ZPC Otmuchów zapowiadają dalszą restrukturyzację i podwojenie eksportu do 2015 roku. Władze nie wykluczają także przejęć

CEO Magazyn Polska

Zakłady Przemysłu Cukierniczego Otmuchów w tym roku zamierzają skoncentrować się na dalszej restrukturyzacji. Efekty mają być widoczne w 2015 roku. W przyszłym roku władze spółki zamierzają też podjąć decyzje dotyczące ewentualnej konsolidacji pozostałych zakładów produkcyjnych. Chcą również podwoić wolumen eksportu. Zapowiadają, że jeśli pojawi się okazja do ciekawego przejęcia, to z niej skorzystają.

Zysk netto Zakładów Przemysłu Cukierniczego Otmuchów w pierwszym półroczu wzrósł ponad sześciokrotnie w stosunku do tego samego okresu ub.r. , a EBITDA – o 46 proc. W ramach restrukturyzacji pod koniec ubiegłego roku został zamknięty zakład w Pawłowie, jeden z oddziałów spółki zależnej Odra, w którym produkowano sezamki. Na przełomie pierwszego i drugiego kwartału br. zlikwidowano zakład produkcyjny w Gorzyczkach (przeniesiono produkcję mleczka i żelek do zakładu w Otmuchowie). Dzisiaj do przedsiębiorstwa należą cztery zakłady produkcyjne.

Będziemy pracowali nad dalszą konsolidacją – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Mariusz Popek, prezes zarządu ZPC Otmuchów. – Poprzedzimy ją analizą kluczowych segmentów produkcji, w których prowadzimy działalność. Wybierzemy te obszary, w których chcemy się specjalizować. Temu zamierzamy poświęcić drugie półrocze.

Jak twierdzi prezes ZPC Otmuchów, obecna sytuacja, czyli produkcja podobnego asortymentu w czterech różnych miejscach, nie jest efektywna. Spółka w przyszłym roku podejmie decyzje, czy potrzebna jest dalsza konsolidacja zakładów. Ten krok jednak musi być poprzedzony analizą.

Jeżeli trafi się coś ciekawego do przejęcia, będziemy się przyglądali. Teraz jednak mamy dużo pracy nad poukładaniem wszystkiego w ramach grupy kapitałowej, dlatego raczej na tym obszarze będziemy się skupiać w procesach restrukturyzacyjnych – zapewnia Popek.

Efekty dalszej restrukturyzacji mają być widoczne w 2015 roku. Do końca przyszłego roku przedsiębiorstwo z Otmuchowa koło Nysy chce podwoić wolumen eksportu. W I półroczu wzrósł on do 18,9 mln zł z 14,9 mln zł. Obecnie największymi zagranicznymi odbiorcami produktów spółki są Niemcy, Wielka Brytania, Francja, czyli przede wszystkim kraje Europy Zachodniej. Ale w pierwszym półroczu sporą liczbę artykułów firma sprzedała na południe: do Włoch, Hiszpanii i Portugalii.

Pojawiły się nowe kraje i wolumeny w niektórych krajach wzrosły nieporównywalnie do pozostałych. Niemcy, Wielka Brytania i Francja to jest nasz cel, ale szukamy też rynków zbytu w Europie Południowej: Włochy, Hiszpania i Portugalia. Rozmowy trwają – mówi prezes spółki. – Na rynku niemieckim, brytyjskim i francuskim nasi odbiorcy już się przekonali, że potrafimy wytwarzać produkty bardzo dobrej jakości za przystępną cenę. Ale cały czas poszukujemy nowych rynków zbytu, bierzemy udział w targach przemysłu spożywczego itp.

Przedsiębiorstwo z Otmuchowa nie sprzedaje do Rosji ani na Ukrainę. Dlatego prezes Popek nie obawia się zawirowań handlowych, związanych z embargiem na produkty spożywcze nałożonym na Unię Europejską przez Federację Rosyjską.

Bezpośrednio na pewno nas to w żaden sposób nie dotknie – zapewnia Mariusz Popek. – Może to jednak mieć jakiś negatywny wpływ, bo ci, którzy eksportowali do Rosji, będą się teraz starali swoje produkty uplasować na rynku krajowym. Rezultatem pośrednim może być więc większa konkurencja.

ZPC Otmuchów chce także rozwijać działalność w segmencie private labels (marki własne) oraz kanale B2B (Business to Business). Spółka produkuje słodycze, przekąski, produkty śniadaniowe oraz produkty dla zdrowia.

Nowelizacja prawa budowlanego może zahamować rozwój energetyki wiatrowej. Projekt wraca do komisji sejmowych

CEO Magazyn Polska

W najbliższy czwartek dwie sejmowe komisje ponownie zajmą się projektem nowelizacji prawa budowlanego w zakresie dotyczącym elektrowni wiatrowych. Z projektu zniknął krytykowany zapis o minimalnej odległości wiatraków od zabudowań i lasów, ale branża wciąż nie widzi potrzeby wprowadzania niektórych zmian. Tym bardziej że mogą one zwiększyć wysokość podatków, a to z kolei może zahamować rozwój energetyki wiatrowej.

Obecnie obowiązujące przepisy regulujące tę tematykę są moim zdaniem wystarczające – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Paweł Przybylski, dyrektor branży Wind Power w Siemensie. – Wdrożenie nowych regulacji, które wprowadzą dodatkowe bariery administracyjne, może utrudnić i tak już skomplikowany proces inwestycyjny w energetyce wiatrowej.

Z powodu tego, że niektóre farmy zostały zbudowane niezgodnie z obowiązującymi przepisami, powody są po stronie administracji i pewnie po stronie inwestorów, a to rodzi pokusę, żeby dodawać kolejne przepisy, które by regulowały tę sprawę. Te istniejące są jednak zupełnie wystarczające, powinniśmy ich ani zmieniać, ani dodawać, należy je tylko właściwie stosować – zapewnia Daria Kulczycka, ekspert ds. energetyki Konfederacji Lewiatan. ‒ Sądzę, że komisja powinna zgodnie z sugestią rządu po prostu odstąpić od tego projektu.

Projekt nowelizacja prawa budowlanego i ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wpłynął do Sejmu już w lipcu 2012 r. W kwietniu ubiegłego roku negatywne stanowisko wyraziła Rada Ministrów, a we wrześniu komisje infrastruktury oraz samorządu terytorialnego i polityki regionalnej zawnioskowały o odrzucenie projektu.

W styczniu br. posłowie odrzucili jednak ten wniosek i w drugim czytaniu skierowali projekt ponownie do komisji. Specjalna podkomisja w czerwcu wykreśliła z projektu kontrowersyjny zapis o minimalnej odległości 3 kilometrów pomiędzy wiatrakami a zabudowaniami i lasami, który mógłby praktycznie zastopować rozwój energetyki wiatrowej w Polsce, a nawet wymusić rozebranie niektórych istniejących wiatraków. W projekcie nadal jednak jest wiele przepisów budzących sprzeciw branży i ekspertów.

W tym projekcie zaproponowano, by wszystkie drogi dojazdowe do farm wiatrowych miały status drogi gminnej. Zupełnie nie widzimy uzasadnienia tego projektu, dlatego że część z nich to wewnętrzne drogi, które zgodnie z tym proponowanym zapisem musiałyby być przez gminę wykupione i utrzymywane – tłumaczy Daria Kulczycka.

Jeszcze bardziej krytykowana jest propozycja kwalifikacji każdej elektrowni wiatrowej powyżej 500 kW jako budowli. Obecnie zalicza się do tego jedynie fundamenty oraz maszt, ale nie gondolę z całym mechanizmem i łopatami wirnika. Jak podkreśla Przybylski, kwalifikowanie całego wiatraka jako budowli znacząco podniosłoby wysokość podatku od nieruchomości.

Dramatyczny wzrost wartości podatku od nieruchomości może z kolei może spowodować, że część projektów budowy farm wiatrowych w ogóle nie dojdzie do skutku, ponieważ analiza ekonomiczna wymusi negatywną decyzję inwestora – mówi Paweł Przybylski. ‒ W efekcie gmina oraz właściciele gruntów, którzy już mają dzierżawić swoje tereny pod turbiny wiatrowe, nie uzyskają oczekiwanych przychodów, a planowane farmy wiatrowe mogą nie powstaną.

Jego zdaniem planowane zmiany w prawodawstwie, które obejmują zaliczenie całej turbiny jako budowli, są niepotrzebne.

Obecnie przepisy, które to regulują, poparte wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2009 r. ściśle wskazują, że budowlę stanowią fundamenty oraz wieża. Natomiast gondola oraz rotor są urządzeniem technicznym – mówi Paweł Przybylski.

Dodaje, że nie ma też potrzeby, by wprowadzać dodatkowy dozór techniczny nad turbinami wiatrowymi, ponieważ już teraz muszą one spełniać rygorystyczne kryteria bezpieczeństwa.

Już na etapie projektowania turbiny wszyscy producenci muszą przestrzegać ścisłych zasad związanych z bezpieczeństwem i wysoką jakością. Dotyczą one również procesu produkcyjnego, niezależnie od miejsca produkcji. Jeżeli właściciel farmy wiatrowej użytkuje turbinę zgodnie z jej przeznaczeniem i instrukcją producenta, to jest ona w pełni bezpieczna. Dodatkowo wszystkie turbiny podlegają regularnym przeglądom ‒ zapewnia ekspert Siemensa.

Zakwalifikowanie całego wiatraka jako budowli oznaczałoby też, że właściciel nie mógłby bez pozwolenia na budowę zamontować nawet przyłącza czy niewielkiej wiaty technicznej. Byłoby to też rozwiązanie wbrew istniejącemu prawu, które uznaje gondolę elektrowni za część techniczną.

Kulczycka podkreśla, że choć energetyka wiatrowa w Polsce się rozwija, to wciąż wymaga wsparcia, a nie utrudnień prawnych. Poza nowelizacją prawa budowlanego ryzyko niesie też prezydencki projekt ustawy krajobrazowej.

Ciągle brakuje nam ustawy, nad którą Sejm zaczął już pracę, o odnawialnych źródłach energii, która stwarzałaby stabilne warunki rozwoju ‒ podkreśla Kulczycka. ‒ Farmy wiatrowe w Polsce są jedną z części nowego krajobrazu energetycznego w Polsce, miejscami dominującym z uwagi na swoją wysokość, ale potrzebnym elementem, który powinien się rozwijać pod nadzorem lokalnych i ponadregionalnych urzędów, tak by funkcjonować zgodnie z interesem publicznym – przekonuje ekspertka.

Ruch kupuje udziały w spółce e-Kiosk. Chce także świadczyć usługi finansowe, gotówkowe i pocztowe

0

CEO Magazyn Polska

Krajowy potentat dystrybucji będzie sprzedawać prasę zarówno w formie papierowej, jak i cyfrowej. Zamierza także poszerzyć zakres swojej działalności o usługi, lepiej wykorzystując potencjał największej w kraju sieci kiosków. Dariusz Stolarczyk, wiceprezes Ruchu, zapowiada, że firma chce być przedsiębiorstwem nowoczesnym, ukierunkowanym na realizację najpilniejszych potrzeb klientów.

Jak przekonuje Dariusz Stolarczyk, sprzedaż prasy papierowej nadal ma być ważną częścią prowadzonej przez Ruch działalności. Jak zaznacza, w ciągu najbliższych lat dobrze będzie sprzedawała się prasa kolorowa, na rynku pozostanie kilka dzienników i tygodników, będzie też funkcjonować prenumerata. Natomiast tytuły, których nie stać na to, żeby być w kiosku, zostaną zamknięte albo przejęte przez większe podmioty.

Ale dla Ruchu to nie jest ważne – twierdzi Stolarczyk. – Naszym biznesem jest prasa, chcemy ją sprzedawać niezależnie od tego, czy klient wybierze papier czy elektronikę. Będziemy czekali. W różnych krajach proces odchodzenia od papierowego wydania przebiega różnie. W jedynych ta dynamika jest szybsza, w innych – wolniejsza. Dzisiaj mamy komfortową sytuację. Inwestując w e-Kiosk, powiedzieliśmy klientom i wydawcom, że na portalu prenumerata.ruch.com.pl, a także w innych kanałach sprzedaży, można już kupować wszelkiego rodzaju prasę: zarówno papierową, jak i elektroniczną. Razem z e-Kioskiem będziemy tworzyli inne, ciekawe produkty.

Ruch chce być firmą specjalizującą się w różnego rodzaju usługach. Jak twierdzi Dariusz Stolarczyk, dużą wartością dla spółki jest kiosk, znany od lat, usytuowany koło domu klienta, pracy, przy drodze (obecnie pod marką Ruch działa blisko 10 tys. punktów sprzedaży, z czego ok. 30 proc. bezpośrednio zarządzanych przez spółkę). Zdaniem wiceprezesa Ruch SA to naturalne miejsce, gdzie można zapłacić rachunek, odebrać paczkę czy list polecony. Stąd wzięła się m.in. pomysł, aby w kioskach oferować ubezpieczenia.

Zależało nam na tym, żeby sprzedawać produkt ubezpieczeniowy szybko – mówi Stolarczyk – Skoro klient kupuje gazetę w parę sekund, to nie może kupować polisy dłużej, bo będzie to dla niego niewygodnie.

W wyniku analizy rynku, jak informuje rozmówca Newserii, wybrano rozwiązanie firmy Benefia. To spółka z grupy Vienna Insurance Group, która ma silną pozycję w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych. Jest także pionierem rozwiązań technologicznych. Dzięki nim, jak zapewnia Stolarczyk, personel kiosku szybko będzie mógł dokonać oceny ryzyka i złożyć ofertę ubezpieczenia OC. Wystarczy, że klient okaże w kiosku dowód rejestracyjny, na którym znajduje się kod QR.

Na podstawie zawartych w nim informacji można rozpoznać właściciela oraz samochód – precyzuje Stolarczyk. – Sprzedawca połączy się z bazą danych Benefii i centralną bazą historii ubezpieczonych. Ocena ryzyka i oferta będą gotowe w kilka sekund. Oczywiście razem z partnerem zadbamy o to, żeby cena była konkurencyjna. Benefia jest postrzegana jako podmiot świadczący dobrej jakości usługi. 80 proc. klientów, którzy w pierwszym roku kupili jej ubezpieczenie, pozostaje w firmie.

Ale Ruch myśli także o innych produktach. Do kiosków Ruch wprowadzana jest właśnie usługa pod nazwą Podpis w Ruchu. Jak przypomina Dariusz Stolarczyk, bardzo wiele firm zdalnie zawiera umowę ze swoimi klientami. Potem jednak pojawia się potrzeba podpisania dokumentu, który jest formalną umową. Zgodnie z polskim prawem podpis tzw. mokry (długopisem) jest nadal konieczny. Po uruchomieniu usługi przez Ruch klient będzie mógł to wykonać w kiosku.

Wprowadzamy taką możliwość we współpracy z kilkoma partnerami – informuje Stolarczyk. – Wdrażamy podpis powoli, bo chcemy, aby był dobrze przygotowany. Na razie sprzedajemy usługę naszym partnerom.

W związku z wprowadzaniem kolejnych produktów konieczne jest jednak, jak podkreśla rozmówca Newserii, podniesienie kompetencji personelu. Nowe czynności wymagają zarówno lepszej organizacji pracy, jak i systemów IT. W pierwszej kolejności zarząd spółki chce, aby przeszkolenie przeszli pracownicy. Tym bardziej że firma zamierza świadczyć także finansowe usługi gotówkowe.

To obowiązki, które wymagają przygotowania – twierdzi Stolarczyk. – Musimy być gotowi na wszystko. Jeśli klient przychodzi rano po 2 tys. zł, to musimy tę gotówkę mieć. Inaczej konsument już drugi raz nie skorzysta z naszych usług. Dla nas sektor finansowy jest bardzo istotny, dlatego kompetencje będziemy budować powoli. Najpierw dobrze zastanowimy się nad tym, jak nie stracić jakość i zaufanie, z którymi jest utożsamiany Ruch.

Kompania Piwowarska prognozuje w tym roku wzrost spożycia piwa o 3 proc.

0

CEO Magazyn Polska

Kompania Piwowarska spodziewa się, że w tym roku branża odrobi straty z 2013 roku. Obok klasycznych lagerów (Tyskie, Lech) spółka będzie wprowadzać na rynek nowe, stworzone przede wszystkim dla pasjonatów, odmiany marki Książęce. Zamierza również promować produkty w punktach gastronomicznych poprzez karty piw, podobne do tych, które opisują ofertę win.

Ubiegły rok nie był łatwy dla branży piwowarskiej. Spożycie złocistego trunku w Polsce po raz pierwszy od lat spadło w stosunku do roku poprzedniego. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2013 roku Polacy wypili 37,2 mln hektolitrów piwa, o 2,2 proc. mniej niż podczas poprzednich dwunastu miesięcy. Jak jednak twierdzi Wojciech Mrugalski z Kompanii Piwowarskiej, sytuacja wydaje się opanowana.

Myślę, że uda nam się odrobić część, a nawet większość ubiegłorocznych strat – mówi przedstawiciel Kompanii Piwowarskiej agencji informacyjnej Newseria Biznes. – Spodziewamy się wzrostu spożycia na poziomie 3 proc. Jaskółką, która oczywiście wiosny nie czyni, były wyniki w drugim kwartale. Mamy nadzieję, że przełoży się on na cały rok i będziemy mogli mówić o wzroście w branży piwnej w Polsce.

Jak wynika z danych GUS, w maju 2014 roku krajowe browary sprzedały 4,13 mln hektolitrów złocistego trunku, czyli o 0,8 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ub. r. Od stycznia do końca maja 2014 roku produkcja wzrosła łącznie o 2,9 proc. w porównaniu do tego samego okresu w 2013 roku i wyniosła 16,7 mln hektolitrów.

Kompania Piwowarska jest zadowolona ze wzrostu sprzedaży swojej sztandarowej marki, czyli piwa Tyskie. Ale będzie rozwijać również kierowaną do konsumentów o nieco bardziej wysublimowanych gustach linię Książęce.

To wachlarz propozycji dla tych, którzy szukają piw niestandardowych, ciekawych, niszowych, oczekują pewnych niespodzianek – informuje Mrugalski. – Będziemy proponować nowe jej warianty, niektóre będą powracać sezonowo.

Jego zdaniem Polacy coraz chętniej wybierają trunki niszowe. Świadczy o tym choćby zaskakująca popularność beermiksów, czyli napojów łączących piwo z lemoniadą lub sokiem.

Ich spożycie w ciągu ostatniego roku wzrosło dwukrotnie – mówi Wojciech Mrugalski. – Od czasu pierwszego piwa typu shandy na polskim rynku, czyli Lecha Shandy, pojawiło się sporo takich marek i myślę, że nie jest to jeszcze ostatnie słowo konsumentów. Widać wyraźnie, że szukają oni piw nieco lżejszych, typu light, w tym beermiksów, shandy czy radlerów. Myślę, że to jest odzwierciedlenie pewnego ogólnego trendu.

Większym zainteresowanie produkty te cieszą się wiosną i latem. Zimą natomiast lepiej sprzedają się piwa cięższe, bardziej ekstraktywne. Ale lager, odmiana, której na polskim rynku sprzedaje się najwięcej, cieszy się podobnym popytem bez względu na porę roku. Zwrot w kierunku lżejszych produktów nie obejmuje jednak piwa bezalkoholowego.

Nadal jest to produkt niszowy – zauważa Wojciech Mrugalski. – Nie obserwujemy w tej chwili dużej kariery tego typu piw na polskim rynku. 

Polacy coraz chętniej sięgają po piwo podczas posiłku. Dlatego Kompania Piwowarska chce szerzej niż do tej pory wprowadzać piwo do placówek gastronomicznych i upowszechniać wiedzę o złocistym trunku.

Jednym z naszych projektów jest wprowadzanie do gastronomii karty piw, w wersji podobnej do karty win – informuje Mrugalski. – Nie chodzi przy tym jedynie o wypisanie poszczególnych trunków dostępnych w danej restauracji, ale przede wszystkim o opowiedzenie konsumentom, w jaki sposób można dobrać je do jedzenia.

Projekt ma szansę powodzenia, bo Polacy coraz bardziej zainteresowani są piwem, jego historią, poszczególnymi odmianami i sposobami produkcji.

Widać rosnącą modę na piwo – mówi Wojciech Mrugalski. – Nie oznacza ona jedynie zwiększenia konsumpcji, bo pod tym względem od lat jesteśmy w czołówce europejskiej i światowej. Mam na myśli modę rozumianą jako głód wiedzy na temat złocistego trunku. Placówka gastronomiczna jest najlepszą okazją dla konsumenta, żeby poznać piwo: nowe smaki, marki, porozmawiać o różnych gatunkach. Do tego konieczny jest jednak kelner lub barman, który zna się na tym, wie, co podaje i może być źródłem wiedzy.

Action zadebiutuje jutro na rynku Catalyst

0

We wtorek na rynku papierów dłużnych Catalyst zadebiutuje lider rynku gier spółka Action. Będzie to 38. debiut na tym rynku w roku 2014. Action będzie 189. emitentem na rynku Catalyst.

Action oferuje obligacje na okaziciela o wartości 100 mln zł. Oprocentowanie to WIBOR6M plus 1,4 proc. w skali roku. Data wykupu to 4 lipca 2017 roku. Animatorem emisji jest Dom Maklerski BZ WBK SA.

W pierwszym półroczu 2014 roku GK Action osiągnęła 2,52 mld zł przychodów ze sprzedaży i 33,1 mln zł zysku netto, czyli odpowiednio o 18,9 i 16,9 proc. więcej niż w tym samym czasie w zeszłym roku. Spółka podkreśla w komunikacie, że wypracowane wyniki to efekt intensywnego rozwoju na rynkach zagranicznych, poprzez działania eksportowe i zwiększenie zaangażowania na rynku niemieckim, a także umocnienia pozycji w Polsce. Całość działań  przyniosła efekt w postaci ponad 46 proc. realizacji prognozy finansowej na rok 2014 w I półroczu.

W pierwszym półroczu grupa wzmocniła swą pozycję w Niemczech poprzez nabycie 100 proc. udziałów w Action Europe oraz zakup 51 proc. udziałów w spółce Lapado.

Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.
Piotr Bieliński, współzałożyciel i Prezes Zarządu ACTION S.A.

– Intensyfikacja rozwoju na niemieckim rynku, 10-krotnie większym od polskiego, jest dla nas bardzo istotna. Poradziliśmy sobie z początkowymi trudnościami m.in. z ubezpieczycielami i w tej chwili koncentrujemy się wyłącznie na zdobywaniu kolejnych kontraktów dystrybucyjnych oraz rozbudowie bazy klientów – mówi Piotr Bieliński, prezes zarządu spółki Action. – Ważnym obszarem wzrostu w pierwszym półroczu 2014 r. był eksport. Na koniec czerwca 2014 r. dystrybuowaliśmy ponad 60 grup produktowych do 44 krajów świata.

Action podkreśla, że równolegle do intensywnej ekspansji zagranicznej rozwija biznes w Polsce.

– W ciągu roku zwiększyliśmy liczbę sklepów o 60, a co najważniejsze zanotowaliśmy 43 proc. wzrostu sprzedaży w ujęciu LfL(like for like), na bazie 150 sklepów istniejących w 2013 roku – komentuje Sławomir Harazin, wiceprezes spółki Action.

W drugim kwartale 2014 r. spółka Action Games Lab wchodząca w skład Grupy Kapitałowej Action  rozpoczęła działalność w segmencie produkcji gier na urządzenia mobilne.

– Elementem strategii biznesowej Action jest wchodzenie w nowe branże. Tym razem zdecydowaliśmy się wejść w bardzo dobrze rokującą branżę gier. Mamy na tym polu doświadczenie zdobyte przy Gram.pl. Aktualnie jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie do wypuszczenia na rynek dwóch nowych gier – powiedział prezes Bieliński.

Action jest spółką notowaną na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Zajmuje się m.in. handlemi produkcją urządzeń IT, RTV/AGD oraz sprzętu biurowego.

UOKiK zgodził się na połączenie Elektrociepłowni Białystok z MPEC Białystok

0

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał zgodę na objęcie przez Enea Wytwarzanie 85 proc. udziałów w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Białymstoku.

Decyzja oznacza, że zawarta 26 maja umowa z Miastem Białystok zostanie sfinalizowana w połowie września. W ten sposób spółka, która jest właścicielem głównego producenta ciepła dla miasta, Elektrociepłowni Białystok, będzie także jego dostawcą dla mieszkańców miasta – podała w komunikacie spółka Enea Wytwarzanie .

Połączenie EC Białystok z miejską siecią MPEC powinno pozwolić na optymalizację produkcji ciepła w mieście. Elektrociepłownia posiada dwa nowoczesne bloki opalane biomasą, o zerowej emisji CO2. Ich bardziej efektywne wykorzystanie ma poprawić stan środowiska naturalnego w mieście.

Bezpieczne dostawy ciepła i środki w budżecie na miejskie inwestycje to najważniejsze korzyści z umowy z doświadczonym podmiotem, którego głównym właścicielem jest Skarb Państwa – zwraca uwagę Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku.

Enea podkreśla w komunikacie, że połączenie wytwarzania ciepła z miejską siecią to rozwiązanie stosowane zarówno w dużych miastach, takich jak Poznań czy Łódź, jak i w mniejszych miejscowościach, np. w Augustowie i Czarnej Białostockiej.

Przyniesie to wymierne korzyści przede wszystkim mieszkańcom Białegostoku. Dwie firmy działające wspólnie, osiągną znacznie więcej, niż każda oddzielnie. Poprawimy jakość świadczonych usług, białostoczanie będą oddychać czystszym powietrzem. Dodatkowo będziemy modernizować sieć ciepłowniczą, co poprawi komfort i bezpieczeństwo dostaw ciepła – mówi Krzysztof Sadowski, prezes Enea Wytwarzanie.

MSP obejmie akcje Grupy Lotos nowej emisji

Ministerstwo Skarbu Państwa zamierza kupić należne mu akcje Grupy Lotos nowej emisji. Nadzwyczajne walne zgromadzenie Grupy Lotos wyraziło zgodę na podwyższenie kapitału zakładowego poprzez emisję nowych akcji dla dotychczasowych akcjonariuszy.

– Jesteśmy przygotowani na objęcie akcji w podwyższonym kapitale zakładowym. Naszym priorytetem i obowiązkiem jako właściciela jest konsekwentne budowanie wartości spółek Skarbu Państwa – powiedział Rafał Baniak, wiceminister skarbu państwa.

Pieniądze pozyskane dzięki emisji akcji od Skarbu Państwa zostaną przeznaczone na budowę instalacji opóźnionego koksowania oraz instalacji towarzyszących. Dzięki tej inwestycji wzrośnie efektywność działalności rafineryjnej prowadzonej w ramach Grupy Lotos poprzez pogłębienie stopnia przerobu ropy naftowej  podkreśla resort w komunikacie.

– Projekt przygotowany przez Grupę Lotos zakłada osiągnięcie wymiernych korzyści ekonomicznych, jednocześnie wpisuje się w realizacje strategii bezpieczeństwa energetycznego. W ten sposób tworzymy potencjał gospodarki i tego też oczekują od nas akcjonariusze tych spółek, w których państwo ma większościowy portfel akcji – mówi Rafał Baniak.

W efekcie realizacji inwestycji produkty niskomarżowe wytwarzane w Rafinerii zostaną zastąpione w znacznej mierze produktami wysokomarżowymi, pożądanymi przez rynek europejski ze względu na utrzymujący się w regionie deficyt.
Decyzja ma charakter biznesowy.

Test prywatnego inwestora wykazał, że inwestycja Lotosu jest rentowna i ma uzasadnienie biznesowe, a Minister Skarbu Państwa obejmując akcje zachowa się jak prywatny inwestor. Każdy projekt, który przekłada się na rozszerzenie naszego dostępu do surowców energetycznych czy efektywniejsze ich wykorzystanie jest poddawany dokładnej analizie, aby móc podjąć właściwe działania – powiedział wiceminister Baniak.

Minister Skarbu Państwa ma możliwość podwyższenia kapitału zakładowego ze środków zgromadzonych w Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców, który jest zasilany wpływami z prywatyzacji. Każdorazowo przedsiębiorca występujący o wsparcie składa w MSP wniosek wraz z biznesplanem i testem prywatnego inwestora.

Grupa Lotos zamierza z nowej emisji akcji pozyskać na inwestycje ok 1 mld zł.

Bezrobocie najniższe od lat

Stopa bezrobocia spadła w sierpniu do 11,7 proc. – szacuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.
Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji LewiatanSytuacja na rynku pracy, powoli, ale systematycznie się poprawia. Świadczą o tym ostatnie dane dotyczące bezrobocia, jak i zmian w zatrudnieniu w firmach 10+. Z jednej strony to efekt lepszej koniunktury gospodarczej, z drugiej zaś uruchomienia pieniędzy z Funduszu Pracy na aktywizacje zawodową. Poprawa będzie jeszcze bardziej widoczna, gdy obecne programy pilotażowe prowadzone w 4 regionach, dotyczące wsparcia w poszukiwaniu pracy osób długotrwale bezrobotnych, zostaną rozszerzone na całą Polskę.

Z badań „Monitoring kondycji sektora MMŚP w 2014 r.” przygotowanych przez Konfederację Lewiatan, a zrealizowanych w okresie od maja do lipca 2014 (ankietowanie CBOS) wynika, że w tym roku możemy liczyć na wzrost zatrudnienia we wszystkich działach gospodarki, w największym stopniu w przedsiębiorstwach przemysłowych, budownictwie oraz w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej.

Mikroprzedsiębiorstwa w roku 2014 i w przyszłym będą jeszcze ostrożnie zatrudniały nowych pracowników. Ale już ponad 30 proc. firm średnich planuje odważniej zwiększyć zatrudnienie tak w tym roku, jak i w 2015. Z naszych badań wynika, że przyszły rok powinien być jeszcze lepszy niż obecny, ponieważ przeciętnie w każdym dziale gospodarki ok. 20 proc. firm deklaruje wzrost zatrudnienia. Najwięcej ofert pracy będzie w produkcji, a przede wszystkim w sekcji informacja i komunikacja.

Wszystko wskazuje na to, że w 2014 roku uda się utrzymać bezrobocie poniżej 12 proc. Ważne będą dane z września i października, kiedy na rynek pracy wejdą młodzi ludzie, którzy zakończyli edukację i po wakacjach zaczną poszukiwać pracy.

Konfederacja Lewiatan

Karol Półtorak będzie wiceprezesem GPW. KNF wyraziła zgodę

Komisja Nadzoru Finansowego zgodziła się na powołanie Karola Półtoraka na wiceprezesa zarządu GPW.

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie informuje, że Komisja Nadzoru Finansowego posiedzeniu 8 września udzieliła zgody na zmianę w składzie Zarządu Giełdy, polegającą na powołaniu Karola Półtoraka na wiceprezesa zarządu GPW.

Jednocześnie GPW informuje, że zmiana w składzie zarządu giełdy będzie obowiązywała od dnia doręczenia spółce decyzji KNF.

KNF ukarała MCI Capital TFI oraz ING UF

Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła kary pieniężne na MCI Capital Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych oraz ING Usługi Finansowe.

MCI Capital Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych ma zapłacić łącznie 225 tys  zł za przekazanie po terminie raportów bieżących Towarzystwa, zaś ING Usługi Finansowe 100 tys zł za nieprzekazanie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych imiennych wykazów członków zmieniających ING Otwarty Fundusz Emerytalny.

Jak tłumaczono w komunikacie KNF, w wyniku popełnionego w 2012 roku błędu pracownika agenta transferowego INF OFE, nie zostały przekazane w odpowiednim terminie do ZUS pliki zawierające imienne wykazy członków, którzy zawarli umowę z innym otwartym funduszem emerytalnym oraz imiennych wykazów członków, z rachunków których miały być przekazane środki na rzecz osób uprawnionych w związku ze śmiercią członka funduszu lub zmianą małżeńskich stosunków majątkowych.

W konsekwencji osoby, które w ostatnim kwartale 2012 roku podpisały umowę z innym otwartym funduszem emerytalnym oraz osoby, które złożyły wniosek o przekazanie należnych im środków do innego funduszu w związku ze zmianą stosunków majątkowych z małżonkiem lub w związku ze śmiercią członka funduszu nie zostały zgłoszone do listopadowej sesji transferowej.

KNF podkreśla, że ustalając wysokość kary nałożonej na ING UF, wzięła pod uwagę m.in. brak szkody finansowej członków OFE, podjęcie przez agenta transferowego działań służących wyjaśnieniu przyczyn nieprawidłowości i dobrą współpracę z KNF.

Zysk netto Grupy Kęty wzrósł po 7 miesiącach do 105,6 mln zł

0

Grupy Kęty poinformowała, że od stycznia do lipca jej zysk netto wyniósł 105,6 mln zł. W czerwcu półroczny zysk netto Grupy sięgał 83,4 mln zł.

Spółka podała w komunikacie, że przychody ze sprzedaży wyniosły 1,01 mld zł. EBIT to 137,2 mln zł, zaś  EBITDA 183,9 mln zł.

Spółka podkreśliła, że wyniki nie odbiegają od opublikowanych w sierpniu prognoz na 2014 rok. Grupa Kęty  zapowiedziała tam, że jej roczny zysk sięgnie 170 mln zł, EBITDA 305 mln zł, a zysk operacyjny 225 mln zł.

W połowie roku Grupa osiągnęła przychody na poziomie 851,6 mln zł, 109,5 mln zł zysku operacyjnego oraz zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w wysokości 83,4 mln zł.

KNF zarzuca Inventum TFI naruszanie interesu klientów. Wszczęto postępowanie administracyjne

0

Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała o wszczęciu postępowania administracyjnego wobec Inventum Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych. KNF zarzuca Inventum TFI, że nie wykupuje w terminie jednostek uczestnictwa swych klientów.

Efektem postępowania może być nałożenie na towarzystwo sankcji, tj. cofnięcie zezwolenia na prowadzenie działalności i nałożenia kary pieniężnej do 0, 5 mln zł.

KNF podjął taka decyzję w  związku z podejrzeniem naruszenia przez Inventum Premium Specjalistyczny Fundusz Inwestycyjny Otwarty, Inventum 20 Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych oraz Inventum Parasol Fundusz Inwestycyjny Otwarty przepisów regulujących działalność funduszy inwestycyjnych, nieprzestrzegania zapisów statutów oraz brakiem szczególnego uwzględniania interesu uczestników funduszy w prowadzonej działalności.

Jak podkreślono w komunikacie, postępowanie administracyjne jest związane z problemami płynnościowymi funduszy zarządzanych przez Inventum TFI, skutkującymi brakiem terminowego regulowania zobowiązań wobec uczestników funduszy z tytułu zrealizowanych zleceń odkupienia jednostek uczestnictwa.

– Gdy fundusz nie dokonuje wypłaty środków pieniężnych należnych uczestnikom z tytułu zrealizowanych zleceń odkupienia jednostek uczestnictwa w terminach, do których zobowiązują go przepisy prawa oraz postanowienia statutu funduszu, wartość zobowiązań wobec uczestników jest znaczna, a stan taki nie ma charakteru przejściowego, stwierdzić należy, że istnieje uzasadnione podejrzenie, że fundusz nie realizuje swoich podstawowych obowiązków i w istotny sposób narusza interes uczestników – podkreślono w komunikacie KNF.

Grupa Lotos chce pozyskać 1 mld zł z nowej emisji akcji

1 mld złotych zamierza pozyskać Grupa Lotos dzięki emisji nowych akcji. Nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy Grupy Lotos wyraziło zgodę na podwyższenie kapitału zakładowego – poinformowały władze spółki.

Decyzja oznacza, że spółka może wyemitować maksymalnie 55 mln nowych akcji zwykłych i zaproponować ich kupno dotychczasowym akcjonariuszom spółki. Dzień prawa poboru ustalono na 18 listopada. Za każdą akcję posiadaną na koniec tego dnia akcjonariuszowi będzie przysługiwało jedno prawo poboru.

Liczba akcji nowej emisji, zostanie ustalona i podana do publicznej wiadomości przez zarząd spółki. Termin, w którym będzie możliwe wykonanie prawa poboru, zostanie określony w prospekcie akcji nowej emisji, który zostanie opublikowany po zatwierdzeniu przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Wielkość wpływów z emisji będzie uzależniona m.in. od sytuacji makroekonomicznej, sytuacji na rynkach kapitałowych, popytu na akcje oraz ostatecznie ustalonych warunków emisji.

Wpływy z emisji zostaną przeznaczone na wsparcie inwestycji w gdańskiej rafinerii oraz zwiększenie wydobycia gazu.

Sawicki i Kosiniak-Kamysz powinni pozostać na stanowiskach

Powołanie Ewy Kopacz na stanowisko premiera wydaje się przesądzone. Janusz Piechociński, wicepremier i szef PSL zapewnia w rozmowie z Money.pl, że jego domniemana niechęć do pomysłu kierowania rządem przez obecną marszałek Sejmu i trwający w koalicji spór o jej ewentualnego następcę to plotki.

– To media tak napuszczają na siebie polityków. Co do pani Kopacz i jej powołania na stanowisko premiera, to musimy pamiętać o zachowaniu pełnej procedury. Pani Kopacz jest znanym politykiem i najbliższą współpracowniczką premiera. Znaczna część Platformy Obywatelskiej jest jednak zaskoczona scenariuszem politycznym i Platforma musi się przegrupować i uzgodnić pewne personalne kwestie. Nie wszyscy są zgodni, co do tego wyboru – wyjaśnia Piechociński w Money.pl. – Bez względu na to, kto zostanie premierem, będziemy rekomendowali, by Marek Sawicki i Władysław Kosiniak-Kamysz, pozostali na swoich stanowiskach.

Szef Ludowców dodaje, że nie będzie też zabiegał o stanowisko marszałka Sejmu dla polityka PSL. – Jeżeli nastąpi zmiana na funkcji marszałka, a to nie jest jeszcze do końca przesądzone, to PSL nie będzie rozdzierał szat i nie będziemy wołać – teraz my. W tej sytuacji jaką mamy, niepotrzebne nam wojny w koalicji – mówi.

Piechociński odniósł się również w rozmowie z Money.pl do możliwości koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, jeśli to partia Jarosława Kaczyńskiego wygra przyszłoroczne wybory parlamentarne: – Ciężko szykować się do koalicji z kimś, kto nie ukrywa, że chciałby cię zagryźć. Nawet jeżeli jest to na zasadzie gryziemy, gryziemy, ale po wyborach i tak do was przyjdziemy z ministerialnymi tekami, a może nawet z teką premiera – uważa szef PSL. – Trudno mi teraz zadeklarować racjonalną umowy z tymi, którzy się nie zmieniają. Partia Jarosława Kaczyńskiego to środowisko wojny i to bardzo radykalne.

Wicepremier, minister gospodarki uważa też, że założenia przyszłorocznego budżetu – wzrost PKB o 3,4 proc., wzrost zatrudnienia o 0,8 proc. i wpływy z podatków większe aż o 4,6 proc. – to plany „mocno wyśrubowane”, zwłaszcza w kontekście sytuacji na Ukrainie i ekonomicznego konfliktu na linii Unia – Rosja. Skutki będziemy – jego zdaniem – odczuwać jeszcze długo.

– Gdyby nie to, co dzieje się na Ukrainie i sankcje wobec Rosji oraz jej odpowiedź w postaci embarga, to w tym roku nasza gospodarka mogłaby urosnąć o ponad 4 proc. a w przyszłym roku mógł to być skok, aż o 5 proc. – uważa Piechociński w rozmowie z Money.pl. – Myślę, że 3,4 na przyszły rok, to założenie bardzo wyśrubowane. Jeśli będzie wspólne działanie w całej Unii, jeśli zachowamy przewidywalność i poziom inwestycji, jest to do osiągnięcia. Niestety złe efekty embarga przyjdą z czasem. Małe i średnie firmy wstrzymują się z decyzjami o kolejnych inwestycjach, wyczekując w tej niepewnej sytuacji, co dalej.

Uderzenie w polską gospodarkę złagodzić może jedynie otwarcie nowych rynków zbytu dla naszych firm.

Przede mną spotkanie z amerykańskim sekretarzem stanu, szefem departamentu handlu i moim odpowiednikiem w tamtejszej administracji. Chcemy wypracować przyspieszoną ścieżkę wprowadzania naszych produktów na tamtejszy rynek – zapowiada. – Nie miejmy złudzeń, że unijne rekompensaty oddadzą to, co przedsiębiorcy uzyskali w efekcie działalności w normalnych warunkach. To nie sztuka rzucić kilka dodatkowych ton jabłek na rynek holenderski, bo to wywoła tylko wojnę cenową wewnątrz Unii. Poza tym w Europie nie znajdziemy miejsca na półkach sklepowych aż dla miliona ton jabłek, które nie trafią do Rosji.

Autor: Andrzej Zwoliński, Money.pl

Rekordowy spadek bezrobocia w sierpniu

Stopa bezrobocia w sierpniu spadła i wyniosła 11,7%, czyli o 0,2 p. proc. mniej niż w lipcu – wynika z szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. To już siódmy z rzędu miesiąc spadku bezrobocia. Liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy zmalała w tym czasie o 405 tys.

W urzędach pracy na koniec sierpnia zarejestrowanych było 1 855 tys. Osób, to o 24 tys. mniej niż w lipcu. – To był największy sierpniowy spadek stopy bezrobocia od 2008 roku. Oficjalna miara bezrobocia spadła do najniższego poziomu od trzech lat, wyraźnie wyłamując się z wzrostowego trendu obserwowanego od jesieni 2008 roku – tłumaczy Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

W sierpniu poprawę sytuacji na rynku pracy odnotowano we wszystkich województwach. Największy spadek liczby osób bezrobotnych nastąpił na Śląsku – o 3,1 tys. W województwie łódzkim spadek wyniósł 2,6 tys, a w małopolskim – 2,4 tys.

– Źródeł niższego bezrobocia nie należy dopatrywać się w efektach sezonowych – prace sezonowe ruszają na początku wiosny i lata, w sierpniu ten efekt jest już minimalny. Zatem w znacznej mierze mamy do czynienia ze wzrostem popytu na pracę, co jest dobrą wiadomością nie tylko dla pracowników, ale też dla całej gospodarki – dodaje Kolany.

Spadek bezrobocia nie oznacza wzrostu zatrudnienia

Stopa bezrobocia systematycznie spada. Równocześnie odnotowujemy wzrost zatrudnienia w sektorze  przedsiębiorstw, w którym pracuje ponad 5,5 mln osób. W lipcu firmy stworzyły 5 tys. nowych etatów.

– To nie jest oszołamiający wynik, ale najważniejszy jest trend wzrostowy. Firmy zatrudniają pomimo rosyjskich sankcji i wyraźnego ochłodzenia w gospodarce europejskiej. Nie zmienia to faktu, że spadek bezrobocia rejestrowego nie jest tożsamy ze wzrostem zatrudnienia. Nadal, ponad połowa bezrobotnych wykreślonych z rejestru, tak naprawdę, nie znajduje pracy. Na skutek działań formalnych bezrobotni tracą darmową opiekę zdrowotną. Część wyrejestrowuje się także z powodu emigracji. Słowem, statystyka niekoniecznie musi odzwierciedlać rzeczywistość – przekonuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

OPZZ zaproponowało skrócenie tygodnia pracy z 40 do 38 godzin

Polacy pracują prawie najdłużej w całej Unii Europejskiej. Czas to zmienić – mówią przedstawiciele Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Dziennie spędzamy w pracy 2-3 godziny więcej, niż pracownicy na Zachodzie. W skali roku daje to prawie 500 godzin różnicy. Przepracowanie ma tymczasem szkodliwy wpływ zarówno na nasze zdrowie, jak i wydajność. „Polacy są zestresowani, zmęczeni, częściej chorują. […] Pracownik przemęczony, przepracowany gorzej pracuje” – mówi serwisowi infoWire.pl doradca OPZZ Piotr Szumlewicz.

Powinniśmy pracować mniej. OPZZ zaproponowało skrócenie tygodnia pracy z 40 do 38 godzin, a także obniżenie wieku emerytalnego dla obu płci do 64 lat. Z innym pomysłem wychodzi Unia Europejska, która chce wydłużyć do 35 dni urlop wypoczynkowy w krajach, gdzie wiek emerytalny wynosi 67 lat lub więcej. Uznano, że należy dać pracownikom więcej czasu na zregenerowanie sił. Prace nad nową unijną dyrektywą już trwają.

Propozycje OPZZ są dla pracowników korzystne – dla pracodawców przeciwnie. Piotr Szumlewicz uważa jednak, że skrócenie tygodnia pracy miałoby pozytywny wpływ również na funkcjonowanie firm i całą gospodarkę. Czy zmiany nastąpią? Zbliżają się wybory, więc to, co wydaje się niemożliwe, może stać się realne.

Warszawiacy wciąż wybierają mieszkania kompaktowe, ale nie kawalerki

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że warszawski rynek, jeśli nie liczyć kurortów, oferuje najdroższe mieszkania w kraju. Każdy metr kwadratowy w nabywanym lokalu jest dla kupujących ważny. Jak wyliczają różni analitycy rynku, średnia cena metra stołecznego mieszkania deweloperskiego kosztuje średnio 7,6 – 7,8 tys. zł.  

Najgorętszym towarem na rynku są mieszkania dwupokojowe, a szczególnie małe dwójki. Im mają mniejszy metraż, tym szybciej znajdują nabywców. Klienci deweloperów szukają często na stołecznym rynku dwóch pokoi na powierzchni do 40 mkw. Przy tak małym metrażu muszą najczęściej zaakceptować aneks kuchenny, zamiast odrębnej kuchni, choć z drugiej strony otwarta kuchnia stwarza poczucie większej przestrzeni w mieszkaniu. Większość osób szuka jak najmniejszych powierzchni, aby cena była relatywnie niska.

Wystarczy nawet 35 metrów

Kompaktowe dwójki wybierają nie tylko pary, ale i single. Nie decydują się na kawalerki, ale podobne metrażowo dwa pokoje, bo zamknięta sypialnia zapewnia im większą prywatność. Wzrost liczby singli to tendencja wyraźnie widoczna, tak w naszym kraju, jak i na całym świecie. Teraz w Polsce singli jest ok. 7 mln (dane GUS), a prognozy mówią, że w 2035 roku będzie ich już 10 mln, czyli co czwarty Polak.

Na warszawskim rynku deweloperskim mieszkań dwupokojowych nie brakuje. Jak obliczają analitycy portalu nieruchomości Dompress.pl, dwójka to co drugie mieszkanie wystawione na sprzedaż w nowych inwestycjach. Problem zaczyna się wtedy, kiedy szukamy na prawdę małego lokalu z dwoma pokojami. Wtedy musimy decydować się na mieszkanie z odległym terminem oddania, bo takie oferty znikają w pierwszej kolejności.

W projektach, które wchodzą na rynek na 32-35 metrach najczęściej projektowane są już mieszkania dwupokojowe, nie kawalerki. Zdarza się nawet, że dwójki mają metraż poniżej 30 mkw. Deweloperzy nierzadko całkowicie rezygnują z aranżacji kawalerek na nowych osiedlach. Wojciech Stisz z Barc Warszawa SA. przyznaje, że w  drugim etapie osiedla Tarasy Dionizosa, które firma buduje przy ul. Winorośli w Warszawie, zamiast kawalerek, zaprojektowane zostały mieszkania dwupokojowe, których metraż jest niewiele większy od powierzchni lokali jednopokojowych.

Powód jest prosty. Klienci zdecydowanie chętniej wybierają trzydziestokilkumetrowe lokale z wydzieloną sypialnią i salonem z aneksem kuchennym. – Niewiele osób interesuje się dziś kawalerkami, szczególnie jeśli ich powierzchnia i cena są podobne do znacznie funkcjonalniejszych mieszkań dwupokojowych. Dwójkę w Tarasach Dionizosa można kupić już za ponad 210 tys. zł – wyjaśnia Wojciech Stisz.

Małych dwójek nie zabraknie

Warszawska oferta mieszkań z dwoma pokojami ulokowanymi na małej powierzchni w najbliższym czasie zwiększy się. Według obliczeń analityków, na warszawskim rynku pierwotnym w drugim półroczu bieżącego roku pojawić się ma ok. 8 tys. nowych mieszkań.

Czołówka najszybciej rozbudowujących się warszawskich dzielnic nie zmieni się. Według analizy portalu nieruchomości Dompress.pl oferta deweloperów najbardziej zwiększy się na Woli (rejon ul. Jana Kazimierza), Mokotowie (Służewiec Przemysłowy) i Białołęce. Poza tym, o liczne nowe inwestycje wzbogaci się Wilanów, Bemowo (Chrzanów), Żoliborz (Żoliborz Przemysłowy) i Praga Południe.

Sprawdźmy jeszcze, z jakim kosztem kredytu musimy się liczyć. Jak podaje Comperia.pl, rzeczywista roczna stopa oprocentowania kredytów w złotych RRSO w sierpniu br. wyniosła 5,28 proc. W ciągu ostatniego miesiąca oprocentowanie wzrosło zaledwie o 0,01 pkt proc. Tak małe wahania są efektem braku znaczących zmian w ofertach banków udzielających kredytów hipotecznych oraz stabilnego zachowania rynkowych stóp procentowych WIBOR. Na ujednolicenie rynku hipotek wpływają też przepisy wprowadzane sukcesywnie przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Pozasądowe rozwiązywanie sporów – założenia

0

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów rozpoczyna konsultacje społeczne projektu założeń do ustawy o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckich.

Wypowiedź Pawła Zagaja Naczelnika w Departamencie Ochrony Interesów Konsumentów w UOKiK

Jeżeli przedsiębiorca nie uznał reklamacji konsumenta, a ten się nie zgadza z taką decyzją może skorzystać z pomocy podmiotów oferujących pozasądowe formy rozwiązywania sporów konsumenckich. Sprawy prowadzone są bez udziału sądu. Jego kompetencje przejmuje niezależna osoba trzecia – np. mediator lub arbiter. W przeciwieństwie do spraw rozpatrywanych przed sądami powszechnymi, metody te są tanie, szybkie i nie wymagają zatrudnienia wyspecjalizowanego prawnika.

W ubiegłym roku Parlamentu Europejski i Rady Unii Europejskiej przyjęły: dyrektywę w sprawie alternatywnych metod rozwiązywania sporów (dyrektywa ADR) oraz rozporządzenie w sprawie rozwiązywania sporów przez internet (rozporządzenie ODR). Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest odpowiedzialny za przygotowanie założeń do projektu ustawy wprowadzającej do polskiego prawa unijne przepisy. Polubowne rozwiązywanie sporów stanie się łatwiejsze, szybsze i jednakowe dla wszystkich konsumentów w Unii Europejskiej, będzie obejmować wszystkie branże z wyjątkiem usług medycznych oraz niektórych usług edukacyjnych. Dzisiaj rozpoczynamy konsultacje społeczne projektu założeń do ustawy o pozasądowym rozwiązywaniu sporów konsumenckichmówi Paweł Zagaj – naczelnik w Departamencie Ochrony Interesów Konsumentów UOKiK.

Analizy UOKiK wskazują, że optymalnym rozwiązaniem dla naszego kraju będzie utrzymanie i rozbudowa mieszanego systemu pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich, w którym istnieją pozasądowe instytucje podejmujące interwencje (tzw. podmioty ADR) zarówno niepubliczne (utworzone przez np. organizacje przedsiębiorców z danej branży), jak i publiczne, działające przy organach właściwych dla poszczególnych sektorów rynku. Z jednej strony, zapewni to fachowość i profesjonalizm podmiotów ADR, z drugiej – będą mogły one współpracować i wzajemnie się uzupełniać. Dodatkowo dla wypełnienia ewentualnych luk systemowych Urząd proponuje utworzenie podmiotu ADR o charakterze horyzontalnym działającym przy Inspekcji Handlowej. Ten podmiot będzie kompetentny w sprawach, dla których nie zostałby utworzony wyspecjalizowany podmiot ADR.

Zgodnie z założeniami, system ADR w Polsce będzie otwarty, czyli będą mogły do niego przystąpić nowe podmioty utworzone np. przez organizacje przedsiębiorców, a także pozwoli na zmianę zakresu ich działania.

Więcej propozycji znajduje się w projekcie założeń do ustawy. Zachęcamy do lektury.

 

E-zakupy w krajach egzotycznych – porady UOKiK

7 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zgłosił Urząd do Prokuratury w 2014 roku. Dotyczyły one przedsiębiorców sprzedających towary poza lokalem oraz przez Internet. Przypominamy o zasadach zakupów w sieci

Łukasz Wroński, Zastępca Dyrektora Departamentu Polityki Konsumenckiej UOKiK
Wypowiedź Łukasza Wrońskiego, Dyrektora Departamentu Ochrony Interesów Konsumentów w UOKiK

Bez względu na to, czy internetowy przedsiębiorca ma siedzibę w Dubaju, Wietnamie, na Malediwach, musi przestrzegać polskiego prawa, jeżeli kieruje ofertę do polskiego konsumenta. Oznacza to, że gdy np. wysyła towar do Polski, ceny podaje w złotówkach, a strona jest napisana w naszym języku, to musi wywiązać się z wielu obowiązków informacyjnych i zapewnić 10 dniowy okres na odstąpienie od umowy. Konsument korzystający z e-zakupów towarów lub usług musi przede wszystkim pamiętać, że nawet samo klikniecie na okienko „akceptuję regulamin” czy „zapoznałem się z regulaminem” może oznaczać zawarcie umowy.

Zanim klikniesz, sprawdź:

1.     Dane sprzedawcy, takie jak nazwa przedsiębiorcy, adres, email. Jeśli ich nie ma, zrezygnuj z zawarcia umowy. Uczciwy sprzedawca nie będzie miał powodu, by je ukrywać. Jeśli informacje na stronie są częściowe, przykładowo wyłącznie finezyjna nazwa firmy, ale brak adresu stacjonarnego przedsiębiorcy – pamiętaj, że ważne dla kupującego informacje można zweryfikować w inny sposób , np. w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Zwróć uwagę na to, gdzie znajduje się siedziba przedsiębiorcy. Jeśli jest poza UE, w przyszłości może być bardzo trudno dochodzić praw, chociażby w przypadku złożenia reklamacji sprzedawcy, który ma siedzibę w dalekim kraju.

2.     Przeczytaj regulamin. Sprawdź w szczególności następujące informacje:

  • wysokość opłat, zwróć uwagę na koszt towaru lub usługi, koszt dostawy, ewentualne kary umowne, a także  na należności za samą rejestrację na portalu lub dostęp do jego zasobów.
  • czas na jaki umowa jest zawierana, np. czy sprzedawca  zastrzega automatyczne przedłużenie umowy na czas oznaczony lub nieoznaczony. Zwróć uwagę na warunki rozwiązania umowy.
  • adresy pod które należy wysłać oświadczenie o odstąpieniu od umowy lub reklamację i czy czynności te nie są obwarowane dodatkowymi wymaganiami.
  • bądź ostrożny – jeżeli w informacjach na stronie internetowej brak którejkolwiek z tych informacji lub są one niejasne, zrezygnuj  z zawarcia umowy.

3. Klikając zawierasz umowę. Zakupy na odległość to specyficzny rodzaj umowy – nawet samo klikniecie na okienko „akceptuję regulamin” czy „zapoznałem się z regulaminem” może oznaczać zawarcie umowy. Pamiętaj, że jednocześnie może mieć miejsce zawarcie dwóch lub więcej e-umów (o korzystanie z portalu internetowego, umowa sprzedaży towaru lub o świadczenie usługi), a stroną poszczególnych rodzajów umów mogą być różne podmioty. Jaką umowę zawarłeś i z kim – to wiedza istotna w przypadku np. reklamacji wadliwego towaru.

4. Zwróć uwagę na zakres żądanych danych i cel. Sprzedawca nie zawsze musi poznać numer telefonu komórkowego kupującego  (w niektórych przypadkach jego podanie  może oznaczać skorzystanie z usługi premium, polegającej na odbieraniu lub wysyłaniu kosztownych smsów).

4. Wybieraj rozsądnie formy płatności. Karta kredytowa, przelew, za pobraniem, a może zaliczka? Jeżeli nie jesteś pewien przedsiębiorcy u którego zamawiasz kosztowne zakupy, skorzystaj z przesyłki za pobraniem.

5. Rozważnie podchodź do super okazji, ogromnych przecen. Nieprawdopodobnie niska cena i obowiązek zapłaty z góry mogą świadczyć o tym, że otrzymasz towar nieoryginalny, niskiej jakości lub który być może w ogóle do ciebie nie dotrze.

6. Odstąpienie od umowy. W przypadku zawarcia umowy na odległość konsument ma prawo odstąpić od umowy w terminie 10 dni. Pamiętajmy o wyjątkach: jeżeli jednak zgodziliśmy się (np. akceptując regulamin) na rozpoczęcie świadczenia usługi (np. pobierania plików), przed rozpoczęciem tego terminu, tracimy prawo bezkosztowego odstąpienia od umowy. Nie obowiązuje ono także wtedy, gdy zawieramy przez internet umowę o wykonanie jakiejś pracy (np. rejestrując się na portalu dla aktorów, modeli, zobowiązując się do promowania oferty na portalu społecznościowym) lub prowadzimy działalność gospodarczą. Osoba, która zawiera umowy w celu gospodarczym nie jest konsumentem, w związku z tym nie jest objęta ochroną, która wynika z przepisów konsumenckich.

UOKiK nie ma kompetencji do tego, by interweniować wtedy, gdy konsument został oszukany przez wirtualnego sprzedawcę np. konsument otrzymał towar nieoryginalny, lub towar w ogóle nie został wysłany. Urząd regularnie zawiadamia Prokuraturę o tego typu praktykach. Od początku roku skierowano już 7 zawiadomień dotyczących przedsiębiorców działających w różnych branżach.

Zmiany prawne

25 grudnia wchodzi w życie ustawa o prawach konsumenta. Najważniejsze zmiany, które będą chronić wszystkich słabszych uczestników rynku – to wydłużenie prawa do odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem lub na odległość z 10 do 14 dni oraz wymóg uzyskania wyraźnej zgody konsumenta na wszelkie dodatkowe płatności wykraczające poza uzgodnione wynagrodzenie za główne obowiązki umowne przedsiębiorcy. Dzięki temu dokonywanie zakupów w sieci będzie bezpieczniejsze.

Pomoc dla konsumentów:
W przypadku oszustwa – zgłoś sprawę organom ścigania: Prokuraturze lub Policji.

Problemy z przedsiębiorcą z UE: pomocą służy Europejskie Centrum Konsumenckie.

Problem z polskim sprzedawcą: 800 007 707, miejscy powiatowi rzecznicy konsumentów, Inspekcja Handlowa, [email protected] .

 

Vigget – fikcyjna promocja

Spółka Vigget sprzedająca urządzenia paramedyczne na pokazach wprowadzała konsumentów w błąd stosując fikcyjną promocję – uznał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Spółka została ukarana kwotą 90 tys. zł

Wypowiedź Agnieszki Ciucias Wicedyrektor Delegatury UOKiK w Poznaniu

Spółka Vigget sprzedaje urządzenia paramedyczne o nazwie RezonMed i suplementy diety. Swoje produkty oferuje konsumentom na pokazach oraz przez Internet. Postępowanie przeciwko spółce UOKiK wszczął we wrześniu 2013 roku.

UOKiK przeanalizował wzory umów sprzedaży zawieranych przez Vigget z uczestnikami pokazów. Niedozwoloną praktyka przedsiębiorcy było w ocenie Prezesa Urzędu sugerowanie konsumentom, że kupując urządzenie  podczas pokazu zyskują upust do 50%.  Spółka informowała, że regularna cena aparatu wynosi  około 7 tys. zł i proponowała uczestnikom prezentacji promocyjny zakup nawet za połowę tej sumy. Postępowanie UOKiK wykazało jednak, że sprzęt nigdy nie był sprzedawany w cenie wyjściowej, zatem przedsiębiorca wprowadzał konsumentów w błąd co do wartości urządzenia. Co więcej, mogli oni nabrać przekonania o szczególnej korzyści wynikającej z podjęcia szybkiej decyzji o zakupie.

Urząd zakwestionował także postanowienia wzorca umowy zwieranej z konsumentami.  Zastrzeżenia Prezesa UOKiK wzbudziło między innymi postanowienie, dotyczące uznania faktu samego nadania przesyłki do konsumenta za wykonanie przez przedsiębiorcę umowy. W ocenie Urzędu mogło to sugerować konsumentom, że termin na odstąpienie od umowy zawartej na odległość rozpoczyna bieg od chwili nadania przez spółkę towaru na poczcie. Zgodnie z prawem, konsument, który zawarł umowę sprzedaży na odległość, może od niej odstąpić bez podania przyczyny w terminie dziesięciu dni od wydania  towaru – przy czym, w przypadku sprzedaży wysyłkowej chodzi tu o faktyczny moment odbioru towaru przez konsumenta.

Za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów na Vigget została nałożona kara blisko 90 tys. zł. Decyzja nie jest ostateczna – spółka może odwołać się do sądu.

Pomoc dla konsumentów

Zawarłeś umowę na pokazie? Nie wiesz jak odstąpić? Masz 10 dni na rezygnacją z zakupów. Bezpłatna pomoc: 800 007 707, rzecznicy konsumentów, Inspekcja Handlowa, Federacja Konsumentów, [email protected]. Więcej informacji o zasadach zakupów na pokazie znajduje się w poradniku UOKiK.

 

Gdzie i za ile polecieli Polacy na tegoroczne wakacje?

Szczyt wakacyjnego sezonu już za nami. Według porównywarki ofert turystycznych KAYAK.pl, jej polscy użytkownicy, wyszukujący lotów na lipiec i sierpień, najczęściej decydowali się na podróż do europejskich stolic, Nowego Jorku lub Bangkoku*. Średnie ceny za bilet w dwie strony wahały się od ok. 590 zł (Rzym) do nawet 2792 zł (Nowy Jork).

Statystyki porównywarki KAYAK.pl pokazały, że niezmienną popularnością wśród Polaków cieszy się Londyn. Brytyjska stolica zajęła pierwsze miejsce zarówno w lipcowym, jak i sierpniowym rankingu najczęściej wybieranych portów docelowych. Średni koszt biletów dla jednej osoby w dwie strony w wakacyjnych miesiącach wyniósł ok. 660 zł. Również w ogólnym zestawieniu, opisującym kierunki najpopularniejsze dotychczas w 2014 r., Londyn plasuje się wysoko. Wyprzedza go jedynie Nowy Jork.

Na czas sezonu wakacyjnego Wielkie Jabłko spadło jednak na drugą pozycję. Zaraz za nim znalazły się europejskie stolice – Barcelona, Paryż, Rzym i Lizbona. Spośród tych czterech kierunków najtańsze bilety można było znaleźć na trasie do Włoch (średnia cena 590 zł). Najwięcej musieli zapłacić turyści lecący do Portugalii – nawet ponad 1100 zł.

Jedyne azjatyckie miasto, które znalazło się w zestawieniu dziesięciu najczęściej wyszukiwanych przez polskich użytkowników KAYAK.pl w okresie letnim, to Bangkok. Można jednak zauważyć, że turyści częściej decydują się na tajski wypoczynek poza tradycyjnym sezonem urlopowym. Stolica Tajlandii, której oficjalna nazwa figuruje w Księdze Rekordów Guinnesa, jako najdłuższa nazwa geograficzna na świecie, zajęła w zestawieniu ogólnym czwarte miejsce. Ci, którzy zdecydowali się jednak odwiedzić Bangkok w lipcu lub sierpniu, musieli liczyć się średnio z wydatkiem ok. 2500 zł.

Analizując wyszukiwania lotów realizowanych w miesiącach letnich, zauważyliśmy wzrost ich liczby w sierpniu. Wygląda na to, że Polacy preferują zagraniczny wypoczynek w drugiej połowie wakacji – komentuje Andrew Verbitsky, Dyrektor Regionalny KAYAK.pl.

Co ciekawe, w przypadku wyszukiwań hoteli ranking dziesięciu najpopularniejszych miast został zdominowany przez polskie miejscowości – Warszawę, Gdańsk, Kraków, Sopot i Wrocław. Na pierwszym miejscu uplasował się natomiast Amsterdam.

*Opracowanie przygotowane zostało na podstawie statystyk wyszukiwań połączeń lotniczych na okres lipiec – sierpień 2014 r. dokonanych przez polskich użytkowników porównywarki ofert turystycznych KAYAK.pl.

Rozpocznij karierę z odpowiednim nastawieniem

O swoją karierę zadbać należy samemu. Jest to plusem – daje dużą swobodę i uczy samodzielności. Wiadomo, że szkoła wyższa nie przygotuje do życia zawodowego w 100%. Sukces leży w tym, by traktować siebie jak produkt wymagający ciągłych ulepszeń.

Skonstruuj dla siebie ogólny kilkuletni plan edukacji i kariery. Zastanów się kim chcesz być po jego realizacji, co chcesz w tym czasie osiągnąć. Zbierz informacje potrzebne do realizacji tego co zamierzasz i na ich podstawie dopracuj szczegóły: między innymi terminy i kroki pośrednie. Planowanie to świetny sposób na podjęcie ważnych decyzji i ustalenia priorytetów na samym początku. Można dzięki niemu skupić się na rzeczywistych filarach rozwoju.

Plany mają to do siebie, że się zmieniają. Nie należy ich bezmyślnie realizować, jeżeli znaleźliśmy dla siebie lepszą opcję. Niekorzystne jest również popadanie w perfekcjonizm. Realizacja najważniejszych celów jest najbardziej pożądana, nawet jeżeli jest to osiemdziesiąt ze stu procent pierwotnych założeń.

Niezależnie czy w firmie czy na uniwersytecie, warto wyróżniać się pełnym zaangażowaniem i jakością działań. Nie tylko na początku, ale przez cały czas. Przeciętność nie otwiera drogi awansu czy drzwi ku nowym, bardziej odpowiedzialnym zadaniom, pozwalającym na zdobycie cennych doświadczeń.

Należy docenić doświadczenia z początków swojej kariery, nawet jeżeli nie byliśmy z nich zadowoleni w 100 procentach. W wielu przypadkach okazują się one bardzo pomocne później – mówi Katarzyna Kłopotek, Junior PR Specialist GRUPA 365 NET.

Na koniec warto wspomnieć o soft skills. Ich posiadacze są w stanie o wiele skuteczniej komunikować się z innymi, a jest to podstawą – firmę czy instytucję tworzą przecież ludzie. Okazywanie szacunku innym i prezentowanie wysokiej kultury osobistej znacznie pomaga w kontaktach z ludźmi, a dodatkowo w budowaniu swojej marki. W pracy nieuniknione są również sytuacje stresowe. Niezbędne jest wtedy panowanie nad emocjami i asertywność, a także umiejętność pracy pod presją czasu.

Odpoczynek w pracy

3/4 Polaków pracuje dużo i długo. Powodem są oczekiwania pracodawcy lub pasja do wykonywanego zawodu. Specjaliści przestrzegają – trzeba znaleźć też czas na odpoczynek.

Praca daje satysfakcję, ale brak racjonalnego podejścia do niej niesie ze sobą poważne konsekwencje. „Jeżeli poświęcimy dla pracy odpoczynek, zdrowie, życie rodzinne i towarzyskie, może doprowadzić to do pracoholizmu, który jest chorobą” – mówi serwisowi infoWire.pl Iwona Kowalewski, specjalistka SITA.

Odpoczynek jest niezbędny nie tylko w czasie urlopu, ale i na co dzień. Warto nauczyć się relaksować. „Nie zrywajmy się z budzikiem i nie gońmy od razu do pracy lub innych obowiązków”– podkreśla ekspertka. Nie forsujmy się wieczorem, nie zarywajmy nocy, nie podchodźmy emocjonalnie do spraw, bo trudno będzie nam zasnąć.

Będąc w pracy, warto zrobić sobie chwilę przerwy i poświecić ją tylko dla siebie. Wszytko po to, aby później efektywniej pracować, a w sytuacjach stresowych nie tracić głowy – zaznacza Iwona Kowalewski.

Polimex-Mostostal: Prawomocne uchylenie postanowienia o ustanowieniu sądowego nadzorcy majątku spółki

0

Postanowienie sądu w sprawie uchylenia zabezpieczenia majątku spółki Polimex-Mostostal w postaci tymczasowego nadzorcy sądowego jest prawomocne.

Zarząd spółki Polimex-Mostostal informuje, że 8 września powziął informację o stwierdzeniu przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie Sąd Gospodarczy X Wydział Gospodarczy do spraw upadłościowych i naprawczych prawomocności postanowienia o uchyleniu zabezpieczenia ustanowionego postanowieniem Sądu z 29 lipca 2014 roku w postaci ustanowienia na majątku spółki tymczasowego nadzorcy sądowego z wniosku wierzyciela spółki – osoby fizycznej – Zbigniewa Jóźwiaka.

Bezrobocie w Polsce od siedmiu miesięcy spada. W sierpniu wynosiło 11,7 proc.

Stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec sierpnia wyniosła 11,7 proc. i w porównaniu do lipca zmniejszyła się o 0,2 pkt. proc. – informuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. To już siódmy z rzędu miesiąc spadku bezrobocia.

Sierpień nie jest naturalnym miesiącem spadku bezrobocia. Zdarzały się lata, tak było w 2009 i 2012 roku, kiedy bezrobocie w końcówce wakacji rosło. To pokazuje, że tegoroczny spadek nie jest wyłącznie sezonowy. Ożywienie na rynku pracy jest faktem – powiedział Minister Pracy i Polityki Społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

W sierpniu liczba osób bezrobotnych zmniejszyła się o 24 tys. wynika z szacunków Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Liczba osób zarejestrowanych w urzędach pracy zmalała w tym czasie o 405 tys. W urzędach pracy na koniec sierpnia zarejestrowanych było 1 855 tys. osób.

– Tak duży spadek bezrobocia w sierpniu po raz ostatni miał miejsce 7 lat temu, w 2007 roku, jeszcze przed wybuchem kryzysu – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.

W sierpniu poprawę sytuacji na rynku pracy odnotowano we wszystkich województwach. Największy spadek liczby osób bezrobotnych nastąpił na Śląsku o 3,1 tys. W województwie łódzkim spadek wyniósł 2,6 tys, a w małopolskim 2,4 tys.

Z danych resortu wynika, że firmy chcą zatrudniać nowych pracowników. Pracodawcy zgłosili w sierpniu do urzędów 93 tys. miejsc pracy i aktywizacji zawodowej, o blisko jedną piątą więcej niż w sierpniu 2013 r.

Ile nas kosztuje awans Tuska? Jak dużą będzie miał władzę?

Przekonanie, żywione przez wielu publicystów nad Wisłą, że nominacja dla Tuska to „ostateczny koniec podziału na Europę Wschodnią i Zachodnią” oraz dowód na to, że nasz kraj odgrywa ogromną rolę w Europie, jest wyjątkowo naiwne – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski. W najnowszym wydaniu tygodnika publicyści o tym, ile Polskę kosztował sukces premiera i jakie ma realne znaczenie dla naszej polityki.

Tuż po mianowaniu Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej włoska „La Stampa”, jeden z najważniejszych dzienników w Italii, zamieściła sylwetkę polskiego premiera. Czytelnicy mogli się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że Tusk współtworzył partię o nazwie Polska – Unia Wolności i że o swoich kaszubskich korzeniach dowiedział się dopiero, gdy był dorosły. Swój artykuł o Tusku zamieściła też na swojej stronie BBC. Akapit o osiągnięciach gospodarczych Tuska został niemal słowo w słowo przepisany z angielskojęzycznej Wikipedii. A Wikipedia z kolei opierała się na tekście amerykańskiego magazynu „Time” z roku… 2008. Tusk pozostaje dla europejskich mediów enigmą. Tym bardziej dla zwykłych Włochów, Hiszpanów i Duńczyków, którzy w większości usłyszeli to nazwisko po raz pierwszy (…)  Przekonanie, żywione przez wielu publicystów nad Wisłą, że nominacja dla Tuska to „ostateczny koniec podziału na Europę Wschodnią i Zachodnią” oraz dowód na to, że nasz kraj odgrywa ogromną rolę w Europie, jest wyjątkowo naiwne – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski. Publicysta podkreśla, że szanse na to, iż Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej wzmocni pozycję Polski w Unii, są dość iluzoryczne. Gdybyśmy mogli to stanowisko przehandlować, proponowałbym następujący deal: „Rezygnujemy z szefa Rady Europejskiej, ale chcemy za to 20 stanowisk w następujących dyrekcjach generalnych: energii, rynku wewnętrznego, konkurencji, klimatu i rolnictwa”. Proszę mi wierzyć, taki „barter” byłby dla Polski dużo bardziej opłacalny – pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski.

Z kolei Rafał A. Ziemkiewicz zauważa, że w odgórnym wybuchu radości po nominacji Donalda Tuska starannie unikano pytania, ile za ten zaszczyt zapłaciliśmy. Jakie koncesje musiała poczynić Polska, aby kibicujące PO media mogły ogłosić „największy sukces Polaka od czasów wyboru Jana Pawła II”? – pyta Ziemkiewicz. I zwraca uwagę, że jedna z brytyjskich gazet twierdzi, iż David Cameron – którego poparcie okazało się w staraniach przełomowe – pozyskany został obietnicą wsparcia przez Polskę bardzo istotnej dla brytyjskich konserwatystów zmiany we wspólnotowym prawie, która pozwoliłaby państwom „starej Unii” wypłacać mniejsze świadczenia imigrantom z nowych krajów członkowskich niż swoim „etnicznym” obywatelom. W praktyce oznacza to odebranie brytyjskich zasiłków przebywającym na Wyspach Polakom.(…) Co może nawet nie byłoby sprzeczne z polską racją stanu, bo to, że Polki wyjeżdżają za granicę rodzić dzieci, to dla nas sprawa fatalna. Problem jednak w tym, że oficjalnie Tusk występował bardzo demonstracyjnie przeciwko temu pomysłowi, a w jego otoczeniu opowiadano nawet bajki, jak ostro niby miał „ochrzanić” za to Camerona – pisze Ziemkiewicz. I dodaje, że byłoby jednak bardzo źle, gdyby właśnie zasiłki dla polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii stały się w potocznej świadomości symbolem ceny zapłaconej za brukselski tron dla premiera. Cena była znacznie większa i jej dokładne określenie możliwe będzie zapewne dopiero po zmianie władzy oraz szczegółowym „audycie” ośmioletnich rządów PO – podkreśla Rafał. A. Ziemkiewicz w najnowszym „Do Rzeczy”.

Nasza polityka przypomina dziś najlepsze kryminały Agathy Christie. Wielki Donald odchodzi na stanowisko szefa Rady Europejskiej i natychmiast iluś polityków PO oraz PiS zaczyna snuć polityczne plany i wewnątrzpartyjne intrygi. Swoisty moment zero, o którym wielu myślało od lat, ale nie wierzyło, że w końcu nadejdzie – tak z kolei komentuje zmiany na polskiej scenie politycznej Piotr Semka. Jaka będzie Polska bez Tuska? Na razie inicjatywę mają wyznawcy Donalda. Sugerują, że Polska bez Tuska niewiele będzie się różnić od tej dotychczasowej. O tym jednak, że sama informacja o usunięciu się premiera z krajowego podwórka zmieniła nastroje, świadczyły dziwne weekendowe wydarzenia, kiedy to ogłoszono nominację dla lidera Platformy. Wcześniej, 29 sierpnia, w Belwederze rozmawiano nie tylko o sytuacji na Ukrainie, ale także o „ważnych decyzjach dla Polski”. Na spotkaniu Bronisław Komorowski gościł Ewę Kopacz i Tomasza Siemoniaka. O ile tego dnia przed południem Ewa Kopacz ogłaszała, że jest gotowa zostać premierem, jeśliby „sytuacja tego wymagała”, o tyle po spotkaniu w Belwederze nabrała wody w usta. 1 września Tusk w pierwszych swoich wystąpieniach zaczął na gwałt podkreślać, że wybór nowego premiera zostanie ogłoszony przez prezydenta. Dziś trudno mieć wątpliwości, że Komorowski zawetował błyskawiczną intronizację Kopacz – zauważa Semka. „Burzliwa Polska bez Tuska” – w nowym „Do Rzeczy”.

Ewie Kopacz trudno odmówić politycznego sprytu. Wspinając się po szczeblach politycznej kariery, wielokrotnie pokazała, że potrafi być tak samo bezwzględna, jak Donald Tusk – pisze z kolei Kamila Baranowska. I przypomina, że kiedy Ewa Kopacz starła się w telewizji z Markiem Suskim, swoim przeciwnikiem z tego samego okręgu wyborczego, wychodząc ze studia, wycedziła do niego przez zęby: „Już nie jesteśmy, Suski, kolegami”. Suski wspomina, iż była tak zdenerwowana, że papieros, którego właśnie próbowała zapalić, wypadł jej z ręki. Od tamtej pory są znów na „pan/pani”, choć znają się prawie od 20 lat.Ta historia dobrze oddaje to, co jej koledzy z partii – zarówno byli, jak i obecni – nazywają „niestabilnością emocjonalną”. Zadziwiająco łatwo wyprowadzić ją z równowagi. Pod tym względem jest całkowitym przeciwieństwem opanowanego nawet w najbardziej kryzysowej sytuacji Donalda Tuska – pisze Baranowska. Nic dziwnego, że opozycja na wieść o tym, że to właśnie Ewa Kopacz ma dziś największe szanse, by objąć stanowisko premiera, zaciera ręce. Czy słusznie? O tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy.

Paradoksalnie awans Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej może przyspieszyć prace nad powołaniem sejmowej komisji „w celu zbadania okoliczności, jakie towarzyszyły powstaniu projektu ustawy o likwidacji WSI i weryfikacji ich kadr, powstaniu i publikacji raportu o działaniach żołnierzy i pracowników WSI” – zauważa z kolei Sławomir Cenckiewicz. Patronem rozprawy z likwidatorami WSI zostanie Bronisław Komorowski, który będzie jednak starał się w sprawę zanadto nie angażować publicznie, gdyż w tej kwestii występuje w rażącym konflikcie interesów. Ze względu na udział Komorowskiego w prowokacji, zapoczątkowanej nierzetelną publikacją „Dziennika” pt. „Aneks do raportu o WSI na sprzedaż” z 19 listopada 2007 r., która stanowiła jakby preludium do podjęcia działań przez ABW w sprawie rzekomego handlu tajnym aneksem do raportu z weryfikacji WSI, sąd nad Macierewiczem będzie miał charakter wyłącznie doraźnej dintojry – pisze Cenckiewicz. Więcej – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także komentarz Krzysztofa Rybińskiego, który pisze, że trudno zrozumieć, dlaczego unijni przywódcy wybrali na przewodniczącego Rady Europejskiej polityka, który skazał Polskę na stagnację, a przyszłe pokolenia emerytów na biedę. Elity unijne oraz światowa finansjera mają zupełnie inną ocenę nadwiślańskich polityków niż Polacy. Na przykład były minister Sami Wiecie Który był kilkakrotnie wybierany na najlepszego ministra finansów Europy przez międzynarodową prasę finansową, a w Polsce wielokrotnie otrzymał od polskich przedsiębiorców nagrodę Malinę dla największego szkodnika gospodarczego – pisze Rybiński. Czyja ocena jest słuszna? Czy rację mają Polacy oceniający rząd Tuska bardzo źle? Jakimi kryteriami kierują się liderzy krajów Unii, którzy wybrali go na swojego przewodniczącego? Próba odpowiedzi – na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy”.

Rekordowy eksport niemieckiej gospodarki. W lipcu 2014 sięgnął 101 mld euro

Ze skorygowanych sezonowo danych wynika, że Niemcy wyeksportowały w lipcu towary o wartości 101 mld euro, importując ich w tym czasie za 77,6 mld euro.

Jest to najwyższa w historii miesięczna wartość eksportu – podkreślił w komunikacie Federalny Urząd Statystyczny.

Niemiecki eksport wzrósł w lipcu 2014 o 4,7 proc. w porównaniu do czerwca. Import spadł w tym czasie o 1,8 proc. Federalny Urząd Statystyczny poinformował też, że w ciągu roku niemiecki eksport zwiększył się o 8,5 proc, a import o 1,0 proc.

Tym samym, w handlu zagranicznym Niemcy miały w lipcu 2014 roku nadwyżkę 23,4 mld euro przy nadwyżce 16,3 mld euro w lipcu 2013 roku. Według wstępnych wyników Deutsche Bundesbanku, w lipcu 2014 na rachunku bieżącym bilansu płatniczego nadwyżka wynosiła 21,7 mld euro wobec 12,3 mld euro w lipcu 2013.

Eksport Niemiec do państw członkowskich Unii Europejskiej wyniósł w lipcu 56,9 mld euro (wzrost o 9,6 proc.), zaś import 50,4 mld euro (wzrost o 2,6 proc.).

Eksport do krajów spoza Unii Europejskiej wyniósł w tym czasie 44,1 mld euro, a import 27,2 mld euro. W porównaniu z lipcem 2013 roku eksport do krajów trzecich wzrósł o 7,2 proc, natomiast import z tych krajów zmniejszył się o 1,8 proc..

Polska bankowość w liczbach – II kwartał 2014 r.

28 mln rachunków bankowych, 26 mln klientów mających podpisaną umowę umożliwiającą korzystanie z bankowości internetowej i 3 mln aktywnych użytkowników bankowości mobilnej – tak wygląda rynek bankowy w Polsce wg raportu Bankier.pl i PRNews.pl za II kwartał 2014 roku.

Obecnie Banki w Polsce prowadzą 28 mln rachunków, łącznie z bankami spółdzielczymi i SKOK liczba ta przekroczyła 30 mln ROR. Niekwestionowanym liderem jest PKO Bank Polski, obsługujący prawie 6,4 mln kont, drugą pozycję zajmuje Bank Pekao SA – 3,6 mln kont, a trzecie BZ WBK – 3,4 mln. W stosunku do ubiegłego roku, banki zanotowały wzrost o 1,1 mln – najwięcej kont osobistych przybyło grupie Alior Banku, Getin Noble Banku i mBanku.

– Niektóre banki zaczęły porządkować bazę z tzw. martwych kont. To nieużywane rachunki, z których klienci przestali już korzystać. Banki podkreślają, że liczy się przede wszystkim jakość, a nie ilość kont. Niewykluczone, że ten trend nasili się jeszcze mocniej w niedalekiej przyszłości – mówi Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Banki w Internecie

Według informacji zebranych przez Bankier.pl i PRNews.pl, ponad 26 mln klientów ma podpisaną umowę o korzystanie z bankowości internetowej. W stosunku do danych zaprezentowanych przez banki rok temu zanotowano wzrost o 3,5 mln. Najwięcej klientów bankowości internetowej ma PKO BP – 6,6 mln, tuż za nim – mBank – 3,3 i BZ WBK – 2,7 mln.

– Bankowość internetowa jest już standardem, a dostęp do rachunku przez ten kanał oferują wszystkie banki. Widać jednak dużą różnicę między liczbą osób, które mają umowę o korzystanie z bankowości elektronicznej, a liczbą osób, które aktywnie korzystają z tego kanału. Nadal wiele osób woli obsługiwać swoje konto w placówce. Mimo tego, zatrudnienie w sektorze bankowym cały czas topnieje. Banki starają się skłonić klientów do samoobsługowego korzystania z rachunków, za pomocą elektronicznych kanałów dostępu – mówi Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Polacy coraz bardziej mobilni

Bankowość mobilna ma  jest już ponad 3 miliony użytkowników. W ciągu ostatniego roku ich liczba wzrosła o ponad 1,3 mln osób. Z danych zebranych przez PRNews.pl wynika, że najwięcej mobilnych klientów mają: mBank, Pekao SA i PKO BP.

– Bardzo szybko przybywa klientów, którzy preferują obsługę konta z poziomu telefonu komórkowego. Ten trend dotarł także do sektora banków spółdzielczych. Już kilkadziesiąt banków oferuje ten kanał dostępu swoim klientom, a liczba użytkowników bankowości mobilnej w sektorze spółdzielczym przekroczyła 40 tys. osób. W odróżnieniu do banków uniwersalnych, które promują aplikacje mobilne, spółdzielcy wdrażają rozwiązania oparte o serwisy lite – komentuje Wojciech Boczoń, ekspert Bankier.pl.

Spłata kredytu hipotecznego w walucie

W ostatnich latach Polacy zaciągają zobowiązania głównie w złotych, nadal blisko 50 proc. zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych stanowią te zaciągane w walucie obcej, przede wszystkim we frankach szwajcarskich. 

Według danych Komisji Nadzoru Finansowego wartość zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów mieszkaniowych na koniec czerwca br. wynosiła 344 mld zł, z czego 133 mld stanowiły kredyty w CHF, zaś 30 mld zł – w euro.

Osoby, które zdecydowały się na zaciągnięcie kredytu walutowego, pomimo iż zarabiają w złotówkach, narażone są nie tylko na ryzyko kursowe, ale także koszty związane z wymianą walut. O ile ryzyko trudno jest minimalizować, o tyle koszty zakupu waluty potrzebnej do spłaty raty można obniżyć już znacznie łatwiej – Łukasz Falkiewicz, kierownik sprzedaży w departamencie skarbu Meritum Banku

Tzw. ustawa antyspreadowa, która została wprowadzona w sierpniu 2011 roku, pozwala klientom na spłacanie rat kredytów bezpośrednio w obcej walucie. Zgodnie z jej zapisami, banki zobowiązane są do odstąpienia od opłat za aneks do umowy kredytowej oraz do niepobierania opłat za rachunek walutowy przeznaczony do spłaty kredytu.

W praktyce oznacza to, że po uregulowaniu formalności z bankiem, w którym spłaca kredyt hipoteczny w obcej walucie, klient ma prawo zakupić ją tam, gdzie jest najtaniej, a późnej przelewać ją bezpośrednio na konto przeznaczone do spłaty kredytu hipotecznego – podkreśla ekspert Meritum Banku.

Według szacunków z dobrodziejstw „ustawy antyspreadowej” korzysta blisko 200 tys. klientów z 700 tys. osób posiadających takie zobowiązanie. Liczba ta będzie z pewnością rosła. Oprócz wymiernych oszczędności popularność tego rozwiązania będą wspierać szybkość i wygoda, jaką zapewniają kantory internetowe, a także rosnące bezpieczeństwo związane m.in. z wejściem na ten rynek banków, które zapewniają równie atrakcyjne kursy, przy zachowaniu wszystkich wymogów bezpieczeństwa i gwarancji, które wynikają ze specyfiki prowadzonej przez nie działalności.

Najważniejszym elementem budującym przewagę konkurencyjną będzie atrakcyjność cenowa i oszczędności, jakie zapewnia wymiana walut na własną rękę. Ich wielkość zależy od wysokości raty, w wielu przypadkach wynosi kilkaset złotych rocznie lub jest nawet wyższa. Dla przykładu, według naszych szacunków* oszczędności w skali roku dla miesięcznej raty 1 000 CHF wyniosą ok. 1297 zł, zaś dla miesięcznej raty 1 000 EUR ok. 1643 zł. Biorąc pod uwagę, że kredyty hipoteczne są spłacane przez wiele lat, kwoty oszczędności nabierają jeszcze większego znaczenia – ocenia Łukasz Falkiewicz.

Jak zatem rozpocząć kupowanie walut potrzebnych na spłatę raty? Pierwszym krokiem jest załatwienie formalności w banku, który udzielił kredytu.  Najczęściej wymagane jest podpisanie aneksu do umowy, w którym klient deklaruje, że raty będzie spłacał bezpośrednio w walucie. Następnie trzeba zabrać się za szukanie najtańszej waluty. Najprostszą opcją jest oczywiście sprawdzenie cen i wymiana waluty w internecie, choć niektórzy klienci zdecydują się pewnie jeszcze na wizytę w kantorze. Wśród opcji dostępnych online można skorzystać z oferty kantoru prowadzonego przez bank lub firmę niebankową.

Za kantorem bankowym przemawia z pewnością większe bezpieczeństwo. Po pierwsze, środki zdeponowane na rachunku bankowym są objęte gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, po drugie, wszystkie transakcje podlegają nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i po trzecie, transakcje w walucie są zawierane w ramach rachunków, których właścicielem jest klient i nie musi on przesyłać pieniędzy na inne rachunki, a następnie czekać na ich zwrot. Dokonując wymiany online warto też zwrócić uwagę na ew. dodatkowe koszty czy prowizje, np. za wykonanie przelewu walutowego.

* Kwoty zostały wyliczone na podstawie średniej marży dla 10 banków referencyjnych (Bank BPH, Bank Millennium, Deutsche Bank, DnB Nord, BNP Paribas, Getin Bank, mBank, Nordea, PKO BP, Raiffeisen Polbank), w porównaniu do warunków cenowych obowiązujących w ramach rachunku e‑Kantor w Meritum Banku. Marże zostały obliczone w oparciu o kursy dostępne na stronach banków w dniu 07.04.2014. Oszczędności dla raty w EUR nie uwzględniają opłaty za przelew w walucie wymienialnej w EUR do banku krajowego. 

Hurtowy dystrybutor leków Neuca kupiła przychodnie Helpmed. Chce budować sieć przychodni

0

Zarząd Neuca poinformował w poniedziałek, że Neuca Med, jednostka zależna od Neuca nabyła w piątek 100 proc. udziałów przedsiębiorstwa NZOZ Helpmed ZPCHR. im. dr. med. Tadeusza Boczonia.

Nabyta spółka prowadzi dwie przychodnie lekarskie w Tychach oraz dwie przychodnie przyzakładowe. Dwie placówki świadczą usługi w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i rehabilitacji, a dwie kolejne to przychodnie przyzakładowe, oferujące usługi m.in. w zakresie medycyny pracy. W sumie przejęte podmioty swoją opieką obejmują ponad 14 tys. pacjentów.

Neuca to największy hurtowy dystrybutor farmaceutyków w Polsce

– Inwestycje w podstawową opiekę medyczną to element strategii budowania przez Neuca własnej sieci przychodni lekarskich – podkreśla spółka w komunikacie. – W wyniku przeprowadzonych transakcji Neuca Med posiada siedem przychodni.

NIK o przygotowaniach do wykorzystania środków unijnych

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli, Minister Infrastruktury i Rozwoju oraz zarządy województw podjęli skuteczne działania w celu przygotowania Polski do wykorzystania środków unijnych w latach 2014-2020. Umowa partnerstwa z Polską została zaakceptowana przez Komisję Europejską 23 maja 2014 roku. Spośród wszystkich krajów Unii Polskę wyprzedziły w przygotowaniach tylko Dania i Niemcy.

NIK poświadcza, że Minister Infrastruktury i Rozwoju należycie zaplanował, zorganizował, koordynował i realizował proces przygotowań do wykorzystania środków z funduszy strukturalnych oraz Funduszu Spójności. Podjęte działania umożliwiły przygotowanie i przekazanie do Komisji Europejskiej projektu umowy partnerstwa oraz projektów krajowych i regionalnych programów operacyjnych. Działania związane z opracowaniem projektu umowy partnerstwa były skuteczne i doprowadziły do przedłożenia dokumentu Komisji Europejskiej w obowiązującym terminie.

W Ministerstwie przygotowano projekt Ustawy o zmianie ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, która weszła w życie 8 kwietnia 2014 r. Opracowano też projekt Ustawy o zasadach realizacji programów w zakresie polityki spójności finansowanych w perspektywie finansowej 2014-2020.

Zarządy województw opracowały i przekazały do Komisji Europejskiej projekty regionalnych programów operacyjnych. Minister Infrastruktury i Rozwoju wydał opinie o zgodności projektów Regionalnych Programów Operacyjnych z zapisami projektu umowy partnerstwa, z zastrzeżeniem uwzględnienia zgłoszonych uwag.

Podział funduszy strukturalnych na krajowe programy operacyjne na lata 2014-2020

Program operacyjny

w mld euro

w %

Infrastruktura i Środowisko

27,4

60,1

Inteligentny Rozwój

8,6

18,9

Wiedza, Edukacja, Rozwój

4,7

10,3

Polska Cyfrowa

2,2

4,8

Polska Wschodnia

2,0

4,4

Pomoc Techniczna

0,7

1,5

Ogółem

45,6

100,0

Źródło: opracowanie własne na podstawie umowy partnerstwa zatwierdzonej przez Komisję Europejską w dniu 23 maja 2014 r.

Podział funduszy strukturalnych na regionalne programy operacyjne na lata 2014-2020

Regionalny program operacyjny

w mld euro

w %

Dolnośląskie

2,2

7,1

Kujawsko-Pomorskie

1,9

6,1

Lubelskie

2,2

7,1

Lubuskie

0,9

2,9

Łódzkie

2,2

7,1

Małopolskie

2,9

9,3

Mazowieckie

2,1

6,8

Opolskie

0,9

2,9

Podkarpackie

2,1

6,8

Podlaskie

1,2

3,9

Pomorskie

1,9

6,1

Śląskie

3,5

11,3

Świętokrzyskie

1,4

4,5

Warmińsko-Mazurskie

1,7

5,5

Wielkopolskie

2,4

7,7

Zachodniopomorskie

1,6

5,1

Ogółem

31,1

100,0

Źródło: opracowanie własne na podstawie umowy partnerstwa zatwierdzonej przez Komisję Europejską w dniu 23 maja 2014 r.

NIK stwierdza, że w Ministerstwie i urzędach marszałkowskich prowadzono działania w celu przygotowania instytucji do realizacji programów operacyjnych w latach 2014-2020.

Zdaniem NIK należy podkreślić, że w projektach krajowych programów operacyjnych oraz w projektach programów regionalnych zaplanowano uwzględnienie uproszczeń, mających na celu zmniejszenie obciążeń administracyjnych we wdrażaniu funduszy w okresie 2014-2020. Mają one dotyczyć zarówno regulacji prawnych jak i instytucjonalnych, w tym sposobu występowania o dofinansowanie i realizacji oraz rozliczania projektów przez beneficjentów.

Minister oraz zarządy województw podjęły odpowiednie działania, mające na celu wyznaczenie i przygotowanie instytucji zarządzających i pośredniczących do wykonywania zadań wdrożeniowych. W ramach Ministerstwa i urzędów marszałkowskich podjęta została decyzja o powierzeniu instytucjom zarządzającym programami operacyjnymi obowiązków związanych z poświadczaniem wydatków, poniesionych w ramach programów operacyjnych (tzw. certyfikacji wydatków).

W ramach systemu wdrażania programów operacyjnych nie będzie funkcjonowała oddzielna Instytucja Certyfikująca, nie będą także funkcjonowały Instytucje Pośredniczące w Certyfikacji.

Zdaniem NIK, należy jednak zapewnić rozdzielenie funkcji zarządzania i certyfikacji w ramach Instytucji Zarządzających. Realizacja zadań dotyczących poświadczania poniesionych wydatków powinna być instytucjonalnie i proceduralnie rozdzielona od zadań związanych z zarządzaniem i kontrolą, tzn. zadania te nie mogą być realizowane przez te same osoby i komórki organizacyjne. Podział ten będzie szczególnie istotny przy realizacji projektów własnych samorządu województwa. Przejęcie zadań w zakresie certyfikacji wydatków przez IZ RPO wymaga szczególnej uwagi zarządów województw, gdyż urzędy marszałkowskie będą to zadanie wykonywać po raz pierwszy (wcześniej te zadania wykonywały urzędy wojewódzkie).

S. Buczek (Quercus TFI): Dobre wyniki w drugiej połowie roku pokażą te same spółki, co w pierwszej. Wyjątkami mogą być Kruk, PKN Orlen i Lotos

CEO Magazyn Polska

Coraz większe obawy o postępujące spowolnienie w polskiej i europejskiej gospodarce mogą przełożyć się na większą zmienność na GPW w drugiej połowie roku. Większość spółek, które pokazały wyróżniająco dobre wyniki za pierwsze 6 miesięcy, ponownie znajdzie się w tym gronie – przewiduje prezes Quercus TFI. Wyjątkiem mogą być spółki paliwowe.

Wyniki polskich spółek w II kwartale oraz w całym I półroczu były neutralne. Nie zaskoczyły one czymś bardzo nadzwyczajnym. Bardzo dobre wyniki podawały banki. W szczególności w  drugim kwartale, najlepsze wyniki w naszej ocenie jakościowo podał ING, a także Bank Handlowy, któremu sprzyjały niższe rentowności obligacji skarbowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

Zysk netto Banku Handlowego w drugim kwartale 2014 r. wyniósł 266,25 mln zł, podczas gdy analitycy spodziewali się zysku netto na poziomie 248 mln zł. Wynik na inwestycyjnych dłużnych papierach wartościowych wyniósł w II kwartale 2014 r. 65,6 mln zł. Również ING BSK osiągnął w II kwartale br. lepsze wyniki od oczekiwań: zysk netto wyniósł 282 mln zł, podczas gdy rynek oczekiwał 270 mln zł zysku netto.

Trwająca hossa na rynku obligacji rządowych pozytywnie wpłynęła także na wyniki największego polskiego ubezpieczyciela. Grupa PZU zanotowała w pierwszym półroczu 2014 r. wynik z inwestycji na poziomie 1,357 mld zł, z czego 1,244 mld zł stanowił wynik na instrumentach dłużnych. Skonsolidowany zysk netto wzrósł w pierwszym półroczu o 2,7 proc. rok do roku, do poziomu 1,72 mld zł.

Jeżeli chodzi o inne spółki, które wyróżniły się in plus, tutaj wskazalibyśmy firmy głównie z sektora przemysłowego średniej wielkości, które są liderami swoich branż. Na przykład są to takie spółki, jak Kęty, Amica i Sanok. Te firmy uzyskiwały naprawdę bardzo duże przyrosty porównując wyniki rok do roku. Również dobre wyniki osiągały firmy finansowe spoza sektora bankowego, takie jak PZU czy na przykład Kruk – wskazuje Buczek.

Amica Wronki odnotowała w II kwartale br. wzrost skonsolidowanego zysku netto do 20,56 mln zł z 5,35 mln zł rok wcześniej. Przychody w ujęciu rocznym zwiększyły się z 364,33 mln zł do 449,88 mln zł. Poprawa wyników miała miejsce pomimo eskalacji konfliktu między Rosją i Ukrainą. Udział Europy Wschodniej w sprzedaży producenta sprzętu AGD wynosi obecnie 29 proc, niewiele mniej niż udział polskiego rynku (35 proc.).

Grupa Kęty poprawiła w I półroczu zysk netto niemal o 40 proc. w ujęciu rocznym i podniosła prognozę zysku za cały 2014 r. o ponad 30 proc. Inwestorzy pozytywne zareagowali na te informacje, ponieważ Kęty posiadają również zakład produkcyjny na Ukrainie, który z powodu niskiego popytu pracuje jedynie na 2 zmiany, zamiast zakładanych 3.

Na drugim biegunie znalazły się spółki, które miały ekspozycję na rynki wschodnie i w związku z tym, co dzieje się na Ukrainie, musiały w pewnym stopniu odczuć dekoniunkturę w samym drugim kwartale. Jako przykłady można podać takie spółki, jak Getin Holding czy Asbis – wymienia prezes Quercus TFI.

W pierwszym półroczu 2014 r. wynik netto Idea Bank na Ukrainie z Grupy Getin Holding wyniósł -19,6 mln zł wobec 30,7 mln zł zysku rok wcześniej. Na rynku białoruskim bank osiągnął w tym okresie 0,8 mln zł zysku netto, z kolei w Rosji – 13,6 mln zł zysku netto.

Sebastian Buczek spodziewa się w drugiej połowie 2014 r. kontynuacji trendów z pierwszych 6 miesięcy, aczkolwiek niektóre spółki mogą zaskoczyć inwestorów – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.

Takim wyjątkiem może być Kruk, który w pierwszym półroczu tego roku odnotował rekordowo udane wzrosty, natomiast w drugiej połowie roku już tak dobrze nie będzie. Wyniki nie będą ciągle złe, ale nie będą aż tak dobre, jak pierwszej połowie roku. Niespodzianką trzeciego kwartału mogą być wyniki takich firm, jak PKN Orlen czy Lotos, które korzystają z poprawy na rynku marż rafineryjnych, z dobrych marż petrochemicznych – uważa Sebastian Buczek.

Petrolivest: W półroczu wzrosła strata netto spółki

0

Strata netto spółki Petrolinvest, przypadająca akcjonariuszom jednostki dominującej w I półroczu 2014 wyniosła 71,3 mln zł. W tym samym okresie 2013 roku strata przekraczała 61,16 mln zł.

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży spółki w I półroczu 2014 to 3 tys. zł przy 64 tys. zł w roku 2013.

Aktywa spółki 30 czerwca 2014 warte były  976,57 mln zł  wobec 1,1 mld pod koniec 2013 roku.

Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania spółki pod koniec czerwca 2014 przekraczały 727 mln  zł.  przy ponad 699 mln  zł 31 grudnia 2013.

W komunikacie spółka przyznaje, że ma problemy ze spłatą rat zaciągniętych kredytów

– Opóźnienie w zamknięciu transakcji sprzedaży udziałów Petrolinvest w kazachskiej spółce Emba oraz przedłużające się negocjacje z inwestorami zainteresowanymi współpracą w ramach projektu prowadzonego przez spółkę OTG wpływają bezpośrednio na zdolność spółki i Grupy Kapitałowej do regulowania bieżących zobowiązań – informuje spółka w komunikacie. – Łączna wysokość przeterminowanych zobowiązań Grupy według stanu na dzień 30 czerwca 2014 roku wyniosła 331,6 mln złotych, z czego kwota 273,0 mln złotych dotyczyła niespłaconego zadłużenia kredytowego wobec PKO BP i BGK oraz BCC.

Także zobowiązania krótkoterminowe nie znajdują pokrycia w aktywach krótkoterminowych spółki- przyznaje zarząd Petrolinvestu, podkreślając też, że regulowanie przez spółkę swoich zobowiązań w przyszłości wymaga dostępu do źródeł finansowania. Jak podkreślono Petrolinvest prowadzi zaawansowane projekty poszukiwawczo- wydobywcze na terenie koncesji w Kazachstanie i w Polsce

– Brak możliwości pozyskania finansowania w planowanej wysokości i terminie może mieć istotny wpływ na działalność, sytuację finansową i majątkową oraz wyniki spółki i Grupy Kapitałowej – zaznaczono w komunikacie.

Ze względu na nieterminowe przekazanie przez Petrolinvest raportu za I półrocze, GPW na początku września zawiesiła obrót akcjami spółki do 8 września 2014.

Kino Polska kupi TV Okazje

Rada nadzorcza Kino Polska TV zdecydowała o zakupie większościowego pakietu udziałów TV Okazje.

Kino Polska TV poinformowała, że 5 września 2014 rada nadzorcza spółki podjęła uchwałę w sprawie udzielenia zgody na zakup przez Kino Polska TV 80 proc. udziałów spółki TV Okazje za cenę 59.5 tys zł. Jednocześnie Kino Polska TV udzieli pożyczki spółce TV Okazje w wysokości nie wyższej niż 250 tys euro, przeznaczonej na rozwój działalności tej spółki.

TV Okazje jest podmiotem debiutującym na rynku mediów, zajmującym się sprzedażą pozyskiwanych od zewnętrznych dystrybutorów produktów teleshoppingowych za pośrednictwem telewizji, rynków e -commerce oraz  sieci detalicznych.

Kino Polska TV szacuje, że inwestycja ta będzie miała pozytywny wpływ na zysk EBITDA spółki już w roku 2015.

Polski rynek private equity w gronie najlepszych na świecie pod względem zyskowności

CEO Magazyn Polska

Stabilność gospodarcza i polityczna, duży rynek wewnętrzny oraz zdrowy system finansowy – te atuty Polski decydują o tym, że przypada na nią połowa inwestycji private equity w Europie Środkowo-Wschodniej.  W ostatniej dekadzie zanotowano tu jedne z najwyższych stóp zwrotu na świecie. Potencjał do rozwoju niepublicznego rynku kapitałowego w Polsce jest jednak wciąż duży, bo private equity stanowi tylko 0,1 proc. PKB.

W ciągu ostatnich 10 lat najwyższe stopy zwrotu na całym świecie, nie tylko w regionie, osiągnięto w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji, z czego główna część to Polska. To jest bardzo dobra informacja, szczególnie dla tych, którzy szukają dofinansowania w ramach funduszy private equity, które zbierają środki. Jest to rzeczywiście coś, co wyróżnia nas na tle całego świata – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor mec. Michał Karwacki, Kancelaria Squire Patton Boggs.

Blisko połowa rynku private equity (PE) w Europie Środkowo-Wschodniej przypada na Polskę. Głównym atutem Polski jest stabilność gospodarcza i polityczna w połączeniu z relatywnie wysokim tempem wzrostu PKB, zwłaszcza na tle strefy euro. Obecnie kapitał omija także Rosję i Ukrainę, które w przeszłości były ważnymi konkurentami dla innowacyjnych spółek nad Wisłą.

Jak by to nie zabrzmiało negatywnie, konflikt ukraińsko-rosyjski w pewnym znaczeniu nam pomaga, jeżeli chodzi o przyjmowanie inwestycji i dofinansowanie podmiotów private equity – uważa Karwacki.

Choć Polska jest liderem pod względem wielkości private equity w Europie Środkowo-Wschodniej, to ten rynek w relacji do gospodarki jest wciąż niewielki.

To jest tylko 0,1 udziału w PKB, w Europie Zachodniej to jest 0,3 proc., więc ten rynek jest trzykrotnie większy. Widać potencjał dalszego rozwoju, jeżeli chodzi o skalę makro – ocenia mecenas z Kancelarii Squire Patton Boggs.

Wśród dominujących branż na niepublicznym rynku kapitałowym jest IT, telekomunikacja oraz ochrona zdrowia. Ta ostatnia odróżnia Polskę od rozwiniętych rynków, gdzie rynek prywatnych usług medycznych jest już znacznie bardziej zaawansowany.

Dynamiczny rozwój niepublicznych rynków kapitałowych może z czasem pozytywnie wpłynąć także na rynek publiczny, jeżeli rozwinięte dzięki funduszom PE lub venture capital spółki zdecydują się wejść na parkiet GPW. Z tego względu pozytywną wiadomością jest to, że najszybszy wzrost w zeszłym roku miał miejsce właśnie w segmencie venture capital.

Bardzo często to jest inwestycja we wczesnej fazie rozwoju spółki, która daje bardzo dużą możliwość zwrotu z kapitału. Pamiętajmy też, że w Polsce jest już dosyć rozwinięty i dojrzały rynek podmiotów venture capital, które działają i mają konkurencję. To nie jeden, lecz kilka podmiotów, które specjalizują się w tego typu inwestycjach – wskazuje Michał Karwacki.

Do grona liderów venture capital w Polsce należą MCI Management, Intercapital i 3TS. Fakt bycia liderem w regionie oraz jedne z najwyższych stóp zwrotu na świecie to dobry prognostyk do dalszego rozwoju niepublicznego rynku kapitałowego w Polsce – uważa Karwacki.

To bardzo pomoże tym funduszom polskim, które zbierają w tym roku lub na przełomie tego i następnego roku środki od europejskich instytucji. Są to głównie trzy: Resource Partners, Value4Capital oraz Royalton Partners. O tych podmiotach będzie głośno jako o tych, które będą starały się o środki, próbując wykorzystać tę koniunkturę – przewiduje mecenas z Kancelarii Squire Patton Boggs.

Baltona oczekuje ożywienia na rynku. Spółka liczy na poprawę wyników w II półroczu

0

CEO Magazyn Polska

Baltona liczy na to, że II półrocze będzie dla niej znacznie zyskowniejsze niż pierwsze sześć miesięcy 2014 roku. Spółka ma nadzieję, że jej wcześniejsze inwestycje zaczną przynosić większe dochody wraz z ożywieniem na rynku.

– Oczekiwania co do liczby pasażerów, czyli klientów biur turystycznych, są bardzo duże i mówimy tutaj o dwucyfrowym wzroście – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Uryga, prezes spółki Baltona. – Jestem przekonany, że to się bardzo pozytywnie przełoży na wyniki Baltony, w której turyści kupują przed wylotem na wakacje.

Baltona to największy operator sklepów wolnocłowych w Polsce. Działa też na rynkach Unii Europejskiej i na Ukrainie. W 2013 roku spółka posiadała 50 lokali. Najnowszy sklep Baltona otworzyła na lotnisku w Alghero na Sardynii.

W drugim półroczu, a przynajmniej w trzecim kwartale staramy się nie robić jakichś większych inwestycji – mówi Andrzej Uryga. – To jest szczyt sezonu sprzedaży i koncentrujemy się wtedy na obsłudze klientów i pełnym zaopatrzeniu sklepów. Nowe inwestycje mogą pojawić się w czwartym kwartale, jeżeli będzie ku temu dobra okazja.

Mimo braku konkretnych deklaracji inwestycyjnych, szefowie Baltony nie kryją, że w tej chwili celem ekspansji spółki może być cała Europa.

Oczywistym kierunkiem ekspansji dla nas, ze względu na know-how i przewagę technologiczną, jest Europa Środkowo-Wschodnia, Ukraina, kraje Pribałtyki i całe Bałkany, to tam poszukujemy różnego rodzaju celów do przejęcia – deklaruje prezes Baltony. – Ale jak się okazuje, pojawiają się również okazje w Europie Zachodniej, która jest co prawda dużo trudniejszym rynkiem, ale też rentowniejszym ze względu na dużą siłę nabywczą klientów i pasażerów.

Poza sprzedażą w sklepach wolnocłowych spółka zajmuje się też zaopatrywaniem statków dalekomorskich oraz placówek dyplomatycznych, także w państwach bałtyckich, na Ukrainie i w Rosji.

Wiadomo, że to się wiąże z ryzykiem, ale zakładamy, że to ryzyko jest krótkoterminowe i że w dłuższej perspektywie te regiony będą dochodowe i będą uzupełniały i rozwijały naszą ofertę – uważa Andrzej Uryga.

Baltona zdaje sobie sprawę z tego, że zaopatrywanie placówek dyplomatycznych nie będzie nigdy przynosić wielkich zysków. Tę branżę w naturalny sposób ogranicza liczba dyplomatów mających prawo kupować w sklepach towary nieobciążone podatkiem VAT. Spółka jednak liczy na to, że zyski z tego rynku uzupełnią to, co zarabia dzięki sklepom na lotniskach.

– Oczywiście w trakcie wakacji dyplomaci kupują trochę mniej, na koniec roku kupują trochę więcej, ale to się dobrze nakłada na sezonowość Baltony, która jest dokładnie odwrotna – mówi prezes spółki. – Liczymy na to, że ta działalność, chociaż nieprosta, przyniesie jednak uzupełnienie i wyrównanie przychodów z całego roku, czyli doprowadzi do zmniejszenia tej bolesnej sezonowości, którą musimy zawsze inwestorom tłumaczyć ze względu na trudniejszy początek roku, który potem dopiero odrabiamy.

W I półroczu 2014 spółka osiągnęła przychody przekraczające 155 mln zł. Było to  o 59 proc. więcej niż rok wcześniej. Pomimo tego wyższe koszty związane m.in. z inwestycjami oraz spadkiem sprzedaży na Ukrainie przyniosły Baltonie wzrost straty netto przypadającej na właścicieli jednostki dominującej z 3,07 mln zł przed rokiem do 7,29 mln zł w tym roku.

Sprzedaż nowych aut w tym roku o 12-13 proc. wyższa

CEO Magazyn Polska

Tegoroczne wakacje były wyjątkowo udane dla producentów i sprzedawców aut. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w sierpniu zarejestrowano ponad 20 tys. nowych samochodów, czyli blisko 5 proc. więcej niż przed rokiem. Wyniki Opla wskazują nawet na 50-proc. wzrost sprzedaży.

Od początku roku zarejestrowano 221 477 nowych samochodów osobowych, czyli o 15,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W samym sierpniu wzrost wyniósł 4,9 proc. (20 003 auta). W tym samym miesiącu zarejestrowano w Polsce 3 346 samochodów dostawczych do 3,5 t, czyli o 17 proc. więcej niż przed rokiem, a od początku roku – dzięki realizacji dużych kontraktów flotowych – zarejestrowano ich ponad 28 tys., czyli o 8,1 proc. więcej niż w podobnym okresie w 2013 roku.

Mam nadzieję, że wyniki sprzedaży w tym roku będą lepsze w przypadku samochodów osobowych mniej więcej o 12-13 proc. – ocenia w wywiadzie dla agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. – W przypadku pojazdów dostawczych to będzie nieco mniejszy wzrost, ok. 5-7 proc. W sumie powinniśmy sprzedać około 350 tys. samochodów, może nieco więcej.

–  Ten rok dla całej branży motoryzacyjnej jest całkiem dobry – mówi Wojciech Mieczkowski, dyrektor generalny General Motors Poland. – Oczywiście początek roku był wyjątkowy i to bardzo mocno nakręciło sprzedaż samochodów. Ale po tym I i II kwartale dynamika nadal jest całkiem dobra.

Sprzedaży na początku roku sprzyjało tzw. okienko podatkowe, które pozwalało odliczyć pełen VAT od zakupu samochodów osobowych z kratką. Dzięki temu wzrost sprzedaży na rynku był ponad 20-proc.

Sierpień był tradycyjnie najgorszym miesiącem pod względem sprzedaży nowych samochodów. Aut dostawczych sprzedano o 17,3 proc. mniej niż w lipcu, a osobowych – o 21,8 proc. mniej. Te wakacyjne spadki były porównywalne ze spadkami z lat ubiegłych. Jak podkreśla Mieczkowski, na tle rynku wyniki Opla w sierpniu pozytywnie zaskoczyły. Sprzedaż wozów tej marki wzrosła w sierpniu o 50 proc., porównując z sierpniem ubiegłego roku.

– Opel w całym roku notuje bardzo duży wzrost ponad 40 proc. – informuje dyrektor generalny General Motors Poland. – Właściwe miesiąc w miesiąc sprzedaż w stosunku do ubiegłego roku jest o kilkadziesiąt procent wyższa, co w porównaniu z rynkiem, który rośnie o kilka, kilkanaście procent, świadczy o tym, że Opel sobie doskonale radzi.

Jakub Faryś zaznacza, że choć wyniki sprzedaży samochodów są w tym roku całkiem niezłe, potencjał naszego rynku nie jest w pełni wykorzystany. Średnio sprzedaje się u nas ok. 300 tys. samochodów osobowych rocznie, podczas gdy wielkość rynku i zasobność społeczeństwa wskazują na to, że mogłoby to być nawet pół miliona.

– W niektórych latach jest nieco mniej, w innych nieco więcej, ale w dalszym ciągu 300 tys. sztuk, biorąc jednak pod uwagę potencjał, sytuację gospodarczą i wzrost w gospodarce, to nadal bardzo mało, bo ten wzrosty w żaden sposób nie przekładają się na wzrost liczby sprzedanych nowych samochodów, a tak być powinno – ubolewa Jakub Faryś.

Sytuacja weteranów misji zagranicznych poprawia się dzięki wsparciu MON i firm przemysłu obronnego

CEO Magazyn Polska

Sytuacja osób poszkodowanych i rannych w polskich misjach poza granicami kraju z roku na rok się poprawia. Do poprawy sytuacji przyczynia się nie tylko wsparcie rządu, lecz także samego społeczeństwa i firm przemysłu obronnego.

Do konsultacji społecznych trafił właśnie projekt zmian w ustawie o weteranach działań poza granicami kraju. Zakłada on, że osoby poszkodowane podczas zagranicznych misji otrzymają dopłaty do leczenia, będą też mogli uczestniczyć w turnusach readaptacyjno-kondycyjnych, na których będą przechodzić rehabilitacje i otrzymają pomoc psychologów – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Dla weteranów takie zmiany mają duże znaczenie, podobnie jak wsparcie ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej.

Nie wszystkie kwestie związane z pomocą dla weteranów, ich aktywnością, można jednak finansować z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej. Dlatego nasze projekty i inicjatywy – sportowe, rehabilitacyjne orz te bardziej nietypowe, są finansowane ze środków Stowarzyszenia pozyskiwanych od firm – mówi agencji Newseria Biznes Tomasz Kloc, prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

Podczas XXII Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach Stowarzyszenie przyznało Polskiemu Holdingowi Obronnemu statuetkę „Dumny Weteran”. Odebrał ją prezes PHO Marcin Idzik. Jak podkreśla Tomasz Kloc, w ten sposób weterani doceniają wsparcie, na jakie mogą liczyć ze strony grupy.

Oprócz wsparcia finansowego, otrzymujemy również wsparcie osobowe i rzeczowe przy organizacji naszych przedsięwzięć, jak chociażby Dnia Weterana, kiedy przyjeżdża do nas sprzęt, pokazujemy go w różnych częściach Polski – tłumaczy prezes Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju.

Marcin Idzik podkreśla, że zaangażowanie w inicjatywy wspierające osoby ranne i poszkodowane powracające z misji zagranicznych to pewnego rodzaju obowiązek dla firm zbrojeniowych

To jest społeczna odpowiedzialność biznesu każdej spółki zbrojeniowej. Dostarczamy sprzęt o wiadomym przeznaczeniu. Miarą naszej odpowiedzialności jest to, że powinniśmy wspierać naszych żołnierzy, którzy codziennie narażają swoje zdrowie i życie. To jest też wyraz odpowiedzialności za ich rodziny, żony, dzieci, rodziców – tłumaczy prezes zarządu Polskiego Holdingu Obronnego.

Sam resort obrony przyznaje, że bez wsparcia ze strony firm nie wszystkie inicjatywy udałoby się zrealizować. Beata Oczkowicz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, podkreśla jednak, że potrzebne jest większe wsparcie ze strony społeczeństwa.

Stowarzyszenie zrzesza tych, którzy z dumą pełnili i pełnią w dalszym ciągu służbę żołnierską. Dzięki zmianie przepisów mogą oni w dalej pracować jako żołnierze, a to jest bardzo ważne dla ludzi, którzy wrócili z misji poszkodowani i niejednokrotnie przez długi czas przechodzą rehabilitację – mówi Beata Oczkowicz.

Zielone obligacje szansą dla energetyki odnawialnej w Polsce

CEO Magazyn Polska

Zwiększenie do poziomu 20 proc. udziału odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym do 2020 roku będzie dla Polski dużym wyzwaniem. Co prawda wzrost takich inwestycji nie jest wcale taki powolny, dotychczasowy system publicznego wsparcia jednak nie funkcjonuje, a nowelizacja prawa jest opóźniona, przez co banki niechętnie kredytują projekty w obszarze OZE. Lukę w finansowaniu mogą wypełnić zielone obligacje.

Spełniamy wymogi unijne w zakresie udziału energetyki odnawialnej w łącznej produkcji energii. Przed nami jednak spore wyzwania, bo w 2020 roku 20 proc. energii musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. W związku z tym rzeczywiście mamy problem, a dodatkowo przejściową sytuację na rynku, bo załamał się stary system wsparcia, a nowy jeszcze nie wszedł w życie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes zarządu DNB Bank Polska.

Inwestycje w sektorze OZE hamuje obecnie spadek cen zielonych certyfikatów, przez co produkcja energii odnawialnej jest nierentowna – twierdzi Tomaszewski. Problemem jest także długi termin finansowania większości projektów, który wynosi 13-14 lat, co przy niepewnych warunkach rynkowych znacząco utrudnia szacowanie ich zyskowności. Niedogodnością dla inwestorów są przedłużające się prace nad nową ustawą ws. OZE, a jak zwracają uwagę eksperci, w sytuacji niepewnego otoczenia prawnego inwestycje są zbyt ryzykowne.

Problemy z finansowaniem w ramach obecnego prawa są łagodzone przez wsparcie m.in. ze strony EBOR-u. Zdaniem prezesa DNB Banku Polska także Polskie Inwestycje Rozwojowe zastanawiają się nad stymulowaniem inwestycji w OZE. Inną, bardziej rynkową alternatywą są zielone obligacje, które pozwalają pozyskać kapitał od inwestorów na inwestycje w OZE.

DNB wyemitował takie obligacje dla inwestorów w Skandynawii, gdzie cieszyły się ogromnym powodzeniem. A to dzięki zagwarantowaniu tego, że pieniądze z tych obligacji będą przeznaczone wyłącznie na finansowanie odnawialnych źródeł energii. Sprawiało to, że ich ceny były stosunkowo niskie, a inwestorzy mogli pozyskiwać tanie finansowanie. Wierzę, że ten instrument może rozwinąć się także na polskim rynku – mówi Tomaszewski.

Szwedzka firma Arise Windpower wyemitowała w kwietniu 2014 r. 5-letnie zielone obligacje na refinansowanie istniejących farm wiatrowych na południu Szwecji. Aktywa w postaci turbin wiatrowych są jednocześnie zabezpieczeniem tych papierów dłużnych. Dzięki emisji spółka zebrała równowartość 167 mln dolarów, a obligacje mają zmienną stopę oprocentowania w wysokości 3 proc. plus STIBOR (Stockholm Interbank Offered Rate).

Tomaszewski uważa, że zwiększenie skali rynkowego finansowania dla OZE jest możliwe pod warunkiem zagwarantowania odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa tych projektów zarówno dla inwestorów, jak i banków je finansujących.

Musimy mieć do czynienia z długoterminowymi umowami na odbiór energii, które zagwarantują wolumeny oraz w dużym stopniu  cenę. W takiej sytuacji, przy ograniczonym ryzyku, banki komercyjne są gotowe wspierać takie przedsięwzięcia. Zresztą nie tylko banki, lecz także inwestorzy, jak choćby nabywcy wspomnianych zielonych obligacji – uważa prezes DNB Bank Polska.

Tysiąc Freshmarketów do końca 2016 r. Co roku będzie powstawać 200 nowych sklepów

0

CEO Magazyn Polska

Żabka Polska chce otworzyć do końca 2016 r. ponad 400 sklepów w sieci Freshmarket, które stawiają na świeżą żywność. To odpowiedź na zmieniające się potrzeby klientów – blisko 60 proc. Polaków kieruje się przy wyborze produktów właśnie ich świeżością. Powiększając sieć sklepów, jej właściciele pamiętają również tym, że świeża żywność musi być kupowana z dużą częstotliwością. Sklepy powstają więc blisko klientów. Na początku przyszłego roku Żabka Polska planuje także uruchomienie czwartego centrum dystrybucyjnego.

‒ Celem strategicznym jest dla nas koniec 2016 roku. Definitywnie musimy mieć przynajmniej tysiąc Freshmarketów – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Roszyk, prezes zarządu Żabka Polska, do której należy sieć Freshmarket. ‒ Zamierzamy otwierać tylko organicznie 200 sklepów rocznie. Mówię „organicznie” dlatego, że dokonujemy również na polski rynku akwizycji. Przejęliśmy już kilka wiodących sieci lokalnych i mamy zamiar dalej być aktywni w tym zakresie.

Obecnie w Polsce działa 560 sklepów Freshmarket, które w tym roku wygenerują przychody na poziomie 1,4 mld zł. W tej sieci supermarketów Żabka stawia przede wszystkim na świeżą, zdrową żywność. To odpowiedź na trendy zaczynające przeważać wśród polskich konsumentów, bo jak pokazują badania przeprowadzone przez TNS, 59 proc. konsumentów podczas zakupów zwraca uwagę na świeżość produktów. Wzrost liczby sklepów jest ważna dla rozwoju tej sieci, bo świeża, tradycyjna żywność musi być kupowana częściej.

Badania TNS-u pokazały, że aż 76 proc. konsumentów kupuje świeże produkty blisko miejsca zamieszkania, a 65 proc. deklaruje chęć kupowania tego typu produktów, o ile byłyby one bardziej dostępne.

Właśnie te dwie rzeczy, a mianowicie świeżość i lokalność, to główne cele naszej strategii – podkreśla Jacek Roszyk. ‒ Wiemy, że świeże mięso, warzywa i pieczywo szybko tracą swoje walory smakowe i jakościowe, dlatego musimy kupować te produkty o wiele częściej, codziennie lub co drugi dzień, aby mieć je świeże i smaczne.

Dietetyczka Aneta Łańcuchowska dodaje, że taki trend jest korzystny dla polskich konsumentów. Coraz więcej osób świadomie kupuje żywność, czytając etykiety i wybierając zdrowe i świeże produkty. Choć są one droższe, to przekłada się to na lepszy stan zdrowia i samopoczucie.

Warto codziennie kupować świeże produkty, takie jak warzywa, owoce, mięsa, ryby czy wędliny, zjadać je, a następnego dnia kupować nowe – apeluje Łańcuchowska. ‒ Powinniśmy też sprawdzać skład produktów, bo te, które mają najkrótszą listę, są najzdrowsze.

Prezes Roszyk dodaje, że rozwój Freshmarketów oraz sieci Żabka wymusza na spółce inne inwestycje. Na koniec tego roku pod obydwoma szyldami będzie w Polsce ok. 4 tys. sklepów, rocznie przybywa ich nawet 800. Obecnie spółka ma trzy centra dystrybucyjne – w Poznaniu, Tychach i Nadarzynie, a na początku przyszłego roku planuje otwarcie kolejnego centrum. Jacek Roszyk zapowiada, że w dalszej perspektywie czasowej Żabka będzie budować następne centra magazynowe.