Polacy niechętnie migrują w poszukiwaniu pracy

Rekordowo niska stopa bezrobocia i coraz lepsze warunki zatrudnienia w kraju wyraźne wpływają na ograniczenie planów migracyjnych Polaków. Jak wynika z dziewiątej edycji raportu „Migracje Zarobkowe Polaków” przygotowanego przez Work Service, jedynie 8,6% aktywnych lub potencjalnych uczestników rynku pracy rozważa wyjazd do pracy za granicą. Jednocześnie 37,1% z nich chciałoby wyjechać na 3 miesiące, a „tylko” 19,2% na stałe. Co ciekawe, już 38% badanych wskazuje atrakcyjne miejsce pracy w Polsce jako barierę przed wyjazdem.

Według najnowszego raportu Work Service „Migracje Zarobkowe Polaków IX” już tylko 8,6% aktywnych lub potencjalnych uczestników rynku pracy w Polsce (1,6 mln osób) rozważa emigrację zarobkową. Jest to wynik o 3,2 pp. niższy w porównaniu do poprzedniej edycji oraz najniższy odsetek w 4-letniej historii prowadzonego badania. Nawet 30,3% Polaków, decydując się na emigrację zarobkową, „zdecydowanie” zabrałoby ze sobą rodzinę. Jeszcze pół roku temu taką odpowiedź zadeklarowało tylko 18,8% ankietowanych.  Co ciekawe, 37,1% respondentów wskazuje, że jeśli wyjadą do pracy za granicę, to na około 3 miesiące.

Migracje Zarobkowe Polaków

Po raz pierwszy w historii naszych badań odsetek Polaków, którzy rozważają emigrację zarobkową, osiągnął jednocyfrową wartość. Z kolei niemal 1/5 potencjalnych emigrantów chciałaby wyjechać na stałe. Jest to wynik o 4,5 pp. niższy niż w poprzedniej edycji naszego badania. To oznacza, że poza malejącą pulą osób myślących o wyjazdach za granicę, rośnie również udział tych, którzy planują takie działanie krótkoterminowo. – mówi , Prezes Zarządu Work Service S.A. – Niewątpliwie zawdzięczamy to poprawiającej się sytuacji na naszym rynku pracy. Coraz lepsze warunki zatrudnienia już nie tylko wpływają na spadek zainteresowania wyjazdem zarobkowym, ale również przekładają się na wzrost odsetka Polaków, którzy odrzucają plany migracyjne­. Obecnie jest to nieco ponad 90% badanych – dodaje Witucki.

Aktualnie jedynie 3% Polaków rozważa emigrację na Wyspy Brytyjskie. Najpopularniejszym kierunkiem wyjazdów, z wynikiem 23,3%, niezmiennie pozostają Niemcy. W pierwszej trójce wyboru polskich emigrantów znalazły się również Norwegia (15,6%) i niespodziewanie po raz pierwszy Szwecja (14,7%). Z drugiego na czwarte miejsce w ciągu ostatnich sześciu miesięcy spadła Holandia, co naturalnie wynika z sezonowej zmiany po zakończeniu okresu letniego.

W porównaniu do poprzednich edycji badania nastąpiła znacząca zmiana głównych kierunków potencjalnej emigracji. Przede wszystkim wyjazdy do Wielkiej Brytanii stały się passé. Jeszcze dwa lata temu, jesienią 2016 r. odsetek osób rozważających wyjazd do Zjednoczonego Królestwa i do Niemiec był niemal identyczny. Obecnie zainteresowanie wyjazdem na Wyspy Brytyjskie spadło do zaledwie 3%. Jest to zrozumiałe biorąc pod uwagę podwyższoną niepewność odnośnie możliwości legalnej pracy w Wielkiej Brytanii po zbliżającym się Brexicie – zaznacza Wiktor Wojciechowski, Wiceprzewodniczący Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Priorytetem rodzina i wysokość dochodu

Migracje Zarobkowe Polaków 2

Według raportu Work Service niemal 7 na 10 Polaków decyduje się na emigrację w celu podjęcia pracy, jak i we wcześniejszych edycjach, ze względu na wysokość zarobków. W drugiej kolejności wyjazd rodaków za granicę spowodowany jest ex aequo lepszymi perspektywami rozwoju zawodowego i wyższym standardem życia (32%). Najwyższy wynik w historii badań zanotowały warunki socjalne w innych krajach, wskazywane przez 31% Polaków. Dla niemal jednej czwartej ankietowanych powodem do emigracji jest korzystniejszy system podatkowy, bardziej przyjazna administracja publiczna i możliwość podróżowania. Co ciekawe, jedynie 14% badanych zamierza wyjechać za granicę z powodu braku odpowiedniej pracy w Polsce. Jest to wynik o 10 pp. niższy niż przed rokiem.

Głównymi barierami Polaków przed emigracją niezmiennie pozostają przywiązanie do rodziny i przyjaciół (65%) oraz atrakcyjna praca w miejscu zamieszkania (38%). Warto także zauważyć, że dwa razy częściej niż w poprzedniej edycji badania ankietowani wskazywali na zbyt duże różnice kulturowe i mentalność ludzi za granicą (18%). Dodatkowo w ciągu ostatnich sześciu miesięcy o 7 pp. wzrósł odsetek badanych, którzy przyznali się, że nie podejmują decyzji o pracy poza krajem, ponieważ uważają, że Polacy są tam źle traktowani.

Profil polskiego emigranta

Migracje Zarobkowe Polaków 3Co ciekawe, najchętniej pracować za granicę wyjechaliby już nie najmłodsi, a osoby między 35, a 60 rokiem życia (55%). Wśród Polaków planujących emigrację nawet 82% ma pracę, z czego 49% jest zatrudnionych na pełnym etacie. Co ważne, nawet o 16 pp., do 31%, wśród potencjalnych emigrantów wzrósł udział osób z wyższym wykształceniem. Jeśli chodzi o miejsce zamieszkania potencjalnych emigrantów, na mapie Polski wyraźnie wyróżniają się dwa regiony – centralny pod względem zdecydowanie największego udziału osób zainteresowanych emigracją (31%) i południowo-zachodni, w którym jedynie 8% badanych rozważa pracę za granicą. Podobnie jak w poprzedniej edycji badania najczęściej o emigracji zarobkowej myślą Polacy mieszkający na wsi i w miastach do 100 tys. mieszkańców (68%).

Istotna zmiana zachodzi z punktu widzenia poziomu wykształcenia – dotychczas przeważały osoby z wykształceniem podstawowym – teraz największy udział mają osoby z wyższym wykształceniem. To z pewnością martwi, bo są to pracownicy z doświadczeniem i dalszym potencjałem. To oni w głównej mierze kierują się perspektywami rozwoju zawodowego, miejsc pracy z wysoką kulturą innowacji – mówi Arkadiusz Pączka, Zastępca Dyrektora Generalnego, Pracodawcy RP.

***

Metodologia badania:

Dane prezentowane w ramach raportu Migracje Zarobkowe Polaków zostały przygotowane i opracowane na zlecenie Work Service S.A. przez instytut badawczy Kantar Millward Brown S.A. Badanie zostało zrealizowane w okresie 19-23 września 2018 r. Badanie zrealizowano na próbie N=593 osób pracujących, bezrobotnych, uczących się oraz przebywających na urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Próbę dobrano z ogólnopolskiej reprezentatywnej próby dorosłych Polaków N=1000 (zgodnej ze strukturą populacji pod względem płci, wieku, wykształcenia oraz klasy wielkości i województwa miejsca zamieszkania). Wykluczono z niej osoby będące poza rynkiem pracy: emerytów, rencistów oraz osoby zajmujące się domem. Wyniki poddano procedurze ważenia na podstawie struktury zmiennych rekrutacyjnych wg danych GUS. Dokładność wyników zależy o liczebności analizowanej grupy i odsetka odpowiedzi. Maksymalny błąd pomiaru dla całej próby N=593 to +/- 4,1%. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych w ramach projektu CATIBUS.

„Wypoczynkowe” zwolnienia lekarskie popularne wśród europejskich pracowników

  • Z „wypoczynkowych” zwolnień lekarskich korzysta co trzeci europejski pracownik (29,6 proc.)
  • Pracownicy odczuwający zagrożenie lub brak komfortu psychicznego częściej akceptują „wypoczynkową” absencję chorobową
  • Co dziesiąty pracownik przynajmniej raz w tygodniu rozważa rzucenie pracy
    (13 proc.)

Jedna trzecia (29,6 proc.) pracowników korzysta ze zwolnień lekarskich w sytuacji, gdy nie choruje. Spośród osób, które korzystają ze zwolnień lekarskich, aż 86 proc. uważa, że można wziąć je dwa lub więcej razy w roku.

Z badań firmy ADP wynika również, że bardziej przychylni zwolnieniom lekarskim, których nie uzasadnia stan zdrowia, są pracownicy odczuwający zagrożenie lub brak komfortu psychicznego w miejscu zatrudnienia.zwolnienia lekarskie popularne wśród europejskich pracowników

– Absencja pracowników wiąże się z koniecznością poniesienia przez firmy wymiernych kosztów, dlatego nieuzasadnionym zwolnieniom lekarskim powinno się przeciwdziałać. Widoczna jest bezpośrednia zależność pomiędzy większą częstotliwością nieuzasadnionych absencji i wysokim poziomem frustracji pracowników. Monitorowanie takich nastrojów
i przeciwdziałanie im jest dużym wyzwaniem dla każdego pracodawcy. Właściciele oraz liderzy w organizacji powinni budować autentyczne relacje ze swoimi pracownikami, bazujące na szczerości i przejrzystości działań. Powinni zapewniać im możliwości rozwoju i realne wsparcie. Takie podejście zaowocuje zaangażowaniem i oddaniem zespołu. Tym samym, zmienią się nie tylko nastroje związane z absencją chorobową, ale też poprawi się retencja pracowników
– ocenia Anna Barbachowska, Country HR Business Partner ADP Polska.

W Polsce, jak podaje ZUS, od 2014 roku liczba zwolnień lekarskich wzrosła z 18,8 mln
w 2014 roku do 21,4 mln w roku 2017. W przypadku sporej części pracowników zwolnienie lekarskie jest wynikiem długotrwałego stresu i przemęczenia. Stres i przemęczenie są również źródłem mniejszego zaangażowania i utraty radości z pracy. Wówczas „wypoczynkowe” zwolnienia lekarskie dają przestrzeń do poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia czy odbycia serii rozmów rekrutacyjnych. Warto trzymać rękę na pulsie i reagować zawczasu zapewniając pracownikom odpowiednie warunki do rozwoju
– mówi Anna Barbachowska, Country HR Biznes Partner, ADP Polska.zwolnienia lekarskie popularne wśród europejskich pracowników 2

Z badań ADP wynika, że europejscy pracownicy często rozważają odejście z obecnego miejsca zatrudnienia. Ponad połowa (28 proc.) europejskich pracowników myśli o rzuceniu pracy co najmniej raz na kilka miesięcy, a więcej niż co dziesiąty (13 proc.) rozważa taki ruch raz w tygodniu, a nawet częściej.

Badanie People Unboxed, przeprowadzono na zlecenie firmy ADP, w którym wzięło udział ponad 2000 pracowników z Europy.

Ekspert: Anna Barbachowska, HR Business Partner, ADP Polska

O badaniu „People Unboxed”

W kwietniu 2018 roku ADP i Circle Research przeprowadziły internetowe badanie ilościowe na grupie 2518 pracowników w 5 różnych krajach Europy. Próba stanowiła reprezentatywną grupę pracowników wybranych według kryterium wieku, płci, rodzaju i wymiaru zatrudnienia, przedziałów wynagrodzenia
i stażu pracy.

Kurs dolara zyskuje, euro dołuje

Kurs EUR/USD zakończył ubiegły tydzień spadkami, które kontynuowane są również obecnie. Na jakie dane warto zwrócić uwagę w tym tygodniu?

Zeszły tydzień zakończyliśmy obserwując wyraźne umocnienie dolara amerykańskiego względem głównych walut. Jastrzębi ton Rezerwy Federalnej, jak i spadek indeksów giełdowych, okazały się dla inwestorów istotniejsze od wątpliwości związanych z wynikiem wyborów do Kongresu – większość Partii Demokratycznej w Izbie Reprezentantów może ograniczyć możliwości prezydenta Trumpa do przeprowadzenia kolejnych reform fiskalnych.

Wynik wyborów do amerykańskiego Kongresu nie zaskoczył. Partia Republikańska, z którą związany jest Donald Trump, utrzymała większość w Senacie, jednocześnie tracąc „kontrolę” nad niższą izbą amerykańskiego parlamentu. Warto wspomnieć, że Republikanie stanowili większość w Izbie Reprezentantów przez osiem ostatnich lat.

Zmiana dotychczasowej sytuacji politycznej zawsze stanowi pewne źródło niepewności, stąd na początku tygodnia dolar amerykański cierpiał ze względu na podwyższone ryzyko – zwłaszcza w momencie, gdy dane z kolejnych amerykańskich stanów zaczynały świadczyć o coraz bardziej prawdopodobnym zwycięstwie Demokratów w niższej izbie Kongresu. Po ogłoszeniu wyników dolar zaczął jednak powoli odrabiać straty. Pod koniec minionego tygodnia kurs dolara względem euro był jednak nawet wyższy, niż jeszcze na jego początku – należy to przypisać względnie optymistycznym komentarzom ze strony Rezerwy Federalnej.

Najważniejszym czynnikiem mogącym wpłynąć w tym tygodniu na rynek walutowy pozostaje kwestia postępu negocjacji ws. Brexitu. Poza tym, na froncie makroekonomicznym warto zwrócić uwagę na dane o inflacji i sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych.

PLN

W ubiegłym tygodniu polski złoty osłabił się w relacji do euro. W parze z funtem brytyjskim i dolarem amerykańskim złoty zakończył tydzień na niemal niezmienionym poziomie.

Ostatnie spotkanie RPP przyniosło utrzymanie neutralnego stanowiska banku centralnego. Istotnie nie zmienił się ton prezesa Glapińskiego i członków Rady. W wypowiedziach członków RPP obecnych na konferencji widać jednak pewne obawy związane z sytuacją gospodarczą w strefie euro oraz perspektywą wyższego wzrostu inflacji w 2019 r. Podczas spotkania RPP prezes Glapiński przedstawił założenia nowych projekcji ekonomicznych DAE NBP z których wynika, że bank centralny w przyszłym roku spodziewa się wyraźnie wyższej inflacji niż zakładał jeszcze w lipcu.

Oprócz wtorkowej publikacji projekcji inflacji DAE NBP, warto zwrócić uwagę na rewizję szacunku dynamiki CPI, która opublikowana zostanie w środę, a także czwartkową publikację wyliczeń inflacji bazowej. Szczególnie obserwowanym w tym tygodniu odczytem będzie szacunek dynamiki PKB Polski w III kwartale, który zostanie opublikowany w środę. Zgodnie z szacunkami konsensusu dynamika PKB ma spaść z 5,2% w drugim kwartale do 4,7% rocznie w trzecim.

GBP

W ostatni piątek funt doświadczył istotnego osłabienia. Na słabość szterlinga wpłynęła niepewność związana ze stanem negocjacji związanych z Brexitem, co wywołało odwrót od ryzyka na rynku. Wśród Torysów nadal nie ma zgody w kwestii wyprowadzenia kraju z Unii Europejskiej. W piątek z Gabinetu Theresy May wystąpił jeden z ministrów – Jo Johnson – co dodatkowo obrazuje, jak dużym wyzwaniem dla obecnej premier Wielkiej Brytanii będzie uzyskanie od parlamentu zgody na jakiekolwiek porozumienie ws. Brexitu.

W tym tygodniu opublikowanych zostanie kilka bardzo istotnych danych makroekonomicznych dla Wielkiej Brytanii. Wtorek inwestorzy spędzą analizując raport o rynku pracy, w środę poznamy nowe dane o inflacji, a w czwartek dane o sprzedaży detalicznej. Rozdźwięk między tymi raportami a opinią konsensusu może mieć istotny wpływ na kształtowanie się kursu szterlinga, jednak równie istotne będą jakiekolwiek wieści na temat Brexitu – powoli zbliżamy się bowiem do kolejnego szczytu Unii Europejskiej, który odbędzie się w dniach 13 i 14 grudnia.

EUR

Poprzedni tydzień był dość spokojny dla strefy euro. Głównymi czynnikami mającymi wpływ na wspólną europejską walutę były wybory do amerykańskiego Kongresu oraz niedawne spotkanie Rezerwy Federalnej.

Mając to na uwadze, warto wspomnieć, że odnotowaliśmy umiarkowany wzrost kompozytowego wskaźnika aktywności biznesowej PMI, który jest średnią ważoną wskaźników dla przemysłu i usług. Ten kluczowy wskaźnik jednak nadal znajduje się na poziomach najniższych od niemal dwóch lat, co sugeruje, że w czwartym kwartale gospodarki strefy euro osiągną raczej skromny poziom wzrostu gospodarczego (po określanym mianem fatalnego trzecim kwartale).

W tym tygodniu również nie spodziewamy się istotnych informacji płynących z bloku walutowego. Stąd kurs euro będzie najpewniej w istotnym stopniu zależał od czynników zewnętrznych.

USD

Czwartkowy komentarz Rezerwy Federalnej dotyczący stanu amerykańskiej gospodarki można określić jako „jastrzębi”, co budzi coraz większe nadzieję, że podczas grudniowego spotkania FOMC jej członkowie postanowią o kolejnej podwyżce stóp procentowych. Decydenci podkreślają, że wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych jest „silny”, „stale” rośnie liczba miejsc pracy, również wydatki gospodarstw domowych są stabilne. Jesteśmy zdania, że ton komunikatu Rezerwy Federalnej potwierdza, że tylko jakieś hipotetyczne gwałtowne wydarzenie na rynkach finansowych byłoby w stanie powstrzymać FED przed kolejną podwyżką stóp procentowych w nadchodzącym miesiącu.

W najbliższym tygodniu dla kursu dolara amerykańskiego istotne będą środowe dane o inflacji, jak i czwartkowe dane o sprzedaży detalicznej.

Enrique Diaz Alvarez

Zysk netto Grupy Recykl wzrósł w III kwartale o 19 proc. do 1,6 mln zł

Grupa Recykl, lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, wypracował w okresie lipiec-wrzesień 3,4 mln zł środków pieniężnych z działalności operacyjnej, a od początku roku: 7,6 mln zł. Rekordowy cash flow pozwolił swobodnie realizować inwestycje, zwłaszcza w zakresie pierwszych prac dotyczących budowy nowego zakładu w Chełmie. Spółka od początku roku osiągnęła 37,9 mln zł przychodów (+9,4 proc.), 9,2 mln zł EBITDA (+1,5 proc.) oraz 3,7 mln zł zysku netto (+0,2 proc.).

Rezultaty finansowe w III kwartale br. obejmują wzrost przychodów o 14,5 proc. do 13,9 mln zł, EBITDA rzędu 3,5 mln zł (+0,2 proc.) i zysk netto w wys. 1,6 mln zł (+18,9 proc.). W ujęciu bilansowym suma aktywów przekroczyła 80 mln zł (+7 proc.), kapitał własny wzrósł o 20,7 proc. do 22,4 mln zł, a dług netto do 21,7 mln zł (+24,2 proc. r/r, choć od końca 2017 r. wskaźnik oscyluje wokół poziomu 20-22 mln zł), a wskaźnik DN/EBITDA wynosił na 30 września br.: 1,9. Na poziom marży brutto na sprzedaży wpływają wzrosty kosztów operacyjnych (obserwowane powszechnie w gospodarce), w większości niwelowane wyższymi cenami produktów i usług. Ponadto na poziomie zysku EBIT spółka odnotowała zdarzenie jednorazowe rzędu -0,2 mln zł (strata ze sprzedaży aktywów niefinansowych).

W ostatnich kwartałach osiągamy wysokie i tym samym zadowalające operacyjne przepływy pieniężne, co jest skutkiem znaczącego zysku netto, jak i systematycznej poprawy w zakresie efektywności i optymalizacji działalności. To szczególnie ważne w obliczu prowadzonych dużych inwestycji rozwojowych, przede wszystkim w zakresie budowy nowego zakładu w Chełmie. Projekt przebiega zgodnie z planem, liczymy na rozruch zakładu w ciągu najbliższych 12 miesięcy – mówi Maciej Jasiewicz, Wiceprezes Grupy Recykl S.A.

Grupa Recykl z końcem września otrzymała pozwolenie na budowę zakładu oraz wybrała generalnego wykonawcę I części prac budowlanych, obejmujących głównie budowę hali produkcyjnej, laboratorium jakości i zaplecza socjalnego. Ich wartość wynosi 9,9 mln zł.

Sprzyja nam korzystne otoczenie rynkowe, w którym notujemy wzrosty cen granulatów SBR i kordu stalowego, a także stabilizację cen paliw alternatywnych po ich kilkuletnim spadku. W III kwartale wypracowaliśmy także wyższą skalę sprzedaży usług recyklingu, odzysku i zbiórki opon oraz usług transportowych. Takie zjawiska pozwalają nam zmniejszać wpływ presji kosztowej niektórych czynników produkcyjnych. Faktem jest presja na osiągane marże, natomiast zakładamy ich wzrost w 2020 roku po oddaniu zakładu i starcie sprzedaży wyżej rentownych produktów – dodaje Maciej Jasiewicz.

Sprzedaż produktów z przerobu opon (paliwo alternatywne, granulat SBR, kord stalowy) w III kwartale wzrosła o 12,7 proc. do 9,4 mln zł (a od początku roku wzrost wyniósł 19,6 proc. do 23,9 mln zł). W okresie lipiec-wrzesień skala usług odzysku i recyklingu opon była wyższa o 21,4 proc. (1,8 mln zł), a prowadzenie zbiórki opon na zlecenie i usługi transportowe: odpowiednio o 42,6 i 41 proc. (1,1 i 0,6 mln zł). Wzrosty zniwelowały niższe przychody z kategorii „Pozostała sprzedaż” (0,8 mln zł vs. 1,4 mln zł rok wcześniej).

ONE MORE LEVEL S.A. przybliża się do premiery gry „God’s Trigger”

ONE MORE LEVEL S.A. (poprzednio Laser-Med S.A.), Spółka notowana na rynku NewConnect, miała 294 tys. zł zysku netto po trzech kwartałach 2018 r. przy przychodach netto ze sprzedaży wynoszących ponad 3.238 tys. zł. Emitent finalizuje prace nad grą „God’s Trigger” i oczekuje na wyznaczenie daty jej premiery przez Wydawcę, a także rozpoczął realizację kolejnej produkcji z gatunku FPP.

W 3 kw. 2018 r. Spółka zanotowała 81 tys. zł zysku netto, a jej przychody netto ze sprzedaży przekroczyły 1.257 tys. zł. W analogicznym okresie ub. roku ONE MORE LEVEL S.A. miała stratę netto w wysokości 31 tys. zł. Po trzech kwartałach 2018 r. zysk netto Emitenta wzrósł do 294 tys. zł z 230 tys. zł rok wcześniej, a przychody netto do 3.238 tys. zł z 279 tys. zł. Wzrost zysku netto oraz przychodów ze sprzedaży jest wynikiem zmiany profilu działalności Spółki i koncentracji na produkcji gier komputerowych. Zarząd ONE MORE LEVEL S.A. pozytywnie ocenia osiągnięte wyniki finansowe i liczy, że gra „God’s Trigger” odniesie sukces rynkowy, co pozwoli na dalszy wzrost przychodów oraz zysków.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z osiąganych wyników finansowych w kolejnych kwartałach tego roku. Utrzymujemy relatywnie wysoki poziom przychodów oraz notujemy dodatni wynik netto. Potwierdza to słuszność przeprowadzonej transakcji połączenia, której jednym z głównych celów było wykorzystanie potencjałów obu podmiotów oraz osiągnięcie efektów synergii. Wierzymy, że dzięki premierze naszej najważniejszej produkcji – gry „God’s Trigger” – będziemy w stanie generować jeszcze wyższe przychody i zyski.” – wyjaśnia Iwona Cygan-Opyt, Prezes Zarządu Spółki ONE MORE LEVEL S.A.

Spółka nadal realizuje prace nad swoim flagowym projektem, czyli grą „God’s Trigger”, która ma zadebiutować na wszystkich zapowiedzianych platformach – na konsolach (PS4, Xbox One) oraz na komputerach osobistych PC. Zespół ONE MORE LEVEL S.A. koncentruje się na realizacji jak najlepszego doświadczenia gameplayowego przeprowadzając tym samym fazę tzw. „polishingu”. Zdecydowana większość elementów tego projektu została już ukończona, dzięki czemu możliwe stało się przetransferowanie części zasobów studia do nowego, zapowiedzianego w czerwcu br. projektu. Zarząd Spółki poinformuje o dacie wyznaczenia premiery gry „God’s Trigger” po uzyskaniu tej informacji od wydawcy – Techland Sp. z o.o.

„Po sukcesie stoiska na targach Poznań Game Arena 2018 pracownicy studia skupili się na analizie uzyskanego feedbacku. Tysiące entuzjastycznie nastawionych graczy umocniły nas w przekonaniu, że obraliśmy odpowiedni kierunek rozwoju projektu. Równocześnie warto odnotować, że nowy projekt studia rozwijany na silniku Unreal Engine 4 terminowo osiąga kolejne cele wynikające z planu milestone’owego, a jakość wykonanej pracy przerasta początkowe oczekiwania względem tego projektu.” – zakończyła Prezes Cygan-Opyt.

ONE MORE LEVEL S.A. zaprezentowała w tym roku grę „God’s Trigger” podczas targów Electronic Entertainment Expo 2018 (E3) w Los Angeles oraz w trakcie amerykańskich targów PAX WEST w Seattle. Flagowa produkcja Spółki została także pokazana na krajowym rynku podczas największych polskich targów poświęconych tematyce gier komputerowych – Poznań Game Arena 2018.

W czerwcu 2018 r. ONE MORE LEVEL S.A. podpisała umowę licencyjną z podmiotem, który będzie wyłącznym Wydawcą nowej gry z gatunku FPP produkowanej przez Spółkę. Całkowity budżet tego projektu wynosi 4,5 mln zł. Nowa gra z gatunku FPP powstanie przy użyciu technologii Unreal Engine, a jej zapowiedź została przewidziana na drugą połowę 2019 r. Gra będzie docelowo tworzona na platformy PC, Xbox oraz PlayStation.

Euvic inwestuje w szwedzki fintech i polską firmę programistyczną

Spółka Euvic podpisała list intencyjny o przejęciu części udziałów w szwedzkiej firmie PayGround AB, która opracowała i wdrożyła na rodzimym rynku system umożliwiający rozliczenie podatku VAT od paczek nadawanych z Chin do Europy. Euvic poinformował także, że do końca 2018 roku przejmie do 30 proc. udziałów w Edge One Solutions – polskiej firmie programistycznej działającej w branży outsourcingu IT.

Opracowane przez PayGround rozwiązanie jest obecnie wykorzystywane przez operatora pocztowego PostNord, która odpowiada w Szwecji za proces rozliczania podatku VAT od coraz liczniejszych paczek z Chin.

„Jest to pierwsze tego typu skuteczne rozwiązanie w Unii Europejskiej. Bardzo liczymy, że rozwiązanie to przyjmie się również w innych krajach członkowskich. Przewidujemy nie tylko objęcie przez Euvic udziałów w skandynawskiej spółce, ale także wspólną budowę zespołu technicznego, który będzie odpowiadał m.in. za integrację rozwiązania z różnymi systemami IT. Euvic ma szerokie doświadczenie w tej dziedzinie, między innymi dzięki współpracy grupy z Pocztą Polską – Bonair SA wdrożył na Poczcie system ERP, zaś Euvic odpowiada za outsourcing wydruku” – mówi Ola Hesselroth, architekt transakcji, który w Euvic odpowiada za rynek szwedzki.

Kolejna inwestycja, jaką Euvic zrealizuje przed końcem 2018 roku, dotyczy Edge One Solutions. Firma ta prowadzi działalność w zakresie outsourcingu IT, a także jest założycielem inkubatora dla startupów – EduLab.

„Wierzymy, że dzięki tej inwestycji, Grupa Technologiczna Euvic w 2019 roku nie tylko urośnie o 400 programistów, ale zacznie też budować wartość przez budowę własności intelektualnej” – mówi Wojciech Kosiński, wiceprezes i udziałowiec Euvic.

Ostatnie inwestycje Euvic koncentrowały się na obszarze infrastruktury IT. W grudniu 2016 roku spółka nabyła od Enterprise Investors firmę IT Works SA, a następnie za pośrednictwem IT Works przejęła Omnitec. Dodatkowo działania Euvic koncentrowały się na budowie Euvic Services Sp. z o.o. oraz próbie przejęcia giełdowej spółki Qumak. Ta ostatnia transakcja nie powiodła się ze względu na fakt, iż  Krajowa Informacja Skarbowa uznała, że transakcja w opracowanym kształcie nie jest neutralna podatkowo i powinna zostać obciążona podwójnym opodatkowaniem – od wymiany udziałów oraz od przyszłego zysku ze sprzedaży akcji, co w praktyce obciążyłoby wspólników Euvic niemal 38 mln złotych podatku dochodowego.

Wszystkie zapowiedziane inwestycje Euvic zrealizuje z własnych środków, w najbliższym czasie nie planuje też wracać do pomysłu giełdy. Wojciech Wolny, Prezes Zarządu Euvic, podkreśla jednak, iż czas spędzony w radzie nadzorczej Qumaka był wartościową lekcją, dostarczył praktycznego doświadczenia z rynkiem kapitałowym oraz bezcennych kontaktów.

„Jedyne czego żałuje to fakt, iż część inwestorów indywidualnych obarcza Euvic winą za fiasko fuzji z Qumakiem, podczas gdy spółka wypełniła wszelkie ciążące na niej zobowiązania i była zdeterminowana do przeprowadzenia transakcji. Jedynym powodem dla którego feralna, indywidualna interpretacja podatkowa pojawiła się relatywnie późno są przepisy prawa, które wymagają, aby zapytanie do Krajowej Informacji Skarbowej zawierało wszelkie niezbędne informacje, w tym treść i datę powzięcia stosownych uchwał, co było możliwe dopiero po przygotowaniu dokumentów przez  Qumak SA” – mówi Wojciech Wolny.

Prezes Euvic dodał także, ze interpretacja fiskusa była dla Euvic dużym zaskoczeniem, bo firma poprosiła wcześniej dwie kancelarie prawne o niezależne opinie badające skutki podatkowe planowanej transakcji. Wszystkie wykazały, że transakcja byłaby neutralna podatkowo. Zdaniem wspomnianych kancelarii stanowisko zaprezentowane przez Izbę Skarbową jest błędne i można je zaskarżyć w sądzie. Euvic jednak nie planuje takiego kroku, bo proces mógłby potrwać kilka lat.

Upadłość konsumencka w 2019 roku na nowych zasadach

Szeroko omawiane zmiany w upadłości konsumenckiej w 2019 roku wprowadzą istną rewolucję w kontekście zasad oddłużania osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. Obowiązujące od 31 grudnia 2014 roku regulacje znacznie poluzowały warunki umożliwiające ogłoszenie bankructwa przez przeciętnego Kowalskiego. Przed ostatnią nowelizacją ogłoszenie upadłości było niezwykle trudne. W chwili obecnej jest to zdecydowanie prostsze, aczkolwiek i tak istnieją określone warunki, którymi powinien się kierować sąd wydając postanowienie w danej sprawie. W 2019 roku ma się to diametralnie zmienić.

Filip Kozik, doradca restrukturyzacyjny
Filip Kozik, doradca restrukturyzacyjny

– Najważniejszą zmianą, która wynika z projektu Ministerstwa Sprawiedliwości, jest ograniczenie przesłanek umożliwiających ogłoszenie upadłości przez konsumenta do zaistnienia stanu niewypłacalności. Sądy nie będą rozpatrywały, jak dotychczas, co było powodem utraty zdolności do regulowania powstałych zobowiązań przez dłużnika – wyjaśnia doradca restrukturyzacyjny Filip Kozik.

Ocena powodów powstania stanu niewypłacalności ma się jednak przekładać na okres obowiązywania ewentualnego planu spłaty wierzycieli. Obecne przepisy przewidują maksymalnie 3-letni plan spłaty wierzycieli, o ile sytuacja upadłego wskazuje na to, że będzie on miał jakiekolwiek szanse, aby się z niego wywiązać. Niezależnie od tego z jakich powodów dłużnik był zmuszony ogłosić upadłość. Nowa ustawa ma wydłużać okres spłaty nawet do 8 lat. Biorąc pod uwagę to, że wcześniej odpowiednie działania powinien podjąć syndyk (np. musi zlikwidować majątek upadłego), można przypuszczać, że procedura upadłościowa będzie odczuwalna w swoich skutkach przez bardzo długi czas.

Ustawodawca planuje wprowadzić też inne zmiany. Dłużnik konsument będzie mógł zawrzeć układ z wierzycielami (na podobnych zasadach jak przedsiębiorca w restrukturyzacji) bez składania wniosku o upadłość. Niewątpliwą zaletą proponowanych zmian jest wprowadzenie zasady równego traktowania drobnych przedsiębiorców, którzy winni ogłaszać upadłość jako przedsiębiorcy, w kontekście zapobiegania przed bezdomnością.

– Dłużnik posiadający nieruchomość, w której faktycznie zamieszkuje, ogłaszając upadłość konsumencką musi się liczyć z tym, że wejdzie ona do masy upadłościowej i syndyk będzie dążył do jej spieniężenia. Jeśli się to uda, to upadły może uzyskać odpowiednią kwotę na wynajem innego lokalu mieszkalnego na okres od roku do dwóch lat. Tym samym uniknie sytuacji, w której byłby bez dachu na głową. Inaczej wygląda sytuacja osoby prowadzącej jednoosobową działalność gospodarczą, która ogłasza upadłość na tzw. zasadach ogólnych, czyli innych niż konsument. Celem upadłości przedsiębiorcy jest możliwie maksymalne zaspokojenie wierzycieli, więc upadły nie ma szans na skorzystanie z podobnego przywileju – twierdzi Filip Kozik.

Mimo zaawansowanych prac nad nowelizacją nie jest jeszcze znana data wejścia nowych przepisów w życie. Wprowadzenie tychże zasad z pewnością zwiększy powszechność upadłości konsumenckiej jako metody wychodzenia z długów. Ograniczenie barier do samego stanu niewypłacalności przełoży się też na ilość składanych wniosków. Z kolei nadmierne obciążenie sądów z pewnością przełoży się na wydłużenie czasu trwania całej procedury. Obecnie dłużnik oczekuje średnio na rozpoznanie wniosku 2-3 miesiące. Zdarzają się przypadki, w których sądy potrzebują jeszcze więcej czasu. Jeśli wprowadzenie nowych regulacji kilkukrotnie zwiększy ilość wniosków o upadłość konsumencką, to jedynym wyjściem wydaje się zwiększenie liczby etatów w sądach.

Kurs dolara w górę po informacjach dot. negocjacji USA-Chiny

Świeży napływ informacji (i to pozytywnych) dotyczących negocjacji handlowych USA-Chiny pomaga odmienić klimat na rynkach po dość ponurym poniedziałku, gdzie USD był królem, a rynek akcji świecił się na czerwono. EUR pozostaje największym przegranym na starcie tygodnia, słabo ma się też GBP. Złoty nie miał łatwo w świątecznych warunkach, ale nie spodziewamy się rozwinięcia osłabienia.

Za nami niezwyczajny start tygodnia i to nie tylko dlatego, że rynki powinny być na wpół uśpione z uwagi na obchody Dnia Weterana w USA. Pomimo tego rynek walutowy solidnie realizował motyw umocnienia USD do wszystkiego. Pośród powodów aprecjacji wymieniano przerzucenie uwagi z wyborów do Kongresu USA na siłę gospodarki USA i politykę Fed, które wyraźnie kontrastują z warunkami panującymi w reszcie świata. Osobiście nie przekonują mnie te argumenty, gdyż w weekend nie zdarzyło się nic, co by skłoniło rynek do tak mocnego zaakacentowania wyższości dolara nad innymi aktywami. Ale jeśli EUR/USD przełamuje 1,13 i ciągnie ze sobą indeks dolarowy DXY na nowe, 17-miesięczne szczyty (w koszyku dolarowym EUR stanowi 58 proc.), to fakt ten działa na wyobraźnię i wywołuje reakcję łańcuchową. Nie przeczę, że USD nie powinien być mocny; po prostu nie widzę powodu, dla którego wczoraj miał być mocniejszy. Sądzę, że za dużo złej krwi jest w EUR (Włochy), GBP (Brexit), AUD (wojny handlowe), CAD (ropa naftowa), przez co łatwiej jest USD błyszczeć. Prędzej niż paniki i spirali wyprzedaży oczekiwałbym odrętwienia i uodpornienia na negatywne informacje z wzmocnioną reakcją na pozytywne niespodzianki. Potrzeba jednak impulsu.

Wieści o rozpoczętych rozmowach dotyczących handlu między Chinami i USA mogą być takim impulsem, choć dzisiejsze informacje są za słabe, by wyraźnie odmienić sentyment. Dowiedzieliśmy się tylko tyle, że wicepremier Chin Liu He oraz sekretarz skarbu USA Mnuchin odbyli rozmowę telefoniczną w ramach przygotowań do spotkania liderów państw podczas szczytu G20 w Argentynie pod koniec listopada. Nie znamy szczegółów i rozmowa mogła być rutynowa i czysto techniczna, ale nadzieja nigdy nie jest budowana na silnych podstawach. Giełda w Szanghaju uchroniła się od spadków, zadowolenie widać w odbiciu AUD i NZD. O poprawie nastroju świadczy też lekkie umocnienie złotego i zakładamy, że EUR/PLN pozostanie pod (choć blisko) 4,30. Wtorek może być dniem walki między apetytem na ryzyko a dolarem.

Wskazówek przyjdzie szukać w kalendarzu. Z Wielkiej Brytanii otrzymamy raport z rynku pracy, gdzie wzrost zatrudnienia spowolnił w ostatnich miesiącach, więc przyspieszenie byłoby miłym zaskoczeniem. Wyższa dynamika płac będzie dobrze rokować dla perspektyw inflacji. W Niemczech indeks ZEW prawdopodobnie zaliczy kolejny spadek, biorąc pod uwagę przecenę na giełdach i słabsze odczyty wskaźników nastrojów w biznesie. W USA interesujący może być indeks nastrojów małych przedsiębiorstw NFIB. Poza tym dziś mija termin, do kiedy Włochy miały przedstawić w Brukseli propozycję rewizji budżetu. W weekend włoska prasa informowała, że włoski minister finansów zamierza utrzymać cel deficytu budżetowego na 2,4 proc. PKB mimo rewizji prognozy wzrostu PKB z 1,5 proc. do 1 proc. Liczby wyglądają jeszcze mniej wiarygodnie na tle zeszłotygodniowych prognoz KE – odpowiednio 2,9 proc. i 1,2 proc. Stanowisko Rzymu nie sugeruje gotowości do kompromisu i EUR raczej nie znajdzie tutaj bodźca do odbicia.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Podsumowanie sytuacji na polskim rynku biurowym na koniec III kwartału 2018 r.

Od początku roku do końca października firmy wynajęły blisko 1,1 mln mkw., co potwierdza doskonałą kondycję polskiego sektora biurowego.

Firma doradcza JLL podsumowała sytuację polskim rynku biurowym na koniec III kwartału 2018 r.

„Polski rynek biurowy notuje bardzo dobre wyniki i spodziewamy się kontynuacji tego pozytywnego trendu. W ostatnim czasie Tholons zaktualizował swój coroczny ranking „Services Globalisation City Index”, uwzględniając w nim aż cztery miasta z Polski – Kraków, Warszawę, Wrocław i Gdańsk. Ponadto, od września jesteśmy oficjalnie zaliczani do grona państw rozwiniętych wg indeksu agencji FTSE Russel. Uznanie ze strony międzynarodowych agencji będzie z pewnością sprzyjać wizerunkowi inwestycyjnemu Polski i przekładać się na kontynuację dynamicznego rozwoju nieruchomości komercyjnych, nie tylko w największych miastach”, komentuje Karol Patynowski, Dyrektor ds. Rynków Regionalnych, JLL.

Popyt – do gry wkraczają mniejsze miasta

„Bardzo dobra kondycja rynku biurowego w Polsce znajduje odzwierciedlenie w wysokim popycie na biura. Od początku roku do końca października firmy wynajęły blisko 1,1 mln mkw., z czego prawie 420 000 mkw. na głównych rynkach poza Warszawą. Co ciekawe, międzynarodowe korporacje coraz częściej są zainteresowane są rozwojem swojej działalności w mniejszych miastach, w których pozycjonowanie marki jest znacznie łatwiejsze. Świadczą o tym umowy najmu podpisane np. w Gliwicach, Rzeszowie, czy Białymstoku”, tłumaczy Hanna Dąbrowska, Analityk Rynku, JLL.

Największe tegoroczne umowy najmu zawarły takie firmy jak: Deloitte (22 100 mkw., Q22 w Warszawie), Santander Consumer Bank (trzy kontrakty: 17 000 mkw. w budynku na potrzeby własne we Wrocławiu; 14 800 mkw. w Business Garden w Poznaniu; 10 000 mkw. w Business Garden we Wrocławiu), KNF (14 800 mkw. w Pięknej 2.0, w Warszawie), WeWork (14 200 mkw. w Mennica Legacy Tower, w Warszawie), CiC (13 500 mkw. w Varso II w Warszawie), Capgemini (11 900 mkw. w Rondo Business Park w Krakowie), PLL LOT (11 800 mkw. na potrzeby własne w Warszawie), Ad Pilot (10 300 mkw. w Wolf Marszałkowska w Warszawie) oraz Sii (10 100 mkw. w Olivii Prime A w Trójmieście).

Podaż – w górę

Duże zainteresowanie rynkami biurowymi w Polsce ma oczywiste przełożenie na wzrost podaży. Aktualnie polski rynek oferuje 10,2 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego ponad 5,4 mln mkw. przypada na Warszawę. Zasoby na głównych rynkach regionalnych przekroczyły już poziom 4,8 mln mkw., z czego Kraków i Wrocław dysponują zapleczem biurowym powyżej 1 mln mkw., natomiast Katowice, Poznań i Łódź zbliżają się do granicy 500 000 mkw. powierzchni.

„Aktywność deweloperów na głównych rynkach biurowych poza Warszawą wynosi obecnie ok. 900 000 mkw. Najwięcej buduje się w Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście. Te trzy ośrodki skupiają aż 67% nowej podaży realizowanej poza Warszawą, niemniej jednak wszystkie miasta regionalne odnotowały wzrost aktywności deweloperskiej, co świadczy o nieustającym zainteresowaniu tymi lokalizacjami ze strony najemców”, dodaje Karol Patynowski.

Łącznie w Polsce powstaje blisko 1,7 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej.

Dostępne powierzchnie biurowe i czynsze

Poziom pustostanów w Warszawie pozostaje w tendencji spadkowej i pod koniec III kwartału 2018 r. wyniósł 10%. W centralnych strefach stolicy równał się 6,6%.

Średni  wskaźnik dostępnych powierzchni biurowych w głównych miastach regionalnych w III kw. 2018 r. wyniósł 9,7%, a sześć z ośmiu głównych rynków w Polsce odnotowało spadki współczynnika niewynajętej powierzchni rok do roku. Największe z nich dotyczyły Poznania (-3,6 p.p.), dzięki czemu stał się on miastem z najniższym (6,6%) poziomem pustostanów w Polsce.

„Współczynnik pustostanów nadal spada, nawet kiedy weźmiemy pod uwagę wysoki wolumen powierzchni biurowej, która została w ostatnim czasie dostarczona na rynek. Świadczy to o wysokiej chłonności sektora biurowego w Polsce i jest kolejnym dowodem na silne zainteresowanie ze strony najemców”, podsumowuje Hanna Dąbrowska.

W centrum Warszawy czynsze  dla najlepszych nieruchomości wynoszą od 17 euro do 23,5 euro / mkw. /miesiąc, a poza nim od 11 euro do 15 euro/ mkw. / miesiąc.

Poza Warszawą, najwyższe czynsze transakcyjne charakteryzują obecnie Kraków (13,5 – 14,6 euro / mkw. / miesiąc) i Wrocław (13,7 – 14,5 euro / mkw. / miesiąc), podczas gdy najniższe odnotowuje Lublin (10,5 – 11,5 euro / mkw. / miesiąc).

Energetyka wiatrowa: koszty produkcji rosną pod wpływem wojny handlowej i dostępu do finansowania

Europejscy producenci turbin wiatrowych prawdopodobnie utrzymają czołową pozycję przez najbliższe 10 lat

Energia wiatrowa, podobnie jak pozostałe odnawialne źródła energii, odnotowuje intensywny wzrost na całym świecie od połowy pierwszej dekady bieżącego stulecia. Sprzyjają temu takie czynniki jak silne wsparcie ze strony rządów, niższe koszty przeprowadzenia inwestycji (w porównaniu z energetyką jądrową czy węglową) oraz mniej szkodliwy wpływ na środowisko. Inaczej niż w przypadku paneli słonecznych Chiny nie są w stanie wyprzedzić Europy w energetyce wiatrowej, ponieważ tamtejsi producenci turbin są mocno uzależnieni od lokalnego rynku i bardzo wrażliwi na wszelkie zmiany w zakresie pomocy publicznej. Renomowana europejska jakość znajduje oparcie w dużym ekosystemie, w którym pielęgnuje się innowacyjność i konkurencyjność, a także w globalnym zasięgu struktur sprzedażowych. Coface oczekuje, że europejscy producenci utrzymają dominującą pozycję przez najbliższą dekadę dzięki zaawansowaniu technicznemu oraz intensywnemu wsparciu finansowemu na poziomie krajowym i europejskim.

Wojna handlowa i koniec łatwego dostępu do finansowania będą źródłem presji na branżę w 2019 r.

Do szybkiego rozwoju energetyki wiatrowej przyczyniają się spadające ceny turbin, ale to stanowi z kolei problem dla producentów, ponieważ szkodzi ich rentowności i może skłaniać do ograniczenia inwestycji. Z drugiej strony rosną koszty surowców, a w ślad za nimi także koszty produkcji. Branża musi zmierzyć się z wyzwaniami:

  • Trwająca wojna handlowa

Głównym surowcem do produkcji turbin wiatrowych jest stal, więc branża ucierpi z powodu protekcjonistycznych środków wprowadzanych od czerwca 2018 r. Dodatkowe koszty spowodowane toczącą się wojną handlową nie będą jeszcze odczuwane w tym roku dzięki zabezpieczeniom i wynegocjowanym warunkom kontraktów z dostawcami, ale już w 2019 r. ceny surowców prawdopodobnie wzrosną. Wyższe koszty nie przełożą się na ceny sprzedaży, ale zaszkodzą ostatecznym wynikom finansowym producentów.

  • Tanie finansowanie odchodzi do przeszłości

Dotychczas rozbudowa farm wiatrowych opierała się na dotacjach publicznych i łatwym dostępie do finansowania. Wobec zacieśniania polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych, spodziewanego pod koniec roku zakończenia luzowania ilościowego przez Europejski Bank Centralny oraz wstrzymania dotacji przez rządy niektórych państw, utrzymanie płynności prawdopodobnie stanie się trudniejsze. Sytuację zaostrzy dodatkowo konkurencja między producentami turbin, prowadząca do ponownego spadku cen. Coface przewiduje, że w branży dojdzie do kilku fuzji, które umożliwią producentom osiągnięcie odpowiedniej wielkości pozwalającej wpływać na obniżenie kosztów surowców i sprzętu.

Najbliższe dni powinny w końcu przynieść obniżki na stacjach

W ostatnich kwartałach cena ropy naftowej na bardzo mocno wzrastała. Była to reakcja na spadki z lat 2014-2015. Impuls ten był dosyć mocny ze względu na ceny surowca na rynkach światowych. Do tego dochodzi kurs dolara, a w zasadzie jego relacja do euro, a pośrednio – do złotówki.

– Powyższe elementy powodują, że koncerny energetyczne w krótkiej, jak i długiej perspektywie kupują ropę naftową nie tylko w kontraktach spotowych – czyli na rynku w danym dniu, ale także kontraktują z wyprzedzeniem, na przyszłość – powiedział serwisowi eNewsroom Marcin Roszkowski, prezes zarządu Instytutu Jagiellońskiego – Efektem tego jest wciąż widoczny wzrost cen paliwa na stacjach benzynowych. Możliwy impuls do obniżki zmaterializuje się dopiero po tym, jak spadek ten potrwa jeszcze dwa lub trzy tygodnie. Wtedy odczujemy to także na stacjach paliw – dodał Roszkowski.

Eksperci przewidują krach na giełdzie w 2019

W roku 2019 upłynie dokładnie 10 lat od zakończenia Światowego Kryzysu Finansowego w 2009 roku. Będzie to również najdłuższy okres ekspansji gospodarczej, przewyższający boom internetowy z lat 1991-2001.

Jak długo będzie trwał obecny boom?

Rozkwit gospodarczy lat 90-tych napędzany był przez Internet. Ekonomiczne ożywienie napędzane jest przez historycznie niskie stopy procentowe i kredyty. Wielu inwestorów i ekonomistów twierdzi, że sytuacja ta nie może jednak przetrwać zbyt długo.

Symptomy końca boomu gospodarczego

Rok 2018 należy do najbardziej niestabilnego roku na giełdzie od czasu recesji, co w konsekwencji może się okazać, że kryzysy giełdowe będą bardziej prawdopodobne.

Eksperci przewidują krach na giełdzie w 2019 1

Źródło: CNBC

Duże wahania na rynku nie stanowią jednak tylko jednego powodu, dla których najwięksi na świecie menedżerowie funduszy hedgingowych i czołowi ekonomiści przewidują krach w 2019 roku. Inną przesłanką jest wzrost stóp procentowych.

Wpływ Kryzysu Gospodarczego na stopy procentowe

Szybki wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych przyczynił się do podniesienia przez Rezerwę Federalną stopy procentowej aż ośmiokrotnie od 2015 roku. Jednak w miarę jak USA zbliża się do pełnego zatrudnienia, istnieje zwiększone ryzyko wzrostu inflacji i cen konsumpcyjnych.

Podnoszenie stóp procentowych jest strategią mającą na celu ograniczanie wzrostu inflacji. Zwiększenie kosztów kredytu i uczynienie oszczędzania bardziej atrakcyjnym powoduje zachwianie równowagi między wydatkami a oszczędnościami ludzi.

Takie podejście może stanowić pewne zagrożenie. Niższe wydatki konsumpcyjne mają negatywny wpływ na dochody przedsiębiorstw zorientowanych na konsumentów. Zmniejszające się przychody powodują zawężenie wydatków zarówno w obszarze konsumentów, jak i przedsiębiorców. Jednocześnie, wyższe stopy procentowe utrudniają słabszym finansowo spółkom wywiązywanie się z zaciągniętych zobowiązań.

W błędnym cyklu, który może doprowadzić do kurczenia się gospodarki, spadku cen akcji i krachu na giełdzie, nie dziwi fakt, że w ciągu ostatnich 40 lat podwyżki stóp procentowych poprzedziły ponad 10 recesji gospodarczych.

Eksperci przewidują krach na giełdzie w 2019 2

Źródło: Forbes

Prognoza ekspertów wieszczy 70% krach na giełdzie

Niestabilność finansowa i rosnące stopy procentowe są dla wiodących inwestorów i ekonomistów najważniejszym sygnałem ostrzegawczym przed zbliżającym się krachem na giełdzie.

Według Paula Tudora Jonesa, uznawanego za jednego z najlepszych menadżerów funduszy hedgingowych : „Mamy najsilniejszą gospodarkę od 40 lat, przy pełnym zatrudnieniu. Chociaż nastrój jest euforyczny, jest nietrwały i wiąże się z kosztami takimi jak bańki na akcjach i bańki kredytowej”.

Scott Minerd, Prezes ds. Inwestycji i dyrektor ds. Globalnych Inwestycji w Guggenheim Partners, prognozuje 40-procentową korektę na giełdzie, podczas gdy ekonomista Ted Bauman uważa, że może ona spaść o 70%.

W rezultacie, doradca finansowy CIA oraz Ministerstwa Obrony i wywiadu USA Jim Rickards twierdził, iż najlepszym scenariuszem jest spadek o 70%.

W Wielkopolsce brakuje co najmniej 180 tys. rąk do pracy. Tę lukę tylko częściowo wypełniają cudzoziemcy

W Wielkopolsce brakuje co najmniej 180 tys. rąk do pracy. Tę lukę tylko częściowo wypełniają cudzoziemcy 3

Województwo wielkopolskie potrzebuje co najmniej 180 tys. pracowników z zewnątrz. Do niedawna region z najniższą stopą bezrobocia nie musiał korzystać z pracy obcokrajowców, przyciągał bowiem mieszkańców innych rejonów Polski. Bezrobocie spadło już jednak tak mocno, że zasoby pracowników się wyczerpały. Zdaniem rektora Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu poza zatrudnianiem cudzoziemców powinno się aktywizować zawodowo kobiety oraz osoby starsze.

– Przez długi czas nie korzystaliśmy z pracowników ze Wschodu, dlatego że mieliśmy zasoby pracowników z innych regionów. Wielkopolanie emigrowali na Zachód, natomiast my przyciągaliśmy sporo pracowników z innych województw Polski. Niskie bezrobocie powodowało, że ludziom opłacało się przenosić czy dojeżdżać do Wielkopolski, która miała dodatnie saldo migracyjne ze wszystkimi województwami, poza trzema – mazowieckim, dolnośląskim i pomorskim – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. dr hab. Józef Orczyk, ekonomista i rektor Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. – To się teraz skończyło, więc powstaje problem, jak zapełnić tę lukę, jak zapewnić pracodawcom pracowników.

Wielkopolska to od lat region z najniższą stopą bezrobocia, a Poznań jest pod tym względem prymusem wśród stolic województw. We wrześniu 2018 roku, gdy średnio w Polsce bez pracy pozostawało 5,7 proc. uczestników rynku pracy, w Wielkopolsce było to jedynie 3,2 proc. Szybciej niż w innych regionach rósł też wskaźnik zatrudnienia – we wrześniu zwiększył się o 5,4 proc., podczas gdy średnia krajowa wyniosła 3,2 proc. w ujęciu rocznym. Jednak bez rąk do pracy tego tempa nie da się utrzymać – wynika z badania „Cudzoziemcy na wielkopolskim rynku pracy”, opracowanego przez WSB we współpracy z Urzędem Statystycznym w Poznaniu.

 W ciągu 4 lat zapotrzebowanie na Ukraińców i innych pracowników zagranicznych w Wielkopolsce wzrosło do 182 tys. ludzi. Zrobiliśmy obliczenia, które wyraźnie wskazują, że gdybyśmy nie mieli tych cudzoziemców, to nie byłoby mowy o tym, żeby utrzymać tempo wzrostu zatrudnienia – informuje rektor poznańskiej WSB.

Jak podkreśla ekspert, na deficyt kandydatów do pracy składa się kilka czynników. Z jednej strony to efekt zmian demograficznych w społeczeństwie – na rynek pracy wchodzi mniej osób, niż go opuszcza, a obniżenie wieku emerytalnego jeszcze ten proces spotęgowało. Ponadto wielu młodych Polaków wyjechało pracować na Zachodzie. Z drugiej strony wzrost zatrudnienia, który nastąpił w ostatnich kilku latach – a bezrobocie stale topnieje od początku 2014 roku, czyli od niemal pięciu lat – powoduje, że osoby, które mają odpowiednie kwalifikacje i chcą pracować, są już zatrudnione.

Pracodawcy czekają na pracowników z innych krajów, natomiast polscy pracownicy trochę się tego boją. Obawiają się tego przede wszystkim osoby niżej wykształcone, mniej zarabiające, które liczyły na to, że w warunkach braku pracowników ich pensje pójdą wyraźnie w górę. W tej chwili przyjazd cudzoziemców powoduje, że podwyżki są odkładane. Co ciekawe, dosyć krytycznie do przyjazdu cudzoziemców odnosi się młode pokolenie – mówi prof. Józef Orczyk.

W Polsce wciąż na bardzo niskim poziomie utrzymuje się wskaźnik aktywności zawodowej.

Niska jest aktywizacja zawodowa ludzi starszych, którzy przechodzą na emeryturę. Jest bardzo wysoki odsetek ludzi starszych, którzy może pracują nieoficjalnie, ale oficjalnie ich w statystykach nie ma. Wciąż niski pozostaje, a nawet trochę się zmniejszył, odsetek zatrudnienia kobiet – wylicza prof. Józef Orczyk. – Do tego dochodzi bardzo duża fluktuacja zatrudnienia ludzi młodych. To są czynniki, które w tej chwili potęgują tę naturalną demograficzną sytuację, która wynika z tego, że 2,5 mln ludzi wyjechało z Polski.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podaje, że w I półroczu 2018 roku przybysze z zagranicy uzyskali w Polsce niemal 148 tys. zezwoleń na pracę, z tego w Wielkopolsce 16,75 tys., czyli 11,3 proc. W tej grupie zdecydowaną większość, bo 13,6 tys., stanowili Ukraińcy.

Szacujemy, że obecnie potrzebujemy w Wielkopolsce – według deklaracji pracodawców – 182 tys. ludzi z zewnątrz. Wiadomo, że nie możemy liczyć na tak duży napływ Ukraińców jak do tej pory. Jakkolwiek 62 proc. badanych studentów i pracowników ukraińskich pobyt w Polsce się podobał – zapewnia rektor WSB w Poznaniu. – Polscy pracodawcy nie zawsze wywiązują się z przyjętych zobowiązań płacowych, ale jeśli już cudzoziemcy zwiążą się z pracodawcą, to wracają.

Największa grupa zarówno cudzoziemców ogółem, jak i obywateli Ukrainy zatrudniona była w przetwórstwie przemysłowym. Na drugim miejscu znalazła się działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca, potem transport i gospodarka magazynowa, a na czwartym miejscu budownictwo.

– Niewątpliwie jest konkurencyjność w pewnych grupach zawodowych. Imigranci wykonują głównie prace proste, techniczne – ponad 70 proc. Ukraińców wykonuje prace fizyczne, które Polacy z pewnych względów już nie bardzo chcą wykonywać – mówi prof. Józef Orczyk. – Pracodawcy są w sumie bardzo zadowoleni z pracowników zagranicznych, dlatego że są, po pierwsze, nisko płatnymi pracownikami, po drugie, są bardzo dyspozycyjni, po trzecie, szybko się uczą. To są często ludzie z wyższym wykształceniem czy średnim, którzy szybko wdrażają się w wykonywane zadania.

Polski sektor ubezpieczeniowy na dobrej drodze do cyfryzacji. Przyszłością branży są telematyka, sztuczna inteligencja i internet rzeczy

Polski sektor ubezpieczeniowy na dobrej drodze do cyfryzacji. Przyszłością branży są telematyka, sztuczna inteligencja i internet rzeczy 4

Dzięki nowym technologiom wdrażanym przez firmy ubezpieczeniowe możliwe będzie tworzenie innowacyjnych, spersonalizowanych produktów, dokładniejsza ocena ryzyka, a także szybsza wypłata odszkodowań – takie wnioski płyną z raportu „Cyfryzacja sektora ubezpieczeń w Polsce”, przygotowanego przez Accenture dla Polskiej Izby Ubezpieczeń. Polscy ubezpieczyciele intensywnie testują nowe rozwiązania, jednak nie wszystkie decydują się wdrożyć. Wynika to z barier, wśród których są m.in. trudności w dostępie do zewnętrznych zbiorów danych oraz brak wystarczającej liczby pracowników o odpowiednich kompetencjach cyfrowych.

Podobnie jak za granicą, ubezpieczyciele w Polsce inwestują głównie w dwa obszary związane z cyfryzacją. Pierwszym jest poprawa doświadczeń klienta, której celem jest zwiększenie przychodów firmy. Drugim – koncentrowanie się na optymalizacji kosztów poprzez cyfryzację wewnętrznych operacji –mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Marczyk, dyrektor praktyki ubezpieczeniowej Accenture w Polsce.

Jak wynika z opublikowanego raportu „Cyfryzacja sektora ubezpieczeń w Polsce”, przygotowanego przez Accenture dla PIU, choć większość firm ubezpieczeniowych zdaje sobie sprawę ze znaczenia procesu cyfryzacji, to jednak mają one różne podejścia do innowacji i wdrażania nowych technologii. Autorzy raportu podzielili je na trzy grupy: pragmatycznych tradycjonalistów, cyfrowych wyznawców oraz zdywersyfikowanych partnerów.

– Pierwsi inwestują w punktowe rozwiązania cyfrowe w celu poprawy obecnych kanałów sprzedaży. Przedstawiciele drugiej grupy całościowo podchodzą do tematu cyfryzacji, eksperymentują z różnymi technologiami, nawet niemającymi obecnie uzasadnienia biznesowego, w celu budowy kompetencji cyfrowych w swojej firmie na przyszłość. Trzecia grupa buduje ekosystemy wspólnie z innymi partnerami, tworząc platformy technologiczne, także we współpracy z firmami spoza branży ubezpieczeniowej – mówi Łukasz Marczyk.

Wdrażanie innowacji i technologii w sektorze ubezpieczeniowym przejawia się w nowych produktach, jak np. cieszące się coraz większą popularnością cyberpolisy, które zabezpieczają przed skutkami ataków hakerskich. Pozwala także na obniżenie szkodowości i lepszą ocenę ryzyka oraz wycenę składki. Przykładem jest telematyka – jeden z najważniejszych trendów w cyfryzacji ubezpieczeń. We Włoszech już 17 proc. polis komunikacyjnych wykorzystuje technologie telematyczne, które umożliwiają ocenę stylu jazdy kierowcy oraz stanu pojazdu i skalkulowanie na podstawie tych danych wysokości składki. Takie rozwiązania wdrażają również ubezpieczyciele działający na polskim rynku.

Ubezpieczyciele intensywnie testują nowe rozwiązania i technologie dostępne na rynku. Szczególne znaczenie będzie miała sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, chociażby w procesie likwidacji szkody. Są to rozwiązania, które pozwalają na przykład na automatyczną segmentację szkód, rozpoznawanie tekstu, w tym pisma odręcznego, wycenę szkody na podstawie zdjęć czy wsparcie wirtualnego asystenta, który może towarzyszyć klientowi w całym procesie i znacznie go uprościć. Również telematyka i internet rzeczy będą miały coraz większe zastosowanie ze względu na wzrost znaczenia danych i analityki, która ma potencjał, aby zrewolucjonizować branżę – mówi Anita Staszczak, konsultant w praktyce ubezpieczeniowej Accenture.

Cyfryzacja i wdrażanie nowych technologii to korzyści zarówno dla ubezpieczycieli, jak i ich klientów. Z perspektywy ubezpieczycieli cyfryzacja daje możliwość m.in. obniżenia kosztów obsługi, dzięki wykorzystaniu takich narzędzi, jak wirtualni asystenci czy chatboty. Wyposażenie agentów w cyfrowe narzędzia pozwala natomiast zwiększyć sprzedaż.

– Z kolei dla klientów cyfryzacja oznacza m.in. sprawniejszą obsługę i szybsze otrzymanie odszkodowania. Klient może samodzielnie przesłać zdjęcia szkody przez formularz online lub aplikację mobilną i natychmiast otrzymać propozycję wypłaty przygotowaną przez sztuczną inteligencję – wyjaśnia Aleksandra Sowulewska, konsultant w praktyce ubezpieczeniowej Accenture.

W Szwajcarii takie rozwiązanie wprowadziła już firma ubezpieczeniowa Zurich Insurance Group, dzięki czemu proces likwidacji szkód skrócił się z 52 minut do zaledwie 5 sek. Pozwoliło to zaoszczędzić około 40 tys. roboczogodzin w ciągu roku, co dobrze oddaje korzyści, jakie ubezpieczyciele i klienci odnoszą dzięki cyfryzacji.

Ze wspólnego raportu PIU i Accenture wynika, że w Polce firmy ubezpieczeniowe zwracają dużą uwagę na rosnące znaczenie analizy danych, na przykład przy szacowaniu ryzyka. Niezbędne jest jednak pozyskiwanie ich z zaufanych źródeł, takich jak publiczne zbiory danych. Do tej pory zaawansowany poziom w wykorzystaniu danych i analityki osiągnęło tylko kilka polskich firm.

– Dla zwiększenia innowacyjności całego sektora ubezpieczeniowego konieczne jest usunięcie kilku barier. Należą do nich: trudności w stosowaniu rozwiązań chmurowych, brak dostępności pracowników o odpowiednich kompetencjach w technologiach cyfrowych czy niewystarczająca dostępność publicznych, zewnętrznych zbiorów danych – podkreśla Łukasz Marczyk.

Eksporterzy skarżą się na trudności administracyjne w przewozach. To hamuje ekspansję zagraniczną firm

Eksporterzy skarżą się na trudności administracyjne w przewozach. To hamuje ekspansję zagraniczną firm 5

Prawie połowa małych i średnich firm, które eksportują swoje produkty i usługi, przyznaje się do braku wiedzy na temat organizacji transportów międzynarodowych. Wiele z nich uważa regulacje transportowe za poważne wyzwanie. 39 proc. ma za sobą sytuacje, w których ich towar został zatrzymany przez służby celne, a co trzeciej zdarzyło się, że towar zaginął podczas transportu – wynika z badania Agility „Ship for Success”. Mimo tych trudności małe i średnie przedsiębiorstwa wiążą z zagranicznymi rynkami duże nadzieje. Ekspansję ułatwiają im nowe technologie, które pozwalają łatwo wycenić i zamówić transport towaru.

– Małe i średnie przedsiębiorstwa zdecydowanie myślą o obecności na rynkach międzynarodowych. W dobie globalizacji jest to wręcz koniecznością. Ponad 3/4 firm upatruje tam przyszłego sukcesu swojej działalności. Przed takimi firmami stoją jednak wyzwania, przede wszystkim dostęp do informacji dotyczących np. odpraw celnych, dostęp do sprawdzonych profesjonalnych firm, do usług takich jak organizacja transportu w odpowiednich ramach kosztowych. Słowem – wszystkiego, co wiąże się ze sprawnym łańcuchem dostaw – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Karolina Gasińska-Byczkowska, country manager Agility Logistics.

Według World SME Forum sektor MŚP stanowi 95 proc. wszystkich firm działających na światowych rynkach, tworzy ponad 50 proc. światowego PKB i zatrudnia ponad dwie trzecie wszystkich pracowników w skali globalnej. Z tegorocznego globalnego badania „Ship for Success”, przeprowadzonego wśród menadżerów z sektora MŚP na zlecenie Agility, wynika, że małe i średnie przedsiębiorstwa coraz częściej ukierunkowują się na rozwój swojego biznesu na rynkach międzynarodowych.

– Prawie 80 proc. przebadanych firm przewiduje rozwój na rynkach zagranicznych w ciągu trzech najbliższych lat, więc zdecydowanie będzie to kierunek rozwoju dla małych i średnich przedsiębiorstw w skali globalnej – mówi Karolina Gasińska-Byczkowska.

Muszą się jednak uporać z szeregiem takich barier, jak dostęp do sieci dystrybucyjnych, bieżących informacji na temat aktualnych przepisów, finansowania działalności czy rozwiązań transportowych. Badanie Agility pokazuje, że 94 proc. firm MŚP miało trudności podczas organizowania międzynarodowych dostaw towarów, a 87 proc. uważa, że rządy ich krajów powinny okazywać im większe wsparcie w tym zakresie.

– Wyzwaniem dla małych i średnich przedsiębiorstw jest dostęp do globalnego łańcucha dostaw, sprawnej organizacji transportu – zarówno jeżeli chodzi o eksporterów, jak i importerów. Borykają się przede wszystkim z brakiem dostępu do fachowego know-how i procedur celnych, które potrafią być bardzo skomplikowane w krajach docelowych. Jest to blokadą dla wielu firm. Prawie 40 proc. z nich deklaruje, że chce uniknąć ryzyka – mówi Karolina Gasińska-Byczkowska.

W gronie firm, które eksportują swoje towary i usługi, 71 proc. bardziej koncentruje się na sprzedaży za granicą niż w kraju. Niemal połowa z nich jednak przyznała, że nadal brakuje im wiedzy dotyczącej organizacji transportów międzynarodowych. 40 proc. uważa, że dokumentacja przewozowa jest skomplikowana i trudna do zrozumienia, dla 42 proc. koszty są zbyt wysokie. Znacząca część firm ma za sobą sytuacje, w których ich towar został zatrzymany przez służby celne (39 proc.) lub zaginął podczas transportu (27 proc.).

Firmy z rynków wschodzących mają większe obawy dotyczące zagrożeń ekonomicznych, politycznych i prawnych niż te z rynków rozwiniętych. 67 proc. MŚP z rynków wschodzących uważa regulacje eksportowe za poważne wyzwanie w porównaniu do 44 proc. z dojrzałych rynków europejskich.

– Problemy, z którymi borykają się firmy w ekspansji międzynarodowej, to zdecydowanie ryzyko związane z wejściem na nowe rynki, wysyłką towarów, błędami, które można popełnić, nie znając odpowiednich procedur celnych, z kosztami ewentualnych błędów i brakiem dostępu do wiedzy, jak organizować transport, wysyłkę czy import – podkreśla Karolina Gasińska-Byczkowska.

Mimo trudności eksporterzy uważają, że ich przyszłość na arenie międzynarodowej jest obiecująca. Jednym z czynników wzmacniających ich pozytywne nastawienie jest dostęp do nowych technologii.

– Nowe technologie zdecydowanie są szansą dla małych i średnich przedsiębiorstw. Dają im dostęp do globalnych łańcuchów dostaw i wiedzy eksperckiej. Dają im szansę na wykorzystanie wirtualnego efektu skali, który do tej pory był dostępny tylko dla większych graczy. Platformy cyfrowe – takie jak stworzona w tym roku przez Agility Shipa Freight – działają w ten sposób, że klient, czyli mała bądź średnia firma, może sprawdzić ofertę, korzystając z mobilnych urządzeń poprzez aplikację, i wycenić przesyłkę. Jeżeli cena mu odpowiada, może zarezerwować fracht, następnie śledzić każdy etap przesyłki morskiej czy lotniczej – mówi Karolina Gasińska-Byczkowska.

Jak wynika z badania „Ship for Success”, 89 proc. firm uważa, że rozwój technologii prowadzi do transformacji branży logistycznej. Mniej więcej tyle samo (86 proc.) jest zdania, że technologia wyrównuje ich szanse i umożliwia globalne działania. Z platform oferujących dostęp do stawek i możliwość rezerwacji transportu korzysta 79 proc. badanych firm. Takie platformy są najpopularniejsze w Chinach, gdzie często lub sporadycznie korzysta z nich 90 proc. małych i średnich eksporterów.

– Niewiele firm globalnych było w stanie stworzyć taką platformę, która obejmowałaby cały świat i tak wiele funkcjonalności – od ofertowania poprzez realizację frachtu, płatność kartą płatniczą, bitcoinem czy przelewem, więc Shipa Freight to unikatowe rozwiązanie. Generalnie cały proces można porównać z sytuacją, kiedy zamawiamy sobie usługę bądź produkt na Allegro, eBay czy Amazonie. W przypadku przesyłek morskich czy lotniczych trwa to trochę dłużej, natomiast cały proces jest bardzo prosty dla małej i średniej firmy, która do tej pory borykała się z wielkim procesem logistycznym towarzyszącym importowi bądź wysyłce towaru – mówi country manager Agility Logistics.

W prywatnych podstawówkach uczy się prawie 100 tys. dzieci. Reforma oświaty zachwiała ich kondycją finansową

W prywatnych podstawówkach uczy się prawie 100 tys. dzieci. Reforma oświaty zachwiała ich kondycją finansową 6

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w roku szkolnym 2016/2017 działało w Polsce nieco ponad 1,2 tys. niepublicznych szkół podstawowych, w których uczyło się 94,5 tys. dzieci. Reforma oświaty zachwiała ich kondycją finansową i pociągnęła za sobą zwiększone wydatki, związane m.in. z dostosowaniem infrastruktury i kosztami wynagradzania nauczycieli. To prawdopodobnie przełoży się na wzrost opłat za czesne.

Z danych GUS wynika, że w roku szkolnym 2016/2017 działało w Polsce nieco ponad 13,5 tys. szkół podstawowych, z których 1 249 (14 proc.) stanowiły placówki niepubliczne, prowadzone przez podmioty z prywatnego sektora. Łącznie zatrudniały 10,6 tys. nauczycieli i kształciło się w nich 5,8 proc. wszystkich uczniów podstawówek, czyli blisko 94,5 tys. dzieci.

– Reaktywacja szkolnictwa niepublicznego na większą skalę nastąpiła po 1989 roku i wtedy takie szkoły zaczęły się pojawiać. Dzisiaj na ich popularność na pewno duży wpływ mają wyniki nauczania. Wiele z tych szkół reprezentuje naprawdę bardzo wysoki poziom. Nasze placówki są w gronie 4 proc. najlepszych. Poza tym szkoły prywatne, w których klasy są 18-osobowe, dają większe możliwości edukacyjne – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maria Moykowska, właścicielka Zespołu Szkół Marzeń w Piasecznie.

Jak ocenia, na prywatną edukację dzieci na ogół decydują się rodzice, którzy z racji swojego wykształcenia, stanowisk, pozycji społecznej i finansowej mogą sobie na to pozwolić, a jednocześnie cenią wartość nauki, która przyczyniła się do ich sukcesu.

– W mojej okolicy szkół prywatnych ostatnio przybyło. Wszystkie powstały na bazach przedszkoli. Natomiast patrząc na mapę szkół niepublicznych w Warszawie i okolicach, nie ma wielkiego zagęszczenia. Wydaje się, że w tej chwili najgęściej usiane szkołami niepublicznymi są tereny na południe od Warszawy – mówi Maria Moykowska.

Jak podkreśla, na aktualną sytuację finansową prywatnych szkół duży wpływ ma niedawna reforma oświaty.

– Ta reforma jest dla nas bardzo kosztowna. Likwidacja gimnazjum, 8-klasowa szkoła podstawowa to jedna sprawa. Po drugie, mamy nadzieję, że dofinansowania, które w tej chwili szkoły niepubliczne otrzymują od państwa i które pozwalają im funkcjonować, pozostaną na niezmienionym poziomie. Myślę, że bez subwencji oświatowych szkoły niepubliczne zwyczajnie by się nie utrzymały – mówi Maria Moykowska.

Reforma oświaty oznacza dla szkół niepublicznych także zwiększone wydatki związane m.in. z dostosowaniem infrastruktury i kosztami wynagradzania nauczycieli. Właścicielka Zespołu Szkół Marzeń w Piasecznie ocenia, że zwiększone wydatki placówek prawdopodobnie przełożą się na wzrost opłat po stronie rodziców.

– Kurczące się gimnazjum potrzebowało nauczycieli, którym byliśmy w stanie zaoferować coraz mniej godzin, co jednak nie szło w parze z mniejszą pensją. Zmniejszenie pensji równałoby się odejściu nauczyciela z pracy. Ten czynnik pracowniczy okazał się bardzo kosztowny. Obecnie w Warszawie brakuje 1,6 tys. nauczycieli do szkół wszystkich szczebli. Tak źle jeszcze nie było. W tej chwili zdobycie dobrego nauczyciela to duże wyzwanie dla prowadzących szkoły. Wielu nauczycieli po likwidacji gimnazjów nie chciało przejść do szkół podstawowych i po prostu zrezygnowało z pracy. To wszystko razem powoduje duże braki na rynku nauczycieli – wyjaśnia Maria Moykowska.

Jak ocenia, musi upłynąć kilka lat zanim rynek się ustabilizuje i miną turbulencje, które są wynikiem niedawnej reformy. W dłuższej perspektywie nie powinny one jednak zagrozić kondycji szkół niepublicznych, ponieważ popyt na prywatną edukację się utrzyma.

– Dobre szkoły – z wynikami i tradycją – na pewno się utrzymają na rynku. Motywacje rodziców, którzy posyłają dzieci do szkół prywatnych, są różne. Dla niektórych decydującym czynnikiem może być np. opieka od 8 do 18. Myślę, że chętnych do takich szkół nie zabraknie – ocenia właścicielka Zespołu Szkół Marzeń w Piasecznie.

Nieuleczalne dotąd choroby będzie można kontrolować lub wyeliminować. Postęp w medycynie pozwoli zwalczyć nowotwory i schorzenia autoimmunologiczne

Nieuleczalne dotąd choroby będzie można kontrolować lub wyeliminować. Postęp w medycynie pozwoli zwalczyć nowotwory i schorzenia autoimmunologiczne 7

Dzięki postępowi technologicznemu coraz częściej można kontrolować przebieg dotychczas śmiertelnie niebezpiecznych chorób. Z powodzeniem można już leczyć m.in. WZW typu C, a szczepionki przeciw pneumokokom pozwalają dziesięciokrotnie zredukować liczbę zakażeń. Jednymi z największych wyzwań współczesnej medycyny nadal pozostaje skuteczne leczenie zakażeń wirusem HIV, a także chorób onkologicznych i autoimmunologicznych. Innowacje z jednej strony pomagają pacjentom poprawić jakość życia, a z drugiej ­– napędzają gospodarkę.

– Jest bardzo dużo przykładów takich innowacji, które wpływają bezpośrednio na zdrowie pacjentów. W obszarze chorób zakaźnych można powiedzieć np. o innowacjach z obszaru HIV. Mamy coraz więcej zakażeń, ale ze względu na dostępne leki i opiekę nad pacjentami liczba zarówno hospitalizacji, zgonów, jak i poważnych chorób typu AIDS spada systematycznie. Dzięki lepszej opiece medycznej, dzięki coraz bardziej nowoczesnym generacjom leków, choroba ta jest pod kontrolą i ludzie żyją mniej więcej tyle, co średnio w społeczeństwie – mówi w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Grzegorz Maciążka, dyrektor medyczny Glaxo Smith Kline.

Dzięki medycznym innowacjom można kontrolować przebieg wielu chorób o wciąż niewyjaśnionym podłożu. Przykładem mogą być nieswoiste zapalenia jelit, których leczenie obecnie sprowadza się do indukcji i utrzymania remisji. Coraz częściej i z dużą skutecznością wykorzystywane są do tego leki biologiczne lub biopodobne. Trzy z nich – infliksymab, adalimumab i wedolizumab – są już dostępne dla pacjentów w ramach programów lekowych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Szereg kolejnych substancji znajduje się w fazie badań klinicznych.

Dostęp do skutecznych metod wywołania i podtrzymania remisji ma wymiar nie tylko społeczny, lecz także ekonomiczny. Z raportu kosztów wynikających z zaostrzenia choroby sporządzonego przez PEX PharmaSequence wynika, że pacjenci cierpiący na Chorobę Leśniowskiego-Crohna miesięcznie tracą na leczenie nawet ponad 1 tys. zł.

W przypadku wielu chorób najważniejsze jest jednak zapobieganie ich powstawaniu. Infekcjom wirusowym można zapobiegać poprzez przeprowadzanie szczepień.

– Szczepienia są ewidentnym przykładem innowacji, która wpływa na redukcję liczby chorych, m.in. przeciwko WZW B. liczba nowych zakażeń WZW B jest teraz bardzo niska, ta choroba jest pod kontrolą. Ostatnim przykładem innowacji, do których Polska też dołączyła, są dostępne dla wszystkich dzieci po urodzeniu szczepienia przeciwko pneumokokom. Polska dołączyła do wielu krajów, gdzie takie szczepienia występują. We wszystkich krajach, bez względu na schematy, rodzaje szczepionek, redukcja takiej inwazyjnej choroby pneumokokowej po wprowadzeniu szczepień jest przynajmniej dziesięciokrotna –przekonuje Grzegorz Maciążka.

Zanim programy szczepień przeciwko pneumokokom stały się refundowane na poziomie ogólnopolskim, niektóre samorządy finansowały je z własnych budżetów. Pionierem takich programów były Kielce, które finansują je od 2006 roku. Jak przekonują wakcynolodzy pracujący nad wdrożeniem tych programów, dzięki nim udało się po kilku latach osiągnąć obniżenie nosicielstwa agresywnych pneumokoków do zaledwie 5 proc., podczas gdy w sąsiednich miastach wynosiło ono 60 proc.

Innowacje w medycynie to przede wszystkim poprawa zdrowia społeczeństwa i jakości życia chorych, ale również ogromna gałąź przemysłu napędzającego rozwój gospodarczy. Jak podaje IgeaHub, światowy rynek farmaceutyczny w minionym roku był wyceniany na 1,11 bln dol. Proces wprowadzania innowacji na rynku medycznym jest jednak długotrwały.

– Sam proces technologiczny związany z powstawaniem nowych leków to proces kilkunastoletni. Jest związany z jednej strony z inwestycjami w badania kliniczne, ale później również w produkcję leków, ich dystrybucję, więc są przykłady firm, które inwestując w Polsce, inwestując w te wszystkie obszary, inwestują również i mają wpływ na rozwój gospodarki. Polska ma wielu naukowców i wiele osób, które są doceniane, mamy wysoki poziom wiedzy, dużo osób wykształconych – twierdzi ekspert.

Mimo że każdy rok przynosi coraz więcej innowacji w medycynie, to wciąż przed naukowcami stoi wiele wyzwań. Te najpoważniejsze wiążą się z chorobami onkologicznymi, autoimmunologicznymi i zakaźnymi.

– Dzięki wielu innowacjom jest nadzieja na to, że część chorób albo będzie pod kontrolą, albo może zostać wyeliminowana i są takie przykłady, np. WZW C można już nie tylko kontrolować, lecz także leczyć. Trwają badania w wielu obszarach, również w HIV, gdzie ambicją jest to, ażeby doszło do wyleczenia, nie tylko kontroli choroby – podsumowuje Grzegorz Maciążka.

Z raportu Rynek Farmaceutyczny w 2017 roku przygotowanego przez IQVIA wynika, że polski rynek farmaceutyczny był wyceniany w minionym roku na 38,3 mld zł i wzrósł w ujęciu rok do roku o niespełna 5 proc.

Polski start-up opracował płatności za pomocą Bluetooth. Dzięki nowej technologii będzie można zapłacić i zidentyfikować się za pomocą zwykłego telefonu

Polski start-up opracował płatności za pomocą Bluetooth. Dzięki nowej technologii będzie można zapłacić i zidentyfikować się za pomocą zwykłego telefonu 8

Polski start-up opracował technologię zbliżeniowych płatności mobilnych, która opiera się na technologii Bluetooth. Dzięki temu do płacenia będzie można użyć prawie każdego telefonu, a nie tylko smartfonów. Jiffee działa także bezpośrednio w kasie fiskalnej oraz w komunikacji między telefonami. Technologię można także wykorzystać przy stosowaniu elektronicznego dokumentu tożsamości, np. na imprezach masowych.

– Jiffee jest systemem płatności mobilnych, bezstykowych, opartym o nasze doświadczenia przy budowaniu takiego systemu jak np. BLIK, który jest w Polsce dostępny dla większości polskich użytkowników. Jiffee koncentruje się na protokole Bluetooth, który jest dostępny na każdym urządzeniu mobilnym, takim jak smartfon, telefon czy urządzenia internetu rzeczy, nawet na tych najtańszych – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Wojciech Zatorski, wiceprezes Braintri.

Rozwiązanie może znacznie spopularyzować płatności zbliżeniowe, dzięki temu, że mogą one być realizowane przez urządzenia niemające NFC. NFC (Near Field Communication) to radiowy standard komunikacyjny, który pozwala na bezprzewodową transmisję danych między urządzeniami w bliskiej od siebie odległości. Moduł nie jest stosowany w tanich smartfonach a jedynie we flagowcach znanych producentów.

Z badania przeprowadzonego przez eService w ramach kampanii „Warto bezgotówkowo” wynika, że już ponad połowa Polaków (56 proc.) preferuje bezgotówkowe metody płatności. 85 proc. Polaków deklaruje, że ich karta ma funkcję zbliżeniową, a 8 na 10 transakcji dokonywanych za ich pośrednictwem to transakcje zbliżeniowe (badanie Kantar TNS na zlecenie MasterCard). W polskich sklepach obecnie jest już ponad 600 tys. terminali. Polacy polubili też płatności mobilne. Na rynku pojawia się coraz więcej rozwiązań, które upraszczają płatności. Technologia Jiffee umożliwia płatności na dowolnym urządzeniu, bez potrzeby posiadania terminala.

– Za pomocą Jiffee możemy akceptować płatności w kasie fiskalnej, na tablecie czy telefonie. Pokazaliśmy możliwość akceptacji płatności Jiffee na automacie do gum. Technologia Jiffee w połączeniu z BLIK-iem mogłaby umożliwić akceptację płatności bezstykowych na dowolnym urządzeniu, dając dużo większą swobodę małym przedsiębiorcom, którzy nie zawsze są w stanie pozwolić sobie na zakup terminala – twierdzi Wojciech Zatorski.

Technologia zbliżeniowych płatności mobilnych opracowana przez polski start-up działa inaczej niż inne systemy płatności mobilnych, bo w oparciu o Bluetooth. Do płacenia można dzięki temu użyć nie tylko smartfona, lecz także niemal każdego telefonu dostępnego na rynku, bez względu na zainstalowany na nim system operacyjny. Dzięki temu, że system opiera się na Bluetooth, płatności można dokonać z większej odległości niż tej przy płatności z klasycznego terminala płatniczego. Technologia opracowana przez Polaków pozwala też obniżyć koszty procesowania transakcji płatniczych w handlu.

Jiffee może mieć także szersze zastosowanie we wszelkich sytuacjach, gdzie konieczne jest uwierzytelnienie człowieka, np. na imprezach masowych.

– Technologię możemy wykorzystywać w połączeniu z rozwiązaniami typu eID. Uwierzytelnia ona użytkownika, dzięki czemu nie byłoby konieczności pokazywania dowodu. Z Jiffee możemy skorzystać wszędzie tam, gdzie potrzebne jest silne uwierzytelnienie w połączeniu z eID wprowadzanym przez KIR. Możemy np. uwierzytelniać lekarza do dostępu do naszych danych personalnych, ale również np. w sektorze bankowości – przekonuje ekspert.

Według najnowszego raportu Transparency Market Research rynek technologii mobilnych płatności ma rosnąć w najbliższych latach w tempie prawie 38 proc. średniorocznie, by w 2026 r. osiągnąć wartość ponad 50 mld dol.

Internet nie pyta o wiek

Zapisy online do lekarza? Zakupy przez internet? Wyszukiwanie przepisów na rodzinny obiad? Dla współczesnych seniorów korzystanie z internetu nie stanowi już technologicznego wyzwania. Szczególnej uwagi wymaga jednak ich bezpieczeństwo w sieci. Aż 40 proc. wnuków słabo oceniło umiejętności swoich babć i dziadków pod tym względem. Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Seniora, który wypada 14 listopada, Aasa Polska analizuje problemy, z którymi najczęściej się mierzą.

Polscy seniorzy znacznie różnią się od swoich rówieśników sprzed kilkunastu lat. Żyją w rzeczywistości, w której codziennie obserwują narodziny nowych technologii. Wielu z nich już dostosowało się do nowych warunków i codziennie korzysta z internetu. Jednak nie zawsze zachowują przy tym bezpieczeństwo.

Badanie „Aktywność starszych pokoleń w internecie oczami młodych”, zrealizowane przez Kantar Public na zlecenie Aasa Polska, pokazuje, że młodzi ludzie sceptycznie oceniają umiejętności seniorów w tym zakresie. Tylko 17 proc. z nich sądzi, że osoby starsze umieją poruszać się samodzielnie po sieci. Zdarza się, że seniorzy boją się lub wstydzą poprosić swoich bliskich o pomoc w korzystaniu z internetu. Obawy są jednak nieuzasadnione – z badania Aasa wynika, że 95 proc. młodych Polek i Polaków z chęcią wspomogłoby swoje babcie i swoich dziadków w korzystaniu z sieci.

Na co, zdaniem młodych, seniorzy powinni zwracać uwagę podczas korzystania z internetu? Oto cztery najczęstsze błędy popełniane przez osoby starsze w oczach młodych (w pięciostopniowej skali, gdzie 1 oznacza bardzo niskie kompetencje, a 5 bardzo wysokie).

  • Ocena wiarygodności informacji znalezionych w sieci – ocena 1,9/5

Informacja opublikowana w sieci niekoniecznie musi być prawdziwa, szczególnie w erze tzw. fake newsów. Jak pokazują statystyki opublikowane przez WeChat – popularny chiński komunikator – 43,5 proc. Chińczyków szczególnie podatnych na fałszywe wiadomości to osoby powyżej 50. roku życia[1]. Zbytnia ufność charakteryzuje seniorów na całym świecie. Dotyczy zarówno wiadomości, jak i rozmówców, na przykład na portalach społecznościowych. W ten sposób niepotrzebnie wikłają się w zbędne czy niebezpieczne dyskusje. Dodatkowo, nieświadomie, pomagają rozprzestrzeniać się fałszywym informacjom.

Jak można pomóc?

  • Pokaż, w jaki sposób weryfikować informacje i wiadomości, zanim przekażą je swoim znajomym. Niech sprawdzają, które media piszą o danej sprawie i w jaki sposób.
  • Przestrzeż ich przed angażowaniem się w konwersacje, jeśli podejrzewają, że celem rozmówcy nie jest merytoryczna dyskusja, lecz np. wyłudzenie danych.
  • Unikanie zagrożeń związanych z korzystaniem z internetu – ocena 1,9/5

Nadmierna ufność seniorów dotyczy także innych zagrożeń związanych z korzystaniem z sieci. Grafiki czy artykuły zachęcające do pobrania niezweryfikowanego oprogramowania zwykle nie wzbudzają wśród nich podejrzeń. Jednak niepozorny quiz lub aplikacja na portalu społecznościowym może zainfekować urządzenia wirusem komputerowym lub zainstalować na nim program szpiegujący.

Jak można pomóc?

  • Zwracaj uwagę seniorów na oprogramowanie, które pobierają. Czy mają pewność, że pochodzi
    z zaufanego źródła?
  • Pokaż, w jaki sposób sprawdzić wiarygodność aplikacji lub quizu na portalu społecznościowym, m.in. czy domaga się dostępu do listy znajomych, prywatnych informacji lub innych danych osobistych.
  • Bezpieczne korzystanie z internetu, w tym dbałość o ochronę danych osobowych – ocena 2/5

Aby wyłudzić od seniora jego dane osobowe, nie zawsze konieczny jest program szpiegowski. Często dojrzali ludzie korzystający z sieci sami się dzielą prywatnymi informacjami. Przykładem są strony, które oferują e-booki, filmy czy muzykę, ale wyłącznie po uprzednim podaniu numeru telefonu lub adresu e-mail. W rzeczywistości zamiast obiecanego wideo czy e-książki, senior często dowiaduje się, że wyraził zgodę na niechcianą płatną usługę.

Jak można pomóc?

  • Przestrzeż babcię czy dziadka przed stronami, które wymagają podania adresu e-mail, numeru telefonu, adresu fizycznego lub innych wrażliwych danych.
  • Jeśli chcą pobrać plik, niech korzystają tylko z witryn, co do których mają pewność, że są zaufane. Jeśli nie są tego pewni, niech wpiszą w wyszukiwarkę Google nazwę strony, aby sprawdzić opinie o niej.
  • Ochrona swojej prywatności w sieci – ocena 2/5

Seniorzy mają skłonność do dzielenia się szczegółami ze swojego życia prywatnego. Korzystając z internetu warto pamiętać, że niektóre upublicznione informacje mogą zostać użyte przez przestępców. Przykładem mogą być chociażby wyłudzenia metodą „na wnuczka”. Czasami złodziejom wystarczy tylko wiedza o tym, jak nazywają się członkowie rodziny seniora, aby uwiarygodnić oszustwo.

Jak można pomóc?

  • Zwróć uwagę swoich dziadków na to, aby nie akceptowali każdego zaproszenia do listy znajomych na portalach społecznościowych, zwłaszcza jeśli są pewni, że nie znają danej osoby.
  • Przestrzeż ich także przed publikacją informacji, które mogą zostać użyte do oszustwa, m.in. imiona dzieci i wnuków, adresy, miejsca zamieszkania.

[1] Źródło: http://www.globaltimes.cn/content/1123916.shtml

Poczta Polska włącza się w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Wyemituje znaczki z bohaterami Polski niepodległej

0

Poczta Polska włącza się w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Wyemituje znaczki z bohaterami Polski niepodległej 9

Sześciu „Ojców Niepodległej”, czyli Ignacy Jan Paderewski, Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Ignacy Daszyński oraz Wojciech Korfanty, trafiło na specjalną kolekcję znaczków wyemitowanych przez Pocztę Polską, które pojawią się w sprzedaży od przyszłego tygodnia. W ten sposób spółka włącza się w narodowe obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Łącznie Poczta wyda trzy emisje, składające się z 15 znaczków, które przedstawiają postaci, symbole i wydarzenia sprzed stu lat. Prezes spółki Przemysław Sypniewski podkreśla, że ten rok jest ważny również dla Poczty Polskiej, która obchodzi 460. rocznicę działalności i odegrała dużą rolę w kształtowaniu polskiej państwowości.

Poczta Polska od początku tego roku prowadzi działania, których celem jest uczczenie stulecia odzyskania niepodległości Polski. Te działania są związane z organizacją konferencji, wydarzeń i wprowadzaniem do obiegu symboliki związanej z polską niepodległością. Kulminacją tych działań jest wprowadzenie do obiegu znaczka zatytułowanego „Ojcowie Niepodległej”. Znaczek przedstawia sześć postaci: Ignacego Paderewskiego, Ignacego Daszyńskiego, Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa oraz Wojciecha Korfantego, pośrodku znajduje się orzeł, czyli symbol Rzeczypospolitej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Przemysław Sypniewski, prezes zarządu Poczty Polskiej.

Specjalną edycją znaczków, upamiętniających ważne wydarzenia polskiej historii, Poczta uczci 100. rocznicę niepodległości. Trafią one do sprzedaży w przyszłym tygodniu. Spółka wprowadzi do obiegu łącznie trzy emisje filatelistyczne: „100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości”, „Wojsko Odrodzonej Rzeczypospolitej” oraz „100. rocznica zakończenia I wojny światowej”.

Na znaczkach w ramach pierwszej serii, skomponowanych w formie bloku, znajduje się także postać Matki Bożej Hetmanki, Żołnierza Polskiego oraz Order Odrodzenia Polski. W środku arkuszu, na przywieszce, został umieszczony wizerunek orła z 1919 roku.

Ta kolekcja jest wyjątkowa, ponieważ obchodzimy wyjątkową rocznicę, stulecie odzyskania niepodległości. Taka okazja już się nie powtórzy. Wpisuje się również w działania Sejmu, który wymienił w ustawie tych sześciu wybitnych polityków jako ojców polskiej niepodległości. Ta kolekcja symbolicznie podkreśla związki z całą działalnością państwową w tamtym okresie – mówi Przemysław Sypniewski.

Poczta Polska wyemituje również specjalne znaczki przedstawiające wybrane jednostki militarne z okresu ostatniego stulecia. W kolekcji „Wojsko Odrodzonej Rzeczypospolitej” na ilustracje trafiły wizerunki żołnierzy lądowych, kawalerii, artylerii konnej, marynarki wojennej oraz lotnictwa. Jeden ze znaczków przedstawia współczesne siły zbrojne Rzeczypospolitej. Specjalną edycję zamyka znaczek „100. rocznica zakończenia I wojny światowej” przedstawiający wazon z makami, które stanowią międzynarodowy symbol zakończenia tej wojny.

Poczta Polska wyemitowała również kartki z nadrukowanym znakiem opłaty pocztowej „Żołnierze Niepodległości”. Przedstawiają one wizerunki marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, gen. Józefa Hallera, gen. Stanisława Szeptyckiego, gen. Tadeusza Jordana-Rozwadowskiego. Każda z nich została wyemitowana w limitowanym nakładzie 12 tys. sztuk.

Prezes zarządu Poczty Polskiej podkreśla, że 100-lecie odzyskania niepodległości to także ważna rocznica dla spółki, która odegrała dużą rolę w kształtowaniu polskiej państwowości. Jest jedną z najstarszych instytucji w Europie, w Polsce to jedna z najdłużej działających firm – w tym roku obchodzi 460. rocznicę działalności.

W ciągu 460 lat mamy wyjątkowy moment, który jest zbieżny ze stuleciem odzyskania niepodległości, ponieważ w 1919 roku jeden z ojców niepodległości, którego mamy na specjalnym znaczku, marszałek Józef Piłsudski specjalnym edyktem odnowił działalność Poczty Polskiej. Stała się ona wówczas symbolem państwowości polskiej. Podobnie jak zaczynała odradzać się Rzeczpospolita, tak wszędzie powstawały urzędy pocztowe i na wszystkich pojawiało się godło Rzeczypospolitej. Także dzisiaj, w naszych placówkach Poczty Polskiej, to godło również jest obecne – mówi Przemysław Sypniewski.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Jeśli w kolejnych dniach mamy oglądać poprawę rynkowego sentymentu, inwestorzy potrzebują wsparcia w danych dla optymistycznych perspektyw globalnego ożywienia. Nie będzie o to łatwo przy spodziewanym skurczeniu się PKB Niemiec i spowolnieniu w chińskim przemyśle, ale dane z rynku pracy Wielkiej Brytanii i Australii powinny być mocne. W USA pod lupą będą wskaźniki nastrojów przedsiębiorstw w obliczu wyniku wyborów i wzrostu zmienności na rynku akcji. Z Polski otrzymamy szybki szacunek PKB za III kw.

Przyszły tydzień: CPI/sprzedaż detaliczna z USA, NY Empire, Philly Fed, ZEW, PKB z Niemiec, rynek pracy/CPI/sprzedaż z Wlk. Bryt., PKB z Norwegii, CPI ze Szwecji, PKB z Polski, rynek pracy z Australii

USA

Następny tydzień wystartuje z opóźnieniem z powodu obchodów Dnia Weterana w USA, ale i bez tego poniedziałkowy kalendarz świeci pustkami. W kolejnych dniach część amerykańska będzie najbardziej interesująca pod kątem nastrojów biznesu w obliczu podzielonego Kongresu, przywołania tematu wojen handlowych i ostatnich zawirowań na rynku akcji. Nie będzie zaskoczeń, jeśli indeksy NY Empire State i Philly Fed (czw) obniżą się, pytanie tylko, jak bardzo? Po pozytywnej stronie, sentyment wśród konsumentów pozostaje silny, co powinno znaleźć odbicie w wyższej dynamice sprzedaży detalicznej (czw). Wzrost cen benzyny i odreagowanie słabość niektórych komponentów inflacji bazowej powinno podnieść wskaźnik roczny CPI do 2,5 proc. Przy silnej postawie USD rozczarowania w danych będą miały większy wpływ od pozytywnych zaskoczeń.

Strefa euro

Po ostatnich słabszych odczytach wskaźników nastrojów w biznesie jest bardziej prawdopodobne, że indeks ZEW (wt) będzie kontynuował osuwanie. Wstępny szacunek PKB z Niemiec (śr) najprawdopodobniej przyniesie ujemny odczyt w oparciu o jednorazowy efekt obciążeń regulacyjnych w sektorze motoryzacyjnym, ale z pewnością nie pomoże to w dyskusji o skali spowolnienia w strefie euro. EUR/USD przestało być kierowane fundamentami od strony euro (bardziej jest barometrem sentymentu względem USD) i nie oczekujemy istotnego wpływu danych na kurs. Ale uwaga na przełom w sporze nad włoskim budżetem.

Wielka Brytania

Kalendarz z Wielkiej Brytanii zawiera raport z rynku pracy (wt), CPI (śr) i sprzedaż detaliczną (czw). Wzrost zatrudnienia spowolnił w ostatnich miesiącach, więc przyspieszenie byłoby miłym zaskoczeniem. Wyższa dynamika płac będzie dobrze rokować dla perspektyw inflacji, która w październiku miała się utrzymać na 2,4 proc. r/r. Dane o sprzedaży będą testem sentymentu konsumentów w obliczu niepewności wokół negocjacji Brexitu. Polityka pozostanie głównym motorem zmienności GBP, gdzie jednak coraz więcej sygnałów w ostatnich dniach wskazuje na kiełkujące porozumienie.

Skandynawia

W przyszłym tygodniu nieco uwagi powinno być poświęcone danym ze Skandynawii. W przypadku PKB z Norwegii (wt) zanosi się na utrzymanie wzrostu (po odjęciu przemysłu wydobywczego) na 0,5 proc. k/k. To mniej niż 0,7 proc. z prognoz Norges Banku, jednak wystarczy, by podtrzymać optymizm banku odnośnie perspektyw rozwoju gospodarki i nie schodzić z kursu na kolejną podwyżkę stopy procentowej w I kw. NOK powinien umacniać się w średnim terminie, jak tylko otrząśnie się z negatywnego wpływu spadków cen ropy naftowej. W Szwecji, jeśli CPI (śr) wypadnie powyżej prognoz (2,4 proc. r/r) wzmocni to spekulacje, że Riksbank może porwać się na podwyżkę już w grudniu, dając tym samym impuls do umocnienia SEK.

Polska

Z Polski poznamy szybki szacunek PKB z a III kw. (śr), gdzie spodziewamy się osłabienia tempa wzrostu do 4,7 proc. r/r z 5,1 proc. w II kw. Szczególnie wrzesień przyniósł niepokojące wyhamowanie produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, co świadczy zarówno o minięciu szczytu cyklu koniunkturalnego, jak i o odczuwalnych skutkach spowolnienia na świecie. Ryzyka przeważają po stronie słabszego odczytu, który będzie rysa na tarczy ochronnej solidnych fundamentów, która broniła złotego przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych. Sądzimy, że umocnienie złotego do 4,28 EUR zaszło wystarczająco daleko i widzimy pole do cofnięcia do 4,30.

Japonia

W Japonii dane o PKB za III kw. (śr) mają wskazać ujemną dynamikę. W trakcie lata konsumpcja ucierpiała przez niekorzystne warunki pogodowe i klęski żywiołowe, a globalne spowolnienie gospodarcze uderzyło w eksport. Dane nie powinny być niepokojące, gdyż niski efekt bazy zagwarantuje odbicie w czwartym kwartale, choć bez wątpienia ujemna dynamika PKB ostudzi spekulacje o zmianie nastawienia BoJ. Z perspektywy JPY rynek walutowy będzie śledził sytuację na rynku akcji, gdzie ważą się losy odbudowy trendu wzrostowego.

Australia

Raport rynku pracy jest główną pozycją w kalendarzu z Australii (czw) i najprawdopodobniej potwierdzi prężny przyrost zatrudnienia. Mimo to presja płacowa pozostaje wątła z marginalnym przełożeniem na inflację, w rezultacie dane nie będą niosły istotnych implikacji dla polityki RBA, a tym samym nie dadzą trwałego impulsu dla AUD. Dla Aussie (i kiwi przy braku istotnych odczytów z Nowej Zelandii) pierwsze skrzypce będzie generował sentyment okołorynkowy i apetyt na USD. W dłuższym horyzoncie więcej argumentów widzimy za aprecjacją walut z Antypodów ze wskazaniem na NZD.

Kanada

W Kanadzie dane o produkcji sprzedanej przemysłu (pt) są jedynym odczytem z pierwszej ligi, gdzie po słabym wyniku za sierpień kolejny miesiąc powinien wskazać na odreagowanie. CAD w ostatnich dniach pozostawiony nieco na uboczu po wyczerpaniu tematu negocjacji umowy handlowej z USA i decyzji BoC, ale presja spadkowa na rynku ropy przesiąka na rynek walutowy. Pozytywnie zapatrujemy się na perspektywy CAD w średnim terminie, ale na razie preferujemy przeczekać z boku wpływ czynników zewnętrznych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

NBP zmienił perspektywę makroekonomiczną

W tym tygodniu odbyło się posiedzenie Narodowego Polskiego Banku. Mimo że założenia polityki pieniężnej nie zostały zmienione, to zmianom uległa prognoza makroekonomiczna. Według polskiego banku centralnego wzrost cen surowców ma prowadzić doprowadzić do wzrostu inflacji, która w przyszłym roku powinna przekroczyć 3% i znajdować się powyżej celu NBP, co może skutkować zaostrzeniem polityki pieniężnej. Z drugiej strony NBP zwraca uwagę również na wzrost poziomu ryzyka w gospodarce światowej. Jednak mimo to polscy przedstawiciele banku centralnego pozytywnie postrzegają perspektywy polskiej i globalnej gospodarki. Można więc powiedzieć, że szanse na podniesienie stóp procentowych w przyszłym roku wzrosły.

Nadal jednak jesteśmy zdania, że ewentualne zaostrzenie polityki pieniężnej, nastąpi nie wcześniej niż w drugiej połowie przyszłego roku. W tym tygodniu odbyło się również posiedzenie Fedu. Nie wprowadził on zmian w ustawieniach polityki pieniężnej USA. Zgodnie z jego przewidywaniami, inflacja w ciągu najbliższych kilku lat powinna wynosić około 2%, a stopa bezrobocia około 3,5%. Przy prognozowanym wzroście PKB do 3,1% w tym roku, a o 2,4% w następnym, Fed nie ma powodu, by wstrzymać podwyżkę stóp procentowych, do której w nadchodzącym roku miałoby dojść aż trzykrotnie. W tym tygodniu polska waluta i umocniła się dzięki przekazom z NBP. Kurs złotego w stosunku do euro w nocy z czwartku na piątek wynosił 4,28 EUR/PLN. Eurodolar w tym czasie
kosztował 1,14 EUR/USD.

AKCENTA CZ a.s.

Kiedy kłamstwo staje się „prawdą hybrydową”

  • Według 66 proc. uczestników VI Konferencji Nienieodpowiedzialni, kłamstwo nie jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży.
  • Z badania przeprowadzonego na potrzeby Konferencji wynika, że 45 proc. Polaków uważa się za rozsądnych konsumentów, odmienne zdanie mieli o reszcie rodaków – 26 proc. badanych uważa nasze społeczeństwo za zachłanne.
  • Eksperci są zdania, że firmy, które chcą odnaleźć się w nowej, zmiennej i wielobiegunowej rzeczywistości, muszą zacząć się zmieniać, inaczej zmiany te zostaną im narzucone.
  • Największymi problemami w przedsiębiorstwach są fałszywe autorytety oraz przeświadczenie pracowników o braku odpowiedzialności za czyny, w których pośredniczą.

Ideą Konferencji Nienieodpowiedzialni jest zainspirowanie jej uczestników do podjęcia działań, aby świat, nie tylko biznesu, był bardziej odpowiedzialny. Podczas tegorocznej edycji, która miała miejsce 7 listopada w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin, autorytety moralne oraz eksperci ze świata nauki i biznesu próbowali znaleźć odpowiedź na pytanie, czy zachłanność jest źródłem nieodpowiedzialności oraz jak odróżnić, co jest kłamstwem, a co prawdą. W Konferencji wzięło udział 430 osób. Artur Nowak-Gocławski z ANG Spółdzielni i Fundacji Będę Kim Zechcę, organizatora konferencji Nienieodpowiedzialni, zadedykował tę edycję Piotrowi Pawłowskiemu – niedawno zmarłemu założycielowi Fundacji Integracja oraz przyjacielowi Nienieodpowiedzialnych. Również przedstawiciel Urzędu m.st. Warszawy – współorganizatora Konferencji – Piotr Sawicki wspominał w słowie wstępu spotkania z Piotrem Pawłowskim.

Kłamstwo nie jest najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży

W pierwszej części Konferencji odbyła się debata warszawska w stylu oksfordzkim, podczas której uczestnicy mieli zmierzyć się z zadaniem wcielenia się w role obrońców oraz przeciwników tezy, jakoby kłamstwo było najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży. Jeszcze przed rozpoczęciem debaty, organizatorzy przeprowadzili głosowanie wśród wszystkich uczestników Konferencji. Okazało się, że jedynie 34 proc. głosujących zgadza się z tą tezą. W debacie prowadzonej przez Grzegorza Nawrockiego, po stronie propozycji występowali: socjolog dr Tomasz Sobierajski, Agnieszka Wachnicka – Prezes Zarządu Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, dr Małgorzata Bonikowska – politolog, prezes ośrodka THINKTANK oraz Jana Niedźwiedź – Gliniecka – Wiceprezes Zarządu EFPA Polska. Po stronie opozycji znaleźli się: dziennikarka Eliza Michalik, Przemek Gdański – Prezes Zarządu Banku BGŻ BNP Paribas, Krzysztof Kwiatkowski – Prezes Najwyższej Izby Kontroli oraz Adam Parfiniewicz – Prezes Zarządu ULTIMO.

Występujący w roli obrońcy tej tezy przekonywali, że nie zawsze potrzebujemy znać całą prawdę i że kłamstwo jest „klejem społecznym”, bez którego społeczeństwo już dawno by się rozpadło. Ponadto, sami akceptujemy mijanie się z prawdą, np. poprzez publikowanie nieprawdziwego obrazu w mediach społecznościowych. Dr Bonikowska zaproponowała, aby słowo „kłamstwo” zamienić na „prawdę hybrydową” – pragniemy bowiem przekazywać jedynie część wiedzy, z pominięciem niektórych szczegółów. Występujący używali argumentacji, że konsumenci chcą być okłamywani, ale się do tego nie przyznają. Agnieszka Wachnicka przekonywała np., że jako konsumenci nie tylko akceptujemy kłamstwo, ale wręcz go oczekujemy: – Weźmy przykład dwóch banków – gdyby jeden z nich mówił: kliencie jesteś wyjątkowy, a drugi: kliencie, jesteś jednym z 6 milionów, większość z nas wybrałaby pierwszy bank, nawet wiedząc, że i tak będzie jednym z 6 milionów. Chcemy się czuć wyjątkowo.

Strona opozycji miała przedstawić argumenty obalające tę tezę. Przekonywali np., że kłamstwo może być skutecznym narzędziem sprzedaży, ale tylko na krótką metę. W biznesie liczą się jednak długotrwałe relacje z klientem, których stworzenie nie byłoby możliwe bez wiarygodności. Klient, który został okłamany, nie dość, że już nie wróci, to jeszcze podzieli się swoimi doświadczeniami z innymi osobami.

– Wyobraźcie sobie sytuację – jest rodzina Neandertalczyków. Jeden z nich mówi do drugiego: tam jest mamut, spokojny jak baranek, wyjdziesz, rzucisz w niego kamieniem i sukces gwarantowany. Gdyby rzeczywiście kłamstwo było najskuteczniejszym narzędziem i spajało społeczeństwo, żadnego z nas nie byłoby na tej Sali – mówił Krzysztof Kwiatkowski.

Swoje argumenty w związku z rolą przeciwnika tezy przedstawił również Przemek Gdański.

– Ekonomicznie kłamstwo jest nieopłacalne. Świat biznesu opiera się na długoterminowych relacjach i budowaniu trwałego wizerunku.(…) Z pragmatycznego punktu widzenia, nie warto opierać sprzedaży na kłamstwie. Na dłuższą metę uczciwa, pokorna sprzedaż jest dużo bardziej uzasadniona pod względem etycznym i ekonomicznym – mówił Prezes Zarządu Banku BGŻ BNP Paribas.

Loża mędrców w składzie: Zofia Sanejko – Chief Commercial Officer Grupy IPG Mediabrands Polska, Jerzy Bańka –  Wiceprezes Związku Banków Polskich oraz Sylwester Pedowicz – Country Manager, Dyrektor Oddziału Ikano Bank AB (publ) w Polsce, opowiedziała się po stronie opozycji. Również widownia nie została przekonana argumentami propozycji. Po debacie głosowanie powtórzono – tym razem za tezą jakoby kłamstwo było najskuteczniejszym narzędziem sprzedaży opowiedziało się 36 proc. głosujących, przeciw 64 proc.

– Debata pozwoliła nam poznać różne, inspirujące spojrzenia na ten sam problem, a dyskusja była na tyle interesująca, że włączyła się do niej widownia. Należy pamiętać, że osoby występujące w debacie nie muszą do końca zgadzać się z argumentami reprezentowanej strony – jest to ćwiczenie intelektualne, podczas którego wcielają się jedynie w role. Cieszymy się, że zaproponowana przez nas forma rozważań została tak dobrze przyjęta przez naszych gości. Mogę już zdradzić, że za rok także odbędzie się Konferencja i nadal będziemy chcieli korzystać z formuły debaty oksfordzkiej w naszym, warszawskim wydaniu, aby zachęcić wszystkich gości do twórczej wymiany opinii – mówi Artur Nowak – Gocławski.

„Polacy są zachłanni, ale ja nie!”

Podczas Konferencji prof. Dominika Maison zaprezentowała wyniki badania przeprowadzonego dla Nienieodpowiedzialnych przez butik badawczy Maison&Partners -„Chciwy, zachłanny czy zagubiony?”. Respondenci zapytani o to, jakimi są konsumentami, w 45 proc. odpowiadali, że rozsądnymi, 36 proc. uważa, że ma kontrolę nad swoimi decyzjami zakupowymi, a 1/3 twierdzi, że jest odpowiedzialna lub oszczędna. Jedynie 13 proc. przyznaje, że potrafi w tej kwestii zaszaleć, 7 proc. uważa się za impulsywnych konsumentów, a tylko 2 proc. respondentów odpowiedziało, że są zachłanni. Zupełnie inaczej wyglądają opinie Polaków na temat innych rodaków. Aż 29 proc. badanych uważa, że Polacy są rozrzutni, 26 proc., że zachłanni, a jedynie 12 proc. uznało, że polscy konsumenci są rozsądni. Respondenci zostali także zapytani o to, co zrobiliby z zaoszczędzonymi pieniędzmi. ¼ badanych o wysokim stopniu materializmu odpowiedziała, że wydałaby te środki. Dla porównania, podobnie postąpiłoby tylko 13 proc. osób o niskim stopniu materializmu. Respondentów poddano również badaniu, które miało pokazać, czy sztuczki reklamowe, jakie stosują niektóre firmy, faktycznie działają na konsumentów. Okazało się, że komunikacja ukierunkowana na materialistów obniża zaufanie do firmy oraz nie buduje lojalności, ponieważ materialiści nie są lojalnymi klientami.

Umarł konsument, niech żyje człowiek

Przemek Gdański, prezes BGŻ BNP Paribas
Przemek Gdański, prezes BGŻ BNP Paribas

W dalszej części Nienieodpowiedzialnych, Przemek Gdański, Prezes Zarządu Banku BGŻ BNP Paribas przekonywał, że branża finansowa nie jest zachłanna, tylko ma złą opinię. Istnieje powszechne przekonanie, że banki realizują wyższy poziom zysków, co miałoby świadczyć o ich zachłanności, jednak dużo większe zyski ma m.in. branża napojów czy transportu lotniczego, a konsumenci nie mają poczucia, że są one zachłanne. Zdarzały się jednak sytuacje, w których banki nie zareagowały w prawidłowy sposób – np. nie powinny były udzielać kredytów we frankach osobom, które nie do końca zdawały sobie sprawę z ryzyka. Prof. Andrzej Falkowski przekonywał natomiast, że firmy powinny skupić się na komunikacji funkcjonalnej – odróżniać to, czego klient chce od tego, czego potrzebuje. Niezbędne jest również informowanie konsumentów o wszelkich opłatach związanych z zakupem produktu finansowego – to wpływa na wzrost zaufania do firmy. Zuzanna Skalska opowiedziała o rzeczywistości, z jaką przyjdzie się firmom zmierzyć w najbliższych latach – zmiany w postrzeganiu miast, starzejące się społeczeństwo czy zamiana myślenia z globalnego na lokalne. W niedługim czasie fintechy mogą zastąpić pośredników, zamiast posiadać, konsumenci będą woleli się dzielić, a produkty zostaną zastąpione projektami internetowymi, które każdy będzie mógł wydrukować na drukarce 3D.

Pośrednictwo w działaniu zwalnia z odpowiedzialności

Kolejni prelegenci skupili się w głównej mierze na odpowiedzialności – prof. Przemysław Czapliński przedstawił historię słowa „odpowiedzialność” oraz konteksty, w jakich jest ono obecnie używane. Prof. Dariusz Doliński natomiast opowiedział o odpowiedzialności w kontekście Eksperymentu Milgrama. Okazuje się, że jeżeli nasza rola polega na pośredniczeniu w wykonywaniu jakiegoś zadania, to czujemy się zwolnieni z odpowiedzialności za nasze czyny, co jest szczególnie niebezpieczne, jeśli wykonujemy polecenia wydawane przez autorytety deontyczne, czyli nieoparte na kompetencjach, a na samej władzy. Prof. Olaf Żylicz przedstawił mechanizmy oraz cechy, jakie charakteryzują tego typu fałszywe autorytety.

Wysłuchaliśmy także rozmów ze współtwórcami książki „Rozmowy o odpowiedzialności” – Paweł Oksanowicz z dr Aleksandrą Przegalińską rozmawiał o roli etyki i filozofii w rozwoju technologii, a z prof. Krystianem Jażdżewskim o niesamowitym programie, dzięki któremu docelowo 37 mln Polaków ma zostać przebadanych pod kątem obciążenia genetycznego nowotworami. Z Henrykiem Wujcem natomiast o niepewności człowieka wobec zmieniającej się rzeczywistości rozmawiała dr Małgorzata Bonikowska. Zachęcam do przeczytania wszystkich inspirujących rozmów, jakie zostały spisane w tej książce – dodaje Artur Nowak – Gocławski.

Na koniec prof. Anna Giza opowiedziała o fetyszu wzrostu, przez który firmy ciągle dążą do powiększania zysków oraz o tym, że z autonomią konsumencką mamy do czynienia wówczas, gdy jesteśmy w stanie samodzielnie określić nasze cele i wartości, bez ulegania modom. Ks. Adam Boniecki zakończył Konferencję rozważaniami nad grzechem głównym, jakim jest nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Według księdza, w człowieku istnieje coś takiego, jak mechanizm rosnących potrzeb, który jest także motorem napędzającym postęp. Powodem nieumiarkowania jest natomiast pragnienie szczęścia. Jak mówił: Nie zastanawiamy się nad tym, czy te potrzeby, które zaspokajamy, są realne. (…) to iluzja, że możemy „bycie” zastąpić „posiadaniem”.

Źródło: ANG Spółdzielnia

Zmiana w podatku od towarów i usług – Nowa matryca stawek VAT – komentarz ekspercki

Ministerstwo Finansów (MF) opublikowało projekt nowelizacji ustawy o VAT, której kluczowym elementem jest zastąpienie obowiązującej matrycy obniżonych stawek VAT (tj. listy towarów i usług objętych obniżonymi stawkami VAT) opartej na Polskiej Klasyfikacji Towarów i Usług (PKWiU), nową matrycą – opartą na Nomenklaturze Scalonej (CN).

CN stanowi klasyfikację wprowadzoną na poziomie Unii Europejskiej i stosowaną powszechnie w handlu międzynarodowym (w szczególności dla potrzeb ceł). PKWiU z kolei opracowana została na poziomie krajowym, głównie dla potrzeb statystyki. Jej obecne stosowanie na gruncie VAT powoduje wiele rozbieżności w zakresie opodatkowania towarów i usług podobnych z perspektywy konsumentów (np. musztarda – 23% VAT, ale już ketchup – 8% VAT). Ponadto, niejednokrotnie pojawiają się spory dotyczące charakteru danego towaru/usługi i jego prawidłowej klasyfikacji. Zdarzają się sytuacje, w których z jednej strony organ statystyczny (GUS) poświadcza objęcie towaru/usługi określonym symbolem PKWiU, z kolei organy podatkowe twierdzą, że bardziej właściwy jest inny symbol (co z reguły prowadzi do braku możliwości stosowania przez sprzedawcę jednej z obniżonych stawek VAT). W ramach prób stosowania przez podatników mechanizmu zabezpieczenia swojej pozycji podatkowej poprzez uzyskanie interpretacji indywidualnej prawa podatkowego, organy podatkowe z reguły odmawiają rozstrzygania o klasyfikacji statystycznej (właściwym symbolu PKWiU), co zwiększa niepewność czy stosowana stawka VAT jest prawidłowa.

Planowane zmiany mają nie tylko zastąpić nieefektywny i skomplikowany system stosowania stawek obniżonych, lecz także wpłyną na  krajowy system odwróconego obciążenia (reverse charge) oraz instytucję solidarnej odpowiedzialności.

Zgodnie z założeniem MF, każda z obniżonych stawek dotyczyć będzie w miarę całych działów CN (np. warzyw czy owoców). W przypadku konieczności zmiany stawki na dane towary, przyjęto generalną zasadę przyjęcia niższej stawki. Jednocześnie jednak, zdecydowano się zrównoważyć uproszczoną matrycę podwyżkami stawek na wybrane towary i usługi.

Wśród towarów, które objęte zostaną jednolitą stawką VAT wynoszącą 5% należy wymienić m.in.:

  • pieczywo włącznie z ciastkami (obecnie pieczywo i produkty ciastkarskie są objęte trzema stawkami 5%, 8% i 23% w zależności od daty przydatności do spożycia);
  • zupy, buliony, żywność homogenizowana i dietetyczna (objęte obecnie stawką 8%);
  • owoce tropikalne i cytrusowe, niektóre orzechy (obecnie opodatkowane stawką 8%).

Zmianie ulegną również m.in. stawki stosowane w przypadku sprzedaży:

  • soków z owoców i warzyw inne niż tzw. 100% (które pozostaną objęte stawką 5%) – z 5% na 23% (zgodnie z wyjaśnieniami MF, zmiana wynika z ujednolicenia stawki dla większości napojów tj. m.in. kawy, herbaty, wody butelkowanej);
  • lodu (używanego do celów spożywczych i innych celów chłodniczych) z 8% na 23%;
  • homarów, ośmiornic oraz innych skorupiaków, mięczaków i bezkręgowców wodnych (m.in. krabów, krewetek, ostryg, małż, ślimaków) oraz przetworów z nich, kawioru oraz sprzedawanych w różnego rodzaju placówkach gastronomicznych posiłki, których składnikiem są ww. produkty – z 5% na 23%.

Brak możliwości zastosowania CN w odniesieniu do usług spowodował, że zaproponowano w projekcie kontynuowanie ich identyfikowania na potrzeby podatku VAT przy wykorzystaniu PKWiU. Tym niemniej, projekt przewiduje wprowadzenie określonej stawki obniżonej m.in. w odniesieniu do:

  • czynności dokonywanych w szeroko pojętej działalności gastronomicznej (stawka w wysokości 8% będzie miała zastosowanie do dostawy towarów i świadczenia usług identyfikowanych według PKWiU w grupowaniu Usługi związane z wyżywieniem (PKWiU 56), z wyłączeniem sprzedaży napojów (w tym ich przygotowania i podania), czy też towarów nieprzetworzonych przez podatnika opodatkowanych stawką w wysokości 23%);
  • robót konserwacyjnych (stawka w wysokości 8%).

Jak wskazało MF, elementem koncepcji identyfikowania towarów i usług na potrzeby VAT (w tym nowej matrycy stawek VAT) jest wprowadzenie instrumentu zapewniającego podatnikom i organom podatkowym większą pewność co do prawidłowości zastosowanych stawek tego podatku. Taką funkcję pełnić będą wiążące informacje stawkowe (WIS). Zgodnie z założeniami, WIS będzie charakteryzowała się walorem ochronnym nie tylko względem podatnika będącego jej posiadaczem, bowiem będą mogli posługiwać się nią również inni podatnicy jeżeli sprzedawany towar będzie odpowiadał opisowi zawartemu w WIS.

Biorąc pod uwagę powyższe, z perspektywy procedury określania prawidłowej stawki VAT, propozycje MF będą niezwykle istotne. Wydaje się bowiem, że w końcu podatnik będzie dysponował możliwością wiążącego potwierdzenia prawidłowości stawki VAT, w określonej procedurze, w oparciu o rozbudowany system CN. Jednocześnie, nowe regulacje zawarte w będą miały duże znaczenie nie tylko dla podmiotów sprzedających towary i usługi objęte obniżonymi stawkami VAT, ale również dla tych sprzedających towary objęte mechanizmem reverse charge (tj. w szczególności branża budowlana, elektroniczna) oraz odpowiedzialnością solidarną (tj. w szczególności branża paliwowa).

Piotr Litwin, Doradca podatkowy, Partner w firmie Enodo Advisors

Kurs euro kontynuuje spadki

Kolejny dzień przyniósł umocnienie polskiej waluty w relacji do euro. Złoty umacnia się nieprzerwanie od początku miesiąca. Polskiej walucie sprzyjała poprawa nastrojów do aktywów ryzykownych i wzrost kursu EUR/USD. Jednak znamienne jest to, że w ostatnich dniach złoty radzi sobie dobrze mimo słabości głównej pary.

W kontekście wczorajszego dnia warto wspomnieć, że mimo ostatnich słabszych danych z krajowej gospodarki i perspektyw wyraźnie wyższej inflacji w 2019 r. (której nie dostrzega Komisja Europejska), KE utrzymała prognozę wzrostu gospodarczego na przyszły rok na poziomie 3,7%. Jednocześnie instytucja podniosła prognozy na 2018 r. z 4,3% do 4,8% rocznie.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek spadł o 0,2%, wahając się w widełkach 4,28-4,30. Wspólna europejska waluta charakteryzowała się wczoraj słabością również w relacji do dolara amerykańskiego. Publikacja wczorajszego biuletynu EBC i prognoz KE przeszła bez większego echa. Warto wspomnieć jednak o wczorajszym przemówieniu prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego, którego wydźwięk był mieszany. Z jednej strony Draghi informował o szerokiej ekspansji gospodarek strefy euro i potwierdzał, że Bank planuje zakończyć program QE w grudniu br. Jednak z drugiej strony zwracał uwagę na ryzyka dla gospodarek oraz fakt, iż polityka monetarna nie może na nie odpowiadać (a raczej – nie powinna, jeśli jej celem jest jedynie stabilność cen, jak w przypadku EBC).

GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek spadł o 0,1%, wahając się w widełkach 4,90-4,94. Funt brytyjski zakończył ubiegły dzień osłabieniem w relacji do dolara amerykańskiego.

Dynamika PKB brytyjskiej gospodarki w III kwartale okazała się w pełni zgodna z oczekiwaniami. W ujęciu rocznym ekspansja wyniosła 1,5%. Kwartał do kwartału gospodarka rosła o 0,6%, co jest całkiem niezłym wynikiem – najlepszym od końcówki 2016 r. W Wielkiej Brytanii rozczarowały jednak inwestycje biznesowe – ich dynamika wyniosła -1,2%. Z większym spowolnieniem inwestycji mieliśmy do czynienia ostatnio właśnie w czwartym kwartale 2016 r. Z uwagi na fakt, iż szacunki dynamiki PKB okazały się w pełni zgodne z oczekiwaniami, dane nie mają jednak istotnego wpływu na handel, przynajmniej obecnie. Dziś funt traci, jednak jest to powodowane raczej siłą dolara amerykańskiego, niż wewnętrzną słabością brytyjskiej waluty.

USD

Kurs USD/PLN w czwartek wzrósł o 0,4%, wahając się w widełkach 3,74-3,77. Dolar amerykański wczoraj zyskiwał w relacji do głównych walut i złotego. Wczorajsze spotkanie FOMC nie przyniosło większych zaskoczeń. Bank centralny utrzymał stopy procentowe na poziomie 2-2,25%, nadal wyrażając optymizm w kwestii stanu i perspektyw amerykańskiej gospodarki, zwracając szczególną uwagę na dobrą sytuację na rynku pracy.

Wczorajsze odczyty makroekonomiczne napływające z USA nie były przełomowe. Cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych pokazały poziom 214 tys., tym samym były w pełni zgodne z oczekiwaniami. Odczyty z ostatnich tygodni spadły do okolic najniższych poziomów od niemal 50 lat, potwierdzając tym samym siłę amerykańskiego rynku pracy.

Dziś po południu poznamy odczyt inflacji PPI w USA w październiku, niedługo potem przemawiać będzie Randal Quarles z FOMC. Następnie opublikowany zostanie indeks nastrojów konsumentów Michigan w USA w listopadzie.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – inflacja PPI w USA w październiku
  • 15:05 – przemawia Randal Quarles z FOMC
  • 16:00 – indeks nastrojów konsumentów Michigan w listopadzie

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

Sklep przyszłości według Modern Expo

Błyskawiczny rozwój technologii i nowoczesne rozwiązania w branży retail, dzielą pracowników handlu detalicznego. Tam, gdzie jedni dopatrują się usprawnień pracy, inni widzą zagrożenie dla swojego zatrudnienia. Czy sklep przyszłości będzie całkowicie bezobsługowy? Najnowsze rozwiązania i produkty, wspierające tradycyjny handel, poznamy już 15. listopada na konferencji RetailShow, gdzie zostanie zaprezentowany Perfect Store – modelowy sklep, zaprojektowany wspólnie przez wiodących wytwórców z branży. Uczestnicy konferencji będą mieli okazję zobaczyć między innymi inteligentną półkę, którą na swoim stoisku pokaże międzynarodowy producent kompleksowego wyposażenia dla branży retail, Modern Expo.

Perfect Store to przestrzeń prezentacji najnowszych rozwiązań dla handlu detalicznego, która stanowi wzór aranżacji obiektu zgodnie z najnowszymi trendami. W modelowym sklepie, przygotowanym każdego roku na konferencji RetailShow, liderzy branży prezentują innowacyjne rozwiązania i produkty, wspierające tradycyjny handel w oparciu o zmieniające się potrzeby detalistów i rosnące oczekiwania konsumentów. Wraz z kolejnymi edycjami wydarzenia, wyraźny jest wzrost wykorzystania nowych technologii. Czy w tym roku modelowy sklep zostanie całkowicie zautomatyzowany?

Wpływ rozwijającej się technologii na malejącą ilość miejsc pracy w handlu detalicznym to temat, który regularnie powraca w społecznej dyskusji. Rozwiązania, dotychczas testowane przez największych graczy w Stanach Zjednoczonych, takie jak prototypowy sklep Amazon Go, zaczynają przebijać się do Polski. W Październiku br. w Poznaniu jedna z lokalnych sieci detalicznych otworzyła całkowicie zautomatyzowany sklep spożywczy.

Bogdan Łukasik, Przewodniczący Rady Nadzorczej firmy Modern-Expo
Bogdan Łukasik, Przewodniczący Rady Nadzorczej firmy Modern-Expo

Kiedy jedni spekulują zbliżający się koniec tradycyjnych sklepów, specjaliści uspokajają. – Nowoczesne urządzenia wspierają sprzedawców, jednak wciąż to ludzie są podstawą handlu. Potwierdzają to zeszłoroczne badania The State of Customer Service Report. To jakość obsługi klienta jest obecnie wskazywana przez konsumentów jako kluczowy czynnik, który buduje lojalność wobec danego sklepu. – tłumaczy Bogdan Łukasik, szef rady nadzorczej Modern-Expo Group.

Ekspert wskazuje, że prezentowane zastosowania nie tylko ułatwiają zakupy konsumentom, ale również są produktami usprawniającymi pracę sklepu. Spersonalizowana obsługa to w dzisiejszych czasach element budowania przewagi konkurencyjnej. Wskazują na to zarówno konsumenci (69 proc. badanych The State of Customer Service Report), jak i odbiorcy B2B (82 proc.). Podczas pobytu w sklepie liczymy na pomoc obsługi i bardzo cenimy sobie możliwość interakcji z drugim człowiekiem. Dzisiejsze technologie ułatwiają zakupy, jednak jeszcze wiele lat nie będą stanowić skutecznego zastępstwa w tym aspekcie. Ich głównym zadaniem jest usprawnienie procesu zakupów, zarówno dla klienta, jak i pracownika sklepu. – dodaje Łukasik.

Na konferencji zostanie zaprezentowane najnowsze rozwiązanie, proponowane detalistom przez Modern Expo – inteligentna półka, która dzięki wbudowanym modułom elektronicznym daje możliwość kontrolowania ilości produktów, które znajdują się w danym punkcie sprzedaży. W momencie, gdy w danym sklepie liczba towarów spadnie poniżej określonego wcześniej minimum, informacja na temat braku zostaje wysłana bezpośrednio do osoby odpowiedzialnej za uzupełnianie towarów. Produkt został zgłoszony do realizowanego w ramach targu RetailShow konkursu „Innowacje handlu”, który prezentuje najlepsze rozwiązania dla handlu detalicznego.

Dostawa wyrobów stalowych wraz z usługą malowania – problem z VAT

Podatnicy VAT często mają problem z określeniem, czy świadczona przez nich usługa stanowi jedno kompleksowe świadczenie opodatkowane całościowo jedną stawką podatku. W wielu przypadkach zastanawiają się, czy nie powinni rozdzielać usługi na odrębne czynności, które indywidualnie będą podlegały różnym stawkom VAT. Remedium na niejasne przepisy, jak również zmieniające się orzecznictwo, może być wystąpienie o wiążącą interpretację prawa podatkowego.

Ustawodawca nie nadąża za rzeczywistością

Robert Nogacki Kancelaria Prawna Skarbiec
Robert Nogacki -Kancelaria Prawna Skarbiec

Przepisy obszernej i często zmieniającej się ustawy o podatku od towarów i usług (VAT) nie regulują w jasny sposób problematyki świadczeń kompleksowych. Podatnicy niejednokrotnie zastanawiają się nad tym, czy usługa transportu, której towarzyszą dodatkowo inne czynności takie jak załadunek czy ważenie przewożonego towaru, jest jednym złożonym świadczeniem, czy może jednak towarzyszące jej czynności należy opodatkować osobno, każdorazowo stosując inną stawkę VAT. Nie znajdując odpowiedzi na nurtujące ich pytania w przepisach, przedsiębiorcy często zwracali się z zapytaniami do organów podatkowych, które najczęściej odsyłały ich do klasyfikacji statystycznej PKWiU. Jej lektura również w większości przypadków nie przynosiła rozwiązania problemu. Zdaniem resortu finansów klasyfikacją powinny być objęte czynności będące końcowym efektem działalności podatnika, bez sztucznego w wielu przypadkach rozbijania usługi na oddzielne czynności. Przepisy wykonawcze dotyczące PKWiU stanowią z kolei, że w sytuacji, gdy daną usługę złożoną z kombinacji szeregu czynności można zaliczyć do dwóch lub kilku grup, to należy zaklasyfikować ją tak, jakby składała się z usługi, która nadaje całości zasadniczy charakter. Brak precyzyjnego uregulowania problemu w ustawie o VAT oraz niejednolite orzecznictwo, zarówno organów podatkowych, jak i sądów administracyjnych, w dalszym ciągu nie daje podatnikom pewności, czy dokonywane przez nich rozliczenia są prawidłowe. Brak jasnych wskazówek w tym zakresie dostrzega się również w przepisach unijnych, a mimo to również na szczeblu wspólnotowym nie doczekaliśmy się jak dotąd zmian legislacyjnych, ani też wyjaśnienia problematycznej kwestii na gruncie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Razem, osobno, a może jeszcze z odwrotnym obciążeniem?

Pewien podatnik powziął wątpliwości co do tego, jak właściwie klasyfikować dla potrzeb podatku od towarów i usług prowadzoną działalność gospodarczą, polegającą na dostawie elementów i konstrukcji stalowych (głównie słupów energetycznych). Nie dysponując specjalistycznym sprzętem oraz pracownikami posiadającymi odpowiednie uprawnienia, nabywał usługę malowania słupów dostarczanych przez siebie w ramach swojej działalności od zewnętrznych podmiotów – podatników VAT. W rezultacie powziął wątpliwość, czy z punktu widzenia VAT powinien uznać całą wykonywaną przez siebie usługę za jedno złożone świadczenie, czy może raczej odrębnie zaklasyfikować dokonywaną przez siebie dostawę konstrukcji stalowych, a niezależnie usługę malowania. W uzasadnieniu złożonego przez siebie wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej podatnik uznał, że tę ostatnią usługę dla potrzeb VAT należy rozliczyć osobno, za czym przemawia m.in. fakt, iż jej cena jest wyodrębniona na zamówieniu, a ponadto usługa może być wykonana dopiero po zmontowaniu poszczególnych części konstrukcji. Usługa malowania zdaniem podatnika nie jest ściśle związana z dokonywaną przez niego dostawą elementów stalowych, może stanowić świadczenie odrębne i w żadnym razie nie oznacza „sztucznego” podziału usługi. Dodatkowo w ocenie wnioskodawcy powinna być ona w tym przypadku objęta mechanizmem tzw. „odwrotnego obciążenia”. Podatnik działa bowiem w tym przypadku jako podwykonawca, co w świetle przepisów ustawy o VAT oznacza, że rozliczenia podatku powinien dokonać nabywca usługi.

Fiskus interpretuje przepisy tak jak mu wygodnie

W interpretacji indywidualnej z dnia 13 kwietnia 2018 r., 0111-KDIB3-1.4012.114.2018.1.BW, Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko podatnika za nieprawidłowe, stwierdzając, że dostawa konstrukcji stalowych wraz z usługą ich malowania stanowi tylko jedno świadczenie. Malowanie w tym przypadku to jedynie element pomocniczy dla dostawy elementu stalowego, gdyż nabywca oczekuje dostawy gotowej, a tym samym już pomalowanej konstrukcji. Zdaniem organu na gruncie przepisów o VAT całe świadczenie zaklasyfikować należy jako jedną dostawę konstrukcji stalowej pomalowanej, do której nie będą miały zastosowania przepisy o „odwrotnym obciążeniu”, a wnioskodawca będzie zobowiązany do rozliczenia podatku od towarów i usług z tego tytułu na zasadach ogólnych.

Powyższa interpretacja jest przykładem na to, że brak precyzyjnych przepisów fiskus chętnie wykorzystuje na swoją korzyść, a wyrażona w Ordynacji podatkowej zasada rozstrzygania niedających się usunąć wątpliwości na korzyść podatnika pozostaje jedynie piękną deklaracją. Warto zwrócić uwagę, że organy podatkowe, interpretując przepisy dotyczące opodatkowania świadczeń kompleksowych, przyjmują punkt widzenia zgodny z interesem fiskalnym Skarbu Państwa, a niekoniecznie z zasadami logiki. Wystarczy wspomnieć o licznych sytuacjach, gdzie podatnicy, dostarczając w ramach swojej działalności określony towar, często dokonywali również na rzecz swoich kontrahentów odsprzedaży usług transportu, traktując je jako nieodłączny element jednego świadczenia w postaci dostawy towaru. Wówczas fiskus nakazywał im oddzielnie opodatkować VAT odsprzedaż usług, co oczywiście wiązało się z tym, że niejednokrotnie objęte były one wyższą stawką podatku niż towar będący przedmiotem tego transportu. Z kolei w sytuacji, gdy podatnik tylko zapytał o możliwość zastosowania mechanizmu „odwrotnego obciążenia” urzędnicy „stanęli na głowie”, aby uzasadnić, że w tym przypadku o żadnych odrębnych świadczeniach nie ma mowy, a całą tym razem kompleksową usługę należy obciążyć możliwie najwyższą daniną. Intencje fiskusa są zatem nietrudne do odgadnięcia, sztuką jest natomiast umiejętnie się z nimi zmierzyć, podejmując dyskusję z twierdzeniami organów. Merytoryczna wiedza i trafne argumenty to niewątpliwie środki do celu, jakim jest uzyskanie pomyślnego rozstrzygnięcia. Pamiętajmy, że interpretacja indywidualna chroni stosującego się do niej podatnika, a zastosowanie się do niej nie może mu szkodzić. Występując o takie wiążące stanowisko, przedsiębiorca może zatem istotnie zabezpieczyć swoje interesy, zważywszy na to, iż orzecznictwo organów podatkowych i sądów administracyjnych, nie wspominając już o zmieniających się jak w kalejdoskopie przepisach, zdecydowanie nie należy do stabilnych i przewidywalnych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Skriware zwycięzcą międzynarodowego konkursu Fujitsu Forum Startup Award 2018

Skriware, polski dostawca rozwiązań edukacyjnych opartych o technologię druku 3D, zwyciężył w prestiżowym konkursie Fujitsu Forum Startup Award 2018. Swoje rozwiązanie przedstawiciele Skriware zaprezentowali w Monachium przed 12-tysięczną publicznością składającą się z partnerów i klientów firmy Fujitsu.

Skriware FujitsuKonkurs organizowany był w ramach Fujitsu World Tour – cyklicznego wydarzenia, które co roku gromadzi łącznie kilkanaście tysięcy pasjonatów technologii i przedstawicieli świata biznesu. Tegoroczna edycja organizowana była pod hasłem „Human Centric Innovation: Co-creation for Success”. Ambicją organizatorów Fujitsu Forum Startup Award było umożliwienie klientom japońskiego koncernu współpracy ze środowiskiem startupowym oraz stworzenie dla obydwu stron przyjaznego środowiska wymiany idei, planów i doświadczeń w zakresie biznesu i nowych technologii. Podczas wydarzenia zamykającego trasę, pięcioro finalistów wyłonionych podczas regionalnych konkursów miało tylko kilka minut na zaprezentowanie swoich rozwiązań i przekonanie zgromadzonej publiczności o potencjale swoich innowacji. Głosami publicznościopuścił scenę z nagrodą dla najlepszego startupu, pokonując spółki takie jak: CardioID Technologies z Portugalii, szwedzki SmartX, belgijski n-Auth oraz Storro z Holandii.

Zwieńczenie intensywnego roku

Skriware2Założona z końcem 2015 roku warszawska spółka Skriware konsekwentnie umacnia swoją pozycję na globalnym rynku technologii edukacyjnych. W połowie 2018 roku, startup pozyskał 4,5 mln zł dofinansowania od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) na doskonalenie ekosystemu uczącego dzieci robotyki, programowania i druku 3D. W ostatnich miesiącach firma otrzymała także finansowanie prywatne z polskiego funduszu Infini, opiewające na kwotę 1 mln zł.

Choć produkty Skriware, póki co są dostępne wyłącznie dla sektora edukacji, startup w minionym roku podjął owocne współprace zarówno w Polsce, jak i za granicą. Na terenie Polski rozwiązanie Skriware zostało zaimplementowane między innymi w American School of Warsaw, niepublicznym liceum Akademeia, Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 5 w Krośnie, czy w pięciu placówkach w województwie śląskim i pomorskim[1], które Jastrzębska Spółka Węglowa wyposażyła w produkty Skriware. Poza tym, pracownie robotyczne Skriware można znaleźć w placówkach edukacyjnych z różnych zakątków świata, między innymi w indonezyjskim Koding Next czy dubajskim Repton School.

[1] Placówki w Knurowie, Ornontowicach, Gdańsku i Jastrzębiu-Zdroju.

Giełdowy Indeks Produkcji spadł o 9.26% Czeka nas przemysłowy Armagedon?

Październikowy odczyt Giełdowego Indeksu Produkcji na poziomie 858.36 punktów oznacza miesięczny spadek o 9.26%. Zdaniem ekspertów winy takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się w mizernej sytuacji na GPW oraz nieciekawych nastrojach w europejskim przemyśle, które pogarszają się podobnie, jak w innych regionach świata.

Dotkliwe spadki na akcjach największych polskich producentów to zła wiadomość dla inwestorów. Aż 3 na 4 spółki z GIP60 w październiku straciły na wartości rynkowej, a jedna trzecia straciła więcej niż 10%. Rekordziści tego katastrofalnego załamania stracili więcej niż 20 proc. Z tak druzgocącym wynikiem miniony miesiąc zamknęło aż 7 producentów. Jakby tego było mało, tylko jedna spółka zanotowała wzrost wartości rynkowej przekraczający 10%. To był najtrudniejszy miesiąc dla polskich producentów przemysłowych od powstania Giełdowego Indeksu Produkcji, czyli od początku 2016 roku.

Chemia traci najwięcej

Nie sposób znaleźć branżę, w której średnia stopa zwrotu w październiku byłaby wyższa od zera. Najmniej straciły spółki z branży spożywczej (średnio -1.3% m/m), z przemysłu lekkiego (-2.0% m/m) i farmaceutycznego (-3.3% m/m). Na drugim biegunie znalazły się firmy z branży motoryzacyjnej (-15.6% m/m), chemicznej (-14.1% m/m) i projektanci/dystrybutorzy odzieży (-12.5% m/m). Liderem spadków wśród spółek motoryzacyjnych okazał się URSUS (-33.68% m/m). W przypadku projektantów był nim producent obuwia CCC (-24.09% m/m). W branży chemicznej tymczasem niekorzystna koniunktura wpłynęła na firmy podobnie. ZAKŁADY CHEMICZNE POLICE straciły 22.99% m/m, ZAKŁADY AZOTOWE PUŁAWY spadły o 20% m/m, a GRUPA AZOTY w trakcie ostatniego miesiąca straciła 18.04% swojej wartości rynkowej.

Październikowe problemy branży chemicznej (WIG-CHEMIA spadł w tym czasie o 14%) nie zaskakują obserwatorów rynku. Indeks WIG-Chemia jest bowiem najsłabszym indeksem sektorowym bieżącego roku. Obecnie kapitalizacja spółek chemicznych jest niemal połowę niżej niż w styczniu, co oznacza korektę praktycznie całego wzrostu wypracowanego w ciągu ostatnich pięciu lat. – Ryzyka związane z rosnącymi cenami surowców i energii to główne czynniki, które wpływają na przecenę firm z tego sektora, szczególnie w ostatnim czasie. Słabnący popyt zagraniczny to dla nich kolejna przeszkoda, której nie potrafią przeskoczyć – wyjaśnia Maciej Zaręba z firmy DSR, współtwórca Giełdowego Indeksu Produkcji.

Znaczne spadki zaobserwowano również w branży odzieżowej (WIG-ODZIEZ -13.9% m/m) i farmaceutycznej (WIG-LEKI -10.3% m/m). W przypadku spółek farmaceutycznych zdecydowanie lepiej radziły sobie te z przewagą kapitału polskiego. Mimo ogólnie nienajlepszych nastrojów na GPW, niektóre branże w październiku osiągnęły przyzwoite wyniki: WIG-ENERGIA (+4.8% m/m) głównie za sprawą sygnałów o dopuszczeniu do wzrostu cen energii przez rząd, ale także WIG-BUDOWNICTWO (+4.4% m/m) i WIG-INFORMATYKA (1.8% m/m).

Ropczyce z pierwszym miejscem na podium

Zwycięzcą październikowego rankingu GIP60 została firma ROPCZYCE, która jako jedyna zanotowała miesięczny wzrost wartości rynkowej przekraczający 10%, a dokładnie 10.73% m/m. Drugie miejsce przypadło firmie COCCODRILLO za wzrost wartości o 9.71% m/m. Na trzecim miejscu uplasował się BIOTON, który notuje już szóste podium GIP60 w tym roku. Tym razem było to możliwe za sprawą miesięcznego wzrostu wartości rynkowej o 6.45%. BIOTON jest pierwszą spółką w historii indeksu, która z tak niskim wzrostem dostała się na podium tego rankingu.

W przypadku ROPCZYC najważniejszą rolę w dobrej ocenie akcji odegrały wyniki finansowe za trzeci kwartał. Wzrost przychodów o ponad 35% r/r i wzrost zysków (operacyjnego o 164% r/r i netto o 78% r/r), to główne bodźce odpowiadające za przyzwoity wynik firmy w jak na razie najtrudniejszym miesiącu na GPW w tym roku.

Z kolei COCCODRILLO w połowie miesiąca zaanonsowała zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, na którym akcjonariusze zdecydują o możliwości przeprowadzenia skupu akcji własnych za maksymalnie 3 mln zł. Przekonanie zarządu o niedoszacowaniu cen akcji zostało pozytywnie odebrane przez rynek, co przełożyło się na skuteczną obronę przed październikową korektą.

Pogorszenie nastrojów w przemyśle

Wyniki badań wskaźnika PMI w 28 krajach nie pozostawiają złudzeń. Aż w 17 przypadkach zanotowano spadek nastrojów w przemyśle. Jeszcze we wrześniu poniżej granicznej wartości 50 punktów plasowały się tylko Turcja (42.7) i Birma (47.5), a w październiku dołączyły do nich: Malezja (49.2), Tajwan (48.7), Tajlandia (48.9) i Włochy (49.2). Łyżką dziegciu w beczce miodu jest fakt, że większość tych gospodarek pochodzi z Azji Wschodniej – regionu, którego największe państwa zanotowały poprawę nastroju. W Chinach PMI wzrósł z 50 do 50.1, w Japonii z 52.5 do 52.9, a w Indiach z 52.2 do 53.1.

Tymczasem koniunktura w europejskim przemyśle budzi większe obawy ekspertów. Wskaźnik PMI obliczony dla całej strefy EURO spadł z 53.2 do 52 punktów. Przyczyniły się do tego wszystkie państwa Starego Kontynentu – żadnemu z nich w październiku nie udało się poprawić swojego wyniku. Zanotowano natomiast spore pogorszenie nastrojów – największe w Holandii, gdzie PMI spadł z 59.8 do 57.1 (-4.5% m/m). W Niemczech wskaźnik ten spadł z 53.7 do 52.2 (-2.8% m/m), a we Francji z 52.5 do 51.2 (-2.5% m/m).

Eksport hamulcem polskiego przemysłu

W porównaniu z zachodnimi sąsiadami, spadek polskiego PMI z 50.5 pkt we wrześniu do 50.4 pkt w październiku (-0.2% m/m) można uznać za symboliczny.

Rosnąca stagnacja na polskim rynku to wynik m.in. pierwszego od ponad pięciu lat spadku zatrudnienia oraz trzeciego z rzędu spadku liczby nowych zamówień eksportowych. Nie wszystkie sygnały płynące z październikowych badań były niekorzystne. Do pozytywnych można zaliczyć ogólny wzrost nowych zamówień, minimalny wzrost produkcji i podtrzymanie ponad czteroletniej serii odczytów PMI powyżej 50 punktów.

Niemniej, sytuacja zarówno w globalnym, jak i europejskim przemyśle pogarsza się od kilku miesięcy, a coraz więcej sygnałów płynących z rynku wskazuje, że mamy do czynienia z czymś więcej, niż korektą długiego okresu prosperity. Istnieją dobrze uzasadnione obawy, że może to być początek dłuższego, niekorzystnego trendu. Nie dziwi więc fakt, że w takiej atmosferze ceny akcji polskich producentów lecą w dół. – To bardzo prawdopodobne, że wartość rynkowa niektórych spółek spadnie poniżej ich wartości księgowej. Takie sytuacje zdarzają się coraz częsciej – ostrzega Maciej Zaręba i dodaje, że taka sytuacja może być dobrą okazją inwestycyjną, jeśli przemysł niebawem powróci na drogę wzrostu. – Niestety, mniej optymistyczny scenariusz jest dużo bardziej prawdopodobny. Zakłada on, że ceny akcji producentów nie odbiją się tak szybko. Wiele zależy od tego, czy poszczególne firmy dobrze wykorzystały minioną koniunkturę. Czy przy dobrych wiatrach dokonywały inwestycji np. zwiększających ich produktywność – utrzymuje ekspert.

FED bez zmian. Kurs dolara w górę

Spowolnienie aktywności gospodarczej w Europie będzie ograniczać potencjał do wzrostu rentowności obligacji. Pomimo wyraźnego umocnienia dolara do euro kurs EUR/PLN nadal spadał, testując już wsparcie na 4,275.

Rynek walutowy i stopy procentowej

W czwartek najważniejszym wydarzeniem na rynkach było decyzyjne posiedzenie Fed-u. Perspektywy gospodarki nakreślone w komunikacie nie odbiegały istotnie od wydźwięku wrześniowego posiedzenia, z inflacją pozostającą w pobliżu dwóch procent, spadkiem bezrobocia i „w zasadzie zrównoważonymi” ryzykami dla wzrostu. Choć zarówno decyzja FOMC o pozostawieniu stóp bez zmian, jak i treść komunikatu nie powinny być zaskoczeniem dla rynku, to jednak dolara umocnił się. Kurs EUR/USD zszedł do 1,135. Dolar zyskiwał już podczas sesji europejskie odrabiając straty poniesienie w reakcji na wstępny wynik wyborów w USA. Wsparciem dla amerykańskiej waluty nadal pozostaje też słabnąca aktywność gospodarcza w Europie oraz niepewność, co do rozwoju sytuacji we Włoszech, po tym jak na rynek trafiły informacje, że KE może rozpocząć procedurę przeciwko Rzymowi, jeżeli ten do 13 listopada nie wniesie poprawek do przyszłorocznego projektu budżetu. We wrześniu gospodarka Niemiec odnotowała zaskakujący spadek sprzedaży eksportowej (-0,8% m/m wobec +0,3% oczekiwanych). Najwyraźniej w wynik uderzyło połączenie spowalniającego handlu światowego oraz czynniki tymczasowe w postaci nowych norm emisji spalin dla samochodów. Słaba końcówka kwartału może więc sygnalizować pierwszą od ponad trzech lat stagnację gospodarki niemieckiej. Zakładając nawet, że problemy niemieckiego przemysku okażą się przejściowe, to według kilku instytutów ekonomicznych w III kw. PKB kraju może zanotować nawet spadek względem poprzedniego okresu. Niemniej czwartkowe komentarze M.Draghiego nie były nasycone zbytnim pesymizmem. W ocenie prezesa EBC gospodarka strefy euro będzie się nadal rozwijać, choć ryzyka, począwszy od konfliktów handlowych po wysokie ceny aktywów zwiększają się. Dla polskiej gospodarki koniunktura u naszych czołowych partnerów handlowych to jeden z kluczowych parametrów. Słabsze dane z Niemiec i silniejszy dolar początkowo lekko podbijały notowania kursu EUR/PLN. Skala osłabienia złotego nie była jednak istotna (do 4,296) i jeszcze podczas sesji europejskiej para zawróciła, kończąc dzień w okolicach 4,275.

Czwartek na polskim rynku stopy procentowej przyniósł wzrosty rentowności papierów, zwłaszcza z dłuższego końca krzywej dochodowości. Notowania obligacji w sektorze 5-letnim przekroczyły 2,50%, natomiast w 10-letnim 3,25%. Pomimo bardzo gołębiego nastawienia przedstawionego na środowym posiedzeniu RPP, zasadniczy wzrost inflacji w przyszłym roku widziany w prognozach NBP mógłby również skutkować przesunięciem się wyżej krzywej dochodowości również w 2019 roku. Mocniejsze wzrosty inflacji widziane są w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie na Węgrzech wskaźnik CPI okazał się wyższy od oczekiwań i przyspieszył w październiku do 3,8% r/r z 3,6% we wrześniu. Inflacja na Węgrzech jest obecnie zdecydowanie wyższa niż w Polsce, co przekłada się również na notowania instrumentów dłużnych, gdzie spread węgierskich papierów nad polskimi przekracza 40pb w sektorze 10-letnim. Ruch w górę polskiej krzywej dochodowości powinien być jednak ograniczony, na co wpływ może mieć osłabienie tempa aktywności gospodarczej w drugiej połowie 2018 roku. Ostatnia publikacja PKB ze strefy euro okazała się negatywna, podobnie jak dane handlowe czy przemysłowe z Niemiec. Dlatego publikowany w przyszłym tygodniu wzrost polskiego PKB za trzeci kwartał nie powinien dostarczyć paliwa do dalszego wzrostu rentowności polskich obligacji.

Wykres dnia: Węgierska inflacja na poziomie 3,8% r/r zdecydowanie przewyższa polską (1,7%), co przyczynia się do rozszerzenia spreadu węgierskich papierów nad polskimi.

Węgierska inflacja na poziomie
Źródło: Thomson Reuters

Autorzy / Źródło: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek / PKO Bank Polski

Santander Bank Polska S.A. finalizuje przejęcie wydzielonej części działalności Deutsche Bank Polska S.A.

9 listopada 2018 r. Krajowy Rejestr Sądowy wpisał podwyższenie kapitału zakładowego Santander Bank Polska S.A. w związku z podziałem Deutsche Bank Polska S.A. Oznacza to, że wydzielona cześć Deutsche Bank Polska została prawnie włączona do Santander Bank Polska. Dziś rozpocznie się proces włączenia operacyjnego, czyli przeniesienia produktów klientów detalicznych, private banking i biznesowych do systemów Santander Bank Polska.

Rejestracja w KRS finalizuje formalny etap włączenia, który rozpoczął się już w grudniu 2017 r. Do Santander Bank Polska dołączy prawie 400 tys. klientów detalicznych, private banking oraz biznesowych, włączone zostanie także 113 placówek.

Włączenie wydzielonej części Deutsche Bank Polska to kolejny krok w umacnianiu naszej pozycji rynkowej. Mam nadzieję, że marka Santander, która jest symbolem siły i poczucia bezpieczeństwa dla ponad 140 milionów klientów w skali globalnej, da naszym nowym klientom poczucie przynależności do jednej z najsilniejszych i najbardziej stabilnych grup finansowych na świecie. Zapewniam również, że utrzymując dotychczasowe przewagi, będziemy wyznaczać kolejne najwyższe standardy na rynku usług finansowych w Polsce – powiedział Gerry Byrne, Przewodniczący Rady Nadzorczej Santander Bank Polska.

Santander Bank Polska wstąpił we wszystkie prawa i obowiązki wydzielonej części Deutsche Bank Polska, przejmując bankowość detaliczną, w tym private banking, business banking obejmujący Małe i Średnie Przedsiębiorstwa, a także sieć placówek, agentów, pośredników i partnerów oraz dom maklerski DB Securities S.A., który zmieni nazwę na Santander Securities S.A.

Michał Gajewski BZ WBK
Michał Gajewski

– Cieszę się, że za chwilę powitamy nowych klientów w naszym Banku. Dołącza do nas 1,7 tysiąca pracowników i prawie 400 tysięcy klientów, którym do dyspozycji oddamy pełną ofertę Santander Bank Polska. Naszą ambicją jest płynne przeprowadzenie klientów przez tę zmianę, z najwyższą dbałością o ich komfort i bezpieczeństwo. Wierzę, że nasza koncepcja „bankowania” oparta na innowacyjności i dopasowaniu do potrzeb klientów zyska ich uznanie i przyniesie satysfakcję z korzystania z naszych usług i produktów. – powiedział Michał Gajewski, Prezes Zarządu Santander Bank Polska.

Transakcja nie dotyczy Bankowości Inwestycyjnej i Korporacyjnej oraz Globalnej Bankowosci Transakcyjnej, a także portfela walutowych produktów kredytowych, zabezpieczonych hipoteką, które będą obsługiwane przez Deutsche Bank Polska. Ich bezpłatna spłata będzie jednak możliwa z rachunków przeniesionych do
Santander Bank Polska.

Zgodnie z warunkami transakcji wszystkie umowy zawarte z klientami pozostają w mocy, bez konieczności podpisywania dodatkowych aneksów. Nie zmienią się również numery rachunków bankowych, terminy ważności kart oraz numery PIN, a także oprocentowanie zawartych lokat i kredytów. Po migracji danych klienci wydzielonej części Deutsche Bank Polska będą mogli korzystać z systemów bankowości elektronicznej
Santander Bank Polska. Aktywacja dostępu do usług bankowości internetowej będzie możliwa za pośrednictwem dotychczasowej usługi bankowości elektronicznej Deutsche Bank Polska.

Dziś banki rozpoczynają pracę nad przeniesieniem danych.

Dla klientów wydzielonej części Deutsche Bank Polska oznacza to:

  • 9 listopada 2018 r. dotychczasowe Oddziały Deutsche Bank Polska S.A zostaną zamknięte o godzinie 15.00, a o godzinie 18:00 nastąpi wyłączenie systemu db easyNET/db powerNET.
  • Warunkiem realizacji przelewów zewnętrznych w usługach bankowości elektronicznej w tym dniu będzie zlecenie ich do godz. 15:00
  • W weekend 10-11 listopada 2018 r. nie będzie dostępu do usług bankowości elektronicznej
    Deutsche Bank Polska S.A.
  • W tych dniach klienci będą mogli swobodnie płacić kartami i korzystać z bankomatów.
  • Od 12 listopada 2018 r.:
  • nie będzie możliwości realizacji transakcji w db easyNET/db powerNet. Natomiast od tego momentu klienci wydzielonej części Deutsche Bank Polska będą mogli samodzielnie przenieść się z usługi
    db easyNET/db powerNET do bankowości internetowej i mobilnej Santander Bank Polska. Dyspozycje będzie można złożyć od razu po pierwszym zalogowaniu (np. przelewy).
  • oddziały Deutsche Bank Polska S.A. będą otwarte pod szyldem Santander Bank Polska S.A.

Dla Klientów Santander Bank Polska oznacza to:

  • od piątku 9 listopada od godziny 20.00 do 11 listopada do godziny 20.00 nie będzie możliwości korzystania z iBiznes24
  • W sobotę, 10 listopada, od 0.00 do 7.30 bankowość internetowa Santander Internet, MiniFirma oraz Moja Firma Plus będą niedostępne. Od godziny 7.30 do 23.59 w bankowości internetowej klienci będą mogli sprawdzić saldo i historię swoich produktów. W niedzielę, 11 listopada w godzinach 0.00-20.00 bankowość internetowa będzie niedostępna.
  • Aplikacja Santander mobile nie będzie działać od soboty, od godziny 0.00 do niedzieli – do godziny 20.00

W całym okresie trwania prac technicznych będą działały transakcje kartami płatniczymi w sklepach
i bankomatach.

Cena ropy leci w dół. Amerykanie nie ruszyli stóp

Amerykański odpowiednik RPP nie zmienił wczoraj stóp procentowych. Ropa straciła w ciągu miesiąca ponad 15% na wartości. KE podtrzymuje dobre prognozy dla Polski.

Amerykanie nie ruszyli stóp procentowych

FOMC czyli federalna komisja otwartego rynku nie zmieniła na wczorajszym posiedzeniu stóp procentowych. Takich zmian w USA przeważnie dokonuje się bowiem na posiedzeniach kończących kwartał. Na grudniową podwyżkę jest obecnie delikatnie ponad 75% szans. Po samej decyzji inwestorzy ponownie zaczęli kupować dolara umacniając go względem innych walut. Jest to o tyle dziwna reakcja rynków, że pomimo wspomnianej prawidłowości i tak wczoraj część analityków przepowiadało podwyżkę stóp. Skoro spodziewali się wzrostu a nie nastąpił powinni oni raczej sprzedawać dolara, ale najwyraźniej ostatnio przez słabość Europy każde dane są dobre dla dolara.

Rekordowe spadki ropy

Jeszcze na początku listopada czarne złoto przebijało poziomy 85 dolarów, a wielu analityków zastanawiało się ile nam jeszcze zostało czasu zanim zobaczymy trójcyfrowe poziomy cen. Miesiąc od tych wydarzeń baryłka ropy naftowej jest już 15 dolarów tańsza i nie wiadomo kiedy zakończą się spadki. W weekend odbędzie się posiedzenie OPEC, które najprawdopodobniej zareaguje na obecną sytuację. Pomimo obowiązujących restrykcji an Iran tak dużo ważnych państw otrzymało wyłączenia, że irańska ropa dalej trafia dużymi partiami na rynki. Spadki cen ropy nie pozostały neutralne dla walut krajów wydobywających ropę. Dobrym przykładem jest Rosja, której rubel długo opierał się spadkom, ale od początku tego tygodnia wyraźnie spada.

Komisja Europejska o polskiej gospodarce

Pomimo słabszych danych napływających z wielu stron na temat kondycji Polski specjaliści KE nie zmienili prognoz na 2019 rok. Wciąż uważają, że polska gospodarka zwolni, ale to samo dotyczy generalnie naszego regionu. Jest to dobry sygnał dla złotego na przyszłość.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – inflacja producencka,
  • 16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Zmiany w zarządzie Grupy Atlas

W dniu 31 października 2018 r., zgodnie z decyzją Rady Nadzorczej, Prezesem Zarządu Grupy Atlas mianowany został Paweł Kisiel, dotychczasowy członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu. Jednocześnie na członka zarządu powołano Piotra Grzelaka, zarządzającego wcześniej spółką i marką FOX Dekorator.

Paweł Kisiel – Prezes Zarządu Grupy Atlas

Paweł Kisiel – Prezes Zarządu Grupy Atlas
Paweł Kisiel – Prezes Zarządu Grupy Atlas

Paweł Kisiel zawodowo związany jest z Grupą Atlas od 2006 roku. Jako prezes zarządu wchodzącej w skład Grupy spółki Sped Partner zajmującej się krajowymi i międzynarodowymi usługami spedycyjnymi, był odpowiedzialny za jej restrukturyzację. Następnie, jako wiceprezes zarządu należących do Grupy spółek Izohan i Izolmat, aktywnie uczestniczył w procesach ich reorganizacji i łączenia oraz akwizycji marki Nexler. W czerwcu 2014 roku został powołany na stanowisko członka zarządu Grupy Atlas ds. marketingu i sprzedaży.

Paweł Kisiel jest absolwentem Wydziału Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej oraz prestiżowego programu MBA Oxford Brookes University. Doświadczenie zawodowe zdobywał realizując projekty restrukturyzacyjne i konsolidacyjne m.in. w Servisco, DHL, Trans Universal Poland S.A oraz CJ International Sp. z o.o.

Piotr Grzelak – członek zarządu Grupy Atlas

Piotr Grzelak – członek zarządu Grupy Atlas
Piotr Grzelak – członek zarządu Grupy Atlas

Piotr Grzelak z Atlasem związał się jeszcze jako student Wydziału Chemicznego Politechniki Łódzkiej. Studia na tym wydziale ukończył w roku 2007, a w 2008 roku odbył także podyplomowe studia menedżerskie w Szkole Głównej Handlowej. W trakcie swojej dotychczasowej kariery zawodowej w Atlasie pracował m.in. w Laboratorium Badawczo- Rozwojowym. Kolejne etapy jego rozwoju zawodowego związane były z działaniami marketingowymi i sprzedażowymi. Od roku 2013, jako członek zarządu, kierował włączonym do Grupy Atlas przedsiębiorstwem
FOX sp. z o.o. Po całkowitym przejęciu tej spółki przez Atlas w roku 2016, odpowiadał za segment produktów dekoracyjnych pod marką FOX.

Bez czasu na odpoczynek

Rajd ulgi po wyborach do Kongresu USA okazał się przejściowy, a temat słabości USD odchodzi w zapomnienie pod pretekstem niezmienionego komunikatu FOMC. Sentyment jest kruchy i żaden ruch nie będzie trwały, jeśli nie będzie systematycznie pobudzany impulsami. Piątek jest dniem odwrotu przed weekendem.

Wydźwięk komunikatu FOMC był zgodny z oczekiwaniami, stąd nie do końca przekonuje mnie, że był to istotny powód dla aprecjacji USD. Zmiany w treści dokumentu były minimalne z wyróżnieniem spowolnienia w inwestycjach przedsiębiorstw, co jednak było spodziewane po imponujących wynikach z poprzednich kwartałów. W gospodarce USA wszystko idzie zgodnie z planem w stronę kolejnej podwyżki stóp procentowych w grudniu i następnych (dwóch/trzech?) w przyszłym roku. Nie dziwi mnie, że FOMC całkowicie pominął kwestię październikowej wyprzedaży na rynku akcji, więc dla mnie nie jest to jastrzębi sygnał. Mimo przeceny, ostatni tydzień był raczej spokojny na rynkach, co zapewne utwierdziło członków Fed w przekonaniu, że nie ma jeszcze powodu do podnoszenia obaw. Mogłoby to tylko zaszkodzić, gdyż zbudowałoby przekonanie, że jeśli Fed sie martwi, to my powinniśmy się martwić podwójnie.

USD jest jednak silniejszy, gdyż najzwyczajniej nie miał gdzie indziej iść. Rynek, odsuwając na bok czynnik ryzyka w postaci wyborów do Kongresu USA, zanotował chwilowy rajd ulgi, ale do jego podtrzymania potrzeba systematycznej dostawy świeżego paliwa. Tego nie było, co dla inwestorów obawiających się niespodzianki czyhającej za każdym rogiem, oznaczało prędkiego spieniężania zysków. Tak niestety wygląda handel w 2018 r. – ciesz się i korzystaj z rajdu, ale nie wahaj się uciekać, kiedy wyczuwasz wytracanie pędu.
Perspektywa weekendu wspiera podejmowanie decyzji o zamykaniu pozycji długich w ryzykownych aktywach (akcje, AUD, NZD, itd.). Determinacja FOMC w dążeniu do kolejnych podwyżek jest tylko pretekstem, który przyspiesza odwrót. Dodatkowo w poniedziałek w USA będzie obchodzony Dzień Weterana i mało kto lubi zostawić żyjące pozycje na całe trzy dni. Ot, takie techniczne niuanse.

Ogólnie staram się nie wyciągać pochopnych wniosków z ostatnich godzin, tj. wciąż zakładam, że koniec roku będzie dobry dla apetytu na ryzyko, ale inwestorom brakuje zaufania, że nic złego już się nie przydarzy. Trudno będzie przełamać niechęć do podejmowania ryzyka, ale osobiście naprawdę uważam, że Włochy, Brexit, wojny handlowe i Fed nie są wielkimi problemami zagrażającymi globalnemu ożywieniu. Po prostu potrzeba kilku pozytywnych informacji i wrócimy na tory pozytywnego myślenia. Opieram się na przeczuciu i analizie sentymentu, gdyż fundamenty zostały odrzucone w kąt i obsiadają kurzem.

Dziś w kalendarzu uwagę przyciągać będą dane z Wielkiej Brytanii, nawet jeśli stanowią tylko tło dla debaty o przyszłości Brexitu. Z danymi o produkcji wiąże się ryzyko słabszego odczytu pod wpływem doniesień o gorszej postawie sektora motoryzacyjnego we wrześniu. Nie powinno to jednak zagrozić dynamice PKB za III kw., która ma wzrosnąć do 0,6 proc. k/k z 0,4 proc. w II kw. Dobre dane będą sugerować wyjątkową odporność gospodarki pomimo niepewności związanej z Brexitem. Ale rynek funta zawsze obawia się brytyjskiej prasy weekendowej i trudno będzie przekonać do utrzymania długich pozycji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Elektromobilność w Europie. Polska nadal daleko w tyle

W III kwartale 2018 roku w Polsce zarejestrowano tylko 286 samochodów elektrycznych (zasilanych akumulatorem i hybrydy plug-in), co oznacza spadek o 12% r/r. Tym samym znaleźliśmy się w gronie 4 państw Unii Europejskiej, które zanotowały w tym segmencie zmniejszenie liczby rejestracji rok do roku – wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA. Eksperci Exact Systems zwracają uwagę, że nasz kraj wyróżnia się na tle Europy ponadrynkową dynamiką sprzedaży hybryd (Polska +51%, UE +37%) oraz przywiązaniem do silników diesla.        

Jacek Opala Exact Systems
Jacek Opala, dyrektor rozwoju sprzedaży w Exact Systems S.A.

– Spadek dynamiki sprzedaży aut z napędem elektrycznym został skompensowany dużym wzrostem wśród hybryd, który w III kwartale przekroczył 50% r/r. Z jednej strony jest to pozytywna wiadomość, z drugiej pokazuje, jak bardzo jest potrzebne wdrożenie programu, który skutecznie zachęci Polaków do inwestycji w auta elektryczne. Bariery w rozwoju elektromobilności na obecną chwilę są dwie – zbyt wysoka cena za nowe elektroauto oraz słabo rozwinięta infrastruktura do ładowania. Polacy zwracają uwagę na koszty eksploatacji i komfort podróży – stąd rosnące zainteresowanie hybrydami oraz niesłabnąca popularność diesli. Chociaż to alternatywne napędy są przyszłością, to jednak warto zauważyć, że producenci motoryzacyjni ulepszają silniki wysokoprężne tak, aby te spełniały coraz bardziej rygorystyczne normy unijne. Jak pokazuje niedawny raport ACEA, diesle najnowszej generacji, które w ciągu ostatniego roku uzyskały homologację Euro 6d-TEMP, osiągnęły podczas testów emisji wyniki znacznie poniżej progu NOx i emitują średnio o 85% mniej NOx niż auta Euro 5 – mówi Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems.

Polska hybrydowa, a nie elektromobilna?

W III kwartale br. zarejestrowano w Polsce 286 aut z napędem elektrycznym, z czego 132 to pojazdy w pełni elektryczne, a 154 hybrydy plug in – podaje ACEA. Uwagę zwraca fakt, iż w obu segmentach odnotowano spadki r/r, odpowiednio -4,3% oraz -18,1%. W tym okresie na polskie drogi wyjechało łącznie 7 554 aut z alternatywnym napędem (+18,2% r/r). Polacy nadal najchętniej wykładają pieniądze na klasyczne hybrydy, których kupili o ponad połowę więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (5 508 sztuk vs. 3 646 w IIIQ 2017 r.) Taki wolumen sprzedaży daje nam 6. miejsce wśród państw UE, za plecami Hiszpanii i Włoch, a przed m.in. Holandią, Finlandią, Belgią czy Szwecją.

Polska bastionem diesla

Z danych ACEA za III kwartał wynika, że w Polsce zwiększyła się liczba rejestracji aut z napędem benzynowym o 27,1% r/r oraz diesla o 4,3% r/r. Nasz kraj znalazł się wśród tylko 4 państw UE, w których sprzedaż diesla wzrosła (tak jak w Danii, Rumunii i Bułgarii). W pozostałych krajach Europy widać wyraźną tendencję odchodzenia od napędów na olej napędowy, których dynamika rejestracji spadła w UE o 18,2% r/r.

Niemcy liderem elektromobilności w Europie

Dotychczas niekwestionowaną królową europejskiej elektromobilności (państwa UE+EFTA) była Norwegia. W III kwartale nastąpiła zmiana lidera pod względem liczby zarejestrowanych aut elektrycznych – na czele klasyfikacji są Niemcy (16 265 sztuk), przed Norwegią (16 249 sztuk) i Wielką Brytanią (15 491 sztuk). W tym okresie ponad 5 tysięcy sztuk znalazło nabywców także we Francji, Szwecji i Holandii. Biorąc pod uwagę sprzedaż aut elektrycznych od stycznia do końca września br., liderem wciąż pozostaje Norwegia (52 038 sztuk).

Estonia goni Europę

W III kwartale 2018 r. Polska wraz ze Słowacją, Belgią i Austrią znalazła się w grupie 4 państw UE, w których sprzedaż pojazdów o napędzie elektrycznym była mniejsza niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Pomimo tego, łączna liczba zarejestrowanych aut elektrycznych (akumulatorowe + plug in) plasuje Polskę na 2. lokacie wśród państw CEE, jedynie za Węgrami. Pozostałe kraje naszego regionu aktywnie uczestniczą w elektromobilnej rewolucji, i w przeciwieństwie do nas, mogą pochwalić się dużą dynamiką wzrostu. Europejskim liderem w poprzednim kwartale była Estonia, która odnotowała wzrost rejestracji elektroaut na poziomie 290,9%. Na drugim miejscu znalazła się Dania z 280% wzrostem r/r. Ponad 100% dynamiką legitymują się również m.in. Bułgaria, Rumunia i Czechy, a Litwa zanotowała blisko 90% skok sprzedaży.

Napędy alternatywne z 5,8% udziałem w rynku

Od początku roku do końca września w naszym kraju zarejestrowano 958 samochodów elektrycznych (zasilanych akumulatorem i hybrydy plug-in), co oznacza wzrost o 37% r/r. Niestety ich łączny udział w rejestracji wszystkich nowych samochodów osobowych w Polsce wynosi zaledwie 0,24%. Dla porównania w Unii Europejskiej ten wskaźnik znajduje się na poziomie 1,8%, czyli jest ponad siedmiokrotnie wyższy. Znacznie lepiej wygląda udział wszystkich napędów alternatywnych w łącznej sprzedaży aut nad Wisłą. W trakcie pierwszych trzech kwartałów 2018 r. w Polsce kupiono łącznie 403 343 samochody osobowe, z czego 282 338 to auta o napędzie benzynowym (udział w rynku 70%), 97 724  to diesle (udział 24%), a 23 253 (wzrost o 14,2% r/r) to pojazdy niskoemisyjne, których udział wynosi 5,8% (przy średniej 7% dla rynków unijnych).

Jakiego pracodawcy szuka specjalista? Duży, rozwojowy i hojny

Zespół Pracuj.pl przebadał grupę ponad 4000 specjalistów, by poznać ich postawy zawodowe. Niedawno sprawdziliśmy, co skłania specjalistów do zmiany pracy lub pozostania w obecnej firmie (więcej w materiale „Zarobki, awanse, szacunek”). Tym razem badacze przyjrzeli się, jakich kluczowych cech poszukują specjaliści u potencjalnych pracodawców.

Dobry czas na zmianę

Rynek pracy daje obecnie specjalistom dobre warunki do zmiany pracodawcy. Jak podaje ostatni raport Rynek Pracy Specjalistów, w III kwartale 2018 roku na Pracuj.pl zamieszczono ponad 148 000 ofert pracy – aż 10,6% więcej, niż przed rokiem. Na najwięcej ofert pracy mogą liczyć handlowcy i sprzedawcy, po nich eksperci od obsługi klienta, specjaliści IT, finansiści i inżynierowie.

Duże zapotrzebowanie firm na ekspertów napędza także mobilność zawodową specjalistów. Jak wykazaliśmy w materiale – „Zarobki, awanse, szacunek” – na zmianę pracy gotowych jest już 6 na 10 respondentów z tej grupy badanych przez Pracuj.pl. Najczęściej do poszukiwań motywują ich: zbyt niska pensja, słabe perspektywy rozwoju i potrzeba bycia docenionym. A jaki powinien być ten nowy pracodawca?

Pracodawca marzeń

Odpowiednie wynagrodzenie (89% wskazań) oraz ciekawy zakres obowiązków (69%) – te czynniki badani specjaliści wskazują najczęściej wśród kluczowych cech dobrego pracodawcy. Co trzeci z badanych zwraca też uwagę na pozycję firmy na rynku.

Badania Pracuj.pl pokazują, że podstawa „piramidy potrzeb” pracowników, zaspokajanych przez pracodawcę, od lat pozostaje niezmienna. Jej fundamentem jest dobra płaca, a zaraz po niej ciekawe zadania i możliwość rozwoju. Pozostałe potrzeby specjalistów są już jednak bardziej zatomizowane i zależne od indywidualnych cech. Dla jednych ekspertów ważniejsza będzie skala i prestiż firmy, dla drugich łatwy dojazd do pracy, a dla innych dopasowane benefity. Nie można jednak lekceważyć tych czynników. To one decydują o wyborze pracy przez specjalistę, jeśli będzie miał do wyboru dwie oferty gwarantujące podobne pensje
— komentuje Sylwia Sosnowska, HR Manager w Grupie Pracuj.

Duży czy mały?

Oprócz wysokich zarobków i ciekawych zadań, specjaliści cenią u pracodawców także skalę działalności. Ponad połowa badanych (55%) chciałaby pracować w dużej ogólnopolskiej firmie lub międzynarodowej korporacji. Tylko co czwarty widzi się w małym przedsiębiorstwie lub start-upie (25%). Jeszcze mniejsza grupa badanych jest gotowa pracować na własny rachunek.

Po zmianie – rozwój

A czego oczekują badani specjaliści od nowego pracodawcy? Według respondentów Pracuj.pl idealna firma powinna gwarantować przede wszystkim możliwości pięcia się po kolejnych szczeblach kariery. Aż 75% badanych oczekiwałoby od wymarzonego pracodawcy gwarancji szkoleń i opcji rozwoju zawodowego, 60% – możliwości awansu. Z punktu widzenia blisko połowy badanych (46%) istotne jest także, by trzymać się ustalonych godzin pracy. Co ciekawe, 4 na 10 specjalistów oczekiwałoby od firmy, by pozwalała im na dużą samodzielność.

Specjalista, którego obraz wyłania się z badań, jest wyraźnie rozdarty między ambicjami, a chęcią zachowania tzw. work-life balance. Rozwój i awanse są dla pracowników ważne, ale dla niemal połowy badanych nie powinny wymuszać realizacji pracy po godzinach
— podsumowuje Sylwia Sosnowska.

Wyniki finansowe Grupy BIK za III kw. 2018 r.

O 6% do 13,9 mln zł wzrosły w pierwszych trzech kwartałach przychody Grupy BIK w ujęciu r./r. Jednocześnie wynik netto poprawił się ponad dwukrotnie do 5,9 mln zł. To efekt ukończenia i  oddania do użytkowania dwóch nowych obiektów oraz zysku na wycenie nieruchomości inwestycyjnych.

Deweloper nowoczesnych powierzchni magazynowych i handlowych w pierwszych trzech kwartałach 2018 r. osiągnął 13,9 mln zł skonsolidowanych przychodów, co oznacza wzrost o blisko 6% w ujęciu r./r. Grupa zanotowała 11,6 mln zł zysku z działalności operacyjnej, względem 3 mln zł zysku rok wcześniej. Wypracowała jednocześnie 5,9 mln zł zysku netto, co oznacza ponad dwukrotny wzrost względem analogicznego okresu poprzedniego roku (było 2,5 mln zł na plusie).

Przez pierwsze dziewięć miesięcy tego roku Grupa BIK zwiększyła jednocześnie wartość kapitałów własnych o 6,6% do 100,5 mln zł. Z kolei wartość nieruchomości inwestycyjnych wyniosła 205,1 mln zł, czyli o 6,4% więcej niż na koniec ubiegłego roku. Grupa cały czas bardzo dużą wagę przywiązuje do bezpiecznego finansowania nowych projektów.

Mirosław Koszany, Prezes Biura Inwestycji Kapitałowych S.A.
Mirosław Koszany

„Na tegoroczny wzrost przychodów główny wpływ miało zakończenie i oddanie do użytkowania dwóch nowych inwestycji, po jednej w segmencie magazynowym i handlowym. Pierwsza dotyczyła budowy hali o powierzchni 11,5 tys. m2 w Śląskim Centrum Logistycznym w Sosnowcu. Drugą przekazaną inwestycją była Galeria nad Potokiem w Radomiu oferująca łącznie 5,2 tys. m2 powierzchni najmu. Na poprawę wyniku netto pozytywny wpływ miał osiągnięty zysk na wycenie nieruchomości inwestycyjnych, który częściowo został skonsumowany przez ujemne różnice kursowe” – powiedział Mirosław Koszany, Prezes Zarządu Biura Inwestycji Kapitałowych S.A.

Grupa BIK zarządza aktualnie trzema parkami logistycznymi: Centrum Logistycznym Kraków I, Centrum Logistycznym Kraków II oraz Śląskim Centrum Logistycznym w Sosnowcu o łącznej powierzchni najmu wynoszącej 67,8 tys. m2. W ramach dywersyfikacji działalności zajmuje się także budową i wynajmem nowoczesnych powierzchni handlowych w segmencie parków handlowych (retail parków). Obecnie w portfelu spółki jest Retail Park Karpacka w Bielsku – Białej o powierzchni najmu prawie 7,0 tys. m2 oraz Galeria Nad Potokiem w Radomiu oferująca 5,2 tys. m2 powierzchni użytkowej.

Wyniki finansowe Agora w III kw. 2018 r.

Świetne wyniki działalności kinowej oraz wyższe wpływy ze sprzedaży usług reklamowych w internecie i obszarze reklamy zewnętrznej zapewniły Grupie Agora wzrost przychodów w 3. kw. 2018 r. Grupa poprawiła też swoje wyniki operacyjne i realizuje kolejne projekty rozwojowe, obejmujące m.in. poszerzenie obecności w perspektywicznym sektorze usług B2B i rozpoczęcie nowej działalności na rynku gastronomicznym.

Całkowite przychody Grupy Agora w 3. kw. 2018 r. wyniosły 258,8 mln zł i zwiększyły się o 2,9% w porównaniu z ub.r. Zdecydowały o tym przede wszystkim wyższe wpływy z działalności kinowej oraz ze sprzedaży usług reklamowych.

W ślad za wzrostem frekwencji kinowej w Polsce sieć kin Helios odnotowała wyższe o 15,5% przychody ze sprzedaży biletów w kwocie 55,0 mln zł1 oraz wyższe o 12,8% wpływy ze sprzedaży barowej w wysokości 21,1 mln zł. W omawianym okresie – w ujęciu Boxoffice – w kinach Heliosa zakupiono ponad 3,0 mln biletów, czyli o blisko 18.0% więcej niż w 2017 r.2 Przychody ze sprzedaży usług reklamowych Grupy zwiększyły się o 2,3% i stanowiły 122,3 mln zł. To głównie efekt ich dynamicznego wzrostu w segmentach Internet – za sprawą wyższych wpływów spółki Yieldbird, oferującej sprzedaż reklam w modelu programatycznym, oraz Reklama Zewnętrzna – z uwagi na systematyczny rozwój oferty nośników Citylight Premium oraz kampanii realizowanych w środkach komunikacji miejskiej. Przychody reklamowe w segmentach Prasa, Radio oraz Film i Książka zmniejszyły się, m.in. pod wpływem trendów rynkowych.

Pozostałe kategorie przychodów Grupy Agora były niższe niż w 3. kw. 2017 r. Najbardziej spadły wpływy ze sprzedaży wydawnictw, zwłaszcza tych w formie drukowanej w segmencie Prasa, co wiązało się z utrzymującą się niekorzystną sytuacją rynkową i uszczupleniem portfela tytułów prasowych Grupy. Niższe przychody ze sprzedaży usług poligraficznych wynikały z mniejszego wolumenu zamówień, w szczególności w technologii coldset, zaś niższe przychody z pozostałej sprzedaży – ze spadku wpływów z tego tytułu w segmencie Internet oraz z działalności kinowej i filmowej Grupy.

Koszty operacyjne netto Grupy Agora w 3. kw. 2018 r. nieznacznie się zwiększyły (o 0,9%) do 262,9 mln zł. Ich wzrost nastąpił w segmentach: Film i Książka, Reklama Zewnętrzna oraz Internet i był związany z działaniami rozwojowymi. Koszty operacyjne były natomiast niższe w segmentach: Druk, Prasa oraz Radio.

Największą pozycję kosztową stanowiły koszty usług obcych, które wzrosły o 6,1% do 102,4 mln zł. Wpłynęły na to przede wszystkim wyższe koszty segmentów: Film i Książka, odnotowane w związku z bardzo wysoką frekwencją kinową w 3. kw. 2018 r., Internet – głównie w związku z rozwojem spółki Yieldbird oraz Reklama Zewnętrzna – ze względu na większą liczbę zrealizowanych kampanii i rozwój oferty w obszarze cyfrowym. W porównaniu z ub.r. zwiększyły się koszty zużycia materiałów i energii oraz wartości sprzedanych towarów i materiałów, przede wszystkim w związku z wyższymi cenami papieru.

Niższe były natomiast wydatki na amortyzację, wynikające głównie z odpisów wartości aktywów trwałych dokonanych w 4. kw. 2017 r.3, a także koszty reprezentacji i reklamy Grupy, przede wszystkim z uwagi na ich spadek w segmentach Film i Książka, Internet oraz Reklama Zewnętrzna. Zmniejszyły się także koszty wynagrodzeń i świadczeń na rzecz pracowników, istotnie ograniczone w segmencie Prasa oraz w Internecie, Druku i Radiu.

Dzięki zwiększeniu przychodów w 3. kw. 2018 r. Grupa Agora poprawiła swoje wyniki operacyjne. EBITDA wzrosła o 9,7% do 17,0 mln zł, a strata na poziomie EBIT zmniejszyła się do 4,1 mln zł. Strata netto stanowiła 2,8 mln zł, a strata netto przypadająca na akcjonariuszy jednostki dominującej 3,7 mln zł.

Zgodnie z założeniami strategii biznesowej na lata 2018-2022 Grupa Agora realizuje kolejne projekty rozwojowe. We wrześniu br. Agora nabyła udział mniejszościowy w spółce ROI Hunter, wzmacniając w ten sposób swoją obecność w sektorze usług B2B, a jej odnosząca światowe sukcesy spółka Yieldbird kończy prace nad nowym produktem skierowanym do średnich i większych klientów. Sieć kin Helios planuje następne otwarcia multipleksów, także tych z ofertą premium w postaci sal Helios Dream – jak w kinie w warszawskim Blue City. Natomiast Foodio Concepts, spółka zależna Heliosa jest u progu rozpoczęcia działalności na rynku gastronomicznym – pierwsze lokale pod marką Papa Diego zostaną wkrótce otwarte w Gdańsku i w Katowicach, a zespół Foodio Concepts finalizuje negocjacje w sprawie kolejnych lokalizacji.

Źródło danych: skonsolidowane sprawozdanie finansowe wg MSSF, 3. kw. 2018 r.

Przypisy:

1 W 3. kw. 2018 r. w kinach sieci Helios zakupiono ponad 2,8 mln biletów, czyli o ponad 9,0% więcej niż ub.r. Dane dotyczące sprzedaży biletów w kinach sieci Helios są danymi księgowymi, raportowanymi zgodnie z pełnymi okresami kalendarzowymi.

2 Sprzedaż biletów w kinach sieci Helios w analogicznym okresie, jak ten raportowany przez Boxoffice, siegnęła 3,0 mln, a dynamika tej sprzedaży wyniosła blisko 18,0%. Dane te są szacunkami grupy Helios sporządzanymi w oparciu o dane Boxoffice.pl na podstawie danych przekazywanych od dystrybutorów kopii filmowych. Sprzedaż biletów do kin raportowana jest w okresach, które nie są tożsame z kalendarzowym miesiącem, kwartałem czy rokiem. Liczba sprzedanych biletów w danym okresie mierzona jest począwszy od pierwszego piątku danego miesiąca, kwartału czy roku do pierwszego czwartku przypadającego w następnym miesiącu, kwartale czy roku raportowym.

3 Dotyczy odpisów wartości aktywów trwałych dokonanych w 4. kw. 2017 r. w segmentach Druk oraz Film i Książka.

Wyniki finansowe Grupy Eurocash za III kw. 2018 r.

  • Przychody Grupy Eurocash za dziewięć miesięcy 2018 r. przekroczyły 17 mld zł i były o niemal 9% wyższe niż w analogicznym okresie 2017 r.
  • W segmencie hurtowym Grupa notuje dalszą poprawę wyników: sprzedaż tego segmentu w okresie pierwszych trzech kwartałów br. wzrosła o ponad 6% r/r do 13,4 mld zł, a EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) sięgnęła 291 mln zł, co oznacza wzrost o 22% r/r.
  • Sprzedaż segmentu detalicznego w ciągu dziewięciu miesięcy 2018 r. przekroczyła 3 mld zł i była o 18% wyższa niż przed rokiem. EBITDA tego segmentu wyniosła 63 mln zł wobec 106 mln zł rok wcześniej. Wpływ na niższą rentowność detalu mają koszty związane z integracją przejętych sieci supermarketów EKO i Mila.
  • Rozwijany przez Grupę Eurocash projekt dostaw produktów świeżych, który jest kluczowy dla wzmocnienia pozycji konkurencyjnej niezależnych sklepów detalicznych, przyniósł w okresie od stycznia do września br. 452 mln zł przychodów i w trzecim kwartale osiągnął próg rentowności – znacznie szybciej od pierwotnych oczekiwań.
  • EBITDA znormalizowana (po wyłączeniu kosztów o charakterze jednorazowym) dla całej Grupy Eurocash po dziewięciu miesiącach 2018 r. wyniosła 265 mln zł, co oznacza wzrost o 2% r/r.
  • Znormalizowany skonsolidowany zysk netto za pierwsze trzy kwartały br. wyniósł 59 mln zł wobec 75 mln zł przed rokiem. Niższy poziom zysku netto związany był głównie ze wzrostem kosztów amortyzacji (przede wszystkim w segmencie detalicznym), a także wzrostem kosztów finansowych i wyższej efektywnej stopy podatkowej. W samym trzecim kwartale br. zysk netto wyniósł 38 mln zł i był o 2% wyższy niż w tym samym okresie 2017 r.
  • Działalność Grupy Eurocash charakteryzuje się silnymi dodatnimi przepływami z działalności operacyjnej, które w okresie dziewięciu miesięcy 2018 r. wyniosły 301 mln zł, a w samym trzecim kwartale 115 mln zł. Pozwoliło to na obniżenie długu netto na koniec września o 77 mln zł w porównaniu z końcem czerwca br. oraz wskaźnika zadłużenia netto do poziomu 1,67x EBITDA (z poziomu 1,9x EBITDA kwartał wcześniej).

Dalszy wzrost i poprawa efektywności w hurcie

– Sklepy małoformatowe, które są głównymi klientami Grupy Eurocash, radzą sobie w tym roku lepiej niż średnio cała branża FMCG. Łączna sprzedaż tzw. małego formatu w ciągu dziewięciu miesięcy 2018 r. wzrosła o 6,3% rok do roku. W podobnym tempie urosła sprzedaż naszego segmentu hurtowego. Co nas bardzo cieszy, wzrost sprzedaży w hurcie idzie w parze z dalszą poprawą efektywności, co przełożyło się na 22-proc. wzrost EBITDA w tym segmencie – wskazał Jacek Owczarek, członek zarządu i dyrektor finansowy Grupy Eurocash.

W trzecim kwartale br. sprzedaż like-for-like w hurtowniach Eurocash Cash & Carry wzrosła o 3,8% r/r, a narastająco za dziewięć miesięcy 2018 r. była wyższa o 2,8% niż rok wcześniej, co jest najlepszym wynikiem tego formatu od pięciu lat.

Na bardzo dobre wyniki sprzedażowe segmentu hurtowego w pierwszych trzech kwartałach tego roku złożył się także 11-proc. wzrost w formacie aktywnej dystrybucji (Eurocash Dystrybucja), w tym ponad 10-proc. wzrost sprzedaży do klientów zrzeszonych w sieciach franczyzowych i partnerskich, takich jak Lewiatan, Euro Sklep, Groszek oraz PSD (Gama).

Ważnym wydarzeniem w trzecim kwartale 2018 r. było ponadto uruchomienie eurocash.pl – największej platformy e-commerce dla handlu niezależnego w Polsce, w którą Grupa Eurocash zainwestowała około 15 mln zł. – Ta innowacyjna i unikalna w skali całej branży platforma B2B to kolejne, przełomowe narzędzie, dzięki któremu niezależni detaliści mogą skutecznie konkurować z dyskontami i innymi sklepami wielkopowierzchniowymi. Od września mogą z niej korzystać klienci Eurocash Dystrybucja, a od przyszłego roku zaczniemy ją udostępniać klientom pozostałych jednostek biznesowych Grupy Eurocash –zapowiedział Jacek Owczarek.

Detal pod wpływem integracji przejętych sieci

W segmencie detalicznym w ciągu dziewięciu miesięcy br. Grupa Eurocash zanotowała wzrost przychodów o ponad 18% rok do roku, do ponad 3 mld zł, głównie dzięki konsolidacji sieci Mila, której przejęcie zostało sfinalizowane w maju. – Mila dołożyła narastająco do raportowanej przez nas sprzedaży 466 mln zł. Uwzględniając natomiast przychody sieci Mila od początku roku, sprzedaż pro forma segmentu detalicznego wyniosłaby ponad 3,6 mld zł, czyli o 41% więcej niż rok wcześniej – wskazał członek zarządu Eurocash.

– Dzięki tej akwizycji, a także wcześniejszemu przejęciu EKO, budowana przez nas sieć supermarketów „proximity”, wliczając własne i franczyzowe sklepy Delikatesy Centrum, liczy już ponad 1.500 placówek. Bieżący i przyszły rok będą pod znakiem integracji przejętych podmiotów. Obok rebrandingu, któremu towarzyszy remodeling i renowacja placówek, integrujemy m.in. logistykę, administrację, działalność operacyjną, politykę cenową czy asortymentową. Koszty integracji w naturalny sposób obciążają bieżącą rentowność segmentu detalicznego, ale są niezbędne, by docelowo osiągnąć efektywność w całej sieci podobną do tej, jaką osiągają sklepy Delikatesy Centrum – dodał Jacek Owczarek.

Projekt ‘Fresh’ już rentowny

Ujemny wpływ na bieżącą rentowność Grupy Eurocash ma ponadto segment Projekty, który obejmuje inwestycje w rozwój innowacyjnych formatów detalicznych, takich jak Duży Ben (sklepy z alkoholem), abc na kołach (mobilne sklepy spożywcze) oraz Kontigo (sklepy kosmetyczne), a także rozwój dystrybucji wysokiej jakości produktów świeżych. Negatywny wpływ tego segmentu na wynik EBITDA w okresie pierwszych trzech kwartałów bieżącego roku był przy tym o 7 mln zł (17%) niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

– Rozwijany przez nas projekt dostaw artykuł świeżych znacząco wzmacnia pozycję konkurencyjną niezależnych sklepów detalicznych. Projekt ten przyniósł w okresie od stycznia do września br. 452 mln zł przychodów i w trzecim kwartale osiągnął próg rentowności – znacznie szybciej od naszych pierwotnych oczekiwań – podkreślił Jacek Owczarek.

Zyskowna sprzedaż PayUp

Ważnym wydarzeniem w trzecim kwartale br. było ponadto zawarcie przez Grupę Eurocash przedwstępnej umowy sprzedaży 100% akcji spółki PayUp Polska, zarządzającej siecią terminali płatniczych zainstalowanych w sklepach detalicznych na terenie całego kraju. Sfinalizowanie transakcji będzie mieć istotny pozytywny wpływ na wyniki finansowe Grupy. Cena sprzedaży 100% akcji PayUp Polska została ustalona na 110 mln zł, przy czym ostateczna cena może zostać skorygowana, w zależności od osiągnięcia przez PayUp uzgodnionych parametrów finansowych. W 2017 r. jednostkowe przychody PayUp Polska (bez uwzględniania MSSF 15) wyniosły ponad 440 mln zł, a EBITDA sięgnęła 5,8 mln zł.

– PayUp pozyskuje silnego strategicznego partnera – Polskie ePłatności, który zapewni dalszy rozwój tej spółki. Grupa Eurocash skoncentruje się natomiast na podstawowej działalności i rozwoju nowych projektów wspierających konkurencyjnosć niezależnego handlu w Polsce – podsumował dyrektor finansowy Grupy Eurocash.

Mitsubishi TRITON L200 model 2019

Nowy TRITON/L200 to najnowsze wcielenie modelu, który obchodzi w tym roku 40. urodziny. Nowy TRITON/L200 ma zostać wprowadzony kolejno na rynki państw ASEAN, Oceanii, Bliskiego Wschodu, Europy, Afryki i Ameryki Południowej, a docelowo trafi do sprzedaży w około 150 krajach na całym świecie. Pojazd ma status strategicznego modelu globalnego.

MMC planuje sprzedać w tym roku finansowym około 180 000 sztuk Mitsubishi L200 – nowego i obecnego modelu. TRITON/L200 to globalny model o niezwykłym znaczeniu w strategii firmy i jest – w zestawieniu za ostatni rok fiskalny – drugim z najlepiej sprzedawanych samochodów MMC, po średniej wielkości SUV-ie Outlanderze.

Osamu Masuko
Osamu Masuko

Z okazji światowej premiery, dyrektor generalny Mitsubishi Motors, Osamu Masuko powiedział – „Nowy TRITON/L200 jest jednym z naszych najważniejszych globalnych modeli strategicznych, a jego sukces ma kluczowe znaczenie dla wzmocnienia tempa zrównoważonego rozwoju firmy. Nowa generacja oferuje kolejne usprawnienia w zakresie wytrzymałości, niezawodności i komfortu, opracowywane konsekwentnie w ciągu 40 lat od wprowadzenia tej serii na rynek.”

„Jestem całkowicie pewien, że nowy TRITON/L200 spełni różnorodne potrzeby i życzenia naszych klientów na całym świecie.”

Opis modelu

Mitsubishi L200 2019 (13)Nowy TRITON/L200 został opracowany zgodnie z dewizą „Engineered Beyond Tough”, która nakreśliła kierunek projektu. Nowy model jest znacznie bardziej konkurencyjny, dzięki bardziej wyrazistej stylistyce z najnowszą koncepcją przedniej partii samochodu i motywem „Dynamic Shield” oraz udoskonalonemu systemowi napędu na cztery koła, zapewniającemu lepszą sprawność w terenie, a także najnowszym systemom aktywnego bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy. Nowy model oferuje znaczące ulepszenia, wpływające na trwałość i niezawodność, istotne dla użytkowników korzystających zawodowo z samochodów oraz w dziedzinie komfortu i jakości jazdy, na które kładą nacisk użytkownicy prywatni.

1.“Engineered Beyond Tough” – twarda dewiza, twarda konstrukcja

Mitsubishi L200 2019 (8)Nowe Mitsubishi TRITON/L200 zostało zaprojektowane według koncepcji „Rock Solid – twardy jak skała”, która zarówno w środku, jak i na zewnątrz, oznacza wytrzymałość uzyskaną dzięki inżynierskim umiejętnościom i wiedzy, zgodnie z dewizą „Engineered Beyond Tough”.

Widok z przodu

Mitsubishi L200 2019 (9)Przednią partię samochodu zaprojektowano zgodnie z najnowszą wersją koncepcji „Dynamic Shield” (dynamicznej tarczy). Wysoko biegnąca linia maski silnika i solidniejsze już na pierwszy rzut oka, umieszczone wyżej reflektory, nadają nowemu modelowi oglądanemu z przodu mocniejszej i bardziej imponującej postury.

Widok z boku i z tyłu

Mitsubishi L200 2019 (10)Wyrzeźbione na nowo krzywizny nadwozia z kontrastowymi ostrymi liniami, wydłużonymi nadkolami i jaskrawymi akcentami uosabiają siłę i solidność twardej terenówki Mitsubishi Motors, ale również dodają jej nowoczesności. Oświetlenie i elementy zderzaków stają się częścią wytrzymałej konstrukcji, łącząc też wizualnie formę tyłu i przodu pojazdu oraz poszerzając go optycznie.

Wnętrze

Zmodernizowane wnętrze TRITONA/L200 stawia na nowoczesność i solidność, do czego przyczynia się wspólna ramka zespołu przełączników i wylotów powietrza. Miękkie powierzchnie oraz przeszycia na konsoli między fotelami, na podłokietnikach i w rejonie hamulca postojowego dodają wnętrzu luksusowego charakteru.

2. System 4WD zapewnia wyższą sprawność w terenie.

Nowy TRITON/L200 w wersjach z napędem 4WD jest wyposażony w system SuperSelect 4WD, który zapewnia idealną przyczepność i właściwości jezdne na dowolnej nawierzchni lub system EasySelect 4WD, który ułatwia przełączanie trybów jazdy na optymalny w danych warunkach drogowych. Dzięki wprowadzeniu nowych trybów jazdy, oba systemy 4WD zapewniają lepszą sprawność w terenie.

Nowy tryb jazdy terenowej Off-road

Mitsubishi L200 2019 (11)Zarówno system SuperSelect, jak i EasySelect 4WD korzystają z nowego trybu Offroad Z ustawieniaMI GRAVEL (szuter), MUD/SNOW (błoto/śnieg), SAND (piasek) i ROCK (kamienie) (tylko w trybie napędu 4LLc). Po włączeniu trybu Off-road, spójnej kontroli podlega moc, przekładnia i hamulce, aby można było sterować stopniem poślizgu kół, a tym samym maksymalizować skuteczność jazdy w terenie i zdolność do wydostawania się z błota lub śniegu.

Kontrola zjazdu ze stromego wzniesienia

Jeep Driving Over Rocks in Namibia, AfricaPrędkość pojazdu jest sterowana elektronicznie, aby umożliwić kierowcy bezpieczniejsze i precyzyjniejsze pokonywanie stromych lub śliskich zjazdów.

3. Aktywne systemy bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy

Nowy TRITON/L200 nadal budowany jest na bardzo wytrzymałej i niezawodnej ramie z zamocowaną na niej kabiną o wysokiej wytrzymałości zderzeniowej, a jednocześnie oferuje wiodące w swojej klasie zaawansowane systemy aktywnego bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy.

Systemy zapewniające bezpieczeństwo i komfortową świadomość tego bezpieczeństwa to:

  • o System łagodzenia kolizji czołowych (FCM), który umożliwia wykrycie pojazdów i pieszych znajdujących się przed samochodem;
  • o System ostrzegania o pojazdach w martwym polu lusterek bocznych (BSW + LCA), który pomaga w unikaniu bocznych kolizji z innymi pojazdami podczas zmian pasa ruchu poprzez wykrywanie pojazdów znajdujących się bezpośrednio za samochodem lub w jego sąsiedztwie i ostrzega kierowcę dźwiękiem oraz miganiem diody w lusterku zewnętrznym;
  • o Tylny sygnalizator ruchu poprzecznego (RCTA), który w ten sam sposób pomaga uniknąć kolizji podczas cofania;
  • o Ultradźwiękowy system łagodzenia skutków omyłkowego wciśnięcia pedału przyspieszenia (UMS), który zmniejsza skutki kolizji wynikających z niewłaściwego użycia pedału przyspieszenia podczas ruszania lub cofania na parkingach, czy w innych ograniczonych przestrzeniach.

Przydatne wsparcie kierowcy zapewnia też system monitorowania otoczenia samochodu, generujący widok z lotu ptaka obszaru wokół pojazdu, a także sygnały z czujników parkowania.

4. Osiągi i funkcjonalność pickupa

Nowe Mitsubishi TRITON/L200 otrzymało wiele szczegółowych usprawnień, zgodnie z dewizą „Engineered Beyond Tough” przyświecającą pracom konstrukcyjnym, co zaowocowało trwałością i niezawodnością – cechami poszukiwanymi wśród klientów instytucjonalnych oraz komfortem i jakością jazdy cenionymi przez klientów prywatnych. Skuteczność i wyczucie hamowania są lepsze dzięki zastosowaniu większych przednich tarcz i większych tłoczków w zaciskach hamulcowych. Jakość jazdy uległa podwyższeniu dzięki zastosowaniu większych tylnych amortyzatorów, dzięki większej ilości oleju tłumiącego wstrząsy. Zastosowanie 6-biegowej przekładni automatycznej, zamiast 5-biegowej, używanej dotychczas, umożliwiło płynniejsze i intensywniejsze przyspieszenie oraz podniosło jakość pracy przekładni.