VII BIG DATA & AI: Think Big Congress oraz I SecureTech Congress

W dniach 17-18 października 2017 r. w Hotelu Sheraton w Warszawie równocześnie odbyły się dwa kongresy: VII BIG DATA & AI: Think Big Congress oraz I SecureTech Congress.

Wydarzenia te są odpowiedzią na nową rewolucję technologiczną w biznesie oraz najnowsze trendy w zakresie cyber security. Miniona edycja zgromadziła 695 uczestników, którzy mieli okazję wziąć udział w 13 panelach dyskusyjnych, 5 firechat’ach oraz 21 wystąpieniach indywidualnych, czynnie realizowanych przez 102 prelegentów.

Uroczystego otwarcia Kongresów, podczas wspólnej części VII BIG DATA & AI: Think Big Congress i SecureTech Congress, dokonali: Dariusz Kacprzyk, Współprzewodniczący Rady Programowej SecureTech Congress  oraz Tomasz Motyl, Przewodniczący Rady Programowej BIG DATA & AI: Thinkg Big Congress. Zgromadzeni uczestnicy mieli przyjemność wysłuchać wystąpienia Krzysztofa Silickiego, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, a następnie światowej sławy hakera – Ralpha Echemendia, pracującego dla takich koncernów jak NASA, Google, Microsoft oraz najważniejszych nazwisk Hollywood oraz prof. Anatoly’a Maruschaka, który opowiedział o kulisach głośnego ataku hakerskiego na Ukrainie latem br. Część wspólną zwieńczyła dyskusja panelowa dotycząca przyszłości cyfrowej w biznesie w kontekście General Data Protection Regulation (RODO).

Kolejnym etapem były symultanicznie odbywające się panele obydwu kongresów. Uczestnicy  BIG DATA & AI: Thinkg Big Congress podjęli tematy dotyczące, m.in.: rewolucji technologicznej w biznesie oraz aspektami Sztucznej Inteligencji jako open source i budową własnych rozwiązań. Rozważano też tematy koegzystencji maszyn i ludzi w bankowości detalicznej i inwestycyjnej, a także zastosowania sztucznej inteligencji w handlu.

Natomiast uczestnicy  SecureTech Congress prowadzili dyskusje dotyczące  komunikacji, budowania marki i współpracy firm na rzecz cyberbezpieczeństwa. Zastanawiano się także dlaczego socjotechnika jest dalej skuteczną metodą ataku. Podczas drugiego dnia konferencji swoje wystąpienie miał Honorowy przedstawiciel Ministerstwa Cyfryzacji – dr Maciej Kawecki. Ponadto uczestnicy mieli szansę wysłuchać i wziąć czynny udział w debatach dotyczących technologii jako wyzwań związanych z zabezpieczeniem nowoczesnych i mobilnych środowisk, zagrożeń atakami na  IoT w Polsce oraz wzmocnień cyberoporności sektora finansowego. Blok kończący konferencję dotyczył inteligentnych przedsiębiorstw, przemysłu i systemów energetycznych oraz tego, w jaki sposób, zmierzyć skuteczność ich zabezpieczeń.

Wśród prelegentów VII BIG DATA  & AI: Think Big Congress oraz  I SecureTech Congress znaleźli się także m.in.:

  • Andrzej J. Piotrowski, Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Energii
  • Francesco Chiarini, Global Cybersecurity Incident Response, PepsiCO
  • Krzysztof Bajołek, Founder, Answear.com
  • Daniel Arak, Współzałożyciel, Członek Zarządu, ITMAGINATION
  • Aleksandra Przegalińska-Skierkowska, Adiunkt, Akademia Leona Koźmińskiego, Badaczka w Center For Collective Intelligence w MIT w Bostonie;
  • Norbert Biedrzycki, Digital Vice President, McKinsey;

Zachęcamy do zapoznania się z fotorelacją wydarzenia.

Organizatorem wydarzenia jest MMC Polska.

Dolar z nieoczekiwanym wsparciem

Kolejne podejście EUR/USD w kierunku 1,19 okazało się nieudane. Nasilenie napięć wokół sytuacji Katalonii i twarde stanowiska rządu w Madrycie nie było w stanie osłabić euro (choć w rocznicę czarnego poniedziałku wpłynęło na europejskie rynki akcji). W nocy dolar skokowo zyskał po tym jak Senat zatwierdził budżet na 2018 rok (ZA:51, PRZECIW: 49, w tym oczywiście wszyscy Demokraci) To duży krok w kierunku sprawnego wdrożenia reformy systemu podatkowego. Kolejnym etapem będzie (prawdopodobnie) przyszłotygodniowe głosowanie nad budżetem w Izbie Reprezentantów.

W tym samym czasie rozstrzygać będzie się kolejna bardzo istotna kwestia o charakterze politycznym: personalia prezesa Fed kolejnej, rozpoczynającej się w lutym kadencji. Największą szansą dla dolara mogłoby stać się namaszczenie na następcę Janet Yellen kogoś z dwójki: Taylor – Warsh. Zwłaszcza pierwszy kandydat, który stworzył regułę pozwalającą oszacować optymalny poziom kosztu pieniądza w oparciu o inflację i kondycję rynku pracy, byłby gwarantem jastrzębiego zwrotu w polityce monetarnej. Ukuta przez Taylora zasada sugeruje, że stopy powinny być minimum dwukrotnie wyższe niż obecnie. Rzecz jasna naiwnością byłoby liczenie, ze jego ewentualny wybór doprowadzi do skokowego zacieśnienia. W perspektywie kilku kwartałów rynek nie wycenia jednak nawet dwóch pełnych podwyżek, co ostro kontrastuje z projekcjami Fed mówiącymi o czterech ruchach do końca 2018 roku. W ostatnich kilku dniach rośnie jednak przekonanie, że obecnie zasiadający w Radzie Gubernatorów Powell jest faworytem (bukmacherzy wyceniają, że ma 50 – proc. szanse na nominację).

Widać zatem wyraźnie, że przy braku ważnych publikacji makro oraz posiedzeń banków centralnych polityka niepodzielnie zawładnęła rynkami. W tym kontekście trzeba pamiętać o załamaniu siły NZD po uformowaniu rządu bez udziału Partii Konserwatywnej oraz weekendowych wyborach w Japonii. W tym środowisku i oczekiwaniu na posiedzenie ECB powinny dominować wąskie przedziały wahań z tendencją do umiarkowanego umocnienia dolara. EUR/USD powinien osuwać się w kierunku 1,1750. Widzimy też pole do osłabienia dolara australijskiego. Uważamy ponadto, że złoty zakończył już swój rajd i czeka nas odbicie EUR/PLN ponad 4,30.

Pod koniec września premier Shinzo Abe nieoczekiwanie zapowiedział przyspieszone wybory parlamentarne na 22 października. Pomimo problemów wewnątrz partii rządzącej, opozycja także jest rozbita, co Abe chce wykorzystać, wspierając się na pozytywnym klimacie gospodarczym i narosłych zagrożeniach ze strony Korei Północnej. Bardzo dobry wynik z wyborów w 2014 r. jest mało realny do powtórzenia, jednak partia Abe powinna utrzymać większość. Kontynuacja Abenomiki oznacza podtrzymanie presji na osłabienie jena w średnim terminie.

Premier Japonii Shinzo Abe podjął ryzykowną grę utrzymania władzy, kiedy jego popularność spadła na minima po serii skandali w pierwszej części roku. Jednakże opozycja także nie ma łatwego okresu, a czołowa Partia Demokratyczna (DPJ) jest pogrążona w walce o przywództwo. Dodatkowo na arenie pojawiła się nowa Partia Nadziei zawiązana przez burmistrz Tokio Yuriko Koike (wcześniej była w DPJ). Koike osiągnęła druzgocące zwycięstwo w wyborach w Tokio i jest ostrym krytykiem polityki Abe. Jednak Partia Nadziei nie jest jeszcze gotowa do krajowych wyborów, a poparcie buduje kosztem DJP, co osłabia pozycję opozycji.

LDP obecnie posiada 291 miejsc w Izbie Reprezentantów (izba niższa) i razem z partią Komeito (NKP, 35 miejsc) tworzy koalicję, która daje większość 2/3 głosów. Wybory z 22 października zredukują liczbę miejsc w Izbie o 10 do 465, co oznacza, że zwykła większość będzie wynosić 233 miejsca, a większość 2/3: 310. Biorąc pod uwagę spadek popularności Abe i ostatnie sondaże, wynik z poprzednich wyborów wydaje się nie do powtórzenia. Jednak utrzymanie zwykłej większości przez LDP jest realnym celem, na który zapewne liczy premier Abe. Przyspieszone wybory dodatkowo blokują szanse opozycji na wzmocnienie swojej pozycji aż do czasu kolejnych wyborów.

Taki wynik dawałby Abe mandat dla kontynuowania dotychczasowej polityki gospodarczej, jak również z pomocą koalicjantów możliwe jest osiągnięcie większości dwóch trzecich, dzięki czemu możliwe byłyby zmiany w konstytucji. Na obecną chwilę rynek nie wykazuje podwyższonej nerwowości związanej z wyborami, ufając sondażom i spodziewając się wygranej LDP. Wpisuje się to w nas scenariusz bazowy zakładający wyjście USD/JPY w kierunku letnich szczytów pod 114,50.

Bartosz Sawicki
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Elżbieta Bieńkowska, David Caro i Andreas Renschler na Europejskim Kongresie MŚP

Elżbieta Bieńkowska, David Caro, Mario Ohoven i Andreas Renschler – to tylko część gości specjalnych, którzy zainaugurują 3 dzień debat, warsztatów i spotkań z ekspertami. Europejski Kongres MŚP rozpocznie się w piątek od sesji o jednolitym rynku Unii Europejskiej, transferze wiedzy i innowacyjnych technologiach.

Aktualizacja <11:28>:

Szanowni Państwo,
z przyczyn niezależnych od Organizatorów Pani Elżbieta Bieńkowska oraz Pan Andreas Renschler nie wezmą udziału w sesji plenarnej „Czy jednolity rynek UE rzeczywiście powoduje transfer wiedzy i innowacyjnych technologii w sektorze przemysłu?”.

Za zmiany przepraszamy!

Gdzie zaczyna, a gdzie kończy się wspólny rynek europejski? Czy grozi nam ograniczenie swobód przepływu kapitału, towarów, usług i pracy? Co buduje siłę Unii Europejskiej – konkurencja czy współpraca? Na te i wiele innych pytań od godziny 9.00 będą odpowiadać goście specjalni, wśród których wysłuchamy przedstawicieli światowych organizacji, biznesu i samorządów.

Spotkanie rozpocznie Elżbieta Bieńkowska, Komisarz ds. Rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości MŚP. Wśród rozmówców znajdą się także Andreas Renshler – Członek Zarządu Volkswagen, David Caro, pełniący funkcję Prezesa European Small Business Alliance, będący również przedsiębiorcą i inwestorem w krajach europejskich oraz Mario Ohoven – Prezes Federacji MŚP w Niemczech.

Do dyskusji o jednolitym rynku w globalnej gospodarce dołączy Violeta Jelić (Wiceprzewodnicząca Grupy Pracodawców Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, Sekretarz Generalna Chorwackiej Izby Przemysłowo-Handlowej) i Karl Schmidt (Radca Handlowy Ambasady Austrii w Polsce). Ponadto naszą rodzimą reprezentację zasili Cezary Kaźmierczak – Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Udział w sesji jest bezpłatny, a dla uczestników przygotowano słuchawki do tłumaczenia symultanicznego.

Centrum Analiz Medialnych będzie biometrycznie badać reakcje graczy i odbiorców. To szansa dla biznesu na lepiej zaprojektowane produkty

Centrum Analiz Medialnych będzie biometrycznie badać reakcje graczy i odbiorców. To szansa dla biznesu na lepiej zaprojektowane produkty 1

Branża mediów i rozrywki w Polsce rozwija się w tempie 3,4 proc. i osiągnie wartość 11,5 mld dolarów w 2021 roku. Głównymi sektorami napędzającymi rynek mediów i rozrywki są wideo w Internecie, reklama internetowa i gry wideo. Dynamicznie rozwijającą się branżą jest także e-sport. Centrum Analiz Medialnych UW za pomocą najnowocześniejszej aparatury będzie badać reakcję odbiorców komunikatów medialnych i graczy.

Według raportu „Perspektywy rozwoju branży rozrywki i mediów w Polsce 2017 – 2021” firmy badawczej PwC, w 2021 roku wartość rynku mediów i rozrywki w Polsce będzie wynosić 11,5 mld dolarów.  Tempo wzrostu tego sektora w latach 2016-2021 ma utrzymywać się na poziomie 3,34 proc. średniorocznie. Globalny rynek mediów i rozrywki ma rosnąć średniorocznie w tempie 4,2 proc. Prognozy PwC wskazują, że trzema głównymi segmentami napędzającymi rynek mediów i rozrywki na świecie są wideo w Internecie, reklama internetowa oraz gry wideo.

Głównym celem Centrum Analiz Medialnych jest pogłębienie badań na temat tego, jak człowiek zanurza się w przestrzeń grową, przestrzeń medialną. Media od wielu lat próbują przedłużać zmysły człowieka, my te zmysły i sposób reakcji na to jak człowiek jest zanurzony w przestrzeń medialną chcemy badać. Chodzi przede wszystkim o badania biometryczne – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Tomasz Gackowski z Centrum Analiz Medialnych Uniwersytetu Warszawskiego.

Segment wideo w Internecie ma rozwijać się w perspektywie najbliższych lat w tempie 12,2 proc., by osiągnąć wartość 157 mln dolarów w 2021 r. Rynek reklamy internetowej w Polsce był warty w 2016 r. 838 mln dol., jednak jego wartość do 2021 roku ma wzrosnąć niemal dwukrotnie i osiągnąć 1,5 mld dolarów. Polski rynek gier wideo w 2016 r. miał wartość 366 mln dol., co sytuowało go w pierwszej trójce największych rynków w Europie Środkowej i Wschodniej. Do 2021 r. ma on rosnąć w tempie 9,4 proc. średniorocznie, by osiągnąć wartość 574 mln dol. We wszystkich trzech rynkach ważny jest odbiorca i jego emocje. Ich badaniem zajmie się Centrum Analiz Medialnych UW.

– Będziemy badać elektroencefalografem aktywność elektryczną mózgu. Systemami galwanicznymi będziemy badać impedancję skóry, tzn. na ile gruczoły potowe rzeczywiście produkują więcej potu w momencie zaangażowania człowieka w dany przekaz, który mu wyświetlamy. Jednocześnie będziemy także mierzyć puls serca, a także będziemy monitorować mięśnie twarzy pod kątem prawdopodobnie przeżywanych emocji – wyjaśnia Tomasz Gackowski.

Dynamicznie rozwija się sektor e-sportu. Według analityków PwC, wartość dziesięciu kluczowych dla tego sektora rynków w 2021 roku ma wynieść 874 mln dolarów. W latach 2012-2021 wartość rynku ma zwiększyć się niemal 20-krotnie. Głównym powodem tak szybkiego rozwoju jest globalizacja rynku – miejsce zamieszkania graczy czy widzów nie ma znaczenia, wystarczy dostęp do Internetu. Według PwC, rynek e-sportu jest niezwykle atrakcyjny dla sponsorów, których przekaz może trafić do różnorodnej, ale mocno zaangażowanej grupy odbiorców. Z drugiej strony wciąż jest mocno niestabilny.

Centrum Analiz Medialnych będzie badało m.in. kwestię odbioru rynku e-sportowego. Laboratorium wyposażone jest w unikalną na skalę Europy Środkowo-Wschodniej aparaturę do badań odbioru mediów. W jego ramach prowadzone będą badania odbioru gier wideo, w tym reakcji emocjonalnych graczy, ale również badania odbioru komunikatów perswazyjnych, w tym reklamowych.

– Centrum obecnie posiada jedno z najbardziej innowacyjnych oprogramowani i urządzeń. To zarówno rozwiązania wirtualnej rzeczywistości, związane z headsetami, czyli różnego rodzaju goglami. Mamy zintegrowane systemy do pomiarów fizjologicznych aktywności człowieka, czyli zarówno elektroencefalograf, najnowsze okulografy wysokohercowe, tzw. pięćsetki, glassy do badań okulograficznych (śledzenia gałek ocznych – przyp.red.) czy face-tracking – wymienia ekspert.

Badania mogą dać odpowiedź reklamodawcom, jakiego typu komunikaty się sprawdzają. Efekty prowadzonych badań będą wymierne jednak przede wszystkim dla biznesu i firm, projektujących różnego rodzaju rozwiązania, takie jak gogle VR, konsole do gier, czy nawet same gry wideo.

– Dla biznesu będzie to wiedza, która pozwoli tworzyć i upowszechniać wysokomarżowe produkty, dla których pewność, że człowiek będzie chciał do nich wracać będzie znacznie wyższa dlatego, że wynikała będzie z przeprowadzonych badań – podsumowuje przedstawiciel Centrum Analiz Medialnych.

Holograficzne obrazy 3D pozwolą lekarzom zajrzeć w głąb organu. Nowa technologia ułatwia diagnozę pacjentów i skraca czas trwania zabiegów

Holograficzne obrazy 3D pozwolą lekarzom zajrzeć w głąb organu. Nowa technologia ułatwia diagnozę pacjentów i skraca czas trwania zabiegów 2

W ciągu kilku najbliższych lat lekarze zamiast stosowania monitorów dwuwymiarowych, będą wykorzystywać trójwymiarowe obrazy holograficzne. Pomagają one zwizualizować skany badań. Dzięki takiemu rozwiązaniu lekarz przed operacją może obracać zeskanowany organ czy zajrzeć w jego głąb, co pozwala na lepsze przygotowanie do zabiegu i skrócenie czasu jego trwania. Docelowo trójwymiarowe wizualizacje wspomogą telemedycynę i diagnozę pacjentów.

– Trójwymiarowe obrazy mózgu i klatki piersiowej to system, który pozwala na całkowitą zmianę podejścia lekarzy do wykonywania operacji, zwłaszcza do zabiegów inwazyjnych. Lekarz wykorzystuje hologram jako własny GPS, w celu lepszego odnalezienia się, gdzie i w jakim miejscu jest w środku pacjenta – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Mateusz Kierepka, prezes zarządu MedApp.

Chirurgia i protetyka od lat wykorzystują profesjonalne drukarki 3D do produkcji implantów lub ich prototypów. Wartość rynku druku 3D w zastosowaniu medycznym rośnie nawet szybciej, niż w przypadku branży przemysłowej. Według danych MarketsandMarkets, w latach 2017-2022 rynek ten będzie rósł w tempie 17,5 proc., by osiągnąć wartość 1,88 mld dolarów. Technologia Holo, czyli trójwymiarowa wizualizacja holograficzna, idzie jeszcze dalej. Specjalne oprogramowanie przetwarza dane z tradycyjnych badań w trójwymiarowy obraz holograficzny, który wyświetlany jest w rozszerzonej rzeczywistości.

– Z tomografii komputerowej hologram powstaje w czasie rzeczywistym, to jego najważniejsza przewaga. De facto to obiekt trójwymiarowy, nie różni się specjalnie od obiektu, który mamy przed sobą. Jesteśmy w stanie go zobaczyć, dotknąć, wszystko dzieje się w wirtualnej rzeczywistości, ale ten dotyk mimo wszystko pozwala na interakcje z obiektem i np. na wejście wewnątrz organu. Gdy mamy wydruk, nie jest tak łatwo go przeciąć, wejść wewnątrz serca i zobaczyć jak serce tego konkretnego pacjenta wygląda od wewnątrz – tłumaczy Mateusz Kierepka.

Według raportu Global Industry Analysts, rynek trójwymiarowych urządzeń do obrazowania medycznego w 2024 r. będzie wart 3,4 mld dolarów. Interaktywne obrazy holograficzne na podstawie skanów z obrazowania medycznego pozwalają na wizualizację organu, prezentację cyklu jego pracy oraz możliwości przecięcia w przestrzeni. Wizualizacja wewnętrznych organów pacjenta jest możliwa dzięki specjalnym okularom do rozszerzonej rzeczywistości. Jak wynika z prognoz Grand View Research, do 2025 roku wartość globalnego rynku rozwiązań VR i AR w medycynie ma sięgnąć 5 mld dol.

– Rozwój tego rozwiązania jest praktycznie nieograniczony, widzimy tysiące ścieżek rozwoju. Pierwsze elementy związane są z zabiegami inwazyjnymi, gdzie obraz holograficzny pozwala na inwazyjne wejście w środek pacjenta, lekarz jest w stanie znacznie lepiej zwizualizować gdzie jest, w jakim momencie. Obrazy holograficzne udaje nam się też przesyłać na dalekie odległości, to kolejna ewolucja. Nie jest to może dramatycznie wielki przeskok, bo przesyłaliśmy już wcześniej elementy i dane medyczne, ale teraz przesyłamy te same dane w postaci holografów – tłumaczy prezes MedApp.

MedApp ma już na swoim koncie pierwszą na świecie holograficzną teletransmisję, która odbyła się przy pomocy gogli HoloLens w Krakowie, połączonymi z urządzeniami znajdującymi się w Belgii. Każdy użytkownik okularów VR mógł w czasie rzeczywistym widzieć ten sam obraz serca w 3D. Technologia idzie w tym kierunku, że pacjent w przyszłości będzie mógł sam obejrzeć swoje chore narządy, by lepiej zrozumieć co mu dolega.

– Do 5 lat większość lekarzy zamiast monitorów dwuwymiarowych, będzie stosowała hologramy. Z drugiej strony urządzenia wyświetlające hologramy robią się coraz lepsze, wydajniejsze i tańsze. Docelowo nawet pacjent sam będzie mógł sobie lepiej zwizualizować, gdzie jest przyczyna jego choroby, np. jakiej wielkości jest guz, czy jak wygląda. Normalnie człowiek nie ma takiej możliwości, gdy widzi płaskie obrazy, ale jeśli zobaczy taki guz w trzech wymiarach, będzie w stanie lepiej zrozumieć, co mówi do niego lekarz i łatwiej poddać się leczeniu – twierdzi ekspert.

Spółka MedApp uzyskała 30 tys. dol. dofinansowania od Microsoft na rozwój trójwymiarowych obrazów mózgu, klatki piersiowej, wątroby i płuc. Już wcześniej spółka współpracowała z koncernem w zakresie wykorzystania gogli HoloLens w obrazowaniu 3D serca pacjenta.

Internet Rzeczy wkracza do biur. Coraz więcej przestrzeni biurowych instalowane są innowacyjne systemy sterowania

Internet Rzeczy wkracza do biur. Coraz więcej przestrzeni biurowych instalowane są innowacyjne systemy sterowania 3

Dynamiczny postęp technologiczny sprawia, że w biurach coraz częściej wdrażana jest koncepcja Internetu Rzeczy, która ma za zadanie zautomatyzować przestrzeń biurową m.in. poprzez instalację innowacyjnych i zaawansowanych systemów sterowania. W 2020 r. rynek Internetu Rzeczy na świecie będzie wart 1,5 bln dol., a w Polsce jego wartość wyniesie 5,4 mld dol.

– Inteligentne biuro to przestrzeń biurowa, w której montujemy wiele urządzeń, adaptujących się do sytuacji w tej przestrzeni. Mówimy tu np. o oświetleniu, które adaptuje się do ilości obecnych osób, do pory dnia lub pogody na zewnątrz – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Robert Strzelecki, wiceprezes zarządu firmy TenderHut, producenta aplikacji Zonifero do zarządzania przestrzenią biurową.

Inteligentne budynki coraz częściej współdziałają z systemem energetycznym, dając możliwość wytwarzania, magazynowania i zużywania energii w sposób bardziej efektywny. Potwierdza to raport IDC pt. Internet of Things Spending Guide, który prognozuje, że w 2018 r. wartość inwestycji w IoT (Internet Rzeczy) w Polsce wyniesie 3,7 mld dol., a w 2020 r. 5,4 mld dol. Inwestycja w Internet Rzeczy w przestrzeni biurowej może się okazać dużą oszczędnością.

– Firma może odzyskiwać część kosztów, które w tej chwili ponosi. To oszczędności związane z użytkowaniem biura czy też użytkowaniem urządzeń elektrycznych w biurze. Jest szereg różnego rodzaju sensorów, które montujemy zarówno na powierzchni biurowej, jak i w otoczeniu, na zewnętrznych ścianach biura tak, aby dowiedzieć się jak najlepiej i jak w największym stopniu wykorzystać urządzenia, które są zamontowane już w tej przestrzeni biurowej – tłumaczy Robert Strzelecki.

Coraz częściej w przestrzeni biurowej i inteligentnych budynkach można spotkać roboty współpracujące, tzw. coboty. Według raportu firmy badawczej Research and Markets pt. „Global Collaborative Robots Market Report Insights, Opportunity Analysis, Market Shares and Forecast, 2017 – 2023”, globalny rynek robotów współpracujących ma rosnąć w tempie powyżej 60 proc. średniorocznie w najbliższych latach, by osiągnąć wartość 7 mld dolarów w 2025 roku. Jednocześnie z badań przeprowadzonych przez Pirxon wynika, że zaledwie w 2 proc. firm w Polsce pracują roboty biurowe.

– W najbliższej przyszłości roboty mogą nam pomóc w przestrzeni biurowej. Już widzimy pewne próby skomunikowania ludzi na odległość. Są roboty, które wożą tablet, na którym widzimy osobę przemieszczającą się po biurze wirtualnie, by mogła się komunikować z osobami, do których ów robot podjedzie. W najbliższej przyszłości możemy spodziewać się tego, że takie rzeczy jak serwis biurowy czy sprzątanie będzie wykonywane przez roboty – prognozuje wiceprezes zarządu firmy TenderHut.

Polacy coraz częściej chcą pracować zdalnie. Z badania „Praca zdalna – jestem na TAK!” opracowanego przez Instytut Kantar Public wynika, że 57 proc. zatrudnionych Polaków chciałoby pracować zdalnie. 25 proc. z nich przyznaje, że mogłoby pracować zdalnie w pełnym wymiarze, zaś większości wystarczyłoby kilka dni w tygodniu. Tzw. home office także może być inteligentnym miejscem pracy.

– Inteligentne oświetlenie czy wykorzystanie różnego rodzaju usług internetowych i chmurowych do tego, aby zarządzać naszym najbliższym otoczeniem, typu otwieranie drzwi, otwieranie bram. To rzeczy, które można już w tym momencie nabyć i zastosować w domowym biurze – twierdzi Robert Strzelecki.

Decyzja agencji S&P wesprze kurs złotego

W piątek złoty może się umocnić do głównych walut w oczekiwaniu na wieczorną decyzję Standard&Poor’s ws. ratingu Polski. Inwestorzy będą liczyć, że agencja podniesie ocenę wiarygodności kredytowej Polski.

Piątkowy poranek na krajowym rynku walutowym przynosi stabilizację notowań złotego na poziomach z wczorajszego zamknięcia w relacji do euro i funta, przy jednoczesnym jego osłabieniu do dolara i umocnieniu do szwajcarskiego franka. W tych dwóch ostatnich przypadkach jest to prosta pochodna zmian na rynkach globalnych, gdzie zyskuje dolar i traci szwajcarska waluta.

O godzinie 08:13 kurs EUR/PLN znajdował się na poziomie 4,2350 zł, USD/PLN 3,5865 zł, CHF/PLN 3,6540 zł, a GBP/PLN 4,7015 zł. Kolejne godziny powinny upłynąć pod znakiem osuwania się wszystkich tych par. Złotego wspierać będzie oczekiwanie na decyzję S&P ws. ratingu Polski, a także prawdopodobna poprawa nastrojów inwestycyjnych w Europie.

Wydarzeniem piątku na krajowym rynku walutowym jest wieczorna decyzja agencji Standard&Poor’s Global Ratings (S&P) ws. ratinu Polski. Jej publikacji należy spodziewać się w godzinach 17:00-19:00. Jest duża szansa, że ocena ta zostanie podniesiona, co wesprze złotego.

S&P, po obniżce w styczniu 2016 roku, utrzymuje rating dla Polski na poziomie BBB+. To o dwa poziomy niżej niż rating nadany przez Moody’s i o jeden poziom niżej od Fitch. Od grudnia 2016 roku rating ten ma perspektywę „stabilną”. Ostatni raz został on potwierdzony w kwietniu br. Od tego czasu jednak wiele w polskiej gospodarce się zmieniło na plus, co stanowi podstawę rynkowych oczekiwań odnośnie podwyższenia ratingu.

Wspomniane zmiany w gospodarce doskonale ilustruje październikowa rewizja prognoz polskiego PKB, deficytu sektora finansów publicznych i długu netto na lata 2017-2020 przez samą S&P. I tak tylko prognoza na 2017 rok odnośnie PKB została podwyższona do 4,2 proc. z 3,6 proc. szacowanych wcześniej, podczas gdy prognozy deficytu zostały obniżone do 2,6 proc. PKB z 3 proc., a długu netto do 50,6 proc. PKB z 51,2 proc.

W mojej ocenie są spore szanse na wyższy rating, ale ostatecznie S&P podniesie tylko perspektywę ratingu Polski ze „stabilnej” do „pozytywnej”, pozostawiając sam rating na poziomie BBB+. Agencja bowiem dalej będzie zwracać uwagę na zagrożenia jakie niesie  ekspansywna polityk fiskalna związana ze zwiększonymi wydatkami socjalnymi, obniżenie wieku emerytalnego, a także na pogarszające się ramy instytucjonalne państwa.

Oczekiwanie na podniesienie przez S&P oceny wiarygodności kredytowej Polski, niezależnie czy będzie to podwyżka ratingu, czy jego perspektywy, będzie wspierać dziś złotego. Obie decyzje bowiem nie są jeszcze ujęte w cenach. Przy czym, w tym pierwszym przypadku, czyli wyższego ratingu, skala późniejszego umocnienia złotego byłaby większa, a efekt mógłby być widoczny nawet do połowy przyszłego tygodnia, gdy uwaga inwestorów ponownie skoncentruje się na rynkach globalnych (posiedzeniu ECB).

Ewentualny brak zmiany oceny ze strony S&P, co nie jest teraz scenariuszem bazowym, przyjęty będzie z rozczarowaniem i pod koniec dnia sprowokuje realizację zysków na złotym.

Sytuacja na wykresach EUR/PLN, USD/PLN, CHF/PLN i GBP/PLN wskazuje na dużą siłę złotego. Jedyną przeszkodą na drodze do jego dalszego umocnienia jest znaczące już wyprzedanie głównych walut. Stąd też przyjmując najbardziej prawdopodobny scenariusz na dziś, czyli podniesienie perspektywy ratingu przez S&P, spodziewam się umocnienia złotego w dniu dzisiejszym i korekty jego notowań w pierwszej połowie przyszłego tygodnia.

Komentarz przygotował:

Marcin Kiepas, Główny Analityk WALUTEO

Stabilizacja krajowych aktywów w oczekiwaniu na nowe impulsy

Po wyhamowaniu korekty spadkowej rentowności obligacji polska krzywa dochodowości wyczekuje na nowe impulsy. Wyraźne wyhamowanie aprecjacji złotego. Kurs EURPLN utrzymuje okolice 4,23-4,24. 

Rynek stopy procentowej

Czwartkowa sesja nie przyniosła istotnych zmian na europejskich rynkach stopy procentowej. Brak publikacji istotnych danych gospodarczych powodował, że inwestorzy dokonywali ograniczonych ruchów w oczekiwaniu na posiedzenie EBC zaplanowane na przyszły tydzień. Ograniczony wpływ na notowania obligacji miał również konflikt polityczny w Hiszpanii, gdzie rząd zapowiedział rozpoczęcie procesu zawieszenia autonomii Katalonii.

W Polsce po publikacjach danych w bieżącym tygodniu, prawdopodobnie powstrzymana została korekta spadkowa rentowności, która była widoczna przede wszystkim na papierach z dłuższym terminem do wykupu. W piątek uwaga rynku zwróci się na decyzję agencji Standard & Poor’s, która ma dokonać rewizji ratingu Polski. Agencja w ostatnim czasie podniosła prognozy wzrostu PKB dla Polski do 4,2% w 2017 roku (z 3,6%) oraz do 3,8% w 2018 r. (z 3,1%), jednak prawdopodobne jest, że jeszcze podczas październikowego przeglądu rating zostanie utrzymany na poziomie BBB+ z perspektywą stabilną. Utrzymanie obecnej oceny dla Polski przez S&P nie powinno jednak przyczynić się do rozszerzenia spreadów kredytowych, które w trakcie 2017 roku zdecydowanie się zawęziły, co jest odzwierciedleniem dobrej sytuacji budżetowej (jeszcze po sierpniu notowana była nadwyżka). Zdaniem członka RPP prof., Grażyny Ancyparowicz, w październiku mógł już być obserwowany deficyt, który przekraczał 7 mld PLN. Za pojawieniem się deficytu mogło przemawiać odbicie inwestycji publicznych. Ancyparowicz uważa również, że PKB w tym roku przekroczy 4%, a w kolejnym może okazać się jeszcze wyższy.

Z kolei dane publikowane w USA potwierdzają, że prawdopodobnie efekt huraganów, które nawiedziły kraj może mieć ograniczony wpływ na rynek pracy. Pomimo spadku zatrudnienia w sektorze pozarolniczym we wrześniu, liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych zdecydowanie spadła i ich 4-tygodniowa średnia krocząca powróciła poniżej 250 tys. Takie dane mogą sugerować, że nie powinny pojawić się przeszkody przed trzecią w tym roku podwyżką stóp procentowych przez Fed. Oczekiwanie na zaostrzanie polityki monetarnej powoduje, że na relatywnie wysokich poziomach utrzymują się rentowności papierów z krótszym terminem do wykupu. W takim otoczeniu, przy umiarkowanych oczekiwaniach inflacyjnych, brakuje pola do odbicia rentowności obligacji długoterminowch przez co zmalało nachylenie amerykańskiej krzywej dochodowości.

Stabilizacja krajowych aktywów w oczekiwaniu na nowe impulsyAutor: Arkadiusz Trzciołek, PKO Bank Polski

Rynek walutowy

Czwartkowa sesja przyniosła dalsze, lekkie osłabienie złotego. Już podczas sesji europejskiej kurs EURPLN przetestował opór na 4,243 w wyniku kontynuacji rozpoczętego dzień wcześniej wzrostu pary w reakcji na słabsze od spodziewanych dane nt. wrześniowej produkcji sprzedanej przemysłu (4,3% r/r wobec 5,2% oczekiwanych i 8,8% zanotowanych w sierpniu).  Wyniki, choć nominalnie zaskoczyły negatywnie (podobnie jak wrześniowe raporty z rynku pracy), to jednak wraz z danymi dla sprzedaży detalicznej nadal wskazują, że polska gospodarka rozwija się i nie powinny wpływać na ogólną jej ocenę. Niemniej wrześniowe odczyty ze strefy realnej zapewne nie wpłyną na dominujący w RPP konsensus, zakładający brak podwyżek stóp NBP w horyzoncie co najmniej trzech kwartałów.

Wczorajszą przecenę złotego podtrzymywały też opublikowane dane z Chin, które pokazały, że w trzecim kwartale PKB nieznacznie wyhamowało (do 6,8% r/r z 6,9% wcześniej notowanych), a rozczarowujące dane na temat sprzedaży nieruchomości rozbudziły obawy przed dalszym spowolnieniem wzrostu gospodarki. Po weekendowych wypowiedziach prezesa Banku Chin część inwestorów liczyła najpewniej na lepsze odczyty, stąd po ich opublikowaniu chińskie giełdy zaczęły spadać. Na dynamikę PKB w trzecim kwartale wpływ miała rosnąca produkcja oraz wydatki konsumentów. We wrześniu produkcja wzrosła o 6,6%, a sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 10,3%. Te lepsze od prognozowanych dane realne nie oznaczają jednak, że gospodarka Państwa Środka wychodzi na prostą. Część ekonomistów oczekuje, że w dłuższym horyzoncie PKB Chin wyraźnie spowolni. Dalsze tłumienie bańki na chińskim rynku nieruchomości (przy jednoczesnej proklamacji silniejszego spożycia indywidualnego) będzie powodowało, że rządowy model gospodarki może zostać nakierowana na taniego juana, co zapewne znajdzie negatywne odzwierciedlenie w notowaniach walut EM, w tym złotego.

Na rynku pojawiła się też informacja, że rząd Hiszpanii może zawiesić autonomię Katalonii, po tym jak przywódca regionu zapowiedział, że zamierza oficjalnie proklamować niepodległość, jeśli Madryt będzie kontynuował „represje”. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy poinformował, że w sobotę odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie rządu, który ma zdecydować o objęciu bezpośredniej władzy nad Katalonią. Taka sytuacja nie miała miejsca, odkąd Hiszpania powróciła do demokratycznych rządów pod koniec lat 70. W reakcji na ponowne zaostrzenie konfliktu na rynek powróciła awersja do ryzyka, co musiało znaleźć odzwierciedlenie w notowaniach złotego.

Inwestorzy uwagę swoją koncentrują również na przyszłotygodniowym posiedzeniu EBC zakładając, że prezes M. Draghi poda szczegóły dotyczące zmian w programie QE jakie miałyby nastąpić od początku przyszłego roku. Wg nieoficjalnych doniesień, Rada Prezesów banku centralnego strefy euro jest coraz bliższa decyzji, by przedłużyć program zakupu aktywów o sześć do dziewięciu miesięcy przy jednoczesnym ograniczeniu jego wartości.

Inwestorzy nadal śledzą też dyskusje wokół wyboru nowego szefa amerykańskiego banku centralnego, które w ostatnich dniach krążą wokół kandydata bardziej otwartego na podwyżki stóp procentowych niż obecnie kierująca Fedem Janet Yellen.

Stabilizacja krajowych aktywów w oczekiwaniu na nowe impulsy 2

Autor: Joanna Bachert, PKO Bank Polski

Polskie dzieci mają coraz większy problem z nadwagą i otyłością. W walce z problemem potrzebna jest pomoc szkół i wsparcie finansowe

Polskie dzieci mają coraz większy problem z nadwagą i otyłością. W walce z problemem potrzebna jest pomoc szkół i wsparcie finansowe 4

Według statystyk Instytutu Matki i Dziecka już co trzecie polskie dziecko zmaga się z nadwagą lub otyłością. Sukcesy polskich sportowców pomagają wypromować sport, aktywność i zdrowe odżywianie wśród młodzieży, ale potrzebne jest również zaangażowanie szkół, rodziców i wsparcie finansowe – zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Akcja Drużyna Energii, która wystartowała w tym tygodniu, ma na celu dotrzeć do szkół z całej Polski i zachęcić młodzież do ruchu w zupełnie niestandardowy sposób, tzn. dzięki mediom społecznościowym.

– Dzieci potrzebują idoli, potrzebują wyników. Te wyniki zawdzięczamy polskiej reprezentacji, osiągnięciom Roberta Lewandowskiego. Jeśli teraz spytamy młodego chłopaka spotkanego na boisku, kim chce być w przyszłości, to z całą pewnością odpowie, że chce być właśnie taki jak Robert Lewandowski – on wpływa na to, co dzieciaki robią, co ćwiczą, i na to, że zapisują się do szkółek piłkarskich czy biorą udział w sportowych projektach – mówi Krzysztof Golonka, mistrz świata trików piłkarskich i ambasador Drużyny Energii.

Drużyna Energii to ogólnopolski program sportowo-edukacyjny skierowany do uczniów klas VI–VII szkoły podstawowej, którego partnerami są Grupa Energa i New Balance. Główny cel to przekonanie młodzieży do większej aktywności fizycznej i zmiany nawyków żywieniowych. Według tegorocznych danych, opracowanych przez WHO oraz Instytut Matki i Dziecka, ponad 31,2 proc. ośmiolatków w Polsce ma zbyt dużą masę ciała. W tej grupie 18,5 proc. zmaga się z nadwagą, a 12,7 proc. – z nadwagą.

– Obecnie sytuacja wygląda nieciekawie. Jesteśmy krajem, który prowadzi w rankingach tej niechlubnej klasyfikacji, i mamy nadzieję, że ten program – oraz inne, które aktywizują polską młodzież, niedługo odwrócą ten trend. Odciągnięcie dzieciaków od komputera i wyciągnięcie ich na dwór może faktycznie przyczynić się do tego, że kondycja młodzieży się poprawi. Ważne jest dla nas partnerstwo z Instytutem Matki i Dziecka, żebyśmy mogli przekazywać młodzieży merytoryczne treści związane z tym, jak się odżywiać, w sposób, który jest dla nich zrozumiały i ciekawy do wdrożenia – mówi Robert Leszczyński, dyrektor do spraw marketingu New Balance.

Pierwsza edycja akcji to zajęcia z piłki nożnej i siatkówki. Sto szkół, które wypełnią formularz na stronie internetowej (www.druzynaenergii.pl) oraz nagrają 120-sekundowe wideo zgłoszeniowe, dołączy do Drużyny Energii i przez kolejnych siedem miesięcy będzie podejmować sportowe wyzwania. Zgłaszać się można do 13 listopada. Trzem najlepszym szkołom organizatorzy ufundują wyposażenie sal gimnastycznych. Natomiast szkoła, która będzie najbardziej aktywna i zaangażowana w projekt, zostanie organizatorem turnieju sportowego, który poprowadzą Krzysztof Golonka, Bartosz Ignacik, Marek Citko i Krzysztof Ignaczak – ambasadorzy akcji Drużyna Energii.

– Wykorzystujemy nowe narzędzia do komunikacji z młodzieżą i wytrych, jakim jest YouTube, social media oraz nasi ambasadorzy, którzy mają gigantyczne zasięgi i są ubóstwiani w internecie przez młodzież. Poprzez ten kanał chcemy zaprosić dzieciaki do tego, aby ruszyły się i same wykonywały to, co wcześniej zobaczyły na ekranie w wykonaniu ambasadorów – mówi Robert Leszczyński.

Anna Ziobro, dyrektor marketingu i komunikacji Grupy Energa, wskazuje, że akcja jest skierowana do młodzieży, która chce aktywnie spędzać czas i ma na to pomysł. Została skonstruowana tak, żeby zaangażować lokalne społeczności, stworzyć młodym ludziom pole do wykazania się kreatywnością.

– Chcielibyśmy zaktywizować lokalne społeczności, aby ten projekt był projektem ogólnopolskim, aby zgłosiły się wszystkie szkoły z całej Polski, również z małych ośrodków. Program Drużyna Energii powstał kiedyś na jednym ze spotkań, gdy przeglądaliśmy wnioski sponsoringowe, których wpływa do nas bardzo dużo. Jest bardzo duża potrzeba finansowego wsparcia lokalnych, małych szkół oraz lokalnych drużyn sportowych. Mamy świadomość, że małe szkoły i małe kluby sportowe nie mają środków do tego, aby przeżyć. Dzięki tej akcji mamy szansę do nich dotrzeć, zaangażować dzieciaki, dostarczyć im sprzęt sportowy, dzięki czemu będą w stanie rozwinąć swoje możliwości i być może spełnić swoje marzenia – mówi Anna Ziobro z Grupy Energa.

Krzysztof Ignaczak, siatkarz i ambasador Drużyny Energii, zauważa, że przy takich projektach dużą rolę odgrywa wsparcie rodziców, którzy zachęcają dzieci do uprawiania sportu, a niejednokrotnie – sami stanowią dla nich wzorzec.

Trzeba po prostu spędzać z dzieckiem dużo czasu i próbować wciągnąć je w różne dyscypliny sportu. Rodzice odgrywają bardzo ważną rolę, bo dzieci czerpią z nas wzorce, podpatrują nas w każdym momencie naszego życia. Być może nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jesteśmy olbrzymimi autorytetami dla swoich dzieci, więc jeżeli będziemy w stanie pokazać im jakąkolwiek formę ruchu, to damy bardzo dobry przykład naszym dzieciom – mówi Krzysztof Ignaczak.

Od przyszłego roku duże firmy muszą sporządzać raporty społeczne. W Polsce ten obowiązek obejmie około 300 przedsiębiorstw

Od przyszłego roku duże firmy muszą sporządzać raporty społeczne. W Polsce ten obowiązek obejmie około 300 przedsiębiorstw 5

W przyszłym roku zacznie w Polsce obowiązywać znowelizowana ustawa o rachunkowości, która nałoży na duże przedsiębiorstwa obowiązek raportowania społecznego. W Polsce obejmie on około 300 dużych firm, które będą zobowiązane upubliczniać swoje działania w obszarach takich, jak etyka i prawa człowieka, przeciwdziałanie korupcji, sprawy pracownicze czy ochrona środowiska. W praktyce oznacza to, że dla największych przedsiębiorstw działalność CSR przestanie być przywilejem, a stanie się obowiązkiem.

– Ze względu na dyrektywy unijne w Polsce pojawi się obowiązek raportowania niefinansowego spółek, czyli takiej odpowiedzialności biznesu, która każe wszystkim osobom zarządzającym zatrzymać się i zobaczyć, jaki wpływ ich spółki mają na otoczenie – mówi Iwona Szmitkowska, wiceprezes zarządu Work Service.

Coraz więcej działających w Polsce firm – poza realizacją strategii biznesowej – wdraża projekty z zakresu CSR. Społeczna odpowiedzialność biznesu zakłada, że firma realizuje swoje cele, ale z poszanowaniem środowiska, dbałością o relacje z otoczeniem i różnymi grupami społecznymi, zwłaszcza lokalnymi. Taka strategia zarządzania ma wiele korzyści, przede wszystkim buduje pozytywny wizerunek firmy w oczach jej pracowników i klientów.

W przyszłym roku zacznie w Polsce obowiązywać unijna dyrektywa (oficjalnie przyjęta przez Radę Unii Europejskiej we wrześniu 2014 r.), dotycząca raportowania działalności CSR. Taki obowiązek będą mieć przedsiębiorstwa, których średnioroczne zatrudnienie przekracza 500 osób, roczna suma bilansowa przekracza 85 mln zł albo przychody netto są powyżej 170 mln zł w skali roku. To oznacza, że w Polsce obowiązek raportowania społecznego obejmie około 300 przedsiębiorstw.

– Unia Europejska poprzez dyrektywę nałożyła obowiązek raportowania na większe podmioty, które są w kręgu zainteresowania publicznego. Te spółki muszą powiedzieć całemu społeczeństwu i interesariuszom o swoich wskaźnikach niefinansowych, procedurach związanych z odpowiedzialnością społeczną biznesu, a także o swoich zachowaniach prospołecznych w ramach CSR. Myślę, że dla niektórych spółek to duże zmiany, które skłonią je do tego, aby w ogóle zająć się tym tematem – mówi Iwona Szmitkowska, wiceprezes Work Service.

Według nowych zasad firmy będą musiały upubliczniać w raporcie dane dotyczące swojej działalności w czterech obszarach: ochrona środowiska, etyka i prawa człowieka, sprawy pracownicze, wpływ na otoczenie i przeciwdziałanie korupcji. Dodatkowo spółki giełdowe zatrudniające ponad 250 osób, będą musiały ujawniać w sprawozdaniach informacje na temat różnorodności zatrudnienia (uwzględniające aspekty takie jak wiek, płeć, pochodzenie geograficzne, wykształcenie i doświadczenie zawodowe).

Pod koniec czerwca Komisja Europejska opublikowała szczegółowe wytyczne, które mogą pomóc firmom w sporządzaniu raportów niefinansowych. Wytyczne i wskaźniki raportowania społecznego zostały też określone przez międzynarodową organizację GRI (Global Reporting Initiative). Najnowszy standard oznaczony jest symbolem GRI G4 i określa, w jaki sposób sporządzić raport dotyczący działalności CSR-owej. W Polsce specjalne wytyczne opublikowało natomiast Ministerstwo Finansów, które nadzoruje wdrażanie nowych przepisów.

– W Polsce mamy w tej chwili powyżej ośmiu tysięcy różnych agencji zatrudnienia i myślę, że przed nimi duże wyzwanie, aby sprostać tym nowym obowiązkom sprawozdawczym. Trzeba się przyjrzeć swoim wskaźnikom, rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, jak wpływamy na biznes i otoczenie. My od 2015 roku raportujemy niefinansowe wskaźniki w ramach naszej działalności. W branży HR jest to bardzo ważne, dlatego że branża HR musi być odpowiedzialna społecznie całą sobą. Zatrudniamy ludzi lub pomagamy im znaleźć zatrudnienie, w związku z czym nasz wpływ na społeczeństwo jest bardzo duży –wyjaśnia Iwona Szmitkowska.

Jak informuje wiceprezes Work Service, działania CSR-owe firmy są nakierowane między innymi na osoby długotrwale bezrobotne i niepełnosprawne, które potrzebują najwięcej wsparcia na rynku pracy. W ramach dotychczasowych projektów zatrudnienie znalazło powyżej 4 tys. osób długotrwale bezrobotnych, a na rynek pracy powróciło ponad 500 osób niepełnosprawnych.

– Zajmujemy się również ludźmi młodymi, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy. Pomagamy im zbudować odpowiednie CV, znaleźć pracodawcę i staramy się pokierować ich karierą – dodaje Iwona Szmitkowska, wiceprezes Work Service.

G. Verheugen: Największym wyzwaniem ekonomicznym dla Europy jest przygotowanie się na ostrą konkurencję. Kraje Dalekiego Wschodu są coraz silniejsze

G. Verheugen: Największym wyzwaniem ekonomicznym dla Europy jest przygotowanie się na ostrą konkurencję. Kraje Dalekiego Wschodu są coraz silniejsze 6

Europa powinna przygotować się na ostrą konkurencję mówi Günter Verheugen, były komisarz Unii Europejskiej. Dodaje, że to obecnie największe wyzwanie ekonomiczne przed jakim stoi europejska gospodarka. Jej słabe strony szczególnie widoczne są na południu. Zdaniem ekspertów Europa, poszczególne jej kraje i ich regiony powinny stawić czoła konkurencji, eksponując swoje mocne strony i inwestując w nie. 

– Największym wyzwaniem ekonomicznym dla Europy jest przygotowanie się na bardzo ostrą konkurencję, która jest efektem postępującej globalizacji. Nasi konkurenci, szczególnie na Dalekim Wschodzie, są coraz silniejsi i musimy być na to przygotowani – mówi Günter Verheugen, komisarz Unii Europejskiej ds. rozszerzenia Unii w latach 1999 – 2004, komisarz ds. przedsiębiorstw i przemysłu w latach 2004 – 2010. – Nie możemy jednak zrezygnować z globalizacji, musimy dalej stawiać na otwarty rynek, na konkurencję, na wolny handel.

Choć na świecie panuje korzystna koniunktura i świat, zdaniem ekspertów, zdaje się leczyć rany po kryzysie finansowym rozpoczętym przed dekadą, europejska gospodarka wciąż ma swoje słabe strony, co jest szczególnie widoczne na południu Europy. Zdaniem Verheugena po wyborach we Francji i w Niemczech, kraje te powinny objąć przywództwo i przełamać ekonomiczne rozwarstwienie w Europie, a w konsekwencji przygotować kontynent na wyzwania przyszłości. Ponadto dodaje, że ważne jest, aby Polska odgrywała w tym procesie wiodącą rolę w sytuacji, gdy znaczenie Włoch i Hiszpanii ze względu na sytuację gospodarczą osłabło.

Inaczej jest w Polsce. Mimo kosztującego dwadzieścia kilka miliardów złotych rocznie programu 500 plus gospodarka, po słabym roku 2016, rozwija się w szybkim tempie. W I kwartale 2017 roku urosła o 4 proc. rok do roku, w drugim – o 3,9 proc. Agencje ratingowe podnoszą prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski zarówno na kończący się rok, jak i kolejne lata. Według najnowszych prognoz agencji Standard & Poor’s w 2019 roku PKB Polski wzrośnie o 3,5 proc., a to o pół pkt proc. więcej niż wieszczyła poprzednia prognoza.

Wcześniej Amerykanie podwyższyli szacunek tempa wzrostu PKB w 2017 roku do 4,2 proc. z 3,6 proc. przewidywanych w poprzednich publikacjach oraz do 3,8 proc. w 2018 roku z wcześniejszych 3,1 proc.

– Rośnie również konsumpcja, co wiąże się ze wzrostem dochodów ludności, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że chociaż to zjawisko pożądane – to, że ludziom żyje się lepiej – ono oznacza, że stajemy się również mniej konkurencyjni – mówi Włodzimierz Cimoszewicz, były premier Polski. – Problemem jest to, że nadal nie rosną inwestycje krajowe, co oznacza, że gospodarka przypomina taboret stojący na dwóch nogach bez trzeciej, niezbędnej i jest to w tej chwili ukryta, ale ewidentna niestabilność.

Ta niepewność może spowodować w przyszłości kłopoty polskiej gospodarki w obliczu rozwoju sytuacji na świecie. Globalizacja niesie ze sobą zmiany strukturalne, w wyniku których według Verheugena część ludzi może czuć się wyrzucona poza nawias, a to przekłada się na ich decyzje wyborcze. Istotne według niego jest znalezienie złotego środka między globalnymi wyzwaniami i odpowiedzią na nie, taką jak Przemysł 4.0, a poczuciem niedopasowania dużej części społeczeństw do wyzwań, które stawia przed nimi gospodarcza rzeczywistość.

– Musimy nadal walczyć z protekcjonizmem, ale jednocześnie wzmacniać nasz własny potencjał. Musimy zmienić sposób wydawania funduszy w Unii Europejskiej – więcej wydawać na rozwój i badania, na innowacje, na technologie cyfrowe i tego rodzaju rzeczy, by mieć pewność, że będziemy najbardziej innowacyjną częścią globalnej gospodarki – przekonuje Günter Verheugen.

Na poziomie regionalnym oznacza to eksponowanie mocnych stron lokalnej gospodarki, także tam, gdzie postęp i globalizacja pierwotnie spowodowały upadek gałęzi gospodarki, z których utrzymywała się lokalna społeczność. Dobrym przykładem jest region łódzki, który wobec upadku przemysłu włókienniczego i bliskości ściągającej do siebie gros inwestycji Warszawy przez wiele lat był postrzegany jako nieperspektywiczny. Ta percepcja się jednak zmienia.

– Dzisiaj region łódzki postrzegany jest jako miejsce doskonale skomunikowane, drugi atut to przedsiębiorczość i kreatywność naszego biznesu – podkreśla Witold Stępień, marszałek województwa łódzkiego. – Przetrwaliśmy kryzys przemysłu włókienniczego, powstało wiele drobnych i średnich firm, w ciągu kilku lat udało się odbudować rynek pracy, eksport, przemysł odzieżowy odżył, a pojawiło się wiele innych aktywności i branż, które zastępują te miejsca pracy w dawnym włókiennictwie. To także wpływ trzeciego atutu, silnego ośrodka akademickiego.

Rola Unii Europejskiej w tym procesie to nie tylko środki finansowe, ale także wiedza wypracowana przez 28 państw w trakcie wieloletniej współpracy, wspieranie przedsiębiorczości i inwestycje infrastrukturalne w zakresie, w którym pozwalają rozwijać się gospodarce, współpraca regionalna, budowanie projektów polegających na partnerstwie – podkreślają rozmówcy Newserii.

– Każdy region musi szukać tego, co jest jego atutem lub potencjalnym atutem oraz starać się to wykorzystywać. Jest istotna różnica między moim Podlasiem a np. regionem łódzkim czy Polski Centralnej. Inna jest sytuacja ośrodków wielkomiejskich, ze względu na liczbę ludności, ale także ze względu na potencjał naukowy, ośrodków akademickich, inna jest sytuacja regionów głównie rolniczych czy takich, które mogą wykorzystywać jako swój atut np. walory turystyczne – przekonuje Włodzimierz Cimoszewicz.

Były premier, jak również komisarz UE i marszałek województwa łódzkiego byli gośćmi zakończonego 17 października jubileuszowego X Europejskiego Forum Gospodarczego – Łódzkie 2017, na które złożyło się ponad 30 debat poświęconych problemom gospodarki lokalnej, krajowej, europejskiej i globalnej.

Za 30 lat zdecydowana większość z 10 mld ludzi na świecie będzie mieszkać w miastach. To wymaga poważnych zmian

Za 30 lat zdecydowana większość z 10 mld ludzi na świecie będzie mieszkać w miastach. To wymaga poważnych zmian 7

W 2050 roku dwie trzecie światowej populacji będzie mieszkać w miastach – szacuje ONZ. To stawia przed metropoliami szereg wyzwań związanych m.in. z rosnącym zapotrzebowaniem na energię, żywność czy przestrzeń do życia. W budowę zrównoważonych miast angażują się nie tylko ich władze i rządy centralne, lecz także prywatny biznes. Przykładem jest firma BASF Polska, która obchodzi 25-lecie działalności na polskim rynku.

– Mamy wiele rozwiązań, które mogą się przyczynić do realizacji celów nakreślonych przez United Nation Global Compact. Naszym zdaniem bardzo istotne są zrównoważone miasta i społeczności, ponieważ to jedno z najpilniejszych wyzwań, którym musimy stawić czoła. Globalne megatrendy wskazują, że do 2050 roku na Ziemi będzie żyć 10 miliardów ludzi, z czego przeważająca część w dużych miastach. To oznacza dodatkowy popyt na energię, jedzenie i przestrzeń życiową, więc zrównoważony rozwój dużych miast będzie coraz ważniejszy – powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes Andreas Gietl, dyrektor zarządzający BASF Polska.

UN Global Compact to agenda ONZ, która ma za zadanie zaangażować firmy i szeroko rozumiany biznes w realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju (Sustainable Development Goals, SDGs) wypracowanych przez społeczność międzynarodową. Wyznaczają one nowy kierunek działań państw do 2030 roku. Na liczącej siedemnaście pozycji liście są m.in. działania w obszarze klimatu, zdrowia, edukacji, działania na rzecz równości płci, czystej energii, walka z ubóstwem czy odpowiedzialna konsumpcja.

Jeden z celów dotyczy też zrównoważonych miast i społeczności. W ocenie UN Global Compact będzie to jedno z największych wyzwań rozwojowych nadchodzących lat. Potwierdzają to szacunki ONZ, według których do 2050 roku dwie trzecie światowej populacji będzie zamieszkiwać w miastach. Te będą zmuszone sprostać wielu problemom, jak skokowy przyrost liczby mieszkańców, zanieczyszczenie powietrza, problemy komunikacyjne czy wzrost zapotrzebowania na wodę i energię (według IEA do 2040 roku globalny popyt na energię wzrośnie o ok. 30 proc.).

– Musimy znaleźć rozwiązania z zakresu zarządzania zasobami, sposób na to, jak wyprodukować konieczną ilość pożywienia, zapewnić ludziom możliwość zdrowego życia w wielkich miastach. Dodatkowo, cel zrównoważonego rozwoju miast wiąże się z innymi celami, jak życie w zdrowiu, czysta energia czy ochrona przyrody. Realizując go, możemy mieć duży wpływ na wdrażanie pozostałych. Mamy w BASF wiele rozwiązań, które mogą się do tego przyczynić –podkreśla Andreas Gietl.

BASF Polska obchodzi w tym roku 25-lecie działalności na polskim rynku. Na konferencji podsumowującej w warszawskim Centrum Nauki Kopernik firma prezentowała takie rozwiązania i technologie, które wpisują się w koncepcję zrównoważonego rozwoju.

– Jesteśmy bardzo dumni z naszej historii w Polsce. To okazja, żeby celebrować wcześniejsze dokonania, ale także żeby spojrzeć w przyszłość. Poprzez jubileusz, wspólnie z naszym partnerem strategicznym, UN Global Compact Poland, chcemy pokazać, jak możemy się przyczynić do realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Mamy w portfolio produkty, które mogą pomagać w oszczędzaniu wody, oszczędzaniu zasobów i energii. Nasze rozwiązania proekologiczne to m.in. biodegradowalne tworzywa wpływające na poprawę procesów segregowania odpadów, które łatwiej dzięki temu utylizować. Przykładów jest wiele i chcemy pokazać, że te rozwiązania już istnieją – tłumaczy Andreas Gietl.

W trakcie ostatnich 25 lat firma BASF Polska rozwinęła portfolio innowacyjnych produktów dopasowanych do specyfiki polskiego rynku oraz modele biznesowe, dzięki którym firma stała się partnerem dla niemal wszystkich gałęzi rodzimego przemysłu. Dyrektor zarządzający polskiego oddziału BASF zapowiada, że firma pragnie dalej inwestować w działania na tutejszym rynku.

– To jest bardzo dobry czas dla polskiego rynku. Dynamicznie rozwija się przemysł i cała gospodarka. W pierwszych dwóch kwartałach tego roku PKB rosło w tempie 4 proc. Cieszymy się, że możemy partycypować w tym wzroście. Ścieżki naszego rozwoju w ostatnich 25 latach wyglądają bardzo interesująco, umocniliśmy naszą pozycję na tutejszym rynku. Dziś mamy pięciuset pracowników w naszym zakładzie produkcji katalizatorów samochodowych w Środzie Śląskiej, a w całym kraju zatrudniamy w sumie osiemset osób. Nasza sprzedaż zbliża się do poziomu 800 mln euro. To dla nas ważny moment. Chcemy się dalej rozwijać i inwestować w Polsce – deklaruje Andreas Gietl.

Ericsson przedstawia wyniki finansowe za trzeci kwartał 2017 roku

  • Sprzedaż spadła o 6% rdr. Sprzedaż skorygowana dla porównywalnych jednostek, z uwzględnieniem zmiany kursów walutowych spadła o 3%
  • Sprzedaż w segmencie Sieci (Networks) zmniejszyła się o 4%. Sprzedaż skorygowana dla porównywalnych jednostek, z uwzględnieniem zmiany kursów walutowych oraz o skorygowany projekt Managed Services w Ameryce Północnej, nieznacznie wzrosła.
  • Marża brutto wyniosła 25.4% (28.3%). Skorygowana¹ marża brutto wyniosła 30.0% (29.4%) na skutek wzrostu skorygowanej marży brutto w segmencie Sieci (Networks).
  • Zysk operacyjny wyniósł -4.8 (0.3) mld SEK. Skorygowany¹ zysk operacyjny spadł do poziomu 0.0 (1.6) mld SEK. Wyższa od kapitalizacji amortyzacja wydatków na rozwój, wyższa identyfikacja kosztów oprogramowania niż odroczenia negatywnie wpłynęły na zysk operacyjny, o -1.5 (0.5) mld SEK.
  • Jak już poinformowano w raporcie drugiego kwartału 2017, firma dostrzega zwiększone ryzyko związane z prowadzonymi projektami oraz zmianami na rynku. Kwartalne zabezpieczenia i korekty wpłynęły na zysk operacyjny w wysokości -2.3 mld SEK, z niskim wpływem na przepływy pieniężne.
  • W wyniku trwających redukcji, opłaty restrukturyzacyjne wyniosły -2.8 (-1.3) mld SEK i zostały ujęte w tym kwartale. Obejmuje to odpis aktualizujący w wysokości -1.6 mld SEK, który związany jest z decyzją o zamknięciu i wycofaniu centrum ICT w Kanadzie.
  • Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej osiągnęły wartość 0.0 (-2.3) mld SEK, wyniosły 1,6 mld SEK (1,4). Wolne przepływy pieniężne² wyniosły -0.5 (-5.0) mld SEK. Środki netto we wrześniu wyniosły 24.1 (16.3) mld SEK.

¹Skorygowane – korekta w odniesieniu do opłat restrukturyzacyjnych i innych elementów mających wpływ na porównywalność w 2017 r
²Wolne przepływy pieniężne – przepływy środków pieniężnych z działalności operacyjnej pomniejszone o poniesione nakłady inwestycyjne netto i inne inwestycje.

SEK
(w miliardach)
Q3 2017 Q3 2016 Zmiana (rdr) Q2 2017 Zmiana (kdk)
Sprzedaż netto 47.8 51.1  -6% 49.9 -4%
Sprzedaż netto skorygowana o określone elementy mające wpływ na porównywalność w 2017 roku 47.7 51.1 -7% 49.9 -5%
Wzrost sprzedaży skorygowanej dla porównywalnych jednostek i walut -3% 1%
Marża brutto 25.4% 28.3% 27.9%
Marża brutto bez uwzględnienia kosztów restrukturyzacji, skorygowana o określone pozycje mające wpływ na porównywalność w 2017 30% 29.4% 29.8%
Zysk operacyjny -4.8 0.3 -1.2
Zysk operacyjny z wyłączeniem kosztów restrukturyzacji, skorygowany o określone pozycje wpływające na porównywalność w 2017 0.0 1.6 -102% 0.3 -114%
Marża operacyjna -10% 0.7% -2.5%
Marża operacyjna bez uwzględnienia kosztów restrukturyzacji, skorygowana o określone pozycje mające wpływ na porównywalność w 2017 -0.1% 3.1% 0.6%
Zysk netto -4.3 -0.2 -1.0
Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 0.0 -2.3 -99% 0.0
Przypływy pieniężne netto na koniec okresu 24.1 16.3 48% 24.0 0%

Protokół WPA2 nie jest bezpieczny. Jak zadbać o bezpieczeństwo WiFi?

Najpopularniejszy standard szyfrowania WiFi – WPA2, nie może być traktowany jako bezpieczny. Nowa metoda ataku KRACK (Key Reinstallation AttaCK) jest w stanie złamać szyfrowanie WPA2, umożliwiając przestępcom odczytywanie informacji przesyłanych między urządzeniem a jego bezprzewodowym punktem dostępu za pomocą wariantu popularnego – i zazwyczaj często wykrywalnego – ataku typu „man-in-the-middle”.

Podatność odkryli belgijscy badacze zajmujący się cyberbezpieczeństwem na uniwersytecie w Leuven pod kierunkiem Mathy’ego Vanhoefa i poinformowali o niej w poniedziałek rano. KRACK łamie protokół WPA2 poprzez wymuszenie ponownego użycia nonce w algorytmach szyfrowania używanych przez WiFi. W kryptografii nonce jest dowolną liczbą, którą można użyć tylko raz. Często jest to losowa lub pseudolosowa liczba generowana w publicznym kluczu protokołu uwierzytelniania. Jak się okazuje, losowe liczby wykorzystywane w WPA2 nie są całkowicie przypadkowe, co pozwala na złamanie protokołu.

Jeśli operacja przestępcy zakończy się sukcesem, zdobędzie on dostęp do danych ofiary oraz do niezabezpieczonych urządzeń mających dostęp do tej samej sieci WiFi.

Jak zła jest to wiadomość?

Najważniejsza rzeczą, jaką mogą zrobić użytkownicy WiFi to… zachowanie spokoju. Eksperci z firmy Fortinet wskazują, że przy stosowaniu odpowiednich kroków dane powinny być bezpieczne do czasu załatania luk i zaktualizowania oprogramowania urządzeń.

Po pierwsze cyberprzestępca musi znajdować się odpowiednio blisko atakowanych urządzeń, aby przechwycić ruch między urządzeniami końcowymi a punktami dostępu. – Należy zachować szczególną ostrożność przy korzystaniu z publicznego WiFi. Oczywiście nie jest to nowe zalecenie. Specjaliści mówią o tym od lat – przypomina Robert Dąbrowski, szef zespołu inżynierów Fortinet.

Ponadto atak ma niewielki wpływ na bezpieczeństwo informacji przesyłanych przez połączenie z użyciem dodatkowego szyfrowania jak SSL. Za każdym razem, kiedy użytkownik nawiązuje połączenie z witryną HTTPS, przeglądarka tworzy osobną warstwę szyfrowania, która zapewnia bezpieczeństwo podczas korzystania z bankowości online czy robienia zakupów. W związku z tym należy zwracać uwagę na ikonę kłódki w pasku adresu przeglądarki, zwłaszcza podczas przeprowadzania transakcji online przez połączenie WiFi. Dane będą chronione także w przypadku korzystania z VPN, nawet jeśli połączenie WPA2 zostało naruszone.

Eksportowe TOP50 – 50 branż, które w przyszłości „pociągną” polski eksport

W trzeciej edycji zestawienia „Eksportowe TOP50”, wskazującego na najbardziej obiecujące kategorie polskiego eksportu, 1. miejsce utrzymały meble. Tuż za nimi, na 2. pozycji znalazły się produkty zbożowe i cukiernicze, zaś na 3. – sektor automotive. Doskonałe perspektywy eksportowe stoją również m.in. przed producentami wyrobów czekoladowych, kosmetyków i chemii, drewnianych materiałów budowlanych oraz odzieży.

Ranking „Eksportowe TOP50” powstaje w oparciu o autorski indeks Banku Zachodniego WBK, uwzględniający różne składowe. Metodologia premiuje m.in. kategorie, w których polski eksport ma istotny udział, rośnie szybciej niż handel światowy i w których wielkość eksportu jest skorelowana z pozytywnym bilansem handlowym. Istotne jest też rozproszenie krajów importujących. Dzięki temu obniżają się pozycje działów, gdzie jesteśmy pośrednikiem i mniej znaczącym dostawcą, a rosną te, gdzie produkty docierają na cały świat.

Czarnym koniem wyścigu „Eksportowe TOP50 2017” i ciekawym debiutem w rankingu są – i to od razu na 7. pozycji – książki, gazety, obrazki i inne wyroby przemysłu poligraficznego. – Ekspansja zagraniczna jest pomysłem na rozwój właściwie dla każdej firmy. Wśród naszych klientów jest wielu eksportowych tygrysów, którzy reprezentują niszowe branże. Na pewno coraz większe ambicje na rozwój za granicą obserwujemy wśród firm napędzanych innowacjami. Jednocześnie jednak firmy działające w tradycyjnych sektorach produkcyjnych pozostają kluczowymi graczami– mówi Agnieszka Wolska, dyrektor obszaru bankowości korporacyjnej Banku Zachodniego WBK.

Budujemy i wyposażamy

Zdecydowanym liderem rankingu z najwyższą wartością autorskiego indeksu „Eksportowe TOP50” są meble, które na 1. pozycji w zestawieniu utrzymują się już kolejny rok. Wartość sprzedaży zagranicznej odnotowanej w 2016 roku dla tej kategorii to aż 48 014 mln zł. – Branża meblarska zdecydowanie zasługuje na docenienie w kontekście eksportu i to nie tylko ze względu na bardzo wysoką wartość wywozu i jego dynamikę – 12% r/r, ale także dlatego, że wśród wszystkich 50 kategorii rankingu, to właśnie meble mają największy dodatni bilans handlowy, rzędu 36 932 mln zł – podkreśla Feliks Bentkowski, dyrektor kredytowy ds. sektorów Banku Zachodniego WBK. Meble to niejedyna wysoko sklasyfikowana kategoria wyposażenia domów i wnętrz. Na 6. miejscu w rankingu znalazła się pozycja eksportowa: drewno i artykuły z drewna; węgiel drzewny. Tutaj prym wiodą materiały budowlane dla domów, jak okna, drzwi, panele podłogowe itp.

Silna żywność; ostry wjazd automotive

Trzecia edycja zestawienia „Eksportowe TOP50” buduje wizerunek Polski jako kraju… bardzo słodkiego. 2. miejsce w rankingu utrzymały produkty zbożowe i cukiernicze, czyli m.in. ciastka. Duże ambicje mają też eksporterzy wyrobów czekoladowych. W tym roku produkty z kakao są na 4. miejscu zestawienia, co jest dużym awansem (o 4 pozycje) w porównaniu z zeszłym rokiem. W branży rolno-spożywczej dobrych perspektyw na zagranicznych rynkach mogą spodziewać się także firmy eksportujące mięso i podroby jadalne (9. pozycja).

Nowością w czołówce rankingu „Eksportowe TOP50” jest pojawienie się na 3. miejscu branży motoryzacyjnej, która zdołała wspiąć się o 3 oczka do góry w porównaniu z zeszłym rokiem. Ten awans to dobra wiadomość na przyszłość i sugeruje utrzymanie się bardzo dynamicznego rozwoju eksportu pojazdów nieszynowych oraz ich części. W minionym roku wyniósł on aż 95 446 mln i odnotował wzrost o 18% r/r. Wysoko w rankingu uplasowała się również inna kategoria związana z transportem. Statki powietrzne, kosmiczne i ich części zajęły 16. pozycję.

Polskie piękno i styl też na eksport

W tegorocznej edycji „Eksportowego TOP50” wyjątkowo dobrze przedstawiają się także perspektywy eksportu polskiej branży chemicznej i kosmetycznej. Kategoria, w skład której wliczamy głównie olejki eteryczne, preparaty perfumeryjne, kosmetyczne lub toaletowe, zajęła wysokie, 5. miejsce (awans aż o 11 pozycji). Za pierwszą dziesiątką, na 13. miejscu, zadebiutowała w zestawieniu kategoria różnych produktów chemicznych. Na 14. pozycji, uplasowały się chemia domowa (mydło; preparaty: piorące, smarowe, woski syntetyczne, preparowane, do czyszczenia, szorowania, świece itp., pasty modelarskie, woski, preparaty dentystyczne).

V Kongres Profesjonalistów IT – Cyberbezpieczeństwo to nie tylko technologia

Około 100 uczestników wzięło udział w V Kongresie Profesjonalistów IT. Tematem tegorocznej edycji było cyberbezpieczeństwo firm i instytucji. Organizatorami wydarzenia są Stowarzyszenie Informatyka Podkarpacka oraz NASK SA.

Na co dzień staramy się dbać o własne bezpieczeństwo, o swoje konta, hasła, pieniądze. Tymczasem w przypadku instytucji, nawet tych kluczowych, jak np. banki, bywają łamane podstawowe procedury oraz wykorzystywane przestarzałe rozwiązania informatyczne – mówił Wojciech Materna, prezes Klastra IT. – Musimy edukować przedsiębiorców i przedstawicieli sektora publicznego w tym zakresie. Właśnie dlatego cyberbezpieczeństwo było tematem tegorocznego Kongresu.

Rodzaje zagrożeń

Wśród poważnych zagrożeń prelegenci wymieniali m.in. wyciek danych i utratę haseł. Przywołano przykład firmy Yahoo, w której ofiarą hakerów padły dane logowania do 3 miliardów kont w tym serwisie. Atak nazywany jest największym wyciekiem danych w historii internetu. To dobry przykład obrazujący konieczność regularnej zmiany haseł dostępu, co na ogół jest czynnością nielubianą przez użytkowników, m.in. ze względu na trudność ich zapamiętywania. Zwrócono także uwagę na kwestię ochrony przed tzw. ransomware, czyli oprogramowaniem mającym za zadanie wymuszenie okupu. Mechanizm ransomware polega na zainfekowaniu komputera i zaszyfrowaniu danych tak, aby nie były dostępne dla użytkownika. Za ich odzyskanie przestępcy żądają zapłaty, jednak tylko 42% ofiar, które przelały pieniądze, odzyskało swoje pliki.

Nie tylko technologia

Cyberbezpieczeństwo to nie tylko obszar informatyki, ale również prawa. W 2018 roku zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące ochrony danych osobistych, tzw. RODO. Podczas Kongresu wymieniono najważniejsze zmiany i ich konsekwencje, poruszono m.in. kwestię prawa do bycia zapomnianym. Przedstawiono również działania, jakie powinny podjąć w tym zakresie firmy. Podczas wszystkich wystąpień prelegenci zwracali uwagę, że to człowiek stanowi najsłabszy element cyberbezpieczeństwa. Według badań najwięcej wycieków danych dokonują zwykli pracownicy firmy z powodu nieostrożności, a nie przestępcy poprzez zewnętrzne ataki. Same zabezpieczenia technologiczne nie są więc wystarczające, jeżeli w firmie nie są prowadzone regularne szkolenia w zakresie ochrony danych.

Sposoby zabezpieczenia

Podczas Kongresu zwracano uwagę na bezpieczeństwo w różnych obszarach życia społeczno-gospodarczego, m.in. w sieciach przemysłowych. Jako przykład jego ogromnego naruszenia podano atak na elektrownię, który doprowadził do śmierci 75 osób. Oficjalne przyczyny są nieznane, ale wiele mówi się o włamaniu do systemu elektrowni, co doprowadziło do destabilizacji jej pracy. Pomimo że atak miał trwać aż 8 miesięcy, nie udało się go skutecznie wykryć żadnemu pracownikowi elektrowni. Prelegenci poszukiwali odpowiedzi na pytanie, jak uchronić się przed równie groźnymi atakami. Przedstawili paletę mechanizmów ochrony, wśród których znalazły się m.in. audyty, testy penetracyjne, oceny podatności na zagrożenie, skanowanie sieci czy monitorowanie sesji uprzywilejowanych. Omówione zostały również mniej spektakularne, ale za to częstsze, przykłady ataków cybernetycznych. Pokazano chociażby typowy scenariusz ataku, który opiera się na poznaniu nawyków użytkownika sieci. W tym celu przestępcy analizują profile potencjalnych ofiar w mediach społecznościowych, które są dla nich kopalnią wiedzy.

Wśród prelegentów V Kongresu Profesjonalistów IT znaleźli się: Piotr Jagielski, Karol Wróbel, Wojciech Wrzesień, Krzysztof Kossykowski (NASK SA), Sebastian Bieńkiewicz (Altkom Akademia SA), Piotr Łukasiewicz (Commvault), Paweł Głąb (Kancelaria Prawna Kantorowski i Wspólnicy), Bartłomiej Stępień (Zeto-Rzeszów), Marcin Rybak (Ideo) oraz Adam Nowak i Radosław Wal (Palo Alto).

Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli Władysław Ortyl – Marszałek Województwa Podkarpackiego oraz Józef Jodłowski – Starosta Rzeszowski. Partnerem głównym Kongresu jest Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK SA). Pozostali partnerzy to: Ideo, TOP SA, Exacto oraz Instytut Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego.

EDU IT Trends- nowoczesne technologie dla uczelni wyższych

Wydarzanie ma na celu przybliżenie zagadnień informatyzacji szkolnictwa wyższego oraz umożliwić władzom uczelni, zapoznanie się z nowoczesnymi trendami i technologiami oferowanymi przez kluczowych graczy w tym segmencie

EDU IT Trends 2017

Zapraszamy do rejestracji!

odbędzie się 28 LISTOPADA 2017 roku w Warszawie

W programie wydarzenia m.in.:.

  • APLIKACJA MOBILNA DLA UCZELNI WYŻSZEJ – AUTOMATYCZNA INTEGRACJA SYSTEMÓW IT I ŁATWA KOMUNIKACJA ZE STUDENTAMI
    Krzysztof Wojewodzic, Vistula University
  • RODO, CZYLI JAK PRZYGOTOWAĆ UCZELNIĘ NA PRZEŁOMOWE ZMIANY W OCHRONIE DANYCH OSOBOWYCH
    Wioletta Jaroń-Gwizdała, Kancelaria Adwokacka Osiński i Wspólnicy
  • MOST WIEDZY – OTWARTY DOSTĘP DO ZASOBÓW UCZELNI WYŻSZEJ
    Paweł Lubomski, Centrum Usług Informatycznych Politechniki Gdańskiej
  • INNOWACYJNE ZARZĄDZANIE UCZELNIĄ I KSZTAŁCENIE NA ODLEGŁOŚĆ Z WYKORZYSTANIEM SYSTEM CLOUD ACADEMY
    Artur Kornatka, Wyższa Szkoła Biznesu

Strona internetowa wydarzenia: http://eduittrends.pl/

Udział w konferencji jest bezpłatny, wystarczy wypełnić formularz rejestracyjny!

Uprzejmie informujemy, że ilość miejsc jest ograniczona.

Uczestnikom konferencji zapewniamy przerwy kawowe oraz komplet materiałów konferencyjnych.

Podsumowanie drugiego dnia Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw

Mobile first, edukacja, nowoczesne narzędzia, działania oddolne, cyfrowa rewolucja. Podczas drugiego dnia Kongresu padło wiele istotnych wskazówek, które pozwolą przedsiębiorcom w lepszy sposób prowadzić biznes.

Drugi dzień Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw rozpoczął się od solidnej dawki praktycznej wiedzy. Jednym z porannych spotkań była sesja poświęcona cyfryzacji i wyzwaniom dla europejskiej gospodarki. Wagę rozwoju tego obszaru podkreśliło wystąpienie Komisarz ds. Gospodarki i Społeczeństwa Cyfrowego z Komisji Europejskiej, która nie mogąc osobiście wystąpić na wydarzeniu, pojawiła się … wersji cyfrowej, bo jej wystąpienie transmitowano z Brukseli.

Stoimy przed rewolucją cyfrową, która wymaga  odpowiednich umiejętności. 90% stanowisk pracy w Unii Europejskiej wymaga umiejętności informatycznych, a 40% biznesu szuka specjalistów informatyki. Innowacja cyfrowa jest zasadniczą sprawą – stwierdziła Mariya Gabriel. Podobne stanowisko przedstawił Jerzy Buzek, który zauważył: Ocenia się, że dzisiaj ok. 70% innowacji jest związanych z cyfryzacją. To, co jest innowacją w medycynie, najczęściej polega na tym, że wprowadza się najwyższe technologie cyfrowe. My to kwalifikujemy jako innowacje w medycynie, ale de facto są one związane z tym, co dzieje się w technikach cyfrowych. Proporcja jest niezwykła.

Bardziej analogowo było podczas debaty „Społeczna odpowiedzialność biznesu a przedsiębiorczość społeczna”. Monika Doroszkiewicz z Fundacji Głos Serca z Krakowa uczuliła uczestników na kwestię uświadamiania lokalnych, małych przedsiębiorstw w zakresie działań z zakresu CSR, które często ich nie stosują z braku wiedzy o ich istnieniu.

Bożena Borowiec, Dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Województwa Śląskiego położyła nacisk na edukowanie społecznej przedsiębiorczości, tzn. uwrażliwiania na innych, ich potrzeby: Są dwa światy: przedsiębiorczość społeczna i biznes. Co zrobić, aby zaczęły ze sobą współpracować? Trzeba zacząć od edukacji, bo jeśli Jasiu w szkole nie będzie wiedział, że jego kolega może mieć jakiś problem, że jest słabszy, że może trzeba mu pomóc, to jak dorośnie nie będzie pamiętać, że nie wszyscy są tak samo sprawni, że mogą prowadzić firmę tak jak on.

Podczas przedpołudniowych sesji można było porozmawiać również o rekrutacji 4.0, skutecznej motywacji i zaangażowaniu wśród pracowników. Podczas innej dyskusji starano się odpowiedzieć na pytanie, czy spółki celowe uczelni wyższych są najlepszą drogą do współpracy z biznesem. Odpowiedzi udzielił m.in. Tomasz Stypułkowski z Instytutu Innowacji i Technologii Politechniki Białostockiej: Od ponad dwóch lat zauważam, że biznes zdecydowanie woli współpracować z nami niż bezpośrednio z uczelnią. Biznes lubi otrzymywać założony wynik w sposób sprawny i w rozsądnej cenie. Nas, jako spółki celowe, nie dotyczą regulaminy uczelni, mamy większe pole do negocjacji w zakresie ceny czy terminu realizacji projektu.

Ważnym punktem w agendzie tego dnia była sesja Sejmiku Województwa Śląskiego poświęcona trójkątowi współpracy nauki, biznesu i samorządu na rzecz zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego regionów. Michael Kobriger, Prezes Zarządu MAN Bus mówił o prognozowanych trendach i o tym, jakie będą miały wpływ na nasze życie: Rosnąca urbanizacja wpływa na płynność transportu i poziom zanieczyszczenia powietrza i hałasu, jednak rosnąca świadomość (…), aby korzystać w coraz większym stopniu z odnawialnych źródeł energii, mogą przeważyć i rozwiązać problem zanieczyszczeń – opowiadał.

Po sesji odbyło się uroczyste wręczenia Odznak Honorowych za zasługi dla Województwa Śląskiego. Złoto przyznano Krystynie Woźniak-Trzosek, Andrzejowi Kowalczykowi, Jerzemu Łoikowi, Andrzejowi Malinowskiemu i Witosławowi Wasilewskiemu, a srebro Izabeli Żyglickiej i Janowi Bondarukowi.

Wyróżniono także samorządy, które w sposób szczególny wspierają MŚP, w tym miasta: Racibórz, Rydułtowy, Krapkowice, Myszków; gminy miejsko-wiejskie: Sośnicowice, Strzelce Opolskie; gmina wiejska: Jasienica. Przyznano także dwa wyróżnienia honorowe dla Zabrza i Dąbrowy Górniczej. Wójt Jasienicy, Janusz Pierzyna otrzymał dodatkowo statuetkę lidera wspierającego MŚP.

Kongres to, oprócz debat i spotkań, również transfer wiedzy praktycznej przekazywanej podczas licznych warsztatów. W drugim dniu wiedzą marketingową dzielił się Facebook, którego przedstawiciele opowiadali, jak mogą pomóc w rozwoju przedsiębiorstwa i o tym, jak wykorzystać Instagram jako narzędzie biznesowe do realizacji własnych celów. Krok po kroku przedstawiono jak korzystać z możliwości, jakie dają obie platformy.

Podczas popołudniowej sesji poświęconej pracy 4.0 Stanisław Szwed wręczył przedsiębiorcom nagrody zdobyte w ramach czwartej edycji konkursu zorganizowanego przez Powiatowy Urząd Pracy w Rudzie. W kategorii „5 lat po debiucie w biznesie” zwyciężył Robert Mrozek z blu-vision.pl, a najlepszym debiutem roku okazała się firma „4U” Krzysztofa Suchockiego.

W przestrzeni Targów Biznes Expo dzień minął nie mniej ciekawie. W strefie B2B odbywały się spotkania networkingowe, a na Wyspie Wynalazców zespoły z Politechniki Śląskiej prezentowały swoje projekty, w tym aplikację Afast będącą multimedialnym narzędziem rehabilitacyjnym dla chorych z afazją. W Strefie Prezentacji odbyły się prezentacje m.in. o wyrafinowanym kontakcie z klientem, wystąpieniach publicznych czy ripostach.

Przed nami ostatni dzień Kongresu, w którym będzie można wziąć udział w Akademii Marketingu i Sprzedaży, jak również dowiedzieć się czym jest incentive travel i jaka jest współczesna rola kobiet w gospodarce.

Wyłudzenia VAT – luka podatkowa w 2016 r. i prognoza na 2017 r.

Luka podatkowa VAT w Polsce może zmniejszyć się w tym roku do poziomu 2% PKB z 2,9% PKB w 2016 r. Według prognozy ekspertów firmy doradczej PwC na podstawie danych za I półrocze luka VAT wyniesie ok. 39 mld zł, czyli o 13 mld zł mniej niż w poprzednim roku.

Luka VAT to różnica pomiędzy realnymi wpływami z podatku VAT a wpływami możliwymi do osiągnięcia. Powstaje w konsekwencji zarówno oszustw podatkowych, jak również funkcjonowania szarej strefy czy niewydajności poboru podatków.

Wiele europejskich państw zmaga się z problemem luki w VAT. Zjawisko to oprócz oczywistych konsekwencji w postaci uszczuplania wpływów do budżetu, negatywnie oddziałuje również na uczciwych przedsiębiorców i ich konkurencyjność, a także psuje wizerunek całego kraju. Dlatego tak ważne jest, by uszczelnienie systemu podatkowego było priorytetem rządzących” – mówi Tomasz Barańczyk, partner zarządzający działem prawno-podatkowym PwC.

Według szacunków ekspertów PwC luka VAT w Polsce w 2016 r. wyniosła 2,9% PKB, czyli ok. 52 mld zł. Prognoza na ten rok, powstała w oparciu o dane z wpływu podatku VAT w pierwszych 6 miesiącach 2017 r., przewiduje, że dochody z VAT wzrosną o około 19% w ujęciu rocznym i wyniosą nieco ponad 150 mld zł. Oznacza to spadek luki w VAT do poziomu 2% PKB, czyli ok. 39 mld zł.

Jak podkreślają eksperci PwC od stycznia do sierpnia 2017 roku comiesięczne wpływy z VAT były znacząco wyższe niż w analogicznych okresach lat ubiegłych. Największe różnice odnotowano w pierwszych miesiącach roku na skutek „przesunięcia” części dochodów z 2016 na 2017 rok poprzez przyspieszenie zwrotów podatku w grudniu 2016.

Zmiany luki VAT jako odsetka PKB w Polsce w latach 2006-2017 – szacunki i prognoza PwC

Zmiany luki VAT jako odsetka PKB w Polsce w latach 2006-2017

Zdaniem ekspertów PwC za wzrost dochodów VAT w tym roku w podobnym stopniu odpowiada wzrost dochodów brutto, jak i spadek zwrotów. Nawet gdyby wartość zwrotów w roku 2017 była taka sama jak w roku 2016, to i tak do lipca wartość dochodów z VAT byłaby o 13% wyższa niż rok wcześniej.

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy podjęto działania regulacyjne, które pozwoliły skutecznie zmniejszyć skalę wyłudzeń VAT na szczególnie wrażliwym asortymencie. Dobrym przykładem jest tutaj tzw. pakiet paliwowy. Pozytywne skutki tego konkretnego działania legislacyjnego wyraźnie widać na poziomie analizy samych danych statystycznych. Wskazują też na nie publiczne informacje o wzroście obrotów odnotowanym przez polskie rafinerie” – podkreśla Tomasz Kassel, partner w PwC.

Eksperci PwC wskazali także na rekomendowane dalsze działania, które mogą przyczynić się do trwałego spadku luki VAT w Polsce.

„Na poziomie analitycznym skuteczne w bieżącym wykrywaniu asortymentu narażonego na wyłudzenia może okazać się efektywne wykorzystanie danych statystycznych dotyczących wewnątrzwspólnotowego handlu towarowego. Systemowo, dobrym narzędziem istotnie ograniczającym możliwość nadużyć jest mechanizm podzielonej płatności, który ma być wdrożony w przyszłym roku. Kwestią otwartą pozostaje, czy system obecnie proponowanych zachęt dla podatników przyczyni się do jego stosowania na szerszą skalę. Trudno też na polu skutecznej walki z wyłudzeniami VAT przecenić rolę działań ‘miękkich’. Przykład prowadzonych przez Ministerstwo Finansów konsultacji społecznych w zakresie przesłanek należytej staranności w VAT pokazuje, że rolę tę dostrzegają także organy administracji publicznej” – wskazuje Tomasz Pabiański, dyrektor dziale prawno-podatkowym w PwC.

Pod presją politycznych przetasowań

Czwartkowa sesja została całkowicie zdominowana przez doniesienia z Antypodów, które wyraźnie godzą w siłę dolara nowozelandzkiego (-1,8 proc.). Najsilniejsza deprecjacja od ponad dwóch lat, tj. od 24 sierpnia 2015 roku, to pokłosie doniesień o próbie zawiązania koalicji przez lokalną Partię Pracy z frakcją NZ First. Zdecydowanie skromniejszą wyprzedaż ma za sobą funt szterling. Jego 0,3 proc. osłabienie to między innymi efekt słabych wskazań dotyczących sprzedaży detalicznej na Wyspach. Miesięczny spadek obrotów handlowych o 0,8 proc. wyraźnie sygnalizuje odczuwalność spadku dochodu do dyspozycji, który znajduje się pod presją wyższej dynamiki cen oraz stosunkowo płaskiego przyrostu płac.

Na czele zestawienia walut G10 znalazł się frank szwajcarski, który 0,6 proc. umocnieniem próbuje odrobić serię ostatnich przecen. Niewiele skromniejsze umocnienie względem dolara odnotowało euro. Ruch rzędu 0,4 proc. pozwala na chwilową stabilizację notowań EUR/USD w okolicach poziomu 1,1840. Wśród walut państw rozwijających się prym wiedzie turecka lira (0,5 proc.), której po piętach depcze nie tylko węgierski forint (0,5 proc.), ale również polski złoty (0,5 proc.). Obecnie EUR/PLN znajduje się tuż przy poziomie z wczorajszego zamknięcia, tj. przy 4,2350, USD/PLN schodzi do 3,5780, GBP/PLN wraca w okolice 4,7080, a CHF/PLN notuje skromny ruch w stronę 3,6680.

Miano najważniejszej publikacji makroekonomicznej skradła chińska dynamika PKB, która w minionym kwartale uplasowała się na konsensualnym poziomie 6,8 proc. r/r. Zaskoczenia nie zapewniły również wskazania sprzedaży detalicznej (10,3 proc. r/r, konsensus: 10,2 proc.) oraz produkcji przemysłowej (6,6 proc. r/r, konsensus: 6,5 proc.) za wrzesień. Oczekiwania uczestników rynku lekko przebiły dane z australijskiego rynku pracy, który może pochwalić się 5,5 proc. udziałem bezrobotnych w sile roboczej (konsensus: 5,6 proc.). Na pierwszym planie znalazły się jednak wskazania dotyczące zmiany w zatrudnieniu. Wskazanie na poziomie 19,8 tys. (konsensus: 15,0 tys.) to przede wszystkim zasługa silnego skoku niepełnych etatów.

W drugiej części dnia uwagę inwestorów próbował zwrócić indeks perspektyw biznesowych sporządzony przez ekonomistów z filadelfijskiego oddziału Fed. Wyższe poziomy wskaźnika (27,9 pkt, konsensus: 23,8 pkt) to przede wszystkim pokłosie podbicia subindeksu kosztowego (38,1 pkt, poprzednio: 34,4 pkt). Pozostałe wartości komponentów Philly Fed wyraźnie rozczarowały – zarówno subindeks nowych zamówień (19,6 pkt, poprzednio: 29,5 pkt), jak i dość silnie zniżkujący indeks wyprzedzający (46,4 pkt, poprzednio: 55,2 pkt). Powyższej publikacji towarzyszył cotygodniowy szacunek z amerykańskiego rynku, zgodnie z którym tempo świeżo złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadło do poziomu 222 tys. (konsensus: 240 tys.).

Na europejskich parkietach obserwowano odczuwalny odpływ kapitału. Najsilniejszy ruch ku niższym poziomom odnotował WIG 20 (-1,4 proc.), który oddalił się od kotwicy w postaci okrągłego poziomu 2 500 pkt. Do silnego spadku indeksu istotnie przyczyniła się najsilniejsza od prawie pięciu miesięcy przecena spółki PKN Orlen (-7,1 proc.) po publikacji rozczarowującego zysku netto (1,6 mld PLN) oraz spadku marży rafineryjnej do 6,40 USD na baryłce (poprzednio: 7,90 USD). Dane dotyczące mniejszej zyskowności uderzyły w walory Lotosu, który notując 3,0 proc. zniżkę zdołał odskoczyć wyraźnej przecenie LPP (-2,6 proc.). W Warszawie sentyment próbowały poprawić spółki z sektora bankowego. Na ich czele znalazł się PKO Bank Polski (2,4 proc.), który zdecydował się na pierwszą od pięciu lat emisję euroobligacji denominowanych w szwajcarskiej walucie.

Mniej pokaźny ruch ku niższym poziomom obserwowano we Frankfurcie, gdzie finalnie DAX (-0,4 proc.) zakończył swoją sesję poniżej okrągłego poziomu 13 000 pkt. Najsilniej tracącą spółką zostało Deutsche Börse (-2,0 proc.), które lekko odskoczyło Adidasowi (-1,9 proc.) zamieszanemu w aferę korupcyjną w akademickiej lidze koszykówki. Na czele indeksu znalazły się walory SAP (0,6 proc.) pomimo silnej przeceny w pierwszych minutach sesji. Za pierwszym ruchem stały rozczarowujące wyniki z usług świadczących w chmurze, które przyczyniły się do obniżenia przychodów do 5,59 mld EUR (konsensus: 5,68 mld EUR).
Pespektywę londyńskiej zwyżki wyraźnie ograniczył Unilever (-5,5 proc.) będący pod presją przejęcia jednostek produkujących wybrane produkty żywieniowe przez jedno z trzech konsorcjów private-equity. Na fali pokaźnej przeceny znalazło się również WPP (-3,0 proc.) za sprawą masowej wyprzedaży akcji. Finalnie indeks FTSE 100 zakończył swoje dzisiejsze notowania ze zniżką rzędu 0,3 proc., tym samym zbliżając się do przeceny paryskiego indeksu CAC 40 (-0,3 proc.).

Czwartkową listę surowców otwierają płody rolne, na czele których plasują się grudniowe kontrakty na kakao (3,8 proc.) oraz kawę (2,3 proc.). W gronie metali pokaźny ruch ku północy ma za sobą srebro (1,4 proc.) wracające w okolice poziomu 17,2350 USD za uncję. Skromniejszą skalę wzrostów ma za sobą złoto, którego uncja na przestrzeni dnia drożeje 0,5 proc. do poziomu 1 287,40 USD. Niezbyt pomyślnymi nastrojami może pochwalić się rynek ropy. Na koniec dnia baryłka West Texas Intermediate wraca w okolice poziomu 51,40 USD, notując tym samym 1,3 proc. przecenę.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

UOKiK: zgoda na przejęcie Piwiarni Warki przez Sfinks niepotrzebna

Sfinks Polska, zarządzający restauracjami Sphinx, Chłopskie Jadło, WOOK i Fabryka Pizzy, będzie mógł przejąć sieć Piwiarnia Warki od Grupy Żywiec. UOKiK stwierdził, że w przypadku tej transakcji jego zgoda na koncentrację nie jest potrzebna.

Zgoda UOKiK na przejęcie praw do sieci Piwiarnia Warki była jednym z warunków zawieszających, zawartym w umowie Sfinksa z Grupą Żywiec. Urząd wydał postanowienie o zwróceniu spółce jej zgłoszenia na temat zamiaru koncentracji.

Ze względu na nietypowy charakter przejęcia samej sieci franczyzowej obie strony transakcji nie były pewne, czy zgoda UOKiK jest potrzebna, dlatego ustaliliśmy w umowie, że o tę zgodę wystąpimy, co było warunkiem zawieszającym transakcji. Liczyliśmy, że UOKiK wyda właśnie taką opinię, ponieważ mamy świadomość jak bardzo rozdrobniony jest rynek gastronomiczny w Polsce, nawet w ujęciu poszczególnych segmentów. Dzięki pozytywnemu dla nas obrotowi sprawy możemy ruszyć z finalizacją tej transakcji. Przejęcie sieci piwiarni pozwoli nam na zwiększenie skali działania i rozwój w segmencie gastropubów, co zapowiadaliśmy w ogłoszonej na początku tego roku strategii – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Aby umowa o zakupie sieci Piwiarnia Warki weszła w życie, musi nastąpić dopełnienie jeszcze ostatniej formalności, czyli powtórzenie przez przedstawicieli Grupy Żywiec wymaganych w umowie oświadczeń i zapewnień – był to drugi, obok zgody UOKiK, z warunków zawieszających transakcję.

Na bazie podpisanej w czerwcu br. umowy, Sfinks ma kupić franczyzową sieć Piwiarnia Warki, liczącą 67 pubów, za 12 mln zł. Płatność będzie rozłożona na 6 lat. Spółka gastronomiczna przejmie prawa do sieci franczyzowej, w tym umów z franczyzobiorcami, a także znaku towarowego Piwiarnia i majątku trwałego. Przez 20 lat Grupa Żywiec będzie wyłącznym dostawcą piwa i cydru do lokali tej sieci. Sfinks zaś będzie zobowiązany do jej prowadzenia i rozwoju oraz do realizacji określonych w umowie minimalnych poziomów sprzedaży produktów Grupy Żywiec. Z tego tytułu będzie otrzymywał wynagrodzenie, które w okresie 20 lat szacowane jest na 45 mln zł.

Zapewnienie sobie wieloletniej współpracy z takim partnerem jak Grupa Żywiec jest dla nas bardzo ważnym krokiem w kierunku rozwoju skali działania. Dzięki otrzymaniu decyzji UOKiK możemy już z dużą pewnością przygotować plany rozwoju na przyszły rok i następne lata, tak w obszarze wzrostu sieci, jak i współpracy z obecnymi franczyzobiorcami w zakresie zwiększania sprzedaży – dodaje Sylwester Cacek.

Lokale Piwiarnia Warki serwują bogaty wybór piw, zapewniają ofertę kulinarną oraz możliwość śledzenia wydarzeń sportowych dzięki telewizyjnym transmisjom. Wystrój Piwiarni jest inspirowany wnętrzami tradycyjnych pubów z Wysp Brytyjskich. Sfinks ma doświadczenie nie tylko w prowadzeniu sieci restauracyjnych, od 2016 r. zarządza także kultowym pubem w Warszawie – Bolkiem.

Projekt ustawy o ochronie danych osobowych do poprawki

Mimo, że w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych resort cyfryzacji uwzględnił wiele uwag Konfederacji Lewiatan, to jednak istotne postulaty przedsiębiorców pozostały bez odpowiedzi, np. w kwestii odwołania od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z ewentualnymi naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

Konfederacja Lewiatan, która monitoruje działania resortu cyfryzacji dotyczące wdrożenia RODO (rozporządzenie o ochronie danych osobowych), przygotowała stanowisko do ustaw je wdrażających. Najwięcej zastrzeżeń budzą zapisy w projekcie ustawy o ochronie danych osobowych. Lewiatan zgłosił uwagi do niemalże każdego artykułu ustawy.

– Projektodawca zdecydował się utrzymać sądowo-administracyjną ścieżkę odwoławczą od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO). Naszym zdaniem sądem kontrolującym decyzje PUODO powinien być Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK), na wzór postępowań odwoławczych od decyzji wydawanych przez prezesa UOKiK oraz prezesa UKE – przekonuje dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Resort cyfryzacji nie zrezygnował z niskiego pułapu kar nakładanych na podmioty sektora państwowego w związku z naruszeniami przepisów o ochronie danych osobowych.

W związku z utrzymaniem postanowień dotyczących nadawania decyzjom PUODO (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych) rygoru natychmiastowej wykonalności oraz ograniczeniom w zakresie zaskarżalności postanowień i decyzji wydawanych przez PUODO w toku postępowania, firmy postulowały przyjęcie koncepcji dwuinstancyjności postępowania przed prezesem.

– Wątpliwości przedsiębiorców wzbudza sposób powoływania i odwoływania PUODO – przez Sejm, za zgodą Senatu, na wniosek premiera. Postulujemy pozostanie przy aktualnym trybie wyboru organu ds. ochrony danych osobowych, który daje gwarancje jego pełnej niezależności – dodaje Aleksandra Musielak.

W zakresie przepisów wprowadzających ustawę o ochronie danych osobowych najwięcej krytycznych uwag przedsiębiorców dotyczyło zmian w Kodeksie pracy. Konfederacji Lewiatan szczególnie zależy na zapewnieniu, by pracodawcy mogli w jak najszerszym zakresie przetwarzać dane na temat kandydatów do pracy oraz pracowników.

Organizacja zorientowana na rozwój i doskonalenie, czyli Lean Management w praktyce

Sebastian Matyniak, Prezes Zarządu Brainstorm Group
Sebastian Matyniak, Prezes Zarządu Brainstorm Group

Fundamentem koncepcji Lean Management jest stwierdzenie że” Klient jest najważniejszy”, dotyczy ono zarówno Klienta zewnętrznego jak i wewnętrznego. Koncepcja ta realizowana jest poprzez doskonalenie procesów i rozwój pracowników, tak aby na czas dostarczać Klientowi produkty i usługi najwyższej jakości. Lean Management stosowany jest zarówno w produkcji jak i w usługach.

Pierwszym przedsiębiorstwem które wprowadziło kulturę Lean jest Toyota i to ta firma właśnie spopularyzowała tę koncepcję, która obecnie wdrażana jest zarówno w firmach produkcyjnych jak i usługowych na całym świecie. Aby dobrze zrozumieć filozofię Lean Management trzeba przeanalizować kulturę narodową Japonii, której podstawą jest tzw. Kodeks Buschido – kodeks praktyk stosowanych przez samurajów. Bardzo wiele zasad Lean Management stawiających na piedestale Klienta wywodzi się właśnie z kultury Japonii i kodeksu Buschido. Prawie każdego z turystów odwiedzających pierwszy raz Japonię dziwi widok osoby zajmującej się sprzątaniem dworca kolejowego, która kłania się każdemu pociągowi który wjeżdża na peron. Tymczasem w Japonii jest to zupełnie normalne gdyż osoba ta kłania się swoim Klientom wjeżdżającym na peron, którzy dają jej pracę, a których ona darzy dużym szacunkiem i wdzięcznością. To pokazuje jak duża jest koncentracja na Kliencie i jak szacunek do Klienta mocno zakotwiczony jest w kulturze Japonii. Oprócz szacunku i zorientowania na Klienta w Japonii równie ważnym jest szacunek do samej pracy i wykonywanie jej w sposób perfekcyjny oraz codzienne zastanawianie się, co mogę zrobić lepiej, aby produkt lub usługa była lepszej jakości, a praca bardziej wydajna. Tak przez tysiące lat Japończycy doskonalili technikę wykonywania swojej pracy, która zakorzeniła się na trwałe w ich kulturze. Przykładem może być pielęgnacja drzewek Bonsai, której celem jest takie przycinanie gałęzi, aby drzewko wyglądało na stare. Ciąga praca nad techniką pielęgnacji i przycinania drzewek Bonsai doprowadziła do powstania 12 różnych technik osiągnięcia tego samego rezultatu. Przykład ten pokazuje jak mocna jest u Japończyków orientacja na ciągłe doskonalenie czyli tzw. Kaizen.

Wyzwania, przed którymi staje każdy przedsiębiorca, niezależnie od tego w czym specjalizuje się jego firma, to osiąganie coraz lepszych rezultatów z jednoczesną redukcją kosztów. Można to realizować pracując więcej, szybciej bądź poprzez dodatkowe zasoby ludzkie i technologiczne, ale można też osiągnąć to poprzez zmianę sposobu pracy ludzi i osadzenie tej zmiany w kulturze przedsiębiorstwa tak, aby efekty zmiany były trwałe. Dlatego tak popularnym stało się wdrażanie kultury Lean, która z jednej strony zorientowana jest na potrzeby Klienta, a z drugiej strony daje efekty poprzez rozwój ludzi i ciągłą optymalizację procesów. Z doświadczeń konsultantów Brainstorm Group wynika, że orientacja na Klienta zewnętrznego jest stosunkowo duża, ale obserwowany jest problem z orientacją na Klienta wewnętrznego. Brak zrozumienia celów swojej pracy i strategii firmy powoduje że pracownicy nie biorą wystarczającej odpowiedzialności za wynik swojej pracy i nie patrzą na cały proces tylko na mały fragment w którym pracują. Wprowadzenie tablic Hoshin Kanri, na których każdego dnia pokazuje się wpływ pracy poszczególnych osób na realizację strategii firmy dostarcza pracownikom informacji o tym jak ważna jest ich praca i w jaki sposób wpływa na wynik i realizację strategii firmy. Jednak wprowadzenie tablic Hoshin kanri to nie wszystko, gdyż wdrażanie kultury Lean powinno koncentrować się na zmianach technicznych, doskonaleniu procesów oraz rozwijaniu pracowników. Realizowane jest to poprzez sprawianie, że każda czynność wykonywana przez pracownika przynosi wartość dodaną do produktu lub usługi którą oferuje przedsiębiorstwo. Z doświadczenia wiem, że obszar do optymalizacji to czasami nawet 70%, a to oznacza, że albo maszyny i urządzenia które wytwarzają produkt pracują tylko w 30% czasu, co pokazuje wskaźnik całkowitego wykorzystania maszyn i urządzeń, albo pracownicy wykonują pracę która jest w 70% marnotrawstwem. Powyższe dane pokazują jak bardzo można zoptymalizować proces poprzez zmianę sposobu pracy pracowników. Transformację Lean która prowadzi do poprawy efektywności procesów zazwyczaj realizuje się poprzez zmianę systemu zarządzania w firmie, której celem jest między innymi wyłapanie i identyfikacja nieregularności oraz eliminowanie marnotrawstw z niej wynikających. Do podstawowych źródeł marnotrawstwa zalicza się nadprodukcję, zapasy, poprawianie błędów i braków, zbędne przetwarzanie, zbędne przemieszczanie materiału, nadmierny ruch, oczekiwanie oraz niewykorzystany potencjał pracowników. Wynika z tego, że w szczupłym zarządzaniu marnotrawstwem jest każda czynność, za którą Klient nie chce zapłacić, czyli taka, która nie przynosi wartości.

Kluczem do ciągłej poprawy w eliminowaniu marnotrawstw jest zaangażowanie w ich poszukiwanie ludzi, którzy w danym procesie pracują. Bardzo często szef lub menedżer ma dużą pokusę, aby problemy rozwiązywać samemu, aby na tej podstawie budować własny autorytet i dać swoim pracownikom gotowe rozwiązania, które powodują, że mogą oni lepiej pracować. Niestety, rozwiązania te są często nie stosowane przez pracowników. Pracownicy którzy mają styczność bezpośrednio z procesem potrafią sami wygenerować usprawnienie i wyłapując nieregularność eliminują w ten sposób marnotrawstwa. Jako przykład mogę podać sytuację w której firma z branży motoryzacyjnej poprosiła mnie o pomoc w zakresie poprawy jakości produktów, gdyż duży procent produktów musiało przed spakowaniem zostać poprawionych dodatkowymi operacjami, gdyż nie spełniały one norm Klienta. Zapytałem wtedy szefa produkcji, co robi w zakresie minimalizacji braków produkcyjnych oraz poprosiłem aby pokazał mi jak wygląda proces pracy. Zabrał mnie on na halę produkcji i wyciągnął jeden z produktów wadliwych i wymagających poprawki z czerwonego kontenera, w którym te produkty były składowane. Następnie zwołał zespół do rozwiązywania problemów. W zespole tym byli obecni menedżerowie jakości, logistyki, technologii, a nawet szef magazynu. W tym gronie debatowali nad poszukiwaniem rozwiązania. Po zakończeniu spotkania okazało się, że rozwiązania nie znaleziono, więc zapytałem ich dlaczego nie zaangażowali do tego procesu operatorów i usłyszałem odpowiedź, że oni nigdy na ich pytania nie odpowiadają. Sam wziąłem do ręki produkt nad którego wadliwością zastanawiał się zespół ds. rozwiązywania problemów i podszedłem do pierwszej operatorki na linii produkcyjnej zapytując czy może mi pomóc zidentyfikować przyczynę powstania tego braku. Odpowiedź wcale mnie nie zaskoczyła. Operatorka linii precyzyjnie wskazała mi miejsce w którym powstają braki. Od tego momentu zmieniliśmy wraz z szefem produkcji sposób identyfikacji przyczyn braków produkcyjnych, a ich statystykę i analizę zaczęli robić pracownicy produkcyjni. W ciągu miesiąca ilość braków produkcyjnych spadła czterokrotnie. Dlaczego zatem tak się stało i skąd taki rezultat? Kluczem do sukcesu było tutaj zaangażowanie ludzi w ten proces, którzy stali się bardziej za niego odpowiedzialni, zaczęli analizować informację i wprowadzać usprawnienia. Kluczem do wdrożenia kultury Lean w przedsiębiorstwie jest zatem umożliwienie ludziom działania i sprawienie, aby to oni wzięli odpowiedzialność za to co robią.

Analiza ponad 50 polskich przedsiębiorstw, które przechodziły transformację Lean zwraca uwagę że można poprawić wiele kluczowych wskaźników wpływających na wyniki.

Przykłady takich wskaźników to:

  • – wzrost wykorzystania maszyn i urządzeń mierzony wskaźnikiem OEE aż o 52%- czterokrotne zmniejszenie ilości braków produkcyjnych
  • – zredukowanie czasu przezbrojeń nawet o 94%
  • – redukcja zapasów o 65%
  • – wzrost wydajności pracy nawet o 63%
  • – uwolnienie powierzchni pod produkcję nawet w 51%
  • – redukcja odpadu o 81%
  • – zmniejszenie ilości reklamacji o 84%
  • – skrócenie czasu przygotowania ofert handlowych o 81%

Rezultaty te można było uzyskać poprzez takie działania jak standaryzacja pracy, wprowadzenie systemu ssącego z jednoczesnym przepływem jednej sztuki, praca nad jakością wbudowana w proces każdej operacji produkcyjnej i poprodukcyjnej, system dostaw na czas i wiele innych narzędzi Lean Management.

Koncepcja Lean Management to kompleksowy sposób zarządzania przedsiębiorstwem, a nie tylko praca z wyżej wymienionymi narzędziami. Menedżerowie którzy na poważnie myślą o wdrożeniu systemu Lean w swojej firmie powinni rozpocząć ten proces od wyznaczenia celów we wszystkich obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Dla tych celów w dalszej kolejności powinny zostać wyznaczone zadania i aktywności, a dopiero na ostatnim etapie należy zastanowić się jakimi metodami i narzędziami zadania te będą realizowane. Najważniejszym celem Lean jest eliminowanie nieregularności, które wpływają na przepływ materiału i informacji, co powoduje powstawanie marnotrawstw. W praktyce wdrażając Lean bardzo często zaczynamy od mapowania procesów tak, aby wyłapać nieregularności. Mapa stanu obecnego pozwala nam na wychwycenie nadmiernych obciążeń procesu które powodują powstanie marnotrawstw.

Pracując na różnych projektach i przy różnych transformacjach słyszę od swoich Klientów, że wdrażanie kultury Lean powinniśmy zacząć od wdrożenia 5S, którego celem jest doskonalenie stanowiska pracy, a nie tylko jak się powszechnie uznaje zaprowadzenie porządku. Ja jednak rekomenduję rozpoczęcie transformacji od mapowania procesów, tak abyśmy mogli w pierwszej kolejności wyeliminować tzw. wąskie gardła. Jeśli jednym z nich jest np. szybka identyfikacja narzędzi czy dokumentów to na pewno wdrożenie 5S będzie przydatne na początku procesu. Pamiętać należy jednak, że Lean Management to system zarządzania, a nie zbiór narzędzi i jako system zarządzania powinniśmy go traktować.

Lean Management to budowanie kultury organizacji zorientowanej na ciągły rozwój. Uczenie się i rozwój pracowników jest równie ważny, co eliminowanie nieregularności i marnotrawstw, gdyż prowadzi do eliminowania tych ostatnich. Tylko, jeśli pracownicy będą rozwijali się z organizacją i procesami, będą w stanie wychwycić i wyeliminować marnotrawstwa. Transformację Lean możemy przeprowadzić w każdej organizacji, a warunkiem do jej przeprowadzenia jest to, aby występowali w niej ludzie i procesy. Efekty nie zawsze są spektakularnie wyrażone poprawą wskaźników, ale najważniejszym rezultatem transformacji Lean jest zmiana kultury firmy z kultury polegającej na gaszeniu pożarów i wykonywaniu pracy na ostatnią chwilę na kulturę ciągłego doskonalenia, kulturę w której prewencja przed występowaniem problemów jest wysoko rozwinięta i w której rozwiązywanie problemów i osiąganie wyników realizowane jest poprzez zaangażowanie ludzi od najniższego szczebla organizacji – m.in. poprzez delegowanie im odpowiedzialności i informowanie ich jak ich praca wpływa na realizację celów strategicznych firmy.

Japonia leży daleko od Polski, a nasze kultury są odmienne, dlatego wdrażanie kultury Lean w organizacji nie jest rzeczą łatwą. Zważywszy jednak na efekty, które możemy uzyskać, na pewno warto się nad jej wdrożeniem zastanowić. Japończycy często wykorzystują to co najlepsze i biorą sobie z innych kultur i tradycji te elementy, które najbardziej pasują do ich kultury. Może warto abyśmy podobnie podchodzili do wdrożenia systemu zarządzania w firmie opartego o filozofię Lean Manufacturing pamiętając jednak o tym, że jest to kompleksowy system, a nie tylko zbiór narzędzi.

Autor: Sebastian Matyniak, Prezes Zarządu Brainstorm Group

Raport Aon Hewitt: Zaangażowanie Polaków w pracę najniższe od lat

Polska odnotowała w tym roku rekordowo niski poziom zaangażowania pracowników oraz historycznie najmniejsze zaangażowanie Polaków w pracę w stosunku do mieszkańców krajów europejskich. Aż 52% polskich pracowników nie czuje się zaangażowanych w wykonywaną pracę, a różnica pomiędzy Polską i Europą w tym zakresie osiągnęła rekordową wartość – 14%. Tak przedstawiają się wyniki najnowszego raportu Aon na temat zaangażowania pracowników. Badanie Aon Best Employers przeprowadzone zostało na grupie blisko 72 tysięcy respondentów ze 119 polskich firm.

Spadek zaangażowania w Polsce nabiera tempa

Obecnie sporo mówi się o poprawie sytuacji ekonomicznej Polaków. I to prawda – według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej mamy rekordowo niskie wskaźniki bezrobocia od początku lat 90. Możemy więc śmiało mówić, że polski rynek pracy należy do pracowników. Z perspektywy jednostki to oczywiście dobra sytuacja. Czy stabilizacja ekonomiczna i pozytywne nastroje społeczne przekładają się na większe zaangażowanie w wykonywaną pracę? Najnowsze wyniki badania opracowanego przez Aon pokazują jednoznacznie, że nie. W Polsce poziom zaangażowania pracowników wyniósł w 2017 roku jedynie 48%, dla porównania w Europie wskaźnik ten wynosi 62%, a globalnie 63%. To historycznie największa dysproporcja pomiędzy naszym krajem, a państwami europejskimi, która wynosi obecnie 14%. Odnotowaliśmy w tym roku największy spadek zaangażowania w polskich firmach, który obniżył się w porównaniu do roku poprzedniego o 3 p. p. (z 51% na 48%). To bardzo dużo biorąc pod uwagę fakt, że wskaźnik ten w Europie wzrósł o 4 p. p. w stosunku do roku ubiegłego (z 58% do 62%).

Magdalena Warzybok
Magdalena Warzybok Talent Director w Aon Hewitt

-Tegoroczne wyniki, przeprowadzonego przez nas w badania są niepokojące ponieważ pokazują, że aż 52% pracowników nie czuje się zaangażowanych w wykonywaną pracę. W porównaniu do 2016 roku takich osób w firmach mieliśmy 49%, a w roku 2015 – 48%. Podczas gdy w Europie zaangażowanie rośnie, w Polsce drastycznie spada – mówi Magdalena Warzybok Talent Director w Aon Hewitt.

Co nas boli?

Możemy postawić pytanie – czemu jest tak źle skoro jest tak dobrze? Powodów jest kilka. Wyniki pokazują, że najbardziej spadło poczucie lojalności pracowników w stosunku do pracodawcy bo aż o 4 p. p. w stosunku do roku poprzedniego – z 59% na 55%. O 3 p. p. obniżyły się także pozytywne myślenie i mówienie o firmie, w której pracujemy – z 59% na 56% oraz chęć działania i rozwoju w firmiez 51% na 48%. Dlaczego?

Pracownicy przychodząc do nowej firmy mają wysokie poczucie zaangażowania, które wynika z samego faktu rozpoczynania nowego etapu w życiu zawodowym. Niestety po jakimś czasie  zaczynają odczuwać brak zainteresowania ze strony przełożonego, czują, że nie są wystarczająco ważni i docenieni w oczach pracodawcy, zarówno w kontekście wynagrodzenia, jak i pozafinansowych aspektów. Nie czują się też częścią sukcesów firmy. Dlatego ich lojalność drastycznie spada i odchodzą, a firma wpada w błędne koło zmagania się z niedoborem pracowników – wyjaśnia Magdalena Warzybok. – Mamy też coraz większe oczekiwania, dlatego świadczenia pozafinansowe, takie jak karnety na basen, fitness czy do centrów medycznych nie robią już na nas wrażenia. To już nie benefit od pracodawcy i karta przetargowa w rekrutacji, a podstawowy wymóg kandydatów do pracy – dodaje.

Mimo obserwowanego w polskiej gospodarce wzrostu płac wciąż nie jesteśmy też zadowoleni ze swojego wynagrodzenia. Aż 74% respondentów uznało, że ich wynagrodzenie nie jest adekwatne do ich wkładu w wykonywaną pracę. Jednego z głównych czynników niskiego zaangażowania pracowników można też upatrywać w braku zaangażowania samych menadżerów. Poziom zaangażowania menadżerów wyjaśnia aż w 59% poziom zaangażowania ich zespołów. Nie możemy mówić o zaangażowaniu pracowników, bez zaangażowanych przełożonych. A firmy zapominają o swoich kierownikach pod względem wynagrodzeń.

Zarządy organizacji odczuwają ogromną presję dotyczącą wynagrodzenia pracowników liniowych i inwestują w grupę pracowników, która do tej pory była dosyć nisko wynagradzana. To często powoduje, że ciężar budżetowy jest przeniesiony na bieżące potrzeby tej grupy, kosztem stanowisk wyższych, na które czasami brakuje już po prostu pieniędzy –podkreśla Talent Director z firmy Aon.

Czy praca nad zaangażowaniem ma sens?

Nie tak łatwo już skusić pracowników, aby przyszli do nas do pracy. Ci naprawdę dobrzy muszą wiedzieć, dlaczego warto u nas pracować, co jest siłą naszej marki jako pracodawcy, jak będą mogli wykorzystać swoje doświadczenie i umiejętności, jak będą mogli z nami się rozwijać, a także jak się podzielimy z nimi sukcesem finansowym. Menedżerowie na całym świecie często powtarzają, że „ludzie są najważniejszym zasobem firmy”. Jednak nie dbają o swoich pracowników tak samo jak o klientów, bardzo rzadko na bieżąco monitorując ich opinie, emocje i poziom energii. Wiele firm w tym celu używa tylko jednego narzędzia: corocznego badania zaangażowania. To ograniczona strategia. Badać i budować zaangażowanie trzeba cały czas, a nie tylko raz w roku. Słuchajmy swoich pracowników. Powinniśmy dokonywać ciągłych pomiarów, aby wiedzieć na czym stoimy, na każdym etapie życia pracownika w organizacji. Jak się czują nowoprzyjęci pracownicy? Czy uzyskali odpowiednie wsparcie i mają wszystko, co jest potrzebne do efektywnej pracy? Co pracownicy myślą o nowej strategii firmy, czy w nią wierzą? Czy proces oceny rocznej przebiegł w opinii pracowników sprawiedliwie i pomoże im w lepszej realizacji celów? Co myślą ci, którzy zdecydowali się z firmy odejść? Wraz z rozwojem polskiej gospodarki rosną oczekiwania. Paradoksalnie, gdy gospodarka się rozwija, to firmy muszą się jeszcze bardziej starać o pracowników. Jeśli nie będą tego robić, to najlepsze talenty będą od nich odchodzić i zmieniać pracę. Tegoroczne badanie jednoznacznie wykazało, że firmy, które stale monitorują zaangażowanie w swoich organizacjach i pracują nad nim na bieżąco, osiągają wzrost tego czynnika aż o 3 p. p.

Każdy może mieć wgląd w dane Twojej firmy – zagrożenia wynikające ze zmian w Ordynacji podatkowej

W połowie września kolejny projekt rządu ingerujący w przepisy podatkowe trafił do sejmu. Nowelizacja Ministerstwa Finansów wprowadza zmiany w przepisach dotyczących dokumentacji podatkowej. Najważniejsza z nich omija tajemnicę skarbową, zezwalając, by strzeżone dotąd informacje na temat przedsiębiorcy były udostępniane osobom trzecim.

Projekt ustawy o zmianie Ordynacji podatkowej został przyjęty przez Radę Ministrów 12 września 2017 r. Trzy dni później trafił do sejmu. Jeśli ustawa wejdzie w życie, organy podatkowe dostaną przyzwolenie na udostępnianie objętych dotąd tajemnicą skarbową informacji o przedsiębiorcy.

…oraz inne dokumenty

Nowelizowany art. 181 Ordynacji podatkowej ma otrzymać brzmienie: „Dowodami w postępowaniu podatkowym mogą być w szczególności księgi podatkowe (…) oraz inne dokumenty zgromadzone w toku działalności analitycznej Krajowej Administracji Skarbowej (…)”. Wg projektodawców zmian taka modyfikacja przepisu ma rozwiać wątpliwości interpretacyjne co do tego, czy organy skarbowe mogą wykorzystywać dokumenty zgromadzone w ramach badań tzw. big data.

W Centrum Przetwarzania Danych w Radomiu specjaliści od IT Krajowej Administracji Skarbowej analizują wszelkie możliwe informacje na temat podatnika zebrane z dostępnych źródeł. Powstaje więc pytanie i zagrożenie: o jakich „innych dokumentach” mowa, w których posiadanie weszli analitycy fiskusa? Czy swoboda oceny urzędnika skarbowego, co może być dokumentem, a co nie, podlega jakiemukolwiek ograniczeniu i nadzorowi? Jak w obliczu planowanych uregulowań ma zostać zachowana – zawarta w art. 121 § 1 Ordynacji podatkowej – zasada: „Postępowanie podatkowe powinno być prowadzone w sposób budzący zaufanie do organów podatkowych”? Przecież w relacji podatnik – organ podatkowy, w sytuacji gdy to organ gromadzi dowody i decyduje, co nimi jest, a co nie, będzie mieć miejsce kuriozalna sytuacja, w której fiskus będzie jednocześnie stroną, oskarżycielem i sędzią we własnej sprawie.

Poufne informacje dostępne dla każdego

Bezpieczeństwo obrotu gospodarczego – dążeniu ustawodawcy do jego zapewnienia należy przyklasnąć. Tyle że w przypadku omawianego projektu nowelizacji doszło do typowego wylania dziecka z kąpielą. Proponowane przez ministerstwo zmiany pozwolą na uzyskanie przez kontrahenta podatnika informacji o nim, które, chyba nie bez przyczyny, objęte były dotąd tajemnicą skarbową. Niestety, projekt ustawy nie wskazuje kręgu podmiotów, które mogą je uzyskać. Zgodnie z proponowanym brzmieniem nowych przepisów, podmiotem uprawnionym do wystąpienia do organów podatkowych o przekazanie informacji na temat danego przedsiębiorcy może być każdy, kto jest kontrahentem podatnika prowadzącego działalność gospodarczą i jednocześnie uczestniczy w dostawie tego samego towaru lub usługi. Co gorsza, o dane te może wystąpić również ten, kto „ma zamiar” zostać kontrahentem podatnika.

Informacje, jakie zgodnie z art. 293 § 3 maja być udzielane kontrahentom przedsiębiorcy:

  • o niezłożeniu przez podatnika deklaracji lub innych dokumentów, do których składania są zobowiązani podatnicy na podstawie przepisów ustaw podatkowych;
  • o nieujęciu przez podatnika w deklaracji lub innych dokumentach czynności, do których był on zobowiązany na podstawie przepisów ustaw podatkowych;
  • o niezapłaceniu podatku wynikającego z deklaracji lub innych dokumentów składanych przez podatników.

W nowelizacji tryb udostępnienia informacji na temat podatnika ujęto w art. 306ia – organ podatkowy ma ich udzielać w postaci zaświadczenia, na wniosek kontrahenta podatnika prowadzącego działalność gospodarczą. Wzór tych zaświadczeń zostanie określony przez ministra rozwoju i finansów w rozporządzeniu wydawanym na podstawie art. 306j Ordynacji podatkowej.

Podstawowe zasady do kosza

W państwie prawa obowiązują nienaruszalne zasady, bez których zachowania nie będzie się ono mogło tak nazywać. W postępowaniu podatkowym wyróżnia się 11 takich zasad ogólnych. Omawiane pomysły zmian przepisów Ministerstwa Finansów stwarzają realne zagrożenie naruszenia dwóch z nich.

O zachwianiu zasady wyrażonej w art. 121 § 1 Ordynacji podatkowej była mowa już wcześniej – fiskus nie powinien być jedynym decydentem, co staje się dowodem, a co nie. Wówczas powstaje obawa, czy postępowanie prowadzone jest w sposób bezstronny. Zasada zaufania do organów podatkowych jest narażona na złamanie jeszcze z jednego powodu. Trudno mówić bowiem o zaufaniu, jeżeli pracownicy nawet najniższych szczebli organów podatkowych będą mieć dostęp do informacji o przedsiębiorcach i będą mogli udostępniać je osobom trzecim. Zważywszy na realia obrotu gospodarczego, informacje te zapewne będą pożądane nie tylko przez rzetelnych kontrahentów chcących sprawdzić swojego partnera w biznesie, ale również przez nieuczciwych konkurentów. O dane podatnika prowadzącego działalność gospodarczą będzie mógł przecież wystąpić każdy, kto wykaże sam zamiar zostania jego kontrahentem.

Naruszenie jednej zasady pociąga za sobą naruszenie kolejnej. W myśl art. 129 Ordynacji podatkowej, „Postępowanie podatkowe jest jawne wyłącznie dla stron”. Oznacza to, że dostęp do akt sprawy mogą mieć wyłącznie strony i ich pełnomocnicy. To rozwiązanie ma chronić podatnika przed ujawnieniem szczegółów przebiegu postępowania. Niedostępna ma być informacja już o samym fakcie jego prowadzenia. Niestety, w dzisiejszym obrocie gospodarczym wiadomość o wszczęciu postępowania przeciwko przedsiębiorcy powoduje spadek zaufania wobec niego i osłabia jego pozycję.

Spoglądając na całość intensywnych działań legislacyjnych podejmowanych w ostatnim czasie przez rząd, można zaryzykować stwierdzenie, że zagrożona jest także konstytucyjna zasada swobody gospodarczej. Czy dziś, w obliczu tak licznych i częstych zmian w przepisach, każdy przedsiębiorca musi być także prawnikiem, najlepiej specjalizującym się w prawie podatkowym? Trudno w takiej sytuacji mówić o swobodzie…

Jakie zagrożenia niesie ze sobą pomysł zmian w Ordynacji podatkowej:

  • za dowody w postępowaniu podatkowym będą mogły zostać uznane „inne dokumenty zgromadzone w toku działalności analitycznej Krajowej Administracji Skarbowej”;
  • fiskus będzie mógł udostępnić osobom trzecim informacje o przedsiębiorcach, które objęte były dotąd tajemnicą skarbową;
  • do uzyskania wspominanych punkt wyżej informacji wystarczy wykazanie „zamiaru zostania kontrahentem przedsiębiorcy”.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec

Będą zmiany w przepisach dotyczących przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych

Do prac w sejmie trafił rządowy projekt nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, przedłożony przez ministra rozwoju i finansów.

Podstawowym celem rządowego projektu nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania wykorzystywaniu sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych jest zapobieganie wyłudzeniom VAT, a przede wszystkim karuzelom podatkowym i wyłudzeniom VAT przy transakcjach realizowanych w drodze elektronicznej.

Proponowane zmiany

Projekt nakłada na szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) wymóg dokonywania analizy ryzyka wykorzystywania działalności banków lub spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do popełniania przestępstw oraz przestępstw skarbowych. Analiza ryzyka będzie dokonywana przy uwzględnieniu wskaźnika ryzyka ustalanego przez izbę rozliczeniową w jej systemie teleinformatycznym pod nazwą STIR. Dane przekazywane do STIR będą dotyczyły rachunków przedsiębiorców niezależnie od tego, czy są oni podatnikami VAT. Chodzi o to, że banki oraz SKOK-i nie mają obecnie możliwości ustalenia, którzy z ich klientów posiadają status podatnika VAT.

W STIR będzie ustalany automatycznie wskaźnik ryzyka wykorzystywania banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do popełniania wyłudzeń skarbowych na podstawie danych z banków i SKOK-ów oraz danych publicznie dostępnych, przekazanych z Centralnego Rejestru Podmiotów – Krajowej Ewidencji Podatników (CRP KEP).

Projekt nakłada na banki i SKOK-i obowiązek przekazywania do STIR niektórych danych, w tym stanowiących tajemnicę bankową lub tajemnicę zawodową SKOK-ów w celu ustalenia wskaźnika ryzyka.

Szef Krajowej Informacji Podatkowej na wniosek będzie mógł otrzymywać od banków i SKOK-ów, ale za pośrednictwem STIR, dodatkowe informacje związane z dokonywaną analizą ryzyka.

Projekt przewiduje prowadzenie w formie elektronicznej wykazu podmiotów, które:

  • nie zostały zarejestrowane jako podatnicy VAT;
  • zostały wykreślone z rejestru z urzędu bez konieczności zawiadamiania tego podmiotu;
  • zostały przywrócone jako podatnicy VAT.

Wykazy te będą udostępniane na stronach internetowych w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Finansów.

Projekt zakłada też poszerzenie zadań Krajowej Administracji Skarbowej o rozpoznawanie, wykrywanie i zwalczanie przestępstw związanych z tzw. praniem brudnych pieniędzy. Ponadto nowelizacja wprowadziłaby wymóg informowania przez KAS organów ścigania o wystąpieniu podejrzenia popełnienia przestępstwa oraz przekazywania im wstępnej analizy dowodów uzasadniających podejrzenie.

Projekt przewiduje też rozwiązania w przypadku tzw. znikającego podatnika, a konkretnie:

  • mechanizm blokady rachunku na żądanie szefa KAS (środki zabezpieczone w ten sposób zostaną zwolnione, jeżeli zapłacony zostanie podatek należny wynikający z wystawionych faktur);
  • odmowę rejestracji i wykreślenie z urzędu podmiotu jako podatnika VAT bez konieczności zawiadamiania tego podmiotu.

Z danych Ministerstwa Rozwoju i Finansów wynika, że za lata 2015–2016 kontrola skarbowa stwierdziła zmniejszenie wpływów budżetowych na ok. 19,8 mld zł w wyniku wyłudzeń VAT.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec

Wynajem samochodów pracownikom – niekorzystny wyrok NSA

Setki, jeśli nie tysiące przedsiębiorstw w Polsce wynajmuje swoim pracownikom samochody służbowe na identycznych zasadach zarówno do celów zawodowych, jak i prywatnych, opierając się na sprzyjającej linii orzeczniczej sądów administracyjnych i wydanych w tych sprawach interpretacjach indywidualnych. Niestety ta jednolita linia została zachwiana wydanym 22 marca 2017 r. wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego. Warto zatem poznać stan faktyczny sprawy oraz stanowiska stron i sprawdzić, czy w naszym przedsiębiorstwie nie obowiązuje przypadkiem określona praktyka. Lepiej to zrobić i ewentualnie zrewidować na czas dokumenty firmowe, zanim uczyni to za nas skarbówka.

Stan faktyczny sprawy oraz przebieg postępowania podatkowego

Całą sprawę rozpoczął wniosek o wydanie interpretacji, który został złożony przez jednego z polskich przedsiębiorców. Wskazał on, że w swojej działalności gospodarczej wykorzystuje leasingowane samochody osobowe, które zamierza udostępniać odpłatnie pracownikom do wykorzystania w ich celach prywatnych. Miało to nastąpić na podstawie umów określających warunki, zasady i odpłatność usługi. Miesięczna opłata, obliczona zgodnie z przyjętymi przez spółkę zasadami, będzie stanowiła podstawę opodatkowania podatkiem od towarów i usług.

Pytanie zawarte we wniosku dotyczyło tego, czy w przypadku wykorzystywanych przez spółkę do działalności gospodarczej samochodów osobowych, które będą również odpłatnie udostępniane pracownikom, należy przyjąć, że będą one wykorzystywane wyłącznie do działalności gospodarczej, jak o tym stanowi art. 86a ust. 3 pkt 1 lit. a) ustawy o podatku od towarów i usług. Zdaniem wnioskodawcy – tak, ponieważ odpłatne udostępnianie samochodów pracownikom na ich cele prywatne będzie odpłatnym świadczeniem usług, a więc czynnością podlegającą opodatkowaniu. Tak więc samochody te będą wykorzystywane albo do podstawowej działalności gospodarczej, albo w pozostałym zakresie do odpłatnego udostępniania pracownikom, co również będzie elementem działalności gospodarczej – innej możliwości nie ma. Wnioskodawca opracował zasady ewidencjonowania przebiegu pojazdów do celów służbowych zgodnie z wymogami wynikającymi z przepisów ustawy o VAT.

Stanowisko organu podatkowego

W interpretacji indywidualnej wydanej dla wnioskodawcy dyrektor izby skarbowej stwierdził, że odpłatny wynajem samochodów pracownikom będzie wykonywany w ramach działalności gospodarczej, ale to jeszcze nie oznacza, że samochody te będą wykorzystywane wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika tak, jak o tym stanowi art. 86a ust. 3 pkt 1 lit. a) ustawy o VAT. Konieczne bowiem jest spełnienie warunku z art. 86a ust. 4 tej ustawy, zgodnie z którym sposób wykorzystywania pojazdów przez podatnika, zwłaszcza określony w ustalonych przez niego zasadach ich używania, dodatkowo potwierdzony prowadzoną przez podatnika dla tych pojazdów ewidencją przebiegu pojazdów, wyklucza ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą. W przedstawionym przez podatnika stanie faktycznym nie ma jasnych zasad, z których wynikałoby, że pracownicy nie mogą używać samochodów do celów prywatnych w czasie wykorzystywania ich do celów służbowych, np. że nie mogą używać samochodów na dojazd do pracy z miejsca zamieszkania i z powrotem, tym bardziej że samochody te mają być bezustannie w dyspozycji pracownika. Wnioskodawca nie ma obiektywnych możliwości wyeliminowania użycia samochodów do celów prywatnych w czasie, w którym będą służyć działalności gospodarczej. Warunek z art. 86a ust. 4 ustawy o VAT nie będzie zatem spełniony.

Wyrok WSA

Na niekorzystną interpretację podmiot wniósł skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który uchylił niekorzystną interpretację. Sąd nie zgodził się z przyjętym przez organ założeniem, że w stanie przedstawionym we wniosku nie będzie spełniony warunek z art. 86a ust. 4 ustawy o VAT, to znaczy, że nie zostanie wykluczone użycie samochodów oddanych pracownikom w odpłatne użytkowanie do celów niezwiązanych z działalnością zawodową. Sąd podkreślił, że z wniosku wynika, iż samochody osobowe albo będą używane przez pracowników do celów służbowych, czyli do wykonywania zadań związanych z działalnością gospodarczą, albo będą oddawane pracownikom do odpłatnego używania, co również będzie rodzajem działalności gospodarczej, o której mowa w art. 15 ust. 2 ustawy o VAT, z czym organ się zgodził. Tak więc przez cały czas będą używane wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika.

Orzeczenie NSA

Od wyroku WSA skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniósł organ podatkowy. NSA uchylił korzystny dla podatnika wyrok WSA. Jego zdaniem wykładni art. 86a ust. 4 pkt 1 ustawy o VAT należy dokonać z uwzględnieniem treści art. 8 ust 2 pkt 1 ustawy o VAT, której nie wziął pod uwagę WSA. O ile bowiem w pierwszym z tych przepisów jest mowa o wykorzystywaniu pojazdów wyłącznie do działalności gospodarczej, a jako przekreślające taki warunek wskazuje się użycie pojazdów do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą, o tyle w drugim z nich znajduje się wskazanie, że użycie towarów stanowiących część przedsiębiorstwa podatnika do celów osobistych jego pracowników jest użyciem do celów innych niż działalność gospodarcza. Przepis ten stanowi, iż za odpłatne świadczenie usług uznaje się również użycie towarów stanowiących część przedsiębiorstwa podatnika do celów innych niż działalność gospodarcza podatnika, w tym w szczególności do celów osobistych podatnika lub jego pracowników. Skoro zatem użycie towarów stanowiących część przedsiębiorstwa podatnika do celów osobistych jego pracowników uznaje się za wykorzystanie do celów innych niż działalność gospodarcza (również wtedy, gdy podlega ono opodatkowaniu), to nie zostaje spełniony warunek z art. 86a ust. 3 pkt 1 lit. a) i ust. 4 pkt 1 ustawy o VAT. Warunek ten, co należy podkreślić, dotyczy wyłącznego wykorzystania pojazdów do działalności gospodarczej. Jakiekolwiek ich wykorzystanie do celów „mieszanych”, tzn. do celów działalności gospodarczej i jednocześnie innych, niemieszczących się w tej kategorii, wyklucza pełne odliczenie kwot podatku naliczonego.

Konsekwencje

Wyrok NSA zmienił dotychczasową, korzystną dla podatników linię orzeczniczą sądów administracyjnych. Fiskus, „uzbrojony” w nowy oręż, prawdopodobnie przystąpi teraz do zmasowanych kontroli przedsiębiorstw wynajmujących samochody osobowe swoim pracownikom i zakwestionuje dokonywane przez nie rozliczenia podatku VAT. Wydaje się, że doprowadzi to do wielu sporów z organami podatkowymi, które zakończą się przez sądem administracyjnym. Należy mieć nadzieję, że argumentacja, którą podniosą podatnicy, pozwoli przywrócić ład i porządek w rozumieniu wspomnianych przepisów ustawy o VAT, zaś orzeczenie NSA będzie uznane za „wypadek przy pracy”. Niemniej jednak zapobiegliwy przedsiębiorca i tak powinien zadbać o sporządzenie właściwej dokumentacji podatkowej oraz zaopatrzyć się w stosowne interpretacje podatkowe i opinie prawne.

Autor: doradca podatkowy Jerzy Tatarczak, mec. Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec

Ubezpieczenia na życie w Polsce

5,7 mld – tyle wypłacili działający w Polsce ubezpieczyciele w pierwszym kwartale 2017 roku z tytułu ubezpieczeń na życie. Natomiast w  2016 roku suma świadczeń z tego tytułu wyniosła 18,3 mld złotych – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Według analizy serwisu Oferteo.pl najczęściej na życie ubezpieczają się osoby po 30. roku życia, które chcą zapewnić bezpieczeństwo finansowe swoim bliskim.

Polacy myślą o bliskich

Jaki ma być zakres ubezpieczeniaWedług raportu opracowanego przez Oferteo.pl, serwisu łączącego w czasie rzeczywistym poszukujących usług i produktów z ich dostawcami, to potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa finansowego dla bliskich w przypadku swojej śmierci najbardziej motywuje Polaków do wykupienia ubezpieczenia na życie. Wskazało tak 46% ankietowanych przez serwis.

W dalszej kolejności ankietowani zwracali uwagę na ochronę na wypadek niezdolności do pracy (28%), zabezpieczenie spłaty kredytu (16%) i dodatkowy kapitał na emeryturę (7%).

Ubezpieczyciele proponują wiele różnych wariantów polis. Przed ostatecznym wyborem warto porównać kilka z nich, aby znaleźć tę, która będzie nam najbardziej odpowiadać. Warto też zapoznać się z opiniami na temat ubezpieczyciela i zwrócić uwagę na jego sposób komunikacji z klientami – radzi Karol Grygiel z zarządu Oferteo.pl.

Najpopularniejsze ubezpieczenia od 51 do 100 tys. złotych

Jaka kwota ubezpieczenia Cię interesujeAnkietowani przez Oferteo najczęściej jako preferowaną kwotę ubezpieczenia wskazywali od 51 do 100 tys. złotych (30%). Na kwoty w zakresie 101–200 tys. złotych padło 29% wskazań, zaś na przedział 201–300 tys. złotych – 13%.

Najmniej chętnych wskazało na najniższe ubezpieczenie, do 50 tys. złotych (2%) oraz najdroższe, wynoszące ponad pół miliona złotych (3%).

Trzydziestolatkowie czują odpowiedzialność

Najwięcej ubezpieczeń na życie zawierają osoby w wieku 30–39 lat – wynika z danych Oferteo.pl. Może to wynikać z faktu, że Polacy coraz później decydują się na zakładanie rodziny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2015 roku mediana wieku kobiet rodzących pierwsze dziecko wyniosła 29,7 lat, a średnia  wieku rodzących – 27,6 lat. Poczucie odpowiedzialności za najbliższych po raz kolejny okazuje się więc głównym powodem zawierania ubezpieczeń na życie. Drugą najliczniej ubezpieczającą się grupą są osoby w wieku 40–49 lat.W jakim wieku najczęściej ubezpieczają się kobiety, a jak mężczyźni

Interesująco wygląda zestawienie wieku osób zawierających ubezpieczenie na życie ze względu na płeć. W najbardziej aktywnej pod tym względem grupie trzydziestolatków ubezpiecza się 33% kobiet i 28% mężczyzn. Panie są również częściej zainteresowane ubezpieczeniem w starszym wieku (20%) niż panowie (10%).

Z kolei mężczyźni w wieku 40–49 lat i 50–59 lat są bardziej skłonni ubezpieczyć się niż ich rówieśniczki, odpowiednio odsetki wynoszą: 25% wobec 20% oraz 25% wobec 13%.

Jaki zakres ubezpieczenia dla kobiet, jaki dla mężczyzn?

Jaki zakres ubezpieczenia preferują kobiety a jaki mężczyźniZ badania Oferteo.pl wynika również, że kobiety częściej decydują się na ubezpieczenie, myśląc o bezpieczeństwie finansowym bliskich w razie swojej śmierci. Jako główny czynnik motywujący do zawarcia ubezpieczenia wskazało tak 50% pań oraz 43% mężczyzn. Zarówno kobiety jak i mężczyźni podobnie patrzyli na kwestię ochrony w przypadku niezdolności do pracy – 27% kobiet oraz 29 % mężczyzn oraz dodatkowego kapitału na emeryturę – 7% pań oraz 8% panów.

Mężczyźni z kolei częściej zawierali ubezpieczenie w celu zabezpieczenia spłaty kredytu – ten czynnik motywował 18% z nich wobec 12% kobiet.

Metodologia badań

Przedstawione dane pochodzą z analizy 273 zapytań ofertowych złożonych w serwisie Oferteo.pl od 1 sierpnia 2016 do 29 sierpnia 2017 roku przez osoby zainteresowane ubezpieczeniem na życie.

Kontrowersyjny projekt ustawy o transporcie drogowym

W projekcie ustaw o transporcie drogowym oraz czasie pracy kierowców jest bardzo wiele nieprecyzyjnych sformułowań, których skutkiem może być, np. uznanie każdej czynności zlecenia przewozu osób za prowadzenie działalności gospodarczej, czy potraktowanie każdego dostawcy programu komputerowego jako pośrednika przy przewozie osób. Nieuzasadnione jest również blokowanie programów komputerowych, numerów telefonów lub aplikacji mobilnych, w przypadku stwierdzenia wykonywania pośrednictwa przy przewozie osób bez wymaganej licencji – ostrzega Konfederacja Lewiatan.

Zasadnicze znaczenie dla kształtu projektu i uregulowań z niego wynikających ma bardzo nieprecyzyjna definicja „pośrednictwa przy przewozie osób”. Projektodawca konstruując tę definicję posłużył się szeregiem nieostrych pojęć, których stosowanie w praktyce, może powodować trudności, w szczególności jeśli weźmie się pod uwagę, iż powiązanych z nią jest szereg kolejnych przepisów o charakterze sankcji.

– Wadliwa definicja może wywołać niezamierzony skutek w postaci uznania, iż każda czynność zmierzająca do zlecenia przewozu osób, będzie traktowana jak prowadzenie działalności gospodarczej w postaci pośrednictwa przy przewozie osób – mówi Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Zdaniem Lewiatana podobne trudności interpretacyjne mogą powodować zwroty „umożliwiania zawarcia umowy” i „umożliwiania uregulowania opłat”. Każdy dostawca programu komputerowego, aplikacji itp. będzie uznawany za pośrednika przy przewozie osób. Wydaje się, że takie zapisy nie były poparte analizą skutków jakie mogą wywołać.

Wadliwa definicja pośrednictwa powoduje dalsze skutki prawne, w postaci niedookreśloności przepisów dotyczących cofnięcia (w tym obligatoryjnego) licencji, czyniąc tę regulację daleko nieostrą, dającą organom władzy publicznej dowolność w stosowaniu.

– Nieuzasadnione jest przyznanie Inspekcji Transportu Drogowego kompetencji do występowania z wnioskiem do prezesa UKE o zablokowanie przeznaczonych do wykonywania pośrednictwa przy przewozie osób, programów komputerowych, numerów telefonów, aplikacji mobilnych, platform teleinformatycznych albo innych środków przekazu informacji, w przypadku stwierdzenia braku licencji. Sankcja w postaci blokady wykonywania działalności gospodarczej, przy tak daleko nieprecyzyjnych przepisach, jest zbyt daleko idąca. Dodatkowo organy administracji publicznej, w razie stwierdzenia naruszenia przepisów ustawy, będą mogły ukarać podmiot pośredniczący dwukrotnie. Po pierwsze dokonując blokady, po drugie wymierzając karę w wysokości 40 000 zł – dodaje Dominik Gajewski.

Zaległości czynszowe w ciągu roku wzrosły o ponad 24 mln zł

W ciągu roku, zaległości osób oraz firm względem spółdzielni, wspólnot mieszkaniowych, a także gminnych zarządców lokali wzrosły o ponad 24 mln zł. Najwyższe łączne wartości długów lokatorskich są na Mazowszu oraz w województwie kujawsko-pomorskim. Rekordzista to firma z Warszawy, która ma do oddania 3,8 mln zł zaległego czynszu, wśród osób prywatnych rekordzistką jest 37-latka z Podlasia z długiem przekraczającym 928 tys. zł – wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor.

Łączna kwota zaległości czynszowych osób i firm zgromadzonych w BIG InfoMonitor wynosi już prawie 135 mln zł. Średnio dług ten przyrasta o 2 mln zł miesięcznie.  Zdecydowana większość wpisów dotyczy osób fizycznych, zobowiązania firm stanowią tu jedynie 6,4 proc. W sumie niepłacących za czynsz w bazie BIG InfoMonitor jest 10 378 podmiotów, w tym 9 707 osób. Z największymi problemami z tego tytułu zmagają się spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe, a także gminni zarządcy nieruchomości w województwach: mazowieckim (31,5 mln zł), kujawsko-pomorskim (27,7 mln zł) i warmińsko-mazurskim (18,7mln zł). Najwięcej niepłacących za czynsz ma województwo kujawsko-pomorskie – 3 360 osób, następnie Mazowsze – 1 380 oraz Warmia i Mazury – 1 256.

Miasta, gdzie zgłoszone do BIG InfoMonitor zadłużenie czynszowe jest najwyższe, to Warszawa oraz Bydgoszcz. W grę wchodzą kwoty 28,3 mln zł oraz 25,9 mln zł.

Rekordy firm przekraczają miliony

W przypadku osób fizycznych rekord w niepłaceniu za mieszkanie należy do 37-letniej kobiety z Podlasia, która ma do oddania ponad 928 tys. zł. Na drugim miejscu znalazła się również kobieta, sześćdziesięciopięciolatka z Legnicy w województwie dolnośląskim, jej dług sięga 544 tys. zł. Trzecie miejsce należy do 51-letniego mężczyzny z Bydgoszczy, który zgromadził zaległość czynszową na prawie 413 tys. zł.

Wśród firm na prowadzenie wychodzi spółka z Warszawy z długiem o wartości 3,8 mln zł. Kolejna jest firma z Zielonej Góry, posiadająca 3,5 mln zł zaległości. Na trzecim miejscu znalazło się przedsiębiorstwo z Wielkopolski z długiem przekraczającym 1,1 mln zł.

Za niezapłacony czynsz do rejestru dłużników może trafić cała rodzina…

Z danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że kilkaset zgłoszonych zaległości czynszowych należy do więcej niż jednej osoby. Czynsz może bowiem być wspólnym długiem, dwóch, trzech a nawet większej liczby osób. Najwięcej, bo 88,7 proc. zaległości należy jednak do pojedynczych osób, kolejne 8,5 proc. do dwóch domowników, 2 proc. do trzech. To ważna informacja dla tych, którym wydaje się, że jeśli głowa rodziny, nie płaci za czynsz to resztę lokatorów wpis do rejestru dłużników ominie. Osoby pełnoletnie zameldowane z jednym lokalu, w chwili, gdy pojawia się zaległość zgromadzona za brak uregulowanych rachunków za czynsz, mogą wspólnie zostać wpisane przez spółdzielnie mieszkaniową do rejestru dłużników (oddzielnymi wpisami). Podobna sytuacja może spotkać kilku właścicieli zadłużonego mieszkania. Zgodnie bowiem z art. 688 par. 1 kodeksu cywilnego „za zapłatę czynszu i innych należnych opłat odpowiadają solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie”. Odpowiedzialność solidarna oznacza również, że zapłacenie części długu nie pozwala skreślić z rejestru dłużników osoby, która akurat zapłaciła część zaległości. W BIG wciąż będą widnieli wszyscy lokatorzy tylko z mniejszą kwotą długu. Dopiero po spłaceniu całej sumy każdy z dłużników będzie wolny od obciążeń.

… i to już za jeden niezapłacony czynsz

Od 200 do 500 zł, tyle średnio płacimy miesięcznie za czynsz, tyle też wystarczy, aby znaleźć się w rejestrze dłużników, gdy nie dokonamy płatności w terminie. Zgodnie z ustawą, do BIG może zostać wpisane zobowiązanie, gdy płatność opóźnia się o co najmniej 60 dni i wynosi co najmniej 200 złotych w przypadku osób prywatnych i 500 złotych, gdy mamy do czynienia z firmą. Zadłużenie czynszowe przedawnia się po 3 latach, w chwili, gdy dług nie jest dochodzony.

Najemcy w programie Mieszkań Plus też będą musieli płacić

Mieszkanie Plus ma być ratunkiem dla polskich rodzin, których nie stać na drogi wynajem mieszkań. Program ma oferować opłaty o co najmniej połowę niższe od rynkowych. Np. w Warszawie, gdzie płaci się za wynajem 50 metrowego mieszkania 2,1 tys. zł miesięcznie w rządowym programie ma to być 950 zł. O stawkach będzie też decydowała decyzja czy uczestnicy programu Mieszkanie Plus zdecydują się wykupić wynajmowane mieszkanie na własność. Zainteresowani najmem preferencyjnym będą musieli zmobilizować się do terminowego płacenia. Zalegającym z opłatami za ponad trzy miesiące grozi natychmiastowa eksmisja z takiego lokalu.

– Zgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych, dopiero po powstaniu 6 miesięcznej zaległości czynszowej wygasa spółdzielcze prawo do lokalu i pojawia się możliwość eksmisji. Z kolei dla osób, które maja spółdzielcze prawo własnościowe do lokalu, nie ma przewidzianych konkretnych terminów zaległości uprawniających do eksmisji i zlicytowania własnościowego prawa do lokalu. Możliwość wypowiedzenia cywilnoprawnej umowy najmu i eksmisji lokatora za niepłacenie mają także gmina udostępniająca lokal komunalny czy też prywatny wynajmujący. W tym przypadku warunki wypowiedzenia zależą od rodzaju i treści umowy. O problemie mówi też art. 687 kodeksu cywilnego: jeżeli najemca lokalu dopuszcza się zwłoki z zapłatą czynszu co najmniej za dwa pełne okresy płatności, a wynajmujący zamierza najem wypowiedzieć bez zachowania terminów wypowiedzenia, powinien on uprzedzić najemcę na piśmie, udzielając mu dodatkowego terminu miesięcznego do zapłaty zaległego czynszu – tłumaczy Michał Chmiel, ekspert BIG InfoMonitor.

Nie płacący czynszu muszą liczyć się też z odsetkami oraz z tym, że trudno jest spłacić szybko rosnący dług czynszowy. Przekonują się o tym zarządcy gminni czy zarządcy wspólnot mieszkaniowych i coraz chętniej mobilizują swoich spóźnialskich lokatorów wpisem do rejestru dłużników.

W 2017 w Polsce do użytku oddana zostanie rekordowa liczba mieszkań

Wszelkie sygnały wskazują na to, że w 2017 w Polsce do użytku oddana zostanie rekordowa liczba mieszkań. Jak wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, latem deweloperzy utrzymali wysokie tempo z tego roku. W porównaniu do poprzedniego kwartału widać jednak wyraźne zmniejszenie liczby mieszkań, których budowę rozpoczęto i na realizację których wydano pozwolenia.

Biorąc pod uwagę mieszkania oddane do użytku od początku roku do końca września, tegoroczny wynik dla wszystkich form budownictwa (123,9 tys.) to drugi rezultat w historii Polski po transformacji ustrojowej. W analizowanym okresie więcej lokali zrealizowano jedynie w roku 2003 (124,4 tys.). Blisko trzy czwarte tej liczby stanowiły jednak domy powstałe w ramach budownictwa indywidualnego. Obecnie proporcje te prezentują się zgoła inaczej. Jak wynika z danych GUS, w tym roku najwięcej mieszkań trafiło jak dotąd na rynek pierwotny (60,9 tys.).

Deweloperzy utrzymali wysokie tempo, przewyższając własne wyniki uzyskane w ubiegłym roku – i to na wszystkich płaszczyznach. W porównaniu do okresu styczeń-wrzesień 2016, wzrosła liczba mieszkań oddanych do użytku (+14%), mieszkań, których budowę rozpoczęto (+26%) oraz mieszkań, na budowę których wydano pozwolenie bądź dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym (+29%). Powyższe dane odzwierciedla Tabela 1.

Tabela 1. Mieszkania oddane do użytkowania w okresie styczeń-wrzesień w latach 1993-2017. Dane dla budownictwa mieszkaniowego przeznaczonego na sprzedaż i wynajem.

Źródło: Opracowanie OPG Property Professionals na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Źródło: Opracowanie OPG Property Professionals na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.

W ujęciu kwartalnym widać już ostrożność

Jeżeli chodzi o lokale oddane do użytku, okres od lipca do września okazał się najintensywniejszym jak dotąd kwartałem w tym roku. Deweloperzy zamknęli ten czas z wynikiem ponad 23,5 tys. mieszkań, co przewyższa zarówno oba poprzednie kwartały, jak również analogiczny okres w roku ubiegłym, kiedy to liczba udostępnionych mieszkań nie przekroczyła 19 tys.

Choć deweloperzy zdążyli rozpędzić się do rekordowych prędkości, zauważyć można już pierwsze, wyraźne ślady hamowania. Świadczą o tym dane za ubiegły kwartał dotyczące mieszkań, których realizację rozpoczęto lub uzyskano na nią pozwolenie. W porównaniu z drugim kwartałem, wartości te spadły odpowiednio o 16% i 29%. Dane za poszczególne kwartały w tym roku prezentuje Tabela 2.

Tabela 2. Dane dla budownictwa mieszkaniowego przeznaczonego na sprzedaż i wynajem.

Źródło: Opracowanie OPG Property Professionals na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Źródło: Opracowanie OPG Property Professionals na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Andrzej Szczepanik, ekspert OPG Property Professionals
Andrzej Szczepanik, ekspert OPG Property Professionals

Jak podkreśla Andrzej Szczepanik, ekspert OPG Property Professionals, spadków tych nie należy raczej tłumaczyć uwarunkowaniami sezonowymi.

Obecnie można mówić o pewnej stabilizacji. Analizując dane dla mieszkań, których realizacja jest dopiero planowana, widzimy powrót do liczb sprzed roku. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy budujący wykorzystywali pozytywną koniunkturę, aby uruchamiać kolejne projekty. Choć ciężko na tym etapie ferować wyroki, wydaje się, że w działania deweloperów wkrada się już jednak pewna doza ostrożności.

Stabilizacja cen i fala obniżek w Gdańsku

Jak w obliczu zwiększonej podaży na rynku pierwotnym prezentowały się ceny mieszkań? Względnie spokojnie. Spośród największych miast reprezentujących rynki regionalne, największe wahania zanotowano w Gdańsku. Od lipca do września średnie ceny ofertowe mieszkań w segmencie do 38 mkw. spadły aż o 12%. Taniej można dziś także kupić lokal o powierzchni do 60 mkw. (spadek cen o 7%).

Najtaniej własne M kupimy dziś w Łodzi i w Katowicach. Za mieszkanie w najpopularniejszym segmencie (38-60 mkw.) w mieście włókniarzy zapłacimy średnio 4,9 tys. zł za mkw., w stolicy województwa śląskiego – 5,3 tys. zł za mkw. Najdrożej jest (bez niespodzianek) w Warszawie, choć za lokal do 38 mkw. najwięcej przychodzi dziś zapłacić w Krakowie. Ceny najmniejszych z mieszkań podskoczyły tam przez ostatnie trzy miesiące o 6%. Nieznaczne podwyżki we wszystkich segmentach zanotowano także w Poznaniu i Wrocławiu.

Średnie ceny ofertowe i ich dynamikę na przestrzeni półrocza dla największych polskich miast prezentuje tabela 3.

Tabela 3. Średnie ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym w największych miastach Polski w III kwartale 2017 [zł/mkw.].

Średnie ceny ofertowe mieszkań na rynku pierwotnym w największych miastach Polski w III kwartale 2017 [zł/mkw.]Źródło: Bankier.pl

Jakie mieszkania sprzedają się najlepiej?

Anna Kwaśny z biura sprzedaży inwestycji ART MODERN
Anna Kwaśny z biura sprzedaży inwestycji ART MODERN

Jakich mieszkań najczęściej poszukują Polacy? Zdaniem Anny Kwaśny z biura sprzedaży inwestycji ART MODERN, preferencje Polaków również pozostają względnie podobne.

Inwestorzy zazwyczaj pytają nas o mieszkania dwu- i trzypokojowe, o powierzchni w granicach 50 metrów kwadratowych. Wśród najbardziej wymagających coraz większą popularnością cieszą się zaś przestronne mieszkania dwupoziomowe, a także lokale z dwoma tarasami. Priorytetem jest oczywiście dogodna lokalizacja. Mieszkańcy naszego osiedla szczególnie doceniają kompromis pomiędzy bliskością centrum, a kameralnym życiem na przedmieściach.

Zdaniem ekspertki, osoby rozważające zakup mieszkania w 2018, nie mają z czym zwlekać.

Zakup mieszkania w momencie tzw. dziury w ziemi pozwala zazwyczaj na wynegocjowanie najlepszej stawki dla klienta. Najlepiej jednak wybierać te inwestycje, które zakończyły już pierwszy lub kolejny etap, gdyż znamy wówczas charakterystykę oraz przyjęty standard budowlany. Dodatkowo umowa deweloperska chroni w takim momencie interes kupującego, gdyż ostateczna wymiana handlowa następuje dopiero po oddaniu nieruchomości.

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: „Problematyczny” wzrost gospodarczy

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Przez kilka ostatnich pokryzysowych lat wiele ekonomistów narzekało na stan globalnej koniunktury i praktycznie dopiero w tym roku ten pogląd zaczął się zmieniać. Świat doświadcza bowiem zsynchronizowanej fazy wzrostu, która tyczy się zarówno gospodarek rozwijających się, jak i rozwiniętych.

Zauważalnie poprawiła się kondycja rynku pracy oraz rynku surowców, szczególnie tych przemysłowych. W konsekwencji po długim okresie deflacyjnym pojawił się czas wciąż niewielkiej, ale jednak inflacji. Co jakiś czas przebąkuje się nawet o wejściu rynku w reflacyjną fazę, która jednak z dwóch powodów w całej okazałości i na dłużej nie za bardzo chce zagościć. Po pierwsze, banki centralne pozostają bardzo ostrożne z podnoszeniem kosztu pieniądza. Po drugie, poziomy inflacji konsumenckiej pozostają relatywnie niskie.

Jak w tym środowisku wypada Polska?

Na pierwszy rzut oka bardzo dobrze i obserwowane wskaźniki gospodarcze budzą optymizm. Jednak po bliższym przyjrzeniu pojawia się kilka problemów, i to dość poważnych. Właśnie z uwagi na te „bolączki” kondycja małych i średnich spółek pozostawia wiele do życzenia. Co jest tego przyczyną? Otóż wcześniejsze lata określane jako deflacyjne były bardzo korzystne dla wielu spółek, a teraz mimo lepszej koniunktury ich wyniki zamiast się poprawić, wręcz się pogorszyły. Wynika to z faktu, że wcześniej nie mieliśmy do czynienia z prawdziwą deflacją. Spadki cen dotyczyły bowiem głównie surowców, a to powodowało, że marże przedsiębiorstw były na zadowalającym poziomie. Ceny produktów finalnych bowiem nie spadały.

Teraz sytuacja jest odwrotna. Ceny produktów za bardzo nie rosną, ale wzrosły ceny surowców. Ponadto polskie firmy często produkują dość proste produkty bądź wręcz komponenty – czyli nie generują na tyle wysokiej wartości dodanej, żeby bez większych szkód znieść zwyżki cen surowców. Na dodatek pojawił się kolejny problem w postaci poprawy kondycji rynku pracy. Wcześniej ekonomiści czekali na większy wzrost płac, który miał poprawić konsumpcję oraz ożywić wzrost. Po części tak się dzieje, ale w tym samym czasie przedsiębiorcom podcinane są skrzydła. Wzrost PKB zwiększył się dość skromnie, a koszty już wyraźnie. Jeżeli dodamy do tego wciąż panującą inwestycyjną posuchę, to można powiedzieć, że tzw. „sweet spot”, w jakim znalazła się globalna gospodarka, dla wielu polskich mniejszych i średnich przedsiębiorstw korzystny wcale nie jest. Lepiej na tym tle wypadają kraje typowo surowcowe bądź wysoko rozwinięte. W USA i Europie Zachodniej płace wcale dynamicznie nie rosną i to właśnie jest duża korzyść dla akcjonariuszy tamtejszych spółek.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

LS Tech-Homes S.A. negocjuje 3 kontrakty na ponad 9 mln EUR

LS Tech-Homes S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, podpisała 3 protokoły negocjacyjne z kontrahentami z Niemiec. Całkowita wartość potencjalnych kontraktów Emitenta wynosi ponad 9 mln EUR brutto.

Spółka w związku z prowadzonymi negocjacjami z trzema podmiotami z Niemiec podpisała protokoły negocjacyjne na wyprodukowanie, dostarczenie i zmontowanie domów modułowych wraz z niezbędną infrastrukturą. Zgodnie z nimi LS Tech-Homes S.A. będzie pełniła rolę generalnego wykonawcy inwestycji dotyczącej kompleksowej budowy domów mieszkalnych na sprzedaż w mieście Essen oraz na terenie Lipska, a także budowy obiektu w technologii modułowej na potrzeby kliniki w Berlinie. Łączna wstępna kwota wszystkich trzech kontraktów sięga 9,1 mln EUR brutto, a Spółka zamierza podpisać w najbliższym czasie ostateczne umowy na ich realizację.

„Podpisane protokoły negocjacyjne bardzo mocno przybliżają nas do finalizacji umów na realizację trzech dużych projektów w Niemczech. Zainteresowanie naszą technologią na rynkach zagranicznych jest bardzo duże, dlatego w naszej strategii rozwoju sprzedaży kładziemy bardzo duży nacisk na ekspansję zagraniczną. Oczywiście realizacja trzech inwestycji w Niemczech przełoży się w pozytywny sposób na wyniki finansowe Spółki w 2018 roku.” – podkreśla Mirosław Pasieka, Prezes Zarządu Spółki LS Tech-Homes S.A.

LS Tech-Homes S.A. wypracowała w pierwszym półroczu 2017 r. zysk netto na poziomie ponad 4,7 mln zł przy przychodach netto ze sprzedaży wynoszących 16,5 mln zł. Spółka  przeprowadziła w tym roku z sukcesem 5 emisji obligacji i pozyskała z nich blisko 22,9 mln zł. Środki te zostaną wykorzystane na realizację zagranicznych kontraktów. Ekspansja zagraniczna jest jednym z głównych elementów strategii rozwoju Emitenta, a oferowana przez niego technologia wzbudza bardzo duże zainteresowanie na rynkach zagranicznych, ponieważ wyróżnia się ona wysoką powtarzalnością standardu wykonania oraz niedostępną dla technik konwencjonalnych szybkością montażu.

Na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej ruszyły pierwsze w Polsce podyplomowe studia zarządzania flotą

Po ponad półtora roku pracy oraz w niecały rok po podpisaniu przez PZWLP i SKFS listu intencyjnego z uczelnią, 14 października 2017 r. na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej ruszyły pierwsze w Polsce, pełnowymiarowe studia podyplomowe „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”. Studia zostały utworzone z inicjatywy Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów oraz Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych, a ich program został opracowany przez ekspertów obydwu organizacji, we współpracy z kadrą naukową Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej. Pierwsze tego typu studia, są odpowiedzią na dynamiczny rozwój branży flotowej w Polsce, a w konsekwencji rosnące zapotrzebowanie na rynku pracy na wykwalifikowanych specjalistów w dziedzinie zarządzania pojazdami flotowymi.  

Pierwsza edycja nowych studiów dla słuchaczy rozpoczęła się od uroczystej inauguracji, w trakcie której przemówienia wygłosili Prof. dr hab. inż. Marianna Jacyna, Dziekan Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej oraz Sławomir Wontrucki, Prezes Zarządu PZWLP, Prezes LeasePlan Polska. W ramach uroczystości wygłoszony został również wykład inauguracyjny, który poprowadzili Daniel Trzaskowski, Członek Zarządu PZWLP i Dyrektor Zarządzający Volkswagen Leasing GmbH Oddział w Polsce oraz Krzysztof Koszewski, Członek Zarządu SKFS. W inauguracji studiów „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”, poza przedstawicielami władz Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej, Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów oraz Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych, wzięli udział także wykładowcy nowych studiów, jak również reprezentanci branżowych mediów flotowych.

Studia podyplomowe „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” zostały uruchomione po ponad półtorarocznej pracy zespołu ekspertów PZWLP i SKFS wraz z kadrą naukową Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej oraz w niecały rok po podpisaniu przez obydwie organizacje listu intencyjnego z uczelnią w sprawie ich utworzenia. Kierownikiem studiów jest profesor Politechniki Warszawskiej dr hab. inż. Mariusz Wasiak.

Uruchomienie pierwszych w Polsce studiów podyplomowych, w całości poświęconych zarządzaniu i finansowaniu samochodów służbowych, to przełomowe wydarzenie w historii całej branży flotowej w naszym kraju – mówi Sławomir Wontrucki, Prezes Zarządu PZWLP, Prezes LeasePlan Polska. – Pomimo, że projekt ten, bezprecedensowy w polskiej branży flotowej i z pewnością bardzo ambitny, wydawał się początkowo bardzo trudny do zrealizowania, dzięki determinacji całego zespołu roboczego opracowującego program i założenia studiów, nowe studia udało nam się uruchomić już po kilkunastu miesiącach prac. Studia tego typu były bardzo potrzebne i są odpowiedzią na dynamiczny rozwój całej branży flotowej w kraju. Obecnie w Polsce ponad 2/3 nowych samochodów kupują właśnie firmy, a jeszcze 10 lat temu przedsiębiorcy nabywali nieco ponad 40% wszystkich nowych aut. Bardzo dynamicznie rozwijają się przede wszystkim najpopularniejsze formy finansowania i użytkowania samochodów służbowych, czyli wynajem długoterminowy, który rośnie już obecnie w tempie blisko 14% rocznie oraz wynajem krótko- i średnioterminowy, który rozwija się w tempie jeszcze szybszym, bo ponad 20% w skali roku. Tak dynamiczny rozwój rynku flotowego automatycznie wpływa na rosnący na rynku pracy popyt na wykwalifikowanych specjalistów w dziedzinie zarządzania oraz finansowania aut służbowych. Tymczasem, do tej pory w Polsce nie istniało kształcenie kadr w tym zakresie na żadnym poziomie szkolnictwa, zarówno wyższego, jak i średniego. Na rynku funkcjonowała jedynie oferta mniej lub bardziej rozbudowanych szkoleń, czy kursów. Jesteśmy bardzo dumni z faktu, że mogliśmy przyczynić się do powstania tych studiów. Jednym z głównych celów działalności Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów od początku istnienia organizacji jest bowiem szeroko pojęta edukacja na temat branży wynajmu i leasingu pojazdów w Polsce.

Kształcenie w ramach studiów „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” jest prowadzone przez 2 semestry i obejmuje łącznie 187 godzin zajęć. Aż 61 godzin nauczania stanowią praktyczne ćwiczenia, zajęcia projektowe oraz laboratoria, podczas których słuchacze mają m.in. okazję pracować na używanych w działach flotowych w przedsiębiorstwach, czy firmach CFM i Rent a Car, narzędziach informatycznych i telematycznych do zarządzania flotami. Program studiów został opracowany przez będących doświadczonymi praktykami branży flotowej ekspertów PZWLP i SKFS oraz kadrę naukową Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej. Przy jego tworzeniu szczególny nacisk kładziono na praktyczny wymiar studiów oraz przekazanie słuchaczom wiedzy, która będzie bardzo użyteczna i jest faktycznie pożądana na flotowym rynku pracy. Z tego względu ponad połowę spośród 26 wykładowców studiów stanowią czynni zawodowo eksperci PZWLP, SKFS i firm dostarczających usługi informatyczne oraz telematyczne dla flot. Pozostałą część wykładowców studiów stanowi kadra naukowa Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej oraz innych uczelni.

Na dwusemestralny program studiów składa się 19 przedmiotów m.in. z zakresu podstaw zarządzania flotą, zarządzania w biznesie, podstaw konstrukcji i eksploatacji pojazdów, polityki flotowej, elementów HR, pozyskania, finansowania i budżetowania floty, podstaw prawnych w eksploatacji pojazdów oraz w obrocie gospodarczym, negocjacji i zarządzania relacjami, systemów IT i telematyki w zarządzaniu flotą, analizy TCO i cyklu życia pojazdów, a także ubezpieczeń.

Priorytetem Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych jest upowszechnianie wiedzy i edukacja na temat zarządzania i finansowania flot samochodów służbowych – mówi Natasza Jarońska–Ignatiuk, Prezes Zarządu SKFS, Kierownik ds. Floty i Administracji w firmie Dr Irena Eris SA. – Jesteśmy przekonani, że program nowych studiów stanowi unikalną na rynku ofertę i będzie gwarantował absolwentom zdobycie bardzo specjalistycznej wiedzy, bezpośrednio od czynnych zawodowo w branży flotowej ekspertów. Branża flotowa w Polsce, a w szczególności środowisko menadżerów floty, już od kilku lat dostrzegało potrzebę stworzenia w naszym kraju kształcenia przyszłych kadr naszego zawodu. Do tej pory zdobycie informacji z zakresu zarządzania flotą wymagało tytanicznej pracy, wielu godzin spędzonych na rozmaitych szkoleniach czy na poszukiwaniu potrzebnych wiadomości we własnym zakresie.

Naukę na nowych studiach podjęły 32 osoby, wśród których znajdują się zarówno studenci kontynuujący edukację po ukończeniu studiów pierwszego lub drugiego stopnia, jak i osoby już funkcjonujące w branży motoryzacyjnej, czy flotowej. Program studiów został zaprojektowany bowiem w taki sposób, żeby naukę na studiach mogły podjąć nie tylko osoby młode, dopiero planujące wkroczyć na flotowy rynek pracy, ale i funkcjonujący już w branży specjaliści, których celem jest podniesienie własnych kwalifikacji zawodowych i zwiększenie wiedzy. Warunkiem koniecznym do rozpoczęcia nauki na studiach „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” jest posiadanie przez kandydata ukończonych min. studiów pierwszego stopnia (licencjackich lub inżynierskich). Ukończenie tych studiów wiążę się z koniecznością nie tylko uzyskania pozytywnych wyników zaliczeń lub egzaminów z każdego z wykładanych przedmiotów, ale i przygotowaniem pracy końcowej. Absolwenci studiów zdobędą unikalną na polskim rynku pracy, specjalistyczną wiedzę na poziomie podstawowym, z zakresu zarządzania flotami pojazdów w branży wynajmu długoterminowego aut (Car Fleet Management), Rent a Car (wypożyczalnie samochodów), a także w wewnętrznych strukturach firm. Osoby kończące studia podyplomowe „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” otrzymają świadectwo ukończenia studiów podyplomowych wydane przez Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej, najlepszej i największej wyższej uczelni technicznej w kraju. Warto zaznaczyć, że sam Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej zajął w maju bieżącego roku pierwsze miejsce w Polsce w Rankingu Studiów Inżynierskich Perspektywy 2017, wśród jednostek kształcących na kierunku „Transport”. Natomiast w kompleksowej ocenie jakości działalności naukowej jednostek naukowych 2017 Wydział Transportu uzyskał Kategorię A.

Celem Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej jest nie tylko zapewnienie najwyższego możliwego poziomu kształcenia przyszłych kadr szeroko pojętej branży transportowej w Polsce, ale również dynamiczne dostosowywanie oferty edukacyjnej do powstających na rynku pracy zjawisk i potrzeb – mówi Prof. dr hab. inż. Marianna Jacyna, Dziekan Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej. – Uruchomione przez nas nowe studia podyplomowe są doskonałym przykładem współpracy Wydziału Transportu z biznesem w zakresie tworzenia oferty edukacyjnej, dopasowanej do faktycznych potrzeb rynku pracy i pracodawców naszych przyszłych absolwentów. Program studiów „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” stanowi ewenement, nie tylko w skali naszego Wydziału, czy całej Politechniki Warszawskiej, ale myślę, że jest unikalny nawet w skali całego kraju. Stanowi bowiem rzadko spotykane połączenie praktycznej wiedzy osób na co dzień funkcjonujących w branży flotowej, z doświadczeniem naukowym kadry akademickiej. Należy przy tym podkreślić, że przedmioty praktyczne, prowadzone przez ekspertów i praktyków branży, stanowią bardzo duży, należący do rzadkości, udział w całości programu studiów. Wierzymy, że właśnie taka konstrukcja tych studiów będzie stanowiła ich największy atut, zarówno dla ich uczestników, jak i pracodawców.

Dla słuchaczy studiów „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” w drugim semestrze studiów uruchomiony zostanie program kilkumiesięcznych, płatnych praktyk zawodowych w firmach wynajmu długoterminowego (CFM) i Rent a Car, należących do PZWLP. Program praktyk pozwoli uczestnikom nowych studiów na ugruntowanie i poszerzenie zdobytej podczas zajęć na uczelni wiedzy w realnych warunkach zarządzania flotami. Praktyki zostaną skierowane do osób młodych, a więc słuchaczy, którzy nie wykonują pracy zawodowej w branży flotowej i dopiero planują rozpocząć swoją karierę na tym rynku. Ponadto, kandydaci na studia spełniający wyznaczone przez Wydział Transportu Politechniki Warszawskiej oraz partnerów dofinansowujących udział w studiach kryteria, otrzymali 50% dofinansowanie opłaty za studia, ufundowane przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów oraz partnerów biznesowych studiów, a więc firmy: Softra, VirtualCARMEN Software oraz Keratronik.

Patronat medialny nad studiami podyplomowymi „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością” na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej oferuje branżowy magazyn flotowy „Fleet”.

W skład Rady Programowej studiów, odpowiedzialnej m.in. za rozwój programu kształcenia na studiach „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”, wchodzą: dr hab. inż. Mariusz Wasiak, prof. PW, Kierownik Studiów Podyplomowych „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”, Pełnomocnik Dziekana Wydziału Transportu PW ds. Krajowych Ram Kwalifikacji; Prof. dr hab. inż. Marianna Jacyna, Dziekan Wydziału Transportu Politechniki Warszawskiej; dr hab. inż. Dariusz Pyza, prof. PW, Prodziekan ds. Kształcenia Wydziału Transportu PW; dr hab. inż. Ewa Kardas–Cinal, Pełnomocnik Dziekana Wydziału Transportu PW ds. Zapewnienia Jakości Kształcenia; dr hab. Jolanta Żak, prof. PW, Kierownik Zakładu Inżynierii Systemów Transportowych i Logistyki Wydziału Transportu PW; Daniel Trzaskowski, Członek Zarządu PZWLP, Dyrektor Zarządzający Volkswagen Leasing GmbH Oddział w Polsce; Krzysztof Koszewski, Członek Zarządu SKFS; Paweł Piórkowski, Członek Zarządu PZWLP, Prezes Zarządu Hertz (Motorent Sp. z o.o.) oraz Ryszard Windyga, Członek SKFS.

Co zmieni RODO?

Kurs złotego w górę

W środę amerykański dolar tracił do euro w oczekiwaniu na przyszłotygodniowe posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. Inwestorzy oczekują szczegółów dotyczących ograniczania luzowania ilościowego banku centralnego strefy euro. Z kolei złotówka zyskuje na wartości po ogłoszeniu przez GUS danych dotyczących produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Oba wskaźniki wzrosły mocno, choć słabiej niż oczekiwali analitycy. Więcej niż  szacowano wzrosła natomiast w Polsce sprzedaż detaliczna. Frank szwajcarski jest najsłabszy wobec złotówki od stycznia 2015 r.

Waluty: W ciągu ostatnich 24 godzin amerykański dolar zyskuje do brytyjskiego funta (+0,47%) oraz japońskiego jena (+0,12%), a traci do euro (-0,07%), dolara kanadyjskiego (-0,27%) oraz dolara australijskiego (-0,1%) i kursy wynoszą: EUR/USD – 1,177, GBP/USD – 1,318, USD/CAD – 1,25, AUD/USD – 0,785 i USD/JPY – 112,3. Euro jest silniejsze wobec japońskiego jena (+0,2%) i kurs EUR/JPY wynosi 132,2, a kurs EUR/GBP jest na poziomie 0,893. Złotówka zyskuje do funta, a pozostaje na podobnym poziomie do innych walut światowych. W środę rano dolar kosztuje 3,6 zł, euro – poniżej 4,24 zł, funt – 4,74 zł, a frank szwajcarski – 3,68 zł.

Giełdy: Na światowych giełdach niewielka przewaga koloru zielonego. W środę londyński indeks FTSE 100 wzrósł o 0,36%, frankfurcki indeks DAX – o 0,37%, a paryski indeks CAC 40 – o 0,42%. W Amerykach nowojorski indeks S&P 500 podniósł się o 0,07%, meksykański indeks Bolsa stracił 0,4%, a brazylijski Bovespa zyskiwał 0,51%. W czwartek w Azji tokijski indeks Nikkei wzrósł o 0,4%, chiński indeks Shanghai Composite spadł o 0,34%, a hongkoński indeks Hang Seng na godzinę przed zamknięciem tracił 0,8%.

Ropa i złoto: Cena ropy naftowej rośnie czwarty dzień w rzędu. W środę na zakończenie dnia baryłka ropy Brent kosztowała 58,15 USD (+0,46%), a ropy WTI – 52,04 USD (+0,31%). Roczna prognoza ceny baryłki surowca pozostała na poziomie 59 USD. Z kolei cena złota nadal idzie w dół. W czwartek rano uncję metalu rynek wycenia na 1278 USD. To 5 USD mniej (-0,39%) niż dobę wcześniej.

Najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia:

  • 1:50 – Japonia – Saldo bilansu handlowego, wrzesień – 670,2 mld YPY (prognoza 560 mld YPY)
  • 2:30 – Australia – Stopa bezrobocia, wrzesień – 5,5% (prognoza 5,6%)
  • 4:00 – Chiny – PKB (r/r/), III kw. – 6,8% (prognoza 6,8%)
  • 4:00 – Chiny – Produkcja przemysłowa (r/r), wrzesień – 6,6% (prognoza 6,2%)
  • 4:00 – Chiny – Sprzedaż detaliczna (r/r), wrzesień – 10,3% (prognoza 10,2%)
  • 10:30 – Wielka Brytania – Sprzedaż detaliczna (r/r), wrzesień (prognoza 2%)
  • 14:00 – Polaka – Protokół z posiedzenia RPP, październik
  • 14:30 – USA – Indeks Fed z Filadelfii, październik (prognoza 22 pkt.)
  • 14:30 – USA – Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, tydzień (prognoza 240 tys.)
  • 16:00 – USA – Indeks wskaźników wyprzedzających – Conference Board, wrzesień (prognoza 0,1%)

Przygotował zespół analityczny easyMarkets

Dynamiczny wzrost polskiego eksportu

Wyniki polskiego eksportu są lepsze niż prognozowano. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, od stycznia do sierpnia 2017 roku wartość zagranicznej sprzedaży wyniosła w Polsce aż 131,4 mld euro. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, jest to wzrost o 9.5%. Dynamicznie zwiększył się także polski import. Cieszyć może dodatnie saldo obrotów towarowych, które wynosi blisko 900 milionów euro.

Dynamiczny wzrost eksportu do USA

„Dane dotyczące obrotów towarowych w pierwszych ośmiu miesiącach roku prezentują się rewelacyjnie – znacznie lepiej od prognoz rynkowych. Dobrze rozwija sie również współpraca handlowa Polski ze Stanami Zjednoczonymi. Eksport do USA wzrósł aż o 28,3%.” – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną infoWire.pl Michał Kolasa, analityk z Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Stany Zjednoczone są jednym z dziesięciu najważniejszych partnerów handlowych Polski. Sprzedaż towarów do krajów rozwiniętych spoza Unii Europejskiej wzrosła o 16,6%. Jej wartość osiągnęła 9,2 mld euro.

Niemcy najważniejszym partnerem handlowym

Najważniejszymi odbiorcami polskich towarów pozostają państwa Unii Europejskiej  trafia do nich 79% naszych produktów. Najistotniejszym partnerem handlowym Polski są Niemcy, którzy przyjmują aż 27% całego eksportu. Do sierpnia bieżącego roku nasi zachodni sąsiedzi kupili od nas towary za 36 mld euro, czyli o 9,3% więcej niż w roku poprzednim. Dynamicznie rozwija się również eksport do państw Europy Środkowo-Wschodniej: osiągnął poziom 7,8 mld euro, co oznacza wzrost o 24,2 % w skali roku.

Eksport przekroczy 200 miliardów euro w 2018?

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) prognozuje, że wartość eksportu do końca roku wyniesie łącznie 196 mld euro, co będzie oznaczało wzrost o 10,5 proc. rok do roku. „Do tak dynamicznego zwiększenia strumienia eksportu przyczyni się sprzyjająca koniunktura gospodarcza na świecie oraz wzrost liczby inwestycji w krajach Unii Europejskiej” – tłumaczy ekspert. Tendencja ta powinna utrzymać się w 2018 roku. Według prognoz KUKE, polski eksport wzrośnie wówczas o kolejne 8,4%, do wartości 212 mld euro.

Potencjał eksportowy producentów urządzeń medycznych

Istotny wzrost wolumenu eksportu w latach 2015-16; 4,6 – 4,7 mld zł w porównaniu do 2,1 mld zł w latach 2011 – 2012. Oczekiwana jest stabilna sytuacja finansowa branży, a utrzymaniu dobrych wyników sprzyjają m.in.: dobra koniunktura gospodarcza w strefie euro, spodziewany napływ środków unijnych i umieszczenie na liście 12 branż z programem promocji dofinansowywanym przez resort rozwoju.

Trendy bieżące

  • Istotny wzrost wolumenu eksportu w latach 2015-16 (odpowiednio 4,6-4,7 mld zł vs po 2,1 mld zł w 2011-2012).
  • Główna grupa urządzeń medycznych eksportowanych z Polski to przyrządy i urządzenia stosowane w medycynie, chirurgii, stomatologii – ok. 70% wolumenu eksportu wszystkich urządzeń medycznych z wysoką dynamiką wzrostu (18% r/r w 2016; 24% r/r w 2015; 23% r/r w 2014).
  • Niemcy głównym kierunkiem eksportu urządzeń medycznych (32% całego eksportu i 50% eksportu do UE w 2016 r.). Wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej głównymi importerami są Rosja i Ukraina, wśród krajów rozwijających się – obok Chin, Turcji i Korei Płd., także Panama (3,4%), Singapur i Wietnam (po 2,4%), natomiast wśród krajów rozwiniętych – głównie USA i Kanada.
  • Lepsze wyniki finansowe firm w 2q17 w porównaniu z 2q16, przy utrzymującym się zróżnicowaniu ich sytuacji finansowej (rentowność sprzedaży netto połowy firm nie przekraczała 6,1%, 10% najlepszych firm uzyskało ROS=24%, a 10% najgorszych poniosło stratę).
  • Koncentracja branży: ponad 50% firm to duże podmioty (zatrudniające pow. 49 osób), o znacznie wyższych średnich przychodach w porównaniu z firmami średniej wielkości.

Potencjał eksportowy producentów urządzeń medycznych

Perspektywy

  • Oczekiwana stabilna sytuacja finansowa. Utrzymaniu dobrych wyników sprzyjają: (a) dobra koniunktura gospodarcza w strefie euro, (b) spodziewany napływ środków UE, (c) umieszczenie na liście 12 branż z programem promocji dofinansowywanym przez resort rozwoju.
  • Zagrożeniem są niekorzystne rozwiązania legislacyjne (nowelizacja ustawy o refundacji m.in. wyrobów medycznych z 15 czerwca 2016 r.).
  • Na rozwojowy charakter branży wskazują trendy demograficzne na świecie i wysoka innowacyjność ilustrowana dużą liczbą wniosków patentowych.Potencjał eksportowy producentów urządzeń medycznych 2Źródło: PKO Bank Polski

Ranking OC w III kwartale 2017 r.

Dynamika podwyżek cen OC w 2017 r. jest zdecydowanie mniejsza niż w roku ubiegłym. Pomiędzy kwartałem pierwszym a trzecim br. średni wzrost cen obowiązkowego ubezpieczenia wyniósł 6%. W tym samym okresie 2016 r. podwyżki sięgnęły 39%.

Pomimo wyraźnego wyhamowania podwyżek na początku 2017 r., ceny OC nadal rosną. Porównując ceny pomiędzy początkiem roku a III kwartałem różnica jest niewielka ale patrząc na średnią po trzech kwartałach 2017 r. w porównaniu z średnią z 2016 roku, koszt obowiązkowego ubezpieczenia wzrósł o 25%.

– Wyniki po pierwszym półroczu br. wskazują, że rynek OC stał się rentowny, ale to przede wszystkim efekt ubiegłorocznych podwyżek. Należy jednak pamiętać, że wydatki towarzystw ubezpieczeniowych związane z likwidacją szkód wciąż rosną. W I półroczu br. odszkodowania i świadczenia z OC wyniosły 4,3 mld zł i były wyższe o 9,2% niż rok wcześniej. Jeśli likwidacje szkód będą jeszcze droższe, nie można wykluczyć kolejnych podwyżek. mówi Patryk Juchniewicz, Dyrektor ds. rozwoju sprzedaży rankomat.pl.

Największe podwyżki w Kielcach i Rzeszowie

oc_gdzie_placilismy_najwiecejWg danych porównywarki ubezpieczeń rankomat.pl, w ciągu roku ceny polis OC wzrosły najwięcej w woj. podkarpackim (z poziomu 541 zł w III kw. 2016 r. do 673 zł w III kw. 2017 r., wzrost 24,4%). Pomimo tego, mieszkańcy podkarpackiego płacili najniższe składki OC.

oc_jak_cena_zmienia_sie_od_2015_rPorównując ceny OC z III kwartału 2016 r. i III kwartału 2017 r. dla mieszkańców miast wojewódzkich, największe wzrosty odnotowano w Kielcach (26,4%) i Rzeszowie (26,1%). W tym czasie podwyżki cen OC w najmniejszym stopniu dotknęły mieszkańców Krakowa (8,1%). Warto zauważyć, że pomimo największych podwyżek w Kielcach i Rzeszowie, średnie ceny ubezpieczenia OC były w tych miastach najniższe. Mieszkańcy Kielc płacili 730 zł a Rzeszowa 757 zł.

Najdroższej dla kierowców pomorskiego, dolnośląskiego i mazowieckiego
W minionym kwartale najdroższym miastem pod względem cen OC jest Wrocław (1140 zł). Różnica pomiędzy stolicą woj. dolnośląskiego a najtańszym w zestawieniu Rzeszowem wyniosła aż 56%. W Gdańsku OC kosztowało 1060 zł, w Warszawie: 1030 zł.

Analizując ceny w województwach, najdroższe w zestawieniu jest woj. pomorskie: 923 zł. Ceny obowiązkowego ubezpieczenia w tym regionie były wyższe o 37,1% od średnich cen OC dla woj. podkarpackiego, gdzie polisy były najtańsze (673 zł). Najwyższe koszty ubezpieczenia OC ponosili również właściciele pojazdów z woj. dolnośląskiego (średnio 919 zł) oraz mazowieckiego (średnio 901 zł).

Masz Skodę – masz tanie OC

oc_a_marka_pojazduWśród 10 najpopularniejszych modeli samochodów ubezpieczanych za pośrednictwem porównywarki rankomat.pl, najtańsze oferty otrzymywali ubezpieczający pojazdy marki Skoda (745 zł) i Renault (749 zł). Najdroższe oferty dotyczyły pojazdów marki BMW (1010 zł). Różnica pomiędzy ceną ubezpieczenia najtańszej i najdroższej marki w zestawieniu wyniosła 26%.

oc_a_wiek_wlascicielaPrawie 200% różnicy pomiędzy ceną dla najmłodszych i najstarszych kierowców
Średnia cena OC w naszym kraju w III kwartale wyniosła 813 zł. Odchylenie cen od średniej ogólnopolskiej najmocniej dotknęło młodych kierowców do 25 roku życia. Płacili za OC 146% drożej! Najtańsze oferty OC w porównaniu ze średnią krajową otrzymywali kierowcy powyżej 55 roku życia: -14,9%. Według danych porównywarki rankomat.pl różnica pomiędzy cenami dla najmłodszych i najstarszych kierowców wynosi 189%!

Opracowanie na podstawie danych porównywarki ubezpieczeń rankomat.pl.
Więcej szczegółowych analiz cen OC, w raporcie „RanKING – rynek i ceny ubezpieczeń komunikacyjnych”, który powstał w oparciu o dane zgromadzone przez porównywarkę ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl na podstawie danych z okresu od 01.01.2015 r. do 30.09.2017 r.

Dell Technologies z 27 nowymi inwestycjami

Spółka Dell Technologies Capital, ramię inwestycyjne Dell Technologies, sfinalizowała w pierwszej połowie roku 27 inwestycji o znaczeniu strategicznym. Dzięki temu firma osiągnęła największe tempo wzrostu inwestycji w ciągu ostatnich pięciu lat. Nowe projekty objęły kolejne rundy finansowania dla firm z obszarów o strategicznym znaczeniu dla spółek z rodziny Dell Technologies.

„Przyspieszyliśmy inwestycje, ale nasz główny cel pozostaje bez zmian ― chcemy inwestować w obszary o znaczeniu strategicznym dla Dell Technologies oraz współpracować z obiecującymi start-upami, aby dostarczać naszym klientom nowe innowacyjne rozwiązania” ― powiedział Scott Darling, prezes Dell Technologies Capital. „Podczas gdy nowe technologie, takie jak Internet rzeczy, sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, zyskują coraz większą popularność, planujemy sukcesywnie zwiększać nakłady inwestycyjne w tych”.

W skład zespołu inwestycyjnego wchodzą eksperci, którzy mają duże doświadczenie zarówno w działalności inwestycyjnej, jak i operacyjnej. Taka kombinacja wiedzy i umiejętności pozwala im nie tylko odkrywać obiecujące zespoły i technologie, ale też pomagać w rozwoju wspieranych spółek. Zespół koncentruje się na inwestowaniu w firmy na początkowych etapach rozwoju w nowych sektorach technologii, takich jak Internet rzeczy, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe, pamięć masowa nowej generacji, bezserwerowe technologie obliczeniowe oraz infrastruktura i zabezpieczenia samochodów połączonych z siecią.

Dell Technologies Capital zainwestował m.in. w następujące firmy:

  • Datometry (wirtualizacja baz danych),
  • Jask (zabezpieczenia),
  • Minio (wielochmurowe pamięci masowe),
  • OpsMx (zarządzanie wersjami oprogramowania),
  • RedLock (bezpieczeństwo w chmurze),
  • RiskLens (zarządzanie ryzykiem związanym z cyberbezpieczeństwem),
  • RiskRecon (zarządzanie ryzykiem związanym z cyberbezpieczeństwem),
  • Otonomo (wymiana danych z samochodów połączonych z siecią),
  • Zingbox (bezpieczeństwo urządzeń IoT).

Pion inwestycyjny ściśle współpracuje z nowym działem IoT Dell Technologies, któremu udostępnia wiedzę przydatną w działaniu oraz nowe kontakty, ułatwiające realizację planów strategicznych. Poprzez swoje inwestycje i relacje w branży Dell Technologies Capital zapewnia pozostałym działom firmy ważne połączenie z zewnętrznym środowiskiem inwestycyjnym oraz znacznie przyspiesza tworzenie i wdrażanie nowych technologii i rozwiązań związanych z Internetem rzeczy, sztuczną inteligencją i uczeniem maszynowym.