I Forum Inspiracji CSR w Poznaniu ,,Networking is Working”

15 października 2015 roku w Centrum Konferencyjno-Eventowym Concordia Design spotkają się managerowie CSR oraz osoby blisko związane z tematyką społecznej odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju w Wielkopolsce.

Forum będzie okazją do integracji lokalnego środowiska biznesu wokół koncepcji CSR. Wydarzenie obejmować będą takie zagadnienia jak: CSR jako wspólnota wartości, trendy w Europie i na świecie oraz sesje networkingowe. W trakcie Forum zaprezentowane zostaną inauguracyjne wyniki analizy „CSR w mediach w Wielkopolsce” przygotowanej przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów oraz analizy „CSR w Wielkopolsce” – podkreśla Łukasz Smolarek, Dyrektor Forum Inspiracji CSR.

Pierwsze Forum Inspiracji CSR to wyjątkowa inicjatywa, która skupiać się będzie wokół idei networkingu. Wydarzenie stanowi odpowiedź na oczekiwania osób blisko związanych z CSR w Wielkopolsce odnoszące się do powstania lokalnego miejsca wspólnych spotkań i wymiany poglądów – dodaje Łukasz Smolarek.

Polski rynek świeżego mięsa wart 7,0 mld zł

W okresie od lipca 2014 roku do czerwca 2015 roku rynek świeżego mięsa w Polsce odnotował, w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, prawie 4-procentowy wzrost w ujęciu ilościowym. Jednocześnie nastąpił jego prawie 3-procentowy spadek w ujęciu wartościowym.

Analizowana kategoria obejmuje świeże mięso wieprzowe, wołowe, cielęcinę, baraninę/jagnięcinę, a także dziczyznę. Mięsa te sprzedawane są zarówno w opakowaniach, jak i na wagę.

W okresie od lipca 2014 roku do czerwca 2015 roku, pojedyncze polskie gospodarstwo zakupiło około 43 kg świeżego mięsa, wydając na ten cel niewiele ponad 12 zł za kilogram. Biorąc pod uwagę częstotliwość zakupów, cała kategoria świeżego mięsa kupowana była średnio 32 razy w ciągu roku. Na pojedynczy akt zakupowy (pojedynczą wizytę w sklepie) przypadało 1,3 kg produktu.

Największym segmentem rynku świeżego mięsa jest wieprzowina, której udział w całkowitych wydatkach gospodarstw domowych na kategorię wyniósł w analizowanym okresie ponad 82 proc. Drugim największym segmentem jest wołowina, której udział wartościowy w całej kategorii wyniósł prawie 13 proc.

Wybierając elementy mięsa wieprzowego gospodarstwa domowe kupują najwięcej schabu i karkówki (0,5-procentowe wzrosty) i coraz chętniej sięgają po szynkę, której spożycie wzrosło o 8 proc. Z kolei spożycie mięsa mielonego i łopatki wieprzowej spadło odpowiednio o 6 i 4 proc.

Biorąc pod uwagę miejsca zakupu i kanały sprzedaży, największy udział w zakupach świeżego mięsa w analizowanym okresie miały tradycyjne sklepy małoformatowe (około 30 proc. w ujęciu wartościowym i wolumenowym). Duże znaczenie mają również supermarkety, których udział wartościowy w zakupach tej kategorii wyniósł prawie 21 proc., a także dyskonty odpowiadające za ponad 11 proc. udziałów wartościowych kategorii.

O badaniu
Powyższe analizy powstały na podstawie danych pochodzących z prowadzonego od 20 lat Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Jego próbę stanowi 8 tys. polskich gospodarstw domowych, zbierających dane za pomocą skanerów i raportujących o dokonywanych przez siebie zakupach produktów FMCG.

Jacek Stalka nowym Prezesem Zarządu Sopro Polska

Sopro Polska, jeden z czołowych producentów na rynku chemii budowlanej, kończy proces wewnętrznych przekształceń strukturalnych mających za zadanie rozwój spółki. Nowym Prezesem Zarządu Sopro Polska Sp. z o.o. został Jacek Stalka.

Jacek Stalka, Prezes Zarządu Sopro Polska
Jacek Stalka, Prezes Zarządu Sopro Polska

Jacek Stalka rozpoczął pracę w Sopro Polska z dniem 1 sierpnia 2015 r. Nowa osoba na najwyższym szczeblu kadry kierowniczej to wyraz dynamicznej strategii zarządzania jakością, leżącej u podstaw filozofii marki Sopro, a także zwieńczenie wewnętrznych procesów, których celem jest ugruntowanie obecnej pozycji oraz dalszy rozwój firmy.

Jacek Stalka jest absolwentem Wydziału Zarządzania oraz studiów podyplomowych MBA na Uniwersytecie Gdańskim. Posiada praktyczną wiedzę finansową oraz bogate doświadczenie w tworzeniu i zarządzaniu siecią sprzedaży. W toku kariery zawodowej Jacek Stalka kierował zespołami sprzedaży i marketingu w branży chemii budowlanej – m.in. pełniąc przez 4 lata funkcję dyrektora ds. sprzedaży krajowej w firmie Atlas. Jako nowy Prezes Zarządu Sopro Polska, będzie odpowiedzialny za zarządzanie, wdrażanie nowych strategii, budowanie wewnętrznych struktur firmy oraz koordynowanie procesów sprzedażowych.

Komisarz w SKOK Jowisz

Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała na posiedzeniu z 10 sierpnia o ustanowieniu zarządcy komisarycznego w kolejnej spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej. Zarządca będzie zobowiązany do sprawdzenia sytuacji finansowej kasy i przygotowania programu naprawczego.

Dwa tygodnie temu KNF ustanowiła zarządców komisarycznych w SKOK Polska z siedzibą w Warszawie i Powszechnej Spółdzielczej Kasie Oszczędnościowo-Kredytowej w Knurowie. Dziś została doręczona kolejna decyzja – tym razem zarządca wkroczy do SKOK Jowisz w Czeladzi.

„Aktywa SKOK Jowisz nie wystarczają na zaspokojenie jej zobowiązań. Pomimo pomocy finansowej udzielonej SKOK przez Kasę Krajową, SKOK Jowisz posiada ujemne fundusze własne i straty z lat ubiegłych oraz wykazuje bieżące straty z działalności podstawowej. Oznacza to, że dotychczasowa pomoc ze strony Kasy Krajowej okazała się niewystarczająca w stosunku do sytuacji SKOK” czytamy w komunikacie nadzorcy.

Zarządca komisaryczny ma wzmocnić kasę poprzez poprawę standardów zarządzania ryzykiem. Dokona także szczegółowej weryfikacji sytuacji finansowej SKOK i opracuje uzgodniony z KNF program postępowania naprawczego. Na zarządcę w SKOK Jowisz powołano Edytę Glajcar.

Wprowadzenie zarządcy komisarycznego powoduje, że członkowie zarządów zostają z mocy prawa odwołani, a otrzymane przez nich pełnomocnictwa wygasają. Na wyznaczonego przez KNF komisarza przechodzą wszystkie kompetencje organów kierujących SKOK.

Japan Business Expo w Warszawie

Takasaki, centrum przemysłu maszynowego w samym sercu Japonii, organizuje pierwsze w Polsce targi Japan Business Expo. Wydarzenie odbędzie się 8 października 2015 roku w Warszawie, a projekt ma na celu promowanie współpracy japońsko-polskiej. Kilkanaście firm z miasta Takasaki, głównie z sektora przemysłowego, przyjedzie do Polski, aby nawiązać współpracę z firmami z centralnej i wschodniej Europy.

Obiecująca współpraca

W ostatnich latach coraz więcej japońskich przedsiębiorstw dostrzega potencjał naszego kraju oraz zalety współpracy z polskimi firmami. Przykładowo, jeden z tegorocznych wystawców Japan Business Expo, firma Yagi Industries z siedzibą główną w Takasaki, otworzyła fabrykę w wałbrzyskiej specjalnej strefie ekonomicznej. Przedsiębiorstwo obecnie zatrudnia już 180 pracowników. Z roku na rok obserwujemy coraz więcej przykładów owocnej współpracy polsko-japońskiej. Według danych z Ministerstwa Gospodarki, eksport do Japonii w 2014 roku wyniósł 448 mln euro. Z kolei import z Japonii do Polski był równy 2,10 mld euro. Polskie firmy sprzedają do Japonii głównie produkty takie jak: wyroby tytoniowe, mięso, maszyny czy urządzenia mechaniczne. Natomiast z Japonii sprowadzamy części samochodowe, urządzenia elektryczne, plastiki i przyrządy optyczne.

Japońscy przedsiębiorcy nad Wisłą

W październiku około 13 firm z Takasaki przyjedzie do Warszawy, żeby podzielić się wiedzą i doświadczeniem z przedsiębiorcami i przedstawicielami polskich firm. Japan Business Expo – Takasaki Day to targi skierowane głównie do branż takich jak motoryzacja, elektronika czy przemysł maszynowy i lotniczy. Jednym z wystawców będzie browar produkujący sake, co może zainteresować właścicieli restauracji sushi.

Kenji Tomioka burmistrz miasta Takasaki
Kenji Tomioka burmistrz miasta Takasaki

“Zdecydowaliśmy się na zorganizowanie Japan Business Expo w Warszawie, ponieważ uważamy, że Polska ma ogromny potencjał, a możliwości japońsko-polskiej współpracy nie zostały jeszcze w pełni wykorzystane. Wiele firm z naszego regionu odniosło już sukces na polskim rynku, dlatego cieszymy się obserwując coraz większe zainteresowanie oraz obiecujące perspektywy dalszej współpracy przynoszącej obopólne korzyści” – mówi Kenji Tomioka burmistrz miasta Takasaki.

Wydarzenie uświetni obecność m.in. zastępcy burmistrza miasta Takasaki oraz przedstawicieli różnych instytucji i organizacji. Po południu, odbędzie się specjalna sesja z udziałem ekspertów, którzy opowiedzą o różnicach kulturowych w biznesie, prowadzeniu biznesu w Japonii oraz japońskich metodach zarządzania.

Podobne wydarzenie odbędzie się także w Pradze, w dniu 5 października w Hotelu Clarion. W celu rejestracji, należy odwiedzić stronę: http://takasaki-expo.com

E-commerce mobilny – debata E-SPIRATION 13.08.2015

Rynek e-commerce w Polsce rozwija się niezwykle dynamicznie – w 2014 r. wart był ponad 27 mld PLN, a specjaliści szacują, że pod koniec roku kwota ta osiągnie 33 mld zł. Czy polskie firmy wykorzystują ten potencjał do tego, by zwiększyć sprzedaż?

Polska smartfonowa

Dzięki postępującej smartfonizacji mobile staje się realną alternatywą dla stron internetowych. Szacunki wskazują, że ze smartfonów korzysta w Polsce już prawie 58% społeczeństwa. Oznacza to, że w codziennym użyciu „pracuje” ponad 22 miliony tych urządzeń – a każde z nich może być nośnikiem reklamy mobilnej i narzędziem sprzedaży.

Co wpływa na popularność stron i aplikacji mobilnych? Przede wszystkim wygoda ich użytkowania, oszczędność czasu oraz interfejs – bardziej przyjazny i intuicyjny niż na przeładowanych opcjami stronach internetowych. Dzisiejszy internauta różni się od przeciętnego użytkownika Internetu sprzed kilku lat. Telefon umożliwia mu bycie „on-line” cały czas – będąc użytkownikiem serwisów społecznościowych czy korzystając z dziesiątek aplikacji ułatwiających życie. Stanowi to wyzwanie dla firm, które chcą unieść się na fali e-commerce.

Cel: namierzyć obiekt

Do dyspozycji deweloperów aplikacji i stron mobilnych jest pełen wachlarz narzędzi pozwalających precyzyjnie trafiać firmom do swoich klientów np. Reklamy przeznaczone tylko na urządzenia mobilne, QR kody, znaczniki NFC, powiadomienia PUSH czy geolokalizacja. Coraz popularniejsze stają się także aplikacje współpracujące z beaconami i bezprzewodowymi nadajnikami Bluetooth, dzięki którym klienci mogą otrzymywać informacje o promocjach, gdy tylko zbliżają się do sklepu. Jeśli chodzi o branże, to w 2014 roku największą popularnością cieszyły się aplikacje zakupowe oraz lifestyle’owe. Ich procentowe wzrosty można szacować nawet na 174% w stosunku do roku wcześniejszego. W tym roku widzimy coraz większe zainteresowanie płatnościami mobilnymi i technologiami z dziedziny FinTech oraz szybkim rozwojem platform typu marketplaces.

Wyzwanie: przetrwać próbę czasu

Statystycznie mobilny użytkownik korzysta z 27 aplikacji, poświęcając im nawet 37 godzin miesięcznie. Biorąc pod uwagę fakt, że ponad połowa Polaków ma przynajmniej jeden smartfon, potencjał dotarcia do nich za pomocą aplikacji jest ogromny. Jednak deweloperzy tych aplikacji powinni mieć na uwadze fakt, że walczą z ogromną konkurencją. Według statystyk liczba aplikacji na platformach Play Store i App Store waha się między 1,2-1,5 mln. Nawet 70% z nich nie jest w stanie przetrwać próby czasu i zostaje usuniętych już po trzech dniach od instalacji.

E-SPIRATIONRynek aplikacji mobilnych jest niezwykle trudny i wymagający. Aby osiągnąć sukces, trzeba reagować szybko i sprawnie dobierać odpowiednie rozwiązania. Przedsiębiorcy chcący rozwijać swój biznes w sferze mobile stoją przed dylematem – na jakie rozwiązanie mobilne postawić? Czy tworzyć aplikację, stronę mobilną czy stronę responsywną? Jak zadbać o to, żeby klient pozostał z nami na długo? Te tematy będą przedmiotem pierwszej z serii debat E-SPIRATION, która odbędzie się już 13. sierpnia. Wezmą w niej udział Katarzyna Kazior (moderator) – dyrektor zarządzająca funduszem Rocket Internet będącym liderem na światowym rynku e-commerce, Stefan Batory – twórca m.in. iTaxi i Booksy, Grzegorz Marczak, senior digital manager marki Payback oraz Adam Tychmanowicz, współautor aplikacji Yanosik. Zapraszamy do rejestracji: http://e-seminaria.pl/e-spiration.

Rynek hybryd w Polsce większy o 51%

Rynek samochodów hybrydowych w Polsce wzrósł w pierwszym półroczu 2015 roku o 51% w porównaniu do analogicznego okresu w 2014 roku. Od stycznia do czerwca 2015 roku zarejestrowano 2458 hybryd, zaś w tym samym okresie ubiegłego roku 1624 auta hybrydowe.

Toyota Auris HYBRID 2015Spośród wszystkich marek oferujących hybrydy największy udział w rynku, bo wynoszący 63%, ma tradycyjnie Toyota. Lexus zajął drugie miejsce, sprzedając 32% wszystkich samochodów hybrydowych. Trzecie miejsce przypada Mitsubishi z 3-procentowym udziałem w rynku. Po jednym procencie zajęły Infiniti oraz Ford, zaś pozostali gracze sprzedali pojedyncze sztuki albo też nie znaleźli w pierwszym półroczu ani jednego nabywcy na swoje hybrydy.

Toyota zanotowała wzrost rejestracji hybryd o 57%, tj. o 843 samochody. Wśród modeli tej marki największym wzrostem cieszył się Yaris – aż o 117%. Najpopularniejszą hybrydą w Polsce pozostaje Auris, którego 995 sprzedanych egzemplarzy oznacza wzrost o 39,5%. W drugim półroczu możemy się spodziewać jeszcze lepszych wyników tego modelu w związku z lipcowym debiutem wersji po liftingu. Toyota ogłosiła, że w przedsprzedaży klienci złożyli zamówienia na 600 hybrydowych Aurisów.

Lexus sprzedał o 242 samochody więcej niż w 1. połowie 2014 roku, co przyniosło wzrost o 45%. Liderem wśród hybrydowych modeli marki jest wprowadzony na rynek w drugiej połowie ubiegłego roku SUV NX, który znalazł 367 nabywców. Drugim najpopularniejszym Lexusem jest luksusowy kompakt CT, którego sprzedaż wzrosła o prawie 55% i wyniosła 158 samochodów.

Zdecydowany wzrost popularności zanotował hybrydowy Mitsubishi Outlander, jedyny hybrydowy model marki. Jego sprzedaż wzrosła trzykrotnie z 23 sztuk do 69. Natomiast z wyraźnym spadkiem zainteresowania spotkał się Infiniti Q50 – zamiast 57, jak w 1. połowie 2014, model znalazł w 2015 roku 23 nabywców. Spadku nie zrównoważył jeden sprzedany Q70. Ford sprzedał 23 hybrydowe wersje Mondeo.

4 wiodące trendy w przestrzeni biurowej

Postępująca rewolucja cyfrowa odmieniła nie tylko schematy komunikacyjne i modele interakcji społecznych Pokolenia Y, ale również przestrzenie biurowe, w których funkcjonują jego przedstawiciele. Obserwując układy nowoczesnych powierzchni tego typu, wyodrębnić można 4 wiodące trendy.

Z szeroko zakrojonych badań na amerykańskich studentach z roczników 83-92 wynika, że 97% z nich ma komputer, a 94% telefon komórkowy. W związku z tym, grupę tę nazywa się również „digital natives” – osobami, dla których korzystanie z urządzeń cyfrowych w niemal wszystkich obszarach funkcjonowania jest czymś naturalnym. Pracodawcy, świadomi zmian wynikających z wkroczenia Pokolenia Y na rynek pracy, coraz częściej sięgają po rozwiązania mające wyjść naprzeciw jego potrzebom.

  1. Otwarte, funkcjonalne przestrzenie

4 megatrendy w przestrzeni biurowej - Otwarte, funkcjonalne przestrzenieTradycyjny podział przestrzeni na przydzielone poszczególnym działom „terytoria” zastępuje się elastycznymi systemami, zoptymalizowany pod kątem pracy na urządzeniach mobilnych. Przestrzeń biurową aranżuje się tak, by wspierała kreowanie niecodziennych pomysłów i zapewniała bardziej odprężającą atmosferę. Orientacja na przyszłościowe rozwiązania znajduje odzwierciedlenie w podziale biur w stylu open office na zróżnicowane strefy funkcjonalne. Kluczową role odgrywają tu obszary rekreacyjne, do których pracownicy mogą udać się z smartfonem, tabletem czy laptopem, by rozwijać swoje innowacyjne pomysły. Ogromne znaczenie dla procesu twórczego mają również strefy stymulujące interakcje i dyskusje między współpracownikami. Tego typu otwarte „strefy zespołowe” zastępują coraz częściej wyodrębnione architektonicznie działy. – Nowoczesna organizacja przestrzeni biurowej jest dużym wyzwaniem aranżacyjnym. Po odrzuceniu fizycznych ograniczeń, rolę wyodrębnienia poszczególnych stref przejęło światło – mówi Maciej Gronert, projektant oświetlenia firmy TRILUX Polska. – Znaczenie ma nie tylko zapewnienie stanowiskom roboczym warunków oświetleniowych odpowiednich dla pracy z ekranem komputera, ale również oddziaływanie światłem na samopoczucie i emocje pracowników. Temperaturą barwową różnicuje się obszary rekreacyjne i te, w których wymagana jest podwyższona koncentracja – tłumaczy ekspert.

  1. Proefektywnościowa kolorystykaProefektywnościowa kolorystyka - 4 megatrendy w przestrzeni biurowej

Na popularności zyskuje wspomaganie efektywności pracowników dzięki modyfikacji barwy światła. – Nowoczesne rozwiązania działające w technologii LED pozwalają emitować strumień odpowiadający parametrom naturalnego światła, charakterystycznego dla najjaśniejszej pory dnia, przy niewielkim zapotrzebowaniu na energię elektryczną – mówi Maciej Gronert. – Dzięki zwiększonej zawartości niebieskiej wiązki w spektrum, ograniczana jest synteza melatoniny – hormonu odpowiedzialnego za wprowadzenie organizmu w stan odprężenia i snu. Lampy wykorzystujące tę technologię pomagają wydłużyć stan podwyższonej koncentracji pracowników, nawet gdy zewnętrzne warunki oświetleniowe wpływają niekorzystnie na ich samopoczucie – wyjaśnia projektant oświetlenia TRILUX Polska. Wyniki badań naukowych sugerują również, że znaczenie dla produktywności ma kolorystyka otoczenia. Pozytywnie wpływać mają na nią odcienie niebieskiego, zielonego i czerwieni. Inne barwy mogą prowadzić do zmęczenia pracowników.

  1. Przestrzeń komunikacji4 megatrendy w przestrzeni biurowej - Przestrzeń komunikacji

Badania naukowców z MIT wykazały, że kluczowym czynnikiem efektywności zespołów roboczych jest poziom energii i zaangażowania ich członków w relacje pozaformalne. W call center, w którym chcąc wykorzystać ten efekt, wprowadzono wspólne przerwy kawowe dla grup zadaniowych, odnotowano zwiększenie wydajności telemarketerów o 8%. Korzyści wynikające z wdrożenia tej zasady we wszystkich oddziałach firmy, zatrudniających łącznie 25 000 ludzi, oszacowano na 15 milionów dolarów w skali roku. Dodatkowym rezultatem wprowadzenia wspólnych przerw był wzrost satysfakcji pracowników.

By maksymalizować pozytywne skutki występowania tej zależności, nowoczesne biura projektowane są w sposób zwiększający prawdopodobieństwo spontanicznych interakcji. Wykorzystuje się mobilne siedziska i stoliki umożliwiające wygodne prowadzenie rozmów na stojąco. Większą niż dotychczas wagę przywiązuje się również do urządzania stref rekreacyjno-gastronomicznych: kuchni, kawiarenek i stołówek.

  1. Zielone biura

Powszechnie wiadomo, że roślinność jest źródłem tlenu. Co ciekawe, coraz częściej wykorzystuje się również jej inne właściwości. Według badań naukowców z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, umieszczona w biurze wpływa ona na zmniejszenie poziomu stresu pracowników i zwiększenie ich efektywności. Uczestnicy eksperymentu, przebywający w pomieszczeniu, gdzie znajdowały się rośliny, byli o 12% bardziej produktywni i mniej spięci niż ci, którzy pracowali w przestrzeni pozbawionej zieleni. Jako dodatkowe korzyści wynikające z włączenia natury w projekt biura wymienia się obniżenie poziomu hałasu oraz zmniejszenie ilości grzybów i drobnoustrojów chorobotwórczych obecnych w powietrzu.

Biznes w Specjalnych Strefach Ekonomicznych oraz Parkach Biznesowych

Konkurujące o nowych inwestorów miasta i regiony szukają sposobów na zwiększenie biznesowej atrakcyjności. Jedną z form zachęty dla przedsiębiorców są wyodrębnione obszary oferujące preferencyjne warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Według danych z platformy Best2Invest w Polsce funkcjonuje obecnie 14 Specjalnych Stref Ekonomicznych o łącznej powierzchni ponad 18 000 ha oraz 71 Parków Biznesowych, w których średni przyrost inwestycji wynosi 215 zł na sekundę.

Wiktor Doktór
Wiktor Doktór, Prezes Fundacji Pro Progressio

Według ostatnich badań Fundacji Pro Progressio na temat kluczowych czynników przy wyborze lokalizacji biznesowej dostępność Specjalnych Stref Ekonomicznych jest istotna według 67%, a obecność na danym terenie Parków Biznesowych jedynie dla połowy ankietowanych. Eksperci przewidują jednak, że znaczenie tego rodzaju instytutcji będzie wzrastać.

Specjalne Strefy Ekonomiczne oraz Parki Naukowe i Technologiczne to dobry sposób na wykorzystanie poprzemysłowych terenów i ich infrastruktury. Przyjazne inwestorom otoczenie stymuluje rozwój gospodarczy polskich regionów, wpływa na redukcję bezrobocia i buduje wizerunek atrakcyjnej biznesowej lokalizacji. Obecnie obserwujemy dynamiczny rozwój Stref i Parków w Szczecinie, Trójmieście, Poznaniu, Rzeszowie, Częstochowie i Bydgoszczy – mówi Wiktor Doktór, Prezes Fundacji Pro Progressio.

Najstarszą SSE w Polsce jest EURO-PARK Mielec, posiadający swoje podstrefy na terenie pięciu województw. Wyróżnia go silna obecność inwestorów z sektora lotniczego, m.in. Hamilton Sundstrand, GOODRICH AEROSPACE i Polskie Zakłady Lotnicze. Największe obszarowo Strefy znajdują się w Wałbrzychu (ponad 2648 ha) i Katowicach (2347 ha). Najmniejsza – Suwalska Specjalna Strefa Ekonomiczna zajmuje 375,63 ha. SSE oferują przedsiębiorcom ulgi i zwolnienia podatkowe, przygotowany pod inwestycję teren lub  budynek po preferencyjnej cenie oraz różnego rodzaju pomoc niematerialną – na przykład doradztwo przy załatwianiu formalności związanych  z inwestycją czy zatrudnianiem pracowników.

Oprócz Specjalnych Stref Ekonomicznych w Polsce funkcjonuje również 71 Parków Biznesowych. Według danych z platformy Best2Invest najwięcej jest ich obecnie w województwie śląskim (14), najmniej – w mazowieckim i lubuskim (po 1). Aktualnie największym Parkiem w Polsce jest utworzony w 2001 r. Pomorski Park Naukowo-Technologiczny.

Parki dzielą się na te o charakterze technologicznym, przemysłowym, naukowo-technologicznym lub przemysłowo-technologicznym. W ich obrębie gromadzą się firmy z jednej lub kilku określonych branż oraz wspierające je placówki badawczo-naukowe. W Parkach prowadzona jest różnoraka działalność, m in. laboratoria, coworking, wynajem sal konferencyjnych, przestrzeni wystawowych, hal produkcyjnych czy inkubatory przedsiębiorczości.  Główne grupy korzystających z Parków Biznesowych to właściciele start-up’ów, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz organizacje prowadzące działalność badawczo-rozwojową. Oferta wsparcia przedsiębiorców obejmuje zazwyczaj doradztwo w tworzeniu i rozwoju przedsiębiorstw, transfer technologii, wiedzy, know-how, przekształcanie wyników badań naukowych i prac rozwojowych w innowacje technologiczne.

Ze względu na rozmaite czynniki – położenie geograficzne, infrastrukturę i zasoby ludzkie, specyfikę lokalnego środowiska naukowego  czy tradycje regionu w wybranym sektorze gospodarki – większość Stref i Parków posiada specyficzny profil działalności. I tak w Katowickiej SSE intensywnie rozwija się klaster motoryzacyjny, Dolnośląski Park Technologiczny T-Park stawia na BPO, OZE, IT oraz medycynę uzdrowiskową, a celem Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego jest wsparcie takich branż jak: IT, BPO, biotechnologii, farmakologii, elektroniki czy nanotechnologii.

W 2014 r. w światowy sektor FinTech/ Financial Technology zainwestowano 12,2 mld USD

Innowacje w sektorze finansowym, w których przodują małe i elastyczne firmy technologiczne coraz częściej wymuszają na dużych graczach rynkowych weryfikację ich modeli biznesowych. W obliczu gwałtownego wzrostu liczby firm wykorzystujących technologie do oferowania usług finansowych (zwanych w skrócie FinTech/ Financial Technology), obecni uczestnicy rynku odczuwają ciągłą presję na innowacyjność, która trwale zmieni sektor finansowy. To najważniejsze wnioski z raportu „The Future of Financial Services: How disruptive innovations are reshaping the way financial services are structured, provisioned and consumed”, przygotowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne we współpracy z firmą doradczą Deloitte.

Raport opracowano w oparciu o ponad sto wywiadów przeprowadzonych ze specjalistami branżowymi oraz o serię warsztatów, w trakcie których szefowie globalnych instytucji finansowych, takich jak UBS, HSBC, Deutsche Bank, Barclays, Visa czy MasterCard spotykali się z globalnymi innowatorami z sektora fintech, takimi jak Zopa, Funding Circle, Transferwise czy Ripple, by dyskutować o przyszłości branży.

– Od paru dziesięcioleci banki i firmy ubezpieczeniowe stosowały podobne, niezmieniane od lat modele działalności, które przynosiły duże zyski. W ostatnim czasie okazało się jednak, że modele te nie są już tak efektywne w porównaniu z innowacjami wprowadzanymi na rynek przez firmy technologiczne, które z powodzeniem zaczęły działać w sektorze finansowym – R. Jesse McWaters, główny autor raportu, Światowe Forum Ekonomiczne.

Firmy z branży technologii finansowych korzystają z innowacyjnych platform internetowych i narzędzi umożliwiających uzyskiwanie danych na temat klientów. Ich działalność nie wymaga dużego kapitału, są w stanie szybko zdobywać klientów i generować przychody.

Platformy kredytowe takie jak np. Lending Club, który zwrócił na siebie uwagę pierwszą dużą ofertą akcji o wartości 5,4 mld USD, mogą stanowić konkurencję dla podstawowej działalności kredytowo-depozytowej banków. Również zautomatyzowani, zdalni doradcy inwestycyjni , tacy jak np. Future Advisor, przyczyniają się do gwałtownego spadku marż generowanych przez tego rodzaju usługi w tradycyjnych spółkach sektora finansowego. „Nie uszło to uwadze banków i firm ubezpieczeniowych, które zastanawiają się nad najwłaściwszą reakcją na to zjawisko. Dynamiczny rozwój sektora fintech niewątpliwie wpływa również na sytuację na polskim rynku finansowym” – mówi Bogumił Wróbel, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu, doradztwo dla sektora finansowego, Deloitte. „Jest to istotne w szczególności w perspektywie dalszego funkcjonowania w środowisku niskich stóp procentowych, kurczących się marż oraz postępującej konsolidacji sektora bankowego. Z naszego dialogu z zarządami banków wynika jednak, że konkurowanie z innowacyjnymi firmami działającymi na rynku usług finansowych przy jednoczesnym utrzymaniu tradycyjnego modelu kosztowego banku nie przyniosło do tej pory wymiernych korzyści. Wierzymy jednak, że rewolucja w tym zakresie nadejdzie już niebawem”– dodaje.

W roku 2014 w światowy sektor fintech zainwestowano 12,2 mld USD, czyli ponad trzykrotnie więcej niż w roku 2013. Tak radykalny wzrost nakładów inwestycyjnych nie jest jednorazowym zdarzeniem i pociąga za sobą silną i stałą presję na innowacje. Nowi uczestnicy mają coraz większy udział w rynku usług detalicznych sektora finansowego wartym globalnie 6,6 bln USD „To innowacje będą w najbliższym czasie kształtować zachowania klientów, modele działalności i długoterminową strukturę branży usług finansowych. Banki i firmy ubezpieczeniowe już widzą efekty działalności nowych konkurentów, a naszym zdaniem to dopiero początek” – mówi Magda Burnat-Mikosz, lider Innovation Consulting w Deloitte.

Jak zauważają autorzy raportu, choć innowatorzy zmuszą „tradycyjnych” graczy do zmian – często z korzyścią dla klientów – nie musi to oznaczać zniknięcia dobrze znanych, starych marek. Wiele dużych instytucji finansowych skupia się na wypracowaniu odpowiedniej reakcji na te zmiany. Uczą się od nowych graczy, dostosowując swoją ofertę i poszukując możliwości współpracy z nowo powstającymi firmami. „ Ta reakcja na zmiany także na polskim rynku pokazuje, że banki coraz częściej szukają przewagi w technologii, która nie tylko pozwoli uczestniczyć w wyścigu produktowym, ale także takiej, która w zdecydowany sposób usprawni skuteczność i efektywność operacyjną” – podkreśla Bogumił Wróbel. „Tak więc przykładem nowego podejścia nie jest już tylko wdrażanie przez coraz więcej instytucji technologii Responsive Web Design, ale także sięganie po nową generację systemów workflow, pozwalających na lepszą organizację pracy i dalszą poprawę efektywności procesów biznesowych” – dodaje.

Autorzy raportu wskazują, że rewolucyjny potencjał innowacji to ogromne możliwości ożywienia sektora finansowego oraz jego lepszego dopasowania się do oczekiwań klientów. „Ci, którym uda się wygrać, wykorzystają innowacje do budowy całych ekosystemów koncentrujących się na zaspokajaniu bardzo różnych potrzeb klientów. Polska z powodzeniem uczestniczy w tych zmianach, działające na naszym rynku banki zdobywają międzynarodowe nagrody w zakresie innowacyjności, a nasi bankowcy coraz częściej pytają o rozwiązania z zakresu digital marketingu, dalszej automatyzacji procesów oraz strategicznych inwestycji w platformy IT” – podkreśla Bogumił Wróbel.

Co Polacy sądzą o ciąży i założeniu rodziny?

Narodziny dziecka to jedno z najważniejszych chwil w życiu każdego człowieka. Łącznie w Polsce w 2014 roku urodziło się 374 311 dzieci, a każde z nich to olbrzymi powód do radości dla rodziców. – Postanowiliśmy sprawdzić jak Polacy starają się o dziecko. Zadaliśmy pytanie, jaki wiek jest według nich najlepszy na poczęcie dziecka, jak długo się o nie staramy i jak powinniśmy przygotować się do tego wielkiego wydarzenia w życiu każdej pary – wyjaśnia Piotr Rowicki, przedstawiciel marki dr Bocian, która wspólnie z TNS Polska przeprowadziła badanie na grupie ponad tysiąca mieszkańców Polski.TNS: Polacy o ciąży - czyli jak pary starają się o dziecko

20 – 25 lat – najlepszy wiek na urodzenie dziecka

Zdaniem połowy Polaków (49 proc.) najlepiej jest zacząć starania o dziecko, gdy ma się 20-25 lat. 38 proc. z nas uważa natomiast, że lepiej jest, gdy przyszli rodzice są nieco starsi i znajdują się w przedziale wiekowym 26-30 lat. Co ciekawe za tą drugą opcją częściej opowiadają się osoby młodsze, z wykształceniem średnim lub wyższym oraz mieszkańcy dużych miast, powyżej 200 tys. mieszkańców. Osoby powyżej 46 roku życia, są zdania, że w ciążę najlepiej zajść jeszcze w czasie studiów, tj. w wieku 20-25 lat. Tylko nieliczni zapytani wskazywali inne odpowiedzi.

Zielone światło, ale bez jednej kreski

W przypadku pytania o czas w jakim udało się zajść w ciążę ponad połowa odpowiedzi (54 proc.), wskazuje, że na poczęcie dziecka czekali mniej niż pół roku. Są to najczęściej pary, które zachodzą w ciążę zaraz po ślubie i chcą szybko założyć rodzinę. Ale jest również duża grupa badanych, która na pozytywny wynik testu ciążowego czekała znacznie dłużej, powyżej 2 lat (33 proc.).

– Nasz pierwszy syn w sierpniu skończy dwa latka. To idealny czas na młodsze rodzeństwo. Wszystko mieliśmy przemyślane i zaplanowane. Na początku bardzo chcieliśmy dziewczynkę. Po kilku miesiącach starań nie robi to nam już żadnej różnicy. Z pierwszym dzieckiem nie było żadnego problemu – miesiąc po zrobieniu wszystkich badań i otrzymaniu zielonego światła od lekarza trzymałam już w rękach test z dwiema kreskami. Teraz zielone światło od lekarza też jest, test miesiąc w miesiąc też. Tylko tej jednej kreski nam brakuje… – opowiada Malwina Bakalarz, autorka bloga parentingowego bakusiwo.pl

Do ciąży należy się odpowiednio przygotować – Już na samym początku podjęcia decyzji o staraniu się o potomka, warto podjąć działania, które mogą pomóc zajść w ciążę. – przekonuje Marek Pięta z działu medycznego firmy HAVAC, właściciela marki dr Bocian. – Nie chodzi tu jednak tylko o nastawienie mentalne, ale również inne czynniki. Jednym z nich są odpowiednie suplementy diety. Zawierają one stosowne witaminy, minerały, a także wyciągi roślinne, które mają za zadanie wzmocnić i oczyścić organizm, zarówno kobiety, jak i mężczyzny przed planowanym poczęciem – dodaje. Podobnie uważa 20 proc. ankietowanych w badaniu TNS, którzy stwierdzili, że odpowiednie odżywianie, właśnie przez suplementy diety, jest jednym z podstawowych czynników przygotowania się do ciąży.

Zdrowy tryb życia przede wszystkim…

W życiu przyszłego rodzica, przychodzi taki moment, kiedy zaczyna przygotowywać się do przyjścia na świat swojego potomka. 51 proc. Polaków uważa, że najważniejsze w przygotowaniu do ciąży jest prowadzenie zdrowego trybu życia. Rozumiemy przez ten termin: zdrowe odżywianie, sen, ruch, unikanie stresu oraz zachowanie tzw. „higieny umysłu” czyli spokój i zadowolenie z życia. W przypadku odpowiednio dobranej diety, pamiętajmy aby była bogata w warzywa i owoce. Nie można zapominać również o węglowodanach (kasze, zwłaszcza gryczana i jęczmienna) oraz tłuszczach roślinnych. Na pewno nie zaszkodzą, a wręcz pomogą rośliny strączkowe oraz orzechy, a także ryby, drób oraz jajka, zawierające kwasy omega-3.

Prawie połowa z nas (44 proc.) sądzi, że pomocna w kwestii przygotowania do ciąży okazuje się również konsultacja z lekarzem, a niewiele ponad jedna trzecia badanych uważa, że ważne jest zrobienie podstawowych badań (np. krew, mocz). Wykonanie takich testów pozwoli nam uniknąć niepotrzebnego stresu w razie wykrycia niedoborów i uspokoi jeżeli wynik będzie po naszej myśli. W razie słabszych wyników zawsze będziemy mogli szybo zareagować i znaleźć przyczynę oraz rozwiązanie problemu. A głowa wolna od problemów, to większa szansa na pozytywne zakończenie i poczęcie maluszka.

Kolejny aspekt, na który zwrócili uwagę badani, to możliwość odstresowania się (23 proc.), a co za tym idzie zarezerwowanie sobie odpowiedniej ilości czasu na odpoczynek i nie przepracowywanie się. Warto wspomnieć, że jest również grupa 16 proc. badanych, która wcale nie przygotowuje się do przyjścia dziecka. Takie zachowanie nie jest jednak odpowiedzialne, gdyż to właśnie od kondycji rodziców w dużej mierze zależy zdrowie ich potomstwa.

Kobieta i mężczyzna – różne punkty widzenia na ciążę

Postrzeganie przygotowań do ciąży przez kobiety oraz mężczyzn bardzo się różni. Odpowiedzi badanych wskazują, że w oczach kobiet staranie się o dziecko jest bardziej złożone – Kobiety zdecydowanie częściej niż mężczyźni widzą potrzebę podejmowania konkretnych działań przed zajściem w ciążę. Przykładowo, 62 proc. kobiet jest zdania, że ważnym aspektem jest prowadzenie zdrowego trybu życia. Podobne zdanie wyraża tylko 39 proc. mężczyzn. – tłumaczy Piotr Rowicki, przedstawiciel marki dr Bocian, pierwszego w Polsce kompletnego zestawu koncepcyjnego dla par starających się o dziecko.

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku podstawowych badań – 43 proc. kobiet uważa, że są one potrzebne przed zajściem w ciążę, natomiast wśród mężczyzn przekonanie to podziela 28 proc. Różnicę widać również w przypadku zażywania suplementów. Przyszłe mamy zdecydowanie częściej (26 proc.), uważają, że wskazane jest, by wzmocnić w ten sposób organizm przed ciążą, aniżeli przyszli ojcowie – (14 proc.).

Należy również pamiętać, że problem z zajściem w ciążę to nie tylko „wina” kobiety, ale również jak wskazują eksperci – w 35 proc. problem mężczyzny. Oznacza to, że „płeć brzydka” zdecydowanie powinna poświęcać więcej czasu na wzmocnienie organizmu i dogonienie w tym aspekcie „płci pięknej”.

Powyższe wnioski z badania wskazują, że aby nasze wysiłki w staraniu o dziecko zakończyły się sukcesem musimy zaangażować się w sprawę w stu procentach, zarówno ze strony kobiety, jak i mężczyzny. Otaczająca nas codzienność w postaci braku wypoczynku, ciągłego stresu, złego odżywiania, smogu na ulicach, nie ułatwia nam zadania. Stąd coraz większy problem niepłodności wśród Polaków, z którą trzeba podjąć skuteczną walkę.

****************

Badanie przeprowadzone przez TNS Polska na zlecenia marki dr Bocian w dniach 26 czerwca- 1 lipca 2015 r. Próba: ogólnopolska, reprezentatywna próba 1016 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat (w tym 496 osób w wieku od 18 do 45 lat). Technika: wywiady bezpośrednie wspomagane komputerowo (CAPI).

Adam Urbanowski, dyrektorem marketingu i rozwoju serwisów internetowych Comperia.pl S.A.

Notowana na warszawskiej giełdzie Comperia.pl S.A., będąca właścicielem pierwszej polskiej porównywarki finansowej oraz internetowych narzędzi ubezpieczeniowych i telekomunikacyjnych dokonuje zmian organizacyjnych. Adam Urbanowski, dotychczasowy dyrektor marketingu, objął stanowisko dyrektora marketingu i rozwoju serwisów internetowych, jednocześnie zmieniła się nazwa samego działu zarządzanego przez Urbanowskiego.

Adam Urbanowski, dyrektor marketingu i rozwoju serwisów internetowych Comperia.pl S.A.
Adam Urbanowski, dyrektor marketingu i rozwoju serwisów internetowych Comperia.pl S.A.

– Obszar działalności struktur marketingowych w Comperia.pl S.A. zawsze był szeroki. Wraz z niezwykle szybkim rozwojem biznesu, wydawaniem kolejnych porównywarek, nowych serwisów czy narzędzi wzbogacających nasze witryny, zespół marketingu dzierżył pełną odpowiedzialność za rozwój i wyniki serwisów internetowych spółki. Przyszedł czas, aby nazwę działu dostosować do rzeczywistości – wyjaśnia Bartosz Michałek, prezes zarządu Comperia.pl S.A. – Kolejnym powodem zmiany jest znaczące poszerzenie kompetencji zespołu w wyniku udoskonalania procesu zarządzania i realizacji projektów IT – dodaje Michałek.

– Zmiana nazwy działu wynika z charakteru obowiązków wykonywanych przez dotychczasowy zespół marketingu. Poza prowadzeniem szerokich działań marketingowych, naszym bardzo ważnym zadaniem jest rozwój spółki o nowe rozwiązania w postaci porównywarek, serwisów internetowych czy aplikacji mobilnych – projektów, które przygotowujemy od koncepcji po realizację i utrzymanie – tłumaczy Adam Urbanowski, dyrektor marketingu i rozwoju serwisów internetowych Comperia.pl S.A.

 

Ograniczenia w dostawach energii elektrycznej dla przedsiębiorstw

Ze względu na utrzymującą się wysoką temperaturę i ograniczenia związane z produkcją energii elektrycznej, Polskie Sieci Elektroenergetyczne wprowadziły ograniczenia w dostawach energii. Dotyczą one także obszaru północno-zachodniej Polski, w którym energię dostarcza Enea Operator. Ograniczenia nie dotkną Klientów indywidualnych, a jedynie dużych zakładów produkcyjnych, zużywających najwięcej prądu. Mają one obowiązek zmniejszenia swojego zużycia. Ograniczenia obowiązują w godzinach od 10 do 22.

Przyczyną decyzji PSE są utrzymujące się od wielu dni upały, które niekorzystnie wpływają na elektrownie oraz sieci elektroenergetyczne. Niski poziom i wysokie temperatury wód w rzekach powodują zmniejszenie sprawności systemów chłodzenia w elektrowniach konwencjonalnych, co skutkuje zmniejszeniem produkcji energii elektrycznej. Niekorzystna sytuacja dotyka również odnawialnych źródeł energii. Niskie stany wody i brak wiatru powodują, że choć na terenie działania Enea Operator źródła odnawialne mają łączną moc ok. 1000 MW, ich obecna efektywność wynosi zaledwie ok. 2-5%.

Wszelkie wprowadzane ograniczenia są uzależnione od decyzji Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Duże zakłady produkcyjne są zobowiązane do dostosowania się do ograniczeń, co wynika z ustawy prawo energetyczne i umów o świadczenie usług dystrybucji. Odbiorców objętych ograniczeniami będziemy informować na bieżąco o ewentualnych nowych decyzjach Operatora Sieci Przesyłowej.

Wprowadzone ograniczenia nie dotyczą Klientów indywidualnych. Jednak ze względu na sytuację, Enea Operator przyłącza się do prośby PSE o zmniejszenie w najbliższym czasie zużycia prądu przez każdego odbiorcę.

Chiny osłabiają juana

Chińczycy zbyt boleśnie odczuwają skutki ekonomiczne posiadania mocniejszej waluty. Z tego powodu obniżyli kurs referencyjny aż o 1,9%. Trwa festiwal symulacji komu i kiedy jak bardzo się opłaca/nie opłaca ustawa o pomocy kredytobiorcom walutowym. Poznaliśmy dane na temat inflacji w naszym regionie – znowu spada.

Maciej Przygórzewski - główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat
Maciej Przygórzewski – główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat

Ledwo wczoraj pisaliśmy o gorszych danych z chińskiej gospodarki, a już mamy reakcję. Ludowy Bank Chin osłabił juana poprzez zmniejszenie kursu referencyjnego o 1,9%. Ze względu na brak płynnego kursu bank centralny ma możliwość dokonywania takich interwencji. Maksymalny dzienny zakres wahań wynosi 2% czyli wykorzystano niemal cały, ale od razu dodano, że to jednorazowy ruch, by uspokoić rynki. By oddać skalę decyzji: to mniej więcej tak, jakby w ciągu jednego dnia euro stało się droższe o 8 groszy względem złotego. Efektem tego działania będzie poprawa konkurencyjności chińskiej gospodarki. Z drugiej strony silny juan był elementem podnoszenia prestiżu i znaczenia Państwa Środka na świecie. Obecnie waluta Chin jest najsłabsza wobec dolara od blisko 3 lat. Biorąc jednak pod uwagę wzrost siły dolara w tym czasie tak mocny juan był raczej efektem ambicji władz niż realnie wycenioną walutą.

Ustawa mająca pomóc kredytobiorcom frankowym jest na coraz dalszym etapie prac. Budzi ona spory niepokój na rynkach, gdyż kolejne symulacje finansowe pokazują olbrzymią, potencjalną oczywiście, skalę kosztów. Ustawa ma pomóc przewalutować kredyty na złotówki. Obecne wyliczenia zakładają, że skorzystają z niego wszyscy upoważnieni, czyli około 33%. Symulacja ta jest z pewnością nadmiernie optymistyczna. Większości osób taki ruch gwarantuje zwiększenie wysokości raty. W rezultacie osoby te będą wolały pozostawić sobie ryzyko walutowe byle nie skazywać się na stabilny i nieodwracalny wzrost opłat. Jaki wpływ na rynek walutowy będzie mieć ta decyzja? Być może zobaczymy reakcję w momencie przegłosowania ustawy, aczkolwiek jej wpływ na kursy w długim okresie nie powinien być istotny.

Wczoraj poznaliśmy słabsze dane od naszego południowego sąsiada. Bezrobocie w Czechach wzrosło do poziomu 6,3%. Inflacja z kolei spadła z 0,8% do 0,5%. Poziom bezrobocia w tym kraju jest znacznie niższy od polskiego, jednakże rynki oczekiwały utrzymania poziomu 6,2%. Rynki zareagowały na te dane pojedynczymi wybiciami, jednakże szybko wróciły do poprzednich poziomów. Ich uwaga najwyraźniej była skupiona na wydarzeniach światowych.

Spadająca inflacja, świadcząca o tym, ze gospodarka jednak wcale nie rusza tak szybko, jak oczekiwano to nie tylko czeski problem. Dzisiaj poznaliśmy odczyty z Węgier i Rumunii i jak widać cały nasz region ma ten sam problem. W Rumunii w ujęciu rocznym ceny spadają już o 1,7%. Dzisiaj warto zwrócić uwagę na następujące dane:

10:00 – Włochy – inflacja konsumencka,
11:00 – Niemcy – indeks Instytutu ZEW.

EUR/PLNKomentarz walutowy 11.08.2015
Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 11.05.2015 do 11.08.2015

Kurs EUR/PLN porusza się w krótkoterminowej formacji wzrostowej wewnątrz szerokiej formacji wzrostowej. Dolne ograniczenie przebiega obecnie w okolicach 4,1600, a kolejnego wsparcia należy oczekiwać w okolicach 4,1200 – 4,1250, gdzie znajduje się dolne ograniczenie głównej formacji.

CHF/PLNKomentarz walutowy 11.08.2015
Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 11.05.2015 do 11.08.2015

Kurs CHF/PLN utworzył trend wzrostowy, z którego doszło do wybicia w dół. Ku uciesze kredytobiorców można dalej mówić o dłuższym trendzie spadkowym. Po przebiciu ważnych minimów na 3,9000, kolejnym ważnym poziomem jest 3.8450.

USD/PLNKomentarz walutowy 11.08.2015
Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 11.05.2015 do 11.08.2015

Kurs USD/PLN porusza się w ramach szerokiej formacji wzrostowej. Opór stanowić będzie maksimum na poziomie 3,8500. Kolejnym wsparciem są minima na 3,7600.

GBP/PLNKomentarz walutowy 11.08.2015
Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 11.05.2015 do 11.08.2015

Kurs GBP/PLN podobnie jak USD/PLN porusza się w ramach szerszej formacji wzrostowej. Oporem dla ewentualnych wzrostów jest ostatnie maksimum na 5,9900. W przypadków dalszych spadków najbliższym wsparciem jest Ostatnie minimum lokalne na 5,7700.

Zakończyła się restrukturyzacja zadłużenia TUP Property należącej do Alta SA. Wierzytelność została zredukowana o 13,5 mln zł, a kredyt przeniesiony do mBanku Hipotecznego

0

Robert Jacek Moritz, prezes zarządu Alta SA

Wierzytelności firmy TUP Property będącej częścią spółki Alta zostały zredukowane o 13,5 mln zł. Macierzysta firma nie jest już gwarantem długu. Pozostała część zadłużenia została przeniesiona do mBanku Hipotecznego, co sprawiło, że restrukturyzacja finansowa została zakończona. Zdaniem prezesa Alty obecna sytuacja spółki jest dużo lepsza niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Alta jest firmą inwestycyjną i nasze inwestycje są rozłożone mniej więcej po połowie między projekt w Siewierzu Jeziornej i spółkę TUP Property – mówi agencji Newseria Inwestor Robert Jacek Moritz, prezes zarządu Alta SA. – Ta ostatnia właśnie została zrestrukturyzowana, jeżeli chodzi o finansowanie.

W TUP Property, jak zapewnia prezes Robert Moritz, został właśnie zamknięty bardzo duży projekt refinansowania większej części portfela. Na początku czerwca spółka spłaciła przed wymagalnym terminem część kredytu w Banku Zachodnim WBK SA w kwocie 2,35 mln euro, z czego 1,9 mln pochodziło ze sprzedaży trzech nieruchomości.

30 czerwca, czyli pod koniec pierwszego półrocza, strony zawarły aneks do umowy, w którym zostały ustalone nowe warunki i termin spłaty pozostałej części kredytu. Ustalono, że reszta zostanie zwrócona do 30 czerwca 2016 roku. Jako dodatkowe zabezpieczenie została ustanowiona hipoteka zabezpieczająca wierzytelność na nieruchomości zabudowanej w Pruszkowie.

Alta SA już nie jest poręczycielem kredytów – zapewnia prezes Robert Moritz. – W międzyczasie sprzedaliśmy kilka nieruchomości, m.in. trzy powierzchnie, których najemcą było Jeronimo Martins [portugalski właściciel marki dyskontów Biedronka – red.]. Teraz zamknęliśmy sprzedaż kolejnej, która była zabudowana budynkiem magazynowym. Znacząco zmniejszyliśmy więc zadłużenie.

Dług przedsiębiorstwa został zredukowany o 13,5 mln zł. Pozostała część wierzytelności w kwocie 3,2 mln euro została natomiast przeniesiona do mBanku Hipotecznego.

Sytuacja spółki jest dużo lepsza, mamy bardzo dobry, dziesięcioletni kredyt z prawie dwudziestoletnią amortyzacją – zauważa Robert Moritz.

Przychody ze sprzedaży Alta SA w pierwszym kwartale br. wyniosły 994 tys. zł i były niższe od ubiegłorocznych o 149 tys. zł. W tym czasie strata netto przedsiębiorstwa wyniosła 540 tys. zł wobec 1,36 mln zł w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2014 roku. Większość aktywów inwestycyjnych Alty jest wyceniana raz w roku, w czwartym kwartale.

Ranking najtańszych ubezpieczeń samochodowych – lipiec 2015

Lipiec 2015 r. to siódmy miesiąc, w którym wyniki kalkulacji z porównywarki Ubea.pl posłużyły do stworzenia rankingu najtańszych polis. Od 1 do 31 lipca koszt nowego ubezpieczenia porównało około 150 000 kierowców. Po podsumowaniu indywidualnych kalkulacji internautów okazało się, że w lipcu niektóre firmy utraciły dobre pozycje. Jednocześnie kilku innych ubezpieczycieli poprawiło swoje miejsca w rankingu.

Tym razem w rankingu jest trzech różnych zwycięzców …

Każdy ranking porównywarki Ubea.pl opiera się na jasnych i niezmiennych zasadach oceny ubezpieczycieli. W lipcu każde z klasyfikowanych towarzystw również oceniono w skali od 0,00 punktów do 5,00 punktów. Najniższy wynik oznacza, że ubezpieczyciel ulokował się na ostatniej pozycji we wszystkich pojedynczych porównaniach, w których wyświetlił się jego wynik. Firma z najwyższą liczbą punktów (5,00 pkt), musiałaby zająć pierwsze miejsce w każdej kalkulacji ze swoim udziałem.

Nina Kuczyńska z porównywarki Ubea.pl zaznacza, że w rzeczywistości ubezpieczyciele nie uzyskują skrajnych wyników (0,00 pkt lub 5,00 pkt). W lipcu najwyższą notę otrzymały firmy Liberty Ubezpieczenia i Link4 (4,50 punktu – zobacz ranking OC + AC i OC + AC + NNW). To oznacza, że pakiety oferowane przez Link4 oraz Liberty Ubezpieczenia, wygrały najwięcej lipcowych kalkulacji (dotyczących jednej z czterech kategorii). W porównaniach internautów wykonanych od 1 lipca do 31 lipca, ostatnią pozycję najczęściej zajmowały polisy OC sprzedawane przez firmę Compensa (wynik: 1,58 punktu). Niewiele lepszy wynik uzyskały firmy InterRisk (patrz ranking OC + NNW), PZU (ranking OC + AC) i Ergo Hestia (ranking OC + AC + NNW).

Warto podkreślić, że w lipcu 2015 r. trzy kategorie rankingowe mają innego zwycięzcę. W przypadku polis OC, wygrała firma Ergo Hestia pod marką handlową You Can Drive (wynik: 4,16 pkt). Najtańsze pakiety OC + NNW oferował natomiast Link4 (wynik: 4,17 pkt). Polisy proponowane przez Liberty Ubezpieczenia były najtańsze w kategorii pakietów OC i AC. Jeżeli chodzi o najbardziej rozbudowane zestawy ubezpieczeń (OC + AC + NNW), to pierwsze miejsce zajął Link4. „Prócz wymienionych firm, w czołówce rankingów uplasowali się również dwaj inni ubezpieczyciele – AXA Direct oraz Aviva” – zwraca uwagę Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeń Ubea.pl. 

 

Ranking OC dla kierowców (lipiec 2015 r.)

Miejsce

rankingowe

Nazwa ubezpieczyciela Liczba punktów

w lipcu 2015 r.

Zmiana pozycji rankingowej w stosunku do czerwca 2015 r.
1. You Can Drive (Ergo Hestia) 4,16 ↔ (0)
2. Aviva 3,91 ↗ (+1)
3. Liberty Ubezpieczenia 3,87 ↘ (-1)
4. Link4 3,62 ↔ (0)
5. Generali Direct 3,39 ↗ (+1)
6. AXA Direct 3,34 ↗ (+2)
7. MTU (Ergo Hestia) 3,34 ↘ (-2)
8. Proama 3,13 ↑ (+7)
9. TUW TUZ 3,00 ↔ (0)
10. Ergo Hestia 3,00 ↗ (+1)
11. PZU 2,70 ↘ (-4)
12. Gothaer 2,65 ↔ (0)
13. UNIQA 2,53 ↔ (0)
14. TUW „TUW” 2,50 ↔ (0)
15. InterRisk 2,18 ↓ (-5)
16. Compensa 1,58 ↔ (0)

 

Ranking pakietów OC + NNW dla kierowców (lipiec 2015 r.)

Miejsce

rankingowe

Nazwa ubezpieczyciela Liczba punktów

w lipcu 2015 r.

Zmiana pozycji rankingowej w stosunku do czerwca 2015 r.
1. Link4 4,17 ↔ (0)
2. Aviva 3,93 ↗ (+1)
3. Compensa 3,67 ↑ (+5)
4. Liberty Ubezpieczenia 3,62 ↔ (0)
5. You Can Drive (Ergo Hestia) 3,60 ↘ (-3)
6. AXA Direct 3,57 ↔ (0)
7. Generali Direct 3,45 ↔ (0)
8. MTU (Ergo Hestia) 3,43 ↘ (-3)
9. TUW TUZ 3,02 ↔ (0)
10. PZU 2,67 ↑ (+5)
11. Gothaer 2,56 ↔ (0)
12.  Proama 2,33 ↗ (+2)
13. UNIQA 2,29 ↘ (-1)
14. InterRisk 1,67 ↘ (-1)

 

Ranking pakietów OC + AC dla kierowców (lipiec 2015 r.)

Miejsce

rankingowe

Nazwa ubezpieczyciela Liczba punktów

w lipcu 2015 r.

Zmiana pozycji rankingowej w stosunku do czerwca 2015 r.
1. Liberty Ubezpieczenia 4,50 ↔ (0)
2. Link4 4,38 ↔ (0)
3. Proama 3,89 firma nieklasyfikowana w czerwcu
4. AXA Direct 3,86 ↔ (0)
5. Aviva 3,75 ↔ (0)
6. You Can Drive (Ergo Hestia) 3,68 ↔ (0)
7. Gothaer 3,40 ↗ (+1)
8. InterRisk 3,33 ↗ (+5)
9. Generali Direct 2,92 ↔ (0)
10.  MTU (Ergo Hestia)  2,86 ↗ (+1)
11. TUW TUZ 2,34 ↘ (-1)
12. Compensa 2,22 ↗ (+2)
13. UNIQA 2,19 ↘ (-1)
14. PZU 1,67 ↓ (-11)

 

Ranking pakietów OC + AC + NNW dla kierowców (lipiec 2015 r.)

Miejsce

rankingowe

Nazwa ubezpieczyciela Liczba punktów

w lipcu 2015 r.

Zmiana pozycji rankingowej w stosunku do czerwca 2015 r.
1. Link4 4,50 ↗ (+1)
2. Compensa 4,44 ↗ (+3)
3. Liberty Ubezpieczenia 4,44 ↘ (-2)
4. AXA Direct 3,98 ↘ (-1)
5. InterRisk 3,89 ↑ (+7)
6. Aviva 3,81 ↘ (-2)
7. You Can Drive (Ergo Hestia) 3,62 ↘ (-1)
8. Gothaer 3,37 ↘ (-1)
9. Generali Direct 3,06 ↘ (-1)
10. MTU (Ergo Hestia) 3,02 ↔ (0)
11. TUW TUZ 2,50 ↘ (-2)
12. UNIQA 2,35 ↘ (-1)
13. Ergo Hestia 1,67 ↔ (0)

 

Metodologia tworzenia rankingów: wynik punktowy jest ustalany na podstawie kalkulacji składek, które użytkownicy serwisu Ubea.pl wykonali w ostatnich 30 dniach. Najlepszy możliwy wynik to 5,00 punktów, a najgorszy to 0,00 punktów.

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Ubea.pl

W cennikach ubezpieczycieli wciąż trwają istotne zmiany

Po porównaniu pozycji poszczególnych ubezpieczycieli w czerwcu i lipcu, można dostrzec kilka ważnych zmian. Dotyczą one następujących firm:

  • Proama (patrz ranking OC)
  • InterRisk (patrz ranking OC, OC + AC i OC + AC + NNW)
  • Compensa (patrz ranking OC + NNW)
  • PZU (patrz ranking OC + NNW i OC + AC)

Nina Kuczyńska uważa, że najnowszy ranking Ubea.pl sygnalizuje dalsze zmiany w ofercie niektórych ubezpieczycieli. Takie modyfikacje są nieuniknione ze względu na koszty wprowadzenia systemu bezpośredniej likwidacji szkód (BLS). Ubezpieczyciele próbują również neutralizować skutki wcześniejszej wojny cenowej. Mimo starań towarzystw ubezpieczeniowych, polisy OC dla kierowców nadal pozostają nierentownym elementem oferty. Według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń, wynik techniczny z polis OC za I kw. 2015 roku wyniósł (-59 mln zł). W całym minionym roku, analogiczna strata towarzystw ubezpieczeniowych przekroczyła 795 mln zł. „Jak widać, obowiązkowe polisy OC nie generują już takich strat jak wcześniej. Tym niemniej, nadal możemy spodziewać się wzrostu składek w nowo zawieranych umowach” – podsumowuje Nina Kuczyńska z porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Źródło: porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl.

M. Stępień (Jujubee): Z oferty publicznej pozyskaliśmy 1,74 mln złotych. Środki zostaną przeznaczone na dokończenie prac nad grą „Kursk”

Michał Stępień, prezes zarządu Jujubee SA

W ramach przeprowadzonej oferty publicznej spółka Jujubee pozyskała łącznie 1,74 mln złotych. W ofercie wzięło udział ponad 120 inwestorów, którzy objęli blisko 25 proc. akcji katowickiego producenta gier komputerowych. Środki pozyskane z emisji posłużą do dokończenia produkcji gry „Kursk”. Premiera w wersji na komputery PC i Mac planowana jest już na koniec 2016 roku. Posiadacze konsol zagrają w nią pół roku później.

– Udało się zebrać 1,74 mln zł, to znacznie więcej niż się spodziewaliśmy. Całość tych środków przeznaczymy na produkcję i dokończenie gry „Kursk”, która ma się ukazać pod koniec przyszłego roku na komputery PC oraz Mac – informuje Michał Stępień, prezes zarządu Jujubee SA.

Według zapowiedzi zarządu spółki Jujubee wersja gry przeznaczona na konsole Xbox One oraz PlayStation 4 ma być dostępna w połowie 2017 roku. Zarząd liczy na łączną sprzedaż w wysokości 100-200 tys. sztuk, przy czym już poziom 50 tys. sztuk zapewni zwrot kosztów produkcji.

Spółka zadebiutowała na rynku NewConnect na początku sierpnia. Wejście na giełdę ma zapewnić firmie większą rozpoznawalność oraz dostęp do szerszego grona inwestorów.

– Nigdy nie ukrywaliśmy, że chcemy robić znacznie większe gry, na większe platformy i giełda nam umożliwia to znacznie wcześniej – tłumaczy prezes Stępień.

W chwili obecnej śląska spółka pracuje nad trzema produktami. Wśród nich znajdują się gra strategiczna „Real Politics” oraz symulacja realizowana na zlecenie niemieckiej spółki Astragon. Najważniejszym tytułem pozostaje jednak „Kursk”.

– Będzie to gra wyjątkowa, z dużo większym budżetem. Bardzo zależy nam na jakości. Zatrudniliśmy między innymi tego samego kompozytora, który tworzył muzykę do „Wiedźmina 3” – wyjaśnia prezes Jujubee SA.

Fabuła gry „Kursk” będzie oparta na faktach i ma nawiązywać do katastrofy rosyjskiej łodzi podwodnej. Gracz wcieli się w rolę marynarza, który próbuje ewakuować się z tonącego okrętu.

Choć spółka nie publikuje prognoz, bieżący rok nie powinien być pod względem finansowym gorszy od poprzedniego.

– Nie mogę ujawniać tych informacji, natomiast mogę powiedzieć, że I kw. tego roku wygenerował porównywalny zysk do tego z ubiegłego roku, natomiast II kw. będzie jeszcze lepszy – mówi Stępień pytany o prognozowane wyniki finansowe na koniec roku.

W pierwszym kwartale 2015 roku spółka Jujubee wykazała 166 tys. zł przychodów ze sprzedaży oraz zysk netto na poziomie 33 tys. zł.

Spółka nie planuje w najbliższym czasie żadnych nowych emisji akcji ani sprzedaży obligacji.

Spółka PepsiCo jednym z największych odbiorców ziemniaków przemysłowych w Polsce. Rocznie koncern wykorzystuje ich ponad 120 tys. ton

Małgorzata Skonieczna

W portfolio produktów firmy PepsiCo są nie tylko napoje bezalkoholowe, lecz także chipsy i chrupki oferowane pod markami Lay’s oraz Mr. Snaki czy Star. Od samego początku działalności w Polsce koncern korzysta z usług krajowych kontrahentów. Zdecydowana większość ze 120 tys. ton ziemniaków wykorzystywanych do produkcji chipsów pochodzi od lokalnych dostawców.

– Pierwsze skojarzenie z firmą PepsiCo to napój gazowany Pepsi. Natomiast my w naszej ofercie mamy też słone przekąski, czyli chipsy ziemniaczane Lay’s. I one stanowią bardzo istotną część naszego portfolio – informuje Małgorzata Skonieczna, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej na Europę Centralną w PepsiCo.

Spółka PepsiCo rozpoczęła produkcję słonych przekąsek na polskim rynku na początku lat 90. Od samego początku strategia koncernu w Polsce zakłada ścisłą współpracę z krajowymi kontrahentami. Ziemniaki wykorzystywane przy wyrobie chipsów niemal w całości pochodzą od lokalnych dostawców. Dziś jest ich ponad czterdziestu.

– Zaczęliśmy programy współpracy z rolnikami w Polsce we wczesnych latach 90., kiedy wspieraliśmy ich, pomagając finansowo, ucząc i pokazując, co należy robić, żeby uzyskać takie wyniki jakości i taki rodzaj ziemniaka, o jaki nam chodzi – tłumaczy Małgorzata Skonieczna.

PepsiCo prowadziła i prowadzi w ramach programu agrarnego nie tylko moduł edukujący rolników, jaki rodzaj ziemniaków i sposób ich uprawy jest konieczny do uzyskania dobrej jakości chipsów, lecz także rozdawała bezpłatne sadzonki i pośredniczyła w zdobywaniu przez rolników finansowania na rozwój i unowocześnianie gospodarstw.

Spółka PepsiCo jest obecnie jednym z największych konsumentów ziemniaków przemysłowych w Polsce. Rocznie w procesie produkcji firma wykorzystuje ich ponad 120 tys. ton. W 2010 roku spółka zainwestowała ponad 50 mln dolarów w modernizację i rozbudowę produkujących przekąski zakładów w Tomaszowie Mazowieckim i Grodzisku Mazowieckim.

W czerwcu tego roku firma PepsiCo świętowała swoje 50. urodziny. Międzynarodowy koncern spożywczy został utworzony w 1965 roku w Nowym Jorku w wyniku fuzji producenta przekąsek Frito-Lay oraz specjalizującej się w napojach spółki Pepsi-Cola.

– Po 50 latach, portfolio PepsiCo to zupełnie inne portfolio, bo są w nim zarówno napoje gazowane, mrożona herbata, napoje izotoniczne, napoje energetyczne, soki i woda – wyjaśnia Małgorzata Skonieczna.

Rozmówczyni zwraca również uwagę na inne produkty oferowane przez spółkę. Należą do nich napoje mleczne, jogurty oraz napoje izotoniczne. Te ostatnie dedykowane są głównie osobom aktywnie uprawiającym sport.

PepsiCo należy do grupy największych na świecie producentów napojów bezalkoholowych oraz produktów spożywczych. Według danych za 2014 roku spółka na całym świecie zatrudnia ponad 270 tys. osób, a łączna wielkość przychodów wynosi 66 mld dolarów. W Polsce w czterech zakładach produkcyjnych zatrudnionych jest niemal 3 tys. osób.

Komisja Europejska proponuje przedłużenie o rok wsparcia dla producentów owoców i warzyw. Ma to zniwelować skutki rosyjskiego embarga

Mariusz Dziwulski

Przez kolejny rok Komisja Europejska będzie wspierać producentów owoców i warzyw, którzy ucierpieli na skutek rosyjskiego embarga. Od sierpnia 2014 do marca 2015 eksport świeżych owoców i warzyw obniżył się o 17 proc. Wprawdzie producenci intensywnie poszukują nowych rynków zbytu, ale jeszcze nie zastąpiły one kierunku rosyjskiego.

Komisja Europejska proponuje przedłużenie do 30 czerwca 2016 roku wsparcia dla producentów owoców i warzyw. Za wycofywanie z rynku produktów otrzymają oni rekompensaty. Tylko do 30 czerwca 2015 r. wycofano z obiegu prawie 770 tys. ton owoców i warzyw, za które wypłacono im ok. 155 mln euro odszkodowania. W ten sposób Komisja wspiera unijnych rolników dotkniętych rosyjskim zakazem importu żywności

Od sierpnia 2014 roku do marca tego roku eksport świeżych owoców i warzyw obniżył się o 17 proc. Co prawda duża aktywność w poszukiwaniu nowych rynków zbytu, również w zwiększanie eksportu na rynki, na których jesteśmy obecni, w dużej części zrekompensowała straty wynikające z embarga, wciąż jednak eksport jest niższy – mówi agencji Newseria Biznes Mariusz Dziwulski, analityk rynku owoców i warzyw z Banku BGŻ BNP Paribas.

W analizowanym okresie eksport jabłek zmniejszył się 19 proc., w tym do krajów spoza Unii Europejskiej o 37 proc.

Na razie nie ma co oczekiwać lepszych wyników w eksporcie owoców i warzyw, mimo że – jak prognozuje ekspert – znaczenie nowych rynków będzie rosło, mowa tu m.in. o krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Część producentów próbuje swoich sił na rynku azjatyckim – mówi Dziwulski. – Jeżeli weźmiemy pod uwagę nowe rynki, to wciąż nie jest tak duży wolumen, by mógł złagodzić skutki utraty rynku rosyjskiego. Natomiast perspektywa długoterminowa jest jak najbardziej korzystna. Myślę, że eksport na te nowe rynki będzie się w dalszym ciągu zwiększał – prognozuje.

Według danych Banku BGŻ BNP Paribas gdyby wyłączyć ze statystyk Rosję, to po pierwszym kwartale sprzedaż jabłek za granicę zwiększyłaby się o 47 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Na Białoruś sprzedano 158 tys. ton, czyli o 15 proc. więcej niż rok wcześniej, do Egiptu – 5,8 tys. ton, czyli o 493 proc. więcej, a do Kazachstanu 29,8 tys. ton, czyli o 22 proc. więcej.

Sytuacja na rynku jabłek się poprawiła. Dzięki programom, które pozwoliły wycofać część produkcji z rynku, ceny dosyć istotnie wzrosły. Dobrą sytuację mamy również w sektorze przetwórstwa jabłek, w sprzedaży zagęszczonego soku jabłkowego. Można więc oczekiwać, że sytuacja cenowa będzie odrobinę lepsza – ocenia Dziwulski.

Jak podkreśla, wzrosły również ceny warzyw. Niekorzystna sytuacja z ubiegłego roku spowodowała, że powierzchnia zasiewów warzyw w tym roku była mniejsza, więc prawdopodobnie i zbiory będą niższe, a to może pociągnąć dalszy wzrost cen. Na niższe zbiory wpływ może mieć również susza.

Banki prognozują większy popyt na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne

Mirosław Boda

Rynek bankowy zarówno po stronie depozytów, jak i kredytów notuje wzrosty. ING Bank Śląski spodziewa się, że w II połowie ich dynamika będzie jeszcze większa. Dodatkowym czynnikiem, zwiększającym akcję kredytową dla firm, mogą być duże inwestycje, które są planowane w Polsce.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski zwiększył wartość depozytów o 15 proc. do 80,2 mld zł, a wartość kredytów o 20 proc. do 66,4 mld zł. Spółka pozyskała 232 tys. nowych klientów detalicznych, a całkowita liczba klientów wzrosła o 280 tys. do 3,9 mln. Liczba rachunków bieżących zwiększyła się o 248 tys. do niemal 2,7 mln.

Widzimy bardzo dobre przyrosty, zarówno po stronie depozytowej, jak i kredytowej na rynku. Mam nadzieję, że będą one kontynuowane w II połowie roku, a być może trochę przyspieszą – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Boda, wiceprezes zarządu ING Banku Śląskiego. – Nie zmieniamy naszej strategii, jesteśmy skoncentrowani na klientach, na wzroście organicznym, na długoterminowej relacji z klientem i w ten sposób chcemy budować ING Bank Śląski.

Boda zaznacza, że jakość portfela kredytowego ING zgodnie ze strategią długoterminowego budowania wartości spółki jest lepsza niż średnia na rynku.

Według ankiety NBP większość banków spodziewa się w III kwartale wzrostu popytu w każdym segmencie rynku kredytowego, czyli zarówno na kredyty konsumpcyjne, mieszkaniowe, jak i kredyty dla przedsiębiorstw.

Szansą na dodatkowe ożywienie akcji kredytowej dla firm (poza utrzymywanymi niskimi stopami procentowymi) są też rosnące inwestycje. Dotyczy to zwłaszcza największych przedsięwzięć.

Polska ma przed sobą bardzo wiele koniecznych inwestycji infrastrukturalnych, chociażby w energetyce, mam zatem nadzieję, że dzięki temu akcja kredytowa dla przedsiębiorstw będzie rosnąć szczególnie – mówi Boda. Zastrzega jednak: – Nie sądzę, żeby nastąpiły duże zmiany w budownictwie, przynajmniej w ciągu następnych dwóch kwartałów.

Jak podkreśla, wyniki banków za II kwartał już odzwierciedlają negatywny wpływ wprowadzanych zmian. Mowa tu o niższych opłatach interchange i wyższych obciążeniach związanych z wpłatami do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Boda spodziewa się, że wyniki ING będą coraz lepsze.

ING Bank Śląski jest też stosunkowo mało dotknięty zmianami związanymi z ustawą frankową o przewalutowaniu kredytów w szwajcarskiej walucie. Mniej niż 3 proc. kredytów sprzedanych przez ING było we frankach, więc w porównaniu z konkurentami (dla mBanku, Getinu i Millennium wskaźnik ten wyraźnie przekracza 20 proc.) poniesie niewielkie koszty, jeśli ostatecznie parlament przyjmie ustawę o przewalutowaniu. Na początku września nowymi przepisami zajmie się Senat.

Z powodu niskiego udziału kredytów we franku ING był jednym z niewielu banków, które w ubiegłym tygodniu, po przyjęciu przez Sejm ustawy, zyskały na giełdzie. Kurs spółki wzrósł o 3,63 proc., podczas gdy wskaźnik indeksu WIG-banki stracił 4,56 proc.

W pierwszym półroczu ING Bank Śląski miał zysk netto równy 605,6 mln zł (wzrost o 13 proc. w ujęciu rocznym) i 1,89 mld zł przychodów (wzrost o 6 proc.).

Do 2020 roku 80 proc. procesów biznesowych w firmach będzie oparte o big data. Analiza danych zmieni m.in. branżę reklamową

Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies

Już za kilka lat firmom będzie trudno funkcjonować bez odpowiedniej analizy wielkich zbiorów danych. Jak prognozuje firma Gartner, do 2020 roku 80 proc. procesów biznesowych będzie oparte o big data. Ich zamiana w smart data będzie korzystna dla biznesu, w tym w szczególności dla branży marketingowej. Dzięki temu reklamodawcy dotrą z przekazem do odpowiedniej grupy odbiorców, dzięki czemu będzie on bardziej efektywny.

Big data jest bardzo istotne w kontekście monetyzacji danych – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies, największej platformy big data w tej części Europy, specjalizującej się w biznesowej analityce danych.

Big data to ogromne zbiory zmiennych i różnorodnych informacji cyfrowych, których przetwarzanie i analiza są skomplikowane, ale jednocześnie bardzo wartościowe. Ma zastosowanie tam, gdzie dużej ilości danych cyfrowych towarzyszy potrzeba zdobywania nowych informacji lub wiedzy. W dostępności do tego rodzaju zbiorów szczególne znaczenie odgrywa internet i urządzenia mobilne oraz stopień powszechności usług świadczonych drogą elektroniczną.

Bardzo często mówimy o przetwarzaniu big data w tzw. smart data, czyli w zasoby, które mogą przynieść firmom korzyści, chociażby w zakresie optymalizacji procesów biznesowych – mówi Piotr Prajsnar. – Trzeba wspomnieć też o dark data, czyli zasobach, które są zupełnie zaszumione. Dziś te są najczęściej spotykane. Trzeba je przerobić i poddać odpowiedniej analizie, by wyciągnąć z nich wnioski, czyli zdobyć wiedzę, która jest cenna i przydatna z punktu widzenia przedsiębiorcy.

Big data jest zagadnieniem stosunkowo nowym. Wielu przedsiębiorców deklaruje, że chce w tym kierunku rozwijać swoje firmy oraz inwestować, ale obecnie niewielka część jest w stanie korzystać z tego rodzaju narzędzi efektywnie. Jak oceniają eksperci analityczno-doradczej firmy Gartner, do 2020 roku informacje gromadzone dzięki takiej analizie doprowadzą do przekształcenia i dalszego zdigitalizowania lub eliminacji 80 proc. procesów biznesowych.

Gartner przewiduje także narodziny nowej branży firm pośredniczących w gromadzeniu i analizie danych. Już w 2017 r. jedna trzecia informacji dostępnych przedsiębiorstwom będzie pochodziła od wyspecjalizowanych firm analizujących konkretne zbiory konsumentów opisujące schematy działań i zdarzeń, sytuację geopolityczną, trendy w zachowaniu klientów i pracowników, a nawet klimat.

W niedalekiej przyszłości normalne funkcjonowanie przedsiębiorstwa bez smart data będzie trudne – prognozuje prezes zarządu Cloud Technologies. – Firma może dziś prowadzić działalność bez dobrodziejstw techniki takich jak dostęp do internetu czy telefonii komórkowej, ale czy jest to efektywne? Jestem przekonany, że w ciągu kilku lat najbardziej sprawne firmy będą uzależnione od tego rodzaju rozwiązań.

Analiza zbiorów danych ma zastosowanie w każdej branży. Przykładem, o którym wspomina Prajsnar, jest branża reklamy internetowej. Dzięki big data przekaz reklamowy może trafiać do ściśle określonej grupy klientów, dzięki czemu staje się bardziej skuteczny.

Dzisiaj zaledwie od 5 do 10 proc. wszystkich emisji banerów reklamowych w internecie jest odpowiednio targetowanych. To bardzo niewielka część – zauważa Prajsnar. – Oznacza to, że nadal 90 proc. powierzchni reklamowej nie jest efektywnie wykorzystywane. To olbrzymi potencjał dla firm, które specjalizują się w tego rodzaju optymalizacji.

Średni koszt wyprawki szkolnej w tym roku to 683 zł. To ponad połowa minimalnego wynagrodzenia w Polsce

Przemysław Kasza

Na szkolną wyprawkę rodzice wydadzą w tym roku średnio niemal 700 zł – wynika z badania przeprowadzonego przez PBS na zlecenie firmy Provident Polska. To ponad 53 proc. minimalnego wynagrodzenia netto w Polsce. Najwyższe wydatki planują osoby zamieszkałe na wsi oraz zaliczane do segmentu ubogich. Koszty związane z wysłaniem dziecka do szkoły poniesie prawie 20 proc. Polaków.

W ramach cyklicznego projektu Barometr Providenta zadaliśmy pytanie dotyczące wydatków planowanych w związku z rozpoczęciem roku szkolnego. Okazało się, że rodzice będą musieli wydać średnio około 683 zł na dziecko, które wraca do szkoły – mówi agencji Newseria Biznes Przemysław Kasza z działu analiz Provident Polska.

Co 5 rodzic nie chce wydać na ten cel więcej niż 500 zł. Co czwarty planuje wydatki rzędu 500-700 zł, a 23 proc. – powyżej 700 zł. 30 proc. ankietowanych nie było w stanie określić jednoznacznie kwoty, którą przeznaczą na zakup tegorocznej wyprawki szkolnej.

Zdecydowanie największe wydatki planują mieszkańcy wsi. Kwota, którą zamierzają przeznaczyć na wyprawienie dziecka do szkoły, wynosi średnio 781 zł. To aż o 15 proc. więcej niż krajowa średnia. Średnia dla mieszkańców małych miast wynosi 593 zł, a dla dużych miast – 681 zł.

Największe wydatki planują osoby o przeciętnych zarobkach poniżej 2000 złotych netto miesięcznie. Wraz ze wzrostem uzyskiwanego wynagrodzenia następuje spadek planowanych kosztów kupna szkolnej wyprawki.

Wynika to najprawdopodobniej z faktu, że osoby mniej zamożne będą musiały uzupełnić większe braki niż osoby średnio zamożne – mówi Przemysław Kasza.

Zdecydowana większość, bo ponad 70 proc. Polaków, zamierza sfinansować wydatki związane z wyprawieniem dziecka do szkoły z bieżących dochodów lub oszczędności. Barometr Providenta pokazuje, że tylko nieliczni rodzice będą musieli skorzystać z pomocy bliskich (8 proc.) lub zaciągnąć pożyczkę na kupno przyborów szkolnych (5 proc.).

Najwięcej wydamy w sierpniu, bo prawie 60 proc. 14 proc. wydatków zrealizowaliśmy do końca lipca, 28 proc. wydatków zostanie zrealizowanych we wrześniu – mówi Kasza.

Według Barometru Providenta 19 proc. Polaków ma dzieci w wieku szkolnym i będzie musiało w tym roku uwzględnić wyprawkę w swoim budżecie. Biorąc pod uwagę miejsce zamieszkania, największy odsetek uczących się jest na terenach wiejskich (21 proc.). Znacznie mniej uczniów mieszka w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców, ponieważ tylko 14 proc. mieszkańców dużych aglomeracji ma dzieci w wieku szkolnym.

Znaczna większość, bo 62 proc. rodziców, ma tylko jedno dziecko w wieku szkolnym. Odsetek rodzin wielodzietnych, czyli mających minimum trójkę dzieci, wynosi 6 proc.

Firmy coraz częściej wynajmują samochody zamiast je kupować

Artur Sulewski

Przedsiębiorcy coraz częściej wolą wynajmować samochody służbowe, niż je kupować. Co piąte auto, które w II kwartale trafiło do firm, było użytkowane w ramach wynajmu długoterminowego. Po polskich drogach jeździ ponad 135 tys. takich aut, a rynek wzrósł o 12,4 proc. w ujęciu rocznym. Do najbardziej popularnych usług należy wynajem samochodów wraz z pełną obsługą i serwisowaniem. To dla firm oszczędność czasu i pieniędzy.

Rynek wynajmu długoterminowego aut rozwija się od dłuższego czasu bardzo dynamicznie, o ok. 10 proc. rocznie. Zwłaszcza w ostatnim roku – po latach kryzysowych – nastąpiło duże przyspieszenie. Dla niektórych sektorów było to nawet 15 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Management Polska, lider rynku wynajmu długoterminowego.

Według danych Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, rynek wynajmu długoterminowego samochodów służbowych urósł po II kwartale 2015 roku o 12,4 proc. w ujęciu rocznym. Całe I półrocze zakończyło się wzrostem o 7 proc. względem analogicznego okresu w 2014 roku.

Jak wskazuje Instytut SAMAR, w II kwartale 2015 roku w Polsce firmy zakupiły łącznie ponad 57 tys. nowych samochodów osobowych. 21 proc. wszystkich sprzedanych do firm aut w Polsce pozyskano w formule wynajmu długoterminowego. Usługa ta zastępuje nie tylko zwykły leasing finansowy, lecz także kredyt czy zakup aut ze środków własnych przedsiębiorców.

Trzy czwarte samochodów służbowych kupionych w I półroczu tego roku to były auta zakupione przez firmy zajmujące się wynajmem flot lub leasingiem. Można więc powiedzieć, że trzy czwarte aut służbowych to samochody zarządzane przez firmy zewnętrzne – mówi Sulewski.

Długoterminowy wynajem może być dla przedsiębiorców dużo atrakcyjniejszą i bardziej opłacalną opcją. Najczęściej w ramach usługi firmy otrzymują nie tylko flotę, lecz także obsługę serwisową i administracyjną obejmującą m.in. pełne serwisowanie, wymianę opon, ubezpieczenie z assistance, helpdesk dla użytkownika. Do trzech czwartych wynajmowanych aut dołączony jest taki pakiet.

Firmy dostrzegły – w dobie spadających marż i rosnącej konkurencji – że trzeba się skupić na podstawowej działalności. To jest jedyna droga do sukcesu. Chcą oddać zarządzanie flotą na zewnątrz i mieć tylko jednego partnera, który będzie sprawował nadzór – mówi dyrektor handlowy LeasePlan. – Firmy obsługujące floty i zarządzające nimi przejmują pełną odpowiedzialność. Dla przykładu LeasePlan ma klienta, który ma 6 tys. samochodów w całej Europie i z tej firmy tylko dwie osoby są oddelegowane do tego, by pół etatu poświęcić na zarządzanie tą flotą.

Na koniec I półrocza 2014 roku firmy długoterminowo wynajmujące samochody należące do PZWLP stanowiły 80 proc. całego sektora w kraju i dysponowały 120 tys. aut. Rok później flota powiększyła się do 135 tys. samochodów. We flocie LeasePlan Fleet Management Polska po II kwartale było ponad 24,3 tys. samochodów.

Od 1 lipca przedsiębiorcy użytkujący floty zyskali możliwość odliczenia 50 proc. VAT od paliwa, co przekłada się na znaczące obniżenie kosztów eksploatacji. Z raportu PZWLP wynika, że ta zmiana raczej nie będzie miała większego wpływu na powiększanie przez firmy flot, ale stwarza ogólnie bardzo korzystne warunki do prowadzenia działalności biznesowej i wpływa pozytywnie na nastroje polskich przedsiębiorców.

Dotyczy to zwłaszcza sektora MŚP, gdzie oszczędności na VAT będą miały duże znaczenie i pozwolą się rozwinąć tym firmom. To będzie dodatkowy miesięczny zastrzyk gotówki, który będą mogły przeznaczyć na rozwój działalności – mówi Artur Sulewski.

Pracodawca może odwołać pracownika z urlopu wypoczynkowego, ale może to być dla firmy kosztowna decyzja

Alicja Biernat

Odwołanie pracownika z wakacji oznacza, że firma powinna zwrócić zatrudnionemu środki, które ten poniósł w związku z odwołaniem. Mogą to być środki wydane na organizację wypoczynku i koszty powrotu do domu. Zwrotem mogą być także objęte wydatki związane z podróżą rodziny. Pracodawca ma prawo, by w wyjątkowych sytuacjach przerwać pracownikowi urlop. Najczęściej powodami są awaria, choroba osoby wyznaczonej na zastępstwo czy niespodziewana kontrola.

Pracodawca powinien korzystać z możliwości odwołania pracownika z urlopu tylko w wyjątkowych sytuacjach, jedynie w razie wyższej konieczności – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Alicja Biernat, adwokat z Kancelarii Adwokackiej EIR Legal. – Są to sytuacje, których nie można było przewidzieć w chwili rozpoczęcia urlopu.

Firma ma instrumenty do tego, aby odpowiednio organizować pracę i urlopy. Jeszcze przed okresem urlopowym przełożeni mogą rozesłać specjalny dokument (ewentualnie plik w Excelu), w którym zatrudnieni przedstawią propozycje terminów wakacji. Mając takie informacje, kierownictwo wie, kiedy pracownicy chcą wybrać się na urlop oraz kiedy i w odniesieniu do jakich stanowisk występuje ewentualna kolizja terminów. Wtedy opracowując grafik, mogą nie zgodzić się na zaproponowane przez niektóre osoby urlopy.

Gdy jednak pracownik złoży wniosek urlopowy, a pracodawca go zaakceptuje, czyli wyrazi zgodę na korzystnie przez pracownika z urlopu, to taka akceptacja jest już wiążąca – zauważa Alicja Biernat. – Oznacza to, że jeśli przełożeni chcieliby po tym fakcie przesunąć termin urlopu danego pracownika bądź odwołać osobę, który już korzysta z wakacji, mogą to uczynić tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Kodeks pracy nie precyzuje, czym konkretnie są wyjątkowe, nieprzewidziane okoliczności. Zdaniem Alicji Biernat to na przykład awaria w firmie. Pracownik, który jest odpowiedzialny za usuwanie skutków takiego zdarzenia czy konserwację bardzo wyszukanego technologicznie sprzętu, powinien nadzorować usuwanie usterki. Innym powodem może być choroba pracownika zastępującego osobę korzystającą z urlopu, gdy praca dotyczy kluczowego dla firmy projektu. Często jednak zdarzają się też odwoływania w przypadku różnego rodzaju nieprzewidzianych kontroli, np. Państwowej Inspekcji Pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy urzędu skarbowego.

Wiadomo, że wtedy wszyscy stoją na baczność i pracownik, który jest potrzebny do kontaktów z inspektorami i posiada bardzo ważne informacje, mogące pomóc firmie, może być odwołany z urlopu – wskazuje adwokat z Kancelarii Adwokackiej EIR Legal.

To jednak wiąże się z różnymi obowiązkami po stronie pracodawcy. Gdy firma odwoła zatrudnionego z urlopu, powinna mu zwrócić środki, które wydał w związku z odwołaniem go z urlopu. Mogą to być wydatki na zakwaterowanie, przejazdy, bilety lotnicze lub zakupione wycieczki w biurze podróży, jeśli podwładny nie mógł z nich skorzystać itp. Jeżeli pracownik przebywał na urlopie z rodziną i muszą wrócić wszyscy, pracodawca powinien pokryć koszty powrotu do domu także najbliższych.

Pracodawca musi się bardzo dobrze zastanowić, czy odwoływać zatrudnionego z wakacji, bo może to być dość kosztowne – uważa Alicja Biernat.

Dobrym wyjściem może być próba porozumienia się z pracownikiem, aby zdalnie, poprzez połączenie internetowe lub telefon, pomógł rozwiązać niespodziewany problem.

Być może wystarczy kilka e-maili, rozmów i będzie można znaleźć rozwiązanie – radzi adwokat z Kancelarii Adwokackiej EIR Legal. – Jeśli jednak pracownik zamiast odpoczywać z rodziną nad basenem, spędza na przykład 2 dni w lobby hotelowym, pisze e-maile, rozmawia przez telefon, czyta raporty, to później może zażądać, aby ten czas zaliczyć mu jako dni przepracowane. Takie dni wejdą wtedy do puli niewykorzystanego urlopu, ale kosztowne i kłopotliwe odwołanie nie będzie wówczas konieczne.

Szukasz pomysłu na biznes? 6 najbardziej zaskakujących polskich towarów eksportowych

O sukcesach eksportu polskich mebli, okien, żywności, kosmetyków czy części samochodowych wiedzą wszyscy. Ale twarde dane pokazują, że „Polak potrafi” i sprzeda najbardziej nietypowe towary pod słońcem w niezwykłych zakątkach świata. Polscy eksporterzy wysłali już m.in sztuczne zęby do Polinezji Francuskiej, globusy do Mongolii, karty do gry do Tanzanii, chusteczki do nosa do Libii a nawet brody, rzęsy i warkocze do Skandynawii.

– Nasz eksport naprawdę nie zna granic – mówi Radosław Jarema z instytucji płatniczej AKCENTA, realizującej płatności w walutach obcych dla polskich firm zajmujących się eksportem i importem. – Widzę to bardzo dobrze nawet w portfolio naszych Klientów. Jednym z najbardziej unikatowych transakcji, które rozliczaliśmy, był eksport materiałów edukacyjnych i książek dla wyznawców Kościołów Zielonoświątkowych. Jeden z naszych Klientów z dużym sukcesem eksportuje e-papierosy, zaś inny wysyła do Sudanu i Somalii proste silniki spalinowe do pomp wodnych. Te przykłady pokazują, że przedsiębiorca z każdej branży ma szansę na dowolnym zagranicznym rynku – tylko musi umiejętnie zbadać na nim popyt, trafnie obmyślić strategię wejścia na niego oraz dobrze zorganizować logistykę – dodaje Jarema.

Inne niespodzianki w polskim eksporcie? Jest ich wiele, wśród nich 6 wybranych przez AKCENTĘ z danych GUS.

Z Polski „stare ale jare”

W ubiegłym roku przedmioty sklasyfikowane przez GUS jako „antyki o wieku przekraczającym 100 lat” z Polskie trafiły do 7 krajów świata. Cały eksportowy biznes antykami w Polsce wart był w ubiegłym roku ok. 661 tys. zł. Najwięcej ponad stuletnich antyków trafiło do Rosji (6 358 kg, 224 785 zł), natomiast najdroższy, zaledwie dwukilogramowy, przedmiot (lub przedmioty) o wartości 125 tys. zł został wywieziony do Japonii. Doskonale dla eksporterów antyków zapowiada się obecny rok. Po trzech miesiącach 2015 r. do zaledwie trzech krajów wysłali wiekowe przedmioty za ok. 40 proc. wartości odnotowanej w całym 2014 r. czyli za 267 616 zł.

Polska rozdaje karty

To niesamowite, ale w ubiegłym roku dzięki naszym eksporterom polskie karty do gry znalazły się w każdym z 28 krajów Unii Europejskiej. Największą popularność zdobyły wśród Francuzów, którzy w 2014 r. kupili ich prawie 300 tys. kg za kwotę ponad 5 mln zł. W zeszłym roku polscy eksporterzy wysłali w świat około 1,3 mln kg kart do gry, których wartość wyniosła zawrotne 26 mln zł (25 908 567 zł)! To prawie tyle ile wyniosła zeszłoroczna wartość całego polskiego eksportu do Wenezueli i niewiele mniej niż do Chile. A polskie karty osiągają także sukcesy na kierunkach na których mało który polski eksporter może pochwalić się kontraktem! Naszymi karatami grają np. mieszkańcy Tanzanii czy Paragwaju. – Studium przypadku sukcesu polskich kart do gry dowodzi, że nawet na pierwszy rzut oka niepozornym towarem możemy zawojować świat – mówi Radosław Jarema z AKCENTY. Można wręcz powiedzieć, że to my rozdajemy karty w Europie, przynamniej te do gry.

Polskie zęby na środku oceanu

Największym zaskoczeniem lektury danych GUS może być odkrycie, że Polska eksportowała w 2014 r. ponad 565 tys. sztuk sztucznych zębów, a na dodatek, że część z nich wysłana została na … Polinezję Francuską, maleńką wyspę na Oceanie Spokojnym. W 2014 r. do tego kraju wysłaliśmy zęby o wartości aż 44 tys. zł! Poza tym, polscy eksporterzy sztucznego uzębienia „zjedli zęby” na wywozie na rynki krajów post sowieckich, takich jak Mołdawia, Azerbejdżan, Gruzja, Ukrainy i Kazachstanu.

Polska wywozi planetę Ziemię

Odchodząca coraz częściej do lamusa pomoc szkolna i ozdoba jaką jest globus przyniosła polskich eksporterom w 2014 r. zyski rzędu ponad 1,4 mln zł. Polacy wysłali w zeszłym roku za granicę 45,5 tys. kg miniatur kuli ziemskiej w tym większość do Rosji, gdzie wyeksportowaliśmy aż 33 tys. kg globusów o łącznej wartości ponad miliona złotych (1 064 422 zł). Polskie globusy trafiają także na biurka w Białorusi, Gruzji, Armenii, krajów Europy Środkowej i Południowej. Małe Ziemie z Polski przebyły spory kawał prawdziwego globu i trafiły w zeszłym roku nawet do takich krajów jak Chiny czy Liban.

Chusteczki do nosa w zagranicznych kieszeniach

Okazuje się, że wg danych GUS w polskie chusteczki swoje nosy wycierają mieszkańcy tak odległych krajów jak do Libia, Mongolia, Oman czy Turkmenistan. Wprawdzie zyski na tych kierunkach nie są ogromne i sięgają zaledwie kilkuset do kilkudziesięciu złotych, to należy przyznać, że ambicje polskich eksporterów chusteczek są „nie w kij dmuchał” i nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Cały eksport chusteczek do nosa wysłanych przez Polskę w świat osiągnął w 2014 r. wartość prawie 707 tys. zł (706 887 zł).

Kod 670419 – czyli kto potrzebuje polskiej brody, brwi, rzęs i warkoczy?

Pod kodem 670419 klasyfikacji CN w bazach GUS kryje się kategoria „brody, brwi, rzęsy, warkocze i podobne oprócz kompletnych peruk z materiałów włókienniczych, syntetycznych”. Choć jest to towar dość nietypowy, jego eksport z Polski jest jak najbardziej realny i w 2014 r. osiągnął wartość 661 646 zł. Kto ozdabia się wytworami z włosów z Polski? Odpowiedź brzmi – Skandynawowie. Nasze brody, brwi, rzęsy, warkocze i podobne towary dopełniają image’u głównie Norwegów i Finów, którzy w 2014 r. kupili po ponad tysiąc kilo tych produktów. Na wyroby z włosów z Polski zgłaszają również popyt wszyscy nasi sąsiedzi oraz – co ciekawe – Serbia, która była trzecim najważniejszym kierunkiem zbytu dla tej kategorii towaru.

Popołudniowy komentarz walutowy z 10.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 10.08.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Rozmowa z Tomaszem Cieślakiem, pomysłodawcą Mobility Reseller Days 2015

W dniach 7 i 8 października na EXPO XXI w Warszawie odbędzie się kolejna edycja Mobility Reseller Days – wydarzenia branżowego, które skupia firmy i przedsiębiorców branży nowych technologii z Europy Centralnej, Wschodniej oraz Azji. Ideą, która przyświeca Mobility Reseller Days, jest nawiązanie bezpośrednich relacji partnerskich i handlowych. Wydarzenie skupia w sobie również cele edukacyjne – zarówno dla uczestników, jak i gości wydarzenia – które dotyczą rozszerzenia wiedzy o rozwoju lokalnych kanałów sprzedaży, programach partnerskich.

Tomasz Cieślak, prezes wydawnictwa MIT MEDIA Group Sp. z o.o., organizator i pomysłodawca Mobility Reseller Days 2015
Tomasz Cieślak, prezes wydawnictwa MIT MEDIA Group Sp. z o.o., organizator i pomysłodawca Mobility Reseller Days 2015

Rozmawiamy z Tomaszem Cieślakiem, prezesem wydawnictwa MIT MEDIA Group Sp. z o.o., organizatorem i pomysłodawcą Mobility Reseller Days 2015.

To już druga edycja wydarzenia. Jak dziś mógłby Pan podsumować pierwszą edycję, czy udało się spełnić zakładane założenia ?

Tak, ponieważ zauważyliśmy pewną niszę, jeżeli chodzi o eventy branżowe i tak narodziła się idea Mobility Reseller Days. Od pięciu lat organizujemy galę Mobility Trends i widzimy potrzebę spotykania się ludzi z branży IT i Telko. Pierwsza edycja MRD, która odbyła się w ubiegłym roku pokazała, że warto się spotkać i nawiązywać bezpośrednie relacje biznesowe. To przekłada się następnie na sukcesy nie tylko sprzedażowe oferowanych przez wystawców produktów i usług, ale także pozytywnie wpływa na wizerunek marek i ich rozpoznawalność. Dlatego zdecydowaliśmy się na kolejną edycję, ale w nieco zmienionym formacie: dzień dla biznesu i dzień otwarty.

Czym tegoroczna edycja będzie się różnić od poprzedniej ?

Pierwszy dzień to spotkanie kierowane do biznesu tj. kanały sprzedaży, osoby odpowiedzialne za zakupy w sieciach detalicznych, przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw związanych z branżą IT i Telekom oraz pracowników i kadry managerskiej największych firm telekomunikacyjnych. Będą najważniejsze osoby z branży, wystawcy oraz ci, którzy szukają relacji biznesowych nie tylko w Polsce. Jeśli chodzi o rozwój naszego eventu nastawiamy się na Europę Wschodnią i Bliski Wschód. Podpisaliśmy umowę o współpracy z naszym partnerem z Chin, który będzie z nami współpracował pod kątem kooperacji chińskich firm z polskimi. Natomiast drugi dzień jest dniem otwartym na który zapraszamy wszystkich miłośników nowych technologii. Przygotowaliśmy niespodziankę dla zwiedzających – największą w Polsce wystawę zabytkowych telefonów komórkowych. Wystarczy zarejestrować się na stronie www. mobilityresellerdays.pl, by odebrać bezpłatne zaproszenie na Mobility Reseller Days.

Czy październik to dobry termin na tego typu wydarzenie ?

Ostatni kwartał jest o tyle ciekawy biznesowo, że zawsze mamy do czynienia z największą sprzedażą. Wiąże się to m.in. z back to school, czyli rozpoczęciem roku szkolnego i akademickiego. Potem mamy promocje związaną ze świętami, więc podczas Mobility Reseller Days na pewno pojawi się bardzo dużo ciekawych produktów i usług. Przedstawimy trendy Q4 na 2015 rok. Jest to także idealny czas i miejsce na debiut nowych marek i produktów. W ubiegłym roku na MRD po raz pierwszy w Polsce mogliśmy zobaczyć nowe modele iPhone’a – iPhone6 oraz iPhone6 +. Debiutował także nowy myPhone Luna oraz dwa modele Nokii. Swoją premierę miały także wkraczające na polski rynek marki – Allview i Wiko. W tym roku także będziemy świadkami wielu premier ale na chwilę obecną nie mogę zdradzić szczegółów.

W ubiegłym roku nad Mobility Reseller Days patronat objęło wiele ważnych instytucji państwowych i mediów. Jak wygląda to w tym roku ?

Ta edycja spotkała się z równie ogromnym zainteresowaniem. Patronat honorowy objęło: Ministerstwo Gospodarki, Urząd Komunikacji Elektronicznej, Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy oraz Polska Agencja Inwestycji Zagranicznych. Mamy również dobre relacje z mediami branżowymi, ale tu zaprosiliśmy media docierające do kanałów sprzedaży oraz tytuły zarówno o charakterze biznesowym i lifestylowym. Udział w wydarzeniu daje możliwość promocji firmy i jej produktów w całej branży, dlatego współpraca opiera się na wymiernych korzyściach, zarówno dla nas, jak i dla naszych partnerów i sponsorów.

Serdecznie zapraszam czytelników na Mobility Reseller Days, które odbędzie się już 7 i 8 października 2015 r. na EXPO XXI w Warszawie.

Dziękujemy za rozmowę.

Analiza jakości strony www – audyt strony internetowej

Polacy z zespołu Blink.pl udostępnili pierwsze na świecie narzędzie do semantycznego audytu strony internetowej. Dzięki analizatorowi można błyskawicznie sprawdzić podstawowe zagadnienia optymalizacyjne witryny pod kątem wyszukiwarki Google, a także – co stanowi o innowacyjności narzędzia – dokonać oceny znaczenia treści pod kątem marketingowym. Analizator jest dostępny bezpłatnie.

Audyt semantyczny to analiza strony www pod kątem kluczowych zagadnień optymalizujących i semantycznych. – Stworzony przez nas analizator pokazuje, w jakim stopniu audytowana witryna spełnia zakładane kryteria. Uzyskane wyniki dają wiedzę na temat obszarów, które należy poprawić, by uzyskiwać lepszą pozycję w wyszukiwarkach oraz poprawiać konwersję – mówi kierujący pracami, dr inż. Artur Pajkert z Blink.pl, pomysłodawca analizatora.

Czy taka analiza rzeczywiście jest ważna? Bez wątpienia tak. Pamiętajmy, że dobrze zoptymalizowana strona to lepsze wyniki organiczne w Google i lepsze stawki w reklamach AdWords. To także większa szansa, że użytkownik strony dokona pożądanej konwersji, np. zrobi zakupy w sklepie, wypełnieni formularz zamówienia czy zapisze się na newsletter.

Twoja strona bez tajemnic

– Opracowane w naszej firmie narzędzie przypomina, że marketing w wyszukiwarkach to część marketingu w szerokim rozumieniu. Sama pozycja w Google niewiele daje – potrzebne jest jeszcze zachęcenie użytkownika do dokonania konwersji – mówi Jakub Dwernicki, prezes Blink.pl. Dlatego w wyniku audytu uzyskuje się dwie syntetyczne liczby. Pierwsza mówi o tym, jaką część analizowanych kryteriów spełnia zgłoszona strona – to dość ogólny wskaźnik, obejmujący także kryteria techniczne. Druga liczba, zwana roboczo wynikiem semantycznym, jest z kolei miarą oddziaływania treści audytowanej witryny na użytkownika.

Mówiąc najprościej – analizator Blink.pl, korzystając z setek ustalonych reguł, sprawdza co analizowana strona znaczy – co oznaczają znalezione słowa, wyrażenia, frazy i jak mogą one wpływać na użytkownika strony www.

Czego dowiesz się dzięki analizie?

W wyniku audytu semantycznego dowiadujemy się, czy na stronie znajdują się elementy niezbędne dla zapewnienia prawidłowej konwersji oraz odpowiedniego, dużego ruchu (a konkretnie – ułatwiające robotom wyszukiwawczym odczytywanie i klasyfikowanie treści strony). Przykładowo: w kategorii „wezwania do akcji” treść strony jest skanowana pod kątem czasowników w drugiej osobie trybu rozkazującego, jak „kup”, „sprawdź”, „zarejestruj się”, „porównaj” itp. Oczywiście to tylko jedna z analizowanych kategorii semantycznych (w tej chwili jest ich dziesięć).

Naturalnie, wynik w jednej kategorii nie przesądza o dobrej lub złej jakości strony, ale dzięki analizowaniu wielu aspektów (m.in. społecznych dowodów słuszności, przejawów nadmiernej koncentracji na sobie itp.) można wypracować ogólną ocenę, która okazuje się trafna dla ok. 80-90% analizowanych stron.

To nowość w skali światowej!

Zwróćmy uwagę, że istniejące analizatory marketingowe stron www działają tylko w odniesieniu do witryn anglojęzycznych oraz skupiają się niemal wyłącznie na ich technicznych aspektach. Potrafią ocenić elementy optymalizacyjne i marketingową „jakość” strony, mierzoną na przykład tym, czy występują na niej blogi, formularze, jak często publikacje na jej temat pojawiają się w mediach społecznościowych itp. Autorzy analizatora Blink.pl nie napotkali jednak żadnego narzędzia, choćby próbującego odnieść się do tego, jaki wpływ na odbiorcę mogą wywierać treści strony.

Narzędzie przedstawione przez Polaków z Blink.pl to pierwszy semantyczny analizator stron działający na polskich treściach oraz na stronach niewykorzystujących semantycznych znaczników treści – a takich jest w internecie najwięcej. – Nie znaleźliśmy żadnego podobnego narzędzia ani w Polsce, ani na świecie. Dostępne mechanizmy świetnie audytowały techniczne elementy stron www, jednak niemal w ogóle nie odnosiły się do znaczenia treści nieopatrzonych semantycznymi tagami. Dlatego właśnie stworzyliśmy własne narzędzie – tłumaczy Łukasz Bielawski, programista zaangażowany w realizację projektu.

Polacy stają się światową potęgą na tym polu

Analizując ostatnie lata polskiego Internetu warto wspomnieć o dwóch projektach, które także podjęły wyzwanie analizy treści, jednak pod kątem tzw. analizy sentymentu, a nie wywierania wpływu. Są to Brand24 oraz SentiOne, a osoby zaangażowane w ich tworzenie, tj. Michał Sadowski i Kamil Bargiel stały się rozpoznawalne zarówno w kraju, jak i za granicą.

Semantyczny analizator stron, stworzony w Blink.pl, na dzień dzisiejszy pracuje tylko na stronach w języku polskim, ale autorzy już pracując nad dostosowaniem go do analiz w innych językach.

Popularność narzędzia przekroczyła oczekiwania. Od kiedy narzędzie zostało udostępnione na przełomie czerwca i lipca br., przeanalizowano już ponad 96 813 tysięcy elementów na 3.123 stronach internetowych.

Aby skorzystać z bezpłatnego audytu, wystarczy wejść na www.blink.pl/audyt – wyniki są dostępne po ok. 10 sekundach.

Grupa Waryński: 330 sprzedanych mieszkań w 12 miesięcy – podsumowanie wyników

Grupa Waryński podsumowała pierwszy rok sprzedaży mieszkań w inwestycjach Miasto Wola i Stacja Kazimierz, realizowanych wraz z partnerami przy ul. Jana Kazimierza na warszawskiej Woli. W okresie sierpień 2014 r. – lipiec 2015 r. spółka uruchomiła 4 etapy projektów o łącznej liczbie 515 mieszkań, z czego 330 lokali znalazło już swoich nabywców.

W ciągu dwunastu miesięcy, od sierpnia 2014 r., Grupa Waryński sprzedała łącznie 330 lokali, oferowanych w ramach I i II fazy obu inwestycji mieszkaniowych – Miasta Wola i Stacji Kazimierz. Bardzo dobre wyniki sprzedażowe plasują spółkę w czołówce stołecznych deweloperów mieszkaniowych.

Za nami pierwszy rok aktywnej – sprzedażowej działalności na rynku deweloperskim. Duże zainteresowanie Klientów naszymi projektami pokazuje, że jako nowy gracz na rynku nieruchomości, podążamy w dobrym kierunku. We współpracy z partnerami, stale rozwijamy nasze projekty i analizujemy sytuację na rynku, dzięki czemu możemy błyskawicznie reagować na pojawiające się trendy oraz dostosowywać kolejne etapy naszych inwestycji do oczekiwań Klientów. Nie zamierzamy zwalniać tempa. Analizujemy również możliwość realizacji kolejnych projektów w nowych lokalizacjach, wśród których znajdują się takie dzielnice, jak Wola, Bemowo czy Mokotów. Duża popularność inwestycji, dobre wyniki sprzedażowe oraz dynamicznie postępująca budowa poszczególnych faz projektów dopingują nas do jeszcze cięższej pracy i sprawiają, że jeszcze w 2015 r. będziemy mogli uruchomić kolejne fazy naszych inwestycji na Woli – powiedział Jarosław Jankowski, Prezes Zarządu Waryński S.A. Grupa Holdingowa.

deweloperskich Grupa Waryński podsumowuje pierwszy rok sprzedaży mieszkań
Miasto Wola

Grupa Waryński prowadzi obecnie dwa niezależne projekty mieszkaniowe na Odolanach, w ramach których w perspektywie kilku lat powstanie 1,5 tys. mieszkań o łącznej powierzchni użytkowej blisko 100 tys. m kw. Pierwszy – Miasto Wola, w który docelowo znajdzie się ok. 850 mieszkań, współtworzony jest ze spółką Dantex. Druga inwestycja – Stacja Kazimierz to z kolei wspólny projekt Grupy Waryński i firmy Polnord, zakładający powstanie ok. 650 lokali mieszkalnych.

W sprzedaży dostępne są aktualnie mieszkania 4 etapów inwestycji Grupy Waryński. W pierwszej fazie projektu Miasto Wola, swoich nabywców znalazło już 106 ze 112 oferowanych lokali. W drugim etapie tej inwestycji, w którym dostępnych było 113 mieszkań, firma sprzedała 56 lokali. Z kolei, w największym z dotychczas realizowanych budynków – pierwszym etapie Stacji Kazimierz, zakładającym powstanie 179 mieszkań – swoich nabywców znalazło aż 155 lokali. Druga faza tego projektu to natomiast 13 z 111 lokali sprzedanych w ciągu zaledwie kilku pierwszych dni od uruchomienia inwestycji.

W ostatnich dwunastu miesiącach, Grupa Waryński może pochwalić się nie tylko dobrymi wynikami sprzedażowymi, ale również dynamicznie postępującą budową kolejnych etapów. Spółka wraz z partnerami zawiesiła już wiechy na pierwszych etapach zarówno projektu Miasto Wola, jak i Stacji Kazimierz. Natomiast już w IV kw. zaplanowano zakończenie budowy pierwszej fazy inwestycji Miasto Wola, która tym samym stanie się pierwszym projektem deweloperskim zrealizowanym przez Grupę Waryński.

Co 4 polski przedsiębiorca nie założyłby firmy po raz drugi

Co 4. polski przedsiębiorca nie założyłby firmy po raz drugi, wynika z badania Keralla Research przeprowadzonego na zlecenie Rzetelnej Firmy. Co więcej, mając w perspektywie podobne zarobki, prawie 60% z tych rozczarowanych właścicieli, zdecydowałoby się na przejście na etat i pracę u kogoś innego.

Waldemar Sokołowski - Prezes Zarządu Rzetelnej Firmy sp. z o.o.
Waldemar Sokołowski – Prezes Zarządu Rzetelnej Firmy sp. z o.o.

1/3 właścicieli firm, założyła je, ponieważ miała świetny pomysł na biznes. Potrzeba samodzielności stała za decyzją 29% przedsiębiorców. Z kolei 1/4 biznesmenów do założenia firmy przekonała chęć zarabiania większych pieniędzy. Motywacją do pracy na własny rachunek była również niechęć do pracy u kogoś, a także problem ze znalezieniem pracy na etat – takich odpowiedzi udzieliło odpowiednio 16,6% i 13,4% przedsiębiorców.

Niezależność nie jest już jednak tym, co motywuje przedsiębiorców do dalszego rozwijania biznesu – na ten aspekt wskazało już tylko 2% aktualnie prowadzących działalność gospodarczą. Tym, co motywuje właścicieli do kontynuowania prowadzenia firmy jest zapewnienie sobie wyższego dochodu. Dla 35% przedsiębiorców jest to jedna z głównych motywacji prowadzenia działalności gospodarczej. Innymi czynnikami inspirującymi naszych przedsiębiorców do działania są: możliwość samorealizacji oraz zapewnienie sobie i innym miejsca pracy. Tę ostatnią odpowiedź wskazało 27,5% ankietowanych. Jednocześnie jednak odpowiedzialność za inne osoby to coś, co właściciele firm uznają za jedną z wad prowadzenia działalności gospodarczej – na tę uciążliwość skarżyło się 26,5% badanych.

Przedsiębiorca – pracowity, ale zestresowany

To, co znacząco utrudnia codzienną działalność polskiego biznesu są też długie godziny pracy, które powodują, że prawie 42% badanym trudno jest oddzielić pracę od życia prywatnego. Dodatkowymi elementami uprzykrzającymi życie biznesmenom jest wysoki poziom stresu związanego z koniecznością zdobywania kolejnych zleceń – wskazała na to ponad 1/3 ankietowanych, a także słaby popyt na ich usługi i niestabilność przychodów, jakie są efektem „bycia na swoim”.

Właściciele firm, którzy zgłaszają się do nas z prośbą o pomoc w odzyskaniu swoich pieniędzy od kontrahentów doprecyzowaliby tę niestabilność jako problemy z odzyskaniem zapłaty od kontrahentów. Naszymi klientami są głównie firmy z sektora MSP, które bardzo często o tym, jak dbać o własne należności uczą się na żywym organizmie, ponosząc często dotkliwe straty finansowe – przypomina Radosław Koński, dyrektor Departamentu Windykacji w firmie Kaczmarski Inkasso.

Co ósmy przedsiębiorca żali się także na częste kontrole urzędów. Dużo mniej uciążliwe są jednak dla nich pozapłacowe koszty prowadzenia biznesu, czyli konieczność opłacania podatków i ZUS-u – jako wadę wskazało je tylko 4,3% ankietowanych.

Kuszący etat

Stres i niepewność przychodów sprawiają, że perspektywa uzyskania porównywalnych dochodów na etacie u kogoś innego mogłaby być atrakcyjniejsza od prowadzenie własnej działalności dla ponad 57% badanych. Ponieważ w wielu przypadkach motywacją do rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej był aspekt finansowy, najbardziej skłonni do zmiany zapisu na wizytówce z „właściciel” na „pracownik” są ci przedsiębiorcy, którzy prowadzą najmniejsze, zatrudniające do 9 osób, zakłady. Wśród firm tej wielkości przejście na etat skusiłoby aż 43% właścicieli. Praca dla kogoś za te same zarobki zostałaby rozpatrzona również przez 1/3 właścicieli zatrudniających do 49 pracowników. Pośród tych, którzy mają większe firmy, już tylko niecałe 9% rozważałoby przejście na etat.

Nie jest aż tak źle

Całościowy obraz prowadzenia biznesu w Polsce nie jawi się jednak w aż tak ciemnych barwach, jak mogłoby się to wydawać.

Wciąż jest więcej tych przedsiębiorców, którzy nie żałują decyzji o tym, że zdecydowali się na założenie własnej działalności gospodarczej. Co więcej, aż 62% badanych – pomimo problemów, z jakimi się spotyka każdego dnia, raz jeszcze zdecydowałoby się na założenie firmy. Za bardzo znaczące w tym badaniu uznaję również to, że wśród ankietowanych przedsiębiorców aż 49% swój biznes prowadziło ponad 21 lat, a więc przez cały okres kapitalizmu w Polsce – podkreśla Waldemar Sokołowski, prezes Rzetelnej Firmy.

Chociaż przedsiębiorcy mówili o tym, co boli ich w codziennej, gospodarczej rzeczywistości, opowiedzieli też o zaletach bycia na swoim. Wśród plusów prowadzenia własnego biznesu wskazywali elastyczny czas pracy , satysfakcję z pracy na własny rachunek i wyższe zarobki. Największą zaletą, na jaką zwróciło uwagę ponad 53% z ankietowanych była niezależność i wolność decyzji, a przecież to właśnie – oprócz pieniędzy, które kuszą czasami do rozważań nad pracą dla kogoś – był jeden z głównych motywatorów dla powstania nowych firm w Polsce.

 

Wyniki Grupy Kapitałowej PKO Banku Polskiego po I półroczu 2015 r.

W II kwartale tego roku Grupa Kapitałowa PKO Banku Polskiego wypracowała 703 mln zł zysku netto, co oznacza wzrost o 8,6% q/q. W całym I półroczu 2015 r. PKO Bank Polski wzmocnił wiodącą pozycję na rynku depozytów, a dzięki wysokiej nowej sprzedaż kredytów gotówkowych, MSP i korporacyjnych, ugruntował pozycję lidera na rynku kredytów. Konsekwentna poprawa jakości portfela kredytowego przyczyniła się równocześnie do spadku kosztów ryzyka, które w I półroczu wyniosły 0,82 pkt proc. Z satysfakcją należy odnotować wzrost transakcyjności klientów Banku używających kart kredytowych i debetowych. PKO Bank Polski jest największym wystawcą kart w Polsce.

Wysoki zysk netto wypracowany w II kwartale to głównie efekt poprawy wyniku odsetkowego, istotnego zwiększenia wyniku z tytułu prowizji i opłat, a także redukcji ogólnych kosztów administracyjnych. Wynik finansowy netto wypracowany przez Grupę PKO Banku Polskiego w I półroczu wyniósł 1 350 mln zł i pozostawał pod wyraźną presją czynników zewnętrznych: wzrostu składek na BFG, obniżonych limitów opłat interchange oraz historycznie niskich rynkowych stóp procentowych.

Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego
Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego

– W pierwszym półroczu 2015 r. Bank osiągnął satysfakcjonujący wynik finansowy pomimo negatywnych czynników o charakterze regulacyjnym i makroekonomicznym. Jesteśmy zadowoleni ze wzrostu zysku netto w drugim kwartale. Bank podjął wiele inicjatyw, które mitygują trudne warunki rynkowe. Renegocjacja umów z Visa i MasterCard wpływa pozytywnie na bieżące i przyszłe wyniki z prowizji i opłat, a wdrożenie programu optymalizacji kapitału pozwoli na redukcję poziomu aktywów ważonych ryzykiem i dalszą poprawę miar adekwatności kapitałowej. Stale też rozwijamy wszystkie wiodące linie biznesowe – mówi Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.

Umacnianie wiodącej pozycji rynkowej

Skonsolidowane aktywa w I półroczu 2015 r. zwiększyły się o 5,5% r/r do poziomu 255,5 mld zł. Przyczynił się do tego wzrost kredytów netto o 4,1% r/r do 185,3 mld zł., finansowany przyrostem depozytów klientów o 4,5% do poziomu 179,1 mld zł. Za sprawą wysokiej nowej sprzedaży kredytów gotówkowych, MSP i korporacyjnych, Bank ugruntował wysoki udziału w rynku kredytów na poziomie 17,8%, przy czym był on stabilny zarówno na rynku detalicznym jak i korporacyjnym. Dotyczy to także depozytów, gdzie Bank pozostaje liderem z udziałem rynkowym na poziomie 17,5%.

Znacząca poprawa jakości portfela kredytowego

W ciągu ostatnich 12 miesięcy utrzymany został pozytywny trend dotyczący poprawy jakości portfela. Spadał koszt ryzyka oraz udział kredytów z rozpoznaną utratą wartości. Wzrastał wskaźnik pokrycia. Koszt ryzyka na koniec I półrocza 2015 r. ukształtował się na poziomie 0,82 pkt proc. (0,87 dla Banku), co oznacza spadek o 39 pb. r/r (o 28 pb. r/r dla Banku). Tak satysfakcjonująca poprawa to przede wszystkim zasługa kredytów gospodarczych, w przypadku których koszty ryzyka w ujęciu rocznym spadły o 59 pb. Wskaźnik udziału kredytów z rozpoznaną utratą wartości na koniec I półrocza 2015 r. wyniósł 6,9%, co oznacza spadek o 0,3 pp. r/r. Wskaźnik pokrycia wzrósł o 7,2 pp. r/r do poziomu 62,9%. Wynik z tytułu odpisów aktualizujących w I półroczu wyniósł -749 mln złotych i w ujęciu rocznym zmniejszył się o 22,9%, przede wszystkim w wyniku spadku odpisów na portfelu kredytów gospodarczych.

Solidna pozycja kapitałowa

Wskaźniki kapitałowe PKO Banku Polskiego pozostają na stabilnym, wysokim poziomie. Na koniec I półrocza 2015 r. współczynnik wypłacalności wyniósł 13,9 proc, a Core Tier 1 12,6 proc.

Inicjatywy wychodzące naprzeciw trudnym warunkom rynkowym

W II kwartale 2015 r. Bank dokonał kompleksowej renegocjacji umów z Visa i MasterCard. Nowe warunki współpracy pozytywnie wpływają na bieżące i przyszłe wyniki z prowizji i opłat oraz są efektem stale zwiększającego się poziomu transakcyjności kart kredytowych i debetowych klientów Banku. PKO Bank Polski z portfelem 7,5 miliona kart płatniczych i udziałem rynkowym na poziomie 21% jest największym wydawcą kart debetowych i kredytowych w Polsce.

W II kwartale PKO Bank Polski przeprowadził także kompleksowy przegląd wymogu kapitałowego celem określenia potencjału optymalizacji aktywów ważonych ryzykiem. Bank planuje wdrożenie w II półroczu 2015 r. zidentyfikowanych inicjatyw optymalizacji kapitału, a efektem przeprowadzenia programu będzie redukcja RWA (aktywa ważone ryzykiem) o blisko 10 mld zł oraz poprawa miar adekwatności kapitałowej o około 0,7 pp. do końca 2015 r.

Rozwój we wszystkich obszarach biznesowych

W kwietniu sukcesem zakończyła się integracja z Nordea Bank Polska. Obecnie wszyscy klienci Banku mają zapewniony jednakowy standard obsługi. Łączne szacowane synergie (brutto) z akwizycji wyniosą 300 mln zł rocznie od 2017 r., czyli po całkowitym zakończeniu procesu integracji.

W II kwartale PKO Bank Polski wygrał przetarg na obsługę budżetu miasta Katowice i jego 63 jednostek organizacyjnych, a Contact Center Banku w XI edycji badania infolinii bankowych pokonał 12 konkurentów i utrzymał pozycję lidera.

Z Chin znów powiało chłodem

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska
dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska

Tydzień wita inwestorów serią złych informacji z Chin, gdzie spadki kontynuują zarówno eksport, jak i import. Jednocześnie wzrosła nieco inflacja, co może ograniczać przestrzeń do działań stymulacyjnych banku centralnego. Reakcja rynków była zaskakująca. Indeksy na chińskim parkiecie rosły po 5 proc., a w górę szły także notowania miedzi.

Piątkowa publikacja danych z amerykańskiego rynku pracy, zgodnie z naszymi przypuszczeniami, nie przyniosła podpowiedzi w kwestii terminu podwyżki stóp przez Fed. Większość komentarzy sugeruje, że rynek pracy wysyła sygnały raczej wskazujące na wrzesień, ale rynki finansowe są odmiennego zdania. Świadczy o tym nie tylko wspomniane osłabienie dolara, ale także wzrost cen amerykańskich obligacji skarbowych, spychający rentowność papierów dziesięcioletnich poniżej 2,2 proc. i utrwalający ich spadkową tendencję. Dla interpretacji danych i nastawienia przedstawicieli rezerwy federalnej, ważne mogą być dzisiejsze wypowiedzi Dennisa Lockharta i Stanleya Fischera z Fed. Deklaracje Lockharta sprzed kilku dni skutkowały sporym umocnieniem się dolara. Jeśli potwierdzi swoje przekonanie o możliwości podwyżki stóp już we wrześniu, reakcja może być podobna. Szczególnie, jeśli Fischer także przychylałby się do tego stanowiska.

Dane z USA straszą rynki

Inwestorzy liczyli, że dane z amerykańskiego rynku pracy rozwieją wątpliwości co do terminu podwyżki stóp procentowych w USA. Odczyty były w miarę neutralne, a na rynku były spore rozbieżności co do interpretacji takiej publikacji. Dane z Chin znowu zaskoczyły negatywnie. S&P potwierdza dobre perspektywy Polski.

Maciej Przygórzewski - główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat
Maciej Przygórzewski – główny analityk Internetowykantor.pl i Walutomat

Piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy nie dały odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytanie o termin podwyżek stóp procentowych. Wiele mówi się w tym temacie o wrześniu, jednakże termin ten jest raczej pierwszym możliwym niż prawdopodobnym. Analitycy zwracają uwagę na dane z gospodarki przewidując, że poprawiająca się sytuacja skłoni FED do szybszego podniesienia oprocentowania. W tym kontekście bardzo ważne są dane z rynku pracy, gdyż dobrze pokazują kondycję gospodarki. Piątkowe dane były odrobinę gorsze od oczekiwań. Stopa bezrobocia nie wzrosła, ale zmiany zatrudnienia są mniejsze niż oczekiwano. Inwestorzy nie wiedzieli jak zareagować na te dane. W rezultacie tuż po publikacji dolar umocnił się do euro o jednego centa, by już po godzinie odbić w drugą stronę i zniwelować cały ten ruch.

W weekend poznaliśmy dane makroekonomiczne z Chin: w sobotę bilans handlowy, a w niedzielę inflację. Na szczególną uwagę zasługuje spadek eksportu o 8,1%. Jest to wynik znacznie gorszy od oczekiwań analityków. Import spadł o porównywalną wartość, jednak w tym przypadku pokrywało się to z oczekiwaniami. Tak duże spadki spowodowane są sytuacją na świecie oraz przestawianiem chińskiej gospodarki na wciąż szybko rosnący rynek wewnętrzny.

Agencja ratingowa Standard and Poor’s potwierdziła pozytywne perspektywy dla Polski, zarówno w długim, jak i krótkim okresie. W komunikacie zwrócono uwagę, na rosnącą rolę popytu wewnętrznego pozwalającą korzystnie wybrnąć z zawirowań w regionie. Agencja prognozuje 3,5% wzrostu PKB na ten rok. W kolejnych latach szacunki spadają po 0,1% rocznie. Pozytywna perspektywa to jednak nie to samo co poprawa rankingu. Szanse na wzrost ratingu w ciągu nadchodzących 18 miesięcy oceniono na powyżej 25%. Rosnący ranking umocnił by złotego, gdyż spowodowałby wzrost popytu na polskie obligacje.

Trwają negocjacje w Grecji. Czasu na osiągnięcie porozumienia jak na ten kraj jest jeszcze dużo zatem nie widać nerwowości na rynkach. Kolejna rata wobec EBC powinna zostać spłacona do 20 sierpnia. Komentarze uczestników rozmów mówią o uzyskaniu porozumienia na początku tego tygodnia. Problemy Grecji ciążą na notowaniach euro. W rezultacie osiągnięcie porozumienia powinno doprowadzić do umacniania się euro wobec dolara. Nie powinno być mowy oczywiście o powrotach do poziomów sprzed roku. Ostatni ruch na tej parze jest wynikiem głównie dysproporcji w potencjale gospodarek. Nie można jednak ignorować napięć na rynkach związanych z potencjalnym opuszczeniem przez Grecję strefy euro.

EUR/PLNKomentarz walutowy 10.08.2015
Wykres kursu średniego EUR/PLN za okres od 10.05.2015 do 10.08.2015

Kurs EUR/PLN porusza się w krótkoterminowej formacji wzrostowej wewnątrz szerokiej formacji wzrostowej. Dolne ograniczenie przebiega obecnie w okolicach 4,1600, a kolejnego wsparcia należy oczekiwać w okolicach 4,1200 – 4,1250, gdzie znajduje się dolne ograniczenie głównej formacji.

CHF/PLNKomentarz walutowy 10.08.2015
Wykres kursu średniego CHF/PLN za okres od 10.05.2015 do 10.08.2015

Kurs CHF/PLN utworzył trend wzrostowy, z którego doszło do wybicia w dół. Ku uciesze kredytobiorców można dalej mówić o dłuższym trendzie spadkowym. Po przebiciu ważnych minimów na 3,9000, kolejnym ważnym poziomem jest 3.8450.

USD/PLNKomentarz walutowy 10.08.2015
Wykres kursu średniego USD/PLN za okres od 10.05.2015 do 10.08.2015

Kurs USD/PLN porusza się w ramach szerokiej formacji wzrostowej. Opór stanowić będzie maksimum na poziomie 3,8500. Kolejnym wsparciem są minima na 3,7600.

GBP/PLNKomentarz walutowy 10.08.2015
Wykres kursu średniego GBP/PLN za okres od 10.05.2015 do 10.08.2015

Kurs GBP/PLN podobnie jak USD/PLN porusza się w ramach szerszej formacji wzrostowej. Oporem dla ewentualnych wzrostów jest ostatnie maksimum na 5,9900. W przypadków dalszych spadków najbliższym wsparciem jest Ostatnie minimum lokalne na 5,7700.

Maciej Przygórzewski- główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Dobre perspektywy dla producentów tworzyw sztucznych. Pomaga tania ropa naftowa

Piotr Górowski, prezes Gekoplast SA

Polski przemysł zużywa coraz więcej wyrobów z tworzyw sztucznych. To efekt silnego wzrostu produkcji w ostatnich latach w branży motoryzacyjnej, AGD oraz spożywczej, które należą do głównych odbiorców opakowań i płyt z polipropylenu. Producenci tych wyrobów spodziewają się utrzymania dynamicznego wzrostu przychodów, dlatego inwestują w nowe moce wytwórcze. Spadek cen ropy naftowej do wieloletnich minimów dodatkowo zwiększa rentowność tej branży.

– Uruchomiliśmy nową linię do produkcji płyt komórkowych, ona nie funkcjonuje jeszcze tak wydajne, jak zakładaliśmy, natomiast efektem tej i poprzednich inwestycji jest to, że zwiększyliśmy znacznie moce produkcyjne. Już po pierwszym półroczu możemy się pochwalić blisko 10-proc. wzrostem przychodów, a to jest dopiero początek. Spodziewam się, że te wzrosty będą w drugim półroczu jeszcze większe – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Piotr Górowski, prezes Gekoplast SA.

Na zyski i przychody producentów tworzyw sztucznych silnie oddziałują trendy w globalnej gospodarce, zwłaszcza zmiany popytu w największych gospodarkach z silną bazą przemysłową, jak np. Chiny, USA czy Niemcy. Zgodnie z informacjami Gekoplastu eksport odpowiada za blisko połowę obrotów spółki i koncentruje się przede wszystkim na rynkach krajów UE. W długim okresie produkcja tworzyw sztucznych charakteryzuje się stabilnym i wysokim wzrostem – od 1950 r. światowa podaż tych wyrobów rosła w średnim tempie 9 proc. rocznie.

Obecnie kluczowym czynnikiem wpływającym na ceny polipropylenu jest silna bessa na rynku ropy naftowej i gazu ziemnego. W przypadku tego pierwszego surowca po krótkotrwałej, aczkolwiek silnej wzrostowej korekcie w połowie bieżącego roku ceny z powrotem sięgają wieloletnich minimów. To dobry prognostyk na następne kwartały dla branży.

– Ceny polipropylenu, czyli naszego głównego surowca, zachowywały się bardzo dziwnie w pierwszym półroczu. Na początku roku był spadek cen do bardzo niskich, niespotykanych od dawna poziomów, natomiast od marca do czerwca ceny wzrosły o blisko 50 proc., natomiast w lipcu już była niewielka obniżka i myślę, że rynek się ustabilizował – uważa Górowski.

Gwałtowna przecena ropy naftowej to przede wszystkim efekt porozumienia krajów zachodnich z Iranem, który niedługo potem zapowiedział silne zwiększenie produkcji węglowodorów, bez jakichkolwiek konsultacji z partnerami z OPEC. Innym korzystnym czynnikiem dla producentów tworzyw sztucznych jest szybki wzrost inwestycji w polskim przemyśle w ostatnich kwartałach. Do tego dodać należy sygnały o możliwych dużych bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, m.in. w branży motoryzacyjnej.

– Pierwsze półrocze w Gekoplaście było bardzo udane. Co prawda spodziewaliśmy się trochę lepszych wyników, w tym zysków, ale sytuacja na rynku surowców nie była dla nas sprzyjająca, szczególnie w drugim kwartale. Stąd wyniki, szczególnie te z drugiego kwartału, są niższe od naszych oczekiwań, zważywszy jednak na to, że surowce, które wykorzystujemy do produkcji, wzrosły w tym czasie o prawie 30 proc., to wygenerowanie mimo wszystko pozytywnego wyniku jest jak najbardziej zadowalające – twierdzi prezes Gekoplastu.

W pierwszym półroczu 2015 r. zysk netto Gekoplastu wyniósł 2,4 mln zł, co oznacza wzrost o ponad 13,5 proc. w ujęciu rocznym. Przychody w tym samym okresie wyniosły 41,2 mln zł i były o 9,3 proc. wyższe niż w pierwszej połowie 2014 r.

i2 Development skupia się na rewitalizacjach i trudnych projektach w ścisłym centrum Wrocławia

Marcin Misztal, wiceprezes zarządu i2 Development

Spółka deweloperska w najbliższych latach ma w planach budowę 1,4 tys. mieszkań i 30 tys. lokali usługowo-biurowych. Przede wszystkim w ścisłym centrum i prestiżowych dzielnicach stolicy Dolnego Śląska. Aktualnie firma prowadzi we Wrocławiu 27 inwestycji.

Mamy bardzo dużą liczbę projektów we Wrocławiu. Obecnie jest to dwadzieścia siedem różnych inwestycji – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marcin Misztal, wiceprezes zarządu i2 Development. – Jest to najwięcej spośród wszystkich deweloperów w mieście – dodaje.

Wrocławska spółka istnieje od 2012 roku. W skład grupy i2 Development wchodzi deweloper, generalny wykonawca KPB oraz biuro projektowe Chamielec Architekci. Firma zatrudnia 70 osób i współpracuje z kolejnymi 600.

Firma specjalizuje się w projektach mieszkalnych klasy premium. To stanowi około 75 proc. jej działalności. Pozostała część to budowa powierzchni biurowych i usługowych. Jak przekonuje Marcin Misztal, deweloper koncentruje się na trudnych projektach w ścisłym centrum miasta i jego prestiżowych dzielnicach.

Z jednej strony mamy inwestycje komercyjne, które stanowią jedną czwartą wszystkich realizowanych projektów, a z drugiej strony projekty mieszkaniowe – wymienia Marcin Misztal. – Stawiamy przede wszystkim na rewitalizację – dodaje.

Flagowym projektem dewelopera jest Bulwar Staromiejski w bezpośrednim sąsiedztwie wrocławskiego rynku. Teren obejmuje 2,5 ha powierzchni w okolicach Odry i fosy miejskiej. Powstanie tam 11 budynków mieszkalnych oraz trzy komercyjne. W sumie i2 Development posiada we Wrocławiu bank ziemi pozwalający na stworzenie 93 tys. metrów kwadratowych powierzchni użytkowej.

W ciągu najbliższych trzech lat firma zamierza wybudować 1,4 tys. mieszkań i niemal 30 tys. metrów kwadratowych powierzchni biurowo-usługowych. Na inwestycje spółka w ciągu najbliższych lat chce przeznaczyć sto milionów złotych.

Szukamy stale inwestycji w ścisłym centrum miasta oraz w dzielnicach, w których dobrze się mieszka, czyli z dużą ilością zieleni, z otoczeniem przyjaznym dla rodzin – twierdzi wiceprezes zarządu. – Takich miejsc, gdzie oprócz realizowanego budynku jesteśmy w stanie stworzyć otoczenie sprzyjające życiu.

Wiceprezes i2 Development dodaje, że niespełna rok temu firma zakończyła pierwszy cykl inwestycyjny, dzięki czemu uzyskała około 60 mln złotych przychodów.

Pojawiły się pierwsze przychody z tych najmniejszych inwestycji – twierdzi Marcin Misztal. – Za 2014 rok przychody przekroczyły 60 mln złotych. Zakładamy, że przez najbliższe kilka lat rok do roku wzrost będzie kilkudziesięcioprocentowy, jednak dokładnych prognoz nie podajemy – dodaje.

i2 Development intensywnie pracuje nad prospektem emisyjnym, który w ciągu najbliższych tygodni ma zostać złożony do Komisji Nadzoru Finansowego. Firma planuje debiut na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych. Dzięki sprzedaży akcji spółka chce pozyskać nawet kilkadziesiąt milionów złotych, które przeznaczy na rozpoczęcie nowych inwestycji i realizację już rozpoczętych.

Opti TFI: Jeśli wejdzie w życie przyjęta przez Sejm ustawa frankowa, banki stracą od 15 do 17 mld zł

Tomasz Bursa, wiceprezes zarządu Opti TFI

Przyjęta przez Sejm ustawa o pomocy frankowiczom przerzuca na banki aż 90 proc. kosztów przewalutowania kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Koszty, jakie poniesie sektor, wyniosą według szacunków Opti TFI między 15 a 17 mld złotych. Ustawa w połączeniu z planowanym wprowadzeniem podatku bankowego może zahamować akcję kredytową banków, a zysk całego sektora pomniejszyć nawet o 2/3.

– Szacujemy, że te koszty wyniosą między 15 a 17 mld zł, stanowi to około 8 do 10 proc. wartości kapitału własnego sektora – mówi Tomasz Bursa, wiceprezes zarządu Opti TFI.

Wpływ ustawy w najbliższych latach będzie wyraźnie ciążył na sektorze bankowym. Szacowane koszty przewalutowania kredytów hipotecznych we frankach są porównywalne do rocznego zysku osiągniętego przez wszystkie polskie banki w 2014 (16,23 mld zł).

– Gdyby rzeczywiście zastosować te rozwiązania, które zaproponowała Platforma Obywatelska, i tę poprawkę SLD-owską na poziomie 90 proc. partycypacji w kosztach tej ustawy przez banki, to rentowność sektora obniżyłaby się o około 20-30 proc. – ocenia ekspert.

Rozmówca zwraca również uwagę na ryzyko obniżenia bądź nawet całkowitego zawieszenia wypłaty dywidend dla akcjonariuszy. Mogą też wzrosnąć ceny usług bankowych.

– Myślę, że banki z pewnością będą szukać możliwości przenoszenia części tych kosztów na klientów, m.in. poprzez wzrost opłat, ale myślę, że głównym problemem będzie obniżenie tempa wzrostu akcji kredytowych – podkreśla Bursa.

Przedstawiciel Opti TFI w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor przestrzega przed kupowaniem akcji przecenionych banków. Brak pewności co do ostatecznego kształtu ustawy oraz niepewność co do faktycznych kosztów proponowanych rozwiązań sprawiają, że obecnie na rynku lepiej poszukać innych okazji inwestycyjnych.

– Nigdy nie łapie się spadających noży, tutaj rzeczywiście musimy poczekać na uspokojenie nastrojów i ostateczne wyklarowanie się ustawy – wyjaśnia.

W chwili obecnej najważniejszym tematem w sektorze bankowym obok ustawy frankowej jest kwestia podatku bankowego. W bieżącej wycenie polskich banków widać, że inwestorzy dyskontują wpływ proponowanych rozwiązań na ich wartość. Jak mówi Tomasz Bursa, ujemny wpływ obu ustaw na wyniki banków może wynieść 8-10 mld złotych rocznie, a to dwie trzecie ubiegłorocznego wyniku. Jak podał KNF, tylko w pierwszym półroczu 2015 roku, nawet bez proponowanych rozwiązań prawnych, zysk sektora bankowego spadł o ponad 8 proc. do niespełna 8 mld zł.

– Banki dalej będą rentowne, ale rzeczywiście ich zdolność do generowania akcji kredytowej w przyszłości, w szczególności w segmencie kredytów hipotecznych czy infrastrukturalnych, znacząco by spadła – wyjaśnia przedstawiciel Opti TFI.

W przypadku akceptacji ze strony Senatu i złożenia podpisu przez prezydenta efekty wprowadzenia ustawy frankowej będą widoczne w wynikach banków już w przyszłym roku. Proponowany przez Prawo i Sprawiedliwość podatek bankowy może wejść w życie już w połowie 2016 roku lub na początku 2017. Wszystko zależy od szybkości przebiegu procesu legislacyjnego.

Prezes Opti TFI zwraca uwagę na wzrost cen usług w sektorze bankowym, który widoczny jest już od 2-3 lat. Podwyżki związane są przede wszystkim z podniesieniem składek do BFG oraz obniżeniem opłat od transakcji kartami płatniczymi.

–  Myślę, że będzie to kontynuowane, tym bardziej że postępują pewne procesy konsolidacyjne w sektorze, co spowoduje, że banków będzie mniej – prognozuje analityk.

Indeks giełdowy WIG-banki jest jednym z najsłabszych wskaźników warszawskiej giełdy. Od początku roku stracił już 18 proc. Poszczególne banki radzą sobie jeszcze gorzej. Te posiadające największe portfele kredytów frankowych, czyli Getin Noble oraz Millennium, notują od początku roku spadki o odpowiednio niemal 60 i 36 proc.

66 proc. seniorów pobiera emeryturę na konto. To coraz ważniejsza grupa klientów dla banków

Justyna Galbarczyk

Rośnie liczba emerytów, którzy korzystają z rachunków bankowych. Wciąż jednak co trzeci senior pobiera świadczenie w formie gotówki. Koszty ponoszone przez ZUS z tytułu wypłaty świadczeń w tej formie wynoszą około 221 mln zł rocznie. Wszystkie przelewy na konto to jedynie kilka tysięcy złotych. Na ubankowieniu zyskują jednak przede wszystkim seniorzy, bo przelew emerytury zwiększa ich bezpieczeństwo. Również banki doceniają emerytów jako klientów i coraz częściej przygotowują ofertę dopasowaną do ich potrzeb.

Ponad 65 proc. klientów ZUS pobiera świadczenia na rachunki bankowe. Dotyczy to wszystkich świadczeń długoterminowych, począwszy od emerytur, rent i rent rodzinnych, aż po emerytury pomostowe i kompensacyjne świadczenia nauczycielskie. Obserwujemy od kilku lat systematyczny wzrost wypłat świadczeń na rachunki bankowe – przyznaje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Justyna Galbarczyk z Departamentu Finansów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Wskaźnik ubankowienia seniorów rośnie. Z danych NBP wynika, że 57 proc. osób po 65 roku życia nie posiada rachunku bankowego. W grupie 55-65 lat jest to już 32 proc. osób. ZUS przelewa emerytury na konto 66 proc. seniorów, a odsetek ten stopniowo rośnie. W 2005 roku wynosił 44,5 proc., a w 2012 – 59 proc.

Dwa lata temu ZUS przeprowadził I edycję konkursu skierowanego do banków komercyjnych, prosząc o propozycję oferty bankowej, która zainteresuje naszych klientów. Analizując wyniki, stwierdziliśmy, że ubankowienie najbardziej wzrosło w grupie wiekowej 68-77 lat. Więc odsetek ten zwiększają nam nie tylko nowi emeryci, którzy w sposób naturalny mają już rachunki bankowe i wśród których wskaźnik ten wynosi blisko 90 proc. – ocenia ekspertka.

Z danych Zakładu wynika, że świadczenie w formie bezgotówkowej najczęściej pobierają mieszkańcy północno-zachodniej i południowo-zachodniej Polski. Rekordzistą jest Rybnik, gdzie w ten sposób emerytura dociera do 76 proc. seniorów. Najgorzej pod tym względem sytuacja wygląda w rejonie Radomia, Tarnowa i Nowego Sącza, gdzie nieco ponad połowa emerytów wybiera gotówkę.

ZUS walczy z wykluczeniem cyfrowym seniorów zgodnie z zaleceniem Komisji Europejskiej, dlatego wspólnie z komercyjnymi bankami przygotowuje oferty, które mają zachęcić seniorów do zakładania kont bankowych. Również banki często dostosowują swoją ofertę do osób starszych, zwłaszcza że stanowią oni dobrą grupę klientów.

Seniorzy ufają bankom, a banki im. To bardzo dobrzy klienci, którzy mają stałe dochody, w związku z tym współpraca z nimi układa się bardzo dobrze. Co więcej, dużo osób starszych polubiło nowoczesne narzędzia bankowości i nie jest dla nas żadnym zaskoczeniem, że osoby starsze, mające od wielu lat konta bankowe, zgłaszają się do banków, prosząc, aby uruchomić im dostęp do internetu – tłumaczy Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.

Emeryci mają zazwyczaj dobrą historię kredytową, stałe źródło dochodów, a jeśli zaciągają pożyczki, to terminowo je spłacają. Rośnie więc liczba banków, które oferują konta dla osób starszych.

Spośród wszystkich narzędzi bankowych, które mamy do dyspozycji, to właśnie konto internetowe jest najbezpieczniejszym miejscem do przechowywania gotówki – przekonuje Barbrich. – Bankomaty nie gryzą, jest ich coraz więcej, dlatego zachęcamy wszystkich, którzy jeszcze nie korzystają z kart, żeby z tej bankowości, czy to internetowej czy mobilnej, korzystali.

ZUS liczy, że dzięki współpracy z Bankiem BPH i jego Kapitalnym Kontem dla Klientów ZUS, które okazało się najlepsze w drugiej edycji konkursu, uda się zwiększyć liczbę wypłat na rachunki bankowe.