Barbara Garlacz: Jak liczyć termin przedawnienia się roszczeń konsumentów: wyrok TSUE C-485/19 z 22 kwietnia

W dniu 22 kwietnia 2021 TSUE wydał wyrok w sprawie C-485/19 odpowiadając na pytania sądu słowackiego o to, od kiedy przedawniają się roszczenia konsumentów wynikające z postanowień nieuczciwych.

TSUE uznał, że:

  • termin przedawniania się roszczeń restytucyjnych konsumenta wobec przedsiębiorcy opartych na postanowieniach nieuczciwych rozpoczyna swój bieg od chwili, gdy konsument powziął wiedzę co do nieuczciwego charakteru warunków umownych;
  • przedawnienie roszczeń restytucyjnych konsumentów wynikających z postanowień nieuczciwych musi być zgodne z zasadą równoważności i skuteczności środków ochrony na gruncie prawa UE.

Wyrok TSUE ma wpływ na to, jak należy oceniać kwestię przedawnienia się roszczeń tzw. frankowiczów oraz banków z umów kredytów powiązanych z walutą – a więc będzie miał wpływ na pytania zadane do Sądu Najwyższego, o których Sąd Najwyższy będzie rozstrzygał 7 oraz 11 maja 2021 roku.

Po pierwsze, TSUE uznał, że przy umowach długookresowych – w których konsument stale świadczy usługi na rzecz przedsiębiorcy – uregulowanie prawa krajowego, zgodnie z którym świadczenia te przedawniają się z upływem 3 lat od ich dokonania (czyli od chwili powstania po stronie przedsiębiorcy bezpodstawnego wzbogacenia) może pozbawiać konsumentów możliwości dochodzenia zwrotu płatności dokonanych na podstawie nieuczciwych warunków umownych. Takie przedawnienie mogłoby nastąpić zanim skończy się umowa, zwłaszcza gdy konsument nie był świadom nieuczciwości postanowień umownych.

Kredytobiorcy mogą dochodzić rat, które przedawniły się – tj. zostały uiszczone ponad 10 lat od ich uiszczenia, o ile będą w stanie wykazać, że od chwili gdy dowiedzieli się o nieuczciwych warunkach, na których opierają te roszczenia, nie upłynęło 10 lat. Zatem termin ten liczymy nie od daty zapłaty raty, ale od uzyskania świadomości przez konsumenta o nieuczciwym charakterze postanowień umownych. Moim zdaniem wyrok potwierdza także, że przedawnienie się roszczeń banków należy liczyć od udostępnienia kapitału – a z całą pewnością nie  można pominąć chwili powzięcia przez banki świadomości co do zamieszczenia w umowach postanowień nieuczciwych jako tej od której należy liczyć termin przedawnienia.” – wskazuje mec. Barbara Garlacz, która reprezentuje kredytobiorców przed TSUE w sprawie C-19/20.

Po drugie, TSUE wskazał, że skutki restytucyjne konsumentów z powodu zamieszczenia postanowień nieuczciwych w umowach – czyli ich roszczenia wynikające z prawa UE – nie mogą mieć gorszego terminu i zasad przedawnienia niż podobne roszczenia wynikające z prawa krajowego, gdyż działa zasada równoważności i skuteczności środków ochrony.

„Wynika z tego pośrednio dla polskich frankowiczów, że skoro przy nieważności umowy wynikającej z polskiego kodeksu cywilnego w celu ochrony swoich praw mogą powołać się na zarzut przedawnienia się roszczeń banku od chwili udostępnienia kapitału, to takie samo prawo powinno im przysługiwać przy nieważności wynikającej z prawa UE. Zatem, jeśli w wyroku z 29 kwietnia 2021 TSUE potwierdzi, że umowa jest nieważna od daty jej zawarcia, a konsument może zrzec się tej sankcji nieważności, a nie powołać się na tę nieważność ze skutkiem wstecznym ex tunc – jak do tej pory wskazywał Sąd Najwyższy i co wg mnie jest niezgodne z art. 6 ust. 1 dyrektywy 93/13 – to Sąd Najwyższy będzie musiał uznać, że roszczenia banków o zwrot kapitału przedawniają się tak jak przy nieważności bezwzględnej z art. 58 k.c., czyli w terminie 3 lat od daty udostępnienia kapitału. Wymaga tego zasada równoważności i skuteczności środków ochrony na gruncie prawa UE” – dodaje mec. Barbara Garlacz.

W wyroku z 22 kwietnia 2021 TSUE wskazał także, że termin 3 lat przedawnienia się roszczeń konsumenta jest wystarczający dla podęcia dochodzenia roszczeń, a rozpoczyna swój bieg od daty powzięcia świadomości przez konsumenta.

„Jest to o tyle istotne, że nawet gdyby Sąd Najwyższy nie zgodził się z tym, że roszczenia banków o zwrot kapitału przedawniają się od daty udostępnienia kapitału – z całą pewnością nie może pominąć świadomości po stronie banków, że ich umowy zawierały postanowienia nieuczciwe i od tego momentu liczyć termin przedawnienia się ich roszczeń. Inaczej banki byłby uprzywilejowane bardziej niż konsumenci co do przedawnienia się ich roszczeń z nieważnej umowy, gdy nieważność ta wynika z postanowień nieuczciwych. Konsumentowi przedawniałoby się od chwili, gdy powziął świadomość co do nieuczciwych warunków – a bankowi od chwili, gdy konsument się na to powołał albo od chwili wyroku potwierdzającego nieważność umowy, jak chcą banki. Uwzględniając świadomość banków co do nieuczciwych postanowień – przykładowo dla Getin Noble początkiem biegu terminu przedawnienia byłby niewątpliwie rok 2009, gdyż wówczas bank rozpoczął zmianę aneksami nieuczciwych warunków umownych, dla Millennium byłby to podobny okres, gdyż wówczas bank w prospekcie z 2010 roku informował o potencjalnych roszczeniach kredytobiorców oraz rozpoczęło się postępowanie przed UOKiK” – wskazuje mec. Barbara Garlacz.

57% pracowników w Polsce dostrzega w technologiach więcej możliwości niż zagrożeń

57% aktywnych zawodowo Polaków, którzy wzięli udział w przeprowadzonym w lutym badaniu PwC „Upskilling Hopes and Fears”, jest zdania, że technologie stwarzają pracownikom więcej możliwości niż zagrożeń. Jednocześnie 2/3 respondentów przyznaje, że automatyzacja niesie pewne ryzyko dla niektórych miejsc pracy. Aby zachować swoją pozycję zawodową 86% polskich pracowników jest gotowych do ciągłego zdobywania nowych umiejętności, a nawet do przekwalifikowania. Jako idealny model pracy w przyszłości 77% badanych wybrało model hybrydowy.

57% aktywnych zawodowo Polaków jest zdania, że technologie stwarzają pracownikom więcej możliwości niż zagrożeń. Jednocześnie 2/3 respondentów przyznaje, że automatyzacja niesie pewne ryzyko dla niektórych miejsc pracy, ale pytani o to, czy obawiają się negatywnego wpływu automatyzacji na własną karierę zawodową, 45% badanych odpowiedziało przecząco, a 38% twierdząco. Jesteśmy zatem dużo bardziej pewni swojej zawodowej przyszłości niż pracownicy na świecie, gdzie te proporcje wyglądają odwrotnie – odpowiednio 31% i 45%.

Co więcej, 53% pracowników w Polsce twierdzi, że jest mało prawdopodobne, by w najbliższych 5 latach postęp technologiczny sprawił, że ich praca się zdezaktualizuje. Na świecie grupa wyrażająca takie samo przypuszczenie jest dużo mniejsza i wynosi 39%, czyli dokładnie tyle samo ile uznających ten scenariusz za prawdopodobny. Ponad połowa badanych w Polsce (52%; na świecie 59%) spodziewa się, że zmiany technologiczne pozytywnie wpłyną na perspektywę ich zatrudnienia w przyszłości.

Wnioski z naszego raportu pokazują jasno, że Polacy dostrzegają pozytywny wpływ nowych technologii na środowisko pracy. Większość z nas nie obawia się cyfryzacji i jest pewna swojej zawodowej pozycji, jednocześnie będąc świadoma, że zdobywanie nowych umiejętności jest koniecznością. – Katarzyna Komorowska, partner PwC, lider zespołu People & Organization

Praca hybrydowa, z misją i wartościami

55% polskich respondentów przyznaje, że już dziś część ich zadań może być wykonywana zdalnie. Dlatego myśląc o idealnym modelu pracy w przyszłości, 77% pracowników wskazuje na model hybrydowy – łączący elementy pracy zdalnej z pracą w biurze lub u klienta. 14% badanych widziałoby swoją przyszłość w tradycyjnym modelu pracy, takim jak przed pandemią. Co ciekawe, 9% pracowników w Polsce i 19% na świecie spodziewa się, że w przyszłości będziemy mieli do czynienia z całkowicie wirtualnym sposobem świadczenia pracy.

Badanie PwC potwierdza, że misja i wartości firmy są niezwykle ważne dla pracowników. 81% respondentów w Polsce (75% na świecie) chce pracować w organizacji, która ma pozytywny wpływ na społeczeństwo. Z kolei 52% aktywnych zawodowo Polaków (49% na świecie) chciałoby zostać przedsiębiorcą i założyć własną firmę.

Pandemia bardzo mocno zmieniła obraz modelu pracy, a duża część organizacji już dziś deklaruje, że praca hybrydowa zostanie z nami na zawsze. O ile na poziomie samej koncepcji wydaje się to proste, o tyle należy pamiętać, że każdy człowiek to zbiór indywidualnych potrzeb i preferencji. Model pracy hybrydowej wymaga zaplanowania odpowiedniego ekosystemu i nie uda się tego dokonać bez technologii, dlatego na znaczeniu zyskiwać będą narzędzia people analytics. – Dorota Dębińska-Pokorska, partner PwC, lider zespołu People & Change

O raporcie PwC „Upskilling Hopes & Fears 2021”

PwC przeprowadziło badanie w lutym 2021 r. na reprezentatywnej grupie 32 517 aktywnych zawodowo osób oraz takich, które poszukują pracy. W badaniu wzięli udział respondenci z 19 krajów: Polski (2001 osób), Niemiec, Francji, Hiszpanii, Holandii, Wielkiej Brytanii, USA, Kanady, Australii, Chin, Indii, Japonii, Kuwejtu, Malezji, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Singapuru, RPA i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Bitcoin znowu w odwrocie. EBC nie zszokowało rynków

Inwestorzy czekający na przełom ze strony europejskiego nadzorcy mogą czuć się zawiedzeni. Posiedzenie potwierdziło to, co już wiedzieliśmy, a zapowiedzi wbrew pozorom nie wnoszą tak wiele na rynki.

Decyzja EBC

Biorąc pod uwagę, jak niewiele się wydarzyło wczoraj na konferencji EBC, aż dziwnym wydaje się, jak bardzo rynki na nią czekały. To, że stopy procentowe pozostały bez zmian, było oczywiste. Komunikat o utrzymaniu ich w przyszłości na tym samym lub niższym poziomie, o ile nie będzie nadmiernie zbliżać się do 2%, jest pewnym zaskoczeniem. Niby wiadomo, że banki centralne powinny tak czynić w ramach swojego mandatu, z drugiej strony ostatni odczyt był wzrostem z 0,9% na 1,3%. Biorąc to pod uwagę, perspektywa tego komunikatu wcale nie wydaje się taka odległa. Z drugiej strony od początku 2013 roku strefa euro nie widziała stabilnie inflacji powyżej tego pułapu, co sugeruje, że obecne wzrosty mogą mieć pewien przejściowy charakter.

Dobre dane zza oceanu

Wczoraj zobaczyliśmy kolejny rekord od początku pandemii w USA w sprawie najniższej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. 547 tysięcy to nie tylko o 39 tysięcy mniej niż przed tygodniem, ale również 78 tysięcy mniej od oczekiwań. Analitycy bowiem po bardzo dobrym rezultacie spodziewali się korekty, a zobaczyliśmy kolejne minimum. Po tych danych dolar wyraźnie umacniał się względem euro, jednakże podobnie jak w środę, nie udało się przełamać psychologicznej bariery dolara i dwudziestu centów za jedno euro.

Bitcoin znowu w odwrocie

Wczoraj wieczorem rozpoczął się gwałtowny ruch spadkowy na bitcoinie. Najpopularniejsza kryptowaluta świata, która jeszcze 14 kwietnia przebiła 64 tysiące dolarów, dzisiaj kosztuje 48 tysięcy. To nadal dużo, ale spadek w tak krótkim czasie o 25% robi imponujące wrażenie. Bezpośrednim powodem spadków była oczywiście przewaga chętnych do sprzedaży względem chcących kupić. To z kolei przez wielu analityków łączone było z informacjami na temat zmian w systemie podatkowym w USA, które to zmiany mogą mocno dotknąć również dużych inwestorów kryptowalutowych. Jest to prawdopodobnie jeden z powodów, jednakże realnie chodzi o to, że kilku dużych graczy zaczęło sprzedaż i rozpoczęła się lawina.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Polski przemysł przyśpiesza pomimo koronawirusa

W tym tygodniu zostało opublikowanych kilka ważnych danych z polskiej gospodarki. Przede wszystkim warto wspomnieć o danych z polskiego przemysłu. Ceny produkcji przemysłowej w marcu wzrosły o 3,9% r/r, a w ujęciu miesięcznym o 1,3%. Na ten wzrost głównie ma wpływ wzrost cen ropy, więc także cen paliw. Produkcja przemysłowa w marcu wzrosła o 2,3%, a rok do roku, biorąc pod uwagę korektę sezonową, wzrosła o 15,7%, co jest bardzo dobrym wynikiem. Pozytywne są również wyniki z rynku pracy. Płace w marcu średnio wzrosły o 8% w skali roku. Jedyne dane, które się pogorszyły dotyczą zatrudnienia. Zanotowało ono w marcu spadek o 1,3% r/r. Należy jednak zaznaczyć, że w kontekście wpływów sezonowych i sytuacji, w której znajduje się gospodarka europejska, spadek udziału pracujących osób nie jest zaskakujący. Wspomniane wyniki przemysłu i rynku pracy są jednak nie do utrzymania w dłuższej perspektywie, a tempo wzrostu przemysłu i płac niewątpliwie spowolni w niedalekiej przyszłości. Można również oczekiwać, że spadek wskaźnika zatrudnienia nie będzie trwały.

Przewidywano, że Europejski Bank Centralny miał w mijającym tygodniu znacznie wpłynąć na potencjał rynków walutowych. Ale EBC nie zmienił założeń swojej polityki pieniężnej, która nadal pozostaje bardzo luźna. EBC zapewni płynność na rynku finansowym, a stopy procentowe pozostaną na obecnym, niezwykle niskim poziomie, dopóki inflacja nie zbliży się do 2% w dłuższej perspektywie.

W tym tygodniu złoty osłabił się i w piątek rano jego kurs w stosunku do euro wynosił 4,57 PLN/EUR. W tym czasie para walutowa USD/EUR była na poziomie 1,204.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

ZPP: Europejska płaca minimalna – zduszenie unijnej gospodarki w kluczowym momencie wyjścia z kryzysu

Europejska dyrektywa w sprawie płacy minimalnej będzie szkodliwa dla rynku pracy i gospodarki europejskiej. Co więcej, dyrektywa może pogorszyć sytuację najbardziej narażonych pracowników, utrudnić UE wyjście z trwającego kryzysu i zakłócić dobrze funkcjonujące systemy rokowań zbiorowych – to główne powody, dla których Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wraz SME Connect oraz European Enterprise Alliance współorganizował dnia 23 kwietnia br. Okrągły Stół nt. Europejskiej Płacy Minimalnej.

Okrągły stół stanowił platformę wymiany doświadczeń i opinii dla polskich, europejskich i światowych organizacji, które rzuciły nowe światło na propozycję Komisji Europejskiej. Negatywny wpływ na firmy dotknięte kryzysem, marginalizacja najbardziej wrażliwych pracowników, a także rosnąca liczba zatrudnionych nieformalnie to jedynie część faktycznych skutków dyrektywy, które zostały zbagatelizowane przez Komisję. Dlatego w trakcie dyskusji poruszono także aspekt kompetencji Komisji w dziedzinie wynagrodzeń, kwestii braku płacy minimalnej w poszczególnych krajach Unii, czy też wpływ dyrektywy na konkurencyjność europejskiej gospodarki na światowych rynkach.

W trakcie wydarzenia opublikowany został list ws. Europejskiej Płacy Minimalnej, skierowany do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Davida Marii Sassoli oraz przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela. Sygnatariuszami apelu wyrażającego sprzeciw względem europejskiej płacy minimalnej jest 25 polskich i europejskich instytucji, wśród których znajdują się organizacje pracodawców, stowarzyszenia, a także think tanki.

Inicjatorzy listu stanowczo podkreślają, że Unia Europejska powinna pozostać miejscem wolności i współpracy, gdzie żadnemu państwu członkowskiemu nie są narzucane praktyki innych państw UE. Sygnatariusze wskazują również, że propozycja europejskiej płacy minimalnej jest nastawiona na realizację celów politycznych i przy tym nie uwzględnia rzeczywistych skutków wprowadzanych regulacji, które w negatywny sposób wpłyną przede wszystkim na tych, którym dyrektywa miała pomóc – czyli na osoby najmniej zarabiające.

Pół roku zamkniętej gastronomii. Skala bankructw restauracji i kawiarni może się ujawnić dopiero po odmrożeniu gospodarki

Pół roku zamkniętej gastronomii. Skala bankructw i upadków jeszcze trudna do oceny. „Nie wszystkie lokale wrócą wiosną”.

24 kwietnia 2021 roku minie sześć miesięcy od momentu kiedy w ograniczonym trybie działają lokale gastronomiczne i kawiarnie. W tym czasie pracę mogło stracić nawet ponad 200 tysięcy osób. Skala upadku restauracji jest jeszcze nieznana, bo wiele zawiesiło działalność i nie wiadomo czy uda im się wrócić do życia wiosną. Znak zapytania nad wieloma lokalami stawia również konieczność rozliczenia wsparcia z tarczy antykryzysowej, a to nastąpi już w najbliższych tygodniach. – Branża gastronomiczna znajduje się pod szczególną uwagą naszego stowarzyszenia od lat. To kwestia tego, że zawsze gastronomia miała pewne problemy np. z terminowością płacenia wynagrodzeń podwykonawcom czy pracownikom. Czas pandemii to jednak czas pacyfikacji tego sektora i nie mam wątpliwości, że restauracje i kawiarnie to największe gospodarcze ofiary pandemii koronawirusa – mówi Prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom Małgorzata Marczulewska.

Sześć miesięcy zamkniętej gastronomii to najdłuższe „dwa tygodnie” w historii świata

Sześć miesięcy zamkniętej gastronomii to skala gospodarczych problemów trudna do oceny. Żaden przedsiębiorca bowiem nawet w najbardziej pesymistycznych scenariuszach nie zakładał, że ograniczenie tej branży potrwa tak długo. Lokale przestały działać w swobodnym trybie 24 października i do dzisiaj mogą serwować dania tylko na wynos i z dowozem. To powoduje gigantyczne starty i nie ma wątpliwości, że wiele firm już zbankrutowało, a wiele jeszcze może czekać ten los – mówi Małgorzata Marczulewska, Prezes Stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom.

– Wielu przedsiębiorców nie otrzymało wsparcia z tarcz finansowych, wiele zdecydowało się na zawieszenie działalności i nie wiadomo czy powrócą wiosną i latem, bo otoczenie gospodarcze nadal nie gwarantuje jakichkolwiek szans na zysk po odmrożeniu gospodarki. Nie bez znaczenia są również możliwe problemy z rozliczeniem tarcz finansowych. Żeby nie było konieczności zwracania pieniędzy to trzeba utrzymać status zatrudnienia, a wiemy, że lokale bankrutowały, a pracownicy często sami decydowali się na odejścia nie mając przed sobą wizji pracy i rozwoju. Myślę, że to nie jest koniec problemów gastronomii. Skala bankructw i upadków jest trudna do oceny – mówi Prezes Małgorzata Marczulewska.

Według szefowej szczecińskiego stowarzyszenia gastronomia mogłaby już działać w trybie sanitarnym. Mogłyby również działać ogródki przy lokalach. – Tak jest w Austrii, Czechach, Wielkiej Brytanii. Nie wiem dlaczego w Polsce wciąż trzymamy się kurczowo obostrzeń zapowiadając tylko enigmatycznie poluzowanie restrykcji na maj. To wszystko dzieje się za późno – mówi Marczulewska.

Gastronomia ma największe problemy. Opóźnione wypłaty, zwolnienia, lokale zamykane z dnia na dzień

Jaka jest sytuacja pracowników gastronomii w czasie pandemii? – Część straciła pracę, innym zostały suche etaty bez napiwków i premii, jeszcze inni działają jak mogą w trybie „z dowozem” i „na wynos” oferując klientom dania domowe i pizzę. Branża przeszła prawdziwą rewolucję i wiele firm stara się jak może i walczy o przetrwanie. Niestety nie brakuje zgłoszeń o problemach. Obecnie gastronomia jest najczęstszą branżą na którą skarżą się pracownicy. Mowa o zaległościach w wynagrodzeniach, płatnościach na raty, przenoszeniu pracowników z całych etatów na cząstki czy też po prostu o zamykaniu restauracji czy kawiarni z dnia na dzień bez rozliczenia się z pracownikami. Pojawiają się też wiadomości o mobbingu, gdyż pracodawcy nie wytrzymują napięcia związanego z tym, co się dzieje. Sytuacja jest naprawdę trudna – mówi Prezes Małgorzata Marczulewska.

– Problemy mają także słynne lokale, restauracje z tradycjami i tłumem klientów dotychczas. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, ze gorzej mają się te, które serwowały luksusowe, dobrej jakości dania. Od nich jest więcej zgłoszeń o problemach – dodaje Marczulewska.

Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom oferuje bezpłatną pomoc prawną oraz windykacyjną. W I kwartale 2021 roku odpowiedzieliśmy na ponad 200 wiadomości od osób, które zgłosiły nam problemy. Zgłoszeń było przynajmniej dwukrotnie więcej, ale nie wszyscy pracownicy zdecydowali się na wnoszenie skarg wobec pracodawców.

W I kwartale 2021 r. trzy razy więcej restrukturyzacji niż rok temu

W pierwszych trzech miesiącach 2021 r. otwarto rekordową liczbę 407 postępowań restrukturyzacyjnych – wynika z raportu Kancelarii Tatara i Współpracownicy oraz spółki Alerion. W analogicznym okresie 2020 r. było ich tylko 121. Po raz kolejny prawie wszystkie otwierane restrukturyzacje to uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne (UPR).

Z raportu przygotowanego przez Kancelarię Prawa Restrukturyzacyjnego i Upadłościowego Tatara i Współpracownicy, spółkę Alerion oraz Sekcję INSO Instytutu Allerhanda wynika, że w I kwartale 2021 r. otwarto 407 restrukturyzacji, o blisko 100 więcej niż w dotychczas rekordowym IV kwartale 2020 r. W ubiegłym roku najwięcej (127) postępowań restrukturyzacyjnych otwarto w grudniu, tymczasem liczba restrukturyzacji otwartych w lutym br. wyniosła 134, a w marcu ogłoszono otwarcie aż 165 postępowań.

Od momentu wprowadzenia uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego w połowie 2020 r. UPR dominuje wśród otwieranych restrukturyzacji. W III kwartale ubiegłego roku uproszczone postępowanie stanowiło 63 proc. wszystkich postępowań, w kolejnym kwartale było to już 85 proc. Z kolei w pierwszych trzech miesiącach 2021 r. UPR stanowił już 91 proc. wszystkich otwieranych postępowań, ogłaszanych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. W ciągu 9 miesięcy funkcjonowania uproszczone postępowanie stanowiło 81 proc. wszystkich restrukturyzacji.

Tak jak w poprzednim badanym okresie najczęściej z uproszczonego postępowania korzystają jednoosobowe działalności gospodarcze (łącznie 365 ze wszystkich 765 otwartych od połowy 2020 r.). Ponadto, UPR został otwarty m.in. przez 239 spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, z najbardziej pozasądowego postępowania restrukturyzacyjnego skorzystało też 89 gospodarstw rolnych.

Spośród 276 postępowań otwartych do końca listopada 2020 r. (z końcem marca 2021 r. upłynął czteromiesięczny termin na złożenie wniosku o zatwierdzenie układu w stosunku do tych postępowań) układ został zawarty w 166 przypadkach, czyli w 60 proc. wszystkich otwartych postępowań. Sądy upadłościowo-restrukturyzacyjne zatwierdziły układy w 26 przypadkach (czyli w 16 proc. zawartych układów), z kolei tylko w 2 postępowaniach sądy odmówiły zatwierdzenia układu. W ramach UPR stosowany jest także układ częściowy – dotychczas złożono 9 takich wniosków, a sądy zatwierdziły już 2 takie układy.

W 110 przypadkach umorzono postępowania, przy czym w 28 przypadkach dokonano obwieszczeń w MSiG. Ta liczba może wzrosnąć wraz z publikowanymi kolejnymi obwieszczeniami, ponieważ postępowanie umarza się z mocy prawa, jeżeli w ciągu 4 miesięcy od obwieszczenia o jego otwarciu nie zostanie przyjęty układ. Należy podkreślić, że jak do tej pory 138 przyjętych układów, które zawarto w postępowaniach otwartych do końca listopada 2020 r., nie zostało rozpoznanych przez sądy upadłościowo-restrukturyzacyjne.

System sądowy nie był przygotowany na wzrost liczby restrukturyzacji, mimo że w przypadku tego postępowania sąd jest niezbędny dopiero na etapie zatwierdzania układu. Sądy upadłościowo-restrukturyzacyjne są obciążone sprawami upadłości konsumenckiej, których przybywa lawinowo. Dlatego na zatwierdzenie układu w UPR oczekuje się nawet 9 miesięcy, czyli dłużej niż trwa samo postępowanie – mówi mec. Karol Tatara, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i radca prawny.

– Mam nadzieję, że wdrożenie systemu informatycznego poprawi tę sytuację, ale konieczne są w tym kontekście dalsze reformy organizacyjne. Mogą być one wprowadzone przy okazji implementacji unijnej Dyrektywy Drugiej Szansy (2019/1023), dla której UPR może być modelowym postępowaniem – dodaje mec. Tatara.

Warto zauważyć, że choć zgodnie z założeniami Tarczy 4.0 z uproszczonego postępowania można korzystać tylko do końca czerwca br., to nowe narzędzie w nieco zmienionym kształcie zostanie w prawie restrukturyzacyjnym na stałe. – Nowelizacja ustawy o Krajowym Rejestrze Zadłużonych wprowadza do postępowania o zatwierdzenie układu kluczowe rozwiązania zawarte w UPR. Projekt ustawy został 20 kwietnia przyjęty przez Sejm i będzie przedmiotem dalszych prac legislacyjnych – mówi mec. Karol Tatara.

Mimo trudności firm przybywa

Koszty pracy (36%), nadmiar biurokracji (27%), ograniczenia związane z pandemią (25%) i skomplikowane prawo gospodarcze (25%) – to największe utrudnienia z jakimi borykają się polscy przedsiębiorcy – wynika z badania „Wizerunek i problemy polskich przedsiębiorców”, przeprowadzonego na początku kwietnia w ramach inicjatywy PSH Lewiatan pod nazwą „Urodzeni Przedsiębiorcy”.Grafika 2 Grafika 3 Grfaika 1

Sytuacja firm jest trudna, ale lepsza niż prognozowano na początku pandemii – 63% przedsiębiorców dobrze bądź neutralnie ocenia ogólną sytuację swoich firm (pozytywnie 33%, neutralnie 30%). Z kolei negatywnie widzi ją 36% badanych[1]. Kryzys wywołany pandemią, a za nim fala restrukturyzacji zatrudnienia w firmach i plany zwolnień spowodowały, że coraz więcej osób zastanawia się nad swoją zawodową przyszłością. Dane rynkowe nie wyglądają obiecująco. Aż 35% pracujących obawia się utraty pracy, a 33% chce zmienić miejsce zatrudnienia, przy czym większość z tych osób rozważa zmianę zawodu[2]. Nie jest to zaskoczeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że 57% pracowników odczuło w swoim miejscu pracy konsekwencje wynikające z epidemii. Średnio jeden na trzech ankietowanych miał zmniejszone wynagrodzenie, a 16% badanych straciło pracę. Niepewna sytuacja na rynku sprawiła, że coraz więcej osób zastanawia się nad rozpoczęciem własnej działalności gospodarczej. Ten krok z jednej strony otwiera wiele nowych możliwości, z drugiej zaś, biorąc pod uwagę obecną sytuację rynkową, wiąże się z koniecznością podjęcia sporego ryzyka.

Z czym mierzą się przedsiębiorcy

Własna firma to niełatwy kawałek chleba – to wiedzą wszyscy. Na co dzień przedsiębiorcy borykają się z wieloma trudnościami. Działalność to ciągłe widmo niepewności oraz zależność od zmian rynkowych i trendów, potęgowane dodatkowo przez kosztowne skutki pandemii. Według badania „Wizerunek i problemy polskich przedsiębiorców” przeprowadzonego w ramach inicjatywy PSH Lewiatan „Urodzeni Przedsiębiorcy”, w opinii Polaków przedsiębiorcy borykają się z wieloma problemami, wśród których za najważniejsze uważają: podatki – 43%, nadmiar biurokracji – 36% i ograniczenia związane z pandemią – 32%. Co ciekawe, inaczej sytuację oceniają sami przedsiębiorcy. Narzekają oni w pierwszej kolejności na koszty pracy – 36%, nadmiar biurokracji – 27%, ograniczenia związane z pandemią – 25% i skomplikowane prawo gospodarcze – 25%.

Dobry pracownik to ogromna wartość – to ludzie decydują o jakości naszego biznesu, bez nich praktycznie nie istniejemy. Znaleźć i utrzymać go wcale nie jest łatwo. Dlatego rosnące koszty pracy to jeden z głównych problemów większości przedsiębiorców, którzy muszą czasem lawirować na granicy opłacalności – mówi Ireneusz Wróbel, właściciel sklepu Lewiatan w Brzeźnicy na Podkarpaciu.

Polski przedsiębiorca? Zaradny, pracowity i kreatywny

Jednak myśląc o własnym biznesie coraz częściej poza trudnościami dostrzegamy również korzyści, jakie się nim wiążą – to przecież mnóstwo możliwości, których nie mamy na etacie, niezależność, nieograniczona możliwość samorealizacji i decydowania o własnej przyszłości. Przy dobrym podejściu i odpowiednim przygotowaniu, może to być­­­ ciekawy pomysł na życie, dający poczucie spełnienia i niezależności. Polacy coraz przychylniej myślą o przedsiębiorcach i doceniają ich wkład w rozwój polskiej gospodarki.

Ostanie lata to powolna zmiana wizerunku polskiej przedsiębiorczości wśród społeczeństwa. W badaniu „Wizerunek i problemy polskich przedsiębiorców” polski przedsiębiorca jawi się przede wszystkim jako człowiek zaradny (40%), pracowity (34%) i kreatywny (30%). 23% Polaków widzi przedsiębiorców jako biznesmenów, co piąty badany uważa go za pożytecznego dla społeczeństwa.

Polacy zaczęli z jednej strony dostrzegać, że własny biznes to ciężka praca, ale dająca wiele możliwości rozwoju i poprawy sytuacji materialnej. Z drugiej strony współcześni biznesmeni sami ciężko pracują na swój wizerunek – to dziś eksperci i cenieni profesjonaliści, dający zatrudnienie i odpowiadający na nasze potrzeby. Dodatkowo ostatni rok pandemii pokazał, jak ważni w naszym codziennym funkcjonowania są drobni przedsiębiorcy. Tzw. „etatowcy” pracujący w pandemii z domu docenili, że np. właściciel okolicznego sklepu, mimo zagrożenia codziennie otwierał swój sklep, żebyśmy mogli zrobić niezbędne zakupy. Dzięki temu, w naszych oczach przedsiębiorcy stali się bohaterami dnia codziennego – mówi – prof. dr hab. Dariusz Doliński, Kierownik Katedry Psychologii Społecznej SWPS, partner inicjatywy Urodzeni Przedsiębiorcy.

Okazuje się, że smykałka do biznesu to nasz narodowy wyróżnik. Prawie 60% społeczeństwa uważa, że Polacy posiadają cechy, którymi powinien charakteryzować się dobry przedsiębiorca. Wśród głównych cech wymieniono decyzyjność (43%), umiejętność zarządzania (43%) i odpowiedzialność (42%). Zaraz za nimi istotną rolę grają inicjatywa i kreatywność (37%) oraz umiejętność reagowania w trudnych sytuacjach (34%). Na końcu rankingu cech dobrego przedsiębiorcy uplasowały się wytrwałość w dążeniu do celu (27%), zdolności przywódcze (22%) i samodyscyplina (19%). Badanie przeprowadzono w ramach inicjatywy Urodzeni Przedsiębiorcy powołanej przez PSH Lewiatan, która promuje, docenia przedsiębiorców i pokazuje, że własny biznes to dobra perspektywa rozwoju.

Chcemy podejmować tematy ważne z punktu widzenia przedsiębiorców, dotyczące wyzwań z jakimi muszą borykać się na co dzień. Uważamy, że każdy może mieć własny biznes, to bardzo ciekawa droga dla ludzi, którzy mają pasję i są otwarci na wyzwania. Bo bycie przedsiębiorcą w dzisiejszych czasach to powód do dumy. Tacy są właśnie przedsiębiorcy zrzeszeni w naszej sieci – mówi Marcin Poniatowski, członek zarządu, Dyrektor ds. Marketingu PSH Lewiatan.

[1] Raport EY  „Rok z COVID-19 oczami polskich przedsiębiorców”

[2] Barometr Rynku Pracy Work Service

Prawie 480 tys. obcokrajowców z zezwoleniami na pobyt

W I kwartale roku liczba cudzoziemców posiadających ważne zezwolenia na pobyt w Polsce wzrosła o prawie 5 proc. Na początku kwietnia takie dokumenty posiadało 478,5 tys. osób. Z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że najliczniej zwiększyła się grupa obywateli Ukrainy, Białorusi oraz Gruzji.

Cudzoziemcy chcący osiedlić się i zalegalizować swój pobyt w Polsce składają w urzędach wojewódzkich wnioski o zezwolenia na pobyt. Osoby spełniające warunki wydania zezwolenia otrzymują dokumenty potwierdzające ich prawo pobytu w kraju.

Z 478,5 tys. cudzoziemców, którzy 1 kwietnia 2021 r. posiadali ważne dokumenty pobytowe, największe grupy stanowili obywatele: Ukrainy – 261 tys. osób, Białorusi – 30,5 tys., Niemiec – 20,2 tys., Rosji – 12,9 tys., Wietnamu – 10,8 tys., Indii – 10,3 tys., Włoch – 8,5 tys., Gruzji – 8,4 tys., Chin – 6,9 tys. oraz Wielkiej Brytanii – 6,5 tys.

W I kwartale roku liczba obcokrajowców posiadających ważne zezwolenia na pobyt zwiększyła się o 21 tys. osób. Największy wzrost wśród cudzoziemców osiedlających się w Polsce dotyczył obywateli: Ukrainy – o 16,8 tys. osób, Białorusi – o 1,8 tys. osób oraz Gruzji – o 0,5 tys. osób.

Większość cudzoziemców posiada zezwolenia na pobyt czasowy (maksymalnie do 3 lat). W I kwartale liczba osób z tego typu dokumentami wzrosła o 18,6 tys. do 291 tys. Grupa obcokrajowców uprawnionych do pobytu stałego zwiększyła się natomiast z 81,6 tys. do 83,7 tys. osób.

Widoczna jest koncentracja cudzoziemców w województwach z dużymi ośrodkami miejskimi, oferującymi największe możliwości podejmowania pracy. Najbardziej popularnymi regionami są województwa: mazowieckie – 124,1 tys. osób, małopolskie – 57,7 tys., wielkopolskie – 43,5 tys. oraz dolnośląskie – 39 tys.

Powyższe dane nie uwzględniają osób przebywających w Polsce tymczasowo w ramach ruchu bezwizowego lub na podstawie wiz. Nie obejmują również zezwoleń na pobyt czasowy, których okres ważności został tymczasowo wydłużony ze względu na wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii.

Urząd do Spraw Cudzoziemców przypomina, że w związku z obecną sytuacją epidemiologiczną, nadal obowiązują zmiany w prawie przewidujące m.in. szczególne rozwiązania dla cudzoziemców w Polsce. Przepisy umożliwiają legalne pozostanie w kraju osobom, które chcą realizować dotychczasowy cel pobytu lub nie mogą opuścić Polski w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie urzędu: www.udsc.gov.pl.

EUR/PLN najwyżej od 10 dni. Spadki Bitcoina

Aktywa ryzykowne osłabły wczoraj po doniesieniach, że prezydent Biden szykuje podwojenie stawki podatku od zysków kapitałowych dla najbogatszych. Ale ani informacja nie jest nowa, ani podatek finalnie nie przejdzie w tak wysokiej stawce. Wczorajsza reakcja więcej mówi o kruchości nastrojów i tradycyjnych wątpliwościach, kiedy aktywa sięgają rekordów.

W tym kontekście ma znaczenie, jak długo S&P500 czeka na poprawę szczytów. Spadki Bitcoina przez siedem z ośmiu ostatnich sesji (odejście od szczytu o ponad 20 proc.) podsyca wątpliwości, czy (przynajmniej krótkoterminowo) hossa się nie wyczerpała. W takich warunkach złe informacje są bardziej nośne, nawet jeśli nie powinny zachwiać fundamentami wzrostów i apetytem na ryzyko. Media donoszą, że prezydent Biden planuje zwiększenie podatku od zysków kapitałowych powyżej 1 mln USD do 39,6 proc., niemal dwa razy tyle, co obecnie. Zaskoczenie wydaje się jednak na wyrost. Po pierwsze, propozycja podwyższenia podatku była punktem kampanii Bidena w 2020 r. Prezydent nie mógł z niej całkowicie zrezygnować, jeśli forsuje ogromny plan wydatków, które muszą być jakoś finansowane. Po drugie, nie przywiązujmy się do stawki prawie 40 proc. O wysokość podatku będzie się toczyć zażarta walka w Kongresie i najprawdopodobniej będzie potrzeba wszystkich 50 głosów Demokratów w Senacie. Tymczasem już w przypadku propozycji podwyższenia podatku do przedsiębiorstw pojawił się sprzeciw ze strony bliższych centrum senatorów Partii Demokratycznej. Możliwe, że wysoka stawka ma otworzyć negocjacje, po których Demokraci i Republikanie spotkają się gdzie po środku. Podsumowując, wczorajsze doniesienia nie są czymś, co powinno wykoleić rajd ryzyka na rynkach. Wciąż w mocy pozostają silne przesłanki do wzrostów we wsparciu fiskalnym/monetarnym, odbiciu ożywienia i postępach szczepień. Ale dla zdrowia hossy dobrze, jak co jakiś czas emocje zostaną ostudzone.

Wczorajsza konferencja po posiedzeniu EBC była wyzwaniem dla ją śledzących… aby nie zasnąć. Nie dowiedzieliśmy się niczego nowego w kluczowych kwestiach: w tym przyszłości programu skupu aktywów oraz warunków rozważanych przy procesie normalizacji polityki. Usłyszeliśmy jedynie, że Rada Prezesów aktualnie nie dyskutuje o procesie wygaszania programu PEPP. Prezes Lagarde przypomniała, że EBC nie celuje w konkretny poziomu kursu EUR. Podobnie, jak w marcu, EBC dostrzega negatywne ryzyka w krótkim terminie, ale przy zrównoważeniu w średnim terminie. Ogólnie decyzja banku centralnego była neutralna dla EUR. Tempo skupu aktywów jest nieistotne dla rynku walutowego. Zakończenie QE otworzyłoby drogę do dyskusji o terminie podwyżki stóp procentowych, co już dla waluty jest bardzo ważne. Ale w sytuacji, gdy Europa dopiero co zostawia w tyle trzecią falę zachorowań, a restrykcje wciąż są obecne, nie jest to moment na dyskutowanie o strategii odejścia od ultra-luźnej polityki.

EUR/PLN dziś rano jest najwyżej od 10 dni, ale już mniej sensacyjnie zabrzmi, że na 4,5650 jest ledwo 1 grosz wyżej od średnich poziomów z ostatniego okresu. Pogorszenie okołorynkowych nastrojów najprościej tłumaczy osłabienie złotego, ale może też maskować stopniowe próby budowania pozycji pod przyszłotygodniowe orzeczenie TSUE w sprawie kredytów frankowych (29 kwietnia). Pomimo sennej stabilizacji złotego w ostatnich dniach nie można zapominać, że przed nami poważny czynnik ryzyka. Czynnik mający większe znaczenie dla spekulacji niż zachwiania fundamentami waluty, ale mimo wszystko może to być pretekst do skoku zmienności kursu. W kolejnych dniach wyższe poziomy EUR/PLN są bardziej prawdopodobne.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.