpiecznego postępowania, z których najważniejsze jest prawidłowe zachowanie się kierowcy w miejscu zdarzenia – podkreśla dr Adam Maciej Pietrzak, specjalista medycyny ratunkowej.

Kluczowe przy ratowaniu poszkodowanych w wypadkach jest jak najszybsze poinformowanie służb ratowniczych o wypadku. To już jest element pierwszej pomocy. Jak zaznacza Pietrzak, należy podać wszystkie dane o liczbie osób uczestniczących w wypadku, dokładny adres lub nazwę i numer trasy lub słupek kilometrowy. Ważne jest również podanie zwrotnego numeru telefonu.

Świadkowie wypadku często sami nie zachowują odpowiedniej ostrożności i nie dbają o własne bezpieczeństwo.

Stawiamy samochód w nieodpowiednim miejscu, nie oznakowujemy go prawidłowo. Często mamy przeterminowane rzeczy w apteczce, nie korzystamy z rękawiczek. Zapominamy też o zabraniu np. gaśnicy, by móc ugasić np. pożar w komorze silnika – tłumaczy Sakowski.

Eksperci podkreślają, by widząc wypadek, pamiętać o tym, że nie możemy stwarzać dodatkowego zagrożenia, dlatego przed hamowaniem musimy sprawdzić, w jakiej odległości znajduje się następny pojazd, a wychodząc z samochodu pamiętać o odblaskowej kamizelce ratunkowej. Dopiero po zabezpieczeniu miejsca wypadku należy zobaczyć, co dokładnie się stało. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy nie ma ryzyka zapalenia samochodu oraz czy w wypadku nie ucierpieli przechodnie. Z zewnątrz można zweryfikować, ile osób znajduje się w pojeździe oraz czy są przytomne.

Ewakuujemy, jeśli doszło do zatrzymanie krążenia albo gdy samochód pali się i trzeba uciekać – zaznacza Pietrzak. – Jeżeli nie ma takich wskazań, zabezpieczmy pacjenta w miejscu, w którym się znajduje. Możemy też stabilizować jego kręgosłup szyjny oraz założyć mu opatrunki. Warto też nawiązać kontakt z rannym i podtrzymywać go na duchu do czasu przyjazdu pogotowia – dodaje specjalista medycyny ratunkowej.

Na początku września ruszyła kampania informacyjna „Czas szybkich decyzji”, która ma na celu zwiększenie świadomości  na temat tego, jak ważny jest czynnik czasu przy ratowaniu życia. Na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach wspólne działania podjęły Polski Czerwony Krzyż i firma Opel. Współpraca odbywa się pod auspicjami Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. 13 i 14 września z okazji Światowego Dnia Pierwszej Pomocy w 49 salonach Opla można było wziąć udział w szkoleniach i pokazach, dowiedzieć się o działaniach prewencyjnych, jakie należy podjąć, aby zminimalizować ewentualne skutki niebezpiecznego zdarzenia na drodze, jak prawidłowo wezwać pomoc oraz w razie konieczności jej udzielić.

Za 2-3 lata wydatki na reklamę w internecie będą wyższe od tych na reklamę w telewizji

Reklama internetowa rośnie w siłę. Wartość rynku szacowana jest już na 2,5 mld zł, a wydatki firm na reklamę w sieci zwiększają się z roku na rok. Eksperci jednak alarmują, że to mogą być pieniądze wyrzucone w błoto, bo wraz ze wzrostem budżetów i kampanii, rośnie irytacja internautów reklamowym spamem. Sytuację może zmienić dostosowywanie reklam do zainteresowań i potrzeb odbiorców. Z takich możliwości korzystają już polskie firmy.

Najbardziej inwazyjną formą reklamy jest reklama odsłonowa oraz e-mail marketing, bo one wkradają się w przestrzeń użytkownika. Banery często zasłaniają treść, czyli utrudniają korzystanie z witryny internetowej, a skrzynki e-mailowe codziennie zalewane są reklamowym spamem – mówi Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies, firmy, która opracowała technologię umożliwiającą dostosowywanie reklam do zainteresowań internautów. – Przez to, że te formy są tak inwazyjne, irytują, a ich reklamy mają stosunkowo niską skuteczność. Inaczej jest z reklamami w wyszukiwarce, które są w mniejszym stopniu postrzegane przez użytkowników sieci jako treść obca i w związku z tym cechują się wyższym poziomem ich akceptacji.

Potwierdzają to wyniki raportu Interaktywnie.com, z którego wynika, że najbardziej irytują internautów wyskakujące banery (ok. 94 proc. wskazań) i wideo z reklamami (75 proc. wskazań), a najmniej linki sponsorowane i reklamy w mediach społecznościowych. Choć i tutaj poziom akceptacji jest relatywnie niski – wciąż dla ponad połowy internautów (56 proc.) taka forma reklamy jest irytująca.

Mimo to firmy coraz mocniej stawiają na reklamy w sieci. Z badania firmy Sociomantic Labs wynika, że blisko 80 proc. zarządzających budżetami reklamowymi zamierza zwiększyć wydatki na promocję online i to kosztem innych kanałów. W ciągu kolejnych 3-4 lat wydatki na ten cel mogą prześcignąć wydatki na reklamę telewizyjną. Zdaniem Piotra Prajsnara intensyfikacja komunikatów reklamowych w obecnej postaci może jednak przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

– Reklama jest tylko sposobem dotarcia do potencjalnego konsumenta. Jeśli wiemy, że konsument jest zainteresowany zakupem danego produktu, bo śledzi fora dyskusyjne i odwiedza witryny sklepów internetowych, wówczas można do niego dotrzeć skutecznie i bardzo małym kosztem. Natomiast kiedy firma proponuje niedopasowaną ofertę albo taką, która nie spełnia potrzeb klienta, wtedy nawet duży budżet wydany na reklamę nie przyniesie efektów w postaci sprzedaży – mówi Piotr Prajsnar. – Nie odważyłbym się wskazać jednej metody, która jest najskuteczniejsza. Do różnych działań stosujemy różne formy reklamy.

Jego zdaniem przyszłość należy do reklamy dopasowanej do zainteresowań internautów, opartej na anonimowej analizie zachowań w sieci. Dzięki niej liczba komunikatów reklamowych może się znacząco zmniejszyć z korzyścią dla użytkowników internetu i reklamodawców. Takie rozwiązania przyjęły się na rynku amerykańskim, gdzie większość reklam trafia do osób, które faktycznie mogą być nimi zainteresowane. Zyskują one także popularność w Polsce.

 Dobra reklama jest jak dobry garnitur  powinna być skrojona na miarę konsumenta, dopasowana do jego oczekiwań, niezależnie od tego, czy mówimy o kampaniach banerowych czy mailingowych. Zamiast bombardować potencjalnego klienta niezliczonymi komunikatami i wydawać pieniądze na tysiące banerowych wyświetleń, wystarczy poinformować go raz, ale o tym, co go naprawdę interesuje  przekonuje ekspert.

Największy udział w strukturze rynku (ok. 40 proc.) ma reklama odsłonowa, ok. 6 proc. stanowi e-mail marketing. Duży udział ma także reklama w wyszukiwarkach. Zdaniem Prajsnara ta ostatnia cechuje się największą skutecznością, dlatego że jest spersonalizowana i opiera się na analizie zachowań użytkowników w sieci.

Producenci elektroniki inwestują w ekologiczne rozwiązania

CEO Magazyn Polska

Do sprzedaży trafia coraz więcej urządzeń przyjaznych dla środowiska. Koncern LG jako jeden z pierwszych opracował telefon na baterie słoneczne, Asus zaproponował notebooki z obudową z bambusa, a firma Fujitsu stworzyła monitor, który w trybie stand-by nie zużywa prądu.

Producenci elektroniki co rusz wymyślają urządzenia zużywające coraz mniej energii, zasilane są za pomocą promieni słonecznych czy wykończone są materiałami z recyklingu. Już  w 2009 r. na rynek trafił telefon GD510 marki LG zasilany energią słoneczną. Wykonano go z materiału o niskiej szkodliwości dla środowiska. Funkcję baterii słonecznych spełniał tylny panel z fotoelementem. Można już kupić także energooszczędne komputery i telewizory, notebooki wykończone materiałami z recyklingu, a także bezprzewodową klawiaturę zasilaną energią słoneczną. Ostatnio na rynku pojawiły się specjalne słupy solarne firmy Pensa zasilane energią słoneczną, dzięki którym można naładować urządzenia mobilne.

Street charge, bo to o tym urządzeniu mowa, wykorzystuje bardzo proste, ale wydajne rozwiązanie. Łączy trzy ogniwa solarne, które tworzą takie skrzydła z dobrym bankiem energii – akumulatorem o pojemności 16 amperogodzin. Dzięki niemu można doładować co najmniej kilkadziesiąt urządzeń w przeciągu godziny czy dwóch. Jednorazowo możemy podłączyć 10 przedmiotów. Nie trzeba się też martwić o adapter czy końcówkę,  bo to wszystko już jest. Słupy solarne zostały wyposażone w cały system połączeń – mówi Łukasz Gontarek właściciel firmy Ecogadget.pl

Street charge zainstalowano już w 18 miastach na całym świecie, m.in. w Nowym Jorku, a także w Australii czy na Bliskim Wschodzie. Urządzenie spotkało się z dobrymi opiniami i przeszło pozytywnie testy.

Ładowarka uliczna gromadzi energię przez cały dzień w akumulatorze, tak więc po zmroku także można korzystać z niej aż do wyczerpania zasobów. Korzystanie z tego urządzenia jest bezpłatne. Zresztą nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej, bo to kłóciłoby się z ideą odnawialnych źródeł energii. Wszyscy zwolennicy zielonej energii kładą nacisk na to, że jest to źródło nieskończone – wyjaśnia Łukasz Gontarek.

Według ostatnich badań Interbrand i Deloitte wśród najbardziej ekologicznych marek najwyższe, bo piąte, miejsce wśród firm z sektora elektroniki zajęła firma Panasonic, która w swojej ofercie posiada ok. 300 urządzeń energooszczędnych z certyfikatem Energy Star. Kolejne miejsce przypadło firmom Nokia i Sony.

Ustawa o prawach konsumenta – konferencja na Uniwersytecie Łódzkim

Wzmocnienie rynkowej pozycji konsumentów, którzy otrzymają więcej przywilejów i nowe perspektywy dla przedsiębiorców, którym dzięki ujednoliceniu przepisów w Unii Europejskiej będzie łatwiej działać na rynkach zagranicznych. O zmianach w ustawie o prawach konsumenta dyskutowano na Uniwersytecie Łódzkim

Już 25 grudnia wejdzie w życie ustawa o prawach konsumenta, która wprowadzi wiele istotnych zmian m.in. w zasadach zakupów na odległość oraz poza lokalem przedsiębiorcy. – Przy każdej nowej regulacji pojawia się niepewność jak nowe przepisy będą funkcjonowały w praktyce. Spotkania i dyskusje pomagają nam ograniczyć wątpliwości do minimum – stwierdził Prezes UOKiK Adam Jasser, otwierając wczoraj na Uniwersytecie Łódzkim konferencję poświęconą ustawie o prawach konsumenta.

Organizatorami przedsięwzięcia byli: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego oraz Centrum Studiów Antymonopolowych i Regulacyjnych. W konferencji wzięli udział przedstawiciele organów administracji publicznej, instytucji konsumenckich, przedsiębiorców, a także prawnicy i akademicy.

Ustawa o prawach konsumenta wdraża do polskiego systemu prawnego przepisy Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw konsumentów, które będą obowiązywać we wszystkich krajach UE. – Ideą, która przyświecała twórcom dyrektywy było zrównanie praw konsumentów i przedsiębiorców, ponieważ ci pierwsi są słabszymi uczestnikami rynku – przypomniała prof. Maria Królikowska-Olszak z Katedry Europejskiego Prawa Gospodarczego WPiA. Z tym poglądem zgodziła się  Dorota Karczewska, Wiceprezes UOKiK, stwierdzając, że zarówno dyrektywa, jak i nowa ustawa konsumencka, stanowią istotny  krok w kierunku ujednolicania prawa konsumenckiego w Europie, wzmocnienia pozycji konsumenta na rynku oraz intensyfikacji wymiany transgranicznej.

Zdaniem wiceprezes UOKiK jednym z podstawowych warunków skutecznego funkcjonowania nowych regulacji jest ich znajomość przez przedsiębiorców i konsumentów. Dlatego w październiku UOKiK rozpocznie kampanię edukacyjną skierowaną do przedsiębiorców. Zostanie przygotowana m.in. specjalna strona internetowa i publikacje informujące o nowym stanie prawnym. W styczniu rozpocznie się kampania edukacyjna skierowana do konsumentów. Ponadto zorganizowane zostaną szkolenia dla rzeczników konsumentów, pracowników Inspekcji Handlowej oraz organizacji konsumenckich.

– Jestem przekonana, że gruntowna znajomość przepisów prawa wśród przedsiębiorców oraz ich prokonsumencka wykładnia przyczynią się do przestrzegania nowych regulacji, a konsument poczuje się pełnoprawnym uczestnikiem rynku – stwierdziła Dorota Karczewska.

Ustawa o prawach konsumenta wejdzie w życie 25 grudnia tego roku. Nowe regulacje przyniosą m.in. wydłużenie z 10 do 14 dni czasu na odstąpienie od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorcy. Inny przykład zmian to rozszerzenie obowiązków informacyjnych przedsiębiorców, którzy będą zobowiązani do przedstawienia konsumentom m.in. jasnych i rzetelnych danych o zakresie swojej działalności i wszystkich kosztach związanych z ofertą.

Podczas spotkania dyskutowano m.in. o regulacjach wzmacniających pozycję konsumenta zarówno w odniesieniu do umów zawieranych na odległość i poza lokalem przedsiębiorcy jak i w tradycyjnych sklepach. Tematem wystąpień były także nowe obowiązki przedsiębiorców. Ostatni panel był poświęcony praktycznym skutkom wejścia w życie nowych regulacji – z punktu widzenia przedsiębiorców, rzeczników konsumentów oraz administracji rządowej.

 

 

 

Wezwanie na akcje Mediatelu

Spółka Hawe ogłosiła wezwanie na ponad 10,1 mln akcji zwykłych na okaziciela spółki Mediatel, co odpowiada przeszło 1,5 proc. udziału w kapitale zakładowym spółki.

Na dzień ogłoszenia niniejszego wezwania wzywający posiada 644 mln akcji spółki, stanowiących ponad 98,4 proc. ogólnej liczby głosów. W wyniku Wezwania Nabywający zamierza osiągnąć 100 proc akcji w kapitale zakładowym Mediatelu. Akcje objęte wezwaniem będą nabywane po cenie 0,86 zł. Przyjmowanie przyjmowania zapisów rozpocznie się 6 października, a zakończy 4 listopada.

– Niezależnie od liczby akcji ostatecznie sprzedanych wzywającemu w wyniku niniejszego wezwania, wzywający planuje zmniejszyć swój udział w ogólnej liczbie głosów do poziomu umożliwiającego utrzymanie spółki w obrocie giełdowym – podkreślono w komunikacie.

Na potrzeby realizacji wyzwania ustanowione zostało zabezpieczenie w postaci blokady środków pieniężnych zdeponowanych na rachunku bankowym w mBank na kwotę przeszło 8,7 mln zł.

Konsekwencje budowy elektrowni jądrowej

Budowa elektrowni jądrowej będzie miała pozytywny wpływ na bilans dostępnej mocy i pozwoli na eksport czystej energii do krajów sąsiednich – uważa Konfederacja Lewiatan, oceniając Program Polskiej Energetyki Jądrowej, przyjęty przez rząd.

Energia jądrowa stanowi również doskonały sposób ograniczenia emisji zanieczyszczeń do powietrza oraz wód. Skuteczna realizacja PPEJ będzie sprzyjać wypełnianiu krajowych zobowiązań emisyjnych. Jest to szczególnie istotne w kontekście planowanych do wprowadzenia zaostrzonych celów redukcji emisji dwutlenku węgla(CO2) oraz nowych wymagań w zakresie emisji dwutlenku siarki (SO2), tlenków azotu (NOx), pyłów PM10, PM2,5 oraz rtęci dla konwencjonalnych źródeł spalania. Realizacja PPEJ może stanowić konkretną odpowiedź na te wyzwania.

Stabilne wytwarzanie energii w elektrowni jądrowej poprawi warunki pracy krajowego systemu elektroenergetycznego zwiększając jego bezpieczeństwo.

Dywersyfikacja struktury wytwarzania energii elektrycznej stanowi kolejny ważny argument, przemawiający za koniecznością realizacji PPEJ. Dywersyfikacja ta pozwoli na racjonalne gospodarowanie zasobami krajowych kopalin dzięki czemu z zasobów tych będą mogły korzystać zarówno obecne jak i przyszłe pokolenia.

Budowa elektrowni jądrowej to również ważny element modernizacji krajowego sektora energetycznego. Realizacja tego projektu zapewni dostęp do nowoczesnych i innowacyjnych technologii, co przyczyni się do unowocześnienia całej gospodarki. Ważny jest także szeroki i wszechstronny udział polskich przedsiębiorstw i zaplecza naukowego w realizacji projektu budowy elektrowni jądrowej, do których trafi znacząca część wartości projektu.

Jednakże, aby uzyskać korzyści wynikające z funkcjonowania energetyki jądrowej należy już teraz określić ramy ekonomiczne, które umożliwią realizację budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Zapewnienie finansowania tej inwestycji jest kluczowe dla jej przyszłej realizacji. Dlatego też, potrzebne jest jak najszybsze rozpoczęcie przez rząd publicznej dyskusji odnośnie dostępnych i akceptowalnych mechanizmów wsparcia warunkujących rentowność tego przedsięwzięcia. Należy zdecydować, czy rząd jest skłonny zaakceptować dla polskiego projektu brytyjski model zapewnienia finansowania poprzez kontrakty różnicowe, który po długich negocjacjach ma szanse uzyskać wkrótce akceptację Komisji Europejskiej, czy też przewiduje inny mechanizm finansowania dla tych elektrowni.

Dyskusja o mechanizmach wsparcia warunkujących rentowność tego przedsięwzięcia oraz cenach energii z elektrowni jądrowych nie powinna być odkładana.

Należy zapewnić priorytet najwyższym standardom bezpieczeństwa i eksploatacji poprzez partnerstwo strategiczne z doświadczonym operatorem jądrowym na wczesnym etapie realizacji projektu. Przygotowanie budowy elektrowni jądrowych w Polsce powinno odbywać się przy trwałym i silnym poparciu politycznym i społecznym. Konieczne jest zatem prowadzenie aktywnej i rzetelnej polityki informacyjnej w zakresie bezpieczeństwa pracy elektrowni jądrowych oraz korzyści wynikających z budowy i funkcjonowania tych elektrowni dla rozwoju społeczno-gospodarczego kraju.

Przyjęcie przez rząd Programu Polskiej Energetyki Jądrowej nie spowodowało istotnego przyspieszenia prac w zakresie przygotowania budowy pierwszej elektrowni. Wręcz przeciwnie, projekt traci wymaganą dynamikę generując koszty oraz obniżając wiarygodność tego strategicznego programu polskiej gospodarki.

Konfederacja Lewiatan wyraża gotowość do udziału w publicznej dyskusji prowadzonej z udziałem przedstawicieli rządu w tej tak ważnej dla gospodarki sprawie oraz apeluje o pełne zaangażowanie wszystkich stron odpowiedzialnych za Program Polskiej Energetyki Jądrowej dla jego sprawnego i efektywnego wdrożenia.

Konfederacja Lewiatan

Po dwóch latach powolnego wzrostu globalny handel przyspiesza

Wartość obrotów powinna wzrosnąć w 2016 r. do 8 proc. z 2,5 proc. w 2013 r. – podał bank HSBC prezentując swoje prognozy handlowe dla Polski i świata.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji LewiatanBank HSBC co pół roku publikuje prognozy handlowe dla świata, a także dla Polski. Te dzisiaj zaprezentowane są efektem badania prowadzonego w okresie maj-lipiec br. Jego wyniki są obiecujące, mimo że – jak mówią sami autorzy- sytuacja geopolityczna jest dynamiczna i należy to brać pod uwagę.

Prognozowany wzrost obrotów handlowych na świecie ma wynieść w 2016 r. 8 proc., a w latach 2014-2030 w 6. krajach o najwyższej dynamice wzrostu obrotów – 8-11 proc. średniorocznie (Wietnam, Chiny, Indie, Turcja, Malezja, Indonezja). Polska na tym tle ma się całkiem nieźle, bowiem w latach 2014-2016 nasze obroty handlowe powinny rosnąć średniorocznie, wg prognoz HSBC, ponad 9 proc., w latach 2017-2020 ok. 8 proc., a w latach 2021-2030 ponad 5 proc. Ale aby te prognozy mogły się zmaterializować, przedsiębiorstwa działające w Polsce powinny jednak w coraz większym stopniu wiązać się z rynkami pozaeuropejskimi, których udział w polskim eksporcie wynosi jak na razie tylko 8,8 proc. Powinna także rosnąć liczba firm-eksporterów. Z danych GUS wynika, że dzisiaj niespełna 50 proc. firm średnich i dużych to eksporterzy. Natomiast z badań Konfederacji Lewiatan „Sektor MŚP w Polsce’2014″ wynika, że w 2013 r. eksporterami było 6,3 proc. mikroprzedsiębiorstw oraz 24 proc. firm małych. A na rynki Chin, Indii, Indonezji, Brazylii, Meksyku, czy krajów północnej Afryki eksportuje jedynie 0,3 proc. mikroprzedsiębiorstw, 3,4 proc. małych firm i 14 proc. firm średnich. To zdecydowanie za mało, jeżeli to właśnie te rynki mają ciągnąć globalny handel.

Warto, aby przedsiębiorstwa przeanalizowały wyniki prognoz handlowych HSBC, bowiem wskazują one także, że największy wzrost obrotów w latach 2014-2030 będzie dotyczył maszyn i urządzeń oraz sprzętu transportowego, a także produktów chemicznych, odzieży, farmaceutyków, żywności. We wszystkich tych obszarach jesteśmy dzisiaj konkurencyjni, ale przewaga ta wynika z relatywnie taniej siły roboczej. Jutro to już nie będzie wystarczało. Oferta polskich firm musi zacząć obejmować cały łańcuch wartości, obejmujący także B+R, ochronę własności intelektualnej, usługi finansowe. Przewagi konkurencyjnej na rynku globalnym nie da się już budować na niskich kosztach.

Konfederacja Lewiatan

Ferratum Capital Poland wprowadza na Catalyst obligacje warte 20,5 mln zł

17 września na Catalyst debiutują warte 20,5 mln zł obligacje spółki Ferratum Capital Poland.

Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie  zdecydował, że  17 września będzie dniem debiutu  w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst 20,5 tys obligacji na okaziciela Ferratum Capital Poland.

Wartość nominalna każdej z nich  to 1 tys zł.

Polskie mikrofirmy szukają możliwości rozwoju za granicą

20 proc. polskich mikrofirm poszukuje nowych możliwości rozwoju na rynkach zagranicznych – wynika z badania Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy.

– Wyniki naszego badania wyraźnie pokazują, że dla mikroprzedsiębiorców ekspansja jest jedną z dróg prowadzących do rozwoju firmy, a w konsekwencji zwiększenia jej zysków – mówi Krzysztof Kaczmar, prezes  Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowy. – Warto podkreślić, że dla trzech czwartych z nich rozszerzenie działalności nierozerwalnie wiąże się z wprowadzaniem nowych rozwiązań i usług.

Z badań wynika, że mikrofirmy solidnie przygotowują się do zdobywania nowych rynków. Ponad dwie trzecie z nich nawiązuje współpracę z nowymi partnerami biznesowymi, a prawie połowa rozbudowuje stronę firmową oraz uruchamia sprzedaż swoich produktów przez internet. Tyle samo inwestuje w zatrudnianie nowych pracowników. Jednym z istotnych elementów w procesie planowania ekspansji jest również kapitał na inwestycje. W przypadku mikroprzedsiębiorstw, które dotąd nie zwiększały obszaru działania, aż jedna trzecia szuka zewnętrznego finansowania w postaci środków unijnych  lub kredytów bankowych.

Aż 61 proc. mikroprzedsiębiorców, jako główny powód ekspansji wymienia chęć zwiększenia przychodów. 40 proc. z nich przyznaje, że zyski ze sprzedaży w roku ubiegłym były niższe niż w 2012.

– Stąd też pomysł rozwoju na nowych rynkach – podkreśla Krzysztof Kaczmar. – Do lamusa odchodzą strategie ekspansji oparte jedynie na uzyskiwanych wzrostach na lokalnych rynkach. Obecnie obniżenie wpływów do firmowej kasy stanowi główną motywację do poszukiwania rozwiązań, które mogłyby temu zapobiec.

Dla połowy zapytanych mikroprzedsiębiorców problemem jest konkurencja, tyle samo narzeka na zbyt duże, ich zdaniem, koszty pracy oraz na wszechobecną biurokrację. Wysokość podatków utrudnia życia prawie 45 proc. ankietowanych, a niewiele mniej boryka się z nieznajomością obowiązujących regulacji prawnych.

Inwestycje firm w III kwartale

Polskie firmy z sektora MŚP deklarują dalsze inwestycje w III kwartale br. Obok dominujących środków własnych na uznaniu zyskuje leasing, który jest postrzegany przez przedsiębiorców, jako proste w pozyskaniu narzędzie finansowe. Przy tej okazji firmy leasingowe raportują wyniki wypracowane przez pierwsze osiem miesięcy roku. 

Deklaracje firm – inwestycje w III kwartale 2014r.

Niemal połowa przedsiębiorców badanych przez Instytut Keralla Research (49,5 proc.) w lipcu br. deklarowała inwestycje w III kwartale[1]. Były to głosy przedstawicieli wszystkich typów firm niezależnie od ich rozmiaru, przy czym częściej taki zamiar wyrażali przedstawiciele średnich firm (tj. zatrudniających > 50 osób).

Przedsiębiorcy niezmiennie chcą inwestować głównie wykorzystując środki własne. W tym kwartale skorzysta z nich 84,2 proc. badanych. Drugim, najważniejszym źródłem finansowania inwestycji będzie leasing. 25,6 proc. ankietowanych wskazuje go, jako drugą w kolejności formę finansowania.

Najwięcej, bo 19,7 proc. badanych przedsiębiorców deklarowało przeznaczenie rezerw finansowych na zakup maszyn i urządzeń, 19,2 proc. na zakup lub remont lokalu oraz marketing i reklamę (18,5 proc.). Równie silną pozycję stanowiły deklaracje zakupu oprogramowania (12,5 proc.) oraz środków transportu (12,3 proc.). Na tym tle ciekawie prezentują się głosy dotyczące zamiaru finansowania inwestycji leasingiem, który przez badanych jest postrzegany, jako środek łatwy w uzyskaniu (częściej, niż co czwarty badany zainteresowany leasingiem wskazuje, że prościej mu uzyskać leasing (26,3 proc.).

Firmy w III kwartale chciały sfinansować leasingiem przede wszystkim zakup samochodu osobowego (35,5 proc.), maszyn i urządzeń oraz innych środków transportu (po 27,6 proc.). Zdecydowany progres odnotowano natomiast w grupie sprzętu budowlanego. Aż 9,2 proc. badanych informowało o zamiarze zakupu takich środków trwałych jeszcze do września br.

Środki sfinansowane przy udziale firm leasingowych

Ostatnie szacunkowe dane raportowane przez Związek Polskiego Leasingu (za osiem miesięcy 2014 r.) pokazują, iż w dalszym ciągu zyskuje sektor pojazdów, który stanowił w sierpniu 62,1 proc. w strukturze finansowania ruchomości[2]. Od początku roku firmy leasingowe raportujące do Związku Polskiego Leasingu wypracowały w segmencie pojazdów wynik o 41,1 proc. lepszy od tego z ubiegłego roku i sfinansowały aktywa za 17,1 mld zł. Patrząc na drugi, kluczowy sektor maszyn – firmy raportujące do ZPL, sfinansowały od stycznia do końca sierpnia aktywa na poziomie 8,8 mld zł oraz wypracowały wzrost (liczony rok do roku) na poziomie 19,5 proc. Trzeci ilościowo najmniejszy, jednak uznawany za wysoko perspektywiczny segment IT, wzrósł w sierpniu o 22,9 proc. (rok do roku.) Przez pierwsze osiem miesięcy firmy leasingowe łącznie sfinansowały sprzęt z segmentu IT
o wartości 368,2 mln zł.

EFL w sierpniu zachował pozycję lidera w finansowaniu sektora ruchomości (samodzielnie wypracowany przez firmę udział w rynku na poziomie 8,7 proc.), w jego ramach – na kluczowym rynku pojazdów (z 9,5 proc. samodzielnie wypracowanym udziałem w rynku), oraz sektorze IT (14 proc. samodzielnie wypracowany udział w rynku).

EFL jest firmą, która działa na polskim rynku od 23 lat, będąc prekursorem branży leasingu w Polsce. Nasza pozycja rynkowa oraz wyniki finansowe zostały wypracowane przez jeden podmiot, a  nie są wynikiem przejęć innych spółek. Jest to wartość szczególnie ważna dla pracowników, którzy wzmacniają wyniki finansowe firmy, budują zaufanie klientów oraz wspierają nas w dążeniu do zachowania najwyższej jakość obsługi. EFL podczas swojej 23 letniej działalności na rynku leasingu zawsze wyznaczał najwyższe standardy i tak pozostanie – powiedział Radosław Kuczyński, prezes EFL.

Ikea otworzyła w Polsce swój najbardziej wydajny tartak

0

CEO Magazyn Polska

Ikea Industry otwiera tartak w Stalowej Woli. Nowy zakład, najbardziej wydajny z posiadanych przez Ikeę, ma się przyczynić się do jej rozwoju.

Obecnie w Polsce dynamika sprzedaży produktów IKEA rośnie najszybciej spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej – mówi Evelyn Higler, prezes Ikea Retail w Polsce.  – Chcemy jednak rozwijać się jeszcze szybciej i na przestrzeni najbliższych 20 lat zwiększyć obroty ośmiokrotnie, z 2 miliardów do 16 miliardów złotych.

Nowy tartak w Stalowej Woli zapewni stabilność dostaw drewna do zakładów produkcyjnych Ikea, dzięki czemu będą one mniej zależne od wahań na rynku surowca. Dodatkowo, skróceniu ulegnie droga, którą pokonuje drewno, co wiąże się z redukcją kosztów oraz emisji CO2.

Polska jest dla nas bardzo ważnym krajem, również jeśli chodzi o produkcję – powiedział Henrik Andersson, z Ikea Industry. – Oferuje dobrej jakości surowce, wykwalifikowaną kadrę pracowniczą oraz wysoką efektywność produkcji, a ponadto jest blisko największych rynków europejskich.

Ikea Industry Stalowa Wola będzie dostarczać surowiec drzewny do swoich fabryk produkujących komponenty oraz meble z litego drewna na terenie Polski i Słowacji. To najnowocześniejszy i najbardziej wydajny tartak IKEA Industry.

Nasz tartak w Stalowej Woli został zaprojektowany jako nowoczesne i bezpieczne miejsce pracy– powiedział Ulf Gabrielsson, dyrektor tartaku Ikea Industry Stalowa Wola. –Skoncentrowaliśmy się na rozwiązaniach, które pomagają zapobiegać wypadkom oraz są przyjazne dla środowiska.

(Newseria Inwestor)

Energoaparatura zbuduje dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł

0

Energoaparatura zbuduje dla Tauron Dystrybucja dwie stacje energetyczne za 24,4 mln zł.

Energoaparatura podpisała 16 września umowę z Tauron Dystrybucja na budowę dwóch  stacji energetycznych, SE 110kV Zabrze, SE 110/20/6kV Płaskowicka oraz wybudowanie wyprowadzeń liniowych zgodnie z dokumentacją projektową.

Wartość inwestycji wynosi 24,4 mln zł . Obiekty mają powstać nie później niż  do 20 listopada 2016.

GUS: Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 0,7 proc.

Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2014  wyniosło w  Polsce 5 534 600 osób – podał Główny Urząd Statystyczny. Było to o 0,1 proc. więcej niż w lipcu i 0,7 proc więcej niż przed rokiem.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw przekraczało w sierpniu 3893 zł i było wyższe o 3,5 proc niż przed rokiem. Jednocześnie wynagrodzenie to spadło w porównaniu z lipcem o 1,8 proc.

Prognozy ekonomistów wskazywały na wzrost zatrudnienia o 0,8 proc. rok do roku, a wynagrodzeń – o 3,6 proc.

Wyższe diety dla członków komisji wyborczych

Po ośmiu latach Państwowa Komisja Wyborcza zadecydowała o podwyższeniu diet dla członków komisji wyborczych.

Wynagrodzenia dla osób, które podczas najbliższych wyborów samorządowych będą zajmowały się między innymi wydawaniem kart do głosowania, sporządzaniem list obecności oraz obliczaniem wyniku wyborczego, wzrosną ponad dwukrotnie.

Przewodniczący okręgowej komisji wyborczej otrzyma 380 zł, jego zastępca – 330, a szeregowy członek – 300. „W komisjach terytorialnych diety będą wynosiły od 550 do 650 zł” – wyjaśnia Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Podczas ponownego głosowania – drugiej tury wyborów – członkowie komisji otrzymają 50% pierwotnej stawki.

Podwyżki zostały wprowadzone, gdyż obciążenie pracą w wyborach samorządowych jest większe niż w tych do Parlamentu Europejskiego czy do Sejmu i Senatu.

Do pracy w terytorialnej lub obwodowej komisji wyborczej może zgłosić się każdy, kto ukończył 18 lat oraz ma prawa publiczne i czynne prawo wyborcze.

NBP: w sierpniu inflacja bazowa, czyli bez cen żywności i energii, wyniosła 0,5 proc. rdr

W sierpniu ceny w Polsce wzrosły o 0,5 proc., jeśli nie liczyć cen żywności i energii, podał Narodowy Bank Polski. Oznacza to, że spadające ceny żywności i energii obniżają wskaźnik o 0,8 pkt proc.

Inflacja bazowa, czyli wzrost cen towarów i usług, nie licząc żywności i energii, wyniósł w sierpniu 0,5 proc. To o 0,8 pkt proc. więcej niż po uwzględnieniu tych dwóch kategorii. Dane były o 0,1 pkt proc. wyższe od prognoz.

Jak podaje NBP, po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) ceny w sierpniu spadły o 0,5 proc., a miesiąc wcześniej o 0,4 proc., po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych inflacja bazowa obniżyła się do 0,1 proc. z 0,2 proc. w lipcu, podobnie jak tzw. 15-proc. średnia obcięta (eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice), która również wyniosła 0,1 proc., o 0,2 pkt proc. mniej niż miesiąc wcześniej.

BNP Paribas 23 września przejmie BGŻ

BNP Paribas informuje w komunikacie, że 23 września  przejmie od Rabobanku kontrolę nad BGŻ. Od 12 września trwa  przyjmowanie zapisów na akcje BGŻ w  ramach wezwania  zgłoszonego przez BNP Paribas. Potrwa ono do 17 października.

W następstwie porozumienie z 5 grudnia 2013 BNP Paribas sfinalizuje przejęcie od Rabobanku ponad 41,7 mln akcji Banku BGŻ, czyli 74,39 proc. kapitału. Docelowo po zakończeniu wezwania, BNP Paribas będzie posiadać pomiędzy 88,64 proc. a 90 proc. akcji Banku BGŻ, podczas gdy w rękach Rabobanku pozostanie prawie 10 proc. pakiet akcji. BGŻ wyceniany jest na ok. 4,5 mld zł.

Transakcja – jak podkreślono – zostaje zakończona po otrzymaniu wymaganych zezwoleń, w tym od Komisji Nadzoru Finansowego. Planowane połączenie BGŻ z  BNP Paribas Bank Polski wymaga też zgody banku centralnego Belgii.

– Jak tylko fuzja Banku BGŻ z BNP Paribas Bank Polska zostanie sfinalizowana, nowy podmiot połączy w sobie siłę naszej grupy, z doświadczeniem polskiego banku z sektora rolnego – mówi Jean-Laurent Bonnafé, prezes BNP Paribas. – Ta solidny fundament, który pozwoli nam stać się znaczącym graczem w Polsce.

BNP Paribas zapowiada, że  warunki  połączenia, w tym  parytet wymiany, zostaną opublikowane  przed zakończeniem zapisów w ramach wezwania.

– Po połączenia , powstanie siódmy polski bank uniwersalny – deklaruje  Stefaan Decraene szef bankowości detalicznej za granicą BNP Paribas. – Będzie on miał 4 proc. udziału w rynku depozytów,  rozwiniętą sieć oddziałów  w małych i średnich miastach. Bank będzie miał mocną  pozycję w bankowości internetowej świadcząc usługi dla klientów w całym kraju. Będzie silnym bankiem dla  małych,  średnich i dużych firm, w szczególności w rolnictwie i na  rynku rolno-spożywczym.

Kobieta w samorządzie

Pokolenie Y oczekuje większego zaangażowania biznesu

Przedstawiciele pokolenia Millenials (osób urodzonych w latach 1980-2000, nazywanych także Generacją Y) jasno wskazują potrzebę zaangażowania prywatnych przedsiębiorstw w rozwiązywanie kluczowych problemów współczesnego świata, także w tych obszarach, za które dotychczas odpowiadały instytucje publiczne. Wyniki najnowszego badania MSLGROUP pokazują, że oczekiwania Millenialsów, co do aktywności firm oraz roli, jaką powinny one odgrywać, znacznie różnią się od stanowiska prezentowanego przez pokolenia ich rodziców i dziadków.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone w 17 krajach, w tym w Polsce. Pokazuje ono, że oczekiwania młodych Polaków odnośnie zaangażowania społecznego prywatnych przedsiębiorstw nie różnią się od poglądów ich rówieśników pochodzących z innych państw świata. Na kluczowych pozycjach znalazły się kwestie związane z ochroną środowiska, sytuacją gospodarczą oraz ochroną zdrowia. Jednak co ciekawe aż 74% polskich Millenialsów stwierdziło, że firmy powinny również zaangażować się w działania zmierzające do poprawy kondycji i samooceny młodych ludzi, dla porównania w ujęciu globalnym odsetek ten wyniósł 59%.

Jednym z najważniejszych wniosków wynikających z przeprowadzonej ankiety jest silne przekonanie Millenialsów, że rządy państw narodowych nie są w stanie samodzielnie rozwiązać kluczowych problemów społecznych i w celu osiągnięcia pożądanych efektów powinny lepiej współdziałać z prywatnymi firmami.73% spośród wszystkich badanych stwierdziło, że rządy poszczególnych krajów nie potrafią poradzić sobie z wyzwaniami związanymi z globalną sytuacją ekonomiczną, ochroną zdrowia lub środowiska naturalnego i aż 83% z nich oczekuje zwiększenia aktywności biznesu w tym zakresie. Młodzi ludzie, także w Polsce, zdają sobie sprawę, że sami również muszą aktywniej włączyć się w działania mające na celu poprawę obecnej sytuacji. 51% spośród wszystkich ankietowanych chce osobiście uczestniczyć w inicjatywach, których celem jest zmiana otaczającego ich świata, a 69% oczekuje od swoich pracodawców podjęcia działań umożliwiających im pracę na rzecz wspólnego dobra. Przedstawiciele Generacji Y są także przekonani, że im większe będzie ich zaangażowanie, tym ich głos w kluczowych sprawach będzie lepiej słyszalny.

Sebastian Hejnowski, CEO MSLGROUP Poland, podkreśla, że wyniki badania pokazują jak ważne dla młodych ludzi są aktywne działania prywatnych przedsiębiorstw – Zdecydowana większość przedstawicieli pokolenia Millenialsów wierzy, że na firmach, tak samo jak na rządach spoczywa odpowiedzialność za świat, w którym żyjemy. Millenialsi chcą działać wspólnie z biznesem. Jest to niezwykle cenna informacja dla firm, które starają się budować długotrwałe relacje z odbiorcami swoich produktów i usług. Otwierają się ogromne możliwości dla wszystkich, których celem jest pozyskanie i utrzymanie zaufania swoich klientów.

Badanie The Future of Business Citizenship zostało przeprowadzone wiosną 2014 roku przez MSLGROUP, jedną z największych globalnych firm strategicznego doradztwa komunikacyjnego oraz międzynarodowy instytut badawczy Research One. W specjalnie przygotowanej ankiecie wzięło udział 8 tys. osób pochodzących z 17 krajów świata m.in. Polski, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Szwecji, Holandii, Francji, Chin, Indii, Japonii, Kanady, Brazylii i Meksyku.

Głównym celem projektu badawczego MSLGROUP była próba ustalenia czym dla przedstawicieli pokolenia Millenialsów, jest zaangażowanie społeczne i aktywność obywatelska oraz podjęcia jakich działań oczekują oni od przedsiębiorstw, aby skutecznie zmieniać otaczająca ich rzeczywistość.

Budimeks i Strabag za 584,9 mln zł dokończą budowę odcinka autostrady A4

0

Budimeks i Strabag dokończą budowę odcinka autostrady A4 z Rzeszowa do Jarosławia. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaci im za to 584,9 mln zł netto, a prace powinny zostać zakończone ok. maja 2016 roku.

Konsorcjum spółek Budimeks i Strabag podpisało umowę z GDDKiA na kontynuację budowy autostrady A4 na odcinku Rzeszów (węzeł Wschodni) – Jarosław (węzeł Wierzbna) wraz z niezbędną infrastrukturą techniczną, budowlami i urządzeniami budowlanymi.

Wartość umowy przekracza 584,9 mln zł netto. Dostęp do placu budowy firmy konsorcjum maja dostać nie później niż 14 dni od daty zawarcia umowy.

Prace mają zostać zakończone 14 miesięcy od dnia podpisania umowy, z wyłączeniem okresów zimowych (tj. od 15 grudnia do 15 marca).

Zakres prac obejmuje roboty budowlane, jakie pozostały do dokończenia po poprzednim wykonawcy – podano w komunikacie. – Kontynuację budowy ponad 41-kilometrowego odcinka autostrady, dokończenie budowy nasypów, wykonanie warstw konstrukcji nawierzchni trasy głównej, montaż urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego (bariery energochłonne, ekrany dźwiękochłonne), prace wykończeniowe (m.in. nasadzenia zieleni, budowa dróg serwisowych), dokończenie budowy obiektów mostowych – nasypy, dojazdy do obiektów, roboty wykończeniowe (wykonanie nawierzchni oraz elementów bezpieczeństwa ruchu drogowego).

Podpisana umowa przewiduje 10 lat gwarancji dla elementów nie wymienionych w części szczegółowej gwarancji, 5 lat gwarancji dla warstwy ścieralnej i pozostałych warstw konstrukcji nawierzchni, oznakowania pionowego, ekranów akustycznych, prefabrykatów betonowych i drogowych obiektów inżynierskich. 4 lata dla oznakowania poziomego grubowarstwowego. 3 lata dla zieleni i 1 rok dla oznakowania poziomego cienkowarstwowego.

Panattoni Europe buduje centrum dystrybucyjne w Strykowie

0

Panattoni Europe, rozpoczął budowę centrum dystrybucyjnego o powierzchni 13,9 tys mkw. Obiekt realizowany dla jednej z największych firm przewozowych na świecie powstanie w Strykowie.

Centrum powstanie na mierzącej ponad 12 ha działce. Magazyn obiektu będzie miał 11,7 tys mkw, natomiast biura 2,1 tys mkw .

Nowy obiekt Panattoni Europe będzie dostosowany do wymagań branży kurierskiej, a więc operacji transportowo-przeładunkowych. W tym celu zastosowana zostanie platforma cross-dockowa, a także zwiększona ilość doków i mniejszych bram dla załadunku i rozładunku.

– Istotną kwestią dla tych firm są rozwiązania umożliwiające symultaniczny przeładunek towarów, a także wyśmienita lokalizacja i dostęp do odpowiedniej infrastruktury, co zapewnia realizowany obiekt w Strykowie – mówi Marek Dobrzycki z Panattoni Europe.

Stryków to jedna z najlepszych lokalizacji inwestycji dla branży kurierskiej. Bliskie sąsiedztwo Łodzi i najważniejszych szlaków komunikacyjnych – węzeł autostrady A2 (Stryków II), a także droga 71 (Zgierz-Stryków) w pobliżu krajowej trasy 14 (Warszawa-Łódź) sprawiają, że powstający magazyn będzie nie tylko doskonale skomunikowany z resztą kraju, ale i wpisze się w tamtejszy rynek pracy- podkreślono w komunikacie.

Lotnisko w Bydgoszczy inwestuje w OZE

CEO Magazyn Polska

Port Lotniczy w Bydgoszczy zarezerwował część posiadanego terenu pod dużą farmę fotowoltaiczną. Będzie to pierwsza w Polsce tego typu instalacja OZE na terenie lotniska.

Budowa farmy fotowoltaicznej pozwoli wykorzystać  niezagospodarowanych terenów lotniska. Planowana instalacja będzie miała moc 25 MW, a roczna produkcja energii elektrycznej może wynieść 21,2 tys MWh, czyli tyle, ile zużywa średnio 7tys gospodarstw domowych.

Podstawową działalnością Portu Lotniczego w Bydgoszczy jest  obsługa ruchu lotniczego – mówi Tomasz Moraczewski, prezes Portu Lotniczego w Bydgoszczy. – Jednak planowana inwestycja OZE pozwoli nam wykorzystać potencjał posiadanych terenów, które nie mogą być inaczej zagospodarowane ze względu na ograniczenia wynikające z funkcjonowania lotniska. Nie bez znaczenia są oczywiście potencjalne przychody, jakie wiążą się z produkcją energii elektrycznej ze słońca.

Planowana inwestycja w OZE przyniesie znaczące zyski dla lotniska. Przy założeniach projektu ustawy o OZE, farma o mocy 25 MW zapewni szacowany roczny przychód dla inwestora na poziomie nawet 21 mln złotych.

Planowana inwestycja wpłynie na podniesienie bezpieczeństwa energetycznego zapewniając nowe, stabilne i w 100 proc. ekologiczne źródło energii – podkreśla Edward Hartwich, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego. – W kontekście krajowym wpisuje się w politykę energetyczną kraju. Należy pamiętać, że Polska zobowiązała się wobec UE, że do 2020 roku aż 15 proc. wytwarzanej w kraju energii będzie pochodziła właśnie ze źródeł OZE.

Posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych w sprawie projektu budżetu państwa na rok 2015 r.

15 września 2014 r. odbyło się posiedzenie Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, na którym Minister Finansów Pan Mateusz Szczurek, przedstawił projekt ustawy budżetowej na 2015 r. z dnia 3 września br. Na posiedzeniu Minister Finansów omówił podstawowe wielkości budżetu państwa na 2015 r. i uwarunkowania przyjętych prognoz makroekonomicznych.

W obradach Komisji, której przewodniczył Pan Władysław Kosiniak-Kamysz, Minister Pracy i Polityki Społecznej, uczestniczyli przedstawiciele pracodawców reprezentowani przez organizacje: Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Konfederacja Lewiatan, Business Centre Club oraz Związek Rzemiosła Polskiego.

Przedstawiciele pracodawców pozytywnie odnieśli się do założeń makroekonomicznych projektu ustawy budżetowej, w tym prognozy wzrostu gospodarczego oraz faktu zastosowania w projekcie budżetu po raz pierwszy w sposób prawnie wiążący stabilizującej reguły wydatkowej. Także uwzględniona w projekcie budżetu realizacja zapowiadanych zmian w uldze dla rodzin wielodzietnych, polegających na zwiększeniu o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka oraz umożliwieniu skorzystania z pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, aby w pełni rozliczyć przysługującą ulgę, spotkała się z aprobatą ze strony przedstawicieli pracodawców. Przedstawiciele pracodawców pozytywnie ocenili brak podwyżek podatku akcyzowego na rok 2015, szczególnie w zakresie wyrobów tytoniowych, poddając jednak pod rozwagę możliwość stworzenia „mapy drogowej” w zakresie podwyżek akcyzy w tym segmencie.

W opinii przedstawicieli pracodawców przyjęta polityka fiskalna w Polsce, determinowana zarówno przez konieczność podejmowania działań ukierunkowanych na doprowadzenie do zakończenia procedury nadmiernego deficytu, jak i przez stabilizującą regułę wydatkową umożliwi osiągnięcie założonych celów.

BNP Paribas Real Estate: Nowy Szef Działu Property Management na Węgrzech

0

Do BNP Paribas Real Estate na Węgrzech dołączył Máriusz Várnai, który objął stanowisko szefa Działu Property Management. Dział Property Management firmy BNP Paribas Real Estate oferuje pełen zakres usług związanych z zarządzaniem nieruchomościami i zwiększaniem ich wartości. Poprzez opracowywanie optymalnych rozwiązań BNP Paribas Real Estate zapewnia realizację biznesowych celów swoim klientom.

Máriusz Várnai posiada ponad 14 lat doświadczenia na rynku komercyjnych nieruchomości. Zanim dołączył do BNP Paribas Real Estate pracował w firmie Cushman & Wakefield na stanowisku Associate i odpowiadał za zarządzanie nieruchomościami biurowymi. Máriusz Várnai jest absolwentem Uniwersytetu Budapeszteńskiego. Máriusz mówi biegle po angielsku.

Naszym celem jest dostarczanie klientom najwyższej jakości usług w zakresie zarządzania nieruchomościami. Zarządzamy wszystkimi aspektami działalności centrów handlowych, budynków biurowych oraz logistycznych nieruchomości i dbamy o ich wartość w zgodzie z celami ustalonymi przez naszych klientów. Dzięki przejrzystym procedurom oraz ustandaryzowanym systemom raportowania klienci na bieżąco otrzymują informacje na temat funkcjonowania nieruchomości i generowanych przez nie przepływów pieniężnychmówi Grzegorz Dudziak, Dyrektor Działu Property Management w BNP Paribas Real Estate na region Europy Środkowo-Wschodniej. Jestem przekonany, że doświadczenie Mariusza przełoży się na wypracowanie dodatkowej wartości dla naszych klientów dodaje Grzegorz Dudziak.

Wiemy, że nasi klienci poszukują godnego zaufania biznesowego partnera. Bezpieczeństwo i ustrukturyzowane procesy funkcjonujące w Grupie BNP Paribas, jednej z największych grup finansowych świata, połączone z doskonałą znajomością lokalnych rynków i zaangażowaniem naszych pracowników powodują, że nasze usługi cechuje najwyższa na rynku jakość – mówi Henrik Favari, Deputy Managing Director, BNP Paribas Real Estate Hungary.

Eurostat: O 1,2 proc. wzrosły w II kwartale koszty pracy w Unii Europejskiej

Całkowite koszty pracy w Unii Europejskiej wzrosły w II kwartale o 1,2 proc. porównując z II kwartałem zeszłego roku – podał Eurostat. Podobny wzrost kosztów pracy zanotowały państwa strefy euro.

W Polsce – jak podał unijny urząd statystyczny – całkowite koszty pracy wzrosły w II kwartale o 4,2 proc, koszty płacowe o 3,6 proc, a koszty pozapłacowe o  6,7 proc.

W strefie euro koszty płacowe zwiększyły się o 1,2 proc, a pozapłacowe o 1 proc.  W całej UE płace wzrosły o 1,2 proc, a pozostałe obciążenia o 1,1 proc..

Ostatnia chwila na dobrą lokatę

0

Na najlepszych lokatach półrocznych, które można założyć bez dodatkowych warunków, zarobimy nieco powyżej 3,6 proc. Prawdopodobnie to już ostatni moment na depozyt z taką stawką. Rada Polityki Pieniężnej rozważa kolejne cięcia stóp banku centralnego. Po tej decyzji oprocentowanie lokat znów spadnie.

– Oprocentowanie lokat podąża w ślad za decyzjami Rady Polityki Pieniężnej. Podczas ostatniego posiedzenia dyskutowano już o kolejnych obniżkach. Jeśli Rada obniży stopy na najbliższym posiedzeniu – w październiku, oprocentowanie lokat zacznie znowu topnieć. To zła wiadomość dla zwolenników bezpiecznych produktów depozytowych, bo dziś stopy znajdują się i tak na historycznie najniższym poziomie – mówi Wojciech Boczoń, ekspert portalu Bankier.pl

Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wynosi dziś 2,5 proc. To między innymi ona stanowi punkt wyjścia dla banków, które ustalają stawki oprocentowania lokat. Dlatego w większości banków oprocentowanie depozytów oscyluje w granicach 2-2,5 proc. Banki nie chcą bowiem dopłacać do lokat więcej niż jest to konieczne.

Na łamach Bankier.pl po raz kolejny zebraliśmy najlepsze lokaty półroczne, które można założyć bez dodatkowych warunków. W większości banków najlepsze depozyty zarezerwowane są dla osób, które założą konto osobiste lub wpłacą nowe środki. W zestawieniu pominęliśmy takie oferty. Jeśli jeden bank oferuje kilka dobrych lokat, w tabeli umieściliśmy tylko jedną – tę najlepszą. Tradycyjnie przygotowaliśmy ranking dla trzech kwot: 1000 zł, 10.000 zł i 30.000 zł.

Najlepszą lokatę dla kwoty 1000 zł oferuje Idea Bank. To Lokata Rynkowa oprocentowana na 3,625 proc.. Przy wyższych kwotach depozytu liderem jest spółdzielczy SK Bank z eLokatą24, na której oferuje stawkę 3,65 proc.

Dane utracone z dysków wypełnionych helem możliwe do odzyskania

Inżynierowie Kroll Ontrack przeprowadzili szereg udanych procesów odzyskiwania danych z dysków wypełnionych helem. Laboratoria koncernu na całym świecie będą teraz w stanie przywracać informacje z nośników opracowanych przy użyciu tej nowoczesnej technologii, pozwalającej na magazynowanie większych wolumenów danych.

Dyski wypełnione helem to rozwiązanie opracowane przez producentów z myślą o zwiększeniu pojemności nośników. Gęstość helu jest niemal siedem razy mniejsza niż gęstość powietrza, co pozwala na zmniejszenie oporu, tarcia i swobodniejsze poruszanie się głowic. W dyskach wypełnionych helem takich jak m.in. HGTS Ultrastar He6 Helium Drive, można dzięki temu ulokować większą liczbę talerzy, a tym samym – zgromadzić więcej danych w 3,5 calowej, typowej obudowie i zmniejszyć zużycie energii.

– Na nowe, pojawiające się na rynku rozwiązania związane z magazynowaniem informacji, patrzymy zawsze poprzez pryzmat wyzwań, jakie niosą dla procesów odzyskiwania danych. W przypadku dysków wypełnionych helem, chodziło przede wszystkim o zminimalizowanie ryzyka, że ich otwarcie w sterylnym środowisku narazi głowice na uszkodzenia lub uniemożliwi dostęp do nich i utrudni przywracanie informacji. Nad metodami radzenia sobie z tym zagrożeniem pracowali specjaliści z ponad 20 oddziałów Kroll Ontrack na całym świecie. Jesteśmy dzięki temu w pełni gotowi na przeprowadzanie procesów odzyskiwania danych z tych, zyskujących coraz większą popularność nośników – wyjaśnia Paweł Odor, główny specjalista polskiego oddziału Kroll Ontrack.

Technologia opracowana przez Kroll Ontrack opiera się na wykorzystaniu zautomatyzowanych urządzeń, służących do bezpiecznego otwarcia hermetycznie zamkniętych dysków. Następnie – inżynierowie sięgają po dedykowane narzędzia, pozwalające im na utrzymanie głowic w dysku wypełnionym helem, co minimalizuje ryzyko dalszych uszkodzeń napędu. Dopiero wówczas – demontowane i wymieniane są jedynie te uszkodzone elementy, niezbędne do odzyskania dostępu do danych.

Niemcy: Indeks ZEW spadł do poziomu 6,9 punktu

Indeks ZEW wskazujący na nastoje panujące w niemieckiej gospodarce spadł we wrześniu do poziomu 6,9 z 8,6 punktu w sierpniu. To lepszy wynik od oczekiwanego przez ekonomistów spadku do poziomu 5 punktów.

Znacznie gorzej niemieccy analitycy i inwestorzy instytucjonalni postrzegają obecną sytuację niemieckiej gospodarki. Obrazujący ją wskaźnik spadł do 25,4 pkt i jest to spadek o 18,9 pkt., podczas gdy spodziewano się spadku jedynie o 4 pkt.

Dla strefy euro prognozy są lepsze, ale ocena bieżącej sytuacji – znacznie gorsza. Wskaźnik przyszłej koniunktury wyniósł 14,2 pkt i był niższy od sierpniowego o 9,5 pkt, natomiast indeks określający stan obecny gospodarki Eurozony spadł o 10 pkt do poziomu -43,8 pkt.

ZEW tworzy i publikuje  instytut Zentrum für Europäische Wirtschaftsforschung w Mannheim. Powstaje on co miesiąc na podstawie  ankiety, przeprowadzanej wśród 350 ekonomistów. Przedstawiają oni swoje prognozy dotyczące najbliższego półrocza w niemieckiej gospodarce.

Merlin.pl zwiększa asortyment i rozwija sieć punktów odbioru

Sklep internetowy Merlin.pl poszerza swoją ofertę o nowe działy produktowe – Moda oraz Wszystko dla zwierząt. Dzięki systematycznemu zwiększaniu asortymentu, klienci Merlin.pl mogą już wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. Równolegle e-sklep rozwija usługi związane z logistyką zamówień.

Dział Moda w Merlin.pl to obecnie ponad 60 tys. produktów znanych marek odzieżowych i obuwniczych tj. Tommy Hilfiger, Ecco czy Clarks. Asortyment będzie jednak sukcesywnie rozwijany – do końca roku klienci mogą się spodziewać powiększenia produktów z działu Moda o ok. 150%.

Drugą nową kategorią produktów w Merlin.pl są artykuły dla domowych pupili, a wśród nich taki asortyment, jak: karma, akcesoria, środki pielęgnacyjne, zabawki. Kupujący mogą wybierać spośród niemal 70 marek, m.in. Royal Canin, Eukanuba, Felix czy Selecta. Obecnie w ofercie jednego z najstarszych sklepów internetowych znajduje się również m.in. elektronika, sprzęt RTV/AGD, asortyment z działu sport i turystyka, kosmetyki, zegarki i biżuteria, gry czy oferty z działu Kultura (książki, film, muzyka), od których zaczynał Merlin.pl.

– Kontynuujemy strategię rozwoju sklepu jako multistore’u sukcesywnie zwiększając liczbę dostępnych produktów oraz działów.mówi Marcin Zduńczyk, dyrektor sprzedaży i marketingu w Merlin.pl. Dzięki udostępnieniu nowych kategorii we wrześniu, asortyment sklepu zwiększył się aż o 20%, a tym samym klienci mogą wybierać spośród ponad 400 tys. produktów. W najbliższych miesiącach zakładamy konsekwentne poszerzanie naszej oferty o nowe działydodaje Marcin Zduńczyk.

Rośnie popularność bezpłatnych punktów odbioru

Merlin.pl rozwija również sieć stacjonarnych punktów odbioru zamówień. W sierpniu, m.in. w Szczecinie i Wrocławiu, zostały uruchomione nowe punkty zlokalizowane
w sklepach partnerskiej sieci Małpka Express, dzięki czemu obecnie funkcjonuje już ich blisko 160.

Nasze punkty znajdują się w dobrze skomunikowanych miejscach, łatwo dostępnych w drodze do domu lub pracy informuje Waldemar Rybarczyk, Dyrektor Pionu Operacyjnego Merlin.pl. Nie wszyscy kupujący przez Internet chcą korzystać z dostawy kurierskiej lub poczty, gdyż wygodniej jest im odebrać zamówienie na własną rękę, w dogodnym czasie i miejscu. Ważne jest również, że wybierając odbiór własny, nie ponosimy kosztów dostawy i mamy też możliwość zapłaty na miejscu, kartą lub gotówkądodaje W. Rybarczyk.

Dzięki dynamicznej ekspansji i promocji tej formy bezpłatnego odbioru, zaledwie w ciągu 3 miesięcy (porównanie stanu z maja do sierpnia) liczba paczek odbieranych w sieci Małpka Express wzrosła ośmiokrotnie. Natomiast w porównaniu do stanu sprzed pół roku, do punktów odbioru Merlin.pl w sieci Małpka Express wysyła się obecnie aż 16 razy więcej zamówień.

Nowe punkty odbioru stacjonarnego powstają również we współpracy z siecią Kolporter. Obecnie działa już niemal 30 takich punktów zlokalizowanych na terenie Warszawy, kolejne zostaną uruchomione w najbliższym czasie również w Lublinie.

Równolegle z rozwojem stacjonarnych punktów odbioru trwają testy własnej dostawy kurierskiej pod nazwą Kurier Merlina – zamiast standardowych kilkunastu zł za tego typu usługę, klienci płacą jedyne 4,99 zł. Obecnie z Kuriera Merlina korzystają zamawiający z terenu Warszawy i Poznania.

Sprzedaż żywności ekologicznej będzie rosnąć o 20 proc. rocznie

Wartość rynku produktów ekologicznych wynosi 600-650 mln zł, co stanowi zaledwie 0,3 proc. rynku spożywczego. Jak prognozuje jednak spółka Bio Planet do 2022 roku ich sprzedaż będzie rosnąć o około 20 proc. rocznie. 

Jest mnóstwo placówek, w których udział certyfikowanych produktów wynosi zaledwie 4050 proc., zaś pozostałe to artykuły konwencjonalne, czasami tradycyjne, czasami zwykłe – mówi Sylwester Strużyna. – Udział produktów ekologicznych w ofercie pojedynczych sklepów jednak cały czas się zwiększa.

Bio Planet od blisko 10 lat paczkuje ekoprodukty. W ofercie ma ponad 1600 artykułów z ekologicznym certyfikatem. Na rynku funkcjonuje około 600 sklepów specjalistycznych. W tym roku według szacunków spółki przybędzie około 50-60 placówek, co oznacza, że miesięcznie rozpoczyna działalność 5-6 nowych sklepów.

W każdym mieście w Polsce liczącym kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców jest miejsce na placówkę z produktami ekologicznymi – mówi rozmówca agencji Newseria Biznes. – Każda nowa półka i każdy nowy sklep mają szanse znaleźć swoich klientów.

W ciągu dekady jedenastokrotnie wzrosła powierzchnia certyfikowanych gospodarstw rolnych wytwarzających produkty ekologiczne. Statystyczny Polak przeznacza na nie jednak tylko 17 zł rocznie. Dla porównania w Niemczech wydatki te wynoszą 80 euro, a Szwajcarii – ponad 185 euro. Ciągle jednak w sklepach ekologicznych produkty te stanowią od 30 do 95 proc.

Grodno rozbudowuje sieć sprzedaży w województwie mazowieckim

0

Spółka Grodno, jeden z dystrybutorów artykułów elektrotechnicznych i oświetleniowych w Polsce, zawarła umowę przedwstępną zakupu 100% zorganizowanej części przedsiębiorstwa. Wartość transakcji przekracza 10% kapitałów własnych, tj. ponad 2,9 mln zł. Umowa przyrzeczona zostanie zawarta najpóźniej do 31 marca 2015 roku. W wyniku transakcji sieć sprzedaży powiększy się o kolejny punkt w woj. mazowieckim,  co  przełoży się na potencjał 15 mln zł sprzedaży więcej w skali roku.

– Naszym celem jest ciągłe zwiększanie zasięgu naszej działalności poprzez uruchamianie nowych punktów dystrybucyjnych na terenie kraju. Już dziś nasza sieć sprzedaży jest jedną z najbardziej rozwiniętych w kraju. Przejęcie nowej spółki pozwoli nam na dalsze wzmocnienie naszej pozycji w województwie mazowieckim – podsumował akwizycję Andrzej Jurczak, prezes Grodna SA.

Zarząd szacuje, iż w wyniku przejęcia przychody spółki wzrosną rocznie o około 15 mln zł.

Giełdowa spółka posiada obecnie 40 punktów sprzedaży zlokalizowanych w kluczowych polskich miastach m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Wrocławiu. Najintensywniej Grodno działa w województwie mazowieckim, gdzie od wielu lat jest liderem z 18 punktami dystrybucyjnymi. Punkty sprzedaży zaopatrywane są z nowoczesnego centrum magazynowego zlokalizowanego w Małopolu pod Warszawą.

 

Czy kawalerkę zastępuje mała dwójka

Czy w nowych inwestycjach projektowane są jeszcze kawalerki, czy zastąpiły je chętnie wybierane dziś, małe dwójki? Analitycy portalu nieruchomości Dompress.pl przeprowadzili sondę, żeby dowiedzieć się, czy na mieszkania jednopokojowe są jeszcze chętni i jak wiele powstaje ich w nowych osiedlach.

W inwestycjach Atlas Estates kawalerki stanowią 10-15 proc. oferty. Michał Witkowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Atlas Estates obserwuje stały poziom zainteresowania tym typem lokali. – Najczęściej klienci nadal szukają mieszkań dwupokojowych o niewielkim metrażu, które są bardziej funkcjonalne niż kawalerki, a jednocześnie również znajdują się w zasięgu ich możliwości finansowych. Wśród kawalerek największą popularnością cieszą się te najmniejsze i najtańsze oraz największe, które można przearanżować na dwa pokoje – informuje Michał Miłowski.

Dom Development także projektuje kawalerki, zarówno w inwestycjach z segmentu popularnego, jak i projektach apartamentowych. Radosław Bieliński, rzecznik prasowy Dom Development poinformował portal nieruchomości Dompress.pl, że mieszkania jednopokojowe są popularne z uwagi na niską cenę całkowitą. Przyznał jednocześnie, że klienci częściej poszukują obecnie mieszkań, w których można na małej powierzchni wygospodarować oddzielną sypialnię. Małe dwójki w ofercie dewelopera nie są wiele wyżej wycenione od kawalerek. – Różnica w cenie jednostkowej kawalerek i najmniejszych mieszkań dwupokojowych np. na osiedlu Żoliborz Artystyczny wynosi do 10 proc. ceny całkowitej za mieszkanie – podaje Radosław Bieliński.

W każdej inwestycji Robyg dostępne są mieszkania dwupokojowe, o powierzchni od niespełna  32  mkw., a ich metraże rosną do ok. 55 mkw. Najmniejsze lokale z trzema pokojami mają 48 mkw. Oscar Kazanelson, szef rady nadzorczej Robyg podkreśla, że dużą zaletą mieszkań oferowanych przez Grupę  jest ich wysoki potencjał aranżacyjny. Walor ten pozwala z łatwością dopasować dane mieszkanie do potrzeb klienta i przekształcić np. mieszkanie dwupokojowe w kawalerkę lub odwrotnie.

Część klientów firmy Polnord poszukuje kawalerek. Są to zwykle osoby kupujące swoje pierwsze mieszkania. Wioletta Ząbek reprezentująca Polnord przyznaje, że ze względu na bilanse parkingowe w poszczególnych inwestycjach firmy kawalerek projektowanych jest niewiele. Ich cena za mkw. jest zazwyczaj wyższa o ok. 10 proc. od ceny mieszkań większych, ale mimo to kawalerki najczęściej sprzedają się jako pierwsze.

W większości krakowskich inwestycji Wawel Service także można znaleźć mieszkania jednopokojowe. – Klienci wciąż o nie pytają. W naszych dwóch energooszczędnych inwestycjach: Borkowska B1 i B2 oraz Wężyka 10 sprzedaliśmy już wszystkie tego typu lokale. Nabywcy mogą kupić kawalerki w energooszczędnej inwestycji Halszki 28A na Kurdwanowie. Dostępne są jeszcze mieszkania o metrażu od 30 do 35 mkw. w cenach od ok. 195 tys. zł do 224 tys. zł. Pojedyncze lokale jednopokojowe klienci znajdą też w naszych, oddanych już od użytku, inwestycjach Apartamenty Mochnackiego oraz Klonowica – wymienia Piotr Kijanka, dyrektor działu sprzedaży w Wawel Service.

Sławomir Szczakowski, dyrektor ds. sprzedaży w Dantex twierdzi z kolei, że w pierwszej kolejności kupujący wybierają teraz większe i ładniejsze mieszkania dwupokojowe o metrażu od 45 do 53 mkw. A kolejnym segmentem poszukiwanych mieszkań są lokale jednopokojowe o pow. od 28 do 31 mkw.

Wojciech Stisz z firmy Barc przyznaje, że w drugim etapie budowy osiedla Tarasy Dionizosa, które firma realizuje warszawskiej na Białołęce, zamiast kawalerek zaprojektowane zostały mieszkania dwupokojowe, których metraż nieznacznie przewyższa powierzchnię lokali jednopokojowych. –  Klienci zdecydowanie chętniej wybierają trzydziestokilkumetrowe lokale z wydzieloną sypialnią oraz salonem z aneksem kuchennym. Niewiele osób interesuje się dziś kawalerkami, szczególnie jeśli ich powierzchnia i cena nie różnią się znacząco od znacznie bardziej funkcjonalniejszych mieszkań dwupokojowych – informuje Wojciech Stisz. Zarówno jedno, jak i dwupokojowe mieszkania w Tarasach Dionizosa Barc oferuje w tej samej cenie, po 5870 zł/mkw.

W projektach Ronson również nie ma wiele kawalerek. Są to najczęściej lokale o powierzchni ok. 30 – 35 mkw. – Klienci preferują jednak mieszkania 2 pokojowe. Małe dwupokojowe mieszkania o metrażu do 40 mkw. cieszą się obecnie największą popularnością. Ich udział w strukturze sprzedaży jest duży – przyznaje Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development. Jako przykład Andrzej Gutowski podaje stołeczną inwestycję Sakura położoną przy ul. Kłobuckiej, w której w pierwszym etapie budowy nie było mieszkań o powierzchni do 50 mkw. W trzeciej i czwartej fazie realizacji osiedla udział takich lokali w ogólnej puli sięga natomiast ok. 35 proc.

Kawalerki nieustająco cieszą się powodzeniem kupujących w inwestycjach Matexi Polska. W większości projektów dewelopera można znaleźć takie mieszkania w metrażach nawet poniżej 30 mkw. Jak przyznaje Mirosław Bednarek, prezes Matexi Polska, popularniejsze wśród klientów są jednak małe mieszkania dwupokojowe, które projektowane są na powierzchniach od 36 do 38 mkw. – Takie mieszkania przygotowaliśmy w warszawskich inwestycjach Na Romera i Słodowiec Park, jak również w projektach, które wchodzą właśnie do sprzedaży: Staffa 9 na stołecznych Bielanach i Kolska od Nowa na bliskiej Woli – informuje Dompress.pl Mirosław Bednarek.

W nowej inwestycji Grupy Inwest na warszawskiej Pradze Północ znajdującej się przy ul. Siedleckiej 60 zaprojektowane zostały zarówno kawalerki (od 27 mkw.), jak i mieszkania dwupokojowe (od 31 mkw.) o niewielkich powierzchniach. – Klienci poszukują kawalerek, które często kupowane są inwestycyjnie z przeznaczeniem pod wynajem. W przypadku naszej najnowszej inwestycji cena kawalerek oraz mieszkań dwupokojowych o małym metrażu jest zbliżona i będzie  wynosiła nieco ponad 7 tys. zł za metr – zapowiada Urszula Hofman reprezentująca Grupę Inwest.

Anna Sitnik, dyrektor działu sprzedaży w firmie Dolcan informuje, że wciąż znaczna liczba klientów pyta o kawalerki, zwłaszcza takie o mniejszych metrażach. Wielu nabywców nie może pozwolić sobie na zakup większych mieszkań. – W odpowiedzi na zapotrzebowanie klientów wprowadziliśmy do oferty inwestycję dedykowaną właśnie do młodych osób, poszukujących nieruchomości na start. W warszawskim Miasteczku Rubikon zaprojektowane zostały miniapartamenty o powierzchni od 17 mkw., w cenie od 145 tys. zł. – podaje Anna Sitnik. Ceny za mkw. mieszkań jedno i dwupokojowych oferowanych przez dewelopera są podobne.

W nowych inwestycjach Inpro nadal powstają kawalerki i sprzedają się równie dobrze, jak mieszkania dwupokojowe. – W aktualnej ofercie posiadamy kawalerki powierzchniach od 27 do 35 mkw., a ich ceny zaczynają się od 5.350 zł netto za mkw. Mieszkania dwupokojowe mają powierzchnię od 33 mkw. do 58 mkw., a najniższa stawka za mkw. wynosi 4.800 zł netto. – podaje Rafał Zdebski, dyrektor handlowy Inpro. – Klienci, którzy przychodzą z zamiarem kupna kawalerki, czasem decydują się ostatecznie na zakup mieszkania dwupokojowego o 5-10 metrów większego w przybliżonej cenie do ceny lokalu jednopokojowego. Kawalerki nadal poszukiwane są przez singli lub inwestorów pod wynajem długoterminowy – wyjaśnia Rafał Zdebski.

Największy udział kawalerek w strukturze mieszkań w inwestycjach LC Corp występuje w projektach znajdujących się w centralnych lokalizacjach miast, takich jak Grzegórzecka 77 w Krakowie czy Brzeska 5 we Wrocławiu. Natomiast w inwestycjach na obrzeżach miast wyraźnie przeważają małe mieszkania dwupokojowe. W przygotowywanej obecnie przez firmę inwestycji w Krakowie udział lokali jednopokojowych przekroczy poziom 22 proc. Oferowane przez LC Corp kawalerki mają wyższą cenę za metr niż mieszkania dwupokojowe, ale niższe ceny jednostkowe, nie przekraczające 200 tys. zł.

Mirosław Kujawski, wiceprezes LC Corp informuje, że standardowy metraż kawalerek znajdujących się w ofercie firmy wynosi ok. 30 mkw. Małe mieszkania dwupokojowe mają powierzchnię od 35 do 40 mkw. – To oznacza, że cena lokali dwupokojowych jest wyższa średnio o około 30 tys. zł – podaje Mirosław Kujawski.

W inwestycjach, które firma Okam planuje wprowadzić na warszawski rynek, na Służewcu Przemysłowym, przy ulicy Konstruktorskiej oraz przy ul. Woronicza, 80 proc. oferty będą stanowiły mieszkania poniżej 45 mkw. Michał Skwarek Sales & Marketing Manager w Okam przyznaje, że największym zainteresowaniem klientów cieszą się kawalerki o powierzchni od 36 do 40 mkw. – Tego typu lokale są bardzo często dzielone na mieszkania dwupokojowe. Ich cena niewiele różni się od nieznacznie większych mieszkań dwupokojowych o powierzchni powyżej 50 mkw.  Kupują je najczęściej rodzice dla dzieci i inwestorzy z myślą o wynajmie –

zauważa Michał Skwarek.

Rafin w nowych inwestycjach projektuje kawalerki, ale do sprzedaży nie trafia ich wiele.  W najnowszym wrocławskim projekcie firmy – Kępa Mieszczańska, ich udział w ofercie wynosi ok. 4 proc.

Mirosław Półtorak, prezes zarządu Dom.Developer zauważa, że klienci spoza Wrocławia chętnie inwestują w kawalerki w ścisłym centrum miasta. – Mogliśmy to obserwować podczas sprzedaży kawalerek w naszej zakończonej inwestycji Botanica Residence przy Ogrodzie Botanicznym, gdzie większość  takich lokali kupowanych było stricte inwestycyjnie. Z kolei wrocławianie na swoje pierwsze mieszkanie chętnie wybierają niewielkie lokale dwupokojowe. Najbardziej poszukiwane metraże to 40-45 mkw. Najbardziej pożądana cena to taka, która nie przekracza limitu MdM, a to oznacza zakup lokalu oddalonego od ścisłego centrum miasta – podsumowuje Mirosław Półtorak.

Wśród mieszkań znajdujących się w portfolio firmy Victoria Dom kawalerki to tylko 2-3 proc. oferty. Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu w Victoria Dom zapewnia, że klienci nadal poszukują kawalerek, szczególnie tych w najniższych cenach. – W naszych stołecznych projektach dużą popularnością cieszą się natomiast niewielkie mieszkania dwupokojowe. Im mniejsze, tym szybciej się sprzedają. W inwestycji Ogrody Targówek mamy jeszcze dwójki od 38 mkw., a w projekcie Viva Garden  od 32 mkw. – wymienia Magdalena Rurarz.

Kawalerki nie są również trzonem żadnej z inwestycji Euro Styl. – W ostatnich latach kawalerki straciły trochę na popularności na rzecz małych mieszkań z dwoma pokojami. Nasza oferta jest zdywersyfikowana. W naszych nowych osiedlach projektowane są kawalerki. Przede wszystkim można je nabyć na Osiedlu Morskim w gdyńskim Pogórzu. W sprzedaży są tego typu mieszkania o pow. ok. 32 mkw. w cenie ok. 154 tys. zł. – podaje Bartosz Podgórczyk, dyrektor działu marketingu w firmie Euro Styl.

Bartosz Podgórczyk przyznaje, że cena i metraż najmniejszych mieszkań dwupokojowych i kawalerek oferowanych przez Euro Styl niewiele się różni. Na Osiedlu Morskim mieszkanie dwupokojowe o pow. ponad 34 mkw. kosztuje 167 tys. zł (4.797 zł/mkw.) i jest o 13 tys. zł droższe od kawalerki (o pow. ok. 32 mkw.).

W nowych projektach Atal średnio ok. 8 proc. mieszkań to kawalerki, ale często ich odsetek jest mniejszy. Ceny dwójek i mieszkań jednopokojowych oferowanych przez dewelopera są podobne. W swoich inwestycjach firma decyduje się nawet na całkowitą rezygnację z mieszkań typu studio lub wprowadza do oferty pojedyncze tego rodzaju lokale, jak w przypadku warszawskiej inwestycji Walewska Residence.

Ewelina Juroszek, dyrektor ds. sprzedaży Atal podaje, że największym zainteresowaniem cieszą się kawalerki znajdujące się na osiedlach zlokalizowanych w centrach miast, które zwykle kupowane są inwestycyjnie. Zdaniem Eweliny Juroszek nabywcy wiążą z nowym miejscem zamieszkania wieloletnie plany i dlatego decydują się obecnie na większe mieszkania. W związku z tym udział kawalerek w nowych projektach Atal jest coraz mniejszy, podobnie jak mieszkań dwupokojowych. – Największym zainteresowaniem naszych klientów cieszą się lokale trzypokojowe o metrażu 55-65 mkw. To trend, który od dwóch lat znacznie przybiera na sile – informuje Ewelina Juroszek.

 

Autor: Kamil Niedźwiedzki, analityk Dompress.pl

Ceny ropy i gazy pozostaną niskie. To powinno ożywić polska gospodarkę

Cena ropy WTI spada od czerwca. Z prognoz Banku DNB wynika, że na koniec 2014 roku za baryłkę tej ropy inwestorzy będą płacić około 90 dolarów.

Notowania ropy Brent, które są punktem odniesienia dla dwóch trzecich światowych obrotów ropą naftową, jeszcze kilka lat temu były wyraźnie niższe od notowań ropy WTI (West Texas Intermediate). W połowie czerwca tego roku ceny ropy Brent osiągnęły tegoroczny rekord, czyli 114 dolarów. Od tego momentu notowania spadają i obecnie inwestorzy muszą płacić około 100 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa WTI kosztuje ok. 93 dolarów za baryłkę.

W ocenie DNB Bank Polska, do końca roku cena ropy WTI ustabilizuje się na poziomie ok. 90 dolarów za baryłkę, a w przyszłym roku będzie się wahać między 90 a 95 dolarów. Głównym czynnikiem, który wpływa na spadek cen ropy naftowej, jest druga rewolucja łupkowa w Stanach Zjednoczonych.

– Pierwsza rewolucja to była rewolucja gazu łupkowego– mówi agencji Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska. Teraz mamy do czynienia z rewolucją ropy łupkowej. Stany Zjednoczone stały się największym na świecie producentem ropy, wyprzedzając nawet Arabię Saudyjską. Produkcja cały czas rośnie, stąd presja na dalszą obniżkę cen.

Drugi poważny czynnik wpływający na ceny ropy to trwające konflikty w różnych częściach świata, m.in. na Ukrainie, w Libii czy Syrii. Oprócz Stanów Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej to Rosja jest nadal tym trzecim największym producentem ropy. Podobny układ sił kształtuje się na rynku gazu. To się może jednak niedługo zmienić.

– Jest bardzo silne lobby producentów gazu. Według mojej wiedzy Stany Zjednoczone ostatecznie wyraziły zgodę na eksport gazu LNG. W perspektywie 2-3 lat USA zacznie eksportować gaz także do Europy – dodaje prezes zarządu DNB Bank Polska SA.

To wpłynie na obniżki cen gazu w Europie, co z kolei będzie pozytywnie oddziaływać na całą gospodarkę i przemysł na Starym Kontynencie.

Spadek cen surowców, w tym ropy i gazu, będzie miał pozytywne przełożenie na wzrost polskiego PKB. Taki mechanizm widać wyraźnie w Stanach Zjednoczonych. Jednymi z kluczowych elementów, który wpływają na ożywienie gospodarcze w USA, są właśnie spadające ceny ropy i gazu – podkreśla Tomaszewski.

Rynek produktów dla dzieci w Polsce wart 8,7 mld złotych w 2013 roku

Zgodnie z wynikami analizy PMR, zawartej w raporcie „Rynek produktów dla dzieci w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014-2019” rynek produktów dla dzieci w Polsce osiągnął wartość 8,7 mld zł w 2013 roku, co stanowiło wzrost tylko o 1,6% w porównaniu z rokiem poprzednim. Prognozy dalszego rozwoju rynku są jednak pozytywne i zostały skorelowane z prognozą kondycji całej gospodarki.

Ubiegły rok był drugim z rzędu rokiem, kiedy rynek produktów dla dzieci zanotował niską dynamikę wzrostu w porównaniu z poprzednimi latami. Złożyło się na to kilka czynników. Przede wszystkim, 2013 rok był kolejnym rokiem, w którym spadła liczba urodzeń. Według GUS, w minionym roku przyszło na świat 369,6 tys. dzieci, o 4.6% mniej niż rok wcześniej. Dodatkowo, pogorszenie dynamiki wzrostu polskiej gospodarki wpłynęło na spadek popytu. Konsumenci starali się w większym stopniu optymalizować swoje wydatki.

Zgodnie z prognozami PMR, w tym roku i w następnych latach rynek zwiększy swoją dynamikę i aż do 2019 roku będzie rósł w średnim tempie 4%. Na sytuację rynkową w Polsce będzie pozytywnie wpływać ożywienie gospodarcze i wzrost wydatków konsumenckich. Pomimo faktu, iż klient nadal będzie chciał kupować mądrze, należy zaznaczyć iż z roku na rok rośnie świadomość rodziców, którzy wybierają dla swoich dzieci produkty wysokiej jakości, a unikają produktów niesprawdzonych. Polscy rodzice nie oszczędzają na swoich pociechach, częściej niż w innych segmentach wybierają produkty z wyższej półki cenowej, popularnych, cieszących się uznaniem marek. Należy podkreślić, że nadal wydają oni mniej na produkty dla dzieci w porównaniu do krajów rozwiniętych.

Coraz większego znaczenia nabiera handel internetowy, który obecnie notuje wzrosty na poziomie kilkunastu procent. W 2013 roku stanowił ona najbardziej dynamiczny kanał dystrybucji produktów dla dzieci. Nasze prognozy pokazują, że sklepy internetowe utrzymają ten trend i stopniowo będą one zwiększały udział w rynku, pozytywnie wpływając na kondycję całej branży.

Z drugiej jednak strony rozwój rynku będzie hamowany niską liczbą urodzeń dzieci, których – według najnowszych prognoz GUS – będzie przybywać coraz mniej.

Zgodnie z metodologią PMR, rynek produktów dla dzieci obejmuje łącznie pięć segmentów: odzież dla dzieci, obuwie dla dzieci, zabawki, kosmetyki dla dzieci, żywność dla dzieci. Największym segmentem rynku produktów dla dzieci jest obecnie odzież dziecięca, która w 2013 roku generowała ponad jedną trzecią sprzedaży całego rynku. Łącznie z obuwiem dla dzieci segmenty te szacujemy na prawie połowę sprzedaży produktów dla dzieci w Polsce.

Niniejsza informacja prasowa została przygotowana na podstawie danych zawartych w najnowszym raporcie firmy PMR pt. „Rynek produktów dla dzieci w Polsce 2014. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2014-2019”.

PZU przejął Link4

0

Dziś PZU podpisał umowę nabycia akcji Link4. Zakup lidera polskiego rynku direct jest częścią procesu zapoczątkowanego 17 kwietnia 2014 roku. Zawarte wówczas umowy zakładały także przejęcie od RSA Insurance Group plc liderów rynków: litewskiego – Lietuvos Draudimas AB oraz łotewskiego – AAS Balta, a także biznesu estońskiej spółki Codan Forsikring A/S.

– Link4 jako firma wyspecjalizowana w segmencie direct oraz dużych i sieciowych multiagencji doskonale uzupełnia biznes PZU, skupiający się głownie wokół tradycyjnych kanałów sprzedaży – sieci agentów, placówek, mniejszych multiagencji oraz brokerów. Zastosowanie strategii dwóch marek pozwoli nam na oferowanie klientom szerszego pakietu produktów lepiej dopasowanego do ich potrzeb. Link4 pozostanie marką nowoczesną, skierowaną do ludzi dynamicznych, aktywnie poszukujących atrakcyjnych ofert – mówi Barbara Smalska, członek zarządu PZU SA.

Przejęcie Link4 to finalizacja drugiej transakcji po przejęciu łotewskiej AAS Balta. PZU współpracuje z regulatorami i oczekuje na zgody na przejęcie spółek na Litwie i w Estonii.