W roku 2010 Bank Pekao zanotował 2 525 mln zł skonsolidowanego zysku netto

W roku 2010 Bank Pekao zanotował 2 525 mln zł skonsolidowanego zysku netto (wzrost o 4,7 proc. w ujęciu rocznym). Wskaźnik zwrotu na kapitale (ROE) był na poziomie 13,1 proc., przy jednoczesnym utrzymaniu współczynnika wypłacalności Core Tier 1 na wysokim poziomie 17,6 proc. Przychody wzrosły o 2,3 proc. w ujęciu rocznym, podczas gdy koszty pozostały pod ścisłą kontrolą, obniżając się o 0,6 proc. Koszt ryzyka spadł do 68 punktów bazowych, potwierdzając skuteczność zarządzania ryzykiem przez Pekao. Bank zanotował solidny wzrost sprzedaży kluczowych produktów kredytowych, potwierdzając zdolność realizacji priorytetów na 2010 rok. Zarząd Banku Pekao zarekomendował Walnemu Zgromadzeniu wypłatę 6,80 zł dywidendy na akcję, o 134 proc. więcej niż w roku ubiegłym.

Zysk grupy Banku Pekao wyniósł 2 525 mln zł wobec 2 412 mln zł zysku wypracowanego w 2009 roku. Przychody wzrosły o 2,3 proc. do 7 218 mln zł. Wzrost ten był wynikiem wyższych zarówno przychodów odsetkowych, jak również przychodów z tytułu opłat i prowizji. Te pierwsze wyniosły 4 303 mln zł (czyli o 5,4 proc. więcej niż rok wcześniej), dzięki wyższej o 0,1 pkt. proc. marży odsetkowej, która wzrosła do 3,6 proc., a także dobrym wynikom sprzedażowym najbardziej atrakcyjnych produktów kredytowych.

Przychody z opłat i prowizji wzrosły o 3,5 proc. w ujęciu rocznym do 2 368 mln zł. Na taki wynik złożyły się zarówno wyższe dochody z opłat i prowizji z działalności bankowej, jak i związanych z rynkami kapitałowymi.

Po raz kolejny Bank Pekao dowiódł swej skuteczności w utrzymywaniu kontroli nad kosztami: w 2010 roku spadły one o 0,6 proc. w porównaniu do roku 2009.

Depozyty detaliczne wzrosły o 3,2 proc. w ujęciu rocznym, osiągając kwotę 46 694 mln zł. W tym samym okresie oszczędności zgromadzone w funduszach inwestycyjnych wzrosły o 18,1 proc. i osiągnęły 18 059 mln zł. Depozyty korporacyjne wzrosły o 5,7 proc. rok do roku i zamknęły się sumą 49 044 mln zł.

Bank zanotował wyraźny wzrost portfela kredytów detalicznych, o 11,4 proc. w ujęciu rocznym, do poziomu 31 936 mln zł. Motorami wzrostu były kluczowe produkty – kredyty mieszkaniowe w złotych oraz pożyczki gotówkowe, których łączny wzrost wyniósł 19 proc. W czwartym kwartale sprzedaż kredytów mieszkaniowych była wyższa o 141,3 proc. w porównaniu do pierwszego kwartału (1 717 mln zł wobec 712 mln zł). Sprzedaż kredytów gotówkowych wzrosła natomiast o 41,8 proc. do 1 171 mln zł wobec 826 mln zł w pierwszym kwartale tego roku.

Bank Pekao dalej prowadził konsekwentną politykę zarządzania ryzykiem kredytowym, z kosztem ryzyka na poziomie 0,68 proc. i wskaźnikiem kredytów niepracujących (tzw. NPL) wynoszącym 7proc..

W 2011 roku Bank Pekao skoncentruje się na przyspieszeniu wzrostu w najbardziej atrakcyjnych segmentach rynku: kredytach mieszkaniowych, gotówkowych, kredytowaniu sektora MSP, a także średnich korporacji. Rozwijana będzie zarówno oferta produktowa, jak i możliwości sieci dystrybucyjnej Banku. Bank będzie również nadal skoncentrowany na dużych projektach infrastrukturalnych, potwierdzając swoją wiodącą pozycję w sektorze publicznym. Celem Banku Pekao będzie powiększanie bazy klientów, m. in. poprzez ciągłe udoskonalanie oferty bankowości internetowej.

Zarząd Banku ogłosił, że zarekomenduje Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłatę dywidendy w wysokości 6,8 zł na akcję, tj. o 134 proc. wyższej niż rok wcześniej.

– Jesteśmy zadowoleni z naszych wyników finansowych i osiągnięć w 2010 roku – powiedziała Alicja Kornasiewicz, Prezes Zarządu Banku Pekao SA. – W 2011 roku będziemy się koncentrować na dynamicznym rozwoju działalności komercyjnej przy równoczesnym zachowaniu wysokich standardów zarządzania ryzykiem.

– Osiągnęliśmy solidny wzrost we wszystkich najbardziej atrakcyjnych segmentach rynku, realizując nasze plany ogłoszone przed rokiem – powiedział Luigi Lovaglio, Pierwszy Wiceprezes Zarządu Banku Pekao SA i Dyrektor Generalny. – Jestem pewien, że przyspieszenie, widoczne w czwartym kwartale, będzie kontynuowane w 2011 r.”

Dobrymi szefami finansów mogą być zarówno kobiety jak i mężczyźni, różni się natomiast ich styl zarządzania

Dobrymi szefami finansów mogą być zarówno kobiety jak i mężczyźni, różni się natomiast ich styl zarządzania. W opinii środowiska biznesowego nie ma znaczenia, jaką płeć ma osoba odpowiedzialna za finanse firmy. Nie wpływa to na skuteczność jej działania, ale może mieć wpływ na możliwości awansu oraz profil funkcji finansowej. Trendy w zarządzaniu finansami wskazują, że CFO powinien być Partnerem dla Biznesu, przede wszystkim jako strateg i katalizator zmian w firmie. Świadome włączanie kobiet w zarządzanie firmą może mieć realny wpływ na wyniki i rozwój przedsiębiorstwa – to główne wnioski z ogólnopolskiego badania Deloitte pt.:”SheFO – finanse na obcasach”, przeprowadzonego wśród osób na kierowniczych stanowiskach.

Z analizy przeprowadzonej przez Deloitte wynika, że styl zarządzania kobiet i mężczyzn na stanowiskach kierowniczych różni się. Wśród cech dominujących w kobiecym sposobie zarządzania znajdują się elementy związane z motywowaniem zespołu, organizacją pracy oraz utrzymaniem wysokiego poziomu etyki biznesowej. Męskie podejście charakteryzuje nastawienie na wyniki finansowe, efektywne działanie w stresie oraz podejmowanie odważnych decyzji.

Większość stereotypów związanych z podziałem ról w biznesie jest, w opinii respondentów, nieaktualnych. Za przeżytek uznano między innymi określenie „słaba płeć” oraz stwierdzenie, że zadaniem mężczyzny jest zarabiać na życie, a kobiety dbać o dom. Nadal jednak aktualne są zdania, że istnieją zawody, w których lepiej sprawdzają się mężczyźni i takie, w których lepiej radzą sobie kobiety. Dodatkowo, z przeprowadzonego badania wynika, że lepiej pracuje się w mieszanych zespołach, ale nieznaczna większość (60 % ankietowanych) wolałaby, aby ich przełożonym był mężczyzna.

„Respondenci pytani o to, ile powinien miesięcznie zarabiać szef pionu finansów wskazywali najczęściej, niezależnie od płci, przedział od 20 do 30 tysięcy złotych brutto. Dużo osób wskazało także wartości od 30 do 40 tysięcy złotych brutto – co ciekawe, ten przedział wynagrodzenia wybierało już więcej panów niż pań. Kobiety z większą ostrożnością wypowiadają się na temat różnicy w wynagrodzeniach oraz awansach”- mówi Marta Towpik, Dyrektor w dziale audytu Deloitte.

Zdaniem środowiska biznesowego, w polskich firmach można pogodzić karierę zawodową z życiem rodzinnym, gdyż coraz popularniejsza jest możliwość elastycznego kształtowania czasu pracy. Jest to związane między innymi z uporządkowaną strukturą pracy w działach finansowych, która pozwala na takie podejście. Ponad połowa respondentów nie popiera jednak prawnego uregulowania parytetów w zarządach polskich spółek. 54% ankietowanych nie widzi sensu w sztucznym regulowaniu udziału kobiet, które wprowadziła na przykład Norwegia.

Zdaniem ekspertów Deloitte zmienia się kierunek, w jakim powinna rozwijać się funkcja dyrektora finansowego. Rzeczywistość spowodowała, że bardzo ważny stał się udział w kreowaniu nowych kierunków strategicznych firmy oraz w procesach decyzyjnych, wpierających rozwój biznesu. Dlatego CFO powinien być lepszym, niż obecnie, Partnerem dla Biznesu jako strateg i katalizator zmian w firmie.

„Różnice w stylu kierowania mogą mieć wpływ na możliwość awansu z CFO na CEO, w przypadku kobiet i mężczyzn. Cechy, jakie powinien rozwijać dyrektor finansowy, aby przygotować się do roli prezesa w firmie, to przede wszystkim umiejętności przywódcze, strategiczne planowanie, łatwość podejmowania odważnych decyzji oraz skuteczność w negocjacjach. Umiejętności te zostały ocenione przez uczestników badania zdecydowanie niżej w profilu kobiecym niż w profilu męskim. Może też z tego powodu, 73% respondentów potwierdza, że mężczyznom zdecydowanie łatwiej awansować na prezesa. Z drugiej strony, wyniki badania nie potwierdzają istotnych różnic w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn na stanowisku CFO.” – podkreśla Krzysztof Pniewski, Parter w dziale konsultingu Deloitte.

Badanie przeprowadzono w lutym 2011 roku na próbie 337 respondentów zajmujących kierownicze stanowiska, głównie w działach finansowych. Patronat nad badaniem objął PKPP Lewiatan.

Światowa branża detaliczna odrabia straty po kryzysie

Globalne firmy zajmujące się sprzedażą detaliczną wychodzą z kryzysu gospodarczego. Średnia zysków netto 250 największych detalistów na świecie wzrosła o 3,1 procenta w okresie od czerwca 2009 r. do czerwca 2010 r. Tylko jedna trzecia analizowanych firm z tego sektora odnotowała spadek sprzedaży – wynika z opublikowanego przez firmę doradczą Deloitte raportu „Leaving home. Global Powers of Retailing 2011”. Sektor będzie musiał sprostać jednak nowym wyzwaniom, jakie niesie za sobą globalizacja; zmiany czekają także branżę w Polsce.

Tylko jedna trzecia ze 188 firm, które ujawniły swoje wyniki finansowe odnotowała spadek zysków netto w 2009 roku. Jest to znaczna poprawa w stosunku do roku 2008, kiedy dwie trzecie przedsiębiorstw osiągnęło niższe zyski. W roku 2009 tylko 13 z badanych korporacji wykazało straty — to mniej niż połowa firm zaliczanych do niedochodowych w roku 2008. Rentowność zwiększyła się we wszystkich sektorach handlu, a największy wzrost odnotowano w zakresie sprzedaży detalicznej odzieży, gdzie marża netto podniosła się z 4,1 do 7,6 procenta w porównaniu z generalnym wzrostem sprzedaży wynoszącym jedynie 0,7 procenta. Nawet wynik finansowy sektora FMCG, który zazwyczaj charakteryzuje się niską marżą netto, wzrósł o 0,3 procenta w ujęciu rocznym.

Raport „Leaving home. Global Powers of Retailing2011” przygotowany przez firmę doradczą Deloitte we współpracy z STORES Media pokazuje, że wysiłki podejmowane przez wiele firm w celu ograniczenia kosztów i dostosowania poziomu zapasów nie poszły na marne. Detaliści ciągle jednak muszą liczyć się z mniejszą dostępnością kredytów i większą ostrożnością konsumentów, którzy teraz uważniej planują swoje zakupy i wydatki. „Warto w tym miejscu odnieść się do sytuacji sektora w Polsce. Dobre wyniki sprzedaży osiągnięte w ubiegłym roku to w dużej mierze rezultat otwierania nowych placówek i – wzorem innych krajów – programów redukcji kosztów. Niestety, nie są to narzędzia pozwalające na zbudowanie trwałego sukcesu rynkowego. Dlatego też, w szczególności dla segmentu supermarketów i delikatesów, nadchodzi moment, kiedy punkt ciężkości działania powinien zmienić się w kierunku opracowania nowej oferty i rozwiązań dla klientów.”- mówi Magdalena Jończak, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte.

We wszystkich regionach zaobserwowano spowolnienie wzrostu sprzedaży, ale wszędzie też, z wyjątkiem Afryki i Bliskiego Wschodu, odnotowano poprawę rentowności. Największa poprawa, w tym zakresie miała miejsce w Ameryce Łacińskiej, gdzie marża netto zwiększyła się z 1,4 do 3,3 procent. Firmy z branży detalicznej w Stanach Zjednoczonych wykazały poprawę rentowności o nieco ponad jeden punkt procentowy, w porównaniu do wartości 3,4 procenta w roku obrotowym 2009, a firmy z Wielkiej Brytanii miały najwyższą marżę netto (3,5 procenta w porównaniu do 2,5 procenta w 2008 roku), były też w ścisłej czołówce jeśli chodzi o tempo wzrostu (7,1 procenta). Początek roku 2011 pokazuje jednak, że firmy zajmujące się sprzedażą detaliczną obawiają się, że popyt w krajach rozwiniętych będzie niewystarczający, zaś w krajach wschodzących może nastąpić przegrzanie koniunktury. Branża ma również świadomość problemów związanych z niestabilnością kursów walutowych, zmianami w polityce podatkowej i stabilizacją sytuacji na niektórych rynkach.

Po raz pierwszy od 2005 roku, czyli odkąd firma Deloitte zaczęła śledzić poziom globalizacji wśród przedstawicieli branży detalicznej, obniżył się udział działalności zagranicznej w sprzedaży detalicznej ogółem 250 największych firm zajmujących się sprzedażą detaliczną. Warto jednak zauważyć, że spadek ten jest nieznaczny – z 22,9 procenta w roku 2008 do 22,2 procenta w roku 2009 – i ma miejsce w roku,
w którym 38 firm rozpoczęło swoją działalność w nowym kraju, co znalazło odbicie w 57 wejściach na 42 nowe rynki. „Coraz trudniej osiągnąć sukces na rynkach krajów rozwiniętych, więc atrakcyjność inwestycyjna krajów wschodzących rośnie. Branża może wiele nauczyć się z doświadczeń globalnych korporacji. Warto na przykład uzmysłowić sobie, że nie wystarczy wejść na chłonny, obiecujący rynek, trzeba też mieć strategię. Globalne firmy reprezentujące branżę detaliczną powinny maksymalnie wykorzystać wiedzę o lokalnych zwyczajach i kulturze, dbać o rozwój lokalnych relacji oraz polegać na lokalnej kadrze kierowniczej przy tworzeniu struktury zarządczej” – komentuje Ira Kalish, Dyrektor zespołu badającego trendy w handlu detalicznym w Deloitte USA. Dodatkowo przedstawiciele branży detalicznej planujący umiędzynarodowienie swojej działalności powinni być przygotowani na znaczne i wieloletnie inwestycje, które pomogą przekonać do siebie lokalnych dostawców i sprzedawców.

„Za najważniejszy trend na polskim rynku w ubiegłym roku należy uznać przyspieszenie konsolidacji sektora handlu. W wyniku tego procesu potężnego sprzymierzeńca zyskał polski handel tradycyjny. Przejęcie hurtowej części Emperii przez Eurocash oznacza powstanie firmy o rocznych przychodach rzędu 14 miliardów złotych. Kolejne znaczące transakcje wydają się być kwestią najbliższych miesięcy. Dzięki Eurocash niezależni detaliści będą mogli korzystać z zakupowego efektu skali i w konsekwencji obniżyć ceny produktów oferowanych klientom. Może to być istotny atut w rywalizacji z dyskontami. To jednak dyskonty pozostaną najbardziej dynamicznym kanałem sprzedaży, zwłaszcza biorąc pod uwagę tegoroczne plany Jeronimo Martins otwarcia 200 nowych sklepów Biedronki. W najbliższej przyszłości dominującym trendem na polskim rynku handlowym będą coraz mniejsze sklepy, znajdujące się bliżej klienta, kładące nacisk na niską cenę. Zwycięzcami w tej grze okażą się nie tylko te firmy, które będą w stanie efektywnie odpowiedzieć na wyzwania związane z organizacją łańcucha dostaw. Nie można zapominać o ostatnim aspekcie – wyzwaniu związanym z zarządzaniem ceną. Poprawa procesów i wdrożenie odpowiednich technologii optymalizacji cen i marż będą tym ważniejsze, im większy stopień koncentracji będziemy obserwowali na polskim rynku.” – dodaje Magdalena Jończak z Deloitte Polska.

Orzeł Biały: wzrost przychodów i zysków w 2010 r.

Orzeł Biały, największa w Polsce spółka specjalizująca się w recyklingu zużytych akumulatorów kwasowo-ołowiowych, wypracowała w 2010 r. 332,2 mln zł przychodów. To o 67,3% więcej niż rok wcześniej. Zysk netto Grupy wyniósł 38,5 mln zł i był o 167% wyższy niż w 2009 r. Spółka umocniła się na pozycji lidera rynku ołowiu w Polsce. Jej udział szacowany jest na 38% wg danych za 9-miesiecy 2010 r., co oznacza wzrost o 2 pkt. proc. w stosunku do stanu na koniec 2009 r.

Głównym czynnikiem wzrostu wyników Orła Białego, było zwiększenie wolumenu przerobionego złomu akumulatorowego i pozyskanego z niego ołowiu rafinowanego.

W 2010 r. było to 48,1 tys. ton. Jest to wynik o ponad 23% wyższy niż w 2009 r. W samym IV kwartale 2010 r. Orzeł Biały przerobił i sprzedał 13,3 tys. ton ołowiu – o 9,3% więcej niż w analogicznym okresie 2009 r. Zarówno cały 2010 r. jak i IV kwartał 2010 były rekordowe pod względem w/w wolumenów.

– Ubiegły rok z pewnością należał do jednych z najlepszych w historii naszej działalności, biorąc pod uwagę wypracowane wyniki zarówno na poziomie przychodów, jak i zysków. Sprzyjała nam dobra sytuacja na rynku surowców, ale kluczowym elementem, który przyczynił się do wypracowania bardzo dobrych wyników okazały się rekordowo wysokie wolumeny przerobionego i sprzedanego ołowiu – mówi Zbigniew Rybakiewicz, Prezes Zarządu Orzeł Biały S.A.

Co trzecia polska firma ogranicza inwestycje, bo nie otrzymuje na czas pieniędzy za sprzedane towary i usługi.

Choć wzrost gospodarczy Polski wciąż należy do najwyższych w Unii Europejskiej, napędza go głównie konsumpcja. Wkład inwestycji we wzrost produktu krajowego brutto w IV kw. 2010 r. wyniósł jedynie 7%. Firmom brakuje środków na inwestycje z powodu przeterminowanych należności, pochodzących jeszcze z czasów spowolnienia gospodarczego. Wielkie Wiosenne Sprzątanie Długów to sposób na bezpłatne odzyskanie zaległych pieniędzy.

Z najnowszej edycji kwartalnego badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, realizowanego przez KRD i Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce, wynika, że co trzecia polska firma zmuszona jest ograniczać swoje inwestycje z powodu zaległych płatności od klientów czy kontrahentów.

– Sytuacja gospodarcza poprawiła się na tyle, że firmy coraz rzadziej mają problem z regulowaniem bieżących płatności, jednak brakuje im środków na inwestycje, a to przecież one napędzają gospodarkę – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Gospodarka rośnie, ale nie za sprawą inwestycji, lecz konsumpcji, a to nie gwarantuje stabilnego wzrostu i wiąże się z ryzykiem gwałtownych zmian, spowodowanych przez czynniki zewnętrzne. „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” wskazuje na stale przyrastający poziom należności przeterminowanych od ponad roku. Stanowią prawie 16% wszystkich zaległych płatności. W ostatniej edycji „Portfela należności polskich przedsiębiorstw” przełożyły się one na najwyższy od początku realizacji badania (styczeń 2009 r.) średni okres oczekiwania na płatność – 4 miesiące i 12 dni.

Marek Kuzaka prezesem zarządu AMS SA

8 marca 2011 r. Marek Kuzaka, dotychczasowy wiceprezes, został powołany na stanowisko prezesa zarządu AMS SA, spółki z czołówki firm reklamy zewnętrznej w Polsce.

Marek Kuzaka pracuje w AMS od października 2003 r. Dotychczas był wiceprezesem zarządu odpowiedzialnym za działalność operacyjną i rozwój. Pracę zawodową rozpoczął kierując pracami wysokościowymi i podwodnymi w PTTK. Był współwłaścicielem firmy wdrażającej systemy komputerowe, wykładowcą finansów i księgowości na kursach organizowanych przez Fundację im. Taylora. Pracował jako konsultant firm w zakresie finansów i komputeryzacji. W latach 1994 – 2003 pracował w Europlakat Polska, gdzie przez ostatnie dwa lata był prezesem zarządu. Jest absolwentem Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

– Zarządzanie to gra zespołowa. Powołanie mnie na stanowisko prezesa AMS jest wyrazem uznania rady nadzorczej spółki dla pracy mojej, ale też dla całego naszego zespołu. Na dzisiejszym, bardzo wymagającym i zmieniającym się rynku, objęcie funkcji prezesa firmy to przede wszystkim wyzwanie. Chcę mu sprostać – mówi Marek Kuzaka.

– AMS dobrze poradził sobie w minionych, trudnych, kryzysowych kwartałach. Jestem przekonany, że Marek Kuzaka i Małgosia Augustyniak stanowią idealny tandem, który doskonale sprawdzi się, prowadząc spółkę przez kolejne wyzwania rynkowe. – powiedział Zbigniew Bąk, wiceprezes Agory nadzorujący m.in. segment reklamy zewnętrznej.

Dotychczasowy prezes AMS Piotr Parnowski zmarł po walce z chorobą nowotworową w lutym 2011 r.

Dariusz Fabiszewski nowym CEO polskiego Cisco

Firma Cisco poinformowała, że Dariusz Fabiszewski został powołany na stanowisko nowego dyrektora generalnego firmy Cisco w Polsce. Dariusz Fabiszewski przejmuje to stanowisko od Pawła Malaka, który kierował polskim oddziałem Cisco przez ostatnie sześć lat. Paweł Malak został powołany na stanowisko dyrektora odpowiedzialnego za sprzedaż do sektora Enterprise w regionie Emerging Markets w firmie Cisco.

Dariusz Fabiszewski posiada ponad 15-letnie doświadczenie na stanowiskach kierowniczych wyższego szczebla w branży IT oraz w sektorze firm konsultingowych. Przed przejściem do Cisco pracował w międzynarodowej firmie doradczej Ernst & Young jako kierownik i ekspert w grupie doradztwa informatycznego w Dziale Doradztwa Biznesowego. Wcześniej był dyrektorem generalnym firmy IBM w Polsce. Piastował również stanowisko dyrektora zarządzającego w firmie Fujitsu Siemens Computers, gdzie był odpowiedzialny za region Europy Wschodniej.

Dariusz Fabiszewski jest absolwentem Politechniki Warszawskiej na kierunku Telekomunikacja.

„Chciałbym powitać Dariusza Fabiszewskiego w firmie Cisco w Polsce. Pod jego kierownictwem będziemy nadal wprowadzać nowe, innowacyjne modele biznesowe i technologie oraz będziemy inwestować w rozwój talentów. Równocześnie jest mi niezwykle przyjemnie podziękować Pawłowi Malakowi za zarządzanie firmą i wkład w jej rozwój oraz pogratulować powołania na nowe, międzynarodowe stanowisko w firmie Cisco”, powiedział Craig Taylor, dyrektor zarządzający w firmie Cisco odpowiedzialny za region Emerging Markets East.

Krzysztof Kuc nowym Dyrektorem Generalnym firmy Amadeus Polska

9 marca 2011 r. Krzysztof Kuc zastąpił Ireneusza Margańca na stanowisku Dyrektora Generalnego w polskim oddziale firmy.

Nowy prezes posiada długoletnie doświadczenie w zakresie zarządzania i prowadzenia biznesu, nabyte podczas pracy w międzynarodowych firmach, między innymi koncernie Hewlett-Packard oraz Kodak Polska.

Objęcie nowego stanowiska Krzysztof Kuc, Dyrektor Generalny firmy Amadeus, skomentował następująco: „Funkcja stanowiska Dyrektora Generalnego firmy Amadeus Polska to dla mnie wielki zaszczyt i interesujące wyzwanie. Wierzę, że razem z pracownikami firmy będę kontynuował dotychczasową owocną współpracę z klientami i inwestorami tej dynamicznie rozwijającej się branży. Amadeus Polska skupia samych profesjonalistów, stąd jestem pewien, że wspólnie będziemy nadal udowadniać, iż Amadeus jest doświadczonym i rzetelnym partnerem biznesowym oraz cieszy się pozycją lidera w globalnej branży turystycznej pod względem innowacyjności.”

Ireneusz Marganiec pełnił obowiązki Prezesa Amadeus Polska od 1992 roku. Z dniem 1 lipca ur. objął stanowisko Dyrektora Generalnego firmy Traveltainment Polska należącej do Grupy Amadeus. Swoją dotychczasową funkcję Prezesa Amadeus Polska przez szereg miesięcy łączył z nowymi obowiązkami w celu optymalnego przeprowadzenia procesu rekrutacyjnego na stanowisko Dyrektora Generalnego Amadeus Polska do potrzeb oraz specyfiki firmy.

– Stworzenie firmy Amadeus Polska od podstaw było dla mnie ekscytującą przygodą. Jednak przyszedł czas na zmiany. Pozytywne zmiany. Pragnę teraz w pełni poświęcić się nowym wyzwaniom, jakie stoją przed rolą Dyrektora Generalnego Traveltainment Polska w regionie CESE – mówi Ireneusz Marganiec, Dyrektor Generalny firmy Traveltainment Polska.

Krzysztof Kuc – biografia
Krzysztof Kuc jest absolwentem Wydziału Mechatroniki Politechniki Warszawskiej. Od 1997 roku pełnił stanowisko Business Unit Manager w firmie Hewlett-Packard, w której był odpowiedzialny na terenie Polski za dział usług IT w obszarze Imaging & Printing Group Services, a poprzednio SMB Market & Channel Services oraz Product Support Division. Wcześniej doświadczenie biznesowe nabywał w firmie Kodak Polska.

Tauron Polska Energia SA oraz PGNiG SA wybudują największą w Polsce elektrociepłownię gazową

Tauron Polska Energia SA oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA wybudują największą w Polsce elektrociepłownię gazową w Stalowej Woli. 11 marca 2011 roku spółki podpisały pakiet umów przesądzających o realizacji przedsięwzięcia. Szacunkowa wartość inwestycji sięga 1,9 mld złotych.

Nowoczesny blok gazowo-parowy 400 MWe i 240 MWt w Stalowej Woli zacznie pracować pod koniec 2014 roku. Zarządzać nim będzie spółka celowa Elektrociepłownia Stalowa Wola, w której PGNiG SA i Tauron Polska Energia SA posiadają po 50 procent udziałów. Praca przygotowawcze już się rozpoczęły.

Umowy precyzują m.in. zasady dostaw gazu do nowej jednostki oraz sprzedaży energii elektrycznej z bloku.

Budowa bloku gazowo-parowego w Stalowej Woli jest wspólną inicjatywą dwóch partnerów, która znajduje potwierdzenie w ich strategiach. Tauron dąży do odbudowy mocy wytwórczych i zwiększenia udziału energii ze źródeł własnych, natomiast PGNiG chce pozyskać nowego, dużego odbiorcę gazu oraz rozwijać działalność w sektorze elektroenergetycznym. Projekt zakłada budowę bloku gazowo-parowego wytwarzającego energię elektryczną w wysokosprawnej kogeneracji oraz ciepło w postaci wody na potrzeby komunalne i pary technologicznej dla pobliskich zakładów przemysłowych.

– Budowa bloku gazowo-parowego w Stalowej Woli jest dowodem na wykorzystanie przez polskie spółki jednej z najnowocześniejszych, światowych technologii pozyskiwania energii, która dzięki niskiej emisyjności dwutlenku węgla jest szczególnie ważna dla ochrony środowiska naturalnego. Ze względu na limity emisji gazów cieplarnianych oraz obowiązek zakupu uprawnień emisyjnych CO2, wprowadzonych przez unijną politykę energetyczno-klimatyczną, budowa elektrowni gazowych okazuje się być nie tylko przyjazna środowisku, ale również bardziej opłacalna finansowo od tradycyjnych inwestycji opartych na innych surowcach. Pragnę pogratulować spółkom Tauron Polska Energia oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo za wspólną decyzję o realizacji tego przełomowego dla polskiej gospodarki projektu – stwierdził Jan Bury, sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

– Budowa bloku gazowo-parowego w Stalowej Woli może mieć w przyszłości strategiczne znaczenie dla Polski w kontekście powstającego terminalu gazu skroplonego (LNG) w Świnoujściu, który od 2014 roku umożliwi drogą morską odbiór początkowo od 1,5 do 5 mld m3 gazu. Dodatkowe źródła surowca będą mogły być wykorzystane do produkcji energii. To przełomowy krok, ponieważ do tej pory jedynie 3 proc. polskiego rynku energii wykorzystywało technologię opartą na gazie ziemnym. Jest to znikoma część w porównaniu z innymi państwami europejskimi, np. Holandią, gdzie aż 60 proc. energii pozyskuje się z tego surowca. Reasumując mamy duży potencjał do wykorzystania – powiedział Mikołaj Budzanowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

– Blok gazowo-parowy w Stalowej Woli będzie największym i najbardziej nowoczesnym tego typu obiektem w Polsce. Jego budowa wpisuje się w strategię korporacyjną Taurona, zakładającą rozpoczęcie budowy mocy wytwórczych – wykorzystujących węgiel, gaz oraz odnawialne źródła energii. Zastosowanie nowoczesnej, wysokosprawnej technologii pozwoli na ograniczenie emisji dwutlenku węgla i tlenków azotu oraz na brak emisji dwutlenku siarki i pyłów. Te uwarunkowania ekologiczne, w świetle rygorystycznej polityki środowiskowej UE, jak i krótki czas budowy jednostki to najważniejsze argumenty przemawiające za inwestycjami gazowymi – mówi Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.

– Projekt w Stalowej Woli to dla nas szansa nie tylko na pozyskanie nowego, dużego odbiorcy gazu, lecz przede wszystkim milowy krok w przekształcaniu GK PGNiG w koncern multienergetyczny. Chcemy rozwijać dalsze projekty w elektroenergetyce, którą uważamy za najbardziej perspektywiczny segment rynku gazu w Polsce. Mamy nadzieję, że nasze dobra współpraca z Tauronem i wspólnie zdobyte doświadczenia zaprocentują kolejnymi przedsięwzięciami, unowocześniającymi polską energetykę i zmniejszającymi jej niekorzystne oddziaływanie na środowisko. Także dlatego budowa nowych elektrowni i elektrociepłowni będzie priorytetem GK PGNiG w nadchodzących latach – mówi Michał Szubski, prezes zarządu PGNiG.

Wspólne przedsięwzięcie zainicjowane zostało podpisaniem 20 listopada 2008 roku przez Tauron Polska Energia i PGNiG listu intencyjnego, w którym wyrażono wolę współpracy. Następnie zawarto porozumienie z 7 grudnia 2009 roku określające ramy projektu. W kolejnym kroku wynegocjowana została umowa realizacyjna, którą 7 maja 2010 roku podpisały cztery strony, tj. Tauron, Elektrownia Stalowa Wola (spółka z Grupy Tauron), PGNiG i PGNiG Energia. Umowa określiła sposób współpracy.

Małopolscy celnicy zatrzymali kolejne partie podrobionych towarów oraz alkoholu i tytoniu bez polskich znaków akcyzy.

Funkcjonariusze z Nowego Sącza wspólnie z policjantami z tamtejszej Komendy Miejskiej kontrolowali sklepy działające na terenie miasta. Celników i policjantów interesowało czy towar, który można tam nabyć jest oryginalny, a tym samym czy właściciele nie naruszają praw własności intelektualnej. Niestety, kolejny raz potwierdziło się, że niektórzy nieuczciwi handlowcy oszukują klientów oferując do sprzedaży podrobione towary.

W efekcie przeprowadzonej kontroli w dwóch sklepach ujawniono blisko 200 sztuk galanterii (torebki, portfele, rękawiczki) i odzieży damskiej, w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia praw własności intelektualnej na szkodę renomowanych światowych marek: Louis Vuitton, Chanel, Burberry, Gucci, Prada.

Szacunkowa łączna wartość zatrzymanego w tym przypadku towaru przekracza kwotę 300 tysięcy złotych. Jeżeli podejrzenia funkcjonariuszy potwierdzą się, właścicieli sklepów oprócz straty finansowej czeka również odpowiedzialność prawna.

Natomiast celnicy z Nowego Targu zatrzymali ponad 30 litrów alkoholu bez polskich znaków akcyzy. To efekt kontroli, które w ostatnim okresie były prowadzone na terenie placu targowego w Zakopanem. Alkohol pochodzący z nielegalnego źródła, sprzedawany był pod marką śliwowicy, co niewątpliwie miało stanowić zachętę dla odwiedzających plac targowy turystów. Z kolei na jednym ze stoisk na nowotarskim jarmarku funkcjonariusze ujawnili 6 kg ciętego tytoniu bez polskich znaków akcyzy. Łączna wartość zatrzymanych w tych przypadkach towarów akcyzowych wynosi blisko 4 tysiące złotych, natomiast ich właściciele poniosą konsekwencje prawne.

(Tomasz Kierski, Rzecznik prasowy IC Kraków)