Rośnie zainteresowanie polskich przedsiębiorców finansowaniem inwestycji zagranicznym kapitałem

Sytuacja polityczna, wzrost inflacji, a w ślad za nią stóp procentowych oraz rosnąca presja na banki, która może przyczynić się do zwiększenia marż na udzielanych kredytach, to czynniki nasilające zainteresowanie polskich przedsiębiorców finansowaniem inwestycji zagranicznym kapitałem. Zjawisko to widoczne jest już dziś, krajowe podmioty coraz częściej decydują się na skorzystanie z alternatyw, jakie daje finansowanie transgraniczne i wybierają tę opcję zamiast ofert banków działających w Polsce.

Zgodnie z polskim prawem w obszarze B2B nie ma większych przeszkód, by zagraniczne instytucje finansowały inwestycje polskich przedsiębiorców. Działalność ta zazwyczaj jest podejmowana w ramach wspólnotowej swobody świadczenia usług, przy wykorzystaniu zasady jednego paszportu europejskiego. Oznacza to, że instytucja kredytowa, która otrzymała zezwolenie (licencję) na prowadzenie działalności bankowej w jednym z państw członkowskich EOG nie musi uzyskiwać dodatkowych zezwoleń na prowadzenie takiej działalności w innych państwach członkowskich. Jak wynika z zestawienia opublikowanego na stronach Komisji Nadzoru Bankowego[1] (KNF), obecnie w Polsce działa 591 zagranicznych instytucji, których notyfikacje wpłynęły do KNF. Co ciekawe, najwięcej tych podmiotów pochodzi z Francji (99), wyprzedzając Niemcy (89 notyfikacji) jak i Wielką Brytanię (82). Wysoko w zestawieniu znajduje się także Austria (47), którą nieznacznie wyprzedził Luksemburg (52). Zasada jednego paszportu europejskiego wykorzystywana jest również przez instytucje spoza Unii Europejskiej. Mogą one bowiem świadczyć swoje usługi w całej wspólnocie dokonując tylko jednej rejestracji w wybranym przez siebie kraju.

Pozytywnie na wzrost udziału zagranicznych instytucji na polskim rynku finansowym wpływa na pewno dzisiejsza sytuacja na rynku bankowym w Polsce. Po serii podwyżek stóp procentowych, WIBOR 3M wynosi[2]  7 proc., a WIBOR 6M 7,29 proc. Jeśli chodzi o stawki związane z finansowaniem zobowiązań denominowanych w euro, to w przypadku EURIBOR stawki rynkowe wynoszą około 0,2 dla 3M i 0,7 dla 6M. Już tu zauważa się znaczącą dysproporcję, a należy pamiętać również o marży banku lub instytucji finansowej. Od kilku tygodni narasta bowiem presja na instytucje finansowe w Polsce, która może zakończyć się nieuchronnym wzrostem marż – zwłaszcza na produktach kredytowych. 29 lipca 2022 roku w życie wchodzi ustawa wprowadzająca tzw. wakacje kredytowe. Dzięki nim posiadacze złotowych kredytów mieszkaniowych, będą mogli do końca 2023 roku bezpłatnie przenieść aż 8 z 17 rat kredytowych na koniec okresu kredytowania. Kluczowe jest tu określenie „bezpłatnie”. Dotychczasowe rozwiązania funkcjonujące na rynku, w przypadku wakacji kredytowych, przenosiły daną ratę na koniec okresu rozliczeniowego, ale bank do tej operacji doliczał należne odsetki. Teraz koszt wakacji kredytowych ma według uchwalonych i podpisanych przez prezydenta przepisów odbyć się na koszt banku. Regulacja ta, choć dotyczy rynku konsumenckiego, znajdzie swoje odbicie na sytuacji finansowej banków w Polsce – oznacza nawet wiele miliardów złotych dodatkowych kosztów, z którymi będą musiały się zmagać rodzime instytucje kredytujące. Już teraz obserwujemy jej negatywny wpływ na banki. Przykładowo, niedawno zarząd Banku Millennium podjął decyzję o uruchomieniu planu naprawczego, ze względu na wspomniane wyżej nowe przepisy o „wakacjach kredytowych”, gdyż współczynniki kapitałowe spadną poniżej minimalnych wymogów określonych przez KNF.

Z analiz Narodowego Banku Polskiego (NBP) wynika, że koszt wyżej wspomnianych wakacji kredytowych może sięgać ok. 20 mld zł. Według szacunków Związku Banków Polskich (ZBP), przy założeniu, że z tego rozwiązania skorzysta 80% uprawnionych, łączny koszt dla banków osiągnąłby poziom 13,1-16,4 mld zł w 2022 roku oraz 21,3-27,9 mld zł w okresie 2022-2023.

Poza podatkiem dochodowym instytucje finansowe płacą w Polsce tzw. podatek bankowy, z którego wpływy wynoszą ponad 5,5 mld zł rocznie. Ponadto uiszczają składkę na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG), gdzie koszt dla całego sektora szacowany jest na 3,7 mld zł, oraz składkę na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (FWK) – 1,5 mld zł, a także utrzymują system nadzoru nad sektorem bankowym.

Mając powyższe na uwadze, nie możemy zapomnieć o sytuacji na rynku kredytów hipotecznych, gdzie można się spodziewać dalszego wyhamowania udzielania kredytów, z uwagi na działania KNF, która od kwietnia zaleciła bankom przy badaniu zdolności kredytowej uwzględnianie wyższego bufora na podwyżki stóp procentowych – wcześniej 2,5 proc., a obecnie nawet do 5 proc. Już dziś powoduje to, że maleje zdolność kredytowa konsumentów. Analitycy rynkowi mówią wręcz o zapaści na rynku hipotecznym.

To jednak nie koniec presji jaka wywierana jest na sektor bankowy. Z ust najważniejszych polityków padają już kolejne zapowiedzi związane z obciążeniem banków podatkiem od nadmiarowych zysków, w przypadku niepodnoszenia oprocentowania depozytów dla klientów indywidualnych. Choć to tylko zapowiedzi, to w połączeniu z uchwalonymi dotychczas przepisami muszą one przyczynić się także do wzrostu marż na wszystkich produktach bankowych, w tym tych związanych z kredytowaniem inwestycji i biznesu.

Powyżej opisane okoliczności stanowią szansę dla zagranicznych instytucji finansujących inwestycje na znaczący wzrost udziału w polskim rynku. Mogą one bowiem zastosować znacznie korzystniejsze warunki finansowania niż zmagający się ze spadającymi zyskami sektor bankowy w Polsce. Aktualnie duże inwestycje budowlane, np. na rynku nieruchomości magazynowych czy biurowych, są coraz częściej finansowane przez instytucje zagraniczne, zwłaszcza z Austrii, Niemiec, czy Skandynawii.

Czy polscy przedsiębiorcy skorzystają z nadarzającej się szansy? Mimo wzrostu ryzyka związanego z sytuacją geopolityczną i możliwością spowolnienia gospodarczego czy spadku koniunktury w Polsce, z pewnością będą podejmowali takie próby, zwłaszcza na rynku budowlanym (wspomniane magazyny, ale również biura i rynek PRS), który jest odporniejszy na spadek wartości i wahania koniunktury.

Autor: Dr Jan Gąsiorowski

*Autor jest Associate w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

[1]https://www.knf.gov.pl/podmioty/Podmioty_sektora_bankowego/zestawienie_notyfikacji_instytucji_kredytowych_na_terytorium_RP

[2] Dane na dzień 22.07.2022

Tydzień banków centralnych

Ten tydzień obfituje w decyzje banków centralnych. Oczywiście w centrum zainteresowania jest środowa decyzja Fed-u, ale nie należy zapominać o BoE, SNB, BoJ, Riksbanku czy Norges Banku. Szwajcarzy ostatnio zaskoczyli podwyżką stóp procentowych. Bank Anglii z kolei ma nadal wiele dylematów.

Środowa decyzja Fed-u wydaje się być kluczowa. Rynek nie jest zdecydowany, czy amerykańska instytucja „dowiezie” 75 czy może raczej 100 punktów bazowych. To co jest pewne, to fakt, że czerwcowe projekcje FOMC są w tym momencie zdecydowanie za niskie. Ważnym pytaniem wciąż jest nie tylko o ile nastąpi zmiana wrześniowa ale również to, na jakim poziomie zakończy się cały cykl zacieśniający. Znaczne podwyższenie projekcji może wesprzeć jeszcze USD, choć dalsza aprecjacja może być już w pewien sposób ograniczona z uwagi na mocno wykupionego dolara.

Publikacje danych z Wielkiej Brytanii w minionym tygodniu po raz kolejny zobrazowały dylematy Banku Anglii. Z jednej strony presja cenowa jest bardzo wysoka, a napięty rynek pracy pociąga za sobą ryzyko dalszego wzrostu cen. Z drugiej strony, wysokie ceny wywierają presję na prywatne gospodarstwa domowe. Sprzedaż detaliczna gwałtownie spadła w sierpniu, podsycając obawy gospodarcze. W czwartek BoE podejmie decyzję w sprawie swojej kluczowej stopy procentowej. Wysoki poziom inflacji wymaga dalszego zacieśnienia polityki pieniężnej – to nie ulega żadnej wątpliwości. Rynek stara się odpowiedzieć na pytanie czy BoE okaże się zdecydowany w walce z inflacją i podniesie kluczową stopę o 75 pb, czy też będzie nadal działał ostrożnie, mając na uwadze ryzyka dla gospodarki i podniesie koszt pieniądza o jedyne o 50 pb?

Istnieje szansa, że SNB podejmie taką samą decyzję (+75 pb) jak ostatnio EBC i tym samym ponownie będzie o mały krok dalej. Rynek wycenia już ruch tej wielkości i dlatego taka decyzja nie powinna się przełożyć na znaczne umocnienie CHF. Jeśli jednak SNB wyda się zaskakująco umiarkowany w swoim oświadczeniu co do przyszłych podwyżek stóp, może to wywołać presję na spadek CHF. Nie byłoby to w interesie SNB, gdyż chce on również interweniować przeciwko słabemu frankowi. Bank będzie prawdopodobnie podejmował decyzje z posiedzenia na posiedzenie. Kolejne dopiero w grudniu.

Norges Bank podniósł ostatnio kluczową stopę procentową o kolejne 50 punktów bazowych do poziomu 1,75 proc. i zasygnalizował dalsze działania w tym kierunku. Aktualnie rynek wycenia ruch o 50 pb. Umocnienie NOK-a byłoby możliwe, gdyby bank zaskoczył w sposób „jastrzębi”. Możliwe jednak, że bank odniesie się do zagrożeń dla gospodarki. Dodatkowo inflacja w Norwegii niebawem prawdopodobnie osiągnie szczyt. Te dwa czynniki mogą spowodować, że Norges Bank pomimo podwyżki nie będzie skrajnie restrykcyjny w swoich wypowiedziach.

Jutro o stopach procentowych decydować będzie Riksbank. Po zaskakująco wysokich danych o inflacji w ostatnich miesiącach, które wypadły powyżej oczekiwań instytucji, jasne jest, że będzie ona musiała wyraźnie skorygować swoje projekcje inflacyjne w górę, aby zareagować na ryzyko cenowe. Wzrost o 75 pb do 1,50 proc został już w pełni wyceniony, więc Riksbank będzie musiał znacząco podnieść swoją ścieżkę stóp, aby brzmieć restrykcyjnie i zapewnić potencjał wzrostowy dla SEK.

Najmniej zrobi prawdopodobnie Bank Japonii. Instytucja będzie trzymać się konsekwentnie swojej ekspansywnej polityki monetarnej i raczej nie wyśle żadnych sygnałów wskazujących na normalizację. Jen nadal będzie znajdował się pod presją i będzie słaby w stosunku do walut krajów gdzie cykl zacieśniania monetarnego jest rozpędzony.
Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Zbyt wcześnie na optymizm

Kontrofensywa wojsk ukraińskich wywołała powiew optymizmu na rynkach finansowych. Pojawiły się nawet nadzieje na obniżki stóp procentowych. Należy się jednak uzbroić w cierpliwość i dużą dozę zdrowego sceptycyzmu.

Przez kilka ostatnich tygodni na froncie wojennym pomiędzy Ukrainą a Rosją mieliśmy do czynienia z przedłużającą się wojną pozycyjną na wyniszczenie. Kolejne próby szantażu energetycznego ze strony Rosji powodowały wystąpienie szoków cenowych na surowcach energetycznych, zwłaszcza na gazie, co jedynie potęgowało obawy inwestorów o zmaterializowaniu się scenariusza wystąpienia kryzysu energetycznego oraz recesji w Niemczech, będących gospodarczym motorem Europy. Nic więc dziwnego że optymistyczne doniesienia z frontu opisujące przełamanie kilkutygodniowego impasu spowodowały euforię inwestorów powodowanych nadzieją, że konflikt zbrojny może zakończyć się jeszcze przed nadejściem zimy.

Giełda, niestety, ma tendencję do przesadnych reakcji, tak euforycznych, jak depresyjnych. Szok podażowy na surowcach energetycznych wywołał hossę na akcjach spółek związanych z sektorem wydobywczym oraz produkcją maszyn dla górnictwa. Z drugiej strony największymi beneficjentami ewentualnego pokoju może być przede wszystkim sektor banków, który wykazuje szczególną wrażliwość na wszelkie zawirowania związane z niepewnością na arenie międzynarodowej oraz spółki wydobywcze i rolnicze prowadzące swoją działalność na terenie Ukrainy. Na sukcesy ukraińskiej ofensywy zareagowała też warszawska giełda. Przez trzy dni trwała euforia na akcjach spółek wchodzących w skład indeksu WIG-UKRAINA. Absolutnym faworytem inwestorów jest Coal Energy, spółka wydobywcza, której akcje w ciągu trzech dni potroiły swoją wartość. W skład indeksu wchodzi osiem spółek, z których większość działa w branży spożywczej oraz rolniczej.

– Gdyby założyć super optymistyczny scenariusz, że konflikt właśnie kończy się konflikt zbrojny w Ukrainie, to miałoby to gigantyczne konsekwencje ekonomiczne, zwłaszcza dla Europy – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Dla euro byłby to bardzo pozytywny scenariusz, a więc także i dla złotego. Dla złotego byłoby to usunięcie ryzyka geopolitycznego.

Na wieść o sukcesach ukraińskiej armii przez kilka dni euro znów było silniejsze od dolara, następnie oscylowało bardzo blisko parytetu.

Normalizacja cen surowców energetycznych może zmniejszyć presję inflacyjną, co z kolei może umożliwić bankom centralnym rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych. Polska uniknie stagflacji, a Europa recesji?

– Rynki lubią przesadnie reagować na jakiś nowo pojawiający się temat, dlatego obawiam się, że tak jest również w tym przypadku, dlatego mówienie, że pojawiła się szansa, że Europa uniknie recesji i skończy się tylko na spowolnieniu gospodarczym jest mocno przedwczesne – komentuje ekspert XTB. – Można się natomiast zastanawiać czy doszło do jakiegoś przełomu, a to się dopiero okaże, bo Rosja nadal jest nieobliczalna, to się nie zmieniło.

Nadchodzi koniec fikcyjnych obniżek cen

Sztuczne podwyższanie cen, aby je następnie obniżyć, zwalczać ma Dyrektywa Omnibus, która wprowadza wiele zmian korzystnych dla konsumentów nakładając jednocześnie nowe obowiązki na producentów. Najważniejsza zmiana dotyczy właśnie promocji cenowych.

Unia Europejska dostosowując przepisy do zmian na rynku i rozwoju świata cyfrowego wprowadziła Nowy Ład dla Konsumentów, który wszedł w życie 11 kwietnia 2018 r. Celem jest zwiększenie ochrony obywateli europejskich poprzez eliminację luk prawnych w przepisach krajowych dotyczących kar odstraszających i sankcjonujących naruszenia wewnątrzunijne oraz niewystarczający model indywidualnych środków ochrony prawnej dla konsumentów.

Elementem Nowego Ładu dla Konsumentów jest Dyrektywa Omnibus, znana też jako Dyrektywa Egzekucyjna i Modernizacyjna, która w UE weszła w życie 7 stycznia 2020 r. Wprowadza ona zmiany w czterech wcześniejszych dyrektywach dotyczących ochrony konsumentów: dyrektywie dotyczącej reklamy wprowadzającej w błąd i reklamy porównawczej, dyrektywie w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich, dyrektywie w sprawie praw konsumentów, dyrektywie w sprawie ochrony konsumenta przez podawanie cen produktów oferowanych konsumentom.

– Sztuczne zawyżanie cen przed wyprzedażami ma być zwalczane w ten sposób, że przedsiębiorca obok ceny promocyjnej będzie musiał również pokazać cenę najniższą w ostatnich trzydziestu dniach – mówi w rozmowie z MarketNews24 Dagmara Cieniawska, radca prawny, kancelaria Affre i Wspólnicy, ekspertka Komitetu retail Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej. – Przedsiębiorcy będą musieli zweryfikować dotychczasowy sposób pokazywania cen, wprowadzając zmiany w swoich systemach informatycznych i na swoich stronach internetowych.

Producenci będą musieli zmienić swoje kampanie promocyjne i podejście do marketingu. Zmienić muszą się także komentarze w internecie pisane na zlecenie producentów. Producent będzie zobligowany do poinformowania konsumentów o tym, że osoba wystawiająca komentarz w rzeczywistości kupiła ten produkt bądź go używała.

– Dyrektywę Omnibus łatwiej będzie wprowadzić w internecie, a trudniej w sprzedaży stacjonarnej ze względu na weryfikację komentarzy – wyjaśnia D.Cieniawska.

Dyrektywa Omnibus powinna zostać wprowadzona w Polsce 28 maja 2022 r. Prawdopodobnie będzie obowiązywać od jesieni br.

Tablica informacyjna a reklama – konsekwencje podatkowe

Organ podatkowy nie uwzględnił przedstawionego przez przedsiębiorcę stanu faktycznego i dokonując samowolnej modyfikacji opisu i nieuzasadnionych dopowiedzeń stwierdził, że tablica informująca o historii pałacu potencjalnie może być reklamą i jako taka podlega opodatkowaniu. Po stronie przedsiębiorcy stanął sąd.

Tablice informacyjne trwale związane z gruntem

Spółka podjęła się przebudowy zagospodarowania terenu pałacowo-parkowego na Opolszczyźnie dofinansowanego z projektu ochrony i promocji różnorodności biologicznej obszaru chronionego krajobrazu na terenie jednej z gmin, w ramach programu ochrony środowiska, dziedzictwa kulturowego i kultury. Na podlegającym spółce terenie zamontowała 5 wolnostojących tablic informacyjnych o dofinansowaniu projektu z unijnych pieniędzy, o stalowej konstrukcji, trwale związanych z gruntem betonowymi fundamentami.

Przedsiębiorca wystąpił do organu podatkowego o potwierdzenie, że pełniące wyłącznie charakter informacyjno-edukacyjny tablice, zawierające jedynie treści dotyczące rysu historycznego zespołu pałacowo-parkowego, bioróżnorodności zabytkowego parku, gatunków drzew, a także o wspominanym źródle dofinansowania, w żaden sposób niewykorzystywane do celów reklamowych, nie będą podlegać opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości jako budowle.

Może i nie służą do celów reklamowych, ale mogą

Organ stwierdził, że przedmiotowe tablice będą podlegać opodatkowaniu, bowiem bez względu na to, co się teraz z nimi dzieje, stanowią budowle, a przedsiębiorca może je potencjalnie wykorzystywać do prowadzenia działalności gospodarczej. Potwierdzać to miał również fakt, że przedsiębiorca ujął wydatki na te tablice w kosztach uzyskania przychodu, a same tablice w ewidencji środków trwałych.

Niech organ uzasadni, dlaczego jego zdaniem tablice informacyjne podlegają podatkowi

Nie zgadzając się z rozstrzygnięciem organu spółka wniosła skargę do sądu. WSA w Opolu przypomniał, że Ordynacja podatkowa wyznacza granice podejmowanej przez organ interpretacji przepisów prawa podatkowego, które nie mogą wybiegać poza to, co zostało uwzględnione przez podatnika we wniosku o jej wydanie. A w opisie stanu faktycznego spółka wyraźnie poinformowała jaką rolę będą pełnić tablice. Organ natomiast analizując art. 1a ust. 1 pkt 1 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych w związku z art. 3 pkt 3 Prawa budowlanego, który wśród budowli wymienia „wolno stojące trwale związane z gruntem tablice reklamowe i urządzenia reklamowe”, na tej tylko podstawie uznał, że skoro opisane przez spółkę tablice są trwale związane z gruntem, to są lub mogą być przez nią wykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej, a zatem podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości.

Sąd uchylając zaskarżoną przez spółkę interpretację, zalecił organowi, by przy ponownym rozpoznawaniu sprawy ustalił, czy tablice informacyjne, albo informacyjno-edukacyjne to podlegające podatkowi od nieruchomości budowle, skoro przepis art. 3pkt 3 prawa budowlanego jako budowlę klasyfikuje „tablicę reklamową”. Jeśli mimo to fiskus ponownie uzna, że jednak tablica informacyjna to w rozumieniu ww. przepisu tablica reklamowa lub inna budowla, to powinien to uzasadnić (sygn. akt I SA/Op 160/22).

Podsumowanie

Zawyżony lub nienależnie naliczony podatek od nieruchomości to powszechne zjawisko. Często jest efektem błędnej interpretacji przepisów przez urzędników i niewłaściwego klasyfikowania należących do podatników obiektów. A część właścicieli nieruchomości, przedsiębiorców, po uzyskaniu decyzji wymiarowej zapewne odpuszcza, po pierwsze ulegając powadze „urzędowej” decyzji, po drugie, by po prostu nie wdawać się w spór ze skarbówką. Powinni jednak wiedzieć, że w każdej chwili mają prawo zweryfikować, czy podatek został ustalony prawidłowo, a gdy okaże się, że został zawyżony lub był całkowicie nienależny – domagać się zwrotu nadpłaty, nawet do 5 lat wstecz.

Przy składaniu wniosku o wydanie interpretacji podatkowej, niezależnie od tego czy dotyczy ona podatku od nieruchomości, VAT, PIT, czy CIT, dobrze jest zachować dużą ostrożność. Na wstępie warto rozważyć, czy istniejących wątpliwości nie da się wyjaśnić w bardziej klarowny sposób, antycypując możliwe punkty sporne i wątpliwości, które powziąć urzędnik skarbowy. Nie jest tajemnicą, że niekorzystana interpretacja, dotycząca nawet prostej, c oczywistej kwestii podatkowej, może stanowić dla podatnika problem. Stąd jeśli do wydania takiego rozstrzygnięcia doszło, ale sprawa jest nadal aktualna, warto zaskarżyć interpretację do WSA.

Po drugie, analizując przepisy, czy wydane na ich kanwie interpretacje podatkowe należy unikać wykładni rozszerzającej. Jak trafnie zauważył WSA w Opolu, skoro wnioskujący o wydanie interpretacji wyjaśnił, że związane z gruntem tablice pełnią wyłącznie funkcję informacyjno–edukacyjną, nie można im przypisywać charakteru reklamowego tylko dlatego, że generalnie urządzenia czy szyldy stanowiące budowle, podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Kontrowersje wokół przeznaczania pełnowartościowego drewna na produkcję pelletu

Przedsiębiorcy z branż drzewnych alarmują w sprawie planowanego wydzielenia puli tańszego drewna do produkcji pelletu.

Wydzielenie specjalnej puli tańszego drewna na potrzeby produkcji pelletu nie ma sensu technologicznego, ekonomicznego i ekologicznego, natomiast stwarza poważne ryzyko rozchwiania rynku i spekulacyjnego handlu drewnem. W dodatku, istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyprodukowany w Polsce pellet nigdy nie trafi do polskich odbiorców, a zostanie wyeksportowany do państw Europy Zachodniej. To niektóre z problemów, przed którymi ostrzegają specjaliści z sektora drzewnego.

Organizacje branżowe – Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli (OIGPM), Stowarzyszenie Papierników Polskich (SPP), Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopodobnych w Polsce (SPPDwP), Ogólnopolskie Stowarzyszenie Producentów Programu Ogrodowego (OSPPO), Polski Komitet Narodowy EPAL (PKN EPAL), Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego (PIGPD), Związek Polskie Okna i Drzwi (POiD), Stowarzyszenie Przemysłu Tartacznego (SPT), Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna, Zespół Roboczy przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz Ogólnopolski Związek Pracodawców Przemysłu Drzewnego (OZPPD) – skierowały pismo do Ministra Rozwoju i Technologii, Waldemara Budy. W przesłanym liście apelują o zaprzestanie działań mających na celu przeznaczenie specjalnej puli drewna sprzedawanego przez Lasy Państwowe na potrzeby produkcji pelletu drzewnego w Polsce.

Organizacje branżowe są przekonane, że takie działania nie mogą zwiększyć ilości wytwarzanego w Polsce pelletu. Przyczynią się jedynie do spekulacyjnego obrotu tańszym drewnem z wydzielonej puli i tym samym zdestabilizują, już i tak rozchwiany, rynek drzewny. Pellet drzewny produkuje się z czystych trocin, a nie z drewna okrągłego. Tylko nieliczne firmy wytwarzające pellet mają możliwość rozdrobnienia drewna okrągłego do trocin. Zgodnie z informacjami pozyskanymi przez stowarzyszenia, obecnie żadna z tych firm nie jest w stanie skutecznie, w przemysłowej skali, korować tego drewna, co jest warunkiem niezbędnym w produkcji tego wyrobu.

Jak tłumaczą przedstawiciele branż, produkcja pelletu ma jedynie sens, gdy jako surowiec wykorzystywane są trociny będące produktem ubocznym przerobu tartacznego. Używanie drewna okrągłego, które wcześniej musi być poddane procesowi okorowania i rozdrobnienia, wymaga zużycia dodatkowej energii elektrycznej, co nie ma uzasadnienia ekonomicznego, a tym bardziej ekologicznego. Ich zdaniem, drewno, które miałoby być przeznaczone do produkcji pelletu powinno być przede wszystkim wykorzystane do produkcji płyt drewnopochodnych i papieru oraz w produkcji mebli i w budownictwie.

„W Polsce istnieje tylko kilka firm, które zajmują się produkcją pelletu i zgodnie z naszymi informacjami nie dysponują one wolnymi mocami produkcyjnymi. Informacje przekazywane przez Polską Radę Pelletu ani nie odzwierciedlają stanowiska najważniejszych producentów pelletu, ani nie dają rzetelnego obrazu sytuacji. W naszej opinii są one stronnicze i służą partykularnym interesom tej organizacji.” – piszą organizacje.

Autorzy listu zwracają uwagę na to, iż wydzielenie specjalnej puli drewna sprzedawanego w niższej cenie przez Lasy Państwowe spowoduje w efekcie spekulacyjny handel tym drewnem i w rezultacie  doprowadzi do powstania nowych firm zajmujących się produkcją pelletu, co w efekcie nie przełoży się na zwiększenie wolumenu pelletu, a jedynie wywoła kolejne spekulacje na rynku. Nie ma też żadnej gwarancji, że wyprodukowany z dodatkowej puli drewna pellet nie będzie eksportowany.

Obecnie nie istnieje żaden mechanizm, który pozwoliłby kontrolować sprzedaż pelletu, w tym obrót zagraniczny. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że wyprodukowany w Polsce pellet nigdy nie trafi do polskich odbiorców, a zostanie wyeksportowany do państw Europy Zachodniej.

„Wydzielenie specjalnej puli tańszego drewna dla wąskiego kręgu odbiorców, jakim są producenci pelletu, nie ma sensu technologicznego i ekonomicznego, a ponadto odbierze surowiec branżom, które zatrudniają ok. 400 tysięcy ludzi i generują wymierne korzyści dla państwa, a które dziś borykają się z problemami wynikającymi z drastycznych wzrostów cen drewna i energii oraz spadającą liczbą zamówień” – podsumowują organizacje.

Nextview Consulting przejmuje Mooza Inspire

Holenderska firma informatyczna NextView Consulting ogłosiła przejęcie czeskiej firmy Mooza Inspire, która prowadzi swoje oddziały w Polsce i Czechach. Połączenie struktur obu organizacji pozwoli zwiększyć ich rynkowy zasięg i jednocześnie wzmocni kompetencje w technologii Salesforce w regionie Europy Centralnej i Wschodniej.

Przejęcie wynika ze strategii inwestycyjnej Nextview Consulting, która zakłada rozwój swoich kompetencji w zakresie wykorzystania nowoczesnych technologii informatycznych oraz ekspansję na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Firma chce w pełni odpowiadać na wciąż rosnące potrzeby biznesu zarówno w zakresie transformacji cyfrowej, jak i wdrażania procesów wspierających zarządzanie doświadczeniami klientów. W tym celu wykorzystuje platformy Salesforce, Mulesoft, Tableau oraz Slack. W 2021 roku spółka otrzymała wsparcie kapitałowe od Salesforce Ventures, a w roku bieżącym od NIBC Investment Partners, co zapewniło jej środki na rozwój i ekspansję w regionie.

W wyniku przejęcia obecne struktury i zasoby Mooza Inspire zostaną włączone w organizację Nextview Consulting. To oznacza, że działające w Polsce oddziały Mooza zostaną wzmocnione kompetencyjnie i zasobowo oraz że będą działać pod marką Nextview Consulting. Obie firmy wykazują łącznie przychody na poziomie ponad 22 mln euro dysponując 200 ekspertami i ponad 700 certyfikatami Salesforce. Firmy nie ujawniają wartości transakcji przejęcia.

„W ciągu ostatnich dwóch lat realizowaliśmy coraz większe projekty. Jednocześnie zaobserwowaliśmy, że w cyfrowej transformacji, przez jaką przechodzą firmy, kluczową rolę odgrywa technologia Salesforce. Kluczem do sukcesu w tego rodzaju przemianach biznesowych jest koncentracja na klientach i ich doświadczeniach, które powstają w relacjach i interakcjach z przedsiębiorstwem. Przełożenie na pozytywne rezultaty ma również podejście oparte na Design Thinking, którym kierujemy się w projektach. Po połączeniu naszego zespołu i doświadczeń z zasobami firmy Mooza podmioty z Polski i Czech zyskają silnego partnera w Europie Środkowej i Wschodniej” – powiedział Huub Waterval, dyrektor generalny i założyciel Nextview Consulting.

„Aby przeprowadzić udaną transformację cyfrową i biznesową, nasi klienci potrzebują współpracować z silnymi i kompetentnymi partnerami. Dlatego ekosystem partnerów jest dla nas ważnym czynnikiem wzrostu. Jesteśmy pod wrażeniem historii sukcesów klientów Nextview i z zadowoleniem przyjmujemy ekspansję tej firmy na rynek niemiecki i cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Niewątpliwie pomoże w tym połączenie doświadczeń Nextview i Mooza” – dodał Stefan Hoechbauer, wiceprezes wykonawczy i dyrektor generalny Salesforce w Europie Środkowej.

„W ostatnich latach wiele firm zwracało się do Mooza Inspire z propozycją łączenia zespołów i struktur. Przypadek Nextview Consulting był jednak całkowicie inny. Udało nam się dobrze poznać nie tylko od strony organizacyjnej, ale i na gruncie prywatnym. Każda interakcja utwierdzała nas w przekonaniu, że łączy nas wspólna wizja. Dlatego w najbardziej odpowiednim czasie zdecydowaliśmy się połączyć i dla mnie możliwość współpracy z takim podmiotem jak NextView to ważne wyróżnienie. Działając razem jesteśmy silniejsi. Wiem, że możemy działać szybciej i wywierać większy wpływ na rynek, korzystając z większej skali. Bez tego połączenia nie byłoby to możliwe” – powiedział Zdeněk Pejcel, CEO i założyciel Mooza Inspire.

Spadki

  • Długo wyczekiwana fuzja (The Merge) Ethereum zakończona
  • Bitcoin traci na wartości po publikacji raportu FED
  • Altcoin’y idą w ślad Bitcoin’a

Raport o inflacji powoduje spadki na rynkach

Chociaż tydzień rozpoczął się spokojnie (po zwyżkowym weekendzie), sytacja zmieniła się we wtorek po publikacji sierpniowego raportu inflacyjnego Rezerwy Federalnej (FED). Bitcoin i wszystkie główne kryptowaluty straciły na wartości, ponieważ sierpniowy wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (Consumer price index) w USA, kluczowy miernik inflacji, okazał się wyższy niż oczekiwano. Wywołało to spadki na rynkach akcji i zostało odczytane jako wskazanie do bardziej agresywne podwyżki stóp procentowych przez FED. Kapitalizacja 10 największych kryptowalut zmalała, powodując jednocześnie spadek całkowitej kapitalizacji rynku kryptowalut o około 100 miliardów USD (do poziomu poniżej 1 biliona USD).

Według CPI inflacja w USA wzrosła o 0,1% na przestrzeni miesiaca i 8,3% rok do roku. Wyższe wskaźniki inflacyjne wyraźnie godzą w optymizm inwestorów i skłaniają FED do wprowadzenia jeszcze bardziej stanowczych podwyżek stóp. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem wrześniowego posiedzenia Federalnego Komitetu do spraw Operacji Otwartego Rynku (FOMC), które odbędzie się w przyszłym tygodniu, jest podwyżka stóp o 75 punktów bazowych (wyceniana z prawdopodobieństwem 86%.).

Raport o inflacji powoduje spadki na rynkach
Żródło: TradingView

Na wszystkich rynkach panują niedźwiedzie nastroje. Gospodarki światowe zaczęły zwalniać, przy czym kilka wiodących wskaźników ekonomicznych zaczęło reagować ospale. Sentyment na rynku kryptowalut spadł z powrotem do strefy „ekstremalnego strachu”, co odzwierciedla Crypto Fear & Greed Index na poziomie poniżej 30.

Długo wyczekiwana fuzja (The Merge) Ethereum została zakończona

W czwartek rano Ethereum zakończyło długo wyczekiwaną fuzję (The Merge) z Mainnetu do Beacon Chain. Dzięki tej aktualizacji Ethereum przeszło z modelu konsensusu Proof of Work na Proof of Stake. Cena ETH wzrasta powyżej wsparcia linii trendu i jest tuż pod strefą oporu na poziomie $1.650. W ostatnich tygodniach byki ETH były bardzo aktywne, plasując silne oferty powyżej dynamicznego wsparcia linii trendu. Następny poziom oporu znajduje się przy $1,785.

fuzja (The Merge) Ethereum została zakończona
Żródło: TradingView

Aktualizacja zmieniła sposób, w jaki tworzone są nowe jednostki ETH i jak zatwierdzane są transakcje w sieci Ethereum. Przejście na Proof of Stake ma mieć również duży wpływ na stopę inflacji Ethereum, która znacznie spadnie. Przed Merge wydawano około 13 000 ETH dziennie – liczba ta spadnie teraz do około 1600 ETH dziennie. Transakcje będą szybsze, bardziej skalowalne i w ponad 99% bardziej przyjazne dla środowiska.

Bitcoin traci na wartości po publikacji raportu FED o inflacji

Bitcoin rozpoczął tydzień silnie po odzyskaniu strefy wsparcia na poziomie $19 150,  jego cena przekroczyła nawet granicę $22 000. Rynki kryptowalut wykazywały oznaki rozpędu. Jednak, amerykański raport o inflacji wystraszył rynek, powodując spadek ceny Bitcoina o ponad 10% w ciągu dnia.

Bitcoin traci na wartości po publikacji raportu FED o inflacji
Żródło: TradingView

Cena BTC zostaje zmienna na wykresie w dolnej ramie czasowej, podczas gdy wykres wyższej ramy demonstruje szeroki zakres cenowy. Po przełamaniu poziomego oporu w połowie sierpnia, BTC porusza się w trendzie bocznym w kierunku średnioterminowym i w dół w synchronizacji z ogólnym trendem niedźwiedziego rynku. Pierwsza strefa wsparcia znajduje się na poziomie $19 150, natomiast opór w górę stoi na poziomie $21 650. Trzeba jednak pamiętać, że historycznie wrzesień jest zazwyczaj najgorszym miesiącem dla Bitcoina (-5,86% średnio od 2013 roku).

Para ETH/BTC zyskała na znaczeniu, inwestorzy sprzedawali Bitcoina za Ethereum w oczekiwaniu na fuzję (The Merge). Para jest znów notowana powyżej poziomu 0.08, po ponownym testowaniu strefy wsparcia na poziomie 0.075.

Bitcoin traci na wartości po publikacji raportu FED o inflacji 2
Żródło: TradingView

Altcoin’y idą w ślad Bitcoin’a

Wiele altcoinów próbuje odzyskać pozycję po wtorkowej korekcie. Solana była jednym z najlepiej radzących sobie aktywów kryptowalutowych do czasu ogólnego załamania rynku. Cena spadła o około 14% w ciągu jednego dnia i znalazła pośrednie wsparcie na poziomie $32,70. SOL wciąż jest wyceniany powyżej 50-dniowej MA, a wskaźnik momentum RSI znajduje się na poziomie 50 (co pokazuje, że wciąż utrzymuje się byczy sentyment).

Altcoin’y idą w ślad Bitcoin’a
Żródło: TradingView

APE nakreślił duże niedźwiedzie świece, z uwagi na to, że niedźwiedzie pokazały swoją siłę przy strefie oporu $5,8. Wskaźnik siły względnej RSI nadal znajduje się na dodatnim terytorium, co sugeruje, że byki będą próbowały pchnąć cenę w górę i pokonać opór $5,50.

APE nakreślił duże niedźwiedzie świece
Żródło: TradingView

Polkadot przewodził stratom wśród 10 najważniejszych kryptowalut w ciągu ostatnich siedmiu dni, wymazując wszystkie zyski sprzed tygodnia. Cena spadła z powrotem do poziomu wsparcia przy $7. Na wykresach o większym przedziale czasowym widoczny jest nadal byczt trend, podczas gdy wykres intraday wykazuje wysoki poziom zmienności.

Polkadot przewodził stratom
Żródło: TradingView

ADA nie udało się przełamać poziomu oporu $0,5 i cena ponownie ruszyła w dół. Formuje się szeroki zakres cenowy ze wsparciem powyżej $0,42 i punktem oporu na $0,5.

ADA nie udało się przełamać poziomu oporu
Żródło: TradingView

Niniejszy materiał jest jedynie komentarzem do sytuacji rynkowej i nie stanowi analizy finansowej ani rekomendacji.

Autor/Źródło: Bitpanda

Rekordowy wzrost inflacji bazowej

W sierpniu inflacja w Polsce wyniosła rekordowe 16,1 proc. Rekordowa okazała się także inflacja bazowa, która wyniosła 9,9 proc. r/r. Polska inflacja łączy w sobie najgorsze cechy tej z USA i Europy – wysoką inflację bazową oraz wysoki wzrost cen żywności i surowców energetycznych.

Inflacja bazowa to miara wzrostu cen pozbawiona najbardziej zmiennych elementów koszyka inflacyjnego. W praktyce oznacza to, że jest to wzrost cen wszystkich dóbr poza cenami żywności i energii, których ceny mogą się najbardziej wahać. W Polsce inflacja bazowa jest wyliczana przez NBP na podstawie danych GUS. To inflacja bazowa reprezentuje tę część inflacji, na jaką wpływ mają podwyżki stóp procentowych. Bazowa część inflacji to ta, z którą najtrudniej się też walczy.

Relacja pomiędzy wartością inflacji CPI a inflacją bazową pozwala stwierdzić, jak bardzo trwały jest wzrost cen i jak szybko ewentualnie inflacja może zacząć spadać. Obecnie w Europie dominuje inflacja wywołana przez wzrosty cen energii – oznacza to, że nawet jak inflacja CPI jest wysoka, to inflacja bazowa pozostaje relatywnie niska. W sierpniu inflacja w strefie euro wyniosła 9,1 proc. r/r, z czego inflacja bazowa wyniosła 4,3 proc., a wzrost cen żywności i energii 4,8 proc.

Stany Zjednoczone także odczuwają globalny wzrost cen surowców energetycznych, jednak pozostają odporne na wstrząsy związane z sytuacją na europejskim rynku gazu ziemnego. To dlatego w USA mniejszy wpływ na inflację mają rosnące ceny energii, z 8,3 proc. r/r rocznego wzrostu cen w sierpniu, 6,3 proc. to inflacja bazowa, a tylko 2 proc. to wzrost cen energii. Na amerykańską inflację bazową oddziałuje bardzo dobra sytuacja na rynku pracy z silną presją na wzrost wynagrodzeń. Do tego dochodzi także 20 proc. wzrost cen domów r/r.

Jak na tym tle wygląda Polska? Okazuje się, że łączymy w sobie negatywne cechy inflacji w USA i Europie. Polska inflacja jak w USA charakteryzuje się wysoką inflacją bazową, która w sierpniu wyniosła rekordowe 9,9 proc. r/r. To także efekt praktycznego braku bezrobocia i rosnącej presji płacowej, a do tego efekt znacznego wzrostu kosztów utrzymania i podwyżek czynszów. Podobnie jak w Europie mamy także znaczny wzrost cen surowców energetycznych i żywności – odpowiadają za wzrost inflacji o 6,2 proc. r/r. A najwyższe podwyżki związane ze wzrostem cen najpopularniejszych surowców energetycznych: gazu ziemnego i węgla są dopiero przed nami.

To wskazuje na konieczność dalszych podwyżek stóp procentowych przez RPP. Wysoka inflacja bazowa oznacza też, że inflacja będzie spadała powoli i nawet gdyby doszło do znacznego spadku cen surowców, to bazowa inflacja jeszcze przez dłuższy czas będzie utrzymywać inflację powyżej celu. Otwarte pozostaje oczywiście pytanie o, to kiedy pojawi się recesja, co także będzie wpływało na wysokość inflacji.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Jak zmienia się SEO? Specjaliści wskazali 3 kluczowe elementy

Branża SEO wykonuje właśnie big step w kierunku… użytkownika. I choć dla jednostki ten krok może być dzisiaj jeszcze niepozorny i niezauważalny, to w obszarze SEO wywołał niemałe zamieszanie i często gruntowne transformacje w strategiach na ten rok. Zmiany nie skupiają się już tylko na podnoszeniu wartości strony w myśl „zapunktowania” u robotów Google. Idziemy o krok dalej. Punktem wyjścia jest dzisiaj użytkownik, jego wrażenia, intencja, potrzeby oraz ich kontekst. Dlatego, gdy WhitePressÒ na konferencji SEO & Content Camp organizowanej w połowie roku zapytał specjalistów o kluczowe elementy na kolejne 5 lat, wskazywali oni przede wszystkim na trzy z nich: smart content, smart link building i oczywiście – AI. To co łączyło odpowiedzi to m.in. aspekt behawioralny tych działań. Jak się zmienia branża SEO w tym obszarze i na jakie jeszcze elementy zwrócili uwagę specjaliści?

Punkt wyjścia – użytkownik

W latach 90-tych zapewne nie przypuszczano, że SEO (Search Engine Optimization) stanie się jednym z popularniejszych działań realizowanych w sieci. Wraz z rozwojem wyszukiwarek internetowych, dojrzewał również pomysł optymalizacji witryn. Kiedyś działania SEO skupiały się tylko na kilku poziomach. Nie brano pod uwagę wielu czynników m.in.: użyteczności domeny dla użytkowników, semantyki czy prędkości ładowania strony. Z tego powodu internauci często otrzymywali nieprecyzyjne lub nieadekwatne wyniki wyszukiwania. Po wprowadzeniu algorytmów Google powstał system rankingowy, który znacznie ułatwił znajdowanie najbardziej popularnych, wiarygodnych i wartościowych treści dla odbiorców. Dzisiaj pozycjonując strony kładziemy nacisk na znacznie więcej elementów niż tylko wartość strony z punktu widzenia algorytmów Google. Liczy się również odbiorca, jego wrażenia, jakość i unikatowość przekazu – idealne dopasowanie do niego i bycie 2 kroki przed jego intencją.

W badaniu zadaliśmy otwarte pytanie z prośbą o podanie 3 głównych trendów, które zdaniem specjalistów będą dominować w branży SEO na przestrzeni kilku lat. Odpowiedzi były zróżnicowane, ale jednocześnie bardzo często pojawiały się 3 elementy – wartościowy content, wartościowy link building oraz sztuczna inteligencja. Wszystkie te czynniki łączy jeden wspólny cel – trafić bezbłędnie w intencje użytkownika za pomocą jakościowych działań. Jest to bardzo trudne, o ile nie najtrudniejsze zadanie, które stoi przed całą branżą, ale z każdym rokiem udoskonalamy narzędzia i mechanizmy m.in. w obrębie tych trzech elementów. Oprócz tych trendów – specjaliści SEO i marketerzy, którzy wzięli udział w naszym badaniu, wskazywali również inne istotne aspekty, jak UX i SXO, Core Web Vitals czy nieustannie dopasowanie do algorytmów Google. To wszystko ma ogromny wpływ na rezultaty działań pozycjonujących – komentuje Patrycja Kosek, Head of Marketing & PR, WhitePress

Smart content – nie ilość a jakość

W działaniach online marketingowych i branży SEO content nabiera zupełnie nowego znaczenia. Unikatowość, wiarygodność i jakość to dzisiaj wyznacznik i warunek, bez którego marki nie mają szans z konkurencją. Aktualizacje Google, takie jak choćby BERT czy MUM, zmierzają do tego, by jak najlepiej i najtrafniej dobrać treści w wyszukiwarce. Strony internetowe dostarczające informacji w oryginalnej formie, konkretnej i bez zbędnych ogólników mogą być szybciej zauważone przez roboty Google. Możliwe, że keywordsy ustąpią miejsca jakości treści, jej zrozumiałej formie i dopasowaniu do intencji odbiorcy.

Jak twierdzi Paweł Sokołowski, prezes Contadu, prelegent na konferencji SEO & Content Camp: – Trend związany z tworzeniem jakościowo dobrych treści będzie kontynuowany. To znaczy, że lepiej dobrze, niż dużo. Jest to widoczne już od kilku lat i nadal będzie to bardzo istotne. Algorytmy Google lubią jakościowy content i wysoko go oceniają. Dlatego, pisząc tzw. „thin content” (treści o niskiej wartości) nie zbudujemy długoterminowego ruchu.

Z kolei Patrycja Kosek dodaje, że na popularności w świecie SEO zyskuje koncepcja topical authority, która zakłada budowanie pozycji eksperta w swojej dziedzinie. – W jaki sposób to zrobić? Szerokie ujęcie tematyczne przy tworzeniu treści, pogłębienie czy całościowe pokrycie danego problemu to klucz do uzyskania lepszej pozycji w Google. Można zaryzykować stwierdzenie, że użyteczność contentu to przyszłość inteligentnego pozycjonowania.

Link building – linkowanie tematyczne

Na przestrzeni lat nie zmieniło się znaczenie linków zwrotnych dla pozycjonowania witryny, a jedynie sposób ich generowania. Minęły czasy, kiedy wystarczyło linkowanie z katalogów czy pisanie tekstów przesyconych słowami kluczowymi. Od lat stawia się na jakość linków oraz ich tematyczne powiązanie, czyli na to, aby link pochodził z wartościowej strony i był powiązany z artykułami, które nawiązują do tego, czym zajmuje się marka. To zwiększa użyteczność strony i pozwala jej rywalizować o miejsce w SERP-ie. Dopasowane linki to także większa szansa na to, że zwiększymy ruch organiczny naszej witryny.

Link building to jeden z głównych czynników rankingowych w każdej wyszukiwarce, dlatego nie możemy tej działki SEO lekceważyć. Idealnym rozwiązaniem byłoby posiadanie dobrze przygotowanej i wartościowej witryny, wtedy użytkownicy mogliby sami tworzyć linki do takiej strony. Warunkiem jest jednak świadomość marki wśród odbiorców – jeżeli nie jesteśmy znaną firmą, wówczas musimy pomóc witrynie stać się widoczną. Odpowiedzią jest link building, w rozumieniu smart. Dzięki takim działaniom nie tylko pracujemy nad pozycją witryny w Google, ruchem, ale także długofalowo nad jej rozpoznawalnością. Jaka jest przyszłość link buildingu? Podczas naszej konferencji specjaliści wskazywali, że w tym obszarze również istotne są i będą jakość i tematyczność – nie możemy też zapominać, że to właśnie na linkach bazuje jeden z algorytmów EAT, który bierze je pod uwagę w ocenie witryny – wyjaśnia Tomasz Biegun, Head of Content Marketing & SEO, WhitePress.

Automatyzacja w SEO i Al

Jak wspomnieliśmy, wśród kluczowych trendów w branży SEO znalazła się również sztuczna inteligencja, która według specjalistów będzie dalej rozwijana i ulepszana szczególnie w obszarze zrozumienia języka naturalnego (NLP). Według badania WhitePressÒ ponad 60 proc. marketerów i ekspertów SEO wykorzystuje już dzisiaj technologie sztucznej inteligencji do tworzenia contentu.

AI pomoże przede wszystkim w analizowaniu i pisaniu treści. Dzięki ciągłym pracom nad modelem GPT-3Generetive Pre-traind Tansforme), tworzenie dobrego contentu przejdzie na jeszcze wyższy poziom. Kwestie związane z link buildingiem są bardzo trudne i to właśnie sztuczna inteligencja pozwoli na lepszą analizę konkurencji i zmian zachodzących w algorytmie Google’a – dodaje Dominik Fajferek, SEO Specialist, WhitePressÒ.

SEO spotyka się z UX – nowe trendy

Poza wartościowym contentem, jakościowym, tematycznym link buildingiem i sztuczną inteligencją, w ankiecie „Jak zmieni się branża SEO?”, specjaliści wskazywali jako istotne również: optymalizację pod urządzenia mobilne, a także User Experience, czyli doświadczenie użytkownika, związane z ogółem wrażeń, emocji, które odczuwa odbiorca korzystający z danych produktów. Co więcej, pojawiły się również wskazania algorytmu E-A-T (Expertinse, Authoritativeness, Trustworthinesss). Najprościej ujmując, algorytm ocenia strony według różnych kryteriów: eksperckości, autorytetu i wiarygodności i na tej podstawie ustala jej pozycję w wynikach SERP. Zasady E-A-T są zawarte w wytycznych Google.

– Widocznym trendem w obszarze pozycjonowania jest to, że SEO łączy się z innymi dziedzinami. Wcześniej mieliśmy połączenie SEO z PR-em, teraz będziemy mieli syntezę SEO z UX. Co więcej, powstają agencje typu SXO, które łączą te obszary. Dodatkowo, czynniki behawioralne w wyszukiwarce będą miały kluczową rolę w przyszłości – zauważa Damian Sałkowski, CEO, Senuto.

Automatyzacja procesów, taka jak choćby wykorzystanie AI, umożliwia przyspieszenie pracy nad projektami. W efekcie zapewnia to więcej czasu na działania związane z dostosowaniem strony do użytkowników. SEO i UX, czyli SXO, pozwala precyzyjniej diagnozować potrzeby grupy docelowej, dzięki zaawansowanym analizom.

– Można powiedzieć, że następne lata upłyną pod znakiem rywalizacji pomiędzy sztuczną inteligencją Google a narzędziami, którymi dysponują SEO-wcy, analizującymi wszystkie możliwe czynniki rankingowe. Już dzisiaj wiemy, że będzie powstawało coraz więcej rozwiązań, które czerpią możliwość z WEB 3.0, czyli zdecentralizowanego internetu. Specjaliści powinni śledzić te kwestie, ponieważ to kolejna przestrzeń, w której będzie można optymalizować dostarczanie i wyszukiwanie informacji – komentuje Tomasz Biegun, WhitePress.

Wysoka inflacja utrzyma się co najmniej przez pół roku

Inflacja, którą obecnie notujemy, jest wynikiem wielu czynników – przede wszystkim polityki prowadzonej przez rząd od wielu lat. Także czynniki zewnętrzne wywindowały ceny – czyli surowce, problemy z dostępnością produktów oraz wzmożony popyt. Polacy po okresie zamknięcia w 2020 roku i spadku aktywności ekonomicznej, ruszyli w 2021 roku do sklepów. Mieli również oszczędności, ponieważ nie mieli wcześniej gdzie ich wydać – stąd wzrósł drastycznie popyt, a podaż za nim nie nadążała. W konsekwencji zabrakło surowców, półproduktów. Następnie produkcja bardzo mocno się rozpędziła – notując ponad dwudziestoprocentowe wzrosty – ale to i tak nie wystarczyło, aby zaspokoić duży popyt. Sytuacja na świecie była analogiczna – przy czym towary i usługi, które zwykle trafiały do Polski z zewnątrz, zaczęły trafiać na rynki dużo wyższe marżowo, np. do Stanów Zjednoczonych. To jeszcze bardziej pogłębiło problemy z dostępnością produktów w Polsce. Wszystko to składa się na tak wysoką inflację. Do tego doszła sytuacja w Ukrainie – wojna i spowodowane nią braki w dostępności czy przepływie paliw z Rosji, ale również załamanie łańcuchów dostaw, które biegły przez Ukrainę i Białoruś. Chodzi tu m.in. o import drewna, które w Polsce odgrywa znaczącą rolę – obecnie mocno wzrastają ceny również tego surowca.

– W zasadzie co miesiąc mówimy o kolejnych rekordach inflacyjnych. Inflacja na poziomie 16,1% to jest inflacja już historyczna. Takie ceny płaciliśmy w sklepach jako obywatele, ale zapłacimy jeszcze więcej w ciągu roku. Bo tak wysoka inflacja będzie się utrzymywała przez co najmniej pół roku i jej konsekwencje odczujemy w swoich kieszeniach. Odczują ją również przedsiębiorcy – powiedział serwisowi eNewsroom Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. – Często zapominamy o tym, że przedsiębiorcy mają własny poziom inflacji, tzw. inflację producencką – która już dawno przebiła poziom 25%. Co za tym idzie producenci – nie mając wyjścia przy podwyższonych kosztach produkcji – muszą przenieść te obciążenia na konsumentów. W tej sytuacji bardzo mocno dziwi i zaskakuje brak jakiejkolwiek reakcji rządu, jeśli chodzi o pomoc przedsiębiorcom w walce z producencką inflacją. Należy im pomóc, żeby nie musieli przenosić wyższych kosztów na obywateli. W tym momencie przedsiębiorcy czekają na jakikolwiek ruch ze strony rządu. W mojej ocenie, jest on już lekko spóźniony – wskazuje Zielonka.

Uber zaatakowany! Haktywizm powodem cyberataku?

UBER – jedna z największych sieci taxi na świecie padł ofiara ataku hakerów. W nocy z 15 na 16 września Uber potwierdził atak na swoje systemy. Jednocześnie The New York Times ujawnił, że do redakcji zgłosił się 18-latek, który przyznał się do dokonania ataku, twierdząc, że dokonał naruszenia z powodu słabych zabezpieczeń firmy oraz… niskich zarobków kierowców Ubera.

Jeżeli ta wersja wydarzeń by się potwierdziła, można by było je uznać atak za przejaw haktywizmu, czyli ruchu w cyberprzestrzeni służącego promowaniu celów społecznych i politycznych. O rosnącej popularności i ewolucji ruchu wspominał raport „Cybersecurity Trends 2022”, opublikowany przez firmę Check Point Software, zwracając m.in. uwagę na kontekst wojny Ukraińsko-Rosyjskiej.

Wczorajszy atak nie jest jednak pierwszym naruszeniem, które doznał Uber. W 2016 r. wyciekły dane osobowe 57 milionów użytkowników, w tym nazwiska, adresy e-mail i numery telefonów. Dane zawierały również informacje o prawie jazdy około 600 tys. amerykańskich kierowców. Dwie osoby uzyskały dostęp do informacji za pośrednictwem „usługi w chmurze innej firmy”, z której korzystał wówczas Uber. Z powodu zatajenia tak poważnego incydentu bezpieczeństwa, zaledwie kilka dni temu przed sądem stanął Joe Sullivan, były szef bezpieczeństwa w Uberze.

– Wygląda na to, że poważny atak socjotechniczny znacząco naruszył Ubera. Co ciekawe atak miał miejsce tydzień po tym, jak ich były szef działu bezpieczeństwa stanął przed sądem w USA, w sprawie naruszenia danych z 2016 r., które dotyczyło 57 milionów użytkowników – zwraca uwagę Deryck Mitchelson, Field CISO EMEA w Check Point Software Technologies.

Z wstępnych ustaleń wynika, że do ataku doszło za sprawą przejęcia konta jednego z pracowników Ubera. Zostało to najprawdopodobniej dokonane za sprawą phishingu. – Inżynieria społeczna jest coraz powszechniej wykorzystywana przez cyberprzestępców. Szukają oni różnych sposobów manipulacji, aby przejąć dane użytkowników. W ostatnich dniach cyberprzestępcy rozpowszechniali w Polsce SMS-y z wezwaniem do zapłaty zaległego rachunku za prąd. Kampania miała za cel przejęcie danych logowania do systemów bankowych. Również w przypadku ataku na Ubera dostęp do baz danych również miał zostać uzyskany za sprawą socjotechniki – dodają eksperci polskiego oddziału Check Point Software.

Zdaniem specjalistów bezpieczeństwa cybernetycznego najlepszą obroną przed zagrożeniami phishingowymi jest świadomość i wiedza. Ich zdaniem przeszkoleni w wykrywaniu podejrzanych anomalii – takich jak błędnie wpisane domeny, literówki itp. – powinni zostać wszyscy pracownicy przedsiębiorstw i administracji państwowej, choć jak widać, wiedza ta przydaje się również użytkownikom domowym.

EDPR inauguruje nową farmę wiatrową we Włoszech

W ceremonii inauguracji wzięli udział dyrektor generalny EDPR Miguel Stilwell d’Andrade wraz z dyrektorem operacyjnym EDPR na Europę i kraje Latam Duarte Bello oraz dyrektorem generalnym EDPR Włochy – Roberto Pasqua. Przedsięwzięcie odzwierciedla zaangażowanie EDPR w transformację energetyczną i niezależność energetyczną tak Włoch, jak i całej Europy.

wiatraki edpr oze

Obiekt, który znajduje się w centrum Basilicaty, ma łączną moc 35 MW i produkuje 79 GWh rocznie. Wraz z farmami wiatrowymi Craco i Stigliano, EDPR zainstalował już we Włoszech łączną moc 463 MW.

EDP ​​Renewables (Euronext: EDPR), czwarty co do wielkości producent energii odnawialnej na świecie, otworzył dziś farmę wiatrową Craco i Stigliano w Basilicata we Włoszech.

W Craco i Stigliano pracuje 10 turbin, każda o mocy 3,5 MW, co daje łączną moc 35 MW. Farma wiatrowa będzie w stanie produkować 79 GWh/rok, oszczędzając tym samym
37 250 ton rocznie emisji CO2 i dostarczać energię do 26 280 gospodarstw domowych. Oprócz farmy wiatrowej EDPR zbudował również infrastrukturę przyłączeniową do sieci. Dzięki temu nowemu obiektowi EDPR zainstalował tym samym we Włoszech całkowitą moc 463 MW.

Przemawiając na inauguracji Miguel Stilwell d’Andrade, dyrektor generalny EDPR, stwierdził: „Kryzys energetyczny, którego obecnie doświadcza Europa, oraz coraz pilniejsza konieczność uzyskania niezależności energetycznej skłania nas do wzmocnienia naszego zaangażowania w pozyskiwanie i wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych. Ta nowa farma wiatrowa EDP z dumą przyczynia się do uczynienia Włoch bardziej ekologicznym i bardziej niezależnym energetycznie krajem”.

Pokazując zaangażowanie lokalnych instytucji i społeczności, w ceremonii wzięli udział Francesco Micucci, burmistrz Stigliano i Vincenzo Lacopeta, burmistrz Craco, którzy powiedzieli: „Jesteśmy dumni, że możemy przyczynić się jako społeczność do odpowiedzi na wielką sprawę o znaczeniu narodowym. jest wyraźnym dowodem zaangażowania naszego regionu w ochronę środowiska i zrównoważony rozwój”.

W wydarzeniu obecni byli Duarte Bello, dyrektor operacyjny EDPR na Europę i kraje Latam, oraz Roberto Pasqua, dyrektor generalny EDPR Włochy, a także reprezentacja uczniów z lokalnych szkół podstawowych.

Farma wiatrowa Craco i Stigliano dodatkowo wzmacnia związek obecność EDPR we Włoszech. Firma niedawno rozpoczęła kampanię crowdfundingową „Energia razem. Wycieczka po energii odnawialnej we Włoszech”, aby zaoferować Włochom możliwość uczestniczenia w transformacji energetycznej.

EDPR jest również zaangażowana w opracowywanie programów szkoleniowych dla młodych ludzi, aby skorzystać z możliwości zatrudnienia, jakie daje obecność farm wiatrowych na ich terytorium.

Czym jest klauzula off-limits i dlaczego się ją stosuje?

Umowy z firmami Executive Search często zawierają zapisy określane gwarancją lub off-limits. Są to bardzo istotne aspekty każdej umowy, dlatego przed nawiązaniem współpracy, warto zapoznać się z nimi bliżej. W tym artykule wyjaśniamy, czego dokładnie dotyczą oraz kiedy nie mogą być zastosowane.

Czym jest klauzula off-limits?

Klauzula off-limits to specjalny zapis w umowie, dzięki któremu firma zlecająca usługę otrzymuje dwa rodzaje gwarancji:

  • Head hunter, z którym podpisana jest umowa nie może rekrutować pracowników firmy zlecającej rekrutację.
  • Kandydat, który został zatrudniony na podstawie rekomendacji head huntera, nie może brać udziału w rekrutacji do innej firmy. Taki zapis zazwyczaj obowiązuje przez cały okres pracy danej osoby dla tej konkretnej organizacji.

Mimo, że powyższe zapisy na pierwszy rzut oka wydają się być zrozumiałe, warto przyjrzeć się im z bliska – jak to zazwyczaj bywa – diabeł tkwi w szczegółach.

Co w przypadku, gdy kandydat sam zgłosi się do rekrutacji? Czy gwarancja nadal będzie obowiązywać? 

Zdarza się, że pracownicy firmy zlecającej rekrutację są off-limits. Co to właściwie oznacza i czy ma zastosowanie w każdej sytuacji? Jak zwykle wszystko zależy od zapisów umowy. Jednak, w przypadku tego typu gwarancji często pojawia się zastrzeżenie, że dany head hunter nie będzie aktywnie rekrutował pracowników. W praktyce oznacza to, że nie powinien z własnej inicjatywy nawiązywać kontaktu z pracownikami przedsiębiorstwa ani składać im ofert rekrutacyjnych.

A co jeśli to kandydat sam wyśle swój życiorys, bo będzie chciał wziąć udział w procesie rekrutacyjnym? W takich przypadkach zapis zazwyczaj przestaje obowiązywać. Nie jest to jednak wynikiem złej woli ze strony firmy Executive Search. Powodem istnienia tego zastrzeżenia jest to, że rekruterzy zwyczajnie nie chcą dyskryminować potencjalnie dobrze dopasowanych kandydatów. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku, gdy współpracują z firmą, która w tym samym czasie ich zatrudnia. Ograniczanie rozwoju pracownika nie powinno być ani w interesie pracodawcy ani firmy Executive Search.

Relacje z klientem, a klauzula off-limits

Podczas podejmowania działań rekrutacyjnych, priorytetem konsultanta jest zawsze relacja z klientem. W każdym przypadku, konsultant powinien szczegółowo przeanalizować sytuację i podjąć możliwie najlepszą decyzję biorąc pod uwagę okoliczności.

Zdecydowanie sprawa jest o wiele prostsza, gdy to kandydat z firmy objętej klauzulą off-limits samodzielnie aplikuje i wyraża chęć uczestnictwa w procesie rekrutacyjnym. Szczególnie jeśli jego dotychczasowa rola nie była kluczowa, a organizacja dla której pracuje, zatrudnia kilka tysięcy osób. Tak duże firmy są po prostu o wiele lepiej przystosowane do częstych zmian kadrowych na niższym szczeblu. Warto pamiętać o tym, że sytuacja będzie zupełnie inna, gdy potencjalny kandydat pracuje u klienta zarządzającego niewielką firmą produkcyjną, zatrudniającą tylko 300 osób.

Drugi rodzaj gwarancji off-limits raczej nie budzi wątpliwości – może poza jednym przypadkiem. Mowa tu o zatrudnieniu kandydata, który został polecony przez klienta, ale ścieżkę oceny w firmie rekrutacyjnej ma już za sobą. Jednakże dla firm Executive Search, które rzetelnie podchodzą do swoich obowiązków, nie powinno stanowić to wyjątku w zapisach off-limits.

Umowa ramowa, a klauzula off-limits

Zapisy off-limits wydają się być zrozumiałe w przypadku jednorazowej umowy. Pojawia się jednak pytanie, jak działają, gdy współpraca przebiega w oparciu o umowę ramową. Z naszych doświadczeń wynika, że możliwe są dwa scenariusze.

  • Gwarancja obowiązuje dopóki trwa umowa ramowa. Jest to równoznaczne z tym, że podczas jej obowiązywania head hunter nie będzie rekrutował pracowników z Twojej firmy. W takim przypadku nie ma znaczenia, czy zlecisz mu przeprowadzenie procesu rekrutacyjnego, czy nie. Rzadko spotyka się jednak taką formę zapisu, ponieważ jest ona dość ryzykowna z punktu widzenia firmy rekrutacyjnej. Z punktu widzenia partnera Executive Search, dość problematyczna jest sytuacja, w której klient nie powierza żadnych zleceń, a jednocześnie obowiązuje zakaz składania ofert pracownikom tejże firmy.
  • Zlecane rekrutacje mogą mieć wpływ na gwarancję. Oznacza to, że klauzula off-limits obejmuje ustalony okres jedynie wtedy, gdy firma rekrutacyjna otrzymuje zlecenia.

Warto pamiętać, że istotny jest termin, od którego zaczynają obowiązywać zapisy:

  • Od  momentu rozpoczęcia rekrutacji, czyli zlecenia – taki zapis zabezpiecza firmę także jeśli rekrutacja się nie powiedzie i obowiązuje również wtedy, gdy nie zatrudniono żadnego pracownika.
  • Od momentu zatrudnienia – może się okazać, że jest to tylko „pusty” zapis. Oznacza, że head huntera nie obowiązują ograniczenia w rekrutowaniu pracowników firmy, z którą współpracuje, dopóki rekrutacja nie zakończy się sukcesem.

Jak długo obowiązuje klauzula off-limits?

Zazwyczaj jest to 12 miesięcy. Jest to okres, który pozwala już na merytoryczną ocenę dotychczasowych postępów pracownika.

Na co uważać podpisując umowę z klauzulą off-limits? 

Poniżej przygotowaliśmy kilka istotnych informacji, które należy mieć na uwadze przy zawieraniu umowy z klauzulą gwarancyjną.

  • Im więcej firm rekrutacyjnych podpisało z Tobą klauzulę off-limits, tym lepiej – jest to dla Ciebie zabezpieczenie przed „wyciąganiem” pracowników z Twojej firmy.  Jest to jednak równoznaczne ze tym, że te wszystkie firmy będą również oczekiwały od Ciebie regularnych zleceń.
  • Weryfikuj, w ilu i w jakich organizacjach firma odpowiedzialna za rekrutację podpisała klauzulę off-limits. Załóżmy, że prowadzisz działalność w branży, którą reprezentuje zaledwie pięć podmiotów, a rekruter, z którym współpracujesz ma podpisaną umowę gwarancyjną aż z trzema. Co się wtedy stanie? Rekruter będzie mógł przedstawić Ci kandydatów pochodzących z jednej organizacji nieobjętej gwarancją. Niestety, to w dużym stopniu ograniczy dostęp do potencjalnych kandydatów, którzy mogą wnieść wartość do Twojej organizacji.
  • Dowiedz się, od kiedy zapisy off-limits wchodzą w życie. Dwa najczęściej spotykane warianty to:
    – od momentu podpisania umowy,
    – od momentu zakończenia rekrutacji, czyli podpisania umowy albo listu intencyjnego z kandydatem lub rozpoczęcia pracy.
  • Dokładnie określ, co w umowie oznacza zapis: „nawiązanie współpracy z kandydatem”. Miej na uwadze, że może to oznaczać dzień rozpoczęcia pracy, podpisania listu intencyjnego/umowy lub przyjęcie oferty. W każdym z tych przypadków mamy do czynienia z  zupełnie innym terminem.

Klauzula off-limits – podsumowanie

Zapisy off-limits to bardzo istotna część umowy, która może ochronić Cię przed stratą dopasowanych kandydatów. Pamiętaj, by tego typu zapisy znalazły się w dokumencie, który podpsujesz z partnerem rekrutacyjnym. Zwróć też uwagę na to, żeby dokładnie przyjrzeć się treści poszczególnych punktów i doprecyzować zapisy. Na podstawie przykładów, które przytoczyliśmy wyżej, widać, że diabeł tkwi właśnie w szczegółach.

Chcesz dowiedzieć się, na co jeszcze zwrócić uwagę, aby lepiej przygotować się do rekrutacji menedżerskiej? Zapoznaj się z naszym Przewodnikiem po rekrutacji menadżerskiej.

off-limits

Do czego wykorzystuje się stal żaroodporną?

Do czego wykorzystuje się stal żaroodporną? Jakie zalety ma stal żaroodporna? Jeśli szukasz informacji na temat stali żaroodpornych, zapraszamy do lektury poniższego artykułu.

Stal to materiał budowlany i konstrukcyjny, który cieszy się ogromną popularnością. Wykorzystuje się go praktycznie w każdym sektorze przemysłowym. Odpowiednie dodatki stopowe sprawiają, że stal może uzyskać cenne, dodatkowe parametry. Przykładem takiego rozwiązania jest stal żaroodporna. Jakie ma zastosowanie? Czym się wyróżnia? W jakiej formie można znaleźć na rynku stal żaroodporną? Na pytania odpowiadamy w dzisiejszym wpisie.

Jakie zastosowanie ma stal żaroodporna?

Jakie zastosowanie ma stal żaroodporna? Okazuje się, że bardzo szerokie! Popularna stal żaroodporna najczęściej wykorzystywana jest do produkcji elementów oraz podzespołów maszyn, które pracują w stosunkowo trudnych warunkach. Ze względu na swoje właściwości materiał ten jest doskonałą opcją do miejsc, w których występują bardzo duże temperatury. Nierzadko także sprawdzają się w agresywnym środowisku.

Do czego zatem można wykorzystać stal żaroodporną? Na przykład do produkcji kotłów parowych, ich podzespołów i rur, pieców przemysłowych, służących między innymi do wypalania ceramiki czy do komór próżniowych oraz spalania. Ponadto stal żaroodporna znajdzie zastosowanie przy tworzeniu aparatury przemysłowej, wysokoprężnej i chemicznej oraz silników, turbin gazowych czy zaworów tłokowych.

Jakie zalety ma stal żaroodporna?

Do najważniejszych zalet stali żaroodpornej zalicza się odporność na działanie wysokich temperatur. Warto wiedzieć, że niektóre parametry mogą nieco różnić się, w zależności od rodzaju stali żaroodpornej. I tym samym stal żaroodporna H20N12S2 jest wysokostopowym gatunkiem austenitycznym, chromowo-niklowo-krzemowym, który wykazuje świetną odporność na utleniania w powietrzu w temperaturze wynoszącej maksymalnie 950 – 1000 stopni Celsjusza. Dodatkowo odporna jest na działanie węgloazotujących, azotujących czy nawęglających atmosfer oraz na kruchość w trakcie pracy tam, gdzie mamy do czynienia z wysokimi temperaturami.

Stal 1.4828 wyróżnia się świetną wytrzymałością na rozciąganie w wysokich temperaturach. Z tego powodu często stosuje się ją w miejscach, gdzie wymagane są dobre właściwości mechaniczne. Stal żaroodporna może pracować tam, gdzie temperatura nie przekracza 1100 – 1150 stopni Celsjusza. Popularne odpowiedniki tej stali to przede wszystkim AISI 309 i H20N12S2. Stal może być stosowana między innymi do budowy pieców oraz różnego rodzaju elementów konstrukcyjnych, szczególnie jeżeli podczas pracy są narażone na wysokie temperatury.

W jakiej formie sprzedaje się stal żaroodporną?

W jakiej formie sprzedaje się stal żaroodporna? Dystrybutorzy zajmujący się sprzedażą hurtową oraz detaliczną z reguły proponują blachy żaroodporne, armaturę, taśmy czy kształtowniki żaroodporne. Dostępne są także rury żaroodporne oraz płaskowniki.

Pełną ofertę stali żaroodpornej znajdziesz oczywiście u interesującego Cię dystrybutora. Zapoznaj się z asortymentem i wybierz najlepszą opcję dla siebie lub Twojego przedsiębiorstwa już teraz!

Bez względu na to, czy potrzebujesz stali, która sprawdzi się w wysokich temperaturach, czy też potrzebny jest materiał do przenoszenia naprężeń mechanicznych, dostawca tego asortymentu pomoże ci wybrać najlepsze stale chromowe, stale żaroodporne i wiele innych rozwiązań.

Trzy wiedźmy nadleciały

Według powszechnego rynkowego poglądu dzisiejsza sesja powinna charakteryzować się dużą zmiennością. Rzeczywiście od poranka przynajmniej na forexie dzieje się sporo. Wypowiedzi nowej członkini RPP wskazują, że dyskusje na kolejnych posiedzeniach Rady mogą być burzliwe. Chińskie dane wbrew europejskim, recesyjnym trendom.

Piątek pełen wrażeń?

Trzy wiedźmy (nawiązanie do szekspirowskiego Makbeta) to określenie, którym inwestorzy posługują się dla opisu trzeciego piątku trzeciego miesiąca każdego kwartału. W tym dniu wygasają kontrakty i opcje na indeksy oraz akcje, przez co często pojawia się gwałtowna zmienność. Chociaż termin odnosi się głównie do rynku kapitałowego, to emocje potrafią rozlewać się także na inne aktywa. Z pewnością nie jest to jedyny powód, ale od piątkowego poranka na rynku walutowym faktycznie można zaobserwować spore zamieszanie. Wystarczy powiedzieć, że kurs dolara po godz. 8 poleciał w dół o 2 grosze, aby następnie odbić o 3 grosze, a po godz. 11 znaleźć się blisko punktu wyjścia. Sesja zapowiada się naprawdę emocjonująco.

Mało radości w Radzie

Po wywiadach nowej członkini Rady Polityki Pieniężnej Joanny Tyrowicz można wnosić, że nieszczególnie zgadza się ona z poglądami prezesa NBP. Tym samym przedstawiciele Senatu w RPP mają szansę zapewnić burzliwe posiedzenia tego gremium. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w 9-osobowej Radzie już od dłuższego czasu pozostają dwa nieobsadzone wakaty. Wracając do prof. Tyrowicz, pozostaje ona co najmniej sceptyczna co do efektywności podwyżek stóp o 25 pkt bazowych i jest orędowniczką mocniejszych ruchów. Zapewne nie bez powodu przypomina o poglądzie części ekonomistów, który mówi, że z wysokiej inflacji można wyjść tylko z dodatnimi stopami procentowymi. Oznacza to, że koszt pieniądza powinien być wyższy od poziomu inflacji. Przypomnijmy, że wynoszą one obecnie odpowiednio 6,75% i 16,1%, czyli dzieli je prawie 10 pkt proc. Przepaść, której zasypanie trudno sobie wyobrazić, skoro już dotychczasowe podwyżki RPP spędzają sen z powiek kredytobiorcom i rozbudzają obawy o stan polskiej gospodarki. Czas pokaże, czy pokonanie dwucyfrowej dynamiki cen możliwe jest bez recesji.

Chiny rosną

W ostatnich miesiącach odczyty napływające z Państwa Środka wyglądały coraz bardziej niepokojąco. Wskazywały one, że druga gospodarka świata również wpada w tarapaty. Kontra dla tej tezy przyszła dziś wraz z nowymi danymi. Wszystkie publikacje są lepsze od poprzednich i od prognoz. Sierpniowa produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym poszła w górę o 4,2%, a sprzedaż detaliczna urosła o 5,4%. Natomiast stopa bezrobocia spadła do 5,3% (jest najniżej od stycznia). Otwartym pozostawiam pytanie, w jakim stopniu można ufać tym odczytom, ale przynajmniej chwilowo obraz Chin rysuje się w bardziej kolorowych barwach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – bazowy wskaźnik inflacji CPI.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Uwaga na fałszywe SMS-y o zaległościach w opłacie za energię

W ostatnim czasie wiele osób otrzymuje fałszywe SMS-y, których nadawcy podszywają się pod firmy energetyczne. W treści wiadomości pojawiają się informacje o zaległości w rachunkach i planowanym z tego powodu odłączeniu dostaw prądu. Specjaliści przypominają: w żadnym wypadku nie należy klikać w linki dołączone do tego rodzaju komunikatów, ponieważ jest to próba oszustwa i kradzieży danych.

Tego rodzaju wiadomości SMS o rzekomo nieuiszczonych opłatach to przykład smishingu. Jest to jedna z najpopularniejszych metod wykradania danych. Polega na wysłaniu do potencjalnej ofiary SMS-a z informacją, która ma na celu wzbudzenie emocji (na przykład strachu). W tym wypadku nadawca podszywający się pod dostawcę energii pisze o konieczności pilnego uregulowania rzekomego zadłużenia i zachęca odbiorcę do podjęcia określonego działania. Jest to kliknięcie w link prowadzący do strony, na której można uiścić „zaległą” opłatę.

Skorzystanie z tej możliwości spowoduje jednak uruchomienie złośliwego oprogramowania, które może wykraść z mobilnego urządzenia takie informacje, jak dane logowania do bankowości mobilnej czy dane kart płatniczych.

Ludzie się boją, a oszuści działają

Oszuści już dawno odkryli, że skuteczność ich ataków często zależy od samych ofiar i ich podatności na manipulację. Jak podkreślają eksperci firmy Fortinet, cyberprzestępcy bardzo chętnie sięgają po metody socjotechniczne, które bazują na wywoływaniu określonych emocji u odbiorcy, szczególnie silnego strachu.

– Ofiary widząc informację o nieopłaconych rachunkach za prąd mogą wpadać w panikę, że nie będą mogły oświetlić domu czy ugotować obiadu. Kwoty, które rzekomo mają zapłacić, są zazwyczaj bardzo niskie, co sprawia, że odbiorca chcąc „mieć problem z głowy” klika w niebezpieczny link i infekuje swoje urządzenie złośliwym oprogramowaniem – mówi Jolanta Malak, dyrektorka Fortinet w Polsce.

Inną metodą służącą kradzieży danych jest phishing. Mechanizm działania jest taki sam jak w przypadku smishingu, ale kanałem dotarcia do ofiary nie są wiadomości SMS, lecz e-maile. Phishing może być szczególnie groźny, gdyż cyberprzestępcy często dokładają starań, by fałszywa strona internetowa, pod którą podszywają się oszuści i na którą przekierowuje link zawarty w e-mailu, jak najbardziej przypominała prawdziwą witrynę firmy. Istnieje także telefoniczna odmiana phishingu, czyli vishing. W tym przypadku cyberprzestępcy wykorzystują połączenia telefoniczne, aby uzyskać osobiste informacje od rozmówców i nakłonić ich do przekazania poufnych danych.

Jak chronić się przed kradzieżą danych?

Cechą wszelkich metod socjotechnicznych jest podszywanie się pod odbiorcę znanego ofierze. Dlatego oszuści często wysyłają wiadomości w imieniu banków czy popularnych firm i sklepów, licząc tym samym na łatwowierność ofiary. Jednak należy pamiętać, że takie instytucje nigdy nie proszą o podanie poufnych danych drogą mailową czy poprzez wiadomość SMS.

– Jeżeli w naszej skrzynce odbiorczej znajdzie się podejrzana wiadomość, należy niezwłocznie skontaktować się z prawdziwym nadawcą, np. z Biurem Obsługi Klienta. Jeżeli jednak nie korzystamy z usług firmy, pod którą podszywają się oszuści, wiadomość powinna od razu trafić do kosza. Należy także pamiętać, aby pod żadnym pozorem nie klikać w linki i załączniki zawarte w e-mailu czy wiadomości SMS. Jeden błąd może nas kosztować naprawdę dużo – ostrzega Jolanta Malak.

Wiadomości przesyłane przez oszustów bardzo często mają błędy. Mogą na przykład zawierać słowa bez polskich znaków, błędy składniowe, interpunkcyjne czy literówki. Powinno to natychmiast skłonić odbiorcę do podejrzeń i zapalić czerwoną lampkę, podobnie jak wszelkie krzykliwe i alarmujące tytuły, np. “Odetną ci prąd. ZAPŁAĆ NATYCHMIAST!”.

Cyberprzestępcy chcą wywołać u odbiorcy strach i panikę, z powodu których przekaże on oszustom swoje dane. Należy więc zachować czujność w przypadku otrzymania wiadomości o podejrzanej treści i nie klikać w żadne linki. Najskuteczniejszą metodą jest jednak zaufanie własnemu instynktowi. Jeśli coś wydaje się fałszywe, to najczęściej oznacza, że takie właśnie jest. Cyberprzestępcy są sprytni, ale ignorując podejmowane przez nich próby socjotechnicznych ataków, można skutecznie utrudnić im kradzież danych i informacji.

Branża cyfrowa za wyłączeniem analogowego sygnału radia w Polsce najpóźniej do 2030 roku i zastąpieniem go cyfrowym

Związek Cyfrowa Polska, reprezentujący najważniejszych producentów z branży nowych technologii, popiera stanowisko Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w sprawie wyłączenia analogowego sygnału radiowego w Polsce i zastąpieniem go cyfrowym DAB+. Jednak wcześniej trzeba spełnić kilka kryteriów – piszą eksperci organizacji.

Z ogromną aprobatą przyjmujemy stanowisko KRRiT, że wyłączenie emisji analogowej FM powinno nastąpić nie wcześniej niż 31 grudnia 2026 r. i nie później niż 31 grudnia 2030 r.” – pisze Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, w piśmie adresowanym do przewodniczącego KRRiT Witolda Kołodziejskiego.

Skąd akurat takie daty? – Choć od lat popieramy cyfryzację radia w Polsce, wiemy, że jest to proces skomplikowany i wymagający czasu na przygotowanie – mówi Michał Kanownik. – Dlatego uważamy, że wyłączenie sygnału analogowego może nastąpić dopiero w momencie, gdy zasięg cyfrowy osiągnie minimum 90 proc. populacji kraju dla ogólnopolskich programów radia publicznego oraz minimum 80 proc. populacji kraju dla ogólnopolskich programów nadawców niepublicznych. Co więcej, słuchalność cyfrowa powinna wówczas wynosić co najmniej 50 proc. – precyzuje prezes Cyfrowej Polski.

Naturalne i stopniowe przejście słuchaczy na nowy sygnał radiowy

Słuchalność cyfrowa nie równa się dostępności, bo na rynku dostępne są odbiorniki hybrydowe, pozwalające jednocześnie odbierać sygnał analogowy i cyfrowy. To właśnie one, według wskazań Związku Cyfrowa Polska, mają odegrać kluczową rolę w cyfryzacji nadawania: „Jeśli przy wymianie odbiornika, wynikającej z zakończenia jego cyklu życia, nowym odbiornikiem będzie radio hybrydowe (jednocześnie posiadające odbiornik analogowy i cyfrowy) to słuchacz w naturalny sposób, czasami nawet nieświadomy, będzie przygotowany na ewentualne wyłączenie sygnału analogowego. Doświadczenie innych rynków pokazuje, że jest to najmniej kosztowny sposób dostosowania się do zmian technologicznych” – udowadniają eksperci Cyfrowej Polski w swoim stanowisku.

Przejście na cyfrowe standardy nadawania radia oznacza spory krok naprzód w dziedzinie technologicznej. Ale są też potencjalne problemy: jeden z nich stanowią liczne radia samochodowe. Obecnie w starszych samochodach radia analogowe często są zintegrowane z panelem kokpitu samochodu; w praktyce wymiana samego radia jest nieopłacalna i niepraktykowana. – Dlatego tak istotne jest ustalenie konkretnego przewidywalnego terminu wyłączenia emisji analogowej – mówi Michał Kanownik. – Taka data pozwoliłaby przygotować się do zmian, wpłynęłaby pozytywnie na producentów, pozwoliłaby obniżyć ceny urządzeń, a na odbiorców zadziałałaby mobilizująco – przewiduje.

Reprezentanci polskiej branży cyfrowej zwracają też uwagę na konieczność stworzenia kampanii informacyjnej, która w okresie przejściowym pozwoliłaby dotrzeć do społeczeństwa z informacją o konieczności wymiany starszych odbiorników. Deklarują również merytoryczne wsparcie działań KRRiT w tym zakresie.

Wyniki branży pośrednictwa finansowego w II kw. 2022 r.

W II kwartale 2022 r. eksperci finansowi należący do Związku Firm Pośrednictwa Finansowego (ZFPF) udzielili kredytów hipotecznych na sumę przeszło 9,1 mld zł, czyli o 8 proc. niższą niż w poprzednio analizowanym okresie. Spadek to efekt podwyżek stóp procentowych oraz rekomendacji KNF, która zmieniła zasady wyliczania zdolności kredytowej. Te dwa elementy bardzo mocno ograniczyły dostępność kredytów mieszkaniowych. W rezultacie osoby zaineresowane zaciągnięciem takiego kredytu, zaczęły szukać profesjonalnej pomocy. W II kwartale udział (wartościowy) firm będących członkami ZFPF w rynku kredytów hipotecznych wzrósł do rekordowego poziomu 67%[1]. Z kolei w przypadku kredytów gotówkowych udzielonych z pomocą pośredników ZFPF w II kw., Polacy zaciągnęli je na ponad 667 mln zł, co stanowi wzrost o 3% kw./kw. W kontekście rosnących stóp procentowych i galopującej inflacji, ten wzrost jest wart odnotowania. Niestety, ta sytuacja ekonomiczna wpłynęła negatywnie na inną kategorię sprzedażową – kredyty firmowe. Już od kilku miesięcy przedsiębiorcy, czekając na rozwój wydarzeń, wstrzymują się z sięganiem po zewnętrzny zastrzyk gotówki, by sfinansować nowe inwestycje. To tłumaczy, dlaczego eksperci zrzeszeni w ZFPF w II kw. pomogli w udzieleniu kredytów firmowych o wartości przeszło 470 mln zł, czyli zdecydowanie mniej niż w I kw. br. (ponad 586 mln zł).

Nowe zasady wyliczania zdolności kredytowej (chwilowo) ostudziły popyt na kredyty hipoteczne

Z powodu nowej rekomendacji KNF do końca marca 2022 r. banki musiały wprowadzić w życie nowe wytyczne. Czego dokładnie dotyczą? Jedna z najważniejszych zmian mówi o tym, że w przy wyliczaniu zdolności kredytowej klientów banki mają brać pod uwagę zmianę poziomu stopy procentowej o nie mniej niż 5 pp. a nie, jak to było wcześniej – 2,5 pp. Ponadto, w procesie analizowania zdolności kredytowej mają przyjmować wyższe niż to miało miejsce przed zmianami koszty utrzymania gospodarstwa domowego. Nowelizacja została wywołana wzrostem stóp procentowych. Podwyżki spowodowały, że siła nabywcza i zdolność kredytowa wielu konsumentów uległa znacznemu pogorszeniu, co z kolei przełożyło się na wzrost ryzyka braku spłaty zaciągniętych kredytów. Wprowadzając nowe zasady obliczania zdolności kredytowej, KNF chciała pomóc bankom ograniczyć to ryzyko w przyszłości. W konsekwencji w II kw. można było obserwować gwałtowne ograniczenie dostępności kredytów hipotecznych dla wielu potencjalnych kredytobiorców.

Co było do przewidzenia, zmiany wpłynęły na branżę pośrednictwa finansowego. Wartość kredytów hipotecznych udzielonych przy wsparciu ekspertów ZFPF w II kw. 2022 r. wynosiła 9 102,72 mln zł, czyli była niższa blisko o 8% niż w poprzednio analizowanym okresie (I kw. 2022 r. – 9 877,98 mln zł). Sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w minionych miesiącach jednak nie przeszkodziła firmom należącym do ZFPF utrzymać wysokiego udziału w całym rynku kredytów hipotecznych. Aż 67% wszystkich kredytów mieszkaniowych udzielonych w II kw. 2022 r. – biorąc pod uwagę wartość – było zaciągniętych z pomocą ekspertów Organizacji. Pokazuje to, że w obliczu zaostrzania polityki kredytowej przez banki, potencjalni kredytobiorcy szukają wsparcia u profesjonalnych ekspertów finansowych, co zdecydowanie jest pozytywną tendencją.

Adrian Jarosz, Prezes Związku Firm Pośrednictwa Finansowego, Prezes Zarządu Expander Advisors:

Drugi kwartał 2022 r. to okres, w którym doszło do gwałtownego ograniczenia dostępności kredytów hipotecznych. W kwietniu weszła w życie rekomendacja KNF, która zmieniła sposób wyliczania zdolności kredytowej przez banki. To także okres, w którym znacząco wzrosły stopy procentowe. W rezultacie wartość kredytów hipotecznych udzielonych z pomocą firm zrzeszonych w ZFPF zmniejszyła się. Spadek jest jednak zdecydowanie mniejszy niż zanotował cały rynek kredytów hipotecznych. W rezultacie, w II kw. eksperci finansowi ZFPF mieli najwyższy w historii udział w sprzedaży kredytów mieszkaniowych, który wyniósł 67%. Jeśli dodamy do tego firmy niezrzeszone w ZFPF, to pośrednicy odpowiadali prawdopodobnie za ponad 75% sprzedaży kredytów hipotecznych. To efekt bardzo słabej dostępności kredytów tego rodzaju. Osoby, które chciały kupić wymarzone mieszkanie czy zbudować dom, dużo chętniej korzystały z profesjonalnej pomocy ekspertów finansowych, którzy nie tylko są na bieżąco ze zmianami w polityce banków, ale doskonale znają ich oferty i warunki przyznawania środków.

Tabela 1. Wartość kredytów hipotecznych sprzedanych przez ZFPF w I kw. 2022 r. i II kw. 2022 r.

Wartość wypłaconych KREDYTÓW HIPOTECZNYCH (w mln zł)
lp. Nazwa firmy I kw. 2022 r. II kw. 2022 r.
1 Expander Advisors 3 767,47 3 330,70
2 Notus Finanse 2 248,35 2 102,80
3 Lendi 1 645,43 1 630,46
4 Credipass 955,00 882,50
5 mFinanse 989,13 850,16
6 Phinance 272,6 306,10
Razem 9 877,98 9 102,72

Dariusz Lewandowski, Członek Zarządu Notus Finanse: W drugim kwartale 2022 r. widać dwa wyraźne trendy – spadek wolumenu wartości udzielonych kredytów hipotecznych oraz zdecydowane zwiększenie udziału pośredników finansowych należących do ZFPF w sprzedaży tych produktów. W II kw. 2022 r. wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych dla całego rynku wyniosła 13,536 mld zł i było to o przeszło 20% mniej niż w poprzednio analizowanym kwartale i aż o 39% mniej niż w analogicznym okresie 2021 r.[2]. Z kolei wartość kredytów hipotecznych udzielonych przez firmy zrzeszone w ZFPF zmniejszyła się tylko o 8% w stosunku do I kw. 2022 r. oraz o 12% w stosunku do II kw. zeszłego roku. Te wyniki są potwierdzeniem pewnej prawidłowości – gdy zmieniają się zasady wyliczania zdolności kredytowej, a banki są zmuszone „zaostrzyć” swoją politykę, potencjalni kredytobiorcy szukają pomocy eksperta kredytowego. Udział pośredników finansowych ZFPF w sprzedaży kredytów hipotecznych w II kw. tego roku wyniósł już 67%, a jeszcze rok temu wynosił „tylko” 52%. Jednocześnie w tle widać malejącą liczbę składanych wniosków kredytowych, co przełoży się na dalsze spadki wartości udzielanych kredytów w kolejnym kwartale. Z drugiej strony, można już mówić
o stabilizacji poziomu zdolności kredytowej oraz chęci sektora bankowego do udzielania kredytów. Wydaje się, że rynek powoli znajduje równowagę, a popyt będzie wracał do „normy”.

Kredyty gotówkowe – najbardziej dostępny rodzaj finansowania dla konsumentów

Łączna wartość kredytów gotówkowych udzielonych przy wsparciu ekspertów ZFPF w II kw. 2022 r.  wyniosła 667,66 mln zł, czyli był wyższa blisko o 3% niż w poprzednio analizowanym okresie (I kw. 2022 r. – przeszło 649 mln zł). Polacy nadal są zainteresowani zaciąganiem kredytów gotówkowych mimo niepewnej sytuacji ekonomicznej – rosnących stóp procentowych i inflacji. Dla części może być to rozwiązanie problemu związanego z ograniczeniem dostępu do kredytów hipotecznych. Są też konsumenci, którzy z powodu rosnących kosztów życia muszą sięgać po pożyczki, by sfinansować większe wydatki.

Adrian Jarosz, Prezes Związku Firm Pośrednictwa Finansowego, Prezes Zarządu Expander Advisors:
Z podwyżkami stóp procentowych najlepiej poradził sobie segment kredytów gotówkowych. Wartość pożyczek gotówkowych udzielonych z pomocą ekspertów finansowych ZFPF w II kwartale 2022 r. była o 3% wyższa niż w poprzednio analizowanym kwartale. W przypadku finansowania tego rodzaju wzrost odsetek nie ma tak dużego wpływu na wysokość raty. Okres spłaty i pożyczane kwoty są bowiem zdecydowanie mniejsze niż w przypadku kredytów hipotecznych. Dodatkowo, część kredytobiorców, którzy nie mogli uzyskać kredytu hipotecznego np. na remont nieruchomości, zdecydowało się zaciągnąć kredyt gotówkowy, ponieważ ich dostępność jest teraz zdecydowanie lepsza niż kredytów hipotecznych. Pożyczek gotówkowych nie obowiązuje bowiem nowa rekomendacja KNF, dotycząca sposobu wyliczania zdolności kredytowej.

Tabela 2. Wartość kredytów gotówkowych sprzedanych przez członków ZFPF w I kw. 2022 r. i II kw. 2022 r.

Wartość wypłaconych KREDYTÓW GOTÓWKOWYCH (w mln zł)
lp. Nazwa firmy I kw. 2022 r. II kw. 2022 r.
1 mFinanse 299,23 290,38
2 Expander Advisors 141,87 152,08
3 Notus Finanse 77,68 86,25
4 Lendi 80,15 86,15
5 Credipass 39,50 40,00
6 Phinance 10,70 12,80
Razem 649,13 667,66

 

Dominik Skrzycki, Wiceprezes Zarządu ZFPF, mFinanse: To już kolejny kwartał, w którym odnotowujemy wzrost wartości sprzedaży kredytów gotówkowych. Nie jest on już tak spektakularny, jak w przypadku poprzednio analizowanego okresu – I kw. 2022 vs I kw. 2021 r. (wzrost o 38%), bo obecnie to prawie 3%, porównując do I kw. 2022[3], jednak tendencja jest zachowana. Klienci nadal są zainteresowani tą formą finansowania. Pokazuje to, że rynek w obszarze kredytów gotówkowych się stabilizuje. Zauważamy, że dużym zainteresowaniem cieszą się kredyty ze stałą stopą procentową. Klienci w dalszym ciągu najczęściej wybierają oferty z przedziału 50 – 70 tys. zł i z jak najniższymi kosztami około-kredytowymi. Potwierdza to dużą wrażliwość klientów na cenę.

Firmy wstrzymują inwestycje i zaciąganie nowych zobowiązań

Wzrost stóp procentowych i galopująca inflacja (na koniec czerwca wyniosła 15,6%!) sprawiły, że przedsiębiorcy wstrzymali się z realizowaniem kolejnych inwestycji, które planowali zrealizować dzięki sięgnięciu po zewnętrzne finansowanie. Ta sytuacja wpłynęła na wyniki sprzedaży kredytów firmowych także, tych udzielonych przy wsparciu ekspertów ZFPF. W II kw. 2022 r. wartość kredytów zaciągniętych przez przedsiębiorstwa przy udziale firm należących do ZFPF była o 20% niższa niż w I kw. br. i wyniosła nieco ponad 470 mln zł.

Adrian Jarosz, Prezes Związku Firm Pośrednictwa Finansowego, Prezes Zarządu Expander Advisors:
W przypadku kredytów firmowych, które wcześniej dobrze radziły sobie z podwyżkami stóp procentowych, nadeszło zdecydowane spowolnienie. To efekt spadku sprzedaży kredytów inwestycyjnych. Kwota pojedynczego kredytu tego rodzaju jest zwykle bardzo wysoka, więc spadek w tym segmencie mocno wpływa na wynik całej kategorii. Przyczyna spowolnienia to przede wszystkim mocny wzrost stóp procentowych w II kwartale 2022 r., który w znacznym stopniu ograniczył dostępność finansowania dla firm. Dużą popularnością cieszą się natomiast kredyty obrotowe, ale tu kwoty są zdecydowanie niższe, więc nie są w stanie zrekompensować spadku dla kredytów inwestycyjnych.

Tabela 3. Wartość kredytów firmowych sprzedanych przez członków ZFPF w I kw. 2022 r. i II kw. 2022 r.

Wartość wypłaconych KREDYTÓW FIRMOWYCH (w mln zł)
lp. Nazwa firmy I kw. 2022 r. II kw. 2022 r.
1 mFinanse 293,62 223,44
2 Expander Advisors 132,26 87,29
3 Notus Finanse 59,16 47,33
4 Lendi 39,30 44,85
5 Credipass 39,00 41,00
6 Phinance 22,9 26,10
Razem 586,24 470,01

 

Dominik Skrzycki, Wiceprezes Zarządu ZFPF, mFinanse: Mimo zachęcających sygnałów wysyłanych do przedsiębiorców przez banki, II kw. 2022 r. okazał się dużo słabszy niż pierwszy pierwsze miesiące br. pod względem wolumenu wartości udzielonego finansowania. W związku z tym firmy członkowie należące do ZFPF odnotowały spadek w sprzedaży kredytów firmowych – 586,24 mln zł w I kw. 2022 r. vs 470,01 mln zł w II kw. 2022 r. Ten wynik wiele mówi o nastrojach polskich przedsiębiorców i o tym, jak obecnie oceniają warunki prowadzenia biznesu w naszym kraju. Nie są one najlepsze. Wskaźnik PMI obrazujący koniunkturę w polskim przemyśle, w czerwcu 2022 r. spadł do 44,4 pkt z 48,5 pkt odnotowanych w maju. Jeszcze rok temu ten wskaźnik był rekordowo wysoki – sięgał 59,4 pkt. Wysoki poziom inflacji, a do tego istniejąca sytuacja geopolityczna doprowadziły do silnego spadku nowych zamówień i w konsekwencji także produkcji przemysłowej. Nie jest więc rzeczą dziwną, że zainteresowanie przedsiębiorców finansowaniem działalności dzięki wsparciu kredytu jest zauważalnie mniejsze.

[1] Wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych na całym rynku w II kw. 2022 r. wyniosła 13,536 mld zł. Dane: Raport AMRON-SARFiN.

[2] Wartość nowo udzielonych kredytów hipotecznych na całym rynku w II kw. 2022 r. Dane: Raport AMRON-SARFiN.

[3] Dane sprzedażowe za I kw. 2021 obejmują dane firm członkowskich ZFPF (Expander Advisors, Notus Finanse, mFinanse, Gold Finance (potem Credipass) Lendi) oraz firmy Open Finance. Dane za okres I i II kw. 2022 r. obejmuje dane firm członkowskich ZFPF: Expander Advisors, Notus Finanse, mFinanse, Credipass, Lendi, Phinance.

Bank Pocztowy z najwyższym w historii zyskiem netto za I półrocze 2022 r.

Bank Pocztowy w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2022 roku wypracował wynik finansowy netto na poziomie 49,3 mln złotych, w porównaniu do 5,5 mln złotych wygenerowanych w analogicznym okresie roku 2021. Jest to najwyższy wynik w historii Banku Pocztowego odnotowany w tym okresie sprawozdawczym, jak również w ujęciu całorocznym. Wskaźnik ROE netto wyniósł 33,3%. Wynik Banku jest m.in. efektem zrealizowanego z sukcesem Planu Naprawy z obszaru rentowności, który pozwolił na obniżenie kosztów oraz ułatwił wprowadzenie do oferty nowych produktów oraz nowych kanałów sprzedaży. Dobre wyniki to także efekt utrzymania dobrej jakości portfela kredytowego Banku, skutkiem czego był niski koszt ryzyka kredytowego na poziomie 0,49%, oraz obserwowanego w tym okresie wzrostu stóp procentowych. Zarząd Banku wskazuje jednocześnie, że w II półroczu wyniki Banku będą obciążone wpływem wakacji kredytowych, co było już widoczne w wynikach lipca br. Jednak w efekcie wypracowania bardzo dobrych wyników w I półroczu tego roku, Bank Pocztowy wygeneruje w całym 2022 r. zysk netto zbliżony do tego z I półrocza.

Wyniki i wskaźniki ekonomiczne

Wynik finansowy netto Banku Pocztowego wyniósł w I półroczu 2022 r. 49,3 mln zł i był wyższy o 43,7 mln zł w porównaniu do 2021 r. Jest to najwyższy wynik w historii Banku Pocztowego odnotowany po półroczu, jak również w ujęciu całorocznym. Miało to przełożenie na wysoką wartość wskaźnika zwrotu  z kapitału – ROE netto – który wyniósł  33,3%. Należy podkreślić, że w omawianym okresie Bank zakończył wdrażanie Planu Naprawy,  którego celem było przywrócenie Bankowi Pocztowemu stabilności finansowej i poprawa rentowności.

– Bank Pocztowy zanotował w pierwszych sześciu miesiącach 2022 r. najlepsze wyniki finansowe w swojej historii zarówno w ujęciu półrocznym, jak i rocznym. To z jednej strony efekt zakończonego z sukcesem w I półroczu realizowanego przez nas Planu Naprawy, który pozwolił nam ograniczyć koszty, ale także ułatwił i przyśpieszył rozwój produktowy oraz cyfryzację Banku Pocztowego. Z drugiej zaś strony dobre wyniki Banku zostały osiągnięte w związku z podwyżkami referencyjnych stóp procentowych wprowadzanych przez Radę Polityki Pieniężnej. W II półroczu nasze wyniki będą obciążone wpływem wakacji kredytowych, w ramach których klienci zawieszają spłaty rat swoich kredytów hipotecznych. Do tej pory już 43% naszych klientów mogących skorzystać z tego rozwiązania złożyło stosowne wnioski. Szacujemy, że tylko w lipcu obniżyło to wynik Banku o 46-55 mln złotych na poziomie zysku brutto. Jednak w całym 2022 r. Bank zanotuje dodatnią rentowność, m.in. właśnie dzięki dobrym wynikom I półrocza tego roku. Mimo wypracowania rekordowych wyników musimy teraz zadbać o trwałą poprawę wskaźników adekwatności kapitałowej powyżej wymogów regulacyjnych w związku z trwającą przeceną skarbowych papierów dłużnych znajdujących się w bilansie Banku oraz zapewnić jego dalszy organiczny rozwój. To wymaga dokapitalizowania Banku. Razem z naszymi akcjonariuszami intensywnie pracujemy nad znalezieniem optymalnego rozwiązania  –  mówi Jakub Słupiński, Prezes Zarządu Banku Pocztowego. 

Warto zaznaczyć, że  o tak wysokim  poziomie wskaźnika zwrotu z kapitału zadecydował wzrost zysku netto przy jednoczesnym spadku wartości kapitałów własnych Banku, wynikającym z ujemnej wyceny wartości portfela papierów wartościowych wycenianych do wartości godziwej. Wyższy wzrost dochodów (o 43,2%) niż kosztów działania (o 13,6%), przełożył się na polepszenie relacji koszty/dochody (C/I). Wskaźnik C/I dla Banku wyniósł 60,1%, i był niższy o 15,7 p.p. w porównaniu do 31.12.2021 r. Suma bilansowa na 30.06.2022 r. wyniosła 8 670,0 mln zł i była niższa o 442,2 mln zł, tj. o 4,9% w porównaniu ze stanem na koniec 2021 r.

Wynik finansowy Banku w I półroczu br. determinowany był przede wszystkim przez silny wzrost wyniku z tytułu odsetek, który na 30.06.2022r. wyniósł 174,9 mln zł i był wyższy o 77,1 mln zł (78,8%) niż w I półroczu 2021 r. Wzrost wyniku odsetkowego nastąpił m.in w efekcie wzrostu stóp procentowych zapoczątkowanego w październiku 2021 r., co przełożyło się na wzrost przychodów odsetkowych o 96,3 mln zł, a także kosztów odsetkowych o 19,2 mln zł. Wzrost przychodów odsetkowych z tytułu kredytów Klientów Banku dotyczył głównie produktów dedykowanych Klientom indywidualnym. W wyniku wyższego oprocentowania Bank uzyskał również wyższe dochody z tytułu inwestycyjnych aktywów finansowych wycenianych w wartości godziwej przez pozostałe całkowite dochody.

Na wyniki finansowe wpływ miało także obniżenie kosztów odpisów na straty kredytowe od aktywów finansowych niewycenianych w wartości godziwej przez wynik finansowy.
W porównaniu do I półrocza 2021 r., ich wartość była niższa o 12,2 mln zł (o 50,8%). Wpłynęła na to przede wszystkim poprawa sytuacji w obszarze Klientów Instytucjonalnych.

Wyższa rentowność to także efekt wzrostu wyniku z tytułu prowizji i opłat o 24,7% (tj. o 5,5 mln zł), w rezultacie wyższej dynamiki wzrostu przychodów prowizyjnych (wzrost o 16,8%) niż kosztów prowizyjnych (o 8,6%). Wzrost przychodów prowizyjnych był efektem działań podjętych w ramach Planu Naprawy.

Koszty działalności wzrosły o 9 mln złotych, na co wpłynęły przede wszystkim koszty niezależne od Banku, jak opłaty na BFG i Fundusz Wsparcia Kredytobiorców z uwagi na wzrost składek.

Klienci, depozyty i działalność kredytowa

Warto zaznaczyć, że w I połowie 2022 r. Bank pozyskał 25,7 tys. nowych Klientów detalicznych. Na koniec czerwca 2022 r. z usług Banku korzystało w sumie 770 tys. Klientów detalicznych (Klientów indywidualnych) oraz 27,8 tys. Klientów instytucjonalnych, w tym z segmentu Mieszkalnictwa ok. 11,7 tys. oraz 15,3 tys. z segmentu Mikroprzedsiębiorstw.

Na koniec czerwca 2022 r. Klienci indywidualni (osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej) ulokowali na rachunkach i lokatach w Banku łącznie
6 150 mln zł wobec 6 514 mln zł na koniec grudnia 2021 r.

Na dzień 30 czerwca 2022 r. należności kredytowe Banku od Klientów detalicznych wyniosły łącznie 3 750,8 mln zł, i były o 8,0% niższe niż na koniec 2021 r.

Warto podkreślić, że Bank skutecznie utrzymywał dobrej jakości portfel kredytowy, skutkiem czego był niski koszt ryzyka kredytowego na poziomie 0,49%. W I półroczu 2022 r. Bank zanotował w całym portfelu kredytowym nieznaczny wzrost udziału kredytów z rozpoznanym stanem niewykonania zobowiązania (NPL) do poziomu 11,21% (zmiana o 0,4 p.p. w porównaniu do grudnia 2021 r. ), co wynikało z  wyższej dynamiki salda kredytów w koszyku 3 (o 2,5%) niż salda kredytów brutto ogółem (o 6,0%).

Nowoczesne rozwiązania i dalszy rozwój

W I pół. 2022 r. Bank realizował 29 projektów inwestycyjnych, na realizację których poniósł wydatki w wysokości 18,76 mln zł.

W omawianym okresie Bank Pocztowy m.in. rozpoczął wdrażanie systemu CRM opartego o rozwiązanie Microsoft w chmurze obliczeniowej, stając się jednym z pierwszych banków, które korzystają z rozwiązań typu cloud na rzecz budowania relacji ze swoimi klientami i odpowiadania na ich potrzeby. Partnerem wspierającym wdrożenie systemu było PwC. Na drugie półrocze zaplanowano zrealizowanie kolejnego etapu czyli rozwój zarządzania relacjami z prospektami oraz rozpoczęcie prac w zakresie zarządzania relacjami z Klientami.

Ponadto w obszarze produktowym w I półroczu 2022 r. po wcześniejszym udostępnieniu karty biometrycznej, w ręce Klientów oddana została ekologiczna karta wirtualna bez plastiku.  Karta ta występuje w postaci zapisu elektronicznego w bankowości internetowej, jednak posiada także wszystkie cechy karty plastikowej – numer, datę ważności oraz kod zabezpieczający CVC2, co umożliwia dokonywanie transakcji internetowych i płatności mobilnych. Co unikalne dla kart wirtualnych – karta Banku Pocztowego posiada także bezpłatny pakiet ubezpieczeń.

Bank prowadził także projekt, którego celem jest zwiększenie sprzedaży kredytów gotówkowych przez pośredników poprzez wdrożenie rozwiązań umożliwiających nowe sposoby obsługi Klienta pozyskanego przez Agenta Banku. Projekt skróci czas potrzebny na przeprowadzenie procesu sprzedaży i umożliwi dokładniejsze dopasowanie oferty do Klienta, co przyczyni się do zwiększenia efektywności sprzedaży.

Rafał Brzoska Foundation – wybrano 25 finalistów, którzy będą walczyć o stypendium

Rafał Brzoska i Omenaa Mensah – Prezes i Wiceprezeska „Rafał Brzoska Foundation”, spotkali się po raz pierwszy z całym zespołem Rady Programowej i Mentorskiej fundacji. Zaprezentowali gościom 25 finalistów Funduszu Stypendialnego, z których tylko wybrańcy dostaną stypendium.

W maju b.r., podczas Wielkiej Aukcji Charytatywnej Top Charity 2022, Rafał Brzoska, przedsiębiorca i filantrop, zainaugurował działalność swojej fundacji. „Rafał Brzoska Foundation” ma wspierać młodych, zdolnych ludzi w ich drodze do sukcesu i rozwijaniu talentów. W ramach fundacji powstał Fundusz Stypendialny.

Właśnie skończył się drugi etap rekrutacji. Wyłonionych zostało 25 niezwykłych osób. Każda z nich oceniana była według tych samych kryteriów: zdolności i talentu, wizji i pomysłu na siebie, pozytywnego wpływu na otoczenie, sytuacji ekonomicznej lub rodzinnej i wieku – 13-25 lat.

W miesiąc spłynęło aż 1500 aplikacji (szczerze powiem liczyłem, że max będzie 100!) – zapewnia Rafał Brzoska – Wybraliśmy 25 wybitnych finalistów, którzy teraz będą przesłuchiwani przez ekspertów i członków Kapituły Fundacji. Najlepsi otrzymają stypendia! Ogłoszenie wyników na koniec miesiąca! Kiedy widzę, jak świetnych ekspertów zgromadziliśmy z moją żoną przy tym projekcie, jestem spokojny o przyszłość naszych finalistów. Są w dobrych rękach! 

Myślę, że inicjatywa Fundacji to nowy wymiar filantropii w Polsce, która ma szansę edukować cały polski biznes. Bardzo się cieszę, że mogę wspierać tę inicjatywę. – dodaje Aleksandra Przegalińska, filozofka, futurolożka, doktorka nauk humanistycznych i doktorka habilitowana nauk społecznych; członkini Rady Programowej Fundacji Rafała Brzoski.

8 września w Villi Intrata w Warszawie odbyło się pierwsze spotkanie Rad i Kapituł, gdzie Omenaa Mensah i Rafał Brzoska opowiedzieli o finalistach funduszu stypendialnego.

Podoba mi się nie tylko koncepcja tego przedsięwzięcia, w którym szukamy naprawdę zdolnych i naprawdę nieuprzywilejowanych młodych ludzi, którym na różne sposoby podajemy rękę, ale też atmosfera w jakiej to się wszystko odbywa i grupa ludzi którą fundacja Rafała Brzoski zaprosiła do współpracy. Wszystkim tym osobom coś się w życiu bardzo udało głównie dzięki ciężkiej pracy w służbie innych. To jest bardzo dobre grono „role models” od których Ci młodzi mogą się uczyć. Jak dobrze, że wśród kategorii znalazła się zarówno medycyna, innowacje jak i sztuka. Niedługo tylko nasza kreatywność będzie nas odróżniać oś nowych technologii – warto stawiać na jej rozwój. – mówi Jowita Michalska, Prezeska Digital University, członki Rady Mentorskiej Rafał Brzoska Foundation.

Chciałabym zaznaczyć, że ci młodzi ludzie są naprawdę wyjątkowi. Bardzo uzdolnieni, już z dużymi osiągnięciami. Ale także młodzież, która ciągle mierzy się z przeciwnościami losu i potrzebują mentoringu, narzędzi, pomocy w zrobieniu pierwszego kroku – dodaje Wiceprezeska Omenaa Mensah. – Rozmawiając z ekspertami bardzo ich prosiłam o wzięcie pod uwagę nie tylko osiągnięcia kandydatów, ale ich osobowość, emocje, sytuację rodzinną.

Teraz eksperci będą wybierać spośród kandydatów, którzy uplasowali się w pięciu kategoriach: sztuka, medycyna, innowacje i przedsiębiorczość. Ogłoszenie laureatów pod koniec września.

Jednak to nie wszystko. Omenaa Mensah i Rafał Brzoska stworzyli dodatkowy Fundusz – Serce. Powstał z myślą o kandydatach, którzy nie spełniają wszystkich reguł  konkursu, jednak chwycili małżeństwo za serce innymi cechami, umijętnościami czy swoją historią. W tym roku pomogą 3 osobom, w tym nastolatkowi z Ghany, który marzy o studiach medycznych.

Wśród członków Rady Programowej Rafał Brzoska Foundation są:

  1. Aleksandra Przegalińska – polska filozofka, futurolożka, doktorka nauk humanistycznych i doktorka habilitowana nauk społecznych, publicystka. Profesorka Akademii Leona Koźmińskiego, od 2020 roku prorektorka ds. współpracy z zagranicą. Interesuje się rozwojem sztucznej inteligencji, współpracuje z Uniwersytetem Harvarda.
  2. prof. dr hab. Jerzy Hausner – przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit oraz Rady Fundacji Gospodarki i Administracji Publicznej, Profesor, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, korespondent Polskiej Akademii Umiejętności, laureat nagród: Kisiela, Władysława Grabskiego i Edwarda Lipińskiego, doktor honoris causa Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
  3. Karol Wójcicki – popularyzator astronomii, dziennikarz naukowy, podróżnik i fotograf. Twórca największego w Polsce astronomicznego bloga, portalu i fanpage’a „Z głową w gwiazdach”.
  4. Karol Palczak – malarz. Urodził się w 1987 roku w Przemyślu. Absolwent Wydziału Malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po ukończeniu studiów wrócił do rodzinnej miejscowości – Krzywczy na Podkarpaciu, gdzie tworzy i mieszka.
  5. Dariusz Żuk – współtwórca ekosystemu startupów i przedsiębiorczości w Polsce. Zakładał między innymi Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (AIP), które wykreowały ponad 16000 startupów, Fundusz AIP Seed, który na najwcześniejszym etapie rozwoju zainwestował w ponad 120 startupów czy sieć Business Link – lidera coworkingowego w tej części Europy.
  6. Mariusz Dziubek – dyrektor i dyrygent Narodowej Orkiestry Dętej. Aranżer, kompozytor, producent muzyczny. Absolwent Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, Akademii Muzycznej we Wrocławiu, Gdańsku oraz Bydgoszczy. Doktor sztuk muzycznych.

W gronie Rady Mentorskiej Rafał Brzoska Foundation znaleźli się:

  1. Olga Brzezińska – Prezeska Fundacji Miasto Literatury, Dyrektorka Programowa Leadership Academy for Poland, wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Akademii Teatralnej w Warszawie. Menadżerka kultury, pomysłodawczyni, współtwórczyni i organizatorka wydarzeń artystycznych, publicystka.
  2. Jowita Michalska – Prezeska Digital University, organizacji zajmującej się rozwojem kompetencji przyszłości i współpracującej z czołowymi amerykańskimi uczelniami, takimi jak MIT, Harvard Business School czy Stanford. Jest też polską ambasadorką Singularity University, najważniejszego edukacyjnego think-tanku z Doliny Krzemowej.
  3. Maciej Kawecki – doktor, dziennikarz, popularyzator wiedzy technologicznej, Ambasador Cyfrowej UE, prezes Instytutu Lema, prorektor ds. innowacji Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie.
  4. Tomasz Rożek – dziennikarz naukowy i fizyk, doktor nauk fizycznych, popularyzator nauki. Założyciel Fundacji „Nauka, to lubię”.
  5. Piotr Psyllos – elektronik, programista, innowator i przedsiębiorca. W ramach działalności naukowo-wynalazczo-biznesowej zajmuje się wykorzystaniem nowoczesnych technologii, w tym m.in. zastosowaniami sztucznej inteligencji, robotami, wirtualnymi asystentami, human–computer interaction i ochroną zdrowia.
  6. Przemek Staroń – psycholog, wykładowca, edukator, autor książek, Nauczyciel Roku 2018, Członek Kolegium Ekspertów Instytutu Strategie 2050.
  7. Natalia Hatalska – CEO, założycielka, Head of Foresight Infuture – instytutu badań nad przyszłością. Financial Times umieścił ją na liście New Europe 100 – listy 100 osób z Europy Środkowo-Wschodniej, które zmieniają społeczeństwo, politykę i biznes, prezentując nowe podejście do dominujących problemów.
  8. Marek Metrycki – wieloletni Partner Zarządzający Deloitte w Polsce oraz członek ExCo Deloitte Central Europe. Aktywnie angażuje się w inicjatywy społeczne i non profit oraz działa na rzecz zmian w systemie edukacji i jego unowocześnienia.
  9. Iwona Chmura-Rutkowska – pedagożka i socjolożka. Pracuje na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka badań i książek na temat edukacyjnych i społecznych mechanizmów oraz konsekwencji stereotypów, nierówności społecznych oraz przemocy motywowanej uprzedzeniami. Członkini Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego. Współzałożycielka Interdyscyplinarnego Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości UAM.
  10. Magdalena Jabłońska – Prezeska Zarządu Fundacji Przedsiębiorczości Technologicznej. Jest ekspertką w zakresie metod i strategii otwartych innowacji. Pełni rolę sędziego i mentorki w wydarzeniach startupowych i programach akceleracyjnych. Jej misją jest zapewnienie podstaw do rozwoju innowacji, innowacyjnej kultury i przedsiębiorczego sposobu myślenia oraz budowanie pomostów między Startupami a korporacjami, z korzyścią dla obu stron.
  11. Maciej Kawulski – polski przedsiębiorca i reżyser filmowy. Współzałożyciel polskiej federacji Sztuk Walki, organizacji promującej walki MMA.

Kapituły:

  1. Medycyna
  • dr Tomasz Rożek
  • Jowita Michalska
  • dr hab. Krzysztof Kałwak
  • Dr Adrian Szkudlarek
  • Iwona Ługowska
  1. Innowacje
  • Jerzy Hausner -przewodniczący
  • Piotr Psyllos
  • Magdalena Jabłońska
  • Iwona Chmura – Rutkowska
  1. Nauka
  • Aleksandra Przegalińska
  • Karol Wójcicki
  • dr Maciej Kawecki
  • dr Tomasz Rożek
  • Przemek Staroń
  • Iwona Chmura-Rutkowska
  • Marcin Chrząszcz
  1. Sztuka
  • Mariusz Dziubek
  • Karol Palczak
  • Olga Brzezińska
  • Przemek Staroń
  • Iwona Buchner
  • Rafał Kamecki
  • Tomasz Górnicki
  1. Przedsiębiorczość
  • Dariusz Żuk
  • dr Maciej Kawecki
  • Piotr Psyllos
  • Magdalena Jabłońska
  • Piotr Kosiak
  • dr Kamil Gemra

Czy platformy cyfrowe zapłacą podatek u źródła w Polsce?

Airbnb zapłaci podatek u źródła we Włoszech. Czy platformy cyfrowe za chwilę zapłacą go w Polsce?

Pośrednictwo w krótkoterminowym najmie lokali realizowane za pośrednictwem platform cyfrowych takich jak Airbnb może powodować obowiązek płacenia podatku u źródła – uważa polski Rzecznik Trybunału Sprawiedliwości UE Maciej Szpunar. Choć sprawa dotyczy opodatkowania działalności Airbnb we Włoszech, to wkrótce może mieć znaczenie również dla Polski (opinia Rzecznika w sprawie C-83/21 z 7 lipca 2022 r.).

Airbnb

Airbnb jest globalną firmą z siedzibą w Kalifornii oferującą pośrednictwo w najmie nieruchomości poprzez łączenie wynajmujących i najemców na swojej platformie internetowej. Płatność za wynajęcie nieruchomości jest pobierana z góry od najemcy i przekazywana wynajmującemu, z którym Airbnb dokonuje rozliczeń usługi pośrednictwa.

Włoska ustawa o najmie krótkoterminowym

Z dniem 1 czerwca 2017 r. Włochy wprowadziły nowy system opodatkowania najmu krótkoterminowego prowadzonego poza działalnością gospodarczą. Objął on swoim zakresem usługi oferowane przez Airbnb w zakresie najmu lokali mieszkalnych na okres do 30 dni przez osoby fizyczne poza działalnością gospodarczą. Dochody z tego źródła podlegają we Włoszech opodatkowaniu ryczałtem w wysokości 21%, a dane na temat zawartych umów najmu muszą być przekazywane właściwym organom podatkowym. Zgodnie z włoską ustawą, przy pobieraniu czynszu za najem, pośrednicy w najmie nieruchomości, w tym podmioty prowadzący służące do tego platformy cyfrowe, zobowiązani są pobrać 21% podatek u źródła (WHT, od ang. Withholding Tax), liczony od kwoty czynszu. Dodatkowo, przedsiębiorstwa niemające we Włoszech statusu rezydenta podatkowego, ani nieposiadające tam stałego zakładu, muszą wyznaczyć przedstawiciela podatkowego jako odpowiedzialnego za wpłatę podatku.

Obowiązek przekazywania skarbówce informacji i poboru podatku u źródła

Airbnb Ireland i Airbnb Payments UK wniosły do włoskiej rady stanu skargę przeciw nowemu systemowi podatkowemu. Consiglio di Stato zwróciła się w tej sprawie do TSUE. W opinii z 7 lipca 2022 r. rzecznik generalny TSUE Maciej Szpunar uznał, że art. 56 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej dotyczący swobody świadczenia usług nie stoi na przeszkodzie obowiązkowi zbierania i przekazywania informacji ani pobierania podatku u źródła. Obowiązek ten nie stanowi dyskryminacji usługodawców zagranicznych.

Dla poboru WHT nie trzeba specjalnie ustanawiać przedstawicielstwa podatkowego

Sprzeczny z art. 56 TFUE jest natomiast obowiązek wyznaczenia przedstawiciela podatkowego nałożony przez włoską ustawę. W opinii Rzecznika, obowiązek taki nakładany na usługodawców świadczących usługi transgraniczne właśnie w celu przekazywania informacji i pobierania podatku stanowi bowiem nieproporcjonalne ograniczenie swobody świadczenia usług.

Włoski casus Airbnb a działalność w Polsce

Czy sprawa Airbnb może mieć wpływ na polski rynek i system podatkowy? W swojej opinii Rzecznik TSUE podkreślił, że wprowadzony przez Włochów system fiskalny nie dotyczy opodatkowania działalności Airbnb, ale usług polegających na najmie nieruchomości położonych na terenie Włoch. Stąd, wprowadzenie tego systemu leżało w zakresie kompetencji podatkowych tamtejszych władz.

W Polsce regulacje WHT nie ujmują precyzyjnie działalności pośredników w najmie krótkoterminowym, odnosząc się generalnie do przychodów osiąganych przez zagraniczne przedsiębiorstwa na terytorium RP z tytułu: dywidend, licencji, czy świadczeń: doradczych, księgowych, badania rynku, usług prawnych, usług reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych oraz świadczeń o podobnym charakterze. To właśnie to ostatnie, nieprecyzyjne określenie zapisane w art. 21 ust. 2a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych otwiera polskiemu fiskusowi furtkę do opodatkowania usług pośrednictwa w najmie świadczonych przez zagraniczne platformy cyfrowe 20% podatkiem u źródła.

Choć na gruncie polskich ustaw podatkowych mogą wystąpić wątpliwości, czy powstanie obowiązek podatkowy poboru podatku u źródła, gdy płatnikiem, kontrahentem zagranicznej firmy świadczącej usługę będzie osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej, to zastosowanie powinna tu znaleźć ogólna zasada, zgodnie z którą, jeśli obowiązkiem pobrania podatku nie można obciążyć płatnika, to spoczywa on na podatniku. Zatem to zagraniczna platforma internetowa oferująca usługę pośrednictwa w Polsce będzie zobowiązana do obliczenia i wpłacenia podatku na rachunek właściwego urzędu skarbowego.

Polski fiskus działa błyskawicznie

Wszystko wskazuje na to, że wszelkie wątpliwości interpretacyjne, co do możliwości obarczania podatkiem u źródła zagranicznych usługodawców cyfrowych zostaną szybko rozwiane. Zaledwie 4 dni po wydaniu ww. opinii TSUE, Ministerstwo Finansów ogłosiło prekonsultacje w sprawie wdrożenia wspólnych unijnych ram sprawozdawczości koniecznych do zgłaszania dochodów uzyskiwanych za pośrednictwem platform cyfrowych. Jak wyjaśnia MF, cyfrowy charakter tych platform pozwala przedsiębiorcom wykorzystywać je do działalności bez zgłaszania dochodów uzyskiwanych w innym państwie. A to naraża te państwa na uszczuplenie wpływów budżetowych z dochodów podatkowych. Już w styczniu 2020 r., w wywiadzie dla Financial Times ówczesny Minister Finansów Tadeusz Kościński powiedział wprost, że chce, by amerykański serwis Airbnb płacił podatki od uzyskiwanych w Polsce dochodów.

W zaprezentowanych 11 lipca 2022 r. założeniach przewiduje się wprowadzenie obowiązków sprawozdawczych w zakresie dochodów uzyskiwanych za pośrednictwem platform cyfrowych, instrumenty kontroli raportowania i oczywiście sankcje w postaci kar finansowych.

Podsumowanie

Szybkość reakcji polskiego fiskusa na opinię Rzecznika TSUE pokazuje, jak ważne dla polskich przedsiębiorców są rozstrzygnięcia unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Otwierają bowiem furtkę do przyjęcia rozwiązań i ustanowienia nowych podatków wprowadzonych przez rządy innych państw. Jeśli jednak nowe regulacje dotyczące podatku u źródła od dochodów osiąganych przez platformy cyfrowe wejdą w życie, to i tak każdy przypadek zagranicznej firmy trzeba będzie oceniać indywidualnie. Nie wolno bowiem zapominać, że nawet jeśli taki obowiązek podatkowy powstanie, to jego ciężar może być skutecznie niwelowany przez łączące dane państwa międzynarodowe umowy w sprawie unikania podwójnego opodatkowania.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Udający banki oszuści omijają systemy bezpieczeństwa

Ponad 1/3 Polaków za najbezpieczniejsze uważa logowanie poprzez potwierdzenie tożsamości odciskiem palca lub weryfikację twarzy. Równocześnie już prawie 60 proc. z nas korzysta w takich sytuacjach z dodatkowych zabezpieczeń. Nawet najbardziej złożone systemy jednak nie pomogą, jeśli wcześniej damy się nabrać oszustom podszywającym się pod banki i inne instytucje finansowe. Jak wynika z badania serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych, tylko niewiele ponad 20 proc. ankietowanych ma zdecydowaną pewność, kiedy ma do czynienia z oszustami.

Eksperci ostrzegają przed kolejną falą ataków, w której przestępcy podszywają się pod banki. Uważnie śledzący ostrzeżenia w mediach mogli zauważyć, że oszuści znów wysyłają wiadomości, w których próbują przekonać nas do kliknięcia w umieszczony w e-mailu link. Żeby to zrobić podszywają się pod nasz bank informując, że nasza karta została prewencyjnie zablokowana po nielegalnym użyciu lub że ktoś zalogował się na nasze konto. Żeby odzyskać nad nim kontrolę wystarczy „tylko” kliknąć w link i stosować się do kolejnych komunikatów.

Zazwyczaj po kliknięciu jesteśmy przekierowani na stronę, która łudząco przypomina serwis naszego banku, dlatego oszustwo powinniśmy zdemaskować wcześniej. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na stylistykę, tytuł wiadomości oraz obecność lub brak identyfikacji wizualnej naszego banku. Warto także uważnie sprawdzić czy w adresie e-mailowym, z którego otrzymaliśmy wiadomość nie ma jakiejś literówki. Warto na bieżąco śledzić także wszystkie ostrzeżenia, które się pojawiają w mediach i na stronach instytucji odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo. Dzięki temu będziemy wyczuleni na podejrzane komunikaty. Pamiętajmy też, żeby w razie wątpliwości, zanim cokolwiek zrobimy z otrzymanym komunikatem, zadzwonić na infolinię – mówi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

Oszuści kontaktują się także z nami podszywając się pod bank lub inną instytucję finansową z komunikatem, że zapomnieliśmy uruchomić usługę bezpieczeństwa. Wystarczy kliknąć w załączony link i sprawa „załatwiona”.

Tymczasem, jak wynika z badania serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem UODO, zaledwie niespełna co 4. ankietowany (21,6 proc.) ma całkowitą pewność, że potrafiłby rozpoznać fałszywą wiadomość. W grupie 35-54 to zaledwie około 16 proc. respondentów, a wśród osób powyżej 65 r.ż. tylko 12 proc.

Młodzi Polacy korzystają z dodatkowych zabezpieczeń

Za najbezpieczniejszą formę logowania do banku lub innych portali, ankietowani uznali kod SMS (36,7 proc. wskazań). Zaraz na drugim miejscu znalazło się z kolei wykorzystanie danych biometrycznych w postaci weryfikacji linii papilarnych lub twarzy (35,2 proc.). Wśród respondentów wieku 18-34 lata oraz 44-55 lat była to najbezpieczniejsza metoda.

Prawie 60 proc. badanych deklaruje, że przy logowaniu w banku korzysta z zabezpieczenia w postaci podwójnego uwierzytelnienia lub wykorzystania danych biometrycznych.  Najczęściej robią tak ludzie młodzi w wieku od 18 do 34 r.ż. W tej grupie odsetek osób, które dodatkowo się zabezpieczają wynosi blisko 70 proc.

Próba wyłudzenia co 70 minut

O bezpieczne logowanie warto zadbać nie tylko w przypadku banku, ale także skrzynki e-mailowej lub innych kont w serwisach społecznościowych. Część z nas za ich pośrednictwem wysyła bowiem lub archiwizuje zdjęcia i skany różnych dokumentów tożsamości. Po włamaniu na naszą skrzynkę może okazać się, że przestępcy nie potrzebują wcale kraść naszego portfela, żeby zdobyć nasz dowód osobisty.

– Uzyskane w ten sposób dane posłużą potem do zaciągnięcia zobowiązań z wykorzystaniem naszej tożsamości, np. w postaci umowy kredytowej, drogich zakupów lub szybkiej pożyczki. I właściciel wyłudzonych w ten sposób danych osobowych dowie się o tym dopiero wówczas, gdy dostanie wezwanie do zapłaty. Dlatego warto zadbać o bezpieczeństwo swoich danych i uważać na to, kiedy i w jakich okolicznościach je podajemy. Niebezpiecznych momentów niestety nie brakuje – ostrzega Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Jak wynika z danych Dokumentów Zastrzeżonych, tylko w I półroczu 2022 r. próbowali w ten sposób wyłudzić kwotę przekraczającą 106 mln zł. Łącznie udaremniono ponad 3,7 tys. takich prób. To oznacza, że średnio co 70 min dochodzi do próby wyłudzenia, a statystyka ta dotyczy wyłącznie tych udaremnionych.

Urząd Ochrony Danych Osobowych w swoim komunikacie dotyczącym reagowania w przypadku kradzieży tożsamości rekomenduje także m.in. założenie konta w systemie informacji gospodarczej, celem monitorowania swojej aktywności kredytowej.

Badanie na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl i Krajowego Rejestru Długów pod patronatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych zostało przeprowadzone w I połowie 2022 roku metodą CAWI na reprezentatywnej grupie 1010 respondentów przez IMAS International.

Aż 8% Europejczyków nie stać na ogrzewanie. Będzie jeszcze gorzej?

Najnowsze dane Eurostatu wskazują, że co dziesiątego mieszkańca UE nie stać na odpowiednie ogrzanie swojego lokum. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili sytuację z poszczególnych krajów.

Temperatury za oknem są nadal wysokie, ale mimo tego nieubłaganie zbliżający się początek sezonu grzewczego spędza sen z powiek wielu Polakom. Chodzi o ceny ciepła sieciowego i opału. Obawy wzbudza też dostępność niektórych rodzajów opału (przede wszystkim węgla). Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl warto mieć świadomość, że nie tylko nasi rodacy obawiają się nadchodzącej zimy. Ubóstwo energetyczne w UE niestety nie jest nowym zjawiskiem, o czym świadczą dane Eurostatu.

Europejski Urząd Statystyczny w ramach oceny warunków mieszkaniowych na terenie UE, regularnie sprawdza między innymi odsetek osób z poszczególnych krajów, które są dotknięte ubóstwem energetycznym. Jednym z najbardziej dotkliwych objawów takiego ubóstwa jest brak możliwości utrzymania odpowiedniej temperatury w domu lub mieszkaniu (ze względu na koszty).

Wspomniany problem w 2020 r. dotykał następującej części populacji w różnych krajach UE:

  • Austria – 1,5%
  • Belgia – 4,1%
  • Bułgaria – 27,5%
  • Chorwacja – 5,7%
  • Czechy – 2,2%
  • Dania – 3,0%
  • Estonia – 2,7%
  • Finlandia – 1,8%
  • Francja – 6,5%
  • Grecja – 17,1%
  • Hiszpania – 10,9%
  • Holandia – 2,4%
  • Irlandia – 3,3%
  • Litwa – 23,1%
  • Łotwa – 6,0%
  • Niemcy – 7,0%
  • Norwegia – 0,8%
  • Polska – 3,2%
  • Portugalia – 17,5%
  • Rumunia – 10,0%
  • Słowacja – 5,7%
  • Słowenia – 2,8%
  • Szwajcaria – 0,2%
  • Szwecja – 2,7%
  • Węgry – 4,2%
  • Włochy – 8,3%

Jeżeli chodzi o Polskę, to Eurostat odnotował długookresowy spadek analizowanego wskaźnika z 13,2% w 2012 r. do 3,2% (2020 r.).

W przypadku niektórych krajów Unii Europejskiej, dostępne są już nowsze dane z 2021 r. Nie zawsze wskazują one na poprawę sytuacji po trudnym i pandemicznym 2020 roku. Wzrost udziału osób, których nie było stać na ogrzewanie w 2021 r. odnotowano między innymi na terenie Hiszpanii (zmiana z 10,9% do 14,2%).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Czy Fed może jeszcze umocnić dolara?

Rynek walutowy nadal “trawi” dane o inflacji z USA z ostatniego wtorku. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, ponieważ do kolejnej podwyżki stóp procentowych w USA dzieli nas kilka dni. W reakcji na wysoki sierpniowy wskaźnik CPI rynek znacznie skorygował swoje oczekiwania co do stóp procentowych ustalanych przez Fed, co nadal sprzyja dolarowi.

Dzisiaj poznamy raport Uniwersytetu Michigan. Oprócz ogólnego sentymentu, rynek z bacznością będzie obserwować oczekiwania inflacyjne. Na ten moment te długoterminowe są dobrze zakotwiczone – co wskazuje na wysoką wiarygodność Fed. Jednak oczekiwania na przyszły rok są wyraźnie podwyższone. Korekta spadkowa jednorocznych oczekiwań inflacyjnych prawdopodobnie zostanie opóźniona. Pamiętajmy, że im dłużej znajdują się one na wysokim poziomie, tym istnieje większe ryzyko, że również długoterminowe oczekiwania zaczną wymykać się spod kontroli.

Oznacza to, że Rezerwa Federalna nie może sobie pozwolić na rozczarowanie uczestników rynku. Projekcje Fed są już nieaktualne. Do końca roku sygnalizują one wzrost stóp procentowych o 100 pb (łącznie we wrześniu, listopadzie i grudniu). Jeśli jednak Fed zdecydował by się teraz na ruch o 1 punkt procentowy w górę, wówczas kluczowa stopa osiągnęłaby poziom , który jeszcze w czerwcu bankierzy centralni prognozowali na koniec roku.

Jeśli chodzi o dolara – to w przypadku ruchu w górę o 75 pb w środę – waluta będzie miała problem ze znacznym umocnieniem a nwest może dojść do deprecjacji. Taka decyzja jest już dawno w cenach i osobiście uważam, że może wówczas dojść do „sprzedaży faktów”. Oznaczało by to większą korektę wzrostową na EUR/USD. Ruch o 100 pb. (oceniam go na mniej prawdopodobny) spowoduje ponowny atak głównej pary walutowej na minima i próbę zejścia poniżej 0,99. Ciężko jednak ocenić jak trwałe będzie to zejście. Dolara mogłoby również wesprzeć zasygnalizowanie ze strony Fed-u, że cały cykl podwyżek stóp skończy się powyżej poziomu 4 proc. co potwierdziłoby spekulacje rynkowe.

Na ten moment EUR/USD cały czas oscyluje wokół parytetu. Zmienność od wtorku zmalała a notowania poruszają się w konsolidacji o szerokości nie przekraczającej 60 pkt. Nie jest pewne, że dzisiejszy odczyt Uniwersytetu Michigan „wyrwie” kurs z krótkoterminowego kanału bocznego. Niska zmienność może pozostać z nami przez kilka najbliższych dni.

Łukasz Zembik OANDA TMS Brokers

Lawina cyberataków w Polsce – 42 proc. wzrost w sierpniu. Wraca znany szpieg mobilny

W sierpniu Polska odnotowała 42-proc. wzrost ataków cybernetycznych! To rekordowy przyrost miesięczny. Obecnie najbardziej rozpowszechnionym szkodliwym oprogramowaniem jest Formbook, który niespodziewanie wyprzedził Emoteta – wynika z analiz przedstawionych przez firmę Check Point Research. Eksperci ostrzegają również przed powrotem mobilnego oprogramowania szpiegującego Joker.

Polska przeżywała w sierpniu prawdziwe oblężenie cyberataków. Na początku sierpnia br. tygodniowo dokonywano 687 ataków na pojedynczą polską sieć firmową. Pod koniec miesiąca liczba ta wyniosła już 977, czyli ponad 42 proc. więcej! Zdaniem analityków Check Pointa, w Polsce najczęściej wykrywane są botnety, cryptominery oraz infostealery. 52 proc. złośliwych plików dostarczanych jest przez strony internetowe (ogółem na świecie głównym wektorem ataków są e-maile – 75 proc.).

– W sierpniu nasi analitycy zaobserwowali drastyczny wzrost ataków na polskie sieci firmowe. W ciągu zaledwie czterech tygodni ich ilość wzrosła o ponad 40 proc., do 977 ataków tygodniowo na pojedynczą organizację, osiągając najwyższą wartość w ostatnich dwóch kwartałach. Uśrednione dane dla całego świata są jednak jeszcze bardziej zatrważające – w ostatnim tygodniu sierpnia sięgały 1180 ataków na pojedynczą organizację – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Co wysyłają hakerzy na nasze komputery?

Najpopularniejszym złośliwym oprogramowaniem jest obecnie Formbook, który w 5,1 proc. sieci firmowych na świecie i aż 8,2 proc. w Polsce. FormBook to infostealer przeznaczony dla systemu operacyjnego Windows, który po wdrożeniu może zbierać dane uwierzytelniające, zbierać zrzuty ekranu, monitorować i rejestrować naciśnięcia klawiszy, a także pobierać i uruchamiać pliki zgodnie ze swoimi rozkazami dowodzenia i kontroli (C&C). Po raz pierwszy został wykryty w 2016 roku, a obecnie reklamowany jest jako Malware as a Service (MaaS) na podziemnych forach hakerskich.

W zeszłym miesiącu zaobserwowano również wzrost aktywności GuLoadera. Malware ten był początkowo używany do pobierania Parallax RAT, ale od tego czasu został dostosowany do pobierania również innych trojanów zdalnego dostępu i infostealerów, takich jak Netwire, FormBook i Agent Tesla. Jest powszechnie rozpowszechniany za pośrednictwem szeroko zakrojonych kampanii phishingowych, które skłaniają ofiarę do pobrania i otwarcia szkodliwego pliku, umożliwiając złośliwemu programowi zadziałanie. Na świecie wpłynął na 2,1 proc. organizacji, natomiast w Polsce na 2,74 proc.

Zagrożenie czyha również na użytkowników mobilnych – Check Point Research donosi, że Joker, oprogramowanie szpiegujące na Androida, powróciło na rynek i znalazło się na trzecim miejscu na liście najpopularniejszych mobilnych złośliwych programów w tym miesiącu. Po zainstalowaniu Joker może kraść wiadomości SMS, listy kontaktów i informacje o urządzeniu, a także rejestrować ofiarę w płatnych usługach premium bez jej zgody. Jego wzrost można częściowo wytłumaczyć wzrostem liczby kampanii, ponieważ ostatnio zauważono, że jest aktywny w niektórych aplikacjach Sklepu Google Play

Eksperci Check Pointa poinformowali również, że najczęściej wykorzystywaną luką jest Apache Log4j Remote Code Execution, która wpływała na 44% organizacji na całym świecie.

Grupa Selena pierwsze półrocze 2022 zamyka na dużym plusie

Grupa Selena, globalny producent i dystrybutor chemii budowlanej, przedstawiła wyniki finansowe za pierwsze półrocze 2022 roku. Spółka odnotowała rekordowe przychody, sięgające 921 mln zł – to wzrost o 16,9% r/r. Zysk z działalności operacyjnej (EBIT) wzrósł o 9,9% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniósł 53 mln zł. Grupa wypracowała w tym okresie zysk netto w kwocie 48,6 mln zł (wzrost o 22,2% r/r) oraz zysk brutto na poziomie 59,6 mln zł, co oznacza wzrost o 20,8% względem analogicznego okresu 2021 roku.

Sytuacja geopolityczna oraz zachwianie łańcucha dostaw nie wpłynęły negatywnie na wyniki finansowe Seleny w pierwszym półroczu 2022 roku. Spółka, dzięki przyjętej strategii elastycznego reagowania na zmieniające się warunki rynkowe, zanotowała znacznie większe przychody i zyski w stosunku do wyników z zeszłego roku.

Dobry wynik operacyjny pierwszego półrocza to efekt pracy nad marżowością produktów, wynikający
z podwyżek cen rynkowych. Wyzwaniem raportowanego okresu były z pewnością przepływy pieniężne, związane z inwestowaniem w kapitał pracujący, głównie zapasy. Warto wymienić tutaj trzy czynniki decydujące. Po pierwsze ogólny wzrost cen, zarówno surowców, materiałów do produkcji, jak i wyrobów gotowych. Z drugiej strony również to, że zwiększyliśmy nasze zapasy w związku z brakami dostępności części surowców. Trzeci czynnik związany jest z naturalnym wzrostem zapasów dla wzrastającej sprzedaży
wskazuje Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena.

Pozytywne efekty finansowe pierwszego półrocza 2022 to również efekt dywersyfikacji rynków zbytu.

Skomplikowana i niepewna sytuacja na Wschodzie zmobilizowała nas do zwiększenia obecności Grupy na rynkach zachodnich, czyli tam, gdzie do tej pory skupiała się mniejsza część naszego biznesu. Inwestycje w Europie Zachodniej okazały się bardzo dobrym posunięciem, które umożliwiło nam osiągnięcie założeń i celów biznesowych stawianych sobie na ten okres. Dywersyfikację rynków chcielibyśmy utrzymać
w przyszłości, lecz nadal z nadzieją obserwujemy sytuację i liczymy na powrót na rynki wschodnie. De facto już teraz przygotowujemy się do rozwoju sprzedaży na rynku ukraińskim na czas po zakończeniu wojny
– podkreśla Jacek Michalak.

Wyzwaniem, wynikłym z pandemii COVID-19 i zaburzeń na rynku od 1,5 roku, są spore braki w dostawie surowców, w tym ropopochodnych, będących wśród głównych składników do produkcji chemii budowlanej. Część dużych producentów chroni się przed stratami bardzo częstą, nawet codzienną aktualizacją cenników. Korelacja cen ropy z surowcami ropopochodnymi istotnymi dla Grupy Selena nie jest bezpośrednia czasowo, dlatego możliwe jest poszukiwanie alternatywnych dostawców czy surowców.

Czynnikiem, który z pewnością będzie miał ogromne znaczenie dla Seleny, jak również innych firm i gałęzi przemysłu, są wzrastające koszty energii. Grupa gotowa jest na elastyczne dopasowanie cen do tych wzrostów. Już teraz Selena wprowadza działania mające na celu zachowanie ciągłości produkcji, również w obszarze produktów bitumicznych.

Pierwsze półrocze 2022 przyniosło duże zmiany dla całej branży budowlanej – popyt na produkty spadł, przede wszystkim w związku z podwyżkami cen kredytów mieszkaniowych; coraz wyższe były też koszty budów. Według najnowszych danych Grupy PSB podawanych przez Builder wolumen chemii budowlanej spadł o 10% i trend ten może się pogłębiać w kolejnych miesiącach.

Ze spadającym popytem radzimy sobie, wprowadzając innowacyjne produkty. Duży potencjał rozwoju mają dla nas sektory pianoklejów, klejów hybrydowych i uszczelniaczy. Niedawno wprowadziliśmy uszczelniacz i klej Tytan MOCARNY nowej generacji, które odpowiadają na potrzeby nawet bardzo wymagających użytkowników. Zgodnie z ideą sustainability wprowadzamy też na rynek nowe, bardziej przyjazne środowisku produkty. Także z myślą o nich uruchomiliśmy w tym półroczu instalację do produkcji biopolimerów w zakładzie produkcyjnym w Nowej Rudzie mówi Roman Dziuba, członek zarządu ds. operacyjnych Grupy Selena. – Pracujemy intensywnie nad kolejnymi rozwiązaniami, które wpisują się w zrównoważone budownictwo. Inwestujemy m.in. w produkty do ocieplania budynków. Sposoby na redukcję wpływu wzrastających kosztów paliw grzewczych będą wyznaczały kierunki rozwoju branży w kolejnych okresach. Trend ten będzie również wspierany programami unijnymi. Równolegle, mimo trudnej sytuacji rynkowej, wciąż inwestujemy w automatyzację i nowoczesne technologie produkcji, zwiększając m.in. jej wydajność czy ergonomię – dodaje Roman Dziuba.

Poza decyzjami związanymi z marżowością, wzbogaceniem oferty produktowej, modernizacją produkcji czy ukierunkowaniem rozwoju na rynki zachodnie, do dobrych wyników finansowych Seleny przyczyniły się też działania rozwijające kompetencje pracowników.

Kontynuowaliśmy programy szkoleniowe i rozwojowe dla naszej kadry menedżerskiej, organizowane z ICAN Institute. Przygotowujemy się też do globalnego wdrożenia programu szkoleń dla naszych sił sprzedaży. Działania  zarządcze Seleny zostały docenione m.in. w pierwszej polskiej edycji Best Managed Companies, plebiscytu Deloitte, weryfikującego firmy w obszarach kultury organizacyjnej, strategii, innowacji i wyników finansowych. Selena została wyróżniona w gronie 20 najlepiej zarządzanych spółek prywatnych w Polsce – podkreśla Andrzej Zygadło, członek zarządu ds. HR Grupy Selena.

Dom mediowy radzi: jak promować się w sieci?

Niezależnie od tego, czy dom mediowy jest niezależny od międzynarodowych korporacji medialnych, czy jest z nimi w jakimś stopniu związany, jest to z pewnością instytucja, która jest w stanie odpowiedzialnie pomóc ci przy realizacji kampanii reklamowych.

Kampanie reklamowe: dlaczego warto zapytać o radę dom mediowy?

Domy mediowe i agencje reklamowe mają pewien punkt wspólny swojej działalności. Są to kampanie reklamowe, których przygotowaniem bardzo często zajmują się agencje, natomiast sam zakup miejsca reklamowego odbywa się już za pośrednictwem domów mediowych. Coraz więcej polskich i międzynarodowych grup reklamowych oferuj kompleksową usługę: od projektowania kampanii do jej realizacji.

Dlaczego warto postawić na dom mediowy? Ponieważ to w nim najczęściej pracują doświadczeni specjaliści zajmujący się planowaniem i zakupem mediów do reklam, a także negocjacjami cen z dostawcami przestrzeni i czasu reklamowego, jak również dostarczaniem badań medialnych zainteresowanym nimi reklamodawcom. To wszystko sprawia, że większość domów mediowych działających w Polsce jest w stanie kompleksowo doradzić ci, gdzie i jak warto promować konkretny biznes, ile przeznaczyć na to środków i jak to efektywnie przeprowadzić.

Zakup kampanii reklamowych — jak się do tego przygotować?

Reklama w wyszukiwarce może się okazać znacznie bardziej skuteczna niż kampanie display obliczone na główne portale informacyjne w kraju. Wiele zależy od tego, do kogo chcesz dotrzeć i jak cel osiągnąć. Z tych informacji doradcy w domu mediowym wyciągną wnioski dotyczące tego, jak długo warto prowadzić kampanię w mediach masowych, jakiego rodzaju powinna ona być, jaki optymalny budżet na efektywną kampanię warto przeznaczyć. To wszystko wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia, a także elastyczności w dostosowaniu się do zmieniającego się cały czas rynku medialnego w Polsce. Domy medialne, w przeciwieństwie do często małych, rodzinnych agencji reklamowych posiadają znacznie większą ilość danych, których odpowiednia analiza pozwala skutecznie planować kampanię, ich czas i budżety.

Doradzamy nie tylko klientom rodzimych agencji reklamowych

Wiele osób, nie do końca wie, jak działa dom mediowy. Nie jest bowiem tak, że musisz być klientem, który regularnie za pośrednictwem domu mediowego kupuje ogromne ilości przestrzeni i czasu reklamowego. Dzisiaj domy mediowe coraz częściej oferują swoje pośrednictwo i doradztwo także mniejszym klientom. Z takiego wsparcia opłaca się skorzystać, zamiast kupować często nieefektywne kampanie reklamowe.

Wojenna szansa na koniec bessy?

Czy dynamiczna kontrofensywa wojsk ukraińskich i związany z tym powiew optymizmu, który udzielił się również na europejskich giełdach może być pierwszą zapowiedzią zmiany sentymentu giełdowego i początkiem nowej hossy?  Czy należy się jednak uzbroić w cierpliwość i dużą dozę zdrowego sceptycyzmu?

Powiew optymizmu ze wschodu

Przez kilka ostatnich tygodni na froncie wojennym pomiędzy Ukrainą, a Rosją mieliśmy do czynienia z przedłużającą się wojną pozycyjną na wyniszczenie. Żadna ze stron konfliktu nie mogła uzyskać znaczącej przewagi nad przeciwnikiem, co w efekcie wpłynęło na marazm na głównych europejskich giełdach. Ponadto, kolejne próby szantażu energetycznego ze strony Rosji powodowały wystąpienie szoków cenowych na surowcach energetycznych, zwłaszcza na gazie, co jedynie potęgowało obawy inwestorów o zmaterializowaniu się scenariusza wystąpienia kryzysu energetycznego oraz recesji w Niemczech, będących gospodarczym motorem Europy. Nic więc dziwnego że optymistyczne doniesienia z frontu opisujące przełamanie kilkutygodniowego impasu spowodowały euforię inwestorów powodowanych nadzieją, że konflikt zbrojny może zakończyć się jeszcze przed nadejściem zimy. Zimy, czyli sezonu grzewczego, który najbardziej sprzyjał Putinowi w celu uskuteczniania szantażu energetycznego wzgędem Europy celem zniesienia sankcji gospodarczych. Giełda, niestety, ma tendencję do przesadnych reakcji, tak euforycznych, jak depresyjnych. Warto jednak przypomnieć, co dokładnie z punktu widzenia militarnego wywołało na początku tygodnia taką euforię ze strony  inwestorów.

Punkt zwrotny wojny?

Ubiegły weekend przyniósł znaczący powiew optymizmu na europejskich parkietach oraz szansę na normalizację sytuacji energetycznej w Europie. Wojska ukraińskie przeprowadziły udaną kontrofensywę w okolicach Charkowa, przebijając się miejscami 70 km w głąb rosyjskich linii. Według oceny Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną w ciągu ostatnich pięciu dni ukraińskie wojsko wyzwoliło więcej terytorium, niż Rosja zajęła od kwietnia. Szczególnie udana kontrofensywa miała miejsce w okolicach Charkowa, gdzie armii ukraińskiej udało się odzyskać znaczące tereny położone na północny – wschód od miasta. Sytuację militarną przedstawia poniższa mapa.wojna

Źródło: https://www.bbc.com/news/world-europe-60506682

Kto zyska, a kto straci na końcu wojny?

Wojna w Ukrainie wpłynęła na wystąpienie szoku podażowego zwłaszcza w obrębie rynku surowców energetycznych, co przełożyło się na drastyczny wzrost cen gazu, co z kolei wpłynęło na dynamiczny wzrost cen energii oraz zatrzymanie produkcji niektórych zakładów produkcyjnych nawozy azotowe. Ponadto zdecydowana odpowiedź Europy w postaci nałożenia na Rosję sankcji gospodarczych spotkała się z reakcją Kremla polegającą na najpierw znaczącym ograniczeniu przepustowości, a następnie całkowitym zakręceniu przysłowiowego kurka z gazem płynącym dotychczas do Europy przez gazociąg Nord Stream 1. W efekcie Niemcy i pozostałe kraje Europy stanęły w obliczu wystąpienia kryzysu energetycznego, możliwej racjonalizacji surowców energetycznych oraz, co prognozowano dla niemieckiej gospodarki, wystąpienia realnej recesji. W odpowiedzi kraje jak Niemcy, ale również USA i Japonia zaczęły stawiać na dywersyfikację potencjalnych źródeł energii, przychylniejszym okiem patrząc w stronę energii jądrowej, dotychczas nieco kontrowersyjnej w oczach opiniii publicznej, zwłaszcza po katastrofie elektrowni Fukushima. To z kolei spowodowało wzrost cen uranu oraz akcji spółek związanych z wydobyciem tego surowca. Szok podażowy na surowcach energetycznych wywołał również przejściową hossę na akcjach spółek związanych z sektorem wydobywczym oraz produkcją maszyn dla górnictwa. Zdaje się, że te sektory są najbardziej narażone na wystąpienie realizacji “wojennych” zysków w przypadku stabilizacji sytuacji na linii Ukraina – Rosja. Z drugiej strony największymi beneficjentami ewentualnego pokoju może być przede wszystkim sektor banków, który wykazuje szczególną wrażliwość na wszelkie zawirowania związane z niepewnością na arenie międzynarodowej oraz spółki wydobywcze i rolnicze prowadzące swoją działalność na terenie Ukrainy. Ponadto, normalizacja cen surowców energetycznych może zmniejszyć presję inflacyjną, co z kolei może umożliwić bankom centralnym rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych, co może stanowić znaczący impuls wzrostowy dla europejskich indeksów giełdowych.

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Pomimo pojawiających się coraz częściej w mediach wypowiedzi wieszczących rychły koniec konfliktu zbrojnego w Ukrainie zdaje się, że w tym zakresie należy jeszcze zachować dawkę zdrowego sceptycyzmu. Znaczące postępy ukraińskiej kontrofensywy mogą wywołać po stronie rosyjskiej efekt zranionego niedźwiedzia, który będąc zapędzonym w kozi róg może być jeszcze bardziej nieobliczalny. To z kolei stanowi poważny czynnik ryzyka i w sytuacji jego materializacji może przyczynić się do gwałtownej wyprzedaży na europejskich indeksach. Słowem, zdaje się, że do końca wojny jest jeszcze daleko, chociaż wszyscy życzylibyśmy sobie, by jej kres nadszedł jak najszybciej.

Euforia na WIG-UKRAINA

W ciągu trzech ostatnich dni obserwujemy euforię na akcjach spółek wchodzących w skład indeksu WIG-UKRAINA. Absolutnym faworytem inwestorów jest Coal Energy, spółka wydobywcza, której akcje w ciągu trzech dni potroiły swoją wartość. W skład indeksu wchodzi osiem spółek, z których większość działa w branży spożywczej oraz rolniczej.

Notowania spółek z indeksu WIG-UKRAINA (14.09.2022)Notowania spółek z indeksu WIG-UKRAINA

Źródło: Bloomberg

  • Coal Energy (CLE.PL) – spółka wydobywcza
  • Milkiland (MLK.PL) – producent wyrobów mlecznych
  • KSG Agro (KSG.PL) – producent i dystrybutor produktów rolnych i spożywczych
  • Agroton (AGT.PL) – producent i dystrybutor produktów rolnych i spożywczych
  • Astarta (AST.PL) – jeden z ukraińskich liderów sektora cukrowniczego
  • Industrial Milk Company (IMC.PL) – producent i dystrybutor produktów rolnych i spożywczych
  • Kernel (KER.PL) – producent i dystrybutor oleju słonecznikowego
  • Ovostar Union – hodowca drobiu

Papierek lakmusowy nastrojów giełdowych

Euforyczna reakcja inwestorów na pozytywne doniesienia z frontu wojennego, które nie oznaczają jeszcze przełomu w wojnie, pokazują, jaki potencjał do wzrostów mogą mieć spółki z indeksu WIG-UKRAINA, które w wyniku wojny zostały drastycznie przecenione. Historyczna reakcja kursu nie gwarantuje podobnego jego zachowania w przyszłości, ale może stanowić papierek lakmusowy nastrojów inwestorów, który w przypadku spółek z indeksu WIG-UKRAINA w ciągu ostatnich trzech dni przyjmuje silnie zielony (czyli zasadowy) odcień.

A jedna z głównych zasad inwestowania brzmi – kupuj plotki, sprzedawaj fakty.

Autor: Maciej Kietliński, analityk XTB

Najemcy biurowi wracają do aktywności sprzed pandemii

Zarówno dane rynkowe, jak i wyniki Działu Powierzchni Biurowych w Colliers w I połowie 2022 r., pokazują, że aktywność najemców na rynku biurowym dynamicznie rośnie. Od stycznia do końca czerwca eksperci Colliers z pionów Reprezentacji Najemcy i Właściciela doradzali w transakcjach najmu prawie 160 tys. mkw. – to niespełna o 60 tys. mkw. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

– Jesteśmy w trakcie ewolucji rynku biurowego. Część firm wciąż opracowuje strategie dotyczące modelu pracy, w tym zapotrzebowania na powierzchnię biurową, ale na rynku jest już widoczna rosnąca aktywność najemców. Nadal obserwujemy zainteresowanie nowymi powierzchniami – szczególnie wśród firm z sektora nowoczesnych usług dla biznesu – BPO, SSC. Z kolei w procesie decyzyjnym bardzo istotne są kwestie związane z ESG (aspekty środowiskowe, społeczne oraz ład korporacyjny) i to, czy i jakie rozwiązania wspierające wdrażanie jego wymogów przez najemców posiada budynek – mówi Paweł Skałba, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych, Colliers.

Największy wolumen transakcji z udziałem ekspertów Colliers w I połowie 2022 r. odnotowano w Warszawie (34,3 tys. mkw.), Poznaniu (12,6 mkw.) i Krakowie (12,2 tys. mkw.). Wynik w stolicy Wielkopolski zapewnił Colliers pozycję lidera w regionie wśród firm doradczych w transakcjach dotyczących reprezentacji najemcy.

Dobre wyniki odnotował też pion Reprezentacji Właściciela firmy.

– W I połowie 2022 r. sfinalizowaliśmy transakcje na 75,2 tys. mkw., z czego zdecydowana większość dotyczyła rynku warszawskiego. Zapewniło to nam pozycję lidera pod względem udziału w rynku wśród firm doradczych w stolicy. Obserwujemy duży wzrost aktywności najemców w porównaniu do analogicznego okresu w 2021 r., co potwierdza wzrost popytu na rynku warszawskim o 92% w porównaniu do roku poprzedniego. Zdecydowana większość transakcji sfinalizowanych w pierwszym półroczu przez dział reprezentacji wynajmującego to renegocjacje, których udział w popycie na powierzchnie biurowe stale rośnie – mówi Izabela Kapil, Dyrektor Pionu Reprezentacji Właściciela w Dziale Powierzchni Biurowych, Colliers.

Kluczowe transakcje

W transakcjach reprezentowanych przez Colliers – zarówno przez dział reprezentacji najemcy, jak również właściciela – dominowały renegocjacje i ekspansje. Nowe umowy objęły ponad 70 tys. mkw. biur, co potwierdza rosnącą aktywność najemców.

– Jak widać, wbrew pierwotnym przypuszczeniom, pandemia nie spowodowała zniknięcia biur z rynku. Wręcz przeciwnie. Niektóre firmy, jak np. City Space, nie tylko zdecydowały się zostać w zajmowanej od lat lokalizacji, ale nawet dokonały ekspansji. Tym, co się zmieniło, jest natomiast model pracy. W dużej część firm zmienił się na hybrydowy, co wymusiło na najemcach dostosowanie powierzchni biurowych do nowych realiów i potrzeb pracowników – mówi Paweł Skałba, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych, Colliers.

Wśród największych transakcji I połowy roku z udziałem ekspertów Colliers można wymienić:  renegocjację i ekspansję wynajmowanej w Placu Unii powierzchni przez ING Bank Śląski, w której reprezentowaliśmy właściciela budynku, a także renegocjację umowy najmu 8,5 tys. mkw. w budynku Park Rozwoju na warszawskim Mokotowie przez firmę Schneider Electric oraz odnowienie kontraktu najmu 7,5 tys. mkw. przez OLX w biurowcu Maraton A w Poznaniu, w których reprezentowaliśmy najemcę.

Ubywa biur w Warszawie

W I połowie bieżącego roku tylko w Warszawie wynajęto niemal 480 tysięcy mkw. powierzchni biurowej. To więcej niż w rekordowych latach 2018 i 2019. Stało się tak za sprawą odblokowanej decyzyjności najemców z minionego roku. Popyt na powierzchnie biurowa wzrósł prawie dwukrotnie w porównaniu do I połowy 2021 r.

Wzrost popytu przełożył się na spadek wskaźnika wolnej powierzchni, który w stolicy wynosi obecnie 11,9% (w porównaniu do 12,5% w I poł. 2021 r.). Z kolei na dziewięciu największych rynkach Polski wskaźnik ten wzrósł i wynosi obecnie 13,6% (w porównaniu do 12,9% w I poł. 2021 r.). W całym kraju do wynajęcia od zaraz jest  1,7 mln  mkw. powierzchni.

– Silne odbicie rynku po stronie popytu wpłynęło na ustabilizowanie współczynnika powierzchni niewynajętej w Warszawie na poziomie 11,9%, co przekłada się na prawie 748 tys. mkw. dostępnej przestrzeni. W budowie jest kolejne 240 tys. mkw. Malejąca podaż oraz utrzymanie dynamiki popytu, które przewidujemy, może spowodować powstanie luki podażowej na stołecznym rynku. W efekcie może dojść do wzrostu bazowych stawek czynszu w nowych projektach położonych w strefie centralnej, które aktualnie kształtują się na poziomie 19-25 euro/mkw./miesiąc. Jesteśmy więc w momencie, kiedy najemcy aktywnie szukają biur i chcą już teraz zabezpieczyć atrakcyjną powierzchnię na dobrych warunkach – mówi Paweł Proński, Dyrektor w Dziale Powierzchni Biurowych w Colliers.

Spadki tempa wzrostu cen w kolejnych krajach. W Polsce nadal nie udaje uzupełnić się składu RPP

Do państw, które w sierpniu mogą pochwalić się spadkiem tempa wzrostu cen, dołącza Wielka Brytania. W USA spada tempo wzrostu cen producentów, a w Polsce nadal nie udaje uzupełnić się składu RPP.

Spadek wzrostu cen na Wyspach

Wielka Brytania dołączyła do grona państw, które w sierpniu zanotowały spadek cen. W skali roku rosną już one o wartość jednocyfrową. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że owa jedna cyfra to 9,9%. Dane te zostały zinterpretowane jako korzystne dla funta. Jest to o tyle dziwne, że teoretycznie spadek inflacji powinien obniżać szanse na dalsze podwyżki stóp procentowych. Z drugiej strony należy pamiętać, że przy głównej stopie procentowej 1,75% różnicy pomiędzy stopami procentowymi a inflacją jest nadal ogromna. Jest też dodatkowe tło dla tych danych. Inflacja bazowa, czyli taka oczyszczona o wpływ cen energii i żywności jest nadal bardzo wysoka. Wynosi bowiem 6,3%. Wyraźnie mniej niż główny indeks, ale pokazuje to jasno, że to nie tylko susza i rosyjska inwazja potęgują inflację.

Ludzie nie chcą do RPP?

Niskie bezrobocie powoduje, że niektórzy pracownicy nie chcą aplikować na mniej atrakcyjne stanowiska. Okazuje się, że spadek poniżej 5% spowodował, że wakaty są nawet w RPP (gdzie praca wydawać by się mogło, jest dość prestiżowym zajęciem, nie wspominając nawet kwestii pieniędzy). Nadal jednak Rada zamiast 9 członków ma tylko 7, a właśnie kolejny z potencjalnych kandydatów zrezygnował. Z jednej strony złośliwi mogą zwracać uwagę, że w tych ciężkich czasach, gdy inflacja przekracza cel inflacyjny o dwucyfrową wartość, dodatkowe osoby są potrzebne. Z drugiej strony być może kierownik Katedry Prawa Zarządzania Środowiskiem faktycznie nie jest najbardziej pożądanym uzupełnieniem RPP? Rynki na razie ignorują ten brak, ale pozostawianie tego w ten sposób może tworzyć ryzyka.

Spadek inflacji producenckiej w USA

Inflację mierzy się zarówno w cenach dla konsumentów, jak i dla producentów. Ta druga jest znacznie mniej istotna, gdyż nie dotyczy bezpośrednio tego, co się dzieje. Z drugiej strony jest to cenna wskazówka dla analityków. Jeżeli inflacja producencka przekracza konsumencką, to znaczy, że koszty producentów rosną szybciej niż na półkach. W rezultacie spada marża. To z kolei sugeruje na przyszłość wzrost inflacji, jeżeli dojdzie do wyrównania marż. Z tego powodu wczorajsze dane z USA trzeba uznać za korzystne dla gospodarki. Jeszcze w lipcu ceny producentów rosły o 9,8%, dzisiaj jest to już 8,7%. Wskaźnik ten spada nie tylko szybciej od inflacji konsumenckiej, ale również mocniej od oczekiwań. Dla rynków walutowych to z kolei niekorzystny sygnał dla dolara. Wolniej rosnące ceny to mniej rosnące stopy procentowe. Mniej rosnące stopy to słabszy dolar.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:30 – USA – indeks NY Empire State,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Podwójny kłopot? Inflacja to dla firm mniej gotówki i większe zadłużenie

  • Pandemiczne zawirowania dobiegają końca. Choć ostatni sezon po stronie przychodów był lepszy od oczekiwań– tylko cztery z 24 sektorów zanotowały spadek – to aż połowa z nich odnotowała spadek zysków w ujęciu rocznym. Prognozy i przewidywania również wskazują na słabnący impet: wskaźniki wzrostu przychodów w III kwartale zostały skorygowane w dół dla Ameryki Łacińskiej, regionu Azji i Pacyfiku oraz rynków wschodzących, a także w skali globalnej dla 15 sektorów.
  • Bufory gotówkowe są nadal wysokie, lecz słabną. Pomimo przekroczenia w II kwartale 2022 roku poziomów z 2019 roku o 30% w Europie i 50% w Stanach Zjednoczonych, bufory gotówkowe przedsiębiorstw maleją, ponieważ w 2022 roku większość firm zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie wykorzystywała te zasoby pieniężne – wynika z analiz Allianz Trade.
  • Ze względu na uwarunkowania inflacyjne, zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (WCR) wzrosło o 6 dni obrotu do poziomu 71 w USA i o 10 dni do poziomu 64 w Europie. To skłoniło firmy do budowania dźwigni finansowej. Tymczasem jak wynika, z analiz Allianz Trade wyższe stopy procentowe powodują również wzrost kosztów odsetkowych, zwłaszcza w Europie (+20% skorygowane o zmianę zadłużenia długoterminowego).
  • W związku z tym kraje, sektory i firmy stoją obecnie przed różnymi wyzwaniami. W Europie kryzys energetyczny może okazać się poważnym ciosem dla sektorów energochłonnych (energetyka, papier, metale, kolej, przemysł chemiczny, itp.), natomiast silny dolar może zaszkodzić sektorom eksportowym w USA. Zagrożone są również wydatki uznaniowe i budownictwo, natomiast energetyka powinna nadal radzić sobie dobrze – choć jest narażona na skutki działań politycznych (np. podatek „od super zysków”).

W pierwszej połowie 2022 zyski utrzymywały się na stałym poziomie, ale impet słabnie

Sezon wynikowy w II kwartale przyniósł pozytywne niespodzianki na całym świecie – ponad połowa spółek giełdowych przekroczyła szacunki dotyczące przychodów i zysku na akcję (odpowiednio: 58% i 54%). Jednak na kilka tygodni przed publikacją wyników oczekiwania zostały znacząco obniżone ze względu na trwającą wojnę w Ukrainie, utrzymujące się problemy z łańcuchem dostaw oraz braki półprzewodników spowodowane blokadami w Chinach, a także rosnące ceny surowców.

Europa była regionem, który sprawił największą niespodziankę. Pomimo bliskości konfliktu Rosja-Ukraina, 64% firm europejskich przekroczyło oczekiwania dotyczące przychodów, a średnia dynamika wzrostu przychodów wyniosła +16,4% w ujęciu rocznym (+12,5% w ujęciu rocznym w strefie euro). W USA 63% firm również pobiło szacunki, a przychody wzrosły o +15,9% w ujęciu rocznym. Większa przepaść dzieliła jednak firmy po obu stronach Atlantyku, jeśli chodzi o raportowany wskaźnik zysku na akcję (EPS): Podczas gdy zyski wzrosły o +18,5% w ujęciu rocznym w Europie (+4,7% w strefie euro), w USA wzrosły jedynie o +2,1% (+0,9% w ujęciu światowym). Wskazuje to, że firmy na Starym Kontynencie były w stanie lepiej absorbować rosnące koszty produkcji w porównaniu do swoich amerykańskich odpowiedników.

Rysunek 1: Dynamika wzrostu przychodów i zysku na akcję w poszczególnych regionach w II kwartale 2022 roku

Źródła: Refinitiv Eikon, według stanu na 30 sierpnia 2022, Dział Analiz Allianz
Źródła: Refinitiv Eikon, według stanu na 30 sierpnia 2022, Dział Analiz Allianz

A analiz Allianz Trade wynika, że niektóre sektory odnotowały lepsze wyniki niż inne. W szczególności sektor energetyczny i transportowy (łącznie reprezentujące ok. 9% wolumenu spółek raportujących) osiągnęły wzrost przychodów odpowiednio o +62,3% w ujęciu rocznym i +31,5% rocznie w ujęciu globalnym. Z kolei sektor motoryzacyjny (-11,6% w ujęciu rocznym) ucierpiał najbardziej w Europie z powodu niższych wolumenów produkcji w związku z utrzymującymi się niedoborami półprzewodników. W USA, sektor telekomunikacyjny był jedynym sektorem niefinansowym, który nie był w stanie zwiększyć przychodów w II kwartale (-13,6% w ujęciu rocznym), ponieważ silna konkurencja uniemożliwiła firmom przeniesienie rosnących kosztów energii na klientów (patrz Rysunek 2).

Rysunek 2: Dynamika wzrostu przychodów w poszczególnych sektorach w II kwartale roku

Dynamika wzrostu przychodów w poszczególnych sektorach w II kwartale roku
Żródło: Refinitiv Eikon, według stanu na 30 sierpnia 2022. Dział Analiz Allianz.

Wybiegając w przyszłość, w Allianz Trade spodziewamy się ogólnego pogorszenia wyników spółek w III i IV kwartale roku, zwłaszcza w USA, gdzie kwestie inflacji (a więc i twardej polityki monetarnej) pojawiły się znacznie wcześniej niż w Europie, spowalniając konsumpcję w szybszym tempie. Amerykańskie spółki o zasięgu międzynarodowym będą również musiały zmierzyć się z negatywnym wpływem na przychody spowodowanym przez umocnienie się dolara amerykańskiego. Inne utrzymujące się zakłócenia, takie jak wąskie gardła w łańcuchu dostaw oraz napięcia polityczne w Ukrainie i na Tajwanie, mogą również wciąż wpływać na nastroje w biznesie.

Średnie szacunki dotyczące wzrostu przychodów w III kwartale nieznacznie przesunęły się w górę (+0,9%) dla Europy i w dół dla USA (-0,2%). Jeśli chodzi o korekty zysków netto, średnia zmiana wskaźnika zysku na akcję (EPS) była dodatnia dla Europy (+2,0%), ale ujemna dla USA (-2,3%). Średni szacunek wzrostu zysków dla spółek ujętych w indeksie S&P 500 zmniejszył się do +7,2% w sierpniu, w porównaniu z +11,1% w lipcu (patrz Rysunek 3).

Rysunek 3: Szacunki wzrostu zysków spółek z indeksu S&P 500 na lata 2022 i 2023 (konsensus z lipca i sierpnia)

Szacunki wzrostu zysków spółek z indeksu S&P 500 na lata 2022 i 2023
Źródła: Refinitiv Eikon. Dział Analiz Allianz

W wielu krajach firmy zaczynają spalać swoje zapasy gotówki

W pierwszej połowie 2022 roku zasoby gotówkowe przedsiębiorstw niefinansowych osiągnęły nowe maksima, przekraczając poziomy z 2019 o 30% w przypadku strefy euro (788 mld EUR) i o 55% w USA (835 mld USD – patrz Rysunek 4). W pierwszej części roku depozyty firm niefinansowych (NFC) nadal rosły we wszystkich krajach europejskich, przy czym w lipcu nadal odnotowywały zauważalne wzrosty, a nowe rekordy zostały ustanowione zwłaszcza w krajach kluczowych: Niemczech (+4,9% w ujęciu rocznym do 765 mld EUR), Francji (+4% do 927 mld EUR), Włoszech (+5,7% do 440 mld EUR), Hiszpanii (+6,9% do 328 mld EUR) i Wielkiej Brytanii (+4,3% do 583 mld GBP). W USA wzrost depozytów w I kwartale mocno przyspieszył o +11,5% w ujęciu rocznym, dzięki czemu suma depozytów firm amerykańskich przekroczyła 2.300 mld USD, w porównaniu do 3.437 mld EUR w przypadku sumy depozytów firm ze strefy euro.

Rysunek 4 – Wzrost sumy depozytów w posiadaniu firm niefinansowych, ostatni* vs grudzień 2019

Wzrost sumy depozytów w posiadaniu firm niefinansowych, ostatni* vs grudzień 2019
(*) Lipiec dla krajów strefy euro oraz Wielkiej Brytanii, oraz I kwartał dla USA
Źródło: ECB, BoE, FRED, Dział Analiz Allianz

Część powyższych wzrostów sald środków pieniężnych wynika jednak z nowych kredytów bankowych zaciągniętych proaktywnie lub defensywnie. De facto zmiany w pozycjach gotówkowych netto, mierzone różnicą między depozytami przedsiębiorstw niefinansowych a nowymi kredytami, wyraźnie wyhamowały w latach 2020-2021 i ponownie w I połowie 2022 roku. W przypadku pięciu największych rynków strefy euro, tempo to spadło do 2% w I połowie 2022 roku, wobec 7% w 2021 roku i 14% w 2020 roku. Podobny rezultat Allianz Trade obserwuje w przypadku Wielkiej Brytanii (odpowiednio 1%, 14% i 19%), a nieco gorszy w przypadku USA (odpowiednio 0%, 6% i 23%). W odniesieniu do większości krajów oznacza to, że wzrost aktywności gospodarczej zaczął już generować niższy wzrost pozycji gotówkowych. W istocie, nasz indeks spalania gotówki okazał się ujemny w pierwszej połowie 2022 roku w Wielkiej Brytanii i Niemczech oraz potwierdził negatywny zwrot rozpoczęty w 2021 roku we Francji, Hiszpanii, Niderlandach i USA (patrz Rysunek 5).

Rysunek 5 – Wskaźnik spalania środków pieniężnych w poszczególnych krajach

Wskaźnik spalania środków pieniężnych w poszczególnych krajach
Źródła: ECB, BoE, FRED, Dział Analiz Allianz

Wywołany inflacją wzrost zapotrzebowania na kapitał obrotowy (WCR) prowadzi do wzrostu zadłużenia i wyższych kosztów odsetkowych

Część przyspieszenia spalania środków pieniężnych jest związana ze zwiększonym zapotrzebowaniem na kapitał obrotowy, spowodowanym wpływem wąskich gardeł w łańcuchu dostaw na zapasy oraz, co ważniejsze, wyższymi cenami czynników produkcji. Dane finansowe spółek giełdowych pokazują, że zapasy gwałtownie wzrosły w I kwartale, szczególnie w Europie, a w II kwartale pozostały mniej więcej na tym samym poziomie zarówno w Europie, jak i w USA. W całym I półroczu 2022 roku w porównaniu do końca 2021 roku zapasy wzrosły o +5 dni obrotu w USA i +7 dni w Europie. Wspomniany wzrost zapasów przyczynił się do 66% wzrostu wskaźnika zapotrzebowania na kapitał obrotowy (WCR) w Europie i 75% w USA. Resztę tłumaczą zmiany netto w zachowaniach płatniczych dotyczące należności (DSO) i zobowiązań (DPO), z większym wzrostem DSO w USA i Europie Zachodniej. W sumie, wywołany inflacją wzrost WCR spowodował wzrost o +6 dni obrotu do poziomu 71 w USA i o +10 dni do poziomu 64 w Europie Zachodniej (patrz Rysunek 6).

Rysunek 6: Zmiana komponentów zapotrzebowania na kapitał obrotowy w I półroczu 2022, w dniach obrotu

Zmiana komponentów zapotrzebowania na kapitał obrotowy w I półroczu 2022, w dniach obrotu
(*) według stanu na 31 sierpnia 2022 roku, z uwzględnieniem danych finansowych 2.012 spółek, dla których dostępne są szczegółowe wyniki za II kwartał (tj. zysk + bilans) (panel rozszerzony) oraz 1.920 spółek przy wykorzystaniu stabilnego panelu spółek sprawozdawczych (stabilna grupa).
Źródła: Eikon/Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Taki kontekst wymusza na firmach utrzymywanie wysokiego poziomu dźwigni finansowej. Pomimo spadku wskaźników zadłużenia w I kwartale 2022 roku, wynikającego w dużej mierze ze wzrostu nominalnego PKB, wskaźniki zadłużenia finansowego nadal przekraczają poziomy sprzed pandemii (zob. Rysunek 7). W wartościach bezwzględnych, zadłużenie finansowe firm niefinansowych (NFC) ustanowiło nowe rekordy w większości krajów, zwłaszcza w Niemczech (1.860 mld EUR), Francji (2.074 mld EUR) i USA (12.138 mld USD – patrz Rysunek 8).

Rysunek 7: Wskaźnik zadłużenia firm niefinansowych, w % PKB

Wskaźnik zadłużenia firm niefinansowych
Źródła: Banque de France, Dział Analiz Allianz

Rysunek 8: Zadłużenie firm niefinansowych, w jednostkach waluty lokalnej

Ponadto, wraz z rosnącymi stopami procentowymi rosną również koszty odsetkowe. W okresie od I do II kwartału koszty odsetek dość gwałtownie wzrosły w firmach sześciu największych gospodarek strefy euro (+16% dla naszego panelu). Warto zauważyć, że niemal potroiły się one w przypadku sektora tekstylnego, a w przypadku sektora metalowego, elektronicznego i hotelarskiego wzrosły o około +50%. W USA wzrost był mniej wyraźny (średnio +3%), z wyjątkiem sektora maszyn i urządzeń, który odnotował wzrost o +56%. Jednak po korekcie o zmiany w zakresie zadłużenia długoterminowego, obraz wygląda zupełnie inaczej: W Allianz Trade widzimy, że wzrost kosztów odsetkowych w Europie jest napędzany głównie przez zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (WCR), podczas gdy w USA wynika głównie ze wzrostu zadłużenia długoterminowego (patrz Rysunek 9). Zauważmy również, że sektor sprzętu gospodarstwa domowego w strefie euro zaczął zmniejszać dźwignię, co sygnalizuje spowolnienie aktywności i popytu na dobra trwałe.

Rysunek 9: Zmiana kosztów odsetkowych (II kw. vs I kw.) skorygowana o zmianę zadłużenia długoterminowego

Zmiana kosztów odsetkowych (II kw. vs I kw.) skorygowana o zmianę zadłużenia długoterminowego
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Każda łódź ma swój własny szlak: kraje, sektory i firmy mają teraz bardzo różne wyzwania.

Większość firm, regionów i sektorów ucierpiała w wyniku kryzysu Covid-19 i skorzystała z uwolnienia spiętrzonego popytu. Jednak w 2022 roku sektory stoją obecnie przed bardzo specyficznymi wyzwaniami. Pozycje gotówkowe i zadłużenie również odzwierciedlają zróżnicowaną dynamikę. Choć ryzyko spowolnienia gospodarczego to zła wiadomość dla korporacji po obu stronach Atlantyku, sektory o charakterze cyklicznym są narażone w większym stopniu (np. handel detaliczny, tekstylia, budownictwo). Kryzys energetyczny jest problemem europejskim – firmy stoją w obliczu egzystencjalnych zagrożeń, ponieważ martwią się o dostęp do energii. W USA natomiast jest to głównie temat kosztów produkcji, które mogą spowodować wzrost wydatków. Analogicznie, wzrost stóp procentowych uderzy mocniej w sektory o wysokim poziomie dźwigni finansowej (np. budownictwo, linie lotnicze). Z kolei silny dolar jest przeszkodą głównie dla amerykańskich sektorów eksportowych (np. sprzęt gospodarstwa domowego, maszyny i urządzenia). Wreszcie, sam sektor naftowy i gazowy także stoi w obliczu presji politycznej; w Europie możliwe jest podniesienie podatków w celu sfinansowania działań fiskalnych, a w USA administracja Bidena wywiera coraz większą presję na inwestycje w zaplecze rafineryjne. Sektor energetyczny w Europie znajduje się pod ogromną presją, jednak jest i będzie silnie wspierany przez stosowane polityki, ponieważ sektor ten jest zbyt ważny, by mógł upaść.

Tabela 1 – Podsumowanie rodzajów ryzyka i narażonych sektorów

Ryzyko Najbardziej narażone sektory
Wzrost stóp procentowych Budownictwo (USA/Europa)

Linie lotnicze (USA/Europa)

Maszyny i urządzenia (USA/Europa)

Transport (USA/Europa)

Kryzys energetyczny w Europie Papier (Europa)

Metale (Europa)

Chemikalia (Europa)

Koleje (Europa)

Telekomunikacja (Europa)

Energetyka (Europa)

Spowolnienie wzrostu gospodarczego Handel detaliczny (USA/Europa)

Budownictwo (USA/Europa)

Art. gospodarstwa domowego (USA/Europa)

Elektronika (USA/Europa)

Tekstylia (USA/Europa)

Motoryzacja (USA/Europa)

Maszyny i urządzenia (USA/Europa)

Silniejszy dolar Elektronika (USA)

Maszyny i urządzenia (USA)

Art. gospodarstwa domowego (USA)

Komputery i telekomunikacja (USA)

Dalszy wzrost cen towarów innych niż energia oraz silniejszy dolar

 

Sektor rolno-spożywczy (USA/Europa)

Metale (USA/Europa)

Maszyny i urządzenia (USA/Europa)

Motoryzacja (USA/Europa)

Ryzyko polityczne Ropa naftowa i gaz (USA/Europa)

Źródła: Dział Analiz Allianz

Grupa OEX opublikowała wyniki za I półrocze 2022 roku

Grupa OEX, specjalizująca się w dostarczaniu usług i technologii w obszarze sprzedaży, w II kwartale 2022 kontynuowała wzrost zysków i zakończyła I półrocze br. z wynikiem znacząco wyższym od osiągniętego w porównywalnym okresie 2021.  

Przychody Grupy wyniosły 328,4 mln zł i wzrosły o 23,7 %. Skonsolidowany zysk EBITDA wyniósł 35,8 mln zł (25,3 mln zł wg. MSR 17) co stanowi wzrost o 43,6 % w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego (67% wg. MSR 17).

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tych wyników. Tak dynamiczny wzrost organiczny to efekt zarówno rozwijania współpracy z dotychczasowymi klientami jak również pozyskiwanie nowych. Nasi klienci to jedne z największych marek na polskim i globalnym rynku, które wobec wyzwań związanych z trudną sytuacją makroekonomiczną szukają możliwości zwiększenia efektywności biznesu. Dzięki naszemu wieloletniemu doświadczeniu i inwestycjom w skuteczność procesów jesteśmy w stanie jako outsourcer zapewnić lepsze wyniki niż zespoły własne klientów.   – powiedział Jerzy Motz, Prezes Zarządu OEX SA

Segment Zarządzania sieciami punktów sprzedaży detalicznej zwiększył przychody w pierwszym półroczu 2022 r. o 11,5 % do wartości 101,8 mln zł. Jednocześnie wygenerował 14,1 mln zł zysku EBITDA (wg. MSR 17) co stanowi wzrost o 50,4  %. Wzrosła liczba zawartych umów z klientami o 8,5 %, przy jednoczesnym, nieznacznym spadku średniej liczby sklepów (o 2,7%).

Dobre wyniki segmentu Zarządzania sieciami punktów sprzedaży detalicznej to wynik wielu czynników, które wystąpiły na rynku. Wyższa sprzedaż usług telekomunikacyjnych może wiązać się z realizacją przez konsumentów odłożonych w czasie pandemii zakupów w tym obszarze. Prawdopodobnie nie bez znaczenia jest również sytuacja związana z napływem do Polski obywateli z Ukrainy.– powiedział Jerzy Motz

Imponujący wzrost wyników odnotował Segment Wsparcia sprzedaży. Wyniki osiągnięte w I półroczu 2022 to drugie co do wysokości wśród segmentów operacyjnych Grupy.  Przychody segmentu Wsparcia sprzedaży wyniosły 135,3 mln zł co stanowi wzrost o 63,8 %, natomiast EBITDA (wg. MSR 17) wyniosła 8,8 mln zł i wzrosła o 105,7 % w porównaniu do I półrocza 2021.

Z ogromną satysfakcją obserwujemy rozwój spółki OEX Cursor, która odnotowała spektakularny wzrost wyników dzięki rozwojowi współpracy z dotychczasowymi kluczowymi klientami, w tym istotnie z klientem z branży tytoniowej.- dodał Jerzy Motz

Segment eCommerce Services odnotował wzrost EBITDA (wg. MSR 17) o 28,1% do 7,9 mln zł, przy nieznacznym spadku przychodów.

Widzimy tendencje spadkowe w sektorze e-commerce w Polsce i na świecie. Jednak spółki z segmentu eCommerce services z Grupy OEX wypracowały istotnie wyższy zysk EBITDA. Warto zaznaczyć, że bardzo dynamiczny rozwój odnotowała spółka VCC, świadcząca usługi w obszarze obsługi klienta i customer experience, których znaczenie w handlu wciąż wzrasta. Ważnym obszarem działalności, w którym spółka ma sukcesy to projekty z wykorzystaniem technologii bot.

Istotny wpływ na sytuację finansową Grupy OEX miała sprzedaż spółki Divante, w wyniku której Grupa w I półroczu 2022 roku rozpoznała zysk w wysokości  93,8 mln zł.

Wskaźnik dług netto do EBITDA wyniósł 0,51 natomiast środki pieniężne na koniec czerwca 2022 r. wyniosły 66,6 mln zł.

Do wyzwań przyszłych okresów z pewnością należy zaliczyć trudną sytuację makroekonomiczną Polski w tym wzrastające koszty działalności i ryzyko zakorzenienia się inflacji. Jednak dzięki stabilnej sytuacji finansowej możemy wspierać dalszy rozwój spółek z Grupy OEX. – dodał Jerzy Motz

Wyjaśnienie – z uwagi na istotny wpływ na prezentację EBITDA zastosowania aktualnie obowiązującego standardu MSSF 16, Grupa w celach informacyjnych prezentuje także EBITDA wg stosowanego do końca 2018 roku standardu MSR 17. Poprzez wpływ MSSF 16 należy rozumieć różnicę jaką powoduje w sprawozdaniach finansowych zastosowanie standardu MSSF 16 w miejsce standardu MSR 17, wynikającą z odmiennej klasyfikacji umów najmu powierzchni takich jak magazyny, powierzchnie sklepowe czy biurowe.

Salesforce: 58% polskich firm postrzega obsługę klienta jako czynnik generujący przychody

W 28% przedsiębiorstw działających w Polsce za zarządzanie obsługą klienta odpowiada osoba z kierownictwa najwyższego szczebla, ponieważ obszar ten nabiera strategicznego znaczenia w warunkach niepewności gospodarczej.

Salesforce (NYSE: CRM), opublikował piątą edycję raportu State of Service, w którym dzieli się spostrzeżeniami ponad 8000 specjalistów z 36 krajów, w tym 200 z Polski, na temat tego, jak zmieniają się priorytety, wyzwania, czynniki umożliwiające osiągnięcie sukcesu i strategie działów obsługi klienta w obliczu trudności gospodarczych oraz oczekiwań klientów preferujących kanały cyfrowe.

Najważniejsze wnioski z tegorocznego raportu State of Service:

Niepewność gospodarcza skłania do skupienia się na efektywności. W miarę jak inflacja nabiera rozpędu, a na pierwszych stronach gazet dominują informacje o kolejnych podwyżkach czy zmianach stóp procentowych, zespoły obsługi klienta sięgają po nowe narzędzia oraz technologie, które zwiększają produktywność i efektywność. 64% działów obsługi klienta w Polsce wykorzystuje automatyzację procesów i przepływów pracy.

Obsługa klientów preferujących kanały cyfrowe wciąż zyskuje na znaczeniu. Migracja klientów do kanałów cyfrowych nabrała tempa w czasie pandemii i nie widać oznak jej spowolnienia. 62% działów obsługi klienta w Polsce oferuje wsparcie klienta w formie wideorozmowy, a 57% – czatu na żywo.

„Wielka rezygnacja” skłania do skupienia się na zapewnieniu pracownikom wysokiego komfortu pracy. Przy wysokim wskaźniku rotacji pracowników działy obsługi klienta oferują udogodnienia takie jak praca zdalna czy większe możliwości rozwoju zawodowego. Działy obsługi klienta w Polsce odnotowały w ciągu ostatniego roku średni wskaźnik rotacji pracowników na poziomie 16%.

Obsługa klienta wychodzi poza centrum obsługi telefonicznej. Obsługa w terenie jest obecnie wykorzystywana nie tylko w branżach takich jak energetyka czy usługi komunalne. 87% działów obsługi klienta w Polsce docierających bezpośrednio do swoich usługobiorców twierdzi, że ten rodzaj interakcji ma kluczowe znaczenie dla rozwoju ich przedsiębiorstw.

Obsługa klienta jest w awangardzie zmian w zakresie cyfrowego zaangażowania klientów – powiedział Brian Solis, globalny propagator innowacyjności w Salesforce. – W miarę jak niepewność gospodarcza skłania klientów i przedsiębiorstwa do ponownej oceny swoich priorytetów i inwestycji, tym bardziej kluczowe dla liderów będzie dokonanie bilansu tego, jak ich zdolności, narzędzia umożliwiające osiągnięcie sukcesu i strategie wzmacniają pozycję obsługi klienta jako czynnika generującego przychody i zwiększającego lojalność klientów. Badanie Salesforce dostarcza wiele cennych punktów odniesienia i czynników, które pomagają w podejmowaniu ważnych decyzji.

Automatyzacja i wydajność są priorytetami w warunkach niepewności gospodarczej

Rosnące oczekiwania klientów dotyczące szybkiego rozwiązywania problemów wciąż zwiększają zapotrzebowanie na efektywność w działach obsługi klienta. W rzeczywistości 78% ankietowanych pracowników obsługi klienta twierdzi, że trudno jest pogodzić szybkość z jakością – to wzrost z 63% w porównaniu z 2020 r. i wynik długiego czasu oczekiwania na rozwiązywanie spraw klienckich, który wydłużył się podczas pandemii.

Obecne dążenie do zwiększenia efektywności jest również napędzane przez czynniki ekonomiczne oraz obawy przed recesją, co skłania zespoły obsługi klienta i te z innych działów do zastanowienia się, jak można zrobić więcej za mniej.

W ślad za tym 58% (dane od wszystkich respondentów) działów obsługi klienta stosuje obecnie automatyzację procesów lub przepływów pracy co najmniej w jeden sposób.

Użytkownicy wymieniają oszczędność czasu jako największą korzyść z automatyzacji, a następnie możliwość współpracy z innymi działami, ograniczenie liczby błędów i większą koncentrację na klientach. Sześćdziesiąt pięć procent działów obsługi klienta odznaczających się wysoką wydajnością – tych, które deklarują, że zapewniają „doskonały” poziom obsługi klienta – korzysta z automatyzacji w porównaniu z 41% działów o niskiej wydajności, czyli tych, które zapewniają przeciętną lub słabą obsługę.

45% procent działów obsługi klienta wykorzystuje sztuczną inteligencję (AI) – powiązaną technologię, która często wspiera automatyzację – co stanowi wzrost o 88% od 2020 roku, kiedy to 24% działów obsługi klienta wykorzystywało AI.

Oprócz wyposażenia pracowników w narzędzia zwiększające ich produktywność działy obsługi klienta zwiększają wysiłki mające na celu pomoc klientom w rozwiązywaniu ich problemów. Z odrębnego badania wynika, że 59% klientów preferuje narzędzia samoobsługowe w przypadku prostych pytań i problemów, a wskaźniki KPI dotyczące obsługi klienta ewoluują w tym właśnie kierunku. W rzeczywistości aż 67% działów obsługi klienta monitoruje obecnie sprawy rozwiązane bez udziału konsultantów, przez samych klientów – to znaczący wzrost z 56% w 2020 roku i 36% w 2018 roku.

Przechodzenie na cyfrowe kanały obsługi przyspiesza

Oszałamiający wzrost wykorzystania kanałów cyfrowych do obsługi klienta zaobserwowany na początku pandemii okazał się być długoterminowym trendem, a nie chwilową modą. Chociaż telefon i e-mail pozostają najbardziej popularnymi kanałami, inne opcje, takie jak media społecznościowe, bazy wiedzy i czat na żywo, stają się równie popularne. Z kolei kliencka samoobsługa, która odnotowała gwałtowny spadek w 2020 r., musi się jeszcze odbudować.

Obsługa w formie wideorozmowy zanotowała największy skok popularności wśród wszystkich kanałów – 43% więcej działów obsługi klienta będzie ją oferować w 2022, względem 2020 roku. W ciągu ostatnich dwóch lat szczególnie duży wzrost odnotowano również w zakresie korzystania ze społeczności internetowych i forów dyskusyjnych, w których klienci mogą kontaktować się ze sobą w celu uzyskania porady, a także w zakresie korzystania z aplikacji mobilnych.

Inicjatywy w zakresie zapewnienia pracownikom wysokiego komfortu pracy pomagają w rozwiązywaniu problemów z ich utrzymaniem

„Wielka rezygnacja” lub „wielkie przetasowanie” – takim mianem określa się niedawne zawirowania na rynku pracy, na które działy obsługi klienta również nie są odporne. Respondenci badania szacują, że średnio prawie jedna piąta (19%) ich pracowników odeszła z pracy w ciągu ostatniego roku, przy czym szczególnie wysokie wskaźniki rezygnacji odnotowano w branży mediów i rozrywki oraz energetyki i usług komunalnych.

Aby powstrzymać utratę pracowników na rynku pracy, który przynajmniej do niedawna sprzyjał osobom poszukującym pracy, wiele działów obsługi klienta od początku pandemii zaoferowało swoim pracownikom dodatkowe korzyści. Podobnie jak w wielu innych branżach szczególnie popularne są elastyczne grafiki pracy (oferowane przez 47% działów obsługi klienta), świadczenia z zakresu wellness (45%) oraz lepsze możliwości rozwoju zawodowego (44%).

Być może nieprzypadkowo odsetek pracowników obsługi klienta, którzy twierdzą, że mają jasną ścieżkę rozwoju zawodowego, wzrósł znacząco do aż 85% w porównaniu z 67% w 2020 roku i 59% w 2018 roku.

Obsługa w terenie zyskuje na popularności w różnych branżach

Tylko 35% respondentów badania pracuje w biurze lub sklepie w pełnym wymiarze godzin, co bez wątpienia wynika w znacznej mierze z tendencji do pracy z dowolnego miejsca. Jednak wyjście poza centrum obsługi telefonicznej jest w dużym stopniu spowodowane wzrostem popularności obsługi w terenie, czyli usług świadczonych u klientów w ich domach lub miejscach prowadzenia działalności.

Od dawna kojarzona z takimi branżami jak energetyka i telekomunikacja, obsługa w terenie jest coraz bardziej popularna w innych sektorach, np. usługach specjalistycznych i biznesowych (do celów takich jak optymalizacja wyznaczania trasy między wieloma klientami), handlu detalicznym (dla specjalistów od dostarczania artykułów do sklepów spożywczych i aptek), a nawet w naukach przyrodniczych i biotechnologii (w zastosowaniach takich jak sprzedaż wyrobów medycznych).

Osiemdziesiąt osiem procent działów obsługi klienta świadczących usługi w terenie wdrożyło oprogramowanie do zarządzania obsługą w terenie (Field Service Management, FSM) dostosowane do specyficznych potrzeb pracowników pracujących poza biurem. Różnica w zakresie zwrotu z inwestycji w oprogramowanie FSM jest oczywista: działy osiągające wysokie wyniki znacznie częściej niż słabiej radzący sobie konkurenci dostrzegają główne korzyści, takie jak optymalizacja harmonogramów, wzrost produktywności i mniejszy wpływ ich działalności na środowisko naturalne.

 

###

 

Metodologia

Dane zawarte w raporcie State of Service pochodzą z podwójnie ślepego badania przeprowadzonego wśród 8 050 specjalistów ds. obsługi klienta w Ameryce Północnej, Ameryce Południowej, Europie, Afryce oraz Azji i Pacyfiku. Dane zostały zebrane między 6 maja a 13 czerwca 2022 roku. Wszyscy respondenci są panelistami strony trzeciej. Kraje objęte badaniem to: Argentyna, Australia, Belgia, Brazylia, Kanada, Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Hong Kong, Indie, Indonezja, Irlandia, Włochy, Japonia, Malezja, Meksyk, Holandia, Nowa Zelandia, Norwegia, Filipiny, Polska, Singapur, Republika Południowej Afryki, Korea Południowa, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Tajwan, Tajlandia, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Wietnam. Uprzedzenia kulturowe wpływają na wyniki badań.

McKinsey & Company: Cyfryzacja może przynieść Polsce dodatkowe 360 mld złotych

Dotychczasowy dynamiczny wzrost cyfrowy w Polsce napędzany był głównie handlem cyfrowym. Jednak przyspieszona cyfryzacja może przynieść dodatkowo ponad 360 miliardów złotych do 2030 roku oraz silniejszą odporność na kryzysy.

W kolejnym z serii raportów “Digital Challengers”, eksperci z McKinsey & Company wskazują, że w ostatnich 5 latach rosnąca gospodarka cyfrowa miała kluczowy wkład w rozwój gospodarczy 10 krajów w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, nazywanych Cyfrowymi Challengerami. Oprócz Polski, w skład tej grupy wchodzą także Bułgaria, Czechy, Chorwacja, Litwa, Łotwa, Rumunia, Słowacja, Słowenia i Węgry. Tempo wzrostu gospodarki cyfrowej w regonie znacząco przewyższyło nie tylko wzrost PKB wśród Cyfrowych Challengerów, ale także tempo rozwoju gospodarki cyfrowej wśród krajów Europy Północnej (tzw. Cyfrowych Liderów – Belgii, Danii, Estonii, Finlandii, Irlandii, Luksemburga, Holandii, Norwegii oraz Szwecji) i Zachodniej (tzw. Wielkiej Piątki – Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania). Potwierdza to postawione we wcześniejszych raportach tezy o tym, że Cyfrowi Challenegrzy mają szansę na dogonienie czołowych krajów europejskich w obszarze cyfryzacji, przy wykorzystaniu potencjału wzrostu zidentyfikowanego w raportach z 2018 i 2020 roku.

Pomimo tych wzrostów udział gospodarki cyfrowej w PKB wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej jest niższy niż w przypadku Europy Zachodniej czy Północnej, wskazując na wciąż duży potencjał wzrostu. Według raportu, w Polsce do 2030 roku gospodarka cyfrowa może przynieść dodatkowe 78 mld euro, czyli ponad 360 miliardów złotych. W sumie gospodarka cyfrowa może być warta prawie 123 miliardy euro w 2030 roku, stanowiąc 9% prognozowanego PKB.

Polska, z największą gospodarką cyfrową w regionie, wartą 44 mld euro w 2021 r. odnotowała znaczne przyspieszenie wzrostu cyfrowego w ostatnich dwóch latach. Według analiz, głównym motorem tego przyspieszenia był handel cyfrowy. W latach 2019-2021 odnotowywał on tempo wzrostu na poziomie 22% rocznie i stanowił 60% gospodarki cyfrowej w ubiegłym roku. Rynek handlu cyfrowego w Polsce charakteryzuje się obecnością silnych graczy krajowych, jak również rozwiniętą ofertą międzynarodowych sklepów online.

Wartość handlu cyfrowego w kraju w ubiegłym roku wynosiła 27 mld euro, a udział handlu cyfrowego w obrotach ogółem stanowił 17 proc. Wartości te są ponad dwukrotnie większe w stosunku do roku 2017 r., odnotowując rekordowe wzrostu szczególnie w okresie pandemii, gdy fizyczne sklepy były zamknięte, zwiększając popyt online w kategoriach takich jak odzież, artykuły gospodarstwa domowego i elektronika oraz artykuły spożywcze. –  W ciągu ostatnich pięciu lat w Polsce nastąpił znaczny wzrost liczby nowych sprzedawców cyfrowych. Tylko w pierwszej połowie 2020 roku powstało około 2 tys. nowych sklepów online. Nowe marki wchodziły do ​​kraju i często wybierały kanał online jako główny sposób sprzedaż, podczas gdy otwieranie sklepów fizycznych pozostawało częścią ich strategii w przypadku dalszego wzrostu. Tendencja ta jest odwrotna do trendu realizowanego przez tradycyjnych graczy detalicznych, którzy zaczynają od tradycyjnego sklepu, a następnie potencjalnie migrują w kierunku handlu cyfrowego i dystrybucji wielokanałowej – komentuje Tomasz Marciniak, partner zarządzający McKinsey & Company w Polsce oraz współautor raportu. – Żeby utrzymać tempo wzrostu w tym obszarze, warto skupić się na szerokiej ofercie i dostępności produktów, wygodzie klientów, innowacjach oraz bezpieczeństwie, które zapewnia zaufanie klientów. Już teraz widzimy jak sprzedawcy detaliczni w Polsce usprawnili swoje procesy wysyłkowe, aby dostawa była jak najbardziej wydajna, pod wpływem gwałtownego wzrostu sprzedaży online i rosnących potrzeb klientów. Wprowadzono rozwiązania mające maksymalnie uprościć proces zakupów, takie jak darmowe dostawy, funkcje click&collect czy ułatwianie płatności oraz wprowadzanie opcji płatności odroczonych – dodaje Marciniak.

Podczas gdy dotychczasowe wzrosty były napędzane głownie rozwojem handlu cyfrowego, dalszy rozwój może zależeć od drugiego komponentu gospodarki cyfrowej – ICT, czyli wydatków rządów i firm we wszystkich sektorach na sprzęt, oprogramowanie, infrastrukturę i powiązane z nimi usługi. Według raportu sektor ten może odpowiadać za 76 proc. wzrostu do 2030 r. Fundamenty gospodarki cyfrowej, takie jak rozwinięta infrastruktura (szybki Internet, mobilny dostęp szerokopasmowy, technologie chmurowe, AI czy big data) o szerokim zasięgu oraz dobrze wyszkolona pula talentów oraz dynamiczny ekosystem biznesowy, mają kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju ICT w Polsce.

Przyspieszenie cyfryzacji niesie ze sobą jeszcze jeden istotny komponent. Jak wskazuje raport, kraje o większej cyfryzacji odnotowały średnio mniej poważne spowolnienie gospodarcze podczas pierwszych fal pandemii COVID-19. Inwestując w cyfryzację przedsiębiorstw i administracji, szerokie sieci komunikacyjne, analitykę danych i umiejętności cyfrowe całej populacji, kraje mogą lepiej reagować na kryzysy i osłabiać ich wpływ na swoje gospodarki. – W ostatnich latach wypełnionych nagłymi zakłóceniami budowanie odporności jest niezwykle istotne zarówno dla firm jak i całych gospodarek. Dlatego cyfryzację postrzegamy nie tylko jako siłę napędową wzrostu gospodarczego, ale także jako czynnik przyczyniający się do jego stabilności – podsumowuje Tomasz Marciniak.

Jak wojna w Ukrainie i inflacja wpłynęły na polski rynek pracy?

68,3%[1] ankietowanych uważa, że wojna w Ukrainie wpłynęła na polski rynek pracy. Tak wynika z badań przeprowadzonych pod koniec sierpnia przez SW Research na zlecenie firmy Job Impulse.  Ponad 50,5% badanych jest pozytywnie nastawionych do pracowników pochodzenia ukraińskiego, zaś 34,6% raczej lub zdecydowanie nie zgadza się ze stwierdzeniem, że napływ pracowników z Ukrainy negatywnie odbija się na sytuacji polskich pracowników. Ponadto zapytani o rosnące ceny, raty kredytów i inflację ankietowani odpowiedzieli, że planują szukać dodatkowego źródła dochodu – zadeklarowało to 40,5% badanych.

Pracownicy z Ukrainy a polski rynek pracy

Trwająca już ponad pół roku wojna za naszą wschodnią granicą niewątpliwie wpłynęła na polski rynek pracy. Spora liczba pracujących wcześniej w naszym kraju mężczyzn wyjechała, zaś do Polski przyjechały głównie kobiety i dzieci.

Stosunek Polaków do osób z Ukrainy jest niejednoznaczny. Z jednej strony 34.6% nie uważa, aby napływ pracowników narodowości ukraińskiej negatywnie wpływał na polski rynek pacy, ale aż 30,3% nie ma na ten temat zdania. Ta zachowawczość może świadczyć o tym, że ankietowani nie mają wiedzy o rynku pracy i niezwykle ważne jest edukowanie na temat tego jak on obecnie wygląda, oraz jakie znaczenie dla jego prawidłowego funkcjonowania mają osoby narodowości ukraińskiej. Firma Job Impulse starała się to robić już wcześniej, obecnie ta potrzeba jest jeszcze większa.

To dla nas bardzo dobra informacja, że ponad połowa badanych jest pozytywnie nastawiona do pracowników pochodzenia ukraińskiego. Natomiast nie da się też nie zauważyć, że ok. 1/3 ankietowanych nie ma zdania na temat tego, jak wojna w Ukrainie wpłynęła na stabilność zatrudnienia w Polsce, ani jak cenni są imigranci z Ukrainy, ponieważ po prostu brakuje pracowników. Te odpowiedzi wskazują na to, że wiedza na temat tego jak obecnie wygląda sytuacja na rynku pracy oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się pracodawcy nie jest powszechna. Zależy nam na tym, aby z pozycji eksperta, edukować na temat tego jak pewne zjawiska i procesy wpływają na globalny rynek i angażować się w inicjatywy, które pomogą tę wiedzę upowszechniać – mówi Łukasz Koszczoł, Prezes Job Impulse.

Ważnym aspektem jest wsparcie kobiet, które przyjechały z Ukrainy i starają się odnaleźć na polskim rynku pracy.

To często wykwalifikowane specjalistki, które szukają możliwości, aby kontynuować swoją ścieżkę zawodową w Polsce, uczą się więc języka. W Job Impulse staramy się je wspierać korzystając z naszej wiedzy i możliwości.  Od początku wojny udzielamy wsparcia kobietom z Ukrainy w przygotowaniu CV oraz poszukiwaniu pracy w Polsce. Dołączyliśmy do projektów Career consulting for Ukrainians oraz Mentorship for Ukrainians (M4U) zainicjowanych przez CSR Ukraine. Ponadto współpracujemy z ukraińską fundacją Dostupno.ua, wspierającą osoby z niepełnosprawnościami. Uczestniczyliśmy również w lokalnych wydarzeniach kierowanych do osób z Ukrainy – mówi Tetiana Hrytsyk, Koordynatorka Rozwoju Rekrutacji Zagranicznych w Job Impulse.

Nie tylko wojna

Również inne wydarzenia ostatnich miesięcy takie, jak wzrost cen, rat kredytów oraz inflacja wpłynęły na codzienne życie Polaków. Aż 40,5% ankietowanych deklaruje, iż obecna sytuacja sprawia, że będą szukać dodatkowego źródła dochodu. 32,5% nie planuje podejmować jeszcze żadnych decyzji, będzie czekać co się wydarzy, zaś tylko 27% nie planuje szukać dodatkowej pracy.

Sytuacja, z którą obecnie mamy do czynienia może zmusić wielu mieszkańców naszego kraju do szukania dodatkowych zleceń czy prac dorywczych. Job Impulse od kilkunastu lat specjalizuje się w pośredniczeniu między pracodawcami, a pracownikami tymczasowymi. Dysponujemy ofertami zleceń dorywczych, weekendowych czy popołudniowych. Takich, których podjęcie może podreperować domowy budżet – dodaje Łukasz Koszczoł.

O stabilność zatrudnienia w Polsce w związku z wydarzeniami w Ukrainie martwi się ok. 1/3 ankietowanych, tyle samo osób nie ma zdania na ten temat lub nie widzi zagrożenia. Warto jednak przyjrzeć się temu w szerszej perspektywie. To nie tylko kwestia pojedynczych stanowisk pracy, ale i całych firm. Wiele zakładów produkcyjnych zmierzy się wkrótce lub już się mierzy z brakiem półproduktów czy surowców niezbędnych do ich funkcjonowania. Brak produktów z Ukrainy, Białorusi czy Rosji może stać się dla nas wszystkich już niebawem realnym problemem.

[1] Badanie przeprowadzone przez SW Research metodą wywiadów on-line (CAWI) na zlecenie Job Impulse na grupie 826 osób, w dniach 29-30 sierpnia.

Columbus wypracował dodatni wynik operacyjny w sierpniu

Columbus Energy poprawił miesięczne wyniki. W sierpniu Spółka osiągnęła prawie 44 mln zł przychodów, czyli najwięcej odkąd weszła w życie nowa ustawa prosumencka, i zanotowała dodatni wynik EBITDA.

Jak wynika z raportu miesięcznego Columbus Energy, sprzedaż produktów w sierpniu była lepsza niż w lipcu. Przychody Spółki w minionym miesiącu wyniosły 43,6 mln zł, a wyraźny udział w ich strukturze zaczęły odgrywać pompy ciepła, magazyny energii i ładowarki do samochodów elektrycznych. W sierpniu przychody z tego segmentu wyniosły 12,4 mln zł, czyli stanowiły 28% całości przychodów, podczas gdy jeszcze w czerwcu było to zaledwie 5,2 mln zł, czyli 18% przychodów. W minionym miesiącu Spółka zanotowała też dodatni wynik EBITDA.

– Po dwóch miesiącach trzeciego kwartału wypracowaliśmy dodatni wynik operacyjny, zarówno w działalności podstawowej, jak i w biznesie farm fotowoltaicznych. Redukcja kosztów stałych, praca nad marżowością (szczególnie po stronie kosztów zmiennych) oraz odbudowywanie wartości sprzedaży przynoszą wymierne efekty, które z każdym kolejnym miesiącem powinny być coraz lepsze. Szczegółowe dane oraz wartość EBITDA w omawianym okresie zaprezentujemy w raporcie za trzeci kwartał, tj. 14 listopadakomentuje Dawid Zieliński, Prezes Columbus Energy S.A.

W komentarzu do raportu miesięcznego Zarząd zapowiada, że wrzesień będzie wymagający dla Spółki, która przygotowuje się do refinansowania znacznej części zadłużenia w drodze sprzedaży części farm fotowoltaicznych, nad czym Columbus obecnie pracuje.

To będą duże ruchy kapitałowe, które przyniosą poprawę struktury bilansu, tak ważnej w kontekście planowanych strategicznych inwestycji. Czekają nas zatem skomplikowane operacje biznesowe, będące sporym wyzwaniem, ale też jednym z ostatnich obszarów transformacji naszej organizacji       w lżejszą, bardziej skoordynowaną i zyskownąwyjaśnia Dawid Zieliński.

Pod koniec bieżącego roku Zarząd Spółki planuje zaprezentować nową strategię, uwzględniającą doświadczenia w ekspansji zagranicznej w Republice Czeskiej, a być może również plany dotyczące działalności w kolejnych krajach.

Najbliższe miesiące będą nadal przybliżać Columbus do wyników z 2020 r., natomiast poziom dojrzałości firmy jest już zupełnie inny. I na tym fundamencie będziemy budować długoterminową strategię Columbus dodaje Prezes Spółki.

Grupa STS: wyniki finansowe H1 2022

Grupa STS – jeden z największych bukmacherów w Europie Centralnej oraz lider rynku w Polsce – od stycznia do czerwca 2022 roku wygenerowała skonsolidowane przychody na poziomie 263 mln zł. Skorygowana EBITDA w pierwszym półroczu 2022 wyniosła 117 mln zł. Zysk netto Grupy od stycznia do czerwca br. wyniósł 62 mln zł[1]. W H1 2022 roku STS S.A. – główna spółka operacyjna Grupy STS – osiągnęła zaś 83 mln zł zysku netto[2].

W pierwszym półroczu 2022 Grupa STS wygenerowała NGR na poziomie ponad 296 mln zł, gdy przed rokiem było to 295 mln zł. Od stycznia do czerwca 2022 roku wartość zawartych zakładów przez klientów Grupy STS wyniosła 2,189 mld zł, gdy przed rokiem było to 2,222 mld zł.

Warto odnotować, że w H1 2021 rozgrywane były Mistrzostwa Europy, tegoroczne Mistrzostwa Świata w Katarze rozpoczną się zaś dopiero w Q4 2022.

W pierwszych sześciu miesiącach 2022 roku wypracowaliśmy w pełni satysfakcjonujące wyniki finansowe oraz operacyjne. Należy zwrócić uwagę, że w zeszłym roku na przełomie Q2 i Q3 było rozgrywane EURO 2020. Tymczasem zwiększyliśmy rok do roku przychody oraz NGR, i to mimo wysokiej bazy. Co więcej, od lutego mamy do czynienia z coraz większą inflacją, słabnącą aktywnością polskiej gospodarki oraz wojną na Ukrainie. Niesprzyjająca sytuacja makroekonomiczna zmieniła sentyment w polskiej gospodarce. Jednak Grupa STS za sprawą przewag konkurencyjnych generuje zadawalające wskaźniki operacyjne. W lipcu i sierpniu br., wypracowała NGR na poziomie 103 mln zł, co jest wynikiem o 32% wyższym niż w lipcu i sierpniu 2021 roku. Suma stawek w 7-8.2022 wyniosła 713 mln zł, gdy w 7-8.2021 było to 677 mln zł. Co więcej, w tym roku wzrost akwizycji oraz większa aktywność graczy będzie miała miejsce w czwartym kwartale tego roku ze względu na kalendarz rozgrywek sportowych, w tym Mistrzostwa Świata w Katarze, w których udział weźmie nasza kadra narodowa mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

Zarząd oraz Rada Nadzorcza STS Holding po publikacji raportu półrocznego, zgodnie z obowiązującą polityką dywidendy, mogą podjąć decyzję w sprawie wypłaty zaliczki na poczet dywidendy. Jednostkowy zysk netto STS Holding SA w pierwszym półroczu br. wyniósł niemal 86 mln zł. Zgodnie z prawem połowa tej kwoty może być wypłacona akcjonariuszom w tym roku dodaje Mateusz Juroszek.

Grupa nie posiada długów zewnętrznych i zobowiązań bankowych, a przyznane linie kredytowe nie zostały uruchomione. Na 30 czerwca br. kapitały rezerwowe Grupy STS wyniosły łącznie 238 mln zł, w tym 198 mln zł środków finansowych i ich ekwiwalentów oraz 40 mln zł niewykorzystanych linii kredytowych.

Grupa STS jest największym pod względem obrotów bukmacherem w Polsce, który działa również na skalę międzynarodową dzięki licencjom w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach. Produkty oferowane przez Grupę obejmują zakłady sportowe, zakłady na sporty wirtualne, kasyno internetowe (poza Polską), BetGames oraz szeroką ofertę zakładów na wyniki wydarzeń esportowych.

Grupa od wielu lat nieprzerwanie wdraża strategię „mobile-first” w oparciu o autorski system bukmacherski. Stale rozwija własną platformę technologiczną, aby sprostać potrzebom klientów i wyznaczać rynkowe trendy. Inwestycje Grupy w portfolio produktowe i rozwiązania technologiczne wyniosły w 2021 r. 29 mln PLN. Ponadto w 2020 roku STS S.A. przejęła kontrolę nad czeską spółką technologiczną Betsys, w której obecnie posiada 74% akcji. Betsys jest głównym dostawcą rozwiązań IT dla bukmachera w Polsce, zarówno na potrzeby kanałów online, jak i retail. Łącznie w Grupie zespół ds. rozwoju produktów i platform Grupy składa się z około 160 wysoko wykwalifikowanych osób, w tym około 85 programistów, 55 innych pracowników zajmujących się rozwojem technologii i platform oraz 20 pracowników zajmujących się business intelligence oraz analityką biznesową.

[1] zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej, po uwzględnieniu odpisu w wysokości 9,2 mln zł

[2] zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej, po uwzględnieniu odpisu w wysokości 9,2 mln zł

Jak chronić system płatności SWIFT przed cyberatakami?

W nocy z 4 na 5 lutego 2016 roku, cyberprzestępcy włamali się do sieci Centralnego Banku Bangladeszu (BCB) i wydali serię fałszywych instrukcji płatniczych SWIFT na łączną kwotę 951 milionów dolarów. Chociaż BCB zablokował większość przelewów, 81 milionów dolarów trafiło na Filipiny, czyniąc ten napad jednym z największych w historii. Przyczyn rabunku szukano m.in. w rzekomo wadliwych systemach SWIFT. Jak przestępcom udało się dostać do systemu banku? Czy tego rodzaju ataków można uniknąć?

Znaczenie systemu SWIFT

Pod pojęciem SWIFT kryje się angielska nazwa założonego w 1973 roku w Belgii Stowarzyszenia na rzecz Światowej Międzybankowej Telekomunikacji Finansowej. Jednocześnie, tym samym terminem  określa się system przekazywania informacji między instytucjami finansowymi. Korzysta z niego około 11 tysięcy różnych podmiotów finansowych z ponad 200 krajów i terytoriów z całego świata. Za pośrednictwem SWIFT realizowane są przelewy międzynarodowe w dowolnej walucie – często na bardzo duże kwoty. Odcięcie jakiegokolwiek podmiotu od SWIFT, tak jak w przypadku Rosji po ataku na Ukrainę, praktycznie uniemożliwia mu międzynarodowe operowanie przelewami, powodując liczne problemy gospodarcze.

Osoby fizyczne i przedsiębiorcy również polegają na systemie SWIFT. Za jego pośrednictwem mogą wykonywać przelewy do banków zagranicznych, w tym tych znajdujących się poza Unią Europejską.. Korzyść w postaci gwarancji bezpieczeństwa wiąże się jednak z naliczaniem dodatkowych opłat.

System SWIFT na celowniku cyberprzestępców

Atak na system płatniczy pozwala oszustom pozyskać  znaczne kwoty przy pomocy jednego ataku, w przeciwieństwie do wielu pojedynczych włamań na konta indywidualnych klientów. Jak wskazują eksperci firmy WithSecure, cyberprzestępcy koncentrują swoje działania na realizacji jednego z dwóch scenariuszy. W pierwszym z nich atakujący mogą włamać się na konto użytkownika z uprawnieniami do ręcznego wpisywania i zatwierdzania instrukcji płatniczych SWIFT, czyli do wykonywania przelewów. W drugim scenariuszu przestępcy mogą próbować przejąć konto z dostępem administracyjnym do systemów płatniczych. Umożliwi to manipulację bazami danych i systemami wymiany wiadomości (zleceń) w celu wprowadzenia fałszywych instrukcji płatniczych.

– W przypadku napadu na bank w Bangladeszu, przestępcy uzyskali dostęp administracyjny do wewnętrznego systemu i wprowadzili złośliwe oprogramowanie na jeden z serwerów. Celem ataku była zmiana działania systemu do przetwarzania płatności SWIFT i zatarcie śladów ataku poprzez wyłączenie funkcji raportowania – wskazuje Leszek Tasiemski, VP of Products w  WithSecure.

Narzędzia ataku

Wbrew początkowym przypuszczeniom mediów, nie wydaje się,  aby atak na BCB i inne banki był wynikiem nieprawidłowego działania systemu SWIFT. W dokumentach ujawnionych przez grupę hakerską Shadow Brokers wskazano, że celem infiltracji banku w Bangladeszu nie był SWIFT, ale firma EastNets, świadcząca usługi płatnicze dla innych banków. Dowody wskazują, że cyberprzestępcy zdołali przeniknąć do sieci BCB przy użyciu technik Advanced Persistent Threat (APT), które mają wdrażać złośliwe oprogramowanie na stacjach roboczych użytkowników.

Ataki typu APT mają długotrwały charakter, są dokładnie planowane i mają jasno określony i wybrany przez przestępców cel. Oszuści kradną dane logowania, uzyskują dostęp do skrzynki mailowej czy wdrażają fałszywe programy na urządzenia użytkowników, aby później dostać się do systemów płatniczych. Włamania do sieci które przeprowadzają grupy APT zazwyczaj są ostrożne, ciche i może minąć wiele miesięcy, zanim zostaną zauważone, zwłaszcza jeśli celem jest infiltracja i kradzież danych a nie sabotaż czy kradzież. Przeważnie, za grupami APT stoją agencje rządowe krajów.

– Cyberprzestępcy często opierają swoje działania na błędach ludzkich. Jeśli administrator posiadający uprawnienia do zatwierdzania przelewów kliknie w link w mailu phishingowym lub przez przypadek udostępni swoje hasło, otworzy przestępcom drzwi do całego systemu płatności – ostrzega Tasiemski.

Zapobieganie cyberatakom jest możliwe

Jak podkreślają specjaliści z WithSecure, skuteczna obrona infrastruktury płatniczej SWIFT opiera się na zrozumieniu przestępców, którzy mogą próbować ją zaatakować oraz technik, jakimi dysponują. Banki powinny mapować potencjalne ścieżki ataków, którymi cyberprzestępcy mogą dostać się do systemu. Analiza tych tras pozwoli zidentyfikować podatności, usunąć je.i wdrożyć odpowiednie narzędzia monitoringu i zdolności odpowiadania na naruszenia.

– Dobre zrozumienie dostępnych taktyk ataków i dostosowywane do nich na bieżąco metody ochrony systemów płatności zniechęcą napastników i zmuszą ich do poruszania się znanymi i dobrze monitorowanymi ścieżkami, na których zostawione będą różnego rodzaju pułapki systemowe. To z kolei sprawi, że przestępcy zwrócą na siebie uwagę w sieci i zwiększy to szanse na wczesne wykrycie ataku. Dzięki temu zespoły zajmujące się wykrywaniem zagrożeń i reagowaniem na nie, będą miały szansę na zidentyfikowanie i zablokowanie przestępców, zanim zdążą wykraść pieniądze z podłączonych do SWIFT podmiotów podkreśla Tasiemski.

Jak działa firma faktoringowa?

Kiedy szukasz sposobu na finansowanie firmy, do głowy przychodzi Ci: kredyt, leasing, dotacje, inwestor lub emisje akcji. Metody te nie zawsze są jednak dostępne lub opłacalne. Każda forma finansowania spełnia inną funkcję i ma własne plusy i minusy, dlatego warto znać ich jak najwięcej — możesz ich wtedy używać na przemian, aby zapewnić swojej firmie stabilne źródło gotówki. W poniższym artykule poznasz faktoring, czyli metodę finansowania opartą na wystawionych fakturach oraz dowiesz się, jak działa firma faktoringowa.

Faktoring co to?

Faktoring to w dużym uproszczeniu, sprzedaż wystawionych faktur i zamiana ich na gotówkę. Wiele firm z sektora B2B sprzedaje swoje produkty lub usługi z odroczonym terminem płatności. Oznacza to, że zapłata przychodzi o wiele później niż sprzedaż. Jeśli chcesz dostać pieniądze za wystawioną fakturę od razu, bez czekania, możesz przekazać ją firmie faktoringowej, która wypłaci Ci pieniądze w ciągu 24 godzin. Faktoring jest więc usługą finansową, która umożliwia firmom szybszy rozwój dzięki poprawie i zabezpieczeniu płynności finansowej.

Wystawiasz faktury z odroczonym terminem płatności?

Jeśli sprzedajesz swoje produkty lub usługi z odroczonym terminem płatności, to wiesz, że na spłatę faktury można czekać 14, 30 lub aż 60 dni. Zapewne wiesz też, że klienci nie zawsze płacą na czas i w rzeczywistości na pieniądze czeka się o wiele dłużej. Powoduje to wiele problemów płatniczych i utrudnia bieżące finansowanie firmy. W tym czasie trzeba zakupić nowe surowce, zapłacić pracownikom, uregulować podatki i ZUS, spłacić ratę kredytową i leasingową. Firmy faktoringowe rozwiązują ten problem poprzez zamianę faktur na gotówkę.

Firma faktoringowa — jak działa?

Firma faktoringowa to instytucja finansowa, która finansuje swoich klientów — firmy takie jak Twoja — poprzez skupowanie ich wierzytelności. Ty przesyłasz swoje faktury, a firma faktoringowa przesyła Ci na konto do 90% wartości faktury. Czas oczekiwania na wypłatę środków od firmy faktoringowej może być różny. Na przykład, w Bibby Financial Services na pieniądze czekasz do 24 godzin.

Następnie firma faktoringowa monitoruje spływ należności od Twoich odbiorców, a Ty zajmujesz się rozwojem biznesu. Kiedy Twój klient opłaci wystawioną fakturę, firma finansująca wypłaca Ci pozostałą kwotę pomniejszoną o uzgodnione wynagrodzenie. Faktoring sprawia, że nie tracisz czasu na ściganie klientów spóźniających się z zapłatą i odzyskujesz pieniądze zamrożone w fakturach.

Jakie są rodzaje faktoringu?

Istnieje wiele rodzajów faktoringu, dzięki czemu usługa ta jest wszechstronna i przystosowana do każdego typu biznesu. Wyróżnia się m.in.:

  • Faktoring z regresem (niepełny) — dla firm posiadających stałe grono wiarygodnych klientów.
  • Faktoring bez regresu (pełny) — dla firm, które poszukują finansowania i dodatkowo chcą zabezpieczyć się przed ryzykiem niewypłacalności kontrahentów.
  • Faktoring eksportowy — produkt dedykowany firmom, które chcą zacząć lub już współpracują z kontrahentami zagranicznymi.
  • Faktoring dla transportu — doskonałe narzędzie dla firm z branży transportowej.
  • Faktoring dla małych firm — dla firm z rocznymi przychodami do 3 mln zł.
  • Faktoring odwrotny — dla firm, które chcą szybciej płacić swoim dostawcom, aby otrzymywać rabaty i nie martwić się płynnością finansową.

Faktoring i cesja wierzytelności

Ważnym zagadnieniem w faktoringu jest cesja wierzytelności, czyli przeniesienie uprawnień i obowiązków, które przysługują wierzycielowi (Tobie) na innego nabywcę (firmę faktoringową). Korzystając z faktoringu pełnego, przekazujesz firmie faktoringowej (faktorowi) prawo do odebrania zapłaty od Twojego klienta i potem to faktor czeka na spłatę faktury lub w razie konieczności, zajmuje się windykacją należności. Warto zauważyć, że w przypadku faktoringu pełnego (bez regresu) to firma faktoringowa bierze na siebie całe ryzyko związane z niezapłaceniem pieniędzy w terminie, jak również wszelkie koszty, jakie wiążą się z administrowaniem zaległościami. Dzięki temu nie musisz się martwić niewypłacalnością klientów.

Ile kosztuje finansowanie faktur?

Koszt faktoringu zależy od wielu czynników i bez wcześniejszej rozmowy bardzo trudno podać dokładną kwotę. Co wpływa na cenę tej usługi? Są to między innymi: liczba kontrahentów oraz wystawionych faktur, terminy płatności, szacowany obrót, rodzaj faktoringu i wierzytelności Twoich klientów. Porównując oferty, warto też sprawdzić ich zakres – tańsza usługa nie zawsze znaczy lepsza. Na przykład, faktoring pełny kosztuje więcej niż inne rodzaje faktoringu, ale oferuje dodatkową ochronę poprzez ubezpieczenie Twojej działalności przed niepłacącymi klientami. Nawet jeśli klient zbankrutuje i nie spłaci wystawionych faktur, ty i tak otrzymasz pieniądze. Dlatego właśnie każdy rodzaj faktoringu ma inną cenę – bo każdy ma odmienną specyfikę i zakres. Aby zapewnić Ci punkt odniesienia, możemy powiedzieć, że cena faktoringu niepełnego (bez ubezpieczenia przed złymi długami) kosztuje zazwyczaj od 0,5% do 3% wartości faktury.

Zalety faktoringu

Współpraca z firmą faktoringową to o wiele więcej niż tylko dostęp do dodatkowego źródła gotówki. Usługa faktoringowa to przede wszystkim dbanie o płynność finansową firmy, oszczędność czasu i pracy oraz zabezpieczenie przychodów ze sprzedaży. Do zalet faktoringu możemy zaliczyć:

  • Odzyskanie pieniędzy „zamrożonych” w fakturach. Warunki mogą się różnić w poszczególnych firmach faktoringowych. W Bibby Financial Services otrzymujesz na konto 90% wartości faktury w 24 godziny od przesłania dokumentów.
  • Dzięki większym zasobom gotówki możesz szybciej rozwijać produkcję i sprzedaż.
  • Nie martwisz się terminami płatności od klientów. To firma faktoringowa monitoruje spływ należności i ściga klientów, kiedy spóźniają się z zapłatą. Oszczędzasz dzięki temu czas i redukujesz poziom stresu.
  • Firma faktoringowa pomaga Ci weryfikować nowych klientów, zanim nawiążesz z nimi współpracę. Nie każdy kontrahent jest tym, za kogo się podaje i bez dokładnej weryfikacji, łatwo paść ofiarą oszusta. Jeśli korzystasz z faktoringu, możesz tego uniknąć.
  • Ubezpieczenie przed złymi długami — korzystając z faktoringu pełnego, masz gwarancję, że dostaniesz swoje pieniądze nawet w przypadku niewypłacalności kontrahenta. Możesz spokojnie planować wydatki, wiedząc, że nie zabraknie ci gotówki.
  • Pozyskanie faktoringu jest o wiele łatwiejsze niż wnioskowanie o kredyt. Firma faktoringowa nie ocenia Twojej firmy według tych samych kryteriów, których używają banki – liczą się wierzytelności Twoich klientów. W Bibby Financial Services umowę podpiszesz szybko i całkowicie przez Internet!
  • Finansowanie faktur to elastyczna metoda finansowania, która skaluje się wraz z Twoją działalnością. Nie podpisujesz umowy na konkretną kwotę finansowania – jeśli szybko się rozwijasz, faktoring rozwija się wraz z Tobą.
  • Faktoring to nie dług, dzięki czemu wpływa pozytywnie na wskaźniki finansowe Twojej firmy. Oznacza to też większe bezpieczeństwo – w czasach kryzysowych, nie będziesz miał do spłacenia żadnego długu.

Dodatkowe usługi

W momencie podpisania umowy faktoringowej zyskujesz o wiele więcej niż tylko źródło finansowania. Firma faktoringowa poza finansowaniem faktur wykonuje wiele dodatkowych usług, które mają na celu zwiększenie Twojej płynności finansowej i ułatwienie prowadzenia biznesu. Przed nawiązaniem współpracy z nowym klientem, sprawdzi dla Ciebie, czy jest on tym, za kogo się podaje i czy warto wchodzić z nim we współpracę. Jest wiele przypadków oszustów, którzy podszywają się pod znane firmy, aby wyłudzić od przedsiębiorców produkty lub usługi, a następnie zniknąć bez zapłaty.

Firma faktoringowa sprawdza nowych kontrahentów w takich bazach danych jak Krajowy Rejestr Dłużników Niewypłacalnych, Biuro Informacji Gospodarczej, Krajowy Rejestr Długów, Wykaz podatników VAT lub CEIDG. Współpracuje też z wywiadowniami gospodarczymi (polskimi i zagranicznymi), które dostarczają dodatkowych informacji na temat Twoich potencjalnych kontrahentów. Jeśli klient jest niewypłacalny lub ma nawyk spłacania faktur po czasie, powie Ci o tym albo odradzi współpracę, albo pomoże skonstruować umowę tak, abyś był bezpieczny.

Część firm faktoringowych, w tym Bibby Financial Services, ma w swojej ofercie również monitoring należności, dzięki czemu nie będziesz musiał się martwić terminami zapłaty lub przypominaniem klientom o zaległych fakturach, oraz windykacją. Wszystko po to, żebyś nie musiał się martwić o płynność finansową Twojej firmy i mógł koncentrować się na rozwoju.