Wprowadzając wysoki podatek graniczny, Donald Trump może wywołać światowe spowolnienie

0

Jak twierdzi dr Przemysław Kwiecień, dla naszego kraju kluczowe znaczenie mają nie tyle decyzje zapadające w Białym Domu, co ich skutki dla międzynarodowego handlu. Jeśli na tej arenie wystąpią tendencje protekcjonistyczne i proces globalizacji zostanie zahamowany lub odwrócony, polska gospodarka odczuje to negatywnie.

Zdaniem Głównego Ekonomisty X-Trade Brokers, Stany Zjednoczone ogrywają tak dużą rolę w globalnej gospodarce, że trendy, narzucane przez administrację Donalda Trumpa, będą wyczuwalne również w Polsce. Jeżeli zostaną zwiększone cła importowe do USA, to bardzo prawdopodobne, że inne kraje, takie jak Chiny czy Japonia, odpowiedzą w podobny sposób. Tymczasem, ożywienie na Starym Kontynencie uzależnione jest od dobrej koniunktury dla europejskiego eksportu. Ograniczenie globalnego handlu byłoby zatem niekorzystne dla Unii Europejskiej.

– Potężna liberalizacja międzynarodowego handlu, jaka zachodziła przez ostatnich kilkadziesiąt lat, istotnie zwiększyła globalną produkcję dóbr i usług. Oczywiście można się spierać z tym, czy „owoce” tego procesu zostały równo podzielone między państwami. Jednak, analiza struktury wzrostu gospodarczego w Polsce dowodzi, że wymiana towarów i usług z innymi krajami ma dla nas coraz większe znaczenie – mówi dr Przemysław Kwiecień.

Ekspert z X-Trade Brokers wyjaśnia, że obroty handlowe rosną w naszym kraju szybciej, niż PKB. Gdyby więc doszło do zaburzeń w światowym handlu i proces globalizacji zostałby zatrzymany lub, co gorsza, odwrócony, to poważnie zachwiałoby systemem ekonomiczny. Obecnie eksport odpowiada za ponad 52% polskiej gospodarki, podczas gdy jeszcze 10 lat temu było to mniej, niż 40%. Biorąc pod uwagę, że to dynamiczna część rynku, wzrost udziału sprzedaży zagranicznej jest korzystny dla dynamiki PKB, ale też uzależnia naszą koniunkturę w większym stopniu od sytuacji w Europie i na świecie.

– Jeśli wszystkie towary, importowane do USA zostaną obciążone np. 20-procentowym podatkiem, to każdy artykuł, wyprodukowany poza Stanami Zjednoczonymi i sprzedawany na tamtejszym rynku, stałby się dużo mniej konkurencyjny. Dla przedsiębiorstw, które wytwarzają produkty w Polsce i eksportują je do USA, jednoznacznie oznaczałoby to, obniżenie cen albo spadek ich sprzedaży – przewiduje dr Kwiecień.

Czytaj również:  Poczta Polska z tradycyjnego operatora pocztowego przestawia się na obsługę e-handlu. Za 5 lat usługi paczkowe i kurierskie mają stanowić dużą część jej przychodów

Trzeba również podkreślić, że wprowadzenie podatku granicznego przez rząd Donalda Trumpa, nie wpłynęłoby jedynie na wywóz polskich artykułów za ocean. Należy brać pod uwagę również to, że produkowane w naszym kraju komponenty są używane m.in. w niemieckich wyrobach, eksportowanych do Stanów Zjednoczonych. W tym obszarze udział Polaków jest dużo większy, niż w bezpośredniej wymianie z USA.

– Niemniej, podatek graniczny byłby najbardziej niekorzystny dla największych partnerów handlowych USA czy też państw, które są najmocniej uzależnione od wymiany towarów ze Stanami Zjednoczonymi. Należą do nich Meksyk i Kanada, co oczywiście wynika z ich fizycznej bliskości, a także z porozumienia NAFTA. Dla krajów Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu byłoby to niewątpliwie dużym szokiem. W Polsce oczywiście nastąpiłaby też niekorzystna zmiana – podsumowuje ekspert.