Go China!

Ministerstwo Gospodarki ogłosiło dziś plany polskiej strategii wobec Chin pod nazwą „Go China”. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) została włączona w program wsparcia polsko-chińskiej współpracy gospodarczej.

Przy wprowadzaniu strategii „Go China” z Ministerstwem Gospodarki współpracować ma siedmiu partnerów: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Sportu i Turystyki, Spraw Zagranicznych, PARP, Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Agencja Rynku Rolnego oraz Polska Organizacja Turystyczna.

Celem strategii jest promocja 15 polskich branż, najbardziej rozwojowych w zakresie eksportu oraz pozyskiwanie inwestycji. Inicjatywa „Go China” ma zachęcić polskich przedsiębiorców do wejścia na rynek chińskim oraz pomóc w poszukiwaniu partnerów biznesowych.

Wicepremier, Minister Gospodarki Waldemar Pawlak podkreślił, że projekt „Go China” rozpoczyna promocję polskiej gospodarki na kilkunastu rynkach priorytetowych i pięciu perspektywicznych. Priorytetowe to np. Niemcy, Rosja, Chiny czy Czechy, natomiast perspektywiczne to Kazachstan, Brazylia, Kanada, Algieria i Turcja.
Wicepremier Pawlak stwierdził, że ogromne znaczenie dla rozwoju kontaktów biznesowych pomiędzy Polską i Chinami ma kwietniowy przyjazd do Polski premiera Chin Wen Jiabao.

– Dla chińskich przedsiębiorców zaangażowanie na najwyższym poziomie politycznym jest bardzo wyraźną zachętą do inwestowania czy nawiązywania współpracy – powiedział wicepremier Waldemar Pawlak.

Wicepremier zaprezentował portal internetowy (www.gochina.gov.pl) dla przedsiębiorców zawierający wszystkie informacje na temat polsko-chińskiej współpracy gospodarczej. Portal ten stanowi integralną cześć strategii „Go China”.

Bożena Lublińska-Kasprzak, Prezes PARP, poinformowała, że PARP co roku organizuje dla polskich przedsiębiorców szereg przedsięwzięć informacyjnych na temat rynku chińskiego, chińskiej kultury biznesowej, czy możliwości nawiązania kontaktów biznesowych z firmami chińskimi i perspektyw stojących przed polskimi przedsiębiorcami zainteresowanymi wejściem na chiński rynek.

– Współpracujemy w tym zakresie z takimi instytucjami jak EU-China Chamber of Commerce, EU SME Centre, EU China IPR Helpdesk, z którymi w roku 2011 zorganizowaliśmy między innymi seminarium nt. ochrony praw własności intelektualnej w Chinach oraz seminarium – jak wejść i utrzymać się na rynku w Państwie Środka. W tym roku, prawdopodobnie już w maju, planujemy organizację kolejnych dwóch do czterech seminariów, o których informacje znajdą państwo w zakładce „kalendarium wydarzeń” na portalu „Go China” – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak.

Podczas Światowej Wystawy EXPO w Szanghaju, która odbyła się w 2010 roku, PARP była odpowiedzialna za budowę cieszącego się dużym zainteresowaniem zwiedzających Pawilonu Polski oraz jego wyposażenie. PARP przygotowała także obszerny program promocji Polski na tej Wystawie – gospodarczy, kulturalny, promocji regionów i miast polskich.

W ramach programu towarzyszącego Wystawie EXPO zorganizowanych zostało 15 misji gospodarczych. W seminariach i prezentacjach gospodarczych organizowanych w polskim Pawilonie uczestniczyło ponad 1300 przedstawicieli chińskich zrzeszeń gospodarczych i firm z Szanghaju oraz prowincji regionu Delty Rzeki Jangcy. W spotkaniach z firmami chińskimi wzięło udział ponad 250 polskich przedsiębiorstw, organizacji branżowych oraz instytucji administracji publicznej.

– W tym roku polscy przedsiębiorcy wezmą udział między innymi w organizowanych przez Enterprise Europe Network, która działa w strukturze PARP, targach „EU-China Business & Technology Cooperation Fair”, które odbędą się w Chengdu, 13 i 14 września – powiedziała Bożena Lublińska-Kasprzak.

Wojciech Rabiej członkiem zarządu Nordea PTE

Komisja Nadzoru Finansowego jednogłośnie wyraziła zgodę na powołanie Wojciecha Rabieja na członka zarządu Nordea Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego SA. Będzie on odpowiadał za rozwój e-biznesu spółki.

Wojciech Rabiej jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie oraz ukończył studia podyplomowe w University of Manchester.
 Posiada ponad 14-letnie doświadczenie na rynkach finansowych.

Swoją karierę zawodową rozpoczął w Arthur Andersen, gdzie brał udział w projektach doradczych i audytowych dla czołowych towarzystw ubezpieczeniowych, banków, powszechnych towarzystw emerytalnych oraz instytucji państwowych. Był również członkiem zarządu Link4 TU SA oraz liderem projektu porównywarki ubezpieczeniowej rankomat.pl.

Sukces cudzoziemców na polskim rynku pracy

Polski rynek pracy w 2011 roku zanotował rekordowy wzrost zapotrzebowania na cudzoziemców, na poziomie prawie 50% w porównaniu z rokiem poprzednim. Polskie urzędy zarejestrowały niecałe 260 tys. wniosków o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca i wydały 41 tys. zezwoleń na pracę. Rekordowe wyniki zatrudnienia pracowników z zagranicy są tym samym jednym z kilku pozytywnych symptomów walki z recesją na polskim rynku pracy – informuje agencja EWL.

Przyrost zainteresowania zatrudnieniem cudzoziemców prawie o połowę dotyczy tak zwanych oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcom bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę. Oświadczenia te umożliwiają pracodawcom zatrudnienie pracownika z 5 państw spoza Unii Europejskiej (w tym m.in. Ukrainy) w oparciu o uproszczoną procedurę na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy w ciągu roku. Tym samym potwierdzone zostały prognozy analityków EWL, według których poziom zapotrzebowania na pracę obcokrajowców miałby wzrosnąć o nawet 50% do końca 2011 roku.

W sumie polskie firmy złożyły 259 777 wniosków o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca, czyli dokładnie o 44% więcej w stosunku do roku 2010, w którym do Powiatowych Urzędów Pracy wpłynęło 180 073 wniosków. Dwa sektory, które w największym stopniu skorzystały z oświadczeń to rolnictwo i budownictwo. W 2011 roku zarejestrowano 128 788 wniosków dla firm z branży rolnej, co oznacza wzrost o 17% w porównaniu z rokiem poprzednim. Firmy budowlane ze względu na korzystną koniunkturę w pierwszej połowie 2011 i braki kadrowe również zanotowały rekordowy, prawie trzykrotny przyrost oświadczeń. Ostatecznie w branży budowlanej zarejestrowano aż 57 169 wniosków (20 049 w 2010 roku). Ze względu na sezonowy charakter obydwu sektorów, pracodawcy chętnie korzystali z uproszczonej procedury legalizacji pobytu i możliwości zatrudnienia pracowników krótkoterminowo. Inne branże, które odnotowały wzrost to przetwórstwo przemysłowe (wzrost aż 144%), transport (wzrost 61%) i handel (wzrost 77%). Na ogół rejestrowanych wniosków, aż 92% z nich przypada na obywateli Ukrainy, na kolejnych miejscach plasują się obywatele Mołdowy (5%) i Białorusi (niecałe 2%).

Wyniki zatrudnienia cudzoziemców w 2011 roku można uznać za przełomowe, jedynie w 2007 roku, w okresie pilotażowego wdrożenia nowej uproszczonej procedury zatrudnienia cudzoziemców zanotowano wyższy wzrost (21 tys. wniosków w 2006 – 156 tys. w 2007), który wynikał m.in. z krótkiego okresu od wejścia rozporządzenia w życie (sierpień – grudzień 2006) i niedostatecznej promocji nowej formy zatrudnienia. W kolejnych latach Powiatowe Urzędy Pracy nie odnotowały równie znaczącego wzrostu liczby zarejestrowanych wniosków. Prawie 50% wzrost zainteresowania rekrutacją cudzoziemców w 2011 roku to zarówno efekt większego otwarcia polskich pracodawców na rynki pracy krajów spoza UE, jak również dowód na znaczące braki kadrowe na polskim rynku pracy.

Jednocześnie pamiętać należy o tym, że wzrost zainteresowania polskich firm rekrutacją cudzoziemców nie musi przekładać się bezpośrednio na wzrost zatrudnienia. Rejestracja oświadczenia nie jest równa faktycznemu zatrudnieniu cudzoziemca (faktyczna liczba cudzoziemców zatrudnionych w oparciu o taką formę zatrudnienia jest zazwyczaj niższa). Dla niektórych cudzoziemców otrzymanie wizy pracowniczej stanowi ponadto pretekst do ubiegania się o pracę w innych krajach strefy Schengen – prym w tym obszarze wiodą Czechy, Norwegia, czy Włochy.

Inne formy zatrudnienia obcokrajowca

Wzrost rynku zatrudnienia obcokrajowców nie odnosi się tylko do wyższej liczby oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemca. Równie istotny, choć nieco niższy przyrost odnotowano w przypadku pełnych zezwoleń na pracę dla cudzoziemców (typy A-E), których Urzędy Wojewódzkie wydały w 2011 roku w sumie 41596. Oznacza to wzrost o 12% w porównaniu z rokiem 2010, w którym wydanych zostało 37121 zezwoleń na pracę. Zezwolenia na pracę typu A-E dotyczą szerszej grupy cudzoziemców, nie ograniczają się bowiem tylko do obywateli 5 państw. Umożliwiają przy tym powierzenie pracy obcokrajowcom na okres dłuższy niż 6 miesięcy (do nawet 3 lat). Tradycyjnie jednak największa część zezwoleń – 18985, czyli około 45%. ogółu przypada na obywateli Ukrainy. Kolejną liczną grupę stanowią pracownicy z Azji, głównie Chin (6017 zezwoleń na pracę), Wietnamu (2521) i Nepalu (1175). Wzrost liczby wydanych zezwoleń mógłby być wyższy, należy wziąć pod uwagę, że w ostatnich dwóch miesiącach 2010 roku więcej pracodawców decydowało się na rejestrację pełnego zezwolenia na pracę zamiast oświadczenia, ze względu na opóźnienia w opracowaniu odpowiedniej procedury pomostowej dla firm zatrudniających obywateli Ukrainy, Białorusi, Mołdowy, Gruzji i Rosji. Dopiero w grudniu 2010 w życie weszło przedłużenie rozporządzenia w sprawie wykonywania pracy przez cudzoziemców bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę, stąd wyższe zapotrzebowanie na pełne zezwolenia na pracę do tego momentu.

Zezwolenia na pracę cieszyły się szczególnym zainteresowaniem w budownictwie. Polskim firmom budowlanym wydano w zeszłym roku ponad 9 tysięcy zezwoleń, co przekłada się na wzrost na poziomie 53% w stosunku do 2010 roku. Z tej formy zatrudnienia cudzoziemców korzystały też chętnie firmy z branży handlowej, co przełożyło się na 6925 zezwoleń na pracę. Na ponad 41 tysięcy wydanych zezwoleń aż 7583 z nich dotyczyło przedłużania zezwoleń u pracowników, którzy postanowili w Polsce zostać na dłużej.

– „Dane zebrane przez Powiatowe Urzędy Pracy i Urzędy Wojewódzkie świadczą o dużym sukcesie zagadnienia zatrudnienia cudzoziemców w Polsce. Struktura polskiego rynku pracy się zmienia, rośnie popyt na pracowników produkcyjnych, co przy niedostatecznej podaży pracy ze strony Polaków i rosnącej niechęci do podejmowania się prostych prac fizycznych zmusza pracodawców do szukania alternatywnych źródeł rekrutacji.” – mówi Andrzej Korkus, prezes agencji zatrudnienia EWL –

„Perspektywy na 2012 rok zakładają dalsze uproszczenie i ujednolicenie procedury ubiegania się przez pracowników z zagranicy o pracę i pobyt na terytorium RP, w ramach nowej ustawy o cudzoziemcach. Jednocześnie zmiany w prawie zakładają uregulowanie przepisów związanych z legalizacją pobytu, a więc zwiększenie odpowiedzialności pracodawcy za zatrudnianie obcokrajowca. Pomimo iż nowa ustawa o cudzoziemcach budzi pewne kontrowersje, zmiany te powinny wpłynąć pozytywnie na zainteresowanie pracowników z krajów spoza UE pracą w Polsce, będą także prowadzić do ograniczenia liczby nadużyć w stosunku do cudzoziemców w polskich firmach.”

Źródło: MPiPS, EWL

Zarobki klubów piłkarskich rosną mimo kryzysu

Dwadzieścia najbogatszych klubów piłkarskich na świecie w sezonie 2010/2011 zarobiło łącznie 4,4 mld euro, co stanowi ponad jedną czwartą wartości całego europejskiego rynku piłki nożnej. Należy zauważyć, że 19 z 20 klubów ujętych w rankingu grało w europejskich pucharach w zeszłym sezonie. W tegorocznym zestawieniu znalazł się jeden debiutant – Napoli. Czwarty rok z rzędu czołowa szóstka najbogatszych klubów świata pozostaje niezmienna. To główne wnioski z 15. edycji globalnego raportu klubów piłkarskich Football Money League 2012 przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Według rankingu Deloitte łączne przychody światowej dwudziestki najlepiej zarabiających klubów wzrosły o 3% w porównaniu z wcześniejszym sezonem. Ich stopa wzrostu dwukrotnie przekroczyła tempo rozwoju gospodarek, które reprezentują. Łączne przychody dwudziestki w sezonie 2010/11 osiągnęły poziom 4,4 mld euro, przy czym dziewięć spośród najbogatszych klubów odnotowało dwucyfrowy wskaźnik wzrostu.
„Ciągły wzrost przychodów generowanych przez kluby z czołowej dwudziestki, widoczny w sezonie 2010/11 podkreśla ich siłę, zwłaszcza w trudnych czasach. Choć tempo wzrostu przychodów spadło z 8% w sezonie 2009/10 do 3% w 2010/11, duże i lojalne rzesze kibiców, ogromna oglądalność i atrakcyjność dla partnerów biznesowych sprawiły, że kluby te oparły się spowolnieniu gospodarczemu” – mówi Dan Jones, Partner Sports Business Group w Deloitte UK.

Już czwarty rok z rzędu skład czołowej szóstki Football Money League nie zmienił się. Tworzą ją Real Madryt, Barcelona, Manchester United, Bayern Monachium, Arsenal i Chelsea, stale w tej samej kolejności. Real Madryt potrzebuje jeszcze roku, by wyrównać rekord dominacji Manchesteru United pobity w ciągu pierwszych ośmiu lat istnienia zestawienia Deloitte. Druga w zestawieniu Barcelona, która w sezonie 2010/11 osiągnęła 13% wzrostu przychodów, po raz pierwszy przekroczyła pułap 450 mln euro.

Niepowodzenie Manchesteru United w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów 2011/12 najpewniej spowoduje dalsze zwiększenie dystansu między nim a hiszpańskim duetem do ponad 100 mln euro. Zgodnie z tradycją, kluby piłkarskie czołowej dwudziestki Football Money League pochodzą z lig europejskiej „wielkiej piątki” – w tym aż sześć z brytyjskiej Premier League. W porównaniu z ubiegłorocznym rankingiem za sezon 2009/2010 z zestawienia wypadły trzy kluby – są to: Atlético de Madrid, VfB Stuttgart i Aston Villa.

Liverpool, który po raz pierwszy od siedmiu lat znalazł się poza Ligą Mistrzów, spadł o kolejne miejsce w Money League i obecnie jest już dziewiąty w rankingu. Mimo znaczącego wzrostu przychodów komercyjnych i nowej umowy sponsoringowej podpisanej z Warrior Sports, która będzie obowiązywać od sezonu 2012/13, klub musi zapewnić sobie powrót do najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich, by zachować pozycję w pierwszej dziesiątce zestawienia. Obecnie zagrażają mu między innymi silni rywale z Premier League: Tottenham Hotspur i Manchester City.

„Tottenham otrzymał właśnie zgodę lokalnych władz na budowę nowego stadionu, co w połączeniu z sukcesami na boisku może mu zapewnić miejsce w pierwszej dziesiątce w rankingu. Analiza przykładu Arsenalu nie pozostawia wątpliwości co do skali i potencjału wzrostu przychodów z meczów, możliwego dzięki budowie nowoczesnego stadionu.” – dodaje Alan Switzer, Dyrektor Sports Business Group w Deloitte UK.

Debiut Tottenhamu w rozgrywkach Ligi Mistrzów, w których doszedł do ćwierćfinału, dał klubowi szansę na zdobycie miejsca w pierwszej dziesiątce w tegorocznej Football Money League. Sukces ten przewyższyło jednak osiągnięcie Schalke 04, które, po największym skoku sezonu – aż o sześć miejsc w górę, wypchnęło Juventus Turyn z czołowej dziesiątki. Był to wynik prowadzonej bardzo dobrej postawy w rozgrywkach Ligi Mistrzów, w trakcie których niemieckiemu klubowi udało się dojść do półfinału. Po tym sukcesie przyszło jednak rozczarowanie – czternaste miejsce w Bundeslidze w sezonie 2010/11 i niepowodzenie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów na sezon 2011/12 – co prawdopodobnie spowoduje utratę tak wysokiej pozycji.

Zaskoczeniem tegorocznej edycji rankingu jest spadek pozycji Manchester City o jedno miejsce, pomimo imponującego wzrostu przychodów. „Znaczące inwestycje kadrowe zapewniły klubowi awans do Ligi Mistrzów na sezon 2011/12. W połączeniu z przełomową umową partnerską z firmą Etihad zapewnią one znaczący wzrost wpływów ze wszystkich trzech źródeł i prawdopodobnie awans do czołowej dziesiątki Money League w przyszłym roku” – dodaje Alan Switzer.

Obecnie Europa wydaje się bardziej niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwudziestu lat zaniepokojona stanem finansów klubów piłkarskich. Ważne jest by troska ta wyrażona m.in. w decyzji UEFA wymuszającej na klubach dostosowanie poziomu wydatków do poziomu generowanych przychodów, przełożyła się na poprawę bilansowania ich finansów. Wymóg, który zacznie obowiązywać od roku 2013, zachęca właścicieli klubów do perspektywicznego spojrzenia na ich rozwój w kontekście generowanych przychodów, inwestycji w obiekty sportowe i młodą kadrę piłkarską oraz wzmożonej kontroli wydatków.

Portale społecznościowe stymulują rozwój gospodarczy

W 2011 roku dzięki działalności Facebooka i firm z nią powiązanych 27 państw należących do UE oraz Szwajcaria zarobiły 15,3 mld euro. W Polsce może to być kwota sięgająca nawet 200 mln euro. Aktywność internetowego giganta przyczyniła się także do stworzenia 232 tys. miejsc pracy na kontynencie. Na popularności serwisu korzystają także dostawcy urządzeń mobilnych i usług internetowych – szacuje się, że w ubiegłym roku wartość sprzedaży sprzętu i dostaw łączy szerokopasmowych wyniosła 6,5 mld euro. Takie wnioski płyną z analizy „Measuring Facebook’s Economic impact in Europe” przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte.

Facebook stał się fenomenem na skalę globalną, nie tylko ze względu na stworzenie nowego modelu komunikowania się użytkowników Internetu. Jego wyjątkowa pozycja wynika także z ekonomicznego wpływu, który wywiera na inne podmioty. Analizę wielkości tego wpływu w 2011 roku w krajach Unii Europejskiej oraz Szwajcarii przeprowadziła firma doradcza Deloitte. Jej wyniki pokazują, że portal społecznościowy oddziałuje na gospodarki krajów zarówno w wąskim zakresie, poprzez codzienną aktywność firmy Facebook, jak i w szerokim spektrum poprzez działalność podmiotów trzecich, które korzystają z jego ekosystemu. Do działań bezpośrednich zalicza się m.in. wydatki Facebooka na pensje pracowników, podatki oraz zysk wygenerowany z aktywności w 2011 roku, a także wartość wytworzoną w różnych gałęziach przemysłu związanych zapewnianiem dostaw dla firmy. Szacuje się, że wymienione wyżej obszary działalności generują wartość dodaną w wysokości 214 mln euro (z czego 124 mln euro płynie bezpośrednio z działalności Facebooka) i utrzymują ponad 3 tys. miejsc pracy w Europie – w tym 600 osób to bezpośredni pracownicy zatrudnieni przez portal.

Mierząc oddziaływanie Facebooka na gospodarki UE w szerszej perspektywie eksperci Deloitte oszacowali wielkość wpływów, które uzyskują inne podmioty, dzięki korzystaniu z platformy stworzonej przez serwis. Udział biznesu przejawia się m.in. poprzez wzrost świadomości wybranych marek, a co za tym idzie zwiększenie sprzedaży. Osobne miejsce w analizie zajął wzrost popytu na nowoczesne technologie, stymulowany przez użytkowników portalu. Z opracowania wynika, że całkowita wartość wpływu Facebooka na gospodarki 27 krajów Unii Europejskiej i Szwajcarii w 2011 roku, z uwzględnieniem działalności innych podmiotów, wyniosła 15,3 mld euro a także przyczyniła się do stworzenia 232 tys. miejsc pracy.

„Największy udział w tej kwocie mają działania przedsiębiorstw, które wykorzystują Facebooka do promocji swoich usług i produktów, m.in. poprzez tworzenie reklam i aplikacji, które za pośrednictwem portalu trafiają do docelowego konsumenta. Dodatkowe przychody pochodzą z budowy i modyfikacji korporacyjnych stron internetowych, które muszą w obecnych czasach być kompatybilne z serwisem społecznościowym. Niemałe znaczenie ma także działalność reklamowa – ocenia się, że same wydatki na płatne reklamy to suma rzędu 700 mln euro. Intensyfikacja działań marketingowych przekłada się dodatkowo na podniesienie poziomu świadomości marek oraz zwiększenie sprzedaży produktów.” – mówi Dariusz Nachyła, Partner zarządzający działem Technologii, Mediów i Telekomunikacji Deloitte w Europie Środkowej.

Znaczący wpływ w skali całego kontynentu generuje działalność związana z tworzeniem i korzystaniem z aplikacji na Facebooku. Deloitte szacuje, że w analizowanych krajach dochody z tej działalności wynoszą 2 mld euro. Dodatkowe 200 mln euro przynoszą spotkania i wydarzenia organizowane przez użytkowników portalu. Dzięki narzędziom udostępnionym przez twórców serwisu organizatorzy mogą zaprosić większą ilość uczestników oraz zorganizować więcej spotkań, a ich goście będą mieli okazję do wydania pieniędzy, co przełoży się na dodatkowe wpływy do budżetów państw.

Nie bez znaczenia jest pozytywne oddziaływanie Facebook na branżę technologiczną. Obecnie na świecie jest ponad 350 milionów aktywnych użytkowników Facebooka, którzy uzyskują dostęp do sieci społecznościowej za pomocą telefonów komórkowych. Wspomaga ich w tym ponad 475 operatorów usług komórkowych na świecie, którzy promują i wdrażają usługi ułatwiające korzystanie z portalu społecznościowego. Eksperci Deloitte obliczyli, że najchętniej z siecią łączą się użytkownicy telefonów komórkowych Apple iPhone – w całej Europie w październiku 2011 r. było ich ponad 33 miliony, na drugim miejscu znaleźli się właściciele Nokii, za nimi HTC/Android oraz Samsung. Dodatkowo wzrasta zapotrzebowania na usługi szerokopasmowego Internetu. Z analizy wynika, że zysk brutto ze sprzedaży urządzeń i usług szerokopasmowego Internetu w Europie wyniósł 6,5 mld euro. Największy udział mają w tym Niemcy, których zakupy wyniosły niemal 1,5 mld euro.

Najwięcej korzyści z działalności Facebooka i powiązanych z nią podmiotów odniosły Niemcy i Wielka Brytania – przełożyło się to na wkład do PKB każdego z tych krajów na poziomie 2,6 mld euro. Na trzecim miejscu znalazły się Włochy, z wpływem na poziomie 2,5 mld euro, wynika to przede wszystkim z dużej aktywności firm, które chętnie korzystają z tej platformy do promowania swoich usług i produktów. Trzy wymienione wyżej kraje są także liderami pod względem ilości stanowisk pracy, które wspieraną są przez działalność Facebooka – łącznie jest to około 100 000 pracowników.

Raport nie podaje wartości dodanej wytworzonej dzięki Facebookowi w Polsce. „Biorąc pod uwagę proporcje PKB oraz poziom popularności Facebooka w Polsce można szacować ją na około 150-200 mln euro rocznie.” – mówi Dariusz Nachyła z Deloitte.

* * *
Nota metodologiczna:
Analiza została przygotowana przez firmę doradczą Deloitte i dotyczy całkowitego wkładu Facebooka w produkt gospodarczy Europy (27 państw należących do Unii Europejskiej oraz Szwajcarii) w kategoriach wartości dodanej brutto oraz tworzonych miejsc pracy. Analiza została przeprowadzona pomiędzy listopadem 2011 r. a styczniem 2012 r. i odnosi się do wpływu ekonomicznego w roku 2011 r.

Bardziej mobile B2B

Na firmy, które planują rozwój nowoczesnej komunikacji biznesowej czeka jeszcze ponad miliard złotych dotacji unijnych. Obecny nabór wniosków do działania 8.2 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka (POIG) kończy się co prawda 3 marca, ale w tym roku odbędą się jeszcze dwa konkursy. Jednocześnie wprowadzono zmiany, które mogą ułatwić firmom ubieganie się o dofinansowanie. Czy przekona to przedsiębiorców do automatyzacji wymiany danych?

W dotychczasowych siedmiu naborach do działania 8.2 POIG nie rozdysponowano nawet połowy środków z dostępnej alokacji. PARP chce jednak nadal wspierać nowoczesną wymianę informacji, która wpływa na efektywność i konkurencyjność firm na rynku. Łatwiejsze komunikowanie drogą elektroniczną między partnerami biznesowymi wydaje się dzisiaj niezbędne do rozwoju przedsiębiorstw. Mimo to, jego znaczenie wciąż jest niedoceniane przez firmy, głównie ze względu na wysoki koszt wdrożenia wspólnego systemu. Tymczasem 2012 r. może okazać się ostatnim, w którym wiele wydatków związanych z tą inwestycją może zwrócić przedsiębiorcom Unia Europejska.

B2B w chmurze

Najważniejszą zmianą wprowadzoną w ramach działania 8.2 POIG jest umożliwienie przedsiębiorcom korzystania z platform internetowych w ramach wdrażania wspólnych systemów informatycznych. Usprawni to komunikację i przekazywanie danych pomiędzy partnerami biznesowymi. Po zalogowaniu na platformie pracownik będzie miał dostęp do aktualnych informacji, wymienianych przez firmy w dowolnym miejscu i o dowolnej porze. – Takie rozwiązanie odpowiada na zapotrzebowanie przedsiębiorców na aplikacje mobilne. Znacznie ułatwi to pracę często przebywającym poza siedzibą firmy pracownikom. Należy jednak pamiętać, że platforma internetowa może stanowić element integracji systemów informatycznych, a nie je zastępować – tłumaczy Milena Jankowska, konsultantka ds. funduszy europejskich w firmie ECDF, firmy pozyskującej dotacje unijne. Automatyzacja wymiany danych stanowi nadal główny cel wdrażania systemów w działaniu 8.2 POIG i wszelkie działania podejmowane przez przedsiębiorców w ramach realizacji projektu muszą do niego zmierzać.

Zintegrowane, czyli automatyczne

Co oznacza integracja według PARP-u? Przede wszystkim to, że systemy B2B powinny same się komunikować, bez konieczności ingerencji w ten proces nadawcy czy odbiorcy wiadomości. Dzięki temu pracownicy nie muszą, np. potwierdzać czy e-mail z fakturą doszedł lub informować, że zamówienie zostało przyjęte do realizacji. Zakres wymienianych danych zależy przy tym od potrzeb współpracujących firm. I tak kadra kierownicza może mieć rozszerzony dostęp do wszystkich informacji, a partnerzy tylko do tych, zawartych w poszczególnych modułach systemu. Z biurem księgowym firma wymienia np. dane finansowe i dotyczące kadr, a z dostawcą materiałów niezbędnych do produkcji zamówienia, faktury i stany magazynowe. Należy przy tym pamiętać, że za partnera nie może być uznawany klient końcowy. System powinien działać na zasadzie Business to Business, a nie Business-to-Consumer.

Elastyczny system

Budowanie systemu w ramach działania 8.2 POIG wymaga specjalistycznej wiedzy informatycznej. Dlatego przedsiębiorca ubiegający się o dotację powinien już na etapie wypełniania wniosku zwrócić się do ekspertów mających doświadczenie w tworzeniu zaawansowanych platform B2B. Typowymi systemami, które umożliwiają komunikowanie między partnerami są te używane zazwyczaj do zarządzania firmą – ERP (Enterprise Resource Planning), MRP (Material Requirements Planning) lub CRM (Customer Relationship Management). Ich powszechne zastosowanie wbrew pozorom może skomplikować integrację systemów. – Często zdarza się, że firmy, które chcą usprawnić wymianę danych w ramach działania 8.2 posiadają już własne systemy informatyczne, ale pochodzące od różnych producentów. To utrudnia ich integrację. Dlatego ważne jest stworzenie takiego systemu B2B, który będzie umożliwiał komunikację pomiędzy różnymi rodzajami oprogramowania – tłumaczy Mariusz Rutkowski, dyrektor ds. IT w firmie SystemPoint, zajmującej się tworzeniem i wdrażaniem zaawansowanych systemów informatycznych. Tak zwana „otwarta architektura” systemu informatycznego zapewni nie tylko integrację systemów z partnerami zgłoszonymi w projekcie, ale również z pozostałymi – obecnymi i przyszłymi – kontrahentami. Może to okazać się szczególnie pomocne w przypadku, gdy partner uwzględniony we wniosku o dofinansowanie przerwie współpracę z beneficjentem. Konieczne jest bowiem zastąpienie go innym przedsiębiorcą, z którym wnioskodawca zintegruje system. Elastyczność wdrażanego oprogramowania może wówczas znacznie przyspieszyć proces wymiany partnera.

Ważny plan

Każda firma ubiegająca się o dotację z działania 8.2 powinna odpowiednio zaplanować wdrażanie systemu informatycznego typu B2B, uwzględniając perspektywę długoterminową. Beneficjent musi więc brać pod uwagę swoje obecne potrzeby, ale także dalszy rozwój przedsiębiorstwa, technologii oraz możliwość pozyskiwania kolejnych partnerów biznesowych. Dlatego wdrażany system B2B musi być nowoczesny i elastyczny, a jego implementacja nie może zakłócać codziennej działalności firmy. – System B2B powinien być wdrażany etapami i zbudowany modułowo, gdyż projekty w ramach działania 8.2 są realizowane w czasie, nierzadko nawet przez 2 lata. Warto więc aby moduł wprowadzony na samym początku mógł już działać i realizować stawiane przed nim zadania, zanim zostanie wdrożony ostatni – tłumaczy Milena Jankowska z ECDF. Ponadto wnioskodawca powinien zadbać o zastosowanie w systemie informatycznym nowoczesnych standardów, jak EDI (ang. Electronic Data Interchange). Dzięki niemu partnerzy biznesowi nie muszą już wymieniać dokumentów papierowych oraz mogą swobodnie przesyłać i przechowywać e-faktury, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Ponadto od 2010 r. zastosowanie standardu EDI w budowaniu systemu informatycznego jest dodatkowo punktowane przy ocenie wniosku. Można za to otrzymać aż 12 ze 100 możliwych do zdobycia punktów. Istnieją również inne narzędzia informatyczne ułatwiające obieg informacji pomiędzy partnerami biznesowymi. – W opracowywanych przez nas systemach stosujemy moduł BPM (Business Process Management). Umożliwia on automatyczną wymianę danych, bez udziału człowieka. Można na przykład tak skonfigurować BPM, aby na otrzymane zamówienie system od razu wysyłał fakturę, sprawdzał dostępność w stanach magazynowych, wysyłał dokument WZ, itp. Skraca to czas realizacji procesu, np. zamówienia oraz eliminuje możliwe błędy. Pozytywnie wpływa to zarówno na czas realizacji procesu, np. zamówienia, jak i na podatność na błędy powodowane czynnikiem ludzkim – mówi Mariusz Rutkowski z SystemPoint.

Efekty są najważniejsze

Jedną z podstawowych zalet działania 8.2 jest jego uniwersalność. O dotację na poprawę relacji typu B2B mogą ubiegać się firmy z sektora MSP z każdej branży (oprócz np. alkoholowej i tytoniowej, które są wyłączone z możliwości dofinansowania działalności). Inwestycje na ten cel przynoszą firmom wymierne korzyści w postaci, m.in. obniżenia kosztu wydruku faktur i przesyłania dokumentów pocztą tradycyjną, zredukowania prac biurowych, łatwiejszego i szybszego dostępu do aktualnych stanów magazynowych. Efekty wprowadzenia wspólnego systemu muszą być ujęte we wniosku o dofinansowanie. Mogą dotyczyć np. poprawy wyników ekonomicznych firmy. Wówczas wnioskodawca powinien przygotować dokumenty pokazujące jak kształtuje się średnia wartość kosztów z 12 miesięcy przed rozpoczęciem projektu oraz prognozy kosztów po roku od wdrożenia. Ważne jest przy tym nie tyle dokładne określenie liczbowe zmiany, ile jej skali, np. koszty mają się zwiększać proporcjonalnie lub mniej proporcjonalnie niż przychody. Oczywiście rentowność inwestycji może być także wyrażana przez inne wskaźniki, jak wzrost przychodów ze sprzedaży spowodowany skróceniem czasu realizacji zleceń.

B2B nie tylko dla największych

Nowoczesne standardy wymiany danych pomiędzy firmami nie muszą być stosowane tylko w korporacjach czy wielkich przedsiębiorstwach produkcyjnych. Oczywiście, w działaniu 8.2 większe szanse na pozyskanie dofinansowania mają podmioty działające długo na rynku, posiadające stałe i długotrwałe relacje z partnerami biznesowymi. Nie oznacza to jednak, że mniejsze i młodsze firmy nie mogą ubiegać się o dotacje. Poziom dofinansowania wydatków w przypadku małych i mikro przedsiębiorstw jest wyższy niż w przypadku średnich. W województwie wielkopolskim średnie przedsiębiorstwo może otrzymać zwrot kosztów związanych z realizacją projektu w wysokości 50 proc. na sprzęt i oprogramowanie, jak i specjalistyczne usługi informatyczne oraz 35 proc. na szkolenia pracowników. W małej firmie proporcje te wynoszą kolejno 60, 50 i 45 proc. Ponadto koszt zakupu i wdrożenia systemu informatycznego jest w nich znacznie niższy i sięga ok. 150-400 tys. zł. przy 500 tys. zł do nawet 1-2 mln zł wydatków ponoszonych na ten cel przez średnie przedsiębiorstwa. Minimalna liczba punktów, jakie należy zdobyć, aby otrzymać dofinansowanie z działania 8.2 POIG wynosi zaledwie 40 (na 100 możliwych do uzyskania). Warto więc, aby każda firma próbowała sił w tegorocznych naborach.
Dlaczego się nie integrują

Co powstrzymuje firmy od ubiegania się o dotacje na systemy typu B2B? – Uświadomienie korzyści płynących z powstania tego rodzaju systemów następuje w Polsce bardzo powoli. Przedsiębiorcy wolą ponosić wydatki na inwestycje, które bezpośrednio przekładają się na wydajność, polepszenie oferty, czy wzrost przychodów ze sprzedaży. W przypadku informatyzacji firmy ten efekt może być nieco mniej uchwytny – mówi Milena Jankowska z ECDF – Czasami firmy próbują wdrażać pewne elementy rozwiązań typu B2B. Jednak nie budują przy tym jednolitego systemu, który mógłby udoskonalić relacje z partnerami biznesowymi.

Zaawansowane relacje B2B to przyszłość w zarządzaniu siecią kontaktów biznesowych. To klucz do intensywnego i dynamicznego rozwoju firmy. Dotacje z działania 8.2 POIG stanowią szansę dla przedsiębiorstw, które nie są w stanie same sfinansować wdrożenia systemu informatycznego, a odczuwają potrzebę jego posiadania. Myśląc o nim teraz, mają szansę częściowego zwrotu kosztów tej automatyzacji.

Odratrans przygotowuje się do debiutu na GPW

Odratrans, której obligacje zadebiutowały w czwartek 23 lutego 2012 r. na rynku Catalyst, planuje w czerwcu kolejny debiut. Tym razem na GPW. Z emisji nowych akcji spółka chce pozyskać 60-80 mln zł – poinformował dziennikarzy podczas uroczystości Piotr Chajderowski, prezes spółki.

„Chcemy złożyć prospekt w kwietniu. Ofertę publiczną moglibyśmy przeprowadzić w czerwcu lub wrześniu. Liczymy na 60-80 mln zł w zależności od naszych projektów akwizycyjnych. Obecnie oceniamy dwie potencjalne inwestycje – spółki operatorskie w Trójmieście i Elblągu. W zależności od tego, na co się zdecydujemy, ustalimy ostateczne parametry oferty” – powiedział Chajderowski podczas debiutu obligacji spółki na Catalyst.

„Niewykluczone, że nasi akcjonariusze również mogą sprzedać pakiet, ale jeśli do tego dojdzie będzie on mały” – dodał prezes.

W ubiegłym roku przychody grupy kapitałowej Odratrans przekroczyły 0,5 mld zł. O zyskach zarząd firmy na razie nie chce mówić, gdyż weryfikuje je audytor. Latem ubiegłego roku zysk netto prognozowano na 20,5 mln zł.

„ Spółka jest po pełnej restrukturyzacji, planujemy dalszą poprawę wyników” – powiedział Chajderowski.

W 2010 r. grupa osiągnęła ponad 400 mln zł sprzedaży i 11,5 mln zł zarobku netto. W prospekcie emisyjnym spółka przedstawi prognozy wyników na ten rok oraz strategię na 5 kolejnych lat. Przed debiutem na giełdzie zmieni nazwę.

Grupa Odratrans świadczy usługi transportowe (42% przychodów), spedycyjne (44% przychodów) oraz logistyczne (ok. 9% przychodów). Według informacji grupy, kontroluje ona 80% rynku transportu śródlądowego w Polsce oraz 50% we wschodnich Niemczech.

Strategicznym obszarem działalności spółki jest rynek niemiecki , czyli obszar pomiędzy rzekami Odra i Ren – z rejonami Łaby w kierunku Hamburga oraz kanałami w kierunku Bremy. W kraju spółka koncentruje swą działalność na Odrze, na odcinku Gliwice – Wrocław i w rejonie Szczecina, gdzie realizuje ponad trzecią część przewożonych towarów.

W maju 2011 r. nastąpiła unia Odratrans ze spółką niemiecką DBR AG. Poprzez połączenie flot obu armatorów powstało jedno z największych przedsiębiorstw żeglugi śródlądowej w Europie, dysponujące bogatym portfolio świadczeń i usług przewozowych.

Barkami wożone są towary masowe luzem, ale szczególne znaczenie mają przewozy kontenerowe. Połączona flota jest w stanie przewozić łącznie liniami na Łabie oraz do portów usytuowanych nad kanałem Śródlądowym (Niemcy) ok. 120 tys. TEU ładunków rocznie .

Grupa Odtratrans kupiła także niedawno dwa przedsiębiorstwa spedycyjne, specjalizujące się przede wszystkim w spedycji kolejowej. Według informacji prezesa Chajderowskiego, zarząd „poważnie myśli” o uruchomieniu stałej i ciągłej linii przewozów kontenerowych, prowadzącej ze Szczecina przez Berlin do Magdeburga. Na tym jednak nie koniec.

„W ramach rozwoju biznesu przygotowujemy nowe relacje do Kaliningradu, Gdańska i Elbląga. Ponadto rozmawiamy z polskimi i niemieckimi firmami w kwestii importu biomasy i węgla z Azji” – powiedział podczas debiutu na Catalyst prezes Odratrans.

Odratrans dysponuje 800 jednostkami pływającymi o ładowności 325 tys. ton. Przewozi ok. 10 mln ton ładunków rocznie.

Właścicielami Odratrans są dwa fundusze typu private equity: I Fundusz Mistral (75 proc. akcji) oraz Krokus PE (25 proc. akcji).

Mariusz Grendowicz Przewodniczącym Rady Nadzorczej Money Makers

W dniu 15 lutego Mariusz Grendowicz został powołany na stanowisko Przewodniczącego Rady Nadzorczej spółki Money Makers S.A. Mariusz Grendowicz to manager o wieloletnim doświadczeniu w bankowości, które zdobył między innymi na stanowiskach prezesa zarządu BRE Banku S.A. i wiceprezesa Banku BPH S.A.

– Wierzymy, że powołanie na stanowisko Przewodniczącego Rady Nadzorczej osoby o tak bogatym doświadczeniu, jak Mariusz Grendowicz, będzie kolejnym ważnym krokiem w rozwoju spółki. Możliwość czerpania z jego wiedzy na temat sektora bankowego, zdobytej na najwyższych stanowiskach w jednych z największych instytucji finansowych w Polsce, jest dla nas nie do przecenienia – mówi Marc van der Ploeg, Prezes Zarządu Money Makers S.A.

– Cieszę się, że mam przyjemność dołączyć do tak doświadczonego i znanego na rynku zespołu. Cieszę się również, że w ramach Rady Nadzorczej Money Makers będę mógł dzielić się swoim doświadczeniem w budowaniu dystrybucji usług finansowych przez internet. Wykorzystanie internetu, jako kanału sprzedaży usług finansowych, jest cały czas ograniczone i do spółek takich, jak Money Makers, należy przyszłość w tym zakresie – mówi Mariusz Grendowicz.

Mariusz Cezary Grendowicz do sierpnia 2010 r. pełnił funkcję prezesa BRE Banku S.A., trzeciego pod względem wielkości banku w Polsce. Wcześniej, do 2006 r., zajmował stanowisko Wiceprezesa Zarządu Banku BPH S.A., w którym od 2001 r. odpowiadał za Pion Bankowości Korporacyjnej i Finansowania Nieruchomości.

Międzynarodową karierę bankową rozpoczął w 1983 r. w Grindlays Bank (przejętym następnie przez Australia and New Zealand Banking Group) w Londynie, w którym pracował do roku 1991. W latach 1991 – 1992 pracował w Citibanku w Londynie, a następnie w latach 1992 – 1997 w ING Banku, gdzie w latach 1992-1995 zajmował kierownicze stanowiska w Polsce, zaś w okresie 1995-1997 na Węgrzech. Od 1997 zasiadał w zarządzie ABN AMRO Bank Polska, ostatnio jako Prezes Zarządu banku oraz szef Grupy ABN AMRO na Polskę. W kwietniu 2009 r. powołany w skład zarządu Związku Banków Polskich. Był również prezesem zarządu Polskiego Związku Pracodawców Prywatnych Banków i Instytucji Finansowych „Lewiatan”.

Spółka Money Makers oferuje usługę aktywnego zarządzania aktywami dla klientów indywidualnych dysponujących kwotą od 40 000 zł. Klienci Money Makers posiadają indywidualny rachunek inwestycyjny, z pełnym dostępem do szczegółowych informacji o składzie portfela. Money Makers proponuje klientom 12 strategii inwestycyjnych zróżnicowanych pod względem ryzyka inwestycyjnego. Wybór strategii poprzedzony jest wnikliwą analizą profilu inwestycyjnego klienta. W Money Makers środki klientów są aktywnie inwestowane nie tylko w akcje, obligacje, ale także w wybrane fundusze inwestycyjne i inne instrumenty finansowe np. ETF.

PwC uruchamia własny dom maklerski

W dniu 21 lutego br. PwC otrzymała zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności maklerskiej w zakresie oferowania instrumentów finansowych pod nazwą PricewaterhouseCoopers Securities SA.

Prowadzenie działalności w zakresie oferowania instrumentów finansowych pozwoli na uzupełnienie dotychczasowej oferty PwC w zakresie usług doradczych, w szczególności w obszarze fuzji i przejęć. Wraz z otwarciem działalności maklerskiej PwC jako jedyna firma na polskim rynku dysponuje tak szeroką ofertą usług doradczych zapewniającą wsparcie na każdym etapie realizacji projektu – poczynając od doradztwa w obszarze fuzji i przejęć, doradztwa strategicznego, poprzez poszukiwanie celów przejęcia, wyceny przedsiębiorstw, poszukiwanie inwestorów na rynku prywatnym, realizację ofert publicznych, usług prawno-podatkowych, a kończąc na integracji spółek po transakcji.

„Transakcje fuzji i przejęć bardzo często wiążą się z koniecznością pozyskania dodatkowych środków – posiadając dom maklerski możemy zaoferować wsparcie już nie tylko w zakresie pozyskiwania kapitału od funduszy private equity lub inwestorów strategicznych czy finansowania dłużnego, ale także w drodze emisji publicznej. Podobnie jest z restrukturyzacją finansową przedsiębiorstw, która również może wymagać wsparcia kapitałem z emisji” – podkreśla Jacek Socha, wiceprezes PwC w Polsce i prezes nowopowstałego domu maklerskiego. „Dzięki stworzeniu domu maklerskiego PwC firmy, które pragną pozyskać środki z rynku kapitałowego uzyskują od nas w pełni kompleksowe wsparcie”.

Dom maklerski rozpocznie działalność za ok. 2 miesiące. Prezesem nowopowstałej spółki jest Jacek Socha, wiceprezes PwC w Polsce.

PwC od dłuższego czasu realizuje strategię poszerzania oferty o usługi komplementarne do doradztwa biznesowego, usług audytowych, doradztwa finansowego oraz doradztwa podatkowego – w 2009 roku PwC otworzyło kancelarię prawną PwC Legal, a teraz uruchamia własny dom maklerski.

Michała Zielke nowym wiceprezesem FM Banku

Michał Zielke – odpowiedzialny za Pion Sprzedaży i Marketingu – ma wieloletnie doświadczenie w pracy w instytucjach finansowych. W latach 1994-2007 pracował w Banku Zachodnim WBK SA, pełniąc tam różne funkcje od głównego specjalisty w Dep. Sieci, szefa zespołu ds. regionalizacji, Dyrektora Oddziału, Dyrektora Departamentu, Dyrektora ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw. W latach 1997-2001 był członkiem rady nadzorczej Gliwickiego Banku Handlowego SA.

W latach 2008-2010 pracował w Polbanku EFG na stanowisku dyrektora ds. Małych Przedsiębiorstw, gdzie zarządzał rozwojem banku w tym zakresie. W latach 2008-2010 był również członkiem zarządu EFG Leasing Poland sp. z o.o. Jest absolwentem Wydziału Elektrycznego Politechniki Poznańskiej. Posiada brytyjski dyplom MBA Nottingham Trent Univeristy. Jest także absolwentem Studiów Podyplomowych na Politechnice Warszawskiej w zakresie wyceny nieruchomości.

Piotr Górski, dotychczasowy wiceprezes zarządu odpowiadający za Departament Sprzedaży i Wsparcia Sprzedaży, złożył rezygnację z pełnionej funkcji, z powodu podjęcia decyzji o realizacji nowych wyzwań zawodowych.

Piotr Górski przez ostatnie 12 miesięcy, intensyfikując działania zespołu sprzedaży i znacząco podnosząc sprawność sieci placówek, zrobił bardzo wiele dla umocnienia pozycji Banku jako instytucji finansowej przyjaznej przedsiębiorcom prowadzącym działalność gospodarczą. Jesteśmy przekonani, że wiele pozytywnych efektów jego pracy dla FM Banku będzie nadal wykorzystywanych w budowaniu jak najlepszej oferty dla mikro i małych przedsiębiorców – podkreśla Tomasz Maciejewski, pierwszy wiceprezes zarządu.