Konflikt w Saule Technologies na oczach całej Polski

0

Olga Malinkiewicz, twórczyni technologii perowskitowych ogniw słonecznych i współzałożycielka Saule Technologies, od miesięcy walczy o utrzymanie wpływu na swoją firmę i stworzony przez siebie wynalazek. Spór, który do tej pory toczył się głównie w dokumentach sądowych i pismach procesowych, w ostatnich dniach przeniósł się na oczach całej Polski do internetu – za sprawą głośnego programu w Kanale Zero.

To właśnie tam, w czwartkowy wieczór, Malinkiewicz rozmawiała z Krzysztofem Stanowskim o konflikcie z inwestorami. W pewnym momencie do studia zadzwonił jeden z nich – prezes Columbus Energy, Dawid Zieliński. Ich rozmowa, nadawana na żywo, szybko stała się jednym z najgoręcej komentowanych wydarzeń w polskim świecie biznesu.

Od naukowego sukcesu do korporacyjnej wojny

Malinkiewicz zyskała międzynarodową rozpoznawalność, gdy opracowała tanią i relatywnie prostą metodę wytwarzania drukowanych ogniw fotowoltaicznych na bazie perowskitów. Jej prace przedstawiano jako potencjalny przełom w branży OZE – szansę na lżejsze, elastyczne i tańsze panele słoneczne, które można integrować z elewacjami, oknami czy elektroniką.

Na bazie tego wynalazku powstało Saule Technologies – start-up, który przez lata uchodził za wizytówkę polskiej innowacyjności. W kolejnym etapie do projektu weszli inwestorzy finansowi, w tym Columbus Energy oraz spółka DC24. To oni mieli pomóc sfinansować komercjalizację technologii perowskitowej i skalowanie produkcji.

Z czasem relacje między założycielką a inwestorami zaczęły się jednak gwałtownie psuć. Malinkiewicz twierdzi, że sposób, w jaki podejmowano decyzje w spółce, zagrażał zarówno dalszemu rozwojowi technologii, jak i jej pozycji jako twórczyni projektu. W efekcie złożyła zawiadomienie do prokuratury, zarzucając zarządom Columbus Energy i DC24 działania sprzeczne z interesem Saule Technologies.

W odpowiedzi – po stronie inwestorów – nastąpił zdecydowany ruch: Malinkiewicz została odwołana z zarządów powiązanych spółek, a jej miejsce w Saule przejął Michał Gondek, wiceprezes Columbusa. Z punktu widzenia założycielki oznaczało to utratę formalnej kontroli nad firmą zbudowaną wokół jej wynalazku.

„Będę walczyć o swój wynalazek”

Od chwili, gdy konflikt wyszedł na jaw, Malinkiewicz konsekwentnie opowiada publicznie swoją wersję wydarzeń. Już w maju 2025 r. w wywiadzie dla money.pl zapowiadała, że nie zamierza odpuszczać i będzie walczyć o technologię oraz wpływ na przyszłość Saule. Podkreślała, że widzi możliwość wykupienia udziałów od inwestorów i przejęcia pełnej kontroli nad biznesem – o ile tylko druga strona zgodzi się na takie rozwiązanie.

W kolejnych wypowiedziach coraz ostrzej krytykowała sposób, w jaki – jej zdaniem – traktowani są innowatorzy w Polsce. Wskazywała na rozbieżności między deklarowanym wsparciem dla „polskiej Doliny Krzemowej” a realnymi praktykami korporacyjnymi, w których założyciel traci wpływ na własny projekt, gdy tylko pojawia się większy kapitał.

Czwartkowa rozmowa w Kanale Zero była kolejnym etapem tej ofensywy wizerunkowej. Malinkiewicz opowiadała o kulisach konfliktu, gdy nagle do programu zadzwonił Dawid Zieliński. Rozmowa, jaka się wywiązała, była długa, momentami chaotyczna, ale dla widzów – niezwykle sugestywna. Rzadko zdarza się, by wewnętrzny konflikt technologicznego start-upu był transmitowany na żywo, z udziałem wszystkich głównych aktorów.

Biznes pod lupą opinii publicznej

Konfrontacja w Kanale Zero miała kilka wymiarów. Po pierwsze – pokazała ogromną emocjonalność sporu. Po drugie – obnażyła napięcia między naukowcem–wynalazcą a inwestorem finansowym, który oczekuje zwrotu zainwestowanych środków i chce mieć realny wpływ na kierunek rozwoju spółki.

Po trzecie wreszcie – wciągnęła w dyskusję szerokie grono obserwatorów: od zwykłych widzów, przez społeczność technologiczno-startupową, po analityków rynku kapitałowego. W tle pozostaje wciąż najważniejsze pytanie: co dalej z Saule Technologies i z technologią perowskitowych ogniw? Malinkiewicz utrzymuje, że jest gotowa przejąć spółkę lub znaleźć inne rozwiązanie, które pozwoli jej kontynuować prace badawczo-rozwojowe i komercjalizację wynalazku. Inwestorzy – przynajmniej na razie – podkreślają swoje prawa korporacyjne i starają się przekonywać, że działają w interesie spółki oraz jej technologii.

Przykład – czy przestroga?

Cała sprawa stała się symbolem szerszego problemu: jak w Polsce budować relacje między nauką a kapitałem. Historia Olgi Malinkiewicz pokazuje, jak łatwo twórca przełomowego rozwiązania może w pewnym momencie stracić kontrolę nad spółką i zostać zepchnięty do roli jednego z wielu interesariuszy. Z drugiej strony inwestorzy przypominają, że bez ich pieniędzy nie byłoby mowy o pilotażach, liniach produkcyjnych czy wejściu na rynki zagraniczne.

Czwartkowy program w Kanale Zero nie rozwiązał tego sporu, ale nadał mu nowe tempo. Stał się również materiałem do refleksji dla kolejnych polskich innowatorów: jak negocjować warunki wejścia inwestora, jak zabezpieczać prawa do własności intelektualnej i jak unikać sytuacji, w której strategiczne decyzje o losach przełomowej technologii zapadają już bez udziału jej wynalazcy.

Black Friday 2025 bije rekord w e-commerce: 11,8 mld dolarów sprzedaży i 805% wzrost ruchu z AI w USA

Amerykanie ustanowili w tym roku nowy rekord zakupów internetowych w Black Friday, wydając łącznie 11,8 miliarda dolarów. To imponujący wzrost o 9,1% w porównaniu z rokiem 2024, co według danych Adobe Analytics potwierdza kluczową pozycję Czarnego Piątku w amerykańskim e-commerce – i to pomimo wysokiej inflacji oraz utrzymującej się niepewności gospodarczej.

AI pcha e-handel na nowe tory

Tak dynamiczny wzrost sprzedaży nie wynikał wyłącznie z większego ruchu klientów, lecz także z gwałtownego upowszechnienia narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Adobe odnotowało, że ruch na amerykańskich stronach sprzedażowych generowany przez rozwiązania AI był aż o 805% wyższy niż rok wcześniej.

Duże sieci detaliczne – w tym Walmart, Target czy platformy takie jak Shopify – wdrożyły przed sezonem świątecznym nowe funkcje oparte na współpracy z dostawcami technologii AI (m.in. z OpenAI). Asystenci zakupowi, inteligentne wyszukiwarki i spersonalizowane rekomendacje pomagały klientom szybciej odnajdywać produkty, porównywać oferty i korzystać z promocji.

Z kolei według Salesforce, narzędzia AI i automatyczni agenci sprzedaży wygenerowali łącznie 14,2 mld dolarów przychodów w globalnym handlu online podczas Black Friday, z czego 3 mld dolarów przypadło na rynek amerykański. Ponad połowa transakcji w USA została zrealizowana na urządzeniach mobilnych – zakupy z telefonów i tabletów osiągnęły wartość 6,5 mld dolarów.

Rekordowe przychody, ale mniejszy koszyk

Choć 11,8 mld dolarów przychodu wygląda imponująco, dane Salesforce pokazują istotne pęknięcie pod powierzchnią rekordu. Realna liczba kupowanych produktów spadła – wolumen zamówień był niższy o 1% rok do roku. Jednocześnie średnie ceny sprzedaży wzrosły o 7%.

„Sprzedaż była silna, sięgając 18 mld dolarów i rosnąc o 3% rok do roku. Jednak wraz ze wzrostem średniej ceny towarów o 7%, amerykańscy konsumenci nadal odczuwają skutki inflacji” – podkreśliła Caila Schwartz, dyrektor ds. analiz konsumenckich w Salesforce.

Innymi słowy: Amerykanie wydali więcej pieniędzy, ale często wracali do domu (lub wylogowywali się z koszyka) z mniejszą liczbą produktów. Część kupujących polowała głównie na największe promocje, a wyższe ceny bazowe sprawiły, że nawet mocno przecenione towary wciąż były odczuwalnym wydatkiem.

Słaby wzrost w sklepach stacjonarnych

Kontrast pomiędzy e-handlem a handlem tradycyjnym widać wyraźnie w danych dotyczących ruchu w galeriach i sklepach. Według firmy Pass_by footfall – liczba odwiedzin w sklepach stacjonarnych – wzrósł zaledwie o 1,17% rok do roku.

W praktyce oznacza to, że większość dynamiki sprzedaży przeniosła się do internetu. Części klientów wciąż ciąży obawa o sytuację na rynku pracy oraz presja kosztów życia – zamiast całodziennego maratonu po centrach handlowych, wolą szybkie porównanie ofert online, możliwość skorzystania z darmowej dostawy czy usług „kup teraz, zapłać później”.

Cyber Monday ma pobić kolejny rekord

Black Friday to jednak dopiero wstęp do kulminacji sezonu. Adobe prognozuje, że tegoroczny Cyber Monday przyniesie kolejny rekord – konsumenci mają wydać ponad 14,2 mld dolarów, co oznacza wzrost o 6,3% względem 2024 roku. To ma być największy dzień zakupów online w całym sezonie świątecznym.

Szacunki mówią, że cały okres od Święta Dziękczynienia do Cyber Monday wygeneruje łącznie 43,7 mld dolarów sprzedaży internetowej, co odpowiada około 17,2% całego sezonowego handlu online w USA. Dla wielu e-sklepów to właśnie te kilka dni decyduje o wyniku finansowym całego kwartału.

„Kup teraz, zapłać później” coraz popularniejsze

Rosnące ceny i ostrożność konsumentów przekładają się na większą popularność usług typu „kup teraz, zapłać później” (BNPL – Buy Now, Pay Later). Według danych Adobe wykorzystanie tych rozwiązań wzrosło o 8,9% rok do roku, generując 747,5 mln dolarów sprzedaży tylko w sam Black Friday.

Takie formy finansowania pozwalają klientom rozłożyć płatność na raty bez tradycyjnego kredytu, ale jednocześnie budzą obawy części ekspertów – ostrzegają oni, że w połączeniu z wysokimi cenami i niepewną sytuacją gospodarczą mogą zwiększać ryzyko nadmiernego zadłużania się gospodarstw domowych.

Co oznaczają te dane dla rynku?

Rekordowe 11,8 mld dolarów wydane online w Black Friday pokazuje, że:

  • e-commerce umacnia dominację, szczególnie w segmentach elektroniki, mody i produktów dla domu,
  • sztuczna inteligencja staje się kluczowym narzędziem sprzedaży, wpływając zarówno na doświadczenie klienta, jak i na efektywność kampanii marketingowych,
  • inflacja zmienia strukturę wydatków – konsumenci są skłonni zapłacić więcej za pojedyncze zakupy, ale są ostrożniejsi co do liczby kupowanych produktów,
  • usługi BNPL rosną w siłę, stając się integralną częścią strategii sprzedażowych dużych graczy.

Dla detalistów w USA tegoroczny Black Friday jest dowodem, że nawet w trudniejszych warunkach makroekonomicznych odpowiednie wykorzystanie technologii – zwłaszcza AI – może przełożyć się na rekordowe wyniki. Dla konsumentów to z kolei sygnał, że świat zakupów coraz wyraźniej przenosi się na ekrany smartfonów, a tradycyjny bieg po promocje o świcie staje się powoli elementem handlowej historii.

Insiderzy Robinhood realizują zyski. Sprzedają akcje za 111 mln USD, a kurs od początku roku wzrósł o 188%

Kadra zarządzająca i członkowie rady dyrektorów Robinhood od roku intensywnie pozbywają się akcji spółki – łączna wartość sprzedanych pakietów sięgnęła ok. 111 mln dolarów. Dzieje się to w momencie, gdy kurs od początku roku wystrzelił w górę o blisko 188%, co stawia inwestorów przed trudnym pytaniem: kto ma rację w ocenie przyszłości platformy – insiderzy, którzy realizują zyski, czy wielkie instytucje finansowe dokupujące akcje na potęgę?

Fala sprzedaży przy rocznych szczytach

Najbardziej widoczne są transakcje tych, którzy Robinhoodem zarządzają na co dzień. Na czele listy sprzedających stoi współzałożyciel i prezes Vladimir Tenev, który w ciągu ostatniego pół roku spieniężył pakiety warte około 630 mln dolarów. W samym wrześniu zrealizował sprzedaż o wartości 404 mln USD, gdy kurs poruszał się w przedziale 113–116 dolarów za akcję.

Drugi współzałożyciel, Baiju Bhatt, również znacząco zredukował ekspozycję, zbywając akcje o wartości 603 mln dolarów. Niezależny członek rady Meyer Malka sprzedał papiery za 66 mln dolarów, korzystając z cen tylko nieznacznie niższych od obecnych poziomów.

Z kolei dyrektor finansowy Jason Warnick upłynnił akcje warte łącznie 96 mln dolarów, w tym transakcję za ok. 40 mln USD w listopadzie, kiedy notowania znajdowały się blisko rocznych maksimów. Dyrektor prawny Daniel Gallagher 24 listopada sprzedał dodatkowy pakiet warty 1,1 mln dolarów.

Bilans ostatnich sześciu miesięcy jest jednoznaczny: insiderzy przeprowadzili 109 transakcji sprzedaży przy zaledwie jednym zakupie. Większość z nich miała miejsce, gdy kurs Robinhooda przekroczył 128 dolarów i zbliżał się do rocznego szczytu na poziomie 153,80 USD.

Vanguard, BlackRock i inni – instytucje dokupują, gdy zarząd sprzedaje

Na drugim biegunie są inwestorzy instytucjonalni, którzy w tym samym czasie wyraźnie zwiększali zaangażowanie.

  • Vanguard powiększył swoją pozycję o 18,8 mln akcji, co oznacza wzrost zaangażowania o 25%. Wartość dodatkowo kupionych papierów szacowana jest na ok. 2,7 mld dolarów w samym trzecim kwartale 2025 r.
  • BlackRock dołożył 16,2 mln akcji, zwiększając udział o 37,5% i inwestując ok. 2,3 mld dolarów.
  • State Street zanotował jeszcze bardziej dynamiczny ruch, podwajając swoje udziały – jego pozycja wzrosła o ok. 103%.

Tak silne zakupy zbiegły się z publikacją wyników za trzeci kwartał, które pokazały Robinhooda w zupełnie innym świetle niż w czasach po IPO. Przychody spółki podwoiły się rok do roku, osiągając poziom 1,27 mld dolarów. Segment handlu kryptowalutami urósł o imponujące 339%, generując 268 mln USD przychodu, przy łącznym wolumenie transakcji na kryptowalutach sięgającym 80 mld USD.

Aktywa klientów na platformie – w depozytach i portfelach inwestycyjnych – wzrosły o 115%, do 343 mld dolarów. Dla wielu dużych graczy z Wall Street to jasny sygnał, że firma z młodego „brokera memów” przekształca się w pełnoprawnego, szybko rosnącego gracza rynku finansowego.

Przejęcie LedgerX i ofensywa na rynkach

26 listopada Robinhood ogłosił joint venture z Susquehanna International, w ramach którego przejmie 90% udziałów w giełdzie instrumentów pochodnych LedgerX. Platforma wcześniej należąca do upadłego imperium FTX, ma stać się dla Robinhooda trampoliną do rozszerzenia działalności na rynki instrumentów pochodnych i tzw. rynki predykcyjne.

Po ogłoszeniu transakcji kurs spółki podskoczył o kolejne 10%. Analitycy Bernstein szacują, że rozwinięcie biznesu wokół LedgerX może wygenerować nawet 300 mln dolarów dodatkowych rocznych przychodów, jeśli Robinhood zdoła skutecznie włączyć tę infrastrukturę w swój ekosystem.

Optymizm widać też po stronie rekomendacji. Dom maklerski Citizens podniósł docelową cenę akcji do 180 dolarów – najwyższego poziomu wśród analityków – podkreślając „wysoką integralność” modelu biznesowego spółki oraz „system operacyjny”, który pozwala wielu motorom wzrostu skalować się jednocześnie.

Łącznie 13 analityków ma obecnie rekomendację „kupuj” na Robinhoodzie, ze średnim celem cenowym na poziomie 149 USD.

Wycena pod lupą. Czy insiderzy widzą szczyt?

Mimo imponującej trajektorii wzrostu, Robinhood nie jest tanim walorem. Obecnie handluje się nim przy wskaźniku cena/zysk powyżej 50, zdecydowanie przekraczającym średnią dla sektora usług finansowych.

Wysokie mnożniki skłaniają część obserwatorów rynku do ostrożności – zwłaszcza w zestawieniu z faktem, że ludzie najlepiej znający spółkę od środka wykorzystują każdą falę wzrostową do sprzedaży kolejnych pakietów.

Analitycy podkreślają, że kluczowe pytanie brzmi: czy wizja dalszego rozwoju – szczególnie w obszarze rynków predykcyjnych, kryptowalut i instrumentów pochodnych – jest w stanie uzasadnić obecne ambitne poziomy wyceny, czy też inwestorzy instytucjonalni prześcigają się w zakupach u progu kolejnej „bańki” technologiczno-finansowej.

Finalizacja transakcji z Susquehanna, oczekiwana w pierwszym kwartale 2026 r., będzie jednym z pierwszych poważnych testów tej narracji. To właśnie wtedy rynek zacznie weryfikować, czy insiderzy sprzedający akcje na szczytach zrobili to przedwcześnie – czy też mieli rację, uznając, że tegoroczny rajd Robinhooda zaszedł już zdecydowanie za daleko.

Grudniowa obniżka stóp Fed praktycznie przesądzona. Rynek wycenia 85% szans na cięcie

Grudniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej (9–10 grudnia) ma niemal na pewno zakończyć się obniżką stóp procentowych – ocenia Goldman Sachs. Według banku inwestycyjnego, rynek wycenia obecnie z 85–86-procentowym prawdopodobieństwem cięcie o 25 punktów bazowych, a brak nowych kluczowych danych przed posiedzeniem sprawia, że scenariusz ten jest „w praktyce zagwarantowany”.

Słabnący rynek pracy w tle decyzji Fed

W nocie działu Fixed Income, Currencies & Commodities (FICC) analitycy Goldman Sachs wskazali na pogarszające się fundamenty rynku pracy jako główny powód zmiany kursu Fed.

Choć wrześniowy raport z rynku pracy pokazał przyrost 119 tys. miejsc pracy – ponad dwukrotnie powyżej konsensusu na poziomie 50 tys. – to szczegóły danych są znacznie mniej optymistyczne. Stopa bezrobocia wzrosła do 4,4%, najwyżej od października 2021 r., a w grupie pracowników z wyższym wykształceniem w wieku 20–24 lata sięgnęła 8,5%.

Jak podkreślili Rikin Shah i Cosimo Codacci-Pisanelli z Goldman Sachs Global Investment Research, ta grupa demograficzna generuje 55–60% dochodów z pracy w USA. Rosnące bezrobocie wśród młodych absolwentów uważają więc za szczególnie niepokojący sygnał dla przyszłej konsumpcji i dynamiki płac.

Dodatkowo bank zwraca uwagę na:

  • rosnącą liczbę zawiadomień o zwolnieniach w ramach procedury WARN,
  • dane firmy Challenger dotyczące planowanych redukcji zatrudnienia,
  • coraz częstsze wzmianki o cięciach etatów podczas prezentacji wyników za III kwartał.

Ten zestaw sygnałów ma wspierać bardziej „ostrożne” podejście Fed i skłaniać FOMC do wcześniejszego luzowania polityki, aby ograniczyć ryzyko gwałtownego pogorszenia koniunktury na rynku pracy.

Williams i Daly wzmacniają oczekiwania rynku

Zdaniem Goldman Sachs, wypowiedzi czołowych przedstawicieli Fed w drugiej połowie listopada w praktyce przypieczętowały kierunek na grudzień, zanim rozpoczął się okres „blackoutu” komunikacyjnego przed posiedzeniem.

Prezes oddziału Fed w Nowym Jorku John Williams 21 listopada stwierdził, że widzi „przestrzeń na dalsze dostosowanie w najbliższym czasie”, aby zbliżyć politykę pieniężną do poziomu neutralnego. Kilka dni później, 24 listopada, szefowa Fed z San Francisco Mary Daly powiedziała w wywiadzie dla Wall Street Journal, że popiera obniżkę stóp. Jako główne ryzyko wskazała „wrażliwy” rynek pracy, na którym przy zbyt restrykcyjnej polityce może dojść do nieliniowego, gwałtownego załamania.

Dla Goldman Sachs ten zestaw wypowiedzi, w połączeniu z brakiem ważnych publikacji makro w ostatnich dniach przed posiedzeniem, oznacza jedno: Fed ma już de facto wybraną ścieżkę i nie ma impulsu, który mógłby ją zmienić.

„Biorąc pod uwagę niewielką liczbę danych przed tym posiedzeniem oraz wysoki poziom konsensusu w oczekiwaniach rynkowych, obniżka stóp jest faktycznie zagwarantowana” – napisali analitycy w raporcie.

Ścieżka stóp do 2026 r. i strategia na obligacjach

Goldman Sachs nie kończy prognozy na grudniu. Bank zakłada, że Fed będzie kontynuował cykl łagodzenia w 2026 r., sprowadzając stopę funduszy federalnych w okolice 3,0–3,25% do połowy 2026 r.

Scenariusz bazowy zakłada kolejne obniżki o 25 pb w marcu i czerwcu, a dalsza ścieżka będzie zależała od tego, jak szybko schłodzi się inflacja usług oraz jak głęboko spowolni rynek pracy.

W tym otoczeniu strategia rekomendowana przez Goldman Sachs na I kwartał 2026 r. jest nieintuicyjna dla części inwestorów: bank sugeruje krótką pozycję w 10-letnich obligacjach skarbowych USA. Argumentuje to tym, że:

  • perspektywy wzrostu gospodarczego mogą się poprawić dzięki sprzyjającym wiatrom po stronie polityki fiskalnej,
  • rynek długu już w dużej mierze uwzględnił przyszłe obniżki stóp,
  • krzywa dochodowości może się dalszej „prostować”, jeśli krótkoterminowe stopy będą spadać szybciej niż rentowności długiego końca.

Innymi słowy, nawet przy łagodniejszej polityce Fed, Goldman Sachs widzi przestrzeń do wzrostu rentowności 10-latek – co oznacza, że ich krótką sprzedaż uważa za atrakcyjny zakład taktyczny.

Co to oznacza dla inwestorów?

Jeśli grudniowe cięcie rzeczywiście dojdzie do skutku, będzie to wyraźny sygnał, że Fed przeszedł z fazy utrzymywania restrykcyjnej polityki w tryb aktywnego zarządzania ryzykiem spowolnienia. Dla rynków akcji może to oznaczać wsparcie wycen – przynajmniej krótkoterminowo – zwłaszcza w sektorach wrażliwych na koszty finansowania.

Jednocześnie inwestorzy muszą zmierzyć się z dwiema przeciwstawnymi siłami:

  • słabnącym rynkiem pracy, który zwiększa ryzyko recesji,
  • oczekiwanym wsparciem ze strony niższych stóp, które tradycyjnie sprzyjają aktywom ryzykownym.

W takim środowisku kluczowe będzie to, czy scenariusz Goldman Sachs – łagodne spowolnienie i kontrolowany spadek stóp do 3–3,25% – się zrealizuje, czy też rynek pracy osunie się szybciej, zmuszając Fed do agresywniejszego cięcia i zmieniając układ sił na krzywej dochodowości.

Polska największym beneficjentem SAFE: rząd wnioskuje o 43,7 mld euro na armię, cyberbezpieczeństwo i „Tarczę Wschodnią”

Polski rząd oficjalnie przekazał Komisji Europejskiej wniosek o 43,7 mld euro z nowego unijnego instrumentu obronnego SAFE (Security Action for Europe). To największa pojedyncza aplikacja w całym programie, którego łączna pula wynosi 150 mld euro w formie preferencyjnych pożyczek dla państw członkowskich.

Liczący blisko 300 stron dokument obejmuje 139 projektów z obszaru obronności, cyberbezpieczeństwa i infrastruktury krytycznej. Został przesłany do Brukseli tuż przed upływem terminu 30 listopada. Wniosek podpisał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, dwa dni po uzyskaniu zgody Rady Ministrów, określając go jako kluczowy krok dla bezpieczeństwa państwa.

Największy beneficjent programu SAFE

SAFE to uruchomiony w 2025 r. unijny program niskooprocentowanych pożyczek na inwestycje obronne, będący częścią szerszej inicjatywy mającej wzmocnić gotowość obronną Europy w perspektywie 2030 r. Fundusz ma przyspieszyć modernizację armii, zwiększyć produkcję uzbrojenia w Europie oraz ułatwić wspólne zakupy sprzętu wojskowego w obliczu zbrojnej agresji Rosji przeciwko Ukrainie i pogarszającego się bezpieczeństwa międzynarodowego.

Na podstawie dotychczasowych uzgodnień Polska ma otrzymać łącznie 43,7 mld euro, co czyni ją największym beneficjentem spośród państw aplikujących o środki z SAFE. Za Polską plasują się m.in. inne kraje regionu oraz największe gospodarki UE, ale ich wnioski są znacząco mniejsze pod względem wartości.

Według rządu około 89% pozyskanych środków ma zostać wydanych w polskim przemyśle obronnym – od dużych koncernów po średnie i mniejsze firmy wyspecjalizowane w różnych segmentach produkcji. Pełnomocnik rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreśla, że program ma pozwolić krajowym przedsiębiorstwom na zwiększenie mocy wytwórczych, rozwój nowych technologii i tworzenie tysięcy miejsc pracy co najmniej do 2030 r., kiedy mechanizm SAFE wygaśnie.

„Tarcza Wschodnia” jako projekt europejski

Jednym z najważniejszych elementów polskiego wniosku są wydatki związane z „Tarczą Wschodnią” – rozbudowanym systemem umocnień, barier i infrastruktury wojskowej na granicy z Rosją i Białorusią. Projekt ma zapewnić dodatkową ochronę nie tylko Polsce, ale całej wschodniej flance Unii Europejskiej.

Premier Donald Tusk, prezentując założenia programu na posiedzeniu rządu 26 listopada, zaznaczył, że dzięki działaniom dyplomatycznym Warszawy Tarcza Wschodnia uzyskała wymiar paneuropejski i została włączona w szerszą strategię wzmacniania zdolności obronnych całej Unii.

Z funduszy SAFE mają być sfinansowane m.in.:

  • budowa stałych umocnień i zapór inżynieryjnych na wschodniej granicy,
  • rozbudowa sieci dróg i linii kolejowych istotnych dla przerzutu wojsk i sprzętu,
  • inwestycje w systemy rozpoznania, nadzoru i monitoringu granic,
  • wzmocnienie Straży Granicznej i odpowiednich służb policyjnych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na granicy zewnętrznej UE.

Drony, obrona powietrzna i cyberbezpieczeństwo

Zgodnie z zapowiedziami Władysława Kosiniaka-Kamysza najbardziej kosztowne projekty będą dotyczyły najnowocześniejszych technologii wojskowych. Na liście priorytetów znalazły się w szczególności:

  • systemy bezzałogowe (drony) i technologie antydronowe,
  • rozbudowa obrony powietrznej i przeciwrakietowej,
  • artyleria dalekiego zasięgu oraz amunicja precyzyjna,
  • cyfryzacja pola walki, bezpieczna łączność i rozwiązania kryptograficzne,
  • zastosowania sztucznej inteligencji w systemach dowodzenia i rozpoznania,
  • wzmocnienie odporności państwa na cyberataki i ochronę infrastruktury krytycznej.

Część środków może trafić również na projekty z zakresu technologii kosmicznych oraz bezpieczeństwa regionu Morza Bałtyckiego, wpisujące się w szersze inicjatywy koordynowane na poziomie unijnym.

Procedura w Brukseli i możliwy harmonogram wypłat

Po złożeniu wniosku Komisja Europejska ma sześć tygodni na jego analizę i ocenę. Następnie dokumentacja trafi pod obrady Rady UE, która będzie dysponowała czterotygodniowym okresem na przeprowadzenie przeglądu i wydanie ostatecznych rekomendacji politycznych.

Jeżeli wniosek zostanie zaakceptowany bez większych zastrzeżeń, pierwsze transze środków mogłyby – według szacunków polskich władz – trafić do budżetu państwa około marca 2026 r. Pożyczki SAFE udzielane są na bardzo preferencyjnych warunkach, z 45-letnim okresem spłaty oraz łagodniejszymi wymogami w pierwszych latach obowiązywania programu.

Bruksela zachęca przy tym państwa członkowskie do wspólnych zamówień obronnych realizowanych przez co najmniej dwa kraje, aby zwiększyć interoperacyjność sił zbrojnych i wykorzystać efekt skali. Zakupy prowadzone wyłącznie przez jedno państwo pozostają możliwe, o ile odpowiednie umowy zostaną podpisane najpóźniej do końca maja 2026 r.

Skutki dla polskiej gospodarki

Rząd podkreśla, że pozyskanie środków z SAFE ma mieć podwójny efekt: z jednej strony przyspieszyć modernizację Sił Zbrojnych RP i wzmocnić bezpieczeństwo kraju, z drugiej – stać się impulsem rozwojowym dla gospodarki. Inwestycje w bezzałogowce, technologie informatyczne, cyberbezpieczeństwo, systemy satelitarne czy zastosowania AI mają wzmocnić najbardziej innowacyjne branże i podnieść konkurencyjność polskiego przemysłu na rynkach międzynarodowych.

Ekonomiści zwracają jednak uwagę na wyzwania, które mogą towarzyszyć realizacji tak dużego pakietu. Chodzi m.in. o długoterminowy wpływ programu na poziom zadłużenia publicznego, a także o konieczność zapewnienia odpowiedniego krajowego wkładu do projektów współfinansowanych ze środków unijnych.

Ostateczny bilans programu – zdaniem ekspertów – zależeć będzie od tego, na ile uda się wykorzystać fundusze SAFE do zbudowania trwałych kompetencji technologicznych w Polsce, rozwoju krajowych łańcuchów dostaw oraz wzrostu innowacyjności, a nie jedynie do pojedynczych zakupów uzbrojenia.

Musk: roboty Optimus będą budować same siebie. Praca ma stać się „opcjonalnym hobby”

Elon Musk ponownie rozpalił dyskusję o przyszłości pracy, automatyzacji i roli człowieka w gospodarce. Po udostępnieniu viralowego, 38-sekundowego filmu z humanoidalnym robotem Optimus, szef Tesli przedstawił wizję świata, w którym roboty nie tylko wykonują większość zadań za ludzi, ale także… produkują same siebie w samoreplikujących się fabrykach.

Viralowy film z Optimusem – od budowy po kasyno

Kluczowym katalizatorem nowej fali zainteresowania był montaż stworzony przez twórcę Alexa Utopię i udostępniony przez Muska na X (dawniej Twitterze). W ciągu kilku dni klip zebrał ponad 58,5 mln wyświetleń. Na nagraniu widać Optimusa w całej serii scen: podczas spaceru ulicą, wsparcia prac na budowie, pomocy w sytuacjach kryzysowych, sparingu judo, patrolu policyjnego, a nawet rozdawania kart w kasynie i pracy w profesjonalnej kuchni.

Film wpisuje się w szerszą strategię Muska: budowania narracji o Optimusie jako przyszłym „robotycznym pracowniku do wszystkiego”, zdolnym zastąpić ludzi w niemal każdym środowisku zawodowym.

„Praca będzie opcjonalna” – wizja post-pracowego społeczeństwa

Kilka godzin po tym, jak klip zaczął viralowo krążyć po sieci, Musk wystąpił na U.S.–Saudi Investment Forum w Waszyngtonie. Tam zaprezentował swoją najnowszą prognozę dotyczącą rynku pracy: w perspektywie 10–20 lat, jego zdaniem, tradycyjne zatrudnienie przestanie być koniecznością.

– Moja prognoza jest taka, że praca będzie opcjonalna – stwierdził Musk, porównując przyszłe zajęcia zawodowe do hobby w rodzaju uprawy warzyw we własnym ogródku zamiast kupowania ich w sklepie czy grania w gry wideo dla przyjemności, a nie z konieczności zarobkowej. Według miliardera, w świecie napędzanym przez sztuczną inteligencję i robotykę pieniądze mogą stopniowo tracić znaczenie, bo zniknie podstawowy problem niedoboru.

Musk nawiązał przy tym do wizji znanej z cyklu powieści „Kultura” Iaina M. Banksa, gdzie zaawansowana technologia pozwala funkcjonować społeczeństwu praktycznie bez pieniędzy, a praca ma charakter wyłącznie dobrowolny.

Obok Muska na scenie pojawił się prezes Nvidii Jensen Huang, który przyznał, że rynek pracy na pewno ulegnie głębokiej transformacji, ale zachował większy sceptycyzm wobec wizji całkowitego zaniku znaczenia waluty – żartował, że liczy przynajmniej na wcześniejsze ostrzeżenie, zanim pieniądze „przestaną się liczyć”.

„Optimus będzie sondą von Neumanna” – strategia samoreplikacji

Najbardziej kontrowersyjna część przekazu Muska dotyczy samego sposobu produkcji Optimusa. W krótkim wpisie na X napisał, że „Optimus będzie sondą von Neumanna” – to bezpośrednie odwołanie do teoretycznej koncepcji samoreplikującej się sondy kosmicznej opracowanej przez matematyka Johna von Neumanna w połowie XX wieku.

W oryginalnej wizji sondy von Neumanna miałyby lądować w nowych układach planetarnych, wydobywać lokalne zasoby, a następnie wykorzystywać je do budowy kolejnych sond, które ruszają dalej w kosmos. Przeniesione na grunt przemysłu, oznacza to pomysł fabryk, w których roboty budują kolejne roboty – z minimalnym udziałem ludzi lub wręcz bez niego.

Tekst Muska sugeruje, że docelowo Tesla chce, by linie produkcyjne Optimusa były w dużej mierze autonomiczne, a same roboty stawały się kluczowym elementem systemu, który zwiększa własną liczebność. To właśnie ta idea ma – według Tesli – umożliwić osiągnięcie „największego wolumenu produkcji w historii jakiegokolwiek złożonego produktu”.

Fabryki samoreplikujących się robotów: od Fremont do Giga Texas

Z publicznych wystąpień Muska i doniesień branżowych wynika, że Tesla rysuje bardzo agresywną mapę drogową dla Optimusa. Zgodnie z informacjami prezentowanymi na dorocznym zgromadzeniu akcjonariuszy w 2025 r. oraz analizami mediów:

  • Fremont (USA) – pierwsza linia produkcyjna ma docelowo osiągnąć przepustowość około 1 mln robotów rocznie.
  • Giga Texas – w kolejnym etapie planowana jest linia zdolna do produkcji nawet 10 mln egzemplarzy rocznie.
  • Dalsza przyszłość – Musk spekulował, że w scenariuszu najbardziej optymistycznym roczna produkcja Optimusa może sięgnąć nawet setek milionów, a w projektach związanych z eksploracją kosmosu mówił nawet o setkach milionów jednostek rocznie w lokalizacjach pozaziemskich.

Według analiz rynkowych, Tesla celuje w cenę jednostkową około 20 tys. dolarów przy pełnoskalowej produkcji – poziom porównywalny z ceną średniej klasy samochodu. Taka wycena ma „zdemokratyzować” dostęp do humanoidalnej robotyki, czyniąc z Optimusa produkt masowy, a nie gadżet badawczy za setki tysięcy dolarów.

Wstępne plany zakładają, że pierwsze tysiące sztuk trafią do własnych fabryk Tesli już w 2025 r. jako roboty „wewnętrzne”, wspierające logistykę i produkcję. Masowa, komercyjna dystrybucja i wersja Optimus V3 mają ruszyć po 2026 r., początkowo kierując ofertę do klientów korporacyjnych.

Od fabryki po dom – potencjalne zastosowania

Jeśli choć część z tych planów się ziści, Optimus może trafić do bardzo szerokiego spektrum branż. Wśród najczęściej wymienianych zastosowań są:

  • przemysł i logistyka – prace montażowe, przenoszenie materiałów, obsługa maszyn, kompletacja zamówień w magazynach,
  • budownictwo – powtarzalne, ciężkie zadania na placach budowy,
  • handel i usługi – wykładanie towaru, obsługa klienta, prace porządkowe,
  • opieka zdrowotna – wsparcie w szpitalach i domach opieki, transport sprzętu, czynności pomocnicze,
  • użytek domowy – sprzątanie, proste prace konserwacyjne, potencjalnie opieka nad osobami starszymi.

Musk wielokrotnie sugerował, że to właśnie Optimus – a nie samochody elektryczne – może stać się w długim terminie największym rynkiem i głównym źródłem wzrostu Tesli.

Zachwyt, sceptycyzm i pytania o konsekwencje

Wizja Muska budzi ogromne zainteresowanie, ale także rosnącą krytykę. Eksperci ds. rynku pracy i polityki społecznej zwracają uwagę, że przejście do „świata bez konieczności pracy” nie nastąpi z dnia na dzień – a po drodze może dojść do masowej utraty miejsc pracy, szczególnie w sektorach o niskich kwalifikacjach. McKinsey i Goldman Sachs szacują, że do 2030 r. automatyzacja może zagrozić milionom stanowisk na całym świecie.

Krytycy podkreślają, że Musk – jako jedna z najbogatszych osób na świecie – patrzy na przyszłość z pozycji komfortu finansowego, podczas gdy większość ludzi wciąż doświadcza rosnących kosztów życia, niepewnych umów i braku osłon socjalnych. Bez jasnego planu dla systemów podatkowych, zabezpieczenia społecznego i redystrybucji dochodu, świat zalany humanoidalnymi robotami może przynieść nie tyle „koniec pracy”, co pogłębienie nierówności.

Sam Musk uważa jednak, że w długim okresie efektem może być „eliminacja biedy” i przejście do modelu powszechnego „wysokiego dochodu gwarantowanego” finansowanego z produktywności robotów.

Na razie – wizja, nie rzeczywistość

Filmy z Optimusem wciąż są w dużej mierze demonstracjami możliwości i koncepcji, a nie dowodem na to, że roboty Tesli są już gotowe do zastąpienia ludzi w skali masowej. Część inżynierów i badaczy robotyki zwraca uwagę, że humanoidalna forma jest technicznie trudna, kosztowna energetycznie i w wielu zastosowaniach mniej efektywna niż roboty kołowe czy czteronożne.

Niezależnie od tych zastrzeżeń, Muskowi udało się osiągnąć jedno: przenieść debatę o przyszłości pracy, robotyki i sztucznej inteligencji na zupełnie nowy poziom. Jeśli jego plany choć częściowo się zrealizują – fabryki, w których roboty budują kolejne roboty, mogą stać się jednym z najbardziej przełomowych, ale i najbardziej kontrowersyjnych symboli XXI wieku.

Prezydent Nawrocki odwołuje spotkanie z Orbanem po wizycie szefa węgierskiego rządu w Moskwie

Polski prezydent Karol Nawrocki odwołał planowane na 4 grudnia spotkanie dwustronne z premierem Węgier Viktorem Orbanem – poinformowała w sobotę Kancelaria Prezydenta RP. Decyzja zapadła dzień po kontrowersyjnej wizycie Orbana w Moskwie, gdzie szef węgierskiego rządu spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. To kolejny sygnał głębokiego kryzysu w relacjach polsko-węgierskich, które od wybuchu rosyjskiej wojny przeciw Ukrainie znajdują się w wyraźnym odwrocie.

Tylko szczyt V4, bez wizyty w Budapeszcie

Jak przekazał szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP – Marcin Przydacz, prezydent Nawrocki weźmie udział w szczycie prezydenckim Grupy Wyszehradzkiej w Esztergom 3 grudnia, ale zrezygnował z wizyty w Budapeszcie i osobnego spotkania z Orbanem dzień później.

– Idąc za spuścizną prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który podkreślał, że bezpieczeństwo Europy zależy od solidarności – także w sektorze energetycznym – oraz w świetle wizyty premiera Viktora Orbána w Moskwie i jej kontekstu, prezydent Nawrocki zdecydował o ograniczeniu programu swojej wizyty na Węgrzech wyłącznie do szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Esztergom – powiedział Przydacz.

Decyzja ma przede wszystkim wymiar polityczny i symboliczny: Polska wysyła jasny sygnał, że nie zamierza legitymizować zacieśniania relacji Budapesztu z Kremlem w czasie pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.

Orban w Moskwie: energia i „pokój”

W piątek Viktor Orban udał się do Moskwy, gdzie na Kremlu rozmawiał z Władimirem Putinem. Oficjalnie celem wizyty było zabezpieczenie dostaw rosyjskiej ropy i gazu dla Węgier na nadchodzące miesiące zimowe. Rozmowy trwały blisko cztery godziny.

Orban podkreślał, że rosyjska energia ma „fundamentalne znaczenie” dla bezpieczeństwa energetycznego Węgier – zarówno teraz, jak i w przyszłości. W czasie spotkania poruszono również temat możliwych rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy. Według relacji Kremla, Orban zasugerował Budapeszt jako potencjalne miejsce szczytu prezydenta Rosji z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Wcześniej planowany szczyt Trump–Putin w stolicy Węgier został jednak odwołany w październiku po tym, jak Rosja ponownie przedstawiła swoje maksymalistyczne żądania wobec Ukrainy, nie pozostawiając realnej przestrzeni do kompromisu. – Węgry są gotowe zapewnić miejsce takich negocjacji – miał powiedzieć Orban do Putina.

Ostrze krytyki z Europy

Wizyta w Moskwie wywołała ostrą falę krytyki w europejskich stolicach. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że Orban „postępuje bez mandatu europejskiego i robi to bez konsultacji z nami”, podważając wspólny front Unii Europejskiej wobec Rosji.

Zdecydowanie wypowiedzieli się również polscy politycy. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, jeden z głównych przeciwników politycznych prezydenta Nawrockiego, skomentował decyzję o odwołaniu spotkania jako „interesującą”. Napisał na platformie X, że „jeszcze kilka miesięcy i może zorientują się, że ci, którzy nienawidzą Unii Europejskiej i Ukrainy, zazwyczaj kochają Putina”.

Choć słowa szefa MSZ mają wyraźnie polemiczny charakter, pokazują szerszy kontekst: w polskiej polityce rośnie presja, by wobec prorosyjskich gestów Budapesztu zajmować coraz bardziej jednoznaczne stanowisko.

Relacje polsko-węgierskie na historycznym zakręcie

Stosunki Warszawy i Budapesztu, jeszcze kilka lat temu określane jako „strategiczne partnerstwo” w ramach UE, są dziś w najgorszym stanie od dekad. O ile w sferze retoryki oba rządy długo podkreślały wspólnotę interesów w sporach z Brukselą, o tyle rosyjska agresja na Ukrainę brutalnie obnażyła głębokie różnice.

Polska – będąc jednym z kluczowych orędowników wsparcia wojskowego i politycznego dla Kijowa – postawiła na jednoznaczne odcięcie się od rosyjskich surowców. Węgry, przeciwnie, utrzymały ścisłą współpracę energetyczną z Rosją, blokując lub rozwadniając część unijnych sankcji.

Na już napięte relacje nałożyła się dodatkowo decyzja Budapesztu o udzieleniu azylu byłemu polskiemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu, poszukiwanemu w Polsce pod zarzutami korupcyjnymi. Ten krok został w Warszawie odebrany jako otwarty afront i ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski.

Grupa Wyszehradzka w cieniu wojny i energii

Konflikt o Rosję i politykę wobec Ukrainy nie dotyczy jedynie relacji bilateralnych, ale rozsadza też spójność samej Grupy Wyszehradzkiej. Czechy i Słowacja – przy wszystkich różnicach politycznych – starają się utrzymać kurs proeuropejski i proatlantycki, podczas gdy Węgry konsekwentnie idą własną drogą, zbliżając się do Moskwy.

Obecność prezydenta Nawrockiego na szczycie V4 w Esztergom przy równoczesnym odwołaniu wizyty w Budapeszcie to czytelny kompromis: Polska nie zrywa formalnej współpracy w formacie wyszehradzkim, ale wyznacza wyraźną granicę polityczną wobec posunięć Orbana.

Rosnieft traci rentowność. Sankcje, drogi pieniądz i ataki dronów pogrążają bilans

Największa rosyjska spółka naftowa Rosnieft odnotowała w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku jeden z najpoważniejszych spadków zysków w swojej historii. Zysk netto skurczył się aż o 70 procent – z 926 miliardów rubli do zaledwie 277 miliardów rubli (3,57 mld USD), co odzwierciedla gwałtowne pogorszenie warunków prowadzenia działalności w rosyjskim sektorze energetycznym.

Przychody i EBITDA ostro w dół

Według opublikowanych danych IFRS, przychody Rosniefti spadły o 17,8 procent, osiągając poziom 6,29 biliona rubli. Jeszcze mocniejszy cios w bilans spółki przyniosły wyniki operacyjne – EBITDA obniżyła się o 29,3 procent do ok. 1,6 biliona rubli.

Jak podkreślono w komunikacie, jednym z głównych czynników pogorszenia wyników był wysoki poziom kluczowej stopy procentowej Banku Centralnego Rosji, która przez wiele miesięcy utrzymywana była na rekordowym poziomie 21 procent. Choć w październiku stopę obniżono do 16,5 procent, presja finansowa nadal pozostaje ogromna, zwiększając koszty finansowania i ograniczając płynność przedsiębiorstw.

Niekorzystne warunki cenowe i walutowe

Sytuację Rosniefti pogorszyły także globalne tendencje rynkowe. Średnie ceny ropy były w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku o około 13 procent niższe niż rok wcześniej. Ropa WTI pod koniec listopada oscylowała wokół 59 dolarów za baryłkę — poziomu najniższego od wielu miesięcy.

Dodatkowym obciążeniem dla wyników eksportowych okazało się umocnienie rubla względem dolara, które zmniejsza wartość przychodów rozliczanych w walutach obcych. To szczególnie dotkliwe dla koncernów uzależnionych od eksportu, takich jak Rosnieft.

Sankcje Zachodu ograniczają rynki zbytu

W październiku 2025 r. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Unia Europejska wprowadziły skoordynowane sankcje przeciwko Rosniefti i Lukoilowi. Restrykcje weszły w życie 21 listopada, a ich skutki są już widoczne:

  • rafinerie w Chinach,
  • zakłady w Indiach,
  • odbiorcy w Turcji

— czyli największe rynki dla rosyjskiej ropy, zaczęły zmniejszać zakupy, obawiając się sankcji wtórnych oraz ryzyka reputacyjnego.

Ograniczenia uderzają w kluczowe segmenty działalności Rosniefti, zmuszając firmę do poszukiwania alternatywnych odbiorców oraz bardziej skomplikowanych tras i metod dostaw, co zwiększa koszty logistyczne.

Ataki ukraińskich dronów pogłębiają problemy

Rosnieft wskazała także na rosnące koszty „antyterrorystycznych środków bezpieczeństwa”, choć nie podała szczegółowych danych. Od sierpnia Ukraina znacząco nasiliła ataki dronowe na rosyjną infrastrukturę energetyczną. Uderzenia objęły m.in.:

  • rafinerię Afipsky w Kraju Krasnodarskim,
  • terminal naftowy w porcie Noworosyjsk,
  • instalacje magazynowe i rurociągowe w zachodniej części Rosji.

Każdy kolejny atak wiąże się z kosztami napraw, przerw w działalności oraz dodatkowymi wydatkami na ochronę obiektów.

Sytuacja Rosniefti wpisuje się w globalny trend spadkowy

Choć spadek zysków o 70 procent jest szczególnie dotkliwy, problemy Rosniefti nie są całkowicie oderwane od globalnych tendencji. W trzecim kwartale 2025 roku:

  • Shell zanotował spadek zysków o 10 procent,
  • TotalEnergies — o około 2 procent.

Światowy sektor naftowy odczuwa konsekwencje niższych cen ropy, wolniejszego wzrostu gospodarczego oraz zmienności geopolitycznej. Jednak w przypadku Rosji presja jest znacznie większa — wynikająca z sankcji, wojny i napięć makroekonomicznych.

Perspektywy na kolejne miesiące: ryzyko pozostaje wysokie

Wszystkie sygnały wskazują, że Rosnieft nie wyjdzie szybko z kryzysu. Sankcje będą się stopniowo zaostrzać, a ataki na infrastrukturę energetyczną prawdopodobnie nie ustaną. Nawet jeśli ceny ropy ustabilizują się lub nieznacznie wzrosną, kluczowe czynniki ryzyka — presja geopolityczna, wysokie koszty finansowe oraz trudności z eksportem — pozostaną w mocy.

Największy koncern naftowy Rosji wchodzi więc w 2026 rok z rekordowo niską rentownością i ograniczoną możliwością manewru.

OpenAI testuje reklamy w ChatGPT. Presja finansowa wymusza nowy kierunek monetyzacji

OpenAI rozpoczęła wewnętrzne testy reklam w aplikacji ChatGPT na Androida — ujawnia kod znaleziony w najnowszej wersji beta. To potencjalny punkt zwrotny w historii firmy, która mimo rosnących przychodów zmaga się z gigantycznymi kosztami utrzymania i rozwoju infrastruktury sztucznej inteligencji.

Reklamy w kodzie: pierwsze ślady „nowej ery” ChatGPT

Odkrycia dokonał Tibor Blaho, badacz niewydanych funkcji AI, analizując wersję beta 1.2025.329 aplikacji ChatGPT. W strukturze programu natrafił na odniesienia do „ad feature”, czyli funkcji reklamowej, a także elementy takie jak:

  • „bazaar content”,
  • „search ads”,
  • „search ads carousel”.

Wszystko wskazuje na to, że OpenAI przygotowuje reklamy powiązane z funkcją wyszukiwania — choć nie ujawniono, czy pojawią się one w formie sponsorowanych odpowiedzi, kafelków, karuzeli czy natywnych sugestii produktowych. Nie ma również informacji, kiedy testy zostaną skierowane do użytkowników końcowych.

Presja finansowa staje się kluczowym motywem

Ruch w stronę reklam nie jest przypadkowy. OpenAI, mimo wzrostu przychodów na niespotykaną wcześniej skalę, stoi przed równie imponującymi wydatkami.

Sam Altman, dyrektor generalny firmy, szacuje, że roczne przychody powtarzalne (ARR) przekroczą 20 mld dolarów do końca 2025 r., co oznacza podwojenie przychodów w ciągu roku. Jednak za tym sukcesem stoi niepokojący bilans:

  • około 8 mld dolarów strat w 2025 roku,
  • prognozowane 115 mld dolarów straty skumulowanej do 2029 roku,
  • 1,4 bln dolarów zobowiązań na moc obliczeniową w ciągu kolejnych ośmiu lat.

To zobowiązania obejmujące gigantyczne kontrakty z Nvidia, Oracle i AMD — firmami, które dostarczają kluczowe elementy ekosystemu AI: układy GPU, serwery, chmurę oraz infrastrukturę treningową.

Według analityków HSBC, całkowite koszty infrastruktury AI i chmurowej OpenAI mogą sięgnąć 792 mld dolarów między 2025 a 2030 rokiem, co przy nawet optymistycznych prognozach przychodowych generuje lukę finansową rzędu 207 mld dolarów.

W tych warunkach wprowadzenie reklam przestaje być opcją — staje się koniecznością.

Nowe funkcje zakupowe zapowiadają kierunek monetyzacji

Testy reklam pojawiły się zaledwie kilka dni po premierze funkcji Shopping Research, która jest pierwszym dużym krokiem OpenAI w stronę usług zakupowych i rekomendacyjnych.

Od 24 listopada użytkownicy ChatGPT mogą generować spersonalizowane przewodniki zakupowe, tworzone przez wyspecjalizowany model GPT-5 mini. Co istotne:

  • ChatGPT obsługuje już około 50 mln zapytań zakupowych dziennie.
  • Nowa funkcja naturalnie wpisuje się w model potencjalnych reklam kontekstowych, podobnych do tych, które od lat są fundamentem biznesowym Google czy Amazona.

Sam Altman w listopadzie przyznał otwarcie, że firma „w pewnym momencie wypróbuje reklamy”, choć równocześnie zaznaczył, że OpenAI „nie ma jeszcze pojęcia”, jaki będzie ich ostateczny format. Dodał także, że reklamy nie będą przypominać obecnych rozwiązań Google:

„Google zarabia, kiedy wyszukiwanie zawodzi. My chcemy reklam, które naprawdę pomagają użytkownikowi.”

Choć deklaracja brzmi szlachetnie, praktyczne wprowadzenie reklam do systemu generatywnego AI może otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii internetu — niekoniecznie bezkontrowersyjny.

Co może oznaczać nowy model monetyzacji dla użytkowników?

Wprowadzenie reklam w ChatGPT może wpłynąć na kilka kluczowych aspektów korzystania z AI:

1. Zmiana jakości odpowiedzi

Ryzyko komercjalizacji wyników wyszukiwania — podobnie jak w Google — staje się realne.

2. Nowy model biznesowy

Możliwy podział na:

  • wersję darmową z reklamami,
  • wersję premium bez reklam (lub z ich minimalną ilością).

3. Monetyzacja danych zakupowych użytkowników

Rekomendacje zakupowe mogą stać się najbardziej dochodową częścią ChatGPT.

4. Wpływ na konkurencję

Google, Meta, Anthropic i Amazon uważnie obserwują ruchy OpenAI. Jeśli model reklamowy zadziała, branża może go skopiować.

Czy OpenAI uniknie „momentu prawdy”?

Testowanie reklam może być pierwszym sygnałem, że obecny model biznesowy ChatGPT przestał być wystarczający. O ile tempo innowacji pozostaje imponujące, o tyle koszty utrzymania i trenowania kolejnych generacji modeli AI rosną szybciej niż przychody.

Jedno jest pewne: połączenie nowych funkcji zakupowych i testów reklam wskazuje na wyraźny zwrot — od wizji altruistycznej AI dla wszystkich do modelu, w którym główną walutą staje się atencja użytkownika.

Tajwan podnosi prognozę wzrostu gospodarczego na 2025 r. do 7,37%

Tajwan znacznie zwiększył prognozę wzrostu PKB na 2025 rok do 7,37%, poinformował w piątek rządowy urząd statystyczny. To najwyższe tempo rozwoju wyspy od 2010 roku i wyraźny skok względem sierpniowej projekcji wynoszącej 4,45%.

Generalna Dyrekcja Budżetu, Rachunkowości i Statystyki podniosła również szacunki wzrostu PKB w trzecim kwartale do 8,21% z pierwotnych 7,64%. Według ekspertów wyspę napędza rekordowy wzrost eksportu produktów związanych z technologiami sztucznej inteligencji.

Boom AI podnosi eksport do historycznych poziomów

Gospodarka Tajwanu korzysta na gwałtownym wzroście globalnego popytu na półprzewodniki, serwery oraz infrastrukturę AI. Eksport do Stanów Zjednoczonych wzrósł w październiku aż o 144,3%, osiągając rekordowy poziom.

Urzędnicy podkreślają, że Tajwan pełni dziś kluczową rolę w globalnym łańcuchu dostaw AI. „Dopóki firmy budują infrastrukturę AI, popyt na tajwańskie produkty technologiczne będzie się utrzymywał” – powiedział Tsai Yu-tai, dyrektor ds. statystyki.

TSMC z rekordami sprzedaży. Sektor chipów dominuje

Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC), największy producent chipów na świecie i dostawca m.in. Nvidii i Apple, odnotował w październiku rekordową miesięczną sprzedaż wynoszącą 367,47 mld TWD, czyli wzrost o 16,9% rok do roku. W pierwszych dziesięciu miesiącach 2025 r. przychody firmy zwiększyły się o 33,8%.

Analitycy podkreślają, że Tajwan znajduje się obecnie w centrum globalnego wyścigu związanego z rozwojem sztucznej inteligencji. Bumki Son z Barclays ocenił nową prognozę jako „znaczącą pozytywną niespodziankę”, sugerując, że wyspa może być najszybciej rosnącą gospodarką Azji Wschodzącej w 2025 roku.

Dobre prognozy także na 2026 rok

Tajwańskie biuro statystyczne podniosło także prognozę wzrostu PKB na 2026 rok z 2,81% do 3,54%. Agencja zakłada, że eksport wzrośnie wówczas o 6,32%, znacznie powyżej wcześniejszego szacunku 2,19%.

Rewizja złagodziła obawy dotyczące wpływu 20-procentowej taryfy celnej Donalda Trumpa na towary tajwańskie wprowadzonej w lipcu. Większość produktów technologicznych — w tym chipy, smartfony i serwery — została jednak zwolniona z ceł, co ograniczyło skutki gospodarcze nowych regulacji.

Eksperci przewidują, że wzrost może spaść do wartości jednocyfrowych, jeśli popyt na sprzęt AI zacznie się stabilizować. Mimo to Tajwan pozostaje jednym z największych beneficjentów globalnego boomu związanego ze sztuczną inteligencją.

Dwóch zabitych i 29 rannych po rosyjskim nocnym ataku na Kijów. Ponad pół miliona mieszkańców bez prądu

Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał, że Rosja wystrzeliła na stolicę i obwód kijowski około 36 rakiet i niemal 600 dronów. Według niego głównym celem były obiekty energetyczne oraz zabudowa cywilna.

Ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła lub unieszkodliwiła 577 celów powietrznych, ale odnotowano trafienia 35 dronów i wielu rakiet w 22 lokalizacjach. Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że spadające szczątki uszkodziły budynki mieszkalne.

Pół miliona ludzi bez prądu

Według Ministerstwa Energetyki ponad 500 tys. odbiorców w Kijowie zostało pozbawionych elektryczności. Dodatkowe 100 tys. domów w obwodzie kijowskim również straciło zasilanie w wyniku ataku.

Wśród rannych znajduje się jedno dziecko. Służby ratunkowe pracują nad usuwaniem gruzów i przywracaniem dostępu do energii.

Bombardowanie nastąpiło dzień po zakończeniu drugiej rundy rozmów ukraińsko-amerykańskich w Szwajcarii, podczas której omawiano zmodyfikowaną wersję planu pokojowego. Sekretarz stanu USA Marco Rubio określił spotkanie jako konstruktywne i wskazał na postępy.

Był to drugi poważny atak na Kijów w ciągu kilku dni. We wtorek Rosja zabiła siedem osób w kolejnej serii uderzeń, co szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha nazwał częścią „kampanii zabijania i zniszczenia” prowadzonej przez Kreml nawet w czasie rozmów o zawieszeniu broni.

Andrij Jermak rezygnuje po nalotach antykorupcyjnych. Najpoważniejszy kryzys polityczny Ukrainy od początku wojny

Andrij Jermak, szef kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i główny negocjator w rozmowach pokojowych pod auspicjami USA, złożył rezygnację w piątek wieczorem. Decyzja zapadła kilka godzin po tym, jak ukraińskie agencje antykorupcyjne przeprowadziły naloty na jego dom i biuro w Kijowie.

Zełenski ogłosił dymisję w orędziu wideo, podkreślając, że przyjął ją „aby zapobiec plotkom i spekulacjom”. Prezydent podziękował Jermakowi za dotychczasową pracę i zapowiedział konsultacje w sprawie jego następcy.

W piątek rano NABU i SAPO przeszukały rezydencję Jermaka oraz biura prezydenckie. Jermak potwierdził operację, informując, że śledczy „nie napotkali żadnych przeszkód” i że w pełni współpracuje z władzami.

Śledztwo koncentruje się na biznesmenie Timurze Mindichu, uznawanym za domniemanego lidera grupy wyłudzającej prowizje z kontraktów Energoatomu. Według NABU sieć przestępcza wyprała około 100 mln dolarów poprzez firmę powiązaną z rosyjskim senatorem Andrijem Derkaczem.

Choć Jermak nie usłyszał zarzutów, źródła śledczych twierdzą, że jeden z luksusowych domów finansowanych z korupcyjnego procederu miał być przeznaczony właśnie dla niego. Śledztwo doprowadziło już do zatrzymania ośmiu osób oraz dymisji dwóch ministrów: Hermana Hałuszczenki i Switłany Hryńczuk.

Kryzys dyplomatyczny i presja USA

Rezygnacja Jermaka komplikuje trwające rozmowy pokojowe prowadzone z administracją Donalda Trumpa. Zaledwie pięć dni wcześniej Jermak przewodził ukraińskiej delegacji w Genewie podczas negocjacji warunków kontrowersyjnej propozycji pokojowej USA.

Wstępny plan składał się z 28 punktów, jednak po sprzeciwie Kijowa zredukowano go do 19. Wielu ukraińskich deputowanych uznało dokument za zbyt korzystny dla Rosji i groźny dla ukraińskiej suwerenności.

Europejscy dyplomaci przyjęli śledztwo z ostrożną ulgą. Jeden z nich powiedział, że Jermak był „toksyczny” w relacjach europejskich, lecz jego rola negocjatora utrudniała żądania jego dymisji.

Reakcja Zachodu i polityczne skutki

Rzecznik Komisji Europejskiej Guillaume Mercier ocenił, że działania NABU dowodzą sprawności ukraińskich instytucji antykorupcyjnych. Zaznaczył, że walka z korupcją jest „warunkiem kluczowym” w procesie ubiegania się o członkostwo w UE.

Afera stała się najpoważniejszym kryzysem politycznym na Ukrainie od początku rosyjskiej inwazji w 2022 roku. Część deputowanych, także z partii Sługa Narodu, domagała się odejścia Jermaka, ostrzegając przed rozłamem i osłabieniem parlamentarnej większości prezydenta.

mBank: zysk netto w 2026 r. spadnie o 800–900 mln zł przez wyższą stawkę CIT

mBank poinformował w czwartek, że jego zysk netto w 2026 roku obniży się o 800–900 mln zł w wyniku podwyższenia podatku dochodowego od osób prawnych dla sektora bankowego. Ogłoszenie pojawiło się kilka godzin po podpisaniu ustawy przez prezydenta Karola Nawrockiego.

Bank przekazał, że ostateczny wpływ podwyższonego CIT będzie zależeć od przyszłorocznego zysku brutto. Jednocześnie zmiana stawek zwiększy aktywa z tytułu odroczonego podatku dochodowego o 125 mln zł, co częściowo złagodzi spadek wyniku.

CIT dla banków wzrośnie do 30%

Zgodnie z nową ustawą stawka CIT dla banków wzrośnie z 19% do 30% od 1 stycznia 2026 roku. W kolejnych latach podatek zostanie obniżony do 26% w 2027 roku i 23% od 2028 roku.

Ministerstwo Finansów szacuje, że wyższy CIT zapewni budżetowi 6,5 mld zł dodatkowych wpływów w 2026 roku. W ciągu dekady rząd oczekuje ponad 20 mld zł z tego źródła, które mają finansować wydatki na bezpieczeństwo i ochronę zdrowia.

Sektor bankowy ostro protestuje

Związek Banków Polskich skrytykował podpis prezydenta, określając decyzję jako „zaskakującą”. Prezes ZBP Tadeusz Białek stwierdził, że zmiana jest niezgodna z konstytucją.

ZBP ostrzega, że wyższy CIT zmniejszy zdolność banków do budowania kapitałów oraz obniży wypłaty dywidend. Według związku nowe przepisy osłabią także potencjał kredytowy sektora i w dłuższej perspektywie spowolnią gospodarkę.

Gazprom wraca do zysków w III kwartale 2025 r., ale wynik rozczarowuje rynek. Moskwa ratuje koncern ulgami podatkowymi

Gazprom ogłosił w piątek, że jego zysk netto za trzeci kwartał 2025 roku wyniósł 134,2 mld rubli (ok. 1,72 mld USD), co oznacza powrót do rentowności po ubiegłorocznej stracie na poziomie 53 mld rubli. Mimo poprawy, wynik okazał się znacznie poniżej oczekiwań analityków, którzy prognozowali około 200 mld rubli. Zysk spółki został częściowo „wypracowany” dzięki wsparciu rządu, który obniżył obciążenia podatkowe.

Zysk niższy od prognoz, ale tendencja rośnie

Według danych przytoczonych przez OSW:

  • kwartalne przychody Gazpromu spadły do 2,18 bln rubli z 2,4 bln rubli rok wcześniej,
  • w okresie od stycznia do września 2025 r. zysk netto wzrósł o prawie 13%, osiągając 1,12 bln rubli,
  • akcje koncernu wzrosły na moskiewskiej giełdzie o 1,13% po publikacji wyników.

Analitycy podkreślają, że mimo krótkoterminowej poprawy, wynik kwartalny pokazuje, że Gazprom wciąż odczuwa długofalowe skutki utraty europejskiego rynku gazu — fundamentu przychodów sprzed wojny.

Gazprom stracił główne źródło dochodów

Po wybuchu wojny w 2022 r. rosyjski gigant stracił kluczowy rynek eksportowy:

  • udział rosyjskiego gazu w imporcie UE spadł z ponad 40% przed wojną do poniżej 10% w 2023 r.,
  • 1 stycznia 2025 r. całkowicie zakończono tranzyt gazu przez Ukrainę, co odcięło ostatnią dużą trasę przesyłową do Europy,
  • Gazprom praktycznie nie eksportuje już gazu rurociągowego na Zachód, a część eksportu LNG została ograniczona przez sankcje technologiczne.

Dla spółki oznacza to konieczność strategicznej reorientacji.

Poduszka finansowa od Kremla

W listopadzie 2025 r. Rosja zatwierdziła dla Gazpromu pakiet ulg podatkowych o wartości 64 mld rubli, który obejmie okres od listopada 2026 do sierpnia 2028 r. Po tym czasie firma będzie otrzymywała dodatkową ulgę w wysokości 5,5 mld rubli miesięcznie.

To kolejne wsparcie po trudnym dla firmy 2023 roku, w którym Gazprom zanotował pierwszą od ponad 20 lat stratę — blisko 7 mld USD.

Kierunek: Azja. Rosja zwiększa uzależnienie od Chin

W obliczu utraty Europy Gazprom intensywnie rozwija eksport do Azji — głównie do Chin.

Najważniejsze liczby:

  • w 2024 roku rurociąg Siła Syberii (Power of Siberia) osiągnął maksymalną projektową przepustowość 38 mld m³ rocznie,
  • w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. Gazprom zwiększył dostawy tym gazociągiem o ponad 27%,
  • planowane są kolejne inwestycje w infrastrukturę przesyłową do Azji, choć pozostają one kosztowne i obarczone ryzykiem politycznym.

Eksperci wskazują, że choć kierunek azjatycki pozwala ograniczyć straty, to koncern sprzedaje gaz do Chin po znacznie niższych cenach niż przed wojną w Europie — co ogranicza możliwość pełnego odbicia finansowego.

Airbus nakazuje natychmiastowe aktualizacje oprogramowania w 6000 A320 po uszkodzeniu danych przez promieniowanie słoneczne

Airbus wydał w piątek pilny alert bezpieczeństwa dotyczący około 6000 samolotów z rodziny A320 po tym, jak intensywne promieniowanie słoneczne uszkodziło krytyczne dane systemów kontroli lotu. Incydent spowodował poważne zakłócenia w ruchu lotniczym w jednym z najbardziej obciążonych weekendów podróżniczych w USA — podczas Święta Dziękczynienia.

Incydent JetBlue ujawnia krytyczną podatność

Alarm został uruchomiony po analizie zdarzenia z 30 października, kiedy lot JetBlue 1230 z Cancun do Newark doświadczył nagłego, niezamierzonego pochylenia w dół na wysokości przelotowej. Samolot — Airbus A320 — został przekierowany do Tampy na Florydzie. Od 15 do 20 pasażerów trafiło do szpitali z obrażeniami niezagrażającymi życiu.

„Analiza niedawnego zdarzenia z udziałem samolotu rodziny A320 wykazała, że intensywne promieniowanie słoneczne może uszkodzić dane krytyczne dla funkcjonowania systemów kontroli lotu” — poinformował Airbus. Firma uprzedziła, że niezbędne środki „doprowadzą do zakłóceń operacyjnych dla pasażerów i klientów”.

Obowiązkowe aktualizacje i inspekcje. EASA reaguje

Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) wydała Awaryjną Dyrektywę Zdatności do Lotu, nakazując przewoźnikom natychmiastowe wprowadzenie poprawek przed ponownym dopuszczeniem maszyn do lotów. Dotyczy to około połowy wszystkich eksploatowanych A320 na świecie.

Według źródeł branżowych:

  • większość samolotów będzie wymagać jedynie szybkiej aktualizacji oprogramowania kokpitu,
  • około 1000 starszych maszyn będzie potrzebować modyfikacji sprzętowych, które mogą potrwać nawet kilka tygodni.

Najwięksi przewoźnicy pod presją czasu

American Airlines, największy operator A320 w USA, posiada około 480 maszyn z tej rodziny, z czego około 340 wymaga aktualizacji.

„American rozpoczął identyfikację i wdrażanie aktualizacji oprogramowania, i spodziewamy się, że zdecydowana większość samolotów będzie gotowa dziś i jutro” — przekazała linia USA TODAY.

Inni przewoźnicy korzystający z floty opartej na rodzinie A320 to:

  • Spirit Airlines – wyłącznie A320
  • Frontier Airlines – wyłącznie A320
  • JetBlue, Delta Air Lines, United Airlines – główni operatorzy tych maszyn

United Airlines poinformowały, że ich samoloty A320 nie są objęte problemem.

Usterka w komputerze ELAC. Źródło problemu

Według inżynierów, problem został powiązany z awarią modułu ELAC (Elevator Aileron Computer) — jednego z kluczowych komputerów kontroli lotu, odpowiedzialnego za ster wysokości i lotki. To on odpowiada za stabilność samolotu w locie i utrzymywanie zadanych parametrów.

Uszkodzenie krytycznych danych wejściowych — spowodowane, jak twierdzi Airbus, wyjątkowo intensywnym promieniowaniem słonecznym — może zakłócić pracę tego komputera, prowadząc do niekontrolowanych zmian w konfiguracji lotu.

Airbus i regulatorzy uspokajają

Airbus podkreśla, że problem jest możliwy do rozwiązania i nie wiąże się z ogólną wadą konstrukcyjną. Firma zapewnia, że wprowadzone aktualizacje przywrócą pełną funkcjonalność systemów.

EASA wskazuje, że ryzyko kolejnych incydentów będzie znacznie ograniczone, jeśli przewoźnicy wdrożą zalecenia natychmiast.

Nowe prawo o ruchu drogowym: kaski dla młodych, „prawo jazdy 17+” i surowsze kary za prędkość

Obowiązek jazdy w kasku dla osób do 16. roku życia korzystających z rowerów, hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego oraz możliwość uzyskania prawa jazdy kategorii B przez 17-latków – to kluczowe zmiany w nowelizacji Prawa o ruchu drogowym podpisanej przez prezydenta. Ustawa przewiduje także odbieranie uprawnień za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza terenem zabudowanym oraz wprowadza dwuletni okres próbny dla nowych kierowców.

Nowelizacja przygotowana przez Ministerstwo Infrastruktury wprowadza pakiet regulacji, które – jak podkreśla resort – mają poprawić bezpieczeństwo uczestników ruchu oraz zwiększyć mobilność młodych osób. Zmiany mają również ograniczyć wykluczenie komunikacyjne i uwzględniają postulaty instruktorów, egzaminatorów oraz przedstawicieli branży transportowej.

Kaski obowiązkowe do 16. roku życia

Jednym z głównych elementów ustawy jest obowiązek jazdy w kasku dla osób poniżej 16 lat, korzystających z roweru, roweru z napędem, hulajnogi elektrycznej oraz urządzeń transportu osobistego. Nakaz obejmie również dzieci do 7 lat przewożone na takich pojazdach. Z obowiązku zwolnione będą jedynie dzieci przewożone w fotelikach lub przyczepkach wyposażonych w pasy bezpieczeństwa.

Ministerstwo wskazuje, że zmiana odpowiada rekomendacjom Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych często kończą się urazami głowy, a badania potwierdzają wyraźny związek między brakiem kasku a ryzykiem urazowego uszkodzenia mózgu.

Prawo jazdy kategorii B od 17 lat

Nowelizacja umożliwia uzyskanie prawa jazdy kategorii B osobom, które ukończyły 17 lat. Do osiągnięcia pełnoletności młody kierowca będzie jednak prowadził pojazd wyłącznie w obecności opiekuna – doświadczonego kierowcy posiadającego prawo jazdy od co najmniej 5 lat. Uprawnienia wydane 17-latkom będą obowiązywać jedynie w Polsce.

Zmiana wzorowana jest na rozwiązaniach funkcjonujących w kilku krajach Unii Europejskiej, m.in. w Austrii, Danii czy Niemczech. W ocenie resortu ma ona wspierać samodzielność młodych osób i ułatwiać im dostęp do edukacji i pracy.

Odebranie prawa jazdy za prędkość także poza terenem zabudowanym

Nowe przepisy rozszerzają możliwość zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h na drogi jednojezdniowe dwukierunkowe poza obszarem zabudowanym. Ministerstwo podkreśla, że to właśnie na takich odcinkach dochodzi do największej liczby śmiertelnych wypadków spowodowanych nadmierną prędkością.

Dwuletni okres próbny dla nowych kierowców

Nowelizacja wprowadza dwuletni okres próbny dla osób, które po raz pierwszy uzyskują prawo jazdy kategorii B. W tym czasie obowiązywać będzie m.in. limit 0,0 promila alkoholu, a kierowcy popełniający wykroczenia będą objęci dodatkowymi restrykcjami. Popełnienie dwóch wykroczeń skutkować będzie wydłużeniem okresu próbnego o kolejne dwa lata.

Inne zmiany przewidziane w ustawie

Ustawa obejmuje również:

  • podniesienie wieku użytkowników hulajnóg elektrycznych z 10 do 13 lat,
  • zaostrzenie kar za jazdę mimo zatrzymanego prawa jazdy – kara zostanie zastąpiona cofnięciem uprawnień,
  • ograniczenie możliwości redukcji punktów karnych za najpoważniejsze wykroczenia,
  • zwiększenie dopuszczalnej prędkości ciągników rolniczych z 30 do 40 km/h,
  • obniżenie wieku kierowców wykonujących przewozy osób na liniach do 50 km,
  • przedłużenie do 2027 r. możliwości korzystania z buspasów przez pojazdy elektryczne i wodorowe,
  • możliwość przeprowadzania egzaminów na kategorie C, C+E i T poza granicami miast.

Nowelizacja wejdzie w życie po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw. Według Ministerstwa Infrastruktury ma ona stanowić kolejny etap wzmacniania bezpieczeństwa drogowego i dostosowania przepisów do współczesnych form mobilności.

SatRev nawiązał pierwszy kontakt z satelitą PW6U – telemetria odebrana prosto z orbity

Spółka SatRev S.A. (wkrótce Sky Vision), poinformowała o pomyślnym nawiązaniu pierwszego połączenia z satelitą PW6U. O godzinie 22:30, już w pierwszej próbie, około 100 minut po uwolnieniu satelity do przestrzeni kosmicznej, zespół centrum kontroli misji we Wrocławiu odebrał telemetrię prosto z orbity. Odebrane dane potwierdzają sprawność jednostki i poprawne wykonanie pierwszych procedur po wystrzeleniu. To jeden kluczowych momentów w każdej misji orbitalnej i jednocześnie kolejny dowód dojrzałości technologicznej SatRev, która samodzielnie projektuje, buduje oraz obsługuje swoje satelity.

PW6U, nanosatelita zbudowany przez SatRev, został wyniesiony w ramach misji SpaceX Transporter-15. Będzie służył do pozyskiwania wielospektralnych danych obserwacyjnych o średniej rozdzielczości, wspierających cele komercyjne,  środowiskowe i administracyjne, a także w zakresie bezpieczeństwa jak np. monitoring obiektów infrastruktury. Odbiór pierwszej telemetrii potwierdził, że satelita znajduje się na docelowej orbicie oraz działają zarówno systemy zasilania jak i komunikacji.

Ta misja satelitarna umożliwi w pełni funkcjonalną obserwację Ziemi i wsparcie podmiotów z różnych branż, a także dalsze testowanie technologii w przestrzeni kosmicznej. Głównym celem misji PW6U jest gromadzenie obrazów i danych wielospektralnych o średniej rozdzielczości m.in. dla klientów z sektorów rolnictwa i energetyki – powiedział dr Daniel Więzik, Prezes Zarządu SatRev S.A.

To już kolejny komercyjny satelita spółki. PW6U rozszerza możliwości technologiczne SatRev, wzmacniając jej pozycję na rynku aplikacji satelitarnych oraz analiz danych wielospektralnych. W najbliższym czasie Spółka przekaże kolejne informacje o trwającej misji.

Komunikacja z satelitą.

Komunikacja z satelitą.

Napięcie.

Napięcie.

Berlin domaga się wyjątków od unijnego zakazu silników spalinowych

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w piątek, że zwróci się do Unii Europejskiej o zezwolenie na sprzedaż po 2035 r. wybranych kategorii pojazdów: wysokowydajnych silników spalinowych, hybryd plug-in oraz samochodów elektrycznych z przedłużonym zasięgiem. Pismo w tej sprawie zostało wysłane do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen — informuje Yahoo.

Decyzja niemieckiej koalicji rządzącej zapada w momencie, gdy przemysł motoryzacyjny w Niemczech przechodzi najgłębszy kryzys od lat. W ciągu zaledwie roku sektor stracił ponad 51 tys. miejsc pracy, a rząd Bawarii wprowadził program dopłat do 5 tys. euro na zakup aut elektrycznych lub hybrydowych pod warunkiem, że kluczowe komponenty zostały wyprodukowane w Niemczech — podaje Brussels Signal.

Proponowane przez Berlin poluzowanie zakazu z 2035 r. spotkało się jednak z natychmiastową krytyką. Francja i Hiszpania odrzuciły pomysł rewizji, argumentując, że rok 2035 stanowi „niezbędny punkt odniesienia dla branży motoryzacyjnej” i zapewnia stabilność długoterminowych inwestycji. Komisja Europejska zapowiedziała, że 10 grudnia przedstawi własne propozycje dotyczące ewentualnej aktualizacji regulacji.

Akcje Intela rosną po doniesieniach o możliwej współpracy z Apple. Produkcja chipów M-series może ruszyć w 2027 r.

Akcje Intel rosną po tym, jak analityk Ming-Chi Kuo podał, że Apple może zacząć wykorzystywać Intela do produkcji najniższej klasy procesorów z serii M już w 2027 r. — informuje Yahoo Finance.

Według źródeł Apple podpisało z Intelem klauzulę poufności i otrzymało dostęp do zaawansowanego zestawu projektowego procesu 18AP, nad którym firma z Santa Clara prowadzi intensywne prace. Kluczowe symulacje przebiegają zgodnie z harmonogramem, a potencjalna skala produkcji może wynieść 15–20 mln chipów w latach 2026–2027 — podaje Benzinga.

Ewentualne wejście Apple do portfolio klientów odlewniczych Intela byłoby strategicznym przełomem dla firmy, która od lat zmaga się z opóźnieniami produkcyjnymi i utratą udziałów w rynku. Partnerstwo wspierałoby także inicjatywy „Made in USA”, które Apple coraz częściej włącza do swoich celów operacyjnych. Analitycy zauważają jednak, że relatywnie niewielkie wolumeny zamówień nie byłyby w stanie zagrozić dominacji Taiwan Semiconductor Manufacturing Company, która pozostaje kluczowym producentem chipów dla Apple i większości branży.

Warszawa planuje w pełni autonomiczną linię metra. M4 połączy Białołękę z Wilanowem

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przedstawił wstępny przebieg czwartej linii metra, która ma być pierwszą w stolicy w pełni autonomiczną trasą. Pociągi bez maszynistów mają kursować na ponad 26-kilometrowym odcinku, obejmującym 23 stacje i obsługującym dziewięć warszawskich dzielnic.

Nowa linia M4 połączy Białołękę z Wilanowem, korzystając z zaawansowanego systemu automatyzacji GoA4, który przejmuje wszystkie obowiązki maszynisty. Rozwiązanie to może obniżyć zużycie energii nawet o 30 proc.. Projekt przewiduje także integrację M4 z pozostałymi liniami metra — w sumie powstaną pięć kluczowych węzłów przesiadkowych.

Choć projekt koncepcyjny ma być gotowy w listopadzie 2027 r., realizacja przedsięwzięcia będzie zależeć od zabezpieczenia środków unijnych i rządowych. Trzaskowski podkreśla, że żaden samorząd nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć kosztów budowy nowych linii metra, dlatego zabiega o wsparcie finansowe m.in. w Brukseli.

Fundusz SAFE bez Wielkiej Brytanii. Spór o 6,75 mld euro kończy negocjacje

Negocjacje dotyczące przystąpienia Wielkiej Brytanii do unijnego funduszu obronnego Security Action for Europe (SAFE) o wartości 150 mld euro zakończyły się fiaskiem po tym, jak w piątek Unia Europejska zażądała od Londynu opłaty za uczestnictwo sięgającej 6,75 mld euro. Brytyjski rząd uznał tę kwotę za nieakceptowalną i odrzucił propozycję — informuje SFGate.

Fundusz SAFE, powołany po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, zapewnia państwom członkowskim UE preferencyjne pożyczki na zakupy obronne. Do tej pory o finansowanie wystąpiło 19 krajów, przy czym największa pula — 43,7 mld euro — została przyznana Polsce.

Choć Londyn nie dołączy do programu jako pełnoprawny uczestnik, brytyjskie firmy zbrojeniowe nadal będą mogły brać udział w projektach finansowanych przez SAFE, ale jedynie na zasadach przysługujących „państwom trzecim”, co ogranicza ich udział do maksymalnie 35% wartości kontraktu. Premier Keir Starmer zabiegał o szerszy dostęp do europejskich zamówień obronnych jako element odbudowy relacji z Brukselą po Brexicie, jednak obecne stanowisko UE znacząco zawęża brytyjskie możliwości.

Ukraina nie zaakceptuje pokoju na rosyjskich warunkach

Ukraina stanowczo odrzuciła warunki pokojowe przedstawione przez Władimira Putina, które zakładają formalne uznanie rosyjskiej kontroli nad Krymem i okupowanymi częściami Donbasu. Szef gabinetu prezydenta Andrij Jermak oświadczył w czwartek, że Kijów nie zgodzi się na żadne porozumienie oddające ukraińskie terytorium, podkreślając, że konstytucja zabrania prezydentowi cedowania ziem kraju. „Dopóki Wołodymyr Zełenski jest prezydentem, taki dokument nie zostanie podpisany” — dodał Jermak.

Władimir Putin powtórzył w czwartek, że warunkiem wstępnym dla zawieszenia broni jest wycofanie wojsk ukraińskich z obszarów, które Kreml rości sobie do kontroli. Rosyjski prezydent uznał to za „podstawę” do jakichkolwiek rozmów. Następnego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że „zawieranie jakichkolwiek porozumień z Ukrainą jest całkowicie zbędne”, sugerując, że Moskwa nie widzi obecnie przestrzeni do realnych negocjacji.

Rząd chce przejęcia polskich sklepów Carrefour przez państwową KGS

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zarekomendowało, aby Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) przejęła polską część sieci Carrefour. Według resortu taki ruch miałby umożliwić budowę spójnego, państwowego systemu dystrybucji dla krajowej żywności — informuje PAP Biznes.

Minister rolnictwa Stefan Krajewski argumentuje, że przejęcie zapewni szerszy dostęp polskich produktów do półek sklepowych, które — jak podkreśla — są dziś w dużej mierze „zdominowane przez marki własne i zagraniczne dyskonty”. W ocenie ministra wejście KGS w detaliczny handel spożywczy miałoby „wzmocnić suwerenność żywnościową” i ograniczyć bariery, z którymi mierzą się krajowi producenci.

Rekomendacja wpisuje się w szerszą strategię rządu zakładającą wzmocnienie pozycji polskich rolników w łańcuchach dostaw, a także konsolidację państwowych aktywów działających w sektorze handlu i dystrybucji żywności. Według resortu przejęcie Carrefoura miałoby stać się jednym z filarów tej polityki.

Wyścig po moc obliczeniową generuje rekordowe długi

Firmy budujące centra danych i dostarczające moc obliczeniową dla OpenAI zgromadziły łącznie około 96 mld dolarów długu, wynika z analizy Financial Times. W tej kwocie mieści się m.in. 30 mld dolarów pożyczek zaciągniętych przez SoftBank, Oracle oraz CoreWeave, a kolejne 38 mld dolarów jest obecnie negocjowane.

Rosnące zadłużenie uwidacznia szybko pogłębiającą się lukę finansową w globalnej infrastrukturze sztucznej inteligencji. Tylko OpenAI ma już 1,4 bln dolarów zobowiązań wynikających z długoterminowych kontraktów na moc obliczeniową i centra danych — przy prognozowanych 20 mld dolarów przychodów w tym roku. Analitycy HSBC szacują, że firma będzie potrzebowała co najmniej 207 mld dolarów dodatkowego finansowania do 2030 r., nawet jeśli jej roczne przychody wzrosną do 200 mld dolarów.

Niepokój widoczny jest również na rynkach kredytowych. Spread pięcioletniego credit default swap Oracle poszerzył się od końca września o około 60 punktów bazowych, co inwestorzy interpretują jako sygnał rosnącego ryzyka. Tymczasem pięć największych firm technologicznych wyemitowało w tym roku 121 mld dolarów długu związanego z AI — to ponad czterokrotnie więcej niż średnia z ostatnich pięciu lat, wynika z danych Bank of America.

Komisja Europejska szykuje projekt 140-miliardowej pożyczki dla Ukrainy

Komisja Europejska planuje w najbliższych dniach przedstawić projekt ustawy ustanawiającej 140 mld euro pożyczki dla Ukrainy, która miałaby być zabezpieczona 185 mld euro zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego przechowywanych w belgijskim depozycie Euroclear — informuje France24. Belgia, na której terytorium znajdują się te środki, wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec mechanizmu proponowanego przez Brukselę.

Premier Belgii Bart De Wever ostrzegł przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen, że planowana „pożyczka reparacyjna” może zaszkodzić przyszłym negocjacjom pokojowym i doprowadzić do poważnych skutków dyplomatycznych. Zażądał też prawnie wiążących gwarancji od wszystkich państw członkowskich, aby w razie zniesienia sankcji to UE, a nie Belgia, ponosiła odpowiedzialność za ewentualne roszczenia — podaje Reuters.

Krytyczne stanowisko zajęła również prezes Euroclear Valérie Urbain. Jej zdaniem wymuszone wykorzystanie aktywów jako zabezpieczenia może zostać uznane za de facto konfiskatę, co w dłuższej perspektywie mogłoby podważyć zaufanie inwestorów do europejskich rynków finansowych. Jednocześnie Ukraina mierzy się z poważną luką budżetową: według prognoz Komisji Europejskiej potrzeby finansowe Kijowa na lata 2026–2027 sięgają 135,7 mld euro.

Orbán rozmawiał w Moskwie z Putinem o energii i możliwym przejęciu rosyjskich aktywów naftowych w regionie

Premier Węgier Viktor Orbán w piątek odbył w Moskwie rozmowy z Władimirem Putinem, koncentrujące się na kwestiach energetycznych oraz potencjalnym rozszerzeniu aktywów węgierskiego koncernu Mol na Bałkanach i w Rumunii. Według doniesień, jednym z głównych tematów była możliwość przejęcia przez Mol aktywów rosyjskich firm naftowych objętych sankcjami.

Rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak potwierdził, że Budapeszt prowadzi już prace nad taką transakcją. W grę ma wchodzić odkupienie udziałów Gazprom Nieft w serbskiej spółce NIS oraz potencjalne przejęcie sieci dystrybucji Lukoilu w Bułgarii i Rumunii. Według rosyjskiej strony miałoby to umożliwić utrzymanie funkcjonowania tych aktywów mimo obowiązujących ograniczeń.

Wizyta Orbána wywołała jednak ostre reakcje w Europie. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz Komisja Europejska skrytykowali węgierskiego premiera za wyjazd „bez europejskiego mandatu”, sugerując, że rozmowy z Moskwą w obecnej sytuacji nie wpisują się w unijną linię polityczną. Putin przedstawił natomiast postawę Orbána jako „pragmatyczną” i zadeklarował gotowość do zorganizowania w Budapeszcie szczytu pokojowego, jeśli Węgry byłyby gotowe podjąć się takiej roli.

Rosnące obawy o kondycję Oracle. Morgan Stanley ostrzega przed ryzykiem finansowania AI

Morgan Stanley ostrzegł, że koszty swapów ryzyka kredytowego (CDS) Oracle osiągnęły w listopadzie trzyletni szczyt na poziomie 125 punktów bazowych i mogą wzrosnąć nawet do 200 pb — poziomu zbliżonego do maksimum z globalnego kryzysu finansowego w 2008 r., jeśli firma nie wyjaśni swojej strategii finansowania gwałtownie rosnących wydatków na infrastrukturę AI — podaje Yahoo Finance.

Akcje Oracle spadły o około 40% od wrześniowego szczytu, a analitycy zwracają uwagę na narastające zagrożenia: poszerzającą się lukę finansową, gwałtowne zwiększenie bilansu — który według prognoz ma wzrosnąć z 100 mld do 290 mld dolarów do roku fiskalnego 2028 — oraz ryzyko technologicznego pozostania w tyle względem liderów branży.

Morgan Stanley zmienił również swoją rekomendację, sugerując inwestorom bezpośredni zakup ochrony kredytowej (CDS) zamiast wcześniejszego łączenia jej z obligacjami spółki. Decyzja ta wynika z gwałtownego wzrostu aktywności na rynku CDS, napędzanego przez banki zabezpieczające kredyty budowlane dla centrów danych powiązanych z Oracle. Łączny wolumen obrotu CDS osiągnął w ciągu siedmiu tygodni 5 mld dolarów, podczas gdy rok temu wynosił zaledwie 200 mln dolarów.

Grupa Tarczyński z 24-procentowym wzrostem eksportu i wyższym zyskiem netto

Grupa Tarczyński, lider segmentu przekąsek białkowych w branży FMCG, zaraportowała po III kwartale 2025 roku 1,673 mld zł przychodów ze sprzedaży, o ponad 10,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Wynik EBITDA ukształtował się na poziomie 206,2 mln zł wobec 223 mln zł rok wcześniej. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 118,8 mln zł i był o 8,89 proc. wyższy niż przed rokiem. Sprzedaż eksportowa w raportowanym okresie wyniosła 550,3 mln zł, co stanowi 24-proc. wzrost rdr.

Międzynarodowy charakter prowadzonej działalności w naturalny sposób skłania nas do pogłębiania obecności naszych marek na obecnych rynkach zagranicznych i odważnego sięgania po geograficznie nowe obszary dystrybucji. Potwierdzeniem konsekwencji Grupy w tym zakresie jest wzrost sprzedaży eksportowej o blisko jedną czwartą w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego, oznaczający udział eksportu w sprzedaży na poziomie blisko 33 proc. Równocześnie strategicznym priorytetem pozostaje stabilny wzrost w głównych kategoriach produktowych – kabanosach i parówkach – na rynku krajowym, który po trzech kwartałach 2025 r. pozwolił Grupie wygenerować wzrost przychodów ze sprzedaży. Bazując na ponad 30-letnim doświadczeniu, kontynuujemy rozwój w oparciu o modele, które pozytywnie wpływają na rachunek ekonomiczny i podnoszą atrakcyjność portfolio Grupy komentuje Radosław Chmurak, Wiceprezes Zarządu – Dyrektor Sprzedaży Tarczyński.

Grupa Tarczyński utrzymuje strategię rozwoju pozycji rynkowej w kluczowych pozycjach produktowych. W kategorii parówek w okresie trzech kwartałów 2025 r. Grupa osiągnęła wysoką dynamikę ilościową sprzedaży na poziomie 24,7 proc. r/r, zmniejszając wolumen sprzedaży kiełbas suchych i wyrobów blokowych, przy jednoczesnym utrzymaniu stabilnego wzrostu na poziomie 13,3 proc. r/r w kategorii kabanosów.

Jednocześnie Grupa Tarczyński otwiera się na kolejne grupy konsumenckie – w III kwartale 2025 r. poinformowała o rozszerzeniu oferty produktowej o przekąski salami i kiełbaski bezosłonkowe. Grupa umacnia strategię wzmacniania obecności na rynkach eksportowych i rozszerza również geograficzny zakres działalności – w trzecim kwartale br. wystartowała sprzedaż poprzez spółkę w Rumunii, zarejestrowano także nowy podmiot w Szwecji do obsługi rynków skandynawskich.

Wybrane dane finansowe Q3 2025 Q3 2024 zmiana Q3 2025
vs Q3 2024
Przychody ze sprzedaży (tys. zł) 1 673 508 1 518 022 10,24%
Sprzedaż eksportowa (tys. zł) 550 380 443 729 24%
Udział eksportu 32,80% 29,20% 3,6 p.p.
EBITDA (tys. zł) 206 227 223 059 -7,55%
Marża EBITDA 12,30% 14,70% – 2,4 p.p.
Zysk netto (tys. zł) 118 844 109 138 8,89%

 

Produkty Grupy są dziś dystrybuowane do ponad 30 krajów świata na trzech kontynentach. Największymi rynkami eksportowymi pozostają: Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Rumunia, Litwa, Czechy oraz Łotwa.

PTWP z rekordowymi wynikami po trzech kwartałach 2025 r. Przychody +24%, EBITDA +140%, zysk netto +354%

Grupa PTWP narastająco za trzy kwartały 2025 r. odnotowała prawie 24% wzrost przychodów do 90,1 mln zł. W analizowanym okresie zysk operacyjny Grupy na poziomie EBITDA za 9 miesięcy 2025 r.  wyniósł 17,5 mln zł,  co oznacza wzrost o 139,6%. Jeszcze większą dynamikę zaraportowano w skonsolidowanym zysku netto, który przekroczył 13,1 mln zł (wzrost o 353,9%). Na rekordowe wyniki przełożyły się wzrosty we wszystkich kluczowych segmentach działalności Grupy – przede wszystkim w segmencie digital (+37%) oraz segmencie eventowym (+30%), przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiej efektywności w obszarze zarządzania obiektami (Spodek i Międzynarodowe Centrum Kongresowe w Katowicach). W trzecim kwartale Grupa PTWP koncentrowała się na skalowaniu działalności oraz dalszym wzmacnianiu segmentów poprzez rozwój organiczny oraz możliwości akwizycyjne. Poczynione działania zaowocowały przejęciem wydarzenia Cybersec Expo & Forum oraz rozpoczęciem procesu nabycia większościowego pakietu Gremi Media (wydawcy „Rzeczpospolitej” i „Parkietu”).

Ten rok zapowiada się jako najlepszy w naszej historii, zarówno pod względem finansowym, jak też operacyjnym i rozwojowym. Z nawiązką zrealizujemy nasze cele przychodowe w każdym z trzech obszarów biznesowych, jednocześnie tworząc solidną bazę pod dalszy rozwój całej Grupy. Dynamiczny rozwój segmentu digital, rosnąca frekwencja na wydarzeniach oraz skuteczne zarządzanie obiektami stanowią fundament tych rezultatów. To dowód, że skutecznie realizujemy wyznaczone cele i powiększamy skalę działalności – podkreślił Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP. – Trzeci kwartał (a właściwie lipiec i sierpień) jak co roku charakteryzuje się naszą nieco mniejszą aktywnością i intensywnością na tle pozostałych okresów, ale to też czas potrzebny do przygotowania się do sezonu jesienno-zimowego, który wypełniają dochodowe wydarzenia – dodał.

W samym trzecim kwartale br. Grupa wypracowała 18,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, oznacza to wzrost o 18,2% w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. W tym samym okresie Grupa odnotowała stratę 3 mln zł, raportując wynik zbliżony do osiągniętego w tym samym kwartale w 2024 r. Na wynik wpływ miała sezonowość, tradycyjnie lipiec i sierpień to miesiące, w których Grupa koncentruje się na przygotowaniu do intensywnej końcówki roku. Na koniec trzeciego kwartału stan środków pieniężnych na koncie Grupy PTWP wynosił prawie 29 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 20% r/r.

Od początku roku segment digital Grupy PTWP osiągnął wysoką marżowość oraz wzrost przychodów na poziomie 37% r/r. Portale internetowe PTWP odwiedza średnio 30 mln unikalnych użytkowników miesięcznie, a bazy subskrybentów portali Grupy przekroczyły 300 tys. Tym samym plasując wydawcę na wiodącej pozycji wśród biznesowych mediów w Polsce. Każdy z serwisów jest lub dąży do bycia liderem w swojej specjalizacji, niezmiennie utrzymując mocną pozycję na rynku medialnym.

Trzeci kwartał br. był dla Grupy PTWP okresem intensywnej aktywności eventowej, opartej o realizację jak i o przygotowanie wydarzeń zaplanowanych w czwartym kwartale. Po trzech kwartałach działalność związana z organizacją eventów i kongresów urosła o 30% r/r. Zorganizowana w Warszawie przez Grupę konferencja Property Forum, skierowana do rynku nieruchomości, otworzyła cykl specjalistycznych wydarzeń organizowanych jesienią 2025 r.

Grupa PTWP sukcesywnie rozwija swoje portfolio specjalistycznych eventów, szukając ciekawych wydarzeń z potencjałem do dalszego dynamicznego wzrostu. W październiku br. Grupa PTWP nabyła prawa do wydarzenia Cybersec Expo & Forum – największego forum cyberbezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej, wzmacniając strategiczny segment wydarzeń własnych. Najbliższa edycja odbędzie się 17-18 czerwca 2026 r. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Grupa PTWP zarządza katowickimi obiektami: Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym. W trzecim kwartale 2025 r. odbyły się w nich wydarzenia takie jak: Mistrzostwa Europy w Koszykówce FIBA EuroBasket 2025, 6. Kongres Nowej Mobilności, 47. Zjazd Polskiego Towarzystwa Neurochirurgów, Pancernik Security Show 2025, XVII Kongres Kobiet, 15. Międzynarodowy Festiwal Tańca Bachaturo, 8. festiwal gier planszowych, Kongres GYC Europe 2025, RAM KATHA – KATOWICE, koncerty Mastodon oraz Machine Head. Oba obiekty mają wysoki poziom kontraktacji do końca 2025 roku.

Trzeci kwartał 2025 roku był dla Grupy okresem intensywnych prac oraz decyzji dotyczących wzmocnienia strategicznych filarów działalności. Oprócz nabycia praw do wydarzenia Cybersec Expo & Forum, Grupa PTWP ogłosiła zawarcie umowy inwestycyjnej, w wyniku której, 18 grudnia, nastąpi objęcie większościowego pakietu w spółce Gremi Media, wydawcy dzienników „Rzeczpospolita” i „Parkiet”.

Wyniki PMPG Polskie Media za III kwartał 2025 r.

Grupa PMPG Polskie Media, holding mediowy notowany na głównym parkiecie warszawskiej giełdy, opublikował wyniki za III kw. 2025 r. W analizowanym okresie Grupa  wypracowała 8,01 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 5% wobec 7,6 mln zł z III kw. 2024 r. EBITDA ukształtowała się na poziomie 136 tys. zł, natomiast wynik netto wyniósł –26 tys. zł. Oznacza to wzrost odpowiednich pozycji o 118% oraz 98% rok do roku. Wyniki jednostkowe wyniosły 4,26 mln zł przychodów, 404 tys. zł EBITDA oraz 509 tys. zł zysku netto. W miesiącach lipiec – wrzesień Grupa kontynuowała strategię budowy zdywersyfikowanego portfela dóbr cyfrowych oraz rozwoju aktywów, co kolejny raz przełożyło się na dynamiczne wzrosty na kluczowych portalach.

– Konsekwentnie realizujemy strategię zwiększania wartości naszych aktywów cyfrowych. Wyniki kolejnego kwartału potwierdzają, że nasze działania przynoszą wymierne efekty zarówno w zakresie finansów, jak i wzrostu zasięgów. Wprost.pl znacząco wzrósł w ilości odsłon – 34,4 mln w III kw. 2025 r. wobec 25,1 mln w III kw. 2024 r., a jeśli chodzi o unikalnych użytkowników to wzrost oscylował w okolicach 18,4%, co przekłada się na 5,65 mln unikalnych użytkowników miesięcznie w ciągu III kw. 2025 r. – podsumowuje Katarzyna Gintrowska, Prezes Zarządu PMPG Polskie Media.

 Dorzeczy.pl z kolei notował średnio 25,3 mln odsłon miesięcznie, a tygodnik nieprzerwanie jest liderem łącznej średniej sprzedaży wydań w grupie tygodników konserwatywnych (Do Rzeczy, Sieci, Gazeta Polska) w III kwartale 2025 z wynikiem 24 tys. egz. i wyprzedził tygodnik Sieci oraz Gazetę Polską. – dodaje Katarzyna Gintrowska.

Grupa prowadzi równolegle proces przygotowań do debiutu Do Rzeczy SA na rynku publicznym. Rozpoczęcie drugiej oferty publicznej ma na celu pełną realizację celów emisyjnych oraz maksymalizację wartości dla obecnych i przyszłych akcjonariuszy w perspektywie planowanego IPO w I kwartale 2026 r.

Pharmena z sześciokrotnym wzrostem sprzedaży – spółka przyspiesza mimo strat

Pharmena SA, biotechnologiczna spółka notowana na głównym parkiecie GPW, narastająco po III kwartałach br. zaraportowała 1,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, oznacza to ponad sześciokrotny wzrost w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (180 tys. zł). Strata operacyjna po III kwartałach br. wyniosła 2,3 mln zł i była nieco niższa w porównaniu do dziewięciu miesięcy w 2024 r. (2,5 mln zł). Pomimo wzrostu kosztów sprzedaży, niższy poziom straty po trzech kwartałach 2025 r. wynikał przede wszystkim ze znaczącego obniżenia kosztów zarządu. Pharmena w raportowanym okresie skupiała się na rozwoju sieci sprzedaży suplementów diety opartych na 1-MNA z linii Endotelio. Z kolei wyrób medyczny do trudno gojących się ran oczekuje na rozpoczęcie kluczowych etapów rozwoju przed komercjalizacją.

Po trzech kwartałach przychody ze sprzedaży były wyższe o ponad 1 mln zł w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku, co jest dla nas bardzo pozytywnym sygnałem. Jednocześnie nadal poszukujemy nowych sposobów dystrybucji, aby rozwijać sprzedaż i zwiększać jej dynamikę. Zauważamy również, że nasze produkty są coraz bardziej doceniane przez konsumentów z zagranicy, co daje nam dodatkową motywację do dalszego rozwoju – powiedział Konrad Palka, prezes zarządu Pharmena SA.

W pierwszych trzech kwartałach 2025 roku Pharmena koncentrowała się na działaniach związanych z budowaniem świadomości o cząsteczce 1-MNA oraz marki Endotelio wśród środowiska opiniotwórczego, a także rozwijała sprzedaż na rynku europejskim i Ameryce Północnej.  Produkty Pharmeny oparte na cząsteczce 1-MNA wspomagają utrzymanie optymalnego poziomu NAD+ – istotnego koenzymu wspierającego metabolizm i regenerację komórek oraz spowolnienia procesów starzenia nasilających się po 30. roku życia. Ponadto spółka prowadziła prace związane z opracowaniem nowych suplementów diety.

Prace związane z wyrobem medycznym dedykowanym do trudno gojących się ran wchodzą w decydującą fazę – przed spółką kluczowe etapy w tym badanie kliniczne. Pod koniec 2023 r. Spółka poinformowała o rozpoczęciu prac nad wdrożeniem produktu na rynek. Pharmena ma już za sobą kilka kamieni milowych w tym projekcie. Spółka dokonała już opracowania koncepcyjnego oraz stworzenia wstępnej receptury. We wrześniu br. Pharmena podpisała umowę ze specjalistyczną firmą na opracowanie Planu Oceny Biologicznej, wykonanie badań związanych z oceną biokompatybilności wyrobu medycznego oraz opracowanie Raportu Oceny Biologicznej przyszłego wyrobu medycznego.  Przed wyrobem medycznym Pharmeny pozostaje jeszcze kluczowy etapy badania klinicznego.

Według danych za 2022 rok, globalna wartość rynku produktów do leczenia trudno gojących się ran przekroczyła 20 miliardów USD, z czego blisko 20% stanowiły produkty przeznaczone do użytku domowego. Przewiduje się, że rynek ten będzie rósł w tempie ok. 5,5% rocznie w ciągu najbliższej dekady.

Antykorupcyjne dochodzenie uderza w otoczenie Zełenskiego

Ukraińskie służby antykorupcyjne przeprowadziły w piątek nalot na mieszkanie i biuro Andrija Jermaka, szefa kancelarii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jednego z najbardziej wpływowych ludzi w państwie. Według śledczych Jermak ma figurować pod kryptonimem „Ali Baba” w toczącym się postępowaniu korupcyjnym — informuje CNN.

Nalot jest częścią szerokiego dochodzenia w sprawie Energoatomu, największej afery korupcyjnej w okresie prezydentury Zełenskiego. Śledztwo dotyczy sprzeniewierzenia 100 mln dolarów w sektorze energetycznym, co już doprowadziło do dymisji dwóch ministrów oraz postawienia zarzutów ośmiu osobom, w tym byłemu partnerowi biznesowemu Zełenskiego — podaje Newsweek.

Andrij Jermak oświadczył, że w pełni współpracuje z organami ścigania, jednocześnie odrzucając jakiekolwiek oskarżenia o nadużycia. Sytuacja wywołała jednak gwałtowne reakcje opinii publicznej — według sondaży 70% Ukraińców popiera jego ustąpienie, mimo że Jermak odgrywa kluczową rolę w negocjacjach pokojowych z USA i zarządza znaczną częścią działań dyplomatycznych państwa w czasie wojny z Rosją.

Farm Innovations S.A. złożyła dokument informacyjny przed debiutem na NewConnect

Spółka Farm Innovations S.A. złożyła dokument informacyjny w związku z planowanym debiutem na rynku NewConnect. Spółka od 9 lat rozwija technologie do monitorowania zwierząt hodowlanych i domowych, wykorzystując podskórne chipy oraz urządzenia rejestrujące parametry zdrowotne i aktywność zwierząt w czasie rzeczywistym.

Złożenie dokumentu informacyjnego do GPW to kluczowy etap drogi do upublicznienia spółki na NewConnect. Liczymy, że debiut nastąpi w pierwszym kwartale 2026 r. Chcemy pokazać, że polska innowacja w sektorze vet-tech ma realny potencjał rozwoju i ekspansji nie tylko w kraju, ale i w Europie – mówi Sebastian Przeniosło, prezes Farm Innovations S.A.

Model biznesowy spółki łączy technologie z usługami wspierającymi hodowców i właścicieli zwierząt. Firma wprowadza również nowoczesne thermochipy, umożliwiające bezinwazyjny pomiar temperatury ciała, co zwiększa dokładność monitoringu i komfort zwierząt. Dodatkowo spółka rozwija segment ubezpieczeń dla zwierząt, współpracując z partnerami branżowymi i tworząc kompleksowy ekosystem technologiczno-usługowy.

Dzięki tym rozwiązaniom hodowcy i właściciele zwierząt mogą szybciej reagować na potencjalne zagrożenia, zwiększać efektywność opieki oraz wydajność hodowli.

W ramach ostatniej emisji akcji Farm Innovations pozyskała 4,69 mln zł. Środki pochodzą zarówno od dotychczasowych akcjonariuszy, jak i nowych inwestorów. Zostaną one przeznaczone na dalszy rozwój firmy.

Big Cheese Studio przedstawia aktualizację planów rozwoju i harmonogram premier gier

Polskie studio, notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, realizuje kolejne milowe kroki w rozwoju portfolio gier. Na platformie Meta już wkrótce pojawi się nowa wersja Cooking Simulatora VR (Enhanced), a kluczowy dla spółki Cooking Simulator 2: Better Together z trybem kooperacyjnym zalicza dalsze etapy przygotowań. Gra w pierwszej kolejności trafi na PC, następnie na kolejne platformy i konsole, a w planach jest także przejście do wirtualnej rzeczywistości.

Na wielu frontach: co-op, mobile i VR

Jak wykwintne danie, po całym procesie przygotowania, Cooking Simulator 2: Better Together w wersji na PC będzie miał swoją premierę 20 stycznia 2026 r. Z kolei już w grudniu 2025 r., podczas pre-release eventu z influencerami, Big Cheese Studio S.A. zaprezentuje pierwsze szczegóły gry i trybu kooperacyjnego – obecnie trwają prace nad nowym buildem Cooking Simulatora 2: Better Together, który ma zostać udostępniony szerszej grupie odbiorców.

Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.
Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.

– Ostatnie miesiące były dla nas jednym z najbardziej intensywnych okresów w historii Big Cheese Studio, a teraz jeszcze podnosimy tempo. Nieustająco i intensywnie pracujemy nad Cooking Simulatorem 2, jednocześnie rozwijając nową wersję VR pierwszej części, wydaliśmy dodatek BBQ, tworzymy również wersję mobilną Baby Blake’s Guns & Glory na platformę Roblox. To pokazuje, że potrafimy działać na wielu frontach, dbając o jakość produkcji – komentuje Łukasz Dębski, prezes Big Cheese Studio S.A.

– Szykujemy się także do eventu, na którym pokażemy pierwsze fragmenty Cooking Simulatora 2: Better Together. Ta gra to duży krok naprzód – pod względem doświadczeń użytkownika, technologii czy skali, a dzięki trybowi kooperacyjnemu wychodzimy naprzeciw nowej grupy odbiorców. Chcemy, aby w 2026 nasza marka była obecna zarówno na PC, konsolach PlayStation, Xbox czy Switch 2, jak i w rozwiniętym ekosystemie VR – zapowiada Łukasz Dębski.

Będący na finiszu przygotowań Cooking Simulator VR w wersji Enhanced to pełny relaunch, w całości stworzony przez polskie studio. Linię rozszerzeń w virtual reality rozpocznie z kolei dodatek Cakes & Cookies VR DLC, a główny cel Big Cheese Studio S.A. stanowi premiera Cooking Simulatora 2: Better Together na PC. Następnie gra pojawi się na wszystkich głównych konsolach i platformach, aby w przyszłości zyskać również wersję VR.

Ponad 4 mln kopii Cooking Simulatora

Cooking Simulator podbił serca graczy na całym świecie, ciesząc się największą popularnością w USA, Chinach, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Japonii czy Korei Południowej. Łączna sprzedaż gry wraz z dodatkami przekroczyła już 4 miliony – to ponad dwukrotnie więcej niż liczba mieszkańców Warszawy. Mimo ponad 5 lat od debiutu, na Steam nadal rośnie zainteresowanie i liczba użytkowników gry.

Big Cheese Studio S.A. jest również globalnym wydawcą stworzonej przez SolidGames gry Chinese Frontiers – wyjątkowego połączenia symulacji i survivalu. To jedna z pierwszych produkcji, która dotyczy Państwa Środka, ale została stworzona w kraju spoza kręgu azjatyckiego. Gra miała premierę 19 czerwca 2025 r., a niebawem zespół SolidGames wdroży duży patch, który wprowadzi zmiany w quality of life projektu.

Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.
Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.

– Współpraca z globalnymi partnerami daje nam możliwość dywersyfikacji w kierunku nowych technologii mobile pod kątem platformy Roblox. To ważny krok w rozwoju i doświadczenie, które – mamy nadzieję – w przyszłości zostanie wykorzystane przy własnych produktach mobile. Dodatkowo zespół SolidGames pracuje nad usprawnieniami i zmianami, które przyniosą nową jakość dla rozgrywki. Mocno wierzymy w ich potencjał i możliwości – dodaje Łukasz Włodarczyk, członek zarządu Big Cheese Studio S.A.

W ramach międzynarodowej umowy o współpracy z ISG Gaming (wywodzącej się z ISG Metaverse) i Silk Road Games, Big Cheese Studio S.A. odpowiada za development gry FPS – Baby Blake’s Guns & Glory – tworząc od podstaw cały system rozgrywki multiplayer, wraz z nowymi postaciami, mapami, systemem progresji i monetyzacją gry. Zostanie ona wydana w modelu F2P, a polskie studio przeniesie ją na platformy mobilne środowiska Roblox.

In-Pulse zmienia świąteczny marketing. Dane z 12 tys. sklepów w czasie rzeczywistym

Polacy zaczynają świąteczne zakupy znacznie wcześniej niż w poprzednich latach. Jak pokazuje najnowsze badanie „Polaków portfel własny: E-commerce od święta’’, 29% konsumentów rozpoczyna kupowanie świątecznych produktów już w listopadzie. Z kolei dwóch na pięciu respondentów rusza na zakupy w pierwszej połowie grudnia. Jednocześnie 48% Polaków robi zakupy z wyprzedzeniem, a 14% szczegółowo planuje listy prezentów. Wcześniejsze zakupy mają pomóc uniknąć kolejek, a także skorzystać z promocji i atrakcyjnych cen.

Zainteresowanie korzystnymi ofertami nie dziwi – według raportu PwC „Smak, cena, świadomość: Mapa wyborów konsumenckich Polaków – Voice of the Consumer’’ cena wciąż pozostaje najważniejszym czynnikiem zakupowym. Konsumenci zwracają coraz większą uwagę na jakość i zdrowie, ale w konfrontacji „ekologia kontra cena”, jak podkreślają eksperci, „zdecydowanie wygrywa aspekt finansowy”.

Mimo że ponad 60% kupujących uważa, iż kampanie świąteczne zaczynają się zbyt wcześnie, marki – zwłaszcza FMCG – nie mogą opóźniać działań marketingowych. Szybko zmieniające się preferencje klientów wymuszają stosowanie nowych, opartych na danych technologii.

Jednym z narzędzi odpowiadających na te potrzeby jest In-Pulse, platforma rozwijana przez Stagwell i Żabkę Polska, która umożliwia analizę danych w czasie rzeczywistym. Wykorzystuje dane z ponad 12 000 sklepów Żabki i około 4,2 mln transakcji dziennie, łącząc je z algorytmami sztucznej inteligencji. To pozwala marketerom planować i testować kampanie z większą precyzją.

– Marketerzy coraz częściej potrzebują nie tylko informacji, ale odpowiedzi pozwalających podejmować konkretne decyzje. In-Pulse dostarcza dane, które realnie pomagają planować, testować i optymalizować działania, zanim marka poniesie koszty pełnego wdrożenia – mówi Anna Pańczyk, CEO In-Pulse.

– To pierwsza platforma umożliwiająca dialog z kupującymi w czasie rzeczywistym (…) z jednego, spójnego źródła danych – dodaje Artur Puszkiewicz, Head of Research & Analytics.

In-Pulse zapewnia szybki dostęp do opinii konsumentów – feedback można otrzymać już po 45 minutach od zadania pytań. Rozwiązanie pozwala też analizować, co wpływa na decyzje zakupowe: cena, wygląd opakowania, komunikat promocyjny czy lokalizacja produktu.

Jak zaznacza Anna Pańczyk, „światowy marketing odchodzi od deklaracji konsumenckich na rzecz obserwacji realnych zachowań”, a In-Pulse wpisuje się w ten kierunek. Platforma łączy dane transakcyjne, insighty konsumenckie i AI, aby umożliwić markom szybsze podejmowanie decyzji.

– To już nie tylko dane – to nowy język dialogu między marką a konsumentem, którego alfabetem są zarówno odczucia i opinie konsumentów, jak i ich zachowania zakupowe – podkreśla Patrycja Herbowska-Tytro, Head of Sales & Growth.

W obliczu dynamicznego rozwoju digital commerce oraz rosnącej popularności aplikacji zakupowych In-Pulse ma pomóc firmom skuteczniej odpowiadać na zmieniające się preferencje konsumentów – zwłaszcza w okresie, w którym świąteczne zakupy Polaków rozpoczynają się znacznie wcześniej niż dotychczas.

Mentoring i coaching w rozwoju zawodowym: klucz do sukcesu w dynamicznym świecie pracy

W dynamicznie zmieniającym się świecie pracy, w którym tempo rozwoju technologii i oczekiwań społecznych nieustannie rośnie, to właśnie pokolenie milenialsów staje się kluczowym graczem. Za kilka lat będą oni stanowić aż 75% globalnej siły roboczej – to około 1,7 miliarda osób na całym świecie, w tym blisko 11 milionów w Polsce. Dla milenialsów praca nie jest już wyłącznie źródłem dochodu, ale przestrzenią samorealizacji, miejscem dzielenia się wiedzą, wyrażania poglądów i rozwijania się poprzez relacje.

Firmy już dziś odczuwają ich wpływ, ponieważ milenialsi coraz częściej pełnią nie tylko rolę pracowników, ale również liderów, kształtujących nowe standardy kultury organizacyjnej. To pierwsza w pełni cyfrowa generacja, wychowana w świecie komputerów, smartfonów i mediów społecznościowych. Jak pokazują badania, są lepiej wykształceni i bardziej różnorodni kulturowo niż pokolenie swoich rodziców, jednak mają też zupełnie inne oczekiwania wobec pracy. Dla milenialsów praca nie jest już wyłącznie źródłem dochodu, ale przestrzenią samorealizacji, miejscem dzielenia się wiedzą, wyrażania poglądów i rozwijania się poprzez relacje.

Jednym z największych wyzwań dla firm staje się więc stworzenie środowiska, które zaspokoi te potrzeby i pozwoli młodym pracownikom w pełni wykorzystać swój potencjał. Właśnie dlatego coraz większego znaczenia nabierają mentoring i coaching – narzędzia, które nie tylko wspierają rozwój zawodowy, ale także pomagają budować kulturę zaufania i współpracy. Choć często używane zamiennie, różnią się one w swojej istocie. Mentoring to długofalowa relacja, w której bardziej doświadczony pracownik dzieli się wiedzą i doświadczeniem z młodszym kolegą, natomiast coaching koncentruje się na indywidualnych celach i potencjale danej osoby. W praktyce istnieją różne formy mentoringu – ekspercki, który wspiera w realizacji konkretnych zadań, sukcesyjny, przygotowujący do objęcia nowej roli, czy odwrócony, w którym młodsi uczą starszych np. obsługi mediów społecznościowych lub zrozumienia współczesnych trendów. Celem tych procesów jest zwiększenie świadomości, wiedzy i sprawczości mentee oraz przygotowanie go do samodzielnego działania. Dobry mentor nie rozwiązuje problemów za swojego podopiecznego, lecz staje się dla niego sparingpartnerem, który wspiera, inspiruje i pomaga rozwijać skrzydła.

Jak podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor ds. HR w firmie Brown-Forman Polska, istotą mentoringu jest szacunek, zaufanie i autentyczność. „Należy pamiętać, że mentoring to bezpieczna przestrzeń do rozmowy o wszelkich aspektach pracy, nawet tych najbardziej osobistych. To relacja, w której można zdjąć zbroję i nie udawać silniejszego, niż się jest, dlatego istotne jest dobre dopasowanie obu stron i zbudowanie relacji opartej na zaufaniu” – mówi ekspertka. Takie podejście jest szczególnie ważne dla pokolenia Millenialsów, które bardziej cenią transparentność, partnerskie relacje i możliwość uczenia się poprzez doświadczenie.

Firmy, które potrafią zrozumieć te potrzeby, zyskują znacznie więcej niż tylko lojalnych pracowników. Jak zauważa Dorota Pałysiewicz, „firmy, które nauczą się współpracować z każdym nowym pokoleniem zdobędą coś więcej niż tylko młodych pracowników – zyskają partnerów, którzy pomogą im lepiej dostosować się do wyzwań nowoczesnego świata”. To właśnie ta partnerska postawa – chęć dialogu i współpracy – może stać się źródłem przewagi konkurencyjnej.

Eksperci podkreślają, że odpowiedzią na potrzeby młodego pokolenia nie są symboliczne benefity, jak modne biura czy stoły do ping-ponga. Kluczowe są wartości: otwartość, rozwój, elastyczność, poczucie sensu i wzajemny szacunek. Milenialsi chcą pracować w organizacjach, które dają przestrzeń do rozwoju i pozwalają mieć realny wpływ na to, co się dzieje. Właśnie dlatego mentoring i coaching odgrywają tak istotną rolę w budowaniu środowiska pracy, w którym młode talenty mogą się rozwijać, a jednocześnie czuć się wysłuchane i docenione.

Wkrótce na rynek pracy wkroczy kolejne pokolenie – Alpha – wychowane w jeszcze bardziej cyfrowym świecie, dla którego tempo zmian będzie czymś naturalnym. To oznacza, że umiejętność współpracy z milenialsami już teraz stanowi swoisty test gotowości firm na przyszłość. Jak podsumowuje Pałysiewicz, „jeśli dziś nauczymy się zrozumieć i współpracować z młodymi pracownikami – jutro będziemy gotowi na wszystko”.

Pokolenie milenialsów przyniosło ze sobą nowe wyzwania, ale też ogromną szansę. To generacja, która potrafi łączyć technologię z empatią, ambicję z potrzebą sensu, a cyfrowe kompetencje z ludzkim podejściem. Firmy, które potrafią stworzyć dla nich przestrzeń rozwoju, opartego na zaufaniu i wzajemnym uczeniu się, nie tylko zyskają silne zespoły, ale również przewagę, której nie da się skopiować – kulturę organizacyjną opartą na prawdziwych relacjach i wspólnych wartościach.

Kultura długu w polskim biznesie. Jak przedsiębiorcy uczą się nowego myślenia o kredytach?

Przez lata w polskim biznesie panowało przekonanie, że sięganie po kredyt to oznaka słabości. Wielu przedsiębiorców traktowało finansowanie zewnętrzne jak Peter Parker swoje moce w pierwszym „Spider-Manie” – najpierw jak ciężar, a dopiero z czasem jak szansę. Tymczasem w dojrzałych gospodarkach kredyt to nie powód do wstydu, lecz narzędzie wzrostu – pozwalające skalować działalność, przyspieszać cyfryzację i inwestować w automatyzację procesów. Dane potwierdzają, że kredytowe tabu lekko słabnie, jednak dalej ma się dobrze.

Jak wynika z raportu BIK, wartość portfela kredytów dla mikrofirm na koniec czerwca 2025 r. wzrosła w porównaniu do grudnia zeszłego roku o 2,3 mld zł i miała wartość 75,8 mld zł. To równowartość 14,3% całego portfela przedsiębiorstw i samorządów, który w połowie roku osiągnął poziom 531,5 mld zł.[1] Jest to zdecydowanie dobry sygnał, jednak wciąż mówimy o wzroście z bardzo niskiego poziomu. W Polsce działa obecnie około 2,8 mln mikroprzedsiębiorstw i to właśnie one stanowią fundament krajowej gospodarki, odpowiadając za znaczącą część miejsc pracy i dochodu narodowego. Mimo to poziom tzw. ukredytowienia pozostaje niski – jedynie 17% aktywnych mikrofirm korzysta z doboru środków od banku.[2] I choć rynek powoli się rozwija, mentalne bariery i lęk przed zadłużeniem nadal skutecznie ograniczają potencjał wielu przedsiębiorców.

Wśród mikroprzedsiębiorców wciąż widoczny jest pewien poziom nieufności wobec finansowania zewnętrznego – zauważa Damian Sapielak, COO NovaLend. – To efekt wieloletnich doświadczeń, gdy dostęp do kapitału wiązał się z czasochłonnymi procedurami, niejasnymi warunkami i ograniczoną transparentnością kosztów. Dziś jednak rynek wygląda zupełnie inaczej. Nowoczesne platformy finansowe, takie jak NovaLend, umożliwiają uzyskanie finansowania w ciągu kilku godzin, bez zbędnej biurokracji i z pełną przejrzystością warunków. Coraz częściej więc przedsiębiorcy sięgają po kredyt nie z konieczności, lecz z wyboru traktując go jako narzędzie rozwoju i element długofalowej strategii inwestycyjnej – dodaje Sapielak.

Ukryte koszty braku dostępu do finansowania

Wysokie oprocentowanie kredytów to dziś codzienność, z którą przedsiębiorcy muszą się liczyć. Jednak w wielu przypadkach jeszcze droższy okazuje się… brak finansowania. Ograniczony dostęp do kapitału oznacza nie tylko ryzyko utraty płynności, lecz także realne koszty w postaci niewykorzystanych szans rozwoju. Coraz więcej mikro i małych firm sięga więc po kredyt nie z konieczności, ale z kalkulacji – bo brak środków w kluczowym momencie może oznaczać utracony kontrakt, zaniechaną inwestycję czy wstrzymaną modernizację. Wciąż powszechne zatory płatnicze dodatkowo pogłębiają problem, a końcówka roku – czas bilansów, planów i zabezpieczania środków tylko potęguje potrzebę dostępu do szybkiego, elastycznego kapitału.

W coraz bardziej nieprzewidywalnym otoczeniu gospodarczym kluczowe znaczenie ma tempo działania – podkreśla Damian Sapielak, COO NovaLend. – Szybki i przejrzysty dostęp do finansowania pozwala firmom nie tylko utrzymać stabilność, ale także skutecznie wykorzystywać pojawiające się szanse inwestycyjne. Partnerstwa oparte na zaufaniu, transparentności i technologii stają się dziś nowym standardem w relacjach między biznesem a sektorem finansowym – dodaje.

Od tabu do strategicznego działania

Dla polskich firm nowa era finansowania to coś więcej niż dostęp do kapitału – to pokoleniowa  zmiana sposobu myślenia o rozwoju. Zamiast obawiać się długu, przedsiębiorcy coraz częściej widzą w nim narzędzie, które pomaga rosnąć, inwestować i działać odważniej. I choć droga do pełnej zmiany mentalności wciąż jest długa, coraz wyraźniej widać zmianę podejścia wśród właścicieli firm. Coraz więcej z nich rozumie, że prawdziwą oznaką siły nie jest unikanie kredytu, lecz umiejętne korzystanie z niego w sposób, który wzmacnia rozwój i buduje trwałą przewagę.

Przedsiębiorcy coraz lepiej rozumieją, że finansowanie to nie tylko dostęp do środków, ale także dostęp do możliwości – komentuje Damian Sapielak – Zmienia się definicja biznesu: dziś to nie tylko zdolność tworzenia produktu, ale umiejętność budowania ekosystemu, który potrafi się rozwijać niezależnie od zmieniających się warunków rynkowych – zaznacza COO NovaLend.

W gospodarce, w której zmiana jest jedyną stałą, przewagę zyskują, którzy potrafią działać świadomie, planować długofalowo i wykorzystać kapitał jako paliwo rozwoju.

[1] https://bit.ly/47gssqm

[2] https://bit.ly/47gssqm

Start-upy dual-use przyjeżdżają do Krakowa. AGH gospodarzem Bootcampu EUDIS

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, pełniąca rolę polskiego hubu technologii podwójnego zastosowania w ramach konsorcjum FORT Kraków, ma zaszczyt zaprosić przedstawicieli mediów do udziału w EUDIS Business Accelerator Kraków Bootcamp, który potrwa od wtorku 2 grudnia do czwartku 4 grudnia. To unikatowe trzydniowe wydarzenie, realizowane pierwszy raz w Polsce w ramach unijnego programu EU Defence Innovation Scheme (EUDIS), zgromadzi w Krakowie europejskich innowatorów.

Celem wydarzenia ma być zapewnienie europejskim spółkom technologicznym wsparcia biznesowego, które przełoży się na szybszy rozwój i adopcję technologii podwójnego zastosowania na potrzeby obronne krajów europejskich. W świetle pogarszającej się sytuacji geopolitycznej, Unia Europejska postawiła na pierwszym miejscu politycznej i gospodarczej agendy, kwestie zwiększenia zdolności obronnych i bezpieczeństwa Europy. W związku z redefinicją unijnych priorytetów, start-upy tworzące rozwiązania w obszarze bezpieczeństwa są aktualnie w centrum zainteresowania Komisji Europejskiej. W ślad za tym, rozpoczęła się realizację projektów wzmacniających zdolności innowacyjne i produkcyjne europejskich firm, w tym m.in. start-upów. Ten trend będzie się w sposób widoczny wzmacniał, czego potwierdzeniem są aktualne plany zmian w alokacji budżetu UE w nowej perspektywie finansowej, w tym na cele związane z rozwojem technologii i infrastruktury dual-use, a także rozwój takich unijnych programów jak EUDIS.

Kluczowe punkty programu i prelegenci

20 start-upów wyselekcjonowanych przez Komisję Europejską zaprezentuje w trakcie wydarzenia szerokie spektrum technologii – od systemów bezzałogowych i autonomicznych, przez rozwiązania AI, po pokładowe przetwarzanie. Uczestnicy zobaczą także zaawansowane systemy dowodzenia, immersyjne technologie czy narzędzia do taktycznego przetwarzania danych dla platform załogowych i bezzałogowych. Uczestnicy zaprezentują także innowacje w cyberbezpieczeństwie oraz nowatorskie podejścia do logistyki i wsparcia zdrowia żołnierzy.

Wydarzenie ma na celu zapoznanie uczestników z polskim rynkiem obronnym oraz potrzebami krajowych użytkowników końcowych. Organizatorzy Bootcampu, stawiają na pogłębioną analizę polskiego sektora obronnego, łącząc perspektywę strategiczną związaną z transformacją Sił Zbrojnych RP, z praktycznymi wymaganiami wojska.

Wśród prelegentów będą m.in.:

  • bryg. Mariusz Chmielewski, Zastępca Dowódcy Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni ds. IT,
  • Płk Marcin Szymański, Oficer Wojsk Specjalnych,
  • Marcin Górka, Dyrektor Departamentu Innowacji MON,
  • Krzysztof Król, Asystent Szefa Sztabu Generalnego WP ds. Transformacji,

Organizatorem Bootcampu jest Centrum Cyberbezpieczeństwa AGH, które w ramach inicjatywy FORT Kraków realizuje projekty w obszarze technologii podwójnego zastosowania, czyli takich, które odpowiadają na wyzwania nie tylko cywilne, ale także wojskowe.

Serdecznie zapraszamy dziennikarzy do uczestnictwa w kluczowych sesjach obejmujących tematykę na styku technologii, innowacji i bezpieczeństwa europejskiego.

Lokalizacja wydarzania: Centrum Energetyki AGH (budynek C-6), ul. Czarnowiejska 36. Wydarzenie rozpocznie 2 grudnia o godz. 11:00. Szczegółowy program dostępny jest w załączniku.

Putin grozi użyciem siły. USA ostrzegają przed rosnącą produkcją rakiet w Rosji

Władimir Putin oświadczył, że amerykańska propozycja zakończenia wojny na Ukrainie może stanowić bazę do dalszych negocjacji, ale jednocześnie zagroził, że jeśli ukraińskie wojska nie wycofają się z terytoriów żądanych przez Rosję, Kreml „osiągnie to siłą” — informuje NBC News.

W Waszyngtonie rośnie niepokój o militarną dynamikę konfliktu. Amerykański minister Daniel Driscoll ostrzegł europejskich dyplomatów, że Rosja obecnie produkuje rakiety szybciej, niż je wykorzystuje, co pozwala jej gromadzić zapasy dalekiego zasięgu. Według New York Times stwarza to narastające zagrożenie nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla państw wschodniej flanki NATO.

W przyszłym tygodniu do Moskwy ma udać się specjalny wysłannik USA Steve Witkoff, aby prowadzić rozmowy dotyczące zaktualizowanej wersji amerykańskiej propozycji pokojowej. Tymczasem europejscy przywódcy oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślają, że obecna linia frontu musi być punktem wyjścia do jakichkolwiek rozmów pokojowych, odrzucając żądania Rosji o wycofanie wojsk.

Prezydent Karol Nawrocki podnosi CIT dla banków do 30%

Prezydent Karol Nawrocki podpisał w czwartek 27 listopada ustawę, która zwiększa podatek CIT dla banków z 19% do 30% od 2026 roku. Decyzję uzasadnił rekordowymi zyskami sektora bankowego oraz potrzebą stabilnego finansowania wydatków na bezpieczeństwo państwa.

Zgodnie z przyjętymi przepisami stawka CIT będzie następnie stopniowo obniżana: do 26% w 2027 r. i 23% od 2028 r. Jednocześnie ustawa przewiduje redukcję podatku bankowego z 0,0366% do 0,0293% podstawy opodatkowania, co według rządu ma częściowo złagodzić wpływ nowych obciążeń na sektor finansowy.

Związek Banków Polskich ostro skrytykował ustawę, uznając ją za niekonstytucyjną i „uderzającą w stabilność systemu finansowego”. Według szacunków ZBP podwyżka podatku może spowodować spadek kapitalizacji sektora o 66 mld zł, a w perspektywie dekady zmniejszyć jego potencjał kredytowy o około 125 mld zł, co — zdaniem organizacji — ograniczy dostępność kredytów zarówno dla gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw.