Przedsiębiorcy coraz mniej boją się koronawirusa, a coraz bardziej wojny

Z Barometru EFL na III kwartał br. wynika, że każdy kolejny dzień wojny w Ukrainie potęguje pesymizm polskich przedsiębiorców. Niemal połowa przedstawicieli sektora MŚP (46%) spodziewa się pogorszenia kondycji ich branży w najbliższych 6 miesiącach w kontekście obecnej sytuacji polityczno-społeczno-gospodarczej. Kwartał wcześniej pesymizm wyrażał co trzeci zapytany (31%). Na działalność 63% MŚP wojna w Ukrainie ma niekorzystny wpływ, w przypadku 35% – neutralny. Co ciekawe, przedsiębiorcy coraz mniej boją się pandemii COVID-19. Obecnie 31% firm wskazuje na negatywny wpływ koronawirusa na ich działalność, kwartał wcześniej było to 54%.

– Im dłużej trwa wojna, jaką Rosja wypowiedziała Ukrainie, tym większa niepewność wśród polskich przedsiębiorców. Nie wiemy, co wydarzy się w najbliższych miesiącach, kiedy ten straszny konflikt się skończy i jakie „żniwo” jeszcze przyniesie. Do tego mamy wewnętrzne problemy jak bardzo wysoka inflacja, podwyżki stóp procentowych, rosnące ceny paliw, które w ogromnym stopniu kształtują sytuację polskich firm i ich plany na przyszłość. Także z innych krajów Unii Europejskiej płyną sygnały, że sytuacja gospodarcza powoli się pogarsza. Brak przysłowiowego światełka w tunelu powoduje, że trudno jest komukolwiek dawać optymistyczne prognozy – powiedział Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Koronawirus już nie taki straszny…

Z Barometru EFL na III kwartał, który został zrealizowany na przełomie czerwca i lipca br. wynika, że negatywna moc sprawcza koronawirusa jest coraz słabsza. 31% firm wskazuje na negatywny wpływ pandemii na ich działalność (6,3% ocenia, że ma ona wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 24,2% – raczej niekorzystny). W opinii aż 67% MŚP COVID-19 jest neutralny biznesowo. To zdecydowania bardziej optymistyczne wskaźniki niż w poprzednim pomiarze. W II kwartale br. 54% wskazało na negatywny wpływ koronawirusa na prowadzoną działalność (18,3% ocenia, że ma ona wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 35,5% – raczej niekorzystny), a 43% na neutralny.

… ale wojna już tak

63% firm wskazuje na negatywny wpływ wojny na ich działalność – 21% ocenia, że ma wpływ zdecydowanie niekorzystny, a kolejne 42% – raczej niekorzystny. 35% MŚP liczy, że to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą w ogóle nie wpłynie na ich biznesy. Kwartał wcześniej grupa pesymistów była mniej liczna (59%), podobniej mniej było przedsiębiorców, którzy wskazali na neutralność konfliktu za wschodnią granicą (38%).

EFL po raz kolejny zapytał także przedsiębiorców z sektora MŚP, czy w kontekście obecnej sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej, sytuacja w ich branży w ciągu najbliższych 6 miesięcy poprawi się, pogorszy czy pozostanie bez zmian. W porównaniu z pierwszym i drugim tegorocznym pomiarem (realizowanym w styczniu i kwietniu 2022 roku) w III kwartale br. widoczny jest dużo większy pesymizm. Tylko 6% przedsiębiorców ocenia, że sytuacja się poprawi, 33%, że pozostanie bez zmian, a 46% zapytanych jest zdania, że się pogorszy. W kwietniu br. 8% firm liczyło na poprawę sytuacji, 45% na brak zmian, a 31% zapytanych obawiało się jej pogorszenia.

Biorąc pod uwagę wielkość firmy, największy pesymizm notuje się wśród firm mikro. 55% z nich wskazuje na pogorszenie kondycji branży – w poprzednim pomiarze było to 38%, podczas gdy na poprawę wskazuje jedynie 6%. W przypadku firm małych 45% spodziewa się pogorszenia sytuacji, zaś co trzeci z przedsiębiorców nie spodziewa się zmiany. W przypadku firm średnich dominuje odsetek tych, którzy nie spodziewają się zmian (49%), a 35% obawia się gorszego scenariusza.

Badanie EY: Polacy w porównaniu do Europejczyków więcej planują wydać na świeżą żywność, a mniej na napoje alkoholowe

Badanie EY – Future Consumer Index – wskazuje, że Polacy, ze względu na różne oczekiwania inflacyjne, w porównaniu do Europejczyków, przewidują większy wzrost wydatków na świeżą żywność (33% vs. 21%) i środki czystości (24% vs. 15%). W znacznym stopniu planują zaś ograniczyć zakupy napojów alkoholowych (27% vs. 19%). Równocześnie Polacy w zbliżonym stopniu co Europejczycy (28% i 31%) planują zwiększyć swoje wydatki na wakacje, a zredukować na produkty luksusowe (37% i 30%).

Badanie EY – Future Consumer Index – wskazuje, że w wyniku rosnącej inflacji wielu konsumentów – zarówno w Polsce, jak i Europie – zmienia swoje przyzwyczajenia i decyzje zakupowe. Doskonale obrazuje to kategoria świeżej żywności, gdzie aż 33% Polaków przewiduje wzrost swoich wydatków. Jednocześnie jest to aż o 12 punktów procentowych więcej niż w przypadku średniej dla Europy. Różnicę przekraczającą 5 punktów procentowych, w obszarze zwiększenia wydatków, odnotowano w 8 z 9 badanych kategorii. Może to wskazywać na różnice w poziomie inflacji pomiędzy poszczególnymi krajami, a co za tym idzie – inne odczucia i oczekiwania związane ze wzrostem cen.

Niemniej wyniki badania EY – Future Consumer Index – wskazują, że segment żywności i napojów może ulec stagnacji. Szczególnie dotyczy to produktów przetworzonych, gdzie w kategoriach mrożonki, przekąski oraz napojów bezalkoholowych i alkoholowych większy odsetek konsumentów planuje zredukować, a nie zwiększyć swoje wydatki.

Polacy w naturalny sposób będą szukać oszczędności w kategoriach, z których najłatwiej zrezygnować lub w których łatwo szukać tańszych zamienników tj. zamawianie gotowych posiłków w restauracjach (29%), tytoń (27%) oraz napoje alkoholowe (27%). Obok mrożonek (12 pkt. proc.) to właśnie w kategorii napojów – zarówno alkoholowych jak i bezalkoholowych – można zaobserwować największe różnice pomiędzy Polakami a pozostałymi krajami Europy – 8 punktów procentowych.

preferencje zakupowe

Inflacja dotyka każdy kraj w Europie. Jednak indywidualne odczucia mieszkańców różnych państw są inne. Wynika to nie tylko z poziomu zamożności, ale również skali wzrostu cen. Polscy konsumenci w ostatnich miesiącach odczuli skutki inflacji i zmian cen szczególnie mocno, a ich przewidywania dotyczące kolejnych tygodni są równie pesymistyczne. Szczególnie widać to w sektorze produktów spożywczych. Idąc do sklepu, nasi rodacy skupiają się na najbardziej niezbędnych produktach, a omijają artykuły, które kiedyś stanowiły standardowy punkt ich listy zakupów – jak napoje alkoholowe, mrożonki lub przekąski – mówi Łukasz Wojciechowski, Partner, Dział Audytu, Lider Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

Priorytet – wakacje

Zarówno Polacy, jak i mieszkańcy pozostałych krajów Europy, w największym stopniu planują zwiększyć swoje wydatki na wakacje (odpowiednio 28% i 31%). Zniesienie restrykcji związanych z koronawirusem wiąże się z ogromną chęcią wypoczynku, nawet kosztem nadszarpnięcia domowego budżetu. Jednocześnie znaczny wzrost cen – w porównaniu do okresu sprzed pandemii – sprawia, że w wielu przypadkach koszty wypoczynku zagranicznego przekraczają możliwości budżetowe Polaków i stąd decydują się na urlop w kraju. Warto jednak zwrócić uwagę, że odsetek osób dążących do redukcji wydatków w tej kategorii jest równie wysoki (po 25%), co stanowi bezpośredni efekt wzrostu inflacji na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Procentowo najwięcej Polaków przewiduje, że w najbliższych miesiącach konieczne będzie zwiększenie wydatków na środki czystości (24%) i higieny osobistej (25%). W przypadku średniej europejskiej jest to odpowiednio 15% i 14%. Różnice w wysokości 11 pkt. proc. (środki higieny osobistej) oraz 9 pkt. proc. (środki czystości), podobnie jak w przypadku świeżej żywności, mogą wynikać z różnicy w poziomie inflacji, a co za tym idzie innego „odczuwania” wzrostu cen w konkretnych kategoriach.

Polacy i Europejczycy są zgodni co do segmentów rynku, w którym będą szukać oszczędności. Są to odpowiednio artykuły luksusowe (37% i 30%), wartościowe przedmioty (31% i 26%), sprzęt sportowy (30% i 25%) oraz zajęcia rekreacyjne (27% i 26%). Co ciekawe, jeden z najniższych odsetków wskazań uzyskały subskrypcje i streamingi (22% – Polska, 15% – Europa). Pokazuje to, że mimo bardziej wymagających czasów, konsumenci pragną zachować dostęp do przynajmniej części rozrywek.

na co wydają polacy

W obliczu rosnącej inflacji konsumenci w Polsce oraz Europie zachowują się w podobny sposób. W zbliżonych kategoriach przewidują, że będą wydawać więcej, nawet jeżeli ilość kupowanych dóbr nie będzie się zwiększać. Alternatywnie postarają się ograniczyć wydatki kupując mniej drożejących dóbr, które nie są dobrami pierwszej potrzeby. Różna jest jednak skala tego zjawiska. W obszarze produktów pierwszej potrzeby przewidywana skala wydatków Polaków będzie wyższa od europejskiej średniej. Bez wątpienia wpływ na to ma inny poziom inflacji w naszym kraju, a także ciągle niższy poziom zarobków. Należy spodziewać się, że mając świadomość rosnących cen to właśnie w podstawowych kategoriach konsumenci będą najchętniej szukali zamienników. W innych segmentach takich jak napoje alkoholowe, wizyty w restauracjach lub sprzęt sportowy wydatki będą po prostu redukowane – podsumowuje Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY.

O Badaniu
Piąta polska edycja badania EY – Future Consumer Index – przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach 17-27 maja 2022 roku na grupie 1000 osób w wieku 18-65 lat.

Swoim zasięgiem badanie objęło cały kraj i wszystkie grupy społeczne. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące obecnych zachowań zakupowych, nastrojów i przewidywanych postaw w najbliższej przyszłości.

Czy w Polsce nakręciła się już spirala cenowo-płacowa?

Może się wydawać, że rynek pracy jest w bardzo dobrej kondycji – ponieważ w Polsce jest bardzo niskie bezrobocie, zarówno to rejestrowane, jak i mierzone przez wskaźnik osób gotowych do podjęcia działalności zawodowej. Te wskaźniki są naprawdę bardzo niskie – ale to także oznacza, że pracownicy mają bardzo silną pozycję przetargową. Niestety, wynagrodzenia rosły szybciej niż wydajność pracy w naszym kraju. A to już prowadzi do nierównowagi i w pewnym stopniu do inflacji. Wydając wyższe wynagrodzenia podnosimy poziom cen konsumpcyjnych i wówczas widzimy rosnącą inflację. To jest tak zwany efekt drugiej rundy – czyli gdy ludzie widzą wysoki wzrost cen, chcą szybko przygotować się i przyjąć strategie obronne. Dlatego jeszcze więcej wydają – chroniąc przed inflacją swoje pieniądze w towarach czy w usługach. Podnoszą się ceny produkcji i tak właśnie nakręca się spirala inflacyjna, cenowo-płacowa.

– Sądzę, że skumulowały się w polskiej gospodarce lata błędów, które popełniały władze w naszym kraju. Rzadko sobie zdajemy sprawę z tego, jak wielki wpływ na rozregulowanie gospodarki ma czynnik ideologiczny i ideowy. Taki na przykład, jak utrzymywanie niskiego bardzo bezrobocia – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny. – Jak wiemy, w ideologii każdej władzy jest to, by ludzie mieli pracę i to jest słuszne. Kiedy jednak robimy wszystko w ten sposób, by gospodarka zatrudniała głównie ludzi o niskich kwalifikacjach – to ostatecznie dochodzimy do takiej sytuacji, w której w danej gospodarce nie ma już kto pracować. Bardzo rzadko słyszę takie analizy, które wskazują na problem rynku pracy, jako na problem bazowy – ważny dla wysokiego poziomu inflacji, jaką już wszyscy odczuwamy. Nie jest to jednak normalne, kiedy wypracowujemy kwantum wartości, ale otrzymujemy za to dwa razy więcej pieniędzy. Ogromna większość wskaźnika inflacji, którym mierzymy nierównowagę w naszej gospodarce, pochodzi właśnie z błędów w polityce gospodarczej. Błędy odciskają się na inflacji na poziomie około 9-10 punktów procentowych – we wskaźniku, który obecnie sięga 15,5%, a pewnie przekroczy 16. Tylko 5 punktów procentowych to efekt dwóch plag, które spotkały Europę i świat – czyli pandemii Covid i wojny Putina o likwidację Ukrainy. Niestety, nie ma dobrej metody, by łagodnie wyjść z takiego poziomu nierównowagi, jak mamy obecnie. Musi to nas wszystkich zaboleć. Musimy po prostu zbiednieć i to jest najgorsza wiadomość gospodarcza z ostatniego roku, a nawet 3 lat – przewiduje Cydejko.

Tylko 59% Polaków wyjedzie w tym roku na urlop

W tym roku na wakacje pojechało lub pojedzie około 59% Polaków — to mniej niż przed wybuchem pandemii. Około 63% osób, które zadeklarowały wyjazd na urlop, spędzi go w Polsce, prawie 23% — w innym kraju Europy, a ponad 8% — zarówno w Polsce, jak i innym państwie europejskim. Szczyt sezonu przypadnie na sierpień — podróż w tym okresie zadeklarowało prawie 48% wczasowiczów.

Serwis kariery LiveCareer Polska przeprowadził badanie, w którym zapytano 1030 Polaków o ich tegoroczne wakacje. Wyniki raportu nie pozostawiają złudzeń, że realia polityczne, w jakich przyszło nam funkcjonować, mają duży wpływ na tę sferę naszego życia, która pozornie ma z nimi niewiele wspólnego.

Ponad 60% Polaków, którzy w tym roku wyjadą na wakacje, w znacznej części zapłaci za nie z własnych oszczędności, a około 30% — z regularnej pensji. Ponad 36% wczasowiczów w ciągu tygodnia przeznaczy na wakacje do 1000 zł za osobę, kolejne 24% — od 1000 do 1500 zł za osobę, a co piąty — od 1500 do 2000 zł. Jednocześnie aż 48% osób, które zadeklarowały wyjazd na urlop w tym roku, wyda na niego więcej niż w poprzednich latach (z czego około 10% wyda znacznie więcej).

Specjaliści szacują, że w tym sezonie ceny wakacji są o 20-25% wyższe w porównaniu do zeszłego roku. Przyczynami tego stanu rzeczy są m.in. spadek wartości złotego, wysoka inflacja i wzrost cen paliwa — komentuje Żaneta Spadło, ekspertka ds. kariery LiveCareer Polska i autorka badania. — Te problemy nie dotykają tylko podróżujących za granicę, ale również tę większość wczasowiczów, która zdecydowała się pozostać w kraju. Jeśli na przykład podróżujemy z Warszawy do Gdańska albo z Warszawy do Zakopanego, to — przy założeniu, że nasz samochód pali 5,3 l/100 km — za samo paliwo w obie strony zapłacimy około 350 zł. Latem 2021 roku byłoby to około 250 zł, więc różnica jest znacząca.

Aż 48% osób, które w tym roku wyjadą na wakacje, zadecydowało o tym na kilka miesięcy wcześniej, a ponad 11% — nawet z rocznym wyprzedzeniem. Wśród 41% Polaków, którzy nie planują podróży w tym roku, aż 56% podróżowało w poprzednich latach. Te osoby jako główną przyczynę rezygnacji z wyjazdu wskazują wzrost cen (33%) i brak oszczędności (26%), a nieco rzadziej — problemy osobiste (18%). Tylko 7% respondentów w tej grupie wskazało atmosferę związaną z wojną na Ukrainie, około 3% — niepewność związaną ze strajkami kontrolerów lotów, a tylko 2% — obostrzenia covidowe.

Chociaż nasi ankietowani jako główną przyczynę rezygnacji z wyjazdów wskazują problemy finansowe, a nie bezpośrednio sytuację polityczną, nie ulega wątpliwości, że to właśnie geopolityka przyczynia się do trudnej sytuacji materialnej. Po ponad 2 latach pandemii wiele osób wyczekiwało tegorocznego urlopu. Ale wygląda na to, że wciąż piętrzą się przed nami trudności, a na upragniony wypoczynek wielu z nas będzie musiało jeszcze trochę zaczekać — komentuje ekspertka ds. kariery LiveCareer.pl Małgorzata Sury.

Badanie „Wakacje Polaków 2022: oczekiwania vs. rzeczywistość” wykazało również, że:

  • aż 82% osób, które w tym roku wybiorą się na wakacje, zorganizuje swój wyjazd samodzielnie, a tylko 18% skorzysta z usług biur podróży
  • ceny posiłków i atrakcji są dla Polaków trzecim kluczowym czynnikiem na wakacjach — po pogodzie i możliwości wypoczynku
  • około 74% badanych jest w stanie wydać więcej na wakacje, jeżeli mają poczucie, że wysoka jakość produktów lub usług im to zrekompensują.

FED – podwyżka o 75 pb może spowodować mocną przecenę dolara

Po Europejskim Banku Centralnym przychodzi kolej na Rezerwę Federalną. Rynek oczekuje, że Fed podniesie kluczowe stopy procentowe o 75 punktów bazowych. Docelowy przedział dla fed funds wynosiłby wówczas 2,25%-2,50%. Ze względu na gromadzące się dowody na spowolnienie gospodarcze i uspokojenie oczekiwań inflacyjnych, większa zmiana jest mniej prawdopodobna.

O ruchu o 100 pb zaczęto mówić po ostatnim odczycie inflacyjnym. CPI nieoczekiwanie wzrósł do poziomu 9,1 proc. w czerwcu. Przedstawiciele Fed w swoich ostatnich wypowiedziach nie do końca wykluczali krok o cały punk procentowych, ale wyraźnie zaznaczyli, że preferują podobną zmianę jak poprzednio. W tym momencie Fed i tak naciska na hamulec stosunkowo mocno w porównaniu z ostatnimi cyklami podwyżek stóp. Jeśli koszt pieniądza wzrośnie o zakładaną wartość, wówczas da nam to łącznie zmianę o 225 pb w ciągu ostatnich 5 miesięcy. Byłoby to znacznie więcej niż nawet legendarny manewr hamowania Greenspana w 1994 r. Aktualnie prawdopodobieństwo zmiany parametrów polityki monetarnej o jeden punkt procentowy wynosi zaledwie 12 proc. Rynek zakłada, że cały cykl zakończy się w okolicach poziomu 3,5 proc. a w 2023 roku Fed będzie zmuszony na pierwsze obniżki.

W Stanach Zjednoczonych inflacja zasadnicza może dalej rosnąć, jeśli międzynarodowe sankcje na eksport rosyjskiej ropy spowodują dodatkowy wzrost cen energii. Natomiast inflacja bazowa (5,9 proc.), która nie uwzględnia kosztów żywności i energii, mogła już osiągnąć swój szczyt.

Ceny dóbr trwałych, takich jak samochody, urządzenia domowe i komputery, były największą przyczyną wzrostu inflacji bazowej. Popyt na te towary wzrósł w czasie pandemii, a blokady w łańcuchu dostaw ograniczyły podaż. Przed pandemią ceny dóbr trwałego użytku miały tendencję spadkową i prawdopodobnie ponownie zaczną spadać, gdy łańcuchy dostaw unormują się, a popyt z dóbr przejdzie na usługi. Spadające ceny towarów powinny zrównoważyć rosnące ceny usług i sprawić, że inflacja bazowa będzie miała tendencję spadkową.

Inflacja „core” powinna spaść, ale prawdopodobnie nie na tyle, by uniemożliwić Fed-owi dalsze agresywne zacieśnianie. Kierunek zmian cen w sektorze usług będzie w dużej mierze zależał od tego, czy rynek pracy ulegnie ochłodzeniu i czy zmniejszy się presja płacowa. To, czy Fed-owi uda się zachować równowagę (zdusić inflację i zbytnio nie zaszkodzić gospodarce), będzie jednym z kluczowych punktów obserwacyjnych w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Fed zawsze będzie dążył do „miękkiego lądowania” przy zacieśnianiu polityki. Jednak tym razem Rezerwa Federalna może mieć szansę na uniknięcie większej recesji (o której cały świat mówi) biorąc pod uwagę brak znaczących nierówności w sektorze przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Finanse prywatne są w dobrej kondycji. Zadłużenie gospodarstw domowych w stosunku do produktu krajowego brutto w USA jest najniższe od 20 lat. Nadal posiadają one ponad 2 biliony dolarów nadwyżki oszczędności zgromadzonych podczas pandemii. Również finanse przedsiębiorstw są zdrowe.

Jak może dziś zareagować rynek? Przy naszym scenariuszu bazowym (podwyżka o 75 pb) dużo będzie zależeć od komunikatu Powella. Jeśli pojawi się z jego strony stwierdzenie o możliwym szczycie inflacji – co daje pewne szanse na złagodzenie tempa zacieśniania pieniężnego, wówczas dolar amerykański może stracić na wartości. Dojdzie wówczas do sprzedaży faktów. Część długich pozycji w USD będzie zamykana i być może dojdą „shorty”. Dolar jest mocno wykupiony i moim zdaniem czas na nieco większą korektę. Wówczas realne jest wyjście EUR/USD powyżej 1,03. To będzie scenariusz pozytywny dla amerykańskiej giełdy. Indeksy z Wall Street powinny być wyżej po komunikacie. Podwyżka o 100 pb byłaby dużym zaskoczeniem, ponieważ w ostatnim czasie mocno zmalało prawdopodobieństwo takiej decyzji. W takim okolicznościach EUR/USD ponownie zszedłby do parytetu i możliwe, że psychologiczny poziom zostałby naruszony. To byłby negatywny scenariusz dla rynku akcyjnego.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Ubezpieczenia na życie w pierwszym półroczu 2022: średnia wartość składki to 81 zł

  • nowotwory, jednak czas pandemii i ograniczony kontakt z lekarzami – spotęgował problem. Rocznie nawet 171 000 osób w Polsce dowiaduje się, że ma raka.
  • Coraz więcej polis na życie uwzględnia świadczenia związane z tą chorobą – np. pokrycie kosztów leczenia czy To może być powód wzrostu liczby osób ubezpieczonych na życie o 17% względem ubiegłego roku.
  • Średnia wartość składki miesięcznej polisy na życie z pierwszego półroczna 2022 r. to 81 zł, średnia z analogicznego okresu 2021 r. jest niższa o 2 zł.
  • 27% ubezpieczających się na życie to osoby w wieku 35-44 lata.

W czasie pandemii COVID-19 znacząco pogorszył się dostęp do lekarzy rodzinnych i specjalistów – co zauważyła ponad połowa Polaków – jak wskazuje raport „Polacy rok po wybuchu pandemii SARS-CoV-2” Fundacji Aflofarm. Co więcej – aż 30% osób rezygnowało wówczas z osobistej wizyty u lekarza lub specjalistycznych badań w obawie przed zakażeniem koronawirusem. Ten pandemiczny czas przyczynił się także do zwiększenia nerwowości – zwłaszcza u kobiet (58,7%), zwiększenia wagi (40,8%), ogólnego pogorszenia fizycznego stanu zdrowia (51,5%). Na skutki nie musieliśmy długo czekać – lekarze biją na alarm – notowane są wzrosty zachorowań m.in. na nowotwory czy choroby układu krążenia.

Jak wynika z Krajowego Rejestru Nowotworów, w Polsce mamy ponad 171 tys. nowych zachorowań na nowotwory rocznie i nawet 100 tys. przypadków zgonów w wyniku tej choroby.

Wypłaty w czasie choroby

Nowoczesne metody leczenia, szybkie podjęcie odpowiednich działań i możliwości konsultacji u najlepszych specjalistów w wielu przypadkach mogą pomóc kompleksowo wyjść z choroby. Dlatego eksperci rynku ubezpieczeń tak wiele w tym kontekście mówią o wartości polis na życie. Wciąż wielu Polaków nie wie, że tego typu ubezpieczenia są istotnym wsparciem w czasie choroby.

Ubezpieczenie na życie to nie tylko ochrona na wypadek śmierci. To przede wszystkim wsparcie w momencie nieprzewidzianych zdarzeń i ich konsekwencji. Polisa pozwala w takich przypadkach na dwutorową pomoc – zarówno przez wypłatę dodatkowych środków pieniężnych, jak i organizację i pokrycie kosztów leczenia czy rehabilitacji. Takie wsparcie może znacznie odciążyć chorego i jego rodzinę od wielu zmartwień – mówi ekspertka Sandra Kucińska z CUK Ubezpieczenia. – Statystyki są nieubłagane – z roku na rok rośnie zachorowalność na nowotwory. To powód, dla którego klienci CUK Ubezpieczenia decydują się na polisę zawierającą wypłatę świadczenia w przypadku diagnozy poważnego zachorowania – dodaje.

Już prawie 4 mln Polaków ma ubezpieczenie na życie

Jak się okazuje czas pandemii COVID-19 skłonił wielu Polaków do refleksji dotyczących wsparcia w trudnych dla siebie momentach. Rośnie świadomość rodaków w zakresie ubezpieczeń na życie. Jak podała Polska Izba Ubezpieczeń, na koniec 2021 r. ponad 3,8 mln Polaków miało wykupione ubezpieczenie zdrowotne, co oznacza wzrost w skali rocznej aż o 17%.

Tendencja ta widoczna jest także w tym roku. Wg CUK Ubezpieczenia porównując pierwsze półrocza 2021 i 2022 widoczny jest wzrost sprzedaży o ponad 5%. Wyniki te są z pewnością podyktowane także trudną sytuacją w placówkach opieki medycznej, ograniczonym dostępem do lekarzy specjalistów.

Z naszych doświadczeń wynika, że Polacy coraz bardziej doceniają ubezpieczenia na życie. Cenią sobie poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnych sytuacjach wywołanych chorobą. Ważną motywacją dla naszych klientów jest również to, by nie obciążać swoich najbliższych kosztami związanymi ze swoją chorobą. Coraz częściej takie polisy są uzupełniane o pakiety medyczne pozwalające na korzystanie z prywatnej ochrony zdrowia – lekarzy specjalistów czy specjalistyczne badania w ramach ubezpieczenia. Już przy składce wynoszącej kilkaset złotych rocznie można skorzystać z zaawansowanych badań jak np. rezonans magnetyczny, który wykupiony prywatnie może kosztować nawet blisko 1000 zł – wyjaśnia Sandra Kucińska z CUK Ubezpieczenia.

Średnia wartość składki przy polisie na życie rośnie

W czerwcu tego roku średnia wartość składki miesięcznej ubezpieczenia na życie wynosiła 83,1 zł. Średnia wartość składki z pierwszego półroczna 2022 r. to 81 zł, średnia z analogicznego okresu 2021 r. jest niższa o 2 zł i wynosi 79 zł. Wzrost kosztów jest jednak niższy niż inflacja.

Wśród kupujących polisy na życie, które zawarli nasi klienci w ostatnim półroczu, dominują przede wszystkim osoby w wieku 35-44 lata. Stanowią one grupę ok. 27% ubezpieczonych na życie w perspektywie ostatnich 6 miesięcy. Nieco mniej, bo 23,6% było osób w wieku 25-34. Średnia wysokość składki dla tych grup wiekowych wynosi odpowiednio 86,4 zł i 74,8 zł – mówi ekspertka CUK Ubezpieczenia. – Zdecydowanie najmniej polis wykupiły osoby do 24 roku życia. Łącznie stanowią one 5,2% ubezpieczonych w ostatnim półroczu. Średnia wysokość składki polisy dla ta młodych osób w tym roku nie przekracza 65 zł miesięcznie. Statystycznie im jesteśmy młodsi tym zdrowsi, zatem składka jest niższa – dodaje.

Polisa na życie nie tylko „na życie”

Ubezpieczenie na życie to szereg możliwości otrzymania wsparcia. Osoba ubezpieczona może liczyć na organizację wymaganego leczenia, konsultacje u specjalistów, badania i pokrycie kosztów leczenia oraz rehabilitacji. Oczywiście w ostateczności to również wypłata w razie śmierci ubezpieczonego. Takie rozwiązania są uniwersalne – niezależne od stanu cywilnego, zawsze będą stanowiły duże odciążenie dla chorego i jego bliskich – nawet jeśli nie pozostają w formalnym związku.

W przypadku osób pozostających w nieformalnych związkach wskazanie w umowie ubezpieczenia uposażonego, czyli osoby uprawnionej do otrzymania świadczenia po śmierci ubezpieczonego, jest tożsame z tym, że całość środków trafi do niego. Polisy na życie nie wchodzą w skład dziedziczenia ani opodatkowania spadkowego – mówi ekspertka Sandra Kucińska z CUK Ubezpieczenia.

PFR S.A. po interwencji Rzecznika MŚP wydał decyzję w sprawie zwolnienia z obowiązku zwrotu subwencji finansowej uzyskanej z Programu Tarcza Finansowa 1.0

Przedsiębiorca prowadzący biuro podróży złożył wniosek o podjęcie przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców (Oddział w Białymstoku) czynności interwencyjnych w sprawie błędnej decyzji PFR S.A. dotyczącej rozliczenia subwencji finansowej otrzymanej w ramach programu rządowego – „Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm”. W następstwie złożonego wniosku Przedsiębiorca zawarł z PFR umowę subwencji finansowej, na mocy której PFR przyznał mu środki w kwocie 72.000 zł. W dniu 18 maja 2021 r. Beneficjent złożył oświadczenie o rozliczeniu, w następstwie którego zgodnie z warunkami Regulaminu otrzymał decyzję, w której PFR wyliczył zwolnienie z obowiązku zwrotu subwencji finansowej w wysokości 18.000 zł wskazując, że na podaną wartość składa się jedynie 25% związane z prowadzeniem działalności gospodarczej w całym okresie 12 miesięcy od dnia przyznania subwencji finansowej. Przedsiębiorca nie uzyskał zwolnienia z obowiązku zwrotu dodatkowo kwoty 54.000 zł, tj. 75% subwencji z tytułu spełniania warunku utrzymania zatrudnienia w okresie 12 pełnych miesięcy kalendarzowych liczonych od końca miesiąca kalendarzowego poprzedzającego datę zawarcia umowy subwencji finansowej oraz prowadzenia działalności w branży sklasyfikowanej kodem PKD 79.12.Z „Działalność organizatorów turystyki”. Przedsiębiorca terminowo dokonał zgłoszenia wyjaśniającego (reklamacji), w której wskazał, że ze składanego do PFR oświadczenia o rozliczeniu – spełnia on wszelkie warunki do ubiegania się o umorzenie przyznanej mu subwencji finansowej w wysokości 100%, tj. w kwocie 72 000 zł, ponadto informując, że w jego ocenie formularz bankowy wprowadzał w błąd, co również było podnoszone do PFR przez Rzecznika MŚP na skutek podejmowanych interwencji.

Rzecznik MŚP w swoich licznych stanowiskach i wnioskach kierowanych do PFR występował o wydanie decyzji w zakresie umorzenia całości przyznanej subwencji, wobec faktu spełnienia wszystkich Regulaminowych przesłanek przez Beneficjenta z Programu Tarcza Finansowa 1.0. Rzecznik MŚP dodatkowo podkreślał, że Przedsiębiorca działa w branży turystycznej szczególnie dotkniętej skutkami pandemii i pomimo wieku (74 lata) od 40 lat prowadzi jedno z najstarszych w województwie kujawsko-pomorskim biur podróży. W następstwie wydania pierwotnie błędnej decyzji i przedłużającego się przez prawie 12 miesięcy postępowania wyjaśniającego przed PFR, był on zmuszony zwracać comiesięczne raty, które pokrywał ze środków prywatnych (tj. w znacznej części z emerytury i likwidacji posiadanych oszczędności). Po ponad roku od złożenia oświadczenia o rozliczeniu, wniosku interwencyjnego i ponagleniach kierowanych przez Rzecznika MŚP w zakresie zakończenia przedłużanego przez PFR postępowania wyjaśniającego (reklamacji) w dniu 28 czerwca 2022 r. została wydana decyzja w sprawie umorzenia subwencji w całości. PFR zobligowany był zwrócić Przedsiębiorcy nadpłacone środki w kwocie 24.750 zł, które ostatecznie trafiły na konto firmy.

Czy Ukraina przejdzie do ofensywy?

Obecnie Ukraina buduje siły aby przejść do ofensywy w działaniach wojennych z Rosją. Cały czas szkoli ludzi, zbiera sprzęt i możliwe, że w ciągu miesiąca, dwóch przejdzie do działań ofensywnych. Nadal widać też dużą mobilizację społeczeństwa ukraińskiego. Niestety, stan wojny to sytuacja, gdzie mnóstwo ludzi cierpi. Widzimy licznych uchodźców w Polsce – prawie 4 miliony, a na całym świecie nawet ponad 5 milionów osób. Także gospodarczo Ukraina nie przetrwa bez pomocy finansowej, gospodarczej i logistycznej – a więc udostępnienia zasobów krajów, które ją wspierają. Najistotniejsza obecnie wydaje się możliwość eksportu zboża z Ukrainy.

– Jak widzimy po tak zwanej krótkiej przerwie operacyjnej, Rosjanie ponownie ogłosili przejście do działań aktywnych i sądzę, że obecnie na Ukrainie będą dalej postępować tak, jak postępowali. Ta przerwa operacyjna była zdecydowanie za krótka, żeby odtworzyć w pełni zdolność bojową, zebrać zapasy, skoncentrować siły – powiedział serwisowi eNewsroom pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego, ekspert Fundacji Stratpoints, wykładowca ANS Gniezno. – W związku z powyższym Rosjanie dalej będą koncentrować się właściwie na jednym kierunku – z opcją czy próbą wciągnięcia do konfliktu, co jest nie wykluczone, Białorusi. Tutaj raczej nie wróżyłbym sukcesów Rosji – bo prezydent Łukaszenko będzie się przed tym bronił. W związku z powyższym będziemy widzieć działania takie, jak do tej pory – czyli ostrzały artyleryjskie pozycji ukraińskich, ostrzały rakietowe otwartych miast, terror społeczny, zadawanie strat ludności cywilnej i próbę zebrania sił przez stronę ukraińską w celu przejścia do działań ofensywnych – analizuje Matysiak.

Polskie REIT-y: czy to ich definitywny koniec?

Rząd wstrzymał prace nad ustawą o REIT-ach. Wyjaśniamy, czy w związku z powyższym polskie REIT-y jednak nie powstaną.

Krajowe media niedawno poinformowały, że rząd wstrzymał prace nad ustawą o spółkach inwestycyjnych typu REIT. To kolejny zwrot akcji w długiej historii pod tytułem „polskie REIT-y”. Nie można przesądzać, że wspomniane spółki nigdy w Polsce nie powstaną. Trudno jednak zaprzeczyć, że niedawna decyzja rządu dość mocno odsunęła w czasie stworzenie ram prawnych dla działalności spółek akcyjnych typu REIT. Warto bliżej przyjrzeć się sytuacji i wyjaśnić, dlaczego prace nad ustawą regulującą polskie REIT-y zostały ostatecznie wstrzymane. Rząd powinien zdawać sobie sprawę, że wstrzymanie prac nad ustawą o REIT-ach nie zahamuje ekspansji zagranicznych funduszy inwestycyjnych na polskim rynku nieruchomości. Zachodni inwestorzy mimo wojny za naszą granicą są kuszeni tanim złotym, który pozwala im na mniej kosztowne zakupy.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Dotychczasowa, sześcioletnia historia prac nad ustawą o REIT-ach jest pełna zwrotów akcji oraz zmian wcześniej przyjętych koncepcji. Niektóre z nich były kontrowersyjne. Przykład to ukierunkowanie REIT-ów na „mieszkaniówkę”.
  • Nie znamy wszystkich powodów decyzji rządu o wstrzymaniu prac nad ustawą o REIT-ach. Aspekty związane z ryzykiem makroekonomicznym to nie jedyna przyczyna. Polskie REIT-y na razie nie powstaną również ze względu na obawy przed ekspansją zagranicznych inwestorów.
  • Słaby złoty może bardziej niż ustawa o REIT-ach zachęcać zagranicznych inwestorów do ekspansji na polskim rynku nieruchomości (w tym mieszkaniowym).

Poniżej prezentujemy więcej ciekawych informacji na temat planów uruchomienia rodzimych spółek typu REIT. Warto się zapoznać z tym tematem, mimo że polskie REIT-y na razie nie powstaną.

Polskie REIT-y: ten temat ciągnął się już od lata 2016 roku

Osoby śledzące prawo nieruchomości być może wiedzą, że polskie REIT-y były tematem rozważań już około sześć lat temu. Jesienią 2016 roku krajowe media poinformowały o projekcie ustawy, który zakładał stworzenie spółek inwestujących w nieruchomości (typu REIT) na wzór rozwiązań z krajów anglosaskich. „Projekt ustawy z końca 2016 roku przewidywał, że polska spółka REIT ma być notowana na giełdzie i powinna posiadać nieruchomości stanowiące co najmniej 70% wartości aktywów” – tłumaczy Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wspomniany warunek co do aktywów wedle projektu mógł być spełniony również poprzez udziały w spółkach nieruchomościowych oraz innych spółkach typu REIT. Kolejne planowane wymagania zakładały, że polskie REIT-y powinny wypłacać co najmniej 90% swojego zysku w formie dywidendy lub reinwestować taki udział. „Co więcej, polskie REIT-y miały czerpać przynajmniej 70% przychodów netto z działalności stricte nieruchomościowej” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Spełnienie podanych wyżej oraz kilku innych warunków miało skutkować zwolnieniem REIT-ów z podatku CIT. Mowa o zwolnieniu dotyczącym przychodów z tytułu najmu i sprzedaży nieruchomości, sprzedaży udziałów w spółkach zależnych oraz innych REIT-ach, a także przychodów z dywidend wypłacanych przez zależne spółki nieruchomościowe. „Polskie REIT-y podobnie jak ich zagraniczne odpowiedniki w zamian za zwolnienie podatkowe miały zapewniać dogodne warunki inwestowania w nieruchomości (także konsumentom)” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Pandemia koronawirusa również miała pewne znaczenie

Polskie REIT-y (tzw. firmy inwestujące w najem nieruchomości – F.I.N.N) pierwotnie miały zacząć swoje funkcjonowanie już w 2019 r. Na początek tego przedpandemicznego roku zaplanowano bowiem wejście w życie odpowiedniej ustawy. Szybko okazało się jednak, że prace legislacyjne są dość mocno opóźnione. „Projekt zawarty w druku sejmowym numer 2855 trafił do Sejmu jesienią 2018 roku, a później prace nad nim zamarły” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

W 2020 r. priorytet zyskały kwestie związane z pandemią COVID-19, co jednak nie mogło tłumaczyć legislacyjnego zastoju widocznego w całym poprzednim roku. Pewne nadzieje na to, że polskie REIT-y jednak ruszą pojawiły się w drugiej połowie 2021 roku. „Wtedy z Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii napłynęły informacje o wznowieniu prac nad stosowną ustawą dotyczącą REIT-ów” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Nie znamy wszystkich motywów niedawnej decyzji rządu

Natomiast niedawne wstrzymanie prac nad prawnymi ramami działania dla polskich REIT-ów jest tłumaczone m.in. niepewnością gospodarczą. To raczej mało przekonywujący argument. Większe znaczenie może mieć ten, który mówi o obawach związanych z wpływem powstających REIT-ów na ceny lokali. „Innymi słowy, rząd uważa, że działalność REIT-ów może uruchomić dodatkowy popyt, który będzie windował i tak wysokie już ceny mieszkań” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Ten kolejny argument rządu również nie jest do końca uzasadniony, ponieważ zagraniczne fundusze już od pewnego czasu kupują u polskich deweloperów duże pakiety mieszkań. Mowa o lokalach, które posłużą do długookresowego najmu instytucjonalnego w formule PRS (private rented sector). „Problemy podażowe na rynkach wynajmu w dużych miastach dodatkowo mogą zwiększać zainteresowanie inwestorów taką formuła najmu” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Ekspansja zagranicznych funduszy nie zależy od REIT-ów

Ekspansja zagranicznych funduszy inwestycyjnych na polskim rynku mieszkaniowym na razie znajduje się w początkowym stadium. Niemniej jednak, pewne obawy z nią związane mogą wydawać się zrozumiałe. Trzeba jednak pamiętać, że wstrzymanie prac nad przepisami, które miały regulować polskie REIT-y, raczej nie zniechęci zagranicznych inwestorów. „Tacy nabywcy lokali na wynajem koniecznie nie potrzebują bowiem regulacji, z których przynajmniej tymczasowo zrezygnował rząd” – uważa Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Dla wspomnianych funduszy inwestycyjnych dużo większą zachętą będzie natomiast tymczasowo niski kurs złotego, dzięki któremu można taniej nabywać lokale pod wynajem. „Gdyby kurs polskiej waluty względem euro kształtował się na poziomie z I kw. 2015 roku, to 1 mkw. stołecznego nowego mieszkania byłby dla zagranicznego inwestora droższy o około 300 euro” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Bezpieczna poczta – czy wiesz o niej już wszystko?

Firmowe konta mailowe mogą być narażone na wiele różnych zagrożeń. Część z nich pochodzi z zewnątrz, jednak niektóre są generowane przez użytkowników. Udzielenie dostępu osobom niepożądanym, wyciek danych czy utrata ważnych plików, to tylko niektóre z problemów związanych z cyberbezpieczeństwem. Sprawdź, czy masz świadomość zagrożeń, jakie czyhają na Twoją skrzynkę mailową!

Poczta e-mail jest jedną z najpopularniejszych form komunikacji w internecie. Chociaż na wielu polach zastąpiły ją popularne aplikacje i komunikatory, to wciąż jest jednym z głównych kanałów kontaktu w sprawach biznesowych czy formalnych.  Jednak zarówno  prywatne, jak i firmowe konto pocztowe musi być odpowiednio zabezpieczone. Z jakich zagrożeń trzeba sobie zdawać sprawę?

Konta pocztowe na firmowej domenie

Większość serwisów oferujących usługi hostingowe umożliwia tworzenie kont pocztowych dla pracowników. Przeglądając oferty, warto zwrócić szczególną uwagę na to, czy poczta zabezpieczona jest oprogramowaniem antywirusowym. Dobrym pomysłem jest także przechowywanie kopii zapasowych danych – dzięki temu można odzyskać ważny plik omyłkowo skasowany przez pracownika. Szukając hostingu poczty, sprawdź ofertę dostępną na progreso.pl – ich zasady są przejrzyste, a usługi możesz testować za darmo. Progreso oferuje też ogromną pojemność, która gwarantuje, że Twojej firmie nie zabraknie miejsca na skrzynkach pocztowych.

Szkolenia z bezpiecznego korzystania z poczty

Nie wszyscy na bieżąco śledzą nowinki technologiczne. Część pracowników może być nieświadoma zagrożeń, jakie niesie ze sobą korzystanie z poczty e-mail. Nowe rodzaje oszustw i sposoby ich przeprowadzania czasami zaskakują nawet specjalistów, nic więc dziwnego, że szeregowy pracownik może nie zdawać sobie z nich sprawy.  Dlatego pierwszym krokiem do budowania bezpieczeństwa powinny być szkolenia, podczas których pracownicy dowiedzą się jak korzystać z poczty i rozpoznawać zagrożenia, a także jak na nie reagować.

Logowanie do poczty firmowej

Jednym z najpopularniejszych ataków jest włamanie na konto pocztowe. Haker może wówczas wykraść wrażliwe dane, wysyłać wiadomości, w których podszywa się pod pracownika i wyłudzać cenne informacje. Aby ograniczyć ryzyko takich sytuacji, należy stosować bezpieczne, trudne do złamania hasła oraz wieloetapową weryfikację. Pracownicy muszą także pamiętać o regularnej zmianie danych logowania i trzymaniu ich w tajemnicy.

Czym jest PHISHING?

Ten rodzaj oszustw jest szczególnie niebezpieczny. Ofiarą takich ataków mogą paść nawet osoby ostrożne i biegłe w nowoczesnych technologiach. Oszustwo polega na wysyłaniu wiadomości, w których haker podszywa się pod osobę, firmę lub instytucje i próbuje skłonić do przesłania konkretnych informacji, danych logowania czy kliknięcia w link albo pobrania załącznika. Celem ataku może być uzyskanie dostępu do dokumentów i kont, niekiedy może chodzić także o zainfekowanie komputera odbiorcy złośliwym oprogramowaniem. Takie wiadomości mogą wyglądać bardzo wiarygodnie, dlatego warto się dokładnie upewnić, komu udzielasz informacji i w jakie linki klikasz.

Czy celem Putina jest światowy głód, a w efekcie masowe migracje?

Wojna w Ukrainie jest jednym z wielu konfliktów – zwłaszcza dla krajów, które są daleko położone od Europy. Według Instytutu Sztokholmskiego obecnie mamy 56 konfliktów na świecie. Czyli takich punktów zapalnych – niektóre z nich to wojny domowe, a inne, jak w przypadku wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą, wojny międzypaństwowe. Wojna na Ukrainie jest świetnym przykładem wpływu na ogólnoświatowe migracje. Jest to lokalny konflikt, który powoduje globalne problemy – jak chociażby problem z brakiem żywności. Wystarczyło zaatakować Ukrainę, co zrobiła to Rosja i wywołała wielkie zamieszanie na rynku żywności. Przykładowo Ukraina jest jednym z największych producentów pszenicy, jest największym producentem oleju słonecznikowego. Według światowej organizacji żywności FAO, wojna w Ukrainie spowoduje w ciągu tego i kolejnego roku głód dla 275 mln ludzi. O tym będzie się rozmawiać na szczycie klimatycznym w Sharm El-Sheikh w Egipcie, ten temat omawiano też na szczycie ekonomicznym w Davos.

– Toczonych wojen jest dużo, a ich liczba co gorsza będzie rosnąć. Także dlatego, że mamy postępujące zmiany klimatyczne. Tutaj przypomnę absolutnie fenomenalny raport pana profesora Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ do spraw praw człowieka, który na prośbę sekretarza generalnego ONZ tego rodzaju raport przygotował. W 2018 roku ten raport został okrzyknięty przez dziennikarzy jako raport o apartheidzie klimatycznym – bo mówił o tym, co się wydarzy, jeżeli dojdzie do wielkoskalowych zmian związanych z klimatem – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Wyszkowski, Dyrektor Wykonawczy UN Global Compact Network Poland. – Aż 70% negatywnych konsekwencji dotknie tak zwane globalne Południe, a zaledwie 30% bogatą Północ. W konsekwencji będziemy mieć potężne wstrząsy, niepokoje społeczne, głód, brak żywności, brak wody i migracje klimatyczne. Szacuje się je w ramach systemu ONZ na miliardy ludzi w roku 2100 i później. Ta wielka wędrówka ludów jest najbardziej niepokojąca, bo nigdy nie doświadczyliśmy migracji w takiej masowej skali. To może być początek końca cywilizacji człowieka, jaką znamy. Atak na Ukrainę jest zwiastunem takich zawirowań. W Ukrainie zaaresztowane lub rozkradzione zostało zboże, a całkiem niezłe tegoroczne plony będą musiały albo zostać na polach – ponieważ nie będzie jak ich zebrać, albo nie będą znowu mogły być wywiezione poza terytorium Ukrainy z powodu zablokowania portów bądź ich zaminowania, jak w przypadku Odessy. To są działania, które jak w soczewce pokazują, że jeden punktowy konflikt zbrojny powoduje globalne problemy – w tym przypadku problemy z żywnością. Brak żywności będzie odczuwalny jeszcze w tym roku w Północnej Afryce, na Bliskim Wschodzie i w wielu innych krajach na świecie – wyjaśnia Wyszkowski.

Polskie firmy w większości zdecydowały się na całkowite opuszczenie Rosji i pokazały, jak działa odpowiedzialny biznes

Już od ponad 4 miesięcy trwa exodus zagranicznych firm z Rosji. Niektóre z nich błyskawicznie po rozpoczęciu inwazji podjęły decyzję o zaprzestaniu lub ograniczeniu dalszej działalności w kraju rządzonym w przez Władimira Putina, innym zajęło to trochę więcej czasu, co spotykało się z negatywną reakcją opinii publicznej. Już ponad 1000 przedsiębiorstw ogłosiło swoje deklaracje dotyczące tego, co zrobią w związku z rosyjską agresją, jednak nie zawsze były one takie, jakich oczekiwała społeczność międzynarodowa. Polska znalazła się na wysokim 3. miejscu w zestawieniu krajów europejskich, których firmy zdecydowały się na opuszczenie Rosji.

Jak wynika z raportu EMIS „Fleeing Russia: The Mass Corporate Exodus” do końca czerwca 2022 r. łącznie 1129 firm ogłosiło plany ograniczenia działalności w Rosji lub całkowitego opuszczenia tamtejszego rynku. Niecały miesiąc po wybuchu wojny firmy takie jak Carlsberg, Paypal czy Goldman Sachs oznajmiły, że pozbędą się całego swojego biznesu w Rosji. Jeszcze w maju oszacowano, że przychody prawie tysiąca firm, które zdecydowały się na ograniczenie działalności w kraju rządzonym przez Władimira Putina, stanowiły ok. 45% rosyjskiego PKB. Jednak, w ostatnich miesiącach, z tamtejszego rynku postanowili już całkowicie wycofać się giganci tacy jak McDonald’s, IBM i Siemens, którzy wcześniej jedynie wstrzymali swoją działalność. Kolejne pakiety sankcji będą przyczyniały się do dalszego ograniczania biznesu zagranicznych firm w Rosji i pogłębią izolację gospodarczą kraju.

Co firmy rozumieją poprzez „ograniczenie działalności w Rosji”

Nie wszystkie firmy, które ogłosiły, że podjęły działania mające na celu ograniczenie swojej aktywności na rosyjskim rynku, zdecydowały się na całkowite opuszczenie tego kraju. Niektóre opublikowały komunikaty dotyczące zawieszenia sprzedaży tylko po to, aby uniknąć fali krytyki, jednak w rzeczywistości kontynuowały swój biznes.

Spośród spółek, które wydały komunikat dotyczący działalności w Rosji, 496 tymczasowo wstrzymuje większość lub prawie wszystkie operacje, 168 ogranicza jedynie niektóre czynności biznesowe, a 160 odkłada planowane inwestycje, jednocześnie kontynuując bieżącą działalność.

Analitycy EMIS informują, że jedynie 2,3% wszystkich firm, które zawieszają operacje w Rosji, ale nie opuszczają całkowicie rynku, to polskie przedsiębiorstwa. W zestawieniu Polska razem z Danią zamyka pierwszą dziesiątkę krajów, których organizacje zdecydowały się na właśnie taki krok. Na pierwszym miejscu znalazły się Stany Zjednoczone z wynikiem 32,9%, na drugim Niemcy z 8%, a podium zamykają Japonia i Wielka Brytania – 7,8%. Na opublikowanej z początkiem wojny i aktualizowanej na bieżąco przez Uniwersytet Yale „liście wstydu” wymieniono polskie biznesy: producenta opakowań metalowych Canpack oraz MAKROchem, firmę wytwórczą z branży gumowej i oponiarskiej.

Polskie firmy nie bawiły się w półśrodki

Na koniec czerwca 2022 r. 305 firm zdecydowało o całkowitym opuszczeniu Rosji. Są wśród nich znane polskie marki, jak LPP (producent i dystrybutor odzieży, mający w swoim portfolio m.in. Reserved, House i Cropp), Hortex czy Allegro. Eksperci EMIS wskazują, że 6,5% przedsiębiorstw spośród tych, które zadeklarowały ten radykalny krok, pochodzi z Polski. W światowym zestawieniu plasuje to kraj nad Wisłą na równi z Finlandią na wysokim, 4. miejscu. Najwięcej firm, które zakończyły biznes w Rosji pochodzi z USA – 35,7% (w tym giganci, jak Nike czy Cisco), dalej znalazła się Wielka Brytania z 14%, następnie Niemcy z 7,1%.

Niezdecydowanym firmom zagranicznym pierwszy wicepremier Rosji Andriej Biełousow przedstawił trzy opcje. Mogą zostać, opuścić Rosję albo przekazać zarządzanie miejscowym partnerom. Według raportu EMIS przedsiębiorstwa z Polski rzadko się wahały czy decydowały na opóźnienie decyzji, aby zdobyć więcej czasu. Pod koniec czerwca większość z tych polskich organizacji, które przedstawiły swoje oficjalne stanowisko, postanowiło całkowicie opuścić reżim Putina.

Rosjanie nie napiją się Pepsi

Wyjście z Rosji przez wspomniany już polski Hortex wpisuje się w trend, który pokazuje, że w kategorii dóbr konsumpcyjnych krajowy sektor żywności i napojów był tym, który odczuł najsilniej wycofanie się firm zagranicznych. Rosjanie nie znajdą już na sklepowych półkach napojów firmy PepsiCo, które były jednymi z niewielu zachodnich produktów dozwolonych w Związku Radzieckim. Gigant, dla którego Rosja była drugim co do wielkości rynkiem międzynarodowym po Meksyku, ogłosił zawieszenie sprzedaży Pepsi-Coli, 7 Up i innych napojów gazowanych.

Rynek rosyjski porzucają głównie firmy z sektora przemysłowego – to aż 28,6% wszystkich organizacji. Za nimi w zestawieniu uplasowały się przedsiębiorstwa IT z 12,1%, a następnie z sektora podstawowych produktów konsumenckich – 11,8%. Część rosyjskich ekonomistów alarmuje, że krajowi grozi zapaść gospodarcza. W ich ocenie zachodnie sankcje i międzynarodowa izolacja zbyt mocno uderzają w sektor usług i zakłady przemysłowe. Tak długo, jak wojna w Ukrainie trwa, powrót międzynarodowych korporacji do Rosji wydaje się coraz mniej prawdopodobny. Co więcej, w związku z ostatnimi sygnałami z Moskwy, że zmierza ona w kierunku nacjonalizacji aktywów zagranicznych firm, które opuściły kraj, prowadzenie interesów w Rosji staje się jeszcze bardziej ryzykowne.

Źródło: EMIS Insights – Fleeing Russia – The Mass Corporate Exodus

Anatomia baniek finansowych, krachów i tego, gdzie jesteśmy dzisiaj

Globalne rynki: akcji, walut, surowców – w jakim są momencie wzrostu czy spadku?

  • Niektóre ważne segmenty amerykańskiego rynku akcji (NASDAQ, NASDAQ 100, S&P 500 home builders index) w 2021 r. najprawdopodobniej znajdowały się w trybie bańki; nie zakończyły jeszcze typowej korekty po bańce, oferując więcej spadków niż wzrostów.
  • W przeciwieństwie do tego, rynki akcji w innych gospodarkach rozwiniętych oraz na rynkach wschodzących nie znajdowały się w strefie bańki spekulacyjnej; oferują obecnie więcej korzyści niż zagrożeń.
  • Aby dojść do takich wniosków, nie opieramy się na miernikach wyceny; zamiast tego używamy oryginalnej metodologii, która koncentruje się na tym, jak przeszłe ruchy rynkowe wpływają na psychologię inwestorów w kontekście niepewności.

Poniższy tekst to wybór skróconych fragmentów z oryginalnego opracowania (w jez. angielskim), które zawiera pełen wywód poparty licznymi przykładami, wykresami i metodologią. Zapraszamy do zapoznania się – materiał w załączeniu

Czy obecna korekta rynkowa to prawdziwy epizod pękania bańki? A jeśli tak, czy może być gorzej?

Korekty o 20-30%, których doświadczyliśmy w pierwszej połowie 2022 r., a które są najgorszym spadkiem w pierwszej połowie od ponad 50 lat, nie były spowodowane kryzysem. Nastąpiły one po okresie szybkiej aprecjacji cen, a ich punkty wyjścia były wysokie. W związku z tym w opinii Allianz Trade należy odpowiedzieć na dwa pytania: po pierwsze, czy punkty wyjścia tych korekt były tak wysokie, że rynki stały się bańkami? Po drugie, jeśli rynki były w trybie bańki, to czy zeszło z nich powietrze tak szybko, jak to się dzieje zazwyczaj po pęknięciu bańki?? Jak zawsze, zrozumienie, skąd przybywamy, może pomóc w ustaleniu, dokąd zmierzamy.

Odpowiedź Allianz Trade to generalnie – tak, a mianowicie niektóre kluczowe segmenty rynku, głównie w USA, były w trybie bańki, ale nie, nie jest to jeszcze czas na zwiększenie ekspozycji na ryzykowne aktywa. Ta odpowiedź nie jest oryginalna, ale taka jest nasza metoda ilościowa, której używamy, aby do niej dojść. Ponieważ żyjemy raczej w świecie niepewności („nieznanych niewiadomych”) niż w świecie ryzyka („znanych niewiadomych”), zakładamy, że wycena fundamentalna jest nieuchwytnym pojęciem, co do którego inwestorzy nie mogą formułować racjonalnych oczekiwań[1]. Zamiast tego skupiamy się na tym, jak przeszłe ruchy rynkowe wpływają na psychologię inwestorów. W naszym ujęciu rynek staje się bańką, gdy uczestnicy rynku, patrząc na sekwencję przeszłych zwrotów, postrzegają go jako rosnący w podwyższonym tempie. Aby zmierzyć takie tempo, wykorzystujemy średnią ważoną poprzednich stóp zwrotu, której czynniki ważone mają unikalną właściwość: są zmienne w czasie (lub zależne od kontekstu). Wskaźnik ten nazywamy postrzeganym zwrotem. Aby scharakteryzować czym jest bańka, ustalaliśmy próg postrzeganej stopy zwrotu na poziomie 15% rocznie.

Bańka pęka, gdy rynek osiąga poziom, który staje się długotrwałym szczytem (trwającym co najmniej 260 dni handlowych).  Łącząc te dwa kryteria – postrzeganą stopę przekraczającą 15% rocznie w momencie pęknięcia bańki oraz utrzymujący się długotrwale szczytowy poziom – i stosując je do 44 różnych rynków (rynki akcji: 22 w gospodarkach rozwiniętych, 12 w gospodarkach wschodzących; sześć kluczowych surowców; trzy metale szlachetne i jedna, najlepiej rozpoznawalna kryptowaluta:) w okresie po II wojnie światowej zidentyfikowaliśmy prawie 100 baniek  Kolejnym i ostatnim krokiem badania Allianz Trade jest ocena, czy ścieżki, którymi podążały postrzegane zwroty przed i po tych 100 bańkach, wykazują pewne wspólne wzorce lub cechy? Stwierdzamy, że tak. Wykorzystujemy te wzorce i cechy do oceny obecnej sytuacji na rynkach kapitałowych. Zgodnie z naszą metodologią, niektóre ważne segmenty amerykańskiego rynku akcji (NASDAQ, NASDAQ 100, S&P 500 home builders index) najprawdopodobniej znajdowały się w 2021 r. w trybie bańki i nie zakończyły jeszcze typowej korekty po bańce. Z kolei rynki akcji w innych zaawansowanych gospodarkach, jak również na rynkach wschodzących nie znajdowały się w trybie bańki.

Zakładając, że przeszłe ruchy cenowe odgrywają zasadniczą rolę w kształtowaniu oczekiwanych zwrotów, a tym samym psychologii rynku, w badaniach Allianz Trade stosujemy mało znany algorytm – filtr Allaisa (1965, 1966) – aby uwzględnić sposób, w jaki uczestnicy rynku przetwarzają przeszłe zwroty, zapamiętują je i obliczają nasz postrzegany zwrot.

Czego możemy się nauczyć z tego, co działo się z postrzeganymi zwrotami przed i po pęknięciu tych baniek?

Keynes podobno ukuł słynny dowcip, zgodnie z którym „rynki mogą pozostać irracjonalne dłużej niż ty możesz pozostać wypłacalny”. Dylemat, przed którym staje inwestor mający wątpliwości co do sposobu myślenia innych inwestorów: w ciągu ostatniego roku przed szczytem ceny średnio podwajają się (skumulowany zwrot do szczytu jest bliski 90%); w ciągu ostatnich sześciu miesięcy średni skumulowany zwrot nadal jest bliski 50%; w ciągu ostatnich trzech miesięcy nadal wynosi 35%. Innymi słowy, koszt alternatywny wczesnego wyjścia jest bardzo wysoki i może stanowić zbyt duże ryzyko biznesowe dla większości zarządzających portfelami, przywiązanych do benchmarków i względnych wyników.

Typowa ścieżka, po której następuje typowe odreagowanie po pęknięciu bańki sugeruje, że obecna korekta jeszcze nie zakończyła się pełnym sukcesem. Po pęknięciu bańki rynek zazwyczaj osiąga dno, gdy postrzegana stopa zwrotu spada w pobliże 2-3%. Na dzień 30 czerwca postrzegane zwroty z NASDAQ 100 (10,8%), NASDAQ (9,1%) oraz S&P 500 (7,3%) były nadal znacznie powyżej tego poziomu 2-3%. Trzeba by jeszcze kilku dużych spadków cen, aby zepchnąć postrzegany zwrot do poziomu typowego dla rynkowego dołka.

[1] Zgodnie z hipotezą racjonalnych oczekiwań (w oryginale skrót REH), w warunkach ryzyka (znanych niewiadomych), oczekiwania ludzi są niczym innym jak stochastycznymi prognozami dokonywanymi przez „odpowiedni” model ekonomiczny. W warunkach niepewności (znanych niewiadomych) ludzie nie mogą formułować modelowych („racjonalnych”) oczekiwań; mniej lub bardziej szybko mogą się jedynie uczyć na podstawie zmian w otoczeniu.

Oszczędności pod podwójną presją

Patrząc na sytuację na rynkach finansowych, optymalnym rozwiązaniem dla oszczędzających są lokaty bankowe. Na giełdach bessa, ceny surowców także idą w dół, na rynku obligacji spore wahania, niepewność w kwestii stóp procentowych.

Inflacja wciąż pozostaje na bardzo wysokim poziomie i stan ten potrwa zapewne do pierwszego kwartału przyszłego roku, choć w tej kwestii prognozy są zróżnicowane. Przedstawiciele Narodowego Banku Polskiego zakładają, że szczyt dynamiki wzrostu cen będzie miał miejsce tego lata, ale jednocześnie ekonomiści banku centralnego w swoich opracowaniach kreślą scenariusze bardziej pesymistyczne, czyli dalszy wzrost inflacji, utrzymujący się do początku 2023 r., w najgorszym wariancie, z przejściowym skokiem nawet do 27 proc. Aż tak źle raczej nie będzie, ale z dłuższym utrzymywaniem się inflacyjnej presji należy się liczyć. Tym bardziej, że międzynarodowe instytucje finansowe także przewidują, że inflacja w Polsce będzie w przyszłym roku należała do najwyższych wśród krajów Unii Europejskiej. Komisja Europejska szacuje, że średnioroczna inflacja w 2023 r. wyniesie u nas 9 proc. Z tego można wnioskować, że po skoku w pierwszych miesiącach przyszłego roku, zacznie szybciej spadać. Jednocześnie powszechne jest wśród ekonomistów oczekiwanie recesji w światowej gospodarce, zaś w Polsce znaczne spowolnienie tempa wzrostu PKB. Rynki finansowe taki scenariusz już dyskontują. Indeksy giełdowe zniżkują po ponad 20 proc., a więc znajdują się w obszarze bessy. Tu więc zarobić się nie da, a ryzyko wciąż pozostaje wysokie. Rosnące do niedawna mocno ceny surowców znalazły się ostatnio także w fazie znaczącej spadkowej korekty, a rynek ten jest dostępny jedynie dla nielicznych inwestorów. Ceny obligacji skarbowych, zarówno na świecie, jak i w Polsce, ulegają sporym wahaniom, co utrudnia podejmowanie decyzji o lokowaniu oszczędności w funduszach papierów dłużnych. Inwestycje w waluty także są obarczone sporym ryzykiem, biorąc pod uwagę, że dolar jest najdroższy od dwudziestu lat, a ostatnio nieco traci na wartości. W tych warunkach lokaty bankowe wydają się być najbardziej rozsądnym wyborem. Choć przed tak wysoką inflacją nie chronią, to jednak pozwalają na ograniczenie jej destrukcyjnego wpływu. Niedawno dwa największe polskie banki ponownie zwiększyły atrakcyjność swych ofert dla oszczędzających, ale czynią to pod presją ich głównego właściciela, czyli skarbu państwa. Ponadto nie są już tak hojne, jak w pierwszej fazie podwyżek oprocentowania i stawiają dodatkowe warunki. Z reguły zaś wyższe oprocentowanie wiąże się z koniecznością angażowania pieniędzy na dłuższe okresy, od dwunastu do osiemnastu miesięcy. Polacy z kolei preferują lokaty o znacznie krótszych terminach, co dodatkowo ma uzasadnienie, biorąc pod uwagę zwiększoną niepewność co do warunków, z jakimi możemy mieć do czynienia na rynkach finansowych w horyzoncie najbliższych dwóch lat.

Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce

Wyniki I półrocza w XTB: 480 mln zł zysku i poprawa rentowności

  • Skonsolidowany zysk netto w I półroczu 2022 r.: 480,0 mln zł, o 638,4% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku
  • Ponad 100 tysięcy klientów pozyskanych w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2022 roku
  • Wzrost wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 53,6% r/r – z 1,99 mln do 3,05 mln lotów
  • Zwiększenie rentowności na lota o 125%

XTB opublikowało właśnie wstępne wyniki finansowe za I półrocze 2022 roku. W tym okresie XTB wypracowało zysk netto w wysokości 480 mln zł, który był o 638,4% wyższy niż w I półroczu 2021 roku, ale również wyższy o 63,6% od rekordowego w historii firmy wyniku I półrocza 2020 roku, kiedy wyniósł on 293,4 mln zł. Istotnymi czynnikami wpływającymi na poziom wyników XTB były utrzymująca się wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych, spowodowana m.in. ciągle napiętą sytuacją geopolityczną oraz systematycznie powiększana baza klientów.

W I półroczu 2022 roku XTB wypracowało zysk netto na poziomie 480,0 mln zł wobec 65,0 mln zł zysku rok wcześniej. Przychody z działalności operacyjnej zanotowane w I półroczu 2022 roku osiągnęły wartość 836,2 mln zł, co oznacza wzrost o 245% wobec I półrocza 2021 r. Z kolei koszty działalności operacyjnej ukształtowały się na poziomie 267,3 mln zł (w I półr. 2021 r.: 163,3 mln zł).

W II kwartale 2022 roku XTB pozyskało 45,7 tys. klientów, co w połączeniu z 55,3 tys. nowych klientów w I kwartale daje łącznie ponad 101 tys. nowych klientów na koniec czerwca. Tym samym w obu kwartałach firma zrealizowała deklaracje zakładające pozyskanie średnio co najmniej 40 tys. klientów kwartalnie. W II kwartale 2022 roku łączna liczba klientów przekroczyła granicę pół miliona, osiągając 525,3 tys. na koniec czerwca. Na szczególną uwagę zasługuje też wzrost średniej liczby aktywnych klientów. W I półroczu wyniosła ona 149,8 tys. w porównaniu z 105 tys. w I półroczu poprzedniego roku i 112 średnio w całym 2021 r. Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w I półroczu wyniósł on 3,05 mln transakcji wobec 1,99 mln w analogicznym okresie 2021 roku (wzrost o 53,6%). Rentowność na lota zwiększyła się z kolei o 125%. O 16,2% (z 1,6 mln zł w I

 

półroczu 2021 roku do 1,95 mld zł w I półroczu 2022 r.) wzrosła również wartość depozytów netto klientów.

Nasze wyniki w połowie roku pokazują, że utrzymujemy trend rozwojowy, jeśli chodzi o nasz biznes. Nieustannie powtarzamy, że podstawą naszej strategii jest budowa bazy klientów i dostarczanie naszym klientom najwyższej jakości technologii i usług. Systematyczne powiększanie bazy sprawia, że odnotowujemy wzrost liczby zawieranych transakcji a tym samym wzrost przychodów. Utrzymująca się w II kwartale zmienność na rynkach przełożyła się w efekcie na większą rentowność – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, to w I półroczu 2022 r. najbardziej zyskowne były CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 48,9%. To konsekwencja dużej dochodowości na instrumentach CFD opartych o amerykański indeks US 100, niemiecki indeks akcji DAX(DE30) czy też amerykański indeks US 500. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte na towarach. Ich udział w strukturze przychodów w I półroczu 2022 r. wyniósł 34,8%. Najbardziej zyskownymi instrumentami w tej klasie były CFD oparte na notowaniach surowców energetycznych: gazu ziemnego i ropy naftowej oraz złota. Przychody na instrumentach CFD opartych o waluty stanowiły 13,4% wszystkich przychodów, gdzie najbardziej dochodowymi instrumentami finansowymi w tej klasie były oparte o parę walutową EURUSD.

Koszty działalności operacyjnej w I półroczu 2022 r. ukształtowały się na poziomie 267,3 mln zł i były o 104 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku (163,3 mln zł w I półroczu 2021 r.). Najistotniejszą pozycją były koszty marketingowe wynikające z rozpoczętych w I kwartale i kontynuowanych w II kwartale kampanii marketingowych. Rozwój firmy wiąże się też ze wzrostem zatrudnienia, co przełożyło się na wzrost kosztów wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych o 33,8 mln zł.

Nasze dobre wyniki dotyczące pozyskiwania nowych klientów w połączeniu z ekspansją na wielu rynkach utwierdzają nas w przekonaniu, że XTB jest na dobrej drodze do ścisłej światowej czołówki firm inwestycyjnych. Budowa globalnej marki wymaga jednak intensywnych działań nie tylko produktowych oraz technologicznych ale również promocyjnych, na wszystkich rynkach, na których jesteśmy obecni. Dlatego będziemy kontynuować nasze kampanie marketingowe promujące oferowane przez nas rozwiązania inwestycyjne oraz narzędzia, które ułatwiają wejście w świat inwestycji: od rozwijanej pod kątem oczekiwań klientów platformy, poprzez codzienne analizy rynkowe po liczne materiały edukacyjne. Uzupełnieniem naszych działań są zmiany w ofercie, będące odpowiedzią na zmieniającą się sytuację na rynku i oczekiwania klientów – komentuje Omar Arnaout.

Luka w zabezpieczeniach Twittera ujawniła dane niemal 5,5 mln kont. Haker żąda 30 tys. dolarów

Luka w zabezpieczeniach Twittera została ujawniona w styczniu 2022 roku. Według dostępnych informacji, portal załatał ją już kilka dni później. Wyciek został zauważony przez użytkownika ,,zhirinovskiy”, który przekazał informację organizacji Hacker One, zajmującej się bezpieczeństwem w Internecie. Użytkownik za swoją spostrzegawczość otrzymał od Twittera nagrodę w wysokości 5000 dolarów. Zhirinovskiy w swoich postach podkreślał, że przez powstały wyciek możemy wyszukać każdego użytkownika, podając numer telefonu lub maila, nawet jeśli ich właściciel zastrzegł tę opcję w ustawieniach prywatności.

Pomimo sprawnego rozwiązania problemu, luka została wykorzystana do wygenerowania bazy z danymi milionów użytkowników.

Kilka dni temu, nieco ponad pół roku od wykrycia i naprawienia groźnego błędu serwisu, dane niespełna 5,5 miliona użytkowników Twittera zostały wystawione na sprzedaż. Baza została rzekomo pozyskana przy wykorzystaniu opisanej w styczniu luki bezpieczeństwa. Portal Restore Privacy poinformował, że cyberprzestępca znany jako “devil” wystawił ogłoszenie na hakerskim forum ,,Breached Forums”. Dzięki śledztwu Restore Privacy wiemy, że żąda za bazę nie mniej niż 30 tys. dolarów. Ma zawierać dane z wielu różnych kont, należących m.in. do celebrytów i firm, ale również przypadkowych użytkowników serwisu. Wyciek, oprócz numerów telefonów i adresów mailowych, obejmował też informacje profilowe: liczbę followersów, opisy kont i zamieszczane zdjęcia.

Weryfikacja wycieku – Twitter sprawdza, branżowe portale potwierdzają autentyczność.

Jak raportuje strona BleepingComputer, Twitter na razie nie potwierdza naruszenia bezpieczeństwa danych. Portal prowadzi w tej chwili dochodzenie, w sprawie autentyczności wycieku. Z kolei portale branżowe (Restore Privacy, BleepingComputer oraz forum z oryginalnym postem sprzedaży), po weryfikacji próbek, opublikowanych przez hakera, potwierdzają ich zgodność.

Haker twierdzi, że zdobyta w grudniu 2021 roku baza wzbudza duże zainteresowanie potencjalnych kupujących, a udostępnił ją z powodu niekompetencji Twittera.

Niestety w tej chwili nie ma możliwości sprawdzenia czy nasze konto brało udział w wycieku. Będziemy na bieżąco aktualizować nowe informacje w sprawie. Póki co zalecamy ostrożność wszystkim użytkownikom serwisu, nieklikanie w linki z nieznanych źródeł i niepodawanie ich dalej. Szczególną czujność należy zachować w mailach od samego Twittera, które wymagają od nas podania danych logowania. Te powinny być wprowadzane jedynie na oficjalnej stronie portalu Twitter.com.

Małe firmy dotknął duży kryzys. Blisko 26% biznesów zamknięto, a 40% zawieszono

  • Dane CEIDG: Fala likwidacji małych firm. Polacy zamykają średnio ponad 17 tys. działalności miesięcznie
  • W pół roku samozatrudnieni złożyli ponad 100 tys. wniosków o zamknięcie firm

W I połowie br. do rejestru CEIDG wpłynęło o blisko 26% więcej wniosków dotyczących zamknięcia działalności gospodarczej niż w analogicznym okresie ub.r. Ostatnio było ich średnio ok. 17,4 tys. miesięcznie, a wcześniej – o 3,5 tys. mniej. Ponadto liczba wniosków o zawieszenie działalności wzrosła rdr. o przeszło 39%. Zdaniem ekspertów, na te zjawiska wpływają różne czynniki, w tym Polski Ład. Nie brakuje też prognoz, że w drugiej połowie br. będzie jeszcze więcej zamykanych biznesów.

Jak wynika z danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii, w pierwszym półroczu br. do rejestru CEIDG wpłynęło ponad 104,3 tys. wniosków dotyczących zamknięcia działalności gospodarczej (średnia miesięczna 17 385). To o 25,8% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 82,9 tys. Ostatnio średnia miesięczna wyniosła więc 17 385, a wcześniej – 13 817.

– Powyższe dane mogą być niepokojące. Od kilku lat obserwujemy niekorzystne zmiany w otoczeniu prawno-podatkowym dla prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. W 2022 roku dodatkowo negatywnie wpływają na sferę biznesu ciągłe zmiany w podatkach, np. Polski Ład i kolejne do niego nowelizacje. Te czynniki mają zły wpływ na funkcjonowanie małych i średnich firm, co może w konsekwencji przyczyniać się do większej liczby zamykanych działalności gospodarczych – komentuje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika.

Patrząc na dane z poszczególnych miesięcy 2022 roku, to zdecydowanie najwięcej ww. wniosków wpłynęło w styczniu – 27 361. Dalej widzimy marzec – 18 083, a na końcu czerwiec – 12 542. Z kolei takie zestawienie za I połowę 2021 roku otwiera styczeń – 16 412, a zamyka maj – 12 386.

– Wpływ na statystyki mają nowe obciążenia podatkowe, nałożone Polskim Ładem. Do tego dochodzą m.in. takie kwestie, jak wzrost cen energii oraz stóp procentowych. Wielu przedsiębiorców w obecnych warunkach makroekonomicznych rezygnuje z prowadzenia firm, gdyż nie są w stanie wypracować dodatnich wyników finansowych – stwierdza doradca restrukturyzacyjny i radca prawny Łukasz Goszczyński.

Ponadto z danych resortu wynika, że w pierwszej połowie br. do rejestru CEIDG wpłynęło 161,1 tys. wniosków o zawieszenie działalności. To o 39,4% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich ponad 115,5 tys. Ostatnio więc średnia miesięczna wyniosła 26 857, a wcześniej – 19 264. Patrząc na ten rok, najwięcej wniosków było w styczniu i w czerwcu – odpowiednio 38 025 i 28 564. Te miesiące otwierają również takie zestawienie obejmujące I połowę 2021 roku – 24 104 oraz 21 514.

– Najczęściej przedsiębiorcy decydują się na zawieszenie działalności w sytuacji, gdy w danych warunkach nie mogą wypracować dochodów. Taki ruch umożliwia bezkosztowo przeczekać trudny okres. Jednakże firmy siłą rzeczy opuszczają rynek, na który po pewnym czasie trudno jest wrócić i nawiązać nowe relacje biznesowe – wyjaśnia mec. Goszczyński.

Jak informuje biuro prasowe MRiT, początek i koniec roku zawsze są okresem większej dynamiki zmian w liczbie podmiotów podejmujących decyzję o wznowieniu, zawieszeniu lub zamknięciu działalności gospodarczej. To naturalne procesy zachodzące w gospodarce. Natomiast Łukasz Goszczyński do tego dodaje, że największa dynamika nowych wpisów w CEIDG wiąże się z corocznym podsumowaniem wyników finansowych firm. Początek roku to również okres, w którym wchodzą w życie przepisy podatkowe nakładające dodatkowe obowiązki biurokratyczne i fiskalne.

– W drugiej połowie roku możemy się spodziewać zwiększenia liczby zamykanych firm. W mojej ocenie, przyczynią się do tego takie problemy, jak wysoka inflacja, wojna w Ukrainie oraz kolejne zamiany w podatkach wprowadzone w połowie roku. Niewielkie biznesy będą mniej konkurencyjne w stosunku do swoich większych odpowiedników – zaznacza Natalia Stoch-Mika.

Według mecenasa Goszczyńskiego, Polacy nauczyli się radzić sobie z pandemią, ale obecnie występuje więcej zagrożeń. W opinii eksperta, na warunki do prowadzenia biznesu największy wpływ będzie miała siła kryzysu gospodarczego, który jest już mocno widoczny. Jego rozmiar dodatkowo będzie zależny od przebiegu wojny w Ukrainie, ponieważ ma on bardzo duży wpływ na ceny surowców energetycznych. Ponadto z ostatnich badań wynika, że małe i średnie firmy najbardziej obawiają się zmian prawnych, a tych jest dużo. I ten czynnik może również przyczynić się do pogorszenia sytuacji. Przedsiębiorcy gubią się w gąszczu nowych regulacji, które są coraz bardziej skompilowane. Często wolą odpuścić, niż domyślać się, o co w nich w ogóle chodzi.

Czy recesja rozleje się na BigTech?

Recesja, choć jeszcze nieśmiało, to jednak coraz głośniej zaczyna pukać do bram Wall Street. Kolejne znane z pierwszych stron gazet spółki wzrostowe zaczynają pokazywać rozczarowujące wyniki. W przypadku Netflixa od kwietnia do czerwca abonament przestało płacić ponad 1 mln osób na całym świecie. Akcje Snapa odnotowały druzgocący spadek o niemal 40% po opublikowaniu wyników, które były “zaledwie” zgodne z oczekiwaniami.

Czy w branży amerykańskich BigTechów czeka nas inwestycyjne deja vu, które znamy z “dzikiej” gamingowej hossy? Czy może jednak jest szansa na to, że BigTechowe blue chipy z zahartowanymi w ogniu niejednej recesji modelami biznesowymi są w stanie oprzeć się – przynajmniej na razie – wpływowi pogarszających się danych gospodarczych? Czy wyniki finansowe flagowych spółek Doliny Krzemowej doleją oliwy do ognia, powodując wzrost recesyjnych obaw, czy może jednak poprawią nastroje tracącego od początku roku Wall Street? O tym dowiemy się już w tym tygodniu, w  którym rynki wstrzymują oddech w oczekiwaniu na raporty kwartalne technologicznych gigantów Alphabet, Apple, Amazon, Microsoft i Meta Platforms. Inwestorzy obawiają się, że spowolnienie gospodarcze dotknie BigTech, w którym rynek widział wygranego ostatniej dekady.

Alphabet (GOOGL.US) – wyniki 26.07 po sesji

Alphabet poda dziś wyniki za 2Q 2022 r. Rynek oczekuje wzrostu przychodów, jednak w wyniku spadających marż może się to nie przełożyć na rosnące zyski. Istnieją jednak pewne obawy, że Alfabet może rozczarować wynikami. Alphabet, podobnie jak Snap, jest zależny od przychodów z reklam, więc pytanie brzmi, czy fatalne wyniki Snapa były wydarzeniem specyficznym dla tej konkretnej firmy, czy raczej zapowiedzią szerszego trendu. Firma Alphabet ogłosiła również niedawno, że spowolni proces rekrutacji, co budzi dodatkowe obawy dotyczące perspektyw rozwoju spółki. Z drugiej strony przychody z reklam w usługach wyszukiwarek są bardziej stabilne niż przychody z reklam w mediach społecznościowych, jak w przypadku Snapa, więc recesja może nie wpłynąć na Alphabet w tak znacznym stopniu. Krótko mówiąc, uwaga inwestorów skupi się na przychodach z reklam, których dynamika ma spowolnić, a także na prognozach spółki na najbliższe kwartały.

Microsoft (MSFT.US) – wyniki 26.07  po sesji

Akcje spółki podobnie do Apple od początku roku wykazały się ograniczoną zmiennością radząc sobie nieznacznie lepiej od indeksu S&P500. Wall Street obniżyło oczekiwania wobec Microsoftu spodziewając się w tym kwartale największego od lat spowolnienia wzrostu przychodów. Mimo to inwestorzy nie spodziewają się tąpnięcia i prognozują stały wzrost popytu na usługi i produkty firmy, nawet w recesyjnym otoczeniu. Analitycy wciąż oczekują dwucyfrowego wzrostu przychodów spółki w tym i przyszłym roku co w perspektywie rekordowej inflacji będzie stanowić wyzwanie. Spółka w dłuższej perspektywie może mieć problem z powtórzeniem wyników napędzanych pandemiczną transformacją technologiczną i rekordową skalą dodruku.

Inwestorzy będą uważnie oczekiwać przychodów z rosnącej w szybkim tempie chmury obliczeniowej Azure (25% globalnego rynku chmury obliczeniowej),  zapewniającej imponującą marżowość. Mimo rosnącego rynku usług w chmurze do którego przyczynia się trend pracy zdalnej oraz niezwalniająca tempa po pandemii transformacja technologiczna, Azure musi konkurować z platformą Amazona, Alphabet oraz mniejszymi spółkami co może skutecznie ograniczać jej zasięg.  Dodatkowo Microsoft boryka się z procesami antymonopolowymi dotyczącymi usług w chmurze, w Europie, co może ograniczać wzrost firmy. Dodatkowo silny dolar ogranicza perspektywy zysków – spółka ponad 50% działalności prowadzi poza USA. Analitycy spodziewają się przychodów spółki na poziomie 52,4 mld USD oraz 2,3 USD zysku na akcję oraz 12,8 mld USD przychodów z usług w chmurze.

Meta Platforms (META.US) – wyniki 27.07 po sesji

Akcje Meta Platforms, czyli de facto Facebook, spadły w tym roku o ponad 50%. Nastroje inwestorów ucierpiały podczas piątkowej sesji  w obliczu rozczarowujących wyników Snap Inc, które rzuciły cień na ‘kapryśny’ model biznesowy oparty na reklamie. Model sprawdza się dobrze w czasach rozwoju gospodarczego. W czasie recesji gdy firmy tną wydatki, a konsumpcja zwalnia może stać się jednak prawdziwą kulą u nogi i ograniczać przychody. To nie jedyna taka ‘kula’ jaką obecnie ciągnie Meta Platforms. Spółka angażuje się w kosztowny rozwój technologiczny wirtualnych światów ‘Metaverse’ nad którym wielokrotnie rozpływał się CEO, Mark Zuckerberg sygnalizując transformację poprzez marketingową zmianę nazwy. Meta Platforms inwestuje miliardy dolarów w rozwój technologii VR i AR oraz platformę Oculus, którą nabyła w 2014 roku. Ambicja spółki może być pozytywnie odbierana przez inwestorów wierzących w potencjał Metaverse jednak potężne koszty nierentownych badań i budowa zaplecza wokół technologii rodem z Sci-Fi w okresie rosnących kosztów kapitału wyraźnie ciąży inwestorom. Podobnie jak bardzo mocny dolar, który prawdopodobnie odbije się na rentowności.

W najbliższym czasie Meta Platforms stanie przed wyzwaniem w postaci monetyzacji budowanego trendu Metaverse oraz budowy modelu reklam omijającego blokady prywatności iOS (Apple), które w skuteczny sposób ostudziły apetyt i prognozy przychodów. Tymczasem analitycy obniżyli oczekiwania wokół wyników Meta Platforms niemal godząc się z nadchodzącym rozczarowaniem. Czy Meta powtórzy scenariusz Netflixa i pobije obniżone do minimum prognozy spanikowanego Wall Street? Ze względu na rozpoznawalność i szersze grono reklamodawców spółka wciąż może ‘trawić’ recesję lepiej od wspomnianego Snapa. Analitycy spodziewają się 30,7 mld USD przychodów i EPS w wysokości 2,61 USD zysku przy redukcji kosztów do 87/92 mld USD wobec poprzednich prognoz 90/95 mld USD.

Amazon (AMZN.US) – wyniki 28.07 po sesji

Amazon zaraportuje wyniki za d2Q 2022 r. w czwartek po zamknięciu sesji giełdowej. Jak spodziewa się rynek, mogą być one na historycznie złym poziomie. Spółka znana jest z wykazywania  przynajmniej minimalnego wzrostu przychodów w każdym kwartale od momentu jej wejścia na giełdę, co miało miejsce 25 lat temu. Wzrost przychodów (top-line) wyniósł poniżej 10% tylko w trzech z dotychczasowych 101 kwartałów. Pierwszy z nich przypada na moment pęknięcia bańki internetowej w 2001 roku. Dwa kolejne to 4Q’21 oraz 1Q’22. Mówi się, że “do trzech razy sztuka”, jednak wiele wskazuje na to, że 2Q’22 może być najgorszy w historii.

Analitycy obniżyli prognozy zysków i przychodów na ten kwartał oraz następny, jak również na cały rok 2023. Amazon wcześniej prognozował przychody w tym kwartale na poziomie pomiędzy 116 mld dolarów a 121 mld dolarów, co oznacza wzrost od 3% do 7%. Prognoza ta zawiera przewidywany 2-procentowy wpływ niekorzystnych kursów walutowych – szacunek, który jest prawie na pewno zbyt niski, biorąc pod uwagę ciągłą aprecjację dolara w stosunku do walut europejskich i azjatyckich w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Obecny konsensus giełdowy przewiduje przychody w wysokości 119,1 mld dolarów oraz EPS równy 14 centów. Dla Q3 2022r. konsensus analityków przewiduje przychody w wysokości 127 mld dolarów i EPS w wysokości 33 centów.

Apple (AAPL.US) – wyniki 28.07 po sesji

Widmo globalnej recesji odbiło się w ostatnim czasie na nastrojach zarządów amerykańskich spółek, które coraz częściej sygnalizują potrzebę zmian wewnątrz biznesu. Nie inaczej jest z Apple (AAPL.US), który w zeszłym tygodniu zapowiedziało spowolnienie dynamiki zatrudnienia oraz ograniczenie budżetu dla niektórych działów firmy. Medialny wydźwięk tych zapowiedzi przybrał na sile również dlatego, że spółka od dłuższego czasu była relatywnie odporna na zmiany czynników zewnętrznych. Według prognoz analityków wyniki kwartalne wykażą silny spadek sprzedaży, a co za tym idzie, szacowaną na 8 mld dolarów lukę w przychodach spółki. Czynnikami kreującymi tak silny ubytek są ciągle utrzymujące się problemy w łańcuchach dostaw oraz utrzymujące się ograniczenia na rynku chińskim. Konsensus zakłada przychody na poziomie 82 mld dolarów oraz EPS na poziomie 1,16 dolarów. Apple spodziewa się, że marża brutto wyniesie między 41,5% a 42,5%. Przewidywania kluczowych banków są mocno zróżnicowane. Analitycy JP Morgan oraz UBS odnoszą się względnie pozytywnie do publikowanych w czwartek wyników. Morgan Stanley natomiast wskazuje na presję związaną z łańcuchami dostaw, które mogą negatywnie przełożyć się na wyniki w tym kwartale. 

Podsumowanie

Choć akcje technologicznych gigantów znajdują się w tym roku w trendzie spadkowym, trudno porównać blisko 60% spadek wartości Meta Platforms do blisko 15% korekty w przypadku Apple. Należy zatem podkreślić, że wyniki okresowe, podobnie jak miało to miejsce w przypadku I kwartału tego roku mogą mieć mieszaną wymowę. Redukcja kosztów i zwalnianie tempa zatrudnienia stały się nową normą wśród spółek z branży BigTech, co może sygnalizować, że cały sektor spodziewa się bolesnego spowolnienia. Raporty kwartalne pokażą czy ‘kuloodporne’ spółki wciąż mogą przerzucać rosnące koszty na konsumentów i cieszyć się rosnącym popytem na usługi. Warto zaznaczyć jednak, że Wall Street ma wygórowane oczekiwania wokół wzrostu przychodów większości spółek BigTech co może okazać się prawdziwym testem dla najbardziej ‘dojnych krów’ amerykańskiej gospodarki. Zbliżające się wyniki mogą wyznaczyć dalszą drogę dla amerykańskich indeksów i rzucić więcej światła co do zasadności recesyjnych obaw. Może się jednak okazać, że podobnie jak miało to miejsce w przypadku spółek gamingowych, wyniki zgodne z oczekiwaniami rynku to dla inwestorów już zdecydowanie za mało.

Autor: Dział Analiz XTB

Niemiecka firma Exolaunch będzie odpowiadać za wyniesienie pierwszego mikrosatelity polskiej spółki Creotech Instruments

Na IV kwartał 2023 r. przewidziane jest wyniesienie pierwszego mikrosatelity ,,EagleEye’’ na orbitę okołoziemską. Liderem konsorcjum odpowiedzialnym za realizację tego przełomowego projektu jest Creotech Instruments – notowany na GPW wiodący w Polsce producent systemów i podzespołów kosmicznych. Firma właśnie poinformowała o wyborze kontrahenta, który będzie współodpowiedzialny za to przedsięwzięcie. W ramach postępowania przetargowego wybrano niemiecką spółkę Exolaunch. Wartość oferty wynosiła 641 400 EUR netto. Exolaunch jest integratorem usług dla firmy Elona Muska – SpaceX, i to właśnie za pomocą rakiety tej firmy – Falcon 9 – najprawdopodobniej nastąpi wyniesienie pierwszego mikrosatelity Creotech Instruments. Kapitał na rozwój tego kosmicznego projektu pochodzi m.in. z zakończonej w czerwcu br. oferty publicznej Creotech na łączną kwotę około 40 mln PLN.

Creotech Instruments od 2020 r. opracowuje projekt 50 kg. satelity obserwacyjnego ,,EagleEye’’ w ramach własnej platformy w standardzie HyperSat. Platforma pozwala na prowadzenie różnego rodzaju misji, od technologicznych i naukowych, poprzez misje obserwacyjne i telekomunikacyjne, aż po misje w daleki kosmos. HyperSat jest przeznaczony do realizacji satelitów o masach od 10 do 60 kg.

Na naszej autorskiej platformie HyperSat przygotowywane są aktualnie dwie misje. Pierwszą z nich będzie EagleEye. Jestem dumny, że jesteśmy liderem tego pionierskiego przedsięwzięcia. Nasi specjaliści robią wszystko, aby wyniesienie mikrosatelity EagleEye na orbitę okołoziemską było możliwe już w IV kwartale 2023 r. To będzie niezwykle ważny moment, zarówno dla nas, naszych partnerów, jak i dla całej społeczności śledzącej wydarzenia z sektora NewSpace. – mówi dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Croetech Instruments SA. – Za nami kolejny ważny krok. Właśnie wyłoniliśmy w ramach postępowania przetargowego naszego partnera, który będzie odpowiedzialny za obsługę procesu wyniesienia satelity. Najlepszą firmą okazała się niemiecka Exolaunch GMBH. Drugim partnerem projektu będzie najprawdopodobniej, zgodnie z informacjami przekazanymi od Exolaunch, firma Space Exploration Technologies Corporation, znana również szerzej pod nazwą SpaceX. Firma dysponuje rakietami klasy Falcon 9 i taka zostanie użyta do umieszczenia satelity EagleEye na orbicie okołoziemskiej – dodaje Grzegorz Brona.

Kwota wybranej oferty wynosi 641 400 EUR netto i jest to największy jednostkowy wydatek w ramach programu budowy satelity ,,EagleEye’’.

Projekt ,,EagleEye’’ powstaje w ramach programu finansowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Platforma uzbrojona zostanie w teleskop optyczny. Podsystemy komputera przygotowywane są przez Centrum Badań Kosmicznych PAN, zaś teleskop optyczny umieszczony na pokładzie opracowywany jest przez spółkę Scanway. Projekt prowadzony jest zgodnie z wymaganiami jakościowymi opracowanymi przez NASA, wdrożonymi przez Europejską Agencję Kosmiczną i według norm European Cooperation for Space Standarization.

Środki na rozwój tego projektu pochodzą m.in. z tegorocznej oferty publicznej, w ramach której spółka z sukcesem pozyskała od inwestorów 39,65 mln zł brutto. Emisja nowych akcji obejmowała łącznie 396.558 akcji serii I. Cena emisyjna za jedną akcję wynosiła 100 zł. Popyt zgłoszony przez inwestorów przewyższył podaż dostępnych akcji. Stopa redukcji zapisów w TID wyniosła 40%.

Creotech Instruments od lat realizuje wiele zaawansowanych projektów technologicznych,
m.in. dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Rynek kosmiczny jest dla spółki kluczowym obszarem działalności. W kwietniu br. spółka zrealizowała I fazę projektu PIAST, którego celem jest umieszczenie satelitów obserwacyjnych na orbicie okołoziemskiej w 2024 r. Przedsięwzięcie to ma na celu stworzenie w Polsce instrumentów narodowego systemu satelitarnej obserwacji Ziemi na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Niedawno Creotech Instruments zawarł także umowę o współpracy z Uniwersytetem UC TATI w Malezji. Współpraca dotyczy opracowania produktów w zakresie technologii satelitarnych i dronowych, odpowiadających na potrzeby regionu Azji Południowo-Wschodniej.

Zmiany w przepisach o zatorach płatniczych

Ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych funkcjonuje już od 2013 r. Wiąże się ona z szeregiem obowiązków dla przedsiębiorców, które mają na celu zminimalizowanie opóźnień w płatnościach za transakcje handlowe oraz zapobieżenie sytuacjom wykorzystywania przewagi negocjacyjnej i stosowania długich terminów płatności wobec małych i średnich przedsiębiorców. Istotnym elementem ustawy jest obowiązek sprawozdawczy – o stosowanych w poprzednim roku kalendarzowym terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Z uwagi na pojawiające się wątpliwości dotyczące raportowania oraz komplikacje wynikające ze zbierania danych, ustawodawca zdecydował się przedstawić projekt zmian do tej ustawy, przewidujący znaczne uproszczenia w raportowaniu.

Uproszczenie obowiązku sprawozdawczego

W tym zakresie proponowane jest wyłączenie ze sprawozdań świadczeń z transakcji handlowych zawieranych w zakresie działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Warto jednak zaznaczyć, że zasadniczo w praktyce nie występują w tym obszarze zatory. Ponadto planowane jest wyłączenie ze sprawozdań świadczeń przedawnionych. Nie ma uzasadnienia, żeby raportować takie transakcje, skoro dłużnik jest chroniony instytucją przedawnienia.

Istotna dla wielu zmiana dotyczy wyłączenia ze sprawozdań świadczeń pomiędzy spółkami w ramach jednej grupy kapitałowej. Ustawodawca uznał, że opóźnienia w ramach grupy nie są istotne z perspektywy likwidowania zatorów płatniczych, ponieważ całość zostaje w ramach jednej grupy. Ponadto przewidywane jest zwolnienie z obowiązku sprawozdawczego spółek wchodzących w skład podatkowych grup kapitałowych.

Kolejna ważna zmiana to wydłużenie obowiązku raportowania. Obecnie raportowanie należało wykonać do 31 stycznia kolejnego roku, co w praktyce było bardzo krótkim okresem. Planowane jest znaczące wydłużenie terminu na złożenie sprawozdania – do 30 kwietnia.

Doprecyzowanie i uregulowanie kwestii dotyczących obowiązku sprawozdawczego

Ustawodawca w ramach planowanych zmian dokona także wyjaśniania pewnych spornych kwestii. Pierwszą z nich jest uregulowanie w ustawie, że w przypadku spółek komandytowych obowiązek sprawozdawczy za spółkę ma komplementariusz prowadzący sprawy spółki. Ponadto doprecyzowane zostaną zasady składania pełnomocnictwa.

W chwili obecnej kwestia wysyłki korekty sprawozdań nie jest uregulowana, tzn. nie ma takiej możliwości. Projekt zakłada uregulowanie tej kwestii poprzez wskazanie, że w przypadku, gdy ujawniono błędy mające istotny wpływ na ogólny obraz praktyk płatniczych podmiotu, sprawozdanie można skorygować – korekty będzie można dokonać poprzez złożenie nowego sprawozdania.

Kolejne doprecyzowanie odnosi się do kursu walutowego w jakim można przeliczać świadczenia spełnione/niespełnione, otrzymane/nieotrzymane w walutach na potrzeby sprawozdawczości oraz postępowania w sprawie nadmiernych opóźnień.

Ponadto doprecyzowano termin kiedy informacja powinna zostać ujawniona na stronie BIP – corocznie w terminie do 31 lipca.

Poprawa efektywności postępowania i uelastycznienie modelu karania

Projekt ustawy przewiduje także, że zmianie ulegną zasady karania za nadmierne opóźnianie się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych. Co istotne w tym zakresie przewiduje się wprowadzenie uznaniowości Prezesa UOKiK przy wymiarze kary, wraz ze wskazaniem przesłanek/dyrektyw wymiaru kary oraz modyfikację wzoru, według którego będzie liczona maksymalna kara za nadmierne opóźnienie ze spełnianiem świadczeń pieniężnych. Taka zmiana jest z pewnością niekorzystna dla przedsiębiorców, ponieważ każda uznaniowość organu administracji może prowadzić do nadużyć.

Ponadto przewidywane jest wprowadzenie instytucji tzw. wezwań miękkich, czyli Prezes UOKiK, bez wszczynania postępowania, będzie mógł wystąpić do przedsiębiorcy w sprawach z zakresu nadmiernego opóźniania się ze spełnianiem świadczeń pieniężnych.

Pozostałe zmiany

Ważna zmiana dotyczy także nałożenia obowiązku składania oświadczenia o swoim statusie na wszystkich dużych przedsiębiorców. W chwili obecnej tylko duże podmioty gospodarcze będące dłużnikami mają obowiązek składania drugiej stronie transakcji handlowej oświadczenia o swoim statusie. Może się więc zdarzyć, że przedsiębiorcy nie podadzą informacji o swoim statusie, aby korzystać z większych odsetek.

Powyższej przedstawione, główne zmiany wynikające z projektu ustawy należy uznać za korzystne dla przedsiębiorców oraz poprawiające jakość i sposób raportowania zatorów płatniczych, a w szczególności łagodzące bardzo rygorystyczne przepisy w tym zakresie. Ułatwienia zmniejszą czas potrzebny na przygotowanie raportów, który jednocześnie został wydłużony. Doprecyzowania zmniejszą wątpliwości i ograniczą konieczność poszukiwania

odpowiedzi na liczne pytania podmiotów. Niemniej warto zwrócić uwagę, że zmiany będą wymagały dostosowania procedur oraz narzędzi, z których dotychczas korzystali przedsiębiorcy.

Autor: radca prawny Kamil Nagrabski, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Przed nami kolejna duża podwyżka stóp Fedu

Oczekuje się, że Rezerwa Federalna w środę ogłosi kolejną znaczną podwyżkę stóp procentowych. Zakładamy, że wyniesie ona 75 pb. – do przedziału 2,25–2,50%. Naszym zdaniem pogorszenie danych o aktywności gospodarczej (w szczególności załamanie lipcowych danych PMI) i oznaki, że inflacja bazowa słabnie, oznaczają, że zbliża się spowolnienie cyklu podwyżek.

Wysoki odczyt inflacji w USA za zeszły miesiąc rozbudził rynki, prowadząc do zwiększenia oczekiwań w zakresie działań FOMC w tym miesiącu. Inflacja CPI podbiła w czerwcu do 9,1% wobec konsensusu na poziomie 8,8%. Czekamy jeszcze na jednoznaczne oznaki, że osiągnęła szczyt. Na pewnym etapie po publikacji danych rynki terminowe przypisywały ponad 50% prawdopodobieństwa temu, że kolejny ruch Rezerwy Federalnej będzie podwyżką o 100 pb. Zakłady te jednak od tamtej pory wyraźnie spadły w związku z pogarszającymi się danymi o aktywności gospodarczej. Obecnie rynek szacuje prawdopodobieństwo takiego ruchu na ok. 10%. Wraz z konsensusem spodziewamy się podwyżki o 75 pb., a głosy pojedynczych prognostyków sugerujące, że podwyżka mogłaby być silniejsza, uznajemy za nieuzasadnione.

Wykres 1: Inflacja w USA (2012 – 2022)Inflacja w USA (2012 – 2022)

Rynek czeka na komentarze Powella

Biorąc pod uwagę, że podwyżka o 75 pb. w środę wydaje się być pewnikiem i że jednocześnie nie poznamy nowych prognoz makroekonomicznych czy projekcji stóp procentowych, pole do zaskoczenia rynków może być ograniczone. Mimo to inwestorzy będą zwracać szczególną uwagę na komentarze prezesa Jerome’a Powella dotyczące stanu gospodarki USA i opinie Fedu w zakresie kolejnych podwyżek stóp po lipcowym posiedzeniu.

Jeśli chodzi o gospodarkę, uważamy, że Fed będzie nadal zaznaczał, że fundamenty popytu są mocne, a rynek pracy w USA radzi sobie dobrze. Chociaż dostrzegamy pewne dowody na łagodne spowolnienie obejmujące rynek pracy, to duże pozytywne zaskoczenie jakie przyniósł czerwcowy raport o zatrudnieniu sugeruje, że dotychczasowe działania Fed w kierunku zacieśniania polityki pieniężnej miały ograniczony wpływ na zatrudnienie.

Dane o aktywności zahamują jastrzębi ton Fed?

Decydenci prawdopodobnie jednak zwrócą uwagę na ostatnie spowolnienie w danych o aktywności gospodarczej – które pojawiły się już po poprzednim posiedzeniu FOMC w połowie czerwca – szczególnie w świetle rozczarowujących danych PMI z zeszłego tygodnia. Kluczowy kompozytowy indeks PMI od S&P spadł w tym miesiącu do poziomu 47,5 pkt i był wyraźnie niższy od oczekiwań. Po raz pierwszy od dwóch lat znalazł się poniżej poziomu 50 pkt, oddzielającego ekspansję od kurczenia się aktywności biznesowej. Dane o aktywności na rynku mieszkaniowym wskazują na ochłodzenie również tego rynku.

 

Istnieje możliwość, że gospodarka USA znalazła się w technicznej recesji, notując dwa kwartały spadku PKB w ujęciu kwartalnym – w czwartek 28.07 dowiemy się, czy się to potwierdzi, kiedy poznamy dane o PKB za II kwartał. Uważamy, że uzasadnia to złagodzenie tonu Fed w sprawie perspektyw i możliwe odejście od ultrajastrzębiej retoryki w kontekście stóp procentowych.

Wykres 2: Indeksy PMI dla USA (2019 – 2022)

Indeksy PMI dla USA (2019 – 2022)

Zachowanie dolara będzie zależało od sygnałów dot. kolejnej podwyżki

Spodziewamy się, że Fed będzie nadal przyjmował zależne od danych podejście do normalizacji polityki pieniężnej. Kolejne posiedzenie odbędzie się we wrześniu, a jego wynik poznamy dopiero 21.09 – za niemal dwa miesiące – w związku z tym nie sądzimy, że Powell z góry będzie zobowiązywał się do skali kolejnej podwyżki. Uważamy, że w międzyczasie debata skupi się na tym, czy we wrześniu będzie to podwyżka o 50 czy o 75 pb. Powell prawdopodobnie pozostawi na stole obie możliwości.

Biorąc pod uwagę obecne rynkowe wyceny (165 pb. włącznie do listopada) jakiekolwiek mocne zasygnalizowanie przez Powella, że na kolejnym posiedzeniu we wrześniu może nastąpić podwyżka o 75 pb. byłoby postrzegane jako pozytywne dla dolara amerykańskiego. Z drugiej strony dostrzegamy pole do natychmiastowego osłabienia dolara, jeśli Powell zasugerowałby, że Fed prawdopodobnie zmniejszy tempo do 50 pb.

Jakiekolwiek odstępstwa podczas głosowania w tym tygodniu – głosy za mniejszą podwyżką – również byłyby odebrane jako negatywne dla dolara, chociaż widzimy dużą szansę, że głosowanie nad stopami w środę 27.07 będzie jednomyślne.

Co się tyczy reakcji złotego – zasadniczo każdy wynik pozytywny dla dolara amerykańskiego będzie negatywny dla polskiej waluty. I odwrotnie, jeśli amerykańska waluta znajdzie się pod presją, złoty na tym skorzysta.

Nadchodzi koniec dużych podwyżek stóp Fed

Choć naszym scenariuszem bazowym jest niezamykanie sobie opcji przez FOMC, z dwóch wymienionych powyżej scenariuszy uważamy, że ten drugi jest bardziej prawdopodobny. Naszym zdaniem pogorszenie danych o aktywności gospodarczej (w szczególności załamanie lipcowych danych PMI) i oznaki, że inflacja bazowa słabnie, oznaczają, że zbliża się spowolnienie cyklu podwyżek – niezależnie od tego, czy zostanie zapowiedziane w środę czy nie. Spodziewamy się, że Fed podniesie stopy procentowe o 50 pb. we wrześniu i widzimy możliwość powrotu do 25 pb. w listopadzie. Naszym zdaniem jest mało prawdopodobne, by Fed rozważał zwiększenie tempa podwyżek do ruchów o 100 pb., o ile nie doszłoby do wystrzału inflacji w USA. Powell może w tym tygodniu powiedzieć, że poprzeczka dla takiego ruchu zawieszona jest bardzo wysoko.

FOMC ogłosi decyzję w sprawie polityki pieniężnej o 20:00 w środę 27.07, konferencja prasowa przewodniczącego Powella rozpocznie się 30 minut później.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Trójmiasto przekracza symboliczną granicę 1 miliona m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej

Na koniec II kwartał 2022 roku zasoby biurowe w Trójmieście wyniosły 1,01 mln m kw., przekraczając tym samym symboliczną granicę, dzięki czemu utrzymało ono swoje trzecie miejsce pod względem wielkości wśród regionalnych rynków biurowych, zaraz za Krakowem i Wrocławiem.  

„Trójmiasto jest zdecydowanie jednym z najdynamiczniej rozwijających się rynków biurowych w Polsce. Z końcem czerwca 2022 roku Trójmiasto dołączyło do „milionowych” rynków regionalnych, czyli Krakowa i Wrocławia. Wraz z sukcesywnie rozbudowywanym zapleczem biurowym, w Trójmieście lokują się kolejne firmy.  W 2022 roku ten obszar otrzymał 1. miejsce jako najbardziej dynamicznie rozwijającego się miasta w Polsce według CEE Shared Services and Outsourcing Awards,” – komentuje Joanna Gomułkiewicz, Leasing Manager w Knight Frank.

Nowa podaż oddana do użytku w II kwartale roku na trójmiejskim rynku biurowym to blisko 19 000 m kw. Na ten wolumen składały się dwa projekty: K2 (10 900 m kw., Vastint Poland) oraz Palio Office Park B (7 900 m kw., Cavatina). Od początku roku ten rynek zyskał zaś blisko 50 600 m kw., co stanowiło 16% wolumenu powierzchni zrealizowanej w największych miastach regionalnych w Polsce, tj. Krakowie, Katowicach, Wrocławia, Poznaniu, Trójmieście i Łodzi.

„Zastrzyku nowej powierzchni, przy zachowaniu planowanych terminów, możemy spodziewać się w 2023 roku, kiedy to na trójmiejski rynek trafi 95% z obecnie realizowanych 82 500 m kw. Największymi obecnie projektami w budowie są Waterfront II (14 500 m kw., Vastint Poland) oraz Punkt (12 500 m kw., Torus). Firmy poszukujące nowych lokalizacji może dodatkowo zachęcić pozycja lidera wśród najlepszych miejsc do prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce według rankingu ABSL w 2022 roku,” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale Badań Rynku w Knight Frank.

Od kwietnia do czerwca 2022 roku w Trójmieście odnotowano wysoki popyt na powierzchnię biurową, a wolumen transakcji wyniósł ponad 28 000 m kw., co było wzrostem o 26% w porównaniu do poprzedniego kwartału. Uzyskany wynik stanowił blisko 15% powierzchni wynajętej w regionach i był drugim najwyższym wynikiem spośród miast regionalnych zaraz za Krakowem. Największy udział, blisko 72% stanowiły nowe umowy, w tym umowy pre-let 3%. Zarówno renegocjacje, jak i ekspansje odpowiadały za 14 % wolumenu transakcji. W całym półroczu trójmiejscy najemcy wynajęli  ponad
50 100 m kw. powierzchni biurowej.

Mimo wysokiego popytu, oddane do użytku dwa nowe obiekty wpłynęły na współczynnik pustostanów, który wzrósł o 1 pp. w ciągu kwartału i na koniec czerwca 2022 roku wyniósł 15,3%. W porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim wskaźnik pustostanów wzrósł aż o 6,1 pp.

Na koniec czerwca czynsze wywoływacze w Trójmieście pozostały na stabilnym poziomie i wahały się od 10,00 EUR do 15,00 EUR/ m kw. miesięcznie.

Rynek budowlany czekają zmiany – fotowoltaika na blokach, stabilizacja cen

Od stycznia do maja 2022 r. rozpoczęto budowę o 19,5% mniej mieszkań niż w roku ubiegłym. W maju banki udzieliły o 43% mniej kredytów hipotecznych. Prognozy zwiastują znaczne wyhamowanie na rynku budowlanym w ciągu najbliższych dwóch lat. Jednak w nadchodzących miesiącach sytuacja i ceny materiałów prawdopodobnie się ustabilizują. Rosnące ceny energii i ogrzewania zwiększą potrzeby modernizacji budynków i wyposażania ich w magazyny energii oraz instalacje słoneczne. Pomimo chwilowych turbulencji, branża OZE, w tym fotowoltaika, nabierze wiatru w żagle.

Nawet pięć razy niższe koszty energii – fotowoltaika w spółdzielniach

Po wprowadzeniu nowego systemu rozliczeń od 1 kwietnia 2022 roku branża fotowoltaiczna w obszarze małych instalacji przeżywa chwilowy kryzys. Rosnące ceny energii i ogrzewania wymuszą jednak dalsze inwestycje w OZE, również w budownictwie wielorodzinnym. Wiele wspólnot mieszkaniowych będzie decydować się na montaż instalacji słonecznych, magazynów energii lub ciepła. Ułatwi to nowelizacja ustawy o OZE, która wprowadziła pojęcie „prosumenta zbiorowego”, wytwarzającego w budynku wielolokalowym energię z odnawialnych źródeł na własne potrzeby. Deweloperzy, wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe będą mogły skorzystać z dotacji na instalacje fotowoltaiczne. Podobnie jak prosumenci indywidualni będą też mogły odprowadzić niewykorzystaną energię do sieci na zasadzie net-billingu.

We wspólnotach i spółdzielniach zużywa się ogromne ilości energii elektrycznej, potrzebnej do oświetlania klatek schodowych, piwnic, garaży, ogrzewania budynku czy zasilania wentylacji, klimatyzacji oraz wind. Takie systemy są dużo bardziej energochłonne niż własne potrzeby lokali mieszkalnych. Inwestycje w OZE mogą zmniejszyć koszty eksploatacji budynków i pomóc uniezależnić wspólnotę od wzrostu cen prądu.

Większość budynków wielorodzinnych ma wysoko położone, płaskie i niezacienione dachy o dużej ekspozycji słonecznej i wolnej przestrzeni. Można je więc łatwo zagospodarować i zamontować na nich panele słoneczne. Instalacja małych turbin wiatrowych nie przynosi tak znaczących korzyści, a małe elektrownie wodne z oczywistych względów przy blokach nie powstaną. Dlatego dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, które chcą się stać bardziej „zielone” i oszczędzać na opłatach za energię, najskuteczniejszym rozwiązaniem jest instalacja słoneczna. Pilotażowy program „Słoneczne Dachy”, który był realizowany dwa lata temu przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) wykazał, że opłaty za energię mogą zmaleć nawet pięciokrotnie.

Sektor budowlany w gorszej kondycji?

Według danych Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, firmy budowlane oceniają obecną sytuację jako złą, a im mniejsze przedsiębiorstwo tym gorsze nastroje. Ponad 77% firm jako barierę dla działalności wskazuje koszt materiałów, zaś po raz pierwszy od 2007 roku ponad 16% firm mówi też o ich braku. Ponad 70% odczuwa wysoką inflację i presję płacową ze strony pracowników. Kryzys spowodowany wojną w Ukrainie oraz odpływ pracowników nie miał jednak dotąd tak negatywnego wpływu jaki przewidywali analitycy, gdyż zapotrzebowanie na pracowników jest niższe niż podczas kumulacji robót w budownictwie w latach 2007-2008 i 2018-2019. Branża budowlana realizuje wciąż inwestycje rozpoczęte w ostatnich dwóch latach. W kolejnych miesiącach 2022 i 2023 roku trzeba się spodziewać spadku liczby nowych projektów inwestycyjnych, przede wszystkim w segmencie prywatnym.

Ucieczka w towary i stabilizacja cen surowców

W pierwszym kwartale 2022 roku PKB wzrósł o 8,5%. Był napędzany w dużej mierze gromadzeniem zapasów, a nie bieżącymi inwestycjami – podobnie jak sprzedaż materiałów budowlanych. Kryzys logistyczny wywołał obawy o dostępność produktów, wiele firm chciało też chronić się przed inflacją i „uciekało” w towar. Było to widoczne m.in. w segmencie kabli i przewodów. Ceny kabli i przewodów zmieniały się nawet z godziny na godzinę. Spowodowało to znaczny wzrost sprzedaży, ale produkty kupowane były z myślą o magazynowaniu, nie pod konkretne projekty. Podobny mechanizm zauważany był na wszystkich poziomach – od głównych dystrybutorów, przez małe składy, po wykonawców i instalatorów. Dodatkowo potęgowało to wzrost cen i braki towarów.

Do maja 2022 roku wzrosty cen niektórych materiałów były dwucyfrowe – np. izolacje termiczne podrożały o 63%, a płyty OSB o 49%. W branży elektrotechnicznej czy instalacyjnej ceny wzrosły o ok. 20-30% w porównaniu z rokiem 2021. Rynek skoryguje jednak ceny niektórych materiałów budowlanych w ślad za taniejącymi surowcami. Szczyt cen surowców prawdopodobnie mamy za sobą, obserwowane są już ich spadki. Na przykład tona stali budowlanej w marcu 2022 roku kosztowała ok. 9500 złotych, a obecnie to około 4 tys. Podobnie jest w przypadku miedzi, która z 11 tys. dolarów za tonę w marcu spadła do ok. 8 tys. dolarów. Ceny materiałów budowlanych wciąż są wysokie, ale razem z surowcami powinny zacząć się stabilizować.

Bartłomiej Jaworski, Senior Product Manager w firmie Eaton

Lekki letni letarg na rynkach akcji

Wczorajsza sesja na amerykańskim rynku akcji nie przyniosła jakichś większych rozstrzygnięć (S&P 500 +0,13 proc., DJIA +0,28 proc., Nasdaq Composite -0,43 proc.). Również dzisiejsza sesja na giełdach Azji i Oceanii miała niejednoznaczny przebieg (Hang Seng +1,82 proc., japoński Nikkei 225 -0,16 proc., tajwański TAIEX -0,87 proc.).

Brak wyraźnej tendencji obserwowany był dziś rano również na giełdach w Europie (DAX -0,35 proc., CAC 40 –0,23 proc. ok. godz. 9:35 proc.).

WIG-20 tracił ok. 9:35 0,42 proc. Najwyżej od stycznia 2020 był dziś kurs akcji Lotosu. Swe nowe roczne minimum zaliczył kurs akcji spółki Mo-BRUK. Kolejny dzień silnie drożały akcje Biomedu Lublin (+11,32 proc. ok. 9:40).

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych w USA i strefie euro spadała dziś rano. Rentowność amerykańskich 2-latek nadal była o ponad 20 punktów bazowych wyższa niż rentowność tamtejszych 10-latek („inwersja” krzywej rentowności). Rentowność 10-latek polskiego rządu utrzymywała się na poziomie swych 3-miesięcznych minimów (5,839 proc. dziś rano).

Ceny kontraktów na ropę naftową, które wczoraj obroniły poziomy swych 4-miesięcznych minimów rosły dziś rano o ok. 15 proc. Do najwyższego poziomu od 2 tygodni wzrosła dziś rano cena kontraktów na miedź na COMEX-ie. Lekko rosły ceny metali szlachetnych. Wczoraj do najniższego poziomu od roku spadła cena kontraktów na cukier na ICE a także cena kontraktów na owies na CBOT.
Na rynku walutowym dolar był dziś rano stabilny względem euro (EUR/USD +0,03 proc.) i japońskiego jena (-0,04 proc.).

Złoty minimalnie się umacniał (ok. 9:15 EUR/PLN -0,09 proc., USD/PLN -0,14 proc.).

Cena Bitcoina względem USD kontynuowała rozpoczęty 6 dni temu spadek i po przełamaniu poziomu wsparcia wyznaczanego przez lokalne szczyty z końca czerwca i pierwszej polowy lipca zbliżała się do poziomu 21000 USD (-4,11 proc. ok. 9:10).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Wyniki Grupy Banku Millennium po 2 kwartale 2022

Bank Millennium – dodatnie wyniki operacyjne pomimo znaczących kosztów związanych z portfelem kredytów walutowych, wynik netto obciążony kosztem systemu ochrony banków.

Skonsolidowane wyniki Grupy Kapitałowej Banku Millennium po 2 kwartałach 2022 r.

Skonsolidowany wynik netto grupy Banku Millennium po 2 kwartałach 2022 roku wyniósł -263 mln zł (-140 mln zł w 2 kwartale br.). Wynik obciążyły koszty związane z portfelem kredytów hipotecznych w walutach obcych (rezerwy na ryzyko prawne, koszty związane z porozumieniami polubownymi oraz koszty prawne) w wysokości 1 170 mln zł (593 mln zł w 2 kwartale br.). Gdyby nie powyższe obciążenia Grupa zaksięgowałaby zysk netto w wysokości 907 mln zł (w 2 kwartale 453 mln zł). Bezpośrednią przyczyną straty netto w 2 kwartale br. był znaczący jednorazowy koszt związany z instytucjonalnym systemem ochrony banków (252 mln zł brutto).

– Jestem  szczególnie zadowolony z pozytywnego wyniku 2 kwartału, w którym pomimo rezerw na kredyty walutowe, dzięki dobrym wynikom operacyjnym, Bank zaraportowałby pozytywny wynik finansowy, gdyby nie konieczność zaksięgowania kosztów związanych z przystąpieniem do instytucjonalnego systemu ochrony. Do poprawy wyników, mimo rosnących istotnie przychodów, przyczyniła się również prowadzona przez nas ścisła kontrola kosztów.

– Drogowskazem działań Banku jest konsekwentnie wdrażana strategia „Millennium 2024 – Inspirują nas ludzie”. Założone w niej cele są nadal aktualne, chociaż dostrzegamy intensywność niemożliwych do przewidzenia zawirowań na rynku – utrzymującego się wzrostu stóp procentowych i inflacji, wojny w Ukrainie, czy w końcu, bezprecedensowej ustawy wprowadzającej wakacje kredytowe. Po fazie operacjonalizacji, znajdujemy się teraz na etapie realizacji strategii. W 2 kwartale uruchomiliśmy kilkanaście dużych inicjatyw angażujących wszystkie obszary Banku, wprowadziliśmy m.in. Millennium 360° – nowe, bezpłatne konto, połączone z jeszcze szerszą ofertą spersonalizowanych usług w super-aplikacji mobilnej, z którego korzysta już 100,000 klientów. Trwają również przygotowania do wprowadzenia płatności odroczonych  BLIK, które zamierzamy testować już w sierpniu – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

– Bank kontynuuje zawieranie ugód z kredytobiorcami hipotecznymi we frankach szwajcarskich. Pomimo niekorzystnych trendów kursowych i rosnących stóp procentowych zawarliśmy w tym półroczu  4 456 polubownych umów z kredytobiorcami frankowymi (2 175 tylko w 2 kwartale), a liczba aktywnych walutowych kredytów hipotecznych zmniejszyła się o 5 300 (z poziomu 47 600 na koniec 2021 roku) – dodał Joao Bras Jorge.

– Niestety, mimo pozytywnego trendu, bezprecedensowa regulacja dotycząca wakacji kredytowych przyniesie w 3 kwartale 2022 roku istotne koszty dla Banku. W rezultacie, zgodnie z obowiązującymi ustawodawstwem i przepisami, Zarząd Banku podjął decyzję o uruchomieniu planu naprawy – poinformował Joao Bras Jorge. – W celu podniesienia współczynników kapitałowych Bank planuje wykorzystać istniejące wewnętrzne zasoby i inicjatywy. Plan nie ma wpływu na relacje z klientami. Koncentrujemy się jeszcze bardziej na realizacji strategii 2022-2024  “Inspirują nas ludzie”. Dbałość o wysoką jakość obsługi i pozytywne doświadczenia klientów są naszym priorytetem.

Następujące wydarzenia 2 kwartału 2022 roku determinujące poprawę wyników r/r są naszym zdaniem szczególnie warte podkreślenia:

  • znaczne przyspieszenie odbudowy wyniku z odsetek ze wzrostem r/r w 2kw22 o 80%;
  • istotne przyspieszenie poprawy kwartalnej NIM (448 p.b. w 2kw22 vs. 377 p.b. w 1kw22 i 298 p.b. w 4kw21);
  • solidny wzrost kredytów (netto/brutto +4%/5%% r/r) z przyspieszającym tempem redukcji portfela walutowych kredytów hipotecznych, niższym apetytem na ryzyko oraz koncentracji na aktywach ważonych ryzykiem ( RWA) mający coraz większy wpływ na wzrost kw/kw; produkcja kredytów detalicznych poprawiła się w porównaniu z 1Q22; wypłaty kredytów hipotecznych w 2kw22 powróciły do poziomu powyżej 2,0 mld zł, tym niemniej były o 16% poniżej poziomu w tym samym okresie roku ubiegłego; podczas gdy produkcja pożyczek gotówkowych w 2kw22 przekroczyła 1,4 mld zł i była niższa niż w 2Q21 jedynie o 2%; niezależnie od tego nasz portfel walutowych kredytów hipotecznych wyrażony w PLN zmniejszył się o 28% r/r, co było wynikiem spłat, tworzenia rezerw (zgodnie z MSSF9 rezerwy na ryzyko prawne księguje się jako pomniejszenie wartości brutto zasądzonych kredytów) i polubownych ugód z kredytobiorcami; w rezultacie udział całego portfela walutowych kredytów hipotecznych w kredytach brutto ogółem zmniejszył się do 10,4% (kredyty udzielone przez BM:9,6%) z 15,1% (13,9%) w tym samym okresie w zeszłym roku;
  • poprawa efektywności kosztowej w wyniku połączenia stałego wzrostu ucyfrowienia naszego biznesu, jak również relacji z klientami i silnej odpowiedzi kosztowej na presje przychodowe; spadająca liczba pracowników (liczba aktywnych pracowników spadła o 315, tj. 5% od 2kw21), trwająca optymalizacja naszej sieci dystrybucji fizycznej (liczba oddziałów własnych spadła o 37 jednostek, tj. 8% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy) komplementarna w stosunku do rosnącego udziału usług cyfrowych (klienci cyfrowi: 2,42 mln, wzrost o 13% r/r, aktywni użytkownicy bankowości mobilnej: 2,1 mln, wzrost o 18% r/r); kosztowe działania optymalizacyjne pomogły ograniczyć inflacyjny wzrost kosztów operacyjnych oraz przełożyły się na znaczną poprawę efektywności kosztowej; raportowany wskaźnik koszty/dochody („K/D”) wzrósł do 50,6% z 41,9% w tym samych okresie roku ubiegłego (głównie efekt jednorazowych kosztów związanych z IPS) ale wskaźnik K/D z wyłączeniem BFG/IPS, portfela FV, kosztów prawnych, kosztów dobrowolnych ugód oraz wpływu pozycji kompensujących rezerwy utworzone na walutowe kredyty hipoteczne dot. portfela d. EB zmniejszył się w ciągu roku do poniżej poziomu 30% z poziomu 37% w tym samym okresie ubiegłego roku);
  • stabilna jakość portfela kredytowego i w rezultacie niski koszt ryzyka (35 p.b. w 2kw22 w por. z 40 p.b. w 1kw22) które odzwierciedlały stabilne trendy w jakości zarówno portfela detalicznego jak i korporacyjnego oraz dodatkowo wspierany przez sprzedaż portfela kredytów niepracujących (40 mln zł wynik brutto); wskaźnik NPL (4,3%) obniżył się w porównaniu z poziomem z końca grudnia 2021 r. (4,4%) i był istotnie poniżej poziomu 4,7% rok wcześniej; pokrycie kredytów niepracujących rezerwami pozostało praktycznie niezmienione ((68% w por. z 69%) pomimo relatywnie dużego sprzedanego portfela kredytów niepracujących (wartość brutto > 200 mln zł);
  • depozyty klientów marginalnie zmniejszyły się w kwartale (spadek o 1%) z depozytami detalicznymi rosnącymi o 1% oraz spadkiem depozytów korporacyjnych o 3% po 30% wzroście kw/kw w 1kw22; struktura depozytów detalicznych dalej stopniowo się zmieniała z udziałem depozytów terminowych na poziomie 22% na koniec czerwca w porównaniu z 15% na koniec 2021 r.; płynność Banku pozostawała na bardzo komfortowym poziomie ze wskaźnikiem K/D rosnącym do poziomu 83%;
  • wskaźniki kapitałowe obniżyły się w kwartale (skonsolidowany TCR: 15,2%/T1: 12,1% w porównaniu z odpowiednio 17,1%/14,0% na koniec grudnia 2021 r.) w efekcie zmniejszenia się kapitałów własnych (strata netto w okresie, negatywna wycena portfela obligacji) podczas gdy aktywa ważone ryzykiem (RWA) nieznacznie wzrosły;
  • aktywa zarządzane zarówno przez Millennium TFI, jak i fundusze zewnętrzne spadły o 14% kw/kw do poziomu poniżej 6,8 mld zł i spadły r/r o 28%.

Bezrobocie poniżej 4,9%

Przed pandemią byliśmy przyzwyczajeni do kolejnych najniższych od początku lat 90-tych poziomów bezrobocia. W czerwcu pobiliśmy wszystkie tamte poziomy wynikiem 4,9%, a jest szansa, że to nie koniec.

Rekordowo niskie bezrobocie

Stopa bezrobocia po raz pierwszy od końca fikcji pełnego zatrudnienia w naszym kraju spadła poniżej 5%. Biorąc pod uwagę prace sezonowe, zarówno w turystyce, jak i w rolnictwie możemy w tym roku spodziewać się jeszcze spadku. Koniunktura na świecie zaczyna się co prawda psuć, aczkolwiek jest spora szansa, że czynniki sezonowe pozwolą je obniżyć jeszcze dalej. Warto zwrócić uwagę, że strach wynikający z przybycia Ukraińców i zajęcia miejsc pracy okazuje się mocno przesadzony na ten moment. Wczoraj po tych danych złoty zaczął wyraźnie się umacniać. Przez chwilę osiągnął nawet 4,70 zł za euro.

Ropa czeka na FED

W środę decyzja z posiedzenia Rezerwy Federalnej. Oczekiwania są duże, aczkolwiek część analityków poddaje w wątpliwość ich zasadność. To właśnie spodziewane wzrosty kosztów pieniądza powodują, że prognozy zapotrzebowania na ropę idą w dół. Droższy kredyt ma bowiem ograniczyć wzrost gospodarczy. Z drugiej strony na rynku domykane są krótkie pozycje. Co to znaczy? Inwestorzy, którzy grali na spadki, a patrząc na wykres najprawdopodobniej dobrze zarobili, realizują zyski. To właśnie dlatego byliśmy wczoraj świadkami istotnego odbicia cen w górę. Z drugiej strony wczoraj rynek otworzył się z 5 dolarową luką, więc odbicie było głównie wyrównaniem ceny. Jeżeli FED podniesie stopy słabiej od oczekiwań, może to być sygnał do kontynuowania ruchu w górę. Przy silnej podwyżce raczej powinniśmy spodziewać się ropy dalej w okolicach 100 dolarów lub niżej za baryłkę.

Zainteresowanie złotym nie spada

Polskie papiery dłużne cieszą się ostatnio bardzo dużym zainteresowaniem. Cały rynek obligacji ma się bardzo dobrze. Od lipcowych szczytów rentowność 10-letnich obligacji europejskich spadła o ponad ćwierć procenta w przypadku większości państw Europy Zachodniej. W naszej części świata widać ponownie wyraźną różnicę pomiędzy Czechami a Polską i Węgrami. Czeskie obligacje zachowują się jak papiery dłużne Europy Zachodniej. Obligacje Węgierskie są oprocentowane aż procent niżej niż w szczytach lipcowych. Polskie spadły o około 1,25%. Oznacza to, że na rynek obligacyjny płynie ogromny strumień pieniędzy. Biorąc pod uwagę wysoką inflację i zagrożenie recesją stabilna i to dość wysoka stopa zwrotu brzmi atrakcyjnie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Organ ma obowiązek poinformowania inwestora o przeszkodach do wydania decyzji tak by przedsiębiorca miał możliwość dostosowania wniosku

W postępowaniu odwoławczym prowadzonym z udziałem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie uchyliło w całości decyzję w sprawie odmowy udzielenia zezwolenia na lokalizację zjazdów indywidualnych.

Rzecznik złożył odwołanie od decyzji Burmistrza Łomianek w przedmiocie odmowy udzielenia zezwolenia na lokalizację zjazdów indywidualnych z drogi gminnej do realizowanej w ramach prowadzonej działalności gospodarczej inwestycji polegającej na budowie budynków mieszkalnych. Rzecznik podniósł zarzuty naruszenia przepisów postępowania administracyjnego.

Na skutek powyższego, organ odwoławczy uchylił zaskarżoną decyzję i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi pierwszej instancji.

Rozpoznając sprawę w postępowaniu odwoławczym Samorządowe Kolegium Odwoławcze zgodziło się z zarzutem odwołania, że organ nie wykonał przewidzianego w art. 79a § 1 Kpa obowiązku poinformowania inwestora o przeszkodach w zakresie dopuszczenia zabudowy o określonych wskaźnikach i parametrach, po to aby wnioskodawca miał możliwość dostosowania wniosku do wymogów wynikających z przepisów prawa i nie został zaskoczony negatywnym rozstrzygnięciem.

Organy administracji i przedsiębiorcy powinni współpracować tak by nie dopuszczać do sytuacji w której niekorzystnej decyzji można było uniknąć poprzez uzupełnienie wniosku lub przedstawienie dodatkowych dokumentów – powiedział Adam Abramowicz rzecznik małych i średnich przedsiębiorców

Oznaki spowolnienia w USA nie pomagają dolarowi

Rozczarowujące dane z USA zminimalizowały szanse na podniesienie przez Rezerwę Federalną stóp procentowych o 100 pb. w tym tygodniu. To dobra wiadomość dla złotego.

Podwyżka stóp procentowych o 50 pb. ze strony Europejskiego Banku Centralnego miała zaskakująco niewielki natychmiastowy wpływ na wspólną walutę. Ostatecznie jednak, podobnie jak inne główne waluty, w ubiegłym tygodniu euro umocniło się do dolara amerykańskiego.

Wydarzeniem bieżącego tygodnia będzie zaś posiedzenie Rezerwy Federalnej. Istotne będą również raporty inflacyjne z USA i strefy euro, które poznamy w piątek. Ważnym pytaniem, jakie zadają sobie inwestorzy, jest: jak szybko spowolnienie widoczne w większości obszarów gospodarczych przełoży się na spadek inflacji. Będzie to kluczowe pytanie, z którym w tym tygodniu będzie zmagać się Fed.

PLN

Polski złoty jest wyraźnie silniejszy – kurs EUR/PLN jest najniżej od trzech tygodni i wynosi ok. 4,70. Odreagowanie waluty wiążemy ze spadkiem ryzyka dotyczącego dostaw gazu do Europy po uruchomieniu Nord Stream 1 po okresie konserwacji, z silniejszym euro i słabszym dolarem amerykańskim.

Dane z Polski z ostatniego tygodnia w większości rozczarowały. Odczyty przestały być imponujące, stały się za to coraz bardziej spójne z obrazem spowalniającej gospodarki. Między innymi w tym kontekście postępuje korekta rynkowych oczekiwań dotyczących podwyżek stóp procentowych w Polsce. Obecnie rynek nie liczy, że stopy procentowe wzrosną istotnie powyżej 7%. Nawet dobicie do tego poziomu przestało być traktowane jako pewnik. Spadek oczekiwań nie uderzył jednak w złotego, bowiem tak jak spowolnienie gospodarcze, korekta oczekiwań dotyczących stóp występuje również w przypadku innych krajów.

W tym tygodniu skupimy się głównie na informacjach z zewnątrz, które mają największy potencjał wpływania na kurs złotego. Oprócz tego w piątek będziemy obserwować wstępne lipcowe dane o inflacji CPI w Polsce, która według oczekiwań ma pokazać niewielki wzrost, ale jednocześnie wyraźnie wytracać momentum.

EUR

Europejski Bank Centralny zaskoczył rynki podwyżką stóp o 50 pb., czemu przed posiedzeniem, podobnie jak rynek, przypisywaliśmy prawdopodobieństwo 50/50. Początkowa pozytywna reakcja euro nieco osłabła, bowiem rynki nadal nie oceniają, że mają wystarczająco konkretnych informacji o nowym narzędziu EBC do przeciwdziałania fragmentacji (Transmission Protection Instrument, TPI). Na marginesie, EBC zrezygnował z kierowania oczekiwaniami (forward guidance). Stanowi to część bardzo potrzebnego odejścia banku od polegania na całkowicie niewystarczającej zdolności prognozowania, o której często wspominaliśmy.

Niepewność w połączeniu z negatywnymi niespodziankami w danych PMI o aktywności biznesowej, które sugerują, że gospodarka strefy euro jest w stagnacji, ograniczyła wzrost euro do dolara i utrzymuje kurs EUR/USD dość niedaleko od parytetu. Wszystkie oczy będą teraz zwrócone na piątkowe wstępne dane o inflacji konsumenckiej w lipcu, które – jak się oczekuje – pokażą, że inflacja bazowa w strefie euro jeszcze nie osiągnęła szczytu.

USD

W zeszłym tygodniu w USA pojawiły się niezaprzeczalne oznaki spowolnienia gospodarczego. Cotygodniowe dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pokazały kolejny wzrost, choć z bardzo niskiego poziomu. Wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych nadal powoduje spowolnienie na rynku nieruchomości, jednak liczba rozpoczętych budów domów pozostaje wysoka na historycznym tle. Najbardziej niepokojący naszym zdaniem był spadek PMI do recesyjnych poziomów (indeks zbiorczy: 47,5 pkt w lipcu).

W związku z tym nie spodziewamy się, że posiedzenie Rezerwy Federalnej w tym tygodniu przyniesie podobne zaskoczenie jak w przypadku innych banków centralnych na świecie, które konsekwentnie podejmowały się bardziej agresywnych podwyżek stóp procentowych niż oczekiwano. Oznaki spowolnienia w USA powinny wystarczyć, żeby podwyżka była ograniczona do 75 pb. Uważamy, że duże podwyżki stóp procentowych należą już do przeszłości i po lipcowym posiedzeniu powinniśmy zobaczyć powrót do ruchów o 25 lub 50 pb., co może ograniczyć siłę dolara amerykańskiego.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Deweloperzy wypłacą rekordowe dywidendy za 2021 rok

Jak co roku w okresie wakacyjnym na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych materializuje się sezon dywidendowy. Jak się okazało, wchodzenie rynku mieszkaniowego w cykliczne spowolnienie nie zniechęciło zarządów największych spółek branży deweloperskiej do kolejnej wypłaty sowitych dywidend z zysków roku 2021. Pytanie, na jakie profity będą mogli liczyć akcjonariusze branżowych tuzów w kolejnych latach.

Co roku liczne grono zarządów spółek giełdowych podejmuje decyzje, zatwierdzane następnie przez Walne Zgromadzenia Akcjonariuszy, o podziale wypracowanego w poprzednim roku zysku netto przedsiębiorstwa na część wypłacaną akcjonariuszom oraz zatrzymaną w firmie, z zamiarem przeznaczenia jej na cele inwestycyjno-rozwojowe. Z czasem powoli rosła liczba notowanych na GPW deweloperów mieszkaniowych, którzy decydowali się na wypłatę dywidend, podobnie jak i ich suma. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl w 2019 roku osiem spółek wypłaciło razem 725 mln zł, co było dotychczasowym rekordem.

Tab. 1 - Wysokość dywidendy w 2021 r. - spółki deweloperskie

W roku bieżącym na wypłatę dywidendy z zysków 2021 roku zdecydowało się osiem spółek deweloperskich o profilu mieszkaniowym, notowanych na GPW oraz Ronson i Robyg, aktualnie obecne tylko na Catalyst.

W przypadku Ronson Development dywidenda za rok 2021 ma charakter warunkowy. Jak informuje spółka, podział zysku jest uzależniony od tego, czy wypłata ta nie wpłynie negatywnie na zdolność spółki do spłaty zadłużenia lub realizacji planów rozwojowych, w kontekście aktualnej sytuacji rynkowej i sytuacji na rynku nieruchomości. Ostateczną decyzję ma podjąć nadzwyczajne walne zgromadzenie spółki nie później niż do 30 listopada 2022 r.

Z kolei Walne Zgromadzenie spółki Robyg zdecydowało o wypłacie równo 600 mln zł, sumy pochodzącej z zysku za 2021 rok oraz kapitału zapasowego, na wypłatę dywidendy jedynemu akcjonariuszowi spółki – Bricks Acquisitions Limited z siedzibą w Londynie.
Wyłączając te dwa przypadki, w pozostałych ośmiu, dotyczących wciąż obecnych na warszawskim parkiecie spółek deweloperskich o profilu mieszkaniowym, wypłaty dywidend mają wymiar rekordowy, podobnie jak i ich ubiegłoroczne zyski. Jak wskazują wyliczenia portalu RynekPierwotny.pl, suma przelewów na rachunki inwestycyjne akcjonariuszy wyniesie tym razem 830 mln zł, czyli najwięcej w dotychczasowej historii.

Z kolei średnia stopa dywidendy wyniosła 9,5 proc. i była niższa o 1,2 pp. od rekordowego poziomu z ubiegłego roku. Mimo tego wciąż aktualna pozostaje teza, według której żadna inna branża notowana na warszawskiej GPW nie może pochwalić się podobnym do deweloperskiego progresem osiąganych zysków oraz wypłacanych akcjonariuszom profitów. Sęk w tym, że ośmioletnie eldorado na rodzimym mieszkaniowym rynku pierwotnym dobiegło końca, a w związku z tym samo nasuwa się pytanie o dalsze perspektywy zarabiania na akcjach deweloperów i wypłacanych przez nich dywidendach.

Załamanie sprzedaży deweloperów mieszkaniowych, jakiego rodzimy rynek pierwotny właśnie doświadcza, nie musi znaleźć swojego bezpośredniego, pełnego odzwierciedlenia już w wynikach finansowych roku bieżącego. Wynika to z zasady księgowania zysków z mieszkań przekazanych, a więc tych z podpisaną umową przeniesienia własności. Tym samym na tegoroczne wyniki finansowe wpływać będzie kontraktacja z dwóch poprzednich lat, która jak wiadomo miała relatywnie wysoki wolumen. Tym sposobem zysk netto, jaki spółki deweloperskie wykażą za rok 2022 wciąż powinien mieć zadowalający poziom.

Tymczasem pogarszająca się sytuacja rynkowa oraz rosnąca niepewność jutra, mogą skutecznie zniechęcić deweloperów mieszkaniowych do dzielenia się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami w podobnym zakresie w roku przyszłym, a może także w latach kolejnych. Stąd prawdopodobieństwo dłuższej przerwy w wypłatach rekordowo sowitych dywidend wydaje się coraz bardziej prawdopodobne.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rekordowe półrocze pod względem najmu na warszawskim rynku biurowym

Pierwsze półrocze 2022 r. to rekordowy popyt na wynajem powierzchni biurowej na warszawskim rynku. W ciągu sześciu miesięcy wynajęto 479 400 m kw., co przekłada się na wzrost rok do roku o 94%. Zgodnie z prognozami Savills, w obliczu rosnącej luki podażowej przewiduje się wzrost czynszów, na który wpływ będzie mieć zmniejszenie zasobów powierzchni oraz znaczący wzrost kosztów budowy i zarządzania obiektami biurowymi.

Jak wynika z najnowszego raportu Savills, w pierwszym półroczu 2022 r. całkowita podaż warszawskiego rynku biurowego wyniosła 6,27 mln m kw., przy powoli wyrównującym się rozkładzie na poszczególne obszary miasta. Obecnie 45% nowoczesnej powierzchni biurowej znajduje się w strefach centralnych, podczas gdy 55% znajduje się poza obszarem centrum Warszawy.

Na stołecznym rynku w budowie znajduje się obecnie 303 100 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej i jest to najniższy wynik w historii. W drugiej połowie roku w planach deweloperów jest dostarczenie kolejnych 122 500 m kw. powierzchni biurowej, co przełoży się na całkowitą nową podaż 251 500 m kw. w 2022 r. Największe projekty w budowie to m.in. Varso Tower (66 300 m kw.), The Bridge (47 000 m kw.) oraz Skyliner II (38 000 m kw.), spośród których pierwszy zostanie oddany do użytku jeszcze w tym roku.

„Widzimy postępujący spadek aktywności deweloperskiej, który rozpoczął się w I kw. 2020 r. Jest on wynikiem czasowego zamrożenia projektów po wybuchu pandemii oraz wojny na Ukrainie, które przełożyły się na wzrost cen materiałów i surowców, odpływ części ukraińskich pracowników budowlanych oraz przesunięciem w czasie poszczególnych projektów. W rezultacie na lata 2023-2024 przewidujemy oddanie do użytku projektów o łącznej powierzchni 251 600 m kw., co przełoży się na powiększenie luki podażowej, która w najbliższych latach utrudni najemcom zabezpieczenie nowych lokalizacji biur” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Zgodnie z danymi Savills, na koniec czerwca 2022 r. współczynnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 11,9% i spadł o 0,7 pp. w ujęciu półrocznym. Miesięczne stawki w najbardziej prestiżowych lokalizacjach strefy Centrum utrzymały się w przedziale 21-25,5 euro za m kw. miesięcznie, jednak w kilku budynkach zauważalny jest trend wzrostowy. Na Służewcu – największym pozacentralnym obszarze biznesowym stolicy – wyniosły 13-15 euro za m kw. miesięcznie.

Strategia Dubai Metaverse pozwala spojrzeć na przyszłość pracy

Dubaj, chcąc znaleźć się na czele rozwoju technologii i wykorzystać swój potencjał, uruchomił tzw. strategię metaverse. Emirat mówi, że w ciągu najbliższych pięciu lat planuje uruchomić około 40 000 wirtualnych miejsc pracy – jest to ambitna perspektywa mająca na celu zachęcenie utalentowanych ludzi do pracy w swoim ośrodku.

Metaverse był wiodącym trendem, z głośnym wejściem na scenę kryptowalutową w zeszłym roku. Podobnie jak NFT i sektor kryptowalutowy, w ciągu ostatnich kilku miesięcy zmagał się z uzyskaniem trakcji. Ale inicjatywy takie jak projekt Dubaju pokazują, że kluczowa działalność jest kontynuowana.

Tokeny takie jak MANA, RBLX i SAND są na czele projektów metaverse opartych na kryptowalutach, a te dwie innowacje idą ze sobą w parze. Jest to z pewnością przestrzeń, którą warto obserwować pod kątem kluczowych innowacji, szczególnie biorąc pod uwagę zaangażowanie głównych państwowych graczy ożywiających rynek, takich jak Dubaj.

Simon Peters, analityk kryptowalut w eToro

Na rozbudowę infrastruktury do ładowania pojazdów z napędem elektrycznym potrzeba nawet 450 mld złotych

Rynek pojazdów elektrycznych (EV) rozrasta się coraz szybciej. Większa popularyzacja takich samochodów wymaga jednak rozbudowy infrastruktury do szybkiego ładowania, tak by przypominała ona obecną sieci stacji benzynowych. Według szacunków ekspertów Siemens Financial Services (SFS), wielkość globalnej „luki inwestycyjnej” dotyczącej infrastruktury ładowania EV będzie wzrastać wraz z rozwojem rynku pojazdów elektrycznych z 196 mld złotych w latach 2021-2023 do 452,5 mld złotych w latach 2024-2026. W samej Europie na takie inwestycje należałoby przeznaczyć odpowiednio 51 i 118 mld złotych[1].

Siemens Financial Services (SFS) w raporcie „Financing Decarbonization: eMobility”, oszacował tzw. lukę inwestycyjną, czyli kwotę jaka powinna zostać przeznaczona na rozbudowę infrastruktury związanej z ładowaniem EV, by zaspokoić rosnący „popyt” kierowców aut elektrycznych, a jednocześnie wspierać zainteresowanie elektrykami. Kwoty zostały ujęte w dwa przedziały czasowe – pierwszy to lata 2021-2023, a drugi 2024-2026. Celem jest pokazanie jak na przestrzeni czasu – najbliższych 6 lat – wzrastać będzie zapotrzebowanie na inwestycje związane z rozbudową sieci stacji do ładowania EV. W skali globalnej na realizację takich projektów należałoby przeznaczyć 196 mld złotych w latach 2021-2023 oraz 452,5 mld złotych w latach 2024-2026. Największe nakłady potrzebne byłyby w krajach Azji i Pacyfiku (APAC) – odpowiednio 90 i 212 mld złotych[2].

Na rozbudowę infrastruktury do ładowania pojazdów z napędem elektrycznym potrzeba nawet 450 mld złotych

Rozbudowa globalnej struktury ładowania pojazdów elektrycznych to wyzwanie, z którym w najbliższym czasie będą musiały się zmierzyć podmioty, takie jak koncerny paliwowe, przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, sektor publiczny, oraz firmy posiadające kampusy, w których urządzenia do ładowania mają być oferowane pracownikom. Jest to wyzwanie o tyle skomplikowane, że stworzenie sieci stacji ładowanie EV polegać będzie nie tylko na budowie infrastruktury, lecz także na opracowaniu systemu zarządzania wymianą energii między poszczególnymi punktami ładowania. Intensywny wzrost liczby pojazdów elektrycznych, zwłaszcza tych, które wymagają szybkiego ładowania, będzie wywierał coraz większą presję na rozbudowę sieć stacji ładowania EV, tak by przypominała ona obecną siatkę stacji benzynowych. Pod koniec maja 2022 r. w Polsce funkcjonowało 2190 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych. W analogicznym okresie roku ubiegłego było ich aż o 32 proc. mniej, bo tylko 1498[3]. Mimo imponującego wzrostu to nadal zbyt mało by skutecznie wspierać trend wzrostowy zainteresowania autami elektrycznymi – mówi Łukasz Bancarzewski, Starszy Specjalista ds. Rozwoju Biznesu z Siemens SI w Polsce.

Coraz wyższy popyt

Zainteresowanie autami z alternatywnym napędem rośnie w tempie niemal wykładniczym – Międzynarodowy Urząd Energii (International Energy Authority) nazywa obecną dekadę „latami napędu elektrycznego”[4]. W 2020 roku liczba rejestracji aut z napędem elektrycznym wzrosła aż o 41 proc., na przekór związanego z pandemią spadku sprzedaży aut, który w skali globalnej wyniósł 16 proc.[5] Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) i Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) pod koniec maja 2022 roku w Polsce były zarejestrowane łącznie 46 676 osobowe i użytkowe samochody z napędem elektrycznym (BEV i PHEV), czyli o 83 proc. więcej względem analogicznego okresu 2021 roku[6]. Zainteresowanie pojazdami elektrycznymi jest dziś stymulowane przez takie czynniki, jak połączenie coraz szerszej oferty produktów czy zapotrzebowania społeczne na przyjazne dla środowiska rozwiązania.

Globalne cele

Do rozwoju rynku pojazdów elektrycznych przyczyniają się także regulacje i polityka publiczna na rzecz bardziej zrównoważonej przyszłości. Jak podaje Europejska Agencja Środowiska, prawie 30 proc. całkowitej emisji CO2 w UE pochodzi z sektora transportu, z czego 72 proc. – z transportu drogowego[7].  Nic dziwnego, że w ramach działań mających zredukowanie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery wydawane są coraz to nowe regulacje mające przyspieszyć dekarbonizację branży motoryzacyjnej. W 2021 roku Komisja Europejska w ramach Europejskiego Zielonego Ładu przyjęła zestaw propozycji, wśród których znalazł się zakaz rejestracji od 2035 r. nowych samochodów z silnikami spalinowymi oraz regulacja odnosząca się do konieczności zapewnienia odpowiedniej liczby stacji ładowania. Według ekspertów sprostanie tym zaleceniom nie będzie możliwe bez wsparcia finansowego wyspecjalizowanych podmiotów.

Finansowanie smart

Finansowanie smart to usługi oparte na dopasowaniu formy finansowania do stopnia wykorzystania inwestycji, jej wydajności i wyników, świadczone przez wyspecjalizowane prywatne instytucje finansowe. Zgodnie z założeniem takie rozwiązania mają pomóc w dostosowaniu kosztów inwestycji do oczekiwanego przepływu pieniężnego. W ten sposób podmiot finansujący może zapewnić elastyczność, a jednocześnie – korzystając ze swojej specjalistycznej, dogłębnej wiedzy – ograniczyć ryzyko inwestycji. Dodatkowo, dzięki wyeliminowaniu konieczności ponoszenia wydatków kapitałowych, inteligentne finansowanie potencjalnie umożliwia podmiotom przeznaczenie kapitału na inwestycje, które nie generują tak natychmiastowych i namacalnych przepływów pieniężnych.

Wspieranie oczekiwanej skali wzrostu rynku pojazdów elektrycznych wymaga szybkiej rozbudowy globalnej infrastruktury ładującej. Fundusze publiczne i zachęty w postaci licznych dotacji mają zasadnicze znaczenie przy realizacji takich inwestycji, jednak jak wynika z naszych szacunków nie wystarczą do tego, by stacje ładowania EV powstawały w tempie mogącym zaspokoić rosnące zapotrzebowanie, które jest tym większe im większa jest popularnością pojazdów z napędem alternatywnym. Warto zaznaczyć, że istotne jest, by inwestycja w infrastrukturę do ładowania pojazdów EV była tak samo zrównoważona, jak technologia, dla której jest wsparciem – zapewniała elastyczność i neutralność kosztową, jednocześnie ułatwiając podmiotom je realizującym bieżącą działalność. W tym kontekście rozwiązania z zakresu finansowania smart oparte na zużyciu, będą najodpowiedniejsze do zmierzenia się z tym wyzwaniem – Marek Trejda, Koordynator ds. Finansowania Branży Przemysłowej i Energetycznej  w Siemens Financial Services w Polsce.

Kompleksowa współpraca kluczem do coraz większej sieci stacji ładowania EV

Rozbudowa sieci stacji ładowania EV to wyzwanie, w którym pomóc może kompleksowa współpraca między dostawcami infrastruktury, producentami ładowarek i firmami udzielającymi finansowania. Dobrym przykładem takiej wielostronnej kooperacji może być ta między spółką NOXO ENERGY – operatorem ogólnopolskiej sieci stacji ładowania NOXO, a  Siemens Polska oraz Siemens Finance Sp. z o.o. W ramach sfinalizowanej na początku bieżącego roku transakcji firma NOXO ENERGY nabyła od Siemens ładowarki EV. Były to między innymi urządzenia SICHARGE D wspierające szybkie i ultraszybkie ładowanie prądem stałym (DC). Urządzenia pozwalają na pełne ładowanie pojazdu w czasie kilkukrotnie krótszym niż za pomocą ładowarek prądu przemiennego AC. Transakcja została sfinansowana przez Siemens Finance Sp. z o.o.

– E-mobility to branża, która rozwija się w tempie wykładniczym. Każda nowa stacja zagęszcza sieć infrastruktury, co przekłada się na łatwiejszą dostępność ładowania EV i w efekcie przyczynia do promocji elektromobilności. Dla nas jako spółki działającej na tym rynku niezmiernie ważne jest to by partnerzy biznesowi rozumieli tę zależność i nie bali się już dziś podejmować z nami współpracy, mając na względzie przyszły rozwoju biznesu. Dzięki kompleksowej współpracy z Siemens i Siemens Financial Services w Polsce udaje nam się poszerzać naszą sieć stacji w oparciu o ładowarki od czołowego producenta, co przekłada się na optymalizację kosztów operacyjnych i maksymalizację zysków w całym okresie eksploatacji. Co więcej, odpowiednia struktura finansowania pozwala na zakup urządzeń z wyższej półki, co wpływa na bezawaryjność, komfort użytkowników i popularyzację elektromobilności. W ostatnim czasie uruchomiliśmy już setny punkt w naszej sieci – zlokalizowany na śląskim odcinku autostrady A1 – będący jednocześnie pierwszą stacją szybkiego ładowania SICHARGE D dostępną publicznie – mówi Jakub Bańkowski, Prezes NOXO.

Cały raport Siemens Financial Services “Financing Decarbonization: eMobility” dostępny jest do pobrania pod adresem: https://new.siemens.com/global/en/products/financing/whitepapers/whitepaper-financing-decarbonization/emobility-download.html

[1] Według kursu NBP USD/PLN na dzień 26.04.2022

[2] jw.

[3] Dane za PSPA: Licznik Elektromobilności V’22 oraz Licznik Elektromobilności V’21

[4] IEA, Global EV outlook 2020

[5] The Guardian, Global sales of electric cars accelerate fast in 2020 despite covid pandemic, 19.01.2021

[6] Dane za PSPA: Licznik Elektromobilności V’22 oraz Licznik Elektromobilności V’21

[7] Dane za Emisje CO2 z samochodów fakty i liczby (infografika) | Aktualności | Parlament Europejski (europa.eu); 26.04.2022

Wolumeny na rynku IPO spadły o połowę

Liczba transakcji IPO spadła o 54% w skali globalnej, a wpływy z transakcji o 65% w ujęciu rok do roku w drugim kwartale 2022 r. – wynika z raportu EY Global IPO Trends. Niepewność na rynkach nie będzie sprzyjała debiutom w kolejnych miesiącach. Sektor technologii utrzymał pozycję lidera w zakresie wolumenu transakcji, ale wartościowo został zdetronizowany przez energetykę i to powinno się utrzymać w najbliższym czasie. ESG wyrasta na kluczowy czynnik wspierający wyceny debiutantów.

Po ubiegłorocznych rekordach na światowym i polskim rynku debiutów giełdowych (Initial Public Offering – IPO), kolejne miesiące obecnego roku pokazują wyraźny odwrót firm od giełdy w 2022 r. na większości głównych rynków. Spadki z początku roku pogłębiły się w drugim kwartale 2022 r. – wynika z najnowszej edycji raportu EY Global IPO Trends.

W drugim kwartale 2022 r. na globalnym rynku IPO odnotowano 305 transakcji, które przyniosły 40,6 mld USD wpływów, co oznacza spadek odpowiednio o 54% i 65% w ujęciu rocznym. Od początku 2022 r. na światowym rynku IPO odnotowano 630 transakcji o wartości 95,4 mld USD, co oznacza spadek odpowiednio o 46% i 58% w ujęciu rok do roku.

Aktywność IPO na świecie pod względem liczby transakcji IPO 2018-2021 (pełne lata), narastająco od początku 2022

Aktywność IPO na świecie pod względem liczby transakcji IPO`

Aktywność IPO na świecie pod względem wpływów z transakcji IPO (w mld USD) 2018-2021 (pełne lata), narastająco od początku 2022
0
Aktywność IPO na świecie pod względem wpływów z transakcji IPO

– Zwiększona zmienność spowodowana napięciami geopolitycznymi i czynnikami makroekonomicznymi, spadające wyceny i słabe notowania akcji giełdowych debiutantów sprawiły, że kolejne tego typu transakcje zostały odłożone w czasie w trakcie trwania tego kwartału – mówi Anna Zaremba, Partnerka EY Polska, CFO Consulting, odpowiedzialna za rynek IPO.

Inwestorzy wracają do postaw

W regionie obu Ameryk przeprowadzono 41 transakcji w drugim kwartale 2022 r., pozyskując 2,5 mld USD wpływów, co oznacza spadek odpowiednio o 73% i 95% w ujęciu rok do roku. Region Azji i Pacyfiku odnotował 181 transakcji IPO, pozyskując w drugim kwartale 23,3 mld USD wpływów, co oznacza spadek o 37% rok do roku w przypadku wolumenu i 42% w zakresie wpływów. W regionie EMEIA odnotowano 83 transakcje i pozyskano 14,8 mld USD wpływów w drugim kwartale 2022 r., co oznacza spadek rok do roku odpowiednio o 62% i 44%.

W Europie przeprowadzono 43 IPO o wartości 1,51 mld USD w drugim kwartale 2022 r. wobec 166 IPO o wartości 22,9 mld USD w tym samym okresie rok wcześniej.

Żadna spółka nie zdecydowała się w drugim kwartale na debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. W pierwszym kwartale 2022 r. na rynku głównym zadebiutowały jedynie spółki z NewConnect, które nie są uwzględnione w metodologii przyjętej w raporcie EY.

Aktywność IPO w podziale geograficznym narastająco od początku 2022 (zmiana procentowa w stosunku do porównywalnego okresu w 2021)
Aktywność IPO w podziale geograficznym

– Inwestorzy są teraz bardziej selektywni, w obliczu ograniczonej płynności na rynkach i znacznego spadku cen akcji wielu spółek tzw. nowej gospodarki, które weszły na giełdę w ciągu ostatnich dwóch lat. Obserwujemy ponowną koncentrację na fundamentach spółek, zamiast na planach rozwoju i prognozach wzrostu, patrząc m.in. na zrównoważone zyski i wolne przepływy pieniężne – mówi Anna Zaremba.

Energetyka zdetronizowała technologię

10 największych IPO pod względem uzyskanych wpływów przyniosło łącznie 40 mld USD, przy czym trzy z czterech największych transakcji zostały przeprowadzone w sektorze energetycznym, który zastąpił sektor technologiczny w roli branży pozyskującej najwięcej funduszy drogą IPO. Sektor technologiczny nadal pozostaje liderem pod względem liczby transakcji, ale średnia wielkość transakcji IPO spadła z 293 mln USD do 137 mln USD, podczas gdy sektor energetyczny wyprzedził go pod względem przychodów, a średnia wielkość transakcji wzrosła ze 191 mln USD do 680 mln USD rok do roku.

Wraz z gwałtownym spadkiem globalnej aktywności IPO nastąpił znaczny spadek aktywności transgranicznej, na co wpływ miała presja geopolityczna i polityka poszczególnych rządów dotycząca podejścia do notowań zagranicznych.

Liczba transakcji IPO w podziale na sektory. Narastająco od początku 2022 vs. 2021 vs. 2020
Liczba transakcji IPO w podziale na sektory

Wpływy z transakcji IPO w podziale na sektory. Narastająco od początku 2022 vs. 2021 vs. 2020
Wpływy z transakcji IPO w podziale na sektory

Niepewne perspektywy

Geopolityczne zawirowania sprawiły, że wiele debiutów giełdowych o potencjalnie wysokiej wartości zaplanowanych na pierwszą połowę 2022 roku zostało odłożonych w czasie. Czekają one jednak w kolejce na bardziej stabilne otoczenie makroekonomiczne, poprawę stóp zwrotu z inwestycji na rynku kapitałowym oraz zmniejszenie się post-pandemicznych obostrzeń, które wciąż wpływają na globalne podróże i powiązane z nimi sektory.

Branże które obecnie cieszą się największym zainteresowaniem inwestorów, powinny utrzymać swoją pozycję w kolejnych miesiącach. Sektor technologiczny prawdopodobnie pozostanie numerem jeden pod względem liczby transakcji. Sektor energetyczny powinien utrzymać przejętą właśnie pałeczkę lidera pod względem wpływów z transakcji IPO – w związku z większym naciskiem na odnawialne źródła energii oraz w obliczu rosnących cen ropy naftowej.

– ESG będzie nadal kluczowym zagadnieniem dla inwestorów i kandydatów na IPO, niezależnie od reprezentowanego sektora gospodarki. W miarę nasilania się globalnych zmian klimatycznych i ograniczeń w dostawach energii, spółki, które włączyły ESG do swoich podstawowych wartości biznesowych i działań, powinny przyciągnąć więcej inwestorów i uzyskać wyższą wycenę – mówi Magdalena Warpas, Partner, Doradztwo Strategiczne i Transakcyjne, EY Polska.

O badaniu
Dane zaprezentowane w opracowaniu EY Global IPO Trends pochodzą od firm Dealogic i EY, o ile nie stwierdzono inaczej. Drugi kwartał 2022 roku obejmuje dane o przeprowadzonych debiutach giełdowych w okresie 01.04.2022 do 14.06.2022, plus transakcje spodziewane do końca czerwca 2022 roku. Raport globalny nie obejmuje debiutów opartych o special purpose acquisition company (SPAC); na poziomie Polski statystyki nie uwzględniają przejść z NewConnect, o ile nie stwierdzono inaczej.

Spadki oprocentowanie obligacji odbijają się korzystnie na złotym

Indeksy koniunktury pokazują, że gospodarka musi pogodzić się z nadchodzącym spowolnieniem. Patrząc jednak na oceny agencji ratingowych, nie powinno to mieć wpływu na zdolność do spłaty zadłużenia.

Indeksy PMI słabną

W piątek poznaliśmy odczyty indeksów koniunktury. Indeks PMI informuje nas jak bardzo optymistycznie podchodzą do przyszłości managerowie odpowiedzialni za zamówienia. Robi się osobne badania w sektorze przemysłowym i usługowym. W obydwóch przypadkach dla Unii Europejskiej wynik jest wyraźnie słabszy od oczekiwań i oscyluje wokół poziomu 50 pkt. Dlaczego ten poziom jest taki ważny? 50 pkt to bariera pokazująca równowagę pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi a negatywnymi. Spadek sugeruje, że spodziewają się oni gorszego obrotu spraw niż jeszcze kilka miesięcy temu. Jest to niestety trochę samospełniająca się przepowiednia. Niski optymizm zaopatrzeniowców spowoduje niższe zamówienia. To z kolei może doprowadzić faktycznie do spowolnienia w gospodarce.

Fitch nie zmienia rankingu

Agencja ratingowa Fitch uznała, że rentowność długoterminowa Polski to nadl A-. Co więcej, pomimo przeszło 15% inflacji, budżetu domykanego kolanem, przez wylewające się wydatki socjalne i nadchodzące w przyszłym roku wybory, otrzymaliśmy perspektywę stabilną. To bardzo miło, ze strony analityków, bo nie wzrosną nam koszty kredytowania. Problem w tym, że jeżeli tak nonszalancko rozdawane są ratingi, to prawdopodobnie są one warte tyle samo co przed kryzysem z 2008 roku. Dla niepamiętających tamtych czasów, agencja Fitch realnie bankrutującej Grecji dopiero w listopadzie 2009 roku obniżyła rating do A-, problem w tym, że inne były bardziej spóźnione. Tak, najwyraźniej uważano, że ten kraj jest wówczas równie wiarygodny jak Polska przez ostatnie lata. Później oczywiście lawinowo rating spadał, ale było to mocno po fakcie. Nie sugerujemy, że Polska jest bliska drogi greckiej. Nadmierny optymizm agencji powoduje, że kapitał masowo płynie na rynek obligacji, zatem państwa są realnie zainteresowane śrubowaniem wyników. Polskie obligacje po raz pierwszy od kwietnia płacą mniej niż 6% rocznie.

Odbicie złotego

Wspomniane spadki oprocentowanie obligacji odbijają się korzystnie na złotym. To przecież za złotówki kupowane są polskie papiery dłużne. Dzisiaj euro dotarło już do poziomu 4,72 zł ostatni raz tak tanie było na początku lipca. Relatywnie niskie poziomy widać również na dolarze i franku. Tutaj jednak przez słabość europejskiej waluty efekt nie jest aż tak spektakularny.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Osteopata w Krakowie

Krakowskie Centrum Fizjoterapii i Osteopatii Osteohelp

Odwiedź -> Krakowskie Centrum Fizjoterapii i Osteopatii Osteohelp.pl

Osteopatia to dziedzina medycyny, której celem jest wspomaganie organizmu w procesie samoregeneracji i samoleczenia. Osteopatia opiera się też na twierdzeniu, że wszystkie narządy wewnętrzne są od siebie całkowicie zależne. Stawianie diagnozy i leczenie dolegliwości odbywa się za pomocą technik manualnych. W 1874 roku Andrew Taylor Still, nawiązując do praw rządzących w naturze, stworzył pojęcie osteopatii. Uznaje się go za ojca osteopatii. Amerykański lekarz był założycielem akademii medycyny osteopatycznej. American School of Osteopathy w Kirksville w Missouri powstała w 1892 roku — była to pierwsza szkoła osteopatii na świecie. Jeżeli chodzi o Polskę, to pierwsze szkolenia w zakresie osteopatii odbywały się na początku XX wieku. Wydział Medycyny Osteopatycznej został uruchomiony dopiero w 2013 roku.

Kim jest osteopata?

Osteopata jest lekarzem lub fizjoterapeutą posiadającym dodatkowe uzupełnieniające wykształcenie na studiach podyplomowych na kierunku osteopatia. Osteopata w leczeniu schorzeń stosuje techniki manualne. Ma holistyczne podejście do pacjenta — zwraca uwagę nie tylko na kondycję ciała, ale i psychiki. Osteopata w szczegółowym wywiadzie może pytać o wszystko, co ma wpływ na organizm (na przykład o sposób odżywiania, otoczenie, przebyte stany chorobowe, stosowane leczenie). Tak więc ważne jest nie tylko całe ciało i psychika, ale również wszystko to, co może mieć wpływ na stan zdrowia człowieka.

Osteopatą może zostać lekarz lub fizjoterapeuta, przy czym wymagane jest ukończenie studiów podyplomowych, co jest zgodne z Ustawą o Szkolnictwie Wyższym.

Filozofia osteopatii może zachwycić pacjentów, którzy do tej pory czuli, że byli traktowani wyłącznie jak jednostki chorobowe. Terapia osteopatyczna pomija leczenie farmakologiczne i wykazuje brak działań niepożądanych.

Jeśli chodzi o to, jak wygląda wizyta, to osteopata po przeprowadzeniu wywiadu przejdzie do badania osteopatycznego. Oceni stan tkanek miękkich, przeprowadzi testy ruchomości poszczególnych części ciała, a także może przeanalizować wyniki badań RTG czy rezonansu magnetycznego. W trakcie terapii może zalecić zmianę diety, trybu życia (na przykład pacjent może usłyszeć, że trzeba wprowadzić do życia aktywność ruchową), a także wskazać działania profilaktyczne.

Co można uzyskać dzięki terapii manualnej?

Do osteopaty mogą zgłosić się pacjenci w każdym wieku (zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci). W szczególności osteopatią powinny zainteresować się osoby cierpiące na bóle kręgosłupa, dyskopatie, wady postawy (zwłaszcza u małych dzieci), rwę kulszową, schorzenia stawów, kontuzje i stany pourazowe, bóle i zawroty głowy, szumy uszne, depresje, stany lękowe. Wizyta u osteopaty pomoże w dolegliwościach związanych z układem pokarmowym. Osteopatia ma zastosowanie w dolegliwościach ginekologicznych (bolesne miesiączki, endometrioza), urologicznych (nietrzymanie moczu) i sercowo — naczyniowych. Osteopatia jest zalecana dla osób, które mają obniżoną odporność. Jest zalecana w sytuacjach takich jak urazy okołoporodowe.

Ogólnie rzecz biorąc, osteopatia wykazuje pozytywny wpływ na organizm człowieka. Terapia daje szansę na wyzdrowienie pacjentom, którzy nie czują efektów działania medycyny tradycyjnej, a poza tym chcą unikać na przykład inwazyjnych metod operacyjnych i długiej rehabilitacji po operacji.

Deloitte: zdaniem deweloperów ESG staje się kluczowym kierunkiem rozwoju branży nieruchomości

Zaawansowane narzędzia analityczne oraz technologie takie jak Internet Rzeczy mogą odegrać kluczową rolę w realizacji przyszłych projektów budowlanych.

Zmiany otoczenia prawnego i biznesowego związane z wdrożeniem założeń zrównoważonego rozwoju coraz mocniej oddziałują na rynek nieruchomości. Według 60 proc. deweloperów biorących udział w przygotowanym przez firmę doradczą Deloitte badaniu rosnące znaczenie czynników ESG stworzy nowe możliwości biznesowe dla ich organizacji. Nowoczesne narzędzia, takie jak sztuczna inteligencja, staną się niezbędne dla adaptacji przyszłych projektów do zmieniających się warunków klimatycznych. Wśród trendów wskazywanych w przygotowanym przez firmę doradczą Deloitte w raporcie Real Estate Predictions 2022 znalazły się m.in. konieczność poprawy systemu zarządzania starzejącymi się budynkami, spadek zainteresowania mieszkaniem w centrach miast oraz zmiana wyglądu obszarów miejskich na skutek wzrostu popularności pojazdów autonomicznych i koncepcji wspólnego podróżowania.

Konsekwencje wydarzeń ostatnich kilkunastu miesięcy sprawiają, że deweloperzy poszukują strategii rozwoju, które pomogą im przetrwać okres spowolnienia gospodarczego. Zdaniem autorów Real Estate Predictions 2022, czyli zestawienia prognoz dotyczących branży nieruchomości, na przyszłość rynku real estate wpłynie przede wszystkim wzrost znaczenia czynników środowiskowych, społecznych i dotyczących ładu korporacyjnego (ESG) w strategiach organizacji i ich codziennej działalności.

Według 60 proc. respondentów z rynku nieruchomości, którzy wzięli udział w ankiecie 2022 Deloitte Center for Financial Services Outlook Survey, coraz większe znaczenie aspektów ESG tworzy nowe możliwości rynkowe. Blisko połowa tej grupy uważa z kolei, że tego typu inicjatywy pozwolą im na uzyskanie przewagi konkurencyjnej. Świadomość znaczenia kwestii zrównoważonego rozwoju sprawia, że przyszłe projekty deweloperskie będą zmierzały w kierunku uwzględnienia wpływu inwestycji na środowisko i lokalne społeczności.  To może doprowadzić do znaczących zmian w wyglądzie i funkcjonowaniu zarówno dużych aglomeracji, jak i mniejszych miast. Dodatkowo, dużą rolę odegra projektowanie w duchu gospodarki cyrkularnej. Wybór materiałów budowlanych i ich utylizacja czy sposób produkcji, a także możliwość ponownego wykorzystania zyskają na znaczeniu  – mówi Łukasz Michorowski, partner, lider zespołu ESG Assurance w Europie Środkowej, Deloitte.

Ukierunkowanie projektów deweloperskich w stronę zrównoważonego rozwoju jest wynikiem m.in. regulacji prawnych, takich jak przygotowywana przez Komisję Europejską dyrektywa o sprawozdawczości przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju. Nowe regulacje nałożą na firmy zatrudniające ponad 250 pracowników obowiązek informowania o swojej polityce środowiskowej, społecznej i zarządczej za pomocą ustandaryzowanych raportów. Już dzisiaj wiele przedsiębiorstw, w tym 90 proc. spółek wchodzących w skład indeksu S&P 500, publikuje raporty z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), odpowiadając tym samym na oczekiwania konsumentów.

Digitalizacja i inteligentne budynki

Według organizacji Architecture 2030, źródłem 40 proc. całkowitej globalnej emisji dwutlenku węgla są budynki. Blisko jedna trzecia tej emisji powstaje na skutek eksploatacji nieruchomości, a ok. 11 proc. gazów cieplarnianych wytwarzanych jest podczas procesu produkcji materiałów i produktów budowlanych. Liczby te pokazują, jak znaczącą rolę w walce z ociepleniem klimatu może odegrać branża nieruchomości, m.in. poprzez powszechne wykorzystanie nowoczesnych technologii takich jak sztuczna inteligencja.

Konieczność pogodzenia celów komercyjnych z wymogami dotyczącymi wpływu inwestycji na środowisko jest dużym wyzwaniem, ale nie jest niemożliwe do osiągnięcia. W celu zachowania swojej pozycji rynkowej deweloperzy powinni rozważyć zastosowanie nowoczesnych narzędzi z zakresu analizy danych. Dzięki technologii łatwiej będzie im podjąć właściwe decyzje w obszarze planowania inwestycji czy zaangażowania kapitałowego – mówi Dominik Stojek, partner, lider sektora nieruchomości w Polsce, Deloitte.

Jednym z trendów, jakie mogą wpłynąć na przyszły kształt branży deweloperskiej jest upowszechnienie inteligentnych budynków. W 2020 r. 75 proc. ankietowanych przez Deloitte menadżerów z branży nieruchomościowej przewidywało, że do 2025 r. inteligentne nieruchomości staną się normą. W ostatnich latach ograniczył się rozwój tego zjawiska, również ze względu na brak standardów rynkowych w obszarze inteligentnego budownictwa oraz wysokie oczekiwania deweloperów wobec zwrotu z inwestycji.

Nowoczesne technologie mogą nie tylko wpłynąć na kształt przyszłych projektów budowlanych, ale również stwarzają możliwość poprawy efektywności procesu zarządzania istniejących nieruchomości mieszkaniowych. Jak wskazują autorzy Real Estate Predictions 2022, niektóre zadania związane z codzienną opieką nad budynkami mogą zostać zautomatyzowane, np. poprzez wykorzystanie robotów sprzątających czy digitalizację procesu komunikacji z mieszkańcami za pomocą chatbotów. Jest to szczególnie istotne w kontekście niedostatecznej liczby pracowników, którzy dzięki automatyzacji niektórych procesów mogliby skupić się na obszarach, gdzie preferowana jest obsługa tradycyjna.

Transport a rozwój miast

Jak wskazują eksperci Deloitte, jednym z największych wyzwań dla większości europejskich miast jest obecnie niedobór lokali mieszkalnych. Rosnąca liczba mieszkańców sprawia, że zarządzający obszarami zurbanizowanymi stają przed wieloma często na pozór sprzecznymi ze sobą wyzwaniami: koniecznością efektywnego gospodarowania zasobami mieszkaniowymi, dążeniem do poprawy jakości życia w miastach czy ograniczeniem zjawiska wykluczenia komunikacyjnego. Jednym z rozwiązań mogących pomóc w rozwoju zrównoważonej urbanizacji jest budowa węzłów transportowych celem stworzenia efektywnego systemu podróżowania.

– Pandemia pokazała, że wiele aktywności, w tym zawodowych, można wykonywać z domu. Oznacza to, że w przyszłości konieczne będzie projektowanie i budowa takich budynków oraz lokali mieszkalnych, które będą spełniać funkcję także biurową. Jednocześnie ograniczenie konieczności codziennego podróżowania do biura może skłonić wiele osób do zwrócenia się ku transportowi zbiorowemu. Zmiana takich nawyków będzie jednak możliwa tylko wtedy, gdy mieszkańcy metropolii otrzymają możliwość sprawnego przemieszczania się za pomocą transportu publicznego – wskazuje Magdalena Topolska-Ziemak, senior manager, zespół doradztwa nieruchomościowego Deloitte.

Nie bez znaczenia dla kierunku rozwoju miast i rynku nieruchomości jest pojawienie się pojazdów autonomicznych (AV) oraz koncepcji współdzielenia przejazdów (ridesharing). Chociaż pierwszy z projektów wciąż nie wyszedł poza fazę testów, to według ekspertów Deloitte automatyzacja procesu prowadzenia samochodu przyczyni się do zmniejszenia natężania ruchu samochodowego w miastach. Podobny skutek będzie miała rosnąca popularność współdzielenia przejazdów. Spadająca liczba samochodów wyeliminuje z kolei konieczność zapewniania szerokich ulic oraz miejsc parkingowych. Zaoszczędzona w ten sposób przestrzeń może zostać następnie przeznaczona na nowe inwestycje, takie jak rozbudowa już istniejących budynków, stworzenie nowych terenów zielonych w miastach czy obszarów użyteczności publicznej. Przykładem miasta, w którym doszło do transformacji obszarów dotychczas wykorzystywanych przez użytkowników samochodów jest Londyn, gdzie w ostatnich latach udało się „odzyskać” 7,1 km kw. powierzchni.

Podsumowanie I połowy 2022 roku na polskim rynku nieruchomości handlowych

W I połowie 2022 roku w Polsce oddano do użytku blisko 110 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej, z czego 19 tys. mkw. stanowiły rozbudowy. Tym samym odnotowano najniższą półroczną podaż od pięciu lat. Dominującą pozycję wśród nowych inwestycji zajmują parki handlowe w małych miastach i prognozy na kolejne miesiące nie wróżą zmiany tego trendu.

Podaż głównie w małych miastach

Aż 84% nowej powierzchni oddano do użytku w miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców. Inwestycje przyjmują formę głównie małych parków handlowych o profilu zakupów codziennych –  stanowiły one blisko 90% wszystkich projektów.

– Wyraźnie widać, że deweloperzy kontynuują rozwój formatu parków handlowych i centrów zakupów codziennych w mniejszych ośrodkach. Łącznie w parkach handlowych w miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców oddano do użytku około 87 tys. mkw. Przykładami takich projektów są: Karuzela w Puławach, Stacja Sierpc, N-Park w Pszczynie czy Green Park w Sławnie – mówi Wojciech Wojtowicz, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynkowych  w Colliers.

Handlowe roszady

Popyt niezmiennie pozostaje zdominowany przez sieci handlowe z branży ekonomicznej, dyskonty i sklepy off-price, które stawiają na silną ekspansję. Właściciel sieci Half Price zamknął pierwszy rok działalności w Polsce z liczbą blisko 70 sklepów, zaś TK Maxx świętował otwarcie swojej 50. placówki. Także sieć JD Sports uruchomiła kolejnych 5 lokalizacji. Na rynku pojawił się również nowy gracz – niemiecka sieć drogerii DM Drogerie Markt, która rozpoczęła ekspansję od województwa dolnośląskiego.

W I połowie roku doszło także do kilku przejęć. Medicover sfinalizował zakup 14 klubów fitness prowadzonyc­­­h w 10 miastach w Polsce przez McFIT, wiodącą europejską sieć fitness należącą do RSG Group. Austriacka sieć XXXLutz nabyła udziały Black Red White, a Grupa Romet produkująca rowery stała się właścicielem 45 sklepów Prorowery.pl.

Odnotowano także zniknięcia marek. W II kwartale 2022 roku właściciel marki TXM złożył wniosek o upadłość, podobnie jak sieć Go Sport, która w związku z wojną w Ukrainie objęta została sankcjami (powiązanie z kapitałem z Rosji). Jednocześnie w ubiegłym kwartale UOKiK wydał zgodę na przejęcie kontroli nad spółką przez Sportsdirect.com Poland. Decyzję o zamknięciu sklepów w Polsce podjęła również rosyjska sieć dyskontów Mere. Polski rynek opuściła także sieć Orsay.

Proekologiczne warianty

Widocznym trendem na rynku handlowym jest rozwój modelu mody cyrkularnej, który najczęściej obejmuje produkcję odzieży z przetworzonych tkanin i obieg używanych ubrań poprzez ponowną ich sprzedaż.  Dotyczy to zarówno marek popularnych, jak i luksusowych, które tworzą własne platformy sprzedaży używanych ubrań i dodatków lub dołączają do typowych sprofilowanych na drugi obieg marketplace’ów. W I poł. 2022 r. na rynku pojawiła się kolejna platforma wpisująca się w ten trend – Less.store. Firma 4F zdecydowała się nastomiast na sprzedaż second-hand – ubrania z drugiej ręki można nabyć w wybranych lokalach marki, np. w warszawskim centrum handlowym Arkadia. Na ekologiczny wariant postawiła też marka Deni Cler, która otworzyła patfomę Vintage, na której można kupić archiwalne projekty firmy. Dodatkowo, firma ma w planach uruchomienie zakładki „resale”, za pośrednictwem której możliwa będzie sprzedaż ubrań z metką marki, od klientki do klientki.

– Rozwój modelu gospodarki cyrkularnej wpisuje się we wzrost znaczenia społecznej, środowiskowej i ekonomicznej (ESG) odpowiedzialności w branży handlowej, ale także proekologicznej świadomości wśród społeczeństwa. Klienci pytają, marki odpowiadają. Ostatnie lata przyniosły wzrost aktywności w tym obszarze i pewne jest, że trend ten będzie się umacniał, angażując coraz więcej przedsiębiorstw z branży handlowej. Związane to będzie także z planowanym wprowadzeniem od 2024 roku regulacji unijnych nakładających na firmy obowiązek raportowania wpływu dzialaności biznesowej m.in. na środkowisko. Ponadto o wadze i konieczności działań w zakresie zrównoważonego rozwoju świadczy poziom emisji CO2 generowany tylko z produkcji i obrotu, który obecnie szacowany jest na poziomie ok. 8-10% światowej emisji gazu – mówi Marta Machus-Burek, Senior Partner w Colliers, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych i Działu Startegic Advisory.

Na rynku przybywa też firm, które z mody cylkuralnej uczyniły swój główny cel biznesu – platforma online Vinted czy nowo otwarta Less.store należą do tej kategorii.  Co więcej, marki second-hand coraz śmielej wchodzą do centrów handlowych, czego przykładem może być chociażby Butik Cyrkularny, który swoje sklepy otworzył już w kilku centrach handlowch na terenie Polski, w tym warszawskich Galerii Mokotów i Wars Sawa Junior czy Avenidzie w Poznaniu. Z kolei Vive Profit, działający od wielu lat lider w sektorze mody używanej, stworzył sieć obejmującą już ponad 50 sklepów stacjonarnych w wielu parkach i galeriach handlowych.

– Obecne działania wprowadzane przez firmy są jak najbardziej pozytwynym zjawiskiem, jednak realna zmiana w zakresie odpowiedzialnego dla środowiska biznesu mody będzie możliwa, jeżeli strategia ESG obejmie cały  łańcuch dostaw, szczególnie  produkcję odzieży, pozyskiwanie surowców i poprawę efektywności energetycznej firmy i jej dostawców – dodaje Marta Machus-Burek.

Dynamiczny rozwój q-commerce

Zaledwie 4 latach od uruchomienia pierwszych sklepów q-commerce w Polsce (sklepy oferujące sprzedaż online i szybkie dostawy), obserwujemy znaczący rozwój tego segmentu handlowego. W I kwartale roku działalność rozpoczął supermarket online Delio, a w drugim Barbora Express. Na ekspansję zdecydował się poznański serwis dostaw lokalnych Fyrtel, który uruchomił swoje usługi w wybranych dzielnicach Warszawy. Jednocześnie w I półroczu z polskiego rynku wycofał się operator q-commerce JOKR. ­

– Trend szybkich dostaw dostrzegają także duże marki spożywcze, które, aby dostosować się do oczekiwań konsumentów, wchodzą we współpracę z firmami logistycznymi. Na partnerstwo zdecydowały się InPost i Carrefour w ramach usługi InPost Fresh, oferując swoje usługi w Warszawie, Krakowie oraz Łodzi – mówi Katarzyna Michnikowska, Dyrektor w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Bardzo aktywna w I półroczu była Grupa Allegro, która w kwietniu dokonała przejęcia platform e‑commerce Mall Group oraz oferującej usługi kuriersko-logistyczne WE|DO. Uruchomiła także serwis w języku ukraińskim. W ostatnich miesiącach na rynek polski powrócił e-Bay, który funkcjonował tu w latach 2005-2011.

180 tys. mkw. jeszcze w tym roku

Na koniec czerwca 2022 r. w budowie znajdowało się ok. 325 tys. mkw. GLA, z czego ok. 200 tys. mkw. GLA planowane jest do oddania do końca tego roku. Większość projektów w budowie stanowią parki handlowe, głównie w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców. Wśród największych obiektów planowanych do oddania w ciągu najbliższych 18 miesięcy są m.in. Bawełnianka w Bełchatowie, Galeria Goplana w Lesznie, Pasaż Kępiński oraz M Park w Koszalinie. Trwają również prace związane z kolejnymi przebudowami dawnych hipermarketów i supermarketów Tesco: do otwartego w I półroczu projektu Karuzela Puławy dołączyć mają również m.in. Dor Częstochowa, S1 w Gorzowie Wielkopolskim czy Cuprum Park w Lubinie.

Rośnie również rola inwestycji typu mixed-use. W myśl tego trendu trwa przebudowa obiektów Renoma oraz Supersam. Realizowane są także m.in. kolejne fazy kompleksów Fuzji oraz Widzewska Manufaktura w Łodzi, Quorum we Wrocławiu, Waterfront w Gdyni oraz inwestycji na terenie Młodego Miasta w Gdańsku.

– Deweloperzy planują kolejne projekty wielofunkcyjne, zarówno w dużych miastach, np. Drucianka w Warszawie, jak i mniejszych ośrodkach, jak np. Kielce, gdzie Trust Investment zamierza wybudować projekt mieszkalno-biurowo-usługowy – wymienia Wojciech Wojtowicz.

Wakacje 2022: Majorka w ramach „L4” od psychiatry. Czy będą wzmożone kontrole zwolnień?

Polacy słyną ze słabości do pobierania „L4” w okresie wakacyjnym, których powodem niekoniecznie są choroby. W 2021 roku w miesiącach wakacyjnych, kontrolerzy Conperio przeprowadzili łącznie 6322 kontroli terenowych pracowników przebywających na zwolnieniach lekarskich. Nieobecność pracownika pod adresem wskazanym na druku zwolnienia, błędnie podany adres lub naruszenie postanowień „L4”, stwierdzono aż w 41% przypadkach.

Zjawisko pobierania nieuczciwych zwolnień chorobowych nasiliło się za sprawą popularnych teleporad, a także zwolnień związanych z wypaleniem zawodowym i depresją, które są bardzo delikatne oraz trudne do zweryfikowania.

Majorka 2022 w ramach „L4” od psychiatry”

Zdarza się, że zwolnienie lekarskie traktowane jest jak dodatkowy urlop. Lekarz wystawia „L4” z jakiegoś powodu, a pracownik zamiast leczyć się przebywa na wakacjach, prowadzi remonty i prace wokół domu lub poszukuje dodatkowej możliwości dorobienia do pensji.

– Podam ostatni przykład. Jeden z pracowników przebywających na zwolnieniu od psychiatry, dwie nieobecności podczas kontroli uzasadnił koniecznością stosowania się do zaleceń lekarskich w postaci spacerów. Miesiąc później ten sam pracownik złożył wniosek do Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych o refundację wczasów na Majorce, z których korzystał właśnie w okresie, gdy przeprowadzone były wspomniane kontrolemówi Mikołaj Zając, prezes Conperio, największej polskiej firmy doradczej zajmującej się problematyką absencji chorobowych.

Co ciekawe, bardzo często osoby przebywające na fikcyjnym zwolnieniu lekarskim w wakacje same się pogrążają, chwaląc się urlopem w mediach społecznościowych.

W ubiegłym roku mieliśmy wiele takich przypadków, gdzie pracownicy oficjalnie przyznawali się, że czas na „L4” spędzali na wakacyjnych wyjazdach. W sezonie letnim, portale społecznościowe zapełnione są zdjęciami z piaszczystej plaży albo górskich szczytów. Niezbyt rozsądne – ale wciąż popularne – są takie publikacje ze strony osób, które przebywają na „L4”. Fotki trafiają najpierw np. na Facebooka, a następnie, dziwnym trafem, bardzo często do pracodawców dodaje ekspert.

ZUS zachwycony wynikami. A co z kontrolami?

ZUS nie kryje zadowolenia po wprowadzeniu elektronicznych zwolnień lekarskich. Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekazał informację, że w czerwcu zostało wystawione 100-milionowe cyfrowe zwolnienie lekarskie w Polsce. Nasz kraj jest jednym z nielicznych w UE, który wprowadził taką reformę i wyparł papierowe zwolnienia lekarskie. To, co Zakład może uznawać za sukces, pracodawcy już niekoniecznie. W 2021 roku zarejestrowano 24,6 mln zaświadczeń lekarskich o czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 282,5 mln dni absencji chorobowej (z tytułu choroby własnej, opieki nad dzieckiem oraz opieki nad innym członkiem rodziny). Tymczasem państwowa jednostka nie wyrabia się z kontrolami. W ubiegłym roku ZUS przeprowadził 353,2 tys. kontroli osób, którym lekarz wystawił zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. To niecałe 1,5%.

Wakacje 2022 – ekspert przewiduje kontrole

Coraz więcej polskich przedsiębiorstw korzysta z usług zewnętrznych firm konsultingowych, wyspecjalizowanych w audycie, doradztwie i zarządzaniu problemem absencji chorobowej. Wynika to z prostej kalkulacji – nieprawidłowe wykorzystywanie zwolnień lekarskich destabilizuje funkcjonowanie całej firmy i generuje napięcia, spory oraz poczucie niesprawiedliwości wśród członków załogi. To także wymierne straty finansowe dla firm.

Coraz więcej przedsiębiorstw zleca takie kontrole i ta liczba na pewno się nie zmniejszy. Działania kontrolne powodują skrócenie średniego czasu trwania zwolnień chorobowych i przywrócenie naturalnego poziomu absencji w zakładzie pracy. To z kolei błyskawicznie potrafi przełożyć się na bieżącą kondycję finansową przedsiębiorstw. Obecnie przedsiębiorcy borykają się m.in. z problemem rosnących cen materiałów, energii i paliwa. Dla wielu z nich dodatkowy, podwójny koszt zatrudnienia pracownika przebywającego na zwolnieniu lekarskim to zbyt wiele. Protokół ze sporządzonej kontroli oraz szczegółowy opis wszystkich podjętych czynności stanowi wartościowy materiał dla ewentualnego sądu pracy, ZUS-u bądź samego pracodawcy  – tłumaczy Mikołaj Zając.

Aplikacja pomaga walczyć z naciąganymi „L4”

Biorąc pod uwagę fakt, że Polacy lubią korzystać z „lewego” zwolnienia lekarskiego, Conperio stworzyło Pulpit Absencji – pierwszą polską aplikację dla firm do typowania pracowników wykorzystujących „L4” w sposób niezgodny z przeznaczeniem. Pulpit zapewnia m.in. dostęp do wskaźników absencji chorobowej dla całego zakładu pracy, a także pojedynczych pracowników, wyszczególnienie wskaźnika absencji chorobowej dla konkretnych działów firmy, analizę szczegółową z uwzględnieniem rozbicia na grupy długości trwania zwolnień oraz możliwość skorelowania informacji o absencji z wiekiem pracowników, ich płcią, stażem pracy, wielkością firmy, jej lokalizacją czy rodzajem prowadzonej działalności.

Kiedy pracodawca posiadaj dostęp do tak szczegółowej analizy, może o wiele szybciej i łatwiej rozpocząć zapobieganie nieprawidłowościom w obszarze absencji firmy, a osobę, która wykazuje jakieś niepokojące tendencje skierować bezpośrednio z aplikacji do kontroli zwolnienia chorobowego podsumowuje Mikołaj Zając.

Jak wynika z danych Conperio, aż blisko 32% z około 30 tys. kontrolowanych przez firmę „L4” rocznie, wykorzystywanych jest w sposób niewłaściwy.

Czy zaostrzenie warunków finansowania spowodowane wzrostem stóp spowoduje zapaść kredytową?

Strefa Euro: uwaga na warunki kredytowe.

  • Kryzys kredytowy? Na pewno wzrost kosztów finansowania

Czy po podwyżce stóp procentowych przez EBC po raz pierwszy od ponad 11 lat, od razu o 50 punktów bazowych, to gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania może wywołać kryzys kredytowy? Choć w porównaniu z kryzysem zadłużeniowym sprzed ponad dekady banki są w lepszej kondycji, to już mają większą awersję do ryzyka. Rezygnacja ze środków wsparcia kryzysowego jeszcze bardziej ograniczy ich zdolność do udzielania kredytów. Większość moratoriów na zadłużenie i gwarancji na dług publiczny została wycofana, a trzecia transza TLTRO EBC wygasła z końcem czerwca, kończąc okres ponad ośmiu lat dostępu do taniego pieniądza banku centralnego. W tym kontekście opinii Allianz Trade sektor prywatny może stanąć w obliczu znacznego wzrostu kosztów finansowania, co może spotęgować negatywny wpływ inflacji na konsumpcję i inwestycje.

  • Czy rosnące ryzyko pogorszenia sytuacji (gospodarczej) może zmusić wkrótce EBC do zmiany polityki, a przynajmniej jej złagodzenia z czasem?

W sytuacji, gdy zasadnicza inflacja osiąga rekordowe poziomy, EBC ze zrozumiałych względów koncentruje się na tym, by nie dopuścić do wymknięciu się oczekiwań inflacyjnych spod kontroli. Ponieważ jednak rosnąca awersja banków do ryzyka powoduje spowolnienie akcji kredytowej, niższy popyt na pieniądz powinien mieć działanie dezinflacyjne. Dlatego też gwałtowne zaostrzenie warunków kredytowych w opinii Allianz Trade może skłonić Radę Prezesów EBC do przyjęcia wkrótce bardziej stopniowego tempa normalizacji polityki w obliczu rosnącego ryzyka recesji.

Rada Prezesów EBC rozpoczęła proces wychodzenia z ujemnych stóp procentowych i na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu podniosła stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Jednak w warunkach kredytowych i tak zaczynają już pojawiać się pierwsze rysy w związku z pogarszającymi się perspektywami gospodarczymi – wynika z analiz Allianz Trade. Ogólny impuls kredytowy pozostaje pozytywny, ponieważ kredyty dla sektora prywatnego nie zwalniają (ogólny wzrost kredytów w strefie Euro wyniósł w zeszłym miesiącu 5,7% r/r, głównie dzięki kredytom dla przedsiębiorstw), obecna dynamika kredytowa wydaje się być powiązana z odejściem od (kurczącej się) akcji kredytowej dla sektora publicznego (wykres poniżej). Ponadto, stopa kredytowa dla nowych kredytów dla MŚP (rozumianych jako kredyty o wartości nominalnej do 1 mln EUR) spadła w krajach członkowskich strefy euro i jak na razie, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2022 r. wynosiła od 1,4% do 3,8% (w porównaniu z 2,7% do 7,2% w pierwszej połowie 2012 r. w szczytowym momencie europejskiego kryzysu zadłużeniowego).

Strefa euro – wzrost kredytów i aktywa zagraniczne netto monetarnych instytucji finansowych (MFI)

Zmiana w wysokości kredytów pozostających do spłaty

Zmiana w wysokości kredytów pozostających do spłaty

Wzrost akcji kredytowej (r/r %)

Wzrost akcji kredytowejŹródła: Refinitiv, Allianz Research

Zdrowszy sektor bankowy, z większym buforem bezpieczeństwa mógłby zapewnić lepsze perspektywy kredytowe.

Chociaż rentowność pozostaje głównym wyzwaniem dla banków w strefie euro, kapitał i jakość ich aktywów uległy w ostatnich latach poprawie, dzięki zharmonizowanym i wzmocnionym regulacjom oraz wysiłkom na rzecz efektywności kosztowej. Te pierwsze pomogły bankom zbudować solidne pozycje kapitałowe, przy czym wskaźnik CET1 (wskaźnik kapitału podstawowego Tier 1) spadł tylko nieznacznie do 15,2% w I kw. 2022 r. z 15,8% na koniec ubiegłego roku. Wysiłki mające na celu zmniejszenie zasobu kredytów zagrożonych (NPL), zwłaszcza w krajach Europy Południowej, okazały się skuteczne, a środki pomocowe związane z pandemią zapobiegły znacznemu pogorszeniu jakości aktywów. W konsekwencji wskaźnik NPLs spadł z 3,2% na koniec 2019 r. do 1,9% w I kwartale 2022 r.

Jednocześnie udział ryzykownych kredytów (sklasyfikowanych jako etap 2) pozostał zasadniczo niezmienne w tym okresie (na poziomie 9,3% w I kwartale, przy wskaźniku pokrycia wynoszącym 4%). Pomimo znacznej poprawy, wskaźnik ceny do wartości księgowej banków w strefie euro wskazuje, że trudne otoczenie nadal wpływa na wyceny, co ogranicza zdolność banków do udzielania kredytów ze względu na wysoki koszt kapitału oraz wzmacnianie buforów kapitałowych, aby z czasem zwiększyć ich odporność.

Zapewne dlatego według najnowszej ankiety EBC dotyczącej kredytów bankowych, po roku stabilizacji standardów kredytowych, banki stały się znacznie bardziej niechętne do podejmowania ryzyka. Wskazując, że normalizacja polityki pieniężnej zwiększyła koszt funduszy i ograniczenia bilansowe, w II kwartale 2022 r. znacznie zaostrzyły również kryteria kredytowe (tj. wewnętrzne wytyczne lub kryteria przyznawania kredytów), podobnie jak w przypadku pandemii Covid-19.

Jednocześnie utrzymuje się silny popyt na kredyt netto ze względu na zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Z analiz Allianz Trade potrzeby firm w zakresie finansowania są prawdopodobnie związane z rosnącymi cenami energii i surowców oraz ciągłymi zakłóceniami w łańcuchu dostaw, które doprowadziły do wyższych kredytów o krótszych terminach zapadalności. Jednak spadek zaufania przedsiębiorców osłabił popyt netto firm na kredyty na finansowanie inwestycji (wykres).

Strefa euro – zmiana kredytu dla przedsiębiorstw niefinansowychStrefa euro - zmiana kredytu dla przedsiębiorstw niefinansowych

(według terminów zapadalności, w procentach)

 Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Co zaostrzenie warunków finansowych oznacza dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw?

W przypadku przedsiębiorstw, przełożenie pomiędzy rynkowymi i bankowymi stopami procentowymi było historycznie silniejsze niż w przypadku gospodarstw domowych (których stopy procentowe są średnio wyższe, ze względu na niższą stopę odzysku kredytów konsumenckich i dłuższy okres spłaty kredytów hipotecznych w porównaniu z krótszymi liniami kredytowymi dla przedsiębiorstw).

W większości krajów efekt przeniesienia jest również większy w przypadku mniejszych kredytów (do 1 mln EUR). Analiza Allianz Trade sugeruje, że wrażliwość kredytów dla przedsiębiorstw na podwyżki stóp procentowych była po GFC równa jeden, podczas gdy dla kredytów dla gospodarstw domowych wrażliwość ta wynosiła około 0,5-0,6.

Strefa euro — wrażliwość oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw niefinansowych i gospodarstw domowych na zmiany stopy procentowej (szacunki kroczące, 10 lat)

Strefa euro — wrażliwość oprocentowania kredytów dla przedsiębiorstw niefinansowych i gospodarstw domowychŹródła: Refinitiv, Allianz Research

Jednak od początku pandemii oprocentowanie kredytów dla gospodarstw domowych stało się bardziej wrażliwe na zmiany stopy procentowej; sugeruje to zwiększoną wrażliwość długiego końca krzywej dochodowości (który wpływa na gospodarstwa domowe) na zmiany stóp banku centralnego (wpływające głównie na przedsiębiorstwa niefinansowe).

Jeśli chodzi o firmy, obawy o jakość aktywów mogą wkrótce powrócić.

Niewypłacalność przedsiębiorstw już wzrasta w miarę wygasania moratoriów (zawieszających prawo) upadłości i gwarancji długu publicznego, a skutki kryzysu stanowią wyzwanie dla firm w mocno dotkniętych sektorach. Większe firmy mające dostęp do rynku w większości pokryły już swoje potrzeby w zakresie refinansowania w najbliższym czasie, co czyni je mniej wrażliwymi na zaostrzenie warunków finansowania. Również znaczne bufory gotówkowe (wzrost o 13% w 2021 r. w porównaniu z 2020 r.) mogą pomóc firmom w absorpcji obecnej presji cenowej – ale tylko pod warunkiem, że wzrost gospodarczy nie ulegnie dalszemu spowolnieniu, a ceny energii nie będą dalej rosły. Dlatego w Allianz Trade spodziewamy się, że w tym roku przypadki niewypłacalności przekroczą poziom sprzed pandemii jedynie w Hiszpanii i Grecji, podczas gdy w pozostałych gospodarkach bloku bankructwa będą prawdopodobnie możliwe do opanowania.

 

Czy w tym kontekście rosnące ryzyko pogorszenia sytuacji może zmusić EBC do zmiany polityki?

W sytuacji, gdy inflacja zasadnicza w strefie euro osiągnęła w czerwcu rekordowe poziomy (8,6% r/r), EBC powinien słusznie skupić się na tym, by nie dopuścić do wymknięciu się oczekiwań inflacyjnych spod kontroli. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie Euro osiągnie szczyt w tym kwartale (o ile Rosja nie wyłączy całego eksportu gazu).

Akcja kredytowa w strefie Euro

Źródła: Refinitiv, Allianz Research

Jednocześnie silny popyt na kredyty sugeruje, że firmy i gospodarstwa domowe ponownie zaczęły stosować dźwignię finansową, aby poradzić sobie z obecną presją cenową (wykres). Jednak rosnące ryzyko dla perspektyw wzrostu może wkrótce uzasadnić wolniejsze zacieśnianie polityki pieniężnej, zwłaszcza jeśli wzrost kredytów ostatecznie spowolni. Ponieważ rosnąca awersja banków do ryzyka powoduje dalsze zaostrzenie warunków kredytowych, niższy popyt na pieniądz i zmniejszająca się dynamika strumienia pieniądza powinny mieć działanie dezinflacyjne. W związku z tym Rada Prezesów EBC może wkrótce skłonić się ku przyjęciu bardziej stopniowego tempa normalizacji polityki wobec narastających obaw o wzrost gospodarczy w strefie Euro.

Rentowność 10-latek polskiego rządu nadal poniżej 6 proc.

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji skorygowały w piątek wcześniejszy wzrost do najwyższego poziomu od 6 tygodni (S&P 500 -0,93 proc., DJIA -0,43 proc., Nasdaq Composite -1,87 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 nadal lekko spadała (-0,15 proc. ok. 9:40). Na giełdach w Azji i Oceanii również przeważały lekkie spadki (Nikkei 225 -0,77 proc.).

Również pod znakiem lekkich spadków nowy tydzień rozpoczął się na giełdach europejskich (ok. 9:40 DAX -0,59 proc., CAC 40 -0,44 proc.).

WIG-20 spadał na początku poniedziałkowej sesji o 0,84 proc. Najwyższy poziom od 2 lat osiągnął dziś kurs akcji XTB. Najwyższy od 2010 roku poziom osiągnęła dziś cena akcji spółki Arctic Paper, natomiast najniższa od I kw. 2021 był dziś rano kurs akcji Ferro.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych zaatakowały w piątek poziom swych minimów z końca kwietnia i końca maja osiągając na koniec dnia poziom 2,75 proc. Dziś rano ten silny spadek był lekko korygowany (2,792 proc.). Nadal wyższa niż w przypadku amerykańskich 10-latek była rentowność 2-letnich obligacji tamtejszego rządu (2,9888 proc. ok. 9:10) cały czas generując ostrzegający przed gospodarczą recesją sygnał „inwersji” krzywej rentowności. Rentowność 10-latek polskiego rządu pozostawała poniżej poziomu 6 proc. (5,872 proc. ok. 9:30).

Ceny kontraktów na ropę naftową spadały dziś 4-tą sesję z rzędu (ok. 9:25 WTI -1,2 proc., Brent -1,23 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NUMEX-ie utrzymywała się w okolicach swych 6-tygodniowych maksimów. Lekko taniały dziś rano metale szlachetne. W piątek najniżej od przynajmniej roku były ceny kontraktów na owies i rzepak, natomiast najwyższy poziom od 2015 roku osiągnęła na CME cena kontraktów na bydło opasowe („feeder cattle”).

Amerykański dolar korygował dziś rano lekko swój ubiegłotygodniowy spadek względem japońskiego jena (+0,26 proc. ok. 9:15). Kurs EUR/USD minimalnie spadał (-0,08 proc. ok. 9:15).

Złoty lekko się dziś rano umacniał (EUR/PLN -0,36 proc., USD/PLN -0,12 proc.).

Kurs Bitcoina względem USD kontynuując rozpoczętą 5 dni wcześniej korektę spadł poniżej poziomu 22000 USD.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers