Rosja grozi pełną blokadą WhatsAppa. Roskomnadzor oskarża Metę o naruszenia prawa i „wspieranie terroryzmu”

Roskomnadzor, rosyjski regulator odpowiedzialny za nadzór nad telekomunikacją, ostrzegł w piątek, że całkowicie zablokuje WhatsApp, jeśli platforma należąca do Meta nie zacznie w pełni przestrzegać lokalnego prawa. Organ oskarżył komunikator o to, że jest wykorzystywany do organizowania ataków terrorystycznych i prowadzenia oszustw, co — jak twierdzi — uzasadnia możliwość zastosowania najdalej idących restrykcji.

Ostatnie działania Rosji wpisują się w szerszą strategię wypierania zachodnich platform technologicznych. Władze zaczęły ograniczać połączenia w WhatsApp i Telegram już w sierpniu, argumentując, że obie firmy odmówiły przekazania danych organom ścigania w związku ze sprawami kryminalnymi — podaje Times of India.

W miejsce zachodnich komunikatorów Kreml coraz agresywniej promuje państwową aplikację MAX, która według danych rządu ma około 45 mln zarejestrowanych kont, z czego 18 mln to aktywni użytkownicy dziennie. Krytycy ostrzegają jednak, że MAX nie oferuje szyfrowania typu end-to-end, co rodzi obawy, iż narzędzie może być wykorzystywane do inwigilacji i kontroli przepływu informacji.

JSW wypłaci tylko 30% Barbórki. Związki zapowiadają protesty

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej ogłosił, że za 2025 r. wypłaci pracownikom jedynie 30% nagrody barbórkowej, co łącznie wyniesie około 100,79 mln zł brutto. Świadczenie ma trafić do załogi 3 grudnia. Spółka tłumaczy decyzję bardzo trudną sytuacją finansową, po tym jak po trzech kwartałach 2025 r. odnotowała 2,9 mld zł straty netto — podaje Money.pl

Decyzja wywołała gwałtowną reakcję związków zawodowych. NSZZ „Solidarność” JSW oraz inne organizacje wszczęły spór zbiorowy, dając zarządowi trzy dni na jej cofnięcie. Związki podkreślają, że Barbórka jest elementem wynagrodzenia, a nie uznaniową nagrodą, oraz że ograniczenie wypłaty narusza wewnętrzne regulacje i wcześniejsze porozumienia z pracownikami.

Związek zawodowy WZZ „Sierpień 80” zapowiedział na 12 grudnia protest przed Ministerstwem Energii w Katowicach, domagając się pełnej wypłaty świadczeń i oskarżając zarząd spółki o próbę przerzucenia odpowiedzialności za błędy zarządcze na załogę.

Skuteczny marketing to technologia i autentyczność. Panasonic Connect o nadchodzących trendach

Sztuczna inteligencja, autentyczność i zwinne podejście do działań komunikacyjnych – to trzy kluczowe elementy, które będą kształtować marketing w nadchodzących latach. Takie wnioski płyną z analizy przedstawionej przez Panasonic Connect, opartej na dyskusjach i obserwacjach z wydarzenia This is Marketing. Połączenie technologii – zwłaszcza AI – z autentycznym przekazem i zwinnością działania tworzy fundament skutecznego marketingu. Firmy, które adoptują te trzy zasady, są lepiej przygotowane na zmienność rynku oraz oczekiwania współczesnych konsumentów, podsumowuje Sandra Bähr, Content & System Specialist w Panasonic TOUGHBOOK.

Rosnąca liczba narzędzi opartych na AI sprawia, że branża marketingowa znajduje się w momencie przełomowym. Zamiast postrzegać AI jako zagrożenie, eksperci wskazują na jej rolę w usprawnianiu pracy kreatywnej i strategicznej. Algorytmy pozwalają automatyzować powtarzalne zadania, porządkować dane i dostarczać nowych inspiracji, dzięki czemu dział marketingu może skoncentrować się na bardziej zaawansowanych aspektach komunikacji.

Drugim zauważalnym trendem jest zwrot ku autentyczności. W środowisku przepełnionym treściami odbiorcy coraz częściej szukają marek, które mówią wprost, opierają się na prawdziwych historiach i prezentują spójne wartości. Coraz większego znaczenia nabiera również relacyjność – bliski kontakt z odbiorcą oraz ton komunikacji przypominający dialog, a nie monolog marki.

Zwinność (ang. agility) staje się trzecim filarem nowoczesnego marketingu. Tempo zmian w kanałach komunikacji oraz formatów treści wymaga od organizacji szybkiego testowania nowych rozwiązań, umiejętności adaptacji i elastycznego planowania. Praktyka pokazuje, że projekty realizowane iteracyjnie – z możliwością korygowania kierunku na bieżąco – przynoszą lepsze rezultaty niż długoterminowe, sztywne strategie.

Wśród narzędzi zyskujących na znaczeniu wymieniane są przede wszystkim formaty wideo, przygotowywane w wielu wariantach i dostosowane do różnych platform. Eksperci zwracają również uwagę na rosnącą wartość e-mail marketingu, pod warunkiem że jest on odpowiednio personalizowany. Współpraca z twórcami internetowymi nadal pozostaje jednym z najbardziej wiarygodnych kanałów dotarcia, ponieważ odbiorcy mocniej ufają rekomendacjom osób niż bezosobowym komunikatom firmowym.

Bio Planet ze znaczną poprawą wyników za III kw. 2025 roku

0

Bio Planet S.A., lider rynku dystrybucji żywności ekologicznej w Polsce, zakończyła trzeci kwartał 2025 roku z wyraźną poprawą kluczowych parametrów finansowych. Przychody Spółki wzrosły do 72,5 mln zł, co oznacza wzrost o 13 % względem III kwartału 2024 roku. Narastająco po trzech kwartałach przychody wyniosły 226,6 mln zł i były o 11 % wyższe rok do roku. Bio Planet wykazał także ponadprzeciętny wzrost w obszarze zysku netto, gdzie narastająco wyniósł on 4,24 mln zł, co stanowi ponad 270% wzrostu rentowności w stosunku do 3 kwartałów 2024 roku.

W III kwartale Bio Planet wypracowała 809 tys. zł zysku netto. Jest to pierwszy zysk kwartalny w tym okresie od 2021 roku i jednocześnie znacząca poprawa względem ubiegłych lat. Narastająco zysk netto osiągnął już poziom 4,24 mln zł, co oznacza wzrost o 272 % w stosunku do tego samego okresu 2024 roku. Z kolei EBITDA narastająco wyniosła 8,8 mln zł, rosnąc o 75 % rok do roku.

– „Do zmiany wyników i wciąż rosnących przychodów Spółki przyczynia się globalny trend i bardzo pozytywna zmiana trendów w konsumpcji certyfikowanej ekologicznej żywności. W całej Unii Europejskiej Spółki w naszej branży zauważają poprawę wyników i coraz lepszą sprzedaż oferowanych produktów. Po okresie stagnacji i stabilizacji, mogę jasno powiedzieć, że coś się zmienia, także w nastawieniach Polaków. Coraz częściej nasze produkty goszczą na stołach w polskich domach, a sklepy współpracujące z nami odnotowują znaczący wzrostu zamówień certyfikowanych bio produktów   pochodzących z ekologicznych upraw” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Zarząd Spółki podkreśla, że poprawa rentowności jest efektem długofalowych działań optymalizacyjnych oraz zakończenia spłat zobowiązań związanych z zakupem marki NaturaVena. Uwolnione środki zwiększyły płynność Spółki, umożliwiając korzystniejsze zakupy i stopniową poprawę rentowności. Istotnym czynnikiem, wpływającym na sytuację finansową Bio Planet jest obniżenie inflacji oraz stóp procentowych, które w opinii Zarządu przekładają się na powrót większego optymizmu konsumentów w Polsce.

„Historycznie trzeci kwartał przynosił Spółce niskie przychody oraz niewielką stratę netto. Ten rok był dla nas przełomowy – po raz pierwszy od czterech lat osiągnęliśmy dodatni wynik netto w tym okresie. To potwierdza, że strategia konsekwentnej optymalizacji kosztów, poprawy efektywności operacyjnej oraz umacniania pozycji rynkowej przynosi wymierne efekty. Zakończenie spłat związanych z zakupem środków NaturaVena poprawiło naszą płynność, co pozwala nam planować dalszy rozwój” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

W III kwartale Spółka kontynuowała rozwój oferty produktowej, wprowadzając około 300 nowych produktów, w tym 39 pozycji pod markami własnymi – Bio Planet, Bio Planet International oraz The Planet. Jednocześnie z oferty sukcesywnie wycofywane były wolno rotujące pozycje. Bio Planet utrzymuje obecnie ponad 6 tys. indeksów sprzedażowych, dostosowując asortyment do zmieniających się potrzeb klientów.

W ostatnim okresie Bio Planet podpisała aneksy do umów kredytowych z Santander Bank Polska, uzyskując wyższy limit kredytu obrotowego oraz korzystniejsze oprocentowanie. W ocenie Spółki krok ten dodatkowo wspiera poprawę płynności i umożliwia realizację ambitnych celów rozwojowych.

Kluczowymi priorytetami Bio Planet na najbliższe lata pozostaje dalsza poprawa rentowności, umacnianie pozycji lidera w segmencie ekologicznej żywności oraz dokończenie budowy nowoczesnych Zakładów Konfekcjonowania o łącznej powierzchni ok. 5,7 tys. m2. Wznowienie inwestycji planowane jest na wrzesień 2026 roku, a jej pełne uruchomienie na trzeci kwartał 2027 roku. Nowe zakłady pozwolą znacząco zwiększyć moce przerobowe i obniżyć jednostkowe koszty paczkowania.

Badanie: usprawnienia pracy na pierwszej linii podnoszą produktywność o 19% i wzrost przychodów o 2 p.p.

Według analiz Zebra Technologies Corporation, strategiczne inwestycje w budowę zintegrowanego środowiska pracy na pierwszej linii mogą przyczyniać się do wzrostu produktywności, przychodów i rentowności producentów poprzez usprawnienie operacji.

Raport Wpływ inteligentnych operacji: sektor produkcyjny opracowany przez firmę Zebra we współpracy z Oxford Economics podkreśla istotną zmianę podejścia w branży. Połączona pierwsza linia nie powinna być traktowana jako kwestia drugorzędna w obszarze operacji, lecz jako kluczowy priorytet strategiczny dla zarządów i najwyższej kadry kierowniczej. Wyniki te pojawiają się w momencie, gdy coraz większa liczba prezesów na całym świecie podkreśla znaczenie zabezpieczenia przyszłości pracy na pierwszej linii.

„Narracja dotycząca pracowników pierwszej linii przechodzi obecnie głęboką transformację w globalnych zarządach” – powiedział Stephan Pottel, Dyrektor ds. Strategii dla Sektora Produkcyjnego w regionie EMEA, Zebra Technologies. „Przy tak dużym skupieniu uwagi na sztucznej inteligencji i pracy biurowej istnieje ryzyko, że pominiemy pilne wyzwania i zignorujemy ogromny potencjał około 80% globalnej siły roboczej wykonującej pracę fizyczną i zadania na pierwszej linii”.

„Nasze badania, w połączeniu z opiniami innych liderów branży, jednoznacznie pokazują, że zachodzą realne zmiany. Rozwiązywanie problemów związanych z niedoborem pracowników i kompetencji, zwiększanie produktywności dzięki AI i automatyzacji oraz kształtowanie przyszłości pracy na pierwszej linii nie są już kwestiami operacyjnymi, lecz strategicznymi imperatywami, które definiują przyszłość branż i gospodarek”.

W październiku Zebra zorganizowała pierwszą edycję Frontline AI Summit – wydarzenia dla najwyższej kadry zarządzającej, która podziela wizję Zebra dotyczącą pracy na pierwszej linii, gdzie dla codziennego usprawniania pracy, sztuczna inteligencja łączy pracowników, klientów, dane i maszyny.

Raport Zebra, który objął badaniem liderów biznesu z różnych sektorów, ujawnia kluczowe spostrzeżenia dotyczące tego, w jaki sposób ukierunkowane inwestycje w bardziej połączoną pierwszą linię pracy przekładają się na wymierne wyniki biznesowe:

  • Znaczny wzrost produktywności pracowników: producenci, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat usprawnili przepływy pracy na pierwszej linii, odnotowali średnio 19% wzrost produktywności pracowników.
  • Wyższe przychody i rentowność: organizacje w całym łańcuchu dostaw, które zgłosiły znaczące usprawnienia przepływów pracy, zanotowały średnio o 2 punkty procentowe wyższy wzrost przychodów oraz o 1,7 punktu procentowego wyższą rentowność w porównaniu z innymi firmami w ostatnim roku.
  • Wpływ na kontrolę jakości: producenci, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat poprawili procesy kontroli i zapewnienia jakości, odnotowali wzrost jakości produktów (73%), zmniejszenie ryzyka błędu ludzkiego (52%) oraz sprawniejsze wprowadzanie zmian na liniach produkcyjnych bez przerywania pracy (44%). Usprawnienia te przełożyły się na o 2,4 punktu procentowego wyższy wzrost przychodów oraz o 1,4 punktu procentowego wyższą rentowność.
  • Efektywność przepływu materiałów: liderzy koncentrują się na poprawie dostępu do zapasów i kontroli nad nimi (79%), zwiększeniu efektywności i przepustowości (51%) oraz ograniczeniu kosztów operacyjnych (36%) i strat materiałowych (35%). 20% deklaruje, że już dziś potrzebuje sztucznej inteligencji, aby realizować te usprawnienia. Organizacje, które poprawiły procesy przemieszczania i obsługi materiałów na pierwszej linii, odnotowały średnio o 1,8 punktu procentowego wyższy wzrost przychodów niż te, które nie wprowadziły znaczących udoskonaleń w tym obszarze.

Inteligentna automatyzacja: strategiczny imperatyw, a nie działanie taktyczne
Badanie ujawnia również zmieniające się podejście do automatyzacji, podkreślając potrzebę bardziej strategicznego myślenia. Podczas gdy około czterech na dziesięciu liderów biznesu definiuje automatyzację jako usprawnianie przepływów pracy za pomocą oprogramowania i narzędzi cyfrowych, jedna trzecia postrzega ją jako optymalizację podejmowania decyzji i wyników operacyjnych dzięki zaawansowanej analityce oraz technologiom AI/ML. Tylko 11% podkreśla wykorzystanie robotyki i sprzętu do wykonywania zadań fizycznych wcześniej realizowanych przez ludzi.

„Wynikiem, który wymaga szczególnej uwagi, jest to, że jedynie jedna piąta liderów definiuje automatyzację jako szeroką, strategiczną koncepcję obejmującą różnorodne rozwiązania technologiczne służące poprawie produktywności i efektywności” – powiedział Pottel. „To zdecydowanie zbyt mało. Liderzy powinni otrzymać wsparcie, aby postrzegać inteligentną automatyzację strategicznie – jako fundamentalny element wizji organizacji dotyczącej bardziej połączonej pierwszej linii i długoterminowego wzrostu”.

METODOLOGIA
Zebra Technologies zleciła globalne badanie firmie Oxford Economics, przeprowadzone na podstawie ankiet oraz analizy ekonometrycznej. Próba obejmowała 400 respondentów z sektora produkcyjnego, w tym z branży elektroniki, żywności i napojów, produktów konsumenckich oraz producentów i dostawców motoryzacyjnych (Tier 1 i 2). Respondenci pochodzili ze Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Indii, Japonii oraz Australii i Nowej Zelandii — wszyscy byli odpowiedzialni za podejmowanie decyzji lub uczestniczyli w procesach dotyczących usprawniania zadań operacyjnych i przepływów pracy. Zastosowano analizę regresji, aby powiązać usprawnienia procesów z wynikami finansowymi.

Rynek magazynowy odzyskuje dynamikę. Wartość transakcji osiąga 820 mln EUR

Międzynarodowa agencja doradcza Cushman & Wakefield podsumowała aktywność inwestorów na rynku nieruchomości magazynowych na koniec III kwartału tego roku. Wartość transakcji wyniosła ponad 820 mln EUR, co oznacza 11-procentowy wzrost rok do roku.

Rynek nadal wykazuje oznaki ożywienia z rosnącym zainteresowaniem transakcjami portfelowymi i na większą skalę, wspieranym przez stopniowo poprawiającą się płynność. Inwestorzy pozostają selektywni, koncentrując się głównie na aktywach typu value-add oraz nieruchomościach z długoterminowymi umowami najmu, gdzie atrakcyjne ceny przeważają nad klasycznymi parametrami core. Tymczasem najlepsze aktywa z długim WAULT i ambitnymi oczekiwaniami cenowymi na razie napotykają trudności, komentuje Robert Tomaszewski, Associate Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Stopy kapitalizacji dla nieruchomości prime utrzymały się na stabilnym poziomie około 6,25%, przy czym większość transakcji zamyka się w przedziale od 6,50% do nieco poniżej 7,00%, ponieważ obfita podaż produktów na rynku nadal równoważy poziom cen.

Stabilny apetyt banków

Apetyt banków na finansowanie sektora logistycznego pozostaje stabilny. Pracuje na to między innymi rosnące zainteresowanie transakcjami portfelowymi, które dają instytucjom finansowym komfort przyszłego wyjścia z finansowania. Banki zwracają szczególną uwagę na lokalizację nieruchomości, strukturę najmu oraz parametry związane z ESG. Największe zainteresowanie budzą nowe projekty realizowane w uznanych hubach logistycznych, wynajęte dla kilku lub kilkunastu renomowanych najemców. Na rynku widoczny jest też wzrost popularności transakcji typu Sale and Leaseback (S&LB), w ramach których właściciel sprzedaje nieruchomość inwestorowi i jednocześnie wynajmuje ją na długi okres. Pozwala to na uwolnienie kapitału na inne cele – zarówno inwestycyjne, jak i operacyjne, tłumaczy Mira Kantor-Pikus, Partner, Equity, Debt & Alternative Investments, Capital Markets, Cushman & Wakefield.

Poziom finansowania bankowego zazwyczaj odpowiada 50-55% wartości rynkowej nieruchomości. Marża kredytowa jest ściśle uzależniona od jakości budynku, jego wieku, lokalizacji, struktury najmu oraz reputacji kredytobiorcy. Dla najlepszych aktywów może wynosić około 200 punktów bazowych. Kredyty deweloperskie są dostępne wyłącznie przy wysokim poziomie przednajmu – minimum 45-50% GLA i przy LTC na poziomie 55-65%.

Z perspektywy wyceny nieruchomości magazynowych jednym z bardziej istotnych czynników wpływających na wartość pozostaje długość umów najmu – dłuższy WAULT oznacza większą stabilność przepływów i atrakcyjność obiektu w oczach inwestorów. W kalkulacjach wartości uwzględniany jest również fakt, że stopy kapitalizacji wciąż utrzymują się na stabilnym poziomie w skali kraju, bez wyraźnych oznak szerokiej kompresji. Pierwsze sygnały selektywnej presji na obniżenie stóp pojawiają się głównie w Warszawie i Gdańsku, gdzie dla obiektów typu prime z wysokimi standardami ESG i długimi kontraktami inwestorzy są skłonni zaakceptować niższe poziomy, dodaje Marcin Malmon, Head of Valuations & Advisory, Cushman & Wakefield.

Finansowanie i refinansowanie starszych obiektów magazynowych jest możliwe, ale odbywa się w sposób bardziej selektywny. Banki coraz częściej wymagają przygotowania i wdrożenia planów dekarbonizacyjnych dla takich budynków, co może otworzyć drogę do pozyskania dodatkowego finansowania na cele związane z poprawą efektywności energetycznej i zgodnością z polityką ESG. Średnioważony okres najmu powinien być zdecydowanie dłuży niż okres kredytowania.

Inflacja CPI w Polsce niższa od oczekiwań

Poznaliśmy prognozowane, listopadowe odczyty inflacji CPI w Polsce. W ujęciu miesięcznym odczyt wyniósł tyle, co w ubiegłym miesiącu, czyli 0,1 proc. Natomiast w ujęciu rocznym prognoza odczytu spadła o 0,4 p.p., z 2,8 proc. w październiku do 2,4 proc. w listopadzie. Oba te odczyty są niższe od oczekiwań, które wynosiły odpowiednio 0,2 proc. w ujęciu miesięcznym i 2,6 proc. w ujęciu rocznym.

Niższe od spodziewanych prognozy inflacyjne i lepsze odczyty danych gospodarczych mogą skłonić RPP do bardziej jastrzębiego podejścia. Wydaje się, że przy takich parametrach RPP może nie zdecydować się obniżać stóp procentowych na grudniowym posiedzeniu. Jeżeli taka tendencja odczytów zostanie utrzymana w kolejnych miesiącach, to liczba oczekiwanych obniżek w pierwszej części 2026 roku może się zmniejszyć – z wcześniej oczekiwanych dwóch lub trzech, do jednej lub maksymalnie dwóch.

Prezydent przedłuża przywilej jazdy elektryków buspasami do końca 2027 roku

  • Kierowcy pojazdów elektrycznych zachowają kluczowy przywilej przez kolejne dwa lata. Ustawa podpisana przez Prezydenta Karola Nawrockiego gwarantuje możliwość korzystania z buspasów do 31 grudnia 2027 roku.
  • Podpisana nowelizacja, wprowadzająca przedłużenie możliwości poruszania się samochodów elektrycznych po buspasach to bardzo dobra wiadomość dla rozwoju elektromobilności w Polsce” – wskazuje Marek Popiołek, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu PSNM.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę z 17 października 2025 roku o zmianie prawa o ruchu drogowym (druk sejmowy nr 1677), która przedłuża możliwość korzystania z buspasów przez pojazdy zeroemisyjne do końca 2027 roku. Kluczowa zmiana zawarta w art. 1 pkt 16 ustawy zastępuje w art. 148a ust. 1 datę „1 stycznia 2026 r.” datą „31 grudnia 2027 r.”, co oznacza dwuletnie przedłużenie tego istotnego przywileju.

Decyzja Prezydenta rozwiewa obawy ponad 118 tysięcy właścicieli pojazdów elektrycznych w Polsce, którzy liczyli się z potencjalną groźbą utraty możliwości jazdy po buspasach już od stycznia 2026 roku. Wcześniejsze weto Prezydenta wobec ustawy z druku 1427, w którym również zapisy dotyczące buspasów się znajdywały, wywołało niepewność w elektromobilnej branży.

„Dwuletnie przedłużenie daje nam czas na wypracowanie długoterminowych rozwiązań wspierających elektromobilność. To także okres, w którym samorządy będą mogły monitorować wpływ rosnącej liczby elektryków na przepustowość buspasów i ewentualnie wprowadzać lokalne modyfikacje” – wskazuje Marek Popiołek, Dyrektor ds. Rozwoju Biznesu PSNM.

Ważny czynnik rynkowy

Możliwość jazdy buspasem stanowi efektywną zachętę do wyboru pojazdu elektrycznego, przynoszącą pozytywne skutki rynkowe. Obowiązywanie owego uprawnienia jest istotne zarówno z perspektywy użytkowników prywatnych jak i biznesowych zwłaszcza w dużych miastach, gdzie czas przejazdu ma kluczowe znaczenie a poziom natężenia ruchu jest najwyższy.

Należy podkreślić, że według Ministerstwa Infrastruktury utrzymanie przywileju możliwości poruszania się po buspasach jest kluczowe dla realizacji celów polityki klimatycznej. Resort wskazuje też, że udział pojazdów zeroemisyjnych w ruchu drogowym jest wciąż niewielki, a przewidywana dynamika wzrostu do końca 2027 roku nie wskazuje na ryzyko znaczącego zwiększenia obciążenia buspasów.

Realny wpływ na decyzje zakupowe

Zgodnie z wynikami badania EV1000 przeprowadzonego przez Fundację EV Klub Polska, możliwość korzystania z buspasów stanowi jeden z najczęściej wskazywanych czynników, które w znaczącym stopniu przyczyniają się do nabywania pojazdów zeroemisyjnych.

Według najnowszych analiz PSNM, przywileje dla samochodów elektrycznych oraz wsparcie Państwa przy zakupie nowych pojazdów EV przyczyniają się do dynamicznego rozwoju sektora zeroemisyjnego transportu. Zgodnie z licznikiem elektormobilności, prowadzonym przez PSNM oraz PZPM w Polsce zarejestrowanych jest obecnie 118 208 w pełni elektrycznych aut, z czego 107 931 stanowiły warianty osobowe. W efekcie wzrost liczby rejestracji w stosunku rok do roku przekracza obecnie 50 proc. Według Organizacji (PSNM) do końca 2030 roku po polskich drogach będzie jeździło ok. 700 tysięcy samochodów całkowicie elektrycznych.

„Jako Fundacja EV Klub Polska wielokrotnie apelowaliśmy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Infrastruktury o przedłużenie możliwości korzystania przez pojazdy elektryczne z buspasów. Ten przywilej pozostaje jednym z najważniejszych pozafinansowych instrumentów wsparcia elektromobilności w Polsce – zwłaszcza dziś, gdy program dopłat „NaszEauto” dobiega końca. Cieszymy się, że stanowisko branży oraz użytkowników EV zostało wysłuchane i zarówno administracja centralna, jak też Prezydent potwierdzili wsparcie dla transformacji w kierunku dekarbonizacji transportu” – komentuje Łukasz Lewandowski, Prezes Fundacji EV Klub Polska.

Japonia przyjmuje pakiet stymulacyjny wart 18,3 bln jenów

Rząd Japonii zatwierdził dodatkowy budżet w wysokości 18.3 biliona jenów, co odpowiada około 117 miliardom dolarów. Środki te mają sfinansować największy od czasu pandemii pakiet stymulacyjny, zapowiedziany przez premier Sanae Takaichi. Program zakłada wsparcie gospodarstw domowych zmagających się z rosnącymi kosztami życia oraz zwiększenie wydatków na obronność, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami rządu.

Aby sfinansować pakiet, Japonia zwiększy emisję krótkoterminowego długu. Z łącznej kwoty dodatkowego budżetu, 11.7 biliona jenów zostanie pokryte nowo wyemitowanymi instrumentami dłużnymi. Ministerstwo Finansów ogłosiło, że zwiększy emisję 2-letnich i 5-letnich obligacji o 300 miliardów jenów każda oraz bonów skarbowych o 6.3 biliona jenów. Decyzja o emisji papierów o krótszym terminie zapadalności wynika z chęci ograniczenia presji na rynek obligacji długoterminowych, których rentowności osiągnęły w listopadzie najwyższy poziom od ponad 20 lat. Taka struktura emisji odzwierciedla ostrożne podejście rządu wobec niestabilności na rynku długu.

Pomimo zwiększonego zadłużenia, całkowita emisja obligacji w bieżącym roku fiskalnym wyniesie 40.3 biliona jenów, co oznacza spadek w porównaniu z ubiegłorocznym poziomem 42.1 biliona jenów. Ma to stanowić dowód na kontynuację odpowiedzialnej polityki fiskalnej, nawet w warunkach rosnących potrzeb budżetowych.

Oprócz emisji długu, finansowanie pakietu zostanie wsparte wyższymi niż oczekiwano wpływami podatkowymi w wysokości 2.9 biliona jenów, niewykorzystanymi środkami z poprzedniego roku budżetowego (2.7 biliona jenów) oraz dochodami niepodatkowymi sięgającymi 1 biliona jenów. Premier Takaichi poinformowała, że podczas szczytu G20 szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Kristalina Georgieva, pozytywnie oceniła japońskie podejście do zarządzania ryzykiem fiskalnym.

Mercator Medical po III kwartałach 2025 r. – wzrost przychodów i marż pomimo trudnego otoczenia rynkowego

Grupa Mercator Medical, producent rękawic jednorazowych i dystrybutor materiałów medycznych, zaraportowała za trzy kwartały br. 436,2 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, co oznacza 11 proc. wzrost r/r (więcej o 42,9 mln zł). Łączna sprzedaż rękawic w tym okresie wyniosła 4,5 mld sztuk, co oznacza 10 proc. wzrost r/r. Bardzo dobra sprzedaż trzeciego kwartału (145,2 mln zł) – zarówno, jeśli chodzi o marże w segmentach dystrybucji oraz produkcji, jaki i wolumen sprzedaży – pozwoliła wypracować narastająco 8,2 mln zł dodatniego wyniku EBITDA w porównaniu ze stratą w analogicznym okresie 2024 r. Zysk netto Grupy po dziewięciu miesiącach 2025 r. wyniósł 25,8 mln zł, w porównaniu do 22,3 mln zł straty po trzech kwartałach w ubiegłym roku.

Mercator Medical funkcjonuje w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu rynkowym, w którym presja cenowa ze strony chińskich producentów pozostaje jednym z kluczowych wyzwań. Warunki te wpływają na sytuację handlową i wymagają od nas wysokiej elastyczności operacyjnej. Konsekwentnie rozwijamy również dywersyfikację produktową. Zamknęliśmy kolejny kwartał, notując dalszy wzrost przychodów ze sprzedaży produktów włókninowych, które stanowią coraz większą wartość w strukturze sprzedaży. Dążymy do dalszego wzmacniania oferty w tym obszarze, co w dłuższej perspektywie powinno zwiększać naszą odporność na zmienność rynkową – mówi Monika Żyznowska, Prezes Zarządu Grupy Mercator Medical S.A.

Podobnie jak w poprzednich kwartałach największym rynkiem dla Grupy Mercator Medical są w tym roku Stany Zjednoczone (37 proc. udziału w sprzedaży), gdzie po trzech kwartałach 2025 r. sprzedaż wyniosła 161,3 mln zł (+44 proc. r/r). Był to efekt aktywnej polityki celnej USA, która zwiększyła zamówienia na tamtejszym rynku i osłabiła pozycję chińskich producentów.

Grupa konsekwentnie wzmacniała również swoją pozycję w Europie Środkowo-Wschodniej. Na rynku rumuńskim sprzedaż wzrosła o prawie 20 proc. r/r do wartości 28,3 mln zł. W Polsce, gdzie Grupa ma pozycję lidera, sprzedaż wzrosła o 4 proc. r/r, do 106,1 mln zł.

Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.
Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Trzeci kwartał przyniósł dalszą stabilizację działalności i poprawę kluczowych wyników finansowych. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży były wyższe o 4% r/r, a wzrost marż przełożył się na EBITDA na poziomie 8,9 mln zł. Zysk netto wyniósł 4,5 mln zł wobec 27,2 mln zł straty rok wcześniej. Należy podkreślić, że istotny wpływ na zysk netto miały dodatnie niezrealizowane różnice kursowe z wyceny bilansowej pożyczek udzielonych przez spółki zależne – wskazuje Mariusz Popek, Członek Zarządu Mercator Medical S.A.

Grupa Mercator Medical konsekwentnie rozwija segment nieruchomości poprzez spółkę zależną Mercator Estates, który staje się ważnym elementem dywersyfikacji działalności. Obecnie trwają przygotowania do rozpoczęcia rewitalizacji zespołu zabytkowych kamienic przy ul. Lubicz i Westerplatte w centrum Krakowa, a równolegle trwają przygotowania kolejnych projektów.

Grupa Selena z ponad 30% wzrostem zysku brutto po trzech kwartałach 2025 r.

Grupa Selena po trzech kwartałach 2025 roku utrzymuje tendencję wzrostową i znacząco poprawia wynik w kluczowych wskaźnikach finansowych. Spółka wypracowała 27,4 mln euro zysku brutto co oznacza ponad 30 proc. wzrost r/r. Zauważalny jest też wzrost zysku netto z działalności kontynuowanej, który po trzecim kwartale przekroczył 22,1 mln euro, co daje wynik o 37,2 proc. wyższy niż w roku ubiegłym.

Osiągnięte przez spółkę kapitałową wyniki świadczą o stabilności finansowej firmy, która jest konsekwencją sukcesywnie budowanego w ostatnich latach modelu biznesowego Grupy Selena – efektywnego kosztowo i konkurencyjnego produktowo. Potwierdza to skuteczność obranych celów i kierunków zarządczych, zwłaszcza biorąc pod uwagę utrzymujące się ryzyka finansowe, kształtujące dzisiejszą rzeczywistość biznesową firm z branży budowlanej. To m.in. wciąż słaba koniunktura sektora zarówno w Polsce jak i w wielu krajach europejskich, nieprzewidywalność regulacyjna, inflacja, wysokie ceny energii oraz presja kosztowa.

Potwierdzają to z resztą najnowsze dane GUS, w których analizie poddano sytuację w budownictwie mieszkaniowym po trzech kwartałach 2025 roku. Ponad 13 proc. spadek r/r liczby wydanych na budowę pozwoleń, w tym o ponad jedną piątą mniej dla deweloperów oraz o ponad 8 proc. spadek liczby rozpoczętych budów w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 roku, naturalnie wpływał na sytuację firm z sektora chemii budowlanej.

Mimo to, po trzech kwartałach 2025 roku, Grupie Selena udało się podnieść rentowność brutto (Gross Margin) do poziomu 34,9 proc. w porównaniu z 34,2 proc. w roku ubiegłym. Zysk z działalności operacyjnej (EBIT) Grupy Selena wyniósł 35,3 ml euro w porównaniu do 28,6 mln euro wypracowanego w analogicznym okresie 2024 roku, co oznacza 23,5 proc. wzrostu r/r.

Co przesądziło o utrzymaniu tej wzrostowej tendencji?

– Stabilne wyniki finansowe Grupy Selena to efekt właściwego ustalenia i systematycznej realizacji obranych celów firmy – mówi prezes firmy Sławomir Majchrowski. – Wkładamy dużo pracy w systematyczną redukcję kosztów, w czym pomagają nam rosnące możliwości narzędzi analitycznych. To skutkuje szybszym podejmowaniem decyzji biznesowych. Cały czas optymalizujemy również koszty produkcji, pracując nad coraz lepszym wykorzystaniem mocy produkcyjnych. Równolegle przesuwamy strukturę sprzedaży w kierunku produktów o wyższej marży. Wciąż bardzo mocno pracujemy też nad integracją i upraszczaniem procesów w skali całej grupy, zwłaszcza procesów z obszaru tzw. back-office co daje lepsze wykorzystanie zasobów – dodaje prezes i jednocześnie zaznacza, że stagnacja branży i słaba koniunktura to nie moment, w którym firmy mogą stać w miejscu, a czas identyfikacji i selektywnego wykorzystywania szans.

– Wbrew pozorom przesilenia gospodarcze są okazją, by szczególnie uważnie przyglądać się i analizować koniunkturę – identyfikować obszary niedoszacowane, nisze produktowe czy rynki geograficzne, które mogą zyskiwać na znaczeniu – zauważa Aleksander Solski, Członek Zarządu ds. Finansowych w Grupie Selena. – Mając to na uwadze staramy się wdrażać w polityce zarządczej podejście, które łączy dyscyplinę finansową z gotowością do proaktywnego działania – zwłaszcza w obszarze rozwoju innowacji: produktowych czy wejściu w nowe nisze rynkowe.

Potwierdzeniem tego są kluczowe w ostatnich latach, duże inwestycje realizowane przez wrocławską spółkę, zwłaszcza w obszarze termomodernizacji. To właśnie ten sektor, Zarząd Grupy Selena postrzega jako jeden z najbardziej rozwojowych, a tym samym dochodowych w całym łańcuchu budowlanym w najbliższych latach (eksperci szacują, że w 2025 roku wartość rynku materiałów termoizolacyjnych w Polsce przekroczy 11 mld zł).

– Jako Grupa Selena już kilka lat temu dostrzegliśmy ten trend, co znajduje odzwierciedlenie w naszej polityce inwestycyjnej. Przykładem jest tu najważniejsza tegoroczna transakcja jaką jest koncentracja, polegająca na przejęciu pakietu kontrolnego akcji spółki „IZOLACJA – JAROCIN” S.A oraz nabycie 100% udziałów w PHP TES – mówi Sławomir Majchrowski. – W ten obszar działań wpisuje też przejęcie w 2023 roku portugalskiego producenta pap bitumicznych Imperalum, czy etap uruchamiania fabryki wełny szklanej w węgierskim mieście Szerencs, we współpracy z firmą Masterplast – wymienia prezes Grupy Selena.

W najbliższych latach firma nadal będzie skupiać się na rozwoju silnych i innowacyjnych produktów, które odpowiadają na realne potrzeby wykonawców i dystrybutorów, będą dostosowane do lokalnych rynków, a także pozwolą realizować projekty zgodnie z coraz to nowszymi regulacjami – zarówno na poziomie unijnym jak i krajowym. Wystarczy wspomnieć tu chociażby – będący aktualnie na etapie konsultacji publicznych – projekt nowelizacji Warunków Technicznych. W długiej perspektywie zmiany, które projekt uwzględnia tworzą dla sektora pas przyspieszenia – rynek będzie potrzebował nowoczesnych, energooszczędnych i zrównoważonych rozwiązań, w tym głównie w obszarze termomodernizacji. Grupa Selena sukcesywnie przygotowuje się, by na tę potrzebę móc szybko i jakościowo odpowiadać.

Grupa Sfinks Polska z 7,71 mln zł EBITDA po III kw. 2026

Grupa Sfinks Polska, do której należy m.in. sieć restauracji SPHINX, po trzech kwartałach 2025 r. osiągnęła skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 36,23 mln zł oraz zysk na sprzedaży w wysokości 19,3 mln zł. Rok wcześniej, po trzech kwartałach 2024 r., zysk na sprzedaży wyniósł tyle samo przy prawie dwukrotnie wyższych przychodach, wynoszących wówczas 59,81 mln zł. Zysk EBITDA grupy po trzech kwartałach 2025 r. uplasował się na poziomie 7,71 mln zł, z czego większość, bo aż 3,89 mln zł, grupa wypracowała w samym trzecim kwartale. W okresie od czerwca do września tego roku Sfinks odnotował także skonsolidowany zysk netto w wysokości 0,22 mln zł, poprawiając wynik sprzed roku o 0,54 mln zł. Na przychody, jak i wyniki finansowe Sfinksa w dużym stopniu wpływały przekształcenia sieci restauracji własnych na franczyzowe, których udział w strukturze sieci na koniec września 2025 r. sięgnął 97%.

– W trzecim kwartale 2025 r. zaczęły się ujawniać sygnały stabilizowania się wyników finansowych sieci, która przechodzi duże zmiany. W ciągu niecałych dwóch lat przekazaliśmy w ręce franczyzobiorców aż 20 restauracji, co zawsze okresowo wpływa na obniżenie wyników sprzedażowych takich lokali w toku zmian. Obecnie zaczynamy obserwować już odbicie sprzedaży w części restauracji, jednak docelowo spodziewamy, że lokale te będą notować lepsze wyniki niż przed przekształceniem, co będzie pozytywnie wpływać na nasze wyniki. Pozytywnym aspektem wprowadzonych zmian jest też możliwość obniżenia kosztów działalności centrali. Tylko w trzecim kwartale oszczędność ta wniosła 0,9 mln zł i finalnie mogliśmy wykazać zysk na poziomie netto. Zgodnie ze strategią konsekwentnie kontynuujemy proces przekazywania restauracji własnych w ręce franczyzobiorców, by docelowo wszystkie lokale działały w tym modelu – wyjaśnia Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.

Prowadzone przez Sfinksa przekształcenia restauracji mają duży wpływ na prezentację wyników grupy. Obecnie przychody sieci ujmowane są w całości wyłącznie jako przychody gastronomiczne i notują systematyczny wzrost z kwartału na kwartał (w okresie trzech kwartałów tego roku wzrost do 159,1 mln zł, tj. o 3,1% r/r). Nie są one jednak konsolidowane w ramach grupy. W efekcie na przychody Sfinksa w coraz większym stopniu składają się opłaty od franczyzobiorców, a w niewielkim stopniu także obroty restauracji własnych, gdyż z końcem września Sfinks miał ich już tylko trzy. To powoduje, że prezentowane przychody skonsolidowane grupy Sfinks Polska są niższe, choć potencjał sprzedażowy sieci pozostał niezmieniony.

W 2024 r. Sfinks przekształcił aż 13 lokali z własnych na franczyzowe, co przyniosło wówczas dodatkowe przychody np. za sprzedaż wyposażenia restauracji, ale w 2025 r. tych przekształceń było już 7, a zatem i przychody z tego tytułu były niższe. Jednocześnie w 2025 r. Sfinks mógł rozwiązać część odpisów na należności, zmieniły się też zobowiązania leasingowe z tytułu najmu lokali. Pod wpływem tych czynników wynik netto grupy Sfinks Polska za trzy kwartały 2025 r. wyniósł narastająco -5,91 ml zł wobec -0,91 mln zł rok wcześniej. Warto przy tym zauważyć, że już w samym trzecim kwartale br. grupa odnotowała zysk netto w wysokości 0,22 mln zł wobec straty -0,32 mln zł w trzecim kwartale 2024 r. Podobne tendencje dotyczą zysku EBITDA. Na koniec września 2025 r. narastająco grupa zanotowała 7,71 mln zł wobec 13,67 mln zł rok wcześniej, jednak zysk EBITDA za sam trzeci kwartał 2025 r. wyniósł 3,89 mln zł, podczas gdy w trzecim kwartale sprzed roku był on niższy i wynosił 3,61 mln zł.

W okresie przekształceń otwierano także nowe restauracje. W 2025 r. do czasu publikacji raportu kwartalnego ruszyło pięć takich lokali, wszystkie działają pod szyldem SPHINX w modelu franczyzowym. To restauracje w Lubinie, Jarocinie, Gdańsku, Starogardzie Gdańskim oraz w Grudziądzu.

Sfinks rozwija także program lojalnościowy i aplikację mobilną Aperitif, a klientom zapewniającym dostęp do promocji i ofert specjalnych. Na koniec września br. liczba klientów, którzy zapisali się do tego programu wyniosła ok. 840 tys. osób.  Spośród nich ponad 37,5 tys. osób wykupiło Aperitif Smart, czyli abonament uprawniający do 30% zniżki w restauracjach. Oba te programy są skutecznymi narzędziami wspierającymi sprzedaż w restauracjach.

– Działając w coraz większym stopniu jako operator gastronomicznej sieci franczyzowej, a nie stricte właściciel restauracji, możemy się koncentrować na kolejnych elementach naszej strategii, w tym zwiększaniu przychodów sieci restauracji poprzez nowe lokale i rozwój narzędzi cyfrowych. Toczą się już rozmowy na temat otwarć na 2026 rok. Na pewno będziemy mieli dobre wiadomości dla naszych gości w Łodzi oraz na północy Polski. Oprócz tego pracujemy nad rozwojem naszej aplikacji mobilnej, której liczba użytkowników ma wzrosnąć do co najmniej 1,5 mln osób na koniec 2029 r. Jesteśmy też bardzo zadowoleni z efektów wprowadzenia programu Smart, która zachęca do częstszych wizyt w restauracjach. Do tej pory Smart dział jako roczny abonament, ale wprowadzamy go także w wersji kwartalnej – mówi prezes Sfinksa.

Fabrity podsumowuje trzy kwartały 2025 roku

Technologiczna Grupa Fabrity mierzy się w bieżącym roku z niekorzystnym otoczeniem, ale mimo to wypracowała pozytywne rezultaty na każdym poziomie. Wypłata dodatkowej dywidendy nastąpi 5 grudnia.

Grupa Fabrity (GPW: FAB) rozpoznała w okresie styczeń-wrzesień 2025 roku 50,7 mln zł przychodów ze sprzedaży usług (-5,4 mln zł rdr), co w naturalny sposób ukształtowało wyniki finansowe. Wypracowany zysk operacyjny (3,3 mln zł) był niższy o 1,8 mln zł rdr, a wynik EBITDA (4,9 mln zł) – o 1,5 mln zł. Z kolei porównanie rok do roku zysku netto 2,6 mln zł jest mocno zaburzone przez zaksięgowanie przed rokiem 4,3 mln zł nadpłat podatku dochodowego z tytułu wykorzystania ulgi holdingowej przy zbywaniu spółek spoza core-businessu. Dzięki wpłynięciu zwrotu ponad 3 mln zł nadpłaconego CIT-u w listopadzie br., 5 grudnia Fabrity wypłaci 1 zł warunkowej dywidendy uzupełniającej na każdą akcję.

Wyniki trzech kwartałów 2025 roku odzwierciedlają realistyczne oczekiwania, jakie można obecnie mieć wobec rynku usług IT. Poprzednie lata były dla nas czasem szczególnie dynamicznego wzrostu, również w okresie, w którym już wiele firm z naszej branży przechodziło przez poważne trudności. Zatem w bieżącym roku porównujemy się do relatywnie wysokiej bazy z lat poprzednich. Obecna sytuacja jeszcze bardziej mobilizuje nas do tego, aby pracować nad tym, jaką firmą możemy być w przyszłości, w jakich obszarach, w jakich branżach i dla jakich klientów możemy tworzyć innowacyjne rozwiązania. Niezależnie od tego, wciąż generujemy gotówkę, a każdy z naszych segmentów biznesowych pozostaje rentownywskazuje Tomasz Burczyński, Prezes Zarządu Fabrity S.A.

Na przychody duży wpływ miały istotne opóźnienia w rozstrzygnięciu dużych przetargów wśród dotychczasowych klientów, co rzutowało na ciągłość świadczonych usług. Firmy opóźniały też decyzje zakupowe z powodu skomplikowania sytuacji makroekonomicznej, a w trzecim kwartale, w okresie wakacyjnym, obserwowaliśmy również ogólnie mniejszą dynamikę biznesową niż w ostatnich latach.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy na dużej części stałych i nowych klientów potrafiliśmy organicznie zwiększać przychody. Ogólny obraz naszych wyników finansowych został jednak negatywnie zaburzony przez pauzę w realizacji kilku ważnych projektów, które weszły w nowe procesy przetargowe. Niekiedy przerwa w realizowanych przez nas kontraktach przekracza rok. Jesteśmy jednak dobrej myśli i liczymy, że uda nam się powrócić do realizacji tych projektów – komentuje Rafał Graboś, Wiceprezes Zarządu Fabrity S.A.

Grupa Fabrity w ramach rozwoju biznesu stawia tematycznie na cyberbezpieczeństwo, wykorzystanie AI, outsourcing usług IT, budowę rozwiązań cyfrowych i rozwiązania e-commerce.

Celem Fabrity pozostaje bycie wysoko wyspecjalizowanym partnerem dużych przedsiębiorstw i organizacji publicznych, świadczącym kompleksowe usługi związane z transformacją cyfrową w skali międzynarodowej. Działania sprzedażowe prowadzone są zarówno na rynku polskim, jak i na rynkach zagranicznych – Niemcy, Austria, Szwajcaria – tzw. kraje DACH oraz na pozostałych rynkach UE i w Wielkiej Brytanii.

Spółka spodziewa się również istotnych oszczędności kosztowych. Z końcem lipca br. Wiceprezes Artur Piątek zakończył swoją misję w Zarządzie Fabrity S.A., co stanowiło zakończenie procesu transformacji wielobranżowej Grupy K2 Holding w technologiczną Grupę Fabrity, a Zarząd został ograniczony do dwóch osób. Równolegle Grupa wzmacniała kluczowe kompetencje w obszarze finansów i kontrolingu, co pozwoliło na outsourcing części procesów operacyjnych, takich jak księgowość oraz kadry i płace. Dzięki temu struktura organizacyjna została uproszczona, a od początku przyszłego roku spodziewane są pierwsze oszczędności, wynikające z przeprowadzonych zmian. Na optymalizację kosztową wpłynie również nowa lokalizacja warszawskiego biura (od lutego 2026 roku), która jest dostosowana do realiów pracy zdalnej i hybrydowej.

– W bieżącym roku skonsolidowany wynik operacyjny Grupy pozostawał jeszcze ponadproporcjonalnie obciążony kosztami transformacji funkcji back-office, będącej finalnym etapem reorganizacji Grupy Fabrity po sprzedaży spółek segmentu Cloud i segmentu Marketing w latach 2022–2023. Pozytywne jest na pewno to, że nie ponosimy istotnych kosztów tzw. „ławki”, ponieważ zatrudnienie jest dostosowane do aktualnie realizowanych projektów. Sytuacja na rynku pracy pozostaje przy tym korzystna dla nas – dostępność specjalistów jest duża, a stawki atrakcyjne mówi Dyrektor Finansowy Fabrity S.A. Tomasz Lebik.

Podstawą działalności Fabrity pozostaje tworzenie dedykowanego oprogramowania na zamówienie. Jednocześnie kładzie coraz większy nacisk na projekty wykorzystujące sztuczną inteligencję do rozwiązania praktycznych problemów biznesowych oraz na obszar cyberbezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że w Fabrity bezpieczeństwo jest uwzględniane już od pierwszego etapu projektowania systemu lub aplikacji (podejście security by design), jak również stanowi integralną część całego cyklu tworzenia oprogramowania — od developmentu, przez operacje, aż po utrzymanie (podejście DevSecOps). Zagadnienia cyberbezpieczeństwa mają kluczowe znaczenie dla firm objętych wymaganiami Rozporządzenia DORA oraz przygotowujących się do wdrożenia wymagań wynikających z Dyrektywy NIS2.

Drugim kluczowym obszarem sprzedażowym jest outsourcing usług IT. Spółka kieruje ofertę do sektora publicznego i aktywnie uczestniczy w przetargach publicznych, zarówno polskich jak i zagranicznych, koncentrując się na projektach wymagających wyspecjalizowanych kompetencji oraz doświadczenia, co przekłada się w naturalny sposób na mniejszą konkurencję. Trzecim obszarem jest budowa rozwiązań cyfrowych dla klientów korporacyjnych. Zajmuje się nim Fabrity Digital – nowa marka wyodrębniona w ramach Fabrity. Czwarty obszar obejmuje rozwiązania e-commerce, w których specjalizuje się Fabirty Commerce. Spółka rozbudowuje portfolio klientów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, rozszerza również kompetencje w zakresie rozwiązań e-commerce B2B.

W ramach IIoT Fabrity buduje autorską platformę do zarządzania zużyciem mediów (energia elektryczna, gaz, ciepło, woda, sprężone powietrze, gazy techniczne), zbierania danych telemetrycznych z czujników, automatyzacji sterowania za pomocą sterowników PLC oraz predykcyjnego utrzymania ruchu. Dzięki temu możliwe jest wykrywanie nieprawidłowości w produkcji, awarii czy wycieków, a zainteresowanie rozwiązaniami tego typu rośnie zwłaszcza w szeroko pojętym sektorze produkcyjnym (redukcja kosztów, sprostanie wymogom raportowania ESG). W obszarze Cloud and Data Fabrity oferuje rozwiązania do inżynierii danych, w tym również te wykorzystujące modele AI, a także wdraża platformy do analizy danych (Snowflake, Microsoft Azure, rozwiązania on-premises).

Obecnie w największym stopniu koncentrujemy się na rozwoju kompetencji i zwiększaniu przychodów w takich obszarach jak Industry 4.0 / 5.0, przemysłowy internet rzeczy (IIoT), smart cities, platformy Cloud and Data, a także cyberbezpieczeństwo oraz praktyczne i skalowalne zastosowania sztucznej inteligencji. Liczymy, że te obszary w najbliższych latach będą trzonem naszej oferty i motorem wzrostu przychodów. Jednocześnie zakładamy, że utrzymamy historycznie bardzo niski wskaźnik rotacji i utraty klientów, a obecna sytuacja ma charakter przejściowypodkreśla CEO Fabrity S.A. Tomasz Burczyński.

JDM napędza wyniki Gaming Factory: 12,2 mln zł przychodów i 5,4 mln zł EBITDA

Notowany na głównym rynku GPW producent i wydawca gier na PC i konsole narastająco za trzy kwartały 2025 r. wypracował skonsolidowane przychody na poziomie 12,2 mln zł, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem. EBITDA w tym okresie wzrosła do 5,4 mln zł w porównaniu do prawie miliona złotych straty. Zysk netto od stycznia do września wyniósł ponad 2 mln wobec 1,6 mln zł straty w analizowanym okresie poprzedniego roku. W samym trzecim kwartale spółka koncentrowała się na dalszych działaniach promocyjnych i rozwojowych swojej największej produkcji JDM: Japanese Drift Master oraz portowaniu gry na konsole Xbox Series S|X, która swoją premierę miała 21 listopada.

Ten rok był dla nas okresem wytężonej pracy nad produkcją JDM: Japanese Drift Master, która wyznaczyła kierunek działalności studnia na kolejne lata. Mamy sprawdzony tytuł, który od majowej premiery przekroczył sprzedaż na poziomie 170 tys. egzemplarzy na PC. Wypracowany wynik sprzedażowy wymagał od nas ciągłych nakładów na promocję i aktualizację gry. Traktujemy to jednak jako element inwestycji w długoterminowy rozwój naszego IP – mówi Marcin Przymus, wiceprezes Gaming Factory.

W trzecim kwartale Gaming Factory koncentrowało się na dalszych pracach rozwojowych JDM: Japanese Drift Master. Efektem tego była premiera na początku listopada pierwszego z serii płatnego DLC „Made in USA”, które w tydzień osiągnęło 10 tys. sprzedanych egzemplarzy. Następnie 21 listopada pojawiła się wersja na Xbox Series S|X, która w pierwszych dniach przekroczyła sprzedaż 4 tys. egzemplarzy, co przekłada się na ponad 150 tys. USD przychodu. Do wyniku sprzedażowego uwzględniono zarówno zamówienia przedpremierowe, jak i sprzedaż wersji podstawowej oraz pakietów dostępnych na platformie Microsoft Store.

– Wersje PC oraz Xbox zapewniają nam stabilne i powtarzalne źródła przychodów, a dalsza monetyzacja JDM: Japanese Drift Master pozostaje dla nas jednym z kluczowych priorytetów. Premiera na PlayStation 5 w pierwszym kwartale 2026 roku oraz wprowadzenie trybu multiplayer będą kolejnymi etapami budującymi długoterminową wartość tytułu i zwiększającymi jego potencjał przychodowy. Równolegle rozwijamy nowe płatne dodatki i elementy zawartości, które pozwolą systematycznie rozszerzać świat gry oraz i budować zaangażowanie społeczności. Naszym celem jest, aby JDM: Japanese Drift Master generował stabilne przychody przez wiele lat i stanowił fundament wzrostu całej spółki – podkreśla Marcin Przymus, wiceprezes Gaming Factory.

Zgodnie ze zaktualizowaną strategią na lata 2025–2027, JDM: Japanese Drift Master będzie rozwijane w modelu longsellera, poprzez regularne aktualizacje, DLC, wersje konsolowe oraz rozbudowę funkcji społecznościowych, w tym trybu multiplayer. Spółka planuje również dalszą optymalizację procesów produkcyjnych, koncentrację na projektach o najwyższym potencjale oraz zwiększanie powtarzalności przychodów dzięki dodatkom i premierom na nowe platformy. Gaming Factory nie wyklucza także współpracy z zewnętrznymi wydawcami przy wybranych projektach, co może dodatkowo zwiększyć skalę działalności i efektywność operacyjną.

INC SA odrabia straty. Wynik netto za trzy kwartały 2025 roku: +1,27 mln zł

Grupa INC SA opublikowała wyniki finansowe za okres od stycznia do końca września 2025 roku. Przychody ze sprzedaży usług osiągnęły poziom 6,5 mln zł, podczas gdy rok wcześniej wyniosły 4,2 mln zł. Zysk na sprzedaży usług wyniósł 4,2 mln zł, co oznacza wzrost o 107% w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Zysk z działalności operacyjnej ukształtował się na poziomie 2,3 mln zł, podczas gdy w 2024 roku Grupa wykazała stratę operacyjną rzędu 5,1 mln zł. Skonsolidowany zysk netto za trzy kwartały 2025 roku wyniósł 1,275 mln zł, wobec straty netto 4,7 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Dom Maklerski INC SA uczestniczył od początku 2025 roku do końca listopada w transakcjach o łącznej wartości 148,6 mln zł, obejmujących 16 projektów, z czego w trzecim kwartale zrealizowano 4 transakcje o wartości 12,9 mln zł. Wśród nich dominuje działalność związana z obsługą ofert typu ABB, obejmujących m.in. transakcje spółek Answear (100 mln zł), Mennica Skarbowa (11,2 mln zł) i Genomtec (9,4 mln zł). W 2025 roku przeprowadzono także trzy oferty publiczne o charakterze IPO: Purple Ray Studio (3,2 mln zł), Baseig (2,0 mln zł) oraz Do Rzeczy (1,8 mln zł). W segmencie emisji z prawem poboru zrealizowano m.in. oferty Pure Biologics (4 mln zł) oraz MedTech (6 mln zł), obie w trzecim kwartale.

W obszarze działalności INC SA na rynku NewConnect w trzecim kwartale zadebiutowała spółka Baseig, a w całym 2025 roku na rynek wprowadzono również spółkę Mazop. Obecnie finalizowany jest proces wprowadzenia Purple Ray Studio. W listopadzie złożono z kolei wniosek o wprowadzenie do obrotu spółki Kombinat Konopny. INC SA pełni obecnie rolę autoryzowanego doradcy dla 39 emitentów, w tym 5 spółek notowanych na rynku głównym GPW.

W perspektywie 2026 roku Grupa INC planuje dalszy rozwój działalności transakcyjnej w Domu Maklerskim, w tym realizację kolejnych ofert typu ABB i IPO. Grupa INC przygotowuje kilka debiutów nowych emitentów zarówno na rynek główny, jak i NewConnect, m.in. Botanika, Do Rzeczy, Signius oraz Kombinat Konopny, a także złożenie prospektów emisyjnych dla kolejnych projektów.

Połowa Polaków pozytywnie ocenia AI. Rosną obawy przed jej nadużyciem

Polacy i Polki coraz chętniej korzystają ze sztucznej inteligencji, dostrzegając jej praktyczną wartość w codziennych zadaniach. Od wyszukiwania informacji i potwierdzania faktów, po naukę i usprawnianie pracy. Maleją obawy przed samą technologią, ale rośnie niepokój związany z tym, jak może zostać wykorzystana – zwłaszcza w kontekście dezinformacji. Jednocześnie zwiększa się nasza świadomość, otwartość i akceptacja wobec AI. Jak w praktyce łączymy rosnącą ciekawość i zaufanie do AI z obawami o jej potencjalne nadużycia?

Odpowiedzi na to i wiele innych pytań dostarcza „AI Barometr – 1. edycja Q3 2025” – badanie opracowane przez firmę badawczo-analityczną Zymetria, którego partnerem jest Onet.pl. Choć społeczeństwo coraz wyraźniej dostrzega praktyczne korzyści płynące z AI, nie ustępują wątpliwości i obawy związane z jej wykorzystaniem. Najczęściej dotyczą one dezinformacji. O manipulacji informacją słyszało już blisko 60% badanych, a prawie 1/4 przyznała, że zetknęło się z nią osobiście.

– Co ciekawe, większość Polaków nie przypisuje sztucznej inteligencji złych intencji ani nie obwinia samej technologii. Gdy poznają mechanizmy działania, dostrzegają raczej ryzyko niewłaściwego wykorzystania przez człowieka – na przykład w wyniku “karmienia” AI fałszywymi informacjami czy stosowania jej w złej wierze. To oznacza, że nie boimy się sztucznej inteligencji jako narzędzia, które mogłoby nas zastąpić w pracy, lecz utraty kontroli nad jej wykorzystaniem. Największą obawą pozostaje dezinformacja, która dla wielu osób może być powodem do rezygnacji z korzystania ze sztucznej inteligencji i głównym źródłem sceptycyzmu – mówi Barbara Krug, Prezeska Zymetrii

AI zdobywa sympatię Polaków i Polek?

Pozytywne nastawienie Polaków do sztucznej inteligencji systematycznie wzrasta. Pod koniec 2024 roku ponad 4 na 10 badanych oceniało swój stosunek do AI jako pozytywny lub bardzo pozytywny, a w sierpniu 2025 roku odsetek ten wzrósł do blisko 50%. Neutralnie ocenia ją ponad 1/3 respondentów, a negatywny stosunek deklaruje jedynie 12% – w porównaniu z 19% pod koniec 2024 roku.

– Najbardziej entuzjastycznie wobec AI podchodzą mężczyźni i przedstawiciele pokolenia Z, podczas gdy kobiety i generacja X zachowują większą ostrożność. Mimo to w porównaniu z grudniem 2024 roku zauważamy spadek sceptycyzmu i rosnącą neutralność także wśród tej grupy – dodaje Barbara Krug

Lęk słabnie, ale nie znika

Lęk przed korzystaniem z AI stopniowo słabnie, choć nie znika całkowicie. Największą barierą pozostaje obawa przed manipulacją informacjami – wskazuje ją 42% badanych, co w porównaniu z grudniem 2024 roku oznacza spadek zaledwie o 1 punkt procentowy.

Kolejnymi obawami są rosnące uzależnienie od technologii (39% VIII ‘25, 36% XII ‘24) oraz trudność w ocenie prawdziwości informacji (35% VIII ‘25, 38% XII ‘24). Spada natomiast niepokój związany z hakerstwem i nadużyciem danych (29% VIII ‘25, 38% XII ‘24). Najmniej Polacy obawiają się negatywnego wpływu AI na środowisko naturalne (9% VIII ‘25, 8% XII ‘24).

Dezinformacja – największe zagrożenie w erze AI

Prawie 60% Polek i Polaków słyszało o dezinformacji i manipulacji informacjami przy wykorzystaniu AI, a blisko 1/4 zetknęła się z tym problemem osobiście. Respondenci podkreślają jednak, że sztuczna inteligencja sama w sobie nie ma złych zamiarów. Dezinformacja najczęściej wynika z niewłaściwego użycia technologii przez człowieka. AI pobiera dane z różnych źródeł, co utrudnia weryfikację ich wiarygodności, a dodatkowo może generować tzw. „halucynacje”, czyli wymyślane informacje, które w rzeczywistości nie istnieją. Badani wskazują natomiast, że dezinformacja kojarzy się przede wszystkim z celowym działaniem ludzi. Blisko 30% ankietowanych spotkało się z sytuacją, w której ktoś wykorzystał AI do manipulacji, blisko 1/4 uważa, że AI sama nie zmyśla, lecz korzysta z nieprawdziwych treści, a 12% zetknęło się z faktycznymi „halucynacjami” generowanymi przez AI.

– Polacy przede wszystkim obawiają się celowego wykorzystania AI do manipulacji. Coraz więcej z nas rozumie mechanizmy działania sztucznej inteligencji, wie, jak się uczy i zbiera dane. Obecność AI w codziennym życiu staje się coraz powszechniejsza, dlatego tak ważne jest racjonalne korzystanie z niej i świadomość potencjalnych zagrożeń, pamiętając jednocześnie, że sama technologia nie powinna być postrzegana jako wróg – podsumowuje Barbara Krug, prezeska Zymetrii.

Adware GhostAd infekuje miliony urządzeń z Androidem – nawet z Google Play

Miliony użytkowników Androida mogły paść ofiarą nowej kampanii adware ukrytej w pozornie niewinnych aplikacjach z Google Play. Badacze Check Point Research odkryli operację GhostAd, opartą na sieci co najmniej 15 aplikacji, pobranych łącznie miliony razy – jedna z nich zajęła nawet 2. miejsce rankingu „Top Free Tools”. Najwięcej ofiar odnotowano na Filipinach, w Pakistanie i Malezji, ale infekcje zaobserwowano również w Europie i Afryce. To kolejne ostrzeżenie dla użytkowników najpopularniejszego systemu operacyjnego na smartfonach.

Według analizy Check Point, aplikacje stworzone do realizacji operacji GhostAd tuż po uruchomieniu rejestrowały się jako usługa pierwszoplanowa (foreground service), która działa nawet po zamknięciu programu czy restarcie telefonu. Zgodnie z wymogami Androida usługa wyświetlała powiadomienie o usłudze w tle, jednak twórcy GhostAd stworzyli pusty, niemal niewidoczny komunikat, którego użytkownik nie mógł usunąć. W tym czasie trwał nieprzerwany pokaz reklam.

Aby wzmocnić działanie wykorzystywany był JobScheduler, który co kilka sekund uruchamiał na nowo zadania odpowiedzialne za wczytywanie reklam, dzięki czemu adware sam się „leczył” po ewentualnym zakończeniu procesu przez system. Ostatecznie reklamy były ładowane i odświeżane co kilka sekund, bez jakiejkolwiek interakcji ze strony użytkownika. W efekcie doprowadzało to do przegrzewania urządzenia, szybko rozładowującej się baterii i nieuzasadnionego zużycia pakietu danych, także wtedy, gdy ekran telefonu był wygaszony.

Co ciekawe, recenzjach na Google Play użytkownicy skarżyli się na nachalne pop-upy, znikający z ekranu głównego skrót aplikacji oraz problemy z odinstalowaniem programu. Wielu opisywało GhostAd jako „wirus, który przejmuje telefon”.

Potencjalne ryzyko dla danych

GhostAd integrował wiele legalnych narzędzi do tworzenia oprogramowania reklamowego (SDK), takich jak Pangle, Vungle, MBridge, AppLovin czy BIGO, jednak wykorzystywał je w sposób naruszający dozwolone użycie. Co więcej, badacze Check Pointa zwracają uwagę, że przy nadanych uprawnieniach taki kod nie potrzebuje klasycznych „eksploitów”, by stać się realnym zagrożeniem dla danych. Aplikacja z ciągłym dostępem do internetu i prawem odczytu/zapisu pamięci współdzielonej może skanować katalogi z dokumentami, logami, zrzutami ekranu czy kopiami zapasowymi – w tym takimi, które pochodzą z firmowych systemów – i wysyłać je na serwer atakującego bez wiedzy użytkownika.

W praktyce oznacza to, że na prywatnym telefonie pracownika można zbudować długotrwały kanał wycieku informacji. To szczególnie istotne w świecie, w którym smartfony regularnie służą do obsługi poczty służbowej, systemów CRM, komunikatorów i aplikacji do pracy zdalnej.

Cyfrowa kontrola nad każdym kilometrem — karty paliwowe jako fundament zarządzania operacyjnego

Karty flotowe od kilku lat podbijają branżę transportową. Inwestycja w tego typu usługę to nie tylko korzyści dla „portfela” firmy, ale także sposób na skuteczniejsze zarządzanie przedsiębiorstwem. Sprawdź, jak konkretnie działa karta paliwowa i jakie zalety niesie za sobą dla przedsiębiorstwa.

Czym jest karta flotowa?

Karty paliwowe są powszechnie stosowane przez firmy posiadające własną flotę pojazdów. To coś więcej niż tylko sposób na bezgotówkowe tankowanie. Jest to nowoczesne narzędzie, które porządkuje proces zarządzania paliwem w firmie. Dzięki karcie paliwowej, takiej jak np. ta od firmy Flotex, kierowca nie musi zbierać paragonów, ponieważ wszystkie transakcje trafiają automatycznie do systemu. Dotyczy to zarówno tankowania, jak i chociażby opłaty za bramki na autostradzie.

Właściciele firm mają możliwość przypisać kartę do konkretnego kierowcy lub pojazdu. Pozwala to w łatwy sposób śledzić wszystkie transakcje. Ważne jest również to, że zazwyczaj karty flotowe dzielą się na krajowe i międzynarodowe. To dobra informacja zarówno dla małych firm poruszających się po Polsce, jak i wielkich flot jeżdżących po trasach w różnych krajach. Jeśli jesteś właścicielem firmy transportowej, karta paliwowa daje Ci kontrolę nad każdym kilometrem, oszczędza czas i pozwala uniknąć chaosu w papierach.

Jak działa karta paliwowa?

Można powiedzieć, że jest to karta rozliczeniowa, ale zaprojektowana specjalnie z myślą o flotach samochodowych. Po podpisaniu umowy przedsiębiorca otrzymuje karty przypisane do konkretnych kierowców lub pojazdów. Są one zabezpieczone indywidualnym kodem PIN. Dzięki wykorzystaniu tego małego „plastiku” tankowanie staje się bezgotówkowe. Firma nie musi już rozliczać stosu paragonów. Zamiast tego na koniec miesiąca otrzymuje fakturę zbiorczą z wykazem wszystkich transakcji.

Dlaczego korzystanie z kart flotowych się opłaca?

Dużą zaletą korzystania z kart flotowych są rabaty za każdy litr paliwa. Ale na tym plusy się nie kończą. Automatyczne rozliczenia eliminują konieczność księgowania zaliczek i zbierania rachunków z delegacji. Istnieje też funkcja wprowadzania stanu licznika przy tankowaniu. Co to oznacza w praktyce? Właścicielowi firmy łatwiej jest wychwycić nadużycia, nadmierne spalanie czy prywatne wykorzystanie samochodu. Wszystkie te zalety sprawiają, że karty flotowe wprowadzają zarządzanie firmą transportową na wyższy poziom.

Karty paliwowe – sposób na ułatwienie zarządzania flotą operacyjną

Karta flotowa to rozwiązanie coraz chętniej stosowane przez właścicieli firm transportowych. Stanowi ona nie tylko sposób na zaoszczędzenie pieniędzy na paliwie, ale przede wszystkim ułatwia zarządzanie całą flotą pojazdów. Dzięki niej zyskujesz dostęp do wszystkich transakcji na jednej fakturze. Możesz już zapomnieć o męczącej papierologii i rozliczaniu dziesiątek paragonów. Karta paliwowa to coś, co zrewolucjonizuje zarządzanie firmą z branży transportowej.

Rząd zadeklarował 550 mln euro na programy Europejskiej Agencji Kosmicznej w latach 2026–2028

Polska znacząco rozszerza swój udział w europejskiej polityce kosmicznej. Podczas dwudniowego posiedzenia Rady Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w Bremie Minister Finansów i Gospodarki Andrzej Domański ogłosił, że Polska przeznaczy blisko 550 mln euro na programy opcjonalne ESA na lata 2026–2028. Polska podpisała również list intencyjny w sprawie utworzenia Centrum Technologicznego ESA w naszym kraju.

Tegoroczne spotkanie ministerialne zgromadziło przedstawicieli państw członkowskich, którzy omawiali priorytety europejskiej polityki kosmicznej w kontekście rosnącej konkurencji technologicznej i nowych wyzwań geopolitycznych.

Polska podwaja zaangażowanie finansowe i buduje pozycję w regionie

Jak poinformował minister Andrzej Domański, Polska podwoiła wysokość składki kierowanej na technologiczne programy opcjonalne ESA. Zdaniem resortu finansów i gospodarki jest to krok wzmacniający pozycję Polski jako istotnego partnera Agencji oraz lidera technologicznego Europy Środkowo-Wschodniej.

Deklarowana składka obejmuje programy z zakresu:

  • obserwacji Ziemi,
  • bezpiecznej łączności,
  • transportu kosmicznego,
  • serwisowania satelitów na orbicie,
  • bezpieczeństwa kosmicznego,
  • eksploracji robotycznej,
  • rozwoju technologii i aparatury dla przyszłych misji.

Według POLSA (Polskiej Agencji Kosmicznej) udział w tych programach otwiera nowe możliwości dla polskich przedsiębiorstw i instytutów badawczych specjalizujących się w technologiach satelitarnych, robotyce i inżynierii kosmicznej.

Priorytety: odporność, bezpieczeństwo i strategiczna autonomia

W trakcie obrad polska delegacja podkreślała konieczność wzmacniania odporności i bezpieczeństwa Europy w przestrzeni kosmicznej. Szczególne znaczenie ma program European Resilience from Space, koncentrujący się na rozwijaniu zdolności satelitarnych kluczowych dla bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej i autonomii strategicznej Unii Europejskiej.

Z punktu widzenia Polski priorytetem pozostają inwestycje w:

  • monitoring satelitarny,
  • bezpieczną łączność satelitarną,
  • systemy świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej (SSA),
  • rozwój technologii do misji naukowych i obserwacji Ziemi.

Polska misja na ISS jako element polityki kosmicznej

Istotną część rozmów poświęcono także zbliżającej się misji IGNIS polskiego astronauty dr. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. POLSA ocenia, że misja ta stanowi ważny impuls dla rozwoju krajowych kompetencji badawczych i technologicznych oraz zwiększa rozpoznawalność polskiego sektora kosmicznego na arenie międzynarodowej.

Dynamiczny wzrost polskiego sektora kosmicznego

Polska zwiększyła w ostatnich trzech latach swoją składkę do ESA dziesięciokrotnie, co – jak podkreśla POLSA – świadczy o rosnących ambicjach i potrzebie inwestowania w technologie strategiczne. Od przystąpienia do ESA w 2012 r. krajowy sektor kosmiczny znacząco rozwinął kompetencje w dziedzinach takich jak:

  • robotyka i automatyka,
  • obserwacja Ziemi,
  • systemy nawigacyjne,
  • technologie orbitalne,
  • eksploracja planetarna.

Firmy i ośrodki badawcze realizują coraz bardziej złożone projekty, a współpraca z ESA staje się dla wielu z nich kluczowym źródłem rozwoju technologicznego.

Komentarz POLSA: Europa musi przyspieszyć inwestycje w przełomowe technologie

W komentarzu podsumowującym posiedzenie Rady Ministerialnej prezes POLSA Marta Wachowicz podkreśliła, że celem Europy jest zbudowanie silnej pozycji kosmicznej do 2029 r. Kluczowe jej zdaniem będzie pogodzenie wymogów bezpieczeństwa z rozwojem nauki oraz inwestycjami w technologie przełomowe – takie jak sztuczna inteligencja, technologie kwantowe czy produkcja w przestrzeni kosmicznej.

Jej zdaniem Europa może utracić konkurencyjność, jeśli państwa członkowskie nie będą prowadzić spójnej polityki i nie zwiększą finansowania długofalowych programów badawczo-rozwojowych.

Agencja podkreśla, że współpraca państw członkowskich ESA jest kluczowa dla utrzymania silnej pozycji Europy w globalnym sektorze kosmicznym – szczególnie w obliczu rosnącej aktywności rynków amerykańskiego, chińskiego i komercyjnych operatorów prywatnych.

Kurs euro traci impet po słabych danych z Europy. EUR/USD wraca poniżej 1,16

Czwartkowa sesja odbywa się bez Amerykanów, którzy dziś świętują. Nie odbiera to morali dolarowi, który o poranku częściowo odrobił wczorajsze straty względem euro. Pretekstem do odreagowania stały się mieszane nastroje wokół koniunktury gospodarczej strefy euro. Rynek nie zapomina jednak o rosnącym prawdopodobieństwie grudniowej obniżki stóp w Stanach Zjednoczonych.

Claimsy nie przekonują rynku

Ostatnie trzy sesje minęły w atmosferze wzrostu notowań głównej pary walutowej świata (osłabienie dolara). Tydzień rozpoczynaliśmy przy poziomach 1,151 USD. Dziś o poranku byliśmy o jeden cent wyżej. Powodem ruchu jest rosnące przekonanie rynków o grudniowej obniżce kosztu pieniądza w Stanach Zjednoczonych. W czwartek prawdopodobieństwo cięcia przekracza 85%. Delikatną wątpliwość wokół redukcji stóp zasiał wczorajszy spadek liczby złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Prognozy mówiły o wzroście z 222 tys. do 226 tys. Publikacja wskazała zniżkę do 216 tys. Zgodnie z tym odczytem rynek pracy jest silniejszy od prognoz, więc konieczność obniżek stóp powinna zmaleć. Na wykresie EUR/USD zostało to zaznaczone gwałtownym, ale chwilowym spadkiem notowań z 1,158 USD do 1,155 USD. Jednak natychmiastowe odbicie od wsparcia i powrót powyżej poziomu sprzed publikacji mówią nam tyle, że tzw. claimsy ostatecznie nie przekonały inwestorów do trwałej zmiany zdania. Zostały jedynie wykorzystane przez forexowych spekulantów do wygenerowania krótkotrwałego wahnięcia na wykresie głównej pary walutowej świata.

Beżowa Księga nie pomaga dolarowi

Wczoraj poznaliśmy najnowszy raport o stanie gospodarki USA publikowany przez System Rezerwy Federalnej. W dużym skrócie najnowszy dokument przedstawia nieznaczny spadek zatrudnienia, umiarkowany wzrost cen i zmniejszenie wydatków konsumpcyjnych.

Ostatnia z wymienionych pozycji przedstawia jednak pewną tendencję, która utrzymując się dłużej w gospodarce może stać się poważnym problemem. Wiele kręgów zgłosiło utrzymanie wydatków wśród konsumentów o wyższych dochodach. Biedniejsze gospodarstwa domowe wstrzymują się z zakupami, gdyż rosną koszty utrzymania. Jako główny czynnik wskazano rosnące ceny energii, które w 2026 roku nadal mają wzrastać. To z kolei argument przemawiający za grudniową obniżką FED, która pobudziłaby popyt, jednak osłabiła dolara. Tak też odebrali to inwestorzy. Publikacja Beżowej Księgi miała miejsce wczoraj o godzinie 20:00. Od tego momentu, do zakończenia środowej sesji notowania głównej pary walutowej świata zwyżkowały (straty USD względem EUR).

Święto Dziękczynienia i dane ze strefy euro

Dziś obchodzimy Święto Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych. Z tego powodu amerykańskie parkiety giełdowe są zamknięte. Mimo, że brakuje inwestorów zza oceanu, kurs EUR/USD nie rośnie czwartej sesji z rzędu. Wręcz przeciwnie. Czwartkowy poranek to odreagowanie wczorajszych wzrostów. Notowania spadły z 1,161 USD do okolic 1,158 USD. Delikatna zniżka jest jednak czymś zupełnie naturalnym po naruszeniu istotnego oporu 1,16 USD. Dodatkowo dziś w kalendarzu makroekonomicznym brakuje istotnych danych. Przed południem poznaliśmy jedynie niską wartość indeksu zaufania konsumentów wobec niemieckiej gospodarki (-23,2 pkt., poprzednio -24,1 pkt.), który od 4 lat pozostaje na ujemnych poziomach. Spadają także nastroje konsumentów (-14,2 pkt., poprzednio -14 pkt.) i producentów (-9,3 pkt., poprzednio -8 pkt.) w strefie euro. Jedyny wzrost i dodatni poziom odnotowano w sektorze usług (5,7 pkt., poprzednio 4,4 pkt.). Dominacja zniżek zasiała negatywny sentyment wokół unijnej waluty, co zbiega się z dzisiejszym odreagowaniem eurodolara. W tym otoczeniu złoty pozostaje względnie silny. Kurs EUR/PLN oscyluje przy 4,23 PLN, a USD/PLN to ok. 3,65 PLN.

Rekordowy wzrost spółdzielni energetycznych w Polsce. W trzy miesiące ich liczba podwoiła się

0

W Polsce trwa ciche, ale wyjątkowo dynamiczne przyspieszenie energetyki lokalnej. W ciągu zaledwie trzech miesięcy liczba spółdzielni energetycznych wzrosła ze 126 do ponad 250. To skala, której w krajowej energetyce obywatelskiej jeszcze nie widziano. Samorządy sięgają po lokalne źródła energii, by odzyskać kontrolę nad kosztami i zwiększyć bezpieczeństwo swojej infrastruktury.

Skąd tak gwałtowny wzrost?

Rosnące ceny energii, potrzeba modernizacji oraz presja na niezależność energetyczną skłaniają JST do szukania rozwiązań, które dają im realne oszczędności i większą przewidywalność.

– To nie moda. To odpowiedź na realne problemy samorządów – podkreśla mec. Bartłomiej Tkaczyk, partner w kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista ds. obsługi JST. – Spółdzielnie zapewniają stabilność, oszczędności i niezależność, której nie dają tradycyjne zakupy energii. Ten kierunek będzie się tylko wzmacniał – dodaje.

Energetyka lokalna nie jest już eksperymentem

Jednym z przykładów potwierdzających tę tezę jest Spółdzielnia Energetyczna Gminy Błędów na Mazowszu, wpisana do wykazu KOWR 24 września. Instalacja fotowoltaiczna o mocy ponad 0,11 MW zasila tam kluczowe obiekty publiczne, a projekt – od koncepcji po rejestrację – został zrealizowany w ciągu kilku miesięcy.

To dowód, że nawet niewielka gmina może w krótkim czasie stać się producentem własnej energii, obniżyć koszty funkcjonowania szkół czy budynków komunalnych, a przy tym zwiększyć lokalną odporność energetyczną.

– Błędów pokazuje, że skala wielkości gminy nie jest barierą. Nawet małe jednostki mogą być prosumentami i osiągać wymierne korzyści finansowe – wskazuje mec. Tkaczyk.

Gdy brakuje środków, z pomocą przychodzi model ESCO

Nowa fala inwestycji idzie w parze z rosnącą popularnością modelu ESCO – rozwiązania, które pozwala samorządom finansować inwestycje energetyczne bez angażowania własnych środków. Partner prywatny modernizuje i utrzymuje instalacje, a gmina spłaca projekt z oszczędności.

– Połączenie spółdzielni energetycznej z modelem ESCO to dziś jedno z najskuteczniejszych narzędzi dla JST. Pozwala modernizować infrastrukturę, zwiększać udział OZE i minimalizować ryzyko finansowe, a także przyspieszać procesy i zwiększać skalę inwestycji – wskazuje ekspert.

Puenta: lokalność staje się nowym centrum energetyki

Rekordowe tempo wzrostu liczby spółdzielni pokazuje jednoznacznie, że energetyka w Polsce zaczyna rozwijać się od dołu – poprzez działania gmin, mieszkańców i lokalnych wspólnot. Energia produkowana blisko odbiorcy staje się realną alternatywą dla tradycyjnych modeli.

– Jeśli obecne tempo się utrzyma, spółdzielnie energetyczne mogą stać się jednym z filarów nowej architektury energetycznej państwa – bardziej przewidywalnej, tańszej i odpornej. A przyszłość polskiej energetyki w coraz większym stopniu rozgrywać się będzie na poziomie gmin – podsumowuje mec. Bartłomiej Tkaczyk, partner w kancelarii LEGALLY.SMART.

Pełny wykaz spółdzielni energetycznych: https://www.gov.pl/web/kowr/wykaz-spoldzielni-energetycznych

Miliard butelek, dziesiątki firm, do 95% skuteczności. KIGPR: nie psujmy tego systemu

0

Krajowa Izba Gospodarcza „Przemysł Rozlewniczy” po raz kolejny apeluje do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz odpowiedzialnej za system kaucyjny podsekretarz stanu w tym resorcie, Anity Sowińskiej o podjęcie pilnych prac nad wyłączeniem z systemu kaucyjnego szklanych butelek wielokrotnego użytku. Opakowania te od 1 stycznia 2026 r. objęte zostaną obowiązkowo nowymi zasadami – tymczasem dotychczasowy system działa sprawnie i gwarantuje nawet 95 proc. poziomu ich odzysku wobec zaplanowanego w ustawie pułapu 77 proc. „Mamy tylko 6 tygodni, by zachować to, co działa” – mówi Dariusz Lizak, prezes KIGPR.

Od początku prac nad systemem kaucyjnym Izba zwraca uwagę, że włączenie szklanych butelek zwrotnych do systemu kaucyjnego może paradoksalnie ten model osłabić. Butelka, która do tej pory krążyła w kontrolowanym systemie, nagle ma trafić w nową ścieżkę logistyczną, która może wiązać się z ryzykiem strat i wzrostem kosztów.

„Dziś sprzedażą wód i napojów w butelkach zwrotnych wielokrotnego użytku oraz odzyskiwaniem tych opakowań zajmują się firmy często rodzinne i z polskim kapitałem. Przez dziesiątki lat budowały i rozwijały lokalny i ogólnopolski system zwrotów butelek i kaucji. Dzięki ich przedsiębiorczości nasz kraj osiąga jedne z najlepszych wskaźników efektywności systemów zwrotu w Europie, bliskie 95 proc.

W żadnym systemie DRS nie likwidowano tego, co dobrze działało. Zdecydowała się na to tylko Polska, prowadząc do problemów dziesiątek przedsiębiorstw produkujących wody i napoje” – mówi Dariusz Lizak, prezes Krajowej Izby Gospodarczej „Przemysł Rozlewniczy”. Podkreśla, że na każdym etapie prac legislacyjnych KIGPR zwracała uwagę, że obecny system odzysku tych opakowań działa sprawnie i należy go zachować nie tylko ze względu na wysoki odsetek skuteczności, ale także w trosce o ochronę miejsc pracy.

Dariusz Lizak podkreśla, że dziś obieg szklanych butelek zwrotnych działa sprawnie i przewidywalnie: puste butelki są odbierane tym samym transportem, który dostarcza pełne. Za pośrednictwem hurtowni wracają do zakładów, są ponownie napełniane i ponownie wprowadzane na rynek. Ten model – dopracowywany przez dekady – jest zrozumiały zarówno dla producentów, jak i dla handlu. Od nowego roku zostanie on zastąpiony przez system kaucyjny. A to oznacza wzrost kosztów operacyjnych, IT i inwestycyjnych oraz mniejszą efektywność dotychczasowego obiegu butelek zwrotnych. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że zmiany doprowadzą do rozbicia istniejących łańcuchów dostaw i logistyki zwrotnej, co zwiększy koszty i zaburzy ciągłość dostaw, do tego nieprofesjonalne zbiórki i transport spowodują stłuczki butelek,
a to może doprowadzić do wzrostu cen napojów w szklanych butelkach zwrotnych, a nawet wycofania ich z obiegu i zastąpienie butelkami jednorazowymi. Dla konsumentów zaś to może skutkować przerwami w dostawach, brakiem ulubionych produktów w sklepach i wzrostem cen.

„Od wielu miesięcy apelujemy o rozsądek i niezbędne zmiany w ustawie. Byliśmy sygnatariuszem listu do pana premiera Donalda Tuska, w którym prosiliśmy o podjęcie działań legislacyjnych. Wielokrotnie rozmawialiśmy z wiceminister Anitą Sowińską, ale do tej pory bez rezultatu” – podkreśla Dariusz Lizak. Dodaje, że pojawiające się w przestrzeni publicznej interpretacje prawne, na podstawie których jednostkowi producenci wód i napojów nie zamierzają przystępować do systemu kaucyjnego, nie rozwiążą systemowego problemu.

Prezes KIGPR zwraca uwagę, że do objęcia butelek szklanych wielokrotnego użytku zostało półtora miesiąca, ale jak podkreśla, to wystarczający czas, by przy dobrej woli wszystkich uczestników procesu legislacyjnego przeprowadzić niezbędne zmiany w prawie.

Na rynku jest miliard butelek szklanych wielokrotnego użytku. Rocznie sprzedaje się w nich kilka miliardów produktów. Liczba rotacji wynosi od kilku do 40 razy w zależności od opakowania i napoju, a efektywność systemów odzysku, prowadzonych przez przedsiębiorców we współpracy z handlem, sięga nawet 95 proc.

Rynek ropy ostrzega przed spowolnieniem

Pod koniec lockdownu w USA na rynkach przeważała opinia o nie obniżaniu stóp procentowych w grudniu. Obecnie trend idzie dokładnie w drugą stronę. Bezrobocie w Polsce bez niespodzianek — wynosi 5,6%, czy to dużo? Sytuacja na rynku ropy daje sygnały o możliwym nadchodzącym spowolnieniu.

Co ze stopami procentowymi za oceanem?

Rynek pod nieobecność danych w USA przewidywał, że na grudniowym posiedzeniu FED nie dojdzie do cięcia stóp procentowych. Pojawiły się jednak dane makroekonomiczne po otwarciu rządu i okazało się, że ten spadek to w sumie nie wiadomo dlaczego miał miejsce. W rezultacie od kilku dni widzimy silne dostosowanie cen kontraktów terminowych na stopy procentowe do grudniowego cięcia stóp o 0,25%. Widać to również na walutach gdzie dolar, jako niżej oprocentowany, w wyniku tej zmiany traci na wartości względem głównych walut. Nie znaczy to oczywiście, że obniżka 10 grudnia jest pewna. Mamy jednak jedną ważną kwestię, która mocno podnosi jej szanse. Obecne porozumienie budżetowe trwa do końca stycznia. W rezultacie, jeżeli znowu dojdzie do impasu, niższe stopy procentowe mogą amortyzować negatywny wpływ na gospodarkę.

Bezrobocie w Polsce

Wczoraj poznaliśmy dane na temat stopy bezrobocia nad Wisłą. Niby wszyscy wiedzieli, że ma być 5,6%. I było. W czym zatem problem? W październiku 2024 było 4,9%. Mamy zatem wzrost bezrobocia o 0,7% w skali roku. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że to 4,9% rok temu było najniższą stopą bezrobocia w Polsce od zakończenia fikcji pełnego zatrudnienia minionej epoki. Historycznie patrząc 5,6% to nadal przyzwoity wynik, po prostu tendencja jest nieciekawa. Jaki ma to wpływ na waluty? Problemy rynku pracy mogą skłaniać RPP do szybszego cięcia stóp procentowych. Wolniej rosnące płace i mniejsza ilość osób pracujących to przecież mniejsza presja inflacyjna. Taki ruch powinien osłabiać złotego, co zresztą wczoraj widzieliśmy.

Czy nadchodzi spowolnienie?

Czy można oczekiwać spowolnienia w gospodarce? Najlepszą tego przepowiednią może być nagła nadpodaż surowców energetycznych. Wczoraj w danych z USA liczba odwiertów ropy niespodziewanie zamiast symbolicznie wzrosnąć, spadła o 3%. Pokazuje to, że z jakiegoś powodu gwałtownie ograniczane jest wydobycie. Długotrwałe przebywanie cen na niskich poziomach, jak to ma miejsce obecnie, powoduje oczywiście, że część źródeł może być deficytowa. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że są to dane tygodniowe. Gdyby chodziło tylko o cenę wydaje się, że ten spadek powinien być wolniejszy. Pytanie czy producenci ropy wiedzą coś więcej, czy tylko obawiają się negatywnego rozwoju sytuacji.

Dzisiaj Dzień Dziękczynienia w USA, co tłumaczy dlaczego w kalendarzu danych makroekonomicznych jest puściej, niż zwykle w czwartki.

Magazyny samoobsługowe w Polsce zyskują na popularności. Obłożenie obiektów przekroczyło 78 proc.

Rynek magazynów samoobsługowych (self storage) w Polsce dopiero raczkuje, ale ma potencjał do rozwoju. Powierzchnia takich obiektów w kraju wynosi 225 tys. mkw., a jej obłożenie wzrosło w ostatnim roku i przekracza 78 proc. – wynika z najnowszego raportu „European Self Storage Industry Report 2025”, przygotowanego przez CBRE i Fedessa. Rozwojowi sektora sprzyjają m.in. zwiększający się popyt oraz pozytywne tendencje dotyczące zwrotów
z inwestycji.

– Rynek magazynów samoobsługowych w Polsce cały czas jest na początku swojego rozwoju, ale zyskuje na znaczeniu zarówno wśród konsumentów, jak i inwestorów. Zainteresowanie tym segmentem rośnie wraz ze zmianami stylu życia, wzrostem urbanizacji i ograniczoną dostępnością przestrzeni magazynowej w dużych miastach. Pod względem skali Polska pozostaje jednak daleko za rynkami Europy Zachodniej. Wskaźnik takiej powierzchni na mieszkańca nadal jest jednym z najniższych w regionie, a świadomość istnienia usługi poza największymi miastami, w których działają operatorzy tacy jak Less Mess, jest wciąż ograniczona. Dla dalszego rozwoju rynku ważne jest zwiększenie rozpoznawalności wśród klientów indywidualnych i biznesowych, w tym w średnich i mniejszych miastach – mówi Bartosz Szlęzak, Associate Director w CBRE.

O rynku magazynów samoobsługowych słyszało 6 na 10 Polaków. Co piąty zna oferowane przez niego usługi, a ok. 8 proc. faktycznie z nich korzystało. Wbrew tendencji z całej Europy, zgodnie z którą popyt na magazyny samoobsługowe nieznacznie spada, w Polsce popularność tego rozwiązania rośnie. Obłożenie takich obiektów zwiększyło się z 72 proc. do 78 proc. w 2025 r., w ujęciu rocznym. Ponad połowę zainteresowania generują klienci biznesowi, a przeciętny czas korzystania z usługi sięga prawie ośmiu miesięcy. Kolejnym pozytywnym prognostykiem dla rynku w Polsce jest poziom rentowności.

– Można przypuszczać, że bardziej dojrzałe rynki magazynów samoobsługowych osiągają wyższy poziom rentowności. I w dużej mierze tak właśnie jest. Jednak Polska wyłamuje się z tego trendu, będąc rynkiem w fazie rozwoju, a jednocześnie osiągając lepsze wyniki niż można by się spodziewać mówi Bartosz Szlęzak, CBRE.

Polska na tle Europy

Jak wynika z szacunków CBRE i Fedessa, w całej Europie działa 10,5 tys. obiektów self storage o łącznej powierzchni 17,7 mln mkw. Cztery największe rynki (Wielka Brytania, Francja, Hiszpania i Niemcy) odpowiadają za 68 proc. wszystkich obiektów i 75 proc. całkowitej powierzchni magazynowej.

Największy udział ma Wielka Brytania (34,5 proc.), następnie Francja (15,2 proc.), Niemcy (13,6 proc.) i Hiszpania (11,3 proc.).

Powierzchnia magazynów samoobsługowych w Polsce wynosi 225 tys. mkw., co stanowi ok. 1,3 proc. europejskiego rynku. Na zbliżonym poziomie są np. Finlandia (220 tys. mkw.), Irlandia (210 tys. mkw.), czy Szwajcaria (200 tys. mkw.). Najmniejszym rynkiem jest w Rumunia (60 tys. mkw.).

Czynsz za wynajem magazynu samoobsługowego w Polsce jest niższy niż w większości krajów i wynosi przeciętnie 182 EUR/mkw. netto za rok.

Kultura finansowa w Polsce. Czy uczciwość nadal jest w cenie? Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów

Większość Polaków twierdzi, że etyczne zachowania w finansach są istotne w ich codziennym życiu, ale praktyka ujawnia szokujący rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a rzeczywistością. Skutkiem tego jest kwota blisko 130 mld zł zaległych długów konsumentów i firm, za którą kryje się powszechne przyzwolenie na „cwaniactwo”, racjonalizowanie omijania zasad i standardów etycznych. Raport BIG InfoMonitor i BIK: „Kultura finansowa Polaków. Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów” rzuca światło na zachowania konsumentów i przedsiębiorców, a także ujawnia skalę nieakceptowalnych etycznie postaw, od celowej jazdy bez biletu, przez sugerowanie rezygnacji z paragonu, aż po paraliżujące zatory płatnicze w biznesie.

Kluczowe informacje z raportu:

  • 44 proc. respondentów uważa, że Polacy postępują etycznie w sprawach finansowych, jednak tylko 6 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych.
  • 68 proc. przedstawicieli biznesu jest zdania, że przedsiębiorcy są uczciwi, ale tylko 12 proc. jest o tym zdecydowanie przekonanych.
  • Niemal 90 proc. przedsiębiorców zgadza się ze stwierdzeniem, że etyka finansowa ma realny wpływ na sposób prowadzenia biznesu.
  • 48 proc. przedsiębiorców wskazuje nieterminowe płacenie faktur jako najczęściej doświadczany problem w relacjach biznesowych.
  • 79 proc. konsumentów popiera wprowadzenie edukacji finansowej do szkół (w tym 41 proc. zdecydowanie).
  • Łącznie 130 mld zł wynoszą zaległe zobowiązania kredytowe i pozakredytowe w polskim społeczeństwie.

Surowi dla innych, łagodni w ocenie siebie

Eksperci BIG InfoMonitor zwracają uwagę na wyraźny rozdźwięk między tym, jak postrzegamy własną kulturę, a jak oceniamy otoczenie w jakim funkcjonujemy. Choć zdecydowana większość Polaków, bo aż 85 proc., deklaruje wysokie przywiązanie do etyki, wobec innych jesteśmy znacznie bardziej krytyczni.

– Ten dysonans poznawczy powoduje konkretne skutki rynkowe. Drobne nadużycia we własnym wykonaniu traktujemy często jako dowód zaradności, podczas gdy te same zachowania u innych nazywamy nieuczciwością. Sam fakt, że tylko co trzeci Polak spontanicznie deklaruje, że nigdy nie został oszukany (32 proc.), a po przedstawieniu listy nieetycznych zachowań wskaźnik ten spada do 28 proc., świadczy o tym, jak powszechne i znormalizowane jest to zjawisko – zaznacza Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Raport ujawnia ambiwalencję Polaków wobec uczciwości i etyki finansowej. Z jednej strony respondenci deklarują wysokie przywiązanie do kultury i zachowań etycznych w codziennym życiu, bo aż 51 proc. uważa etykę finansową za bardzo ważną w ich życiu. Z drugiej, sceptycznie oceniają postawy innych osób. Tylko 44 proc. badanych uważa, że rodacy są uczciwi w sprawach finansowych, jednocześnie 33 proc. twierdzi, że Polacy w tej sferze nie postępują etycznie, a 23 proc. nie potrafi ocenić tej kwestii w sposób jednoznaczny.

– To wyraźny sygnał, że zaufanie społeczne pozostaje kruche, co bezpośrednio wpływa na relacje biznesowe i prywatne. Dane pokazują, że te sceptyczne oceny mają solidne podstawy, ponieważ nieuczciwość jest powszechnym doświadczeniem – wskazuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Blisko połowa respondentów zetknęła się z nieuczciwością podczas dokonywania zakupów na rynku detalicznym (46 proc.), a ponad jedna trzecia (35 proc.) wskazała na nieetyczne zachowania ze strony znajomych. Takie doświadczenia budują dużą ostrożność, która często utrzymuje się przez lata i wpływa bezpośrednio na decyzje dotyczące zawierania umów, udzielania kredytów i pożyczek czy współpracę z nowymi kontrahentami.

– Obserwowana w badaniach rozbieżność między spontanicznie wymienianymi przykładami doświadczanych nieetycznych zachowań finansowych, a odsetkiem osób wskazujących je w sytuacji, gdy można je wybrać z przygotowanej listy, odzwierciedla niewypowiadane głośno przyzwolenie na niektóre działania oraz traktowanie części nieetycznych praktyk, jako na tyle mało istotnych, że nie pojawiają się od razu w świadomości – zauważa prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego. – U podstaw „niewidzenia” niektórych nieetycznych działań mogą więc leżeć co najmniej trzy czynniki: dualizm postaw; powszechność zjawiska, która sprawia, że staje się ono swoistą normą; oraz nisko oceniane konsekwencje, które powodują, że dana sytuacja zostaje zepchnięta na dalszy plan w procesie oceny moralnej – dodaje.

Uczciwość na wagę miliardów złotych

Konsekwencje społeczne oraz ekonomiczne tych praktyk widać w twardych danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK. Łączna wartość zaległych długów konsumentów i firm zbliża się na koniec września tego roku do 130 mld zł – kwoty, która mogłaby realnie zmienić krajobraz infrastrukturalny Polski lub pokryć znaczną część wydatków publicznych. Każde zaległe zobowiązanie to jakaś historia i doświadczenie konsumenta lub przedsiębiorcy. Aż 48 proc. respondentów uważa, że unikanie zasad płatniczych stało się normą, a 36 proc. zna osoby, które regularnie tak postępują. Eksperci BIG InfoMonitor i BIK alarmują, że bez podjęcia pakietu działań, takich jak edukacja finansowa, wykorzystanie narzędzi prewencyjnych i realizacja reform systemowych, to zjawisko będzie dalej podważać zaufanie, zwiększać zatory płatnicze i obciążać gospodarkę.

– Problemy z rzetelnością finansową w Polsce urosły do rozmiaru systemowego wyzwania, osiągając wielomiliardową skalę zaległych długów. Ta astronomiczna suma, na którą składa się 65 proc. zaległości konsumentów, wpływa na około 2,8 mln podmiotów gospodarczych i klientów indywidualnych. Historia masowych zaległości często zaczyna się od psychologicznych mechanizmów unikania zobowiązań. Konsumenci mogą celowo unikać ich spłaty, licząc na przedawnienie lub brak konsekwencji w ściąganiu wierzytelności. Niska kultura finansowa, w której ludzie wypierają problem zadłużenia i unikają kontaktu z wierzycielami, prowadzi do pogłębiania się spirali długów, która jest często traktowana jako „prywatny, osobisty problem”. W efekcie, zjawisko to niemal natychmiast przekłada się na gospodarkę. Aż 48 proc. przedsiębiorców jako największy problem wskazuje nieterminowe płacenie zobowiązań przez klientów. Powstaje w ten sposób swoisty łańcuch zależności, gdzie brak płynności finansowej u jednej strony skutkuje zatorami płatniczymi u drugiej i pogłębia utratę zaufania w relacjach biznesowych – podkreśla Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.

Oblicza nieetycznych zachowań

Raport BIG InfoMonitor wskazuje też na te obszary, w których polski „spryt” wygrywa z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi. W przypadku konsumentów najczęściej objawia się on w drobnych, codziennych decyzjach, które z czasem sumują się do sporych strat. Aż 18 proc. badanych otwarcie przyznaje się do jazdy komunikacją miejską „na gapę”. Równie niepokojące jest przyzwolenie na szarą strefę przy kasie – 12 proc. klientów wprost sugeruje usługodawcom obniżenie ceny w zamian za rezygnację z paragonu lub faktury. Co więcej, co dziesiąty badany nie reaguje, gdy sprzedawca omyłkowo wyda mu zbyt dużą resztę.

Jeszcze poważniej sytuacja wygląda w biznesie, gdzie stawką jest płynność finansowa firm i ich wiarygodność na rynku a często przetrwanie. Przedsiębiorcy jako plagę numer jeden wskazują zatory płatnicze – z nieterminowym opłacaniem faktur boryka się niemal połowa firm (48 proc.). Problemem pozostaje również nieformalny rynek pracy. W otoczeniu biznesowym wciąż obecne są oferty zatrudnienia „na czarno” (17 proc. wskazań) oraz proceder wypłacania części wynagrodzenia „pod stołem” (20 proc.). Co do samych konsumentów – 16 proc. z nich skarży się na zawyżanie cen lub celowe, błędne naliczanie opłat przez nieuczciwych usługodawców.

Koszt „cwaniactwa”

Choć aż 88 proc. przedsiębiorców zgadza się ze stwierdzeniem, że etyka finansowa ma realny wpływ na sposób prowadzenia biznesu, to nasze badanie wyraźnie pokazuje, że „cwaniactwo finansowe” jest zjawiskiem powszechnym, zyskującym społeczne przyzwolenie a wręcz akceptację. Wśród negatywnych skutków działań nieetycznych, aż 44 proc. Polaków wskazuje spadek zaufania społecznego, a 40 proc. odczuwa frustrację i poczucie niesprawiedliwości.

Drobne taktyki, takie jak niewystawianie paragonu czy odłożenie przelewu o kilka dni, w skali gospodarki tworzą atmosferę niepewności oraz braku zaufania i mają nieproporcjonalnie duży wpływ na funkcjonowanie firm. W środowisku biznesowym 75 proc. przedsiębiorców przyznaje, że doświadczyło co najmniej jednego zachowania nieetycznego, choć 68 proc. spontanicznie deklaruje brak kontaktu z takimi praktykami. Ta kolejna rozbieżność świadczy o złożonym mechanizmie, w którym nieetyczne praktyki są niewłaściwie rozpoznawane, bagatelizowane, albo wręcz celowo racjonalizowane. Przedsiębiorcy, widząc głównie biznesowe konsekwencje nieetycznych działań, wskazują na upadłość firm, utratę zaufania partnerów biznesowych oraz stres i frustrację. Zjawiska te osłabiają stabilność rynku, obciążają systemy windykacyjne i sądowe oraz hamują rozwój gospodarczy, gdyż brak zaufania ogranicza inwestycje i innowacje.

– Nieetyczne praktyki finansowe często wynikają z natychmiastowych korzyści materialnych – zarówno dla klienta, przedsiębiorcy, jak i dla obu stron jednocześnie – komentuje prof. Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego. – W przekonaniu wielu osób środki publiczne są niewłaściwie wykorzystywane, a same podatki zbyt wysokie. Te przekonania stają się wygodnymi wymówkami, pozwalającymi usprawiedliwić działania, które w innym kontekście mogłyby być uznane za nieetyczne. Powszechność drobnych praktyk, ich niska wykrywalność i karalność sprawiają, że wiele osób czuje się w pewnym sensie „bezkarne”. Brak realnych konsekwencji sprawia, że zachowania te stają się niemal normą, a granica między tym, co dopuszczalne, a tym, co nieetyczne, ulega zatarciu – dodaje.

Koszty społeczne i psychologiczne

Powszechna tolerancja dla cwaniactwa generuje ogromne koszty społeczne i psychologiczne. Życie w środowisku, w którym zasady są traktowane opcjonalnie i selektywnie, rodzi zmęczenie – aż 40 proc. Polaków odczuwa frustrację i głębokie poczucie niesprawiedliwości.

Z perspektywy biznesu, kluczowe znaczenie ma to, kogo chronimy. Etykę finansową firm Polacy postrzegają przede wszystkim przez pryzmat terminowego spłacania zobowiązań: w pierwszej kolejności wobec pracowników (58 proc.), następnie wobec dostawców/podwykonawców (46 proc.), a dopiero w trzeciej kolejności wobec państwa (39 proc.). Pokazuje to, jak ważne dla stabilności społecznej jest przerwanie łańcucha zatorów płatniczych.

Jak więc przerwać to błędne koło? Polacy upatrują szansy w pracy u podstaw i zmianie pokoleniowej. Aż 79 proc. respondentów popiera wprowadzenie etyki finansowej do szkół. Z kolei przedsiębiorcy podchodząc bardziej pragmatycznie wskazują na konieczność reform systemowych i strukturalnych, takich jak uproszczenie podatków oraz skuteczniejsza egzekucja prawa wobec nieuczciwych dłużników.

– Połączenie edukacji finansowej, systemowych reform i narzędzi prewencyjnych, które dostarczamy jako BIG InfoMonitor i BIK rynkowi, tworzy fundament dla bardziej etycznego, przejrzystego i bezpiecznego rynku finansowego w Polsce. To nie tylko kwestia ochrony konsumentów i przedsiębiorców, ale też misyjna rola instytucji finansowych, które mogą aktywnie wspierać edukację i budowanie świadomości ekonomicznej społeczeństwa – podsumowuje Paweł Szarkowski.

Szczegółowe dane, pogłębioną analizę oraz rekomendacje ekspertów zawarto w pełnym raporcie „Kultura finansowa w Polsce. Czy uczciwość nadal jest w cenie? Postawy konsumentów i przedsiębiorców w świecie finansów”.

Materiał dostępny jest do pobrania na stronie https://media.big.pl/publikacje

Źródła:

Badanie nt. kultury finansowej konsumentów zrealizowane dla BIG InfoMonitor przez Quality Watch metodą CAWI na próbie 1090 osób, czerwiec 2025 rok.
Badanie nt. kultury finansowej przedsiębiorców zrealizowane dla BIG InfoMonitor przez Quality Watch metodą CAWI na próbie 552 firm, czerwiec 2025 rok.
Dane o zaległościach pozakredytowych i kredytowych konsumentów i firm pochodzą z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK, wrzesień 2025.

Polskie firmy najbardziej obawiają się spowolnienia gospodarczego i wzrostu cen surowców

0
  • Spowolnienie gospodarcze znalazło się na szczycie listy najbardziej krytycznych typów ryzyka wśród organizacji w Polsce – wynika z 10. edycji „Globalnego badania zarządzania ryzykiem 2025” przygotowanego przez Aon. Na świecie dominuje ryzyko cyberataków.
  • W ciągu najbliższych trzech lat najistotniejszym zagrożeniem będzie natomiast ryzyko zmian cen towarów lub brak dostępności materiałów. 77,4% firm poniosło z tego tytułu straty w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
  • W ciągu dwóch lat spadły w kraju obawy związane z cyberatakami. Jednak aż 83,3% organizacji posiada wdrożony plan lub formalny proces zarządzania tym ryzykiem.

Podczas gdy na świecie firmy wskazują ataki cybernetyczne jako największe zagrożenie, organizacje w Polsce stawiają je dopiero na 7. miejscu swojej listy priorytetów – wynika z 10. edycji „Globalnego badania zarządzania ryzykiem 2025” przygotowanego przez Aon (Global Risk Management Survey). Na szczycie rankingu krajowego znalazły się natomiast spowolnienie gospodarcze (1. miejsce), ryzyko zmian cen towarów i braku dostępności materiałów (2. miejsce) oraz wzrost konkurencji (3. miejsce). Przedsiębiorstwa w Polsce stawiają więc na pierwszym miejscu ryzyka ekonomiczne, znacząco różniąc się w priorytetach od firm globalnych.

Organizacje w Polsce szczególnie wrażliwe na presję kosztową

Szczególnie niepokojący jest wskaźnik strat związanych z cenami surowców – aż 77,4% firm funkcjonujących na polskim rynku doświadczyło w ciągu 12 miesięcy przed przeprowadzeniem ankiety negatywnych skutków tego ryzyka. To najwyższy poziom wśród wszystkich badanych kategorii zagrożeń, który diametralnie odbiega też od wyników globalnych (47,3%). Dla porównania, straty z powodu spowolnienia gospodarczego dotknęły 58,3% firm w kraju, a związane ze zmiennością geopolityczną – 47,1%.

Firmy działające na polskim rynku przede wszystkim odczuwają presję ekonomiczną i operacyjną, a kwestie technologiczne schodzą na dalszy plan. Należy pamiętać, że  priorytety ryzyk różnią się w zależności od branży. Jednak fakt, że blisko 80% organizacji doświadczyło strat związanych z cenami surowców, przy jednoczesnym niskim poziomie gotowości – tylko 20% ma wdrożone formalne plany zarządzania tym ryzykiem – pokazuje pilną potrzebę strategicznej zmiany podejścia. Przedsiębiorstwa potrzebują przejścia od reaktywnego zarządzania kryzysowego do proaktywnego modelowania scenariuszy które obejmuje analizę wpływu różnych zdarzeń na wyniki finansowe i operacyjne. Efektywne może okazać się połączenie tradycyjnych mechanizmów transferu ryzyka z zaawansowaną analityką, która pozwoli przekształcić obecne zagrożenia w przewagę konkurencyjną – mówi Mariusz Guz, Członek Zarządu Aon Polska.

Paradoks cyberbezpieczeństwa

Choć w poprzedniej edycji badania polskie firmy wskazały ryzyka cyber na trzecim miejscu najważniejszych zagrożeń, teraz straciły one na znaczeniu zajmując dopiero 7. pozycję. Mogłoby się wydawać więc, że krajowe organizacje nie traktują priorytetowo ryzyka cybernetycznego w codziennym zarządzaniu, a jednak wykazują w tym obszarze najwyższą dojrzałość operacyjną. Aż 83,3% organizacji posiada wdrożony plan lub formalny proces zarządzania ryzykiem cyberataków – to znacznie więcej niż w przypadku innych kategorii ryzyka.

Obserwujemy stały postęp, jeśli chodzi o poziom zabezpieczenia polskich firm przed  cyber ryzykami. W przypadku mniejszych i średnich organizacji często jednak nadal spotykamy podmioty słabo zarządzające tym obszarem. O ile polscy przedsiębiorcy rozumieją potrzebę inwestowania w zabezpieczenia techniczne i organizacyjne, to ubezpieczenie od cyber ryzyk nadal nie jest standardem, mimo że zdarzenia cybernetyczne, o których słyszymy praktycznie codziennie, przekładają się na wymierne straty finansowe – komentuje Piotr Rudzki, Cyber Practice Leader w Aon Polska.

Luka w strukturach zarządzania ryzykiem i rosnąca rola brokera

Organizacje na polskim rynku nadal odstają od globalnych standardów w zakresie formalizacji funkcji zarządzania ryzykiem. 47,2% posiada dedykowany departament zarządzania ryzykiem lub ubezpieczeń, podczas gdy średnia światowa wynosi 68,4%. Z badania wynika natomiast, że firmy w dużym stopniu (79,7%) polegają na poradach brokera ubezpieczeniowego przy ocenie posiadanego programu ubezpieczeniowego.

Pomimo rosnącej świadomości zagrożeń, firmy w Polsce rzadko stosują zaawansowane metody oceny ekspozycji na ryzyko. To wskazuje na znaczny potencjał rozwoju w zakresie wykorzystania danych i analityki w zarządzaniu ryzykiem. Warto także pamiętać, że spośród 60 ryzyk, które znalazły się w raporcie, blisko połowa jest w całości lub częściowo ubezpieczalna. Posiadanie odpowiedniej polisy pomoże w znacznym stopniu ograniczyć negatywne skutki m.in. ataków cyber czy nieuregulowanych należności handlowych. Jest to więc absolutna podstawa, od której należy zacząć zarządzanie ryzykiem w przedsiębiorstwie – dodaje Mariusz Guz.

O badaniu

Dziesiąta edycja Globalnego badania zarządzania ryzykiem Aon została przeprowadzona między kwietniem a czerwcem 2025 roku. Wzięło w niej udział 2941 decydentów – członków zarządów, menedżerów ds. ryzyka i finansów – reprezentujących 16 sektorów przemysłu w 63 krajach i terytoriach. Ankieta była dostępna w 11 językach. Pełny raport dostępny jest na stronie: aon.com/grms

Creotech Instruments z rekordowymi przychodami po trzech kwartałach 2025 r. – 95,1 mln zł

Creotech Instruments, notowany na GPW największy polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, odnotował po pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. rekordowe przychody w wysokości około 95,1 mln zł. Wzrost przychodów wynikał przede wszystkim z postępów w realizacji projektów „Mikroglob” i „Camila”, a także z kontynuacji pozostałych kontraktów.

Po trzech kwartałach 2025 roku przychody ze sprzedaży produktów i dotacji wyniosły ok. 95,1 mln zł wobec ok. 23 mln zł w analogicznym okresie 2024 roku. Wzrost przychodów wynikał przede wszystkim z postępów realizacji kluczowego projektu Mikroglob. Największy procentowy udział w przychodach miały segment projektów kosmicznych (88,65%) oraz segment systemów kwantowych (8,94%). EBITDA w omawianym okresie wyniosła 5,8 mln zł, natomiast na poziomie zysku netto Spółka odnotowała stratę w wysokości 3,04 mln zł. Poziom środków pieniężnych na koniec września 2025 roku wyniósł 108 mln zł. Struktura rachunku zysków i strat po dziewięciu miesiącach 2025 r. odzwierciedla etap, w którym Spółka rozpoznaje już koszty wynikające z wyskalowania przedsiębiorstwa do potrzeb realizacji dużych kontraktów w segmencie kosmicznym, przy jednocześnie wczesnej fazie realizacji głównego kontraktu – „Mikroglob”, którego zaawansowanie finansowe – zarówno po stronie przychodów, jak i marż – wynosi około 14% jego całkowitej wartości.

Trzy pierwsze kwartały 2025 roku były dla nas okresem dynamicznego wzrostu oraz intensywnej realizacji kluczowych projektów. Przychody ze sprzedaży wyniosły 95,1 mln zł, co oznacza ponad czterokrotny wzrost względem analogicznego okresu 2024 roku. Wzrost ten wynika przede wszystkim z postępów w realizacji projektów „Mikroglob” i „Camila”. Do końca III kwartału br. zafakturowaliśmy jedynie około 14% wartości kontraktu „Mikroglob”. Kolejna transza z tytułu realizacji kolejnej fazy projektu zostanie ujęta w wynikach za IV kwartał 2025 roku, natomiast cały kontrakt o łącznej wartości 452 mln zł netto ma zostać planowo zrealizowany do końca I kwartału 2027 roku. Nasze główne obszary działalności – projekty kosmiczne oraz systemy kwantowe – wciąż napędzały wzrost przychodów, a podpisane w III kwartale umowy, w tym aneksy do kontraktów „Mikroglob” i „Camila” oraz nowe projekty z ESA i PARP, potwierdzają tylko rosnące zainteresowanie naszymi technologiami i kompetencjami. Jednocześnie przygotowania do wydzielenia segmentu systemów kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A. oraz planowane wprowadzenie jej akcji na GPW otwierają przed nami nowe perspektywy rozwoju. Jesteśmy przekonani, że konsekwentna realizacja naszych projektów oraz stabilne fundamenty finansowe pozwolą nam zakończyć 2025 rok z mocną pozycją do dalszego wzrostu – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

W III kwartale br. Spółka podpisała szereg istotnych umów, które dotyczyły zarówno realizacji dwóch największych kontraktów – „Mikroglob” oraz „Camila” – jak i mniejszych projektów.

17 lipca br. Creotech Instruments zawarł aneks do kontraktu „Mikroglob” ze Skarbem Państwa – Agencją Uzbrojenia, umożliwiający wykorzystanie zaliczek do finansowania zakupu wybranych komponentów, podzespołów i usług w projekcie, przy minimalnym zmniejszeniu łącznej wartości umowy o ok. 0,34%. Dzień później Spółka otrzymała od Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) informację o zaakceptowaniu pierwszej części dokumentacji w ramach przeglądu projektu „Camila”, co zapewniło wynagrodzenie w wysokości ponad 3,1 mln EUR, z czego ok. 30% przypadło bezpośrednio Creotech Instruments, a pozostała część trafiła do podwykonawców.

W sierpniu 2025 r. Spółka podpisała umowę z włoską firmą Leonardo S.p.A. na montaż elektroniki dla projektu LISA MPE (wartość umowy ponad 3,6 mln EUR), zrealizowała pierwszą komercyjną sprzedaż astronomicznej kamery sCMOS do Teplice Observatory and Planetarium (Czechy) o wartości 196 tys. EUR oraz uzgodniła i przyjęła plan podziału spółki Creotech Instruments oraz przeniesienie segmentu systemów kwantowych do spółki Creotech Quantum S.A.

26 września 2025 roku Creotech Instruments podpisał umowę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na realizację projektu pt. „System Radiowej Komunikacji – CERBER”, którego celem jest zwiększenie potencjału produktowego Spółki w obszarze kosmicznym w zakresie systemu bezpiecznej komunikacji dla małych satelitów. Całkowita wartość projektu netto wynosi ok. 10,46 mln zł, a wartość dofinansowania przez PARP to blisko 5,13 mln zł.

Natomiast pod koniec września Creotech Quantum S.A złożył do Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) prospekt w związku z planowanym wydzieleniem Spółki z Creotech Instruments i wprowadzeniem akcji do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Wydzielenie nastąpi poprzez ofertę akcji podziałowych i nie wiąże się z pozyskaniem nowych środków finansowych przez Spółkę.

Po zakończeniu okresu sprawozdawczego za 9 miesięcy 2025 roku, tj. 30 września br., miało miejsce kilka istotnych zdarzeń.

Na początku października Spółka poinformowała o otrzymaniu od Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) zaakceptowanego aneksu do umowy na realizację projektu „CAMILA”. Zmiana obejmowała aktywację dwóch dodatkowych opcji przewidzianych w pierwotnej ofercie i zwiększyła tym samym wartość kontraktu o ok. 7,1 mln euro – do ponad 59 mln euro, z czego 29,1 mln euro przypada na Creotech Instruments (wzrost o ponad 3,5 mln euro).

Natomiast na początku listopada br. Creotech Instruments podpisał z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) umowę na realizację projektu „Telescope Array Functional Prototype”, którego celem jest opracowanie i dostarczenie prototypu autonomicznej, modularnej stacji obserwacyjnej do wykrywania i śledzenia obiektów bliskich Ziemi (Near Earth Object – NEO).  Łączna wartość kontraktu wynosi 1,6 mln euro, z czego ESA pokrywa 1,28 mln EUR. Creotech jest głównym wykonawcą projektu, którego przewidywany okres realizacji wynosi około 12 miesięcy.

Bumech kieruje skargę na Polskę do Komisji Europejskiej

Bumech, większościowy udziałowiec PG Silesia w restrukturyzacji z siedzibą w Czechowicach-Dziedzicach, złożył do Komisji Europejskiej skargę na udzielanie wielomiliardowej, nielegalnej pomocy publicznej wyłącznie państwowym spółkom górniczym. Zdaniem skarżącego, selektywne wsparcie w latach 2024 – 2025 sięgające już według różnych szacunków ponad 20 mld zł – zakłóca konkurencję na krajowym i unijnym rynku węgla oraz umożliwia państwowym kopalniom sprzedaż węgla poniżej kosztów wydobycia. W konsekwencji prowadzi to do eliminacji firm działających na zasadach rynkowych,  w tym PG Silesia, która z powodu notorycznego wypaczenia rynku musiała wejść w postępowanie sanacyjne.

Skarga dotyczy działań, które – zdaniem Bumechu – kreują nielegalną pomoc publiczną kierowaną wyłącznie do państwowych przedsiębiorstw górniczych, w szczególności: Polskiej Grupy Górniczej (PGG), Południowego Koncernu Węglowego (PKW) i Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK).

W latach 2024 – 2025 łączna nieuprawniona pomoc publiczna dla państwowych kopalń ma wynieść, według różnych szacunków, ponad 20 mld zł. System ten ma funkcjonować do 2049 r., co daje wartość wieloletnią liczoną w dziesiątkach miliardów złotych. Podmioty te są beneficjentami specjalnego systemu dopłat, niedostępnego dla pozostałych uczestników rynku, takich jak LW Bogdanka, Jastrzębska Spółka Węglowa, czy PG Silesia.

To fatalne rozwiązanie promuje nieefektywne molochy kosztem tych, które sobie radzą lub muszą radzić w warunkach konkurencji i nie będą w stanie wytrzymać dopłat wyższych od cen produktów. A do tego dochodzi już w naszej branży. Np. jedna ze spółek państwowych ma dopłatę niemalże 550 zł do tony wydobycia, a cenę sprzedaży 350 zł. Oznacza to, iż niezależnie od swojej nieudolności otrzymuje za tonę produktu 900 zł, gdy jej konkurent musi wyżyć za 350 zł Tak duże dysproporcje prowadzą do sytuacji, w której  nawet najlepsze firmy nie będą w stanie wytrzymać tej nieuczciwej konkurencji – jeszcze wspieranej przez państwo polskie, które z definicji powinno stać na straży przestrzegania prawa oraz wspierać mniejszych i słabszych, a nie nieefektywne molochy żyjące dzisiaj już tylko z zabranych podatnikom pieniędzy. Lepiej będzie kupić ten węgiel od LWB czy PG „Silesia” za rynkowe 80-90 USD, zamiast od molocha za 250 USD. Różnicę można przeznaczyć na ochronę zdrowia czy wspieranie dzietności poprzez darmowe żłobki i przedszkola. A to wszystko kosztuje nawet mniej niż dotacje dla górników – powiedział Krzysztof Geritz, prezes zarządu Bumech S.A. i dodaje – Nie miałbym pretensji, gdyby te firmy się zmieniały, reformowały czy obniżały koszty czy biurokrację, ale właśnie dzięki dotacjom firmy te mogą sobie pozwolić na najwyższe w ostatnich latach podwyżki w gospodarce sięgające nawet 67%, dzięki pieniądzom zabranym innym. Teza o bezpieczeństwie energetycznym jest kuriozalna, gdyż polskie elektrownie potrzebują w najbliższych latach  akurat tyle węgla, ile produkują te podmioty, które dotacji nie otrzymują. A nawet jeśli będą potrzebne ilości większe, to można od czasu do czasu wykorzystać przepustowość portów.

Przedmiotem skargi jest zarzut dla Polski naruszenia prawa UE, która według Bumechu stosuje selektywną i niezgodną z rynkiem pomoc publiczną, faworyzując wyłącznie przedsiębiorstwa państwowe, co jest sprzeczne z prawem polskim i unijnym, ponieważ zakłóca konkurencję i handel wewnątrz UE oraz umożliwia wieloletnie utrzymywanie nierentownego wydobycia poprzez pokrywanie strat operacyjnych z pieniędzy publicznych.

Państwo Polskie deklaruje, że pomoc służy „redukcji zdolności produkcyjnych”, lecz według Bumechu finansuje pokrywanie strat na sprzedaży węgla poniżej kosztów produkcji, bieżące zobowiązania i utrzymywanie płynności państwowych kopalń oraz nowe inwestycje infrastrukturalne, zwiększające – zamiast ograniczające – moce wydobywcze (np. nowy szyb Grzegorz w PKW). Działania te doprowadziły do zniekształcenia rynku węgla w Polsce, eliminując z rynku firmy konkurencyjne i efektywne, płacące podatki oraz podmioty z innych krajów UE.

Dodatkowo jest to nadmierna i niewłaściwa forma pomocy, która obejmuje dotacje, obligacje skarbowe, podwyższenia kapitału, zwolnienia podatkowe, zwolnienia z tworzenia funduszu likwidacji zakładów górniczych. W ten sposób państwowe przedsiębiorstwa górnicze – powiązane ze Skarbem Państwa – są w ten sposób subwencjonowane, zaburzając całkowicie wolnorynkowe mechanizmy kreowania podaży i ceny węgla.

Bumech podkreśla, że rynek węgla jest rynkiem otwartym w UE, a wsparcie publiczne pozwala polskim spółkom państwowym sprzedawać węgiel po cenach dumpingowych. Uniemożliwia to uczciwą konkurencję dla firm z innych państw członkowskich.

Zasadność złożenia przez Bumech skargi do KE potwierdzają oświadczenia zarządów beneficjentów pomocy publicznej – to jest spółek PKW i PGG – złożone w sprawozdaniach finansowych za 2024 rok. Spółki górnicze przeznaczyły otrzymane środki na pokrycie strat wynikających ze sprzedaży węgla poniżej faktycznych kosztów produkcji oraz utrzymywania nierentownych przedsiębiorstw górniczych. Wbrew zapowiedziom nie zredukowały także swoich zdolności produkcyjnych czy zatrudnienia.

Zarząd PKW przyznał literalnie, że: „Ze względu na konstrukcję systemu wsparcia (dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych przedsiębiorstw górniczych), który zakłada wsparcie w wysokości będącej różnicą pomiędzy przychodami kwalifikowanymi, a kosztami kwalifikowanymi, w praktyce zmiana parametrów nie spowoduje zmiany wartości użytkowej (wzrost kosztów lub spadek przychodów powinien zostać pokryty wzrostem wysokości wsparcia).” [sprawozdanie finansowe PKW za 2024 rok, str. 15].

Zarząd PGG złożył zaś oświadczenie o treści: „Sprawozdanie finansowe zostało sporządzone przy założeniu kontynuacji działalności w dającej się przewidzieć przyszłości. Istnieje jednak znacząca niepewność, co do zdolności Spółki do kontynuacji działalności wynikająca z trwającego przed Komisją Europejską postępowania notyfikacyjnego w zakresie udzielenia zgody na przyznanie Spółce pomocy publicznej w formie umorzenia zobowiązań oraz finansowania dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych w wysokości i terminach zakładanych przez Spółkę. Niepewność została szczegółowo opisana w dalszej części noty w sekcji „Perspektywa dalszego funkcjonowania Spółki”. [sprawozdanie finansowe PGG za 2024 rok, str. 10].

SatRev (Sky Vision) podpisuje dwa memoranda w Omanie. Spółka wchodzi w zintegrowane systemy satelitarno-dronowe

SatRev S.A. podpisała w Omanie dwa nowe memoranda o rozwoju dotychczasowej współpracy z ETCO SPACE oraz nawiązaniu kooperacji z Ibn Farnas Drone Center. Porozumienia wyznaczają nowe kierunki współpracy obejmując rozwój zintegrowanych systemów satelitarnych i dronowych, analitykę danych oraz transfer wiedzy, otwierając dla spółki nowe możliwości w sektorach defence i technologii dual-use.

SatRev S.A., (zmieniająca obecnie nazwę na Sky Vision) to polska spółka rozwijająca suwerenne technologie kosmiczne i przygotowująca się do debiutu na rynku NewConnect, jest jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się podmiotów sektora NewSpace w regionie, budując suwerenne rozwiązania kosmiczne i rozwijając kompetencje, które umożliwiają realizację projektów o rosnącej skali i znaczeniu. Zawarte w Maskacie porozumienia zbiegają się z oczekiwanym na dziś wyniesieniem satelity PW6U w misji SpaceX Transporter-15, w której biorą udział także polskie satelity PIAST i ICEYE.

Podpisane z ETCO memorandum to kontynuacja udanej współpracy, która wcześniej obejmowała wyniesienie omańskiego satelity, jego obsługę orbitalną oraz budowę stacji naziemnej w Omanie. Dotyczy ono współpracy nad wdrożeniem zintegrowanego systemu satelitarno-dronowego, który łączył będzie pozyskiwanie danych, ich zaawansowaną analizę oraz zarządzanie w ramach jednego operacyjnego środowiska. Zakłada także przygotowanie programów transferu wiedzy i budowania kompetencji, zgodnych z założeniami Oman Vision 2040. ETCO SPACE, jako kluczowy partner technologiczny Sułtanatu Omanu, współpracuje z omańską agencją kosmiczną NASCOM oraz rozwijanym portem kosmicznym ETLAQ, co otwiera SatRev drogę do projektów o potencjalnie dużej skali.

Memorandum, zawarte pomiędzy SatRev, ETCO SPACE i Ibn Farnas Drone Center, koncentruje się na rozwoju i wykorzystaniu zintegrowanej analityki danych satelitarnych i dronowych. Współpraca obejmuje również tworzenie zaawansowanych produktów analitycznych, rozwijanie operacyjnych zastosowań w sektorach priorytetowych oraz przygotowanie specjalistycznych programów szkoleniowych z zakresu technologii kosmicznych i systemów bezzałogowych. Ibn Farnas Drone Center to wiodący podmiot w Omanie specjalizujący się w technologiach UAV, szkoleniach i usługach operacyjnych, co poszerza zakres potencjalnych wspólnych projektów.

Podpisane dokumenty stanowią ważne ramy dalszej współpracy i rozwijania obecności SatRev na rynku państw Zatoki Perskiej.

– Cieszymy się z podpisania obu memorandów, ponieważ otwierają one nowe perspektywy rozwoju i wzmacniają naszą pozycję w regionie. To także potwierdzenie, że dotychczasowa współpraca z Omanem, a w szczególności z ETCO, była udana i zakończona realnymi sukcesami – od wyniesienia satelity, przez jego operacyjne zarządzanie, aż po budowę stacji naziemnej. Teraz możemy tę współpracę rozwijać dalej, łącząc kompetencje SatRev w zakresie systemów satelitarnych z rosnącym znaczeniem technologii dronowych i zaawansowanej analityki danych. Jestem przekonany, że wspólnie osiągniemy kolejne ambitne cele – powiedział dr Daniel Więzik, CEO Spółki.

SatRev jest jedyną w pełni polską firmą posiadającą aktualnie własnego, operacyjnego satelitę na orbicie. Satelita BlueBON, który, od ponad roku, pozostaje w służbie, dostarczył już obrazy odpowiadające rozmiarem połowie powierzchni Polski, co stanowi unikalne potwierdzenie zdolności technologicznych i operacyjnych spółki. SatRev rozwija również własną infrastrukturę naziemną, podsystemy satelitarne oraz centrum kontroli misji, a także poszerza portfolio satelitów.

Podpisane porozumienia wpisują się w strategię rozwoju SatRev w obszarach obserwacji Ziemi, analizy danych oraz technologii dual-use. Spółka rozwija portfolio produktowe w kierunku rozwiązań dla administracji, bezpieczeństwa, infrastruktury krytycznej i monitoringu środowiska. Jednocześnie prowadzi ona proces rebrandingu na Sky Vision, umacniając swoją pozycję jako dostawca suwerennych technologii satelitarnych oraz przygotowuje się do wejścia na rynek NewConnect.

Wyniki Mex Polska: 93,3 mln zł przychodów po 9 miesiącach i powrót do dodatniego zysku netto

Mex Polska S.A., notowana na GPW spółka holdingowa zarządzająca popularnymi w Polsce markami gastronomicznymi, zgodnie z szacunkami, osiągnęła po trzech kwartałach 2025 r. skonsolidowane przychody na poziomie 93,3 mln zł, co oznacza wzrost o 17% rok do roku. W samym trzecim kwartale przychody przekroczyły 36,9 mln zł (wobec 30,5 mln zł w analogicznym okresie poprzedniego roku). Zysk operacyjny EBIT po dziewięciu miesiącach br. wyniósł 3 mln zł, z czego 2,5 mln zł przypadło na sam trzeci kwartał. EBITDA po trzech kwartałach przekroczyła 11,8 mln zł (tylko w trzecim kwartale wyniosła 5,5 mln zł). Zysk netto tylko za trzeci kwartał wyniósł 1,3 mln zł, potwierdzając powrót do dodatniej rentowności po słabszych wynikach z okresu wiosennego, spowodowanych kapryśną pogodą.

– Wyniki Grupy po trzech kwartałach 2025 roku pokazują wyraźną poprawę naszej dynamiki finansowej. Przychody wzrosły o 17 proc. r/r, a zysk netto w trzecim kwartale powrócił do dodatniego poziomu, co potwierdza, że nasze lokale osiągnęły oczekiwaną rentowność. – powiedział Dariusz Kowalik, członek zarządu i Dyrektor Finansowy Mex Polska S.A. – Przewidujemy jednocześnie, że przychody w kolejnym okresie rozliczeniowym, utrzymają trend wzrostowy, wspierany przez konsekwentną ekspansję sieci, modernizację konceptów oraz rosnącą efektywność operacyjną. Co istotne, ścieżka dojścia do rentowności nie wpłynie na poziom zysku netto w 2026 r., ponieważ praktycznie wszystkie nowo otwarte lokale Grupy osiągnęły już oczekiwaną rentowność – dodał Dariusz Kowalik.

24 listopada 2025 r. Rada Nadzorcza Mex Polska S.A. uchwaliła politykę dywidendową, przewidującą wypłatę co najmniej 30% zysku netto za dany rok obrotowy, począwszy od wyniku za 2025 r. – Uchwalona polityka dywidendowa to istotny sygnał dla naszych akcjonariuszy. Dzięki stabilnym przychodom i poprawie wyników operacyjnych, cieszymy się że będziemy mogli regularnie dzielić się wypracowanym zyskiem, zachowując jednocześnie pełną zdolność do finansowania dalszej ekspansji. – podsumował Dariusz Kowalik, członek zarządu i Dyrektor Finansowy Mex Polska S.A.

W okresie od stycznia do września 2025 r. Mex Polska otworzyła łącznie siedem nowych lokali, realizując już w sierpniu pełen roczny plan ekspansji. Dla przykładu, w ramach rozwoju kultowego konceptu Pijalnia Wódki i Piwa, w lipcu i sierpniu uruchomiono trzy nowe lokale marki: jeden własny oraz dwa franczyzowe.

Spółka planuje utrzymywać co najmniej sześć nowych otwarć rocznie także w kolejnych latach, zgodnie z przyjętą strategią rozwoju.

Działania operacyjne i te skierowane do naszych akcjonariuszy to jedno. W planach na 2026 rok mamy również szereg interesujących inicjatyw biznesowych, w tym rozpoczęcie współpracy z jedną z wiodących marek napojów energetycznych w Polsce. Kontynuujemy także re-fresh naszej kultowej Pijalni Wódki i Piwa, konsekwentnie przekształcanej w Pijalnię Drink & Bar Bistro. Intensyfikujemy wysiłki związane z poszukiwaniem lokalizacji w wiodących centrach handlowych dla naszych restauracji. Dla konceptu Spoko – Taco widzimy duże pole do rozwoju  szczególnie w segmencie delivery przy zastosowaniu rozwiązania „dark kitchen”. Pierwsze takie miejsce uruchomiliśmy właśnie we Wrocławiu, kolejne miasta w najbliższych miesiącach.  Dzięki tym działaniom aktywnie odpowiadamy na zmieniające się potrzeby klientów oraz aktualne trendy rynkowe. – zaznacza Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.Wyniki Grupy po trzech kwartałach 2025 roku

W dniu publikacji wyników za trzeci kwartał, tj. 26 listopada br., ukaże się także niezależny raport analityczny przygotowany przez Dom Maklerski INC S.A., prezentujący aktualną ocenę perspektyw rozwoju Grupy. Szczegóły dostępne są na stronie: https://www.dminc.pl/raporty-analityczne/.

Raport zostanie omówiony 27 listopada 2025 r. o godz. 11.00 podczas konferencji prasowo-inwestorskiej w Warszawie, przy ul. Nowogrodzkiej 27, w jednym z lokali Grupy – Chicas&Gorillas.

Mex Polska S.A. podtrzymuje, że będzie kontynuować stabilny i przewidywalny rozwój, wzmacniać wiodące marki oraz dostarczać akcjonariuszom rosnącą wartość dzięki konsekwentnie realizowanej strategii ekspansji i modernizacji konceptów.

Rynek biurowy w miastach regionalnych stabilny, ale z rekordowo niską nową podażą

Rynek biurowy w największych miastach regionalnych w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie, choć z wyraźnie ograniczoną nową podażą. Według najnowszego raportu „Review. Rynek biurowy – miasta regionalne” BNP Paribas Real Estate Poland za trzeci kwartał 2025 roku, deweloperzy działają z ostrożnością, a najemcy koncentrują się na renegocjacjach i optymalizacji zajmowanej powierzchni.

Mniej nowych biurowców

Od początku 2025 roku w ośmiu największych miastach regionalnych oddano do użytku około 18 tys. m kw. nowych biur, a do końca roku planowane jest jeszcze ukończenie ok. 43 tys. m kw. To oznacza, że rok 2025 zakończy się rekordowo niskim poziomem nowej podaży w porównaniu z okresem przedpandemicznym, kiedy to liczba dostarczonych na rynek metrów kwadratowych powierzchni biurowej była cztero-pięciokrotnie wyższa. Największy poziom powierzchni biurowej notuje Kraków (27%) z zasobami na poziomie 1,84 mln m. kw., następnie Wrocław (20%) oraz Trójmiasto (16%).

Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland wskazują, że osiem największych rynków regionalnych dysponuje większymi zasobami nowoczesnej powierzchni biurowej niż Warszawa – ich udział to 52% w skali kraju, wobec 48% w stolicy.

W trzecim kwartale tego roku na rynek trafiły trzy nowe budynki biurowe. Największym z nich jest Stella Office w Krakowie (9,9 tys. m kw.) zrealizowany przez Grupę Zasada. W Krakowie ukończono również Kamienicę Kraków (2 tys. m kw.), zrealizowaną przez inwestora prywatnego. W Lublinie oddano natomiast Zelwerowicza Office o powierzchni 3,7 tys. m kw., którego deweloperem jest TBV.

Deweloperzy grają zachowawczo

Obecnie w budowie znajduje się ok 43 tys. m kw. biur, których ukończenie planowane jest do końca 2025 roku oraz 175 tys. m kw., które trafią na rynek w latach 2026-2027. Deweloperzy zachowują większą ostrożność w podejmowaniu decyzji o nowych inwestycjach. Przy obecnym, spowolnionym tempie komercjalizacji projektów oraz rosnącej liczbie renegocjacji umów najmu trudno o zdecydowane ruchy.

Najwięcej powierzchni biurowej w budowie w latach 2025-2027 powstanie w Krakowie, który odpowiada za 27% realizowanych projektów. Na drugim miejscu znajduje się Poznań (22%), a następnie Katowice (15%) i Trójmiasto (14%).

Największym obiektem w budowie jest AND2 w Poznaniu (37 tys. m kw., Von der Heyden Group), a także Tischnera Green Park 1 w Krakowie (24 tys. m kw., Stalprodukt Invest). Wśród innych znaczących inwestycji znajdują się Swobodna Spot I faza we Wrocławiu (14 tys. m kw., Echo Investment), Wita II w Krakowie (13 tys. m kw., Archicom & Echo Investment) oraz .PUNKT w Gdańsku (12 tys. m kw., Torus).

Wzrasta aktywność sektora publicznego

W III kwartale 2025 wynajęto 134 tys. m kw. biur – o około jedną trzecią mniej zarówno w porównaniu z poprzednim kwartałem, jak i z analogicznym okresem roku ubiegłegoNajaktywniejszymi rynkami pozostają Kraków (24% całkowitego wolumenu transakcji brutto), Wrocław (20%) i Łódź (17%).

– Spadek aktywności najemców wynika przede wszystkim z niepewności gospodarczej, ostrożniejszego podejścia firm do relokacji i ekspansji oraz ograniczonej dostępności dużych, gotowych do wynajęcia powierzchni – ocenia Małgorzata Fibakiewicz, Starsza Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych w BNP Paribas Real Estate Poland.

Coraz bardziej widoczna jest aktywność sektora publicznego wśród najemców, który w okresie czerwiec-wrzesień odpowiadał za ok. 13% wolumenu. Największą umowę w trzecim kwartale 2025 roku zawarł Samorząd Województwa Łódzkiego, wynajmując ponad 14 tys. m kw. w budynku Brama Miasta II w Łodzi na potrzeby własne.

Wśród pozostałych transakcji trzeciego kwartału dominowały przedłużenia umów. Rockwool GBS zarówno przedłużył umowę najmu, jak i powiększył  swoją przestrzeń w budynku Nowy Rynek D w Poznaniu (łącznie 9 tys. m kw.), GlobalLogic w Bonarka for Business w Krakowie (6,4 tys. m kw.), a Olympus Business Services we wrocławskim Retro Office House (4 tys. m kw.).

Stabilne czynsze mimo wysokich pustostanów

Na koniec września 2025 roku wskaźnik pustostanów na rynku biurowym wyniósł 17,7%, utrzymując się na relatywnie wysokim poziomie w ujęciu rocznym. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland podkreślają, że dostępność większych modułów biurowych znacząco się zmniejszyła, co staje się zauważalnym trendem zarówno w miastach regionalnych, jak i w Warszawie.

W największych miastach widać różnice – w Krakowie, Wrocławiu, Katowicach i Łodzi pustostany utrzymują się powyżej średniej, natomiast w Trójmieście, Lublinie, Poznaniu i Szczecinie nie przekraczają 14%. Najwięcej wolnej powierzchni notuje Kraków – 344 tys. m kw., co stanowi wzrost o 1,3 p.p. w porównaniu do ubiegłego kwartału.

Utrzymujący się na przeciętnym poziomie wskaźnik pustostanów w miastach regionalnych (17,7%) oraz ograniczona nowa podaż przekładają się na stabilność stawek najmu.

Czynsze wywoławcze w miastach regionalnych pozostają na poziomie od 11,5 do 20 EUR/m kw./miesiąc. Wyjątkiem były Wrocław i Poznań, gdzie za najlepsze lokalizacje trzeba było zapłacić nieco więcej, tu wzrost wyniósł do 0,50 €/m kw./miesiąc – wskazuje Ewa Nicewicz, Starsza Konsultantka, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych BNP Paribas Real Estate Poland

Struktura transakcji brutto nie zmienia się radykalnie: największy udział w trzecim kwartale mają renegocjacje i przedłużenia umów (42% zawieranych umów), natomiast udział przednajmów spadł do 7,4% w ujęciu rocznym, co potwierdza ostrożne nastroje wśród najemców.

Magazyny w Polsce 2025: mniejsza podaż, większy popyt i stabilne koszty najmu

Według najnowszego raportu „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, trzeci kwartał 2025 roku przyniósł nieznaczne spowolnienie na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce pod względem zarówno nowej podaży, jak i aktywności najemców. Deweloperzy dostarczyli w tym czasie najmniej nowej powierzchni od końca 2020 roku, a popyt w ujęciu kwartalnym spadł o prawie 14%. Niemniej wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w pierwszych trzech kwartałach przekroczył 4,54 mln mkw., co stanowi wzrost o niemal 20% w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku.

Pod koniec trzeciego kwartału 2025 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej w Polsce wynosiły niemal 36,45 mln mkw., co oznacza wzrost o 7,3% względem analogicznego okresu poprzedniego roku. Prawie 81% zasobów znajduje się na sześciu głównych rynkach magazynowych (mazowieckie, śląskie, dolnośląskie, łódzkie, wielkopolskie i pomorskie).

– Od początku stycznia na rynek trafiło niecałe 1,55 mln mkw. nowej powierzchni, czyli o 26% mniej niż w pierwszych dziewięciu miesiącach 2024 roku. Regionami o największej aktywności deweloperskiej w tym okresie były województwa dolnośląskie, śląskie, mazowieckie i łódzkie. W samym trzecim kwartale deweloperzy dostarczyli 398 400 mkw. – o 15% mniej niż w kwartale drugim i o ponad 12% mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie był to najniższy kwartalny wynik nowej podaży od czwartego kwartału 2020 roku. Zgodnie z prognozami ekspertów Newmark Polska, w całym 2025 roku krajowy rynek powierzchni magazynowo-przemysłowej powiększy się o ok. 2 mln mkw. – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Powierzchnia magazynowa w budowie

Na koniec września 2025 roku w budowie pozostawało prawie 1,56 mln mkw. powierzchni magazynowo-przemysłowej, tj. o 6,1% więcej niż w drugim kwartale i o prawie 20% mniej niż w tym samym czasie rok wcześniej. To najwyższy poziom aktywności deweloperskiej od początku 2025 roku, ale wciąż o niemal 70% niższy niż w rekordowym pierwszym kwartale 2022 roku (ok. 4,75 mln mkw. w budowie).

– Podobnie jak w poprzednich kwartałach, najwięcej nowych magazynów powstaje na sześciu największych rynkach w kraju, na które przypada prawie 77% realizowanych inwestycji, z czego ponad jedna trzecia w województwie mazowieckim – dodaje Jakub Kurek.

Aktywność najemców na rynku magazynowo-przemysłowym w Polsce

Po odbiciu aktywności na rynku najmu powierzchni magazynowo-przemysłowych w drugim kwartale 2025 roku, w którym najemcy wynajęli ponad 1,84 mln mkw., trzeci kwartał przyniósł nieznacznie spowolnienie. Całkowity popyt w trzecim kwartale 2025 roku wyniósł nieco ponad 1,59 mln mkw., co oznacza spadek o prawie 14% w ujęciu kwartalnym, ale wzrost o ponad 42% rok do roku.

– W okresie od stycznia do września bieżącego roku najemcy podpisali umowy na łącznie ponad 4,54 mln mkw., tj. o 19,6% więcej niż rok wcześniej. Blisko 70% popytu na magazyny koncentruje się w województwach mazowieckim, dolnośląskim, śląskim i łódzkim. W strukturze transakcji zawartych w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku dominowały renegocjacje (51,7%). Nowe umowy, w tym projekty BTS, stanowiły 41,1% całkowitego popytu, a pozostałe 7,2% przypadło na ekspansje. Warto również podkreślić, że w tym czasie najemcy wynajęli łącznie 195 300 mkw. na podstawie umów zawieranych na krótszy okres (do jednego roku) – mówi Jakub Kurek z Newmark Polska.

Najwyższy popyt od początku stycznia odnotowano w drugim kwartale, w którym sfinalizowane zostały również największe transakcje tego roku. Wśród nich znalazły się dwie umowy sprzedaży i najmu zwrotnego obiektów produkcyjnych wynajmowanych przez firmę Eko-Okna – w Wodzisławiu Śląskim (131 200 mkw.) oraz w Kędzierzynie-Koźlu (131 100 mkw.). Z kolei w trzecim kwartale została zawarta trzecia pod względem wielkości transakcja – dotyczyła ona renegocjacji oraz powiększenia powierzchni magazynowej zajmowanej przez firmę Agata S.A. w kompleksie Mapletree Piotrków II do ponad 128 000 mkw.

Magazyny do wynajęcia

W trzecim kwartale bieżącego roku średni wskaźnik pustostanów w Polsce pozostał na stabilnym poziomie w porównaniu z poprzednim i wyniósł 8,2%, choć w ujęciu rocznym wzrósł o 0,2 p.p. Na koniec września najemcy mieli do dyspozycji łącznie ponad 2,98 mln mkw., co jest drugim co do wielkości wynikiem w historii polskiego rynku. Natomiast powierzchnia magazynowo-przemysłowa dostępna w obiektach będących w budowie nieznacznie przekraczała 705 750 mkw.

Najwyższe poziomy wakatów zaobserwowano w województwie lubuskim i świętokrzyskim (po 17,2%), lubelskim (13,2%) oraz dolnośląskim (10,7%), natomiast najniższym wskaźnikiem pustostanów charakteryzowały się województwa podlaskie i opolskie (brak wolnej powierzchni) oraz zachodniopomorskie (2,1%).

Czynsze

W okresie od czerwca do końca września 2025 roku czynsze za najlepsze powierzchnie magazynowe i przemysłowe na głównych rynkach w Polsce pozostawały na stosunkowo stabilnym poziomie kolejny kwartał z rzędu.

– W regionach z wysokim poziomem pustostanów najemcy mogli liczyć na korzystniejsze warunki, m.in. niższe stawki czynszu czy bardziej atrakcyjne pakiety zachęt. Z kolei właściciele nowoczesnych obiektów wyposażonych w rozwiązania proekologiczne i energooszczędne oraz znajdujących się w najbardziej poszukiwanych lokalizacjach wykazywali mniejszą skłonność do ustępstw, co przekładało się nieznacznie wyższe koszty najmu dla najemców. Na koniec trzeciego kwartału 2025 roku najwyższe czynsze odnotowano w Warszawie (strefa I), a także w województwach pomorskim, śląskim i małopolskim – podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Nowa fala oszustw przed Black Friday. Ataki z wykorzystaniem kart podarunkowych

Wraz z nadejściem Black Friday i świątecznego szczytu zakupowego rośnie aktywność cyberprzestępców. To właśnie w tym newralgicznym okresie marokańska grupa prowadzi kampanię oszustw, w której karty podarunkowe stanowią główny element monetyzacji przejętych kont. Analitycy Unit 42 podkreślają, że grupa potrafi pozostawać w środowiskach firmowych nawet przez niemal rok – często całkowicie niezauważona[1].

Wraz ze startem sezonu przedświątecznych zakupów liczba transakcji online wyraźnie przyspiesza. Według ostatnich danych Adobe prognozowana wartość sprzedaży online w okresie listopada i grudnia ma wynieść ponad 250 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o kolejne 5,3% rok do roku[2].  Jednocześnie cyberprzestępcy wykorzystują fakt, że użytkownicy podejmują szybkie decyzje zakupowe i rzadziej weryfikują źródła ofert. W zeszłym roku liczba ataków phishingowych związanych tematycznie z Black Friday wzrosła aż o 692% w porównaniu z początkiem listopada[3].

To właśnie w tym kontekście analitycy Unit 42 z Palo Alto Networks odkryli działania kampanii Jingle Thief, prowadzonej przez grupę marokańskich cyberprzestępców i ukierunkowanej na firmy wydające karty podarunkowe. Grupa koncentruje się na przedsiębiorstwach korzystających z usług chmurowych, w szczególności środowisk Microsoft 365. Po przejęciu pojedynczego konta pracownika wykorzystuje legalne funkcje poczty i komunikacji, by prowadzić wewnętrzny phishing oraz stopniowo rozszerzać swoje uprawnienia. W jednej z analizowanych operacji atakujący utrzymali dostęp do infrastruktury przez niemal 10 miesięcy, kompromitując ponad 60 kont pracowników.

Dlaczego akurat karty podarunkowe? Wzrost ich popularności – wartość rynku w Polsce ma przekroczyć 10 miliardów złotych w ciągu najbliższych 4 lat – sprawia, że stają się one naturalnym celem dla grup cyberprzestępczych[4]. Jak podkreślają analitycy Unit 42, dodatkowym atutem jest fakt, że można je szybko zrealizować i łatwo spieniężyć, często poprzez odsprzedaż z niewielkim rabatem na nieformalnych platformach. Ponadto do ich wykorzystania potrzeba jedynie minimalnej ilości danych, a transakcje są trudne do prześledzenia i praktycznie niemożliwe do cofnięcia.

Systemy obsługujące karty podarunkowe w wielu organizacjach mają szeroki zakres uprawnień i ograniczone mechanizmy kontroli. To tworzy warunki, w których cyberprzestępcy, tacy jak ci operujący w kampanii Jingle Thief, mogą, po uzyskaniu dostępu do firmowego środowiska, próbować wystawiać karty o wysokiej wartości w różnych programach. Oszuści wykorzystują fakt, że procesy związane z obsługą kart podarunkowych są często złożone i słabo monitorowane, co utrudnia szybkie wykrycie nadużyć – komentuje Grzegorz Latosiński, dyrektor sprzedaży Palo Alto Networks w Europie Środkowo-Wschodniej.

Eksperci przypominają, aby w okresie intensywnych promocji szczególnie uważać na wiadomości zachęcające do szybkiego zakupu kart podarunkowych, dopłat do przesyłek i „ekskluzywnych ofert ograniczonych czasowo”. Warto weryfikować wszystkie promocje wyłącznie w oficjalnych aplikacjach i na stronach sklepów, unikać klikania w linki z SMS-ów i e-maili oraz zwracać uwagę na nietypowe komunikaty rzekomo pochodzące od działów IT. Firmy powinny monitorować aktywność w swoich środowiskach chmurowych i stosować zasady ograniczonego dostępu, a pracownicy – pamiętać, że w okresie świątecznym cyberprzestępcy wykorzystują emocje, pośpiech i zakupowe zamieszanie, by zwiększyć skuteczność swoich ataków.

[1] https://unit42.paloaltonetworks.com/cloud-based-gift-card-fraud-campaign/

[2] https://business.adobe.com/resources/sdk/adobe-holiday-shopping-forecast.html

[3] https://cybermagazine.com/articles/darktrace-reports-692-surge-in-black-friday-cyber-scams

[4] https://www.researchandmarkets.com/reports/4751546/poland-gift-card-and-incentive-card-market

Saxo: Szokujące Prognozy nie są wróżbą, a ćwiczeniem. Mimo to wiele z nich się ziściło

Publikowane co roku przez Saxo Bank „Szokujące Prognozy” nie mają w swoim założeniu się spełnić, ale właśnie szokować, zmuszać inwestorów do myślenia o zabezpieczeniu swoich aktywów w sytuacji nawet najbardziej nieprawdopodobnych zdarzeń rynkowych. Tuż przed publikacją najnowszych prognoz na 2026 rok, Saxo Bank podsumowuje przewidywania z poprzednich lat, które już się spełniły.

Szokujące Prognozy Saxo nie są oficjalnymi przewidywaniami, ale eksperymentem myślowym, który ma pobudzać wyobraźnię inwestorów i zachęcać do rozważania scenariuszy, które dziś wydają się mało realne, a jutro mogą kształtować rynki. Jak pokazuje historia, wiele z naszych Szokujących Prognoz już się ziściło, choć w momencie publikacji wywoływały wielkie niedowierzanie. Z niecierpliwością czekamy też na publikację najnowszych prognoz na początku grudnia – to wyjątkowa edycja, w której po raz pierwszy przygotowaliśmy scenariusze dla wybranych krajów, w tym Polski. Oczywiście trzeba pamiętać, że nie są to przewidywania przyszłości, a ćwiczenie intelektualne dla inwestorów, by mogli lepiej przygotować się na niespodziewane i dzięki temu podejmować bardziej świadome decyzje inwestycyjne – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Późny rozkwit: złoto przekracza 3 000 USD, ponieważ banki centralne nie wywiązują się z mandatu inflacyjnego

Już w 2022 r. Ole Hansen przewidywał, że cena złota gwałtownie wzrośnie do poziomu 3 000 USD w następnym roku z powodu niepowodzenia banków centralnych w zarządzaniu inflacją. Tak się nie stało, ale w marcu 2025 r., po niezwykłej serii wzrostów w ostatnich latach złoto osiągnęło prognozowany wcześniej poziom 3 000 USD za uncję.

W ostatnich latach obserwowanie cen złota było niezwykle fascynujące, a obecnie zyskało znacznie jeszcze większe znaczenie jako aktywo inwestycyjne. W 2022 r. prognoza była oczywiście szokująca, gdyż w tamtym czasie złoto było notowane na poziomie 1 800 USD za uncję. Choć trwało to znacznie dłużej, niż przewidywano, wciąż uważam za zdumiewające, że dotarliśmy do punktu, w którym złoto notowane jest wyraźnie powyżej 3 000 USD i nadal przyciąga uwagę inwestorów – mówi Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank.

Prognoza nr 1 na 2025 rok: Trump 2.0 wysadza w powietrze dolara amerykańskiego

W roku, w którym Donald Trump po raz drugi objął urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych, jednym z najbardziej szokujących twierdzeń Johna J. Hardy’ego, głównego stratega makroekonomicznego w Saxo, było, że nowy prezydent doprowadzi do załamania dolara, nakładając znaczące cła.

Choć niektóre z potencjalnych skutków rynkowych opisanych w prognozie się nie spełniły, gwałtowny wzrost ceny złota, o którym Ole wspomniał powyżej, oraz osłabienie USD sprawiły, że kurs dolara spadł o ponad 10% w bardzo krótkim czasie w stosunku do najwyższego poziomu z początku 2025 r. I choć ma to tyle samo wspólnego ze wzrostem ceny złota, co ze spadkiem kursu dolara, oba zjawiska można postrzegać jako symptomy tego samego problemu.

Prognoza nr 2 na 2025 rok: Nvidia osiąga dwukrotnie wyższą wartość niż Apple

Rok 2025 był rokiem sztucznej inteligencji, dlatego John J. Hardy śmiało przewidywał, że Nvidia, dzięki przełomowym chipom AI, podwoi wartość Apple. To się nie sprawdziło, ale w pewnym momencie kapitalizacja Nvidii była niemal o 50% większa niż producenta iPhone’a.

Prawdopodobnie będziemy musieli uznać to za niemal trafną prognozę, ponieważ założenia dotyczące wzrostu nie potwierdziły się w pełni. Mimo to teza bazowa, że sztuczna inteligencja zyskuje coraz większe znaczenie względem tradycyjnej technologii, okazała się słuszna. Uważam, że to wystarczający powód, by umieścić ją na liście prognoz, które się sprawdziły – mówi Hardy.

Szokująca prognoza na 2022 rok: plan odejścia od paliw kopalnych zostaje odłożony na później

Wraz z nadejściem roku 2022 r., Ole Hansen pisał, że decydenci polityczni odłożą na później realizację celów klimatycznych i będą wspierać inwestycje w paliwa kopalne, aby zwalczać inflację i ryzyko niepokojów społecznych, jednocześnie ponownie rozważając drogę do niskoemisyjnej przyszłości. Ta prognoza się sprawdziła, choć niestety przyczyniła się do tego nieprzewidziana inwazja Rosji na Ukrainę.

W listopadzie ubiegłego roku nie wiedzieliśmy, że świat galopuje w kierunku kryzysu energetycznego wywołanego wojną Rosji z Ukrainą – mówi Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank i wyjaśnia, w jaki sposób doszedł do wniosku, że paliwa kopalne ponownie zyskają na znaczeniu w 2022 r.: – Brak inwestycji i coraz pilniejsza potrzeba wspierania gazu zamiast węgla skłoniły nas do sformułowania koncepcji, która zasadniczo zakładała bardziej przyjazne dla inwestorów środowisko dla (do tej pory) piętnowanych inwestycji w tzw. „brudną” energetykę. To z kolei przełożyło się na decyzję UE o uznaniu gazu i energii jądrowej za zielone inwestycje.

Szokująca prognoza na 2018: gwałtowny wzrost zmienności po błyskawicznym załamaniu na rynkach akcji

W 2018 r. nie doszło do 25% spadku w ramach jednego wydarzenia – podobnego do tego z 1987 r., ale miały miejsce dwa dramatyczne epizody, które częściowo potwierdziły naszą tezę.

Wydarzenie „Volmageddon” z lutego 2018 r. niemal całkowicie wyeliminowało fundusze grające na niską zmienność (short volatility). To zdarzenie na lata zmieniło cały segment strategii short vol. Później w 2018 r. rynek próbował dać Fedowi do zrozumienia, że podnosząc stopy procentowe mimo pogarszającej się koniunktury, popełnia błąd. Doprowadziło to do wyprzedaży o 20%: od październikowego szczytu do najniższego poziomu w trakcie sesji z 26 grudnia 2018 r., przy czym najbardziej dramatyczne sesje giełdowe przypadły na okres świąt Bożego Narodzenia, gdy płynność finansowa była bardzo niska.

Szokująca prognoza na 2017: ogromne zyski Bitcoina w związku ze wzrostem cen kryptowalut

Gdy kryptowaluty, a zwłaszcza Bitcoin, zaczęły zyskiwać na popularności w oczach opinii publicznej, analitycy Saxo przewidzieli, że wartość tej wówczas wiodącej waluty znacznie wzrośnie. Powodem tego wzrostu miały być nadmierne wydatki administracji prezydenta Donalda Trumpa, powodujące wzrost długu publicznego i gwałtowny skok inflacji. W połączeniu z globalną chęcią społeczeństwa do odejścia od walut banków centralnych, Bitcoin stał się preferowaną alternatywą. Ta szokująca prognoza ostatecznie się sprawdziła, a cena Bitcoina wzrosła z poziomu 800 USD do prawie 20 000 USD w szczytowym momencie 2017 roku.

Jednak okoliczności związane z tą prognozą nie były do końca trafne. Wzrost wynikał bardziej ze spekulacji na Bitcoinie niż z makroekonomicznych uwarunkowań ery Trumpa. Patrząc na późniejsze skoki cen kryptowalut – zwłaszcza Bitcoina w 2021 r. – uzasadnienia przedstawione w szokującej prognozie z 2017 r. okazały się prawdziwe.

Szokująca prognoza na 2015: Brexit w 2017 r.

W szokującej prognozie na 2015 r. zespół analityków Saxo przewidywał, że Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) zdobędzie 25% głosów w wyborach powszechnych w dniu 7 maja 2015 r., sensacyjnie stając się trzecią co do wielkości partią w parlamencie. UKIP miałaby następnie dołączyć do konserwatystów Davida Camerona w rządzie koalicyjnym i wezwać do przeprowadzenia referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE w 2017 r. Choć przewidywana data Brexitu była nieco odległa, okoliczności wokół tej prognozy zostały trafnie ujęte.

DSV po przejęciu Schenker zmienia zarząd w Polsce

0

W kwietniu 2025 roku doszło do największej w historii transakcji w sektorze TSL – za zgodą regulatorów DSV przejęło spółkę Schenker. W wyniku integracji niemieckiej firmy DSV stało się największym operatorem logistycznym na świecie. Odpowiedzialność za przeprowadzenie tego procesu w Polsce powierzono nowemu zespołowi zarządzającemu.

Wraz z przejęciem Schenker, na podstawie publicznych danych finansowych za 2024 rok, połączone dziś firmy osiągnęły łącznie przychody na poziomie 41,6 mld Euro, zatrudniając blisko 160 000 pracowników w ponad 90 krajach. Z myślą o wsparciu procesu integracji DSV zdecydowało się na wprowadzenie zmian w zespole zarządzającym działalnoscią operacyjną firmy w Polsce.

Spedycja morska i lotnicza

Prezesem Zarządu DSV Air & Sea Polska, spółki odpowiedzialnej za świadczenie usług spedycji morskiej i lotniczej pozostaje Arkadiusz Mirek, który dołączył do zespołu operatora ponad 20 lat temu. Funkcję prezesa zarządu DSV Air & Sea Polska pełni od 2004 roku.

Od kiedy DSV weszło w 1976 roku na ścieżkę rozwoju poprzez akwizycje, nigdy już z niej nie zeszło. Nawet w tak trudnych okresie jak lata 2008 – 2010, kiedy cały świat walczył ze skutkami wielkiego kryzysu finansowego. Uważam, że kluczem do naszego sukcesu jest to, że wypracowaliśmy unikalne know-how w zakresie przeprowadzania integracji.– wspomina Arkadiusz Mirek, Managing Director, DSV Air & Sea Polska – Integracja Schenker AG otwiera przed nami wiele nowych możliwości, m.in. dzięki poszerzeniu sieci lotniczych połączeń czarterowych oraz morskich linii LCL.

W 2024 roku, pomimo globalnej dekoniunktury gospodarczej, DSV Air & Sea Sp. z o.o. utrzymało wolumen frachtu morskiego na praktycznie niezmienionym poziomie w porównaniu z rokiem 2023, a we frachcie lotniczym odnotowało wzrost obsłużonego wolumenu o 20% rok do roku, osiągając lepsze wyniki niż wskazywał na to trend dla całego sektora transportu lotniczego.

Logistyka kontraktowa

Na stanowisku Prezesa Zarządu DSV Contract Logistics Polska, spółki specjalizującej się w realizacji usług z zakresu logistyki kontraktowej, pozostaje Wojciech Cipiur, związany z organizacją od 2021 roku. Jednocześnie od 1 września odpowiada on także za Klaster Europa Wschodnia, w ramach którego będzie nadzorował rozwój oferty usług logistyki kontraktowej DSV na 11 rynkach regionu. Przed dołączeniem do zespołu DSV pełnił stanowiska kierownicze w Grupie Dachser w regionie Azji i Pacyfiku, w Niemczech oraz w Polsce.

Rok 2024 był dla segmentu logistyki kontraktowej DSV w Polsce — mimo trudnej sytuacji gospodarczej w całej Europie — najlepszym okresem w historii. Nasz wzrost organiczny na poziomie 20% zdecydowanie przewyższył średnią rynkową. Jestem pewien, że dzięki połączeniu Schenker i DSV 2025 rok będzie dla nas jeszcze lepszy. Nasza powierzchnia magazynowa w Polsce zwiększy się o około 40%, osiągając poziom ponad 500 tys.m.kw.– mówi Wojciech Cipiur, Managing Director, DSV Contract Logistics Polska.

DSV kontynuuje swój wieloletni program inwestycyjny w Polsce, w ramach którego powstanie szereg projektów mających na celu zwiększenie stabilności krajowych i międzynarodowych łańcuchów dostaw, a także wsparcie wzrostu organicznego operatora. W procesie budowy znajduje się już m.in. centrum logistyczne DSV w Łodzi. Obiekt będzie dysponował łączną powierzchnią 24 tys. mkw. będzie łączył 3 funkcje: biurową, klasycznego magazynu multiklienckiego (14.000 mkw.) oraz terminala przeładunkowego (8.200 mkw.).

Transport drogowy

Nowym Prezesem Zarządu DSV Road Polska – spółki świadczącej usługi transportu drogowego – został Piotr Zborowski, który dotychczas pełnił funkcję dyrektora zarządzającego w Schenker, gdzie odpowiadał za rozwój działalności operatora w Polsce oraz w regionie Europy Północnej i Wschodniej.

W zarządzie DSV Road Polska pozostaje Filip Czerwiński, który odpowiadał za rozwój spółki od 2016 roku. Jednocześnie będzie on kontynuował pracę w strukturach DSV, wspierając swoją wiedzą oraz doświadczeniem prace działu handlowego na poziomie Polski oraz klastra regionu Europy Środkowo-Wschodniej w roli Cluster Head of Sales, CCO Eastern Europe.

Integracja DSV i Schenker to ważny krok w rozwoju obu organizacji i całej branży logistycznej. Łączymy doświadczenie, sieć i kompetencje, aby stworzyć najszerszą w Europie strukturę transportu drogowego – ponad 600 terminali połączonych wspólnym standardem operacyjnym. Cieszę się, że mogę być częścią tego przedsięwzięcia i kierować rozwojem oferty transportu drogowego połączonych firm w Polsce, tak aby jeszcze lepiej odpowiadać na potrzeby naszych klientów  – mówi Piotr Zborowski, Managing Director, DSV Road Polska.

Centrum usług wspólnych

Thomas Jansson pozostaje Prezesem Zarządu DSV Global Business Services, nadzorując rozwój organizacji nieprzerwanie od 2012 roku. Z Grupą DSV związany jest od ponad 25 lat.

DSV Global Business Services, dotychczas obecne w trzech lokalizacjach – Polsce, Portugalii i na Filipinach – rozszerzyło swoją działalność o dwa nowe ośrodki w Meksyku i Rumunii. Po zakończonej akwizycji, DSV Global Business Services zatrudnia około 6 000 pracowników i obsługuje 84 kraje na wszystkich kontynentach, zapewniając kompleksowe wsparcie operacyjne w obszarach takich jak księgowość, administracja celna, likwidacja szkód, IT, HR, automatyzacja procesów biznesowych przez Centrum Doskonałości RPA oraz wsparcie jednostek operacyjnych w ramach poszczególnych dywizji w zakresie raportowania dla klientów DSV, z uwzględnieniem działań back-office.

Koncentrujemy się na budowaniu organizacji, która wspiera biznes w sposób precyzyjny i elastyczny. Realizujemy to poprzez upraszczanie złożonych procesów, ich dalszą optymalizację, a następnie automatyzację – co stanowi kluczowy element naszej strategii budowania centrum kompetencji. Dzięki temu doskonalimy operacje w skali globalnej, czyniąc nasze usługi finansowo-księgowe i biznesowe atrakcyjnymi oraz konkurencyjnymi – zarówno w Grupie DSV, jak i na rynku. Potwierdzeniem tego są liczne wizyty referencyjne.

W 2012 roku rozpoczęliśmy działalność z jedną lokalizacją DSV GBS w Warszawie. Wspierając strategię DSV w ramach regularnych akwizycji, dziś funkcjonujemy w pięciu krajach, obsługując 89 procesów zgodnie z globalnym modelem rotacyjnym. Zadania są dystrybuowane pomiędzy zespołami na różnych kontynentach, co pozwala na zapewnienie ciągłości biznesowej i obsługi 24/7. Naszą misją jest transformacja modelu świadczenia usług w kierunku jeszcze bardziej intuicyjnego i efektywnego działania. – podkreśla Thomas Jansson, Senior Vice President, DSV Global Business Services w globalnych strukturach DSV.

Agencja pracy tymczasowej

Za dalszy rozwój DSV Services – wewnętrznej agencji pracy tymczasowej (nr KRAZ 17648) i doradztwa personalnego – jednostki działającej w ramach Grupy DSV, jako Prezes Zarządu, będzie odpowiadała Karolina Adamiec-Vook, która kieruje spółką od 2017 roku, a z sektorem rekrutacji, outsourcingu oraz talent acquisition związana jest od ponad 20 lat.

Na początku i na końcu każdego łańcucha dostaw są ludzie. To oni tworzą jego stabilność i odporność. Aby utrzymać dotychczasowy poziom rozwoju Grupy DSV i w pełni zrealizować potencjał płynący z połączenia, kompetencje kierowanej przeze mnie spółki w zakresie dostosowywania struktury zatrudnienia do dynamicznie zmieniających się potrzeb operacyjnych, będą miały istotne znaczenie dla biznesu – podkreśla Karolina Adamiec-Vook, Managing Director, DSV Services. – W integracji widzimy szansę dla rozwoju naszej spółki w zakresie rekrutacji pracowników tymczasowych w innych krajach – zarówno w ramach Grupy DSV jak i z klientami zewnętrznymi – już dziś współpracujemy z partnerami z Niemiec, Holandii, Belgii oraz Danii.

Przejęcia, obok rozwoju organicznego, stanowią istotny element strategii rozwoju
DSV – Global Transport and Logistics. Operator wykorzystuje je od 1976 roku jako narzędzie do podnoszenia jakości, potencjału, poszerzania zakresu oraz skali realizacji usług, a także do pozyskiwania wiedzy utalentowanych specjalistów. Wszystkie te czynniki umożliwiły stworzenie oferty usług dla bardzo zróżnicowanej grupy klientów: od sektora farmaceutycznego, healthcare oraz elektroniki użytkowej, przez energy, automotive, eCommerce i industry, po beauty, fashion i FMCG. Globalnie, w 2024 roku, DSV i Schenker obsłużyły łącznie 4,5 mln TEU w transporcie morskim, 2,4 mln ton cargo lotniczego oraz zarządzały magazynami o łącznej powierzchni ponad 17 mln metrów kwadratowych.

Eurowind Energy i Renalfa IPP budują gigantyczny magazyn energii typu BESS w Bułgarii

Eurowind Energy realizuje kolejny etap rozwoju systemów magazynowania energii typu BESS w Europie. W Bułgarii, we współpracy z Renalfa IPP, powstaje jedna z największych instalacji kolokacyjnych na kontynencie. Projekt obejmuje magazyn energii o mocy 65 MW i pojemności 260 MWh, który docelowo ma zostać rozbudowany do 315 MW i 750 MWh. Inwestycja stanowi element transformacji energetycznej regionu i rozwijania systemów współpracujących z odnawialnymi źródłami energii.

Obecnie w Bułgarii działa magazyn energii o mocy 65 MW, zintegrowany z instalacją fotowoltaiczną o mocy 69 MW. Po zakończeniu rozbudowy magazyn osiągnie 315 MW mocy oraz 750 MWh pojemności i będzie pracować w połączeniu z farmą fotowoltaiczną o mocy 238 MW. To jeden z największych europejskich projektów kolokacyjnych w obszarze zielonej energii.

Prezes Eurowind Energy Polska, Małgorzata Szambelańczyk, wskazuje, że realizacja w Bułgarii potwierdza możliwości techniczne inwestora oraz znaczenie współpracy międzynarodowej przy tworzeniu dużych parków energetycznych. Spółka wykorzystuje technologie oparte na bateriach litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP), które charakteryzują się wysokim poziomem bezpieczeństwa, długą żywotnością i opłacalnością. Równolegle prowadzone są testy innych typów ogniw, takich jak baterie litowo-jonowe, przepływowo wanadowe czy niklowo-wodorowe.

BERGER Bau przebuduje ul. Wiosenną w Kozach. Kontrakt wart 4,8 mln zł

7 listopada 2025 roku BERGER Bau Polska Sp. z o.o. podpisał z Gminą Kozy (w powiecie bielskim) umowę na realizację kompleksowej rozbudowy ul. Wiosennej w Kozach, przebudowy fragmentu ul. Zagrodowej i nowego odcinka kanalizacji deszczowej w ciągu ul. Przepiórek. Wartość kontraktu wynosi 4 786 573,31 zł brutto, a czas realizacji określono na 20 miesięcy od momentu podpisania umowy.

Zakres przedsięwzięcia obejmuje modernizację infrastruktury drogowej na długości około 820 metrów ul. Wiosennej, z dostosowaniem jej do kategorii ruchu wynikającej z aktualnego natężenia i dopuszczalnego nacisku. Prace obejmą wykonanie nowych warstw bitumicznych – wiążącej oraz ścieralnej – wraz ze wzmocnieniem podbudowy, co znacząco poprawi trwałość konstrukcji i komfort jazdy. Przebudowane zostaną zjazdy na posesje, pobocza oraz ogrodzenia znajdujące się w obrębie pasa drogowego.

Jednym z kluczowych elementów inwestycji będzie przebudowa skrzyżowania typu „T” ulic Wiosennej, Zagrodowej i Majowej. Zostanie ono przekształcone w skrzyżowanie z ruchem okrężnym typu „mini rondo”, co wpłynie na poprawę płynności i bezpieczeństwa ruchu w tej części miejscowości. W ramach zadania przewidziano także rozbudowę oświetlenia ulicznego, obejmującą doświetlenie ronda oraz całego modernizowanego odcinka ul. Wiosennej – mówi Adam Konsek, Dyrektor Oddziału BERGER Bau Polska Sp. z o.o. w Chrzanowie.

Nowoczesne odwodnienie i infrastruktura techniczna

Inwestycja obejmie również budowę nowego systemu odwodnienia, w tym kanalizacji deszczowej z przebudową istniejącego przepustu pod koroną drogi i zabudową odcinka drenu. Powstanie także mur oporowy typu „L”, który zapewni stabilność skarp i zabezpieczy teren przed osuwaniem gruntu. Projekt przewiduje ponadto przebudowę sieci elektroenergetycznej i teletechnicznej oraz zabezpieczenie istniejącej infrastruktury, w tym konieczną wycinkę kolidującej zieleni.

W ramach tego samego zadania zrealizujemy przebudowę odcinka ul. Zagrodowej – od ulicy Bocianiej do torów kolejowych. Dodatkowo wykonane zostanie odwodnienie ulicy Przepiórek, co pozwoli na skuteczne odprowadzenie wód opadowych i poprawi bezpieczeństwo użytkowników dróg w tej części Kóz – wyjaśnia Dyrektor Oddziału BERGER Bau Polska Sp. z o.o. w Chrzanowie.

Etapowanie robót i organizacja ruchu

Rozpoczęcie robót planowane jest na grudzień 2025 roku, po opracowaniu i zatwierdzeniu projektu tymczasowej organizacji ruchu. Ze względu na charakter inwestycji i konieczność utrzymania przejezdności dróg, BERGER Bau planuje etapowe zamykanie poszczególnych fragmentów jezdni – ul. Przepiórek, Zagrodowej i Wiosennej. Dzięki temu możliwe będzie sprawne prowadzenie prac z jednoczesnym minimalizowaniem utrudnień dla mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców.

Wyzwania techniczne i logistyczne

Najbardziej wymagającym etapem inwestycji będzie praca w ograniczonej przestrzeni roboczej. Jak wskazuje Adam Konsek, Dyrektor Oddziału BERGER Bau Polska Sp. z o.o. w Chrzanowie, bliskie sąsiedztwo zabudowy prywatnej utrudni organizację zaplecza budowy, w tym składowanie materiałów. Dodatkowym wyzwaniem będzie konieczność utrzymania dostępu do posesji oraz ruchu lokalnego w trakcie prowadzonych robót. BERGER Bau będzie również musiał zmierzyć się z niezinwentaryzowaną infrastrukturą podziemną, której obecność wymaga bieżących uzgodnień technicznych i może stanowić czynnik ryzyka w zakresie harmonogramu inwestycji. Pomimo tych utrudneń, firma BERGER Bau wykorzysta swoje doświadczenie, by zapewnić sprawny przebieg robót i minimalizację ryzyka opóźnień.

Co najbardziej zdrożało w sklepach? Używki, tłuszcze i słodycze mocno w górę

Na 17 analizowanych, najczęściej kupowanych przez Polaków, kategorii produktów w październiku br. najbardziej zdrożały używki (kawa, herbata, alkohole itd.) – o 10,6% rdr. W TOP5 podwyżek widać też art. tłuszczowe ze wzrostem rdr. na poziomie 9,7%, słodycze i desery – 8,7%, chemię gospodarczą – 8,4%, a także dodatki spożywcze (np. ketchupy, majonezy i musztardy) – 8,1% rdr. W sumie 13 kategorii znalazło się na plusie, a 4 były na minusie. Najmniejszy spadek rdr. zaliczyły owoce – o 0,6%. Potaniały też rdr. karmy dla zwierząt – o 1,9%, jak również produkty sypkie (np. cukier i mąka) – o 4,6%. Natomiast największy ujemny wynik odnotowały warzywa – na poziomie 6,4% rdr.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetów WSB Merito, w październiku br. spośród najczęściej kupowanych przez Polaków kategorii (17 analizowanych) najbardziej podrożały używki (kawa, herbata, alkohole itd.) – o 10,6% rdr. We wrześniu były na 4. miejscu w rankingu z podwyżką o 7,1% rdr. W sierpniu zanotowały wzrost o 11,7% rdr. Ostatnio ceny znowu zawyżyła kawa mielona i rozpuszczalna, drożejąc w październiku odpowiednio o 32,3% i 12,6% rdr.

– Ceny używek są szczególnie wrażliwe na wahania globalnych rynków surowcowych, kosztów energii i logistyki. Reagują szybciej i silniej niż kategorie produkowane lokalnie. Dodatkowym czynnikiem jest przygotowanie rynku do wdrożenia unijnego rozporządzenia EUDR, które ma zacząć obowiązywać od 30 grudnia br. dla dużych firm. Przepisy te nakładają obowiązek udowodnienia, że produkty takie, jak kawa czy kakao, nie pochodzą z terenów wylesionych po 2020 r. Państwa członkowskie dążą co prawda do kolejnego odroczenia wejścia tych przepisów w życie, ale wielu producentów już podjęło działania związane z dostosowaniem do regulacji, co wiąże się z dodatkowymi kosztami administracyjnymi, audytami i systemami śledzenia pochodzenia surowców – wyjaśnia dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito.

Na drugim miejscu w rankingu są art. tłuszczowe ze wzrostem o 9,7% rdr. Miesiąc wcześniej ta kategoria była na 1. pozycji z podwyżką o 11,9% rdr. W sierpniu podrożała o 17,7% rdr. Dynamikę wzrostu cen tym razem podbiły margaryna i olej, które zdrożały odpowiednio o 21% i 13,2% rdr. Poprzednio wynik całej kategorii podniósł olej. Margaryna najmniej wtedy zdrożała. W październiku masło potaniało o 5% rdr. – Spadek z miejsca pierwszego na drugie oznacza tylko, że inna kategoria drożeje jeszcze szybciej. Tłuszcze pozostają w czołówce ze względu na nierozwiązane problemy na globalnych rynkach olejów roślinnych. Doskonale je odzwierciedla zmiana lidera presji cenowej – komentuje dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito.

Trzecie są słodycze i desery, które zdrożały o 8,7% rdr. Miesiąc wcześniej były ostatnie w rankingu wzrostów z wynikiem 2,5% rdr. A w sierpniu podrożały o 9,6% rdr. Ostatnio ceny czekolady i wyrobów czekoladopodobnych poszły w górę o blisko 30% rdr. – Ta kategoria, a szczególnie czekolada, jest zależna od cen surowców takich, jak kakao, tłuszcze i cukier. Światowe zapasy kakao są o ¼ niższe niż rok temu. Tłuszcze drożeją ze względu na niedobory rzepaku na polskim rynku oraz ograniczony import tego zboża z Ukrainy. Niskie ale niestabilne ceny cukru nie są w stanie zrównoważyć wysokich kosztów innych surowców – mówi dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW we Wrocławiu.

Na czwartym miejscu jest chemia gospodarcza ze wzrostem o 8,4% rdr. We wrześniu zanotowała 2. pozycję i podwyżkę o 7,7% rdr. W sierpniu potaniała o 1,1% rdr. – Odczyt sugeruje powrót do cen, które odzwierciedlają realne, wyższe koszty surowców i produkcji w tym segmencie. Umiarkowany wzrost miesiąc do miesiąca wynika z tego, że konkurencja ustabilizowała się. Nie mamy ani agresywnych promocji jak w sierpniu, ani dramatycznych podwyżek. To tzw. nowa normalność – zwraca uwagę dr Robert Orpych.

TOP5 drożyzny zamykają dodatki spożywcze (np. ketchupy, majonezy i musztardy) z podwyżką o 8,1% rdr. We wrześniu zdrożały rdr. o 4,5%, a w sierpniu – o 3,9% rdr. – Dodatki spożywcze są uzależnione w dużej mierze od cen surowców, takich jak np. olej czy jaja. Te z kolei drożały w ponadprzeciętnym tempie w ostatnim okresie. Ten fakt przełożył się z opóźnieniem na ww. kategorię – tłumaczy ekspertka z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW we Wrocławiu.

Zaraz za TOP5 widać mięso i ryby ze wzrostami rdr. o 7,7% i 7,4%. Wrześniowe podwyżki rdr. wyniosły w tych kategoriach 6,7% oraz 3,8%, a sierpniowe – 5,3% i 6,2%. – Rynki mięsa i ryb, chociaż odczuły wzrost kosztów produkcji, nie doświadczyły tak gwałtownych szoków podażowych, jakie globalnie dotknęły oleje roślinne, kawę czy kakao. Dlatego ich wzrosty cen, choć odczuwalne dla konsumentów, są bardziej umiarkowane. Te kategorie drożeją też wolniej niż tłuszcze czy słodycze, bo presja konkurencyjna jest ogromna – analizuje dr Robert Orpych.

Dalej w zestawieniu jest pieczywo, które poszło w górę o 7,2% rdr. We wrześniu podrożało rdr. o 6%, a w sierpniu – 5,5%. – Przyspieszenie dynamiki wzrostu cen to bardzo niepokojący sygnał. Kluczowe dla piekarni są wysokie i stale rosnące koszty pozarolnicze, tj. energii i pracy. Widać stopniową adaptację cen pieczywa do nowego poziomu wydatków producentów – zauważa ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Kolejne w rankingu są napoje bezalkoholowe ze wzrostem o 6,6% rdr. Poprzednie podwyżki rdr. wyniosły 7,4% i 6,6%. – Od 1 października br. obowiązuje w Polsce system kaucyjny, obejmujący m.in. butelki PET i puszki. Jego wdrożenie wiąże się z kosztami inwestycyjnymi i logistycznymi po stronie producentów i sprzedawców, co wpływa na ceny detaliczne. Dodatkowo rząd zatwierdził podwyżkę podatku cukrowego, która od 1 stycznia 2026 roku obejmie m.in. napoje gazowane, wody smakowe i energetyki – opisuje dr Agnieszka Gawlik.

Następne w zestawieniu są wędliny ze wzrostem o 5,9% rdr. Wcześniejsze podwyżki wyniosły 4,9% i 5,2% rdr. Na dalszym miejscu znalazły się środki higieny osobistej, które w październiku zdrożały rdr. o 4,1%, we wrześniu – o 6,2%, a w sierpniu – o 3,9% rdr. – Większość wędlin w Polsce jest produkowana z wieprzowiny oraz drobiu. Ceny wieprzowiny są dość niskie w porównaniu do ostatnich lat, a drobiu – nieco wyższe. Wypadkowa skutkuje niewielkim trendem wzrostowym. Z kolei dynamika podwyżek art. higieny osobistej słabnie, bo nie ma impulsów negatywnie wpływających na ten rynek – wskazuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Jeden z najmniejszych wzrostów rdr. zanotowały art. dla dzieci – o 3,8%. W poprzednich miesiącach zaliczały spadki – o 0,9% i 2,4% rdr. Najmniejszą podwyżkę w październiku odnotował nabiał, tj. o 3,3% rdr. We wrześniu zaliczył wzrost o 6,4% rdr. A w sierpniu zdrożał o 7,6% rdr. i wtedy zamykał TOP5. – Spadki cen art. dla dzieci prawdopodobnie były efektem silnej wojny cenowej między sieciami, które często traktują je jako produkty przyciągające klienta. Nagły wzrost może oznaczać dwie rzeczy. Wojna cenowa mogła wygasnąć. Ewentualnie koszty produkcji stały się tak wysokie, że sieci musiały podnieść ceny. Natomiast nabiał spadł z czołówki zestawienia, bo dynamika wzrostu cen wyraźnie hamuje – stwierdza dr Robert Orpych.

Z kolei najmniejszy spadek rdr. zaliczyły owoce – o 0,6% rdr. Poprzednio były na 3. pozycji w rankingu drożyzny z podwyżką o 6,2% rdr. W sierpniu podrożały o 11,6% rdr. – W obecnym sezonie większość owoców w sklepach pochodzi od lokalnych dostawców. Jednak pojawiają się też towary z Hiszpanii, Grecji czy Portugalii. Niższe koszty transportu wraz z dość mocnym kursem waluty polskiej, powodują, że towary importowane również nie wykazują znaczących tendencji wzrostowych – informuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Spadek zanotowały też karmy dla zwierząt – o 1,9% rdr. Taki sam wynik był we wrześniu. Z kolei w sierpniu ceny w tej kategorii zeszły w dół o 2,7% rdr. – Wśród przyczyn spadków można wskazać poziom cen surowców używanych do produkcji karm, czyli zbóż oraz mięsnych produktów ubocznych. Dodatkowo jest to rynek o bardzo silnej konkurencji między producentami, co działa na korzyść tych, którzy mają w domu zwierzęta – podkreśla ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Na większym minusie są produkty sypkie (np. cukier i mąka) ze spadkiem o 4,6% rdr. We wrześniu podrożały o 4,9% rdr. W sierpniu poszły w dół o 0,3% rdr. Natomiast największy ujemny wynik w październiku zanotowały warzywa – na poziomie 6,4% rdr. We wrześniu spadek wyniósł 1,5% rdr. Z kolei w sierpniu to był już plus – 3,8% rdr. – Jesień to okres największej podaży krajowych warzyw, co sprzyja sezonowym obniżkom cen. Na rynek trafiają duże ilości świeżych zbiorów. To zwiększa konkurencję cenową. Dodatkowo w 2025 roku zbiory warzyw gruntowych były o około 6% wyższe niż rok wcześniej – podsumowuje dr Agnieszka Gawlik.

Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 8 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową, notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z października 2025 r. i analogicznego okresu z 2024 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 101,4 tys. cen detalicznych z blisko 48 tys. sklepów należących do 60 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

Galerie i centra handlowe znowu na minusie. Zmiany zachowań konsumenckich pogłębiają się

0

W pierwszych trzech kwartałach br. liczba klientów w centrach i galeriach handlowych spadła o 6,8% rdr. Ubyło ich we wszystkich województwach. W ww. okresie największy udział w ruchu miały małe galerie (od 5 tys. mkw. do 20 tys. mkw.) – 25,1% (rok wcześniej – 24,7%). Na drugim miejscu w rankingu znalazły się największe obiekty (powyżej 60 tys. mkw.) – 24,5% (poprzednio – 24,5%). Z kolei na końcu zestawienia uplasowały się duże galerie (od 40 tys. mkw. do 60 tys. mkw.) – 12% (w ub.r. – 12,4%). Przez dziewięć miesięcy tego roku liczba wizyt w centrach i galeriach handlowych ogólnie zmniejszyła się o 14,2% rdr. Spadki były we wszystkich województwach, przy czym aż w piętnastu – dwucyfrowe. Średni czas pobytu w tego typu obiektach uległ skróceniu o 4% rdr.

Jak wynika z raportu firmy technologicznej Proxi.cloud, w pierwszych trzech kwartałach br. liczba klientów w centrach i galeriach handlowych spadła o 6,8% rdr. – To pokazuje, że konsumenci stali się bardziej ostrożni i selektywni. Widać to nie tylko w mniejszym ruchu, ale też w krótszych i bardziej celowych wizytach. To efekt rosnących kosztów życia i zmian w stylu robienia zakupów. Polacy coraz częściej łączą wizyty w galeriach z zakupami online – komentuje Mateusz Chołuj, jeden ze współautorów raportu z Proxi.cloud.

Autorzy raportu nie mówią jednak o kryzysie handlu, lecz o jego ewolucji. – Galerie nadal przyciągają klientów, ale muszą coraz bardziej konkurować o ich uwagę poprzez lepsze doświadczenie zakupowe, dopasowaną ofertę i integrację kanałów offline z digitalem. Znaczenie ma oczywiście e-commerce, ale kluczowe jest to, jak Polacy planują wydatki i jakiej realnej wartości oczekują od każdej wizyty – uzupełnia Mateusz Nowak, drugi ze współautorów raportu z Proxi.cloud.

Patrząc na bardziej szczegółowe dane, widać, że liczba klientów w centrach i galeriach handlowych spadła rdr. we wszystkich województwach. Najbardziej zmniejszyła się rdr. w woj. świętokrzyskim – o 10,4%, podkarpackim – o 8,8%, kujawsko-pomorskim – o 8,4%, a także w dolnośląskim – również o 8,4%. Najmniej zaś obniżyła się w mazowieckim – o 4,6%, pomorskim – o 4,8%, jak również łódzkim – o 5,7%.

– Różnice między województwami pokazują, jak lokalne uwarunkowania wpływają na kondycję handlu. W świętokrzyskim, podkarpackim czy kujawsko-pomorskim jest mniej dużych aglomeracji. To ogranicza potencjał zakupowy. Dlatego widać silniejsze spadki. Z kolei województwa mazowieckie, pomorskie czy łódzkie, w których rynek jest bardziej rozwinięty, a oferta obiektów mocniej zróżnicowana i dopasowana do różnych grup klientów, radzą sobie lepiej. Kluczowe znaczenie ma tu struktura najemców – obecność znanych marek, gastronomii i rozrywki, które zwiększają atrakcyjność wizyt – zauważa Mateusz Chołuj.

Raport pokazuje też strukturę ruchu klientów według wielkości galerii handlowych (podział na 5 typów, przedziały od poniżej 5 tys. mkw. do powyżej 60 tys. mkw.). W trzech pierwszych kwartałach br. największy udział miały galerie małe (tj. od 5 tys. mkw. do 20 tys. mkw.) – 25,1% (rok wcześniej – 24,7%). Dalej widać galerie największe (tj. powyżej 60 tys. mkw.) – 24,5% (poprzednio – 24,5%). Na końcu znajdują się galerie duże (od 40 tys. mkw. do 60 tys. mkw.) – 12% (poprzednio – 12,4%).

– Na znaczeniu zyskują małe galerie, bliższe codziennym potrzebom konsumentów. Klienci chętnie wybierają obiekty położone blisko miejsca zamieszkania, oferujące wygodę, łatwy dostęp i wystarczającą ofertę zakupową. To efekt popularyzacji formatu convenience. Na drugim miejscu w zestawieniu są największe obiekty. Znajdują się w najbardziej zaludnionych aglomeracjach, przez co w ich zasięgu mieszka bardzo dużo osób. Czasem przyjeżdżają do nich też konsumenci z całego województwa, bo oferują najwięcej produktów i usług – wyjaśnia Mateusz Nowak.

Najtrudniejszą sytuację przeżywają obecnie duże galerie. – Często brakuje im wyraźnego wyróżnika. Są zbyt duże, by konkurować dostępnością z mniejszymi obiektami, a jednocześnie zbyt małe, by dorównać ofertą i skalą rozrywki największym galeriom. To właśnie ten segment najbardziej potrzebuje dziś jasnego pomysłu na siebie i dopasowania oferty do zmieniających się oczekiwań klientów – podkreśla Mateusz Chołuj.

Przez dziewięć miesięcy tego roku liczba wizyt w centrach i galeriach handlowych spadła o 14,2% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Według autorów badania, dla zarządców galerii to bardziej sygnał do działania niż powód do niepokoju. Centra handlowe powinny jeszcze mocniej inwestować w atrakcyjność oferty i jakość doświadczenia klienta, by każda wizyta była uzasadniona i angażująca.

– Od dłuższego czasu obserwujemy zmianę stylu korzystania z galerii handlowych. Klienci odwiedzają je rzadziej, ale bardziej świadomie. Nie chodzi o rezygnację z wizyt, lecz o to, że są one lepiej zaplanowane i często połączone z gastronomią, rozrywką czy innymi aktywnościami. To efekt rosnącej dojrzałości konsumentów i presji kosztowej. Polacy dokładniej planują wydatki, porównują ceny i oczekują większej wartości z każdej wizyty. Mniejszy ruch nie musi więc oznaczać niższych obrotów – przekonuje Mateusz Chołuj.

Analizując szczegółowe dane, widać, że w pierwszych trzech kwartałach br. liczba wizyt w centrach i galeriach handlowych spadła rdr. we wszystkich województwach. Przy tym w piętnastu były to spadki dwucyfrowe. Największe z nich odnotowano w świętokrzyskim – o 27%, podkarpackim – o 19,8%, a także w śląskim – o 17,7%. Najmniejsze były w lubuskim – o 9,7%, opolskim – o 10,7%, mazowieckim – o 11,1% oraz warmińsko-mazurskim – również o 11,1%.

– Dwucyfrowe spadki w niemal wszystkich województwach pokazują, że osłabienie ruchu ma charakter ogólnokrajowy, choć jego skala różni się w zależności od lokalnych warunków. Największe minusy notujemy tam, gdzie rynek handlowy jest silnie nasycony, a duże i średnie galerie konkurują o tego samego klienta. W mniejszych ośrodkach wahania ruchu są naturalnie bardziej widoczne – analizuje Mateusz Nowak.

Najsłabsze spadki zaobserwowano w województwach, w których rynek jest bardziej zróżnicowany, a obecność mniejszych, lokalnych centrów handlowych lepiej odpowiada codziennym potrzebom mieszkańców. Tam obiekty są bardziej odporne na wahania koniunktury. – Niepokoić może nie tyle sama skala spadków, co ich powszechność. Dla branży to impuls, by wzmacniać powody do wizyt ciekawą ofertą, wydarzeniami i fizycznym doświadczeniem – podpowiada Mateusz Chołuj.

Z raportu wynika też, że przez dziewięć miesięcy br. częstotliwość odwiedzania centrów i galerii handlowych spadła rdr. o 8%. Mateusz Nowak ocenia taki spadek jako umiarkowanie duży. Objaśnia, że częściowo wynika on z większej celowości wizyt i rzadszego uczęszczania do galerii dla samego oglądania produktów.

– Ten trend napędzają trzy główne czynniki, tj. rosnąca presja kosztowa, lepsze planowanie zakupów dzięki kanałom online oraz dojrzałość rynku. Mniejsza częstotliwość nie oznacza problemu dla najemców, jeśli rośnie wartość koszyka zakupowego i lojalność klientów. Kluczowe staje się utrzymanie relacji pomiędzy wizytami – poprzez komunikację digitalową, aplikacje lojalnościowe i działania lokalne – wylicza Mateusz Chołuj.

Ponadto z badania wiadomo, że w pierwszych trzech kwartałach br. średni czas wizyty w centrach i galeriach handlowych uległ skróceniu o 4% rdr. Jak podsumowują autorzy raportu, tak niewielki spadek nie powinien być odczuwalny ani dla klientów, ani dla placówek handlowych. Pokazuje jedynie, że konsumenci działają szybciej i bardziej efektywnie. Dla galerii nie jest to powód do niepokoju, o ile wizyta kończy się zakupem i satysfakcją klienta.

***

Analiza została przeprowadzona przez firmę technologiczną Proxi.cloud, we współpracy z UCE RESEARCH, w oparciu o dane z okresu od 1 stycznia do 30 września br. z odniesieniem do analogicznego czasu 2024 roku, z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Analiza objęła zachowania konsumentów odwiedzających galerie i centra handlowe.

Wielkość próby wyniosła 1 420 454 unikalnych konsumentów. Aby wejście badanej osoby w geofence było zarejestrowane jako wizyta klienta w danej galerii lub centrum handlowym, wizyta musiała trwać co najmniej 5 minut i nie więcej niż 6 godzin. Finalnie zbadano ruch w 714 placówkach, których lokalizacje zostały pozyskane ze stron internetowych galerii i sieci handlowych oraz z Google Maps. Dodatkowo galerie podzielono ze względu na wielkość powierzchni (największe – powyżej 60 000 m², duże – od 40 000 m² do 60 000 m², średnie – od 20 000 m² do 40 000m², małe – od 5 000 m² do 20 000 m², najmniejsze – poniżej 5 000 m²).

Dane zostały zgromadzone poprzez sieć aplikacji mobilnych wykorzystujących autorską technologię, opartą o geofencing metodę identyfikacji wejść i wyjść z wyznaczonych stref, wykorzystującą usługi lokalizacji urządzeń mobilnych. Rozwiązanie pozwala zbierać dane pasywnie oraz cechuje się dużą dokładnością lokalizowania użytkownika (dokładność od 2 do 20 metrów zależna jest od metody ustalania pozycji przez urządzenie mobilne). Technologia ta zapewnia pełną kontrolę nad dokładnością lokalizacji, a promień każdego geofencingu dostosowany jest do wielkości poszczególnych budynków. Ponadto, znany jest również czas przebywania użytkowników w danej lokalizacji, co stanowi dodatkowy poziom ochrony przed zliczaniem okolicznego ruchu pieszego czy ruchu pracowników badanych punktów.

T-Mobile ma zwrócić środki klientom. UOKiK: usługi aktywowały się bez zgody

0

Prezes UOKiK zobowiązał T-Mobile do zmian w usłudze „Zamów z T-Mobile” oraz do wypłaty rekompensat dla konsumentów, którzy zostali obciążeni opłatami za niezamówione subskrypcje. Postępowanie wykazało, że sposób funkcjonowania usługi mógł prowadzić do naliczania opłat bez świadomej zgody użytkownika. W efekcie operator został zobowiązany do wprowadzenia dodatkowych potwierdzeń aktywacji oraz jasnych zasad informowania o kosztach. Konsumenci zyskają także możliwość odzyskania nienależnie pobranych środków.

UOKiK podkreśla, że subskrypcje cyfrowe muszą być aktywowane w wyniku wyraźnego działania konsumenta. W przypadku T-Mobile zdarzało się, że usługi uruchamiały się przypadkowo, m.in. poprzez wejście na stronę internetową dostawcy treści. Brakowało też jednoznacznych informacji o kosztach, zasadach rezygnacji czy samym dostawcy usługi. To był kluczowy powód interwencji regulatora.


Komentarz Prezesa UOKiK

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zaznacza, że konsument ma prawo do pełnej kontroli nad swoim rachunkiem za telefon. Podkreśla, że żadne płatne usługi nie mogą aktywować się w wyniku technicznego błędu lub niedopatrzenia użytkownika. Zmiany nałożone na T-Mobile mają ostatecznie wyeliminować ryzyko uruchamiania subskrypcji bez wyraźnej zgody. Według UOKiK to ważny krok w kierunku większej przejrzystości rynku telekomunikacyjnego.


Jak działała usługa „Zamów z T-Mobile”?

Usługa „Zamów z T-Mobile” to model direct billing, który pozwalał doliczać opłaty za treści cyfrowe do rachunku użytkownika. Klient mógł w ten sposób płacić za gry, serwisy rozrywkowe czy wideo, a T-Mobile pełnił rolę pośrednika między konsumentem a firmami zewnętrznymi. Dostawcami treści były m.in. Vodonline, Wizzgames, Gameland i Zaplium. Sam operator nie świadczył treści, ale pobierał za nie opłaty.

Najpoważniejszy problem polegał na automatycznym sczytywaniu numeru telefonu przy korzystaniu z internetu mobilnego. Użytkownik nie musiał wpisywać numeru ręcznie ani potwierdzać zakupu kodem SMS. Samo wejście na stronę lub kliknięcie banera mogło uruchomić płatną subskrypcję. Takie działanie odbierało konsumentom realną kontrolę nad aktywacją.

Szczególnie dotknięci byli użytkownicy kart SIM umieszczonych w routerach oraz modemach LTE. W takich urządzeniach wiadomości SMS potwierdzające aktywację były niewidoczne, a wielu modemów nie dało się użyć do wysłania komendy „STOP”. Użytkownik mógł więc nie mieć żadnej wiedzy o uruchomionej usłudze aż do chwili otrzymania rachunku. To tworzyło ryzyko naliczania opłat poza kontrolą właściciela numeru.

Postępowanie UOKiK wykazało również, że na rachunkach brakowało jednoznacznych nazw usług i dostawców. Klienci nie otrzymywali potwierdzenia warunków korzystania z usługi „Zamów z T-Mobile”, mimo że to ona była podstawą naliczania opłat. W odpowiedziach na reklamacje operator często nie wyjaśniał, w jaki sposób doszło do aktywacji. W efekcie system był nieprzejrzysty i utrudniał dochodzenie swoich praw.


Zmiany i zabezpieczenia wprowadzane przez T-Mobile

Po interwencji UOKiK T-Mobile musi wdrożyć wieloetapowy, bezpieczny proces aktywacji usług. Użytkownik samodzielnie wpisze numer telefonu, otrzyma kod SMS i potwierdzi decyzję na stronie dostawcy. Każdy etap będzie weryfikowany po stronie operatora, aby uniknąć przypadkowych aktywacji. System ma gwarantować pełną świadomość i zgodę konsumenta.

T-Mobile zobowiązano również do zapewnienia jasnych informacji o cenie, dostawcy usługi oraz zasadach rezygnacji. Rachunki będą prezentować czytelne nazwy usług, by klienci mogli łatwo zidentyfikować źródło opłat. Zmieni się też sposób rozpatrywania reklamacji, które mają zawierać pełne wyjaśnienie aktywacji. Operator ma w ten sposób zwiększyć transparentność i odpowiedzialność za obsługę klienta.


Rekompensaty dla konsumentów

Decyzja Prezesa UOKiK przewiduje wypłatę przysporzenia finansowego w wysokości 500 zł dla osób, których reklamacje w latach 2018–2024 zostały odrzucone lub rozpatrzone częściowo. Dotyczy to konsumentów, którzy korzystali z usług aktywowanych przez „Zamów z T-Mobile” i ponieśli nienależne koszty. Dodatkowo osoby korzystające z Vodonline, Wizzgames, Gameland lub Zaplium otrzymają zwrot pobranych opłat za 60-dniowy okres, o ile wcześniej nie dokonano wyrównania. To ma zrekompensować nieuczciwe naliczenia.

T-Mobile skontaktuje się z uprawnionymi użytkownikami za pomocą SMS-a, listu lub e-maila, w zależności od tego, czy są obecnymi, czy byłymi klientami. Konsumenci będą mogli wybrać formę wypłaty: przelew bankowy, przekaz pocztowy lub obniżenie bieżącego rachunku. Środki zostaną wypłacone po uprawomocnieniu decyzji UOKiK. Proces ma objąć wszystkich poszkodowanych.


Działania UOKiK wobec rynku telekomunikacyjnego

Sprawa T-Mobile wpisuje się w szersze działania UOKiK dotyczące usług typu direct billing na rynku telekomunikacyjnym. Wraz z wejściem w życie Prawa Komunikacji Elektronicznej urząd analizuje, jak operatorzy wdrażają nowe przepisy. Kontrola ma zapobiegać sytuacjom, w których konsumenci tracą kontrolę nad obciążeniami rachunku. UOKiK zapowiada dalszy monitoring rynku.