Apple ogłasza wyniki za trzeci kwartał

Wzrost sprzedaży telefonów iPhone o 142%; Wzrost sprzedaży iPadów o 183%

Firma Apple przedstawiła sprawozdanie finansowe za trzeci kwartał roku obrotowego 2011, który zakończył się 25 czerwca 2011 roku. Spółka zadeklarowała rekordowe kwartalne przychody w wysokości 28.57 miliarda USD i rekordowy kwartalny zysk netto w wysokości 7.31 miliarda USD, czyli 7.79 USD na akcję rozwodnioną. W analogicznym kwartale poprzedniego roku przychody wyniosły 15.7 miliarda USD, a zyski 3.25 miliarda USD, czyli 3.51 USD na akcję rozwodnioną. Marża brutto wyniosła 41.7%, w porównaniu do 39.1% w analogicznym kwartale poprzedniego roku. 62% przychodów w ostatnim kwartale przypadało na sprzedaż poza USA.

Spółka sprzedała w tym kwartale 20.34 miliona telefonów iPhone, osiągając 142% wzrost sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku. Apple sprzedało także 9.25 miliona iPadów, co oznacza 183% wzrost sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku. Spółka sprzedała 3.95 miliona komputerów Mac, co oznacza 14% wzrost w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku oraz 7.95 miliona iPodów, co oznacza 20% spadek sprzedaży w stosunku do analogicznego kwartału poprzedniego roku.

„Jesteśmy podekscytowani naszym najlepszym kwartałem w historii. Nasze przychody wzrosły o 82% a zyski o 125%.” powiedział Steve Jobs, Dyrektor Generalny Apple. „W tym momencie skupiamy się na debiucie iOS 5 i iCloud jesienią tego roku.”

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych wyników, które zapewniły nam przepływy pieniężne na poziomie 11.1 miliarda USD, co oznacza 131% wzrost rok do roku,” powiedział Peter Oppenheimer, Dyrektor Finansowy Apple. „W czwartym kwartale roku obrotowego 2011 spodziewamy się przychodów na poziomie około 25 miliardów USD i zysku z akcji rozwodnionej na poziomie około 5.50 USD.”

Niniejsza informacja prasowa zawiera wybiegające w przyszłość stwierdzenia, w tym bez ograniczeń te dotyczące szacowanych przychodów i zysków Spółki przypadających na akcję. Ze stwierdzeniami tymi wiążą się elementy ryzyka i niepewności, a faktyczne wyniki finansowe mogą być różne od prognozowanych. Do elementów ryzyka i niepewności należą bez ograniczeń: wpływ czynników konkurencyjnych i ekonomicznych (oraz reakcja Spółki) na te czynniki oraz na decyzje konsumentów i przedsiębiorców dotyczące zakupu produktów Spółki; nieustanna presja konkurencyjna na rynku; zdolność Spółki do terminowego wprowadzania na rynek nowych programów, produktów i innowacji technologicznych oraz stymulowania popytu na nie; wpływ zmian w produktach, ich cenach lub ofercie i/lub wzrost kosztów podzespołów na marżę brutto Spółki; ryzyko związane z utrzymaniem zapasów zamawianych przez Spółkę z wyprzedzeniem, zanim klienci zamówią produkty Spółki; dostępność, na akceptowalnych warunkach, określonych podzespołów i usług niezbędnych do prowadzenia przez Spółkę działalności, a obecnie nabywanych ze źródeł o ograniczonej dostępności lub takich, dla których nie ma alternatywy; wpływ zależności Spółki od usług produkcyjnych i logistycznych świadczonych przez firmy trzecie na jakość, ilość lub koszt produktów bądź usług; zależność Spółki od dostępności treści cyfrowych dostarczanych przez firmy trzecie; potencjalny wpływ ewentualnego orzeczenia, że Spółka naruszyła prawa własności intelektualnej innych podmiotów; wpływ ewentualnych problemów z jakością produktów na sprzedaż i zysk operacyjny Spółki; fakt, że w niektórych krajach Spółka współpracuje tylko z jednym lokalnym dostawcą usług przy sprzedaży telefonów iPhone; dostępność osób zarządzających Spółką i kluczowych pracowników; ewentualne postępowania sądowe prowadzone w związku ze sprawami badanymi przez specjalną komisję zarządu oraz korektą skonsolidowanych sprawozdań finansowych Spółki; wojny, akty terroru, kryzysy zdrowia publicznego i inne okoliczności, które mogłyby zakłócić dostawy, transport i kształtowanie się popytu na produkty; niekorzystne wyniki innych postępowań prawnych; zależność Spółki od wyników pracy dystrybutorów i innych sprzedawców produktów Spółki. Dodatkowe informacje na temat potencjalnych czynników wpływających na wyniki finansowe Spółki zamieszczane są niekiedy w ogólnodostępnych sprawozdaniach Spółki składanych w amerykańskiej Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC), w tym w Formularzu 10-K za rok obrotowy zakończony 25 września 2010 roku, w Formularzach 10-Q za kwartał zakończony 25 grudnia 2010 roku i 10-Q za kwartał zakończony 26 marca 2011 roku oraz Formularzu 10-Q za kwartał zakończony 25 czerwca 2011 roku, który zostanie złożony w komisji SEC. Spółka nie zobowiązuje się do aktualizowania stwierdzeń lub informacji wybiegających w przyszłość. Informacje takie powinny być interpretowane w kontekście daty ich ogłoszenia.

Jarosław Fotyga w zarządzie FAMUR S.A.

Z dniem 15 lipca Rada Nadzorcza FAMUR SA powołała na stanowisko wiceprezesa zarządu spółki Jarosława Fotygę. Jego zadania będą związane z zarządzaniem zasobami ludzkimi, wdrażaniem strategicznych programów organizacji oraz rozwojem kadr w liczącej obecnie blisko 4 tysiące pracowników Grupie FAMUR.

Przed objęciem funkcji wiceprezesa zarządu FAMUR SA, w latach 2003-2011 Jarosław Fotyga był menedżerem w dziale zasobów ludzkich w EBRD (Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju) w Londynie, gdzie odpowiadał za wiele aspektów działalności inwestycyjnej w 34 krajach na całym świecie, a także za strategiczne programy rozwojowe. Wcześniej pełnił funkcje kierownicze w Unilever Polska (2000-2003) i Philips Morris (1997-2000).

Jarosław Fotyga wykłada Human Resources Managment na studiach podyplomowych i programowych Executive MBA. Posiada tytuł Chartered Fellow brytyjskiego Chartered Institute for Personnel and Development. Ponadto, jest autorem wielu publikacji w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi i poprawiania działalności organizacyjnej. Ukończył Cornell University na specjalizacji Human Resource Management oraz University of Illinois Urbana – Champaign na specjalizacji Business Strategy.

„Uważamy, że fundamentem Grupy FAMUR są ludzie zatrudnieni zarówno przy produkcji, jak i w działach badań i rozwoju czy sprzedaży. To dzięki naszym pracownikom możemy osiągać sukcesy na polu innowacyjności, obejmujące projektowanie i wdrażanie unikatowych na skalę światową maszyn i rozwiązań dla górnictwa. Przykładem może być system e-kopalnia czy kompleks do eksploatacji pokładów niskich. Grupa FAMUR konsekwentnie zwiększa swój potencjał przez rozwój organiczny i akwizycje. Jesteśmy przekonani, że dynamicznemu wzrostowi powinna zawsze towarzyszyć troska o zapewnienie możliwie najlepszej organizacji pracy” – mówi Waldemar Łaski, prezes zarządu FAMUR SA.

Obecnie w skład zarządu FAMUR SA wchodzą: Waldemar Łaski – prezes zarządu oraz Beata Zawiszowska, Ryszard Bednarz, Ireneusz Tomecki, Adam Wojciechowski oraz Jarosław Fotyga, którzy piastują stanowiska wiceprezesów.

Polska Ekstraklasa rośnie szybko, ale nie dogania Europy

Klubem, który osiągnął największe przychody w minionym roku jest po raz kolejny Lech Poznań. Na drugie miejsce awansowało Zagłębie Lubin, które wyprzedziło Legię Warszawa. Od kilku lat przychody Ekstraklasy rosną w tempie kilkunastu procent rocznie. Mimo to przy obecnych wynikach sportowych nie będzie ona w stanie dorównać ligom europejskim, które oddalają się z roku na rok o dziesiątki lub nawet setki milionów euro. W ubiegłym roku, ze względu na oddanie do użytku nowych stadionów, w Ekstraklasie znacząco zwiększyły się przychodny z dnia meczu. Kluby potrzebują jednak kompleksowego podejścia do wykorzystania obiektów tak, aby zarabiać na nich jak najwięcej – to główne wnioski z V edycji raportu „Piłkarska Liga Finansowa” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

W 2010 r. 11 klubów powiększyło swoje przychody, natomiast 6 zanotowało spadki. Największy wzrost przychodów, w ujęciu kwotowym, osiągnęły dwie pierwsze drużyny tegorocznego rankingu – Lech i Zagłębie, które zwiększyły swoje wpływy odpowiednio o 20,7 mln zł (51%) i 12,2 mln zł (61%). Pierwszemu z klubów zagwarantowało to przychody na poziomie 61 mln zł w 2010 roku, drugiemu, o połowę mniejsze – 31 mln zł. Wzrosty powyżej 4 mln PLN uzyskały Korona Kielce, Legia Warszawa i Widzew Łódź. Do drużyn, które w 2010 roku zaliczyły największy spadek wpływów należały GKS Bełchatów (-5,8 mln PLN), Śląsk Wrocław (-3 mln PLN) i Wisła Kraków (- 3mln PLN).

Wyniki raportu Deloitte wskazują, że najistotniejszą kategorią przychodów pozostają wpływy komercyjne, które po wzroście w 2010 roku o 11 mln PLN stanowiły 45% łącznych przychodów klubów Ekstraklasy. Na stałym poziomie pozostały przychody ze sprzedaży praw do transmisji meczów, które odpowiadały za 35% wpływów. Największy wzrost przychodów kluby odnotowały w kategorii przychodów z dnia meczu, które uległy niemal podwojeniu w porównaniu do 2009 roku. Tym samym zwiększył się ich udział w łącznych przychodach – z 12% do 20%. Tak znaczna poprawa wyniku była spowodowana głównie zakończeniem rozbudowy kilku stadionów.

„W drugiej połowie 2010 roku zakończono całkowicie lub częściowo budowę sześciu stadionów klubów występujących w minionym sezonie w Ekstraklasie. Same obiekty jednak nie wystarczą – kluby muszą pomyśleć o nowym modelu biznesowym, który pozwoli im efektywnie wykorzystać tkwiący w nich potencjał. Potrzebna jest kompleksowa strategia sprzedaży lóż oraz przygotowanie specjalnych pakietów komercjalizacyjnych. Warto przyjrzeć się, jak funkcjonują tego typu obiekty na zachodzie Europy i zastanowić się nad wprowadzeniem bezgotówkowych form płatności na stadionach, co przyspieszy dokonywanie na nich zakupów, a także nad rozwiązaniami, które uczynią te obiekty jeszcze bardziej przyjaznymi dla rodzin z dziećmi ” – mówi Jacek Bochenek, dyrektor grupy sportowej Deloitte.

Z raportu Deloitte wynika, że w ujęciu procentowym, po raz kolejny z rzędu, najwyższa polska liga rosła w szybszym tempie niż najwięksi w Europie. Należy jednak zwrócić uwagę, że wyrażony w procentach wzrost wartości Ekstraklasy to cały czas mniej niż każdy 1% wzrostu ligi angielskiej. W ujęciu wartościowym czołowe ligi europejskie powiększają dzielący nas dystans z roku na rok o kilkadziesiąt do kilkuset milionów euro. Najwięcej zarabiający klub na kontynencie – Real Madryt potrzebował w sezonie 2009/2010 około dwóch miesięcy, aby osiągnąć takie wpływy, jakie wszystkie drużyny Ekstraklasy wypracowały wspólnie przez cały rok 2010. Tak duża różnica przychodów pomiędzy Polską a ligami „Wielkiej Piątki” wynika m.in. z faktu corocznego uczestnictwa kilku klubów z tych krajów w europejskich pucharach. Kluby, tylko z udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzów, mogły liczyć na kwotę równą łącznym rocznym przychodom lidera tegorocznej Piłkarskiej Ligi Finansowej. Polskie drużyny nie mają szans na osiągnięcie tego poziomu przychodów, jeżeli nie zaczną grać w europejskich rozgrywkach.

„Mimo śladowej obecności polskich drużyn w europejskich rozgrywkach grupowych, poziom wynagrodzeń piłkarzy w naszym kraju, w stosunku do przychodów osiąganych przez kluby, przewyższa wskaźniki niemal wszystkich europejskich lig. Ponad połowa klubów Ekstraklasy miała tę proporcję na poziomie przekraczającym 80%, jedynie trzy z nich osiągnęły wynik poniżej 60% (Wisła Kraków, Zagłębie Lubin, Cracovia). W efekcie średni poziom dla polskiej ligi to 75%, co jest drugim najwyższym wynikiem w Europie, zaraz po Włoszech. Najwięcej lig europejskich utrzymuje płace na poziomie pozwalającym zmieścić się maksymalnie w przedziale pomiędzy 60 a 70%. I do tego modelu powinniśmy dążyć w Polsce. Tym bardziej, iż nie widać korelacji pomiędzy wynagrodzeniami a wynikami na boisku – większość ligowych klubów, w tym zarówno mistrz Polski jak i spadkowicze przeznaczają na wynagrodzenia podobne kwoty (z przedziału 8-13 mln zł rocznie). Przemyślana polityka transferowa jest jednym z obszarów, które wymagają najpilniejszego zaadresowania – jest kluczem do podniesienia poziomu gry i efektywnego zarządzania klubem.” – zauważa Grzegorz Sencio, menedżer z dziale konsultingu Deloitte.

Istotnym elementem w 2011 r. będzie zmiana podejścia do idei sponsoringu. W obecnym kształcie Ekstraklasa jest produktem stosunkowo zamkniętym – do obejrzenia jedynie przez osoby obecne na stadionie i oglądające w kodowanej telewizji. „Dzięki sublicencjom udzielonym w ramach przetargu, niektóre mecze Ekstraklasy będą dostępne nie tylko w Canal+, ale również w kanałach Cyfrowego Polsatu i stacji Eurosport. Otwarcie się na inne media spowoduje podniesienie atrakcyjności futbolu dla sponsorów, a co za tym idzie zwiększenie przychodów klubów. Skorzystają na tym kluby piłkarskie, gdyż dla wielu z nich wpływy z transmisji są podstawą finansowania, a także polscy kibice. W innych krajach to wzrost przychodów z tej działalności decyduje o rosnących wpływach klubów. W Polsce ilość pieniędzy z transmisji pozostaje niemal na niezmienionym poziomie, przez to, że produkt dostępny jest jedynie dla wąskiej grupy osób, korzystających z kodowanych telewizji. To w tej chwili najważniejsza bariera wzrostu. ” – dodaje Jacek Bochenek z Deloitte.

Spotkanie Grupy Kontaktowej ds. Libii

Minister Radosław Sikorski weźmie udział w czwartym spotkaniu Grupy Kontaktowej ds. Libii, które odbędzie się w Stambule 15 lipca br.

Uwaga ponad 30 ministrów spraw zagranicznych i przedstawicieli organizacji międzynarodowych uczestniczących w posiedzeniu skoncentruje się m.in. na aktualnej sytuacji w i wokół Libii i wynikach dotychczasowych działań społeczności międzynarodowej, które mają na celu zapewnienie realizacji postanowień odnośnych rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Grupa skupi się również na sposobach udzielenia efektywnej pomocy tymczasowym władzom powstańczym oraz na programie wsparcia libijskiej transformacji w ramach procesu politycznego, po oczekiwanym odejściu Muammara Kadafiego.

Przejściowa Rada Narodowa, uznawana za jedynego w obecnych warunkach partnera współpracy po stronie libijskiej w Bengazi, zapowiedziała zaprezentowanie szczegółowych założeń okresu przejściowego, po ustanowieniu wiarygodnego rozejmu.

W trakcie spotkania Minister Radosław Sikorski przedstawi długofalowy program polskich działań pomocowych wspomagania budowy „nowej” demokratycznej Libii, realizującej aspiracje wszystkich Libijczyków z poszanowaniem wolności obywatelskich, międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka oraz otwartej na współprace ze światem.

Podczas dwudniowego pobytu w Stambule, w sobotę 16 lipca, minister Radosław Sikorski weźmie udział w konferencji poświeconej problematyce tolerancji religijnej, sponsorowanej przez Organizacje Współpracy Islamskiej, Stany Zjednoczone i Turcję.

Rzecznik Prasowy MSZ
Marcin Bosacki

Wyższa stawka celna na import mięsa do Turcji

Z dniem 02 lipca 2011 r. Rada Ministrów Republiki Turcji podjęła decyzję o zmianie stawek celnych na import mięsa.

Według ww. decyzji, stawka celna przewidziana dla nw. pozycji tureckiej taryfy celnej zostaje podwyższona z 60% do 75%. Wprowadzenie podwyższonego cła ma na celu ochronę krajowych hodowców przed konkurencją zagraniczną.

Kod celny Nazwa wyrobu

0201.10.00.00.00 Tusze lub półtusze

0201.20.20.00.00 Ćwierci (równo podzielone)

0201.20.30.00.00 Ćwiartki przednie (po rozbiorze lub nie)

0201.20.50.00.00 Ćwiartki tylne (po rozbiorze lub nie)

0202.10.00.00.00 Tusze lub pół-tusze

0202.20.10.00.00 Ćwierci (równo podzielone)

0202.20.30.00.00 Ćwiartki przednie (po rozbiorze lub nie)

0202.20.50.00.00 Ćwiartki tylne (po rozbiorze lub nie)

Decyzja RM nr 2011/2020 weszła w życie z dniem jej opublikowania w Dzienniku Ustaw Nr 27982 z dn. 02 lipca 2011 r.

Rynek outsourcingu usług flotowych w Polsce

Corporate Vehicle Observatory w tym roku po raz szósty przeprowadziło w Polsce sondaż wśród osób decydujących o flotach samochodowych w przedsiębiorstwach. Z danych wynika, że outsourcing usług flotowych cieszy się w naszym kraju dużą popularnością, większą niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej objętych badaniem. Rodzime firmy najchętniej korzystają z usług związanych z obsługą techniczną aut (89%), wymianą ogumienia (93%), ubezpieczeniem (91%) i likwidacją szkód (76%).

Rzecz wygląda inaczej w przypadku korzystania z rozwiązań ułatwiających zarządzanie flotą. Należy do nich przede wszystkim raportowanie on-line. Na to niezwykle wygodne dla flot firmowych rozwiązanie, pozwalające na bieżące śledzenie trendów parku aut służbowych, decyduje się zaledwie 21% firm o zatrudnieniu powyżej 100 osób i 26% z zatrudnieniem powyżej 500 osób. W tym obszarze polskie firmy wypadają dużo gorzej, niż w innych krajach Unii objętych badaniem, gdzie z takiej usługi korzysta odpowiednio 32% przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 100 pracowników i 45% zatrudniających powyżej 500 pracowników. Jednak należy tutaj dodać, że dostawcy usług flotowych w krajach Europy Zachodniej już od lat przyzwyczajają swoich klientów do wyrafinowanych usług on-line, które wzbogacone są o narzędzia konsultingowe i szereg rekomendacji, by optymalizować koszty. W Polsce „informatyzacja” raportowania flotowego dopiero nabiera profesjonalnych kształtów i w wielu przypadkach to klienci edukują swoich dostawców w zakresie niezbędnych narzędzi on-line.

Barometr CVO wysondował również wśród osób zarządzających flotami zapotrzebowanie na nowe usługi, które mogłyby pojawić się na rynku. Z badania wynika, że przedsiębiorstwa w Polsce, w mniejszym stopniu niż te z pozostałych krajów UE, są zainteresowane usługami związanymi z raportowaniem kwestii ekologicznych, takich jak emisja CO2,. Firmy zagraniczne chętniej niż polskie skorzystałyby ze szkoleń dla swoich pracowników w zakresie ekonomicznej jazdy. Natomiast nasi fleet managerowie bardziej wyczekują rozwiązań związanych z raportowaniem na potrzeby rachunkowo-podatkowe.

Raportowanie emisji CO2 nadal pozostaje jedynie sloganem, wpisującym się w społeczną odpowiedzialność biznesu. W Polsce dla firm nie ma realnych korzyści, wynikających z redukowania CO2, więc trudno się dziwić, że przedsiębiorstwa bardziej traktują to jako wewnętrzny wymóg korporacyjny, niż dobrowolne działanie chroniące środowisko naturalne – mówi Bartłomiej Kwapisz, product & marketing manager w firmie Arval. Trudno też szukać w polskim prawie elementów wyraźnie dyscyplinujących te firmy, które nie regulują opłat środowiskowych i nie podejmują działań offsetowych. A szkoda, bo wzorem innych krajów UE, „biznes CO2”, może być naprawdę opłacalny, bowiem klienci decydujący się na nisko-emisyjne silniki, uzyskują dodatkowe rabaty na zakup pojazdów, które dotowane są przez Państwo. Tym samym redukują nie tylko emisję CO2, ale także zużycie paliwa w tych samochodach, co skutkuje lepszym bilansem w pozycji „flota”. Z kolei dzięki rządowym zachętom, klienci częściej wymieniają park aut służbowych, podkręcając w ten sposób wyniki sprzedaży nowych samochodów i w rezultacie wszyscy są zadowoleni. Wydaje się proste, a jak pokazuje polska rzeczywistość, dość trudne w realizacji. Zatem w tych okolicznościach, motorem zmian mogą być kolejne dyrektywy unijne, które nie tyle zachęcą nas do „zielonej transformacji”, ile wymogą na nas szybkie dostosowanie się do unijnych realiów – kończy Kwapisz.

Znaczna część wyników Barometru CVO została zaprezentowana podczas konferencji, która odbyła się na terenie Mostu Północnego w Warszawie. Organizatorem imprezy była firma Arval.

Młodzi wolą nowe mieszkania

Według danych Home Broker w I półroczu br. na kupno mieszkania z rynku wtórnego decydowało się w poszczególnych miastach przeciętnie dwie na trzy osoby. Warszawa była pod tym względem wyjątkiem. W stolicy mniej więcej tyle samo osób podjęło decyzję o zakupie mieszkania od dewelopera, co lokalu używanego.

Z raportu opracowanego w maju br. przez analityków Home Broker wynika, że im potencjalny nabywca jest młodszy, tym ważniejsza jest dla niego możliwość zakupu nowego mieszkania. To priorytet dla dwóch na trzy osoby, które nie ukończyły 36. roku życia. W tej grupie planujących zakup lokum większa ilość kupujących ma też nadzieję na szybki wzrost wartości nieruchomości. Za istotny uznało ten czynnik aż 65 proc. osób deklarujących chęć zakupu na rynku pierwotnym.

Do nowych mieszkań najbardziej przekonują niskie opłaty czynszowe oraz możliwość zaaranżowania lokalu zgodnie z własnymi potrzebami. Oczywiście poza samą chęcią zamieszkania w nowym budynku, co jest najważniejszym czynnikiem decydującym przy wyborze mieszkań z rynku pierwotnego (86 proc. wskazań).

Argumentem przemawiającym za zakupem nowego mieszkania są niższe ceny w inwestycjach znajdujących się na wczesnym etapie realizacji. Na rynku pojawiają się projekty, w których można znaleźć preferencyjne oferty w czasie przedsprzedaży. – W naszej nowej inwestycji RED Park, której realizacje rozpoczynamy w Poznaniu oferujemy mieszkania w cenie już od 5100 zł brutto za metr kwadratowy. Stawki, jakie zaproponowaliśmy umożliwiają zaciągnięcie kredytu z dopłatą w programie Rodzina na swoim na wszystkie mieszkania. Na osiedlu RED Park, które finansuje PKO BP, w czasie przedsprzedaży oferujemy system płatności 15/85. Kiedy budowa rozpocznie się kupujący będą zobowiązani do wpłaty zaledwie 15 proc. wartości nieruchomości, a pozostałe 85 proc. sumy dopłacą dopiero przed odbiorem kluczy – tłumaczy Teresa Witkowska, dyrektor Sprzedaży w firmie RED Real Estate Development, stor która realizuje osiedle przy poznańskim Lasku Dębiec.

Wyniki analizy firmy Emerson odnośnie poziomu maksymalnie akceptowanej ceny przez kupujących mieszkania w okresie od stycznia do czerwca bieżącego roku wskazują, że największa grupa warszawiaków poszukując lokalu mieszkalnego jest skłonna przeznaczyć na taki zakup więcej, niż 600 tys. zł. W Krakowie i Wrocławiu zaś najwięcej potencjalnych nabywców zamierza wydać na mieszkanie maksymalnie kwotę od 300 do 450 tys. zł. W tych dwóch miastach jest kilkakrotnie więcej osób zdecydowanych na wydatek poniżej 300 tys. zł, niż w stolicy. Ta dysproporcja wynika z niższych od stołecznych zarobków w tych miastach oraz cen mieszkań.

Do planujących zakup mieszkania na rynku wtórnym przemawiają inne względy. Wyniki przeprowadzonego badania Home Broker pokazały, że dla osób decydujących się na zakup używanego mieszkania decydującym argumentem jest to, że kupują lokum, które mogą zobaczyć. To najistotniejsze aż dla 93 proc. respondentów zainteresowanych lokalami z rynku wtórnego.

Drugim ważnym dla tej grupy kupujących czynnikiem jest rozwinięta infrastruktura komunikacyjna i usługowa w danej lokalizacji. Zależy im również na szybkiej przeprowadzce (88 proc. wskazań). Poza tym chcą uniknąć ryzyka związanego z kupnem mieszkania w budowie i kupić wykończony już lokal. Część respondentów przyznaje także, że nabyli mieszkanie na rynku wtórnym z powodu braku innej możliwości. Dzieje się tak dlatego, że w różnych miastach, różnie kształtuje się aktywność deweloperska.

Z badania preferencji przeprowadzonego przez Home Broker wynika również, że czynniki ekonomiczne grają większą rolę w przypadku zakupu mieszkań przez osoby o wyższych zarobkach. Dla tych ankietowanych ważny był poziom czynszu w nowych mieszkaniach. Ten aspekt znacznie częściej akcentują osoby o wyższych dochodach niż zarabiające mniej.

źródło/autor: RED Real Estate Development

Rynek akcji nadal z potencjałem do wzrostu

Pomimo napływu negatywnych informacji z krajów peryferyjnych strefy Euro, obniżenia prognoz wzrostu w kluczowych światowych gospodarkach oraz ciągle niestabilnej sytuacji w krajach arabskich, większość światowych rynków akcji nadal notuje wzrosty. W okresie wakacji dane makro mogą częściej zaskakiwać pozytywnie niż negatywnie.

Zbliżający się sezon wyników powinien potwierdzić, że akcje nie są przewartościowane – oceniają analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku w najnowszej aktualizacji strategii inwestycyjnej na rok 2011.

– Ryzyko kryzysu zadłużeniowego w Europie, choć nadal bardzo duże, w najbliższym czasie powinno osłabnąć. Spadające ceny ropy i żywności jak też trudna sytuacja na rynku pracy obniżą presję inflacyjną, ograniczając tym samym potencjalne dalsze zacieśnianie polityki monetarnej, w szczególności na rynkach wschodzących. – mówi Jarosław Kowalczuk, prezes Domu Inwestycyjnego BRE Banku – Między innymi dlatego w naszej comiesięcznej aktualizacji strategii inwestycyjnej podtrzymujemy pozytywne nastawienie do rynku akcji – dodaje.

Istotnym wydarzeniem, wpływającym na zachowania inwestorów w lipcu, będzie oczekiwanie na decyzję Kongresu w sprawie ustawowego limitu zadłużenia USA. W maju dług publiczny USA osiągnął dozwolony poziom 14,3 bln USD. Amerykańska administracja nie może zaciągać nowego zadłużenia. Rozmowy dotyczące rozwiązania problemu utkwiły w martwym punkcie. Jednak zachowanie rentowności amerykańskich obligacji nie wskazuje, żeby inwestorzy zakładali wysokie prawdopodobieństwo negatywnego scenariusza.

Ograniczony napływ nowego kapitału do krajowych funduszy powoduje, że szansę na wybicie z obecnej konsolidacji na warszawskiej giełdzie daje chyba tylko zwiększona aktywność inwestorów zagranicznych. Takiego scenariusza oczekują analitycy DI BRE Banku. W obserwowanej od dwóch miesięcy korekcie WIG20 zachowuje się lepiej niż inne indeksy rynków wschodzących.

W comiesięcznej aktualizacji strategii inwestycyjnej eksperci DI BRE Banku zalecają przeważanie w portfelach większych banków, w szczególności PKO BP. Powinny one jako jedne z pierwszych skorzystać na poprawie sentymentu do sektora. Ponadto podtrzymane zostały rekomendacje kupuj dla walorów ING i Kruka oraz zalecenie redukuj dla Getin Holdingu i Millennium.

W sektorze paliwowym i energetycznym warto odnotować fakt, że nowa taryfa eliminuje krótkoterminowe ryzyka dla PGNiG i pozwoli na dyskontowanie ciekawych perspektyw w obszarze wydobywczym i infrastrukturalnym. Nadal pod presją pozostają marże w rafineriach. Dlatego podtrzymane zostało negatywne nastawienie do Orlenu i Lotosu. W przypadku PGE obciążeniem może być perspektywa podaży akcji z MSP. Najciekawszą inwestycją w sektorze energetycznym jest Tauron.
Drugi kwartał powinien być zdecydowanie lepszym okresem dla spółek mediowych niż pierwsze trzy miesiące roku. Obniżona ubiegłoroczną żałobą narodową baza porównawcza zapewni wzrosty wpływów z reklamy w spółkach telewizyjnych. Za najciekawsze spółki z sektora IT analitycy DI BRE Banku uznali Asseco Poland i AB. Wciąż warty uwagi pozostaje sektor budownictwo. Niebawem możliwe jest rozstrzygnięcie dużych kontraktów energetycznych. Spółki handlowe mają za sobą udany kwartał wspierany przez sezonowość i efekt niskiej bazy poprzedniego roku. Może to oznaczać wysoką dynamikę wyników szczególnie u detalistów z sektora odzieży i obuwia.

W comiesięcznym raporcie analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku podwyższyli rekomendację dla spółek: Mondi (Akumuluj), ZUE (Kupuj), Centrum Klima (Kupuj), Cersanit (Trzymaj), Ciech (Akumuluj) oraz obniżyli zalecenie inwestycyjne dla Dom Development (Akumuluj), Polimex Mostostal (Trzymaj), Rafako (Akumuluj), Kopex (Trzymaj).

Verdict rozpoczyna strategiczną współpracę z Krajowym Rejestrem Długów

W czerwcu 2011 międzynarodowa grupa kapitałowa Bisnode, będąca właścicielem w Polsce takich marek jak Dun&Bradstreet, HBI, Credit Info i Verdict podpisała z Krajowym Rejestrem Długów Biurem Informacji Gospodarczej umowę o dystrybucji przez KRD raportów o kondycji firm z bazy danych Verdict. To pierwsza tego typu umowa w Polsce wiążąca wiodącego w Europie dostawcę informacji gospodarczej i Buro Informacji Gospodarczej. Dzięki strategicznej współpracy obu marek klienci pragnący zapewnić sobie bezpieczeństwo transakcji biznesowych mają do dyspozycji informacje o ponad 3,5 mln firm z dwóch największych baz danych w Polsce.

– Od wybuchu kryzysu finansowego w 2007 roku obserwujemy wzrost zainteresowania przedsiębiorców informacjami o kontrahentach. Dzięki naszej współpracy będą mogli teraz otrzymać komplet informacji niezbędny do podjęcia właściwej decyzji o zawarciu umowy z danym kontrahentem, a nawet do oceny kondycji finansowej wybranej branży, co może ułatwić inwestowanie – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Z raportu Krajowego Rejestru Długów przedsiębiorcy dowiedzą się, czy interesująca ich firma jest notowana w rejestrze jako dłużnik, a jeśli tak to kto jest wierzycielem, jaka jest kwota długu, kiedy powstał, z czego wynika i czy dłużnik go kwestionuje, czy też nie. Z kolei raporty Verdict w pełnej wersji mogą zawierać takie informacje, jak: nazwiska członków kierownictwa firmy, jej strukturę własności, ocenę kondycji finansowej (w tym sugerowany maksymalny kredyt kupiecki), informacje o opóźnieniach w płatnościach, historię zatrudnienia oraz dane finansowe (sprzedaż, zysk/strata netto). Wiarygodność danych Verdict zweryfikowana została dodatkowo przez Dun&Bradstreet Poland.

– Bardzo cieszymy się z tej współpracy i choć to dopiero początek, zamierzamy w przyszłości rozwijać wspólne produkty dla naszej grupy docelowej – mówi Dominik Lewandowski, dyrektor zarządzający marki Verdict. – Chcemy także zintensyfikować wspólne działania na rzecz edukacji naszych klientów w zakresie korzyści i sposobów korzystania z raportów przez małe i mikro przedsiębiorstwa – dodaje.

Projekt ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego

W czasie prezydencji naszego kraju w Radzie UE w Polsce mogą wejść w życie przepisy sprzeczne z prawodawstwem unijnym, które dodatkowo cofnęłyby polską motoryzację do lat 90-tych ubiegłego wieku. To konsekwencje przyjęcia projektu Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego w jego obecnym kształcie.

„Szczególnie szkodliwe, także z punktu widzenia wiarygodności naszego kraju w Unii Europejskiej, są zapisy nakładające obowiązek homologowania wszystkich części, czy też zapisy podważające Rozporządzenie 461/2010 (tzw. GVO) wraz z wytycznymi, jak również Rozporządzenie Euro 5 (715/2007) a nawet polską Klauzulę Napraw. Jeśli zostaną one wprowadzone, dojdzie do deharmonizacji unijnego prawa” – przestrzegał Alfred Franke, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych, w czasie dzisiejszej konferencji prasowej poświęconej projektowi Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu drogowego.

Wprowadzenie tych zapisów będzie miało także negatywne konsekwencje dla gospodarki, producentów i dystrybutorów części oraz kierowców. Polskę można nazwać zagłębiem Europy w zakresie produkcji części motoryzacyjnych. Na naszym rynku działa 900 firm zajmujących się produkcją części, a łączne ich przychody to ponad 37 mld zł. W 2010 wartość eksportu części i akcesoriów wyniosła 23 mld zł, co stanowi 33,4% eksportu całego sektora motoryzacyjnego. Niestety zapisy artykułów 12 i 14 projektu Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu zmuszają producentów do homologowania wszystkich typów części samochodowych i to bez względu na to, czy mają wpływ na bezpieczeństwo i ochronę środowiska, czy też nie. „Spowoduje to znaczący wzrost kosztów działalności firm i doprowadzi do tego, że części motoryzacyjne wytwarzane w Polsce będą nieatrakcyjne cenowo w stosunku do części produkowanych w innych krajach. W konsekwencji tego zmniejszą się produkcja i wartość eksportu, co odczuje budżet państwa oraz stracą kierowcy, którzy będą musieli więcej zapłacić za części” – wyjaśnia Alfred Franke.

Projekt ustawy porusza także kwestię sposobu informowania o zagrożeniach związanych z produktem, w nierównej sytuacji stawiając producentów części i samochodów. Podczas gdy ten drugi miałby obowiązek poinformować Transportowy Dozór Techniczny uzgadniając jakiś bliżej nieokreślony plan, to producent części musiałby podać informację do publicznej wiadomości.

Pojawia się pytanie, w jaki sposób bez mediów producent samochodu dotrze z informacją do każdego właściciela samochodu, na co zwraca uwagę Federacja Konsumentów. Organizacja ta zwraca także uwagę na wpływ rozpatrywanej regulacji na zmotoryzowanych konsumentów, głównie w kontekście wzrostu cen części spowodowanych zapisami dotyczącymi homologacji.

Obecnie jednym z priorytetów europejskiej polityki jest ochrona środowiska, czego przykładem są np. starania o redukcję emisji CO2. Części motoryzacyjne zamontowane w pojazdach niejednokrotnie wykonane są z materiałów deficytowych, pochodzących ze źródeł nieodnawialnych. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera fabryczna regeneracja części, która dynamicznie rozwija się w Europie i na całym świecie. Do najczęściej regenerowanych podzespołów montowanych w samochodach należą rozruszniki, alternatory, półosie napędowe, sprzęgła, przekładnie kierownicze czy zaciski hamulcowe. Należy podkreślić, że części fabrycznie regenerowane są równie sprawne i bezpieczne jak nowe, o czym mówią zarówno producenci samochodów, jak i cały niezależny rynek. Tymczasem projekt Ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu znacznie utrudni odzyskiwanie i ponowne użycie części do fabrycznej regeneracji, co jest ze szkodą zarówno dla środowiska, jak i kierowców.

Projekt zawiera zapisy dyskryminujące operatorów niezależnego rynku motoryzacyjnego. Skala stawianych im wymagań znacznie przekracza unijne prawo oraz doprowadzi do wzrostu cen części i tym samym stale rosnących kosztów utrzymania pojazdów. Przyjęcie ustawy w proponowanej formie utrudni wewnątrzwspólnotową wymianę towarów. Poza tym projekt zawiera wiele niejednoznacznych zapisów oraz brak ważnych definicji użytych określeń. Stworzy to możliwość różnej interpretacji projektu tej regulacji prawnej, jak również pozwoli w nieskończoność rozszerzać obszary jej działania.

Prawodawca powinien dążyć do zminimalizowania wszelkich wątpliwości stwarzających pole do sporów i nadużyć. W związku z tym projekt wymaga ponownego skierowania do Ministerstwa Infrastruktury celem wprowadzenia niezbędnych zmian.