Czy walka NBP o konkurencyjność polskiego eksportu naprawdę jest konieczna?

Próby osłabienia złotego przez NBP mogą być pomocne, ale z pewnością nie są niezbędne polskim eksporterom. Z kolei importerom mogą wręcz szkodzić. Dla przedsiębiorców liczą się przede wszystkim: koniunktura na rynkach docelowych oraz możliwie stabilny i przewidywalny kurs walutowy.

Obniżka stóp procentowych jeszcze w pierwszym kwartale 2021 r. to jeden ze scenariuszy rozważanych przez władze monetarne na wypadek pogarszania się sytuacji gospodarczej w Polsce – wynika z niedawnych wypowiedzi prof. Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Bazując na sygnałach płynących ze strony Rady Polityki Pieniężnej, przed najbliższym posiedzeniem (3 lutego) w 2021 r. nie należy spodziewać się wzrostu stóp procentowych. Także cięcia i zejście do poziomu poniżej zera (obecnie główna stopa referencyjna wynosi 0,1 proc.) są mało prawdopodobne. Taki scenariusz możliwy jest jedynie w przypadku znacznego pogorszenia sytuacji gospodarczej.

Nie można natomiast wykluczyć, że Narodowy Bank Polski powtórzy działania z przełomu roku i przeprowadzi kolejne interwencje, mające na celu osłabienie złotego. Wątpię jednak, by mogły one wyraźnie pomóc eksporterom.

Import dotarł do granicy opłacalności. Warto zabezpieczyć kurs w eksporcie

Mniej więcej od połowy grudnia 2020 r. kurs EUR/PLN utrzymuje się w okolicach poziomu 4,50. To oczywiście dobra informacja dla eksporterów – kraje strefy euro odbierają ok. 60 proc. wartości polskiego eksportu. Słabszy złoty sprawia, że ta sama cena płacona przez odbiorców w euro przynosi firmom więcej zysku po przeliczeniu na złote.

Gdy spojrzymy na historyczne dane, to okaże się, że od początku 2019 r. tzw. kurs opłacalności eksportu dla EUR/PLN waha się w przedziale 3,98–4,01. Według wyników badań NBP kurs złotego poniżej tego pułapu spowodowałby, że eksport do strefy euro stałby się dla polskich firm nieopłacalny. Aktualny kurs EUR/PLN (ok. 4,50) jest o kilkanaście procent wyższy od tego progu, dając eksporterom spory bonus do zysków.

Co z tym zrobić? Na miejscu właścicieli firm sprzedających towary do strefy euro rozważyłbym skorzystanie z instrumentów finansowych, które pozwolą zabezpieczyć rozliczenia w oparciu o aktualny kurs EUR/PLN w kolejnych kwartałach.

Nie wierzę bowiem, że NBP jest jeszcze w stanie znacząco osłabić polską walutę. Dlaczego?

  • Po pierwsze: bank centralny porwałby się na walkę z rynkiem. Historia pokazuje, że to operacja skazana na niepowodzenie. Warto w tym kontekście przypomnieć interwencje przeprowadzane przez Szwajcarski Bank Narodowy, który od dawna bezskutecznie próbuje osłabić franka.
  • Po drugie: władze monetarne muszą mieć na uwadze również sytuację importerów (wartość towarów sprowadzanych ze strefy euro to ok. 45 proc. wartości całego importu do Polski). W ich przypadku osłabienie złotego zmniejsza opłacalność biznesu, bo ta sama cena w euro oznacza wyższy koszt wyrażony w złotych. Tymczasem ruch na parze EUR/PLN z przełomu roku wyraźnie przybliżył importerów do granicy opłacalności biznesu. Według wspomnianego już badania NBP od początku 2019 r., w zależności od kwartału, zaczynali oni tracić przy kursie EUR/PLN 4,53–4,62.

Poniżej dla porównania można zobaczyć kształtowanie się kursu EUR/PLN wobec kursów opłacalności od 2015 r.

kurs euro a eksport
Źródło: Dane kwartalne NBP (średnie kursy EUR/PLN) oraz publikacja „Szybki monitoring NBP. Analiza sytuacji przedsiębiorstw”.

Najlepszy dla przedsiębiorcy jest… stabilny kurs złotego

Jeżeli w pierwszej połowie 2021 r. po zaszczepieniu najbardziej narażonych na COVID-19 osób i wycofaniu restrykcji w Europie gospodarka pokaże oznaki ożywienia, to inwestorzy zaczną porzucać waluty określane jako bezpieczne przystanie i lokować kapitał na rynkach wschodzących. A to powinno oznaczać umocnienie złotego i podobnych mu walut regionu.

Czy interwencje NBP będą wówczas skuteczne? Nie sądzę. Co ważniejsze, nie będą także konieczne, bo zarówno dla eksporterów, jak i importerów liczy się przede wszystkim koniunktura na rynkach, z którymi współpracują. Kurs złotego wobec euro, pomijając sytuacje skrajne, ma znaczenie drugorzędne – zwłaszcza gdy przedsiębiorcy zabezpieczają kursy walutowe za pomocą kontraktów terminowych. Waluta powinna być więc przede wszystkim możliwie stabilna, przewidywalna, wsparta bardzo przejrzystą polityką monetarną.

Tylko w ten sposób przedsiębiorcy mogą z wyprzedzeniem planować budżety i szacować wyniki zamówień w eksporcie i imporcie. Mówiąc wprost: ktokolwiek planuje dziś biznes, licząc na przyszłe interwencje banku centralnego, uprawia nic innego jak hazard.

Eksport w czasie pandemii silny jak nigdy

Warto zwrócić uwagę, że nawet bez pomocy ze strony NBP polscy eksporterzy radzą sobie świetnie. Potwierdzają to wyniki uzyskane przez nich w trudnym czasie pandemii, stanowiące dobrą prognozę w kontekście spodziewanego ożywienia gospodarczego w Europie.

Według najnowszych danych NBP listopad 2020 r. był drugim miesiącem z rzędu, w którym wartość eksportu towarów z Polski przekroczyła 100 mld zł. Tym razem sięgnęła ona dokładnie 103,4 mld zł, czyli o 15 proc. więcej wobec listopada 2019 r. To nie „wypadek przy pracy”. Cały ubiegły rok upłynął pod znakiem siły eksporterów – najlepiej świadczy o tym fakt, że w okresie 12 miesięcy (XII 2019–XI 2020) wartość polskiego eksportu przekroczyła 1 bln zł, przewyższając wartość importu o rekordową kwotę w wysokości prawie 51 mld zł (na wysokość samej nadwyżki miała dodatkowo wpływ zmiana kursu EUR/USD).

W kolejnych kwartałach kluczowe dla polskich przedsiębiorców – a tym samym dla siły polskiej gospodarki – będą m.in. tempo szczepień, zniesienie lockdownów i powrót do normalności w Europie. Jeśli pozytywny scenariusz się zrealizuje, to ze zmiennością kursów walutowych poradzą sobie zarówno eksporterzy, jak i importerzy. Bez jakichkolwiek interwencji.

Autor: Jakub Łańcucki, Dyrektor Zarządzający Ebury Polska

Wojna handlowa Chiny-USA się nie skończy

Działania prezydenta Bidena oraz wypowiedzi prezydenta Chin w internetowym Davos pokazują, że konflikt pomiędzy tymi państwami się nie skończy. Skończy się natomiast jego twitterowa odnoga.

Dobre dane z Wysp

Od rana poznaliśmy ważne dane z rynku pracy w Wielkiej Brytanii. W listopadzie średnie wynagrodzenia rosły o 3,6%. W tym samym czasie stopa bezrobocia wzrosła do 5,0%, aczkolwiek analitycy typowali wyższą wartość o 0,1%. Z kolei grudniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła zaledwie 7 tysięcy, co może sugerować, że grudniowe dane w kwestii bezrobocia również będą korzystne. Co nam mówią te dane? Pokazują, że inwestorzy nie bali się zapowiadanych katastrofalnych skutków brexitu od samego początku. Nie może zatem dziwić, że w styczniu po początkowej słabości funt nie tylko odzyskał straty, ale też zyskuje na wartości względem pozostałych walut.

Buy American

Okazuje się, że Biden pomimo bycia stawianym jako przeciwieństwo Trumpa może mieć z nim wiele wspólnych poglądów. Dobrym przykładem jest inicjatywa mająca na celu zwiększenie zakupów amerykańskich produktów przez administrację. Analitycy obawiają się, że nie obędzie się to bez podniesienia niektórych kosztów, skoro trzeba będzie zrezygnować z importowanych towarów. Z drugiej strony próba przestawienia gospodarki na patriotyzm zakupowy nie jest niczym nowym i wiele państw bardzo chciałoby uzyskać taki efekt nie tylko w trakcie kryzysu. Ruch ten jest wyraźnym sygnałem dla Chin, że zmiana prezydenta pewnego kierunku w polityce nie zapewni.

Forum “w Davos”

Tegoroczne Davos odbywa się przez internet, ale się odbywa. Jednym z pierwszych ważnych sygnałów był pomysł prezydenta Chin mający na celu koordynację polityki makroekonomiczej na świecie. Wystąpienie oczywiście nie było bezinteresowne. Odwoływał się bardzo mocno do wolnego handlu, likwidacji barier i zakończenia dyskryminacji. Wspomniał również o wymianie technologii. Są to postulaty, które stawiałyby Chiny w bardzo korzystnej sytuacji. Nieprzypadkowo jednak pominął w swojej wypowiedzi prawa pracowników, czy kwestie ekologii.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Od jednoosobowego startupu do firmy zatrudniającej 5000 ekspertów i zbliżającej się do 1 mld zł przychodów – 15 lat Sii Polska

W styczniu 2021 roku Sii Polska obchodzi 15. urodziny. Wiele się zmieniło, ale firma pozostała wierna swoim podstawowym założeniom: misji, celom i wartościom. – W 2006 roku miałem nadzieję, że Sii Polska stanie się uznaną, dobrze prosperującą firmą, w której ludzie będą czerpać z pracy przyjemność i poczucie dumy. Dziś mogę z radością powiedzieć, że rzeczywistość przerosła wszystkie moje oczekiwania – mówi Grégoire Nitot, CEO i założyciel Sii Polska.

Ten rok jest wyjątkowy dla Sii Polska – w styczniu firma obchodzi 15-lecie działalności. Wiele się zmieniło przez ten czas, ale kluczowe rzeczy pozostały takie same. Od samego początku firma była zorientowana na ludzi, a decyzje były i nadal są podejmowane zgodnie z 14 podstawowymi wartościami, którymi kierują się Power People każdego dnia, aby osiągnąć 5 strategicznych celów: zysk, satysfakcję klientów, zadowolenie pracowników, wygrywanie z konkurencją i zabawę. Od samego początku Sii Polska była nastawiona na rozwój, zarówno pod kątem zatrudnienia jak i przychodów. Z każdym rokiem wskaźniki dynamicznie rosły, a ubiegły rok finansowy firma zakończyła w marcu 2020 z przychodami na poziomie 840 mln zł.

Power People – klucz do sukcesu

Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem sukcesu Sii było ustanowienie i realizacja misji firmy: Power People, czyli identyfikowanie i promowanie najlepszych pracowników. Przez lata setki utalentowanych pracowników awansowało na stanowiska kierownicze. Inwestując w rozwój ludzi i stwarzając im możliwości rozwoju, Sii Polska zdobyła tytuł Great Place to Work, którym jest wyróżniana nagradzana od 2015 roku. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie anonimowego badania satysfakcji pracowników i audytu kultury organizacyjnej firmy. W przeciągu ostatniego roku spadł także wskaźnik rotacji pracowników.

– Jestem bardzo dumny, że tak wiele osób, które były z nami na początku, nadal jest częścią Sii. W 2006 roku miałem nadzieję, że Sii Polska stanie się uznaną, dobrze prosperującą firmą, w której ludzie będą czerpać z pracy przyjemność i poczucie dumy. Dziś mogę z radością powiedzieć, że rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Wiele już osiągnęliśmy, ale teraz skupiamy się na przyszłości, zwłaszcza że przed nami kolejne ważne kamienie milowe, jak 1 mld zł przychodów, który powinniśmy osiągnąć w obecnym roku obrotowym kończącym się w marcu 2021 – mówi Grégoire Nitot, założyciel i CEO Sii Polska.

Jedną z rzeczy, która pozostała niezmieniona, jest świetna atmosfera, z której Sii słynie. I staje się ona tylko lepsza wraz z dynamicznym wzrostem zatrudnienia, które osiągnęło poziom 5000 Power People w 14 lokalizacjach w całej Polsce. Kolejne lata przyniosły wiele wspaniałych wspomnień z licznych imprez, takich jak weekendy integracyjne i tematyczne bale karnawałowe.

Zespoły projektowe liczone w setkach

To, co także łączy ludzi w Sii, to projekty w ramach Programu Sponsoringu Pasji i Sii Power Volunteers, na które firma przeznacza obecnie 500 000 zł rocznie. Do tej pory pracownicy Sii pomogli dzieciom z fundacji charytatywnych, odnowili sale szpitalne, opiekowali się zwierzętami w schroniskach, prowadzili lekcje obsługi komputera dla seniorów oraz uczyli programowania. Ponadto w firmie powstało wiele społeczności poświęconych hobby, w których osoby z różnych lokalizacji i działów mogą dzielić się wiedzą techniczną i pasjami. Istnieją grupy zajmujące się programowaniem, testowaniem, żeglarstwem, wspinaczką górską, bieganiem, ogrodnictwem i wiele innych.

Jednak pewne rzeczy uległy zmianie na przestrzeni lat. Sii zaczynało od obsługi małych i średnich firm. Obecnie wiodące marki z różnych sektorów na całym świecie wybierają Sii jako dostawcę usług IT, inżynieryjnych, BPO i doradczych, w tym Mercedes, Puma, Roche, ABB, mBank, Volvo, Ingenico, Reckitt Benckiser, Credit Suisse, 3M, Qiagen i wiele więcej. Obecnie największy zespół realizujący projekty dla największego klienta liczy ponad 500 osób, a kilka innych jest tuż za nim z ponad 400 inżynierami na pokładzie. Na przestrzeni lat Sii Polska nawiązała także szereg prestiżowych partnerstw, między innymi z Microsoft, IBM, Google Cloud, Adobe i SAP.

Historia Sii rozpoczęła się w małym biurze o powierzchni 50m2 przy ulicy Szpitalnej w centrum Warszawy. Od 2006 roku firma zbudowała swoją bazę biurową w największych miastach Polski: Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Katowicach, Rzeszowie, Bydgoszczy, Częstochowie, Pile, Białymstoku i Gliwicach. Obecnie biura Sii zajmują łącznie ponad 40 tys. m2 w biurowcach klasy A.

Agencja Moody’s utrzymała rating PGE na poziomie Baa1

Agencja ratingowa Moody’s Investors Service utrzymała długoterminowy rating dla PGE Polskiej Grupy Energetycznej na poziomie Baa1, jednocześnie zachowana została stabilna perspektywa ratingu.

Analitycy Moody’s pozytywnie ocenili nową strategię Grupy PGE, która zakłada, rozwój źródeł odnawialnych i niskoemisyjnych oraz osiągnięcie celu neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Zdolność kredytową Grupy PGE wzmacnia jej dominująca rola na polskim rynku energetycznym oraz pozycja lidera w segmentach wytwarzania energii, ciepła sieciowego oraz sprzedaży energii. Istotna jest także przewidywalność zysków, ze względu na fakt że około 50% zysku EBITDA pochodzi z segmentów regulowanych – Dystrybucji i Ciepłownictwa. Atutem PGE jest niski poziom dźwigni finansowej (poziom przepływów z działalności operacyjnej FFO za ostatnie 12 miesięcy do długu netto na koniec III kwartału 2020 r. wynosił 79%).

Opinia kredytowa Moody’s wskazuje, że przyjęta przez nas zmiana strategii w kierunku energii odnawialnej i źródeł niskoemisyjnych była decyzją, która bezpośrednio przekłada się na stabilność finansową i wysoką wiarygodność kredytową Grupy PGE” – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Według Moody’s znaczącym wyzwaniem dla Grupy PGE będzie zarządzanie złożonym procesem zmiany strategii spółki, kwestia wydzielenia aktywów węglowych oraz realizacja dużych inwestycji w farmy wiatrowe na morzu. Jednak stabilna perspektywa ratingu odzwierciedla założenie, że PGE utrzyma wskaźniki zadłużenia na właściwym poziomie.

Badanie EY: Pandemia zwiększyła zarówno świadomość, jak i chęć dzielenia się danymi osobowymi

Jak wynika z globalnego badania EY „Global Consumer Privacy Survey 2020”, rozwój pandemii COVID-19 to jeden z najistotniejszych czynników, który w ostatnim czasie wpłynął na zwiększenie świadomości dotyczącej prywatności danych osobowych i zakresu ich wykorzystywania. Wskazało na to 43% ankietowanych, którzy za równie ważne w tym zakresie uznali głośne incydenty dotyczące naruszenia bezpieczeństwa danych osobowych. Jak pokazują wyniki badania, zmiany regulacyjne (na przykład wejście w życie RODO), tylko zdaniem jednej czwartej respondentów zwiększyły świadomość tego, w jaki sposób firmy wykorzystują dane osobowe.

Pandemia z jednej strony zwiększyła świadomość dotyczącą zagadnienia dzielenia się danymi osobowymi, ale również zachęciła do dzielenia się nimi. Dokładnie połowa (50%) ankietowanych konsumentów twierdzi, że rozprzestrzenianie się COVID-19 zwiększyło skłonność do udostępniania swoich danych osobowych, zwłaszcza jeśli mogą one przyczynić do postępu prac badawczych albo służyć dobru społecznemu.

– Ochrona danych osobowych to zagadnienie, które w ostatnich miesiącach zyskało na popularności na całym świecie. Również Polacy zaczęli się nim częściej interesować – głównie za sprawą powstających w czasie pandemii aplikacji, pomagających monitorować kontakty między ludźmi, by wychwytywać potencjalne kanały potencjalnej transmisji wirusa. Co jednak odróżnia nas na tle wyników globalnych to mniejsza chęć dzielenia się informacjami o sobie. Z badań przeprowadzonych przez EY Polska latem wynikało, że tylko około jedna trzecia Polaków byłaby skłonna do udostępnienia swoich danych osobowych, by wesprzeć procesy pozwalające na monitorowanie rozprzestrzeniania się pandemii i śledzenia ognisk zakażeń. Świadomość Polaków dotycząca ochrony danych osobowych regularnie wzrasta, choć podobnie jak na całym świecie głównie dzieje się to wtedy, kiedy konsumenci bezpośrednio zetkną się ze zjawiskiem naruszenia bezpieczeństwa danych. Same przepisy nie są natomiast podstawowym źródłem wiedzy w tym aspekcie – mówi Justyna Wilczyńska-Baraniak, Associate Partner, Lider Zespołu Własności Intelektualnej, Technologii i Danych Osobowych, Kancelaria EY Law.

Powiedz ile masz lat, a powiem ci jaki jest twój stosunek do danych osobowych
Jak pokazują badania EY, świadomość dotycząca ochrony i prywatności danych osobowych jest różna w zależności od grupy wiekowej. 34% osób z grupy Baby Boomers (respondenci w wieku 56-75 lat) i 25% osób z Pokolenia X (respondenci w wieku 40-55 lat) uważa, że ani głośne incydenty naruszenia prywatności danych osobowych, ani pandemia, ani nawet zmiany regulacyjne (jak na przykład RODO) nie przyczyniły się do zwiększenia ich świadomości w zakresie wykorzystywania danych osobowych przez organizacje.

W ostatnich miesiącach, jedynie 45% wszystkich ankietowanych poświęciło czas, by dowiedzieć się, w jaki sposób firmy wykorzystują ich dane osobowe i najczęściej byli to przedstawiciele Millennialsów (osoby w wieku 24-39 lat) lub przedstawiciele Pokolenia Z (w wieku 18-23 lata). To oni również znacznie chętniej niż przedstawiciele starszych grup wiekowych decydowali się na przekazanie danych i informacji dotyczących swojego zdrowia, by wspomóc walkę z pandemią i działać tym samym dla dobra społecznego.

Z badania EY wynika także, że altruistyczne udostępnianie danych jest najbardziej powszechne wśród młodszych konsumentów: 26% Millennialsów i 22% przedstawicieli Pokolenia Z twierdzi, że poprawa jakości życia nieznanej osoby jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o udostępnieniu swoich danych. Dla porównania, na taki krok decyduje się tylko 19% przedstawicieli Pokolenia X i 14% z pokolenia Baby Boomers.

Z badania EY wynika również [1], że 50% Millennialsów i 42% przedstawicieli Pokolenia Z to osoby otwarte na przekazanie dużej firmie technologicznej informacji pokazujących, czego poszukują w sieci, w zamian za bardziej spersonalizowane wyniki wyszukiwania i doświadczenia online. Na udostepnienie tego typu danych zdecydowałoby się zaledwie 23% z biorących udział w badaniu przedstawicieli pokolenia Baby Boomers.

Młodsi konsumenci są również bardziej wymagający. W ostatnich miesiącach 38% Millennialsów i 31% przedstawicieli Pokolenia Z zwracało się do organizacji z prośbą o sprawdzenie, jakie dane osobowe posiada i / lub poprosiło o ich usunięcie. Taki krok wykonało zaledwie 9% przedstawicieli pokolenia Baby Boomers.

Kiedy chętnie dzielimy się danymi?

Jak wynika z badania EY, wśród czynników, które sprawiają, ze konsumenci chętniej dzielą się swoimi danymi osobowymi najważniejszy to bezpieczne zbieranie i przechowywanie danych przez firmy, którym zostaną one udostępnione. Ten aspekt jest istotny dla 63% badanych. Kolejne to kontrola nad udostępnianymi danymi przekazywanymi przez firmy (to czynnik ważny dla 57% ankietowanych) oraz zaufanie do organizacji, na które wskazuje nieco ponad połowa badanych (51%). Dla jednej czwartej badanych istotne jest, by za udostępnione dane otrzymać dodatkowe korzyści, jeden na pięciu użytkowników ceni sobie spersonalizowanie towarów i usług na podstawie udostępnionych informacji o sobie.

Rys. Odsetek osób, które uważają poszczególne czynniki za najistotniejsze, decydując o przekazaniu organizacji swoich danych osobowychprzekazanie organizacji swoich danych osobowych– Udostępnienie danych osobowych dla bardziej spersonalizowanych usług i doświadczeń klienckich to krok, na który w Polsce gotowa jest jedna na cztery osoby[2]. Około 24% osób jest z kolei skłonnych przekazać swoje dane osobowe w zamian za wynagrodzenie lub zapewnienie sobie zniżki na zakupy lub lepszą ofertę. Jeśli już decydujemy się na przekazanie danych, najczęściej zależy nam na tym, by były one możliwie jak najbardziej zanonimizowane. Wygoda zakupów w sieci może jednak spowodować, że klienci pójdą o krok dalej i zechcą je jeszcze bardziej usprawnić i na przykład w zamian za przekazanie danych osobowych system będzie automatycznie uzupełniał ich koszyk zakupowy. Na taką otwartość będziemy pewnie jednak musieli jeszcze poczekać – mówi Adam Malarski, Starszy Menedżer EY, Business Consulting, zespół Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich.

O badaniu
Dane zawarte w „Global Consumer Privacy Survey 2020” są oparte na globalnej ankiecie zleconej przez EY i przeprowadzonej przez Longitude w lipcu i sierpniu 2020 r. wśród 1901 konsumentów (w wieku 18-75 lat) w regionie Azji i Pacyfiku, Europie i na Bliskim Wschodzie, w Indiach i Afryce (EMEIA) oraz obu Amerykach. Pytania dotyczyły podejścia do prywatności i udostępniania danych, oczekiwania co do tego, jak organizacje będą wykorzystywać dane osobowe i jak dostosowuje się prywatność danych w świecie po pandemii.

Nowa rzeczywistość zmienia sektor finansowy

Wskaźnik Customer Experience Excellence w Polsce wzrósł o ponad 3,6 proc. r/r w przypadku banków i operatorów płatności oraz 5,5 proc. r/r w branży ubezpieczeniowej. Pomimo działania w trudnych warunkach związanych z pandemią COVID-19, troska o dbałość relacji z klientami nie zeszła na dalszy plan. Polacy docenili działania marek, które działały w ich interesie w przypadku m.in. problemów z regulowaniem spłat lub dopasowały swoją ofertę do dynamiczniej rosnącej aktywności klientów online. Z badania KPMG w Polsce wynika, że postępująca digitalizacja, pojawienie się nowego typu klienta, konkurencja ze strony fintechów czy rekordowo niskie stopy procentowe będą w znacznym stopniu determinowały na działalność firm z sektora finansowego w Polsce.

W tegorocznej edycji badania konsumenci w Polsce lepiej niż poprzednio ocenili doświadczenia oferowane przez firmy z sektora finansowego. Banki znalazły się na 6. miejscu wśród badanych sektorów. Z kolei firmy z sektora ubezpieczeniowego znalazły się na 7. miejscu (awansując o 1 pozycję r/r). W przypadku banków kluczowe znaczenie dla budowania pozytywnych doświadczeń klientów było działanie w interesie klienta oraz rozumienie jego indywidualnych potrzeb – jak np. problemów z regulowaniem spłat. Klienci cenią sobie również jasną i zrozumiała politykę cenową oraz efektywne procesy obsługowe w kanałach zdalnych, których wykorzystanie wśród klientów utrzymuje się na rekordowo wysokim poziomie. Z kolei firmy ubezpieczeniowe oparły budowę pozytywnych doświadczeńklientów w szczególności nadostosowaniu zakresu oferty produktowej do nowych potrzeb klientów czy umożliwienie rozwiązania większej ilości spraww kanałach zdalnych.

Andrzej Gałkowski, partner w dziale usług doradczych dla sektora finansowego, lider doradców dla sektora bankowego w KPMG w Polsce.
Marcin Popadiuk, Customer & Strategy Lead, Financial Services Management Consulting w KPMG w Polsce.

Łatwe rozliczenie PIT 28

Pomału zbliża się termin rozliczenia PIT 28 za ubiegły rok. Zamiast więc popełniać błąd i zostawiać wszystko na ostatnią chwilę, warto już teraz przygotować się do wypełnienia deklaracji i ułatwić sobie zadanie oraz oszczędzić nerwów.

  1. Czym jest pit 28?
  2. Kto powinien wypełnić pit 28 za rok 2020?
  3. Rozliczenie PIT-28 online: jak to zrobić?
  4. PIT 28 za 2020: do kiedy należy go rozliczyć?

Oprócz przygotowania dokumentów, które będą niezbędne przy rozliczaniu PIT, należy również upewnić się, że to właśnie z tej deklaracji powinno się skorzystać. W przeciwnym razie można popełnić błędy, których wyjaśnienie zajmie wiele czasu.

Czym jest pit 28?

Do rozliczenia rocznego można wykorzystać różne deklaracje, a jedną z nich jest PIT-28. Podobnie jak w przypadku innych pitów, mogą z niego skorzystać tylko określone osoby. Warto o tym pamiętać, ponieważ czasami podatnicy nie zwracają uwagi na rodzaj deklaracji, a później muszą dokonywać korekty. Deklaracja PIT-28 może zostać złożona w sposób tradycyjny lub online. Pierwsze rozwiązanie jest jednak niepraktyczne, dlatego coraz więcej osób upoważnionych do rozliczenia za pomocą PIT 28 wybiera wypełnienie formularza drogą elektroniczną. Oszczędza się dzięki temu czas i jednocześnie zyskuje pewność, że dokument w formie elektronicznej dotrze do odpowiedniego urzędu skarbowego.

Kto powinien wypełnić pit 28 za rok 2020

Wspomniany druk powinni wypełnić podatnicy, którzy korzystają z rozliczeń uwzględniających ryczałt ewidencjonowany. Nie ma przy tym znaczenia, czy wynika on z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej w formie firmy jednoosobowej lub spółki cywilnej. Dodatkowo PIT 28 jest odpowiedni, jeżeli ktoś chce rozliczyć przychody uzyskane z najmu. Dotyczy to również podnajem, dzierżawę i pozostałe umowy z tej kategorii. Z tego powodu PIT-28 jest najczęściej wybierany przez przedsiębiorców. Nie mogą z niego natomiast skorzystać osoby zatrudnione na etacie, które chcą rozliczyć jedynie przychody wynikające z wynagrodzenia. Istotną rzeczą, o której należy pamiętać, jest to, że druk PIT 28 należy rozliczać indywidualnie. Tym samym nie można go rozliczyć wspólnie z małżonkiem.

Rozliczenie PIT-28 online: jak to zrobić?

W Polsce nieustannie zmieniają się ulgi oraz sposoby rozliczania przychodów, dlatego samodzielne rozliczenie PIT na pierwszy rzut oka może wydawać się skomplikowane. Zanim jednak wydasz pieniądze na to, aby zlecić rozliczenie pitu księgowemu, koniecznie sprawdź program pit 28 online. To proste w obsłudze narzędzie pozwala samemu rozliczyć PIT bez potrzeby zapoznawania się ze skomplikowanymi wytycznymi. Aplikacja prowadzi użytkownika za rękę, więc na pewno nie pominie żadnego istotnego pola. Zaletą programu jest to, że można uruchomić go online w oknie przeglądarki internetowej lub pobrać instalator i zainstalować na dysku. Aplikacja jest stale rozwijana, a z każdym rokiem powiększa się ilość osób, które z niej skorzystały. Zdaniem wielu z nich jest to najlepszy sposób na rozliczenie PIT 28, szczególnie jeżeli ktoś nie zajmuje się takimi rzeczami na co dzień.

PIT 28 za 2020: do kiedy należy go rozliczyć?

Niezależnie od tego, czy skorzystasz z narzędzia do pit w wersji instalowanej na dysku, czy wybierzesz wariant online, pamiętaj o ostatecznym terminie złożenia deklaracji. W przypadku PIT-28 za 2020 rok termin złożenia mija ostatniego dnia lutego. Bez względu na to, który druk będziesz wypełniał w tym roku, wypróbuj program do pit online, a wszystkie formalności załatwisz w mniej niż dziesięć minut.

Rynek powierzchni biurowych w Polsce w 2020 roku

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Szczecin, Lublin) za rok 2020. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers International, Cresa, Cushman&Wakefield, JLL, Knight Frank, Savills), a podsumowanie dotyczy zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, liczby i wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

  • Na koniec czwartego kwartału 2020 roku łączne zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu rynkach regionalnych wyniosły około 5,79 mln m kw. Najwięcej powierzchni zlokalizowane jest w Krakowie (1 554 900 m kw.), Wrocławiu (1 226 300 m kw.) oraz Trójmieście (888 600 m kw.).
  • W 2020 roku do użytkowania oddano obiekty o łącznej powierzchni 393 300 m kw., z czego najwięcej w Krakowie (ok. 140 700 m kw.), Katowicach (61 300 mkw.) oraz Trójmieście (60 300 m kw.). W czwartym kwartale 2020 roku deweloperzy dostarczyli sześć projektów, wśród największych z nich Face2Face B (26 200 m kw.) wybudowany przez Echo Investment w Katowicach, Hi Piotrkowska (21 000 m kw.) wybudowany przez Master Management Group w Łodzi oraz Unity Tower (15 600 m kw.) dostarczony przez GD&K Group oraz Eurozone Equity w Krakowie.
  • Na koniec czwartego kwartału 2020 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało prawie 736 600 m kw. powierzchni biurowej, czego wynikiem jest stopa pustostanu na poziomie 12,7% (wzrost o 0,8 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 3.1 p.p. w porównaniu do końca 2019 roku). Najwyższy współczynnik pustostanów odnotowano w Łodzi – 16,4 %, najniższy w Szczecinie – 6,9%.
  • Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w 2020 roku wyniósł 582 200 m kw., co jest wartością o 16% mniejszą niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Natomiast w samym czwartym kwartale 2020 roku wynajęto o 26% mniej powierzchni niż przed rokiem. W całym 2020 roku najwięcej powierzchni zostało wynajęte w Krakowie (156 600 m kw.) i Wrocławiu (128 400 m kw.).
  • W 2020 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom: 47% (włączając umowy przednajmu oraz powierzchnie na potrzeby własne właściciela nieruchomości). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 38% zarejestrowanego popytu, a ekspansje za 13%. W samym czwartym kwartale 2020 roku największy udział stanowiły nowe transakcje – 57%, natomiast na umowy odnowieniowe oraz ekspansje przypadło odpowiednio 35% i 5%.
  • Wśród największych transakcji zawartych w 2020 roku należy wymienić umowę przednajmu Allegro w budowanym projekcie Nowy Rynek D1 (26 000 m kw.), odnowienie umowy ABB w biurowcu Axis w Krakowie (20 000 m kw.), transakcje przednajmu ING Tech Poland w budynku wieżowym Global Office Park A2 (16 600 mkw.), kolejną transakcję przednajmu firmy Fujitsu Technology Solutions w budynku Fuzja w Łodzi (16 300 m kw.) oraz transakcję klienta poufnego w krakowskim Tertium Business Park II (14 500 m kw.).
Kraków Wrocław Trójmiasto Katowice Poznań Łódź Szczecin Lublin
Wielkość zasobów rynku* 1 554 900 1 226 300 888 600 589 700 582 900 578 500 183 400 183 200
Dostępna powierzchnia* 217 500 183 400 84 400 54 000 75 900 94 600 12 600 14 300
Nowa podaż** 140 700 57 200 60 300 61 300 18 300 51 500 3 400 0
Popyt** 156 600 128 400 87 700 65 000 63 200 62 400 9 200 8 800

* Dane na koniec czwartego kwartału 2020

 ** Dane zagregowane dla całego roku 2020

Jaki wpływ Brexit będzie miał na polską branżę spożywczą?

Z początkiem 2021 roku zakończył się okres przejściowy, w którym Wielka Brytania korzystała z przywilejów otwartego rynku i zniesionych ceł, mimo że nie należała do Unii Europejskiej. Zrealizowanie wyjścia Zjednoczonego Królestwa ze wspólnoty może oznaczać straty dla wielu polskich eksporterów, w tym m.in. z branży spożywczej. Każde 10% ewentualnego spadku sprzedaży żywności na rynek brytyjski oznacza w praktyce ok. 300 mln euro rocznie, które trzeba będzie nadrobić na innych rynkach.

Wielka Brytania jest jednym z największych zagranicznych odbiorców polskich artykułów rolno-spożywczych. Dlatego eksporterzy z naszego kraju wyczekiwali informacji o uzgodnieniu umowy o handlu i współpracy pomiędzy Unią Europejską oraz Wielką Brytanią. Zanim to się stało pojawiało się wiele informacji o dodatkowych, często wysokich cłach na różne produkty spożywcze. Choć uzgodniona i obowiązująca od 1 stycznia 2021 r. umowa uspokoiła importerów i eksporterów, to należy pamiętać, że wymiana produktów będzie odbywała się na nieco inny sposób, niż w zeszłym roku.

Brexit wyzwaniem dla polskich producentów mięsa i wędlin

„Przepisy, które weszły w życie 1 stycznia br. minimalizują ryzyko wysokich ceł na niektóre artykuły spożywcze, co znacznie obniżyłoby konkurencyjność polskich produktów na wyspach brytyjskich. Bez tego, szczególnie w przypadku wytwórców produktów mniej przetworzonych, konieczne byłoby poszukiwanie innych rynków zbytu. A to nie byłoby takie proste na przykład w przypadku producentów mięsa i wyrobów mięsnych. Ich sprzedaż wymaga zatwierdzenia przez miejscowe służby sanitarne, co jest procesem długotrwałym i szybkie znalezienie alternatywnych rynków zbytu byłoby ogromnym wyzwaniem – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk sektorowy Santander Bank Polska.”

Wielka Brytania jest jednym z najważniejszych nabywców polskich produktów mięsnych. W roku 2019 wartość eksportu mięsa drobiowego na rynek brytyjski stanowiła 14 proc. całego eksportu z Polski. W przypadku kiełbas i wędlin udział Zjednoczonego Królestwa wyniósł 33 proc., a dla pozostałych przetworów mięsnych 35 proc. Niższe, ale nadal znaczące udziały, zanotowano dla nieprzetworzonej wieprzowiny (6 proc.) oraz nieprzetworzonej świeżej wołowiny (5 proc.). Rynek brytyjski jest również ważny dla polskich firm produkujących słodycze, dla branży piekarniczej, mleczarskiej oraz tytoniowej. W 2019 roku na wyspy brytyjskie trafiło 16 proc. polskiego eksportu produktów czekoladowych, 14 proc. eksportu maślanki i jogurtów, 11 proc. eksportu chleba i pieczywa cukierniczego oraz 6 proc. eksportu serów i papierosów.

„Wielka Brytania – pomimo Brexitu – pozostaje krajem o wysokim potencjale dla polskiego sektora rolno-spożywczego. To rynek prawie 67 milionów konsumentów i jedna z największych gospodarek światowych. To również kraj, w którym – według szacunków brytyjskiego urzędu statystycznego – żyje prawie milion Polaków. Tworzy to potencjał do rozwoju sprzedaży zarówno towarów masowych, nieprzetworzonych, ale też produktów wysoko przetworzonych, w tym sprzedawanych pod markami polskich producentów. Warto jednak pamiętać, że od 2021 roku sprzedaż produktów z UE do Wielkiej Brytanii jest eksportem na rynek „krajów trzecich”. To wiąże się z nowymi obowiązkami administracyjnymi, zarówno po stronie polskiego sprzedawcy, jak i brytyjskiego importera. W niedalekiej przyszłości należy spodziewać się także zmian w brytyjskim prawie żywnościowym, np. wymagań jakościowych dla produktów spożywczych czy zawartości etykiet.  Dla przedsiębiorstw oznacza to konieczność ciągłego monitorowania zmian oraz dostosowywania do nich swoich produktów – dodaje Grzegorz Rykaczewski, analityk sektorowy Santander Bank Polska

Ponad 2 mld euro nadwyżki w handlu z Wielką Brytanią

Nasz kraj ma znaczącą nadwyżkę w wymianie towarowej artykułami rolno-spożywczymi z Wielką Brytanią. Ostatnie pełne dane za cały rok, pochodzące z 2019 roku, pokazują, że wartość eksportu z Polski na Wyspy osiągnęła 2 807 mln euro, przy brytyjskiej sprzedaży do Polski na poziomie 667 mln euro. Nadwyżka wyniosła więc aż 2 140 mln euro. Ale Polska pozostaje również dla Wielkiej Brytanii ciekawym rynkiem zbytu, można zaobserwować wzrost popytu m.in. na importowane alkohole, słodycze, czy też karmy i pasze dla zwierząt.

„Polska jest dziesiątym najważniejszym rynkiem dla Wielkiej Brytanii pod względem eksportu żywności i napojów.  W III kwartale 2020 roku, spośród 20 największych partnerów handlowych Polska była jedynym krajem z Unii Europejskiej, który zwiększał swoje obroty handlowe z Wielką Brytanią, co wskazuje na rosnący popyt także na brytyjskie towary. Teraz, gdy podpisana została Umowa o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią, należy spodziewać się silnego rozwoju współpracy i handlu między przedstawicielami poszczególnych branż w obu krajach – mówi Nicola Thomas, Dyrektor Brytyjskiego Stowarzyszenia Eksporterów Żywności i Napojów.

Polscy eksporterzy, którzy chcą rozwijać swój biznes w Wielkiej Brytanii mogą liczyć na wsparcie instytucji finansowych działających zarówno na rynku lokalnym jak i w Zjednoczonym Królestwie.  Zwłaszcza teraz, gdy procedury handlowe na tamtejszym rynku uległy zmianie i wymagają dodatkowego zaangażowania. Takiej pomocy udziela m.in. Santander Bank Polska, który może wspierać eksporterów i importerów korzystając z międzynarodowej współpracy w ramach całej Grupy Santander. Dzięki temu przedsiębiorcy łatwiej otworzą rachunek w Wielkiej Brytanii, załatwią formalności związane z kontem, transferami środków czy uzyskają asystę w formalnościach związanych z pozyskaniem finansowania na działalność zagraniczną. Korzystając z onlinowej platformy tradingowej „Santander Trade Club” polscy eksporterzy mogą też znaleźć wiarygodnych, zweryfikowanych już przez bank partnerów handlowych w Wielkiej Brytanii, a także korzystać z unikalnych raportów i bieżących analiz rynkowych.

Eksperci Santander Bank Polska dzielą się też wiedzą na specjalnych dyżurach dla eksporterów i przedsiębiorców handlujących z Wielką Brytanią, które organizuje Brytyjsko-Polska Izba Handlowa (BPCC). Tematyka poruszana podczas tych sesji jest bardzo szeroka, od kwestii podatkowych, logistycznych, przez cła i niezbędne certyfikaty, aż po przepływ pracowników. Sesja z przedstawicielami Santander Bank Polska odbędzie się dnia 02.02.2021 w godzinach od 13:00-15:00. i będzie poświęcona tematyce finansowania handlu, należności, zobowiązań w kontekście międzynarodowym, a także otwierania rachunków bankowych w UK (podmioty polskie) / w PL (podmioty z UK).

Rejestracja na wydarzenie odbywa się poprzez wysłanie maila na: [email protected]

Dodatkowo, przedsiębiorcy zainteresowani udziałem w bezpłatnym webinarze z ekspertami Santander „BREXIT – wymiana handlowa z UE w nowej rzeczywistości”, który odbędzie się 27 stycznia 2021 r., godz. 10:30 – 12:30,  mogą rejestrować się na wydarzenie na stronie: https://go.pardot.santander.co.uk/eubrexitevent

Ranking kredytów gotówkowych – na jakie parametry kredytu zwrócić uwagę ?

Kredyty gotówkowe cieszą się ogromną popularnością – dzięki nim można zrealizować swoje marzenia. Każdy bank ma w swojej ofercie tego typu kredyt, ale bardzo często oferta ofercie nie jest równa.

Kredyty gotówkowe to bazowe produkty banków dedykowane najczęściej dla klientów indywidualnych. Wyróżnia je to, że co do zasady nie trzeba deklarować we wniosku, na co zostaną przeznaczone środki wypłacone w ramach kredytu. Dowolność wykorzystania tych pieniędzy sprawia, że klienci nie są stawiani w kłopotliwej sytuacji i nie muszą się tłumaczyć z tego, w jaki sposób wydadzą pieniądze, które i tak muszą zwrócić w ratach. Składanie wniosku o kredyt gotówkowy nie jest czynnością skomplikowaną, przy czym trzeba liczyć się z tym, że osoby zainteresowane takim kredytem muszą wykazać się zdolnością kredytową i brakiem negatywnych wpisów w BIK oraz w rejestrach dłużników.

Kredyt na oświadczenie czy na zaświadczenie o zarobkach?

Nowoczesne banki ułatwiają swoim klientom wnioskowanie o kredyt gotówkowy. Rezygnują z procedur, które zabierają mnóstwo czasu. W zasadzie jeśli klient składa wniosek przez internet, to wstępną decyzję kredytową może otrzymać w ciągu kilku minut. Można również wnioskować o kredyt przez telefon (po zostawieniu danych kontaktowych oddzwania konsultant reprezentujący bank). W zależności od polityki banku kredyt gotówkowy na oświadczenie o dochodach można otrzymać nawet i w kwocie 40000 zł. Powyżej tej kwoty można spodziewać się, że bank będzie domagać się wyciągów bankowych lub innych dokumentów potwierdzających wysokość dochodów. Chodzi o to, by można było cieszyć się kredytem w sposób odpowiedzialny – każdy kto decyduje się na kredyt gotówkowy musi mieć świadomość, że każdego miesiąca przez ileś lat ma obowiązek spłaty rat. 

Która oferta kredytu gotówkowego może okazać się najkorzystniejsza?

Banki mogą zmieniać oferty, mogą wprowadzać promocje – dlatego każdemu, kto zastanawia się nad kredytem gotówkowym, przyda się porównywarka kredytów  – bankier.pl/smart. Wyszukiwanie oferty wymaga podania kwoty kredytu i okresu spłaty w miesiącach. Trzeba wiedzieć, że najistotniejsze jest sprawdzenie takich parametrów jak RRSO (im niższe, tym tańszy kredyt), kosztu kredytu, czasu spłaty. Dobrze jest wiedzieć czy można będzie skorzystać z wakacji kredytowych, z przedłużenia terminu spłaty kredytu lub z wcześniejszej spłaty (częściowej lub całkowitej) – i na jakich zasadach. Warto jest również sprawdzić ubezpieczenie kredytu na wypadek utraty pracy czy innych zdarzeń losowych. Najlepszy kredyt gotówkowy to taki, który generuje najniższe koszty i zapewnia elastyczne warunki współpracy z bankiem. 

Co jeśli nie uda się otrzymać kredytu gotówkowego?

Alternatywą dla gotówkowych kredytów bankowych są pożyczki ratalne, dostępne dla każdego przez internet. Sektor pożyczek pozabankowych proponuje dla swoich klientów sporo rozwiązań – każdy może wybrać pożyczkę idealną dla siebie. W wyborze najlepszej oferty pomocny jest ranking pożyczek na raty. Można wnioskować o kwoty porównywalne w bankach, a procedura jest bardzo prosta. W większości przypadków dla instytucji pożyczającej pieniądze wystarczające będzie sprawdzenie baz takich jak BIK czy rejestry dłużników. W niektórych przypadkach pożyczkodawca może poprosić o udokumentowanie źródeł dochodów. Procedura wnioskowania i udzielania pożyczki odbywa się w 100% online.