Kino Polska kupuje pakiet wiekszościowy w TV Okazje

0

Kino Polska TV podpisała 18 września umowę z Michałem Cieśla dotyczącą zakupu przez Kino Polska 80 proc. udziałów spółki TV Okazje za  59,5 tys zł.

– TV Okazje jest podmiotem debiutującym na rynku mediów, zajmującym się sprzedażą pozyskiwanych od zewnętrznych dystrybutorów produktów teleshoppingowych za pośrednictwem telewizji, rynków e-commerce oraz sieci detalicznych – poinformowano w komunikacie.

Kino Polska TV  szacuje, że wyżej opisana inwestycja będzie miała pozytywny wpływ na zysk EBITDA Spółki już w roku 2015.

GPW: WIG20 pozostanie głównym indeksem dla intrumentów pochodnych

Indeks WIG30 będzie publikowany, ale nie będzie kontraktów terminowych opartych na tym indeksie. WIG20 pozostanie głównym indeksem bazowym dla instrumentów pochodnych.

Zarząd  Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie zdecydował o zmianach w indeksach giełdowych. Indeks WIG20, będący indeksem cenowym skupiającym 20 najbardziej płynnych spółek na GPW, pozostanie głównym wskaźnikiem bazowym. Jednocześnie indeks WIG30 będzie nadal publikowany. Zmiana będzie miała również wpływ na rynek instrumentów pochodnych. Zarząd giełdy zdecydował bowiem o niewprowadzaniu w grudniu instrumentów pochodnych na WIG30   i rozwoju tych instrumentów w oparciu o indeks WIG20.

Decyzja o utrzymaniu indeksu WIG20 jako bazy dla instrumentów finansowych będzie miała wpływ na indeksy średnich i małych spółek, powiązane z tym indeksem, czyli mWIG40 i sWIG80. Publikacja indeksu mWIG40 będzie utrzymana, a z początkiem przyszłego roku przywrócony zostanie wskaźnik sWIG80 (obecnie obliczany jako benchmark TFI pod nazwą MiS80). Jednocześnie od początku 2015 roku GPW zaprzestanie publikowania indeksów WIG50 i WIG250. Oznacza to również, że kontrakty terminowe na indeks WIG50 nie zostaną wprowadzone do obrotu.

– Decyzję dotyczącą indeksów przedyskutowaliśmy z Radą Giełdy, prowadziliśmy również szerokie konsultacje z uczestnikami rynku – mówi prezes GPW Paweł Tamborski. – Znacząca większość naszych klientów podkreśla, że WIG20 jest dla nich dalej głównym odniesieniem. Jednocześnie nie chcemy rezygnować z indeksu WIG30, bo uważamy, że spółki z jego portfela są atrakcyjne dla inwestorów i dlatego chcemy promować je, m.in. na zagranicznych rynkach. WIG30 ma swoją wartość na rynku, ale po analizie wyraźnie widać, że indeksem bazowym dla instrumentów finansowych jest WIG20 i że jest potrzeba kontynuacji mWIG40 oraz przywrócenia sWIG80. To jest pragmatyczne podejście do rynku, którym chcemy się kierować.

M. Rogalski: Małe zainteresowanie banków środkami z EBC wynika z nowych warunków pożyczki. Od listopada możliwy jest skup aktywów i inne działania

CEO Magazyn Polska

Wczoraj EBC przeprowadził pierwszą transzę tanich długoterminowych pożyczek dla banków w ramach TLTRO. Przyznano jednak tylko 82,6 mld euro pożyczek. Tym razem warunki są bowiem bardziej restrykcyjne niż w 2011 roku. Środki muszą być przeznaczone wyłącznie na kredyty. Jeśli akcja kredytowa w eurostrefie nie ruszy, EBC sięgnie po dodatkowe środki.

Jak poinformował w czwartek Europejski Bank Centralny (EBC) instytucje finansowe Starego Kontynentu zgłosiły popyt w wysokości 82,6 mld euro na zaoferowane przez EBC czteroletnie, niskooprocentowane pożyczki w ramach programu TLTRO (Targeted Longer-Term Refinancing Operation). Po pieniądze sięgnęło w sumie 255 banków.

Ankietowani przez agencję Reutera analitycy prognozowali, że popyt ze strony europejskich banków na pożyczki we wrześniu sięgnie około 133 mld euro i 200 mld euro podczas drugiej, grudniowej rundy. Wynikający z ankiet Bloomberg News konsensus wyniósł natomiast odpowiednio 150 i 160 mld euro. Dla porównania w pierwszej turze poprzedniej akcji przyznawania tanich pożyczek, w grudniu 2011 roku, z kasy banku centralnego wystąpiono po 489,2 mld euro.

Jak w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor tłumaczy Marek Rogalski, główny analityk Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, banki tym razem niezbyt chętne sięgają po pieniądze z EBC, bo mają to być środki, które będą musiały przeznaczyć na pożyczki.

Czyli obecny program nie daje takich możliwości jak pierwsze LTRO, że część banków spekulowała tymi środkami – mówi Rogalski. – Obecnie pieniądze muszą być przeznaczone na wsparcie akcji kredytowej. Druga transza pójdzie w grudniu, zobaczymy, ile będzie wtedy.

Zdaniem analityka mniejszy popyt na środki z EBC może skłonić tą instytucję do podjęcia jeszcze innych działań. W październiku powinny być znane szczegóły zapowiadanego wcześniej programu ABS (skup aktywów). Nie wykluczone jest również rozpoczęcie przez EBC typowego programu pomocowego skupu aktywów (QE), wzorowanego na akcji prowadzonej przez amerykańską Rezerwę Federalną.

Problem w tym, że w strefie euro nie ma żadnego pomysłu na ożywienie gospodarki – zauważa Rogalski. – EBC ścięło stopy procentowe prawie do zera, wprowadza programy niestandardowe, natomiast europejska gospodarka znów wchodzi w niepokojący, męczący marazm. Tłumaczy się to częściowo sytuacją na Ukrainie i w Rosji. Ale wydaje się, że nie ma za bardzo pomysłu na to, jak temu zapobiec, i to jest niepokojące.

Według Marka Rogalskiego impulsem do rozruszania strefy euro byłaby przygotowywana właśnie umowa o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską i USA, która ma szanse wejść w życie w ciągu najbliższych dwóch lat.

To na pewno byłby taki impuls do działania – twierdzi Rogalski. – Obecnie czynników, które mogłyby rozruszać gospodarkę UE w krótkim terminie, raczej nie widać.

Druga runda finansowania w ramach TLTRO, jak poinformował EBC, zostanie zaoferowana europejskim bankom w grudniu br. Kolejne mają mieć miejsce w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu 2015 roku oraz marcu i czerwcu 2016 roku. Pożyczki będą zwracane we wrześniu 2018 roku.

Górnictwo wyzwaniem dla nowego rządu. Od reformy kopalń zależy kondycja całej energetyki

CEO Magazyn Polska

Nowy rząd będzie musiał się zmierzyć z fatalną sytuacją w górnictwie. Tylko w I półroczu polskie kopalnie straciły na sprzedaży węgla ponad miliard złotych. Choć niskie ceny węgla są problemem na całym świecie, w Polsce nakłada się na to brak efektywność wydobycia i utrzymywanie trwale nierentownych kopalni kosztem inwestycji w te, które mogą być zyskowne. Od szybkiej reformy górnictwa węgla zależy kondycja całej branży energetycznej.

Trzeba mieć świadomość, że kopalnie węgla energetycznego są zakładami nawęglania elektrowni, dlatego współpraca tych dwóch obszarów polskiej gospodarki jest konieczna. Trzeba sobie zadać pytanie, co byłoby, gdyby upadło polskie górnictwo węgla energetycznego i w jakiej kondycji wtedy byłyby elektrownie. W jakiej kondycji – również myślę tu o notowaniach na giełdzie – byłyby spółki elektroenergetyczne – mówi agencji informacyjnej Newseria Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki.

W ubiegłym tygodniu wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz poinformował, że konsolidacja kopalń i firm energetycznych jest jedną z rozważanych metod ratowania polskiego górnictwa. Zaprzeczył temu szef resortu Janusz Piechociński. Steinhoff zwraca jednak uwagę na zależność tych branż. Zgodnie z danymi Banku Światowego w 2012 r. udział węgla w strukturze produkcji energii elektrycznej w Polsce wynosił 84,3 proc. i należał do najwyższych w UE.

Steinhoff zwraca uwagę na to, że w Niemczech produkuje się więcej energii z węgla. W Polsce funkcjonują jednak elektrownie, których nie da się tak łatwo zmodernizować w kierunku innych źródeł. Dlatego węgiel kamienny i brunatny pozostaną ważnym źródłem jeszcze przez wiele lat, co oznacza, że ratowanie polskiego górnictwa jest nieuniknione.

Stan górnictwa zbliżony jest w tej chwili prawie agonalny. Straty w I półrocze ze sprzedaży wynoszą  ponad 1 mld zł, ogółem przekroczyły 700 mln zł. Mamy ujemną akumulację [różnicę między kosztem wydobycia a ceną sprzedaży – red.] na produkcję węgla, gdzieś na poziomie 30 zł [na 1 tonę – red.]. Są kopalnie, gdzie ta ujemna akumulacja przekracza nawet 100 zł – podkreśla Steinhoff.

Dodaje, że winne są temu niskie ceny węgla, przez które problemy ma również górnictwo węgla w innych krajach. Ceny węgla koksującego w pierwszym półroczu spadły o 20 proc. – przypomina Steinhoff. Z kolei w obszarze węgla energetycznego problemem są duże zwały, przekraczające 8 mln ton, których polskie kopalnie nie mogą sprzedać. Sytuację w Polsce pogarsza do tego nieefektywność górnictwa i brak długofalowej strategii poprawy.

Steinhoff wskazuje, że jednym z możliwych rozwiązań jest rezygnacja z utrzymywania trwale nierentownych kopalni. To decyzja trudna społecznie i politycznie, ale konieczna, by rząd mógł skupić się na poprawie wyników finansowych rokujących zakładów. A tych nie brakuje, co pokazują chociażby dwie kopalnie należące do Tauronu. Spółka Tauron Wydobycie w pierwszym półroczu tego roku miała wynik EBITDA przekraczający 28 mln zł, choć zanotowała stratę netto niemal 24 mln zł.

Tam jest realizowany proces inwestycyjny. W kopalni Sobieski buduje się nowy szyb, w kopalni Janina buduje się w tej chwili nowy poziom, to potężne nakłady inwestycyjne, które dają efekty – zwraca uwagę Steinhoff. ‒ Trzeba mieć tę świadomość, że nie można nie inwestować w dobre kopalnie na Górnym Śląsku, bo takich jest wiele.

Były wicepremier podaje przykład kopalni Silesia, która w 2010 r. znajdowała się na skraju bankructwa. Dzięki wysiłkom związkowców znaleziono inwestora (czeski holding EPH), który odkupił ją od Kompanii Węglowej. Wartość już zrealizowanych inwestycji przekroczyła miliard złotych, a wydajność jest prawie dwukrotnie większa niż w KW (1100 kg na pracownika rocznie w porównaniu do 650 kg na pracownika w KW).

Tu nie można zaklinać rzeczywistości, nie można mówić, że nie będzie likwidacji kopalń i brutalnych rozwiązań – podkreśla Steinhoff. ‒ Błędem było pionowe integrowanie elektroenergetyki i nieuwzględnianie w tym rozwiązaniu problemów górnictwa. Nowemu rządowi trzeba życzyć sukcesów, czas składanych deklaracji już dawno minął, teraz nadszedł czas podejmowania konkretnych decyzji.

Kruk SA chce wejść na dwa nowe rynki w 2015 i 2016 roku. Spółka nie planuje emitować w tym celu akcji

0

CEO Magazyn Polska

Zajmujący się zarządzaniem wierzytelnościami Kruk chce wejść na kolejne po Niemczech rynki w Europie Zachodniej. Na liście rozważanych lokalizacji są także Brazylia i Turcja. Prezes spółki Piotr Krupa nie wyklucza przejęć, ale podkreśla, że są one mało prawdopodobne. Równocześnie spółka będzie kontynuować rozwój w Czechach i Rumunii, gdzie spodziewa się dobrej koniunktury i wielu przetargów.

W I połowie roku wydaliśmy ponad 313 mln zł, z czego zdecydowaną większość w Polsce na inwestycje w portfele. W II półroczu spodziewamy się także dynamicznego rozwoju tego rynku, to będzie pewnie od kilkudziesięciu do kilkuset milionów, ale rozkład powinien być bardziej równomierny, czyli Rumunia, Polska, Czechy – mówi agencji informacyjnej Newseria Piotr Krupa, prezes zarządu Kruk SA.

Wysoka koncentracja inwestycji na rynku polskim w I połowie 2014 r. to efekt dużej transakcji z Getin Noble Bankiem. Kruk zainwestował wtedy w portfel wierzytelności hipotecznych o wartości 230 mln zł i zaczął on już generować gotówkę – informowała spółka w sierpniu. Prezes Kruka widzi duży potencjał na rynku wierzytelności hipotecznych także w Czechach i Rumunii, spodziewa się także wielu transakcji o mniejszej wartości niż ta z polskim bankiem.

W II połowie br. Kruk oczekuje dobrej koniunktury także na rynku kredytów konsumenckich. W sierpniu spółka rozpoczęła działalność w Niemczech, gdzie rynek bankowych kredytów konsumenckich jest wart 230 mld euro, czyli czterokrotnie więcej niż polski. Piotr Krupa deklaruje, że w 2015 i 2016 r. kierowana przez niego spółka będzie chciała wejść na kolejne dwa rynki, ale ostateczna decyzja o tym, jakie to będą kraje, jeszcze nie zapadła.

Do tej pory przyglądaliśmy się Turcji, Rosji, przed wieloma miesiącami także Ukrainie. Oczywiście w dzisiejszej sytuacji gospodarczej wykluczamy tam jakąkolwiek aktywność. Wobec tego patrzymy na rynek francuski, włoski, angielski, portugalski, a także brazylijski oraz turecki. Wśród tych kilku rynków będziemy upatrywać szansy na to, żeby wejść na nie w najbliższych dwóch latach – twierdzi Krupa.

Najważniejsze kryteria wyboru rynku to jego wielkość oraz stopień rozwoju sprzedaży wierzytelności przez banki – mówi prezes Kruka.

W Europie ten rynek jest bardzo młody, bo ma około 10 lat, ale w każdym z wymienionych krajów są już transakcje, firmy i inwestorzy, którzy kupują. Tak więc patrzymy nie tylko na to, jakie jest otoczenie rynkowe, lecz także na to, jakie jest otoczenie prawne, bariery prawne, czy są jakieś wymagania. I oczywiście patrzymy na nasze zasoby menadżerskie, na to, do których rynków bardziej pasuje ich talent menadżerski – wskazuje Krupa.

Kruk nie wyklucza ekspansji na zagraniczne rynki poprzez przejęcia działających tam podmiotów. Warunkiem jest jednak to, by utrzymać dotychczasowy model biznesowy, a zwłaszcza model relacji z dłużnikami, który koncentruje się na zawarciu ugody.

Wrocławska spółka chce finansować dalszy rozwój poprzez zaciągnięcie długu, do czego skłania niski stosunek zadłużenia do kapitału własnego na poziomie 1,4. Wzrost lewarowania ułatwiają także dobre wyniki finansowe za I połowę 2014 r. Kruk odnotował 100,02 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej, niemal dwa razy więcej niż w analogicznym okresie 2013 r., kiedy zysk netto wyniósł 50,59 mln zł.

Planujemy poprzez dług finansować zakupy i rozwój międzynarodowy. Na razie nie ma w naszych scenariuszach podwyższenia kapitału, a więc emisji nowych akcji. Wydaje się, że to jest możliwe, ponieważ nie interesuje nas wejście na rynek od razu z bardzo dużymi nakładami, tylko raczej organiczne kupowanie portfeli. Planujemy relatywnie małe nakłady w drugim i trzecim roku, dopiero w czwartym oczekujemy większych – mówi Piotr Krupa.

Samorządy szukają pieniędzy na inwestycje. Głównie projekty energetyczne i infrastrukturalne

CEO Magazyn Polska

Polska ma wciąż ogromne potrzeby inwestycyjne w infrastrukturze oraz energetyce, przeszkodą w realizacji części z nich może być jednak wysokie zadłużenie publiczne. Problem można rozwiązać dzięki szerszemu wykorzystaniu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) oraz obligacji przychodowych. Potencjał w rozwoju tych rynków widzi już część funduszy inwestycyjnych.

Bardzo ciekawy jest sektor utylizacji śmieci, ponadto płatne drogi w strukturze PPP i projekty energetyczne, jak farmy wiatrowe i elektrownie gazowe – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Łukasz Dziekoński z PKO BP, przewodniczący zarządu Marguerite, paneuropejskiego funduszu inwestującego w infrastrukturę transportową oraz energetyczną.

Projekty w sektorze energetycznym oraz infrastrukturalnym charakteryzują się długim terminem zwrotu, wymagając wcześniej wysokich nakładów. To sprawia, że dla części z nich rynkowe finansowanie jest niedostępne lub bardzo drogie. W takiej sytuacji spółki lub samorządy nieposiadające wystarczającego kapitału własnego mogą sięgnąć po finansowanie pozabilansowe. Jednym z nich jest partnerstwo-publiczno prywatne (PPP), którego celem jest podział ryzyka między przedsiębiorców oraz sektor prywatny, tak aby dany projekt mógł zostać zrealizowany, nie wymagając jednocześnie zaangażowania kapitałowego ze strony samorządów.

Najlepszą strukturą jest oczywiście PPP, czyli finansowanie kapitałowe projektu. Wtedy projekt jest traktowany pozabilansowo w ramach zasad Eurostatu czy to też naszych polskich regulacji. Druga taką formą są oczywiście obligacje przychodowe, które też są w tej chwili coraz szerzej stosowane – uważa Dziekoński.

Zaletą obligacji przychodowych jest to, że ich obsługa jest zabezpieczona strumieniami przyszłych przychodów z inwestycji. Obligacje przychodowe mogą być zatem efektywnym sposobem finansowania projektów o stabilnych i długoterminowych przychodach, jak np. miejska infrastruktura wodociągowa lub komunikacyjna. W przypadku problemu z obsługą obligatariuszy, mają oni pierwszeństwo w roszczeniach do majątku, jaki stanowi dana inwestycja.

Jesteśmy zainteresowani projektami, które są długoterminowe, a stopa zwrotu w tym przypadku jest między 12 a 14 proc. Inwestujemy na długi okres, bo nas interesują inwestycje nawet na 15-18 lat – wskazuje Dziekoński.

Ze względu na długi okres project finance obejmuje nie tylko pozyskanie odpowiedniego finansowania, lecz także zarządzanie projektem na poziomie operacyjnym, a więc współpracę z wykonawcami, zamawiającymi i lokalnymi władzami. Właściwe zarządzanie ryzykiem w otoczeniu silnie determinuje końcową stopę zwrotu, jaką osiągną inwestorzy.

Jesteśmy akcjonariuszem mniejszościowym. Do każdego projektu dostarczamy naszą wiedzę związaną ze strukturyzowaniem efektywnego finansowania, a potem dobrą egzekucją i realizacją tego finansowania. Rolę zarządzania projektem, potem operacyjną. zostawiamy profesjonalnym, wyspecjalizowanym firmom, które są zazwyczaj większościowymi partnerami – w tym przypadku naszych – projektów – mówi Łukasz Dziekoński.

Dobre plony z tegorocznych żniw. Zboże jednak gorszej jakości

CEO Magazyn Polska

Ze wstępnych szacunków Krajowej Federacji Producentów Zbóż wynika, że tegoroczne plony będą większe od średniej z ostatnich lat i znacznie przekroczą prognozowane wielkości. Z tego powodu zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia nadwyżki. To jednak niejedyny problemem, kolejnym jest zawartość białka w roślinach uprawnych. Prawdopodobnie na skutek niskich wiosennych temperatur będzie ona o 3 pkt proc. niższa niż w ubiegłym roku.

W poprzednich latach zawartość białka wynosiła w pszenicy 13-14 proc. Podczas tegorocznych żniw udało się uzyskać jedynie poziom 10-11 proc.

Wiosna nie do końca była sprzyjająca w tym roku i w momencie, kiedy zboża zaczęły się wiązać, temperatura w nocy była za niska – mówi Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż (KFPZ). – Było ciepło w dzień, natomiast bardzo zimno w nocy. To ma automatyczne przełożyło się na fizjologię roślin.

Wielkość plonów, czyli ilość zbieranych ton z hektara, była jednak lepsza niż w poprzednich latach.

Nie mogę jeszcze przedstawić ostatecznych wyników – zastrzega Rafał Mładanowicz. – Ale na pewno plony są wyższe niż ubiegłoroczne i prawdopodobnie przekroczą średnią z ostatnich 3-4 lat. Od znanych nam wartości mogą się jeszcze różnić o 0,3-0,9 proc. Na pewno jednak będą większe niż wstępnie szacowaliśmy.

Jeszcze przed żniwami na rynku utrzymywały się niskie ceny zboża.

Cena różniła się od średniej arytmetycznej z ostatnich 3-4 lat, ale w ogólnym rozrachunku nie była aż tak niska, aby uzasadniała protesty – tłumaczy prezes KFPZ. – Trzeba bowiem brać pod uwagę wysokość plonu oraz koszty. Paliwo oraz środki do produkcji, takie jak nawozy, były nieco tańsze niż w ubiegłych latach, a masa z hektara – trochę wyższa. Rolnicy nie protestowali, bo przychód brutto na hektarze mieli porównywalny.

To jednak nie uspokaja producentów, bo zapotrzebowanie na zboże w Polsce maleje. Wobec większych zbiorów zwiększa się więc prawdopodobieństwo nadwyżki.

Na razie jest dobrze, bo układ eksportowy mamy w porządku – zapewnia prezes Mładanowicz. – Producentom pomaga stosunkowo słaba złotówka. Pozytywny jest także wzrost liczby podpisywanych kontraktów. W ostatnich 3-4 latach rolnicy co roku o kilka, kilkanaście procent więcej kontraktują. Napawa to optymizmem, bo rynek jest znacznie spokojniejszy i bardziej przewidywalny.

Krajowa Federacja Producentów Zbóż jest największą organizacją reprezentującą interesy producentów roślin uprawnych w Polsce.

Kobiety i mężczyźni to zupełnie inni klienci w sklepie. Handlowcy muszą dostosowywać techniki sprzedażowe do płci

CEO Magazyn Polska

Zakupy robią już nie tylko kobiety, lecz także coraz częściej mężczyźni. Według sondaży Silesia City podczas jednorazowej wizyty w galerii handlowej panowie wydają ok. 199 zł, gdy tymczasem panie 174 zł. Kobiety jednak znacznie częściej zaglądają do sklepów, a dokonując zakupów, kierują się innymi kryteriami, dlatego sprzedawcy opracowują techniki sprzedażowe, mając na uwadze płeć klienta.

Mężczyźni są zadaniowcami, mają listę zakupów od żony, z nią idą do sklepu i wybierają tylko potrzebne produkty. Często bywa tak, że nawet jeżeli obok produktu z listy jest wielka promocja produktu konkurencyjnego, oni na to nie zwrócą uwagi. Jedyną kategorią, w której mężczyźni zwracają uwagę na upusty cenowe, są produkty alkoholowe – mówi Karolina Karolczak, dyrektor marketingu handlowego z firmy Agros Nova. – Kobiety natomiast są w sklepie podróżnikami. Lubią odkrywać i łowić promocję. Wielokrotnie analizują jakość, rodzaj produktu, markę i rekomendację.

Ostatnie badania GFK Polonia wykazały, że polska klientka korzysta z promocji. Z kolei z analizy domu mediowego Pan Media Western wynika, że panie zdecydowanie lepiej czują się na zakupach spożywczych, farmaceutycznych i odzieżowych, gdy tymczasem mężczyźni wolą decydować o kupnie auta lub sprzętu RTV. Kobieta jako lubiąca podróżować po sklepie zwraca uwagę na wygląd sklepu, witrynę sklepową oraz ubiór na manekinach. Ważna jest dla niej wygoda podczas zakupów, np. alejka sklepowa powinna być odpowiednio szeroka, aby mogła ona swobodnie mijać się z innymi klientami. Kobieta jest zainteresowana reklamą z jasnym komunikatem, szczególnie podkreślającą okazje cenowe. Panowie do sklepu idą w konkretnym celu. Lubią produkty markowe, sprawdzone, często analizują usłyszane reklamy, aby nie dać się oszukać. Nie zadają też pytań sprzedawcom, gdy tymczasem kobiety lubią z nimi rozmawiać, prosić o radę i ocenę dokonywanego zakupu.

Wśród kobiet i mężczyzn możemy wyróżnić także cenocentryków, klientów racjonalnych i markowych.

Cenocentrycy zwracają uwagę na cenę. Racjonalni zwracają uwagę na historię marki, na to, co ona sobą reprezentuje, patrzą na to, ile płacą i jaką jakość za to otrzymują. Z kolei konsumenci markowi są przywiązani do marki, która jest dla nich wyznacznikiem jakości – wylicza Karolina Karolczak.

Dopiero przyglądając się klientom, sprzedawcy są w stanie opracować odpowiednie techniki sprzedaży, które przełożą się na konkretne efekty sprzedażowe.

Konstruując mechanizmy promocyjne, trzeba pamiętać, aby oferować odpowiedni produkt w odpowiedniej cenie odpowiedniemu konsumentowi. Kupujący doskonale wie, kiedy jest oszukiwany. Hasła reklamowe jak „likwidacja sklepu” czy „ostateczna wyprzedaż” już tak mocno na niego nie działają. Większość marketerów uważa, że dobrym sposobem na zwiększenie sprzedaży jest degustacja w sklepie. Ma ona edukować konsumenta, pokazywać inne smaki i zachęcać do innych produktów – wyjaśnia Karolina Karolczak.

Polacy najwięcej wydają na żywność, kupują też odzież i artykuły do wyposażenia domu. Jak wynika z ostatnich badań agencji badawczej Nielsen, Polacy z produktów spożywczych najczęściej kupują wędliny i mięso, pieczywo, piwo, wodę mineralną, kawę, napoje gazowane, wódkę, słone przekąski i jogurty.

W najbliższy weekend w całej Polsce odbędzie się finał tegorocznej kampanii „Sprzątanie świata”

CEO Magazyn Polska

Tysiące wolontariuszy w ten weekend po raz dwudziesty pierwszy wyruszą na wielkie sprzątanie polskich ulic, lasów i rzek. Finałowi tegorocznej kampanii  „Sprzątanie świata” towarzyszyć będą pikniki ekologiczne, koncerty, happeningi i akcje edukacyjne. Inicjatorka kampanii Mira Stanisławska-Meysztowicz uważa, że w ciągu minionych dwudziestu lat Polacy stali się znacznie bardziej świadomi konieczności ochrony środowiska naturalnego.

Z badań przeprowadzonych przez Ministerstwo Środowiska wynika, że 97 proc. Polaków podejmuje przynajmniej jedno proekologiczne działanie w codziennym życiu. Co trzecia badana osoba zadeklarowała natomiast, że troska o środowisko jest istotnym elementem jej życia. Ankietowani z tej grupy przyznali, że oszczędzają energię i wodę, regularnie segregują odpady oraz działają zgodnie z zasadą zrównoważonego transportu. Trzech na czterech badanych uważa, że ochrona środowiska może pozytywnie wpłynąć na rozwój gospodarczy kraju.

Coraz więcej ludzi zdaje sobie z tego sprawę, że środowisko to my, my w nim żyjemy i my musimy o nie dbać. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale widać, że lasy są już o wiele czystsze, a ludzie chodzą z własnymi torbami na zakupy. To już się stało po prostu takim przyzwyczajeniem. Segregujemy odpady – tego nie było 20 lat temu, teraz jednak zdajemy sobie z tego sprawę, że w tych odpadach są surowce wtórne, które trzeba oszczędzić – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz, założycielka fundacji Nasza Ziemia, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

Mira Stanisławska-Meysztowicz w 1994 roku założyła fundację Nasza Ziemia, która jeszcze w tym samym roku zainicjowała kampanię „Sprzątanie świata”. Wydarzenie to jest częścią ogólnoświatowego ruchu na rzecz ochrony środowiska „Clean up the World”. Mira Stanisławska-Meysztowicz uważa, że w ciągu minionych dwudziestu lat w Polsce bardzo zmieniła się świadomość ekologiczna. Widać to zwłaszcza w zachowaniu dzieci i młodzieży, które działań proekologicznych uczone są już w szkole.

Uważam, że sukces ostatnich 20 lat to jest właśnie ta segregacja odpadów, bo przecież wszystko wywoziło się na te wysypiska śmieci. Nie możemy być tacy rozrzutni. Często podróżuję pociągami i jestem zadowolona, że nawet na dworcach są już te pojemniki na segregację odpadów. To jest chyba jeden z największych sukcesów – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz.

Kampania „Clean up the World” odbywa się co roku w trzeci weekend września na całym świecie. W ruchu tym uczestniczy blisko 40 mln wolontariuszy.  Akcja polega nie tylko na uczeniu tego, by nie śmiecić, lecz także na zbiorowym uprzątaniu śmieci z miejsc, w których nie powinny one zalegać. W sprzątaniu uczestniczą klasy szkolne, lokalne stowarzyszenia, wolontariusze fundacji oraz osoby prywatne zainteresowane ochroną środowiska. W tym roku w Polsce kampania „Sprzątanie świata” rozpoczęła się wcześniej, bo już w kwietniu, a jej tematem przewodnim była odpowiedzialna turystyka. Fundacja Nasza Ziemia prowadziła w tym czasie działania edukacyjne mające zwiększyć świadomość ekologiczną Polaków. Jednym z elementów tegorocznej kampanii był projekt „Wpłyń na czyste Mazury”. Był to trzytygodniowy rejs jachtem po Szlaku Wielkich Jezior, podczas którego wolontariusze fundacji Nasza Ziemia zawinęli do blisko trzydziestu portów, gdzie promowali odpowiedzialną turystykę. Wzięli ponadto udział w sprzątaniu wyspy Czarci Ostrów  na Śniardwach.

Mamy wiele planów i ambicji. Przede wszystkim to, żeby nasze rzeki były absolutnie czyste. Chcę kiedyś wejść w Warszawie do Wisły i zobaczyć swoje stopy. Jest już o wiele lepiej, bo wędkarze, którzy wędkują nad Wisłą, powiedzieli mi, że ryby już nie pachną tak fenolem i można je jeść. Naszym marzeniem jest, żeby w całej Polsce wszystkie rzeki były bardzo czyste, a wtedy też nasze Morze Bałtyckie będzie czyste, piękne, a to wszystko przyniesie korzyść nam wszystkim – mówi Mira Stanisławska-Meysztowicz.

Finał tegorocznej kampanii będzie miał miejsce w dniach 19-21 września. W jego ramach w całej Polsce odbędą się happeningi, pikniki i akcje edukacyjne. W Warszawie wolontariusze sprzątać będą m.in. brzegi Wisły w sobotę od godz. 12 oraz glinianki w parku Moczydło na warszawskiej Woli w niedzielę od 10.45.

Naziemna telewizja cyfrowa ze smartfonów. Producenci urządzeń chcą zdobyć nowy rynek

CEO Magazyn Polska

Smartfony dawno przestały służyć wyłącznie jako telefon i urządzenie pozwalające korzystać z internetu. Coraz większą popularnością cieszą się usługi wideo, zwłaszcza wideo na żądanie, oferowane przez nowoczesne telefony. Już wkrótce, dzięki nowym urządzeniom z wbudowanym tunerem DVB-T, możliwe będzie odbieranie w telefonie naziemnej telewizji cyfrowej. Urządzenia te mają oferować swoim klientom firmy Cyfrowy Polsat i Plus.

Pierwsze smartfony pojawiły się już pod koniec lat 90., ale prawdziwą popularność zdobyły dopiero w 2010 roku. Wtedy to pojawiły się smartfony z ekranami dotykowymi wyposażone w system Android. Obecnie smartfony łączą w sobie funkcję telefonu komórkowego, przeglądarki internetowej, GPS, aparatu cyfrowego, pagera, kamery wideo i poczty elektronicznej. Wraz z rosnącym zainteresowaniem takimi telefonami rozwinął się także rynek multimediów i aplikacji.

Na początku oczywiście była tylko muzyka, później dołączyły do tego różne serwisy wideo, czego przykładem jest YouTube. Aktualnie ludzie przekonują się do usług wideo, są to często usługi wideo na żądanie, różnego rodzaju serwisy wideo, wszystko to coraz bardziej przekonuje ludzi do coraz szerszego używania multimediów – mówi Adam Getka, menadżer produktu w firmie Kazam, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria.

Aktualnie największą nowością są wszelkiego rodzaju usługi telewizji, zwłaszcza telewizji na żądanie. Najnowsze trendy to telewizja przesyłana strumieniowo przez szybkie sieci 3G lub LTE oraz odbiór w urządzeniach mobilnych darmowej telewizji cyfrowej DVB-T. DVB-T, czyli Digital Video Broadcasting – Terrestrial, to naziemna telewizja cyfrowa. Już wkrótce będzie można ją oglądać także w smartfonie. Stało się to możliwe dzięki tunerowi wynalezionemu przez brytyjską firmę Kazam. Firma wprowadziła na rynek nowy model telefonu ze zintegrowanym tunerem DVB-T, który umożliwia oglądanie kanałów nadawanych w ramach naziemnej telewizji cyfrowej.

Umieszczenie takiego odbiornika w telefonie umożliwia odbiór wszystkich kanałów naziemnej telewizji cyfrowej, które są darmowe. W przyszłości będzie też możliwość wzbogacenia tego o różnego rodzaju zawartość kanałów płatnych. Aktualnie oznacza to tyle, że w większości miejsc w Polsce, gdzie jest dobry poziom sygnału, użytkownik jest w stanie wziąć telefon do ręki, wysunąć antenkę i obejrzeć program – mówi Adam Getka.

Producent zapewnia, że smartfon Kazam TV 4.5 pozwoli na 3 godziny oglądania telewizji. Poza tunerem DVB-T model ten niczym nie różni się od pozostałych, obecnych na rynku smartfonów: działa na systemie Android, wyposażony jest w 5-megapikselowy aparat główny, 4,5-calowy ekran IPS o rozdzielczości 480×854 pikseli. Smartfon Kazam TV 4.5 już wkrótce ma się znaleźć w ofercie takich firm, jak Plus i Cyfrowy Polsat. Jego sugerowana cena wynosi 599 zł.

Millennium: Nowe limity kredytowe dla Komputronika

Bank Millennium przyznał nowe limity kredytowe dla Komputronika. Sięgają one 39 mln zł.

Komputronik  17 września podpisał aneksy do umów kredytowych z Bankiem Millennium. Limit kredytu w rachunku bieżącym wyznaczono na kwotę 20 mln zł, kredytu rewolwingowego  na finansowanie zwrotów z tytułu podatku VAT na kwotę 15 mln zł, linii na gwarancje bankowe na kwotę 1,5 mln zł, zaś umowy ramowej w zakresie zawierania transakcji skarbowych na kwotę 2,4 mln zł.

Limity zostały przyznane na okres do dnia 19 września 2015 roku.

Komputonik w okresie ostatnich 12 miesięcy pozostaje stroną umów z udziałem banku Millennium, których łączna wysokość wynosi 56,1 mln zł.

Rezerwacje podróży poprzez urządzenia mobilne

Criteo, firma zajmująca się marketingiem efektywnościowym display, zaprezentowała raport Travel Flash 2014. Widać w nim wyraźnie rosnący udział urządzeń mobilnych wykorzystywanych przy planowaniu podróży i związanych z nią zakupach. Dokument pozwala uzyskać wgląd zarówno w udział rynkowy i wartość rezerwacji generowanych przez urządzenia mobilne, jak i w to, jaki mają one wpływ na kampanie reklamowe branży turystycznej. Zaprezentowane dane dotyczą stron z kategorii „podróże”, w tym stron linii lotniczych, hoteli, wypożyczalni samochodów, usług rejsowych czy wynajmu apartamentów.

W Travel Flash Report zawarto dane aktywności na ponad 1000 stron z kategorii “podróże” w pierwszej połowie 2014 roku. Najważniejsze wnioski z raportu:

Dane globalne:

  • Liczba rezerwacji mobilnych rośnie szybciej, niż rezerwacji dokonywanych na komputerach stacjonarnych (odpowiednio 20 i 2 proc. wzrost w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2014 r.)
  • Już 21 proc. rezerwacji hotelowych dokonywanych jest przez smartfony i tablety.
  • Kategorią o największej penetracji przez urządzenia mobilne (globalnie 34 proc.) jest wynajem apartamentów w modelu peer-to-peer.
  • Wartość mobilnych rezerwacji rośnie niemal w każdej kategorii. Średnia wartość rezerwacji lotniczej była wyższa o 21 proc., rezerwacji samochodu – 13 proc. Jedynie w wypadku hoteli, średnia wartość  rezerwacji z urządzeń mobilnych była o 30 proc. niższa, niż w wypadku desktopów.
  • Rezerwacje przez aplikacje stanowią już 12 proc. wszystkich rezerwacji dokonywanych przez urządzenia mobilne.
  • Wartość rezerwacji na różnych urządzeniach mobilnych jest zróżnicowana pod względem kategorii; przeciętnie, użytkownik iPada wydaje na pakiet świadczeń turystycznych o 600 dolarów więcej, niż właściciel urządzenia z systemem Android, jednak to wartość rezerwacji przy wykorzystaniu sprzętu z Androidem jest wyższa w wypadku samych rezerwacji lotniczych.

Dane regionalne:

  • Jeśli chodzi o udział urządzeń mobilnych wśród wszystkich rodzajów rezerwacji, prowadzi region Azji i Pacyfiku (20 proc. udział). Z drugiej strony, w Niemczech i Brazylii mniej niż 10 proc. rezerwacji dokonywanych było za pomocą urządzeń takich, jak smartfony czy tablety.
  • Największy sezonowy wzrost zanotowano w wypadku Ameryki Łacińskiej; 42 proc. wzrost rezerwacji online łączy się z Mistrzostwami Świata w piłce nożnej FIFA World Cup w Brazylii.
  • Liczba rezerwacji mobilnych dokonanych w biurach podróży wzrosła w  Europie i Stanach Zjednoczonych o 50 proc., jednak przeciętna wartość spadła o 19 proc. Jeżeli chodzi o rezerwacje hotelowe, w pierwszej połowie 2014 roku utrzymywały się na stabilnym poziomie, szczytowe wartości przypadły na luty i czerwiec.

 

„Mobile to siła napędowa gwałtownego wzrostu w rezerwacji i sprzedaży online usług turystycznych, ten kierunek utrzyma się w drugiej połowie roku i później” powiedział Jason Morse, wiceprezes zarządu Criteo do spraw mobile. „Teraz, kiedy smartfony i tablety są w rękach prawie każdego konsumenta, marketerzy z branży turystycznej powinni strategicznie myśleć o rozwijaniu efektywnych działań wielokanałowych. Muszą się upewnić, że wszystko, czego doświadcza konsument – od reklam do koszyka zakupowego – jest zoptymalizowane pod urządzenia mobilne. Budżet na działania skierowane do użytkowników desktopów i urządzeń mobilnych musi być całkowicie płynny, ponieważ konsumenci dokonują decyzji w czasie rzeczywistym i oczekują, że rezerwacje będą usprawnione, zintegrowane z przyjaznymi systemami płatności, a cała ścieżka prowadząca do zakupu – ułatwiona”.

Młodzi na rynku pracy w Polsce – działania sektora prywatnego i publicznego

Na Politechnice Warszawskiej firma Nestlé, przy udziale Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, zorganizowała debatę nt: „Młodzi na rynku pracy: kto i jak może im pomóc?”. Uczestniczyli w niej przedstawiciele sektora prywatnego i publicznego. Oprócz osób bezpośrednio zaangażowanych w dyskusję, przyciągnęła ona przedstawicieli różnych środowisk – organizacji rządowych, studenckich, przedstawicieli świata nauki oraz biznesu. Okazją do spotkania jest Sojusz dla Młodych (ang. Alliance for YOUth). W jego ramach Nestlé wspólnie ze swoimi partnerami biznesowymi stworzy szanse zatrudnienia dla 100 tys. młodych Europejczyków. „Sojusz dla Młodych” (ang. Alliance for YOUth) jest jednym z czterech filarów rozpisanej na trzy lata Inicjatywy Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth.”

Jestem dumny, że Nestlé jako pierwsze w sektorze biznesu podjęło się tak dużego wyzwania, jakim jest walka z bezrobociem wśród młodych ludzi, ogłaszając w listopadzie 2013 Inicjatywę Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth. Zobowiązaliśmy się do stworzenia szans zatrudnienia dla 20 tys. młodych Europejczyków, w tym w Polsce dla ponad 800. Zdajemy sobie jednak sprawę, że sami nie rozwiążemy problemu społecznego, jakim jest bezrobocie wśród młodych. Dlatego potrzebne są sojusze. Skontaktowaliśmy się zatem z naszymi partnerami biznesowymi oraz przedstawicielami sektora publicznego i zaczęliśmy rozmawiać, jakie działanie możemy razem podjąć, aby walczyć z tym ogólnoeuropejskim problemem. Tak zawiązał się Sojusz dla Młodych (ang. Alliance for YOUth). Jest on zobowiązaniem firm, które uznają, że bezrobocie wśród młodzieży to poważny problem społeczny i ekonomiczny, i chcą współdziałać na rzecz jego rozwiązania. Dziś możemy zaobserwować już pierwsze efekty. Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają inicjatywę. Jest ona wciąż otwarta. Można się do niej przyłączyć, do czego gorąco zapraszam wszystkich naszych partnerów w Polsce mówi Simon Smith, Prezes Nestlé Polska S.A.

Inicjatywę Nestlé popiera Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Prowadząc działania na rzecz wspierania młodych na rynku pracy, MPiPS dobrze rozumie specyfikę problemu, wyzwania stojące przed młodymi jak i konieczność współpracy ponadsektorowej. – Polski Rząd jako jeden z pierwszych w UE opracował Plan realizacji Gwarancji dla Młodych, którego pełne wdrożenie umożliwi wszystkim młodym ludziom udzielenie wsparcia w ciągu 4 miesięcy od zgłoszenia się po pomoc. Uruchomiliśmy dodatkowe wsparcie środkami Funduszu Pracy, oferując młodym ludziom bony stażowe i zatrudnieniowe, środki na wsparcie mobilności przestrzennej, czy pracę subsydiowaną. Ze wsparcia urzędów pracy do końca lipca skorzystało blisko 50 proc. młodych zarejestrowanych w urzędach pracy, a bezrobocie młodych zmniejszyło się z 400 tys. do blisko 300 tys. Wspieramy też przedsiębiorczość młodych. Ale realne wsparcie młodzieży to przede wszystkim nowe miejsca pracy i współpraca sektora publicznego z biznesem. Dlatego popieram przedsięwzięcia biznesu, takie jak Inicjatywa Nestlé Na Rzecz Zatrudniania Ludzi Młodych – Nestlé needs YOUth. Jestem przekonany, że działania dla młodych ludzi organizowane przez firmy przyniosą wymierne korzyści zwiększając szanse na zatrudnienie młodych, a dobra praca dla młodych jest najważniejsza – powiedział Jacek Męcina – Sekretarz Stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej.

Konkluzją spotkania jest konieczność ponadsektorowej współpracy. Biznes musi starać się tworzyć miejsca pracy i praktyk zawodowych dla ludzi młodych, sektor publiczny – wspierać swoimi programami, a sami studenci – wykazywać się inicjatywą i chęcią nauki. Wszyscy uczestnicy zapowiedzieli, że będą kontynuować opracowywanie wspólnych inicjatyw, umożliwiających młodym ludziom rozwój, a także potwierdzili gotowość do prowadzenia porad, warsztatów i szkoleń przygotowujących młodych do wejścia z sukcesem na rynek pracy.

Debata była okazją do podkreślenia rangi wydarzenia, jakie dziś miało miejsce w szwajcarskiej centrali Nestlé w Vevey. Ogłoszono tam, że 200 partnerów biznesowych firmy, poprzez przyłączenie się do inicjatywy, stworzy szanse zatrudnienia dla 100 tys. młodych Europejczyków. W Polsce, jak w innych europejskich krajach prowadzone są debaty z przedstawicielami rządów na temat sytuacji młodzieży na rynku pracy oraz ogłaszane są ramy współpracy w ramach inicjatywy.

Instal Kraków przebuduje oczyszczalnię ścieków w Kraśniku

Instal Kraków za 38 mln zł przebuduje i zmodernizuje komunalną oczyszczalnię ścieków w Kraśniku.

Instal Kraków 18 września zawarł z Kraśnickim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji umowę na wykonanie robót budowlanych wg standardów warunków kontraktowych FIDIC obejmujących przebudowę – modernizację komunalnej oczyszczalni ścieków w Kraśniku.

Termin zakończenia realizacji umowy określony został na 06 listopada 2015, natomiast wartość umowy przekracza 38  mln zł brutto.

Eurocash chce kupić franczyzobiorcę Delikatesów Centrum

0

Eurocash zawarł przedwstępną umowę dotyczącą zakupu 50 proc. udziałów w spółce Firma Rogala prowadzącej w ramach franczyzy 48 Delikatesów Centrum.

18 września Eurocash zawarł z Eweliną Wójcik-Rogala, Jerzym Rogala oraz podmiotami powiązanymi, przedwstępną umowę dotyczącą zakupu 50 proc.  udziałów w spółce Firma Rogala Ewelina Wójcik Rogala i Jerzy Rogala prowadzącej 48 sklepów detalicznych w ramach sieci franczyzowej Delikatesy Centrum.

Zawarcie umowy przyrzeczonej jest uzależnione od spełnienia się warunków uzgodnionych w umowie przedwstępnej, w szczególności uzyskania przez Eurocash zgody prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sprzedaż detaliczna Firmy Rogala w 2013 roku wyniosła około 285 mln zł.

– Nabycie udziałów w Firmie Rogala stanowi kolejny element polityki akwizycyjnej Grupy Eurocash – podkreślono w komunikacie. – Umożliwia to budowę długoterminowego partnerstwa z jednym z głównych franczyzobiorców, zapewnienie stabilnego rozwoju sieci Delikatesy Centrum oraz wzrost przychodów Grupy Eurocash.

M.W.Trade ma 38 mln zł kredytu z banku BPH

Bank BPH zwiększył kredyt M.W. Trade do 38 mln zł. Spółka musi go spłacić w czerwcu 2015.

M.W. Trade  18 września zawarł z bankiem BPH aneks do umowy o kredyt w rachunku bieżącym z 29 maja 2012 roku.

Aneks rozszerza zakres umowy, zmieniając jej formę na linię wielocelową, zwiększa wartość pozyskanego finansowania do 38 mln złotych, wydłuża okres kredytowania do 26 czerwca 2015 roku oraz uzupełnia zabezpieczenie kredytu o zastaw rejestrowy na wierzytelnościach pieniężnych wynikających z umów zawartych przez spółkę z jej kontrahentami.

Efektywne pioruny i błyskawice czyli burza mózgów

Nowe pomysły i rozwiązania warunkują rozwój i innowacyjność właściwie w każdej dziedzinie życia. Tym bardziej w firmie, która nastawiona powinna być przecież właśnie na sukces działania. Stąd nieustająca popularność burzy mózgów – procesu nastwionego na swobodę myślenia. By jednak rzeczywiście był on wciąż metodą twórczą a nie zlepkiem schematów i ograniczeń,  warto co jakiś czas sięgnąć do jego podstaw teoretycznych.

Uczestnicy

Literatura definiuje optymalną liczebność grupy przystępującej do działania w ramach burzy mózgu, niemniej jednak, każdorazowo zależy ona od problemu z jakim przychodzi się zmagać. Przede wszystkim ważne jest by osoby, które zostaną zaangażowane, pochodziły z różnych obszarów funkcjonowania organizacji. Powinny być one oczywiście związane z tematem, jednakże tylko różnorodność pozwoli wystrzec się schematycznego myślenia i zapewni interdyscyplinarne ujęcie rozważanych kwestii.

Przebieg spotkania

Przede wszystkim trzeba pamiętać, iż burza choć kojarząca się z zawirowaniem, zamętem i bałaganem, znamion chaosu wcale mieć nie powinna. W tym celu konieczne jest wyznaczenie osoby prowadzącej i ustalenie zasad przebiegu sesji (w tym metod klasyfikowania, grupowania i wartościowania na późniejszym etapie). Osoby biorące udział w spotkaniu muszą być świadome, że burza mózgów nie ma ograniczeń, przynajmniej na poziomie liczbowym (ilość pomysłów) i nakazuje zdjęcie wszelkich barier myśleniowych. Ogromną rolę przypisuje się natomiast intuicji, emocjom i przeczuciom.  Konieczna jest oczywiście identyfikacja problemu, na etapie początkowym jednak zazwyczaj krótka i zwięzła.

Cel

Bez wątpienia wielkie znaczenie ma też atmosfera spotkania, która powinna być przyjazna. Sprzyja jej przestrzeganie jednej z najważniejszych zasad burzy mózgów – niekrytykowanie pomysłów (przynajmniej na etapie ich kreacji) lecz ich łączenie i rozwijanie. Często cel organizacji brainstormingu bywa błędnie definiowany. Oczywiście, chodzi o szerokie, nieszablonowe spojrzenie, nie mniej jednak kluczowe jest tu nie tyle samo zbieranie idei co właśnie ich łączenie i rozwijanie. Tylko to dać może pożądane efekty – mówi Katarzyna Kołodziejczyk Key Account Manager GRUPA 365 Net. Warto też pamiętać, iż sesje burzy mózgów to nie tylko proces generowania idei. To przede wszystkim również okazja do uczenia się, słuchania, poznawania i rozwoju.

NBP: na wrześniowym posiedzeniu RPP zgłoszono wnioski o obniżenie stóp proc. o 50 i 25 pkt bazowych

0

Z opisu dyskusji na ostatnim posiedzeniu RPP wynika, że część członków Rady chciała obniżenia stóp już we wrześniu. Jednocześnie z raportu wynika, że większość członków RPP opowie się za obniżką stóp na posiedzeniu 7-8 października.

Narodowy Bank Polski opublikował opis ostatniego posiedzenia RPP. Wynika z niego, że podczas dyskusji zgłoszono dwa wnioski o obniżkę stóp proc., jeden o 50 pkt bazowych, a drugi o 25. Żaden z nich nie został jednak przyjęty, choć uczestnicy posiedzenia zwrócili uwagę na wolniejszy od spodziewanego rozwój polskiej gospodarki niż przewidywała to lipcowa projekcja PKB.

Choć roczna dynamika PKB w II kwartale obniżyła się nieznacznie, to była ona wspierana w dużym stopniu przez wzrost zapasów przy jednoczesnym obniżeniu eksportu netto oraz dynamiki inwestycji. Zdaniem części członków Rady może to sygnalizować ryzyko dostosowania produkcji w kolejnych kwartałach do zmniejszającej się dynamiki sprzedaży. Osłabienie dynamiki wzrostu potwierdzają także dane o produkcji przemysłowej i wskaźniki wyprzedzające dla przemysłu, które w ostatnich miesiącach były wyraźnie niższe niż kilka miesięcy wcześniej – napisano w komunikacie.

Za przyczynę takiego stanu rzeczy członkowie Rady uznali niepewność związaną z wydarzeniami na Wschodzie i związane z tym niższe zamówienia eksportowe. Za czynnik ryzyka uznano też spowolnienie w strefie euro. Zwrócono także uwagę na obniżenie się koniunktury konsumenckiej na krajowym rynku. Dlatego rośnie prawdopodobieństwo obniżki stóp na październikowym posiedzeniu.

Dyskutując na temat decyzji o wysokości stóp procentowych, większość członków Rady uznała, że w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie uzasadnione prawdopodobnie dostosowanie poziomu stóp procentowych NBP. Za obniżeniem stóp procentowych przemawiają – ich zdaniem – sygnały osłabienia koniunktury w kraju i za granicą, brak presji cenowej i wzrost ryzyka utrzymywania się inflacji poniżej celu w średnim okresie, a także poluzowanie polityki pieniężnej w strefie euro – wskazuje komunikat. 

W czwartek Europejski Bank Centralny przeprowadził pierwszą z ośmiu transz tanich długoterminowe pożyczek dla banków. Przyznał w niej 82,6 mld euro. Kolejna transza będzie miała miejsce w grudniu, a cały cykl potrwa do czerwca 2016 roku.

Europejski Dzień bez Samochodu

22 września przypada Europejski Dzień bez Samochodu. Wielu Polaków porzuca wówczas swoje auta i przesiada się do autobusów, tramwajów, metra. Czy środki komunikacji miejskiej mogą jednak konkurować z samochodami również na co dzień?

Igor Krajnow, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie, przekonuje, że tak: „Komunikacja miejska jest znacznie tańsza od codziennych dojazdów samochodem […]. Ten, kto z niej korzysta, nie musi się martwić o płacenie za miejsce parkingowe, koszty zakupu benzyny lub serwisowania samochodu i opłacanie ubezpieczenia”.

Pracownik ZTM zauważa również, że tramwaje mają własne tory jazdy, a autobusy często poruszają się po specjalnie wydzielonych dla nich pasach, dzięki czemu nierzadko są szybsze od aut. Poza tym komunikacja miejska jest bardziej ekologiczna.

Zachętą do korzystania ze środków komunikacji miejskiej może być także coraz nowocześniejszy tabor – autobusy niskopodłogowe, tramwaje o wysokim standardzie czy metro. Nic dziwnego, że z komunikacji miejskiej w Warszawie korzysta około 70% jej mieszkańców.

Virgin Mobile pozyskała 40 mln euro m.in. na inwestycje w Polsce

0

Spółka Virgin Mobile Central and Eastern Europe  pozyskała 40 mln euro na uruchomienie marki Virgin Mobile w Turcji, sfinansowania dalszego rozwoju spółki Virgin Mobile Polska oraz przyszłej ekspansji na kolejne rynki w regionie Europy Środkowej i Wschodniej.

Pieniądze wyłożyły CEE Mobile Capital LLC, fundusz Delta Partners Emerging Markets TMT Growth Fund II, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Międzynarodowa Korporacja Finansowa należąca do grupy Banku Światowego.

Cieszymy się na myśl o możliwościach rozwoju w Polsce, Turcji i w całym regionie Europy Środkowej i Wschodniej – mówi Alan Gow, prezes VMCEE. – Teraz przy wsparciu naszych nowych udziałowców zamierzamy przyspieszyć rozwój marki w Polsce i zostać wiodącym operatorem wirtualnym w regionie.

VMCEE uruchomiło działalność Virgin Mobile Polska w 2012 roku. – Dzięki zastrzykowi nowego kapitału Virgin Mobile Polska jest na dobrej drodze do uzyskania znaczącego, dynamicznego wzrostu liczby klientów – podkreślono w komunikacie.

 

Tauron: rozpoczęła się rozbudowa Elektrowni Jaworzno III

CEO Magazyn Polska

18 września rozpoczęła się budowa bloku energetycznego o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III. Prace przy realizacji projektu potrwają do 2019 roku.

Dzięki inwestycji w Jaworznie powstanie jeden z największych w kraju bloków energetycznych, który zapewni energię dla 2,5 mln gospodarstw domowych i będzie w stanie zaspokoić 5 proc. krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną rocznie – mówi Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu państwa. – W ciągu kilku lat w całej Polsce powstaną bloki o łącznej mocy 5 tys. MW, możemy więc śmiało mówić o boomie inwestycyjnym w polskiej energetyce.  

Powstający w Jaworznie blok energetyczny to jedna z najnowocześniejszych tego typu jednostek w Europie. Jego sprawność netto wyniesie blisko 46 proc. Teren budowy jeszcze w 2014 r. zostanie przekazany głównemu wykonawcy, konsorcjum Rafako-Mostostal.

Zgodnie ze strategią korporacyjną Grupy Tauron w latach 2014-2023 uruchomimy około 2200 MW mocy wytwórczych, w tym około 1000 MW w technologii opartej o węgiel kamienny – zapowiada Dariusz Lubera, prezes Tauron Polska Energia. – Budowa węglowego bloku klasy 900 MW jest więc jednym z naszych strategicznych priorytetów.

Elektrownia Jaworzno III jest położona w pobliżu kopalń należących do Tauron Wydobycie. Pochodzić z nich będzie około 80 proc. węgla niezbędnego do zaspokojenia potrzeb bloku. Bezpośrednie sąsiedztwo kopalń Taurona w znaczący sposób obniży koszty transportu paliwa.

– Cieszę się, że blok energetyczny o mocy 910 MW w Elektrowni Jaworzno III będzie spalał węgiel z polskich kopalń. Ta inwestycja to pewne miejsca pracy nie tylko w energetyce, ale i w górnictwie węgla kamiennego – mówi Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki.

Zakres inwestycji obejmuje budowę bloku energetycznego w oparciu o kocioł pyłowy, opalany węglem kamiennym z niskoemisyjną komorą spalania, przepływowy, na nadkrytyczne parametry pary oraz kondensacyjną turbinę parową sprzęgniętą z generatorem wytwarzającym energię elektryczną. Blok będzie podłączony do nowej rozdzielni 400 kV wyprowadzającej energię elektryczną do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Umowa z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi na wyprowadzenie mocy i przyłączenie bloku do rozdzielni 400 kV stacji Byczyna została już zawarta.

Biznes na drodze do dojrzałości cyfrowej

Badania Coleman Parks zrealizowane na zlecenie Ricoh pokazują, że 71% spośród kadry zarządzającej w Europie i na Bliskim Wschodzie zakłada, że kierowana przez nich organizacja osiągnie cyfrową dojrzałość w ciągu najbliższych 5 lat.

Dojrzałość cyfrowa rozumiana jako zwiększanie wydajności firmy dzięki wykorzystaniu zaawansowanych narzędzi, zainteresowanie nowymi możliwościami technologicznymi, zaangażowanie w rozwój inicjatyw opartych o najnowsze rozwiązania oraz elektroniczne zarządzanie procesami uznawana jest za priorytet przez 77% przedstawicieli najwyższej kadry zarządzającej przedsiębiorstw z Europy i Bliskiego Wschodu. Przeprowadzone na zlecenie Ricoh Europe[1] przez Coleman Parks badania pokazują, że znacząca większość, 71% spośród nich jest pewna, że w ciągu 5 lat osiągną stan cyfrowej dojrzałości.

Wyniki badań pokazują bardzo duży optymizm związany z kwestią osiągnięcia dojrzałości cyfrowej, jednocześnie dość mocno kontrastują z przeprowadzoną w zeszłym roku analizą. Wtedy aż 63% badanych wskazało, że ich firma nie jest jeszcze gotowa na cyfrową transformację. Według specjalistów Coleman Parks ta sytuacja może wiązać się z ogromnym tempem w jakim postępują zmiany technologiczne oraz rośnie świadomość korzyści, które z nich wynikają.

Pomimo, że 68% badanych uznaje koszty za największą przeszkodę na drodze do osiągnięcia cyfrowej dojrzałości, dostrzegają również korzyści finansowe, które będą wynikały z wprowadzonych zmian. 62% stwierdziło, że dojrzałość cyfrowa przyczynia się do poprawy wizerunku firmy w oczach potencjalnych inwestorów i nowych właścicieli

Badani przedstawiciele biznesu w znaczącej większości doceniają pozytywne skutki związane z osiągnieciem cyfrowej dojrzałości. Dla 80% wiąże się ona z przyśpieszeniem biznesowych procesów, zwiększeniem przewagi nad konkurencją (70%) oraz przyśpieszeniem procedur podejmowania decyzji (69%). Analiza wyników wskazała również pewne niepokojące kwestie. Zdaniem ekspertów przedstawiciele biznesu nieco na wyrost oceniają gotowość i  przygotowanie do osiągniecia cyfrowej dojrzałości przez kierowane przez nich przedsiębiorstwa. Połowa badanych jako przeszkody na drodze do osiągnięcia cyfrowej dojrzałości wskazało:

  • Konieczność wprowadzenia zmian w sposobie funkcjonowania organizacji i dostosowanie już funkcjonujących rozwiązań technologicznych.
  • Konieczność dopasowania do siebie nowych rozwiązań technologicznych, procesów oraz sposobu pracy.
  • Niemożność osiągnięcia stanu dojrzałości cyfrowej bez wsparcia zewnętrznego partnera.

David Mills, Chief Executive Officer w Ricoh Europe powiedział  „W ciągu ostatniego roku dojrzałość cyfrowa zyskała ogromne znaczenie. Tempo zmian technologicznych oraz związane z nimi oczekiwania są większe niż kiedykolwiek. Osiągnięcie poziomu cyfrowej dojrzałości ma stać się nowym standardem. Bardzo ważne jest jednakże zapewnienie odpowiedniego poziomu infrastruktury. Tylko w ten sposób przedsiębiorstwa będą mogły w pełni korzystać z możliwości, które wynikają z dojrzałości cyfrowej.

Stworzenie rozbudowanej struktury oraz wsparcie partnerów jest w tym procesie niezwykle ważne  Otoczenie technologiczne w którym funkcjonują współczesne firmy stale się zmienia. Sprawia to, że utrzymanie dojrzałości cyfrowej będzie wymagało szybkiej reakcji i wiązało się z dużym zaangażowaniem ze strony przedsiębiorstw.  Dla wielu osiągnięcie cyfrowej dojrzałości stanie się wkrótce kluczowe i będzie miało wpływ na wizerunek organizacji oraz długofalowe zyski.”

GTS i T-Mobile zbudują za 7,9 mln zł sieć korporacyjną dla Polskiej Spółki Gazownictwa

0

Konsorcjum firm GTS Poland i T-Mobile Polska wygrało przetarg na budowę sieci korporacyjnej dla Polskiej Spółki Gazownictwa. Kontrakt o wartości blisko 7,9 mln zł brutto, został zawarty na okres 36 miesięcy.

Oferta konsorcjum była najkorzystniejsza spośród trzech pozostałych złożonych przez Orange, Netię i Exatela – poinformowano w komunikacie.

T-Mobile i GTS zbudują od podstaw operatorską sieć telekomunikacyjną (WAN) dla 4 spośród 6 regionów Polskiej Spółki Gazownictwa, z siedzibami w  Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i Wrocławiu. Obejmie ona swym zasięgiem niemal trzy czwarte kraju.

Utworzenie nowej sieci korporacyjnej usprawni wymianę informacji między oddziałami spółki, równocześnie pozwalając PSG realnie obniżyć wydatki telekomunikacyjne. Zastosowane rozwiązanie gwarantuje także zachowanie najwyższego poziomu bezpieczeństwa przesyłanych danych i gwarancję ciągłości transmisji. Projekt zakłada bowiem utworzenie sieci podstawowej i zapasowej.

– Jestem przekonany, że dostarczone przez nasze konsorcjum rozwiązanie pozwoli PSG na szybką komunikację – powiedział Igor Matejov z zarządu T-Mobile Polska.

Rowery miejskie coraz popularniejsze

Miasta stają się bardziej przyjazne rowerzystom. Z roku na rok wzrasta liczba ścieżek rowerowych. Pomocne są też sieci wypożyczalni rowerów miejskich.

„Mamy ponad 220 tys. aktywnych użytkowników” – chwali się prezes Nextbike Polska Tomasz Wojtkiewicz. Od czasu wprowadzenia systemu Veturilo natężenie ruchu rowerowego w stolicy zwiększyło się o 60%. Obecnie stacji jest 197, a rowerów – blisko 3 tys.

Aby móc korzystać z systemu, należy wejść na stronę internetową www.veturilo.waw.pl i podać swoje dane osobowe w formularzu rejestracyjnym, a następnie – wpłacić 10 zł. Rowery wypożyczane są w specjalnych stacjach. Wystarczy podejść do terminalu, wpisać numer telefonu, kod PIN (lub przyłożyć zarejestrowaną kartę miejską) oraz numer roweru i można wziąć pojazd ze stojaka. Pierwsze 20 minut jazdy jest darmowe, za kolejne trzeba już zapłacić. Jednoślad można zwrócić na dowolnej stacji.

Niedawno odnotowano 5-milionowe wypożyczenie roweru. Dość często zdarza się tak, że na niektórych stacjach brakuje pojazdów, bo wszystkie są akurat używane. Najczęściej mieszkańcy stolicy korzystają z nich między godziną 7 a 9 oraz 15 a 18.

Słaby sierpień w przemyśle źle wróży wzrostowi PKB

Małgorzata Starczewska-KrzysztoszekKomentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Prognozy dotyczące sytuacji w przemyśle zawarte w ostatnich trzech wskaźnikach PMI, a także w badaniach koniunktury gospodarki (GUS) „wreszcie” zmaterializowały się. Po lepszym od oczekiwań lipcu, gdy produkcja sprzedana przemysłu wzrosła r/r o 2,3 proc. dane sierpniowe są bardzo słabe. Nie tylko dlatego, że dynamika zmian w przemyśle jest ujemna – tak rok do roku, jak i miesiąc do miesiąca, ale także dlatego, że tylko 15 spośród 34 działów przemysłu odnotowało wzrost, a aż 19 – spadek. I dlatego, że wśród działów słabnących są w części te eksportujące – samochody, artykuły spożywcze, mineralne surowce niemetaliczne. Na szczęście większość branż eksportowych (maszyny i urządzenia, meble, urządzenia elektryczne) miała się w sierpniu dobrze potwierdzając nie tylko swoją zdolność do konkurowania, ale także poprawiającą się sytuację na naszych głównych rynkach eksportowych. Jednak tej siły eksporterów nie starczyło na poprawę sytuacji w przemyśle.Należy zakładać, że słabe wyniki przemysłu to niestety efekt trwalszego osłabienia popytu na rynku wewnętrznym. Potwierdzą to wyniki przemysłu we wrześniu.

Jednak druga połowa 2014 r. nie zaczęła się w przemyśle najlepiej – relatywnie niski wzrost w lipcu, spadek w sierpniu. Po sześciu miesiącach br. produkcja sprzedana była większa o 4,3 proc. w stosunku do pierwszej połowy 2013 r. Po ośmiu miesiącach jest to już tylko 3,4 proc. A należy pamiętać, że przemysł to ponad 20 proc. naszego PKB i osłabienie jego wzrostu spowalnia wzrost całej gospodarki. Tym bardziej, że nowe miejsca pracy i wartość dodana tworzona w usługach w dużej mierze zależy od tego co dzieje się w przemyśle.

Jeśli okaże się, że zmiany w przemyśle nie mają wakacyjnego charakteru, a są trwalszą tendencją, wzrost PKB w drugiej połowie 2014 r. będzie zdecydowanie niższy niż w pierwszej połowie. Tym bardziej, że produkcja budowlano-montażowa też nie jest w dobrej kondycji. A to kolejne 7 proc. polskiego PKB.

Konfederacja Lewiatan

GPW: 23 września na Catalyst zadebiutują obligacje Zakładów Mięsnych Mysław

Zarząd Giełdy zdecydował, że 23 września będzie pierwszym dniem notowań w alternatywnym systemie obrotu na Catalyst obligacji spółki Zakłady Mięsne Mysław. Ich wartość przekracza 3 mln zł.

Spółka zamierza zaoferować 16,9 tys  obligacji serii A oraz 13,7 tys obligacji serii B o wartości nominalnej 100 zł każda

NIK pozytywnie oceniła pracę Służby Celnej na wschodniej granicy RP

0

Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie1) oceniła organizację pracy Służby Celnej  w  zakresie obsługi ruchu osobowego na wschodniej granicy Polski. Kontrolowano nie tylko jakość obsługi osób i towarów, ale też efektywność zmian technicznych i infrastrukturalnych na przejściach granicznych oraz współpracę ze Strażą Graniczną i służbami celnymi Rosji, Białorusi i Ukrainy.

Działania mające na celu usprawnienie obsługi osób przekraczających wschodnią granicę RP inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli uznali za skuteczne. Wprowadzone rozwiązania organizacyjne (np. wykorzystanie czytników paszportów do rejestracji podróżnych czy szybszą rejestrację pojazdów poprzez sczytywanie numerów rejestracyjnych pojazdów z wykorzystaniem kamer) sprzyjają  znaczącemu zmniejszeniu czasu oczekiwania podróżnych na odprawę i samej odprawy.  Dotychczasowy system, polegający na kontroli celnej wszystkich wjeżdżających do Polski pojazdów bezpośrednio na pasach odpraw, zastąpiony został selektywną kontrolą opartą na analizie ryzyka pojazdów typowanych do kontroli. Sama kontrola szczegółowa pojazdu realizowana jest w wytypowanych budynkach (np. przejścia graniczne w Terespolu i Sławatyczach) i średnio trwa nie dłużej, niż 15 minut.

Uruchomienie systemu eBooking Bus umożliwiło wcześniejsze zgłaszanie drogą elektroniczną planowanego przyjazdu na przejście graniczne autobusu przewożącego zorganizowaną grupę turystów, co znacznie skróciło czas ich odprawy. Jak wskazuje wystąpienie pokontrolne Delegatury NIK w Białymstoku średni czas oczekiwania autobusów na odprawę celną na drogowym przejściu granicznym w Kuźnicy w latach 2012-2013 na kierunku wjazdowym do RP wynosił około dwóch minut a na przejściu w Bobrownikach autobusy odprawiano na bieżąco.

Wdrożenie procedury FASTWAY umożliwia szybkie przekroczenie granicy pustym samochodom ciężarowym wjeżdżającym do Polski a utworzenie tzw. „zielonych pasów” pozwala na sprawną odprawę celną podróżnych, deklarujących brak towarów podlegających opłatom celnym lub przewożących towary w ramach dopuszczalnych prawem limitów. Dzięki skutecznej akcji promocyjnej rośnie odsetek osób, korzystających z systemu TAX-FREE (elektroniczny system zwrotu VAT, umożliwiający podróżnym dokonującym zakupów w Polsce na samodzielne rejestrowanie w systemie informatycznym niezbędnych przy odprawie celnej dokumentów). Zainstalowane na przejściach granicznych HOT SPOT umożliwiają podróżnym samodzielne rejestrowanie dokumentów przy wykorzystaniu urządzeń mobilnych.  Rozwiązania w tym zakresie inspektorzy z Delegatury NIK w Lublinie uznali za „przykład dobrej praktyki” wskazując na fakt, że „udział elektronicznych dokumentów TAX-FREE wzrósł w okresie od 30 czerwca 2013 r. do 30 maja 2014 r. z poziomu 14,3% do 29% na DPG w Terespolu oraz z 15,3% do 27,6% na DPG w Sławatyczach”.

Korzystanie z aplikacji eBooking Bus oraz aplikacji pozwalającej na ewidencjonowanie dokumentów TAX-FREE w formie elektronicznej możliwe jest dzięki utworzonej przez polską Służbę Celną stronie internetowej www.granica.gov.pl . Odwiedzający ją podróżni mogą też planować podróż wykorzystując o systematycznie uaktualnianą informację o przewidywanych czasach odprawiania na poszczególnych przejściach granicznych.

Na przejściach granicznych przyjęto do stosowania tzw. inteligentne zarządzanie pasami ruchu, w zależności od aktualnych potrzeb (wprowadzono system umożliwiający rotację funkcjonariuszy na terenie przejścia granicznego, co umożliwia dostosowanie obsady przejścia do zmian w natężeniu ruchu). We współpracy ze Strażą Graniczną wprowadzono zasadę niedublowania czynności oraz zasadę „one-stop”przy odprawie autobusów i samochodów osobowych (dokonywanie odprawy przez Straż Graniczną i Służbę Celną przy jednym zatrzymaniu pojazdu). Efektem wprowadzonych zmian jest znaczne skrócenie – przy systematycznie rosnącej ilości odprawianych pojazdów – czasu odprawy podróżnych.

Wystąpienie pokontrolne Delegatury NIK w Lublinie wskazuje np., że uśrednione czasy oczekiwania na odprawę w Bezledach zmniejszyły się z 47 minut w 2011 r. do 26 minut w 2013 r. W Gołdapi czasy oczekiwania spadły w tym samym czasie z 44 min. do 17 min. Przepustowości przejść granicznych w Korczowej i Medyce zwiększyła się pomiędzy rokiem 2010 a 2013 o 63% (Korczowa) i 61% (Medyka). Ilość samochodów odprawianych w ciągu jednej godziny zwiększyła się w tym czasie z 39 do 63 (Korczowa) i z 37 do 61 (Medyka).

Zdaniem inspektorów NIK zwiększeniu sprawności obsługi na przejściach granicznych służyła w analizowanym okresie elastyczna polityka kadrowa kierownictw urzędów celnych. W okresach przewidywanego zwiększenia ruchu pojazdów i podróżnych dokonywano stałych lub czasowych przesunięć funkcjonariuszy pomiędzy poszczególnymi komórkami organizacyjnymi urzędów celnych. Doczynności związanych bezpośrednio z odprawami  na granicy delegowano pracowników z komórek wewnętrznych urzędów i izb celnych.

Wystąpienia pokontrolne przekazane zostały dyrektorom izb celnych w sierpniu br.

1) NIK stosuje trzystopniową skalę ocen: pozytywna, pozytywna mimo stwierdzonych nieprawidłowości, negatywna.

————————————-
Delegatury NIK w Olsztynie, Białymstoku, Lublinie i Rzeszowie oceniały „Sprawność działania służb państwowych na wybranych przejściach granicznych na granicy wschodniej RP” w latach 2010 – 2013. Ocenie podlegały:

  • organizacja pracy w zakresie zapewnienia sprawnej kontroli celnej osób przekraczających granicę
  • działania urzędu w zakresie zapewnienia właściwej infrastruktury, urządzeń i sprzętu kontrolnego do wykonywania kontroli celnej ruchu osobowego na drogowych przejściach granicznych
  •  współpraca Urzędów Celnych z innymi służbami państwowymi wykonującymi zadania kontrolne na drogowych przejściach granicznych
  • Współpraca UC ze służbami państw sąsiadujących w zakresie usprawniania ruchu osobowego na drogowych przejściach granicznych.

Kontrolę przeprowadzono na przejściach granicznych w Bezledach i Gołdapi (podległych Urzędowi Celnemu w Olsztynie), Bobrownikach i Kuźnicy (UC w Białymstoku), Terespolu i Sławatyczach (UC w Białej Podlaskiej) oraz Medyce i Korczowej (UC w Przemyślu).

EBOR: o 3 proc. wzrośnie w 2014 roku polski PKB

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju podniósł prognozy wzrostu polskiego PKB w 2014 roku do 3 proc.

Wcześniej EBOR prognozował, że wzrost naszej gospodarki nie przekroczy 2,8 proc. Jak zaznaczono wyższe szacunki wynikają ze znacznie wyższego eksportu i silniejszej produkcji przemysłowej w pierwszej połowie roku.

W swoim najnowszym raporcie Economic Outlook, EBOR podkreślił, że poprawa była przede wszystkim wynikiem ożywienia popytu wewnętrznego w regionie.  Ograniczeniem  wzrostu może być natomiast rosyjski zakaz importu żywności z UE. Dla Polski nie będzie to zagrożenie pierwszoplanowe bowiem – jak zaznaczono – eksport żywności do Rosji stanowią zaledwie 0,2 proc. polskiego PKB.

WYJĄTKOWY MOMENT DLA SEKTORA ADMINISTRACJI PUBLICZNEJ

– Rośnie zainteresowanie najmem nowoczesnej powierzchni biurowej przez sektor administracji publicznej i spółki Skarbu Państwa

– Instytucje państwowe nadzieją dla starszych budynków biurowych klasy B

Eksperci globalnej firmy doradczej CBRE przedstawiają w najnowszej analizie możliwości stojące przed sektorem administracji publicznej w zakresie wynajmu nowoczesnych powierzchni biurowych. W opinii CBRE administracja publiczna powinna obecnie wykorzystać konkurencyjną sytuację rynkową w segmencie nieruchomości biurowych.

Od trzech lat można zaobserwować rosnące zainteresowanie nowoczesną powierzchnią biurową ze strony sektora administracji publicznej. Już w 2009 roku, który był generalnie słaby w kontekście wynajmu powierzchni biurowej, sektor administracji publicznej okazał się aktywny, z udziałem około 10%. Z uwagi na kryzys gospodarczy kolejne lata były trudne dla jednostek budżetowych, ale w 2012 roku nastąpiła dynamiczna zmiana i poziom najmu nowoczesnej powierzchni biurowej przez instytucje publiczne wzrósł do prawie 70 000 mkw. Trend ten wydaje się utrzymywać i w 2014 roku eksperci CBRE spodziewają się podobnie wysokiego poziomu najmu.

W Europie sektor publiczny jest istotnym najemcą nowych budynków biurowych już od wielu lat. Przodują miasta, takie jak Bruksela czy Strasburg z siedzibami urzędów europejskich, a także Paryż, Amsterdam czy Berlin, w których lokalne urzędy lokują się w nowoczesnych biurowcach. W Polsce prekursorem nowoczesnego myślenia o lokalizacji państwowych instytucji jest Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która – wynajmując 16 500 mkw w Poleczki Business Park w 2010 roku – pozostaje nadal liderem wśród najemców nowoczesnych powierzchni biurowych z sektora administracji publicznej.

Rynek biurowy w Warszawie staje się coraz bardziej dojrzały i jest to wyjątkowy moment również dla sektora administracji publicznej, który z powodzeniem może wykorzystać obecną konkurencyjną sytuację rynkową w segmencie nieruchomości biurowych. Coraz łatwiej urzędom i spółkom państwowym znaleźć pasującą i odpowiednią ofertę, a siedziba w nowoczesnym budynku pozwala na poprawę wizerunku placówek urzędniczych. Ponadto przeprowadzka do nowoczesnej powierzchni wiąże się również z poszukiwaniem oszczędności. Mając na względzie dodatkowe przychody budżetowe, następnym krokiem może być sprzedaż własnych, atrakcyjnie zlokalizowanych budynków, bądź gruntów, na których się znajdują. W ostatnich latach zaobserwowano w wielu krajach wzrost liczby transakcji typu „sale & lease back”, czyli sprzedaży przez administrację publiczną własnych budynków i podpisaniu w nich długoletniej umowy najmu – mówi Joanna Mroczek, Dyrektor Działu Doradztwa i Badań Rynku CBRE.

Z punktu widzenia właściciela budynku, podmioty z sektora administracji publicznej stanowią atrakcyjną grupę najemców. Przyczynia się do tego ich stabilna kondycja finansowa oraz fakt, że tego typu organizacje są zazwyczaj zainteresowane długoterminowymi umowami najmu. Kwestią problemową dla właścicieli budynków może być na przykład ograniczenie sektora publicznego związane z dokonywaniem płatności za czynsz w walucie obcej oraz inny sposób budżetowania wydatków na biuro niż w organizacjach komercyjnych. Dostępne są jednak narzędzia, które umożliwiają rozwiązanie tego problemu dla obu stron. Z punktu widzenia przyszłości rynku nieruchomości komercyjnych, instytucje państwowe są nadzieją dla starszych budynków biurowych klasy B. W obliczu ostrej konkurencji ze strony nowych obiektów mogą one zaoferować niższy czynsz, elastyczne warunki najmu oraz przyzwoity standard nowoczesnej powierzchni, przy czym wykończenie biura powinno zakładać tylko częściowy „open space” – mówi Daniel Bienias, Senior Dyrektor, szef Działu Reprezentacji Najemców CBRE w Polsce.

Aviva International Insurance Limited wykonał opcję nabycia akcji BZ WBK-Aviva

0

Aviva International Insurance Limited  wykonał opcję nabycia 17 proc. akcji  BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie oraz BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych.

Bank Zachodni WBK 18 września otrzymał zawiadomienie od Aviva International Insurance Limited o wykonaniu przez nią opcji nabycia 17 proc. akcji spółek BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie oraz BZ WBK-Aviva Towarzystwo Ubezpieczeń Ogólnych.

Zamknięcie transakcji przeniesienia uzależnione jest od uzyskania przez bank  zgody Komisji Europejskiej na jej realizację oraz od uzyskania przez Aviva oraz Aviva plc potwierdzeń faktu, że Komisja Nadzoru Finansowego nie wnosi sprzeciwu co do realizacji transakcji.

„Polski” biznes kończy się tam, gdzie zaczyna się Internet

„Polski” biznes kończy się tam, gdzie zaczyna się Internet

Liczba użytkowników Internetu stale rośnie. Populacja świata liczyła w 2005 roku 6,5 miliarda ludzi, w 2013 osiągnęła 7,1 miliarda. W tym samym czasie wzrost liczby użytkowników Internetu był znacznie bardziej spektakularny.

W 2005 procent światowej populacji używającej Internetu wynosił tylko 16%, obecnie szacuje się go na 39%. Liczba użytkowników w krajach rozwiniętych zwiększyła się o połowę, w krajach rozwijających się jest ich aż 3 razy więcej!

Biznes przenosi się do Internetu – większość klientów już tam jest.

Każde przedsiębiorstwo, bez względu na to, czy jest międzynarodową korporacją, czy niewielką firmą, stoi przed koniecznością stworzenia strony w Internecie i wypełnieniem jej treściami atrakcyjnymi dla przemierzających cyberprzestrzeń potencjalnych klientów. Porównanie strony WWW do szyldu umieszczonego na globalnej agorze przestało być pretensjonalne, a stało się zwykłym stwierdzeniem faktu. Jak wykazują najnowsze badania statystyczne, ponad 90% użytkowników Internetu wyszukuje w nim informacje o lokalnych usługach i produktach, co więcej, 56% nie ufa firmom, które nie mają strony w Sieci. Liczbę firmowych stron szacuje się na około 25 milionów. Te przedsiębiorstwa, które ich nie mają, w zasadzie „nie istnieją”. Obecnie średnia globalna to 82% – tyle firm posiada własną stronę.

Biznes edukuje, informuje i inspiruje, czyli „sprzedaż mimochodem”

Przeszło trzy czwarte Europejczyków i dwie trzecie Amerykanów używa Internetu na co dzień, szukając w nim rozrywki i treści edukacyjnych, odnajdując lokalnych i globalnych dostawców towarów i usług. Tak zwany „marketing treści”, używany coraz powszechniej przez przedsiębiorców, stara się odpowiedzieć na wszystkie potrzeby użytkowników, edukując i dostarczając atrakcyjnych informacji zachęca do zapoznania się z ofertą niejako „przy okazji”.

Zamiast zamieszczać nudną i prozaiczną reklamę, łatwą do zablokowania i zignorowania przez znudzonego użytkownika, o wiele częściej publikuje się ciekawe i pożyteczne artykuły związane z obiektem działalności przedsiębiorstwa. Piekarnia proponująca wirtualną wizytę po „muzeum chleba”, czy producent kosmetyków prowadzący blog makijażowy to dobre przykłady współczesnego sposobu na przyciągnięcie nowych klientów. Krótka seria pouczających i zabawnych filmów na Youtube ma większą moc oddziaływania na odbiorcę i łatwiej buduje więź z klientem, niż warte miliony prasowe kampanie reklamowe.

Polski biznes goni euro-trendy

Konieczność tworzenia tego typu treści stawia nas przed nowymi kwestiami do rozwiązania, z których jedna zdecydowanie wybija się na pierwszy plan – w jakim języku lub językach tworzyć strony WWW i jak dostosować je do grupy docelowej w XXI wieku?

Tworzenie komercyjnych stron WWW w jednym, języku polskim zdaje się być przeżytkiem – twierdzi Grzegorz Patyk z biura tłumaczeń 123tłumacz.pl – Obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania usługami tłumaczeń tekstów na wiele języków. Najpopularniejszy jest angielski, stanowiący około 55% wszystkich tłumaczeń. Inne najczęściej wybierane to niemiecki 20%, rosyjski 15%, hiszpański 10%.

Czy angielski język jest rzeczywiście „językiem Internetu”? Statystyki zdają się potwierdzać tę tezę. Prawie 30% użytkowników Internetu włada angielskim jako jednym z podstawowych języków, ponad połowa wszystkich stron w Sieci jest anglojęzyczna. Czy w takim razie wystarczy po prostu przetłumaczyć własną stronę na angielski, by z powodzeniem wejść na globalny rynek? Zdaniem ekspertów – nie. Tłumaczenie nie jest tym samym, co tworzenie treści w danym języku.

Marketingowiec + ekspert = copywriter XXI wieku.

Copywriting to sztuka reklamy i zachęcania do kupna towarów i usług. Jego zadaniem jest stworzyć zapotrzebowanie, wpłynąć na przekonania odbiorców, zbudować więź pomiędzy nimi a firmą. Lokalizacja językowa w copywritingu to już nie proste przetłumaczenie reklam i sloganów, z którymi poradzi sobie student pierwszego roku filologii, ale tworzenie od zera ogromnych ilości atrakcyjnych treści marketingowych.

– Najlepszy jest copywriting tworzony bezpośrednio w języku grupy docelowej  – mówi przedstawiciel biura 123tłumacz.pl – idealna sytuacja to taka, w której treści marketingowe pisze „native speaker” czyli osoba znająca doskonale zarówno język, rynek, kulturę jak i zwyczaje panujące w ramach danej grupy odbiorców.

Poszukując klienta za granicą, musimy pamiętać o utrzymaniu określonego standardu. Błędy ortograficzne, gramatyczne, leksykalne są nie mniej groźne od merytorycznych. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Psychologowie mówią o efekcie „halo”, który polega na tym, że przypisujemy danej osobie, czy instytucji, negatywne i pozytywne cechy zależnie od pierwszego wrażenia. Nawet najlepsze i najbardziej atrakcyjne treści można zepsuć przez niechlujność lub nieudolność copywriterską i na odwrót – znakomity marketing to za mało, jeśli brak czegokolwiek wartego uwagi do powiedzenia potencjalnym klientom.

 

Odpowiedni status na globalnym rynku można osiągnąć wyłącznie dzięki połączeniu dobrego marketingu treści z dbałością o wielojęzykową i multikulturową naturę oferty – takie są właśnie przymioty globalnej wioski i jeśli chcemy prowadzić z nią interesy, musimy się dostosować.

Cudzoziemcy zainteresowani krakowskim rynkiem nieruchomości. Kryzys w nieruchomościach idzie w zapomnienie

0

Około 10 proc. apartamentów sprzedawanych w Polsce trafia w ręce obcokrajowców. W Krakowie największym zainteresowaniem cieszą się odrestaurowane kamienice na Starym Mieście i nowe projekty w prestiżowych lokalizacjach. Średnia cena dla całego Krakowa to ponad 6 tys. zł za 1 mkw., natomiast dla segmentu premium ceny te są nawet kilkakrotnie wyższe. Rynek mieszkaniowy kryzys ma za sobą.

– Analizując sam Kraków, możemy stwierdzić, że szczególnym zainteresowaniem obcokrajowców cieszą się inwestycje zlokalizowane w obrębie Starego Miasta – mówi Jakub Tamborowski, kierownik biura sprzedaży Echo Investment. – Tutaj mieszkania kupują osoby ceniące przede wszystkim walory turystyczne, pragnące cieszyć się urokami Starego Miasta, mając je na wyciągnięcie ręki.

Cudzoziemcy interesują się również innymi prominentnymi i drogimi lokalizacjami, takimi jak Stare Dębniki, Zwierzyniec czy Wola Justowska.

– Stare Miasto jest najdroższym punktem na mapie Krakowa. Tutaj ceny dochodzą do 25 tys. złotych za metr kwadratowy – mówi Tamborowski.

Okolice rynku przyciągają głównie osoby kupujące w celach inwestycyjnych, często pochodzące spoza Krakowa. Natomiast mieszkańcy miasta coraz bardziej skłonni są zamieszkać w kameralnej inwestycji, z daleka od wielkomiejskiego i turystycznego zgiełku, jak Wola Justowska czy Stare Dębniki. Jak zapewnia Tamborowski, te lokalizacje są również atrakcyjne dla obcokrajowców. Przede wszystkim dla tych związanych z Krakowem biznesowo, choć także – ze względu na bliskość głównych atrakcji turystycznych – interesują się nimi osoby chcące korzystać z atmosfery miasta.

Porównując ostatni kwartał do kilku poprzednich, zauważymy, że następuje stabilizacja rynku. Dotychczas stale zwiększała się oferta nowych mieszkań, w ostatnim czasie trend ten jednak nieco wyhamował, co pozwala na utrzymanie dzisiejszego poziomu cen – mówi Tamborowski.

To oznacza, że w najbliższych miesiącach ta stabilizacja będzie się utrzymywać. Nie ma mowy o powrocie kryzysu na tym rynku, uważa Tamborowski.

– Zdecydowanie możemy mówić o tym, że kryzys minął. Natomiast branża deweloperska, zwłaszcza jeżeli chodzi o rynek mieszkaniowy, wykazuje wyraźne wahania koniunktury, więc w perspektywie kilku najbliższych lat możemy się spodziewać następujących po sobie ożywień i spowolnień – uważa szef biura sprzedaży Echo Investment.

Grupa Wirtualna Polska inwestuje w Domodi

Grupa Wirtualna Polska przejmuje 51% udziałów w Domodi sp. z o.o. Podpisana jednocześnie umowa inwestycyjna zapewnia dalsze zaangażowanie założycieli w zarządzanie i rozwój spółki, która jest operatorem serwisów Domodi.pl oraz Homebook.pl.

Domodi.pl to specjalistyczny marketplace modowy, który od startu komercyjnego w 2012 r. osiągnął wiodącą pozycję w swoim segmencie. Sukces modowego Domodi.pl pociągnął za sobą uruchomienie Homebook.pl, nowoczesnej platformy, która prezentuje aranżacje z kategorii home&living, realizowane przez architektów wnętrz oraz społeczność serwisu i umożliwia dokonanie zakupu poszczególnych produktów. Spółka notuje trzycyfrowe wzrosty przychodów i dynamiczny wzrost liczby użytkowników.

Nasi nowi wspólnicy to sprawdzony zespół specjalistów e-commerce. Wprowadzili na rynek z dużym sukcesem Ceneo, które później rozwijali w strukturach Allegro. Wierzymy, że nie tylko jesteśmy w stanie zdynamizować rozwój Domodi.pl i Homebook.pl, ale wspólnie, wokół spółki Domodi, rozbudować naszą obecność w tych najszybciej rosnących segmentach e-commerce. Inwestycja w marketplace fashion&beauty oraz home&living realizuje wprost misję Grupy Wirtualna Polska, która mówi o wspomaganiu decyzji konsumenckich użytkowników – podkreśla Jacek Świderski, Prezes Zarządu Grupy Wirtualna Polska.

Domodi współpracuje z blisko 400 partnerami, agregując niemal 400 tys. produktów fashion&beauty oraz 500 tys. home&living. Platformy Domodi.pl i Homebook.pl stanowią istotne kanały dystrybucji dla największych podmiotów na rynku, jak Zalando, BonPrix, Laredoute, Deichmann, Spartoo, Halens czy eobuwie. Domodi.pl dysponuje asortymentem ponad tysiąca marek, m.in. Venezia, Kazar, Wittchen, Wólczanka, Topsecret, Ecco, New Look, River Island, Dorothy Perkins, Adidas, Nike, Smyk.

Wsparcie Grupy WP to dla nas szansa na jeszcze większe przyspieszenie wzrostu firmy i zbudowanie pozycji lidera e-commerce w kategorii lifestyle. Widzimy realne synergie takiej współpracy i potencjał drzemiący w serwisach Grupy WP – powiedział Krzysztof Wierzbicki, Prezes i współzałożyciel Domodi – Podzielamy przy tym filozofię i sposób działania zespołu Grupy Wirtualna Polska, ceniącego start-upową przedsiębiorczość i kierującego się długookresowymi celami. Te aspekty były dla nas kluczowe przy wyborze nowego wspólnika.

Przyszłość należy do tematycznych marketplace’ów, platform takich jak Domodi.pl i Homebook.pl, z doskonale skatalogowaną ofertą i kadrą ekspertów doradzających w zakresie trendów oraz jak najkorzystniejszych cen – mówi Michał Brański, Wiceprezes ds. Strategii w Grupie Wirtualna Polska – Jeśli dodatkowo prezentować będą produkt  w inspirującym, zachęcającym do zakupu otoczeniu, uciekną rynkowi. Na to stawiamy – dodaje.

Firmy badają możliwości współpracy w zakresie projektowania i produkcji rakiet

0

Firma Raytheon (NYSE:  RTN) podpisała list intencyjny ze spółką MESKO, dotyczący współpracy w zakresie korzystnych dla obu stron projektów biznesowych związanych z architekturą polskiej obrony powietrznej, a także znaczącym eksportem na rynki globalne. Firmy zbadają potencjał partnerskiej współpracy w następujących kategoriach:

  • projektowanie i kwalifikacja podzespołów pocisków Patriot GEM-T
  • integracja, montaż i produkcja pocisków Patriot GEM-T
  • niskokosztowa rakieta przechwytująca (LCI)
  • Integracja i prace inżynieryjne na poziomie systemowym

„Raytheon zamierza współpracować z firmą MESKO przy kilku ważnych projektach, które przyczynią się do rozwoju polskiego przemysłu obronnego. Projekty te obejmują opracowanie, produkcję i serwisowanie systemu obrony powietrznej WISŁA” − powiedział Mike Shaughnessy, wiceprezes ds. łańcucha dostaw w firmie Raytheon Integrated Defense Systems. „MESKO to firma o doskonałej reputacji, która już dziś dostarcza Polskim Siłom Zbrojnym wysokiej jakości produkty.  Raytheon cieszy się z możliwości nawiązania długoterminowej współpracy z polską spółką nie tylko w zakresie przyszłych prac związanych z projektem WISŁA, ale także wykraczających poza ten program

„Podpisanie listu intencyjnego to efekt naszej wcześniejszej i obecnej współpracy. To podstawa do kontraktów , które w przyszłości zostaną zawarte między naszymi spółkami. Jestem głęboko przekonany, że będą one obustronnie i w równym stopniu  korzystne dla firmy Raytheon i MESKO” — powiedział Waldemar Skowron, prezes Mesko.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych: Spółki giełdowe często zaniedbują komunikację z drobnymi inwestorami

CEO Magazyn Polska

Większość polskich spółek interesuje się drobnymi inwestorami tylko przez moment – kiedy debiutuje na giełdzie. Po sprzedaży akcji efektywna komunikacja najczęściej ogranicza się tylko do dużych inwestorów, jak np. fundusze. Powodem jest to, że na GPW inwestuje obecnie ok. 300 tys. Polaków, którzy poświęcają temu relatywnie mało czasu. Polski rynek będzie jednak dojrzewał i wymusi na spółkach poprawę komunikacji.

Relacje inwestorskie, które są prowadzone przez polskie spółki giełdowe, można określić takim stwierdzeniem, że są to relacje inwestorskie, ale głównie z inwestorami instytucjonalnymi. Inwestorzy indywidualni są, delikatnie rzecz ujmując, zaniedbywani z różnych przyczyn przez zdecydowaną większość spółek. Oczywiście to nie jest reguła, są chlubne wyjątki, jest grupa spółek, która bardzo dobrze się komunikuje. Ale jeśli mielibyśmy wyciągnąć taką średnią i określić to jednym słowem, to są to fatalne relacje inwestorskie – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Michał Masłowski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Zaniedbywanie komunikacji z drobnymi inwestorami prawdopodobnie wynika z faktu, że spółkom trudno ocenić korzyści z takich działań w krótkim terminie. Wyjątkiem są debiuty giełdowe, kiedy wchodząca na parkiet firma ma wyraźną motywację do zebrania jak największego kapitału oraz przyciągnięcia rzeszy stabilnych akcjonariuszy. Jednocześnie przyciągnięcie inwestorów sprzedających akcje zaraz po IPO zazwyczaj nie wymaga starannie zaplanowanej strategii komunikacji, ale z punktu widzenia długoterminowego rozwoju firmy są oni mało istotni.

Spółki dosyć lekceważąco podchodzą do inwestorów indywidualnych, nie komunikują się z nimi, a co gorsza – wprost to przyznają. Twierdzą, że nie trzeba tego robić. Jak szły po kapitał na giełdę, wtedy, kiedy poszukiwali pieniędzy, wtedy się z tymi inwestorami komunikowali, chcieli jakkolwiek do nich docierać. Jak już są na giełdzie, to ten ten poziom komunikacji jest znacznie słabszy – twierdzi wiceprezes SII.

Skuteczna komunikacja z rynkiem, tzn. budująca wartość firmy, należy do szeregu działań, których efekty muszą być obliczone na wiele lat. Polski rynek kapitałowy będzie ewoluował, ponieważ będzie się zmieniała charakterystyka statystycznego inwestora na GPW. Spółki giełdowe, które wcześniej od konkurentów zaczną prace nad nowym modelem relacji z inwestorami, zyskają przewagę – uważa Masłowski.

Już za kilkanaście lat, jak ten przeciętny polski inwestor indywidualny będzie w dużo starszym wieku, będzie miał czas na zajmowanie się swoimi inwestycjami, wówczas te spółki, które dzisiaj się dobrze komunikują, będą czerpały wielkie profity, gdyż będą miały bardzo duży, stabilny akcjonariat złożony z inwestorów indywidualnych. Natomiast te spółki, które dzisiaj podchodzą do tego lekceważąco, będą miały dużo słabszy akcjonariat indywidualny, bo inwestorzy takie rzeczy pamiętają – ocenia wiceprezes SII.

Statystyczny inwestor na polskim rynku akcji to osoba młoda, która ze względu na pracę i inne obowiązki nie poświęca wielu czasu na inwestowanie. Zdaniem wiceprezesa SII, to tylko wzmacnia przekonanie u wielu spółek, że nie warto rozwijać komunikacji z drobnymi inwestorami. To różni Polskę od państw, gdzie rynek kapitałowy ma długą historię i jest powszechnie wykorzystywany jako miejsce lokowania oszczędności z myślą np. o emeryturze.

– Jak spojrzymy, jaki jest profil inwestora indywidualnego na rozwiniętych rynkach, np.: niemieckim, francuskim, brytyjskim czy w Stanach Zjednoczonych, to okaże się, że tam inwestor indywidualny to jest osoba, która ma 50-60 lat, a więc dzieci ma już odchowane, dom wybudowany i co najważniejsze ma pieniądze, żeby zajmować się swoimi hobby, na przykład inwestycjami na rynku kapitałowym – tłumaczy Michał Masłowski.

Korzyści z rozwoju relacji inwestorskich w Polsce ogranicza także niewielka liczba potencjalnych odbiorców – według SII aktywnych inwestorów jest ok. 300 tys. Tymczasem liczba indywidualnych inwestorów na rynkach w USA czy Europy Zachodniej jest nawet kilkunastokrotnie wyższa.

Dysproporcja jest aż nadto widoczna, ale dysproporcja między działaniami spółek na Zachodzie w stosunku do inwestorów indywidualnych, a tu w Polsce jest jeszcze większa niż to wynika z różnicy w liczbie inwestorów indywidualnych – uważa Masłowski.

Mały biznes: rząd Tuska nam nie pomagał

Aż 88 proc. mikro- i małych firm oceniło działalność rządu Donalda Tuska na rzecz poprawy ich sytuacji w ostatnim roku jako niekorzystną bądź nieodczuwalną – ujawniło badanie Instytutu Badań i Analiz OSB oraz portalu Firmy.net.

Firmy.net zaprezentował wyniki badania polskich mikro- i małych firm w raporcie „Jak w Polsce prowadzi się własny biznes”. Zawiera on m.in. ocenę właścicieli mikro- i małych firm odnośnie wpływu działań ustępującego rządu Donalda Tuska na prowadzenie biznesu w Polsce.

Małe firmy nie są zadowolone z rządu

Najwięcej, bo aż 47,7 proc. właścicieli mikro- i małych firm, uważa, że działania rządu z ostatniego roku nie wpłynęły w żaden sposób na ich biznes. Z kolei 40,5 proc. przedsiębiorców ocenia, że te działania miały wpływ negatywny. Zaledwie 12 proc. przedsiębiorców uznało, że wprowadzone zmiany regulacyjno-prawne pozytywnie przełożyły się na prowadzenie biznesu w ciągu ostatniego roku.

Co przeszkadza w prowadzeniu biznesu?

Największe bolączki mikro- i małych firm w I połowie 2014 r. dotyczą ostatnich zmian w podatku VAT, wysokich kosztów pracowniczych i wzrostu płacy minimalnej. Niezmiennie przedsiębiorcy skarżą się na za wysokie koszty ZUS i podatków. Powodem niezadowolenia jest również brak działań, które rząd mógłby podjąć, aby polepszyć sytuację sektora MŚP.

Ocena poprawiła się, ale wciąż jest niska

W porównaniu do poprzedniego badania z 2013 roku nastąpiła nieznaczna poprawa w ocenie działań rządu, jednak ma ona wciąż wydźwięk negatywny. Wyniki badań w 2013 r. wskazywały, że 47,8 proc. przedsiębiorców oceniło negatywnie działalność rządu, 42 proc. uznało, że zmiany nie wprowadziły istotnych zmian, natomiast zaledwie 10 proc. uznało je za pozytywne.

Wpływ na poprawę oceny może mieć cyfryzacja urzędów oraz zmiany w ustawie o swobodzie gospodarczej. Jednak według przedsiębiorców jest to kropla w morzu potrzeb i wciąż domagają się oni bardziej radykalnych usprawnień w systemie podatkowym czy zmniejszenia kosztów prowadzenia działalności gospodarczej.

 

Informacje o badaniu

Badanie nastrojów gospodarczych zostało przeprowadzone w czerwcu 2014 r. z zastosowaniem techniki CAWI przez Instytut Badań i Analiz OSB. W badaniu wzięło udział 1362 przedstawicieli małych firm (54,5 proc. firm jednoosobowych, 41 proc. mikro firm, zatrudniających od 1 do 9 pracowników, oraz 4,5 proc. małych firm, zatrudniających od 10 do 49 osób), które są zarejestrowane w wyszukiwarce firm Firmy.net. Wśród ankietowanych większość zajmuje się działalnością usługową (62,4 proc.), 11,8 proc. – budowlaną, 5,8 proc. – przemysłowo-produkcyjną, 19,10 proc. – handlową, a ok. 0,9 proc. działa w branży rolnej. Z uwagi na liczbę i strukturę respondentów wyniki badania mają charakter reprezentatywny.

 

Pracodawcy RP powołali do życia Platformę Farmaceutyczną

W inauguracyjnym spotkaniu Platformy Farmaceutycznej wzięli udział Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia Sławomir Neumann oraz przedstawiciele innowacyjnego sektora farmaceutycznego. Przewodniczącą Platformy została Dyrektor Generalna Roche Polska, Prezes Zarządu Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA Ewa Grenda.

Platformy powoływane w ramach Organizacji mają być forum dialogu i współpracy przedstawicieli pracodawców, firm oraz ekspertów środowiska farmaceutycznego. Celem takiego forum jest przede wszystkim wspólne wypracowywanie rozwiązań i przedsięwzięć, które będą służyć rozwojowi branży przypomniał ideę ich powołania Prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski. Jego zdaniem tak silny i reprezentatywny podmiot okazuje się dużo lepszym partnerem dla Ministerstwa Zdrowia niż pojedyncze firmy. Nasze dotychczasowe doświadczenia pokazują, że tworzenie Platform jest bardzo efektywne. Do udziału w najnowszym przedsięwzięciu w pierwszej kolejności zaproszone zostały innowacyjne firmy, ze względu na ich duży wkład w polskie PKB dodał Prezydent Pracodawców RP.

Sławomir Neumann wyraził satysfakcję z powstania nowego, silnego partnera do dialogu z resortem zdrowia. Zwrócił również uwagę na potrzebę dołączenia do Platformy firm produkujących leki generyczne, tak aby reprezentowała ona cały sektor farmaceutyczny. Zapewnił też, że z Platformą będzie musiał się liczyć każdy Minister Zdrowia, a co najważniejsze – nie będzie obaw o to, że forsowane są partykularne interesy jednej grupy.

Funkcję przewodniczącej Platformy Farmaceutycznej powierzono Ewie Grendzie, Dyrektor Generalnej Roche Polska, Prezes Zarządu Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. Przedstawiła ona zarys planowanych prac Platformy. Zapewniła również, że będzie próbowała zbudować jak najsilniejszą reprezentację firm i liczy na owocną współpracę z resortem zdrowia.

Polityka zdrowotna jest jednym z najistotniejszych aspektów społeczno-gospodarczej aktywności państwa. Powołując do życia Platformę, postawiliśmy przed sobą ambitne cele. Pragniemy stymulować merytoryczny dialog między wszystkimi środowiskami będącymi częścią systemu ochrony zdrowia. Wierzę, że wspólnie jesteśmy w stanie wypracować rozwiązania, które będę efektywnie wspierać jego rozwój, przynosząc bezpośrednie korzyści pacjentom – podsumowała pierwsze spotkanie Platformy Farmaceutycznej Ewa Grenda .

Ericsson i SAP ogłaszają rozwiązanie w dziedzinie zarządzania mobilnością dla firm

Ericsson ogłosił współpracę z SAP SE mającą na celu dostarczanie chmurowych rozwiązań sieciowych, które zapewniają użytkownikom bezpieczny dostęp do aplikacji i treści biznesowych na urządzeniach mobilnych. Na rosnącym rynku zarządzania mobilnością dla firm (EMM – Enterprise Mobility Management), który według szacunków osiągnie 2,1 miliarda dolarów do roku 2016 (Radicati Group), to wspólne przedsięwzięcie pomoże przedsiębiorstwom ze wszystkich branż lepiej zarządzać i zapewnić odpowiednią wydajność organizacji i pracowników. Ericsson będzie oferował SAP® Mobile Secure, pakiet rozwiązań chmurowych połączonych z ofertą usług zarządzanych IT, powiększając tym samym swoją ofertę usług dostępnych dla ponad 400 operatorów sieci mobilnych.

Oferta łączy możliwości i prostotę SAP Mobile Secure ze stabilnością i skalowalnością oferowaną przez usługi Ericssona zarządzane IT oraz jego możliwościami dostarczania usług użytkownikom. Ericsson zarządza sieciami na całym świecie obsługującymi 60 milionów użytkowników oraz zarządza usługami dla sieci obsługujących kolejny 1 miliard użytkowników.

Dzięki tej ofercie, przedsiębiorstwo dowolnej wielkości może w ciągu kilku minut ulepszyć swoją strategię mobilną za pomocą kompleksowego rozwiązania EMM, które pozwala promować, publikować i konfigurować aplikacje dla wszystkich uczestników – zarówno na urządzeniach zarządzanych jak i niezarządzanych. Gdy pracownicy, partnerzy biznesowi i klienci korzystają z tych aplikacji, komponenty zintegrowanego zarządzania urządzeniami mobilnymi (MDM), zarządzania aplikacjami mobilnymi (MAM) i ochrony aplikacji mobilnych zapewniają ochronę danych i cenne analizy, które umożliwiają przedsiębiorstwom stałą optymalizację strategii mobilnych.

„Dzięki ogromnemu doświadczeniu w obszarze bezpieczeństwa usług mobilnych, SAP jest znany z elastyczności ofert dostosowanych do konkretnego przedsięwzięcia – powiedział Per Borgklint, starszy wiceprezes i dyrektor działu Rozwiązań Wspomagających Jednostki Organizacyjne w firmie Ericsson. – To rozwiązanie koncentruje się na wydajności mobilnych pracowników i umożliwi szybkie wdrażanie modelu oprogramowania jako usługę. Stosując ten model możemy obsługiwać zarówno małe przedsiębiorstwa, które nie zawsze posiadają dużą wiedzę na temat bezpieczeństwa IT oraz spółki z rankingu Fortune 100, które mają większe wymagania i wymagają bardziej indywidualnego podejścia”.

“Gdy operatorzy sieci mobilnych (MNO) zmagają się ze zmieniającymi się wymaganiami firm w zakresie rozwiązań mobilnych, planowane rozwiązanie EMM od Ericssona i SAP umożliwi im szybsze sprostanie tym wymaganiom przy minimalnych kosztach infrastruktury – powiedział Rick Costanzo, wiceprezes wykonawczy i dyrektor generalny SAP Mobile Solutions. – Gdy zapotrzebowanie na łączność mobilną rośnie, kontrolowanie kosztów sieci i poszukiwanie innowacji będą kluczowymi czynnikami decydującymi o sukcesie operatorów sieci mobilnych. Dzięki wieloletniej współpracy firmy Ericsson z każdym ważniejszym operatorem telekomunikacyjnym na świecie oraz potwierdzonym kompetencjom SAP w dziedzinie kompleksowych i skalowanych rozwiązań bezpieczeństwa chmurowych sieci mobilnych, to przedsięwzięcie otwiera przed MNO nowe możliwości usług, nowe strumienie dochodowe i możliwość zacieśniania relacji z ich klientami”.

Porozumienie między Ericssonem i SAP zaowocowało rozwiązaniem, które odpowiada na potrzeby współczesnych przedsiębiorstw, które coraz intensywniej korzystają z rozwiązań mobilnych. Co więcej, ma ona na celu udoskonalenie kompleksowych ofert i pozyskanie nowych źródeł dochodu od obecnych klientów.

BESI: Rekomendacja Kupuj dla Prime Car Management. Cena docelowa 62 zł

BESI  podtrzymało swoją rekomendację Kupuj dla Prime Car Management. Cena docelowa została podniesiona z 55 do 62 PLN, co daje 29 proc. potencjał wzrostowy.

– W związku z tym, że firma realizuje wyznaczone cele, BESI podniósł również swoje szacunki dotyczące zysku netto na bieżący rok – podkreślono w rekomendacji z 17 września. – Renegocjacja przez Prime Car Management umów z bankami przyczyniła się do spadku marż kredytów bankowych o 0,75 proc., co pozwoli wygenerować znaczące oszczędności jeżeli chodzi o koszty odsetek. Po drugie, w drugim kwartale 2014 roku, po rozmowach z audytorami, zakumulowane rezerwy z tytułu podatku VAT zostały rozwiązane, co pozwoliło zaksięgować zysk w wysokości 15,7 mln zł. W konsekwencji BESI prognozuje, że PCM wypłaci rekordową dywidendę, która w 2015 roku przełoży się na stopę dywidendy na poziomie 8,8 proc.

BESI podkreśla, że sukces w negocjacjach z bankami powinien mieć pozytywny wpływ na zysk netto w wysokości 3 mln zł (około 6 proc.) od przełomu 2015-2016. Z kolei rozwiązanie rezerwy z tytułu podatku VAT, choć ma charakter bezgotówkowy, zwiększy zysk netto o 15,7 mln zł, dając podstawę do wypłaty dywidendy. Analitycy prognozują stopę dywidendy na poziomie 8,8 proc. w 2015 roku (z czego 6,8 proc. będzie miało charakter stały) i 7,2 proc. w 2016 (bez uwzględnienia pozycji jednorazowych).

Produkcja spadła po raz pierwszy od 16 miesięcy

Produkcja przemysłowa w Polsce zawodzi. W sierpniu obniżyła się o 1,9% rdr – podał Główny Urząd Statystyczny. To pierwszy roczny spadek od maja 2013 roku. Wszystko wskazuje na to, że polska gospodarka zmierza w kierunku recesji.

– Nawet po uwzględnieniu czynników o charakterze sezonowym, sierpniowy wynik przemysłu wygląda marnie. Po odsezonowaniu wartość produkcji zmniejszyła się o 1,2% mdm, ale była o 0,7% wyższa niż przed rokiem – stwierdza Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Na słaby wynik przemysłu wskazywał indeks PMI, który już w lipcu spadł poniżej bariery 50 punktów, sygnalizując przewagę zjawisk recesyjnych. W stosunku do sierpnia ubiegłego roku spadek produkcji odnotowano w 19 spośród 34 działów przemysłu.

W sierpniu produkcja była 8,5% niższa niż w lipcu i o 1,9% niższa niż rok temu. Ekonomiści spodziewali się wzrostu produkcji o 0,7% rdr. Miesiąc wcześniej dynamika produkcji wyniosła 2,0% mdm i 2,3% rdr.

– Produkcja przemysłowa mocno rozczarowuje. Największy regres odnotowała branża motoryzacyjna, z 18% spadkiem. Sierpień to zawsze był najgorszy miesiąc dla motoryzacji. Mało kto decyduje się wtedy na zakup nowych czterech kółek. Niemniej cały rok dla branży motoryzacyjnej raczej będzie udany. Dynamika sprzedaży oscyluje w granicach 16% rdr – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

W sierpniu prawie wszystko w dół

Spadki odnotowano także w produkcji napojów (-11,6%) oraz energetyce, ciepłownictwie i wodociągach (-7,2%). Zawiodły też dane o budownictwie. Produkcja budowlano-montażowa była w sierpniu o 5,4% niższa niż w lipcu i o 4,6% niższa niż przed rokiem. Na plusie byli producenci elektroniki i komputerów (wzrost o 15,4%), mebli (11,2%) oraz maszyn i urządzeń (4,8%).

– Koniunktura gospodarcza w żaden sposób nie odzwierciedla wzrostu PKB na poziomie 3%. Zatrudnienie rośnie minimalnie, produkcja przemysłowa spada, a przedsiębiorcy i menedżerowie przewidują dalsze pogorszenie. Przyczyn należy szukać nie tylko w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Firmy wstrzymują się z inwestycjami i to pomimo rekordowo taniego kredytu w Polsce i całej UE. Decydenci za bardzo skupili się na kosmetycznych zmianach zamiast podjąć zdecydowane i bardziej śmiałe kroki, np. w dziedzinie stymulacji fiskalnej. Zamiast tego dotujemy sektory gospodarki, które mają problemy z racjonalną alokacją zasobów. Firmy przyzwyczaiły się do tego, że każda inwestycja musi być gwarantowana i współfinansowana przez państwo, a to niestety wymaga wysokich podatków. Za to uzależnienie płacimy niskim wzrostem płac i wysokim bezrobociem –  tłumaczy Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.