Młodzi zapłacą za obniżenie wieku emerytalnego

Spośród osób urodzonych w latach 90. aż 70 proc. otrzyma minimalne emerytury. To negatywne konsekwencje tego, że poparliśmy obniżenie wieku emerytalnego. Większość Polaków jest zdumionych, że była to ich decyzja o drastycznym obniżeniu emerytury.

Polska należy do państw o najniższym wieku emerytalnym, ponieważ wiele osób korzysta z przywilejów przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Obniżając wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, jeszcze bardziej pogorszyliśmy stan systemu emerytalnego.

– Powróciliśmy do takiego wieku emerytalnego, który został wprowadzony w latach 30. XX wieku, gdy powstawał ZUS – mówi w rozmowie z MarketNews24 Oliwia Komada, główna ekonomistka ośrodka analitycznego GRAPE. – Zmieniła się nasza demografia, dlatego jesteśmy skazani na coraz większy odsetek osób z minimalną emeryturą.

Gdybyśmy powrócili do systemu sprzed 3 lat, z wiekiem emerytalnym 67 lat dla kobiet i mężczyzn, odsetek osób otrzymujących najniższą emeryturę byłby o połowę niższy.

– Gdy badaliśmy ile osób jest zwolennikami obniżenia wieku emerytalnego, to okazało się, że 80 proc., ale gdy jednocześnie pytaliśmy kto jest za jego obniżeniem, jeżeli będzie się wiązać z dużym obniżeniem wysokości emerytury, to okazało się, że jedynie 30 proc. A to świadczy o nieznajomości tego, jak działa nasz system emerytalny – ocenia Oliwia Komada.

Benzyna jest najdroższa od października 2014 r.

Ci, którzy uważają, że ceny paliw rosną przed świętami, muszą być zadziwieni. Dziś w hurcie paliwowym Pb95 drożeje 33 zł/m3, a ON 21 zł/m3 i tym samym benzyna jest najdroższa od października 2014 r. Wczoraj na zamknięciu giełdy w Londynie ropa Brent osiągnęła cenę 74,31 USD/b (+3,25%), w ostatnim tygodniu zdrożała 4,79%.

Ceny paliw gotowych w notowaniach ARA:

  • Pb95 2,8% i 6,19%;
  • a ON 2% i 3,18% .

W tym czasie w polskich rafineriach:

  • Pb95 +0,77% i +0,94%;
  • a ON +0,55% i +0,89%.

Średnia marża polskiej stacji w 17. tygodniu 2019 r. ukształtowała się na poziomie -0,0053 zł/l (-0,10% ceny paliwa), wobec poziomu: 0,00 zł/l w 9. tygodniu i 0,08 zł/l (1,71%) jako średniej lutego br.

Przypomnijmy też, jak kształtowały się średnie marże w:

  • IV kwartale 2018 r.: 0,22 zł/l (4,49%).
  • II półroczu 2018 r. to: 0,11 zł/l (2,33%);
  • zaś w całym 2018 r.0,06 zł/l, czyli 1,21% ceny litra paliwa.

Dziś w hurcie polskich rafinerii Pb95 zdrożała średnio 4 gr/l, a ON 3 gr/l brutto.

  • Przez ostatnie 7 dni Pb95 +6 gr/l, ON +5 gr/l.
  • Od 01.04 Pb95 +19 gr/l, ON +14 gr/l.
  • Od początku 2019 r. zaś Pb95 +96 gr/l (+23%), ON +61 gr/l (+14%).

W pierwszej połowie kwietnia br. hurtowe ceny benzyny (Pb95) przekroczyły poziom 5 zł/l brutto.  Ostatnio z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w październiku 2018 r.

Hurtowe ceny ON utrzymują się powyżej 5 zł/l od początku kwietnia.

Jednocześnie zmniejszała się w hurcie różnica cen Pb95/ON. 12 kwietnia wynosiła zaledwie 18 zł/m3 – ostatnio  było tak w początkach września ub.r., kiedy to ceny diesla przeważyły ceny benzyny.

Dziś różnica ON/Pb95 to 6 zł/m3 w Orlenie i 8 zł/m3 w Lotosie.

* Zestawienie sporządzone wg monitoringu cen paliw prowadzonego przez Biuro Polskiej Izby Paliw Płynnych (notowanie z 24 kwietnia 2019 r.) (więcej na: paliwa.pl).

Ministerstwo Finansów rozwiewa złudzenia o 6 proc. PKB na ochronę zdrowia

Z przedstawionego przez Ministerstwo Finansów Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2019–2022 wynika, że publiczne wydatki na ochronę zdrowia prawie nie będą rosły i że ich poziom nawet nie zbliży się do obiecanych 6 proc. PKB. Zapisane w przedstawionym Planie wydatki na zdrowie w 2030 r. mają wynieść 4,5 proc. PKB, a po dołączeniu wydatków na opiekę długookresową może osiągną 5,2 proc. Gdyby nadal sumować te wartości – choć MF je rozdziela – to mityczne 6 proc. PKB osiągniemy dopiero w 2050 r.

Pracodawcy RP wielokrotnie apelowali, aby zacząć poważnie rozmawiać o zabezpieczeniu odpowiednich środków finansowych na ochronę zdrowia. Należałoby odejść od tych fikcyjnych procentów i wskazać konkretne kwoty, które będą w kolejnych latach konieczne do zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych obywateli. W tej sprawie odbyła się w również Sejmowa Komisja Zdrowia, na której prezentowaliśmy nasze stanowisko.To przykre, że nie ma zrozumienia wśród decydentów, że wzrost wydatków na opiekę zdrowotną przełoży się na poprawę sytuacji nie tylko pacjentów, lecz także podmiotów leczniczych oraz personelu medycznego.

Warto też w tym miejscu przypomnieć, że najczęściej występujące trudności w polskim systemie opieki zdrowotnej –opisane przez Najwyższą Izbę Kontroli – to brak dostępności do części świadczeń zdrowotnych, różnice w dostępie do świadczeń w poszczególnych województwach (dotyczy to zarówno liczby, jak i wartości udzielanych świadczeń) oraz długi czas oczekiwania na świadczenie. Powyższe problemy jednoznacznie wskazują, że przyjęte zasady finansowania świadczeń, jak i wielkość przeznaczanych na nie środków finansowych nie zapewniają prawidłowego funkcjonowania opieki zdrowotnej w Polsce.

W systemie publicznej opieki zdrowotnej nie ma i nie będzie pieniędzy – tym samym nie będą zaspokajane potrzeby zdrowotne Polaków.

Pracodawcy RP ponownie apelują, aby planowane wydatki urealnić tak, aby Polki i Polacy w kwestiach dotyczących opieki zdrowotnej czuli się w naszym kraju bezpiecznie.

Bezrobocie w Polsce już poniżej 6 proc.

Przedsiębiorcy raczej nie będą na większą skalę zatrudniać osób długotrwale bezrobotnych i bez aktualnych kwalifikacji. Nadal brakuje bowiem nowych pomysłów na skuteczną aktywizację.

Dane GUS potwierdziły wcześniejsze doniesienia resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, dotyczące spadku bezrobocia w marcu do 5,9 proc., w stosunku do 6,1 proc. w lutym i towarzyszącego mu zmniejszeniu liczby zarejestrowanych osób w powiatowych urzędach pracy do 984,7 tys. osób

Obecna sytuacja na rynku pracy jest korzystna dla pracujących – niskie bezrobocie i rosnące płace powodują, że stosunkowo łatwo jest podjąć i utrzymać zatrudnienie, szczególnie jeśli rośnie popyt na prace sezonowe (m.in. w budownictwie, rolnictwie i turystyce).

Spadek liczby osób zarejestrowanych jako bezrobotne nie jest znaczący (spadek o 32 tys. w skali kraju) i trudno oszacować na ile jest on wynikiem powrotu tych osób na rynek pracy, a na ile uruchomieniem programów aktywizacyjnych finansowanych ze środków Funduszu Pracy.

Mimo utrzymującego się od ponad dwóch lat dużego zapotrzebowania na pracę, którego nie zaspakaja nawet napływ pracowników cudzoziemskich, nie wydaje się, aby osoby zarejestrowane w powiatowych urzędach pracy mogły w całości trafić na rynek pracy. Nadal brakuje nowych pomysłów na skuteczną aktywizację szczególnie osób długotrwale bezrobotnych i bez aktualnych kwalifikacji.

Monika Fedorczuk, Konfederacja Lewiatan

Pierwszy kwartał w mieszkaniówce wciąż z symptomami inwestycyjnej euforii

Kwietniowa informacja GUS, publikująca wstępne dane budownictwa mieszkaniowego w marcu oraz pierwszym tegorocznym kwartale, prezentuje wyniki, których wymowa nie odzwierciedla symptomów hamowania koniunktury. Co więcej, dane bardziej wskazują na trwającą rynkową euforię inwestycyjną. Trudno bowiem o bardziej adekwatne określenie statystyk pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki, wypracowane przez inwestorów w trzech pierwszych miesiącach br. 

Jak się okazuje, wciąż bardzo byczo prezentujące się statystyki budownictwa mieszkaniowego ostatnich kwartałów nie stanowią dla inwestorów większej przeszkody w przekraczaniu kolejnych historycznych poziomów. Wg portalu RynekPierwotny.pl pierwszy kwartał br. okazał bowiem się zdecydowanie lepszy inwestycyjnie od analogicznego okresu 2018 roku, choć ten ostatni przed rokiem także oceniany był bardzo wysoko, jako wyjątkowo udany. W sposób szczególny widać to w przypadku rekordowych wolumenów rozpoczętych inwestycji.

Pełen rozruch sezonu budowlanego zaowocował zwłaszcza w marcu wynikami budzącymi prawdziwy respekt. W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową blisko 24 tys. mieszkań, co jest rezultatem nie tylko o prawie 18 proc. lepszym od uzyskanego w marcu ub. roku, ale i historycznie rekordowym. Tym razem to główna zasługa deweloperów, którzy rozpoczęli budowę imponującej w skali miesiąca liczby ponad 13,2 tys. mieszkań. W efekcie także pierwszy kwartał z wynikiem 33,4 tys. lokali okazał się dla nich historycznym wynikiem, lepszym rok do roku o 8,6 proc.

W sumie w trzech pierwszych miesiącach 2019 roku w Polsce ruszyła budowa 53,9 tys. mieszkań i domów, o 12,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie ub. roku, i najwięcej w historii kwartalnych wyników krajowego rynku pierwotnego. W tej sytuacji statystyki lokali oddawanych do użytkowania stanowią tylko tło danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w pierwszym kwartale tego roku. Jednak i w tym przypadku mamy dobre wiadomości, satysfakcjonujące dane i optymistyczne perspektywy.

W marcu było takich mieszkań w sumie 15,1 tys., czyli 1,8 proc. więcej licząc rok do roku. Znacznie lepiej prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w całym pierwszym kwartale br. Przy wolumenie 47,4 tys. daje to wynik lepszy od uzyskanego przed rokiem o 5,8 proc.

Tym razem jednak rynkowej euforii inwestycyjnej nie potwierdzają GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę. W sumie w marcu w ramach wszystkich form budownictwa wydano pozwolenia na budowę 19,8 tys. mieszkań, co jest wynikiem o ponad jedną piątą gorszym od uzyskanego w marcu 2018 roku. Natomiast w całym pierwszym kwartale nowych pozwoleń było ogółem 57,2 tys. czyli o 14 proc. mniej rok do roku.

Co ciekawe, przy wyraźnie dodatniej dynamice prezentowanej w tej kategorii danych przez inwestorów indywidualnych, znaczący regres zaprezentowali deweloperzy. Zgromadzili oni w okresie styczeń – marzec ponad 34,9 tys. tego rodzaju decyzji administracyjnych, czyli o ponad 20 proc. mniej niż w trzech pierwszych miesiącach ub. roku.

Jest to o tyle istotna informacja, że nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego. Czyżby więc w przewidywalnej przyszłości należałoby oczekiwać ostrego hamowania nowych inwestycji na pierwotnym rynku mieszkaniowym?

Tak silne tąpniecie tej kategorii danych może być faktycznie efektem sygnalizowanego przez deweloperów pogorszenia ich środowiska gospodarczego w porównaniu do jego stanu jeszcze sprzed roku czy dwóch. Coraz więcej słychać też o rosnących trudnościach z pozyskiwaniem nowych terenów inwestycyjnych, i to pomimo trwania w najlepsze już misji specustawy mieszkaniowej, która miała stanowić skuteczne panaceum na szereg problemów branży deweloperskiej. Z drugiej strony absolutnie rekordowe wolumeny nowych pozwoleń pozyskiwanych przez deweloperów w ostatnich miesiącach i kwartałach być może doprowadziły do zgromadzenia ich zapasu na poziomie, który teraz wymusił okresową korektę tej kategorii danych GUS.

Lektura aktualnej informacji GUS o stanie budownictwa mieszkaniowego w Polsce wydaje się mimo wszystko być na tyle optymistyczna, że aż zastanawiająca. Podstawowe dla bieżącej oceny stanu koniunktury statystyki, a więc te dotyczące nowych inwestycji, nie tylko bez problemu utrzymują się na bardzo wysokich poziomach, ale ponownie wybiły do rekordowych wartości. Nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie komunikowane od z górą już roku dane o spadającej liczbie mieszkań sprzedawanych na rynku pierwotnym. Tego typu dywergencja niesie ze sobą ryzyko sytuacji kryzysowej, gdyby tendencja spadkowa sprzedaży nowych mieszkań miała się nie tylko utrzymać, co jest bardzo prawdopodobne, ale co gorsza ulec dalszemu pogłębieniu, czego niestety nie można w żadnym razie wykluczyć.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ekologia i technologia – Marcin Gomoła o nowych inwestycjach Polnordu

Przyszłe projekty mieszkaniowe koncentrować się będą na innowacyjnych technologiach. Przede wszystkim dotyczyć one będą budownictwa ekologicznego, czyli realizacji projektów zorientowanych na ochronę środowiska. Polnord zamierza zrealizować ten plan budując domy pasywne, które w jak najmniejszym stopniu będą przykładać się do zanieczyszczania planety. Mimo tego, że spółka wciąż będzie doprowadzać do swoich budynków energię z sieci zewnętrznej, domy będą dodatkowo wyposażone w fotowoltaikę i pompy ciepła, ogrzewające budynki energią czerpaną z wnętrza ziemi. W tę politykę spółki wpisuje się także jej flagowa dewiza, czyli „Ogrody zamiast kominów”.

– Dzisiaj dachy w budynkach są mocno niezagospodarowanymi przestrzeniami. W naszej ocenie mogą stanowić bardzo społecznościowe i bardzo twórcze środowiska dla ludzi mieszkających w budynkach wielorodzinnych – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Gomoła, prezes zarządu Polnord – Ogrody na dachach mają wzbogacić estetykę budynku i stanowić ogólnodostępne miejsce dla mieszkańców. Chcemy, by były częścią życia wspólnoty.

Rozwiązania ekologiczne i prospołeczne uzupełnione są o rozwiązania „smart home”. Będą to systemy pozwalające zarządzać działaniem osiedli i domów z pozycji smartfona. Planujemy, by stał się to standard w naszych budynkach i na naszych osiedlach. Patrzymy z nadzieją na Miasteczko Wilanów 2, które powinno stać się warszawskim Smart City. Miasteczkiem, gdzie zamieszkują ludzie zorientowani technologicznie – planuje Gomoła.

Brak uzasadnienia dla wykładni Inspekcji Farmaceutycznej. Ministerstwo Zdrowia po stronie przedsiębiorców

Niektórzy Wojewódzcy Inspektorzy Farmaceutyczni stosowali wykładnię przepisów, zgodnie z którą postanowienia „Apteki dla aptekarza” miałyby być stosowane również do zezwoleń na prowadzenie apteki wydanych przed wejściem w życie ustawy. Taka interpretacja była forsowana również przez samorząd aptekarski. Ministerstwo Zdrowia oficjalnie ją podważyło.

25 czerwca 2017r. ustawodawca wprowadził do Prawa Farmaceutycznego przepisy, zgodnie z którymi zezwolenia na prowadzenie apteki udziela się jedynie farmaceucie z ważnym prawem wykonywania zawodu, posiadającemu nie więcej niż 4 apteki ogólnodostępne. Literalne brzmienie przepisów w postaci: „zezwolenia nie wydaje się jeśli” lub ,,prawo do uzyskania zezwolenia (…) posiada (…)”) nie pozostawia wątpliwości, że kryteria te mają zastosowanie jedynie w przypadkach, w których przedsiębiorca wnosi o udzielenie nowego zezwolenia na prowadzenie apteki.

Nie zważając na powyższe, niektórzy Wojewódzcy Inspektorzy Farmaceutyczni, zaczęli wywodzić ze wspomnianych przepisów obowiązki dla posiadaczy już wydanych zezwoleń i w rezultacie, rozpoczęli administracyjną procedurę pozbawiania przedsiębiorców aptecznych legalnie uzyskanych zezwoleń bądź odmowy ich zmiany. Dla przykładu – działający w ramach spółki osobowej przedsiębiorca, wniósł o zmianę zezwolenia w zakresie zmiany firmy spółki. Główny Inspektor Farmaceutyczny uznał, że z uwagi na zmianę składu osobowego spółki, w której jeden z nowych wspólników nie spełniał wymogu posiadania prawa wykonywania zawodu farmaceuty, nie może dokonać zmiany zezwolenia. Zdaniem organu, regulacja ,,Apteki dla aptekarza” ogranicza zakres modyfikacji, które przedsiębiorca może dokonać, aby utrzymać zezwolenie.

Ministerstwo Zdrowia całkowicie zaprzeczyło prawidłowości takiej wykładni Inspekcji. Uznano ją za całkowicie sprzeczną z literalną wykładnią przepisów i zasadami przyzwoitej legislacji. Ministerstwo podkreśliło, że kryteria prawne wprowadzone nowelizacją nie znajdują zastosowania do zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej wydanych przed dniem jej wejścia w życie. Z uwagi na to, organom nadzoru nie jest dozwolone pociągać przedsiębiorców do odpowiedzialności za niespełnienie tych wymagań. Odmienna interpretacja, jak zaznacza Ministerstwo, prowadziłaby de facto do nałożenia na posiadaczy zezwoleń na prowadzenie apteki ogólnodostępnej obowiązku dostosowania się do nowych wymogów osobowych, bez wcześniejszego doprecyzowania terminu i skutków jego niewypełnienia.

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia dodatkowo potwierdza, że wykładnia organów państwa nie może stać w sprzeczności ideą wolności gospodarczej wyrażoną w Konstytucji Biznesu.

Korporacja aptekarska od wielu lat, angażując organy Inspekcję Farmaceutycznej, forsuje pomysły mające doprowadzić do ograniczenia powstawania nowych aptek i likwidację istniejących. Wyrażamy głęboką nadzieję, że tak stanowcze postawienie sprawy przez Ministerstwo Zdrowia, ukróci te działania i zapobiegnie dalszym usiłowaniom przekłamań przepisów prawa przez członków samorządu aptekarskiego.

Złoty nieco słabszy, zyskuje dolar

Polski złoty na przestrzeni ostatnich kilku dni nieznacznie osłabił się w relacji do euro i dolara amerykańskiego. Zmiany na parach były jednak związane przede wszystkim z tym, co działo się na szerokim rynku – szczególnie ze spadkami na parze EUR/USD, a nie z tym, co ma miejsce w kraju.

Sytuacja gospodarcza Polski cały czas rysuje się bardzo dobrze. Wczoraj wprawdzie rozczarowały dane o dynamice sprzedaży detalicznej w marcu, jednak wygląda na to, iż za gorszy odczyt odpowiada przede wszystkim ułożenie dni w kalendarzu. Sprzedaż detaliczna systematycznie, ale powoli wyhamowuje, jest to jednak naturalny proces.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,28-4,29. Dzisiejsze odczyty indeksów Ifo, opisujących nastroje biznesowe w Niemczech, w kwietniu znalazły się na poziomach nieznacznie niższych od oczekiwanych, sugerując, że obawy o sytuację w niemieckiej gospodarce nadal są wyraźne. Zgodnie ze słowami ekonomisty Ifo, Klausa Wohlrabe cytowanego przez agencję Reutersa dane sugerują, że wzrost gospodarczy w Niemczech w tym roku będzie niższy niż 0,8%. Zgodnie z jego słowami na ekspansję gospodarczą negatywnie wpływać ma sytuacja w sektorze przemysłowym. Nie jest to zaskakujące, jeśli spojrzymy na ostatnie odczyty, czy to w postaci twardych danych, czy chociażby indeksów PMI.

GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,93-4,96. Po przerwie wielkanocnej brytyjski parlament powrócił do pracy, a na nagłówki gazet wrócił temat Brexitu. O ile z uwagi na odsunięcie w czasie procesu wyjścia z UE, w kolejnych tygodniach na znaczeniu powinny zyskiwać dane makroekonomiczne, inwestorzy nadal jednak zwracają uwagę na kwestie związane z Brexitem. Obecnie kluczowe są rozmowy premier Theresy May i lidera Partii Pracy, Jeremy’ego Corbyna w kwestii wypracowania porozumienia, które byłby w stanie zaakceptować brytyjski parlament. Premier May sugerowała ostatnio, iż rozmowy są poważne, jednak miejscami „trudne”.

USD

Kurs USD/PLN we wtorek wzrósł o 0,4%, wahając się w widełkach 3,80-3,83. Amerykańska waluta wczoraj radziła sobie dobrze, zyskując szczególnie po otwarciu amerykańskiego rynku. Dolarowi pomagały m.in. dobre dane makroekonomiczne, które zdają się wspierać nastroje przed publikacją piątkowych danych o dynamice PKB w I kwartale bieżącego roku.

Co tyczy się wspomnianych danych: wczoraj poznaliśmy szereg dobrych odczytów z amerykańskiego rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów jednorodzinnych w marcu wzrosła do najwyższego poziomu niemal od półtora roku, rozwiewając nieco obaw o perspektywy amerykańskiej gospodarki. Na poprawę sytuacji na amerykańskim rynku nieruchomości w ostatnim czasie wpływ mógł mieć zwrot w retoryce Fed sugerujący (co najmniej) długą pauzę w podwyżkach stóp procentowych. To automatycznie przekłada się na niższe ryzyko rosnących rat kredytów zaciąganych przez Amerykanów.

Druga część dnia nie przyniesie istotnych publikacji z kluczowych gospodarek.

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Niemiecka gospodarka znów straszy. Bezrobocie w Polsce spada

Dane wyprzedzające na temat koniunktury w Niemczech znów straszą. Zgodnie z prognozami bezrobocie w Polsce spada. Dług publiczny w Unii Europejskiej udało się ograniczyć do 80% PKB.

Niemiecka gospodarka znów słabo

Indeks instytutu IFO, będący swoistym barometrem kondycji niemieckiego przemysłu, znów wskazuje na recesję. Parametr ten powstaje jako wynik ankiet przeprowadzanych wśród przedsiębiorców i ich poglądu na rozwój gospodarki. Wynik 99,2pkt to relatywnie niewiele poniżej symbolicznej granicy 100 punktów, która rozdziela przewagę głosów za recesją od głosów za wzrostem. Można zadać sobie pytanie, dlaczego tego typu ankieta jest ważna? Jeżeli firmy przewidują pogorszenie koniunktury, to same będą mniej zamawiać i zatrudniać mniejszą liczbę ludzi. W rezultacie może to być samospełniająca się przepowiednia.

Bezrobocie w Polsce znów spada

Stopa bezrobocia spadła z 6,1% w lutym do 5,9% w marcu. Niższe odczyty odnotowaliśmy tylko w okresie od sierpnia do grudnia 2018 roku. Biorąc pod uwagę, że rok temu bez pracy było 6,6% obywateli, można oczekiwać, że w ciągu jednego, dwóch miesięcy będziemy ponownie świadkami najniższych poziomów od momentu przemian ustrojowych. Wskaźnik zatrudnienia cały czas rośnie, zatem kolejne minima są niemal pewne. Złotówka reaguje na te dane neutralnie. Są one zgodne z oczekiwaniami i potwierdzone wspomnianym wzrostem.

Spada zadłużenie Europy

Unia Europejska, mimo ostatnich, słabszych danych, może się pochwalić pewnym sukcesem. Udało się po raz kolejny ograniczyć relację długu publicznego do PKB. Osiągnął on poziom 80%. Brzmi to jak sukces. Warto jednak przypomnieć, że kryteria przyjęcia wspólnej waluty euro wymagają wskaźnika poniżej 60%. Co ciekawe, to państwa nie będące w Unii Walutowej obniżają średnie zadłużenie w UE. Limitu 60% nie spełnia żadna gospodarka większa od polskiej, za wyjątkiem Holandii i Szwecji. Czy to zatem długookresowo dobra, czy też może zła wiadomość dla euro? Wydaje się, że całkiem dobra, skoro w USA ten parametr wynosi obecnie 110%…

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 16:00 – Kanada – decyzja Banku Kanady w sprawie stóp procentowych,
  • 16:30 – USA – tygodniowa zmiana zapasów paliw.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl

Luka CIT mogła wynieść nawet 21,4 mld złotych w 2017 r.

W 2017 roku luka w podatku dochodowym od osób prawnych mogła osiągnąć maksymalnie wartość 1,08 proc. PKB – wynika z najnowszego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Horyzont optymalizacji – geneza, skala i struktura luki w podatku CIT”. To jedna z pierwszych w Polsce prób kompleksowego przebadania największego zagrożenia dla finansów publicznych, zaraz obok luki VAT.

Luka CIT w 2017 roku mieściła się w przedziale od 11 do 21,4 mld złotych, co przekłada się na od 0,55 proc. do 1,08 proc. PKB. Jeśli porównać ją do teoretycznych przychodów z podatku (luka + rzeczywiste przychody budżetowe tytułem CIT), mieści się ona w przedziale pomiędzy 22,43 proc. a 36 proc. Maksymalna wartość luki CIT wyniosła w 2016 roku 18,4 mld złotych, a w 2015 roku – 50 mld złotych. Rozbieżność między górnym a dolnym progiem wynika z przyjętych założeń maksyminowych, co oznacza, że realnie luka mieści się w podanym przedziale, nie można jednak z całą pewnością stwierdzić, ile dokładnie wynosi.Luka CIT mogła wynieść nawet 21,4 mld złotych w 2017 r

Raport przygotowany przez Polski Instytut Ekonomiczny stanowi kompleksową próbę obliczenia różnicy między kwotą, która powinna wpłynąć do budżetu, a tą, która faktycznie została odnotowana. W ostatnich latach wiele uwagi poświęcono zmniejszaniu luki VAT, natomiast analiza luki CIT była mocno utrudniona ze względu na brak określonych standardów i dostępu do szczegółowych danych – wyjaśnia Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Dlatego w ramach działalności Instytutu postanowiliśmy kompleksowo opracować to zagadnienie, wykorzystując narzędzia i zasoby, którymi dysponujemy.

Do wyników zaprezentowanych w raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego doprowadziła autorska metodyka, polegająca na wyliczeniu teoretycznego dochodu do opodatkowania na podstawie rachunków narodowych raportowanych przez Główny Urząd Statystyczny. Następnie skorygowaliśmy ją o niektóre dane z Ministerstwa Finansów oraz o różnice między sprawozdawczością finansową a raportowaniem podatkowym – mówi Marek Lachowicz, kierownik Zespołu Makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Pomnożenie wartości dochodu przez rzeczywistą stawkę podatku daje wartość teoretyczną dochodów podatkowych, które następnie porównuje się z realnymi wpływami. Do tak powstałej luki dodaje się komponent zagraniczny i komponent kontroli skarbowych.

Czym jest luka CIT?

Luka w podatku CIT stanowi różnicę między teoretycznymi wpływami z podatku dochodowego od osób prawnych, które powinno otrzymać państwo, a rzeczywistymi dochodami budżetowymi. Zainteresowanie nią wynika z sukcesów w walce z luką VAT, które pokazały, jak duże kryją się w niej rezerwy pieniężne.

Poza nieświadomymi pomyłkami, luka ta wynika z niewypełniania zeznań podatkowych, zaniżania podstawy opodatkowania oraz zalegania z płatnościami – tłumaczy Marek Lachowicz. Mechanizmy mające na celu zmniejszenie płaconego podatku można podzielić na trzy grupy: ukrywanie przychodów, zawyżanie kosztów oraz sztuczne transfery zagraniczne.