Honda prezentuje pierwsze zdjęcia niewielkiego SUV-a przeznaczonego na rynki europejskie

  • Premiera europejskiej wersji prototypu Hondy HR-V podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Paryżu
  • Stabilne i funkcjonalne nadwozie SUV-a oraz stylistyka auta typu coupé
  • Przestronna kabina pasażerska dzięki centralnemu umieszczeniu zbiornika paliwa
  • System składania siedzeń Magic Seats ®

 Honda zaprezentowała pierwsze zdjęcia nowej, europejskiej wersji niewielkiego SUV-a, który będzie miał swoją światową premierę w przyszłym miesiącu, podczas paryskiego salonu Mondial de l’Automobile 2014. Europejska odmiana nowej Hondy HR-V będzie pozycjonowana w dynamicznie rozwijającym się segmencie niewielkich SUV-ów.

Nadwozie Hondy HR-V charakteryzuje się stylistyką auta typu coupé i ostro poprowadzonymi, dynamicznymi liniami, które łączą elegancką górną część nadwozia ze stabilną i bardziej masywną, dolną jego partią. Co ważne, atrakcyjny design auta nie wpłynął negatywnie na wszechstronność wnętrza tego samochodu.

Honda HR-V została wyposażona w centralnie umieszczony zbiornik paliwa, dzięki czemu inżynierom udało się stworzyć jeden z najbardziej przestronnych przedziałów pasażerskich w segmencie niewielkich SUV-ów. Dodatkową wygodę zapewnia system składania siedzeń Magic Seats® , który daje możliwość ustawiania siedzeń w wielu konfiguracjach, a także umożliwia powiększenie bagażnika poprzez złożenie tylnej kanapy i uzyskanie dzięki temu całkowicie płaskiej podłogi.

Rośnie liczba pasażerów Polskiego Busa

W pierwszym półroczu br. liczba podróżnych obsłużonych przez firmę PolskiBus.com, potentata tanich połączeń autobusowych, była o ok. 65 proc. wyższa niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

W ciągu ostatnich dwóch lat firma przynosiła zyski, więc jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników finansowych i operacyjnych – mówi Brian Souter, prezes zarządu PolskiBus.com. – Chociaż nasza marka ma silną pozycję w segmencie międzynarodowych usług transportowych, głównym celem będą jednak usługi krajowe, na terenie Polski. 

W sierpniu firma ogłosiła wprowadzenie do swojej sieci połączeń czterech nowych linii, dwóch międzynarodowych: Warszawa – Wilno, Szczecin – Berlin oraz dwóch krajowych: Szczecin – Gorzów Wlkp. – Poznań – Wrocław oraz Wrocław – Opole – Kraków. Dodatkowo zwiększy częstotliwość połączeń na najbardziej popularnych trasach, np. między Wrocławiem a Krakowem będą 33 kursy w ciągu dnia.

Firma nie planuje ograniczenia połączeń w związku z zakończeniem modernizacji na niektórych liniach kolejowych. Przeciwnie, zamierza podnieść poziom obsługi i liczbę kursów na wybranych trasach (na przykład z Warszawy do Gdańska). Jeśli pojawiłaby się taka możliwość, firma chciałaby wejść na rynek kolejowy.

Najchętniej obsługiwałbym część połączeń kolejowych, tak jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie jesteśmy partnerami z Virgin i prowadzimy połączenia na West Coast Main Line, głównej linii kolejowej w Wielkiej Brytanii łączącej Londyn z regionami West Midlands, North West England, północną Walią i południową Szkocją – mówi Brian Souter.

PolskiBus.com obsługuje 19 tras, docierając do 22 miast w kraju i 6 za granicą. Przewoźnik w ciągu trzech lat obecności w Polsce przewiózł ponad 8 milionów pasażerów. Flota ponad 130 autokarów wykonuje ponad 300 kursów dziennie.

Zagraniczne firmy chcą zatrudniać polskich pracowników

W Polsce ofert pracy przybywa, jeżeli jednak ktoś chciałby szukać szczęścia za granicą, jest w czym wybierać. W I połowie tego roku firmy z zagranicy opublikowały w serwisie Pracuj.pl ponad 3 tys. ofert. Najwięcej ofert pracy pochodziło z Niemiec i Holandii. Wielka Brytania, uplasowała się na trzecim miejscu. Portal Pracuj.pl sprawdził, jakich specjalistów szukali zagraniczni pracodawcy.

Polskich pracowników chciały zrekrutować firmy przede wszystkim z sektora budowlanego i nieruchomości, przemysłu ciężkiego oraz branży TSL. Co ważne, ponad połowa ofert skierowana była do specjalistów. Przede wszystkim szukano inżynierów, pracowników sprzedaży oraz obsługi klienta. Blisko 400 propozycji znaleźli także specjaliści IT, zajmujący się rozwojem oprogramowania i administracją. Dwa razy mniej ofert niż propozycji dla specjalistów, skierowanych było do pracowników fizycznych (28%). Najczęściej szukano pracowników produkcji, budowlańców, serwisantów, mechaników.

Oferty pracy głównie z Niemiec

Najwięcej ofert pracy w pierwszej połowie tego roku opublikowali nasi zachodni sąsiedzi. Z Niemiec pochodziło blisko 1200 ogłoszeń, czyli aż o 39% więcej niż w analogicznym okresie 2013 roku. Propozycji z tego kraju przybywa regularnie od początku zeszłego roku. Oferty pracy z Niemiec pochodziły przede wszystkim z branż związanych z budownictwem i TLS. Szukano inżynierów, monterów, pracowników produkcji oraz budowlańców.

Produkcja w Holandii, budowa w Skandynawii

Na drugim miejscu zestawienia pod względem liczby opublikowanych ogłoszeń znalazła się Holandia. Poszukiwano fachowców do branż związanych z produkcją – pracowników produkcyjnych i magazynowych. W Norwegii i Szwecji najłatwiej znaleźć pracę budowlańcom. Oferty pracy z tych państw były przede wszystkim przeznaczone dla monterów, serwisantów, inżynierów i pracowników budowlanych.

Wielka Brytania, Austria, Czechy – kierunek dla specjalistów ds. IT

Na trzecim miejscu pod względem liczby ogłoszeń o pracę uplasowała się natomiast Wielka Brytania. Oferty prac pochodziły przeważnie z branż TLS i doradczej. Szukano przede wszystkim specjalistów ds. IT (programistów) oraz inżynierów. Informatykom powinno też być stosunkowo łatwiej znaleźć pracę w Czechach i Austrii; z tych krajów najwięcej ofert pracy skierowanych było właśnie do specjalistów ds. IT – programistów i architektów IT.

Porównując rok do roku, ofert pochodzących z zagranicy było o 4% więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego roku. Co ciekawe, najwięcej propozycji opublikowały firmy mikro i małe, zatrudniające do 50 osób – ogłoszenia pochodzące od nich stanowiły dwie trzecie wszystkich ofert.

Eksport radzi sobie całkiem dobrze

W okresie styczeń – lipiec br. eksport w cenach bieżących wyniósł 93,8 mld euro, a import 94 mld euro. W porównaniu z analogicznym okresem ub. roku eksport zwiększył się o 5,5 proc., a import o 4,4 proc. – podał GUS.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Eksport po 7 miesiącach br. ma się nieznacznie lepiej niż po sześciu. Natomiast dynamika eksportu jest trochę niższa. W efekcie saldo obrotu handlu zagranicznego poprawiło się, aczkolwiek, według GUS, ciągle jest ujemne i wyniosło 171,3 mln euro. Ostatnie dane, które napłynęły z gospodarki niemieckiej dotyczące obrotów handlu zagranicznego, wskazywały na znaczny wzrost tamtejszego eksportu i spadek importu. Na szczęście, to kurczenie się niemieckiego importu nie dotknęło naszych eksporterów. Dynamika eksportu do Niemiec jest bowiem tylko o 0,1 pkt proc. niższa niż po 6 miesiącach br., co świadczy o zdolności do konkurowania i skuteczności naszych firm na wymagającym rynku niemieckim. Ważne jest także, że powoli, ale jednak rośnie eksport do krajów rozwijających się. Jednak jego niespełna 9 proc. udział w eksporcie ogółem świadczy o tym, że nasze firmy mają jeszcze duże możliwości do zwiększania ekspansji na te rynki.

Handel zagraniczny osiąga niezłe wyniki mimo silnego spadku eksportu do Rosji (o 10,5 proc.) i jeszcze mocniejszego do Ukrainy ( o 26,5 proc.). Jednak polscy eksporterzy, mimo rosyjskiego embarga na produkty rolno-spożywcze, radzą sobie bardzo dobrze, chociaż na pewno dla przedsiębiorstw eksportujących żywność nie będzie to rok szczególnie udany.Informacje GUS dotyczące wyników finansowych przedsiębiorstw po 6. miesiącach br. wskazują, że eksporterami jest 49,8 proc. firm średnich i dużych, prawie o 1 pp więcej niż w ubr. A ich poziom sprzedaży na eksport był o 5,2 proc. większy niż po 6. miesiącach 2013 r. Eksporterzy też charakteryzują się lepszymi wynikami ekonomiczno-finansowymi niż ogół firm.

Natomiast z badań Konfederacji Lewiatan „Sektor MŚP w Polsce’2014″ przeprowadzonych w okresie maj-lipiec 2014 r. na losowej próbie 1111 przedsiębiorstw MŚP (ankietowanie CBOS) wynika, że w latach 2014-2015 prawie 9 proc. mikroprzedsiębiorstw eksportuje lub planuje rozpoczęcie sprzedaży na eksport. Wśród firm małych (10-49 zatrudnionych) eksporterów jest 23,6 proc., a kolejne 3,5 proc. planuje sprzedaż na zewnętrzne rynki. Wśród firm średnich eksporterzy stanowią prawie 50 proc.. MŚP coraz bardziej interesują się rynkami zewnętrznymi, ale wskazują też na bariery, z których najpoważniejsze wg nich to znajdowanie wiarygodnych partnerów biznesowych za granicą i dostęp do kanałów dystrybucji, pozyskiwanie informacji o zagranicznych rynkach oraz odmienne regulacje prawne. Pierwszą barierę MŚP muszą nauczyć się pokonywać same. Natomiast w usunięciu dwóch kolejnych może im pomóc administracja publiczna gromadząc dane o interesujących firmy rynkach i obowiązujących na nich regulacjach oraz udostępniając te dane szerokiej publiczności. Już dzisiaj takie informacje są dostępne. Ale potrzebne są informacje coraz bardziej szczegółowe i dotyczące coraz większej liczby rynków. A wtedy zapewne zobaczymy jeszcze więcej firm otwartych na gospodarkę globalną i skutecznie się po niej poruszających.

Konfederacja Lewiatan

NIK o inwestycjach na obszarach objętych ochroną przyrody

Działania samorządu podlaskiego dotyczące lokalizacji inwestycji nie zapewniały warunków gwarantujących właściwą ochronę obszarom o wyróżniających się walorach przyrodniczych. Władze samorządowe w istocie nie prowadzą polityki przestrzennej, choć jest to ich zadaniem. Tylko niecałe 15 proc. województwa objęte jest miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. Są one jednak w większości nieaktualne i nie przystają do obecnych realiów.

Brak planów sprawia, że większość inwestycji powstaje przypadkowo, na podstawie indywidualnych decyzji. W rezultacie powstała sytuacja, w której o kształcie terenu, zamiast planów opracowanych przez samorząd, przesądzają de facto propozycje inwestorów.  NIK zaleca samorządom prowadzenie aktywnej polityki przestrzennej, m. in. jak najszybsze opracowanie aktualnych dokumentów planistycznych i ich realizowanie.

W województwie podlaskim miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego objętych jest 14,9 proc. powierzchni. W 10 skontrolowanych przez NIK gminach jeszcze mniej, bo zaledwie 10 proc. (ponad 80 proc. ich terenu zajmują obszary objęte różnymi formami ochrony przyrody – od 35 proc. w gminie Drohiczyn po 100 proc. gminy Białowieża). Jednak większość z tych planów jest nieaktualna (75 proc. zbadanych przez NIK).  Nie uwzględniono w nich obecnych ograniczeń wynikających z ustanowienia rezerwatów przyrody, obszarów chronionego krajobrazu, a np. obszar Natura 2000 według tych dokumentów nie istnieje. Podobnie nieaktualne w większości gmin są studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego – dokumenty planistyczne, które wyznaczają politykę przestrzenną gminy i są podstawą do sporządzenia miejscowych planów. Stanowi to naruszenie ustawy o planowaniu oraz ustawy Prawo ochrony środowiska.

Brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego prowadzi do tego, że inwestycje realizowane są na podstawie indywidualnych decyzji w odpowiedzi na poszczególne wnioski inwestorów. W rezultacie o kształcie krajobrazu na obszarach chronionych, zamiast całościowej polityki przestrzennej, przesądzają propozycje inwestorów. Taka procedura eliminuje kontrolę społeczną z procesu ustalania warunków zabudowy obszarów chronionych. Ponadto prowadzi do chaosu przestrzennego, degradacji walorów przyrodniczych oraz może utrudnić lokalizację nowych inwestycji w przyszłości. NIK przypomina, że miejscowe plany są dokumentem planistycznym gminy i stanowią akty prawa miejscowego, które gmina ma obowiązek przestrzegać  i nimi się kierować.

Kontrola NIK pokazała, że większość gmin (80 proc.) nawet nie jest w stanie ocenić, czy ich plany miejscowe i studia zagospodarowania są aktualne. Zaniedbują bowiem  obowiązek analizowania zmian w zagospodarowaniu przestrzennym na swoim terenie (ustawa o planowaniu wymaga przedstawienia takich analiz radzie gminy przynajmniej raz  w czasie kadencji). Gminy nie oceniają też postępów w opracowywaniu miejscowych planów. Analizy te są podstawą do oceny aktualności planów i studiów.

Prawie połowa (40 proc.) ze skontrolowanych gmin nie nalicza i nie pobiera tzw. opłaty planistycznej, do czego zobowiązuje je ustawa o planowaniu. Jest to jednorazowa  opłata  z tytułu wzrostu wartości nieruchomości, którą należy pobierać od właściciela w przypadku jej sprzedaży.

Kontrola NIK pokazała, że powiatowi  inspektorzy nadzoru budowlanego nie reagują odpowiednio na samowole budowlane. Na zbadanych przez NIK 114 postępowań administracyjnych ponad połowa była prowadzona przewlekle. Inspektorzy w Białymstoku i Siemiatyczach nie powiadomili organów ścigania o samowolach budowlanych w przypadkach, które tego wymagały. Naruszyli w ten sposób Kodeks postępowania karnego.

Starostwa generalnie dobrze realizowały zadania związane z wyłączaniem gruntów z produkcji rolniczej. Nieprawidłowości, które m. in. polegały na naruszeniu prawa w procesie wydawania pozwoleń na budowę,  nie miały negatywnego wpływu na walory przyrodnicze obszarów objętych ochroną przyrody.

Podczas tej kontroli NIK wykryła w sześciu gminach przypadki wydawania decyzji o warunkach zabudowy na podstawie rozporządzeń Wojewody Podlaskiego sprzed 10 lat (12 rozporządzeń w sprawie Obszarów Chronionego Krajobrazu wydanych 25 lutego 2005 roku). NIK  zwraca uwagę, że przepisy te zostały opracowane na podstawie realiów środowiskowych i gospodarczych z lat 80. i 90. ubiegłego wieku i nie przystają do obecnych warunków. W związku z tym Sejmik Wojewódzki czym prędzej powinien uchwalić nowe akty prawne dotyczące Obszaru Chronionego Krajobrazu.

Burmistrzów miast i wójtów gmin NIK zobowiązała m. in. do:

  • intensywniejszych prac nad sporządzeniem nowych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego;
  • doprowadzenia do zgodności studiów oraz miejscowych planów z przepisami ustawy o planowaniu oraz ustawy Prawo ochrony środowiska;
  • niezwłocznego naliczania i egzekwowania opłat z tytułu wzrostu wartości nieruchomości;

Powiatowi inspektorzy nadzoru budowlanego powinni wnikliwie,  szybko i skutecznie reagować na samowole budowlane.

Z. Daniłowski (Makarony Polskie): Chcemy być liderem konsolidacji branży spożywczej. To nieuchronny proces

CEO Magazyn Polska

Makarony Polskie znajdują się w przełomowym punkcie rozwoju – mogą być albo liderem, albo uczestnikiem procesu konsolidacji – uważa prezes spółki Zenon Daniłowski. Jego zdaniem niekoniecznie oznacza to fuzje i przejęcia, grupa producentów może współpracować, np. przy eksporcie. Producent makaronów spodziewa się dobrego drugiego półrocza, m.in. dzięki  intensywnej pracy nad wzrostem sprzedaży do Azji.

W drugim półroczu na wyniki pozytywnie wpływa zazwyczaj wzrost konsumpcji makaronów i ta sprzedaż jest wyższa około 15-20 proc. niż w pierwszym półroczu. Drugim taki istotnym czynnikiem, mam nadzieję, będą nowe rynki, nad którymi pracujemy. W tej chwili bardzo intensywnie pracujemy nad takim kierunkiem, nad którym pewnie większość firm w Polsce pracuje, czyli azjatyckim. Dość dużo już sprzedajemy makaronów do Chin i Wietnamu i mam nadzieję, że będzie się to dynamicznie rozwijało – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Zenon Daniłowski, prezes zarządu Makarony Polskie SA.

Zysk netto w pierwszej połowie 2014 r. wyniósł 1,81 mln zł wobec 0,90 mln zł rok wcześniej. Zysk EBITDA wzrósł z 4,23 mln zł w pierwszej połowie 2013 r. do 5,76 mln zł w ostatnim półroczu. Przychody netto ze sprzedaży obniżyły się w tym okresie z 66,13 mln zł do 58,16 mln zł.

Mieliśmy większe ambicje w zakresie eksportu, ale niestety eksport, który był kierowany na Ukrainę i do Rosji znacznie zredukowaliśmy w pierwszym półroczu. I to na pewno przyniosło ok. 2 mln zł straty na eksporcie – ocenia Daniłowski.

Zdaniem prezesa Makaronów Polskich małych i średnich producentów wyrobów spożywczych czeka nieuchronna konsolidacja. Daniłowski ocenia, że nie musi być ona przeprowadzona na poziomie własnościowym, ale może dotyczyć np. współpracy przy eksporcie. Kierowana przez niego spółka chce do końca roku przedstawić projekt powołania grupy producentów, którzy zwiększyłby siłę negocjacyjną z większymi dostawcami i odbiorcami.

Widzimy, że następuje silna konsolidacja dystrybucji. Krajowe hurtownie się konsolidują, a my jesteśmy rozproszeni, mamy sprzedaż 50-100-150 mln. Dzisiaj 0,5-1 mld zł to jest przepustka do elity. Jeżeli ktoś nie ma tej sprzedaży, to jest na słabej pozycji negocjacyjnej. Naszym szczęściem jest to, że jesteśmy dzisiaj drugim producentem makaronów i nasza sprzedaż na poziomie 110 mln zł [rocznie] to jest bardzo istotny wolumen, ale tylko w makaronach – tłumaczy Daniłowski.

Projekt powołania grupy producentów spożywczych jest dopiero w fazie początkowej. Według prezesa Makaronów Polskich wielu przedsiębiorców niechętnie podchodzi do takich projektów, ponieważ czuje się związana z własnym biznesem. Zenon Daniłowski nie ma wątpliwości, że kierowana przez niego spółka stoi przed wyborem: albo będzie liderem konsolidacji, albo jej uczestnikiem.

Moją ambicją jest być liderem konsolidacji. Mam bardzo dobre doświadczenia z moim poprzednim biznesem, którym osobiście zarządzałem, mianowicie Praską Giełdą Spożywczą. Udało mi się zgromadzić na niej produkty i liczących się producentów z całej Polski – mówi prezes Makaronów Polskich.

Rynek kapitałowy ma pozostać innym, ważnym czynnikiem rozwoju Makaronów Polskich w najbliższych latach. Obecnie spółka prowadzi kolejny projekt inwestycyjny na Podkarpaciu o łącznej wartości 30 mln zł, który ma się zakończyć do 2016 r. W przyszłości Daniłowski nie wyklucza pozyskania kolejnych środków z warszawskiej giełdy.

Przede wszystkim rozbudowujemy moce magazynowe, ponieważ makarony są towarem objętościowym i obecnie mamy niedostateczną ilość powierzchni magazynowej. Ponadto chcemy zainwestować w jedną z linii technologicznych do produkcji makaronów, ponieważ uważamy, że dzisiaj polski rynek potrzebuje już bogatszego wyboru makaronów niż tylko świderki i spaghetti – uważa Zenon Daniłowski.

Jak założyć własną firmę po 50?

Henri Nestlé założył swoją firmę w wieku 51 lat. Gordon Bowker również po 50-tce założył firmę Starbucks, natomiast IBM uruchomił 61-letni Charles Flint.To tylko kilka dowodów na to, że dojrzały wiek to żadna przeszkoda w rozpoczynaniu własnej działalności gospodarczej. Wręcz przeciwnie – zgromadzone przez lata doświadczenie oraz pasja mogą być bezcennym kapitałem.

Czy przekroczenie 50. roku życia to czas schyłku kariery zawodowej? Oczywiście, że nie – może to być znakomity czas na przemyślenie swoich celów i ambicji, podsumowanie zdobytych w życiu doświadczeń i nowy zawodowy start. Bardzo wiele osób w dojrzałym wieku dostrzega swoją szansę i biorąc los we własne ręce decyduje się na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Od czego zacząć?

Wybór rodzaju działalności

Pierwszym krokiem na drodze do zbudowania firmy marzeń jest oczywiście decyzja dotycząca tego, czym będzie się ona zajmować. Wzorowanie się na znanych nam, dobrze prosperujących przedsiębiorstwach i czerpanie z ich doświadczeń może być dobrym pomysłem. Duża szansa leży również w zidentyfikowaniu niszy na rynku. Dobrze jest znaleźć zapotrzebowanie zaspokajane w niewystarczającym stopniu, na które nasza działalność mogłaby odpowiadać. Warto ocenić własne umiejętności, predyspozycje i doświadczenia. Zastanówmy się w jaki sposób możemy odpowiedzieć na potrzeby klientów lepiej niż konkurencja. Potem trzeba przemyśleć, jak nasze pomysły przekuć w działania. Jeśli nie mamy doświadczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej, warto wziąć udział w bezpłatnym szkoleniu organizowanym przez powiatowe i wojewódzkie urzędy pracy lub finansowanym ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Dzięki szkoleniu można dowiedzieć się jak napisać biznesplan, zarejestrować przedsiębiorstwo, jak prowadzić księgowość, jak rozliczać się z urzędem skarbowym i ZUSem oraz wielu innych rzeczy potrzebnych do prowadzenia działalności gospodarczej.

Dobry biznesplan

Podstawą rozpoczęcia działalności gospodarczej i rynkowego sukcesu naszego przedsiębiorstwa jest dobrze przemyślany i dopracowany biznesplan. Solidnie wykonany biznesplan to już połowa sukcesu. Jego stworzenie pozwala na prezentację pomysłu na biznes i umożliwia pozyskanie finansowania z Funduszu Pracy, funduszów Unii Europejskiej czy też od banków lub inwestorów prywatnych. Jest jednak przede wszystkim doskonałym narzędziem potrzebnym do kierowania przedsiębiorstwem.

Typowy biznesplan powinien zawierać:

Charakterystykę projektu

Należy przedstawić streszczenie pomysłu na biznes, opisać działalność, produkt lub usługę, wyjaśnić dlaczego ten pomysł może wyróżniać się na tle konkurencji i ma szanse na powodzenie. W przejrzystej formie należy pokazać kalkulacje dotyczące rentowności przedsięwzięcia.

Analizę słabych i mocnych stron, szans i zagrożeń

Analiza taka, nazywana analizą SWOT polega na zwięzłym i czytelnym (najlepiej w kilku punktach) przedstawieniu silnych i słabych stron projektu, a także prognoz – szans i zagrożeń, jakie leżą na naszej drodze, uwzględniając rynek, na jakim chcemy działać.

Cele przedsięwzięcia

W biznesplanie należy również zawrzeć podstawowe, choć jak najprecyzyjniej określone cele jakie stawiamy firmie oraz plan ich realizacji. Ważne jest wskazanie kilku zamierzeń takich jak np. określony poziom sprzedaży lub zysków, stopę wzrostu lub udział w rynku. Należy tworzyć takie zadania, które ściśle wiążą się z charakterem naszej działalności oraz są realistycznie wykonalne.

Plan działalności operacyjnej

Tu przedstawmy podsumowanie i harmonogram działań jakie planujemy przedsięwziąć w celu realizacji naszych zamierzeń. Należy wskazać jakie środki zamierzamy przeznaczyć na jakie cele, a także skąd mamy informacje o planowanych kosztach.

Prognozy dla przedsięwzięcia i podsumowanie

Przedstawmy prognozy finansowe firmy oraz podsumujmy naszą wizję – pokażmy, że nasza firma ma szansę na sukces.

Źródła finansowania

Rozpoczęcie działalności gospodarczej wiąże się zazwyczaj z koniecznością zainwestowania kapitału finansowego. Jeśli brakuje nam funduszy niezbędnych do pokrycia kosztów przedsiębiorstwa w pierwszej fazie jego działalności, możemy skorzystać ze środków z Funduszu Pracy lub z funduszy Unii Europejskiej.

Do jakiej pomocy jesteśmy uprawnieni oraz jak można ją uzyskać, możemy się dowiedzieć np. na stronie zielonalinia.gov.pl/Zrodla-finansowania-dzialalnosci-gospodarczej-38968.

Rejestracja działalności gospodarczej

Mając gotowy biznesplan i środki finansowe na rozpoczęcie działalności możemy zarejestrować działalność w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Wniosek możemy podpisać w najbliższym urzędzie gminy lub wypełnić przez Internet. Dzięki tzw. „jednemu okienku” formularz ten, oprócz wpisu do ewidencji, jest również wnioskiem o nadanie numeru REGON, zgłoszeniem do urzędu skarbowego oraz ZUS lub KRUS. Ten sam wniosek pozwala na wybór formy opodatkowania. Pomyślna rejestracja otwiera drogę do prowadzenia działalności.

Rozpoczęcie i prowadzenie własnej działalności gospodarczej jest z pewnością wyzwaniem, ale może dać ogromną satysfakcję i przynieść zawodowe spełnienie. Własna firma to świetny sposób na nowy zawodowy start albo naturalny kolejny krok na zawodowej ścieżce. Szansę na powodzenie naszej firmy daje dobry pomysł i trafny wybór rodzaju działalności oraz rzetelnie przygotowany biznesplan. Pamiętajmy, że nie jesteśmy w tym sami – możemy liczyć na pomoc merytoryczną i finansową wielu podmiotów i instytucji których zadaniem jest wspieranie młodych przedsiębiorstw. Pomocą służą urzędy pracy oraz Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (www.parp.gov.pl). Możemy także skorzystać z usług inkubatorów przedsiębiorczości – organizacji profesjonalnie zajmujących się ułatwianiem startu nowym firmom. Powodzenia!

Rekordowe wpływy z systemu viaTOLL w sierpniu

W sierpniu z systemu viaTOLL wpłynęło do Krajowego Funduszu Drogowego 117,8 mln zł. To rekord miesięcznych wpływów z sieci dróg płatnych, w lipcu KFD zasiliło  ponad 107 mln zł, a w sierpniu 2013 r. kierowcy zapłacili zaledwie 87 mln zł.

Od startu systemu w lipcu 2011 r. wpływy z całego systemu viaTOLL przekroczyły już 3,4 mld zł.

Rosną wpływy także od kierowców samochodów osobowych, którzy płacą elektronicznie, w sierpniu było to ponad 460 tys. zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Krzysztof Gorzkowski z Kapsch Telematic Services.

Po wrześniowym rozszerzeniu sieć dróg objętych systemem elektronicznego poboru opłat viaTOLL liczy już ponad 2850 kilometrów. W październiku do systemu włączonych zostanie kolejnych 58 kilometrów na autostradach A1 i A4.

System jest przeznaczony przede wszystkim dla kierowców aut ciężarowych, ale na płatnych odcinkach autostrad mogą z niego korzystać także kierowcy aut osobowych. Od 15 lipca na zarządzanych przez państwo placach poboru opłat na autostradach A2 i A4 dla osób posiadających urządzenie viaAUTO wydzielono specjalne pasy i bramki.

Część kierowców płaci już elektronicznie, co w znacznym stopniu upłynnia ruch na autostradach A2 i A4 – podkreśla Gorzkowski.

System viaTOLL przynosi państwu średnio 3,8 mln zł wpływów dziennie od momentu jego uruchomienia w lipcu 2011 r. Według danych na koniec lipca operatora systemu, firmy Kapsch Telematic Services, w systemie zarejestrowanych jest 816,6 tys. samochodów ciężarowych i ponad 16 tys. samochodów osobowych z urządzeniem viaAUTO. Najbardziej dochodową drogą w systemie jest autostrada A4 (183,5 mln zł wpływów do KFD do końca lipca 2013 r.).

S. Buczek (Quercus TFI): Marginalizacja OFE szkodzi małym i średnim spółkom na GPW

CEO Magazyn Polska

Od początku roku indeks WIG250 grupujący małe i średnie spółki stracił kilkanaście procent. W tym samym czasie indeks 30 największych spółek na GPW zyskał ponad 7 proc. Powodem tych różnic jest ograniczenie roli OFE, które do tej pory były jednym z najważniejszych inwestorów na rynku mniejszych spółek, a 2,5 mln deklaracji o pozostaniu w II filarze to za mało, by pobudzić giełdę do wzrostu – ocenia prezes Quercus TFI.

Nie można powiedzieć, że jakieś pojedyncze wydarzenia, jak liczba osób, które pozostały w OFE, mają wielkie znaczenie w krótkoterminowej perspektywie. Ale cała zmiana sposobu funkcjonowania OFE ma jednak znaczenie dla polskiego rynku w tym roku. Proszę zwrócić uwagę na to, że OFE od lutego bieżącego roku w zasadzie przestały kupować polskie akcje, najbardziej odczuł to segment średnich i małych firm. Indeks WIG250, który opisuje zachowanie spółek z tego sektora, spadł od początku roku o 17 proc. [od szczytu w lutym ponad 18 proc. – red.] Jak widać, ta korekta jest bardzo, bardzo duża – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Na dalsze oszczędzanie w OFE zdecydowało się blisko 2,56 mln Polaków. To więcej niż prognozowali analitycy jeszcze kilka miesięcy wcześniej, choć znacznie mniej od założeń rządu, który spodziewał się, że II filar wybierze połowa z ponad 16 mln uprawnionych. W ocenie wielu ekspertów, wynik na poziomie 2,5 mln osób odsuwa w krótkim terminie ryzyko wyprzedaży akcji przez OFE, gdyż napływ nowych składek pozwoli równoważyć odpływ z tytułu tzw. suwaka.

Jak zauważa prezes Quercus TFI, w przeszłości napływ składek pozwalał funduszom w sposób trwały generować wyższy popyt od podaży akcji.

Warto pamiętać o tym, że nasz polski rynek po 15 latach funkcjonowania z takim inwestorem jaki było OFE, które kupowały w zasadzie tylko akcje i nie sprzedawały tych akcji później, istotnie się zmienia i od bieżącego roku OFE, żeby coś kupić, muszą coś sprzedać – tłumaczy Buczek.

W dłuższej perspektywie czasu odpływ pieniędzy z OFE może być na tyle wysokie, że napływy nowych składek nie pozwolą ich zrównoważyć, przez co fundusze będą sprzedawać akcje, obniżając ich ceny na rynku. Dla spółek oznacza to większe koszty pozyskania kapitału zarówno w formie IPO, kolejnych ofert publicznych, jak i w formie długu, bo spadnie ich rynkowa wycena.

Marginalizacja filara kapitałowego szczególnie negatywnie wpłynie na małe i średnie spółki na warszawskiej giełdzie, które m.in. ze względu na niższą płynność czy specyficzne ryzyko nie znajdowały dotychczas zainteresowania wśród inwestorów zagranicznych. Nowe regulacje dotyczące OFE również wpłynęły na wzrost ryzyka ich portfeli, co mogło skutkować ograniczeniem udziału mniejszych, bardziej ryzykownych spółek. W efekcie WIG250 osiągnął znacznie gorsze wyniki w ostatnim roku niż indeks blue chipów WIG30.

Duże firmy wypadły, przynajmniej do tej pory, lepiej. Głównie jest to związane z dobrą koniunkturą na świecie i z tym, że na akcje tych dużych firm jest jednak popyt ze strony inwestorów zagranicznych. Zatem zmiany na rynku OFE trzeba rozpatrywać raczej w dłuższej perspektywie czasowej – podsumowuje Sebastian Buczek.

DNB Bank Polska rozwija bankowość korporacyjną. 700 mln zł kredytów dla firm w I półroczu

CEO Magazyn Polska

DNB Bank Polska chce znaleźć się w gronie pięciu najlepiej ocenianych banków korporacyjnych. Strategia banku polega na rozwoju kompetencji w kluczowych branżach, takich jak energetyka, surowce, TMT, motoryzacja czy sektor publiczny. DNB chce umacniać swoją pozycję nie tylko w obszarze szeroko pojętego finansowania, lecz także poprzez wyspecjalizowane produkty, takie jak np. instrumenty zabezpieczające ryzyko zmiany cen surowców. Równocześnie bank pracuje nad dalszą poprawą efektywności.

Znacząco obniżyliśmy bazę kosztową, jednocześnie od stycznia rozwijamy dynamicznie bankowość korporacyjną. Efekty są takie, że w pierwszym półroczu osiągnęliśmy wynik finansowy na poziomie powyżej 25 mln zł zysku netto. Naszą ambicją jest podwoić ten wynik w drugim półroczu – mówi agencji  informacyjnej Newseria Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

W pierwszym półroczu 2014 r. DNB Bank Polska udzielił blisko 700 mln zł kredytów w sektorze bankowości korporacyjnej. Plan na drugą połowę roku zakłada uruchomienie nowych kredytów na kwotę 800 mln zł i osiągnięcie 50 mln zł zysku netto na koniec roku 2014. Wartość portfela kredytowego banku wynosi 7,9 mld zł, z czego ponad 3,4 mld zł stanowią kredyty korporacyjne. Pozostałą część aktywów kredytowych stanowią kredyty hipoteczne, których bank udzielał do 2013 r., gdy prowadził jeszcze działalność w segmencie detalicznym.

DNB pracuje w dalszym ciągu nad poprawą wskaźników efektywności. Liczony na koniec czerwca 2014 r. wskaźnik kosztów do dochodów (C/I) wyniósł 69,2 proc. wobec 78,9 proc. rok wcześniej. To znacznie powyżej średniej rynkowej, która jest na poziomie około 50 proc.

Topierwsze miesiące, pierwszy rok po głębokiej restrukturyzacji. Naszą ambicją jest sprowadzić ten wskaźnik do poziomu 55 proc. w przyszłym roku. W obszarze samej bankowości korporacyjnej mamy już wskaźnik C/I na poziomie 45 proc., więc poniżej średniej rynkowej i zamierzamy go dalej obniżać – zapowiada Tomaszewski.

Przewagą konkurencyjną banku mają być konsekwentnie budowane kompetencje sprzedażowe oraz kompetencje analityków czy ekspertów. DNB specjalizuje się w finansowaniu energetyki (w tym odnawialnej), branży surowcowej, samochodowej, telekomunikacyjnej, mediów oraz spółek technologicznych. Listę zamyka szeroko rozumiany sektor publiczny, czyli przede wszystkim samorządy. Bank chce rozwijać specjalistyczne produkty tworzone dla wyżej wymienionych branż.

Wprowadziliśmy produkt umożliwiający zabezpieczanie ryzyka zmian cen surowców – nie tylko ropy i gazu, lecz także marży rafineryjnej, cen metali czy zbóż. Myślę, że to jest interesujący produkt, bo umożliwia klientom zabezpieczanie się bez blokowania własnej gotówki, czego wymaga większość giełd towarowych na świecie – wskazuje prezes DNB Bank Polska.

Innym ważnym rynkiem dla banku są samorządy, dla których DNB przygotował już ponad 250 programów emisji obligacji. Jego obecna ekspozycja na ten sektor to 700 mln zł i ta wielkość powinna rosnąć, ponieważ samorządy prawdopodobnie będą zwiększać zadłużenie w celu sfinansowania inwestycji w nowej perspektywie finansowej UE.

DNB Bank Polska chce równoważyć portfel kredytowy, finansując także największe spółki, choć marże w tym segmencie są niskie. Zdaniem Tomaszewskiego zaletą takiego podejścia jest możliwość sprzedaży dużym spółkom także innych produktów.

Marże w kredytach korporacyjnych są bardzo niskie. Dlatego oferujemy także produkty z wyższą wartością dodaną, na przykład finansowanie międzynarodowego handlu czy finansowanie farm wiatrowych w strukturach projektowych. Za tę wiedzę i kompetencje można oczekiwać wyższego wynagrodzenia. Stąd te produkty mają wyższą marżę – podsumowuje Artur Tomaszewski.

PGE zapowiada walkę o segment detaliczny pomimo spadających przychodów i niskich marż

CEO Magazyn Polska

Pomimo spadku wyniku operacyjnego EBIT i przychodów segmentu detalicznego w pierwszym półroczu PGE zapowiada walkę o klientów. Choć już i tak niskie marże będą jeszcze bardziej spadać w miarę wzrostu konkurencji, spółka chce atrakcyjną ofertą pozyskiwać nowych klientów i co najmniej utrzymać wolumen sprzedaży.

Kończymy przygotowania w zakresie nowej strategii handlu i to ma być nasza odpowiedź na coraz bardziej wymagające warunki rynkowe w segmencie detalicznym w każdej warstwie tego rynku – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Marek Woszczyk, prezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej. ‒ Będzie tu coraz trudniej zarobić, marże będą raczej w tym segmencie erodować, ale to nie oznacza, że chcemy oddawać ten rynek. Bynajmniej, chcemy być naprawdę aktywnym sprzedawcą.

W pierwszym półroczu tego roku PGE miało w segmencie detalicznym 6,1 mld zł przychodów, co stanowiło spadek o 6 proc. rok do roku. Jeszcze bardziej spadł, i to do poziomów ujemnych, EBIT – o 518 mln zł, do -104 mln zł. Jak wyjaśniono w raporcie półrocznym spółki, głównym powodem była niska marża na sprzedaży energii elektrycznej, która odpowiadała za ponad połowę spadku zysku operacyjnego. Niska marża wynika z kolei z rosnącej konkurencji, zwłaszcza w segmencie klientów korporacyjnych oraz ze zmiany struktury sprzedaży, która spowodowała wzrost sprzedaży do klientów z niskomarżowych grup taryfowych.

Pomimo spadku przychodów wolumen sprzedaży do odbiorców finalnych wzrósł w pierwszym półroczu o 10 proc. Uwzględniając sprzedaż wewnątrz Grupy PGE, wielkość wzrosła z 17,85 TWh w pierwszym półroczu 2013 r. do 19,56 TWh w sześciu pierwszych miesiącach tego roku.

Ponieważ w segmencie hurtowym spadki przychodów były jeszcze większe (-23 proc.), segment detaliczny w pierwszym półroczu był – poza produkcją energetyki ze źródeł konwencjonalnych – najważniejszym pod względem przychodów obszarem działalności PGE. Przychody detaliczne stanowiły ponad 28 proc. wszystkich przychodów PGE. Spółka w ubiegłym roku miała 30 proc. udziału w rynku detalicznym (więcej ma tylko Tauron) i planuje dalej zwiększać ten wskaźnik.

Nie zakładamy tutaj jakichś konkretnych liczb w tym obszarze. Na pewno zdobytych pozycji w tej chwili nie chcemy oddawać, a chcemy konkurować jakością obsługi klienta, jakością naszej oferty i jej atrakcyjnością. Wierzymy, że rynek będzie odpowiadał pozytywnie na zaufanego i wiarygodnego sprzedawcę, a takim chcemy być – zapowiada Woszczyk.

Prezes PGE podkreśla, że silną stroną PGE ma być właśnie jakość obsługi. Celem strategicznym jest pozycja najbardziej zaufanego sprzedawcy energii elektrycznej, co ma pozwolić na skuteczną konkurencję zarówno segmencie wielkich odbiorców korporacyjnych, jak i wśród gospodarstw domowych. Prowadzone są inicjatywy w tym kierunku, które zapewne nasilą się po opublikowaniu nowej strategii handlowej spółki.

Mimo to Marek Woszczyk przyznaje, że wśród największych graczy na rynku energii elektrycznej panuje zgoda co do tego, że marże w segmencie detalicznym będą coraz niższe.

PZPB: Inwestycje ze środków UE na lata 2014-2020 mogą ponownie pogrążyć sektor budowlany. Potrzebna zmiana regulacji

CEO Magazyn Polska

Polska gospodarka ledwo uniknęła recesji w 2013 r., kiedy produkcja budowlana skurczyła się w półtora roku o blisko 40 proc. W tym czasie upadło kilkaset firm budowlanych, a główną przyczyną była wadliwa ustawa Prawo zamówień publicznych. Bez zmiany regulacji jeszcze gorszy scenariusz może wystąpić w 2020 r. – ostrzega Polski Związek Pracodawców Budownictwa. Firmy nie będą mogły wtedy liczyć na pokrycie strat zamówieniami z kolejnej perspektywy finansowej UE, bo jej nie będzie.

Wiele dużych kontraktów infrastrukturalnych było realizowane z zerową bądź ujemną marżą. Najlepszym dowodem na to jest fakt licznych upadłości, niestety, głównie wśród polskich przedsiębiorstw budowlanych. W związku z tym jeżeli nowa perspektywa będzie kontynuowana w tym samym modelu, w ten sam sposób doprowadzi to do jeszcze większego pogorszenia kondycji tych firm, które wciąż operują na polskim rynku – mówi agencji informacyjnej Newseria Rafał Bałdys, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Średnia rentowność podsektora budownictwa infrastruktury wyniosła w 2012 r. -1,6 proc. – wynika z raportu „Analiza rynku infrastruktury drogowej w Polsce”, przygotowanego przez firmę doradczą EY na zlecenie Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Według EY sektor budowlany (po uwzględnieniu powiązań z innymi sektorami) stanowił w latach 2010-2012 ponad 13 proc. PKB Polski, ale między I kwartałem 2012 r. a III kwartałem 2013 jego produkcja spadła o blisko 40 proc. W efekcie był to jeden z głównych czynników silnego spowolnienia gospodarczego w latach 2012-2013.

Zdaniem Rafała Bałdysa konieczność wypracowania nowego modelu realizacji inwestycji publicznych nie wynika z uruchomienia nowej perspektywy finansowej UE na lata 2014-2020. Nowe regulacje są potrzebne po to, by obniżyć ryzyko i koszty finansowania dużych kontraktów po stronie wykonawców. W 2012 r. silny wzrost liczby i wartości zagrożonych kredytów spowodował odcięcie wielu firm od finansowania bankowego, co dotknęło także zdrowe firmy, wskutek czego pogłębiło recesję w branży.

Państwo powinno wypracować własne mechanizmy, zbudować strukturę, żeby mogło samo, bez pomocy z zewnątrz, realizować swoje cele społeczne i strategiczne, czy to w sektorze bezpieczeństwa energetycznego, czy hydrotechniki, czy komunikacji. To, że akurat mamy środki unijne, to dobrze, natomiast powinniśmy wypracować własne mechanizmy – przekonuje Rafał Bałdys.

W przeciwnym wypadku branży budowlanej za kilka lat grozi jeszcze większa zapaść niż w latach 2012-2013, ponieważ nie będzie już na horyzoncie kolejnej perspektywy finansowej UE. W 2020 r. polska gospodarka będzie jednak wciąż potrzebowała ogromnych nakładów na rozwój infrastruktury drogowej, kolejowej czy energetyki.

Według Bałdysa jednym z możliwych rozwiązań jest usunięcie barier hamujących rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. W tym celu potrzebna jest jednak współpraca wszystkich stron – administracji publicznej, samorządów, wykonawców i organizacji branżowych.

Jeżeli do tego czasu nie opracujemy żadnego nowego mechanizmu realizacji inwestycji, mam tu na myśli głównie PPP, chociaż są też inne mechanizmy, to wydaje mi się, że czeka nas bardzo duża recesja w tym sektorze. Oczywiście ten bufor bezpieczeństwa jest na tyle odległy, że jest to okres siedmiu lat. Ale to jest perspektywa, o której już dziś powinniśmy myśleć – uważa wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Po sześciu wzrostowych sesjach we wtorek WIG30 traci 0,33 proc.

WIG30 zakończył wtorkowe notowania na poziomie 2713,32 pkt, co oznacza spadek o 0,33 proc. wobec poniedziałkowego zamknięcia. Najmocniej przeceniono Grupę Azoty.

WIG20 stracił 0,34 proc. Pozostałe indeksy poradziły sobie lepiej, większość z nich zyskała, a indeks grupujący małe spółki – WIG250 wzrósł o 0,25 proc.

W indeksie 30 największych spółek najmocniej potaniały akcje Grupy Azoty, której kurs spadł o 5,25 proc. Inwestorzy chętnie kupowali za to akcje Lotosu (+2,72 proc.) i Bogdanki (+2,03 proc.).

Obroty na WIG-u30 wyniosły 631,5 mln zł, a na całym rynku – 767,1 mln zł.

Promocje na ostatnie mieszkania

Analitycy serwisu nieruchomości Dompress.pl sprawdzili tym razem, jakie promocje mają deweloperzy na ostatnie mieszkania, które zostały w sprzedaży w ukończonych inwestycjach. O ile taniej można je kupić?

Polnord oferuje takie mieszkania w preferencyjnych cenach. – Zazwyczaj rabaty nie przekraczają 5 proc. Upusty dotyczą inwestycji Sopocka Rezydencja oraz dwóch gdańskich projektów – Wilanowska i Myśliwska – informuje Wioletta Ząbek reprezentująca firmę Polnord.

Dom Development na ostatnie mieszkania w gotowych projektach przygotowuje specjalne propozycje, które są efektem indywidualnych rozmów doradców handlowych z klientami. – Klienci mogą kupić ostatnie lokale na osiedlach z wykończeniem pod klucz lub meblami kuchennymi w cenie mieszkania – powiedział portalowi Dompress.pl Radosław Bieliński, rzecznik prasowy Dom Development.

Dantex ma kilka ostatnich mieszkań w zakończonym I etapie stołecznej inwestycji Dobra Wola. W sprzedaży zostały mieszkania dwupokojowe o metrażach od 57 do 68 mkw. w cenie od 7.100 zł za mkw. – Dla zainteresowanych zakupem tych lokali mamy w promocji wykończenie pod klucz w cenie 400 zł za mkw.  lub w bardzo korzystnej ofercie miejsce postojowe w garażu podziemnym – zachęca Sławomir Szczakowski, dyrektor ds. sprzedaży w Dantex.

Dolcan w gotowych inwestycjach oferuje specjalne promocje na wybrane mieszkania. Rodzaj promocji zależy od inwestycji, jej lokalizacji oraz metrażu mieszkań. – Dla przykładu na ukończonym osiedlu mieszkań bezczynszowych Kamyk Zielony na warszawskiej Białołęce wprowadziliśmy na wszystkie mieszkania obniżone ceny – 4.470 zł/mkw. (z 5.000 zł/mkw.) oraz o połowę obniżyliśmy ceny poddaszy przynależących do mieszkań na piętrach. Oznacza to oszczędności w wysokości nawet 70.000 zł. Mieszkania dostępne jeszcze w ofercie mają metraże od 65 do 117 mkw., duże ogrody i miejsca postojowe w cenie – informuje Anna Sitnik, dyrektor działu sprzedaży w firmie Dolcan.

Barc dwa ostatnie segmenty w kameralnym Osiedlu Przytulnym przy ul. Kadetów w Warszawie ma w mocno zrabatowanej cenie. Można je teraz kupić o jedną trzecią taniej od ceny wyjściowej. Nowoczesny segment o pow. 177 mkw. jest do wzięcia za 693 tys. zł.

Deweloper oferuje też z upustem ostatnie gotowe mieszkania w Rezydencji Kościuszki w sąsiadującym z Warszawą Piastowie. Stawki za metr spadły tam z 6.600-6.700 zł do 5.900 zł.

Ochnik Development w inwestycji Leśna Magdalenka przy ul. Słonecznej w podwarszawskiej Magdalence także oferuje do sprzedaży ostatni dom o metrażu ok. 230 mkw. w zabudowie bliźniaczej z dwoma garażami, na zalesionej działce o pow. ok. 920 mkw., w super obniżonej cenie z 1,6 mln do 990 tys. zł.

Grupa Inwest mieszkania w swoich stołecznych, ukończonych inwestycjach, które nie znalazły jeszcze nabywców proponuje z wykończeniem w standardzie pod klucz.

Dom.deweloper w swoich projektach utrzymuje ceny na stałym poziomie, ze względu na standard wykończenia i wysoką funkcjonalność oferowanych mieszkań. – Oczywiście jesteśmy otwarci na negocjacje, szczególnie jeśli chodzi o zakup kilku lokali lub np. jednego z naszych ostatnich apartamentów w inwestycji Botanica Residence we Wrocławiu – zapewnia Mirosław Półtorak prezes zarządu Dom.deweloper.

 Oferta mieszkań w gotowych inwestycjach LC Corp w ostatnich miesiącach wyraźnie skurczyła się. – Dwa zakończone niedawno projekty, Osiedle na Woli w Warszawie oraz Osiedle Nowalia we Wrocławiu, w całości zostały sprzedane na etapie budowy. Dobre wyniki sprzedaży notujemy również w realizowanych obecnie projektach m.in. na Osiedlu Grzegórzecka 77 w Krakowie, czy Osiedlu Graniczna we Wrocławiu, w przypadku którego podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu realizacji kolejnych etapów. W efekcie, w związku z brakiem mieszkań gotowych w ofercie, nie prowadzimy obecnie akcji promocyjnych dotyczących ostatnich mieszkań w ukończonych inwestycjach – poinformował portal nieruchomości Dompress.pl Mirosław Kujawski, wiceprezes LC Corp.

W cenach promocyjnych można kupić niektóre mieszkania w ukończonych inwestycjach firmy Euro Styl. Na gdańskim osiedlu Oliwa Park np. mieszkanie 2 pokojowe o powierzchni 63 mkw. jest teraz dostępne w cenie 7.990 zł/mkw., a cena mieszkania to 509.762 zł (poprzednio 567.820 zł). W Nowym Horyzoncie w Gdańsku-Borkowo dwa pokoje o metrażu od 36 do 54 mkw. deweloper oferuje w obniżonych stawkach 4.100 – 4.520 zł/mkw. (ceny mieszkań to ok. 155 – 223 tys. zł). Upust w zależności od lokalu wynosi 5-10 tys. zł. Mieszkania z trzema pokojami w tej inwestycji o pow. 59 – 67 mkw. są obecnie do nabycia w kwocie 4.090 – 4.223 zł za mkw. (aktualne ceny mieszkań to ok. 250 – 276 tys. zł). Przy zakupie trójki można zaoszczędzić ok. 14 tys. zł.

W projekcie Gorczycowa w Gdyni Euro Styl oferuje mieszkania 3 pokojowe o pow. 83 mkw. z upustem w cenie za 5.330 zł/mkw. Lokale objęte promocją można kupić w cenie 455 tys. zł, która obejmuje również miejsce postojowe w hali garażowej. W gdyńskim Osiedlu Morskim natomiast trzypokojowy lokal o metrażu 68 mkw. dostępny jest w cenie 4.713 zł/mkw., w cenie 321 tys. zł, która zawiera również naziemne miejsce postojowe i udział w drodze.

Rafał Zdebski, dyrektor handlowy Inpro przyznaje, że zdarza się, że w ukończonej przez firmę inwestycji zostają w sprzedaży pojedyncze mieszkania. – W aktualnej ofercie posiadamy tylko kilka takich mieszkań o pow. od 77 do 136 mkw. w cenie za mkw. od 5.700 do 6.500 zł netto. Stawki cenowe zostały obniżone o kilka procent – informuje Rafał Zdebski.

Firma Matexi Polska jak dotąd nie miała potrzeby oferowania ostatnich mieszkań w promocji. – Przykładamy dużą wagę do lokalizacji i dobrego rozplanowania lokali, jak również do rozsądnej wyceny poszczególnych mieszkań na początkowym etapie sprzedaży – wyjaśnia Mirosław Bednarek, prezes Matexi Polska.

Okam oferuje promocje na wybrane mieszkania w ukończonych inwestycjach zarówno w warszawskim InCity, jak i w katowickiej inwestycji Dom w Dolinie Trzech Stawów. Rabaty negocjowane są indywidualnie.

Rafin promocje cenowe planuje na październik. Violetta Wypych, dyrektor działu handlowego Rafin wyjaśnia, że w przypadku sprzedaży ostatnich mieszkań cena ustalana jest w drodze negocjacji z każdym klientem. – Generalnie nabywcy mieszkań w naszych inwestycjach mogą liczyć na 5-8 proc. rabatu – deklaruje Violetta Wypych.

Firma Robyg regularnie wprowadza promocje na wybrane lokale, należy więc śledzić ofertę dewelopera.

W gotowych inwestycjach Ronsona jest bardzo niewiele mieszkań, które nie znalazły jeszcze nabywców. Są to najczęściej duże lokale. – W   inwestycji Sakura II na warszawskim Mokotowie dysponujemy jeszcze dwoma lokalami o powierzchni 107 mkw. Mieszkania położone są  na wyższych kondygnacjach, z których roztacza się piękny widok na okolicę. Cena mkw. kształtuje się na poziomie 8100 zł i jest nieco niższa od ceny katalogowej – zaznacza Andrzej Gutowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Ronson Development.

Victoria Dom w aktualnej ofercie nie ma gotowych w promocyjnych cenach. Magdalena Rurarz, dyrektor działu sprzedaży i marketingu w Victoria Dom przyznaje, że bardzo rzadko zdarza się sprzedawać firmie w promocji ostatnie mieszkania. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, rabat wynosi 200 – 300 zł/mkw. licząc od ceny ofertowej.

Wawel Service z kolei ma sporo promocji na ostatnie mieszkania z oferty. Deweloper do wybranych, ostatnich mieszkań w krakowskiej inwestycji Apartamenty Mochnackiego oferuje komórki lokatorskie gratis. W Warszawie firma również prowadzi aktualnie promocję na ostatnie mieszkanie w luksusowej inwestycji Mokotów Residence. W tym stołecznym projekcie trzypokojowy lokal o metrażu 76 mkw. na III piętrze (z możliwością zaaranżowania na 4 pokoje) deweloper oferuje obecnie w cenie 5.999 zł/mkw. (poprzednia cena 6.299 zł/mkw.).

Atal ustala promocje indywidualnie dla każdej inwestycji. Na osiedlu Atal Marina na warszawskiej Białołęce, kupującym ostatnie wole mieszkania deweloper oferuje wykończenie standard w cenie mieszkania. Lokale o powierzchni od 48 do 88 mkw. można kupić z wykończeniem za 6.300 zł/mkw. To taniej o 300 zł/mkw. od ceny katalogowej z wykończeniem standard. W krakowskim projekcie Nowy Żabiniec Atal proponuje na ostatnie mieszkania upust w wysokości 200 zł/mkw. Lokal o metrażu 74 mkw. kosztuje teraz 5.900 zł/mkw. Także w krakowskiej inwestycji – City Towers Czyżyny I firmy można kupić jeszcze ostatnie 77 metrowe mieszkania w cenie 5.500 zł/mkw. W tym przypadku stawka spadła o 400 zł/mkw.

 

 

Autor: Kamil Niedźwiedzki, analityk Dompress.pl

EcoCar poszerzył flotę samochodową

EcoCar S.A. jest właścicielem jednorodnej i reprezentacyjnej floty samochodowej, składającej się w 100% z pojazdów licencjonowanych (Ford Mondeo i Volkswagen Passat). Niedawno firma poszerzyła ją o nowe samochody.

Dnia 29 sierpnia br. firma odebrała nowe Skody Rapid z najnowocześniejszego salonu i serwisu ŠKODY – Bohemia Motors Sp. z o. o. przy al. Krakowskiej 5 a w Falentach koło Warszawy. Uroczyste przekazanie aut połączone było ze szkoleniem kierowców EcoCar, aby jazda nowymi samochodami była jeszcze bardziej ekologiczna i optymalna kosztowo, a Klienci firmy mogli cieszyć się gwarancją komfortu i bezpieczeństwa według najwyższych europejskich standardów.

W piątek sfinalizowaliśmy zakup 100 samochodów Skoda Rapid i na stołeczne ulice ruszyła ich pierwsza partia. Nasza stale rozrastająca się flota to wyłącznie nowe samochody. Regularne badania satysfakcji Klienta pokazują, że nasi Pasażerowie cenią sobie przede wszystkim komfort podróżowania czystym i pachnącym samochodem z miłym, uśmiechniętym kierowcą. Profesjonalna obsługa, system pozwalający śledzić taksówkę on-line, najnowocześniejsze rozwiązania bezgotówkowe na rynku, to nasze największe atuty. W trosce o komfort i bezpieczeństwo naszych Klientów będziemy dalej poszerzać swoją flotę. Planujemy już zakup kolejnych pojazdów – mówi Aneta Ogrodniczek, Prezes firmy EcoCar.

Nowoczesna flota pojazdów EcoCar pośrednio wpływa również na mniejszą ingerencję w środowisko naturalne poprzez brak konieczności ciągłego serwisowania i minimalną degradację techniczną pojazdów. Nowoczesne pojazdy z ekonomicznym silnikiem 1.2 idealne sprawdzają się zarówno do jazdy w mieście, jak i na dłuższe trasy. Ich zużycie paliwa wynosi od 3,8 do 5,8 l/100 km. – mówi Maciej Parjaszewski, kierownik działu floty.

Każdy nowy pojazd wyposażony jest w system stabilizacji ESP, który doskonale współpracuje z systemami ABS oraz ASR, dając poczucie pewności na drodze zarówno kierowcy, jak i pasażerom. Dodatkowo, nowe samochody oferują dużo miejsca dla osób podróżujących z tyłu, co pozwala na komfortowe podróżowanie np. rodzin z dziećmi.

Dzięki nowej inwestycji EcoCar daje gwarancję na bezpieczne, terminowe i optymalne kosztowo dotarcie do celu. Każdy kto zamówi taksówkę ma pewność, że przyjedzie po niego nowy samochód, a kierowca będzie odpowiednio przeszkolony.

Motointegrator Flota oraz PKN Orlen SA rozpoczęły współpracę

Motointegrator Flota, spółka należąca do Grupy Inter Cars SA oraz PKN Orlen SA rozpoczęły współpracę w zakresie obsługi klientów flotowych.

Założeniem programu jest danie możliwości wszystkim klientom posiadającym kartę flotową PKN Orlen SA, skorzystania z usług Motointegrator Flota. Dzięki temu mogą oni umówić się za pomocą Call Center na dowolną usługę serwisową i wykonać ją w atrakcyjnych cenach. Dodatkowo, okazując kartę w warsztacie, rozliczą wykonaną naprawę bezgotówkowo. Dla Motointegrator Flota oznacza to możliwość skierowania swojej oferty do szerokiej rzeszy członków Programu FLOTA PKN Orlen SA.

Zakres współpracy obejmuje:

  1. naprawy mechaniczne, przeglądy okresowe
  2. awarie drogowe – pomoc 24h assistance
  3. usługi oponiarskie + zakup ogumienia
  4. obsługa serwisowa pojazdów ciężarowych
  5. opieka na drodze 24h dla aut ciężarowych

Jakie korzyści z tej współpracy mają klienci należący do Programu FLOTA PKN Orlen SA?

To przede wszystkim możliwość skorzystania z obsługi serwisowej sieci  Motointegrator – serwisów związanych z Inter Cars SA, bez dokonywania dodatkowych formalności (wystarczy posiadać kartę i zaakceptować warunki na stronie www.orlen.pl). Wszystkie usługi dostępne są pod jednym, całodobowym numerem telefonu na terenie całego kraju. Oprócz tego klienci mają dostęp do pełnej oferty firmy Inter Cars SA.

Jest to pierwszy program tego typu w Polsce o tak szerokim zakresie, łączący obsługę pojazdów osobowych, dostawczych i ciężarowych. Umowa o rozpoczęciu współpracy została podpisana 5 września 2014 roku w trakcie corocznej konferencji prasowej Zarządu Inter Cars SA podczas 14 Targów części zamiennych, narzędzi i wyposażenia warsztatów.

Sygnatariuszami umowy byli Robert Kierzek, Prezes Zarządu Inter Cars SA oraz Paweł Wydymus – Dyrektor Biura Rozwoju Sprzedaży Paliw PKN Orlen SA. Inter Cars SA reprezentowali również Krzysztof Soszyński, Wiceprezes Zarządu, Adam Karpiński i Łukasz Kuźmiński, dyrektorzy Motointegrator Flota.

Adam Karpiński: Podpisana dziś umowa jest wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy flotowa karta paliwowa integruje w swojej funkcjonalności obsługę serwisową samochodów, co ułatwia dostęp do nowoczesnych narzędzi w zarządzaniu kosztami floty wszystkim jej użytkownikom. To bardzo wygodne rozwiązanie dla kierowców i właścicieli aut, gwarantujące mobilność i atrakcyjne koszty.  Szczególnie cieszy nas również to, że umowę podpisują dwóch liderów swoich branż i obaj to polskie firmy.


Mostostal Zabrze rozbuduje biurowiec Elektroluxa w Oławie

0

Mostostal Zabrze Gliwickie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego, spółka zależna Mostostalu Zabrze,  podpisał  z Electrolux Poland umowę na modernizację i rozbudowę części biurowej Zakładu Produkcyjnego Electrolux w Oławie wraz z infrastrukturą.

Wartość umowy wynosi 6,59 mln zł netto i ponad 8,10 mln zł brutto.

Termin realizacji umowy określono na 31 grudnia 2014.

Rośnie polski esport. W ciągu siedmiu miesięcy 2014 r. był wyższy o 5,5 proc., licząc w euro

Polski eksport przez pierwsze siedem miesięcy roku wyniósł ponad 93,8 mld euro i był o 5,5 proc wyższy od ubiegłorocznego. Import w tym czasie przekroczył 94 mld euro i wzrósł o 4,4 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny. Deficyt w polskim handlu zagranicznym wynosi 171 mln euro.

Najważniejszymi odbiorcami polskich towarów pozostają kraje Unii Europejskiej, gdzie trafia 75,2 proc. polskiego eksportu. Odbiorcą ponad połowy polskich towarów są kraje strefy euro. Państwa Unii pozostają też największym  dostawcą towarów na polski rynek, choć nasz kraj kupuje tam znacznie mniej niż sprzedaje. W rezultacie udział państw wspólnoty w polskim imporcie sięga 58,7 proc.

Panattoni Europe wyda 350 mln euro na obiekty logistyczne

0

150 mln euro Panattoni Europe zamierza wydać na realizacje nowych obiektów logistycznych głównie w Polsce, Czechach i na Słowacji. 200 mln euro firma wyda na inwestycje w Niemczech.

Plan ten może zostać rozszerzony o kolejne transze, jeżeli rynek utrzyma swoją aktualną dynamikę i równowagę między podażą a popytem – podkreślono w komunikacie.

– Popyt na nowoczesne obiekty logistyczne jest wzmacniany błyskawicznym rozwojem rynku e-commerce, ciągłą racjonalizacją łańcucha dostaw i ogólnie poprawiającą się sytuacją ekonomiczną w Europie – mówi Robert Dobrzycki, partner zarządzający Panattoni Europe. – Przenoszenie procesów produkcyjnych z Europy Zachodniej do Europy Środkowej, głownie do Polski, Czech, Słowacji jest dodatkowym czynnikiem utrzymującym te rynki w bardzo dobrej kondycji.

Panattoni podkreśla, że rok 2014 w Polsce, w Czechach i w Niemczech będzie dla spółki rekordowy. W tych krajach firma buduje właśnie obiekty o łącznej powierzchni blisko 410 tys. mkw., w tym dwa obiekty dla firmy Amazon – informuje spółka. W Polsce firma realizuje aktualnie 374 tys. mkw. nowoczesnej powierzeni logistycznej. W tym roku firma zakończyła budowę 108 tys. mkw. (m. in. 50 tys. mkw. dla Castorama Polska czy 33,6 tys. mkw. dla Polaris).

Udany sezon branży turystycznej

Biura podróży zaczynają podsumowywać sezon letnich wyjazdów. Jak się okazuje, tegoroczna oferta cieszyła się sporym zainteresowaniem.

Kilkunastoprocentowe wzrosty odnotowane zostały nie tylko w liczbie klientów, ale także – sprzedanych wycieczek. Nic dziwnego. Touroperatorzy przygotowali wiele ciekawych ofert, które dzięki rabatom były atrakcyjne cenowo. Spędzeniu wakacji za granicą sprzyjała też stabilna złotówka.

Również wybór hoteli, szczególnie tych dostosowanych do potrzeb całych rodzin, był duży. „Wyjazdy z noclegami w hotelach najlepiej położonych i najwyżej ocenianych przez klientów były rezerwowane już w styczniu” – twierdzi Krzysztof Piątek, Prezes Neckermann Polska.

Jeśli chodzi o kierunki wyjazdów rodaków, to te nie zmieniają się od lat. Liderem jest Grecja, drugie miejsce zajmuje Turcja, a dalsze – Egipt, Hiszpania, Tunezja, Bułgaria. W podróż wybieraliśmy się zazwyczaj samolotem – z tej oferty skorzystało 24% osób więcej niż w zeszłym roku. Część Polaków zdecydowała się na podróż własnym środkiem transportu – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Piątek.

Touroperatorzy zauważają, że coraz częściej dokonujemy rezerwacji w ostatniej chwili – na kilka dni przed wylotem.

Seniorzy korzystający z telekomunikacji

  • Technologia pomaga poprawić jakość życia seniorów
  • Wiadomości tekstowych używa się do komunikacji z dziećmi i wnukami
  • Wideorozmowy zyskują popularność u starszego pokolenia
  • Podział między seniorami, którzy korzystają z ICT a tymi, którzy jeszcze tego nie robią.

Nowe badanie przeprowadzone przez Ericsson ConsumerLab w Stanach Zjednoczonych pokazuje, że seniorzy korzystający z telekomunikacji czują się wzbogaceni, bardziej świadomi i młodsi, oraz pozostający w bliższym kontakcie z innymi i ze społeczeństwem.

Jest to pierwsze pokolenie seniorów, którzy w starszym wieku potrafią korzystać z telekomunikacji w szerszym zakresie. Osoby używające technologii czują się wzbogacone, bardziej świadome i młodsze, oraz pozostające w bliższym kontakcie z innymi i z życiem społecznym. Krótko mówiąc, odczuwają poprawę jakości życia. Badanie wykazało, że korzystanie z telekomunikacji pomaga zmniejszyć przepaść pokoleniową w sposób, jakiego nie doświadczyły poprzednie pokolenia. Dzieci i wnuki mogą dzielić się swoją wiedzą technologiczną, ucząc i wspierając swoich rodziców i krewnych, a także tworząc wspólny grunt w swoich relacjach.

Wraz z coraz bardziej powszechną obecnością technologii w dzisiejszej codzienności, cyfrowy podział narasta nie tylko między pokoleniami, lecz także w obrębie grupy osób w starszym wieku, gdzie większość nie opanowała jeszcze obsługi smartfonów, tabletów i innych nowości.

Największy wpływ na motywację seniorów do korzystania z nowych sposobów komunikacji mają między innymi dzieci i wnuki. Wiadomości tekstowe trafiły do tego pokolenia dzięki jego młodszym krewnym. Takie zmiany wpływają na spadek ilości wysyłanych e-maili i częstotliwość komunikacji głosowej, ponieważ seniorzy odkrywają, że młodsze pokolenie woli porozumiewać się za pomocą wiadomości tekstowych.

Dzięki dużemu ekranowi i łatwemu w obsłudze interfejsowi, tablet to atrakcyjne urządzenie dla osób w wieku 65-75 lat, i ma szanse na większą popularność w tej grupie.

Wideorozmowy dopiero wchodzą do użytku wśród badanych seniorów.

Ann-Charlotte Kornblad, Starszy Doradca, Consumer Insights w Ericsson ConsumerLab, mówi: „Uważają, że to idealne, proste w obsłudze narzędzie, które pozwala im rozmawiać z przyjaciółmi i rodziną. Umożliwia również dzielenie się szczegółami i wydarzeniami z życia.”

PZU kontynuuje restrukturyzację

Zarządy PZU SA i PZU Życie SA zadecydowały o wdrożeniu restrukturyzacji w 2014 r. i podjęły zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych. Tak, jak w latach ubiegłych PZU planuje uruchomienie specjalnego programu, który pomoże pracownikom objętym restrukturyzacją w poszukiwaniu nowego miejsca zatrudnienia.

Naszym celem jest zapewnienie pracownikom objętym zwolnieniami korzystniejszych warunków odejścia, niż gwarantują to przepisy prawa. Oprócz odpraw gwarantowanych przez tzw. ustawę o zwolnieniach grupowych, PZU chce wypłacić dodatkową odprawę zwalnianym pracownikom, którzy zawrą porozumienie o rozwiązaniu umowy o pracę. Zasady postępowania w sprawach dotyczących zwolnień grupowych oraz wysokość wypłacanych świadczeń finansowych będą przedmiotem konsultacji ze stroną społeczną – powiedziała Olga Zarachowicz, dyrektor zarządzający ds. HR w Grupie PZU.

Redukcja zatrudnienia planowana jest na okres od 1 października do 29 listopada 2014 r. Ma objąć do 230 pracowników PZU SA i PZU Życie SA.

O planowanych działaniach powiadomione już zostały związki zawodowe i rady pracowników. Tym samym rozpoczął się etap konsultacji społecznych, którego celem jest osiągnięcie kompromisowego porozumienia minimalizującego koszty społeczne oraz przeprowadzenie zmian w duchu poszanowania praw pracowników. Zasady, na jakich będzie przeprowadzany proces zwolnień grupowych, zostaną ogłoszone po zakończeniu procesu negocjacji ze stroną związkową.

Envelo: neokartka z siatkarskich Mistrzostw Świata

Platforma Envelo, marka internetowych usług pocztowych, towarzyszy kibicom podczas Mistrzostw Świata w Siatkówce Mężczyzn. W katowickim Spodku mogą oni bezpłatnie wysłać neokartkę prosto z meczu. Wystarczy, że odwiedzą stoisko Envelo i skorzystają z aplikacji mobilnej.

Neokartkę, czyli kartkę nadawaną online i doręczaną w wersji drukowanej, kibice siatkówki mogą wysłać wprost z meczów dzięki aplikacji mobilnej Envelo. W Katowicach na specjalnym stanowisku Envelo i Poczty Polskiej w Spodku do ich dyspozycji są tablety z aplikacją i pakiet bezpłatnych neokartek. Cieszą się dużym zainteresowaniem kibiców, a okazji do ich wysyłania nie zabraknie – stoisko będzie czynne do 21 września w dni meczów rozgrywanych w Katowicach.

Kibicuj siatkarzom z aplikacją Envelo

Neokartka spersonalizowana pozwala kibicom siatkówki utrwalić emocje rozgrywek. Można ją łatwo i szybko wysłać za pomocą smartfona lub tabletu.

Mobilny kreator dostępny w aplikacji umożliwia ozdobienie neokartki własnym zdjęciem, np. z meczu Mistrzostw Świata w Siatkówce. Ponad 20 różnych szablonów umożliwia także stworzenie kolażu z nawet sześciu fotografii. W aplikacji można poddać je edycji, m.in. poprawić kontrast i jasność, nałożyć kolorowe filtry czy obrócić grafikę o dowolny kąt. Na każdej fotografii można dodać zagrzewającą do kibicowania dedykację, a także modyfikować jej wielkość oraz krój i kolor czcionki.

W aplikacji dostępne są także funkcje ułatwiające korzystanie z tradycyjnych usług pocztowych. Opcja „Zamów kuriera” umożliwia nadanie paczki Pocztexem. Status doręczenia można zaś sprawdzić dzięki opcji „Śledź przesyłkę”. Wyszukiwarka pomoże zlokalizować najbliższą placówkę pocztową według wybranych kryteriów, np. godziny otwarcia, przyjazna e-commerce czy udogodnienia dla niepełnosprawnych. Wskaże też skrzynkę na listy i podpowie kod pocztowy dla wskazanego adresu.

Aplikacja Envelo dostępna jest w sklepach Google Play, AppStore i Windows Phone.

Więcej niż neokartka

Envelo to także platforma internetowa dostępna pod adresem www.envelo.pl. Jednym z jej najpopularniejszych produktów, poza neokartką, jest neoznaczek. To znaczek pocztowy do samodzielnego wydruku w domu lub biurze, który można ozdobić własną grafiką. Z platformy można wysłać także neolist, czyli list nadawany online, a doręczany w formie drukowanej przez listonosza. Neoznaczek i neolist dostępne są w wersji ekonomicznej i priorytetowej.

Platforma Envelo oferuje również usługi biznesowe – neofakturę i neorachunki. Pierwsza skierowana jest do wystawców faktur. Umożliwia wysłanie online wszystkich faktur, zarówno elektronicznych, jak i papierowych. Forma dostarczenia dokumentu zależna jest od preferencji odbiorcy. Tradycyjne faktury są automatycznie drukowane i kopertowane, a następnie doręczane adresatowi przez listonosza. Elektroniczne trafiają zaś do skrzynki Neorachunki – specjalnej przestrzeni na platformie Envelo. Adresat ma do nich swobodny dostęp przez całą dobę z dowolnego miejsca na świecie. Okres ich archiwizacji wynosi 6 lat.

Platforma Envelo nieustannie realizuje strategię rozwoju i pracuje nad nowymi e-usługami pocztowymi.

PZU chce zwolnić do 230 pracowników

0

Zarząd Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń podjął decyzję o kontynuowaniu procesu restrukturyzacji zatrudnienia w PZU oraz w spółce zależnej czyli  PZU Życie. Planuje zwolnić 230 pracowników.

Restrukturyzacja – jak podaje spółka w komunikacie – ma objąć do 836 osób, w tym szacuje się, że redukcja zatrudnienia dotyczyć będzie do 230 pracowników z różnych grup zawodowych, co stanowi 2 proc. ogółu zatrudnionych w obydwu spółkach. Przeprowadzenie zwolnień planowane jest w okresie od października do listopada 2014 roku.

Zarządy PZU  i PZU Życie zwróciły się do związków zawodowych, działających przy spółkach  o przystąpienie do prac nad porozumieniami w sprawie zwolnień grupowych i przekazały do właściwego Powiatowego Urzędu Pracy informacje o wszczęciu procedury zwolnień grupowych.

Koszt związany z wypłatą świadczeń na rzecz pracowników zwalnianych w związku z restrukturyzacją zatrudnienia został oszacowany w budżecie spółki.

Ostateczna liczba objętych restrukturyzacją pracowników oraz związane z nią koszty i oszczędności będą znane po zakończeniu procesu konsultacji ze związkami zawodowymi.

PZU prowadzi restrukturyzację zatrudnienia od 2010 roku.

Wycofanie wniosku o ogłoszenie upadłości Polimexu-Mostostalu

0

Firma Sufremix II Renata Ceplin wycofała wniosek o ogłoszenie upadłości obejmującej likwidację majątku spółki Polimex-Mostostal.

Zarząd Polimex-Mostostal informuje, że wierzyciel spółki – Renata Ceplin prowadząca działalność gospodarczą Sufremix II Renata Ceplin w Rumii złożyła 9 września w Wydział X Gospodarczym ds. Upadłościowych i Naprawczych sądu rejonowego w Warszawie wniosek o cofnięcie wniosku o ogłoszenie upadłości obejmującej likwidację majątku spółki Polimex-Mostostal.

OECD: bezrobocie w lipcu w krajach OECD wzrosło minimalnie do 7,4 proc.

W krajach OECD było w lipcu bez pracy 44,8 mln osób. W Polsce wskaźnik (liczony według innej metodologii niż robi to GUS) wyniósł 9 proc. przy bezrobociu w czerwcu na poziomie 9,1 proc. W zeszłym roku stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 10,3 proc. – wynika z raportu OECD.

Stopa bezrobocia w krajach OECD wzrosła w lipcu o 0,1 punktu procentowego do 7,4 proc.  W całej strefie OECD nie miało pracy 44,8 mln osób, to o 5,1 mln mniej niż w kwietniu 2010 roku, ale nadal o 10,2 mln więcej niż w lipcu 2008 roku.

W strefie euro stopa bezrobocia była w lipcu stabilna, na poziomie 11,5 proc. W Japonii wzrosła o 0,1 punktu procentowego (do 3,8 proc.)

Stopa bezrobocia kobiet w krajach OECD (7,5 proc.) była 0,2 punktu procentowego wyższy niż dla mężczyzn (7,3 proc.). W Polsce ta różnica była większa. W lipcu bez pracy było 9,5 proc. aktywnych zawodowo pań i 8,5 proc. panów. W 2013 roku pracy w Polsce nie miało 11,1 proc. kobiet i 9,7 mężczyzn.

Stopa bezrobocia ludzi przed 25. rokiem życia utrzymuje się na poziomie 14,9 proc. Bezrobocie wśród młodzieży jest jednak wciąż wyjątkowo wysokie w niektórych krajach strefy euro, takich jak Hiszpania (53,8 proc.), Grecja (53,1 proc. w maju), Włochy (42,9 proc.), Portugalia  (35,5 proc.) i Słowacja(31,7 proc.). W Polsce także bezrobocie wśród młodzieży utrzymuje się na wysokim poziomie. W lipcu bez pracy było 23,2 proc. (27, 3 proc. w roku 2013) ludzi przed 25. rokiem życia, podczas gdy bezrobocie wśród pozostałych Polaków spadło do poziomu 7,7 proc. (z 8,8 proc w roku 2013).

Wzrost produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii w lipcu o 0,5 proc. – mocniej niż oczekiwano

W lipcu produkcja przemysłowa w Wielkiej Brytanii wzrosła o 0,5 proc, w porównaniu z czerwcem. W ciągu roku brytyjska produkcja przemysłowa była wyższa o 1,7 proc.

Średnia prognoza 28 ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga  wskazywała na wzrost lipcowej produkcji przemysłowej na poziomie  0,2 proc.

Jak podawał brytyjski narodowy urząd statystyczny, w czerwcu produkcja przemysłowa na Wyspach wzrosła o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i 1,2 proc. w rocznym.

Jeśli nie związek zawodowy, to co?

Firmy, w których nie działają związki zawodowe nie są zwolnione z obowiązku konsultowania swoich decyzji z pracownikami. W wielu przypadkach przepisy wymagają konsultowania ważniejszych zmian w firmie z tzw. reprezentacją pracowników. Jak działa ta instytucja?

Przedstawiciel pracowników, czyli kto?

Zgodnie z Kodeksem Pracy i innymi przepisami prawa pracy, coraz więcej jest zmian i decyzji pracodawcy, które wymagają uzgodnienia z reprezentacją załogi. W przypadku braku istnienia w firmie związków zawodowych czy rady pracowników muszą być one konsultowane z przedstawicielami pracowników powoływanymi w trybie przyjętym u danego pracodawcy. – Oznacza to, że w ramach ogólnie obowiązujących przepisów prawa pracy, pracodawca ma pewną swobodę określenia zasad funkcjonowania przedstawicieli pracowników w swojej firmie np. sposobu ich wyboru, liczebności, szczegółowych kompetencji itp. Brak szczegółowych regulacji budzi jednak wiele wątpliwości pracodawców, które czasem trudno rozstrzygnąć bez dodatkowej interpretacji prawnej – tłumaczy Agnieszka Janowska, radca prawny, Dyrektor Departamentu Prawa Pracy w TGC Corporate Lawyers.

Z przepisów prawa wynika, że przedstawiciel załogi to pracownik wybrany przez ogół zatrudnionych do reprezentowania jej interesów. Co ważne, jedyną właściwą formą powoływania przedstawicieli pracowników są demokratyczne wybory. Brak jest jakichkolwiek podstaw do przypuszczeń, że przedstawiciel może zostać wskazany przez pracodawcę samodzielnie, nawet przy akceptacji tej decyzji przez załogę. Sposób wyboru reprezentacji załogi powinien dokładnie określać Regulamin Pracy lub inny wewnętrzny dokument pracodawcy, wskazujący np. ilość przedstawicieli pracowników w danej firmie czy termin i tryb zgłaszania kandydatów na przedstawicieli. – Najrozsądniejszym rozwiązaniem dla przedsiębiorstw, które zatrudniają powyżej 20 pracowników i w których nie działa związek zawodowy ani rada pracowników, jest ustalenie w Regulaminie Pracy lub innym wewnętrznym dokumencie, sposobu wyboru i zasad działania przedstawicieli pracowników. W firmach zatrudniających poniżej 20 pracowników z pewnością łatwiej będzie konsultować określone decyzje z ogółem zatrudnionych – dodaje Agnieszka Janowska.

Kompetencje przedstawicieli załogi

Przepisy prawa pracy zawierają katalog decyzji pracodawcy wymagających konsultacji z przedstawicielami pracowników. Trzeba jednak pamiętać, że kompetencje przedstawicieli pracowników obejmują tylko wyrażanie opinii na temat odpowiednich zagadnień, ostateczną decyzję podejmuje zawsze i wyłącznie pracodawca. –  Niezależnie od działalności reprezentacji pracowników, szczególnie w większych firmach często spotykana jest, praktyka, że sprawy mniej istotne lub takie, w których prawo w ogóle nie wymaga obowiązku konsultacji z załogą, są uzgadniane z ogółem zatrudnionych. Dotyczy to w szczególności świadczeń pracowniczych, spraw organizacyjnych czy wyposażenia biura. Przykładem takiego działania jest rozsyłanie przez dział kadr do wszystkich pracowników e-maili z informacją, że Zarząd firmy rozważa np. zmianę dostawcy usług dodatkowej opieki medycznej z przychodni A na przychodnię B.  Pracownicy, którzy popierają taką zmianę proszeni są o wysłanie do działu kadr maila ze słowem „TAK” w tytule w określonym terminie. Po jego upływie, dział kadr informuje ogół zatrudnionych tą samą drogą, że proponowana przez Zarząd zmiana zostanie wdrożona lub nie, w zależności od rozkładu głosów pracowników. – mówi Dorota Strzelec, psycholog pracy, dyrektor firmy doradczej StaffPoland Sp. z o.o. – Taka forma angażowania pracowników powinna być stosowana jak najczęściej, ponieważ stanowi skuteczne narzędzie zwiększania satysfakcji i lojalności załogi, a także minimalizowania ryzyka wewnętrznych konfliktów – dodaje ekspertka.

Niechętni pracownicy?

Pracodawcy często wskazują, że mimo możliwości jakie są przez nich stwarzane, pracownicy niechętnie współdecydują o losach firmy. Tym samym coraz częściej zdarzają się sytuacje, w których mimo działań Zarządu zgodnie z przepisami prawa, reprezentacja załogi nie zostaje wybrana.  Oczywiście może dojść do sytuacji, w której pracownicy nie będą zainteresowani powołaniem swoich przedstawicieli lub nie będzie chętnych do kandydowania. Może się też zdarzyć, że będą oni celowo unikać wyłonienia reprezentacji, by zablokować wprowadzenie niekorzystnych z ich punktu widzenia zmian np. elastycznego czasu pracy. – Pracodawca z jednej strony nie może ingerować w proces wyborczy, zaś z drugiej strony nie może ponosić konsekwencji bierności załogi. Tym samym może przygotować się na taki rozwój wypadków, zapewniając minimum środków technicznych i organizacyjnych niezbędnych pracownikom do wyboru reprezentacji (np. w postaci pisemnej procedury wyborczej i organizacji zebrania załogi)– tłumaczy Agnieszka Janowska. Warto dodać, że w przypadku dojścia do sporu prawnego, sąd będzie analizował, czy reprezentacja pracowników została wybrana w sposób właściwy, a w przypadku jej niewyłonienia, czy pracodawca zapewnił warunki do demokratycznego przeprowadzenia tego procesu.

Pracownik w radzie jest bezpieczny

– Pracodawca ma obowiązek zapewnić właściwie wyłonionej reprezentacji pracowników odpowiednie warunki do przeprowadzania konsultacji – mówi Dorota Strzelec. Co ważne, przedstawicielom pracowników przysługuje prawo do normalnego wynagrodzenia za czas przeznaczony na konsultacje w godzinach pracy. Nie mogą ponosić jakichkolwiek negatywnych dla nich konsekwencji z tytułu pełnienia swojej funkcji np. nie mogą być dyskryminowani w przypadku typowania do szkoleń czy awansów lub zwolnieni z pracy z uwagi na wyrażanie w konsultowanych sprawach opinii sprzecznych z planami pracodawcy. Warto więc, podkreślić, że prawidłowe działanie reprezentacji pracowników jest nie tylko wymogiem prawnym, ale też sposobem na efektywne działanie firmy zarówno z punktu widzenia pracodawcy jak i pracownika.

Milionerzy nie radzą sobie z wygraną

Szczęśliwcy wygrywają na loteriach 5, 10, a nawet 15 milionów. Po kilku latach zostają z niczym. Powinni zainwestować te pieniądze, nie wydawać – tak radzą eksperci. Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy nie mieli szczęścia w loteriach – nie potrzeba dużych kwot aby lokować je z zyskiem.

Milionerzy nie radzą sobie z wygraną

Psycholodzy zgodnie twierdzą, że dla osoby, która nigdy nie dysponowała dużą gotówką milionowy wpływ na konto, to więcej zmartwień niż radości z wygranej. Aleksander, który wygrał prawie 3 miliony złotych miał mnóstwo pomysłów, nie tylko jak wydać ale także jak zainwestować wygrane pieniądze. Ostatecznie kupił nowy samochód, pojechał na ekskluzywne wczasy, wyremontował dom, i co najważniejsze, rzucił pracę. Sporą sumę pożyczył znajomym i rodzinie. W ciągu pierwszego tygodnia wygrana skurczyła się o kilkaset tysięcy. Obecnie dysponuje kilkudziesięcioma tysiącami, które wpłacił na lokatę. Musiał podjąć pracę i stara się odkładać każdy zaoszczędzony grosz.

William zastawił w lombardzie pierścionek narzeczonej by kupić los na loterię. Ostatecznie stał się posiadaczem 16,2 mln dolarów. Całą sumę wydał w ciągu 3 miesięcy na „zachcianki chwili”. Nie był w stanie opłacić kosztów procesu sądowego, ani zadośćuczynienia właścicielce mieszkania, która kupiła dla niego zwycięski los i później wytoczyła proces, domagając się części wygranej.

Michael był śmieciarzem gdy wygrał 9,7 mln funtów. Również nie przemyślał tego, co zrobić z tak ogromną sumą. Pod wpływem chwili zdecydował by żyć jak bohater filmów sensacyjnych, w otoczeniu drogich samochodów, imprez, narkotyków oraz pięknych kobiet. Odeszła od niego żona, a Michael po 8 latach został z zerowym saldem konta. Nie podjął pracy, żyje z zasiłku dla bezrobotnych, który wynosi 42 funty tygodniowo.

Takich przykładów jest wiele, większość loteryjnych milionerów zgodnie twierdzi, że w dysponowaniu takimi pieniędzmi powinien pomóc im specjalista. Tacy „chwilowi milionerzy” najczęściej wydają pieniądze na rzeczy, które dotychczas nie były w zasięgu ich ręki – nowy samochód, dom, wycieczki zagraniczne. Rodzice kupują dzieciom luksusowe gadżety. Pożyczają pieniądze bliższym i dalszym znajomym, których w takich chwilach przybywa. Często nie otrzymują z powrotem pożyczonych sum. Po kilku latach uświadamiają sobie, że pieniądze, które pozostały nie wystarczają na obecny poziom życia.

Masz pieniądze? Inwestuj

Powszechnie uważa się, że inwestowanie nadwyżek finansowych to domena przedsiębiorców i biznesmanów. Jednak gdyby Pan Aleksander, William i Michael zainwestowali choć część ze swojej wygranej, dziś mogliby nie pracować i żyć spokojnie wiedząc, że pieniądze same wpływają na ich konto. Inwestowanie wymaga znajomości podstaw rynku, na którym chcemy działać. Jednym z bezpieczniejszych sposobów na pomnażanie pieniędzy jest zakup ziemi. Potencjalny inwestor powinien interesować się aktualnymi cenami w tym sektorze i wykorzystać moment, gdy może zakupić dużą powierzchnię za stosunkowo niewielkie pieniądze. Operacja zwróci się wielokrotnie przy sprzedaży ziemi w dobrym gospodarczo momencie.

Inwestowanie może przybierać różne formy, część osób woli systematycznie inwestować niewielkie kwoty, inni zaś gromadzą środki przez dłuższy czas by ulokować pieniądze w większe przedsięwzięcie.

– Pomnażanie pieniędzy to styl życia. Niektórzy wynoszą to z domu, niektórzy biorą przykład z bogatych ludzi, jeszcze inni czytają poradniki i sami kalkulują swoją przyszłość. Ciągle jednak zdecydowana większość ludzi nie ma nawyków inwestycyjnych i przejada całe swoje dochody, żyje na kredyt, zapożycza się coraz bardziej, często mimo rosnących dochodów ze swojej pracy – zauważa Elvis Galickis  dyrektor wykonawczy portalu pożyczek społecznościowych Give & Take. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem, dlatego w takich przypadkach warto zwrócić się o poradę do specjalisty.

By zainwestować z zyskiem wystarczy 100 zł

Współczesny rynek daje możliwość inwestowania każdemu z nas. Możemy pomnażać nie tylko duże kwoty, ale także te mniejsze – pożyczając innym na procent. Umożliwiają to pożyczki społecznościowe, pożyczamy pieniądze osobom, które ich potrzebują i otrzymujemy wpłaconą kwotę powiększoną o odsetki. – Otwiera to możliwości jakie mają banki dla zwykłych ludzi. Dodatkowo nie trzeba mieć całej kwoty, a jedynie część udziału w pożyczce. To otwiera możliwości inwestycyjne dla każdego kto ma na koncie wolne środki, nawet 100 złotych – mówi Elvis Galickis. Jeśli myślimy w przyszłości o zainwestowaniu dużych środków, pożyczki społecznościowe są dobrą okazją by sprawdzić się w takich działaniach i,  w krótkim czasie pomnożyć pieniądze.

Wolne środki najczęściej wydajemy na rzeczy, których brakuje nam na co dzień lub kupno, których odkładaliśmy w związku z niewystarczającymi funduszami. Czasem po prostu kupujemy coś co jest nam zbędne, tylko dlatego, że w danym momencie stać nas na taki wydatek. Czy nie lepiej pomnażać pieniądze, niż z dnia na dzień bezpowrotnie pomniejszać saldo swojego konta. Warto brać przykład z ludzi bogatych, którzy zaraz na początku miesiąca przeznaczają pieniądze na inwestycje, jeszcze zanim rozpoczną wydatki konsumpcyjne.

Zawieszenie jednostek uczestnictwa Inventum Obligacji Subfundusz

Inventum TFI zawiesza zbywanie i odkupywanie jednostek uczestnictwa Inventum Obligacji Subfundusz.    

Inventum Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych otrzymało decyzję Komisji Nadzoru Finansowego z 8 września nakazującą Inventum Obligacji Subfundusz, wydzielony w ramach Inventum Parasol FIO, reprezentowany przez Inventum TFI, zawieszenie od  9 września do  10 października 2014  zbywania oraz odkupywania jednostek uczestnictwa tego funduszu.

Na tej podstawie zarząd InventumTFI podjął uchwałę w sprawie zawieszenia zbywania oraz odkupywania jednostek uczestnictwa subfunduszu Inventum Obligacji Subfundusz.

Ambra zwiększa zysk netto, mimo spadku przychodów ze sprzedaży win

0

Przychody spółki Ambra ze sprzedaży netto (pomniejszone o akcyzę i opłaty handlowe) spadły w zakończonym roku obrotowym 2013/14 do 418,2 mln zł. Był o 1,5 proc niższy niż w poprzednim roku obrotowym, gdy wyniósł 424,6 mln zł. Mimo to zysk netto akcjonariuszy jednostki dominującej wzrósł w tym czasie o 57,6 proc., z 16,5 mln zł do 26,1 mln zł.

Spadek przychodów odnotowany w zakończonym 30 czerwca roku obrotowym Ambra tłumaczy niższą sprzedażą eksportową trunków (głównie do Rosji) oraz spadkiem  sprzedaży w segmencie droższych win dla gastronomii. Wzrosła natomiast sprzedaż grupy w najważniejszych kanałach dystrybucji w Polsce (sieci i hurt). Dynamicznie rosła wreszcie sprzedaż Cydru lubelskiego, która przekroczyła 10 mln zł.

– W roku 2013/2014 mieliśmy do czynienia ze spowolnieniem wzrostu rynku wina do 2,7 proc., czyli znacznie poniżej wieloletniej dynamiki wzrostu konsumpcji wina w Polsce – podkreśla prezes grupy Ambra, Robert Ogór. – Nie przewidujemy znaczącej poprawy dynamiki trendu w najbliższym okresie. Dlatego duże znaczenie przywiązujemy do wzrostu Cydru Lubelskiego, naszej najmłodszej i najszybciej rosnącej marki. Tak dynamiczny wzrost związany był oczywiście ze znaczącymi wydatkami na rozwój marki, zarówno na zwiększenie jego dostępności w sklepach, jak i na wsparcie marketingowe.

Wyższe niż w latach ubiegłych koszty zakupu wina oraz koszty rozwoju marki Cydr Lubelski spowodowały spadek zysku operacyjnego o 5,6 proc do 30,2 mln zł.

– Wydatki te wprawdzie istotnie obciążyły nasze zyski w minionym roku obrotowym, ale dzięki nim osiągnęliśmy pozycję zdecydowanego lidera na nowym rynku cydru – stwierdza prezes grupy. – W bieżącym roku obrotowym planujemy 2-3 krotnie zwiększyć sprzedaż Cydru Lubelskiego. W perspektywie kolejnych lat Cydr Lubelski powinien znacząco wpłynąć na zwiększenie naszych zysków.

Spółka podkreśla jednak w komunikacie, że dzięki dalszej obniżce kosztów operacyjnych i finansowych, a także niższym kosztom podatków Ambra znacząco poprawiła zysk netto.  Spółka   podkreśla też w komunikacie, że wypracowała przepływy pieniężne z działalności operacyjnej na poziomie 30,3 mln zł.

Nasza strategia zakłada zrównoważony rozwój w oparciu o portfel marek generujący gotówkę, regularny wzrost dywidend dla akcjonariuszy i reinwestowanie pozostałej części zysków w obiecujące projekty rozwojowe takie jak Cydr Lubelski. W tym roku, podobnie jak w latach poprzednich, zwiększamy dywidendę na akcję – wyniesie ona 45 groszy, a jej rentowność osiągnie poziom blisko 5 proc. – informuje Robert Ogór.

B. Wajszczuk (BNP Paribas): Rekordowa wycena polskich obligacji to jednocześnie duże ryzyko. Przecenę może wywołać dalsze umacnianie dolara

CEO Magazyn Polska

Po raz pierwszy w historii rentowności 10-letnich polskich obligacji skarbowych spadły poniżej 3 proc. Rekordowym cenom długu sprzyja praktycznie wszystko – słabość gospodarek strefy euro, luźna polityka największych banków centralnych świata, a nawet rosyjskie sankcje. Hossę na rynku długu może jednak zakończyć dalsze umacnianie się dolara, czemu sprzyja coraz lepsza koniunktura w USA. Czynnikiem ryzyka jest także możliwość wzrostu inflacji w strefie euro.

Jest zbiór czynników, który z punktu widzenia obligacji jest fantastycznie sprzyjający. Mamy RPP, która zaraz zacznie cykl obniżek stóp procentowych, mamy po raz pierwszy od wielu lat deflację w lipcu, prawdopodobnie w sierpniu ona się powtórzy. Mamy też zbiór czynników jednorazowych, takich jak sankcje w kontaktach handlowych z Rosja, to też nam jednorazowo wpływa na obniżenie ścieżki inflacji. Mamy pogarszającą się perspektywę PKB, częściowo z powodu czynników jednorazowych, takich jak konflikt z Rosją i embargo – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Błażej Wajszczuk, analityk BNP Paribas.

Hossa na rynku polskich obligacji skarbowych trwa od 2011 r., kiedy rentowności 10-letnich papierów wahały się w przedziale 5,5-6,2 proc. Jednoroczna korekta miała miejsce w 2013 r., kiedy Rezerwa Federalna  zaskoczyła inwestorów zapowiedzią wycofywania programu skupu aktywów, wskutek czego doszło do silnego odpływu kapitału z rynków wschodzących. Mimo konsekwentnego wygaszania QE amerykański Fed wciąż prowadzi bardzo łagodną politykę monetarną.

Fed wciąż trzyma stopy procentowe bardzo nisko. Mamy EBC, który obniżył stopy procentowe i zapowiedział dodruk pieniądza. To są te wszystkie czynniki, które wpływają na to, że obligacje mają za sobą fantastyczny rok – tłumaczy Wajszczuk.

W ocenie analityka BNP Paribas spadek rentowności 10-letnich obligacji polskiego rządu do 3 proc. oznacza, że rynek spodziewa się łącznej obniżki stóp procentowych w Polsce o 75 punktów bazowych. RPP skłania się raczej do złagodzenia polityki monetarnej o 50 punktów bazowych, podobnie jak większość ekonomistów, w tym BNP Paribas – dodaje Wajszczuk. Ponadto EBC zrobił już praktycznie wszystko, co mógł, by pobudzić inflację oraz wzrost PKB. Z kolei seria bardzo dobrych danych z amerykańskiej gospodarki sprawia, że skraca się perspektywa utrzymania stóp procentowych na poziomie 0-0,25 proc.

Wszystkie informacje ze strony monetarnej są nam znane. Właściwie zastanawiamy się po co tutaj grać. Czynnikiem ryzyka jest fakt, że bardzo umacnia się dolar, a był on tą walutą przez którą w czasie, kiedy FED dodrukowywał pieniądze, szły inwestycje. Więc w tej chwili umocniony dolar powoduje, że ta wycena inwestycji w aktywa inne niż dolarowe po prostu się pogarsza. Wydaje się, że ten trend umacniającego się dolara wciąż jest przed nami – prognozuje analityk BNP Paribas.

Obecna wycena obligacji Polski oraz innych krajów UE jest już na tak wysokim poziomie, że ryzyko inwestycyjne jest duże. Według Błażeja Wajszczuka, rynki wyceniały już bardzo mocno wszystkie złe informacje z gospodarki, a groźba deflacji w strefie euro może szybko minąć, co doprowadzi do przeceny długu.

Te dezinflacyjne czynniki, o których wszyscy mówią w strefie euro, czyli spadek inflacji do 0,3 proc., to jest trochę zafałszowany obraz, bo jeżeli sobie z tego wyjmiemy ceny energii i żywności, ten wzrost wynosi 0,9 proc. I teraz mamy euro, które straciło 7 proc. w tym roku w stosunku do dolara. Można się spodziewać, że te trend spadających cen żywności za kilka miesięcy zostanie dramatycznie odwrócony, choćby z uwagi na to, że warunki handlowe dla euro będą zupełnie inne. Wtedy nie będziemy mówili o procesach dezinflacyjnych, lecz być może o procesach inflacyjnych – podsumowuje analityk BNP Paribas.

Aedes z kontraktem na generalne wykonawstwo fabryki za 47,1 mln zł

0

Aedes SA, zawarła umowę na dokończenie budowy powstającej w Bytomiu fabryki wełny mineralnej Petralana. Wartość kontraktu wynosi ponad 47,1 mln złotych. Zleceniodawcą jest śląska firma ABG, działająca w sektorze paliw stałych.

Zadaniem spółki będzie realizacja wszystkich elementów inwestycji: budynku biurowego, hali produkcyjnej, rurociągu gazu koksowniczego oraz zewnętrznej instalacji teletechnicznej, wraz z uzyskaniem pozwoleń na użytkowanie tych obiektów.

– Warto także podkreślić, iż zawarcie tej Umowy wskazuje na konsekwencję w realizacji zaktualizowanej niedawno strategii rozwoju. Zgodnie z nią, będziemy dalej poszukiwać nowych zleceń z zakresu budownictwa przemysłowego – mówi Maciej Targosz, prezes zarządu spółki Aedes.

Nim rozpoczną się prace budowlane, Aedes  dokona inwentaryzacji i przejęcia dotychczas wykonanych robót. Proces ten potrwa do końca września. Oddanie gotowej fabryki wełny zaplanowane zostało na 28 lutego 2015.

Podpisany kontrakt stanowi kontynuację nawiązanej w sierpniu 2013 r. współpracy pomiędzy firmami. Wtedy to Aedes pozyskał zlecenie o wartości 1,49 mln zł na wykonanie stanu zerowego hali oraz stanu surowego pomieszczeń biurowych, portierni i sprężarkowni.

Aedes to notowana na rynku NewConnect krakowska spółka budowlana.

InterviewMe – Aplikacja stworzy dla Ciebie CV i list

InterviewMe to serwis oferujący rozbudowaną aplikację do tworzenia CV i listów motywacyjnych. Innowacyjność usługi polega na możliwości sprawdzenia dokumentów przez zawodowego rekrutera.

InterviewMe istnieje od grudnia 2013. W tym czasie serwis pozyskał ponad 20 tysięcy użytkowników. Należący do serwisu fanpage „101 genialnych CV, które musisz zobaczyć” jest drugim co do wielkości profilem na polskim Facebook w kategorii HR i rekrutacja (badanie SoTrender, lipiec 2014).

Aplikacja tworzy CV od podstaw lub na podstawie profilu LinkedIn. Wszystkie elementy można dowolnie ustawiać, zmieniać ich nazwę i dodawać nowe. Kreator tłumaczy stałe fragmenty CV na wybrany język i dopasowuje układ listu do konwencji obowiązującej w danym kraju. W sumie dostępnych jest ponad 300 szablonów CV. Do każdego z nich można dobrać pasujący szablon listu. Użytkownik ma też możliwość wysłania aplikacji w spersonalizowanym linku (np. cv.intrv.me/p-sosnowski albo CV w postaci interaktywnej strony www. Dodatkowo można wykupić sprawdzenie CV i listu przez rekrutera, opracowanie i tłumaczenie dokumentów oraz przygotowanie do rozmów kwalifikacyjnych.

„Kreator pomaga oszczędzić czas i stworzyć atrakcyjne i czytelne CV. Jednak najważniejsza jest treść. To ona decyduje, czy otrzymamy zaproszenie na rozmowę, a w rezultacie pracę. Z pisaniem CV nadal większość kandydatów ma problemy. Dlatego w InterviewMe oferujemy kompleksowe wsparcie kandydatów przy rekrutacji, od tworzenia i tłumaczenia dokumentów do przygotowania do rozmowy kwalifikacyjnej i assessment center”, mówi Piotr Sosnowski, odpowiedzialny za usługi HR.

Trwają intensywne prace nad budową drugiego etapu gdańskiej Alchemii

Obecnie powstaje już trzeci poziom części wspólnej obiektu, z której wyłonią się wieże biurowe. Równolegle twa budowa nowego skrzyżowania na Al. Grunwaldzkiej, które usprawni komunikację w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji.

Kolejne kondygnacje

Postępuje rozpoczęta w grudniu ubiegłego roku budowa II etapu kompleksu wielofunkcyjnego Alchemia w Gdańsku. – Obecnie powstaje trzecia kondygnacja czteropiętrowej części wspólnej budynku. Na niej, podobnie jak w przypadku pierwszego etapu inwestycji, usadowione będą wieże biurowe, o nazwach Ferrum i Titanium. Jednocześnie w części garażowej trwają już prace wykończeniowe, a także instalacyjne. Z początkiem listopada rozpoczną się natomiast prace nad elewacją, które potrwają do maja przyszłego roku – mówi Marcin Frozyna z firmy Torus, kierownik budowy Alchemii. Osiągnięcie stanu surowego budynku planowane jest na koniec stycznia przyszłego roku, natomiast zakończenie budowy II etapu Alchemii na IV kwartał 2015 roku.

Nowe skrzyżowanie usprawni komunikację

Pod koniec lipca rozpoczęły się również prace nad budową nowego skrzyżowania na Al. Grunwaldzkiej, na wysokości Uniwersytetu Gdańskiego oraz drugiego etapu Alchemii. Inwestycja ta podzielona jest na dwa etapy. Pierwszy z nich dotyczy prac realizowanych w obrębie pasa Al. Grunwaldzkiej i potrwa do końca września. W ramach tego etapu powstanie prawoskręt (do skrętu na teren inwestycji Alchemia dla jadących w kierunku Sopotu), lewoskręt (dla jadących w kierunku centrum Gdańska), zatoczki autobusowe po obu stronach wraz z przystankami (wiatami), a także przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną (w I etapie powstanie tylko infrastruktura, natomiast uruchomienie w II etapie). Nowe przejście będzie wyposażone w przejazd rowerowy. Prace wiązać się będą z koniecznością czasowego zwężenia ruchu o jeden pas z każdej strony.

Realizacja drugiego etapu rozpocznie się w II kwartale przyszłego roku i potrwa ok. 2 miesięcy Dotyczyć będzie wszystkich elementów chodnikowych, ścieżek rowerowych, a także bezpośrednich wjazdów na teren Alchemii oraz dróg serwisowych. W tym etapie nastąpi również pełne uruchomienie skrzyżowania. Inwestycja w całości finansowana jest przez firmę Torus.

W lipcu uruchomione zostało przejście podziemne z peronu SKM Przymorze-Uniwersytet w kierunku Uniwersytetu Gdańskiego, które ułatwia przemieszczenie się po okolicy, m.in. na teren kampusu UG. Inwestycja ta była także w całości sfinansowana przez firmę Torus, a obecna przebudowa skrzyżowania jest kontynuacją usprawnienia komunikacji w tej okolicy.

Donald Tusk nie rozliczy się w Polsce z tytułu pełnienia funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej

Całość podatków premiera, stanowiących nawet do 45% dochodu zasilać będzie budżet unijny. Może to być nawet 350 tys. zł rocznie.

Wynagrodzenie przewodniczącego Rady Europejskiej oscyluje w granicach 1,25 mln zł rocznie. Kwota ta stanowi podstawę do naliczenia podatków, które zasilają budżet unijny. Donald Tusk nie wspomoże zatem rodzimej kasy Skarbu Państwa, a jego wynagrodzenia będą rozliczane poza granicami naszego kraju.

Objęcie funkcji unijnej nie oznacza zmiany rezydencji podatkowej Donalda Tuska. Nadal zatem pozostanie on polskim podatnikiem, który z całości swoich dochodów opodatkowany będzie w Rzeczypospolitej Polskiej. Do wynagrodzenia pobieranego z budżetu unijnego znajdzie jednak zastosowanie zwolnienie z podatku.

Tusk ofiarą progresji podatkowej

Podatek od wynagrodzenia Donalda Tuska będzie rozliczany według progresywnej skali podatkowej. Zostanie on obliczony od podstawy opodatkowania z pominięciem kwot nieprzekraczających 803 franków belgijskich (obecnie kwota wyrażona w euro), przy zastosowaniu obowiązującej w Belgii stopy podatkowej wynoszącej od 8% do 45%. W przypadku wynagrodzenia o wartości 1,25 mln zł, znacząca część zarobków zostanie opodatkowana według stawki 45%. Jak ustalił Bankier.pl może to być nawet 350 tys. zł.

– O ile przewodniczący Tusk nie będzie zarabiał w Polsce, to z końcem roku nie będzie zmuszony wykazywać swoich zarobków unijnych i rozliczać się przed polskim fiskusem. Zwolnienie podatkowe, które działa w jego przypadku, pozwala mu w całości zapomnieć o polskim systemie podatkowym – stwierdza Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl.

– Innymi słowy, Tusk podatki w Polsce zapłaci tylko za czas urzędowania jako premier. Za bycie prezydentem UE zapłaci do unijnego budżetu. Przewodniczący Rady Europejskiej w zasadzie jest przede wszystkim obywatelem UE, zatem płaci na rzecz Wspólnoty. W Unii i na świecie coraz większy nacisk kładzie się na respektowanie zasady, że podatki płacimy tam gdzie faktycznie osiągamy dochody. W przypadku wysokich stanowisk UE sprawa trochę się komplikuje stąd odrębne przepisy – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

14. Targi części zamiennych, narzędzi i wyposażenia warsztatów Inter Cars

Blisko 200 wystawców ze świata motoryzacji, 40 tysięcy gości odwiedzających zarówno Targi, jak i Inter Cars Motor Show, niezliczone godziny szkoleń, prezentacji i rozmów biznesowych, a także niezapomniane wrażenia z pokazów świata motorsportu. To bilans zakończonych właśnie 14. Targów części zamiennych, narzędzi i wyposażenia warsztatów.

Konferencja Inter Cars SA

Pierwszy dzień upłynął pod znakiem konferencji Zarządu Inter Cars SA. W tym roku została ona podzielona na dwie części i odbyła się w formie multimedialnej. Zamiast długich wypowiedzi, zaprezentowano filmy, który były bardzo treściwe, a jednocześnie ciekawe. W pierwszej kolejności przedstawiono profil Inter Cars SA, jako Giełdowej Spółki Roku. Przybliżono również sylwetki wszystkich Członków Zarządu.

– W ciągu pierwszych 8 miesięcy 2014 roku odnotowaliśmy 10% wzrost zarówno w kraju, jak i zagranicą – mówił Wiceprezes Zarządu, Krzysztof Soszyński w odniesieniu do tegorocznych osiągnięć Spółki. Następnie zaprezentowano plany na przyszłość przedstawiając projekt nowych sorterów w budowanym w Zakroczymiu nowym centrum logistycznym. – Tego typu sortery są stosowane jedynie przez największych graczy rynku amerykańskiego – informował założyciel Inter Cars SA Krzysztof Oleksowicz. – To nie tylko przyspieszenie dystrybucji, ale także duże oszczędności w skali roku.

Poza planami i przypomnieniem historii poruszone zostały również kwestie idei przyświecającej funkcjonowaniu Spółki.

Przyszłość warsztatów i targowe atrakcje

W piątek odbył się również panel dyskusyjny na stanowisku firmy Castrol. Przedstawiciele firm Inter Cars SA (Krzysztof Oleksowicz), Castrol oraz Bosch, a także właściciele dwóch dużych warsztatów niezrzeszonych, dyskutowali o przyszłości tzw. niezależnych warsztatów samochodowych. Przedstawiono wyniki badań i dywagowano, w jaki sposób rozwinie się przyszłość tego typu instytucji oraz jak poprawić obsługę klienta sprawiając, by został stałym klientem.

W sobotę i niedzielę na Targach pojawili się klienci Inter Cars SA. Byli to w większości przedstawiciele warsztatów, a także osoby związane z branżą. To właśnie dla nich wystawcy przygotowali szereg szkoleń oraz atrakcji, aby zainteresować ich swoją ofertą. Nie zabrakło również miejsc, w których można było prowadzić rozmowy biznesowe.

Strefa Ciężka

Podczas tegorocznych targów, po raz pierwszy przygotowano osobną halę wystawową poświęconą rynkowi ciężarowemu. Spotkali się w niej dostawcy części do pojazdów ciężarowych, naczep i przyczep oraz wszystkie działy Inter Cars dedykowane temu obszarowi. Nie zabrakło także firmy Feber – producenta pojazdów i sieci Q-Service Truck. Spotkania w Strefie Ciężkiej miały charakter partnerskich rozmów, ale też czysto biznesowych. Odwiedzających przyciągały nowości rynkowe oraz zapowiedzi wprowadzanych rozwiązań. W pobliżu hali ustawiono dwie widowiskowe ciężarówki Show Car, w których odbywały się bezpłatne szkolenia. Strefa Ciężka przypadła do gustu odwiedzającym ją gościom. Klienci z rynku ciężarowego poczuli się docenieni. Zyskali również zapewnienie, że Inter Cars będzie sukcesywnie poszerzał swoją ofertę w tym segmencie.

Motorsport i adrenalina

6 i 7 września to również Inter Cars Motor Show oraz Nocne Motor Show, które dostarczyły widzom niezapomnianych wrażeń. Prezentacja atrakcji ze świata motorsportu zrobiła na gościach ogromne wrażenie, czego dowodem były pozytywne komentarze zarówno w trakcie trwania imprezy, jak i w internetowych i faceboookowych komentarzach. Na płycie Lotniska Bemowo zebrało się łącznie blisko 100 tysięcy koni mechanicznych pod postacią rajdowych i wyścigowych samochodów, sportowych ciężarówek, różnej maści motocykli, a nawet pojazdu o napędzie odrzutowym.

 

PKP CARGO chce zostać współwłaścicielem Pol-Miedź Trans

Pol-Miedź Trans należąca do grupy KGHM prowadzi rozmowy z PKP CARGO o sprzedaży pakietu mniejszościowego. Spółka  zamierza pozyskać strategicznego partnera dla części kolejowej firmy.

Większościowym udziałowcem pozostanie KGHM, który będzie też kontrolować pozostałe działalności Pol-Miedź Trans.

Celem projektu pozyskania strategicznego partnera dla Pol-Miedź Trans jest rozwój części kolejowej spółki oraz koncentracja KGHM na podstawowej działalności.

Przeanalizowaliśmy wiele wariantów rozwoju części kolejowej spółki. Pracujemy nad optymalnym rozwiązaniem, jakim jest pozyskanie dla tego obszaru branżowego inwestora strategicznego – mówi Mirosław Krutin, prezes zarządu Pol- Miedź Trans. – Musimy przeprowadzić kolejne, znaczące inwestycje w tabor i chcemy wzmocnić naszą pozycję na rynku krajowych przewozów towarowych. PKP CARGO daje taką szansę, dlatego zdecydowaliśmy się na rozważenie partnerstwa z tą spółką.

Partner strategiczny planuje objąć do 50 procent udziałów w spółce Pol-Miedź Trans.

– Ta transakcja to jeden z kilku projektów, nad którymi pracujemy. Nasze zaplecze taborowe, możliwości finansowe oraz know-how logistyczne sprawiają, że w przypadku dość powszechnego w Polsce modelu przewoźników należących do dużych grup przemysłowych, możemy być cennym partnerem i źródłem wielu efektów synergii dla koncernów takich jak KGHM Polska Miedź – mówi Adam Purwin, prezes zarządu PKP CARGO.

Zgodnie z założeniami projektu, Pol-Miedź Trans skoncentruje się na działalności kolejowej.

– Będziemy kontrolować część kolejową, natomiast działalność obrotu paliwami oraz transport samochodowy włączymy do innych spółek w grupie – informuje  Marcin Chmielewski, wiceprezes zarządu KGHM ds. korporacyjnych. – Takie rozwiązanie gwarantuje bezpieczeństwo zatrudnienia, ponieważ wszyscy pracownicy pozostaną w naszej grupie i utrzymają swoje miejsca pracy.

Prace związane z wejście kapitałowym PKP CARGO do spółki PMT ruszyły we wrześniu. Toczą się  równolegle z procesem wydzielania ze spółki Pol-Miedź-Trans działalności związanych z zarządzaniem paliwami i przewozami autobusowymi. Planuje się, że proces podziału PMT zakończy się w pierwszym półroczu 2015 roku. Planuje się, że PKP CARGO obejmie do 50 proc. udziałów w spółce PMT, a KGHM zostanie jej większościowym udziałowcem. Pol Miedź Trans dzięki takiemu rozwiązaniu uzyska dostęp do największego w Polsce zmodernizowanego taboru i szerokiej palety usług logistycznych Grupy PKP CARGO. Pozwoli to również spółce KGHM na skoncentrowanie się na procesach inwestycyjnych w zakresie działalności podstawowej, a jedocześnie na pozyskanie wiarygodnego partnera w obszarze towarowych przewozów kolejowych.

Bakalland stawia na innowacyjność. Chce też zwiększyć sieć odbiorców

0

CEO Magazyn Polska

Bakalland po fuzji z Delectą zapowiada wprowadzenie na rynek kilku nowości. Firma zwiększa też udział eksportu i chce rozbudować sieć odbiorców. Trudna sytuacja polityczna na Wschodzie nie ma bezpośredniego wpływu na sytuację Bakallandu, eskalacja konfliktu może jednak odbić się na całej gospodarce, a w związku z tym także na firmie.

Rynek bakaliowy rośnie i to w sposób bardzo zadowalający. Konsumenci traktują już bakalie nie tylko jako dodatek do pieczenia, choć to ciągle około połowy rynku, lecz także jako zdrową przekąskę – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Marek Moczulski, prezes zarządu Bakallandu.

Polacy coraz częściej szukają alternatywy dla słodyczy, rynek bakalii więc wciąż się rozwija. W ocenie firmy Atlanta Poland konsumpcja bakalii rośnie o 10-12 proc. rocznie.

Bakalland jest liderem rynku bakalii w Polsce. Fuzja z firmą Delecta, producentem galaretek, ciast i dodatków do deserów, ma pozwolić spółce na szybki rozwój. W roku obrotowym 2013/2014, zakończony w czerwcu tego roku, Bakalland zanotował blisko 215 mln zł przychodu ze sprzedaży i 3,5 mln zł straty (rok wcześniej odpowiednio 266 mln zł przychodu i 2,5 mln zł straty).

Jak podkreśla Moczulski, firma jako wiodąca na rynku powinna dbać o innowacyjność sektora. W lipcu tego roku na rynku pojawił się nowy produkt Delecty „Łatwe ciacho”, czyli ciasto, które można w ciągu minuty upiec w mikrofali. To jednak nie koniec nowości.

W Bakallandzie mamy już kilka ciekawych pomysłów, które już niebawem, jeszcze w tym sezonie, ujrzą światło dzienne. Podobnie wygląda sytuacja w Delekcie – mówi Moczulski.

Spółka zakłada rozwój działalności zarówno w zakresie wytwarzania, jak i dystrybucji. Chce zaskoczyć konsumentów wprowadzanymi nowościami, zapowiada też rozbudowę sieci odbiorców.

Bardzo dobrze idą nam nowe kontakty. Nie tylko w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie jesteśmy coraz bardziej znaczącym dostawcą, lecz także na odległych rynkach – zaznacza prezes Bakallandu.

Polskie bakalie są już dostępne w Chinach, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz krajach Afryki – przede wszystkim w RPA i Nigerii. Jak mówi Moczulski, wchodzenie na nowe rynki często jest trudne, dużo jednak zależy od znajomości specyfiki danego rynku, dystrybutora i pośredników, którzy gwarantują osiągnięcie porozumienia.

Negatywny wpływ na sektor bakalii może mieć eskalacja konfliktu na wschodzie Europy.

Nie działamy w izolacji. Im więcej problemów ma kraj lub może mieć kraj czy region, tym bardziej odbije się to na wszystkich konsumentach, firmie i całej gospodarce – podkreśla Marek Moczulski.

Prezes UKE zarezerwowała częstotliwości dla Polkomtela

Zarząd spółki Cyfrowy Polsat poinformował, iż Polkomtel, podmiot zależny od spółki, 8 września otrzymał od Urzędu Komunikacji Elektronicznej decyzję w sprawie rezerwacji częstotliwości.

Prezes UKE zarezerwowała dla  Polkomtela  częstotliwości z zakresów 1757,5-1759,9 MHz i 1852,5-1854,9 MHz oraz 1777,7-1784,9 MHz i 1872,7-1879,9 MHz (pasmo 1800 MHz). Rezerwacja została wydana na okres kolejnych 15 lat, jest ważna na obszarze całego kraju i neutralna technologicznie.

Polkomtel zobowiązany jest do dokonania jednorazowej opłaty za dokonanie rezerwacji częstotliwości w wysokości 365,4 mln zł, płatnej w terminie 14 dni od dnia otrzymania decyzji.

Polkomtel musi pokryć usługami telekomunikacyjnymi, świadczonymi z wykorzystaniem zarezerwowanych częstotliwości, co najmniej 90 proc. obszaru Polski liczonego łącznie z pokryciem usługami telekomunikacyjnymi świadczonymi z wykorzystaniem zarezerwowanych na rzecz Polkomtel częstotliwości w paśmie 900 MHz. Na dzień publikacji niniejszego raportu Polkomtel spełnia ten wymóg.

Polkomtel wykorzystuje pasmo 1800 MHz do świadczenia usług w technologii 2G.