Dalsze umocnienie kursu euro do dolara

Poniedziałek przyniósł dalsze umocnienie euro do dolara, jeszcze podczas sesji europejskiej kurs EURUSD zbliżył się do poziomu 1,23. Zmiany na szerokim rynku wspierają spadek notowań USDPLN, wczoraj poniżej 3,39. Nadal stabilny zaś pozostaje kurs EURPLN, od piątku oscylując w okolicach 4,17.

Słabość dolara amerykańskiego wynika z rosnących oczekiwań, że po Banku Anglii, wkrótce EBC, a następnie inne duże banki centralne rozpoczną zacieśnianie prowadzonych obecnie bardzo luźnych polityk monetarnych. Pod koniec zeszłego roku po raz pierwszy od dziesięciu lat koszt pieniądza w Wielkiej Brytanii podniesiony został o 25pb, co było reakcją na dynamiczny wzrost inflacji o jeden punkt procentowy powyżej celu inflacyjnego BoE. Z kolei w grudniu bank centralny strefy euro utrzymał jeszcze stopy procentowe bez zmian, w tym poziom 0,0% dla głównej stawki rynkowej oraz minus 0,4% dla depozytowej, jednakże z opublikowanego w zeszłym tygodniu minutes wynikało, że decydenci monetarni rozważają zmianę forward guidance, i to być może już na początku bieżącego roku. W ocenie członków komitetu nadszedł bowiem czas na dostosowanie języka wysyłanych treści do polepszających się warunków gospodarczych w Europie. W poniedziałkowym wywiadzie prasowym, członek Rady Prezesów ECB Ardo Hansson zasugerował, że wart 2,55 bln EUR program aktywów po wrześniu EBC mógłby zakończyć jednym ruchem, jeśli wzrost gospodarczy i inflacja będą się kształtować zgodnie z oczekiwaniami.

Pomimo braku sugestii w ostatnim czasie na rynku pojawiły się też spekulacje, iż również Bank Japonii przygotowuje się do zmiany kierunku w prowadzonej dotychczas polityce monetarnej, po tym jak podczas jednego z przetargów zdecydował się na ograniczenie zakupów długoterminowych obligacji. Takie zachowanie BoJ automatycznie podbiło rentowności japońskich obligacji i notowania japońskiego jena do dolara.

Mają to na uwadze, Narodowy Bank Szwajcarii (SNB) będzie prawdopodobnie jednym z ostatnich banków centralnych decydującym się na normalizację polityki monetarnej. Walka z silnym frankiem nie pozwala SNB ani na podwyżkę stóp, ani na ograniczenie sumy bilansowej. Aprecjacji CHF (jako waluty „bezpiecznej przystani) można też spodziewać się w przypadku ewentualnego światowego kryzysu finansowego. Choć w 2017 roku frank osłabił się, w grudniu prezes SNB Thomas Jordan podkreślał, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o normalizacji polityki. Bank Szwajcarii musi więc poczekać, aż EBC zrobi pierwszy krok, aby nie sprowokować niechcianej aprecjacji franka.

Z obawy przed zbyt silną walutą również NBP najprawdopodobniej będzie czekał na ruch EBC. RPP nadal prezentuje mocno gołębią postawę i to nie tylko ze względu na zachowanie ścieżki inflacji, ale też ze względu na PKB. Aby uchronić złotego przed gwałtowną aprecjacją, która mogłaby zaszkodzić konkurencyjności polskiej gospodarki, a tym samym długofalowemu wzrostowi PKB, Rada będzie zapewne utrzymywać na niezmienionym poziomie obecny dysparytet nominalny stóp procentowych między Polską a strefą euro. W rezultacie, RPP może być niechętna zmianom, zanim EBC nie zacznie podnosić ujemnej stawki depozytowej. Jednakże, nawet biorąc pod uwagę obecną, bardziej jastrzębią postawę EBC w kwestii terminów zakończenia QE, nadal dość daleko jest do podwyżek stóp procentowych w strefie euro, które powinny pojawić się nie wcześniej niż w 2019 roku. Ponadto, perspektywy zbliżania się do górnego przedziału celu inflacyjnego NBP w 2018 r. są również raczej słabe (pomimo, że GUS zrewidował w górę wstępny odczyt inflacji za grudzień do 2,1% r/r z 2,0% pierwotnie szacowanych), co razem powinno przełożyć się na brak podwyżek stóp w Polsce w tym roku. W związku z tym planowane na ten tydzień krajowe odczyty makro (w tym produkcyjno-sprzedażowych oraz dot. rynku pracy) o ile mogą chwilowo wesprzeć złotego, to jednak nie będą czynnikami kierującymi zmianami PLN wobec głównych walut.

Tymi bowiem nadal pozostawać będą wahania eurodolara. W tym tygodniu brak jest jednak znaczących danych z USA i strefy euro, stąd wpływ na złotego mogą mieć realne dane z Chin (m.in dot. wzrostu PKB za IV kw. 2017 roku), które mogą zaskoczyć negatywnie, osłabiając naszą walutę.Rynek walutowy

Autor: Joanna Bachert, PKO Bank Polski

Jak zwiększyć konwersję w sklepie internetowym?

Generowanie ruchu w sklepie to coś, czego nie można zaniedbać. Równie ważna jest jednak optymalizacja strony, która bezpośrednio przekłada się na konwersję i, co za tym idzie, twoje zarobki.

Dużą część budżetu wydajesz na generowanie ruchu w swoim sklepie, ale taka inwestycja nie zawsze się zwraca? Przyczyny tkwią prawdopodobnie w złej optymalizacji strony sklepu, która nie skłania gości do sfinalizowania transakcji. Co jednak zrobić, by klienci, którzy odwiedzili sklep chętniej robili w nim zakupy? Oto kilka porad, które pomogą ci podnieść konwersję w e-handlu.

Produkt to podstawa

Klient nie szuka artystycznych zdjęć i literackich opisów. Szuka produktów. Dlatego zadbaj o to, by wszystkim artykułom towarzyszyły czytelne fotografie wysokiej jakości, ukazujące je z różnych perspektyw i dające klientowi wrażenie, że zapoznał się z produktem równie dobrze co w sklepie. Postaraj się też, by towarzyszyły im rzeczowe, przedstawiające wszystkie atuty produktów, opisy.

Zoptymalizuj ofertę

Przy układaniu oferty sklepu łatwo o błędy. Tym bardziej, że na decyzję o zrobieniu zakupów niekorzystnie wpływa zarówno zbyt wąska, jak i za szeroka oferta. Postaraj się więc, by w twoim sklepie dostępnych było wiele różnorodnych produktów, ale nie dawaj klientom zbyt wielu opcji, sprzedając bardzo podobne towary w zbliżonych cenach.

Bez przesady

Na konwersję w twoim sklepie rzutuje także projekt strony. Layout nie może być zbyt skomplikowany, bo w natłoku elementów trudno wyłowić te, które są naprawdę istotne i przydatne. Zadbaj o to, by kluczowe przyciski i informacje były widoczne na pierwszy rzut oka – chodzi między innymi o ikonę koszyka oraz informacje o płatnościach czy sposobach i kosztach wysyłki. Jeśli klient nie znajdzie ich po pobieżnym przeglądnięciu strony, może nawet zrezygnować z zakupów i zrobić je w konkurencyjnym sklepie.

Bądź ekspertem

Idealny sprzedawca to taki, który na temat oferowanych przez siebie produktów wie wszystko. Dotyczy to także e-commerce. Wizerunek eksperta zbudujesz nie tylko konstruując merytoryczne opisy produktów. Dobremu sklepowi internetowemu powinien też towarzyszyć blog poruszający tematykę związaną ze sprzedawanymi produktami i udowadniający, że naprawdę się na nich znasz.

Nic nie ukrywaj

Jest również coś, co sprawia, że klient rezygnuje z zakupów nawet, jeśli przed chwilą dodał produkty do koszyka. To wydatki, o których dowiaduje się dopiero w momencie finalizowania transakcji – zwłaszcza za wysokie jego zdaniem koszty wysyłki. Dlatego powinieneś zatroszczyć się o to, by informacje o tym, ile zapłaci, były dla niego widoczne od samego początku.

Co z porzuconym koszykiem?

Zdarza się jednak, że klient porzuca koszyk bez wyraźnego powodu. W takich sytuacjach przydatne okażą się powiadomienia web-push, dzięki którym o niedokończonych zakupach poinformujesz klienta nawet, jeśli ten opuścił już twoją stronę. We wdrażaniu takich powiadomień do swojego sklepu warto wspomóc się specjalistycznymi narzędziami, jak na przykład platforma PushPushGo.

Inflacja nie tak niska

Nadwyżka na krajowym rachunku obrotów bieżących wyniosła po listopadzie 0,3% PKB, a saldo usług nadal pozostaje w solidnym trendzie wzrostowym. Oczekujemy, że trendy te będą utrzymywać się także w trakcie 2018 r. i po nadwyżce na rachunku obrotów bieżących w 2017 r., którą szacujemy na 0,3% PKB, w tym roku wzrośnie ona do 0,5% PKB. Mocniejsza niż oczekiwano strukturalna poprawa w bilansie płatniczym jest dla RPP jednym z ważnych argumentów za utrzymaniem stóp procentowych NBP na obecnym poziomie przez długi okres.)

Inflacja CPI w grudniu 2017r. spadła do 2,1% r/r, a opublikowane dane sugerują, że inflacja bazowa pozostała stabilna. Nieprzejednanie gołębia retoryka Rady, zmiana jej funkcji reakcji (wyższa waga wzrostu PKB oraz postrzeganie obecnego poziomu stóp za neutralny), umocnienie kursu złotego oraz strukturalna zmiana w saldzie usług prowadząca do utrzymania stabilnej nadwyżki na rachunku obrotów bieżących w kolejnych kwartałach ograniczają w naszej ocenie prawdopodobieństwo podwyżek w 2018 do 40% i oznaczają, że RPP wstrzyma się z pierwszą podwyżką stóp przynajmniej do 2019 r.Inflacja nie tak niska

Źródło: PKO Bank Polski

Trendy w reklamie Digital OOH w 2018 roku

Rok 2017 był dla branży DOOH bardzo owocny. Dzięki dynamicznemu rozwojowi najnowszych technologii w sektorze reklamy digital out-of-home reklamodawcy zyskali większy dostęp do kreatywnych możliwości, przez co medium to stało się jeszcze atrakcyjniejsze w oczach odbiorców niż kiedykolwiek wcześniej. Czego zatem możemy się spodziewać w nadchodzącym roku i na co reklamodawcy powinni zwrócić szczególną uwagę chcąc optymalnie wykorzystać potencjał cyfrowej reklamy zewnętrznej? Odpowiedzi na to pytanie postaram się udzielić w poniższym artykule.

Dynamiczny rozwój DOOH

Postęp technologii, a wraz z nim możliwości cyfrowej reklamy zewnętrznej, spowodowały wzrost popularności tego medium. Właściciele lokalnych firm coraz chętniej wykorzystują ten środek komunikacji do prezentowania swoich produktów i usług potencjalnym klientom. Co roku wydatki przeznaczone na reklamę DOOH na całym świecie rosną. Na tej podstawie możemy wnioskować, że branża ta dalej będzie się szybko rozwijać. Potwierdzają to badania opublikowane przez Advertising Association / Warc Expenditure Report, z których wynika, że budżety przeznaczone na digital out of home w 2020 roku będą stanowić ponad 50% środków przeznaczonych na reklamy zewnętrzne.

Wraz ze wzrostem zainteresowania cyfrową reklamą zewnętrzną rośnie zapotrzebowanie na kreatywne rozwiązania i sposoby wykorzystania tego medium w praktyce. Według raportu opublikowanego przez firmę MyLED na temat reklamy DOOH w Polsce najczęściej wykorzystywanymi możliwościami w ubiegłym i bieżącym roku będzie geotargetowanie (73%), dostosowywanie emitowanych treści do czasu i dodatkowo do lokalizacji (62%) oraz interaktywność, czyli pobieranie z sieci treści i aktualizowanie ich w czasie rzeczywistym w kampanii DOOH (60%). Opinie blisko 300 ekspertów biorących udział w tym badaniu potwierdzają również zagraniczne trendy.

Geotargetowanie

Kampanie z wykorzystaniem geolokalizacji cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Dostosowanie treści reklamy do miejsca jej wyświetlania pozwala na lepsze dotarcie z komunikatem do odbiorcy i zwiększa skuteczność jej odbioru. Z tego rozwiązania skorzystało już wielu zagranicznych reklamodawców. Jednym z nich jest przewoźnik kolejowy Virgin Trains, który w zeszłym roku dzięki użyciu geolokalizacji oraz danym o aktualnym natężeniu ruchu, informował kierowców o różnicy w czasie dojazdu do Londynu poruszając się samochodem oraz korzystając z kolei, dając im tym samym do zrozumienia, że pociąg jest zdecydowanie szybszym środkiem transportu niż samochód.Virgin Trains

Warunkowanie komunikatu porą dnia i lokalizacją

Dostosowywanie treści do czasu i miejsca jej wyświetlania to bardzo ciekawe rozwiązanie, które jest szczególnie atrakcyjne dla marek spożywczych. Doskonałym przykładem użycia tego typu możliwości jest kampania przeprowadzona przez sieć hipermarketów Sainsbury’s w Wielkiej Brytanii. Firma ta w swojej jesiennej kampanii zachęcała osoby wracające z pracy do wstąpienia do sklepu ich marki na zakupy. W kampanii wyświetlano dialogi prowadzone między bliskimi na temat tego, co zjeść na obiad. Reklamę emitowano w godzinach popołudniowych w miejscach o dużym natężeniu ruchu, w tym m.in. w centrach handlowych i dworcach kolejowych.Sainsburys

Interaktywność

Pobieranie z sieci treści i aktualizowanie ich w czasie rzeczywistym w kampanii DOOH to świetne rozwiązanie dla reklamodawców, którzy pragną podnieść zaangażowanie widzów w odbiorze reklamy. Sprawdza się zwłaszcza w kampaniach, które mają trafić do młodego pokolenia. Świetnie obrazuje to realizacja sprzed miesiąca, w której z okazji wypuszczenia nowej części Gwiezdnych Wojen – Ostatni Jedi użyto tego interaktywnego rozwiązania w połączeniu z mediami społecznościowymi. Na cyfrowych ekranach LED wyświetlały się tweety od fanów wypowiadających się na temat ósmej części kultowego filmu.Gwiezdne Wojny – Ostatni Jedi

Diana Polska
Diana Polska

Oczywiście nie są to jedyne trendy, które będą obowiązywać w roku 2018. Możemy spodziewać się, iż z innowacyjnych możliwości reklamy DOOH zacznie korzystać coraz więcej polskich reklamodawców, a zagraniczne kampanie zainspirują ich do wykorzystywania w realizacjach coraz to nowszych technologii tego medium.

Diana Polska – Marketing & PR Manager w MyLED, odpowiedzialna m.in. za public relations, budowanie komunikacji marketingowej firmy oraz kreowanie kampanii na nośnikach DOOH, dostosowanych do potrzeb klientów. Pasjonuje się innowacyjnymi rozwiązaniami technologicznymi wykorzystywanymi w cyfrowej reklamie OOH oraz tworzeniem pozytywnego wizerunku marki.

Masz złom srebra? Zrób z niego sztabki!

Osoby posiadające złom srebra, które chcą przekształcić swoje kolekcje w formę srebra rotacyjnego (tworząc z niego sztabki) powinny przeczytać dzisiejszy wpis.

Na początek odpowiedzmy sobie na pytanie: Co to jest złom srebra i czy za każdym razem warto robić z niego sztabki?

sztućce złom srebraZłom srebra to przedmioty, które zostały wykonane z tego metalu. Z czasem uległy jednak uszkodzeniom. Warto wiedzieć, że do tej grupy zaliczamy takie elementy, jak na przykład kolekcjonerskie monety, srebrne medale, sztućce czy uszkodzoną biżuterię itp.

Pamiętajcie, że zanim zdecydujecie się oddać srebro do rafinacji należy zastanowić się czy warto w ogóle pozbywać się swoich zbiorów. Wydaje się, że dużym błędem jest oddawanie do rafinacji przedmiotów, które charakteryzują się bardzo dobrym stanem. Mają one przecież dużą wartość sentymentalną i przypominają nam o wielu miłych wydarzeniach z przeszłości…

Dlaczego warto przekształcić złom srebra w sztabki? Podpowiadają eksperci z firmy www.mennica-krakowska.pl

złom srebraTrzeba podkreślić, że przerobienie złomu srebra w sztabki lokacyjne oznacza wiele korzyści w trakcie wychodzenia z inwestycji. Dlaczego? Kiedy zdecydujecie się sprzedawać zbiory srebra, Wasi kontrahenci tak naprawdę nie mają pewności, jakiej próby srebra nabywają. To oznacza, że muszą podjąć większe ryzyko i zlecić testy próbne konkretnych materiałów. W związku z tym są zazwyczaj skłonni zapłacić mniej za konkretne rekolekcje. Natomiast forma rotacyjna srebra próby 999 jest zdecydowanie łatwiej zbywalna. To oczywiście gwarantuje lepszą płynność w trakcie wychodzenia z inwestycji. Firmowe sztabki srebra są bardzo dobrze rozpoznawalne w naszym kraju. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby były ciekawym dodatkiem do inwestowania – na przykład w srebrne monety bulionowe.
Niestety, bardzo dużo osób nieświadomie pozbywa się zbiorów srebra, a tym samym traci dużo gotówki. Wydaje się, że znacznie lepiej jest wykorzystać posiadane surowce dzięki skorzystaniu z szeroko dostępnych i bardzo szybko rozwijających się placówek skupu złomu, niż wyrzucić tego typu elementy na wysypiska śmieci. Warto wiedzieć, że wśród zazwyczaj marynowanych materiałów znajdują się często spore ilości srebra.

Srebro to jeden z najważniejszych metali szlachetnych . Występuje on często w naszym codziennym życiu – i to w wielu sytuacjach. Warto zaznaczyć, że najpopularniejszymi formami srebra są – podczas rzecz jasna samym pierwiastkiem – między innymi takie elementy jak medale, monety czy sztućce. Ze srebra często tworzone są także naczynia oraz różnego rodzaju ozdoby.

Oprócz tego srebro wchodzi również w skład różnorodnych sprzętów elektronicznych. Tym samym stanowi jeden z najczęściej wykorzystywanych materiałów w tym sektorze. W związku z tym ten surowiec jest bardzo pożądany przez punkty skupu złomu, które dokonują recyklingu.

Warto zaznaczyć, że skup srebra możliwy jest tak naprawdę w każdej upoważnionej do tego instytucji. W związku z tym z kupowany materiał może być używany ponownie. To oznacza, iż istnieje możliwość, aby w dużym stopniu zaoszczędzić zarówno na konkretnym surowcu, jak i na stanie swoich portfelów.

Złoty silny słabością dolara

Silny wzrost kursu EUR/USD z ostatniego tygodnia sprzyjał polskiej walucie, która zyskiwała w relacji do dolara amerykańskiego. Złoty był dość silny również w relacji do pozostałych głównych walut, wobec których tydzień zakończył jedynie lekkimi stratmi.

Druga połowa minionego tygodnia przyniosła silne umocnienie euro, co wsparło również polskiego złotego. Publikacja “minutek” z ostatniego spotkania EBC pokazała, że decydenci skłaniają się ku niewydłużaniu programu QE ponad obowiązujący obecnie okres (program ma skończyć się we wrześniu). Dodatkowo, informacje z Niemiec sugerują, że zachodni sąsiedzi Polski są bliscy osiągnięcia Wielkiej Koalicji (koalicji partii CDU/CSU i SPD).

W bieżącym tygodniu uwaga rynków powinna skupić się na walutach rynków wschodzących.  Czwartek będzie dniem wzmożonej aktywności banków centralnych. Tego samego dnia spotkają się: Bank Centralny Turcji, Południowoafrykański Bank Rezerw, Bank Korei, Bank Centralny Indonezji. Niewiele informacji będzie natomiast istotnych dla walut G10.

PLN

Początek ubiegłego tygodnia przyniósł osłabienie złotego, co związane było z umocnieniem amerykańskiej waluty. Ostatecznie jednak złoty zakończył tydzień zyskując w relacji do dolara, korzystając przede wszystkim ze słabości tego ostatniego. W relacji do pozostałych głównych walut złoty zachowywał się podobnie – tracił w pierwszej części tygodnia i zyskiwał w drugiej. PLN w parze z funtem brytyjskim i euro nie był jednak w stanie odrobić wszystkich strat i zakończył tydzień na lekkim minusie.

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami Rada Polityki Pieniężnej podczas spotkania w środę utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, ze stopą referencyjną w wysokości 1,5%. Nie zmienił się również ton prezesa Glapińskiego i przewodzonej przez niego RPP. Prezes nadal powtarza, że w jego indywidualnej ocenie stopy procentowe w 2018 r.  powinny pozostać niezmienione, nie wyklucza również, że stabilne stopy procentowe pozostaną z nami jeszcze dłużej. Glapiński zwrócił uwagę na niski poziom inflacji bazowej oraz na fakt, że w gospodarce nie tworzą się nierównowagi. Podkreślił przy tym, że cel inflacyjny banku jest symetryczny (2,5% z odchyleniami 1 p.p. w górę i w dół) i właśnie w ten sposób powinna zapatrywać się na niego RPP. To, czy dyskusja w kwestii podwyżek stóp procentowych rozpocznie się jeszcze w tym roku w ocenie prezesa NBP zależeć będzie od napływu kolejnych danych gospodarczych.

W przypadku istotnego wzrostu presji inflacyjnej przed końcem roku mogłaby rozpocząć się dyskusja nad podwyżkami, w ciągu najbliższych kwartałów stopy procentowe w naszej opinii powinny jednak pozostać na niezmienionym poziomie.

Na przestrzeni tygodnia poznamy kilka interesujących odczytów z Polski, m.in. odczyt inflacji bazowej w grudniu, dane o płacach i zatrudnieniu, jak i produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Uwaga inwestorów prawdopodobnie skupi się natomiast na innych kwestiach, takich jak zmiany polityczne na Starym Kontynencie (w kontekście tworzącej się w Niemczech koalicji i nadchodzących wyborów powszechnych we Włoszech) oraz sytuacja na rynkach wschodzących.

GBP

Brytyjska waluta, podobnie jak euro zakończyła tydzień zyskując w relacji do dolara amerykańskiego. Pozytywne informacje z rynku – wysoka dynamika produkcji przemysłowej oraz wzrost dynamiki sprzedaży detalicznej – sprawiły, że zmniejszyły się obawy o siłę brytyjskiej gospodarki, tym samym uwaga inwestorów znów bardziej skupia się na Banku Anglii. Informacje o tym, iż Hiszpania i Holandia wspierają tzw. “soft Brexit” również pomogły brytyjskiej walucie.

W bieżącym tygodniu, we wtorek opublikowany zostanie raport inflacyjny za grudzień. Jeśli dane pokażą utrzymanie lub wzrost (już i tak bardzo wysokiego) poziomu inflacji, rynki powinny zwiększyć oczekiwania wobec podwyżek stóp procentowych w Wielkiej Brytanii, co oczywiście wzmocniłoby brytyjską walutę.

EUR

“Minutki” z grudniowego spotkania EBC ujawniły rosnącą wiarę decydentów w perspektywy gospodarcze krajów strefy euro. Co bardziej kontrowersyjne, oficjele stwierdzili, iż poprawa na rynku pracy powinna przełożyć się na wzrost dynamiki płac i presji cenowej. Oczekiwana przez nich poprawa do tej pory istotnie nie przełożyła się na poziom inflacji bazowej, przy której wyliczaniu nie bierze się pod uwag zmian cen energii i żywności. Dynamika bazowa w grudniu wbrew oczekiwaniom konsensusu nie wzrosła nawet do poziomu 1% rocznie, wyraźnie pokazując, iż pozytywne otoczenie gospodarcze nie przekłada się istotnie na wzrost presji płacowo-cenowej. Niemniej, widać było zmianę oczekiwań rynków finansowych wobec daty rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych przez EBC. Podwyżki kosztów pieniądza obecnie oczekiwane są jeszcze w 2018 r. (wcześniej szacowano, że rozpoczną się w połowie 2019 r.). Ta zmiana pomogła wspólnej walucie umocnić się do najwyższego poziomu od trzech i pół roku.

USD

Dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych w ubiegłym tygodniu zaskoczyły. Sprzedaż detaliczna rośnie w tempie zbliżonym do poziomu 6% w ujęciu rocznym.

Co bardziej istotne – wygląda na to, że dobra sytuacja na rynku pracy ostatecznie przekłada się na wzrost inflacji. Bazowa dynamika cen w grudniu rosła o 1,8% w ujęciu rocznym, tym samym znalazła się dość blisko celu inflacyjnego FED. Rynki jednak nie przywiązały zbyt dużej uwagi do danych, a inwestorzy kontynuowali skup euro. Dane wspierają nasze oczekiwania wobec wysokiego tempa wzrostu stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Obecnie spodziewamy się, że stopy w USA wzrosną cztery razy w 2018 r. W tym samym okresie w naszej opinii stopy w strefie euro powinny pozostawać na niezmienionym poziomie. Biorąc pod uwagę różnicę w wysokości krótkoterminowych stóp procentowych po obu stronach Atlantyku trudno oczekiwać, że euro może kontynuować wzrost, zwłaszcza biorąc pod uwagę ogromną wartość długich pozycji inwestorów na EUR.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Aplikacje i usługi, które zrewolucjonizowały nasze życie w ciągu ostatnich 5 lat

Słuchanie muzyki z iPoda lub mp4-ki, kupowanie biletów na komunikację miejską w kiosku, zamawianie taksówki przez centralę telefoniczną – takie czynności wykonywaliśmy stosunkowo niedawno. Ostatnie 5 lat przyniosło aplikacje i usługi, o których wówczas nie mieliśmy pojęcia, a obecnie nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Jakie nowe usługi zmieniły nawyki Polaków przez ostatnie pół dekady?

Jeszcze w 2012 roku zaledwie 25% Polaków korzystało ze smartfonów[1]. Wśród ich posiadaczy prawdziwym hitem były modele takich marek jak BlackBerry i Windows Phone, które zdetronizowały Nokię, a obecnie wychodzą już z użycia. Był to początek mobilnej rewolucji, która dostarczyła aplikacje zastępujące wiele czynności i stworzyła zapotrzebowanie na zupełnie nowe trendy i usługi, które opierają się o płatności mobilne. Pole do rozwoju aplikacji dały przede wszystkim systemy operacyjne iOS i Android, z którego obecnie korzysta aż 89% posiadaczy smartfonów w Polsce[2].

Samochód, taksówka i rower z aplikacji

Nowe trendy i aplikacje w smartfonach zmieniły przede wszystkim sposób, w jaki korzystamy z usług transportu i poruszamy się po mieście. Możliwości jakie dały nowe usługi w transporcie to:

  • Zamówienie i płatność za taksówkę przez aplikację. Możemy już zapomnieć o trudach zamawiania taksówki poprzez centralę telefoniczną i konieczności posiadania gotówki. Od 2012 roku w Polsce dostępne jest mytaxi – pierwsza na świecie aplikacja taxi, która na podstawie lokalizacji łączy pasażera z dostępnym kierowcą taksówki. mytaxi jako pierwsze w Polsce wprowadziło system płatności bezgotówkowej, czyli za pośrednictwem aplikacji, za kurs taksówką.
  • Zakup biletu w aplikacji. Jeszcze kilka lat temu chcąc kupić bilet na autobus albo pociąg skazani byliśmy na szukanie kiosku i stanie w kolejkach do kas na dworcu. Ten problem rozwiązała aplikacja SkyCash, która umożliwia zakup mobilnego biletu na komunikację miejską i kolejową, a także płatność za parkometr.
  • Współdzielenie roweru miejskiego, tzw. bikesharing. Również w 2012 roku pojawiło się rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie mają miejsca na własny rower. Wprowadzony został system wypożyczenia roweru miejskiego – Nextbike, który jest obecny w kilku miastach w Polsce.
  • Współdzielenie samochodu, tzw. carsharing. Sposób na tańsze i efektywne korzystanie z samochodów w mieście znaleźli twórcy platform carsharingowych, dzięki którym mieszkańcy miast mogą wynająć samochód „na minuty”. W 2016 roku w Krakowie pojawiła się usługa Traficar, jako pierwszy system carsharingowy w Polsce w oparciu o aplikację mobilną.
  • Współdzielenie taksówki, tzw. ridesharing. Pod koniec 2017 roku w Warszawie pojawiła się usługa współdzielenia taksówki – mytaxi match. To pierwsza w Europie tego typu usługa z wykorzystaniem taksówek, która poprzez aplikację łączy dwóch pasażerów jadących w podobnym kierunku i dzieli między nimi koszty przejazdu. Dzięki niej korki w mieście mogą być mniejsze, a pasażer oprócz poznania nowych ludzi, zapłaci o wiele mniej za taksówkę.

Rozrywka na żądanie

Mobilne aplikacje wpłynęły również na sposób korzystania z rozrywki. Przede wszystkim zyskaliśmy nieograniczony dostęp do muzyki cyfrowej, filmów oraz seriali „na żądanie”. Pionierem wśród serwisów tego typu jest Spotify, który zawitał do Polski trzy lata temu i Netflix, z którego Polacy korzystają od 2016 roku. Dzięki tym usługom nie musimy już wyczekiwać kolejnego odcinka ulubionego serialu, czy słuchać muzyki na dedykowanych urządzeniach.

Tempo, w jakim rozwijają się nowe usługi, jest tak szybkie, że bez wątpienia za kolejnych 5 lat ich lista znacznie się wydłuży, a czynności, które wykonujemy obecnie, zostaną zastąpione przez kolejne udogodnienia.

[1] Raport „Marketing mobilny w Polsce 2012/2013” zrealizowany przez TNS Polska i blog „Jestem Mobi”, styczeń 2013.

[2] Dane IDC Polska, czerwiec 2017.

Hossa za oceanem

Miniony tydzień upłynął pod dyktando dalszych wzrostów giełd za oceanem oraz lekkiego spowolnienia w Europie. Amerykańskie giełdy kontynuowały szybki marsz w górę z poprzedniego tygodnia. Indeks S&P 500 wzrósł 1,57%, DJIA 2,01%, a indeks giełdy Nasdaq zyskał 1,74%. W Europie mimo bardzo dobrych danych makroekonomicznych (indeks Sentix dla Eurolandu, czy odczyty produkcji przemysłowej) panowały nieco gorsze nastroje. Niemiecki indeks DAX stracił w przeciągu tygodnia -0,56%, francuski CAC40 zyskał 0,85%, a brytyjski FTSE100 wzrósł o 0,70%. W Europie istotna okazała się również publikacja zapisków z ostatniego posiedzenia Rady Prezesów EBC. Dokument nieoczekiwanie jastrzębio zaskoczył inwestorów. Być może program QE zostanie zakończony nawet w roku bieżącym. Taki tok wydarzeń spowodował zdecydowaną aprecjację euro wobec dolara.

W Polsce drugi tydzień nie okazał się aż tak dobry jak poprzedni – indeks szerokiego rynku symbolicznie wzrósł o 0,23%. W dalszym ciągu najlepiej radzi sobie indeks mniejszych spółek sWIG80, który zyskał w przeciągu tygodnia 1,16%. Z kolei mWIG40 w tym samym czasie indeks stracił 0,56%, a największe spółki zyskały 0,39%. Warto zwrócić uwagę, że minionym tygodniu odbyło się posiedzenie RPP. Stopy procentowe pozostały bez zmian a wydźwięk konferencji, tak jak można się było tego spodziewać, był mocno gołębi. Adam Glapiński podkreślał, że dalsza stabilizacja stóp procentowych może trwać nawet w 2019 roku.

W tym tygodniu czeka nas dużo istotnych informacji z krajowej gospodarki. We wtorek opublikowany zostanie odczyt inflacji bazowej za grudzień, w środę zobaczymy dane z rynku pracy, a w piątek otrzymamy dane dot. produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej i inflacji PPI. W Europie czeka nas stosunkowo spokojny tydzień. We wtorek zobaczymy odczyty inflacji konsumenckiej z Niemiec, Włoch i Wielkiej Brytanii, a w środę opublikowany zostanie odczyt dla całej Strefy Euro. Za oceanem, ze wszystkich odczytów, najważniejsze mogą okazać się dane dot. produkcji przemysłowej oraz Beżowa Księga opublikowane w środę.

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych SA

Likwidacja elektrowni Adamów to początek końca energetyki węglowej w Wielkopolsce

Brexit to nie problem – korzyści płynące z założenia spółki w Wielkiej Brytanii

Aż 73% właścicieli firm twierdzi, że działalność zagraniczna jest bardziej rentowna niż sprzedaż w Polsce – wynika z badania przeprowadzonego przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy. I choć dyskusje na temat wyjścia z UE nie ustają, to o przedsiębiorczość nie ma co się martwić.

Prostota i przejrzystość

Dzięki temu, że różnice kulturowe przestają być postrzegane jako przeszkoda, a zwłaszcza dlatego, że język angielski nie jest już barierą utrudniającą wejście na zagraniczne rynki, polskie firmy rozwijają się za granicą coraz prężniej. Dla przykładu warto wspomnieć np. o polskich firmach z sektora kosmetycznego i odzieżowego, które mimo silnej lokalnej konkurencji odniosły głośny sukces przy wejściu na rynek brytyjski.

Również renoma formy prawnej LTD (od limited liability company) i związana z nią ogólnoświatowa rozpoznawalność wpływają na ułatwienie prowadzenia biznesu z zagranicznymi kontrahentami czy też konsumentami. Sposób i zasady funkcjonowania tej formy prawnej są dużo lepiej znane niż w przypadku obco brzmiącej „spółki z ograniczoną odpowiedzialnością”.

Rozwijając swoją działalność za granicą lub też myśląc o ekspansji firmy, warto wziąć pod uwagę, że prowadzenie spółki LTD zarejestrowanej w Wielkiej Brytanii oznacza mniej skomplikowane niż w Polsce procedury administracyjne. Przekłada się to na mniejszą liczbę godzin poświęcanych na biurokrację, a większą – na rozwój firmy. Jest to ważne przede wszystkim dla osób rozwijających działalność w dziedzinach, w których duże znaczenie ma nie tyle produkt, ile relacja z klientem, oraz dla freelancerów.

Poza tym, z uwagi na fakt, że sama spółka bez konta bankowego to dopiero połowa sukcesu, bardzo ważne jest to, że aby otworzyć konto w Wielkiej Brytanii, nie trzeba do niej osobiście przyjeżdżać. Zresztą, nawet gdyby trzeba było, podróż z – dla przykładu – Londynu i z powrotem z większości miast europejskich zajmie tylko jeden dzień.

Konkurencyjny system podatkowy i świadczeń społecznych

Wśród innych powodów, dzięki którym Zjednoczone Królestwo od lat plasuje się w czołówkach różnych rankingów wskazujących najlepsze miejsce do prowadzenia biznesu, są m.in. niskie składki na ubezpieczenie społeczne, wysoki pierwszy próg podatku PIT oraz tylko dwie stawki VAT-u.

Wyżej wspomniane składki na ubezpieczenie społeczne to National Insurance Contributions obejmujące składki na publiczną emeryturę, NHS (odpowiednik Narodowego Funduszu Zdrowia) oraz pozostałe świadczenia społeczne. Są one odprowadzane albo od pensji pracowników, którzy przekroczyli 16 rok życia i którzy zarabiają powyżej £ 155 tygodniowo, albo od dochodów osób prowadzących działalność gospodarczą, zarabiających powyżej £ 5965 rocznie.

Jednak koronne argumenty za założeniem spółki w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza gdy jest się freelancerem lub rozwija się działalność e-commerce, są natury podatkowej.

Po pierwsze – kwota wolna od podatku. W Wielkiej Brytanii będzie ona wynosić od kwietnia 2018 r. £ 11 850, czyli w przybliżeniu 56 600 zł. W Polsce ta kwota, według propozycji Ministra Finansów, ma wynosić od 1 stycznia 2018 r. 8 000 zł. W odniesieniu do aktualnych realiów dla przeciętnego podatnika prowadzącego działalność jest ona bez znaczenia. Zauważalna staje się dla osób pracujących co najwyżej na 1/4 etatu – czyli dla nielicznych. Dla kolejnego progu dochodów (od 11 000 zł do 85 528 zł) kwota wolna wynosić będzie 3 091 zł, przy czym będzie ona degresywna, tzn. będzie maleć wraz ze wzrostem dochodów podatnika. Dla kolejnej grupy osób (zarabiających od 85 528 zł do 127 000 zł) kwota wolna znowu spada – do 0 zł przy dochodzie powyżej 127 tys. zł. Z kolei dla osób osiągających dochody powyżej 127 000 zł… Kwota wolna nie będzie obowiązywać. W Wielkiej Brytanii kwota wolna też jest degresywna, ale maleje dopiero powyżej £ 100 000 (ok. 492 000 zł), a znika całkowicie przy dochodach powyżej £ 122 000 (ok. 600 000 zł).

Są i inne argumenty podatkowe, dla których warto przenieść biznes do Wielkiej Brytanii lub go tam założyć. W porównaniu do systemu obowiązującego w Polsce w Zjednoczonym Królestwie atrakcyjny jest np. pierwszy próg podatku PIT. Chociaż dochody mieszczące się w pierwszym progu podatkowym są objęte stawką 20%, to próg ten od 6 kwietnia 2017 r. wynosi £ 45 000 (£ 11 001 – £ 45 000, czyli ok. 56 600 – 221 000 zł). Dla przypomnienia, w kraju nad Wisłą jest to 85 528 zł. Jeżeli chodzi o gorąco dyskutowany w Polsce VAT, w Wielkiej Brytanii obowiązują tylko dwie stawki tego podatku: 5% i 20%, a sama kategoryzacja nastręcza dużo mniej problemów.

Podsumowując: polskie przedsiębiorstwa, polskie marki i polskie firmy mogą czuć się na świecie jak u siebie.

Autorzy: Prawnik Aleksandra Budzyńska, radca prawny Robert Nogacki. Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.