Olga Malinkiewicz, twórczyni technologii perowskitowych ogniw słonecznych i współzałożycielka Saule Technologies, od miesięcy walczy o utrzymanie wpływu na swoją firmę i stworzony przez siebie wynalazek. Spór, który do tej pory toczył się głównie w dokumentach sądowych i pismach procesowych, w ostatnich dniach przeniósł się na oczach całej Polski do internetu – za sprawą głośnego programu w Kanale Zero.
To właśnie tam, w czwartkowy wieczór, Malinkiewicz rozmawiała z Krzysztofem Stanowskim o konflikcie z inwestorami. W pewnym momencie do studia zadzwonił jeden z nich – prezes Columbus Energy, Dawid Zieliński. Ich rozmowa, nadawana na żywo, szybko stała się jednym z najgoręcej komentowanych wydarzeń w polskim świecie biznesu.
Od naukowego sukcesu do korporacyjnej wojny
Malinkiewicz zyskała międzynarodową rozpoznawalność, gdy opracowała tanią i relatywnie prostą metodę wytwarzania drukowanych ogniw fotowoltaicznych na bazie perowskitów. Jej prace przedstawiano jako potencjalny przełom w branży OZE – szansę na lżejsze, elastyczne i tańsze panele słoneczne, które można integrować z elewacjami, oknami czy elektroniką.
Na bazie tego wynalazku powstało Saule Technologies – start-up, który przez lata uchodził za wizytówkę polskiej innowacyjności. W kolejnym etapie do projektu weszli inwestorzy finansowi, w tym Columbus Energy oraz spółka DC24. To oni mieli pomóc sfinansować komercjalizację technologii perowskitowej i skalowanie produkcji.
Z czasem relacje między założycielką a inwestorami zaczęły się jednak gwałtownie psuć. Malinkiewicz twierdzi, że sposób, w jaki podejmowano decyzje w spółce, zagrażał zarówno dalszemu rozwojowi technologii, jak i jej pozycji jako twórczyni projektu. W efekcie złożyła zawiadomienie do prokuratury, zarzucając zarządom Columbus Energy i DC24 działania sprzeczne z interesem Saule Technologies.
W odpowiedzi – po stronie inwestorów – nastąpił zdecydowany ruch: Malinkiewicz została odwołana z zarządów powiązanych spółek, a jej miejsce w Saule przejął Michał Gondek, wiceprezes Columbusa. Z punktu widzenia założycielki oznaczało to utratę formalnej kontroli nad firmą zbudowaną wokół jej wynalazku.
„Będę walczyć o swój wynalazek”
Od chwili, gdy konflikt wyszedł na jaw, Malinkiewicz konsekwentnie opowiada publicznie swoją wersję wydarzeń. Już w maju 2025 r. w wywiadzie dla money.pl zapowiadała, że nie zamierza odpuszczać i będzie walczyć o technologię oraz wpływ na przyszłość Saule. Podkreślała, że widzi możliwość wykupienia udziałów od inwestorów i przejęcia pełnej kontroli nad biznesem – o ile tylko druga strona zgodzi się na takie rozwiązanie.
W kolejnych wypowiedziach coraz ostrzej krytykowała sposób, w jaki – jej zdaniem – traktowani są innowatorzy w Polsce. Wskazywała na rozbieżności między deklarowanym wsparciem dla „polskiej Doliny Krzemowej” a realnymi praktykami korporacyjnymi, w których założyciel traci wpływ na własny projekt, gdy tylko pojawia się większy kapitał.
Czwartkowa rozmowa w Kanale Zero była kolejnym etapem tej ofensywy wizerunkowej. Malinkiewicz opowiadała o kulisach konfliktu, gdy nagle do programu zadzwonił Dawid Zieliński. Rozmowa, jaka się wywiązała, była długa, momentami chaotyczna, ale dla widzów – niezwykle sugestywna. Rzadko zdarza się, by wewnętrzny konflikt technologicznego start-upu był transmitowany na żywo, z udziałem wszystkich głównych aktorów.
Biznes pod lupą opinii publicznej
Konfrontacja w Kanale Zero miała kilka wymiarów. Po pierwsze – pokazała ogromną emocjonalność sporu. Po drugie – obnażyła napięcia między naukowcem–wynalazcą a inwestorem finansowym, który oczekuje zwrotu zainwestowanych środków i chce mieć realny wpływ na kierunek rozwoju spółki.
Po trzecie wreszcie – wciągnęła w dyskusję szerokie grono obserwatorów: od zwykłych widzów, przez społeczność technologiczno-startupową, po analityków rynku kapitałowego. W tle pozostaje wciąż najważniejsze pytanie: co dalej z Saule Technologies i z technologią perowskitowych ogniw? Malinkiewicz utrzymuje, że jest gotowa przejąć spółkę lub znaleźć inne rozwiązanie, które pozwoli jej kontynuować prace badawczo-rozwojowe i komercjalizację wynalazku. Inwestorzy – przynajmniej na razie – podkreślają swoje prawa korporacyjne i starają się przekonywać, że działają w interesie spółki oraz jej technologii.
Przykład – czy przestroga?
Cała sprawa stała się symbolem szerszego problemu: jak w Polsce budować relacje między nauką a kapitałem. Historia Olgi Malinkiewicz pokazuje, jak łatwo twórca przełomowego rozwiązania może w pewnym momencie stracić kontrolę nad spółką i zostać zepchnięty do roli jednego z wielu interesariuszy. Z drugiej strony inwestorzy przypominają, że bez ich pieniędzy nie byłoby mowy o pilotażach, liniach produkcyjnych czy wejściu na rynki zagraniczne.
Czwartkowy program w Kanale Zero nie rozwiązał tego sporu, ale nadał mu nowe tempo. Stał się również materiałem do refleksji dla kolejnych polskich innowatorów: jak negocjować warunki wejścia inwestora, jak zabezpieczać prawa do własności intelektualnej i jak unikać sytuacji, w której strategiczne decyzje o losach przełomowej technologii zapadają już bez udziału jej wynalazcy.






