Supercienkie ultrabooki uruchamiają już najnowsze gry. Do gamingowych smartfonów trafiają specjalne układy chłodzenia

Gracze stają się coraz bardziej mobilni, co wymusza na producentach sprzętu gamingowego miniaturyzację zarówno komponentów, jak i urządzeń. Nieporęczne, 17-calowe laptopy do grania są niewygodne w podróży, ale do tej pory były jedynym rozwiązaniem. Obecnie producenci są już w stanie zmieścić najbardziej wydajne komponenty w supercienkich obudowach o rozmiarze 13 cali, co pozwala na granie w najnowsze gry w podróży. Same smartfony są już przygotowane do uruchamiania najbardziej wymagających tytułów, dzięki zastosowaniu specjalnych układów chłodzenia.

– Biorąc pod uwagę trzynastocalowe urządzenia oferta rynkowa jest bogata, ale jesteśmy jedyną firmą, która zapewnia najwięcej mocy w laptopie o takich wymiarach. Klienci zyskują nie tylko najnowszą architekturę Ice Lake i energooszczędny układ pamięci DDR4, lecz także procesor i7 i grafikę GTX1650, co sprawia, że laptop jest doskonały zarówno do grania, jak i do pracy, przy czym jest bardzo kompaktowy. Ładuje się przez łącze USB typu C, sprawdzi się więc podczas podróży gdy potrzebujemy dużej mocy – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Nicholas Dembowski z firmy Razer Europe.

Razer od kilku lat eksperymentuje z lekkimi laptopami, które byłyby zdolne do płynnego odtwarzania wymagających gier. Dotychczas najbardziej problematyczne było umieszczenie wydajnej karty graficznej w cienkiej obudowie laptopa, dlatego firma stosowała rozwiązanie pośrednie – wprowadziła stację dokującą Core X, która umożliwiała podpięcie do ultrabooka zewnętrznej karty graficznej za pośrednictwem kabla Thunderbolt 3.

Postępująca miniaturyzacja technologii umożliwiła wprowadzenie na rynek gamingowego laptopa w ultrabookowym rozmiarze. Razer Stealh Blade 13 w najmocniejszej wersji oferuje dostęp do karty graficznej Nvidia GeForce GTX 1650, procesora Intel Core i7 10. generacji, 16 GB pamięci RAM oraz szybkiego układu WiFi 6. Przy tym wszystkim waży niecałe 1,5 kg. Taka konfiguracja pozwoli na uruchomienie najnowszych gier, a obecność modułu łączności bezprzewodowej nowej generacji ma umożliwić płynne korzystanie z gamingowych serwisów streamingowych, kiedy te upowszechnią się na rynku.

– Laptop sprawdza się w przypadku, gdy potrzebujemy urządzenia o wymiarach 13 cali, np. jeżeli dużo podróżujemy. Jest też bardzo lekki. Klienci czasami mają ograniczone miejsce lub małą torbę, a podczas podróży nie chcą dźwigać ciężkich bagaży – tłumaczy ekspert.

Za miniaturyzację na rynku laptopów odpowiada z kolei firma Nvidia, która opracowała mobilne układy graficzne w wersji Max-Q Design. Nieznacznie obniżając maksymalne taktowanie tych podzespołów, można było znacząco obniżyć ich zużycie prądu, a co za tym idzie – zredukować rozmiar laptopowych układów chłodzenia oraz samych komputerów.

– Nvidia i Intel wprowadzają każdego roku nowe rozwiązania, a my sprawdzamy, co możemy wdrożyć i czy to ma sens. Obecnie na rynku dostępna jest szeroka gama smartfonów i tabletów do gier, lecz Windows daje więcej możliwości. Razem z Nvidią oferujemy trzynastocalowe urządzenie, które jest większe od tabletu i umożliwia granie w najnowsze gry w jakości Full HD – przekonuje Nicholas Dembowski.

Wśród graczy coraz popularniejsze jest granie także na urządzeniach mobilnych. Telefony projektowane z myślą o graczach udowodniły, że nawet w najmniejszych urządzeniach można zmieścić podzespoły z górnej półki wydajnościowej. Trend ten również rozpoczął Razer, który wprowadził na rynek smartfona Razer Phone, wyposażonego w 120-hercowy ekran oraz pojemną baterię 4000 mAh.

W ślad za amerykańskim producentem poszli inni, którzy rozwinęli ten pomysł i wdrożyli do swoich telefonów gamingowych innowacyjne układy chłodzące. W Asus ROG Phone II zamontowano komorę parową GameCool 3D odpowiedzialną za odprowadzanie ciepła poza obudowę urządzenia, dzięki czemu przy graniu w wymagające tytuły smartfon nie grzeje się.

Z najnowszego raportu Market Research Future wynika, że globalny rynek laptopów gamingowych w najbliższych latach będzie się rozwijał w tempie 22 proc. średniorocznie. 

Czym jest połączenie VPN i dlaczego warto z niego korzystać?

Internet i wszelkie technologie z nim związane są już codziennością dla większości Polaków jak i mieszkańców Globu. Mimo to, mniej wyrafinowany internauta może spotkać się z mniej znanymi narzędziami i pojęciami. Dzisiaj “weźmiemy na warsztat” sieć VPN, która od kilku lat staje się jedną z kluczowych pozycji w arsenale każdego internauty.

Samo sformułowanie “VPN” rzadko kiedy będzie już uznawane za czarną magię. Jednak mało kto dokładnie wie, co stoi za tym trzyliterowym skrótem. Przyjrzyjmy się zatem, czym tak naprawdę jest połączenie VPN.

Znaczenie

Mowa tutaj o Virtual Private Network, czyli Wirtualnej Sieci Prywatnej. Stąd już o wiele łatwiej rozłożyć wszyskto na części pierwsze:

  • Wirtualna – nie istnieje w formie żadnego urządzenia
  • Sieć – użytkownik się do niej podłącza za pomocą komputera lub urządzenia mobilnego
  • Prywatna – tylko użytkownik o zadanych uprawnieniach ma do niej dostęp.

Główne zalety

Połączenie VPN pozwala na korzystanie z internetu na nieco innych warunkach niż konwencjonalne połączenie. Nie ulega zmianie to, że użytkownik nadal ma możliwość przeglądania stron www, ale kilka czynników ulega zmianie. Oto one:

  • Większa anonimowość w sieci – po internaucie, który korzysta z VPN nie pozostaje żaden ślad.
  • VPN pozwala na nadawania dowolnego adresu IP, dzięki czemu user może stać się internautą z Azji lub Ameryki Północnej za pomocą tylko kilku przycisków. Dodatkowym plusem jest to, że dzięki temu użytkownik nie bedzie podlegał no. cenzurze internetu w niektórych krajach. Wystarczy, że przy zalogowaniu się do swojego VPN ustawi sobie adres kraju nieobjętego “ograniczeniem”
  • Bezpieczeństwo – dzięki temu, że łączymy się z prywatną siecią za pomocą zaawansowanych szyfrowań, nikt inny nie ma wglądu do naszen aktywności. Dzięki temu, nasze dane (np. kart kredytowych, lub rachunków bankowych) pozostają nienaruszone.

Rozgłos

Popularność sieci VPN zawdzięczamy też głośnym aferom ataków hakerskich lub wycieku prywatnych danych, które uczulają użytkowników na coraz bardziej zaawansowane zagrożenia czyhające w sieci. Co za tym idzie, wraz ze świadomością zagrożeń rośnie również świadomość dostępnych narzędzi, aby przed tymi zagrożeniami się chronić.

Dodatkowe korzyści

Zwiększone bezpieczeństwo danych osobowych oraz prywatność w sieci to nie jedyne korzyści płynące dla userów VPNów. Wykorzystując możliwość nadawania sobie dowolnego adresu IP, a co za tym idzie, dowolnej lokalizacji, użytkownik może korzystać z tych stron i serwisów, które podlegają ograniczeniom wg położenia geograficznego.

Kojarzycie sytuacje, kiedy wchodząc na dany serwis dowiadujecie się, że “treść serwisu nie jest dostępna w Twoim regionie”? Dzięki łączeniu się z internetem za pomocą sieci VPN, każdy użytkownik będzie miał możliwość obejścia tychże ograniczeń.

Uczciwe Ceny

Dodatkowym plusem jest również korzystanie z serwisów bookingowych, lub rezerwacyjnych, które stosują tzw. ceny dynamiczne również podlegające geolokalizacji. W prostych słowach, użytkownicy z różnych krajów mogą dostać ten sam produkt po różnych cenach w tym samym sklepie lub serwisie.

W takim razie gorąco zachęcam do wypróbowania VPNu przy okazji planowania najbliższych wakacji 🙂

Podsumowanie

To tyle na dzisiaj, jak zauważyliście, VPN to nie tylko sposób na tańsze wakacje, hotele i loty, ale przede wszystkim jest to narzędzie, które powinno stać się standardem jeśli chodzi o dbanie o naszą prywatność i bezpieczeństwo w internecie.

Zmiany w prawie energetycznym. Jedno sprawozdanie zamiast czterech

Promowany przez Federację Przedsiębiorców Polskich oraz Rzecznika MSP „Głos przedsiębiorcy” ma już swoje sukcesy. Formularz na stronie www.biznes.gov.pl ma za zadanie umożliwić przedsiębiorcom zgłoszenie barier administracyjnych, przeszkadzających im w prowadzeniu firmy. Jedną z takich przeszkód, zgłoszonych przez właścicieli firm, był obowiązek sprawozdawczy w prawie energetycznym. Dotychczas firmy zajmujące się przewozem paliw musiały składać cztery oddzielne sprawozdania pisemne, o tej samej treści, do czterech różnych organów administracji publicznej. W dodatku wszystkie organy, czyli Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Energii, Urząd Regulacji Energetyki i Agencja Rezerw Materiałowych, wymagały uiszczenia opłaty skarbowej i złożenia odrębnego pełnomocnictwa. Ten proces okazał się nadmiernym obciążeniem dla przedsiębiorców.

– Za sprawą zgłoszenia tego problemu przez formularz na stronie www.biznes.gov.pl podjęto prace legislacyjne, które zostały już zakończone. Zmiana obowiązującego prawa została uchwalona przez Sejm i podpisana na początku sierpnia przez Prezydenta – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Dotychczasowy system został zastąpiony przekazywaniem tylko jednego sprawozdania. Przedsiębiorcy będą wysyłać je w formie elektronicznej wyłącznie do prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, który później przekaże niezbędne informacje pozostałym organom administracji publicznej. Obowiązek sprawozdawczy zostanie więc spełniony, ale większa jego część zostanie przeniesiona na organy państwa. Rozwiązanie tego problemu, a także innych zgłaszanych przez formularz spowoduje, że przedsiębiorcy nie będą w sposób nieuzasadniony obciążani nadmiernymi obowiązkami administracyjnymi – zapowiada Kozłowski.

Nowelizacja art. 299e Ordynacji podatkowej. KAS przekaże do GUS dane statystyczne

Federacja Przedsiębiorców Polskich wskazuje, że dzięki uchwalonej 31 lipca br. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych, może zostać zmniejszony zakres sprawozdawczości statystycznej wymaganej wobec przedsiębiorców. Postulat ograniczenia obowiązków sprawozdawczych i informacyjnych nakładanych na firmy był zgłaszany w ramach serwisu Głos Przedsiębiorcy. Za pośrednictwem formularza online Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii każdy przedsiębiorca może zgłaszać swoje pomysły i inicjatywy ustawodawcze, które następnie są oceniane przez internautów oraz merytorycznie analizowane i przekazywane do prac legislacyjnych.

Wykonywanie obowiązków sprawozdawczych i informacyjnych angażuje zasoby przedsiębiorstw, które mogłyby zostać wykorzystane do prowadzenia ich podstawowej, produktywnej działalności. W związku z tym ich zakres nie powinien być szerszy, niż jest to niezbędne do sprawnej realizacji zadań organów administracji oraz statystyki publicznej.

Nowelizacja ustawy uzupełnia art. 299e Ordynacji podatkowej o § 2, zgodnie z którym Szef Krajowej Administracji Skarbowej udostępnia służbom statystyki publicznej dane niezawarte w aktach spraw podatkowych w zakresie wynikającym z programu badań statystycznych, jeżeli znajdują się w Centralnym Rejestrze Danych Podatkowych.

Niestety, często zdarza się, że wymaga się od przedsiębiorców informacji, które zostały już pozyskane i znajdują się w dyspozycji innych organów administracji publicznej. Naturalnym rozwiązaniem opisanego problemu jest umożliwienie wymiany informacji między tymi organami. Oznacza to, że dane finansowe podmiotów gospodarczych na potrzeby statystyki publicznej mogą być pozyskiwane od administracji podatkowej – zamiast bezpośrednio od tych podmiotów. Dlatego pozytywnie przyjmujemy uchwalenie ustawy z dnia 31 lipca 2019 r., której projekt został opracowany w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii. Takie rozwiązanie stanowi urzeczywistnienie zasady współdziałania organów, wprowadzonej w ramach Konstytucji Biznesu – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

FPP oczekuje, że stworzona przez ten przepis możliwość zostanie wykorzystana przez Główny Urząd Statystyczny do pozyskania danych niezbędnych do prowadzonych badań statystycznych bezpośrednio od organów administracji podatkowej, dzięki czemu ograniczony zostanie zakres sprawozdawczości statystycznej wymaganej wobec przedsiębiorców.

Już od ponad roku funkcjonuje aplikacja Głos Przedsiębiorcy – narzędzie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT) na portalu biznes.gov.pl –  za pomocą której można zgłaszać propozycje uproszczeń przepisów w siedmiu kategoriach: rozwój działalności gospodarczej, prawa i obowiązki przedsiębiorcy, finansowanie, wprowadzanie innowacyjnych produktów i usług na rynek, handel zagraniczny, informacje dla przedsiębiorców oraz inwestowanie w Polsce. Wdrażanie zgłoszonych pomysłów w poszczególnych resotrach odbywa się we współpracy z Rzecznikiem MŚP.

Jakie wybrać meble do gastronomii?

Często restauracje największą uwagę przywiązują do urządzenia sali dla gości. Ta ma zachwycać, przyciągać spojrzenia, a także zachęcać innych do odwiedzin. Godzinami wybierają odpowiednie meble, dekoracje i akcesoria, które sprawią, że klienci będą z przyjemnością przesiadywać w swoim ulubionym miejscu, przy pysznym posiłku.

Przy okazji bardzo często zapominają o kuchni! A przecież kuchnia i zaplecze są także niezwykle istotne, dla wydawania potraw i dobrego funkcjonowania każdego lokalu. To tutaj powstają dania, które tak smakują gościom. Tym samym odpowiednie urządzenie kuchni i zaplecza jest zdecydowanie najważniejsze! Jak wybrać meble do kuchni, czyli serca każdej restauracji?

Meble do kuchni i zaplecza

Meble do kuchni i zaplecza powinny być wykonane z materiałów wysokiej jakości. Takich, których zachowanie w czystości jest naprawdę proste. Co więcej, meble te muszą być odporne na eksploatację i posłużyć naprawdę długo, w — nie ukrywajmy — trudnych warunkach. Warto wziąć pod uwagę, że tempo pracy w kuchni często jest naprawdę błyskawiczne. W takiej sytuacji liczy się każda sekunda, dlatego, im lepiej wyposażona kuchnia, tym sprawniejsze działanie, jak i łatwiejsze utrzymanie stanowisk pracy w czystości. Idealnie sprawdzają się do tego meble ze stali nierdzewnej.

Jakie meble są niezbędne do kuchni i zaplecza? Z pewnością stoły! Na nich przygotowuje się składowe wielu potraw, a także zajmuje przygotowaniem porcji dla gości do wydania. Tym samym takie stoły powinny być idealnie czyste i łatwe do utrzymania w tej czystości. Wtedy można mieć pewność, że przygotowywanie posiłków odbywa się w najlepszych do tego warunkach.

Kolejnym ważnym elementem wyposażenia są regały. Te pozwalaną na przechowywanie produktów spożywczych i przyborów kuchennych. Dobrze, gdy regały także są wykonane ze stali nierdzewnej, a także mają stabilną konstrukcję. Najlepszym wyborem są takie, które cechują się prostotą wykonania. Będą łatwiejsze i szybsze w czyszczeniu i regularnym utrzymaniu w czystości. Prócz klasycznych regałów popularne są także wiszące szafki, czy wózki półkowe na kółkach.

Warto zadbać o odpowiednie wyposażenie kuchni, jak i zaplecza restauracji. To niezwykle ważne dla zachowania czystości i usprawnienia pracy każdego z zatrudnionych pracowników. 

Warszawa w oczach inwestorów

Warszawa to metropolia o ogromnym potencjale inwestycyjnym, nawet trzykrotnie przewyższająca w tym zakresie inne duże polskie miasta. Tak wynika z 4. edycji opracowania „Raport o polskich metropoliach: Warszawa”, przygotowanego przez firmę doradczą PwC. Oprócz tego stolica może pochwalić się najwyższymi wydatkami na kulturę i coraz bardziej ekologicznym transportem.

Warszawa jest dojrzałym rynkiem z ugruntowaną europejską renomą. To atrakcyjne i stabilne miejsce do inwestowania, z mocno rozwijającym się sektorem biurowym i mieszkaniowym. Powstające obecnie projekty z pewnością będą ikonami Warszawy. To dla nas ważne, że Warszawa oprócz wielkiego kapitału przyciąga też ciekawe i odważne projekty, które budują potencjał gospodarczy metropolii warszawskiej. – Michał Olszewski, Wiceprezydent m.st. Warszawy

Jak wynika z raportu przygotowanego przez PwC, Warszawa i warszawski obszar metropolitalny dysponują dziś silnie i równomiernie rozwiniętymi kapitałami rozwojowymi. Oceny rozwoju samego miasta oraz obszaru metropolitalnego są dość zbliżone – sukces miasta przekłada się w dużej mierze na sukces całej metropolii.

Bez wątpienia Warszawa przoduje niemal pod każdym względem w stosunku do wielkich miast Polski. Wartość wskaźnika Kapitału Atrakcyjności Inwestycyjnej potwierdza, że Warszawa jest największym i najatrakcyjniejszym centrum biznesowym Polski i jednym z wiodących w regionie. – Prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC

Spośród siedmiu analizowanych kapitałów, Warszawa zanotowała wzrost względem średniej w Kapitale Jakości Życia oraz Kapitale Kultury i Wizerunku. Miasto wyróżnia się w tych obszarach m.in. wysoką jakością edukacji (zarówno w szkołach średnich, jak też wyższych), wysokim poczuciem bezpieczeństwa wśród mieszkańców (co jest także efektem bardzo wysokich wydatków na bezpieczeństwo), wyższą niż w pozostałych miastach dostępnością lekarzy w prywatnej służbie zdrowia, a także korzystnym stanem środowiska naturalnego – choć wyzwaniem nadal pozostaje poprawa jakości powietrza. Eksperci podkreślają, że miasto jest atrakcyjnym miejscem do życia i równie atrakcyjną destynacją turystyczną.

Ambitni, kreatywni i dobrze wykształceni, to cechy jakimi można opisać mieszkańców Warszawy. To oni współtworzą swoimi codziennymi wyborami i aktywnościami dynamicznie rozwijającą się metropolię. Z nimi i dla nich zmieniamy Warszawę, dbając o równowagę między wielkomiejskością a lokalnością, tradycją a nowoczesnością, środowiskiem przyrodniczym i miejskim. Dlatego to właśnie perspektywa mieszkańców jest podstawą monitoringu rozwoju miasta. – dr Paulina Nowicka, Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. strategii rozwoju miasta

Zdaniem ekspertów PwC na wyróżnienie zasługują też warszawskie projekty wspierające początkujących przedsiębiorców i start-upy. Do najważniejszych z nich należą Centrum Przedsiębiorczości Smolna, oferujące wsparcie na pierwszych etapach zakładania działalności, a także Centrum Kreatywności Targowa, wspierające start-upy z branż kreatywnych. Miasto oferuje również szeroki zakres bezpłatnych szkoleń, przykładem może być indywidualne doradztwo #Academy_Smolna.

Projekt od lat cieszy się dużym zainteresowaniem między innymi dlatego, że współpracujemy z profesjonalnym gronem doradców i mentorów posiadających długoletnie doświadczenie w swojej dziedzinie biznesu. Indywidualne, bezpłatne doradztwo skierowane jest do wszystkich zainteresowanych niezależnie od dojrzałości biznesowej. – Grzegorz Kaczorowski, dyrektor Biura Rozwoju Gospodarczego Urzędu m.st. Warszawy

Warszawa jest liderem wśród europejskich miast przyjaznych biznesowi. Potwierdzają to liczne rankingi. Według Barometru Gospodarczego (Badanie warunków prowadzenia działalności gospodarczej w m.st. Warszawie zrealizowane na zlecenie Urzędu m.st. Warszawy, 2018 r.) 73% przedsiębiorców z sektorów innowacyjnego i kreatywnego jest zadowolona z warunków do generowania i rozwoju innowacji. Dobrze oceniane są również perspektywy rozwoju w tej dziedzinie w ciągu najbliższych trzech lat – tak twierdzi 66% przedsiębiorców.

Z danych zebranych w raporcie PwC wynika, że Warszawa jest zdecydowanym liderem jeśli chodzi o Kapitał Źródeł Finansowania. Jako największe z badanych miast i stolica kraju może pochwalić się najwyższym poziomem PKB p.c. oraz największymi dochodami budżetowymi. Miasto uzyskuje również zdecydowanie najwyższe wśród 12 miast środki z UE, w szczególności na dofinansowanie inwestycji infrastrukturalnych.

W mijającej perspektywie finansowej UE Warszawa była wiodącym beneficjentem środków unijnych, podobnie jak w latach wcześniejszych. Oprócz znaczącej rozbudowy infrastruktury transportowej w mieście i metropolii, Warszawa umiejętnie wykorzystała środki na projekty prorozwojowe i społeczne. Myślę, że położenie nacisku w nowej perspektywie finansowej 2021-2027 na zrównoważony rozwój i innowacje tworzy przed Warszawą nowe możliwości dalszej promocji przedsiębiorczości, nowych technologii i zielonego rozwoju. – Agnieszka Gajewska, partner w PwC, lider zespołu ds. sektora publicznego i infrastruktury w Europie Środkowo-Wschodniej

Autorzy raportu zwracają także uwagę, że Warszawa, jako lider w kategorii atrakcyjności inwestycyjnej, powinna w skali całego kraju pełnić rolę wzorcową jeśli chodzi o zintegrowaną strategię smart city. Jednym z istotnych elementów podejścia smart jest budowanie centrów kompetencyjnych odpowiedzialnych za wypracowanie zintegrowanego podejścia do cyfryzacji miasta, a także współpraca takich jednostek z interesariuszami miasta w ramach tzw. smart communities. W kontekście rosnącej ilości danych ważny jest również rozwój centralnych platform cyfrowych integrujących dane pomiędzy jednostkami miejskimi i departamentami.

Warszawa wykorzystuje atuty związane z potencjałem inwestycyjnym i atrakcyjnością turystyczną, jednocześnie podnosząc jakość życia mieszkańców. Oczywiście, nie brakuje tu wyzwań. Jednym z ważniejszych, charakterystycznych też dla innych metropolii, jest smog, a także uciążliwość ruchu drogowego. Realizowane przez miasto inwestycje w zakresie transportu niskoemisyjnego czy dofinansowanie wymiany pieców grzewczych mogą z pewnością przyczynić się do poprawy obecnej sytuacji. Innym ważnym zadaniem dla miasta jest długofalowe planowanie rozwoju i integrowanie różnych polityk miejskich np. zagospodarowania terenów inwestycyjnych (współpraca z inwestorami) z rozwojem transportu publicznego i infrastruktury społecznej.- Dionizy Smoleń, dyrektor w zespole ds. sektora publicznego w PwC

W 12 miastach objętych analizą PwC (Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Poznań, Bydgoszcz, Szczecin, Lublin, Białystok, Rzeszów i Łódź) mieszka 6,7 mln osób, czyli 18% całej ludności kraju, wytwarzając 32% całkowitego PKB. Z kolei biorąc pod uwagę obszary metropolitalne ukształtowane wokół tych miast, mieszka w nich aż 16,1 mln osób, czyli 42% całej ludności, wytwarzając aż 55% całkowitego PKB Polski. Dodatkowo, jak podkreślają autorzy opracowania, w analizowanych obszarach metropolitalnych zlokalizowane jest 76% wszystkich polskich firm informatycznych i zdecydowana większość firm z obszaru innowacji i nowych technologii.

Warszawa jest silnym magnesem przyciągającym inwestycje lokalne i zagraniczne także dzięki pogłębionej współpracy miasta z biznesem i sektorem nauki w celu promocji nowej gospodarki bazującej na wiedzy. Dzięki tej współpracy udało się dotychczas zrealizować m.in.: partnerskie projekty edukacyjne, rozwijające kompetencje kluczowe wśród uczniów warszawskich szkół i uczelni, konferencje (dot. transferu wiedzy, innowacyjności) czy też miejski program stypendialny dla doktorantów.

Stolica stawia również na sieciowanie nauki z biznesem. Przejawia się to w promowaniu oferty wiodących jednostek naukowo-badawczych oraz włączaniu ich w dyskusję nt. potrzeb miasta.

W nowym roku wzrost wynagrodzeń utrzyma się na poziomie z 2019 r.

Pracownicy mają przewagę w negocjacjach płacowych z pracodawcami ze względu na bardzo niskie bezrobocie. Jest jednak jeden powód, który może wyhamować wzrost wynagrodzeń.

Wynagrodzenia rosną w rekordowym tempie przekraczającym 7 proc. Pomimo obaw na światowych rynkach, polska gospodarka trzyma się dobrze. Tempo wzrostu PKB osłabnie, ale przedsiębiorcom nadal brakować będzie pracowników, jeśli nie dojdzie do załamania gospodarczego.

– W 2020 r. tempo wzrostu wynagrodzeń będzie podobne, a mogą go ograniczyć Pracownicze Plany Kapitałowe – mówi w rozmowie z MarketNews24 Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan. – Być może pracodawcy wliczą swoją składkę na PPK do planowanych kosztów wynagrodzeń.

To oznaczałoby, że pracodawcy swoją cześć składki na PPK potraktują jako podwyżkę dla pracowników.

The Dust z sukcesem uplasował emisję, pozyska 1,8 mln zł

W dniu 26.11.2019 r. The Dust zawarł umowy z trzema inwestorami na objęcie 225.000 akcji serii E. W emisji jedna akcja została wyceniona na 8,00 złotych. The Dust pozyska dofinansowanie na poziomie 1,8 miliona złotych.

Spółka ma ambitne plany, w związku z ogłoszoną niedawno strategią ma zamiar między innymi powiększyć zespół pracujący przy produkcji „I, the Inquisitor”, przypomnijmy, że budżet gry szacowany jest na niecałe 7 milionów złotych a drugie tyle pochłoną koszty marketingu. The Dust chce również powiększać zespoły pracujące przy planowanej serii gier symulacyjnych. Zapowiedź pierwszej z nich „Exterminator Simulator” można już zobaczyć na platformie Steam.

W najbliższych latach spółkę czeka kilka premier. The Dust zapowiedział, że do 2021 r. rozpocznie produkcję 15 symulatorów, a rok później (2022 r.) mają się zakończyć prace nad grą „I, the Inquisitor”.

– Jesteśmy zadowoleni, że w tak krótkim czasie udało nam się pozyskać kapitał w pełnej zaplanowanej kwocie, mimo obecnie trudnego i bardzo wymagającego rynku kapitałowego. Świadczy to o tym, że inwestorzy, którzy współpracują z nami przy realizowanych projektach, wierzą również w naszą długofalową strategię – podkreślił Jakub Wolff, Prezes Zarządu.

Proste, ale skuteczne „triki” oszustów w Black Friday

Wiele świątecznych ofert wyglądających na wyjątkową okazję, to próba wyłudzenia danych, które przestępcy wykorzystają do opróżnienia naszego konta.

Groźne są sytuacje, gdy skorzystamy z internetowej oferty wystawionej przez przestępców. Wtedy może nam się wydawać, że kupujemy coś za kilka złotych, a stracimy wszystkie pieniądze jakie mamy na koncie w banku.

Przestępcy wystawiają oferty sprzedaży różnych towarów w bardzo atrakcyjnych cenach (np. smartfon za 1 zł). W rzeczywistości nie zamierzają jednak niczego nam wysyłać.

– W trakcie zakupu chcą przekierować nas na fałszywą stronę internetową, przypominającą popularne serwisy służące do płacenia (np. Przelewy24) lub stronę, która wygląda dokładnie jak ta, należącą do naszego banku – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jarosław Sadowski z Expandera. – W ten sposób oszuści poznają nasz login i hasło do bankowości. Wtedy do kradzieży będą potrzebować jeszcze tylko hasła smsowego. To jednak też im podamy, bo będzie nam się wydawało, że zatwierdzamy przelew na 1 zł.

Żeby uniknąć tego rodzaju zagrożenia warto uważać na podejrzanie tanie oferty i sklepy internetowe, które funkcjonują od niedawna. To jednak nie zawsze pomoże, ponieważ przestępcy tworzą sklepy podobne do tych znanych i funkcjonujących od dawna. Dlatego należy też zawsze dokładnie czytać treść smsów od banku, w których podane są hasła jednorazowe.

Gdy będziemy zatwierdzać przelew na 1 zł, a w treści smsa będzie napisane np. że tworzymy zaufanego odbiorcę przelewów, to zorientujemy się, że coś jest nie tak. Warto też płacić za zakupy internetowe kartą, gdyż w takim przypadku bank może cofnąć płatność.

– Niestety ktoś może nas okraś nawet jeśli zakupy zrobimy u uczciwego sprzedawcy. Przestępcy wysyłają bowiem smsy lub maile podszywając się pod firmy kurierskie i pocztowe – wyjaśnia ekspert Expandera. – W wiadomości domagają się dopłaty niewielkiej kwoty ze względu na wzrost kosztów przesyłki. Taka wiadomość zawiera zwykle link do płatności, który prowadzi do fałszywej strony internetowej.

Dalej schemat wygląda analogicznie jak w poprzednim przypadku. Wydaje nam się, że robimy przelew np. na 1 zł, a w rzeczywistości dajemy przestępcom możliwość wypłacenie wszystkich pieniędzy z konta.

Aby uniknąć oszustwa warto korzystać ze sprawdzonych sklepów internatowych. Jeśli decydujemy się kupić coś w takim, z którego jeszcze nie korzystaliśmy, to powinniśmy zawsze poszukać w internecie negatywnych opinii o nim. Należy też za każdym razem czytać całą treść smsa z hasłem jednorazowym, który wysyła nam bank. Płatności najlepiej dokonać kartą, gdyż w razie problemów możemy domagać się od banku cofnięcia transakcji. Nie jest to natomiast możliwe jeśli zapłaciliśmy przelewem, BLIK-iem czy przy odbiorze.

Złoty słabnie przed świętem w USA

Dzisiaj ostatni pełnoprawny dzień na rynkach. Jutrzejsze Święto Dziękczynienia powinno doprowadzić bowiem do zmniejszenia aktywności inwestorów. Przeważnie tak kończył się brak Amerykanów na rynkach.

Bezrobocie wciąż spada

Według danych na podstawie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych bez pracy w Polsce pozostaje zaledwie 5% obywateli. Jest to najlepszy wynik od czasów transformacji ustrojowej. Druga metoda liczenia bezrobocia, czyli mierzenie liczby osób aktywnie poszukujących pracy daje nam zaledwie 3,1% i jest to bardzo dobry wynik, aczkolwiek nie jest to czołówka europejska. Nie zmienia to jednak faktu, że przy tym poziomie zatrudnienia jesteśmy blisko czegoś co w ekonomii określane jest równowagą na rynku pracy.

Złoty znów słabnie

Po ponad tygodniu prób, euro w końcu udało się przekroczyć granicę 4,30 zł. Jest to bariera psychologiczna, aczkolwiek może niepokoić szczególnie kredytobiorców walutowych. Warto zwrócić uwagę, że ze względu na silne związki złotego z euro w górę szły również inne waluty. Frank przekroczył 3,92 zł. Funt kosztuje już 5,04 zł, a dolar z kolei 3,91 zł. Wszystkie te waluty oprócz funta są jednak jeszcze przed połową drogi od październikowych minimum to maksimów z końca września, nie można zatem mówić o jakiejś nadmiernej słabości złotego.

Kolejny głos w sprawie stóp procentowych

W Radzie Polityki Pieniężnej delikatnie mówiąc nie ma jednomyślności. Kamil Zubelewicz przedstawił właśnie poglądy będące niemal dokładną odwrotnością pomysłów Eryka Łona. Zwrócił on uwagę na pojawiającą się potencjalną bańkę spekulacyjną na rynku nieruchomości. Gwałtowny wzrost cen jest wspomagany bowiem relatywnie tanim kredytem oraz przeświadczeniem, że w obliczu niskich stóp procentowych są znacznie lepszą lokatą kapitału niż tradycyjne lokaty bankowe. Wątpliwym jest jednak, by w obecnej sytuacji w RPP znalazła się większość do podwyżki stóp.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,

16:00 – USA – raport na temat wydatków Amerykanów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w Internetowykantor.pl

Rynek ubezpieczeń 2019 – trendy i wyzwania

Biorąc pod lupę 2019 rok można śmiało stwierdzić, że branża ubezpieczeniowa ma się dobrze. W pierwszym półroczu 2019 r. ubezpieczyciele oferujący polisy osobowe i majątkowe, tak jak przed rokiem, odnotowali wzrost przychodów mierzonych przede wszystkim składką przypisaną brutto. Wg raportu Komisji Nadzoru Finansowego wzrosła ona o 2,71% w stosunku do pierwszego półrocza 2018 r. Zmianie uległa ponadto świadomość ludzi co do wyboru ubezpieczyciela, nie wystarczy już telefon do agenta z pytaniem o stawkę ubezpieczenia, kierowcy decydują się wziąć sprawy w swoje ręce i sami sprawdzają oferty ubezpieczeń dla swojego pojazdu. Coraz częściej dokonują też zakupu polisy przez internet (wzrost o 32% tylko od lipca do września 2019). Dlaczego? Z prostego powodu – jest taniej.

OC kierowców na szczycie stawki

Największy udział w przychodach mają ubezpieczenia komunikacyjne, czyli obowiązkowe OC i dobrowolne AC. Przez pierwsze pół roku ich udział w składce przypisanej brutto całego działu II wynosił nieco ponad 60%. Jest to stała tendencja widoczna od lat, którą uzasadniają przepisy – każdy posiadacz samochodu jest zobligowany do wykupienia polisy OC. Ubezpieczyciele odnotowali wzrost spowodowany podwyżką składek, jednak trend ten ma się ku końcowi.

Liczba wykupionych polis OC jest znacznie większa niż AC, ponieważ wielu kierowców wciąż nie zamierza płacić za nieobowiązkowe ubezpieczenie. Tymczasem po polskich drogach jeździ coraz więcej samochodów. Wg danych CEPiK tylko do końca września 2019 r. zarejestrowano  prawie półtora miliona pojazdów. Z kolei z raportu Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 r. doszło do ponad 436 tys. kolizji i ponad 31 tys. wypadków, w których śmierć poniosły 2862 osoby. Za zdecydowaną większość wypadków odpowiadają kierowcy. Na szczęście liczby te z roku na rok nieznacznie, ale systematycznie maleją.

Pomimo dysproporcji między OC i AC z danych KNF wynika, że w stosunku do pierwszego półrocza 2018 r. ubezpieczyciele odnotowali wzrost przychodów z tytułu autocasco o 4,54%. Eksperci dostrzegają też inną tendencję. – Kierowcy, jeśli już wykupują dodatkową polisę, coraz częściej decydują się na szerszy zakres ochrony. Chcą ubezpieczyć samochody nie tylko od wypadków na drodze, ale też od takich zdarzeń, jak np. gradobicie – mówi Andrzej Popielski, prezes porówneo.pl.

Więcej odszkodowań z OC, AC i żywiołów

Polska Izba Ubezpieczeń donosi, że w pierwszym półroczu 2019 r. wypłacono ubezpieczonym ponad 20 mld zł. Z tej kwoty 10,77 mld zł to odszkodowania osobowe i majątkowe, których wartość wzrosła o 8,7% w stosunku do poprzedniego roku. Polacy najwięcej pieniędzy otrzymali w ramach ubezpieczeń komunikacyjnych (7,5 mld zł). Wartość rekompensat z OC i AC znacząco wzrosła w odniesieniu do czerwca 2018 r., z kolei największy spadek dotyczy wartości odszkodowań pozostałych szkód rzeczowych.

Ubezpieczyciele wypłacili więcej odszkodowań z związku z niszczycielską siłą natury – aż o 20% więcej niż przed rokiem. Polisy majątkowe zabezpieczające mieszkania i domy przed skutkami żywiołów, a także ubezpieczenia pozostałych szkód rzeczowych (wywołanych m.in. przez grad i mróz) przyniosły po OC i AC najwięcej przychodów ze składki. Polacy wydali na to 1,8 mld zł, czyli o 5% więcej niż w tym czasie w roku ubiegłym. Dla porównania, w całym 2018 r. kwota ta opiewała na 3,3 mld zł. Więcej pieniędzy wydanych na składki niekoniecznie oznacza, że wzrosła liczba ubezpieczonych. PIU szacuje, że taką ochroną jest objętych ok. 60% mieszkań i domów.

Zmiany klimatu wpływają na ubezpieczenia

Na liczbę ubezpieczonych w najbliższym czasie będą miały wpływ anomalie pogodowe. Z raportu „Klimat ryzyka” opracowanego przez Deloitte na zlecenie PIU wynika, że zagrożenie katastrofami naturalnymi jest realne i wymaga nie tylko gruntownej oferty ubezpieczeniowej, ale i zmian systemowych. Katastrofy naturalne będą się pojawiać coraz częściej i coraz intensywniej. Z kolei rozwój gospodarczy zwiększa ogólną wartość majątku narażonego na szkody. Sytuacja ta wręcz wymusza ubezpieczanie nie tylko nieruchomości, ale też np. upraw rolnych, by w wyniku kataklizmu straty były do udźwignięcia zarówno dla poszkodowanych, jak i dla gospodarki.

W skali świata większość strat wciąż jest nieubezpieczona. Obecnie w Polsce majątek, który wymaga ochrony przed pożarami, powodziami czy gwałtownym wiatrem, jest wart o 2,2 bln zł więcej niż w 1995 r. Tymczasem badanie przeprowadzone w lipcu 2019 na zlecenie PIU wykazało, że aż 80% mieszkańców terenów szczególnie narażonych na wystąpienie katastrof naturalnych uważa, że nic takiego im nie grozi. Choć ponad połowa zgodziła się, że zmiany klimatu powodują coraz więcej szkód, aż jedna trzecia z nich uznała ubezpieczenia za zbędne.

Nowe technologie, nowe trendy

Od kilku lat wyzwaniem dla branży jest rosnąca mobilność Polaków. Wg opracowanego przez Gemius raportu „E-commerce w Polsce 2019” aż 62% ankietowanych robi zakupy online. Konsumenci coraz więcej spraw załatwiają przez Internet czy za pomocą aplikacji. Nie inaczej jest z wyborem polis. Porównując dane z początku i końca trzeciego kwartału tego roku widzimy, że liczba sprzedanych polis online wzrosła o 32% (dane porówneo.pl). – „Bacznie przyglądamy się liczbom i zauważamy trend wzrostowy zarówno pod kątem liczby polis, jak i przypisu składki. Dodatkowo co piąty klient kwotujący polisę online zamyka proces i dokonuje zakupuUważam, że to wyraźny sygnał z rynku, którego nie można zignorować. Możemy śmiało powiedzieć, że wyraźna zmiana na rynku dystrybucji dzieje na naszych oczach”. – podsumowuje Kamila Kamińska, dyrektor operacyjna porówneo.pl. – Zakup polisy online jest zdecydowanie wygodniejszy dla klienta. Jeśli dodatkowo jest poprzedzony rzetelnym porównaniem ofert ubezpieczycieli, to jest to kolejna wartość dodana dla klienta, która składnia go do zakupu polisy przez Internet.”

Wyzwaniem dla firm ubezpieczeniowych są UTO, czyli urządzenia transportu osobistego. Chodzi m.in. o elektryczne hulajnogi, segwaye czy hoverboardy. Z raportu PIU „Nowa miejska mobilność” opracowanego w 2019 r. wynika, że coraz większą popularnością cieszą się platformy współdzielenia, np. hulajnóg elektrycznych. W Polsce, w odróżnieniu od m.in. Holandii czy Wielkiej Brytanii, wciąż brakuje stosownych przepisów, a firmy przerzucają odpowiedzialność za jakiekolwiek szkody na korzystających. Rosnąca liczba użytkowników idzie w parze z coraz większym ryzykiem wypadków i zaistnienia szkód. Taka sytuacja jest szansą dla ubezpieczycieli. Czas pokaże, czy na ubogacenie oferty ubezpieczeniowej wpłyną uregulowania prawne (np. obowiązkowe OC), czy wymogi rynku.

Jeśli chodzi o przewidywania na kolejne miesiące, eksperci są ostrożni, ale świadomi kierunków rozwoju. „Nadchodzący rok skłoni ubezpieczycieli do podążania ścieżką wytyczoną przez nowe technologie, a Polaków – do zwracania większej uwagi na zagrożenia ze strony kapryśnej pogody.” – podsumowuje Andrzej Popielski prezes porówneo.pl.

Świąteczna gorączka zakupów pociąga za sobą falę zwrotów i reklamacji

W Black Friday Polacy wydają w e-sklepach o blisko 176% więcej, niż miesiąc wcześniej, wynika z danych Krajowej Izby Rozliczeniowej[1]. Część z kupionych pod wpływem zakupowej gorączki nabytków okaże się jednak nietrafiona lub w natłoku zamówień przyjdzie do nas uszkodzona. Wśród niezadowolonych klientów wciąż spora grupa będzie miała problem z dokonaniem zwrotu lub reklamacji, wskazują eksperci DAS Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej.

W ciągu ostatniego roku, wg danych Google Trends, szczyt zapytań w wyszukiwarce o reklamacje przypadał na 2-8 grudnia, czyli tuż po najgorętszym dniu zakupów – Black Friday. Informacji na temat zwrotu towarów szukamy najczęściej z kolei tuż przed Świętami, 16-22 grudnia. Mimo wielu pozytywnych zmian w kwestii podejścia e-sklepów do procesu reklamacji i zwrotów, Polacy wciąż nie mają dostatecznej wiedzy w tym zakresie i muszą posiłkować się podpowiedziami w internecie. Jednak aby znaleźć właściwe informacje trzeba też wiedzieć z jakiego prawa powinniśmy w danym przypadku skorzystać – zwrotu, reklamacji czy może gwarancji? Ich rozróżnienie i zrozumienie może nie być dla przeciętnego konsumenta takie oczywiste. Jak wykazują badania DAS, wśród osób, które w ciągu ostatnich 5 lat miały problem prawny, 22% napotkało go właśnie w przypadku zakupu rzeczy czy usług.[2]

Jasne zasady zakupów w ciemno

Jedną z podstawowych trudności konsumentów stanowi rozróżnienie kluczowych pojęć związanych z prawami, jakie im przysługują. Przede wszystkim nie należy mylić reklamacji i zwrotu. Mimo iż ich skutek może być podobny – odesłanie towaru i zwrot pieniędzy, to odmienne są podstawy prawne i zasady, którym oba procesy się rządzą.

Kupując rzeczy przez internet, nie zawsze jesteśmy w stanie określić cechy danego produktu. Dlatego też prawo przychodzi konsumentom z pomocą. Zgodnie z art. 27 ustawy o prawach konsumenta w przypadku zakupu dokonanego w sklepie online klientowi przysługuje 14-dniowy termin na odstąpienie od umowy bez podawania przyczyny, czyli faktyczne prawo do zwrotu zakupionej rzeczy. Warto pamiętać przy tym, że okres ten rozpoczyna się w momencie otrzymania towaru, czyli np. odebrania paczki od kuriera.

Formularz odstąpienia należy wypełnić i odesłać wraz z towarem. Co ważne, produkt ten nie powinien nosić śladów użytkowania. Jeśli odeślemy towar, który widać, że użyliśmy (np. brudząc go), to sprzedawca może nam potrącić część sumy ze zwrotu, gdyż stan towaru pogorszył się i spadła jego wartość.

Dodatkowo warto pamiętać, że prawo do odstąpienia ma pewne wyjątki przewidziane w art. 38 ustawy o prawach konsumenta. Konsument nie będzie mógł odstąpić od umowy np. jeżeli zakupił towar, który został wyprodukowany według jego specyfikacji np. meble na wymiar, biżuteria z grawerem.

Reklamacja nie zależy od widzimisię konsumenta

Innym niż odstąpienie uprawnieniem konsumenta jest reklamacja. – Konsument może zareklamować towar, który ma wadę. Takie prawo nie przysługuje mu w przypadku, gdy chęć zwrotu towaru wynika z innych przesłanek – np. okazało się, że dana rzecz nie jest mu jednak potrzebna – wskazuje Marta Kotowska, ekspert DAS.

Podstawą reklamacji będą wady fizyczne i prawne zakupionej rzeczy. Pierwsze obejmują m.in.: brak właściwości, którą rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel oznaczony w umowie albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia rzeczy (np. w bucie odpada flek) oraz wydanie niekompletnego produktu (np. telewizora bez pilota). Wadą prawną będzie np. fakt, że zakupiony towar jest własnością kogoś innego (np. został uzyskany w wyniku kradzieży).

Reklamacja wynika z odpowiedzialności sprzedawcy za wady fizyczne i prawne towaru (artykuł 556 kodeksu cywilnego). Wystąpienie wady jest więc równoznaczne z tym, że sprzedawca nienależycie wykonał swoje zobowiązanie, co daje kupującemu podstawy do ubiegania się o rekompensatę w kilku różnych formach. Konsument może poprosić sprzedawcę o: naprawę rzeczy, wymianę towaru na nowy, obniżenie ceny towaru, a w przypadku bardzo istotnej wady kupujący ma możliwość odstąpienia od umowy i zażądania zwrotu pieniędzy. Konsument ma dowolność przy wyborze żądania kierowanego do sprzedawcy, jednak sprzedawca może go zakwestionować i zaproponować alternatywne rozwiązanie.

Reklamować można produkt zarówno nowy, jak i już używany. Jednak nie może on posiadać wady, o której wiedzieliśmy w chwili nabywania towaru. Jeśli w ofercie produktu znalazła się informacja np. o jego niekompletności bądź uszkodzeniu, to dokonując zakupu akceptujemy taki stan.

Prawo do reklamacji również ograniczone jest czasowo, zaznaczają eksperci DAS. Po zakupie nowej rzeczy, sprzedawca odpowiedzialny jest za jej wady przez 2 lata (licząc od dnia zakupu). Jeśli nabyto używany produkt, sprzedawca ma prawo skrócić czas odpowiedzialności do 1 roku. Sprzedawca traci jednak uprawnienie do skrócenia tego okresu, jeżeli nie poinformował kupującego o tym przed zakupem.

Wadliwy produkt możemy zareklamować w formie pisemnej bądź ustnej. Warto jednak zrobić to na piśmie, tak aby sprzedawca został dokładnie poinformowany jakie jest nasze żądanie. Nie zapomnijmy przy tym dołączyć potwierdzenia zakupu reklamowanego towaru. Reklamację można złożyć osobiście u sprzedawcy lub wysłać pocztą, a w obu przypadkach istotne jest potwierdzenie, że odebrał on pismo z reklamacją – np. w formie podpisu sprzedawcy opatrzonego datą lub pocztowego potwierdzenia odbioru – wskazuje Marta Kotowska z DAS i dodaje, że sprzedawca powinien odpowiedzieć w ciągu 14 dni kalendarzowych, a jeśli w tym czasie nie zajął stanowiska, należy przyjąć, że uznał reklamację za uzasadnioną. Inaczej jest w przypadku oświadczenia o odstąpieniu od umowy w ramach procedury reklamacyjnej – wówczas nie ma określonego terminu na reakcję sprzedawcy. – Prawo nie określa konkretnej daty, jednak musi to nastąpić w rozsądnym czasie. Należy również pamiętać, że sprzedawca może zakwestionować wskazany przez nas sposób naprawienia wady i przedstawić inny – zaznacza ekspertka DAS.

Gwarancja a reklamacja

Mówiąc o prawach konsumenta trzeba też wspomnieć o tym czym jest gwarancja i co odróżnia ją od prawa do reklamacji wynikającego z rękojmi (odpowiedzialności sprzedającego), ponieważ wielu kupujących błędnie utożsamia te dwa uprawnienia. Gwarancja to dobrowolne zobowiązanie gwaranta (często jest nim producent, ewentualnie dystrybutor bądź importer, a rzadko sprzedawca) do np. naprawy rzeczy w chwili, gdy wystąpią w niej wady. A rękojmia to narzucona ustawowo odpowiedzialność za wady fizyczne i prawne produktu, która obowiązuje niezależnie od gwarancji ustanowionej przez producenta.

Od klienta zależy, z którego rodzaju uprawnienia zdecyduje się skorzystać w przypadku wystąpienia wady. – Jeśli skorzystaliśmy z uprawnień z tytułu gwarancji, a pojawią się kolejne wady produktu, możemy skorzystać z prawa do reklamacji, o ile oczywiście nie upłynął termin do ich zgłoszenia  – dodaje Marta Kotowska z DAS.

Pomoc prawna dla konsumenta

Jak widać przepisy dotyczące praw konsumenta są dość rozbudowane. Niewielu kupujących zna na pamięć wszystkie ich aspekty, wyłączenia i obostrzenia. Dlatego wciąż tak wiele osób ma problemy z odstąpieniem od umowy, reklamacją czy wyegzekwowaniem naprawy w ramach gwarancji. Z pomocą mogą przyjść instytucje publiczne, w tym przede wszystkim UOKiK. W urzędzie tym nie zawsze będziemy jednak w stanie uzyskać wsparcie wystarczająco szybko, instytucja nie pokryje też za nas żadnych kosztów w przypadku skierowania sprawy do sądu.

Inną opcją na zabezpieczenie się na wypadek problemów prawnych, nie tylko w kwestii zakupów internetowych, jest ubezpieczenie prawne. W jego ramach mamy zapewnioną pomoc adwokata, w tym dostęp do szybkich telefonicznych porad prawnych. Dzięki polisie specjalista przeanalizuje nasz przypadek, wskaże podstawę prawną i doradzi, jakie kroki podjąć oraz pomoże również w przygotowaniu odpowiedniego pisma do sprzedawcy. Takie wsparcie pomaga eliminować wiele potencjalnych kłopotów prawnych już na początkowym etapie. Dzięki prawnikowi u naszego boku możemy też skuteczniej egzekwować swoje prawa, nawet w tak drobnych sprawach jak reklamacja butów czy uzyskanie naprawy TV w ramach gwarancji. Sprzedawcy zupełnie inaczej patrzą na profesjonalnie przygotowane dokumenty i z pewnością dwa razy zastanowią się przed próbą odrzucenia tak przygotowanego wniosku.

[1] Krajowa Izba Rozliczeniowa, „Black Friday winduje obroty w e-commerce, także w Polsce”, https://www.kir.pl/kontakt/biuro-prasowe/komunikaty-prasowe/kp2018/black-friday-winduje-obroty-w-e-commerce-takze-w-polsce,34.html.

[2] DAS Towarzystwo Ubezpieczeń Ochrony Prawnej, Raport z badania „Problemy prawne Polaków”, https://das.pl/wp-content/uploads/2018/07/Raport-Problemy-prawne-Polak%C3%B3w-2018.pdf.

Państwa UE wyjaśnią między sobą spory prowadzące do podwójnego opodatkowania

Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania w wielu przypadkach okazują się niewiele znaczące, zwłaszcza jeżeli między państwami dochodzi do sporu o to, które z nich powinno opodatkować dany dochód i jak ustalić jego wysokość. Mechanizmy pozwalające na rozwiązywanie takich sposób w praktyce mają niewielkie znaczenie, a tym samym brak porozumienia między państwami dotyka jedynie podatników. Problem ten dostrzegła w ostatnim czasie Unia Europejska, przyjmując dyrektywę zobowiązującą państwa członkowskie do przyjęcia przepisów zmuszających państwa do rozstrzygania takich sporów miedzy sobą. I o ile nowe regulacje wydają się krokiem w dobrym kierunku, o tyle już wątpliwa może okazać się ich rzeczywista użyteczność.

Na czym polega problem?

Problemy związane z unikaniem opodatkowania przybrały charakter globalny. Obecnie nie jest możliwe zapewnienie tzw. szczelności systemu podatkowego, ograniczając działania do jednego państwa i nie podejmując międzynarodowej współpracy w tym zakresie. Z drugiej strony pojawiają się problemy dużo istotniejsze dla podatników – potencjalne ryzyko podwójnego opodatkowania. Systemy podatkowe wielu państw w zakresie podatków dochodowych stają się, dzięki działalności organizacji międzynarodowych, w tym głównie OECD, coraz bardziej zbliżone. Nie wyłącza to jednak ryzyka, że dany dochód będzie jednocześnie opodatkowany w dwóch państwach.

Obu tym problemom przeciwdziałać ma szereg mechanizmów prawnych działających na poziomie międzynarodowym. Z roku na roku jest ich coraz więcej. Są to m.in.: zasady wymiany informacji podatkowych między państwami, wielostronna konwencja podatkowa, kolejne wytyczne przyjmowane głównie przez OECD. Mechanizmy te stopniowo obejmują coraz więcej państw. Wciąż kluczowe znaczenie w tym systemie zajmuje jednak system działający od dziesięcioleci – dwustronne umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania między państwami. Nie są one jednak mechanizmem idealnym. Wciąż bowiem podatnicy wielokrotnie spotykają się z problemem konieczności uregulowania podatku od tego samego dochodu w dwóch lub więcej państwach, a organy skarbowe państw często nie są zgodne co do tego, gdzie faktycznie powstaje obowiązek podatkowy i w jakiej wysokości należy określić wysokość dochodu podlegającego opodatkowaniu. Tym sposobem spory dotyczące w istocie państw, które łączy dana umowa, powodują negatywne konsekwencje u podatników.

Częściowym rozwiązaniem tego problemu ma być ujednolicenie zasad rozwiązywania sporów dotyczących podwójnego opodatkowania w Unii Europejskiej.

Nowe regulacje w całej UE

Organy unijne Dyrektywą Rady 2017/1852 w sprawie zasad rozwiązywania sporów dotyczących podwójnego opodatkowania dochodów w Unii zobowiązały państwa członkowskie do przyjęcia stosownych regulacji, które zmuszą państwa członkowskie do współpracy, chroniąc przy tym podatników przed dwukrotnym opodatkowaniem tego samego dochodu w Unii Europejskiej. Polski ustawodawca wymagane przez prawo unijne regulacje wprowadził ustawą z dnia 16 października 2019 r., która weszła w życie 14 dni po jej uchwaleniu. Podobne przepisy już obowiązują lub w najbliższym czasie zaczną obowiązywać także w pozostałych państwach członkowskich.

Kiedy dochodzi do sporu?

Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania regulują zasady, gdzie dany dochód powinien zostać opodatkowany albo na jakich zasadach powinny nastąpić odliczenia wynikające z konieczności opodatkowania danego dochodu w dwóch państwach. Nie oznacza to jednak, że np. postępowanie podatkowe w jednym państwie nie sprawi, że organ podatkowy zakwestionuje rozliczenia podatnika, określając w innej wysokości jego dochód. Wówczas dochodzi do absurdalnej sytuacji, w której jeden dochód w dwóch państwach określany jest w różnej wysokości. Kwestia ta powinna zostać wyjaśniona na poziomie międzynarodowym. W praktyce jednak okazuje się, że jeden dochód zostaje (przynajmniej w części) opodatkowany w dwóch państwach. Współdziałanie organów podatkowych państw często okazuje się bowiem całkowicie iluzoryczne.

Działanie mechanizmu

Zgodnie z polskimi regulacjami, które w podobnym kształcie obowiązują lub wkrótce zaczną obowiązywać we wszystkich państwach UE, podatnik, którego dotyczy spór między państwami i prowadzi do niekorzystnej dla niego sytuacji, będzie mógł zgłosić do Ministra Finansów wniosek o rozstrzygnięcie sprawy. Ten będzie miał 6 miesięcy na samodzielne załatwienie sprawy lub, jeśli to w tym czasie się nie uda, osiągnięcie porozumienia z drugim państwem, którego spór dotyczy. Przede wszystkim przepisy przewidują jednak postępowanie w sytuacji, gdy także ta procedura nie pomoże – jeżeli w ciągu dwóch lat od rozpoczęcia sporu nie uda się osiągnąć porozumienia, podatnik będzie uprawniony do złożenia wniosku o powołanie specjalnej komisji działającej na zasadzie arbitrażu, która rozstrzygnie spór między państwami. Komisja ta będzie miała kolejne pół roku na rozstrzygnięcie sporu. Rozstrzygnięcie będzie wiążące dla państw, co oznacza, że podatnik otrzyma realną ochronę i prawo do faktycznego rozstrzygnięcia sporu, w wielu przypadkach unikając dzięki temu bezzasadnego podwójnego opodatkowania.

Nowe przepisy a rzeczywista ochrona podatnika

Zmiany bez wątpienia otworzą przed podatnikami nowe możliwości pozytywnego zakończenia ich spraw w sytuacji, gdy problemem stają się nieustalone rozstrzygnięcia dokonane w różnych państwach. Trudno jednak nie zauważyć, że faktyczne znaczenie regulacji może okazać się niewielkie. W pierwszej kolejności zwraca uwagę na czas trwania postępowania. Rozstrzygnięcia polegające na rozwiązaniu sporów między państwami będą zajmowały często kilka lat. Dodatkowo olbrzymim ograniczeniem jest zasięg geograficzny – nowe regulacje będą wiązały jedynie państwa członkowskie UE.

Nie oznacza to jednak, że nowa procedura w żadnym przypadku nie może osiągnąć pozytywnego skutku – często będzie to jedyny sposób na odzyskanie istotnych środków wynikających z konieczności zapłaty niesłusznie określonego podatku. Podatnicy muszą jednak w każdym przypadku ocenić, czy wchodzenie w spór faktycznie może przynieść im pozytywne rozstrzygnięcia i realne korzyści. Dodatkowo, prowadząc postępowanie powinni pamiętać, że to na nich będzie ciążył obowiązek wykazania, że doszło do podwójnego opodatkowania. Wszystko to sprawia, że prowadzenie postępowania bez profesjonalnego wsparcia może okazać się niezwykle trudne.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Efektywna gospodarka odpadami w walce ze zmianami klimatu

25 minut – tyle średnio trwa użytkowanie jednorazowej torby foliowej. Badania pokazują, że nawet co minutę w oceanach lądują odpady plastikowe wielkości ciężarówki. Produkujemy śmieci na ogromną skalę: spożywcze i ogrodowe, budowlane i rozbiórkowe, górnicze i przemysłowe… lista jest długa. Czas zrozumieć, że odpady mają nie tylko negatywny wpływ na środowisko, a co za tym idzie na zmiany klimatu, ale doprowadzają również do strat gospodarczych. Jednakże powinniśmy je postrzegać nie tylko jako problem, ale również jako zasób do wykorzystania, którym musimy o wiele lepiej gospodarować.

Ilość plastiku, która nas otacza, stale rośnie. Co ciekawe, twórca popularnych „reklamówek”, Sten Gustaf Thulin wierzył, że jego wynalazek pozwoli chronić środowisko, stanowiąc alternatywę dla papierowych toreb, których produkcja przyczynia się do wyrębu drzew. Niestety, aż 40% produkowanych foliówek używanych jest tylko raz. To jednak zaledwie wierzchołek tworzonej przez nas góry śmieci, która negatywnie wpływa nie tylko na nasze życie, ale również na całe ekosystemy i życie przyszłych pokoleń.

Odpady są nie tylko niebezpieczne dla środowiska, ale powodują również ogromne straty gospodarcze. Niewykorzystywanie „pozostałości” oznacza marnowanie pracy i innych nakładów, takich jak grunty czy energia, potrzebnych do wydobycia surowców, produkcji, dystrybucji i konsumpcji.

To, czy odpady nadal będą stanowić wyzwanie dla społeczeństwa, zależy nie tylko od tego, ile będziemy ich produkować, ale przede wszystkim od tego, w jaki sposób będziemy nimi gospodarować – uważa dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor IOŚ-PIB.

Oszczędność na poziomie 95% ? To możliwe!

W celu zapanowania nad gospodarką odpadami, 24 stycznia 2018 r. został uruchomiony przez Ministerstwo Środowiska elektroniczny rejestr o nazwie „Baza danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami” (BDO). Umożliwia on kompleksowe gromadzenie i zarządzanie informacjami dotyczącymi gospodarki odpadami, a także zapewnia podmiotom w pełni elektroniczną realizację obowiązków rejestrowych, ewidencyjnych i sprawozdawczych. Co niezwykle istotne, rejestr stale się rozwija.

– 1 stycznia 2020 r. uruchomione zostaną dwa nowe komponenty – moduł ewidencji i moduł sprawozdawczości. Dzięki BDO będziemy mieli pełną wiedzę na temat gospodarki i przepływu masy odpadów. Analiza i ocena tych danych umożliwi diagnozę stanu gospodarki odpadami w skali kraju i przyczyni się do efektywniejszej walki z nieprawidłowościami występującymi w tym sektorze – dodaje dr inż. Krystian Szczepański, Dyrektor IOŚ-PIB.

Szczelna gospodarka odpadami to możliwość wykorzystania zasobów, które są już w obiegu. Część odpadów może zostać spalona lub poddana recyklingowi. Energię wytworzoną w procesie spalania można wykorzystać do produkcji ciepła lub energii elektrycznej, zastępując tym samym energię produkowaną z paliw kopalnych. W taki sposób odzysk energii z odpadów przyczynia się do redukcji emisji gazów cieplarnianych, które wpływają na zmiany klimatu. Na przykład recykling aluminiowej puszki pozwala zaoszczędzić aż 95 % energii potrzebnej do jej wyprodukowania z wykorzystaniem nowych surowców.

Twoje śmieci mają znaczenie dla zmian klimatu

Odpady nie tylko zanieczyszczają glebę, wody gruntowe i powietrze, ale powodują także emisję dwutlenku węgla i metanu do atmosfery, przyczyniając się tym samym do zmian klimatu.

Jak podaje Komisja Europejska, ilość wytwarzanych odpadów w UE stale rośnie i wynosi aktualnie około 30 mld ton rocznie. Niestety tylko 40% odpadów pochodzących z gospodarstw domowych jest poddawanych recyklingowi lub ponownie wykorzystywanych. Poddanie recyklingowi 1 kg papieru, zamiast wyrzucenia go do śmieci, pozwala uniknąć prawie 1 kg emisji dwutlenku węgla i metanu.

Im szerzej zakrojony recykling i przeróbka odpadów, tym niższy „ślad węglowy” i negatywny wpływ na środowisko oraz globalne ocieplenie.

Konsumpcja – tak, ale z głową

W obliczu rosnących potrzeb społeczeństwa i kurczących się zasobów naturalnych na świecie, głównym wyzwaniem staje się odpowiedzialna produkcja, pozwalająca „wytwarzać więcej, równocześnie zużywając mniej”. Aby temu sprostać, musimy zmienić zarówno sposób produkcji i konsumpcji towarów, jak również nasze podejście do odpadów. Cały łańcuch wartości (ang. value chain), od etapu projektowania produktu i opakowania po wybór materiałów, musi zostać zaplanowany od nowa, z myślą o zapobieganiu powstawaniu odpadów. Natomiast pozostałości z jednego procesu powinny zostać wykorzystane jako nakłady w innym. Wymaga to jednak wspólnego wysiłku i zaangażowania wszystkich interesariuszy: konsumentów, producentów, polityków, władz lokalnych, zakładów przetwarzania odpadów itd. Odpady to nie tylko problem, któremu należy przeciwdziałać, ale też cenne zasoby, które należy jak najefektywniej wykorzystywać. Taki sposób myślenia daje nadzieję, że zużycie zasobów naturalnych nie wykroczy poza możliwości regeneracyjne przyrody.

Bardzo ważnym elementem tego procesu jest edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju (EZR), która dostarcza wiedzy na temat wpływu codziennych wyborów na przyszłość naszej Planety. Decyzje, takie jak: zakupy artykułów spożywczych, ubrań, wybór środka transportu, sposób korzystania z wody i prądu, ograniczenie ilości produkowanych odpadów czy ich właściwa segregacja, to kluczowe elementy zrównoważonego rozwoju. EZR pomaga uświadomić, że poprzez zmianę nawyków i sposobu myślenia, wpływamy nie tylko na nasze otoczenie, ale także na klimat oraz przyszłość naszą i następnych pokoleń. Jedną z takich inicjatyw edukacyjnych jest projekt realizowany przez IOŚ-PIB, Klimada 2.0, czyli „baza wiedzy o zmianach klimatu i adaptacji do ich skutków oraz kanałów jej upowszechniania w kontekście zwiększania odporności gospodarki, środowiska i społeczeństwa na zmiany klimatu oraz przeciwdziałania i minimalizowania skutków nadzwyczajnych zagrożeń”. Projekt ma za zadanie uzmysłowienie społeczeństwu, że zmiany klimatu to jeden z najpoważniejszych problemów, z jakim przyszło się nam mierzyć w XXI wieku, a to jakie decyzje podejmujemy obecnie, będzie miało ogromny wpływ na to, czy uda nam się je zatrzymać.

Raport: Najlepsze miasta dla seniorów 2019

Nasze społeczeństwo starzeje się. Według danych GUS w 2018 r. liczba ludności Polski wynosiła 38,41 mln. W tej grupie było ponad 9 mln osób w wieku 60+, które stanowiły prawie ¼ ogółu społeczeństwa. To znacząca grupa Polaków, która z roku na rok rośnie w siłę. Szacuje się, że jeśli nic się nie zmieni, w 2050 r. liczba osób w wieku 60+ będzie wynosić 13,7 mln, czyli ponad 40% społeczeństwa. Jak zatem powinny wyglądać miasta przyjazne osobom w wieku 60+? Co jest istotne dla seniorów? Gdzie seniorom żyje się najlepiej?

Chcąc podjąć próbę odpowiedzi na te pytania, staraliśmy się stworzyć kompleksowy raport, który pokazałby możliwości, jakie konkretne miasta – ujęte w raporcie – oferują osobom starszym.

Opracowując zestawienie pod uwagę wzięliśmy wszystkie miasta, będące stolicą województw, a także w przypadku woj. lubuskiego i kujawsko-pomorskiego – ośrodki pełniące podobne role. Łącznie przeanalizowaliśmy 18 miast i stworzyliśmy ranking, oceniając ich ofertę dla osób w wieku 60+.

Raport iKalkulator.pl pokazuje, że miasta coraz więcej uwagi poświęcają tej grupie społecznej. Organizowanych jest wiele akcji skierowanych do seniorów, przystosowywana jest przestrzeń publiczna i transport miejski na potrzeby tej grupy społecznej. Chcąc pokazać, jak miasta dbają o swoich seniorów, każdemu z nich poświęciliśmy osobne opracowanie.

Metodologa

Raport iKalkulator.pl został stworzony na podstawie wyników ankiet przesłanych przez urzędy miast uwzględnionych w opracowaniu, a także naszą własną analizę oferowanych rozwiązań. W opracowaniu wzięliśmy pod uwagę także dane GUS, Policji, NBP dotyczące dostępu do zieleni miejskiej, przestępczości czy średniej ceny mieszkania, a także informacje o cenach miesięcznych biletów komunikacji miejskiej ze stron poszczególnych miast.

W raporcie uwzględniliśmy takie kategorie jak: komfort życia, aktywizacja seniorów, działania władz na rzecz seniorów i koszty życia. Kategorie zostały podzielone na podkategorie. W każdej maksymalnie można było uzyskać 9 pkt., a minimalnie – 0,5 pkt lub 0 – w przypadku, gdy miasto nie spełniało żadnego z warunków. Inaczej oceniana była podkategoria Finansowanie badań, gdzie punktowane było każde badanie. Suma wszystkich punktów z każdej podkategorii dała nam ostateczne wyniki. Tak powstał ranking Najlepsze miasta dla seniorów 2019.

Kto zdobył najwięcej punktów?

Na pierwszym miejscu rankingu Najlepsze Miasta dla Seniorów 2019, stworzonego przez iKalkulator.pl, znalazł się Poznań. Jednak tuż za nim jest Kraków, który zdobył jedynie 0,5 pkt mniej i Bydgoszcz, która straciła tylko 1 pkt do lidera zestawienia. O tym, jak wyrównana była rywalizacja, świadczy fakt, że pierwsze sześć miejsc zestawienia dzieli różnica jedynie 3,5 pkt.! Jak wypadły miasta w poszczególnych kategoriach?

KOMFORT ŻYCIA

W tej kategorii wzięliśmy pod uwagę następujące aspekty: bezpieczeństwo, dostępność opieki zdrowotnej, transportu publicznego i terenów zielonych.

  • Bezpieczeństwo

W przypadku pierwszego kryterium skupiliśmy się na danych GUS na temat liczby przestępstw stwierdzonych przez Policję przeciwko życiu i zdrowiu na 1 000 mieszkańców. Do tego typu przestępstw zaliczają się m.in.: pobicia, zabójstwa, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

W 2018 r. w 18 miastach, które uwzględniliśmy w naszym rankingu, doszło łącznie do 498 624 takich przestępstw. Które miejscowości mogą pochwalić się najmniejszym odsetkiem podobnych przestępstw?

Jak wynika z danych GUS, najbezpieczniej mogą czuć się mieszkańcy Bydgoszczy (1 miejsce w rankingu bezpieczeństwa), Olsztyna (2 miejsce) i Krakowa (3 miejsce).  Z kolei najwięcej przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu stwierdzonych przez Policję jest w Katowicach. Niewiele lepiej jest w Gorzowie Wielkopolskim, Zielonej Górze i Białymstoku.

Miejsce Miasto Liczba przestępstw przeciwko zdrowiu i życiu stwierdzonych przez Policję na tys. mieszkańców
1 Bydgoszcz 0,29
2 Olsztyn 0,35
3 Kraków 0,38
4 Toruń 0,43
5 Warszawa 0,47
6 Wrocław 0,48
7 Rzeszów 0,49
8 Poznań 0,56
9 Szczecin 0,58
10 Lublin 0,59
11 Gdańsk 0,6
12 Łódź 0,62
13 Opole 0,65
14 Kielce 0,67
15 Białystok 0,74
16 Zielona Góra 0,76
17 Gorzów Wlkp. 0,83
18 Katowice 1,01

Źródło: GUS

  • Dostępność opieki medycznej

To jedna z ważniejszych kategorii tego zestawienia, mająca wpływ na komfort życia seniorów. I choć stan służby zdrowia pozostawia wiele do życzenia i jest przedmiotem burzliwych dyskusji, to dostępność odpowiedniej opieki medycznej w miejscu zamieszkania jest nie do przecenienia.

Analizując ten aspekt sprawdziliśmy, jak wygląda stan dostępu do szpitali, przychodni geriatrycznych, POZ, punktów nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej oraz domów opieki społecznej w poszczególnych miastach. Liczbę danych placówek podzieliliśmy przez liczbę mieszkańców w wieku 60+ danego miasta. W każdej podkategorii przydzieliliśmy punkty. Po ich podsumowaniu powstał ranking główny opieki medycznej, na podstawie którego przyznaliśmy punkty końcowe od 0,5 do 9 pkt, które zostały wliczone do klasyfikacji generalnej raportu. I tak: pierwsze miejsce zajął Olsztyn. Tuż za liderem uplasowały się Katowice, a na trzecim miejscu Kraków.

Miejsce Miasto
1 Olsztyn
2 Katowice
3 Kraków
4 Łódź
5 Białystok
6 Toruń
7 Lublin
8 Opole
9 Poznań
10 Rzeszów
11 Bydgoszcz
11 Szczecin
12 Wrocław
13 Gdańsk
13 Kielce
13 Warszawa
13 Gorzów Wlkp.
14 Zielona Góra
  • Dostępność transportu publicznego

Zapytaliśmy także miasta o transport publiczny. Sprawdziliśmy, ile linii autobusowych i/lub tramwajowych funkcjonuje w mieście, jak wygląda ich dostępność w przeliczeniu na jedną osobę w wieku 60+, czy komunikacja publiczna dociera do każdego rejonu miasta, a także jakie udogodnienia dla osób starszych przygotowało miasto. Jako główny czynnik przyjęliśmy wielkość taboru komunikacji miejskiej w przeliczeniu na mieszkańców 60+.

Z naszej analizy wynika, że obecnie wiele miast dba o dostosowanie transportu publicznego do potrzeb osób starszych, niepełnosprawnych czy też z dziećmi, co zasługuje na pochwałę. W każdym z miast, które znalazły się w naszym zestawieniu, tabor jest sukcesywnie wymieniany i unowocześniany. W większości w środkach transportu znajdują się specjalnie  oznaczone miejsca dla osób uprzywilejowanych, dodatkowo przystosowane do potrzeb seniorów – są osadzone niżej lub wyżej, tak aby możliwe było swobodne wstawanie i siadanie – obok nich znajduje się tzw. ciepły guzik. W środkach transportu stosowane są zapowiedzi głosowe przystanków, a także tzw. przyklęk autobusu, czyli obniżenie części podłogi od strony drzwi, aby zmniejszyć różnicę między nią a krawężnikiem na przystanku i tym samym ułatwić wysiadanie z tego środka transportu.

Pod względem dostępności komunikacji miejskiej w przeliczeniu na mieszkańców 60+ najlepiej jest: w Katowicach, Gorzowie Wielkopolskim i Opolu, a najgorzej w Bydgoszczy i Łodzi. Jednak należy podkreślić, że wszystkie analizowane miasta są na zbliżonym poziomie i na bieżąco wprowadzają nowe udogodnienia dla osób starszych oraz zwiększają tabor.

Miejsce Miasto Liczba linii autobusowych/tramwajowych Liczba osób 60+ przypadająca na 1 linię komunikacji miejskiej
1 Katowice 121 653
2 Gorzów Wlkp. 44 747
3 Rzeszów 62 751
4 Kielce 63 905
5 Kraków 204 930
6 Poznań 151 981
7 Olsztyn 42 1071
8 Zielona Góra 33 1131
9 Szczecin 93 1171
10 Toruń 42 1213
11 Lublin 69 1330
12 Białystok 47 1453
13 Gdańsk 83 1488
14 Opole 23 1573
15 Warszawa 298 1611
16 Wrocław 104 1692
17 Łódź 78 2179
18 Bydgoszcz 46 2200
  • Tereny zielone

W przypadku dostępności terenów zielonych, jako podstawowy wskaźnik wzięliśmy pod uwagę dane GUS z 2018 r. na temat procentowego udziału parków, zieleńców i terenów zieleni osiedlowej w powierzchni miasta ogółem (bez udziału lasów). Aby pokazać całościowy ogląd na zieleń miejską, poprosiliśmy miasta o przesłanie danych dotyczących liczby parków i skwerów znajdujących się na ich terenie, a także dostępności siłowni plenerowych. Zieleń to ważny czynnik poprawiający komfort życia każdego z nas. To tu można odpocząć w upalne dni, pospacerować, spotkać się ze znajomymi czy zadbać o swoją kondycję, ćwicząc na siłowni plenerowej. Które miasto prezentuje się najlepiej pod tym względem? Jak pokazują dane GUS, wśród miast wojewódzkich, które uwzględniliśmy w naszym zestawieniu, Bydgoszcz jest tym, które może pochwalić się największym udziałem parków i zieleni osiedlowej. Na kolejnym miejscu znalazł się Wrocław i Warszawa. Najgorzej sytuacja wygląda w Zielonej Górze.

Miejsce Miasto Liczba parków/skwerów w mieście Czy w każdej dzielnicy znajduje się ogólnodostępny park/skwer i siłownia plenerowa: Czy są siłownie plenerowe, ile? Procentowy udział parków, zieleńców i terenów zieleni osiedlowej w powierzchni ogółem (2018 r.) wg danych GUS
1 Bydgoszcz 112 tak tak, 31 7,6
2 Wrocław 228 tak tak 7,0
3 Warszawa 86 parków tak tak, 308 6,4
4 Łódź 104 tak tak, 42 5,7
5 Kraków 70 nie tak, 17 5,5
6 Lublin 8 parków, kilkadziesiąt skwerów i zieleńców tak tak, 53 5,4
7 Białystok 30 tak tak, 29 4,8
8 Gorzów Wlkp. 9 tak tak, 17 4,7
9 Olsztyn 74 tak tak, 22 4,0
10 Poznań 162 tak tak, 41 3,8
11 Toruń 39 tak tak, 63 3,4
12 Gdańsk 29 parków, zieleńce i skwery ok. 100 ha tak tak, 58 3,3
12 Katowice 93 tak tak, 35 3,3
13 Rzeszów 115 tak tak, 23 2,9
13 Kielce 14 brak informacji tak, 14 2,9
14 Szczecin 40 tak tak, 70 2,1
15 Opole brak informacji brak informacji brak informacji 2,0
16 Zielona Góra brak informacji tak tak 0,8

AKTYWIZACJA SENIORÓW

Jak wynika z badania Senior Apartments, osoby w wieku 65+ nie czują się jeszcze stare, chcą korzystać z życia na emeryturze i skupić się na swoim rozwoju. Najbardziej cenią sobie wolny czas (14,8%), lekturę (12,8%) czy realizację własnych zainteresowań (9,2%).

Obecnie jest wiele miejsc, w których seniorzy mogą wspólnie spędzać czas, rozwijać pasje czy uzyskać opiekę i wsparcie. Kluby Seniora, Uniwersytety Trzeciego Wieku czy Domy Dziennego Pobytu dla Seniorów – to tam osoby starsze mogą aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym. Jak pod tym względem wygląda oferta miast z naszego zestawienia? Bardzo dobrze. W każdej miejscowości senior znajdzie coś dla siebie. Jako główny przelicznik przyjęliśmy liczbę osób w wieku 60+ przypadającą na Klub Seniora. Jak się okazuje, najwięcej Klubów Seniora w stosunku do liczby mieszkańców w wieku 60+ jest w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu, z kolei na końcu zestawienia uplasował się Białystok, który znacznie odbiega od reszty stawki.

Miejsce Miasto Czy w mieście funkcjonują Uniwersytety Trzeciego Wieku, jeśli tak – ile? Czy w mieście funkcjonują Kluby Seniora, jeśli tak – ile? Liczba osób 60+ przypadająca na 1 Klub Seniora Czy w mieście funkcjonują publiczne Domy Dziennego Pobytu dla seniorów?
1 Gdańsk TAK, 12 TAK, 71 1740 TAK
2 Wrocław TAK, 10 TAK, ok. 100 1759 TAK
3 Poznań TAK, 6 TAK, 80 1853 TAK
4 Bydgoszcz TAK, 8 TAK, ok. 50 2024 TAK
5 Opole TAK, 4 TAK, 17 2129 TAK
6 Szczecin TAK, 9 TAK, 44 2475 TAK
7 Kraków TAK, 13 TAK, 24 Kluby i 41 CAS* 2918 TAK
8 Toruń TAK, 1 TAK, 17 2997 TAK
9 Lublin TAK, 1 TAK, 23 3989 TAK
10 Zielona Góra TAK, 1 TAK, 9 4146 TAK
11 Kielce TAK, 4 TAK, 13 4386 NIE
12 Gorzów Wielkopolski TAK, 1 TAK, 5 6570 TAK
13 Łódź TAK, 12 TAK, 25 6800 TAK
14 Warszawa TAK, 21 TAK, 65 7385 TAK
15 Rzeszów TAK, 3 TAK, 5 9316 TAK
16 Olsztyn TAK, 3 TAK, 3 15000 TAK
17 Katowice TAK, 4 TAK, 5 15804 TAK
18 Białystok TAK, 1 TAK, 2 34139 TAK

* Centrum Aktywności Seniora

DZIAŁANIA WŁADZ NA RZECZ SENIORÓW

Aby sprawdzić, jak analizowane przez nas miasta, dbają o seniorów, zapytaliśmy je także o kilka kwestii, które mają wpływ na komfort życia osób starszych, m.in. o to, czy funkcjonuje u nich Karta Seniora, Miejska Rada Seniorów, Centrum Aktywności Seniora, a także jakie działania skierowane do tej grupy społecznej finansuje dane miasto.

Z naszej analizy wynika, że osoby w wieku 60+ nie mogą narzekać na nudę czy brak opieki. W miastach dostępne są różnego rodzaju zajęcia – nie tylko sportowe czy artystyczne, ale też podnoszące kompetencje, np. z obsługi komputera, języka angielskiego. Oprócz tego różnego rodzaju działania wspomagające, jak bezpłatne badania, szczepienia przeciw grypie, konsultacje z lekarzami, czy wypożyczalnie sprzętu rehabilitacyjnego. Senior może liczyć także na bezpłatną pomoc w domowych naprawach czy też darmowe usługi taksówkarskie.

Wśród miast, które wyróżniają się pod tym względem, znalazły się:  Poznań, Wrocław i Szczecin, które zdobyły największą liczbę punktów. Na końcu stawki znalazł się Gorzów Wielkopolski. Maksymalnie można było uzyskać 9 pkt, udogodnienia oferowane przez miasto były oceniane przez redakcję od 0 do 4 pkt.

Wśród  działań dofinansowywanych przez miasta, które szczególnie zwróciły nasza uwagę, były:

  • szczeciński program „Starość? Też mnie to czeka”, zajęcia z wykorzystaniem symulatora i kombinezonu starości prowadzone w szkołach i jednostkach pomocy społecznej; studia na Medycznym Uniwersytecie Seniora czy też program Posiłki dla seniorów – zapewnienie gorącego posiłku dla seniora wraz z dowozem do miejsca zamieszkania;
  • powołanie Zespołu ds. Geriatrii i Opieki Długoterminowej w ramach Warszawskiej Rady Polityki Zdrowotnej;
  • łódzki projekt opieki wytchnieniowej polegający na tym, że osoba starsza, niesamodzielna może przebywać kilka godzin w placówce np. DPS, pod profesjonalną opieką, zaś w tym czasie jej codzienny opiekun załatwia niezbędne sprawy lub po prostu odpoczywa;
  • projekt Wrocławska Szmaragdowa Karta Seniora, która umożliwia nieodpłatne usługi realizowane w mieszkaniu seniora: bezpłatnego strzyżenia i czesania, pedicure, manicure, optometrysty: kontroli wzroku, w tym zaćmy, kontroli ciśnienia oczu, wykonania jednej pary okularów (do czytania lub chodzenia), kontroli słuchu.
  • Finansowanie badań

Według danych ZUS,  w marcu 2019 r. średnia emerytura wyniosła 1 885 zł netto, a najczęściej wypłacane świadczenie było w kwocie ok. 1 440 zł netto. Jak widać polscy seniorzy muszą mądrze wydawać swoje pieniądze, dlatego wszelkie działania władz, mające na celu dofinansowanie badań dla tej grupy społecznej, są niezwykle ważne. Jak ten aspekt wygląda wśród analizowanych przez nas miast? Za każde badanie finansowane przez miasto przydzielaliśmy 0,5 pkt. W tej dziedzinie przoduje Kraków i Katowice, a także  Rzeszów i Poznań – te miasta finansują najwięcej badań dla seniorów. Na końcu stawki znalazły się Gorzów Wielkopolski i Olsztyn, które obecnie nie finansują tej formy pomocy.

Miejsce Miasto Finansowane/dofinansowywane programy/badania
1 Kraków szczepienia przeciw grypie dla osób 65+, program prewencji otyłości, cukrzycy typu 2, nadciśnienia i miażdżycy; prewencji i wykrywania chorób układu krążenia w populacji mieszkańców województwa małopolskiego; program profilaktyki i leczenia NTM dla kobiet z problemami uroginekologicznymi; profilaktyki głębokich, nawracających zaburzeń psychicznych (GZP)
1 Katowice szczepienia przeciw grypie, pomiar poziomu hemoglobiny glikowanej HbA1 czy TSH, badanie sprawności pamięci, fizycznej czy też wzroku i słuchu oraz zajęcia rehabilitacyjne dla osób z niesprawnością ruchową
2 Rzeszów badania w ramach programu: profilaktyki raka jelita grubego dla osób 40+; wykrywania zakażeń wirusowego zapalenia wątroby typu C; profilaktyki raka piersi – badania mammograficzne dla osób 70+; profilaktyki i wczesnego wykrywania cukrzycy typu 2 dla osób 40+; badania przesiewowe w kierunku wczesnego wykrywania i leczenia powikłań ocznych cukrzycy dla osób z cukrzycą typu 2 powyżej 45 roku życia; szczepień przeciwko grypie
2 Poznań mammografia, badanie poziomu PSA, retinopatia cukrzycowa, wykrywanie chorób układu krążenia, szczepienia przeciw grypie, rehabilitacja ogólnoustrojowa dla osób 65+
3 Toruń szczepienia przeciw grypie; program przeciwdziałania upadkom; w ramach wydarzeń skierowanych do seniorów badania w kierunku osteoporozy, spirometria; program „Kuźnia zdrowia” – grupa wsparcia dla osób z otyłością w wieku senioralnym, w ramach której są m.in. pomiary BMI
4 Łódź szczepienia przeciw grypie dla osób 65+, kompleksowe bilanse dla kobiet do 65 roku życia oraz mężczyzn do 70 roku życia; bezpłatne rehabilitacje i konsultacje lekarzy
5 Warszawa szczepienia przeciw grypie dla osób 65+, program opieki zdrowotnej nad kombatantami, program promocji zdrowia „Aktywny Senior”
5 Szczecin szczepienia przeciw grypie dla osób 65+, rehabilitacja ruchowa i opieka psychologiczna
6

 

Opole program profilaktyki i wczesnego wykrywania osteoporozy; szczepienia przeciw grypie dla osób 65+
7 Gdańsk Szczepienia przeciw grypie
7 Lublin szczepienia przeciw grypie dla osób 65+
7 Kielce szczepienia przeciw grypie dla osób 55+
7 Bydgoszcz szczepienia przeciw grypie dla osób 65+
7 Białystok szczepienia przeciw grypie dla osób 60+
7 Wrocław Szczepienia przeciw grypie
7 Zielona Góra szczepienia przeciw grypie dla osób 65+
8 Gorzów Wlk. nie finansuje
8 Olsztyn nie finansuje

KOSZTY  ŻYCIA- ceny biletów ztm i teatrów, ulgi, ceny nieruchomości

  • Komunikacja miejska – bilety i ulgi

Jak kształtują się ceny biletów komunikacji miejskiej i kto może liczyć na jakie ulgi? W naszym zestawieniu sprawdzaliśmy, które miasta oferują bezpłatne bilety dla seniorów i od jakiego wieku, czy i jakie ulgi proponują oraz jak kształtuje się cena normalnego biletu miesięcznego. To wszystko złożyło się na pozycję danego miasta w rankingu – przy czym głównym kryterium było 100% dofinansowanie do biletów.

W naszym zestawieniu najlepiej wypadała oferta Bydgoszczy, Torunia i Lublina. Te trzy miasta jako jedyne oferują bezpłatne przejazdy komunikacją miejską już dla osób w wieku 65+. Tuż za nimi jest Wrocław, gdzie obecnie z darmowej komunikacji mogą korzystać osoby w wieku 68+ i co roku ta poprzeczka wiekowa obniża się, by w 2022 osiągnąć pułap 65+. W pozostałych miastach z bezpłatnego transportu publicznego mogą cieszyć się osoby w wieku 70+. Przy czym w niektórych ośrodkach wprowadzane są dodatkowe ulgi, jak Bilet Seniora, który jest bardzo atrakcyjną opcją – jak np. w Warszawie i Poznaniu, gdzie kosztuje jedynie 50 zł rocznie.

Miejsce Miasto Bezpłatna komunikacja Inne ulgi Cena biletu mies. normalnego (w zł)
1 Bydgoszcz dla osób 65+ emeryci – 50% zniżki (kobiety w wieku 55+, mężczyźni – 60+) 74
2 Toruń dla osób 65+ emeryci i renciści – zniżka 50% 84
3 Lublin dla osób 65+ emeryci i renciści – zniżka 50% 92
4 Wrocław dla osób 68+* emeryci i renciści – zniżka 50% 90
5 Warszawa dla osób 70+ Bilet Seniora dla osób 65+: 50 zł za rok; emeryci i renciści – zniżka 50%; 110
6 Poznań dla osób 70+ Bilet Seniora dla osób 65+: 50 zł za rok; emeryci i renciści – zniżka 50% 115
7 Białystok dla osób 70+ Bilet Seniora w ramach Karty aktywnego Seniora** – 120 zł za rok; emeryci – zniżka 50%, 80
8 Gorzów Wlkp. dla osób 70+ Seniorzy 65+: bilet w cenie 29 zł miesięcznie; emeryci 60+ i renciści, ich współmałżonkowie, na których otrzymują dodatek oraz osoby uprawnione do renty socjalnej – zniżka 50%. 92
9 Kielce dla osób 70+ Osoby 60+ z Ogólnopolską Kartę Seniora i emeryci – zniżka 50% 90
10 Zielona Góra dla osób 70+ emeryci i renciści oraz ich współmałżonkowie, na których wypłacany jest dodatek rodzinny – zniżka 50% 60
11 Kraków dla osób 70+ emeryci i renciści – zniżka 50% 69***
12 Olsztyn dla osób 70+ emeryci i renciści – zniżka 50% 80
12 Rzeszów dla osób 70+ emeryci – 48 zł bilet miesięczny 80
13 Opole dla osób 70+ emeryci i renciści – zniżka 50% 88
14 Łódź dla osób 70+ emeryci i renciści – zniżka 50% 90
15 Katowice dla osób 70+ emeryci i renciści 60+ – zniżka 50% 93
16 Gdańsk dla osób 70+ emeryci i renciści – zniżka 50% 94
17 Szczecin dla osób 70+ osoby w wieku 67+ – zniżka 50%; emeryci (kobiety w wieku 55+, mężczyźni – 60+) i renciści – zniżka 50% 100

* Z każdym rokiem limit wieku będzie się zmniejszał – w styczniu 2022 osoby w wieku 65+ będą mogli korzystać z bezpłatnej komunikacji

** Bilet Seniora w ramach Karty Dla osób 60+, których dochód jest niższy niż kryterium dochodowe obowiązujące przy udzielaniu świadczeń z pomocy społecznej

*** Cena Biletu Mieszkańca

  • Ceny nieruchomości

Pod względem cen mieszkań najlepsza sytuacja jest w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie za m2 mieszkania w czerwcu 2019 r. należało zapłacić  średnio 4 220 zł i w Zielonej Górze – gdzie kosztował on 4 496 zł. Dla porównania w najdroższym mieście w zestawieniu – czyli w Warszawie – za m2 nieruchomości średnio musimy zapłacić ponad dwa razy więcej niż w Gorzowie – aż 8 932 zł.

Średnia cena transakcyjna za m2 nieruchomości w II kwartale 2019 r.

Miejsce Miasto Średnia cena za  m2 w zł
1 Gorzów Wielkopolski 4220*
2 Zielona Góra 4496
3 Kielce 5020
4 Opole 5186
5 Rzeszów 5523
6 Toruń 5602*
7 Białystok 5620
8 Olsztyn 5757
9 Lublin 5852
10 Łódź 5853
11 Bydgoszcz 5930
12 Katowice 6275
13 Szczecin 6478
14 Poznań 7061
15 Wrocław 7435
16 Kraków 7775
17 Gdańsk 8288
18 Warszawa 8932

 

Opracowanie na podstawie raportu Narodowego Banku Polskiego, a także w przypadku Gorzowa Wielkopolskiego i Torunia  – sonarhome.pl

*Szacowana cena za m² na podstawie danych z serwisu sonarhome.pl, dane za czerwiec 2019

  • Rozrywka – ceny teatrów

Opole, Kielce i Szczecin to miasta, w których seniorzy najmniej zapłacą za wstęp do teatrów. Średnia cena biletu z uwzględnieniem ewentualnych zniżek kosztuje tu ok. 22 zł. Nieznacznie więcej trzeba zapłacić w Gorzowie Wielkopolskim  czy Białymstoku. Za dostęp do tej formy kultury najdrożej zapłacimy w stolicy – gdzieś średnia cena biletu wynosi 57,5 zł, a także w Krakowie i Łodzi (43,75 zł).

W zależności od spektaklu i usytuowania miejsca cena biletu wzrasta, dlatego wyliczając średnią, przyjęliśmy jedno kryterium – bilety dotyczyły miejsc na parterze w jednym z pierwszych rzędów.

Miejsce Miasto Średnia cena biletu (w zł)
1 Opole 21,5
1 Kielce 21,5
2 Szczecin 21,75
3 Olsztyn 22,5
4 Gorzów Wielkopolski 25
5 Białystok 27
6 Gdańsk 29,5
7 Zielona Góra 30
8 Lublin 30,5
9 Poznań 31,25
10 Bydgoszcz 31,5
11 Rzeszów 35,5
12 Toruń 36
13 Katowice 37,5
14 Wrocław 39,25
15 Łódź 43,75
15 Kraków 43,75
16 Warszawa 57,5

PODSUMOWANIE

Raport Najlepsze Miasta dla Seniorów 2019 iKalkulator.pl pokazuje, że tak naprawdę polskie miasta coraz częściej zdają sobie sprawę, że nasze społeczeństwo się starzeje i już jego ¼ stanowią seniorzy. Dlatego wiele ośrodków miejskich inwestuje w infrastrukturę i dostosowuje ją do potrzeb osób starszych. Oznacza to nie tylko zakup nowych pojazdów komunikacji miejskiej czy budowę podjazdów dla wózków, obniżenie krawężników przy przejściach, odpowiednie oznakowanie ich, ale także zwiększenie liczby terenów zielonych, budowę siłowni plenerowych, które umożliwiają integrację czy tworzenie po prostu miejsc spotkań dla seniorów.

Na komfortowe miejsce do życia składa się wiele aspektów, które dla każdego mogą mieć inną ważność, priorytetowość. Dlatego tworząc raport Najlepsze Miasta dla Seniorów 2019, nie różnicowaliśmy, który czynnik jest najważniejszy. Raport pokazuje, jak analizowane przez nasz 18 miast, dba o seniorów.  Można powiedzieć, że tak naprawdę poziom ten jest wyrównany – pierwsze i ostatnie miejsce zestawienia dzieli jedynie 19 pkt. Oczywiście cieszy fakt, że samorządy coraz bardziej dbają o seniorów, jednak nadal jest wiele kwestii do poprawy, jak choćby właśnie dostęp do terenów zielonych czy jakość stanu chodników i dróg, które są problematyczne nie tylko dla seniorów. Zwycięzcom rankingu gratulujemy i zachęcamy miasta do nieustannej pracy na rzecz poprawy życia seniorów.

W 2020 r. nowe przepisy uproszczą zasady ogłoszenia upadłości konsumenckiej

Za kilka miesięcy wejdzie w życie nowelizacja prawa upadłościowego, którą we wrześniu tego roku zatwierdził prezydent. W komunikacie o podpisaniu nowelizacji Ministerstwo Sprawiedliwości podało: „szacuje się, że ponad 2 mln Polaków nie może się uporać z przeterminowanymi długami”. Nowe przepisy uproszczą zasady ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Konsekwencje odczują również wierzyciele i to już w 2020 roku.  

Czym jest upadłość konsumencka? To sądowe postępowanie przeznaczone dla tych, którzy stali się niewypłacalni, tj. nie mają m.in. na spłatę kredytów i zaciągniętych pożyczek. Nie ma przy tym znaczenia, o jak duże zobowiązania chodzi ani przez jaki czas dłużnik zwlekał z ich uregulowaniem. Efektem ogłoszenia upadłości konsumenckiej jest przede wszystkim oddłużenie niewypłacalnego konsumenta, czyli umorzenie całości lub części jego długów bądź ich spłata, przy czym tylko w tych dwóch ostatnich sytuacjach można mówić o zaspokojeniu interesu wierzyciela.

Z danych resortu sprawiedliwości wynika, że liczba upadłości konsumenckich rośnie z roku na rok. W 2016 roku ogłoszono prawie 4,5 tys. upadłości konsumenckich przy prawie dwukrotnej liczbie wniosków. W 2017 roku było już blisko 5,5 tys. upadłości (na ponad 11 tys. złożonych wniosków), a w 2018 – 6,5 tys. (na prawie 13 tys. podań). W 2018 roku łączna wysokość długu osób, które ogłosiły upadłość wynosiła 732,4 mln zł. Duża część z tych zobowiązań obejmowała kredyty – 679,4 mln zł. Same „mieszkaniówki”, czyli kredyty hipoteczne miało 145 ubiegłorocznych bankrutów. Aż 347 osób spłacało jednocześnie zarówno kredyty konsumpcyjne, jak i mieszkaniowe. Najwięcej, bo 2372 Polaków miało kredyty konsumpcyjne o przeciętnej wartości 81 tys. 826 zł.

Na przestrzeni ostatnich lat liczba upadłości konsumenckich wciąż rośnie. Eksperci rynkowi przestrzegają, że nowelizacja przepisów może spowodować, iż część osób będzie wnioskować do sądu o ogłoszenie upadłości konsumenckiej bez dogłębnej analizy sytuacji oraz bez dostatecznej wiedzy z czym taka upadłość się wiąże – mówi Andrzej Roter, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych (dawniej KPF), organizacji zrzeszającej m.in. firmy windykacyjne, które wraz z ZPF realizują kampanię edukacyjną „Windykacja? Jasna Sprawa!”.

Czy faktycznie o upadłość będzie łatwiej?

Co zmieni się w prawie upadłościowym wraz z wejściem w życie nowych przepisów? Po pierwsze, zgodnie z nowelizacją, osoby zadłużone prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą będą traktowane w taki sam sposób jak konsumenci. Po drugie: obecnie sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli dłużnik doprowadził do swojej niewypłacalności umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Po zmianie ustawy będą mogli ogłosić bankructwo również ci, którzy doprowadzili do swojego zadłużenia z premedytacją. Zgodnie z nowymi przepisami, przyczyna niewypłacalności będzie badana dopiero po ogłoszeniu upadłości, czyli na kolejnym etapie postępowania, tj. ustalaniu planu spłaty. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości, ma to usprawnić procedurę upadłościową. I usprawni, przy czym osoba zadłużona, która umyślnie doprowadziła do niewypłacalności albo np. przez niedbalstwo, będzie potraktowana inaczej niż ktoś, kto ogłasza upadłość z przyczyn od niego niezależnych (takich jak choroba czy utrata pracy). W pierwszym, opisanym powyżej przypadku, dłużnik będzie zatem spłacał zobowiązania dłużej, tj. od min. 36 miesięcy do siedmiu lat. W drugim z kolei ten czas wyniesie tylko trzy lata.

Czy przy ogłoszeniu upadłości konsumenckiej wchodzi w grę całkowite umorzenie długu? Będzie ono możliwe tylko w przypadku, gdy sąd lub tymczasowy nadzorca sądowy udowodnią, że dłużnik nie posiada majątku, a także, że jest „trwale niezdolny do spłaty zobowiązań”. Chodzi na przykład o sytuacje, w których bankrut jest „trwale niezdolny do jakiejkolwiek pracy zarobkowej”. W większości przypadków zatem upadłość konsumencka nie będzie jednoznaczna z tym, że zadłużenie „automatycznie zniknie”.

Sąd może również ustalić, że niezdolność do spłaty nie ma u dłużnika charakteru permanentnego i podjąć decyzję o warunkowym umorzeniu zobowiązań – wtedy dłużnik pozostaje w pięcioletnim okresie „zawieszenia”, podczas którego może zostać złożony wniosek o ustalenie planu spłaty, a w konsekwencji obowiązek uregulowania, chociażby częściowego, zobowiązań upadłego. Podczas tego okresu, upadły musi np. składać sądowi coroczne sprawozdania dotyczące swojej sytuacji finansowej.

Jednak nie wszystkie zobowiązania dłużników będą mogły zostać umorzone. Co z tej puli wypada? Na przykład alimenty, naprawienie szkody wynikającej z przestępstwa lub wykroczenia, czy też renty odszkodowawcze. Jak wielu Polaków to dotyczy, dowodzą choćby te liczby: w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor figuruje ponad 301,3 tys. winnych własnym dzieciom 11,8 mld zł.

Jest jeszcze jedna istotna zmiana. W myśl nowych przepisów dłużnik nie może zostać skazany na bezdomność. Jego majątek zostanie zlicytowany, ale z pieniędzy ze sprzedaży mieszkania czy domu ma otrzymać równowartość przeciętnego czynszu za okres od roku do dwóch lat.

Upadłość konsumencka – czy warto ogłosić?

Należy pamiętać, że ogłoszenie upadłości powinno być ostatecznością. Po pierwsze dlatego, że na całkowite umorzenie długu mogą liczyć tylko niektórzy, a procedura upadłościowa może okazać się złożona i długotrwała. Poza tym trzeba pamiętać, że w chwili rozpoczęcia postępowania upadłościowego wobec konsumenta, nadzór nad jego majątkiem jest przekazywany syndykowi. Likwidacji przez syndyka podlegają nieruchomości (mieszkanie, dom), jak również ruchomości (np. samochód). Syndyk może być zainteresowany również akcjami, czy udziałami dłużnika w spółkach, jak również wynagrodzeniem pobieranym za pracę w części podlegającej zajęciu. Dodatkowo osoba zadłużona traci możliwość korzystania ze swojego majątku (np. samochodu) i dysponowania swoim majątkiem – pieczę nad tym również sprawuje syndyk. Sama może jedynie kupować produkty niezbędne do funkcjonowania, takie jak np. żywność czy środki czystości.

To jednak nie wszystko. Upadłość konsumencka wiąże się także z innymi konsekwencjami. Jeśli jeden z małżonków ogłosi upadłość, to automatycznie między małżonkami powstaje rozdzielność majątkowa, zaś majątek wspólny wejdzie do masy upadłościowej. Sąd zwykle bada również, czy na sześć miesięcy przed złożeniem wniosku o upadłość konsumencką nie doszło do przeniesienia majątku lub jego części na osoby np. z rodziny dłużnika. Wówczas sąd może podważyć takie umowy. Małżonek upadłego może dochodzić w postępowaniu upadłościowym należności z tytułu udziału w majątku wspólnym, zgłaszając tę wierzytelność sędziemu-komisarzowi. Również niektóre czynności prawne – darowizny, umowy sprzedaży – dokonane przez dłużnika w okresie do roku przed dniem złożenia wniosku o upadłość konsumencką będą bezskuteczne w stosunku do masy upadłościowej.

Ogłoszenie upadłości powinno być traktowane jako jedna z istotniejszych życiowych decyzji. Zanim ją podejmiemy, warto pomyśleć o tym, jak wpłynie ona na naszą sytuację materialną oraz prawną. Nowe przepisy, co prawda, ułatwią sam proces ogłoszenia upadłości, ale nie wpłyną na konsekwencje takiego działania. Zanim podejmiemy kroki zmierzające do ogłoszenia upadłości, zastanówmy się, czy wykorzystaliśmy wszelkie możliwe sposoby, by zapanować nad swoim zadłużeniem. Czy podjęliśmy rozmowy z wierzycielami? Czy chcieliśmy zawrzeć ugodę? Czy negocjowaliśmy jej warunki? Czy próbowaliśmy przesunąć termin spłat lub rozłożyć kwotę należności na raty? To jedne z najważniejszych pytań, które powinniśmy sobie zadać – wskazuje mec. Czugan, Wiceprezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych.

Debiut polskiego funduszu typu ETF na indeks WIG20short

  • Nowy ETF na indeks WIG20short zadebiutował na GPW
  • ETF na WIG20short umożliwia inwestorom stosowanie strategii „short” na rynku akcji
  • To trzeci fundusz ETF wprowadzony w tym roku na GPW

27 listopada br. na Głównym Rynku GPW zadebiutował fundusz Beta ETF na indeks WIG20short. Jest to szósty fundusz typu ETF (Exchange Traded Fund) notowany na GPW, a trzeci debiutujący w tym roku. Emisję funduszu przeprowadził AgioFunds TFI, oferującym i animatorem jest Dom Maklerski BOŚ, a koordynatorem inicjatywy Beta Securities Poland.

– Cieszymy się, że kolejny fundusz typu ETF debiutuje na GPW. Beta ETF na indeks WIG20short to bardzo interesujący produkt, umożliwiający inwestorom stosowanie strategii typu „short”, czyli zarabianie na spadkach indeksu WIG20. Stanowi on dobre uzupełnienie notowanych na GPW pięciu ETF-ów typu „long”, które oferują możliwość zarabiania na wzrostach indeksów giełdowych. Jest to trzeci debiut ETF-a na GPW w tym roku, po funduszach Beta ETF na indeks WIG20TR oraz na indeks mWIG40TR. Fundusze typu ETF, to bardzo interesujące instrumenty dla inwestorów, ze względu na niskie koszty zarządzania oraz płynność, czyli możliwość łatwego zawierania transakcji nimi na giełdzie. Jesteśmy przekonani, że popularność funduszy ETF notowanych na GPW będzie rosła – mówi Piotr Borowski, Członek Zarządu GPW.

Nowy ETF umożliwia inwestorom zajmowanie pozycji krótkiej na rynku akcji. WIG20short jest indeksem pochodnym do indeksu WIG20, ponieważ jego wartości zależą od wartości indeksu WIG20. Indeks WIG20short kształtuje się symetrycznie do indeksu WIG20, tzn. przy spadku indeksu WIG20 o 10 pkt., indeks WIG20short rośnie o 10 pkt. (więcej o WIG20short).

– Aktywnym uczestnikom rynku kapitałowego dajemy dziś do dyspozycji kolejny fundusz z rodziny Beta ETF. Tym razem jest to Beta ETF WIG20Short. Fundusz ma za zadanie odzwierciedlanie zmian indeksu WIG20short, a więc ma zarabiać w sytuacji, gdy indeks WIG20 traci. Po Beta ETF na WIG20TR oraz mWIG40TR, tym razem fundusz o charakterze bardziej tradingowym niż inwestycyjnym, którego rekomendowanym horyzontem inwestycyjnym jest jeden dzień. Chcemy dostarczać rozwiązania inwestycyjne, wśród których każdy uczestnik rynku kapitałowego znajdzie rozwiązanie pasujące do jego poglądów na temat przewidywanego rozwoju sytuacji rynkowej – stąd kolejnym krokiem jest udostępnienie produktu opartego o indeks WIG20short. Wkrótce zobaczymy kolejne fundusze Beta ETF – mówi Robert Sochacki, Członek Zarządu Beta Securities Poland.

ETF, czyli Exchange Traded Fund, to fundusz inwestycyjny notowany na giełdzie, którego zadaniem jest odzwierciedlanie (replikacja) zachowania się danego indeksu giełdowego. Charakteryzuje się możliwością stałej (codziennej) kreacji i umarzania certyfikatów inwestycyjnych. Certyfikaty portfelowego funduszu inwestycyjnego zamkniętego, czyli w rozumieniu Regulaminu Giełdy tytuły uczestnictwa funduszu typu ETF, notowane są na warszawskiej giełdzie na zasadach analogicznych jak akcje, w szczególności można je swobodnie kupować i sprzedawać, a ich płynność wspierana jest przez animatora rynku (dom maklerski).

Studenci coraz częściej wybierają naukę w języku angielskim

Z oferty edukacyjnej Uczelni Łazarskiego kandydaci rzadziej wybierali stosunki międzynarodowe w języku polskim. Studiowanie na tym kierunku cieszyło się też mniejszym zainteresowaniem na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Z kolei na Akademii WSB ten fakultet był w gronie najbardziej obleganych. Natomiast na Akademii Leona Koźmińskiego najwięcej chętnych przyciągnęło zarządzanie, zwłaszcza wykładane w języku angielskim. W przypadku Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych najpopularniejsza pozostała informatyka.

Mniejsza konkurencja

Znamy kierunki studiów, które na uczelniach niepublicznych cieszyły się najmniejszym i największym zainteresowaniem wśród kandydatów. Analitycy serwisu agencyjnego MondayNews pozyskali dane dotyczące rekrutacji na rok akademicki 2019/2020. I zestawili je z sytuacją, która miała miejsce 12 miesięcy wcześniej.

– Uczelnie niepubliczne wykonują krok do przodu, rozwijając programy nauczania. Kluczowe jest dopasowanie ich do panujących trendów i sytuacji na rynku pracy, który bardzo się zdynamizował. Przybywa firm zagranicznych, powstaje coraz więcej stanowisk w korporacjach. To przekłada się również na popularność poszczególnych kierunków studiów – mówi dr Piotr Hańczyc, ekspert w dziedzinie szkolnictwa wyższego z Instytutu Sobieskiego.

W tym roku na Uczelni Łazarskiego było mniejsze zainteresowanie studiowaniem stosunków międzynarodowych po polsku. Z kolei ten kierunek w języku angielskim cieszył się popularnością. Natomiast na Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego zmniejszyła się liczba chętnych na studia z zakresu bezpieczeństwa, dziennikarstwa i stosunków międzynarodowych. Ostatnio w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych najmniej osób wzięło udział w rekrutacji na architekturę wnętrz. Powtórzyła się więc sytuacja z poprzedniego roku akademickiego.

– Tak jak w ubiegłym roku, najmniejszym zainteresowaniem cieszy się filologia hiszpańska. To niszowy, ale bardzo wyjątkowy kierunek, dlatego decydujemy się na jego kontynuację. W poprzednich latach wśród mniej popularnych były też takie fakultety, jak dziennikarstwo i komunikacja społeczna oraz architektura. Jednak w tym roku, dzięki wprowadzeniu profilu praktycznego na tych kierunkach, to się zdecydowanie zmieniło na plus – ocenia Anna Jaglińska-Prawdzik z Grupy Uczelni Vistula.

Z kolei osoby ubiegające się o indeks Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu rzadziej wybierają kierunki prowadzone całkowicie w języku angielskim. Liczba takich kandydatów rośnie systematycznie z roku na rok, ale dość powoli. Natomiast w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie najmniejszym zainteresowaniem w rekrutacji na rok 2019/2020 na studia I stopnia cieszyły się biznes turystyczny oraz fizjoterapia. Rok wcześniej, oprócz biznesu turystycznego, najrzadziej była wybierana administracja, stąd też uczelnia podjęła decyzję o nieoferowaniu tych kierunków. W Kujawsko-Pomorskiej Szkole Wyższej w Bydgoszczy mniej kandydatów postawiło na kierunki techniczne. Ostatnio uczelnia ta nie odnotowała wzrostu na studiach ekonomicznych w porównaniu z rekrutacją 2018/2019.

– U nas socjologia notuje ostatnio trend mniejszego zainteresowania wśród kandydatów. Podobnie sytuacja wyglądała w poprzednim roku akademickim, kiedy liczba chętnych była trochę niższa niż nasze oczekiwania – zaznacza dr Marcin Lis, prorektor ds. studenckich i współpracy z otoczeniem z Akademii WSB.

Natomiast w Wyższej Szkole Zarządzania i Administracji w Opolu najmniejszą popularnością cieszyła się administracja, a w Akademii Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi – inżynieria materiałowa. Tak samo było rok wcześniej. Kandydaci zgłaszający się do Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej najrzadziej wybierali pracę socjalną i filologię niemiecką. Natomiast kierunek sport i zdrowie nie został jeszcze uruchomiony. Wspomniana praca socjalna, obok geodezji i kartografii, była najmniej obleganym kierunkiem w ofercie Społecznej Akademii Nauk. Na tej uczelni podobnie sytuacja wyglądała rok wcześniej.

Bitwa o indeks

– U nas największym zainteresowaniem cieszy się zarządzanie, zwłaszcza nitka angielska. W drugiej kolejności są finanse i rachunkowość oraz 5-letnie magisterskie prawo. Ponadto wielu kandydatów przyciągają kierunki dofinansowane z Funduszy Europejskich, ze względu na atrakcyjne czesne np. studia magisterskie zarządzanie rozwojem przedsiębiorstwa i perspektywa właścicielska – informuje Ewa Barlik, rzecznik prasowy Akademii Leona Koźmińskiego.

Na Uczelni Łazarskiego najbardziej oblegane jest zarządzanie. Dalej można wymienić prawo, administrację i kierunek lekarski. W przypadku oferty edukacyjnej PJATK od lat najbardziej popularna jest informatyka. W Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego największym zainteresowaniem kandydatów cieszą się kierunki medyczne, psychologia, filologia angielska, informatyka i ekonometria. Sporo chętnych złożyło też dokumenty na studia w języku angielskim – management oraz film and tv production management. W Sopockiej Szkole Wyższej business&languages, ekonomia, finanse i rachunkowość, architektura oraz zarządzanie i inżynieria produkcji to najpopularniejsze kierunki.

– W Akademii Finansów i Biznesu Vistula najpopularniejsze kierunki to zarządzanie I stopnia, informatyka oraz finanse i rachunkowość tego samego stopnia. W Szkole Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula niezmiennie liderem jest turystyka i rekreacja I stopnia. Tak samo było w poprzednich latach – podkreśla Anna Jaglińska-Prawdzik.

W SAN-ie od lat bardzo dużą popularnością cieszy się bezpieczeństwo narodowe, fizjoterapia czy zarządzanie. Ten ostatni z kierunków jest jednym z najchętniej wybieranych w WSEH. Pozostałe to administracja i filologia angielska. W przypadku AHE w Łodzi psychologia, pedagogika, grafika oraz informatyka zajmują czołowe miejsca. Zarówno w 2018, jak i w 2019 roku, największym zainteresowaniem z oferty WSIiZ w Rzeszowie cieszyły się grafika komputerowa i produkcja multimedialna, informatyka, a także kosmetologia. Sporo kandydatów chciało się też dostać na filologię angielską, logistykę oraz studia w języku angielskim, tj. Aviation Management, General Aviation i Programming.

– Najwięcej kandydatów zgłosiło się na stosunki międzynarodowe, ponieważ mamy mocną internacjonalizację. Bardzo duży wzrost nastąpił też na informatyce, co ma związek z tym, że zapewniamy certyfikowane kompetencje i różne narzędzia informatyczne. Zarządzanie i logistyka to też popularne kierunki – wylicza dr Lis.

Zarządzanie jest od lat najbardziej obleganym kierunkiem w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku. Informatyka oraz finanse i rachunkowość, a także filologia również są w czołówce.  Sporo osób postawiło też na tegoroczne nowości, w tym psychologię oraz multimedia i grafikę komputerową. Natomiast w WSB w Poznaniu najbardziej oblegane jest zarządzanie. Finanse i rachunkowość oraz psychologia w biznesie także cieszą się dużym zainteresowaniem. Z kolei w Wyższej Szkole Ekonomii i Innowacji w Lublinie najchętniej składano dokumenty na pielęgniarstwo, bezpieczeństwo wewnętrzne, informatykę, psychologię, logistykę, rachunkowość i finanse, zarządzanie oraz studia dualne na czterech kierunkach w 100% finansowane z EFS.

– Największe zainteresowanie odnotowaliśmy na filologiach, przede wszystkim angielskiej i hiszpańskiej. Dodatkowo mając w swojej ofercie, jako jedyna uczelnia w Bydgoszczy, studia na kierunku prawo, widzimy zapotrzebowanie w tym obszarze – podkreśla Izabela Pochowska z biura promocji Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Bydgoszczy.

W tegorocznej rekrutacji najpopularniejszym kierunkiem studiów w WSPiA Rzeszowskiej Szkole Wyższej była administracja połączona z zarządzaniem. Ten kierunek wybrało o 45% więcej osób niż w ubiegłym roku. W SSW business&languages, ekonomia, finanse i rachunkowość, finanse i rachunkowość ACCA, architektura oraz zarządzanie i inżynieria produkcji należały do najbardziej obleganych kierunków. W przypadku WSZiA w Opolu najwięcej zgłoszeń dotyczyło zarządzania i pedagogiki, czyli tak jak w ubiegłym roku.

– Widzimy, że dany kierunek studiów jest na jednej uczelni oblegany, a na innej – cieszy się niewielkim zainteresowaniem. Decydują o tym różne czynniki, w tym niewątpliwie renoma uczelni i kadra. Najlepsi wykładowcy na pewno przyciągają grupę pasjonatów. Ponadto młodzi ludzie decydują się na naukę w języku angielskim. To daje spore możliwości na rynku pracy, nie tylko w wyuczonym zawodzie. Ukończenie takich studiów pozwala przypuszczać, że absolwent świetnie będzie sobie radził w komunikacji np. w dużych międzynarodowych firmach – podsumowuje ekspert z Instytutu Sobieskiego.

Badanie Mastercard: Polacy entuzjastami elektronicznych płatności

  • Polscy konsumenci są entuzjastami cyfrowych usług, które cenią za wygodę, szybkość, niskie koszty, łatwość użycia oraz dostępność w dowolnym miejscu i czasie
  • Ankietowani widzą większą potrzebę cyfryzacji w takich sektorach jak edukacja, służba zdrowia czy transport publiczny
  • Już ponad połowa polskich konsumentów płaci mobilnie
  • Jedną z najpopularniejszych cyfrowych usług wśród Polaków są zakupy online

Coraz więcej usług można realizować cyfrowo, a polscy konsumenci są ich entuzjastami, doceniając je przede wszystkim za szybkość, wygodę i możliwość korzystania z nich w dowolnym miejscu i czasie. Wyniki badania* Mastercard potwierdzają, w jak wielu obszarach Polacy zdają się już na cyfrowe usługi.

Niektóre z nich zdobyły już tak ugruntowaną pozycję w naszym codziennym życiu, że trudno sobie wyobrazić, jak moglibyśmy bez nich funkcjonować. Do tych najbardziej popularnych wśród Polaków należy wysyłanie wiadomości e-mail (76%), wyszukiwanie informacji w internecie (76%) i korzystanie z mediów społecznościowych (75%). Inne cyfrowe usługi nadal konkurują ze swoimi analogowymi odpowiednikami, ale coraz częściej zdobywają serca użytkowników. Wśród nich warto wspomnieć o aplikacjach służących do nawigacji w terenie (66%), korzystaniu z elektronicznej wersji kalendarza (65%), programach lojalnościowych (63%), sprawdzaniu pogody online (54%), streamingu muzyki i treści wideo „na żądanie” (50%) czy rezerwacji noclegów (38%) i zakupu biletów na podróż (34%). W niektórych obszarach ucyfrowienie jest nadal w fazie wstępnego rozwoju, tak jak ma to miejsce w przypadku czytania książek – korzystanie z czytnika e-booków deklaruje tylko 14% ankietowanych. Polacy są natomiast entuzjastami zakupów online oraz najbardziej zaawansowanymi w Europie Środkowo-Wschodniej użytkownikami elektronicznych płatności.

O ile z poziomu cyfryzacji usług w zakresie zakupów, finansów czy podróży polscy konsumenci są już zadowoleni, o tyle wciąż zauważają większą potrzebę innowacji w takich sektorach jak edukacja (41%), służba zdrowia (40%) czy transport publiczny (30%).

Finansowo zaawansowani

Większe ucyfrowienie polskich konsumentów na tle Europy Środkowo-Wschodniej widać w zakresie korzystania z  usług finansowych. Zdecydowana większość (81%) ankietowanych z naszego kraju, biorących udział w badaniu Mastercard, korzysta z bankowości online (średnia dla regionu 63%), a po mobilne usługi płatnicze (rozumiane jako portfele mobilne oraz bankowość mobilną) sięgamy najczęściej w regionie – średnio niemal 10 razy w miesiącu (średnia dla regionu to 5,4).

Polacy coraz chętniej korzystają z usług finansowych na smartfonach. 63% badanych deklaruje, że „bankuje” w sposób mobilny (średnia 52%), a już ponad połowa polskich konsumentów (52%) korzysta z różnych form płatności mobilnych oferowanych przez banki, podczas gdy w krajach Europy Środkowo-Wschodniej wskaźnik ten utrzymuje się na poziomie 40%. Spytani o to, czym by płacili jeśli nie plastikową kartą i gotówką,  60% ankietowanych wskazuje właśnie na telefon. Te dobre wyniki mogą być efektem powszechnej już dostępności cyfrowych usług płatniczych będących w ofercie polskich banków.

Cyfrowe zaawansowanie Polaków widać też na przykładzie urządzeń ubieralnych służących do płacenia, tzw. wearables, jak inteligentne zegarki czy opaski fitness. Z badania Mastercard wynika, że ponad co czwarty konsument (27%) chciałby płacić właśnie wearables, co jest najlepszym wynikiem w regionie. Ogólnie dowolne urządzenie tego typu posiada 15% respondentów.

Elektroniczne usługi płatnicze są doceniane przez Polaków przede wszystkim za wygodę (77%), oszczędność czasu (67%), dostępność w dowolnym miejscu i czasie (60%) oraz łatwość w użyciu (56%).

Wygodne zakupy

Jedną z najpopularniejszych cyfrowych usług są zakupy online – robi je 68% polskich konsumentów ankietowanych w badaniu Mastercard, a przynajmniej raz w tygodniu zakupy w internecie robi 37% z nich. Częstotliwość ta jest jednak mniejsza niż w innych krajach w naszej części Europy – średnio 3,5 raza w miesiącu, w porównaniu z  3,9 raza w regionie. Polacy w zdecydowanej większości robią zakupy online na laptopach (78%), rzadziej na urządzeniach mobilnych (22%). Kupowanie w internecie ankietowani lubią za wygodę (77%), oszczędność czasu (70%) i dostępność w dowolnym miejscu i o dowolnej porze (68%).

„W wielu dziedzinach naszego życia rozwiązania elektroniczne już wyparły te analogowe. Jak wynika z naszego badania, polscy konsumenci bardzo chętnie korzystają już z cyfrowych usług, szczególnie w zakresie finansów i płatności, i w tym aspekcie znajdujemy się w regionalnej awangardzie. Zaznajomienie się z nowymi technologiami często wymaga od użytkownika opanowania nowych umiejętności i zmiany zachowań, ale nasze badanie potwierdza, że Polacy są chętni, by korzystać z cyfrowych rozwiązań, szczególnie kiedy widzą wynikające z tego realne korzyści” – mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny na Polskę, Czechy i Słowację w Mastercard Europe.

Innowacji nigdy dość

Kolejna generacja cyfrowych usług może już powstawać w oparciu m.in. o sztuczną inteligencję (AI). Dotychczas z tego typu rozwiązań skorzystało 23% ankietowanych z Polski, ale chciałaby tego spróbować już ponad połowa (55%). Z kolei 6% respondentów deklaruje korzystanie z usługi chatbotów oferowanych przez banki. Jeszcze większą otwartość można zaobserwować w przypadku rozwiązania wirtualnej rzeczywistości (VR) – z takiej technologii skorzystał już co czwarty respondent (25%), a w przyszłości chciałoby z nich skorzystać 60% polskich konsumentów.

Korzystanie z cyfrowych usług nie byłoby możliwe bez podłączonych do sieci urządzeń. Według badania Mastercard, do najpopularniejszych z nich zaliczają się dziś smartfony (93%), laptopy (91%), routery wi-fi (73%), komputery PC (57%) i telewizory typu smart TV (56%).

5 wyzwań dla Polski i nowego rządu – Raport ZPP

Największymi wyzwaniami dla Polski są obecnie usługi publiczne. Opieka zdrowotna, system edukacji, transformacja energetyczna, ochrona środowiska i infrastruktura – to obszary, które zdaniem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców są kluczowe z punktu widzenia dalszego rozwoju Polski. Eksperci organizacji przygotowali 250-stronicowy raport omawiający z osobna każdy z nich.

Nie ulega wątpliwości, że po ostatnich czterech latach można stwierdzić, że Polacy są znacznie zamożniejsi, niż przedtem. Wskaźniki ekonomiczne mówią same za siebie – pensje rosły razem z PKB, a poziom życia wielu ludzi znacznie poprawił się. Wydaje się, że po osiągnięciu tego krótkoterminowego celu, nadszedł czas na stawienie czoła znacznie poważniejszym wyzwaniom. Poza zmianami regulacyjnymi w otoczeniu prawnym dla działalności gospodarczej, systemem sądownictwa i innymi krytycznymi dla gospodarki obszarami, trzeba wyróżnić pewien zakres polityk państwowych, związany często z usługami publicznymi, których jakość wciąż pozostawia wiele do życzenia, a których znacznej korekty musimy dokonać, żeby zaliczyć prawdziwy awans cywilizacyjny.

– Wybór tych obszarów jest dosyć oczywisty. Zresztą swego czasu PiS je zdefiniował na Kongresie w Katowicach – twierdzi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP

– Opieka zdrowotna znajduje się w permanentnym kryzysie, a może być jeszcze gorzej, ponieważ starzejemy się. Ochrona środowiska to temat, który jest bardzo wysoko na liście priorytetów polityki unijnej, a my wciąż nie mamy wypracowanego spójnego podejścia do tej kwestii. Bezpośrednio z nią związana jest również transformacja energetyczna, której musimy dokonać w ciągu najbliższych dekad. W obliczu zmieniających się parametrów geopolitycznych, kluczowego znaczenia nabierają duże inwestycje infrastrukturalne. W końcu, by zrealizować wszystkie ambitne plany, potrzebujemy dobrze wykształconego społeczeństwa.

Opublikowany dzisiaj raport to w istocie pakiet pięciu dokumentów stanowiących efekt wielomiesięcznych prac ekspertów Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz konsultacji z wybranymi specjalistami zewnętrznymi. Każda część materiału zawiera diagnozę stanu obecnego i kluczowe rekomendacje na przyszłość, wraz z uzasadnieniem. Jak twierdzą eksperci Związku – ich realizacja może zaważyć na tempie rozwoju cywilizacyjnego Polski. Zakres tematyczny poruszony na łamach raportu jest, oczywiście, bardzo szeroki i obejmuje zagadnienia od gospodarki odpadami, przez strukturę rynku opieki zdrowotnej, aż do sposobu zarządzania placówkami edukacyjnymi.

– We wszystkich opisanych obszarach można wyróżnić jakieś szczególne wyzwania, które w ciągu najbliższych lat będziemy musieli podjąć – zauważa Jakub Bińkowski, dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP – Mówimy więc o problemach demograficznych wpływających na sytuację w systemie opieki zdrowotnej, czy też o transformacji gospodarki w gospodarkę opartą na wiedzy, wymuszającą zmiany w systemie edukacji, czy w końcu o realizacji unijnych polityk w zakresie środowiska i energetyki – wszystkie te zagadnienia to realne zjawiska, którym trzeba stawić czoła.

Jak twierdzą eksperci ZPP, czas na realizowanie kolejnych programów socjalnych już się skończył, zaś priorytetem na najbliższe lata powinno być rozpoczęcie podejmowania długoterminowych i kluczowych wyzwań stojących przed Polską.

– Można potraktować ten raport jako zbiór strategicznych założeń dla państwa w obszarach, które naszym zdaniem są absolutnie priorytetowe – podsumowuje Cezary Kaźmierczak – Pracowaliśmy nad nim długo i konsultowaliśmy z branżowymi ekspertami, ponieważ nie chcieliśmy, żeby był to raport stanowiący zbiór naszych pobożnych życzeń. Wszystkie rekomendacje w nim zawarte są realne i możliwe do wdrożenia.

Fiskus coraz chętniej blokuje konta przedsiębiorcom

Według danych z Ministerstwa Finansów, do października ub.r. odnotowano 21 przypadków zablokowania rachunków bankowych wśród przedsiębiorców. Natomiast rok później z tego instrumentu korzystano już znacznie częściej, bo blokad było aż 325. Jednak eksperci przekonują, że wciąż mamy do czynienia z marginalnym zjawiskiem. W Polsce jest przecież ok. 1,7 mln firm i co najmniej tyle powinno być zgłoszonych kont. Z kolei resort dodaje, że środki zablokowane od kwietnia do października br. opiewają na kwotę blisko 28 mln złotych. To ponad 4 razy więcej niż w pierwszych kilku miesiącach po wprowadzeniu tego rozwiązania.

Na tropie oszustów

Od 30 kwietnia 2018 roku w ramach STIR (System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej) możliwa jest blokada rachunku bankowego na żądanie szefa KAS. I od tego dnia do października ub.r. zrobiono tak w przypadku 21 kont. Natomiast w analogicznych miesiącach 2019 roku było ich już 325.

– Mamy do czynienia z marginesowym wykorzystaniem tego instrumentu, biorąc pod uwagę skalę problemu. Oszustwa podatkowe nie zostały całkowicie wyeliminowane. Jedynie częściowo ograniczono ich zakres, który ciągle pozostaje bardzo duży i przekracza przeciętnie setki tysięcy przypadków w roku – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

W Polsce jest ok. 1,7 mln firm prowadzących działalność gospodarczą. Jak zaznacza Marek Zieliński, prezes Krajowego Instytutu Kontroli Biznesowej (KIKB), były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu, co najmniej tyle samo powinno być zgłoszonych firmowych rachunków bankowych. Blokada 21 z nich w 2018 roku, a nawet 325 w br. jest bardzo symboliczna. Ekspert podkreśla, że obecnie STIR nie jest realnym zagrożeniem dla przedsiębiorców, a na pewno nie dla tych, którzy działają na rynku w sposób transparentny i uczciwy.

– Jeśli odniesiemy liczbę blokad do znajdujących się łącznie w obrocie rachunków bankowych, to należy uznać, że narzędzie to nie jest masowo stosowane. Niemniej jednak uzasadnione obawy budzi tempo wzrostu jego użycia. Niepokój wywołuje też wprowadzanie zmian w prawie, zmierzających do zastosowania blokady środków finansowych przedsiębiorcy na większą skalę – mówi dr Remigiusz Stanek, radca prawny, Partner w STANEK Legal, ekspert BCC ds. prawa bankowego i postępowań podatkowych.

Według Marka Zielińskiego, wzrost liczby zablokowanych rachunków może wynikać z progresu samego fiskusa, który z roku na rok będzie bardziej umiejętnie typował podmioty podejrzane o dokonywanie niedozwolonych transakcji. Ponadto, swój udział będą miały także organy ścigania. One coraz częściej dokonują zabezpieczenia mienia i środków pieniężnych firm oraz osób fizycznych podejrzanych o dokonanie przestępstw podatkowych (KKS) i karnych związanych z praniem pieniędzy (KK).

– Nawet jeśli liczba blokowanych kont będzie wzrastać o 100% rocznie, to znaczenie tego instrumentu wciąż pozostanie minimalne. Najbardziej oczywistą chorobą systemu podatkowego w Polsce jest wyłudzanie nienależnych zwrotów. Państwo, które wypłaca rocznie około 100 mld zł jest swego rodzaju bankomatem. Pobiera się z niego pieniądze na podstawie 1,3 mln deklaracji podatkowych – stwierdza prof. Modzelewski.

Skok na kasę

Od kwietnia do października ub.r. zablokowano 6 417 762,46 zł. To ponad 4 razy mniej niż w tych samych miesiącach 2019 roku. Wówczas było to 27 663 198,37 zł. Jak zauważa ekspert z KIKB, w ubiegłym roku średnio na jednym koncie zablokowana była kwota 300 tys. zł, a ostatnio – 85 tys. zł. Widać więc, że częstsze działania w 2019 roku nie przełożyły się proporcjonalnie na wartość pojedynczej blokady.

– Jeśli dane te odniesiemy do szacowanej luki podatkowej w samym tylko podatku VAT, czyli ok. 25 mld zł, to kwoty te nie mają jak na razie dużego udziału w uszczelnieniu systemu. Jednak jak każdy mechanizm, tak i ten ma za zadanie działanie nie tylko sankcyjne, ale i prewencyjne. Jeśli STIR będzie precyzyjnie stosowany do rachunków wykorzystywanych w działalności przestępczej, to mamy szybkie i skuteczne narzędzie przeciwdziałające praniu pieniędzy i wyłudzeniom podatkowym – komentuje ekspert z BCC.

Z kolei prof. Modzelewski podkreśla, że same zwroty VAT-u wynoszą około 100 mld zł rocznie. Według eksperta, co najmniej 1% z nich to wyłudzenia, choć są też szacunki mówiące o 10%. Nawet przyjmując pierwszą z wymienionych wartości, to ona i tak jest znacznie większa od zablokowanej puli.

– Blokady są dokonywane, jeżeli posiadane informacje wskazują, że podmiot kwalifikowany może wykorzystywać działalność banków lub spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych do celów związanych z wyłudzeniami skarbowymi albo do czynności zmierzających ku temu. Wykorzystywany instrument ma przeciwdziałać tym czynnikom – wyjaśnia Paweł Jurek, rzecznik Ministra Finansów.

Jak zaznacza dr Stanek, mechanizm blokowania rachunku dokonuje się w oparciu o wynik analizy systemu STIR oraz bardzo ocenne kryteria podejmowania decyzji o blokadzie, do których przedsiębiorca nie ma dostępu. Nie może też im przeciwdziałać na takich samych zasadach jak w sytuacji standardowego toku postępowania podatkowego. Ekspert podkreśla, że blokada działa nie dłużej niż 72 godziny. Jednak może być przedłużona na oznaczony czas, trwający maksymalnie do 3 miesięcy. Nie trzeba też chyba nikogo specjalnie przekonywać, że brak swobodnego dostępu do środków finansowych przez taki okres potrafi skutecznie wyeliminować przedsiębiorcę z rynku.

– Sam instrument i wykorzystanie go to dwie różne sprawy. Obiektywnie brakuje umiejętności posługiwania się nim. W żadnym państwie nie udało się korzystać z niego w sposób na tyle szybki, aby można było przeciwstawić się zjawisku przede wszystkim prania pieniędzy. Przy pomocy tego instrumentu nie odstraszy się kogokolwiek od realnych oszustw podatkowych. STIR nie wpłynął w sposób zauważalny na ograniczenie problemu – mówi prof. Witold Modzelewski.

Od 20 marca 2019 r. uprawnienie do przekazania żądania o zastosowanie blokady na krótki okres, tj. do 72 godz. i wydania postanowienia o jej przedłużeniu mają naczelnicy urzędów celno-skarbowych. Jak podkreśla dr Stanek, to w naturalny sposób może spowodować zwiększenie liczby przypadków użycia blokady. Ponadto od 1 lipca 2019 r. za rachunki podmiotu kwalifikowanego zostały uznawane również lokaty terminowe. To oznacza, że od 1 stycznia 2020 r. banki spółdzielcze i SKOK-i będą mogły rozpocząć przekazywanie informacji o nich do STIR. Zdaniem eksperta z BCC, kierunek i tempo zmian regulacji pozwalają sądzić, że liczba zablokowanych rachunków przedsiębiorców będzie rosnąć z roku na rok.

– Jeżeli rozwiązanie to będzie wykorzystywane rozważnie, a analizami zajmą się dobrze przygotowani urzędnicy, to wówczas ocenimy je jako narzędzie „punktowej” reakcji fiskusa. Natomiast jeśli będzie nadużywane i stosowane wobec błędnie dobieranych podmiotów do kontroli, to przedsiębiorcy mogą się obawiać bardzo negatywnych skutków. Zarówno wynikających z blokady rachunku bankowego, jak i związanych z tym konsekwencjami prawnymi – podsumowuje prezes Krajowego Instytutu Kontroli Biznesowej.

Ubezpieczenia kredytu – czym zgrzeszyły banki?

Bancassurance to współpraca banków z ubezpieczycielami, która polega na sprzedaży polis klientom banków. Współdziałanie z krajowymi bankami przyniosło zakładom ubezpieczeń przez pierwsze sześć miesięcy 2019 r. składki o łącznej wartości 3,55 mld zł (Dział I – 2,51 mld zł, Dział II – 1,04 mld zł). W 2018 r. krajowe banki sprzedały polisy o wartości składki wynoszącej 22,2% całego Działu I (ubezpieczenia na życie) oraz 3,2% Działu II (pozostałe ubezpieczenia osobowe i ubezpieczenia majątkowe).

Dość duża skala sprzedaży ubezpieczeń za pośrednictwem banków sprzyja niestety różnym nadużyciom. Informacje o takich nieprawidłowościach regularnie docierają także do Rzecznika Finansowego. Wspomniana instytucja niedawno opublikowała obszerny raport dotyczący nadużyć na rynku finansowym oraz metod ochrony konsumenta.

Opracowanie porusza również temat związany z ubezpieczeniami kredytów. Jakie nieuczciwe praktyki dotyczące kredytowych polis zauważyli specjaliści przygotowujący raport Rzecznika Finansowego.

Ubezpieczenia kredytu – nadużycia już na etapie podpisywania umów
W niedawno opublikowanym raporcie Rzecznik Finansowy zbiorczo przedstawił główne nadużycia banków i ubezpieczycieli związane z ubezpieczeniami kredytów. Analizę oparto na zgłoszeniach konsumentów z lat 2013 – 2018. Po przeanalizowaniu skarg okazało się, że praktyki naruszające interesy konsumenta można podzielić na cztery główne grupy.

Do pierwszej kategorii należą nadużycia widoczne już na etapie zawierania umowy kredytowej. Chodzi konkretnie o:

  • traktowanie ubezpieczenia jako obowiązkowego elementu kredytu i brak możliwości wyboru innego zabezpieczenia spłaty (np. poręczenia)
  • uzależnianie kosztów kredytu od zakupu konkretnego ubezpieczenia w określonym wariancie (oferowanego przez firmę ubezpieczeniową współpracującą z bankiem)

Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl, zwraca uwagę, że bardziej zróżnicowane były nadużycia związane z podpisywaniem umowy ubezpieczenia kredytowego. Rzecznik Finansowy w tym kontekście wymienia następujące „grzechy” banków oraz ubezpieczycieli:

  • niezapewnienie konsumentowi odpowiednich informacji o cenie i zakresie ubezpieczenia (szczególnie o wyłączeniach ochrony)
  • brak ankiety medycznej i pytań o stan zdrowia kredytobiorcy
  • niezapewnienie kredytobiorcy bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem towarzystwa ubezpieczeniowego
  • odgórne obejmowanie kredytobiorców ubezpieczeniem z możliwością późniejszej rezygnacji (mechanizm opt-out)

Brak zainteresowania konsumentów kwestią zakresu ochrony ubezpieczeniowej oraz jej wyłączeń mógł ułatwiać bankom sprzedaż polis bez właściwego informowania kredytobiorców. „Trzeba jednak pamiętać, że na bankach i ubezpieczycielach ciąży większa odpowiedzialność za opisywaną sytuację, jako że są to profesjonalne instytucje” – dodaje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Opóźnione wypłaty odszkodowań również stanowiły problem

Paweł Kuczyński, prezes porównywarki Ubea.pl, podkreśla, że według Rzecznika Finansowego stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły też okresu trwania ubezpieczenia. Mowa o następujących praktykach:

  • nieinformowaniu klienta przez bank o wygaśnięciu ochrony ubezpieczeniowej i zaległych składkach
  • automatycznym przedłużaniu ochrony ubezpieczeniowej na kolejny okres
  • jednostronnej zmianie ceny lub warunków ubezpieczenia kredytowego
  • uniemożliwieniu klientowi zmiany ubezpieczenia (umowa kredytowa wygasała wraz z umową polisy)

Największe znaczenie miały chyba jednak nieprawidłowe praktyki związane z wypłatą odszkodowania. Wedle ustaleń Rzecznika Finansowego do tej kategorii naruszeń interesów konsumenta zaliczały się następujące działania:

  • przekroczenie ustawowego terminu na wypłatę odszkodowania lub zadośćuczynienia
  • nieuzasadniona odmowa wypłaty świadczenia (odszkodowania lub zadośćuczynienia)
  • odmowa albo uniemożliwienie przez bank skierowania sprawy do sądu
  • odmowa skierowania przez bank reklamacji do towarzystwa ubezpieczeniowego lub uniemożliwienie klientowi dokonania takiej reklamacji
  • wzywanie rodziny zmarłego kredytobiorcy do spłaty długu jeszcze przed przeprowadzeniem postępowania spadkowego

Warto dodać, że wszystkie wymienione powyżej nadużycia w pewnym stopniu dotyczyły zarówno polis indywidualnych, jak i ubezpieczeń grupowych.

„Szczególnie problematyczna była jednak sytuacja posiadaczy polis grupowych, ponieważ bank będący stroną umowy z zakładem ubezpieczeń mógł np. utrudniać skierowanie reklamacji do ubezpieczyciela” – podkreśla Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Rekomendacja U poprawiła sytuację kredytobiorców

Dobra informacja jest taka, że obecna sytuacja na rynku ubezpieczeń kredytu jest już zapewne nieco lepsza niż ta przedstawiona w raporcie Rzecznika Finansowego. Analizowane skargi na ubezpieczenia kredytu pochodzą bowiem również z okresu przed wprowadzeniem Rekomendacji U.

Rekomendacja U to pakiet zaleceń przygotowany przez Komisję Nadzoru Finansowego, który miał uregulować rynek bancassurance. Jego wprowadzenie w pierwszym kwartale 2015 r. faktycznie ograniczyło niektóre nadużycia związane ze sprzedażą ubezpieczeń kredytowych.

Nadal jednak pozostaje wiele do naprawy. Biorąc kredyt, zwróć więc baczną uwagę na ubezpieczenie kredytu oferowane przez bank. Bądź świadomym konsumentem, który dopytuje się i czyta zapisy umowy przed jej podpisaniem. To najlepszy sposób na to, by nie stać się ofiarą opisanych powyżej nadużyć.

Black Friday jak narkotyk – święto konsumpcji ma coraz więcej przeciwników

Dzień Singla, Black Week, Black Friday, Cyber Monday. Rozpoczęła się przedświąteczna gorączka zakupowa. Jak co roku handlowcy kuszą ogromnymi rabatami, jednak coraz częściej pojawiają się głosy, by w tym czasie zachować rozsądek i ograniczyć konsumpcję.

Nawigacja samochodowa za połowę ceny, 40% zniżki na wynajem apartamentu, promocja na zakup auta – to tylko niektóre z ofert, którymi klientów bombardują sprzedawcy w ostatnim tygodniu listopada. Wiele wskazuje na to, że w zdecydowanej większości przypadków, skutecznie.

Wiatr zmian

Wartość sprzedaży elektroniki użytkowej, konsumenckiej i dóbr trwałych w tygodniu, w którym przypada Black Friday, przewyższyła w ubiegłym roku bożonarodzeniowe obroty sklepów na rynkach Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Polski i Brazylii. Wzrosty były nawet trzycyfrowe. W tym roku na zakupy w Black Friday szykuje się 2/3 Polaków. W Stanach Zjednoczonych aż 86% mieszkańców planuje wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na zakupy w okresie przedświątecznym.

Jednak powoli widać zmianę. Badania pokazują, że chociaż o 12% więcej Amerykanów planuje wziąć udział w tegorocznych wyprzedażach, to na zakupy chcą wydać 3 mld dolarów mniej niż w roku ubiegłym.  Z roku na roku spada też liczba klientów w sklepach. Firma RetailNext zajmująca się monitoringiem ruchu w sieciach handlowych podaje, że w 2018 r. liczba klientów w okresie Czarnego Piątku spadła o 9%. Rok wcześniej ruch zmniejszył się o 4%.

Podobno terminu Black Friday użyła jako pierwsza policja w Filadelfii w latach 50-tych. Określała w ten sposób chaos jaki panował na ulicach miasta dzień po Święcie Dziękczynienia, gdy tłumy turystów, miłośników zakupów i fanów sportu zalewały miasto zjeżdżając na mecz armii, która zmagała się z marynarką wojenną.

Zastanów się dwa razy

Mimo, że znaczna cześć tego ruchu przeniosła się do sieci, coraz częściej słychać głosy krytykujące „święto zakupowej próżności” i wzywające do ograniczenia konsumpcji. Nie tylko wśród klientów. Firma kosmetyczna Deciem zarządzająca marką The Ordinary, 29 listopada zamknie wszystkie swoje sklepy i wyłączy stronę internetową.  W oświadczeniu firmy opublikowanym na Instagramie czytamy, że jest to sprzeciw przeciwko nadmiernej konsumpcji, która stanowi jedno z największych zagrożeń. „Nie czujemy, by Czarny Piątek był wydarzeniem przyjaznym dla konsumenta czy naszej planety”- zwracają uwagę organizatorzy akcji.

Na całym świecie rośnie świadomość tego, że zasoby naszej planety są skończone a nadmierna konsumpcja prowadzi nie tylko do zanieczyszczenia środowiska i rosnącej emisji CO2, ale też wyczerpywania się źródeł energii czy słodkiej wody. Warto się nad tym zastanowić gdy rzucimy się w wir przedświątecznych zakupów  – czy naprawdę potrzebujemy kolejnej pary butów, telefonu czy perfum? Niestety, każda dodatkowa rzecz, która ląduje w naszym koszyku przyczynia się do dewastacji środowiska i de facto wpływa na jakość naszego życia w kolejnych latach – zwraca uwagę Wojciech Stramski zarządzający funduszem Deep Change Ventures inwestującym w technologie, które mają pomóc rozwiązać globalne problemy.

Nie jest on w swojej opinii odosobniony. Przez ostatnie 5 lat, sieć handlowa REO celowo zamyka swoje sklepy w Czarny Piątek, wysyłając pracowników na płatny urlop. We Francji 200 marek zorganizowało się pod hasłem „Uczyń Piątek Znów Zielonym” (Make Friday Green Again), nawiązującym do hasła wyborczego Donalda Trumpa. Zadeklarowały one, że tego dnia nie wprowadzą rabatów i zobowiązały się do przekazania 10% środków ze sprzedaży na działalność organizacji nonprofit.  Z kolei firma Patagonia, która w 2011 r. zrealizowała słynną kampanię „Nie kupuj tej kurtki”, w tym chce przeznaczyć 100% przychodów ze sprzedaży w Czarny Piątek na organizacje zajmujące się ochroną środowiska.

Klienci mówią: dość

Z najnowszych danych firmy Intrum, która przeprowadziła badanie na grupie 24 tys. konsumentów w 24 europejskich krajach wynika, że niemal połowa z nich (42 procent) ogranicza swoje wydatki ze względu na konieczność prowadzenia zrównoważonego rozwoju.

Co ciekawe, największą potrzebę ograniczenia konsumpcji dostrzega młode pokolenie. 47% konsumentów w wieku 18-21 i 43% w wieku 22-37 lat deklaruje chęć ograniczenia wydatków w trosce o środowisko. Ale i wśród osób starszych statystyki poparcia dla opcji zrównoważonego rozwoju spadają tylko nieznacznie.

– Zaczynamy dostrzegać, że problemy klimatyczne są naszym udziałem i dzieją się tu i teraz, wymagają więc podjęcia zdecydowanych kroków. Musimy zrozumieć, że ograniczenie zakupów to mały, ale ważny krok, który ma rzeczywisty wpływ na zmniejszenie śladu węglowego, który po sobie zostawiamy. Jesteśmy ostatnim pokoleniem żyjącym na tej planecie, które może zmienić negatywny trend zmian klimatycznych – zwraca uwagę Wojciech Stramski.   

Warto w tym miejscu przywołać opinię neurobiologa, Christiana Elgera, który w rozmowie z Deutsche Welle porównał procesy chemiczne zachodzące w mózgu pod wpływem okazyjnych zakupów, do reakcji zachodzących po spożyciu narkotyków. Przyjemność jaka nam towarzyszy podczas kupowania tzw. okazji jest tak duża, że nasz mózg nie dopuszcza żadnych informacji zewnętrznych. Obszar mózgu odpowiedzialny za racjonalizowanie zakupów staje się w tym czasie ledwo aktywny. To oznacza, że na hasło: „rabat” i „wyprzedaż” poddajemy się chwili i wypełniamy koszyk, mimo, że wcale tych rzeczy nie potrzebujemy.

Ty polujesz na okazje Black Friday i Cyber Monday, a cyberoszuści polują na ciebie

Już za chwilę Black Friday, Cyber Monday i Mikołajki, czyli sezon najlepszych w roku okazji, rabatów i przecen. Tych największych szukać warto w Internecie, na zagranicznych platformach typu AliExpress, eBay, Amazon, Wish lub GearBest. Świąteczne przedsprzedaże, atrakcyjne zniżki w sklepach internetowych i stacjonarnych, to także okazje dla złodziei danych. Dlatego należy mieć świadomość, by w takim okresie szczególnie zwracać uwagę na ochronę swoich danych, tzw. wrażliwych, czyli: imię i nazwisko, adres, numer dowodu osobistego, PESEL i data urodzin. To cenna informacja dla potencjalnych złodziei tożsamości. Dane te w rękach przestępców mogą zostać użyte, m.in. do wyłudzenia kredytu czy pożyczek zarówno na osobę fizyczną, jak i na firmę. Ze względu na przeniesienie do Internetu znacznej części transakcji zakupowych, a tym samym większości transakcji finansowych, należy zdawać sobie sprawę ze sprytu przestępców internetowych. Trzeba mieć świadomość, że scenariusze hackerów bazują nie tylko na technologii, ale nadal przede wszystkim wykorzystują ludzką naiwność. Złodzieje internetowi czyhają na błędy, jakie popełniamy z powodu szybkości, automatyzmu postępowania lub zwykłego braku spostrzegawczości.

Konieczne jest więc wpojenie sobie kilku zasad bezpieczeństwa i wyrobienie właściwych nawyków dotyczących zachowań w Internecie. Żaden system bezpieczeństwa transakcji nie jest w 100% odporny na błędy popełnione przez użytkownika.

Wszyscy użytkownicy przestrzeni internetowej, świadomi zagrożeń, powinni stosować wszelkie niezbędne środki ostrożności, nawet te oczywiste, jak: stosowanie różnych haseł dostępu, regularne ich zmienianie i niezapamiętywanie przez przeglądarkę, nie mówiąc już o niepodawaniu loginów i haseł innym osobom. Działając w przestrzeni online, musimy zachowywać szczególną ostrożność, jakie dane pozostawiamy.

Gdy wciąga nas wir zakupów i działamy w pośpiechu, łatwiej o pomyłkę. Niestety wiedzą o tym oszuści, którzy opracowują coraz to nowe metody, by wykorzystać naszą nieuwagę w sieci. Dlatego, w przededniu Black Friday, Cyber Monday i szczytu świątecznych zakupów, przygotowaliśmy wskazówki jak zwiększyć swoje bezpieczeństwo w sieci i ustrzec się pułapek zastawionych przez cyber oszusta:

  1. Konta i hasła: bądź jak 007

Nigdy, nigdzie i nikomu nie udostępniaj swojego PINu ani hasła do bankowości internetowej i mobilnej. Nawet Twój własny bank nigdy Cię o to nie poprosi. Ponadto, zawsze upewnij się czy korzystasz z oficjalnych kanałów kontaktu – aplikacji, strony www lub innych – by dostać się do swojego konta lub udostępnić jakieś dane. Jeśli nie masz pewności czy możesz w sposób bezpieczny podać jakąś informację, skontaktuj się bezpośrednio ze swoim bankiem lub dostawcą usług finansowych i poproś o dodatkowe szczegóły lub wyjaśnienie.

  1. Kontroluj: im więcej, tym lepiej

Zwiększ swoje bezpieczeństwo prosząc swój bank lub dostawcę usług finansowych by dostarczał Ci szczegóły odnośnie każdej zrealizowanej transakcji co najmniej dwoma kanałami – na przykład poprzez powiadomienie SMS i jednocześnie na maila – utwórz osobny adres email, który będzie Ci służył wyłącznie do przechowywania notyfikacji z bankowości mobilnej i potwierdzeń transakcji z platform społecznościowych.

  1. Udostępniaj: im mniej, tym lepiej

Trzymaj swoje dane osobowe – takie jak numer telefonu komórkowego, datę urodzenia, informacje szczególne jak imię pierwszego psa lub kota – z daleka od mediów społecznościowych typu Facebook. Kompletując z różnych źródeł skrawki danych osobowych, cyberprzestępcy są w stanie podać się za Ciebie i dokonać oszustwa typu SIM swap – polegającego na przejęciu kontroli nad Twoim telefonem i uzyskaniu wszelkich potrzebnych informacji, aby dostać się do Twojego konta mailowego i bankowego.

  1. Bądź na bieżąco 

Zawsze aktualizuj swoje aplikacje i urządzenia do najnowszej wersji, po to by uniknąć usterek i korzystać w pełni z najwyższego poziomu bezpieczeństwa. W międzyczasie staraj się zachować czujność i zwracaj uwagę na to jak zachowują się Twoje urządzenia mobilne – jeśli przestaniesz odbierać połączenia lub SMSy i nie wiesz dlaczego, sprawdź to niezwłocznie bezpośrednio u Twojego operatora komórkowego. Chodzi o to, żeby wykluczyć poza wszelką wątpliwość, że padło się właśnie ofiarą oszustwa typu SIM swap.

  1. Korzystaj z kart jednorazowych

Popraw bezpieczeństwo i opłacalność zakupów, dzięki kartom wirtualnym ze zmiennym numerem – zwłaszcza kupując online na zagranicznych platformach i serwisach. Taki rodzaj wirtualnej karty może służyć do płatności tylko raz, następnie dane karty ulegają zniszczeniu i w ich miejsce pojawiają się nowe.

Właściciele firm z sektora MŚP z pesymizmem patrzą w przyszłość

Euler Hermes wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, wraz z Bibby Financial Services przeanalizowali sytuację ponad 2 300 firm z sektora MŚP w Europie, Ameryce Północnej i Azji. W wielu kryteriach polskie przedsiębiorstwa wybiły się ponad przeciętną ocenę rynku.

Kluczowe wnioski:

  • Do 56% (65% w 2017 roku) spadł odsetek MŚP wyrażających zaniepokojenie stanem globalnej gospodarki. Niemniej, tylko 20% ankietowanych firm uważa, że​​ gospodarka światowa osiąga dobre wyniki (w porównaniu do 30% w 2017).
  • Trzy największe zagrożenia dla globalnego wzrostu gospodarczego w 2019 r. to sytuacja polityczna w USA (42% ankietowanych), Brexit (35%) oraz rosnące koszty surowców (23%)
  • 53% polskich MŚP spodziewa się wzrostu sprzedaży w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Dla całej, globalnej grupy firm MŚP było to odpowiednio tylko 46% ankietowanych firm, które spodziewają się wzrostu sprzedaży.
  • Największymi wyzwaniami, na najbliższe 12 miesięcy, przed którymi stoją polskie, jak również zagraniczne przedsiębiorstwa są rosnące koszty ogólne. Wśród polskich MŚP wskazało je 68% firm, zaś w całej grupie ankietowanych – 42%.
  • Wahania kursów walutowych pozostają najbardziej znaczącym wyzwaniem dla wszystkich MŚP, które prowadzą handel międzynarodowy (18%).
  • 30% badanych MŚP w ciągu ostatniego roku miało problemy z odzyskaniem swoich należności. 51% polskich MŚP wskazało, że w efekcie negatywnie wpłynęło to na ich zyski i w efekcie wzrost.
  • 1 na 3 MŚP uważa, że ​​finansowanie jest łatwo dostępne w wysokim stopniu. Dla Polski oznacza to spadek z 41% takich ocen w 2017 roku.
  • 25% polskich MŚP prawdopodobnie wystąpi o finansowanie zewnętrzne w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W badaniu ogólnym było to tylko wszystkich 15% MŚP.

UMIARKOWANE NASTROJE WŚRÓD PRZEDSIĘBIORCÓW

Polskie MŚP odnotowały wzmożoną sprzedaż w okresie ostatnich 12 miesięcy, przy czym 44% ankietowanych firm odnotowało wzrost, a 96% zidentyfikowało możliwości wzrostu. 53% z nich oczekuje, że sprzedaż wzrośnie w ciągu następnych 12 miesięcy, głównie poprzez zwiększenie liczby nowych klientów. To trzeci wynik wśród wszystkich badanych krajów i więcej niż wynosi średnia ogólnoświatowa, gdzie mniej niż połowa ankietowanych MŚP (46%) spodziewa się wzrostu sprzedaży, co odzwierciedla spadek optymizmu odnośnie międzynarodowej wymiany handlowej. Najbardziej ufne, co do wzrostu poziomu sprzedaży są małe i średnie firmy w USA – 64% firm. Na drugim miejscu są firmy holenderskie – 56% z nich deklaruje wzrostu sprzedaży, niewiele więcej niż w Polsce. Najmniej optymistyczne są MŚP w Hongkongu – tylko 30% z nich patrzy w przyszłość z optymizmem.

Rosnące koszty (68%) to obecnie największe wyzwanie dla polskich MŚP. Co więcej, aż 61% z nich spodziewa się, że będzie to także największe wyzwanie w następnych 12 miesiącach. Blisko połowa (46%) ankietowanych polskich firm wskazuje, iż  otrzymanie w terminie zapłaty od klientów pozostaje w 2019 r. największym wyzwaniem i zagrożeniem dla ich przepływów pieniężnych. Dla wszystkich regionów, największymi wyzwaniami stojącymi obecnie przed MŚP są także rosnące koszty (42%), ale również regulacje prawne i biurokracja (36%) oraz przepływ środków pieniężnych (32%). Nieznacznie różni się to z wynikami zaobserwowanymi w 2017 roku, kiedy to największym problemem był brak wykwalifikowanego personelu (49%), a w następnej kolejności koszty (48%) oraz biurokracja rządowa (44%). W przypadku firm prowadzących handel międzynarodowy największym wyzwaniem są wahania kursów walutowych, co wskazało 18% firm (20% w 2017 roku), następnie biurokracja (15%) oraz brak sieci biznesowej (9%). Kraje prezentujące największe możliwości dla eksporterów to USA, Chiny i Niemcy.

– W ostatnim opracowaniu Euler Hermes wykazał, że marże zysku dla polskich MŚP rzeczywiście spadały od 2016 r., główne z powodu zwiększonych jednostkowych kosztów pracy. Należy także zauważyć, że optymizm wyrażony przez MŚP w tym badaniu nie został odzwierciedlony w innych badaniach. Na przykład, badanie wskaźnika PMI dla przemysłu przeprowadzone przez IHS Markit wykazało, że utrzymywał się on poziomie poniżej 50,0 punktów od listopada 2018 r. i osiągnął najniższą wartość od ponad sześciu lat wynoszącą 47,4 punktu w lipcu 2019 r., odzwierciedlając fakt, że większość kierowników ds. zaopatrzenia w sektorze przemysłowym ma względnie pesymistyczne nastawienie wobec obecnej i przyszłej sytuacji swoich przedsiębiorstw – wskazuje Mandfred Stamer, starszy ekonomista ds. Europy i Bliskiego Wschodu, Euler Hermes.

Odsetek badanych MŚP, które doświadczyły nieściągalnych długów pozostał zasadniczo taki sam (30% w 2019 r. w porównaniu z 35% w 2017 r.). MŚP w Belgii (40%), Republice Czeskiej (38%) i Republice Słowackiej (37%) są bardziej narażone na nieściągalne należności. Spośród MŚP, które zgłosiły nieściągalne zadłużenie, ponad dwie piąte (44%) stwierdziło, że wpłynęło ono na ich wzrost/zyski. Dla Polski wskaźnik ten wyniósł 51%.

Odsetek polskich MŚP, które uważają, że dostęp do finansowania jest doskonały lub dobry, spadł z 41% w 2017 r. do 29% w 2019 r. Ponownie polskie przedsiębiorstwa wymieniały słaby rating kredytowy i historię (26%) jako główny powód odmów (48% w 2017 r.). Wynik jest tożsamy z badaniem całościowym, gdzie tylko 30% firm uważa, że dostęp do finansowania jest doskonały lub dobry. Najwyższy odsetek firm jest w Stanach Zjednoczonych (43%), w Belgii (39%), Kanadzie i Singapurze (po 38%). Najwyższy procent firm, które uznaje, że dostęp do finansowania jest slaby odnotowano na Słowacji (34%), we Francji (33%) i w Irlandii (33%). Główna przyczyna to wymagana dokumentacja (48%) i wysokie stopy procentowe (40%).

W połowie przypadków (52%) polskie MŚP są samodzielne finansowo. Jednak 25% firm prawdopodobnie wystąpi o finansowanie zewnętrzne. W badaniu ogólnym odsetek ten wyniósł 15%, przy czym będzie to tylko 6% niemieckich i holenderskich MŚP.

– Polski realny PKB wzrósł o 5,1% w 2018 r. Najwyższy od 2007 r. wzrost gospodarczy był napędzany głównie przez popyt wewnętrzny – wydatki konsumenckie i publiczne, a także inwestycje. Gospodarka nieco zwolniła w pierwszej połowie 2019 r., a Euler Hermes oczekuje, że wzrost dla całego roku osiągnie poziom około 4% – dodaje Mandfred Stamer.

BĄDŹ CIERPLIWY, ALE I GŁODNY WYZWAŃ

Umiarkowane i wyważone nastroje wśród przedsiębiorców nie powinny dziwić, bowiem żyjemy w czasach, gdy ryzyko polityczne i niepewność handlowa stają się normą.

W gospodarce rynkowej ręcznie sterowanej, jeden ruch liderów politycznych, niosący za sobą konsekwencje wahań kursów walut oraz nowe przeszkody prawne mogą całkowicie wywrócić biznes. W obliczu wzmożonego zapału do protekcjonizmu na świecie i szybko zmieniających się warunków finansowych należy być cierpliwym, ale i otartym do stawiania czoła nowym wyzwaniom. Ludovic Subran Główny Ekonomista, Allianz i Euler Hermes, radzi: – Gromadź nowe informacje i bądź otwarty na nowe pomysły i strategie, by z powodzeniem móc przenieść swoją działalność w nowe geograficznie regiony i na nowe rynki zbytu. Przy tym bądź zwinny, by z pewnością siebie stawić czoła bezprecedensowym sytuacjom. Nie popadaj w pesymizm, ale badaj, ucz się i staraj się korzystać z szans. W czasach niepewności zaufaj profesjonalnym usługodawcom i doskonałym praktykom w zakresie zarządzania finansami, którzy wesprą Cię w przezwyciężeniu nieprzewidzianych sytuacji.

Rynek przed czwartkowym Świętem Dziękczynienia

To może być ostatni dzień normalnego handlu w tym miesiącu, gdyż jutro Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia, a jutro, zamiast pracować, będą skupieni na szukaniu przecen w sklepach. Rozliczenia na koniec okresu mogą zdominować handel, ale przy flaucie panującej od kilku dni nie ma potrzeby dużego dopasowania transakcji zabezpieczających do zmian portfeli. A w relacjach USA-Chiny – nic nowego.

To typowe zachowanie rynku przed czwartkowym świętem w USA. Piątek w zasadzie się nie liczy (skrócona sesja na Wall Street), a konieczność porządkowania portfeli przed końcem miesiąca zmusza do zawierania ostatnich transakcji nawet już we wtorek. To, że wczoraj zmiany były wielkie, już pokazuje, że listopad nie przyniósł tak dużych zmian, które wymagałyby korekt w transakcjach hedgingowych. Zatem jest mało prawdopodobne, aby napakowany publikacjami z USA kalendarz (trzy dni skompresowane w jeden) mógł wyraźnie zatrząść dolarem, a w konsekwencji całą sceną FX. Dane najprawdopodobniej potwierdza, że ożywienie w USA jest solidne i choć tu i ówdzie są widoczne pewne słabości, ogólnie sytuacja nie zmusza Fed do reakcji. A skoro gospodarka jest „w dobrym położeniu” (cytat z szefa Fed Powella), a banku centralny przeszedł w tryb pauzy, dane nie wzruszą oczekiwaniami co do ścieżki polityki monetarnej.

EUR/USD utknął przy 1,10 i najprościej mówić: skoro nie chciał się wcześniej przebić ponad 1,11, został zrzucony niżej. Jednocześnie nikt nie ma odwagi pociągnąć kursu w stronę 1,09, bo nie ma ku temu silnych podstaw. Euro potrzebuje wsparcia fundamentalnego, ale jak na razie wskaźniki PMI sugerują jedynie uklepywanie dna po ostatniej zapaści. A póki tli się nadzieja na porozumienie handlowe USA-Chiny, nie ma presji na ucieczkę w USD. Znów po takich crossach jak USD/JPY i AUD/USD nie widać, aby apetyt na ryzyko był silny i bardziej stabilizuje rynek. Wreszcie świadectwem tego, że warunki rynkowe są niepewne i nie skłaniają do agresywnego szukania okazji, jest postawa walut rynków wschodzących. EUR/PLN ponownie pod 4,31 pokazuje, że na kilka tygodni przed końcem roku inwestorzy prędzej myślą o redukcji ryzyka i spieniężaniu zysków.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Polacy mniej wstydzą się niskich zarobków niż odmowy przy płatności kartą

Co łączy brak środków na karcie w chwili płacenia i możliwość znalezienia się w rejestrze dłużników? Wstyd. Te dwie sytuacje uznali Polacy za najbardziej wstydliwe i stresujące na liście siedmiu możliwych zdarzeń związanych z finansami. Denerwuje się w takich momentach ponad 40 proc. badanych, a wśród kobiet nawet co druga. Na siedmio punktowej liście najmniej krępujące są niskie zarobki, ale tu jest odwrotnie, częściej źle się czują z tego powodu panowie niż panie – wynika z badania Quality Watch przeprowadzonego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Pełny koszyk jedzenia, ubranie spakowane już w torbę i okazuje się, że nie da się za to zapłacić. Karta zawodzi. Terminal wyświetla odmowę. W głowie gonitwa myśli, wydałam, wydałem już wszystko? Kiedy i jak? Przekroczyłem ustawiony limit? A może to tylko problemy z połączeniem? Czy mam wystarczająco dużo gotówki? Czas mija. Z tyłu kolejka. I tak wtedy pojawia się wstyd wśród 38 proc. mężczyzn i 49 proc. kobiet – wynika z badania Quality Watch przeprowadzonego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

– Takie zdarzenia i reakcje to bardzo charakterystyczny symptom osób, które unikają wglądu w swoją sytuację finansową, wręcz uciekają przed pełną wiedzą na temat swoich finansów. Nie mają do końca świadomości jakimi środkami dysponują, nie chcą też często wiedzieć jakie mają zobowiązania, w tym długi, w myśl zasady „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Coraz liczniejsze udogodnienia w postaci kilku kart płatniczych w portfelu nie zdejmują z nas obowiązku planowania i zarządzania. Zdenerwowanie i wstyd to po prostu efekt, tego, że nagle wychodzi na jaw, że nie dajemy rady i nie do końca panujemy nad poważną częścią naszego życia jaką są finanse – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Sytuacja druga, przychodzi dokument z informacją „Nie zapłaciłeś 250 zł za …, jeśli nie zrobisz tego w ciągu 30 dni, wpiszemy cię do Rejestru Dłużników prowadzonego przez BIG”. Wtedy o twoich problemach dowie się każdy, kto sprawdzi cię w tej bazie, gdy będziesz próbował kupić coś na raty, zaciągnąć kredyt, czy pożyczkę, albo skorzystać z leasingu, franchisingu, zakupu telefonu w abonamencie, itd. W 43 proc. przypadków otwarciu takiego listu towarzyszy wstyd, podobnie jak przy odrzuceniu płatności kartą, bardziej wstydzą się kobiety niż mężczyźni. Gdy w grę wchodzi wiek, to osoby starsze bardziej stresuje perspektywa obecności w rejestrze dłużników (57 proc.), a młodych zakupy „niedziałającą kartą” (63 proc.).

W pozostałych z siedmiu badanych sytuacji bardziej denerwują się i wstydzą panowie. Mowa tu o niepłaceniu alimentów. Za wstydliwe uważa to 34 proc. pań i 44 proc. panów. Następnie ogłoszenie upadłości konsumenckiej także bardziej zawstydza mężczyzn (17 proc.) niż kobiety (10 proc.). Jeszcze większe różnice widać w przypadku niskich płac, gdzie ponad dwukrotnie więcej panów (14 proc.) niż pań (6 proc.) uważa to za powód do zażenowania. Nieznacznie gorzej czują się panowie od pań w chwili odmowy udzielenia kredytu ze względu na złą historię kredytową.

– U mężczyzn w większym stopniu pieniądze powiązane są z poczuciem własnej wartości i z jednej strony wielu dłużników tej płci nawet przejściowe kłopoty traktuje jak bankructwo i powód do skrępowania czy zawstydzenia, a z drugiej strony silny i długotrwały wstyd bardziej skłania mężczyzn do ukrywania się lub ucieczki przed problemem, niż poszukiwania konstruktywnych rozwiązań i pomocy. Widzę to na co dzień. Po rady i wsparcie, do naszego stowarzyszenia zgłasza się zdecydowanie więcej kobiet i to zwykle na wcześniejszym etapie problemów finansowych – mówi Roman Pomianowski, kierujący Stowarzyszeniem Program Wsparcia Zadłużonych.

– O tym, że kobiety szybciej szukają wyjścia z pułapki nadmiernych długów, świadczą również statystyki na temat osób ogłaszających upadłość konsumencką. Od początku 2015 r., kiedy weszły w życie zliberalizowane przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej, wśród decydujących się na skorzystanie z tego rozwiązania cały czas przeważają kobiety. I dzieje się tak, mimo że według naszych statystyk dotyczących osób opóźniających płatności problemy ma zdecydowanie więcej mężczyzn, i na dodatek ich zaległości są zwykle wyższe – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak. – Męski wstyd spowodowany problemami finansowymi to poważniejsza sprawa niż u kobiet – puentuje Roman Pomianowski.wstydliwe sytuacje 3 wstydliwe sytuacje 2 wstydliwe sytuacje

Zakupy ONline & OFFline, czyli jak consumer experience wpływa na rynek powierzchni handlowych

Handel od zawsze łączył ludzi. Fenicjanie pokonywali setki mil morskich, by sprzedać towary innym kupcom, Grecy mieli swoje agory, a Rzymianie – Forum Romanum, gdzie oprócz dóbr wymieniano też idee i poglądy. Dziś, w XXI w. wiele interakcji przeniosło się do sieci, która użytkownikom zapewnia szybkie i łatwe zakupy, a sklepom internetowym tworzenie unikatowych doświadczeń. W poszukiwaniu tych ostatnich równie chętnie, co przed ekran smartfona, kierujemy się jednak na miasto, co skrzętnie dostrzegają uczestnicy rynku powierzchni komercyjnych. Jakie aktualne trendy konsumenckie pomagają deweloperom, operatorom, zarządcom i najemcom „wyjść do ludzi”?

Miastotwórczy charakter inwestycji to temat, który dla rynku nieruchomości nie jest ani obcy, ani nowy. Już w latach 60. aktywistka miejska Jane Jacobs i urbanista William H. Whyte zapoczątkowali ruch, zgodnie z którym to miejsca miały służyć ludziom, a nie odwrotnie. Tak narodziła się filozofia placemakingu, której echa wybrzmiewają do dziś, także w Polsce. Projekty kreujące atrakcyjne miejsca obejmują niekiedy dłuższe fragmenty ulic lub wręcz całe kwartały.

Przykładem z lokalnego podwórka świeci OFF Piotrkowska Center w Łodzi – tegoroczny zwycięzca konkursu Towarzystwa Urbanistów Polskich na najlepiej zagospodarowaną przestrzeń w kraju. – Duński urbanista Jan Gehl podkreślał, że w pierwszej kolejności liczą się ludzie. Dopiero efektem analizy ich potrzeb i pragnień powinny być budynki i nowe funkcje – wyjaśnia Michał Styś, pomysłodawca i koordynator projektu. – W myśl tej idei teren dawnej fabryki bawełny Franciszka Ramischa oddaliśmy artystom i kreatywnym przedsiębiorcom, którzy doskonale czują się w otoczeniu klimatycznej, czerwonej cegły. Po dołożeniu funkcji handlowo-usługowych i gastronomicznych do imprez i wydarzeń kulturalnych, udało nam się stworzyć prawdziwe miejsce spotkań – dodaje.

Klimat dla handlu

W kontekście projektów komercyjnych, placemaking i rewitalizacja stanowią potężne narzędzia do efektywnego budowania wizerunku danego budynku lub przestrzeni. Prestiż dla dewelopera czy zarządcy to także świetny marketing dla całego miasta, a sukces zawsze można przekuć w wymierne liczby – czy to w wzrost wartości inwestycyjnej, czy nowe, lukratywne umowy najmu.

Ile więc można zarobić na „tworzeniu miejsc”? Na potrzeby raportu „Placemaking. Value And The Public Realm”, firma CBRE przeanalizowała kilkanaście zrekultywowanych przestrzeni na całym świecie. Listę otwiera Duke of York Square w Londynie – adaptacja XIX-wiecznej szkoły dla sierot na ekskluzywne tereny handlowe, usługowe i kulturalne z cyklicznym, największym w Londynie targiem zdrowej żywności. Znajdujący się 370 kilometrów dalej kompleks handlowo-mieszkaniowo-rekreacyjny Liverpool One, który powstał z przebudowanych pustych obiektów i parkingów, skusił takich gigantów, jak Apple czy Harvey Nichols. Stawki czynszu udało się podnieść o 17,5%, i to w czasie ogólnej recesji na rynku powierzchni komercyjnych w mieście Beatlesów.

Łatwo zauważyć, że inwestycjom w poprawę jakości przestrzeni często towarzyszy wzrost potencjału turystycznego miejsca. – Oryginalny klimat to coś, co doceniają zarówno mieszkańcy, jak i przyjezdni. Dodajmy do tego lokalizację w sercu miasta i mamy niemal gotowy przepis na magnes przyciągający w naturalny sposób klientów – uważa Monika Hryniewicz, Head of Leasing w firmie OPG Property Professionals. – Tak stało się m.in. w przypadku OFF Piotrkowska Center, które czytelnicy magazynu National Geographic Traveler uznali za największy z Siedmiu Nowych Cudów Polski. Najemcy, zwłaszcza ci modowi i gastronomiczni, mocno to doceniają. Chcą być częścią miejsca, o którym głośno nie tylko w samym mieście – dodaje.

Zakupy ONline & OFFline

W kontekście placemakingu interesująco jawi się kwestia zakupów w internecie. Od lat trwa dyskusja, czy (i kiedy) sektor e-commerce zakończy żywot branży retail. Prawda, jak to zwykle bywa, leży pośrodku. Dosłownie. Jak wynika z tegorocznego badania „Konsument w dobie omni-channel” firmy Ernst & Young, 57% Polaków dokonuje zakupów online, a 47% wybiera wyłącznie sklepy tradycyjne. 66% ankietowanych szuka w internecie informacji o produktach i ich cenach, a wielu z nich dokonuje potem zakupu w sklepie stacjonarnym. Najczęściej za pośrednictwem sieci kupujemy elektronikę (71%), najrzadziej produkty spożywcze (10%). W przypadku odzieży i obuwia korzystanie z zakupów online deklaruje połowa Polaków.

Synergię działań online i offline docenia marka Zalando – największy w Europie sklep internetowy specjalizujący się w sprzedaży ubrań, obuwia i dodatków. Choć jak podkreśla Dorothee Schönfeld, dyrektor zarządzająca Zalando Outlets, handel w sieci zawsze będzie priorytetem firmy, placówki stacjonarne stały się integralną częścią modelu biznesowego. Lokalizacja pierwszej z nich nie była więc raczej dziełem przypadku. Klimatyczny budynek pofabryczny w dzielnicy Kreuzberg, sercu europejskiej kultury alternatywnej, z widokiem na słynny Mur Berliński i East Side Gallery po drugiej stronie Szprewy, okazał się prawdziwym wabikiem na hipsterów i turystów. Wkrótce potem dołączyły kolejne lokalizacje we Frankfurcie, Hamburgu, Hanowerze, Kolonii, Lipsku, Monachium i Sztutgarcie.

Podobne przykłady, choć oczywiście z zachowaniem odpowiednich proporcji, można też znaleźć w Polsce. Sklep Skarpetoholik, dotąd opierający swoją sprzedaż wyłącznie na internecie, w tym roku zdecydował się otworzyć stacjonarny pop-up na OFF Piotrkowska Center. – To przykład, jak podstawowy model biznesowy można uzupełnić o rozwiązania pozwalające wyjść z ofertą do klientów ceniących tradycyjne formy sprzedaży, chcących przed zakupem towar dotknąć, przymierzyć i przekonać się o jego jakości na własne oczy – wyjaśnia Kamil Wasiak, rzecznik „OFFa”. – Trend slow shoppingu rozwija się niezależnie od boomu, jaki przeżywa e-commerce, a miejsca takie jak dawna fabryka Ramischa sprzyjają kreowaniu kultury zakupów. Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z klientem i zdające sobie z tego sprawę wielkie marki, nadal otwierają coraz to nowsze i wymyślniejsze przyczółki tradycyjnego handlu – dodaje.

W Łodzi jak w Berlinie…

„Tu jest jak w Nowym Jorku albo Berlinie” – pisał o OFF Piotrkowska Center National Geographic Traveler. A już niebawem pofabryczne mury z czerwonej cegły uzupełni nowy budynek Fern, który utworzy w tym miejscu wyjątkowy pasaż mody z kolejnymi butikami, pop-upami i salonami projektantów, a także… publicznie dostępnym rooftopem ze strefą relaksu. Zupełnie, jak w stolicy Niemiec. – Słowo „Fern” po niemiecku oznacza „zdalny”. Emocji, jakie towarzyszyć będą temu miejscu, nie da się jednak odczuć przez ekran smartfona – przyznaje z uśmiechem Monika Hryniewicz. – Wierzymy, że tego typu projekty, oparte na idei placemakingu i rewitalizacji, będą podnosić jakość przestrzeni polskich miast, z korzyścią dla znajdujących się w nich najemców handlowo-usługowych – podsumowuje ekspertka.

Handel w stylu „OFF”

Na pozytywny consumer experience nie składa się jednak tylko „gdzie”, ale też (a może przede wszystkim) „co” i „jak”. Świadome marki przywiązują więc coraz większą wagę zarówno do jakości swojej oferty, jak też etyki prowadzonego biznesu. Także pod tym względem ciekawym przykładem służy wspomniane wcześniej Zalando. Na berlińskim Alexanderplatz, czyli w handlowym sercu miasta, platforma otworzyła stacjonarny pop-up, gdzie kupimy… odzież używaną. Produkty dostępne w sklepie pochodzą od klientów sieci, którzy mogą wymienić nieużywane ubrania na vouchery za pośrednictwem Zalando Wardrobe. Aplikacja pozwala też sprzedawać artykuły „z drugiej ręki” innym użytkownikom.
Kompromis pomiędzy konsumpcjonizmem, a ideą zero waste na dobre zadomowił się także na naszym gruncie, i to nie tylko w postaci wyprzedaży garażowych. Etyczne i estetyczne zakupy z drugiej ręki zrobimy na przykład w Wysokich Półkach – innym lokalu na OFF Piotrkowska Center. W ciekawie zaaranżowanej przestrzeni wynajmiemy regał, gdzie możemy wystawić na sprzedaż rzeczy, których już nie potrzebujemy. Ta sama idea przyświeca organizowanemu cyklicznie TargOFFisku – wydarzeniu, które łączy targi dla projektantów mody, pchli targ z ubraniami i rękodziełem, swap party oraz prelekcje na temat odpowiedzialnej mody i ekotrendów w przemyśle odzieżowym.

Coraz więcej nowych „M” na rynku najmu

Na rynku wynajmu pojawia się coraz więcej ofert dotyczących nowych mieszkań. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl przeanalizowali to ciekawe zjawisko.

Podczas przeglądania ofert najmu mieszkań, wciąż można zobaczyć wiele zdjęć lokali, które pod względem wystroju i wyposażenia przypominają o czasach PRL-u. Taka sytuacja dotyczy również większych miast. Równocześnie możemy zaobserwować wzrost udziału rynkowego najnowszych mieszkań przeznaczonych na wynajem. Narodowy Bank Polski niedawno zaprezentował ciekawe informacje opisujące wspomniane zjawisko.

Dane NBP wskazują, że mieszkania wybudowane w czasach obecnego boomu (po 2014 r.) stanowią już poważną część rynków najmu z miast wojewódzkich. Za przyjemność związaną z użytkowaniem niemal nowego mieszkania, trzeba będzie jednak sporo dopłacić.

Wzmożona aktywność inwestorów przynosi efekty

Doniesienia o wzroście udziału najnowszych mieszkań w ofercie wynajmujących dobrze korespondują z innym zjawiskiem, które było widoczne po 2014 r. Mowa o zwiększonym zainteresowaniu inwestycyjnym wynajmem lokali. Dane Narodowego Banku Polskiego sugerują, że w latach 2017 – 2018 około 30% – 40% nowych mieszkań z siedmiu największych rynków pierwotnych było kupowanych w celach inwestycyjnych. Dzięki długotrwałej stabilizacji stóp procentowych NBP i oprocentowania lokat na niskim poziomie, miało miejsce swoiste „odmłodzenie” zasobu mieszkań przeznaczonych na wynajem.

Już 20% ofert wynajmu dotyczy najnowszych lokali

Eksperci RynekPierwotny.pl na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego postanowili zaprezentować, jak przez ostatnie lata wzrastał udział najnowszych „M” w rynku wynajmu. Poniższa tabela przedstawia taki udział obliczony osobno dla Warszawy, pięciu innych metropolii (Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań i Gdańsk) oraz dziesięciu mniejszych miast wojewódzkich (Białystok, Bydgoszcz, Katowice, Kielce, Lublin, Olsztyn, Opole, Rzeszów, Szczecin i Zielona Góra).

Informacje z poniższego zestawienia wskazują, że udział rynkowy mieszkań wybudowanych w czasach boomu (po 2014 r.) osiągnął już 20%. Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl to oznacza, że średnio co piąte mieszkanie na wynajem z miast wojewódzkich jest niemal nowe. Warto odnotować, że udział najnowszych lokali w rynkach najmu z mniejszych miast wojewódzkich szczególnie szybko wzrósł w ostatnich kwartałach. Na terenie metropolii analogiczny wskaźnik szybciej osiągnął poziom zbliżony do 20%.Nowe lokale najem RP tab.1

Za lepszy standard zwykle trzeba nieco dopłacić …

Wspomniane już wcześniej „odmłodzenie” zasobu mieszkań przeznaczonych na wynajem może być czynnikiem, który uatrakcyjni rodzimy rynek najmu. Pojawienie się wielu najnowszych mieszkań na rynku prawdopodobnie zachęci część właścicieli starszych „M” do remontu wynajmowanych lokali. Nowe mieszkania posiadają bowiem przewagę estetyczną i funkcjonalną nad starszymi lokalami. Taka różnica jest widoczna, mimo że mieszkania od dewelopera, które inwestorzy kupują pod wynajem, często bywają wykańczane w sposób dość budżetowy.

Równocześnie trzeba pamiętać, że osoby nabywające nowe mieszkanie w celu wynajmu, zawsze będą oczekiwały zadowalającej stopy zwrotu. Wg portalu RynekPierwotny.pl taka stopa rentowności najmu musi uwzględniać koszt zakupu nowego metrażu (zwykle większy niż na rynku wtórnym) oraz nakłady związane z wykończeniem. Właśnie dlatego najemca na ogół będzie musiał dopłacić za przyjemność użytkowania niemal nowego lokum. Potwierdzają to na przykład dane NBP mówiące, że na początku 2019 r. przeciętny czynsz za najnowsze mieszkania z Warszawy był o około jedną czwartą większy od rynkowej średniej.

Mowa o miesięcznej różnicy czynszu wynoszącej około 420 zł (mieszkanie o pow. 30 mkw.) oraz 700 zł (mieszkanie o pow. 50 mkw.). Takie wyniki sugerują, że na wynajem najnowszych mieszkań w Warszawie oraz innych metropoliach mogą sobie pozwolić lepiej zarabiające osoby.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rosnąca świadomość konsumentów: wartości przyświecające markom oraz lojalność klientów w Europie

W związku z nabierającym tempa sezonem świątecznym specjaliści ds. marketingu zwiększają budżety reklamowe i próbują wyróżnić się na tle konkurencji na coraz bardziej innowacyjne sposoby. Jak wiadomo cena jest jednym z najskuteczniejszych sposobów na przyciągnięcie klienta, jednak z najnowszego badania Criteo wynika, że nie jest ona jedynym czynnikiem stymulującym sprzedaż w okresie świątecznym. Okazuje się, że wraz z rokiem 2020 wkraczamy w erę świadomego konsumenta.

Tacy konsumenci podejmują decyzje zakupowe w oparciu o wartości społeczne, środowiskowe i polityczne. Cena jest istotna, ale nie zawsze najważniejsza. Podczas tzw. złotego kwartału zarówno detaliści, jak i marki muszą zastanowić się, jak dotrzeć do konsumentów na poziomie emocjonalnym. Okres Bożego Narodzenia kojarzy nam się z poczuciem wspólnoty i dawania innym, co w praktyce oznacza, że jako konsumenci podejmujemy bardziej przemyślane decyzje zakupowe, biorąc pod uwagę także własny system wartości.

W globalnej ankiecie lojalności klientów zatytułowanej „Why We Buy” (Dlaczego kupujemy) firma Criteo zapytała respondentów z ośmiu europejskich krajów o powody lojalności markom oraz sposoby, w jakie system wartości determinuje decyzje zakupowe.

Nasze ustalenia z pewnością przydadzą się firmom przygotowującym się na nadchodzący sezon świąteczny. Zależało nam, aby nasza ankieta odpowiedziała na pytanie, co sprawia, że klienci z Polski pozostają wierni markom oraz co skłania ich do zmiany preferencji.

Dlaczego kupujemy w Polsce?

Ze wszystkich ankietowanych krajów to właśnie respondenci z Polski są najbardziej skorzy do zmiany preferowanej marki. Na pytanie „Czy rozważasz zmianę preferowanej marki na inną?” odpowiedzi twierdzącej udzieliło 88% ankietowanych. Ci sami konsumenci zwracają uwagę na wartości, jakimi kieruje się dana marka. 72% ankietowanych deklaruje, że sposób kreowania swojej tożsamości przez daną markę determinuje ich decyzje zakupowe.

Wartości marki i ścieżki zakupowe klientów

Z naszej ankiety wynikają dwie obserwacje niezwiązane z krajem pochodzenia respondentów: spora część europejskich konsumentów podejmuje świadome decyzje zakupowe, a wielu z nich rozważa zmianę preferowanej marki na inną.

Powinny mieć to na względzie zwłaszcza firmy przygotowujące strategie marketingowe na sezon świąteczny. Własna narracja i promowanie wartości przyświecających marce w reklamach pozwala budować więzi z klientami, wzmacniać ich lojalność, a także trafiać z przekazem do świadomych konsumentów.

W dobie rosnącej świadomości konsumentów odnośnie skutków ich decyzji zakupowych, firmy ukierunkowane na rozwój powinny w swoich kampaniach reklamowych skupiać się nie tylko na produktach i cenach, ale także wartościach, jakimi się kierują.

DNB Bank Polska: Pięć kluczowych trendów w handlu w 2020 roku

Zbliżający się rok 2020 to dalszy rozwój e-commerce i nowych technologii, ale także rozwój stosunkowo nowych trendów, takich jak: ekonomia subskrypcji, partnerstwo międzybranżowe oraz działalność nastawiona na zrównoważony rozwój.  Wszystko po to, by sprostać rosnącym wymaganiom konsumenckim – wskazują eksperci DNB Bank Polska. Na praktycznych przykładach prezentujemy pięć kluczowych trendów w branży.

E-commerce

Polska jest bardzo atrakcyjnym rynkiem dla rozwoju e-commerce. Obecnie na polskim rynku większość sklepów stacjonarnych oferuje sprzedaż przez internet, ponadto funkcjonuje około 32 tys. zarejestrowanych sklepów internetowych (o około 10 tys. więcej niż jeszcze 6 lat temu) i liczba ta systematycznie rośnie. Choć udział e-commerce w całym segmencie handlu stanowi wciąż zaledwie 7 proc., eksperci oceniają, że do 2023 roku wzrośnie on do około 10 proc. i będzie systematycznie rósł w kolejnych latach.

– O dalszym rozwoju e-commerce zdecydują o tym przede wszystkim zmieniające się trendy konsumenckie („convenience” oraz „positive  experience”), ale także coraz efektywniejsza logistyka i transport, która pozwala rozwijać ten segment rynku. Przed sektorem handlu jeden z najbardziej gorących okresów – tzw. Black Friday,  a także  gorączka przedświątecznych zakupów. Nawet jeśli dla wielu to wciąż jedyna okazja w roku do zakupów przez internet to dobry początek, by z czasem zwiększyć częstotliwość zakupów online – mówi Ewa Białek, dyrektor Biura Handlu i Usług DNB Bank Polska

WeFarm to platforma dla rolników, która umożliwia producentom rolnym kontakt z lokalnymi dostawcami towarów i sprzętów. Posiada ona dwa wymiary, pierwszym jest budowanie społeczności, w której użytkownicy wymieniają się wiedzą. Drugi wymiar to prowadzenie wymiany handlowej. Dziś korzysta z niej 1,9 mln osób. Jej wzrost jest dziś szybszy niż wspólnie Amazona i eBay w początkowej fazie rozwoju.

Rozwój 5G

Cyfryzacja już od kilku lat mocno zmienia handel. Od łańcucha dostaw, przez dystrybucję, aż po samą sprzedaż detaliczną. Już dziś powstają inteligentne fabryki, które wykorzystują internet rzeczy (IoT), szybko rozwijają się systemy cyber-fizyczne (CPS) i przetwarzanie danych w chmurze. Wszystko po to, aby umożliwić producentom korzystanie z danych w czasie rzeczywistym w celu zwiększenia wydajności, zmniejszenia kosztów i dostosowania się do zmian popytu oraz customer experience (CX).

Rozwój technologii 5G jest odpowiedzią na te potrzeby. To ulepszona wersja obecnie używanych połączeń internetowych – jak wskazuje Instytut Staszica, przesył danych może być nawet 40 razy szybszy. Dodatkowo 5G pozwoli to na zmniejszenie zużycia energii w urządzeniach, w niektórych przypadkach aż o 90 proc. Ericsson wskazuje, że rok 2020 będzie przełomowy dla rozwoju technologii i do 2024 będzie ona stanowiła 20 proc. rynku. W Polsce technologia dopiero jest w fazie wstępnej, jednak niedawno rząd wspólnie z telekomami podpisali porozumienie o budowie spółki „Polskie 5G”.

Brazylijski producent wyrobów mlecznych Languiru wspólnie z firmami technologicznymi SIG i Siemens umożliwia konsumentom lepsze kontrolowanie jakości produktów. Przy pomocy smartfona mogą oni zeskanować kod QR na produkcie i uzyskać dostęp do danych, jakie firma zbiera na wszystkich etapach produkcji (o jakości produktu, procesie produkcji i dostawy). Wykorzystując możliwości przesyłu danych w czasie rzeczywistym, firma zyskuje większe zaufanie klientów.

Ekonomia subskrypcji

Ekonomia subskrypcji, czyli inaczej ekonomia abonamentowa, w najbliższych kilku latach wpłynie na zmiany modelu zakupowego Polaków. Na razie ten trend jest obserwowany z perspektywy globalnej. Jak wskazuje Subscription Economy Index w ostatnich siedmiu latach (w Ameryce Północnej, Europie i Azji) wartość rynku sprzedaży produktów i usług w formie abonamentów wzrosła aż o 300 proc. Gartner przewiduje, że do roku 2023 trzy czwarte firm zajmujących się handlem detalicznym będzie oferowało subskrypcję. Fundacja Digital Poland argumentuje, że u nas także rynek stale zyskuje na znaczeniu. Z subskrypcji korzysta dziś 90 proc. konsumentów, na których średnio przypada 3,9 subskrypcji. Większość jednak jest na razie ograniczona do zapłaty za rachunki oraz rozrywki (VoD, muzyka). W najbliższej przyszłości może się to zmienić.

Z perspektywy branży ekonomia subskrypcji pozwala na zwiększenie bazy klientów, dla których dzięki rozłożonej płatności na raty towary są bardziej dostępne, a tym samym bardziej atrakcyjne. Dodatkowo stała relacja z konsumentem pozwala na lepsze zrozumienie jego potrzeb i w efekcie możliwość poprawy customer experience (CX) – argumentuje Ewa Białek

Nike wprowadził niedawno możliwość kupowania butów w formie subskrypcji. Oferta dotyczy obuwia dziecięcego (przedział wiekowy 2-10 lat), a koszt jednej pary to 50-60 USD. W ofercie jest wiele modeli i to od indywidualnych preferencji zależy jakie buty chce się zamówić. Wszystko w ramach Nike Adventure Club. Jeśli wierzyć doniesieniom model subskrypcji rozważa obecnie Apple. W ramach usługi co roku użytkownik miałby możliwość wymiany swojego „starego” iPhone’a. Byłoby to rozszerzenie obecnej usługi pozwalającej na zakup najnowszego modelu i zostawienie w rozliczeniu jego poprzedniej wersji.

Gospodarka o obiegu zamkniętym

Jak wskazują dane GUS, w Polsce około 90 proc. odpadów pochodzi z przemysłu. Oznacza to, że w produkcji istnieje wciąż dużo przestrzeni, by firmy bardziej odpowiedzialnie zarządzały zasobami. Odpowiedzią jest model gospodarki o obiegu zamkniętym, w którym surowce są wykorzystywane bardziej efektywnie i zwiększające poziom recyklingu.

W tym zakresie w sprzedaży detalicznej następują najszybsze i najbardziej znaczące zmiany. Wszystko dzięki rosnącej świadomości konsumentów. Jak wskazują badania OC&C Strategy 15 proc. przedstawicieli najmłodszej generacji chce być aktywnie zaangażowana w ograniczenie ilości wytwarzanych odpadów, 14 proc. w zmniejszenie śladu węglowego, a 13 proc. w ograniczenie zużycia plastiku jednorazowego użytku.

Bardzo trafnym stwierdzeniem definiującym model gospodarki o obiegu zamkniętym jest „quality is sustainability”. Wskazuje ono, że zrównoważony rozwój to zarówno ograniczanie poziomu zanieczyszczeń dla środowiska, jak i integralne zmiany w funkcjonowaniu organizacji. Może się to przełożyć bezpośrednio na finanse. Rynkowe wyliczenia np. na temat branży fashion wskazują, że GOZ pozwala na zwiększenie rocznych zysków operacyjnych (EBIT) nawet o 2 proc. – wskazuje Ewa Białek

Roland Mouret zaprojektował plastikowe wieszaki, które mogą w łatwy sposób być poddane recyklingowi. Dodatkowo same składają się w 80 proc. z materiałów z recyclingu. To odpowiedź na bardzo palący i dotąd niewystarczająco nagłośniony problem. Rocznie produkuje się około 150 mld sztuk ubrań, z czego dwie trzecie jest umieszczanych na wieszakach. Zdecydowana większość z nich zanieczyszcza nasze środowisko. Zastąpienie ich wieszakami przyjaznymi dla środowiska pozwoli z jednej strony ograniczyć zanieczyszczenie, z drugiej zwiększyć zysk firm, ponieważ stare wieszaki mogą być sprzedane jako forma surowca wtórnego.

Partnerstwa i łączenie różnych branż

Sprzedaż detaliczna w coraz większym stopniu zaczyna się przenikać z innymi branżami lub całymi sektorami gospodarki. Obrazem tego są m.in. nowoczesne przestrzenie handlowe, które w coraz większym stopniu odpowiadają za „doświadczenia” niż zakupy. Gensler Research Institute wskazuje, że 15 proc. klientów przychodzi do centrum handlowego w celach towarzyskich, 19 proc. osób, by się nauczyć lub dowiedzieć czegoś nowego, 10 proc. poszukuje inspiracji dla rozwoju osobistego, a 7 proc. ze względu na ofertę rozrywkową galerii. Oznacza to, że firmy muszą szybko adaptować się do rosnących potrzeb klientów i oferować im coraz szersze pakiety usług.

Spełnianie oczekiwań klientów jest kluczowe w budowaniu pozycji na rynku. Jest to możliwe także dzięki współpracy z innymi podmiotami. Pozwala to lepiej rozpoznać trendy konsumenckie i zwiększa innowacyjność. Takie podejście stawia przed firmami wiele wyzwań. Kluczowe jest znalezienie obszaru do rozwoju, tak by zmiana była komplementarna z głównym obszarem działalności.

Sieć sklepów Walmart (których tylko w USA jest ponad 4,7 tys.) łączy sprzedaż detaliczną i opiekę medyczną. Niedawno otwarto pierwsze centrum medyczne Walmart Health Center. Początkowa liczba pacjentów to około 100 dziennie, czyli trzy razy więcej niż zakładano. Specyfika amerykańskiego rynku sprawia, że od dawna około 1 mln obywateli odbiera pakiety medyczne właśnie w Walmart. Stanowią oni naturalną bazę klientów, którzy mogą korzystać z medycznych usług oferowanych przez sieć.

Zasady i dopuszczalny zakres ujawnienia tajemnicy skarbowej

Wszelkie dane zawarte w składanych deklaracjach podatkowych oraz innych dokumentach udostępnianych przez płatników, inkasentów lub podatników objęte są tajemnicą skarbową. Może jednak dojść do sytuacji, w której konieczne stanie się ujawnienie tej tajemnicy. Przesłanki i tryb tej czynności regulują przepisy Ordynacji podatkowej.

Dopuszczalny zakres udostępnienia informacji

Przede wszystkim należałoby podkreślić, że informacje objęte tajemnicą skarbową mimo objęcia tą klauzulą mogą zostać udostępnione pewnym, określonym w przepisach podmiotom. Przy czym przepisy Ordynacji podatkowej wskazują na dwie różne kategorie informacji i dokumentów, które zostały objęte tajemnicą skarbową. Z jednej strony są to dokumenty i informacje objęte tajemnicą bankową. Z drugiej natomiast pozostałe dokumenty i informacje. Rzecz jasna informacje objęte jednocześnie tajemnicą skarbową i bankową strzeżone są znacznie pilniej i objęte odmiennymi wymogami udostępniania.

Udostępnianie informacji objętych tajemnicą bankową

Informacje objęte jednocześnie tajemnicą skarbową i tajemnicą bankową mogą być udostępniane wyłącznie organom i podmiotom wymienionym w art. 297 Ordynacji podatkowej. W ramach tego zamkniętego katalogu wskazano m.in.: ministra właściwego do spraw finansów publicznych, Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, dyrektora izby administracji skarbowej i to tylko w toku postępowania podatkowego, postępowania w sprawach o przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe, kontroli podatkowej oraz kontroli celno-skarbowej. W katalogu tym znalazły się również sądy lub prokuratury, jeżeli dane są niezbędne ze względu na toczące się postępowanie, Rzecznik Praw Obywatelskich w związku z jego udziałem w postępowaniu przed sądem administracyjnym, Prokurator Generalny w związku z jego udziałem w postępowaniu przed sądem administracyjnym albo w przypadkach określonych w Kodeksie postępowania administracyjnego, a także Centralne Biuro Antykorupcyjne, jeżeli jest to niezbędne do realizacji wykonywanych przez ten podmiot zadań. Oczywiście katalog podmiotów wyszczególniony w Ordynacji podatkowej jest znacznie szerszy.

Udostępnianie informacji objętych wyłącznie tajemnicą skarbową

Katalog podmiotów, którym mogą zostać udostępnione informacje objęte tajemnicą skarbową, ale nieobjęte informacją bankową, jest oczywiście zdecydowanie szerszy. Ordynacja podatkowa wymienia w tym zakresie m.in. ministra właściwego do spraw finansów publicznych, inne organy podatkowe, organy kontroli skarbowej, organy wymiaru sprawiedliwości oraz niektóre inne organy i podmioty, które realizują zadania publiczne.

Oczywiście udostępnienie tych informacji musi być związane z prowadzonymi przez te organy i podmioty postępowaniami lub wykonywanymi czynnościami. Te postępowania i czynności nie są jednak tak ściśle doprecyzowane, jak w przypadku tajemnicy bankowej.

Zasady uchylenia tajemnicy skarbowej

Może jednak dojść do sytuacji, w której konieczne staje się uchylenie tajemnicy skarbowej, czyli dochodzi do swoistego zdjęcia z określonych dokumentów klauzuli tajemnicy skarbowej. Zgodę na takie ujawnienie informacji stanowiących tajemnicę skarbową może wyrazić wyłącznie Szef Krajowej Administracji Skarbowej. Wydaje ją w stosunku do podmiotu, który udostępni dane, czyli naczelnika urzędu skarbowego, naczelnika urzędu celno-skarbowego, a także dyrektora izby administracji skarbowej. Oczywiście zgoda odnosi się wyłącznie do informacji, które stanowią informację skarbową. Nie dotyczy to informacji stanowiących inną tajemnicę niż skarbowa, a także objętych ochroną na podstawie innych ustaw. Jednocześnie Szef Krajowej Administracji Skarbowej, wydając stosowną zgodę, wskazuje sposób udostępnienia posiadanych przez organy danych oraz ich ewentualnego wykorzystania przez osobę, która je otrzyma. Oczywiście udostępnienie powinno też posiadać ściśle określoną formę. Następuje bowiem na wniosek określonego naczelnika urzędu skarbowego, urzędu celno-skarbowego lub dyrektora izby administracji skarbowej i wyłącznie w formie pisemnej.

Przesłanki ujawnienia tajemnicy skarbowej

Wyrażenie zgody przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej nie następuje bezwarunkowo. W tym zakresie istnieją trzy przesłanki. Po pierwsze przyczyną udostępnienia danych objętych tajemnicą skarbową może być ważny interes publiczny. Po drugie fakt, iż dane informacje są konieczne dla osiągnięcia celów kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej lub postępowania podatkowego. Po trzecie natomiast udostępnienie informacji może być uzasadnione tym, iż urzeczywistni to prawo obywateli do ich rzetelnego informowania o działalności organów podatkowych i jawności życia publicznego. Dodatkowo organy podatkowe mogą udostępnić informacje zawarte w aktach podatkowych tym organom, które na podstawie odrębnych przepisów są obowiązane do przyjęcia zaświadczenia albo oświadczenia o wysokości osiąganych przez podatnika dochodów lub przychodów, a także zaświadczenia lub oświadczenia o niezaleganiu w podatkach. Oczywiście informacje te są udostępniane tylko w takim zakresie, w jakim jest to konieczne do weryfikacji treści złożonego oświadczenia.

Ujawnienie tajemnicy skarbowej a prawo do ochrony prywatności

Instytucja tajemnicy skarbowej zasadza się na konstytucyjnym prawie do ochrony prywatności. Jak wskazano bowiem w art. 47 ustawy zasadniczej: „każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”. Wśród znawców prawa nie budzi wątpliwości to, iż wszelkie informacje dotyczące sytuacji majątkowej danego podmiotu są objęte tą ochroną. To prawo do ochrony prywatności może podlegać wyłącznie ograniczeniom mieszczącym się w granicach prawa. Mogą mieć zatem związek z interesem publicznym oraz powinny mieć proporcjonalny charakter.

Jak powinny działać organy?

Organy administracji publicznej, ujawniając określone dane, za każdym razem powinny mieć zatem na uwadze istotę udostępnianych informacji oraz zakres prawa do ochrony prywatności. Ewentualne wyrażenie zgody na ujawnienie tajemnicy skarbowej nie może w żadnym wypadku stanowić aktu generalnego. Każda sprawa powinna być traktowana indywidualnie i mieć charakter aktu indywidualnego, który wydany zostaje na wniosek, a nie z urzędu.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Powierzchnie biurowe w Europie – trendy i prognoza na 2020 r.

Z najnowszego raportu firmy doradczej Savills wynika, że popyt na powierzchnie biurowe w Europie może w 2019 roku wynieść 9,2 mln m kw., czyli tylko o 4% mniej niż w roku 2018. Średni wskaźnik pustostanów na rynkach europejskich obniżył się w minionych 12 miesiącach z 6,1% do 5,4%, co przekłada się na ograniczoną dostępność powierzchni biurowej o wysokim standardzie w Centralnych Obszarach Biznesu (COB).

Jeremy Bates, dyrektor ds. rynków najmu w regionie EMEA, Savills, powiedział: „Gospodarka europejska zbliża się do maksimum wydajności, ale miejsca pracy nadal będą powstawały, aczkolwiek w wolniejszym tempie niż w ostatnich latach. Największy przyrost miejsc pracy jest prognozowany w sektorach opartych na wiedzy, takich jak usługi profesjonalne, nauki ścisłe i nowe technologie. Pomimo dużej aktywności najemców, będą oni zwracali coraz większą uwagę na wysokość kosztów ze względu na malejącą wydajność i w związku z tym będą zainteresowani nowymi strategiami dotyczącymi miejsc pracy, które umożliwiłyby im zwiększenie efektywności i ograniczenie kosztów”.

Na warszawskim rynku odnotowano rekordowy popyt na powierzchnie biurowe – od początku 2019 roku do końca września wynajęto blisko 690 tys. m kw., co jest najwyższym wynikiem w historii osiągniętym w czasie trzech pierwszych kwartałów roku. Biorąc pod uwagę ostatnich 12 miesięcy (4 kw. 2018-3 kw. 2019) aktywność najemców wyniosła aż 922 tys. m kw. Wysoki popyt na biura przełożył się na dalszy spadek wskaźnika pustostanów, który dla całej Warszawy wynosi średnio 8,2%, a w budynkach biurowych zlokalizowanych centralnie spada do 5,5%.

Ze względu na ograniczoną podaż powierzchni biurowej rośnie zainteresowanie lokalizacjami poza centrum. Dzieje się tak w miastach, w których inwestorzy oportunistyczni realizują projekty polegające na modernizacji istniejących obiektów, ich rekomercjalizacji i odsprzedaży. Kolejnym skutkiem ograniczonej podaży jest wzrost popytu na elastyczne powierzchni biurowe na terenie całej Europy.

Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz w Savills w Polsce, powiedziała: „Popyt na powierzchnie biurowe w Warszawie w lokalizacjach pozacentralnych od wielu lat stanowi około 55-60% popytu brutto. Pokrywa się to z geograficzną dystrybucją powierzchni biurowej w stolicy, gdyż ok. 60% z niej znajduje się poza centrum. W Warszawie od kilku lat odnotowujemy wysoką aktywność deweloperów w centralnych lokalizacjach, a powstające projekty cieszą się dużym zainteresowaniem najemców. Konkurencja ze strony nowych budynków wymaga od właścicieli starszych obiektów szeregu inwestycji, których celem jest zwiększenie atrakcyjności tych nieruchomości dla najemców. Zakres modernizacji może być różny, ale najczęściej są to przebudowy recepcji głównej oraz przestrzeni wspólnych, a także implementowanie w budynkach nowych technologii”.

Mike Barnes, Associate, dział badań rynków europejskich, Savills, powiedział: „Duży popyt ze strony najemców w połączeniu z niskimi wskaźnikami pustostanów przyczynił się w 2019 roku do wzrostu czynszów. Koszt najmu powierzchni biurowej w najlepszych budynkach w COB wzrósł w minionych 12 miesiącach średnio o 6,2% w porównaniu ze wzrostem o 4.0% w poprzednich 12 miesiącach”.

„W 2020 roku czynsze w najbardziej atrakcyjnych biurowcach w Europie mogą wzrosnąć średnio o 2%, przy czym największy, około 6%, wzrost spośród przeanalizowanych przez nas miast mogą odnotować Sztokholm, Amsterdam i Luksemburg. Trend wzrostowy utrzyma się także w większości miast niemieckich, aczkolwiek czynsze będą w nich rosły wolniej niż w 2019 roku z powodu spowolnienia niemieckiej gospodarki oraz prognozowanego spadku popytu i wolumenu transakcji najmu. W większości lokalizacji wzrost wyniesie ok. 1% przy jednoczesnym braku podaży obiektów o charakterze spekulacyjnym” – dodaje Mike Barnes.

Rok 2019 w Europie upływa pod znakiem dobrej koniunktury na rynku elastycznej powierzchni biurowej. W pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku na przeanalizowanych przez Savills rynkach europejskich operatorzy elastycznej powierzchni biurowej podpisali umowy najmu na 687 tys. m kw., co oznacza wzrost o 15% w porównaniu z analogicznym okresem 2018 roku.

Jessica Alderson, analityczka z działu badań globalnych w należącej do Savills spółce Workthere, działającej na rynku elastycznych powierzchni biurowych, powiedziała: „Na rynek wkraczają nowi i niszowi operatorzy, co skutkuje obniżeniem marży zysku operacyjnego podmiotów o bardziej ugruntowanej pozycji. Jednocześnie wynajmujący rozważają możliwości otwarcia własnej powierzchni coworkingowej. Wśród przykładów można wymienić firmę The Office Operators (TOO), która w pierwszym kwartale 2019 roku podpisała umowę najmu w holenderskim mieście Almere, oraz francuską firmę Wojo, która rozpoczęła działalność w Barcelonie, wynajmując 8 tys. m kw. w nowo wybudowanym biurowcu w dzielnicy 22@. W 2018 roku udział powierzchni elastycznej w całkowitym popycie na powierzchnie biurową w Europie wyniósł 10,2%, natomiast w pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku wzrósł do 12%”.

Według firmy Workthere, średnia liczba stanowisk pracy wynajmowanych w biurach serwisowanych i coworkach w pierwszych dziewięciu miesiącach roku wzrosła w Europie o 7% do 12,5%. Wynika to z coraz większego zainteresowania wynajmem gabinetów przez większe firmy, które generują popyt na tego typu powierzchnie wspólnie z freelancerami korzystającymi głownie z coworków.

Największe różnice w cenach za wynajęcie biurka pomiędzy stolicą a miastami regionalnymi występują we Francji i w Wielkiej Brytanii. We Francji koszt ten w Paryżu wynosi 700 euro miesięcznie, czyli mniej więcej dwukrotnie więcej niż w Lyonie, Marsylii czy w Nicei. W Wielkiej Brytanii miesięczny abonament za dostęp do biurka w Londynie kosztuje 700 funtów (819 euro), czyli również dwa więcej niż w miastach regionalnych takich jak Manchester, Birmingham, Leeds i Reading. Duże różnice występują także w Holandii, gdzie wynajem biurka w Amsterdamie jest o 54-67% droższy niż w Hadze, Eindhoven, Rotterdamie czy Utrechcie. Różnice pomiędzy największymi miastami w Niemczech, Irlandii i Hiszpanii są znacznie mniejsze i wynoszą od 20% do 30%.

Jeremy Bates dodaje: „Sektor biur elastycznych będzie nadal się rozwijał wraz z upowszechnianiem się na rynkach europejskich modelu biura jako usługi (space-as-a-service). Przewidujemy, że ich udział w całkowitym popycie na nowoczesną powierzchnię biurową w 2020 roku przekroczy 13%, mimo iż wzrośnie również liczba właścicieli nieruchomości, którzy zaproponują własną ofertę w tym zakresie. Miasta z bardziej rozbudowaną bazą najemców z sektora nowych technologii mogą odnotować największy wzrost popytu na powierzchnie elastyczne, ponieważ start-upy poszukując lokalizacji biurowej przeliczają jej koszt na stanowisko pracy. Bardziej tradycyjny najem będzie efektywniejszy w przypadku najemców korporacyjnych, którzy podejmują decyzje związane z nieruchomościami z uwzględnieniem dłuższej perspektywy czasowej”.

Black Friday pobija rekordy w zakupach na raty

Choć tegoroczne zakupowe święto przypada na 29 listopada, to oferty specjalne i rozliczne zniżki kuszą już od kilku tygodni w sklepach zarówno stacjonarnych, jak internetowych. Wyrazem zainteresowania Polaków „Czarnym Piątkiem” i następującym po nim „Cyber Poniedziałkiem” jest wzmożona aktywność zakupowa. Potwierdzają to także kredytowe statystyki BIK z lat ubiegłych, które szybują aż do 116% w liczbie zaciąganych kredytów ratalnych, a wartościowo do 106% więcej w relacji do średnich dziennych wyników dla pozostałych dni roboczych w listopadzie.

Czarny Piątek, czyli popularny „Black Friday” ugruntował już swoją pozycję w kalendarzu konsumpcyjnym Polaków, którzy przedłużają zakupowe szaleństwo aż do Cyber Poniedziałku. Pokusa na rabaty i promocje specjalne z roku na rok owocuje wzrostem liczby udzielanych kredytów ratalnych w stosunku do pozostałych weekendów w listopadzie.
Black Friday pobija rekordy w zakupach na raty
BIK zaobserwował, że w 2017 r. liczba udzielonych kredytów ratalnych wzrosła prawie o połowę w stosunku do pozostałych weekendów w listopadzie 2017 r., a w 2018 r. było to już 80%.

W Black Friday, który w 2017 r. był 24 listopada, banki udzieliły 20,5 tys. kredytów ratalnych na łączną kwotę 71,8 mln zł. Zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym było to prawie o 100% więcej niż średnia dzienna dla pozostałych dni roboczych w listopadzie 2017 r.

W ubiegłym roku, zakupowe święto przypadło na 23 listopada, a banki udzieliły 23,92 tys. kredytów ratalnych na łączną kwotę 85,25 mln zł. W ujęciu liczbowym było to 116%, a w wartościowym 106% więcej niż średnia dzienna dla pozostałych dni roboczych w listopadzie 2018 r.

Po doświadczeniach lat 2017 – 2018 tegoroczne Święto Zakupów przypadające na 29 listopada 2019 r. zapowiada się jeszcze bardziej rekordowo. Tym bardziej, że banki w okresie styczeń – październik 2019 r. udzieliły kredytów ratalnych na wartość o 6,7% wyższą niż rok temu.

Oferty specjalne w Black Friday, a także w Cyber Monday, są istotnym impulsem do zakupów nie tylko w sklepach stacjonarnych, ale w dużej mierze internetowych. Należy mieć świadomość, by w trakcie poszukiwania super oferty nie dać się złowić złodziejom, zastawiającym pułapki na nasze dane osobowe.

SCOBY – ekologiczna alternatywa dla plastiku

Nawet do 13 mln ton plastiku rocznie trafia do mórz i oceanów[1]. Kwestia zanieczyszczenia środowiska tworzywami sztucznymi jest równie poważna co globalne ocieplenie. Komisja Europejska do 2021 roku planuje objąć zakazem produkcję przedmiotów jednorazowego użytku, wykonanych z tworzyw sztucznych. Znane marki zadeklarowały ograniczenie zużycia opakowań z plastiku na rzecz surowców odnawialnych lub pochodzących z recyklingu. W odpowiedzi na ten problem powstało SCOBY, eko-opakowanie autorstwa Róży Rutkowskiej, absolwentki School of Form Uniwersytetu SWPS.

SCOBY – ekologiczna alternatywa dla plastiku już niedługo pojawi się w naszych domach

Róża Rutkowska udowodniła, że istnieją naturalne materiały, które mogą zastąpić plastik. Projektantka stworzyła SCOBY (Symbiotic Culture Of Bacteria and Yeast), tkaninę z grzybka kombuchy[2] o właściwościach membrany, w którą można pakować żywność, jednocześnie przedłużając jej trwałość.

Jesteśmy uzależnieni od tworzyw sztucznych, bo ułatwiają nam przechowywanie ale i gotowanie żywności. Pamiętajmy, że mamy wybór. Możemy zdecydować się na alternatywne opakowania wykonane z kombuchy, alg czy kazeiny. SCOBY jest kompromisem pomiędzy wygodą a troską o przyrodę. Surowiec jest wielofunkcyjny i szybki do uzyskania. Poza tym, może być zjedzony wraz z zawartością lub wyrzucony na kompost. Dzięki temu, zamiast zaśmiecać środowisko będzie je wzbogacać – mówi Róża Rutkowska.

SCOBY to propozycja innego spojrzenia na naturę i rolnictwo, które może konkurować z gotowymi, masowo stosowanymi produktami. Projekt skłania do myślenia o współpracy człowieka z przyrodą, z której obie strony czerpią korzyści. Przyczynia się także do zmniejszenia zanieczyszczenia wywołanego masową produkcją opakowań z tworzyw sztucznych.

Róża Janusz, absolwentka School of Form Uniwersytetu SWPS otrzymała od Climate KIC Polska grant w wysokości 30 tys. euro na wprowadzenie na rynek pierwszego ekologicznego opakowania. Projekt, który może zrewolucjonizować branżę opakowaniową i zastąpić plastikowe pojemniki oraz folię spożywczą, powstał dzięki prototypowaniu.

Dofinansowanie pomoże młodej projektantce przeprowadzić badania R&D (research & development), które sprawdzą, czy taki materiał może wchodzić w kontakt z żywnością. Dodatkowo Róża Janusz chce zwiększyć produkcję oraz wprowadzić na rynek pierwsze opakowanie stworzone na bazie SCOBY (Symbiotic Culture Of Bacteria and Yeast). Projektantka i jej zespół MakeGrowLab skoncentruje się na firmach z branży zdrowie i uroda. To właśnie one poszukują ekologicznych rozwiązań, które odpowiadają na potrzeby świadomych klientów – ograniczenie zużycia plastiku i wykorzystanie takich opakowań, które promują ekologiczny styl życia.

SCOBY to opakowanie wyhodowane przez mikroorganizmy, które zamieniają bioodpady na materiał.. Zużyty produkt może być wykorzystany na kompost. Oznacza to, że materiał nie zaśmieca środowiska, ale je wzbogaca.SCOBY_Róża Rutkowska2

Jak powstają takie innowacje jak SCOBY?

Częstym powodem wolnego rozwijania produktów albo w ogóle niepodchodzenia do tematu wdrożenia jest brak komunikacji pomiędzy nauką, dizajnem i biznesem. Prototypowanie może to zmienić, bo ostatecznie wszyscy możemy fizycznie pracować nad tym samym, używając różnego języka – mówi Róża Janusz.

Szybka materializacja pomysłu i poddanie go krytyce to pierwszy krok do stworzenia, a w dalszym etapie wdrożenia innowacyjnych produktów.

Wspólnym językiem komunikacji w rozwoju SCOBY jak i tworzenia startupu MakeGrowLab było właśnie prototypowanie – wyjaśnia Róża Janusz.

Takie działanie okazało się skuteczne. O ekologicznej alternatywie dla plastiku zrobiło się głośno, a firma otrzymała grant z akceleratora Climate KIC Polska na uruchomienie powiększonej pilotażowej produkcji oraz wprowadzenie na rynek pierwszych opakowań stworzonych na bazie SCOBY.

Zaczynając prace nad SCOBY jako studentka wzornictwa, podeszłam do procesu ideacji głównie z narzędziami projektowymi. Produkt wyrósł z pomysłu w produkt dzięki tysiącom prototypów. Właściwości i możliwości SCOBY początkowo nie były sprawdzane za pomocą mikroskopu, a właśnie języka prototypowania – tłumaczy Róża Janusz.

Inaczej do tego samego procesu podszedłby naukowiec, a jeszcze inaczej przedsiębiorca. Dziś SCOBY wdrażane jest także dzięki prototypowaniu. Pierwsza wersja produktu z laboratorium jest podstawą wzoru stworzonego przez projektanta, a to zmieniane jest przez klienta i tak dalej w różnych konfiguracjach. W MakeGrowLab to prototyp jest największym środkiem komunikacji pomiędzy dziedzinami i branżami. To kartka, na której ciągle coś jest dopisywane i kreślone i zarazem świetne narzędzie do komunikacji pomiędzy pozornie odległymi sektorami jak projektowanie, nauka i biznes.

Jak wyhodować SCOBY?

SCOBY_Róża Rutkowska6 SCOBY_Róża Rutkowska4 SCOBY_Róża Rutkowska3Tkanina powstaje w wyniku fermentacji cukrów z wyciągu z odpadów rolniczych przybierając postać membrany na powierzchni płynu.

Przez dwa tygodnie materia tka swoją formę w obrębie naczynia, w którym rośnie przez nawarstwianie, podobnie do cebuli. Proces nie wymaga światła, sterylnych warunków czy zaawansowanych technologii. Jedyne, co jest niezbędne do jego rozwoju, to temperatura około 25 st. Celsjusza – tłumaczy absolwentka School of Form Uniwersytetu SWPS.

Industrialna uprawa

SCOBY może być wykorzystane przez rolników oraz producentów żywności. Zainteresowanie alternatywnymi opakowaniami rośnie również wśród rolników przyszłości, którzy prowadzą farmy wertykalne.

Moi rodzice zajmują się uprawą warzyw, dlatego często obserwowałam procesy zachodzące w środowisku, o których potem uczyłam się w School of Form na specjalności industrial design. Uczelnia pokazała mi, że warto czerpać z interdyscyplinarnego spojrzenia na projektowanie. A przede wszystkim, że można tworzyć nowe rozwiązania i przeciwdziałać globalnym problemom takim jak zanieczyszczenie środowiska. SCOBY jest projektem, który w przyszłości będzie jednym z wielu rozwiązań, które mogą zastąpić tworzywa sztuczne  ale to nasze wybory są kluczowe w walce z plastikiem – dodaje Róża Rutkowska.

Projekt znalazł się w finale konkursu MAKE ME! na Łódź Design Festival i był prezentowany na Gdynia Design Days 2018.

[1] Dane Instytutu Europejskiej Polityki Ochrony Środowiska Naturalnego.

[2] Kombucha – grzyb herbaciany lub grzybek japoński, to kolonia bakterii i specjalnej kultury drożdży.

W tym roku w Polsce niewypłacalność ogłosiło już 839 firm

Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Kluczowe wnioski:

  • W październiku 2019 roku w oficjalnych źródłach (Monitorach Sądowych i Gospodarczych) opublikowano informację o 82 niewypłacalnych polskich firmach wobec 101 w tym samym okresie 2018 roku – spadek o 19% r/r, jednocześnie za cały okres 10 miesięcy br. niewypłacalnych firm w oficjalnych publikacjach było 839, tj. o 2% niż przed rokiem (824 niewypłacalności)
  • Liczba niewypłacalności r/r wzrosła w sektorach usług i handlu, niewiele mniejsza była w budownictwie.
  • Mniejsza (na razie tylko w minionym miesiącu) była skala problemów z niewypłacalnością firm produkcyjnych i transportowych
  • Ponadbranżowy problem sektora spożywczego – liczne niewypłacalności: firm produkujących żywność (7) i ją dystrybuujących (również 7).
  • Generalnie handel jest areną kłopotów firm dystrybuujących… wyroby konsumpcyjne (11), a nie inwestycyjne (4), jak np. materiały budowlane
  • W budownictwie niewypłacalności przede wszystkim firm wznoszących budynki – to 2/3 (9 z 14) ich liczby w październiku, brak w tym gronie firm wyspecjalizowanych w budowie dróg, natomiast pozostałe (5) firm specjalizuje się w pracach wodno-kanalizacyjnych i elektrycznych
  • O ile w handlu kłopoty mają firmy wyspecjalizowane w dobrach FMCG, w tym w żywności, to wśród firm usługowych liczne są przypadki niewypłacalności firm doradztwa biznesowo-finansowo-marketingowego (8) oraz zaangażowanych w procesy inwestycyjne (6)

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego.

Paradoks: wysoki poziom konsumpcji nie chroni przed niewypłacalnością firmy handlujące towarami konsumpcyjnymi i je produkującymi (20 niewypłacalności)

W październiku widoczna była skala problemów producentów żywności (głównie związanych z hodowlą i przetwórstwem mięsa) oraz firm nią handlujących (najczęściej dostarczających owoce i warzywa oraz zboża). Do 14 firm z tego grona dołączyły także firmy produkujące oraz handlujące wyrobami tekstylnymi i obuwiem.

Jak mówi Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka: „Łącznie aż ¼ spośród niewypłacalnych w październiku firm specjalizowała się w produkcji bądź dostarczaniu towarów konsumpcyjnych pierwszej potrzeby – wydawałoby się więc, iż konsumpcja hamuje…. Co przecież nie jest prawdą. Na wzroście konsumpcji zyskują więc konsumenci (oraz budżet w postaci podatków pośrednich), ale już nie wszystkie, a nawet całkiem spore grono firm wyspecjalizowanych w produktach pierwszej potrzeby. Skala popytu nie jest więc gwarancją sukcesu finansowego firm.”

niewypłacalność firm w sektorachŹródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Budownictwo – na horyzoncie spowolnienie inwestycji infrastrukturalnych czy kubaturowych ale wciąż największym problemem kwestia niskiej rentowności

Jeśli w statystyce niewypłacalności sektora budowlanego aż 2/3 stanowią firmy wznoszące budynki, to nie dlatego, iż już, aktualnie spada kubaturowa produkcja budowlano-montażowa. Inwestycje mieszkaniowe, użyteczności publicznej (samorządy – największy inwestor w Polsce) miały się dotychczas dobrze a popyt na mieszkania winduje ich ceny oraz pozwala sprzedawać przysłowiowe „dziury w ziemi”. Podobnie inwestycje handlowe czy powierzchni biurowych i magazynowych. Wskazuje to więc na inną, nie popytową bieżącą przyczynę kłopotów ich wykonawców – kwestia niskiej rentowności na skutek wzrostu cen materiałów oraz robocizny jest problemem nie tylko wykonawców infrastrukturalnych, ale wszystkich firm budowlanych.

Tym niemniej perspektywy sektora – i powoli rzeczywistość nie są dobre także w kwestii popytu na jego usługi. Największy inwestor – jednostki samorządu terytorialnego wskutek splotu różnych czynników, w tym zmian w prawie (z jednej strony kwestie spadku przychodów a z drugiej dodatkowych kosztów – zadań) i wzrostu cen energii i mediów będą ograniczać inwestycje lub planują to czynić w najbliższej przyszłości. Deklaruje to w upublicznianych badaniach już 1/3 samorządów. Na to nakłada się oczywiście w miarę bliski koniec obecnej perspektywy budżetowej UE. Stąd może zaskakiwać obecne, antycypujące już niejako te trendy spowolnienie w tempie sprzedaży budowlano-montażowej: spadła ona w październiku o 4% r/r, i był to najsłabszy wynik od początku 2017 roku.

Koniunktura w branży uderza także we współpracujące firmy – w pierwszej kolejności w firmy usługowe obsługujące budownictwo od strony projektowo-inżynierskiej, nadzorujące procesy inwestycyjne etc. Rosnąca powoli skala ich niewypłacalności jest dodatkową sugestią, iż koniunktura w branży budowlanej nie będzie się już poprawiać, ale raczej odwrotnie – jest w trendzie spadkowym.

niewypłacalność przedsiębiorstw w ciągu 10 miesięcyŹródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

liczba niewypłacalnych firm październik 2019Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

niewypłacalność firm od stycznia do października 2019Źródło: Monitor Sądowy i Gospodarczy, dane przeanalizowane przez Euler Hermes z grupy Allianz

Naukowcy testują szczepionki pozwalające zapobiec epidemii egzotycznych chorób przenoszonych przez kleszcze i komary. Na celowniku znalazł się wirus Zika

Postępujące ocieplenie klimatu sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób przenoszonych przez kleszcze i komary na nowe tereny. Aby zapobiec przenoszeniu się infekcji, naukowcy pracują nad szczepionkami bazującymi na cząsteczkach wirusopodobnych, które pozwolą zabezpieczyć się przed epidemią np. wirusa Zika przenoszonego przez komary z rodzaju Aedes, pochodzące ze strefy tropikalnej. Wirus Zika znalazł się na liście chorób priorytetowych WHO.

– Jedyne, co możemy obecnie robić, to stosować repelenty, czyli zapobiegać ugryzieniom. W przypadku kleszczowego zapalenia mózgu to są szczepionki dostępne na rynku od wielu lat. One nie są w Polsce obowiązkowe, są rekomendowane dla osób wysokiego ryzyka, czyli dla leśników, albo osób, które podróżują w rejony endemiczne. W przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu możemy się szczepić i to jest podstawowa metoda zapobiegania infekcji. W przypadku wirusa Zika to jest tak naprawdę ochrona przed potencjalnym ugryzieniem przez zainfekowanego komara – mówi Ewelina Król, adiunkt na Międzyuczelnianym Wydziale Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Choć dziś w Europie liczba zakażeń wirusem Zika jest marginalna, postępujące ocieplenie klimatu będzie sprzyjać przenoszeniu się komarów z rodzaju Aedes na północne rejony globu. W związku z tym w perspektywie kolejnych kilkunastu-kilkudziesięciu lat problem masowych zakażeń Ziką może dotknąć zarówno kraje Ameryki Północnej, jak i Unii Europejskiej. Aby zapobiec pandemii, naukowcy z całego świata pracują nad stworzeniem szczepionek, które zabezpieczyłyby nas przed tym wirusem.

W Polsce badania w tej materii prowadzone są m.in. przez dr Ewelinę Król, która eksperymentuje z wykorzystaniem w szczepionkach cząstek wirusopodobnych, czyli białek wirusowych pozbawionych materiału genetycznego wirusa. Pierwsze testy pozwoliły wypracować potencjalny poziom ochrony szczepionki na modelu mysim, ale badania nad nią są dopiero we wczesnej fazie rozwoju. Aby dopuścić ją do powszechnego użytku, należy jeszcze przeprowadzić testy skuteczności i bezpieczeństwa.

Z powodzeniem zakończyły się również badania szczepionki na mysiej populacji przeprowadzone przez naukowców z University of Texas Medical Branch oraz Instituto Evandro Chagas. Eksperymentalna szczepionka weszła w interakcję z układem immunologicznym gryzoni i zabezpieczyła je przed infekcją.

– Szczepionki to jest jedyna możliwa metoda zapobiegania infekcjom i przenoszeniu się różnych infekcji. Powinniśmy szczepić się na wiele infekcji wirusowych. Oczywiście, nie należy się szczepić jeżeli np. nie podróżujemy w rejony endemiczne, gdzie dane wirusy występują. Natomiast jeżeli wybieramy się w takie miejsca, to jak najbardziej wszystkie szczepienia obowiązkowe powinniśmy przebyć, żeby być pewnym, że nie zachorujemy – wyjaśnia ekspertka.

Obszerne badania nad wirusem Zika przeprowadzili naukowcy z Duke-NUS Medical School. Wykorzystali oni mikroskop krioelektronowy, aby precyzyjnie odtworzyć strukturę wirusa. Badania wykazały, że Zika wykazuje wyższą wytrzymałość termiczną niż denga, inny przedstawiciel rodziny flawiwirusów, w związku z czym wykazują większą przeżywalność w warunkach podwyższonej temperatury, w tym w trakcie gorączkowania pacjenta.

Eksperymenty przeprowadzone przez Duke-NUS Medical School pozwolą lepiej zrozumieć naturę wirusa, a co za tym idzie – wytypować przeciwciała, które pozwolą skutecznie zapobiec wybuchowi potencjalnej epidemii.

Ważny krok na drodze w walce z wirusem poczyniła również Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków, która dopuściła do powszechnego użytku test ZIKV Detect 2.0 IgM Capture ELISA pozwalający na wykrycie przeciwciał Zika w krwi pacjenta. Pozwoli on wykryć chorobę we wczesnym stadium rozwoju u pacjentów, u których wystąpiły pierwsze objawy kliniczne.

– Nikt pewnie nie robił jeszcze takich badań, żeby zaszczepić się wszystkim na raz w tym samym czasie, natomiast nie ma potencjalnego zagrożenia. Ostatnimi czasy pojawiła się teoria, jeżeli chodzi o flawiwirusy, że infekcja jednym wirusem powoduje wzmocnienie infekcji kolejnym należącym do Flaviviridae. I to faktycznie w przypadku tych wirusów może być problem, ponieważ np. zaszczepienie się przeciwko wirusowi Denga może wzmocnić objaw infekcji wirusem Zika. Obecnie staramy się opracowywać szczepionki, które będą eliminowały problem wzmocnienia infekcji zależnej od przeciwciał – tłumaczy Ewelina Król.

Wirus Zika znalazł się na liście chorób priorytetowych WHO m.in. obok wirusów Ebola, Nipah czy koronawirusa MERS. Organizacja umieszcza na niej choroby i patogeny zagrażające ludzkości, na które nie ma ani lekarstwa, ani szczepionek.

Niesprawne akumulatory odpowiadają za prawie 40 proc. awarii samochodów. Koszty wymiany zimą mogą być wyższe, nawet w przypadku nowszych aut

39 proc. awarii samochodów jest spowodowane niesprawnym akumulatorem – wskazują dane VARTA. Po części wynika to z zaawansowanego wieku aut – średni wiek pojazdów w Polsce wynosi około 13 lat, a w niektórych pojazdach akumulator nigdy nie był sprawdzany. Drugi powód ekstremalne temperatury, które skracają żywotność akumulatora. Kiedy po upalnym lecie przychodzi zima, uruchomienie silnika może przekraczać jego możliwości. Dlatego – mając na uwadze nadchodzące przymrozki – kierowcy powinni z wyprzedzeniem sprawdzić stan akumulatora, żeby nie narażać się na problemy i związane z nimi koszty.

Po gorącym lecie, jakie mieliśmy w tym roku, akumulatory w wielu samochodach znajdują się w kiepskim stanie. To w konsekwencji może oznaczać ryzyko awarii i problem z uruchomieniem silnika przy pierwszych przymrozkach w okresie zimowym. Wtedy bardzo trudno jest się umówić na szybką wymianę akumulatora u mechanika. Dlatego podczas kolejnej wizyty w warsztacie, np. w celu wymiany opon, warto sprawdzić stan techniczny akumulatora. Wiele warsztatów wykonuje taką usługę bezpłatnie, w ramach rutynowych czynności serwisowych lub na indywidualne życzenie klienta – mówi agencji Newseria Biznes Adam Potępa, menadżer ds. kluczowych klientów w Clarios Poland.

Wysokie temperatury latem prowadzą do samorozładowania akumulatora, co skraca jego żywotność. Tymczasem tego lata w Polsce termometry pokazywały miejscami niemal 40°C. To zdecydowanie przekracza optymalną temperaturę dla akumulatorów samochodowych, wynoszącą 20°C, a stopień nagrzania pojazdów zaparkowanych na słońcu jest jeszcze wyższy. Kiedy następnie wydajność akumulatora spada z powodu zimna, uruchomienie silnika, które wymaga poboru większej ilości energii, może przekraczać jego możliwości. Dlatego nadchodząca zima może spowodować zwiększoną liczbę awarii akumulatorów, co z kolei będzie wiązać się z koniecznością interwencji pomocy drogowej. Czasami wystarczy już jedna noc z przymrozkami, żeby pojawił się problem.

Im starszy akumulator, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia problemów z uruchomieniem silnika – wskazuje Adam Potępa. – Koszty wymiany akumulatora zimą mogą być wyższe, dlatego warto z wyprzedzeniem sprawdzić jego stan techniczny, a nie czekać na problem z rozruchem silnika. Nawet jeżeli kierowcy korzystają z popularnych programów typu assistance na drodze, to i tak ponoszą dodatkowe koszty w postaci straconego czasu i nerwów, kiedy czekają na przyjazd pomocy drogowej na mrozie.

Każdego dnia zaparkowany samochód wykorzystuje około 1 proc. energii akumulatora. Proces ten może doprowadzić do całkowitego rozładowania akumulatora już w ciągu kilku tygodni. Podróżowanie wyłącznie na krótkich dystansach sprawia z kolei, że akumulator może nie zdążyć się naładować. Zimą ryzyko się zwiększa ze względu na korzystanie z dodatkowych funkcji pobierających moc, takich jak podgrzewanie szyb czy foteli.

Ogrzewanie samochodowe może pobierać nawet 1000 W mocy, pomimo wykorzystywania ciepła generowanego przez silnik. Podobnie klimatyzacja, która odpowiada za pobór ok. 500 W mocy z akumulatora. Nowoczesne funkcje takie, jak podgrzewane fotele, elektryczny szyberdach czy układ sterowania silnikiem, dzięki któremu nowsze samochody spełniają śrubowane przez UE normy środowiskowe, także mają wpływ na akumulatory.

Nowoczesne pojazdy są bardzo zaawansowane i stosowane w nich systemy wymagają odpowiedniego podejścia – mówi Adam Potępa.

Jak podkreśla, przerwanie zasilania może spowodować utratę danych, np. niesprawność elektrycznych szyb czy konieczność ponownej instalacji oprogramowania. Niektóre elementy wyposażenia wymagają też aktywacji kodem bezpieczeństwa po przywróceniu zasilania. Dlatego każdorazowo przy wymianie akumulatora powinien być obecny specjalista.

– Ważnym powodem, dlaczego warto skorzystać z warsztatu, jest także fakt dbania o środowisko, czyli zutylizowania w odpowiedni sposób zużytego akumulatora, co dla kierowcy oznacza ograniczenie kosztów w postaci np. kaucji przy zakupie nowego – wskazuje ekspert.

Według danych firmy VARTA, która prowadzi od kilku lat program bezpłatnego testowania akumulatorów, 26 proc. wszystkich testowanych akumulatorów jest w złym stanie. Tymczasem na darmową kontrolę można się umówić już w ponad 2 tys. warsztatów w całej Polsce.

Konflikt wokół praworządności w Polsce z wpływem na gospodarkę. Inwestorzy zagraniczni mogą szukać innych rynków

– To, co dzieje się w tej chwili z sądownictwem, będzie miało negatywne skutki dla ekonomii – zarówno bezpośrednie, w postaci ograniczenia funduszy z UE, jak i pośrednie, czyli zniechęcenie do inwestycji ze względu na niestabilność prawną – mówi dr Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego. Ekspert ocenia również, że prowadzona dotychczas reforma sądownictwa w Polsce nie przyniosła żadnych pozytywnych skutków, a jedynie konflikt z UE. Jego zdaniem szanse na zmianę tej sytuacji są niewielkie po ostatnich wyborach parlamentarnych, w których partia rządząca uzyskała w Sejmie większość. Jaskółką zmian jest jednak objęcie większości w Senacie przez opozycję.

Na całym świecie stabilne prawo i zaufanie do sądów powoduje, że przedsiębiorcy chętniej do takiego kraju przyjeżdżają i inwestują. Sytuacja, w której sądy są opanowane przez siłę polityczną, jest dla nich zniechęcająca, bo bardzo często wchodzi się w interes z państwem. Jeżeli inwestor chce mieć szansę na spór, który będzie rozstrzygnięty przez niezależny podmiot, to musi być niezależne sądownictwo – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr hab. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

W ubiegłym roku w całej Europie odnotowano 6 356 nowych inwestycji bezpośrednich (BIZ) – wynika raportu „Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2019” firmy doradczej EY. To drugi najlepszy wynik od blisko 20 lat, choć w ujęciu rocznym liczba BIZ zmniejszyła się o 4 proc. Polska zajmuje 6. miejsce pod względem atrakcyjności inwestycyjnej w Europie i 1. w CEE (272 inwestycje w ub.r., dla porównania Węgry – 101). Wśród niepokojących zjawisk inwestorzy w badaniu wymienili brexit, polityczną niestabilność UE oraz wzrost nastrojów populistycznych i protekcjonistycznych.

Z tegorocznego badania „Klimat Inwestycyjny”, zrealizowanego przez PAIH, Grant Thornton oraz HSBC, wynika z kolei, że 65 proc. zagranicznych inwestorów określiło warunki do prowadzenia biznesu w Polska  jako co najmniej dobre. Jako główne atuty polskiego rynku wskazali oni przede wszystkim wielkość rynku wewnętrznego oraz stabilność gospodarczą. Natomiast żółta kartka została wystawiona za zmienność i niejasność przepisów, niską efektywność sądownictwa gospodarczego i podatkową biurokrację.

– Dlatego uważam, że to, co dzieje się w tej chwili z sądownictwem, będzie miało negatywne skutki dla ekonomii – zarówno bezpośrednie, w postaci ograniczenia funduszy z UE, jak i pośrednie, czyli zniechęcenie do inwestycji ze względu na niestabilność prawną ­– podkreśla dr hab. Marcin Matczak.

Spór wokół praworządności w Polsce trwa od kilku lat, zapoczątkował go podwójny wybór sędziów do Trybunału Konstytucyjnego przez nowo wybranych posłów VIII kadencji, po wyborach wygranych przez PiS w 2015 roku. Polska i Węgry są już objęte procedurą z art 7. unijnego traktatu, który dotyczy stwierdzenia ryzyka poważnego naruszenia przez kraj członkowski wartości unijnych. W ocenie KE i wielu europolityków ta okazała się jednak nieskuteczna. Dlatego trwają prace nad nowym mechanizmem, którego utworzenie zapowiedziała szefowa KE Ursula von der Leyen. Zgodnie z nową procedurą Komisja miałaby kontrolować w państwach członkowskich takie obszary, jak wymiar sprawiedliwości, przestrzeganie konstytucji i wolność mediów czy system antykorupcyjny, zamiast zmian w poszczególnych instytucjach takich jak Trybunał Konstytucyjny.

W ubiegłym tygodniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po półtora roku wydał wyrok, który miał ocenić legalność prawną reformy wymiaru sprawiedliwości przeprowadzonej pod rządami PiS. TSUE skierował jednak sprawę z powrotem pod jurysdykcję Sądu Najwyższego i orzekł, że to on powinien ją zbadać.

Definicja reformy oznacza, że mają to być zmiany na lepsze. Do tej pory niestety ich nie ma. Nie da się naprawić sądownictwa wymianą kadr, tak jak nie da się polepszyć funkcjonowania szpitala, jeżeli zwolni się najbardziej doświadczonych lekarzy i zatrudni tych mniej doświadczonych. Dlatego chciałbym, żeby premier zastanowił się, czy rzeczywiście warto tak bardzo poświęcać nasze relacje z Unią Europejską. Właściwie ta reforma nie przyniosła niczego poza konfliktem, bo sprawy sądowe trwają dłużej, a powinny się skracać – mówi dr hab. Marcin Matczak.

Ekspert ocenia, że szansa na poprawę sytuacji jest niewielka po ostatnich wyborach parlamentarnych, w których partia rządząca uzyskała w Sejmie większość. PiS zdobył w październikowych wyborach 43,59 proc. głosów, 235 mandatów w Sejmie i 48 – w Senacie. W tej izbie nie ma jednak większości (43 senatorów ma druga Koalicja Obywatelska, która uzyskała w wyborach 27,4 proc. i ma 134 mandaty w Sejmie).

– Sytuacja, w której partia rządząca ma rząd i większość w Sejmie, ale ma też nad sobą tę izbę refleksji w postaci Senatu, kontrolowanego przez drugą stronę, jest dobra, dlatego że decyzje będą bardziej rozważne, nie da się już po prostu korzystać tylko z argumentu siły. Trzeba będzie działać siłą argumentu – mówi dr hab. Marcin Matczak.

Sztuczna inteligencja pomaga podejmować szybkie i trafne decyzje biznesowe. Dzięki temu firmom łatwiej wyprzedzić konkurencję

Narzędzia bazujące na big data, sztucznej inteligencji czy uczeniu maszynowym są coraz chętniej wykorzystywane przez polskie firmy. Pozwalają na uzyskanie przewagi konkurencyjnej na rynku, ponieważ pomagają przewidywać zachowania rynkowe. Najnowsze technologie można wdrożyć w firmie m.in. za pomocą systemów ERP. To cyfrowa baza agregująca dane z różnych obszarów działalności firmy takich, jak finanse, księgowość czy obsługa klienta, która pozwala na szybką i sprawną digitalizację przedsiębiorstwa. W połączeniu z elastycznością chmury obliczeniowej ułatwia zarządzanie i podejmowanie strategicznych decyzji zwłaszcza w przemyśle i firmach produkcyjnych.

Obecnie transformacja cyfrowa łączy w sobie szereg technologii, jak internet rzeczy, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe czy big data. Połączenie wszystkich tych elementów odgrywa istotną rolę w takich branżach, jak produkcja przemysłowa czy dystrybucja. W prowadzeniu działalności firmy coraz częściej przewidują i wyprzedzają bieg zdarzeń, zamiast biernie czekać na ich rozwój – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Phil Lewis, wiceprezes Solution Consulting w regionie EMEA w Infor.

Niezależnie od branży czy wielkości firmy cyfrowa transformacja stała się już dla biznesu koniecznością. Odgrywa istotną rolę zwłaszcza w takich branżach jak produkcja przemysłowa czy dystrybucja. Wykorzystanie nowych technologii umożliwia firmom tworzenie nowych modeli biznesowych, pozwala lepiej odpowiadać na potrzeby klientów i warunkuje ich pozycję rynkową. Według firmy doradczej IDC („Worldwide Semiannual Digital Transformation Spending Guide”) na całym świecie firmy dokonują już znaczących inwestycji w technologie i usługi, które umożliwiają cyfrową transformację ich organizacji i modeli biznesowych. W tym roku globalne wydatki na ten cel mają sięgnąć 1,18 bln dol., co w porównaniu z poprzednim oznacza prawie 18-proc. wzrost.

– Cyfrowa transformacja trwa. Polskie firmy stawiają czoła tym samym wyzwaniom, co wszystkie inne firmy w gospodarce globalnej. Menedżerowie zadają sobie pytanie, w jaki sposób adaptować nowe technologie, żeby wzbogacić systemy i nadążyć za światowymi trendami. Widzimy rzeczywiście dużą świadomość zmian modelu biznesowego. Wiele firm przechodzi z modelu oferowania produktów do oferowania usług, na co pozwalają im właśnie nowoczesne technologie – mówi Mariusz Siwek, dyrektor regionalny CEE North w Infor.

– Właściwe wykorzystanie transformacji cyfrowej zapewnia wgląd w zupełnie nowe obszary działań, takie jak skomplikowane operacje wykonywane na dużej liczby danych, pobieranie danych z czujników IoT czy analizy prognostyczne – wskazuje Phil Lewis.

Cyfrowa transformacja opiera się na nowych technologiach, takich jak internet rzeczy, sztuczna inteligencja czy big data. Dla firm kluczowym jej elementem są systemy ERP, które w oparciu o zintegrowane, cyfrowe narzędzia agregują dane z głównych obszarów działalności (m.in. finansów, księgowości, kadr, produkcji, obsługi klienta czy wsparcia sprzedaży), ułatwiając zarządzanie przedsiębiorstwem i podejmowanie strategicznych decyzji.

Planowanie zasobów przedsiębiorstwa odgrywa kluczową rolę w projektach transformacji cyfrowej. Systemy ERP umożliwiają firmie kontrolowanie prowadzonej działalności i procesów biznesowych, a co za tym idzie – zapewniają ich wydajność. Równie ważne jak same systemy ERP są jednak zestawy narzędzi, które im towarzyszą. To właśnie one pozwalają zoptymalizować i przeprowadzić transformację przedsiębiorstwa – mówi Phil Lewis.

Chmurowe rozwiązania ERP wyposażone w inteligentne narzędzia, które bazują na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym, łączą zarówno elastyczność chmury, jak i możliwości zaawansowanej analityki biznesowej. W ten sposób umożliwiają firmom sprawną i szybką digitalizację, ale do optymalnego działania potrzebują odpowiednich zasobów danych.

– Głównym wyzwaniem jest nie tyle zdobywanie danych, ile odpowiednie ich przetwarzanie i wykorzystanie właściwych narzędzi, żeby wykreować dodatkową wartość dla klientów. Tutaj z pomocą przychodzą nam właśnie rozwiązania w chmurze, które scalają wszystkie nowoczesne technologie w taki sposób, żeby były dostępne do szybkiej adaptacji i przynosiły szybkie, wymierne efekty naszym klientom, szczególnie w przemyśle – mówi Mariusz Siwek.

Infor tworzy oprogramowanie dostępne w chmurze zarówno dla dużych organizacji, jak i małych czy średnich przedsiębiorstw. W portfolio rozwiązań wspierających cyfrową transformację firm ma m.in. platformę Business Intelligence oraz wdrożoną niedawno platformę Coleman AI, która bazuje na sztucznej inteligencji oraz pomaga podejmować szybsze i trafniejsze decyzje biznesowe. Narzędzie wykorzystuje zbierane dane i możliwości uczenia maszynowego do usprawnienia procesów związanych m.in. z zarządzaniem magazynem, planowaniem transportu czy predykcyjnym utrzymaniem ruchu.

– Eksperymentowanie w postaci samodzielnego budowania centrów obliczeniowych i rozbudowy systemów często kończy się fiaskiem. Naszą wartością dodaną są sprawdzone wzorce, które pomagają firmom szybko wdrożyć nowe technologie cyfrowe. Do tego niezbędna jest strategia cyfryzacji, czyli pewna zgoda w firmie dotycząca tego, jakie cele chcemy osiągnąć i jak wyróżnić się na rynku – mówi Mariusz Siwek.