Członek zarządu ING PTE o gospodarce i rynkach finansowych w 2011 r.

Ewa Radkowska-Świętoń , członek zarządu ING PTE S.A., przedstawia oczekiwania odnośnie gospodarki i rynków finansowych w 2011 r.

Jaka będzie sytuacja gospodarcza na świecie i w Polsce w 2011 r.?

Tempo wzrostu gospodarek rozwiniętych w bieżącym roku powinno nieco przyspieszyć. Oczekujemy, że gospodarka amerykańska wejdzie na ścieżkę „samopodtrzymującego” się wzrostu, głównie za sprawą przyspieszenia konsumpcji prywatnej, wynikającego z poprawy na rynku pracy. W Europie główną siłą napędową pozostaną Niemcy, podczas gdy wzrost w krajach Europy Południowej, zmuszonych do znacznych cięć fiskalnych, będzie nadal bardzo słaby. Spowolnienia tempa wzrostu można spodziewać się w krajach rozwijających się, w których rosnąca inflacja zmusza władze monetarne do zacieśniania polityki. Nadal jednak, kraje rozwijające się będą rosnąć znacznie szybciej od gospodarek krajów rozwiniętych.

W gospodarce krajowej oczekujemy wzrostu PKB w tempie powyżej 4%. Do inwestycji publicznych oraz konsumpcji prywatnej, które napędzały gospodarkę w ubiegłym roku, powinny dołączyć inwestycje prywatne. W obliczu kryzysu firmy powstrzymywały się od zwiększania mocy produkcyjnych gromadząc znaczne środki pieniężne. Wydaje się, że w tym roku mogą zacząć je chętniej wydawać.

Zadłużenie i inne problemy

Największym globalnym ryzykiem pozostanie kwestia zadłużenia krajów. Podobnie jak w 2010 r. najwięcej będziemy o nim słyszeć w kontekście tzw. peryferyjnych krajów strefy euro. Niewykluczone są kolejne pakiety pomocowe, oczekuje się także stworzenia bardziej systematycznego mechanizmu pomocy dla członków euro. Nie należy także zapominać o sytuacji fiskalnej w Stanach Zjednoczonych, która w scenariuszu zbyt wolnego wzrostu może być kolejnym punktem zapalnym dla rynków finansowych. Głównym ryzykiem dla krajów rozwijających się będzie natomiast inflacja, powodowana przez szybko rosnące ceny surowców oraz żywności. Banki centralne tych państw są więc zmuszone do zacieśniania polityki monetarnej, co negatywnie wpływa na tempo wzrostu PKB.

Niepewność na rynku obligacji

W scenariuszu przyspieszenia wzrostu rentowności obligacji na rynkach bazowych będą rosnąć, choć niewykluczone, że pierwsze podwyżki oficjalnych stóp zobaczymy dopiero w przyszłym roku. Także w scenariuszu wolniejszego wzrostu reakcja rynków obligacji może być negatywna, ze względu na brak możliwości rozwiązania problemu zadłużenia poprzez „wyrośnięcie” z długów. Rentowności polskich obligacji uwzględniają już znaczne podwyżki stóp procentowych. Wydaje się, że w cenach jest ujęta znaczna premia za ryzyko wynikająca z pogorszenia się sytuacji fiskalnej i braku realnych reform, które mogłyby tę sytuację uzdrowić. Budżet roku wyborczego trudno uznać za konserwatywny, a niepewność co do ostatecznego kształtu zmian w systemie emerytalnym zniechęca inwestorów od większego zaangażowania się w polskie obligacje. Warto zwrócić uwagę, że ubiegły rok był rokiem bardzo silnego napływu kapitału zagranicznego na polski rynek papierów skarbowych. Wobec zmniejszenia roli funduszy emerytalnych należy oczekiwać wzrostu zmienności cen obligacji.

Rynek akcji w górę

Globalne uwarunkowania makroekonomiczne, czyli przyspieszający wzrost przy ciągle niskich stopach procentowych, powinny w tym roku sprzyjać inwestycjom w aktywa ryzykowne, w tym w akcje. Chociaż tradycyjnie rynek polski pozostanie pod wpływem sytuacji globalnej, to w tym roku wydaje się nam, że czynniki lokalne będą równie istotne. Akcjom powinno sprzyjać dalsze przyspieszenie wzrostu gospodarczego oraz poprawa zysków spółek. Zaproponowane obniżenie składki przekazywanej do otwartych funduszy emerytalnych wpłynie znacząco na ich aktywność na rynku. W ubiegłym roku OFE dokonały zakupów akcji na kwotę ponad 13 mld złotych, co było porównywalne z wartością debiutów na giełdzie. Niższa składka, nawet zakładając zmianę limitów, oznacza, że kwota ta w bieżącym roku będzie mniejsza nawet o połowę. Ewentualne inne nieortodoksyjne sposoby walki z deficytem, takie jak podatek bankowy czy też parapodatki dotykające innych sektorów (surowce, chemia) byłyby także negatywnie odebrane przez rynek, szczególnie przez inwestorów zagranicznych, którzy wobec mniejszej aktywności funduszy emerytalnych mają być główną siłą napędową polskiej giełdy.

Oczekujemy wzrostu rynku akcji o kilkanaście procent, w skali porównywalnej, bądź nawet nieco mniejszej niż wzrost zysków spółek. Nadal jesteśmy pozytywnie nastawieni do sektorów dających ekspozycję na konsumenta, w tym banków, a także do spółek produkcyjnych, korzystających z wysokiej dźwigni operacyjnej i nierzadko finansowej. Za ryzykowny uważamy sektor budowlany, w którym nie wykluczamy spadku marż wynikającego głównie ze wzrostu cen materiałów budowlanych.

Ewa Radkowska-Świętoń, członek zarządu ING PTE S.A

Andrzej Kołatkowski objął stanowisko wiceprezesa PKO Banku Polskiego.

Andrzej Kołatkowski, wiceprezes PKO BP
Andrzej Kołatkowski, wiceprezes PKO BP

Rada Nadzorcza PKO Banku Polskiego podjęła uchwałę powołującą Andrzeja Kołatkowskiego na stanowisko Wiceprezesa Zarządu odpowiedzialnego za obszar ryzyka i windykacji. Andrzej Kołatkowski od października 2003 roku jest zawodowo związany z PKO Bankiem Polskim.

Poprzedni konkurs na stanowisko Wiceprezesa odpowiedzialnego za obszar ryzyka i windykacji nie został rozstrzygnięty, zatem na początku kwietnia Rada Nadzorcza PKO Banku Polskiego ponownie ogłosiła postępowanie kwalifikacyjne na to stanowisko.

Zgodnie z zakończonym dziś postępowaniem Rada Nadzorcza na wniosek Prezesa Zarządu wybrała Andrzeja Kołatkowskiego, który w PKO Banku Polskim pracuje od października 2003 roku, pełniąc najpierw funkcję Dyrektora Departamentu Oceny Ryzyka Kredytowego, a następnie od września 2009 roku Dyrektora Zarządzającego kierującego Pionem Ryzyka Bankowego. Ma on wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu ryzykiem finansowym w skali całego Banku. Kierował ponadto procesem centralizacji służb oceny ryzyka kredytowego w PKO Banku Polskim.

– Z zarekomendowanych przez Radę Nadzorczą kandydatów wybrałem osobę, która najlepiej rozumie specyfikę zarządzania ryzykiem w największym działającym w Polsce Banku. Andrzej Kołatkowski odpowiedzialny był za wdrażanie systemów i metod zarządzania ryzykiem, przez wiele lat zarządzał największym portfelem kredytowym w kraju. Jego doświadczenie i kwalifikacje pozwolą na jak najlepszą realizację wyzwań, jakie stoją przed Bankiem w przyszłości, w szybko zmieniającym się otoczeniu rynkowym i regulacyjnym – mówi Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.

W ramach ponownie ogłoszonego postępowania kwalifikacyjnego na stanowisko Wiceprezesa PKO Banku Polskiego przesłuchano 6 kandydatów, którzy spełnili formalne kryteria. Ponadto 20 kwietnia 2011 roku, Krzysztof Dresler obecny Wiceprezes Zarządu odpowiedzialny za obszar ryzyka i windykacji poinformował Bank o podjętej przez niego decyzji o rezygnacji z ubiegania się o powołanie do Zarządu następnej kadencji.

Wspólna kadencja nowego Zarządu Banku rozpocznie się z dniem odbycia Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia PKO Banku Polskiego zatwierdzającego sprawozdanie finansowe Banku za 2010 rok.

Andrzej Kołatkowski

Jest absolwentem Szkoły Główna Planowania i Statystyki, Wydziału Finansów i Statystyki. Posiada gruntowną wiedzę teoretyczną i praktyczną w zakresie funkcjonowania rynków finansowych, produktów inwestycyjnych związanych z funduszami inwestycyjnymi oraz ubezpieczeniami na życie, doświadczenie w zarządzaniu finansowym bankiem oraz przedsiębiorstwami, a także w zakresie realizacji inwestycji kapitałowych.

W PKO Banku Polskim pracuje od października 2003 roku, pełniąc najpierw funkcję Dyrektora Departamentu Oceny Ryzyka Kredytowego, a następnie od września 2009 roku Dyrektora Zarządzającego kierującego Pionem Ryzyka Bankowego. Wcześniej pełnił także funkcję Prezes Zarządu Banku Współpracy Europejskiej SA. W latach 1992-1998 był członkiem Zarządu Banku Handlowego w Warszawie S.A, a następnie Pełnomocnikiem Zarządu ds. Organizacji Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Banku Handlowego SA i Prezesem Zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Banku Handlowego S.A. W latach 1989-1992 był Dyrektorem Departamentu Polityki Finansowej i Analiz w Ministerstwie Finansów. Od 1991 roku pełnił funkcję członka rad nadzorczych w wielu spółkach, w tym GPW w Warszawie SA.

Zdobądź tytuł Chief Innovation Officer

Celem Konkursu „Chief Innovation Officer – Informatyczny Innowator Roku” jest wyłonienie najlepszych menedżerów zajmujących się IT, którzy poprzez innowacyjne zastosowanie technologii informatycznych znacząco przyczynili się do budowy wartości biznesowej w swoich firmach. Ludzie, którzy dzisiaj potrafią efektywnie wykorzystać najnowsze technologie IT mają ogromną wartość dla przedsiębiorstw i całego biznesu.

W Konkursie premiowane będą innowacyjne zastosowania technologii informatycznych (nowe zastosowania, zastosowania w nowych segmentach rynku) posiadające realny wpływ na rozwój biznesu, budujące wartość firmy, usprawniające procesy, wpływające na strategię, organizację, produkty i mające wpływ na efekt finansowy. Ocenie podlegać będzie także sylwetka zawodowa Uczestnika i jego rola w projekcie. Istotą Konkursu jest docenienie innowacyjności zaproponowanych rozwiązań, mających relatywny wpływ na zmiany w różnych aspektach działania organizacji, niezależnie od ich wielkości.

Chief Innovation Officer zostanie wyłoniony przez Kapitułę złożoną z niezależnych ekspertów świata biznesu i nauki, na podstawie wypełnionych Formularzy Zgłoszeniowych. Udział w Konkursie jest bezpłatny i nie wiąże się z żadnymi zobowiązaniami. Zgłoszenia są przyjmowane do 8 czerwca br.

Uczestnicy Konkursu mają szansę otrzymać prestiżowy tytuł Chief Innovation Officer oraz znaleźć się w lipcowym numerze magazynu Forbes, na łamach którego zostaną ogłoszone wyniki Konkursu oraz zaprezentowane główne wnioski i szersza analiza trendów w branży IT.

Zdobądź tytuł Chief Innovation Officer – wypełnij Formularz Zgłoszeniowy dostępny na stronie forbes.pl.

Dariusz Daniluk nowym Prezesem Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego

Rada Nadzorcza odwołała z pełnionej funkcji Prezesa Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego Tomasza Mironczuka. Prezes Zarządu został odwołany przed upływem kadencji, ze skutkiem natychmiastowym. Jednocześnie Rada Nadzorcza powołała na stanowisko p.o. Prezesa Zarządu Dariusza Daniluka.

Prezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego Dariusz Daniluk na spotkaniu z kadrą menadżerską banku zapewnił o kontynuacji strategii uchwalonej w czerwcu 2010 roku oraz celach biznesowych, które Bank Gospodarstwa Krajowego będzie realizował w kolejnych latach. Bank będzie pracował nad poszerzeniem oferty i usług dla sektora Jednostek Samorządu Terytorialnego (JST) i Jednostek Budżetu Centralnego (JBC) oraz lepszą dostępnością produktów dla sektora MSP w ramach programów rządowych w tym poręczeń i gwarancji. W obecnej chwili najistotniejszym celem w krótkim horyzoncie czasu jest przygotowanie do obsługi procesu konsolidacji finansów publicznych.

Dariusz Daniluk w latach 2008 – 2011 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów.

Ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, studia podyplomowe z zakresu prawa i ekonomii Wspólnot Europejskich na UW oraz studia z zakresu międzynarodowej bankowości i finansów na Uniwersytecie w Southampton.

Pracował w Generalnym Inspektoracie Nadzoru Bankowego, w Departamencie Międzynarodowych Instytucji Finansowych i Departamencie Zagranicznym Narodowego Banku Polskiego a następnie w Banku Gospodarki Żywnościowej S.A.

Był członkiem Komitetu Audytorów Wewnętrznych w Europejskim Banku Centralnym. Publikował prace m.in. z zakresu prawa bankowego, nadzoru bankowego oraz regulacji usług finansowych.

Fundusze private equity szykują się do nowych inwestycji

77% przedstawicieli funduszy private equity w Europie Środkowej deklaruje, że w najbliższym czasie skoncentruje się głównie na nowych inwestycjach. Prawie jedna trzecia z nich przewiduje, że wzrośnie skala dokonywanych transakcji, dodatkowo dużym zainteresowaniem będą się cieszyć średnie firmy. Polska może być dla funduszy jednym z najbardziej atrakcyjnych krajów w regionie. Takie m.in. wnioski płyną z ankiety przeprowadzonej przez firmę doradczą Deloitte, wśród specjalistów zajmujących się funduszami private equity, działającymi w 18 krajach Europy Środkowej.

Z ankiety przeprowadzonej przed Deloitte wynika, że nastroje panujące obecnie wśród uczestników rynku private equity w Europie Środkowej nie były tak pozytywne od okresu wyjątkowo wysokiego optymizmu widocznego w kwietniu 2007, przed wybuchem ostatniego kryzysu.

„Tak znacząca poprawa nastrojów wynika ze wzmożonej działalności inwestycyjnej w regionie oraz wzrostu PKB w krajach o wysokim potencjale inwestycyjnym, takich jak Polska, Czechy czy Słowacja. Co więcej aż 90% badanych przewiduje, że tak dobra sytuacja utrzyma się lub ulegnie poprawie” – mówi Oliver Murphy, Partner w Dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

Wyniki 17. edycji badania wskazują również, że eksperci nie spodziewają się problemów z dostępnością finansowania dłużnego. Potwierdza to również praktyka Deloitte – jeżeli transakcje nie dochodzą do skutku, to nie w wyniku braku finansowania. Dostępność finansowania to istotny czynnik decydujący o wzroście zainteresowania nowymi inwestycjami. Aż 77% badanych deklaruje, że w najbliższym czasie skoncentruje się głównie na nich.

Ważnym wnioskiem płynącym z ankiety jest fakt, że prawie połowa (49%) przedstawicieli funduszy private equity deklaruje zainteresowanie zakupem średnich firm z dużym potencjałem wzrostu. Oznacza to wzrost w porównaniu z poprzednim badaniem aż o 23 pp. „Takie rezultaty niewątpliwie świadczą o tym, że wśród praktyków PE powróciła zwiększona skłonność do ryzyka. Kolejnym czynnikiem jest szukanie nisz lub alternatyw inwestycyjnych tzn. wyjście poza bezpieczniejsze inwestowanie w liderów rynkowych. Przykładem branży, która może cieszyć się szczególnym zainteresowaniem inwestorów jest sektor zdrowej żywności”– dodaje Katarzyna Sermanowicz–Giza, Wicedyrektor w dziale Doradztwa Finansowego Deloitte.

„Dla funduszy private equity Polska jest atrakcyjnym rynkiem. Decydują o tym przede wszystkim pozytywne dane makroekonomiczne oraz stabilna sytuacja na rynku bankowym. Dodatkowo w ostatnim czasie pojawiło się kilka nowych możliwości inwestycyjnych związanych z transakcjami prywatyzacyjnymi (np. SPEC, PKP CARGO). Na niekorzyść Polski paradoksalnie przemawia rosnąca obecność funduszy private equity, gdyż to powoduje zaostrzenie konkurencji, a także rosnąca rola rynku kapitałowego, który dla firm jest alternatywnym do funduszy źródłem pozyskiwania kapitału.” – dodaje Oliver Murphy z Deloitte.

Wsparcie finansowe dla firm w ramach programu INNOTECH

Przedsiębiorstwa wykorzystujące innowacyjne technologie mogą otrzymać dodatkowe wsparcie finansowe w ramach programu INNOTECH, uruchomionego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Według ekspertów Deloitte jest to doskonała szansa dla wszystkich poszukujących alternatywnych do funduszy europejskich,środków na finansowanie projektów badawczych.

Program INNOTECH składa się z dwóch instrumentów wsparcia. Pierwszy z nich, In-Tech adresowany jest do przedsiębiorstw (również dużych), konsorcjów naukowych (przedsiębiorstwa i jednostki naukowe podejmujące wspólne projekty) i centrów naukowo-przemysłowych (tworzonych m.in. przez instytut badawczy i podmiot sektora gospodarczego). Natomiast drugi, Hi-Tech skierowany jest do małych i średnich firm, działających w obszarze zaawansowanych technologii. Dużą zaletą programu jest fakt, że MSP mogą korzystać ze schematu dostępnego tylko dla nich, co oznacza, że mają potencjalnie mniejszą konkurencję.

Nabór wniosków w ramach programu prowadzony będzie do 16 czerwca br. Budżet tegorocznego konkursu wynosi 130 mln zł, natomiast całkowita kwota przeznaczona na dotacje do 2013 r. to około 650 mln zł. W 2011 r. zaplanowano jedną turę naboru projektów, w kolejnych latach przewidziano po dwie.
„Pierwszym krokiem w aplikowaniu o środki jest złożenie wniosku uproszczonego, co pozwala przygotować całą dokumentację spokojnie i w rozsądnym czasie” – podkreśla Beata Tylman, Starszy Menedżer w zespole R&D & Government Incentives Deloitte.

Wsparcie będą mogły uzyskać projekty obejmujące badania naukowe i/lub prace rozwojowe (FAZA A) oraz przygotowanie do wdrożenia (FAZA B – opcjonalna). W ramach ścieżki In-Tech dofinansowany może być każdy innowacyjny projekt przedsiębiorstwa, bez względu na wielkość spółki. Maksymalna wysokość wsparcia to 10 mln zł. Ścieżka Hi-Tech przewidziana jest na projekty z określonych obszarów, dostępna jest wyłącznie dla małych i średnich przedsiębiorstw i pozwala na otrzymanie grantu do 5 mln zł.

Program Narodowego Centrum Badań i Rozwoju jest ciekawą propozycją dla przedsiębiorstw z branży motoryzacyjnej oraz TMT. Wsparcie kierowane jest na realizację wysoce innowacyjnych przedsięwzięć, ze szczególnym wskazaniem na obszar zaawansowanych technologii. Dotacje tego typu otrzymało już sporo firm chcących wprowadzić w życie innowacyjne pomysły, w formie projektów badawczo-rozwojowych. Po dotacje z sukcesem sięgali już producenci różnych pojazdów (auta, autobusy, pojazdy miejskie dla osób poruszających się na wózkach, w tym pojazdy elektryczne) oraz komponentów.

„W ramach programu IniTech, będącego poprzednikiem programu INNOTECH, firmy z sektora motoryzacyjnego oraz jednostki badawcze pozyskały ponad 5 mln euro dotacji na realizację projektów badawczych, w tym między innymi na projekty związane z rozwojem komponentów pojazdów, jak i dedykowane tzw. zielonym pojazdom. W tym miejscu warto wymienić m.in. dofinansowany projekt rozwoju nowej generacji tramwajów dla transportu miejskiego, projekt opracowania innowacyjnego systemu redukcji lotnych węglowodorów w samochodach nowej generacji, czy projekt dedykowany opracowaniu innowacyjnej technologii nawierzchni o obniżonej emisji hałasu.

Trzeba także podkreślić, że beneficjentem programu było także wiele firm z branży TMT, a projekty badawcze i rozwojowe prowadzono w różnych obszarach sektora. Jako przykłady można wymienić m.in. metody poprawy jakości badań prowadzonych przez Internet, systemy komunikacji marketingowej lub wspomagający poruszanie się niewidomych w terenie miejskim czy stworzenie bezdotykowego skanera 3D. Popularne były również opracowania różnego rodzaju innowacyjnych platform: usług e-biznesowych, raportowania strategicznych analiz rynkowych, zarządzania procesami biznesowymi świadczenia usług multimedialnych czy platforma lojalnościowa.” – dodaje Beata Tylman z Deloitte.

IDMnet S.A. ma nowego prezesa

Od 1 czerwca nastąpią zmiany w Zarządzie IDMnet S.A. Na stanowisko Prezes Zarządu powołana została Anna Kaczmarska, pełniąca dotychczas funkcję Dyrektor Zarządzającej i Wiceprezes Zarządu. Funkcję Wiceprezesa Zarządu będzie sprawował Michał Hejka. Zmiany związane są z rozwojem Grupy Mediowej ZPR, do której należy IDMnet.

Anna Kaczmarska pozostanie Dyrektor Zarządzającą IDMnet i zastąpi na stanowisku dotychczasowego Prezesa Zarządu – Leszka Kozioła, który pełni funkcję Prezesa Zarządu Radia ESKA S.A i ESKA TV S.A. Właśnie ESKA TV – nowa i dynamicznie rozwijająca się spółka – będzie w centrum uwagi dotychczasowego prezesa, który tak określił zachodzące zmiany: „Moja misja dobiegła końca. Kiedy obejmowałem funkcję Prezesa Zarządu IDMnet, stanęło przede mną trudne zadanie zbudowania struktur, określenia kompetencji i zadań. Wspólnie z Anią Kaczmarską przez 4 lata zbudowaliśmy silną pozycję IDMnetu na rynku reklamy internetowej. Dzisiaj nadszedł czas, aby zdobyte doświadczenie mogła wykorzystać, kierując zarządzaniem spółką. Dla mnie nowym wyzwaniem jest zbudowanie pozycji ESKA TV na rynku telewizyjnym. Spółka wygrała konkurs na nadawanie w pierwszym multipleksie cyfrowym, więc przed nami dużo pracy”.

Anna Kaczmarska związana jest z Grupą Mediową ZPR S.A od ponad 12 lat. Od 3 lat, jako Dyrektor Zarządzająca i Wiceprezes Zarządu, współtworzyła strategię rozwoju IDMnet S.A. Zdaniem nowej Prezes Zarządu: „Zdecydowanie należy kontynuować dotychczasową strategię, która przyniosła dynamiczny rozwój i znacznie umocniła pozycję IMDnet S.A na polskim rynku reklamy. Konsekwentna realizacja założeń strategii rozwoju musi obejmować również odważne inwestycje, często wyprzedzające trendy rynkowe. Dzięki takiemu podejściu, jesteśmy w stanie dostarczyć naszym klientom najlepsze rozwiązania i narzędzia do komunikacji marketingowej online. Dzisiaj IDMnet to sieć horyzontalna, 4 sieci tematyczne: AdAction, Budowia, 4clover, ZdrowieNet, sieć reklamy video Clipnet, sieć targetowania behawioralnego AdProfile, sieć afiliacyjna Afilo, komórka brokerska – IDM Media Team – odpowiedzialna za budowanie strategii marketingowej i crossowanie mediów. Planujemy również kolejne projekty.”

Jednocześnie od 1 czerwca w skład Zarządu IDMnet S.A, na stanowisko Wiceprezesa Zarządu, został powołany Michał Hejka, pełniący dotychczas funkcję Dyrektora Operacyjnego spółki. Michał Hejka związany jest z IDMnet od prawie 4 lat. Odpowiadał za dział finansów, analiz i kontrolingu. W jego gestii pozostaną obowiązki związane z dotychczas sprawowaną funkcją.

Absolwent tylko z doświadczeniem? Oczekiwania przyszłych pracodawców

Aż ośmiu na dziesięciu studentów polskich uczelni posiada już doświadczenie zawodowe zdobyte poprzez praktyki, pracę lub własną działalność gospodarczą – wynika z regionalnego badania „Pierwsze kroki na rynku pracy” przeprowadzonego w Polsce, Czechach, Litwie, Łotwie i Słowacji.

Studenci z Europy Środkowej zdają sobie sprawę, że bez doświadczenia zawodowego ich szanse na znalezienie pracy będą niewielkie. Bezrobocie młodych osób w UE jest nadal wysokie – 20,4 proc. To oznacza, że blisko 400 tys. tegorocznych maturzystów czeka ciężka próba, może nawet trudniejsza niż egzamin dojrzałości.

Powszechne przekonanie, że studia wyższe gwarantują przygotowanie do pracy zawodowej w obecnych czasach nie jest już tak oczywiste jak kiedyś. Sami studenci (aż 60 proc.) w badaniu „Pierwsze kroki na rynku pracy” uważają, że uczelnie wyższe w Polsce nie przygotowują ich wystarczająco dobrze do przyszłej pracy. – Studenci bez względu na miejsce zamieszkania chcą posiadać wiedzę i umiejętności, które są niezbędne do osiągnięcia sukcesu zawodowego. Mimo zapału i chęci do pracy młodzi ludzie muszą mieć dostęp do nowoczesnych i innowacyjnych programów nauczania. Co więcej kluczowym staje się również rozwój przedsiębiorczości wśród studentów oraz kadry akademickiej w tym ścisłej współpracy z biznesem – mówi Fiona Harvey, Szef ds. Rozwoju CIMA w Polsce (Chartered Institute of Management Accountants).

– Tempo rozwoju światowej gospodarki oraz coraz większe i bardziej różnorodne wyzwania rynku pracy zawsze będą o krok dalej niż systemy szkolnictwa wyższego, trzeba jednak nieustannie za nimi podążać, próbować przewidzieć pewne tendencje i na bieżąco wprowadzać potrzebne rozwiązania. Wśród priorytetów UE znajduje się m.in. walka z bezrobociem wśród młodzieży oraz poprawa systemów edukacji państw członkowskich. Obecnie w krajach UE odsetek osób w wieku 30-34 lat posiadających wykształcenie wyższe wynosi 32,3 proc. Zgodnie z celem wyznaczonym w unijnej strategii do 2020 r. powinien on wynosić co najmniej 40 proc., to o 2,6 mln absolwentów więcej – dodaje Fiona Harvey.

Absolwent w oczach pracodawców

Z badania „Uczelnia Przyjazna Pracodawcom 2010 r.” PKPP Lewiatan wynika, że pracodawcy słabo oceniają kompetencje, jakie posiadają absolwenci. Większość pracodawców (ponad 80 proc.) najbardziej ceni wiedzę i umiejętności absolwenta oraz jego doświadczenie (60 proc.). Liczą się również umiejętność pracy w zespole, terminowość oraz dyscyplina. Najsłabiej ocenione zostały m.in. zdolność łączenia teorii z praktyką, organizacja pracy, kontakt z klientem, rozwiązywanie problemów, a także znajomość języków obcych i kreatywność. – W polskim systemie szkolnictwa rzeczywiście większy nacisk kładzie się na wiedzę teoretyczną niż praktyczną, a młodzi ludzie dość późno rozpoczynają pracę. W efekcie pojawia się istotna dysproporcja pomiędzy wiedzą teoretyczną a praktyczną absolwenta. Dlatego tak ważny jest udział w praktykach i stażach już na etapie studiów. Nie zapominajmy jednak, że pewnych umiejętności i swoistego „obycia zawodowego” można nabyć także poprzez udział w kołach naukowych, warsztatach lub konkursach, pracę w organizacjach studenckich lub rozmaitych fundacjach. Poprzez wspólną pracę nad różnego rodzaju projektami lub inicjatywami można wiele się nauczyć, np. pracy w grupie, zarządzania czasem, komunikatywności czy umiejętności radzenia sobie ze stresem. Tym samym, oprócz wpisania danej umiejętności w CV, absolwent będzie się mógł nią wykazać w pracy – wyjaśnia Fiona Harvey.

Uwaga bo wyjadą

Polscy studenci są gotowi do rozpoczęcia swojej kariery zawodowej w innym kraju. Jak pokazuje badanie „Pierwsze kroki na rynku pracy”, prawie 60 proc. z nich jest skłonna do przeprowadzki za granicę w przypadku ciekawej oferty pracy. – Wysokie bezrobocie wśród absolwentów i wysoka konkurencja na rynku pracy może skłonić polskich absolwentów do szukania pracy za granicą, szczególnie tych, którzy znają język niemiecki – przewiduje Fiona Harvey. – Taki wyjazd można potraktować jako swego rodzaju doświadczenie poprzez poznanie innej kultury, języka oraz podróże. Warto więc możliwie wcześnie zainteresować się programami wymiany studenckiej i zdobywać takie doświadczenia już na etapie studiów. Osoby, które nie są zdecydowane, w jakim kierunku zawodowym będą podążać, mogą zrobić sobie roczną przerwę tzw. gap year. To bardzo powszechne zjawisko w krajach anglosaskich. Świeżo upieczeni absolwenci decydują się na oderwanie od codziennych spraw i wyruszają w podróż po świecie – mówi Harvey.

UOKiK zmusił Scotts Poland do zmiany umów z dystrybutorami

Za praktyki naruszające konkurencję grożą dotkliwe sankcje finansowe – nawet do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu przedsiębiorcy. Nie każda decyzja musi jednak zakończyć się sankcją pieniężną. Zgodnie z ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów przedsiębiorca w trakcie postępowania może zobowiązać się do zmiany kwestionowanych praktyk. Prezes Urzędu ma wówczas możliwość wydania decyzji, nakazującej wykonanie takiego zobowiązania. Dzięki temu możliwe jest szybsze wyeliminowanie skutków niedozwolonych działań. W 2010 roku UOKiK wydał 70 tego typu decyzji (dotyczyły one zarówno przypadków ograniczenia konkurencji, jak i naruszenia zbiorowych interesów konsumentów).

Ostatnia z nich została wydana w sprawie Scotts Poland — sprzedawcy nawozów i środków ochrony roślin (m.in. marek Substral, Magiczny Ogród czy Roundup). UOKiK ustalił, że w umowach spółki zawieranych z niektórymi dystrybutorami znalazło się następujące postanowienie: Dystrybutor będzie sprzedawać produkty SCOTTS po cenach uzgodnionych z Firmą SCOTTS. Taka klauzula — mogąca oznaczać niedozwolone ustalanie cen odsprzedaży produktów przez dystrybutorów, widniała w kontraktach handlowych spółki już od 2003 roku. Scotts Poland zadeklarował zmianę zakwestionowanych umów z dystrybutorami, a Prezes UOKiK zdecydowała o przyjęciu zobowiązania. Pod uwagę wzięła m.in. fakt, że zakwestionowane warunki porozumienia nie były realizowane przez kontrahentów, spółka nie egzekwowała ich stosowania, a także zadeklarowała zaprzestanie niedozwolonych praktyk jeszcze na etapie postępowania wyjaśniającego. Prezes UOKiK wzięła również pod uwagę relatywnie niskie udziały rynkowe Scotts Poland.

Decyzja wydana przez Prezes Urzędu nakazuje Scotts Poland usunięcie zakwestionowanej klauzuli w ciągu 30 dni od otrzymania decyzji z podpisanych umów i używanych wzorców umownych oraz niestosowanie podobnych postanowień w przyszłości. Spółka musi również informować o stopniu realizacji zobowiązania. W terminie 60 dni od otrzymania decyzji ma obowiązek przedstawić kopie zmienionych kontraktów. Ponadto przez trzy kolejne lata przedsiębiorca będzie przekazywał do UOKiK listę dystrybutorów oraz umowy ze wskazanymi przez organ antymonopolowy partnerami handlowymi. Przez ten sam okres do Urzędu będzie musiała być przekazywana każda zmiana wzoru umowy dotycząca cen odsprzedaży produktów.

Zdaniem Urzędu nałożone na przedsiębiorcę obowiązki pozwolą na skuteczne sprawdzenie, czy kwestionowane klauzule zostały przez Scotts Poland usunięte z umów z dystrybutorami. W przypadku niewykonania decyzji, możliwe jest jej uchylenie, a następnie stwierdzenie praktyki ograniczającej konkurencję i nałożenie kary w wysokości do 10 proc. rocznych przychodów.

Przedsiębiorcy MSP liczą na wzrost sprzedaży i inwestycji

Bibby Financial Services – międzynarodowy dostawca usług finansujących działalność małych i średnich przedsiębiorstw przeprowadził pierwszą falę badania Bibby MSP Index diagnozującą kondycję sektora MSP w Polsce.

Bibby MŚP Index w pierwszym kwartale b.r. osiągnął wartość 60,2 pkt. co wskazuje, że trend rozwoju małych i średnich firm w Polsce w kolejnych 6 miesiącach będzie pozytywny. Istotnym czynnikiem kształtującym trend wzrostowy jest spodziewana progresja sprzedaży i założenie o utrzymaniu poziomu inwestycji i stabilnej płynności finansowej.

Bibby MSP Index jest wzorowany na sprawdzonym i cenionym przez światowych inwestorów indeksie określanym, jako Indeks Managerów ds. Zakupów (PMI). Konstrukcję Bibby MSP Index oparto na założeniu, że o kondycji każdego przedsiębiorstwa, a w szczególności firm małych i średnich, stanowi kilka kluczowych obszarów. Należą do nich sprzedaż (zamówienia), inwestycje, zatrudnienie, płynność finansowa oraz poziom zadłużenia firmy. Są one szczegółowo analizowane zarówno w ujęciu aktualnym a także kontekście przyszłej średniookresowej perspektywy rozwoju.

Przyjmowane przez Bibby MSP Index wartości znajdują się w przedziale od 0 do 100 pkt. Wyniki >50 pkt. to prognoza (zapowiedź) poprawy kondycji firm. Wynik < 50 pkt. to prognoza kryzysu, wynikającego z pogarszającej się kondycji firm. Rolę szczególną w Bibby MSP Index przypisano aspektowi finansowania. Uznano bowiem, że płynność finansowa i zrównoważone zewnętrzne finansowanie (poziom zadłużania) pełnią funkcję w małych i średnich firmach dużo poważniejszą, niż w dużych korporacjach, relatywnie mniej narażonych na zapaść spowodowaną raptowną utratą płynności czy nadmiernym wzrostem zadłużenia.

Krzysztof Kuniewicz, Dyrektor Zarządzający Bibby Financial Services komentuje „Pierwsza fala naszego badania przynosi szereg ciekawych obserwacji na temat małych i średnich firm. Widzimy, że Polscy przedsiębiorcy, mimo wskazywanych przeszkód i nienajlepszych nastrojów ( wśród badanych łącznie 61,1 proc. uznało, że końcówka poprzedniego roku i pierwszy kwartał roku bieżącego były niepomyślne), są przygotowani by radzić sobie w każdych warunkach, niezależnie od koniunktury i zewnętrznego wsparcia. Ponad 20 lat przedsiębiorczości w Polsce przynosi efekty. Potwierdziły się nasze obserwacje o fatalnej kulturze płatniczej wśród polskich przedsiębiorców – jedynie 17% przyznało, że otrzymuje zapłatę za swoje usługi lub dostarczone towary w terminie. Cieszy więc, że mimo wielu przeszkód ten kluczowy dla rozwoju naszego kraju sektor przedsiębiorstw optymistycznie patrzy w przyszłość.

Obok pomiaru Bibby MSP Indexu, diagnozującego obecną i prognozowaną kondycję małych i średnich firm, badanie prezentuje kompleksowy obraz polskiego sektora MSP. Respondenci oceniali w nim klimat ekonomiczny a także prognozy rozwoju gospodarczego w najbliższym półroczu, główne bariery blokujące rozwój firm oraz udogodnienia w prowadzeniu biznesu. Oceniano również kulturę płatniczą i skalę opóźnień w regulowaniu należności wśród polskich przedsiębiorców a także jak przedsiębiorcy radzą sobie z utrzymaniem płynności finansowej. Dodatkowo w pierwszej fali badania oceniono dostępność źródeł finansowania firm MSP.

Zainicjowany w Polsce projekt badawczy Bibby MSP Index obejmujący sektor małych i średnich firm jest rozwinięciem podobnych projektów od lat prowadzonych na macierzystym rynku brytyjskim.

W badaniu wzięło udział 450 firm z sektora MSP z całej Polski. Badanie przeprowadzone techniką CATI zostało zrealizowane przez firmę Keralla Research, specjalizującą się w badaniach firm.

Zapraszamy do zadawania szczegółowy pytań dotyczących projektu a także szczegółowych obszarów badania.

Ponad 25% wzrost obrotów energią elektryczną

Łączny obrót energią elektryczną na Towarowej Giełdzie Energii S.A. wyniósł w kwietniu br. 13,748 TWh i był wyższy w porównaniu do poprzedniego miesiąca o 25,46% (10,959 TWh w marcu 2011). Znaczący udział w tym sukcesie miał obrót energią elektryczną na Rynku Terminowym Towarowym, który wyniósł 11,973 TWh, co stanowi wzrost o 28,63%. Obrót na Rynku Dnia Następnego wzrósł o 7,54% m/m (i aż o 313,24% r/r, osiągając tym samym najwyższy wolumen w ponad 10-letniej historii TGE).

Obrót energią elektryczną w dostawie na dzień następny na parkiecie TGE wyniósł w kwietniu 2011 roku rekordowe 1,776 TWh. W porównaniu do poprzedniego miesiąca obroty na RDN wzrosły o 7,54% i aż o 313,24% licząc rok do roku. Średnie dzienne obroty ukształtowały się na poziomie 59 198 MWh przy minimum 39 824 MWh i maximum 84 860 MWh.

Kwiecień jest kolejnym miesiącem, w którym rynek bazowy dla energii elektrycznej jakim jest RDN, wciąż umacnia swoją pozycję na hurtowym rynku energii w Polsce. Udział RDN w łącznym godzinowym zapotrzebowaniu na energię elektryczną Krajowego Systemu Elektroenergetycznego wyniósł średnio 14,44% (11,91% w marcu 2011), przy minimum 5,43% i maksimum 32,12%.

Regularnie wzrastające obroty mają bardzo duże znaczenie w procesie integracji polskiego rynku energii z rynkami ościennymi. Dzięki silnemu rynkowi bazowemu, Towarowa Giełda Energii staje się aktywnym uczestnikiem tych zmian.

Miesięczny kurs BASE, liczony jako średnia ważona wolumenem ze wszystkich transakcji zawartych na Rynku Dnia Następnego, wyniósł 210,17 PLN/MWh (wzrost m/m o 6,17 PLN). Miesięczny kurs PEAK, liczony jako średnia ważona wolumenem ze wszystkich transakcji zawartych na Rynku Dnia Następnego dla godzin od 8 do 22, wyniósł 219,51 PLN/MWh (wzrost m/m o 4,41 PLN).

Rynek Terminowy Towarowy (RTT)

Obrót energią elektryczną na Rynku Terminowym Towarowym w kwietniu 2011 roku wyniósł 11,973 TWh. Stanowi to wzrost miesiąc do miesiąca o 28,63%. W tym samym okresie w ubiegłym roku nie zawarto żadnych transakcji.

Struktura obrotów w kwietniu 2011 pokazuje, że członkowie TGE kontynuują kontraktację energii w dostawie na rok 2012. Podobnie jak w marcu 2011 najbardziej płynnym kontraktem był kontrakt roczny o profilu dostawy energii elektrycznej BASE w 2012 roku (dostawa we wszystkich godzinach doby) – BASE_Y-12. Łączny obrót na tym kontrakcie wyniósł 8 256 960 MWh (940 MW) – stanowi to 68,96% łącznego wolumenu na rynku RTT. Średnia cena kontraktu BASE_Y-12 w kwietniu 2011 ukształtowała się na poziomie 203,43 PLN/MWh (wzrost m/m o 2,25 PLN).

Biorąc pod uwagę wykonanie kontraktów dla danej godziny doby dostawy energii elektrycznej, udział wszystkich rynków TGE dedykowanych energii elektrycznej w łącznym godzinowym zapotrzebowaniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, wzrósł w kwietniu 2011 roku do średniej wartości 66,95% (63,88% w marcu 2011) przy minimum 55,31% i maksimum 87,87%.

Na Euro 2012 do Polski przyjedzie około 1 miliona turystów

Na niewiele ponad rok przed Euro 2012 wiadomo już, że Polska będzie dysponować bazą miejsc noclegowych nie tylko wystarczającą do obsługi kibiców, ale nawet większą niż wynika to z potrzeb turnieju. Wytyczne UEFA odnośnie bazy noclegowej w trakcie Euro 2012 zakładają, że miejsca noclegowe dla kibiców powinny być usytuowane bezpośrednio w Miastach – Gospodarzach turnieju lub maksymalnie w odległości 2 godzin jazdy samochodem od stadionu.

Oznacza to, że w przypadku Warszawy uwzględniane są także miejsca noclegowe np. w Łodzi, w przypadku Wrocławia w Krakowie i Katowicach, Poznania w Bydgoszczy, a Gdańska w Toruniu oraz w licznych miejscowościach nadmorskich. Dodatkowo, część kibiców będzie podążała także śladami swojej reprezentacji i w związku z tym będzie nocowała w miejscowościach, w których będą się znajdowały centra pobytowe poszczególnych drużyn. W związku z tym kibice skorzystają również z bazy noclegowej np. Kołobrzegu, Ustki, Kazimierza Dolnego, Nałęczowa, czy Ostródy – oraz innych polskich miejscowości.

Zgodnie z szacunkami ekspertów, opartymi o analizy zapotrzebowania wykorzystania miejsc noclegowych w trakcie poprzednich turniejów UEFA EURO, około połowa kibiców przebywających na stadionach oraz w miejskich strefach kibiców, będzie korzystała z bazy noclegowej w trakcie Euro 2012 w Polsce. Oznacza to, że w Warszawie będzie potrzebnych 100 000 miejsc noclegowych, w Poznaniu 50 000, w Gdańsku 85 000, a we Wrocławiu 50 000.

Wszystkie 4 Miasta – Gospodarze wraz z uwzględnieniem miejsc noclegowych oddalonych od nich o 2 godziny jazdy samochodem już dziś nie tylko są w stanie przyjąć taką liczbę kibiców, ale w przypadku niektórych miast, zaplecze bazy noclegowej jest znacznie większe od zapotrzebowania na Euro 2012 – mówi Rafał Rosiejak, Koordynator Krajowy ds. Zakwaterowania dla Kibiców, spółka PL.2012. – W chwili obecnej baza noclegowa dla Warszawy wynosi 101 000 wobec 100 000 potrzebnych miejsc, dla Gdańska 198 000 wobec 85 000 potrzebnych łóżek, dla Poznania 64 000 w obliczu 50 000 wymaganych miejsc, a dla Wrocławia 61 000 wobec zapotrzebowania na 50 000 miejsc noclegowych. W identyfikacji miejsc noclegowych dla kibiców pod uwagę brane są hotele wszystkich kategorii, motele, pensjonaty, hostele, kwatery prywatne, domy studenckie, pola namiotowe, kempingi oraz inne obiekty niekategoryzowane. W związku z tym, w zależności od preferencji i wymagań, do dyspozycji kibiców będą oddane miejsca noclegowe w różnych standardach jakościowych i cenowych.

Rezerwacja miejsc noclegowych na Euro 2012 w Polsce będzie możliwa z wykorzystaniem internetowych stron poszczególnych hoteli, tour operatorów, wybranych internetowych systemów rezerwacji hotelowych oraz specjalnej internetowej platformy informacyjnej dla kibiców.

Od grudnia 2011 roku kibicom zostanie zaoferowany również unikalny produkt logistyczno – transportowy Polish Pass. Dzięki niemu w wygodny sposób, z wykorzystaniem Internetu, możliwe będzie zawarcie w jednym dokumencie potwierdzenia rezerwacji hotelowej, biletu na komunikację miejską czy międzymiastową oraz ubezpieczenia zdrowotnego.

W ramach przygotowań bazy noclegowej dla kibiców na Euro 2012 w Polsce realizowane są również działania mające na celu zapewnienie wysokiej jakości obsługi gości w obiektach noclegowych. Spółka PL.2012 wraz z Izbą Gospodarczą Hotelarstwa Polskiego oraz firmą szkoleniową House of Skills realizują projekt Akademia Gościnności, którego celem jest przeszkolenie ok. 1600 osób z branży hotelarskiej w Polsce. Projekt jest dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. W ramach Akademii Gościnności odbywają się szkolenia między innymi z zakresu praktycznego zarządzania jakością obsługi gości, trudnych sytuacji w obsłudze klientów oraz prezencji i savoir vivre.

Złe informacje dla eksporterów – stopy procentowe znów w górę

Na zakończonym w środę posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej wbrew oczekiwaniom rynku podwyższyła stopy procentowe o 0,25 pkt proc. „Rada przestraszyła się szybko rosnącej inflacji. To nie będzie ostatnia podwyżka stóp w tym roku” – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

„RPP podwyższyła stopy procentowe, bowiem inflacja w marcu osiągnęła 4,3 proc., czyli najwięcej od dwóch lat. W górę, do 4,6 proc. poszły także oczekiwania inflacyjne ludności. Od wielu tygodni wzrost cen napędzają drożejąca żywność i paliwa. Widać członkowie RPP uznali, że do powstrzymania dalszego wzrostu cen nie wystarczą tylko zapowiedziane interwencje walutowe rządu.

Podniesienie stóp procentowych powinno wpłynąć na umocnienie się złotego, co z kolei negatywnie może odbić się na polskich eksporterach i wpływach z eksportu. Częste podwyżki stóp w tym roku zwiększają też ryzyko spowolnienia gospodarczego w 2012 roku” – dodaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Telepraca sposobem na bezrobocie

Według sondażu przeprowadzonego w serwisie www.telepraca.gov.pl wynika, że 81% internautów biorących udział w badaniu chciałoby pracować na zasadach telepracy i aż 78% uważa, że telepraca jest alternatywą na zatrudnienie osób zagrożonych bezrobociem. Usługa Telepraca – nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach jest realizowana od 2009 roku na zlecenie Polskiej Agencji Przedsiębiorczości i Rozwoju. Celem usługi jest promowanie pracy zdalnej, jako korzystnego i efektywnego sposobu zatrudnienia w firmie.

W dobie szybkiego rozwoju środków telekomunikacyjnych (internetu, telefonów komórkowych) i powszechności ich wykorzystania w pracy, z roku na rok rośnie liczba osób wykorzystujących elastyczne formy zatrudnienia. Wyniki sondy zamieszczonej na stronie telepraca.gov.pl wskazują, że aż 81% badanych osób chciałoby być zatrudnionych na zasadach telepracy. Praca zdalna to nie tylko wygoda dla pracownika (indywidualny dobór czasu pracy, możliwość pogodzenia pracy z innymi obowiązkami oraz oszczędność czasu), to także oszczędności ze strony pracodawcy – ograniczenie kosztów związanych z utworzeniem nowego stanowiska pracy, nawet o 30–40%.

„Usługę Telepraca – nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach realizujemy od 2009 roku i bardzo cieszy nas fakt wzrostu świadomości osób na temat pracy zdalnej oraz liczby osób chcących pracować na zasadach telepracy. Telepraca jest to każdy rodzaj pracy wykonywany poza tradycyjnym miejscem zatrudnienia, której wyniki dostarczane są do pracodawcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Dodatkowo elastyczne formy zatrudnienia stwarzają możliwość aktywizacji zawodowej osób, które są zagrożone bezrobociem: osób wychowujących dzieci, niepełnosprawnych, czy też seniorów” ­ mówi Anna Świebocka–Nerkowska, Dyrektor Departamentu Rozwoju Kapitału Ludzkiego PARP.

Zdaniem internautów możliwości, jakie stwarza telepraca są alternatywą na wzrost zatrudnienia w grupach narażonych na bezrobocie – aż 78% z nich odpowiedziało na te pytanie twierdząco. Dzięki telepracy można wykonywać obowiązki służbowe nie tylko na terenie całej Polski, ale także z dowolnego miejsca na całym świecie.

„Ogólnopolski program promocji i szkoleń dla przedsiębiorstw – Telepraca II” to kolejny przykład działania Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości nakierowanego na rozwój kwalifikacji pracowników, ułatwienia im dostosowania się do zmieniającego się rynku oraz funkcjonowania w gospodarce opartej na wiedzy.

Telepraca to elastyczna forma zatrudnienia na odległość, która cały czas zyskuje na popularności. Sprzyja temu usługa realizowana na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, która będzie trwać do lutego 2012 roku. Usługa ma na celu popularyzację zatrudnienia telepracowników przez polskich przedsiębiorców. W ramach działań na terenie całej Polski trwają dofinansowane szkolenia, w których weźmie udział, co najmniej 2000 właścicieli i pracowników mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, świadczone są również usługi doradcze. Usługa „Telepraca nowa forma organizacji pracy w przedsiębiorstwach”, realizowana w ramach projektu „Ogólnopolski program promocji i szkoleń dla przedsiębiorców Telepraca II” jest dofinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

źródło/autor: Polska Agencja Przedsiębiorczości i Rozwoju

Numer 1 polskich gangsterów schwytany

Specjalna grupa zadaniowa policjantów kryminalnych z Komendy Głównej i Komendy Stołecznej Policji zatrzymała poszukiwanego od 10 lat przez polską Policję Rafała S., ps. Szkatuła. Przestępca ten, przez wielu uważany za szefa polskiego świata przestępczego, był numerem 1 na liście najbardziej poszukiwanych przestępców w naszym kraju. Wystawiono za nim 8 listów gończych, 2 Europejskie Nakazy Aresztowania i dwa zarządzenia poszukiwawcze.

Rafała S. ps. Szkatuła policjanci zatrzymali w środę (11.05.2011 r.), w godzinach popołudniowych, na jednej z ulic Lesznowoli koło Piaseczna. Wpadł w ręce funkcjonariuszy ze specgrupy powołanej w grudniu 2010 roku przez komendanta głównego Policji. Wchodzący w jej skład policjanci kryminalni z Komendy Głównej i Komendy Stołecznej Policji analizowali każdą, nawet najdrobniejszą informację dotyczącą tego człowieka. W trakcie prac grupy weryfikowano wersje mówiące o tym, że Rafał. S. nie żyje, ukrywa się na terenie Polski i nadal prowadzi działalność, bądź ukrywa się na terenie Hiszpanii i za pośrednictwem swoich kompanów nadzoruje biznes przestępczy w Polsce.

Na podstawie analizy zebranych informacji policjanci ustalili, że poszukiwany może ukrywać się w okolicach Warszawy, Piaseczna lub Magdalenki. Wszystko wskazywało na to, że zmienił on swój wygląd: zapuścił długie włosy, wąsy i brodę, a także nosił okulary. W ostatnich tygodniach ustalono, że mężczyzna o rysopisie podobnym do poszukiwanego przejeżdża przez Lesznowolę. Na tym tropie się skoncentrowano. Przez kilka dni wzdłuż głównej ulicy rozmieszczano policjantów, którzy z ukrycia prowadzili obserwację pojazdów. Około godziny 17:10 policjanci zauważyli szarą Skodę Fabię, jadącą od Piaseczna w kierunku Magdalenki. Kierował nią mężczyzna rysopisem odpowiadający poszukiwanemu Rafałowi S. Informację tę natychmiast przekazano do policjantów pełniących służbę radiowozem oznakowanym, by ci zatrzymali go do rutynowej kontroli. W jej trakcie poszukiwany wylegitymował się oryginalnym polskim paszportem z własnym zdjęciem, jednak dane personalne były innego mężczyzny. Rafał S. tłumaczył się, że nie posiada przy sobie prawa jazdy, gdyż zawieruszyło się ono przy przeprowadzce. Kiedy policjanci upewnili się, że mają do czynienia z jednym z najbardziej poszukiwanych członków świata przestępczego w Polce, przystąpili do dynamicznego zatrzymania, wykorzystując zaskoczenie mężczyzny.

Rafała S. ps. Szkatuła przewieziono do Komendy Stołecznej Policji. Teraz będzie odpowiadał za przestępstwa, które mu się zarzuca, a są to: zlecenie zabójstwa, udział i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze zbrojnym, tzw. grupą Szkatuły, handel środkami odurzającymi na dużą skalę, wymuszanie haraczy oraz kradzieże. Właśnie w związku z tymi przestępstwami „Szkatuła” poszukiwany był 8 listami gończymi, 2 Europejskimi Nakazami Aresztowania i 2 zarządzeniami poszukiwawczymi w celu ustalenia miejsca pobytu.

Rafał S. w latach 90. na terenie Warszawy zajmował się kradzieżami samochodów, następnie działał w grupie przestępczej Piotra K. ps. Bandziorek. W czasie kiedy Piotr K. przebywał w zakładzie karnym, „Szkatuła” na terenie stolicy zaczął przejmować wpływy w świecie przestępczym i w bardzo szybkim czasie stał się liderem nowej już „swojej” grupy. tzw. GRUPY SZKATUŁY. Swoim działaniem objęła ona cały kraj, jak również utrzymywała kontakty z międzynarodowymi przestępcami. Na przestrzeni lat Policja wielokrotnie uderzała w tę grupę, zatrzymując wielu jej członków, jednak Rafał S. do środy był nieuchwytny.

Prawa świeżo upieczonych ojców

Urlop tacierzyński jest nowością w polskim prawie. Jak to z nowościami bywa: trochę się ich obawiamy i od nich stronimy. W tym wypadku warto jednak skorzystać z możliwości jakie daje nam kodeks pracy. Chwile spędzone z dzieckiem są bowiem bezcenne!

Polscy ojcowie wolą pracować

Jak wynika ze statystyk, w Polsce zaledwie jeden na stu pracujących ojców decyduje się na urlop tacierzyński. Dla porównania: w Szwecji 42% ojców korzysta z urlopu rodzicielskiego. Ponura polska statystyka w dużym stopniu wynika z niewiedzy.

Bonus w postaci pełnopłatnego urlopu dla świeżo upieczonych ojców przysługuje wyłącznie pracownikom (zatrudnionym na podstawie umowy o pracę, mianowania, powołania, wyboru lub spółdzielczej umowy o pracę). Nie może więc z niego skorzystać osoba zatrudniona na podstawie umowy zlecenia, dzieła czy też tzw. współpracy.

Na urlop tego rodzaju trzeba się jednak szybko zdecydować. Pracujący tata może skorzystać z tego przywileju do ukończenia przez dziecko 12 miesiąca życia. Jeżeli w tym czasie tego nie uczyni – urlop przepadnie.

Istotną zaletą urlopu ojcowskiego jest to, że można z niego skorzystać w tym samym czasie, kiedy z urlopu macierzyńskiego korzysta kobieta.

Pracodawca nie powie „nie”

Urlopu ojcowskiego udziela się na pisemny wniosek ojca. Pracownik powinien go złożyć w terminie nie krótszym niż 7 dni przed rozpoczęciem korzystania z urlopu. Warto wyraźnie zaznaczyć, że pracodawca nie ma prawa odmówić udzielenia ojcu takiego urlopu.

Tylko do końca 2011 roku wymiar urlopu tacierzyńskiego będzie wynosił 1 tydzień. Już od 1 stycznia 2012 wzrośnie on do 2 tygodni. Trzeba jednak pamiętać, że dla wymiaru urlopu liczy się data urodzenia się dziecka, a nie data wystąpienia z wnioskiem o urlop.

Pracodawca musi zaś pamiętać, że tydzień urlopu ojcowskiego powinien być udzielany na 7 kolejnych dni kalendarzowych. Nie ma znaczenia czy w tym czasie przypadają święta lub dni wolne. Urlopu ojcowskiego nie można dzielić i wykorzystywać w poszczególnych dniach.

Warto też wiedzieć, że wymiar urlopu nie jest uzależniony od ilości urodzonych w trakcie porodu dzieci. Wymiar ten jest stały, nawet jeżeli matka urodzi więcej niż jedno dziecko. Ojcowie korzystający z dobrodziejstw urlopu tacierzyńskiego nie muszą obawiać się zwolnienia w trakcie jego trwania. Są oni przed tym chronieni.

Kolejnym plusem urlopu ojcowskiego jest fakt, że pracownikowi przysługuje za ten czas zasiłek macierzyński. Wynosi on 100% podstawy wymiaru. Wysokość zasiłku to 100% średniej pensji z ostatnich 12 miesięcy.

Prawo a nie obowiązek

Celem wprowadzenia urlopu tacierzyńskiego było stworzenie pracującym ojcom szansy pogodzenia rodzicielstwa z życiem zawodowym. Wydaje się, że ustawodawca uregulował tę kwestię w sposób bardzo korzystny. To czy pracownicy będą korzystać z tej możliwości zależy już jednak tylko od nich.

Kancelaria Prawna Skarbiec

Microsoft kupuje Skype za 8,5 mld dolarów

Firmy Microsoft Corp. oraz Skype Global S.à r.l ogłosiły dzisiaj podpisanie umowy, na mocy której Microsoft kupi firmę Skype, światowego lidera w zakresie komunikacji internetowej. Wartość transakcji wynosi 8,5 miliarda dolarów. Udziały w firmie zostały kupione od grupy inwestycyjnej, której przewodzi firma Silver Lake. Porozumienie zostało zaakceptowane przez zarządy obu przedsiębiorstw.

Przejęcie poprawi dostępność internetowej komunikacji wideo i głosowej odbywającej się w czasie rzeczywistym. Skorzystają na tym zarówno konsumenci, jak i użytkownicy korporacyjni. Umowa zaowocuje także znaczącymi możliwościami biznesowymi i zwiększeniem przychodów. Połączenie zwiększy siłę światowej klasy marki, jaką jest Skype, jak również zasięg sieciowej platformy tej usługi. Rozbuduje także dotychczasowy portfel usług i produktów firmy Microsoft do komunikacji w czasie rzeczywistym.

Skype jest pionierem w dziedzinie globalnej komunikacji internetowej. Według danych z 2010 roku firma posiada 170 milionów aktywnych użytkowników, którzy spędzili ponad 207 miliardów minut rozmawiając poprzez video chat i połączenia głosowe. Microsoft posiada długofalową strategię w tym zakresie i inwestuje w komunikację w czasie rzeczywistym na różnych platformach – zaczynając od Lync (który osiągnął 30 procentowy wzrost w trzecim kwartale roku finansowego), poprzez Outlook, Messengera, Hotmail oraz platformę Xbox LIVE.

Skype będzie zintegrowany z urządzeniami firmy Microsoft, takimi jak Xbox i Kinect, Windows Phone i inne. Z poziomu Skype’a będzie można podłączyć się do społeczności korzystających z takich rozwiązań Microosft jak Lync, Outlook czy Xbox Live. Microsoft będzie nadal inwestował i wspierał tych klientów Skype’a, którzy korzystają z innych platform.

„Skype jest fenomenalną usługą, którą kochają miliony ludzi na całym świecie” – powiedział Steve Ballmer, prezes firmy Microsoft. – „Razem będziemy tworzyć przyszłość komunikacji w czasie rzeczywistym, tak by ludzie w łatwy sposób, gdziekolwiek nie znajdą się na świecie, mogli kontaktować się ze swoją rodziną, przyjaciółmi, klientami i kolegami.”

Skype będzie oddzielną dywizją wewnątrz Microsoft. Obecny prezes firmy Skype, Tony Bates, obejmie stanowisko prezesa Microsoft Skype Division i będzie raportował bezpośrednio do Steve’a Ballmera.

„Microsoft i Skype mają wspólną wizję by dostarczać innowacyjne produkty i usługi swoim klientom” – powiedział Tony Bates. – „Razem będziemy mogli przyspieszyć plany Skype’a i rozszerzyć naszą globalną społeczność i zaprezentować nowe możliwości do współpracy i komunikacji pomiędzy ludźmi.”

„Tony Bates ma wiele sukcesów na koncie jako lider. Będzie dużym wzmocnieniem dla zespołu zarządzającego firmą Microsoft. Z podekscytowaniem oczekuję na wkład, pomysły i doświadczenie, jakie utalentowani pracownicy Skype’a na całym świecie wniosą do Microsoftu” – powiedział Steve Ballmer.

Egon Durban, dyrektor zarządzający Silver Lake, grupy inwestorskiej, która sprzedała firmie Microsoft Skype’a powiedział: „Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zmian, które zaszły w firmie Skype pod naszym zarządem właścicielskim. Jestem bardzo wdzięczny całej kadrze menedżerskiej i pracownikom za ich niesamowite zaangażowanie. Jesteśmy podekscytowani długoterminową współpracą z firmą Microsoft. Sądzę, że pozwoli to marce Skype stać się jedną z najbardziej dynamicznych i kompleksowych platform komunikacyjnych na świecie.”

Stworzony w 2003 roku Skype został kupiony we wrześniu 2005 roku przez eBay. Następnie w listopadzie 2009 roku grupa inwestorska Silver Lake odkupiła udziały. W ciągu ostatnich 18 miesięcy Skype rozwijał się bardzo dynamicznie pod wodzą Silver Lake. Liczba minut wykonanych połączeń poprzez platformę zwiększyła się o 150 procent. Wypracowano też nowe źródła przychodu, zawiązano nowe strategiczne porozumienia, zakupiono prawa autorskie do rozwiązań wspierających sieci peer-to-peer, a także zatrudniono nowe osoby do zespołu zarządzającego przedsiębiorstwem.

Innymi członkami grupy inwestorskiej, której przewodzi Silver Lake są: eBay International AG, CPP Investment Board, Joltid Limited (we współpracy z Europlay Capital Advisors) oraz Andreessen Horowitz.

Finalizacja umowy jest uzależniona od zgody organów regulacyjnych i innych zwyczajowych warunków dla takiej transakcji. Zarówno Microsoft, jak i Skype wyrażają nadzieję na uzyskanie wszystkich wymaganych stosownych zezwoleń w ciągu roku kalendarzowego.

Oficjalne logo polskiej Prezydencji w Radzie UE

Dynamika, pozytywna energia i solidarność – to główne wartości, które niesie logo nadchodzącej polskiej Prezydencji, oficjalnie przedstawione we wtorek przez premiera Donalda Tuska.

Logo jest nieodłącznym, wizualnym symbolem każdej unijnej prezydencji. To coś więcej niż tylko znak graficzny: to komunikat, który państwo – w tym wypadku Polska – przekazuje o sobie i o nastawieniu, jakie ma na czas sześciu miesięcy przewodzenia w Unii.

Logo naszej Prezydencji ma pokazać Polskę jako nowoczesne i młode duchem państwo, potrafiące inicjować pozytywne zmiany w całej Europie. Ponieważ Prezydencja – będąc głosem Unii Europejskiej – będzie widoczna także w innych państwach świata, nasze logo jest uniwersalne i budzi pozytywne skojarzenia w różnych kręgach kulturowych.

Polski rząd chce, by logo Prezydencji świadomie nawiązywało do wielkiej, historycznej tradycji „Solidarności”. Będzie to miało symboliczne znaczenie, adekwatne do rangi wydarzenia, jakim jest pierwsza w historii polska Prezydencja w Radzie Unii Europejskiej.

Autorem projektu jest Jerzy Janiszewski, ceniony na całym świecie scenograf i grafik. Absolwent gdańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Plastycznej, pracował m.in. w Paryżu, Londynie i Barcelonie. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród.

– To co, jak sądzimy udało się panu Janiszewskiemu, to pokazanie, że Solidarność stała się fundamentem innego sukcesu, że Polska jest znana z tego, że idzie do przodu, że jest energetyczna, że umiemy wygrywać, że nie boimy się zupełnie nowych wyzwań – podkreślał premier Tusk, prezentując logo.

logo polskiej Prezydencji w Radzie PL2011

Praca tymczasowa sposobem na kryzys?

Wychodzenie gospodarki z okresu spowolnienia gospodarczego sprawiło, że w 2010 roku liczba pracowników tymczasowych wzrosła o 14 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. W 2009 było ich 379 103, zaś rok później 433 102. W tym samym czasie liczba agencji pracy pozostała praktycznie na niezmienionym poziomie około 3 tys. Szacuje się jednak, że połowa z nich jest nieaktywna.

Oprócz gałęzi gospodarki, które tradycyjnie zgłaszają najwyższe zapotrzebowanie na pracowników tymczasowych, tj. branża motoryzacyjna, logistyka, usługi medyczne (technicy medyczni), AGD, przemysł ciężki, a także wielkopowierzchniowe sieci handlowe i call center, w 2010 roku dało się również zauważyć wzrost zainteresowania tą formą zatrudnienia w administracji publicznej.

„Tą elastyczną formą zatrudnienia jaką jest praca tymczasowa interesuje się coraz więcej sektorów rynku. Poszukiwani są już nie tylko pracownicy fizyczni i podstawowi pracownicy administracyjni, ale również średniej i wyższej klasy managerowie. Wpływa to pozytywnie na dynamikę rynku. Taki trend powinien się utrzymać i w 2011 r. powinniśmy przekroczyć rekordowy próg z 2007 r., kiedy to zatrudnienie znalazło blisko 490 tys. pracowników tymczasowych” – mówi Bartosz Kaczmarczyk, prezes Polskiego Holdingu Rekrutacyjnego S.A.

Z kolei liczba pracodawców, którzy korzystają z tej formy zatrudnienia od czterech lat pozostaje praktycznie na niezmienionym poziomie i oscyluje wokół 11 000. Wartość rynku pracy tymczasowej na świecie szacowna jest na około 203 mld euro. Liderami są Japonia i USA (odpowiednio 24 proc. i 22 proc. globalnego rynku). W Polsce rynek ten w 2010 osiągnął wartość 2,5 mld PLN. Jednak Polska ma jeden z najniższych w Europie wskaźników udziału pracowników tymczasowych w ogólnej liczbie zatrudnionych. Wynosi on 0,4 proc., przy średniej w Unii Europejskiej 1,5 proc.. Gorzej jest tylko w Słowenii (0,3 proc.), Grecji (0,29 proc.) i Rumunii (0,1 proc.). – „Takie statystyki pokazują, że polski rynek pracy tymczasowej ma jeszcze dużo przestrzeni do rozwoju, ale wcześniej trzeba pokonać pewne bariery. Przede wszystkim branża w Polsce jest bardzo rozdrobniona. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest, zbyt łatwa procedura powołania agencji rekrutacyjnej. Powoduje to bardzo duże rozproszenie geograficzne firm, ich małą skuteczność ogólnopolską oraz niską rentowność. Polskie firmy HR są słabo zinformatyzowane i brak im kapitału. Można zatem spodziewać się, że w najbliższym czasie nastąpią na rynku nie tylko fuzje i przejęcia, ale również bankructwa, likwidacje i wycofywanie się firm z tej branży” – tłumaczy Bartosz Kaczmarczyk.

Praca tymczasowa to dla wielu pracowników szansa na znalezienie stałej pracy. Szacuje się, że w Polsce blisko 20 proc. pracowników tymczasowych znajduje stałe zatrudnienie u pracodawcy użytkownika. Niemniej jednak daleko nam jeszcze do krajów takich jak Szwajcaria, Belgia i Luksemburg, gdzie odsetek ten wynosi około 40 proc.

Nowy CEO w Lenovo Polska

Z dniem 1 maja 2011 roku stanowisko dyrektora generalnego w Lenovo Polska objął Andrzej Sowiński. Jego poprzednik Marek Borówka zdecydował się poświęcić pracy nad nowym projektem biznesowym w branży IT.

„Cieszę się z możliwości współpracy z Andrzejem Sowińskim, ponieważ jest on wysoko wykwalifikowanym managerem o długoletnim doświadczeniu. Pragnę również podziękować Markowi Borówce za wieloletnią doskonałą pracę i zaangażowanie. Życzę mu sukcesów w realizacji nowych planów” — powiedział Oliver Ebel, dyrektor wykonawczy i dyrektor generalny regionu Europy Wschodniej i Turcji firmy Lenovo.

Andrzej Sowiński ukończył studia na Wydziale Elektrotechniki AGH. Do niedawna zajmował stanowisko dyrektora generalnego NCR Polska. Wcześniej jako dyrektor generalny działu komputerów osobistych (Personal Systems Group, PSG) firmy Hewlett-Packard Polska był odpowiedzialny m.in. za zarządzanie rachunkiem zysków i strat działu krajowego, strategię wprowadzania na rynek oferty biznesowej i detalicznej, a także opracowywanie strategicznego planu biznesowego na rynku polskim. Zarządzał także udaną fuzją firm HP i Compaq w roku 2002 w Polsce.

Andrzej Sowiński powiedział: „Moja wizja Lenovo zakłada rentowny wzrost i zwiększenie udziału w rynku. Jako firma chcemy wzmocnić detaliczny i biznesowy kanał dystrybucji. Ponadto chcemy być marką preferowaną przez konsumentów oraz dostawcą pierwszego wyboru dla klientów z sektorów małych i średnich firm oraz dużych przedsiębiorstw. Moja recepta na sukces, oprócz intensywnej działalności biznesowej i atrakcyjnej oferty innowacyjnych produktów, to profesjonalny i solidny zespół. Jestem zwolennikiem pracy zespołowej, ponieważ grupa zawsze osiąga więcej niż jej poszczególni członkowie działający osobno”.

Marek Borówka pracował w Lenovo od początku działalności firmy w Polsce w roku 2005. Poprzednio przez 10 lat pracował w IBM Polska. Jest absolwentem podyplomowych studiów Warsaw Executive MBA organizowanych przez SGH i University of Minnesota; jest także absolwentem Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Provident – niedozwolone zapisy w umowach pożyczkowych

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że Provident stosował niedozwolone zapisy w umowach pożyczkowych. Wyrok SOKiK dotyczy pozwu złożonego przeciw spółce Provident Polska przez UOKiK w sierpniu 2009 r. UOKiK zainteresował się umowami Providenta z powodu skarg konsumentów.

Spółka Provident proponowała konsumentom ubezpieczenie kredytu przed ryzykiem związanym z brakiem jego spłaty oraz możliwość udzielenia i obsługę pożyczki w domu. Konsument, który decydował się na spłatę pożyczki przed terminem, zobowiązany był do wpłacenia kwoty obejmującej koszty obsługi pożyczki w domu i składki ubezpieczeniowej za cały okres trwania umowy. W opinii UOKiK, opłaty powinny być pobierane proporcjonalnie do rzeczywistego czasu trwania umowy, czyli dnia, w którym wcześniej spłacone zostanie zobowiązanie. Dlatego Urząd skierował pozew do sądu.

Ponadto sąd ustalił, że wysokość opłat za spłatę pożyczki w domu zależy od ilości przewidywanych wizyt przedstawiciela spółki u konsumenta. Dlatego pobieranie w całości tej opłaty mimo wcześniejszej spłaty oznaczałby, że klient płaciłby za usługę, której przedsiębiorca mu nie świadczył.

Wyrok nie jest prawomocny. Przedsiębiorcy przysługuje apelacja.

Po uprawomocnieniu się wyroku zakwestionowane postanowienie zostanie wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych, a jego stosowanie będzie zabronione.

Uznając argumenty Prezes Urzędu, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził, że przedsiębiorca powinien stosować przepisy Kodeksu Cywilnego, zgodnie z którymi w przypadku wcześniejszej spłaty konsumentom należy się zwrot niewykorzystanej składki ubezpieczeniowej.

Światowa sprzedaż samochodów elektrycznych nabiera tempa

Wśród konsumentów zdecydowanych na zakup samochodów elektrycznych liderami są Chińczycy. Ogólne zainteresowanie autami tego typu rośnie także w Europie, na pierwszym miejscu wśród potencjalnych nabywców są Turcy. W momencie podejmowania decyzji o zakupie niezwykle ważna jest cena auta – wartość do 15 000 euro to najczęściej deklarowana kwota zakupu (uwzględniająca rządowe zachęty) na rynku europejskim – to główne wnioski raportu konsumenckiego analizującego zainteresowanie zakupem samochodów elektrycznych, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Chińscy konsumenci są największymi entuzjastami „zielonych samochodów” na świecie. Wśród badanych aż 93% to potencjalni „pierwsi nabywcy” elektrycznych aut. Na grupę tę, składają się osoby deklarujące skłonność do zakupu (43%) oraz rozważający możliwość nabycia w przyszłości (50%). Wynik ten wskazuje zarówno na dużą dojrzałość konsumentów jak i potencjał rynku samochodów elektrycznych.

Z raportu „Gaining traction. Will consumers ride the electric vehicle wave?” wynika także, że Europejczycy ostrożnie podchodzą do zakupu samochodów elektrycznych. „Wzrasta natomiast świadomość konsumentów dotycząca tego typu zakupów, chociaż poziom wiedzy w tym względzie jest jeszcze w naszym kraju początkujący. Prawie połowa badanych Europejczyków stwierdziła, że posiadają pewną wiedzę na ten temat, a tylko 10% określiło siebie jako osoby wyjątkowo dobrze lub bardzo dobrze poinformowane” -– mówi Tomasz Pałka, menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.

Ogólne zainteresowanie samochodami elektrycznymi w Europie jest duże, ich rzeczywista sprzedaż będzie jednak różna w poszczególnych krajach, w zależności od takich czynników, jak: cena, zasięg pomiędzy poszczególnymi cyklami ładowania, czas ładowania akumulatorów, a także polityka państwa zachęcająca do korzystania z „zielonych aut”. Wśród potencjalnych nabywców liderami są Turcy, na drugim miejscu uplasowali się Hiszpanie (22%), za nimi Włosi (14%), Brytyjczycy (11%), Niemcy (9%), Belgowie (7%) oraz Francuzi (5%).

Cechy łączące respondentów to przede wszystkim wyższe wykształcenie oraz zamieszkanie w miastach. Pytani uważają się za ludzi bardzo dbających o środowisko naturalne, aktywnych politycznie orazwyznaczających trendy. Postrzegają samochód elektryczny jako rzecz modną, wygodną, bezpieczną, oraz stylową.

Główne czynniki determinujące zainteresowanie zakupem „zielonego samochodu” wymienione powyżej są stałe i raczej niezmienne. Pojawia się natomiast kolejne kryterium czyli trendy w cenach paliwa konwencjonalnego. Z badania wynika, że jeżeli cena paliwa przekroczy 2 euro za litr, wzrośnie liczba potencjalnych pierwszych nabywców samochodów elektrycznych z 53% do 71%.

Dla 83% badanych możliwość ładowania akumulatorów samochodów elektrycznych w domu jest wyjątkowo lub bardzo istotna, jednak wielu z nich nie ma lub nie wie, czy ma dostęp do zasilania o napięciu 240V. Ponad dwie trzecie badanych (67%) zadeklarowało że, zdecydują się na kupno takiego auta, jeżeli maksymalny czas pełnego naładowania akumulatorów nie przekroczy 2 godzin. Z badania wynika także, że największą obawą konsumentów zainteresowanych zakupem samochodu elektrycznego jest jego zasięg. 80 kilometrów to średni dystans dziennego przejazdu samochodem przez 80% badanych. W tym samym czasie oczekiwanie zgłoszone przez 74% respondentów wskazuje na możliwość przejechania na jednym ładowaniu 480 km.

Ilość pieniędzy, które respondenci w Europie są w stanie przeznaczyć na zakup auta znacznie się od siebie różni w zależności od kraju. Większość potencjalnych pierwszych nabywców z Turcji (71%), Włoch (60%) oraz Belgii (59%) oczekuje ceny niższej niż 15 000 euro.

„Polski rynek samochodów elektrycznych jest w początkowej fazie rozwoju. Ilość zamawianych aut tego typu liczona jest w dziesiątkach sztuk rocznie. Przy łącznej liczbie 1,2 mln samochodów rejestrowanych co roku w Polsce – samochody elektryczne stanowią zaledwie około 0,01 %. Co więcej, znacząca część zamówień na samochody elektryczne składana jest przez przedsiębiorstwa, wzmacniając tym samym działania wizerunkowe firm. Obecnie najważniejszy jest wzrost świadomości polskich konsumentów dotyczący wpływu na środowisko. Na pewno wprowadzenie zachęt skierowanych dla nabywców nowych samochodów w Polsce miałoby wpływ na stymulacje popytu” -– dodaje Tomasz Pałka.

Badanie przeprowadzono metodą online na przełomie stycznia i marca 2011 r. w następujących krajach: Chiny, Belgia, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Turcja oraz Wielka Brytania wśród respondentów posiadających prawo jazdy. W Chinach przepytano 1163 osób, w Europie 4760.

Polacy są coraz większymi entuzjastami portali społecznościowych

Z opublikowanego przez Polskie Badania Internetu raportu wynika, że ponad 18 milionów Polaków korzysta z serwisów społecznościowych. W internetowe społeczności zaangażowani są niemal wszyscy – w przeciągu miesiąca zagląda na nie 99 proc. internautów. Większość z nich zostawia w sieci swoje prywatne dane.

Według badania Megapanel PBI/Gemius w ciągu ostatnich kilku lat wyraźnie wzrosło zainteresowanie internautów serwisami społecznościowymi. W styczniu 2006 roku serwisy te odwiedzało niewiele ponad połowa internautów (57,5 proc.). W styczniu 2011 serwis z tej kategorii odwiedził prawie każdy internauta (99,3 proc.). Z portali społecznościowych korzystają coraz młodsze dzieci. W Polsce aż 81% dzieci w wieku 13-16 lat i 58% w wieku 9-12 lat ma własny profil, informuje KE.

Rejestracja w portalach społecznościowych często wymaga podania podstawowych danych takich jak imię, nazwisko, e-mail. Internauci jednak często zostawiają w sieci o wiele więcej. Jak wynika z najnowszego sondażu PBI 86 proc. respondentów ujawniła w internecie swoje imię i nazwisko, 83 proc. miejsce zamieszkania. Niewiele mniej bo 75 proc. udostępniła w internecie także informacje o swojej dacie urodzenia a 68 proc. swoje zdjęcie.

Jednocześnie aż 72 proc. respondentów deklaruje ograniczenia w dostępie do informacji publikowanych na swoim profilu – najczęściej poprzez niepodawanie nieobowiązkowych danych oraz poprzez ograniczenie dostępu do profilu jedynie znajomym.

Internauci są też ciekawi co na ich temat można znaleźć w internecie. 80 proc. respondentów przynajmniej czasem sprawdza informacje na swój temat – najczęściej poprzez wyszukiwanie informacji na swój temat. Według respondentów kontrolowanie wizerunku w internecie utrudnia przede wszystkim ogromna ilość witryn, for, które należałoby przejrzeć (kolejno 63 proc. i 47 proc.) oraz nadmiar informacji (52 proc.). Respondenci jako utrudnienia wskazywali głównie czynniki wymagające zaangażowania czasu i energii nie zaś te związane z ograniczeniami technicznymi uniemożliwiającymi przeprowadzenie takiej operacji.

Dane w raporcie pochodzą z badania Megapanel PBI/Gemius oraz z sondażu zrealizowanego przez PBI w marcu 2010 roku na próbie 510 internautów w wieku 18-54 lata (Omnibus Online IMAS International). Pełna informacja metodologiczna znajduje się w raporcie.

Cała prawda o polskich pracownikach

Polscy pracownicy angażują się w wykonywanie swoich obowiązków w umiarkowanym stopniu – taki wniosek płynie z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych we współpracy z portalem Pracuj.pl. Bliższa analiza wyników pokazała, że – o ile pracownicy identyfikują się ze swoim pracodawcą – to ich długoterminowe plany obejmują także możliwość zmiany pracy.

Okres pokryzysowy jest w wielu firmach momentem podsumowań oraz weryfikacji przyjętych jeszcze w dobrych czasach modeli zarządzania. Wnioski z przeprowadzonej analizy mówią jasno o potrzebie zmiany wcześniej przyjętych rozwiązań. O sukcesie firmy przesądzają jednak nie tylko kompetencje kierowników i dyrektorów, ale także stosunek załogi do planowanych działań. A według badań przeprowadzonych przez IIBR przy współpracy z serwisem Pracuj.pl nie zawsze można liczyć na przychylność pracowników.

Respondenci – pracownicy prywatnych przedsiębiorstw – ustosunkowali się do szeregu stwierdzeń dotyczących ich podejścia do pracy oraz pracodawcy. Przedmiotem pomiaru było zaangażowanie rozumiane jako gotowość do podjęcia wytężonego wysiłku w miejscu pracy oraz poczucie związku z obecnym pracodawcą.

Wskaźnik zaangażowania w pracę plasuje się na poziomie 58 proc., przy czym 100 proc. rozumiane jest jako bezwarunkowe oddanie i chęć do wytężonej pracy dla dobra firmy, a 0 proc. jako gotowość do odejścia z miejsca zatrudnienia przy choćby najmniejszych oczekiwaniach zwiększenia wysiłku wkładanego w pracę.

Bardziej szczegółowa analiza pozwala na dostrzeżenie zależności pomiędzy zaangażowaniem w pracę a związaniem emocjonalnym pracownika z miejscem pracy. O ile aspekty zaangażowania związane z identyfikacją z firmą oraz gotowością do poświęcenia się dla jej dobra są podzielane dość powszechnie, to związek emocjonalny oraz – w szczególności – gotowość do dalszej pracy w firmie notują dość niskie wartości. W praktyce oznacza to, że pracodawca nie powinien spoczywać na laurach, gdy widzi duże zaangażowanie załogi w pracę. Dobra oferta od konkurencji potrafi przekonać najbardziej pracowite osoby w firmie do zmiany miejsca pracy.

– Badanie zaangażowania pracowników przeprowadzone przez IIBR we współpracy z portalem Pracuj.pl pokazuje jasno, że polscy pracownicy są w dużej mierze lojalni wobec firm, w których pracują, i wykazują gotowość do ciężkiej pracy – komentuje wyniki Iwona Stefańczyk, psycholożka i konsultantka BIGRAM S.A. – Profiles Poland. – Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że jest to powód do zadowolenia dla pracodawców oraz że firmy nie mają się czym martwić. Gdy spojrzymy na niższe (w porównaniu ze wskaźnikiem zaangażowania i gotowości do wysiłku) emocjonalne zaangażowanie w pracę (57 proc.), dostrzeżemy, że źródłem stosunkowo wysokiej lojalności i gotowości do poświęceń bynajmniej nie jest przywiązanie do firmy i jej wartości. Tymczasem właśnie spójność wartości firmy z wartościami osobistymi pracowników jest jednym z fundamentów emocjonalnego zaangażowania. Gdy tego brakuje, pracownicy wykonują swoje zadania i wykazują lojalność wobec pracodawcy tak długo, jak długo odczuwają ekonomiczną konieczność albo dopóki nie dostrzegą alternatywy. Wówczas są gotowi pożegnać się z dotychczasowym miejscem pracy.

– Pierwszym zadaniem pracodawców chcących zapewnić sobie lojalność pracowników oraz ich niską rotację powinno być zatem zadbanie o to, by pracownicy mogli utożsamiać się z misją i wartościami firmy oraz by widzieli w swoich menedżerach osoby zainteresowane nie tylko ich wydajnością, lecz także rozwojem i satysfakcją z wykonywanych zadań – podsumowuje Stefańczyk. – Kluczem do sukcesu w wychodzącej z kryzysu gospodarce będzie dbałość o utrzymywanie wysokiego poziomu motywacji pracowników. Nabycie lub wzmocnienie tych umiejętności będzie jednym z głównych wyzwań stojących przed menedżerami w nadchodzących latach.

Skarb Państwa wypłacił MCI ponad 36 mln PLN odszkodowania za JTT

Skarb Państwa – Dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu wykonał prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 12 kwietnia 2011 r. i wpłacił na rachunek bankowy MCI Management SA 28.904.888,00 PLN z tytułu zasądzonej należności głównej oraz kwotę odsetek ustawowych 17.508.838,94 PLN.

„Z zadowoleniem przyjęliśmy fakt wpłynięcia na konto MCI Management SA pełnej zasądzonej przez Sąd Administracyjny kwoty odszkodowania wraz z ustawowymi odsetkami. Cieszy nas, że nasz kraj jest paostwem prawa. Przyznane nam odszkodowanie, po odprowadzeniu podatku, w całości przeznaczymy na nowe inwestycje w obiecujące i innowacyjne projekty, przyczyniając się w ten sposób do zwiększenia konkurencyjności polskiej gospodarki na rynku międzynarodowym oraz zwiększając liczbę miejsc pracy, w najbardziej wzrostowych sektorach. Wskutek błędnych decyzji skarbowych upadło jedno z najciekawszych polskich przedsiębiorstw lat ‘90, a wielu specjalistów straciło pracę. Firma JTT – gdyby przetrwała – mogła byd polską Nokią lub Apple. Mamy teraz nadzieję, że dzięki naszym inwestycjom chociaż częściowo przyczynimy do wsparcia koncentracji kapitału intelektualnego w regionie i jednocześnie zmniejszenia odpływu polskich, czeskich, słowackich fachowców na Zachód.” – powiedział Konrad Sitnik, wiceprezes zarządu MCI Management.

Sąd Apelacyjny, rozpatrując odwołanie złożone przez Skarb Państwa od wyroku Sądu Okręgowego, zasądził na rzecz Spółki kwotę 28.904.888 PLN wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 8 czerwca 2006 do dnia zapłaty. Należnośd została zasądzona tytułem odszkodowania za poniesioną szkodę w związku z utratą wartości posiadanych przez MCI Management SA akcji spółki JTT Computer SA, która została doprowadzona do upadłości na skutek błędnych i podejmowanych z naruszeniem prawa decyzji organów podatkowych. Tym samym Sąd podzielił częściowo stanowisko Spółki wyrażone w pozwie i prezentowane podczas procesu, zarówno co do zasady jak i kwoty roszczenia. Spółka JTT Computer SA była jednym z największych polskich dystrybutorów i producentów sprzętu komputerowego, zatrudniającym ok. 80 osób. Firma była spółką-matką dla grupy kapitałowej, w skład której wchodziły m.in. JTT Computer j.v. Sp. z o.o. oraz Centrum Komputerowe Adax. W 2004 r. spółka ogłosiła upadłośd w związku ze złą sytuacją finansową, spowodowaną decyzjami organów skarbowych.

Zarząd MCI Management SA zwraca uwagę, że każdej ze stron sporu sądowego przysługuje prawo do wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego, co oznacza istnienie możliwości (i ryzyka) zmiany prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego. Zarząd MCI informuje także, że otrzymana wpłata odszkodowania w łącznej kwocie 46.413.726,94 PLN stanowi dochód Spółki podlegający opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT).

Zmiany w sposobie udzielania kredytu technologicznego

Kredyt technologiczny to nazwa działania 4.3 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w ramach którego przedsiębiorcy wdrażający innowacje w swojej firmie mogą uzyskać premię technologiczną na spłatę części zobowiązania zaciągniętego w banku komercyjnym na realizację innowacyjnego przedsięwzięcia. Wkład przedsiębiorcy w inwestycję to nie mniej niż 25 % kosztów kwalifikowanych w projekcie objętym wsparciem. Beneficjantami tego działania mogą być mikro, małe oraz średnie przedsiębiorstwa, które posiadają zdolność kredytową. Inwestycja powinna zakładać zakup i wdrożenie nowej lub własnej technologii, która nie jest stosowana na świecie dłużej niż 5 lat. Rezultatem inwestycji ma być uruchomienie wytwarzania nowych lub znacząco ulepszonych towarów, procesów czy usług.

Działanie jest realizowane od 2009 r. przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Jednak jak dotąd nie cieszył się zbyt dużą popularnością wśród przedsiębiorców-skorzystało z niego zaledwie 92 firm. Miało to kilka istotnych przyczyn, przede wszystkim restrykcyjne i niezachęcające zasady przyznawania dotacji w ramach działania, np. wypłatę środków unijnych uzależniano od wzrostu sprzedaży towarów czy usług wytworzonych po realizacji inwestycji, co wydłużało okres, po którym przedsiębiorca mógł otrzymać wsparcie.

Premia technologiczna udzielana jest na podstawie zapisów ustawy z 30 maja 2008 r. o niektórych formach wspierania działalności gospodarczej. 18 marca 2011 r. Sejm RP przyjął projekt ustawy zmieniającej tą ustawę.

Nowelizacja ustawy będzie miała istotny wpływ na proces składania i oceny wniosków o udzielenie kredytu technologicznego i wniosków o dofinansowanie. W chwili obecnej trwa nabór wniosków „na starych zasadach”, nabór prowadzony jest do 15 kwietnia 2011 r. Jeśli wniosek zostanie złożony przed terminem zamknięcia naboru, a jednocześnie przed wejściem w życie nowelizacji nie zostanie on w pełni oceniony. Bank Gospodarstwa Krajowego odeśle dokumentację. Przedsiębiorca będzie mógł złożyć wniosek ponownie na nowych wzorach dokumentów. Wznowienie naboru wniosków i udostępnienie nowych wzorów formularzy powinno nastąpić w połowie maja 2011 r. – po wejściu w życie nowelizacji.

W chwili obecnej środki dostępne na realizację projektów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach zarówno w programach regionalnych, jak i krajowych kończą się. Dlatego też ułatwienie dostępu do kredytu technologicznego jest bardzo pożądanym działaniem. Bank Gospodarstwa Krajowego ma do rozdysponowania 1,3 mld złotych na innowacyjne inwestycje. Kredyt technologiczny może być więc ciekawą alternatywą dla dotychczas bardzo popularnych narzędzi finansowania unijnego.

Netia SA ogłosiła wyniki finansowe za I kwartał 2011 roku

W porównaniu do I kw. 2010 roku przychody spółki wzrosły o 4 proc. i po raz pierwszy w historii przekroczyły kwartalnie poziom 400 mln zł. Również skorygowany zysk EBITDA wzrósł rok do roku o 12 proc. i po raz pierwszy przekroczył kwotę 100 mln zł złotych.

Przychody Netii za pierwszy kwartał 2011 r. wyniosły 401,2 mln złotych, rosnąc o 4 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2010 r. i o 2 proc. w stosunku do IV kw. 2010 roku.

Skorygowany zysk EBIDTA wyniósł 101,5 mln zł. Jego znaczący wzrost jest wynikiem powiększającej się bazy klientów, stabilizującego się poziomu ARPU oraz wzrostu udziału usług oferowanych na bazie LLU.

Zysk netto – bez uwzględnienia kosztów i przychodów jednorazowych oraz realizacji zobowiązania podatkowego z 2003 roku (będącego wynikiem odrzucenia przez Wojewódzki Sąd Administracyjny skargi Netii na decyzję Dyrektora Izby Skarbowej) – wyniósł aż 35,4 mln zł, czyli o 191 proc. więcej niż w I kwartale poprzedniego roku. Jednorazowo Netia ujęła w kosztach kwotę 58,3 mln złotych, w związku z realizacją postanowienia WSA. Firma zamierza jednak złożyć wniosek do NSA o kasację wyroku nakazującego zapłatę.

„To bardzo obiecujące wyniki. Po raz pierwszy w historii Grupy, kwartalne przychody przekroczyły 400 mln zł, a zysk EBITDA 100 mln zł. I to wszystko osiągnęliśmy mimo coraz ostrzejszej rywalizacji na polskim rynku telekomunikacyjnym” – powiedział Mirosław Godlewski, Prezes Zarządu Netii. „Nowa strategia i rewolucyjna oferta Netii, ogłoszona na początku II kwartału 2011, która została bardzo dobrze przyjęta przez konsumentów, pozwala nam oczekiwać w kolejnych miesiącach znaczącego wzrostu liczby przyłączeń netto.” – dodał Mirosław Godlewski.

Większy udział w rynku, rosnąca baza klientów LLU

Liczba klientów usług szerokopasmowych na dzień 31 marca 2011 r. wynosiła 704 tys., co stanowi wzrost netto o ponad 13 tys. i daje Netii 11,5 proc. udziału w rynku. Netia ocenia, że z około 15 proc. udziałem w rynku przyłączeń netto w I kw. 2011 roku, nadal jest rynkowym liderem w tym zakresie.

Baza klientów usług głosowych na koniec marca 2011 roku wyniosła 1,226 mln w porównaniu do 1,173 mln na koniec marca ubiegłego roku i 1,231 mln na koniec 2010 roku.

Ze względu na zaostrzoną rywalizację cenową ze strony konkurencji, Netia podkreśla znaczenie sprzedaży usług pakietowych oraz oferowanych w ramach własnej sieci oraz w technologii LLU. Na dzień 31 marca 2011 r. Netia miała 535 uwolnionych węzłów LLU z dostępem do około 4,4 mln linii i obsługiwała na nich 146 tys. klientów usług szerokopasmowych. Netia zakłada uwolnienie łącznie 700 węzłów LLU z dostępem do około 5 mln klientów do końca 2011 r.

Inwestycje w NGA: szybszy internet i TV

W pierwszym kwartale 2011 roku nakłady inwestycyjne wzrosły o 41 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, osiągając poziom 41 mln zł. Środki te zostały przeznaczone przede wszystkim na dalszy rozwój LLU oraz rozszerzenie przepustowości łączy. Większe wydatki inwestycyjne były też wynikiem wzrostu tempa pozyskiwania przez Spółkę klientów biznesowych.

W ramach prognozowanej na ten rok kwoty 230 mln zł wydatków inwestycyjnych Netia zamierza poszerzyć zasięg modernizacji sieci własnych do standardu NGA dla około 500 tys. linii. Jest to efektem obiecujących wyników, prowadzonego od grudnia ubiegłego roku projektu pilotażowego usług telewizyjnych na bazie IPTV, obejmującego obecnie swoim zasięgiem ok. 30 tys. gospodarstw domowych w kilku miejscowościach.

Dobre prognozy na 2011

Netia podtrzymuje swoją prognozę na 2011 rok. Firma zamierza powiększyć bazę klientów usług szerokopasmowych do poziomu 780 – 800 tys. poprzez dalszy wzrost organiczny. Zakłada również, że ewentualne przejęcia sieci ethernetowych pozwolą uzyskać wyższą liczbę przyłączeń.

Podtrzymana prognoza przychodów na koniec 2011 r. to ponad 1,6 mld zł, EBITDA powyżej 405 mln zł, EBIT powyżej 70 mln zł, wolne środki pieniężne na poziomie ponad 170,0 mln zł, natomiast wydatki inwestycyjne mają osiągnąć kwotę 230,0 mln zł.

Microsoft „Najlepszym Miejscem Pracy 2011” w kategorii pracodawców zatrudniających do 500 osób

Microsoft został uznany za jednego z najlepszych pracodawców w Polsce. Podczas uroczystej Gali Najlepszych Miejsc Pracy 2011, która odbyła się na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, Microsoft zajął pierwsze miejsce pośród firm konkurujących w kategorii pracodawców zatrudniających do 500 osób.

„Jesteśmy zaszczyceni otrzymaniem tego wyjątkowego wyróżnienia,” – powiedział Andrzej Borczyk, Dyrektor Personalny w polskim oddziale firmy Microsoft. – „Wyniki badania Great Place to Work® Institute Polska są dla nas tym bardziej cenne, gdyż składają się na nie opinie naszych pracowników. Zajęcie pierwszego miejsca jest docenieniem tego, jak funkcjonuje nasza firma i jak czują się w niej wszyscy pracownicy. Jednocześnie jest to dla nas wyzwanie, aby w przyszłym roku działać jeszcze bardziej efektywnie, budując zaangażowane środowisko pracy.”

Microsoft otrzymał również specjalne wyróżnienie dla „Firmy odpowiedzialnej społecznie” za realizowaną działalność społeczną oraz program wolontariatu pracowniczego.

Badanie Great Place To Work® Institute Polska ma ponad dwudziestoletnią historię i obecnie jest realizowane w 45 krajach świata. Corocznie uczestniczy w nim 5.500 przedsiębiorstw, zatrudniających ponad 10 milionów pracowników. W tym roku po raz trzeci badanie zostało przeprowadzone w Polsce wyłaniając najlepszych pracodawców.

„Zaufanie w miejscu pracy to kwestia wiarygodności kierownictwa, jego szacunku wobec pracowników oraz ich uczciwego traktowania,” – powiedziała Maria Zakrzewski, Prezes Zarządu Great Place to Work® Institute Polska. – „Jeśli pracownicy ufają kierownictwu firmy, są dumni ze wspólnych osiągnięć, a jednocześnie współpracują w atmosferze koleżeństwa i życzliwości, to mamy do czynienia z takimi miejscami pracy, których szukamy. Cieszymy się, że Microsoft po zajęciu trzeciego miejsca w ubiegłorocznej edycji badania, wykorzystał kolejny rok na wdrożenie praktyk dających spółce pozycję lidera wśród firm, których zatrudnienie nie przekracza 500 pracowników.”

W badaniu uczestniczą pracownicy firm biorących w nim udział. Pierwszy etap polega na udzieleniu odpowiedzi na około 58 pytań dotyczących wiarygodności, szacunku, uczciwości, dumy i koleżeństwa, czyli tych elementów, które w ocenie poczucia zadowolenia z miejsca wykonywanej pracy są bardzo istotne. Ten etap badania nazywa się Trust Index. Drugim elementem badania jest badanie kultury organizacyjnej firmy (Culture Audit), które pozwala uzyskać lepsze rozumienie kultury organizacyjnej danego przedsiębiorstwa. Na pytania instytutu na tym etapie odpowiadają działy HR. Przekroczenie minimalnego progu wyników Trust Index, który został wyznaczony na poziomie 60% oraz pozytywna ocena kultury organizacyjnej i stosowanych praktyk HR są podstawową do uzyskania wyróżnienia Instytutu Great Place To Work. Wysokie wymagania jakie stawia przed pracodawcami organizacja, daje pewność, że nagrodzone przedsiębiorstwa w bardzo wysokim stopniu dbają o swoich pracowników.

Projekt budżetu na 2012r. przyjęty – będą cięcia

Rząd przyjął wstępny projekt budżetu na 2012 r. – Jest to kolejny budżet w trudnym czasie, który konsoliduje finanse publiczne – podkreślił premier Donald Tusk. – Przyjęcie projektu oznacza, że weszliśmy na drogę oszczędzania, tak aby osiągnąć bezpieczny dla Polski próg deficytu i długu publicznego – wyjaśnił szef rządu.

Premier zapewnił, że konsolidacja budżetu nie dotknie bezpośrednio kieszeni obywateli. – To, co jest najbardziej twardą decyzją, jeśli chodzi o wynagrodzenia, to kolejny rok bez podwyżek dla administracji – zaznaczył. – Równocześnie w Polsce nie musimy podejmować decyzji, które polegałyby na odbieraniu ludziom pieniędzy, czyli zmniejszaniu wynagrodzeń w sferze publicznej – dodał Donald Tusk. Jak wyjaśnił, rząd wybrał bezpieczny środek drogi, czyli zamrażanie wydatków na administrację i konsolidację wydatków.

Szef rządu zapowiedział, że w 2012 r. zwiększą się m.in. wydatki na naukę i edukację. – Mimo kryzysu chcemy zwiększyć środki na to, co jest najbardziej prorozwojowe, a wiec na naukę. W 2012 r. nakłady zwiększą się o 9 proc. w porównaniu do 2011 r. – podkreślił Donald Tusk. – Kontynuujemy także program wyższych uposażeń dla nauczycieli. W 2012 r. proponujemy w projekcie budżetu podwyżkę o 3,8 proc. we wrześniu 2012 r. – wyjaśnił. Jak dodał, podwyżki dla nauczycieli planowane na 2011 r. także będą zrealizowane. – To powinno oznaczać, że jeśli wliczymy w to także awans zawodowy, przygniatająca większość nauczycieli w 2012 r. uzyska per saldo 50-proc. wzrost wynagrodzeń w porównaniu do 2007 r. – zaznaczył Donald Tusk.

– Jestem przekonany, że projekt budżetu nacechowany jest odpowiedzialnością i myśleniem prorozwojowym – podkreślił premier. – Jest to projekt trudny, ale jednak bezpieczny dla ludzi – dodał.

Minister finansów Jacek Rostowski przypomniał, że budżet na 2012 jest pierwszym projektem wprowadzającym tzw. regułę wydatkową. – Pula wydatków na cele niesztywne i nowe sztywne nie może wzrosnąć w 2012 r. o więcej niż 3,8 proc., czyli poziom inflacji plus jeden punkt procentowy – wyjaśnił. – To przełomowy budżet, jeśli chodzi o konsekwentne realizowanie naszego celu, jakim jest zlikwidowanie nadmiernego deficytu – zaznaczył.

Wstępny projekt budżetu został przyjęty przez rząd wcześniej niż zazwyczaj. – Budżet to są pieniądze wszystkich Polaków i chcielibyśmy, by w roku wyborczym możliwie oszczędzić budżetowi dyskusji i czysto politycznych sporów – powiedział Donald Tusk.

Polska ponownie liderem lokalizacji inwestycji w EŚW

Ponad 86% przedsiębiorców – respondentów ankiety koniunkturalnej 2011 Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej – ponownie wybrało Polskę jako najbardziej atrakcyjne miejsce pod inwestycje w Europie Środkowej. Polska wyprzedziła znacznie swoich największych konkurentów pod względem ilości przyznanych przez firmy punktów.

Tylko 5% spośród niespełna 80 firm, które wzięły udział w badaniu, podjęłoby ponowną decyzję o inwestycji na niekorzyść Polski. Co warte odnotowania, w 2010 roku takich odpowiedzi było dwa razy więcej.

Według ankietowanych, Polska z sumarycznym wynikiem 4,8 pkt wyprzedza największego regionalnego konkurenta – Słowację – o prawie 0,7 pkt. w skali 6-punktowej. Na następnej po Słowacji (4,13 pkt.) pozycji, z niemalże równorzędnym wynikiem znalazły się Czechy (4,12 pkt.). Do zwycięzców tegorocznego badania koniunktury AHK Polska należą też Kraje Nadbałtyckie, których pozycja poprawiła się zdecydowanie w porównaniu z ubiegłorocznym badaniem: o sześć miejsc w przypadku Estonii (pozycja 4-ta; 4,0 pkt.) i Łotwy (pozycja 6-ta; 3,77 pkt.) oraz trzy miejsca w przypadku Litwy (pozycja 5-ta; 3,81 pkt.). Spadek w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej odnotowały Węgry (minus trzy pozycje; 3,68 pkt.) oraz Rumunia (minus pięć pozycji; 3,19 pkt.).W porównaniu z ub.r. dobre oceny inwestorów uzyskały też Niemcy (4,43 pkt.), brane w badaniu pod uwagę, jako kraj pochodzenia ankietowanych inwestorów zagranicznych. W ocenie ankietowanych Niemcy wyprzedziły południowych sąsiadów Polski – Słowację i Czechy.

Połowa ankietowanych (19% więcej niż w ub.r.) ocenia sytuację ekonomiczną w Polsce jako dobrą, niemal 48% jako zadowalającą. Optymistyczne są też prognozy na przyszłość. Ponad 90% respondentów wierzy, że nastąpi poprawa koniunktury gospodarczej lub przynajmniej ustabilizuje się ona na tym samym dobrym poziomie.

Dobrze przedstawiają się prognozy dotyczące działalności przedsiębiorstw. 70% respondentów planuje zwiększyć swoje obroty w 2011 r., prawie 45% przewiduje wzrost eksportu, a niemal 43% – eksportu do Niemiec. Z drugiej strony, tylko 6% ankietowanych firm twierdzi, że obroty spadną, a jedynie 1,5% prognozuje zmniejszenie eksportu. Wzrost liczby pracowników przewiduje 36%, a wzrost nakładów inwestycyjnych – niemal 39% respondentów. Wzrostowe tendencje inwestycyjne przedsiębiorców z Niemiec potwierdza również ilość niemieckich projektów inwestycyjnych prowadzona przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ). Obecnie Agencja prowadzi 13 takich projektów, wartych łącznie 363 mln euro, podczas gdy na początku 2 kwartału 2010 Agencja miała w swoim portfelu jedynie 6 projektów niemieckich.

Tak jak przewidywali ankietowani w badaniu z 2010r., 60% przedsiębiorstw zwiększyło w ub. r. obroty. Szacunki z 2010 r. dotyczące zysku i nakładów na inwestycje nie przekroczyły o więcej niż 3% rzeczywistych wyników firm w ub. r. Większe różnice występowały jedynie w przypadku przychodów z eksportu: wynik osiągnięty w 2010 r. przewyższył trzykrotnie pesymistyczną prognozę z ubiegłorocznego badania w przypadku przychodów z eksportu ogółem oraz dwukrotnie – w przypadku przychodów z eksportu do Niemiec.

W zakresie zmian w ocenie poszczególnych czynników lokalizacji inwestycji, największy „skok” w porównaniu z ubiegłorocznym badaniem wykonała polityczna stabilność Polski z notowaniem 3,6 pkt. (w skali 5-punktowej), z pozycji dziewiątej na pozycję drugą, zaraz za członkostwem Polski w UE. Kolejne pozycje zajęły tradycyjnie kwalifikacje pracowników (3,53 pkt.), ich motywacja (3,53 pkt.) oraz produktywność kadr (3,45 pkt.) i dostępność (3,46 pkt.), jak również jakość dostawców (3,42 pkt.).

Najgorzej oceniane determinanty lokalizacji inwestycji to niezmiennie infrastruktura (2,46 pkt.) oraz wydajność administracji publicznej (2,74 pkt.). Na trzecią pozycję od końca spadła jakość kształcenia zawodowego w Polsce, przy czym punktacja tego czynnika (2,8 pkt.) jest zbliżona do poziomu zadowolenia w roku ubiegłym. Wśród priorytetów polityki gospodarczej ankietowani wymienili przede wszystkim rozwój i modernizację infrastruktury, poprawę wydajności administracji publicznej, reformę finansów publicznych oraz wprowadzenie euro.

Liczba zwolenników wspólnej waluty wśród ankietowanych przedsiębiorców spadła już po raz trzeci z rzędu. Ich odsetek wynosi obecnie 72%. Udział przeciwników euro wzrósł do ponad 15%, co oznacza niemal czterokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2009! Niezmienne pozostają przewidywania, że Polska mogłaby wprowadzić euro w ciągu pięciu lat, zatem najbliższy możliwy termin to 2016 rok. W roku rozpoczęcia badania koniunktury przez AHK Polska (2007 r.) większość respondentów przewidywała czteroletni okres przygotowań do wprowadzenia euro. Jeżeli ówczesne prognozy sprawdziłyby się, obecnie w naszych portfelach nie byłoby już złotówek.

Według informacji udostępnionych przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych Niemcy nadal pozostają głównym partnerem handlowym Polski i jednym z głównych inwestorów zagranicznych. Pod względem wartości napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski Niemcy były w 2009 r. na pierwszym miejscu (2,14 mld euro – 21,7% napływu ogółem i 23,9% napływu z krajów europejskich) wyprzedzając Francję (1,38 mld EUR) i Luksemburg (1,25 mld euro). W 2009 r. inwestorzy niemieccy zainwestowali w naszym kraju 2 137 mln euro a wartość bieżąca niemieckich inwestycji w Polsce oceniana jest na 20 833 mln euro. Na koniec 2009 r. w Polsce działalność prowadziło 5 848 podmiotów z udziałem kapitału niemieckiego.

Ankieta dotycząca koniunktury została przeprowadzona przez AHK w lutym 2011 roku. Z 80 respondentów po 25% pochodziło z sektora przemysłowego oraz handlowego. Prawie 40% reprezentuje sektor usług, a 15% pozostałe sektory. Najmniejsze przedsiębiorstwa (z maksymalną liczbą 9 zatrudnionych pracowników) stanowiły 14% ankietowanych, przedsiębiorstwa małe i średnie (10-249 pracowników) – 58%, a przedsiębiorstwa duże z liczbą pracowników ponad 250 – 29%.

Pracodawcy słabo oceniają kompetencje absolwentów

Już teraz, co dziesiąty polski bezrobotny jest absolwentem wyższej uczelni, a od lat tytuł magistra nie daje gwarancji zatrudnienia. Ponad 80 proc. pracodawców twierdzi, że największe znaczenie przy zatrudnianiu młodych mają wiedza i umiejętności, przeszło 60 proc. podkreśla znaczenie doświadczenia. Niestety, pracodawcy słabo oceniają kompetencje absolwentów.

Za dwa miesiące tegoroczni absolwenci szkół wyższych rozpoczną poszukiwanie zatrudnienia. Są pełni wiary w swoje umiejętności, mają głowy pełne wiedzy i apetyt na zdobywanie rynku pracy. Jednak, nie w każdym przypadku wystarczy to na zdobycie posady w wyuczonym przez lata studiów zawodzie. Czego zatem oczekują pracodawcy od młodych ludzi?

„Ponad 80 pracodawców na 100 twierdzi, że największe znaczenie mają wiedza i umiejętności, a zaraz potem jest doświadczenie zawodowe (ponad 60 wskazań na 100) oraz kompetencje psycho – społeczne wynika z badań w projekcie „Uczelnia Przyjazna Pracodawcom 2010 r”. Chodzi o umiejętności pracy w zespole, terminowość, dyscyplinę czy orientację na klienta (nie tylko zewnętrznego, ale również wewnętrznego). Nie mają natomiast tak dużego znaczenia oczekiwania finansowe absolwenta oraz to którą uczelnię wyższą ukończył” – mówi Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan.

Zatem podczas naboru nowych pracowników pracodawcy zwracają największą uwagę na rzeczywiście posiadane przez kandydata kompetencje. Niestety, ocena tych umiejętności nie wypada zbyt dobrze jeśli chodzi o absolwentów.

„Słabo oceniane są umiejętności praktyczne w porównaniu z teoretycznymi oraz tzw. kwalifikacje miękkie, których nauczanie w polskich uczelniach wyższych jest śladowe. Najczęściej wskazywaną kompetencją deficytową jest łączenie teorii z praktyką (45 wskazań na 100). Młodzi ludzie mają również problem z organizacją pracy (37), obsługą klienta i kontaktem z nim (34), rozwiązywaniem problemów (32) oraz – co stanowi spore zaskoczenie – znajomością języków obcych (30) oraz kreatywność (23).

Osoby młode mają za to zdolność obsługi komputera oraz maszyn i urządzeń, szybko się uczą i łatwo dostosowują do zmian w otoczeniu. Pracodawcy dostrzegają te braki, widzą również niedostosowanie polskiego systemu szkolnictwa wyższego do wymagań sytuacji gospodarczej i potrzeb rynku pracy. Często zatrudnienie absolwenta związane jest z poniesieniem dodatkowych kosztów związanych z koniecznością uzupełnienia jego wiedzy tak, aby mógł on wywiązywać się ze swoich obowiązków zawodowych. Dość powiedzieć, że ponad ¼ absolwentów, którzy podjęli zatrudnienie po zakończeniu nauki, uczestniczy w różnego rodzaju kursach lub szkoleniach organizowanych przez swoich pracodawców” – dodaje Monika Zakrzewska.

Młodzi ludzie są coraz bardziej świadomi wymagań jakie stawia przed nimi rynek pracy. Stąd blisko połowa studentów, mając na uwadze wymagania pracodawców, decyduje się na łączenie nauki z pracą zawodową. Dzięki temu zdobywają nie tylko umiejętności praktyczne, ale również wykształcają postawę i cechy, które powinien posiadać „dobry pracownik”. Wiedzą też, że przy szybko zmieniających się trendach na rynku, będą musieli uczyć się przez całe życie.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Oresa Ventures kupuje Librus Sp. z o.o. wiodącą firmę na rynku usług edukacyjnych

Szwedzka spółka inwestycyjna, Oresa Ventures, nabyła 100% udziałów w firmie Librus Sp. z o.o. od jej założycieli. Wspólnie z Prezesem Librusa, Marcinem Kempką, oraz zespołem zarządzającym, Oresa zamierza przyspieszyć rozwój i wzrost firmy.

“Librus rozwinął się szybko i w ciągu ostatnich 3-4 lat stał się najbardziej innowacyjną firmą w sektorze edukacyjnych rozwiązań informatycznych i może pochwalić się wdrożeniem swoich produktów w ponad 5.000 polskich szkół. Nasze produkty wspierają transformację zachodzącą w polskim systemie edukacji, pomagając nie tylko dyrektorom szkół, nauczycielom, lokalnym władzom, ale również włączając w proces edukacji rodziców i uczniów” powiedział Marcin Kempka. ”W przyszłości do rozwijania nowych produktów informatycznych i usług towarzyszących będzie potrzeba więcej zasobów, przy założeniu utrzymania najwyższych standardów obsługi klienta i ochrony danych w branży. Wierzę, że Oresa potrafi aktywnie przyczynić się do naszego sukcesu, wnieść bogate doświadczenie jako inwestora w pomyślnie rozwijających się spółkach i być wymagającym sparring partnerem dla naszego zespołu zarządzającego”, dodał Marcin Kempka.

Librus jest liderem w rozwijaniu cyfrowych produktów i usług w sektorze edukacyjnym. Firma sprzedaje i instaluje wachlarz internetowych aplikacji pozwalających na płynną komunikację pomiędzy nauczycielami, rodzicami, uczniami i dyrektorami szkół. Produkty Librusa umożliwiają szkołom bardziej efektywnie zarządzać ocenami, obecnością i komunikacją z uczniami i rodzicami, jak również wspierają procesy nauczania i uczenia się przy użyciu nowych technologii. Na dzień dzisiejszy ponad 1.200.000 uczniów i rodziców ma dostęp do produktów spółki.

“Jesteśmy pod dużym wrażeniem tego co stworzyli założyciele i zespół zarządzający Librusa i cieszymy się, że zostaliśmy udziałowcem spółki. Byliśmy zadowoleni widząc, że doskonała reputacja Librusa na rynku jest w pełni zasłużona. Spółka jest bardzo innowacyjna i niezwykle mocno ukierunkowana na potrzeby swoich klientów i partnerów, co zaowocowało rozwojem rozwiązań najnowszej generacji opartych na Internecie. Zamierzamy aktywnie współpracować z zespołem zarządzającym na rzecz dalszego wzrostu i rozwoju”, stwierdził Erik Hallgren, CEO Oresa Ventures.

Powszechny Dom Kredytowy i Homebroker dołaczyli do ZFDF

Związek Firm Doradztwa Finansowego, skupiający największe firmy doradztwa finansowego w Polsce, po raz kolejny zwiększył swoją strefę wpływów. Tym razem do grona jego członków dołączyły firmy Home Broker i Powszechny Dom Kredytowy S.A. Tym samym liczba podmiotów zrzeszonych w organizacji wzrosła do czternastu.

Związek Firm Doradztwa Finansowego dalej rośnie w siłę – dołączyły do niego kolejne duże firmy doradcze, Home Broker i Powszechny Dom Kredytowy S.A. Tym samym ZFDF ugruntowuje swoją pozycję reprezentanta czołowych firm doradztwa finansowego w Polsce. Organizacja zrzesza największe przedsiębiorstwa tej branży, które wspólnie działają na rzecz rozwoju rynku i osiągnięcia wysokiego poziomu profesjonalizmu doradców oraz angażują się w działalność edukacyjną.

– Przystąpienie Home Broker i Powszechnego Domu Kredytowego S.A. do Związku Firm Doradztwa Finansowego pokazuje, że organizacja stale się rozwija i jest istotnym podmiotem na rynku doradztwa finansowego w Polsce. Cieszy mnie, że coraz więcej firm chce wspólnie wypracowywać standardy i dbać o wysoką jakość usług doradców w Polsce, aby budować pozytywny wizerunek tej branży – mówi Krzysztof Barembruch, Prezes Związku Firm Doradztwa Finansowego.

– Powszechny Dom Kredytowy S.A. funkcjonuje na rynku pośrednictwa i doradztwa finansowego już ósmy rok. Fakt przyjęcia nas w poczet członków Związku Firm Doradztwa Finansowego jest dla nas szczególnym wyróżnieniem. Jesteśmy przekonani, że efekt synergii przynależących do Związku instytucji przełoży się na ich integrację i współpracę na różnych płaszczyznach biznesowych, a w konsekwencji przyczyni się do umacniania wizerunku całego sektora specjalistów w dziedzinie planowania finansów firmowych i osobistych w Polsce – mówi Ireneusz Wąsowicz, prezes Powszechnego Domu Kredytowego S.A. – Wierzymy, że poszerzanie grona firm należących do ZFDF pozwoli nie tylko na konsekwentne umacnianie pozycji Związku, ale zapewni jednocześnie szersze spektrum wymiany wiedzy i doświadczeń zrzeszonych organizacji, co przełoży się na pełniejszą informację dedykowaną naszym szeroko pojętym odbiorcom – dodaje.

– W stosunkowo krótkim czasie staliśmy się ważnym podmiotem na rynku doradztwa finansowego. Postanowiliśmy wstąpić do organizacji zrzeszającej firmy z tej branży, chociaż obszar naszego działania jest znacznie szerszy – podkreśla Aleksandra Łukaszewicz, Prezes HB Doradcy Finansowi. Home Broker łączy pod jednym dachem doradztwo przy zakupie nieruchomości z ofertą finansowania. – Przyjmując praktyki Związku Firm Doradztwa Finansowego, jesteśmy gotowi publikować wyniki sprzedaży kredytów hipotecznych oraz produktów inwestycyjnych i emerytalnych. Zależy nam na wysokim standardzie tych publikacji – zaznacza prezes.

Home Broker i Powszechny Dom Kredytowy S.A. chcą wspólnie z innymi podmiotami z branży wypracowywać standardy pracy doradcy i włączyć się w prowadzone przez ZFDF działania edukacyjne wykorzystując własne doświadczenia oraz wiedzę w tym zakresie.

Zmiana rozporządzenia w sprawie wykonywania pracy przez cudzoziemców

Zakazane będzie zatrudnianie obywateli państw trzecich przebywających w Polsce nielegalnie. Osoba zamierzająca zatrudnić cudzoziemca będzie miała obowiązek zażądać dokumentu potwierdzającego fakt jego legalnego pobytu w Polsce. Kopia tego dokumentu powinna być przechowywana przez przedsiębiorcę przez cały czas obowiązywania umowy o pracę.

Przyjęte założenia do ustawy o sankcjach dla podmiotów zatrudniających obywateli państw trzecich przebywających wbrew przepisom, zawierają ponadto rozwiązania, które regulują sprawy związane z wypłatą zaległego wynagrodzenia dla tych osób.

Zgodnie z prawem unijnym, wobec osób naruszających przepisy dotyczące zatrudniania obywateli państw trzecich przewidziano różnego rodzaju sankcje. Chodzi np. o: pozbawienie dostępu do funduszy unijnych na 3 lata lub zwrot pomocy finansowej uzyskanej w okresie 12 miesięcy poprzedzających nielegalne zatrudnienie. W katalogu tych sankcji są również: wykluczenie z postępowań o zamówienie publiczne, zamknięcie zakładu czy wstrzymanie pozwolenia na wykonywanie działalności gospodarczej. Na gruncie polskiego prawa przepisy te będą stosowane z zachowaniem indywidualnego podejścia wobec każdego przypadku, z wyjątkiem wykluczenia z udziału w zamówieniach publicznych.

Od 2013 r. ma zniknąć NIP dla osób fizycznych

Od 2013 r. ma zniknąć NIP dla osób fizycznych objętych rejestrem PESEL nie prowadzących działalności gospodarczej lub nie będących zarejestrowanymi podatnikami podatku VAT. Takie osoby posługiwać się będą tylko numerem PESEL. Firmy nadal będą musiały posiadać NIP, ale od 1 lipca 2011 r. będzie on im nadawany od razu, a nie w drodze decyzji administracyjnej. Skróci to i uprości całą procedurę. To najważniejsze propozycje zmian zawarte w przyjętym przez rząd projekcie nowelizacji ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników oraz o zmianie innych ustaw.

Od 1 lipca 2011 r. powinien też ruszyć Centralny Rejestr Podmiotów – Krajowa Ewidencja Podatników. Jego działalność ma skrócić obieg informacji w urzędach skarbowych i przyspieszyć obsługę podatników. Rejestr będzie zawierał dane ewidencyjne z rejestru PESEL, które będą wiążące dla administracji podatkowej. Będą w nim także gromadzone dane z niektórych dokumentów związanych z obowiązkami wynikającymi z przepisów podatkowych. Chodzi o informacje dotyczące m.in.: obowiązków podatkowych, okresu zawieszenia działalności gospodarczej, wyboru formy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych przez przedsiębiorcę.

Statystyczny Polak zmienia pracę siedem razy w życiu

Pracownik zmienia pracodawcę średnio siedem razy w trakcie swojej aktywności zawodowej, choć statystycznie okres zatrudnienia u jednego pracodawcy wynosi 10 lat. Najbardziej zadowolony jest zwykle z trzeciego miejsca pracy. Jedna trzecia absolwentów nie otrzymuje stałych umów zatrudnienia – wynika z analiz PKPP Lewiatan.

„Przez pierwsze pół roku niemalże każdy nowozatrudniony pracownik generuje koszty – musi zapoznać się z obowiązkami (bardzo często również nabyć nowe umiejętności, z którymi dotychczas nie zetknął się nawet w teorii). Niezbędna przy tym jest pomoc kolegi „zza biurka”. W przypadku świeżo upieczonych absolwentów jest to jeszcze trudniejsze niż u osób z doświadczeniem. Nie wiadomo również, co on / ona może zaoferować organizacji? Czy odnajdzie się w rzeczywistości firmy, poradzi sobie z pracą. Ale nie wiadomo też, czy młody człowiek zechce pracować w danej organizacji, czy raczej zadecyduje, że to nie dla niego.

Stąd wielu przedsiębiorców proponuje młodym osobom umowy cywilnoprawne, które dają możliwość zapoznania się z pracą na określonym stanowisku, a z drugiej strony pozostawiają pracodawcom możliwość łatwego rozwiązania kontraktu w przypadku całkowitego niedopasowania umiejętności (twardych i miękkich) do potrzeb organizacji. Nie bez znaczenia są również niższe koszty aniżeli w przypadku podpisania umowy o pracę. Ale umowę cywilnoprawną z łatwością mogą rozwiązać obie strony. Zatem przedsiębiorca musi liczyć się z tym, że pewnego dnia pracownik po prostu nie przyjdzie do firmy” – mówi Monika Zakrzewska, ekspert PKPP Lewiatan.

„Chociaż w trakcie nauki prawie wszyscy pracujący studenci chętnie świadczą swoje usługi na podstawie umów cywilnoprawnych, jako że jest to bardziej opłacalne niż w przypadku stosunku pracy, to po zakończeniu edukacji większość z nich oczekuje umowy o pracę. Głównie mówią o tym młode kobiety, upatrując w zatrudnieniu większej stabilizacji i zabezpieczenia socjalnego na wypadek urodzenia dziecka. Młodzi mężczyźni jako zaletę stosunku pracy podają możliwość zaciągnięcia kredytu na mieszkanie. Prawie nikt nie myśli o „zarabianiu na emeryturę”. Co ciekawe – na pytanie czy woleliby umowę o pracę w niepełnym wymiarze czasu pracy, czy umowę cywilnoprawną, bez wahania odpowiadają, że chcą godnie zarabiać.

I tak 1/3 absolwentów stawia pierwsze kroki na rynku pracy jako strona umowy o dzieło czy umowy zlecenia. W przyszłości część z nich stanie się przedsiębiorcami, niektórzy tzw. freelancerami pracującymi projektowo bez reżimu szefa, a grubo ponad połowa zdobędzie upragnioną umowę na stałe, która w dalszym ciągu postrzegana jest w naszym kraju jako gwarancja bezpieczeństwa zatrudnienia. Czas zweryfikuje kto z nich osiągnął sukces zawodowy, bo o takim marzy każdy, kto opuszcza mury uczelni” – dodaje Monika Zakrzewska.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Ofert pracy przybywa, ale nie dla wszystkich

Firmy z sektora przemysłu ciężkiego znalazły się w czołówce branż generujących największe zapotrzebowanie na pracowników – wynika z cyklicznego raportu „Rynek Pracy Specjalistów w I kwartale 2011”, przygotowanego przez ekspertów portalu rekrutacyjnego Pracuj.pl. Od stycznia do marca, pracodawcy z tej branży opublikowali w sumie ponad 9,5 tys. ofert, czyli o 90% więcej niż w analogicznym okresie 2010 roku.

Poszukujący pracy z miesiąca na miesiąc mają do dyspozycji coraz więcej propozycji. W I kwartale tego roku liczba ofert opublikowanych w Pracuj.pl wyniosła prawie 80 tysięcy, co stanowi 22% wzrost względem IV kwartału 2010 roku i aż 45% w porównaniu do I kwartału ubiegłego roku. Rekordową liczbę ogłoszeń odnotowano w marcu – pracodawcy umieścili wtedy w serwisie ponad 28 tysięcy ofert.

Przemysł rośnie w siłę

Liczba propozycji od pracodawców z branży handel i sprzedaż przekroczyła 22 tysiące, na 2. miejscu znalazła się natomiast branża finansowa, która proponowała ponad 13 tys. miejsc pracy. Po raz pierwszy od czterech lat, w czołówce branż zamieszczających najwięcej ofert znalazły się firmy z sektora przemysłu ciężkiego.

Liczba ogłoszeń, zamieszczanych przez firmy przemysłowe w serwisie Pracuj.pl, rosła powoli od
III kwartału 2010 roku. Według danych GUS, to wtedy, po raz pierwszy od kilku kwartałów, odnotowano przyrost liczby zatrudnionych w przemyśle (o 0,9%). W IV kwartale zatrudnienie wzrosło o 1,5%.

W I kwartale duży popyt na pracowników odnotowano również w przypadku branży IT (wzrost w stosunku do I kwartału 2010 o 72%) oraz branżach TSL, telekomunikacyjnej, finansowej i budowlanej (wzrosty o ponad połowę). Spadki, choć nieduże, odnotowano natomiast w przypadku sektora prawniczego (-6%) oraz edukacyjnego (-0,5%).

Firmy stawiają na nowe technologie

W analizowanym okresie pracę najłatwiej było znaleźć w działach sprzedaży (ponad 33 tys. propozycji), ale już co 5. oferta pochodziła z działów IT (prawie 17 tys. ofert). Również w tym przypadku odnotowano największy procentowy przyrost ofert pracy, w stosunku do analogicznego okresu roku 2010 było ich więcej o 83%.

Znaczący przyrost propozycji dotyczył również działów logistyki (75%) oraz działów technologicznych
(71%). Warto też zauważyć, że liczba ofert dla osób z wykształceniem technicznym zbliżyła się do liczby propozycji pracy w działach obsługi klienta.

Po raz pierwszy w historii badania przeanalizowano także oferty pracy w działach administracji biurowej i działach szkoleniowych. W I kwartale było ich odpowiednio 2643 oraz 1341.

Niemcy chcą zatrudniać Polaków

Wśród regionów, niekwestionowanym liderem rynku pracy pozostaje Mazowsze, a właściwie aglomeracja warszawska. W I kwartale tego roku pracodawcy z tego regionu opublikowali na Pracuj.pl ponad 16 tys. ofert. Na 2. miejscu ex aequo znalazł się woj. śląskie i Dolny Śląsk, ale choć ofert z tych regionów było sporo (po ok. 7,2 tys.) to i tak te województwa razem dają mniej możliwości niż region centralny.

Cieszyć może fakt, że liczba ofert, w stosunku do I kwartału 2010 roku, wzrosła w każdym województwie (średnio ok. 46%), a najwięcej przybyło ich w woj. opolskim (o 62%) i woj. podkarpackim (o 60%), czyli w regionach, gdzie o pracę jest trudno.

Warty odnotowania jest również fakt, że o aż 39% wzrosła liczba ofert od zagranicznych pracodawców. Było ich prawie tyle, ile w II kwartale 2008, czyli tuż przed kryzysem. Najbardziej aktywnie poszukującymi pracodawcami z zagranicy były firmy z Niemiec, które w I kwartale 2011 zamieściły w Pracuj.pl 186 ogłoszeń. Niemieccy pracodawcy szukali przede wszystkim różnego rodzaju specjalistów IT, budowlańców (zarówno inżynierów, jak i fachowej siły roboczej), pielęgniarek oraz osób do opieki nad osobami chorymi i starszymi.

SOKiK podtrzymuje decyzję UOKiK odnośnie Castoramy, spółka zapłaci 12,2 mln zł kary

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził decyzję UOKiK, obniżając jednocześnie karę finansową dla sieci marketów budowlanych. Zgodnie z wyrokiem Castorama zawarła niedozwolone porozumienie z producentem farb ICI ustalając cenę sprzedaży ich farb i lakierów.

Wyrok sądu dotyczy decyzji UOKiK z kwietnia 2008 roku. Ustalono wówczas, że doszło do zawarcia niedozwolonego porozumienia pomiędzy spółkami Castorama i ICI. Przedsiębiorcy co najmniej od 2004 roku ustalali ceny końcowe sprzedaży farb i lakierów oraz ich części składowe takie jak marża. Nie zaprzestali tej praktyki nawet pomimo prowadzonego postępowania antymonopolowego.

Na uczestników porozumienia zostały nałożone kary finansowe 36 685 720 zł – na Castoramę oraz 9 072 690 zł – na ICI.

Przedsiębiorcy skorzystali z przysługującego im prawa i odwołali się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. 26 kwietnia SOKiK potwierdził, że doszło do niedozwolonego porozumienia, zdecydował jednak o obniżeniu sankcji dla Castoramy — do 12 228 573 zł.

Zgodnie z prawem przedsiębiorca, wobec którego została wydana decyzja przez Prezesa UOKiK, może się odwołać do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od wyroku SOKiK przysługuje możliwość złożenia apelacji w Sądzie Apelacyjnym.

Nasza Klasa sp. z o.o. ma nowego prezesa

Dominik Czarnota przejmuje obowiązki prezesa spółki prowadzącej największy portal społecznościowy w Polsce. Czarnota zastąpi Arkadiusza Pernala, który pełnił tę funkcję od początku 2009 roku.

Pernal z serwisem związany był od początku jego istnienia, do momentu objęcia prezesury pełnił funkcję członka zarządu Naszej Klasy sp. z o.o. Czarnota dołączył do projektu we wrześniu 2008, od zeszłego roku był pełnomocnikiem zarządu ds. przychodów.

„Zostając prezesem Naszej Klasy miałem dwa podstawowe cele – uzupełnić struktury dynamicznie rozwijającej się firmy oraz przekształcić start-up w stabilny biznes internetowy. Oba te cele spełniłem. Przekazuję Dominikowi kompletną, zyskowną organizację prowadzącą serwis z jednym z najwyższych wskaźników zaangażowania Użytkowników. Dla mnie osobiście, po blisko 5 latach intensywnej pracy dla NK, przyszedł czas na zmiany, na zmierzenie się z nowymi wyzwaniami. Życzę Dominikowi wszelkiej pomyślności i jestem przekonany, że potencjał, który przekazuję, będzie sukcesywnie przekuwał w długoterminowe korzyści zarówno dla firmy, jak i Użytkowników nk.pl” – komentuje swoją decyzję Arkadiusz Pernal.

Nasza Klasa pod rządami Czarnoty będzie kontynuowała i rozwijała dotychczasową strategię obecności na rynku internetowym. Nowy prezes skupi się na umacnianiu NK na pozycji lidera segmentu społecznościowego w Polsce oraz na tworzeniu nowych źródeł przychodu dla firmy.

„Nie ukrywam, że przejęcie od Arka prowadzenia Naszej Klasy jest dla mnie wielkim wyzwaniem, niemniej wyzwaniem bardzo mobilizującym. Plany NK są ambitne i dalekosiężne, dołożę wszelkich starań, by z sukcesem je zrealizować. Cieszy mnie fakt, że będę mógł działać wspólnie z zespołem ponad 200 niezwykle zaangażowanych w NK osób” – zapowiada Dominik Czarnota, nowy prezes Naszej Klasy.

Struktura właścicielska firmy nie ulega zmianom. Formalne potwierdzenie nowego stanu dokona się w maju. Oprócz Czarnoty spółkę, jak dotychczas, będzie reprezentował Marcin Chruszczyński, członek zarządu i szef operacyjny Naszej Klasy.

*** Dominik Czarnota z Naszą Klasą związany jest od września 2008 roku, kiedy jako pełnomocnik zarządu ds. e-Commerce współtworzył struktury handlowe spółki. Od zeszłego roku był kompleksowo odpowiedzialny za przychody firmy. Karierę zawodową rozpoczynał w Interia.pl S.A., pracował też dla PTK Centertel (Orange). Jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku zarządzanie i marketing. Prywatnie, wspólnie z żoną, od kilku lat jest miłośnikiem kultury i tradycji Argentyny.

Największa na polskim rynku operacja refinansowania kredytów

PKN ORLEN S.A. podpisał nową umowę kredytową z konsorcjum 14 banków, dzięki której refinansuje na korzystniejszych warunkach obecne cztery linie kredytowe oraz zapewnia dostęp do finansowania bankowego na najbliższe pięć lat. Maksymalna wartość kredytu, z jakiego Koncern może korzystać w ramach nowej umowy, to ponad 2,6 mld EUR, czyli ponad 10 mld PLN.

Środki pozyskane z kredytu zostaną przeznaczone na spłatę istniejącego zadłużenia walutowego oraz finansowanie działalności zarówno PKN ORLEN S.A., jak i spółek z Grupy Kapitałowej ORLEN. Umowa zawarta pomiędzy PKN ORLEN, a konsorcjum banków, otwiera także Koncernowi dostęp do dodatkowych środków w wysokości 200 mln EUR.

– Podpisana dziś umowa to kolejny dowód na głęboką, pozytywną zmianę w relacjach między PKN ORLEN i bankami kredytującymi nasz Koncern. Na początku kończącej się właśnie pierwszej kadencji Zarządu banki traktowały PKN ORLEN nieufnie, bo Firma była bliska złamania warunków zawartych w umowach kredytowych. Dziś, dzięki wdrożonym inicjatywom oddłużeniowym oraz procesom optymalizacyjnym, poziom zadłużenia Spółki jest stabilny, ratingi są coraz lepsze, więc banki chętnie rozmawiają o dalszym finansowaniu naszych działań – powiedział Jacek Krawiec, Prezes Zarządu PKN ORLEN S.A.

Dzięki Umowie Koncern może zastąpić z wyprzedzeniem cztery wielowalutowe konsorcjalne kredyty odnawialne zapadające w latach 2011 – 2012, w wysokości:
– 1 mld EUR, udzielony przez konsorcjum jedenastu banków w grudniu 2005 roku,
– 800 mln EUR, udzielony przez konsorcjum ośmiu banków w listopadzie 2006,
– 300 mln EUR, udzielony przez konsorcjum sześciu banków w styczniu 2008 roku,
– 325 mln EUR udzielony przez konsorcjum siedmiu banków w sierpniu 2008 roku.

Umowa będzie obowiązywać przez okres pięciu lat z możliwością dwukrotnego przedłużenia o kolejny rok. Środki mogą być wykorzystywane w kilku walutach – EUR, USD, PLN oraz CZK. Oprocentowanie kredytu zostało ustalone w oparciu o stawkę WIBOR/EURIBOR/LIBOR/PRIBOR powiększoną o marżę.

Zgodnie z zapisami umowy, koszt kredytu, jaki będzie ponosił PKN ORLEN S.A., będzie zależał od poziomu wskaźnika dług netto/EBITDA. Pozostałe warunki kredytowania również nie odbiegają od warunków rynkowych.