Eleven Sports Network zapowiada otwarcie trzeciego kanału sportowego. Chce zwiększyć ofertę transmisji na żywo

0

CEO Magazyn Polska

Eleven Sports Network chce poszerzyć ramówkę o prawa do kolejnych transmisji sportowych. Grupa zapowiada również uruchomienie trzeciego kanału. Obecnie widzowie mogą oglądać kanał Eleven, który skupia się na rozgrywkach piłkarskich, i Eleven Sports, poświęcony popularnym rozgrywkom sportowym. Grupa dociera już do 75 proc. gospodarstw domowych mających dostęp do kablówki. Trwają też rozmowy z innymi platformami. 

W sierpniu ubiegłego roku uruchomiliśmy dwa kanały – Eleven i Eleven Sports. Od tego czasu znacznie się rozwinęliśmy, kupiliśmy nowe prawa, ostatnio Formułę 1 i żużel. Zwiększyliśmy też dystrybucję. Jesteśmy obecni w blisko 75 proc. gospodarstw domowych mających dostęp do telewizji kablowej. Rozmawiamy też z kolejnymi platformami. W nadchodzących miesiącach z pewnością jeszcze znacząco zwiększymy naszą dystrybucję – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Danny Menken, dyrektor zarządzający grupy Eleven Sports Network.

W ciągu kilku miesięcy obecności na polskim rynku (od sierpnia 2015 roku) grupa zawarła umowę z czterema największymi operatorami kablowymi oraz platformą satelitarną nc+. Podpisane są również umowy z mniejszymi operatorami. Kanały można oglądać na player.pl.

W Polsce stacje sportowe przyciągają coraz większą liczbę widzów. Z badania „Projekt cyfrowizja II” agencji MEC wynika, że posiadanie stacji sportowych w ofercie płatnej telewizji jest istotne dla połowy widzów. 20 proc. przyznaje, że przyczyną zmiany operatora kablówki była atrakcyjna oferta sportowa konkurencji. Dla porównania, oferta filmowa była ważna dla 17 proc. badanych. Duże zainteresowanie sportem sprawia, że także operatorzy zabiegają o większą ofertę kanałów sportowych.

Każdy rynek ma swoją własną dynamikę. W Belgii są tylko dwie, może trzy platformy, które konkurują ze sobą, w Polsce jest ich 400, więc dynamika jest zupełnie inna – wskazuje dyrektor Eleven Sports Network.

Kanały Eleven dostępne są w sześciu krajach, poza Polską również w Belgii, Luksemburgu, Malezji, Singapurze i na Tajwanie. Jak zapowiada Menken, grupa nie zamierza na tym poprzestać i chce powiększyć zasięg działalności. Najważniejszą strategią we wszystkich krajach jest decentralizacja.

W każdym kraju, w którym jesteśmy obecni, mamy lokalny zespół. W Polsce mamy swoich komentatorów i bardzo mocny zespół zarządzający. Kupujemy prawa na poszczególne terytoria, dotyczy to także Polski. Nadajemy w języku polskim, mamy lokalną produkcję i lokalne programy. Są to więc kanały naprawdę stworzone dla polskich widzów – przekonuje Menken.

W Polsce kanał Eleven jest poświęcony rozgrywkom piłkarskim, transmitowane są spotkania hiszpańskiej, włoskiej, angielskiej czy francuskiej ligi piłki nożnej. W Eleven Sports można obejrzeć wyścigi Formuły 1, NFL, tenisowe turnieje i rozgrywki koszykarskiej Lega Basket Serie A. Wkrótce stacja będzie też pokazywać spotkania eliminacji piłkarskich Mistrzostw Świata FIFA 2018 w strefie CONMEBOL i mecze żużlowej British Speedway Elite League. Duża liczba transmisji na żywo sprawiła, że – jak podkreśla Menken – oglądalność rośnie, reakcja widzów jest w większości pozytywna, dobrze oceniani są również komentatorzy.

Bardzo optymistycznie patrzę na przyszły rok, w którym powinniśmy mieć już pełną sieć dystrybucji. Wierzę też, że uda nam się dodać kolejne prawa do naszego portfolio. W nadchodzących miesiącach do Eleven i Eleven Sports dołączy trzeci kanał. To oznacza więcej możliwości, by oferować na żywo to, co mamy. To większy wybór dla konsumenta – wskazuje dyrektor Eleven Sports Network.

Ponadto stacja zapowiada wykupienie praw do transmisji kolejnych sportów. W ramówce mogą się więc pojawić kolejne dyscypliny, niewykluczone, że sieć wystartuje w przetargu o Ekstraklasę.

Zarabianie na relacjach sportowych zdecydowanie nie jest proste, dla nas to wciąż duża inwestycja, ale w dłuższej perspektywie wierzymy w nasz model. Wartość sportu, zwłaszcza relacji na żywo, cały czas rośnie. Widzimy to na całym świecie. Koszty rosną, ale przychody również – podkreśla Danny Menken.

Grupa chce się także zmieniać zgodnie z nowym trendem, jakim jest multiscreening. Coraz więcej kibiców oglądając mecz czy inne wydarzenie sportowe, równocześnie komentuje rozgrywki w mediach społecznościowych i śledzi komentarze innych. Z badania IRCenter wynika, że najczęściej w ten sposób oglądane są mecze piłki nożnej. Najczęściej komentowanymi w social media były dwa ubiegłoroczne spotkania reprezentacji Polski i Irlandii – z 29 marca i 11 października.

Coraz ważniejsze stają się działania ponadstandardowe. Więcej ludzi ogląda wydarzenia sportowe na więcej niż jednym ekranie, zwłaszcza w internecie. To trend, który zmienia branżę, a w nadchodzących latach zmiany te będą jeszcze bardziej widoczne – ocenia Menken.

Ustawa rolna zagrożeniem dla branży budowlanej?

Ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego ma regulować zasady obrotu gruntami rolnymi. Eksperci podkreślają, że restrykcyjne przepisy mogą utrudniać zakup ziemi deweloperom. Czy powinniśmy obawiać się zahamowania rozwoju na rynku budowlanym?

Problemy mogą się pojawić, gdy deweloper uzyska decyzję o warunkach zabudowy na obszarze, którego część stanowi ziemia rolna, a dla którego nie uchwalono miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. „Według mnie w takim przypadku Agencja Nieruchomości Rolnych [ANR] będzie mogła korzystać z prawa pierwokupu, co utrudni deweloperom transakcje” – stwierdza w rozmowie z serwisem infoWire.pl radca prawny Piotr Woźniak z kancelarii EY Law.

Wystarczy już kilka metrów kwadratowych gruntu rolnego, by działania dewelopera dotyczące danej nieruchomości podlegały kontroli ANR. „Trudno jednak sobie wyobrazić, by Agencja wykupywała teren przeznaczony na zabudowę mieszkaniową tylko dlatego, że znajduje się tam kilka metrów kwadratowych ziemi rolnej” – stwierdza ekspert i dodaje, że w jego opinii zmiany w nowej ustawie nie będą miały dużego znaczenia dla deweloperów.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku spółek działających w branży rolniczej i posiadających grunty rolne. Jest możliwość, że restrukturyzacje tych spółek będą kontrolowane przez ANR. Będzie ona mogła również korzystać z prawa wykupu ziemi oraz akcji i udziałów w spółce.

Intel technology poland kupił kompleks biurowy ALLCON@park

Intel Technology Poland podpisał ze spółką Allcon Investment umowę kupna gdańskiego kompleksu biurowego ALLCON@park.

Allcon@parkALLCON@park znajduje się przy ul. Słowackiego w Gdańsku, w bezpośredniej bliskości lotniska im. Lecha Wałęsy oraz obwodnicy Trójmiasta. Transakcja obejmuje zakup przez Intel Technology Poland wszystkich pięciu budynków wchodzących w skład kompleksu biurowego. Ich łączna powierzchnia użytkowa wynosi ok. 27 tys. m2, teren nieruchomości obejmuje przeszło 72 tys. m2. Firma prowadzi działalność w ALLCON@parku od 1999 roku, gdzie zatrudnia obecnie ok. 1,9 tys. specjalistów w zakresie IT. W gdańskim oddziale mieści się jedno z największych i najważniejszych centrów R&D Intela na świecie.

– Kompleks ALLCON@park rósł z myślą o rozwoju Intela w Polsce, wszystkie znajdujące się w Gdańsku laboratoria i przestrzeń biurowa powstawały w formule built-to-suit. Dzięki temu w pełni wpisują się w niestandardowe i wysokie wymagania technologiczne, zgodne z rozwiązaniami stosowanymi przez Intel na całym świecie. Transakcja zakupu gdańskiego parku biurowego przez tak ważną firmę potwierdza zarówno jakość samej inwestycji, jak i atrakcyjność inwestycyjną całego naszego regionu – mówi Sergiusz Gniadecki, Prezes Zarządu Allcon Investment.

Doniesienia z Brukseli osłabiają złotego

Rano złoty znalazł się pod presją sprzedających w reakcji na doniesienia o zamachach terrorystycznych w Brukseli. Reakcja, jak w większości podobnych przypadków, była jednak ograniczona czasowo. Dlatego druga połowa dnia powinna przynieść stabilizację notowań polskiej waluty.

Seria zamachów terrorystycznych przeprowadzona na lotnisku i w metrze w Brukseli popsuła we wtorek rano nastroje na rynkach finansowych, prowadząc do wzrostu awersji do ryzyka, a  pośrednio wpływając również na osłabienie złotego. Polska waluta nieznacznie traci na wartości w relacji do dolara, euro i szwajcarskiego franka, umacniając się jedynie do funta.

O godzinie 11:17 kurs USD/PLN testował poziom 3,8022 zł, EUR/PLN 4,2585 zł, CHF/PLN 3,9162 zł, a GBP/PLN spada do 5,4252 zł z 5,4396 zł w poniedziałek na koniec dnia. W trzech pierwszych przypadkach złoty rano, gdy spływały informacje z Brukseli, był jeszcze słabszy. Później jednak nastąpiło pewne uspokojenie nastrojów. Wydaje się, że główna reakcja na zamachy w Brukseli jest już za nami, co zapowiada stabilizację notowań polskich par w kolejnych godzinach. Szczególnie, że jesteśmy w okresie przedświątecznym, który ze swej natury charakteryzuje się mniejszą zmiennością na rynkach.

Rano na rynki dotarła informacja o zamachach terrorystycznych w Brukseli. Doniesienia te przyćmiły publikowane dziś wstępne szacunki marcowych indeksów PMI dla sektora przemysłowego i usługowego we Francji, Niemczech oraz całej strefie euro (zgodnie z oczekiwaniami dane jako całość pokazały poprawę sytuacji w tych sektorach). Jak również publikację niemieckich indeksów instytutów Ifo (106,7 pkt.; prognoza: 106 pkt.) i ZEW (4,3 pkt.; prognoza: 5 pkt.). W efekcie zamachy stały się impulsem do osłabienia wspólnej waluty, spadków cen akcji na europejskich parkietach, a także do wzrostu notowań złota i  niemieckich obligacji. Pośrednio też przyczyniły się do osłabienia złotego, który podobnie jak wiele innych walut, zareagował na wzrost awersji do ryzyka.

Z punktu widzenia rynków finansowych dzisiejsze zamachy są kolejnym czynnikiem, który może podkopać i tak już nienajlepsze fundamenty europejskiej gospodarki. Katalog problemów z którymi boryka się Europa z każdym miesiącem się rozszerza. Do zwykłych problemów gospodarczych, jak słaby wzrost i przedłużająca się deflacja, należy dołożyć problemy europejskich banków, czy związane z BREXIT-em ryzyko dezintegracji politycznej Unii Europejskiej i strefy euro, a teraz jeszcze ryzyko kolejnych zamachów. W tym ostatnim przypadku zamachy nie tylko mogą oznaczać rosnące prawdopodobieństwo BREXIT-u, ale też zaostrzyć kryzys migracyjny w Europie, ograniczyć swobodę przemieszczania się (to też będzie mieć zły wpływ na gospodarkę), jak również wpłynąć na wyraźne pogorszenie nastrojów wśród konsumentów, co negatywnie odbije się na konsumpcji i wzroście gospodarczym.

W dłuższym okresie, z powodów wymienionych wyżej, konsekwencji dzisiejszych zamachów nie można bagatelizować. W krótkim terminie reakcja rynków na nie już się wyczerpała. Dlatego w kolejnych godzinach nie należy oczekiwać pogorszenia klimatu inwestycyjnego na rynkach. Nie jest natomiast wykluczone pewne odreagowanie. Szczególnie, że opublikowane dziś dane z Europy mają pozytywną wymowę.

Uspokojenia nastrojów i wyciszenia emocji należy także oczekiwać na krajowym rynku walutowym, co będzie wpisywać się nie tylko w tendencję globalną, ale też w przedświąteczną atmosferę. Oczekujemy, że do świąt złoty pozostanie stabilny w relacji do głównych walut. Realizacji zysków z ostatnich dwóch miesięcy, gdy polska waluta systematycznie zyskiwała na wartości, spodziewamy się dopiero na przełomie marca i kwietnia. Impulsem do niej będzie zakładane wówczas pogorszenie klimatu inwestycyjnego na świecie związane ze spadkiem cen surowców, który od połowy stycznia mocno podrożały.

Integrated Solutions Złotym Partnerem HPE

To już 3. złoty status przyznany IS przez partnerów w tym roku

Integrated Solutions, wyspecjalizowany integrator ICT należący do Orange Polska, został wyróżniony statusem Gold w ramach partnerstwa z Hewlett-Packard Enterprise. Status został przyznany w zakresie usług technologii serwerowych i storage’owych. To już trzeci złoty status przyznany IS przez Partnerów w tym roku. Wcześniejsze wyróżnienia IS otrzymał od firm Gigamon
i FireEye – obydwa z obszaru bezpieczeństwa infrastruktury sieciowej.

Hewlett-Packard Enterprise jako marka globalna dostarcza firmom
z całego świata szeroką gamę produktów i rozwiązań z zakresu technologii IT. Integrated Solutions chcąc zapewnić swoim klientom rozwiązania najwyższej jakości, przystąpił do programu partnerskiego HP Partner Ready.

Leszek Hołda IS„Partnerstwo z HPE – jednym z liderów na rynku nowych technologii, jest kolejnym elementem realizacji naszej strategii rozwoju spółki. Złoty Status to potwierdzenie skuteczności  inwestycji w budowanie wysokich kompetencji naszego zespołu. Wierzymy, że znacząco wpłynie na wzmocnienie współpracy z HPE, która zaowocuje kolejnymi, wspólnymi projektami wspierającymi technologie i biznes naszych Klientów” – powiedział Leszek Hołda, Prezes Integrated Solutions.

 

Podniesienie poziomu partnerstwa do statusu Gold wymagało spełnienia rygorystycznych wymagań zdefiniowanych przez HPE. Wiązało się z koniecznością zdania egzaminów i uzyskania certyfikatów technicznych i handlowych. „Status HPE PartnerReady Gold dla Integrated Solutions świadczy o wysokich  kompetencjach specjalistów i handlowców reprezentujących spółkę. Cieszy mnie to tym bardziej, że przekłada się na współpracę i wzrost wspólnego biznesu. Jestem przekonany, że usługi świadczone przez Integrated Solutions prezentują najwyższy poziom”– dodaje Krzysztof Nockiewicz, Partner Business Manager HPE.

Dachser wspiera Kärcher w wiosennym szczycie

Dachser, jeden z największych operatorów logistycznych na świecie, rozpoczął wzmożony sezon dostaw dla Kärcher związany z wiosennymi porządkami i zapotrzebowaniem na sprzęt czyszczący. W tym czasie Dachser obsługuje nawet trzy razy więcej przesyłek na rzecz Kärcher w porównaniu do zwykłego dnia w roku. W ramach logistyki kontraktowej Dachser już od ponad 10 lat obsługuje wszystkie kanały sprzedaży firmy Kärcher w Niemczech zapewniając szeroki zakres usług logistycznych. Należą do nich dostawy na rzecz klientów indywidualnych i firm, a także just-in-time w specjalnych oknach czasowych w sklepach typu DIY. Z kolei zamówienia z zagranicy są realizowane przez sieć frachtu lotniczego i morskiego Dachser.

Kärcher obsługiwany jest przez Dachser przede wszystkim z rozbudowanego w ubiegłym roku niemieckiego centrum logistycznego w Öhringen koło Heilbronn. Zapewnia ono aktualnie miejsce dla około 19 500 palet, z czego Kärcher zajmuje dwie trzecie z nich. Stąd wysyłane są głównie urządzenia czyszczące producenta. Magazyn Dachser w Öhringen jest jednak nie tylko centrum dystrybucyjnym ściśle związanym z produkcją Kärcher w pobliskim Obersontheim, bowiem i inne zakłady produkcyjne w Europie przechowują tu swój asortyment. Magazyn opuszcza codziennie średnio do 1300 paczek i 2500 przesyłek.

Dachser z jednakową uwagą traktuje klientów z sektorów B2B i B2C, jednak każda branża potrzebuje zastosowania różnych rozwiązań. Swoje specyficzne wymagania mają bowiem urządzenia czyszczące dla dealerów samochodowych, warsztatów i stacji benzynowych, a jeszcze inne mają innowacyjne produkty dla zarządców nieruchomości i zakładów opieki zdrowotnej, profesjonalny sprzęt dla budownictwa czy technologie czyszczące dla transportu i logistyki. Dla wszystkich tych branż jednak myjki wysokociśnieniowe, odkurzacze okienne, zamiatarki oraz produkty do czyszczenia i konserwacji są bestsellerami na wiosnę. W rezultacie zarówno sklepy z asortymentem dla domów, artykułami spożywczymi czy firmy wysyłkowe, jak i każdy kto lubi sprzątać i zamawia produkty online bezpośrednio od producenta, oczekują szybkiego transportu. Wyzwaniem dla Dachser staje się zatem nie tylko objętość przesyłki, ale i czas nadejścia zlecenia. Z założenia bowiem wszystkie zlecenia, które docierają od producenta do magazynu Dachser do godz. 15.00, centrum logistyczne wysyła jeszcze tego samego dnia.

– W sieci Dachser wszystkie przesyłki obsługiwane są według ustalonych z klientami ram czasowych, a szybkość i terminowość dostaw są naszym wyróżnikiem. Przesyłki nie zalegają w magazynach, ale jeszcze tego samego dnia wysyłane są do punktu przeznaczenia, jeśli tylko takie są ustalenia z klientami. Do wielu destynacji europejskich dowozimy przesyłki już następnego dnia od daty nadania, z Polski codziennie dostarczamy przesyłki choćby do Niemiec czy Czech – komentuje Grzegorz Lichocik, prezes zarządu Dachser w Polsce.

Odbiór opakowań transportowych oraz zwroty są także elementem usług oferowanych przez Dachser. Dla Kärcher są one obsługiwane przez oddział Dachser w Öhringen. Nieprawidłowe przesyłki, które są nieuszkodzone po krótkiej kontroli jakości oraz stanu opakowania zwracane są do magazynu. Dachser przekazuje również skargi lub wadliwe urządzenia bezpośrednio do fabryki Kärcher.

Ścisła współpraca systemów informatycznych obu stron: Dachser i klienta zapewnia sprawne działanie procesów logistycznych. Dzięki temu poziomy zapasów, przychodzące zamówienia i zwroty są zgłaszane Kärcher na bieżąco. Dostarczane towary są wprowadzane do systemu SAP firmy Kärcher nie później niż cztery godziny po tym jak samochód dotarł do Dachser. Taka pewność planowania pozwala na zmniejszenie poziomu utrzymywanych zapasów.

Kompleksowa oferta dla agrobiznesu w Alior Banku

Alior Bank przygotował kompleksową ofertę kredytów AGRO skierowaną do sektorów rolno-spożywczego i przetwórczego. Przedsiębiorstwa i rolnicy indywidualni mogą skorzystać z produktówi zabezpieczeń dopasowanych do specyfiki branży, pozwalających na finansowanie zarówno bieżących potrzeb, jak i inwestycji.  

Bogata oferta AGRO w Alior Banku skierowana jest do przedsiębiorstw zajmujących się działalnością rolno-spożywczą, w tym grup producentów, z branż: mięsnej, mlecznej, owocowo-warzywnej i zbożowej. Oferta jest dopasowana do zróżnicowanych form prawnych oraz rodzajów prowadzonej działalności. Przedsiębiorstwa mogą rozliczać się na zasadach pełnej lub uproszczonej księgowości. W Alior Banku dostępne jest zarówno finansowanie obrotowe (w tym kredyt skupowy), jak i inwestycyjne. Mogą z nich także skorzystać rolnicy indywidualni, w tym nieobjęci przepisami ustawy o rachunkowości.

Oprócz szerokiego zakresu finansowania (kredyt obrotowy, inwestycyjny, skupowy, gruntowy) wśród zalet oferty AGRO należy wymienić możliwość otrzymania wysokich kwot zaangażowania, a także długi okres kredytowania. Co ważne, terminy spłat i wysokość rat dostosowane są do kalendarza rolniczego, a doradcy Alior Banku traktują każdego klienta indywidualnie. Istnieje możliwość otrzymania finansowania w pięciu walutach: PLN, EUR, USD, GBP, CHF.

Oferta AGRO obejmuje:

  • Kredyt skupowy – specjalistyczny kredyt obrotowy dla przedsiębiorstw zajmujących się m.in. skupem i przechowywaniem produktów rolnych. Taka forma kredytu pozwala dopasować finansowanie do cyklu skupowego przedsiębiorstwa oraz do terminów upłynniania zapasów.
  • Kredyt obrotowy Agro – przeznaczony na finansowanie bieżących potrzeb związanych
    z prowadzoną działalnością,
  • Linia kredytowa Agro – kredyt w rachunku bieżącym, przeznaczony na finansowanie bieżących potrzeb związanych z prowadzoną działalnością,
  • Kredyt inwestycyjny Agro – wspomaga finansowanie przedsięwzięć inwestycyjnych, w tym zakup maszyn i urządzeń rolniczych. Bank dostosowuje zasady i warunki kredytu do indywidualnego charakteru inwestycji,
  • Kredyt Agro grunt – kredyt inwestycyjny na zakup niezabudowanych użytków rolnych.

Przedsiębiorstwa i rolnicy zainteresowani ofertą AGRO mogą zapoznać się z jej szczegółami w 49 oddziałach Alior Banku, dedykowanych do obsługi klientów z sektora rolno-spożywczego. Ich lista oraz więcej informacji dotyczących oferty kredytów AGRO znajdują się na stronie internetowej: https://www.aliorbank.pl/przedsiebiorstwa/finansowanie-agrobiznesu.html

Toyota Mirai w długodystansowym teście drogowym

Zimą zasilana wodorowymi ogniwami paliwowymi Toyota Mirai pomyślnie ukończyła wymagający, kompleksowy test na drogach Niemiec.

 Toyota Mirai w długodystansowym teście drogowymNawet dotknięty skrajnym przypadkiem pracoholizmu przedstawiciel handlowy miałby kłopot z wyjeżdżeniem 100 tysięcy kilometrów w zaledwie sto parę dni. A właśnie taki dystans zaplanowano dla europejskiego testu drogowego Mirai, nowego wodorowego samochodu Toyoty.

Przeprowadzenie tych prób powierzono firmie KJ Tech Services GmbH z Hamburga. Menedżerem projektu został Patrick Hake: – „Określono nie tylko odległość, którą trzeba było przejechać, ale i udział w niej różnych rodzajów dróg. Dlatego szczegółowo opracowaliśmy trasę wiodącą drogami wokół Hamburga oraz przez samo miasto i zorganizowaliśmy zespół ośmiu kierowców pracujących na dwie zmiany dziennie sześć dni w tygodniu, by zapewnić realizację prób drogowych dokładnie według planu.”

Plan ten przewidywał jazdę Mirai po ulicach miasta, drogach lokalnych i ekspresowych oraz autostradach, na których nie obowiązują ograniczenia prędkości.

16 godzin dziennie przez 107 dni

Test rozpoczął się 21 września ubiegłego roku i zakończył 10 lutego. Codziennie przez 107 dni Mirai był w ruchu przez 16 godzin.

Na dystansie 100 tysięcy kilometrów samochód zużył nieco ponad 1000 kg wodoru. Dwukrotnie zmieniono opony i raz przednie klocki hamulcowe. Mirai sprawował się znakomicie bez jakiejkolwiek usterki mechanicznej. Ogniwa paliwowe okazały się w stu procentach niezawodne. Nawet gdy temperatura otoczenia spadła do minus 20 stopni Celsjusza, nie było żadnych problemów z uruchomieniem zimnego samochodu.

Radość z jazdy

Co na temat Mirai sądzą kierowcy?

„Byli zachwyceni!” – powiedział Patrick Hake. – „Mówią zgodnie, że Mirai prowadziło się im z wielką przyjemnością.”

Kierowcy uważają, że wnętrze Mirai jest komfortowe i atrakcyjne, zwracając uwagę na luksusowe skórzane siedzenia i kierownicę oraz przestronność kabiny – nawet najwyższy kierowca miał dużo miejsca na nogi. Samochód dobrze zachowywał się w zakrętach, manewrowało się nim sprawnie, precyzyjnie reagował na ruchy kierownicą. Przyspieszał płynnie bez szarpania, imponując dynamiką. – „Moc była dostępna natychmiast, gdy jej potrzebowałem, przy wyprzedzaniu czy ruszaniu spod świateł” – mówi jeden z kierowców.

Gdy Mirai zatrzymywał się na światłach czy przed przejściami dla pieszych, jego niepowtarzalny wygląd przyciągał spojrzenia kierowców i przechodniów, a bezgłośna jazda wywoływała zdziwienie. – „W takich sytuacjach czuliśmy prawdziwą dumę, prowadząc tak wyjątkowe auto” – dodaje Hake.

Tankujemy!

Napełnianie zbiorników samochodu wodorem było zadaniem kierowców. Tankowanie pojazdu wodorowego nie różni się zbytnio od tankowania auta z silnikiem benzynowym czy Diesla, wystarczyło więc proste wyjaśnienie, by mogli to robić sami.

Według kierowców proces tankowania wodoru jest łatwy i bezpieczny. Wielką przewagą Mirai nad samochodami elektrycznymi jest to, że nie wymaga ładowania przez parę godzin, podczas których nie można jeździć. Po trzech minutach zbiornik jest pełny i można jechać dalej.

Jest pewien kłopot…

Testy drogowe przebiegły bez żadnych problemów, ale po ich zakończeniu pojawił się kłopot. „Żaden z ośmiu kierowców nie chciał się rozstać z Mirai. Wszyscy chcieliby mieć go dla siebie!” – mówi Patrick.

 

Zainfekowany telefon. Jak chronić smartfona przed wirusami?

Złośliwe oprogramowanie w coraz większym stopniu zagraża smartfonom. Jak podaje Kaspersky Lab w III kwartale 2015 r. na urządzeniach mobilnych zainstalowano 1,5-krotnie więcej szkodliwych pakietów niż w poprzednim kwartale*. Właśnie dlatego ochrona smartfonów czy innych urządzeń przenośnych nie powinna różnić się od tej dotyczącej komputera stacjonarnego. Co zrobić, aby nie paść ofiarą cyberprzestępców? Wbrew pozorom nie potrzebujemy do tego specjalistycznej wiedzy.

 Z raportu Rynek usług telekomunikacyjnych w Polsce w 2015 roku, przygotowanego na zlecenie UKE wynika, że 92 proc. Polaków posiada telefon komórkowy, a ponad połowa z nich (54 proc.) korzysta ze smartfona. Dostęp do internetu deklaruje 69 proc. badanych, ale tylko co dziesiąty posiada mobilny internet w telefonie komórkowym lub tablecie.

Polacy coraz częściej doceniają korzyści płynące z mobilnego dostępu do internetu, co widać na wielu płaszczyznach. W wyniku tak szybkiego rozwoju technologii systematycznie rośnie liczba użytkowników smartfonów oraz wykorzystywanych przez nich aplikacji. To wszystko przekłada się na bezpieczeństwo naszych urządzeń mówi Daniel Zawiliński z SerwerSMS.pl. – Niestety, nadal można spotkać się z sytuacją, kiedy wielu użytkowników nowoczesnych telefonów komórkowych z usługą dostępu do internetu zapomina, że korzystając z łącza internetowego są narażeni na ataki hakerów czy wirusy – dodaje.

Co cyberprzestępcy kradną ze smartfonów?

Z raportu Komunikacja SMS w Polsce 2014 wynika, że 28 proc. badanych zainstalowało aplikację, która okazała się wirusem. Spośród nich 13 proc. zrobiło to jeden raz, a 15 proc. kilka lub kilkanaście razy. – Ochrona naszego smartfona nie powinna różnić od tej w stosunku do komputera stacjonarnego czy innych urządzeń przenośnych. Ściągnięte wirusy i inne niepożądane treści stanowią zagrożenie dla naszego systemu operacyjnego, w wyniku którego możemy utracić np. hasło dostępu do internetowego konta w banku wyjaśnia Zawiliński z firmy SerwerSMS.pl, zajmującej się komunikacją mobilną. To jednak nie wszystko. Cyberprzestępcy chętnie zadowolą się również naszymi danymi osobowymi, zdjęciami czy dostępem do skrzynki e-mailowej. Warto pamiętać, że zainstalowanie wirusa lub złośliwego oprogramowania może również wiązać się z:

 

  • nawiązaniem połączenia z płatnymi serwerami, uruchomieniem subskrypcji płatnych usług, czy też usługi mającej na celu np. wysyłanie SMS-ów na numery premium o podwyższonej opłacie,
  • przeszukiwaniem prywatnych plików właściciela smartfona oraz wykradaniem plików przechowanych w pamięci telefonu,
  • pobieraniem danych lokalizacyjnych telefonu, kontaktów z książki telefonicznej lub informacji o odwiedzanych stronach internetowych,
  • wykradaniem wiadomości SMS z kodami autoryzującymi transakcje do przelewów online, pieniędzy z kont bankowych powiązanych ze smartfonem, danych karty kredytowej,
  • rozsyłaniem spamu w serwisach społecznościowych,
  • wyświetlaniem nachalnych reklam.

aplikacja na smartfoneiWirusom mówimy STOP

Czy i jak można chronić nasze urządzenie przed złośliwym oprogramowaniem? Przede wszystkim należy zachować ostrożność podczas obsługi smartfona, jednocześnie pamiętając, że posiada on dostęp do sieci www. W zabezpieczeniu telefonu przed wirusami z pewnością może nam pomóc przestrzeganie kilku zasad.

  1. Często nośnikiem niebezpiecznego oprogramowania są aplikacje instalowane w pamięci smartfona. Dlatego przede wszystkim powinniśmy pobierać je ze sprawdzonych źródeł – oficjalnych sklepów jak np. sklep Play, App Store, Windows Phone, BlackBerry World. Natomiast przed samą instalacją warto przeczytać komentarze użytkowników w sklepie, którzy mogli zgłosić wykrycie wirusa.
  2. Poza aplikacjami nie powinniśmy także pobierać i przesyłać plików z podejrzanych stron ani otwierać załączników z e-maili budzących nasze wątpliwości. Należy również upewnić się, czy dane nadawcy nie zostały sfałszowane.
  3. Na bieżąco powinniśmy wykonywać aktualizacje systemu oraz aplikacji zainstalowanych w smartfonie. Co ważne, również w tym przypadku nie należy korzystać z nieoficjalnych aktualizacji systemu pobranych z internetu.
  4. Przed pobraniem aplikacji należy sprawdzić uprawnienia jakie zostaną jej nadane. Ważne, aby sprawdzić, czy aplikacja potrzebuje dostępu do poufnych informacji. Powinniśmy także przeczytać komunikat, który pojawia się zaraz po zainstalowaniu aplikacji.
  5. Należy także zachować ostrożność podczas korzystania z otwartych sieci Wi-Fi. Wrażliwe informacje najlepiej przesyłać poprzez zaufaną sieć Wi-Fi lub poprzez pakiet internetowy wykupiony u operatora.
  6. Aby uchronić smartfona przed zarażeniem warto zainstalować program antywirusowy. Na rynku dostępne są zarówno bezpłatne, jak i płatne programy antywirusowe. Po zainstalowaniu takie oprogramowanie należy na bieżąco aktualizować. Przed podjęciem decyzji warto zapoznać się z danymi przygotowanymi przez serwis AV-Test, który zajmuje się m. in. testowaniem oprogramowania antywirusowego i zabezpieczającego.

 

Jeśli jednak dojdzie do zainfekowania smartfona jeszcze nic straconego. Usunięcie wirusa nie zawsze wiąże się ze skomplikowanymi procedurami. Należy jednak pamiętać, że wirus na smartfonie może, ale nie musi, oznaczać trwałej szkody dla urządzenia. Aby uniknąć przykrych konsekwencji z tym związanych zdecydowanie warto trzymać się zasady „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

*W III kwartale 2015 r. na urządzeniach mobilnych zainstalowano ponad 1,5 miliona szkodliwych pakietów; raport Kaspersky Lab IT threat evolution in Q3 2015.

 

Pierwsza kontrola polskiego przewoźnika po wprowadzeniu w Norwegii ustawy o płacy minimalnej

Wprowadzona w lipcu ubiegłego roku ustawa o płacy minimalnej w Norwegii jest tylko jednym z szeregu niekorzystnych dla polskich firm transportowych rozwiązań prawnych, które dotyczą pracowników delegowanych w Europie. Jeszcze nie tak dawno eksperci mieli wątpliwości, czy w ogóle należy respektować prawo naruszające w sposób ewidentny ideę wspólnego rynku transportowego. Okazuje się, że po pierwszych kontrolach w Niemczech, przychodzi czas na Norwegię.

Pierwsza kontrola polskiego przewoźnika po wprowadzeniu w Norwegii ustawy o płacy minimalnejOd 1 lipca 2015 roku polscy przewoźnicy muszą wypłacać kierowcom realizującym kabotaż i transport kombinowany na terenie Królestwa norweską płacę minimalną wynoszącą 158,32 korony norweskiej (NOK) za godzinę (czyli około 76 złotych). Przy zleceniach transportowych wiążących się z koniecznością noclegu wypłacana jest dieta, jako dodatek wolny od podatku. Za każdy rozpoczęty przedział 8 godzin wypłacana jest 1/3 diety wynoszącej 307 koron norweskich. Zleceniodawcy, wykonawcy i dostawcy, którzy zawierają umowy przewozowe, obowiązani są do dostarczenia wszelkich informacji dotyczących warunków wynagradzania i warunków pracy. Właściwym organem kontrolnym jest Norweska Inspekcja Pracy.

– Ogólnopolskie Centrum Rozliczania Kierowców prowadzi pierwszą w Polsce kontrolę przewoźnika realizującego transport na terenie Norwegii po wprowadzeniu ustawy o płacy minimalnej w lipcu zeszłego roku – mówi Łukasz Włoch, główny ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców. – Kontrole odbywają się na drogach. W przypadku, w którym kierowcy nie posiadają kompletu dokumentów płacowych, wypełniają ankietę dotyczącą wynagradzania. Jeżeli okaże się, że z przedstawionych dokumentów czy informacji nie wynika wprost wypełnienie obowiązku wypłaty norweskiej stawki minimalnej, Norweska Inspekcja Pracy wysyła do polskiego przedsiębiorcy żądanie dostarczenia brakujących danych, na które składają się umowa o pracę kontrolowanego kierowcy, rejestr czasu pracy w Norwegii za kontrolowany okres, listy płac za kontrolowany okres, ewidencja czasu pracy, na podstawie której zostało naliczone wynagrodzenie pracownika, umowa pomiędzy zleceniodawcą a wykonawcą usługi transportu, potwierdzenia wypłat wynagrodzenia oraz pokrycia kosztów wyżywienia i noclegów kierowcy – tłumaczy Łukasz Włoch.

Norweska płaca minimalna. Przykład wyliczenia:

Wynagrodzenie minimalne za pracę w Norwegii: tj. liczba godzin pracy na terenie Norwegii x 158,32 NOK + 307 NOK diety w Norwegii. Polski przewoźnik wypłaca (w zaokrągleniu):

a)      12 zł za godzinę pracy (płaca zasadnicza) – 8 godzin * 12 zł 96 zł 200 NOK
b)      Czas pobytu na terenie Norwegii powyżej 12 godzin = dieta (nie niższa niż 30 zł) 217 zł 452 NOK
c)       Ryczałt za nocleg spędzony na terenie Norwegii 180 zł 375 NOK
Łącznie: 493 zł 1027 NOK
Należne za pracę na terenie Norwegii z dietą norweską: 755 zł 1573 NOK
Do dopłaty: 262 zł 546 NOK

 

1 NOK = 0,48 zł (powyższe obliczenia są przybliżone i zależne od kursu NOK wobec PLN)

Rok 2015 – stabilizacja wyników i przygotowanie do zmian kosztów pracy

Grupa Impel, największy krajowy dostawca usług outsourcingowych, utrzymała trwający od lat trend wzrostu przychodów ze sprzedaży, których wartość w roku 2015 przekroczyła 1,8 mld zł. Zysk netto wyniósł natomiast niemal 23 mln zł.

 Skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy Impel wyniosły w 2015 roku 1,81 mld zł i były o ponad 7% wyższe niż rok wcześniej. Sprzedaż usług Facility Management przekroczyła 1,2 mld zł, a segmentu Bezpieczeństwo 0,55 mld zł, co oznacza wzrost odpowiednio o 4% i 14% w porównaniu do roku ubiegłego. Skonsolidowany zysk netto przypisany akcjonariuszom podmiotu dominującego wyniósł 22,9 mln zł wobec 30,5 mln zł rok wcześniej.

Funkcjonujemy w bardzo zmiennym otoczeniu, zarówno regulacyjnym, jak i rynkowym, co znajduje odzwierciedlenie w naszych wynikach. Jednak od lat Grupa Impel konsekwentnie dostarcza akcjonariuszom zysk, a na naszą korzyść działa to, że we wszystkich segmentach, w których jesteśmy obecni, należymy do liderów rynku oferujących klientom wysoką jakość usług popartą wieloletnim doświadczeniem i motywacją do wprowadzania nowatorskich rozwiązań. Potrafimy wykorzystać stworzony w Grupie potencjał, oferując kolejne usługi i kreując w ten sposób długoterminowy wzrost wartości Grupy Impel. Wdrażamy nową strategię sprzedaży i realizacji usług oraz zmieniamy wewnętrzną strukturę. Przyjęcie nowego modelu podejścia do rynku pozwoli nam bardzo elastycznie podchodzić do wyzwań rynkowych  –  powiedział Grzegorz Dzik, prezes Impel.

W 2015 Grupa postawiła na rozwój wysokospecjalistycznych usług dla biznesu (BPO – Business Process Outsourcing). To właśnie dzięki temu przychody nieprzypisane do dwóch głównych segmentów działalności wzrosły o ponad 60% (do  59,9 mln zł w roku 2015).

Grzegorz Dzik 1Wartość  tego rynku w Unii Europejskiej zwiększyła się do ponad 100 mld USD i stale rośnie. Również w Polsce coraz więcej przedsiębiorstw widzi korzyści, jakie można osiągnąć ze współpracy z wyspecjalizowanymi firmami zewnętrznymi. Jesteśmy przekonani, że Grupa Impel ze swoim potencjałem, doświadczeniem i zasobami stanie się istotnym graczem również w tym segmencie rynku. Nasze podejście to sprzedaż usług w formie pakietowej, zwiększenie usług specjalistycznych w oparciu o rosnący udział informatyzacji i automatyzacji procesów operacyjnych, wpisując się w światowy trend rozwoju outsourcingu – stwierdził prezes Dzik.

Wysokospecjalistyczne usługi dla biznesu to działalność zdecydowanie mniej podatna na zmiany regulacji prawnych, które znacząco wpływają na segmenty Facility Management i Bezpieczeństwo.
Ze względu na zmiany ustawowe w zakresie oskładkowania umów zleceń, ogłoszone w sierpniu 2015 r., Grupa prowadziła negocjacje z kontrahentami w sprawie renegocjacji stawek w związku z nowymi przepisami Ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, które weszły w życie od 1 stycznia 2016 r.

Wojciech RembikowskiJesteśmy zadowoleni z przebiegu waloryzacji kosztów. Służby operacyjne i handlowe przeprowadziły waloryzację ponad 4 tys. kontraktów. Część negocjacji nie jest jednak jeszcze zakończona i pełna ocena wpływu nowych regulacji na wyniki spółki będzie możliwa dopiero po pierwszym kwartale 2016 r. Waloryzacja wszystkich umów w okresie trzech miesięcy była w swojej skali największym w historii Grupy Impel wyzwaniem i jednocześnie najważniejszym procesem zrealizowanym w roku 2015 – wyjaśnił Wojciech Rembikowski, wiceprezes Grupy Impel.

Planowany dalszy dynamiczny rozwój to jedna z przyczyn, dla których zarząd spółki Impel S.A. podjął decyzję, by rekomendować akcjonariuszom niewypłacanie dywidendy z zysku za rok ubiegły. ­
Długoterminowo chcemy pozostać spółką wypłacającą dywidendę. Uznaliśmy jednak, że tym razem dla spółki korzystniejsze będzie zatrzymanie w całości wypracowanego zysku, stwarzając lepsze fundamenty dla dalszej ekspansji rynkowej w obliczu konieczności zaangażowania większej gotówki operacyjnej na pokrycie zwiększonych kosztów pracy – wyjaśnił Grzegorz Dzik.

Powyborcze zmiany w spółkach Skarbu Państwa? Tak było zawsze

0

Każda zmiana władzy w Polsce w latach 2001-2015 oznaczała wzmożone ruchy kadrowe w Spółkach Skarbu Państwa. Dotyczyło to zarówno spółek matek, jak i spółek córek.

Na podstawie danych historycznych z ostatnich lat można zauważyć ten sam poziom ruchów kadrowych w spółkach matkach po każdej zmianie władzy. – Prognozując na podstawie trzech ostatnich zmian rządu, można przypuszczać, że w przyszłym roku będzie dokładnie tak samo i doświadczymy około tysiąca zmian, to jest łącznie przyjść i odejść w Spółkach Skarbu Państwa – mówi w rozmowie z MarketNews24 Dominik Lewandowski, dyrektor rozwoju biznesu CRIBIS.pl.
Jak pokazują dane wywiadowni gospodarczej w spółkach matkach w całym badanym okresie przeważały przyjęcia nowych osób nad odejściami. Było to średnio rocznie około 25-50 więcej przyjść niż odejść. Dopiero lata 2013-2015 to zauważalny odpływ kadry – średnio 25 odejść więcej niż przyjęć nowych osób. W spółkach córkach od 2001 roku mamy nieprzerwanie do czynienia z przewagą przyjęć nad odejściami.

Co ciekawe, w badaniu CRIBIS.pl zaobserwować można także wzmożone ruchy kadrowe przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi (z przewagą przyjść nad odejściami) w spółkach córkach. Jak te dane interpretować? Więcej w materiale wideo.

Zamachy w Brukseli

Dzisiejsze ranek w mediach, również finansowych, zdominowany jest przez wydarzenia w Brukseli. Getin Bank oraz BPH pokazały straty za 2015 rok. Znamy potencjalne koszty Brexitu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk Internetowykantor.pl i WalutomatDzisiaj rano na lotnisku Zavetnym w Belgii miały miejsce dwie eksplozje. Do wydarzenia doszło tuż przed 8:00 rano. Szczegóły wydarzenia nie są znane. Wzrosły alarmy antyterrorystyczne, a liczba rannych i zabitych nie jest jeszcze znana. Wydarzenia te są doskonałym dowodem na to jak strach działa na rynki. Kapitał bardzo szybko cofnął się do bezpieczniejszych schronień. Złoty stracił około grosza do euro. Jest to zadziwiająca relacja kiedy to w wyniku słabych danych w strefie euro kapitał ucieka właśnie tam. Niestety Polska wciąż jest rynkiem wschodzącym, w dodatku ostatnie zawirowania w Polsce nie podnoszą naszej wiarygodności. Drugim ważnym ruchem na rynku było przesunięcie akcentów z euro na dolara. Ruch ten miał zasięg pół centa, czyli porównywalny z 2 groszami na EUR/PLN.

Słabe informacje nadchodzą z sektora bankowego. Straty za 2015 rok pokazały Getin Bank oraz BPH. Pozycja obydwóch tych banków nie jest zagrożona. Głównym powodem strat były składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny w związku z upadkiem SKOK-ów oraz odpisów wartości firmy. Jaki wpływ na rynki walutowe mają te informacje? Jest to kolejny sygnał, że ustawa frankowa może być największym kryzysem dla sektora bankowego jaki widzieliśmy w ostatnich 25 latach. O ile te straty wynikają głównie ze zdarzeń jednorazowych, to dobicie banków kosztami przewalutowań może spowodować realne ryzyko utraty płynności. Warto również zwrócić uwagę, że banki zwiększają liczbę odpisów, by pogorszyć swoją sytuację i uniknąć dodatkowych danin.

Firma PricewaterhouseCoopers przygotowała pełną analizę kosztów Brexitu. Oszacowano ją na 100 mld funtów. Kwota ta z pewnością robi wrażenie, tym bardziej, że wiąże się również z utratą miliona miejsc pracy. Największe straty ma powodować brak umowy o wolnym handlu. Co ciekawe analitycy zakładają, że wynegocjowanie takiej umowy w korzystnym scenariuszu ma zająć aż 5 lat. Co ciekawe w perspektywie 15 lat gospodarka ma być w podobnym miejscu co przy zostaniu w Unii Europejskiej. O ile oczywiście można w obecnej sytuacji tworzyć racjonalne modele 15-letnie. W obawie przed tymi stratami funt od początku roku traci do pozostałych walut.

Warto zwrócić uwagę na następujące dane:

10:30 – Wielka Brytania – inflacja konsumencka,

11:00 – Niemcy – indeks instytutu ZEW,

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych.

SMS-y usprawnią komunikację podczas konferencji TEDxWarsaw

Firma Infobip specjalizująca się w masowej wysyłce SMS-ów podjęła współpracę z TEDxWarsaw, warszawską edycją znanej na całym świecie marki konferencji, podczas której występujący dzielą się swoimi niezwykłymi historiami. Organizatorzy TEDxWarsaw wykorzystają krótkie wiadomości tekstowe do usprawniania komunikacji między wolontariuszami oraz prelegentami przed i w trakcie siódmej edycji konferencji, która odbędzie się 31 marca w centrum POLIN w Warszawie.

TEDxWarsaw (4)TEDxWarsaw to doroczna konferencja, podczas której kreatywni aktywiści, animatorzy, influencerzy, inżynierowie, artyści i inni niesamowici ludzie dzielą się swoimi pomysłami w myśl hasła Ideas Worth Spreading. Każdy z prelegentów TEDx ma maksymalnie 18 minut, aby  przedstawić wybrany przez siebie temat w sposób możliwie najbardziej angażujący widzów. Siódma edycja TEDxWarsaw zgromadzi na scenie wyjątkowych ludzi dzielących się genialnymi pomysłami, doświadczeniami oraz ideami, które spowodują, że uczestnikom spotkania z wrażenia mocniej zabiją serca.  Zapisy na to wydarzenie zostały już zamknięte, wkrótce poznamy pełną listę mówców. Sylwetki pierwszych gości zostały już zaprezentowane na fanpage TEDxWarsaw.

„W najbliższej edycji TEDxWarsaw weźmie udział kilkuset uczestników oraz kilkanaścioro występujących, a wydarzenie będzie trwało cały dzień. To bardzo duże przedsięwzięcie pod względem organizacyjnym i logistycznym, dlatego cieszymy się, że jego organizatorzy sięgnęli po nasze rozwiązania, aby usprawnić komunikację w ramach swojego zespołu oraz z partnerami zewnętrznymi. Z doświadczenia wiemy, że SMS-y dobrze sprawdzają się na konferencjach ze względu na niezawodność oraz szybkość dostarczania. Od lat jestem wielkim fanem marki TED, na bieżąco śledzę inspirujące wykłady gości z całego świata. Jestem szczęśliwy, że dzisiaj możemy dołożyć naszą cegiełkę do organizacji kolejnej warszawskiej, organizowanej lokalnie edycji tego niezwykłego spotkania.” – powiedział Marcin Papiński, Dyrektor ds. Rozwoju w firmie Infobip.

„Cieszę się na współpracę między TEDxWarsaw a Infobip, w tym w szczególności z Marcinem Papińskim. Jestem przekonany, że zapewniana przez Infobip łatwość, szybkość i możliwość personalizacji komunikacji z naszymi gośćmi i wolontariuszami wpłynie pozytywnie na doświadczenie wszystkich uczestników. Jednocześnie Marcin będzie wspierał nasz zespół kreatywnie swoim doświadczeniem wyniesionym z dziesiątek wydarzeń, w których regularnie uczestniczy. Taka dodatkowa perspektywa stanowi niezwykle wartościowy element przy planowaniu TEDx’a. Na nasze wydarzenie przychodzi się dla kompleksowego doświadczenia, w skład którego wchodzą nie tylko występy gości, ale i aktywności w czasie długich przerw. TEDxWarsaw nie jest jeszcze jedną konferencją. To spotkanie, które za każdym razem pozytywnie zaskakuje uczestników.” – powiedział Adam Liwiński, Head of Administration, TEDxWarsaw.

TEDx to program lokalnych, organizowanych niezależnie wydarzeń w formacie TED, podlegających zasadom licencyjnym. Do dzisiaj w różnych krajach na całym świecie odbyło się ponad 15000 wydarzeń pod marką TEDx. W samej Warszawie ponad 20 wydarzeń TEDx zgromadziło tysiące uczestników. Udział w konferencji jest bezpłatny. Publiczność jest wybierana przez organizatorów spośród nadesłanych zgłoszeń, co pozwala stworzyć zróżnicowane audytorium wszystkich grup wiekowych i zawodów.

Będzie drożej. Więcej zapłacimy za warzywa i owoce

Nieco więcej zapłacimy za jajka, mniej za wędliny, mięso drobiowe i wieprzowinę. Ceny żywności na Wielkanoc w tym roku wzrosną bardzo nieznacznie, gdyż o ok. 1 proc. Jest to niewielka zmiana w stosunku do minionego roku.

vlcsnap-error548– Nieco droższe będą jaja czyli produkt najważniejszy na świątecznym stole. Prognozujemy, że w marcu zapłacimy za nie o ok. 3 proc. więcej niż przed rokiem. Natomiast niektóre produkty podrożeją znacznie więcej np. warzywa i owoce. Ceny ziemniaków mogą być nawet o połowę większe niż przed rokiem – mówi newsrm.tv Michał Koleśnikow, kierownik zespołu analiz sektorowych i rynków rolnych, Bank BGŻ BNP Paribas S.A.

Droższa może być również marchew o 25-30 proc. Wzrosty te są spowodowane zeszłoroczną suszą, która wpłynęła na zmniejszenie i pogorszenie jakości zbiorów. Obecnie dużo więcej trzeba też zapłacić za jabłka (o 35-40 proc.), które na początku 2015 r. były wyjątkowo tanie. Wyższe mogą być także ceny owoców cytrusowych, np. pomarańczy blisko o 10 proc. Droższe mogą być również domowe wypieki, głównie za sprawą cukru, którego ceny w marcu przypuszczalnie wzrosną o 20-25 proc. niż rok wcześniej. Nieznaczny wzrost może zanotować również mąka o 1-2 proc.

Jednak jest sporo produktów, których ceny są dziś niższe niż przed rokiem. Wieprzowina i wędliny w zależności od asortymentu mogą być przeciętnie o 1-4 proc. tańsze. Tańsze jest również mięso drobiowe. Wyraźnie mniej zapłacimy za mleko i produkty mleczarskie. Sery dojrzewające mogą być o około 10 proc. tańsze, masło i mleko o 6-8 proc., a twarogi około 2 proc.

Czy kredyty gotówkowe są nadal atrakcyjne?

Zaciągając kredyt powinniśmy liczyć się nie tylko z przypływem dodatkowej gotówki, ale też z kosztami jakie niesie to zobowiązanie. Analitycy Comperia.pl sprawdzili, na jakim poziomie jest dziś cena tego pieniądza.

Kredyty bankowe to jedne z najpopularniejszych rozwiązań wykorzystywanych do wsparcia domowego budżetu. Produkty te są źródłem tzw. szybkiej gotówki, którą z powodzeniem można przeznaczyć na dowolny cel. Ich wyróżnikiem jest to, że mogą z nich skorzystać osoby posiadające dobrą historię kredytową oraz zdolność do terminowego regulowania zobowiązań.

Aby sprawdzić koszt dzisiejszych kredytów gotówkowych analitycy porównywarki finansowej Comperia.pl uwzględnili w swojej analizie kredyty na kwotę 10 tys. zł z 4-letnim okresem spłaty.

Jakie koszty?

W przypadku kredytów gotówkowych biorcy muszą się liczyć z dwoma kosztami: oprocentowaniem nominalnych oraz prowizją. Ekspansywna polityka pieniężna prowadzona w ostatnich latach przez NBP sprawiła, że obecnie poziom oprocentowania nominalnego przyjmuje wartość najniższą od wielu lat. – Dla badanego kredytu na kwotę 10 tys. zł z 4-letnim okresem spłaty średnie oprocentowanie nominalne wynosi dziś 8,37 proc. Co ważne, w latach 2010-2013 była to wartość od 15,3 proc. do 16,8 proc. Obniżka tej wartości jest spowodowana ustanowienie niskich stóp procentowych – mówi Jacek Kasperczyk, analityk Comperia.pl.

Średnie oprocentowanie nominalne

Dostarczone przez Comperia.pl

– Zupełnie inaczej zachowuje się natomiast drugi parametr odpowiedzialny za koszty kredytów gotówkowych, czyli prowizja pobierana za udzielanie tych zobowiązań. Na przestrzeni kilku ostatnich lat zmienna ta mocno wzrosła (ponad dwukrotnie). Dla badanego zobowiązania średni odczyt tego parametru wynosi dziś 9,08 proc., podczas gdy w okresie styczeń 2010 – wrzesień 2013 przyjmował wartość poniżej 4 proc. – mówi Jacek Kasperczyk, Comperia.pl.

Średnia prowizja w kredytach gotówkowych

Dostarczone przez Comperia.pl

Na szczęście jest tanio
Niskie stopy procentowe sprawiają, że oprocentowanie rzeczywiste produktów kredytowych wydaje się bardzo atrakcyjne dla biorców. Tym samym koszty obsługi tychże zobowiązań są dziś dużo niższe niż kilka lat temu. – Obecnie średnie RRSO kredytów gotówkowych dla kwoty 10 tys. zł z 4-letnim okresem spłaty wynosi 16,17 proc. Warto zaznaczyć, że jeszcze kilka lat temu zmienna ta z powodzeniem przyjmowała wartości powyżej 22 proc. – mówi Jacek Kasperczyk, Comperia.pl.

Średnia RRSO kredytów gotówkowych

Dostarczone przez Comperia.pl

Koszty obsługi kredytów gotówkowych są dziś dużo niższe niż kilka lat temu. Świadczy o tym niski odczyt średniej RRSO takich zobowiązań. Jak doskonale wiadomo, to właśnie oprocentowanie rzeczywiste w najlepszy sposób ukazuje atrakcyjność danych produktów. Trzeba jednak pamiętać, że każde zobowiązanie zaciąga się stosunkowo łatwo. Dużo więcej problemów generuje zaś ich spłata. Dlatego też, pomimo względnej atrakcyjności tych produktów, decyzja o ich zaciągnięciu powinna zostać dokładnie przemyślana.

Prawdy i mity o pracy w Call Center

Praca w Call Center to pierwsze doświadczenie zawodowe wielu młodych ludzi, traktowane często jako zajęcie chwilowe i mało ambitne. Tymczasem w ciągu ponad dwudziestu lat obecności w Polsce branża dynamicznie się rozwinęła i znacznie wzrosła jakość zatrudnienia. Z jakimi stereotypami zmagają się nowoczesne firmy Call Center i ile jest w nich prawdy?

 Dla kogo praca w Call Center?

call centreW Call Center może pracować praktycznie każdy, kto dysponuje dobrą dykcją i głosem. Idealny profil kandydata to osoba kontaktowa, otwarta, posiadająca łatwość nawiązywania relacji z innymi ludźmi, jednak są to umiejętności, które można nabyć już po kilku tygodniach pracy. Ponadto firmy Call Center zapewniają swoim pracownikom cykle szkoleń, zarówno produktowych jak i sprzedażowych oraz tych, z umiejętności miękkich. Przyjęło się, że praca konsultanta to domena ludzi młodych, którzy stawiają pierwsze kroki na rynku pracy. Tymczasem w Call Center doskonale odnajdują się również osoby dojrzałe i starsze. Znajomość języków obcych nie jest warunkiem koniecznym, jednak ma niebagatelne znaczenie dla wysokości wynagrodzenia. Według danych Fundacji Pro Progressio polskie centra operacyjne świadczą usługi w blisko 40 językach, nawet tak egzotycznych jak chiński, czy turecki. Oczywiście stawkę podbijają najbardziej języki rzadkie. Coraz częściej pożądana jest przy tym umiejętność płynnego komunikowania się językiem obcym.

Nie tylko kieszonkowe

Praca w Call Center postrzegana jest często wyłącznie jako sposób na „dorobienie do kieszonkowego”. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że może być to także ogromna inwestycja w zawodowy start. Już po kilku tygodniach pracy na przysłowiowej „słuchawce” rośnie pewność siebie, komfort komunikacji, swoboda argumentowania i negocjowania, w obsłudze pomaga zdobywana świadomość biznesowa. Podczas szkoleń i warsztatów Doradcy uczą się nowoczesnych technik sprzedaży, zbijania obiekcji czy diagnozowania potrzeb. Oprócz tego praca w zespole, zorientowanie na cele i sposoby ich osiągania, ustalanie wagi i priorytetów zadań, korzystanie z know-how i najlepszych praktyk organizacji, która stawia na ludzi, procesy i technologie – to wszystko kwalifikacje i kompetencje, które będą procentować na każdym etapie drogi zawodowej, bez względu na stanowisko i branżę mówi Magdalena Grzelak, Chief Marketing Officer w Call Center Inter Galactica.  Praca w Call Center ułatwia komunikację w codziennym życiu na wielu płaszczyznach, nie tylko zawodowej. Poza tym, daje wiele praktycznych umiejętności i wiedzy bezpośrednio powiązanych z daną usługą. Może to być na przykład wiedza na temat kredytów, ubezpieczeń, motoryzacji i wielu innych.  W naszym środowisku krąży nawet powiedzenie, które doczekało się własnej strony na jednym z popularnych serwisów społecznościowych „nie znasz życia, jeśli nie pracowałeś w Call Center”- mówi Katarzyna Cebulska-Bajera, Prezes Mellon Polska.

Ścieżka kariery

Kolejny mit na temat pracy w Call Center głosi, że jest to zajęcie nierozwojowe. Tymczasem większość centrów operacyjnych rekrutację na wyższe stanowiska managerskie rozpoczyna od poszukiwań wśród własnych pracowników. Zdecydowana większość kadry zarządzającej znalazła się na swoich stanowiskach w ramach konkursów i rekrutacji wewnętrznych. Niemal wszyscy zaczynają od stanowiska Konsultanta i często przez pierwszych kilka miesięcy pracują przy obsłudze jednej lub kilku usług. Kolejnym etapem jest zwykle funkcja team leadera lub kierownika zespołu.  To osoba, która nadzoruje pracę 10 – 14 osób poprzez codzienny monitoring wyników, dba o realizację celów, prowadzi szkolenia i spotkania z pracownikami. Stanowisko team leadera jest pierwszym stanowiskiem kierowniczym i otwiera możliwość pracy w innych działach firmy. W zależności od indywidualnych preferencji i predyspozycji można rozpocząć ścieżkę kariery jako kierownik projektu, trener, helpdesk techniczny, account manager, HR. Tu możliwości się nie kończą – mówi Marcin Łukasik, Sales Manager w firmie Unicall. Według badań ankietowych przeprowadzonych przez firmę Mellon Polska to właśnie możliwość rozwoju i awansu jest obok wynagrodzenia głównym motywatorem do pracy w Call Center.

 Komfort pracownika wczoraj i dziś

Praca w Call Center ewoluuje. Przede wszystkim zmienia się bardzo dynamicznie infrastruktura i zaplecze technologiczne. Jeszcze kilka lat temu obraz większości Call Center charakteryzowały ciasno poustawiane biurka, odgrodzone ściankami dźwiękoszczelnymi, z przestrzenią wystarczającą na rozpostarcie łokci i kartki papieru. Marcin Łukasik z Unicall podkreśla, że obecnie firmy zdają sobie sprawę z ogromnego wpływu komfortu pracownika na rotację, co z kolei odbija się pozytywnie na jakości świadczonych usług. Nowoczesne centra operacyjne wyposażone są w strefy relaksu z kanapami, czasopismami, konsolami wideo czy piłkarzykami. Niektóre firmy zapewniają nawet swoim pracownikom regularne dostawy świeżych owoców.  W standardzie są bezpłatne pakiety medyczne, karty rabatowe na popularne produkty i usługi, finansowanie pasji czy studiów. Firmy Call Center starają się pobudzać poczucie wspólnoty poprzez imprezy integrujące, konkursy, aktywność na stronach internetowych i serwisach społecznościowych czy kolportaż wewnętrznej gazetki. Wychodząc naprzeciw stylowi życia pracowników firmy Call Center oferują elastyczny grafik oraz możliwość otrzymywania wypłat co tydzień. Te, wbrew obiegowej opinii, nie należą wcale do najniższych. Wynagrodzenia, zwłaszcza na projektach sprzedażowych, oferowane przez Call Centra są bardziej atrakcyjne w porównaniu do średnich zarobków na rynku. Często stosowane systemy premiowe pozwalają na zdobyciu procentu od pozyskanego wolumenu dla firmy, w takich przypadkach zdarza się, że nie ma górnych limitów bonusów – mówi Prezes Mellon Polska.

Centra przyszłości

Obecnie obserwujemy profesjonalizację działań telemarketingowych i obsługowych oraz duży nacisk na wielokanałowość. Rozmowa telefoniczna przestała być jedyną formą kontaktu pomiędzy konsumentem a usługodawcą. Współcześnie mówimy już o Call Contact Centers, które wykorzystują zaawansowane systemy obsługujące nie tylko linie telefoniczne, ale także strony www, e-maile, web-chaty, aplikacje mobilne i media społecznościowe. Stwarza to kolejne możliwości i nowe ścieżki rozwoju dla tych, którzy zdecydują się na pracę w tej dynamicznie rozwijającej się branży – mówi Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio.

 

 

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.03.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 22.03.2016 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Wpływ nowych regulacji na deweloperów

Jak wygląda branża deweloperska w Polsce? Jak wprowadzenie nowych regulacji wpływa na deweloperów? Czy podatek bankowy oraz zwiększenie wkładu własnego przy zaciąganiu kredytu hipotecznego odbiją się na branży deweloperskiej? Czyli mówiąc wprost czy zaczniemy kupować mniej mieszkań? Zdaniem Doroty Jarodzkiej-Śródki, architekta i prezesa Spółki Archicom, te czynniki nie powinny mieć wpływu na sprzedaż mieszkań.
– Nasza sprzedaż w tym roku w porównaniu do analogicznego okresu w zeszłym roku wzrosła o ponad 40% – mówi Dorota Jarodzka-Śródka.

Naszą misją jest troska o jakość i długość życia

W 2015 r. Pelion obchodził dwudziestopięciolecie działalności. Stało się to impulsem do podsumowań, ale także do zmian i przedefiniowania misji firmy, której działania są skupione na dbaniu o jakość i długość życia.
W planach na najbliższe lata Zarząd firmy stawia na rentowność działalności, wzrost i rozwój.

Rok 2015 był rokiem wytężonej pracy opartej na wzmacnianiu kluczowych obszarów biznesu oraz inicjowaniu nowych projektów, które przyniosły efekt w postaci wzrostu przychodów o blisko 10% w stosunku do roku 2014, pomimo niesprzyjających warunków regulacyjnych. Wzrost przychodów na poziomie skonsolidowanym w hurcie wyniósł 4,3%,
a w detalu 24,7%.

Dalsze obniżenie marż było elementem polityki cenowej, która ma zapewnić najlepsze ceny leków dla pacjentów. Jednocześnie nastąpił wzrost kosztów, m.in. ze względu na budowanie profesjonalnego zespołu pracowników oraz na skutek prowadzenia dodatkowych działań prosprzedażowych, niezbędnych dla rozwoju biznesu w ciągu następnych lat. Istotny wpływ na wyniki miały zdarzenia jednorazowe, w tym głównie rozliczenie nabycia kontroli nad spółką stowarzyszoną Pharmena S.A., w wyniku którego zysk operacyjny powiększył się o 89,4 mln zł.

Najważniejszym celem Pelion na najbliższe lata pozostaje ciągły rozwój i usprawnianie kompleksowej, nowoczesnej i bezpiecznej dystrybucji leków. Jednocześnie firma rozwija swój serwis i nowe usługi w oparciu o innowacje.

Odpowiadamy na potrzeby i wyzwania rynku

Wpływ na działalność i wyniki Pelion w 2015 r. miały w szczególności działania związane z kompleksowymi zmianami w głównych liniach biznesowych. Przykładem takich działań jest efektywna polityka cenowa, ujednolicenie wizualizacji i zmiana logo DOZ Aptek, usprawnienie serwisu dla pacjentów oraz wzbogacenie oferty naszych aptek o wysokiej jakości marki własne. Dzięki podjętym staraniom i nakładom DOZ Apteki są dziś najchętniej wybieranymi aptekami przez Polaków oraz mają pozycję silnego i stabilnego pracodawcy na rynku aptecznym.

Rok 2015 był też rokiem włączania drogerii Natura w struktury Pelion. Wymagało to ujednolicenia systemu zarządzania i przede wszystkim wzmocnienia zespołu ludzi, którzy w drogeriach pracują. Celem biznesowym jest, by drogerie Natura kojarzyły się z nowoczesnym sklepem, z doskonałym serwisem, świetną ofertą pełną najwyżej jakości polskich produktów.

Z myślą o klientach i ułatwieniu im zakupów, w lipcu 2015 r. uruchomiony został także sklep internetowy www.drogerienatura.pl.

Zmiany związane z sytuacją na rynku hurtowym oraz nadregulacje utrudniające działania dystrybucji lekowej wynikające z próby zablokowania nielegalnego wywozu leków, były czynnikami wpływającymi na ograniczenie konkurencyjności całego sektora dystrybucji.

Niezależnie od tego, Pelion jest firmą o ugruntowanej pozycji na rynku dystrybucji. Dzięki solidnym fundamentom i przewagom konkurencyjnym Polska Grupa Farmaceutyczna oferuje najszerszy asortyment na rynku leków oraz efektywny serwis dla aptek i producentów.

Dużym sukcesem Pelion są inwestycje na Litwie i wyniki poszczególnych spółek w tym kraju. Pokazują one potencjał rozwojowy firmy w sytuacji braku antypacjenckich i antyrozwojowych regulacji.

Kluczowym elementem w działaniach Pelion są także innowacje oraz badania i rozwój. Jednym z przykładów podjętych inicjatyw jest rozwój Pharmeny. Finalizowane są badania nad cząsteczką 1-MNA, jej potencjalnym wykorzystaniem w dermatologii oraz w leczeniu schorzeń układu sercowo – naczyniowego.

Kolejnym przykładem wykorzystywania przez Pelion innowacyjnych rozwiązań i budowania standardów w ochronie zdrowia jest zaangażowanie w Szpital Specjalistyczny w Brzezinach. Szpital świadczy wysokiej jakości usługi dla lokalnej społeczności, będąc jednocześnie jedną z najnowocześniejszych placówek leczenia nowotworów jelita grubego.

Dalszy rozwój innowacyjnych rozwiązań jest elementem strategii Pelion. Celem spółki na najbliższe lata jest osiągnięcie pozycji lidera we wszystkich kluczowych biznesowo obszarach: dystrybucji, opieki farmaceutycznej i serwisu dla pacjenta w DOZ Aptekach, usługach drogeryjnych oraz zaopatrzeniu szpitali.

Zestawienie głównych danych finansowych osiągniętych w IV kwartale 2015 roku oraz w całym 2015 roku w porównaniuz analogicznymi okresami roku 2014, prezentuje poniższa tabela:

IV kwartał 2015 IV kwartał 2014 Zmiana* 2015 rok 2014 rok Zmiana*
Przychody ze sprzedaży (mln zł) 2 134,8 2 033,4 +5,0% 8 457,8 7 692,6 +9,9%
Marża na sprzedaży (mln zł) 250,2 239,6 +4,4% 986,6 848,8 +16,2%
Rentowność marży na sprzedaży 11,7% 11,8% -0,1 pp 11,7% 11,0% +0,7 pp
EBITDA (mln zł) 97,8 50,4 +93,9% 197,8 151,5 +30,5%
Rentowność EBITDA 4,6% 2,5% +2,1 pp 2,3% 2,0% +0,3 pp
Zysk netto przypadający akcjonariuszom podmiotu dominującego (mln zł) 65,9 25,2 +161,6% 85,5 55,9 +52,9%
Rentowność netto 3,1% 1,2% +1,9 pp 1,0% 0,7% +0,3 pp

*zmiana liczona do danych wyrażonych w tys. zł

Zeznanie roczne a składka zdrowotna

Jak wynika z przepisów podatkowych, po zakończeniu roku podatnicy muszą rozliczyć się z podatku z tytułu osiągniętych dochodów. Ci, którzy wybrali zasady ogólne, w tym podatek progresywny (skala podatkowa) lub podatek liniowy, zeznanie roczne za 2015 rok zobowiązani są złożyć najpóźniej 2 maja 2016 (30 kwietnia przypada na sobotę). W tym kontekście szczególnie ważne są zapłacone składki zdrowotne ZUS. Jaka jest ich rola? Pozwalają na obniżenie wysokości podatku.

Składka zdrowotna odprowadzana do ZUS

Obowiązkiem każdego przedsiębiorcy jest samodzielne obliczanie i odprowadzanie składek ZUS. Termin zapłaty składek upływa 10 dnia miesiąca następującego po tym, za który odprowadzane są składki lub 15 dnia miesiąca następującego po tym, za który odprowadzone są składki, jeżeli przedsiębiorca zatrudnia pracowników. Przedsiębiorca odprowadza za siebie nie tylko składki zdrowotne, ale także składki na ubezpieczenia społeczne (miedzy innymi emerytalne i rentowe), a w niektórych sytuacjach także składki na Fundusz Pracy. Składki społeczne odliczane są od dochodu (lub ujmowane w kosztach), Fundusz Pracy ujmowany jest jako koszt, a składki zdrowotne pomniejszają bezpośrednio podatek.

W odniesieniu do składek na ubezpieczenie społeczne przedsiębiorca może sam podjąć decyzję, czy ujmie je w kosztach uzyskania przychodu, czy odliczy bezpośrednio przy wyliczaniu dochodu do opodatkowania. Składki zdrowotne natomiast nie są uwzględniane w kosztach działalności, lecz odlicza się je od podatku. Jednak aby w ogóle można było mówić o obniżeniu dochodu lub podatku o składki ZUS, muszą być one zapłacone – jest to jeden z warunków odliczenia.

Składka zdrowotna – zasady odliczania

Odliczanie składki zdrowotnej nie powinno przysporzyć przedsiębiorcy problemów. Mogą go dokonać ci, którzy opodatkowują dochody na zasadach ogólnych, podatkiem liniowym oraz ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Osoba prowadząca działalność gospodarczą składkę zdrowotną odlicza od podatku. Oznacza to, że o zapłacona składka zdrowotna podlegająca odliczeniu obniża wysokość podatku w zaliczce na podatek dochodowy jaką należy odprowadzić do urzędu skarbowego. Dlaczego sformułowanie “w części podlegającej odliczeniu”? Ponieważ nie cała odprowadzona do ZUS składka podlega odliczeniu.

Do ZUS odprowadza się 9% podstawy wymiaru składki zdrowotnej a odliczeniu od podatku przysługuje 7,75% podstawy. Co to oznacza w praktyce?

Wysokość składek zdrowotnych w 2016 roku kształtuje się następująco:

  • kwota płacona co miesiąc na konto ZUS (9% podstawy wymiaru) wynosi 288,95 zł,
  • kwota, którą przedsiębiorca mógł odliczyć od podatku (pod warunkiem, że ją faktycznie zapłacił), wynosiła 248,82 zł.

Różnica między tymi kwotami stanowiła realne obciążenie przedsiębiorcy, które nie może zostać odliczone, mimo że zostało zapłacone w ZUS.

Składka zdrowotna w zeznaniu rocznym – kilka źródeł dochodów

W praktyce nierzadka jest sytuacja, w której podatnik posiada kilka źródeł dochodów. Wówczas ma on możliwość odliczyć składki zdrowotne z działalności gospodarczej w zeznaniu z innego źródła dochodu. Ma to zastosowanie zwłaszcza w sytuacjach, gdy podatek z danego źródła był tak niski, że nie pozwalał na odliczenie składki zdrowotnej lub gdy przedsiębiorca poniósł stratę.

Podatnik może odliczyć od podatku dochodowego od osób fizycznych składki związane z:

  • pozostawaniem w stosunku pracy,
  • prowadzeniem działalności,
  • umowami cywilnoprawnymi (zwłaszcza umowa zlecenia i uowa o dzieło),
  • umowami najmu lub dzierżawy,
  • korzystaniem z praw autorskich.

Przedsiębiorca musi jednak zwrócić uwagę na to, by nie odliczyć składek podwójnie.

Ponadto przedsiębiorcy prowadzący jednoosobowe działalności gospodarcze mogą odliczyć od podatku nie tylko własne składki, ale także osób współpracujących. Za osobę współpracującą uważa się małżonka, dzieci własne, dzieci drugiego małżonka i dzieci przysposobione, rodziców, macochę i ojczyma oraz osoby przysposabiające, jeżeli pozostaną z przedsiębiorcą we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracują przy prowadzeniu działalności. Nie dotyczy to jednak osób, z którymi została zawarta umowa o pracę w celu przygotowania zawodowego.

Składka zdrowotna – dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne

Osoby, które nie podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu, mogą uzyskać je samodzielnie w NFZ. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy nie płacą obowiązkowych składek ZUS, w tym składki zdrowotnej, ponieważ osiągają przychody na przykład z umowy o dzieło lub umowy najmu prywatnego. Wysokość takiej składki nie jest stała – zmienia się co kwartał, jest bowiem obliczana na podstawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału i podlega odliczeniu od podatku. NFZ może też żądać dodatkowych opłat od osób, które nie podlegały ubezpieczeniu zdrowotnemu od dłuższego czasu – tego typu opłat nie odlicza się jednak od podatku.

Ekokogeneracja S.A. przejmuje produkcję pieców ceramicznych WGE

Ekokogeneracja S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od maja 2012 r., przejęła produkcję pieców ceramicznych WGE do wytwarzania energii cieplnej z odpadów od jej dotychczasowego producenta. Emitent dokonał także rozliczenia kolejnej części umowy dostawy instalacji.

 Ekokogeneracja S.A. będąca dystrybutorem pieców ceramicznych WGE do wytwarzania energii cieplnej z odpadów rozwiązała umowę handlową z ich dotychczasowym producentem – spółką WGE Sp. z o.o. Decyzja ta była związana z przejęciem z dniem 17.03.2016 r. przez Emitenta produkcji, montażu i serwisu pieców ceramicznych WGE oraz całkowitym wygaszeniem działalności produkcyjno-montażowej przez dotychczasowego producenta – spółkę WGE Sp z o.o. Ekokogeneracja S.A. przejmie także wybrane aktywa tego podmiotu m.in. nieruchomości, środki trwałe i środki obrotowe, a także zasoby ludzkie, celem kontynuowania działalności produkcyjno-montażowej WGE Sp. z o.o.

Przejęcie produkcji pieców ceramicznych WGE zwiększy marże realizowane na sprzedaży pieców ceramicznych WGE przez Ekokogeneracja S.A., jak również pozwoli na uzyskanie synergii w działalności produkcyjno-montażowej w obszarze administracji, finansów oraz zakupów. Umożliwi nam także usprawnienie realizacji kontraktów dla klientów, co powinno przełożyć się na zwiększenie skali działalności. Proces integracji działalności dotychczas prowadzonej przez WGE Sp. z o.o. z działalnością Ekokogeneracja S.A. trwa i spodziewamy się, że uda się go zakończyć w kwietniu.” – ocenia Wojciech Rychlicki, Prezes Zarządu Spółki Ekokogeneracja S.A.

Emitent rozliczył także kolejną część istotnej umowy dostawy instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów i otrzymał wynagrodzenie w wysokości 1.000 tys. zł. Zdarzenie to będzie miało pozytywny wpływ na wyniki finansowe Spółki w 1 kw. Ekokogeneracja S.A. przyjęła również zaktualizowany harmonogram rzeczowo-finansowy dostawy tej instalacji. Zgodnie z jego założeniami pozostała kwota 1.000 tys. zł zostanie rozliczona do dnia 31.03.2016 r., kwota 500 tys. zł zostanie rozliczona do dnia 31.05.2016 r., a ostatnia część w wysokości 500 tys. zł będzie rozliczona w terminie do dnia 30.06.2016 r.

„Spodziewamy się zakończenia realizacji tego kontraktu do końca maja. Jest to o tyle istotne, że będzie to pierwsza referencyjna instalacja do wytwarzania energii cieplnej z odpadów, która będzie mogła być zaprezentowana dużej grupie ciepłowni, z którymi toczone są rozmowy na temat zakupu instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów. Powinno to w naszej ocenie przyczynić się do pozyskania w II połowie roku nowych kontraktów.” – zakończył Rychlicki.

 Ekokogeneracja S.A. zakończyła 2015 r. skonsolidowanym zyskiem netto w wysokości 1.388 tys. zł przy przychodach wynoszących 5.386 tys. zł. Z kolei jednostkowy zysk netto Spółki sięgnął w poprzednim roku prawie 990 tys. zł, a wartość przychodów przekroczyła 1.947 tys. zł.

Spółka Ekokogeneracja S.A. zajmuje się prowadzeniem sprzedaży dla klientów zewnętrznych oraz podmiotów działających w ramach jej Grupy Kapitałowej instalacji i elementów instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów. Emitent oferuje potencjalnym klientom dwa rodzaje instalacji. Pierwszym są instalacje do produkcji energii cieplnej z odpadów o użytecznej mocy cieplnej od 1,2 do 2,4 MW w piecach ceramicznych WGE. Natomiast drugim rodzajem instalacji do produkcji energii cieplnej z odpadów są piece obrotowe o użytecznej mocy cieplnej od 3 MW do 10 MW.

Coface: opóźnienia płatności dotknęły 80 proc. firm w Chinach

Z badania przeprowadzonego przez Coface wśród 1000 chińskich przedsiębiorstw wynika, że 8 na 10 firm w 2015 r. nie otrzymało płatności na czas. Krótkoterminowa perspektywa Coface nie przewiduje przyspieszenia realizacji płatności. Ponadto Coface prognozuje spowolnienie wzrostu PKB do 6,5 proc. w 2016 r. (w porównaniu z 6,9 proc. w 2015 r.). Oprócz nierozwiązanych problemów, takich jak wysoki wskaźnik struktury finansowania i nadwyżka mocy produkcyjnych w wielu sektorach, chiński rynek oczekuje w 2016 r. presji spadkowej na RMB oraz zmienności rynku akcji.

 Chińskie firmy coraz ostrożniejsze

 W 2015 r. średnie terminy odroczonych płatności dopuszczalne przez firmy chińskie ponownie uległy skróceniu, co odzwierciedla ostrożniejsze podejście do kwestii kredytów kupieckich oferowanych klientom.

Mimo to poziom ryzyka wzrósł, a 80,6 proc. firm uczestniczących w badaniu informowało o otrzymywaniu płatności z opóźnieniem w 2015 r. (w porównaniu z 79,8 proc. w 2014 r.). 58,1 proc. tych firm wskazywało również na wzrost kwoty zaległości. Większy odsetek respondentów (+4 punkty procentowe, tj. 10 proc. całości) stwierdziło, że średnie okresy zaległości przekraczały 150 dni. 17,9 proc. badanych firm informuje o bardzo długich (przekraczających 180 dni) okresach zaległości przekraczających 5 proc. ich obrotów rocznych. Zwiększenie ilości bardzo długich okresów zapłaty oznacza coraz większą presję na sytuację finansową firm.

Potwierdzają to dane na temat kredytów zagrożonych (NPL), ujawnione przez Chińską Komisję Regulacyjną ds. Banków. Pod koniec 2015 r. wskaźnik NPL osiągnął 1,59 proc., czyli najwyższy stan od 2009 r. (w porównaniu z 1 proc. w 2013 r.)[1]. Liczba NPL wzrosła o ponad 50 proc. w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2015 r. W tym kontekście nie można umniejszać znaczenia ryzyka wzrostu ilości zaległych płatności.

 Ponure perspektywy dla gospodarki w 2016 r.

W odniesieniu do chińskich firm zmagających się z nadwyżką mocy produkcyjnych i niskimi zyskami istnieje teraz większe prawdopodobieństwo niedopełnienia zobowiązań, gdyż rząd podjął decyzję o walce z nadwyżką mocy produkcyjnych i firmami „zombie”. Mimo spowolnienia wzrostu akcji kredytowej, zadłużenie prywatne nadal wzrasta szybciej niż PKB. Chiny nie rozpoczęły jeszcze procesu oddłużania, a ryzyko rośnie. Zadłużenie w niefinansowym sektorze prywatnym osiągnęło poziom 201 proc. PKB w czerwcu 2015 r., w porównaniu ze 114 proc. w czerwcu 2008 r. i 176 proc. w czerwcu 2013 r.

Wzrost chińskiego PKB w 2015 r. (6,9 proc.) był najwolniejszy od 25 lat, przy czym prognozy Coface wskazują kolejny rekord – 6,5 proc. w 2016 r. Ogólna tendencja jest zniżkowa, co wynika z procesu wyrównania i niskiego popytu globalnego. Władze wdrażają reformy konieczne do zrównoważenia wzrostu w kierunku konsumpcji i usług. Mimo pozytywnych skutków średniookresowych proces równoważenia przyniósł pewne krótkoterminowe skutki negatywne oraz trudne wyzwania dla firm, uderzając w zyski i zwiększając ryzyko kredytowe.

Rynki papierów wartościowych w Chinach doświadczają kolejnych spadków oraz zmienności. Nabywanie akcji przez inwestorów za pożyczone pieniądze zwiększyło ryzyka kredytowe i może jeszcze zintensyfikować tendencję spadkową. Jednocześnie zanotowano bezprecedensowy spadek wartości CNY, który w pierwszym tygodniu stycznia 2016 r. osiągnął najniższy poziom w stosunku do USD w okresie pięciu lat. Na wycenę CNY wpływają również negatywnie odpływ kapitału oraz obawy związane ze spowolnieniem gospodarczym w Chinach.

W kwestii monetarnej – Ludowy Bank Chin (PBoC) w listopadzie 2014 r. rozpoczął cykl rozluźniania polityki i od tego czasu sześciokrotnie obniżył stopę referencyjną (165 pb), pięciokrotnie (-300 pb) obniżył wskaźnik rezerw obowiązkowych banku (RRR) oraz dał gospodarce zastrzyk płynności (1,5 bln RMB w styczniu 2016 r. przy pomocy różnych narzędzi). Niezależnie od tego, środki łagodzenia polityki monetarnej nie były dotychczas zbyt skuteczne.

Strategia rządu jest niejednoznaczna, a władze wahają się między dwoma celami. Z jednej strony muszą znaleźć równowagę między wspieraniem wzrostu PKB w celu uniknięcia 'twardego lądowania’ i ochrony miejsc pracy, z drugiej zaś zarządzać ryzykiem bańki zadłużenia. Tymczasem firmy w Chinach stoją przed coraz większymi wyzwaniami, takimi jak wysoki wskaźnik struktury finansowania i wysokie koszty finansowania (mimo rozluźnienia polityki monetarnej), niska rentowność (napędzana nadmiernymi nadwyżkami mocy produkcyjnych w niektórych sektorach) oraz zmienność na rynkach walutowym i papierów wartościowych. Metody rozluźnienia polityki monetarnej nie były zbyt skuteczne w 2015 r., natomiast w 2016 r. Coface spodziewa się większej ilości pakietów stymulujących w związku z próbą uniknięcia przez chińskie władze twardego lądowania – stwierdza Charlie Carré, ekonomista Coface.

Sektory wysokiego ryzyka: budownictwo, metale i IT

 Z badania Coface wynika, że sektor budownictwa jest zagrożony największym ryzykiem, a sytuacja szybko ulega pogorszeniu. W przypadku 28,3 proc. sprzedaży z odroczonym terminem płatności występują opóźnienia w zapłacie należności przekraczające 150 dni, a 57 proc. respondentów z tego sektora informuje, że zaległości przekraczające 6 miesięcy dotyczą ponad 2 proc. ich obrotów.[2] W sektorze metali i IT zanotowano odpowiednio 13 proc. i 15,2 proc. płatności z odroczonym terminem, gdzie okres zaległości przekracza 150 dni. Pod presją jest również branża telekomunikacyjna. Niektóre sektory znajdują się w lepszej sytuacji, jednak nawet te powiązane z wydatkami gospodarstw domowych, takie jak handel detaliczny i przemysł motoryzacyjny, doświadczają trudności w uzyskiwaniu należnych im płatności.

[1] Źródło: Chińska Komisja Regulacyjna ds. Banków

[2] Coface uważa, że odzyskanie wierzytelności zaległych od co najmniej sześciu miesięcy jest wątpliwe. Doświadczenie Coface pokazuje, że ok. 80 proc. tych zaległości nie jest spłacanych w ogóle, jeśli spłata nie nastąpi w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Jeżeli kwota tych zaległych płatności przekracza 2 proc. łącznych rocznych obrotów firmy, płynność przedsiębiorstwa może stać się zagrożona, a jego zdolność do zapłaty dostawcom może być kwestionowana.

Podatek Religi wróci i zrujnuje kieszeń kierowców

Wiele wskazuje na to, że zostanie przywrócony tzw. podatek Religi. Takie rozwiązanie będzie skutkowało szybszym wzrostem składek w obowiązkowych polisach dla kierowców. Przez ostatni rok, podwyżka cen OC wyniosła aż kilkanaście procent.

Od kwietnia 2015 roku polisy OC średnio podrożały o 177 zł …

Porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl regularnie bada zmiany składek OC w miastach wojewódzkich. Dzięki tym analizom, można sprawdzać, jak zmieniają się koszty obowiązkowego ubezpieczenia samochodu.

Po ustaleniu średniego poziomu składek w miastach wojewódzkich okazuje się, że przeciętny koszt OC od października ub.r. do marca b.r. wzrósł z 1447 zł do 1496 zł (wzrost o 49 zł/3,39%). Z większą zmianą mieliśmy do czynienia w okresie kwiecień 2015 r. – październik 2015 r. Wtedy analogiczny wzrost średniej składki wyniósł 128 zł (około 10%). Ta zmiana uwzględniała m.in. koszty wprowadzenia systemu BLS oraz dość restrykcyjnej rekomendacji KNF-u w sprawie likwidowania szkód (obowiązującej od 1 kwietnia 2015 r.). Wzrosty odnotowane w okresie październik 2015 r. – marzec 2016 roku, na pewno nie odzwierciedlają jeszcze pełnych skutków obciążenia ubezpieczycieli tzw. podatkiem bankowym.

Planowany podatek zwiększy koszty polis o kolejne 10% – 15%

Nie znamy jeszcze szczegółów podatku Religi w nowej formie. Można jednak oczekiwać, że wprowadzenie takiej daniny ze składką 6%, będzie skutkowało wzrostem kosztu polis OC o kolejne 10% – 15%. Łączna zmiana może być jeszcze większa, gdyż ubezpieczyciele wezmą pod uwagę również skutki podatku bankowego, który od lutego 2016 r. obciąża ich aktywa. Podwyżka wynoszącą np. 20% wcześniejszej ceny ubezpieczenia OC, nie zostanie wprowadzona z dnia na dzień. Podobnie jak wcześniej, firmy ubezpieczeniowe co kwartał będą wprowadzać niewielkie podwyżki w swoich cennikach.

Frisco.pl przedstawia strategię

Prezes Frisco.pl, spółki portfelowej MCI, zaprezentowała dzisiaj samą firmę, jak i przedstawiła strategię działania i rozwoju. Więcej w wypowiedzi Katarzyny Kazior, prezes Frisco.pl

MCI podsumowuje zeszły rok

MCI Capital 2015 rok zakończył zyskiem netto na poziomie 121 mln zł. Spółka również podsumowała inwestycje oraz przedstawiła plan na 2016. Fundusze, w które zaangażowany jest MCI, planują zrealizować od 450 mln do 1 mld zł nowych inwestycji. Więcej w wypowiedzi Prezesa Zarządu, Tomasza Czechowicza.

Przyczyny porażki akcjonariatu obywatelskiego

0

Największą porażką akcjonariatu obywatelskiego, do którego namawiał rząd, jest Jastrzębska Spółka Węglowa SA. Inwestorzy indywidualni ponieśli potężne straty, poniważ nie wszystkie spółki były poddane restrukturyzacji przed przygotowaniem debiutu giełdowego.
Popularność akcjonariatu obywatelskiego była bardzo duża. Na akcje PZU zapisało się 250 tys. Obywateli. Na Tauron 250 tys. Rekordowe zainteresowanie dotyczyło akcji GPW, na które zapisało się ponad 320 tys. Drobnych inwestorów.
Co dalej ze spółkami z akcjonariatu, których właścicielem pozostaje nadal Skarb Państwa, a ich kurs spadł drastycznie? – W kilku dziedzinach nie zrobiono restrukturyzacji, przez to inwestorzy tracą pieniądze. Nie zrobiono restrukturyzacji górnictwa, przez to gorzej ma się energetyka – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jacek Socha, partner w PwC, b. minister Skarbu Państwa, współtwórca warszawskiej giełdy. – Trzeba mieć poszanowanie do biznesu spółek, w których Skarb Państwa jest współwłaścicielem.

Prokuratorzy mogą doprowadzić do stygmatyzacji społecznej niesłusznie oskarżonych

0

Zmiany kojarzone z przyjętą w tym roku przez Sejm ustawą Prawo o prokuraturze związane są przede wszystkim z połączeniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jednak zmian jest więcej, a jedna jest szczególnie niebezpieczna, dotyczy możliwości przekazywania mediom informacji o toczących się postępowaniach.
Prokuratorzy zyskali możliwość przekazywania mediom informacji o osobach, którym postawiono zarzuty o popełnienie przestępstwa. Jednak powinni to robić w taki sposób, aby nie było przesądzania o winie osoby, która przecież nie jest skazana.
Sytuacja jest bardzo ryzykowna. – Istnieje zjawisko stygmatyzacji społecznej, gdyż w społeczeństwie dominuje przeświadczenie, że jak komuś postawiono zarzuty, to musi coś być na rzeczy i wtedy nie ma szans na pełne oczyszczenie się z zarzutów –
mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Magdziak, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Strategia na duże zyski z inwestycji

0

Jaka jest strategia inwestycyjna funduszu, którego współwłaścicielem jest Tomasz Czechowicz, znany z listy 100 najbogatszych Polaków? Fundusz ten sfinalizował przed tygodniem transakcję sprzedaży Grupy Invia za ponad 327 mln zł, osiągając 11 – krotny zwrot z inwestycji.
Fundusz MCI.TechVentures, należy do giełdowej spółki MCI, a zarządza nim inna spółka z GPW – PEM SA. Współwłaścicielem obu jest T.Czechowicz. PEM SA, inwestuje w firmy, które na rynku są od kilku lat, a przychody mają większe niż 10 mln USD. Wchodzi w inwestycję zwykle z 2-4 innymi funduszami.
Strategia funduszu zdefiniowana została tak, że kupuje firmy wydając na transakcję nie mniej niż 10 mln euro.
O strategii funduszu w rozmowie z MarketNews24 mówi Sylwester Janik, partner w MCI Capital, zarządzający funduszem MCI.TechVentures.

Czyste technologie węglowe szansą Polski

0

Zatwierdzenie protokołu z Kioto przez Unie Europejską i państwa członkowskie spowodowało zobowiązanie do redukcji gazów cieplarnianych.
W 2009 roku unijne gospodarki spowolniły, co doprowadziło to do powstania nadpodaży uprawnień na rynku. Głównym czynnikiem, który wpłynął na powstanie nadwyżki był kryzys gospodarczy. Ograniczono produkcję oraz inwestycje co przyczyniło się do zmniejszenia zapotrzebowania na instalacje na uprawnienia do emisji.
Europejski rynek emisji (ETS) jest tak skonstruowany, że ma mieć postać wolnego handlu. Kupować i sprzedawać certyfikaty mogą praktycznie wszyscy uczestnicy rynku, a cena ma być wynikiem ścierania się popytu i podaży. Problem w tym, że wprowadzony mechanizm MSR (market stability reserve) sprawie, że jest to trochę taki wolny rynek ze sterowaniem, bo w swoich założeniach MSR ma zapewniać utrzymanie cen pozwoleń na wymaganym poziomie.
Wprowadzenie MSR spowoduje dodatkowe opłaty dla przedsiębiorstw. Kluczem do wszystkiego jest cena wyemitowania tony CO2, dla energetyki jest to kluczowa sprawa ponieważ elektrownia węglowa emituje mniej więcej jedną tonę CO2(dziś oscyluje na poziomie około 8 EUR/t) na każdą wyprodukowaną MWh energii elektrycznej – oznacza to, że cenę pozwoleń należy wliczyć w przyszłą estymowaną cenę energii elektrycznej. O tym jak działać będzie system i gdzie leżą szanse Polski w rozmowie z MarketNews24 mówił Kamil Moskwik, analityk Instytutu Sobieskiego oraz BiznesAlert. Więcej w materiale wideo.

Neuca chce przejąć w tym roku przynajmniej 20 przychodni lekarskich. Na ten cel przeznaczy 30 mln zł

CEO Magazyn Polska

Działająca na styku farmaceutyki i medycyny spółka Neuca chce osiągnąć w tym roku 110 mln zł zysku netto (wzrost o 7,5 proc. rdr.). Realizację celu ma umożliwić korzystna koniunktura panująca na polskim rynku hurtu farmaceutycznego, a także wzrost przychodów z produktów oferowanych pod markami własnymi. Spółka ma także ambitne plany inwestycyjne. Za ok. 30 mln zł chce powiększyć posiadaną sieć przychodni lekarskich o kolejne 20 punktów. Zarząd prognozuje również osiągnięcie rentowności w segmencie badań klinicznych. Jednocześnie zapowiada dwucyfrowy wzrost dywidendy.

– W hurcie farmaceutycznym stawiamy na rozwój organiczny. Podjęliśmy szereg działań związanych ze wzrostem satysfakcji naszych klientów i w taki sposób chcemy rosnąć. Sprzyja nam wzrost rynku. W ubiegłym roku wyniósł on nieco powyżej 5 proc. Zakładamy, że w tym roku trend nadal będzie wzrostowy – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Grzegorz Dzik, wiceprezes ds. spraw finansowych Grupy Neuca.

W 2015 roku sprzedaż hurtowa była największym obszarem działalności spółki. Ubiegłoroczne przychody tego segmentu wyniosły blisko 7,5 mld zł, a zysk netto przekroczył 112,5 mln złotych.

Oprócz hurtu farmaceutycznego grupa koncentruje się także na rozwoju własnej sieci przychodni lekarskich. W 2016 roku na przejęcia kolejnych obiektów planuje przeznaczyć około 30 mln złotych.

– Na ten rok planujemy około 30 mln zł wydatków na akwizycje nowych przychodni. Spodziewamy się, że będzie to porównywalna liczba podmiotów przejętych jak w roku ubiegłym, czyli około dwudziestu – informuje Grzegorz Dzik.

Rok temu Neuca na akwizycje przeznaczyła ok. 30,7 mln zł. Za tę kwotę udało się nabyć w sumie 21 podmiotów. Posiadane przychodnie obsługują już ok. 80 tys. pacjentów.

Grzegorz Dzik liczy także na dobre wyniki w segmencie badań klinicznych.

– Spodziewamy się, że obszar badań klinicznych również będzie w tym roku wzrostowy. Chcielibyśmy, aby przełożyło się to na dodatni wynik finansowy. Mamy też nasze najnowsze dziecko – start-up w obszarze telemedycyny. Jest to projekt, który będzie podlegał komercjalizacji w II połowie tego roku – informuje.

Grupa Neuca zamierza również rozwijać portfel produktów oferowanych pod markami własnymi. Aktualnie portfolio liczy już przeszło 450 produktów i jest to drugi najbardziej zyskowny segment spółki.

– W 2016 chcemy się skupić na tym, aby te produkty, które już mamy w naszej ofercie, były szerzej reprezentowane w ofercie apteki. Mamy w tym obszarze jeszcze bardzo duży potencjał wzrostowy – tłumaczy Dzik.

W zeszłym roku toruńska spółka po dokonaniu korekt zarobiła na czysto w sumie 102,3 mln zł. W tym rok prognozuje ponad 7-procentowy wzrost zysku i osiągnięcie poziomu 110 mln zł.

Notowana na warszawskiej giełdzie Neuca regularnie dzieli się z akcjonariuszami osiągniętym zyskiem. W tym roku do udziałowców może trafić ponad 22,5 mln zł, co daje 5 zł na akcję (stopa dywidendy 1,6 proc.)

– Kontynuujemy naszą politykę dywidendową. To oznacza, chcemy rosnąć w kwestii dywidendy w tempie kilkunastu procent. W tym roku podział zysku za 2015 rok jest na poziomie blisko 16 proc. dywidendy na akcję – tłumaczy.

Obecnie grupa Neuca z ponad 30-proc. udziałem jest liderem polskiego rynku dystrybucji farmaceutyków. Od 2004 roku jej akcje notowane są na głównym parkiecie GPW.

Hiszpańskie inwestycje w Polsce warte blisko 11 mld euro. To piąty największych inwestor zagraniczny w naszym kraju

CEO Magazyn Polska

Hiszpańskie firmy ulokowały w Polsce już 10,8 mld euro. To jeden z pięciu największych inwestorów zagranicznych w naszym kraju. Firmy znad Wisły są zdecydowanie mniej aktywne – na półwyspie Iberyjskim inwestują średnio kilkanaście milionów euro rocznie. Zrzeszająca ponad 110 członków Polsko-Hiszpańska Izba Gospodarcza wspiera wymianę pomiędzy Warszawą a Madrytem, pomagając w znalezieniu partnerów handlowych oraz reprezentując przedsiębiorców w rozmowach ze stroną rządową. 

Polska należy nadal do grupy najważniejszych odbiorców hiszpańskich inwestycji bezpośrednich wśród nowych państw członkowskich UE. Rekordowy pod tym względem był dla nas 2011 rok. Wówczas firmy hiszpańskie ulokowały na polskim rynku aż 4,3 mld euro. Hiszpania uplasowała się wtedy na drugim miejscu w zestawieniu największych inwestorów w Polsce – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Zuzanna Gołębiewska, dyrektor Biura Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej.

Według szacunków PHIG od 1992 roku hiszpańskie firmy ulokowały w naszym kraju niemal 11 mld euro. W zdecydowanej większości były to inwestycje związane z zakupem spółek giełdowych, udziałem w prywatyzacji oraz inwestycje greenfield. Spółki z Półwyspu Iberyjskiego najczęściej inwestowały w sektorze budowlanym, bankowości, motoryzacji oraz branży transportowej i energetycznej. Swój kapitał przeznaczały także na rozwój polskiej infrastruktury.

W branży infrastrukturalnej w ostatnich latach największymi inwestycjami mogą się pochwalić w Polsce spółki Ferrovial, Acciona oraz OHL. Jeśli chodzi o nieruchomości, to na uwagę zasługują Ferrovial Inmobiliaria, Fadesa Polnord, Acciona oraz Syrena Invest – wylicza dyrektor biura PHIG.

W przypadku sektora bankowego najbardziej aktywne były Banco Santander, właściciel Banku BZ WBK, CaixaBank, Banco Popular Español oraz Banco Sabadell. Z kolei w przypadku rynku energetycznego na uwagę zasługują spółki związane z produkcją energii odnawialnej, czyli Gamesa, Eólica, Iberdrola, Acciona. Branża metalowa reprezentowana jest natomiast m.in. przez Mecalux, a biznes związany z wyposażeniem wnętrz reprezentuje firma Roca.

Dotychczas największe polskie inwestycje w Hiszpanii miały miejsce w sektorze chemicznym, motoryzacyjnym, usługowym oraz IT. Tutaj rząd wielkości inwestycji jest mniejszy. W roku 2013 wyniosły one np. 30,2 mln euro, a w kolejnych latach były to inwestycje rzędu kilkunastu milionów euro – informuje Gołębiewska.

Wśród polskich podmiotów obecnych na hiszpańskim rynku dyrektor biura PHIG wyróżnia Selenę, Solaris, Boryszew, Asseco oraz firmę Point A.

Rok 2016 będzie dla nas okresem bardzo intensywnej pracy. Początek zaowocował już opracowaniem wspólnego dokumentu stanowiska izb bilateralnych w Polsce komentującym bardzo ważną dla przedsiębiorców kwestię, czyli nowelizację Prawa zamówień publicznych – mówi dyrektor Biura Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej.

Efektem prac był dokument przesłany do gabinetu ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego. Przedsiębiorcy odnoszą się w nim do planowanej nowelizacji Prawa zamówień publicznych, proponując swoje rozwiązania. Wskazują przy tym na szereg luk w obecnym prawodawstwie. Dotyczą one głównie braku instrumentów pozwalających na weryfikację oferentów oraz składanych propozycji cenowych.

Z kolei pod koniec lutego odbyło się spotkanie z ministrem Szałamachą. Było ono okazją do zaprezentowania planów i najważniejszych działań Ministerstwa Finansów dotyczących bezpośrednio firm, polityki fiskalnej i finansów państwa. Szczególnie chodziło tu o podatek bankowy i sprzedaż detaliczną – dodaje Gołębiewska.

PHIG została założona w 2000 roku. Izba zajmuje się doradztwem w zakresie współpracy polsko-hiszpańskiej. Służy aktualnymi informacjami rynkowymi, pomaga w poszukiwaniu partnerów handlowych oraz chroni interesy swoich członków. Aktualnie zrzesza ponad 110 przedsiębiorstw z Polski i Hiszpanii.

Polska wśród krajów o ograniczonych zasobach wody. Duże oszczędności przynoszą inwestycje przemysłu

CEO Magazyn Polska

Woda pitna to zaledwie 3 proc. całej wody na naszej planecie. Z tego 5/6 jest niedostępne dla ludzi, bo zamarznięte w lodach Arktyki i Antarktydy. Polska należy zaś do tych krajów Europy, w których jej zasoby są najbardziej ograniczone. Dlatego wodę powinni oszczędzać wszyscy, ale największe korzyści mogą przynieść działania przemysłu w tym zakresie. Przykładem mogą być działania Grupy Żywiec. W ubiegłym roku browary zaoszczędziły tyle wody, ile zużywa dziennie 1 mln osób.

– W Polsce rocznie zużywamy ok. 12 mld m³ wody. Przeciętny Polak ma dostęp do ok. 1,5 tys. m³ wody pitnej rocznie, średnio w Europie jest to 4,5 tys. m³. Na potrzeby komunalne przeznaczamy ok. 18 proc., reszta to woda zużywana w gospodarce – mówi agencji Informacyjnej Newseria Biznes Sławomir Brzózek, prezes Fundacji Nasza Ziemia.

W ciągu ostatniego półwiecza zużycie wody na świecie wzrosło dwukrotnie (m.in. w związku ze wzrostem populacji), a prognozy zakładają jego dalszy wzrost o 40 proc. w ciągu kolejnych 15 lat. Dlatego Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła w ubiegłym roku Agendę na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030, której jednym z celów jest zapewnienie wszystkim ludziom dostępu do czystej wody pitnej. Obecnie taki dostęp ma 91 proc. ludzkości, o 20 pkt proc. więcej niż jeszcze ćwierć wieku temu.

22 marca obchodzony jest Światowy Dzień Wody ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych, którego celem jest inspirowanie ludzi wszędzie na świecie do oszczędzania tego cennego zasobu.

– Rola przemysłu w poszanowaniu i oszczędzaniu wody jest nie do przecenienia. Drobna zmiana na poziomie technologii, organizacji produkcji, uszczelniania instalacji, by woda nie uciekała, w całej skali daje olbrzymie oszczędności i pozwoli zatrzymać wodę w tych lokalnych ekosystemach, gdzie są posadowione te instalacje przemysłowe – podkreśla Sławomir Brzózek. – To widać m.in. na przykładzie działań Grupy Żywiec.

Woda stanowi 95 proc. składu piwa. Przy produkcji 1 hl piwa zużywanych jest od 3 do 12 hl wody. Wielkość zużycia zależy od wykorzystywanej technologii, dlatego innowacje w procesie produkcji mają ogromny wpływ na ostateczne wykorzystanie tego zasobu. Ograniczenie jej zużycia o 30 proc. do roku 2020 jest jednym z celów Grupy Heineken. Ważną rolę w osiągnięciu tego celu odgrywają browary Grupy Żywiec.

– W Grupie Żywiec mamy znaczne oszczędności. Od 2008 roku udało nam się obniżyć zużycie wody o 5 proc. z poziomu 3 hl do 2,8 hl wody na 1 hl produkowanego piwa. Jest to o ponad hektolitr mniej niż w pozostałych browarach Grupy Heineken – mówi Ryszard Szczotka, główny energetyk Arcyksiążęcego Browaru w Żywcu.

Sam Arcyksiążęcy Browar w Żywcu osiągnął jeszcze lepszy wynik, schodząc do poziomu 2,7 hl wody na 1 hl piwa. W pierwszej dziesiątce najbardziej efektywnych pod tym względem browarów Heinekena na świecie (a jest ich łącznie 130) są jeszcze dwa inne polskie browary.

– W Grupie Żywiec inwestujemy w technologie pozwalające oszczędzać zużycie wody i energii. Prowadzimy ciągły monitoring. Zwracamy uwagę na zużycie wody do celów produkcyjnych, technologicznych oraz procesów pomocniczych. Nasze działania w Arcyksiążęcym Browarze w Żywcu rozpoczynamy od dbałości o czystość brzegów potoku Leśnianka oraz wspierania samorządów lokalnych w jej utrzymaniu – mówi Ryszard Szczotka.

Rewolucyjne zmiany w rejestracji znaków towarowych. Od kwietnia cały proces może być nawet o połowę krótszy

0

CEO Magazyn Polska

Obecnie procedura rejestracja znaków towarowych trwa średnio rok. W kwietniu po nowelizacji przepisów Urząd Patentowy będzie badał wyłącznie spełnienie bezwzględnych przesłanek. Nie będzie natomiast sprawdzał każdego zgłoszenia pod kątem kolizji z prawami innych osób, a obowiązek ten w praktyce spadnie na właścicieli wcześniejszych znaków. Przedsiębiorcy będą zmuszeni monitorować rynek oraz przede wszystkim nowo zgłaszane rejestracje, co może dla nich wiązać się z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów.

Zmiana systemu rejestracji znaków towarowych, która wejdzie 16 kwietnia 2016 roku, jest rewolucyjna. Dotychczas Urząd Patentowy RP badał zarówno bezwzględne, jak i względne przesłanki rejestrowalności. Czyli badał nie tylko to, czy znak jest np. opisowy, stanowi nazwę rodzajową wobec zgłoszonych towarów i usług, lecz także wcześniejsze prawa do znaków towarowych, praw majątkowych czy osobistych. Po zmianach będzie obowiązywał tzw. system sprzeciwowy – mówi agencji Newseria Biznes Marek Rumak, radca prawny w Kancelarii Affre i Wspólnicy.

Dzięki nowelizacji przepisów rejestracja znaku towarowego w Polsce będzie zbliżona do procedury obowiązującej w większości krajów Unii Europejskiej. Zgodnie z nową procedurą Urząd Patentowy będzie badał spełnienie wyłącznie bezwzględnych przesłanek. Nie będzie już natomiast sprawdzać wystąpienia względnych przeszkód rejestracji. Teoretycznie więc ochrona będzie mogła zostać udzielona na oznaczenie takie samo lub podobne do wcześniej zarejestrowanego znaku towarowego.

Dzisiaj, jeśli ktoś chce zarejestrować znak, to urząd może, a wręcz powinien odmówić rejestracji ze względu na istnienie wcześniejszego podobnego lub takiego samego znaku towarowego zarejestrowanego dla tych samych lub podobnych towarów czy usług. Natomiast po 16 kwietnia urząd zarejestruje nowo zgłoszony znak towarowy, bo wcześniejsze znaki nie będą stanowiły przeszkody – podkreśla Rumak. – To istotna zmiana. Przede wszystkim znacznie skróci ona czas rejestracji. Obecnie proces ten trwa średnio 12 miesięcy. Teraz szacuje się, że może być to zaledwie 6 miesięcy.

Zmianie ulegnie też wniesienie sprzeciwu wobec zgłoszenia. Osoba, która ma prawo ochronne do wcześniejszego znaku towarowego, będzie miała na to trzy miesiące od daty ogłoszenia w Biuletynie Urzędu Patentowego, jeśli tylko wystąpiła jakakolwiek względna przyczyna rejestracji. Sam sprzeciw nie gwarantuje, że urząd odmówi rejestracji, ale sprawa zostanie zbadana dopiero w takim przypadku. Urząd poinformuje o złożeniu sprzeciwu przez przedsiębiorcę, który dokonał zgłoszenia, oraz poinstruuje strony o możliwości zawarcia ugody w ciągu dwóch miesięcy. Po bezskutecznym upływie tego terminu urząd wyznaczy zgłaszającemu znak czas na złożenie odpowiedzi na sprzeciw.

Moim zdaniem zmiana idzie w dobrym kierunku. Będzie natomiast wymagała od uczestników rynku śledzenia rejestrów pod kątem tego, czy nie są zgłaszane znaki towarowe podobne do wcześniejszych znaków danego przedsiębiorcy – ocenia radca prawny.

To może się okazać pracochłonne. Na rynku działa bowiem kilka systemów ochrony znaków towarowych, tym samym miesięcznie może się to wiązać z koniecznością śledzenia kilku tysięcy zgłoszeń.

Generuje to dodatkowe koszty dla przedsiębiorcy, będzie też wymagało większej czujności i dbałości o własne znaki towarowe. Natomiast może to też sprzyjać temu, żeby firmy bardziej obserwowały rynek i rejestry Urzędu Patentowego i dbały w ten sposób o swoje interesy – przekonuje Marek Rumak.

Placówki medyczne intensywnie się cyfryzują. Rynek IT w medycynie w kolejnych latach wzrośnie do 2 mld zł

CEO Magazyn Polska

Rynek IT w sektorze zdrowia w najbliższych pięciu latach będzie wart ponad 2 mld zł. Jeśli doliczymy do tego inwestycje w centra przetwarzania danych oraz wydatki sektora prywatnego na zabezpieczanie danych, to wartość rynku wzrasta do blisko 5 mld zł. Placówki medyczne i samorządy realizują projekty informatyczne, ale ciągle brakuje ich integrowania na poziomie centralnym. Od stycznia 2018 roku cała dokumentacja medyczna będzie musiała być przechowywana w formie elektronicznej.

Szacujemy, że rynek IT w następnej pięciolatce w branży medycznej zarówno w sektorze publicznym, jak i w prywatnym będzie wart ponad 2 mld zł. Rozwój centrów przetwarzania danych, ale również centrów budowanych przez inne samorządy dołoży dodatkowe usługi o wartości 2 mld zł do tej puli. Z kolei sektor prywatny, który coraz częściej dostrzega, że jego obowiązkiem jest zabezpieczanie informacji medycznych, dołoży kolejne 0,5 mld zł – mówi agencji Newseria Biznes Marek Girek, prezes zarządu Data Techno Park, firmy, która wybudowała we Wrocławiu Medyczne Centrum Przetwarzania Danych itQ Data Center.

Jak podkreśla, od pięciu lat w polskiej służbie zdrowia obserwowany jest boom informatyczny. Wiele projektów realizowanych jest na poziomie lokalnym lub regionalnym.

Niestety, na poziomie centralnym ze względu na poziom skomplikowania administracyjnego naszej opieki zdrowotnej nie udało się dokończyć w poprzedniej pięciolatce projektu P1, który dzisiaj jest dosyć mocno krytykowany przez Ministerstwo Zdrowia – mówi Girek. – Z jednej strony mamy więc sukcesy lokalne, z drugiej strony niedosyt sukcesu na poziomie centralnym. Patrzymy na projekty centralne z dużą nadzieją, żeby to, co powstaje w placówkach medycznych i w regionach mogło być kontynuowane i integrowane właśnie z tego poziomu.  

Projekt P1 miał umożliwić swobodną wymianę danych z dokumentacji medycznych między placówkami, udostępnić je pacjentom, a także wprowadzić elektroniczne recepty. Zgodnie z pierwotnymi założeniami większość funkcjonalności systemu miała zacząć działać już w 2015 roku. Audyt nowego ministra zdrowia w resorcie wykazał, że czteroletnia realizacja tego projektu jest najpoważniejszym zaniedbaniem poprzedniej ekipy rządzącej.

Na realizacje projektu wydano już ok. 0,5 mld zł, z czego 400 mln zł Polska otrzymała z UE. Z powodu opóźnień koszty w znacznej mierze zostaną jednak pokryte ze środków budżetowych. Prace nad centralnym systemem trwają. Zgodnie z nowymi założeniami do końca 2017 roku ma być gotowa elektroniczna recepta wraz z niezbędnymi elementami internetowego konta pacjenta, w 2018 roku – elektroniczne skierowanie. Uzyskanie pełnej funkcjonalności hurtowni danych i ich analityki resort zakłada na 2020 rok.

Praktycznie rzecz biorąc, wszystkie procesy, które zachodzą w placówce medycznej, a także te poza nią, czyli udostępnianie informacji pacjentowi, mogą być zinformatyzowane. Także te dotyczące administracyjnego zarządzania placówkami, czyli procesy związane z obiegiem informacji zwykłej, kancelaryjnej oraz pism – twierdzi Marek Girek. – Informatyzacja umożliwi też kierowanie polityką zdrowotną i lekową na terenie placówki, a przede wszystkim przekrojową analizę informacji z poziomu płatnika i Ministerstwa Zdrowia.

Informatyzacja służby zdrowia pozwoli na szeroki dostęp do dokumentacji medycznej nie tylko pacjentom i lekarzom. Otrzymają go też urządzenia medyczne. To z kolei umożliwi dalszy rozwój telemedycyny i medycyny spersonalizowanej

Dzisiaj pacjenci korzystają już z usług telemedycznych. Ten rynek rozwija się przede wszystkim w obszarze usług niepublicznych. Takie usługi jak telekardiologia dają dzisiaj możliwość weryfikacji np. zapisu EKG pacjenta, zanim pacjent pojawi się w placówce medycznej. Niestety, znakomita część tych usług nie jest finansowana przez narodowego płatnika – przyznaje Marek Girek.

Ekspert twierdzi, że dzięki pozytywnej rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych rozwiązania telemedyczne zostały przyjęte do koszyka świadczeń NFZ. Nie są jednak jeszcze dostępne we wszystkich województwach i we wszystkich obszarach. Pacjenci mogą korzystać obecnie z telekardiologii. Czekają na inne dziedziny, m.in. telediabetologię oraz telerehabilitację.

Rośnie liczba mieszkań przeznaczanych na krótkoterminowy wynajem. W tym roku motorem rynku mogą być Światowe Dni Młodzieży w Krakowie

CEO Magazyn Polska

Przybywa apartamentów przeznaczanych na wynajem – zarówno prywatnych mieszkań, jak i pokojów w condohotelach. Krótkoterminowe wynajmowanie lokali turystom pod pewnymi warunkami może być opłacalne nawet dla osób, które mają tylko jedną nieruchomość lub ją od kogoś wynajmują. Zwiększone zapotrzebowanie w poszczególnych lokalizacjach widać szczególnie przy okazji ważnych wydarzeń. W tym roku mogą to być Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.

Jest coraz więcej ludzi, którzy sami organizują sobie wakacje i nie wybierają opcji z przelotem i zorganizowanym hotelem. Te osoby chcą porównać oferty, wybrać lokalizację hotelu lub apartamentu, który przy wyjazdach rodzinnych bywa dużo bardziej opłacalny niż hotel – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krystyna Balicka, PR Manager w BookApart.com.

Apartamenty i mieszkania wynajmowanie od osób prywatnych stają się coraz popularniejsze, przede wszystkim w dużych miastach i miejscowościach turystycznych. Często są lepiej położone niż część hoteli, a przy krótkim pobycie, na kilka dni, mogą się również okazać korzystne finansowo.

Krótkoterminowy wynajem się opłaca, choć niekoniecznie wtedy, gdy ma się jedno mieszkanie, bo wtedy trzeba mieć osobę, która będzie się zajmowała lokalem i jego wynajmem – zaznacza Balicka. – Jeśli ktoś chce z tego mieć działalność, to zaczyna od 4–6 mieszkań i stopniowo zwiększa swoje zasoby.

Jak wskazuje, aby prowadzić tego typu działalność, niekoniecznie trzeba takie mieszkania kupować.

Jedna z naszych klientek podnajmowała kilka mieszkań od osób, którym zależało na tym, żeby je jak najszybciej wynająć na długi okres. Każde z nich oddawała do użytku turystom. Firma nadal funkcjonuje, liczba mieszkań się zwiększa, więc okazało się to całkiem dobrym pomysłem. Trzeba się tylko liczyć z tym, że wymaga to poświęcenia czasu i dużego zaangażowania – przekonuje Balicka.

W Polsce przybywa osób, które decydują się na takie źródło przychodu, konkurencja jest więc silna. Rośnie jednak także popyt. Wiąże się to z coraz bardziej świadomym podróżowaniem. Wielu turystów zamiast wyjazdów z biurem podróży decyduje się na samodzielną organizację wakacji, a co za tym idzie –częściej szukają apartamentów.

Z takich opcji często korzystają też turyści podczas city break, czyli krótkich podróży do miast. W Polsce tego typu wyjazdy cieszą się dużą popularnością.

Apartamenty są popularne w największych polskich miastach, jak Wrocław, Kraków, Warszawa, Poznań, Łódź czy Gdańsk. Trzeba się jednak liczyć z tym, że mieszkanie trzeba wyposażyć i zajmować się nim przez cały czas. Miast, gdzie pojawiają się apartamenty, ciągle przybywa. To coraz popularniejsze i da się na tym zarobić, trzeba tylko robić to z głową i liczyć się z konkurencją na rynku – przekonuje ekspertka.

Dobrym rozwiązaniem może być też zakup mieszkania w condohotelu, czyli inwestycji, która łączy blok mieszkalny z hotelem. Wybór odpowiedniej lokalizacji może zagwarantować odpowiednie obłożenie i zyski przez cały rok. Z danych Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości wynika, że lawinowo rośnie liczba apartamentów inwestycyjnych w systemie condohotelowym. Do końca 2017 roku zapowiadana jest realizacja co najmniej 3 tys. tego typu lokali.

Według danych serwisu Accommodation dzienne ceny wynajmu od prywatnych osób w Warszawie sięgają od 150 zł do 5 tys. zł za apartament, od 100 zł do 1,5 tys. zł za mieszkanie i od 40 zł do 550 zł za pokój. Najtaniej jest w Gdańsku, gdzie za apartament trzeba zapłacić od 100 zł do 1 tys. zł, od 30 zł do 800 zł za mieszkanie, natomiast za pokój maksymalnie 200 zł. Ceny rosną jednak w zależności od organizowanych w pobliżu miast imprez masowych lub ważnych wydarzeń. W 2012 roku takim wydarzeniem były mistrzostwa Europy w piłce nożnej, które odbywały się w Polsce i na Ukrainie. W tym roku mogą to być Światowe Dni Młodzieży, które odbędą się w Krakowie.

Kraków już teraz jest bardzo chętnie odwiedzanym miastem, niezależnie od pory roku. Tylko trzeba wziąć pod uwagę to, że ten rynek jest już mocno przesycony, są hotele, hostele, pensjonaty, także apartamenty. Ceny noclegu na pewno wzrosną podczas Światowych Dni Młodzieży, ale zakładanie działalności tylko po to, żeby zarobić w tym okresie, nie będzie miało większego sensu, bo rynek jest już po prostu przesycony – zaznacza Krystyna Balicka.

Regularne czyszczenie smartfonów i tabletów może przedłużyć ich żywotność. Pomocne jest także odpowiednie przechowywanie

CEO Magazyn Polska

Czas przeżycia urządzeń elektronicznych w dużej mierzy zależy od ich właścicieli, w szczególności od sposobu, w jaki je przechowuje i przewozi. Smartfony, tablety czy laptopy najlepiej trzymać w futerałach ochronnych, które zabezpieczają przed zarysowaniem czy rozbiciem na skutek upadku. Eksperci zalecają też regularne czyszczenie oraz unikanie całkowitego rozładowania akumulatorów.

Polacy nie wyobrażają sobie codziennego życia bez elektronicznych gadżetów. Z badań firmy Deloitte wynika, że dostęp do smartfonów ma obecnie blisko 80 proc. Polaków, a do tabletów – 51 proc. Ich właściciele oczekują, że kosztowne urządzenia będą działać jak najdłużej, często jednak sami przyczyniają się do tego, że odmawiają one posłuszeństwa w najmniej oczekiwanym momencie. Przyczyną są błędy w eksploatacji, często wynikające z pośpiechu. Do najczęstszych błędów należy ich nieprawidłowe przechowywanie, np. noszenie smartfona luzem w torebce.

Warto stosować futerały ochronne, które zabezpieczają przed zarysowaniem czy rozbiciem podczas upadku. Podczas przenoszenia urządzeń warto zwrócić uwagę na to, żeby przechowywać je w specjalnie do tego przygotowanych kieszeniach toreb czy plecaków – mówi agencji informacyjnej Newseria Agnieszka Medoń, ekspert GP Battery Polska.

Warto zaopatrzyć się także w inne gadżety zwiększające bezpieczeństwo urządzeń elektronicznych, np. folie ochronne na ekrany lub zaślepki na wejścia. Oferta tego typu produktów na rynku jest coraz większa.

Dla trwałości smartfonów, tabletów czy laptopów ważne jest także ich regularne czyszczenie. Jak podkreśla Medoń, należy przy tym pamiętać, by bez potrzeby nie rozkręcać zanadto sprzętu – nie tylko grozi to utratą gwarancji, lecz także może powodować trudności w ponownym złożeniu urządzenia w całość.

Przy czyszczeniu warto zastosować ściereczki z mikrowłókien, które zapewniają czystą powierzchnię smartfona czy tabletu i zabezpieczają urządzenie przed zarysowaniami. Tam, gdzie trudniej dostać się taką ściereczką, można wykorzystać patyczki kosmetyczne – mówi Agnieszka Medoń.

Do czyszczenia tabletów i smartfonów warto używać także specjalnych płynów. Mają specyficzny skład, nie zawierają bowiem roztworów zasadowych, które mają negatywny wpływ na działanie sprzętu elektronicznego. Oprócz prawidłowego przechowywania i odpowiedniego czyszczenia warto zwracać także uwagę na akumulatory litowo-jonowe. Mitem jest twierdzenie, że baterię należy całkowicie rozładować, by zapewnić sprawne funkcjonowanie sprzętu.

Ogólna zasada jest taka, że nie należy doprowadzić do pełnego rozładowania baterii litowo-jonowych, gdyż powoduje to zmniejszenie pojemności tej baterii w dłuższym okresie – mówi Agnieszka Medoń.

Przy głębokim rozładowaniu, a więc poniżej napięcia granicznego, ponowne pełne naładowanie bywa niemożliwe. O kwestii tej należy pamiętać także w przypadku sprzętu używanego sporadycznie.

Rodzina 500+ obniży alimenty?

Czy program Rodzina 500+ spowoduje wzrost liczby pozwów o obniżenie alimentów, szczególnie w przypadku mniej zamożnych rodziców? Może się przecież okazać, że po przyznaniu państwowego świadczenia kwota na utrzymanie dziecka będzie wyższa niż ta, za którą utrzymuje się alimentator.

Określając wysokość alimentów, sąd sprawdza koszty utrzymania dziecka, możliwości finansowe każdego z rodziców oraz nakład ich osobistych starań. Pojawienie się dodatkowego świadczenia zaburza te ustalenia.

Może się okazać, że pieniądze z programu Rodzina 500+, które mają służyć wyłącznie realizacji potrzeb dziecka, będą w większości je zaspokajały. Byłby to czynnik mający istotne znaczenie przy ustalaniu wysokości alimentów. „Oczywiście w przypadku zamożnych rodziców koszt utrzymania dziecka jest znacznie wyższy i w związku z tym kwota 500 zł nie będzie miała wielkiego wpływu na wysokość świadczenia alimentacyjnego. Z drugiej strony możliwa jest sytuacja, że alimenty i pieniądze od państwa będą stanowić łącznie znacznie wyższą kwotę niż ta, z której utrzymuje się alimentator. A coś takiego nie powinno mieć miejsca” – mówi serwisowi infoWire.pl adwokat Jerzy Grycz.

Program Rodzina 500+ spowoduje, że sądy otrzymają znaczną liczbę nowych pozwów o obniżenie alimentów, jednak raczej nie będą podchodzić przychylnie do tych roszczeń. „Obecnie sąd nie może uwzględnić nowego świadczenia przy ustalaniu alimentów, ponieważ musi opierać się na stanie z dnia wyrokowania” – podkreśla ekspert. Ewentualne zmiany wysokości alimentów w związku z wejściem w życie programu Rodzina 500+ będą więc możliwe dopiero od kwietnia.