Air France-KLM przejmie kontrolę nad SAS

Grupa Air France-KLM ogłosiła dziś zamiar zwiększenia swojego udziału w kapitale zakładowym skandynawskich linii lotniczych SAS z obecnych 19,9 do 60,5 procent, co zapewni jej większościową kontrolę nad spółką. Udziały zostaną odkupione od głównych akcjonariuszy: funduszu Castlelake oraz duńskiej firmy inwestycyjnej Lind Invest.

Planowana transakcja jest efektem udanej restrukturyzacji SAS oraz pozytywnych wyników współpracy handlowej zapoczątkowanej latem 2024 roku. Pozwoli ona w pełni wykorzystać potencjał synergii między Air France-KLM a SAS, wzmocni obecność Grupy na rynku skandynawskim oraz stworzy dodatkową wartość dla akcjonariuszy. Operacja stanowi też kolejny ważny krok w konsolidacji sektora lotniczego w Europie.

Finalizacja transakcji planowana jest na drugą połowę 2026 roku, pod warunkiem uzyskania wymaganych zgód regulacyjnych.

Od połowy 2024 roku SAS współpracuje z liniami Air France i KLM w ramach rozszerzonych umów code-share i interline, a także dołączył do sojuszu lotniczego SkyTeam. Po sfinalizowaniu transakcji Air France-KLM uzyska większościowy udział w skandynawskich liniach, które staną się spółką zależną Grupy. Air France-KLM obejmie większość miejsc w Radzie Dyrektorów SAS, podczas gdy Państwo Duńskie zachowa 26,4% udziałów oraz swoje miejsca w organach zarządczych.

Wartość inwestycji Air France-KLM zostanie ustalona w momencie finalizacji, na podstawie aktualnych wyników finansowych SAS, uwzględniających wskaźniki EBITDA i poziom zadłużenia netto. Operacja ta jest zgodna z średniookresowymi założeniami finansowymi Grupy.

„Jesteśmy podekscytowani perspektywą pełnego przyjęcia SAS do rodziny Air France-KLM. Po udanej restrukturyzacji SAS osiągnął imponujące wyniki, a my wierzymy, że jego potencjał będzie nadal rósł dzięki głębszej integracji z naszą Grupą. To połączenie przyniesie wymierne korzyści naszym klientom oraz mieszkańcom Skandynawii, którzy będą korzystać z bogatszej siatki lotów, a także pracownikom SAS, których zaangażowanie odegrało kluczową rolę w odbudowie pozycji linii. Z radością otwieramy nowy rozdział naszej wspólnej podróży.” – powiedział Benjamin Smith, Dyrektor Generalny Air France-KLM.

Develia: 1699 sprzedanych mieszkań i 1193 przekazanych w I półroczu 2025 r.

0

Develia w I półroczu 2025 r. sprzedała na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych 1699 mieszkań. Spółka przekazała 1193 lokale.

W I półroczu br. Develia sprzedała na podstawie umów deweloperskich i przedwstępnych 1699 mieszkań wobec 1949 w analogicznym okresie ubiegłego roku, czyli o 13% mniej. W liczbie sprzedanych mieszkań uwzględniono 12 lokali w inwestycjach realizowanych w ramach projektów joint venture. W minionym półroczu deweloper przekazał 1193 mieszkania w porównaniu do 1057 rok wcześniej, czyli o 13% więcej. Liczba lokali przekazanych w projektach joint venture to 184 sztuki.

Develia na koniec czerwca br. miała również zawarte 72 umowy rezerwacyjne, których znaczna część zostanie przekształcona w umowy deweloperskie w najbliższym okresie.

– W I półroczu nieznacznie przekroczyliśmy przyjęte na ten okres założenia i sukcesywnie realizujemy nasz plan, podtrzymując roczny cel 3100-3300, który nie uwzględnia jeszcze przejęcia Bouygues Immobilier Polska. W ostatnich miesiącach sektor mieszkaniowy otrzymał pierwsze pozytywne sygnały w postaci obniżek stóp procentowych, które przełożą się na niższe koszty finansowania oraz większą dostępność kredytów hipotecznych w nadchodzących kwartałach. Spodziewamy się, że będzie to jeden z kluczowych czynników, który wpłynie na stopniową odbudowę popytu. Jednocześnie należy mieć na uwadze, że w porównaniu do rynków europejskich, koszt kredytu w Polsce wciąż pozostaje wysoki, a jego spadek będzie procesem rozłożonym na najbliższe lata – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Obecnie w oczekiwaniu na decyzję UOKiK w sprawie przejęcia Bouygues Immobilier Polska przygotowujemy się do planowanej integracji spółek. Transakcja istotnie wpłynie na wolumen sprzedaży w przyszłym roku i kolejnych latach, wspierając dalszy wzrost naszego udziału w rynku – dodaje Andrzej Oślizło.

W II kwartale 2025 r. spółka sprzedała 748 lokali wobec 911 w analogicznym okresie ubiegłego roku. Najwięcej mieszkań znalazło nabywców w projektach: Przemyska Vita i Południe Vita w Gdańsku, Ceglana Park w Katowicach, Centralna Vita i City Vibe w Krakowie, Unii Lubelskiej Vita w Poznaniu, Bemowo Vita i Oliwska Vita w Warszawie oraz Orawska Vita i WUWA Vita we Wrocławiu. Develia przekazała 670 lokali w porównaniu do 459 w II kwartale 2024 r. Najwięcej mieszkań przekazano w inwestycjach: Ceglana Park w Katowicach, City Vibe w Krakowie, Malta Point w Poznaniu, Aleje Praskie, Oliwska Vita oraz Ursynów #22 w Warszawie oraz Orawska Vita i Ogrody Wojszyce we Wrocławiu.

Autopromocja RPP nie przynosi jasnych sygnałów. Złoty zyskuje na sile

Czwartek na rynku był bardziej intensywny przez Dzień Niepodległości w USA przypadający na następny dzień. Dane z rynku pracy odsunęły spekulacje o obniżkach stóp procentowych, z kolei prezes Adam Glapiński po raz kolejny zgrabnie połączył autopromocję z konferencją po decyzji Rady.

Konferencja prasowa prezesa NBP

Po niespodziewanej obniżce stóp procentowych konferencja prasowa zapowiadała się szczególnie interesująco. Jednak w praktyce było jak zwykle. Bardzo dużo mówiono o wysokich kompetencjach merytorycznych niemal całego obecnego składu RPP. Pojawiła się szpilka w stronę Pani Tyrowicz, która nadal jest zwolennikiem znaczącego podnoszenia stóp. Krytyka rządu, którego niemal każde działanie jest proinflacyjne. Na koniec jeszcze seria pytań, w których prezes Adam Glapiński bardzo mocno zbaczał z tematu. Co się dowiedzieliśmy? W sumie to niewiele. Wydaje się, że mało prawdopodobny jest cykl obniżek. Z jednej strony chwalono się, że stopy procentowe realne, czyli po uwzględnieniu inflacji, są niższe niż np. w USA. Z drugiej na pytanie, czy skoro oczekiwany jest spadek cen, należy się spodziewać dalszych cięć, odpowiedź była co najmniej wymijająca. I to chyba ta próba zanegowania, że mamy do czynienia z cyklem spowodowała reakcję rynków. Złoty zyskiwał na wartości już przed konferencją, ale w jej trakcie ruch ten przyspieszył. W rezultacie dzisiaj złoty jest silniejszy względem euro niż przed decyzją o obniżce stóp.

Niespodzianka za oceanem

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku pracy były sporym zaskoczeniem. Zaczęło się od tego, że rynek oczekiwał wzrostu bezrobocia z 4,2% na 4,3%, a zobaczyliśmy spadek do 4,1%. Warto tutaj zwrócić uwagę na specyfikę liczenia tego wskaźnika. Bezrobotnymi są tylko osoby aktywnie poszukujące pracy. Mamy więc względem kwietnia wyraźnie mniej zatrudnionych w USA, za to niższe bezrobocie. Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wypadła lepiej niż prognozowano, za to w sektorze prywatnym znacznie gorzej. Część analityków wiąże te dane z powrotem do pracy części osób zwolnionych przez Departament Rządowej Efektywności. Skala jest jednak większa niż spodziewana liczba przywróceń do pracy. Jak reagowały rynki? Spadek bezrobocia okazał się ważniejszy od reszty wątpliwości i dolar wczoraj w drugiej połowie dnia odzyskiwał cześć ostatnich strat.

Koniec marzeń o obniżce w lipcu?

Wczoraj mieliśmy jeszcze jeden ważny sygnał zza oceanu. Zaledwie miesiąc temu, mieliśmy niemal 30% szans na obniżkę stóp procentowych na posiedzeniu 30 lipca. Dzisiaj mamy już niecałe 5%. Co się zmieniło? Oczekiwania mówiły o potrzebie ratowania gospodarki i rynku pracy. Wczoraj okazało się, że skoro bezrobocie spada, to może nie bardzo jest co ratować. Jeżeli dołożymy do tego odbicie inflacji, symboliczne, ale jednak w górę widzimy, nie ma się co dziwić, że cięcia się oddalają. Im dalej obniżki, tym silniejszy dolar, co dodatkowo wyjaśnia wczorajszy ruch.

Dzisiaj Dzień Niepodległości w USA, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Autor: Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Jak dobrać zasilacz UPS do komputera, serwera lub systemu alarmowego?

Jak dobrać silnik elektryczny zaburtowy do typu łodzi i akwenu?

Dobór odpowiedniego silnika elektrycznego zaburtowego to kluczowy element wpływający na komfort, bezpieczeństwo i efektywność pływania. Właściwy wybór powinien uwzględniać przede wszystkim typ jednostki pływającej i charakterystykę akwenu.

Rodzaj jednostki pływającej (typ łodzi)

Dobór silnika elektrycznego zaburtowego powinien zawsze uwzględniać rodzaj jednostki, do której ma być zamontowany. Różne typy łodzi mają odmienne parametry hydrodynamiczne, wypornościowe i konstrukcyjne, które bezpośrednio wpływają na wymagania wobec silnika.

  • Łodzie wędkarskie charakteryzują się dobrą stabilnością i większą sztywnością. Do takich jednostek zazwyczaj wystarcza silnik o standardowym uciągu zgodnym z długością łodzi. Na przykład łódź o długości 4 metrów dobrze współpracuje z silnikiem o uciągu 40–50 Lbs.
  • Ponton to jednostka lżejsza, ale o większym oporze hydrodynamicznym (ze względu na miękkie burty i często większą szerokość w części zanurzonej). Wymaga silnika o nieco większym uciągu niż łódź tej samej długości. Przykładowo: do pontonu 3,5 m zaleca się silnik o uciągu co najmniej 50 Lbs.
  • Kajaki i kanadyjki z napędem elektrycznym – do takich jednostek używa się kompaktowych, lekkich silników o niższym uciągu (20–30 Lbs), których zaletą jest cicha praca i niewielka waga, idealna do transportu ręcznego.
  • Małe jachty kabinowe lub łodzie rekreacyjne – wymagają mocniejszych silników (60–80 Lbs i więcej), często wyposażonych w dodatkowe funkcje (np. sterowanie pilotem, wskaźnik naładowania baterii, regulacja kąta pracy śruby). Należy również uwzględnić masę i balast takiej jednostki.

Typ akwenu

Równie istotnym czynnikiem przy wyborze silnika elektrycznego jest rodzaj akwenu, na którym najczęściej będziemy pływać. Różne zbiorniki wodne charakteryzują się odmiennymi warunkami, które wpływają na zapotrzebowanie na moc i trwałość silnika.

  • Małe jeziora i stawy – to spokojne akweny, często objęte strefą ciszy, idealne do pływania rekreacyjnego i wędkowania. Na takich wodach dobrze sprawdzą się silniki o mniejszym uciągu (30–40 Lbs), które zapewnią wystarczającą siłę napędową przy niskim zużyciu energii.
  • Średnie i duże jeziora – na tych zbiornikach często występują silniejsze wiatry i fale, co może zwiększyć zapotrzebowanie na moc. Zaleca się stosowanie silników o większym uciągu (50–60 Lbs), szczególnie jeśli planujemy dłuższe rejsy lub pływanie pod wiatr.
  • Rzeki i kanały – wymagają specjalnego podejścia. W nurcie rzeki należy liczyć się z oporem prądu wodnego. Nawet jeśli rzeka wygląda spokojnie, to przeciwprąd może być znaczący, szczególnie przy wysokim stanie wody. W takich warunkach minimalny rekomendowany uciąg silnika to 50 Lbs lub więcej, w zależności od prędkości nurtu i wagi łodzi.
  • Zbiorniki zaporowe, zalewy – to często duże akweny, które mogą być narażone na silne podmuchy wiatru, nagłe zmiany pogody i długie dystanse do pokonania. Wymagają nie tylko silnika o większej mocy, ale również pojemnego i trwałego akumulatora.

https://voltpolska.pl/dom-i-ogrod/silniki-elektryczne-do-lodzi/

Inwestycje, edukacja i talenty – trzy filary sukcesu polskiej branży IT

Polska utrzymuje silną pozycję na technologicznej mapie Europy i to nie dzięki niższym płacom. Zdecydowanie większą rolę odgrywa obecnie wysoka jakość usług, wynikająca z kompetencji zespołów i rozwijającego się zaplecza edukacyjnego. Jak wynika z raportu „Wynagrodzenia i trendy w IT” opracowanego przez Grafton Recruitment, baza talentów w tym sektorze stale się powiększa.

Zaufanie do kompetencji

Obserwacje rynku potwierdzają, że dojrzałość operacyjna, umiejętność pracy projektowej i zasoby wiedzy, to dziś główne atuty polskiego sektora IT. Coraz częściej to one, a nie stawki, decydują o wyborze Polski jako lokalizacji dla zaawansowanych działów technologicznych globalnych marek.

– Jesteśmy w punkcie, w którym konkurencyjność polskiego rynku IT nie zależy już od „cennika” usług. Coraz większą rolę odgrywa jakość, elastyczność operacyjna i wysoka kultura techniczna specjalistów. Pracodawcy, zarówno lokalni, jak i zagraniczni, poszukują dziś partnerów technologicznych, którzy potrafią nie tylko wykonać zadanie, ale także zapewnić wartość dodaną – rozumieją kontekst biznesowy, potrafią działać proaktywnie i są w stanie rozwijać rozwiązania wspólnie z klientem – wyjaśnia Agata Jemioła, Branch Manager w Grafton Recruitment.

Umiędzynarodowienie IT to już standard

Polski sektor IT działa w realiach silnie umiędzynarodowionych. Wielu specjalistów pracuje w modelu zdalnym lub hybrydowym, często w strukturach rozproszonych geograficznie. Praca dla firm z USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii stała się codziennością, a kompetencje językowe, samodzielność i umiejętność funkcjonowania w kulturze projektowej, to obecnie podstawowe wymagania zawodowe. Taki model działania wymaga nie tylko wiedzy technicznej, ale także zdolności adaptacyjnych i wysokiego poziomu odpowiedzialności. To właśnie te cechy – obok kompetencji twardych – sprawiają, że polscy specjaliści są cenionymi partnerami w globalnych inicjatywach. Jednocześnie coraz więcej firm technologicznych działających w Polsce obsługuje klientów z całego świata, co umacnia pozycję naszego kraju jako dojrzałego i godnego zaufania rynku IT o rosnącym znaczeniu strategicznym.

Rynek IT już dawno przekroczył granice lokalności – dziś większość projektów realizowana jest w strukturach międzynarodowych. Polscy specjaliści doskonale odnajdują się w tej rzeczywistości, łącząc wiedzę technologiczną z umiejętnością pracy w zróżnicowanych kulturowo środowiskach. Coraz częściej widać też zmianę w podejściu do zarządzania – nowoczesne przywództwo w IT opiera się na empatii, zaufaniu i elastyczności, a liderzy pełnią rolę integratorów i mentorów, potrafiących inspirować i budować efektywne zespoły w rozproszonych strukturach – zauważa Agata Jemioła.

Nowe pokolenie specjalistów

Z raportu „Wynagrodzenia i trendy w IT” Grafton Recruitment wynika, że grono talentów w polskim IT systematycznie się powiększa. Zgodnie z danymi GUS, liczba studentów kierunków technicznych i informatycznych rośnie szybciej niż ogólna liczba studiujących w kraju. W skali ogólnopolskiej udział tej grupy w całkowitej liczbie studentów wzrósł o 4,2 p.p., co potwierdza trend wzmacniania zaplecza kadrowego w branży. Najwyższe wzrosty odnotowano w województwach wielkopolskim (+20%), dolnośląskim (+11,4%), śląskim (+7,9%) i lubelskim (+6,6%). Ośrodki akademickie skupiające największą liczbę studentów IT znajdują się natomiast w województwach mazowieckim (21 959 osób), małopolskim (12 939) i dolnośląskim (10 526). Dane te potwierdzają rosnące zainteresowanie młodych ludzi technologią, a jednocześnie wskazują na potrzebę dalszego rozwoju infrastruktury edukacyjnej w mniejszych regionach kraju.

Dynamiczny wzrost liczby studentów kierunków IT pokazuje, że branża technologiczna wciąż przyciąga młodych ludzi i oferuje im realne perspektywy rozwoju. Co więcej, obserwujemy coraz większe zróżnicowanie specjalizacji – od klasycznego programowania, przez rozwiązania chmurowe i analizę danych, po nowe obszary związane ze sztuczną inteligencją, jak inżynieria promptów czy etyka algorytmów. Jednocześnie zmienia się struktura zapotrzebowania na kompetencje – automatyzacja prostych zadań, zwłaszcza z wykorzystaniem AI, sprawia, że liczba ofert na stanowiskach juniorskich maleje. W ich miejsce pojawiają się jednak nowe role, wymagające głębszej specjalizacji, myślenia strategicznego i umiejętności łączenia wiedzy technologicznej z kontekstem biznesowym – komentuje Karol Boczkowski, rekruter IT w Grafton Recruitment.

Dane Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH) pokazują, że Polska przyciąga inwestycje w obszarze IT nie tylko z powodu konkurencyjnych kosztów, ale przede wszystkim dzięki szerokiej puli specjalistów, rozwiniętemu zapleczu akademickiemu oraz stabilnemu otoczeniu gospodarczemu. Każde województwo dysponuje własną siecią uczelni technicznych, a informatyka i telekomunikacja należą do najczęściej wybieranych kierunków. Ponad 55 tys. osób rocznie kończy kształcenie w tych dziedzinach, a Polska może poszczycić się jednym z najwyższych w UE udziałów kobiet wśród absolwentów kierunków STEM. Atutem jest również korzystne położenie w środkowoeuropejskiej strefie czasowej oraz dobrze rozwinięta infrastruktura transportowa, sprzyjająca współpracy z rynkami Europy Zachodniej i Skandynawii.
Szkolnictwo wyższe Raport IT Grafton Recruitment
– Polska jest zdecydowanie jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków dla zagranicznych firm planujących nowe inwestycje w obszarze ICT. Jest to efekt wieloletniego rozwoju kadry specjalistów, jak również rozwiniętego systemu edukacji szkolnej i wyższej. Dodatkowymi atutami Polski są dogodne położenie geograficzne oraz wciąż niższe koszty pracy niż w większości krajów Europy Zachodniej – mówi Aleksander Turkiewicz, Consultant w Investment Support Department, PAIH.

Perspektywy: nie ilość, lecz jakość i ciągłość

Raport jednoznacznie pokazuje, że siła polskiego IT nie leży w skali, lecz w jakości. To stabilność, specjalizacja i zdolność do budowania długofalowych relacji przesądzają dziś o konkurencyjności rynku. Liczy się nie tyle dynamiczny wzrost zatrudnienia, co rozwój wyspecjalizowanych zespołów, które potrafią łączyć technologię z potrzebami biznesu, projektować rozwiązania i współtworzyć strategie cyfrowe.

W połączeniu z rosnącym zapleczem młodych talentów, Polska ma wszystkie atuty, by umacniać swoją pozycję jako jeden z najważniejszych ośrodków technologicznych w Europie – nie tylko jako wykonawca, ale jako współtwórca rozwiązań o globalnym znaczeniu.

O raporcie: W raporcie prezentowane są wyniki badania przeprowadzonego metodą CAWI w okresie od kwietnia do maja 2025 roku. Wzięło w nim udział 187 respondentów, wśród których 161 osób zadeklarowało aktualne zatrudnienie w sektorze IT. Partnerem raportu jest PAIH.

Raport NFP oddala wizję cięć stóp – wraca groźba nowych ceł USA

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump,zapowiedział że administracja amerykańska już od dziś rozpocznie wysyłkę oficjalnych zawiadomień do partnerów handlowych ws. ceł. Wszystkie kraje mają zostać objęte nowymi taryfami najpóźniej do 9 lipca, a termin ten nie zostanie przedłużony.

Nowe stawki celne będą znacznie wyższe niż wcześniej zapowiadane – zamiast dotychczasowych maksymalnych 50%, cła mają wynosić od 10–20% aż do 60–70%. Stany Zjednoczone zawarły już porozumienia handlowe z Wielką Brytanią i Wietnamem, a także osiągnęły rozejm z Chinami. W przypadku Wietnamu ustalono 20-procentowe cło na eksport bezpośredni do USA oraz 40-procentowe na towary reeksportowane przez Wietnam z innych państw, takich jak Chiny.

Negocjacje z Japonią, Koreą Południową i Unią Europejską nadal trwają, jednak Trump ostro skrytykował Tokio, sugerując możliwość nałożenia ceł na poziomie 30–35%. Prezydent argumentuje swoje działania brakiem sprawiedliwych porozumień handlowych, podkreślając konieczność renegocjacji warunków współpracy. Mimo że technicznie cła płacą importerzy, ich koszty w praktyce często przenoszone są na konsumentów.

Rynek zareagował pozytywnie na informację o porozumieniu z Wietnamem – akcje amerykańskich firm prowadzących działalność w tym kraju odnotowały wzrosty, co świadczy o zaufaniu inwestorów do nowej strategii handlowej administracji USA. Po wczorajszym zaskakująco dobrym odczycie zatrudnienia NFP (+147 tys. vs 111 tys. oczekiwane) rynek z ponad 95% pewnością wycenia pozostawienie stóp procentowych na niezmienionym poziomie w lipcu. Z kolei prawdopodobieństwo cięcia już we wrześniu spadł poniżej 70%, co pokazuje, że wizja luzowania monetarnego zaczyna się oddalać. EURUSD spadł poniżej 1.1800, a indeks technologiczny NASDAQ100 wczoraj wzrósł o 0.85%. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wzrosła do 4.348%. Dzisiaj dzień niepodelgłości w Stanach Zjednoczonych, w związku z czym amerykańskia giełda pozostanie zamknięta.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Minimalizm w miejscu pracy – mniej bodźców, więcej skupienia

Nowoczesne biura pokazują, że kawa do biura może być częścią świadomego podejścia do pracy w duchu minimalizmu. W świecie pełnym bodźców, informacji i rozpraszaczy, coraz więcej firm odkrywa wartość minimalizmu – również w projektowaniu przestrzeni biurowej. 

Estetyka przede wszystkim

Czyste linie, ograniczona paleta barw, naturalne materiały i dobrze zaplanowana funkcjonalność stają się fundamentem miejsc, które sprzyjają koncentracji i lepszej organizacji pracy. Biuro przestaje być tylko miejscem wykonywania obowiązków, a zaczyna pełnić funkcję przestrzeni wspierającej dobre nawyki.

W takim otoczeniu dużą wagę przywiązuje się również do codziennych rytuałów. Przykład? Przerwa na kawę – zamiast szybkiego kubka z automatu, wybór świadomej chwili relaksu, z dobrą kawą, w spokojnym otoczeniu. To właśnie tu wpisuje się przemyślana kawa do biura: staje się częścią strategii, a nie przypadkowym dodatkiem. Jej obecność powinna być spójna z całym biurowym konceptem – estetyczna, wygodna i dostosowana do tempa pracy.

Życie i  praca w rytmie slow

Firmy, które inwestują w slow office, coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na design i ergonomię, ale także na jakość doświadczeń sensorycznych – smak, zapach, tekstury. Kawa do biura, podawana w odpowiednich warunkach, może wspierać ten model: wysokiej jakości mieszanki, wydajny ekspres, intuicyjny system obsługi. Wszystko po to, aby rytuał picia kawy nie rozpraszał, lecz wspierał koncentrację i dobre samopoczucie w pracy.

Minimalizm to pełnia przyjemności

Kompleksowe rozwiązania dla biur w tym zakresie oferuje np. Tchibo Coffee Service. Marka dostarcza nie tylko ziarna, ale też sprzęt i serwis, dzięki czemu całość wpisuje się w ideę „mniej znaczy więcej”.

Minimalistyczne podejście nie oznacza rezygnacji z jakości – wręcz przeciwnie. Ograniczając liczbę elementów, zwiększamy ich znaczenie. Dlatego dobrze dobrana kawa do biura, podawana w estetycznym otoczeniu, staje się symbolem świadomej troski o komfort i skupienie pracowników. W takim środowisku łatwiej nie tylko pracować, ale też po prostu być obecnym tu i teraz. Zamiast walczyć z chaosem, warto stworzyć przestrzeń, która daje oddech – również dzięki prostym rozwiązaniom. Nawet filiżanka dobrze zaparzonej kawy może stać się elementem kultury organizacyjnej, która wspiera skupienie, redukuje stres i ułatwia regenerację w ciągu dnia pracy. To właśnie drobiazgi, jak kawa do biura, budują codzienny komfort i sprzyjają lepszej koncentracji. W efekcie rośnie satysfakcja zespołu, poprawia się atmosfera, a pracownicy chętniej angażują się w swoje obowiązki. Komfort ma realny wpływ na efektywność i dobre relacje w firmie.

Zmiany w algorytmach Mety: jak adaptować strategię contentową, by nie stracić zasięgów?

W świecie mediów społecznościowych jedno pozostaje niezmienne – wszystko się zmienia. Szczególnie w ekosystemie Mety (czyli Facebooka, Instagrama czy Threads), gdzie regulaminy, algorytmy i zasady publikowania treści są aktualizowane w zasadzie co chwilę. Dla twórców i marek oznacza to jedno: warto być na bieżąco.

Znajomość polityki Mety to dziś nie tylko kwestia zgodności z zasadami, ale wręcz konieczność, żeby właściwie planować strategie contentowe. – Nawet najlepszy pomysł na dowolną publikację może nie wypalić, jeśli zostanie źle oceniony przez system – a to z kolei może wynikać z nieznajomości najnowszych wytycznych w zakresie polityki prywatności. Niestety obserwujemy to często, gdy zgłaszają się do nas twórcy, którzy są bardzo kreatywni, ale niekoniecznie świadomi regulaminów rządzących Metą – stwierdza Michał Hertel, współzałożyciel agencji SparkyB.  Brak tej świadomości może skutkować zablokowaniem określonych funkcji lub spadkiem zasięgów.

Czas więc zmienić perspektywę. Nie traktujmy regulaminów jako „dokumentu, którego nikt nie czyta”, tylko jako mapę, która pokazuje, jak skutecznie i bezpiecznie poruszać się po platformie. Szczególnie jeśli media społecznościowe to miejsce Twojej pracy. O tym właśnie jest poniższy artykuł.

Koniec z „żebrolajkami” – jak Meta redefiniuje zaangażowanie

Jedna z istotnych zmian, która pojawiła się już na rynku amerykańskim, dotyczy tzw. „engagement bait”, czyli treści wprost zachęcających do reakcji, komentarza czy udostępnienia w sposób uznany za manipulacyjny. To posty z frazami typu:

„Kliknij serduszko, jeśli się zgadzasz!”

„Napisz TAK w komentarzu, jeśli lubisz lato!”

„Udostępnij, jeśli jesteś z Warszawy!”

Meta uznała tego typu działania za sztuczne nabijanie interakcji i zaczęła ograniczać ich widoczność. Celem tej zmiany było poprawienie jakości feeda użytkowników i promowanie bardziej wartościowych treści. W efekcie konta, które bazowały na takich technikach, doznały wyraźnych spadków zasięgów – a czasem nawet ograniczeń z poziomu systemu, takich jak rzadsze pojawianie się w rekomendacjach, ograniczenie efektywności reklam w przypadku płatnych promocji, zablokowanie możliwości reklamowania, tymczasowa blokada publikacji, aż po najcięższy „wymiar kary” – shadowban, czyli ograniczenia wpływające na widoczność bez oficjalnej informacji dla użytkownika i oznaczenie konta jako niskiej jakości.

Choć zmiany zostały na razie wdrożone głównie w USA, niewykluczone, że podobne podejście pojawi się w Europie. Dlatego warto już teraz zmienić nawyki i stawiać na naturalne formy angażowania odbiorców – np. pytania otwarte, storytelling czy wartościowy insight – radzi Michał Hertel ze SparkyB.

Facebook Content Monetization – nowe otwarcie dla twórców

Kolejnym ważnym krokiem ze strony Mety było ujednolicenie i rozwój funkcji zarabiania na treściach. Facebook Content Monetization łączy różne modele przychodu w jednym miejscu: reklamy wideo (In-Stream Ads), subskrypcje fanów (np. płatne grupy lub dostępy), wsparcie poprzez gwiazdki (Stars) czy coraz popularniejsze bonusy za aktywność.

To ruch w stronę konkurencji z YouTube i TikTokiem, ale też ukłon w stronę twórców, którzy chcą zarabiać bez konieczności prowadzenia działań stricte reklamowych. Warto przyjrzeć się tym rozwiązaniom i możliwościom.

W Polsce nie wszystkie funkcje są jeszcze dostępne, ale warto regularnie sprawdzać zakładkę „Zarabianie” w Creator Studio. Zdarza się, że po cichu udostępniane są nowe opcje, a część twórców zyskuje do nich dostęp wcześniej niż inni – choćby w ramach testów rynkowych.

Nowe zasady prywatności i bezpieczeństwa – mniej danych, mniej precyzji?

W ostatnich miesiącach Meta wdrożyła szereg zmian dotyczących prywatności użytkowników – głównie w odpowiedzi na zmiany w regulacjach takich jak RODO czy wdrożenie Digital Services Act. Jednym z ich skutków jest ograniczenie dostępu do danych, które wcześniej wspierały systemy rekomendacji i targetowania. Dla twórców oznacza to, że algorytmy mogą się zachowywać mniej przewidywalnie. Treści mogą nie trafiać do tak precyzyjnych grup, jak kiedyś, a system może eksperymentować z ich dystrybucją. Jednocześnie wzrosła odpowiedzialność za to, co się publikuje – w tym za treści zawierające dane wrażliwe, polityczne czy medyczne.

Zmiany te wpływają również na wyświetlanie reklam między treściami – warto mieć świadomość, że promowane posty mogą być odrzucane nie tylko z powodów formalnych, ale też na podstawie nowych, bardziej restrykcyjnych wytycznych etycznych i społecznych.

Dlaczego warto na bieżąco śledzić politykę Mety?

Dla twórcy, który traktuje media społecznościowe jako źródło zarobku, zmiany w politykach to nie ciekawostki, tylko istotne informacje biznesowe. Często decydują o tym, czy treść dotrze do odbiorców, czy zostanie ograniczona.

To również sposób na unikanie błędów – np. publikowania treści, które łamią nowe regulaminy, choć jeszcze kilka miesięcy temu były całkowicie akceptowalne. Przykład? Wprowadzenie restrykcji wobec treści „szokujących” lub „wprowadzających w błąd” spowodowało, że wiele twórców musiało zmienić styl komunikacji – nie tylko w reklamach, ale też w organicznych postach.

Z drugiej strony, użytkownicy również powinni rozumieć, co się zmienia. Bo jeśli feed wygląda inaczej, treści są „dziwnie dobrane”, a znajome konta nagle znikają – to najczęściej efekt zmiany algorytmu, który opiera się właśnie na nowych zasadach platformy.

Jak być na bieżąco?

Meta nie ukrywa zmian – wręcz przeciwnie, publikuje je regularnie w oficjalnych źródłach. Warto zaglądać do: Centrum dla twórców (Meta for Creators), Meta Business Help Center, oficjalnych kont na Facebooku i Instagramie (Meta Newsroom, Meta Creators).

Poza tym świetnym źródłem wiedzy są grupy dla twórców, newslettery branżowe i networking w środowisku. Wiele osób dzieli się tam obserwacjami, które pojawiają się zanim zostaną oficjalnie ogłoszone – a czasem to właśnie one pozwalają szybko reagować na zmiany.

Co powinien zapamiętać każdy twórca?

Polityka Mety i zachodzące w niej zmiany nie mogą być traktowane na marginesie. To rdzeń ekosystemu, w którym funkcjonują twórcy i marki. Śledzenie aktualizacji to nie kwestia ciekawości, ale profesjonalizmu. Bo tylko wtedy da się skutecznie planować działania, tworzyć treści zgodne z wytycznymi i unikać nagłych spadków widoczności.

W świecie, w którym jeden zapis regulaminu może zmienić wyniki kampanii o kilkadziesiąt procent, proaktywność staje się kluczowym narzędziem każdego twórcy. A znajomość zasad gry – jego najważniejszą przewagą – podkreśla Michał Hertel z agencji SparkyB.

Cła i ich inflacyjne implikacje – jak zareaguje kurs dolara po decyzji Fed?

Przed Rezerwą Federalną trudne zadanie, mierzy się ona bowiem z jednej strony z oznakami ochłodzenia na rynku pracy, z drugiej zaś z inflacyjnymi implikacjami ceł.

Kluczowe punkty:

  • Fed powinien utrzymać stopy na niezmienionym poziomie.
  • Odczyty makroekonomiczne nie rozjaśniają sytuacji.
  • Raport inflacyjny za maj był rozbieżny z oczekiwaniami.
  • Przyrost miejsc pracy pozostaje dobry, inne dane z rynku pracy słabną.
  • Prognozy inflacji i bezrobocia na 2025 r. powinny być zrewidowane w górę.
  • Spodziewamy się utrzymania mediany w dot plocie na 2025 r. bez zmian.

Podczas ostatniego posiedzenia Fedu w maju prezes FOMC Jerome Powell przyjął dość jastrzębi ton mimo obaw o wzrost wzbudzanych przez protekcjonizm Trumpa. Zmarginalizował kwestię niewielkiego spowolnienia amerykańskiej gospodarki w I kwartale, uznając, że to niewiele więcej niż nietypowe odchylenie w handlu. Ostrzegł, że stopa bezrobocia prawdopodobnie będzie w obliczu ceł wyższa, ale stwierdził także, że presja inflacyjna wzrosła, co zdaniem rynków mogło zniweczyć szanse na agresywne tempo cięć amerykańskich stóp procentowych w 2025 r.

Powell podkreślił w maju, że Fed potrzebuje więcej danych, by określić wpływ niepewności handlowej na gospodarkę USA, odczyty od tamtego czasu nie wyklarowały jednak sytuacji. Wskaźniki dotyczące rynku pracy są mieszane. Kreacja miejsc pracy była w maju na dobrym poziomie (139 tys.), po raz kolejny istotnie zrewidowano jednak w dół dane za dwa wcześniejsze miesiące (-95 tys.). Odczyty drugorzędowe również nie były szczególnie dobre – dotyczy to m.in. 4-tygodniowej średniej ruchomej nowych deklaracji bezrobotnych, która – choć wciąż jest niska względem historycznych standardów – wzrosła do najwyższego poziomu od 2023 r.

Wykres 1: 4-tygodniowa średnia ruchoma nowych deklaracji bezrobotnych w USA (2024 – 2025)

Wskaźniki aktywności gospodarczej w USA w dalszym ciągu utrzymują się na dobrych poziomach i nic nie sugeruje, by w niedalekiej przyszłości miało dojść do recesji. Jak na razie konsumenci wydają się odporni na niepewność związaną z cłami, wyniki ankiet PMI wskazują zaś na solidne poziomy aktywności biznesowej. Wsparło to pogląd, że po nieznacznym skurczeniu się w I kwartale gospodarkę USA czeka w II kwartale przyzwoity wzrost. Nowcast GDPNow Fedu z Atlanty wskazuje obecnie na zannualizowaną dynamikę blisko 4%, po części ze względu na oczekiwaną korektę importu.

Majowy raport inflacyjny odbiegał od oczekiwań i mógł zaskoczyć część oficjeli FOMC. Dane nie tylko były poniżej szacunków, ale również nie pokazały żadnych realnych oznak, że cła Trumpa wywierają presję wzrostową na ceny konsumenckie. Trzymiesięczna zannualizowana inflacja bazowa, preferowana przez nas miara, jest obecnie najniższa od czterech lat i poniżej wynoszącego 2% celu Fedu (1,7%). Oczywiście jest jeszcze wcześnie – wciąż sądzimy, że w kolejnych miesiącach może dojść do wzrostu inflacji spowodowanego cłami. Niemniej dane sugerują, że firmy mogą przyjmować na siebie rosnące koszty w większym stopniu, niż spodziewali się ekonomiści, zamiast przerzucać je na konsumentów.

Wykres 2: Trzymiesięczna zannualizowana inflacja bazowa w USA (2021 – 2025)Uważamy, że Fed niemal na pewno utrzyma w środę stopy procentowe na niezmienionym poziomie, a rynki praktycznie nie wyceniają cięcia w tym tygodniu. Rozstrzał między szacunkami i danymi w majowym raporcie inflacyjnym CPI jest dla decydentów pozytywny, będą oni jednak świadomi, że cła wywierają presję w kierunku wzrostu dynamiki cen i bezrobocia, i prawdopodobnie to powtórzą. Jako że ostatnie projekcje makroekonomiczne Fedu były opublikowane przed „dniem wyzwolenia”, uzasadnione jest podejrzenie, że w tym tygodniu dojdzie do rewizji w górę prognoz inflacji CPI i stopy bezrobocia w 2025 r.

Nie spodziewamy się istotnych zmian w dot plocie banku. W marcu oficjele wskazywali, że oczekują w dalszej części roku w sumie 50 pb. obniżek stóp procentowych. Uważamy, że większość z nich to podtrzyma, nie będąc dostatecznie przekonanymi do zmiany opinii w obliczu dużej niepewności celnej. Istnieje jednak ryzyko, że część opowie się za mniejszą liczbą cięć, niż oczekiwano wcześniej, co przechyli szalę na korzyść tylko jednej obniżki o 25 pb. w 2025 r. Byłoby to korzystne dla dolara, szczególnie że w kontraktach futures niemal w pełni wyceniane są obecnie dwa ruchy w dół po 25 pb. do końca roku.

Najważniejszym czynnikiem warunkującym reakcję rynków w środę może być to, czy w komunikatach FOMC położy większy nacisk na obecne dane gospodarcze, czy na oczekiwany wpływ ceł w przyszłości. Można by argumentować, że ostatnie dane dotyczące inflacji i rynku pracy w USA uzasadniają luźniejszą politykę monetarną. Biorąc jednak pod uwagę, że cła prawdopodobnie doprowadzą do wzrostu cen konsumenckich, oficjele nie będą chcieli naszym zdaniem uderzać obecnie w zbytnio gołębie tony ani w komunikatach, ani w dot plocie. Jastrzębi dot plot i komentarze podkreślające brak konieczności obniżania stóp mogą zapewnić dolarowi nieco przestrzeni do aprecjacji w drugiej części tygodnia.

Decyzja w sprawie polityki FOMC zostanie ogłoszona w środę (18.03) o godz. 20:00, a konferencja prasowa prezesa Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Nowy dworzec kolejowy w Łapach – wybrano projektanta, inwestycja ruszy w 2026 roku

Inwestycja związana z budową nowego dworca kolejowego w Łapach jest na kolejnym etapie – w ramach przetargu PKP wybrały firmę, która zaprojektuje nowy obiekt.

Stacja Łapy położona jest przy ważnej linii kolejowej stanowiącej fragment trasy Rail Baltica. Zatrzymują się na niej pociągi PKP Intercity kursujące m.in. do Białegostoku, Ełku, Warszawy, Katowic, Krakowa, Wrocławia, Szczecina i na Litwę oraz POLREGIO, którymi można dostać się do stolicy województwa, Czyżewa i Ostrołęki.

Obecnie na stacji w Łapach nie ma dworca kolejowego – poprzedni z lat 60. XX w., przejęty przez lokalny samorząd w 2014 r., został rozebrany w związku z realizacją kompleksowej modernizacji stacji i linii kolejowej przebiegającej przez miasto. W 2023 r. gmina przekazała PKP S.A. nieruchomość, na której znajdował się stary budynek, dzięki czemu możliwe stało się ujęcie w planach inwestycyjnych kolejarzy budowy nowego dworca. Z uwagi na położenie nowy dworzec dobrze wpisze się w lokalną tkankę miejską – poprzez swoją długość budynek będzie nieco oddaloną, czwartą pierzeją „domykającą” Pl. Niepodległości, a poprowadzony wzdłuż frontowej elewacji zadaszony pasaż wyznaczy oś komunikacyjną między przystankami autobusowymi, a przejściami na perony. Bliskość parkingu i przystanków położonych na terenie miejskim sprawi, że w Łapach powstanie wygodny węzeł przesiadkowy integrujący kolej z innymi środkami transportu.

Powstanie nowoczesny, jednokondygnacyjny budynek dworca o całkowitej powierzchni ok. 290 m kw. i wysokości ok. 5,5 m. W budynku zaprojektowane zostaną przestrzenie związane typowo z obsługą podróżnych, m.in. hol, poczekalnia i ogólnodostępne toalety, a także powierzchnia do wynajęcia przez samorząd i podmioty komercyjne, np. na działalność handlowo-usługową. Budynek nowego dworca będzie obiektem w pełni przystosowanym do potrzeb osób o ograniczonych możliwościach poruszania się, w tym pasażerów z niepełnosprawnościami. Zastosowane zostaną także systemy bezpieczeństwa (m.in. monitoringu, sygnalizacja włamania i napadu) i rozwiązania ograniczające emisyjność budynku, jak np. BMS, który pozwala efektywniej zarządzać zużyciem energii elektrycznej, cieplnej oraz wody. Na nowo zagospodarowany zostanie także teren wokół dworca: powstaną nowe chodniki, zieleńce i mała architektura, m.in. stojaki dla rowerów pod zadaszeniem budynku, ławki, kosze na śmieci i tablice informacyjne. Dokładne parametry nowego dworca będą znane po zakończeniu prac projektowanych i odebraniu projektu przez PKP S.A. jako inwestora.

Dążymy do tego, aby poprawiać jakość obsługi na wszystkich dworcach i aby obiekty te jak najlepiej służyły nie tylko pasażerom, ale także lokalnym społecznościom. Budowa nowego dworca w Łapach to potrzebne i oczekiwane przedsięwzięcie, które będzie dopełnieniem dużej inwestycji związanej z modernizacją infrastruktury kolejowej w ramach projektu Rail Baltica. Niezależnie od tego, pod jakimi szyldami działają spółki odpowiedzialne za poszczególne etapy obsługi podróżnych, dla pasażera zawsze liczy się całościowe doświadczenie związane ze znalezieniem odpowiedniego połączenia, kupnem biletu, oczekiwaniem na dworcu i peronie oraz przejazdem pociągiem – mówi Paweł Lisiewicz, członek zarządu PKP S.A.

W przetargu wybrano ofertę pracowni An Archi Group Sp. z o.o. z Gliwic, a wartość wykonania projektu nowego dworca wyniesie 435 420 zł brutto. Niebawem rozpoczną się prace projektowe, a w 2026 r. planowane jest rozpoczęcie robót na budowie. Zakończenie inwestycji i udostępnienie dworca pasażerom planowane jest w drugiej połowie 2027 r. Wartość całej inwestycji szacowana jest na kilkanaście mln zł, a dokładny koszt zostanie określony na późniejszym etapie, po rozstrzygnięciu przetargu na realizację prac budowlanych. Budowa nowego dworca zostanie sfinansowana ze środków własnych.

Prezes Glapiński o dalszych krokach RPP i wpływie danych na decyzje

Po wczorajszym cięciu stóp procentowych, które stanowiło dla rynków zaskoczenie, spodziewaliśmy się, że przekaz Rady może być zbalansowany przez umiarkowanie jastrzębie komentarze prezesa Glapińskiego. Choć ciężko mówić o jednoznacznie ukierunkowanej retoryce, wydźwięk konferencji uznajemy jednak za umiarkowanie gołębi i widzimy dużą szansę na kontynuację cięć już we wrześniu.

Środowa obniżka stanowiła wyraźny kontrast dla komentarzy prezesa Glapińskiego z konferencji prasowej po czerwcowym posiedzeniu, kiedy wypowiadał się o dalszym rozluźnianiu polityki monetarnej z rezerwą. Jak sam dziś wskazał, jego wypowiedzi mogły wówczas wskazywać na cięcie dopiero na jesieni. Zaznaczył jednak, że od tego czasu publikacje danych pozytywnie zaskakiwały, co pozwoliło Radzie na nieco prędsze dostosowanie polityki monetarnej. Wypowiedzi prezesa sugerują, że była to decyzja jednogłośna lub jednogłośnej bliska. Jak sam podkreślił – “nie było wahań co do tej decyzji”.

Jednocześnie lipcowe posiedzenie było posiedzeniem szczególnym, towarzyszyły mu bowiem nowe projekcje banku. O ile te dotyczące wzrostu nie uległy znacznym rewizjom względem marca (przewidują nieznacznie słabszy wzrost 2025 r. oraz nieco silniejszy w latach 2026-2027), duże zmiany zaszły w zakresie projekcji inflacyjnych. Co istotne, wedle przedstawionych przez prezesa Glapińskiego projekcji NBP, od lipca inflacja będzie zgodna z poziomem celu banku i – przy założeniu realizacji scenariusza bazowego – powinna w średnim terminie w nim pozostać. Jej miara bazowa plasuje się obecnie na najniższym poziomie od pandemii, na co także zwrócono podczas konferencji uwagę.

Prezes nie sugerował rozpoczęcia cyklu, na podstawie powyższych możnaby postawić jednak tezę o nieco szybszym tempie obniżek. Jest to w naszej ocenie scenariusz prawdopodobny, choć nie brakuje ryzyk, o których prezes konsekwentnie podczas konferencji przypominał. Wśród kluczowych wymieniał politykę fiskalną, koniunkturę, rynek pracy oraz ceny nośników energii. Sytuacja w zakresie ostatniego powinna być do września dużo bardziej klarowna, co może ograniczyć liczbę znaków zapytania. Spodziewamy się przynajmniej częściowego podtrzymania mrożenia cen energii, co najmniej 50 pb. cięć przed końcem roku oraz kontynuacji cyklu obniżek w 2026 r.

Mimo iż z naszej perspektywy posiedzenie było zdecydowanie warte uwagi, wypowiedzi prezesa Glapińskiego nie przełożyły się w istotnym stopniu na notowania na rynku walutowym. Złoty zdołał co prawda odrobić dziś straty poniesione po wczorajszym ogłoszeniu cięcia stóp procentowych, nastąpiło to jednak w godzinach poprzedzających konferencję prasową.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Rekordowy wzrost ofert pracy w IT w pierwszej połowie 2025 roku

Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła oczekiwane ożywienie na polskim rynku IT. Jak wynika z danych portalu justjoin.it:

  • liczba ofert pracy wzrosła o 68 proc. względem analogicznego okresu w roku poprzednim,
  • największym zainteresowaniem cieszyły się specjalizacje związane ze sztuczną inteligencją, analizą danych oraz programowaniem,
  • ponad połowę ofert (52,3 proc.) dedykowano seniorom, ale to juniorzy byli najbardziej aktywni aplikując średnio dwa razy częściej niż bardziej doświadczeni specjaliści,
  • hybrydowy tryb pracy po raz pierwszy wyprzedził pracę zdalną w ofertach.

AI i dane napędzają przyszłość

Wśród kategorii z największą liczbą ogłoszeń o pracę znalazły się Data (9,7 proc. ogólnej liczby ogłoszeń), Java i JavaScript – kolejno po 9,4 proc. i 8,3 proc.. Pożądani przez pracodawców byli także specjaliści Analytics, DevOps i Python. Dużą dynamikę wzrostu zanotowała kategoria sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe (AI/ML), gdzie największe przyspieszenie w liczbie dodawanych ofert nastąpiło w kwietniu, maju i czerwcu.

Polski rynek IT w pierwszym półroczu 2025 roku odzwierciedla globalną ekspansję związaną z rozwojem sztucznej inteligencji. 68 – procentowy wzrost ofert na portalu justjoin.it w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku to skutek „gorączki AI”. Firmy aktualnie intensywnie wdrażają AI i automatyzują procesy biznesowe. Technologie przyszłości – AI, data science i zaawansowane programowanie stają się motorami wzrostu – mówi Paweł Baraniewicz, Head of Engineering w justjoin.it.

Seniorzy królem rynku, juniorzy z dużym apetytem

W I połowie 2025 r. specjalistom na poziomie seniorskim dedykowano największą liczbę ofert – 52,3 proc., midom 41,8 proc. wszystkich ogłoszeń, a juniorom, podobnie jak w poprzednich okresach, zaledwie 5,9 proc. Warto jednak zauważyć, że mimo niskiego udziału procentowego oferta dla juniorów zwiększyła się liczebnie o 20 proc. względem pierwszego półrocza w roku poprzednim.

Co więcej, mimo znacznie większego popytu na seniorów, juniorzy byli też znacznie bardziej aktywni pod względem rekrutacji, aplikując ponad dwa razy częściej niż bardziej doświadczeni specjaliści.

Zdecydowanie juniorzy mają dziś trudniej, ambicja na wejście do branży wcale nie słabnie, co rodzi bardzo dużą konkurencję. Zmienia się też „definicja” juniorów. Oczekuje się od nich nie tylko podstaw, ale wręcz znajomości narzędzi AI, skrupulatnego śledzenia trendów, gotowego portfolio i zdolności do szybkiego działania. Warto jednak zauważyć, że mimo wciąż niskiego udziału w ogólnej liczbie ofert (5,9 proc.) notujemy 20 proc. wzrost ogłoszeń dla juniorów rok do roku. To sygnał, że rynek ma jeszcze miejsce na nowe talenty, choć szanse będą miały tylko te najbardziej zaangażowane – mówi Paulina Świątkiewicz, HR Business Partner w justjoin.it.

Zarobki z lekkim wzrostem

Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła także wzrosty wynagrodzeń w branży IT. Średnia pensja wyniosła 22 769 zł – o 12 proc. więcej niż rok temu w analogicznym okresie (20 376 zł). Do najwyżej opłacanych specjalizacji należą wciąż Java, JavaScript, Security, a także Architecture, DevOps oraz Data.

Seniorzy w najlepiej opłacanych kategoriach osiągali rekordowe zarobki. Programiści Java zarabiali średnio od 30 tys. zł na B2B do 41 tys. zł na UoP[1], specjaliści JavaScript między 22,6 tys. zł na UoP i 29 tys. zł na B2B notując jednocześnie największe podwyżki płac. Z kolei eksperci Security od 24,5 tys. zł (UoP) do 27 tys. zł (B2B), choć dynamika wzrostu płac w tej kategorii nieco wyhamowała. Wysokie stawki oferowano także architektom IT (średnio 27 tys. zł na UoP i 30 tys. zł na B2B), specjalistom DevOps (26 tys. zł na UoP i B2B) oraz analitykom danych (23,5 tys. zł na UoP i 26 tys. zł na B2B).

Średnia pensja 22 770 zł (+12 proc. r/r) plasuje Polskę jako atrakcyjny hub technologiczny CEE, łączący konkurencyjne koszty z wysoką jakością. Utrzymujące się wysokie płace w kategoriach ogłoszeń Java, Data, Architecture, DevOps, Security wskazują kierunek transformacji: od outsourcingu do strategicznych kompetencji. Paradoks rynku przejawia się w dysproporcji między popytem a podażą: mimo, że ponad 52 proc. ofert skierowanych jest do doświadczonych specjalistów, to juniorzy aplikują dwukrotnie częściej. To wskazuje na strukturalny problem – brak doświadczonych specjalistów przy jednoczesnym napływie początkujących programistów, wypieranych przez rozwiązania AI. Długofalowo jednak brak juniorów dziś może oznaczać brak seniorów jutro – komentuje Paweł Baraniewicz.

Praca hybrydowa nowym standardem

Co ciekawe, model hybrydowy po raz pierwszy zdominował rynek pracy IT był oferowany najczęściej (47,1 proc. ofert) wyprzedzając pracę w pełni zdalną (46 proc.). Tylko niespełna 7 proc. pozycji wymagało obecności pracownika w biurze. To historyczny punkt zwrotny elastyczność pozostaje standardem, ale w ograniczonej formie hybrydy, co wskazuje na rosnące oczekiwania pracodawców dotyczące częściowej obecności zespołów w biurach.

Co czeka IT w drugiej połowie roku?

Spektakularny wzrost liczby ofert o 68 proc. pokazuje, że branża nie tylko odrobiła straty, ale wkracza w nową fazę rozwoju napędzaną sztuczną inteligencją. W drugiej połowie roku spodziewamy się jeszcze większego przyspieszenia w obszarze AI/ML oraz konsolidacji rynku wokół najbardziej pożądanych specjalizacji. Firmy będą coraz agresywniej walczyć o seniorów, jednocześnie podnosząc poprzeczkę dla juniorów. Niewykluczone też, że model hybrydowy stanie się standardem w IT, wypierając całkowicie pracę zdalną i stacjonarną – powiedział Piotr Nowosielski, CEO justjoin.it.

[1] Wszystkie kwoty oznaczone jako UoP są brutto, a B2B – netto na fakturze (bez VAT).

Nowe kierunki rozwoju Grupy Selena

Polski sektor budowlany od miesięcy zmaga się z wyzwaniami, które zmieniają priorytety inwestorów i wykonawców. Po raz kolejny potwierdzają to ostatnie dane Głównego Urzędu Statystycznego, zgodnie z którymi w maju 2025 produkcja budowlano-montażowa nadal była niższa o około 3% r/r. Jednocześnie koszty pracy w sektorze zwiększyły się o ponad 8%, przy równoczesnym spadku zatrudnienia. Sytuację komplikuje również presja cen materiałów – przy wciąż wysokim popycie na jakościowe rozwiązania budowlane.

W tych realiach rośnie znaczenie produktów, które pozwalają obniżyć koszty eksploatacji budynków, skrócić czas realizacji inwestycji i zapewnić trwałość na lata. Widzimy to szczególnie w segmencie produktów do hydro- i termoizolacji dachów. Dach bowiem, jako newralgiczny element budynku, jest dziś nie tylko barierą dla deszczu czy śniegu, ale realnym źródłem oszczędności dzięki ograniczeniu strat energii i kosztów ewentualnych napraw. Warto nadmienić, że rynek izolacji w Polsce jest jednym z najszybciej rozwijających się.

Inwestycje w rozwój oferty w obszarze izolacji dachów są od dłuższego czasu jednym z priorytetowych kierunków dywersyfikacji produktowej Grupy Selena. Kluczowe tutaj są należące do Grupy Selena marki Matizol® oraz Imperalum® jednak, celowo, stale poszerzamy zakres swojej oferty, z myślą o odpowiadaniu na wyzwania współczesnego budownictwa. Widzimy, że inwestorzy coraz częściej poszukują rozwiązań komplementarnych – takich, które łączą tradycję z nowoczesnością. Dlatego nie pozostajemy obojętni na ten widoczny trend w czerwcu 2025 rozpoczęliśmy proces zmierzający do nabycia większościowego pakietu akcji spółki Izolacje – Jarocin oraz 100% udziałów spółki Przedsiębiorstwa Handlowo-Produkcyjnego TES w Niwkach Daleszyckich. Włączenie do portfolio produktów firm, które mogą poszczycić się wieloletnią tradycją i jedną z najszerszych w kraju, kompleksową ofertą wyrobów hydroizolacyjnych i uszczelniających dla budownictwa – w tym nowoczesnych pap termozgrzewalnych – to istotny dla Seleny krok w realizacji obranych kierunków zarządczych w obszarze dywersyfikacji, z myślą o komplementarności oferty.

Patrząc w przyszłość, branża dekarska w Polsce będzie musiała odpowiadać na dwa główne wyzwania: presję kosztową oraz potrzebę innowacji. Grupa Selena jest gotowa, aby sprostać obu tym wyzwaniom, oferując zarówno tradycyjne, jak i najbardziej zaawansowane technologicznie rozwiązania.

Autor: Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

Michał Potoczek nowym CEO Webcon

Michał Potoczek, dotychczasowy prezes Operatora Chmury Krajowej – obejmuje stanowisko CEO w firmie Webcon. Jego bogate doświadczenie w obszarze chmury, sztucznej inteligencji oraz transformacji cyfrowej ma pomóc Webconowi wykorzystać szansę rynkową związaną z rewolucją AI i umocnić pozycję spółki jako lidera w sektorze automatyzacji procesów biznesowych.

„Przejście z OChK do WEBCON to dla mnie realizacja marzenia o pracy w polskiej firmie produktowej, która nie tylko specjalizuje się w technologii, lecz także aktywnie ją rozwija – mówi Michał Potoczek. „Rynek automatyzacji procesów biznesowych stoi dziś przed wyzwaniem związanym z masową adopcją sztucznej inteligencji – wierzę, że moje doświadczenia z chmurą i AI pozwolą potraktować to jako szansę na umocnienie pozycji Webcon w sektorze BPM i wprowadzenie firmy do grona liderów oferujących platformy wspierające wdrażanie sztucznej inteligencji w przedsiębiorstwach” – dodaje nowy prezes.

„Webcon stoi przed wielką szansą rynkową związaną z rewolucją AI. Szukając nowego CEO dla zwracaliśmy bardzo dużą uwagę na skuteczność w działaniu, rozumienie rynku, produktu oraz wyzwań jakie stoją przed spółką. Jestem przekonany, że Michał Potoczek jest właściwą osobą na to stanowisko. Udowodnił bowiem, że potrafi skutecznie skalować biznes w OChK oraz że bardzo dobrze rozumie rewolucję AI, jaka rysuje się już na horyzoncie” – mówi Michał Górecki, starszy partner inwestycyjny w MCI Capital (ten fundusz private equity jest większościowym udziałowcem Webconu od 1,5 roku).

Przez ostatnie 7 lat Michał Potoczek pełnił funkcję szefa Operatora Chmury Krajowej (OChK) – spółki powstałej w 2018 roku z inicjatywy PKO BP i Polskiego Funduszu Rozwoju. OChK jest obecnie najbardziej wyspecjalizowanym dostawcą rozwiązań chmurowych w Polsce, oferując dostęp do Google Cloud, Microsoft Azure oraz własnej autorskiej Platformy OChK. Firma osiąga obecnie półmiliardowe obroty i obsługuje ponad 300 klientów z różnych sektorów – od instytucji publicznych po globalne koncerny i startupy digital native. Zespoły inżynierów OChK wspierają klientów w strategii wejścia w chmurę, migracjach, cyberbezpieczeństwie, zgodności (compliance), AI, ML, analityce danych oraz optymalizacji kosztów.

Wcześniej Michał przez blisko 15 lat pracował w sektorze IT, m.in. w DXC Technology (de facto część Hewlett‑Packard), gdzie odpowiadał za projekty transformacyjne w bankowości. Był jednym z kluczowych wykonawców wdrożeń IKO (aplikacja mobilna) dla PKO BP oraz modelu międzybankowego systemu BLIK.

Prywatnie Michał Potoczek interesuje się sztuką, uwielbia podróże, kolarstwo i sporty motorowe.

Dlaczego mieszkania bez balkonów od deweloperów są droższe?

Na polskim rynku mieszkaniowym balkon od lat postrzegany jest jako jedno z najbardziej pożądanych udogodnień. Wydawać by się mogło, że podwyższa ono cenę nieruchomości. Pod prąd idzie rynek deweloperski, gdzie za metr kwadratowy mieszkania bez balkonu czy ogrodu zapłacimy średnio 16% więcej niż za lokal z takim udogodnieniem. Z czego to wynika?

Wciąż must-have czy standard, którego już nie doceniamy?

W czerwcu 2025 roku mieszkania z balkonami stanowiły największy udział w podaży na sprzedaż, czyli ponad 131 tysięcy lokali, z tarasami jest ich ponad 27 tys., a z ogrodami blisko 26,5 tys. W porównaniu rok do roku podaż mieszkań z balkonami odnotowała znaczny wzrost, tj. o 7260 ofert nieruchomości. Podaż mieszkań z ogrodami również nieco wzrosła, podobnie jak tych z dostępem do tarasu. Tym samym 61% ofert mieszkań na sprzedaż i tyle samo ofert najmu posiadało balkon. Udział takich lokali wzrósł o 2% rok do roku, co pokazuje, że deweloperzy i właściciele mieszkań coraz częściej dbają o obecność dodatkowej przestrzeni w swoich ogłoszeniach. Co ciekawe, udział wyszukiwań zawężonych do konkretnych udogodnień (balkon, ogród, taras) pozostaje niski. Tylko 3% wszystkich wyszukiwań mieszkań na sprzedaż dotyczyło balkonów, 1% ogrodów i tarasów.

– To sugeruje, że tego typu udogodnienia zewnętrzne są postrzegane jako standard rynkowy a nie element premium nieruchomości mieszkaniowych. Balkon mniejszy czy większy to przestrzeń, która wielu klientom wydaje się czymś oczywistym – sugeruje Milena Chełchowska, ekspertka rynku mieszkaniowego Otodom.

Anomalia rynkowa, czyli z balkonem taniej niż bez?

Jednak najciekawszym zjawiskiem są różnice w średnich cenach za metr kwadratowy. Analiza cen od Otodom pokazuje, że mieszkania z balkonami na rynku pierwotnym kosztują średnio 12 400 zł/mkw (czerwiec 2025), co oznacza wzrost o 3,5% rok do roku. Natomiast na rynku wtórnym średnia cena to 13 200 zł/mkw, również z rocznym wzrostem. Co ciekawe, mieszkania bez balkonu lub ogrodu od deweloperów osiągają najwyższą średnią cenę za metr – aż 14 400 zł/mkw oraz największy wzrost cen rok do roku (niemal 6%). Tymczasem w segmencie mieszkań z drugiej ręki to właśnie mieszkania bez takich udogodnień jak dodatkowa przestrzeń zewnętrzna są najtańsze (12 300 zł/mkw).

– Z badań Otodom wynika, że dla mieszkańców Polski balkon, taras lub ogród to jedne z najważniejszych czynników, które pozytywnie wpływają na poczucie szczęścia w miejscu zamieszkania. Raport „Szczęśliwy dom” wskazuje, że ogród jest udogodnieniem numer jeden dla 37% respondentów, a balkon lub taras to ważna przestrzeń aż dla 33% badanych. Fakt, że balkon jest ważnym dla nas miejscem domu potwierdza też to, że jest jednym z dziesięciu podstawowych filtrów zaznaczonych podczas wyszukiwania mieszkania na sprzedaż lub wynajem – obok ceny, metrażu oraz liczby pokoi. Jednak na rynku mieszkaniowym widoczne jest obecnie zjawisko świadczące o tym, że rynek deweloperski rządzi się swoimi prawami. Jeżeli nieruchomości bez balkonów czy tarasów budowane przez deweloperów są droższe od tych z tymi udogodnieniami, to znaczy, że dla wielu klientów bardziej liczy się na przykład lokalizacja oraz wysoka jakość wykończenia lokalu niż balkon – komentuje Milena Chełchowska.

Balkon to szczęście dla większości

Z raportu „Szczęśliwy dom. Badanie dobrostanu mieszkańców Polski”[1] wynika, że najbardziej zadowoleni ze swojego lokum są tak zwani przodownicy szczęścia, w drugiej kolejności normalsi, a najmniej zadowoleni – nieszczęśliwi. Jednakże, co ciekawe, poszczególne grupy zapytane o cechy dobrego miejsca zamieszkania odpowiedzieli nieintuicyjnie. Na liście top 10 cech mieszkania lub domu, którego szukaliby przodownicy szczęścia, istotnie częściej pada: ogród, taras, balkon, miejsce parkingowe lub garaż, widok z okna, obecność terenów zielonych takich jak parki, skwery czy lasy, dostępność tras rowerowych, dobre nasłonecznienie mieszkania, bezpieczeństwo okolicy, warunki do spacerów z psem lub kotem czy zadbane otoczenie.

Możemy zatem przypuszczać, że dla zdecydowanej większości poszukujących swojego wymarzonego miejsca zamieszkania balkon, taras lub ogródek jest wyznacznikiem dobrostanu. Jest jednak grupa nabywców mieszkań nowych, dla której wśród kluczowych kryteriów ważniejsze są prestiżowa lokalizacja, wyróżniający się standard wykończenia lub także inne udogodnienia zastosowane w mieszkaniach jak nowoczesne systemy, klimatyzacja czy przestrzenie wspólne typu siłownia lub strefa SPA. Co prawda, stanowią oni mały odsetek klientów, ale na tyle istotny, że znajduje obecnie odzwierciedlenie w cenach takich mieszkań na rynku deweloperskim – podsumowuje Chełchowska, ekspertka Otodom.

[1] Raport „Szczęśliwy dom. Badanie dobrostanu mieszkańców Polski” 2023.

Strategiczne wykorzystanie AI – podwójna efektywność pracy zespołu

Aż 89% liderów biznesowych na świecie twierdzi, że ich firmy muszą działać szybciej, aby mogły pozostać konkurencyjne. Tymczasem ponad połowa pracowników przyznaje, że aż jedna czwarta ich czasu pracy jest nieproduktywna – to wyraźna rozbieżność między oczekiwaniami kadry zarządzającej a realnymi możliwościami zespołów. W rezultacie pracownikom trudno jest zachować spójność działań oraz koncentrować się na priorytetach, co prowadzi do narastających problemów z produktywnością.

Firmy, chcąc pokonać brak wydajności oraz nadać swojej działalności nowego rozpędu, muszą zacząć pracować mądrzej, a nie ciężej. Posiadanie odpowiednich narzędzi technicznych jest istotne, jednak to umiejętność ich wykorzystywania stanowi o przewadze konkurencyjnej. Aby zwiększyć wydajność pracowników, liderzy powinni skupić się na usuwaniu silosów informacyjnych oraz przyjęciu nowego podejścia do wykorzystania sztucznej inteligencji.

Jak zmniejszyć dystans między liderami a zespołami?

Jednym z głównych wyzwań współczesnego środowiska pracy jest niedostateczna komunikacja oraz brak zgrania między kadrą zarządzającą a resztą zespołu.

Badania Atlassian pokazują, że 69% liderów w firmach na całym świecie doświadcza braku zgodności pomiędzy strategicznymi celami a codziennymi zadaniami, co prowadzi do spadku produktywności. Tę rozbieżność pogłębia fakt, że często oczekuje się od pracowników szybkiej realizacji celów bez zapewnienia im odpowiednich narzędzi do ich osiągnięcia.

Aby wyeliminować ten problem, liderzy muszą aktywnie budować więzi ze swoimi zespołami, wyjaśniając im przyjęte strategiczne cele oraz ich wpływ na priorytety zadań. Dzięki ustaleniu jasnych, spójnych i regularnie weryfikowanych celów, kierownictwo może mieć pewność, że różne zespoły zmierzają w tym samym kierunku. Poprzez zapewnienie transparentności celów oraz wyznaczenie konkretnych ram czasowych na współpracę, liderzy tworzą środowisko do otwartej i szczerej rozmowy o wyzwaniach. To sprawia, że zespoły pozostają zgrane i zmotywowane, niezależnie od tego czy pracują zdalnie, czy z biura.

Przełamywanie silosów informacyjnych dla lepszej współpracy

Na poprawę wydajności ma również wpływ pozbycie się silosów informacyjnych – cichych zabójców produktywności, które wpływają na izolowanie zespołów oraz utrudniają dostęp do wiedzy. Często dochodzi do marnotrawienia wysiłków pracowników, gdy zespoły nieświadomie powielają swoją pracę, tracąc przez to cenny czas. Brak odpowiedniego przepływu informacji uniemożliwia również podejmowanie strategicznych decyzji, a gdy pracownik odchodzi z firmy, cenna wiedza często znika wraz z nim.

Aby przełamać te bariery, firmy powinny wdrażać rozwiązania techniczne, które łączą zespoły, centralizują wiedzę i umożliwiają współpracę w czasie rzeczywistym. Wspólne cyfrowe przestrzenie robocze, zintegrowane narzędzia komunikacyjne oraz scentralizowane platformy z dostępem do danych tworzą środowisko, w którym każdy pracuje według tych samych założeń. Takie rozwiązania budują fundamenty przejrzystości działania firmy, wspierają współpracę między działami oraz zapewniają swobodny przepływ informacji.

Sposób myślenia o AI

Wiele przedsiębiorstw porywa się na wdrażanie narzędzi AI jeszcze zanim zadba o odpowiednie podejście do współpracy ze sztuczną inteligencją. Tymczasem badania pokazują, że skuteczność korzystania z niej może znacząco różnić się w zależności od sposobu użycia. Pracownicy, którzy stosują ją w podstawowym zakresie, np. do napisania e-maila czy szukania informacji, oszczędzają dzięki niej średnio 53 minuty dziennie. Natomiast ci, którzy wykorzystują sztuczną inteligencję w sposób strategiczny (traktują ją jak współpracownika) zyskują aż 105 minut każdego dnia. Pomaga ona nie tylko w pozyskiwaniu informacji, ale także w wykonywaniu bardziej złożonych zadań, jak przygotowanie analiz „za i przeciw”, wyszukiwanie przykładów z podobnych sytuacji czy przewidywanie potencjalnych skutków ubocznych danej decyzji. Takie podejście przekłada się na realne korzyści: aż 85% użytkowników podchodzących do AI w sposób strategiczny zauważa poprawę jakości pracy i osiąga dwukrotnie lepsze rezultaty przy tym samym wysiłku.

Ale prawdziwa zmiana następuje wtedy, gdy pracownicy zaczynają traktować AI jak członka zespołu. To właśnie wtedy sztuczna inteligencja staje się źródłem przewagi konkurencyjnej, wspiera eksperymentowanie, sprzyja innowacyjności i pomaga firmom utrzymać się na czele rynkowej stawki.

Jak zamienić wiedzę w działanie oraz poprawić produktywność w pracy?

Obserwowany obecnie kryzys produktywności nie wynika z braku narzędzi, ale z braku klarownej, spójnej komunikacji i dobrej strategii. Ciągłe przeciążenie informacjami, niewłaściwe wykorzystanie rozwiązań technicznych oraz zamknięta komunikacja hamują produktywność i spowalniają innowacyjność.

Taka sytuacja może stanowić szansę na wprowadzenie zmian. Jeśli firmy na nowo zbudują relacje między liderami a pracownikami, zlikwidują bariery komunikacyjne i będą mądrze korzystać z AI, mogą przekształcić nadmiar informacji w prawdziwą wiedzę, a następnie wiedzę w konkretne działania. Odpowiedzią na kryzys produktywności nie jest „więcej pracy”, ale wykonywanie jej w mądrzejszy i bardziej świadomy sposób. Firmy, które zrozumieją tę zmianę, nie tylko nadążą za innymi, ale będą wręcz nadawać tempo rozwoju.

Autor: Molly Sands, szefowa Teamwork Lab w Atlassian

Dom Development podsumowuje pierwsze półrocze 2025: wzrost sprzedaży i umiarkowane spadki przekazań

W drugim kwartale 2025 roku Grupa Dom Development odnotowała 6-procentowy wzrost sprzedaży mieszkań netto, sprzedając 1 000 lokali, z czego znaczący udział miały transakcje finansowane kredytem hipotecznym. Pomimo rekordowej podaży mieszkań na rynku pierwotnym i wyzwań związanych z kosztami kredytów, deweloper utrzymuje wysoką aktywność sprzedażową i zapowiada solidne wyniki finansowe za pierwsze półrocze oraz optymistyczne perspektywy na drugą połowę roku. Obniżka stóp procentowych oraz poprawa dostępności kredytów mieszkaniowych realnie wspierają rynek, choć z uwagi na rosnącą konkurencję Grupa podchodzi do nowych inwestycji bardziej selektywnie.

Wstępna informacja o wynikach za drugi kwartał i pierwsze półrocze 2025 roku

SPRZEDAŻ

  • W drugim kwartale 2025 roku Grupa Dom Development („Grupa”) sprzedała 1 000 lokali netto wobec 943 w analogicznym okresie 2024 roku (wzrost o 6% r/r), w tym 437 lokali w Warszawie, 239 w Trójmieście, 208 we Wrocławiu oraz 116 w Krakowie.
  • Transakcje finansowane kredytem hipotecznym stanowiły 58% całkowitej sprzedaży, co stanowi wzrost o 12% r/r.
  • Największą kwartalną sprzedaż Grupa odnotowała w projektach: Dzielnica Mieszkaniowa Metro Zachód (109 lokali), Osiedle Urbino (62) i Osiedle Wilno (62) w Warszawie, Osiedle Synteza (63 lokale) i Osiedle przy Błoniach (38) w Trójmieście, Osiedle Rapsodia (39 lokali) i Hubska 100 (32) we Wrocławiu oraz Apartamenty Park Matecznego (46 lokali) i Osiedle Mieszkaniowe Górka Narodowa (41) w Krakowie.
  • Narastająco, w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2025 roku Grupa Dom Development sprzedała 2 033 lokale netto wobec 1 954 w pierwszym półroczu 2024 roku (+4% r/r).

PRZEKAZANIA

  • W drugim kwartale 2025 roku Grupa przekazała klientom detalicznym 611 lokali wobec 716 w tym samym okresie 2024 roku, w tym 156 lokali w Warszawie, 220 w Trójmieście, 231 we Wrocławiu oraz 4 w Krakowie. Dodatkowo Grupa przekazała 97 lokali w Warszawie na rzecz inwestora PRS.
  • Na wynik finansowy za drugi kwartał 2025 roku wpływają głównie przekazania w projektach: Osiedle Przy Ryżowej (139 lokali) w Warszawie, Doki (115 lokali) i Perspektywa (84) w Trójmieście, oraz Braniborska 80 (185 lokali) we Wrocławiu.
  • Łącznie, w całym pierwszym półroczu 2025 roku Grupa Dom Development przekazała klientom detalicznym 1 595 lokali wobec 1 637 w ciągu pierwszych sześciu miesięcy ubiegłego roku.

OCENA SYTUACJI RYNKOWEJ

„Drugi kwartał 2025 roku przyniósł długo wyczekiwaną, pierwszą od ponad półtora roku obniżkę stóp procentowych oraz spadek stawek WIBOR. Przełożyło się to na wzrost dostępności kredytów mieszkaniowych i wyraźne ożywienie w biurach sprzedaży deweloperów. Efekty tej zmiany były widoczne w wynikach Grupy Dom Development. W drugim kwartale tego roku transakcje finansowane kredytem stanowiły 58% całkowitej sprzedaży mieszkań (wzrost o 12% r/r), co pokazuje, że poprawa warunków kredytowych realnie wspiera decyzje zakupowe klientów i przyczynia się do wzrostu aktywności na rynku pierwotnym.

Kredyty hipoteczne w Polsce wciąż jednak należą do najdroższych w Unii Europejskiej. Pomimo pierwszych obniżek stóp procentowych, trudno dziś określić termin i skalę kolejnych cięć, a także jak silny i trwały będzie wzrost popytu na mieszkania w kolejnych kwartałach. Jednocześnie w ostatnich miesiącach liczba mieszkań w ofercie deweloperów w największych miastach Polski wzrosła do rekordowych poziomów. Efektem jest wydłużony czas wyprzedaży oferty i stabilizacja cen na rynku pierwotnym. W tych uwarunkowaniach Grupa Dom Development utrzymuje wysoką sprzedaż na poziomie 1 000 lokali kwartalnie. Podtrzymujemy plany zakładające zwiększanie skali naszej działalności, choć zarazem – z uwagi na rekordową podaż mieszkań na rynku pierwotnym – z większą ostrożnością, bardziej selektywnie podchodzimy do uruchamiania nowych projektów” – wskazał Mikołaj Konopka, Prezes Zarządu Dom Development.

Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development
Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development

Wyniki finansowe deweloperów zależą głównie od liczby lokali przekazywanych nabywcom w danym okresie, a ta z kolei zależy od harmonogramów realizowanych budów. W drugim kwartale tego roku Grupa Dom Development przekazała klientom detalicznym mniej lokali niż przed rokiem, niemniej w całym półroczu liczba przekazań spadła jedynie o 3% r/r. Dodatkowo biorąc pod uwagę stabilną sytuację na rynku materiałów i usług budowlanych, spodziewamy się solidnych wyników finansowych za pierwszą połowę 2025 roku, zarówno pod względem przychodów, jak i osiąganych marż. Bardzo dobrze wyglądają również perspektywy na drugie półrocze, kiedy rozpoczniemy przekazania łącznie ponad 3 tysięcy lokali” – zapowiedziała Monika Dobosz, Wiceprezes Zarządu, Dyrektor Finansowy Dom Development.

Polska gospodarka w obliczu wolnego ożywienia, rosnących płac i globalnych niepewności

Ścieżka obniżek stóp procentowych w Polsce klaruje się coraz bardziej – można spodziewać się ich spadku do 3,5 proc. w 2026 roku.” – prognozuje w „Kwartalniku ekonomicznym” Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. W polskim przemyśle trwa bardzo powolne ożywienie, zwiększa się konsumpcja, ale i presja płacowa na przedsiębiorstwa. Globalne rynki liczą, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie zachwieje światową gospodarką.

Wojna na Bliskim Wschodzie wzmaga presję inflacyjną, ale rynki oczekują, że konflikt nie będzie mieć wpływu na gospodarkę globalną. Mimo że USA przeprowadziły ataki na irańskie obiekty nuklearne, a Iran grozi zamknięciem strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowej ropy i gazu, rynki finansowe pozostają zaskakująco stabilne – kontrakty terminowe na S&P 500 rosną, ceny ropy utrzymują się blisko aktualnych poziomów, gaz ziemny i złoto lekko tracą, co sugeruje, że inwestorzy nadal liczą na krótkotrwały charakter konfliktu i nie obawiają się poważnej eskalacji napięć głównie przez udowodnioną słabość Iranu.

Fed trwa w zawieszeniu. Rezerwa Federalna utrzymuje stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 4,25 – 4,50 proc. Gospodarka USA pozostaje w solidnej kondycji – aktywność rośnie, bezrobocie jest niskie, a rynek pracy silny. Inflacja wciąż jest lekko podwyższona, a Fed wskazuje, że przyszłe decyzje będą zależały od napływających danych i oceny bilansu ryzyk. Niepewność związaną z polityką handlową, fiskalną i regulacyjną – skutki ceł mogą pojawić się w danych dopiero latem. Ryzyko inflacyjne związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie i wzrostem cen ropy sprawia, że trudno przewidzieć kolejne ruchy Fed poza wait-and-see.

Ścieżka obniżek stóp procentowych w Polsce klaruje się coraz bardziej – można spodziewać się ich spadku do 3,5 proc. w 2026 roku. Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje obniżkę stóp procentowych. Po cięciu o 50 pb w maju, na początku lipca dokonała kolejnej redukcji o 25 pb, mimo że retoryka członków RPP pozostawała jastrzębia. Inflacja stabilizuje się w okolicach celu. Ostatnie dane PMI dla sektora przemysłowego, które wyniosły 44,8 pkt i odnotowały spadek drugi miesiąc z rzędu, mogą częściowo wyjaśniać, dlaczego RPP zdecydowała się na szybsze cięcia stóp. A ceny energii pozostaną zamrożone do końca roku. Jesienią prognozujemy kontynuację obniżek, które mogą doprowadzić stopę referencyjną do poziomu 4,50 proc. na koniec roku, wraz z jeszcze dwoma kolejnymi cięciami i dojściem CPI do poziomu ok. 3 proc. r/r.

Słabość Iranu szansą dla USA i Izraela. Gospodarka Iranu jest w bardzo trudnej sytuacji – wieloletnie sankcje, galopująca inflacja oraz odpływ młodego pokolenia pogłębiły niestabilność. W 2024 roku Iran doświadczył największej fali protestów od czasów Zielonego Ruchu z 2009 r. Rząd z trudem utrzymywał kontrolę nad prowincjami etnicznymi (Beludżystan, Kurdystan), a napięcia w elicie władzy nasiliły się po zabójstwach dokonanych przez Izrael. Konflikt ujawnił poważne braki w irańskim systemie obrony powietrznej, wysoką skalę infiltracji przez izraelskie służby specjalne oraz niewielkie zdolności do symetrycznej odpowiedzi na ataki.

W przemyśle trwa bardzo powolne ożywienie, a płace rosną za szybko. Produkcja przemysłowa wzrosła w maju o 3,9 proc. r/r, jednak spadek o 2,0 proc. m/m może wskazywać na słabnięcie impetu wzrostowego w krótkim horyzoncie. Sprzedaż detaliczna w cenach stałych zwiększyła się o 4,4 proc. r/r, a szczególnie silny wzrost w kategorii dóbr trwałych sugeruje dalsze ożywienie konsumpcji prywatnej. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło natomiast o 8,4 proc. r/r, co przy utrzymującej się realnej poprawie dochodów gospodarstw domowych wspiera siłę popytową, ale jednocześnie może podtrzymywać presję kosztową w gospodarce.

Złoty zyskał na względnej stabilności, ale nie na sile – mimo globalnej deprecjacji dolara, PLN pozostał w miejscu, co pokazuje, że czynniki krajowe (m.in. ścieżka stóp procentowych i sytuacja fiskalna) pozostają dominujące. Złoty nie umacnia się znacząco, mimo osłabienia dolara i korzystnego sentymentu do rynków wschodzących. Inwestorzy nadal podchodzą z ostrożnością do Polski, głównie z powodu niepewności fiskalnej, napięć politycznych oraz oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych przez NBP. W perspektywie 6–12 miesięcy możliwe cięcia stóp oraz planowane zwiększenie emisji długu zagranicznego mogą ograniczać potencjał dalszej aprecjacji złotego.

Polski dług publiczny w perspektywie do 2035 roku będzie podlegał istotnym presjom wzrostowym. W scenariuszu bazowym Komisja Europejska przewiduje, że relacja długu do PKB wzrośnie z poziomu około 60 proc. w 2025 roku do 95 proc. w roku 2035. Jest to trajektoria wymagająca bieżącego monitorowania, zwłaszcza w kontekście utrzymującego się deficytu strukturalnego. poziom długu może przekroczyć 100 proc. PKB, co ilustruje wrażliwość finansów publicznych na szoki makroekonomiczne oraz wzrost kosztów finansowania. Z tego powodu większość analityków spodziewa się konsolidacji fiskalnej w Polsce w najbliższych latach.

Cyberprzestępcy wykorzystują popularność narzędzi AI do ataków ransomware

0

Sztuczna inteligencja to dziś jedno z najgorętszych haseł w świecie technologii — i właśnie tę popularność coraz śmielej wykorzystują cyberprzestępcy. Rosnące zainteresowanie nowymi narzędziami AI, takimi jak ChatGPT, InVideo AI czy Nova AI, sprawia, że użytkownicy często nieświadomie ufają stronom i aplikacjom, które tylko z pozoru wyglądają wiarygodnie.

Z najnowszego raportu Cisco Talos wynika, że oszuści tworzą fałszywe strony internetowe łudząco przypominające znane platformy AI. Celem tych działań jest infekowanie komputerów użytkowników ransomware oraz innym złośliwym oprogramowaniem, które może prowadzić do poważnych strat finansowych, utraty danych czy całkowitego zablokowania systemów.

Cyberoszustwa pod przykrywką: popularne narzędzia AI jako przynęta

Atakujący celowo wybierają rozpoznawalne i powszechnie używane narzędzia, aby zwiększyć szanse na oszukanie ofiar i skuteczne rozprzestrzenianie złośliwego oprogramowania. Przestępcy tworzą fałszywe strony, które imitują takie platformy jak ChatGPT, InVideo AI czy Nova AI. Zespół Cisco Talos zidentyfikował fałszywy instalator „ChatGPT 4.0”, który w rzeczywistości zawiera ransomware o nazwie Lucky_Gh0$t. Złośliwe archiwum .zip oprócz samego ransomware zawiera również legalne narzędzia Microsoft AI, co pozwala oszustom ominąć zabezpieczenia antywirusowe. Lucky_Gh0$t szyfruje mniejsze pliki, natomiast większe usuwa i zastępuje plikami-śmieciami o identycznym rozmiarze. Ofiary otrzymują unikalny identyfikator, umożliwiający negocjacje okupu za pomocą bezpiecznego komunikatora Session. Ransomware jest wariantem Yashma, który z kolei wywodzi się z rodziny Chaos.

Cisco Talos odkryło również złośliwą stronę novaleadsai.com, imitującą legalną platformę novaleads.app, która wspiera firmy w konwersji leadów za pomocą modeli opartych na wydajności. Instalator z fałszywej witryny instaluje ransomware CyberLock, który rzekomo uzyskuje dostęp do poufnych dokumentów firmowych, danych osobowych i baz danych. Cyberprzestępcy żądają okupu w wysokości 50 000 USD, płatnego w kryptowalucie Monero (XMR). Twierdzą, że środki zostaną przeznaczone na pomoc humanitarną m.in. w Palestynie, Ukrainie, Afryce i Azji. Aby utrudnić śledzenie transakcji, płatność rozbita jest na dwa różne portfele kryptowalutowe.

Kolejnym przypadkiem, który odkrył zespół Cisco Talos jest złośliwe oprogramowanie o nazwie Numero, podszywające się pod legalne narzędzie AI do tworzenia filmów – InVideo AI. Fałszywy instalator po uruchomieniu uszkadza interfejs graficzny systemu Windows, nieustannie nadpisując nazwy plików i powodując zapętlone działanie, które uniemożliwia korzystanie z komputera.

Scanway stworzy europejski system przetwarzania zdjęć Księżyca

Scanway został wybrany przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) do przetwarzania zdjęć powierzchni Księżyca w ramach planowanej w 2026 roku wspólnej misji z Intuitive Machines z USA. Zacieśniając współpracę z amerykańskim partnerem rozpoczętą w grudniu 2024 roku, Scanway zawarł z ESA kontrakt na przygotowanie systemu przetwarzania danych satelitarnych związanych z przyszłą eksploracją Srebrnego Globu. Opracowywane przez Spółkę rozwiązanie będzie pierwszym komercyjnym systemem tego rodzaju w Europie, zapewniającym jej państwom dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca. Wartość kontraktu wynosi 500 tys. EUR, a jego realizacja potrwa do 2027 roku.

  • Spodziewany przez Spółkę wpływ środków z tytułu realizacji kontraktu wyniesie ok. 70% w 2025 roku, ok. 10% w 2026 roku oraz ok. 20% w 2027 roku
  • Scanway dostarczy zarówno instrument optyczny do mapowania powierzchni Księżyca, jak i kompleksowy system przetwarzania danych satelitarnych – według Spółki, tak zintegrowane rozwiązanie jest unikalne w skali europejskiej
  • Spółka będzie przetwarzać zdjęcia satelitarne z celów określonych wspólnie przez ESA, Intuitive Machines i Scanway, pokrywając tysiące km2 powierzchni Księżyca i dostarczając gigabity danych
  • System przetwarzania zdjęć księżycowych opracowany przez Scanway będzie wykorzystywał elementy autorskiej technologii Hydra, dotąd komercjalizowanej przez Spółkę w sektorze przemysłowym (Industry) – po raz pierwszy zostanie ona zastosowana w misji kosmicznej
  • Kontrakt stanowi przykład synergii obu segmentów biznesowych Scanway – Industry i Space – oraz jest ekspozycją na segment downstream, najbardziej dochodową część sektora kosmicznego
  • W wyniku realizacji kontraktu Scanway pozyska kluczowe elementy łańcucha przetwarzania optycznego dla danych księżycowych, obejmującego: akwizycję, przetwarzanie, analizę danych i predykcję zdarzeń na ich podstawie, co stanowi unikalną kompetencję w skali światowej

Nasza współpraca z Europejską Agencją Kosmiczną ESA oraz Intuitive Machines gwarantuje Europie dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca. ESA zależy na posiadaniu w Europie silnego merytorycznie i kompetencyjnie podmiotu, zdolnego do przetwarzania zdjęć księżycowych dla celów badawczych i naukowych oraz dla przyszłych misji eksploracyjnych. Po dzisiejszym zawarciu kontraktu z ESA Scanway staje się właśnie takim pożądanym partnerem. Opracowany przez nas system przetwarzania danych satelitarnych będzie pierwszym komercyjnym systemem tego rodzaju w Europie, zapewniając jej państwom dostęp do kluczowych zobrazowań powierzchni Księżyca komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

Zawarty kontrakt pomiędzy Scanway i Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) dotyczy budowy europejskiego łańcucha przetwarzania danych multispektralnych z instrumentu optycznego Scanway, który w ramach zamówienia od Intuitive Machines, złożonego w grudniu 2024 roku, znajdzie się w 2026 roku na orbicie Księżyca. To pierwsze komercyjne zamówienie w historii polskiego sektora kosmicznego, w którym polska firma dostarczy instrument optyczny do misji związanej z eksploracją Księżyca. Dzięki zacieśnieniu współpracy z amerykańskim partnerem i zawarciu kontraktu z ESA, Scanway poza dostarczeniem teleskopu optycznego, będzie odpowiedzialny także za przetwarzanie wykonywanych przez niego wybranych zobrazowań powierzchni Księżyca, aż do poziomu umożliwiającego ich zapisywanie w bazach danych ESA.

Już w momencie otrzymania zamówienia od Intuitive Machines w grudniu 2024 roku, wskazywaliśmy na możliwość rozszerzenia tej współpracy w przyszłości, w tym z wykorzystaniem wsparcia instytucji europejskich. Cieszy nas przyznanie kontraktu ze strony Europejskiej Agencji Kosmicznej ESA, które potwierdza nasze wysokie kompetencje i doświadczenie w zakresie łańcucha przetwarzania optycznego, które do tej pory z sukcesami realizowaliśmy w segmencie Industry. Według naszej wiedzy, pozyskanie doświadczenia w przetwarzaniu danych księżycowych w skali tysięcy km2 powierzchni Srebrnego Globu, przekładających się na gigabity danych, stanowi unikalną kompetencję nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Warto dodać, że zobrazowania księżycowe plasują się w znacząco wyższych przedziałach cenowych niż zobrazowania Ziemi z niskiej orbity, co kreuje istotny potencjał dla firm, które potrafią takie dane przetwarzać. Scanway zajmie istotną pozycję w łańcuchu właśnie tego rodzaju kluczowych danych optycznych mówi Mikołaj Podgórski, COO i współzałożyciel Scanway S.A.

Wartość inwestycji w misje księżycowe ma wzrosnąć z 11 mld USD wygenerowanych w 2023 roku do blisko 17 mld USD planowanych w 2032 roku wg danych raportu Euroconsult. W ciągu najbliższej dekady przewidywany jest ponad 3-krotny wzrost liczby eksploracyjnych misji kosmicznych do poziomu 751 z wysokim, 31% udziałem misji księżycowych. Przekłada się to na ponad 200 tego rodzaju misji kosmicznych, za które odpowiadać będą: instytucje rządowe (46% misji), podmioty komercyjne (35% misji) oraz ośrodki naukowo-akademickie (19% misji).

Obecnie powierzchnia Księżyca jest mapowana m.in. w ramach misji NASA Lunar Reconnaissance Orbiter oraz przez instrument ShadowCam w ramach koreańskiej misji KPLO, co oznacza minimalną ilość satelitów w porównaniu do setek urządzeń obrazujących aktualnie Ziemię. Wraz z bieżącą eksplozją planów eksploracji Księżyca skokowo rośnie potrzeba szczegółowego mapowania terenu wokół planowanych lądowań, lokalizacji cennych złóż i minerałów czy nawigacji wspierającej autonomiczne poruszanie się pojazdów naziemnych. NASA, ESA, a także prywatne podmioty w ramach programów CLPS jak Intuitive Machines, Firefly Aerospace i wiele innych, jest obecnie mocno zainteresowanych danymi obrazowymi Księżyca. Firmy potrafiące je przetwarzać będą istotnym elementem budowy przyszłej infrastruktury księżycowej związanej z planami trwałej obecności człowieka na jego powierzchni mówi Michał Zięba, CTO Scanway S.A.

Dzięki rozwijanym od lat kompetencjom w obszarze Industry, w tym komercjalizowanym już autorskim systemie Hydra, możemy jako Scanway stać się kluczowym graczem w tej wąskiej i wysoce wyspecjalizowanej dziedzinie. Zawarty kontrakt jest pierwszym przykładem komercyjnych prac w sektorze kosmicznym z wykorzystaniem naszych umiejętności i narzędzi wypracowanych w obszarze Industry dodaje Radosław Charytoniuk CSO Scanway S.A.

Scanway od lat aktywnie wspiera rozwój ekonomii kosmicznej, a produkty Spółki znalazły się na pokładzie dwóch najważniejszych polskich i europejskich misji kosmicznych 2024 roku. Scanway dostarczył największy w historii rozwoju polskiej branży kosmicznej teleskop do satelity EagleEye, a także system kamer do inauguracyjnego lotu najnowszej europejskiej rakiety nośnej Ariane 6. Ponadto, Spółka realizuje projekty konstelacyjne z globalnymi klientami, w tym Nara Space z Korei Płd. o wartości 2,7 mln EUR, Marble Imaging z Niemiec o wartości 3,2 mln EUR, a także kontrakt o wartości 9,0 mln EUR dla klienta z Azji południowej. Projekty konstelacyjne mają potencjał do dalszego rozszerzania w przyszłości, czego odzwierciedleniem było dodatkowe zamówienie od Nara Space na instrumenty optyczne do kolejnego satelity z planowanej konstelacji.

Po decyzji RPP: PLN odbija, polska giełda rośnie

Wczorajsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej zaskoczyła rynki. Nie spodziewał jej się sam złoty, który po publikacji osłabił się na forex. Pogorszenie kondycji PLN nie trwało zbyt długo, gdyż w czwartkowe popołudnie zdążyliśmy zapomnieć o wczorajszych stratach do euro czy dolara. W Szwajcarii inflacja wraca na dodatni poziom.

RPP zaskakuje

Nie milkną echa po niespodziewanym ścięciu kosztu pieniądza przez Radę Polityki Pieniężnej. Obniżka stóp procentowych o 25 p.b. rozminęła się ze scenariuszem bazowym, który optował za ich pozostawieniem na niezmienionym poziomie. Aktualnie stopa referencyjna to równe 5%. Redukcji nie przeszkodził poniedziałkowy wzrost inflacji z 4,0% r/r do 4,1% r/r. Jak widać, decydenci większą wagę nadali wynikom najnowszej projekcji, która zakłada niższe niż dotychczas przedziały kształtowania się dynamiki cen w Polsce do 2027 roku, co zostało zawarte w komunikacie po posiedzeniu RPP. Więcej szczegółów poznamy w trakcie wystąpienia prof. Adama Glapińskiego o godzinie 15:00. Wczorajsza, zaskakująca decyzja osłabiła złotego. Tuż po publikacji kurs EUR/PLN wzrósł z 4,25 PLN do 4,27 PLN, a kurs USD/PLN z 3,61 PLN do 3,63 PLN. Co ciekawe, w czwartkowe południe notowania obydwu par walutowych wróciły na poziomy sprzed decyzji.

Kolejny cios w USD

Po wczorajszym Raporcie Challengera, który wskazał mniej, niż się spodziewano planowanych zwolnień w USA, przyszedł czas na Raport ADP. Publikacja przedstawia szacunkową zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym, poza rolnictwem. Tym razem odczyt był zaskakująco słaby. Dane z poprzedniego miesiąca zostały skorygowane w dół z 37 tys. na 29 tys. Dodatkowo najnowszy odczyt okazał się spadkowy (-33 tys.), mimo prognozowanego wzrostu o 95 tys. Tak duże rozminięcie zaczęło ponownie ciążyć dolarowi, co było widoczne na notowaniach eurodolara. Środowego wieczoru kurs EUR/USD wzrósł z 1,175 USD do 1,18 USD. W czwartek po południu znajdujemy się na podobnym poziomie. Unijną walutę wspierają dziś lepsze od oczekiwań dane PMI dla usług. Indeks dla całej stery euro to 50,5 pkt co oznacza powrót do strefy rozwoju (powyżej 50 pkt). W dalszej części dzisiejszej sesji główna para walutowa globu może doświadczać wzmożonej zmienności. Przed nami kolejne dane z amerykańskiego rynku pracy (14:30), a także odczyty indeksów PMI i ISM dla usług w USA (15:45 i 16:00).

Ceny znów rosną w Szwajcarii

Mały alpejski kraj już dawno wygrał walkę z inflacją. Dane za maj wskazały nawet deflację, gdyż wskaźnik CPI badający tempo dynamiki cen konsumenckich wskazał wartość -0,1% r/r. Zgodnie z oczekiwaniami, w czerwcu ceny nadal miały delikatnie spadać, pozostając na tym samym, ujemnym poziomie. Tak się jednak nie wydarzyło. Dzisiejsza publikacja wskazała powrót powyżej kreski, a dokładnie 0,1% r/r.  W ujęciu miesięcznym jest to 0,2% m/m. Odczyt wyższy od prognozowanego chwilowo umocnił walutę Helwetów. Wzrost kursu CHF/PLN do 4,574 PLN był jednak symboliczny, gdyż wynosił pół grosza. Dodatkowo do południa został całkowicie wymazany i to z nawiązką. O godzinie 13:30 notowania franka do złotego spadły do 4,542 PLN, co tylko podkreśla czwartkową siłę krajowej waluty na forex. Dziś równie dobrze radzi sobie warszawski parkiet. W momencie pisania tekstu notowania indeksu WIG wskazują +1,07%, natomiast WIG20 to 1,02% co może świadczyć o napływie kapitału na polską giełdę.

Autor: Dawid Górny, analityk walutowy Walutomat.pl

Czujniki pojemnościowe w przemysłowym łańcuchu dostaw

Współczesne łańcuchy dostaw wymagają nie tylko precyzyjnego planowania i logistyki, ale także niezawodnych narzędzi do bieżącej kontroli przepływu materiałów. 

Czujniki pojemnościowe odgrywają w tym obszarze istotną rolę, umożliwiając automatyczne monitorowanie obecności, poziomu i ruchu różnego rodzaju surowców oraz półproduktów – od cieczy, przez granulaty, po elementy pakowane. Dzięki nim wiele procesów magazynowych, produkcyjnych i transportowych odbywa się bez zakłóceń, z minimalnym ryzykiem błędów.

Nadzór nad przepływem materiałów

W logistyce wewnętrznej czujniki pojemnościowe stosuje się m.in. do wykrywania obecności pojemników, palet lub opakowań transportowych w określonym miejscu, np. na taśmie, w windzie technologicznej, czy przy punkcie załadunku. Umożliwiają szybkie przełączanie przenośników, precyzyjne zatrzymywanie ładunków oraz inicjowanie kolejnych etapów procesu bez opóźnień.

W silosach i zbiornikach czujniki odpowiadają za bieżący pomiar poziomu surowca – informując o konieczności uzupełnienia stanu lub sygnalizując ryzyko przestoju. Działają bez kontaktu z materiałem, są odporne na zapylenie i wilgoć, a wiele z nich nie wymaga nawet otwierania zbiornika przy montażu. Atutem czujników pojemnościowych jest duża różnorodność dostępnych rozwiązań, o której możesz się przekonać klikając tutaj: https://gigaom.pl/czujniki-pozostale/pojemnosciowe

Automatyzacja magazynów i punktów przeładunkowych

W nowoczesnych centrach dystrybucyjnych czujniki pojemnościowe wspierają systemy automatycznego składowania, sortowania i przepakowywania. Pozwalają wykrywać obecność pustych lub pełnych opakowań, uruchamiać chwytaki, zatrzymywać linie w razie braku komponentu lub błędu w ułożeniu towaru. Stosuje się je również do kontroli poprawnego zamknięcia pojemników przed dalszym transportem, a także do wykrywania obecności wkładów amortyzujących lub przekładek w opakowaniach zbiorczych. W magazynach wysokiego składowania czujniki pojemnościowe mogą pełnić funkcję wskaźników pozycji palety w regale lub elementu potwierdzającego poprawność załadunku windy automatycznej.

Czujniki pojemnościowe o zróżnicowanych funkcjach i parametrach są dostępne w dobrych sklepach z automatyką przemysłową, takich jak np. Gigaom.

Niezawodność czujników pojemnościowych w zmiennych warunkach

Czujniki pojemnościowe sprawdzają się również w trudniejszych warunkach pracy, np. na zewnątrz hal, w strefach załadunku i rozładunku, gdzie występują wahania temperatur, wysoka wilgotność czy zabrudzenia. W wielu modelach stosuje się specjalne powłoki chroniące powierzchnię sensora przed kondensacją pary wodnej lub osadzaniem się cząstek pyłu, co znacząco wydłuża ich trwałość. Odporność mechaniczna czujników i brak elementów ruchomych sprawiają, że mogą pracować bezawaryjnie przez długi czas, nie wymagając częstej konserwacji.

Wartość dla całego łańcucha dostaw

Integracja czujników pojemnościowych na różnych etapach przemysłowego łańcucha dostaw – od przyjęcia surowców, przez produkcję, aż po pakowanie i wysyłkę – pozwala zwiększyć dokładność operacji, poprawić płynność procesów i ograniczyć błędy ludzkie. Czujniki mogą również dostarczać dane do systemów raportowania i analityki produkcyjnej, wspierając monitorowanie wskaźników efektywności w czasie rzeczywistym. Umożliwiają także szybkie wykrycie braków lub zakłóceń w dostawie materiału, zanim spowodują one zatrzymanie linii lub opóźnienie realizacji zamówienia. W efekcie firmy zyskują lepszą kontrolę nad towarami, zmniejszają koszty operacyjne i podnoszą poziom automatyzacji bez rozbudowy całych systemów.

Etykiety kurierskie na opony – jak uniknąć błędów przy wysyłce sezonowej?

Wysyłka opon, zwłaszcza w okresach wzmożonego zapotrzebowania, wymaga staranności na każdym etapie – od przygotowania przesyłki po jej oznaczenie. Częstym źródłem problemów logistycznych okazuje się nieprawidłowo przygotowana etykieta adresowa. Etykiety kurierskie na opony odgrywają kluczową rolę w zapewnieniu płynnego i bezpiecznego transportu. Warto zatem sprawdzić, na co zwrócić szczególną uwagę, aby uniknąć błędów, które mogą prowadzić do opóźnień, reklamacji, a nawet zagubienia towaru.

Wyzwania logistyczne w transporcie opon

Opony są towarem o niestandardowym kształcie i strukturze. Brak sztywnego opakowania, elastyczna powierzchnia oraz podatność na zabrudzenia i wilgoć sprawiają, że ich prawidłowe oznaczenie wymaga zastosowania odpowiednich materiałów i procedur. Etykieta musi pozostać czytelna i nienaruszona przez cały czas trwania transportu.

Nieodpowiednio przygotowana etykieta może skutkować trudnościami w sortowni, pomyłkami przy doręczeniu lub koniecznością powrotu przesyłki do nadawcy. W przypadku dużych wolumenów zamówień, które pojawiają się cyklicznie w sezonach wymiany ogumienia, pojedynczy błąd potrafi zdezorganizować cały łańcuch dostaw.

Jakie błędy popełniane są najczęściej przy wyborze etykiety kurierskiej?

Przygotowując przesyłkę, warto unikać najczęstszych nieprawidłowości, które wpływają na skuteczność doręczenia. Do głównych problemów należą:

  • stosowanie etykiet o zbyt słabym kleju, które odklejają się od gumowej powierzchni opony,
  • umieszczanie etykiety w nieodpowiednim miejscu (np. na bieżniku, który ulega odkształceniu),
  • druk etykiet na zwykłym papierze, bez zabezpieczenia przed ścieraniem lub wilgocią,
  • brak pełnych danych adresowych lub numeru referencyjnego ułatwiającego identyfikację przesyłki.

Choć mogą wydawać się drobne, takie niedociągnięcia przekładają się bezpośrednio na ryzyko wystąpienia reklamacji oraz dodatkowe koszty operacyjne po stronie nadawcy.

Jakie cechy powinna mieć etykieta kurierska na opony?

Profesjonalne etykiety kurierskie na opony powinny być dostosowane do trudnych warunków, w jakich odbywa się transport. Oznacza to konieczność zastosowania materiałów odpornych na ścieranie, wilgoć i zmiany temperatury. Klej powinien być na tyle mocny, aby utrzymać etykietę na elastycznej i często zabrudzonej powierzchni.

Oprócz trwałości, liczy się również odpowiedni format informacji. Etykieta powinna zawierać nie tylko dane adresowe, ale również numer przesyłki, kod referencyjny lub wewnętrzne oznaczenie partii. Jest to szczególnie istotne w przypadku wysyłek seryjnych realizowanych przez warsztaty, hurtownie i sklepy internetowe.

Sprawdzone rozwiązania – przykład etykiet do zastosowań sezonowych

Na rynku dostępne są wyspecjalizowane rozwiązania przeznaczone do oznaczania produktów o nieregularnych kształtach i trudnych powierzchniach. Przykładem są etykiety oferowane przez Beta Point, projektowane specjalnie z myślą o branży motoryzacyjnej i logistycznej. Firma dostarcza etykiety przystosowane do naklejania na powierzchnie gumowe, odporne na ścieranie i spełniające wymogi firm kurierskich. Można je znaleźć na stronie: https://betapoint.eu/etykiety-na-produkty/etykiety-na-opony/

Dlaczego to ważne? Takie rozwiązania ograniczają ryzyko błędów, ale i ułatwiają automatyzację procesu przygotowania przesyłek w sezonie wzmożonej sprzedaży. Z pozoru techniczny detal, jakim jest etykieta, może w rzeczywistości przesądzać o skuteczności całego procesu dostawy.

Stopy w dół, dolar słaby, ropa w górę

Środa miała przynieść decyzję o utrzymaniu stóp procentowych, a przyniosła o obniżce. Wartość 0,25% to niby niewiele, ale w skali kredytu hipotecznego powinno dać to kilkadziesiąt złotych oszczędności miesięcznie. W tle kolejne problemy dolara. To, co zaoszczędzimy na kredycie, możemy jednak zaraz wydać na stacjach benzynowych, jak obecny ruch się utrzyma.

Stopy procentowe jednak w dół

Wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaskoczyło rynek. Zaczęło się od tego, że niepokój zaczęła budzić godzina publikacji. Skoro dominował scenariusz pozostawienia stóp bez zmian, to dlaczego decyzja była tak późno? Wyjaśniło się, gdy ją poznaliśmy. Rada w trakcie obrad doszła jednak do wniosku, że biorąc pod uwagę lipcowe projekcje, należy stopy procentowe obniżyć. Widać zresztą, że oczekiwania inflacyjne są dużo niższe, niż w poprzedniej projekcji. Jak reagowały rynki? Bez niespodzianek. Skoro inwestorzy oczekiwali braku zmian i pod to inwestowali, to po samej decyzji musieli aktualizować pozycję. W rezultacie główne waluty zyskiwały względem złotego około 0,5%. Przełożyło się to na zmianę z 4,25 zł na 4,27 zł.

Dolar nie wraca do łask

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku pracy nie zachwyciły. Owszem, raport Challengera na temat liczby zwolnień spadł do najniższej wartości od pół roku. Problem w tym, że raport ADP na temat zmiany zatrudnienia pierwszy raz od ponad trzech lat jest na ujemnym poziomie. W rezultacie mamy nie tylko spadek liczby miejsc pracy, ale również pewne usztywnienie rynku. To nie są rzeczy, które inwestorzy chcą oglądać. Wczoraj nie doszło co prawda do wyznaczenia kolejnych maksimów na parze EURUSD, ale wróciliśmy powyżej poziomu 1,18. Dzisiaj zobaczymy odczyty na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz sytuację na rynku pracy. Te drugie dane, teoretycznie powinny być w piątek, ale jak wiemy 4 lipca to Dzień Niepodległości, więc przesunięto je na dzisiaj. Jeżeli słabsza tendencja się potwierdzi, można się spodziewać kolejnych osłabień dolara.

Co z cenami paliw?

Jeszcze wczoraj cieszyliśmy się z nadchodzących rekordowo niskich cen paliw. W hurcie benzyna 95 złamała prawie barierę 4,40 zł (bez VAT) po raz pierwszy od lat. Powody były dwa. Z jednej strony słaby dolar względem złotego, co powodowało, że przy tej samej cenie baryłki ropy w złotych było po prostu taniej. Z drugiej strony ropa na relatywnie niskich poziomach. Co się zatem zmieniło? Tak jak pisaliśmy wcześniej – po decyzji o obniżce stóp procentowych złoty znalazł się w odwrocie. Do tego wczoraj doszło do wybicia cen ropy – niewielkiego, ale jednak. Baryłka poszła w górę 2 dolary, czyli około 3%. W rezultacie paliwo poszło w hurcie 3 grosze. Niestety ceny w detalu są znacznie bardziej wrażliwe na wzrosty niż spadki cen hurtowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy.
15:00 – Polska – konferencja prezesa NBP.
16:00 – USA – Zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Spadek stóp procentowych w Polsce – jak zmienia portfele inwestorów indywidualnych?

Rada Polityki Pieniężnej niespodziewanie obniżyła wczoraj stopy procentowe o 25 pkt bazowych. To kolejna decyzja w tym kierunku – poprzednia miała miejsce w maju, a rynek spodziewa się dalszych cięć już we wrześniu. Zwykle analizując zmiany stóp procentowych, koncentrujemy się na ich wpływie na koszty kredytów. Warto jednak spojrzeć na ten temat również z perspektywy inwestorów indywidualnych. Spadek stóp powinien zwiększyć atrakcyjność polskich akcji oraz obligacji o stałym oprocentowaniu. Jednak podstawowym składnikiem portfeli Polaków pozostaje gotówka, która w takich warunkach traci na atrakcyjności.

W kwartalnym badaniu Puls Inwestora Indywidualnego eToro analizujemy strukturę portfela inwestycyjnego przeciętnego inwestora z Polski oraz z 11 innych krajów, w tym USA, Wielkiej Brytanii czy Niemiec. W obliczu obniżki stóp procentowych o 25 pkt bazowych oraz wcześniejszej majowej obniżki o 50 pkt, warto zastanowić się, jak te decyzje wpłyną na strategie inwestycyjne Polaków.

Jakie aktywa znajdują się obecnie w twoim portfelu inwestycyjnym?

Aktywa Polska Globalnie
Gotówka (np. lokaty, konta oszczędnościowe) 66 proc. 68 proc.
Krajowe akcje 52 proc. 50 proc.
Kryptowaluty 50 proc. 36 proc.
Krajowe obligacje/papiery dłużne 50 proc. 36 proc.
Waluty obce 37 proc. 25 proc.
Zagraniczne akcje 33 proc. 34 proc.
Towary 31 proc. 30 proc.
Zagraniczne obligacje/papiery dłużne 24 proc. 21 proc.
Inwestycje alternatywne 24 proc. 23 proc.

Źródło: Badanie eToro “Puls Inwestora Indywidualnego”

Gotówka stanowi główny element portfela aż 66 proc. polskich inwestorów. Wraz z malejącym oprocentowaniem depozytów staje się ona coraz mniej opłacalna. Spadek stóp skłoni zapewne inwestorów do przesuwania kapitału w kierunku aktywów o wyższym ryzyku, ale potencjalnie wyższych zyskach, takich jak akcje czy obligacje. Na tle globalnym Polacy wykazują większe zainteresowanie krajowymi akcjami (52 proc. wobec 50 proc. globalnie). Niższe stopy procentowe sprzyjają rynkowi akcji, obniżając koszty finansowania firm i poprawiając ich rentowność. Potwierdza to wzrost liczby inwestorów zainteresowanych spółkami technologicznymi (z 15 proc. w drugim kwartale 2024 r. do 19 proc. w analogicznym okresie 2025 r.). Co ciekawe, mimo obniżek stóp i w związku z tym niższej marży odsetkowej, wzrosło także zainteresowanie sektorem bankowym (z 13 proc. do 15 proc.). W tym samym czasie inwestycje w nieruchomości oraz REIT-y straciły na popularności (z 19 proc. do 15 proc.).

Polacy wykazują także większe zainteresowanie kryptowalutami (50 proc.) niż inwestorzy globalni (36 proc.). Chociaż kryptowaluty nie są bezpośrednio powiązane ze zmianami lokalnych stóp procentowych, mogą być postrzegane jako zabezpieczenie przed inflacją oraz osłabieniem złotego. Należy jednak pamiętać, że ten rynek cechuje wysoka zmienność. Krajowe obligacje znajdują się w portfelach aż połowy polskich inwestorów (globalnie 36 proc.). Popularność ta wynika przede wszystkim z dostępności obligacji skarbowych indeksowanych inflacją, które stały się atrakcyjne w ostatnich latach. Spadek stóp pozytywnie wpływa na ceny istniejących obligacji o stałym oprocentowaniu, ale jednocześnie sprawia, że nowe emisje będą mniej atrakcyjne.

Polacy częściej niż globalni inwestorzy lokują kapitał w walutach obcych (37 proc. wobec 25 proc.). Obniżki stóp mogą wspierać w dłuższym terminie osłabienie złotego, co z kolei zwiększy atrakcyjność inwestowania w waluty obce. Zagraniczne akcje mają porównywalną popularność w Polsce (33 proc.) i globalnie (34 proc.). Chociaż lokalna polityka monetarna nie wpływa bezpośrednio na rynki zagraniczne, środowisko niskich stóp może zachęcać inwestorów do większej dywersyfikacji portfeli za granicą, choć trzeba pamiętać, że stopy w Polsce pozostają nadal wyższe niż w strefie euro czy USA.

Towary, takie jak ropa czy złoto, cieszą się podobnym zainteresowaniem wśród polskich (31 proc.) i globalnych inwestorów (30 proc.). Lokalna polityka monetarna wpływa tu głównie pośrednio – poprzez kurs walutowy. Obligacje zagraniczne oraz inwestycje alternatywne także są w Polsce nieco popularniejsze niż globalnie (odpowiednio 24 proc. wobec 21 proc. oraz 24 proc. wobec 23 proc.). Obniżki stóp procentowych mogą zwiększać atrakcyjność inwestycji na rynku nieruchomości. Jednak inwestorzy powinni mieć na uwadze ryzyko związane z możliwymi zmianami regulacyjnymi, w tym dodatkowymi obciążeniami podatkowymi dla właścicieli mieszkań na wynajem.

Podsumowując, z naszego badania wynika, że polski inwestor jest bardziej wrażliwy na lokalne zmiany stóp procentowych niż przeciętny inwestor globalny. W obecnych warunkach najlepszą strategią ochrony kapitału może być dalsza dywersyfikacja portfela poza lokalny rynek. Przed nami prawdopodobnie cała seria obniżek stóp, których tempo będzie ściśle związane z dalszym rozwojem inflacji. Różnice w tempie obniżek między Polską a innymi krajami mogą dodatkowo wpłynąć na atrakcyjność poszczególnych regionów inwestycyjnych.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce

Rząd upraszcza formalności pogrzebowe – zasiłek z ZUS bez dokumentów i szybciej

To pierwszy projekt deregulacyjny, zgłoszony przez nas i przyjęty przez Rząd. Przyczyni się on m.in. do dużego uproszczenia załatwiania formalności pogrzebowych dla obywateli (np. brak dokumentów w 95% przypadków wniosków o zasiłek pogrzebowy w ZUS) i krótszy termin na wypłatę (skrócenie z 30 do 14 dni) – tak przyjęty właśnie przez Radę Ministrów projekt ustawy, który zmienić ma dotychczasowe przepisy o emeryturach i rentach z FUS, ocenia Polska Izba Branży Pogrzebowej.

Przyjęte właśnie przez Radę Ministrów zmiany to część zgłoszonych przez Izbę propozycji deregulacyjnych. O ich przygotowanie zwrócił się, kierowany przez Rafała Brzoskę, zespół, którego zadaniem stało się opracowanie m.in. ułatwiających działalność przedsiębiorcom czy ich klientom propozycji rozwiązań prawnych i instytucjonalnych.

Znaczące uproszczenia w obsłudze wniosków o zasiłek pogrzebowy

Na tzw. „pierwszy ogień” poszedł projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (UDER65). Zakłada on m.in. znaczące uproszenia dla obywateli, zakładów pogrzebowych i administracji w obsłudze wniosków o zasiłek pogrzebowy.

Polska Izba Branży Pogrzebowej zabiegała o nie od lat.

– To pierwszy projekt deregulacyjny, zgłoszony przez nas i przyjęty przez Rząd. Przyczyni się on m.in. do dużego uproszczenia załatwiania formalności pogrzebowych dla obywateli (np. brak dokumentów w 95% przypadków wniosków o zasiłek pogrzebowy w ZUS) i krótszy termin na wypłatę (skrócenie z 30 do 14 dni) – w ten sposób do przyjętych przez Radę Ministrów zmian odnosi się Wojciech Labuda, doradca Polskiej Izby Branży Pogrzebowej (PIBP).

Przyjęte rozwiązania dotyczące zasiłków z ZUS

W przyjętym przez Radę Ministrów znalazły się rozwiązania dotyczące zasiłków pogrzebowych z ZUS:

  • Brak wydawania decyzji o przyznaniu zasiłku pogrzebowego w przypadku wniosków osób najbliższych zmarłego – brak konieczności dostarczania jakichkolwiek dokumentów do ZUS;
  • Decyzja o prawie do zasiłku oraz jego wysokości będzie nadal wydawana w razie poniesienia kosztów pogrzebu m.in. przez więcej niż jedną osobę lub podmiot (np. pracodawca, dom pomocy społecznej, gmina, powiat, osoba prawna kościoła lub związek wyznaniowy);
  • Skrócenie terminu rozpatrzenia wniosku o zasiłek pogrzebowy z obecnych 30 dni do 14 dni;
  • Uregulowanie pośrednictwa zakładów pogrzebowych w składaniu wniosków o zasiłek i możliwości wypłaty zasiłku bezpośrednio na konto zakładu.

Zdaniem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej zaproponowane przepisy stanowią krok w dobrym kierunku, jednakże brak w nich kompleksowego rozwiązania zgłaszanych problemów:

  • Projekt dotyczy tylko zasiłków z ZUS (w 2019: 350 tys.), ale już nie pozostałych (KRUS, służby mundurowe i in.: 70 tys.) – na zmianach nie skorzystają osoby korzystające z innych niż ZUS systemach ubezpieczeń;
  • Brak ujednolicenia przepisów pomiędzy różnymi systemami i wprowadzenia odwołania do jednej ustawy o emeryturach i rentach z FUS (nadal zasiłki pogrzebowe będą uregulowane w aż 16 aktach prawnych);
  • Brak wprowadzenia otwartego katalogu wydatków, które można pokryć z zasiłku pogrzebowego (obecnie występują rozbieżności w interpretacjach urzędniczych);
  • Brak wprowadzenia jednej bazy danych o przyznanych zasiłkach pogrzebowych – pozostawienie możliwości nadużyć osób uprawnionych w różnych systemach i wypłaty więcej niż jednego zasiłku pogrzebowego w przypadku śmierci jednej osoby. Nie wprowadzono również ograniczeń w występowaniu o zasiłek pogrzebowy przez pracowników zakładów pogrzebowych, co rodzi ryzyko nowych nadużyć.

Co jeszcze powinno zostać uwzględnione?

Zdaniem Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, do realizacji propozycji zgłoszonych do inicjatywy SprawdzaMY – w odniesieniu tylko do wniosków o zasiłki obsługiwanych przez ZUS – konieczna jest również zmiana Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 11 października 2011 r. w sprawie postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe. Dopiero to umożliwiłoby pełną elektronizację postępowań we wszystkich przypadkach.

– Jednocześnie zwracamy uwagę, że w projekcie znalazła się tylko część z proponowanych i przyjętych przez zespół SprawdzaMY rozwiązań. Stąd też będziemy zabiegać o ich realizację na dalszych etapach prac legislacyjnych – zapowiada Wojciech Labuda.

Dodaje też, że Izba, którą reprezentuje, działać będzie cały czas na rzecz wprowadzenia  kompleksowych zmian dotyczących m.in. uproszczenia wniosków o zasiłki pogrzebowe we wszystkich instytucjach – a także o realizację kolejnych zgłoszonych do inicjatywy SprawdzaMY projektów. Priorytetem dla Polskiej Izby Branży Pogrzebowej jest też doprowadzenie do wejścia w życie nowelizacji Prawa Pogrzebowego. Przyczyni się ono m.in. do znacznego podniesienia poziomu usług funeralnych – np. poprzez podwyższenie wymogów dotyczących zatrudnienia w firmach pogrzebowych, jak również określenie precyzyjnych wymagań związanych z przechowywaniem i transportem zwłok czy kremacją. Zaproponowane w nowelizacji Prawa Pogrzebowego rozwiązania przynieść mają też budżetowi Państwa znaczne wpływy, wynikające z likwidacji tzw. szarej strefy, szacowanej nawet na 1-2 mld zł.

Ponad 44% firm energetycznych traktuje AI jako integralny element działalności

Ponad 44% firm z sektora energetycznego traktuje sztuczną inteligencję jako integralny element swojej działalności, a aż 60% z nich deklaruje zwrot z inwestycji w AI przekraczający 10% – wynika z raportu KPMG „Intelligent energy. A blueprint for creating value through AI-driven transformation”. Choć coraz więcej organizacji wdraża rozwiązania oparte na AI do istotnych procesów operacyjnych, ich szersze zastosowanie nadal hamują problemy z jakością danych, niedobory kompetencji i złożoność regulacyjna.

Z badania wynika, że 92% liderów branży energetycznej uważa wdrożenie sztucznej inteligencji za kluczowe źródło przewagi konkurencyjnej. Firmy traktują AI nie tylko jako narzędzie techniczne, ale przede wszystkim jako fundament transformacji – wykorzystywane do automatyzacji procesów, poprawy jakości decyzji, zarządzania ryzykiem i realizacji celów ESG. Najczęściej wskazywane zastosowania sztucznej inteligencji obejmują m.in. optymalizację pracy sieci, automatyzację utrzymania infrastruktury, analiza danych w czasie rzeczywistym oraz predykcyjne zarządzanie kosztami i emisjami.

Aż 56% organizacji prowadzi obecnie projekty pilotażowe z wykorzystaniem AI, jednak jedynie 13% posiada wewnętrzne centra kompetencyjne, które umożliwiają skalowanie rozwiązań. Mimo to 79% respondentów zadeklarowało poprawę efektywności operacyjnej, a 65% wskazało na wzrost efektywności jako główną korzyść z wdrożeń. Jednocześnie aż 74% firm zauważa pozytywny wpływ AI na wzrost przychodów. Z kolei 60% przedsiębiorstw deklaruje zwrot z inwestycji w sztuczną inteligencję przekraczający 10%.

Świadomość potencjału sztucznej inteligencji rośnie, jednak wiele firm jeszcze nie dysponuje strukturami pozwalającymi w pełni go wykorzystać. Główne bariery to niska jakość danych (wskazywana przez 58% badanych), złożoność przepisów (38%) oraz ograniczenia budżetowe (37%).

Stosowanie sztucznej inteligencji przynosi największe korzyści tam, gdzie są dostępne wysokiej jakości dane. Technologia AI jest coraz częściej wykorzystywana jako wiodący element rozwiązań automatyzujących procesy biznesowe. Firmy z sektora energetycznego, które inwestują w AI w obszarach takich jak predykcyjne utrzymanie infrastruktury, optymalizacja bilansowania mocy czy dynamiczne prognozowanie zapotrzebowania, już dziś widzą realne efekty w postaci zwiększonej efektywności operacyjnej i ograniczenia strat. Polskie przedsiębiorstwa energetyczne są coraz bardziej otwarte na pilotażowe wdrożenia, ale pełne skalowanie technologii nadal hamowane jest przez niedostateczną jakość danych i niedobory kompetencji analitycznych. W najbliższych latach priorytetowe powinno być rozwijanie infrastruktury danych oraz budowa zespołów, które potrafią połączyć wiedzę technologiczną z rozumieniem realiów sektora. AI nie zastąpi doświadczenia, ale może je skutecznie wzmocnić tam, gdzie potrzebna jest szybkość działania i trafność decyzji – komentuje Andrzej Gałkowski, Partner, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

W kontekście transformacji energetycznej firmy coraz częściej mierzą się z wyzwaniami związanymi z równoważeniem wdrożeń AI z celami zrównoważonego rozwoju – 63% respondentów wskazuje, że jest to trudne, a 71% traktuje kwestie sustainability jako strategiczny priorytet, nawet ważniejszy niż wdrażanie technologii. Mimo to organizacje nie rezygnują z inwestycji – 96% firm przeznacza środki na inwestycje w projektu rozwojowe nie oczekując natychmiastowego zwrotu.

Wdrożenie sztucznej inteligencji w sektorze energetycznym wciąż napotyka na istotne bariery strukturalne. Z punktu widzenia prawa wyzwaniem jest brak precyzyjnych regulacji dotyczących zastosowań AI w infrastrukturze krytycznej, co rodzi niepewność po stronie inwestorów i operatorów. Mimo to kierunek zmian wydaje się obiecujący – zarówno unijny AI Act, jak i przygotowywana Strategia Cyfryzacji Polski do 2035 r. zapowiadają ułatwienia w zakresie standaryzacji, interoperacyjności oraz bezpiecznego wdrażania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Podczas wchodzenia w kolejną fazę cyfrowej transformacji kluczowe będzie systemowe podejście do integracji AI z działalnością operacyjną firm – począwszy od automatyzacji procesów, poprzez rozwój nowoczesnej infrastruktury danych, aż po wykorzystanie AI jako narzędzia wspierającego cele klimatyczne i zwiększającego odporność systemu. To właśnie skoordynowane działania technologiczne, organizacyjne i regulacyjne zdecydują o tym, czy sztuczna inteligencja przyniesie sektorowi energetycznemu realną, długofalową wartość – podkreśla Anna Szczodra, Partner współzarządzający w KPMG Law, radca prawny, Lider doradztwa dla branży energetycznej w Polsce i EMA, KPMG w Polsce.

Z raportu KPMG wynika, że firmy energetyczne koncentrują się na budowie elastycznej infrastruktury opartej na rozwiązaniach chmurowych – 64% z nich deklaruje funkcjonowanie w modelu korporacyjnej chmury lub rozwiązań hybrydowo-chmurowych. Jednocześnie rośnie potrzeba uporządkowania danych – niespójność formatów i brak standardów jakości danych wskazywane są jako główne wyzwanie przez 58% respondentów.

O raporcie:

Seria raportów „Intelligent industries” powstała w oparciu o badanie KPMG International, łączące metody ilościowe i jakościowe. W jego ramach przeprowadzono pogłębione wywiady z ekspertami z obszaru technologii, regulacji i biznesu oraz z doradcami sektorowymi KPMG. Badanie objęło także ankietę wśród 1390 decydentów z kluczowych rynków (Australii, Chin, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji, Japonii oraz Stanów Zjednoczonych), w tym 163 przedstawicieli sektora energetycznego. Uzupełnieniem był 18-miesięczny projekt analizy wartości biznesowej generatywnej AI. Wyniki tworzą praktyczne kompendium dla organizacji chcących skutecznie wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji.

Ponad połowa firm usługowych traktuje AI jako strategiczny priorytet

Jak wynika z badania EY Polska prawie połowa (46%) firm z obszaru usługowego jest obecnie w trakcie wdrożenia AI, a dla 53% stanowi to wysoki lub bardzo wysoki priorytet. W tym sektorze rynku najczęściej sztuczną inteligencję znajdziemy w obszarze obsługi klienta (48%), marketingu (39%) i finansach (34%). Wysokie koszty wdrożenia są wyzwaniem dla coraz mniejszej liczby firm (spadek z 39% na 29% r/r.). Alarmującym może być fakt, że mniej niż co trzecie (29%) przedsiębiorstwo, w ramach procesu implementacji tej technologii, zainwestowało w obszar cyberbezpieczeństwa.

Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wskazują, że branża usługowa nie stroni od sztucznej inteligencji. Już 24% podmiotów z tego obszaru zakończyło proces pierwszych implementacji tej technologii i jest to znaczny wzrost względem 18% rok temu. Choć nie jest to najwyższa wartość w badaniu – wynik o 6 p. p. więcej osiągną sektor produkcyjny – to należy odnotować, że to właśnie przedstawiciele branży usługowej częściej niż innych zaznaczali, że są w trakcie wdrożenia (46%). Aż 36% firm wskazało także, że jest „zdecydowanie gotowych” na implementację rozwiązań AI, co stanowi wzrost o aż 10 p.p. r/r. Dla 53% badanych podmiotów priorytet dla rozwiązań AI jest wysoki, w tym dla 16% – bardzo wysoki.

Co szczególnie warte podkreślenia branża nie widzi też już tylu barier przed wdrożeniem AI. Coraz mniej firm wskazuje wysokie koszty (spadek z 39% na 29% r/r.), trudności technologiczne (z 31% do 19% r/r.) oraz obawy o bezpieczeństwo (z 39% do zaledwie 4% r/r.) jako przeszkody w implementacji. Usługi (16%), znacznie częściej niż handel (4%) i produkcja (6%), zaznaczyły natomiast niepewność regulacyjną jako poważny problem.

– Badanie wskazuje na zauważalną zmianę podejścia do technologii AI w ciągu ostatniego roku, czego skutki widzimy w rozpoczętych procesach wdrożeniowych. Dostrzegalne korzyści uzasadniają koszty inwestycji, co widać przede wszystkim w budżetach gdzie 27% firm z sektora usług chce znacznie zwiększyć swoje wydatki na AI. Efekty akceleracji w tych obszarach będą widoczne za przynajmniej kilkanaście miesięcy, kiedy obecne procesy wdrożeniowe się zakończą. Możemy więc spodziewać się, że poziom adopcji w najbliższym czasie w tym sektorze mocno wzrośnie – mówi Ewa Nowakowska, Partnerka, Liderka Zespołu AI Data Science & AI Lab.

AI w usługach odpowie za kontakt z klientem

Firmy sektora usługowego najchętniej (48%) wdrażają sztuczną inteligencję w obszarze obsługi klienta. Na dalszych lokatach znajdują się marketing i analiza rynku (39%), finanse oraz sprzedaż (po 34%). Celem wdrażania AI jest najczęściej poprawa jakości usług (46%), zwiększenie skali działania (34%), a dopiero na trzecim miejscu zmniejszenie kosztów (31%, dla porównania w sektorze handlu było to aż 47% odpowiedzi). Dodatkowo 74% firm odnotowało korzyści z przeprowadzonego wdrożenia, a 36% podmiotów może pochwalić się wzrostem efektywności na poziomie 21-40% wynikającym z wprowadzenia rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

– Sektor usług jest bardziej zróżnicowany niż jakikolwiek inny, pokazując pełne spektrum możliwości sztucznej inteligencji. W branżach takich, jak turystyka wdrożenia obejmują m.in. inteligentne funkcje w chatbotach pozwalając na lepsze odpowiedzi na zapytania klientów i ułatwienia przy rezerwacji. Sektor finansowy docenia zaś narzędzia analityczne, a wiele firm sięga też po systemy automatyzujące powtarzalne czynności, jak fakturowanie czy konstruowanie ofert. Póki co w kwestii AI w przedsiębiorstwach widzimy większe skupienie na optymalizacji procesów wewnętrznych i interakcji z klientami, ale rozwój możliwości AI sprawia, że niedługo z pewnością zobaczymy coraz więcej firm wychodzących do konsumentów także z produktami i usługami bazującymi na tej technologii – mówi Bartosz Pacuszka, Partner EY Polska, Lider zespołu AI Technology.

Cyberbezpieczeństwo potencjalnym punktem zapalnym

Duży spadek obaw o bezpieczeństwo rodzi pytanie o poziom zabezpieczeń podczas implementacji technologii AI. Zwłaszcza, że w ciągu roku obawy o bezpieczeństwo spadły z 39% do zaledwie 4% jako przeszkody w implementacji.

Z jednej strony aż 92% podmiotów zaznaczyło, że analizowało kwestie związane z cyberbezpieczeństwem przynajmniej w ograniczonym aspekcie podczas wdrożenia, ale tylko mniej niż co trzecie (29%) zainwestowało w ten obszar. Jednocześnie, tylko 24% przeprowadza przed implementacją analizę ryzyka dla konkretnego systemu. W kwestii samych zabezpieczeń branża najczęściej polega wyłącznie na rozwiązaniach narzędziowych (40%) oraz proceduralnych, jak szkolenia (30%), a tylko 20% łączy je, aby uzyskać wyższy poziom ochrony.

O badaniu
Druga edycja badania – Jak polskie firmy wdrażają AI – została opracowana na zlecenie EY Polska przez Cube Research w ostatnim kwartale 2024 roku na próbie 501 dużych i średnich przedsiębiorstw działające w branżach produkcyjnej, usługowej i handlowej.

Amerykański rynek pracy hamuje – słabe dane z sektora prywatnego

W czerwcu amerykański rynek pracy wyraźnie osłabł, co potwierdzają dane z raportu ADP. Po raz pierwszy od ponad dwóch lat sektor prywatny odnotował spadek liczby miejsc pracy – firmy zlikwidowały łącznie 33 tys. etatów. Największy ubytek zatrudnienia wystąpił w usługach, szczególnie w sektorach usług profesjonalnych, ochrony zdrowia i edukacji, które razem straciły 66 tys. miejsc pracy. Jednocześnie wzrost zatrudnienia odnotowano w przemyśle, budownictwie i górnictwie.

Sytuacja szczególnie mocno dotknęła małe i średnie przedsiębiorstwa, które odczuły największe redukcje. Średni miesięczny wzrost zatrudnienia z ostatnich trzech miesięcy wyniósł jedynie 18.7 tys., co stanowi najgorszy wynik od czasu wybuchu pandemii. Dodatkowo coraz więcej osób doświadcza trudności w znalezieniu nowej pracy, a plany rekrutacyjne firm osiągnęły najniższy poziom od 2004 roku.

Raport ADP sygnalizuje również wyhamowanie dynamiki wzrostu wynagrodzeń – pracownicy zmieniający miejsce zatrudnienia otrzymali średnio 6.8% podwyżki, natomiast osoby pozostające na dotychczasowych stanowiskach mogły liczyć na wzrost płac rzędu 4.4%. Jednocześnie spadek wskaźnika aktywności zawodowej może zakłócać obraz sytuacji na rynku – część osób, zwłaszcza tych obawiających się deportacji, rezygnuje z poszukiwania pracy, co zaniża oficjalny poziom bezrobocia.

Równolegle prognozy czerwcowego raportu Non-Farm Payrolls o zatrudnieniu wskazują na możliwy przyrost miejsc pracy o 106 tys., co byłoby najniższym tempem wzrostu od czterech miesięcy. Oczekuje się także wzrostu stopy bezrobocia do 4.3%, co oznaczałoby najwyższy poziom od 2021 roku. Rosnąca liczba wniosków o zasiłki, większa liczba zapowiedzianych zwolnień i słabe dane z sektora prywatnego dodatkowo potwierdzają tendencję spadkową.

Wśród sektorów, w których oczekiwane są największe zmiany, wymienia się turystykę, gastronomię, opiekę zdrowotną, budownictwo i przemysł. Część ekonomistów przewiduje również korekty danych z poprzednich miesięcy, zwłaszcza w sektorze małych firm, co może sugerować, że wcześniejsze szacunki były zbyt optymistyczne.

Pomimo wyraźnych oznak spowolnienia, przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell podkreśla, że rynek pracy nadal pozostaje solidny. Fed wstrzymuje się z decyzją o obniżkach stóp procentowych, oczekując bardziej kompletnych danych, szczególnie dotyczących wpływu ceł na inflację. Jednak słabsze wyniki mogą skłonić bank centralny do wcześniejszego działania, potencjalnie już pod koniec lipca, choć obecnie rynek zakłada obniżkę dopiero we wrześniu. Najbliższe tygodnie będą zatem kluczowe dla dalszego kształtu amerykańskiej polityki monetarnej.

Autor: Krzysztof Kamiński – OANDA TMS

Brak ruchu i nadwaga niszczą zdrowie Polaków – ostrzegają eksperci Columna Medica

Zgarbiona sylwetka, ból w dolnej części pleców, napięcie w karku – to coraz częstsza codzienność milionów Polaków – wskazują eksperci łódzkiego ośrodka Columna Medica. Blisko 8 na 10 pacjentów deklaruje, że odczuwa bóle kręgosłupa – dodają. Sytuacja staje się coraz bardziej poważna, szczególnie w kontekście alarmujących danych o braku aktywności fizycznej w Polsce i Europie.

Z raportu „Step Up! Tackling the Burden of Insufficient Physical Activity in Europe” opracowanego przez OECD i WHO wynika, że ponad połowa mieszkańców Europy ograniczyła aktywność fizyczną w 2022 roku. Niestety, Polska znajduje się wśród najmniej aktywnych krajów Unii Europejskiej – jedynie 4% dorosłych Polaków ćwiczy regularnie, a aż 65% nigdy nie uprawia sportu. Dla porównania, na czele najbardziej aktywnych znajdują się Finowie, Szwedzi i Duńczycy.

Skutki bezruchu? Ból i trwałe uszkodzenia

Brak ruchu i nadwaga prowadzą do zaburzenia prawidłowej postawy ciała, co obciąża kręgosłup oraz stawy. – Zamiast wyprostowanej sylwetki, przyjmujemy pochyloną, zgarbioną pozycję. Z czasem nie tylko kręgosłup zaczyna protestować, ale także kolana i biodra – tłumaczy Agata Madaj-Goldman, kierownik działu rehabilitacji Columna Medica, specjalistycznego ośrodka rehabilitacyjnego w pobliżu Łodzi.

Codzienna praca biurowa, praca zdalna czy wielogodzinne siedzenie przed ekranem to czynniki, które sprzyjają powstawaniu chronicznego bólu pleców. Nieprawidłowa pozycja w pracy prowadzi do przeciążeń mięśni, zmian dyskopatycznych i zwyrodnieniowych.

Dane GUS potwierdzają skalę problemu

Z corocznego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że niemal 30% Polaków skarży się na ból dolnej partii plecówponad 20% na bóle szyi, a około 16% na bóle środkowego odcinka kręgosłupa. Podobna liczba zmaga się z chorobą zwyrodnieniową stawów. To jasny sygnał, że problemy ortopedyczne są już problemem społecznym.

– Pacjenci zgłaszają się dopiero wtedy, gdy ból uniemożliwia normalne życie. Tymczasem wczesna interwencja, regularna rehabilitacja i budowanie świadomości ciała mogą skutecznie zapobiegać postępowi choroby – mówi Agata Madaj-Goldman – lider zespołu medycznego Columna Medica.

Rehabilitacja to nie tylko leczenie

– Rehabilitacja nie tylko przynosi ulgę, ale również działa profilaktycznie – przekonuje prof. Dariusz Jaskólski, neurochirurg i Konsultant Wojewódzki, konsultujący pacjentów w Columna Medica. – Regularne ćwiczenia i fachowa diagnoza pozwalają uniknąć poważnych zmian zwyrodnieniowych, a w konsekwencji – niepełnosprawności.

Eksperci zgodnie podkreślają, że w obliczu alarmujących statystyk, konieczne jest budowanie kultury ruchu i profilaktyki. Odpowiednie nawyki posturalne, aktywność fizyczna oraz szybka reakcja na pierwsze objawy bólowe mogą zatrzymać lawinę problemów zdrowotnych, zanim konieczne staną się operacje i skomplikowane leczenie.

Czas zadbać o siebie

Columna Medica to miejsce, gdzie pacjenci otrzymują kompleksowe wsparcie – od diagnostyki po indywidualnie dobrane programy rehabilitacyjne. W dobie rosnących problemów z kręgosłupem i narządem ruchu, świadoma profilaktyka staje się nie luksusem, ale koniecznością.

Popyt na kredyty mieszkaniowe w górę o 47% r/r – rekordowa średnia kwota wniosków

O 47,1% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w czerwcu 2025 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w czerwcu 2025 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 47,1% w porównaniu do czerwca 2024 r.

BIK Indeks Popytu na kredyty mieszkaniowe to wskaźnik, który mierzy zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi w Polsce. Indeks ten pokazuje, jak zmienia się wartość wniosków o kredyty mieszkaniowe składanych przez klientów indywidualnych w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wskaźnik ten jest użyteczny dla analityków i instytucji finansowych, ponieważ pomaga ocenić trendy na rynku kredytów mieszkaniowych i pozwala prognozować poziom akcji kredytowej w kolejnych miesiącach.

W czerwcu 2025 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 37,47 tys. osób w porównaniu do 27,44 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost o 36,6% r/r. W czerwcu w porównaniu do maja br. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła o 3,0%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w czerwcu 2025 r. 477,01 tys. zł i była wyższa o 7,7% niż w czerwcu 2024 r. W porównaniu do maja br. była wyższa o 2,0%.

– W czerwcu w porównaniu do maja br. nieznacznie spadła liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, ale w ujęciu rocznym wzrosła o ponad 1/3. Pomimo wciąż wysokich stóp procentowych, wiele osób nadal wnioskuje o kredyt mieszkaniowy – zauważa dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– Popyt na kredyt mieszkaniowy rośnie w wyniku pierwszej obniżki stóp procentowych i oczekiwaniu na kolejne. Spadek stóp procentowych, a wraz z nim rosnąca dostępność kredytu mieszkaniowego stały się punktem zwrotnym mobilizującym kredytobiorców do większej aktywności na rynku.

Drugim czynnikiem wpływającym na wysokość wartości BIK Indeksu Popytu jest średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego. W czerwcu br. średnia kwota wyniosła 477,01 tys. zł i jest najwyższa w historii. W mojej opinii, w kolejnych miesiącach rekord średniej wnioskowanej kwoty kredytu zostanie pobity – dodaje prof. Rogowski.

popyt na kredyty

Wpływ upałów na gospodarkę – fala gorąca może kosztować Europę -0,5pp PKB

  • Wstępne obliczenia sugerują, że trwające fale upałów w Europie Południowej i Środkowej, Stanach Zjednoczonych i Chinach mogą wiązać się ze znacznymi kosztami gospodarczymi.
  • Szacowane straty PKB wahają się od -0,1 punktu procentowego w Niemczech do nawet -1,4 punktu procentowego w Hiszpanii, przy całkowitych stratach wynoszących -0,5 punktu procentowego w Europie, -0,6 punktu procentowego w USA i -1,0 punktu procentowego w Chinach.
  • Dla porównania, jeden dzień ekstremalnych upałów (powyżej 32°C) odpowiada połowie dnia strajków.
  • Jak przeciwdziałać? Kluczem jest adaptacja. W perspektywie krótkoterminowej można wprowadzić środki ostrzegawcze i zapobiegawcze. Należy je jednak uzupełnić o długoterminowe strukturalne środki adaptacyjne w celu przygotowania miast na zmiany klimatu (np. zazielenianie miast, jasne dachy lub jeszcze lepiej – pokryte roślinnością etc.) oraz sposoby produktywnego dostosowania miejsc pracy do zwiększonego obciążenia cieplnego (tj. dostosowanie budynków, infrastruktury i godzin pracy).

Robi się tu gorąco

Fale upałów, które przetaczają się przez Europę Środkową i Zachodnią oraz Stany Zjednoczone, powodują wzrost temperatur znacznie powyżej norm sezonowych. Rekordowo wysokie temperatury trafiają na pierwsze strony gazet na całej półkuli północnej, podkreślając fizyczne ryzyko zmian klimatu i stawiając pod znakiem zapytania naszą odporność gospodarczą na ekstremalne temperatury. Wykres 1 przedstawia dzienne temperatury powietrza mierzone na wysokości 2 metrów nad gruntem za pomocą danych satelitarnych i symulacji komputerowych, aby uchwycić w migawce globalne temperatury w czasie rzeczywistym. Według Copernicus Climate Change Service/ECMWF, rok 2024 był najcieplejszym rokiem w historii, a maj 2025 był drugim najcieplejszym majem na świecie. Zgodnie z modelami prognostycznymi rozległa i trwała kopuła ciepła obejmie w ostatnich dniach lipca Europę Zachodnią i Środkową oraz Stany Zjednoczone, co oznacza, że temperatury będą dalej rosnąć.

Zmiany klimatu zwiększają częstotliwość i intensywność ekstremalnych upałów, sprawiając, że fale wysokich temperatur, susze i pożary stają się „nową normalnością”, z daleko idącymi konsekwencjami gospodarczymi. Takie zdarzenia w opinii Allianz Trade mają znaczące bezpośrednie negatywne skutki, nie tylko dla ludzi i dzikiej przyrody, ale także dla gospodarki, wywołując wysokie straty materialne w krajach rozwiniętych i stany „przedzawałowe” w krajach rozwijających się.

  • Straty makroekonomiczne netto (tj. pośrednie) są ogólnie ujemne, ale prawdopodobnie nie będą zbytnio dojmujące w przypadku dużych, rozwiniętych gospodarek, ponieważ są one w stanie dobrze radzić sobie z negatywnymi wstrząsami produkcyjnymi (np. rekompensując utraconą produkcję w okresie upałów zwiększoną produkcją zamówioną w jakimś dowolnym innym miejscu). Co więcej, podczas gdy zniszczone zasoby kapitałowe wpływają na PKB tylko nieznacznie i przede wszystkim w długim okresie[1] , (głównie finansowane długiem) środki pomocowe pojawiają się natychmiast w pomiarze PKB. W analizach statystycznych prowadzi to również do zjawiska „produktywnego zniszczenia”: wrażenie, że klęski żywiołowe (tymczasowo) mają pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy (podobnie w przypadku np. ubiegłorocznych powodzi).
  • Pośrednie skutki gospodarcze są na ogół bardziej dotkliwe dla krajów o niskich dochodach i mniejszych, mniej zróżnicowanych gospodarkach, nawet jeśli międzynarodowa pomoc w przypadku klęsk żywiołowych i pomoc rozwojowa prowadzi do (krótkoterminowego) wzrostu transferów pieniężnych.
  • Związek między wzrostem PKB a katastrofami naturalnymi jest jednak wysoce nieliniowy w przypadku intensywności katastrof. Na przykład, katastrofa w górnym 1% rozkładu indeksu katastrof może zmniejszyć stopę wzrostu PKB o 7%, podczas gdy katastrofa w górnych 5% rozkładu zmniejsza ją tylko o 0,5%.[2]
  • Wpływ punktów krytycznych był do tej pory ignorowany w prognozach szkód opartych na IPCC, ponieważ nadal brakuje konsensusu naukowego w sprawie ilościowego określenia tych skutków.

Wykres 1: Globalna dzienna temperatura powietrza, w °C na wysokości 2 metrów nad gruntem

Globalna dzienna temperatura powietrza

Źródła: Climatereanalyzer.org, Climate Change Institute, University of Maine

Ekstremalne temperatury zmniejszają również wydajność pracy. MOP przewiduje, że stres cieplny zmniejszy całkowity potencjalny czas pracy na całym świecie o -2,2% (co odpowiada 80 mln pełnoetatowych miejsc pracy)[3]. Według raportu Lancet Countdown z 2022 r., w 2021 r. utracono 470 mld potencjalnych godzin pracy – było to o 37% więcej w porównaniu ze średnią roczną z lat 1990-99 i średnio 139 godzin straconych na osobę[4]. Negatywne skutki są bardziej widoczne w krajach rozwijających się, gdzie pracownicy o niższych dochodach są często bardziej narażeni na fale upałów (np. w Afryce i Azji Południowej, biorąc pod uwagę jakość mieszkań i pomieszczeń w pracy oraz  ograniczony dostęp do klimatyzacji). Czynnikiem decydującym o spadku produktywności jest liczba dni z ekstremalnymi upałami (typowa miara: dni powyżej 90°F/32°C). Według Foster, Smallcombe, Hodder et al.[5] zdolność do wykonywania pracy fizycznej spada o około -40%, gdy temperatura osiąga 90°F/32°C. Co więcej, gdy temperatura wzrasta do 100°F/38°C, spadek produktywności jest jeszcze bardziej dramatyczny i spada o dwie trzecie. Korzystając z danych dotyczących zamożności w USA, Behrer, Park, Wagner i in.[6] twierdzą, że wyższa temperatura może zmniejszyć wydajność pracy, liczbę godzin pracy i dochody z pracy. Okazuje się, że jeden dodatkowy dzień powyżej 32°C (90°F) obniża roczną płacę o -0,04%, co odpowiada 2,1% średnich tygodniowych zarobków.

Stwierdzono również mniejszy wpływ upałów w regionach o wyższym średnim poziomie zamożności. Skutki te wynikają z połączenia zmniejszenia podaży pracy, wydajności pracy i popytu na pracę oraz wzrostu kosztów firm. Szacunki, które uwzględniają roczne wahania temperatury, uwzględniają także adaptacje do nich w ciągu roku, takie jak międzyokresowa substytucja pracy. Adaptacja ta ma miejsce, gdy pracownicy i firmy próbują zrekompensować produktywność utraconą podczas gorącego dnia lub tygodnia, nadrabiając zaległości w chłodniejszym okresie w tym samym roku. Jednak próba wyraźnego ilościowego określenia wpływu niskich temperatur na listę płac nie wykazała znaczącego wpływu. W dokumencie EBC badającym wpływ ekstremalnych temperatur stwierdzono częściowe ożywienie (tj. odreagowanie) w przemyśle i usługach, podczas gdy straty w rolnictwie i w niektórych pracach związanych z infrastrukturą mają tendencję do utrzymywania się. Szacowane odrabianie strat waha się od +0,05pp do +0,15pp, kompensując około 30-50% początkowego wpływu.[7] Potwierdza to również niedawny artykuł Dong et al. (2025), w którym stwierdzono, że szoki pogodowe mają przejściowy wpływ na produkcję.[8]

Allianz Trade szacuje, że Chiny, Hiszpania, Włochy i Grecja mogą odnotować spadek PKB o prawie jeden punkt procentowy z powodu obecnej fali upałów. Stany Zjednoczone i Rumunia mogą doświadczyć spadku o około -0,6 punktu procentowego, podczas gdy Francja może stracić nawet jedną trzecią punktu, a wpływ na Niemcy wydaje się minimalny i wynosi zaledwie -0,1 punktu procentowego. Opierając się na elastyczności (przedsiębiorstw i podaży pracy) omówionej w dwóch wspomnianych powyżej artykułach naukowych przeprowadziliśmy kalkulację konsekwencji ostatnich fal upałów[9] . Ogólnie rzecz biorąc, przy użyciu wag w globalnym PKB, fala upałów przekłada się na zmniejszenie wzrostu PKB w Europie o -0,5 punktu procentowego w 2025 r. i około -0,6 punktu procentowego na całym świecie, co podkreśla rosnące obciążenie fizycznym ryzykiem klimatycznym.

Tabela 1: Spadek PKB spowodowany liczbą gorących dni powyżej 32°C

Liczba dni z temperaturą wyższą niż 32°
(01/05 – 14/07)
Koszt wynagrodzeń
(%)
Koszt PKB
(pp)
Europa Południowa i Środkowa    
Grecja 43 1.7 1.1
Hiszpania 52 2.1 1.4
Włochy 44 1.8 1.2
Francja 12 0.5 0.3
Niemcy 5 0.2 0.1
Rumunia 23 0.9 0.6
Bułgaria 16 0.6 0.4
USA 24 1.0 0.6
Chiny 38 1.5 1.0

Źródła: Visual Crossing, Behrer et al. (2021), Allianz Research. Uwagi: W tym prognozowane temperatury na okres od 30 czerwca 2025 r. do 14 lipca 2025 r.

Adaptacja jest kluczowa: na warunki pracy pracowników wpływ mają decyzje społeczne, co sugeruje, że straty produktywności spowodowane upałem można złagodzić. Osoby fizyczne, przedsiębiorstwa i rządy mogą zastosować kilka podejść, w tym uwzględniające zmiany technologiczne, infrastrukturalne, regulacyjne i behawioralne. Chociaż znaczenie tych metod zależy od lokalnego kontekstu, wiele z nich wydaje się opłacalnych. Obiecujące są takie strategie, jak optymalizacja harmonogramów pracy, praca we wczesnych godzinach porannych lub wieczornych oraz stosowanie pasywnych mechanizmów chłodzenia. Świadome klimatu planowanie urbanistyczne i modyfikacje projektu budynku mogą najlepiej poradzić sobie z wysokimi temperaturami bazowymi, podczas gdy klimatyzacja może dostosować się do krótkotrwałych skoków temperatury, biorąc pod uwagę odpowiednią, niedrogą, niezawodną i czystą energię elektryczną. Arriazu-Ramos et al.[10] pokazują, że budynki mieszkalne najbardziej narażone na przegrzanie to te z oknami tylko z jednej strony, co uniemożliwia wentylację krzyżową, oraz te zlokalizowane na najwyższych piętrach. Modernizacja przegród zewnętrznych budynków w celu spełnienia obecnych standardów energetycznych może zmniejszyć liczbę godzin przegrzania w pomieszczeniach średnio o -8,6%, przy czym redukcja ta może sięgać nawet -15,3% w najbardziej narażonych typach budynków.

Dodatkowo, zastosowanie systemów zielonych dachów może jeszcze bardziej poprawić komfort termiczny, obniżając temperaturę w pomieszczeniach nawet o -0,5°C w porównaniu do standardowych renowacji dachów bez pokrycia roślinnego. Popularne badania (nt. wpływu zmian klimatu na produktywność) mają tendencję do przedstawiania zniekształconego obrazu, ponieważ nie uwzględniają potencjału adaptacyjnego, ani faktu, że ze względu na zmiany klimatyczne wydajność pracy może wzrosnąć również w miesiącach zimowych, co rekompensuje część strat w miesiącach letnich. Widoczne jest to w metodologii przedstawionej w raporcie na temat ekonomicznych i społecznych konsekwencji ekstremalnych upałów dla Stanów Zjednoczonych[11], w którym roczne straty w ostatnich latach oszacowano na poziomie 100 mld USD.

Podczas gdy raport ten zakłada, iż potencjalny wpływ (na gospodarkę) ekstremalnych upałów w lecie ulegnie podwojeniu do 2030 r., osiągając szacunkową stratę -0,5% prognozowanego PKB, przełomowa praca Heala i Parka[12] sugeruje efekt netto w szczególnie ciepłym roku w USA w postaci wzrostu PKB o +0,5% PKB. W badaniu, które wykorzystaliśmy do naszych obliczeń (Behrer, Park, Wagner i in.), adaptacja również jest częściowo uwzględniona, jak wspomnieliśmy powyżej.

[1] Straty w infrastrukturze spowodowane powodzią Ahrtal w Niemczech w lipcu 2021 r. szacuje się na 0,1% PKB, podczas gdy koszt pożarów w Los Angeles w styczniu 2025 r. wyniósł około 4,6 mld USD, co spowodowało spadek PKB stanu o -0,5% w 2025 r.

[2] Felbermayr, G. i J. Gröschl (2014), Naturally negative: The growth effects of natural disasters, Journal of Development Economics 111: 92-106.

[3] Według MOP rok ma 4320 potencjalnych godzin pracy w świetle dziennym, co stanowi blisko 12 godzin dziennie w 7-dniowym tygodniu pracy. ILO (2019) Working on a WARMER planet – The impact of heat stress on labour productivity and decent work, https://www.ilo.org/wcmsp5/groups/public/—dgreports/—dcomm/—publ/documents/publication/wcms_711919.pdf.

[4] Raport Lancet Countdown z 2022 r. na temat zdrowia i zmian klimatu: zdrowie na łasce paliw kopalnychdoi.org/10.1016/S0140-6736(22)01540-9. Sprawdź również eksplorator danych: .www.lancetcountdown.org/data-platform/health-hazards-exposures-and-impacts/1-1-health-and-heat/1-1-4-change-in-labour-capacity

[5] Foster, J., Smallcombe, J.W., Hodder, S. et al. An advanced empirical model for quantifying the impact of heat and climate change on human physical work capacity. Int J Biometeorol 65, 1215-1229 (2021).

[6] Behrer, A. P., Park, R. J., Wagner, G., Golja, C. M. i Keith, D. W. (2021). Ciepło ma większy wpływ na pracę w biedniejszych obszarach. Environmental Research Communications, 3(9), 095001.

[7] Faccia, D., Parker, M., Stracca, L. (2021). Feeling the heat: ekstremalne temperatury i stabilność cen. ECP Working Paper Series 2626.

[8] Dong, J., Tol, R., Wang, J. (2025). Wpływ klimatu i pogody na wyniki gospodarcze: Evidence from Global Subnational Data.

[9] To oszacowanie pierwszego rzędu wiąże się z kilkoma kluczowymi założeniami: (i) dane dotyczące temperatury nie są ostateczne i ograniczyliśmy się do sześciu krajów; (ii) wykorzystaliśmy dzienne średnie krajowe zamiast danych z komórek siatki; (iii) elastyczności wpływu na płace zostały skalibrowane na podstawie danych na poziomie hrabstw USA, a wrażliwość płac na PKB została przyjęta jako dwie trzecie; oraz (iv) inne kanały wpływu, takie jak wydajność rolnictwa, nie zostały wzięte pod uwagę.

[10] W obliczu zmian klimatu w europejskim mieście o umiarkowanym klimacie: Diagnoza przegrzania pomieszczeń w skali miejskiej i strategie adaptacyjne dla budynków mieszkalnych

[11] Atlantic Council (2021), Extreme Heat – the Economic and Social Consequences for the United States, www.atlanticcouncil.org/wp-content/uploads/2021/08/Extreme-Heat-Report-2021.pdf.

[12] Heal, G. & Park, J. (2014), Feeling the Heat: Temperature, Physiology & the Wealth of Nations, NBER WP 19725.

Wpływ lipcowej obniżki stóp procentowych na dostępność i koszty kredytów hipotecznych

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła podstawową stopę procentową (referencyjną) do poziomu 5%. Z wyliczeń Rankomat.pl wynika, że tylko w wyniku lipcowej obniżki rata kredytu na 500 000 zł na 30 lat spadnie o 85 zł. Połączony efekt dwóch tegorocznych obniżek stóp zmniejszy ratę o 257 zł – z 3 651 zł do 3 394 zł. Z kolei wraz z każdą obniżką rośnie zdolność kredytowa. W przyszłym roku część osób może liczyć na wzrost dostępnej kwoty o ponad 100 000 zł.

Powyższe wyliczenia dotyczą kredytów z oprocentowaniem zmiennym udzielonych w tym lub ubiegłym roku. W przypadku starszych kredytów spadek będzie mniejszy, ponieważ zarówno zadłużenie, jak i okres pozostały do spłaty są mniejsze.

Trzeba też dodać, że część kredytobiorców w lipcu i kolejnych miesiącach może zapłacić ratę w takiej samej wysokości jak dotychczas. Dzieje się tak dlatego, że banki zwykle aktualizują oprocentowanie kredytów raz na 3 miesiące (przy WIBOR 3M) lub raz na 6 miesięcy (przy WIBOR 6M).

Najdłużej na spadek raty poczekają osoby, które wybrały oprocentowanie stałe. Zazwyczaj obowiązuje ono przez 5 lat. W takim przypadku trzeba poczekać, aż ten okres się skończy. Wtedy można wybrać nowe, niższe oprocentowanie stałe lub przejść na oprocentowanie zmienne.

Jeśli ktoś ma oprocentowanie stałe, ale nie chce czekać kilku lat na spadek raty, może przenieść kredyt do innego banku. Nowy kredyt będzie miał oprocentowanie dostosowane do obecnego poziomu stóp procentowych.

Prognozy wskazują na dalsze obniżki

Lipcowa obniżka to prawdopodobnie nie koniec zmian. Wiele wskazuje na to, że stopy procentowe mogą dalej spadać. Z notowań kontraktów terminowych wynika, że instytucje finansowe przewidują spadek stawki WIBOR 3M do poziomu 4,03% w ciągu najbliższych 9 miesięcy.

Dla wspomnianego kredytu na 500 000 zł na 30 lat oznaczałoby to ratę na poziomie
3 040 zł, czyli o 612 zł mniej niż na początku kwietnia.2025-07-01 RPP obniżka o 0,25pp

Rośnie zdolność kredytowa

Spadek oprocentowania sprawia, że rośnie dostępność kredytów hipotecznych. W wyniku majowej i lipcowej obniżki osoba, która w kwietniu mogła liczyć na 500 000 zł kredytu, teraz uzyska 537 931 zł. Jeśli z kolei sprawdzi się prognoza mówiąca o dalszych obniżkach stóp, dzięki którym WIBOR 6M spadnie do 4,03%, ta sama osoba będzie mogła pożyczyć 600 626 zł, czyli o ponad 100 000 zł więcej niż przed obniżkami.

Trzeba jednak pamiętać, że mowa tu wyłącznie o efekcie niższych stóp. W praktyce ten wzrost może być ograniczony przez rosnące koszty życia, które banki uwzględniają przy wyliczaniu zdolności kredytowej. Nie można też wykluczyć zaostrzenia regulacji zmuszających banki do ostrożniejszego udzielania kredytów. Z drugiej strony, w naszych wyliczeniach zakładamy, że dochody kredytobiorcy się nie zmieniają. Jeśli jednak ktoś otrzyma podwyżkę, to oczywiście poprawi to jego zdolność kredytową.2025-07-01 RPP a zdolność kredytowa

Polska gospodarka potrzebuje stymulacji i wigoru. Zmiana w stopach procentowych zaskakująca, ale bardzo oczekiwana

– Prezes Glapiński lubi zaskakiwać i zaskoczył rynek, analityków, ekonomistów, a nawet kredytobiorców. RPP ogłasza bowiem lipcową obniżkę stóp procentowych, wprawdzie łagodną – bo tylko o 25 punktów bazowych – ale jednak. A jeszcze na czerwcowej konferencji,  Prezes banku centralnego trzymał się bazowego scenariusza i zapowiadał powrót do cyklu obniżek stopy dopiero po wakacjach – mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. Zmiana ta była bardzo oczekiwana przez przedsiębiorców. Jak mówią obniżenie stóp to zmiana w podejściu banków do udzielania kredytów. – Gospodarka potrzebuje energii, wigoru i świeżego powietrza – mówi Hanna Mojsiuk.

Eksperci Północnej Izby Gospodarczej podzielają zaskoczenie ekonomistów komentujących wczorajszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej. Nie da się jednak ukryć, że korekta już w wakacje jest dobrą wiadomością, bo „ustawia” gospodarkę w lepszej pozycji przed potencjalnymi inwestycjami, których więcej będzie jesienią i pod koniec roku.

– Sytuacja na świecie jest dynamiczna, więc trzymanie w ryzach polityki monetarnej kraju bez uzasadnienia gospodarczego nie jest z korzyścią dla nikogo. Inflacja spada, popyt na kredyty rośnie, Polacy chcą inwestować. Spodziewaliśmy się, że Rada Polityki Pieniężnej dokona zmian jesienią, a mamy upalne lato i spore zmiany zaskakujące dla gospodarki. Musimy nabrać wigoru, głównie poprzez solidny wzrost inwestycji. Tańszy kredyt z pewnością będzie temu sprzyjał – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej.

Co się zmieniło w ciągu miesiąca? Główna przesłanka to oczywiście najświeższa projekcja NBP dotycząca inflacji, która awizuje dalszą dezinflację i szanse na to, że do końca roku znajdziemy się w paśmie tzw. celu inflacyjnego (2,5 proc +/- 1pp.).

– Choć odczyt inflacji za czerwiec troszeczkę rozczarował (wzrost z 4 proc. w maju do 4,1 na koniec czerwca) to wydaje się, że główne ryzyka proinflacyjne ustępują. Istotnym zagrożeniem zdawała się być sytuacja na Bliskim Wschodzie i jej wpływ na ceny ropy naftowej, ale i ten czynnik został oddalony.  Mamy więc szanse na niższą inflację i niższy koszt pieniądza. A trzeba pamiętać, że na to czekają nie tylko umęczeni kredytobiorcy, ale także biznes. Gospodarka bardzo potrzebuje dzisiaj impulsu do szybszego wzrostu. Bo chociaż polskie wyniki makroekonomiczne nie są najgorsze, to jednak są znacznie słabsze od prognoz mówi prof. Aneta Zelek z Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu.

– Gospodarka potrzebuje stymulacji, a niższe stopy procentowe są szansą na to, że nareszcie będziemy zmierzać w stronę zwiększenia szans przedsiębiorców na i osób fizycznych na uzyskanie kredytów np. inwestycyjnych czy hipotecznych. W Polsce widzimy pewną dwubiegunowość statystyk gospodarczych. Z jednej strony mamy niskie bezrobocie i spadającą inflację, ale z drugiej niska konkurencyjność względem innych krajów europejskich czy poważny spadek ruchu w przemyśle każe jasno zastanowić się nad tym, jak kreować politykę finansową, by była zachęcająca przedsiębiorców do inwestycji. Obniżenie stóp procentowych to dobra wiadomość dla kredytobiorców, ale też dobra wiadomość dla tych, którzy obawiali się, że NBP znowu zamrozi politykę monetarną Polski na długie miesiące. Widać, że prezes Glapiński i Rada Polityki Pieniężnej chce być szybciej reagująca na politykę krajową i międzynarodową, stąd to lipcowe zaskoczenie – mówi Paweł Skotnicki, ekspert gospodarczy.

Eksperci nie spodziewają się kolejnych zmian w stopach procentowych w roku 2025. Korekty byłyby pożądane, ale także zaskakujące i oznaczające zupełną zmianę kursu polityki finansowej Rady Polityki Pieniężnej.

Prognoza makro na III kwartał 2025 r.: złoto, waluty, giełda i wpływ geopolityki

Jak tłumaczy John J. Hardy, główny strateg makroekonomiczny w Saxo, rynki światowe zareagowały gwałtownymi spadkami na początku kwietnia, gdy inwestorzy zaczęli poważnie wyceniać ryzyko związane z nowym reżimem handlowym wprowadzanym przez administrację Trumpa. Tzw. „Dzień Wyzwolenia” na początku II kwartału był momentem, w którym globalny rynek uświadomił sobie skalę potencjalnych konsekwencji taryf celnych. Zgodnie jednak z przewidywaniami części traderów, scenariusz „TACO” (Trump Always Chickens Out – Trump zawsze się wycofuje) szybko się zmaterializował: prezydent ogłosił 90-dniowe odroczenie nowych ceł dla większości krajów z wyjątkiem Chin, pozostawiając przestrzeń na negocjacje handlowe. W połowie maja doszło do wstępnego porozumienia między USA a Chinami w sprawie redukcji najbardziej restrykcyjnych stawek celnych, co stworzyło fundament pod potencjalnie bardziej stabilne otoczenie rynkowe w III kwartale. Inwestorzy liczą, że kolejne miesiące przyniosą więcej jasności niż I połowa roku. Niemniej jednak, w erze Trumpa 2.0 nie można zakładać żadnych stałych reguł gry.

Perspektywy na III kwartał: główne ryzyka rynkowe

USA-Chiny: jak potoczy się dalsza rywalizacja i kto ma przewagę?

Chiny wciąż pozostają „fabryką świata”, a znalezienie alternatywnych źródeł dla całego spektrum ich produkcji jest niezwykle trudne. Ich najważniejszym atutem pozostają jednak metale ziem rzadkich – zarówno w kontekście ich przetwarzania, jak i wykorzystania w kluczowych komponentach przemysłowych. Rynki zareagowały z ulgą, gdy Chiny wznowiły eksport metali ziem rzadkich po niemal embargu z początku kwietnia. Niemniej jednak pojawiły się istotne zastrzeżenia: Chiny doskonale zdają sobie sprawę ze swojej pozycji – nie tylko jako główny dostawca i rafiner metali ziem rzadkich, ale także jako kluczowy producent komponentów przemysłowych z ich udziałem, zwłaszcza magnesów wykorzystywanych w produkcji chipów, baterii do pojazdów elektrycznych, turbin wiatrowych czy sprzętu wojskowego. Szacuje się, że ponad trzy czwarte amerykańskiego sprzętu wojskowego zawiera komponenty zawierające metale ziem rzadkich. Zbudowanie pełnego łańcucha dostaw niezależnego od Chin zajęłoby lata – nawet przy pełnym zaangażowaniu.

Po krótkim wstrzymaniu eksportu w II kwartale, Chiny ogłosiły, że ograniczą licencje eksportowe do sześciu miesięcy. Wprowadzono również możliwość monitorowania odbiorców oraz ograniczania dostaw do wybranych zastosowań końcowych, takich jak technologie wojskowe.

Tymczasem USA zachowują istotną przewagę, zwłaszcza w produkcji komponentów silników odrzutowych dla Boeinga oraz w eksporcie etanu – kluczowego surowca wykorzystywanego do produkcji tworzyw sztucznych.

Pierwsze duże umowy handlowe USA i harmonogramy taryfowe

Poza częściowym złagodzeniem napięć na linii USA-Chiny, rynki będą uważnie obserwować wpływ amerykańskich ceł na pozostałe gospodarki. W momencie pisania tej analizy oczekuje się, że prezydent Trump ogłosi nowy harmonogram taryf celnych, wymierzony w kraje uznawane za mniej strategiczne lub prowadzące negocjacje „w złej wierze”. Kluczowe znaczenie w III kwartale mogą mieć nowe umowy handlowe z tradycyjnymi sojusznikami USA w zakresie bezpieczeństwa – Japonią i Unią Europejską. Proces rozmów z Japonią może jednak napotkać trudności polityczne, ponieważ ton negocjacji może ulec zmianie po wyborach do izby wyższej parlamentu, zaplanowanych na 20 lipca.

Choć niewielu spodziewa się powrotu do poziomów taryf zapowiedzianych w kwietniu, w trakcie tzw. „Dnia Wyzwolenia”, obowiązujące stawki najprawdopodobniej utrzymają się na podwyższonym poziomie – średnio w przedziale 12-18%. Oznacza to istotne obciążenie zarówno dla amerykańskiego, jak i globalnego wzrostu gospodarczego.

Wykres 1: EURUSD a różnica w rentowności obligacji 10-letnich USA i Niemiec. W ostatnich latach kurs EUR/USD w dużej mierze odzwierciedlał różnicę w rentownościach długoterminowych obligacji USA i Niemiec, co dobrze widać na wykresie przedstawiającym spread między amerykańskimi 10-letnimi obligacjami skarbowymi a niemieckimi bundami. Ten rok przyniósł niezwykłą rozbieżność – najpierw, gdy Niemcy ogłosiły ogromną ekspansję fiskalną, która spowodowała wzrost rentowności niemieckich i europejskich obligacji w porównaniu do globalnych konkurentów. Ekspansja fiskalna zazwyczaj pozytywnie wpływa na walutę. Kolejny wzrost euro w stosunku do dolara amerykańskiego jest trudniejszy do przypisania wydarzeniom w Europie i bardziej prawdopodobnie związany z obawami, że bariery handlowe Trumpa oraz polityka skarbowa USA oznaczają, iż kapitał powracający na rynki amerykańskie nie zostanie nagrodzony wysokimi zwrotami.

EURUSD a różnica w rentowności obligacji 10-letnich USA i Niemiec

Konflikt Iran-Izrael: deeskalacja czy eskalacja?

Ten przegląd powstaje w obliczu odnowionych napięć między Izraelem a Iranem, w związku z próbami Izraela zablokowania irańskich ambicji nuklearnych. Wpływ na rynki ropy był znaczący, wywołując obawy o kolejną falę inflacji.

Jednak skutki napięć geopolitycznych pozostają trudne do przewidzenia i przetworzenia przez uczestników rynku. W przypadku banków centralnych, których decyzje mogą bezpośrednio oddziaływać na rynki, prawdopodobnym scenariuszem będzie ignorowanie wzrostów cen napędzanych przez sektor energetyczny – o ile jednocześnie pogorszą się perspektywy wzrostu i nastroje gospodarcze. W takim układzie mogą one utrzymać łagodną politykę, nawet jeśli inflacja wzrośnie w wyniku szoków cenowych na rynku energii.

Ryzyko recesji w USA

Ryzyko recesji w Stanach Zjednoczonych prawdopodobnie wzrośnie w II połowie roku. Będzie to częściowo efekt spowolnienia gospodarczego po wprowadzeniu ceł, które osiągnęły szczyt w I i na początku II kwartału, a także sygnał wyprzedzających wskaźników wskazujących na nadchodzące osłabienie. Przedłużający się okres wysokich stóp procentowych w relacji do inflacji dodatkowo zwiększa presję, a rynek nieruchomości wykazuje wyraźne oznaki pogorszenia. Zakładamy, że w II połowie roku wystąpi łagodna recesja, zanim inflacja ponownie przyspieszy na początku przyszłego roku – tuż przed wyborami śródokresowymi w USA.

Dodatkowe pogorszenie perspektyw wzrostu wynika z efektu ceł, które działają jak podatek – poprzez podwyższanie cen bez wzrostu dostępnych środków na konsumpcję. W efekcie gospodarstwa domowe albo ograniczają zakup danego dobra, albo zmniejszają wydatki w innych obszarach, co prowadzi do realnego spowolnienia.

Polityka antyimigracyjna administracji Trumpa może również wywrzeć nieoczekiwany wpływ na wzrost. Naloty ICE i działania odstraszające powodują, że część pracowników bez statusu prawnego unika rynku pracy, a niektórzy decydują się na dobrowolną deportację. Choć obecnie brakuje twardych danych, a dominują relacje anegdotyczne, można spodziewać się efektów ubocznych w konsumpcji i podaży siły roboczej w sektorach najbardziej zależnych od tej grupy – w tym w rolnictwie, budownictwie i hotelarstwie.

Niewiadomą pozostaje wpływ sztucznej inteligencji na rynek pracy. Zakłócenia technologiczne mogą doprowadzić do pierwszej recesji wśród pracowników umysłowych, w miarę jak stanowiska wymagające wysokich kompetencji poznawczych są zastępowane przez wysoko wydajne narzędzia AI. Jak dotąd mamy do czynienia głównie z doniesieniami anegdotycznymi, ale być może w trzecim kwartale – lub niedługo później – pojawią się twarde dane pozwalające oszacować rzeczywisty wpływ tego zjawiska.

Prognozowane zmiany na rynku

Słaby dolar, mocne metale szlachetne

Polityka gospodarcza administracji Trumpa 2.0 pozostaje wyraźnie antyglobalistyczna – to, co ekonomista Russell Napier określa mianem „kapitalizmu narodowego”, a inni nazywają „odwróconym merkantylizmem”. Stany Zjednoczone próbują rozmontować globalny porządek gospodarczy, który same współtworzyły od czasów II wojny światowej. System ten sprzyjał ekspansji handlu i globalizacji oraz zapewniał niskie ceny towarów dla amerykańskich konsumentów, przy czym silny dolar odgrywał centralną rolę – umożliwiając innym krajom tłumienie kursów swoich walut w celu promowania eksportu. To z kolei osłabiło amerykański przemysł i zwiększyło zależność USA od zewnętrznych łańcuchów dostaw – co dziś postrzegane jest jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.

Pomimo protekcjonistycznej retoryki i transakcyjnego stylu Trumpa, dolar amerykański pozostanie kluczową walutą rezerwową, choć jego globalna rola może stopniowo maleć.

Inne główne gospodarki ograniczają napływ kapitału do USA – w tym do amerykańskich akcji i obligacji skarbowych – ponieważ muszą równoważyć krajową konsumpcję i inwestycje. W Europie ten trend już się uwidacznia, napędzany przez spadek zaufania do trwałości sojuszu transatlantyckiego oraz rewizję podejścia do współpracy handlowej z USA. Nowa, agresywna ekspansja fiskalna Niemiec dała euro istotny impuls wzrostowy – EURUSD może sięgnąć poziomu 1,25 do końca roku.

W Japonii postęp w negocjacjach z administracją Trumpa pozostaje powolny, prawdopodobnie z uwagi na wewnętrzne uwarunkowania polityczne. Jednocześnie bardzo słaby jen stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy dla relacji handlowych USA-Japonia, co może przełożyć się na presję na jego umocnienie.

Metale szlachetne napędzają surowce – dalsze wzrosty przed nami

Sektor surowców miał mocne zakończenie I połowy roku – Bloomberg Commodities Index zyskuje obecnie około 9%, wyraźnie przewyższając inne aktywa denominowane w dolarze amerykańskim, w tym obligacje i akcje. Zarówno indeks S&P 500, jak i Nasdaq pozostają daleko w tyle. Chociaż surowce zwykle zyskują w okresach silnego wzrostu gospodarczego, obecne ożywienie ma inny charakter – napędzane jest głównie przez czynniki geopolityczne i wzrost popytu inwestycyjnego na materialne aktywa trwałe, w szczególności metale szlachetne.

Złoto pozostaje liderem wzrostów od wielu miesięcy, a w ostatnim czasie dołączyły do niego srebro i platyna – wspierane przez rosnące obawy o stan finansów publicznych, szoki podażowe wynikające z ceł, osłabienie rynku pracy i deprecjację dolara. Czynniki te mogą skłonić Rezerwę Federalną do bardziej gołębiej zmiany kursu niż dotychczas oczekiwano. Dodatkowo istnieje ryzyko wyższej inflacji oraz kontynuacji trendu zakupów złota przez banki centralne – już czwarty rok z rzędu. W efekcie fundamenty pod potencjalny wzrost cen złota do poziomu 4000 USD w ciągu kolejnych 12 miesięcy wydają się być realne.

Srebro, które niedawno przełamało poziom 35 USD, może sygnalizować kontynuację trendu wzrostowego – również w relacji do złota. Od 2022 roku przyspieszony popyt banków centralnych na złoto sprawił, że srebro pozostawało w tyle. Potwierdza to relacja złota do srebra, która obecnie wynosi około 95 – znacznie powyżej pięcioletniej średniej wynoszącej 80.

Wykres 2: Ceny złota i relacja złoto/srebro. Poza zmieniającym się krajobrazem geoekonomicznym, istotnym czynnikiem ryzyka dla dolara amerykańskiego pozostaje polityka Rezerwy Federalnej. Rosnące prawdopodobieństwo recesji w USA zwiększa szanse na bardziej zdecydowane poluzowanie polityki monetarnej przez Fed, niż obecnie wyceniają rynki. To z kolei może dalej osłabiać dolara i wspierać ceny metali szlachetnych – zarówno złota, jak i srebra.

Ceny złota i relacja

Prognozy dla rynku akcji

W przypadku akcji amerykańskich możliwych jest wiele scenariuszy, jednak ogólnie rzecz biorąc, stopniowe odchodzenie od koncepcji „amerykańskiej wyjątkowości” oraz redukcja nadmiernej ekspozycji na akcje z USA (które na początku roku odpowiadały za ponad 70% globalnego indeksu MSCI) może oznaczać relatywnie słabsze wyniki tego segmentu w nadchodzących latach.

W krótszym horyzoncie, agresywne obniżki stóp procentowych przez Fed mogą przejściowo wspierać wzrosty, analogicznie do sytuacji z końca 2007 roku – zanim w pełni ujawniła się skala nadchodzącego globalnego kryzysu finansowego. Dodatkowo, przekonanie, że USA nie są w stanie długoterminowo finansować narastających deficytów fiskalnych, a inflacja stanowi jedyny skuteczny mechanizm redukcji realnego zadłużenia, wspiera narrację TINA („There Is No Alternative”) dla akcji amerykańskich. Niemniej jednak w przypadku recesji należy liczyć się ze spadkiem zysków przedsiębiorstw i powrotem zmienności na rynek.

Na rynkach globalnych wygaszanie dominacji USA w strukturze portfeli inwestycyjnych powinno wspierać pozostałe regiony w ujęciu względnym. Dodatkowym impulsem dla rynków wschodzących może być osłabienie dolara amerykańskiego. W Europie pozytywnym impulsem w dłuższym terminie pozostaje ekspansja fiskalna Niemiec, choć powolne tempo wprowadzania ulg podatkowych dla przedsiębiorstw (obniżka stawki CIT z 30% do 25%, dopiero od 2028 roku) budzi rozczarowanie.

Największe ryzyka dla perspektyw rynkowych mają charakter geopolityczny. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie – w scenariuszu, w którym Iran uzna działania Izraela za egzystencjalne zagrożenie i odpowie w nieprzewidywalny sposób – mogłaby spowodować gwałtowny wzrost cen energii i twarde lądowanie globalnej gospodarki. W takim układzie USA mogłyby zyskać przewagę dzięki swojej relatywnej niezależności energetycznej.

Z kolei ponowne, znaczące pogorszenie relacji między USA a Chinami – niezależnie od przyczyny – mogłoby wywołać kolejny negatywny szok dla rynków finansowych.

Prof. Gomułka: czekają nas kolejne cięcia stóp procentowych

Rada Polityki Pieniężnej podjęła dziś decyzję o obniżeniu stóp procentowych. Wkrótce można spodziewać się dalszych spadków – przewiduje główny ekonomista BCC, prof. Stanisław Gomułka.

Na lipcowym posiedzeniu RPP obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Tym samym stopa referencyjna wynosi obecnie 5,00 proc. wobec dotychczasowych 5,25 proc. Stopa lombardowa ustalona została na poziomie 5,50 proc. w skali rocznej, stopa depozytowa – 4,50 proc., stopa redyskontowa weksli – 5,05 proc., a stopa dyskontowa weksli – 5,10 proc.

Dzisiejsza decyzja RPP wydaje się zasadna i nie jest zaskoczeniem. Oczekiwałem spadku stopy referencyjnej o około 0,25 punktu procentowego. Przewiduję też dalszy jej spadek – do około 4 proc. na koniec przyszłego roku. Wiąże się to między innymi z prognozowanym spadkiem inflacji, która w 2025 roku może znaleźć się nieco poniżej 4 proc. – komentuje prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Ekspert zauważa również, że zgodnie z projekcjami roczne tempo wzrostu PKB w 2025 roku najprawdopodobniej znajdzie się w przedziale 2,9–4,3 proc.

Nowe projekcje NBP i zaskakująca decyzja RPP – co dalej?

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła dziś stopy procentowe o 25 pb., sprowadzając stopę referencyjną do poziomu 5%. Ruch stanowi wyraźny kontrast dla ostatnich komentarzy prezesa Glapińskiego, który po czerwcowej pauzie wypowiadał się o dalszym rozluźnianiu polityki monetarnej z większą rezerwą. Jednocześnie jest to spore zaskoczenie dla rynku, co znalazło odzwierciedlenie w notowaniach złotego. Para EUR/PLN wzrosła istotnie powyżej poziomu 4,26, sięgając najwyższego poziomu od 24 czerwca.

Lipiec jest dla NBP miesiącem szczególnym, decyzji RPP towarzyszą bowiem nowe prognozy banku. O ile te dotyczące wzrostu nie uległy znacznym rewizjom względem marca (przewidują nieznacznie słabszy wzrost 2025 r. oraz nieco silniejszy w latach 2026-2027), znaczne zmiany zaszły w zakresie projekcji inflacyjnych. Spadek presji cenowej jest zresztą wyszczególniony jako kluczowy element warunkujący dzisiejszą decyzję o obniżce stóp procentowych. Choć bank zaznacza ryzyka, takie jak kształt polityki fiskalnej, zmiany presji popytowej i sytuacji na rynku pracy, podkreśla, że inflacja CPI w najbliższych miesiącach obniży się poniżej górnej granicy odchyleń celu inflacyjnego.

Uwaga przenosi się w stronę jutrzejszej konferencji prasowej, która może pomóc lepiej zarysować oczekiwania wobec dalszych ruchów banku. Nie mamy większych wątpliwości, że cięcia będą kontynuowane, pod znakiem zapytania stoi jednak tempo redukcji oraz to czy kolejna obniżka nastąpi już na kolejnym, wrześniowym posiedzeniu. Warte uwagi mogą okazać się wypowiedzi prezesa Glapińskiego dotyczące sytuacji globalnej, regulowanych cen energii oraz polityki fiskalnej, które w poprzednich miesiącach wyszczególniał pośród kluczowych ryzyk dla perspektyw polityki monetarnej banku.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Czerwcowa poprawa koniunktury w transporcie drogowym nie przekłada się na optymizm firm

Czerwcowe dane GUS pokazują poprawę ocen bieżącej sytuacji w sektorze transportu i gospodarki magazynowej –wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury zbliżył się do neutralności (–0,8 pkt). Mimo poprawy tu i teraz, przewoźnicy z ostrożnością patrzą w przyszłość – wiele firm spodziewa się, że kolejne miesiące mogą przynieść nowe wyzwania.

Z perspektywy firm zajmujących się transportem drogowym towarów, obserwowany w czerwcu wzrost aktywności wpisuje się w znaną sezonowość branży. Czerwiec i lipiec to miesiące, w których rośnie popyt na usługi przewozowe– m.in. ze względu na intensyfikację eksportu, zwiększone zapotrzebowanie w handlu i przemyśle, a także wzrost przewozów budowlanych i materiałowych. Wiele firm realizuje wtedy większą liczbę zleceń i poprawia swoją bieżącą płynność.

Sierpień często przynosi spadek wolumenu przewozów, zwłaszcza w międzynarodowym transporcie drogowym – ze względu na sezon urlopowy i ograniczenia produkcyjne w krajach zachodnich. To może tłumaczyć, dlaczego przewoźnicy nie formułują optymistycznych prognoz, a także nie planują zwiększać poziomu zatrudnienia. Podobnie branża transportowa odnosi się do potencjalnych inwesycji. Taka postawa może wynikać z faktu, że większość firm decyzje kadrowe i płacowe uzależnia bezpośrednio od bieżącej sytuacji finansowej – co potwierdza, że sektor wciąż funkcjonuje w warunkach podwyższonej niepewności i dużej wrażliwości na zakłócenia w płatnościach oraz wahania kosztów operacyjnych. Rozwiązania umożliwiające natychmiastowe otrzymanie płatności mogą być w tym okresie dobrym rozwiązaniem dla firm, które przewidują spowolnienie sezonowe po wakacyjnym wzmożeniu w branży transportowej.

Komentarz przygotował Marcin Wawrzkiewicz, Country Manager Malcom Finance w Polsce

Jak legalnie zatrudnić cudzoziemca spoza UE/EOG w Polsce po 1 czerwca 2025 r.? Praktyczny poradnik dla przedsiębiorców

Z dniem 1 czerwca 2025 r. wchodzi w życie nowa ustawa określająca zasady dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Nowe przepisy mają na celu uproszczenie procedur, zwiększenie przejrzystości oraz poprawę nadzoru nad legalnością zatrudnienia cudzoziemców. Choć wiele procedur zostało usprawnionych, to nadal obowiązki pracodawców pozostają rozbudowane i wymagają dużej staranności. Poniżej przedstawiamy kluczowe zasady, które powinien znać każdy przedsiębiorca zatrudniający osoby spoza Polski.

Zatrudnienie bez zezwoleń – kto jest zwolniony z obowiązku?

Nowa ustawa przewiduje, że nie wszyscy cudzoziemcy potrzebują zezwolenia na pracę. Taki obowiązek nie dotyczy m.in. osób posiadających zezwolenie na pobyt stały, status uchodźcy, ochronę czasową lub Kartę Polaka. Legalnie mogą pracować także absolwenci polskich uczelni i osoby, które zdobyły w Polsce kwalifikacje zawodowe. Zwolnione z wymogu zezwoleń są również osoby będące małżonkami obywateli RP oraz doktoranci i naukowcy zatrudnieni w polskich jednostkach badawczych. Praca bez zezwolenia jest też dopuszczalna w przypadkach określonych w przepisach szczególnych (dotyczy to m.in. uczestników wybranych programów międzynarodowych).

Obywatele UE, EOG i EFTA –  pełna swoboda zatrudnienia

Warto podkreślić, że ustawa nie ma zastosowania do obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Norwegii, Islandii i Liechtensteinu), jak również obywateli Szwajcarii, a także do członków rodzin tych obywateli. Ustawa nie ma też zastosowania do obywateli Wielkiej Brytanii i członków ich rodzin, o ile są objęci przepisami przejściowymi zawartymi w Umowie o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z UE (Brexit). Pracodawcy mogą zatrudniać osoby z tych krajów na takich samych zasadach jak obywateli Polski – bez konieczności uzyskiwania zezwoleń, składania oświadczeń czy spełniania dodatkowych wymogów formalnych.

Kiedy wymagane jest zezwolenie na pracę?

Obowiązek uzyskania zezwolenia na pracę dotyczy cudzoziemców, którzy nie należą do opisanych w poprzednich akapitach kategorii wyłączonych, a także tych, którzy nie pochodzą z krajów objętych uproszczoną procedurą oświadczeniową (o czym w dalszej części artykułu). Również w przypadkach, gdy planowane zatrudnienie dotyczy zawodów regulowanych lub branż wymagających nadzoru administracyjnego, wymagane będzie uprzednie uzyskanie zezwolenia.

W przypadku cudzoziemca już przebywającego legalnie w Polsce, jego zatrudnienie będzie uznawane za legalne od dnia złożenia wniosku o zezwolenie na pracę – pod warunkiem, że wniosek nie zawiera braków formalnych. To rozwiązanie zabezpiecza pracodawcę przed karą za zatrudnienie „bez zezwolenia”, ale wymaga precyzyjnego działania.

Zezwolenie na pracę wydaje się na czas nie dłuższy niż 3 lata.

Praca sezonowa – nowe zasady od 1 czerwca 2025 r.

Zezwolenie na pracę sezonową wydaje starosta dla pracodawcy działającego w branżach określonych w rozporządzeniu (np. rolnictwo, turystyka). Cudzoziemiec może pracować maksymalnie 9 miesięcy w roku kalendarzowym, a jego wynagrodzenie nie może być niższe niż dla pracowników na podobnym stanowisku. Wniosek o zezwolenie składa się wyłącznie elektronicznie. Praca może rozpocząć się od dnia złożenia kompletnego wniosku, nawet przed wydaniem decyzji – nie dłużej jednak niż przez 30 dni. Pracodawca musi wskazać, kto zapewnia pracownikowi zakwaterowanie, oraz uwzględnić płatny urlop. W przypadku wcześniejszej współpracy z danym cudzoziemcem, wniosek jest rozpatrywany w pierwszej kolejności. Zezwolenie można przedłużyć, o ile nie przekroczono limitu 9 miesięcy.

Procedury i obowiązki pracodawcy

Od czerwca 2025 r. wszystkie wnioski o wydanie zezwolenia lub wpis oświadczenia do ewidencji będą składane wyłącznie drogą elektroniczną, za pośrednictwem portalu www.praca.gov.pl z wykorzystaniem jednolitych formularzy. Oprócz podstawowych informacji o pracodawcy i cudzoziemcu, trzeba dołączyć m.in. projekt umowy, dane o zakwaterowaniu oraz warunkach zatrudnienia (czas pracy, wynagrodzenie, miejsce wykonywania pracy). Każdy błąd lub niekompletność dokumentów może znacząco opóźnić procedurę.

Pracodawca, który planuje zatrudnić cudzoziemca, zobowiązany jest do sprawdzenia legalności jego pobytu oraz posiadanych przez niego dokumentów uprawniających do wykonywania pracy. Dokumenty te należy przechowywać przez cały okres zatrudnienia, a także przez dwa lata po jego zakończeniu.

Kolejnym wymogiem jest zawarcie z cudzoziemcem umowy na piśmie, przedstawionej w języku dla niego zrozumiałym. Jeżeli umowa sporządzona jest po polsku, należy zapewnić jej tłumaczenie. W przypadku umów w języku obcym konieczne jest posiadanie przysięgłego tłumaczenia na język polski.

Dodatkowo, pracodawca musi pisemnie poinformować cudzoziemca – w języku dla niego zrozumiałym -o przysługującym mu prawie do przystąpienia do związków zawodowych.

Uproszczona procedura – kto może skorzystać?

Dla obywateli wybranych państw możliwe jest zatrudnienie w tzw. trybie uproszczonym. Dotyczy to obywateli Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Gruzji, Armenii, Bangladeszu i Nepalu. W tym przypadku nie jest wymagane zezwolenie na pracę – wystarczy złożenie za pomocą systemu teleinformatycznego oświadczenia o powierzeniu pracy cudzoziemcowi poprzez stronę www.praca.gov.pl. Procedura ta pozwala na zatrudnienie na okres nieprzekraczający 24 miesięcy. Warunkiem jest zawarcie umowy z legalnie przebywającym w Polsce cudzoziemcem oraz spełnienie wszystkich pozostałych obowiązków formalnych.

Kiedy można spodziewać się odmowy?

Wojewoda odmówi wydania zezwolenia na pracę, jeśli pracodawca zalega z podatkami lub składkami na ubezpieczenia społeczne, a także gdy złożył nieprawdziwe dane lub dokumenty. Odmowa nastąpi również w przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada wymaganych kwalifikacji, firma znajduje się w stanie zawieszenia lub likwidacji albo istnieje podejrzenie, że zatrudnienie ma charakter fikcyjny i służy jedynie legalizacji pobytu cudzoziemca.

Konsekwencje nielegalnego zatrudnienia

Zatrudnienie cudzoziemca bez dopełnienia wymaganych procedur może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi – pracodawcy grożą grzywny nawet do 50.000 zł, zakaz zatrudniania cudzoziemców w przyszłości. W przypadku fałszowania dokumentów lub działania w złej wierze możliwe jest także wszczęcie postępowania karnego.

Nowe przepisy obowiązujące od 1 czerwca 2025 r. wymagają od pracodawców większej uwagi, rzetelności i znajomości procedur. Choć wiele formalności uproszczono, to wzrosły również wymogi dotyczące dokumentacji oraz odpowiedzialności prawnej. Z punktu widzenia przedsiębiorcy kluczowe znaczenie ma działanie na podstawie aktualnych i autentycznych dokumentów, korzystanie z oficjalnych platform cyfrowych oraz pełne udokumentowanie całego procesu zatrudnienia. Przestrzeganie tych zasad pozwala uniknąć ryzyka prawnego i budować stabilne relacje z pracownikami z zagranicy zgodnie z literą prawa.

Autorka: Marta Macuga, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Nieoczekiwana decyzja RPP – złoty osłabia się po ogłoszeniu obniżki stóp

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nieoczekiwanie zdecydowała się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Oznacza to, że stopa referencyjna wynosi teraz 5%. Decyzja ta zaskoczyła większość ekonomistów – jedynie kilku ankietowanych przez Bloomberga przewidywało taki scenariusz, co więcej, jest ona sprzeczna z wcześniejszymi wypowiedziami członków RPP, którzy wskazywali na małe prawdopodobieństwo obniżki w lipcu.

Mimo to, za obniżką przemawiało w ostatnim czasie wiele czynników, a kluczowe okazały się silniejszy niż oczekiwano spadek inflacji w II kwartale oraz prawdopodobnie bardzo optymistyczne nowe projekcje inflacyjne. Zdaniem Ministerstwa Finansów, inflacja za lipiec może spaść nawet do poziomu 3%, co oznaczałoby wejście w zakres celu inflacyjnego NBP (2,5% z odchyleniem o jeden punkt procentowy). Spodziewany spadek inflacji w lipcu jest w dużej mierze efektem obniżki taryf na gaz.

Co przemawiało za obniżką?

Poza kwestią inflacji, pojawiły się również inne dane uzasadniające niższe stopy procentowe. Po pierwsze, dynamika płac w maju spowolniła do 8,4% rok do roku z poziomu 9,3%. Po drugie, indeks PMI dla przemysłu w czerwcu odnotował znaczący spadek do 44,8 punktu, co kontrastuje z europejskim trendem ożywienia gospodarczego. Po trzecie, inflacja w ostatnim czasie kształtowała się poniżej marcowych projekcji inflacyjnych, a najnowsze prognozy powinny przynieść jeszcze większy optymizm w kwestii wygranej walki z nadmierną inflacją.

Wszystko wskazuje na to, że rozpoczęliśmy cykl obniżek stóp procentowych. Kolejna obniżka jest bardzo prawdopodobna we wrześniu, a dalsze redukcje mogą nastąpić w kolejnych miesiącach tego roku. Najpewniej w tym roku stopy spadną do poziomu 4,5%, a w przyszłym roku osiągną docelowy poziom 3,5%. Warto również pamiętać, że ekstremalnie silny złoty w ostatnich dniach – kurs USDPLN w okolicach 3,60 i EURPLN około 4,25 – również przyczynia się do ograniczania inflacji importowej.

W związku z zaskoczeniem dzisiejszą decyzją obserwujemy również osłabienie polskiego złotego. USDPLN rośnie do 3,62, natomiast EURPLN do 4,26. Są to jednak zmiany nie przekraczające 0,5% na niekorzyść złotego.