Poczta Polska: w 1. kwartale 2015 roku wysłaliśmy o 21 procent więcej paczek w Polsce

Poczta Polska, czołowy operator paczkowy dla segmentu eCommerce, doręczyła w 1. kwartale 2015 roku ponad 20 procent paczek więcej niż w tym samym okresie 2014 roku. Poczta zaobserwowała mocny ruch paczkowy już na początku stycznia, gdy klienci zwracali prezenty kupione na Gwiazdkę, drugi szczyt paczkowy przypadł w drugiej połowie marca i miał związek z zakupami przedświątecznymi. Po raz pierwszy publikujemy także informację o ruchu paczkowym za granicę Polski.

Barometr paczkowy Poczty Polskiej to jedyne na rynku narzędzie mierzące kondycję handlu w internecie. To także barometr polskiej gospodarki on-line – na jego podstawie możemy oceniać, czy Polacy chcą wydawać pieniądze w sieci. Zakupy w internecie są już tak duże, że większość firm handlujących w „realu”, chcąc dalej się rozwijać, musi inwestować w rozwiązania eCommerce.

W 1. kwartale 2015 roku Poczta Polska zanotowała wzrost liczby wysyłanych paczek o 21 procent więcej niż w tym samym okresie 2014 roku. W pierwszym kwartale, po zwrotach prezentów gwiazdkowych, prym wiodły platformy sklepowe z konfekcją i sprzętem sportowym. Kupujemy w internecie, bo tak jest wygodniej, szybciej i mamy większy wybór niż w trakcie tradycyjnych zakupów.

Mamy strategię rozwoju ściśle związaną z obsługą rynku eCommerce. Motorem wzrostu Grupy Poczty Polskiej będą usługi paczkowe i kurierskie. Oznacza to dwukrotny wzrost przychodu z paczek i łańcucha usług dla eCommerce: powyżej 1,5 mld zł – mówi Sławomir Żurawski odpowiedzialny w Poczcie Polskiej za rozwój segmentu paczkowo-kurierskiego oraz eCommerce. Dla Poczty rynek paczkowy to priorytet. Spółka chce być możliwie najbardziej dostępna ze swoimi usługami dla klientów, którzy dzisiaj oczekują jak najszerszego wyboru sposobu otrzymania przesyłki.
Przykładem budowy szerokiego dostępu do usług Poczty Polskiej jest strategiczna współpraca z operatorem Stacja z Paczką. Klienci biznesowi Poczty Polskiej mogą już nadawać przesyłki z możliwością ich odbioru na około 900 stacjach paliw ORLEN, które stanowią równomiernie rozmieszczoną w kraju sieć punktów odbiorczych.

Za granicę wysyłamy coraz więcej

Barometr paczkowy również pokazuje, że wysyłamy więcej towarów Pocztą Polską za granicę o blisko 10 proc. przez dwa miesiące 2015 roku w porównaniu do tego samego okresu w 2014 roku. Zdecydowanym liderem są Chiny – to wzrost o prawie 60 proc. i Niemcy – ponad 11 proc..

Na drugim biegunie znalazła się Rosja – widać wpływ związany z obecną sytuacją polityczną i spadek liczby paczek wysyłanych tym kierunku o 41 proc. – Patrząc jednak na wszystkie kraje do których Polacy wysyłają paczki, to w ruchu wychodzącym mamy dodatnią dynamikę. Świadczy to o tym, że na innych krajach nie tylko nadrabiamy spadki z Rosją, ale robimy jeszcze wzrost ponad ogólną średnią rynkową. – mówi Sławomir Żurawski z Poczty Polskiej.

Z badań Poczty Polskiej wynika, że klienci wybierający operatora logistycznego najczęściej zwracają uwagę na terminowość i ceny. Od operatora logistycznego wymagają elastycznej oferty dostarczania paczek. Doceniają także serwis paczkowy dający pełną wiedzę on-line o przesyłanym produkcie.

Stanowisko FM Banku PBP SA w sprawie nowego inwestora

FM Bank PBP SA z dużym zadowoleniem i satysfakcją przyjmuje decyzję swojego dotychczasowego właściciela, funduszu Abris Capital, o podpisaniu z brytyjskim funduszem private equity AnaCap umowy, której celem jest sprzedaż większościowego pakietu akcji w banku, po spełnieniu opisanych w umowie warunków (w tym, między innymi, uzyskaniu zgody KNF).

Taki inwestor, jak AnaCap to dla naszego banku doskonały wybór – dowodzą tego dotychczasowe doświadczenia AnaCap, jak i lista jego obecnych i byłych spółek portfelowych. To idealny właściciel dla FM Banku PBP, natomiast FM Bank PBP to, z punktu widzenia AnaCap, wyjątkowo trafny decyzja inwestycyjna.

 

Fundusz AnaCap to instytucja posiadająca ogromne doświadczenie w inwestowaniu w nowopowstałe podmioty sektora finansowego, tzw. start-upy i mogąca pochwalić się wymiernymi sukcesami. Na przykład bank Aldermore, jedna ze spółek portfelowych AnaCap, to nie tylko ważny podmiot na brytyjskim rynku finansowym, ale jeden z prekursorów nowego trendu w tamtejszym sektorze bankowym. Mowa o coraz bardziej widocznej grupie tzw. challenger banks – nowatorskich instytucji finansowych skutecznie podważających dotychczasową dominację konserwatywnych grup bankowych i ich praktyk biznesowych.

 

Podobny cel przyświeca FM Bankowi PBP, właścicielowi marek handlowych BIZ Bank i Bank SMART: naszą ambicją jest, aby – dzięki wprowadzaniu przełomowych innowacji oraz wspieraniu śmiałych przedsięwzięć biznesowych – rzucić wyzwanie dotychczasowym rozwiązaniom i zmienić oblicze współczesnej bankowości w taki sposób, aby najlepiej zaspokajać zmieniające się potrzeby coraz bardziej wymagających klientów.

 

– Taki partner, jak AnaCap, to wymarzony inwestor dla FM Banku PBP – powiedział prezes Zarządu Sławomir Lachowski zauważając, że chociaż na liście chętnych na zakup FM Banku PBP znalazły się same renomowane instytucje finansowe, to wybór AnaCap jest dla wszystkich wyborem optymalnym. Dodał, że decyzja funduszu, aby zainwestować w FM Bank PBP, jest jednocześnie dowodem, że doceniony został nasz model biznesowy i zaplanowana na najbliższe lata ścieżka rozwoju.

– Jesteśmy przekonani, że taki inwestor, jak AnaCap, zapewni bankowi niezależność i zagwarantuje dalszy dynamiczny rozwój oraz zrealizowanie naszego celu strategicznego aby w ciągu następnych kilku lat stać się średniej wielkości bankiem notowanym na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie – powiedział.

 

Szybszy wzrost PKB i powrót do wzrostu cen – prognozy PKO Banku Polskiego

Poprawiają się perspektywy dla polskiej gospodarki. W całym 2015 r. dynamika PKB powinna osiągnąć 3,8%. Spadek cen utrzymujący się przez ostatnie miesiące osiągnął już dno, a cykl łagodzenia polityki pieniężnej został zakończony. Rekordowo niskie stopy procentowe ograniczają jednak skłonność do oszczędzania, a odbicie w gospodarce wciąż nie przekłada się na zyski na rynkach akcji.

Dzięki dobrym danym płynącym z polskiej gospodarki poprawiają się perspektywy wzrostu PKB w tym roku. Ekonomiści PKO Banku zrewidowali prognozy dynamiki PKB w całym roku z 3,6 do 3,8%. Przyspieszeniu wzrostu PKB w Polsce w tym roku sprzyjać będzie ożywienie w strefie euro, niskie ceny ropy, inwestycje publiczne oraz niskie stopy procentowe – trzy ostatnie „specjalne czynniki” mogą dodać do dynamiki PKB w tym roku aż 1,5pp. W przeciwnym kierunku działa konflikt na Ukrainie i recesja w Rosji, co podobnie jak w poprzednim roku może odjąć -0,6pp od tegorocznej dynamiki PKB.

Będzie to rok kontynuacji ekspansji gospodarczej. Jesteśmy pozytywnie nastawieni do perspektyw wzrostu. Będziemy mieć do czynienia z sytuacją, w której dynamika inflacji będzie niska, przez większą cześć roku ujemna, co wspiera realne dochody, przyczynia się do nakręcania wzrostu- mówi Radosław Bodys, Główny Ekonomista PKO Banku Polskiego.

Deflacja wyhamuje
Deflacja osiągnęła „dno” w 1 kwartale br., a spadek cen będzie stopniowo wytracał tempo. Ekonomiści PKO Banku Polskiego przewidują, że powrót inflacji CPI powyżej zera jest możliwy w 4 kwartale, a na koniec roku inflacja CPI wyniesie 0,5% r/r. Takie oczekiwania wpisują się w decyzje RPP, która po obniżce stóp NBP o 50pb w marcu, zadeklarowała zakończenie cyklu łagodzenia polityki pieniężnej. Jego wznowienie mogłoby zostać wywołane tylko znacznym spowolnieniem wzrostu PKB (do 2,5% lub niżej) i/lub wydłużeniem się okresu deflacji.

Potrzeba wzrostu oszczędności
Przy utrzymaniu przeciętnego tempa wzrostu gospodarczego Polski i UE z ostatnich 10 lat, poziom dochodów w Polsce (PKB per capita) zrównałby się ze średnim unijnym poziomem za ok. 15 lat. Wzrost zamożności będzie przekładać się na wzrost skłonności do oszczędzania oraz ubankowienia w Polsce, które wzrosło z 55,5% w 2003 r. do 81% w 2013 r., ale pozostaje poniżej przeszło 90% dla Wielkiej Brytanii i blisko 100% dla Niemiec. Czynnikiem ograniczającym skłonność do oszczędzania jest spadek stóp procentowych do rekordowo niskich poziomów. Polityka „zerowych stóp procentowych” ma większe uzasadnienie w krajach o nadwyżce oszczędności (tzw. savings glut) i niskim wzroście PKB. Polska potrzebuje zrównoważonego podejścia do kształtowania stopy procentowej na poziomie pozwalającym na wzrost – zwłaszcza długoterminowych – oszczędności celem finansowania prorozwojowych inwestycji.

Gospodarstwa domowe są bardziej zasobne, tempo wzrostu oszczędności gospodarstw domowych ciągle rośnie. Wszyscy się zastanawiają, jak te pieniądze najlepiej inwestować. Klientów nie do końca już satysfakcjonują oferty depozytowe, w związku z tym zaczynają podnosić swój poziom akceptacji ryzyka i coraz śmielej inwestują, co widać po strukturze przepływów w funduszach inwestycyjnych – uwidacznia się tam zwrot w kierunku funduszy akcyjnych – mówi Rafał Madej – Dyrektor Departamentu Produktów Inwestycyjnych i Ubezpieczeniowych

Rynek akcji sceptyczny
W obliczu rosnącego ryzyka politycznego, związanego szczególnie z ekspozycją banków na kredyty denominowane w CHF, stopa zwrotu z polskiego rynku akcji była niższa od MSCI Europe o 6,5pp, a od MSCI EM o 8,0pp. Ogólne odbicie w gospodarce wciąż nie jest widoczne na rynku akcji ani w zyskach przedsiębiorstw. Konsensus rynkowy oczekiwań 12-miesięcznych zysków indeksu WIG wzrósł co prawda o 7,6% w ciągu ostatnich 2 lat, ale w tym samym okresie konsensus dotyczący zysków indeksu WIG20 obniżył się o 6,8%. Analitycy PKO Banku Polskiego oczekują zwrotu w granicach od 0% do 6% w ciągu kolejnych trzech miesięcy.

Rynek akcji polskich wydaje się w tej chwili atrakcyjny, można wybrać ciekawe spółki, jeśli podejdziemy do nich z selekcją, zdecydowanie można znaleźć dobre i ciekawe okazje inwestycyjne – mówi Artur Iwański, Dyrektor Biura Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego PKO Banku Polskiego
Rekomendacje i perspektywy dla poszczególnych sektorów, a także szczegółowe prognozy makroekonomiczne oraz oczekiwania dotyczące rynków stopy procentowej i walut prezentujemy w analizach i komentarzach wideo.

Pozytywne zmiany na rynku powierzchni przemysłowych w Polsce

Stopa pustostanów i podaż

Po rekordowym roku 2014, I kwartał 2015 r. przyniósł dalszą poprawę sytuacji na rynku przemysłowo-magazynowym w Polsce. Stopa pustostanów w Polsce ponownie spadła, osiągając na koniec marca poziom 5,5%. Do regionów, w których nastąpił największy spadek stopy pustostanów, należą Centralna Polska, Górny i Dolny Śląsk, Rzeszów, Lublin oraz Trójmiasto.

Całkowita podaż sektorze nowoczesnej powierzchni przemysłowo-magazynowej przekroczyła 9 mln m kw., a na rynek dostarczono ponad 300 tys. m kw. nowej powierzchni. Podpisano też umowy najmu dotyczące ok. 700 tys. m kw. powierzchni. Biorąc pod uwagę fakt, że w pierwszym kwartale 2015 wynajęta powierzchnia była o ok. 200 tys. m kw. większa od analogicznego okresu 2014 roku, można spodziewać się dalszego wzrostu popytu w kolejnych kwartałach tego roku.

Zauważalny jest wzrost dynamiki rynkowej, co odzwierciedlone jest większą liczbą nowych umów najmu dotyczących mniejszych powierzchni przemysłowo-magazynowych. W zachodniej i południowo-zachodniej Polsce (Wrocław, Poznań i Śląsk) szczególnie chętnie inwestują firmy z Niemiec, które przenoszą tu produkcję. Z drugiej strony obserwujemy wzrost zainteresowania inwestorów zagranicznych Polską wschodnią (zwłaszcza Lublinem i Rzeszowem) — region ten zapewnia dostęp do dużych rynków zbytu (Ukraina, Rosja), gwarantując jednocześnie stabilność i bezpieczeństwo kraju członkowskiego UE. Ze względu na sytuację w Rosji i na Ukrainie rośnie też popularność Trójmiasta, z Gdańskiem jako najbardziej wysuniętym na wschód portem w regionie, który odgrywa niezwykle ważną rolę zarówno dla importu, jak i w tranzycie dóbr do Rosji.

Nowe projekty przemysłowo-magazynowe

Dzięki dobrej sytuacji gospodarczej Polska i rosnącemu popytowi na powierzchnie przemysłowo-magazynowe rośnie również liczba nowych inwestycji. Większość nowo realizowanych projektów to wciąż budynki typu built-to-suit. Dotyczy to zwłaszcza takich regionów jak Poznań, Wrocław czy Łódź, gdzie niemal 100% potrzebnej powierzchni przemysłowej trzeba stworzyć od zera, co może prowadzić do budowy spekulacyjnej.

Rynek napędzany jest obecnie głównie przez obiekty typu „big box” (dużo powierzchnie przemysłowe, nawet do 20-50 tys. m kw.), a także produkcję i przemysł lekki.

— Dane za pierwszy kwartał zapowiadają kolejny dobry rok w sektorze powierzchni przemysłowych polskiego rynku nieruchomości. Wolumen transakcji utrzymuje się na stałym poziomie, ale zaobserwowaliśmy zwiększone zainteresowanie inwestorów, co przekłada się na rosnącą dynamikę na rynku. Coraz większa liczba inwestorów zagranicznych, zarówno przemysłowych, jak i finansowych, pozwala oczekiwać, że utrzymywał się będzie pozytywny trend zapoczątkowany w 2014 roku — mówi Marc Le Bozec, Dyrektor Zespołu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych w DTZ.

NIK o egzaminach maturalnych i gimnazjalnych

Po kontroli NIK na stronie internetowej Centralnej Komisji Egzaminacyjnej opublikowano „Zasady organizowania i przeprowadzania wglądu do pracy egzaminacyjnej”. Uczniowie i rodzice w całej Polsce uzyskali jednolite prawa.

Zgodnie z nimi:

  • wgląd do pracy egzaminacyjnej przysługuje uczniowi, rodzicom (prawnym opiekunom), zdającemu na pisemny wniosek składany do dyrektora okręgowej komisji egzaminacyjnej od dnia ogłoszenia wyników danego egzaminu do 6 miesięcy od dnia ich ogłoszenia;
  • czas wglądu do pracy określany jest przez dyrektora okręgowej komisji egzaminacyjnej, jednak nie może on trwać krócej niż 30 minut;
  • praca nie może być kopiowana ani powielana w jakikolwiek sposób, w tym poprzez robienie zdjęć – dopuszczone jest robienie notatek;
  • w ciągu dwóch dni roboczych po dokonaniu wglądu można złożyć wniosek o weryfikację sumy punktów;
  • w sytuacji podwyższenia wyniku egzaminu, m.in. zdającemu wydaje się nowy odpowiedni dokument, np. zaświadczenie, świadectwo.
    Sprawy te zostały również uregulowane w rozdziale 3b ustawy o systemie oświaty, który ma zacząć obowiązywać od roku szkolnego 2015/2016. Zgodnie z art. 44zzz ustawy o systemie oświaty, który wejdzie w życie w dniu 1 września 2015 r.:
  • uczeń, jego rodzice, słuchacz lub absolwent będzie miał prawo wystąpić, w ciągu sześciu miesięcy od dnia wydania przez okręgową komisję egzaminacyjną m.in. zaświadczenia o wynikach sprawdzianu, egzaminu gimnazjalnego, świadectwa dojrzałości, o wgląd do sprawdzonej i ocenionej pracy egzaminacyjnej w miejscu i czasie wskazanym przez dyrektora okręgowej komisji egzaminacyjnej (ust. 1);
  • podczas dokonywania wglądu będzie mógł zapoznać się z zasadami oceniania (ust. 2);
  • w terminie dwóch dni roboczych od dokonania wglądu będzie mógł zwrócić się o weryfikację sumy punktów, która będzie dokonana w ciągu siedmiu dni od dnia otrzymania wniosku (ust. 3 i 4).
  • dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej będzie zobowiązany, w terminie 14 dni od dnia otrzymania wniosku o weryfikacje sumy punktów, do poinformowania ucznia, jego rodziców, słuchacza lub absolwenta o wyniku weryfikacji (art. 44zzz ust. 5);
  • w sytuacji podwyższenia sumy punktów dyrektor okręgowej komisji egzaminacyjnej ustali nowe wyniki sprawdzianu lub egzaminu oraz anuluje dotychczasowy odpowiedni dokument (zaświadczenie lub świadectwo) i wyda nowy.

Enea wykonała ponad połowę prac w zakresie budowy bloku energetycznego w Kozienicach. Grupa rozważa kolejne akwizycje farm wiatrowych i dalej inwestuje w poprawę sieci dystrybucji

CEO Magazyn Polska

Enea, jedna z czterech największych grup energetycznych w Polsce, jest coraz bliżej ukończenia nowego bloku w elektrowni w Kozienicach. Firma wydała już ponad 3 mld zł i oczekuje oddania inwestycji do użytku zgodnie z planem w 2017 roku. W tym roku zakładane jest dokonanie najważniejszych prac operacyjnych. Prezes Krzysztof Zamasz zapowiada ogłoszenie w 2015 roku przejęcia kilku farm wiatrowych z rynku wtórnego.

– W Kozienicach obecnie mamy 1,2 tys. osób. Rok 2015 będzie okresem krytycznym dla inwestycji z racji największego zaangażowania sił i organizacji. Wydaliśmy już ponad 3 mld zł, czyli nawet już przekroczyliśmy 50 proc. – mówi agencji Newseria Inwestor Krzysztof Zamasz, prezes zarządu Enea SA. –  Rok 2016 to już składanie tego wszystkiego od strony AKPiA [aparatura kontrolno-pomiarowa i automatyka – red.]. Zakładamy, że w 2017 roku szczęśliwie uruchomimy tę inwestycję.

Inwestycja w Kozienicach dotyczy oddania do użytku nowego bloku energetycznego o mocy 1075 MW (docelowo zwiększy to moc elektrowni do 4 tys. MW), opalanego węglem kamiennym. Wartość inwestycji to 6,4 mld zł brutto, a jej oddanie zakładane jest na lipiec 2017 roku. Jej sprawność będzie wynosić ok. 46 proc., co będzie jednym z najlepszych wyników w Europie.

– W obszarze dystrybucji rok do roku grupa wydaje około 900 mln zł capeksu [nakłady inwestycyjne]. Oczywiście jest to capex regulowany, ze względu na przepisy Urzędu Regulacji Energetyki – tłumaczy prezes zarządu Enei.

Nakłady inwestycyjne w segmencie dystrybucji w Grupie Enea dotyczą przede wszystkim poprawy niezawodności i obniżenia awaryjności sieci, poprawy wskaźników SAIDI i SAIFI (wskaźniki trwania przerw w dostawie energii) oraz rozwoju narzędzi informatycznych wspomagających zarządzanie siecią.

– W segmencie farm wiatrowych sporo mamy ofert z rynku wtórnego i te oferty na etapie deweloperskim bądź już istniejącym analizujemy. Grupa w tym roku zamierza również dokonać kilku przejęć, ale to wszystko pozostaje na etapie finalnych negocjacji – zwraca uwagę Krzysztof Zamasz.

Krzysztof Zamasz podkreśla, że Enea jest sprzedawcą energii bezpośrednio do klientów i jest to optymalny model biznesowy, w którym prezes zarządu (razem z zastępcami i zespołem handlowców) bezpośrednio zarządza sprzedażą. Dodaje, że konkurencja dla Enei nie jest zagrożeniem, nawet ta wchodząca do Polski.

– Oczywiście cieszymy się z konkurencji, bo ona nas mobilizuje i aktywizuje, natomiast nie widzimy w krótkotrwałym horyzoncie jakiegokolwiek większego ryzyka z jej strony – podkreśla Zamasz. – Wręcz odwrotnie, konkurencja nas bardzo motywuje do jeszcze większej pracy i większych działań.

Grupa PEManagers inwestuje 20 mln dolarów w GetTaxi

MCI.TechVentures1.0, subfundusz zarządzany przez Grupę Kapitałową Private Equity Managers S.A. (Grupa PEManagers), obejmie za 20 mln dolarów mniejszościowy pakiet akcji spółki GetTaxi, lidera europejskiego rynku usług transportowych na żądanie i światowego lidera w segmencie B2B. Get Taxi pozyskała do tej pory ponad 200 mln dolarów na budowanie silnej pozycji konkurencyjnej na rynkach Wielkiej Brytanii, USA oraz w największych krajach UE.

GetTaxi, izraelska spółka, będąca liderem w Europie i światowym liderem w segmencie B2B rynku usług transportowych na żądanie pozyskała dotychczas ponad 200 mln dolarów finansowania. Nowe środki zostaną przeznaczone na umocnienie pozycji w Wielkiej Brytanii, USA i największych rynkach Unii Europejskiej, w tym potencjalne transakcje przejęć w branży. Mniejszościowy pakiet akcji o wartości 20 mln dolarów objął fundusz MCI.TechVentures 1.0, subfundusz spółek wzrostowych zarządzany przez Grupę PEManagers.

– Inwestycja w GetTaxi wynika ze strategii funduszu, która zakłada inwestowanie we wzrostowe spółki technologiczne m.in. z sektora digital disruption. Spółka jest największym graczem na rynku przewozu osób poza USA, posiada wiodącą pozycję na największych rynkach Europy. Dzięki wysokim kompetencjom zespołu zarządzającego, innowacyjnej aplikacji i modelowi biznesowemu spółka rosła ponad 300% rocznie i wszystko wskazuje na to, że jest w stanie utrzymać takie tempo wzrostu – skomentował Maciej Kowalski, Partner Inwestycyjny w Grupie PEManagers. – Get Taxi posiada wszystkie zalety globalnego lidera Uber, ale pozbawiona jest jego wad. W przeciwieństwie do swojego konkurenta współpracuje tylko z licencjonowanymi kierowcami, co eliminuje istotne ryzyko tej działalności – dodał Maciej Kowalski.

-Inwestycja w GetTaxi potwierdza pozycję Private Equity Managers jako pożądanego inwestora Venture Capital w regionie z cenionymi kompetencjami w obszarach e-commerce oraz usług mobilnych. Cieszymy się, że jesteśmy postrzegani jako „smart money”, czyli fundusz skutecznie wspierający firmę nie tylko inwestycyjnie, ale również strategicznie i operacyjnie – mówi Tomasz Danis Partner Inwestycyjny w Grupie PEManagers.

Założona w 2010 r. GetTaxi to największa i najszybciej rosnąca poza USA spółka oferująca profesjonalne usługi przewozu osób. Jest najszybciej rosnącym graczem na rynku w Wielkiej Brytanii, wyraźnym liderem w Rosji (największy rynek w Europie) oraz Izraelu. W ubiegłym roku rozpoczęła działalność w USA, dzięki czemu jest teraz obecna na największych rynkach usług taxi na świecie: Moskwa, Londyn, St. Petersburg i Nowy Jork. GetTaxi większość przychodów generuje z usług B2C, natomiast istotną przewagą jej modelu biznesowego są usługi B2B. Dzięki zasięgowi i jakości obsługi, GetTaxi współpracuje z ponad 2 tysiącami globalnych przedsiębiorstw, wśród których są największe korporacje na świecie.

– O sile GetTaxi stanowi nie tylko bardzo dynamicznie rosnąca baza klientów indywidualnych, ale też fakt, że ze spółką współpracują największe korporacje, banki, kancelarie prawnicze i firmy doradcze na świecie – powiedział Maciej Kowalski.

Grupa SMT zmienia zakres świadczonych usług i stawia na rozwój spółki zależnej iAlbatros dostarczającej hotelowe systemy rezerwacyjne. Za dwa tygodnie WZA w tej sprawie

CEO Magazyn Polska

Dostawca rozwiązań informatycznych Grupa SMT, dostrzegając potencjał korporacyjnych systemów rezerwacji hoteli, zamierza rozwijać spółkę iAlbatros, która w ciągu kilku ma stać się głównym podmiotem SMT. Spółka już teraz oferuje dostęp do 250 tys. hoteli na świecie. Zarząd szacuje, że w 2019 roku iAlbatros będzie w stanie generować blisko 700 mln zł przychodów na rynku, który tylko we Francji i Włoszech jest wart 12 mld dolarów.

– iAlbatros w odróżnieniu od pozostałych spółek z grupy to biznes, który rozpoczęliśmy we Francji i głównie tam go kontynuujemy, czyli tam zarabiamy pieniądze. Spółka dostarcza technologie dużym korporacjom po to, aby mogły one optymalizować koszty swoich podróży służbowych – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Konrad Pankiewicz, prezes SMT SA, dostawcy produktów i usług z branży IT.

iAlbatros, spółka z Grupy SMT, oferuje swoim klientom dostęp do 250 tys. hoteli na całym świecie. Obecnie łączna wartość rocznych budżetów hotelowych, które wynikają z podpisanych umów, wynosi przeszło 440 mln zł, z czego prawie 370 mln zł jest na etapie kontraktacji (trwają negocjacje z takimi klientami, jak AMUE, GDF, Technip).

Jak dodaje Pankiewicz, w Polsce biznes oparty na systemach wspomagających rezerwację podróży służbowych nadal jest niszą, choć można mówić o jego ogromnym potencjale, bo np. we Francji tylko wydatki na hotele ze strony klientów korporacyjnych to ok. 12 mld dolarów rocznie.

– Europejski biznes travel to ogromny rynek, w którym jesteśmy w stanie generować miliardy przychodów, a w ten sposób gigantyczne zyski – podkreśla Konrad Pankiewicz.

iAlbatros w 2014 roku osiągnął przychody ze sprzedaży rzędu 64 mln zł (rok wcześniej 36 mln zł). W tym roku SMT szacuje sprzedaż w spółce na poziomie 11,3 mln zł oraz wynik EBITDA i netto odpowiednio 3,6 i 1,8 mln zł. W 2019 roku wartości te mają wzrosnąć odpowiednio do 695,1 mln zł, 39,6 mln zł oraz 28 mln zł.

 Ogłoszona prognoza jest prognozą tylko dla iAlbatrosa i należy na nią patrzeć wyłącznie przez pryzmat jednej spółki. Chcemy pokazać, że skupienie się na tym aktywie da najlepszą wartość grupie – przekonuje prezes SMT SA. – Chcemy konsolidować nasze biznesy oraz sprawić, aby grupa działała już pod marką iAlbatros i była spółką globalną.

Firma SMT na początku kwietnia ogłosiła nową strategię opierającą się głównie na rozwoju spółki zależnej iAlbatros SA, która stanie się główną marką SMT Dlatego podmiot chce zwiększyć swoje zaangażowanie w tej spółce z 61 do 100 proc. do końca września br. i tym w celu zamierza wyemitować 350 tys. akcji oraz dokonać wykupu od akcjonariuszy mniejszościowych. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy ma podjąć decyzję w tej sprawie 20 maja.

– Chcemy mówić o SMT, a docelowo o firmie iAlbatros SA notowanej na GPW jako o spółce globalnej, która zarabia najpierw w Europie – podkreśla Pankiewicz. – W związku z tym wchodzimy na bardzo duży rynek. Już w tej chwili nasze kontrakty we Francji i po części trochę we Włoszech, bo tam również zaczęliśmy działalność, to 400 mln euro podpisane na najbliższe kilka lat. Wydaje się rzeczywiście, że zaczynamy bardzo mocno.

Obecnie jeszcze biznes związany z outsourcingiem sprzedaży oraz z kadr IT kontrybuuje w największy sposób nasze przychody, natomiast to się szybko zmienia na korzyść iAlbatrosa.

SMT sprzedaje swoje produkty i usługi w ramach outsourcingu technologicznego, sprzedaży i procesowego. Ten ostatni (którego większość obrotów generuje spółka iAlbatros) w 2013 roku stanowił prawie 19 proc. przychodów (36,83 mln zł z 196,47 mln zł), a już rok później stał się głównym segmentem z 31 proc. w sprzedaży (73,56 mln zł z 236,82 mln zł).

SMT (wywodzi się z Grupy ADV powstałej w 2000 roku) działa od 2013 roku i jest holdingiem takich spółek, jak SMT Software, Satis, iAlbatros, Sorcesoft, Codemedia i TradeTracker Poland.

Studiujący rodzice mogą liczyć na pomoc w opiece nad dzieckiem

0

NIK o kąpieliskach

Stan kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli w Polsce poprawia się z roku na rok. Kontrola NIK ujawniła jednak sporo nieprawidłowości. W niektórych gminach na terenie obszarów wodnych brakowało ratowników, a oznakowanie miejsc niebezpiecznych było niepełne. Zdarzało się, że wykonywano mniej badań jakości wody niż wymagają tego przepisy albo nie wykonywano ich wcale. Internetowy Serwis Kąpieliskowy zawierał niekompletne i nieaktualne dane, co sprawiało, że osoby planujące wypoczynek nad wodą nie wiedziały, jakich warunków kąpieli się spodziewać.

Jakość wody w kąpieliskach i miejscach wykorzystywanych do kąpieli stale się poprawia. Liczba obiektów wyróżnionych Błękitną Flagą wzrosła w Polsce w ciągu ostatnich dwóch lat z 21 do 29. Wszystkie kąpieliska zarekomendowane do wyróżnienia Błękitną Flagą przez polską komisję oceniającą zostały przyjęte przez jury międzynarodowe.

Tabela: Liczba kąpielisk wyróżnionych Błękitną Flagą w wybranych państwach europejskich w 2014 r.

Kraj Liczba kąpielisk wyróżnionych Błękitną Flagą w 2014 r. Powierzchnia kraju (tys. km) Liczba kąpielisk z Błękitną Flagą przypadająca na 10 tys. km powierzchni kraju Długość morskiej linii brzegowej (tys. km) Liczba kąpielisk z Błękitną Flagą przypadająca na 100 km morskiej linii brzegowej
Belgia 12 30,5 3,9 0,06 20,0
Chorwacja 97 56,5 17,2 5,8 1,7
Dania 244 43,1 56,6 7,3 3,3
Francja 363 551,5 6,6 4,7 7,7
Grecja 360 132,0 27,3 13,7 2,6
Hiszpania 561 504,8 11,1 6,8 8,3
Holandia 58 41,5 14,0 0,8 7,3
Irlandia 84 70,3 11,9 1,4 6,0
Litwa 3 65,2 0,5 0,09 3,3
Łotwa 12 64,6 1,9 0,5 2,4
Niemcy 41 357,0 1,1 2,4 1,7
Norwegia 12 323,9 0,4 25,1 0,05
Polska 29 312,7 0,9 0,8 3,6
Portugalia 291 92,4 31,5 2,7 10,8
Słowenia 12 20,3 5,9 0,07 17,1
Szwecja 6 450,0 0,1 3,2 0,2
Wlk. Brytania 55 244,1 2,3 12,4 0,4
Włochy 268 301,3 8,9 7,6 3,5

Bezpieczeństwo korzystających z kąpieli

W większości skontrolowanych gmin, wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast zapewnili bezpieczeństwo osób wypoczywających na terenie kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli: ustawili tablice informacyjne na terenie tych obiektów, oznakowali strefy dla umiejących i nieumiejących pływać, zatrudnili ratowników wodnych, zapewnili sprzęt ratunkowy i pomocniczy, urządzenia sygnalizacyjne i ostrzegawcze,  a także sprzęt medyczny, leki i artykuły sanitarne.

W połowie gmin objętych kontrolą NIK przedstawiciele urzędów gmin i miejskich ośrodków sportu i rekreacji we współpracy z Policją, Strażą Miejską i Wodnym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym identyfikowali miejsca niebezpieczne na obszarach wodnych gminy. W części gmin Policja patrolowała takie miejsca łodziami motorowymi. Część gmin (np. Mielno i Miłki) organizowała akcje na rzecz poprawy bezpieczeństwa na terenie obszarów wodnych.

W niektórych gminach stwierdzono nieprawidłowości dotyczące miejsc wykorzystywanych do kąpieli:

  • Np. w gminach Płaska i Miłki na obszarze 6 obiektów nie zapewniono ratowników wodnych, ani wyposażenia w sprzęt ratunkowy i medyczny, urządzenia sygnalizacyjne i ostrzegawcze oraz leki i artykuły sanitarne. Ponadto, w Sieciechowie na terenie 1 obiektu brakowało niektórych urządzeń i leków;
  • Np. Węgorzewie i Sieciechowie nie analizowano zagrożeń dotyczących korzystania z obszarów wodnych. W wyjaśnieniach przedstawiciele dwóch gmin podawali, że wykonywanie takich analiz nie było konieczne, ponieważ nie dochodziło tam do wypadków;
  • W kilkudziesięciu miejscach nie umieszczono tablic informacyjnych i nie oznakowano stref dla umiejących i nieumiejących pływać.

NIK podkreśla, że niezależnie od przyczyn – niezapewnienie ochrony ratownika, braki w oznakowaniu kąpieliska, czy niepełne wyposażenie mogą skutkować zagrożeniem dla zdrowia i życia osób korzystających z kąpieli.

Nadzór nad jakością wody

Przedstawiciele gmin objętych kontrolą NIK, we współpracy z organizatorami obszarów wodnych i z ratownikami WOPR, sprawowali nadzór nad jakością wody, m.in. samodzielnie odwiedzając kąpieliska i sprawdzając czystość wody. W przypadku zgłoszeń o zanieczyszczeniu powiadamiano właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego (ppis) i podejmowano natychmiastowe działania w celu odpowiedniego oznakowania obiektu, poinformowania kąpiących się oraz usunięcia zanieczyszczenia.

Ponad 30 proc. gmin podejmowało działania mające na celu poprawę jakości wody w kąpieliskach i miejscach wykorzystywanych do kąpieli. Np. w Mielnie wybudowano kanalizację sanitarną, a także udzielano dotacji organizatorom kąpielisk na utrzymanie czystości i porządku na plażach. W Sopocie władze gminy zrealizowały projekt współfinansowany ze środków unijnych, w ramach którego m.in. przeprowadzono modernizację i oczyszczanie zbiorników retencyjnych, a w Siemiatyczach prowadzono zabiegi mające m.in. na celu oczyszczanie i napowietrzanie wody.

Jednocześnie kontrola NIK wykazała nieprawidłowości w zakresie nadzoru nad jakością wody:

  • w niektórych gminach (np. gmina Miłki) w kilku miejscach wykorzystywanych do kąpieli w ogóle nie badano jakości wody;
  • w innych gminach liczba badań jakości wody w kąpieliskach i miejscach wykorzystywanych do kąpieli była mniejsza niż wymagana przepisami. (np. w Węgorzewie) NIK zauważyła, że organizatorzy kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli ustalali liczbę badań do wykonania z państwowymi powiatowymi inspektorami sanitarnymi, którzy z kolei działali zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS), a te były sprzeczne z przepisami. Wytyczne wydane przez GIS w 2012 r. zawierały bowiem wymóg wykonywania czterech zamiast pięciu badań wody w kąpieliskach, co było niezgodne z postanowieniami ustawy – Prawo wodne;
  • w kilku przypadkach (m.in. na terenie kąpieliska w Kozienicach i w 3 miejscach wykorzystywanych  do kąpieli w Płaskiej) próbkę wody do badania pobierano w jednym miejscu zamiast w dwóch. Takie postępowanie wynikało z zaleceń GIS, które w ocenie NIK były niezgodne z rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie prowadzenia nadzoru nad jakością wody w kąpielisku i miejscu wykorzystywanym do kąpieli;
  • organizatorzy kąpielisk z opóźnieniami przekazywali powiatowym inspektorom sanitarnym wyniki badań jakości wody (w skrajnych przypadkach po 11 dniach od pobrania próbek wody), którzy z kolei nie wydawali bieżących ocen jakości wody w kąpieliskach lub robili to ze zwłoką. W niektórych przypadkach opóźnienia sięgały 35 dni.

W ocenie NIK zaniedbania te powodują osłabienie nadzoru nad jakością wody w kąpieliskach i miejscach wykorzystywanych do kąpieli. Sprawiają one, że osoby planujące wypoczynek nad wodą nie wiedzą, jakie warunki panują na kąpielisku, co oznacza dla nich ryzyko kąpieli w zanieczyszczonej wodzie.

W wyniku przeprowadzonej kontroli Izba wystosowała następujące wnioski:

  • do Ministra Środowiska o podjęcie działań w celu nowelizacji ustawy – Prawo wodne m.in. w zakresie:
    • zobowiązania organizatorów miejsc wykorzystywanych do kąpieli do przekazywania ppis informacji o planowanych terminach wykonywania badań jakości wody w miejscach wykorzystywanych do kąpieli;
    • określenia terminu, do którego organy wykonawcze gmin obowiązane są przekazywać ppis informacje o liczbie kąpielisk i przyczynach jej zmian w odniesieniu do poprzedniego sezonu kąpielowego wraz z wykazem kąpielisk.
  • Głównego Inspektora Sanitarnego m.in. o podjęcie działań w celu:
    • zwiększenia nadzoru merytorycznego nad państwowymi powiatowymi inspektorami sanitarnymi w zakresie prowadzenia nadzoru nad jakością wody w kąpieliskach i miejscach wykorzystywanych do kąpieli,
    • pozyskiwania pełnych i aktualnych danych do Serwisu kąpieliskowego oraz dla potrzeb realizacji obowiązków sprawozdawczych wobec Komisji Europejskiej,
    • ułatwienia społeczeństwu dostępu do danych Serwisu kąpieliskowego;
  • do państwowych powiatowych inspektorów sanitarnych m.in. o podjęcie działań w celu:
    • rzetelnego opiniowania projektów uchwał gmin w sprawie wykazu kąpielisk;
    • skutecznego egzekwowania od organów wykonawczych gmin informacji o liczbie kąpielisk, przyczynach jej zmian w odniesieniu do poprzedniego sezonu kąpielowego oraz wykazu kąpielisk, po podjęciu uchwały w sprawie wykazu kąpielisk;
    • skutecznego egzekwowania od organizatorów kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli, w tym także przez nakładanie mandatów karnych, niezwłocznego przekazywania wyników badań wody wykonywanych w ramach kontroli wewnętrznej organizatora;
    • niezwłocznego przekazywania organom wykonawczym gmin oraz organizatorom kąpielisk i miejsc wykorzystywanych do kąpieli, ocen jakości wody w tych obiektach.

Według definicji zawartej w ustawie – Prawo wodne, zarówno kąpielisko jak i miejsce wykorzystywane do kąpieli to „wydzielony i oznakowany fragment wód powierzchniowych”, czyli fragment morza, rzeki lub jeziora odpowiednio oznaczony i udostępniony kąpiącym się. Różnica polega na tym, że kąpieliska są umocowane uchwałą rady gminy.

Zgodnie z ustawą – Prawo wodne badania jakości wody są wykonywane przez organizatorów obszarów wodnych. W przypadku miejsc wykorzystywanych do kąpieli konieczna jest jedna kontrola przed otwarciem obiektu, oraz co najmniej jedna w trakcie jego funkcjonowania w sezonie kąpielowym. W przypadku kąpielisk ustawa wymaga jednej kontroli przed sezonem i czterech w trakcie sezonu. Organy wykonawcze gmin mają obowiązek przekazywać wyniki badań, jak również wszelkie informacje o czynnikach mogących mieć wpływ na pogorszenie jakości wody do powiatowych inspektorów sanitarnych. Jeśli woda nie spełnia wymogów sanitarnych, wówczas kąpielisko lub miejsce wykorzystywane do kąpieli jest sprawdzane przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego w ramach kontroli urzędowej. Zgodnie z wymogami ustawowymi inspektor  sanitarny jest zobowiązany do nieodpłatnego, niezwłocznego przekazywania organom wykonawczym gmin – wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta – wyników oceny jakości wody w tych obiektach. Dalsze funkcjonowanie kąpieliska, jak i miejsca wykorzystywanego do kąpieli jest możliwe, o ile jakość wody zakwalifikowano co najmniej jako dostateczną. Jeśli woda w kąpielisku nie spełnia wymagań, konieczne może być zamknięcie obiektu do czasu poprawy jakości wody.

Pierwsza podwyżka stóp procentowych w USA najwcześniej jesienią

CEO Magazyn Polska

Słaby wzrost gospodarczy w Stanach Zjednoczonych nie przyspieszy podniesienia tamtejszych stóp procentowych. Po ostatnich zaskakująco niekorzystnych danych z amerykańskiej gospodarki i komunikacie Fed ekonomiści spodziewają się podwyżek najwcześniej jesienią. To może oznaczać, że na razie dolar będzie słabszy, akcje na giełdzie amerykańskiej podrożeją, a na europejskich potanieją.

Obecnie za euro trzeba zapłacić ponad 1,11 dolara, gdy jeszcze w połowie kwietnia europejska waluta kosztowała mniej niż 1,06 dolara. I tak jest jednak o jedną piątą słabsza niż rok temu.

Już od ponad roku widać bardzo silny wpływ umacniającego się dolara na rynki finansowe przypomina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Andrzej Stefaniak, główny dealer walutowy DMK.– I gdy dolar amerykański się umacnia, występują bardzo silne wzrosty indeksów giełdowych, co jest szczególnie widoczne na rynku europejskim. Wynika to z tego, że osłabienie się europejskiej waluty w stosunku do dolara zwiększa atrakcyjność i opłacalność eksportu, zwłaszcza niemieckiego, co wpływa na rentowność przedsiębiorstw i wyższą wycenę ich akcji.

Od dwóch miesięcy dolar się jednak cofa. Wszystko przez dane z amerykańskiej gospodarki, której tempo zdrowienia zdaje się wyhamowywać. Wzrost o 0,2 proc. amerykańskiego produktu krajowego brutto w I kwartale to mniej niż prognozowany przez analityków 1 proc. i znacznie mniej niż 2,2 proc. wzrostu, jaki gospodarka USA osiągnęła w ostatnim kwartale poprzedniego roku. Skutki związanego z tym korzystnego dla eksporterów zza oceanu osłabienia amerykańskiej waluty już widać na światowych parkietach. Niemiecki indeks giełdowy DAX od początku tygodnia stracił prawie 5 proc., amerykański Dow Jones pozostaje zaś na podobnym poziomie jak tydzień temu.

– To będzie skutkowało dość wyraźnym wpływem głównie na rynek akcji, który będzie pod wpływem czynników sprzyjających wzrostom cen akcji w USA. Natomiast dolar powinien się konsolidować bądź lekko się osłabić – przewiduje Andrzej Stefaniak.

Słabsze dane sprzyjają oddaleniu perspektywy podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych z czerwca na wrzesień bądź jeszcze dalej, choć oficjalnie Fed takiej deklaracji nie złożył. Ekonomiści jednak są coraz mocniej przekonani, że cykl podwyżek amerykańskich stóp procentowych rozpocznie się pod koniec tego roku i potrwa około 18 miesięcy. To by oznaczało, że zakończy się w 2017 roku.

– Najbardziej prawdopodobny scenariusz to bardzo stopniowe podnoszenie stóp procentowych prognozuje główny dealer walutowy DMK. – Wszystko ze względu na to, że rynek jest przyzwyczajony do stóp na bardzo niskim, bliskim zera poziomie i gwałtowne podwyższanie stóp procentowych mogłoby wywołać szok w gospodarce i na rynkach finansowych, a tego Fed prawdopodobnie nie chce. Nie zależy mu na tym, dlatego należy się spodziewać raz na kwartał malutkiej podwyżki o 25 punktów bazowych, tak żeby w okolicach 2016 roku albo pod koniec tego roku stopy osiągnęły poziom około 2 proc.

Wraz ze wzrostem stóp w USA wzmacniać będzie się dolar, a to przyniesie wzrosty cen na europejskich giełdach. Dla europejskich firm mocna waluta w Stanach Zjednoczonych oznacza wyższe zyski z eksportu. Osiągnięcia parytetu, czyli sytuacji, gdy 1 euro kosztuje 1 dolara, oczekiwać można jeszcze w tym roku.

Jeżeli tak będzie, to wtedy należy założyć, że kurs dolar/złoty będzie równy kursowi euro/złoty ocenia Andrzej Stefaniak z DMK. – Czyli można się spodziewać zrównania par złotówkowych. Myślę, że to jest scenariusz bazowy i im bliżej końca roku, tym jest większe prawdopodobieństwo, że tak będzie.

DPD Polska: w tym roku osiągniemy 1,1-1,2 mld zł obrotów

0

CEO Magazyn Polska

DPD Polska po przejęciu firmy kurierskiej Siódemka chce wykorzystać efekt skali. Kupiony podmiot, inaczej niż DPD, specjalizuje się w obsłudze dużej liczby mniejszych przedsiębiorstw i osób prywatnych. Po połączeniu potencjałów przedsiębiorstwo będzie obsługiwało wszystkie grupy klientów, co da mu niemal jedną czwartą krajowego rynku ekspresowych przesyłek i paczek. Przychody firmy w br. powinny dwucyfrowo przekroczyć miliard złotych.

W wyniku fuzji z Siódemką powstała duża firma z bardzo pokaźną ekonomią skali – zauważa w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska. – Obecnie przedsiębiorstwo jest w stanie być liderem zarówno w przesyłkach biznesowych, jak i przesyłkach do osób prywatnych.

Umowa kupna od Abris Capital Partners 100 proc. akcji firmy kurierskiej Siódemka przez należącą do francuskiej grupy GeoPost spółkę DPD Polska została podpisana na początku października ubiegłego roku. W wyniku transakcji powstał podmiot kontrolujący około 20 proc. rynku usług ekspresowego doręczania przesyłek i paczek w Polsce. DPD powstało, jak przypomina prezes Nawłoka, jako firma obsługująca przede wszystkim duże przedsiębiorstwa. Siódemka natomiast była nastawiona na świadczenie usług dużej liczbie mniejszych podmiotów, w tym małych i średnich przedsiębiorstw oraz osób prywatnych.

Połączenie tych obszarów daje dosyć ciekawy obraz – ocenia prezes Nawłoka. – Obecnie jesteśmy praktycznie wszędzie. Tegoroczne obroty powinny przekroczyć miliard zł być może nawet o 10-20 proc.

DPD Polska, jak informuje szef tego przedsiębiorstwa, należy do grona najwięcej inwestujących firm kurierskich. Pod koniec 2012 roku w Strykowie koło Łodzi, w miejscu krzyżowania się największych szlaków komunikacyjnych, powstała nowa sortowania, jedna z największych tego rodzaju placówek w Europie (blisko 14 tys. mkw.). W br. planowane jest uruchomienie baz (tzw. depotów) w Poznaniu i okręgu katowickim. Trwa także modernizacja takiej placówki w Gdańsku.

Inwestycje idą więc wraz z rozwojem sieci i wolumenów – zauważa Rafał Nawłoka. – Również całkiem sporo zatrudniamy. W tej chwili mamy przeszło dwa tysiące pracowników oraz pięć tysięcy kurierów. Tego rodzaju firma to przede wszystkim człowiek, ktoś, kto paczki obrabia, doręcza, zajmuje się nimi w magazynie. W branży jest więc bardzo proste przełożenie: im więcej paczek, tym szybciej musi przybywać ludzi.

Jeden kurier doręcza dziennie około 100 paczek. Przyrost wolumenu w takiej wielkości oznacza zatem zatrudnienie nowego pracownika na tym stanowisku. Jeszcze kilka lat temu DPD obsługiwała około 150 tys. paczek. W tej chwili ma ich blisko pół miliona, co oznacza wzrost przeszło trzykrotny.

W tym roku chcemy powiększyć się o około 15 proc. – prognozuje prezes Nawłoka. – O tyle więc musimy zwiększyć zatrudnienie kurierów, magazynierów oraz osób, które pracują z klientami.

Rynek jednak w ostatnich latach, jak wskazuje prezes, znacząco się zmienił. W sprawie nowych produktów i usług spółka wcześniej rozmawiała głównie z nadawcami przesyłek. Obecnie kładzie nacisk na postrzeganie usług głównie przez odbiorców.

E-commerce wciąż dominuje, wprowadzamy więc produkty, które są w jego stronę ukłonem – podsumowuje prezes Nawłoka. – Jednym z nich jest Predict, który pozwala na zawężenie czasu dostawy do dwóch godzin. Także PickUp [sieć miejskich placówek umożliwiających nadania i odbiory paczek w wygodnych lokalizacjach – red.] jest bardzo blisko konsumenta.

Warunki zatrudnienia pracowników coraz ważniejsze przy zamówieniach publicznych

CEO Magazyn Polska

Zamawiający przy wyborze oferty powinien brać pod uwagę nie tylko cenę, lecz także warunki zatrudnienia jakie są w danej firmie, np. liczbę zatrudnionych na etacie – uważa minister pracy i apeluje o zmianę podejścia w zamówieniach publicznych. Jego zdaniem coraz lepsza sytuacja na rynku pracy powinna skutkować również poprawą jakości zatrudnienia.

Dokonujemy zmian, żeby umowy terminowe nie trwały wiecznie – w ograniczeniu do 33 miesięcy sumy wszystkich umów, jak również zrównanie okresów wypowiedzeń, czyli podniesienie okresów wypowiedzeń dla umów na czas określony. To jest wzmocnienie pozycji pracownika – mówi agencji Newseria Biznes minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Rząd przyjął nowelizację Kodeksu pracy dotyczącą warunków zatrudnienia na czas określony pod koniec marca. Po pierwszym czytaniu w Sejmie projekt trafił do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Zmiany zakładają ograniczenie czasu trwania umów terminowych do maksymalnie 33 miesięcy. Dotychczasowy okres wypowiedzenia w umowie na czas określony wynoszący dwa tygodnie zostanie zrównany z czasem przewidzianym dla umów na czas nieokreślony. Jeśli staż pracy przekroczył pół roku, to pracownik objęty zostanie miesięcznym okresem wypowiedzenia, w przypadku umowy trwającej co najmniej 3 lata będą to trzy miesiące.

Jakość zatrudnienia powinna poprawiać się wraz z coraz lepszą sytuacją na rynku pracy. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec ubiegłego roku całkowita liczba osób zatrudnionych w gospodarce narodowej przekroczyła 16 milionów osób. W tym roku bezrobocie ma w dalszym ciągu spadać, dzięki 5,5 mld zł jakie resort pracy przeznaczył w tym roku na aktywizację osób poszukujących pracy.

Jak podkreśla minister pracy, do poprawy sytuacji pracowników może przyczynić się również zmiana filozofii w zamówieniach publicznych.

Bardzo ważne jest wykorzystanie klauzuli społecznej w zamówieniach publicznych – nie tylko wartość oferty i cena powinny odgrywać najważniejszą rolę, lecz także jakość zatrudnienia, czyli to, czy oferujący zatrudnia na umowę o pracę, czy oferowane płace są gwarantowane przynajmniej na poziomie minimalnym w ramach zamówienia – wyjaśnia minister.

Klauzula społeczna przy zamówieniach publicznych umożliwia umieszczenie w specyfikacji określonych wymagań społecznych stawianych wykonawcy. Zapisy mogą dotyczyć między innymi wymogu zatrudnienia osoby niepełnosprawnej lub bezrobotnej. Klauzula to rozwiązanie obecne zarówno w prawie unijnym, jak i polskim Prawie zamówień publicznych.

Udało się to już zrobić w resorcie pracy – w przetargach na usługi ochroniarskie czy usługi związane z dbaniem o czystość wpisujemy obowiązek zatrudniania na etacie – mówi Kosiniak-Kamysz. – Będę zachęcał wszystkich partnerów w rządzie i wszystkie instytucje do stosowania klauzuli społecznej. Taka promocja jest bardzo potrzebna. Będę zachęcał partnerów samorządowych, korporacje samorządowe, władze województw, gmin, wszystkich samorządowców ze szczególnym uwzględnieniem marszałków, bo tam będzie dużo przetargów w związku z inwestycjami unijnymi – wylicza.

Biurokracja jednym z głównym hamulców polskiego wzrostu gospodarczego

CEO Magazyn Polska

Ograniczenie biurokracji i zmiana struktury eksportu są konieczne do utrzymania rozwoju gospodarczego w kolejnych latach. To szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorstw, które są mocno obciążone podatkami. Bez redukcji ograniczeń biurokratycznych w sytuacji kończącego się wsparcia unijnego sektor ten może mieć kłopoty z dalszym wzrostem.

Na rozwoju gospodarczy Polski największy wpływ mają małe i średnie przedsiębiorstwa. Dlatego należy robić wszystko, aby ograniczać bariery rozwoju tych firm – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes prof. nadzw. dr hab. Sławomir Jankiewicz, dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu. – Podstawową barierą jest biurokracja. Wskazywana jest ona zarówno przez Unię Europejską, naukowców, jak i przez samych przedsiębiorców.

Taki wniosek płynie również z najnowszego raportu OECD na temat wzrostu gospodarczego. Zniesienie barier w administracji i ograniczenie kosztów jest według ekonomistów tej organizacji jednym z koniecznych warunków przyspieszenia rozwoju polskiej gospodarki i tworzenia nowych miejsc pracy.

Jankiewicz podkreśla, że małe i średnie firmy mają największe znaczenie dla polskiego rozwoju gospodarczego. Odpowiadają one za niemal połowę polskiego PKB oraz zatrudniają niemal 6 mln osób.

Drugim z czynników napędzających polską gospodarkę jest eksport. Dynamika wzrostu sprzedaży zagranicznej w ostatnich latach utrzymuje się na wysokim poziomie, chociaż stopniowo maleje. Jeszcze w 2010 i 2011 r. dynamika rocznego wzrostu eksportu była dwucyfrowa, ale w 2014 r. sprzedaż zagraniczna wzrosła tylko o 5,3 proc. rok do roku.

Jak podkreśla prof. Jankiewicz, polski rząd musi rozpocząć działania mające na celu poprawę sytuacji małych i średnich firm, a w szczególności tych sprzedających za granicę.

Wojna na Ukrainie, aneksja Krymu przez Rosję i embargo nałożone na Rosję spowodowały, że w Polsce załamał się eksport. Problemy eksportu krótkookresowo zostały dzięki przedsiębiorczości eksporterów zniwelowane. Niemniej trzeba zwrócić uwagę, że długookresowo nie uda się utrzymać takiej dynamiki eksportu, jeżeli nie zmienimy jego struktury – podkreśla prof. Jankiewicz.

Według niego potrzebne jest zwiększenie udziału sprzedaży produktów przetworzonych, a nie tylko surowców w eksporcie. To jednak wymaga wsparcia ze strony państwa. Rząd musi także skupić się na ułatwieniach administracyjnych oraz fiskalnych.

To wymaga przemyślanej i konsekwentnie realizowanej polityki ze strony państwa oraz zmiany w podejściu biurokratycznym. Można podać przykład chociażby wysokiego wysokiego opodatkowania płacy minimalnej, które jest wyższe niż np. we Francji czy Wielkiej Brytanii – mówi prof. Jankiewicz.

Zwraca uwagę również na to, że źródłem problemów jest wysoki dług publiczny. Rząd, starając się zmniejszyć zadłużenie, sięga do kieszeni małych i średnich przedsiębiorców. Prof. Jankiewicz tłumaczy, że dzieje się to na dwa sposoby – po pierwsze, państwo ogranicza dostępność finansowania zewnętrznego, a po drugie, podnosi podatki.

Sytuacji nie są w stanie naprawić niskie stopy procentowe, bo banki komercyjne nie zawsze całkowicie dostosowują się do stawek ustalonych przez Radę Polityki Pieniężnej. Do tego nawet nisko oprocentowane kredyty są obciążane wysokimi marżami.

Trzeba także pamiętać o tym, że większość przedsiębiorstw w Polsce to małe i średnie przedsiębiorstwa, które w ograniczonym zakresie korzystają z finansowania zewnętrznego – dodaje prof. Jankiewicz.

Według niego nawet środki unijne tylko w ograniczonym stopniu sprzyjają małym i średnim przedsiębiorstwom. Fundusze z UE trafiły w Polsce przede wszystkim na infrastrukturę oraz innowacyjność, a te przedsiębiorstwa, które prowadzą działalność w pozostałych sektorach gospodarki, nie mogą liczyć na duże wsparcie. Prof. Jankiewicz dodaje, że sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza po 2020 r., bo wtedy znacznie zmaleją dopłaty z Brukseli dla polskiej gospodarki.

Citi szuka w Polsce nowych rozwiązań dla bankowości mobilnej

CEO Magazyn Polska

Polska dołączyła do krajów, w których Citi poszukuje nowych technologii dla bankowości mobilnej, organizując otwarte konkursy. W ramach tzw. hackathonu Citi Mobile Challenge o nagrody w wysokości 100 tys. dolarów i możliwość wdrożenia pomysłu rywalizuje ponad 700 zespołów. Organizacja jednego z czterech konkursów w Warszawie to duża szansa dla krajowych start-upów.

Citi Mobile Challenge to wydarzenie o charakterze globalnym, na którym gromadzimy najlepszych programistów z całego świata, aby pomogli nam rozwiązać problemy istniejące w bankowości. Jedni proponują rozwiązania dla klientów, inni redefiniują to, w jaki sposób postrzegamy łańcuch wartości – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Heather Cox, dyrektor obsługi klienta, systemów cyfrowych i marketingu w sektorze bankowości detalicznej Citi.

Regionalny konkurs dla Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, czyli obszaru EMEA, to największy spośród organizowanych przez Citi hackathonow. Odbywa się w czterech miastach – w tym roku to Jerozolima, Londyn, Nairobi i Warszawa. W każdym z nich do finału zakwalifikowanych zostanie maksymalnie 20 zespołów lub programistów.

W konkursie biorą udział zespoły z bardzo różnymi rozwiązaniami. Wśród nich są propozycje połączenia bankowości mobilnej z popularnymi serwisami społecznościowymi oraz usługi oparte na lokalizacji telefonu komórkowego.

– Tego typu spotkania są ważne dla polskiego środowiska start-upów, innowatorów, bo pobudzają wyobraźnię i pomagają im się rozwinąć. Taki start-up wychodzi przed szereg inwestorów, przed duże przedsiębiorstwa, zderza się z tymi środowiskami, może dzięki temu skorygować, poprawić rozwiązania tak, aby można je było sprzedać – wyjaśnia Łukasz Strzałkowski z Platformy Komunikacji Rozwiązań Mobilnych.

Jego firma proponuje technologię lokalizacji w oparciu o femtokomórki, czyli niewielkie nadajniki, dzięki którym można tworzyć tanie i wydajne sieci samoorganizujące się SON (self-organising networks).

Jak wyjaśnia Eryk Szweryn z tego samego zespołu, taka usługa funkcjonuje podobnie, jak te wykorzystujące np. moduł Bluetooth, jednak pozbawiona jest wymagań technicznych związanych z konkretnym systemem. Dzięki femtokomórkom np. w momencie wejścia do banku na telefonie użytkownika może uruchomić się wprost z serwera banku określona aplikacja. Takie rozwiązania mogą być szczególnie przydatne dla osób o ograniczonej zdolności widzenia lub słyszenia.

Jednym z rywali Platformy Komunikacji Rozwiązań Mobilnych jest spółka Namu Systems, która proponuje zmianę systemu bankowości mobilnej na taki przypominający Pinterest, jeden z popularnych serwisów społecznościowych wykorzystywanych do dzielenia się zdjęciami.

Dziś młodzi ludzie, tzw. millenialsi, chętnie używają aplikacji, które umożliwiają wstawianie zdjęć, jak Facebook, Instagram czy Pinterest. Natomiast aplikacje bankowe niewiele mają z tym wspólnego. Chcemy więc zbliżyć aplikacje bankowe do aplikacji społecznościowych, poprzez dodanie obrazów, kontaktów, sfery społecznej i emocji – wyjaśnia Thomas Ko, prezes Namu Systems.

Lista zwycięzców hackathonu zostanie wyłoniona do końca maja. Cox wyraża nadzieję, że będą wśród nich polskie zespoły. Citi organizowało wcześniej podobne hackathony w Ameryce Północnej i Łacińskiej. Rozwiązania mogą zostać wcielone w życie we wszystkich oddziałach Citi na całym świecie, w tym również w polskim.

Jako start-up potrzebujemy projektu, aby go wdrożyć i zobaczyć, jak klienci korzystają z naszych rozwiązań i jakie czerpią z nich korzyści. Najlepsze możliwości tworzą właśnie duże banki, które pracują ze start-upami, dając nam możliwości eksperymentowania i wprowadzania innowacji. W Citi Mobile Challenge udowodnili, że niektórzy innowatorzy mają możliwości współpracy z tym bankiem – podkreśla Thomas Ko.

Wszystkie sądy w kraju wkrótce z takimi samymi stronami internetowymi

CEO Magazyn Polska

Resort sprawiedliwości pracuje nad stworzeniem jednolitego wortalu dla wszystkich sądów w kraju. Ma to ułatwić dostęp do wymiaru sprawiedliwości obywatelom i przedsiębiorcom. Ministerstwo uczestniczy też w projekcie budowania platformy e-usług dla obywateli. Już teraz przez sieć można uzyskać informacje m.in. z Krajowego Rejestru Sądowego i ksiąg wieczystych obydwie usługi cieszą się bardzo dużą popularnością.

Ministerstwo Sprawiedliwości dołączyło niedawno do unijnego programu e-CODEX, który ma ułatwić współpracę transgraniczną i poprawić dostęp obywateli i firm do zagranicznych wymiarów sprawiedliwości. To tylko jeden z wielu projektów, które mają ułatwić dostęp do sądów przez internet.

Dużo osób korzysta już z elektronicznego dostępu do Centralnej Bazy Danych Ksiąg Wieczystych. Popularny jest także internetowy dostęp do Krajowego Rejestru Sądowego. Wszyscy mogą za jego pomocą wyszukać podstawowe informacje o zarejestrowanych podmiotach, a przedsiębiorcy, przedstawiciele stowarzyszeń i fundacji mogą drogą internetową przesyłać niezbędne dokumenty.

Kolejnym kluczowym projektem, który chcemy rozwijać, jest wortal sądowy, w którym zunifikujemy wszystkie strony sądowe w Polsce tak, aby obywatel mógł bez najmniejszego problemu poruszać się po stronach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Eliza Wójcik, dyrektor generalny Ministerstwa Sprawiedliwości.

Resort sprawiedliwości uczestniczy też w pracach zmierzających do zwiększenia liczby usług świadczonych przez administrację państwową drogą elektroniczną.

Rusza szeroki projekt, w którym docelowo ma być uruchomionych 70 usług dla obywateli. W tej chwili przygotowujemy dwie: są to właśnie Księgi Wieczyste i Krajowy Rejestr Karny. To są najczęściej kierowane usługi do obywateli, a nie do przedsiębiorców. Przedsiębiorcy korzystają z KRS w bardzo szerokim zakresie, mówimy tu milionach informacji pobranych rocznie z rejestru sądowego – mówi Wójcik.

Z kolei dla zagranicznych podmiotów zaangażowanych w postępowania w polskich sądach oraz dla polskich firm i osób w odniesieniu do zagranicznych wymiarów sprawiedliwości dużym ułatwieniem będzie e-CODEX.

Podpisaliśmy umowę z Instytutem Logistyki i Magazynowania dotyczącą partnerstwa w projekcie e-CODEX – mówi Wójcik. – Projekt, w którym będziemy uczestniczyli, pozwala nam na współpracę na obszarze Unii Europejskiej. Dzięki niemu obywatele będą mogli pozyskiwać informacje, w jaki sposób dochodzić swoich praw na terenie Unii Europejskiej, wszystko dlatego, że pozwala on współpracować pomiędzy sądami różnych państw Unii Europejskiej. I to jest kluczowy element tego przedsięwzięcia.

e-CODEX to unijny projekt, który wystartował już w 2010 r. Koordynuje go Ministerstwo Sprawiedliwości niemieckiego regionu Nadrenia Północna-Westfalia. Budżet programu to na razie 24 mln euro, z czego połowę daje UE. e-CODEX ma umożliwić obywatelom bezpieczny dostęp do pewnych informacji oraz procedur prawnych w innych krajach UE. Ma także zwiększyć efektywność transgranicznej współpracy wymiarów sprawiedliwości.

Do tej pory Polskę w systemie e-CODEX reprezentował poznański Instytut Logistyki i Magazynowania, teraz rozwiązania wprowadzą także sądy i inne organy podległe Ministerstwu Sprawiedliwości. W ramach projektu e-CODEX rozwijane są rozwiązania techniczne, które pozwolą na komunikację z organami na terenie UE drogą elektroniczną. Przygotowywane moduły pozwolą m.in. na bezpieczną wymianę dokumentów z wykorzystaniem krajowych narzędzi elektronicznej identyfikacji.

Usługa będzie ułatwiała realizację usług transgranicznych zarówno po stronie polskich przedsiębiorców, jak i zagranicznych przedsiębiorców w kontekście spraw sądowych realizowanych w Polsce – wyjaśnia Marcin Kraska, kierownik Centrum Elektronicznej Gospodarki w Instytucie Logistyki i Magazynowania.

Od lipca koniec korekty podatku VAT w związku z upadłością kontrahenta

0

CEO Magazyn Polska

Od lipca modyfikacji ulegnie regulacja w zakresie stosowania tzw. ulgi na złe długi. Dostawcy, którzy nie otrzymali zapłaty za swój towar lub usługę, po wejściu w życie nowelizacji ustawy o podatku VAT nadal nie będą mogli dokonać korekty należnego podatku od towarów i usług w odniesieniu do dostaw wykonanych na rzecz kontrahentów w procesie likwidacji lub upadłości. Jednocześnie tacy kontrahenci nie będą zobligowania do dokonania korekty podatku VAT naliczonego.

Ta część nowelizacji, która proponuje wyłączenie z ulgi na złe długi podmiotów znajdujących się w upadłości lub likwidacji, relatywnie nie jest korzystna dla przedsiębiorców, dlatego że przesuwa skutki finansowe upadłości lub likwidacji przedsiębiorcy, który jest dłużnikiem, ze Skarbu Państwa na jego kontrahentów – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes mec. Piotr Andrzejak, partner w Zespole Podatkowym Kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.

Znowelizowaną ustawa o podatku VAT prezydent podpisał 28 kwietnia. Nowe przepisy wejdą w życie 1 lipca br.

Nowelizacja dotyczy m.in. tzw. ulgi na złe długi, czyli przepisów dotyczących korekty VAT-u w sytuacji zaległości płatniczych lub nieuregulowania zobowiązań przez nabywcę towaru lub usługi przez okres dłuższy niż 150 dni.

W wyniku zaproponowanej zmiany podatnicy znajdujący się w stanie upadłości lub likwidacji nie będą obowiązani do korekty odliczenia podatku VAT naliczonego, a po stronie dostawców towarów i usług nie będzie uprawnienia do korekty podatku VAT należnego – wyjaśnia mec. Andrzejak.

Taka zmiana jest w praktyce korzysta wyłącznie dla fiskusa. Na upadłego lub likwidowanego dłużnika nie będzie nakładany obowiązek korekty podatku VAT naliczonego. Z kolei przedsiębiorcy, którzy sprzedali usługi lub towary firmom postawionym (choćby później) w stan upadłości lub likwidacji nie będą mogli dokonać korekty VAT należnego pomimo braku zapłaty. A w efekcie dostawcy ci, jako wierzyciele, będą mogli dochodzić roszczeń jedynie w postępowaniu upadłościowym co do całej kwoty należności (wraz z podatkiem VAT).

Co w praktyce, biorąc pod uwagę stan majątkowy kontrahenta, będzie wielce utrudnione, o ile w ogóle możliwe – zwraca uwagę mec. Andrzejak. Podkreśla: – To jest rozwiązanie, którego wcześniej w polskiej ustawie o VAT nie było.

Mec. Andrzejak zwraca również uwagę na to, że w nowelizacji znalazło się rozwiązanie rozszerzające zakres stosowania ulgi na złe długi na podmioty powiązane.

W przypadku gdy podmiot powiązany nie zapłaci za towar lub usługę w ciągu 150 dni od upływu terminu zapłaty, dostawca będzie mógł dokonać redukcji należnego podatku VAT. Do tej pory takie rozwiązanie było stosowane przy transakcjach z podmiotami niepowiązanymi.

Coraz więcej zleceń dla firm kurierskich dotyczy przesyłek międzynarodowych

CEO Magazyn Polska

Rosnący z roku na rok wolumen handlu internetowego sprawia, że przesyłki coraz częściej trafiają do klientów indywidualnych. Kolejnym coraz ważniejszym odbiorcą stają się klienci zagraniczni. Te dwa segmenty napędzają rozwój rynku firm kurierskich. Choć wciąż liczba przesyłek na osobę jest w Polsce niższa niż w innych krajach europejskich, to dorównujemy im już pod względem jakości i dostępności usług na tym rynku.

Szacowany na 5 mld zł rynek usług kurierskich w Polsce podlega w ostatnim czasie dynamicznym zmianom.

Największy wpływ na zmiany ma e-commerce i rozwój sklepów internetowych. Jeszcze do niedawna przeważali klienci biznesowi, którzy wysyłali innym klientom biznesowym, natomiast teraz rośnie liczba sprzedających przez internet klientów, którzy wysyłają do osób prywatnych – mówi agencji Newseria Biznes Rafał Nawłoka, prezes DPD Polska.

Według danych za 2014 rok wartość sprzedaży internetowej w Polsce osiągnęła wartość ponad 27 mld zł. Oznacza to wzrost o 15 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Zwyżkowa tendencja charakteryzuje ten rynek już od kilku lat.

Rosnące znaczenie klientów sklepów internetowych nie jest jednak jedyną tendencją obserwowaną na polskim rynku usług kurierskich. Bardzo wyraźny jest także wzrost wolumenu sprzedaży kierowanej za granicę.

Obserwujemy wzrost aktywności polskich eksporterów. Zaczynają oni coraz więcej sprzedawać na Zachód, ponieważ mamy jedną z najlepszych sieci drogowych w Europie, to często korzystają z naszych usług. Widzimy, że ten rynek się rozwija, wzrasta liczba paczek i firmy coraz chętniej zaczynają sprzedawać do krajów ościennych – wyjaśnia Rafał Nawłoka.

Krajowe firmy kurierskie zdecydowaną większość swoich usług realizują jednak na terytorium kraju. Zagraniczne przesyłki stanowią na razie niewielki odsetek realizowanych zleceń.

To zależy od firmy. Powiedziałbym, że około 90 proc. to przesyłki krajowe, a 10 proc. – międzynarodowe, tak bardzo ostrożnie licząc – mówi Nawłoka.

Polski rynek usług kurierskich bardzo dobrze prezentuje się na tle innych krajów Europy. Według szacunków Instytutu Pocztowego w najbliższych latach liczba realizowanych przesyłek będzie rosła w dwucyfrowym tempie. Większość usług kurierskich dostępnych na Zachodzie znajduje się już także w ofercie operatorów działających w kraju.

Cały czas mamy jeszcze trochę mniej paczek na obywatela niż w krajach zachodnich i to też nakręca w jakimś stopniu rozwój rynku. Natomiast wszystkie usługi, które są dostępne na Zachodzie, zaczynają już być dostępne w Polsce – mówi prezes DPD Polska.

Dzięki rozwojowi własnej sieci oraz przejęciu w zeszłym roku Siódemki udział spółki DPD w krajowym rynku usług kurierskim wynosi obecnie 24-26 proc., a liczba klientów wzrosła do kilkunastu tysięcy. Rosnąca baza klientów wraz ze zmianą ich preferencji wymusza potrzebę szybkiej adaptacji firm kurierskich do nowego środowiska rynkowego.

Przede wszystkim trzeba być bliżej klientów. Jeżeli jeszcze do niedawna mieliśmy 3 tys. klientów, a w tej chwili mamy ich kilkanaście tysięcy, to musimy być bliżej nich, musimy do nich szybciej docierać. Musimy być nie tylko ich  partnerem, lecz także swojego rodzaju współpracownika, który pomaga im rozumieć pewne mechanizmy, doradza w niektórych kwestiach i wspiera ich rozwój – informuje prezes logistycznego operatora.

Według Rafała Nawłoki jednym z największych wyzwań dla firm kurierskich jest czas i forma dostawy towaru. W przypadku firmy DPD kompromisem pomiędzy wymaganiami klientów i ich możliwościami finansowymi jest standard, w którym towar dostarczany jest już następnego dnia od momentu nadania. Natomiast kwestia godzin dostaw przesyłek przemyślana została w ten sposób, aby maksymalnie uprościć klientowi ich odbiór.

Jak podkreśla, polski rynek usług kurierskich jest dość specyficzny. W odróżnieniu od innych krajów najczęściej wybieraną formą płatności jest zapłata gotówką przy odbiorze towaru.

Formy płatności zawsze są barierą. W Polsce dominuje gotówka, tzw. cash on delivery, czyli zapłata przy odbiorze towaru i to jest co najmniej 50 proc. wszystkich transakcji. Na razie nie zanosi się, żeby ten trend się znacząco zmienił – informuje Nawłoka.

Spółka DPD zatrudnia obecnie ponad 5500 pracowników, a za pomocą liczącej 3 tysiące pojazdów floty, dostarczane jest ponad 40 milionów paczek rocznie. Obroty firmy DPD przekraczają 1 mld zł.

W ubiegłym roku na rynku zarejestrowano rekordową liczbę luksusowych samochodów

CEO Magazyn Polska

Sytuacja na rynku samochodów z górnej półki w Polsce jeszcze nigdy nie była tak dobra. W ubiegłym roku zarejestrowano o 28 proc. więcej samochodów premium i aż o 52 proc. luksusowych. O zainteresowanie najbogatszych chce walczyć także polski producent. Arrinera jeszcze w tym roku wprowadzi na rynek pierwszy polski supersamochód w wersji wyścigowej, w przyszłym ma pojawić się wersja drogowa modelu Hussarya. Firma stawia na małe serie.

W historii segmentu supercars jeszcze nigdy nie było tak dobrego okresu, widać to po wszystkich znanych markach. Wypuszczają one małe serie, po kilkanaście czy kilkadziesiąt sztuk, i sprzedają je często w pierwszych dniach sprzedaży. Przykładem może być Lamborghini Sesto Elemento – pierwszego dnia sprzedano 20 sztuk bez homologacji, podobnie Ferrari LaFerrari czy Pagani Huayra – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Gniadek, wiceprezes zarządu Arrinera.

Raport KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce” wskazuje, że samochody marek premium i luksusowych są największym segmentem tego rynku w Polsce. W 2014 roku jego wartość wyniosła 5,6 mld zł (w 2013 roku – 4,5 mld zł). Zanotowano również rekordowo wysoką liczbę rejestracji nowych samochodów marki premium (31,5 tys. – wzrost o 28 proc.) i luksusowych (94 sztuki – wzrost o 52 proc.).

Jak podkreśla ekspert, najbogatsi klienci często szukają samochodów z serii limitowanych. Zwracają też uwagę na jakość wykonania i detale.

Dlatego nasz samochód musi być dopracowany w każdym szczególe, nie ma miejsca na coś pośredniego. Musimy pokazać produkt, który będzie skończony w 100 proc. – wskazuje Gniadek.

Jeszcze w tym roku na torach wyścigowych ma pojawić się Arrinera Racing, pierwszy polski supersamochód. W 2015 roku firma chce wprowadzić pojazd w wersji drogowej – Arrinera Hussarya. Powstaną tylko 33 sztuki tego modelu. Samochód będzie kosztować ok. 500 tys. euro, skierowany będzie do kolekcjonerów, którzy szukają niepowtarzalnych pojazdów.

Jedyną możliwością, by odrodzić polską motoryzację i zapisać się na kartach historii, jest wypuszczenie małej serii – zaznacza wiceprezes Arrinery. – Następny model mamy już w planach, ale jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Najpierw musimy sprzedać pierwszy model i osiągnąć sukces, żeby myśleć o kolejnym, który będziemy wprowadzali na rynek. Interesują nas tylko małe serie i chcemy iść w tym samym kierunku, co firmy Pagani czy Koenigsegg.

Autem Arrinery, które będzie w stanie osiągnąć prędkość 340 km/h, zainteresowanie wyraziło już ponad 200 osób, w tym 38 z Polski. Arrinera szuka klientów m.in. na wielkich międzynarodowych targach samochodowych.

Chcemy też dotrzeć na rynek światowy, szukając dealerów w poszczególnych krajach, tak żeby mogli oni reprezentować naszą markę – mówi Piotr Gniadek.

Polskie e-sklepy szukają klientów za granicą

CEO Magazyn Polska

Mimo dynamicznego wzrostu e-commerce liczba e-sklepów w Polsce wciąż nie jest imponująca. Działa ich obecnie ok. 20 tys., jednak w kolejnych latach ta liczba może się podwoić. Szansą na pokonanie coraz większej konkurencji i zwiększenie rentowności są rynki zagraniczne. Answear.com, multibrandowy sklep internetowy, na razie poza Polską walczy o klientów w Czechach i na Słowacji, ale w planach jest również rynek ukraiński i rumuński.

Firma PMR w raporcie „Handel internetowy w Polsce 2014” wskazuje, że w 2014 roku wartość rynku sprzedaży internetowej przekroczyła 27,3 mld zł (rok wcześniej 23,8 mld, co oznacza 15 proc. wzrost). W tym roku dynamika wzrostu może być jeszcze większa, a obroty branży sięgną 33 mld zł.

Branża e-commerce szybko rośnie. Wszystkie prognozy mówią, że tak też będzie w najbliższych latach. Pozostaje się cieszyć i starać się zająć jak najlepszą pozycję wyjściową do dalszego rozwoju – komentuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Bajołek, właściciel Answear.com, multibrandowego sklepu internetowego.

Zdaniem właściciela największym wyzwaniem dla przedsiębiorców działających w e-commerce jest rosnąca konkurencja. Raport Fundacji im. Lesława A. Pagi „E-commerce: Jak sprostać wyzwaniom dynamicznego rozwoju i stać się dominującym graczem?” wskazuje, że na rynku funkcjonuje obecnie ok. 20 tys. e-sklepów. Dynamika wzrostu branży powoduje jednak, że w ciągu najbliższych kilku lat ich liczba znacznie wzrośnie.

Toczy się walka o klientów i jak najlepsze miejsce na rynku. Konkurencja w e-commerce, dążenie do jak największych udziałów w rynku są rzeczywiście bardzo istotne. Przekłada się to następnie na koszty pozyskania klientów i wydatki marketingowe, które są olbrzymie w tej branży, tak by móc się rozwijać i nadążać za konkurencją – tłumaczy Bajołek.

Szansą na rozwój może być szerszy asortyment oferowanych produktów oraz wejście na rynki zagraniczne. Wciąż jednak na ekspansję zagraniczną decyduje się niewielu e-przedsiębiorców.

W e-commerce łatwo przekraczać granice i sprzedawać więcej niż tylko na jednym rynku, a trzeba to wykorzystywać. Penetracja internetu nie jest bardzo duża i choć branża rozwija się szybko, to firmy mają problem z dosyć małą skalą biznesu, co nie pomaga w osiągnięciu rentowności. Dążenie do powiększenia rynku jest dlatego czymś zupełnie naturalnym – przekonuje Krzysztof Bajołek w rozmowie podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Dlatego Answear.com już walczy o klientów w Czechach i na Słowacji. W tym roku planuje również otworzyć się na rynki ukraiński i rumuński.

W tym roku na wakacyjny wyjazd może wyjechać rekordowa liczba osób

CEO Magazyn Polska

Polacy coraz częściej wyjeżdżają na wakacje. W ubiegłym roku na wypoczynek zdecydowało się 58 proc. osób. Ten rok może być dla branży jeszcze bardziej udany. Na czerwiec urlop zaplanowało o 10 proc. więcej osób niż w roku ubiegłym, a w przedostatnim tygodniu kwietnia liczba rezerwacji wycieczek wzrosła o 26 proc. Zdaniem ekspertów to nie tylko kwestia lepszej sytuacji gospodarstw domowych, lecz także większego poczucia bezpieczeństwa klientów.

Od kilku lat systematycznie rośnie liczba Polaków, którzy decydują się na wakacyjny wypoczynek. Z szacunków Ministerstwa Sportu i Turystyki wynika, że w 2014 roku na urlop wyjechało 58 proc. osób (w 2011 r. – 43 proc.).

Polska branża turystyczna jest w tej chwili wzmocniona. Rynek powinien być wzrostowy, myślę że tylko jakiś kataklizm związany z bezpieczeństwem w Europie czy na świecie mógłby spowodować zawirowania – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Sylwester Krzysztof Strzylak, prezes zarządu biura podróży Alfa Star.

Ubiegły rok był dla biur podróży wyjątkowo udany i wszystko wskazuje jednak na to, że w tym roku na wakacje wyjedzie jeszcze więcej Polaków. Z raportu Expandera i TravelPlanet.pl wynika, że np. na czerwiec urlop zaplanowało o 10 proc. więcej osób niż rok wcześniej. Podobnie może być w lipcu i sierpniu. Z ostatniego raportu Polskiego Związku Organizatorów Turystyki wynika, że w przedostatnim tygodniu kwietnia liczba rezerwacji wycieczek w biurach podróży wzrosła o nieco ponad 26 proc., a liczba klientów – o 27,2 proc.

Wciąż większość klientów poluje na oferty last minute, jednak biura podróży zauważają rosnącą liczbę wcześniejszych rezerwacji. Najpopularniejsze kierunki od lat się nie zmieniają – to Turcja, Grecja, Hiszpania i północna Afryka.

Polacy więcej podróżują i czerpią z tego dużo radości. Jest to zawsze związane z sytuacją w gospodarce. Jeśli ludzie otrzymują wypłaty na czas, to mają możliwość wyjazdu. O wypoczynku myślimy tylko wówczas, gdy wszystkie inne potrzeby mamy już zapewnione – wskazuje Strzylak.

Klienci są też lepiej chronieni przed upadłością biur. Po tym jak w 2012 roku upadło 10 biur podróży (m.in. Sky Club, Alba Tour), rok później wprowadzono wyższe minimalne kwoty gwarancyjne. Przedsiębiorcy, którzy rozpoczynają działalność turystyczną, muszą wpłacić nawet 250 tys. euro. Dla działających biur i pobierających zaliczki od klientów minimalna kwota to 12 proc. rocznego przychodu (nie mniej niż 149 tys. euro).

Klient jest naprawdę dobrze ubezpieczony, bo to my za wszystko odpowiadamy. Można czuć się bezpiecznie, szczególnie u dużych touroperatorów – podkreśla Strzylak.

Dla branży turystycznej wciąż problemem jest szara strefa, czyli podmioty, które organizują wyjazdy bez posiadania wymaganych gwarancji i zezwoleń. Jak podkreśla Strzylak, dotyczy to przede wszystkim wyjazdów dla młodzieży i wyjazdów pielgrzymkowych.

To trzeba poprawić – podkreśla prezes Alfa Star. – Nie może być tak, że ktoś prywatnie robi wycieczki dużo taniej, bo nie ubezpiecza. Niestety, takie rzeczy wychodzą dopiero, kiedy klientom przydarzy się jakieś nieszczęście – wskazuje.

Decyzje UE w sprawie GMO

Komisja Europejska proponuje zmianę przepisów rozporządzenia 1829/2003 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 września 2003 r. w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy (Dz.Urz. UE L 268 z 18.10.2003, str. 1; Dz.Urz. UE Polskie wydanie specjalne, rozdz. 13, t. 32, str. 432).

Fot. FlagiFot. Flagi

Proponowana zmiana umożliwiać będzie państwom członkowskim wprowadzenie ograniczenia lub zakazu stosowania w części lub na całym ich terytorium GMO żywności i paszy, zatwierdzonej na poziomie Unii Europejskiej, w wyniku nadrzędnych przyczyn innych niż ryzyko dla zdrowia ludzi i zwierząt, lub środowiska – są to kryteria inne niż te oceniane przez EFSA w ocenie ryzyka.

Każde państwo członkowskie chcące wykorzystać powyższy zakaz będzie musiało przedstawić indywidualne uzasadnienie, biorąc pod uwagę dany organizm transgeniczny, typ przewidywanego środka, oraz szczególne okoliczności na poziomie krajowym i regionalnym, które mogą uzasadnić wprowadzenie takiego zakazu.

Zaproponowany system umożliwiać będzie zastosowanie uzasadnionych czynników w celu wprowadzenia zakazu, przy zachowaniu jednocześnie legalności środków względem zasad obowiązujących na rynku wewnętrznym Unii Europejskiej i instytucjonalnych unijnych ram.

Ponadto komisja zobowiązała się do przeprowadzenia przeglądu obowiązujących przepisów dotyczących autoryzacji organizmów zmodyfikowanych genetycznie mających zastosowanie w żywieniu zwierząt oraz w żywności.

W komunikacie przedstawiono wyniki przeglądu procesu decyzyjnego w sprawie zatwierdzania GMO oraz wskazano  motywy, które stoją za wnioskiem ustawodawczym przyjętym przez Komisję.

Komisja proponuje zmianę ram prawnych procesu decyzyjnego dotyczącego genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy.

Komisja proponuje również, by państwa członkowskie mogły z uzasadnionych względów ograniczyć stosowanie GMO lub zakazać jego stosowania na swoich terytoriach, jednocześnie zapewniając, by środki te były zgodne z przepisami dotyczącymi rynku wewnętrznego i z ramami instytucjonalnymi UE.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W Polsce zabraknie rąk do pracy?

Z najnowszego raportu Work Service „Migracje zarobkowe Polaków” wynika, że odsetek osób rozważających emigrację zarobkową utrzymuje się na stałym wysokim poziomie. Co piąty Polak rozważa opuszczenie kraju i szukanie w najbliższym roku pracy za granicą.

Odsetek zdecydowanie planujących wyjazd z kraju wzrósł do 6,4% w tym roku, wobec 5% w 2014 r. To oznacza, że zdecydowanych na emigrację jest o 250 tys. osób więcej niż w roku ubiegłym. I na tym nie kończą się złe wiadomości. Na rynek pracy wchodzi niż demograficzny. Oba czynniki mogą oznaczać problemy dla poszukujących pracowników.

W niektórych branżach pojawią się braki jeśli chodzi o pracowników. Początkowo będzie to dotyczyło wąskich specjalizacji tj. nowe technologie, usługi medyczne –  mówi newsrm.tv Jacek Brzozowski, doradca Prezydenta Pracodawców RP.

Pustelnik: W Nepalu zaczyna się liczenie strat

Rośnie liczba ofiar tragedii w Nepalu. Najnowsze dane mówią już o ponad czterech tysiącach zabitych w wyniku sobotniego trzęsienia ziemi. Na miejscu cały czas trwa akcja ratownicza.

– Teraz trwa faza stabilizacji katastrofy. Zaczyna się liczenie strat. Przez pierwsze dwa dni największa uwaga była skupiona na dużych miastach. W nich straty ludzkie i materialne są najbardziej widoczne. Natomiast bardzo poważne straty są też w infrastrukturze wiejskiej. Nepal jest krainą bardzo górzystą. Żeby mieszkańcy mogli się przemieszczać potrzebują ogromnej liczby mostów zwodzonych, które były budowane latami. W tej chwili trwa inwentaryzacja uszkodzonych i ocalałych mostów – powiedział newsrm.tv Piotr Pustelnik, himalaista.

Sobotnie trzęsienie ziemi było najsilniejszym od 81 lat, miało siłę 7,8 stopnia w skali Richtera.

NewsrmTV

Hotele tracą na spadku rubla

Hotele w Jekaterynburgu i Petersburgu tracą na spadku wartości rubla. W tych obiektach przy niezmiennym obłożeniu, ceny pokoi – które były niższe na skutek tańszego rubla – spowodowały spadek przychodów ze sprzedaży 10 % w porównaniu z rokiem 2013 – poinformował Warimpex.

Kryzys odbił się̨ także na hotelach spoza Rosji, odwiedzanych głównie przez gości rosyjskich i ukraińskich. Najsilniej odczuł to hotel Dvorak w czeskich Karlovych Varach, który zanotował spadek sprzedaży o 20 %. W zakresie wycen, największy wpływ na wynik w Rosji miały spadki wartości nieruchomości biurowych. Ostatecznie spadł także wynik z działalności finansowej na skutek obniżenia kursu rubla.

Natomiast przyglądając się trendom można zauważyć, że jakość i marki zaczynają odgrywać coraz ważniejszą rolę przy wyborze hotelu.

– Podobnie jak w wielu innych segmentach rynku, również na rynku hoteli bardzo istotną rolę odgrywa Internet. Coraz częściej w ten sposób dokonywane są rezerwacje. Klienci też oczekują dostępu do bezprzewodowej sieci. To jest już standardem jak kiedyś telewizor – powiedział newsrm.tv Christoph Salzer, Prokurist Regional Director Warimpex.

Okazuje się też, że Polska jest bardzo aktywnym rynkiem dla branży hotelarskiej. Przez nasz kraj przemieszcza się wielu gości zagranicznych.  W  hotelach należących do Warimpex większość gości to osoby podróżujące. Mniej natomiast jest gości z Polski.

Otwarcie Światowej Wystawy EXPO 2015

W Mediolanie 1 maja 2015 r. nastąpiło uroczyste otwarcie Światowej Wystawy EXPO 2015.  Do 31 października 2015 r. zaprezentuje się  tam niemal 150 państw oraz organizacji, które przedstawią swoje osiągnięcia związane z przemysłem rolno-spożywczym. W inauguracji wydarzenia wziął udział Podsekretarz Stanu w MG Arkadiusz Bąk. 

Organizowane od 1851 roku wystawy EXPO uznawane są za najbardziej prestiżowe wydarzenia promocyjne na świecie. Tematem przewodnim tegorocznej wystawy jest hasło „Wyżywienie planety, energia dla życia”.

Na wystawie również Polska ma swój pawilon w ramach którego zaplanowano szereg wydarzeń promujących polski przemysł rolno-spożywczy, m.in. pokazy kulinarne, konferencje, debaty i spotkania promocyjne.

Pawilon Polski to czwarty co do wielkości pawilon wśród wszystkich krajów biorących udział w Wystawie. Znajduje się w samym centrum przestrzeni wystawienniczej, tuż obok pawilonu organizatora Wystawy – Włoch, a także m.in. Francji, Holandii czy Watykanu.

Zwycięski projekt został wyłoniony spośród 59 prac zgłoszonych do konkursu zorganizowanego przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Projekt architektów z warszawskiej pracowni 2pm przedstawia charakterystyczny dla polskiego krajobrazu sad jabłoni otoczony lustrami. Wnętrze kryje się  za prostą, ażurową konstrukcją, nawiązującą do drewnianych skrzynek na jabłka. Projekt w sposób twórczy wykorzystuje tradycje polskiego sektora rolno-spożywczego, budząc skojarzenia z jabłkami, jednym z eksportowych hitów polskiego rolnictwa.

Scenariusz ekspozycji

Wewnątrz Pawilonu zwiedzający zapoznają się z bogatą prezentacją uzupełnioną innowacyjną, multimedialną formą przekazu.

Prezentacja ma charakter narracji, która z jednej strony eksponuje wspólne dla Polaków i Włochów skojarzenia kulturowe, znaczenie więzów rodzinnych czy gościnność, z drugiej zaś osiągniecia polskiego przemysłu rolno-spożywczego. Wizualnym motywem przewodnim jest zaś słynna rzymska płaskorzeźba Bocca delle Verità (Usta Prawdy).

Wejście do Pawilonu Polski prowadzi przez wysoką, wąską szczelinę, która kieruje gości do sielankowego sadu jabłoni, inspirowanego obrazem Mehoffera pt. „Dziwny ogród”. W przestrzeni ogrodu pojawiają się również  audiowizualne nawiązania do szczególnie cenionej we Włoszech poezji Wisławy Szymborskiej.

Opowieść o polskim dziedzictwie spożywczym, zarówno na gruncie symboliki, wartości, tradycji, jak i na gruncie gospodarczym, jest prowadzona na niemal 1400 mkw. przestrzeni ekspozycyjnej, na której znajdą się m.in. m.in. instalacja multimedialna prezentująca polski przemysł rolno-spożywczy, przestrzeń interakcji z najmłodszymi gośćmi Pawilonu, wystaw czasowych i regionalnych, restauracja, sklep czy sala kinowa.

Udziałowi Polski w Wystawie Światowej EXPO 2015 towarzyszy program gospodarczy, który uwzględnia m.in. misje gospodarcze, udział w targach oraz wydarzeniach branżowych, konferencje naukowe czy seminaria.

Ministerstwo Gospodarki (MG)
Ministerstwo Gospodarki (MG)

Polski start-up Zencard triumfuje w Dolinie Krzemowej

Projekt Zencard okazał się najlepszy na prezentacji start-upów z krajów Grupy Wyszehradzkiej, w sercu Doliny Krzemowej w Kalifornii. Pokonał firmy technologiczne z Węgier, Czech i Słowacji. Współorganizatorem konkursu była Konfederacja Lewiatan.

Dwanaście firm technologicznych, po trzy z Polski, Węgier, Czech i Słowacji, dzięki dotacji uzyskanej z Funduszu Wyszehradzkiego oraz od partnerów prywatnych (KPMG), miało okazję odwiedzić kilka największych innowacyjnych firm Doliny Krzemowej, jak Google, Facebook i Airbnb. Na finałowej prezentacji w siedzibie GSV Labs w Redwood City amerykańskim inwestorom przedstawiono trzyminutowe prezentacje wszystkich projektów. Bezapelacyjne zwycięstwo, zdaniem zarówno publiczności, jak i głosami jury, odniósł polski projekt Zencard.

Zencard to innowacyjne na skalę światową rozwiązanie lojalnościowe. Zastępuje wszelkie karty lojalnościowe, pozwalając na jednoznaczne identyfikowanie użytkownika w chwili dokonywania zakupu na podstawie narzędzia płatniczego – karty kredytowej, debetowej działającej w dowolnym systemie lub każdego popularnego bezkartowego systemu płatności (jak ApplePay). Zencard ma już pierwszych klientów w Polsce, poszukuje partnerów biznesowych w Europie Zachodniej i w USA.

V4 TechMatch Silicon Valley to wspólny projekt czterech organizacji: Konfederacji Lewiatan (poprzez Lewiatan Business Angels ) z Polski, Startup Yard z Czech, Innovacio z Węgier i SOVVA, która jest liderem konsorcjum, ze Słowacji. Projekt wspierany jest przez Fundację grupy Wyszehradzkiej V4.

Na zdjęciu: Jarek Sygitowicz z Zencard odbiera wyróżnienie od Adiby Barney, CEO, SVForum.

Konfederacja Lewiatan

 

lewiatan

Pracodawcy nie chcą przechowywać dokumentów przez 50 lat

Wprowadzenie elektronicznej archiwizacji dokumentów pracowniczych i znaczne skrócenie okresu ich przechowywania – proponuje Konfederacja Lewiatan, oceniając projekt nowelizacji kodeksu pracy.

Projekt, który trafił do konsultacji, ma ograniczyć koszty ponoszone przez pracodawców z tytułu przechowywania dokumentacji w sprawach związanych ze stosunkiem pracy. Obowiązywać mają nowe okresy przechowywania dokumentacji, zróżnicowane w zależności od rodzaju dokumentu i jego przydatności do celów bieżących, dochodzenia roszczeń ze stosunku pracy oraz dla celów emerytalno-rentowych. Mają być więc trzy okresy:

– okres zatrudnienia (określany jako „0 lat”, tj. zniesienie obowiązku przechowywania dokumentu po zakończeniu zatrudnienia u danego pracodawcy),
– pięcioletni okres po ustaniu zatrudnienia (dla dokumentacji, która może być pomocna przy dochodzeniu roszczeń ze stosunku pracy)
– 50-letni okres po ustaniu zatrudnienia (dotyczący dokumentów gromadzonych dla celów emerytalno-rentowych).

– Naszym zdaniem zmiany są niewystarczające. Pracodawcy od dawna oczekują na wprowadzenie elektronicznej archiwizacji dokumentów Stąd postulujemy, aby nie przeprowadzać nieznaczących zmian legislacyjnych tylko wdrożyć systemowe rozwiązania, które pozwolą na alternatywne przechowywanie dokumentacji pracowniczej w postaci cyfrowej. Przyczynią się one do zmniejszenia kosztów administracyjnych pracodawców, czego konsekwencją będzie zwiększenie inwestycji – mówi dr Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Aktualnie obowiązujące przepisy nakładają na pracodawców wymóg przechowywania dokumentacji pracowniczej w formie tradycyjnej, czyli papierowej. Dotyczy to wszelkich dokumentów zgromadzonych zarówno w procesie rekrutacji, podczas trwania stosunku pracy, jak i wydanych w związku z zakończeniem zatrudnienia. Wywiązanie się z tego obowiązku jest nie tylko trudne do zrealizowania, ale też bardzo kosztowne dla pracodawców. Duża rotacja zatrudnienia powoduje, że z każdym rokiem przybywa archiwizowanych akt osobowych.

– Pracodawcy nie są zainteresowani pięcioletnim okresem przechowywania dokumentacji, gdyż musieliby dodatkowo angażować służby kadrowe do dokonywania weryfikacji akt dla każdego pracownika, co jest zbyt czasochłonne i mało efektywne. Tego rodzaju działania jedynie zmniejszą zawartość teczek osobowych, co pozostaje bez wpływu na ogólny koszt ich przetrzymywania – dodaje Grażyna Spytek-Bandurska.

Obecnie istnieje obowiązek przechowywania teczki osobowej z pełną dokumentacją pracownika przez okres 50 lat, pomimo że część tej dokumentacji nie jest przydatna. Lewiatan proponuje, aby ten okres znacząco skrócić.

W projekcie przewiduje się też możliwość zniszczenia dokumentacji z akt osobowych po śmierci pracownika, pod warunkiem uzyskania przez pracodawcę od organu rentowego informacji o przyznaniu renty rodzinnej po zmarłym. Ta propozycja zasługuje na poparcie, jednak powinna obejmować szerszy zakres i dotyczyć również pracowników, którzy mają ustalone prawo do świadczenia emerytalnego.

 

lewiatan

Stabilne ceny mieszkań i wysoka konkurencyjność rynku

W zorganizowanej przez Polską Federację Rynku Nieruchomości ogólnopolskiej akcji „DRZWI OTWARTE” wzięło udział ponad 200 biur nieruchomości z całego kraju. Pośrednicy służyli zainteresowanym bezpłatną fachową radą i doświadczeniem m.in. z zakresu prawa budowlanego, cywilnego, podatkowego czy rzeczoznawstwa. Konsumenci, którzy w tym roku odwiedzili pośredników, to przede wszystkim osoby zamierzające sprzedać lub wynająć mieszkanie (60 proc.) oraz ci, którzy mieszkanie chcą kupić (40 proc.). Problemy, z którymi się zgłaszali to przede wszystkim te związane z zakupem lub sprzedażą nieruchomości (50 proc.), przeniesieniem własności (27 proc.) lub skomplikowanym stanem prawnym nieruchomości (23 proc.).

Stabilny rynek wtórny

Tegoroczna akcja „DRZWI OTWARTE” odzwierciedla sytuację na rynku nieruchomości wtórnych. Utrzymująca się od kilkunastu miesięcy stabilizacja cen (średnie ceny ofertowe mieszkań w różnych miastach kraju pozostają na tym samym poziomie i wynoszą: w Warszawie – 7500 zł za m2, Krakowie – 6400 zł, Wrocławiu – 5600 zł, Poznaniu – 5100 zł, Gdańsku – 5300 zł, Lublinie – 4700 zł, Katowicach – 3900 zł) zachęca do zakupu nieruchomości. Najbliższe miesiące nie powinny przynieść większych zmian w tym zakresie. Planowana nowelizacja rządowego programu Mieszkanie dla Młodych, w tym m.in. dopłata dla rodzin wielodzietnych czy rozszerzenie katalogu osób uczestniczących w programie – zdaniem ekspertów PFRN – pozostanie bez większego wpływu na rynek nieruchomości wtórnych. 58 proc. badanych przez PFRN pośredników w obrocie nieruchomościami uważa, że odmienione MdM nie zmieni obecnej sytuacji. Ceny i poziom sprzedaży pozostaną na tym samym poziomie.

– W tej chwili MdM w wielu miastach praktycznie nie funkcjonuje, a planowane zmiany nie wydają się być na tyle istotne, aby mogły w znaczącym stopniu wpłynąć na dotychczasowe reguły gry. Dostępne w programie MdM mieszkania są często zlokalizowane na peryferiach miast, a towarzysząca im infrastruktura ma spore braki. Rynek wtórny dysponuje szeroką ofertą mieszkań tańszych, dużo lepiej zlokalizowanych i wykończonych, a więc nie wymagających dodatkowych inwestycji już na starcie – zwraca uwagę Leszek A. Hardek, prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Więcej nowych mieszkań

Również dalsze ożywienie na rynku pierwotnym nie powinno w najbliższych miesiącach wpłynąć na wzrost cen mieszkań na rynku wtórnym. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w I kwartale 2015 roku rozpoczęto budowę prawie 32 tys. lokali, co oznacza, że w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku deweloperzy poprawili swój wynik o prawie 8 proc. Liczba wydanych w I kwartale pozwoleń na budowę – 16,4 tys. – jest zaś najwyższa od kwietnia 2012 roku.

– Ożywienie na rynku nieruchomości pierwotnych obserwujemy od dwóch lat. Optymistyczne dla tego rynku statystyki GUS za I kwartał 2015 roku konkretne efekty, w postaci gotowych do użytkowania lokali, przyniosą jednak dopiero za kilka czy kilkanaście miesięcy. Co najmniej do tego czasu ceny nieruchomości, a także poziom sprzedaży na rynku wtórnym powinien pozostać bez większych zmian – mówi Leszek A. Hardek.

Tańsze kredyty, większa sprzedaż

Dalszą stabilizację cen i poziomu sprzedaży na rynku wtórnym gwarantuje również wzrost dostępności kredytów hipotecznych. Zwiększenie do 10 proc. obowiązującego wkładu własnego przy zakupie nieruchomości na kredyt, zgodnie z przewidywaniami PFRN (42 proc. odpowiedzi w badaniu Federacji), nie wpłynęło znacząco na liczbę udzielanych kredytów i co za tym idzie na poziom sprzedaży mieszkań. A dodatkowy spadek oprocentowania sprawił, że liczba uzyskiwanych kredytów w zasadzie nie zmalała.
– Po pomoc w przeprowadzeniu transakcji kupna mieszkania zgłaszają się do pośredników osoby, które nie mają problemów ze zgromadzeniem większego wkładu własnego. Również spadek oprocentowania kredytów, obniżenie ich kosztów i wynikająca z tego większa dostępność wpływają na wzrost liczby transakcji w niektórych regionach, także na rynku wtórnym – tłumaczy Leszek A. Hardek.

Wiosenne podróże Polaków. Dokąd polecimy na urlop i kto odwiedzi nasz kraj?

Trzy europejskie miasta – Amsterdam, Londyn, Belgrad – znalazły się wśród najpopularniejszych wiosennych kierunków wybieranych przez Polaków, wynika z danych internetowego biura podróży Tripsta.pl. Polacy spędza w nich średnio 2 razy mniej czasu niż nasi zagraniczni turyści. Bez względu na to, którą grupę podróżujących weźmiemy pod uwagę tylko 9% wszystkich biletów na kwiecień i maj zostało zarezerwowanych przez młodych podróżujących.

Bez wątpienia święta oraz długie weekendy, których nie brak w kwietniu i maju, sprzyjają podjęciu pozytywnej decyzji o urlopie w jednym z wiosennych miesięcy. Gdzie Polacy najchętniej wyjeżdżają na pierwszy, ciepły wypoczynek? Dane Tripsta.pl wskazują, że wśród wszystkich kierunków (krajowych i zagranicznych) wybieranych przez Polaków w czołówce znalazły się europejskie miasta. Tej wiosny najczęściej będziemy latać do Amsterdamu, Londynu i Belgradu. Co ciekawe, w poprzednim roku, aż dwa miejsca w czołówce zajęły polskie miasta. Najpopularniejszym kierunkiem była Warszawa. Zaraz za nią znalazł się Zurych, a trzecie miejsce należało do Gdańska.

Jeśli pod uwagę weźmiemy tylko zagraniczne podróże Polaków to naszą uwagę przykuje fakt, że na tym polu doszło do całkowitego przetasowania. W zeszłym roku największym powodzeniem na wiosnę cieszył się Zurych, Ateny i Kopenhaga. Tym razem wybierzemy się do Amsterdamu, Londynu i Belgradu. Natomiast w przypadku lotów krajowych najwięcej biletów lotniczych, podobnie jak w ubiegłym roku, zarezerwowano do Warszawy. Do niewielkiej zmiany doszło w przypadku kolejnych miejsc. Drugim najczęściej wybieranym miastem w obecnym sezonie jest Wrocław. O jedno oczko w rankingu spadł Gdańsk, zajmując tym samym miejsce trzecie.

Słoneczne dni zachęcają do podróży nie tylko Polaków. Kwiecień i maj to również początek wyjazdów turystycznych, których miejscem docelowym są często polskie miasta. Gdzie w Polsce najczęściej lądują samoloty z zagranicznymi pasażerami na pokładzie? Najpopularniejsza wśród podróżujących jest Warszawa. Zgodnie z danymi Tripsta.pl coraz większe znaczenie ma także port lotniczy w Łodzi, który w ubiegłym roku znajdował się poza podium na miejscu czwartym, a obecnie to drugie najchętniej odwiedzane miasto. Dużą popularnością wśród zagranicznych pasażerów podobnie jak w zeszłym roku cieszy się także Kraków.

Podwójne wakacje dla gości z zagranicy

Osoby, które zdecydowały się na wiosenne wojaże, a ich miejscem wylotu jest jedno z polskich lotnisk bilety rezerwowały średnio na 32 dni przed datą wylotu. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku tych podróżujących, których miejscem docelowym jest jedno z polskich miast. Tutaj czas pomiędzy zakupem biletu, a dniem wylotu jest krótszy niemal o tydzień – bilety rezerwowano średnio na 26 dni przed wylotem.

Interesujący jest fakt, że Polacy, którzy decydują się na wiosenny odpoczynek poza granicami kraju spędzają tam średnio tydzień. Natomiast turyści zagraniczni, którzy zdecydowali się na wizytę w Polsce spędzają w naszym kraju znacznie więcej czasu. Średnio ich pobyt trwa prawie 2 razy dłużej (12 dni).

Kto podróżuje i za ile?

Niezależnie od tego, czy podróż zaczynamy w Polsce, czy to właśnie ona jest naszym celem do grupy najczęściej podróżujących należą osoby pomiędzy 25 a 44 rokiem życia. Rezerwacje przez nie dokonane na Tripsta.pl stanowią ok. 67% wszystkich wiosennych rezerwacji. Co ciekawe, tylko ok. 9% wszystkich biletów na loty w kwietniu i maju zostało zakupionych przez osoby w wieku 18-24 lat.

Średnio za bilet na lot rozpoczynający się z jednego z krajowych lotnisk podróżujący zapłacił 1 444 PLN. Pasażer, którego destynacją było jedno z polskich miast zapłacił prawie dwukrotnie mniej. Koszt takiej podróży to średnio wydatek rzędu 784 PLN. Warto jednak zwrócić uwagę, że zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku najtańszy bilet kosztował ok. 80 PLN. Za najdroższy lot podróżujący musiał zapłacić odpowiednio 21 180 PLN i 5 202 PLN.

Analizy dokonano na podstawie danych sprzedaży internetowego biura podróży Tripsta.pl dla rezerwacji dokonywanych od 01.04.2015 do 31.05.2015.

 

 

Stanowisko GPW w sprawie Unii Rynków Kapitałowych

Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie przedstawiła swoje stanowisko w sprawie Unii Rynków Kapitałowych – koncepcji stworzenia jednolitego rynku kapitałowego w 28 krajach członkowskich UE.

Giełda jako wiodąca instytucja rynku kapitałowego w Polsce z uwagą odnosi się do propozycji zawartych w tzw. Green Paper i zamierza aktywnie uczestniczyć w dalszych konsultacjach poświęconych tej koncepcji.

„Bardzo pozytywnie odnosimy się do opisanej w tzw. Green Paper koncepcji zwiększenia znaczenia rynku kapitałowego w finansowaniu gospodarki Unii Europejskiej, zwłaszcza małych i średnich firm. W naszej opinii należy skoncentrować się przede wszystkim na inicjatywach ułatwiających dostęp do rynku, podnoszących poziom jego transparentności oraz zachęcających do średnio- i długoterminowego inwestowania. Zwracam jednak uwagę, że przy dopracowywaniu koncepcji jednolitego rynku kapitałowego należy pamiętać o znaczeniu regionalnych rynków kapitałowych dla gospodarek poszczególnych państw. Ryzykiem dla polskiego rynku kapitałowego i krajowych przedsiębiorstw byłoby stworzenie takich warunków, które wspierałyby jedynie dalszy rozwój największych giełd europejskich. Jako GPW zamierzamy aktywnie uczestniczyć w rozwijaniu przedstawionych przez Komisję Europejską koncepcji, w tym identyfikować szanse i ryzyka mogące mieć znaczenie dla rozwoju polskiego rynku kapitałowego” – powiedział Paweł Tamborski, prezes GPW.

GPW

Jedynie co piaty Polak posiada kartę kredytową

Jak wynika z danych Biura Informacji Kredytowej, Polacy posiadają 6,3 mln kart kredytowych (stan na styczeń 2015 r.). O wiele większym zainteresowaniem niż karty kredytowe cieszą się karty debetowe, których wg NBP Polacy posiadali w portfelach aż 29,2 mln sztuk na koniec IV kwartału 2014 roku. Jedynie co piaty Polak posiada kartę kredytową.

Jak na ponad 30-milionową dorosłą populację, 6,3 mln kart kredytowych to niewiele, tym bardziej, że 2/3 posiadaczy korzysta z nich sporadycznie lub wcale – w każdym razie nie brali jej na zakupy świąteczne w grudniu. Z czego wynika 5-krotna różnica w liczbie kart kredytowych i debetowych?

Liczby przemawiają za tezą, że główną przyczyną niskiej popularności kart kredytowych może być ostrożność po stronie klientów banków. Wiele osób po prostu nie chce mieć kart kredytowych. Obawiają się oni zapewne ryzyka utraty kontroli nad swoimi budżetami i poddawania się atrakcyjnym ofertom sprzedawców. Mogą też obawiać się obniżenia własnej zdolności kredytowej. W równym stopniu dotyczy to mężczyzn, jak i kobiet, ale statystycznie panie, co wynika ze wszystkich analiz opracowywanych przez Biuro Informacji Kredytowej, są w swoich i rodzinnych finansach ostrożniejsze – mówi dr Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK.

Świadczy o tym m.in. porównanie zainteresowania kartami kredytowymi kobiet i mężczyzn. Jest rzeczą znaną, także bankom, że kobiety obsługują swoje zadłużenie lepiej od mężczyzn. Tymczasem kobiet, których w dorosłej populacji jest o prawie 10% więcej od mężczyzn, wśród posiadaczy kart kredytowych jest o 17% mniej. Ponadto panie mają na swych kartach znacznie mniejsze limity wydatków niż mężczyźni, co częściowo może wynikać z ich niższych zarobków. Zarabiają średnio o kilkanaście procent mniej od mężczyzn, ale na swoich kartach mają limity aż o 40% niższe. Średni limit na posiadanych przez kobiety kartach kredytowych wynosił w styczniu 2015 roku 5 365 złotych, podczas gdy na kartach mężczyzny 7 497 złotych. 11,3% mężczyzn ma na swych rachunkach kartowych opóźnienia w obsłudze powyżej 90 dni, wśród pań odsetek ten wynosi 10,9%, jest więc niższy, choć panie mają mniej rachunków kartowych ze znacznie niższymi limitami wydatków.

W styczniu 2015 r. 2 191 tysięcy kobiet miało kartę kredytową, średnio jedna kobieta miała 1,3 karty. 1 428 tysięcy kobiet używało na przełomie lat 2014/2015 posiadane karty kredytowe. Pozostałe panie trzymały karty w szufladach. 238 tysięcy pań zalegało ponad 90 dni w spłatach swych zobowiązań na rachunkach kart kredytowych.

W tym czasie 2 633 tysiące mężczyzn miało karty kredytowe, 1 673 tysiące z nich karty używało. Średnio mężczyzna posiadał, podobnie jak „statystyczna” kobieta 1,3 karty. 297 tysięcy panów miało zaległości w obsłudze swych zobowiązań na rachunkach kartowych.

Jakby nie patrzeć, panie są w prywatnych finansach ostrożniejsze od panów.

Warszawiacy i ich aktywność w kredytach mieszkaniowych

Średnie zadłużenie warszawiaków na rachunkach kredytów mieszkaniowych w końcu 2014 r. wynosiło 329 tysięcy złotych, podczas gdy mieszkańców pozostałych gmin aglomeracji warszawskiej dużo mniej –  257 tysięcy złotych. Średnia wartość dla całej aglomeracji to 303,7 tys. złotych.

Aglomerację warszawską zamieszkuje 2,5 mln dorosłych Polaków, z których 405,3 tys. posiada czynny kredyt mieszkaniowy. W samej Warszawie – centrum aglomeracji mieszka 58% mieszkańców obszaru metropolitalnego. Aktywność kredytowa w aglomeracji warszawskiej mierzona odsetkiem mieszkańców gminy posiadających kredyt mieszkaniowy jest wysoka w Warszawie oraz niektórych pobliskich gminach, zwłaszcza na południowy zachód i północny wschód od Warszawy. Najwyższy poziom tak mierzonej aktywności kredytowej (ponad 20%), występuje w gminach: Piaseczno, Lesznowola, Jabłonna, Ząbki. Wysoka aktywność kredytowa występuje także w gminach (miejskiej i wiejskiej) Mińska Mazowieckiego. Poziom aktywności w samej Warszawie jest nieco niższy – 18% jej mieszkańców obsługuje taki kredyt.

CEO Magazyn Polska

Średnio powyżej 400 tys. złotych na rachunku kredytowym pozostało  do spłacenia w aglomeracji warszawskiej mieszkańcom trzech gmin: Konstancin – Jeziornej (471 tys. zł), Podkowy Leśnej (442 tys. zł) i Izabelina (402 tys. zł). Sami warszawiacy są winni dużo mniej – średnio 329 tysięcy.

CEO Magazyn Polska

Generalnie wyższa szkodowość kredytów mieszkaniowych występuje na obrzeżach aglomeracji warszawskiej, gdzie najczęściej jest również niska aktywność kredytowa. Najniższa jakość kredytów mieszkaniowych wyróżnia mieszkańców trzech gmin – Kampinosu, Brochowa, Wiskitek.

Warszawiacy i mieszkańcy większości gmin przylegających do Warszawy (są to obszary wysokiej aktywności kredytowej) należą do grupy kredytobiorców o niskiej szkodowości kredytów mieszkaniowych. Ale są wyjątki. Bogate i aktywne kredytowo gminy Raszyn, Podkowa Leśna, Milanówek mają niską jakość kredytów mieszkaniowych, czyli opóźnienia w spłacie rat kredytów powyżej 90 dni  – mówi Prof. Waldemar Rogowski, ekspert BIK.

CEO Magazyn Polska

BIK informuje o popycie na kredyty konsumpcyjne i mieszkaniowe

Wartość BIK Indeks – Popytu na Kredyty Konsumpcyjne (BIK Indeks – PKK), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów konsumpcyjnych, wyniosła +3,5% w lutym 2015r. Oznacza to, że w lutym 2015r., banki i SKOK -i przesłały do BIK zapytania o kredyty konsumpcyjne na kwotę wyższą o 3,5% w porównaniu z lutym 2014r. W styczniu 2015r. wartość indeksu wynosiła +1,7%.

W drugim miesiącu roku mamy do czynienia z pozytywną wartością dynamiki wniosków o kredyty konsumpcyjne. Oznacza to, że w pierwszym kwartale 2015r. najprawdopodobniej czeka nas kilkuprocentowy wzrost sprzedaży kredytów konsumpcyjnych w porównaniu do analogicznego kwartału roku poprzedniego – powiedział prezes BIK Mariusz Cholewa.

Kredyty konsumpcyjne to łącznie: kredyty gotówkowe, kredyty ratalne, karty kredytowe oraz limity kredytowe. Wskaźnik BIK Indeks – PKK obliczany jest w przeliczeniu na dzień roboczy, po wyłączeniu zapytań kredytowych na kwoty powyżej 200 tys. zł.

Wartość BIK Indeks – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, wyniosła +2,8% w lutym 2015r. Oznacza to, że w lutym 2015r., banki i SKOK -i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 2,8% w porównaniu z lutym 2014 r. W styczniu 2015 r. wartość indeksu wynosiła -4,5%.

Pozytywną informacją jest, że w lutym 2015r. osiągnęliśmy dodatnią dynamikę wniosków o kredyty mieszkaniowe. Liczymy, że najnowszy odczyt indeksu stanowi dobry prognostyk na powrót do pozytywnych dynamik wartości sprzedaży kredytów mieszkaniowych, które w IV kwartale 2014r. były głęboko ujemne – dodaje Mariusz Cholewa

Wskaźnik BIK Indeks – PKM obliczany jest w przeliczeniu na dzień roboczy po wyłączeniu zapytań o kredyty mieszkaniowe na kwoty przekraczające 1 mln zł.

Metodyka BIK Indeks – PKK i BIK Indeks – PKM została opracowana przez Biuro Informacji Kredytowej we współpracy z Instytutem Rozwoju Gospodarczego SGH. Indeksy są publikowane co miesiąc.

Ultradźwięki i prąd elektryczny receptą na tańszą żywność?

Naukowcy z Katedry Inżynierii Żywności i Organizacji Produkcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pracują nad wykorzystaniem ultradźwięków oraz pola elektrycznego do wyprodukowania żywności o wyższej jakości oraz do obniżenia energochłonności podstawowych operacji i procesów występujących w technologii żywności.

„Przemysł spożywczy wykorzystuje około 10% całkowitej ilości energii zużywanej w naszym kraju, a spośród procesów i operacji jednostkowych występujących w przetwórstwie żywności największą energochłonnością charakteryzuje się suszenie oraz zamrażanie” – mówi prof. dr hab. Dorota Witrowa-Rajchert, Dziekan Wydziału Nauk o Żywności. Jak podkreśla Pani Profesor, znalezienie rozwiązań mogących skrócić czas trwania tych procesów przyczyni się zarówno do obniżenia kosztów produkcji żywności, jak i do ochrony środowiska naturalnego, a także do wytworzenia produktów o wysokiej jakości.

W chwili obecnej, ze względu na potrzebę zrównoważonego rozwoju, uwaga dużej części naukowców zajmujących się naukami o żywności na świecie skupia się na tzw. nietermicznych technologiach metodach przetwarzania żywności, czyli takich, które pozwalają osiągnąć założony cel technologiczny bez konieczności podwyższania temperatury produktu. „Wśród technologii tych największe nadzieje upatruje się w ultradźwiękach oraz pulsacyjnym polu elektrycznym” – dodaje mgr inż. Artur Wiktor, Kierownik Projektu dotyczącego zastosowania ultradźwięków oraz pulsacyjnego pola elektrycznego do wspomagania suszenia owoców i warzyw. Badania finansowane są ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu LIDER.

Na ogół ultradźwięki czy prąd elektryczny kojarzone są z pewnym niebezpieczeństwem lub czymś szkodliwym. Okazuje się jednak, że ich odpowiednie zastosowanie może wpłynąć korzystnie m.in. na zawartość substancji bioaktywnych, bardzo cennych z żywieniowego punktu widzenia.

W Katedrze, w ramach wspomnianego projektu finansowanego z środków NCBiR, prowadzi się także pionierskie badania, których celem jest m.in. zbadanie sekwencyjnej obróbki wstępnej z wykorzystaniem pulsacyjnego pola elektrycznego oraz ultradźwięków na przebieg procesu suszenia konwekcyjnego oraz mikrofalowo-konwekcyjnego tkanki roślinnej. „Badania tego typu nie były dotychczas publikowane ani w czasopismach krajowych, ani międzynarodowych. Nasza Katedra jest zatem pierwszym ośrodkiem, który pracuje nad tym zagadnieniem” – twierdzi mgr inż. Artur Wiktor.

Badania prowadzone w Katedrze Inżynierii Żywności i Organizacji Produkcji SGGW udowodniły, że dzięki wykorzystaniu tych technik możliwe jest nie tylko skrócenie czasu suszenia owoców i warzyw, ale także zmodyfikowanie ich właściwości fizykochemicznych, aby były bardziej akceptowalne przez dzisiejszych konsumentów. Dodatkowo, wyniki przeprowadzonych doświadczeń wskazują także, że technologie te mogą znaleźć zastosowanie do wspomagania innych procesów i operacji występujących w technologii żywności, np. rozdrabniania czy ekstrakcji barwników.

Pomimo że dużą część naszej uwagi skupiamy na zbadaniu możliwości zastosowania pulsacyjnego pola elektrycznego czy ultradźwięków, to interesuje nas także mechanizm oddziaływania tych technologii na komórki biologiczne” – mówi Pani Profesor Dorota Witrowa-Rajchert. W chwili obecnej prowadzimy także badania, kierowane przez mgr inż. Magdalenę Śledź i finansowane przez Narodowe Centrum Nauki w ramach programu PRELUDIUM, nad mechanizmem oddziaływania ultradźwięków przed suszeniem na wybrane gatunki ziół w porównaniu z procesem konwencjonalnym, realizowanym poprzez blanszowanie.

Warto także dodać, że w ramach grantu IUVENTUS PLUS, finansowanego przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pod kierownictwem dr inż. Małgorzaty Nowackiej, trwają prace nad zbadaniem możliwości aplikacji tych technologii w celu wspomagania procesu usuwania wody z żurawiny błotnej, której zasoby w Polsce są duże. Celem tych badań jest stworzenie technologii, zwiększającej konkurencyjność produktów uzyskanych w oparciu o krajowe surowce.

Efektem końcowym tych prac będzie stworzenie podwalin teoretyczno-praktycznych, które umożliwią opracowanie założeń technologicznych w skali półtechnicznej oraz przemysłowej. Dzięki wynikom otrzymanym przez naukowców z Katedry Inżynierii Żywności i Organizacji Produkcji SGGW możliwy będzie transfer zaawansowanej, innowacyjnej wiedzy na temat procesu suszenia wspomaganego obróbką wstępną przy użyciu innowacyjnych, niekonwencjonalnych metod.

Samsung Electronics ogłasza wyniki za pierwszy kwartał

Firma Samsung Electronics Co., Ltd. ogłosiła wyniki finansowe za I kwartał zakończony w dniu 31 marca 2015 r. Przychody Samsung w minionym kwartale wyniosły 47,12 bilionów wonów koreańskich (KRW), co stanowi spadek o 11 procent w stosunku do poprzedniego kwartału, natomiast zysk z działalności operacyjnej w tym samym czasie wyniósł 5,98 bln KRW i był wyższy o 690 mld KRW w porównaniu z IV kwartałem ubiegłego roku. W prognozie zysków opublikowanej 7 kwietnia 2015 r. Samsung szacował, że skonsolidowane przychody w I kwartale wyniosą około 47 bln KRW, a skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej osiągnie około 5,9 bln KRW.

W pierwszym kwartale odnotowano wzrost w działach Device Solutions (DS) oraz IT & Mobile Communications (IM). Jednostka Memory kontynuowała przyspieszanie migracji do technologii 20‑nanometrowej w produkcji pamięci DRAM; zwiększyła się także sprzedaż pamięci DDR4/LPDDR4 do urządzeń mobilnych i serwerów. W segmencie Display Panel odnotowano wzrost zysku dzięki większej sprzedaży paneli OLED do smartfonów i paneli LCD do telewizorów wysokiej klasy. Wzrost zysku miał miejsce także w jednostce Mobile i był związany z wyższą sprzedażą nowych smartfonów w segmentach średnim i niskim przy spadających nakładach na marketing.

W drugim kwartale firma spodziewa się wzrostu ogólnego zysku w porównaniu z poprzednim kwartałem, mimo oczekiwanego wzrostu nakładów na marketing. W związku ze szczytową fazą cyklu sprzedaży smartfonów klasy premium dział DS spodziewa się zwiększonego popytu na produkty półprzewodnikowe. Jednostka System LSI oczekuje poprawy ogólnych wyników biznesowych dzięki zwiększeniu dostaw 14‑nanometrowych procesorów aplikacyjnych. W segmencie Display Panel oczekuje się, że sprzedaż smartfonów i telewizorów spowoduje znaczący wzrost zysków ze sprzedaży paneli OLED i LCD. Rosnąca globalna sprzedaż modeli Galaxy S6 i S6 Edge powinna wpłynąć na wzrost zysków działu IM. Również w dziale Consumer Electronics (CE) spodziewana jest poprawa wyników w związku z sezonowym wzrostem sprzedaży klimatyzatorów, a także oczekiwanym wzrostem sprzedaży flagowych modeli telewizorów SUHD.

Jeżeli chodzi o dalszą część roku 2015, mimo silnej sezonowości oczekuje się zaostrzenia konkurencji w sprzedaży odbiorników. Istnieje także ryzyko spadku popytu w związku ze słabością euro oraz walut rynków wschodzących. W jednostce odpowiedzialnej za dostawy podzespołów, mimo spodziewanej stabilizacji podaży i popytu, obawiamy się, że słaby popyt na odbiorniki i wzrost popytu na panele LCD mogą negatywnie wpłynąć na poziom zysku. Mimo typowego dla branży technologii informatycznych (IT) podziału na słabą pod względem wyników pierwszą połowę roku i dużo lepszą drugą połowę roku, różnice między tymi okresami w 2015 roku mogą być mniej wyraźne.

Nakłady inwestycyjne (CAPEX) w I kwartale 2015 roku wyniosły 7,2 bln KRW, z czego 4,4 bln KRW przypadało na jednostkę Semiconductor, a 500 mld KRW na segment Display Panel. Mimo że oczekujemy, iż łączne nakłady inwestycyjne utrzymają się na podobnym poziomie jak w 2014 roku, zdecydowanie trzeba także liczyć się z możliwością ich wzrostu. CAPEX będą korygowane stosownie do sytuacji makroekonomicznej oraz sytuacji na rynkach, na których działają poszczególne jednostki firmy.

Wzmocnienie działu półprzewodników (Semiconductor) dzięki ofercie unikatowych produktów

Jednostka odpowiedzialna za półprzewodniki (Semiconductors) odnotowała w I kwartale skonsolidowane przychody w kwocie 10,27 bln KRW oraz zysk z działalności operacyjnej wynoszący 2,93 bln KRW.

Mimo że pierwszy kwartał jest zasadniczo gorszy dla produktów DRAM, popyt utrzymał się na wysokim poziomie w związku z premierami smartfonów i zapotrzebowaniem na serwery do centrów danych. Przyspieszenie migracji do technologii 20‑nanometrowej oraz sprzedaż unikatowych produktów, z DDR4 i LPDDR4 na czele, zagwarantowały rentowność.

Utrzymuje się także duży popyt na produkty NAND, wynikający z rosnącej gęstości pamięci w smartfonach oraz premier rynkowych komputerów osobistych z dyskami SSD dla najbardziej wymagających użytkowników. Firma zagwarantowała sobie konkurencyjność kosztową produktów NAND oraz zwiększoną sprzedaż rozwiązań opartych na SSD i UFS.

Mimo sezonowego spadku przychodów w jednostce System LSI poprawiła się jej rentowność w związku z uruchomieniem produkcji 14‑nanometrowych procesorów aplikacyjnych do urządzeń mobilnych.

Perspektywy wzrostu sprzedaży flagowych smartfonów są dobre. Specyfikacje smartfonów stają się coraz bardziej zaawansowane, co pozwala również oczekiwać wzrostu popytu na mikroprocesory do urządzeń mobilnych. To samo dotyczy mikroprocesorów do serwerów w związku z rozwojem nowych platform serwerowych i rosnącą popularnością dysków SSD wśród odbiorców z sektora przedsiębiorstw. Firma zamierza nadal ograniczać koszty poprzez rozszerzanie migracji do technologii 20‑nanometrowej oraz zagwarantować rentowność poprzez zwiększenie sprzedaży unikatowych produktów, takich jak pamięci DDR4/LPDDR4. Ponadto oczekuje się wzrostu konkurencyjności produktów NAND z uwagi na migrację do klasy 10‑nanometrowej, zwiększenia sprzedaży wysokopojemnych UFS do urządzeń mobilnych oraz zwiększenia sprzedaży dysków SSD opartych na technologii NAND 3D do komputerów i serwerów.

Jednostka System LSI spodziewa się natomiast zwiększenia podaży 14‑nanometrowych procesorów aplikacyjnych do urządzeń mobilnych, w tym do nowych flagowych smartfonów, oraz konieczności aktywnej reakcji na rosnący popyt na produkty LSI, w tym matryce obrazu CMOS i DDI. Jednostka System LSI będzie starała się odzyskać rentowność dzięki stabilnym dostawom produktów 14‑nanometrowych oraz zwiększonej sprzedaży wysokowartościowych produktów LSI. Będzie także pracowała nad dywersyfikacją bazy klientów zlecających produkcję układów scalonych w celu umocnienia swoich fundamentów przyszłego wzrostu.

Rozszerzenie oferty produktów premium w segmencie Display Panel

W segmencie Display Panel firma odnotowała w I kwartale skonsolidowane przychody w kwocie 6,85 bln KRW oraz zysk z działalności operacyjnej w wysokości 520 mld KRW. Mimo sezonowości oraz zmniejszenia wolumenu dostaw paneli do telewizorów, rentowność produkcji paneli LCD utrzymywała się na dobrym poziomie dzięki wzrostowi sprzedaży paneli do telewizorów wysokiej klasy, takich jak odbiorniki UHD. W porównaniu z poprzednim kwartałem poprawiły się zyski w segmencie paneli OLED w związku z rosnącą sprzedażą wyświetlaczy do smartfonów z najwyższej półki.

W drugim kwartale zyski ze sprzedaży paneli LCD powinny pozostać na wysokim poziomie ze względu na rosnącą sprzedaż produktów klasypremium, takich jak panele do telewizorów z ekranami UHD, zakrzywionymi i o przekątnej powyżej 60 cali. Mimo zwiększonego zapotrzebowania na panele OLED, wynikającego z popularności najdroższych smartfonów, zyski ze sprzedaży tych paneli nie wzrosną znacząco ze względu na niezbędne koszty związane z uruchomieniem nowej linii produkcyjnej A3.

W II połowie 2015 r. szans należy upatrywać w ewentualnym wzroście na rynku paneli UHD oraz trendach w kierunku zwiększania rozmiaru ekranów. Istnieją jednak czynniki ryzyka, takie jak wpływ zmian kursów walut na popyt wśród konsumentów na telewizory i smartfony oraz zwiększanie mocy produkcyjnych w całej branży wyświetlaczy. W odpowiedzi na tę sytuację segment Display Panel będzie starał się poprawiać rentowność poprzez wzmacnianie oferty produktów LCD klasy premium, w tym ekranów zakrzywionych i o bardzo dużej przekątnej, a także oferty produktów dla najmniej wymagających użytkowników. Można spodziewać się poprawy rentowności w segmencie paneli OLED dzięki ofercie obejmującej podzespoły do smartfonów ze wszystkich przedziałów cenowych. Firma wzmocni swoją pozycję lidera dzięki masowej produkcji elastycznych wyświetlaczy, które powinny stać się głównym motorem wzrostu w średnim i długim okresie.

Wzrost sprzedaży, niższe koszty i poprawa rentowności w dziale IM

Dział IM odnotował w I kwartale skonsolidowane przychody w kwocie 25,89 bln KRW oraz zysk z działalności operacyjnej wynoszący 2,74 bln KRW.

Wzrosła sprzedaż smartfonów w ujęciu kwartał do kwartału. Niestety spadek sprzedaży tabletów i tradycyjnych telefonów połączony z niższymi średnimi cenami sprzedaży skutkuje minimalnym obniżeniem przychodów. Poprawiły się jednak zyski – za sprawą bardziej efektywnego zarządzania nakładami na marketing, wzrostu sprzedaży smartfonów ze średniego segmentu, w tym z serii Galaxy A, oraz uatrakcyjnienia oferty w segmenciepremium w związku z wprowadzeniem modeli Galaxy S6 i S6 Edge.

W drugim kwartale popyt na smartfony i tablety powinien utrzymać się na podobnym poziomie, jak w pierwszym kwartale. Globalne wprowadzenie modeli Galaxy S6 i S6 Edge powinno przyczynić się do zwiększenia globalnej sprzedaży, tym bardziej, że obydwa modele spotkały się z pozytywnym przyjęciem na rynku. Niestety łączne dostawy smartfonów utrzymają się raczej na tym samym poziomie, co w pierwszym kwartale, z uwagi na spodziewany spadek sprzedaży w średnim i niskim segmencie oraz wzrost nakładów na marketing związany z globalnym wprowadzeniem modeli Galaxy S6 i S6 Edge.

W 2015 roku należy spodziewać się kontynuacji wzrostu za sprawą wzrostu na wschodzących rynkach smartfonów, takich jak Chiny i Indie, a także globalnej rozbudowy sieci LTE. Wyzwaniami mogą okazać się jednak zwiększona konkurencja w średnim i niskim segmencie rynku oraz ewentualny spadek popytu wynikający z niekorzystnych zmian kursów walutowych w niektórych regionach.

Dział IM będzie starał się wpłynąć na wzrost sprzedaży smartfonów w 2015 roku poprzez wzmacnianie swojej pozycji lidera w segmencie smartfonów klasy premium oraz aktywne reagowanie na wzrost w segmencie średnim i niskim poprzez udoskonalanie asortymentu produktów. Ogólna racjonalizacja kosztów we wszystkich obszarach, w tym w dziedzinie badań i rozwoju oraz marketingu, powinna przyczynić się do poprawy rentowności.

Kompleksowa oferta telewizorów UHD jako sposób na umocnienie pozycji lidera rynku

W dziale CE obejmującym jednostki Visual Display (VD), Digital Appliances (DA), Printing Solutions oraz Health and Medical Equipment (HME) firma odnotowała w I kwartale skonsolidowane przychody w kwocie 10,26 bln KRW oraz zysk z działalności operacyjnej w wysokości 140 mld KRW

Zmniejszenie popytu na płaskoekranowe telewizory w pierwszym kwartale to efekt nie tylko tradycyjnej sezonowości, ale także spadających kursów walut krajów europejskich, Rosji i Brazylii. Silny dolar i wynikający z tego wzrost kosztów materiałów dodatkowo powiększyły straty. Z kolei jednostka DA odnotowała wzrost zysku w ujęciu rok do roku dzięki zwiększeniu sprzedaży produktów klasy premium, takich jak urządzenia z serii Chef Collection.

W drugim kwartale popyt na telewizory płaskoekranowe powinien utrzymać się na niezmienionym poziomie. Oczekuje się natomiast dalszego wzrostu na rynku telewizorów UHD.

Samsung Electronics będzie zwiększał sprzedaż najwyższych modeli telewizorów SUHD, rozbudowując również ofertę modeli z ekranami UDF i zwiększając rentowność. Ponadto Samsung będzie wzbogacał regionalne oferty modeli, aktywnie reagując na popyt zgłaszany przez rynki wschodzące. Jednostka DA będzie aktywnie przygotowywała się do sezonowego szczytu sprzedaży klimatyzatorów, a nowe modele tych produktów powinny przyczynić się do poprawy jej wyników biznesowych.

# # #

* Uwaga: Szczegółowe informacje na temat inwestycji Samsung Electronics i stopy zwrotu dla akcjonariuszy zostaną opublikowane po złożeniu odpowiednich sprawozdań w krajowym organie regulacyjnym, przed telekonferencją nt. zysków w III kwartale.

 

Bank Millennium notuje rekordowy obrót faktoringowy

W I kwartale 2015 r. Bank Millennium zrealizował obrót faktoringowy na poziomie ponad 3 mld zł i odnotował wzrost 17,2% w porównaniu z wynikiem uzyskanym w pierwszym kwartale ubiegłego roku. Na koniec marca br. Bank osiągnął rekordową wartość portfela aktywów faktoringowych – 1,622 mld zł.

– Kolejny wysoki wzrost obrotów faktoringowych Banku Millennium i – generalnie – dobry kwartał dla całego rynku, to nie tylko potwierdzenie pozytywnych zjawisk, jakie mają miejsce w polskiej gospodarce, ale także dobra prognoza na kolejny okres – mówi Jerzy Dąbrowski, Dyrektor Departamentu Faktoringu i Finansowania Handlu w Banku Millennium.

Obroty faktoringowe Banku Millennium są lepsze niż przed rokiem (2,6 mld zł w I kw. 2014r.), przekroczyły też poziom z II kwartału 2014r. (2,9 mld zł). Obroty wszystkich firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów osiągnęły w I kwartale 2015r. rekordową wartość ponad 30 mld zł. – Polskie firmy sprzedają coraz więcej, a że jest to sprzedaż z odroczonym terminem płatności oznacza to, że bezpieczeństwo obrotu i zaufanie między kontrahentami także rośnie. Przy tym sam faktoring, który ten spływ należności niejako przyspiesza i znacznie go zabezpiecza, idealnie wpisuje się w ten schemat i elastycznie dostosowuje do potrzeb stron, pozwalając łagodnie wypełniać luki płynnościowe, jakie okresowo się pojawiają – dodaje Jerzy Dąbrowski.

Bank Millennium od lat oferuje szeroki wachlarz produktów oraz usług dodatkowych związanych z faktoringiem, współpracując z przedsiębiorcami na przejrzystych i partnerskich zasadach. Był pierwszym bankiem w Polskim Związku Faktorów (PZF), organizacji zrzeszającej największe instytucje faktoringowe w Polsce, działającej na rzecz popularyzacji faktoringu oraz gwarantowania wysokiej jakości usług.

Zysk netto Grupy GPW wyniósł 38,4 mln zł, o 2,1% więcej niż rok temu i o 58% więcej niż w poprzednim kwartale

W I kw. 2015 r. Grupa GPW osiągnęła najwyższe w historii kwartalne przychody ze sprzedaży (88,2 mln zł), które w połączeniu z wysoką dyscypliną kosztową pozwoliły wygenerować 38,4 mln zł zysku netto i 54,3 mln zł zysku EBITDA. Wzrost przychodów o 5% w stosunku do IV kw. 2014 r. jest zasługą zarówno poprawy na rynku finansowym, jak i bardzo dobrego kwartału na rynku towarowym. Średnie obroty akcjami na sesję w I kw. 2015 r. wyniosły 839 mln zł i były o 2% wyższe od średniej w 2014 r. Rynek towarowy charakteryzował się zaś wysoką aktywnością uczestników, zarówno na instrumentach związanych z energią elektryczną, gazem ziemnym, jak i na prawach majątkowych. To skutkowało wzrostem udziału tego segmentu w przychodach ze sprzedaży całej Grupy GPW do 42,4%.

– W ostatnich miesiącach intensywnie pracujemy nad wdrożeniem na poziomie operacyjnym strategii, którą zaktualizowaliśmy w IV kw. 2014 r. Koncentrujemy się zarówno na rozwoju biznesu, jak i na poprawie efektywności kosztowej oraz organizacyjnej Grupy. Kluczowe aspekty, którym poświęcamy bardzo dużo uwagi, to wspieranie płynności na rynkach akcji i kontraktów terminowych, pozyskiwanie nowych emitentów oraz zwiększanie dywersyfikacji działalności w obszarze rynku towarowego. Służą temu m.in. takie inicjatywy jak program High Volume Provider, którego celem jest aktywizacja inwestorów działających na własny rachunek i do którego pozyskaliśmy w I kw. 2015 r. kolejnych dwóch uczestników. Intensywnie promujemy za granicą polski rynek kapitałowy i notowanych na GPW emitentów, m. in. poprzez organizację lub współorganizację z brokerami konferencji i road-shows. W I kwartale byliśmy w Hongkongu oraz w Londynie, a w maju do Nowego Jorku zabieramy spółki, nie tylko te największe pod względem kapitalizacji. W kolejnych kwartałach będziemy także w Paryżu i Singapurze. Liczymy, że efekty tych działań będą widoczne jeszcze w tym roku – powiedział Paweł Tamborski, Prezes Zarządu GPW.

Najważniejszym wydarzeniem I kw. 2015 r. na rynku towarowym było uzyskanie zgody Ministerstwa Finansów na uruchomienie obrotu instrumentami pochodnymi na towary rozliczanymi finansowo (bez dostawy).

– Uruchomienie tego segmentu działalności wchodzi w zaawansowaną fazę. Promujemy go wśród inwestorów i widzimy zapotrzebowanie na taki produkt. Wierzymy, że poza uczestnikami branżowymi –członkami Towarowej Giełdy Energii – zainteresujemy nim także instytucje finansowe, zarówno z Polski, jak i z zagranicy – powiedział Ireneusz Łazor, Prezes Zarządu TGE.

W I kw. TGE podpisała ponadto umowę z Nasdaq na zakup systemu transakcyjnego. Nowe rozwiązania technologiczne umożliwią obsługę stale rosnących wolumenów obrotu, a także rozszerzenie przyszłej działalności o inne instrumenty towarowe i pochodne. Na nowy system transakcyjny dla rynku towarowego w 2015 r. zarezerwowana jest znacząca część z planowanych na 2015 r. nakładów inwestycyjnych Grupy Kapitałowej GPW w kwocie między 40 a 60 mln zł.

– Nadrzędnym celem jest dla nas rozwój biznesu, a w konsekwencji wzrost wartości dla akcjonariuszy. Temu właśnie mają służyć efekty programu oszczędnościowego, który obecnie realizujemy. Działania takie jak ograniczenie wynajmowanych powierzchni, ulokowanie całej Grupy Kapitałowej w jednej siedzibie, optymalizacja kosztów osobowych czy zmniejszenie niektórych kosztów administracyjnych i IT mają przynieść docelowo 19 mln zł rocznych oszczędności w 2017 r., co ma m.in. przyczynić się do stopniowego spadku wskaźnika cost/income, zgodnie z naszą strategią. Dzięki podejmowanym działaniom będziemy organizacją sprawniejszą, bardziej zintegrowaną, elastycznie reagującą na szybko zmieniający się świat i związane z tym wyzwania i okazje – podsumował Karol Półtorak, Wiceprezes Zarządu GPW.

Zarząd GPW zarekomendował wypłatę dywidendy w wysokości 2,40 zł na akcję1. Wskaźnik wypłaty dywidendy za 2014 r. wynosi 89,7% skonsolidowanego zysku netto i jest zgodny z ogłoszoną w październiku 2014 r. polityką dywidendową zakładającą utrzymanie wskaźnika wypłaty dywidendy powyżej 60% skonsolidowanego zysku Grupy GPW. Stopa dywidendy w oparciu o kurs akcji z 31 marca 2015 r. wynosi 4,9%.

Wyniki finansowe Grupy GPW za I kw. 2015 r

Grupa Kapitałowa GPW w I kw. 2015 r.: obniżka kosztów operacyjnych, kwartalny zysk EBITDA najwyższy w historii. Przychody ze sprzedaży wyniosły 88,2 mln zł (wzrost o 1,9% rdr i o 5% kdk), również osiągając najwyższy poziom w historii.

Zysk netto
Zysk netto Grupy GPW w I kw. 2015 r. wyniósł 38,4 mln zł, co oznacza wynik o 58,0% wyższy niż w IV kw. 2014 r. i o 2,1% wyższy niż w I kw. 2014 r. Wzrost rok do roku to przede wszystkim efekt wyższych przychodów z rynku towarowego, który odnotował najlepszy kwartał w historii, a także efekt znaczącego obniżenia kosztów operacyjnych (o 8,8% rdr). Wzrost zysku netto w porównaniu do IV kw. 2014 r. był związany przede wszystkim z wyższymi przychodami w segmencie rynku finansowego, głównie z obsługi obrotu akcjami oraz obniżenia kosztów operacyjnych o 21,9% kdk. W efekcie zysk operacyjny w wysokości 48,1 mln zł w I kw. 2015 r. był najlepszym wynikiem w historii (wzrost o 45,2% kdk i o 14,9% rdr).

Przychody z rynku finansowego
W I kw. 2015 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 50,2 mln zł, co oznacza poprawę o 8,1% kdk i spadek o 10,2% rdr. Przychody z rynku finansowego stanowiły 57,0% całkowitych przychodów ze sprzedaży Grupy GPW, w porównaniu do 64,7% w I kw. 2014 r. i 55,4% w IV kw. 2014 r. Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu i emitentów oraz sprzedaży informacji.

Obsługa obrotu na rynku finansowym
W I kw. 2015 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 34,4 mln zł w porównaniu do 39,8 mln zł w I kw. 2014 r. i 31,1 mln zł w IV kw. 2014 r. Zmiana wobec poprzednich kwartałów wynika przed wszystkim z wysokości przychodów z obsługi obrotu akcjami, które w I kw. 2015 r. sięgnęły 26,9 mln zł. Spadek przychodów w tej linii biznesowej o 9,6% rdr i wzrost o 11,9% kdk jest efektem spadku o 13,7% rdr i wzrostu o 9,6% kdk wartości obrotów sesyjnych akcjami na Głównym Rynku. Drugą istotną przyczyną spadku przychodów z obsługi obrotu rdr był spadek przychodów z obsługi transakcji instrumentami pochodnymi.

Obsługa emitentów
W I kw. 2015 r. przychody Grupy z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 6,2 mln zł, co oznacza wzrost o 7,2% kdk i spadek o 1,6% rdr. Wyższe przychody z tytułu opłat rocznych za notowanie to efekt rosnącej liczby emitentów na rynkach GPW i wyższej kapitalizacji spółek na koniec 2014 r., która jest podstawą do naliczania opłat w 2015 r.

Sprzedaż informacji
Przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 9,6 mln zł w I kw. 2015 roku wobec 9,8 mln zł w I kw. 2014 r. i 9,5 mln zł w IV kw. 2014 r.

Przychody z rynku towarowego
Przychody ze sprzedaży na rynku towarowym osiągnęły rekordowy poziom 37,4 mln zł, co oznacza wzrost o 24,3% rdr i 4,5% kdk. Na koniec marca 2015 r. przychody stanowiły 42,4% przychodów ze sprzedaży Grupy GPW, podczas gdy ich udział wyniósł 34,8% w I kw. 2014 r., a w IV kw. 2014 r. sięgnął 42,6%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia i rozliczenia transakcji.

Obsługa obrotu na rynku towarowym
W I kw. 2015 r. przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym wzrosły o 14,8% rdr i spadły o 0,7% kdk do 18,5 mln zł. Jest to wypadkowa spadku wolumenów obrotu gazem i energią elektryczną w I kw. 2015 r. w porównaniu do IV kw. 2014 r. oraz wzrostu obrotu na rynku praw majątkowych związanego z wysokim wolumenem wystawionych zielonych świadectw oraz odbudowywaniem rynku świadectw kogeneracyjnych (po wznowieniu ustawowego wsparcia w 2014 r.).

Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia
Przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 7,6 mln zł w I kw. 2015 r., co oznacza wzrost o 7,4% rdr i 29,2% kdk. Na wynik w I kw. 2015 r. wpływ miał znaczący wzrost wolumenu wystawionych i umorzonych zielonych świadectw pochodzenia energii. Łączny wolumen wystawionych i umorzonych świadectw pochodzenia energii wyniósł w I kw. 2015 r. 21,8 TWh, co oznacza wzrost o 17,9% rdr i 45,8% kdk.

Rozliczenie transakcji
Przychody z rozliczenia transakcji wyniosły w I kw. 2015 r. 11,2 mln zł wobec 6,8 mln zł w I kw. 2014 r. i 11,2 mln zł w IV kw. 2014 r. Zmiana rok do roku jest spowodowana przede wszystkim wyższymi wolumenami na wszystkich rynkach TGE, w szczególności na rynku gazu, na którym wolumen obrotu wzrósł z 1,0 TWh w I kw. 2014 r. do 35,5 TWh w I kw. 2015 r.

Koszty działalności operacyjnej
W I kw. 2015 r. znacząco obniżono koszty działalności operacyjnej (o 8,8% rdr i o 21,9% kdk) do poziomu 40,1 mln zł, co wpisuje się w program efektywnościowy przyjęty wraz z zaktualizowaną w IV kw. 2014 r. strategią Grupy GPW. Program zakłada osiągnięcie 19 mln zł oszczędności w latach 2015-2017 (bez uwzględnienia kosztów optymalizacji), z czego 10 mln zł w 2015 r.

Na wartość kosztów w I kw. 2015 r. wpływ miały przede wszystkim: istotny spadek kosztów usług obcych do 8,9 mln zł (o 8,8% rdr i 32,3% kdk), spadek kosztów osobowych do 14,7 mln zł (o 15,0% rdr i 26,8% kdk) w związku z optymalizacją zatrudnienia oraz zmianą systemu przyznawania nagród jubileuszowych i odpraw emerytalno-rentowych (co skutkuje m.in. jednorazową obniżką kosztów o 3,3 mln zł w I kw. 2015), spadek amortyzacji do 6,2 mln zł (o 13,8% rdr i 17,7% kdk). Wpływ na koszty operacyjne w I kw. 2015 r. miał także wzrost zaliczki GPW przekazywanej do KNF na poczet kosztów nadzoru – do 5,5 mln zł.

Udział w zyskach jednostek stowarzyszonych
W I kw. 2015 r. udział Grupy GPW w zyskach jednostek stowarzyszonych wyniósł 0,2 mln zł w porównaniu do straty w wysokości 2,2 mln zł w IV kw. 2014 r. oraz zysku w wysokości 4,0 mln zł w I kw. 2014 r. Na udział w zyskach jednostek stowarzyszonych miały wpływ przede wszystkim wyniki Grupy KDPW i Aquis Exchange. W I kw. 2015 r. zysk KDPW przypadający na GPW wyniósł 1,6 mln zł (w całym 2014 r. było to 10,2 mln zł).

Platforma obrotu Aquis Exchange jest spółką na wczesnym etapie rozwoju i pomimo dynamicznego zwiększania udziałów w europejskim rynku akcji nie osiągnęła jeszcze progu rentowności. W I kw. 2015 r. na GPW przypadło 1,5 mln zł straty Aquis (w porównaniu do 2,1 mln zł w IV kw. 2014 r.).