Tesla gwiazdą sesji. Firma wyprzedziła swój harmonogram mimo wybuchu epidemii

Wydarzeniem dnia na Wall Street było z pewnością wyczekiwanie na dane z rynku pracy Stanów Zjednoczonych. Z publikacji raportu Biura Statystyk Rynku Pracy wynika, że w marcu zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym wyniosła ponad -700 tys. etatów, a stopa bezrobocia wzrosła do 4,4 proc. To jednak nie przeraziło inwestorów, którzy najprawdopodobniej spodziewali się słabego odczyt. W piątek amerykańskie indeksy giełdowe znajdują się zatem blisko wczorajszego zamknięcia.

W notowaniach wciąż wyróżniają się spółki, które mogą liczyć na państwową pomoc, jak spółki energetyczne czy linie lotnicze. Exxon Mobil zyskuje dziś prawie 3,7 proc., a Chevron Corporation 2,75 proc. O spotkaniu z przedstawicielami branży mówił wczoraj prezydent USA Donald Trump. Do spotkania ma dojść dziś. Tymczasem Boeing drożeje o 1,3 proc., a United Airlines o prawie 5 proc.

Gwiazdą dzisiejszej sesji w indeksie Nasdaq 100 jest Tesla. Spółka drożeje o ponad 10 proc. Jeszcze w czwartek Tesla poinformowała, że produkcja i dostawy sportowego pojazdu użytkowego (Model Y) znacznie wyprzedziły harmonogram, ponieważ firma dostarczyła większą liczbę pojazdów w pierwszym kwartale. Dostawy zostały zrealizowane mimo wybuchu epidemii koronawirusa w Stanach Zjednoczonych.

Producent samochodów elektrycznych powiedział, że produkcja Modelu Y rozpoczęła się w styczniu, a dostawy rozpoczęły się w marcu, a więc znacznie przed terminem. Co bardzo istotne wybuch epidemii w pierwszych trzech miesiącach roku w dużej mierze nie wpłynął na produkcję i dostawę firmy, ponieważ Tesla zaczęła dopiero tymczasowo zawieszać produkcję w fabryce zlokalizowanej w zatoce San Francisco 24 marca.

Wchodząc w szczegóły, Tesla dostarczyła 88 400 pojazdów w pierwszym kwartale, co jest liczbą zbliżoną do oczekiwań na poziomie 89 000, co bardzo uspokoiło rynek i inwestorów. Flagowy pojazd marki, Model 3, został dostarczony w 76 000 sztuk w ciągu kwartału, a zatem stanowi on 86% sprzedaży.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.
Marcin Bogusz
Zarządzający Funduszami

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 6.04 -10.04.2020 r.

COVID-19 wciąż się rozprzestrzenia z Nowym Jorkiem będącym epicentrum kryzysu. Perspektywy przedłużenia lockdownu w czołowych krajach Europy i USA wzmacniają niepewność o ścieżkę wzrostu gospodarczego. Ekspansja monetarna poprawiła płynność na rynkach, ale rajdy ryzyka są bardziej przerywnikiem niż zapowiedzą trwalszego odbicia. Podtrzymujemy defensywne nastawienie, mając też na uwadze, że najgorsze w danych dopiero nadejdzie.

Przyszły tydzień: wnioski o zasiłek, nastroje konsumentów z USA, Sentix z Eurolandu, RPP, RBA, rynek pracy z Kanady, zebranie OPEC+

USA

Fed opublikuje minutki (śr) z posiedzenia z 15 marca, kiedy zdecydowano o obniżce stopy procentowej do 0-0,25 proc. Opis dyskusji raczej nie dostarczy rewelacji, biorąc pod uwagę jak wiele od tamtego czasu zaszło na rynkach finansowych i ile dodatkowych programów uruchomił Fed. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych (czw) kolejny raz będą źródłem rekordowych statystyk, gdyż lockdown w kolejnych stanach powiększy grono zwolnionych z pracy. Indeks nastrojów konsumentów (czw) dostarczy pierwszych informacji, jak gospodarstwa domowe odnajdują się w obliczu załamania rynku pracy, ale też pozwoli ocenić efekty wdrożonych pakietów fiskalnych.

Strefa euro

W strefie euro możemy być świadkami nowego historycznego minimum indeksu nastrojów Sentix (pon). Powszechny lockdown i gwałtowny paraliż gospodarczy będą potęgować pesymizm inwestorów. Lutowe dane z niemieckiego przemysłu (pon, wt) już wskażą na zaburzenia wywołane zatrzymaniem produkcji w Chinach, choć prawdziwe tąpnięcie przyjdzie dopiero z kolejnym raportem. Jesteśmy ostrożnie pesymistyczni w stosunku do krótkoterminowych perspektyw EUR. Jakkolwiek zachowuje ona status waluty defensywnej wobec bardziej ryzykownych walut, tak duża wrażliwość na kondycję globalnego handlu oraz wciąż niepokojące doniesienia o rozwoju epidemii w strefie euro będą ograniczać potencjał wzrostowy.

Wielka Brytania

Większość danych publikowanych w przyszłym tygodniu z brytyjskiej gospodarki (PKB, produkcja przemysłowa, bilans handlowy – wszystkie czwartek) jest przestarzałą i w obecnych warunkach będzie ignorowana przez rynek. Indeks PMI dla sektora budowlanego (pon) może przyciągnąć więcej uwagi, gdzie załamanie aktywności biznesowej może wykroczyć panikę poza minima osiągnięte po referendum ws. brexitu. Sądzimy, że funt jest za silny w obliczu skali rozwoju epidemii COVID-19 w Wielkiej Brytanii. W kolejnych dniach ryzyka przeważają na korzyść powrotu przeceny.

Polska

Oczekujemy, że na najbliższym posiedzeniu (śr) Rada Polityki Pieniężnej utrzyma stopę referencyjną na 1 proc. Nie spodziewamy się, aby po ostatnim cięciu stopy referencyjnej o 50 pb NBP miał dokonywać dalszych obniżek stóp procentowych, mając na uwadze obawy większości członków RPP o negatywne efekty niskich stóp procentowych. W przypadku złotego nie widzimy obecnie warunków dla wyraźnego oddalenia się od 4,60 za euro.
JPY pozostaje preferowana przez nas bezpieczną przystanią, nieco silniejszą od USD, co powinno ustawiać szersze pole do spadków USD/JPY.

Australia

W Australii komunikat po posiedzeniu RBA (wt) prawdopodobnie potwierdzi, że stopy procentowe osiągnęły swoje dno, bank jest niechętny wprowadzeniu ujemnego oprocentowania i ciężar wsparcia gospodarki jest przerzucony na rząd. Widzimy wyższe ryzyko dalszego opadania AUD pod wpływem globalnej awersji do ryzyka i przy podwyższonych ryzykach związanych ze spadkiem popytu w Azji na eksport z Australii. Powyższe tyczy się też NZD.

Kanada

Z raportem z rynku pracy Kanady (czw) wiążą się te same wypaczenia, co w USA (data zbierania danych przed kluczowym nakazem wstrzymania działalności firm), ale według dostępnych danych już 44 proc. gospodarstw domowych informuje o utracie pracy. Rynek jest przygotowany na pogarszające się dane. Więcej wskazówek dla dalszego kierunku dla CAD (ale też NOK i RUB) może dostarczyć poniedziałkowe zebranie OPEC+, na którym mogą zapaść decyzje dotyczące ograniczenia wydobycia. Podchodzimy sceptycznie do szans na porozumienie (m.in. Rosja nie zgodzi się na redukcje bez udziału USA), co podnosi ryzyko osłabienia walut naftowych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Przemysł motoryzacyjny: długa i wyboista droga przez pandemię?

Epidemia koronawirusa przerwała optymistyczny początek roku w polskim przemyśle motoryzacyjnym. Według danych GUS w okresie styczeń – luty 2020 r. produkcja sprzedana przemysłu motoryzacyjnego wzrosła o 2,3% r/r, co zapowiadało kolejny rekordowy rok.

Jednak już w połowie marca fabryki pojazdów w Europie stanęły, a z deklaracji większości producentów wynika, że przestoje potrwają co najmniej do połowy kwietnia. Główną przyczyną jest drastyczny spadek popytu, problemy z łańcuchem dostaw (brak komponentów z Chin) oraz konieczność zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom fabryk. W ślad za producentami aut, produkcję zawieszają lub ograniczają również główni dostawcy części motoryzacyjnych w Europie, w tym także w Polsce.

Niepokój budzi zwłaszcza rozwój sytuacji na amerykańskim rynku motoryzacyjnym. USA są głównym pozaunijnym odbiorcą aut produkowanych w krajach członkowskich UE – ich udział w eksporcie unijnej produkcji motoryzacyjnej w 2019 r. wyniósł 7,5%, przy czym był znacznie wyższy dla Niemiec, Włoch czy Wielkiej Brytanii, w przypadku której USA odpowiadały za blisko ¼ sprzedaży eksportowej. Warto zaznaczyć, że kraje te należą do największych odbiorów komponentów produkowanych w Polsce.

Tymczasem większość fabryk motoryzacyjnych w Chinach wznowiła produkcję. Powinno to przywrócić stabilność dostaw komponentów, ale wzrost sprzedaży aut na tym największym globalnym rynku raczej nie poprawi sytuacji europejskich producentów. Według danych Eurostatu do Chin trafia bowiem 5,1% unijnego eksportu produkcji motoryzacyjnej. Wyższy udział Państwo Środka ma w eksporcie Niemiec (11,4%) czy Wielkiej Brytanii (8,0%).

Poprzez prognozowane znaczące pogorszenie kondycji gospodarczej zarówno przedsiębiorstwa, jak i gospodarstwa domowe mogą wstrzymywać się z zakupem nowych aut, także po ustaniu epidemii. Efekt ten będzie wzmacniała niepewność dotycząca ewentualnej drugiej fali zakażeń. Oznacza to, że sektor motoryzacyjny będzie należał do tych gałęzi przemysłu, które czeka powolna odbudowa wolumenów produkcji.

Dla krajowych poddostawców komponentów sprzedaż zagraniczna stanowi około ¾ przychodów, ale nawet krajowa produkcja jest determinowana przez globalny łańcuch dostaw. Choć kondycja finansowa krajowych poddostawców przed wybuchem epidemii była dobra, to każdy dodatkowy tydzień postoju europejskich fabryk będzie wyzwaniem dla zachowania płynności finansowej. Z ostatnich kryzysów gospodarczych polski przemysł motoryzacyjny wychodził zwycięsko, głównie dzięki niższym kosztom produkcji. Obecna sytuacja spotęguje presję na marże, poszukiwanie optymalizacji kosztowej oraz prawdopodobnie zmieni globalny łańcuch dostaw. W długim terminie zwycięska historia dla części przedsiębiorstw może się powtórzyć.

Autor komentarza: Martyna Dziubak, Dyrektor ds. sektora motoryzacji i TSL, Santander Bank Polska

Jak stworzyć nazwę, która zapewni rozpoznawalność?

Nazywanie jest elementarną potrzebą psychiczną człowieka – wspomaga rozwój zarówno codziennego życia oraz (jakkolwiek nie zabrzmi to patetycznie) cywilizacji. Sama nazwa jest pojęciem wieloznacznym, umiejscowionym w logice, psychologii, filozofii, a także językoznawstwie. Dla potrzeb nazewnictwa marketingowego dodatkowo wykorzystać można wiedzę z następujących dziedzin: semiotyka, onomastyka, leksykologia, semantyka, pragmatyka językoznawcza, etymologia, stylistyka, logika, retoryka, słowotwórstwo, fonetyka oraz psycholingwistyka. Nazywanie polega na inicjowaniu oraz utrwalaniu symbolicznych związków pomiędzy poszczególnymi słowami a tym, do czego mają się odnosić w rzeczywistości pozajęzykowej. Mówiąc o czymś automatycznie mamy w głowie wyobrażenia i skojarzenia związane z tym przedmiotem, abstrakcyjną usługą czy też firmą.

Nazwy firm, produktów czy usług należy interpretować jak mikrokomunikat, od którego rozpoczyna się działalność reklamowa oraz promocyjna, a także kontakt z klientami czy dostawcami. Sama nazwa jest podstawowym elementem oraz warunkiem zaistnienia efektywnej promocji – informuje ona o obecności firmy, produktu czy usługi na rynku, stanowi obietnicę zaistnienia określonych korzyści dla klienta, kusi go i zachęca, obiecuje i złożoną obietnicę spełnia. Pomagają w tym na pewno dwie funkcje nazwy: perswazyjna oraz pragmatyczna. Funkcja perswazyjna to zazwyczaj komunikat typu „kup”, „skorzystaj”, „zamów”. Nazwa służy w tym przypadku do tego, aby potencjalny klient zauważył firmę, zapamiętał jej tożsamość, tworząc w swojej głowie skojarzenia temu słowu czy słowom towarzyszące. Perswazyjne oddziaływanie nazwy okazuje się skuteczne nie wtedy, gdy klient zwróci uwagę na ofertę, ale kiedy z niej skorzysta. Dlatego też ta funkcja ściśle łączy się z funkcją pragmatyczną, która zakłada dekodowanie przez odbiorcę treści zawartych w nazwie, zgodnie z intencją nadawcy. Odnalezienie w słowie ukrytych znaczeń nie tylko przynosi satysfakcję, ale jest też często odbierane przez ludzi jako ukłon w stronę ich mądrości, obycia i doświadczenia życiowego. Odczytanie niewidocznych na pierwszy rzut oka znaczeń sprawia, że odbiorca czuje, iż firma podchodzi do niego z dużą estymą.

Reakcja człowieka na dany komunikat w postaci nazwy zależy również od formy jej przekazania przez nadawcę. Atrakcyjna nazwa pomaga wzbudzić zainteresowanie, a także zainicjować sam proces zakupu. Profesor Bralczyk wskazuje na dwie istotne cechy, które powinni brać pod uwagę specjaliści zajmujący się namingiem. Po pierwsze – nazwa rzadko działa od razu, wpisana jest w nią konieczność powtarzalności i reprodukcji. Podobnie jak idealna reklama prasowa, telewizyjna czy radiowa, przy pierwszym usłyszeniu bądź zobaczeniu nazwa dostarcza informacji, które przy następnych kontaktach winny ją czynić bardziej wiarygodną i skuteczną. Po drugie – działanie nazwy nie kończy się w momencie skorzystania z oferty, czyli przeobrażenia odbiorcy w klienta. Nazwa ma zbudować w głowach ludzi solidne skojarzenia, które będzie przywoływać zawsze wtedy, gdy pojawi się przed oczami odbiorcy.

Jak wyglądać powinna efektywna nazwa?

Właściwa nazwa jest dla przedsiębiorstwa niczym wieloletnia strategia – trzeba ją stworzyć ze strzępków informacji, dogłębnie zbadać, przetestować, a koniec końców utożsamić się z nią. Nazwy muszą mieć długie życie, dlatego też bardzo ważne jest właściwe podejście do ich projektowania. Nazwa, która pozwoli nam odnieść sukces powinna być jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, łatwa do zapamiętania, przeliterowania oraz wymówienia. Ważne jest także zorientowanie na przyszłość. Sama nazwa będzie służyła bowiem firmie najprawdopodobniej przez wiele lat. Powinna więc pozwalać na łatwe tworzenie rozszerzeń marki w przyszłości. Istotna i ważna jest jeszcze jedna cecha, o której podczas pracy nad słowem zdarza się projektantom zapomnieć – nazwa powinna również dobrze prezentować się wizualnie, dzięki czemu będzie można ją łatwo i zgrabnie przedstawić w logotypie, a także w całej komunikacji wizualnej firmy czy np. na opakowaniu.

Nie ulega wątpliwości, że odpowiednie nazwanie firmy nie jest zadaniem prostym. Biorąc pod uwagę wieloletnią praktykę oraz doświadczenie, proces ten dzielę na kilka etapów. Etap pierwszy to stworzenie maksymalnej liczby propozycji, rozważenie setek wyrazów oraz nie zawsze pasujących do siebie połączeń pomiędzy nimi. Po zawężeniu ilości pomysłów przechodzę do analizy wykreowanych słów bądź istniejących w słowniku wyrazów, które w nazwie mają się (w całości lub w części) znaleźć. Następnie sprawdzam ich konotacje w językach obcych, przede wszystkim na rynkach, na których mają funkcjonować. Czwarty etap to sprawdzenie nazwy w międzynarodowych bazach Urzędu Patentowego, dzięki czemu mam pewność, że propozycja jest niepowtarzalna a korzystanie z niej nie będzie wiązało się z żadnymi problemami w przyszłości.

Nazwa skrojona na miarę

W większości przypadków adresatami nazwy są ludzie charakteryzujący się różnym poziomem wykształcenia, inteligencji oraz doświadczenia życiowego. Oczywiście istnieją produkty lub usługi, które są dedykowane ściśle określonej grupie docelowej, jednakże – biorąc np. pod uwagę asortyment rynku FMCG – nie powinno się tworzyć nazw niezrozumiałych dla przeciętnego odbiorcy i skierowanych wyłącznie do osób dobrze wykształconych czy też znających języki obce. Biorąc pod uwagę powyższe, nazwa powinna być projektowana i dobierana z wielką rozwagą, szczególnie wówczas, gdy firma wraz ze swoimi produktami czy usługami zamierza przekraczać granice geograficzne bądź kulturowe. Ponieważ nazwa jest bardzo ważną częścią strategii produktu oraz centralnym elementem osobowości marki, tylko poważne podejście do procesu jej projektowania pozwala firmie, produktowi czy usłudze odnieść sukces na rynku.

Krzysztof Koczorowski – właściciel, dyrektor kreatywny Studia Brandingowego KARAT-e / www.karat-e.pl. Od kilkunastu lat zajmuje się projektowaniem marek. Na swoim koncie ma ponad 150 nazw, które stworzył na potrzeby powstających firm, wprowadzanych na rynek produktów oraz usług. Opracował i wdrożył kilkadziesiąt strategii komunikacyjnych zarówno dla międzynarodowych korporacji, jak i firm rodzinnych. Absolwent programu MBA oraz studiów podyplomowych: Innowacyjne zarządzanie marką, Projektowanie usług, Psychologia w biznesie.

W Banku Millennium otworzysz konto za pomocą selfie

Bank Millennium wprowadził możliwość zdalnego otwarcia konta osobistego z wykorzystaniem potwierdzenia tożsamości klienta na podstawie zdjęć dowodu osobistego i twarzy.  

W obecnej trudnej sytuacji związanej z koronawirusem udostępniliśmy rozwiązanie, które umożliwia założenie konta w pełni zdalnie, a tym samym zarządzanie finansami bez opuszczania domu. Proces jest bardzo prosty i bezpieczny. Wystarczy wejść za pośrednictwem telefonu na stronę banku, nie trzeba mieć zainstalowanej aplikacji mobilnej. Podczas wypełniania wniosku należy zrobić kilka zdjęć dowodu i twarzy, nie jest konieczna wideorozmowa z pracownikiem – mówi Antonio Pinto, Członek Zarządu Banku Millennium.

Aby otworzyć konto za pomocą selfie w Banku Millennium, wystarczy wybrać na stronie banku opcję Załóż Konto, a przy wypełnianiu wniosku o konto opcję online. Po wpisaniu podstawowych danych zostaniemy poproszeni o wykonanie kilku zdjęć. Konieczne jest zrobienie zdjęć awersu i rewersu dowodu osobistego oraz trzech ujęć twarzy – w pozycji frontalnej, pochylonej i z zamkniętymi oczami.

Kompletny wniosek oraz umowę klient akceptuje przy użyciu 6-cyfrowego kodu, który otrzymuje z banku w SMS. Bank, wykorzystując biometrię, sprawdza zgodność pomiędzy zdjęciem klienta a zdjęciem dowodu. Weryfikuje poprawność danych klienta i w ciągu kilkunastu minut od  złożenia wniosku przez klienta przesyła za pośrednictwem SMS informację o aktywacji rachunku wraz z Millekodem potrzebnym do uruchomienia bankowości elektronicznej. Klient otrzymuje też wiadomość z instrukcją, jak się zalogować do serwisu internetowego i jak aktywować aplikację mobilną.

Bank umożliwia również stworzenie w aplikacji mobilnej wirtualnego odpowiednika karty do konta, jeszcze przed jej fizycznym dostarczeniem do klienta. Pozwala mu to płacić zbliżeniowo nową kartą przy użyciu telefonu, bez czekania na kartę plastikową, czyli praktycznie od momentu aktywacji Konta 360°.

Klienci są zachęcani przez bank do bezpiecznego bankowania bez wychodzenia z domu. Bank przypomina, że większość czynności bankowych, nie tylko przelewy, płatności, zakładanie lokat, spłacanie zobowiązań, ale także zmiany numeru dowodu osobistego oraz wiele innych – można wykonać na komputerze lub telefonie we własnym domu. Aplikacja mobilna Banku Millennium i system internetowy Millenet dostępne są codziennie, 24 godziny na dobę.

Osoby, które mają trudności z obsługą konta zdalnie, mogą skorzystać z pomocy doradcy online w ramach usługi współdzielenia ekranu z doradcą bankowym. Umożliwia ona bezpośrednie wsparcie klienta wewnątrz serwisu internetowego Millenet. W serwisie został umieszczony specjalny przycisk „Ekspert online”, po którego naciśnięciu i wpisaniu specjalnego kodu, można udostępnić doradcy bierny widok aktualnie wyświetlanego ekranu Millenetu i otrzymać natychmiastową i precyzyjną pomoc.

Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej?

Co trzecia firma w Polsce nie wdrożyła pracy zdalnej lub zrobiła to częściowo. W tym 13% w ogóle nie miało takiej możliwości, a 22% z nich zaproponowała rozwiązanie tylko dla wybranych. Dlaczego niektóre firmy nie wprowadzają pracy zdalnej? Na jakie bariery natrafiają?

Jak wynika z badania przeprowadzonego wśród 2500 przedstawicieli firm w marcu br. przez firmę rekrutacyjną i outsourcingową Devire – dotychczas tylko 21% pracodawców oferowało pełną możliwość pracy zdalnej. Przy czym blisko połowa przedsiębiorstw pracowała zdalnie, ale tylko częściowo.

Jak komentuje Michał Młynarczyk, Prezes Devire i członek zarządu Polskiego Forum HR – Dotychczas praca zdalna była „dobrem luksusowym”, dostępnym w nielicznych branżach takich jak: IT, consulting czy w usługach dla biznesu. Większość z pracodawców, którzy dotąd byli zamknięci na takie rozwiązania musiała szybko zmienić swoje podejście nie tylko wdrażając nowe narzędzia, ale całkowicie przestawiając się na pracę z domu.Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej

Koronawirus wymusił postęp technologiczny

Blisko 7. na 10. firm, które dotychczas nie oferowały możliwości pracy zdalnej, zdecydowało się na taki krok po wybuchu pandemii COVID-19 (deklaruje w badaniu 67% przedsiębiorców).Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej 2

Z danych Devire wynika więc, że trzykrotnie zwiększyła się liczba firm, które przeszły na pracę zdalną.

Wśród branż najbardziej dostosowanych do obecnej sytuacji znalazły się: Nieruchomości oraz IT i telekomunikacja. Tutaj blisko 9. na 10. firm deklaruje, że dało możliwość pracy zdalnej swoim pracownikom.

W najgorszej sytuacji są: Handel, Administracja publiczna, Transport, spedycja i logistyka, a także Motoryzacja i lotnictwo, gdzie w sposób oczywisty, w wielu przypadkach praca z domu jest niemożliwa.Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej 3

Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej? Główne bariery

Główną barierą, która uniemożliwia firmom wprowadzenie pracy zdalnej jest charakter wykonywanych obowiązków – 83%.

Wprowadzona przez polski rząd specustawa reguluje obowiązki pracodawcy i pracownika dotyczące pracy zdalnej. Wśród nich jest konieczność zapewnienia odpowiedniego sprzętu pracownikowi, ale jak wynika z badania – aż w co trzeciej firmie zabrakło sprzętu elektronicznego (np. laptopów) dla wszystkich pracowników.

Wcześniejsze decyzje o inwestowaniu w sprzętu mobilny, w wielu firmach były uzależnione od kosztów. Laptop jest przeciętnie 20% droższy niż komputer stacjonarny, co oznacza oszczędność dla firmy rzędu 500 zł. To z kolei uniemożliwiło firmom późniejsze przejście całej firmy na pracę zdalną – podkreśla Michał Młynarczyk z Devire.

Trzecią najczęściej wskazywaną barierą jest decyzja zarządu, który nie wierzy, że praca zdalna może funkcjonować sprawnie. Wskazało tak 10% respondentów w odpowiedziach „Inne”.Dlaczego firmy nie wprowadzają pracy zdalnej 4

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI w marcu 2020 roku na bazie 2500 respondentów. Udział w badaniu wzięło: 38% managerów, 20% dyrektorów i CEO, 33% specjalistów, 9% na innych stanowiskach.

Przechodzący kwarantannę muszą mieć, pod groźbą grzywny, specjalną aplikację i robić sobie „selfie”

To nie jest Prima Aprilis. Ministerstwo Cyfryzacji 1 kwietnia 2020 r. wystosowało w mediach społecznościowych komunikat o wprowadzeniu z tą datą obowiązku korzystania z rządowej aplikacji przez osoby poddane kwarantannie w związku z podejrzeniem zarażenia wirusem COVID-19. Zamieszczony na stronie ministerstwa pełen komunikat potwierdza, że obowiązek ten dotyczy objętych 14-dniową kwarantanną osób, które miały kontakt z zarażonymi lub podejrzewanymi o zakażenie koronawirusem, a także osób wjeżdżających do Polski. To kolejne z wprowadzonych koronawirusową specustawą obostrzeń, za których naruszenie grozi wysoka kara.

Ponieważ komunikat został opublikowany 1 kwietnia, istniało podejrzenie, że to primaaprilisowy żart. Jest to jednak prawda. Obowiązek wprowadziła podpisana przez Prezydenta Ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. 2020, poz. 567). O tym, że jest to żart zasugerowało nieświadomie samo Ministerstwo Cyfryzacji, powołując błędnie w swoim komunikacie jako podstawę wprowadzenia tego obowiązku art. 7e ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Niekorzystanie z aplikacji jako wykroczenie, kara do 30 000 zł – to nie żart

Zgodnie z treścią art. 7e właściwej ustawy, obowiązek taki faktycznie został wprowadzony, a jego nieprzestrzeganie traktowane będzie jako wykroczenie, sankcjonowane grzywną lub naganą. Zgodnie bowiem z art. 116 § 1 pkt 1 Kodeksu wykroczeń: „Kto wiedząc o tym, że jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia, podlega karze grzywny albo karze nagany” (Dz.U. 1971 nr 12 poz. 114, ze zm.).

Należy pamiętać, że na mocy art. 15zzzn Ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2020, poz. 568), za naruszenie obowiązków związanych z walką z koronawirusem grozi, dodatkowo, kara administracyjna w wysokości do 30 000 zł.

Uruchomienie aplikacji i procedury

Aplikację ministerstwo udostępniło już 19 marca 2020 r. Do 1 kwietnia była dobrowolnym narzędziem do potwierdzenia miejsca pobytu osoby poddanej kwarantannie i podstawowej oceny jej stanu zdrowia. Aplikacja umożliwiać ma także bezpośrednie zgłoszenie zagrożenia, czy ułatwić niesamodzielnym osobom zaopatrzenie w najpotrzebniejsze artykuły.

A całą procedurę uruchamia objęcie kwarantanną podejrzanego o zakażenie koronawirusem. Najpierw składa on deklarację o miejscu odbywania kwarantanny, jak i zobowiązany jest podać swój numer telefonu. Po czasie niezbędnym na dotarcie tych danych do rządowej bazy danych, system wygeneruje SMS z informacją o obowiązku zainstalowania i użytkowania aplikacji. Pobrane z App Store lub Google Play oprogramowanie „Kwarantanna domowa”, po zainstalowaniu na urządzeniu mobilnym, tj. smartfon, komputer, czy tablet, uruchamia się poprzez rejestrację za pośrednictwem numeru telefonu i kodu uzyskanego SMS-em.

Obowiązkowe selfie w 20 minut

Po pozytywnej weryfikacji użytkownika, nastąpi aktywacja systemu. Aplikacja prześle, jako pierwsze zadanie, do objętego kwarantanną żądanie zrobienia sobie zdjęcia prezentującego wygląd twarzy, zwane potocznie „selfie”. Później system przesyłać będzie, co pewien czas, kolejne żądania wykonania następnych „selfie”, mających służyć odpowiednim służbom do oceny stanu podejrzanego o zakażenie COVID-19. Co ważne, z wykonaniem zadania nie można się ociągać. Na zrobienie zdjęcia ma się tylko 20 minut. Po tym czasie służby mogą podjąć konieczne działania sprawdzenia, czy „nieposłuszny” użytkownik nie łamie zasad odbywania kwarantanny, złożyć wizytę w mieszkaniu lub wszcząć jego poszukiwania. O wymówki trudno, bo Ministerstwo Cyfryzacji poucza, że użytkownicy muszą dbać o to, by przenośne urządzenia z zainstalowaną aplikacją były zawsze naładowane i niewyciszone. Aplikacja korzysta z geolokalizacji oraz funkcji rozpoznawania twarzy, dlatego nie ma możliwości przesłania zdjęcia kogoś innego, jak i z innej lokalizacji niż miejsce odbywania kwarantanny.

Kogo obowiązek nie dotyczy?

Przepis ust. 2 art. 7e zawiera wskazanie, kto z osób poddanych kwarantannie nie musi realizować ustawowego obowiązku pobrania, zainstalowania i korzystania z aplikacji. To osoby z dysfunkcją wzroku, a więc niewidzące lub niedowidzące, a także osoby które złożyły oświadczenie, że nie są abonentem ani użytkownikiem sieci telekomunikacyjnej lub nie posiadają urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie tej aplikacji. Oświadczenie można złożyć telefonicznie lub wypełniony druk przekazać policji. To odpowiedź na pytania, jakie pojawiły się od razu po opublikowaniu komunikatu przez Ministerstwo Cyfryzacji o to, co mają zrobić osoby, które nie mają smartfonów, czy laptopów, a korzystają jedynie z klasycznych telefonów stacjonarnych, czy telefonów komórkowych pozbawionych funkcji smartfonu, takich jak instalacje interaktywnych aplikacji.

Składanie fałszywych zeznań

Poddani kwarantannie, którzy w łatwy sposób będą chcieli się wymigać od obowiązku korzystania i przesyłania informacji za pośrednictwem rządowej aplikacji, powołując się na posiadanie Nokii 3210 muszą pamiętać, że oświadczenie o nieposiadaniu urządzenia mobilnego umożliwiającego zainstalowanie tego oprogramowania, czy też o niekorzystaniu z sieci telekomunikacyjnej, składane jest pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. A za to można już trafić za kratki. Zgodnie z art. 233 Kodeksu karnego (Dz.U. 1997 nr 88 poz. 553, ze zm.), za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Okolicznością łagodzącą jest sytuacja, gdy fałszywe oświadczenie zeznający składa w obawie przed poniesieniem odpowiedzialności karnej przez siebie lub swoich bliskich, wówczas grozi mu „jedynie” od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Oświadczenie, o którym mowa, można złożyć policji lub państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu, właściwemu dla miejsca odbywania kwarantanny. Może być złożone telefonicznie lub za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej.

Najlepiej zaopatrzyć się w prawnika

Tarcza Antykryzysowa ma kosztować budżet państwa 212 mld zł. Oczywiście cel poniesienia tego kosztu jest szczytny, niemniej ktoś te 212 mld będzie musiał potem państwu zwrócić. Trudno szacować czy, i o ile wzrosną opłaty, podatki, składki ZUS i inne obciążające obywateli, a zwłaszcza przedsiębiorców ciężary, po tym, jak opadnie kurz po koronawirusowej pandemii. Patrząc jednak na już przyjęte rozwiązania legislacyjne, sięgające 30 000 zł kary mogą być jedną z takich dróg zasilenia kasy Skarbu Państwa. Nieprzesłanie „selfie” to tylko jedno z wielu przykładów. Antykoronawirusowe specustawy przewidują ich znacznie więcej, np. za nieuzasadnione chodzenie po ulicy, złamanie czasowego ograniczenia lub zakazu obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych, czy też naruszenie ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej, jak i niedostosowanie warunków pracy w przedsiębiorstwach. To zwłaszcza przedsiębiorcy powinni już teraz zacząć czynić starania o zabezpieczenie majątku swoich firm, jak i samych siebie, przed ewentualnymi roszczeniami powstałymi na tle tworzonych naprędce specustaw.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Prawa pracownika a koronawirus. Jakie świadczenia przysługują pracownikowi?

Koronawirus wpływa na życie nas wszystkich – i to wpływa nie tylko na życie codzienne, lecz także zawodowe. Często nie jesteśmy pewni, jakie prawa nam przysługują i o jakie zasiłki możemy się starać. Tymczasem nowa ustawa z 7 marca 2020 r. gwarantuje niektórym pracownikom m.in. dodatkowe zasiłki na opiekę nad dzieckiem.

Panująca pandemia zachorowań na COVID-19 zmusiła firmy do zmiany ich normalnego trybu pracy. Wiele firm wprowadziło tzw. home office, czyli pracę z domu, czy nowe zasady obowiązujące w firmie. Za zmianami w formie pracy poszły również zmiany dotyczące prawa pracy. A nowe regulacje prawne mogą budzić niepewność związaną z pracą i prawem pracownika. Warto zatem wiedzieć, o jakie zasiłki możemy obecnie się starać i jak postępować, gdy jesteśmy zmuszeni do nieobecności w pracy.

Jakie świadczenia przysługują pracownikowi w czasie pandemii COVID-19?

Podstawowym świadczeniem, o które może ubiegać się pracownik, jest wynagrodzenie bądź zasiłek chorobowy. Przysługuje on osobie chorej lub tej, której Państwowy Inspektorat Sanitarny wydał nakaz poddania się kwarantannie lub izolacji. Decyzja taka zostaje wydana, kiedy dany pracownik jest zarażony, chory na chorobę zakaźną albo ma podejrzenie zarażenia.

Decyzja o nakazie kwarantanny może również zostać wydana, gdy pracownik miał styczność ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego – np. gdy miał kontakt z osobą chorą lub wrócił z kraju, w którym panuje epidemia. Należy jednak podkreślić, że jeśli dobrowolnie poddamy się kwarantannie – tj. jeśli nie zostanie nam wydana decyzja właściwego inspektoratu sanitarnego lub nie jesteśmy współlokatorem osoby będącej na kwarantannie.– nie możemy starać się o zasiłek chorobowy – powiedział Marcin Mika, Director Growth & Client Success z ADP Polska

Drugim świadczeniem, które możemy uzyskać, jest zasiłek opiekuńczy. Może się o niego ubiegać każdy,  kto musi opiekować się chorym dzieckiem lub członkiem rodziny w sytuacji, gdy została wydana decyzja o objęciu ich kwarantanną. Dodatkowo zasiłek ten przysługuje każdemu, kto musi opiekować się dzieckiem do 8 roku życia, podczas gdy zamknięte są szkoły, żłobki, przedszkola czy kluby dziecięce.

Możliwe jest również uzyskanie dodatkowego zasiłku. Możemy się o niego starać, gdy musimy sprawować opiekę nad dzieckiem w wieku do 8 lat. Co ważne, nie wlicza się on do limitu zwykłego zasiłku opiekuńczego, który został omówiony powyżej. Przysługuje on obojgu rodzicom w wymiarze 14 dni,  jednak nie mogą oni korzystać z niego w tym samym czasie (dla przykładu – najpierw jeden rodzic może wziąć 7 dni zasiłku, a następnie drugi pozostałe 7 dni). Zasiłek ten nie jest uzależniony od liczby dzieci, które wymagają opieki. Podstawą wypłaty zasiłku jest oświadczenie, którego wzór został opublikowany przez ZUS.

Warto również dodać, że w projekcie tarczy antykryzysowej można znaleźć rozszerzenie uprawnienia związanego z dodatkowym zasiłkiem opiekuńczym o kolejne 14 dni oraz o skorzystanie z 14 dni zasiłku dodatkowego na dzieci oraz dorosłych niepełnosprawnych na skutek zamknięcia instytucji nimi się opiekującymi. Kolejne wydłużenia okresów będą mogły być dokonywane na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów

Jeśli testy potwierdzą zarażenie koronawirusem i pracownik dostanie nakaz poddania się kwarantannie, ma pełne prawo domagać się od pracodawcy wynagrodzenia i zasiłku chorobowego. Należy również pamiętać, że decyzja o kwarantannie jest obecnie wydawana także w sytuacji, gdy mogliśmy mieć styczność z wirusem i istnieje ryzyko zarażenia. Dodatkowo ustawa, której przepisy obowiązują od 8 marca br., wprowadza również możliwość pracy zdalnej. Na nią jednak pracodawca, o ile nie jesteśmy chorzy, nie musi się zgodzić – mówi Marcin Mika.

Jaka jest sytuacja pracowników, którzy mają dzieci powyżej 8 roku życia?

Wedle prawa i nowej ustawy, pracownikom, których dzieci mają więcej niż 8 lat, nie przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy ani zwolnienie z pracy czy inne świadczenie ZUS. Możemy jednak starać się o pracę zdalną, ale pracodawca nie ma obowiązku nam jej przyznać. W takiej sytuacji można wziąć urlop wypoczynkowy. Należy jednak podkreślić, że pracownicy, których dzieci przekroczyły 8 rok życia, mogą uzyskać zasiłek na ogólnych, dotychczas obowiązujących zasadach, wyłącznie w sytuacji, gdy dziecko jest chore.

Usprawiedliwienie nieobecności w pracy

W sytuacji, gdy nasze zdrowie jest zagrożone, oczywiste jest, że nie będziemy mogli stawić się w pracy (również w pracy zdalnej). Powinniśmy jednak powiadomić pracodawcę o naszej nieobecności – podać jej przyczynę i (o ile to możliwe) przewidywany okres nieobecności. Maksymalnie mamy na to dwa dni. Możemy zadzwonić do szefa lub wysłać do niego e-mail. W sytuacji, gdy dana osoba jest poważnie chora i nie ma możliwości zawiadomienia pracodawcy, można przekazać wytłumaczenie nieobecności po powrocie do zdrowia.

Do poświadczenia naszej absencji niezbędne są jednak dokumenty, które ją usprawiedliwią. Wystarczy zaświadczenie lekarskie, decyzja właściwego państwowego inspektoratu sanitarnego (jeśli nieobecność jest spowodowana kwarantanną) czy oświadczenie pracownika (w sytuacji, gdy musi on opiekować się dzieckiem do 8 roku życia).

Przy usprawiedliwianiu nieobecności w pracy musimy kierować się przede wszystkim regulaminem wewnętrznym, ustalanym przez pracodawcę, o ile taki istnieje. Jednak poza nim dysponujemy także rozporządzeniami Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 1996 roku. Najważniejsze jest jednak aby pamiętać, że o swojej nieobecności powinniśmy jak najszybciej powiadomić pracodawcę. Im szybciej to zrobimy, tym lepiej dla nas i dla funkcjonowania całej firmy – powiedział Marcin Mika.

Revolut zatrudnił doświadczonych bankowców do rozwoju biznesu w USA

  • Wallace, wcześniej COO w Silicon Valley Bank, został szefem rady dyrektorów Revolut USA
  • Ron Oliveria, wcześniej 30 lat sprawujący funkcje kierownicze w wiodących amerykańskich instytucjach finansowych, został CEO Revolut USA
  • Nominacje nastąpiły tydzień po oficjalnym wejściu Revolut na rynek amerykański, gdzie fintech pozyskał już dziesiątki tysięcy klientów

Revolut ogłosił że do kierownictwa spółki w USA dołączyli nowy szef rady dyrektorów i CEO. Bruce Wallace, wcześniej COO i szef usług globalnych w Silicon Valley Bank, otrzymał nominację na szefa rady dyrektorów Revolut USA. Wallace pełnił do tej pory funkcję niewykonawczego członka rady dyrektorów i szefa komitetu ryzyka i zgodności w Revolut Ltd., teraz będzie łączył obydwie funkcje.

W Silicon Valley Bank Bruce Wallace kierował rozwojem produktów, operacjami i technologicznym wsparciem ekspansji banku na nowe rynki. Zanim dołączył do Silicon Valley Bank, Wallace pracował 20 lat w Wells Fargo, kierują funkcjami biznesowymi takimi jak ryzyko i zapobieganie fraudom w bankowości detalicznej, płatności i zarządzanie skarbem.

Cieszę się, z możliwości dołączenia do zespołu Revolut. W ciągu zaledwie 4 lat Revolut pozyskał ponad 10 milionów klientów w Europie rozwiązując ich realne problemy finansowe. Teraz, mamy okazję zrobić to samo dla klientów w Stanach Zjednoczonych” – powiedział Bruce Wallace, szef rady dyrektorów Revolut USA.

Ron Oliveria, który przez 30 lat sprawował funkcje kierownicze w wiodących amerykańskich instytucjach finansowych, otrzymał nominację na prezesa Revolut USA. Oliveira wcześniej był prezesem Avidbank z Doliny Krzemowej, gdzie nadzorował m.in. produkty kredytowe. Zanim dołączył do Avidbank, sprawował funkcje kierownicze w m.in. Heritage Oaks Community Bank oraz Union Bank of California.

To najlepszy z możliwych momentów by dołączyć do światowej klasy fintechu jakim jest Revolut. Firma ma wyjątkową propozycję rynkową dla amerykańskich konsumentów, którzy chcą teraz zwiększyć kontrolę nad swoimi wydatkami, oszczędnościami oraz wspierać swoich bliskich poprzez błyskawiczne tanie przelewy z przewalutowaniem po kursie międzybankowym” – powiedział Ron Oliveria, prezes Revolut USA.

Revolut ogłosił niedawno oficjalnie wejście z ofertą na rynek amerykański. Obsługuje obecnie dziesiątki tysięcy klientów w USA. Fintech zamierza stać się finansową super aplikacją, która pozwala użytkownikom z poziomu telefonu zarządzać wszystkimi codziennymi potrzebami finansowymi, takimi jak płatności, wymiana walut, polecenie zapłaty, analiza i kontrola wydatków, regularne oszczędzanie, inwestowanie i dzielenie się z innymi (indywidualna działalność dobroczynna).

Od założenia w 2015 roku, Revolut pozyskał ponad 10 milionów klientów oraz finansowanie od inwestorów w kwocie ponad 800 milionów dolarów. Revolut ma siedzibę w Londynie. W Stanach Zjednoczonych zatrudnia obecnie 65 pracowników, w biurach w Nowym Jorku i San Francisco.

FCA Poland SA przekaże polskim służbom walczącym z epidemią 14 samochodów z floty demonstracyjnej

FCA Poland SA przekaże polskim służbom walczącym z epidemią 14 samochodów z floty demonstracyjnej. Auta trafią do wybranych instytucji krajowych i wolontariuszy, gdzie będą służyły do celów administracyjno-zaopatrzeniowych.

FCA Poland włącza się w działania wspierające walkę z wirusem COVID-19. Spółka przekaże łącznie 14 samochodów ze swojego parku demonstracyjnego na okres najbliższych tygodni. Auta te uzupełnią tabor pojazdów wspierających działania prowadzone na poziomie centralnym, wojewódzkim i powiatowym przez Państwową Straż Pożarną (PSP), lokalnym przez Ochotniczą Straż Pożarną (OSP) oraz inne podmioty, służąc do celów kwatermistrzowskich i administracyjno-zaopatrzeniowych, jak transport niezbędnych artykułów sanitarnych, kombinezonów, maseczek, rękawic (PSP i OSP) czy posiłków dla służb medycznych (ZHP, Fundacja).

Flotę tworzą modele: szybka Alfa Romeo Giulia, sprawne Fiaty Tipo S-Design i crossover 500X Sport, a także pojemne transportery Fiorino Cargo i Talento Furgon. Uzupełnią je docierające w najodleglejsze miejsca Jeepy Renegade, w tym również w wersji terenowej Trailhawk, oraz modele Compass, Wrangler w wersjach Rubicon i Unlimited i topowy Grand Cherokee.

„Do codziennych zadań naszej firmy należy spełnianie potrzeb klientów w zakresie mobilności, więc tym bardziej chcemy je realizować w stosunku do służb krajowych, które walczą dziś o zdrowie i bezpieczeństwo Polaków – mówi Rafał Grzanecki, dyrektor marketingu FCA Poland – W naszym parku prasowym dysponujemy szeroką gamą aut miejskich, dostawczych i SUV-ów, które w znacznym stopniu mogą usprawnić działania policji, straży pożarnej czy ratowników medycznych”.

Pierwsze samochody zostały przekazane w ostatnich dniach marca, kolejne wydania odbywają się jeszcze w tym tygodniu.

Samochody marek Alfa Romeo, Fiat, Jeep i Fiat Professional trafiają do następujących instytucji: Fundacja Anikar, Hufiec ZHP Wola, Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej (PSP) m.st. Warszawy, Komenda Wojewódzka PSP Mazowsze w Warszawie, Komeda Powiatowa PSP w Sokołowie Podlaskim, Ochotnicza Straż Pożarna (OSP) Nowy Dwór Mazowiecki, OSP Białołęka, OSP Marki, OSP Stara Miłosna, OSP Dziekanów Polski, OSP Skolimów.

Sukcesem będzie, jeśli spadek PKB w Polsce nie będzie dwucyfrowy

Po tym, jak GUS ogłosił, że nie opublikuje szacunku inflacji konsumenckiej za marzec, najciekawszą pozycją z polskich statystyk w tym tygodniu był wskaźnik PMI dla sektora produkcyjnego w marcu.

W jego drugiej połowie polską gospodarkę mocno dotknęła rozwijająca się pandemia koronawirusa, wtedy również zostały wprowadzone przez rząd środki mające na celu tłumienie pandemii. Był to również główny powód, dla którego wskaźnik PMI spadł z 48,2 pkt. w lutym na 42,4 pkt. w marcu, co zdaje się być największym spadkiem miesiąc do miesiąca w historii pomiarów indeksu.

Kolejny bardzo duży spadek odnotowano w produkcji (spadek aktywności przemysłowej w wielu przedsiębiorstwach), nowych zamówieniach (popyt zagraniczny został znacznie ograniczony, ponieważ działalność została tymczasowo przerwana przez wiele przedsiębiorstw w całej Europie) i zatrudnieniu (polskie przedsiębiorstwa przemysłowe zaczęły masowe zwolnienia).

W kwietniu PMI czeka zapewne dalszy gwałtowny spadek, który w drugim kwartale dotknie również polską gospodarkę. Biorąc pod uwagę obecne środki i dużą niepewność odnośnie kolejnych wydarzeń, sukcesem będzie, jeśli spadek PKB nie będzie dwucyfrowy.

Komentarz walutowo-makroekonomiczny Roksany Cichej, analityczki AKCENTY

Brak ścian nie chroni przed podatkiem od nieruchomości

Kwestia prawidłowego ustalenia podstawy opodatkowania podatkiem od nieruchomości często jest przedmiotem sporów pomiędzy podatnikami a fiskusem. Różne opodatkowanie w zależności od rodzaju i przeznaczenia nieruchomości sprawia, że podatnicy nie zawsze są pewni co do prawidłowości przyjętego przez nich podejścia. Ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku hal magazynowych oraz produkcyjnych, a także galerii handlowych. Prawidłowe określenie podstawy opodatkowania w tych miejscach może przyczynić się do ograniczenia ryzyka podatkowego, a także dużych oszczędności, z uwagi na fakt, że w większości przypadków obiekty te są własnością osób prawnych, które zobowiązane są do samoobliczenia podatku.

Zakres opodatkowania

Punktem wyjściowym jest ustalenie zakresu opodatkowania podatkiem od nieruchomości. Jest to podatek majątkowy, a opodatkowaniu podlegają grunty, budynki oraz ich części, jak również budowle oraz ich części związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Opodatkowaniu zasadniczo nie podlegają lasy i użytki rolne z wyjątkiem tych zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej.

Zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego przy kwalifikacji gruntu albo budynku na potrzeby podatku od nieruchomości decydujące znaczenie ma to, co zostało ujawnione w ewidencji gruntów i budynków, a nie sposób rzeczywistego wykorzystania nieruchomości. W ocenie NSA organ podatkowy nie może w sposób dowolny ustalać przeznaczenia nieruchomości czy gruntów, a jest związany ewidencją (wyrok NSA z dnia 10 lipca 2019 r., sygn. II FSK 2519/17). Podobnie wypowiedział się NSA w wyroku z dnia 29 sierpnia 2019 r., sygn. II FSK 1919/17, wskazując dodatkowo, że dane dotyczące powierzchni lokali ujawnione w ewidencji gruntów i budynków są bezwzględnie wiążące dla organów i nie mogą one w sposób swobodny ustalać powierzchni użytkowej garażu podlegającej opodatkowaniu. Muszą natomiast bazować na dokumentach, a kwestionowanie ustaleń może mieć miejsce jedynie w oparciu o inny dokument.

Podstawa opodatkowania

Jeżeli podatnik wie, co będzie podlegało podatkowi od nieruchomości, musi ustalić podstawę opodatkowania, którą stanowi dla gruntów – powierzchnia, dla budynków i ich części – powierzchnia użytkowa, a dla budowli lub ich części – wartość będąca podstawą do obliczenia amortyzacji w danym roku, niepomniejszona o odpisy amortyzacyjne, a w przypadku, gdy od budowli nie dokonuje się odpisów amortyzacyjnych, podstawę opodatkowania stanowi ich wartość rynkowa, określona przez podatnika.

W zależności od wysokości pomieszczeń w budynku podstawa może być różnie kalkulowana. W przypadku, gdy wysokość mieści się w przedziale od 1,4 m do 2,2 m, podatnik płaci połowę podatku od tej powierzchni użytkowej, a jeżeli wysokość nie przekracza 1,4 m wtedy podatnik może pominąć tę powierzchnię przy wyliczaniu podatku.

Jeżeli podatnik nie określi wartości budowli lub poda wartość nieodpowiadającą wartości rynkowej wtedy organ podatkowy może powołać biegłego celem ustalenia wartości budowli.

Podatek od nieruchomości a Prawo budowlane

Kluczowe definicje w podatku od nieruchomości – budynek i budowla odwołują się do prawa budowlanego. Dlatego na potrzeby tego podatku Prawo budowlane ma bardzo duże znaczenie i nie może być bagatelizowane.

Zgodnie z ustawą – Prawo budowlane poprzez budynek należy rozumieć obiekt budowlany, trwale związany z gruntem, wydzielony z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych, posiadający fundamenty i dach. Pozostałe obiekty budowlane niebędące budynkiem ani obiektem małej architektury to budowle.

Doskonałym przykładem pokazującym, jak bardzo Prawo budowlane wpływa na podatek od nieruchomości, jest wyrok NSA z dnia 5 lipca 2019 r., sygn. II FSK 2569/17, w którym NSA orzekł, że tak długo, jak budynek spełnia wszystkie warunki wyżej wspomnianej definicji z Prawa budowlanego, tak długo podlega podatkowi od nieruchomości, bez względu na poziom jego dewastacji, utratę okien czy brak schodów. Powyższe podejście świadczy o bezwzględnym przestrzeganiu definicji Prawa budowlanego przez organy podatkowe i sądy administracyjne w zakresie podatku od nieruchomości.

Parking a bryła budynku

Problemem, przed którym staje część przedsiębiorców, jest klasyfikacja parkingu znajdującego się w bryle jako budynku. Temat dotyczy przykładowo parkingów znajdujących się w galeriach handlowych (np. w podziemiach), stanowiących jeden budynek. Takie parkingi często nie posiadają zewnętrznych ani wewnętrznych przegród, a oparte są jedynie na filarach, więc wydawać by się mogło, że w takim przypadku nie spełniają definicji budynku z Prawa budowlanego. Niestety takiej opinii nie podzielają sądy administracyjne. Przykładowo WSA w Gdańsku w wyroku z 19 września 2017 r., sygn. I SA/Gd 820/17, wskazał, że co prawda sam parking nie posiada trwałych przegród wydzielających go z przestrzeni, niemniej tak długo, jak znajduje się on w bryle budynku, można wyznaczyć granice, jakie zajmuje, poprzez odniesienie się do granic wyznaczonych przez pozostałe kondygnacje. W przypadku braku możliwości pomiaru po granicach wyznaczonych przez inne kondygnacje należy dokonać go po suficie. Stanowisko to potwierdził NSA w wyroku z dnia 29 stycznia 2020 r., sygn. akt II FSK 529/18.

Wyrok NSA wydaje się kończyć pojawiający się raz na jakiś czas spór w zakresie kwalifikacji parkingów pod galeriami handlowymi. Zarówno organy podatkowe, jak i sądy administracyjne są zdania, że powierzchnia takich parkingów powinna być traktowana jak powierzchnia budynków na potrzeby podatku od nieruchomości.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Koronawirus przyspieszy cyfryzację i automatyzację

Koronawirus przyspieszy zmiany, które miały nadejść dopiero za kilka lat. Jak wynika z raportu firmy EY (dawniej Ernst & Young), COVID-19 podkręci tempo cyfryzacji i automatyzacji. Wyniki Global Capital Confidence Barometer nie pozostawiają złudzeń: co trzecia firma już teraz wie, że zdynamizuje proces cyfrowej transformacji. Dla 36% menadżerów z 45 krajów priorytetem będzie intensywna automatyzacja. Zdaniem autorów badania, szybsza digitalizacja to najlepsza tarcza antykryzysowa.

Trzech na czterech (73%) szefów firm jest przekonanych, że koronawirus i pandemia, jaką wywołała globalna zaraza, poważnie wpłynie na światową gospodarkę. Jak wynika z Global Capital Confidence Barometer, w tej chwili przedsiębiorstwa spotykają się głównie z dwoma problemami. Pierwszym jest zachowanie stabilności w łańcuchu dostaw, drugim – wyraźny spadek konsumpcji.

Pierwsze zaburzenia w logistyce pojawiły się jeszcze w styczniu i były skorelowane z sytuacją w Chinach. To głównie rezonowało na przemysł. Jednak gdy koronawirus pojawił się w innych miejscach globu, postępował jego wpływ na kolejne gałęzie gospodarki. Znalazło to odzwierciedlenie w zyskach, a te już teraz, w co drugiej firmie są na poziomie tych z roku 2018. Jednak są i takie przedsiębiorstwa, które notują znacznie niższe dochody niż miały 24 miesiące temu. Tak jakby ktoś wygumkował firmom wzrosty z ostatnich dwóch lat. Dlatego niemal wszystkie przedsiębiorstwa (95%) przygotowują się do tego, że lada moment będą zmuszone obniżać swoją marżę.

Globalna pandemia COVID-19 wywołała szok i paraliż na całym świecie. To zjawisko, jakiego współczesny świat nie widział, a skutki tego, odczują na swojej skórze zarówno pojedyncze branże, jak i cała gospodarka. Skala „zniszczeń”, jakie wyrządza koronawirus, wciąż rośnie. Dopiero za jakiś czas będziemy w stanie ocenić, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. – zauważa Prezes BPSC Rafał Orawski, jednocześnie dodając – Jednak to nie znaczy, że nie można minimalizować potencjalnego ryzyka. Teraz jest najlepszy moment na poszukiwanie rozwiązań, które pomogą szybko wyjść na prostą, gdy minie kryzys. – kwituje szef BPSC.

Tarcza antykryzysowa

Ze wspomnianego już wcześniej badania EY (dawniej Ernst & Young) płyną ciekawe wnioski. Ponad jedna trzecia (36%) firm przyspiesza inwestycje w automatyzację, podobny odsetek (31%) planuje zrobić to samo z cyfrową transformacją.

Nagły i nieoczekiwany charakter pandemii pokazał kierownictwu przedsiębiorstw, że zaawansowane IT jest naprawdę pomocne, a budowanie zwinności i odporności dzięki technologii to coś więcej niż slogany. – wyjaśnia Rafał Orawski i dodaje – Nasze doświadczenia, jak również naszych klientów pokazują, że automatyzacja bardzo szybko przynosi mierzalne efekty. Pomaga oszczędzić czas, zasoby i poprawia produktywność. – kończy Prezes BPSC, producenta systemów ERP.

Jak wynika z raportu MGI: A future that works: Automation, employment, and productivity, robotyzacja może znacznie zwiększyć efektywność firm oraz spowodować wzrost globalnej produktywności nawet o 1,4 % rocznie. To sporo, gdyż warto pamiętać, że jak wynika ze statystyk WHO, niemal jedna trzecia świata jest zmuszona do pozostania w domu, bądź ma poważne utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu.

Kiedy zaświeci słońce?

43% ankietowanych spodziewa się, że powrót do normalności możliwy będzie najwcześniej w trzecim kwartale tego roku. Jednak ponad połowa (54%) jest przekonana, że spowolnienie będzie odczuwalne jeszcze w 2021 roku.

Podczas kryzysu nie będzie „zwycięzców”, ale niektóre sektory odczują pandemię bardziej niż inne. To jak duże szkody wyrządzi spodziewana recesja, w znacznej mierze będzie zależało od zdolności do szybkiej i zwinnej odbudowy mocy i przywrócenia stanu sprzed pandemii. Używając języka sportowego, jeżeli przedsiębiorstwo będzie w stanie szybko przejść z obrony do ataku, koszty będą dużo mniejsze. – tłumaczy Rafał Orawski.

Jednak dziś, tak długo jak epidemiolodzy nie znajdą skutecznej metody na zwalczanie niebezpiecznego wirusa, społeczeństwo musi zostać w domu. Jak twierdzi WHO, ograniczenie aktywności każdej jednostki i izolacja społeczna to najskuteczniejsze sposoby na skuteczną walkę z COVID-19. To niesprzyjające dla funkcjonowania człowieka środowisko, może okazać się żyzną glebą dla rozwoju innowacji w przemyśle, który przyparty do muru, będzie zmuszony do wdrożeń nowych rozwiązań, które pozwolą na automatyzację procesu produkcji i czy nam się to podoba, czy nie – zmniejszenie roli człowieka. Jak podaje The Guardian – koronawirus podzieli biznes na dwa obozy: zwycięzców i przegranych. O przydziale do danej grupy nie decyduje ślepy los, lecz inwestycja w innowacje i otwartość na zmiany.

O co chodzi z bezrobociem w USA?

Od zeszłego tygodnia media zalewane są liczbą wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA. Brakuje jednak podstawowej informacji, jaki procent tych wniosków to zasługa ułatwień w dostępie do zasiłków, a jaki utraty pracy.

Wyskok ropy naftowej

Wczoraj poznaliśmy dane z USA na temat zapasów gazu. Były one znacząco różne od zapasów ropy. Gwałtowny spadek nie przeszedł bez echa na rynku. Tylko w momencie publikacji ropa podskoczyła gwałtownie w górę. Przez chwilę kosztowała 35 dolarów, jednakże szybko wróciła w okolice 31 dolarów, co i tak było około 4 groszowym zyskiem. Dzisiaj, po drobnej korekcie w nocy, czarne złoto idzie dalej w górę osiągając poziom 32 dolarów. Ruch ten przełożył się, jak to często bywa, również na rubla, który kosztuje już 5,5 grosza a nie 5,3 grosza, jak wczoraj.

Rynek usług zanika

Wprowadzone restrykcje powodują, że wiele branż usługowych nie jest w stanie pracować. Jaki ma to wpływ na realną gospodarkę, jeszcze nie wiadomo, ale widzimy indeksy koniunktury w usługach i te nie pozostawiają złudzeń. Wynik PMI na poziomie 26,4 punktów dla strefy euro to coś, co się niemal nie zdarza. We Włoszech ten parametr wynosi zaledwie 17,4 punktów. Przypomnijmy, że badanie to pokazuje nastawienie menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia. Jeżeli liczba optymistów jest równa pesymistom wynik wynosi 50 punktów. Te rezultaty pokazują gwałtowną przewagę negatywnych prognoz.

Wzrost liczby wniosków o zasiłek w USA

Poznaliśmy kolejne dane, które wyrwane z kontekstu mogą budzić trwogę. W USA złożono 6,6 mln wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W tydzień. To mniej więcej tyle, ile w standardowych warunkach składanych było w pół roku. Brzmi to bardzo źle, a sytuacja owszem jest poważna, jest tylko jedno “ale”. Plan pomocowy pozwala większej liczbie obywateli i na dłużej ubiegać się o zasiłek. W rezultacie wnioski składają osoby, które nie pracowały, ale nie podlegały prawu do zasiłku. Najlepszym dowodem na to, że sytuacja wcale nie jest taka zła jest reakcja dolara, który zyskiwał po tych informacjach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski główny analityk w Internetowykantor.pl

Jak wygląda profesjonalnie przeprowadzone spotkanie biznesowe online

Jeszcze w IV kwartale 2019 r. 61 proc. Polaków deklarowało, że chciałoby pracować zdalnie, poza biurem. Home office, który jeszcze nie tak dawno uznawany był za benefit firmy, teraz stał się naszą codziennością. Praca z domu nie oznacza jednak zmniejszenia zakresu obowiązków, a wymaga dostosowania powierzonych zadań do nowych okoliczności i dostępnych narzędzi. O tym, jak profesjonalnie przeprowadzić biznesowe spotkanie online mówi Radosław Szafrański, członek zarządu w firmie rekrutacyjnej Michael Page.

Do niedawna telekonferencje największą popularnością cieszyły się w branżach IT, SSC, czy FMCG, gdzie często nawet finałowy etap rekrutacji odbywał się wirtualnie. Teraz organizowanie spotkań online jest już standardem, a wręcz koniecznością dla niemal wszystkich firm na całym świecie. Przeprowadzając wideo spotkanie ważne jest, aby stosować się do zasad, które pozwolą nam profesjonalnie poprowadzić rozmowę, aby była ona tak samo albo jeszcze bardziej efektywna niż „na żywo”. Jak to zrobić?

Przepis na profesjonalne spotkanie

  1. Zaplanuj i zorganizuj. Przed każdym spotkaniem online, poinformuj wcześniej rozmówców o tym, jakie narzędzia wykorzystacie, aby się skontaktować oraz jakie rozwiązania będą im potrzebne do tego, aby płynnie się porozumieć. Jeśli planujesz wideokonferencję, daj znać o tym uczestnikom, aby nie byli zaskoczeni koniecznością włączenia kamerki. Jeszcze przed spotkaniem upewnij się również, że każdy rozmówca ma dostęp do odpowiednich programów i narzędzi, z których będziecie korzystać oraz, że potrafi się nimi posługiwać. Pamiętaj o tym, że osoba, która jest organizatorem spotkania często również udostępnia pliki i dokumenty, pokazując je np. na ekranie swojego monitora. W związku z tym, zadbaj o to, aby wcześniej uporządkować pulpit. Warto również zapisać wszystkie dokumenty w jednym folderze i udostępnić je uczestnikom przed spotkaniem.
  2. Ustal agendę czasową. Przed każdą wideorozmową istotne jest wcześniejsze sporządzenie agendy czasowej. Określenie przewidywanej długości spotkania pomoże jego uczestnikom w odpowiednim przygotowaniu się do rozmowy i pozwoli optymalnie wykorzystać czas na poruszenie konkretnych zagadnień. Warto zarezerwować sobie dodatkowy margines czasowy, aby nie ulegać presji i mieć pewność, że w razie nieplanowanego przedłużenia wideokonferencji, nasz plan dnia nie ulegnie rozbiciu. Kluczem do efektywnej wideorozmowy jest zadbanie o to, aby liczba uczestników odpowiadała rzeczywistym potrzebom spotkania.

–  Zbyt duże grono odbiorców może wywołać chaos w rozmowie, w wyniku którego ciężko będzie dojść do porozumienia, a ograniczenie liczby uczestników do niezbędnego minimum pomoże zapanować nad przebiegiem spotkania i zoptymalizuje czas jego trwania – dodaje Radosław Szafrański z Michael Page.

  1. Wyznacz cel wideo spotkania. Aby konferencja online przebiegła w sposób zaplanowany i każde zagadnienie zostało omówione, należy ustalić konkretny cel, dla którego uczestnicy się zdzwonili, aby spotkanie nie wyszło poza określone ramy.
  2. Podsumowanie spotkania. Po przeprowadzonej rozmowie warto podsumować spotkanie, aby wszelkie ustalenia nie umknęły jego uczestnikom. Jeśli jesteś organizatorem spotkania, poproś swojego współpracownika, aby notował wszelkie ustalenia, gdyż skupiając się na prowadzeniu telekonferencji i udostępnianiu materiałów, może zabraknąć Ci czasu na sporządzanie notatek.

Wystrzegaj się…

  1. Nieprofesjonalnego podejście do spotkania

Podstawowym błędem podczas spotkania online jest niepoważne podejście uczestników do rozmowy i panująca atmosfera rozluźnienia. Fakt, że rozmowa prowadzona jest z domu nie zwalnia uczestników z profesjonalnego podejścia i szacunku do współrozmówców. Ważna jest nasza prezencja przed uczestnikami oraz odpowiedni, schludny i elegancki ubiór, który obowiązywałby nas również podczas spotkania na żywo – komentuje Radosław Szafrański

  1. Wyłącz inne komunikatory. Warto zwrócić uwagę, aby podczas udostępniania odbiorcom swojego ekranu, wyświetlał on jedynie niezbędne treści. Wszelkie włączone inne komunikatory, kanały social media, zakładki w wyszukiwarce, które tematycznie odbiegają od toku rozmowy mogą zakłócać komunikację i zostać odebrane jako przejaw nieprofesjonalizmu.
  2. Znajdź alternatywne rozwiązanie. Brak połączenia z Internetem albo słaby zasięg mogą skutecznie uniemożliwić nam przeprowadzenie spotkania online. Warto zabezpieczyć się przed taką ewentualnością i mieć plan zapasowy w postaci np. dodatkowego routera albo innego narzędzia (komunikatora), które pozwoli skontaktować się z uczestnikami. Poinformuj rozmówców
    o alternatywnym rozwiązaniu, aby również byli gotowi na uruchomienie dodatkowego narzędzia.

Obserwowany od kilku lat postęp technologiczny sprawia, że komunikatory internetowe są nie tylko alternatywą dla standardowych spotkań biznesowych, ale ich przyszłością. Umożliwiają one codzienną i niezakłóconą pracę zespołów rozproszonych, których członkowie pracują z wielu miejsc na świecie, dlatego możemy spodziewać się, że wideokonferencje będą stopniowo wypierać bezpośrednie rozmowy służbowe, zwłaszcza te międzynarodowe – podsumowuje Radosław Szafrański z Michael Page.

HR na wysokich obrotach – czyli jak wspierać pracowników i liderów w pracy zdalnej

W momencie wybuchu pandemii koronawirusa większość przedsiębiorstw w Polsce stanęła nagle przed wyzwaniem przejścia na pracę zdalną. Dla niektórych firm było to ogromne wyzwanie. Dużą przewagę miały te organizacje, które już wcześniej stosowały taki tryb. W Colliers już od 6 lat oferujemy taką możliwość. Mamy do tego przystosowaną infrastrukturę, a pracownicy wiedzą na jakich zasadach mogą funkcjonować w tym modelu. Kiedy więc nastała konieczność przejścia firmy na pracę zdalną, jedynym wyzwaniem – choć niemałym – była jej skala. W zdecydowanie gorszej sytuacji znaleźli się ci, którzy nigdy wcześniej nie korzystali z  takiej formy pracy.

W przygotowywaniu ludzi do pracy z domu najważniejsze jest zapewnienie im podstawowych narzędzi: zdalnego dostępu do zasobów informacyjnych firmy, sprzętu do komfortowej pracy, niezbędnego oprogramowania oraz jasnych instrukcji. Absolutnym minimum są służbowe laptopy i telefony komórkowe, ale można się również pokusić o większe udogodnienia, w zależności od indywidualnych potrzeb – np. wziąć do domów duże monitory, aby zwiększyć swój komfort pracy.

Dla osób, które wcześniej nie miały styczności z pracą zdalną, może to być duże wyzwanie. Warto zorganizować dla nich szkolenie z obsługi internetowych narzędzi do komunikacji oraz wspólnie określić reguły funkcjonowania. Przejrzyste zasady ułatwią wszystkim pracę i organizację czasu.

Wszystko opiera się na zaufaniu

Praca zdalna na tak dużą skalę może być trudna dla pracowników, ale jeszcze trudniejsza dla managerów. Muszą oni stworzyć zupełnie nowy system zarządzania zespołem – komunikacji, motywowania, delegowania zadań. Podczas kryzysu szef jest siłą napędową dla swojego zespołu, pokazując, że nawet w trudnej sytuacji potrafimy się odnaleźć i dobrze funkcjonować.

Absolutną podstawą pracy zdalnej jest wzajemne zaufanie. Jeśli zespół nie wypracował wcześniej takiej relacji, przejście na home office będzie dla niego bardzo trudne. To, co można zrobić by poprawić jakość pracy, szczególnie gdy brakuje zaufania między managerem a pracownikami, to utrzymywać częsty kontakt. Cała grupa powinna spotykać się na tele- lub wideokonferencji przynajmniej raz dziennie, aby omówić wszystkie bieżące tematy. Ważne, aby nie były to tylko rozmowy telefoniczne, ale żebyśmy mogli również zobaczyć się wzajemnie na ekranie telefonu czy komputera. To ważne dla zachowania ciągłości relacji między pracownikami i podtrzymywania więzi w zespole.

Praca zdalna jest egzaminem z zaufania dla szefów, ale też dużym testem samodzielności dla pracowników – nie każdy się w niej odnajduje. Łatwiej też ulec pokusie oderwania się od obowiązków i poświęcenia czasu prywatnym sprawom. Może pojawić się też problem z koncentracją wynikający z obecności innych domowników lub braku przestrzeni do pracy. Tym bardziej powinniśmy wtedy dbać o częsty i regularny kontakt w zespole, gdyż wprowadza on pewien rytm pracy i pomaga skupić się na wyznaczonych zadaniach.

W trybie pracy zdalnej manager powinien bardzo uważnie słuchać swoich pracowników, by umiejętnie wyłapać nastroje panujące w zespole. Wymaga to  dużych pokładów empatii, ponieważ komunikacja w świecie wirtualnym jest utrudniona. Niektórzy nie mają w domu dogodnych warunków do pracy, ponieważ na przykład posiadają za małe mieszkanie lub muszą zajmować się dziećmi. Warto wtedy, aby manager nie narzucał danej osobie sztywnych godzin pracy, lecz zastosował model zadaniowy. Takie elastyczne rozwiązania będą komfortowe dla pracownika i zwiększą jego efektywność. W czasie długotrwałej pracy zdalnej, która dla większości z nas jest czymś nowym, ważne jest aby dać pracownikom wsparcie i zrozumienie, zaopiekować się nimi.

Otwarta i szczera komunikacja

W czasach kryzysowych fundamentalną kwestią jest utrzymanie poczucia bezpieczeństwa i stabilności w zespole. Do tego niezbędna jest szczera i otwarta komunikacja. Pracownicy widzą co się dzieje wokół nich, zatem próba koloryzowania sytuacji nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli firma w obliczu kryzysu spodziewa się problemów, powinna o takiej sytuacji w odpowiedni sposób poinformować załogę, aby uniknąć plotek i ewentualnej paniki.

Ważną rolę ma w tej sytuacji do odegrania zarząd firmy, który powinien być stale widoczny i obecny w komunikacji wewnętrznej. To da pracownikom poczucie bezpieczeństwa, ale będzie ich też mobilizować do pracy. W tym trudnym okresie muszą widzieć, że ich liderzy są obecni i panują nad sytuacją. To również czas, kiedy działy HR powinny ściśle współpracować z kadrą managerską, wspierać ich w pracy i dbać o nastroje w zespołach.

Istotne z punktu psychologicznego jest też utrzymanie wśród pracowników komunikacji miękkiej. Luźne rozmowy są bardzo istotne dla zachowania poczucia wspólnoty i dobrych relacji w zespołach.

Nawet w warunkach pracy zdalnej starajmy się, aby schemat funkcjonowania i styl pracy nie zmieniły się. Jeśli zwyczajem naszej firmy były cotygodniowe szkolenia – nie przerywajmy ich, jeżeli sytuacja finansowa nas do tego nie zmusza. W warunkach pracy zdalnej mogą się one odbyć w formie webinarów. Warto ich tematykę dostosować do aktualnego zapotrzebowania i sytuacji. W Colliers postawiliśmy na szkolenia z zakresu pracy zdalnej, m.in. warsztaty dla rodziców na temat tego jak radzić sobie z pracą i jednoczesną opieką nad dziećmi, czy też omówienie bieżącej sytuacji ekonomicznej w kraju i możliwych konsekwencji związanych z pandemią koronawirusa. Nawet w sytuacji kryzysowej nie przerwaliśmy działań budujących wspólnotę naszej firmy, właśnie po to, by zachować komfort i poczucie bezpieczeństwa naszych koleżanek i kolegów.

Jeden, dziesięć i piętnaście milionów

Z rynków ulatnia się entuzjazm podsycany wczoraj rajdem cen ropy naftowej, gdyż doniesienia o przekroczeniu jednego miliona zakażeń koronawirusem przywracają obawy o szkody ekonomiczne i podkopują apetyt na ryzyko. Dziś dzień z raportem z rynku pracy USA, który wyjątkowo będzie kompletnie bez znaczenia.

W ostatnich 24 godzinach różne milionowe wartości zdominowały szum informacyjny przekładający się na rynkowe nastroje. Informacją dnia jest przekroczenie progu jednego miliona zakażonych koronawirusem na świecie, co przypomina inwestorom, że jeszcze daleko do opanowania wirusa i dlatego wszelkie zrywy optymizmu na rynkach należy traktować tylko jako przerywniki w ponurym otoczeniu. Pozostajemy w defensywnym nastawieniu, oczekując podtrzymania presji na aktywach ryzykownych (akcje, surowce, waluty surowcowe i rynków wschodzących). Wśród walut G10 widzimy lepsze perspektywy dla JPY i USD, wraca natomiast słabość EUR. W przypadku złotego nie widzimy obecnie warunków dla wyraźnego oddalenia się od 4,60 za euro.

Wczoraj figurą dnia było 10 milionów nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA po dwóch tygodniach zaostrzania przepisów pozostawania Amerykanów w domach i wstrzymaniu działalności firm. W poprzednim tygodniu przybyło 6,65 mln nowych zasiłków po 3,3 mln tydzień wcześniej. To szokujące dane, które z jednej strony podkreślają charakter rynku pracy w USA (możliwość zwolnienia pracownika z dnia na dzień), ale też są konsekwencją wyborów politycznych. Lockdown jest konieczny, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Ponadto trzecia faza pakietu fiskalnego za 2,2 bln USD niejako zachęca pracowników do pójścia na bezrobocie. Pakiet oferuje do 600 USD tygodniowo przez 4 miesiące, co odpowiada płacy 15 USD/h. Dla wielu Amerykanów to atrakcyjna oferta. Nie zmienia to faktu, że przejściowo dane z rynku pracy będą wyglądać okropnie, a raporty o wnioskach o zasiłek sugerują, że bezrobocie w marcu mogło skoczyć do 10 proc. z 3,5 proc. w lutym. Ale w dzisiejszym raporcie NFP jeszcze tego wzrostu nie zobaczymy (prog. 3,8 proc.), z uwagi na wcześniejszy okres przeprowadzania ankiet przez Departament Pracy (drugi tydzień marca). Spodziewany spadek zatrudnienia w sektorze pozarolniczym (konsensus: -100 tys.) bierze się w większym stopniu z wahań sezonowych i odreagowana silnego wzrostu miejsc pracy w lutym (273 tys.). Rynek najprawdopodobniej zignoruje wypaczone dane – inwestorzy wiedzą, że sytuacja w gospodarce jest zła i nie potrzebują do tego konkretnych liczb.

Pośrednim powodem wczorajszego entuzjazmu na rynkach był wystrzał cen ropy naftowej – w kulminacyjnym momencie cena WTI rosłą o 33 proc., co jednak odpowiada tylko 7 dolarom na baryłce. Zaczęło się od sygnalizowania przez Chiny gotowości do skupu taniego surowca dla strategicznych rezerw, ale później euforię podsycił prezydent USA Donald Trump, który zasugerował, że przekona Arabię Saudyjską Rosję do obniżenia produkcji o 10-15 mln baryłek. Arabia Saudyjska szybko zapowiedziała nadzwyczajne posiedzenie OPEC+ (6 kwietnia), by przedyskutować „uczciwe porozumienie”. Bylibyśmy jednak ostrożni z wyciąganiem daleko idących wniosków z deklaracji Trumpa. Gdyby tak łatwo było o zgodę Arabii Saudyjskiej i Rosji, doszłoby do niego miesiąc temu, co by ograniczyło niekorzystny dla każdego producenta spadek cen. Restart negocjacji jest dobrą wiadomością, ale nie przełoży się na rychłe zatrzymanie wzrostu globalnych zapasów. Nawet jeśli OPEC przedstawi ofertę cięcia wydobycia, Rosja nie przystanie od ograniczenia, jeśli USA nie zobowiążą się do podobnych redukcji. Wczorajszy rajd cen był podsycany domykaniem pozycji spekulacyjnych, ale bez szybkich rozstrzygnięć politycznych pozostawia ceny na powrót podatne na spadki.

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

MEDCAMP S.A. – genXone będzie pracować nad badaniami na opracowanie szczepionki na koronawirusa SARS CoV-2

MEDCAMP S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect, otrzymała informację od swojej spółki portfelowej genXone S.A. o przygotowaniu projektu polegającego na sekwencjonowaniu genomów koronawirusów SARS CoV-2 pozyskanych z próbek od pozytywnych pacjentów z wykorzystaniem technologii NANOPORE. Realizowane przez genXone S.A. badania mogą okazać się bardzo istotne w walce z pandemią koronawirusa, a ich wyniki mogą być wykorzystane w opracowaniu szczepionki na koronawirusa SARS – CoV-2.

MEDCAMP S.A. poinformował, że spółka zależna genXone S.A. przekazała mu informację o tym, iż przygotowała projekt polegający na sekwencjonowaniu genomów koronawirusów SARS CoV-2 pozyskanych z próbek od pozytywnych pacjentów z wykorzystaniem technologii NANOPORE, czyli sekwencjonowania NGS w czasie rzeczywistym. Dzięki realizacji tego przedsięwzięcia możliwe będzie śledzenie poszczególnych skupisk zainfekowanych pacjentów poprzez grupowanie ich w klastry wyznaczone na podstawie podobieństwa sekwencji nukleotydowej genomów SARS-CoV-2, monitorowanie źródeł zakażenia, a także opracowanie charakterystyki potencjalnych ścieżek transmisji. Zdaniem genXone S.A. badania te mogą okazać się kluczowe w walce z pandemią koronawirusa, a ich wyniki mogą być wykorzystane w opracowaniu szczepionki na koronawirusa SARS – CoV-2. MEDCAMP S.A. zamierza współfinansować wdrożenie projektu, bowiem dostrzega w nim bardzo wysoki potencjał rozwoju.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni, że nasza spółka portfelowa genXone przygotowała bardzo interesujący i ważny w obecnych czasach projekt. GenXone posiada zaplecze naukowe i technologiczne, aby prowadzić innowacyjne przedsięwzięcia, dlatego bardzo liczymy na ten projekt. Prowadzone badania mogą przyczynić się do walki z pandemią koronawirusa, a ich wyniki posłużyć do opracowania szczepionki.” – komentuje Cezary Ziarkowski, Prezes Zarządu Spółki MEDCAMP S.A.

MEDCAMP S.A. w ostatnim czasie otrzymał informację od spółki portfelowej genXone S.A o wpisaniu przez Ministerstwo Zdrowia Laboratorium Diagnostyki Molekularnej genXone S.A. z siedzibą w Złotnikach na listę laboratoriów obwodowych wykonujących badania w kierunku wirusa SARS CoV-2. Dzięki temu genXone S.A. ma możliwość wsparcia publicznej służby zdrowia w zakresie wykonywania badań diagnostycznych w kierunku SARS CoV-2 finansowanych ze środków NFZ. Podmiot ten niezwłocznie rozpoczął przyjmowanie próbek do badań od szpitali we współpracy ze swoim partnerem strategicznym i zarazem największą siecią laboratoriów diagnostycznych w Polsce – Diagnostyka Sp z o.o. Aktualna przepustowość laboratorium genXone S.A. wynosi ok. 100 próbek na dobę, ale Spółka ma możliwość jej zwiększenia w ciągu tygodnia do ok. 300 próbek na dobę. Zarząd MEDCAMP S.A. bardzo dobrze ocenia rozwój spółki portfelowej genXone S.A.

Działająca w branży biotechnologicznej genXone S.A. rozpoczęła, jako pierwszy prywatny podmiot w Polsce, działania w zakresie wykonywania badań genetycznych w kierunku wykrywania koronawirusa SARS-Cov-2 (COVID-19). GenXone S.A. wykonuje badania we współpracy ze swoim strategicznym partnerem – spółką Diagnostyka Sp. z o.o., która jest obecnie największą siecią laboratoriów diagnostycznych w Polsce. Spółka genXone S.A. zamierza zadebiutować na rynku NewConnect w pierwszej połowie 2020 r.

W dniu 16 oraz 17 marca 2020 r. genXone S.A. i Diagnostyka Sp. z o.o. zawarły aneksy do umowy o współpracy pomiędzy tymi spółkami, zgodnie z którymi Diagnostyka Sp. z o.o. zobowiązała się wprowadzić do swojej oferty testy genXone wykrywające obecność SARS-Cov-2 (COVID-19) przy użyciu metody Real Time RT-PCR. Po rozpoczęciu epidemii koronawirusa na świecie genXone S.A. opracowała i wdrożyła w swoim laboratorium wszystkie niezbędne procedury konieczne do przeprowadzania testów wykrywających obecność SARS-Cov-2 (COVID-19), zgodne ze standardami i wytycznymi WHO. GenXone S.A. posiada potencjał diagnostyczny, naukowo-badawczy i organizacyjny do przeprowadzenia testów wykrywających obecność SARS-Cov-2 (COVID-19).

MEDCAMP S.A. podpisał także w ostatnim czasie z TOROX EKO Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Aktywów Niepublicznych porozumienie inwestycyjne, na mocy którego zwiększy swoje zaangażowanie w genXone S.A. z 15,9% do ponad 50% w kapitale zakładowym. Medcamp S.A. nabędzie akcje po cenie nie niższej niż 6,90 zł za jedną akcję.

W akcjonariacie MEDCAMP S.A. ujawniła się też notowana na rynku NewConnect spółka JR HOLDING ASI S.A., która posiada 2.620.000 akcji Spółki stanowiących 10,02% udziału w kapitale zakładowym oraz w ogólnej liczbie głosów na WZA.

Jak zmienia się nasz rynek, styl i zakres pracy

LMC – właściciel aplikacji Praca za Rogiem – zapytał jej użytkowników o to, jak zmieniła się ich sytuacja zawodowa w związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19.

2/3 aktywnych zawodowo respondentów dostrzega wpływ epidemii na swoją pracę. Dla 40% z nich wiąże się ona ze spadkiem poziomu wynagrodzenia. Najbardziej dramatyczny efekt – zwolnienie lub kompletny brak zleceń – deklaruje 5% badanych. 57% wszystkich ankietowanych szuka pracy, a 25% zatrudnionych z wysokim prawdopodobieństwem przewiduje jej utratę w najbliższym czasie.

Czy Twoja praca zmieniła się?

pracownik praca koronawirus

Czy Twoje wynagrodzenie uległo zmianie?

Czy Twoje wynagrodzenie uległo zmianieCzy sądzisz, że w najbliższym czasie możesz stracić pracę?

Czy sądzisz, że w najbliższym czasie możesz stracić pracęJak jeszcze zmienia się nasz rynek, styl i zakres pracy? Co szósty respondent zapytany o to, jaką zmianę w ramach swojego zatrudnienia odczuwa najsilniej, wskazał mniejszą liczbę zamówień / spadek popytu. Niemal co dziesiąty wymienił zmianę pracy z biurowej na zdalną, a 6% badanych zadeklarowało konieczność przejścia na płatny urlop. W gronie respondentów znaleźli się również tacy, dla których czas epidemii zdecydowanie zwiększył ich dotychczasowe obciążenie pracą. Więcej zamówień czy na przykład dyżurów deklaruje 9% populacji. Jednak zmiana ta przełożyła się na wzrost wynagrodzenia dla jedynie co siódmego z nich (1,4%).

Co więcej, jak wynika z badania, nieco ponad 25% ankietowanych z wysokim prawdopodobieństwem przewiduje utratę pracy. Najgorsze nastroje panują w sektorze usług – tu prawie co trzeci pracownik (31,5%) twierdzi, że w najbliższym czasie prawdopodobnie zostanie zwolniony.

Wszyscy gołym okiem dostrzegamy gwałtowne zmiany na rynku pracy, jednak dopiero przeprowadzone badanie pozwoliło nam je skwantyfikować. Z naszej ankiety online wynika, że w efekcie rozprzestrzeniania się koronawirusa wiele osób zostało zmuszonych do poszukiwania nowej pracy, co – równolegle ze zmniejszeniem liczby ofert – pozwala nam przewidywać znaczący wzrost podaży pracy w najbliższym czasie. Na dziś trudno jest szacować na jak długo. Na bieżąco monitorujemy jednak sytuację i planujemy kolejne edycje naszego badania, by móc mówić o trendach i dostarczać uczestnikom tego rynku wiarygodne danemówi Bartosz Jakubowski, Marketing Manager w LMC Polska.

Badanie zostało zrealizowane przez LMC Polska w dniach 23-26 marca 2020 za pośrednictwem ankiety online. Wzięło w nim udział 11 tys. respondentów – użytkowników aplikacji Praca za Rogiem. LMC planuje kolejne odsłony badania, co pozwoli obserwować trendy na rynku pracy oraz wyciągać kolejne wnioski na temat zmian na rynku pracownika i pracodawcy w związku z epidemią COVID-19.

***

O LMC

LMC jest liderem rynku rekrutacji oraz wiodącym dostawcą rozwiązań rekrutacyjnych dla pracodawców i kandydatów w Czechach. Współpracuje z ponad 22 tys. firm w Europie. Za jego pośrednictwem pracę znalazło już ponad 5 milionów osób.

LMC należy do sieci Alma Career – europejskiego lidera rynku rekrutacji i właściciela portali z ofertami pracy w  Chorwacji, Czechach, Estonii, Finlandii, Łotwie, Polsce, Serbii, Bośni, na Węgrzech, Słowacji oraz na Litwie.

Firma powstała w 1996 roku w Czechach. Obecnie jej usługi są dostępne również w Finlandii i na Słowacji, a od 2018 roku swoją działalność rozwija także w Polsce.

Koronawirus groźny nie tylko dla przedsiębiorców. Niepełnosprawni pozostawieni samym sobie?

Już na początku marca polskie firmy dotkliwie odczuły skutki pandemii koronawirusa. W co trzeciej widoczny był spadek sprzedaży i produkcji. Blisko 38 proc. przyznało, że jest zmuszonych z tego powodu podnieść koszty prowadzenia działalności, a 28 proc. zauważyło spadek płynności finansowej. Co więcej, 1/3 firm obawia się, że rozprzestrzeniająca się pandemia będzie im szkodzić również przez kolejne trzy miesiące. Jak te informacje przekładają się na zwykłego Kowalskiego i z jakimi trudnościami zmagają się niepełnosprawni?

Zgodnie z najnowszymi statystykami WHO liczba zarażonych koronawirusem SARS -CoV-2 na całym świecie wzrosła już do ponad 954 tys. osób w 148 krajach, a liczba zgonów sięga ponad 48 tys.

W Polsce potwierdzono ponad 2600 przypadków i 45 ofiar śmiertelnych, lecz Ministerstwo Zdrowia i rząd spodziewają się, że do końca tygodnia liczba zakażonych będzie już czterocyfrowa. Aby zahamować rozprzestrzenianie się wirusa, 12 marca zamknięte zostały m.in. szkoły i placówki oświatowe, teatry, muzea i kina. Odwołano wszystkie imprezy masowe, a od niedzieli Polska zamknęła granice dla obcokrajowców, wstrzymany został również międzynarodowy i krajowy ruch lotniczy i kolejowy. Od środy 25 marca 2020r. wychodzenie z domu jest ograniczone do absolutnego minimum.

Od 1 kwietnia do odwołania każda osoba do 18 roku życia z domu wyjdzie tylko pod opieką dorosłego opiekuna, a parki, bulwary, czy plaże będą zamknięte. Za złamanie zakazów grozi kara od 5 do nawet 30 tys. zł. Oprócz tego zmieniono zasady robienia zakupów w sklepach stacjonarnych i zawieszono działalność salonów fryzjerskich, kosmetycznych i tatuaży.

Globalna pandemia już w tej chwili mocno odbija się na gospodarce. Pikują światowe giełdy, a ograniczenia w przepływie osób i towarów przyczyniły się do spadków produkcji i nowych zamówień. Niemal z dnia na dzień ucierpiało wiele branż, z których najdotkliwiej m.in. transport, turystyka czy gastronomia.

Ogłoszono stan zagrożenia epidemicznego: rząd wprowadza nowe ograniczenia.

10 marca rząd wprowadził stan zagrożenia epidemicznego. Na 10 dni zamknięto Polskie granice, każda osoba wracająca do Polski musi poddać się obowiązkowej 14-dniowej kwarantannie. Na 14 dni zamknięto bary, restauracje i kawiarnie. Zakazane są zgromadzenia powyżej 50 osób. Od 16 marca lekcje w polskich szkołach się nie odbywają. Zamknięto również przedszkola i żłobki.

Od 25 marca wychodzenie z domu zostało ograniczone do minimum. Wprowadzono zakaz korzystania z placu zabaw, bulwarów, parków czy lasów. Kara za nieuzasadnione gromadzenie się może skutkować mandatem w wysokości nawet do 5 tys. Zł. Wprowadzono także nowe zasady przejazdów komunikacją publiczną. Od tej pory pasażerowie będą mogli korzystać z co drugiego miejsca siedzącego. Wychodzenie z domu ograniczono do wyjść w maksymalnie 2 osoby do sklepu po zakupy spożywcze czy apteki a także w celu pomocy osobie potrzebującej, na przykład zawiezienie jedzenia lub leków.

W związku z sytuacją związaną z występowaniem koronawirusa, może wystąpić problem z umówieniem wizyty u lekarza rodzinnego w przychodni. Poradnie działające w ramach Podstawowej Opieki Zdrowotnej oraz Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej otrzymały zalecenia od Głównego Inspektora Sanitarnego, aby każdemu pacjentowi sugerować tzw. teleporady, czyli konsultacje przez telefon. O przesuwanie terminów wizyt zaapelowali również fizjoterapeuci. Krajowa Izba Fizjoterapeutów opublikowała 13 marca komunikat nr 1 Zespołu Kryzysowego, w którym zwraca się do wszystkich świadczących usługi rehabilitacyjne (z wyłączeniem świadczeń całodobowych), niezależnie od źródła finansowania (prywatne, refundowane) o przesunięcie terminów wizyt pacjentów, zgodnie z wytycznymi dotyczącymi stanu epidemicznego.

Jak podkreśla Krajowa Izba Fizjoterapeutów, fizjoterapię należy zapewnić tyl ko pacjentom, dla których jej przerwanie łączy się z zagrożeniem życia lub poważnym, nieodwracalnym uszczerbkiem na zdrowiu.

Kto potrzebuje rehabilitacji?

Wiele schorzeń w dzisiejszych czasach jest spowodowanych nie tylko ciężką pracą fizyczną, lecz także tą „siedzącą”, w biurze. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przyjęta podczas pracy postawa wpływa na nasze zdrowie i kondycję kręgosłupa. Rehabilitacja ma na celu przywrócenie pełnej sprawności fizycznej.

Rehabilitacja obecnie przeżywa dynamiczny rozwój. Korzystają z niej nie tylko ludzie, którzy doznali urazu, lecz także osoby ze schorzeniami neurologicznymi oraz sportowcy, chcący zapobiec kontuzjom. Rehabilitację już po II wojnie światowej uznano za integralną, trzecią obok diagnozowania i leczenia, fazę procesu terapeutycznego. Rehabilitacja to kompleksowe działania, które mają na celu przywrócenie pełnej lub optymalnej sprawności fizycznej i psychicznej oraz poprawienie jakości życia osób niepełnosprawnych lub po urazach. Jest to nieodłączna część procesu terapeutycznego. Podczas rehabilitacji pobudzane są naturalne mechanizmy regeneracji organizmu. Często rozpoczyna się ją już w okresie leczenia, a skorzystać z niej może każdy. Jest ona ściśle związana z rekonwalescencją zawodową i społeczną, dlatego jest to proces ciągły, który zakończyć się może dopiero po osiągnięciu i utrzymaniu pożądanej sprawności. Wszystkie etapy rehabilitacji mogą być realizowane tylko przez odpowiednio przygotowaną grupę specjalistów. Układają oni indywidualny program, według którego przeprowadzana jest potem terapia.

Głównym jej celem, również w przypadku dzieci, jest odtworzenie utraconych motorycznych funkcji ciała bądź pobudzenie tych niewykształconych.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), rehabilitacja polega na kompleksowych zabiegach wobec osób niepełnosprawnych psychicznie i fizycznie, które służą przywróceniu pełnej lub możliwej do osiągnięcia sprawności fizycznej oraz psychicznej, zdolności do pracy i do brania czynnego udziału w życiu społecznym.

W ostatnim czasie dzieje się dużo ze względu na epidemię. Od czwartku zajęć nie ma, turnus rehabilitacyjny też odwołany . Z wynikami EEG i badaniami RTG kręgosłupa nie możemy skonsultować przez tą epidemię… Ćwiczymy w domu, wiadomo to nie tak samo jak z fizjoterapeutą, logopedą poćwiczyć, ale ciągłość rehabilitacji musi być zachowana. Niestety mieliśmy mieć 14 godzin zajęć w tygodniu, a obecna sytuacja nie pozwala na to. Od razu odwołaliśmy zajęcia jak szkoły zamknęli. Ćwiczę z Wikusią w domu cały czas, tylko że teraz więcej razy – relacjonuje mama niepełnosprawnej Wiktorii Insadowskiej z Kijaszkowa w województwie kujawsko-pomorskim, której córka zmaga się z wrodzoną przepukliną oponowo-rdzeniową oraz wodogłowiem.

Kochani wirus pokrzyżował nam plany. Wszelkie turnusy i terapie odwołane. Mamy swoją własną kwarantannę ponieważ w przypadku Krzysia wirus może być bardzo groźny! Siedzimy w domku, nie spotykamy się z nikim. Musimy codziennie ćwiczyć choć po trochę bo akurat teraz Krzyś potrzebuje intensywnie rehabilitacji z powodu skoku wzrostowego. Rozciągamy się codziennie żeby nie doszło do przykurczu mieliśmy, w tym kierunku umówione wizyty te marcowe odwołane- na razie wizyta z kwietnia pod Krakowem nie jest odwołana i liczmy, że do tego czasu uspokoi się bo musimy mieć konsultacje żeby podjąć decyzję odnośnie zastrzyków z botuliny czy innej metody leczenia. Oprócz tego trenujemy samodzielność ubieranie i jedzenie. Dużo dźwięków zabawy z elementami terapii. Trenujemy chód po nierównym terenie. Mamy nowe ortezy, dzięki którym Krzyś każdego dnia po kilka godzin uczy się na nowo chodzić– informuje mama niepełnosprawnego Krzysia z Wrocławia, której synek zmaga się z dziecięcym Mózgowym Porażeniem i padaczką.

Niestety jesteśmy z Juleczką same, mamy przymusową kwarantannę, ponieważ córka jest w grupie bardzo wysokiego ryzyka przez wzgląd na mózgowe porażenie dziecięce i encefalopatię niedotleniową o podłożu immunologicznym. Odwołane są zajęcia z nauczycielką i z rehabilitantką. Dobrze, że mam zrobione małe zapasy jedzenia dla Julki na jakieś 3 tygodnie. Bardzo się boję o swoją córeczkę. Julcia jest bardzo podatna na wszelkie zarazki i wirusy. Nasza codzienność nagle się zmieniła, nie pędzimy na rehabilitacje, nikt do nas nie przychodzi, nawet rehabilitant Julci i nauczycielka. Co dalej… trudno powiedzieć, ale najważniejsze żebyśmy wszyscy byli zdrowi – opisuje mama Julki z Łodzi.

To bardzo trudny czas dla wszystkich. Najdotkliwiej kwarantannę odczuwają osoby starsze, niepełnosprawne, także dzieci. Rodzice i opiekunowie podopiecznych naszej Fundacji robią wszystko, aby zapewnić swoim pociechom nie tylko jedzenie i dostęp do środków okołomedycznych, ale także rozwój psychoruchowy poprzez codzienne żmudne ćwiczenia. Wszystko po to, aby nie zrobić kroku w tył w kosztownych i czasochłonnych rehabilitacjach. Musimy nagłośnić zbiórki i zrobić wszystko aby po okresie kwarantanny mogli z powrotem powrócić na turnusy i ćwiczenia ze zdwojoną siłą i nadrobić to, co zabrała im pandemia i związane z nią ograniczenia. Można wesprzeć naszych Podopiecznych na różne sposoby. Jednym z nim jest oddanie 1% podatku. W zeszłym roku środki zebrane z rozliczenia 1% przeszły nasze najśmielsze oczekiwanie i były dużym finansowym zastrzykiem dla Podopiecznych.” – mówi prezes Fundacji Rycerze i Księżniczki Anna Krawczyk.

Na co możemy sobie pozwolić podczas pandemii?

Najpierw jednak warto przypomnieć, że koronawirus SARS-CoV-2 przenosi się poprzez kontakt z wydzielinami zainfekowanej osoby tj. drogą kropelkową, a zatem np. podczas mówienia, kichanie i kaszel oraz inne wydzieliny, jak na przykład kał i mocz. Główny Inspektor Sanitarny wskazuje, że aktualnie dostępne dane wskazują na to, że wirus może przetrwać kilka godzin na powierzchniach. Wirusa można pozbyć się ze środowiska, podobnie jak w przypadku większości mikroorganizmów, za pomocą zwykłych środków dezynfekcyjnych stosowanych w gospodarstwie domowym. Z rąk pozbędziemy się go dokładnie myjąc je mydłem pod bieżącą ciepłą wodą.

Należy zachować ostrożność i podejmować wszelkie działania prewencyjne aby zminimalizować możliwość zarażenia się wirusem. Oficjalne zalecenia są takie, by unikać spotkań z ludźmi, trzymać się od nich najbliżej na 1,5metra i nie dotykać niczego, a szczególnie tego, co jest dotykane najczęściej, czyli klamek, poręczy, uchwytów. Zaleca się używanie rękawiczek jednorazowych i maseczek. Wśród społeczeństwa i mediów trwa ogólnopolska #zostajewdomu.

„Wprowadzamy zakaz wychodzenia z domu. Ma ono być ograniczone do absolutnego minimum, takiego jak wyjście po zakupy żywnościowe, wyprowadzenie psa, wizyta w aptece lub u lekarza, czy wyjście do pracy. Będzie można przemieszczać się w celu pomocy starszym lub innym osobom w potrzebie.”- mówi minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Jesteśmy zaniepokojeni i musimy wdrożyć kolejne ograniczenia. Robimy to dla ocalenia życia wielu Polaków i ograniczenia fali epidemii”- ogłosił premier Mateusz Morawiecki.

Grupa Selena ruszyła z produkcją żelu do dezynfekcji

Grupa Selena tradycyjnie produkuje artykuły chemii budowlanej, które sprzedaje na cały świat. Jednak w tych nadzwyczajnych warunkach grupa zespołu badawczo-rozwojowego stwierdziła, że firma może dostarczyć na rynek w trybie pilnym artykuły do dezynfekcji rąk, których jak wiadomo bardzo brakuje. Formuła została opracowana w ciągu praktycznie jednego dnia. Jest zgodna ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. W trybie pilnym wystąpiono do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o pozwolenie. Pracownicy urzędu zadziałali błyskawicznie – wydali decyzję w ciągu kilku dni.

tytan zel dezynfekujący antybakteryjny do rąk
TYTAN HEALTH – Dezynfekujący Żel Do Rąk o działaniu bakteriobójczym i wirusobójczym

– Od dzisiaj produkujemy żel do dezynfekcji rąk, który będzie dostępny już od poniedziałku. Jeśli chodzi o działania o charakterze czysto pomocowym, to adresujemy je przede wszystkim do służby zdrowia z Dolnego Śląska. Zdajemy sobie sprawę z tego, że szczególnie tam brakuje środków i jest podwyższone zużycie związane z obecną sytuacją – powiedział serwisowi eNewsroom Krzysztof Domarecki, prezes zarządu Grupy Selena. – Natomiast oprócz tego, ponieważ tradycyjnie zaopatrujemy budowlańców czy budowniczych i w Polsce i poza granicami – to żel będziemy dostarczać przez nasz kanał dystrybucji na budowy w Polsce, tak aby również one mogły funkcjonować. Pamiętajmy, że musimy dbać też o gospodarkę. Przyznam, że jestem zbudowany innowacyjnością i szybkością działania moich kolegów – zarówno z produkcji, działu badawczo-rozwojowego, jak i z działu zakupów. W Polsce jak wiadomo brakuje etanolu do tych celów – zresztą jak wszędzie w Europie. Surowce ściągaliśmy głównie z Francji, Holandii, z Włoch i z Niemiec. Opakowania częściowo są produkowane w Polsce, częściowo ściągnęliśmy je samolotem z Chin. Dokonaliśmy przezbrojenia linii produkcyjnych na zupełnie nowe opakowanie i na zupełnie nowy produkt. W ten sposób w ciągu dwóch i pół tygodnia – przy bardzo szybkich działaniach, a jednocześnie dobrze skoordynowanych – udało się przygotować produkcję. W tej chwili produkujemy pierwszą partię – to jest około 100 tysięcy opakowań. Trafi ona na rynek, z czego 10 tysięcy opakowań po 500ml adresujemy do służby zdrowia. Przy czym na rynek oczywiście działamy w klasycznie komercyjny sposób – aczkolwiek przy minimalnej marży, bo tu chodzi o to by zaopatrzyć budowy – a nie żeby zarabiać. Natomiast jeśli chodzi o placówki służby zdrowia, żel przekazujemy całkowicie nieodpłatnie – zapewnia Domarecki.

TYTAN HEALTH – Dezynfekujący Żel Do Rąk będzie produkowany przez jeden z zakładów Grupy Selena – spółkę Libra, która mieści się w Dzierżoniowie na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Tarcza Antykryzysowa: elastyczne rozwiązania w zakresie czasu pracy tylko dla wybranych

Nie każdy przedsiębiorca może skorzystać z dodatkowych rozwiązań dotyczących czasu pracy w okresie stanu zagrożenia epidemicznego oraz stanu epidemii. Chodzi o zmianę systemu lub rozkładu czasu pracy pracowników oraz zlecenie pracy w godzinach nadliczbowych.

Te bardzo wygodne i elastyczne narzędzia swobodnego kształtowania czasu pracy są dostępne dla ograniczonej grupy przedsiębiorstw.

Kto może skorzystać?

Ustawa pozwala na elastyczne kształtowanie czasu pracy czterem grupom przedsiębiorstw:

  • prowadzącym działalność zapewniającą funkcjonowanie systemów i obiektów infrastruktury krytycznej, a więc kluczowych dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli oraz służących zapewnieniu sprawnego funkcjonowania organów administracji publicznej, a także instytucji i przedsiębiorców w zakresie zaopatrzenia w energię, surowce energetyczne i paliwa, sieci teleinformatycznych, zaopatrzenia w wodę, systemów transportowych, produkcji, składowania, przechowywania i stosowania substancji chemicznych i promieniotwórczych,
  • nie będącym wprawdzie częścią infrastruktury krytycznej, ale będącym podwykonawcą lub dostawcą kluczowym dla zachowania ciągłości infrastruktury krytycznej,
  • zapewniającym funkcjonowanie stacji paliw płynnych oraz stacji gazu ziemnego,
  • podmioty, którym Prezes Rady Ministrów w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 wydał polecenie w trybie art. 11 ust. 2 ustawy o COVID-19, na przykład transport do wykonania.

Dodatkowe warunki

Ustawa w zakresie tych szczególnych rozwiązań wprowadza dodatkowo zasadę „wszystkie ręce na pokład”. W konsekwencji pracodawca korzystający z zawartych w niej rozwiązań jest zobowiązany odmówić udzielenia pracownikom urlopu wypoczynkowego, urlopu bezpłatnego, a także każdego innego urlopu, przesunąć termin urlopów już ustalonych, a w przypadku pracowników już korzystający z wolnego – odwołać ich i wezwać do pracy.
Na pracodawcy spoczywa także obowiązek zapewnienia pracownikowi zakwaterowania i wyżywienia, jeżeli jest to niezbędne do wykonania jego obowiązków pracowniczych. Wartość takich świadczeń nie podlega wliczeniu do podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne.

Podsumowanie

Rozwiązania dostępne dla kluczowych z punktu widzenia funkcjonowania państwa przedsiębiorstw są jednymi z najdalej ingerujących w prawa pracowników w zakresie czasu pracy. Pracodawca może wybierać spośród różnych systemów i rozkładów czasu pracy, dostosowując je do swoich potrzeb, bez potrzeby przechodzenia przez formalności, które są potrzebne w normalnych warunkach i które nadal muszą stosować inni pracodawcy (m.in. zmienić regulamin pracy, uzgodnić zmiany z organizacją związkową).

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci (http://bnadwokaci.pl/). Ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

Tarcza Antykryzysowa: krótszy odpoczynek, równoważny system czasu pracy i mniej korzystne warunki zatrudnienia

Ustawa wprowadzająca tzw. Tarczę Antykryzysową daje pracodawcom narzędzie do modyfikacji czasu pracy i zawarcia porozumienia o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia pracowników niż te wynikające z umów o pracę. Możliwość wykorzystania obu rozwiązań uzależniona jest od spełnienia tych samych kryteriów.

Kto może skorzystać?

Pracodawca, który chce modyfikować czas pracy lub zawrzeć porozumienie w sprawie mniej korzystnych warunków zatrudnienia musi łącznie spełniać następujące warunki:

  • w następstwie wystąpienia COVID-19 wystąpił u niego spadek obrotów – należy wykazać związek pomiędzy niższymi obrotami a sytuacją epidemiczną w kraju. Spadek obrotów spowodowany innymi przyczynami (np. trwające od dłuższego czasu obniżenie zainteresowania usługami pracodawcy) nie będzie kwalifikował do skorzystania z tych rozwiązań;
  • nie zalega z regulowaniem zobowiązań podatkowych, składek na ubezpieczenia społeczne, ubezpieczenie zdrowotne, FGŚP, Fundusz Pracy lub Fundusz Solidarnościowy do końca trzeciego kwartału 2019 r. Od tej zasady przewidziany jest wyjątek: dotyczy on przedsiębiorców, którzy porozumieli się z organami, co do spłaty zobowiązań.

Spadek obrotu rozumiany jest jako spadek sprzedaży towarów lub usług w ujęciu ilościowym lub wartościowym, czyli:

  • nie mniej niż o 15% – w takim wypadku jest to stosunek łącznych obrotów w ciągu dowolnie wskazanych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych w 2020 r. w porównaniu do łącznych obrotów z analogicznych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych roku poprzedniego, czyli na przykład luty i marzec 2019 i 2020, przy czym miesiąc w rozumieniu tych przepisów to także 30 kolejnych dni kalendarzowych, a więc okres porównawczy może się zacząć w innym dniu niż pierwszy dzień miesiąca, lub
  • nie mniej niż 25% – w takim wypadku jest to stosunek obrotów z dowolnie wskazanego miesiąca kalendarzowego po 1 stycznia 2020 r. w porównaniu do obrotów z miesiąca poprzedniego. Również w tym wypadku za miesiąc uznaje się 30 kolejnych dni, a więc okres porównawczy może zacząć się innego dnia niż pierwszy dzień miesiąca.

Pracodawca może wykazać spadek obrotu w obu powyższych ujęciach lub tylko w jednym z nich, na przykład wtedy, gdy porównanie 2019 i 2020 r. nie wykazałoby wymaganego spadku, ale porównanie dwóch miesięcy z 2020 r. już tak.

Zmiany w organizacji czasu pracy: krótszy odpoczynek i równoważny system czasu pracy

Ustawa zakłada dwie możliwości. Po pierwsze można ograniczyć nieprzerwany odpoczynek. W normalnych warunkach pracownikowi przysługuje 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego i 35 godzin odpoczynku tygodniowego. Pracodawca, który spełnia powyższe kryteria może tak organizować pracę, że w rezultacie dobowy odpoczynek może być skrócony do 8 godzin, a tygodniowy – do 32 (w nich zawarty jest też odpoczynek dobowy – 8-godzinny). Krótszy odpoczynek musi jednak zostać zrekompensowany – brakujące godziny do tradycyjnych 11 godzin muszą zostać „zwrócone” pracownikowi w okresie nie dłuższym niż 8 tygodni.

Po drugie, dopuszczalne jest zawarcie porozumienia, w którym pracodawca wspólnie z reprezentacją pracowników zdecydują o stosowaniu równoważnego systemu czasu pracy, z wymiarem czasu pracy przedłużonym do 12 godzin na dobę. Tak, jak w klasycznym równoważnym systemie czasu pracy, tu również przedłużony dobowy wymiar czasu pracy jest równoważony krótszym wymiarem w inne dni albo dniami wolnymi od pracy. Okres rozliczeniowy może wynosić nawet 12 miesięcy.

Porozumienie o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia

Możliwość zawarcia porozumienia o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia nie jest rozwiązaniem nowym w polskim prawie – przewiduje go także art. 231a Kodeksu pracy. Ustawa w tej szczególnej sytuacji pozwala na zawarcie porozumienia o stosowaniu mniej korzystnych warunków zatrudnienia niż wynikające z umów o pracę zawartych z tymi pracownikami. Porozumienie określa zakres zmian oraz czas ich obowiązywania. W wyniku zawarcia takiego porozumienia może na przykład zostać obniżone wynagrodzenie pracowników (ale nigdy nie poniżej wynagrodzenia minimalnego), czy wymiar czasu pracy. Jeśli umowy o pracę przewidują szczególny rodzaj uprawnień, na przykład w zakresie premii, można je również zawiesić w drodze tego porozumienia.

Tryb zawarcia porozumień

Oba porozumienia – w zakresie stosowania równoważnego czasu pracy oraz w sprawie stosowania mniej korzystnych warunków zatrudnienia, są zawierane z reprezentacją pracowników. Jeśli u pracodawcy działają organizacje związkowe, pracodawca zawiera porozumienie z organizacjami reprezentatywnymi lub jeśli działa tylko jedna organizacja – z tą organizacją.

Pracodawcy nieobjęci działalnością związków zawodowych zawierają porozumienie z przedstawicielami pracowników wyłonionymi w takim trybie, jak zazwyczaj są u niego wybierani (np.: w drodze głosowania internetowego, głosowania do urn). Biorąc pod uwagę, że przeprowadzenie wyborów może być teraz trudne (ze względu na nieobecność pracowników, przestój, pracę zdalną), ustawa pozwala na zawarcie porozumienia z przedstawicielami pracowników, którzy byli wcześniej wybrani w innym celu, na przykład ustalenia tzw. ruchomego czasu pracy. Przepisy nie rozstrzygają, co w sytuacji, gdy przeprowadzenie wyborów jest utrudnione, a przedstawiciele pracowników nie byli dotychczas wybierani. Z uwagi na fakt, że nie przewidziano innej możliwości odstąpienia od wyborów, pracodawca który chce zawrzeć porozumienie będzie musiał doprowadzić do wyłonienia przedstawicieli pracowników. Kopia porozumienia musi zostać przekazana przez pracodawcę do okręgowego inspektora pracy w terminie 5 dni roboczych od dnia jego zawarcia.

Podsumowanie

Rozwiązania w zakresie czasu pracy będą przydatne w szczególności u tych pracodawców, u których ze względu na wysoką absencję brakuje rąk do pracy – dzięki nim mniejsza grupa pracowników będzie pracować dłużej. Rozwiązanie to może być też korzystne w okresie nadrabiania strat, gdy konieczna będzie wytężona praca. Stosowanie mniej korzystnych warunków zatrudnienia niż wynikające z umów o pracę to z kolei sposób na oszczędności. W obu wypadkach jednak, najpierw musi zaistnieć spadek obrotów, ponieważ narzędzia te służą do usuwania skutków problemów, a nie do prewencji.

Karolina Kołakowska, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci (http://bnadwokaci.pl/). Ekspert z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trener i szkoleniowiec.

Tarcza Antykryzysowa – co się zmienia w sytuacji cudzoziemców?

Epidemia koronawirusa w poważny sposób wpłynęła na sytuację cudzoziemców, którzy mieszkają i pracują w naszym kraju. Wielu z nich – zwłaszcza obywatele Ukrainy, w ostatnich tygodniach masowo opuszczało Polskę w obawie przed utratą możliwości legalnego  pobytu na terenie Polski i   utratą możliwości legalnego wykonywania pracy. Tarcza Antykryzysowa rozwiązuje większość z tych problemów.

Oto jakie rozwiązania dla cudzoziemców znajdują się w tzw. Tarczy Antykryzysowej, czyli ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID- 19 i innych chorób zakaźnych

  1. Automatyczne przedłużenie terminów na złożenie wniosków o:
  • udzielenie zezwoleń pobytowych (pobyt stały, czasowy, wnioski składane przez tzw. jednostki przyjmujące – na pobyt czasowy cudzoziemców w celu wykonywania pracy w ramach przeniesienia wewnątrz przedsiębiorstwa oraz w celu mobilności długoterminowej);
  • przedłużenie wizy;
  • zezwolenie na pobyt rezydenta długoterminowego UE;
  • przedłużenie pobytu w ramach ruchu bezwizowego.

W przypadku, kiedy termin na złożenie powyższych wniosków (ostatni dzień legalnego pobytu) wypadnie w czasie stanu zagrożenia epidemicznego lub w czasie stanu epidemii, ogłoszonego w związku z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, przedłuża się on do upływu 30 dnia po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał ostatni.

Jeśli wniosek zostanie złożony we wskazanym wyżej – przedłużonym – terminie, pobyt w okresie między ostatnim dniem legalnego pobytu na podstawie uprzednio wydanego zezwolenia, a rozpoznaniem wniosku będzie uznawany za legalny.

  1. Automatyczne przedłużenie terminów:
  • ważności wizy krajowej i ważności pobytu na podstawie tej wizy,
  • okresu ważności zezwolenia na pobyt czasowy

– do upływu 30 dnia po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.

Przedłużenie ważności wizy nie będzie wymagało nowej naklejki wizowej, ani wydania nowej karty pobytu w przypadku zezwoleń na pobyt czasowy, celem uniknięcia osobistego stawiennictwa w urzędzie.

Przedłużenie terminów ma związek z ustawowym wymogiem osobistego stawiennictwa cudzoziemca w urzędzie wojewódzkim. Ponieważ ograniczenia w przyjmowaniu interesantów uniemożliwiają spełnienie tego wymogu, ustawa wychodzi cudzoziemcom naprzeciw i automatycznie przedłuża terminy na złożenie wniosków. Czy jednak okres 30 dni po odwołaniu stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego będzie wystarczający na dokonanie formalności dla osób, których legalny pobyt zakończy się w czasie trwania epidemii? Czy czeka nas paraliż urzędów wojewódzkich? Czas pokaże.
Nowa ustawa przewiduje również rozwiązania związane z przedłużaniem ważności zezwoleń na wykonywanie pracy przez cudzoziemców na terenie RP. Proponowane przepisy mają zapobiec perturbacjom na rynku pracy, w sektorach, gdzie tak jak np. w branży budowlanej, zatrudnia się duży odsetek cudzoziemców.

  1. Automatyczne przedłużenie terminów ważności:
  • zezwoleń na pracę;
  • decyzji o przedłużeniu zezwolenia na pracę
  • decyzji o przedłużenia zezwolenia na pracę sezonową

– do upływu 30 dnia po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.

Jednocześnie termin na złożenie wniosku o przedłużenie zezwoleń na pracę zostaje przedłużony do upływu 30 dnia po dniu odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

  1. Automatyczne przedłużenie okresu świadczenia pracy przez cudzoziemców na podstawie oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi i wpisie oświadczenia do ewidencji.

Jeśli okres świadczenia pracy objęty oświadczeniem zakończyłby się w czasie trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, cudzoziemcy (obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji i Ukrainy) mogą świadczyć pracę w okresach nieobjętych oświadczeniem, na rzecz podmiotu, który to oświadczenie złożył, do upływu 30 dnia po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.

Ustawa nie przewiduje jednak żadnych udogodnień w zakresie możliwości zmiany pracodawcy przez cudzoziemca, przy uniknięciu standardowej – długiej procedury. Może to być cios dla produkcji rolnej, która w okresie wiosenno-letnim będzie potrzebowała pracowników, a nie może liczyć na przyjazd nowych osób z zagranicy.

  1. Automatyczne przedłużenie terminów na opuszczenie RP:
  • po odmowie udzielenia/przedłużenia wizy lub pobytu;
  • po cofnięciu zezwolenia na pobyt lub cofnięcia wizy;
  • po odmowie nadania statusu uchodźcy;
  • ustalonego w decyzji o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu (dobrowolne opuszczenie RP).

Jeśli termin na opuszczenie RP wypada w okresie trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu, epidemii ulega przedłużeniu do upływu 30 dnia po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.
Rozwiązania dotyczące cudzoziemców w ramach tzw. Tarczy Antykryzysowej należy ocenić jako pozytywny krok w celu zatrzymania cudzoziemców na terytorium RP i umożliwienia im świadczenia pracy.  Należy bowiem pamiętać, że cudzoziemcy zasilają szeregi pracowników w wielu sektorach gospodarki, takich jak budownictwo, produkcja przemysłowa czy produkcja rolna.

Małgorzata Cieśla, aplikant adwokacki w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci (http://bnadwokaci.pl/). Specjalizuje się w obsłudze korporacyjnej, rozwiązywaniu sporów w procesie budowlanym oraz w windykacji należności i postępowaniu egzekucyjnym.

Tarcza Antykryzysowa: 3 najważniejsze zmiany w zamówieniach publicznych

Pakiet antykryzysowy wprowadza trzy istotne zmiany w zakresie wykonywania umów w sprawie zamówień publicznych. Teraz strony umowy są zobowiązane do wzajemnego informowania o wystąpieniu okoliczności mogących mieć negatywny wpływ na wykonanie umowy. Pojawiła się  możliwość zmiany umowy, kiedy okoliczności związane z COVID-19  mogą wpłynąć na należyte wykonanie umowy. Zapisy Tarczy Antykryzysowej ułatwią zamawiającemu podjęcie decyzji o odstąpieniu od naliczania lub dochodzenia kar umownych i odszkodowań za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy.

Obowiązek wzajemnego informowania

Pierwsza zmiana, to obowiązek wzajemnego informowania przez strony umowy o wystąpieniu okoliczności mogących mieć negatywny wpływ na wykonanie umowy.

Każda ze stron jest obowiązana niezwłocznie zawiadomić drugą stronę, jeśli okoliczności związane z wystąpieniem COVID – 19 mają lub mogą mieć niekorzystny wpływ na należyte wykonania umowy oraz wskazać jaki to może być wpływ (np. niemożność dochowania terminu wykonania umowy). Ustawa nie wymaga dla takiego zawiadomienia szczególnej formy, ale dla pewności warto zachować formę pisemną lub tzw. formę dokumentową tj. np. wiadomość mailową. W zawiadomieniu należy także wskazać wpływ zaistniałej sytuacji na zasadność lub wysokość kar umownych lub odszkodowań należnych w przypadku nienależytego wykonania umowy (np. zasadność odstąpienia od naliczania takich kar lub zasadność ich miarkowania).

Do zawiadomienia należy dołączyć informacje, oświadczenia (swoje lub osób trzecich) lub inne dokumenty, które potwierdzają taki niekorzystny wpływ, np. decyzje GIS o objęciu pracowników kwarantanną, dokumenty potwierdzające zwiększoną absencję chorobową pracowników, oświadczenia potwierdzające niemożliwość dostarczenia niezbędnych komponentów, materiałów lub usług itp. Dobór tych dokumentów powinien być dokonany tak, by w sposób obiektywny pozwalały potwierdzić istnienie faktycznego i rzeczywistego wpływu COVID-19 na niemożność należytego wykonania konkretnej umowy.

Strona umowy, która otrzymała zawiadomienie ma obowiązek w terminie 14 dni udzielić odpowiedzi zawierającej jej stanowisko wraz z uzasadnieniem, tj.:

  • czy przyznaje, że wskazane w zawiadomieniu okoliczności wystąpiły czy też temu zaprzecza i dlaczego,
  • czy przyznaje, że wskazane w zawiadomieniu okoliczności mają lub mogą mieć wpływ na należyte wykonanie umowy, a jeśli temu zaprzecza to dlaczego;
  • czy okoliczności wskazane w zawiadomieniu  uzasadniają odstąpienie od naliczania kar umownych i  odszkodowań  lub ich miarkowanie czy też nie i dlaczego.

Jeśli dokumenty dołączone do zawiadomienia są niewystarczające do zajęcia stanowiska strona, która otrzymała zawiadomienie może (ale nie musi), zażądać przedstawienia dodatkowych oświadczeń lub dokumentów potwierdzających wpływ okoliczności związanych z COVID -19 na należyte wykonanie umowy. Termin do udzielenia odpowiedzi liczy się wówczas od chwili otrzymania dodatkowych dokumentów.

Zmiana umowy ze względu na COVID-19

Druga zmiana dotyczy wprowadzenia nowej możliwości zmiany umowy  o wykonanie zamówienia publicznego w sytuacji  gdy okoliczności związane z COVID-19  mogą wpłynąć lub wpływają na należyte wykonanie umowy.  Zakres i rodzaj zmian w umowie nie jest ograniczony, jedynie przykładowo ustawa wskazuje na możliwość:

  • zmiany terminu wykonania umowy lub jej części;
  • czasowego zawieszenia wykonania umowy lub jej części;
  • zmiany sposobu wykonywania dostaw, usług lub robót budowlanych;
  • zmiany zakresu świadczenia wykonawcy (zwiększenie lub zmniejszenie) wraz ze zmianą wynagrodzenia wykonawcy, o ile wzrost wynagrodzenia spowodowany każdą kolejną zmianą nie przekroczy 50% wartości pierwotnej umowy.

W przypadku zmiany umowy wykonawcy  z zamawiającym analogiczne (nie mniej korzystne) zmiany powinny zostać dokonane także w umowach wykonawcy z podwykonawcami.

Odstąpienie od naliczania lub dochodzenia kar umownych i odszkodowań

Trzecia zmiana ułatwia zamawiającemu podjęcie decyzji o odstąpieniu od naliczania lub dochodzenia kar umownych i odszkodowań za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy  poprzez wprowadzenie zasady, że decyzje takie – jeśli są wynikiem okoliczności związanych z COVID-19 – nie stanowią naruszenia dyscypliny finansów publicznych ani przestępstwa z art. 296 kodeksu karnego.

Podkreślić jednak należy, że decyzja o odstąpieniu od naliczania kar pozostawiona jest zamawiającemu – ustawa w żaden sposób nie nakazuje takich działań zamawiającemu. Oznacza to, że ustawa nie wprowadza żadnej istotnej zmiany w istniejącym stanie prawnym w zakresie naliczania kar umownych. Dotychczas bowiem naliczenie kar umownych było zasadne jedynie w sytuacji, gdy niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania wynikało z okoliczności zawinionych przez wykonawcę. W przypadku, gdy niewykonanie umowy wynikałoby z okoliczności zewnętrznych, w tym w siły wyższej, pandemii lub innych okoliczności niezależnych od wykonawcy, brak byłoby podstaw do naliczenia kar umownych, więc zamawiający także bez nowych przepisów mógł bezpiecznie od naliczenia takiej kary odstąpić. Wprowadzone w ramach Tarczy Antykryzysowej regulacje ułatwiają jedynie podjęcie takiej decyzji zamawiającemu, nie przewidują jednak zapowiadanego w mediach automatycznego zwalniania z naliczania kar umownych za opóźnienia przy realizacji umów w sprawach zamówień publicznych. Realną ochronę wykonawcy dałby jedynie zapis nakładający na zamawiających obowiązek odstąpienia od naliczenia kary umownej w przypadku, gdy niewykonanie kontraktu zostało spowodowane skutkami COVID-19.

Dorota Brzezińska-Grabarczyk, adwokat, partner w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci. Specjalizuje się w rozwiązywaniu sporów sądowych z zakresu prawa pracy, prawa spółek, nieuczciwej konkurencji oraz w sprawach budowlanych. Ekspert w dziedzinie projektów inwestycyjnych.

Tarcza antykryzysowa – narzędzia pomocowe dla samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców

Ustawa antykryzysowa wprowadza szereg przepisów mających zapewnić wsparcie mikro przedsiębiorcom, osobom samozatrudnionym i wykonującym umowy cywilnoprawne. Prezentujemy cztery z wprowadzonych rozwiązań: świadczenie postojowe, dofinansowanie części kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, pożyczkę oraz zwolnienie ze składek ZUS.

W pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę, że w nowych przepisach jest sporo niekonsekwencji i niedociągnięć. Wszystkie wątpliwości interpretacyjne będą więc musiały być rozstrzygnięte w praktyce stosowania nowego prawa. Jeśli zaś chodzi o same rozwiązania warto zauważyć, że nie wszystkie z nich przysługują każdemu przedsiębiorcy. Przykładowo, dofinansowanie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej jest narzędziem przeznaczonym tylko dla tych właścicieli firm, którzy nie zatrudniają pracowników, a  pożyczka – jedynie dla mikroprzedsiębiorców. Niektóre z przesłanek warunkujących możliwość uzyskania pomocy mogą budzić wątpliwości. Tak jest w przypadku dofinansowania części kosztów prowadzenia działalności przedsiębiorcy niezatrudniającego pracowników. Warunkiem uzyskania pomocy jest brak przesłanek do ogłoszenia upadłości.  Wśród nich jest stan niewypłacalności, który polega na tym, że przedsiębiorca nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, a opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Można wyobrazić sobie przedsiębiorcę, który z uwagi na COVID-19 popadł w tarapaty finansowe przez co w marcu, kwietniu i maju nie miał środków na opłacanie faktur. Pojawia się wątpliwość, czy może złożyć wniosek o przyznanie dofinansowania, skoro od 3 miesięcy nie spłaca wymagalnych zobowiązań.

Wprowadzone formy pomocy wydają się niewystarczające. Realną pomocą jest na pewno zwolnienie z ZUS, szkoda tylko że obejmuje jedynie przedsiębiorców zatrudniających maksymalnie 9 pracowników. Za plus trzeba uznać to, że zwolnienie z nieopłaconych składek może przysługiwać niezależnie od tego, czy płatnik ma zaległości w ZUS – w każdym razie nie sformułowano warunku niezalegania ze składkami. Pozwoliłoby to skorzystać ze zwolnień także i tym płatnikom, którzy już w marcu nie poradzili sobie z płatnością za luty. Natomiast świadczenie postojowe w kwocie 2 000 zł jednorazowo nie stanowi realnego wsparcia dla samozatrudnionych czy zleceniobiorców.

Oto omówienie najistotniejszych form pomocy:

  • Świadczenie postojowe
  • Komu przysługuje:
  • prowadzącym pozarolniczą działalność gospodarczą;
  • wykonującym umowę agencyjną, umowę zlecenia, umowę o świadczenie usług, umowę o dzieło (dalej umowy cywilnoprawne)

jeśli nie podlegają ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu.

  • Kiedy przysługuje – gdy w następstwie COVID-19 doszło do przestoju w prowadzeniu działalności odpowiednio przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą, albo przez zleceniodawcę lub zamawiającego, z którym zawarta jest umowa cywilnoprawna.
  • Jakie są warunki przyznania:
  • w przypadku osoby prowadzącej pozarolniczą działalność gospodarczą – jeżeli rozpoczęła prowadzenie pozarolniczej działalności gospodarczej przed dniem 1 lutego 2020 r. i:
  • jeżeli nie zawiesiła działalności gospodarczej – może ubiegać się o świadczenie postojowe, wówczas gdy przychód w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym złożono wniosek o świadczenie postojowe był o co najmniej 15% niższy od przychodu w miesiącu poprzedzającym ten miesiąc i jednocześnie nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału, obowiązującego na dzień złożenia wniosku – IV kwartale 2019 r. wynosiło 5.198,58 zł, a więc trzykrotność to 15.595,74 zł.

Przykład: jeśli wniosek składany jest w kwietniu to przychód za marzec musi być niższy co najmniej o 15% od przychodu z lutego i nie może przekraczać  3-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w I kwartale 2020 r.

  • jeśli zawiesiła działalność gospodarczą – może ubiegać się o świadczenie postojowe jeśli zawieszenie nastąpiło po 31 stycznia 2020 r., a przychód uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym złożono wniosek o świadczenie postojowe nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału, obowiązującego na dzień złożenia wniosku – IV kwartale 2019 r. wynosiło 5.198,58 zł, a więc trzykrotność to 15.595,74 zł.

Przykład: jeśli wniosek składany jest w kwietniu, to przychód za marzec nie może przekroczyć  3-krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w I kwartale 2020 r.

  • w przypadku osób wykonujących umowę cywilnoprawną – może ubiegać się o świadczenie postojowe
  • jeśli umowa została zawarta przed dniem 1 lutego 2020 r. oraz
  • przychód z umowy cywilnoprawnej uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek o świadczenie postojowe, nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału, obowiązującego na dzień złożenia wniosku – IV kwartale 2019 r. wynosiło 5.198,58 zł, a więc trzykrotność to 15.595,74 zł.
  • W jakiej wysokości przysługuje – 80% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w 2020 r. – czyli 2080 zł, ale:
  • jeśli suma przychodów z umów cywilnoprawnych uzyskana w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek o świadczenie postojowe wynosi mniej niż 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia (1300 zł), świadczenie przysługuje w wysokości sumy wynagrodzeń z tytułu wykonywania tych umów cywilnoprawnych;
  • w przypadku zbiegu praw do więcej niż jednego świadczenia postojowego przysługuje tylko jedno świadczenie postojowe.
  • Na jaki okres jest przyznawane – świadczenie ma charakter jednorazowy. Rada Ministrów może w drodze rozporządzenia przyznać ponowną wypłatę świadczenia dla osób, które już je otrzymały.
  • Kto wypłaca – Zakład Ubezpieczeń Społecznych, na podstawie wniosku osoby uprawnionej, przy czym w przypadku osób wykonujących umowę cywilnoprawną wniosek musi być złożony za pośrednictwem zleceniodawcy.
  • Jak złożyć wniosek – wniosek może zostać złożony w formie papierowej lub elektronicznej, jednak musi być poświadczony podpisem elektronicznym lub zaufanym, najpóźniej w terminie 3 miesięcy od miesiąca w którym został zniesiony ogłoszony stan epidemii.

Potrzebne są dane osoby uprawnionej, numer rachunku, dane zleceniodawcy gdy ubiega się osoba wykonująca umowę cywilnoprawną oraz oświadczenia o spełnieniu warunków uzyskania świadczenia. Dodatkowo do wniosku osoby wykonującej umowę cywilnoprawną należy załączyć kopię umowy. Świadczenia wypłacone na podstawie fałszywych oświadczeń lub dokumentów podlegają zwrotowi jako świadczenie nienależne.

  1. Dofinansowanie części kosztów prowadzenia działalności gospodarczej
  • Komu przysługuje – przedsiębiorcy będącemu osobą fizyczną niezatrudniającemu pracowników.
  • Kiedy przysługuje – gdy następstwie wystąpienia COVID-19 ma miejsce spadek obrotów gospodarczych.
  • Jakie są warunki przyznania:
  • zmniejszenie sprzedaży towarów lub usług które oblicza się poprzez porównanie łącznych obrotów z dowolnie wskazanych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych, przypadających w okresie od 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego dzień złożenia wniosku o przyznanie dofinansowania, z łącznymi obrotami z analogicznych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych roku poprzedniego – przy czym za miesiąc uważa się także 30 kolejno po sobie następujących dni kalendarzowych, w przypadku gdy dwumiesięczny okres porównawczy rozpoczyna się w trakcie miesiąca kalendarzowego, to jest w dniu innym niż pierwszy dzień danego miesiąca kalendarzowego.

Przykład: wniosek składany jest 10 kwietnia 2020 r., więc można oceniać sumę obrotów od 1 lutego – 31 marca 2020 r. i porównać je z sumą obrotów od 1 lutego do 31 marca 2019r., ale też można wziąć pod uwagę obroty za okres 10 lutego – 9 kwietnia 2020 r. i porównać je z obrotami w analogicznym okresie w roku 2019 r.

  • prowadzenie działalności gospodarczej w okresie, na który przyznano dofinansowanie oraz po zakończeniu dofinansowania, przez okres równy temu okresowi;
  • te same koszty prowadzenia działalności nie zostały albo nie zostaną sfinansowane z innych środków publicznych;
  • dofinansowanie musi być przeznaczone na cel, na który zostało przyznane (inaczej podlega zwrotowi);
  • wobec przedsiębiorcy nie mogą zachodzić przesłanki ogłoszenia upadłości;
  • przedsiębiorca nie zalega w regulowaniu zobowiązań podatkowych, składek na ubezpieczenia społeczne, ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Pracy lub Fundusz Solidarnościowy do końca trzeciego kwartału 2019 r.
  • W jakiej wysokości przysługuje dofinansowanie – zależy to od tego, o ile spadły obroty:
  • o co najmniej 30% – dofinansowanie może być przyznane w wysokości 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia miesięcznie;
  • o co najmniej 50% – dofinansowanie może być przyznane w wysokości 70% kwoty minimalnego wynagrodzenia miesięcznie;
  • o co najmniej 80% – dofinansowanie może być przyznane w wysokości 90% kwoty minimalnego wynagrodzenia miesięcznie.
  • Na jaki okres jest przyznawane – nie dłuższy niż 3 miesiące. Rada Ministrów może ten okres przedłużyć w drodze rozporządzenia. Dofinansowanie wypłacane jest w okresach miesięcznych.
  • Kto wypłaca – starosta.
  • Jak złożyć wniosek – wniosek składa się do powiatowego urzędu pracy właściwego ze względu na miejsce prowadzenia działalności gospodarczej w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia naboru przez dyrektora powiatowego urzędu pracy.
  1. Pożyczka
  • Komu przysługuje – mikroprzedsiębiorcy, który prowadził działalność gospodarczą przed 1 marca 2020 r.
  • Warunki przyznania:
  • jednorazowo
  • na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności
  • zabezpieczenie wekslem własnym in blanco lub inna forma zabezpieczenia
  • Wysokość: do 5.000 zł, oprocentowanie stałe 0,05 stopy redyskonta weksli przyjmowanych przez NBP.
  • Okres spłaty – maksymalnie 12 miesięcy, Rada Ministrów może w drodze rozporządzenia przedłużyć okres spłaty.
  • Umorzenie pożyczki – na wniosek mikro przedsiębiorcy, pod warunkiem, że nie zmniejszy stanu zatrudnienia w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy w stosunku do stanu zatrudnienia na dzień 29 lutego 2020 r.
  • Kto wypłaca – starosta
  • Jak złożyć wniosek – do powiatowego urzędu pracy, właściwego ze względu na miejsce prowadzenia działalności gospodarczej, po ogłoszeniu naboru przez dyrektora powiatowego urzędu pracy.
  1. Zwolnienie ze składek na ZUS

Zwolnienie dotyczy nieopłaconych składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych, należnych za okres od dnia 1 marca 2020 r. do dnia 31 maja 2020 r.

  • Komu przysługuje: płatnikowi składek, który:
  • był zgłoszony jako płatnik składek przed dniem 1 lutego 2020 r. i na dzień 29 lutego 2020 r. zgłosił do ubezpieczeń społecznych mniej niż 10 ubezpieczonych, lub
  • jest osobą prowadzącą pozarolniczą działalność (za taką osobę uważa się osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą, twórcę i artystę, osobę prowadzącą działalność w zakresie wolnego zawodu, wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością oraz wspólników spółki jawnej, komandytowej lub partnerskiej, osobę prowadzącą publiczną lub niepubliczną szkołę, inną formę wychowania przedszkolnego, placówkę lub ich zespół),
  • opłaca składki wyłącznie na własne ubezpieczenia społeczne lub ubezpieczenie zdrowotne,
  • prowadził działalność przed 1 lutego 2020 r.,
  • przychód z tej działalności w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskany w pierwszym miesiącu objętym wnioskiem nie był wyższy 15 681 zł
  • Zwolnienie obejmuje składki na ubezpieczenie społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych, należne za okres od dnia 1 marca 2020 r. do dnia 31 maja 2020 r.
  • Warunki zwolnienia – wykazanie składek w deklaracjach rozliczeniowych złożonych za ten okres (przesłanie deklaracji rozliczeniowych lub imiennych raportów miesięcznych należnych za marzec, kwiecień i maj 2020 r. zwykłych terminach, nie później niż do 30 czerwca 2020 r.).
  • Wysokość zwolnienia – co do zasady zwolnienie obejmuje całość składki wykazanej w deklaracjach rozliczeniowych złożonych za ten okres, z tym zastrzeżeniem, że osoby prowadzące działalność gospodarczą korzystają ze zwolnienia w zakresie składek ustalonych od obowiązującej tą osobę najniższej podstawy wymiaru składek.

Od nieopłaconych składek od których udzielono zwolnienia nie nalicza się odsetek.

Wniosek o zwolnienie – składa się do ZUS nie później niż do 30 czerwca 2020 r. Może on zostać złożony w formie papierowej lub elektronicznej, jednak musi być poświadczony podpisem elektronicznym lub zaufanym. We wniosku należy podać dane płatnika, oraz oświadczenie potwierdzające uzyskanie przychodu nie wyższego niż 15 681 zł w pierwszym miesiącu objętym wnioskiem.

Anna Gąsecka, adwokat w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci. Specjalizuje się w prawie telekomunikacyjnym, prowadzi obsługę korporacyjną firm z branży telekomunikacyjnej, farmaceutycznej, dystrybucyjnej i usługowej.

W kryzysie milczenie nie jest złotem. Spójna i wiarygodna komunikacja może przesądzić o przyszłości wielu firm

Pandemia koronawirusa wpłynęła nie tylko na sytuację finansową firm, lecz także na ich komunikację. Duża część zrezygnowała z niej całkowicie, w ten sposób wysyłając w świat komunikat: nie wiadomo, co się u nas dzieje. Tymczasem właściwe zarządzanie informacją jest kluczowe właśnie teraz – może pomóc firmom w przezwyciężeniu kryzysu i opłaci się po zakończeniu pandemii, kiedy wszyscy będą chcieli wrócić do normalności. – Prędzej czy później obecny kryzys dobiegnie końca i może się okazać, że te podmioty, które potrafiły odpowiednio zarządzić nim od strony komunikacyjnej, znajdą się dwie długości przed resztą rynku – mówi prezes agencji informacyjnej Newseria, Artur Woliński.

Skutki pandemii koronawirusa jako jedna z pierwszych odczuła branża targowo-wystawiennicza. Większość konferencji i targów została odwołana, wskutek czego firmy straciły na razie możliwość zaprezentowania się, pokazania swoich nowości produktowych i nawiązania kontaktu z potencjalnymi klientami. Jedną z pierwszych tego typu imprez był Mobile World Congress w Barcelonie. Z kolei po odwołaniu salonu Geneva International Motor Show, na którym rokrocznie odbywa się nawet ok. 150 motoryzacyjnych premier, część marek postanowiła przenieść je do internetu. Na dogodniejszy termin w celu zaprezentowania światu nowego iPhone’a 9/SE 2 czeka też Apple, który odwołał planowaną na koniec marca konferencję premierową w Cupertino.

Problem ma również część spółek giełdowych, które niedługo będą publicznie prezentować swoje wyniki finansowe po I kwartale br., i wiadomo już, że raczej nie zorganizują tradycyjnych konferencji prasowych dla dziennikarzy. Z kolei część marek w ogóle zrezygnowała z komunikacji albo ograniczyła ją do minimum, skupiając się tylko na działaniach i przekazach związanych z koronawirusem.

– Rezygnacja z komunikacji w czasie kryzysu to błąd. Oczywiście sprzedaż spada, ponieważ koronawirus wpłynął na ograniczenie popytu i Polacy z oczywistych względów kupują mniej albo odkładają te zakupy w czasie. Jednak obecny czas jest najlepszy do tego, aby wzmocnić pozycję i zaufanie do marki, a także pokazać, jakie wartości za nią stoją. Innymi słowy: zbudować długofalową świadomość marki w percepcji konsumentów – mówi Artur Woliński, prezes agencji informacyjnej Newseria.

Jak podkreśla, właściwe zarządzanie informacją jest teraz dla firm kluczowe w przezwyciężeniu kryzysu i może się opłacić po zakończeniu pandemii, kiedy rynek zacznie się stabilizować. Po tygodniach siedzenia w domach konsumenci będą chcieli wrócić do normalności, spotykać się, nadrobić odkładane zakupy i „odbić” sobie stracony czas.

– Większość Polaków robi w tej chwili zakupy przez internet. Dlatego marki powinny skoncentrować teraz swoją komunikację wokół kanałów online i wideo. Poza oczywistymi beneficjentami tej sytuacji, czyli np. producentami artykułów higienicznych i branżą IT, w której rośnie zapotrzebowanie na sprzęt do pracy zdalnej, skorzystają na tym kryzysie ci, którzy będą umieli właściwie zareagować na nową sytuację, wykorzystać ją do zbudowania zaufania swoich klientów i interesariuszy – mówi Artur Woliński.

Prezes agencji Newseria podkreśla, że obecny kryzys jest dla firm złym momentem na rezygnację z komunikacji i zamiast panikować, marki powinny teraz opracować nową strategię i panować nad swoim przekazem. Chociażby dlatego, że koronawirus stał się dobrą pożywką dla lawiny fake newsów i jeżeli firma padnie ich ofiarą, ciężko jej będzie zapobiec wizerunkowym stratom. Z tego powodu trzeba zawczasu komunikować swoje działania i pokazać, że firma odpowiedzialnie radzi sobie z pandemią.

 Część z nich obawia się podejmować teraz działania w zakresie nagrań wideo, dlatego że nie chcą narażać swoich pracowników na ryzyko zakażenia. Newseria działa w pełni bezpiecznie: przeszkoliliśmy pracowników i ekipy reporterskie, wdrożyliśmy wszystkie procedury bezpieczeństwa, w odpowiedzi na sytuację wprowadziliśmy też depesze informacyjne bez wideo. Realizujemy również akcje niestandardowe wspólnie z partnerami i klientami. Prędzej czy później obecny kryzys dobiegnie końca i może się okazać, że te podmioty, które potrafiły odpowiednio zarządzić nim od strony komunikacyjnej, znajdą się dwie długości przed resztą rynku – mówi Artur Woliński.

Aby zapewnić bezpieczeństwo ekspertom i ekipom reporterskim podczas nagrań, Newseria wdrożyła szereg procedur, m.in. rozdzielny mikrofon dla reportera i mikrofon na statywie dla rozmówcy, dzięki czemu możliwe jest zachowanie odpowiedniej odległości. Sprzęt i samochody, którymi poruszają się ekipy, są regularnie dezynfekowane, a reporterzy są wyposażeni w rękawiczki i maseczki. Przy zachowaniu maksimum bezpieczeństwa agencja nie przestaje realizować nagrań i wywiadów wideo. Jednak w odpowiedzi na bieżącą sytuację wprowadziła także depesze tekstowe bez wideo. Nowy typ materiałów ma umożliwić ciągłość komunikacji nawet bez kontaktu z ekspertami, którzy obecnie nie chcą bądź nie mogą wziąć udziału w nagraniu przed kamerą.

Tarcza Antykryzysowa: dofinansowanie kosztów wynagrodzeń pracowników – omówienie i ocena nowych rozwiązań

Jeśli chodzi o pomoc dla małych i średnich przedsiębiorców dotkniętych skutkami COVID-19, kluczowym czynnikiem jest czas, w którym przedsiębiorcy otrzymają realne wsparcie. Zaproponowane rozwiązania i procedury – mimo, że w założeniu uproszczone w stosunku do aktualnie obowiązujących przepisów – nie zapewnią dostatecznego tempa napływu środków pomocowych.

Ustawa przewiduje wsparcie finansowe dla przedsiębiorców dotkniętych spadkiem obrotów wywołanym kryzysem COVID-19 poprzez dofinansowanie wynagrodzeń osób zatrudnionych, w tym także wykonujących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych. Pomoc dedykowana jest przedsiębiorcom bez względu na ich formę prawną, ale zależy od wielkości firmy.

O uzyskanie pomocy mogą się ubiegać przedsiębiorcy, którzy z uwagi na skutki C-19 wprowadzili przestój ekonomiczny (dofinansowanie kosztów przestoju) lub wprowadzili obniżony wymiar czasu pracy (dofinansowanie z uwagi na reedukację czasu pracy), a także przedsiębiorcy, którzy zostali dotknięci skutkami C-19 w postaci spadku obrotów, ale nie podjęli decyzji o przestoju lub redukcji czasu pracy (dofinansowanie z uwagi na spadek obrotów).

Przyjęto zasadę, że przedsiębiorca nie może uzyskać dofinansowania w tej części, która została już wcześniej sfinansowana z innych środków publicznych.

Dwa pierwsze rodzaje dofinasowania przeznaczone są dla wszystkich przedsiębiorców, niezależnie od ich wielkości. Trzeci rodzaj wsparcia dedykowany jest wyłącznie mikroprzedsiębiorcom oraz małym i średnim firmom. Rozwiązania wynikające z Tarczy Antykryzysowej są skierowane do najmniejszych przedsiębiorców, najbardziej narażonych na gwałtowaną zapaść spowodowaną skutkami C-19. Wynika to nie tylko z zapowiedzi, ale także z rządowego uzasadnienia projektu ustawy.

W zakresie pomocy małym i średnim przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 kluczowym czynnikiem jest czas, w którym przedsiębiorcy będą mogli otrzymać realne wsparcie. Zaproponowane rozwiązania i procedury – mimo, iż w założeniu uproszczone w stosunku do aktualnie obowiązujących przepisów – nie zapewnią dostatecznego tempa napływu środków pomocowych.      

W szczególności zbędna i czasochłonna wydaje się konieczność wyczerpania przez pracodawców procedury zawarcia porozumienia ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników w zakresie ustalenia warunków przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy, jako warunku wstępnego do ubiegania się o dwie pierwsze formy pomocy (przestój i redukcja czasu pracy).

Z oczywistych powodów ustalenie tych warunków z pracownikami będzie czasochłonne i może znacząco wydłużyć proces dochodzenia do porozumienia, a w konsekwencji otwarcia możliwości złożenia wniosku o wsparcie.

Wbrew pozorom procedura ubiegania się o środki pomocowe jest sformalizowana i wymaga od przedsiębiorcy ubiegającego się o pomoc przygotowania szeregu dodatkowych informacji i złożenia wielu oświadczeń. Jednym z tych budzących wątpliwości oświadczeń (składanych pod rygorem odpowiedzialności karnej), jest oświadczenie o nieistnieniu przesłanek do ogłoszenia upadłości. W aktualnej, pogarszającej się z dnia na dzień sytuacji ekonomicznej, obowiązek złożenia takiego oświadczenia może być barierą poważnie utrudniającą dostęp do środków pomocowych.

Dostrzegalny jest również daleko idący brak właściwej korelacji pomiędzy regulacjami Tarczy Antykryzysowej, a przepisami ustawy z 11 października 2013 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z ochroną miejsc pracy, do której odsyła nowa ustawa. Zakres delegacji wydaje się być skonstruowany błędnie, co spowoduje dodatkowe problemy interpretacyjne na etapie konstruowania przez przedsiębiorców wniosków o dofinansowanie, jak również na etapie ich rozpoznawania. Bez wątpienia nie będzie to sprzyjało sprawnej dystrybucji środków pomocowych.

Poważnych ograniczeń należy upatrywać także w braku precyzyjnych informacji co do stanu środków pomocowych przewidzianych do dystrybucji w ramach każdego z nich. Z projektu ustawy usunięto wprawdzie zapis mówiący, że wnioski pomocowe będą rozpoznawane w kolejności zgłoszeń, aż do wyczerpania środków. Powszechnie znana szczupłość środków w ramach Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (stanowiącego główne źródło finansowania) bez wątpienia spowoduje jednak, że przedsiębiorcy będą ubiegali się równocześnie o uzyskanie wsparcia ze wszystkich dostępnych źródeł, a to z kolei stanie się źródłem zatorów utrudniających płynne rozpoznawanie i dystrybucję środków.

Komentując ustawę pomijamy kwestię oczywistych błędów w zakresie techniki legislacyjnej, którymi obarczony jest ten akt. Nowa ustawa zawiera też niestety szereg nieścisłości i niedookreślonych sformułowań, które w praktyce będą budziły wątpliwości interpretacyjne, zarówno po stronie urzędników rozpoznających wnioski, jak i u samych przedsiębiorców na etapie sporządzania wymaganych dokumentów. To również nie przyczyni się do sprawnej dystrybucji środków pomocowych, bo – jak wspomniano na wstępie – czas, w którym przedsiębiorcy będą mogli uzyskać pomoc może okazać się kluczowym warunkiem ich przetrwania. Rozstrzygające znaczenie dla uzyskania pomocy publicznej będzie miała zatem szybkość składania wniosków przez przedsiębiorców (gdyż będą one rozpoznawane w kolejności zgłoszeń), a także ich kompletność oraz poprawność formalna.

Poniżej przedstawimy syntetyczne omówienie mechanizmów pomocy publicznej dla przedsiębiorców w zakresie dofinansowania kosztów wynagrodzenia pracowników.

Zasady ogólne dotyczące programów pomocowych

Każdy z omawianych programów pomocowych przeznaczony jest wyłącznie dla tych przedsiębiorców, którzy odnotowali spadek obrotów, tj. zmniejszenie sprzedaży towarów lub usług w ujęciu ilościowym lub jakościowym w okresie od 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego dzień złożenia wniosku.

Przedmiotem dofinansowania są wynagrodzenia osób pozostających w stosunku pracy z pracodawcą, jak również osób świadczących pracę na podstawie umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu – chodzi tu o osoby podlegające obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu. W rozumieniu ustawy pracownikami są również osoby zatrudnione na podstawie umowy o pracę nakładczą lub pozostające w zatrudnieniu w rolniczej spółdzielni produkcyjnej lub innej spółdzielni zajmującej się produkcją rolną.

Pomoc publiczna w powyższym zakresie będzie przysługiwała przedsiębiorcy, który będzie w stanie  wykazać, że:

  • w okresie dowolnie wskazanych kolejnych 2 miesięcy kalendarzowych przypadających w okresie od 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego złożenie wniosku o wypłatę świadczenia nastąpił u niego spadek sprzedaży towarów lub usług (obrotów w ujęciu ilościowym lub wartościowym) nie mniejszy niż 15% w stosunku do analogicznych 2 miesięcy w roku poprzednim lub
  • jeżeli w okresie dowolnie wybranego miesiąca przypadającego po 1 stycznia 2020 r., do dnia poprzedzającego złożenie wniosku o świadczenie spadek tych obrotów wynosi co najmniej 25% w stosunku do obrotów miesiąca poprzedniego.

Ustawa przyjmuje, iż miesiąc kalendarzowy to także 30 następujących po sobie dni kalendarzowych, w sytuacji gdy przedsiębiorca przyjmuje do porównania okres, który rozpoczyna się w trakcie miesiąca kalendarzowego.

Dodatkowym warunkiem jest, aby przedsiębiorca ubiegający się o pomoc nie posiadał na dzień 30 września 2019 r. zaległości w tytułu zobowiązań podatkowych, składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, składek na Gwarantowany Fundusz Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy (zobowiązań publiczno-prawnych). Chociaż ustawa nie reguluje tej kwestii należy przyjąć, że warunek braku zaległości będzie spełniony także przez przedsiębiorców, którzy na dzień 30 września 2019 r. będą realizować tzw. układy ratalne w zakresie regulowania tych zobowiązań.

  1. Dofinansowanie wynagrodzeń w związku z przestojem ekonomicznym i ograniczeniem wymiaru czasu pracy

W przypadku programów w zakresie dofinansowania wynagrodzeń w związku z przestojem ekonomicznym i  ograniczeniem wymiaru czasu pracy warunkiem koniecznym jest zwarcie przez pracodawcę porozumienia z organizacjami związkowymi reprezentatywnymi lub zakładowymi organizacjami związkowymi, a w przypadku braku związków zawodowych w zakładzie, z przedstawicielami pracowników, które będzie określało warunki wprowadzenia przestoju lub obniżenia wymiaru czasu pracy.

Warunkiem ubiegania się o przyznanie pomocy jest przedstawienie przez pracodawcę dowodu potwierdzającego, iż porozumienie podpisane i zostało przekazane Okręgowemu Inspektorowi Pracy właściwemu dla siedziby przedsiębiorcy. Minimalne wymogi ustawowe dla porozumienia, jakie przewiduje w tym zakresie ustawa to określenie:

  • grupy zawodowej objętej przestojem,
  • obniżonego wymiaru czasu pracy oraz
  • okresu, na jaki porozumienie to jest zawierane.

Zgodnie z ustawą pracodawca jest zobowiązany wypłacić wynagrodzenie za czas przestoju obniżone nie więcej niż o 50%, jednakże nie mniejsze, niż minimalne wynagrodzenie za pracę (tj. 2600 zł), z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy. Pracodawca może uzyskać dofinansowanie w ramach pomocy publicznej do tak ustalonego wynagrodzenia ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych  w kwocie połowy minimalnego wynagrodzenia ustawowego (z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy), czyli 1300 zł plus składki ZUS pracodawcy od tej kwoty, które również mogą być dofinansowane z Funduszu , tj. łącznie kwoty 1533,09 zł. Dofinansowanie nie będzie przysługiwało w przypadku tych pracowników, którzy w miesiącu poprzedzającym miesiąc przed złożeniem wniosku otrzymali wynagrodzenie w kwocie wyższej niż  300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa GUS, obowiązującego na dzień złożenia wniosku.

W ramach obniżenia wymiaru czasu pracy pracodawca może obniżyć ten wymiar jedynie o 20%, nie więcej jednak niż do połowy etatu. Obniżenie wymiaru czasu pracy nie może spowodować, iż pracownik będzie otrzymywał wynagrodzenie miesięczne w kwocie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę (tj. 2600 zł). Z tego tytułu pracodawca może otrzymać dofinansowanie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w wysokości połowy kwoty tego wynagrodzenia, jednakże nie więcej niż 40% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez prezesa GUS plus składki ZUS należne od pracodawcy (tj. kwotę 2452,27 zł).

Podobnie jak w przypadku dofinansowania do wynagrodzenia za czas przestoju, także w tym przypadku dofinansowanie nie będzie przysługiwało do wynagrodzenia pracowników, którzy w miesiącu poprzedzającym miesiąc przed złożeniem wniosku otrzymali wynagrodzenie w kwocie wyższej niż 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa GUS, obowiązującego na dzień złożenia wniosku.

Dofinansowanie przysługuje za okres wprowadzonego przez pracodawcę przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy, jednak nie dłużej niż przez łączny okres 3 miesięcy przypadających od daty złożenia wniosku.

Ustawa nie zawiera wymogów w zakresie treści wniosku o dofinansowanie, jednakże odsyła do odpowiedniego stosowania przepisów Ustawy o szczególnych rozwiązaniach, które jednak jak się wydaje należy stosować w drodze ostrożnej analogii. Ponadto z uwagi na fakt, że treść wniosku o dofinansowanie w ramach drugiego z mechanizmów pomocowych, opisanego poniżej, została uregulowana w art. 15 zzb ust. 10 ustawy, podczas formułowania wniosku należałoby się odnieść również do postanowień zawartych we wspomnianym przepisie.

Dofinansowanie przysługuje za okres wprowadzonego przez pracodawcę przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy, jednak nie dłużej niż przez łączny okres 3 miesięcy przypadających od daty złożenia wniosku.

Wnioski o dofinansowanie wraz z wymaganymi dokumentami i oświadczeniami składa się do wojewódzkiego urzędu pracy  właściwego ze względu na siedzibę  przedsiębiorcy.

  1. Dofinansowanie części kosztów wynagrodzeń oraz składek na ZUS

Drugi z mechanizmów pomocy publicznej przewiduje dofinansowanie części kosztów wynagrodzeń pracowników przedsiębiorcy oraz należnych od tych wynagrodzeń składek na ubezpieczenia społeczne, należnych od pracowników.

W przeciwieństwie do programów pomocowych opisanych wyżej, ta forma nie wymaga wprowadzenia przez przedsiębiorcę postoju ekonomicznego, ani obniżenia wymiaru czasu pracy.

Podstawowym warunkiem, jaki musi spełnić przedsiębiorca ubiegający się o dofinansowanie, jest wystąpienie spadku obrotów gospodarczych, przez który rozumie się zmniejszenie sprzedaży towarów lub usług w ujęciu ilościowym lub wartościowym, obliczony jako stosunek łącznych obrotów w ciągu dowolnie wskazanych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych, przypadających w okresie po dniu 1 stycznia 2020 r. do dnia poprzedzającego dzień złożenia wniosku o przyznanie dofinansowania, w porównaniu do łącznych obrotów z analogicznych 2 kolejnych miesięcy kalendarzowych roku poprzedniego.

Za miesiąc uważa się także 30 kolejno po sobie następujących dni kalendarzowych, w przypadku gdy dwumiesięczny okres porównawczy rozpoczyna się w trakcie miesiąca kalendarzowego, to jest w dniu innym niż pierwszy dzień danego miesiąca kalendarzowego.

W przypadku spadku obrotów o co najmniej 30% przedsiębiorca może ubiegać się o dofinansowanie w wysokości nieprzekraczającej kwoty stanowiącej sumę 50% wynagrodzeń poszczególnych pracowników objętych wnioskiem wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne od pracodawcy od tych wynagrodzeń, jednak nie więcej niż 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę (tj. 2600 zł brutto) w odniesieniu do każdego pracownika (tj. kwoty 1300 zł plus składki na ubezpieczenia społeczne od pracodawcy).

W przypadku spadku obrotów o co najmniej 50% przedsiębiorca może ubiegać się o dofinansowanie w wysokości nieprzekraczającej kwoty stanowiącej sumę 70% wynagrodzeń poszczególnych pracowników objętych wnioskiem o dofinansowanie wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne, jednak nie więcej niż 70% kwoty minimalnego wynagrodzenia (tj. kwoty 1820 zł plus składki na ubezpieczenia społeczne od pracodawcy).

Z kolei, gdy wystąpi spadek obrotów o co najmniej 80%,  przedsiębiorca może ubiegać się o dofinansowanie w wysokości nieprzekraczającej kwoty stanowiącej sumę 90% wynagrodzeń poszczególnych pracowników objętych wnioskiem o dofinansowanie wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne, jednak nie więcej niż 90% kwoty minimalnego wynagrodzenia (tj. kwoty 2340 zł plus składki na ubezpieczenia społeczne od pracodawcy).

Dofinansowanie może być przyznane od dnia złożenia wniosku na okres nie dłuższy niż 3 miesiące.  Wniosek o dofinansowanie przedsiębiorca składa do powiatowego urzędu pracy właściwego ze względu na swoją siedzibę lub miejsce wykonywania pracy przez pracowników, w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia naboru przez dyrektora powiatowego urzędu pracy.

We wniosku o przyznanie świadczenia przedsiębiorca powinien złożyć szereg oświadczeń, w tym o:

  • posiadaniu statusu mikro przedsiębiorcy, małego lub średniego przedsiębiorcy,
  • wystąpieniu spadku obrotów gospodarczych w wysokościach opisanych wyżej w związku z wystąpieniem COVID-19,
  • braku przesłanek do ogłoszenia upadłości przedsiębiorcy,
  • niezaleganiu w regulowaniu zobowiązań podatkowych, składek na ubezpieczenia społeczne, ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Pracy lub Fundusz Solidarnościowy do końca 30 września 2019 r.,
  • zatrudnianiu pracowników objętych wnioskiem,
  • wysokości wynagrodzenia każdego z pracowników objętych wnioskiem i należnych od tego wynagrodzenia składek na ubezpieczenia społeczne,
  • numerze rachunku bankowego albo numerze rachunku prowadzonego w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej właściwego dla prowadzonej działalności gospodarczej,
  • nie uzyskaniu pomocy publicznej w odniesieniu do pracowników objętych wnioskiem, w zakresie takich samych tytułów wypłat na rzecz ochrony miejsc pracy.

W odniesieniu do opisywanego mechanizmu pomocowego ustawa nakłada na przedsiębiorę obowiązek utrzymania zatrudnienia pracowników objętych umową przez okres dofinansowania oraz okres równy temu okresowi, po zakończeniu dofinansowania. W przypadku niedotrzymania tego obowiązku pracodawca będzie musiał zwrócić dofinansowanie, proporcjonalnie do okresu nieutrzymania pracownika w zatrudnieniu, w terminie 30 dni od dnia doręczenia wezwania starosty.

Mirosław Narolski, adwokat, wspólnik w Brzezińska Narolski Adwokaci sp. Partnerska. Jest ekspertem w dziedzinie nieruchomości i projektów inwestycyjnych. Posiada wieloletnie doświadczenie w zakresie przygotowania i realizacji projektów budowlanych i w obsłudze korporacyjnej firm produkcyjnych.

Zmiana terminu zgłoszenia beneficjentów rzeczywistych – czyli jakie obowiązki wynikają z ustawy AML

Ministerstwo Finansów przesunęło termin, w którym zgodnie z zapisami Ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu z dnia 1 marca 2018, należy dokonać zgłoszenia beneficjentów rzeczywistych spółek do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych. Kogo należy zgłosić, kto powinien tego dokonać i jaka jest rola instytucji obowiązanych w zakresie AML (Anti-Money Laundering)?

Czym jest Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych?

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych działa od 13 października 2019 roku. Został wprowadzony Ustawą o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, co z kolei jest implementacją dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/849 z 20 maja 2015 r. w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu.

Nowo powstająca spółka ma 7 dni od momentu wpisania do KRS na zgłoszenie do CRBR.

Zgodnie z ustawą obowiązywał półroczny okres przejściowy, który dotyczył spółek istniejących przed powstaniem rejestru, czyli tych widniejących w KRS przed 13 października 2019 roku. Miały one dokonać wpisu do 13 kwietnia 2020 roku. Jednak w związku z zaistniałą obecnie sytuacją i wpływem epidemii koronowawirusa na działanie przedsiębiorstw przesunięto ten termin do lipca br., co jest częścią tzw. tarczy antykryzysowej.

Generalnie rejestr ma powodować, że przestępcom lub potencjalnym przestępcom trudniej będzie się ukryć w skomplikowanych strukturach powiązań spółek i grup kapitałowych.

Co warto podkreślić, dostęp do rejestru jest otwarty dla każdego i bezpłatny, co umożliwia kontrolę informacji przez otoczenie spółek. Jawność ma przyczynić się do zwiększenia przejrzystości operacji finansowych, obrotu gospodarczego i podmiotów w nim uczestniczących. Tym samym ma podnieść zaufanie do rynku finansowego. 

Kim jest Beneficjent Rzeczywisty?

Termin ten pojawił się w polskiej ustawie jako implementacja określania „ultimate beneficial owner” obecnego w unijnej dyrektywie.

Najprościej rzecz ujmując beneficjentem rzeczywistym jest osoba fizyczna, sprawująca bezpośrednią lub pośrednią  kontrolę nad spółką. Kontrola ta opiera się na posiadanych uprawnieniach, które wynikają z okoliczności prawnych lub faktycznych, które umożliwiają wywieranie decydującego wpływu na czynności lub działania podejmowane przez spółkę.

O czym pamiętać przy zgłoszeniu do CRBR?

Przede wszystkim należy pamiętać, że wpis do Centralnego Rejestru Beneficjentów Rzeczywistych jest obowiązkowy. Podmioty do tego zobligowane zapisami Ustawy, które nie dokonają wpisu we wskazanym terminie mogą liczyć się ze znacznymi sankcjami. Kara finansowa może sięgać nawet miliona złotych.

Zatem osoby uprawione do reprezentowania spółek jawnych, komandytowych, komandytowo-akcyjnych, z ograniczoną odpowiedzialnością oraz akcyjnych (poza tymi  notowanymi na giełdzie) dla ich dobra powinny wywiązać się z obowiązku we wskazanym terminie.

Zgłoszeniu podlegają nie tylko dane identyfikacyjne beneficjenta rzeczywistego, ale także dane spółki, jak i jej uprawionego reprezentanta, dokonującego wpisu. W przypadku beneficjenta należy podać: imię i nazwisko, obywatelstwo, państwo zamieszkania, PESEL (lub datę urodzenia, jeśli dana osoba nie posiada numeru PESEL), a także informacje o wielkości i charakterze udziału lub uprawnieniach mu przysługujących.

Obowiązki instytucji obowiązanych

Instytucje obowiązane to kolejny istotny termin wynikający z Ustawy AML. To szeroka i zróżnicowana grupa, w skład której wchodzą firmy, instytucje, organizacje i stowarzyszenia oraz indywidualni przedsiębiorcy. Zgodnie z zapisami są one  zobligowane do realizacji szeregu zadań w odniesieniu do przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.

Jedną z instytucji obowiązanych jest biegły rewident. W jego przypadku obowiązki wynikające z Ustawy AML zaczynają się jeszcze przed podjęciem współpracy z klientem. Biegły jest zobowiązany do przeprowadzenia oceny ryzyka klienta, m.in. poprzez identyfikację i weryfikację beneficjenta rzeczywistego. W przypadku negatywnej oceny ryzyka klienta, bądź gdy nie ma możliwości ustalenia beneficjenta rzeczywistego, biegły nie nawiązuje stosunków gospodarczych z klientem, bądź rozwiązuje te już podjęte.

Taka ocena klienta nie jest dokonywana jedynie na początku współpracy, ale musi być kontynuowana i aktualizowana w trakcie współpracy. Biegły jest obowiązany prowadzić stały monitoring informacji o kliencie oraz o stosunku gospodarczym między nim, jako instytucją obowiązaną, a klientem.

W przypadku zidentyfikowania okoliczności wzbudzających podejrzenie prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu, instytucja obowiązana przekazuje te informacje do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Współdziałanie z GIIF jest obowiązkiem instytucji obowiązanej. To właśnie GIIF sprawuje kontrolę wykonania przez instytucje obowiązane obowiązków w zakresie AML. W przypadku, gdy podejrzenia wypełniają dyspozycję art. 299 Kodeksu karnego, biegły zgłasza ten fakt także do prokuratury.

Biegli rewidenci, podobnie jak inne instytucje obowiązane, są zobowiązani także do wdrożenia czynności o charakterze organizacyjnym wewnątrz firm audytorskich. Dotyczą one m.in. opracowania wewnętrznych procedur AML, wskazania osób odpowiedzialnych za obszar AML, przeprowadzania szkoleń dla pracowników oraz archiwizowania dokumentów związanych z wykonywaniem obowiązków wynikających z Ustawy.

W przypadku naruszeń Ustawy przez instytucję obowiązaną możliwe jest nałożenie na nią kary administracyjnej. Może być to kara finansowa liczona nawet w milionach złotych, ale także cofnięcie koncesji lub zezwolenia albo wykreślenie z rejestru działalności regulowanej.

Autorem komentarza jest Kamil Walczuk, Biegły Rewident, współzałożyciel Polskiej Grupy Audytorskiej – pierwszej krajowej sieci firm audytorskich

Jerzy Kurella: 1,5 mld dol. od Gazpromu trzeba przeznaczyć na racjonalne inwestycje w wydobycie krajowe oraz produkcję biogazu

Cena gazu w kontrakcie jamalskim była nierynkowa i przez lata zawyżana – uznał Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie, który wydał wyrok kończący ponad pięcioletni spór o zmianę formuły ceny gazu pomiędzy rosyjskim Gazpromem i PGNiG na korzyść polskiej spółki. Nakazał też wstecznie zmienić sposób naliczania ceny gazu w kontrakcie jamalskim. Nowa formuła będzie ściśle powiązana z notowaniami tego surowca w Europie Zachodniej. PGNiG szacuje, że w związku z tą zmianą Gazprom będzie musiał zwrócić jej nadpłatę w wysokości 1,5 mld dol., czyli ok. 6,2 mld zł. – Ta kwota powinna zostać przeznaczona na racjonalnie prowadzone inwestycje w wydobycie krajowe oraz technologie związane z produkcją biogazu – zauważa były prezes spółki Jerzy Kurella. 

– Wygrana PGNiG w arbitrażu w Sztokholmie ma duże znaczenie dla spółki. Zmienia usytuowanie PGNiG na europejskim rynku w tym sensie, że będziemy traktowani jak inni odbiorcy gazu związani kontraktami z Gazpromem. To jednak nie spowoduje, że ceny dla odbiorców końcowych PGNiG zostaną obniżone. Wręcz przeciwnie: skoro mamy teraz powiązanie cen z tzw. hubami gazowymi w Europie, ceny będą się zmieniać tak jak na całym europejskim rynku – mówi agencji Newseria Biznes Jerzy Kurella, ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica, doradca prezydenta Pracodawców RP i były prezes PGNiG. – Paradoksalnie może się okazać, że cena w dotychczasowej formule cenowej w kontrakcie jamalskim, która była silnie skorelowana z cenami ropy naftowej, notującymi obecnie historyczne minima, mogłaby być niższa od tych, które teraz obowiązują w Europie Zachodniej. 

Polska jest uzależniona od importu gazu – z zagranicy pochodzi ok. 70 proc. tego surowca, przy czym ok. 60 proc. to właśnie gaz pochodzenia rosyjskiego (jeszcze 10 lat temu ten udział sięgał blisko 90 proc.). Błękitny surowiec z Rosji jest dostarczany na podstawie kontraktu jamalskiego, zawartego w 1996 roku przez PGNiG z rosyjskim Gazpromem, którego pozycja monopolisty umożliwiała narzucanie nierynkowych cen. Kontrakt przewiduje dostawy ok. 10,2 mld m3 gazu rocznie i zgodnie z zawartą w nim klauzulą „take or pay” (pol. bierz lub płać) PGNiG musi płacić za co najmniej 8,7 mld m3 gazu rocznie, nawet jeśli go nie odbiera.

Zgodnie z kontraktem każda ze stron może co trzy lata wystąpić o zmianę ceny gazu, jeżeli uzna, że aktualna nie odpowiada warunkom rynkowym. PGNiG skorzystało z tej możliwości 1 listopada 2014 roku, wnioskując o renegocjację ceny kontraktowej. Ponieważ Gazprom odrzucił powyższe żądanie, PGNiG w maju 2015 roku skierowało sprawę do Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie. Ostatecznie, realizując procedurę zapoczątkowaną w 2014 roku, polska spółka w lutym 2016 roku złożyła pozew przeciwko Gazpromowi, rozpoczynając część sądową procedury przed trybunałem. Ten wydał właśnie korzystny dla PGNiG wyrok, kończący ponad pięcioletni spór.

 W 2014 roku zespół, którym kierowałem, postanowił fundamentalnie zmienić dotychczasową filozofię i sposób rozliczania cen kontraktowych z Gazpromem. Wystąpiliśmy o to, aby ceny gazu w kontrakcie odpowiadały cenom gazu na konkurencyjnym rynku europejskim. Wcześniej wszystkie negocjacje i renegocjacje polegały na tym, że PGNiG występowało o procentową obniżkę ceny, która wynikała z formuły zapisanej w kontrakcie. My uważaliśmy, że dla polskiej gospodarki, PGNiG oraz odbiorców gazu w Polsce niezwykle istotne jest, żeby nasze ceny gazu były adekwatne do tych, które otrzymują inne kraje Unii Europejskiej na podstawie kontraktów długoterminowych. Już w 2014 roku pokazaliśmy, że chcemy być traktowani na zasadach partnerskich, tak jak inni kluczowi odbiorcy gazu z krajów UE – wyjaśnia ówczesny wiceprezes PGNiG.

Dążenie to było konsekwentnie realizowane w 2015 roku, jak również przez zarząd wybrany w 2016 roku.

– Dzięki zaangażowaniu służb handlowych PGNiG oraz wybitnym prawnikom, m.in. z kancelarii Weil, Gotshal & Manges (obecnie Rymarz-Zdort), mecenasowi Łukaszowi Rozdeiczerowi oraz naszym szwedzkim doradcom prawnym, którzy byli z PGNiG od samego początku, dziś możemy wspólnie świętować ten sukces. To pokazuje, że są sprawy, które dla wspólnego dobra łączą ponad podziałami politycznymi, a następcy kontynuują to, co rozpoczęli poprzednicy – wyjaśnia Jerzy Kurella.

Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie uznał argumenty PGNiG i potwierdził, że cena gazu w kontrakcie jamalskim była nierynkowa i przez lata zawyżana. Nakazał też zmienić sposób jej ustalania. Nowa formuła cenowa jest bezpośrednio powiązana z notowaniami gazu w Europie Zachodniej i będzie naliczana wstecznie – od 1 listopada 2014 roku, czyli od momentu, w którym PGNiG wystąpiło do Gazpromu z wnioskiem o renegocjacje ceny kontraktowej. Spółka wstępnie szacuje, że w związku z tym wyrokiem Gazprom będzie zobowiązany zwrócić jej nadpłatę w wysokości ok. 1,5 mld dol.. (ok. 6,2 mld zł). Dla PGNiG oznacza to też znaczącą poprawę cenowych warunków importu gazu.

Wyrok Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie jest wiążący dla obu stron od momentu jego ogłoszenia. PGNiG poinformowało, że podejmuje już działania w celu uzyskania od Gazpromu należnej nadpłaty. Poprawi to sytuację finansową spółki, ale nie przełoży się na ceny, po których sprzedaje ona gaz odbiorcom końcowym.

– Gdyby podzielić szacowaną należność w wysokości 1,5 mld dol. na 7 mln odbiorców, kwoty byłyby śmieszne. Dlatego rozsądniej byłoby wykorzystać zasądzoną przez arbitraż w Sztokholmie kwotę na inwestycje czynione przez PGNiG, zwłaszcza na inwestycje związane z racjonalnym wydobyciem krajowym. Uważam, że należałoby również wydać ją na inwestycje związane z biogazem i rozbudowę sieci gazowniczej Polskiej Spółki Gazownictwa. To o wiele lepiej przyczyni się do rozwoju rynku gazowego w Polsce niż ewentualne oddawanie klientom po 1,5 zł do rachunku gazowego co miesiąc – mówi ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica.

Kontrakt jamalski ma zakończyć się z dniem 1 października 2022 roku. Pod koniec ubiegłego roku PGNiG, zgodnie z wymogami, na trzy lata wstecz przekazało Gazpromowi oświadczenie woli jego wygaszenia. Spółka podkreśla też, że konsekwentnie realizuje strategię dywersyfikacji kierunków dostaw gazu, żeby zwiększyć krajowe bezpieczeństwo energetyczne. Udział paliwa kupowanego od Gazpromu w całym imporcie polskiej spółki spadł z 87 proc. w 2015 roku do 60 proc. w roku ubiegłym. Wzrósł za to import gazu skroplonego (LNG) sprowadzanego z Kataru, USA i Norwegii do terminalu w Świnoujściu. W ubiegłym roku udział LNG w imporcie gazu przez PGNiG wyniósł już 23 proc.

Po 2023 roku wielkość zakupu LNG przez PGNiG istotnie wzrośnie do ok. 12 mld m3 po regazyfikacji rocznie. Ponadto w 2022 roku planowane jest uruchomienie gazociągu Baltic Pipe, który połączy Polskę, przez Danię, z Norweskim Szelfem Kontynentalnym. Przepustowość gazociągu umożliwi importowanie do 10 mld m3 gazu rocznie, a uzupełnieniem dostaw z zagranicy ma być wydobycie krajowe w wysokości ok. 4 mld m3 rocznie.

– Polityka dywersyfikacji jest bardzo istotna i od lat PGNiG ją realizuje. Przykładem jest terminal gazowy LNG w Świnoujściu. Drugim ważnym elementem jest racjonalnie prowadzone wydobycie krajowe. Trzecim powinna być produkcja biometanu – mam tu na myśli tzw. zielony gaz, czyli intensywne wejście PGNiG w koncepcję związaną z pozyskiwaniem biogazu pochodzącego z biogazowni rolniczych. Może to być istotne uzupełnienie miksu surowcowego i strategia odejścia od kosztownego zakupu gazu z importu, bez względu na kierunek jego pochodzenia. Dzisiaj, w tym trudnym okresie perturbacji związanych z pandemią koronawirusa, nikt nie ma wątpliwości, że polskie koncerny energetyczne i paliwowe powinny zwrócić większą uwagę na wykorzystanie źródeł krajowych. Potrzebne są takie inwestycje, dzięki którym, w przypadku nadzwyczajnych sytuacji, polscy odbiorcy będą mogli czuć się bezpiecznie – mówi ekspert ds. energetycznych Instytutu Staszica.

Praca zdalna – 63% firm na TAK. Część pracowników na NIE

63% badanych pracowników przyznało, że ze względu na epidemię koronawirusa pracodawcy umożliwili im przejście na pracę zdalną. Jednocześnie tylko co trzeci respondent (33%) zadeklarował, że z tego rozwiązania skorzystali wszyscy lub prawie wszyscy pracownicy organizacji. 30% ankietowanych stwierdziło, że niewielka część pracowników wybrała „home office”, choć nie ma obowiązku przebywania w biurze. Powodów takiej decyzji możemy upatrywać w kilku czynnikach, m.in. braku warunków do pracy w domu czy utrudniających pracę problemach technicznych związanych np. z dostępem do szybkiego i stabilnego internetu – wynika z sondażu przeprowadzonego na koniec marca 2020 r. przez InsightOut Lab na zlecenie firmy NEXERA.

Praca zdalna – 63% firm na TAK. Część pracowników na NIE

W związku z pandemią koronawirusa oraz ogłoszoną w marcu specustawą wiele firm zdecydowało się zlecić swoim pracownikom pracę zdalną. To oznacza, że wykonują oni powierzone im zadania poza siedzibą firmy – głównie w domu. Polscy pracownicy zostali zapytani o ich ostatnie doświadczenia związane z przejściem na „home office”. Okazuje się, że pod koniec marca, czyli po niecałych 4 tygodniach od momentu pojawienia się pierwszego przypadku zakażenia w Polsce, już 63% ankietowanych mogło pracować w ten sposób. Według 33% respondentów z możliwości pracy zdalnej skorzystali wszyscy lub prawie wszyscy pracownicy ich firm. Kolejne 30% badanych zadeklarowało natomiast, że tylko niewielka część pracowników wybrała pracę poza biurem.

Niechęć do pracy z domu wśród pracowników, którzy mają taką możliwość może wynikać z kilku czynników. Jak pokazał nasz sondaż, realnymi problemami, z jakimi zmagają się osoby wykonujące obowiązki zdalnie są m.in. problemy techniczne, np. z internetem, na co wskazało aż 48% ankietowanych. 35% respondentów stwierdziło natomiast, że nie ma warunków do pracy w domu – komentuje Paweł Biarda, Członek Zarządu ds. Sprzedaży i Rozwoju Biznesu w firmie NEXERA, pierwszego w Polsce operatora hurtowego światłowodowej sieci dostępowej o dużej skali.

Technologia na wagę złota

28% badanych przyznało, że mimo obecnej sytuacji nie może pracować zdalnie. Najczęstszą przeszkodą jest rodzaj prowadzonej działalności, który uniemożliwia wykonywanie zadań poza miejscem pracy (81% odpowiedzi). Niemal co piąty respondent (19%) wskazał natomiast, że w jego przypadku przejście na „home office” jest niewykonalne ze względu na brak rozwiązań technologicznych do pracy zdalnej po stronie firmy (11%) lub w domach pracowników (8%) – wynika z sondażu zrealizowanego przez InsightOut Lab na zlecenie firmy NEXERA.

Wyzwania z jakimi przyszło nam się ostatnio mierzyć pokazały jak ważny jest temat cyfryzacji i zapewnienia wszystkim domostwom, szkołom, firmom i instytucjom dostępu do szybkiego i stabilnego łącza internetowego. W naszym badaniu największy odsetek respondentów (67%) na pytanie dotyczące tego, jakie narzędzie uważa za najbardziej przydatne w pracy zdalnej, wskazał na szybki i stabilny internet. Tymczasem na internetowej mapie Polski nadal możemy spotkać „białe plamy”, czyli miejsca, które nie są podłączone do szerokopasmowej sieci. Liczymy, że w obliczu istotnie zwiększonego zapotrzebowania na komunikację poprzez sieć internetową, infrastruktura telekomunikacyjna w małych miejscowościach i na terenach wiejskich będzie konsekwentnie rozwijana – mówi Piotr Wieczorkiewicz, Członek Zarządu ds. Operacji z firmy NEXERA.

Według respondentów, poza internetem, do najbardziej przydatnych narzędzi do pracy w domu należą również: smartfon, telefon, laptop (59%), dostęp do e-maila służbowego (40%) oraz aplikacji umożliwiających kontakt z zespołem i klientami (37%). 21% nie mogłoby pracować bez rozwiązań chmurowych służących do przechowywania i udostępniania plików on-line, a dla co 10 ankietowanego do realizacji obowiązków online niezbędne są media społecznościowe.

Praca zdalna coraz popularniejsza

W sondażu NEXERY 43% ankietowanych przyznało, że ma już doświadczenie w pracy zdalnej. Wśród nich 65% osób z „home office” korzysta sporadycznie, 24% pracowników często, a co 10 osoba stwierdziła, że pracuje bardzo często lub głównie w ten sposób.

 Niemal 6 na 10 ankietowanych uważa, że epidemia koronawirusa zmieni podejście do pracy w domu i będziemy częściej pracować zdalnie. Obecna sytuacja pokazuje, że dostęp do stabilnej sieci to nie tylko rozszerzenie możliwości w kontekście spędzania czasu wolnego i zapewnienia sobie dodatkowych form rozrywki. To medium tak samo istotne jak prąd czy woda, które staje się niezbędne do pracy, rozwijania biznesu czy nauki. Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu będzie możliwe dzięki powstaniu sieci światłowodowej – również lub przede wszystkim na tych terenach, gdzie do tej pory nie było to możliwe – komentuje Jacek Wiśniewski, Prezes Zarządu w firmie NEXERA.

Nota metodologiczna:

Sondaż NEXERY – badanie zostało zrealizowane przez InsightOut Lab na zlecenie operatora telekomunikacyjnego firmę NEXERA. W celu zebrania wywiadów wykorzystano metodę CAWI (Computer Assisted Web Interview) na panelu Ariadna. Badanie przeprowadzono między 27 a 30 marca 2020 r. na grupie 1064 osób aktywnych zawodowo (pracujących).

Alior modernizuje swoje oddziały. Stawia także na rozwój usług online

Klienci bankowości oczekują przede wszystkim wygody, a budowanie ich pozytywnych doświadczeń jest opłacalne. Co drugi klient poleci usługi banku, z którego jest usatysfakcjonowany wynika z badań PwC. Alior Bank prowadzi szeroko zakrojone analizy satysfakcji i potrzeb klientów i na tej podstawie rozpoczął już proces modernizacji swoich placówek. Stawia na ich digitalizację oraz zapewnienie klientom komfortu i dyskrecji, a dodatkowo każda z nich ma też być proekologiczna. 

– Podstawową potrzebą klientów jest dziś wygoda, chęć komfortowego bankowania. Obserwujemy też trend postępującej digitalizacji. Klienci coraz chętniej sięgają po bankowość mobilną i oczekują, że będzie ona dla nich wygodna i intuicyjna – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Agnieszka Szczebiot, dyrektor Departamentu Relacji z Klientem w Alior Banku.

Potrzeby klientów bankowości są aktualnie ukierunkowane na wygodne, nowoczesne i możliwie jak najprostsze rozwiązania. Potwierdza to m.in. rosnąca popularność kanału mobile, z którego w przedostatnim kwartale ub.r. korzystało już 10,4 mln Polaków (blisko 10-proc. wzrost w ujęciu kwartalnym, dane ZBP). Jednym z top trendów w bankowości jest dziś też personalizacja. Klienci oczekują, że bank dostarczy im usługi i produkty finansowe w jak największym stopniu dopasowane do indywidualnych potrzeb  na dodatek w miejscu i czasie, w którym się obecnie znajdują. Technologie takie jak sztuczna inteligencja, Big Data, uczenie maszynowe i chatboty, które wspierają obsługę klientów pozwalają bankom lepiej na te oczekiwania odpowiadać.

– Aby móc zarządzać doświadczeniami klientów, banki zbierają informacje głównie poprzez badania satysfakcji czy analizę komentarzy, jakie pozostawiają oni w różnych miejscach styku, np. na infolinii czy w social mediach. Banki wnikliwie analizują ten głos, kategoryzują go i dzięki temu są w stanie reagować na bieżące potrzeby klientów – mówi Agnieszka Szczebiot. – Stosujemy szeroko zakrojone badania NPS (Net Promoter Score – przyp. red.), dzięki którym badamy każdy punkt styku klienta z bankiem. To pozwala nam budować pewną mapę jego doświadczeń.

Jak podkreśla, badania satysfakcji są najważniejszym źródłem informacji o klientach. Analiza ich komentarzy i potrzeb pozwala bankowi na wdrażanie lepiej dopasowanych produktów i rozwiązań, które poprawiają obsługę i wskaźniki satysfakcji.

– W ubiegłym roku wprowadziliśmy Voice of Customer 360, tzw. VOC, dzięki któremu pozyskujemy wiedzę o powodach, dla których klient kontaktuje się różnymi kanałami typu infolinia, reklamacje etc. Analizujemy również to, co klienci piszą o nas w social mediach. Na tej podstawie możemy analizować trendy w tych kontaktach i przygotowywać działania, które będą odpowiadać na potrzeby klientów – mówi ekspertka.

Banki muszą szukać elementów, które wyróżnią je na rynku i zbudują grono lojalnych klientów – niezależnie od kanału kontaktu, z którego korzystają. Jak wynika z ubiegłorocznego raportu „Bank oczami klienta. Konieczne narzędzie czy zaufany partner?” firmy doradczej PwC – budowanie pozytywnych doświadczeń klientów jest dla banku opłacalne. W 20 proc. prowadzi do rozwoju jego relacji z bankiem, a w przypadku co drugiego klienta – skutkuje poleceniem jego usług.

Alior Bank na podstawie badań opinii klientów i w celu budowania ich pozytywnych doświadczeń rozpoczął proces modernizacji swoich placówek. W każdej znajduje się już nie tylko bankomat, ale także wpłatomat. We wszystkich jego oddziałach powstały także iKioski – specjalne miejsca dla klientów, którzy z pomocą bankiera chcą wypróbować bankowość internetową, po raz pierwszy się do niej zalogować i poznać jej możliwości. Pracownicy banku mają również na swoich smartfonach zainstalowaną demonstracyjną wersję aplikacji mobilnej. Dzięki niej mogą od razu pokazać, jakie ma funkcje i do czego można je wykorzystać. Ponadto wszyscy klienci mogą skorzystać w oddziałach Alior Banku z darmowej sieci Wi-Fi.

– Widzimy, że klienci bardzo pozytywnie przyjęli to narzędzie i chętnie z niego korzystają – już nie tylko do pierwszego logowania. Dodatkowo wyposażyliśmy naszych bankierów w smartfony, na których wgrana jest aplikacja mobilna, dzięki czemu mogą od razu zaprezentować tę bankowość mobilną klientowi. Z kolei aby zwiększyć ich poczucie komfortu w oddziałach, udostępniamy Wi-Fi, a oczekującym  szeroki wachlarz czasopism – mówi Agnieszka Szczebiot.

W ramach nowej strategii „Więcej niż bank” Alior planuje modernizację wszystkich swoich oddziałów, stawiając na zapewnienie klientom maksimum komfortu i dyskrecji. Poza tym każda z placówek ma być też ekologiczna.

– W naszych ekologicznych oddziałach zastosowaliśmy wiele elementów pochodzenia naturalnego, m.in. drewnianych czy też pochodzących z recyklingu. Przykładem są blaty biurek naszych bankierów, wykonane z opakowań po jogurtach, gdzie na ich powierzchni widać fragmenty sreberek. Dodatkowo w oddziałach znajduje się ujęcie wody filtrowanej, która jest dostępna dla klientów w wersji naturalnej i gazowanej – mówi dyrektor Departamentu Relacji z Klientem w Alior Banku.

Pierwsza nowoczesna i proekologiczna placówka Alior Banku została otwarta w Warszawie w grudniu ubiegłego roku, kolejna powstała w lutym br. Do końca 2022 roku w całym kraju ma być ich ponad 100.

Strona społeczna Rady Dialogu Społecznego gotowa na Tarczę 2.0 i przeciwna ingerencji w autonomię Rady

Strona społeczna Rady Dialogu Społecznego (RDS) zgłosiła gotowość do współpracy przy tworzeniu tzw. Tarczy 2.0 dla ratowania polskiej gospodarki oraz stanowczy protest przeciw zapisom ustawy ograniczającym autonomię Rady. Strona społeczna RDS wyraziła też oburzenie wobec nieuwzględnienia w rządowej wersji tzw. Tarczy Antykryzysowej praktycznie żadnych propozycji zgłoszonych przez Radę i domaga się, aby rząd wskazał wyraźnie, jak planuje zabezpieczyć Tarczę 2.0 od strony finansowej.

Strona społeczna RDS podkreśliła, że nadal jest otwarta na współpracę ze stroną rządową, gdyż tylko w ten sposób – znając problemy pracowników i pracodawców – można wypracować optymalne rozwiązania, które faktycznie pomogą zwalczyć gospodarcze skutki koronawirusa.

Zgłoszono też pełną gotowość zaopiniowania propozycji do Tarczy 2.0. Jak zaznaczyła strona społeczna Rady, jej członkowie mają już gotowe pomysły, a jej eksperci są gotowi do dalszej pracy nad propozycjami skutecznych rozwiązań. Organizacje pracodawców i związkowców uczestniczące w dzisiejszym posiedzeniu Prezydium Rady zgodnie podkreśliły, że tzw. Tarcza Antykryzysowa nie zawiera lwiej części rozwiązań zaproponowanych przez organizacje pracodawców i pracowników.

Jako najpilniejszą do rozwiązania wskazano dziś kwestię ochrony personelu medycznego, m.in. poprzez  zapewnienie środków ochrony osobistej, zatrudnienie w jednym miejscu, zapewnienie noclegów w hotelach na czas stanu epidemii oraz podwyżki pensji zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Reprezentujący stronę rządową Stanisław Szwed, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) zaznaczał podczas posiedzenia Prezydium Rady, że obecna tzw. Tarcza Antykryzysowa to pakiet pomocy przewidzianej na najbliższe trzy miesiące i będzie dopasowywany do aktualnej sytuacji na bieżąco – na podstawie analizy wskaźników, informacji z rynku oraz nadsyłanych wniosków.

Strona społeczna RDS wyraziła jednocześnie zdecydowany protest przeciw zapisom ustawy ograniczającym jej autonomię oraz prawo organizacji pracowników i pracodawców do swobodnego wybierania swoich przedstawicieli. Podkreśliła, że obecne zapisy ustawy są niezgodne nie tylko z prawem krajowym, ale także z prawem międzynarodowym i Unii Europejskiej. Naruszają one m.in. art. 3 Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy nr 87, dotyczącej wolności związkowej i ochrony praw związkowych. Do protestu strony społecznej Rady Dialog Społecznego przyłączyły się już liczne instytucje krajowe (Wojewódzkie Rady Dialogu Społecznego i zrzeszenia branżowe) oraz międzynarodowe, w tym przewodniczący Europejskiego Komitetu Społeczno-Ekonomicznego czy prezydent Międzynarodowej Organizacji Pracodawców. Europejskie instytucje zrzeszające pracodawców i pracowników wystosowały też wspólny apel do Komisji Europejskiej.

Branża transportowa nie skorzysta na tarczy antykryzysowej. Bez realnej pomocy przewoźników czeka fala upadłości

– Branża transportowa znalazła się w tragicznej sytuacji, przewoźnicy stoją pod ścianą – mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. Jak podkreśla, przedsiębiorcy bardzo liczyli na rozwiązania zawarte w rządowej tarczy antykryzysowej, ale ta praktycznie nie objęła branży transportowej. Bez rządowej kroplówki i zastrzyku finansowania czeka ją fala upadłości. Część właścicieli firm działających w branży, która zatrudnia ponad 0,5 mln pracowników, już rozpoczęła zwolnienia.

– Tarcza antykryzysowa, która miała pomóc gospodarce, na dobrą sprawę jest tylko populistycznym instrumentem rządzących i w niewielkim stopniu przysłuży się przedsiębiorcom, a już na pewno nie pomoże transportowi międzynarodowemu. Prosiliśmy zarówno posłów, jak i senatorów o wprowadzenie zmian, ale one zostały zdeptane w ostatecznej rozgrywce sejmowej, co jest obrzydliwym gestem wobec właścicieli firm, którzy liczą dziś każdą złotówkę. Wszyscy mamy świadomość, że utrzymanie naszych firm to już nie tylko problem przedsiębiorców, ale to problem całej gospodarki – mówi agencji Newseria Biznes Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Jak podkreśla, cała branża transportowa znajduje się w tej chwili w tragicznej sytuacji. Przewoźnicy stoją pod ścianą i nie mają pieniędzy na tankowanie i wysyłanie samochodów w trasy. Tylko nieliczne firmy decydują się jeszcze na wydanie ostatnich pieniędzy na obsługę rynku.

– Dostaliśmy od rządzących bardzo wyraźny sygnał, z którego wynikało, że transport jest niezbędny, ponieważ obawiano się zakłóceń gospodarczych, zakłóceń w dostawach towarów do sklepów, aptek czy firm produkcyjnych. Proszono nas, żebyśmy utrzymali swoje usługi, i tak zrobiliśmy. Wydaliśmy wszystkie pieniądze na wykonywanie przewozów – mówi Jan Buczek.

Transport międzynarodowy jest kluczowy dla zapewnienia działalności funkcjonowania gospodarki, a polscy przewoźnicy są potentatem z około 25-proc. udziałem w całym europejskim rynku. Jak podkreśla prezes ZMPD, branża ma ogromne obroty, ale ze względu na dużą konkurencyjność rynku działa na symbolicznych, niskich marżach. Od początku kryzysu związanego z pandemią koronawirusa przewoźnicy kontynuowali działalność, podtrzymując wymianę gospodarczą, ale większości z nich skończyły się już środki na bieżącą działalność, bo na samo zatankowanie i wysłanie w trasę pojedynczej ciężarówki trzeba wydać ok. 5 tys. zł. Bez rządowej kroplówki i zastrzyku finansowania branżę transportową, która zatrudnia ponad 0,5 mln pracowników, czeka fala upadłości.

– Oczekiwaliśmy zwolnienia z podatku CIT, PIT, VAT i zniesienia składek na ZUS. Chodziło o pozyskanie tych pieniędzy, których nie musielibyśmy wydawać na daniny publiczne, żeby móc dalej wysyłać samochody po towar. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi to zostało odrzucone. Prosiliśmy też o ochronę naszych kierowców, którzy mogą ulec zakażeniu chociażby na stacjach paliw czy w obiektach użyteczności publicznej. Dlatego prosiliśmy, aby przy każdym stwierdzeniu objawów zakażenia koronawirusem natychmiast obejmować ich testami, tak jak pracowników służby zdrowia, ale niestety tu również nas nie wysłuchano – wymienia prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Zrzeszenie ocenia, że w rządowej tarczy kryzysowej – obok rozwiązań zapewniających bezpieczeństwo kierowcom (obowiązkowe testy dla powracających z zagranicy) – zabrakło przede wszystkim tych, które pomogłyby utrzymać firmom płynność, jak zawieszenie płatności rat leasingowych, utrzymanie specjalnego funduszu wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych skutkami epidemii SARS-CoV-2 i zwrotu podatków VAT zgromadzonych na kontach urzędów skarbowych.

Ponieważ wykonujemy przewozy na zlecenie zagranicznych podmiotów, wiele faktur wystawiamy ze stawką VAT zerową. W związku z tym ogromne pieniądze są zablokowane w urzędach skarbowych, które mogłyby nam je zwrócić natychmiast. Taka deklaracja przedstawicieli rządu padła na rozmowach roboczych. Jednak w ani jednym przypadku nie mamy potwierdzenia, żeby to nastąpiło. Urzędy skarbowe nie zwracają nam VAT-u. To najprostsza, niewymagająca żadnych ustaw metoda na zasilenie nas finansami. Te pieniądze przewoźnik – zamiast płacić do Skarbu Państwa – mógłby wydać na paliwo. W związku z tym wielu przedsiębiorców i przewoźników, nie widząc innej możliwości, po prostu zwalnia pracowników i rozwiązuje umowy o pracę – mówi Jan Buczek.

Informacja o dokładnej lokalizacji infrastruktury sieciowej pozwoli szybciej naprawić awarie. Paszportyzacja sieci umożliwi też skuteczną walkę z cyberatakami

Cyberataki skutecznie zakłócają działanie firm teleinformatycznych i energetycznych. Te na niewielką skalę można jeszcze stosunkowo szybko naprawić. Przy zmasowanym ataku, którego obawiają się największe firmy, może nie udać się zareagować tak szybko. Paszportyzacja sieci, czyli system ewidencji sieci, pozwala łatwo sprawdzić lokalizację infrastruktury oraz precyzyjne dane o położeniu kabli i systemów. Taka informacja może być skuteczną receptą na cyberataki.

– Paszportyzacja sieci to rozwiązanie informatyczne, które służy udokumentowaniu sieci telekomunikacyjnych, elektrycznych, energetycznych i ciepłowniczych. Tam, gdzie mamy do czynienia z bogatą infrastrukturą terenową, gdzie ważne zasoby firm są umiejscowione w terenie, często zakopane pod ziemią. Wiedza o tym, gdzie co jest, co z czym jest jak połączone, ma kluczowe znaczenie, żeby sieci właściwie funkcjonowały – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Marek Gondzio, prezes firmy Globema.

Według raportu April Ponemon Institute 90 proc. dostawców infrastruktury krytycznej twierdzi, że ich środowisko IT / OT zostało uszkodzone w wyniku cyberataku w ciągu ostatnich dwóch lat. Równie niebezpieczne są fizyczne ataki na sieć. Coraz częściej firmy obawiają się zmasowanych ataków – działań hakerów połączonych z fizycznym zniszczeniem istotnej infrastruktury. To o tyle istotne, że jeszcze kilkanaście lat temu nie wszystkie systemy były podłączone do sieci, a firmy nie zawsze znają dokładne położenie konkretnej infrastruktury. W przypadku gdy liczy się czas, brak takiej wiedzy może mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia ataku.

– Jeśli dochodzi do awarii, to żeby szybko trafić na jej źródło, trzeba mieć dobrą dokumentację sieci – przekonuje Marek Gondzio. – Jeżeli taki system paszportyzacyjny ma pełną topologię i jest właściwie zbudowany, to np. w sytuacji, kiedy się zdarza awaria energetyczna na jednym odcinku sieci, to system natychmiast podpowiada, na jaki inny jej odcinek można przełączyć zasilanie.

System ewidencji sieci daje pełne informacje o zasobach sieciowych operatora. W jednym systemie można znaleźć dane o infrastrukturze terenowej, wyposażeniu czy precyzyjne informacje o położeniu kabli i systemów radiowych. Aktualne dane to podstawa nie tylko do usprawnienia procesów biznesowych, lecz także do obsługi awarii i utrzymania sieci. Jakie ma to znaczenie, pokazały pierwsze ataki na infrastrukturę w Stanach Zjednoczonych, gdzie – na razie na niewielką skalę – hakerzy skutecznie ukryli przerwy w dostawie ciepła do kilkudziesięciu gospodarstw domowych. Fizyczne uszkodzenie sieci było początkowo niewidoczne dla operatorów. Szkody udało się szybko naprawić m.in. dzięki dokładnej informacji o lokalizacji uszkodzonej infrastruktury.

Na paszportyzacji sieci skorzystają wszystkie branże, ale w przypadku niektórych, np. telekomunikacyjnych czy energetycznych, taki system ewidencji jest konieczny.

– Korzyści z systemów paszportyzacyjnych odnoszą branże sieciowe i telekomunikacyjna. Te przewagi tkwią w takich procesach jak dokumentacja sieci, utrzymanie, procesy renowacji, procesy modernizacji, nowe inwestycje i planowanie nowych podłączeń  – wymienia prezes Globemy.

Z raportu MarketsandMarkets wynika, że rynek zdalnego zarządzania infrastrukturą krytyczną osiągnie do 2022 roku wartość przeszło 41 mld dol. W najbliższych latach będzie rozwijać się w tempie blisko 12 proc. średniorocznie.

Które samorządy budują najwięcej mieszkań?

Wiemy już, ile mieszkań w 2019 r. ukończyły polskie gminy. Te wyniki inwestycyjne samorządów nie są jednak powodem do dumy.

Gminne budownictwo w Polsce już od dłuższego czasu przechodzi spory kryzys. Niestety taka sytuacja ma miejsce w warunkach sporego deficytu gminnych lokali. Wynosi on ok. 150 000 mieszkań na terenie całego kraju. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili zatem sprawdzić, czy ubiegłoroczne wyniki budownictwa gminnego sugerują możliwość poprawy w przyszłości.

Po sprawdzeniu wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego można stwierdzić, że w 2019 r. na terenie całego kraju zostało ukończonych 1841 mieszkań gminnych (komunalnych i socjalnych). Analogiczne wyniki z poprzednich lat przedstawiały się następująco:

  • 2005 r. – 3 563
  • 2006 r. – 4 513
  • 2007 r. – 2 452
  • 2008 r. – 2 719
  • 2009 r. – 4 202
  • 2010 r. – 3 418
  • 2011 r. – 2 500
  • 2012 r. – 2 389
  • 2013 r. – 2 218
  • 2014 r. – 2 177
  • 2015 r. – 1 686
  • 2016 r. – 1 746
  • 2017 r. – 1 715
  • 2018 r. – 1 863

Ubiegłoroczny wynik był nieco lepszy od minimum z 2015 r. Mimo tego potwierdza on dalszą stagnację dotyczącą budowy mieszkań gminnych. Niestety informacje dotyczące liczby lokali rozpoczętych przez gminy nie rokują dobrze na przyszłość. Od stycznia do grudnia 2019 r. zostało rozpoczętych 1346 mieszkań gminnych. To wynik, który był lepszy niż w 2018 r. (1098), ale jednocześnie znacznie gorszy od wartości z 2016 r. (1855) oraz 2017 r. (1494).

Warto również sprawdzić, które samorządy w 2019 r. przodowały pod względem liczby ukończonych mieszkań. Okazuje się, że w następujących powiatach i miastach na prawach powiatu oddano do użytkowania najwięcej lokali komunalnych oraz socjalnych:

  • Kraków – 179
  • Żory – 139
  • Poznań – 120
  • Toruń – 84
  • gnieźnieński – 72
  • Gdańsk – 69
  • Częstochowa – 66
  • buski – 66
  • sokólski – 55
  • Tarnobrzeg – 50

Trzeba podkreślić, że w minionym roku tylko na terenie 65 powiatów i miast pełniących funkcję powiatu ukończono jakiekolwiek mieszkania gminne. W pozostałych 315 badanych lokalizacjach, liczba ukończonych mieszkań komunalnych i socjalnych była zerowa przez cały 2019 r.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Jak pogodzić wykorzystanie wizerunku na gruncie prawa autorskiego z zasadami ochrony danych osobowych

Kryteria poprawnego wykorzystania utrwalonego wizerunku statuują co do zasady przepisy ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, determinując w szczególności przesłanki legalnego jego rozpowszechniania. Niezależnie jednak od regulacji prawnoautorskich nie można pominąć faktu, iż wizerunek stanowi również daną osobową. To z kolei implikuje konieczność równoległego spełnienia wymogów RODO w tym zakresie.

Jak rozumieć rozpowszechnienie?

Rozpowszechnienie to, najkrócej mówiąc, publiczne udostępnienie czegoś nieokreślonemu kręgowi odbiorców, w dowolny sposób. Przekładając powyższe na praktykę, za najczęstsze formy rozpowszechnienia wizerunku należy uznać wykorzystanie fotografii bądź filmów w celach komercyjnych: w materiałach promocyjnych, reklamowych, a obecnie również coraz częściej w mediach społecznościowych. Pracodawcy do realizacji powyższego, zamiast profesjonalnych modeli czy aktorów, chętnie sięgają również po swoich pracowników. Jednak, czy przywołane sytuacje będą różniły się w świetle przepisów, a co ważniejsze w praktyce?

Reguła i wyjątki

W pierwszej kolejności należy podkreślić zasadniczą regułę, stosownie do której rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Niemniej istotne są wyłączające ją wyjątki. Mianowicie zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli: osoba otrzymała za pozowanie umówioną zapłatę, obiektem jest osoba powszechnie znana (jeżeli wizerunek utrwalono w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych) albo obiektem jest osoba stanowiąca jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza.

Treść zgody na rozpowszechnienie wizerunku

Przybliżając wprost przesłanki wyłączeń, przywołane przepisy nie podają jednak wytycznych odnośnie do formy czy treści zgody na rozpowszechnienie wizerunku, wobec czego warto skupić się właśnie na tej kwestii. Obligatoryjne elementy tego oświadczenia ukształtowały się dopiero na przestrzeni lat w praktyce i judykaturze. W rezultacie osoba udzielająca zgodę powinna być świadoma przede wszystkim co do sposobu prezentacji jej wizerunku, miejsca oraz czasu publikacji, zestawienia z innymi wizerunkami czy reklamowego celu.

Treść zgody nie może poprzestawać zatem na ogólnym, blankietowym stwierdzeniu akceptacji rozpowszechnienia wizerunku. Powinna precyzować przytoczone kwestie, spełniając ponadto nieodłączne warunki dobrowolności i swobody jej wyrażenia.

Wizerunek jako dana osobowa

Zważywszy, że za dane osobowe powszechnie uznaje się informacje umożliwiające zidentyfikowanie osoby fizycznej, trudno mieć wątpliwości, że do kategorii tej zalicza się także wizerunek. Chcąc zatem przetwarzać tego typu dane – niezależnie od obszaru prawnoautorskiego – administrator musi posiadać do tego odpowiednią podstawę mającą odzwierciedlenie w RODO.

Podstawy przetwarzania wizerunku

Wizerunek może być przetwarzany na każdej z podstaw prawnych wskazanych w art. 6, a jej wybór zależy w znacznej mierze od okoliczności, w jakich udzielona została zgoda prawnoautorska. Na marginesie należy wspomnieć, że przetwarzanie danych w postaci wizerunku nie zawsze będzie wiązało się z jego rozpowszechnieniem (np. monitoring wizyjny, zdjęcia pracowników w intranecie albo wewnętrznej firmowej gazetce).

Przykładowe sposoby wykorzystania wizerunku w powiązaniu z podstawą jego przetwarzania:

  • 6 ust. 1 lit. a: dobrowolne zamieszczenie swojego zdjęcia w CV – Kodeks pracy nie przewiduje konieczności jego podania, jednak kandydat do pracy może je według swojego uznania zamieścić;
  • 6 ust. 1 lit. b: modelka występująca w sesji zdjęciowej za wynagrodzeniem – wizerunek niezbędny do wykonania umowy;
  • 6 ust. 1 lit. c: zdjęcia albo nagrania przekazane właściwym organom jako dowody – obowiązek prawny udostępnienia danych;
  • 6 ust. 1 lit. e: wykonywanie i wydawanie dowodów osobistych – realizacja zadania w interesie publicznym;
  • 6 ust. 1 lit. f: monitoring wizyjny, zamieszczenie zdjęć z imprezy firmowej na wewnętrznym dysku – prawnie uzasadniony interes administratora rozumiany odpowiednio jako zapewnienie bezpieczeństwa oraz zapewnienie odpowiedniej atmosfery w miejscu pracy.

Dobrowolność zgody

Dla wielu administratorów najczęstszym wyborem przesłanki legalizującej przetwarzanie wizerunku jest mimo wszystko zgoda, która faktycznie może być dobrym rozwiązaniem w wielu przypadkach. Nie sposób jednak nie wspomnieć, że jest to podstawa dość ryzykowna. Administrator musi bowiem zagwarantować pełną dobrowolność jej udzielenia oraz brak jakichkolwiek negatywnych konsekwencji w przypadku odmowy bądź jej wycofania przez osobę, której dane dotyczą. Co do zasady jakakolwiek presja lub niewłaściwy wpływ na podmiot danych osobowych uniemożliwiający osobie, której dane dotyczą, swobodne złożenie oświadczenia woli spowoduje nieważność zgody.

Za przykład można podać sytuację, gdy dostawca aplikacji mobilnej do prowadzenia osobistego terminarza żąda od użytkowników aktywowania aparatu, aby mogli oni skorzystać z produktu. Funkcjonalność aplikacji jednoznacznie wskazuje, że wykonywanie zdjęć przy użyciu urządzenia użytkownika nie jest konieczne do świadczenia omawianej usługi koncentrującej się na wysyłaniu odpowiednich przypomnień. Z uwagi na to, że wyrażenie przedmiotowej zgody warunkuje skorzystanie z aplikacji, nie można uznać jej za dobrowolną i spełniającą wymogi RODO.

Abstrahując od powyższego, jeżeli za przetwarzaniem wizerunku będzie szło jego rozpowszechnianie, nie ma wówczas przeszkód, aby połączyć treść obu oświadczeń, pamiętając jednak o zawarciu w niej elementów z obu przedmiotowych obszarów i zachowaniu odpowiednich warunków jej wyrażenia.

Obowiązek informacyjny koniecznością

Materią, której nie można bagatelizować w sytuacji wykorzystania wizerunku, obok podstawy przetwarzania, jest nadto kwestia spoczywającego na administratorze danych osobowych obowiązku informacyjnego. Powinien on zostać spełniony względem osoby, której dane dotyczą, niezależnie od tego, która podstawa z art. 6 RODO znajdzie w określonym stanie faktycznym zastosowanie, choć może ona determinować sposób jego realizacji. Przykładowo w przypadku zawarcia umowy w przedmiocie sesji zdjęciowej sytuacją optymalną jest przedłożenie klauzuli informacyjnej wraz z treścią umowy. Podobnie w przypadku pracowników, względem których obowiązek informacyjny i tak powinien być już spełniony przy zatrudnieniu. Inaczej sprawa będzie się miała w odniesieniu do uczestników, np. w przypadku eventu promocyjnego, z którego szczegółową relację chcielibyśmy zamieścić na fanpage’u naszej marki. W takiej sytuacji treść klauzuli może zostać objęta regulaminem wydarzenia, który powinien być dostępny i widoczny dla wszystkich osób, analogicznie do informacji dotyczących przetwarzania wizerunku utrwalonego za pośrednictwem monitoringu wizyjnego zamontowanego np. na terenie biurowca.

Podsumowanie

Odnosząc się do postawionego na początku artykułu pytania, czy przetwarzanie i rozpowszechnianie zdjęć modela będzie różnić się od wykorzystania wizerunku pracowników, należałoby odpowiedzieć na nie twierdząco, aczkolwiek na pewno nie zerojedynkowo. Konieczne jest bowiem każdorazowe i indywidualne zbadanie oraz ustalenie podstaw przesądzających o uprawnieniu do wykorzystania wizerunku. W pierwszej kolejności tej dotyczącej rozpowszechnienia, co wiąże się z rozstrzygnięciem o możliwości powołania się na któreś z wyłączeń przewidzianych przez prawo autorskie bądź – w przeciwnym razie – o konieczności pozyskania w tym zakresie odpowiedniej zgody osoby fizycznej. Prawidłowa ocena powyższego nie pozostaje bez znaczenia, gdyż od tego kryterium w dużym stopniu będzie zależała podstawa przetwarzania wizerunku jako danej osobowej, a nawet sposób spełnienia obowiązku informacyjnego, co bez wątpienia ułatwi zadanie administratorowi tych danych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Koronawirus może spowodować dużo bardziej dynamiczny rozwój chmury w Europie

Dzisiaj praktycznie każdy kto może powinien pracować całkowicie zdalnie, czyli z dala od swojego codziennego środowiska pracy. Logując się z domu potrzebujemy zatem wszystkich zasobów dostępnych na co dzień w naszym biurze. Rozwiązania osadzone w chmurze, od dawna pozwalały każdemu pracownikowi biurowemu na wykonanie wielu zadań nie wymagając przy tym dostępu do swojego stanowiska pracy. Czy jesteśmy w stanie przejść za jakiś czas w 100% na pracę zdalną? Technologia jest już gotowa, potrzebna jest jednak zmiana mentalna tak u pracodawców jak i pracowników – obecna sytuacja może ją przyspieszyć.

Dotychczasowy rozwój chmury przebiega dużo mniej dynamicznie niż mógłby. Koronawirus może zmienić nastawienie Polaków do chmury, ale na cuda nie ma co liczyć. To będzie raczej powolna zmiana niż wielka rewolucja. Niemniej jednak obecna sytuacja pandemii spowoduje przewartościowanie dotychczasowych modeli biznesowych u wielu przedsiębiorców. Przede wszystkim każda z firm, musi w swój biznes wpleść dzisiaj wentyl bezpieczeństwa na wypadek kolejnej epidemii czy innych sytuacji, w wyniku których będziemy znów zmuszeni pracować zdalnie.

Chmura mogłaby się rozwijać jeszcze bardziej dynamicznie. To jest fakt, natomiast w tym procesie muszą być spełnione 3 czynniki.

Pierwszy z nich to dostęp do technologii. To na dzień dzisiejszy jest najmniejsza bariera. Technologia jest dostępna. Praca zdalna w wielu przedsiębiorstwach jest już możliwa. Nie mówię tylko o pracy biurowej, ale produkcji, dystrybucji, sprzedaży itp. Do właściwej implementacji technologii, organizacje muszą dostosować procesy w przedsiębiorstwach. Konieczne jest praktycznie całkowite wyeliminowanie papierowej dokumentacji, pieczątek i podpisów. Dzisiaj wygląda to tak, że wciąż korzystamy z papieru, natomiast jest on najczęściej wytwarzany z zapisów cyfrowych, po czym podpisywany i opieczętowywany, następnie znów zamieniany na wersję elektroniczną dokumentacji. Brzmi jak absurd, ale tak właśnie jest.

Drugim czynnikiem mogącym zmienić obraz polskiej technologii w chmurze, są konieczne zmiany legislacyjne. W wielu firmach produkuje się tony dokumentacji, pieczątek i segregatorów pełnych papierowych wersji danych. Przepisy prawne obligują nas do wytwarzania i posiadania w fizycznej formie tak rozbudowanej dokumentacji. Jeśli prawo zostałoby zmienione – znakomita część papierologii zniknęłaby z naszego życia i mogła być przechowywana cyfrowo.

Trzeci czynnik i zarazem najważniejszy warunek do prawidłowego, dynamicznego rozwoju chmury w Polsce to zmiana nastawienia i mentalności społeczeństwa. Dzisiaj ludzie, którzy zarządzają korporacjami dalej twierdzą, że muszą spotkać się twarzą w twarz. Porozmawiać osobiście. Postęp pozwala uczynić efektywniejszym wiele procesów – także spotkań, które mogą równie dobrze odbyć się za pomocą jednej z kilkuset popularnych dzisiaj aplikacji biznesowych. Należy przy tym pamiętać, że chmura jest tylko elementem spinającym wszystkie procesy biznesowe. To sposób myślenia o biznesie, a nie gama produktów czy rozwiązań. Sama praca zdalna, która jest elementem tej filozofii biznesu to także ludzie, którzy się na to zgadzają, akceptują tą formułę i potrafią się w niej efektywnie odnaleźć.

Czy jest szansa na rozwój i coraz więcej wdrożeń?

Obecna sytuacja mogłaby przekonać każdego sceptycznie nastawionego do chmury. Sądzę, że dzisiaj takie wdrożenia mają nawet większy sens niż wcześniej. Przecież gdyby nie rozwiązania chmurowe praca zdalna byłaby albo całkowicie niemożliwa albo po prostu niepełnowartościowa. Żeby być równie efektywnymi w domu, jak za naszym biurkiem w pracy, musimy mieć dostęp do wszystkich zasobów. Potrzebujemy, oprócz dostępu do maila, dostępu do plików, bazy danych, kontaktów i terminarza. Potrzebujemy możliwości szybkiej i sprawnej wymiany danych, raportowania, rejestrowania czasu pracy czy też np. możliwości pracy na dokumentach współdzielonych. Na koniec musimy mieć kontakt z zespołem. Nie iluzoryczny, telefoniczny, ale po prostu możliwość dyskusji i rozmowy ze współpracownikami. Potrzeba pełnowartościowego kontaktu dotyczy także relacji z klientem. W dobie bardzo dobrych łącz internetowych możemy rozmawiać, omawiać i dyskutować bez większych przeszkód. Wreszcie, możemy udostępniać ekran wraz z plikiem i pracować na nim wspólnie podczas zebrań online. Wszystkie te narzędzia do niedawna używane w sposób świadomy przez część firmy, która potrzebowała mobilności – dzisiaj są nieodzowne dla każdego. Dlatego twierdzę, że obecna sytuacja i praca w czasach pandemii koronawirusa pokaże zalety rozwiązań chmurowych w praktyce, niczym najlepszy sprzedawca. Warto przypominać, że technologicznie jesteśmy dużo bardziej przygotowani do pracy zdalnej niż mentalnie.

Zatem chmura będzie nam przydatna tylko w czasach zarazy…

Sądzę, że kwarantanna i możliwość pracy domowej zostanie doceniona jak nigdy. Oczywiście pandemia koronawirusa minie, a my w końcu wrócimy do normalności, ale zrozumienie funkcjonalności rozwiązań chmurowych pozostanie z nami na zawsze. Mamy teraz do czynienia z przymusowym testem narzędzi IT. Urzędnicy przekonują się, że większość spraw można rozwiązać bez konieczności wzywania petentów do Urzędu. Klienci z kolei poszukują wszelkich rozwiązań, które nie zmuszą ich do wyjścia
z domu. Jednocześnie spotkania face-to-face ograniczane są do minimum. Praca zdalna pokaże przede wszystkim, że wiele spotkań biznesowych i podróży jest zbędnych. To będzie największa zmiana w podejściu biznesu do projektowania kosztów i planowania następnego roku fiskalnego. Uważam, że sporo budżetów przeznaczanych na turystykę biznesową zostanie zredukowanych do minimum.

To tylko niektóre skutki dzisiejszej sytuacji. Sądzę, że pracę w chmurze odkryje nowa, do tej pory nieświadoma istnienia takich rozwiązań, część polskiego i światowego biznesu. Przy czym podchodząc realnie do tej problematyki należy się spodziewać sporych wzrostów sprzedaży licencji, ale zupełnie podstawowych programów i rozwiązań. Nie miejmy złudzeń, że nastąpi przełom i nagle z dnia na dzień firmy przesiądą się całkowicie na chmurę. Dla przykładu Microsoft uruchomił promocję darmowej subskrypcji w czasie pandemii na dwa produkty – Microsoft Teams i Microsoft Virtual Desktop. Te dwa rozwiązania stanowią tylko mały odsetek możliwości pracy zdalnej, a to one cieszą się teraz największą popularnością. To czego możemy się spodziewać to większej inwestycji w podstawowe aplikacje wspomagające pracę zdalną i wyższych wolumenów sprzedaży sprzętu mobilnego takiego jak np. laptopy i tablety dla biznesu.

Piotr Kawecki, prezes zarządu w ITBoom

Komentarz ZPP ws. praktycznych komplikacji zw. z ograniczeniem wywozu środków dezynfekujących

W rezultacie ogłoszenia stanu epidemii, rząd decyduje się na wprowadzanie kolejnych ograniczeń w życiu gospodarczym i społecznym. Niejednokrotnie, generują one nieprzewidziane uprzednio skutki praktyczne. Tak było choćby z nakazem zachowywania odległości 1,5 metra pomiędzy stanowiskami pracy. Przepis uchwalony w intencji zwiększenia bezpieczeństwa pracowników de facto wiązał się z zatrzymaniem pracy szeregu zakładów, w których ze względu na charakter prowadzonej działalności, zachowanie takich odstępów byłoby niemożliwe. Z zadowoleniem i uznaniem odnotowujemy, że prawodawca zreflektował się wyjątkowo szybko, umożliwiając funkcjonowanie zakładów, w których wprowadzenie tego rodzaju odstępów jest niemożliwe, pod warunkiem, że zapewnią one pracownikom środki ochrony osobistej związane ze zwalczaniem epidemii COVID-19. Ta szybka nowelizacja rozporządzenia stanowi przykład błyskawicznej, bardzo rozsądnej korekty niezbędnej z punktu widzenia utrzymania ciągłości życia gospodarczego.

Mając na uwadze powyższe doświadczenie, apelujemy o wprowadzenie analogicznie szybkiej poprawki odnoszącej się do ograniczeń wywozu środków do dezynfekcji. Zgodnie bowiem z §7 rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (wcześniej było to §5 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 20 marca 2020 roku w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii), przedsiębiorcy zobowiązani są do zgłaszania zamiaru wywozu lub zbycia poza terytorium RP m.in. środków do dezynfekcji rąk, powierzchni i pomieszczeń. Zgłoszenia takiego należy dokonać do wojewody nie później, niż na 36 godzin przed zamiarem wywozu lub zbycia za granicę. Wojewoda możez kolei złożyć do Prezesa Rady Ministrów wniosek w sprawie zakazu wywozu lub zbycia produktów poza terytorium RP. Po złożeniu powiadomienia do wojewody, firmy nie otrzymują żadnego rodzaju informacji zwrotnej. Nawet w przypadku zakazania wywozu przez Prezesa Rady Ministrów, przedsiębiorcy nie są o tym informowani. W rezultacie, niejednokrotnie dopiero na etapie odprawy celnej okazuje się, że wywóz został zakazany. Co więcej, służby celne często oczekują potwierdzenia prawa do wywozu towarów. Taka praktyka nie znajduje podstawy prawnej, zaś firmy tego rodzaju potwierdzeń dostarczyć nie mogą, ponieważ – jak już wspomniano – przepisy nie przewidują przekazywania im potwierdzeń w jakiejkolwiek formie.

Trzeba zaznaczyć, że Polska jest bardzo istotnym eksporterem środków do dezynfekcji. Część firm jest umownie zobligowana do kierowania całej swojej produkcji do innych państw. Obowiązujące przepisy narażają te podmioty na poważne konsekwencje logistyczne i finansowe, wynikające m.in. z konieczności zapłacenia kar umownych. Trzeba ponadto podkreślić, że w przypadku tych podmiotów ograniczenia wywozowe w obecnym kształcie nie wpłyną na zwiększenie produkcji na polski rynek, lecz osiągną przeciwny skutek. Podmioty gospodarcze dysponują bowiem ograniczoną powierzchnią magazynową, czyli ograniczonymi możliwościami składowania produktów, których nie mogą wywieźć zagranicę. Tym samym, mogą one zostać zmuszone do wstrzymania produkcji jako takiej z uwagi na brak logistycznych możliwości składowania większych zapasów.

Jednocześnie, wiele firm działających w Polsce zaopatruje podmioty zagraniczne w produkty do dezynfekcji, korzystając z dostaw produktów spoza granic Polski. Tym samym, produkty te znajdują się na terytorium naszego kraju jedynie w celu dalszego ich wywozu poza granice. Uniemożliwienie takiego wywozu powoduje uniemożliwienie prowadzenia dalszej sprzedaży. W rezultacie podmioty zagraniczne mogą wstrzymać zamówienia do polskich przedsiębiorców i zaprzestać sprowadzania towarów do Polski w celu dalszej odsprzedaży. W dłuższej perspektywie rodzi to ryzyko zmiany łańcuchów dostaw, polegającej na pominięciu w nich polskich przedsiębiorców.

Ostatecznie, problemy związane z ograniczeniem wywozu tych produktów dotyczą również tranzytu. Zatrzymywane są mianowicie środki, które przez Polskę jedynie przejeżdżają. Powoduje to kolejne, bardzo problematyczne dla przedsiębiorców, zaburzenia łańcuchów dostaw.

Uzupełniając, pragniemy podkreślić że przepisy rozporządzenia nie wskazują na żadne kryteria, na podstawie których środki do dezynfekcji mogłyby być objęte zakazem wywozu. Dodatkowo, pojawiają się wątpliwości interpretacyjne dot. samego pojęcia „środków do dezynfekcji”, co jedynie potęguje niepewność po stronie firm.

Mając na uwadze wszystkie powyższe okoliczności apelujemy o kontynuację programu szybkich korekt wdrażanych ograniczeń i zmianę przedmiotowego rozporządzenia, poprzez:

– jednoznaczne potwierdzenie, że producent oraz podmioty powiązane nie potrzebują pozwolenia na wywóz produktów wymienionych w rozporządzeniu lub zmianę przepisów w taki sposób, by przedsiębiorcy otrzymywali niezwłoczną informację zwrotną w odpowiedzi na zgłoszenie zamiaru wywozu produktu oraz w zakresie ewentualnej decyzji o wstrzymaniu wywozu;

– jednoznaczne wyłączenie spod omawianych obostrzeń tranzytu;

– doprecyzowanie kryteriów identyfikacji produktów jako środków do dezynfekcji objętych obowiązkami wynikającymi z rozporządzenia;

– określenie sposobu postępowania z zatrzymanymi środkami i wskazanie, czy (i w jakim terminie) zostaną one np. od producentów odkupione, czy też znacjonalizowane bądź odesłane do producenta.

Wobec powyższych uwag liczymy na kontynuację dobrej współpracy służącej poprawianiu jakości przedmiotowej rozporządzenia.

Activision Blizzard i Disney z pozytywnymi rekomendacjami

Mimo szokujących danych z amerykańskiego rynku pracy indeksy giełdowe dziś znajdują się w okolicach wczorajszego zamknięcia. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych w zeszłym tygodniu wzrosła do rekordowo wysokiego poziomu, osiągając 6,65 miliona. Przekroczyło to oczekiwania analityków, ponieważ oznacza to, że prawie 2 proc. Amerykanów jest już bez pracy.

Relatywnie dobre zachowanie indeksów giełdowych, mimo fatalnych danych makroekonomicznych, jest również podyktowane zaproszeniem do rozmów przez prezydenta Trumpa przedstawicieli branży naftowej. Rozmowy mają mieć charakter ustalenia pomocy sektorowi naftowemu, który nie dość, że ucierpiał po spadku popytu ze względu na epidemię koronawirusa, to przede wszystkim przez wojnę cenową na linii Rosja – Arabia Saudyjska. Dziś ceny akcji takich gigantów jak Chevron Corporation czy Exxon Mobil rosną około 4 proc. Oprócz ratowania gospodarki, jako całości, warto śledzić dalsze poczynania w sektorze naftowym w USA, ponieważ liczy on tak samo na pomoc, jak chociażby linie lotnicze.

MKM Partners zaktualizowało swoją rekomendację dla Activision Blizzard do kupuj z neutralnie. Firma uważa, że wydawca gier wideo robi znaczne postępy w poprawianiu i ulepszaniu swojego profilu wzrostu w krótkim i długim terminie. Warto również zwrócić uwagę na lepsze od oczekiwań wyniki premier gier, w tym “Call of Duty”. MKM widzi również potencjał dla ATVI, gdyby doszło do uzyskania zgody, na uruchomienie gier na rynku chińskim. Poziom ceny docelowej został podniesiony do 72 USD z 64 USD. Obecnie na giełdzie cena akcji oscyluje przy 59 USD. Na Wall Street spółka ma 29 rekomendacji kupna. 5 trzymaj i 1 sprzedaj. Średni poziom ceny docelowej to 68 USD.

Zmianę rekomendacji otrzymała również spółka Disney. Atlantic Equities LLP podniósł rekomendację Walt Disney Co. z neutralnej do przeważaj. Poziom ceny docelowej ustanowiony został na 119 USD, co oznacza potencjalny wzrost o 25% w stosunku do ostatniej ceny. Średnia cena docelowa dla Disneya na Wall Street wynosi 143,19 USD. Disney ma 26 rekomendacji kupna, 6 trzymaj i 0 sprzedaj – wynika z danych zgromadzonych przez agencję Bloomberg.

Jutro z kolei, dla amerykańskiego rynku, kluczowe będą pierwsze w okresie pandemii dane o zmianie zatrudnienia w sektorach poza rolnictwem. Dodatkowo pojawią się dane dotyczące stopy bezrobocia oraz dynamiki wynagrodzeń. Według konsensusu rynkowego stopa bezrobocia w USA ma wzrosnąć do 3,8 proc. w marcu, a NFP mają spaść o 100 tys.

Departament Zarządzania Aktywami

Copernicus Capital TFI S.A.