ICBC największy chiński bank ma zgodę KNF

Komisja Nadzoru Finansowego daje zielone światło chińskiemu bankowi ICBC. Stawia jednak warunki dotyczące m.in. obowiązku odpowiedniego informowania klientów. Zgodę na rozpoczęcie działalności w Polsce dostał również brytyjski Vanquis Bank, specjalizujący się w sprzedaży kart kredytowych osobom zarabiającym poniżej średniej krajowej. Obie instytucje mogą otworzyć oddziały w Polsce już za kilka tygodni.

KNF podczas dzisiejszego posiedzenia podjął decyzję o wpuszczeniu dwóch instytucji bankowych do Polski.

– Jeden to jest Vanquis Bank z Wielkiej Brytanii, który zamierza prowadzić działalność przez oddział. Drugi to jest ICBC, bank luksemburski, ale z podmiotem dominującym z Chin, który również zamierza prowadzić działalność poprzez oddział na terenie Polski – mówi Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

W obu przypadkach są zgody, ale i warunki. Komisja jednogłośnie przyjęła szereg kryteriów, które dla dobra ogólnego instytucje będą musiały spełnić podczas prowadzenia działalności w kraju.

– One odnoszą się do pewnych zasad, których należy przestrzegać, żeby osoby wchodzące w relacje z tymi podmiotami miały świadomość ich sytuacji finansowej, sytuacji prawnej, kto sprawuje nadzór, a w razie zastrzeżeń, co do ich działalności, do kogo należy się zwracać i do czego one są zobowiązane działając na terenie Polski – wyjaśnia przewodniczący KNF.

Industrial and Commercial Bank of China (ICBC) będzie musiał m.in. informować klientów o zabezpieczeniach depozytów i o sposobie ich gwarantowania. Ważne informacje dotyczące banku, np. jego sprawozdania finansowe, będą musiały być publikowane w języku polskim. KNF chce również, by ICBC powstrzymywał się od arbitrażu regulacyjnego, a spory dotyczące zawartych umów były poddawane rozstrzygnięciom sądów polskich na takich warunkach, jak w przypadku banków krajowych.

Podobne zobowiązania będą dotyczyły brytyjskiej instytucji. Zalecenia Komisji dla Vanquis Bank pomijają jednak kwestie depozytów, gdyż bank nie zamierza prowadzić tego typu działalności.

– Nie będzie on przyjmował depozytów, będzie się skupiał na wydawaniu kart kredytowych dla osób, które są poniżej średniej, jeśli chodzi o wynagrodzenia i dochody. Natomiast oddział banku chińskiego – w zakresie pełnej działalności bankowej, czyli depozyty, kredyty, zarówno dla przedsiębiorstw, jak i osób fizycznych – wymienia Andrzej Jakubiak.

Vanquis Bank jest częścią Grupy Provident. W ciągu 10 lat działalności w Wielkiej Brytanii bank wydał ponad 1 milion kart kredytowych. ICBC to największy bank w Chinach. Pod względem aktywów ICBC jest 10 razy większy niż cały polski sektor bankowy. Na całym świecie obsługuje już ponad 200 mln klientów.

Obie instytucje będą mogły już w przyszłym miesiącu rozpocząć działalność w Polsce. Na kolejnym posiedzeniu, 3 kwietnia KNF zajmie się wnioskiem kolejnego chińskiego banku – Bank of China.

Nadchodzą zmiany w handlu internetowym

Około 10 tys. sklepów internetowych będzie musiało zrewidować zasady prowadzenia biznesu ze względu na implementację nowej dyrektywy Unii Europejskiej – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte. Regulacja wejdzie w życie w ciągu dwóch lat. Dla konsumentów oznacza to zwiększoną ochronę podczas zakupów w Internecie, a dla przedsiębiorców – nowe obowiązki nierzadko wymagające dodatkowych nakładów finansowych. Nowe przepisy ułatwią im jednak pozyskanie klientów poza granicami naszego kraju.

Ponad 90% wszystkich sklepów internetowych deklaruje, że prowadzenie go w zgodzie z przepisami prawa jest ważne lub nawet bardzo ważne. Jednak równocześnie prawie połowa ankietowanych nie konsultuje się ani nie planuje rozmawiać z prawnikiem w sprawie funkcjonowania prowadzonych sklepów.* W Polsce jest dziś wiele regulacji mających na celu ochronę konsumenta dokonującego zakupów na odległość. Chroni go kodeks cywilny, ustawa o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz odpowiedzialności za produkt niebezpieczny a także ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Zmiany, które wchodzą w życie w związku z implementacją przez Polskę Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z dnia 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów będą wymagały od przedsiębiorców rewizji dotychczasowych zasad prowadzenia biznesu.

„Celem regulatora, którym jest Komisja Europejska, jest pobudzenie europejskiej gospodarki do wzrostu, poprzez wykorzystanie potencjału handlu internetowego. Dyrektywa w proponowanym kształcie jest aktem prawnym o charakterze harmonizacyjnym, w praktyce jednak ujednolici zasady prowadzenia sprzedaży produktów i usług w Internecie we wszystkich krajach należących do Wspólnoty. Dodatkowo, nowe przepisy mają na celu zwiększenie zaufania konsumentów do zakupów w sieci poprzez powiększenie ochrony ich praw.” – mówi Anna Ostrowska-Tomańska, adwokat w Kancelarii Prawnej Deloitte Legal.

Państwa członkowskie Unii Europejskiej mają 2 lata na implementację nowej dyrektywy. Oznacza to, że w Polsce zmiany muszą zostać uchwalone i ogłoszone do 13 grudnia 2013 r. i zgodnie z okresem przejściowym przewidzianym przez Dyrektywę wejdą w życie najpóźniej do 13 czerwca 2014 r. Od tej chwili konsumenci uzyskają m.in. większą przejrzystość cen produktów oferowanych przez sklepy internetowe. Dodatkowo, przedsiębiorcy będą musieli wyeliminować praktykę automatycznego zaznaczania pól przy zamówieniach na stronach internetowych. Obecnie często np. przy zakupie biletów lotniczych czy wynajmie samochodów, pojawiają się zapisy z góry zaznaczone przez przedsiębiorcę, jako opcje wybrane przez konsumenta. Aby zrezygnować z określonych postanowień, konsument dokonując zakupu musi każdorazowo odznaczyć wypełnione wcześniej pole. Dyrektywa zakazuje stosowanie tego typu praktyk – tylko konsumenci będą mogli zaznaczać wybrane przez siebie opcje związane z zakupem towaru lub usługi.

„Istotną zmianą będzie również wydłużenie czasu na odstąpienie od umowy zawartej na odległość lub poza lokalem przedsiębiorstwa – będzie on wynosił 14 dni. Obecne regulacje UE przewidują na odstąpienie 7 dni, w Polsce termin ten jest stosunkowo długi, gdyż wynosi 10 dni. Dodatkowo, w przypadku odstąpienia od umowy przez konsumenta przedsiębiorca będzie zobligowany do zwrotu zapłaconej przez niego sumy w terminie 14 dni. Co ważne zwrot kosztów, będzie obejmował również koszty wysyłki.” – dodaje Krzysztof Furtan, aplikant adwokacki w Kancelarii Prawnej Deloitte Legal.

Zmiany, wiążące się z wdrożeniem nowej dyrektywy to wprowadzenie jednolitego dla całej UE formularza odstąpienia od umowy, wyeliminowanie opłat za korzystanie z kart kredytowych i infolinii prowadzonych przez przedsiębiorców oraz umieszczenie jasnej informacji o tym, kto ponosi koszty zwrotu towaru. Istotnym elementem będzie harmonizacja przepisów w całej Europie, co sprzyja tworzeniu równych szans i obniżeniu kosztów transakcji dla handlowców transgranicznych.

Zwiększone uprawnienia i ochrona konsumentów dokonujących zakupów w Internecie oznaczają także zmiany i nowe obowiązki dla przedsiębiorców. Przede wszystkim sprzedawca będzie musiał zadbać o przegląd środowiska prawnego i praktyki swojego sklepu internetowego (tj. regulaminów, formularzy zamówień, informacji o odstąpieniu) pod kątem ich zgodności z nowymi przepisami. Dodatkowo na witrynie internetowej sklepu trzeba będzie umieścić jasne informacje o tym, kto ponosi koszty zwrotu towaru w sytuacji, gdy konsument wyraźnie oświadczył, że nie wybiera najtańszej opcji dostarczenia towaru, a także zabezpieczyć się przed bezkarnym zwrotem towarów przez konsumenta po ich wykorzystaniu lub użyciu.

Zdaniem ekspertów Deloitte, w ramach dostosowywania się do nowych regulacji prawnych przedsiębiorcy powinni zastanowić się nad uruchomieniem strony w obcym języku. Sprzedawcy, którzy zadbają o informacje w różnych językach europejskich zwiększą swoją szansę na zaistnienie na internetowym rynku wspólnotowym. Dzięki jednolitym regułom zaufanie konsumentów z innych krajów UE do zakupów w polskich sklepach, oferujących konkurencyjne ceny w porównaniu z rynkami zachodniej Europy, powinno wzrosnąć, co przełoży się na większe obroty polskich firm. Sprzedawcy powinni także zainwestować w sprawną obsługę kurierską, bazując na firmach o uznanej w Europie renomie i rozwijając z nimi stałą stabilną współpracę.

Dyrektywa ujednolici przepisy w całej Unii Europejskiej oraz wyeliminuje część powodów, ze względu na które konsumenci rezygnowali z zakupów w Internecie. Zalicza się do nich przede wszystkim trudności z odnalezieniem kosztów przesyłki oraz ukryte postanowienia dodatkowe, które nierzadko podnoszą wartość zakupu.** Można oczekiwać, że wprowadzenie nowych przepisów i likwidacja wspomnianych barier zwiększy obroty sektora handlu internetowego.

„Dla przedsiębiorców zmiany w prawie oznaczają wzrost kosztów prowadzenia działalności, związane m.in. z systemem zwrotu towarów na ich koszt, oraz ewentualne sankcje za niedostosowanie się do przepisów. Z drugiej jednak strony dyrektywa zlikwiduje bariery regulacyjne dla handlu transgranicznego, tym samym zwiększy prawdopodobieństwo znalezienia korzystniejszej oferty. Konsumenci uzyskają dostęp do produktów niedostępnych na rynku krajowym, a przedsiębiorcy możliwość pozyskania klientów poza granicami kraju.” – podsumowuje Anna Ostrowska-Tomańska z Deloitte Legal.

* Źródło: Sklepy24.pl, 2010
**Źródło: „Dokument roboczy służb Komisji: Sprawozdanie na temat transgranicznego handlu elektronicznego w UE, SEC (2009)293 wersja ostateczna, 5 marca 2009.

Prognozy fuzji i przejęć w energetyce w 2012

Jak wynika z raportu PwC (dawniej PricewaterhouseCoopers) „Power Deals 2012” na rynku zachodzi ważna zmiana – kończy się sześć lat dominacji Europy w transakcjach fuzji i przejęć w branży energetycznej. Ponadto, kryzys strefy euro z jednej strony ogranicza dostęp do finansowania, z drugiej jednak może zapoczątkować nową falę prywatyzacji w miarę, jak rządy będą wyzbywać się aktywów energetycznych w ramach prowadzonych programów oszczędnościowych. W Polsce rok 2012 może oznaczać mniejszą liczbę transakcji w energetyce, ze względu na fakt, że część projektów znajduje się dopiero w fazie przygotowania, a także z uwagi na sytuację na rynkach finansowych. Kolejne lata przyniosą jednak dalsze zmiany własnościowe w polskiej energetyce.

Sytuacja w Europie i na rynkach światowych

W 2011 r. Europa odnotowała najniższy udział (23%) w światowych transakcjach w branży energetycznej od 1999 r. (czyli od czasu kiedy PwC przygotowuje raporty o fuzjach i przejęciach). Łączna wartość transakcji w Europie spadła o 43 proc. do poziomu 39,8 mld USD w 2011 r. (z 70,3 mld USD rok wcześniej). Malejące wartości transakcji w Europie w 2011 r. zostały jednak z nawiązką skompensowane przez wzrost o 58,5 mld USD w Ameryce Północnej, do poziomu 107,5 mln USD.

Za największą liczbą transakcji w 2011 r. stali kupujący i sprzedający z regionu Azji i Pacyfiku. Utrzymywanie się w Europie warunków makroekonomicznych sprzyjających niższym wycenom przedsiębiorstw, prawdopodobnie dodatkowo zwiększy zainteresowanie tych inwestorów transakcjami na europejskim rynku, podobnie jak korzystny stosunek jena i renminbi (oficjalna nazwa waluty Chin – Yuana) do euro.

Rok 2012 może stać pod znakiem dalszych dezinwestycji na tych rynkach, które postrzegane są przez największe europejskie koncerny energetyczne (m. in. E-On i RWE) jako coraz bardziej poboczne dla działalności biznesowej. Przedsiębiorstwa te będą dążyć do wzmocnienia swojej kondycji finansowej, aby zgromadzić kapitał na duże inwestycje na kluczowych rynkach, a przy tym zachować elastyczność niezbędną do rozwoju na rynkach wzrostowych.

Będzie to tym trudniejsze, że rynek długu jest obecnie bardziej ograniczony, a wybór dostępnych opcji finansowania mniejszy. Po stronie długu, emisje zmniejszyły się z 75,6 mld euro w 2009 r. do 14,6 mld euro w 2011 r. W 2011 r. w europejskim sektorze przedsiębiorstw użyteczności publicznej 15 grup doświadczyło już obniżki ratingu, a 30 % stoi przed takim zagrożeniem.

Rynek polskich fuzji i przejęć w sektorze energetycznym w 2011 r.

Sytuacja w Europie odbiła się także na rynku transakcji w Polsce – ogółem łączna wartość fuzji i przejęć w sektorze energetycznym w 2011 r. szacowana jest na poziomie ok. 11,5 mld PLN, wobec 12 mld PLN uzyskanych w roku 2010 (nie uwzględniając transakcji przejęcia ENERGA przez PGE zablokowanej przez UOKiK).Po stronie kupujących zdecydowanie dominowały podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa. Największą transakcją w 2011 r. było nabycie przez Tauron Polska Energia S.A. pakietu 99,98% akcji Górnośląskiego Zakładu Energetycznego S.A. od koncernu Vattenfall, o wartości przekraczającej 3,6 mld PLN. Drugą pod względem wartości transakcją był zakup 99,98% akcji Vattenfall Heat Poland S.A. przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. od koncernu Vattenfall za kwotę blisko 3 mld PLN. (zamknięcie transakcji nastąpiło już 11 stycznia 2012 r.) Natomiast, trzecia największa transakcja ostatniego roku to nabycie w procesie prywatyzacyjnym pakietu 85% akcji SPEC S.A. przez Dalkia Polska S.A. od Miasta Stołecznego Warszawa. Wartość transakcji przekroczyła 1,4 mld PLN.

Wartość trzech największych transakcji w sektorze stanowiła blisko 70% ich łącznej wartości. Kupującymi byli gracze branżowi konsolidujący rynek lub, tak jak w przypadku PGNiG, realizujący strategię rozwoju opartą na wykorzystaniu synergii pomiędzy swoją dotychczasową działalnością a sektorem energetycznym.

Perspektywy na 2012 r. w polskiej energetyce

Skarb Państwa w dalszym ciągu posiada znaczące udziały w niesprywatyzowanych lub częściowo sprywatyzowanych spółkach sektora energetycznego, m. in. ENEA, ENERGA, ZE PAK oraz PKP Energetyka. Zgodnie z deklaracjami Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) planowane jest sukcesywne obniżanie zaangażowania kapitałowego Skarbu Państwa w tych spółkach poprzez sprzedaż inwestorowi branżowemu lub w drodze publicznej oferty akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Już rok 2011 potwierdził rosnące zainteresowanie energetyką ze strony polskich firm surowcowych. Do podmiotów tradycyjnie związanym z tym sektorem energetyki w Polsce, dołączyło w 2011 r. PGNiG, kupując w sierpniu 2011 r. aktywa ciepłownicze Vattenfalla w Warszawie. Budowę elektrowni węglowej we współpracy z partnerem potwierdziła Kompania Węglowa, zatwierdzając w grudniu strategię do roku 2015. KGHM zwiększył udziały w akcjach Taurona do 10,39%. PKN Orlen w pierwszym kwartale 2012 r. deklaruje wybór wykonawcy elektrowni we Włocławku.

„Należy oczekiwać, że wobec znacznej niepewności związanej z sytuacją makroekonomiczną to przede wszystkim duże podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa będą mogły pozwolić sobie na większą elastyczność na rynku fuzji i przejęć. Charakterystyczny jest nowy trend w postaci inwestowania także w wytwarzanie energii przez podmioty dostarczające surowce energetyczne, jak PGNiG czy Kompania Węglowa. Należy oczekiwać, że będzie on kontynuowany” – powiedział Piotr Łuba, partner, lider Grupy Energetycznej PwC w Polsce.

Na dynamikę procesów fuzji i przejęć w sektorze energetyki w kolejnych latach wpływać będą z jednej strony regulacje prawne, przekładające się na opłacalność biznesu – jak tzw. trójpak energetyczny, z drugiej dostępność kapitału i realizacja strategii porządkowania portfeli aktywów przez głównych graczy branżowych.

„Potrzeby inwestycyjne krajowego sektora są pilne i bardzo duże. Jednocześnie inwestorzy działają na rynku obarczonym przez regulatora dużą dozą niepewności legislacyjnej, która może zniechęcać do inwestowania. Dlatego tylko podmioty silne kapitałowo i realizujące strategię konsolidacji rynkowej mogą w najbliższym czasie odegrać znaczącą rolę na rynku fuzji i przejęć. Biorąc pod uwagę cykl przebiegu transakcji, a także sytuację na rynkach finansowych, można oczekiwać, że w roku 2012 aktywność transakcyjna inwestorów będzie mniejsza w porównaniu z latami 2010-2011. Z kolei następne lata przyniosą dalsze zmiany własnościowe w polskiej energetyce” – dodał Piotr Łuba.

Cyfrowy Polsat kupuje serwis ipla

Cyfrowy Polsat S.A. nabył za 150 mln zł 100% udziałów w spółkach tworzących serwis ipla – platformę dystrybucji video online.

Ipla ma obecnie około 1,4 miliona użytkowników, w porównaniu do 0,5 miliona w 2009 roku (definiowanych jako osoby, które choć raz w miesiącu użyły aplikacji i wygenerowały przychód z reklamy bądź subskrypcji). Jej popularność regularnie rośnie wraz ze zwiększającą się dostępnością urządzeń przenośnych oraz telewizorów z dostępem do Internetu. W ok. 90% jej przychody są generowane przez sprzedaż reklam w najszybciej rosnącym segmencie online video, a ok. 10% pochodzi z transakcji zakupu treści przez użytkowników.

Wartość 100% udziałów w spółkach tworzących serwis ipla została ustalona na 150 mln zł. Wycena została przeprowadzona w oparciu o dwie metody – DCF (zdyskontowanych przepływów pieniężnych) i mnożników giełdowych dla porównywalnych spółek – przed uwzględnieniem zidentyfikowanych synergii. Dodatkowo niezależna opinia firmy doradczej Ernst&Young potwierdza, że warunki cenowe transakcji są godziwe z punktu widzenia interesów Cyfrowego Polsatu. Także fakt, że ipla jest liderem na swoim rynku stanowi znaczącą wartość dodaną dla Grupy Cyfrowy Polsat oraz istotne uzasadnienie dla wyceny spółki. Przeniesienie tytułu prawnego do nabywanych udziałów oraz płatność zostaną zrealizowane 2 kwietnia br. Wyniki finansowe ipla będą konsolidowane od momentu finalizacji transakcji.

– Nabycie serwisu ipla jest dopełnieniem naszej strategii, której kluczowym elementem był zakup Telewizji Polsat, mającej na celu jak najszerszą dystrybucję treści programowych przy wykorzystaniu najnowocześniejszych urządzeń oraz technologii. Ipla będąca liderem rynku online video wzmacnia pozycję rynkową Cyfrowego Polsatu jako agregatora i dystrybutora kontentu. Transakcja zapewnia nam także istotną przewagę konkurencyjną w ważnym segmencie rynku oraz będzie źródłem synergii w krótkim i średnim terminie – mówi Dominik Libicki, Prezes Zarządu Cyfrowego Polsatu S.A.

PayPal Here: rozwiązanie płatnicze dla małych firm

PayPal zaprezentował nowe rozwiązanie – PayPal Here, które umożliwia sklepom akceptowanie dowolnej formy płatności za pośrednictwem telefonu. Wystarczy zainstalować na smartfonie darmową aplikację oraz dołączyć do niego niewielki czytnik wielkości kciuka. Początkowo usługa dostępna będzie w USA, Hong Kongu, Kanadzie i Australii, ale w planach są także państwa europejskie.

BEZ TERMINALA

PayPal Here pozwala podmiotom handlowo-usługowym na przesyłanie faktur, akceptowanie kart debetowych, kredytowych, czeków lub płatności za pośrednictwem PayPal.
W zaprzyjaźnionych sklepach klient będzie mógł również zapłacić nie wyciągając portfela z kieszeni. Zapłata odbędzie się miedzy telefonem kupującego, a sprzedawcy, który obciąży profil klienta (zdjęcie konsumenta i nazwisko) z poziomu aplikacji PayPal Here.

HANDEL MOBILNY

Użytkownicy PayPal będą mogli także używać geolokalizacji I otrzymywać informację o najbliższych sklepach akceptujących PayPal Here.

„PayPal zbudował swoją pozycję na współpracy z małymi sprzedawcami. Robimy to już 14 lat” – powiedział David Marcus, dyrektor mobile w PayPal. – „Dzisiaj wiemy, że szukają oni sposobu na zbliżenie się z konsumentami, którzy masowo wybierają smartfony. Chcą szybkiego dostępu do swoich pieniędzy, dobrego czytnika kart i jednej, przejrzystej struktury prowizji za transakcje. Wierzymy, że PayPal Here ma przyszłość, ponieważ udało nam się połączyć wszystkie te cechy w jednej, prostej usłudze.”

Usługa jest dostępna dla posiadaczy smartfonów iPhone, wkrótce zostanie poszerzona o wersję dla smartfonów z systemem Android.

OPŁATY

Paypal Here oferuje konkurencyjną strukturę opłat bez miesięcznego abonamentu czy opłat za wdrożenie. Sprzedawcy ponoszą opłatę w wysokości 2,7 procent za transakcję kartową bądź PayPal. Dodatkowo każdy sprzedawca otrzyma kartę debetową z szybkim dostępem do zgromadzonej gotówki oraz 1 procent zwrotu na wybrane zakupy. Aktywne używanie karty debetowej sprawia, że opłaty za akceptacje płatności spadną do 1,7 procent.

BEPIECZEŃSTWO

PayPal Here posiada zaawansowany system zarządzania fraudami oraz całodobowe centrum wsparcia. PayPal posiada ponad 106 milionów użytkowników na świecie oraz 14 letnie doświadczenie w zapewnianiu bezpiecznych rozwiązań płatniczych, które pomogły rozwinąc biznes milionom sprzedawców na świecie. PayPal zamierza wprowadzić dodatkowe funkcje do usługi jeszcze w tym roku.

PayPal Here dla amerykańskich sprzedawców to:

  • Większość metod płatności: sczytanie paska magnetycznego z karty kredytowej lub debetowej, zeskanowanie karty kamerą w telefonie, ręczne wpisanie danych, czeki, faktury z poziomu aplikacji, płatności PayPal
  • Natychmiastowa akceptacja kart: ściągnij aplikację PayPal Here, zaloguj się i od razu akceptuj płatności
  • Jedna opłata: mobilna aplikacja I czytnik są darmowe, brak opłat początkowych, tylko opłata od transakcji 2,7 procent
  • Szybkie wpływy: sprzedawcy otrzymują fundusze bezpośrednio na konto PayPal niezależnie czy transakcji dokonanej online, mobilnie czy przez PayPal Here
  • Karta debetowa PayPal dla szybkiego dostępu do gotówki: z 1 procentowym zwrotem za wybrane zakupy, opłaty spadają do 1,7 procent
  • Bezpieczeństwo: PayPal Here używa zaawansowanych metod szyfrowania, które pomagają chronić dane karty płatniczej oraz zapewnia wsparcie najwyższej klasy specjalistów z dziedziny zarządzania fraudami I ryzykiem
  • Całodobowa obsługa klienta: telefoniczna I online – ponad 6 000 opiekunów klienta w 17 centrach na świecie
  • Wspierany przez PayPal: jeden z najbardziej popularnych kanałów sprzedaży I zakupów posiadający ponad 106 milionów aktywnych kont na świecie, obecny w 190 krajach I posiadający 25 walut

Małe firmy posprzątają długi

Mikro- i małe przedsiębiorstwa najdłużej ze wszystkich firm oczekują na odzyskanie swoich należności, a dla ponad 61% z nich stanowi to znaczącą barierę w rozwoju działalności. Wiele z nich poszukuje sposobu na „uprzątnięcie” zatorów płatniczych. A jest co sprzątać – tylko 13,8% mikro- i 7% małych nie ma w ogóle problemów z odzyskaniem swoich należności. Pozostałe zmagają się z nim w mniejszym lub większym stopniu. U 1/5 problem ten narasta.

Jak wynika z przygotowanego wspólnie przez Krajowy Rejestr Długów i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce badania Portfel Należności Polskich Przedsiębiorstw, aż tyle firm z sektora MSP, nie jest w stanie odzyskać należności od swoich kontrahentów. Dla tych najmniejszych, problemem może stać się już jedna niezapłacona przez klienta lub partnera faktura. Jeżeli opiewa na kilka tysięcy złotych lub gdy ich liczba się spiętrzy, doprowadzić to może nawet do upadku firmy. Wśród wskazań na problem z odzyskiwaniem należności, aż 20% przedsiębiorców z sektora MSP odpowiedziało, że kłopoty z odzyskiwaniem długów nieustannie narastają.

Małe i średnie przedsiębiorstwa dominują w całkowitej liczbie firm na naszym rynku, przez co ich wpływ na tworzenie polskiego PKB jest niezwykle istotny. Jednocześnie w sposób bardziej dotkliwy odczuwają wszelkie wahnięcia w gospodarce i są o wiele bardziej czułe na zjawisko zatorów płatniczych.

Badanie wykazuje także, że nastąpiło wydłużenie przeciętnego okresu oczekiwania na spłatę zaległości. Przyczyną tego stanu jest właśnie gorsze regulowanie faktur przez klientów i kontrahentów firm z sektora małych i mikroprzedsiębiorstw. Obecnie czekają one około 4 miesięcy i 12 dni na zwrot należności. Firmy większe nie zmagają się z tym problemem, oczekując średnio 3 miesiące i 21 dni na zapłatę zaległych faktur. W mniejszych firmach prawie 30% faktur jest przeterminowanych o więcej niż 6 miesięcy, z czego aż 15% z nich nie zostaje uregulowanych przez ponad rok. Faktury przeterminowane o pół roku uznaje się za zagrożone. Te, które nie zostaną spłacone przez rok – za stracone.

To, w jaki sposób problemy z odzyskiwaniem należności wpływają na rozwój małych i mikrofirm, wynika z pytania dotyczącego barier utrudniających dalszy rozwój przedsiębiorstw. 34% badanych z tego sektora deklaruje konieczność ograniczania inwestycji ze względu na występujące opóźnienia w otrzymywaniu należności. Wpływa to w sposób bezpośredni na sytuację finansową firm, przez którą te radzą sobie o wiele gorzej od swoich większych partnerów. Od 17% do 20% małych firm wskazuje, że w ostatnim kwartale ich sytuacja się pogorszyła, podczas gdy w większych firmach wskaźnik ten wynosi tylko 5%.Równocześnie w dużych firmach, koszty nieterminowej obsługi należności są dwa razy mniejsze niż w mikroprzedsiębiorstwach.

– Więksi gracze na rynku posiadają możliwość specjalizacji i efektywnego zarządzania wierzytelnościami. Firmy małe są w o tyle trudniejszej sytuacji, że bardzo często nie opłaca im się rozwijać wyspecjalizowanych struktur do zarządzania wierzytelnościami – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.
Nie posiadając możliwości skutecznego skłonienia dłużnika do zwrócenia długu, bez działów windykacji, ani prawników na usługach, przedsiębiorcy prowadzący małe firmy, częściej niż ich więksi partnerzy, muszą szukać sposobów na to, aby pomóc sobie w odzyskiwaniu zaległych należności.

Jednym z nich jest coroczna akcja społeczna organizowana przez Krajowy Rejestr Długów pod nazwą Wielkie Wiosenne Sprzątanie Długów. Podczas jej trwania każda z firm, która ma problemy z dłużnikami, może bezpłatnie dopisać ich do Krajowego Rejestru Długów. Firmy, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni marca podpiszą umowę z KRD, do końca maja będą mogły bezpłatnie dopisać do rejestru dowolną liczbę swoich dłużników.

W poprzednich edycjach Wielkiego Wiosennego Sprzątania Długów udział wzięło prawie 32 tysiące firm, które dopisały łącznie 324 tysiące dłużników. Dzięki akcji odzyskano dotychczas 938,12 mln złotych długu.

– Wysokie zainteresowanie naszą akcją pokazuje, że mikro- i małe firmy potrzebują tego, aby objąć je szczególną ochroną i opieką. Koszty ponoszone przez nie na rzecz prowadzonej działalności są często nieproporcjonalnie wysokie, przez co ryzyko bankructwa takiej firmy jest o wiele większe. Aby nie zachwiać stanem naszej gospodarki, musimy robić wszystko, aby przedsiębiorstwa MSP mogły funkcjonować normalnie – zauważa Adam Łącki.

Mirosław Godlewski po raz kolejny powołany na stanowisko prezesa Netii

Mirosław Godlewski20 marca 2012 roku rada nadzorcza firmy Netia SA powołała jednomyślnie Mirosława Godlewskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Spółki na kolejną, pięcioletnią kadencję.

Prezes Zarządu Netii został powołany po raz pierwszy na to stanowisko 23 stycznia 2007 r. Od tego czasu spółka zrealizowała z powodzeniem zapowiedzianą w 2007 roku strategię oraz przedstawiła cele strategiczne do 2020 roku.

Przed podjęciem współpracy z Netią, Mirosław Godlewski pełnił funkcję Prezesa Zarządu w spółce Opoczno SA (od stycznia 2006 roku), będącej wiodącym europejskim producentem płytek ceramicznych. W latach 2003-2005 był Prezesem Zarządu w Dec Sp. z o.o. (spółka zależna GATX). Wcześniej pełnił stanowiska zarządcze m. in. w firmach Pepsi-Cola General Bottlers Poland Sp. z o.o. i PepsiCo Trading Sp. z o.o.

Mirosław Godlewski ukończył Politechnikę Warszawską uzyskując dyplom magistra inżyniera w zarządzaniu przemysłem. Posiada również tytuł MBA, który zdobył w Ashridge Management College w Wielkiej Brytanii. Jest członkiem rad nadzorczych Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych oraz spółki ABC Data SA, zajmującej się dystrybucją sprzętu IT, oprogramowania i elektroniki użytkowej. Ponadto jest także członkiem Young Presidents’ Organization (YPO).

 

Raport o korkach w 7 największych miastach Polski

Przez utrudnienia w ruchu drogowym w największych polskich miastach, państwo traci rocznie 3,1 mld zł. W porównaniu z rokiem 2010 widoczna jest jednak poprawa – straty kierowców zmniejszyły się o prawie 96 mln zł. Z „Raportu o korkach w 7 największych miastach Polski” przygotowanego przez Deloitte i Targeo.pl wynika, że najłatwiej podróżuje się po Katowicach, a najtrudniej po Warszawie.

Według ekspertów z firmy doradczej Deloitte czas spędzony w korkach nie jest wykorzystany produktywnie, gdyż można byłoby go poświęcić na pracę lub odpoczynek. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to więc strata, której rozmiar można oszacować jako koszt utraconych korzyści, czyli koszt alternatywny. Pracujący w 7 miastach Polski – Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Krakowie, Katowicach, Poznaniu i Gdańsku – stracili w korkach w 2011 r. średnio 13,6 mln zł dziennie. Miesięcznie jest to kwota 299 mln zł.

„Z perspektywy mikroekonomicznej, koszt korków dla statystycznego mieszkańca-kierowcy wynosił średnio 2811 zł rocznie w 2011 r., co stanowiło 64% średniego miesięcznego wynagrodzenia w 7 miastach. W czterech z siedmiu aglomeracji nastąpił, w porównaniu z poprzednim rokiem, wzrost kosztów korków dla kierowców, w tym najwięcej w Katowicach i Poznaniu, bo odpowiednio o 285 zł i 220 zł rocznie. Z drugiej strony, w trzech miastach nastąpił spadek kosztów dla kierowców, w tym w Krakowie bardzo znaczący, bo aż o rekordowe 755 zł. Krakowiacy okazali się mistrzami oszczędności, gdyż w ciągu roku zyskali aż 1/3 miesięcznych wynagrodzeń na niższych kosztach korków” – komentuje Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte.

Koszt kierowców, oznacza jednocześnie dochód budżetu państwa z tytułu podatków pośrednich od ceny zużytej benzyny w postaci VAT i akcyzy. Dlatego został on uwzględniony przy obliczaniu kosztów korków dla gospodarki. Skoro podatki pośrednie stanowią połowę ceny benzyny spalonej w korkach, to budżet państwa zarobił na korkach w 2011 r. prawie 500 mln zł. Lepiej dla budżetu państwa byłoby gdyby zamiast podatków pośrednich budżet był zasilony dużo wyższymi kwotami z podatków bezpośrednich (PIT, CIT) płaconych z potencjalnie wyższych dochodów, które mogłyby być wypracowane w czasie kiedy stoimy w korkach. Dlatego w rezultacie koszt korków dla gospodarki wyniósł prawie 3,1 mld zł, co stanowiło 0,20% PKB Polski w 2011 r. W porównaniu do 2010 r. budżet państwa zyskał na korkach 96 mln zł, czyli 0,03% PKB. Jest to niewiele, ale widać, że trend zmierza we właściwym kierunku.

Raport powstał w oparciu o badanie dotyczące występowania korków zrealizowane przez serwis Targeo.pl. Bazując na rzeczywistych pomiarach prędkości, dla każdego miasta wyliczono Korkometr –wskaźnik pokazujący o ile korki wydłużają czas potrzebny kierowcom na dotarcie do miejsca docelowego w godzinach szczytu i poza nimi. W rankingu ponownie najlepiej wypadły Katowice przed Łodzią i Poznaniem, a stawkę zamyka Warszawa, po której jeździ się najtrudniej.

„W porównaniu z poprzednią edycją badania widać dużą poprawę sytuacji w Krakowie i Wrocławiu. Zmiany te pokazują, że możliwe jest szybkie usprawnienie ruchu w miastach, jeśli tylko zostaną dokończone kluczowe inwestycje drogowe. Potwierdza to także naszą tezę o dużych rezerwach efektywności tkwiących w transporcie drogowym.” – ocenia Rafał Mikołajczak, Prezes Zarządu Indigo, operatora serwisu Targeo.pl.

Na ostateczny obraz rankingu miast duży wpływ miały wytypowane przez Targeo.pl wąskie gardła komunikacyjne. Są to odcinki dróg o długości co najmniej 500 metrów, na których łączny czas utrudnień w obu szczytach wynosi co najmniej 1,5 godziny. Na każdej z analizowanych tras obliczono niezależnie opóźnienia w szczycie porannym i popołudniowym. Z przeprowadzonych pomiarów wynika, że duża część wąskich gardeł to zatory tworzące się tylko w jednym kierunku i tylko w jednym ze szczytów komunikacyjnych. W 2011 roku pomimo poprawy wyników czasu podróżowania, liczba wąskich gardeł w większości miast wzrosła. Z poprzedniej analizy wynikało, że łączna długość 33 wąskich gardeł w 7 miastach wynosiła niecałe 50 km, a rok później ich liczba wzrosła do 71 odcinków o łącznej długości przekraczającej 100 km. Niechlubnym liderem pod tym względem jest Warszawa, która rok wcześniej znajdowała się na 3 pozycji za Krakowem i Wrocławiem, a dziś otwiera ten ranking.

Starzenie się społeczeństwa największym problemem gospodarek

W 2012 r. poważnym problemem dla światowej gospodarki są zmiany demograficzne. Aby wyhamować wzrost długu publicznego konieczne jest rozpoczęcie reform strukturalnych, które zapobiegną problemowi kosztów związanych ze starzeniem się społeczeństwa – wynika z najnowszej edycji cyklicznego raportu firmy doradczej Deloitte „Global Economic Outlook”, który analizuje bieżącą sytuację ekonomiczną oraz przedstawia perspektywy na przyszłość.

W ocenie ekspertów firmy Deloitte powodem rosnącego długu publicznego poszczególnych państw są zmiany demograficzne, a nie krótkookresowe spadki ich aktywności gospodarczej. Problem starzenia się społeczeństwa na świecie dotyczy nie tylko wydłużającego się życia, ale również spadku narodzin. Przykładem doskonale obrazującym, jak rozwój gospodarczy wpływa na przyrost naturalny jest Korea. W 1960 r. kobieta rodziła tam średnio po 6 dzieci, dziś wskaźnik liczby urodzin na osobę wynosi zaledwie 1,4. Dodatkowo, w tym samym czasie, średnia długość życia mieszkańca tego kraju wzrosła z 55 do 81 lat. Podobnie jest w Chinach – wskaźnik liczby narodzin spadł w tym okresie z 5,6 do 1,6 dzieci, a wiek życia wydłużył się z 44 do 74 lat.

Starzenie się społeczeństwa przybiera dramatyczny wręcz wymiar w gospodarkach europejskich oraz w Japonii, która jest określana mianem najstarszego kraju na świecie. Według szacunkowych prognoz w 2040 r. na 100 osób w wieku produkcyjnym będzie przypadać odpowiednio: w Japonii – 63, we Włoszech – 57, a w Niemczech – 56 osób powyżej 65 roku życia, a więc emerytów i rencistów, którzy nie są aktywni zawodowo.

Według agencji Standard & Poor’s w 49 rozwiniętych i rozwijających się krajach, koszty związane z postępującym starzeniem się społeczeństwa, będą bardzo duże – według szacunków dług publiczny wzrośnie z obecnych 40% PKB do 245% w 2050 r. Największy wzrost będzie dotyczył krajów rozwiniętych i wyniesie nawet 300% PKB, a w przypadku Niemiec i Stanów Zjednoczonych dług publiczny może w 2050 r. osiągnąć wartość aż 400% PKB.

„W Unii Europejskiej wydatki na emerytury oraz opiekę zdrowotną stanowią średnio 17% PKB. Dlatego konieczne jest podjęcie działań strukturalnych, które zapobiegną problemowi kosztów związanych ze starzeniem się społeczeństwa. Chodzi o reformy systemów emerytalnych oraz opieki zdrowotnej.” – podkreśla Dr Ira Kalish, Dyrektor ds. Globalnej Ekonomii, Deloitte USA.

Aby zapobiegać niekorzystnym zmianom demograficznym konieczne jest w dłuższej perspektywie ograniczenie spadku liczby osób pracujących zawodowo. Można to zrobić przez aktywizację zawodową osób po 55 roku życia oraz kobiet. Należy podjąć również działania pozytywnie wpływające na poprawę produktywności pracujących osób. Z perspektywy ekonomicznej państw ważne jest także stopniowe wydłużanie wieku emerytalnego.

„Obecnie trudno nam sobie nawet wyobrazić jak zorganizować pracę osób po 60, czy 65 roku życia, jeśli ta praca ma być produkcyjna a nie stanowić fikcji ekonomicznej. W Polsce nie udało nam się przecież zaktywizować osób po 55 roku życia. Jeśli więc podwyższenie wieku emerytalnego w naszym kraju ma nie doprowadzić do nowych patologii w systemie zabezpieczeń społecznych, to należy zmiany te powiązać z szeregiem innych reform, w tym m.in. permanentnym doszkalaniem i/lub przekwalifikowywaniem starszych pracowników, upowszechnianiem wykonywania pracy przez Internet, wprowadzeniem specjalizacji geriatrycznych, czy może nawet rozdzieleniem usług medycznych celem zwiększenia ich efektywności. Skala problemów przed jakimi możemy się znaleźć w rezultacie starzenia społeczeństw wymaga całościowej i długoterminowej strategii.” – mówi Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte Polska.

Raport “Global Economic Outlook: Q1 2012” jest makroekonomiczną analizą globalnych gospodarek – m.in. krajów Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii, Wielkiej Brytanii, Indii, Rosji, Brazylii i Kanady.

Oksana Zharkova Dyrektorem Generalnym Avon Cosmetics Polska

W dniu 1 marca 2012 roku, Oksana Zharkowa objęła stanowisko Dyrektora Generalnego Avon Cosmetics Polska Sp. z o.o., odpowiada jednocześnie za Polskę oraz kraje nordyckie.

Oksana Zharkova związana jest z firmą Avon od 1997 roku. Swoją karierę rozpoczęła pracując na stanowisku Menedżera Sprzedaży w Avon Ukraina. W latach 2007-2012 zajmowała stanowisko Vice President’a odpowiadając za sprzedaż w Avon Rosja. Jej pasja do sprzedaży bezpośredniej, niesłabnące zorientowanie na wyniki oraz wizja, miały ogromny wpływ na sukces firmy na rosyjskim rynku.

Oksana Zharkova ukończyła studia w Instytucie Języków Obcych w Kijowie; jest absolwentką studiów MBA w Międzynarodowym Instytucie Zarządzania w Kijowie oraz programu zarządzania w London Business School.