Poziom długoterminowych oszczędności Polaków jest jednym z najniższych w Europie

CEO Magazyn Polska

Za 30-40 lat na jednego emeryta będzie przypadać jedna osoba pracująca, a nie jak dziś trzy. To spowoduje, że realny poziom wypłacanych świadczeń emerytalnych może spaść nawet o połowę. W związku z tym konieczna jest budowa systemu motywacyjnego, który zachęcałby Polaków do oszczędzania na emeryturę. Wprawdzie środki, które Polacy odkładają, z roku na rok są coraz większe, jednak poziom długoterminowych oszczędności jest jednym z najniższych w Europie.

Zmiany demograficzne związane z procesem starzenia się społeczeństwa budzą obawy o wysokość przyszłych świadczeń emerytalnych.

Za 30-40 lat  na jednego emeryta będzie przypadała jedna osoba pracująca. Realny poziom świadczeń emerytalnych spadnie średnio z poziomu ok. 60 proc. obecnie do poziomu około 30 proc. średniej pensji. Obniży się więc standard życia na emeryturze. Dlatego trzeba oszczędzać długoterminowo, budując kapitał na potrzeby emerytalne – mówi agencji Newseria Biznes Jarosław Bartkiewicz, prezes zarządu spółki AXA Życie.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2050 roku liczba osób w wieku emerytalnym wzrośnie niemal dwukrotnie i osiągnie ponad 11 milionów. Gwałtownie skurczy się natomiast grupa obywateli w wieku produkcyjnym. Ubytek wyniesie ponad 7,5 miliona osób.

Poza zmianami demograficznymi ważna jest czysta ludzka przyzwoitość, czyli żyć tak, by nie pozostawiać naszych dzieci z długami, i zadbać o siebie tak, aby godnie żyć na emeryturze, a niekoniecznie żyć tak, żeby nasze dzieci musiały finansować nasze emerytury – twierdzi Bartkiewicz.

Na koniec grudnia oszczędności Polaków przekroczyły wartość 1 bln zł. W skali roku wprawdzie spadły o 6 proc. (ok. 70 mld zł), ale wynika to z transferu środków z OFE do ZUS. Pieniądze gromadzone w bankach i SKOK-ach na rachunkach bieżących wzrosły o blisko 21 mld zł, a na depozytach terminowych – o 37 mld zł.

Udział oszczędności długoterminowych w aktywach gospodarstw domowych w Polsce wynosi zaledwie 13 proc. i jest jednym z najniższych w Europie. Dla porównania w Wielkiej Brytanii kapitały długookresowe stanowią ponad połowę posiadanych środków.

Mało osób oszczędza długoterminowo. Gros odłożonych środków to są tzw. krótkie pieniądze zgromadzone w bankach na 4-12 miesięcy. Pokazując Polskę na tle innych krajów, można powiedzieć, że poziom długoterminowych oszczędności jest u nas bardzo niski – ocenia prezes AXA Życie.

Aby skłonić Polaków do długoterminowego oszczędzania, niezbędna jest budowa odpowiedniego systemu motywacyjno-edukacyjnego. W opinii Bartkiewicza szczególną rolę powinien odgrywać w tym rząd. Jak podkreśla, Polacy powinni mieć świadomość, że ZUS nie będzie w stanie zapewnić im wysokich emerytur w przyszłości.

Po pierwsze, trzeba Polaków wyrwać z tego komfortowego przekonania, że w przyszłości będą mieli wysokie emerytury. Trzeba edukować, również dzieci w szkołach, że należy i warto oszczędzać, aby w ten sposób zadbać o swój los – przekonuje prezes AXA Życie.

Istotne jest podjęcie przez obywateli aktywnych działań, które przełożą się na wzrost wysokości przyszłych świadczeń. Regularne odkładanie nawet niewielkich kwot spowoduje, że w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego będzie się dysponować całkiem pokaźnym kapitałem.

Trzeba starać się przeznaczać 100-150 zł i regularnie zacząć oszczędzać, najlepiej już w wieku 20-30 lat. Im dłużej się oszczędza, tym procent składany w dłuższym okresie lepiej pracuje. Wtedy jest szansa zaoszczędzenia takiej kwoty na emeryturę, która wydatnie może podwyższyć świadczenie emerytalne – twierdzi Bartkiewicz.

Obecnie średnia miesięczna emerytura w Polsce wynosi blisko 2000 zł brutto, co stanowi około 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

D. Hübner: Wyjście z procedury nadmiernego deficytu nie jest zielonym światłem dla zadłużania się

CEO Magazyn Polska

Decyzja Komisji Europejskiej o zdjęciu z Polski procedury nadmiernego deficytu to wyraz zaufania dla polityki obecnego rządu – ocenia europosłanka PO Danuta Hübner. Potrzebne są jednak kolejne zalecane przez Brukselę reformy, m.in. likwidacja KRUS-u oraz zmniejszenie udziału umów śmieciowych. Decyzja Komisji umożliwia także podniesienie kwoty wolnej od podatku.

Wyjęcie przez Komisję Europejską Polski z grupy krajów, które mają uruchomioną procedurę nadmiernego deficytu, oznacza, że zostały uznane wysiłki polskiego rządu i ministra finansów na rzecz ograniczania deficytu i zadłużenia – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Danuta Hübner, europosłanka PO, członkini m.in. europarlamentarnej Komisji Gospodarczej i Monetarnej. – To jest wyraz zaufania, że będziemy dalej rzeczywiście realizować politykę stabilną i politykę ograniczania nadmiernych wydatków.

Polska była objęta procedurą nadmiernego deficytu od 2009 r. Jest ona uruchamiana przez UE w przypadku, gdy kraj przekroczy 3 proc. deficytu w odniesieniu do PKB. Państwa objęte procedurą muszą stosować się do zaleceń Brukseli, w przeciwnym razie mogą zostać obłożone karami finansowymi. Decyzję Komisji o zdjęciu z Polski procedury muszą jeszcze zatwierdzić w czerwcu unijni ministrowie finansów.

Komisja podkreśliła jednak, że Polska musi dalej reformować finanse publiczne. Bruksela zaleca redukcję deficytu budżetowego w odniesieniu do PKB o 0,5 pkt proc. i ograniczenie stosowania obniżonych stawek VAT.

Jedną z rekomendacji Brukseli jest rozpoczęcie procesu ujednolicania systemów emerytalnych dla rolników i górników z systemami dla innych grup zawodowych. W praktyce oznacza to zmierzanie do likwidacji KRUS-u. Jak podkreśla Hübner, byłoby to rozwiązanie korzystne dla polskiej gospodarki, bo rolniczy system ubezpieczeń społecznych nie ma uzasadnienia.

Wcześniej czy później to nastąpi, ktokolwiek będzie u steru polskich rządów i ktokolwiek będzie czuł się odpowiedzialny za przyszłość polskiej gospodarki, bo rozwiązanie tej sprawy jest po prostu konieczne. Nie jest to niczym uzasadnione w sytuacji, kiedy polskie rolnictwo dostało ogromny zastrzyk wsparcia inwestycyjnego przez ostatnie lata i to wsparcie będzie kontynuowane, bo europejska polityka rolna będzie kontynuowana – argumentuje europosłanka.

Komisja skrytykowała także powszechność elastycznych form zatrudnienia na umowy śmieciowe. Hübner podkreśla, że nie chodzi o ich zlikwidowanie. Tego typu umowy są bowiem często potrzebne i korzystne nie tylko dla przedsiębiorców, lecz także dla pracowników. W Polsce są one jednak wykorzystywane zbyt powszechnie.

Hübner zwraca jednak uwagę na to, że ograniczenie stosowania śmieciówek nie jest łatwe, bo dotyka to działalności sektora prywatnego.

Musimy znaleźć także rozwiązanie na wprowadzenie do systemu ubezpieczenia społecznego tych wszystkich, którzy podejmują pracę. I to jest jedna z tych ścieżek, na którą trzeba wejść im szybciej, tym lepiej – mówi Hübner.

Zdjęcie procedury nadmiernego deficytu z Polski umożliwi także zmiany w polityce fiskalnej na korzyść obywateli. Jedną z nich – w ocenie Hübner – może być podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Obecnie polski limit należy do najniższych w Europie i wynosi 3091 zł rocznego dochodu.

Hübner przestrzega jednak przed zbyt pochopnym rozluźnianiem dyscypliny podatkowej. Wśród dyskutowanych zmian jest również obniżka stawki podatku VAT. Minister finansów na razie nie podaje kiedy i czy w ogóle możliwe jest obniżenie podatków i zwiększenie kwoty wolnej.

Bardzo bym przestrzegała przed różnymi pomysłami, które pojawiają się już w mediach i wśród tych wszystkich, którzy oczekują, że nagle radykalnie możemy zwiększyć wydatki. Nie możemy zejść z tej ścieżki, za przestrzeganie której zostaliśmy „nagrodzeni” zdjęciem tej procedury – mówi Hübner.

Od niedzieli surowsze kary za nadmierną prędkość i prowadzenie auta pod wpływem alkoholu

0

CEO Magazyn Polska

17 maja w życie wchodzi nowy kodeks drogowy. Za przekroczenie o 50 km/h prędkości w terenie zabudowanym kierowca straci prawo jazdy na trzy miesiące. To znacznie dotkliwsza kara niż nawet wysoki mandat i może przyczyni się do zmniejszenia liczby wypadków na drogach. Surowiej będą karani także kierowcy kierujący pod wpływem alkoholu. Muszą liczyć się nie tylko z karą więzienia, lecz także wysoką karą finansową.

Mamy rewolucyjną zmianę w sankcjach za przekroczenie prędkości – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Bartłomiej Morzycki, prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. – Zgodnie z prawem, które wchodzi w życie 17 maja, każdy kierowca, który przekroczy prędkość o 50 km/h, będzie miał zatrzymywane prawo jazdy na okres trzech miesięcy. Takie rozwiązanie funkcjonuje w innych krajach europejskich i statystyki pokazują, że jest to dotkliwsza sankcja niż 200, 300 czy 500 zł mandatu.

Zgodnie z przepisami, jeśli ukarana za nadmierną prędkość osoba zostanie przyłapana na tym po raz drugi, utrata prawa jazdy zostanie wydłużona do sześciu miesięcy. Za trzecim razem starosta wyda decyzję o definitywnym cofnięciu uprawnień, a ukarany kierowca będzie musiał ponownie zdawać egzamin.

Zdaniem Morzyckiego może to sprawić, że kierowcy, na których wysokie mandaty nie robiły wrażenia, zdejmą nogę z gazu. Dotyczy to również osób, dla których prowadzenie samochodu jest źródłem utrzymania.

Mówię tutaj o kierowcach zawodowych, czyli kierowcach autobusów, komunikacji miejskiej oraz kierowcach flot służbowych, których w Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy. Każda z tych osób, jeżeli pozwoli sobie na takie naruszenie prędkości, które skończy się zatrzymaniem prawa jazdy na 3 miesiące, sprowadza na siebie poważny kłopot, bo przez ten czas nie będzie mogła pracować – podkreśla ekspert.

Zaostrzenie przepisów może poprawić bezpieczeństwo na drogach. Z policyjnych statystyk wynika, że nadmierna prędkość jest główną przyczyną wypadków. Z ponad 28 tys. wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdem w 7,5 tys. przyczyną było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze.

Nowe przepisy zmieniają też kwalifikację prowadzenia pojazdu bez ważnego prawa jazdy.

Teraz to już nie będzie błahe wykroczenie, bez prawa jazdy nie będzie można się poruszać, bo będzie to przestępstwo. Osoba, która zostanie prawomocnie skazana, będzie umieszczana w rejestrze osób skazanych, a to przecież rzutuje na codzienne życie i plany zawodowe – tłumaczy Bartłomiej Morzycki.

Nowe przepisy będą też znacznie bardziej surowe dla pijanych kierowców. Ponad 0,5 promila alkoholu we krwi oznacza karę więzienia i zapłatę minimum 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (kolejny wyrok to już 10 tys. zł). Ponadto takim kierowcom zostaną zawieszone uprawnienia do poruszania się samochodem na okres od 3 do nawet 15 lat.

To wszystko ma na celu jeszcze bardziej zaostrzyć te przepisy, które i tak już należały do jednych z ostrzejszych w Europie. Niestety, dotychczas ciągle mieliśmy do czynienia z dużą liczbą – choć zmniejszającą się z roku na rok – osób jeżdżących po kieliszku – zaznacza prezes Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.

W ubiegłym roku nietrzeźwi kierowcy spowodowali ponad 1,8 tys. wypadków (o 15 proc. mniej niż w 2013 roku), w których zginęło 256 osób (o 11 proc. mniej). W odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdem nietrzeźwi kierowcy stanowili 6,4 proc. Ci, którzy zostali skazani za kierowanie pod wpływem alkoholu, będą mogli odzyskać uprawnienia pod warunkiem zamontowania w pojeździe blokady antyalkoholowej.

Jeśli kierowca wykaże, że przeszedł swoistą resocjalizację i zasłużył, żeby dać mu kolejną szansę, po 10 latach od cofnięcia uprawnień może je odzyskać. Jego pojazd będzie wówczas musiał być wyposażony w specjalną blokadę, która uniemożliwi uruchomienie pojazdu, jeżeli chciałaby to uczynić osoba nietrzeźwa – tłumaczy Morzycki.

W Polsce zużycie energii na mieszkańca jest o 40 proc. wyższe niż na Zachodzie

CEO Magazyn Polska

Wyzwaniem dla polskich miast staje się coraz większa liczba mieszkańców i rosnące wraz z nią zapotrzebowanie na energię. Jednocześnie władze miast stale dążą do oszczędności. Łączenie tych dwóch procesów jest możliwe dzięki inteligentnemu zarządzaniu zużyciem energii. W Polsce jednak wciąż jest dużo do zrobienia – na mieszkańca zużywamy nawet o 40 proc. więcej energii niż na Zachodzie.

Ilość energii pierwotnej zużywanej na jednostkę PKB w Polsce jest ciągle dwa razy wyższa niż w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej. Ilość energii pierwotnej na mieszkańca jest o 40 proc. wyższa niż w krajach Europy Zachodniej. Przez ostatnie 25 lat znacznie podnieśliśmy efektywność energetyczną w naszym kraju, co jednak nie oznacza, że nie mamy większych możliwości. One są ogromne – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Łukaszewski, prezes zarządu Schneider Electric Polska.

Jak podkreśla ekspert, w Polsce zainstalowana moc energii elektrycznej jest podobna do poziomu sprzed 25 lat. W tym czasie jednak gospodarka znacznie się rozwinęła. Dzięki coraz większej efektywności energetycznej za wzrostem PKB nie poszło zwiększenie zużycia energii.

Według danych Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju już do 2012 r. PKB Polski uległ podwojeniu w odniesieniu do 1989 r. Tymczasem jak podaje Eurostat, zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło w latach 1990-2012 r. zaledwie o 27 proc.

– Efektywność energetyczna w naszym kraju wzrosła. Tą samą energią jesteśmy w stanie obsłużyć dużo większą gospodarkę – zaznacza Łukaszewski.

Podkreśla, że efektywność energetyczna jest szczególnie ważna w miastach. W tej chwili na świecie ok. 50 proc. populacji żyje w miastach i zużywa ok. 70 proc. energii elektrycznej. Do 2050 r. już 70 proc. ludzkości jednak będzie mieszkać w miastach, co może wpłynąć na istotny wzrost zapotrzebowania na energię.

Najbardziej efektywnym i najtańszym sposobem sprostania większemu zapotrzebowaniu na energię jest efektywność energetyczna – dodaje ekspert.

Ograniczyć ten trend mogą inteligentne technologie. Dzięki nim miasta mogą nie tylko zmniejszyć zapotrzebowanie na energię, lecz także ograniczyć negatywny wpływ na środowisko i koszty.

Mówimy o tym: więcej za mniej. Więcej efektywności, więcej niezawodności, większa skala, ale przy ograniczaniu kosztów albo przynajmniej ich niezwiększaniu – mówi Łukaszewski podczas EKG w Katowicach

Efektywność energetyczna jest też dla miast elementem konkurencji o mieszkańców, a tym samym wpływy z podatków i rozwój gospodarczy. Dzięki obniżeniu zużycia energii i jej kosztów podnosi się komfort życia mieszkańców.

Nikt nie chce się obudzić rano w zimnym albo ciemnym mieszkaniu, gdzie nie ma prądu albo wody – zauważa prezes Schneider Electric. – Wobec tego miasta muszą się rozwijać i to w sposób efektywny, czyli muszą równoważyć budżet i dostarczać rosnącej populacji coraz więcej usług.

Inteligentne i efektywne technologie są potrzebne nie tylko w zakresie zużycia energii elektrycznej. Dokładnie tak samo rośnie zużycie wody, coraz bardziej obciążone są drogi i komunikacja zbiorowa. We wszystkich tych obszarach miasta muszą stosować rozwiązania, które pozwolą na obsłużenie coraz większej liczby ludzi za pomocą ograniczonych zasobów.

Polskie maszyny i urządzenia górnicze coraz częściej trafiają na eksport

CEO Magazyn Polska

Cięcia w inwestycjach krajowych kopalni sprawiają, że producenci urządzeń i maszyn górniczych poszukują nowych rynków zbytu za granicą. Dla Kopeksu obiecująca jest współpraca z Chinami. Także Rosja i Argentyna chcą kupować polskie kombajny i kompleksy do eksploatacji podziemnych pokładów. Alternatywą jest także inwestycja w nowe branże, m.in. energetykę i kolej.

Jak całe zaplecze górnicze musimy bardzo intensywnie działać w kierunku zwiększenia eksportu – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Józef Wolski, prezes zarządu Grupy Kopex SA. – Jest to konieczne, aby utrzymać miejsca pracy. Przy zmniejszającym się zapotrzebowaniu ze strony polskiego górnictwa coraz więcej maszyn i urządzeń musimy lokować na rynkach zagranicznych. Niezależnie od tego równolegle szukamy alternatyw, a więc energetyka, kolejnictwo czy nowe technologie blach trudno ścieralnych. Myślę, że dzięki takim działaniom uda nam się utrzymać miejsca pracy i wolumen sprzedaży.

W pierwszym kwartale Grupa Kopex osiągnęła 7,4 mln zł zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej wobec ponad 25 mln zł przed rokiem. Przychody Grupy były w ujęciu rocznym niższe o 13,2 proc. Przedstawiciele spółki podkreślają, że pogorszenie wyników to efekt ograniczenia o jedną trzecią inwestycji w polskich kopalniach.

Ponad 182 mln zł przychodów Grupa wypracowała na krajowym rynku w segmencie górnictwo. Wiązało się to jednak z obniżeniem marż. Znacznie więcej Kopex jest w stanie zarobić na kontraktach zagranicznych.

Nasze strategiczne rynki są tam, gdzie wydobywany jest węgiel – zauważa Józef Wolski.

Grupa duże nadzieje wiąże z rynkiem chińskim. Kraj ten odpowiada za prawie połowę światowego wydobycia węgla oraz przeszło 50 proc. konsumpcji.

Na rynku chińskim Polska słynie z bardzo dobrych maszyn i urządzeń górniczych. Z roku na rok rośnie więc eksport do Państwa Środka. Według resortu gospodarki w 2012 roku krajowi producenci sprzedali w Chinach tego rodzaju produkty o wartości 3,9 mln dol., w 2013 roku – 8,9 mln dol., a tylko w ciągu pierwszego półrocza 2014 roku – 6,5 mln dol.

Wspólnie z Chińczykami rozwijamy szereg projektów – mówi Józef Wolski. – Współpracujemy z ShanDong Energy Group, jedną z największych grup wydobywczych w Chinach. Rozwijamy takie produkty, jak pracujące na dużych nachyleniach kombajny ścianowe, kompleksy zmechanizowane i zautomatyzowane do eksploatacji pokładów cienkich. O tych produktach niedługo usłyszymy. One sprawiają, że rosną nasze szanse zaistnienia na tym rynku w latach następnych i zwiększenia wartości eksportu nawet dwu- lub trzykrotnie. Może nawet więcej.

Dużym i obiecującym rynkiem zbytu maszyn i urządzeń górniczych jest Rosja, jeden z największych eksporterów, który w ubiegłym roku za granicą sprzedał ponad 150 mln ton węgla. Na początku maja spółka poinformowała o nowym kontrakcie wartym ponad 113 mln zł  – do kopalń w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym Kopex dostarczy kompleks ścianowy wraz z obudową hydrauliczną i wyposażeniem elektrycznym, kombajn ścianowy oraz przenośnik taśmowy. Innym ważnym rynkiem jest Argentyna.

Golf coraz popularniejszy w Polsce, również wśród kobiet

CEO Magazyn Polska

Rośnie popularność golfa w Polsce. Coraz więcej osób przekonuje się, że dyscyplina ta nie jest przeznaczona wyłącznie dla elit. Golfem coraz bardziej interesują się także kobiety. Do udziału w 9. turnieju Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup zgłosiła się rekordowa liczba uczestniczek – w rozgrywkach weźmie udział ponad sto pań. Obsada jest międzynarodowa.

Na całym świecie w golfa gra ok. 150 mln ludzi. W Polsce jest to wciąż stosunkowo młoda dyscyplina sportu. Pierwsze w powojennej historii Polski pole golfowe powstało zaledwie 21 lat temu, a 10 lat temu po raz pierwszy powołana została kadra narodowa. Obecnie w golfa gra ok. 10-15 tys. Polaków, głównie mężczyzn, ale liczba zawodniczek dynamicznie rośnie.

Golf jest sportem dla wszystkich. Wymaga trochę czasu, ale jest to czas spędzony wyjątkowo zdrowo i przyjemnie. Ta dyscyplina ćwiczy współpracę z innymi, ćwiczy takie cechy charakteru, jak wytrwałość, celność czy strategia ‒ mówi agencji informacyjnej Newseria dr Irena Eris.

Z roku na rok coraz więcej osób przekonuje się, że sport ten jest ciekawą formą spędzania wolnego czasu. Istnieje też coraz więcej możliwości uprawiania tej dyscypliny – powstają nowe pola i kluby golfowe. Obecnie w Polsce jest 60 klubów golfowych oraz 20 pełnometrażowych pól.

To jest nie tylko sport, lecz w ogóle sposób na życie. To przepiękne tereny i ogromne wyzwanie, jakie stoi przed zawodnikiem. Ludzie, którzy patrzą na golfa mówią: „Co to za sport, idą sobie panowie i pykają kijem”. Nic bardziej mylnego. To bardzo trudny technicznie sport wyzwalający ogromne emocje ‒ mówi Marek Michałowski, prezes Polskiego Związku Golfa.

Wbrew powszechnym opiniom golf nie jest sportem przeznaczonym dla osób bogatych. Zwłaszcza na początku nie wymaga dużych nakładów finansowych: niezbędne jest jedynie sportowe ubranie oraz kilka lekcji z trenerem. Po osiągnięciu wyższego poziomu golfistę czeka wydatek wysokości kilkuset złotych na komplet kijów oraz profesjonalnych butów.

Im więcej będziemy o tym mówić, im bardziej będziemy zachęcać ludzi, tym bardziej oni będą się przekonywać, że golf jest dla wszystkich. Dla tych młodych i tych starszych, dla tych bardziej sprawnych fizycznie i mniej, dla mężczyzn i dla kobiet ‒ mówi Irena Eris.

O tym, że golf staje się coraz popularniejszą dyscypliną w Polsce, świadczy także zwiększająca się liczba prestiżowych turniejów. Należy do nich sklasyfikowany w I kategorii rankingowej turniej Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup, który odbędzie się już po raz dziewiąty. W tym roku do rozgrywek zgłosiła się rekordowa liczba uczestniczek – 18 i 19 maja do zawodów stanie około 100 golfistek z Polski, Austrii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Słowacji, Belgii, Finlandii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Uczestniczki imprezy walczyć będą o punkty w ogólnej klasyfikacji Polskiego Związku Golfa, puchary zaprojektowane przez firmę Yes oraz nagrody rzeczowe ufundowane przez Deutsche Bank, Chervo, Audi. Na turnieju będzie można wygrać jedyną w tej części Europy 9-litrową butelkę szampana Perrier-Jouët.

Okazuje się, że jest popyt na tego typu rozrywki. To wydarzenie cieszy się powodzeniem, ponieważ to nie tylko sama gra, lecz także okazja do tego, by odpocząć, zadbać o ciało i duszę, spędzić czas w kosmetycznym instytucie, również spędzić czas ze sobą, porozmawiać. I to się sprawdza, kobiety coraz liczniej przyjeżdżają do nas. Fama o naszym turnieju rozchodzi się i znajduje zwolenniczki ‒ mówi dr Irena Eris.

9. Turniej Dr Irena Eris Ladies’ Golf Cup zostanie rozegrany na polu golfowym Sand Valley w Pasłęku, niedaleko Elbląga.

P.A. NOVA liczy na zyski z budowania parków handlowych w małych miastach

0

CEO Magazyn Polska

Polski rynek budowlany najpóźniej w ciągu roku powinien rozwinąć się do poziomu satysfakcjonującego działające na nim firmy ocenia deweloperska spółka P.A. NOVA. Już dziś po wydłużających się terminach podwykonawców widać, że zamówień jest więcej. Spółka specjalizująca się w budowie i eksploatacji centrów handlowych największe szanse na rozwój widzi w małych miastach, do 100 tys. mieszkańców.

Ożywienie na polskim rynku budowlanym dobrze widać w statystykach. Jak podał GUS, w marcu rozpoczęto blisko 15 tys. budów. Branży sprzyjała tegoroczna ciepła zima. Ale ożywienie widać również w wynikach za ostatnie 12 miesięcy – lista rozpoczętych budów wzrosła w ujęciu rocznym o 7 proc. Zleceń będzie coraz więcej, bo w okresie trzech pierwszych miesięcy roku wydano pozwolenia na budowę blisko 38,5 tys. mieszkań, czyli o 13,3 proc. więcej niż rok wcześniej. W marcu w ujęciu miesięcznym liczba pozwoleń wzrosła o 42,7 proc.

W tej chwili rynek budowlany się odradza – mówi agencji informacyjnej Newseria Ewa Bobkowska, prezes zarządu P.A. NOVA. – Widać to chociażby po zapytaniach kierowanych do podwykonawców, którzy mają dużo pracy. Potrzeba jeszcze trochę, pół roku, może rok, żeby to był rynek budowlany taki, jakiego byśmy sobie życzyli.

P.A. NOVA działa jako generalny wykonawca, ale też samodzielny inwestor. Spółka ma własne obiekty, które wynajmuje. Są to zarówno obiekty przemysłowe, jak i centra handlowe.

Naszym obszarem zainteresowania są miasta poniżej 100 tys. mieszkańców. Tam widzimy niszę, w której jeszcze przez następne 2-3 lata na pewno będzie można inwestować w mniejsze obiekty komercyjne, parki handlowe, małe galerie – deklaruje Ewa Bobkowska. – Duży potencjał widzimy także w przyszłości obiektów przemysłowych, hal produkcyjnych z zapleczami biurowymi i socjalnymi. W ten segment już od dwóch lat też mocno wchodzimy.

W listopadzie P.A. NOVA zamierza zakończyć swą flagową inwestycję, czyli Galerię Galena w Jaworznie. Już dziś to centrum handlowe o powierzchni przekraczającej 30 tys. mkw. jest wynajęte w 70 proc.

Myślę, że otwarcie będzie może nie w stu procentach, bo w tej chwili trudno osiągnąć taki wynik, ale na pewno będziemy mieli około 95 proc. powierzchni wynajętej – zakłada prezes zarządu P.A. NOVA. – Mamy Multikino, Fabrykę Formy, czyli fitness dla dorosłych, bardzo dużą bawialnię dla dzieci, najemcę spożywczego Carrefour, całą Grupę LPP oraz duży, wygodny parking na ponad 800 samochodów.

W I kwartale przychody P.A. NOVA przekraczały 35 mln zł i były o 2 mln niższe niż rok wcześniej. Zysk netto spółki sięgał 1,4 mln zł i był o 4 mln zł niższy niż w I kwartale 2014 roku. Jak deklaruje prezes, kondycja P.A. NOVA jest dobra, a stosowany od dawna model finansowania inwestycji się sprawdza.

Nasze kredytowanie to przede wszystkim wkład własny na poziomie 30 proc. dla każdej inwestycji i 70 proc. kredytu bankowego. Mamy bardzo dobrą współpracę z bankami. Z pozyskiwaniem kredytu na dobrych warunkach nie ma w tej chwili problemu. Oczywiście projekt musi być dobry, musi być skomercjalizowany i musi być pozwolenie na budowę, wtedy banki są bardzo chętne do współpracy – podkreśla Ewa Bobkowska.

Światowy rynek reklamy w tym roku osiągnie wartość 540 mld dolarów

CEO Magazyn Polska

Globalne wydatki na reklamę w tym roku mają rosnąć w tempie ok. 4,5 proc. – szacuje dom mediowy Carat. Ponad trzykrotnie większej dynamiki wzrostu można spodziewać się w reklamie internetowej. Wzrosty spodziewane są praktycznie we wszystkich badanych przez Carat regionach świata. Ujemną dynamikę odnotujemy jednak w regionie Europy Wschodniej, przez sytuację geopolityczną w Rosji.

Zgodnie z naszymi szacunkami, które zbieramy na blisko 100 rynkach, na których operujemy, globalnie wyceniamy ten rynek na 540 mld dol. Wzrosty są na poziomie 4-5 proc. rok do roku, czyli szacujemy, że rynek wzrośnie w tym roku o ponad 20 mld dol. Podobny wzrost zakładamy w kolejnym roku, może nawet nieznacznie wyższy, bo na poziomie 5-5,5 proc. – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Mocek, dyrektor zarządzający domu mediowego Carat Polska.

W tym roku wzrosty wydatków spodziewane są praktycznie we wszystkich badanych regionach (Ameryka Północna i Łacińska, Azja i Pacyfik oraz w kraje EMEA). W 2014 roku było podobnie. W Europie Zachodniej rynek wzrósł nieznacznie, o 2,3 proc., poprawiając się dzięki silnej pozycji Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Wzrost po sześciu latach spadków odnotują również Grecja, Irlandia i Portugalia.

W Ameryce Północnej oraz w regionie Azji i Pacyfiku wzrosty osiągnęły poziom ok. 4-5 proc. Największa dynamika charakteryzowała Amerykę Łacińską – 11,4 proc.

Spadek może być notowany w Europie Wschodniej, głównie ze względu na sytuację geopolityczną.

W zasadzie jedynym regionem, który w skali globalnej notuje dynamikę ujemną, jest region szeroko rozumianego CEE, czyli Europy Wschodniej i Rosji, przede wszystkim z racji tego, ile w tym regionie waży sam rynek rosyjski. Spadek szacujemy na poziomie 2 proc. rok do roku. Przy czym w Rosji oczywiście ten spadek jest zdecydowanie bardziej widoczny, już po pierwszym kwartale roku 2015 – podkreśla Mocek.

Na tym tle polski rynek prezentuje się bardzo dobrze. Carat szacuje wzrost rynku na poziomie 3 proc., podobnie jak w Turcji.

Najszybciej rosną wydatki na reklamę w internecie. Z szacunków domu mediowego Carat wynika, że w 2016 roku jej udział w rynku reklamy przekroczy poziom 25 proc. (w 2014 był na poziomie 21,7 proc.), głównie dzięki dynamicznie rosnącym wydatkom na reklamę mobilną i wideo online. Mimo to liderem rynku na razie pozostaje telewizja.

Polacy stawiają na potrawy przygotowywane ze świeżych produktów

CEO Magazyn Polska

Kulinarna mapa Polski jest coraz bardziej zdominowana przez slow food. Wśród konsumentów furorę robią dania z produktów ekologicznych, a przygotowywane w błyskawicznym tempie hamburgery i kebaby są odstawiane na bok. Slow food to też powrót do lokalnej kuchni i tradycyjnych przepisów.

Idea slow food przyszła do Polski z Zachodu i szybko zyskała swoich fanów.

Trend slowfoodowy widzimy w prawie każdej restauracji, na każdym targu, również w tzw. food trucking. Producenci i restauratorzy szukają alternatyw dla tego, co daje nam dzisiejszy świat, czyli szybkości i miernoty, bo tak można określić to, co kupujemy w dużych sieciach sklepów. Alternatywą są idee slowfoodowe, które zakładają, że producenci biorą sobie do serca to, że ważne jest czym karmią ludzi i jaki produkt im sprzedają – mówi agencji informacyjnej Newseria Krzysztof Stelmach, współorganizator targów Slow Market nad Wisłą.

Idea slow food budzi bardzo duże zainteresowanie wśród konsumentów. Krzysztof Stelmach podkreśla, że jest coraz więcej osób, które stawiają na zdrowe jedzenie i są gotowe zapłacić więcej za produkty lepszej jakości i od sprawdzonych dostawców.

Ludzie zaczynają dociekać, co to jest slow food, slow fashion, cały ten trend slow i o co w tym wszystkim chodzi. Zaczynają szukać alternatywy dla życia codziennego, które jest zbyt szybkie, zbyt płytkie i nie wnosi nic dobrego. Inicjatywa slow przede wszystkim pomaga zrozumieć zasady mikroprzedsiębiorczości, mikroprodukcji i lokalności – tłumaczy Krzysztof Stelmach.

Jak podkreśla, slow food nie czerpie z zasobów producentów sprzedających tony żywności. Jego podstawą są ekologiczne mięsa, ryby i warzywa.

Producent ekologiczny, producent slow, który ma małe produkcje żywności, nie używa nawozów sztucznych i dziwnych ulepszaczy jedzeniowych. Dzięki temu żywność jest zdrowa, smaczna i na pewno dużo lepsza od tej, którą oferują nam sieci wielkich marketów – wyjaśnia Krzysztof Stelmach.

Naprzeciw oczekiwaniom konsumentów wychodzą organizatorzy targu żywności pod hasłem Slow Market Nad Wisłą. Projekt startuje w sobotę, 16 maja, przy stacji Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Będzie to targ spożywczy producentów lokalnych z warzywami i różnego rodzaju płodami rolnymi. Dodatkowo będzie można też zjeść już gotowe produkty przygotowane przez gastronomie slowfoodowe. Impreza będzie cotygodniowa i będzie trwała przez całe wakacje, miejmy nadzieję, że do końca września – dodaje Krzysztof Stelmach.

Popołudniowy komentarz walutowy z 14.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Popołudniowy komentarz walutowy z 14.05.2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz.pl

Kontrakty należy renegocjować do końca 2015 roku

Konieczne jest zwaloryzowanie dotychczasowych kontraktów długoterminowych w zamówieniach publicznych do końca 2015 roku, by nie narazić się na ewentualność zerwania umowy i konieczność rozpisania nowego postępowania przetargowego. W takim przypadku zamawiający poniesie bowiem dodatkowe koszty, a kalkulowanie budżetu z uwzględnieniem ozusowania umów zleceń będzie i tak nieuniknione – przypomina Konfederacja Lewiatan.

Nowe regulacje dotyczące zamówień publicznych – art. 142 ust. 5 znowelizowanej ustawy Pzp – obligują do renegocjacji umów długoterminowych w przypadku zmiany płacy minimalnej, stawki VAT, zasad podlegania ubezpieczeniom społecznym lub wysokości składki na ZUS – w przypadku, gdy czynniki te mają wpływ na koszty wykonania zamówienia przez wykonawcę. Taki charakter ma właśnie oskładkowanie umów zleceń, które wejdzie w życie od 1 stycznia 2016 roku – co w istotny sposób przełoży się na rentowność zamówionych usług.

Waloryzacja obowiązujących umów to korzystne rozwiązanie dla każdego uczestnika sektora zamówień publicznych. Zamawiający ma wówczas gwarancję kontynuacji zawartego kontraktu i tym samym nie jest narażony na kosztowne przestoje. Co więcej, nie ponosi wydatków związanych z rozpoczęciem nowego postępowania przetargowego. I wreszcie nie musi obawiać się, że zlecenie nie będzie mogło być realizowane chociażby ze względu na trwający czy przedłużający się przetarg. Pracownicy natomiast nie ponoszą odpowiedzialności za zmiany kosztów spowodowanych nowym prawem i zasad ozusowania umów zleceń. Waloryzacja umów zabezpiecza zatem nie tylko miejsca pracy, ale również interes zatrudnionych i Zamawiających.

Rozwiązania wdrożone w nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych są krokiem milowym przede wszystkim w kontekście bezpieczeństwa na rynku pracy. Poprzednie regulacje powodowały, że to pracownicy i pracodawcy ponosili wszelkie koszty nieprzewidzianych zmian w prawie, a reforma w istotny sposób wpływa na bilansowanie kontraktów dotyczących usług – ich obecna zyskowność oscyluje na poziomie 5%, po 1 stycznia 2016 roku spadnie ona o 10 punktów procentowych i de facto kontrakt będzie generować straty.

Z tego powodu dochodziło do utrwalania się patologii, które co gorsza niejednokrotnie były w pełni akceptowalne także przez instytucje publiczne. Notowano liczne przykłady wyboru ofert ze stawkami w granicach 5-7 zł za godzinę brutto – czyli nawet połowę niższymi niż minimalne krajowe wynagrodzenie.
Uwzględnienie kosztów ozusowania umów zleceń w budżetach i kalkulacjach zamawiających jest więc niezbędnym krokiem, na którym skorzystają wszyscy uczestnicy rynku pracy. Istotne w tym zakresie będzie doprowadzenie do pełnej waloryzacji – Zamawiający muszą dokonywać waloryzacji w oparciu o stawki brutto. Koszt wynagrodzenia obejmuje bowiem nie tylko kwotę wypłacaną pracownikowi, ale także odprowadzane podatki i składki na ubezpieczenia społeczne. Ma to szczególne znaczenie w zamówieniach, w których większość kosztów stanowią wynagrodzenia pracowników – czyli w branżach usługowych. Nie można bowiem dopuścić do sytuacji, gdy wzrost obciążeń fiskalnych obniży pensję, jaką pracownik otrzymuje do ręki. Zamawiający zawsze powinien wkalkulować w budżecie wynagrodzenia pracowników z uwzględnieniem podatków, składek na ubezpieczenia – także w tej części, którą obowiązkowo odprowadza pracownik.

– Intencją ustawodawcy było, aby środki przeznaczone na zamówienia publiczne realizowały politykę państwa w obszarze rynku pracy – stąd oskładkowanie umów zleceń czy wymóg zatrudniania przy konkretnym zamówieniu na podstawie umów o pracę. Zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych, które zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2016 to niewątpliwie krok w kierunku stabilizacji sytuacji pracowników i zabezpieczenie około 1,4 miliona Polaków – dane za 2013 rok – zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych, którzy stanowią 26,8% ogółu pracujących . Jednak bez renegocjacji budżetów na usługi, które za rok będą nadal w toku realizacji, interes pracowników może pozostać zagrożony, a skutki nowych przepisów mogą okazać się odwrotne do zamierzonych. Dotychczasowe umowy zostały oparte bowiem jeszcze na podstawie poprzednich przepisów, nieuwzględniających kosztów ozusowania umów zleceń.

Tymczasem reforma w istotny sposób wpływa na bilansowanie kontraktów dotyczących usług – ich obecna zyskowność oscyluje na poziomie 5%, po 1 stycznia 2016 roku spadnie ona o 10 punktów procentowych i de facto kontrakt będzie generować straty . Sytuacja, w której wykonawcy i pracownicy sami ponoszą koszty związane ze zmianą prawa jest niedopuszczalna. Dlatego Ustawodawca zobligował na mocy art. 142 ust. 5 znowelizowanej ustawy Pzp Zamawiającego i usługodawcę do przeprowadzenia waloryzacji długoterminowych kontraktów, by wyeliminować to niepokojące zjawisko – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Rady Zamówień Publicznych przy Konfederacji Lewiatan.

Zmiany w obszarze zasad funkcjonowania umów zleceń są wynikiem wspólnego i konsekwentnego działania zarówno związków zawodowych, jak i pracodawców. Intencją ustawodawcy było zabezpieczenie interesu pracowników. Jednak – bez renegocjacji długoterminowych umów – cel ten nie zostanie osiągnięty. W związku z tym uczestnicy rynku powinni sfinalizować je przed 1 stycznia 2016 roku.
________________________________________
Więcej informacji na blogu: http://kowalski.blog.onet.pl/
Konfederacja Lewiatan

Projekt ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym

0

O uregulowanie rynku zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, zwiększenie kontroli państwa nad nim, aby ukrócić wiele nieprawidłowości i nadużyć – apeluje Konfederacja Lewiatan. Dzisiaj projektem ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (ZSEE) zajmują się posłowie na posiedzeniu specjalnej podkomisji.

 Zdaniem Konfederacji Lewiatan zwiększenie nadzoru nad rynkiem elektrośmieci jest konieczne, aby wyeliminować patologię i sprostać rosnącym wymaganiom dotyczącym zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu. Pracodawcy sprzeciwiają się również kolejnym obciążeniom finansowym, które musieliby ponosić konsumenci, a związanym z wprowadzeniem opłaty depozytowej uiszczanej przez konsumenta przy zakupie nowego urządzenia elektrycznego lub elektronicznego.

Nieuczciwe praktyki na rynku elektrośmieci są powszechne i uderzają w uczciwych przedsiębiorców. Nadużycia i nieprawidłowości sprowadzają się głównie do wydawania fałszywych zaświadczeń o przetworzeniu sprzętu, który nigdy nie został zebrany lub został przetworzony niezgodnie z normami. Z raportu PwC „Nieprawidłowości w systemie zarządzania ZSEE w Polsce” wynika, że aż 40 proc. oficjalnie przetworzonych elektrośmieci to tylko „recykling na papierze”. Dowodem na to są m.in. zalegające w niektórych zakładach przetwarzania hałdy nieprzetworzonego zużytego sprzętu.

Kolejną patologią jest wyprowadzanie pieniędzy z systemu gospodarowania zużytym sprzętem. Producenci płacą wybranym przez siebie organizacjom odzysku, by te w ich imieniu sfinansowały edukację konsumentów oraz zbiórkę i przetwarzanie zużytego sprzętu. Część organizacji odzysku realizuje jednak te działania wyłącznie w minimalnym zakresie, bądź też poprzestaje na „papierowych deklaracjach”, a skumulowane dzięki temu zyski wyprowadza z systemu w postaci dywidend. W ocenie ElektroEko – jednej z nielicznych organizacji odzysku działającej na zasadach not-for-profit – skutki takiego działania mogą być dramatyczne. W efekcie w 2021 roku, kiedy będziemy musieli zbierać i przetwarzać 65 proc. wprowadzanego na rynek sprzętu elektrycznego i elektronicznego, w systemie zabraknie pieniędzy na sfinansowanie zbiórki i przetworzenie 25 tysięcy ton świetlówek, 120 tysięcy ton starych telewizorów kineskopowych i 0,5 mln ton lodówek.

Co ciekawe, to właśnie te organizacje odzysku, które wypłacają sobie najwyższe dywidendy postulują obciążenie konsumentów kolejną opłatą na system gospodarowania zużytym sprzętem.

Przeciwnicy wprowadzenia do nowej ustawy zapisów mówiących o zwiększonej kontroli często powołują się na argumenty mówiące o swobodzie gospodarczej i konkurencji. Zapominają tym samym, że dyrektywa unijna wyraźnie precyzuje, że środki pozyskiwanie na sfinansowanie systemu gospodarowania ZSEE mają służyć ochronie życia i zdrowia ludzkiego. Nie powinny zatem być przeznaczane na inne cele. Dosypywanie pieniędzy do systemu, który już źle działa, nie uzdrowi go.

Konfederacja Lewiatan

KE rekomenduje zniesienie procedury nadmiernego deficytu

Kolegium Komisarzy Unii Europejskiej przyjęło rekomendację zakończenia wobec Polski procedury nadmiernego deficytu na rok przed ostatecznym terminem. Oznacza to, że w ocenie Komisji Europejskiej (KE), Polska w sposób trwały ograniczyła nadmierny deficyt.

„Od dziś pierwszym najważniejszym problemem już nie muszą być odpowiedzi na pytania, gdzie szukać oszczędności, ale przede wszystkim, jak lepiej wydawać publiczne pieniądze. To nie będzie pytanie o dodatkowe źródła dochodów, wyższe podatki. Chodzi o takie sformułowanie polityki podatkowej, dochodowej rządu, które jest najlepsze dla tworzenia miejsc pracy i lepszego rozwoju Polski” – komentował decyzje KE minister finansów Mateusz Szczurek na konferencji prasowej.

„Ta decyzja oznacza, że nie tylko mamy najszybszy wzrost gospodarczy w ciągu ostatnich 7 lat, ale także zdrowe finanse publiczne” – dodał szef Zespołu Doradców przy Premierze Jacek Rostowski.

Podstawą do zakończenia procedury nadmiernego deficytu były dane przekazane przez Polskę w ramach wiosennej notyfikacji fiskalnej, zgodnie z którymi deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2014 r. został zredukowany aż o 0,8 pkt. proc. do 3,2% PKB, czyli do poziomu bliskiego 3% PKB. Umożliwiło to uwzględnienie, w ramach procedury nadmiernego deficytu, ponoszonych jeszcze w 2014 r. kosztów systemowej reformy emerytalnej – 0,4% PKB i obniżenie deficytu poniżej 3% PKB po uwzględnieniu tych kosztów.

Co ważne prognoza KE na lata 2015-16 potwierdza trwałość redukcji nadmiernego deficytu, choć jest bardziej konserwatywna od prognoz MF z Programu Konwergencji – Aktualizacja 2015. KE prognozuje, że deficyt zostanie obniżony do poziomu 2,8% PKB w 2015 r. i 2,6% PKB w 2016 r., podczas gdy prognoza zawarta w Programie konwergencji zakłada redukcję deficytu odpowiednio do 2,7% PKB i 2,3% PKB. Różnica wynika m.in. z faktu, iż KE w prognozie na 2016 r. (tzw. założenie braku zmian w polityce rządu, ang. no-policy-change scenario) nie uwzględnia efektów zastosowania stabilizującej reguły wydatkowej, mimo że od 2015 r. reguła jest wykorzystywana w procesie budżetowym w sposób wiążący.

Projekt decyzji Rady UE dostępny jest na stronie KE (link otwiera nowe okno w innym serwisie).

EFIS może ruszyć już w połowie 2015 r.

Stan negocjacji projektu rozporządzenia ustanawiającego Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS) to temat posiedzenia Rady ECOFIN w Brukseli, które odbyło się 12 maja br. w Brukseli z udziałem ministra finansów Mateusza Szczurka. Rada UE uzgodniła ww. projekt, który jest jednym z elementów tzw. Planu Junckera, 10 marca br., a 20 kwietnia swój raport przyjął Parlament Europejski. Obecnie trwają intensywne rozmowy miedzy tymi instytucjami, tak by możliwe było osiągnięcie porozumienia do końca maja br., a EFIS mógł rozpocząć działanie już w połowie 2015 r.

Ocena skali ryzyka makroekonomicznego
Ponadto w ramach kolejnego cyklu Semestru Europejskiego (tj. procedury, podczas której koordynuje się politykę gospodarczą i budżetową w UE), ECOFIN podsumował szczegółową ocenę skali ryzyka makroekonomicznego (in-depth review, IDR) w 16 państwach członkowskich UE. Zostały one wytypowane do takiej oceny w opublikowanym w listopadzie 2014 r. sprawozdaniu przedkładanym w ramach mechanizmu ostrzegania (Alert Mechanism Report 2015, AMR 2015). Wśród tych państw nie było Polski. Rada uznała, że ocena jest przygotowana w odpowiedni sposób i sprzyja lepszej ocenie polityk gospodarczych poszczególnych państw członkowskich oraz uwzględnia specyficzne wyzwania dotyczące tych państw. Potrzebne jest jednak zwiększenie przejrzystości tego procesu oraz wzmocnienie odpowiedzialności państw oraz nadzoru wielostronnego w tym zakresie.

Starzenie się społeczeństwa
Rada przyjęła również konkluzje dotyczące starzenia się społeczeństwa, które odnoszą się do raportu przygotowanego przez Komisję Europejską oraz Grupę roboczą ds. starzenia się ludności w okresie 2013-2060. W raporcie przedstawiono wpływ tego zjawiska na wydatki publiczne, w tym wydatki emerytalne, opiekę zdrowotną i długoterminową, na edukację oraz wydatki na zasiłki dla bezrobotnych. Jeden z wniosków jest taki, że w porównaniu do poprzedniego raportu (z 2012 r.) wymienione koszty powinny być mniejsze, jednak Rada zwraca uwagę na konieczność zmniejszenia negatywnego wpływu tych wydatków na wzrost gospodarczy, m.in. przez realizację reform emerytalnych oraz systemów ochrony zdrowia i opieki długoterminowej.

Sprawozdanie ze spotkania G20
Ministrowie zapoznali się również z informacją prezydencji łotewskiej oraz Komisji Europejskiej z przebiegu spotkania G20 w formacie ministrów finansów i prezesów banków centralnych, które odbyło się w Waszyngtonie w dniach 16 -17 kwietnia br. Dyskusja dotyczyła sytuacji gospodarczej, ram dla silnego i zrównoważonego wzrostu, reformy MFW, inwestycji infrastrukturalnych, regulacji finansowych oraz międzynarodowych kwestii podatkowych.

Po zakończeniu posiedzenia Rady ECOFIN odbył się dialog ministerialny z państwami Bałkanów zachodnich i Turcji. Przyjęto konkluzje przygotowane w oparciu o ocenę przedakcesyjnych programów reform gospodarczych (Economic Reform Programmes, ERP) ww. państw. Ocena ta ma służyć ich lepszemu przygotowaniu do uczestnictwa w nadzorze wielostronnym i koordynacji polityki w ramach UE.

NIK o dowożeniu dzieci do szkół

Nie wszystkie wielkopolskie gminy potrafią zapewnić odpowiedni poziom bezpieczeństwa dzieciom i uczniom dowożonym do szkół i przedszkoli. Pojedyncze, ale najpoważniejsze przypadki wskazane przez NIK to niewłaściwy stan techniczny pojazdów oraz brak należytej opieki nad dziećmi podczas przejazdów. Stwierdzono również, że część gmin do przewozu dzieci wybrała przewoźników, którzy nie posiadali odpowiednich zezwoleń.

Obowiązek zapewnienia dowozu dzieci do przedszkola lub szkoły w określonych sytuacjach spoczywa na urzędzie gminy. Bezpłatny transport i opieka przysługują np. wszystkim dzieciom uczęszczającym do „zerówek” (czyli pięciolatkom, objętym obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym), a także niepełnosprawnym uczniom szkół podstawowych i gimnazjów. NIK skontrolowała sześć z wielkopolskich gmin, które organizowały dowóz dzieci.

 Na uwagę jako przykład dobrej praktyki zasługuje gmina Kwilcz, która jako jedyna z sześciu skontrolowanych prawidłowo realizowała wszystkie zadania związane z dowozem dzieci do szkół. W ocenie NIK szczególnie warto podkreślić, że gmina zagwarantowała sobie w umowach z przewoźnikiem prawo do kontroli sposobu realizacji przewozów: przede wszystkim do kontroli terminowości i punktualności przejazdów, a także prawo do sprawdzania dokumentów, związanych z wykonywaniem umowy, w tym oczywiście także wymaganych pozwoleń.

Pięć pozostałych samorządów co prawda zapewniło dzieciom i uczniom dowożonym do przedszkoli i szkół bezpłatne gimbusy, jednak kontrolerzy NIK przy udziale przedstawicieli Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Poznaniu, stwierdzili rażące nieprawidłowości i zaniedbania w organizacji tych przewozów. Najpoważniejsze zarzuty dotyczyły stanu technicznego pojazdów i jakości opieki nad dziećmi.

Szczególnie naganne przykłady wskazane przez kontrolerów to przypadki przewożenia dzieci niesprawnymi pojazdami, ujawnione w dwóch gminach. W jednej z nich – w Brzezinach gminny autobus miał niesprawne światła cofania i oświetlenie tablicy rejestracyjnej, a z przewodów wyciekały płyny eksploatacyjne (Inspekcja Transportu zatrzymała dowód rejestracyjny pojazdu oraz wystawiła mandat karny). Z kolei w Ostrowie zatrzymano dowód rejestracyjny pojazdu z uwagi na zły stan techniczny: uszkodzone ogumienie, wyciek płynów, uszkodzoną podłogę w części pasażerskiej, zepsute mocowania foteli oraz uszkodzony układ jezdny.

Kontrolerzy NIK mieli zastrzeżenia także do jakości opieki nad uczniami podczas przejazdów. W Ostrowie Wielkopolskim opiekunowie i kierowcy pojazdów dowożących dzieci nie wiedzieli, ilu uczniów znajdowało się pod ich opieką, ani ilu uczniów powinno wysiąść w poszczególnych punktach. W tej samej gminie, ale w innej miejscowości uczniowie samodzielnie przechodzili na drugą stronę jezdni tuż przed autobusem, w miejscu ograniczającym widoczność zarówno uczniom, jak i innym użytkownikom drogi. Zdarzało się także, że kierowca wysadzał dzieci tuż przed lub wręcz na skrzyżowaniu, blokując ruch drogowy.

Nie wszyscy przewoźnicy w czterech gminach: Brzeziny, Ostrów, Orchowo i Sośnie posiadali zezwolenie na wykonywanie regularnych przewozów specjalnych, które jest bezwzględnie wymagane w przypadku przewozów szkolnych. Wymóg posiadania takiego dokumentu został określony w ustawie o transporcie drogowym, przede wszystkim z uwagi na bezpieczeństwo dzieci. Uzyskanie zezwolenia specjalnego wiąże się bowiem m.in. z obowiązkiem wyznaczenia oraz odpowiedniego oznaczenia przystanków, w sposób zapewniający bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu drogowego, np.  w czasie oczekiwania na dowóz oraz podczas wsiadania i wysiadania z pojazdu. We wszystkich ujawnionych przypadkach Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Poznaniu niezwłocznie wszczął stosowne postępowania.

Z kontroli przeprowadzonej w urzędach gmin wynika, że większość szkół zapewniła zajęcia świetlicowe dla uczniów, którzy ze względu na organizację dojazdu musieli zostawać w szkole dłużej niż trwały zajęcia lekcyjne (w trzech gminach). Nie zawsze się to jednak udawało, choć szkoły, w przypadku przedłużającego się oczekiwania na dowóz mają obowiązek taką opiekę zapewnić. Zajęć tego typu nie organizowano np. w trzech zespołach szkół gminy Sośnie. Kontrolerzy zwrócili także uwagę na jeszcze jeden słaby punkt organizacji dojazdów: w jednej z gmin zdarzyło się, że łączny czas oczekiwania na przejazd i samego dowozu (cztery godziny lekcyjne) był dłuższy niż zajęcia szkolne, na które uczniów dowieziono (np. trzy godziny lekcyjne). Taka sytuacja była wynikiem niestarannego przygotowania harmonogramu dojazdów i w ocenie NIK niedogodności można było uniknąć.

Delegatura NIK w Poznaniu zwróciła się do gmin o jak najszybsze – przede wszystkim ze względu na dbałość o dobro i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży – wyeliminowanie stwierdzonych nieprawidłowości. Jak wynika z korespondencji pokontrolnej, wszystkie samorządy podjęły już działania naprawcze.

Popołudniowy komentarz walutowy z 13 05 2015 Marcin Lipka Analityk Cinkciarz pl

Dane z USA wyraźnie przeceniają amerykańskiego dolara. Złoty korzysta z perspektywy dłuższego utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie za oceanem.

Blisko miliard złotych zysku PZU w I kwartale 2015

Wynik finansowy netto Grupy PZU po I kwartale 2015 roku wyniósł ponad 941 mln zł i z wyłączeniem zdarzeń jednorazowych(1) wzrósł o 25,2% względem pierwszego kwartału ubiegłego roku. Aż o 5,1 p.p. do poziomu 27,6% wzrósł także wskaźnik ROE. Wysoką wartość osiągnęła także sprzedaż ubezpieczeń: składka przypisana brutto wyniosła 4,7 mld zł. PZU planuje  przeznaczyć na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2014 blisko 2,6 mld zł.

– Pierwszy kwartał 2015 roku był okresem trudnym dla branży ubezpieczeniowej w Polsce. Niskie stopy procentowe, konsekwencje wojny cenowej z zeszłego roku oraz jednorazowe czynniki demograficzne wytworzyły silną negatywną presję na wyniki finansowe w branży ubezpieczeniowej. Na tym tle nasze wyniki są wyjątkowo satysfakcjonujące. Nigdy w giełdowej historii spółki nie otworzyliśmy roku tak wysokim wynikiem. W I kwartale pokazaliśmy zarówno olbrzymi zysk, bliski miliardowi złotych, jak i wykazaliśmy się nadal wysoką rentownością biznesu. Na uwagę zasługują także wyniki z działalności lokacyjnej, po raz kolejny osiągające kilkudziesięcioprocentowy wzrost. Pierwszy kwartał 2015 roku był zarazem pierwszym kwartałem wdrażania nowej strategii PZU 3.0, która do 2020 roku zapewni Grupie PZU pozycję lidera w trzech kluczowych obszarach: ubezpieczeń, zdrowia i inwestycji. Udało nam się przyspieszyć realizację celów strategicznych, co krótkoterminowo zwiększa koszty, ale pozwoli szybko osiągnąć zakładane korzyści. Minione miesiące udowodniły, że stoimy na dobrej drodze do osiągnięcia tych celów – powiedział Przemysław Dąbrowski, CFO PZU SA.

Wpływ na działalność Grupy PZU w pierwszym kwartale 2015 roku w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku miały:

  • wzrost składki przypisanej brutto uzyskany dzięki rozwojowi działalności na rynkach zagranicznych, składce pozyskanej przez Link4 oraz rozwój ubezpieczeń grupowych ochronnych;
  • poprawa rentowności w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych głównie w wyniku niższej szkodowości w grupie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz ryzyk finansowych;
  • niższa rentowność w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych związana głównie z wyższą szkodowością produktów ochronnych na skutek wyższej częstości zgonów;
  • spadek rentowności w segmencie ubezpieczeń masowych związany głównie ze wzrostem szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych;
  • wyższe dochody z działalności lokacyjnej, w szczególności na skutek lepszej koniunktury na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Dodatkowo w sposób istotny na porównywalność wyników wpłynęło rozszerzenie działalności w Polsce i krajach bałtyckich w 2014 roku. W ubiegłym roku przejęte spółki kontrybuowały do wyniku Grupy PZU od momentu nabycia (pierwsza z przejętych spółek AAS Balta począwszy od 30 czerwca 2014 roku) podczas gdy w wynikach bieżącego roku ujmowane są od 1 stycznia, przyczyniając się do wyższych względem 2014 roku poziomów poszczególnych pozycji wyniku oraz aktywów
i pasywów.

Składki

Składki przypisane brutto po pierwszym kwartale 2015 roku wyniosły 4.680.827 tys. zł wobec 4.353.979 tys. zł w analogicznym okresie roku poprzedniego (+7,5%). Wzrost sprzedaży dotyczył przede wszystkim: operacji za granicą (w tym głównie dzięki składce zebranej przez zakupione w 2014 roku spółki), składki regularnej w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych (głównie w wyniku rozwoju ubezpieczeń grupowych ochronnych); działalności w ubezpieczeniach zdrowotnych zawieranych w formie grupowej; ubezpieczeń komunikacyjnych w segmencie klienta masowego (głównie dzięki składce zebranej przez Link4); ubezpieczeń komunikacyjnych AC w segmencie klienta korporacyjnego (w związku ze znacznym wzrostem liczby ubezpieczeń przy spadku średniej składki) oraz przypisu składki w ubezpieczeniach rolnych.

Jednocześnie, odnotowano spadek składki przypisanej brutto w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz od ognia i innych szkód majątkowych w segmencie klienta korporacyjnego (w efekcie finalizacji kilku dużych przetargów i zawarcia umów na ubezpieczenie 2015 roku w grudniu 2014 roku) oraz indywidualnych produktach inwestycyjnych w kanale bancassurance.

Działalność lokacyjna

Dochody z działalności lokacyjnej (łącznie z kontraktami inwestycyjnymi tj. kontraktami, które nie zawierają znaczącego ryzyka ubezpieczeniowego) za I kwartał 2015 roku wyniosły 951.033 tys. zł  (w I kwartale 2014 roku było to 542.647 tys. zł) i wzrosły głównie na skutek wyższej wyceny instrumentów kapitałowych.

Odszkodowania i świadczenia

Wzrost odszkodowań i świadczeń netto (z uwzględnieniem zmiany stanu rezerw techniczno-ubezpieczeniowych) o 381.692 tys. zł (+14,3%) w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego wynikał w szczególności z: wyższej szkodowości w produktach ochronnych (na skutek zwiększenia częstości zgonów – potwierdzonych przez dane GUS na całej populacji); zwiększenia rezerw matematycznych w produktach typu unit-linked na skutek lepszych wyników z działalności inwestycyjnej oraz wyższej szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych jako efekt wzrostu wartości średniej szkody.

Z kolei, na spadek odszkodowań i świadczeń netto w I kwartale miała wpływ niższa szkodowość w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych w grupie ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz ryzyk finansowych jako efekt niższego poziomu rezerw na roszczenia z lat ubiegłych.

Koszty

Koszty akwizycji za I kwartał 2015 roku wzrosły o 45.482 tys. zł (+9,0%) w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wzrost ten był w szczególności rezultatem wyższego poziomu prowizji jako efekt zmian stawek prowizyjnych w kanale brokerskim oraz pośrednich kosztów akwizycji (m.in. konkursy, nadprowizje) ze względu na podjęte działania około-sprzedażowe w kanale multiagencyjnym w segmencie klienta masowego; rosnącego portfela produktów ochronnych i dalszego wzrostu udziału w portfelu kanałów brokerskiego i agencyjnego oraz konsolidacji nabytych w 2014 roku spółek ubezpieczeniowych.

Równocześnie na spadek pozycji kosztów akwizycji wpłynął wyższy poziom kosztów odroczonych w czasie w segmencie klienta korporacyjnego oraz wycofanie z oferty produktu oszczędnościowego z elementem ochronnym o składce regularnej Plan na Życie, a zarazem niższa sprzedaż w kanale bancassurance.

Wzrost kosztów administracyjnych w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego o 73.933 tys. zł (+22,1%) wynikał z przyśpieszenia wdrożenia Strategii 3.0 koncentrującej się na rozwoju kluczowych obszarów Grupy PZU (obszaru klienta detalicznego i korporacyjnego, PZU Zdrowia, dystrybucji oraz wsparcia operacyjnego) oraz włączenia do wyników Grupy PZU kosztów administracyjnych ponoszonych przez nowo nabyte spółki ubezpieczeniowe.

Zysk

Zysk netto wzrósł w stosunku do I kwartału 2014 roku o 180.897 tys. zł (+23,8%) do wartości 941.340 tys. zł. O wzroście wyniku zadecydowały lepsze dochody z działalności inwestycyjnej oraz wzrost rentowności w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych (efekt niższej szkodowości ubezpieczeń pozostałych OC) przy słabszej rentowności ubezpieczeń komunikacyjnych w segmencie masowym  oraz wyższej szkodowości produktów ochronnych na życie będącej pochodną wyższej częstości zgonów.

PZU, jak co roku, podzieli się z akcjonariuszami zyskiem wypracowanym w 2014 roku.  Dnia 12 maja br. Zarząd PZU postanowił wystąpić do Walnego Zgromadzenia PZU celem ustalenia dywidendy w wysokości 30 zł na akcję.

Wskaźniki

Skonsolidowane kapitały własne według MSSF na dzień 31 marca 2015 roku wynosiły 14.084.460 tys. zł wobec 13.887.660 tys. zł na dzień 31 marca 2014 roku. Wskaźnik rentowności kapitałów własnych (ROE2) za okres od dnia 1 stycznia 2015 roku do dnia 31 marca 2015 roku wyniósł 27,6% i był wyższy o 5,1 p.p. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W stosunku do skonsolidowanych kapitałów własnych wg stanu na dzień 31 grudnia 2014 roku kapitały wzrosły o 916.832 tys. zł (+7,0%), zaś wskaźnik ROE2 był wyższy o 5,0 p.p. w porównaniu do wskaźnika za okres od dnia 1 stycznia 2014 roku do dnia 31 grudnia 2014 roku.

[1] Zdarzenia jednorazowe obejmują efekt konwersji polis umów wieloletnich na umowy roczne odnawialne w ubezpieczeniach grupowych typ P

[2] Wskaenia jednorazowe

 

Założenia do ustawy Prawo działalności gospodarczej – przyjęte przez rząd

0

Wzmocnienie praw i gwarancji dla przedsiębiorców oraz wprowadzenie mechanizmów wspierających partnerskie relacje przedsiębiorców z organami administracji to główne cele nowego Prawa działalności
gospodarczej. –
Dokument zastępując ustawę o swobodzie działalności gospodarczej stanie się podstawowym aktem prawa gospodarczego – podkreśla wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński. Projekt założeń ustawy 12 maja 2015 r. przyjęła Rada Ministrów.

Nowe rozwiązania podkreślają pomocniczą rolę administracji publicznej wobec obywateli w tym przedsiębiorców. – Wprowadzenie w ustawie naczelnych zasad prawa gospodarczego ma zachęcić urzędników do ich stosowania, a tym samym wzmocnić relację pomiędzy przedstawicielami administracji, a osobami prowadzącymi działalność gospodarczą w Polsce – ocenia wicepremier Piechociński.

Dzięki przygotowanym regulacjom jak największa liczba spraw powinna być rozstrzygana przez organ I instancji, co zaoszczędzi czas i zmniejszy koszty. Służy temu m.in. propozycja mediacji, informowanie o niespełnionych przez wnioskodawcę przesłankach czy zaproponowane zasady przyjaznej interpretacji przepisów i domniemania uczciwości przedsiębiorcy.


Jasno sformułowany katalog praw przedsiębiorców i zasad dotyczacych relacji przedsiębiorca-organ oraz przedsiębiorca-przedsiębiorca zmniejszy niepewność, a tym samym ryzyko gospodarcze –
zaznacza wicepremier Piechociński. Wprowadzenie bardziej przyjaznych zasad prawa gospodarczego będzie wsparciem dla
działalności biznesu. Projekt uzupełnia ustawy deregulacyjne, które usuwają szczegółowe bariery w ustawach „branżowych”.

Do najważniejszych zasad zawartych w regulacji należą:

  • Zasada przyjaznej interpretacji – zakaz rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych przez organy na niekorzyść przedsiębiorcy.
  • Zasada domniemania uczciwości – zakaz rozstrzygania wątpliwości faktycznych przez organy na
    niekorzyść przedsiębiorcy. Celem projektowanej zasady jest wyeliminowanie sytuacji, w których niejasny stan faktyczny, bądź trudności dowodowe, do tej pory działały na niekorzyść przedsiębiorców.
  • Zasada uprawnionych oczekiwań – nakaz podejmowania przez organy działań na rzecz przedsiębiorcy
    zgodnie z ugruntowaną praktyką i wyraźnym komunikatem co do sposobu
    załatwienia spraw. Celem proponowanego rozwiązania jest zmniejszenie
    ryzyka zaskakiwania przedsiębiorców zmianą praktyk administracyjnych.

Najważniejsze zaproponowane mechanizmy których celem jest wzmocnienie relacji przedsiębiorca
– administracja to:

  • Mediacje – mają umożliwić organowi administracji publicznej – przy udziale mediatora – wyjaśniania stronom motywów swoich zamierzeń oraz zapewnienie możliwości uzyskania stanowiska stron w sprawie.
  • Standardy (dyrektywy) nakładania administracyjnych kar pieniężnych – wprowadzenie do Kodeksu Postępowania Administracyjnego zespołu norm określających zasady nakładania administracyjnych kar pieniężnych (dyrektywy wymiaru kary, przesłanki odstąpienia od nałożenia kary i udzielenia pouczenia,
    terminy przedawnienia).
  • Informowanie o niespełnionych przez wnioskodawcę przesłankach – organ przed wydaniem decyzji w sprawach wszczynanych na wniosek będzie informował przedsiębiorcę o niespełnionych przesłankach które są konieczne do wydania decyzji zgodniej z wnioskiem.


Poprawa relacji administracja-przedsiębiorca, oparcie prawa na zasadzie zaufania państwa do obywatela oraz ograniczenie uciążliwych obowiązków administracyjnych wpłyną na wzmocnienie konkurencyjności i efektywności gospodarki – podkreśla szef resortu gospodarki.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Jakie fundusze warto brać pod uwagę w 2015 roku?

0

Średnio około 10 procent oszczędności trzymamy w funduszach inwestycyjnych. Niektóre z nich – w ciągu ostatnich 12 miesięcy – dały zarobić nawet 40 procent. Porównywalny zysk na lokacie bankowej przy obecnym oprocentowaniu osiągnęlibyśmy po kilkunastu latach. Money.pl przygotował ranking najlepszych inwestycji ostatnich miesięcy i sprawdził, na co teraz warto postawić.

Tylko w kwietniu Polacy wpłacili do funduszy o kolejne 4,3 miliarda złotych więcej, niż z nich wypłacili. Fundusze zarządzają już rekordowo dużymi pieniędzmi – obecne 225 miliardów to prawie dwukrotnie więcej, niż pod koniec hossy z 2007 roku!

– Taka sytuacja to efekt rekordowo niskich stóp procentowych – tłumaczy w Money.pl Sebastian Siemiątkowski, analityk Domu Maklerskiego Millennium. – Oprocentowanie lokat bankowych jest dla większości osób mało atrakcyjne. Wyniki funduszy, nawet tych najbezpieczniejszych, są w ostatnim czasie w większości przypadków kilkukrotnie wyższe.

W ciągu ostatnich pięciu lat aktywa funduszy rosły rocznie średnio o 20 procent. Jeśli to tempo utrzyma się, to na koniec 2015 roku TFI będą obracać 250 miliardami złotych.

Bardzo szybki wzrost aktywów wynika głównie z ogromnego napływu pieniędzy do funduszy niepublicznych, skierowanych do wybranych, najbardziej majętnych klientów. Ich udział to już blisko 45 procent. Mniej spektakularnie wygląda sytuacja wśród funduszy skierowanych do szerokiego grona inwestorów. Aż takiej euforii zakupowej jak w 2007 roku nie ma, ale systematycznie coraz więcej klientów z nich korzysta. Ostatni raz wypłacili więcej pieniędzy niż do nich włożyli we wrześniu 2012 roku.

Średnio każdy Polak około 9 procent oszczędności trzyma właśnie w funduszach inwestycyjnych – podaje Money.pl. Statystycznie znacznie chętniej korzystamy z pośrednictwa TFI niż z bezpośrednich inwestycji np. na giełdzie.

Struktura oszczędności gospodarstw domowych (w mld zł)
miejsce lokowania oszczędności 2014
kwota
2014
udział
  2013
kwota
2013
udział
zmiana wartości oszczędności
depozyty złotowe i walutowe 605 55%   554 48% 9%
otwarte fundusze emerytalne 149 14%   301 26% -50%
gotówka w obiegu poza kasami banków 130 12%   114 10% 14%
krajowe fundusze inwestycyjne 97 9%   86 7% 13%
ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe 54 5%   50 4% 8%
akcje spółek publicznych 42 4%   45 4% -7%
obligacje i bony 10 1%   10 1% 0%
fundusze zagraniczne 7 1%   5 0% 40%

źródło: Money.pl na podstawie danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami

 

Fundusze akcyjne w ubiegłym roku nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Polacy woleli korzystać z bezpiecznych rozwiązań, takich jak fundusze gotówkowe i pieniężne. Ta tendencja powoli zaczyna się odwracać. Według najnowszych, kwietniowych danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami, zaufanie odzyskują fundusze akcyjne. Klienci dostrzegają też potencjał w przecenionych surowcach. W tych dwóch kategoriach w miesiąc przybyło 5 procent aktywów.

Średnia stopa zwrotu z wszystkich analizowanych kategorii funduszy inwestycyjnych na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy wyniosła prawie 9 procent. Przede wszystkim dzięki poprawie nastrojów na światowych rynkach akcji fundusze w większości zdały egzamin.

Najlepiej poradziły sobie te inwestujące za granicą. Dwucyfrowe stopy zwrotu przyniosły akcje notowane na giełdach Azji i Stanów Zjednoczonych. Przeciętnie wypadł rynek polski i to zarówno pod względem akcji, jak i obligacji. Największym błędem w ostatnim czasie był wybór funduszy surowcowych.

Średnie wyniki funduszy inwestycyjnych w poszczególnych kategoriach
rodzaje funduszy 1 mies. 3 mies. 6 mies. 12 mies.
akcji azjatyckich bez Japonii 6,5% 8,3% 14,8% 28,2%
akcji amerykańskich -1,5% 3,8% 7,5% 16,8%
akcji polskich 3,1% 8,2% 7,3% 6,5%
mieszane polskie zrównoważone 1,4% 3,5% 3,8% 6,2%
dłużne polskie uniwersalne -0,6% -0,8% 0,9% 5,1%
rynku surowców 1,7% -3,0% -1,4% -10,3%

źródło: Money.pl

Analitycy pytani przez Money.pl w większości sugerują inwestycje, które sprawdziły się w ostatnim czasie. Wyjątkiem są bliskie przegrzania rynki akcji w USA i Chinach. Tylko największym ryzykantom można polecić fundusze surowcowe.

Warto jednak pamiętać, że wyniki historyczne nie mogą być podstawą do prognozowania przyszłości i nie ma żadnej gwarancji, że się powtórzą. Szczególnie teraz, gdy rynki finansowe charakteryzują się bardzo dużą zmiennością i nie przewidywalnością.

Deflacja w lutym osiągnęło dno – komentarz Pawła Durjasza.

Paweł Durjasz, główny ekonomista PZUGUS podał dziś dane o inflacji (CPI) w lutym i zweryfikowane po zmianie wag dane za styczeń. Inflację w styczniu skorygowano z -1,3% r/r na -1,4% r/r. Wskaźnik CPI w lutym wyniósł natomiast -1,6% r/r. Spodziewaliśmy się -1,4%, a konsens rynkowy wynosił -1,3% r/r. Dokonane zmiany wag we wskaźniku CPI zmniejszają nieco wpływ czynników podażowych (obniżenie udziału grup; żywność i napoje bezalkoholowe, transport, użytkowanie mieszkania i nośniki energii).

Po zmianie wag w indeksie CPI oraz po danych za pierwsze dwa miesiące roku, ścieżka prognozowanej przez nas inflacji nieco się obniżyła. W lutym deflacja osiągnęła „dołek”. W kolejnych miesiącach wskaźnik CPI powinien stopniowo rosnąć. Już w marcu silny wzrost cen paliw powinien przesunąć inflację na poziom -1,2%r/r; -1,3% r/r. Wartości dodatnie wskaźnik CPI osiągnie jednak dopiero od października, by skończyć rok na poziomie 0,8%-0,9% r/r. Średnioroczna inflacja w 2015 roku może wynieść -0,5%, a w 2016 roku +1,3%.

O spadku cen w lutym o 0,1% m/m zadecydowała sezonowa obniżka cen odzieży i obuwia (-1,9% m/m) oraz spadek cen transportu (-1,0% m/m) w wyniku obniżki cen paliw (-2,2% m/m). Ceny żywności nie zmieniły się w stosunku do stycznia. Ceny w pozostałych grupach były bardzo stabilne. Inflacja netto (CPI po wyłączeniu cen żywności i energii) wzrosła w styczniu, osiągając prawdopodobnie 0,6% r/r wobec 0,5% r/r w grudniu. W lutym inflacja netto jednak wyraźnie się obniżyła – prawdopodobnie do ok. 0,4% r/r.

Paweł Durjasz – główny ekonomista PZU

Wiceminister Andrzej Dycha o perspektywach współpracy Polski i Ukrainy

Możliwości prowadzenia działalności gospodarczej i inwestowania bezpośredniego przez polskie firmy na Ukrainie, a także prezentacja ukraińskich projektów w Polsce to główne tematy „Dnia Ukraińskiego Biznesu w Polsce”, który rozpoczął się 14 maja 2015 r. w Warszawie. W inauguracji forum wziął udział podsekretarz stanu w MG Andrzej Dycha.

Wiceminister Dycha powiedział podczas dyskusji, że Ukraina pozostaje ważnym partnerem gospodarczym Polski. – W 2014 r. zajmowała 14. miejsce wśród najważniejszych rynków eksportowych Polski oraz 21. miejsce – wśród importowych. Zaznaczył jednocześnie, że Polska liczy na poprawę klimatu biznesowo-inwestycyjnego na Ukrainie. – Oczekujemy, że przyczyni się do tego zarówno podpisania Umowy Stowarzyszeniowej pomiędzy Ukrainą i Unią Europejską, a także działania reformatorskie rządu Ukrainy – ocenił.

Julia Klymenko, wiceminister rozwoju gospodarczego i handlu, podkreślała, że jej kraj pracuje nad stworzeniem możliwości inwestycyjnych zarówno w Polsce dla biznesu ukraińskiego, jak i na Ukrainie dla biznesu polskiego. Omówiła działania rządu na rzecz poprawy otoczenia prawnego, zwłaszcza w odniesieniu do MŚP. Wskazała, że planowane są reformy rynku pracy, ochrony zdrowia i działania na rzecz rozwoju promocji gospodarczej za granicą i podniesienia atrakcyjności inwestycyjnej.

Wiceminister finansów Elena Makeieva przedstawiła z kolei działania rządu na rzecz wprowadzenia  międzynarodowych standardów sprawozdawczości finansowej, księgowej i audytorskiej. Podkreśliła również, że trwają prace nad uproszczeniem systemu podatkowego na Ukrainie.

Wiceminister Andrzej Dycha spotkał się ponadto z wiceminister Julią Klymenko. Tematem rozmów były plany wznowienia prac komisji międzyrządowej, perspektywy wzajemnej współpracy handlowej i inwestycyjnej oraz aktualna sytuacja firm polskich działających na Ukrainie.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Zmiany w przepisach o płatnościach bezpośrednich

13 maja 2015 r. opublikowana została ustawa o zmianie ustawy o płatnościach w ramach systemów wparcia bezpośredniego. Głównym celem ustawy jest wydłużenie w roku 2015 okresu składania wniosków o przyznanie wsparcia bezpośredniego (a tym samym również płatności obszarowych w ramach PROW) – do 15 czerwca. Jednocześnie zachowana zostaje zasada dodatkowych 25 dni kalendarzowych na złożenie wniosku z 1% potraceniem płatności za każdy dzień opóźnienia (do 10 lipca br.).

W związku z wydłużeniem terminu składania wniosków zmieniony został również ostateczny termin złożenia wniosku o uznanie za rolnika uczestniczącego w systemie dla małych gospodarstw lub oświadczenia o wystąpieniu w 2015 r. z tego systemu. Termin ten został ustalony na 10 lipca 2015 r., tj. na ostatni możliwy dzień złożenia wniosku po przesunięciu terminu.

Ustawa o zmianie ustawy o płatnościach w ramach systemów wparcia bezpośredniego wprowadza również zmianę dotyczącą okresów przetrzymywania zwierząt w przypadku ubiegania się o płatność do bydła, płatność do krów lub płatność do kóz.

Zgodnie z nowymi przepisami zadeklarowane we wniosku młode bydło, krowy lub kozy należy przetrzymywać przez okres 30 dni od dnia złożenia wniosku o płatności. Zmienione przepisy w tym zakresie będą dotyczyć wszystkich rolników, także tych, którzy złożyli wnioski przed dniem wejścia w życie ustawy.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Wicepremier Piechociński: Cyfryzacja i technologie komunikacyjne kluczem do rozwoju Europy opartej na wiedzy i innowacjach

Wicepremier Piechociński przypomniał, że branża ICT w Polsce przetrwała spowolnienie w okresie światowego kryzysu i obecnie notuje wzrost rzędu 8 proc. Sektor ten odpowiada również za niemal 5 proc. PKB.  – Taki sukces, rozwój w dużo szybszym tempie niż  pozostałe kraje UE, zawdzięczamy przede wszystkim świetnie wykształconym, otwartym na świat ludziom: kadrze naukowej, studentom, ekspertom. Na ich potencjale budujemy sektor ICT nie tylko globalnych koncernów, ale także małych firm, czy start-upów, które wszystkie stają się znaczącym źródłem nowych miejsc pracy – powiedział.

Szef resortu gospodarki podkreślił również kluczową rolę budowania umiejętności cyfrowych w społeczeństwie.  – Rozwój globalnej gospodarki oznacza również jak najszerszy dostęp do usług świadczonych drogą elektroniczną. Ważne jest, by zarówno w przypadku e-usług publicznych, jak i komercyjnych obywatele mogli bezpiecznie i skutecznie z nich korzystać – zaznaczył.

Podczas spotkania wicepremier Janusz Piechociński został uhonorowany przez Zarząd SEP Medalem im. profesora Mieczysława Pożaryskiego w uznaniu zasług dla upowszechnienia technik informacyjnych i komunikacyjnych w gospodarce.

***

Konferencja Okrągłego Stołu – Polska w drodze do Społeczeństwa Informacyjnego to coroczne spotkania organizowane przez Stowarzyszenie Elektryków Polskich (SEP) z okazji Światowego Dnia Telekomunikacji i Społeczeństwa Informacyjnego, obchodzonego 17 maja.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objęli: prezydent RP Bronisław Komorowski oraz marszałek Sejmu  RP Radosław Sikorski. W dyskusji wzięli udział m.in. przedstawiciele parlamentu, administracji publicznej, samorządów terytorialnych, organizacji pozarządowych oraz młodzież akademicka.
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Minister Marek Sawicki o eksporcie polskiej żywności

Wyczerpują się proste rezerwy wzrostu eksportu polskiej żywności, ale jeszcze nie w pełni wykorzystujemy nasze największe atuty – wysoką jakość i wspaniałe walory smakowe – zwrócił uwagę minister Marek Sawicki podczas „Polish Food Export Forum”.
Fot. Minister Marek Sawicki podczas otwarcia Polish Food Export ForumFot. Minister Marek Sawicki podczas otwarcia Polish Food Export Forum
Rolnictwo stanowi 13 % w całym polskim eksporcie i jest trzecią gałęzią gospodarki, która kreuje największy eksport.

Podjęte z początkiem 2008 roku działania na rzecz poszukiwań nowych rynków zbytu i promocji produktów rolno-spożywczych dziś przynoszą pierwsze efekty.

Pomimo rosyjskiego embarga ubiegły rok zamknął się kwotą 21,4 mld euro jeśli chodzi o wartość eksportu tych produktów.

– Według wstępnych danych za I kwartał bieżącego roku dynamika eksportu wyniosła 5,5 % – poinformował minister Sawicki dodając jednocześnie, że – możliwe jest osiągnięcie poziomu 23 mld euro wartości eksportu w roku 2015, a nawet 25 mld euro.

Szef resortu rolnictwa podkreślił, że aby to osiągnąć niezbędne jest ponowne odczytanie oczekiwań i potrzeb konsumentów.

– Uważam, że bardzo dobra i potrzebna jest silna konkurencja na rynku krajowym, bo to pobudza innowacyjność i przyczynia się do wzrostu krajowego spożycia, ale nie powinna mieć miejsca taka walka na arenie międzynarodowej – powiedział minister Sawicki zwracając tym samym uwagę na konieczność budowy wspólnej, nowej oferty podażowej na rynkach zewnętrznych.

Minister podkreślił znaczenie rozwiązań zawartych w nowym Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 w tworzeniu grup, organizacji i zrzeszeń producentów.

– Dzięki przyspieszeniu procesów konsolidacyjnych możemy stać się bardziej konkurencyjni, a warto zdawać sobie sprawę z tego, że przy obecnym poziomie technicznym i technologicznym wykorzystujemy tylko 60% zdolności produkcyjnych – podkreślił minister i dodał, że nie boi się nadprodukcji, gdyż zapotrzebowanie na żywność stale na świecie wzrasta.

Szef resortu rolnictwa zwrócił też uwagę na znaczący wzrost eksportu na kierunkach trzecich, co oznacza, że eksporterzy znaleźli nowe rynki zbytu dla swoich produktów po rosyjskim embargu.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Prezydent Miasta Torunia zaprasza na wyjątkowy koncert

0

Zespół „Czerwone Gitary” wystąpi w Toruniu z okazji 25-lecia samorządu terytorialnego w Polsce. Koncert odbędzie się 20 maja o godzinie 19.00 na Rynku Staromiejskim. Wstęp na wydarzenie będzie bezpłatny.

Minęło 25 lat od kiedy Polacy po raz pierwszy po wojnie mogli wybrać w wolnych wyborach przedstawicieli władz samorządowych na poziomie gminy. Z okazji Dnia Samorządu Terytorialnego Prezydent Miasta Torunia Michał Zaleski zaprasza na koncert zespołu „Czerwone Gitary”. Podczas koncertu zabrzmią najbardziej popularne utwory zespołu: „To właśnie my”, „Historia jednej znajomości”, „Nie zadzieraj nosa” czy „10 w skali Beauforta”.

Zespół „Czerwone Gitary” powstał 3 stycznia 1965 roku w Gdańsku. Nazwa zespołu nawiązuje do koloru gitar, na których wówczas grali muzycy. Przez lata swojej działalności grupa otrzymała wiele nagród, w tym między innymi „Trofeum Midem” — nagrodę na Festiwalu w Cannes, taką samą, jaką otrzymał zespół „The Beatles”. Wyjątkowo ważnym osiągnięciem był również tytuł przyznany przez amerykański magazyn „Billboard” dla najlepszego polskiego zespołu. Zespół sprzedał około 12 milionów swoich płyt, a jednocześnie zdobył 14 płyt platynowych. Działalność artystów w tym roku została zwieńczona najnowszą płytą zatytułowaną „Czerwone Gitary — jeszcze raz”, która ukazała się z okazji 50. rocznicy działalności zespołu.

Z okazji 25-lecia samorządu terytorialnego w Polsce zorganizowana zostanie także wystawa plenerowa zatytułowana „Samorządowe ćwierćwiecze — Toruń 1990–2015”. Ekspozycja na toruńskim Rynku Staromiejskim będzie trwała od 20 maja do 1 czerwca 2015 roku.

CEO Magazyn Polska

 

Wyniki finansowe Banku BPH w I kw. 2015 r.

0

W I kw. 2015 r. bank działał w środowisku niskich stóp procentowych, co negatywnie wpłynęło na przychody. Jednocześnie wielkość kredytów z utratą wartości obniżyła się o 969 mln zł w porównaniu z I kw. poprzedniego roku, a stabilną jakość portfela kredytowego potwierdzają niskie odpisy na utratę wartości. W porównaniu z końcem IV kw. 2014 r., koszty działania zmniejszyły się o 6 proc. Współczynnik wypłacalności (CAR) Banku BPH wyniósł 16,6 proc.

W pierwszym kwartale tego roku sprzedaż kluczowych produktów wspieraliśmy kampaniami marketingowymi, co przełożyło się na satysfakcjonujące rezultaty –mówi Richard Gaskin, Prezes Zarządu Banku BPH.– W tym czasie zaoferowaliśmy naszym klientom nowe rozwiązania, między innymi płatności NFC oraz nową aplikację mobilną –dodaje Richard Gaskin.

Bankowość detaliczna

Bank BPH koncentrował się na sprzedaży kredytów gotówkowych. W I kw. 2015 r. wartość nowo uruchamianych kredytów gotówkowych wyniosła 591 mln zł, co oznacza wzrost o 24 proc. wobec wyniku w I kw. 2014 r. Inicjatywami wspierającymi sprzedaż tego produktu były kampanie: promocja Multiczwórka oraz promocja kredytu konsolidacyjnego Bez napinki.

Sprzedaż kredytów hipotecznych w I kw. 2015 r. była o 70 proc. wyższa niż w I kw. poprzedniego roku i osiągnęła wartość 54 mln zł. Pod koniec stycznia bank wdrożył ofertę promocyjną z zerową stawką prowizji za udzielenie kredytu. Przełożyło się to na bardzo dobry wynik sprzedażowy kredytów hipotecznych między innymi w marcu.

Ważnym elementem oferty Banku BPH, szczególnie z zakresie bankowości osobistej, są produkty inwestycyjne: fundusze, portfele oraz lokaty strukturyzowane. W I kw. tego roku wysoka sprzedaż brutto produktów inwestycyjnych została utrzymana i wyniosła 347 mln zł, czyli wzrosła o 22 proc. w porównaniu z I kw. 2014 r. lub o 14 proc. w porównaniu z IV kw. 2014 r.

Pod koniec I kw. bank rozpoczął promocję Lubię to! Konto ze zwrotem 3 proc. wartości płatności dokonanych kartą do konta (do 50 zł miesięcznie). Na koniec I kw. 2015 r. Bank BPH prowadził 435 tys. rachunków osobistych dla klientów indywidualnych. Wartość zgromadzonych na nich środków wyniosła ponad 2 mld zł, co stanowi wzrost o 19 proc. w porównaniu z I kw. poprzedniego roku.

Bankowość dla firm

W segmencie bankowości dla firm bank odnotował wzrost sprzedaży limitów kredytowych o 24 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem do poziomu 938 mln zł. Klienci Banku BPH mogą finansować bieżącą działalność również faktoringiem, którego sprzedaż systematycznie rośnie. Ten trend przełożył się na rekordowe wyniki – w I kw. Bank BPH skupił faktury o łącznej wartości 438 mln zł, tj. o 42 proc. więcej niż rok wcześniej i obsłużył ponad 33 tys. faktur, co oznacza wzrost o 50 proc. wobec poprzedniego roku.

Bank BPH współpracuje z Bankiem Gospodarstwa Krajowego (BGK) w zakresie gwarancji de minimis i Portfelowej Linii Poręczeniowej. Na koniec I kw. 2015 r. portfel kredytów w ramach tych programów wyniósł 419 mln zł i wzrósł o 8 proc. wobec wyniku z IV kw. ubiegłego roku.

Rozwój technologii

Od stycznia klienci Banku BPH korzystający z systemu bankowości internetowej Sezam mogą za jego pośrednictwem zawierać umowy o kredyt i kartę kredytową on-line, bez konieczności odwiedzania oddziału. W I kw. 2015 r. bank udostępnił także nową aplikację mobilną na systemy operacyjne Android i iOS, zapewniającą wygodne zarządzanie finansami na smartfonach i tabletach. Klienci mogą m.in. wykonywać dowolne przelewy (w tym natychmiastowe), sprawdzać saldo i historię rachunków, przeglądać szczegóły posiadanych produktów i spłacać kartę kredytową.

We współpracy z MasterCard, T-Mobile i Orange bank wprowadził płatności mobilne w technologii NFC (Near Field Communication) dla posiadaczy kart płatniczych. Klienci banku mogą płacić zbliżeniowo za pomocą smartfona.

Elektroniczny portfel V.me w Raiffeisen Polbanku

0

Raiffeisen Polbank jako trzeci bank w Polsce udostępnił elektroniczny portfel V.me by Visa służący do wygodnego i bezpiecznego płacenia w Internecie.

Poszerzanie oferty wygodnych i bezpiecznych form płatności, szczególnie w Internecie, jest jednym z kluczowym kierunków rozwoju biznesu kartowego w Raiffeisen Polbanku. Bank obserwuje i weryfikuje dostępne na rynku rozwiązania, wybierając te, które gwarantują najwyższą jakość, są szeroko dostępne, bezpieczne i proste w użyciu.

Jego najnowszą propozycją jest udostępniona właśnie usługa V.me by Visa, czyli elektroniczny portfel stworzony przez organizację Visa na potrzeby płatności internetowych. Najłatwiej go założyć przez stronę internetową: https://raiffeisenpolbank.pl.v.me. Rozwiązanie jest dostępne dla wszystkich użytkowników kart płatniczych – nie tylko klientów Raiffeisen Polbanku.

Cały jednorazowy proces rejestracji trwa kilka chwil: należy podać adres e-mail, ustanowić hasło oraz dodać karty do portfela. Można w nim umieścić dowolne karty (debetowe, kredytowe, pre-paid czy charge) wydane przez polski bank, zarówno z logo Visa jak i innych organizacji płatniczych. Następnie, podczas płacenia w Internecie, wystarczy wybrać formę płatności V.me by Visa, zalogować się do portfela i wskazać kartę, z której zostanie pobrana należność. Proces płatności odbywa się w czasie rzeczywistym, bez konieczności każdorazowego wpisywania długiego numeru karty i kodów bezpieczeństwa.

„Przygotowane przez nas rozwiązanie odpowiada na najważniejsze potrzeby klientów związane z płatnościami w Internecie. Udostępniamy portfel otwarty, co oznacza, że klienci będą mogli umieścić w nim wszystkie posiadane przez siebie karty i płacić w wygodny sposób przy każdej transakcji internetowej. Zależy nam na dostarczaniu najwygodniejszych rozwiązań płatniczych, dlatego przed nami kolejne wdrożenia, odpowiadające na potrzeby klientów w każdej sferze bankowania” – mówi Marcin Chruściel, Dyrektor ds. Biznesu Kartowego i Płatności Mobilnych w Raiffeisen Polbanku.

„Dokonywanie zakupów online staje się coraz popularniejsze wśród polskich konsumentów. Poprzez portfel V.me by Visa mogą płacić w internecie w sposób łatwy, szybki i bezpieczny. Do danych karty dostęp ma jedynie bank-wydawca portfela, a usługa jest chroniona wielowarstwowym systemem zabezpieczeń Visa” – komentuje Małgorzata Ciszecka, menedżer odpowiedzialna w Visa Europe za rozwój portfela V.me by Visa w Polsce. „Za pomocą V.me by Visa zapłacimy dzisiaj w e-sklepach odpowiadających za prawie połowę obrotów generowanych w polskim handlu internetowym, a sieć akceptacji portfela w całej Europie przekracza 40 tys. sklepów online” – dodaje.

Portfel V.me by Visa dostępny jest w Raiffeisen Polbanku bezpłatnie. Korzystanie z niego uprawnia do udziału w różnych promocjach, o których klienci będą regularnie informowani.

Qumak z kontraktem w obszarze obronności Polski

0

Qumak S.A. zawarł z Naukową i Akademicką Siecią Komputerową (NASK) umowę na dostawę urządzeń i oprogramowania w ramach realizowanego przez NASK projektu SUMA. Wartość zlecenia to blisko 4,1 mln zł netto.

Pełna nazwa projektu SUMA to: „Opracowanie systemu informatycznego umożliwiającego digitalizację, wieczystą archiwizację, zarządzanie i bezpieczne udostępnianie w formie elektronicznej dokumentów i materiałów archiwalnych”. Giełdowa spółka będzie odpowiadać za stworzenie infrastruktury IT oraz dostarczenie systemu wspierającego proces digitalizacji, archiwizacji oraz bezpiecznego udostępniania i przechowywanych dokumentów. Qumak zainstaluje m.in. macierze, serwery, stacje robocze, urządzenia ochronne typu firewall, bibliotekę taśmową, wdroży też środowisko wirtualne i system zarządzania danymi. Na wykonanie wszystkich prac technologiczna spółka ma 6 miesięcy. Po uruchomieniu systemu Qumak udzieli 3-letniej gwarancji oraz zapewni wsparcie techniczne.

Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.
Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.

– Kontrakt ten należy do obszaru, który uważamy za bardzo perspektywiczny. Na rynku pojawia się coraz więcej projektów związanych z szeroko pojętą obronnością. Duża ich część jest zamawiana przez  tzw. służby mundurowe. Chcemy być jednym z beneficjentów rozwoju tego rynku dlatego powołaliśmy niedawno komórkę organizacyjną odpowiedzialną za pozyskiwanie takich zleceń – mówi Paweł Jaguś, prezes Qumak S.A.. 

Projekt SUMA finansowany jest ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) obejmuje prace rozwojowe na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa. Budowany przez Qumak system umożliwi bezpieczne przechowywanie danych oraz zapewni do nich szybki dostęp.

Kontrakt z NASK to kolejny w ostatnim czasie projekt realizowany przez Qumak w obszarze infrastruktury IT i data center. W kwietniu br. spółka podpisała umowy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych na modernizację serwerów i pamięci masowych oraz z Wojskową Akademią Techniczną na budowę akademickiej chmury do prowadzenia zajęć dydaktycznych i badań naukowych (projekt prowadzony wspólnie z konsorcjantem, firmą Matic).

Unijny obowiązek raportowania danych pozafinansowych obejmie co najmniej 300 największych spółek i instytucji finansowych w Polsce

Od 2017 roku na skutek implementacji unijnej dyrektywy m.in. spółki giełdowe, banki oraz fundusze inwestycyjne, które zatrudniają ponad 500 osób i mają sumę bilansową powyżej 20 mln EUR lub obroty netto powyżej 40 mln EUR, będą zobowiązane do raportowania tzw. danych pozafinansowych. Według szacunków firmy doradczej Deloitte obowiązek ten obejmie w Polsce przynajmniej 300 podmiotów. Tymczasem co roku jedynie ok. 40 organizacji różnej wielkości raportuje dane pozafinansowe.

Unia Europejska w grudniu 2014 roku zapowiedziała rozszerzenie sprawozdawczości firm o obowiązek ujawnienia danych pozafinansowych m.in. opisu polityk, wyniku tych polityk, oceny ryzyk, podstaw zarządczych i wskaźników z zakresu przeciwdziałania korupcji, negatywnego wpływu na środowisko naturalne, aspektów pracowniczych, społecznych oraz poszanowania praw człowieka. Do 2017 roku dyrektywa dotycząca tego obszaru ma zostać włączona do polskiego prawa. W maju br. Ministerstwo Finansów, które jest odpowiedzialne za jej transpozycję, rozpocznie wstępne konsultacje dotyczące wdrożenia obowiązku na gruncie polskim.

„Uporządkowanie aspektów pozafinansowych w sprawozdawczości firm można porównać do rewolucji, która dokonała się kilka lat temu w sposobie sporządzania sprawozdań finansowych. Obowiązujące w Europie i w Polsce jednolite standardy MSSF i MSR pozwoliły na porównywanie danych oraz ułatwiły działania podmiotom zagranicznym, które były i są zainteresowane inwestowaniem w polskie firmy. Ujednolicenie standardów raportowania danych pozafinansowych leży więc w interesie samych firm” – stwierdza Monika Jakubczyk, Partner w Dziale Audytu Deloitte.

Firmy już teraz powinny zastanowić się, jak zdefiniować swoje kluczowe wpływy i odpowiedzialności, wyznaczyć cele w zakresie zrównoważonego rozwoju i zarządzać nimi, wreszcie wypracować odpowiednie systemy zbierania danych i wskaźników. W ten sposób będą w stanie na czas zaprezentować wiarygodne informacje dotyczące swojej działalności i strategii i tym samym spełnić nowy wymóg Unii Europejskiej.

Ewolucja raportowania pozafinansowego w Polsce

W Polsce praktyka w zakresie raportowania pozafinansowego jest dopiero w początkowej fazie rozwoju. Możemy jednak pochwalić się przykładami firm, które wdrożyły najlepsze światowe standardy. Spośród 113 firm, które zgłosiły się do zestawienia Listków CSR POLITYKI, skupiającego największe polskie przedsiębiorstwa, 41 zadeklarowało ujawnianie informacji pozafinansowych w formie raportu. W 2014 r. spośród 31 raportów zgłoszonych do konkursu Raporty Społeczne, 28 zostało przygotowanych w oparciu o międzynarodowy standard Global Reporting Initiative (GRI).

Są to liderzy, którzy wyznaczają trendy na polskim rynku. Spodziewamy się, że to oni, wykorzystując nowy obowiązek jako szansę na usprawnienie i transformację biznesu, będą wygranymi i, podążając śladami zachodnich firm, przejdą na raportowanie zintegrowane. W ten sposób nie tylko sprostają nowym wymogom sprawozdawczym, ale także zyskają większe zaufanie ze strony inwestorów i będą w stanie lepiej zidentyfikować nowe szanse biznesowe” – podkreśla Irena Pichola, Partner, Lider zespołu Sustainability Consulting Central Europe Deloitte.

Raportowanie zintegrowane trendem przyszłości

Zdaniem ekspertów Deloitte polskie firmy powinny pokusić się nie tylko o spełnienie nowego wymogu, ale o pójście o krok dalej i zastosowanie raportowania zintegrowanego. Tym bardziej, że do takiej decyzji skłaniają także deklaracje Komisji Europejskiej. Raportowanie zintegrowane polega na publikacji informacji finansowych, środowiskowych, społecznych i danych z obszaru ładu korporacyjnego w jednym zestawieniu. W jasnej, kompletnej i porównywalnej formie przedstawia nie tylko bieżącą kondycję organizacji, ale pokazuje również jej plany na przyszłość. Raportowanie zintegrowane ma za zadanie prezentować organizację w perspektywie krótko-, średnio- i długoterminowej. Od 2011 roku, czyli od momentu rozpoczęcia procesu konsultacji pierwszej wersji wytycznych w zakresie raportowania zintegrowanego, powstało około 150 takich raportów w 26 krajach.

Weryfikacja pozafinansowa u podstaw budowania wiarygodności

Aż 78 proc. inwestorów w Europie stwierdza, że obecny poziom ujawniania informacji pozafinansowych jest niewystarczający. W cyklicznym badaniu CFO, prowadzanym przez Deloitte, sześciu na dziesięciu dyrektorów finansowych uważa, że wyzwania zrównoważonego rozwoju wpłyną na zmianę raportowania finansowego i jego weryfikacji. Weryfikacja pozafinansowa nabiera coraz większego znaczenia, służąc budowaniu wiarygodności spółek. W Polsce wg zestawienia Listków CSR POLITYKI ponad połowa firm przygotowujących raport pozafinansowy poddaje go zewnętrznej weryfikacji.

„Polskie firmy powinny wykorzystać dyrektywę jako szansę, a nie przymus. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat na świecie nastąpiła zmiana w zakresie wyceny spółek. Obecnie szacuje się, że w zależności od rynku i branży aktywa niematerialne stanowią od 50 do 84 proc. wartości przedsiębiorstwa” – podkreśla Irena Pichola.  „Większa transparentność to lepsze wyniki i budowanie wartości przedsiębiorstwa. Dlatego to, czego potrzebuje polski rynek, to edukacja, jak lepiej sprostać oczekiwaniom rynkowym w zakresie transparentności oraz wiedza, jak się przygotować do zmian w zakresie raportowania informacji pozafinansowych tak, aby uzyskać z nich korzyści. Na rzecz tej edukacji powinny się zaangażować wszystkie zainteresowane strony, czyli zarówno administracja publiczna, biznes, inwestorzy, jak i media” – podsumowuje Irena Pichola.

Przelew autoryzujesz siatkówką oka

Producenci smartfonów i aplikacji płatniczych starają się ułatwić swoim klientom logowanie do aplikacji finansowych zabezpieczając jednocześnie ich interesy. W Japonii w tym celu opracowano system weryfikacji użytkownika telefonu za pomocą analizy oka.

Biometria coraz pewniej wchodzi na rynek konsumencki. Poprzednia generacja smartfonów umożliwiała potwierdzanie tożsamości za pomocą czytnika linii papilarnych, teraz do tego narzędzia dołącza kamera, która zbada naszą siatkówkę – donosi serwis Finextra.

Do tej pory potwierdzanie tożsamości za pomocą przystawienia oka do czytnika kojarzyło się głównie z filmami science-fiction. Dwaj producenci urządzeń mobilnych – NTT DoCoMo i Fujitsu – postanowili jednak wprowadzić takie rozwiązanie do kieszeni klientów indywidualnych w Japonii – ich smartfony sprawdzają w ten sposób kto chce z nich korzystać.

Pod znakiem zapytania stoi jednak funkcjonalność tej metody w warunkach złego oświetlenia – aparaty w telefonach niekoniecznie muszą dobrze radzić sobie z osiągnięciem odpowiedniej ostrości obrazu do odczytania tak małych szczegółów siatkówki ludzkiego oka.

Japońscy producenci stojący za tym projektem nie są obecni na polskim rynku smartfonów — na próżno można więc oczekiwać, że w najbliższym czasie Polacy będą mogli skorzystać z takiego rozwiązania przy logowaniu do swoich rachunków bankowych za pomocą dedykowanych aplikacji.

autor: Mateusz Gawin

Marka S.A. publikuje wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku

0

Notowana na NewConnect firma pożyczkowa opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku. Przychody ze sprzedaży wyniosły 4,23 mln zł, a zysk netto 336,99 tys. zł. Marka S.A. stosuje obecnie restrykcyjną politykę udzielania pożyczek, co w konsekwencji ma prowadzić do poprawy jakości portfela pożyczkowego. Spółka zakończyła również drugą emisję obligacji pozyskując 1,085 mln zł w ramach prowadzonego Programu Publicznej Emisji Obligacji.

W I kwartale 2015 r. białostocka firma zanotowała nieznaczny spadek poziomu przychodów ze sprzedaży, które stanowią 4 225,01 tys. zł., czyli o 4,63% mniej w porównaniu do analogicznego okresu 2014 r., kiedy przychody ze sprzedaży stanowiły 4 429,91 tys. zł. Natomiast osiągnięte przychody są większe o 9,63% w porównaniu do wyniku IV kwartału 2014 r., kiedy wyniosły 3 853,82 tys. zł. Spółka osiągnęła dodatni wynik netto o wartości 336,99 tys. zł. W analogicznym kwartale 2014 r. wynik netto wyniósł 527,35 tys. zł.

– Zdecydowaliśmy się zaostrzyć politykę udzielania pożyczek. Dokładna ocena pożyczkobiorców, co prawda zwiększa poziom odrzuconych wniosków o pożyczkę, a tym samym wpływa na osiągane przychody, ale jednocześnie zwiększa jakość naszego portfela pożyczkowego. Mam nadzieję, że zmiany przyczynią się do wzrostu wartości fundamentalnej Spółki i zapewnią bezpieczny oraz stabilny rozwój prowadzonej działalności operacyjnej w 2015 r. –skomentował Jarosław Konopka – Prezes Zarządu Marka S.A.

Spadek przychodów ze sprzedaży w I kwartale 2015 r. jest związany między innymi z sezonowością na rynku sprzedaży pożyczek przy jednoczesnym wprowadzeniu przez Spółkę restrykcyjnej polityki sprzedażowej. Restrykcje sprzedażowe dokonane w stosunku do nowych, jak i obecnych klientów, pociągnęły za sobą zwiększenie poziomu odrzuconych wniosków o zaciągnięcie pożyczki gotówkowej. Jednocześnie taka polityka automatycznie wyklucza klientów, którzy nie regulują swoich zobowiązań finansowych w terminie i wpadają w tzw. spiralę zadłużenia. W efekcie tych działań nastąpiło istotne polepszenie jakości portfela pożyczek Marka S.A udzielonych od początku roku.
[quote_box_center]
– Fundamentalna zmiana strategii rozwoju Spółki, wdrożenie programu gruntownej restrukturyzacji i stały monitoring zmian, jak również aktywna współpraca z Pośrednikami Finansowymi miały duży wpływ na osiągnięte przez nas wyniki finansowe w I kwartale 2015 r. W zakresie zwiększenia sprzedaży prowadzimy intensywne rozmowy oraz prace celem rozszerzenia bazy pośredników kredytowych. Ponadto ciągle pracujemy nad lepszym dopasowaniem produktu do potrzeb klienta –dodał Jarosław Konopka.[/quote_box_center]

W I kwartale 2015 r. wysokość podstawowych kosztów operacyjnych wyniosła 2.516,76 tys. zł, czyli o 1,57% mniej w porównaniu do analogicznego okresu 2014 r. ale już o 6,19% mniej w odniesieniu do IV kwartału 2014 r. Systematyczne kwartalne zmniejszenie kosztów to efekt programu optymalizacji kosztowej i wprowadzonych zmian w zakresie ograniczania kosztów operacyjnych.

Zarząd na podstawie danych finansowych za I kwartał 2015 r. i przyjętych założeń na 2015 r. podtrzymuje prognozę na 2015 rok, w której przewiduje przychody w wysokości 24 542,00 tys. zł oraz zysk netto 3 511,00 tys. zł

Informacje o Spółce

Marka S.A. to doświadczona firma z branży finansowej, specjalizująca się w dostarczaniu szybkich pożyczek gotówkowych z obsługą w domu klienta z tygodniową spłatą. Spółka oferuje pożyczki w opcji na konto bankowe o wartości od 500 do 30 000 zł na okres od 4 miesięcy do 37 miesięcy, przy czym pożyczki o dłuższym okresie spłaty oferowane są stałym i lojalnym klientom. Sprzedaż odbywa się głównie poprzez pośredników handlowych na obszarze prawie całego kraju. Na koniec 2014 r. Spółka posiadała blisko 25 tys. klientów (ponad 30,8 tys. aktywnych umów pożyczkowych).

Cinkciarz.pl na 27 miejsce listy największych firm w Polsce

1

Cinkciarz.pl zajął wysokie miejsce w prestiżowym rankingu „Rzeczpospolitej”. „Lista 500” to zestawienie przedsiębiorstw o najwyższej dynamice rozwoju. W tym roku firma zajęła 27 miejsce spośród wszystkich przedsiębiorstw i drugą pozycję w kategorii prywatnych firm z polskim kapitałem.

Raport „Rzeczpospolitej” jest pierwszym w roku zestawieniem wyników wielkich polskich firm pozwalającym na analizę ich kondycji. Lista 500 to rejestr wspaniale i dynamicznie rozwijającej się polskiej gospodarki. Chciałbym podziękować menedżerom tych firm. Hołd należy się pracowitym i przedsiębiorczym – mówił podczas wtorkowej gali wręczania nagród najlepszym firmom Włodzimierz Karpiński, minister Skarbu Państwa.

Suma przychodów największych przedsiębiorstw w porównaniu z 2013 r. wzrosła w ub.r. o 1.8 proc. W sektorze usług finansowych podskoczyły one o ponad 13 proc. Na tym tle wynik serwisu Cinkciarz.pl jest imponujący. Ubiegłoroczny debiutant tym razem awansował o trzy oczka i w tym roku uplasował się na 27 miejscu z 8.449 mld zł przychodu.

Żadna z firm, która znalazła się w rankingu wyżej niż serwis wymiany walut, nie ma aż tak wysokiego wzrostu przychodu. W przypadku spółki sięgnął aż 20.13 proc. Dla porównania, spośród wszystkich firm z większym przychodem, najlepszy wynik odnotował Lidl Polska Sklepy Spożywcze. Jednak nawet w tym przypadku to 9.52 proc. Co ciekawe, zwycięzca rankingu, czyli Polski Koncern Naftowy Orlen odnotował spadek przychodów o 5.96 proc.

Cinkciarz.pl: „Zarabiamy tyle, ile nasi klienci oszczędzają”

Cieszymy się, że z roku na rok poprawiamy naszą pozycję. Cały czas rozwijamy firmę i rozbudowujemy jej ofertę. Jesteśmy przekonani, że to wszystko będzie owocowało coraz większą liczbą klientów i co za tym idzie coraz wyższym przychodów. Bardzo optymistycznie patrzymy w przyszłość. Już dziś jesteśmy wiodącą marką wymiany walut a wkrótce mocno wejdziemy w sektor przelewów online. Nasze wzrosty nie są jednostajne. Dziękujemy naszym klientom, bo tak naprawdę, nasz zysk to efekt tego, ile oni oszczędzają korzystając z naszych usług– mówi Piotr Kiciński, wiceprezes Cinkciarz.pl.

Jak zapewnia zarząd serwisu, Cinkciarz.pl to nie tylko największy, ale również najbezpieczniejszy internetowy serwis wymiany walut w Polsce. Spółka zdobywa właśnie prestiżowe certyfikaty. W tych staraniach wspiera ją jedna z najlepszych audytorskich firm świata. KPMG prowadzi właśnie w spółce dwa audyty: informatyczny i finansowy.

To nie wszystko. Już wkrótce Cinkciarz.pl jako międzynarodowy dostawca usług finansowych online wejdzie na rynek przekazów pieniężnych, przelewów i płatności. Decyzją Komisji Nadzoru Finansowego spółka z grupy kapitałowej, do której należy Cinkciarz.pl, otrzymała Licencję Instytucji Płatniczej. Serwis wymiany walut będzie mógł z tej licencji korzystać.

Ranking firm z polskim kapitałem

Jak zauważają twórcy zestawienia, na Liście dominują firmy z kapitałem zagranicznym, ale ich liczba utrzymuje się mniej więcej na tym samym poziomie. Z roku na rok przybywa natomiast prywatnych firm polskich. W porównaniu z 2005 r. grupa tych pierwszych powiększyła się o 52 przedsiębiorstwa – do 202, natomiast grupa państwowych skurczyła się z 91 do 34. Polskie firmy dobrze się okopały i świetnie się rozwijają– podkreśla Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. W jego ocenie nasi przedsiębiorcy znakomicie wykorzystali przewagę konkurencyjną, co pozwala im rywalizować z zagranicznymi firmami.

Także na tym polu fenomenalnie wypada spółka Cinkciarz.pl, która w kategorii firm z polskim kapitałem zajęła drugie miejsce. Wyżej jest jedynie PSH Lewiatan. Kantor wymiany walut online wyprzedza m.in. Asseco Poland, Kolporter czy Grupę Mlekovita.

Nowe miejsca pracy

„Rzeczpospolita Lista 500” to wzorowany na liście Fortune ranking 500 największych polskich firm klasyfikowanych według przychodów. To jedyne tego typu zestawienie w Polsce. Od 17 lat lista jest tworzona i publikowana przez dziennik „Rzeczpospolita”. Trzeba pamiętać, że dla społeczeństwa najważniejszym zadaniem polskich firm jest tworzenie dużej liczby dobrze płatnych, ambitnych miejsc pracy i płacenie podatków– przekonuje na jej łamach Paweł Jabłoński, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”.

Cinkciarz.pl także tutaj nie oddaje pola. W stosunku do ubiegłego roku zatrudnienie w firmie wzrosło niemal dwukrotnie, a mimo to spółka nadal prowadzi szeroko zakrojoną akcję rekrutacyjną. W tym roku zamierza przyjąć ok. 100 nowych pracowników. Aktualnie rekrutuje na 24 stanowiska (pełna lista na stronie Cinkciarz.pl).

Wyróżnienia

Lista 500 to nie jedyny ranking, który wyróżnia spółkę. Cinkciarz.pl zajął już trzecie miejsce listy „100 największych firm prywatnych z polskim kapitałem” opublikowanym przez tygodnik wSieci” (27 kwietnia 2015 r.). Zestawienie powstało we współpracy z wywiadownią gospodarczą Bisnode. Głównym kryterium porównawczym były wielkości rocznych przychodów firmy. Pismo posłużyło się wynikami za 2013 r. Jak wyjaśnia redakcja, powodem jest fakt, że sporo firm nie opublikowało jeszcze danych za ub. rok. Także w tym zestawieniu spółka Cinkciarz.pl wyprzedziła takich gigantów jak Polkomtel, Asseco czy Getin Noble.

Kwiecień okazał się miesiącem stabilizacji na rynku mieszkaniowym

Jak wynika z najnowszego raportu Szybko.pl, Metrohouse i Expandera, kwiecień okazał się miesiącem stabilizacji, zarówno cen transakcyjnych jak i ofertowych – spośród analizowanych miast, zaledwie w dwóch zanotowano drobne zmiany transakcyjne, nieprzekraczające 1%. Obserwujemy również stabilizację rosnących dotąd marż kredytów. W długofalowej perspektywie mogą one ulec obniżkom, ale dopiero gdy stopy procentowe zaczną rosnąć.

Ceny ofertowe mieszkań stabilne

Kwiecień to kolejny miesiąc o niewielkim zakresie zmian cen ofertowych nieruchomości. Spadki zanotowano w sześciu spośród analizowanych miast, w dziewięciu natomiast koszty nabycia nieruchomości nieznaczne wzrosły. – Największa zmiana dotyczy Sopotu, gdzie średni koszt zakupu metra kwadratowego zmniejszył się o 120 zł., czyli o 1,3% w stosunku do ubiegłego miesiąca. Co ciekawe, spadek odnotowano w okresie zwyczajowych podwyżek nieruchomości w nadmorskich kurortach – zaznacza Marta Kosińska, ekspert Szybko.pl.

Wbrew oczekiwaniom, niedawne obniżki stóp procentowych i rekordowo tanie kredyty nie wywołały dużego zwiększenia popytu na mieszkania. Eksperci przewidują jednak ożywienie w drugiej połowie roku, spowodowane zaostrzeniem wymogów w systemie kredytowym. – Biorąc pod uwagę sezonowość rynku nieruchomości oraz planowany wzrost obowiązkowego wkładu własnego do 15% w 2016 r., możemy spodziewać się ożywienia na rynku w końcówce III i IV kwartale 2015 roku– dodaje Marta Kosińska.

Większe mieszkania popularniejsze

Stabilne pozostają również ceny transakcyjne. Dla kupujących to dobra wiadomość, bowiem kwoty sprzedaży mieszkań zwykle tylko nieznacznie odbiegają od wiosennych notowań z zeszłego roku.

Na większości rynków lokalnych zmiany nie przekraczają 1% w porównaniu do poprzedniego notowania. Wyjątkiem są zaledwie dwa spośród analizowanych miast: Gdynia ze wzrostem 2,3% i Poznań z obniżką na poziomie 1,2% – zauważa Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse.

Stabilne ceny zachęcają jednocześnie do zakupów coraz większych mieszkań. – Średnia dla siedmiu analizowanych miast wyniosła 56 mkw. Natomiast w żadnej lokalizacji średni metraż kupowanych lokali nie spadł poniżej 50 mkw. Jest to pochodna zainteresowania kompaktowymi mieszkaniami trzypokojowymi – wyjaśnia Jańczuk.

Stabilizacja marż kredytów hipotecznych

Po trzech latach regularnych wzrostów marż, sytuacja na rynku kredytów hipotecznych zaczęła się stabilizować. – Średnia dla kredytów z niskim (10%) wkładem własnym oraz tych udzielanych w ramach programu „Mieszkanie dla młodych” w ostatnich miesiącach utrzymuje się na poziomie zbliżonym do 2%. Co więcej, wiele wskazuje na to, ze w kolejnych miesiącach pozostaną one na poziomie zbliżonym do obecnego – ocenia Jarosław Sadowski, ekspert Expander Advisors.

W dłuższej perspektywie możemy spodziewać się podwyżek stóp procentowych, co z kolei spowoduje podniesienie miesięcznych rat, ale jednocześnie da szansę na obniżki marż. – Wydaje się więc dość prawdopodobne, że za kilka lat wielu osobom, które obecnie zaciagają kredyty będzie się opłacało je refinansować. Ta tendencja pojawi się jednak dopiero za 3-5 lat, gdyż po takim okresie banki przestają naliczać prowizję za wcześniejszą spłatę kredytu – podsumowuje Sadowski.

Kary pieniężne dla zarządu SKOK za niewykonanie zaleceń KNF

13 maja 2015 r. doręczono decyzje Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) o nałożeniu na prezesa i wiceprezesa zarządu jednej ze spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych (SKOK) kar pieniężnych w maksymalnej wysokości po 10 tysięcy 500 złotych na każdą z tych osób za niewykonanie przez SKOK zaleceń wydanych przez KNF we wrześniu 2014 r., na podstawie art. 71 ust. 1 ustawy o skok, dotyczących udostępnienia i przedstawienia wskazanemu przez KNF niezależnemu biegłemu rewidentowi wszelkich niezbędnych dokumentów i informacji oraz wyczerpujących wyjaśnień pozwalających na przeprowadzenie w sposób sprawny i kompleksowy zbadania prawidłowości i rzetelności sprawozdania finansowego sporządzonego przez SKOK za rok 2013, oceny zgodności funkcjonowania SKOK z przepisami prawa w kontekście sprawozdania finansowego, w tym informacji dodatkowej oraz zapewnienia odpowiedniej współpracy i współdziałania z biegłym rewidentem.

Odmawiając współpracy z wyznaczonym przez KNF biegłym rewidentem, SKOK uniemożliwiła wyjaśnienie na koszt KNF wątpliwości dotyczących merytorycznej poprawności opinii z badania sprawozdania finansowego SKOK za 2013 r., jak i rzetelności samego sprawozdania finansowego SKOK za 2013 r. Wątpliwości KNF, wynikające z ustaleń kontrolnych, dotyczyły tego, czy sprawozdanie finansowe rzetelnie odzwierciedla sytuację ekonomiczno-finansową i kapitałową SKOK. Wyniki inspekcji KNF wskazywały, że SKOK może ponosić straty, których wysokość nie znajduje pokrycia w funduszach własnych. W szczególności KNF zgłosiła zastrzeżenia w zakresie wyceny wybranych aktywów, tj. portfela pożyczek i kredytów oraz nieruchomości gruntowych, które nie były przedmiotem pogłębionej analizy i badania przez biegłego rewidenta pierwotnie badającego sprawozdanie SKOK za 2013 r.

Postępowanie SKOK, polegające na odmowie współpracy z biegłych rewidentem wyznaczonym przez KNF, stanowi przeszkodę w prawidłowym i niezakłóconym sprawowaniu przez KNF nadzoru nad SKOK. Nakładając kary pieniężne w maksymalnej wysokości przewidzianej ustawą, KNF wzięła pod uwagę brak okoliczności łagodzących, w szczególności fakt, że zalecenia KNF nie zostały wykonane pomimo udzielenia prezesowi i wiceprezesowi zarządu SKOK w grudniu 2014 r. pisemnego upomnienia m.in. za brak realizacji zaleceń.

10 typów pracowników, których warto mieć w firmie

Zbudowanie zgranego i zaangażowanego zespołu to spore wyzwanie dla pracodawcy. Trzeba stworzyć takie miejsce, do którego ludzie chcą chętnie przychodzić i efektywnie realizować powierzone im zadania. Które cechy pracowników i w jaki sposób wpływają na funkcjonowanie organizacji? Jakie osoby warto mieć w firmie, aby działała ona jak dobrze naoliwiona maszyna?

Różnorodność charakterów i kompetencji, które się uzupełniają, to często klucz do sukcesu firmy. Przy rekrutacji pracowników brane są pod uwagę kwestie takie jak wykształcenie, doświadczenie czy dyspozycyjność. Warto jednak zwrócić uwagę na tzw. kompetencje miękkie, czyli predyspozycje społeczne i cechy charakteru kandydata. Pakita Łowczyńska, HR Director z serwisu GoldenLine.pl tłumaczy – O ile wielu czynności można się nauczyć, a doświadczenie zdobyć, o tyle cechy charakteru to już sprawa indywidualna. W zależności od stanowiska, wielkości organizacji, czy nawet branży, w której działa firma, pożądane mogą być zupełnie inne cechy pracownika. Zdolności społeczne w niektórych sytuacjach sprawdzają się bardziej niż fachowa wiedza. Eksperci z GoldenLine.pl podpowiadają też, na jakie typy pracowników warto zwrócić uwagę przy wyborze kandydatów do pracy.

1. Inicjator

Inicjator jest wartościowym pracownikiem ze względu na swoją ogromną chęć do pracy. Zazwyczaj robi dużo więcej niż się od niego oczekuje. Nie tylko wykonuje powierzone mu zadania, ale także tworzy własne projekty i proponuje nowe rozwiązania. Inicjatorzy są pewni siebie i nie boją się zrobić pierwszego kroku. Osoby takie nie muszą być najlepsze i najbardziej utalentowane, ale zawsze są gotowe ponieść ryzyko.

2. Optymista

Zaletą optymistycznych pracowników jest ich dar rozprzestrzenia pozytywnej energii. W chwilach kryzysowych, osoby takie zachowują spokój i nie ulegają negatywnym emocjom. Dzięki wiecznemu uśmiechowi na twarzy i dobremu humorowi są ekspertami od dodawania otuchy zespołowi. Warto zatrudnić taką osobę, ponieważ jest doskonałym motywatorem i pomaga utrzymać morale w firmie, nawet jeśli wydaje się, że wszystko „rozchodzi się w szwach”.

3. Zorientowany na cele

Pracownik, który jest mocno zmotywowany do osiągania celów, działa z korzyścią dla całej firmy, ponieważ poświęca mnóstwo energii na zrealizowanie wyznaczonych zadań. Stawia sobie coraz to nowe wyzwania i ciężko pracuje, aby im sprostać. Jest wyjątkowo ambitny. Powierzając mu zadanie, możesz mieć pewność, że dołoży wszelkich starań, aby wykonać je najlepiej jak tylko potrafi.

4. Pasjonat

Marzeniem każdego pracodawcy jest zaangażowany i oddany pracownik, który kocha to co robi. Osoby takie wkładają całe serce w wykonywanie obowiązków, a praca jest dla nich nie tylko sposobem na zarabianie pieniędzy. Jeśli do członków zespołu trafi pasjonat, to może zostać oddanym pracownikiem przez długie lata.

5. Kreatywny

Mistrzowie kreatywności mają sto pomysłów na minutę. Uwielbiają myśleć niestandardowo i innowacyjnie. Choć często skaczą z jednego projektu na drugi i szybko się nudzą, są wizjonerami i znajdują rozwiązanie dla każdego problemu. Jeśli coś ich podekscytuje, trudno ich zatrzymać. Zasoby pomysłowości takich pracowników mogą przyczynić się do sukcesu całej firmy.

6. Strateg

Ten typ pracownika zawsze działa według ustalonego wcześniej planu. Jest mistrzem organizacji i zawsze realizuje postawione sobie cele. Wie czego chce i jak to osiągnąć za pomocą starannie opracowanej strategii. Dzięki ,,strategom”, współpracownicy mogą szybko zrozumieć skomplikowane koncepcje i plany, co ułatwia szybsze osiąganie optymalnych rezultatów.

7. Lider

Liderzy są niezastąpieni jeśli chodzi o kierowanie zespołem i podział obowiązków. Przy rozrastającej się firmie pracodawcy nie są wstanie zarządzać coraz liczniejszym zespołem i różnorodnymi projektami. Chcą więc delegować zadania. Szukają w tym celu odpowiedzialnych i charyzmatycznych liderów, którzy potrafią przewodzić zespołowi.

8. Ugodowy

Umiejętnie rozpoznaje ,,punkty zapalne” i poszukuje skutecznego rozwiązania sporów wśród członków zespołu. Niechętnie wdaje się w kłótnie, jest raczej moderatorem i szuka kompromisów. Gdy klienci potrzebują pomocy, najchętniej zwracają się właśnie do takich pracowników. Ich mocną stroną jest opanowanie, racjonalne myślenie i pozytywne nastawienie. Często to osoby z dużym poczuciem humoru, który wykorzystują do rozładowania atmosfery.

9. Dobry kumpel

Osoba, którą lubią wszyscy pracownicy bez wyjątku. Jest pogodna, zawsze w dobrym nastroju, lubi słuchać innych, chętnie służy radą i pomocą. ,,Dobrego kumpla”, warto mieć w swojej firmie, gdyż jego obecność wpływa na atmosferę w pracy i pomaga budować zgrany zespół.

10. Zwinny

Zwinność jest ważną cechą pracownika, szczególnie w małej firmie. Zamiast skupiać się na doskonaleniu jednej umiejętności, ,,zwinni” nie mają problemu z braniem na siebie dodatkowych zadań, nawet jeśli nie leżą w zakresie ich kompetencji. W małych firmach za wykonanie wielu różnorodnych zadań odpowiada najczęściej niewielki zespół. Mając sprawnych, wielozadaniowych pracowników, nie ma problemu z zastępstwem w przypadku odejścia z pracy członka zespołu czy też podczas urlopów.

Nie kupisz od banku ubezpieczenia – kredyt będzie droższy

0

Rekomendacja U miała dawać kredytobiorcom możliwość korzystania z innych ubezpieczeń niż te oferowane przez banki. W większości przypadków kredytobiorcy takie prawo mają jednak tylko teoretycznie. Z informacji zebranych przez Expandera wynika, że aż w 10 z 18 banków koszt kredytu będzie wyższy, gdy zdecydujemy się skorzystać z własnego ubezpieczenia. W skrajnym przypadku marża podwyższana jest aż dwukrotnie.

Od kwietnia banki muszą stosować zalecenia Komisji Nadzoru Finansowego, zawarte w Rekomendacji U. Dotyczą one ubezpieczeń wymaganych w przypadku zaciągania kredytów. Jeden z zapisów tego dokumentu budził szczególne nadzieje wśród konsumentów. Mówi on, że jeśli bank wymaga od kredytobiorcy ubezpieczenia się, to powinien poinformować, że klient ten może skorzystać nie tylko z ochrony oferowanej mu przez bank, ale również z oferty innych ubezpieczycieli. Jednak pod warunkiem, że jej zakres będzie spełniał wymagania określone przez daną instytucję finansową.

 

W rezultacie można było spodziewać się, że jeśli ktoś dysponuje już polisą na życie czy mieszkanie, to nie będzie musiał kupować kolejnej od banku, co pozwoli mu znacząco zredukować wydatki. Poza tym mogło się wydawać, że w sytuacji, gdy ubezpieczenie oferowane przez bank okaże się drogie, wnioskodawca będzie mógł poszukać podobnego, ale tańszego, natomiast kredyt i tak uzyska. Obecnie wiemy już jednak, że w tym zakresie rekomendacja nic nie zmieniła. Tylko teoretycznie możemy bowiem skorzystać
z ubezpieczenia innego niż bankowe. Jeśli zdecydujemy się na takie rozwiązanie, to co prawda, możemy otrzymać kredyt, ale droższy. Zatem w pewnych przypadkach opłaca się zapłacić za niepotrzebne nam ubezpieczenie.

 

Masz swoje ubezpieczenia – marża nawet dwukrotnie wyższa

 

Jednym z przykładów jest oferta mBanku. Proponuje on osobom wnioskującym o kredyt hipoteczny ubezpieczenie obejmujące m.in. poważne zachorowania. Jego koszt to 1,4% kwoty kredytu za okres pierwszych dwóch lat, a później 4% raty. Jeśli klient go nie wykupi, to bank, co prawda, udzieli mu kredytu, ale z marżą, która będzie aż dwukrotnie wyższa niż oferowana w ramach promocji, wymagającej bankowej ochrony.

 

Kolejnym bankiem, który stosuje podobne zasady jest Deutsche Bank. W jego przypadku ubezpieczenie na życie kosztuje 1,8% kwoty kredytu za pierwsze 2 lata, a później co miesiąc 0,048% od kwoty kredytu. W przypadku braku ubezpieczenia marża wzrasta o 1,1 p.p. Również w Raiffeisen Polbanku w sytuacji, gdy wnioskodawca posiada już ubezpieczenie na życie i nie będzie chciał skorzystać z tego oferowanego przez bank, będzie musiał pogodzić się, że otrzyma marżę wyższą o 0,5 p.p.

 

Wyjątkiem od reguły jest natomiast Bank Millennium. Wymaga od kredytobiorców ubezpieczenia się na życie. Klient może jednak skorzystać z dowolnego ubezpieczenia, które swoim zakresem odpowiada wymogom banku. Dopiero, gdy taka osoba nie będzie miała żadnego ubezpieczenia, to marża zostanie podwyższona o 0,5 p.p. Warto też dodać, że koszt ubezpieczenia oferowanego przez Millennium nie jest wysoki. Składka miesięczna to 0,02% od kwoty zadłużenia.

 

Krótka lista korzyści

 

Trzeba jednak dodać, że Rekomendacja U przyniosła klientom pewne korzyści. Przede wszystkim kupując ubezpieczenia od banku, otrzymują tzw. Kartę produktu, na której w przystępnej formie można znaleźć wszystkie najważniejsze informacje o ubezpieczeniu. Poza tym został wyeliminowany konflikt interesów. Wcześniej bank mógł występować w imieniu klienta jako pośrednik ubezpieczeniowy, a jednocześnie był ubezpieczającym, czyli mógł chronić interesy ubezpieczyciela. Dodatkowo rekomendacja stanowi, że jeśli bank jest ubezpieczającym, to powinien podejmować działania w interesie klienta.

 

Jarosław Sadowski

Główny Analityk
Expander Advisors

Polacy płacą coraz więcej za wynajem. Koszty wyższe nawet o 18 proc.

Mieszkania na wynajem nie chcą tanieć. Choć miesięczne wahania cen nie przekroczyły w kwietniu kilku procent, to w porównaniu do zeszłego roku odnotowaliśmy spore podwyżki. Miesięczne obciążenie Polaków związane z wynajmowaniem mieszkania jest dziś nawet kilkanaście proc. wyższe niż przed rokiem. Niestety, ceny wynajmu rosną szybciej niż pensje.

Z najnowszego raportu Bankier.pl wynika, że podwyżki dotknęły każdego z dziesięciu analizowanych, największych pod względem ludności, miast Polski. Niechlubny prym w tym rankingu wiedzie Wrocław, w którym ceny  za lokale od 38 do 60 mkw przez rok poszybowały w górę aż o 18 proc., co przekłada się na uszczuplenie domowego budżetu lokatorów średnio o ponad 300 zł miesięcznie.

Przykładowo, we Wrocławiu za mieszkanie o powierzchni od 38 do 60 mkw trzeba zapłacić już 1971 zł miesięcznie; w Warszawie 2565 zł; w Poznaniu 1487 zł, a w Krakowie 1762 zł.

Oferty mieszkań na wynajem najbardziej drożeją w przypadku dużych lokali, o powierzchni co najmniej 60 mkw. Podwyżki rzędu 300 zł miesięcznie mogą uderzyć najbardziej w portfele rodzin, które pokrywają wszystkie opłaty z własnego, wspólnego budżetu. W przypadku studentów, którzy dzielą koszty wynajmu na kilka osób, taki wzrost cen jest mniej odczuwalny mówi Mateusz Gawin, analityk Bankier.pl.

Relacja średniej ceny wynajmu mieszkania do przeciętnych zarobków w Polsce należy do najwyższych w Europie. Wpływ na to ma nie tylko stosunkowo niski poziom płac, ale także mała podaż mieszkań czynszowych.

– W Niemczech za wartość bieżącą zakupu mieszkania można wynajmować lokal przez 30 lat. U nas tylko 15 lat, czyli ponad 10 lat krócej niż wynosi europejska średnia. Innymi słowy, wynajem w Polsce opłaca się tylko na krótki okres, do czasu zgromadzenia oszczędności i uzyskania zdolności kredytowej umożliwiającej zakup własnych czterech kątów. W 2014 roku realny wzrost płac wyniósł nieco ponad 4%. W ciągu roku wzrost cen wynajmu był wyższy od przeciętnych podwyżek, a to oznacza, że spory odsetek najemców ma mniej pieniędzy do dyspozycji niż przed rokiem. W tej sytuacji  wielu ludziom jest coraz ciężej budować oszczędności na zakup własnego mieszkania   komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Wiceprezes Mirosław Ptasiński – wyniki finansowe za IQ 2015

0

Po trzech pierwszych miesiącach 2015 r. Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A. osiągnęła zysk netto na poziomie 60 mln złotych oraz przychody ze sprzedaży w wysokości 542. 602 mln zł. 13 maja br. Spółka opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał.
Wyniki komentuje Mirosław Ptasiński, Wiceprezes Zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

Kopalnia Kopeksu w Przeciszowie ma ruszyć pod koniec br. Koncesje spółki na wydobycie węgla mają ogromną szansę na sukces

CEO Magazyn Polska

Planowana przez Grupę Kopex kopalnia węgla kamiennego w Przeciszowie koło Oświęcimia jeszcze w tym roku powinna zyskać licencję górniczą. Według Ministerstwa Środowiska koncesje spółki mają ogromne szanse na duży sukces. Wydobycie mogłoby ruszyć w 2018 roku, a szacowana wielkość złoża wynosi powyżej 100 mln ton.

Działania związane z otwarciem naszej kopalni węgla kamiennego w Przeciszowie postępują zgodnie z planem – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Józef Wolski, prezes zarządu Grupy Kopex. – Z końcem roku spodziewamy się uzyskać koncesję na eksploatację. Myślę, że na początku przyszłego dostaniemy już decyzję o budowie i będziemy mogli przystąpić do drążenia upadowych.

Złoże węglowe jest zlokalizowane na obszarze koncesyjnym Oświęcim-Polanka 1 obejmującym tereny trzech gmin: Przeciszowa, Polanki Wielkiej i Oświęcimia. Pozytywnie opiniującą projekt tej inwestycji uchwałę Rada Nadzorcza Grupy Kopex podjęła w listopadzie 2013 roku. Od tego czasu trwają prace przygotowawcze związane między innymi z zapewnieniem przedsięwzięciu finansowania. Wartość inwestycji jest szacowana na ponad 1,5 mld zł. Do tego rodzaju projektów ewentualni inwestorzy podchodzą jednak, jak tłumaczy prezes Wolski, z rezerwą.

Na dzisiaj wiadomo, że węgiel ma złą opinię, czyli ten, kto będzie chciał w niego inwestować, de facto spotka się bardziej z różnymi przeciw niż za – wskazuje Józef Wolski. – Ale trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość i być pewnym tego, że inwestycja i konkretne złoże rzeczywiście dadzą pożądany efekt. Wszystko zależy od podejścia inwestorów i tego, jak lokalizacje, którymi obecnie dysponuje Kopex, zostaną określone i czy inwestor przy takich parametrach złoża będzie nimi zainteresowany.

Zaletą projektu w Przeciszowie jest niewielka głębokość złoża (250-650 metrów pod ziemią), która umożliwia jego udostępnienie tzw. upadowymi (wyrobiskami korytarzowymi) zamiast tradycyjnymi szybami. Dzięki takiemu rozwiązaniu koszty inwestycji są z reguły niższe, wyższa jest natomiast wydajność. Kopalnia w Przeciszowie byłaby pierwszą w Polsce inwestycją wykorzystująca tylko wyrobiska upadowe. Korzystanie z nich pozwala także wyeliminować problem wąskiego gardła w transporcie urobku na powierzchnię, jakim zazwyczaj są tradycyjne szyby.

Cieszą mnie ostatnie wypowiedzi ministra środowiska i głównego geologa kraju, ich podejście do oceny naszego projektu – chwali prezes Wolski. – Stwierdzili oni, że w ramach wydanych 40 koncesji dwie mają ogromne szanse na duży sukces. I tutaj zostały wymienione koncesje naszej spółki.

W niedawnej rozmowie z Newserią Piotr Broncel, członek zarządu Grupy Kopex, zapewniał, że wydobycie pierwszych ton surowca w Przeciszowie jest możliwe już w 2018 roku. Szacowana wielkość złoża wynosi powyżej 100 mln ton. Eksploatacja trwałaby zatem co najmniej trzy dekady. Spółka ocenia, że nowy zakład docelowo może zatrudniać nawet ponad tysiąc osób.

Nasza inwestycja to drogowskaz ku właściwiej restrukturyzacji polskiego górnictwa – ocenia Józef Wolski. – Powinniśmy szukać pokładów, poziomów wysoce efektywnych, bo tylko one mogą zapewnić miejsca pracy, a firmom, które będą inwestować, dać konkretną nadwyżkę finansową.

Ubiegłoroczne przychody ze sprzedaży Grupy Kopex wyniosły blisko 1430,5 mln zł i były o około 40 mln zł wyższe niż w tym samym okresie rok wcześniej. Spółka osiągnęła zysk (netto) na poziomie 107 mln zł, blisko dwa razy większym niż za 2013 rok.