Odpowiedzialny biznes w Polsce 2021. Dlaczego ważne jest, by nie tylko zarabiać, ale i dawać?

Doświadczenie wielu marek pokazuje, że prowadzenie działalności nastawionej jedynie na zysk w pewnym momencie obraca się przeciwko firmie, a w dzisiejszych czasach – na dłuższą metę – paradoksalnie się nie opłaca. W wielu przypadkach jest również nie możliwe. Nie tylko rynkowi giganci, korporacje, na które są zwrócone oczy wszystkich, ale i mniejsze firmy czują presję, by robić „coś więcej” i przysłużyć się społeczeństwu. O ile działania, które miałyby przynieść taki efekt, mogą pozostawać w sferze tzw. aktywności dodatkowych, to obecnie branie odpowiedzialności za swoje działania jest wymogiem biznesowym.

Na pierwszym miejscu jest zadbanie o zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Wraz z sukcesem employer brandingu, na rynku HR obowiązkiem stała się także troska o potrzeby pracowników, bo to oni stanowią o sile i pozycji danej marki na rynku. Korona-kryzys dodatkowo zintensyfikował te działania.

O tym, na czym powinien polegać odpowiedzialny biznes w Polsce w 2021 r. mówi Agnieszka Surowiec, Dyrektor HR i Komunikacji w Intrum, firmy, której działania z obszaru CSR znalazły się w tegorocznym raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce. Dobre praktyki”.

Pierwsze „przykazanie” CSR – potrzebna jest oddolna chęć działania!

Corporate Social Responsibility, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu to działania podejmowane przez firmy, w których uwzględniane są interesy społeczeństwa (w szerszej perspektywie lub przynajmniej lokalnej społeczności czy wybranej grupy), dbanie o środowisko naturalne i o odpowiednie relacje z interesariuszami, przede wszystkim
z pracownikami, inwestowanie w ich potrzeby oraz rozwój.

Takie działania nie tylko są mile widziane przez klientów czy partnerów. Coraz częściej są postrzegane jako obowiązek biznesu, co jest zdecydowanie pozytywny trendem. Jednak jak powinien wyglądać CSR, by odniósł zamierzone efekty, a firma mogła czerpać dodatkowe korzyści wynikające z prowadzenia takiej polityki?

Jak zaznacza Agnieszka Surowiec, Dyrektor HR i Komunikacji w Intrum, najważniejsze są: wiarygodność, szczerość i chęć robienia czegoś „dodatkowego”. – Firma nie może po prostu narzucić pracownikom polityki CSR. Podejmowane działania powinny zdobyć akceptację zespołu i być w zgodzie z tożsamością oraz wartościami danej marki. Nikt nie uwierzy w to, że firma chce nieść pomoc i dokonywać realnych zmian na lepsze, jeżeli ma zupełnie odmienny wizerunek, np. jest znana z tego, że nie liczy się ze swoimi pracownikami lub nie przejmuje się negatywnym wpływem swojej działalności na środowisko. Dlatego przedsiębiorstwo, dla którego ważny jest CSR, musi podejść do sprawy kompleksowo. Nie wystarczą pojedyncze akcje, a długofalowy plan działania, który jest nastawiony na konkretny cel. Firma, która chce być odpowiedzialna społecznie, powinna mieć na stałe wpisaną taką postawę w swój model biznesowy.

I to się opłaca. Wśród działań z obszaru CSR, które były udziałem Intrum, i które zostały dostrzeżone przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu w raporcie „Odpowiedzialny biznes w Polsce 2020. Dobre praktyki”, będącym największym i najważniejszym w Polsce przeglądem wysiłków polskich firm na rzecz CSR, jest dbanie firmy o zrównoważony rozwój, poprzez niwelowanie negatywnego wpływu działalności na środowisko. Do 2030 r. marka chce stać się firmą neutralną klimatycznie. – Osiągamy to przez serię drobnych, codziennych działań, które są oddolnymi pomysłami naszych pracowników. Korzystanie z ekopapieru, zmniejszenie zużycia energii w biurach, oszczędzanie materiałów biurowych, rezygnacja z używania plastiku, recykling baterii, uruchomienie platformy carsharingowej w firmie, kampanie edukacyjne uświadamiające w temacie ekologii, to tylko kilka z nich – dodaje Agnieszka Surowiec, Dyrektor HR i Komunikacji w Intrum.

Drugie „przykazanie” CSR – przekuć działania biznesowe w wartość dodaną dla społeczeństwa

Jeżeli firma jest zainteresowana prowadzeniem działań z obszaru CSR, warto, aby zadała sobie pytanie, czy biznes, który prowadzi, jest nastawiony wyłącznie na zysk, czy może też nieść wartość dodaną, wprowadzać jakąś pozytywną zmianę w społeczeństwie. Tak jest w przypadku Intrum.

Firma jest liderem rynku zarządzania wierzytelnościami. Mogłaby poprzestać na osiąganiu zamierzonych celów finansowych, ale działa według misji, którą jest wyznaczanie drogi ku zdrowej gospodarce oraz umożliwianie zrównoważonych płatności (dobre praktyki ujęte w raporcie Forum Odpowiedzialnego Biznesu). W 2020 r. firma przeprowadziła blisko 1 mln rozmów z osobami zadłużonymi, pomogła 250 tys. konsumentów oraz przyjęła do obsługi ponad 1 mln spraw. Oznacza to, że miała realny wpływ na poprawę płynności finansowej wielu przedsiębiorstw w pandemii i pomogła wielu konsumentom uwolnić się od długów. Intrum nieustannie działa również na rzecz zwiększenia wiedzy na temat finansów osobistych w społeczeństwie, a więc w praktyce pokazuje, że można z powodzeniem realizować cele biznesowe firmy w sposób, który będzie pozytywnie oddziaływać na pewne grupy, a nawet pośrednio na całe społeczeństwo.

Trzecie „przykazanie” CSR – wyrabianie dobrych nawyków, czyli długofalowe działania mają największy sens

Przedsiębiorstwo, dla którego ważny jest CSR, musi działać w tym kierunku długofalowo. Pojedyncze akcje nie odniosą sukcesu na dłuższą metę. Chodzi o „przyzwyczajenie” pracowników, np. do tego, że pomaganie poprzez organizowanie akcji charytatywnych czy dbanie o środowisko, to działania, które są na co dzień obecne w firmie.
To wyrabianie dobrych nawyków w zespole. Po zorganizowaniu kilku akcji CSR, pracownicy będą chętni, by zgłaszać swoje propozycje aktywności w tym obszarze.

Konsekwencja i prowadzenie regularnie działań z obszaru CSR są szczególnie ważne, jeżeli chodzi o te, których odbiorcami mają być sami pracownicy. Odpowiedzialność społeczna biznesu zakłada również dbanie o zespół i jego potrzeby. Zrealizowanie pojedynczej akcji nie wystarczy, aby pracownicy zaczęli bardziej doceniać swojego pracodawcę, by wzrósł ich poziom zadowolenia z pracy w firmie.

Tym bardziej ma to znaczenie w pandemii. Sama sytuacja jest wystarczająco stresująca, a korona-kryzys dodatkowo sprawił, że wiele firm musiało zmienić swój dotychczasowy sposób działania. Pracownicy musieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jaką była praca zdalna i konieczność godzenia obowiązków służbowych z domowymi.

Nie zawsze przychodziło im to z łatwością. To kolei przyniosło nowe wyzwania dla pracodawców, którzy w szczególny sposób musieli zadbać o „nowe” potrzeby swoich zespołów. Ci, którzy na początku pandemii wprowadzili odpowiednie rozwiązania i trzymają się ich do dziś, są wygrani. Wśród wielu działań prowadzonych przez Intrum w tym obszarze znalazł się cykl dotyczący wellbeing, dzięki któremu pracownicy dostają regularnie wskazówki, jak walczyć ze stresem, jak zadbać o siebie i zachować motywację do pracy w korona-kryzysie.

Te działania są włączone w większą misję firmy, dotyczącą dbania o pracowników, którą jest rozwój poprzez dokonywanie pozytywnych zmian i poszanowanie różnic. Za to podejście Intrum także zostało nagrodzone przez Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

CSR – to nie kosztuje!

Wydaje się, że w obecnej rzeczywistości prowadzenie działań z CSR powinno być oczywiste. Firma, która postawi na rozwiązania z tego obszaru, może tylko zyskać: uznanie w oczach pracowników, lokalnej społeczności, a w niektórych przypadkach i całego społeczeństwa. Jest doceniania przez swoich klientów. Wpisanie CSR-u na stałe w model biznesowy pozwala zwiększyć konkurencyjność marki na rynku. Dlaczego więc mimo wszystko nie występuje on w każdej firmie?

Zdarza się, że firmę przed byciem odpowiedzialną społecznie powstrzymuje obawa, że takie działania wymagają sporo czasu i są kosztowne. Nic bardziej mylnego, ponieważ w tym przypadku bardziej od rozmachu i skali działań liczy się moc ich oddziaływania oraz skuteczność. Weźmy pod uwagę np. działania charytatywne.

– Jeżeli chodzi o pomoc dla najbardziej potrzebujących, skupiamy się na lokalnych społecznościach, fundacjach, firmach, itp. Nasi pracownicy ze wszystkich lokalizacji, w których działamy (Warszawa, Wrocław, Białystok, Tarnowskie Góry), angażują się np. w zbiórki pieniędzy dla tych mniej uprzywilejowanych lub po prostu dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, miejscowych schronisk dla zwierząt, itp. Działając w ten sposób, widzimy, kto w naszym otoczeniu potrzebuje pomocy, ponieważ znamy sytuację naszych „sąsiadów”. Możemy także na bieżąco kontrolować podejmowane kroki i sprawdzać, czy przynoszą efekty – zaznacza Agnieszka Surowiec, Dyrektor HR i Komunikacji w Intrum.

Przepis na udany CSR, który wpisuje się w „filozofię” sustainability, czyli zrównoważony rozwój przedsiębiorstwa, jest prosty. Chodzi o organizowanie działań, które mają znaczenie tu i teraz, które pracownicy chcą widzieć w firmie. To także pomoże im zbudować silniejszą więź z marką i z pewnością pozytywnie wpłynie na wyniki firmy. – Głównym celem podejmowania działań z obszaru CSR powinna być chęć dokonywania zmian, które mają znaczenie dla społeczeństwa, gospodarki, środowiska i tworzenie nowych rozwiązań, które w jakimś wymiarze ułatwiają życie innym – dodaje Agnieszka Surowiec, Intrum.

Połowa MŚP chciałaby państwowej pomocy

Pomocy! – nawołuje w stronę państwa niemal połowa sektora mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. Wycieńczone firmy chciałyby otrzymać przede wszystkim zastrzyk gotówki w postaci dopłat, a dopiero w drugiej kolejności ulgi na podatki i składki ZUS. Część całkowicie zamkniętych chciałaby też rekompensat – wynika z badań. W poniedziałek, 26 kwietnia ruszyła kolejna tarcza antykryzysowa, tym razem skierowana do ponad 60 branż. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że w 11 miesięcy pandemii zaległości tych działalności wzrosły o 152 mln zł do 3,18 mld zł, a problemy ma 36,7 tys. firm.

Jak wynika z badania zrealizowanego dla BIG InfoMonitor przez Keralla Research, połowie mikro-, małych i średnich firm wciąż nie udaje się przywrócić obrotów sprzed pandemii, choć nie zawsze są one ofiarami całkowitego czy choćby częściowego lockdownu. Poza narzuconymi obostrzeniami szkodzić może też nieodpowiednie usytuowanie czy też współpraca z zamrażanymi branżami. Efekt? Choć o całkowitym lub częściowemu zamknięciu wynikającym z obostrzeń pandemicznych mówi jedna piąta (21 proc.) ankietowanych firm, to dodatkowo co dziesiąta (10 proc.) cierpi dlatego, że działa na rzecz niefunkcjonujących biznesów. Koniec końców, aż połowa firm informuje, że w czasie pandemii ich obroty spadły, bo nawet podmioty działające w nieskrępowany sposób odczuwają skutki cięcia kosztów, na które w tym trudnym okresie decydują się zarówno firmy jak i konsumenci.

Połowa MŚP chciałaby państwowej pomocy
Źródło: badanie Keralla Research dla BIG InfoMonitor

– Z naszego badania wynika, że – pomijając niewielkie wyjątki – prawie wszystkie firmy deklarujące spadek obrotów z powodu pandemii, oczekują pomocy ze strony państwa. Najchętniej przyjęłyby bezpośredni zastrzyk gotówki w postaci dopłat, subwencji czy pożyczek, co pozwoliłoby im utrzymać się na powierzchni. W drugiej kolejności wsparciem mogą być wszelkie odciążenia: zwolnienie z opłacania składek ZUS, ulgi podatkowe, obniżenie danin czy innych opłat – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Co więcej, co piąty przedstawiciel całkowicie zamkniętych biznesów uważa, że należy im się rekompensata utraconych obrotów, zwrot kosztów działalności czy zwrot z ZUS – dodaje.

Połowa MŚP chciałaby państwowej pomocy 2
Źródło: badanie Keralla Research dla BIG InfoMonitor

Wsparcie chciałoby dostać 48 proc. ankietowanych mikro, małych i średnich przedsiębiorstw wobec 50 proc. informujących o pogorszeniu sprzedaży w porównaniu z czasami przed pandemią. Na pieniądze i ulgi w największym stopniu liczą działalność usługowa (53,7 proc.) i transportowa (52,6 proc.) oraz najmniejsze podmioty. Najrzadziej o takiej potrzebie wspominają przedstawiciele sektora przemysłowego (37,1 proc.).

Połowa MŚP chciałaby państwowej pomocy 3
Źródło: badanie Keralla Research dla BIG InfoMonitor

Ponad jedna trzecia firm osiągnie obroty sprzed pandemii za kilka lat

Pomocy wypatruje wielu, bo wiosenny lockdown okazał się sporym ciosem dla biznesu tracącego na ograniczeniach związanych z COVID-19.

Połowa MŚP chciałaby państwowej pomocy 4

O ile w 2021 rok przedsiębiorcy poszkodowani przez koronawirus wchodzili z umiarkowanym optymizmem i całkiem spora grupa, bo 40 proc. spodziewało się, że jeszcze w tym roku uda się znacząco zwiększyć sprzedaż, to po marcowym lockdownie takie nadzieje ma już tylko co dziesiąty przedsiębiorca. Natomiast co trzecia firma spodziewa się zmiany na lepsze dopiero za rok, dwa a nawet trzy lata.

Firmy są też na tyle niepewne przyszłości, że wiele już nie chce prognozować konkretnych terminów powrotu do kondycji sprzed pandemii. – Co czwarty mówi, że obroty wrócą, gdy zniesione zostaną obostrzenia związane z koronawirusem. W sumie nie jest to taką złą wiadomością, bo przecież nie w każdym przypadku sama likwidacja covidowych ograniczeń musi przełożyć się na natychmiastowy skok wzrostu sprzedaży – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Ponad 60 branż ma jedną dziesiątą sumy zaległości wobec kontrahentów i banków

Oczekiwania firm zdecydowanie przerastają zasięg uruchamianej w kwietniu pomocy. Nowa tarcza antykryzysowa, która rusza 26 kwietnia, skierowana jest do ponad 60 branż. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że z obszarów działalności przewidzianych do wsparcia kłopoty z terminowymi płatnościami dostawcom i bankom ma 36,7 tys. podmiotów, a ich zaległości wynoszą 3,18 mld zł. Oznacza to, że w całej puli zaległości, które dochodzą do 33,9 mld zł i w ogólnej liczbie niemal 324 tys. niesolidnych dłużników, te należące do branż objętych dofinansowaniem stanowią ok. 10 proc.

Nie ma jednak wątpliwości, że wskazanym w nowej tarczy branżom pandemia daje się we znaki bardziej niż reszcie. Tempo przyrostu liczby dłużników, jak i kwoty zaległości, było tu zdecydowanie wyższe niż w przypadku ogółu firm. Gdy suma nieopłaconych na czas faktur i rat kredytów ogółu przedsiębiorstw wzrosła w bazach BIG InfoMonitor oraz BIK o 2,2 proc. wśród branż, które mają dostać pomoc było to 5 proc.

Komu poszło najgorzej? Na czoło wybija się „Pozostała działalność usługowa w zakresie rezerwacji, gdzie indziej niesklasyfikowana” oraz projekcja filmów, w obu przypadkach zaległości podwyższyły się ok. 30 krotnie, odpowiednio do sumy 34,3 mln zł oraz ponad 0,5 mln zł. W granicach 30 – 60 proc. wzrosły zaległości agentów turystycznych, wesołych miasteczek i parków rozrywki, sprzedających w detalu komputery i oprogramowanie, zajmujących się pozaszkolnymi formami edukacji sportowej, sklepów oferujących gry i zabawki oraz obiektów sportowych.

Z kolei, jeśli chodzi o wielkość kwot, to najbardziej zaległości przyrosły restauracjom i innym stałym placówkom gastronomicznym (56,6 mln zł), następnie „Pozostałej działalności usługowej w zakresie rezerwacji, gdzie indziej niesklasyfikowanej” (34,3 mln zł) oraz sklepom odzieżowym, 13,4 mln zł.

Jaka pomoc i dla kogo?

Pomoc, o którą przedsiębiorstwa będą mogły starać się od poniedziałku 26 kwietnia, przewiduje możliwość otrzymania świadczenia postojowego oraz dotacji do 5 tys. zł na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia firmy. Przewidziane są też dopłaty 2 tys. zł do wynagrodzeń pracowników, a także wsparcie w zakresie regulacji czynszowych dla najemców. Tak jak we wcześniejszych tarczach, aby otrzymać wsparcie, należy wykazać spadek przychodów na poziomie 40 proc. rok do roku lub miesiąc do miesiąca. Jak do tej pory na ochronę miejsc pracy i wsparcie gospodarki z budżetu przeznaczono ponad 212 mld zł. Do tego należy doliczyć 100 mld zł dodatkowych środków z dwóch tarczy finansowych.

– Nie ma wątpliwości, że nowa, wyczekiwana już w marcu pomoc, pozwoli wielu firmom uchronić się od dalszego pogłębiania problemów, powiększania zaległości, a w niejednym przypadku nawet upadłości. Choć oczywiste jest, że firmy najchętniej wróciłyby po prostu do normalnego funkcjonowania i pewnie już niedługo będzie to możliwe – uważa Sławomir Grzelczak.

Badanie zrealizowane przez Instytut Keralla Research, przeprowadzane co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: marzec / kwiecień 2021 r.

Instytut Genetyki Człowieka PAN: W Wielkopolsce wciąż dominuje wariant brytyjski (ponad 95% wszystkich zakażeń)

Laboratorium Diagnostyki COVID-19 Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu po miesiącu od ostatniego badania przeanalizowało odsetek zakażeń wersją brytyjską  wirusa SARS-CoV-2. Wyniki na podstawie badań materiału od osób z pozytywnym wynikiem badania zakażenia są jednoznaczne. W chwili obecnej na terenie Wielkopolski już za 95% zakażeń odpowiedzialny jest wirus SARS CoV-2 w wersji B.1.1.7. Nie stwierdzono natomiast występowania w naszym regionie wersji południowoafrykańskiej 501.V2.

Coraz więcej brytyjskiej odmiany w Wielkopolsce

Wariant brytyjski koronawirusa – B.1.1.7 znany jest od jesieni 2020, kiedy to został zidentyfikowany na terenie Wielkiej Brytanii i od tamtej pory obserwuje się wzrost odsetka jego występowania na całym świecie. Zakażenie wirusem B.1.1.7 ma cięższy przebieg, nawet u młodszych pacjentów.

Po miesiącu od ostatniego badania w Laboratorium Diagnostyki COVID-19 Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu ponownie oceniliśmy udział wersji brytyjskiej koronawirusa w zakażeniach na terenie Wielkopolski. Obecnie 96% zakażeń wywołanych jest przez wersję brytyjską. W Wielkopolsce pojedynczy przypadek zakażeniem brytyjskim obserwowaliśmy na początku roku, a w połowie marca już ponad 80% zakażeń związanych było z wersją brytyjską. – przyznaje prof. Andrzej Pławski, Kierownik Laboratorium Diagnostyki COVID-19 Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. – W ciągu ostatniego miesiąca nastąpiła dalsza ekspansja tej wersji, a obecnie stanowi on przytłaczającą większość źródeł zakażeń w regionie wielkopolskim. Wariant ten wyparł zakażenia innymi wersjami wirusa SARS -CoV-2 poprzez to, że w wyniku nabytych mutacji uzyskał przewagę nad innymi szczepami. Łatwiej się rozprzestrzenia, jest bardziej odporny na warunki zewnętrzne. Sukces ewolucyjny wersji brytyjskiej wirusa SARS-CoV-2 powinien być brany pod uwagę w planowaniu strategii zwalczania epidemii. – uważa prof. Pławski.

Sektor biurowy w Warszawie ostrożnie kończy I kwartał

Po 12 miesiącach walki z pandemią, jej skutki wciąż są widoczne na rynku biurowym. Ostrożnościowe podejście utrzymują zarówno deweloperzy, którzy wstrzymują się z rozpoczęciem nowym projektów, jak i najemcy, którym kończą się umowy najmu. Wskaźnik pustostanów w Warszawie po dwóch latach znowu osiągnął dwucyfrową liczbę i zakończył kwartał na poziomie 11,4%.

W pierwszym kwartale 2021 roku zasoby powierzchni biurowej na stołecznym rynku przekroczyły okrągłą liczbę 6 mln m kw.  Przyczyniła się do tego wyjątkowo wysoka podaż nowej powierzchni, która w ramach 7 inwestycji dostarczyła na rynek 167 000 m kw. Pozwolenie na użytkowanie otrzymały m.in. dwie wielkoskalowe inwestycje w okolicy Ronda Daszyńskiego, tj. Skyliner (48 500 m kw., Karimpol Polska) i ostatni etap kompleksu Generation Park – budynek Y (44 200 m kw., Skanska Property Poland). Wolumen nowej podaży w minionym kwartale był drugim najwyższym wynikiem w historii lokalnego rynku, a dla porównania w całym ubiegłym roku na rynek trafiło 314 000 m kw. powierzchni.

„Obserwowany w okresie przed pandemią boom deweloperski w sektorze biurowym zaczyna zwalniać. O ile ostatnie lata charakteryzowały się wysoką aktywnością deweloperów, to obecna sytuacja i zachowawcze podejście najemców do relokacji studzą pomysły o rozpoczęciu nowych budów. Obecnie wolumen projektów biurowych na etapie realizacji jest najniższy od dekady – 420 000 m kw., z czego niemal połowa ma zostać zrealizowana jeszcze w tym roku, a dodatkowo 3/4 podaży w budowie powiększy zasoby centralnych stref biznesu. ” – komentuje Bożena Garbarczyk, Starszy Konsultant w Dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Kontynuację mniejszej aktywności zanotowano również po stronie najemców, którzy w I kwartale roku wynajęli zaledwie 109 000 m kw. powierzchni. Największym zainteresowaniem najemców w I kwartale 2021 roku cieszyły się strefy Mokotów oraz Centrum.

„Wolumen popytu osiągnął najniższą kwartalną wartość w ostatnich 10 latach. W dalszym ciągu w strukturze podpisywanych umów znaczący udział posiadały renegocjacje, które stanowiły ok. 31% wolumenu popytu, a udział umów pre-let spadł w widoczny sposób do poziomu 10%, co ilościowo zamknęło się jedynie w dwóch transakcjach.” – dodaje Bożena Garbarczyk.

Wysoka podaż nowej powierzchni i zachowawcze podejście najemców skutkowały kolejnym wzrostem współczynnika pustostanów. Nie bez znaczenia był tutaj poziom komercjalizacji biurowców, które zostały w tym czasie oddane do użytku, gdyż znajdował się on na poziomie zaledwie 50%. Współczynnik pustostanów, który na koniec marca 2021 roku wyniósł 11,4% daje niemal 700 000 m kw. powierzchni dostępnej od zaraz. Wolumen ten jest zdecydowanie wyższy, jeśli uwzględnimy powierzchnię oferowaną do wynajęcia w ramach podnajmu. W ciągu kwartału współczynnik pustostanów w Warszawie wzrósł o 1,5 pp., natomiast w ciągu roku, czyli w okresie trwania pandemii, aż o 3,9 pp. Największy wzrost współczynnika odnotowano w strefach centralnych, co bezpośrednio skorelowane jest z wysokim wolumenem nowej podaży w tym obszarze.

Pomimo zmieniającej się sytuacji rynkowej wywoławcze stawki czynszu na stołecznym rynku utrzymywały się dotychczas na stabilnym poziomie, jednak na początku 2021 roku odnotowano już niewielkie korekty, najczęściej w wysokości ok. 0,5 EUR. Zmiany te można zaobserwować głównie w projektach zlokalizowanych w centralnych lokalizacjach. Ze względu na szeroki pakiet zachęt, który właściciele budynków oferują przyszłym najemcom, szczególnie w dobie pandemii COVID-19 chcąc przyciągnąć najemców, stawki efektywne pozostają o ok. 20% niższe niż poziom wywoławczy.

Tadeusz Puchała nowym Dyrektorem ds. sprzedaży DHL Parcel Polska

Do zespołu zarządzającego DHL Parcel Polska dołączył Tadeusz Puchała.  Objął  stanowisko dyrektora ds. sprzedaży, zastępując dotychczasową dyrektor tego pionu – Elżbietę Gorayską-Mytych.

Nowy dyrektor ds. sprzedaży DHL Parcel uważa, że podstawą skutecznej strategii sprzedaży jest zaangażowany zespół oraz orientacja na wysoki poziom satysfakcji klientów. W biznesie kieruje się zasadą – zawsze o krok przed konkurencją. Główne cele, jakie stawia przed sobą na nowym stanowisku, to rentowne zwiększanie sprzedaży i zyskiwanie udziałów rynkowych.

Tadeusz Puchała to absolwent wydziału chemicznego Politechniki Gdańskiej oraz administracji Akademii Morskiej w Gdyni. Od ponad 21 lat jest związany ze sprzedażą – zarówno w strukturach centralnych, jak i regionalnych. W czasie swojej kariery zawodowej odpowiadał m.in. za tworzenie strategii cenowych, rozwijanie kanałów sprzedaży oraz budowanie zespołów sprzedażowych i dystrybucji. Kierował działaniami trade marketingowymi oraz realizacją projektów strategicznych, wdrażał nowe struktury organizacyjne i systemy bonusowe. Swoje doświadczenie zdobywał w wielu kanałach sektora FMCG, w tym przez blisko 15 lat w Grupie Żywiec S.A, będącej częścią globalnego koncernu  Heineken.

Prywatnie jest pasjonatem książek i miłośnikiem sportowej rywalizacji oraz aktywnego spędzania wolnego czasu.

Puchała wszedł do zarządu DHL Parcel Polska na miejsce przechodzącej na emeryturę Elżbiety Gorayskiej-Mytych, która od 2014 roku pełniła funkcję dyrektora sprzedaży i obsługi klienta DHL Parcel, zaś z samą firmą była związana od 2007 roku.

Black Pearls VC inwestuje w szwedzko-polski startup IamIP

IamIP, światowy lider rozwiązań własności intelektualnej (ang. Intellectual Property, IP) opartych na chmurze, ogłasza inwestycję od funduszu Black Pearls VC. Firma działa na dynamicznie rosnącym rynku związanym tworzeniem i zarządzaniem IP. Każdego roku na świecie zgłaszanych jest 3,3 miliona nowych patentów. Jednocześnie brakuje kompleksowych i wygodnych w użyciu rozwiązań dedykowanych dla tej branży. Z tego powodu blisko 17 miliardów Euro rocznie jest tracone na podwójną pracę działów B+R w samej tylko Europie. Platforma IamIP wychodzi naprzeciw tym problemom i umożliwia firmom technologicznym łatwy przegląd i ocenę ich portfela własności intelektualnej, monitorowanie konkurencji i uzyskiwanie cennych informacji strategicznych.

Dzięki przełomowej platformie IamIP wszyscy interesariusze związani z IP tj. inżynierowie w działach B+R, prawnicy w działach IP, menedżerowie produktu czy zarząd, mogą współpracować w jednym miejscu. Łatwość użytkowania, ogólnoświatowy zasięg danych patentowych i nowoczesne funkcje prowadzą do efektywnej współpracy, minimalizują ryzyka naruszeń innych patentów i pozwalają odzyskać pełną kontrolę nad procesem tworzenia własności intelektualnej w firmie.

Spółka została założona w Sztokholmie. IamIP szybko weszło na ścieżkę szybkiego wzrostu, najpierw w Skandynawii, następnie na rynkach niemieckojęzycznych (DACH). Spółka utworzyła także swoją siedzibę w Szczecinie, gdzie obecnie rekrutuje specjalistów R&D oraz osoby z obszaru IT. Spółce udało się stworzyć międzynarodowy i zróżnicowany zespół. Dimitris Giannoccaro skupia się na rozwoju strategicznym spółki, natomiast za rozwój technologii w IamIP oraz zarządzanie działem badań i rozwoju odpowiada światowej klasy specjalista w zakresie machine learningu Wojciech Nowicki. Szwedzko-polski zespół obecnie jest dostawcą rozwiązań do zarządzania własnością intelektualną dla firm na całym świecie.

„To dla mnie zaszczyt, ale również powód do dumy, że mogę obsługiwać ponad 100 międzynarodowych klientów – od startupów do firm z listy Fortune 500” – mówi Dimitris Giannoccaro założyciel i Prezes Zarządu IamIP. „Nasz sukces opiera się na wyraźnej koncentracji na klientach. Są oni naszym najważniejszym atutem, dzięki któremu możemy dalej rozwijać platformę zgodnie z ich potrzebami. W ostatnim czasie mocno wzmocniliśmy nasz zespół, a dzięki inwestycji Black Pearls VC jesteśmy gotowi, aby przyspieszyć nasz wzrost. Decydując się na inwestycję od Black Pearls VC chcieliśmy mieć na pokładzie partnera, który wie jak skalować i poprawiać efektywność spółek technologicznych. Zależało nam także na wzmacnianiu naszej obecności w Polsce i kontaktach do europejskich korporacji, z którymi fundusz ma świetne relacje.”

„IamIP to nasza pierwsza inwestycja w Szwecji. Ta firma idealnie wpisuje się w naszą tezę inwestycyjną: ma silny i dobrze wykwalifikowany zespół, rozwija technologię w oparciu o podejście deeptech budując przewagę konkurencyjną i jednocześnie dostarcza rozwiązania poprawiające ludzkie życie” – wyjaśnia Aleksander Dobrzyniecki, Partner w funduszu Black Pearls VC. „Ponadto oferta startupu adresuje jedną z ostatnich branż opartych na obsługiwanych manualnie – złożony rynek własności intelektualnej. Firma cieszy się zaufaniem najbardziej innowacyjnych firm na świecie i jest obecnie niezbędną platformą determinującą podejmowanie decyzji w zakresie innowacji. Czy to do wyszukiwania patentów, monitorowania konkurencji, czy do współpracy nad najbardziej krytycznymi aktywami IP – pomysłami pracowników: IamIP ma rozwiązanie” – dodaje Dobrzyniecki.

Inwestycja została wsparta przez Black Pearls VC z funduszu utworzonego z Bankiem Gospodarstwa Krajowego. Dzięki udziałowi BGK fundusz składa się ze środków programu Jeremie 2 finansowanego z RPO Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2014-2020.

Jak zwiększyć zasięgi konta na Instagramie?

Instagram z dnia na dzień staje się coraz popularniejszą platformą społecznościową. Jeszcze do niedawna służył praktycznie wyłącznie publikacji zdjęć z krótkim opisem. Dziś można na jego łamach z powodzeniem promować i sprzedawać produkty znanych marek, komunikować się z innymi użytkownikami, a także publikować krótko dostępne , spontaniczne treści na Insta Stories.

Jak zwiększyć zasięgi konta na Instagramie?

Instagram z dnia na dzień staje się coraz popularniejszą platformą społecznościową. Jeszcze do niedawna służył praktycznie wyłącznie publikacji zdjęć z krótkim opisem. Dziś można na jego łamach z powodzeniem promować i sprzedawać produkty znanych marek, komunikować się z innymi użytkownikami, a także publikować krótko dostępne , spontaniczne treści na Insta Stories.

Wykorzystywanie wszystkich możliwych opcji zapewni użytkownikowi zasięgi na najwyższym poziomie. Czym są owe zasięgi? Krótko mówiąc, im większy zasięg, tym większa liczba odbiorców, do których docierają publikowane przez nas treści. Zasięgi kształtują się przez liczbę obserwujących nasz profil osób czy też przez lajki na Instagramie, pod dodawanymi przez nas postami – niby tylko cyferki, ale znacząco wpływają na zasięgi. Warto więc zadbać o to, by były na stae wysokim poziomie. Możesz tego dokonać już w czterech krokach!

Po pierwsze: systematyczność

Duże zasięgi na Instagramie osiągniemy przede wszystkim poprzez systematyczność. Publikując rzadko i nieregularnie powodujemy, że nasi obserwujący o nas zapominają, a gdy już się pojawi jakiś ruch z naszej strony, to nie budzi zaufania. Systematycznością bowiem budujemy więź między nami a odbiorcami. Sprawiamy, że stają się ciekawi, co tam u nas nowego i z czasem wyczekują naszych treści.

Dzięki temu nasze posty są częściej lajkowane, komentowane i udostępniane, to z kolei podoba się algorytmowi Instagrama, który, kolokwialnie mówiąc, popycha post do większego grona odbiorców. Najlepiej sprawdza się publikacja postów co drugi dzień, niemniej jednak na bardzo popularnych profilach zdjęcia dodawane są każdego dnia o określonej godzinie!

Po drugie: hashtagi

Hashtagi to funkcja, która umożliwia łatwe i szybkie odnalezienie interesujących nas zdjęć i treści. Dodając je pamiętajmy jednak, aby bezpośrednio nawiązywały zarówno do zdjęcia, jak i do ogólnego profilu naszego konta. Bardzo ogólne i popularne hashtagi zapewniają nam duże grono odbiorców, ale to te szczegółowe i niszowe zapewniają nam dostęp do nowych, zainteresowanych konkretnie tą, publikowaną przez nas treścią, użytkowników.

Hashtagi można umieszczać zarówno przy zdjęciach, jak i na Insta Stories. Pod zdjęciem na swoim profilu możesz ich dodać nawet aż trzydzieści, ale warto pamiętać, że i tu funkcjonuje zasada, że więcej nie koniecznie oznacza lepiej. Dlatego dodając hashtagi wybierz około piętnastu najbardziej interesujących. Zastanów się, które przyszły by Ci do głowy, gdybyś szukał właśnie takiego zdjęcia, jak Twoje.

Po trzecie: Insta Stories

Insta Stories to stosunkowo nowa funkcja Instagrama umożliwiająca publikowanie spontanicznych treści w czasie rzeczywistym lub prawie rzeczywistym. Oczywiście Stories może być przygotowane z wyprzedzeniem, ale nie zmienia to faktu, iż sprawia wrażenie publikacji spontanicznej. Właśnie dlatego narzędzie to stało się tak popularne. Umieszczone tutaj relacje, zdjęcia, filmy może łatwo i szybko obrobić. Można dodać do nich ankiety i pytania zachęcające innych użytkowników do interakcji, co z kolei w prostej linii prowadzi do zwiększenia zasięgów.

Warto wspomnieć, iż relacje można opatrzyć odpowiedniki hashtagami – możesz ich tutaj dodać nawet dziesięć. Jeżeli jednak pracujesz nad zbudowaniem zaufanej i silnej społeczności udostępniaj w relacjach posty innych użytkowników, publikujących podobne do Ciebie treści, polecaj je i zachęcaj swoich obserwujących, aby kliknęli w dany post. Dzięki temu również zyskasz wsparcie ze strony innych kont.

Po czwarte: inwestycja

Systematycznie prowadzone konto, na którym publikowane treści są wzbogacone w adekwatne hasthagi i wzbogacone o Insta Storier z pewnością z czasem zyska zadowalającą popularność. Proces ten, nie ma co ukrywać, będzie długotrwały i czasochłonny. Dlatego warto pomyśleć o dodatkowym wsparciu. Zakup followersów i lajków bywa krytykowany, ale gdy się nad tym dłużej zastanowimy, to co w tym złego? Przecież samo pozyskanie nowych obserwujących na Instagramie to nie wszystko, trzeba jeszcze umieć ich zatrzymać. Dlatego prowadząc rzetelny profil, dodając regularnie posty, warto zainwestować niewielką sumkę w pozyskanie nowych followersów w celu przyspieszenia rozwoju naszego konta.

Zanim jednak dojdzie do transakcji sprawdźmy co dokładnie oferuje usługodawca, jaką ilość obserwujących, lajków czy nawet komentarzy oferuje i jak wysokiej oczekuje za to zapłaty. Jeżeli już się bowiem zdecydujemy na ten krok, to niech odpowiada za niego rzetelna firma.
Praca nad zwiększeniem zasięgów tak naprawdę nigdy się nie kończy. Jeżeli z jakichś powodów przestaniesz publikować treści i nie będziesz aktywny na swoim koncie zasięgi szybko spadną. Każdy post jest najbardziej popularny zaraz po publikacji. Po kilku dniach już mało kto o nim pamięta, tym bardziej, iż użytkowników Instagrama z dnia na dzień jest coraz więcej, a tym samym coraz więcej jest dodawanych przez nich postów.

Czym jest innowacyjne podejście do sprzedaży? Poznaj agendę National Sales Congress

Jeden dzień, jedno miejsce i wiele możliwości – 14 września 2021 roku we Wrocławskim Centrum Kongresowym odbędzie się event dla tych, którzy o zarządzaniu sprzedażą chcą wiedzieć wszystko. Najbardziej merytoryczne wydarzenie dedykowane sektorowi handlowemu. Zmienia oblicze sprzedaży – a to dzięki sekcji wykładów, warsztatów oraz dedykowanej strefie networkingowej.

National Sales Congress jest dedykowany managerom i dyrektorom sprzedaży, a także specjalistom oraz przedsiębiorcom, którzy są świadomi konieczności nieustannego rozwoju i są sfokusowani na sukces zawodowy. Event skupia największych praktyków i najlepszych mówców w kraju. Kogo spotkacie we Wrocławiu?

NSC Wrocław – merytoryka przede wszystkim

Przystosowanie się do „nowej rzeczywistości” dotyczy wszystkich. Bezustanny rozwój oraz dostosowywanie się do trendów są – jak potwierdzają specjaliści – nie tylko wymagające, ale również opłacalne.

Kongres NSC Wrocław odpowiada na potrzeby i dostosowuje się do odbiorcy. Filarami wydarzenia są dwie ścieżki przewodnie – sprzedaż i zarządzanie sprzedażą. Dzięki takiemu holistycznemu podejściu, uczestnicy mają nie tylko skompresowaną dawkę wiedzy, ale również inspiracji. Prelekcję odnoszącą się do zarządzania sprzedażą wygłosi między innymi Jacek Walkiewicz – jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich mówców. Podejmie on temat istoty motywacji w sprzedaży i psychologii klienta. Wojciech Herra, trener sprzedaży i psycholog sportu, przedstawi natomiast, jak mapować i poznawać proces decyzyjny, który zachodzi w głowie klienta. Wśród prelegentów, którzy wystąpią we wrześniu we Wrocławiu jest również Krzysztof Sarnecki, zdradzając dlaczego domykanie sprzedaży nie istnieje w świecie wysokiej konkurencyjności. Artur Sójka podczas swojego wystąpienia powie między innymi o tym, jaka jest różnica między poleceniami a rekomendacjami, zaś Martin Lewandowski poruszy temat personal brandingu.

Pełna agenda dostępna jest na stronie: https://nationalsales.pl/nsc-wroclaw/

National Sales Congress – jeden dzień, wiele możliwości

Podczas National Sales Congress Wrocław na uczestników czekać będą nie tylko najbardziej merytoryczne wykłady w Polsce w dziedzinie sprzedaży. Wydarzenie to również strefa wystawiennicza i sesje networkingowe, które pozwolą rozszerzyć sieć kontaktów. Nad płynnym przebiegiem poznawania i pogłębiania relacji biznesowych będzie czuwał zespół profesjonalnych networkerów z Biznes Klub Polska.

National Sales Congress – wszystko, co najważniejsze w zarządzaniu sprzedażą

Różnorodność i merytoryka – to kluczowe elementy gwarantujące spełnienie oczekiwań uczestników eventu. Już 14 września 2021 roku przyjedź do Wrocławia i otwórz nowy rozdział w historiii Twojego biznesu!

National Sales Congress Wrocław
Termin: 14 września 2021
Miejsce: Wrocławskie Centrum Kongresowe

Bilety Silver, a także VIP dostępne są na stronie internetowej National Sales Congress.

Poświadczeniem jakości wydarzenia jest udział Partnerów – Koźmiński Executive Business School (Partner Merytoryczny) – lider programów MBA w Polsce oraz InStream Group – wiodący partner w zakresie sprzedaży dla 700 firm z całego świata.

Wydarzenia i transmisje online – jak się przygotować do ich organizacji?

Organizowanie różnorodnych wydarzeń online to wielkie wyzwanie dla wielu firm. Przed pandemią wiele osób nie decydowało się ani na ich organizację, ani na przybywanie na nie, gdyż osobista obecność na tego rodzaju wydarzeniach dla każdego była bardziej atrakcyjna. Obecnie jednak to właśnie konferencje i inne eventy online są jedyną opcją na ich organizacje – jak się jednak do nich przygotować?

Największym wyzwaniem może okazać się przygotowanie wydarzenia w taki sposób, aby jego transmisja była jak najprostsza i generował jak najmniej, również technologicznych, problemów. Warto pamiętać, że organizacja eventu stacjonarnego i eventu online to dwa zupełnie inne zadania a same wydarzenia będą się od siebie znacznie, różnic, podobnie jak ich prowadzenie.

Wybór odpowiedniej platformy do organizacji wydarzenia online

Kluczem do udanego wydarzenia jest wybór odpowiedniej platformy. Z jednej strony, musi być ona prosta i intuicyjna dla osób, które będą z niej korzystać, z drugiej – konieczne jest, aby spełniała ona wszelkie oczekiwania od strony technicznej. Kluczowa będzie jej stabilność, ale również jakość dźwięku czy obrazu, które będzie mogła ona zapewnić.

Można zdecydować się na wydarzenie na YouTube, Facebook, Twitch czy Vimeo, opcja alternatywną zawsze jest organizacja wydarzenia na swoim własnym serwerze, to jednak będzie najtrudniejsze zadanie pod kątem technologicznym.

Jest jednak jeszcze jedna opcja, a mianowicie zdecydowanie się na dedykowaną platformę. Jedną z nich oferuje agencja Szok, specjalizująca się w organizacjach nie tylko wydarzeń stacjonarnych, ale również eventów online. Więcej na jej temat można dowiedźcie się, klikając TUTAJ.

Odpowiednie studio do organizacji transmisji internetowych

Aby wydarzenie mogło się odbywać, musimy relacjonować je z jakiegoś miejsca. Dlatego, kluczowe jest, aby zadbać o to, by studio do transmisji online było do tego naprawdę dobrze przygotowane. Odpowiednia aranżacja, oświetlenie, dźwięk, estetyka samego miejsca, odpowiadająca temu, co chcemy prezentować – nie jest to zadanie łatwe. Całość musi wyglądać naprawdę profesjonalnie, a często ciężko to zorganizować, zwłaszcza w połączeniu z oświetleniem oraz miejscem na kamery.

Zamiast jednak aranżować podobne studio w biurze naszej firmy, warto postawić na profesjonalne studia, które może wynająć do przeprowadzenia transmisji online. Jedno z nich, w Krakowie, oferuje znów agencja Szok, a więcej o nim można dowiedzieć się TUTAJ.

Wybór odpowiedniej osoby prowadzącej wydarzenie

Olbrzymim wyzwaniem może też okazać się wybór odpowiedniej osoby do tego, by transmisję poprowadzić. Należy zdawać sobie sprawę, że prowadzenie wydarzeń z pełną widownią a prowadzenie ich w praktyce do kamery, to zupełnie inne zadania. Z tego powodu, osoby, które prowadzą standardowe wydarzenia z publicznością, niekoniecznie sprawdzą się w prowadzeniu eventów online. W tym drugim przypadku muszą oni nie być zależni od publiki, której nie będzie, muszą umieć skupiać się na kamerze i dobrze w niej wyglądać, ale również poruszać się tak, aby nie utrudniać pracy operatorom kamer.

Z tego powodu, idealnym wyborem będzie wybór osoby, która ma doświadczenie stricte w prowadzeniu wydarzeń online. W tym przypadku również łatwiej sprawdzić czyjeś kompetencje, ponieważ materiały z wydarzeń, które dana osoba prowadziła, na pewno będą do odnalezienia w sieci.

Odpowiedni sprzęt audio, wideo oraz oświetlenie

Kluczem do sukcesu każdego wydarzenia są właśnie odpowiednie kamery, mikrofony oraz światło. Nie należy oszczędzać na ich wynajęciu lub zakupie. Ta pierwsza opcja będzie oczywiście bardziej opłacalna, jeżeli poszczególne wydarzenia będą jedynie okazjonalne – wtedy nie opłaca się inwestować w zakup swojego sprzętu.

Jednocześnie, warto stawiać na profesjonalne osoby, które będą odpowiadać za ich obsługę. Dobry operator jest niezbędny zwłaszcza wtedy, gdy podczas transmisji będzie działo się naprawdę wiele.

Jeżeli nie chcemy przejmować się doborem odpowiedniego sprzętu, możemy zdecydować się na wynajem studia do transmisji internetowych, ono na pewno będzie od razu wyposażone w odpowiednie oświetlenie, kamery i sprzęt audio. Jednocześnie, będą one na starcie odpowiednio dostosowane i ustawione pod kątem konkretnego studia, dzięki czemu zmniejsza się szansa na zaistnienie problemów technicznych.

Partner materiału: Szok.biz

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 26.04 – 30.04.2021

Na rynkach mamy pierwsze oznaki wyhamowania optymizmu, a dyskusja przeniosła się na ocenę, jak dużo dobrych danych i poprawy perspektyw jest już w cenach. Wciąż jest przestrzeń do poprawy wyceny ryzykownych aktywów (akcji, surowców, walut), ale w kolejnych dniach może zacząć dominować podejście selektywne. Globalnie uwaga skupi się na komunikacie Fed. Dla złotego ważne będzie orzeczenie TSUE w sprawie kredytów frankowych.

Wydarzenia tygodnia: FOMC, Ifo, PKB z USA/Eurolandu/Kanady, CPI z Eurolandu/Polski/Australii, orzeczenie TSUE ws. kredytów CHF, Riksbank, BoJ

USA

W USA głównym wydarzeniem tygodnia będzie posiedzenie FOMC (wt-śr). Podczas ostatniego przemówienia w połowie kwietnia prezes Powell przypomniał, że Fed nie spieszy się z normalizacją polityki monetarnej i wpierw czeka na pełną odbudowę zatrudnienia i dowody utrwalenia się inflacji powyżej 2 proc. Oczekujemy podobnego tonowania jastrzębich oczekiwań w komunikacie. Nie spodziewamy się sygnałów dotyczących redukcji tempa skupu aktywów. Jeśli cierpliwość FOMC pchnie niżej rentowności obligacji, tym śladem podąży USD. Poza tym dowody odbicia aktywności powinny być widoczne w zamówieniach na dobra trwałe (pon) oraz indeksie nastrojów konsumentów (wt). Liczba nowych wniosków o zasiłek (czw) powinna maleć. Dwie rundy czeków stymulacyjnych powinny przełożyć się na solidny wzrost PKB w I kw. (czw).

Strefa euro

Przyszły tydzień przynosi sporo ważnych raportów ze strefy euro. Niemiecki indeks Ifo (pon) prawdopodobnie potwierdzi to, co już wiemy z innych badań (PMI, Sentix) – ostatnia runda restrykcji miała mniejszy wpływ na gospodarkę. Wzrost cen energii będzie windował inflację HICP w Eurolandzie (pt), ale inflacja bazowa powinna pozostawać poniżej 1 proc., czyli dużo poniżej celu EBC („blisko, ale poniżej 2 proc.”). Wstępne szacunki PKB za I kw. (pt) pokażą spadek w związku z lockdownami, nawet jeśli wpływ restrykcji był mniejszy niż przy poprzednich zakazach. Pozytywne zaskoczenia w danych mogą skutkować rewizją oceny fundamentów EUR.

Wielka Brytania

Pusty kalendarz z Wielkiej Brytanii oznacza, że funt pozostanie zdany na czynniki ogólnorynkowe. Oczekujemy, że funt powinien korzystać na generalnym optymizmie makro i lepszych perspektywach globalnego ożywienia. Podtrzymywany apetyt na ryzykowne aktywa powinien generować napływ kapitału w niedowartościowane aktywa brytyjskie (z powodu zeszłorocznej niepewności o brexit), co implikuje dodatkowy popyt na GBP.
Nic nie powinno się zdarzyć na posiedzeniu szwedzkiego Riksbanku (wt). Bank powinien utrzymać stopę procentową na 0 proc. i cel QE na 400 mld SEK. W obliczu trzeciej fali zachorowań, która w Szwecji przebiega gorzej od oczekiwań, Bank podtrzyma gołębie nastawienie. Z drugiej strony przed sygnalizowaniem dalszych obniżek bank powstrzymują rosnące ceny nieruchomości. SEK powinien być stabilny po decyzji.

Polska

Zanosi się na ekscytujący tydzień dla złotego, ale nie z powodu zaplanowanych odczytów stopy bezrobocia (pon) i inflacji CPI (pt). W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma wydać orzeczenie w sprawie kredytów frankowych. W skrócie, w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytowej lub nakazania konwersji kredytu na złotowy banki będą decydować się na zamknięcie transakcji zabezpieczających przed ryzykiem kursowym, do czego potrzebne będzie pozyskanie franków z rynku. O ile NBP nie włączy się w ten proces, udostępniając rezerwy walutowe, perspektywa dodatkowej podaży złotego będzie pożywką dla działań spekulacyjnych. W zależności od wydźwięku orzeczenia nie można wykluczyć, że EUR/PLN przejściowo sięgnie 4,70 lub szybko zejdzie pod 4,50.

Japonia

Posiedzenie Banku Japonii (pon-wt) najprawdopodobniej nie przyniesienie zmian w polityce monetarnej, gdyż dopiero co w marcu dokonał modyfikacji w oparciu o dokonaną rewizję strategii. W komunikacie BoJ prawdopodobnie podkreśli niepewność perspektyw gospodarczych wywołaną ponownym rozprzestrzenianiem się zakażeń COVID-19. USD/JPY jest w fazie korekty w ślad za cofnięciem rentowności na rynku obligacji USA i dalsza presja osłabienia dolara może ciągnąć kurs niżej.

Australia

W Australii w centrum uwagi będzie odczyt CPI (śr). Wyższe tempo wzrostu cen będzie podsycać oczekiwania na zmianę retoryki RBA, co rynek walutowy zacznie dyskontować z wyprzedzeniem.

Kanada

W Kanadzie pod obserwacją będą sprzedaż detaliczna (śr) i PKB (pt). Silniejsza reakcja powinna być przy lepszych odczytach, gdyż silniejsza postawa gospodarki (pomimo lockdownu w lutym) będzie wspierać ostatnią decyzję BoC odnośnie redukcji tempa skupu aktywów.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.