Popołudniowy komentarz walutowy z 04.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 04.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

3 500 miejsc pracy!

3 500 miejsc pracy oferuje agencja zatrudnienia Manpower, która prowadzi kolejny etap rekrutacji na stanowiska pracowników magazynowych. To dobra wiadomość zarówno dla tych, którzy szukają dodatkowego zajęcia na czas przed i okołoświąteczny, jak i osób, ktore mają kłopoty w znalezieniu zatrudnienia. Przy zdobyciu pracy liczy się bowiem zaangażowanie i motywacja. Na zainteresowanych czeka konkurencyjne wynagrodzenie, świadczenia pozapłacowe oraz darmowy dojazd do miejsca zatrudnienia.       

Zrekrutowane osoby będą wykonywały pracę na stanowiskach pracowników magazynowych u jednego z klientów Manpower. Oferta skierowana jest do mieszkańców Dolnego Śląska, Opolszczyzny oraz Wielkopolski. Miejscem pracy jest jedna z dwóch lokalizacji zakładów logistycznych, które mieszczą się w Bielanach Wrocławskich oraz w Sadach pod Poznaniem. Jednak zapewniany przez pracodawcę darmowy transport sprawia, że propozycja pracy może być ciekawa również dla osób z bliższych i dalszych miejscowości. Na tych, którzy przejdą proces rekrutacji pomyślnie czeka praca w znanej, międzynarodowej firmie, obiad w ciągu dnia za symboliczną złotówkę dla każdego pracownika, a także wynagrodzenie konkurencyjne w porównaniu do innych płac w regionach. Wynagrodzenie wynosi 14 zł brutto za godzinę, a towarzyszy mu też 15-procentowa premia, która zależy od obecności w pracy oraz osiąganych wyników.

–  Sytuacja na rynku pracy staje się coraz bardziej korzystna dla kandydata, jednak nadal wiele osób ma problemy w znalezieniu zatrudnienia, – mówi Tomasz Walenczak, Dyrektor Operacyjny w agencji zatrudnienia Manpower. – Oferowana przez nas praca dotyczy stanowiska pracownika magazynowego. Do obowiązków zatrudnionych należeć będzie realizowanie podstawowych procesów w magazynie, jak rozkładanie, pakowanie i etykietowanie towarów. To możliwość znalezienia zatrudnienia również dla tych osób, które nie mają doświadczenia lub też mają  kłopoty w uzyskaniu pracy z racji długotrwałego pozostawania na bezrobociu. Miejsc pracy jest wiele, a szanse na ich zdobycie ma każdy. Rekruterzy zwracają jednak uwagę na umiejętność działania w zespole, motywację oraz zaangażowanie. – dodaje przedstawiciel Manpower.

Formą zatrudnienia będzie umowa o pracę tymczasową zawarta z agencją zatrudnienia Manpower. Praca trwa po 10,5 godziny dziennie, z trzema przerwami. Odbywa się w dwóch zmianach, dziennej i nocnej, przez cztery dni w tygodniu, w różnych systemach dniowych.  By oszczędzić czas starających się o pracę kandydatów i przyspieszyć cały proces, większa część rekrutacji odbywa się on-line. Może w niej wziąć udział każdy zainteresowany. Wystarczy aplikować poprzez stronę www.manpower.pl/amz, na której przez formularz rekrutacyjny przekazuje się swoje dane osobowe, a następnie odpowiada na zawarte w nim pytania. Po zakwalifikowaniu się do kolejnego etapu następuje rozmowa telefoniczna z rekruterem. Sprawdza on umiejętności miękkie oraz ewentualne wcześniejsze doświadczenia zawodowe kandydata.

Dla osób, które mają utrudniony dostęp do Internetu, aplikowanie on-line możliwe jest również w biurach regionalnych agencji zatrudnienia Manpower, w których konsultanci Manpower pomagają w wypełnieniu przez Internet formularza rekrutacyjnego. Więcej informacji na temat organizowanej pracy można zdobyć pod numerem 696-023-760 (Poznań), 606-770-697 (Wrocław) lub też w regionalnych oddziałach Manpower, których lista dostępna jest na stronie www.manpower.pl. Szukając pracy warto korzystać z ofert doświadczonych agencji zatrudnienia, takich jak Manpower. Współpracując z pracodawcami z różnych branż, agencja zatrudnienia Manpower udziela dostępu do wielu ofert pracy, ułatwiając kandydatom jej szybsze znalezienie.

Analiza WIG20, DAX i S&P500 – 4.11.2015

Obejrzyj nasz materiał wideo „Analiza indeksów: WIG20, DAX i S&P500”. Znajdziesz w nim komentarz Pawła Danielewicza dotyczący wybranych indeksów giełdowych.

Exact Software partnerem strategicznym firmy Lucanet

Exact Software zawiązał partnerstwo strategiczne z firmą LucaNet. Porozumienie wynika ze strategii rynkowej w sektorze produktów klasy premium i wiąże się z wprowadzeniem do sprzedaży wspólnego rozwiązania Exact Consolidation powered by LucaNet. Nowy produkt umożliwia obecnym i potencjalnym klientom znaczne zwiększenie efektywności operacji w obszarze zarządzania wydajnością firmy. LucaNet to firma wyspecjalizowana w dziedzinie rozwiązań CPM.

Powstała w 1999 roku w Niemczech firma LucaNet jest organizacją oferującą bardzo szybką implementację rozwiązań CPM (czyli systemów zarządzania wydajnością firmy) na rynku międzynarodowym. Przedsiębiorstwo tworzy najlepsze w swojej klasie produkty z dziedziny konsolidacji finansów, budżetowania i prognozowania przepływów finansowych oraz raportowania w procesie zarządzania. Najwyższej jakości rozwiązania są przyjazne dla użytkowników, a jednocześnie spełniają rygorystyczne wymogi certyfikacyjne.

Przyczyny decyzji o partnerstwie

Firma LucaNet oferuje sprawdzone rozwiązania, które budzą coraz większe zainteresowanie wśród większych klientów korzystających z rozwiązań Exact Software. Wśród głównych powodów zawiązania partnerstwa należy wymienić umożliwienie obsługi wielooddziałowych organizacji, wzmocnienie międzynarodowej oferty obu firm oraz wprowadzenie rozwiązań odpowiadających na rosnące zapotrzebowanie w dziedzinie budżetowania i prognozowania przepływów finansowych.

Rozwiązanie LucaNet opiera się na hurtowni danych finansowych OLAP oraz integracji ze wszystkimi środowiskami Exact. Dane czerpane z hurtowni danych mogą być łatwo udostępniane np. przy pomocy rozwiązań Exact Insights powered by QlikView i usług SQL Reporting Services.

Rozwiązanie Exact Consolidation powered by LucaNet w inteligentny sposób odpowiada na złożone potrzeby przedsiębiorstw, przykładowo w zakresie wielowalutowości transakcjach, różnorodności struktur przedsiębiorstwa, skomplikowanych systemów prawnych oraz konieczności korygowania i eliminowania danych finansowych w rozliczeniach wewnętrznych pomiędzy różnymi oddziałami firm. Produkt oferuje potężne narzędzia do tworzenia budżetów i prognozowania przepływów finansowych, umożliwiając tworzenie hipotetycznych scenariuszy oraz prognoz sezonowych i kroczących. Dzięki Exact Consolidation powered by LucaNet, klienci oszczędzają czas podczas rozliczeń miesięcznych oraz uzyskują dostęp do większej ilości informacji i analiz, które mają rzeczywiste przełożenie na podejmowane decyzje biznesowe.

 Największe korzyści

Zalety rozwiązania Exact Consolidation powered by LucaNet oraz jego przewaga nad prostszymi produktami będą szczególnie widoczne w procesie zarządzania wieloma podmiotami gospodarczymi operującymi różnymi walutami lub działającymi w różnych systemach prawnych. Do tej pory rozwiązanie zostało wdrożone między innymi w Pirtek Europe, TET Group i Generator Hostel.

Skorzystaj z ulgi podatkowej

#tnijpodatki z Union Investment TFI i zyskaj ulgę podatkową. Ruszyła kampania promująca IKZE – Ruszyła kampania edukacyjna Union Investment TFI zachęcająca do skorzystania z ulgi podatkowej, jaką oferuje emerytalne konto IKZE. Choć to III-filarowe rozwiązanie pozwala uzyskać redukcję lub zwrot z podatku za 2015 r. do kwoty 1520 zł, jego popularność rośnie relatywnie powoli.

podatki

IKZE, czyli Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego, funkcjonuje od 2012 r. Od tamtego czasu nie podbiło ono jednak serc i portfeli Polaków, pozostając w tyle również za innym kontem emerytalnym dostępnym w III filarze – IKE.

Jak wynika z danych KNF, na koniec I półrocza 2015 r. instytucje finansowe (firmy ubezpieczeniowe, TFI, domy maklerskie, banki i PTE) prowadziły 554 620 kont IKZE.  Choć liczba osób korzystających z IKZE nominalnie nie wydaje się mała, to po zestawieniu z liczbą osób pracujących (w II kwartale 2015 r. blisko 16 milionów), stanowi zaledwie jej niewielki ułamek. Także wartość środków, które oszczędzający wpłacili na konta IKZE  (ok. 392,5 mln zł.) jest znacząco niższa od aktywów zgromadzonych w IKE, wynoszących ok. 5,5 mld zł.

Oszczędzanie na emeryturę jest niestety powszechnie bagatelizowane przez Polaków. Nasza kampania ma na celu uświadomienie, że zabezpieczenie finansowej przyszłości przy pomocy konta IKZE jest nie tylko rozsądne w kontekście prognozowanej wartości emerytur wypłacanych z ZUS, ale także korzystne pod względem podatkowym. To jedna z niewielu inwestycji na przyszłość, która przynosi wymierne zyski niemal od razu, w postaci ulgi podatkowej – mówi Danuta Musiał, dyrektor Departamentu Marketingu i Komunikacji w Union Investment TFI.

Kampania będzie prowadzona w prasie, Internecie, radiu oraz telewizji. Ponadto „aktywny emerytalnie” będzie profil Union Investment TFI na Twitterze. Pod wspólnym hasztagiem #tnijpodatki będą na nim publikowane ciekawostki związane z tematyką ulg podatkowych, oszczędzania na emeryturę oraz IKE i IKZE.

Spore podwyżki składek OC są już faktem

Podwyżki składek w nowych polisach OC, są zapowiadane już od dawna. Zmiany cenowe mają być sposobem na zakończenie wyniszczającej wojny cenowej ubezpieczycieli i pokrycie kosztów bezpośredniej likwidacji szkód. Przez ostatnie sześć miesięcy kierowcy mogli już odczuć zmiany w cennikach ubezpieczycieli. Podwyżki są dobrze widoczne, gdy weźmiemy pod uwagę średni koszt ubezpieczenia OC na terenie największych miast kraju.

Przez pół roku średnia składka nowego OC wzrosła o 12%

Porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl dysponuje systemem, który automatycznie oblicza średni koszt ubezpieczenia OC w poszczególnych miastach. Wyniki z ostatnich 30 dni bazują na indywidualnych kalkulacjach użytkowników. Dzięki dużej próbie statystycznej (około 150 000 wyliczeń miesięcznie) można wiarygodnie sprawdzić zmiany w koszcie polis OC oraz pakietów (OC + AC, OC + NNW, OC + AC + NNW). „Poniższa tabela przedstawia dane Ubea.pl, które dotyczą składek ubezpieczenia OC dla kierowców w osiemnastu miastach wojewódzkich. Porównywane wyniki pochodzą z kwietnia 2015 r. i października 2015 r.” – wyjaśnia Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Po obliczeniu średniej składki ubezpieczenia OC w analizowanych miastach okazuje się, że ta wartość wzrosła z 1319 zł (kwiecień 2015 r.) do 1447 zł (październik 2015 r.). Półroczna zmiana wynosi zatem +11,94% (+128 zł). Kierowcy zwykle wybierają polisy o najniższej, a nie średniej składce. Mimo tego wielu posiadaczy samochodów odczuło ostatnie zmiany w cennikach ubezpieczycieli. Nina Kuczyńska zaznacza, że na terenie kilku miast, spory wzrost składek dotyczył również firm oferujących najtańsze ubezpieczenia (zobacz np. wyniki z Katowic).     

Zmiany średnich składek ubezpieczeń OC w miastach wojewódzkich                 (kwiecień 2015 r. – październik 2015 r.)*
Nazwa miasta

(kolejność według liczby mieszkańców)

Średnia roczna składka polisy OC      (bez produktów pakietowych) w            kwietniu 2015 r. Średnia roczna składka polisy OC (bez produktów pakietowych) w październiku 2015 r. Zmiana średniej składki od kwietnia 2015 r. do października 2015 r.
Warszawa od 965 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 2111 zł (InterRisk), średnia: 1541 zł od 972 zł (AXA Direct) do 2308 zł (InterRisk), średnia: 1534 zł -0,45%
Kraków od 883 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 1849 zł (Compensa), średnia: 1265 zł od 928 zł (AXA Direct) do 2073 zł (Compensa), średnia: 1382 zł +9,25%
Łódź od 845 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 1936 zł (Compensa), średnia: 1329 zł od 1153 zł (Aviva) do 2358 zł (Compensa), średnia: 1546 zł +16,33%
Wrocław od 1234 zł (TUW TUZ) do 2220 zł (Compensa),średnia: 1695 zł od 863 zł (TUW TUZ) do 2096 zł (InterRisk), średnia: 1524 zł -10,09%
Poznań od 985 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 2396 zł (Compensa), średnia: 1565 zł od 1051 zł (TUW TUZ) do 2837 zł (Compensa), średnia: 1688 zł +7,86%
Gdańsk od 1123 zł (AXA Direct) do 2464 zł (InterRisk), średnia: 1709 zł od 987 zł (TUW TUZ) do 2650 zł (Compensa), średnia: 1717 zł +0,47%
Szczecin od 963 zł (TUW TUZ) do 2008 zł (Compensa), średnia: 1443 zł od 924 zł (AXA Direct) do 2250 zł (Ergo Hestia), średnia: 1553 zł +7,62%
Bydgoszcz od 1030 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 1728 zł (InterRisk), średnia: 1314 zł od 1190 zł (Aviva) do 2343 zł (InterRisk), średnia: 1688 zł +28,46%
Lublin od 667 zł (TUW TUZ) do 1469 zł (Compensa), średnia: 1051 zł od 933 zł (Aviva) do 2001 zł (Compensa) średnia: 1279 zł +21,69%
Katowice od 608 zł (PZU) do 1644 zł (You Can Drive), średnia: 1177 zł od 1043 zł (Aviva) do 2429 zł (InterRisk), średnia: 1537 zł +30,59%
Białystok od 766 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 1633 zł (InterRisk), średnia: 1152 zł od 839 zł (Aviva) do 1811 zł (InterRisk), średnia: 1200 zł +4,17%
Toruń od 701 zł (Link 4) do 1365 zł             (InterRisk), średnia: 962 zł od 1008 zł (Aviva) do 2029 zł (Compensa), średnia: 1387 zł +44,18%
Kielce od 685 zł (TUW TUZ) do 1493 zł (Compensa), średnia: 1075 zł od 661 zł (AXA Direct) do 1582 zł (Compensa), średnia: 1007 zł -6,33%
Rzeszów od 607 zł (Aviva) do 1158 zł (Compensa), średnia: 874 zł od 785 zł (TUW TUZ) do 1948 zł (Compensa), średnia: 1241 zł +41,99%
Olsztyn od 784 zł (TUW TUZ) do 1656 zł (InterRisk), średnia: 1284 zł od 1002 zł (AXA Direct) do 2503 zł (Ergo Hestia), średnia: 1689 zł +31,54%
Gorzów Wielkopolski od 1015 zł (Aviva) do 2411 zł (Compensa), średnia: 1562 zł od 890 zł (TUW TUZ) do 1591 zł (InterRisk), średnia: 1206 zł -22,79%
Opole od 909 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 1751 zł (Compensa), średnia: 1318 zł od 904 zł (Liberty Ubezpieczenia) do 2770 zł (Compensa), średnia: 1596 zł +21,09%
Zielona Góra od 817 zł (TUW TUZ) do 2024 zł (Compensa), średnia: 1425 zł od 791 zł (TUW TUZ) do 1876 zł (Compensa), średnia: 1272 zł -10,74%
Średni wynik dla 18 miast 1 319 zł 1 447 zł +11,94%

*- Podane składki są wynikiem kalkulacji wykonanych przez użytkowników serwisu Ubea.pl (pierwsza analiza: od 26 marca do 24 kwietnia 2015 roku, druga analiza: od 28 września do 26 października 2015 roku)

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Ubea.pl

W Toruniu i Rzeszowie zmiany są najbardziej widoczne …

 Nina Kuczyńska uważa, że po dokładniejszym przeanalizowaniu danych z powyższego zestawienia, można wyciągnąć kilka ciekawych wniosków. Uwagę zwracają przede wszystkim bardzo duże zmiany, które miały miejsce w miastach liczących sobie 175 000 – 360 000 mieszkańców. Do tej grupy należą następujące ośrodki miejskie:

  • Toruń (wzrost średniej składki o 44,18%)
  • Rzeszów (+41,99%)
  • Olsztyn (+31,54%)
  • Katowice (+30,59%)
  • Bydgoszcz (+28,46%)

Wszystkie wymienione miasta wcześniej wyróżniały się relatywnie niskim kosztem ubezpieczeń OC (zobacz dane z kwietnia 2015 r.). „Nie można wykluczyć, że ten czynnik miał duży wpływ na decyzje związane z podwyżkami składek” – mówi Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl.       

Trzeba również odnotować, że na terenie największych miast, zmiany cenowe były mniej widoczne. Tylko w Łodzi półroczny wzrost średniej składki przekroczył 10%. We Wrocławiu przeciętny koszt OC nawet spadł o 10,09%. Po sześciu miesiącach od pierwszej analizy, Gdańsk wciąż wyróżniał się najwyższym poziomem średniej składki ubezpieczenia OC. Za taką polisę gdańszczanie przeciętnie płacili 1717 zł (patrz powyższe zestawienie). „W porównaniu z kwietniem, zmniejszył się dystans pomiędzy „najdroższym” i „najtańszym” miastem wojewódzkim. Dane z października 2015 roku, wskazują, że za obowiązkowe ubezpieczenie najmniej płacili kierowcy w Kielcach (średnio: 1007 zł)” – dodaje Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl

Gra bez kompromisów w zarządzaniu projektami

Jak wyjść poza ograniczenia „żelaznego trójkąta” – czas, budżet i jakość? Zarządzanie projektem nie powinno sprowadzać się tylko do czynności administracyjnych. Są sposoby na to, by stale ulepszać know-how i coraz lepiej wykorzystywać zasoby.

zarzadzanie projektami„Żelazny trójkąt” każdego projektu – czas trwania, budżet i jakość – determinuje ramy działania, a często także ogranicza i zmusza do rozwiązań kompromisowych. Chodzi jednak o to, by posiadane zasoby wykorzystać jak najlepiej. Kluczem jest właściwa analiza sytuacji wyjściowej.

Jeśli już na wstępie założymy nierealne cele i czas przebiegu projektu, to albo nie osiągniemy założonych rezultatów, albo poniesiemy nakłady finansowe niewspółmiernie duże w stosunku do efektów – mówi Aneta Lech ze Staufen Polska, firmy specjalizującej się w innowacjach organizacyjnych i procesowych.

Jest to tym ważniejsze, że nierealne cele czy nieprzejrzysta struktura zadań łatwo prowadzą do demotywacji zespołu.

Projekt w przepływie

Określenie „przepływ wartości” pochodzi z lean management. Oznacza różne działania i zadania, realizowane w określonym czasie, w ramach jednego procesu, prowadzące do założonego celu (wytworzenia określonej wartości, czyli tego, za co gotów jest zapłacić klient zewnętrzny).

W lean management chodzi o to, by eliminować wszystkie przeszkody w przepływie wartości. Narzędzia tego modelu zarządzania pozwalają zidentyfikować formy marnowania czasu i energii pracowników. Rozwiązania lean management z powodzeniem wykorzystuje się także w usprawnianiu zarządzania projektami – wyjaśnia Aneta Lech.

Jak marnuje się czas i energię?

Na przykład w czasie spotkań zespołów. Bywają ogromną stratą czasu i często nie dodają żadnej wartości do projektu.

Spotkania powinny być prowadzone w sposób ustrukturyzowany, co nie znaczy rutynowy. Warto sobie zadać pytania, po co się spotykamy i co ma z tego wynikać. Może się okazać, że wystarczy 5-minutowe spotkanie informacyjne dla trzech osób, a nie godzinna prezentacja dla całego zespołu – mówi Aneta Lech.

Nadprodukcja dokumentacji projektowej jest kolejnym poważnym problemem i przyczyną kilku innych form marnotrawstwa. Powoduje m.in., że niezbędne informacje są trudniej dostępne (pracownicy spędzają czas na przykład na poszukiwaniu właściwych wersji dokumentów), a w dokumentacji panuje bałagan.

Inny problem: komunikacja statusu i osiągnięć projektu musi być często wyciągana od osób posiadających wiedzę na ten temat, a powinna być dostępna dla wszystkich zainteresowanych w sposób jasny i czytelny w każdej chwili.

Każdy, kto kiedykolwiek uczestniczył w realizacji projektu, przyzna, że jeśli istotne informacje są dostępne od razu, to oszczędza się mnóstwo czasu i nerwów – dodaje specjalistka Staufen Polska.

Projekt jak plan gry

Sprawną komunikację bardzo ułatwia tzw. zarządzanie wizualne. Zamiast nieprzyswajalnych objętościowo raportów stosuje się tablice projektowe z kluczowymi informacjami w przejrzystej formie – wtedy rzut oka wystarczy, by zorientować się w statusie projektu, zadaniach w toku, rozwiązaniach problemów.

Przypomina to trochę plan gry, zawierający aktualną sytuację. Porównując to do funkcjonowania drużyny sportowej: jeśli każdy zawodnik wie i rozumie, co się dzieje na boisku, jest większa szansa na realizację założeń taktycznych – mówi Aneta Lech.

Typowych problemów w zarządzaniu projektami jest więcej. Często nie przewiduje się na przykład obszaru pilotażowego na „przetestowanie” proponowanego rozwiązania (lub zbyt krótki czas na zrobienie tego) i od razu wdraża się go w całym obszarze.

W przypadku kiedy rozwiązanie nie działa prawidłowo, destabilizuje to cały proces. Często zapomina się przy tym
o poinformowaniu osób potencjalnie dotkniętych skutkami niewydolności zmienionego lub nowego procesu o możliwych przejściowych problemach. Powoduje to zdenerwowanie klientów wewnętrznych i zewnętrznych, ponieważ nie wiedzą, co się dzieje
– mówi Aneta Lech.

Sytuacje, których lepiej unikać w zarządzaniu projektami, można wymieniać jeszcze długo. Zastosowanie metod lean management o tyle ułatwia identyfikację marnotrawstwa, że pozwala skoncentrować się na przebiegu rzeczywistych procesów (zadań i działań). Nie jest to tylko inny sposób administrowania projektem.

Jaką wartość miał projekt?

Ostatnia faza projektu to nie tylko jego formalne zamknięcie. Znacznie ważniejsza jest analiza zrealizowanych działań pod kątem doświadczeń, które można wykorzystać w kolejnych projektach.

Know-how i efektywne zarządzanie wiedzą to ogromny kapitał każdej firmy. Warto poświęcić na to czas, żeby oszczędzić sobie trudu i powtarzania błędów w przyszłości. Na tym polega stałe udoskonalanie – podsumowuje specjalistka Staufen Polska.

To sposób na to, by uzyskiwać rezultaty wyższej jakości, skracać czas realizacji projektu i umiejętnie redukować budżet. „Żelazny trójkąt” będzie nas mniej ograniczał, a kompromisy będą mniej bolesne dla nas i dla klientów.

Firmy zarządzane przez kobiety są stabilniejsze

Aż 35,1 proc. jednoosobowych firm w Polsce jest prowadzona przez kobiety. Nieco rzadziej znajdziemy kobiety w zarządzie firm małych (26,2 proc.) oraz średniej wielkości (23,3 proc.). I chyba szkoda, bo z badań Instytutu Badań i Analiz OSB oraz portalu Firmy.net wynika, że firmy kierowane przez płeć piękną są bardziej stabilne. Kobiety w biznesie prezentują także większy optymizm odnośnie przyszłości niż mężczyźni.

Firmy.net zaprezentował wnioski z piątego badania polskich mikro- i małych firm w raporcie „Jak w Polsce prowadzi się własny biznes”. Oprócz analizy nastrojów gospodarczych pod kątem płci przedsiębiorcy, zawiera on także m.in. ocenę minionego półrocza przez przedsiębiorców oraz prognozy na drugą połowę 2015 roku.

W branżach „kobiecych” stabilniejsza sytuacja

Biorąc pod uwagę zróżnicowanie na płeć osoby zarządzającej firmą, można stwierdzić, że mężczyźni dominują w Polsce wśród wszystkich form działalności (samozatrudnienie, mikro- i małe przedsiębiorstwa).

Rys. 1 - Płeć a wielkość firmy

Rys. 1 – Płeć a wielkość firmy

Najwięcej kobiet prowadzących swoje firmy jest w branży usługowej i handlowej. I to właśnie firmy z tych branż odnotowały w pierwszej połowie 2015 roku zdecydowanie lepsze wyniki niż przedsiębiorstwa z sektorów budownictwa, przemysłu czy rolnictwa, w których przedsiębiorcze kobiety stanowią mniejszość.

Przedsiębiorstwa zarządzane przez kobiety cechują się większą stabilnością poziomu cen, poziomu sprzedaży na rynku krajowym i rynkach zagranicznych oraz stabilnością sytuacji finansowej niż przedsiębiorstwa zarządzane przez mężczyzn, które odnotowywały w ostatnich 6 miesiącach większe pogorszenie sytuacji w analizowanych aspektach.

Większy optymizm wśród kobiet na bieżące półrocze

Panie w biznesie są także większymi optymistkami niż mężczyźni. Blisko co trzecia kobieta decydująca o losach przedsiębiorstwa uważa, że trwające półrocze przyniesie poprawę sytuacji ogólnej firmy, podczas gdy zdanie to podziela co czwarty mężczyzna na podobnym stanowisku. Podobnie co czwarty mężczyzna jest zdania, że obecne 6 miesięcy przyniesie w przedsiębiorstwie pogorszenie sytuacji. Tego samego zdania jest niespełna 15 proc. kobiet.

Rys. 2 - Prognozowana sytuacja ogólna firm w II połowie 2015 r. według płci badanych

Rys. 2 – Prognozowana sytuacja ogólna firm w II połowie 2015 r. według płci badanych

W przypadku prognoz dotyczących kształtowania się poziomu cen, wielkości sprzedaży czy pozycji na rynku, kobiety – częściej niż mężczyźni – spodziewają się wzrostów niż spadków. Ponadto, w przedsiębiorstwach zarządzanych wspólnie przez przedstawicieli obu płci wyraźnie widoczne jest pozytywne nastawienie do zmian, jakie zdaniem przedsiębiorców nastąpią w II połowie 2015 r. Wyrazem tego są prognozy zwiększenia zatrudnienia w przypadku 20 proc. firm czy umocnienia pozycji konkurencyjnej u co trzeciej firmy. W firmach zarządzanych wyłącznie przez mężczyzn wartości te są znacznie niższe.

Polityka a prowadzenie biznesu przez kobiety i mężczyzn

Kobiety nie odbiegają od mężczyzn pod względem poziomu zaufania do rządzących. Nowemu prezydentowi nie ufa 47,6 proc. kobiet i 47,3 proc. mężczyzn. Podobnie zarówno kobiety (53,1 proc.), jak i mężczyźni (52,2 proc.) nie spodziewają się zmian na lepsze po ostatnich wyborach parlamentarnych.

Opinie o wprowadzeniu euro w Polsce według płci badanych

Choć zarówno kobiety (58,7 proc.), jak i mężczyźni (53,2 proc.) są nieufnie nastawieni do włączenia Polski do strefy euro, to jednak mężczyźni (15,1 proc) nieco częściej są zdecydowanie przychylni temu rozwiązaniu niż kobiety (8,8 proc.). Negatywne podejście do euro pojawiło się u ponad połowy firm (51,9 proc.) zarządzanych przez obie płcie.

wykres_3_płeć_badanych_a_stosunek_do_wprowadzenia_euro_w_polsce

Rys.3 – Płeć badanych a stosunek do wprowadzania euro w Polsce

 

 

Wzrasta liczba polskich konsumentów wymieniających meble na nowe i kupujących akcesoria domowe

Rynek wyposażenia wnętrz jest rynkiem bardzo zróżnicowanym, posiadającym szeroki asortyment produktów, jednak jest także rynkiem mocno skorelowanym z wydarzeniami w gospodarce, na rynku kredytowym. Choć obecnie wzrasta liczba konsumentów, którzy częściej wymieniają meble, czy dokupują akcesoria, to jednak wciąż większa część populacji wymienia meble czy droższy asortyment wyposażeniowy dopiero w przypadku zużycia już posiadanego.

Jak pokazują dane GUS, wyniki finansowe przedsiębiorstw, a także bezpośrednie wywiady – zeszły rok okazał się bardzo dobrym okresem dla omawianego rynku. Głównymi czynnikami odpowiadającymi za wzrost rynku były polepszająca się sytuacja w gospodarstwach domowych oraz większa chęć do dokonywania remontów, a także zwiększony popyt na mieszkania, zwłaszcza wśród klientów posiadających większą gotówkę. Z drugiej strony, wciąż klienci skrupulatnie planują zakupy i analizują oferty sklepów, samą transakcję odkładając w czasie.

Prognozy na rok bieżący są bardzo optymistyczne. Nie tylko występują te same pozytywne czynniki co w roku poprzednim, ale dodatkowo widać ożywienie na rynku kredytów gotówkowych. Dodatkowo warto wspomnieć o rosnącej świadomości konsumentów i chęci na polepszenie warunków życia.

Prognoza dla rynku na najbliższe lata jest optymistyczna, na co wpłynie zwiększona sprzedaż nowych mieszkań, zwiększona liczba dokonywanych remontów, polepszenie sytuacji gospodarczej i ogólna tendencja do poprawy warunków mieszkaniowych.

artykuly wyposazenia wnetrzWyniki największych graczy są wyjątkowe na tle całego rynku. Widać, że rynek się konsoliduje, a plany rozwoju pierwszych pięciu graczy pokazują, że proces ten będzie postępować. Warto zwrócić uwagę, że największe marki powoli wchodzą do Internetu otwierając swoje e-sklepy. To także będzie sprzyjać umacnianiu pozycji tych graczy.

Widać także, że większość graczy optymalizuje swoją sieć sprzedaży, często zamykając małe placówki i otwierając większe, lub też w ramach współpracy z innymi markami tworząc centra meblowe czy wyposażeniowe.

Cechą wyjątkową polskiego rynku wyposażenia wnętrz jest fakt, że jest on zdominowany przez polskie firmy – prawie trzy na cztery firmy wśród największych stanowią marki polskie. Z drugiej strony, cztery największe firmy działające na tym rynku to jednak firmy międzynarodowe pochodzące z Wielkiej Brytanii, Szwecji, Francji i Danii.

Kolejną cechą tego rynku jest to, że większość firm posiada przynajmniej dwudziestoletnie doświadczenie. Duża ich część jest także bezpośrednio powiązana z działalnością produkcyjną.

Wśród największych firm działających na detalicznym rynku wyposażenia wnętrz 40% odnotowało wzrost wyników sprzedażowych, według oficjalnych danych lub naszych szacunków. Co więcej, dziesięciu największych graczy generuje ponad 51% sprzedaży całego rynku, według naszych szacunków, posiadając zaledwie 12% sklepów.

Choć liczba podmiotów zajmująca się sprzedażą asortymentu wyposażeniowego czy mebli rośnie, to jednak rynek ten charakteryzuje się dużym rozdrobnieniem. Co więcej w związku z tym, że liczba sklepów oferujących meble i sprzęt oświetleniowy wg. GUS maleje i wynosi na koniec zeszłego roku 8 006 punktów widać, że cały rynek się powoli depolaryzuje.

Zamieszanie na giełdzie w Szanghaju

Jak silnie na rynki wpływa informacja pokazał dzisiejszy przykład Chin. Zacytowanie nieaktualnej wypowiedzi spowodowało największe wzrosty od dwóch miesięcy. Niskie ceny surowców dalej ciążą Rosji. Podatek bankowy w dalszym ciągu bez konkretów.

W Chinach widzieliśmy najwyższe wzrosty od niemal dwóch miesięcy. Na rynki trafiła wiadomość o planowanym połączeniu giełd w Shenzen i Hongkongu. Jak się okazało cytowana wypowiedź prezesa Ludowego Banku Chin nie jest zbyt aktualna i pochodzi z maja, czyli sprzed załamania na giełdzie. W efekcie zobaczyliśmy gwałtowny, ponad 4% wzrost. Sądząc po jego kruchych podstawach jutro można spodziewać się równie gwałtownej przeceny.

Rosja przeżywa ciężkie czasy wraz z kontynuowaniem utrzymywania się niskich cen surowców energetycznych. Ropa, która jeszcze rok temu kosztowała niemal 80 dolarów, dzisiaj oscyluje w okolicach 50 i nie zanosi się, by miała iść w górę. Powodem tego jest fakt, że większość producentów zoptymalizowała wydobycie i są w stanie w tej cenie produkować. Nierentowne złoża zostały zamknięte, a podaż jest wciąż bardzo duża. Jak bardzo od surowców uzależniona jest Rosja, pokazują dane gospodarcze. Kraj ten boryka się z inflacją na poziomie powyżej 15% niemal bez nominalnego wzrostu płac. Realne płace spadły w ciągu roku o 14%. Z powodu działań wojennych sankcje nałożone na kraj spowodowały problemy z dostępem do kapitału. Wraz z gospodarką ciężkie czasy przezywa też rubel. Jego wartość oscyluje obecnie w okolicach 6 groszy. Przed operacją wojskową na Ukrainie wynosiła powyżej 10 groszy.

Co jakiś czas, poznając projekty rozwiązań rządowych, dowiadujemy się nowatorskich praw z pogranicza makroekonomii i i finansów. Najnowszym jest stwierdzenie, że obłożenie banków podatkiem od aktywów nie przełoży się na wzrosty oprocentowania kredytów ani spadki oprocentowania depozytów. Gdyby to sformułowanie było prawdą, oznaczałoby, że w bankach polskich i zagranicznych od lat leżą worki z pieniędzmi, które rząd mógł spokojnie brać, ale z jakiegoś powodu tego nie robił. Problemem jednak jest to, że jeżeli opodatkuje się aktywa, to banki dostosują politykę do nowych warunków. Ciężko wyobrazić sobie lokaty na niskiej marży skoro bank będzie płacił od tych aktywów podatki. Im dłużej trwają spekulacje na temat podatku bankowego, tym podejrzliwiej inwestorzy patrzą na złotówkę. W efekcie rodzima waluta utrzymuje się na wysokich poziomach.

Dzisiaj poznamy decyzję w sprawie stóp procentowych. Bardzo wątpliwe jest, by doszło do ich zmiany, gdyż kadencja Rady kończy się już za kilka miesięcy i raczej będzie ona dążyła do stabilizacji swojej polityki.

Warto zwrócić uwagę na następujące dane:

10:30 – Wielka Brytania – indeks PMI dla usług,

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,

14:30 – USA – bilans handlu zagranicznego.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2600, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2450 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9500 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8900.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9350. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8750.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 04.08.2015 do 04.11.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia, które jest kontynuowane i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,9950. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

 

Chcesz odnieść sukces? Wstawaj uśmiechnięty!

Codziennie wielu biznesmenów zastanawia się jak osiągnąć upragniony sukces. Wystarczy być optymistą, który nawet w ekstremalnej sytuacji wierzy, że to, co robi ma sens – przekonuje Mariusz Pujszo.

fundacja– Optymizm w biznesie jest bardzo potrzebny, bo wydaje mi się, że gdyby znane osoby z biznesu nie były optymistami to tego biznesu by nie zrobiły. Trzeba wierzyć w siebie nawet w sytuacji bardzo ekstremalnej, w sytuacji, gdzie wydaje nam się, że wszystko straciliśmy jednak ten optymizm daje wiarę, że się podźwigniemy, że zrealizujemy swoje marzenia – mówi newsrm.tv Mariusz Pujszo, Organizator Gali „LMR2015″.

Wystarczy spojrzeć w przeszłość, aby zobaczyć, że wiele osób, które początkowo traciły wiarę w siebie, ostatecznie – dzięki optymizmowi – osiągały upragniony sukces, a ich firmy stawały się znacznie silniejsze i poważniejsze.

– Optymizm jest bardzo ważny we wszystkich działaniach. Gdyby optymizmu nie było to by nic nie było – przekonuje Mariusz Pujszo, opierając się na przykładach takich osób, jak Albert Einstein czy Leonardo da Vinci – Każda z tych osób była optymistą. Ona wierzyła, że to, co robi jest potrzebne, jest pożyteczne, jest ważne. Trzeba mieć wiarę w to, co się robi.

Optymizm jest bowiem wiarą w to, że to, co robimy jest pożyteczne zarówno dla innych, jak i dla nas samych.

– Kto odnosi sukces? Nie ten, kto wcześnie rano wstaje tylko ten, kto wstaje uśmiechnięty – podsumowuje Mariusz Pujszo.

Podczas VI edycja uroczystej Gali pn. „Luksusowa Marka Roku 2015 swoją działalność rozpoczęła fundacja „Jestem Optymistą”. Dzięki wspaniałym darczyńcom na poczet fundacji, przekazane zostały różne przedmioty, które podczas Gali zostały wystawione na licytację.

Gala IMPULS 2015

0

23 października 2015 r. w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbyła się X Gala Przedsiębiorczych Nauczycieli IMPULS 2015, podczas której po raz dziesiąty najbardziej aktywni nauczyciele i uczniowie szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych zostali uhonorowani przez Narodowy Bank Polski za realizację projektów edukacyjnych z zakresu ekonomii, finansów i przedsiębiorczości w roku szkolnym 2014/2015. Jak co roku nagrody otrzymali najlepsi nauczyciele przedsiębiorczości należący do Klubu IMPULS, najlepsze w tej dziedzinie szkoły oraz najlepsze Szkolne Kluby Przedsiębiorczości, zrzeszające najaktywniejszych uczniów. Więcej na http://www.nbportal.pl/wiedza/wydarzenia/x-jubileuszowa-gala-przedsiebiorczych-nauczycieli-impuls

Najlepszy SKP 2015 – I LO w Zielonej Górze

0

Film prezentujący Szkolny Klub Przedsiębiorczości działający w I Liceum Ogólnokształcącym im. Edwarda Dembowskiego w Zielonej Górze, który po raz trzeci uzyskał tytuł Najlepszego Szkolnego Klubu Przedsiębiorczości w kategorii szkoła ponadgimnazjalna, a jego opiekun pani Ewa Krzywicka – Najlepszego Nauczyciela Przedsiębiorczości 2015. Nagrody Narodowego Banku Polskiego zostały wręczone podczas jubileuszowej X Gali Klubu Przedsiębiorczych Nauczycieli IMPULS w dniu 23 października 2015 r. w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

LS Tech-Homes S.A. stawia na domy dla uchodźców

LS Tech-Homes S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od czerwca 2012 r., zamierza dynamicznie rozwijać segment biznesowy związany z dostawami domów dla uchodźców. Emitent dysponuje gotowymi rozwiązaniami i projektami domków mobilnych oraz modułowych przeznaczonych dla imigrantów.

 Spółka posiada w swojej ofercie budynki modułowe, w tym budynki przeznaczone dla uchodźców. Zaprojektowane przez LS Tech-Homes S.A. obiekty charakteryzują się łatwością transportu i montażu oraz mogą być wykorzystane do stworzenia w pełni funkcjonalnego obozu dla uchodźców, posiadającego pełne zaplecze infrastrukturalne. Istotną zaletą tego rozwiązania mieszkaniowego jest również wysoka jakość wykonania oraz jego energooszczędność. Budynki są wykonane w technologii SIP i spełniają wszystkie normy dla domów całorocznych. Zarząd Spółki analizując obecną sytuację związaną z napływem imigrantów ocenia, że potencjał rozwoju tego segmentu biznesowego będzie ulegał znacznemu wzrostowi w nadchodzących latach.

„Opracowany przez nas produkt jest łatwy w montażu i transporcie, a jednocześnie spełnia wymogi wygodnego miejsca do zamieszkania. Stanowi on dobra bazę do budowy osiedli z całym zapleczem socjalnym oraz medycznym. Dzięki nabywanym obecnie liniom technologicznym możemy zagwarantować wysoką jakość, przystępną cenę, a także natychmiastowe wdrożenie projektu. Ważną zaletą jest również dowolna konfiguracja modułów budynków oraz możliwość dostosowania wnętrz do potrzeb klienta. Proponowane rozwiązania gwarantują małe zapotrzebowanie na energię, odporność na wilgoć, pleśń i grzyby, a także wysoką ognioodporność. Wszystkie te cechy umożliwiają łatwe, bezpieczne, komfortowe i tanie użytkowanie domów.” – stwierdza Leszek Surowiec, Prezes Zarządu Spółki LS Tech-Homes S.A.

Emitent podejmuje obecnie aktywne działania mające na celu promocję opracowanych rozwiązań mieszkaniowych dla uchodźców. Spółka prowadzi zarazem zaawansowane rozmowy ze swoimi partnerami handlowymi na terenie całej Europy. LS Tech-Homes S.A. liczy, że w najbliższym czasie uda jej się podpisać nowe kontrakty na dostawę tego typu budynków dla uchodźców. Napływ imigrantów do Europy jest bardzo dużym problemem dla rządów Państw, a rozwiązanie go będzie wymagało szybkich i rozsądnych decyzji, także w zakresie ich osiedlania. Spółka przewiduje, że przychody w tym segmencie biznesowym mogą mieć coraz wyższy udział w jej sprzedaży ogółem, co będzie miało istotne przełożenie na wyniki finansowe w kolejnych latach.

„Przeprowadzona przez nas analiza rynku potwierdza duże zainteresowanie budową domów dla uchodźców w Europie. Fala uchodźców z Afryki i Azji do Europy stwarza ogromny problem, gdzie ich zakwaterować. Prowizorycznym rozwiązaniem są kontenery, ale popyt na nie jest tak wielki, że firmy nie nadążają z produkcją. Dostrzegając potencjał tego rynku, stworzyliśmy produkt znacznie lepszy od dostępnych obecnie na rynku. Jest on porównywalny, a nawet tańszy w kosztach budowy i eksploatacji, a jednocześnie stwarzający o wiele wyższy komfort mieszkania. Wejście na rynki europejskie to ogromne wyzwanie, a także możliwy wzrost obrotów Spółki liczony w milionach dolarów.” – dodaje Surowiec.

 

MLP Group rozpoczyna budować spekulacyjnie. Pierwszy obiekt o powierzchni 10 tys. mkw. powstanie w Poznaniu.

Zarząd MLP Group S.A. podjął decyzję o rozpoczęciu budowy obiektów magazynowych w systemie spekulacyjnym. Pierwszy budynek tego typu o powierzchni 10 tys. mkw. powstanie w Poznaniu. MLP Group planuje zakończenie inwestycji już na początku drugiego kwartału 2016 r.

mlp poznan

„Sytuacja w branży nowoczesnych powierzchni magazynowych jest bardzo dobra. Widzimy duży popyt inwestorów szukających atrakcyjnych obiektów i spodziewamy się, że będzie on systematycznie się zwiększał. Dlatego podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu realizacji projektów spekulacyjnych ponieważ chcemy mieć w swoim portfelu więcej gotowych powierzchni, które będziemy mogli od ręki zaoferować potencjalnym najemcom” – podkreślił Radosław T. Krochta, Dyrektor Generalny, Wiceprezes Zarządu MLP Group S.A.

MLP Group rozpoczął budowę 10 tys. mkw. nowoczesnych powierzchni magazynowych na terenie rozwijanego parku logistycznego MLP Poznań. Realizowana inwestycja aktualnie nie jest objęta żadnymi umowami najmu, co oznacza jej spekulacyjny charakter. Zakończenie projektu planowane jest na drugi kwartał 2016 r.

Park logistyczny MLP Poznań zlokalizowany jest w miejscowości Koninko, ok. 15 km od centrum Poznania i 3,5 km od autostrady A2. Docelowo inwestycja będzie obejmować 90,8 tys. mkw. powierzchni magazynowo – produkcyjnych. Na koniec czerwca br. wybudowanych było około 20 tys. mkw., a kolejne blisko 16 tys. mkw. było w trakcie budowy i w przygotowaniu. To oznacza, że park logistyczny ma wciąż duży potencjał do dalszej rozbudowy.

W skład portfela nieruchomości Grupy Kapitałowej wchodzą aktualnie cztery operacyjne parki logistyczne zlokalizowane w Polsce: MLP Pruszków I, MLP Pruszków II, MLP Poznań oraz MLP Lublin. W trakcie budowy jest piąty park MLP Teresin. W przygotowaniu są także kolejne inwestycje w regionie Wielkopolski, Górnego i Dolnego Śląska oraz Polski Centralnej, w tym m.in. MLP Poznań Zachód, MLP Poznań Południe, MLP Gliwice, MLP Łódź oraz MLP Wrocław. Uwzględniając te projekty docelowa powierzchnia magazynowa MLP Group przekroczy 1 mln mkw.

Ponad 800 zł wydamy na święta Bożego Narodzenia

Czy przygotowania do Bożego Narodzenia i świąteczne prezenty kosztują nas zbyt wiele? 53% Polaków uważa, że tak. 12% z nas postanowiło zmniejszyć w tym roku swoje wydatki i bardziej skupić się na przeżywaniu świąt. – Karolina Łuczak, kierownik ds. komunikacji z Provident Polska, o przedświątecznych wydatkach.

NASK: Polskie banki dobrze sobie radzą z zabezpieczeniem danych i pieniędzy klientów w sieci. Rozwój nowych usług wiąże się jednak ze wzrostem zagrożenia cyberatakami

CEO Magazyn Polska

Polski sektor bankowy pod względem technologicznym znajduje się w światowej czołówce. Szybki rozwój usług stwarza jednak nowe zagrożenia. Na ataki narażeni są przede wszystkim klienci bankowości internetowej. Problem banków polega na tym, że skuteczne zapobieżenie atakom wymaga wymiany informacji między instytucjami, a to grozi ujawnieniem słabości systemu. Mimo to według NASK polskie banki radzą sobie z ochroną klientów.

– Bez wątpienia bezpieczeństwo teleinformatyczne jest poważnym wyzwaniem dla instytucji finansowych i bankowych, trzeba jednak przyznać, że są to instytucje, które dobrze rozumieją, że te zagrożenia występują i starają się robić wszystko, co jest możliwe – mówi Tomasz Kruk, dyrektor operacyjny Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.

Tomasz Kruk zaznacza jednak, że sama świadomość zagrożeń związanych z obecnością w cyberprzestrzeni jest obecnie niewystarczająca. W celu zapewnienia lepszej ochrony niezbędne jest zgłaszanie zaistniałych problemów odpowiednim instytucjom. Z jednej strony pozwala to na zapobieganie podobnym przypadkom w przyszłości, jednak z drugiej uderza w reputację takiego przedsiębiorstwa.

– Pytanie, czy bardziej opłaca się wymieniać swoimi słabościami, dzięki temu dając szansę innym, żeby u nich nie wystąpiły różnego rodzaju zagrożenia i by znajdować metody radzenia sobie z tymi zagrożeniami, czy dbać o swoją reputację i udawać, że nic się nie stało – tłumaczy.

Największym wyzwaniem, z którym aktualnie muszą zmierzyć się instytucje finansowe, jest ryzyko zarażenia komputerów swoich klientów. Powoduje to, że osoby korzystające np. z dostępu do bankowości elektronicznej mogą nieświadomie same stać się pośrednikami w atakach cyberprzestępców. Tego typu zagrożenia generują znaczne koszty dla banków i innych instytucji.

– Bank albo ten koszt poniesie wcześniej, podejmując odpowiednie środki zapobiegawcze, albo niestety ten koszt poniesie później, gdy okaże się, że nastąpiły konkretne straty finansowe oraz, co jest bardzo istotne, utrata reputacji – wyjaśnia dyrektor operacyjny NASK.

Ekspert zwraca uwagę na problem zarządzania reputacją w przedsiębiorstwie. Podjęcie współpracy z zewnętrznymi instytucjami w celu rozwiązania konkretnego problemu obnaża słabości danej firmy i może się odbić na jej postrzeganiu np. przez klientów, a zaufanie jest tu podstawowym kluczem do powodzenia biznesu.

Tomasz Kruk chwali jednak polską bankowość internetową. W jego ocenie sektor znajduje się w światowej czołówce, a wszelkie innowacyjne rozwiązania bardzo szybko znajdują wykorzystanie także w polskim środowisku.

– Problem polega na tym, że szybko wprowadzane nowe rozwiązania, np. instrumenty czy karty płatnicze, generują nowe potencjalne ryzyka. Ale też trzeba przyznać, że nasze instytucje finansowe są tego świadome i starają się odpowiednio je zabezpieczyć. Jeżeli chodzi o rynek finansowy jest dobrze, gorzej, jeżeli chodzi o kwestię np. administracji – podsumowuje.

Instytut Badawczy NASK pełni funkcję ogólnokrajowego rejestru domen internetowych oraz oferuje usługi teleinformatyczne związane z dostępem do internetu czy sieci VPN. W jego ramach funkcjonuje m.in. zespół CERT Polska, odpowiedzialny za reagowanie na zagrożenia pojawiające się w cyberprzestrzeni.

TIM zapowiada zysk operacyjny i inwestycje warte 10 mln euro. Prezes spółki chce z zysków pokryć straty z ubiegłych lat

CEO Magazyn Polska

Dystrybutor elektronarzędzi, który opublikuje 13 listopada wyniki za III kwartał, po pierwszym półroczu odnotował rekordowy wzrost sprzedaży. Spółka jest w trakcie modernizacji i optymalizacji kosztów. Zamierza również sprzedać za 41 mln zł magazyn deweloperowi, który go rozbuduje, a potem go od niego wynająć. Pozyskane środki posłużą jako kapitał obrotowy.

Wśród planów na nowy rok jest budowa nowego magazynu. W tej chwili mamy około 12 tys. mkw. W czwartym kwartale tego roku powinniśmy podpisać umowę z deweloperem i postawić tam dodatkowe 30 tys. mkw. – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Krzysztof Folta, prezes zarządu TIM SA, dystrybutora materiałów elektrotechnicznych. – Chcemy też zautomatyzować starą i nową część magazynu.

Jak dodaje, na automatyzację magazynu spółka planuje przeznaczyć 10 mln euro. Najpierw jednak sprzeda grunt z istniejącym magazynem, który zostanie przez nabywcę czterokrotnie rozbudowany.

Sprzedajemy działkę z istniejącym magazynem deweloperowi, on dobudowuje dodatkowe 30 tys. metrów i wynajmujemy 40 tys. metrów od dewelopera. Uwalniamy środki na dalszy rozwój, bo jeśli chcemy się rozwijać, to musimy mieć kapitał obrotowy. I wtedy uwolnimy te środki jako kapitał obrotowy – tłumaczy Krzysztof Folta.

Jest to jeden z kolejnych elementów modernizacji i restrukturyzacji firmy, które mają wyprowadzić ją na prostą, po odnotowywaniu strat przez dwa lata z rzędu. Wcześniej w tym roku TIM wdrażał w życie plan optymalizacji kosztów.

Koszty operacyjne jeszcze w pierwszym półroczu 2014 roku stanowiły ok. 20 proc. przychodów. Rok później już niespełna 14,8 proc. Jednocześnie udało się zwiększyć liczbę przesyłek wysyłanych z centrum logistycznego o 50 proc. I półrocze roku było pod tym względem rekordowe w historii TIM SA. W porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, sprzedaż wzrosła o 13 proc., a sprzedaż w segmencie e-commerce o 20 proc.

Zmiana modelu biznesowego polegała na zamknięciu lokalnych magazynów i przeniesieniu pracowników do biur. Nikt nie wiedział, ilu klientów stracimy, ilu przestanie u nas kupować. Byliśmy jednak bardzo pozytywnie zaskoczeni. Klienci uwierzyli w ten model – twierdzi Krzysztof Folta. – W tej chwili mamy około 70 proc. sprzedaży przez sklep internetowy i osiemdziesiąt kilka procent innych zamówień – dodaje.

Według niego efekty modernizacji będzie widać też w wynikach za III i IV kwartał 2015 roku, po których przedstawiciele firmy prognozują zysk operacyjny. Po pierwszym półroczu 2015 roku spółka i grupa kapitałowa odnotowały stratę netto: kolejno 0,24 mln i 0,64 mln zł. Rok wcześniej było to 7,4 mln i 7,2 mln zł.

Uczymy się zarządzania produktami, zarządzania sprzedażą, zarządzania magazynami i muszę powiedzieć, że jeśli chodzi o zarządzanie magazynem , to robimy to z sukces. Mamy około 60 tys. produktów na magazynie. Czas ich rotacji wynosi około 45 dni. Jeżeli chodzi o zarządzanie należnościami, to z płatnościami nie mamy żadnych problemów – twierdzi Krzysztof Folta.

Zapytany o wypłacenie dywidendy z ewentualnego zysku prezes spółki przypomina, że obecnie priorytetem jest pokrycie strat z ostatnich lat.

To jest około 30 mln zł skumulowanych strat. Chcemy na początku pokryć te straty, żeby nie było w bilansie takiej pozycji straty z lat ubiegłych. To jest podstawowy cel – wyjaśnia Krzysztof Folta. – Jak pokryjemy straty, to zobaczymy, co dalej – dodaje.

Creamfinance zdobywa nowe rynki dzięki własnej technologii. Obecnie pożyczkodawca uruchamia działalność w Hiszpanii

CEO Magazyn Polska

Creamfinance Poland jest częścią grupy Creamfinance. Operuje ona obecnie na siedmiu rynkach, z których główne to Polska, Czechy, Gruzja, Łotwa, Słowacja i od niedawna Nowa Zelandia. Obecnie spółka wchodzi z operacjami do Hiszpanii.

To, co pozwala nam na szybkie wejście na nowe rynki, to przede wszystkim nasza własna technologia, którą wypracowaliśmy – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Adam Dąbrowski, dyrektor zarządzający Creamfinance Poland. – To nasze IT, nasza aplikacja, nasze silniki scoringowe, które są przystosowane do integrowania narzędzi dostępnych na różnych międzynarodowych rynkach, przede wszystkim płatności oraz narzędzi ocen ryzyka.

Związek Firm Pożyczkowych ocenia, że polski rynek pożyczek pozabankowych może w tym roku wzrosnąć o niemal jedną czwartą i osiągnąć wartość 5,1 mld zł. Creamfinance prowadzi na tym rynku internetowe portale pożyczkowe LendOn.pl, Extraportfel.pl i Retino.pl. Oferuje za ich pośrednictwem chwilówki, czyli wysoko oprocentowane pożyczki dla klientów, którzy potrzebują pieniędzy szybko i na krótki czas, a z powodu małej wiarygodności lub braku czasu na procedury nie są w stanie uzyskać kredytu w banku.

Średnia wartość pożyczki w naszym portfelu to około 1,2 tys. zł informuje Adam Dąbrowski. Klienci w swoim 2,5-letnim cyklu życia, który dzisiaj obserwujemy, średnio korzystają 2 do 3 razy z naszych usług. Są to klienci, którzy w ogromnej większości terminowo regulują swoje zobowiązania. Jesteśmy takim dodatkiem do istniejących obecnie produktów finansowych, wpisujemy się w pewną niszę, która powstała na polskim rynku.

Chwilówki oferowane przez portale spółki kosztują od kilkunastu do ponad 20 proc. w skali miesiąca. Mimo to klientów nie brakuje. Jak informuje firma, do sierpnia 2015 roku pożyczyła klientom ponad 64 mln zł, a na jej portalach zarejestrowanych jest 250 tys. osób. W całym roku kwota pożyczek ma przekroczyć 100 mln zł. Dyrektor zarządzający Creamfinance Poland tłumaczy, że oferta jego firmy uzupełnia ofertę bankową.

– Stało się to po tym, jak banki ograniczyły akcję kredytową w tym najtrudniejszym momencie po kryzysie – mówi Dąbrowski. – Ponieważ działamy w internecie, mamy technologię, która pozwala nam szybko, sprawnie i przyjaźnie obsługiwać naszych klientów, a to oznacza, że rynek consumer finance należy do firm takich jak nasza.

Creamfinance prognozuje, że w tym roku jej przychody przekroczą 35 mln zł. Zysk netto sięgnąć ma 5,9 mln zł. W kolejnych latach wyniki firmy mają się systematycznie poprawiać, a za dwa lata zyski mają się podwoić, a przychody zwiększyć o 150 proc. Spółka sprzedała w październiku obligacje warte ponad 2 mln zł i zamierza te pieniądze zainwestować w pożyczki dla Polaków.

Głównym czynnikiem, który umożliwi nam wzrost, jest dostępność kapitału mówi Adam Dąbrowski z Creamfinance Poland. Nasze operacje, nasze procedury ryzyka, nasza technologia oraz nasze wewnętrzne zasoby są gotowe na to, żeby obsługiwać więcej klientów i żeby generować wysokie zwroty na kapitale, który inwestujemy.

Z mapy Polski stopniowo znikają białe plamy. Na 2016 rok zaplanowano kolejne inwestycje w infrastrukturę światłowodową

CEO Magazyn Polska

W Polsce poprawia się dostęp do internetu. W 2014 roku długość sieci wzrosła o 15 proc. – do 315 tys. km, przybyło też węzłów światłowodowych. W związku z tym dostęp do sieci o prędkości min. 30 Mb/s ma ponad 30 proc. budynków w miejscowościach powyżej 5 tys. mieszkańców. Zmniejsza się także liczba miejsc, w których żaden operator nie zadeklarował zasięgu sieci. W tym roku skończą się duże inwestycje związane z budową sieci regionalnych i budową sieci ostatniej mili prowadzone przez operatorów przy współudziale środków z UE, na przyszły rok zaplanowano kolejne inwestycje. 

Jeśli chodzi stan o infrastruktury telekomunikacyjnej w Polsce na koniec 2014 roku, to mamy się czym chwalić. Widać inwestycje, które zostały wykonane,  przez przedsiębiorców prywatnych z własnych i europejskich środków. Na koniec 2014 roku mieliśmy 315 tys. km sieci światłowodowych – o 15 proc. więcej niż w 2013 roku, kiedy było ich 272 tys. km – mówi agencji Newseria Biznes Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Z „Raportu pokrycia Polski infrastrukturą telekomunikacyjną w 2014 r.” przygotowanego przez UKE wynika, że przybywa też węzłów światłowodowych. Dane zebrane z 10,3 tys. miejscowości wskazują, że występuje w nich 90 tys. węzłów, co oznacza wzrost o 33 proc. względem 2013 roku.

W całym kraju zlokalizowano też 8,7 tys. budynków przygotowanych do świadczenia kolokacji urządzeń telekomunikacyjnych – najwięcej w województwach śląskim, mazowieckim i dolnośląskim. Dla porównania, na koniec 2013 roku było ich 7,5 tys.

W niewielkich miejscowościach, do tysiąca budynków, około 10 proc. gospodarstw domowych objętych jest szybką siecią, czyli o prędkości minimum 30 Mb/s. W większych miejscowościach, powyżej tysiąca budynków, ponad 35 proc. gospodarstw domowych objętych jest zasięgiem tej sieci – wskazuje prezes UKE.

Spada też liczba miejscowości, gdzie żaden operator nie zadeklarował dostępu do sieci stacjonarnych i radiowych. Z danych Urzędu wynika, że jest ich mniej o 2,5 proc., z czego 99 proc. to miejscowości najmniejsze, z liczbą mieszkańców nieprzekraczającą 100 osób. To nie więcej niż 8 proc. miejscowości w skali kraju. Prezes UKE wyjaśnia, że często są to pojedyncze kolonie czy leśniczówki.  Na wyraźnie niższym poziomie w porównaniu z resztą kraju pozostają dwa województwa ze ściany wschodniej – podkarpackie i świętokrzyskie.

Warto podkreślić, że są to informacje od przedsiębiorców, którzy zadeklarowali posiadanie infrastruktury. W małych miejscach często działają lokalni przedsiębiorcy, którzy nawet nie wiedzą, że mają obowiązek sprawozdawczy. Więc nie wszyscy informują nas o stanie infrastruktury telekomunikacyjnej. Myślę, że ta liczba punktów na mapie, gdzie zupełnie nie ma dostępu do sieci telekomunikacyjnej, może być co najmniej o połowę mniejsza – ocenia Magdalena Gaj.

Polska – jak podkreśla prezes UKE – wciąż jest wielkim placem budowy infrastruktury telekomunikacyjnej. W tym roku skończą się duże projekty budowy sieci regionalnych oraz współfinansowane z poprzedniej perspektywy UE projekty budowy sieci ostatniej mili prowadzone przez operatorów. Po zakończeniu projektów realizowanych w ramach działań 8.4 PO IG i 2.1 PO RPW dostęp szerokopasmowy ma uzyskać ponad 280 tys. gospodarstw domowych, z czego ponad 200 tys. w sieciach NGA. W perspektywie na lata 2007–2013 na tego typu inwestycje UE przekazała 1 mld euro. Część inwestycji zostało też wykonanych z własnych środków przedsiębiorców.

 Impulsem do inwestycji było uwolnienie w 2014 roku 76 obszarów gminnych spod regulacji. Operatorzy poczynili inwestycje w światłowody, a operatorzy mobilni – w rozbudowę sieci. Po przetargu przeprowadzonym przez UKE na częstotliwości z zakresu 1800 MHz był wielki boom inwestycyjny i podobnego spodziewamy się w 2016 roku na skutek zobowiązań inwestycyjnych, które zostaną nałożone. Wstępnie blisko 90 proc. gmin w Polsce zostanie objętych inwestycjami – zapowiada Magdalena Gaj.

Duże znaczenie mają środki europejskie na lata 2014–2020. Na dostęp do szerokopasmowego internetu przeznaczone zostanie 1 mld euro.

System viaTOLL może wspomóc organy ścigania. Warunkiem jest rozbudowa sieci płatnych dróg, również na wschodzie kraju

CEO Magazyn Polska

Nowe technologie sprzyjają wzmacnianiu bezpieczeństwa. Systemy monitoringu czy drony mogą być wykorzystywane w prewencji i do wykrywania przestępstw. Takim narzędziem może być również viaTOLL, czyli elektroniczny system poboru opłat. Gdyby sieć płatnych dróg była bardziej rozbudowana na wschodzie kraju, to mogłaby stanowić ważne wsparcie dla służb celnych.

Dzięki monitoringowi wizyjnemu w miastach policja i inne służby zdobywają dowody przestępstw. Moglibyśmy to przenieść na inne obszary kraju – mówi agencji Newseria Biznes Sławomir Kosieliński, prezes fundacji Instytut Mikromakro. – Możemy sobie wyobrazić, że podejrzana ciężarówka z towarem, który wzbudził zainteresowanie służb, wyjeżdża z Trójmiasta i przemieszcza na południe kraju. Dzięki możliwościom śledzenia tego pojazdu, policja będzie mogła złapać kierowcę na gorącym uczynku, kiedy będzie ten towar przekazywać odbiorcy.

Aby zwiększyć możliwości obserwacyjne, organy ścigania nie muszą budować nowych systemów, ale wykorzystywać już istniejące. Zdaniem Kosielińskiego dobrym narzędziem może być viaTOLL, elektroniczny system poboru opłat na drogach i autostradach.

Te wszystkie bramownice, które są rozstawione na drogach płatnych między Gdańskiem, Warszawą a Katowicami, pozwalają śledzić trasy pojazdów, np. trasę wspomnianej wcześniej ciężarówki. Z punktu widzenia walki z przestępczością warto się postarać o dostęp do takich danych – podkreśla prezes fundacji Instytut Mikromakro.

viaTOLL może jednak nie tylko wskazać trasę danego samochodu, lecz także pomagać w wykrywaniu różnych anomalii w czasie podróży, np. zbyt krótki czas przejazdu, zmianę naczepy czy zmianę wagi przewożonego ładunku.

Jest to możliwe oczywiście tylko wtedy, kiedy ciężarówka jedzie płatnymi drogami. Dziś system viaTOLL liczy ponad 3,1 tys. km. Jak podkreśla ekspert, większe zagęszczenie sieci mogłoby ułatwić walkę z przestępczością. Szczególnie, że niewiele dróg objętych viaTOLL-em znajduje się na wschodzie kraju.

Właściwie ta metoda walki z przestępczością sprawdzi się na północ, południe i zachód od Warszawy, a co ze wschodem kraju? Granica Unii Europejskiej wymaga zwiększonej uwagi – podkreśla Kosieliński.

Województwa przygraniczne nowoczesne systemy mogłyby wykorzystywać również do walki z przemytem i zjawiskiem nielegalnego przekraczania granic.

Ładunki, które przyjeżdżają spoza Unii Europejskiej, winny być monitorowane na całej długości trasy. Szczególnie, kiedy boimy się nielegalnych imigrantów, warto byłoby skontrolować tę ciężarówkę nie tylko na granicy z Ukrainą czy Białorusią, lecz także w głębi kraju – mówi Kosieliński. – Warto, by służby dzięki systemowi viaTOLL zyskały dodatkowe narzędzie do kontrolowania ładunków i do walki z przestępczością. To jest możliwe.

Jak podkreśla, dziś służby celne i straż graniczna szukają różnych sposobów na skuteczną walkę z przestępczością i sięgają w tym celu po nowoczesne technologie. Dla przykładu Nadbużański Oddział Straży Granicznej zdecydował się na drony. Teren patrolują więc cztery bezzałogowe maszyny FlyEye.

– Jeżeli mamy dobrze skonstruowany system obserwacyjny, monitoring, dorzucimy odpowiednio skonstruowany system patrolowania dróg przez poszczególne służby, urządzenia, które stoją lub są doczepiane do bramownic systemu viaTOLL, do tego dołożymy jeszcze drony, to powstanie komplementarna struktura bezpieczeństwa ładunków i transportu – przekonuje Sławomir Kosieliński.

Właśnie rynku dronów, które coraz częściej są wykorzystywane zarówno przez służby mundurowe, jak i cywilne, będzie dotyczył raport „Rynek dronów w Polsce. Księga popytu i podaży”, nad którym pracują eksperci fundacji Instytut Mikromakro w ramach programu „5 żywiołów”. Publikacja ma się ukazać w połowie listopada i prezentować aktualny stan prawny, możliwości biznesowe oraz społeczne aspekty wykorzystania dronów, w tym konieczność bezpiecznego i zgodnego z prawem ich użytkowania.

Pracownicy płacą za groźbę strajku w PKP Cargo

CEO Magazyn Polska

Na strajku związkowców PKP Cargo mogą stracić pracownicy. Od lipca, kiedy rozpoczął się spór zbiorowy, do końca października akcje spółki przewozowej spadły o ponad jedną piątą. Pracownicy, którzy są w posiadaniu pakietów akcji, w ciągu kilku miesięcy stracili średnio po ok. 800 zł, a dopiero od listopada wolno im sprzedawać papiery na GPW. Strajk może też narazić na szwank reputację firmy, jeśli z powodu przestoju nie dotrzyma ona umów na dostawę ładunków w trwającym szczycie przewozowym. Spółka liczy, że podczas czwartkowych rozmów uda się osiągnąć porozumienie i do strajku jednak nie dojdzie.

Dostaliśmy informację od strony społecznej, że 9 listopada rozpocznie się strajk kroczący w Tarnowskich Górach. Wiele wskazuje na to, że tak naprawdę powodem tego strajku jest 28 km, które dzieli Tarnowskie Góry od Katowic, czyli siedzibę centrali zakładu śląskiego od centrali w Katowicach i przeniesienie 200 osób z blisko 3 tys. pracowników śląskiego zakładu spółki do Katowic. To przeniesienie pracowników jest zgodne z obowiązującym w PKP Cargo Paktem Gwarancji Pracowniczych, którego sygnatariuszem były też związki zawodowe – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria Łukasz Hadyś, członek zarządu ds. finansowych w PKP Cargo.

W poniedziałek PKP Cargo złożyło do sądu pozwy, które kwestionują legalność zapowiedzianego strajku. Zgodnie z opiniami prawnymi, którymi dysponuje spółka, kwestia legalności strajku dotyczy m.in. ważności referendum strajkowego przeprowadzonego w sierpniu tego roku. PKP wniósł też o zakaz prowadzenia strajków do czasu rozstrzygnięcia przez sąd zasadności pozwów.

Uważamy, że jesteśmy w stanie prowadzić dialog, liczymy na racjonalne podejście związków zawodowych. W czwartek, 5 listopada, mamy zamiar się spotkać i prowadzić dialog. Liczymy na to, że tego strajku nie będzie, bo nie leży on w interesie pracowników – tłumaczy Hadyś.

Jak podkreśla, strajk może mieć wymierne skutki finansowe dla spółki. Trwający od lipca spór zbiorowy spowodował znaczny spadek wartości papierów wartościowych przewoźnika. Tracą na tym również sami pracownicy.

Od momentu rozpoczęcia sporu zbiorowego kurs giełdowy spadł o ponad 20 proc. 90 proc. pracowników posiada akcje, oznacza to spadek wartości pakietu akcji pojedynczego pracownika o ponad 800 zł – zaznacza członek zarządu ds. finansowych w PKP Cargo.

Efekty strajku spółka może odczuwać przez lata. Konkurencja na rynku jest duża, a klienci oczekują, że terminy zostaną dotrzymane. PKP Cargo miesięcznie przewozi 10 mln ton towarów dla firm przemysłowych w Polsce, również dla sektora energetycznego.

Jesteśmy w trakcie szczytu przewozowego i zależy nam na tym, żeby nasze usługi zostały zrealizowane. Każdy nieprzewieziony wolumen może niekorzystnie wpłynąć na kontrakty nie tylko w tym rok, lecz także w kolejnych latach – podkreśla Łukasz Hadyś.

Blisko 90 proc. firm wybiera chmurę ze względu na bezpieczeństwo

CEO Magazyn Polska

Rynek usług oferowanych w technologii chmury jest najszybciej rozwijającym się segmentem branży IT. Bez cloud computingu trudno dziś wyobrazić sobie rozwój nowoczesnej firmy. Przedsiębiorstwa bez względu na rozmiar doceniają przede wszystkim bezpieczeństwo przechowywanych w chmurze danych. To kluczowy czynnik decydujący o migracji do chmury dla blisko 90 proc. z nich.

Chmura obliczeniowa umożliwia outsourcing procesów IT. W zależności od rodzaju usługi, użytkownik otrzymuje zdalny dostęp do wirtualnego sprzętu, środowiska czy aplikacji, których zakres może określać samodzielnie, dynamicznie i elastycznie. Może więc zrezygnować z własnej infrastruktury IT, co oznacza znaczne oszczędności dla firmy.

Polski rynek usług oferowanych w technologii chmury jest najszybciej rozwijającym się obszarem IT – tempo wzrostu jest siedmiokrotnie wyższe niż tradycyjnych usług. Według szacunków IDC w 2014 roku rynek chmury wart był ponad 130 mln dolarów (wzrost o 30,2 proc. rok do roku). Zdaniem Dariusza Nawojczyka, chief marketing officer w firmie Oktawave, polskiej chmurze obliczeniowej ten pozytywny trend utrzyma się także w kolejnych latach, a dynamika wzrostu będzie dwucyfrowa.

Polski biznes zaakceptował chmurę obliczeniową. Firma Oktawave jest obecna na tym rynku od trzech lat. W pierwszej fazie naszej działalności obserwowaliśmy adopcję chmury przez mniejsze podmioty, które są nieco bardziej elastyczne i bardziej skłonne do podjęcia ryzyka związanego z wdrożeniem nowej technologii – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Dariusz Nawojczyk.

Jak zaznacza ekspert, pod względem przechowywania danych osobowych, polskie prawo jest zwykle bardziej rygorystyczne niż prawo Unii Europejskiej, zaś unijne regulacje są z kolei bardziej restrykcyjne niż amerykańskie. W przypadku spółki Oktawave dane klientów przechowywane są w centrum o najwyższym standardzie bezpieczeństwa zlokalizowanym w Warszawie.

Jednym z mitów na temat chmury, w który  wierzy wielu przedsiębiorców, jest przekonanie, że oddając dane do chmury obliczeniowej, de facto nie wiemy, gdzie one się znajdują. Ten mit trzeba obalić – każdy profesjonalny dostawca usług cloud computingu bardzo precyzyjnie informuje swoich klientów o lokalizacji swoich centrów danych – podkreśla Dariusz Nawojczyk.

W Polsce nie ma prawnej definicji chmury obliczeniowej, jednak obowiązujące przepisy co do zasady pozwalają na jej wykorzystanie. To poza innymi korzyściami sprawia, że usługa w modelu cloud cieszy się rosnącym uznaniem wśród coraz większego grona polskich firm, w tym również tych dużych, zatrudniających powyżej 500 pracowników. Z badań Oktawave wynika, że decydującymi czynnikami przy wyborze chmury są stabilność, elastyczność i bezpieczeństwo (wskazania ponad 85 proc. badanych firm).

Potencjał chmury jest ogromny. Jestem przekonany, że w dużej mierze wyprze ona tradycyjny sposób zapewnienia infrastruktury. Mam na myśli serwery oraz całe systemy, które firmy budują, aby przechowywać tam dane – ocenia CMO Oktawave.

Stawiając własną infrastrukturę IT, przedsiębiorca powinien wiedzieć, czy jego firma zainwestuje wystarczające środki w fizyczne zabezpieczenie zasobów oraz w starannie zaprojektowaną infrastrukturę, zapewniającą odpowiednią przestrzeń dyskową.

Mija już siódmy rok, kiedy cloud computing podbija serca dyrektorów IT na całym świecie. I nagle okazuje się, że wszystkie obawy, które próbowali zasiać w głowach ludzi odpowiedzialnych za IT producenci sprzętu, mówiące o tym, że cloud computing jest w jakikolwiek sposób niebezpieczny, okazały się zwykłą bajką – mówi Dariusz Nawojczyk.

Chmura, będąca niegdyś technologicznym novum, wspiera dziś krytyczne systemy usprawniające działalność coraz większych rynkowych graczy. W tym roku z usług w chmurze korzystała jedna czwarta dużych przedsiębiorstw w Polsce.

E-handel napędza rynek powierzchni magazynowej. Do 2020 roku zapotrzebowanie może sięgnąć 700 tys. mkw.

CEO Magazyn Polska

Według PMR rynek handlu internetowego w tym roku może być wart ok. 32 mld zł. Każdy miliard złotych wydany w sieci generuje popyt na powierzchnię magazynową rzędu 18,5 tys. mkw. Do 2020 roku może to być łącznie ponad 700 tys. mkw. – wynika z analizy JLL i Prologis. Polski rynek magazynów jest dobrze przygotowany na zwiększony popyt i rosnące wymagania najemców e-commerce. Ze względu na niskie koszty i dostępność kadr do Polski ściągają zagraniczni gracze.

W ostatnich latach każdy dodatkowy miliard złotych wydany w internecie wygenerował popyt na powierzchnię magazynową rzędu 18,5 tys. mkw. Jeżeli ten mnożnik zostanie zachowany w kolejnych latach i przy założeniu, że rynek e-handlu będzie rósł mniej więcej o 15 proc. rocznie, to do 2020 sektor e-commerce według wstępnych szacunków powinien wygenerować popyt rzędu 700 tys. mkw. – mówi agencji Newseria Jan Zombirt, dyrektor w dziale badań rynku i doradztwa w JLL.

Ostatnie lata to dwucyfrowe wzrosty handlu internetowego. Firma PMR ocenia, że rynek w 2014 roku wart był 27,3 mld zł, a w tym ma osiągnąć wartość około 32 mld zł. Szacunki na kolejne lata są optymistyczne – w 2020 roku e-handel może osiągnąć 10 proc. sprzedaży detalicznej (dziś wynosi on ok. 3,9 proc.). To oznacza, że e-commerce będzie coraz istotniejszym graczem na rynku powierzchni logistycznych i magazynowych.

Patrząc na globalne portfolio firmy Prologis, widzimy, że prawie 10 proc. klientów to firmy z branży e-commerce, a dynamika wzrostu jest dużo większa. Ten sektor generuje rocznie prawie 15–20 proc. nowego popytu – mówi Paweł Sapek, country manager w Prologis Polska, firmie działającej na rynku nieruchomości przemysłowych.

Eksperci podkreślają, że polski rynek nieruchomości jest dobrze przygotowany na dynamiczny rozwój e-commerce – większą skalę działalności już istniejących firm i napływ nowych graczy. Wszystkie te podmioty zgłaszają popyt na nowoczesne centra logistyczne. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej wynoszą dziś 9,6 mln mkw. Ponad 280 tys. mkw. jest w budowie na zasadach spekulacyjnych, czyli bez zawartych wcześniej umów najmu. W ciągu następnych sześciu miesięcy na rynku pojawi się 50 dużych modułów magazynowych.

Branża e-commerce zgłasza zapotrzebowanie na centra obsługi zamówień internetowych, huby kurierskie i sortownie, miejskie centra logistyczne oraz centra obsługi zwrotów, a także magazyny artykułów spożywczych sprzedawanych online.

Nie można powiedzieć, że to jest jeden typ nieruchomości. Są to zarówno magazyny wielkopowierzchniowe, jak i bardzo małe, cross-dockowe centra lokalizowane w centrum miast. Mamy też do czynienia z tzw. popytem wtórnym generowanym przez e-commerce – chodzi o centra zwrotów, które są zazwyczaj standardowymi magazynami wysokiego składowania – wyjaśnia Paweł Sapek.

W ciągu następnych pięciu lat 71 proc. ankietowanych przez Prologis i JLL operatorów logistycznych będzie zgłaszało zapotrzebowanie na centra obsługi zwrotów. Z badania wynika, że w najbliższych pięciu latach największymi wyzwaniami dla e-commerce będą: doręczanie zamówień tego samego dnia (100 proc.), obsługa zwrotów (60 proc.) i sprzedaż transgraniczna (40 proc.). Eksperci podkreślają, że pewność, terminowość i niskie ceny dostaw warunkują wszystkie inwestycje firm z branży.

Obecnie istniejące magazyny spełniają większość warunków, które branża ma wobec powierzchni magazynowych. Te warunki, nawet jeśli nie są spełnione, można w bardzo łatwy sposób uzupełnić. Chodzi tutaj o dodanie np. antresoli bądź zwiększenie mocy dostępnych w danym magazynie – wyjaśnia Zombirt.

Wśród innych wymogów zgłaszanych przez najemców z branży są m.in. wysoki poziom bezpieczeństwa, dodatkowe pomieszczenia socjalne czy obszerny parking dla pracowników. Magazyny i ich lokalizacja odgrywają kluczową rolę.

Sektor będzie wymagał lokalizacji, które będą w coraz większym stopniu zbliżać się do miast, czyli będą bliżej konsumenta i siły roboczej – mówi Jan Zombirt.

Firmy, które prowadzą działalność handlową na terenie całego kraju, chętnie wybierają magazyny w centrum Polski. Dużym powodzeniem cieszą się np. okolice Łodzi. Dynamicznie rośnie także zapotrzebowanie na powierzchnie magazynowe bliżej granicy z Niemcami.

Wynika to z faktu, że coraz więcej firm międzynarodowych, które działają np. w Niemczech, decyduje się przenieść swoje operacje logistyczne do Polski ze względu na niższe koszty. Polska Zachodnia jest bardzo dobrze usytuowana, żeby prowadzić obsługę rynków zachodnich – wyjaśnia dyrektor w JLL.

Dla inwestorów atrakcyjne są nie tylko niższe koszty pracy i wynajmu nieruchomości, lecz także dostępność kadr.

Ponad połowa Polaków przyznaje się do zbyt dużych wydatków na Boże Narodzenie. W tym roku będzie to 820 zł

CEO Magazyn Polska

Średnio 820 zł wyniosą w tym roku wydatki na święta Bożego Narodzenia. Wprawdzie połowa Polaków przyznaje, że na organizację świąt wydaje zbyt dużo, ale niewiele osób chce to zmienić. Część planowanych wydatków przeznaczymy na prezenty. W tym roku upominku pod choinką spodziewa się dwie trzecie Polaków. Jego średnia wartość to 170 zł.

Dla 53 proc. badanych kwoty, które wydajemy na organizację świąt, są za duże. Uważają, że moglibyśmy wydawać mniej i bardziej skupić się na przeżywaniu świątecznej atmosfery. Tylko 12 proc. postanowiło jednak, że spędzi te święta inaczej. Presja tradycji i otoczenia powoduje, że nie zmieniamy swoich zachowań. Możemy się więc spodziewać, że na święta wydamy około 800 zł – mówi agencji Newseria Biznes Przemysław Kasza z działu badań Provident Polska.

Z Barometru Providenta wynika, że 17 proc. respondentów przeznaczy na ten cel do 400 zł, a 12 proc. liczy się z wydatkami powyżej 1 tys. zł.

Poza planowanymi wydatkami kosztem są także nakłady pracy – w zakupy, sprzątanie i dekorowanie domu oraz przygotowywanie potraw.

Mniej więcej połowa badanych stwierdziła, że ich zaangażowanie będzie równie intensywne jak pozostałych domowników. Około 7 proc. badanych stwierdziło, że ich zaangażowanie będzie mniejsze, natomiast około 30 proc. stwierdziło, że będzie zaangażowanych bardziej niż pozostali domownicy – mówi Przemysław Kasza. – Widzimy też, że ok. 10 proc. mężczyzn przecenia swoje zaangażowanie w przygotowania świąteczne.

Co piąty Polak nie spodziewa się żadnego upominku pod choinką, jednak odsetek ten zmienia się wraz z wiekiem. W przypadku osób powyżej 59 roku życia jest on dwa razy wyższy (28 proc.) niż wśród młodych.

Jeżeli przyjrzymy się tym wynikom, uwzględniając zasobność portfela, to okazuje się, że osoby, którym starcza tylko na podstawowe wydatki, aż w 47 proc. nie spodziewają się otrzymania prezentu – mówi Kasza.

Wśród osób, które spodziewają się prezentów, blisko 40 proc. liczy na trzy lub więcej upominków. Średnia wartość podarunku to 170 zł. Co ciekawe, Polacy deklarują, że na najdroższy prezent zamierzają wydać w tym roku 168 zł.

Mężczyźni mówią o kwocie 190 zł na jeden prezent. Co zaskakujące, kobiety wskazują, że będzie to mniejsza kwota – 170 zł – wyjaśnia Karolina Łuczak, kierownik ds. komunikacji Provident Polska. – Najczęściej wybieramy prezenty, które są sprawdzone. Mówimy o odzieży, biżuterii czy kosmetykach – to rzeczy łatwo dostępne, które powinny ucieszyć. Na pewno kobietom nie kupujmy alkoholu, który jest prezentem częściej kupowanym mężczyznom. Z kolei prezentem, który na pewno otrzymają mężczyźni będą – jak co roku – krawaty i skarpetki.

Ankietowani najchętniej pod choinką znaleźliby odzież (21 proc.), kosmetyki (20 proc.) oraz elektronikę (17 proc.). Kobiety ucieszyłyby się również z biżuterii (23 proc.). Alkohol wybrało 12 proc. mężczyzn i 0,1 proc. kobiet.

Przygotowując święta, ważne jest, żeby rozsądnie je zaplanować – zajrzeć do swojego portfela i zastanowić się, ile w nim mamy środków i na ile możemy sobie pozwolić. Święta to okres pokus, kiedy łatwiej ulegamy wpływowi reklam, promocji, świątecznych Mikołajów i kolęd. Trzeba więc podejść do tego w sposób rozsądny i brać pożyczki tylko wtedy, kiedy jest to faktycznie wymagane, i nie stawiać na więcej, niż jesteśmy sobie w stanie pozwolić – podkreśla Karolina Łuczak.

Mostostal Warszawa: Budujemy dla Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Mostostal Warszawa Oddział Północny zdobył nowy kontrakt na Pomorzu wart 21 444 552,02 zł. W imieniu Mostostalu Warszawa umowę podpisał José Ángel Andrés López, Wiceprezes Zarzadu ds. Produkcji i Maciej Sasak, Dyrektor Oddziału Północnego. Dzięki temu będziemy wykonawcą tzw. „stanu zerowego” Centrum Medycyny Nieinwazyjnej w Gdańsku. Na przełomie roku władze uczelni mają ogłosić kolejny przetarg – na dokończenie obiektu.

Centrum Medycyny Nieinwazyjnej (CMN) powstanie przy ul. Smoluchowskiego 17 i ul. Dębinki 7 w Gdańsku. Będzie to drugi, po Centrum Medycyny Inwazyjnej, nowoczesny szpital należący do Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego (GUMed). Mostostal Warszawa został wybrany pierwszym generalnym wykonawcą tej wieloetapowej inwestycji.

Mostostal_Warszawa– Cieszymy się, że wzmocnimy naszą obecność na Pomorzu. Niedawno podpisaliśmy kontrakt na budowę Komendy Wojewódzkiej w Gdańsku, dostaliśmy również szansę na wykonanie robót budowlanych dla gdańskich sądów. Teraz zaczynamy działać dla GUMedu. Jako generalny wykonawca pierwszego etapu inwestycji będziemy odpowiedzialni za kompleksową realizację wszystkich niezbędnych robót i czynności „stanu zero” budynków B, C, D wchodzących w skład CMN. Na razie w zakres naszych prac wchodzą demontaże, rozbiórki, roboty ziemne czy prace polegające na zabezpieczeniu istniejących sieci. Będziemy też wykonywać od podstaw różne elementy sieciowe czy konstrukcyjne, jak np. płytę fundamentową budynku A wraz z żelbetowym kanałem technologicznym i niezbędnymi elementami izolacji przeciwwodnych i przeciwwilgociowych. Za pół roku będziemy się starać o kolejny kontrakt związany z budową CMN – powiedział Maciej Sasak, dyrektor Oddziału Północnego Mostostalu Warszawa.

Foto_Mostostal_Warszawa_1W ramach przedmiotu zamówienia Mostostal Warszawa wykona również: żelbetowe konstrukcje fundamentów, ścian i stropu nad poziomem -1 budynków B, C, D obiektu wraz z niezbędnymi elementami izolacji przeciwodnych i przeciwilgociowych, wykonanie elementów kanalizacji sanitarnej i deszczowej podposadzkowej, wykonanie elementów instalacji odgromowej i uziemiającej, budowę przyłącza kanalizacji sanitarnej, wykonanie zabezpieczenia wykopów: obudów m.in. wykopu z pali typu CFA, ścianek szczelnych. Na realizację tych zadań Mostostal Warszawa ma pięć miesięcy od podpisania umowy.

„Budowa Centrum Medycyny Nieinwazyjnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego” to program wieloletni uchwalony decyzją Rady Ministrów. Okres realizacji inwestycji przewiduje się na lata 2015-2020.

Popołudniowy komentarz walutowy z 03.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 03.11.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Western Union wprowadza WU Platformę Connect, wzbogacając paletę międzynarodowych usług przekazów pieniężnych o ofertę ich realizacji przy pomocy urządzeń mobilnych i social mediów

Firma Western Union (NYSE: WU), światowy lider usług przekazów pieniężnych, wprowadziła WU® ConnectSM – innowacyjną platformę technologiczną zintegrowaną z wiodącymi komunikatorami oraz platformami social mediów, aby zapewnić ich użytkownikom unikalny sposób realizacji szybkich i wygodnych przekazów na całym świecie.

Platforma WU Connect umacnia ofertę globalnych usług przekazów pieniężnych Western Union, stwarzając możliwość realizacji przekazów za pośrednictwem zewnętrznych platform cyfrowych i oferując dzięki temu klientom nowe sposoby szybkiego i wygodnego przesyłania pieniędzy do rodziny i przyjaciół.  Klienci będą mogli dokonywać wpłat, korzystając z kart debetowych i kredytowych, a także rachunku bankowego i z łatwością kierować pieniądze do ulokowanych na całym świecie placówek agentów Western Union, elektronicznej portmonetki lub na dostępny rachunek bankowy.

Pod wieloma względami, Platforma WU Connect jest częścią naturalnej ewolucji strategii Western Union zakładającej dotarcie do nowych użytkowników cyfrowych rozwiązań

i mobilnych usług. Transgraniczna platforma Western Union rozwija ofertę wpłat
i wypłat opartych na technologii, procesie wymiany walut i zarządzania danymi, a także dostosowaniu do wymogów regulacyjnych i infrastrukturze służącej przeciwdziałaniu procederowi prania pieniędzy, ułatwiając sprawne i szybkie przekazywanie pieniędzy w niemal każdym zakątku świata

„Western Union, aktywnie wsłuchuje się w głos klientów, wykorzystując ich opinie jako podstawę do wdrażania innowacji w rozwoju usług międzynarodowych przekazów i opłat” – powiedział prezes i CEO Western Union Hikmet Ersek. “Nieustannie wykorzystujemy naszą kluczową siłę, rozwijając cyfrowe usługi, inwestując w technologię i możliwości przystosowania się do łączenia cyfrowego i fizycznego świata”.

David Thompson, wiceprezes ds. międzynarodowych operacji i dyrektor ds. technologicznych Western Union, z entuzjazmem wyraził swoją opinię na temat potencjalnego znaczenia nowej oferty: „W ten sposób Western Union uzyskuje możliwość połączenia swojej cyfrowej platformy z sieciami, z których korzystają użytkownicy, poszukujący coraz wygodniejszych sposobów do wysyłania i odbioru pieniędzy globalnie, na wybranej przez siebie platformie”.

Platforma WU Connect zostanie udostępniona dla strategicznych międzynarodowych komunikatorów, portali społecznościowych i innych cyfrowych sieci. Western Union z niecierpliwością oczekuje na możliwość współpracy z firmami w tym zakresie.

Western Union Connect umożliwia efektywną i terminową realizację przekazów pieniężnych w wielu sytuacjach. Platforma WU Connect oferuje zestaw Interfejsu Programistycznych Aplikacji opartych o wysoce skalowalną infrastrukturę, umożliwiając szybkie wdrożenie systemów do przekazywania pieniędzy w skali krajowej i międzynarodowej. Bez żadnych problemów integruje się z interfejsami użytkownika czy platformami innych firm.

Ekomieszkanie droższe? Nie zawsze!

Tylko 4% Polaków nie oszczędza energii. Większość robi to na różne sposoby – poprzez gaszenia światła, stosowanie energooszczędnych żarówek, zakup energooszczędnych urządzeń. Rosnące zainteresowanie ekologią obserwują również deweloperzy. Hitem ostatnich miesięcy jest instalacja fotowoltaiczna. Na czym polega? Ile pozwala zaoszczędzić?

Ekologiczne rozwiazanie w segmencie popularnymWedług Badania świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski, coraz chętniej dbamy o ekologię. Najczęściej poprzez ograniczanie zużycia wody –  tak robi 73% badanych. Ponad połowa (57%) deklaruje, że gdy tylko ma taką możliwość, zamiast samochodu wybiera komunikację miejską lub rower. Tylko 4% nie oszczędza prądu. Większość gasi światło (67%), stosuje energooszczędne żarówki (52%), uszczelniania okna (42%), kupuje energooszczędne pralki czy lodówki (40%).

Ekologia zaczyna obejmować również budownictwo mieszkaniowe w Warszawie. Najwięcej przykładów inwestycji z wykorzystaniem rozwiązań ekologicznych znajdziemy w budownictwie jednorodzinnym. Ale potencjał dostrzega też branża budownictwa wielorodzinnego w segmencie popularnym.

Troska o przyszłość

Ekoosiedle Alpha ParkDzisiejszy klient patrzy w przyszłość. Myśli o tym, że warto zadbać nie tylko o siebie, ale również o otoczenie. Dlatego na warszawskim osiedlu Alpha Park stawiamy na nowoczesne i ekologiczne technologie, które ułatwią życie i zmniejszą rachunki. Zdecydowaliśmy się między innymi na panele słoneczne. Dla klientów to bardzo interesujący dodatek, który często przesądza o zakupie – mówi Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży osiedla Alpha Park w Warszawie. Na czym polega rozwiązanie?

Instalacja fotowoltaiczna to system, który pozwala generować prąd elektryczny z energii słonecznej. Jej głównym elementem są panele fotowoltaiczne, utworzone z zespołu baterii słonecznych. Najczęściej instaluje się je na południowej części dachów budynków, która jest najbardziej nasłoneczniona. Instalacja pracuje o każdej porze roku, generując energię nawet w pochmurne dni (choć produkcja jest wtedy odpowiednio mniejsza, niż przy pełnym słońcu). To możliwe dzięki tak zwanemu promieniowaniu rozproszonemu, które jest obecne przez cały dzień, nawet gdy słońce nie jest bezpośrednio widoczne.

To się opłaca

Instalacja fotowoltaiczna opiera się na liczniku dwukierunkowym, który zlicza energię elektryczną wyprodukowaną przez panele słoneczne oraz energię pobraną z sieci.

W praktyce, kiedy korzystamy z „tradycyjnego” prądu, płacimy standardową stawkę ustaloną przez dostawcę. Kiedy jednak używamy energii słonecznej, licznik „kręci się” w drugą stronę – dwa i pół razy szybciej, niż przy tradycyjnym naliczaniu. W efekcie na każdej kilowatogodzinie oszczędzamy 2,5 razy –  mówi Andrzej Tyszka, inspektor ds. elektrycznych monitorujących instalację paneli fotowoltaicznych na osiedlu Alpha Park.

Mieszkańcy osiedla Alpha Park nadal będą mieli swój indywidualny pomiar, ale części wspólne (zasilane pomiarem administracyjnym), będą czerpały zarówno z prądu tradycyjnego, jak i pochodzącego z instalacji. – Dzięki temu rachunki za korzystanie z klatki schodowej, garaży, czy lamp przychodnikowych będą mniejsze – mówi Andrzej Tyszka.

Na mniejsze rachunki wpłynie również użyte przez dewelopera oświetlenie LED.  Ciekawym rozwiązaniem będzie także zbieranie wody deszczowej, a następnie jej wykorzystanie do nawadniania terenów zielonych, czyli osiedlowych trawników, krzewów i drzew.

Eko nie musi być drogie

Coraz większe zainteresowanie rozwiązaniami ekologicznymi wśród Polaków sprawia, że interesuje się nimi rosnąca liczba deweloperów. Zdaniem Teresy Witkowskiej, ekologiczne rozwiązania w budynkach wielorodzinnych mogą być atutem dewelopera sprzedającego mieszkanie, ale jeśli spełniony zostanie jeden warunek – cena nie może być za bardzo wygórowana.

Potwierdzają to Badanie świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski. Troska o środowisko naturalne u większości Polaków przegrywa z rachunkiem ekonomicznym – większość nie jest w stanie zapłacić więcej za rozwiązanie ekologiczne na przykład „czystą energię”.

 – Alpha Park udowadnia, że zastosowanie ekologicznych technologii nie musi wpływać na ceny mieszkań. Wiele z nich mieści się w limicie ceny Mieszkania dla Młodych, co pozwala zaoszczędzić na wymaganym wkładzie własnym – mówi Teresa Witkowska.

Niechciane SMS-y. Jak z nich zrezygnować?

Zaproszenie do udziału w konkursie, zniżka na zakupy, oferta dedykowanego horoskopu – każdy z nas choć raz otrzymał tzw. SMS-a Premium. Część tego rodzaju wiadomości to te, na których otrzymywanie wyraziliśmy zgodę, np. aktualne promocje w ulubionym sklepie. Co jednak, gdy nie jesteśmy pewni, jakie są intencje nadawcy i czy nie jesteśmy narażeni na dodatkowe koszty?  Jak zrezygnować z niechcianych powiadomień SMS, podpowiadają eksperci – Daniel Zawiliński z platformy SerwerSMS.pl oraz radca prawny Michał Pankiewicz.

Pamiętajmy, że miejsc, w których pozostawiamy dane kontaktowe, może być wiele – począwszy od sklepów stacjonarnych i internetowych, poprzez serwisy www, a na SPA i lokalnych siłowniach kończąc. – O pozostawienie numeru telefonu często jesteśmy proszeni np. przy wypełnianiu formularza zgłoszeniowego podczas pierwszej wizyty na siłowni czy w salonie kosmetycznym, ale także zakładając konto w banku czy w sklepie internetowymmówi Daniel Zawiliński z SerwerSMS.pl, platformy zajmującej się wysyłką SMS-ów. Dzięki temu klienci są w pierwszej kolejności informowani o najnowszych promocjach, statusie zlecenia, otrzymują rabaty na usługi i produkty.

smsy promocje– SMS to wygodna forma komunikacji, wykorzystywana dziś nie tylko przez firmy, ale również urzędy państwowe czy usługodawców lokalnych. – Według naszych badań*, 8 na 10 Polaków deklaruje, że chętnie udzieliłoby zgody na otrzymywanie krótkich komunikatów dotyczących ich ulubionych marekwyjaśnia Daniel Zawiliński. – Na nasze telefony, najchętniej otrzymywalibyśmy informacje dotyczące statusu i przebiegu transakcji w sklepie, ale również te na temat ulubionych marek i produktów, jak i promocje w sklepach stacjonarnych oraz punktach usługowych – wylicza.

Aby otrzymać SMS Premium, każdorazowo musimy wyrazić zgodę. Jeśli więc otrzymujemy komunikat, którego pochodzenia i intencji nie jesteśmy pewni – np. gdy nadawca zachęca nas do skorzystania z horoskopu, loterii czy testów IQ, warto wiedzieć co możemy zrobić. Pamiętajmy, że często warunkiem skorzystania z „oferty”, jest odesłanie SMS-a zwrotnego z „TAK” w treści. Wysyłając taką wiadomość możemy zostać odbiorcą powiadomień w rodzaju: „Tylko jeden krok dzieli Cię od wielkiej wygranej!” lub subskrybentem – jak się okazuje – płatnej usługi. Nadawca SMS, może kusić nas również bezpłatną aktywacją dokonywaną za pośrednictwem SMS-a zwrotnego. Niestety, wielokrotnie okazuje się, że dalsza zabawa, np. otrzymywana codziennie łamigłówka do rozwiązania albo SMS z dowcipem, wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Promocyjne SMS-y

I choć chętnie odbieramy SMS-y informujące nas o wizycie w salonie kosmetycznym czy też ze zniżką do ulubionej restauracji, zdarza się, że przestajemy być nimi zainteresowani np. ze względu na zmianę miejsca zamieszkania. Jak w takim przypadku odwołać zgodę na wykorzystywanie naszego numeru telefonu w celach marketingowych i handlowych?

niechciane smsyPrzede wszystkim warto zajrzeć do regulaminu usługi, gdzie znajdziemy informacje o firmie ją świadczącej i sposobie rezygnacji. Zgodę na wykorzystywanie naszych danych możemy cofnąć m. in. poprzez złożenie oświadczenia w sklepie stacjonarnym, listownie lub e-mailem, czy też kontaktując się z biurem obsługi klienta – mówi radca prawny Michał Pankiewicz z kancelarii Pankiewicz Grupa Prawna. Rezygnacja z otrzymywania SMS-ów o podwyższonej opłacie, również jest możliwa. Jak to zrobić?

Z udziału w SMS-owych loteriach, konkursach, czatach i płatnych subskrypcjach (nazywanych również prenumeratami) możemy zrezygnować wysyłając np. SMS-a o treści „STOP” na określony przez usługodawcę numer telefonuwyjaśnia Daniel Zawiliński z SerwerSMS.pl. Do usługodawcy możemy również skierować e-maila lub pismo reklamacyjne z żądaniem usunięcia numeru telefonu z bazy nadawcy.

Jeśli mamy problem z ustaleniem organizatora zabawy, warto wtedy skorzystać z wykazu numerów usług o podwyższonej opłacie przygotowanego przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Rejestr dostępny jest na stronie UKE  i umożliwia m. in. wyszukanie nadawcy po numerze firmy zajmującej się wysyłką SMS-ów oraz rodzaju i zakresu świadczonej usługi.

Operator na pomoc

SMS-y przychodzące np. z informacjami marketingowymi (za które nie jest pobierana opłata) możemy także zablokować z pomocą operatora. W tym celu należy w sieci komórkowej:

  • Play wysłać wiadomość o treści STOP SPAM na numer 252, dzięki której zostaną zablokowane SMS-y przychodzące z numerów skróconych zaczynających się od cyfr 7, 8, 9.
  • Orange wypełnić dostępny na stronie internetowej formularz, podając numer telefonu, na który otrzymujemy wiadomości SMS oraz numer telefonu, z którego są wysyłane. Możliwe jest również dokonanie blokady wysyłania płatnych SMS-ów Premium z poziomu konta klienta.
  • Plus skontaktować się z biurem obsługi klienta, które po podaniu numeru telefonu zablokuje otrzymywanie od niego wiadomości. Możliwe jest również wysłanie darmowego SMS-a na numer 8000 o treści SPRZECIW. Jednak w ten sposób zostaną zablokowane tylko wiadomości marketingowe przesyłanie przez sieć Plus a nie firmy zewnętrzne.
  • T-Mobile skontaktować się z biurem obsługi klienta i prosić o aktywację blokady lub wykonać ją samodzielnie w panelu klienta.

Natomiast w przypadku prenumerat, czyli SMS-ów informujących np. o prognozie pogody (za które po bezpłatnej aktywacji pobierane są opłaty) również wyłącznie takiej usługi może nastąpić poprzez operatora. W przypadku sieci:

  • Play wszystkie uruchomione prenumeraty można wyłączyć wysyłając SMS o treści KONIEC lub STOP na numer 6000.
  • Orange subskrypcję odwołamy wysyłając SMS-a o treści STOP na numer, z którego otrzymywane są powiadomienia lub za pomocą formularza dostępnego na stronie operatora, podając numer telefonu, na który przychodzą niechciane wiadomości SMS oraz numer telefonu, z którego są wysyłane lub poprzez internetowy profil klienta.
  • Plus prenumerata zakończymy wysyłając na bezpłatny numer 2601 SMS-a o treści LIMIT MT 0.
  • T-Mobile takie zlecenie można złożyć telefonicznie lub logując się do swojego panelu klienta.

Szczegóły dotyczące blokady SMS-ów o podwyższonej opłacie oraz rezygnacji z subskrypcji można znaleźć na stronach internetowych operatorów.

Progi zwalniające

Jeśli nie chcemy rezygnować całkowicie z otrzymywania SMS-ów Premium, a jednocześnie nie chcemy być zaskoczeni wysokością rachunku, warto zapoznać się z zasadami dotyczącymi naliczania za nie opłat. – SMS-y Premium opierają się na pewnym schemacie i w bardzo łatwy sposób możemy sprawdzić ich koszt. Wystarczy szybka analiza informacji zawartych w numerze SMS, na który planowana jest wysyłka wiadomościmówi Daniel Zawiliński z SerwerSMS.pl. Przy numerze SMS rozpoczynającym się od cyfry siedem, kolejna cyfra po niej przekazuje informację o jego koszcie, np. w przypadku numeru 73XX(X) cena SMS-a wynosi 3 zł netto (bez VAT). W numerach zaczynających się od „dziewięć” informację o koszcie przekazuje druga i trzecia cyfra. Przykładowo, numer rozpoczynający się od 913XX(X) oznacza, że za wiadomość zapłacimy 13 zł netto (bez VAT).

To nie jedyny sposób na kontrolowanie wysokości rachunków. – Dobrą metodą jest również wyznaczenie dla każdego okresu rozliczeniowego progu kwotowego, po przekroczeniu którego operator jest zobowiązany do natychmiastowego poinformowania nas o tym fakciewyjaśnia radca prawny Michał Pankiewicz z kancelarii Pankiewicz Grupa Prawna. – Oprócz tego prawo obliguje go także do zablokowania na nasze żądanie możliwości wykonywania połączeń na numery o podwyższonej opłacie i odbierania połączeń z takich numerów. Wyjątek stanowią połączenia, za które nie jest naliczana opłata – dodaje radca prawny Michał Pankiewicz. Określenie progu kwotowego jest bezpłatne, a operator powinien zaproponować co najmniej 3 warianty: 35, 100 i 200 zł.

Wskaźniki koniunktury osłabiły złotego

Słabszy indeks z Polski spowodował, że po lepszych odczytach z głównych gospodarek złoty tracił na wartości. Inflacja w Polsce bez zmian. Dzisiaj ważny wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Wczorajszy dzień upłynął pod dyktando odczytów wskaźników koniunktury. Rozpoczęła Europa, która wypadła lepiej od oczekiwań, a łączny indeks dla strefy euro wyniósł aż 52,3 pkt wobec oczekiwanych 52 pkt. Tak duży optymizm menadżerów musi dziwić, biorąc pod uwagę kondycję gospodarki, ale najwyraźniej spodziewają się oni znacznej poprawy. Również Szwajcaria wypadła o 0,5 pkt powyżej oczekiwań, osiągając 50,7 pkt i oddalając się od symbolicznej granicy 50 pkt, oddzielającej recesję od rozwoju. Gorzej wypadła, jak już wczoraj wspominaliśmy, Polska, ale też inne kraje naszego regionu. Czesi osiągnęli wysoki wynik, bo 54 pkt, aczkolwiek oczekiwania wynosiły aż 55 pkt. Znacznie powyżej oczekiwań wyskoczyła Wielka Brytania – odczyt 55,5 pkt to bardzo dobry wynik. Tym bardziej, że oczekiwania wyniosły 51,3 pkt.

Jak reagowały rynki? Ponieważ gorzej wypadł indeks dla Polski, a lepiej dla wszystkich regionów odpowiedzialnych za główne waluty, mieliśmy do czynienia z osłabianiem się złotego. W przypadku euro i franka ta zmiana nie była aż tak silna. W przypadku funta natomiast, ruch tuż po publikacji sięgnął 2 groszy, z 5,95 zł na 5,97 zł. Potem do końca dnia widzieliśmy próby powrotu do poprzednich poziomów.

Poznaliśmy wstępne wyniki inflacji dla Polski. W ujęciu miesięcznym wynosi o 0,1% a w rocznym jest to dalej deflacja i to 0,8%. Były to dane oczekiwane przez rynki zatem przeszły one niemal bez reakcji.

Dane na temat indeksów koniunktury z USA były delikatnie lepsze od oczekiwań i tak właśnie reagowały rynki, odrobinę umacniając dolara względem euro po publikacjach. Przekładało się to również na umacnianie się dolara względem złotego.

Sekretarz Stanu USA John Kerry, wizytując byłe republiki radzieckie, zakreślił wizję rozbudowy TPP. Jest to umowa handlowa państw Pacyfiku. Wizja ta przewidywała dołączenie do paktu również Chin i Rosji, o ile spełniłyby one pewne warunki. Mowa o przejrzystości oraz poszanowaniu jednolitych reguł w ramach praw pracowniczych i wspierania przedsiębiorstw państwowych. Już teraz ta strefa reprezentuje 40% światowego PKB i jest największym takim porozumieniem na świecie.

Dzisiaj Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy skargę byłego już prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich na zmiany w OFE. Gdyby wyrok był niekorzystny w co wątpi większość komentatorów środki, których PiS jeszcze nie znalazło na realizację obietnic wyborczych musiałyby trafić w zupełnie inne miejsce.

Dzisiaj dzień wolny w Japonii. Warto zwrócić uwagę na następujące dane:

16:00 – USA – zamówienia na dobra.

EUR/PLN

Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015

Kurs EUR/PLN znajduje się w trendzie wzrostowym. Po przebiciu maksimum na poziomie 4,2600, kurs kontynuuje wzrosty. Dla ruchu w górę najbliższym oporem jest poziom 4,2950 gdzie znajduje się nowe maksimum lokalne. W przypadku spadków kolejne wsparcie stanowi linia łącząca minima lokalne na 4,2400 a następnie minima w okolicach 4,1550-4,1600.

CHF/PLN

Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015

Kurs CHF/PLN przeszedł w trend wzrostowy. Po przebicia testowanej linii oporu na 3,8950 kolejnym istotnym oporem są okolice 3,9500 gdzie znajdują się obecne maksima. W przypadku osłabienia kursu wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,8900.

USD/PLN

Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015

Kurs USD/PLN wybił się z trendu bocznego we wzrostowy. Nowym oporem są maksima na 3,9350. dla ewentualnego ruchu w dół najbliższym wsparciem jest linia łącząca minima lokalne na 3,9000.

GBP/PLN

Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 03.08.2015 do 03.11.2015

Kurs GBP/PLN podążał jeszcze na początku miesiąca w trendzie spadkowym. Przed wyborami doszło do silnego wybicia, które jest kontynuowane i najbliższymi ograniczeniami dla wzrostu kursu są obecnie maksima lokalne na 5,9950. W przypadku spadków ważnym wsparciem jest 5,6600 czyli ostatnie minimum.

Potrzebujemy rozwoju, a stoimy w miejscu

Aż 8 na 10 aktywnych zawodowo Polaków deklaruje, że w pracy liczy się dla nich rozwój, a nie wygoda – wynika z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Pracuj.pl. Okazuje się jednak, że ambicje zawodowe nie zawsze idą w parze z aktywnością na rynku pracy.

Jak wynika z raportu Pracuj.pl „Wygoda kontra rozwój”*, większość Polaków twierdzi, że w pracy  rutyna jest dla nich czymś negatywnym (70%). Aż 80% badanych podkreśla, że w życiu zawodowym stawia na rozwój a nie na wygodę, a ponad połowa (56%) deklaruje, że jest w swoim żywiole, gdy może zmierzyć się z nowymi wyzwaniami i obowiązkami.

Rutyna może być zjawiskiem zarówno pozytywnym, jak i negatywnym. Powtarzalność łączy się z przewidywalnością, zmniejsza stres i pozwala zaplanować pewne działania, co wielu osobom może dawać poczucie bezpieczeństwa. Jednak, gdy potrzeby związane z „przetrwaniem” zostaną zaspokojone, często pojawiają się potrzeby wyższego szczebla, związane z samorealizacją. Dla każdego rozwój zawodowy może oznaczać coś innego – dla jednych przykładowo może to być poszerzenie wiedzy i zdobycie nowych kompetencji, dla innych – poznawanie ciekawych osób czy miejsc a dla jeszcze innych – otrzymanie awansu i podwyżki. Niezmienne pozostaje jednak to, że dla zdecydowanej większości z nas, rozwój jest ważny w pracy i umożliwia nam samorealizację oraz osiągnięcie zawodowej satysfakcji – komentuje Sabina Dąbrowska-Olbryś, Learning and Development Manager Grupy Pracuj.

Być może to właśnie duże ambicje zawodowe powodują, że już co trzeci aktywny zawodowo Polak (34%) ma poczucie, że w obecnym miejscu pracy się nie rozwija. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że 67% badanych w ciągu ostatnich trzech lat nie zmieniło stanowiska ani nie awansowało, a 41% nie otrzymało w tym czasie podwyżki.

Mimo to, odsetek osób, które  biorą pod uwagę możliwość zmiany miejsca pracy pozostaje zaskakująco niski – aż 84% badanych twierdzi, że nie szuka obecnie innej pracy. Co ciekawe, na strony z ogłoszeniami o pracę raz w tygodniu zagląda zaledwie co dziesiąty badany (8%).

Przeglądanie ofert pracy jest najlepszym i najszybszym sposobem sprawdzenia tego, co dzieje się na rynku pracy, ale też zweryfikowania, jakie kompetencje i umiejętności są najbardziej pożądane. Znajomość oczekiwań innych pracodawców może być czynnikiem motywującym do rozwoju zawodowego i zdobywania nowych kompetencji. To istotne, bo żyjemy w dynamicznie zmieniającym się świecie, gdzie niezwykle ważne jest szybkie uczenie się i zdobywanie nowych umiejętności – komentuje Sabina Dąbrowska-Olbryś, Learning and Development Manager Grupy Pracuj.

Oprócz regularnego przeglądania ofert pracy, dodatkowym ułatwieniem przy byciu na bieżąco z rynkiem pracy jest Pracuj Select, narzędzie automatycznego rekomendowania kandydatów, posiadających uzupełniony profil na Pracuj.pl, do opublikowanego w serwisie ogłoszenia o pracę. Wystarczy, że osoby szukające pracy lub chcące być na bieżąco z rynkiem pracy, wypełnią profil zawodowy na Pracuj.pl (w układzie zbliżonym do klasycznego CV) i włączą zgodę na polecanie tego profilu pracodawcom. Profile założone na Pracuj.pl nie są publicznie dostępne. Użytkownicy sami zarządzają widocznością profilu i mogą oznaczyć pracodawców, którym z różnych względów nie chcą być polecani (np. firmy, w których pracują lub pracowali). Użytkownicy w swoim profilu mogą również sprawdzić, ilu rekruterów na Pracuj.pl szuka kandydatów o ich kompetencjach, co dodatkowo zachęca do pozostawania na bieżąco z ofertami pracy.

Mikołajem się nie jest, Mikołajem się bywa…

… i teraz właśnie nadchodzi ten czas, podobnie jak Śnieżynki czy elfa.

Zbliża się połowa listopada, a to oznacza, że wokół nas pojawią się świąteczne dekoracje. Ich nieodłącznym elementem są Mikołaje. Zaczyna się zatem nabór na osoby, które najbardziej przekonywująco wcielą się w tę rolę.

Trudno wyobrazić sobie centrum handlowe bez Mikołaja. W tym miejscu najłatwiej także spotkać Śnieżynkę, elfy, aniołki… Roznoszą ulotki, opłatki, drobiazgi, można sobie z nimi zrobić zdjęcie. Nie dziwią już Mikołaje w mobilnych paczkomatach, w kinach, na spotkaniach firmowych, spotykający się z dziećmi w domach, szkołach, przedszkolach, ani nawet rozwożący pizzę. Bez Św. Mikołaja nie mogą obyć się wioski Św. Mikołaja w stacjach narciarskich i parkach rozrywki (np. park Mikołaja w Zatorze lub wioska w Szwajcarii Bałtowskiej).

Mikolajem_sie_bywa_2015Cechy mikołajowe

Ciekawie wygląda przegląd wymagań, jakie są mile widziane w procesie rekrutacji na mikołajowe stanowiska. Najbardziej poszukiwane są osoby empatyczne, łatwo nawiązujące relacje z otoczeniem w każdym wieku, spokojne, o pogodnym usposobieniu i cierpliwe. Punktują kandydaci, którzy potrafią grać na instrumentach muzycznych, a nawet tańczyć i śpiewać. Na specjalne względy mogą liczyć niepalący, co akurat dziwi, bo kto jak kto, ale Mikołaj z paleniem nie powinien mieć nic wspólnego. To samo dotyczy Śnieżynek, elfów, aniołków… Przydatne okaże się prawo jazdy kategorii B lub wyższej.

Co Mikołaja spotkać może, a nie musi (i lepiej, żeby nie spotkało)

Lekko Mikołaj nie ma i nie chodzi tylko o to, że musi zdążyć na czas. Nie chodzi też o to, że narażony jest na wysłuchiwanie skarg i zażaleń dotyczących prezentów, jakie przyniósł. Wykonując swoją pracę, powinien przestrzegać zasad bezpieczeństwa, by nie nadwyrężyć zdrowia.

Zacznijmy od worka z prezentami. Jego ciężar niekorzystnie wpływa na stan pleców. Potwierdzeniem jest liczba – 25 proc. wszystkich wypadków przy pracy, w których poszkodowany doznaje urazu pleców, spowodowana jest zbyt dużym dźwiganym ciężarem. Strój Mikołaja też mu nie służy. Ciasne szaty Mikołaja i ściśnięcie paskiem nie przekładają się na dobre samopoczucie. Ponad 4 proc. zemdleń wśród pracowników jest spowodowanych zbyt ciasnym ubraniem służbowym. Śliskie dachy zwiększają ryzyko upadku. Posiłkując się danymi z Wielkiej Brytanii, 11 proc. osób usiłujących zamontować na dachach światełka na Boże Narodzenie, ześlizguje się z dachu. Kabel od lampek choinkowych również może być pułapką. Potyka się o niego 10 proc. osób.  Potknięcie to jeszcze nie wszystko. Może za sobą pociągnąć upadek choinki, o czym świadczą takie dane: 4 proc. obrażeń świątecznych jest wywoływanych przez przewracającą się choinkę. A choinka to źródło jeszcze innych zagrożeń – zwarcie światełek choinkowych jest każdego roku niebezpieczne dla wielu ludzi (aż 8 proc. obrażeń w czasie Świąt to właśnie kwestia porażenia prądem). Długa broda Mikołaja zwiększa ryzyko jej pożaru. Co prawda, tradycyjnych woskowych świec na choinkach się nie stosuje, ale świece w świecznikach odpowiadają za 10 proc. poparzeń w czasie Bożego Narodzenia.

Kalkulator

Od zaradności „świątecznych” postaci zależy, na jakie wynagrodzenie mogą liczyć. Roznoszenie ulotek wyceniane jest podobnie w całym kraju i wynosi 10-11 zł brutto. Mikołaj wykonujący typowo „mikołajowe” obowiązki może liczyć na więcej, bo czeka go i rozdawanie prezentów, i rozmowa z dziećmi (a nawet dorosłymi), i śpiewanie, i granie… Musi też zadbać o schludny wygląd. Stawki różnią się w zależności od grupy, miejsca, ale można przyjąć, że zaczynają się od ok. 60 zł netto za godzinę. W dużych miastach – mimo sporej konkurencji ze strony studentów – można zarobić najwięcej. Wynajęcie Mikołaja w Krakowie czy Warszawie to wydatek minimum 80 zł. Katowice, Gdańsk, Poznań, Wrocław – również się cenią. Pół godziny z Mikołajem może kosztować nawet 170 zł. Mniejsze miasta mają ceny mieszczące się w granicach 80 – 90 zł. Powyższe, orientacyjne kwoty dotyczą „profesjonalnego” Mikołaja z Agencji Pośrednictwa Pracy bądź firm, które proponują wynajem Mikołajów. Sam „Święty” dostaje niższe stawki, bo wynajęcie odbywa się na umowę i trzeba zapłacić podatki, a część zysków przechodzi na rzecz firmy. Zdarza się, że początkowo trzeba poczynić pewne inwestycje, np. w strój. Nawet agencje poszukują osób z własnym strojem, co oznacza, że mając taką kreację, znalezienie klienta przebiega szybciej. Ceny zróżnicowane, poczynając od kilkudziesięciu zł na kilkuset kończąc.

Jeśli nie agencja, to sposobem na znalezienie Mikołaja (i jednocześnie zaoferowanie się) są serwisy z bezpłatnymi ogłoszeniami i aukcje. Dla przykładu, wizyta w Warszawie kosztuje 120-150 zł, jeśli zadbamy o to odpowiednio wcześniej. Potem pułapu cen nie sposób przewidzieć, jednak Wigilia wiąże się ze stawkami o ok. 1/3 wyższymi.

A jeśli nie Mikołaj…

Niewykluczone, że na Święta przyjdzie nam ochota zmierzyć się z innym wyzwaniem zawodowym niż Mikołaj czy Śnieżynka. Jest to jak najbardziej możliwe. W kolejce po kandydatów ustawiają się firmy z branż przeżywających tradycyjnie na Święta wzmożone zainteresowanie swoimi usługami.

  • Listonosz / kurier

Święta to czas przesyłek, paczek, prezentów, kartek świątecznych… Niektóre urzędy pocztowe w tym okresie potrzebują większej liczby listonoszy. Firmy kurierskie również notują zwiększone zainteresowanie swoimi usługami. To coś dla miłośników chodzenia i jeżdżenia.

  • Magazynier

Osoby odpowiadające za magazynowanie towaru znajdą pracę w firmach handlowych, sieciach sklepowych oraz w punktach dystrybucji. Poszukiwane są osoby z uprawnieniami na wózki widłowe.

  • Sprzedawca na straganach świątecznych

W najbliższych dniach w wielu miejscowościach pojawią się kiermasze i stragany z upominkami oraz ozdobami świątecznymi. Można oczekiwać zwiększonego zapotrzebowania na osoby je obsługujące. Zajęcie do łatwych nie należy – niskie temperatury i godziny spędzone na nogach dają się we znaki. Praca przy straganach może stanowić łakomy kąsek dla studentów oraz osób pracujących – odbywa się często wieczorami oraz w weekendy.

  • Pomoc kuchenna przy cateringach

Tempo życia i mnogość obowiązków sprawiają, że na przygotowywanie świątecznych potraw mamy coraz mniej czasu. Popularność zyskuje zamawianie gotowych potraw w restauracjach czy firmach cateringowych. W efekcie przed świętami w takich miejscach zwiększa się zapotrzebowanie na kucharzy i pomoc kuchenną.

  • Praca przy stroikach świątecznych

Stroiki i choinki pojawiają się nie tylko w domach, ale również w biurach czy instytucjach. Kupuje się je gotowe, ale ktoś musi je przygotować. Mając odrobinę talentu i zmysłu artystycznego, można zająć się taką pracą – jedyne czego potrzeba, to nawiązanie współpracy z firmami, które takie ozdoby sprzedają (np. z osobą prowadzącą stragan świąteczny). Na jednym stroiku nie zarobi się dużo (po odliczeniu materiałów, zostanie jakieś 10-20 zł), ale przy odrobinie wprawy, takich stroików można zrobić w godzinę nawet kilka.

 Gdzie znaleźć ogłoszenia o pracy na święta?

Praca dorywcza w okresie świąt rządzi się swoją specyfiką, a jest nią tymczasowość. Wakaty pojawiają się i szybko znikają, dlatego trzeba być czujnym. Warto ustawić sobie odpowiednie powiadomienia w internetowych serwisach (jak InfoPraca.pl), by nic nie umknęło naszej uwadze – radzi Marek Jurkiewicz, dyrektor serwisu InfoPraca

Toyota Prius – hybryda na lata

Właściciele Priusów jeżdżą swoimi samochodami dłużej niż właściciele niemal wszystkich innych modeli. Toyota Prius zajęła drugie miejsce w rankingu modeli posiadanych przez 10 lat przez największy odsetek pierwszych właścicieli.

 toyota priusPrzez wiele lat pokutowało przekonanie, że hybrydy mają krótkie życie. Że są to może atrakcyjne samochody, gdy są nowe, ale pierwsza wymiana baterii powoduje, że auto przestaje się opłacać. Kierowcy patrzą na swoje komórki, w których baterie tracą żywotność po 2-3 latach, i niektórzy obawiają się, że to samo spotka akumulator w ich hybrydzie. Kolejne badania pokazują jednak, że jest to mit. Amerykanie przeprowadzili ich już całkiem sporo – najbardziej znany jest test wiodącej organizacji konsumenckiej Consumer Reports, która sprawdziła Priusa z 335 tys. km na liczniku i nie stwierdziła żadnego zmniejszenia efektywności baterii. To samo potwierdziły inne ośrodki.

Ciekawie na tym tle prezentuje się ostatnie badanie portalu iSeeCars.com, badającego rynek samochodów używanych w Ameryce. Raport The Top New Cars Owners Keep for 10 Years (Modele posiadane przez 10 lat przez największy odsetek pierwszych właścicieli) został niedawno przytoczony przez WardsAuto.com. Analitycy iSeeCars.com zbadali, jaki odsetek pierwszych właścicieli samochodów kupionych jako nowy trzyma swoje auto przez co najmniej 10 lat.

Wynika z niego, że właściciele Toyoty Prius posiadają swoje samochody dłużej niż właściciele wszystkich innych modeli, z wyjątkiem Hondy CR-V. Najpopularniejsza hybryda na świecie służyła 28,5% swoich pierwszych właścicieli przez ponad 10 lat. Tuż za Priusem znalazły się Toyota RAV4 (28,2%) i Toyota Highlander (26,5%). Co ciekawe, wśród 15 najdłużej posiadanych modeli znalazły się same Toyoty i Hondy oraz jeden Subaru Forester.

„Całkiem spora grupa właścicieli Toyoty Prius może się cieszyć swoim samochodem będącym wciąż w świetnym stanie po 160 tys. km, a wielu spodziewa się, że bez problemu osiągną przebieg 320 tys. km” – powiedział iSeeCars CEO Phong Ly. A kiedy trafiają na rynek wtórny, spotykają się z dużym zainteresowaniem kupujących.

Toyota Prius wszystkich trzech generacji wyposażona jest w akumulator niklowo-wodorkowy. Każda kolejna generacja otrzymała unowocześniony akumulator i napęd hybrydowy, ale nawet te najstarsze, 18-letnie Priusy są wciąż w ruchu z bateriami w bardzo dobrym stanie. We wrześniu na targach we Frankfurcie zadebiutowała 4. generacja kultowej hybrydy, która na niektórych rynkach będzie dostępna opcjonalnie z bateriami litowo-jonowymi. Toyota stosuje baterie litowo-jonowe w 2 modelach z rodziny Priusa – Priusie + oraz Priusie plug-in hybrid, obecnych na rynku odpowiednio od 2011 i 2012 roku. Oba typy baterii w nowym Priusie są mniejsze i wydajniejsze od poprzednich generacji.

Zakłady produkcyjne w Polsce palą się do eksportu wyrobów tytoniowych

Eksport wyrobów tytoniowych z Polski w I półroczu 2015 r. wzrósł aż o 32,1 proc. r/r. Jesteśmy największym przetwórcą i producentem tej używki w Unii Europejskiej i produkujemy wyroby tytoniowe kupowane na całym świecie. Papierosy wytworzone w Polsce palą np. Gwinejczycy, Jordańczycy i Australijczycy.

Wg Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego, przemysł tytoniowy daje Polsce aż 60 tys. miejsc pracy a branża tytoniowa dostarcza naszemu budżetowi ok. 20 mld zł wpływów rocznie. Całkowity udział wpływów budżetowych z tego sektora sięga ok. 8 proc. i jest wyjątkowo duży w porównaniu do innych krajów UE[1]. – Wprawdzie praktycznie całość wyrobów tytoniowych jest w Polsce produkowana dla międzynarodowych koncernów (za 99 proc. produkcji odpowiadają 4 firmy), ale Polska też zyskuje. Polskie fabryki korzystają na większych zamówieniach a do budżetu Państwa z tytułu akcyzy wpływa więcej środków – zauważa Radosław Jarema, szef AKCENTY w Polsce, instytucji płatniczej realizującej transakcje międzynarodowe eksporterów i importerów.

Polski dymek lubią na całym świecie

Polska jest potęgą w przetwórstwie tytoniu i produkcji wyrobów tytoniowych. O tym jak duża jest to skala mówią liczby. Wg danych GUS w całym ubiegłym roku z Polski wysłano w świat produkty tytoniowe o wartości prawie 8,2 mld zł, a w I połowie obecnego, za blisko 4,7 mld zł. Papierosy wyprodukowane w Polsce kupują palacze w bardzo egzotycznych krajach. W I półroczu br. sprzedaż do Gwinei osiągnęła wartość 23 mln zł (ponad 3 mln z Gwineą Bissau) a z Jordanią 11 mln zł. Papierosy z Polski trafiły także na Kostarykę, do Sierra Leone, Kirgistanu, Korei Południowej czy Australii. Głównym kierunkiem eksportu papierosów i wyrobów tytoniowych z Polski są jednak kraje Zachodu, w tym na pierwszym miejscu Francja a na kolejnych Włochy, Holandia, Niemcy i Austria. – Ważnym rynkiem zbytu dla papierosów wywożonych z Polski są też kraje bałkańskie, gdzie kultura palenia jest bardzo mocno zakorzeniona. Widać to wyraźnie na przykładzie maleńkiego Kosowa, do którego eksport wyrobów tytoniowych w I półroczu 2015 r. wart był aż 43,5 mln zł – wskazuje przedstawiciel AKCENTY. Wg danych WHO w większości państw tego regionu codziennie pali nawet blisko co trzeci obywatel[2].

Nad branżą tytoniową zbierają się czarne chmury

Zakłady produkcyjne pracują pełną parą, ale w przyszłości branża musi się liczyć z dużymi wyzwaniami. Do najważniejszych należą nowe regulacje wynikające z dyrektywy tytoniowej, przyjętej przez UE w celu ograniczenia liczby palaczy. Poza problemami prawnymi, na horyzoncie rośnie też konkurencja ze strony papierosów elektronicznych, które stają się coraz częściej wybieraną alternatywą dla klasycznych jednorazowych papierosów.

[1] www.kspt.org.pl.

[2] WHO report on the global tobacco epidemic, 2015 , http://www.who.int/tobacco/global_report/2015/en/.