NAJNOWSZE ARTYKUŁY

ATAL wypłaci blisko 195 mln zł dywidendy. Akcjonariusze dostaną 4,5 zł na akcję

Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy ATAL S.A. zdecydowało o podziale zysku wypracowanego przez spółkę w 2025 roku. Na wypłatę dywidendy trafi 194,67 mln zł, co oznacza 4,5 zł brutto na jedną akcję.

Łączny zysk netto ATAL za 2025 rok wyniósł 221,19 mln zł. Poza środkami przeznaczonymi dla akcjonariuszy pozostała część zysku zostanie przekazana na kapitał zapasowy spółki.

Dzień dywidendy ustalono na 15 lipca 2026 roku, natomiast jej wypłata ma nastąpić 1 października 2026 roku.

Dywidendy ATAL przekroczą 1,64 mld zł

Prezes ATAL Zbigniew Juroszek podkreślił, że wypłata jest kontynuacją polityki dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami, zapowiadanej jeszcze przy debiucie spółki na warszawskiej giełdzie w 2015 roku.

– Konsekwentnie realizujemy zobowiązanie, z którym ATAL debiutował na GPW w 2015 roku – aby dzielić się wypracowanym zyskiem z akcjonariuszami i budować dla nich wartość w długim terminie. Wypłata kolejnej dywidendy, w wysokości blisko 195 mln zł, potwierdza siłę finansową Grupy oraz stabilność naszego modelu biznesowego. Po tegorocznej wypłacie łączna kwota dywidend przekazanych akcjonariuszom od początku obecności ATAL na giełdzie przekroczy 1,64 mld zł – mówi Zbigniew Juroszek, prezes zarządu ATAL S.A.

ATAL przejmuje aktywa Grupy Budner

Spółka rozwija również bank ziemi i przygotowuje nowe projekty mieszkaniowe. Pod koniec kwietnia ATAL poinformował o podpisaniu umowy przedwstępnej dotyczącej nabycia udziałów w spółkach z Grupy Budner oraz zakupu należących do niej nieruchomości.

Wartość transakcji ustalono na 133,5 mln zł. Kwota obejmuje zarówno udziały w spółkach, jak i nieruchomości, przy czym umowa przewiduje mechanizm korekty ceny.

Dzięki transakcji ATAL ma pozyskać możliwość realizacji przedsięwzięć deweloperskich w Trójmieście o łącznej powierzchni użytkowej mieszkań wynoszącej około 70 tys. mkw. Spółka otrzymała już zgodę Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie kontroli nad Grupą Budner.

Wyniki po pierwszym kwartale 2026 roku

W pierwszym kwartale 2026 roku Grupa ATAL przekazała klientom 500 lokali mieszkalnych i usługowych. Skonsolidowane przychody wyniosły w tym okresie 315 mln zł, a zysk netto przekroczył 55,3 mln zł.

Marża netto Grupy ATAL w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku wyniosła 17,6 proc.

Od stycznia do marca spółka zawarła 644 umowy deweloperskie i przedwstępne. W samym marcu zakontraktowała 365 lokali. Na koniec pierwszego kwartału ATAL posiadał także 241 aktywnych umów rezerwacyjnych.

Prezes UODO zapowiada kontrolę w Szpitalu Południowym w Warszawie

0

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych przeprowadzi kontrolę w Szpitalu Południowym w Warszawie. Postępowanie ma objąć m.in. zasady działania monitoringu, w tym informacje o możliwym rejestrowaniu dźwięku, a także procedury przetwarzania danych osobowych pacjentów i personelu.

UODO poinformował, że o potencjalnych nieprawidłowościach dowiedział się z doniesień medialnych. Według ujawnionych informacji monitoring w placówce miał rejestrować nie tylko obraz, ale również dźwięk. Organ nadzorczy zwraca uwagę, że wdrożenie takiego rozwiązania wymagałoby wyraźnej podstawy prawnej.

Monitoring z dźwiękiem pod szczególną kontrolą

Monitoring w placówkach medycznych jest zagadnieniem szczególnie wrażliwym ze względu na charakter przetwarzanych informacji. Szpitale mają dostęp do danych dotyczących zdrowia, a więc informacji objętych szczególną ochroną na gruncie RODO.

Kontrola ma ustalić, czy stosowane przez Szpital Południowy rozwiązania były zgodne z przepisami dotyczącymi ochrony danych osobowych. UODO sprawdzi również, czy placówka wdrożyła odpowiednie środki techniczne i organizacyjne, które ograniczają ryzyko nieuprawnionego dostępu do nagrań oraz innych danych.

Z perspektywy przepisów kluczowe będzie nie tylko samo ustalenie, czy monitoring rejestrował dźwięk, ale także zakres jego działania, cel stosowania, czas przechowywania nagrań oraz dostęp do zarejestrowanych materiałów.

UODO przypomina wcześniejszą sprawę

Urząd wskazuje, że w przeszłości badał już przypadki niezgodnego z prawem stosowania monitoringu w placówkach medycznych. Jedna z takich spraw dotyczyła Centrum Medycznego Ujastek.

Prezes UODO nałożył wówczas na placówkę dwie kary administracyjne o łącznej wysokości 1 145 891,25 zł. Sprawa dotyczyła urządzeń rejestrujących obraz w dwóch salach oddziału neonatologii, które – według organu – działały niezgodnie z obowiązującymi przepisami.

Kary obejmowały także zarzuty dotyczące niewystarczających zabezpieczeń danych przechowywanych na kartach pamięci znajdujących się w urządzeniach monitorujących. Decyzję Prezesa UODO podtrzymał następnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, oddalając skargę placówki.

Kontrole obejmują cały sektor szpitalny

Kwestia monitoringu wizyjnego w szpitalach jest jednym z tematów tegorocznych kontroli sektorowych prowadzonych przez UODO. Urząd analizuje, czy placówki medyczne stosują rozwiązania proporcjonalne do celu, w jakim monitoring został wdrożony, oraz czy właściwie chronią prywatność pacjentów.

W przypadku Szpitala Południowego kontrola ma objąć również inne obszary związane z przetwarzaniem danych. Z medialnych publikacji wynikało bowiem, że mogło dojść do naruszeń zasady prawidłowości oraz integralności danych, określonych w art. 5 RODO.

Pojawiły się także informacje o możliwym ujawnianiu danych dotyczących stanu zdrowia pacjentów. Dane medyczne należą do szczególnej kategorii danych osobowych, dlatego ich przetwarzanie wymaga zachowania podwyższonych standardów bezpieczeństwa i poufności.

Szpital będzie musiał wyjaśnić procedury

W toku czynności kontrolnych UODO będzie analizował dokumentację, procedury wewnętrzne oraz sposób organizacji przetwarzania danych w placówce. Kontrolerzy mogą sprawdzić m.in. uprawnienia pracowników, zasady dostępu do systemów, okresy retencji danych oraz procedury reagowania na potencjalne naruszenia.

Sama zapowiedź kontroli nie przesądza jeszcze o stwierdzeniu naruszenia przepisów ani o nałożeniu kary. Jej celem jest ustalenie, czy doniesienia medialne znajdują potwierdzenie oraz czy Szpital Południowy prawidłowo realizuje obowiązki wynikające z RODO i innych przepisów dotyczących ochrony danych.

Ewentualne wnioski i dalsze działania Prezesa UODO będą zależały od wyników postępowania kontrolnego.

Kurs dolara rośnie, ropa tanieje. Rynki wyceniają Fed i rozmowy USA-Iran

Główna para walutowa testuje dziś wsparcie na poziomie 1,14. W uzgodnieniach pokojowych między USA a Iranem widać umiarkowany optymizm, a w Wielkiej Brytanii po dymisji Keira Starmera mamy mocnego faworyta do objęcia stanowiska premiera. 

Konsekwencje zmiany podejścia Fed

Bez wątpienia czerwcowe posiedzenie Fed pod przewodnictwem Warsha zmieniło układ na rynku walutowym. Dolar amerykański odbudowuje swoją pozycję, co widać na notowaniach głównej pary walutowej świata, która aktualnie jest w pobliżu ważnego poziomu wsparcia na 1,14, ostatnio widzianego w marcu tego roku. Diametralnie zmieniły się projekcje dotyczące stóp procentowych w USA – w marcu nikt nie zakładał podwyżek stóp do końca roku, teraz większość analityków spodziewa się co najmniej jednego ruchu w górę o 25 pkt bazowych w 2026. Przy jednoczesnej retoryce o ograniczeniu forward guidance, mamy jasny sygnał do kupowania „zielonego”. Dla PLN to niezbyt dobra informacja, a presja sprzedażowa była widoczna choćby wczoraj, kiedy EUR/PLN przebił poziom 4,27, by dzisiaj podbić notowania powyżej 4,28. Na rynkach finansowych widzimy więc sporo nerwów, które udzieliły się dzisiaj rynkom giełdowym w Azji – zanotowano tam bardzo duże spadki, w Korei sięgające 10%. Nie pomaga też sytuacja na parkietach w USA, gdzie widać utratę blasku gigantów technologicznych, na czele z SpaceX, który wczoraj spadł o ponad 16%.

Daleka droga do finalnego porozumienia

Wczoraj napłynęły pozytywne informacje ze Szwajcarii, gdzie uzgodniono tzw. mapę drogową rozpisaną na 60 dni, która ma doprowadzić do podpisania ostatecznego porozumienia między USA a Iranem. Kolejny postęp w negocjacjach najbardziej widoczny był na notowaniach ropy naftowej, a Brent osiągnął poziom najniższy od początku marca, czyli widziany w pierwszych dniach wybuchu wojny. Samo podpisanie tej road mapy to już sukces, bo negocjacje był niezwykle burzliwe, a strona irańska na chwilę opuściła nawet obrady, po tym jak prezydent Trump po raz kolejny skierował w jej stronę groźby. Inwestorzy dość sceptycznie podchodzą do tej sprawy z dwóch powodów. Po pierwsze, w przeszłości okazywało się, że wiele aspektów różniło obie strony. Po drugie, w ostatnich godzinach wiceprezydent Vance podgrzał atmosferę informacjami o zgodzie Iranu na wpuszczenie międzynarodowego grona specjalistów nuklearnych, bo Teheran zaprzeczył, że takie ustalenia miały miejsce. To pokazuje, że na drodze do porozumienia ciągle pojawiają się kłody, a kruchość ustaleń sprawia, że możemy być świadkami jeszcze wielu zwrotów akcji.

Jest murowany faworyt

Od kilku tygodni osoby obserwujące rynek brytyjski zadawały sobie pytanie, nie czy tamtejszy premier złoży dymisję, tylko kiedy to się stanie. Dlatego poniedziałkowa decyzja Starmera nie była zaskoczeniem. Większa niepewność dotyczyła tego, co stanie się później, i czy dojdzie do „walki” o fotel lidera w Partii Pracy. W grze o „tron” przewijały się dwa nazwiska – Andy’ego Burnhama i Wesleya Streetinga. Skoro jednak drugi z kandydatów zrezygnował, to wydaje się, że ta niepewność zostanie szybko zażegnana. Możemy być świadkami szybkiego przekazania władzy, co dla GBP oznacza pozytywną informację. Jednak problem w tym, że w tym wypadku łatwiej będzie władzę zdobyć, niż ją potem utrzymać. Sytuacja gospodarcza Wielkiej Brytanii jest trudna, a stan finansów publicznych może budzić grozę. Wszystko komplikuje rentowność brytyjskich obligacji, które pozostają na wysokich poziomach – w przypadku 10 latek to już 4,76%, co powoduje, że koszty finansowania znacząco rosną.

BNPL poza e-commerce: gdzie dojrzewa rynek płatności odroczonych

Rynek BNPL w Polsce wciąż bywa kojarzony głównie z e-commerce, choć jego dojrzała i stabilna odmiana, CNPL, z powodzeniem rozwija się również poza handlem internetowym.

Dane z raportu BIK „Płatności odroczone 2025” oraz obserwacje rynku fintech, w tym mapy Cashless, wskazują na rosnące znaczenie płatności odroczonych jako elementu codziennych decyzji finansowych Polaków.

Z danych BIK wynika, że do końca 2025 roku liczba klientów BNPL osiągnęła 3,3 mln, a liczba transakcji 176 mln, co potwierdza przejście BNPL w model masowego, wysokoczęstotliwościowego finansowania codziennych wydatków. Jednocześnie 1,7 mln klientów posiadało aktywne umowy na koniec roku.

Od finansowania zakupu do finansowania decyzji

Dotychczas BNPL był interpretowany przede wszystkim jako narzędzie zwiększające dostępność zakupów. W praktyce jego rola zaczyna się zmieniać – nie tyle domyka transakcję, co wpływa na jej inicjację.

W sektorze usług widać to szczególnie wyraźnie. Koszt przestaje być jedyną barierą wejścia, kluczowe staje się czy klient może podjąć decyzję „tu i teraz”, mając dostęp do elastycznego modelu finansowania.

Najbardziej zaawansowanym przejawem tego trendu jest Care Now Pay Later (CNPL) – model finansowania usług zdrowotnych, stomatologicznych, weterynaryjnych i beauty.

Kluczowa różnica między BNPL a CNPL nie sprowadza się wyłącznie do rodzaju finansowanego dobra, ale do natury samej decyzji i jej konsekwencji. BNPL dotyczy głównie produktów konsumenckich, które można zwrócić, wymienić lub ocenić przed podjęciem ostatecznego zobowiązania finansowego. CNPL działa w zupełnie innym kontekście – usług zdrowotnych – gdzie finansowane jest rozpoczęcie procesu, na przykład leczenia czy diagnostyki.

Pacjent nie tylko „płaci później”, ale przede wszystkim „zaczyna dbać o siebie teraz”, a konsekwencje tej decyzji to zdrowie i jakość życia.

Charakterystyczne dla BNPL jest także to, że większość transakcji ma niską wartość jednostkową – dwie trzecie nie przekracza 500 zł, a jedynie 2% przekracza 1000 zł. W połączeniu z wysokim udziałem spłat w okresie bezodsetkowym (75,6%) pokazuje to, że BNPL działa przede wszystkim jako mechanizm finansowania mikrodecyzji konsumenckich.

W takim modelu naturalnym kolejnym krokiem są segmenty usługowe, w których decyzje finansowe dotyczą nie zakupu produktu, ale rozpoczęcia procesu – jak w przypadku CNPL.

Jak zauważa Jakub Czarzasty, CEO LM PAY S.A.:
„Care Now Pay Later nie jest przyszłością rynku – to jego teraźniejszość. W usługach zdrowotnych, stomatologicznych, weterynaryjnych i beauty decyzja finansowa i decyzja o skorzystaniu z usługi zapadają w tym samym momencie. CNPL pokazuje, że finansowanie przestaje być etapem płatności, a staje się częścią dostępu do opieki, zdrowia i jakości życia.”

CNPL nie jest więc alternatywną metodą płatności. Jest konsekwencją zmiany logiki konsumpcji usług – w której finansowanie przestaje być etapem rozliczenia, a staje się elementem dostępu do usługi.

Rozwój CNPL pokazuje, że płatności odroczone przestają być wyłącznie narzędziem finalizacji zakupu. Coraz częściej stają się elementem dostępu do usług, umożliwiając podjęcie decyzji i rozpoczęcie leczenia, diagnostyki czy innych świadczeń dokładnie w momencie pojawienia się potrzeby.

O LM PAY S.A.

LM PAY S.A. to polski fintech specjalizujący się w płatnościach odroczonych i ratalnych dla sektora zdrowia i urody. Firma działa od 2010 roku i współpracuje z tysiącami klinik, gabinetów i salonów w całej Polsce. Jej flagowe marki – MediRaty i MediPay CARE NOW PAY LATER – umożliwiają klientom finansowanie prywatnych usług medycznych i estetycznych. Z rozwiązań LM PAY korzysta rocznie ponad 50 000 pacjentów. Spółka jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Düsseldorfie.

Więcej informacji: www.lmpay.pl

Turyści z Niemiec najliczniejsi i zostają najdłużej. Nowe dane o noclegach w Polsce

W kwietniu 2026 r. z turystycznych obiektów noclegowych w Polsce skorzystało 727,1 tys. turystów zagranicznych, którym udzielono blisko 1,62 mln noclegów. Najliczniejszą grupą byli Niemcy (160,6 tys.), odpowiadający za 22 proc. turystów zagranicznych w Polsce. Goście z zagranicy nocowali przeciętnie 2,23 doby i częściej niż turyści krajowi wybierali obiekty hotelowe (87,1 proc. wobec 78,5 proc.).

Turystyka · Dane GUS

Turyści zagraniczni w Polsce w kwietniu 2026: 727 tys. gości, najwięcej z Niemiec

Turyści zagraniczni (kwiecień 2026) 727 117 22,8% wszystkich turystów
Udzielone noclegi (zagraniczni) 1,62 mln 22,5% wszystkich noclegów
Średnia długość pobytu 2,23 noclegu turyści zagraniczni
Korzystający z obiektów hotelowych 87,1 % wobec 78,5% turystów krajowych

Turyści zagraniczni na tle ogółu

Łącznie w kwietniu 2026 r. z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 3,19 mln turystów, którym udzielono 7,2 mln noclegów. Turyści zagraniczni stanowili 22,8 proc. korzystających i odpowiadali za 22,5 proc. noclegów. Przeciętny czas pobytu był zbliżony niezależnie od pochodzenia gościa — 2,26 doby ogółem i 2,23 doby w przypadku turystów zagranicznych.

Niemcy zdecydowanie na czele

Strukturę przyjazdów zdominowali turyści z Niemiec — 160,6 tys. osób, czyli ponad jedna piąta wszystkich gości z zagranicy. Kolejne miejsca zajęli przyjezdni z Ukrainy (69,0 tys.), Wielkiej Brytanii (68,1 tys.) oraz Stanów Zjednoczonych (52,9 tys.). Cztery największe rynki odpowiadały łącznie za blisko 48 proc. turystów zagranicznych. W pierwszej dziesiątce znalazły się też Włochy, Czechy, Hiszpania, Francja, Holandia i Litwa.

Turyści zagraniczni według kraju pochodzenia — kwiecień 2026 (liczba osób)

Długość pobytu: dalekie rynki zostają dłużej

Średnia długość pobytu wyraźnie różnicowała poszczególne rynki. Najdłużej, przeciętnie 2,69 doby, zostawali turyści niemieccy — najwięcej spośród wszystkich liczących się kierunków. Powyżej średniej dla gości zagranicznych plasowali się także przyjezdni z Wielkiej Brytanii (2,27), Danii (2,25), Norwegii i Ukrainy (po 2,15). Najkrótsze pobyty notowali turyści z państw sąsiednich o charakterze tranzytowym — z Litwy, Łotwy i Białorusi (ok. 1,4 doby) — co odzwierciedla bliskość granicy i krótsze wizyty.

Średnia długość pobytu turystów zagranicznych według kraju — kwiecień 2026 (liczba noclegów)

Linia odniesienia: średnia dla turystów zagranicznych 2,23 noclegu. Wartość obliczona jako iloraz noclegów i liczby turystów.

Kraj (kwiecień 2026)TuryściNoclegiŚr. pobytHotele
Niemcy160 563432 3162,6983,8%
Ukraina69 027148 1592,1582,2%
Wielka Brytania68 092154 3282,2786,5%
USA52 920104 2161,9789,6%
Włochy39 17583 9342,1486,4%
Czechy36 47174 3732,0490,6%
Hiszpania23 42849 3772,1183,2%
Francja22 46247 5652,1286,0%
Holandia18 92239 9432,1190,2%
Litwa18 79427 1461,4486,8%
Szwecja14 36630 5252,1291,5%
Słowacja14 30428 4531,9986,7%
Norwegia14 03430 2032,1592,8%
Chiny (bez Tajwanu)12 80625 4271,9990,1%
Dania10 66924 0272,2592,1%
Turyści zagraniczni ogółem727 1171 619 1972,2387,1%

Goście z zagranicy stawiają na hotele

Turyści zagraniczni częściej niż krajowi wybierali obiekty hotelowe — korzystało z nich 87,1 proc. przyjezdnych z zagranicy wobec 78,5 proc. turystów krajowych. Najwyższy udział hoteli odnotowano wśród gości z Finlandii, Norwegii, Danii i Szwecji (ponad 92 proc.). Niżej plasowały się rynki sąsiedzkie — Ukraina (82,2 proc.) i Białoruś (83,1 proc.) — gdzie większą rolę odgrywały pozostałe rodzaje obiektów noclegowych.

W kwietniu 2026 r. cztery największe rynki — Niemcy, Ukraina, Wielka Brytania i USA — odpowiadały łącznie za blisko połowę turystów zagranicznych w polskich obiektach noclegowych. Sami Niemcy zapewnili ponad jedną piątą wszystkich turystów zagranicznych i najdłuższe pobyty.

Najważniejsze wnioski

  • W kwietniu 2026 r. z obiektów noclegowych skorzystało 727,1 tys. turystów zagranicznych (22,8 proc. ogółu).
  • Liderem pozostały Niemcy (160,6 tys.; 22 proc. turystów zagranicznych), przed Ukrainą, Wielką Brytanią i USA.
  • Cztery największe rynki dały łącznie blisko 48 proc. turystów zagranicznych.
  • Najdłużej zostawali Niemcy (2,69 doby), najkrócej goście z rynków tranzytowych (Litwa, Łotwa, Białoruś — ok. 1,4 doby).
  • Turyści zagraniczni częściej wybierali hotele (87,1 proc.) niż krajowi (78,5 proc.).

Dane dotyczą turystów korzystających z turystycznych obiektów noclegowych w kwietniu 2026 r. oraz udzielonych im noclegów. Średnia długość pobytu i udział obiektów hotelowych — opracowanie własne na podstawie tych danych. Plik źródłowy obejmuje wyłącznie kwiecień 2026 r. (bez okresu porównawczego). Źródło danych: GUS. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Rzecznik MŚP apeluje o abolicję kar w systemie SENT dla branży odzieżowej

Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców pozytywnie ocenia kierunek zmian w systemie SENT dotyczących branży odzieżowej i obuwniczej, jednocześnie apelując o wprowadzenie rozwiązań chroniących przedsiębiorców, którzy zostali objęci sankcjami na podstawie przepisów obowiązujących od 17 marca 2026 r. Zdaniem Minister Majewskiej uproszczenie obowiązków administracyjnych powinno iść w parze z usunięciem negatywnych skutków wcześniejszych regulacji.

W dwóch wystąpieniach skierowanych do Ministra Finansów i Gospodarki Andrzeja Domańskiego Rzecznik MŚP przedstawiła stanowisko dotyczące funkcjonowania systemu SENT w odniesieniu do przewozu odzieży i obuwia oraz zaopiniował projekty zmian przepisów ograniczających obowiązki administracyjne przedsiębiorców.

Od momentu objęcia branży odzieżowej i obuwniczej obowiązkami SENT do Biura Rzecznika MŚP napływały liczne sygnały od przedsiębiorców i organizacji gospodarczych wskazujące na trudności interpretacyjne, nadmierny formalizm nowych regulacji, niewystarczającą komunikację administracji publicznej oraz ryzyko wysokich sankcji finansowych za nieumyślne błędy. W największym stopniu skutki zmian odczuli mikroprzedsiębiorcy prowadzący działalność na targowiskach oraz niewielkie firmy handlowe, które nie dysponują rozbudowanym zapleczem logistycznym i informatycznym.

Przedsiębiorcy oczekują prawa, które będzie skutecznie realizowało cele państwa, ale jednocześnie pozostanie proporcjonalne, zrozumiałe i możliwe do stosowania w codziennej działalności gospodarczej. Cieszę się, że Ministerstwo Finansów i Gospodarki dostrzegło zgłaszane problemy i proponuje ograniczenie części obowiązków w systemie SENT. To krok w dobrym kierunku, jednak nie może on pomijać przedsiębiorców, którzy już ponieśli konsekwencje obowiązywania nadmiernie rygorystycznych regulacji mówi Minister Agnieszka Majewska, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Rzecznik pozytywnie oceniła projekty rozporządzeń przewidujące wyłączenie z obowiązku zgłaszania do SENT m.in. krajowych dostaw odzieży i obuwia pomiędzy przedsiębiorcami oraz przewozów realizowanych na targowiska i z targowisk. Proponowane zmiany odpowiadają na najważniejsze postulaty zgłaszane przez przedsiębiorców od czasu wejścia w życie nowych obowiązków.

Stanowisko Rzecznika MŚP znajduje potwierdzenie również w Dezyderacie nr 1 Komisji do Spraw Deregulacji skierowanym do Ministra Finansów i Gospodarki. Komisja uznała za  nieproporcjonalne obciążenia nakładane przez system SENT na legalnie działających przedsiębiorców, zwłaszcza z sektora MŚP, postulując m.in. ograniczenie obowiązków dotyczących odzieży i obuwia, stosowanie rozwiązań edukacyjnych zamiast represyjnych oraz wprowadzenie mechanizmów chroniących przedsiębiorców, wobec których po 17 marca 2026 r. wszczęto postępowania lub nałożono sankcje związane z przewozem tych towarów.

Jednocześnie Agnieszka Majewska wskazała na konieczność wprowadzenia rozwiązań o charakterze abolicyjnym wobec przedsiębiorców, wobec których wszczęto postępowania lub nałożono kary za naruszenia związane z przewozem odzieży i obuwia. W jej ocenie ochrony wymagają podmioty działające legalnie i dysponujące dokumentacją potwierdzającą pochodzenie towarów, które naruszyły obowiązki wynikające z niejasnych i szybko zmieniających się przepisów.

– Jeżeli państwo decyduje się na istotne złagodzenie lub uchylenie wcześniej wprowadzonych obowiązków, powinno również rozważyć sposób rozwiązania problemu przedsiębiorców, którzy zostali ukarani w okresie obowiązywania tych regulacji. Potrzebne są jasne przepisy umożliwiające odstąpienie od karania lub umorzenie postępowań w przypadkach, gdy naruszenia wynikały z niejednoznaczności nowych regulacji, a nie z celowego działania przedsiębiorcówpodkreśla Minister Agnieszka Majewska.

Rzecznik zaznacza również potrzebę zmiany praktyki organów kontrolnych. W przypadku nieumyślnych naruszeń nowych i skomplikowanych przepisów administracja w pierwszej kolejności powinna korzystać z instytucji pouczenia, która pełni funkcję edukacyjną i sprzyja prawidłowemu stosowaniu prawa. Tym samym dalsze modyfikacje systemu SENT wymagają uwzględnienia specyfiki sektora MŚP, a każdej nowelizacji muszą towarzyszyć szerokie działania informacyjne oraz jasne wytyczne dotyczące stosowania nowych regulacji. Tylko w ten sposób możliwe będzie pogodzenie interesu fiskalnego państwa z konstytucyjną zasadą wolności działalności gospodarczej i budowaniem zaufania przedsiębiorców do prawa.

Bezrobocie w maju 2026: stopa 5,9 proc. – spadek o 0,1 pkt proc. m/m, ale wzrost o 0,8 pkt proc. r/r

Na koniec maja 2026 roku w urzędach pracy było zarejestrowanych 915,9 tys. osób bezrobotnych. Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła 5,9 proc. Najniższą stopę bezrobocia odnotowano w województwie wielkopolskim, gdzie wyniosła 3,7 proc. Kolejne miejsca zajęły Mazowsze ze stopą 4,5 proc., województwo śląskie – 4,8 proc. oraz małopolskie – 4,9 proc. Na drugim biegunie znalazły się województwa warmińsko-mazurskie, podkarpackie i świętokrzyskie.

Rynek pracy · Dane GUS
Stopa bezrobocia (koniec maja 2026) 5,9 % stan w końcu miesiąca
Zmiana miesięczna (m/m) −0,1 pkt proc. spadek z 6,0% w kwietniu
Zmiana roczna (r/r) +0,8 pkt proc. wzrost z 5,1% w maju 2025
Liczba bezrobotnych (maj 2026) 915,9 tys. zarejestrowani w urzędach pracy

Maj 2026 w liczbach

Na koniec maja 2026 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,9 proc. To poziom o 0,1 pkt proc. niższy niż miesiąc wcześniej (6,0 proc. w kwietniu) i o 0,8 pkt proc. wyższy niż rok wcześniej (5,1 proc. w maju 2025). W pierwszych miesiącach 2026 r. wskaźnik utrzymywał się w przedziale 6,0–6,1 proc., a majowy odczyt był pierwszym w tym roku poniżej 6 proc.

Stopa bezrobocia rejestrowanego — od maja 2025 do maja 2026 (%)

UjęcieOkres odniesieniaMaj 2026Zmiana
Miesięczne (m/m)6,0% (kwiecień 2026)5,9%−0,1 pkt proc.
Roczne (r/r)5,1% (maj 2025)5,9%+0,8 pkt proc.

Ujęcie miesięczne: sezonowy oddech

Spadek o 0,1 pkt proc. w stosunku do kwietnia mieści się w typowym, sezonowym wzorcu rynku pracy. Wiosną rośnie zapotrzebowanie na pracowników w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie i turystyce, co zwykle obniża rejestrowane bezrobocie po zimowym szczycie. Korekta majowa była przy tym niewielka — wskaźnik nadal pozostaje w okolicach 6 proc., a więc wyraźnie wyżej niż w analogicznych miesiącach poprzednich dwóch lat.

Ujęcie roczne: rynek luźniejszy niż przed rokiem

Istotniejszym sygnałem jest różnica roczna. Wzrost o 0,8 pkt proc. wobec maja 2025 r. to najpełniejszy obraz zmiany koniunktury na rynku pracy, ponieważ porównanie tego samego miesiąca eliminuje wahania sezonowe. Odczyty z 2025 i 2026 r. opierają się na jednolitej metodologii (po rewizji wynikającej ze spisu NSP 2021), są więc w pełni porównywalne. Skala wzrostu wskazuje, że popyt na pracę osłabł w skali roku, a liczba osób rejestrujących się jako bezrobotne jest wyższa niż dwanaście miesięcy wcześniej.

Zróżnicowanie regionalne w maju 2026

Przy średniej krajowej 5,9 proc. rozpiętość między województwami pozostała znaczna. Najniższe bezrobocie odnotowano w Wielkopolsce (3,7 proc.), na Mazowszu (4,5 proc.) oraz na Śląsku (4,8 proc.). Na drugim biegunie znalazły się województwa warmińsko-mazurskie (9,4 proc.), podkarpackie (9,1 proc.) i świętokrzyskie (8,5 proc.). Różnica między skrajnymi województwami sięgała 5,7 pkt proc.

Stopa bezrobocia rejestrowanego według województw — maj 2026 (%)

Linia odniesienia: średnia krajowa 5,9%. Kolor bursztynowy — poniżej średniej, granatowy — powyżej.

Majowy spadek stopy bezrobocia o 0,1 pkt proc. m/m ma charakter sezonowy. Bardziej wymowny jest wzrost o 0,8 pkt proc. w ujęciu rocznym — sygnał, że rynek pracy jest dziś luźniejszy niż w maju 2025 r.

Najważniejsze wnioski

  • Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w maju 2026 r. 5,9 proc. (915,9 tys. osób).
  • W ujęciu m/m wskaźnik spadł o 0,1 pkt proc. — zgodnie z sezonowym wzorcem wiosennym.
  • W ujęciu r/r stopa wzrosła o 0,8 pkt proc. wobec maja 2025 r. (5,1 proc.).
  • Porównanie roczne jest w pełni metodologicznie spójne (jednolita podstawa po NSP 2021).
  • Rozpiętość regionalna sięgnęła 5,7 pkt proc. — od 3,7 proc. w Wielkopolsce do 9,4 proc. na Warmii i Mazurach.

Dane dotyczą stopy bezrobocia rejestrowanego (stan w końcu miesiąca). Źródło danych: GUS. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

10 pytań, które warto zadać przed wdrożeniem SAP Cloud ERP

Najwięcej problemów we wdrożeniach ERP pojawia się jeszcze przed startem projektu. Nie podczas migracji danych. Nie przy Go-Live. Znacznie wcześniej: wtedy, gdy firma podejmuje decyzję bez dokładnego przygotowania. Gartner podaje, że część projektów ERP przekracza budżet lub harmonogram właśnie przez błędne założenia na początku wdrożenia. Dlatego dobre pytania potrafią być warte więcej niż najdroższy warsztat strategiczny.

Dlaczego przygotowanie decyduje o sukcesie wdrożenia?

Wiele firm rozpoczyna projekt ERP od wyboru systemu. Tymczasem znacznie większe znaczenie ma przygotowanie organizacji.

Problemy zwykle wyglądają podobnie:

  • brak jasno określonych celów,
  • niedoszacowany budżet,
  • chaos procesowy,
  • słaba komunikacja między działami,
  • brak właściciela projektu.

IDC wskazuje, że organizacje z dobrze przygotowaną strategią wdrożeniową szybciej osiągają zwrot z inwestycji i rzadziej mierzą się z kosztownymi poprawkami po uruchomieniu systemu.

Dlatego przed wdrożeniem SAP Cloud ERP warto zatrzymać się na chwilę i odpowiedzieć na kilka pytań, które bardzo szybko pokazują, czy firma jest gotowa na transformację.

Skuteczne wdrożenie to w 80% przygotowanie organizacji, a w 20% technologia. Zanim zapadnie decyzja o architekturze systemu, konieczne jest rzetelne zdefiniowanie tzw. Fazy Zero. Jak podkreśla Janusz Bus, Sales Director w SUPREMIS – największym partnerze SAP w zakresie oprogramowania ERP w regionie Europy Centralnej i Wschodniej: „Wdrożenie SAP Cloud ERP nie powinno być traktowane jako projekt czysto informatyczny. To wielowymiarowa transformacja biznesowa. Najdroższym błędem, jaki popełniają zarządy, jest próba przeniesienia starych, nieefektywnych procesów do nowego środowiska chmurowego. Odpowiedzenie sobie na kluczowe pytania przed startem projektu pozwala zidentyfikować organizacyjne 'wąskie gardła’, ustalić twarde wskaźniki KPI i zapobiec niekontrolowanemu przyrostowi kosztów ukrytych na etapie migracji danych czy szkoleń użytkowników.”

10 pytań, które warto zadać przed wdrożeniem SAP Cloud ERP

1. Jaki problem biznesowy ma rozwiązać ERP?

To pytanie brzmi banalnie. A mimo to wiele firm odpowiada na nie zbyt ogólnie. „Chcemy nowoczesny system” nie jest celem biznesowym.

Dobry cel wygląda inaczej:

  • skrócenie czasu zamknięcia miesiąca,
  • ograniczenie ręcznych procesów,
  • lepsze raportowanie,
  • integracja danych między działami,
  • redukcja błędów operacyjnych.

Im bardziej konkretny cel na początku projektu, tym łatwiej później ocenić, czy wdrożenie faktycznie przyniosło efekty.

2. Czy mamy odpowiednie kompetencje wewnętrzne?

SAP Cloud ERP zmienia sposób działania organizacji. Dlatego sam partner wdrożeniowy nie wystarczy.

Firma potrzebuje:

  • kluczowych użytkowników,
  • właścicieli procesów,
  • osób decyzyjnych,
  • zespołu gotowego do testów i warsztatów.

To właśnie brak zaangażowania biznesu bardzo często spowalnia projekty ERP bardziej niż problemy techniczne.

3. Czy budżet obejmuje cały projekt?

Największy błąd? Liczenie wyłącznie kosztu licencji i wdrożenia.

Później pojawiają się:

  • szkolenia,
  • migracja danych,
  • dodatkowe integracje,
  • wsparcie po Go-Live,
  • poprawki procesów,
  • czas zespołów wewnętrznych.

McKinsey zwraca uwagę, że firmy regularnie zaniżają rzeczywisty koszt transformacji ERP już na etapie planowania.

4. Które procesy naprawdę wymagają zmiany?

ERP nie powinien utrwalać chaosu. Przed wdrożeniem warto dokładnie przeanalizować:

  • które procesy działają dobrze,
  • gdzie pojawiają się opóźnienia,
  • które obszary generują najwięcej błędów,
  • gdzie organizacja traci najwięcej czasu.

Dopiero wtedy można sensownie projektować środowisko „to-be”.

5. Kto będzie właścicielem projektu?

To jedno z najważniejszych pytań całego wdrożenia. W projektach ERP bardzo szybko pojawiają się:

  • konflikty priorytetów,
  • spory między działami,
  • problemy decyzyjne,
  • zmiany zakresu projektu.

Dlatego organizacja potrzebuje osoby, która realnie prowadzi projekt i ma wpływ na decyzje biznesowe.

6. Jak zmierzymy sukces wdrożenia?

Jeżeli firma nie definiuje KPI przed startem projektu, później trudno ocenić efekty wdrożenia. Najczęściej mierzone wskaźniki obejmują:

  • czas realizacji procesów,
  • liczbę błędów operacyjnych,
  • czas zamknięcia miesiąca,
  • poziom automatyzacji,
  • czas obsługi klienta.

To właśnie te dane pokazują, czy ERP rzeczywiście poprawił działanie organizacji.

7. Czy mamy plan migracji danych?

W wielu projektach największe problemy nie wynikają z samego SAP-a, ale z jakości danych. Duplikaty klientów, stare indeksy materiałowe czy błędne dane finansowe potrafią zatrzymać projekt na tygodnie.

Dlatego jeszcze przed wdrożeniem trzeba ustalić:

  • które dane migrujemy,
  • co wymaga czyszczenia,
  • kto odpowiada za walidację danych,
  • jak będą wyglądały testy migracyjne.

8. Jak przygotujemy pracowników na zmianę?

Nawet najlepszy ERP nie pomoże, jeśli użytkownicy będą omijać system lub wracać do Excela. Dlatego zarządzanie zmianą powinno rozpocząć się dużo wcześniej niż szkolenia przed Go-Live.

Największe znaczenie mają:

  • komunikacja,
  • zaangażowanie menedżerów,
  • warsztaty procesowe,
  • szkolenia praktyczne,
  • szybkie wsparcie użytkowników.

9. Ile customizacji naprawdę potrzebujemy?

To pytanie regularnie wraca podczas warsztatów projektowych. Firmy często próbują odtworzyć w nowym ERP wszystkie stare procesy i wyjątki. Problem polega na tym, że nadmierne customizacje zwiększają:

  • koszty wdrożenia,
  • ryzyko problemów,
  • czas projektu,
  • koszty utrzymania systemu.

SAP Cloud ERP promuje podejście „clean core”, czyli maksymalne wykorzystanie standardowych funkcji systemu.

10. Jak będzie wyglądało wsparcie po wdrożeniu?

Go-Live nie kończy projektu ERP. Dla wielu organizacji to dopiero początek zmian. Dlatego jeszcze przed startem wdrożenia warto ustalić:

  • model wsparcia,
  • zakres SLA,
  • sposób zgłaszania problemów,
  • plan aktualizacji środowiska,
  • rozwój systemu po uruchomieniu.

Firmy wdrażające SAP coraz częściej analizują dziś nie tylko sam system, ale również model długoterminowego rozwoju środowiska cloudowego. W projektach realizowanych przez SUPREMIS duży nacisk kładziony jest właśnie na skalowalność, automatyzację procesów i rozwój organizacji po Go-Live.

Szczegóły środowiska SAP S/4HANA Cloud można sprawdzić tutaj: https://www.supremis.pl/produkt/sap-cloud-erp-s4hana-cloud/

Od pytań do dobrze przygotowanego wdrożenia

Najbardziej udane projekty ERP bardzo rzadko zaczynają się od technologii. Zaczynają się od dobrych pytań.

To właśnie one pokazują:

  • czy organizacja jest gotowa na zmianę,
  • gdzie znajdują się największe ryzyka,
  • które procesy wymagają uporządkowania,
  • jak wygląda realny zakres projektu.

I często już po kilku warsztatach okazuje się, że największym wyzwaniem wcale nie jest system ERP. Znacznie trudniejsze bywa uporządkowanie procesów, danych i sposobu działania całej organizacji.

Źródła:

  1. https://blog.sap-press.com/pillars-of-sap-activate
  2. https://learning.sap.com/courses/discovering-sap-activate-implementation-tools-and-methodology/describing-sap-activate
  3. https://www.gartner.com/en/information-technology/insights/what-it-leaders-must-do-to-avoid-disappointing-erp-initiatives

Scanway i KP Labs realizują projekt dla ESA. Powstanie teleskop SWIR z przetwarzaniem danych na orbicie

Scanway S.A. i KP Labs Sp. z o.o., czołowe polskie firmy z branży kosmicznej, rozpoczynają realizację projektu ScyLab dla Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). W ramach podpisanej umowy spółki opracują rozwiązanie obejmujące teleskop działający w zakresie bliskiej podczerwieni (SWIR) wraz z jednostką DPU (Data Processing Unit), wspierając jednocześnie rozwój własnych technologii oraz kompetencji w zakresie zaawansowanego przetwarzania danych na orbicie.

Nowa inicjatywa pt. ScyLab realizowana będzie na podstawie umowy zawartej pomiędzy ESA a KP Labs, które pełni funkcję lidera tego projektu. Całe przedsięwzięcie zaplanowane jest na kolejne 18 miesięcy, a jego efektem ma być model inżynierski rozwiązania, które zostanie poddany testom prowadzonym wspólnie przez Scanway i KP Labs pod kątem weryfikacji jego parametrów obserwacyjnych i operacyjnych. Wartość Kontraktu przypadającego na Scanway S.A. wynosi 815 tys. Euro. Rozpoczęcie Kontraktu uruchamia płatność zaliczkową – jego całościowe rozliczenie nastąpi do końca 2027 roku.

W ramach nowego projektu zajmiemy się opracowaniem autorskiej elektroniki do obsługi sensora pracującego w zakresie bliskiej podczerwieni (SWIR). Realizowany wspólnie z KP Labs projekt pozwoli nam rozszerzyć kompetencje technologiczne, szczególnie w obszarze integracji własnych rozwiązań z jednostką Data Processing Unit spółki KP Labs – wyjaśnia Mikołaj Podgórski, COO Scanway S.A. – Od strony optomechanicznej rozwiązanie bazuje na naszej architekturze  SOP120, natomiast w obszarze systemu kamery zastąpimy dotychczas wykorzystywany komponent dostępny komercyjnie (COTS) własną technologią, projektowaną od początku z myślą o współpracy z jednostką DPU. Jest to kluczowy element projektu. Umożliwi nam to przejęcie kontroli nad kolejnym obszarem technologii i dalsze zwiększanie integracji własnych rozwiązań – dodaje.

ScyLab wpisuje się w strategiczne kierunki rozwoju technologicznego Scanway S.A. na lata 2026–2028, w szczególności Kierunek 4 „Rozwój własnych ogniw łańcucha dostaw”. Zakłada on zwiększanie niezależności technologicznej poprzez rozwój własnych rozwiązań w miejsce komponentów i technologii pozyskiwanych dotychczas od dostawców zewnętrznych, umacniając kontrolę spółki nad własnym łańcuchem dostaw.

Projekt pozwoli nam rozbudować portfolio o nową technologię przeznaczoną do dalszej komercjalizacji, co otwiera możliwości jej przyszłego wykorzystania w projektach realizowanych z klientami komercyjnymi. Jednocześnie dalszy rozwój rozwiązania, w tym potencjalne kolejne etapy współpracy, będzie zależał m.in. od dostępności finansowania ze środków pochodzących z polskiej składki do ESA – podsumowuje Mikołaj Podgórski.

Podpisana dziś umowa pomiędzy Scanway i KP Labs stanowi kontynuację współpracy rozpoczętej w listopadzie 2025 r. na mocy Porozumienia o Współpracy (Memorandum of Understanding, MoU), dotyczącego rozwoju zintegrowanych ładunków optycznych oraz pokładowych systemów przetwarzania danych dla przyszłych misji kosmicznych.

KP Labs rozwija zaawansowane rozwiązania sprzętowo-programowe do przetwarzania danych na orbicie, obejmujące m.in. jednostki DPU (Data Processing Unit), oprogramowanie pokładowe oraz algorytmy oparte na sztucznej inteligencji wspierające autonomiczne operacje. Scanway specjalizuje się w instrumentach optycznych wysokiej rozdzielczości oraz systemach kamer do obserwacji Ziemi i inspekcji na orbicie, rozwijając linię ładunków optycznych SOP (Scanway Optical Payload), zweryfikowanych już w warunkach orbitalnych.

W ramach współpracy firmy łączą technologię obrazowania Scanway z architekturą obliczeniową KP Labs, rozwijając kompaktowe ładunki optyczne zdolne do pozyskiwania i przetwarzania danych bezpośrednio na orbicie. Rozwiązania te mają ograniczać ilość danych przesyłanych do segmentu naziemnego oraz zwiększać autonomię działania satelitów.

Łącząc możliwości optyczne Scanway z naszą jednostką przetwarzania danych, chcemy dostarczać rozwiązania, które nie tylko pozyskują dane, ale także autonomicznie interpretują je bezpośrednio na orbicie. Takie podejście ogranicza obciążenie segmentu naziemnego, przyspiesza procesy decyzyjne i odpowiada na rosnące potrzeby rynku związane z autonomią. W świecie, gdzie konstelacje satelitarne stają się standardem, wymiana przetworzonych danych między satelitami w czasie rzeczywistym nabiera zupełnie nowego znaczenia operacyjnego – komentuje Michał Zachara, CEO KP Labs Sp. z o.o.

Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na coraz bardziej zaawansowane instrumenty obrazujące dostrzegamy potrzebę ścisłej współpracy z dostawcami jednostek przetwarzania danych. KP Labs jest dla nas naturalnym partnerem – wspólnie możemy rozwijać komplementarne rozwiązania i skutecznie konkurować zarówno w projektach ESA, jak i na rynku komercyjnym – mówi Mikołaj Podgórski.

Obie spółki współpracują również przy krajowym programie konstelacji satelitarnej CAMILA (Country Awareness Mission in Land Analysis), realizowanym przez Creotech Instruments w ramach kontraktu z ESA. W projekcie Scanway odpowiada za teleskopy i kamery optyczne dla dwóch satelitów, natomiast KP Labs rozwija pokładowe systemy przetwarzania danych oraz środowisko testowe misji.

Zmiana w Radzie Zachodniej Izby Gospodarczej. Jakub Dzik nowym Przewodniczącym Rady ZIG

Zmiana w Radzie Zachodniej Izby Gospodarczej ma znaczenie wykraczające poza samą organizację. Dotyczy jednego z ważnych środowisk biznesowych Dolnego Śląska, które od lat skupia przedsiębiorców, liderów firm, uczelnie oraz instytucje wpływające na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w regionie.

Nowym Przewodniczącym Rady ZIG został Jakub Dzik, CEO Grupy Impel. Zastąpił w tej roli Grzegorza Dzika, który po 28 latach działalności na rzecz Izby zakończył kadencję i nie ubiegał się o wybór na kolejną.

– W organizacjach, które myślą o swojej przyszłości, ważna jest nie tylko zmiana personalna, ale także ciągłość wartości i odpowiedzialności. Dziękuję Grzegorzowi Dzikowi za lata zaangażowania i pracy na rzecz Zachodniej Izby Gospodarczej. To dzięki jego inicjatywie i konsekwencji Rada ZIG stała się ważnym elementem rozwoju naszej organizacji. Gratuluję także Jakubowi Dzikowi wyboru na funkcję Przewodniczącego Rady. Wierzę, że połączenie doświadczenia poprzednich lat z nową perspektywą będzie dobrą podstawą do dalszego działania na rzecz przedsiębiorców – mówi Marek Pasztetnik, Prezes Zachodniej Izby Gospodarczej – Pracodawcy i Przedsiębiorcy.

Nowa Rada i szeroki przekrój gospodarki

Skład nowej Rady ZIG pokazuje szeroki przekrój dolnośląskiej gospodarki. W jej pracach uczestniczyć będą przedstawiciele dużych firm rodzinnych, przedsiębiorstw przemysłowych, sektora finansowego, prawnego, ochrony zdrowia, energetyki, usług, doradztwa oraz środowiska akademickiego. Obecność rektorów Politechniki Wrocławskiej i Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu wzmacnia wymiar dialogu między biznesem a nauką.

W nowej roli czuję dużą odpowiedzialność, ale także energię do działania. Chcę kontynuować proces integracji środowisk biznesowych, samorządowych oraz naukowych wokół wspólnych wyzwań i celów. O tym właśnie rozmawialiśmy 22 czerwca, na pierwszym spotkaniu Rady powołanej na kadencję 2026–2030. Zależy mi również na tym, aby Zachodnia Izba Gospodarcza skutecznie reprezentowała interesy przedsiębiorców i była silnym, merytorycznym partnerem w dialogu z administracją oraz innymi instytucjami wpływającymi na warunki prowadzenia działalności gospodarczej – mówi Jakub Dzik, Przewodniczący Rady Zachodniej Izby Gospodarczej – Pracodawcy i Przedsiębiorcy.

ZIG jako miejsce współpracy biznesu, nauki i samorządu

Zachodnia Izba Gospodarcza – Pracodawcy i Przedsiębiorcy od lat działa na rzecz integracji środowiska gospodarczego Dolnego Śląska. Jest miejscem współpracy przedsiębiorców, wymiany doświadczeń oraz dialogu biznesu z samorządem, administracją i środowiskiem naukowym.

Wśród najbardziej rozpoznawalnych inicjatyw ZIG znajdują się Dolnośląski Gryf – Nagroda Gospodarcza, Wrocławskie Forum Kobiet oraz Dolnośląski Kongres Firm Rodzinnych. To wydarzenia, które łączą przedsiębiorców, ekspertów, liderów firm, przedstawicieli samorządów, świata nauki i instytucji otoczenia biznesu. Wiele inicjatyw Izby ma charakter otwarty i bezpłatny dla uczestników.

Nowa Rada ZIG na kadencję 2026–2030

Jakub Dzik – Przewodniczący Rady ZIG, CEO, Wiceprezes Zarządu Impel S.A.
Klaudiusz Bechcicki – Prezes Zarządu AB Bechcicki
Janusz Cieślak – Prezes Zarządu Metalerg Sp. z o.o.
Tomasz Czarnecki, MBA – Prezes Zarządu Inmed S.A.
Krzysztof Folta – Współzałożyciel i Fundator Folta Foundation, wieloletni prezes TIM S.A.
Agnieszka Han – Wiceprezes Zarządu PPF Hasco Lek S.A.
Tomasz Ignaczak – Dyrektor Generalny KRUK S.A.
Jędrzej Jachira – Wspólnik w Sobota Jachira Kancelaria Prawna
Rafał Kociszewski – DBR Dolnośląskie Biuro Rachunkowe
Radosław Kohut – Prezes Zarządu Elko-Bis Systemy Odgromowe
Adam Łącki – Prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów KRD BIG S.A.
Ewa Nowak-Iskra – ekspert finansowy, Fin Eni Ewa Nowak-Iskra
Barbara Pokorny – Wiceprezes Zarządu Euroimpex S.A.
Maciej Posadzy – Prezes Zarządu Elektrotim S.A.
Maciej Sygit – Prezes Zarządu Sygma Consulting
Dorota Włoch – Prezes Zarządu Eneris Surowce
Arkadiusz Wójs – Rektor Politechniki Wrocławskiej
Czesław Zając – Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu
Wiesław Żywicki – Wiceprezes Zarządu Telforceone S.A.

Jakub Dzik – biogram

Jakub Dzik jest absolwentem Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz programu Master of Business Administration IESE Business School – University of Navarra. Z Grupą Impel związany jest od 2009 roku. W lutym 2016 roku został powołany na Członka Zarządu Impel S.A., a od 2022 roku pełni funkcję Dyrektora Generalnego Grupy Impel.

W latach 2015–2019 był Wiceprezesem Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Ochrona. W latach 2015–2020 zasiadał w Radzie Nadzorczej Vantage Development S.A. Jest także współzałożycielem Federacji Przedsiębiorców Polskich (2016 r.)

15 czerwca 2026 roku objął funkcję Przewodniczącego Rady Zachodniej Izby Gospodarczej – Pracodawcy i Przedsiębiorcy.

Polacy wybierają hybrydy. Rejestracje aut elektrycznych wyraźnie w dół

W maju 2026 r. w Polsce zarejestrowano 49 591 nowych samochodów osobowych, o 6,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Największą część rynku stanowiły hybrydy, które odpowiadały już za około połowę wszystkich rejestracji, podczas gdy sprzedaż aut elektrycznych i wodorowych spadła o 29,8 proc. Dwucyfrowe wzrosty odnotowały także segmenty samochodów dostawczych i ciężarowych.

Rynek motoryzacyjny · Dane PZPM / CEP

Rynek nowych aut w maju 2026: hybrydy z połową rynku, rejestracje elektryków w dół o blisko 30 proc.

W maju 2026 r. zarejestrowano w Polsce 49 591 nowych samochodów osobowych — o 6,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Klasyczne hybrydy (HEV + MHEV) odpowiadały już za połowę rynku, a rejestracje hybryd plug-in niemal się podwoiły. W przeciwnym kierunku poszły auta bateryjne i wodorowe, których liczba spadła o 29,8 proc. po wygaszeniu dopłat z programu NaszEauto. Dwucyfrowe wzrosty utrzymały segmenty dostawczy i ciężarowy.

Samochody osobowe (maj 2026) 49 591 +6,3% r/r · +2 950 szt.
Hybrydy HEV + MHEV 24 818 +12,1% r/r · ok. 50% rynku
Elektryczne i wodorowe (BEV + FCEV) 2 015 −29,8% r/r · −854 szt.
Dostawcze do 3,5 t 6 195 +17,0% r/r · +898 szt.

Klienci indywidualni napędzają rynek

Wzrost rejestracji aut osobowych w maju w największym stopniu zawdzięcza popytowi prywatnemu. Do odbiorców indywidualnych trafiło 16 933 samochody, o 16,4 proc. więcej niż przed rokiem (+2 389 szt.). Rejestracje na REGON wyniosły 32 658 szt. i wzrosły o 1,7 proc. (+561 szt.). W ujęciu narastającym, od stycznia do maja 2026 r., udział nabywców indywidualnych przekroczył 34 proc. całości rynku osobowego.

Struktura napędów: dominacja hybryd

Majowe dane potwierdzają przesunięcie struktury napędów. Klasyczne hybrydy z 24 818 rejestracjami stanowiły największą grupę, wyraźnie wyprzedzając benzynę (14 095 szt., praktycznie bez zmian r/r). Najszybciej rosły hybrydy plug-in — wzrost o 92,5 proc. do 4 601 szt. Spadki dotknęły diesla (−16,5 proc.), aut elektrycznych i wodorowych (−29,8 proc.) oraz LPG (−30 proc.).

Struktura napędów nowych samochodów osobowych — maj 2026 (szt.)

Dynamika rejestracji według napędu — maj 2026 (zmiana % r/r)

Napęd (osobowe, maj 2026)szt.% r/rszt. r/r
Hybrydy (HEV + MHEV)24 818+12,1%+2 670
Benzyna14 095−0,2%−31
Hybrydy plug-in (PHEV + EREV)4 601+92,5%+2 211
Diesel3 020−16,5%−598
Elektryczne i wodorowe (BEV + FCEV)2 015−29,8%−854
LPG1 042−30,0%−448
CNG / LNG00
Razem49 591+6,3%+2 950

Elektryki w odwrocie po końcu dopłat

Spadek rejestracji samochodów bateryjnych i wodorowych zbiegł się z zakończeniem programu dopłat NaszEauto. Choć korekta była spodziewana, jej skala — blisko 30 proc. w skali miesiąca — okazała się głębsza, niż zakładał rynek. Jednocześnie cała kategoria napędów alternatywnych pozostaje w trendzie wzrostowym dzięki dynamice hybryd i hybryd plug-in.

Pojazdy użytkowe i ciężarowe rosną dwucyfrowo

Maj przyniósł silne wyniki poza segmentem osobowym. Rejestracje aut dostawczych do 3,5 t wzrosły o 17 proc. (6 195 szt.), z dieslem jako głównym napędem (5 491 szt.) i ponad dwukrotnym wzrostem napędów elektrycznych i hybrydowych (+108,2 proc.). W segmencie ciężarowym 3,5–16 t rejestracje zwiększyły się o 24,1 proc. (314 szt.), a w kategorii powyżej 16 t — o 19,5 proc. (2 682 szt.).

Dynamika rejestracji według kategorii pojazdów — styczeń–maj 2026 (zmiana % r/r)

Kategoria (styczeń–maj 2026)szt.% r/rszt. r/r
Osobowe253 054+7,4%+17 330
— na REGON (65,2% udz.)165 050+5,7%+8 864
— indywidualne (34,8% udz.)88 004+10,6%+8 466
Dostawcze do 3,5 t30 356+11,9%+3 236
Ciężarowe 3,5–16 t1 284+21,9%+231
Ciężarowe pow. 16 t13 582+30,0%+3 134
Autobusy pow. 3,5 t1 655+66,2%+659
Motocykle27 243+42,8%+8 160
Motorowery6 630+12,0%+708

Komentarz ekspertów

Jak ocenił Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów, maj utrzymał pozytywny kierunek rozwoju rynku, a silną pozycję budują klienci indywidualni — choć część tego wolumenu stanowią jednoosobowe firmy, wysoka dynamika zakupów prywatnych wskazuje na stabilną kondycję finansową gospodarstw domowych i rosnącą popularność nowych graczy, zwłaszcza marek chińskich. W jego ocenie w strukturze napędów pogłębia się odwrót od silników benzynowych i Diesla na rzecz technologii hybrydowych, a wyniki segmentów dostawczego i ciężarowego — w połączeniu z malejącym importem aut używanych — świadczą o dobrej kondycji gospodarki.

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, zwrócił uwagę, że choć rejestracje hybryd i hybryd plug-in rosną dynamicznie, w maju liczba nowych elektrycznych aut osobowych spadła o 30 proc. Po zakończeniu programu NaszEauto spodziewano się spadku, lecz jego skala zaskoczyła. Faryś wskazał też na bardzo dobre wyniki pojazdów użytkowych — segment 3,5–16 t urósł o ponad 25 proc., a powyżej 16 t o blisko 20 proc. — oceniając, że przy utrzymaniu tempa 2026 r. może być jednym z lepszych dla tej kategorii.

Klasyczne hybrydy (HEV + MHEV) odpowiadają już za około połowę rynku samochodów osobowych, podczas gdy rejestracje aut bateryjnych i wodorowych spadły w maju o 29,8 proc. po wygaszeniu dopłat z programu NaszEauto.

Najważniejsze wnioski

  • W maju 2026 r. zarejestrowano 49 591 nowych aut osobowych — wzrost o 6,3 proc. r/r.
  • Hybrydy HEV + MHEV (24 818 szt.) stanowiły około połowy rynku, a hybrydy plug-in wzrosły o 92,5 proc.
  • Rejestracje elektryków i aut wodorowych spadły o 29,8 proc. po zakończeniu dopłat NaszEauto.
  • Popyt prywatny rósł szybciej niż firmowy — udział nabywców indywidualnych przekroczył 34 proc.
  • Segmenty dostawczy (+17 proc.) i ciężarowy (3,5–16 t: +24,1 proc.; pow. 16 t: +19,5 proc.) utrzymały dwucyfrowe wzrosty.

Analizy przygotował PZPM na podstawie danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP). Opracowanie własne na podstawie danych PZPM. Ze względu na zaokrąglenia sumy składników mogą nieznacznie różnić się od wartości „razem”.

Polacy coraz bardziej boją się utraty pracy. Bezpiecznie czuje się tylko co piąty pracownik

  • Nigdzie na świecie pracownicy przekonani o stabilności swojego stanowiska nie stanowią większości.
  • W Polsce tylko 21% pracowników uważa, że ich stanowiska nie są zagrożone likwidacją, a najbardziej boją się tego pracownicy w średnim wieku.
  • Osoby, które nie obawiają się likwidacji swojego stanowiska, są sześciokrotnie bardziej zaangażowane i dwukrotnie rzadziej rozglądają się za nową pracą.

Globalny rynek pracy mierzy się z paradoksem. Najnowszy raport ADP Research „People at Work 2026” pokazuje, że choć bezrobocie w wielu krajach jest niskie[1], to tylko 22% pracowników na świecie czuje się bezpiecznie na swoim stanowisku. W żadnym z państw objętych badaniem większość pracowników nie ma pewności jutra. To otwiera zupełnie nowy rozdział dla pracodawców. W obliczu rewolucji AI i zmian demograficznych, firmy muszą przedefiniować swoje podejście do talentów. Wygrają te organizacje, które zamiast niepewności zaoferują pracownikom transparentność i jasną ścieżkę rozwoju.

W Polsce tylko 21% pracowników uważa, że ich stanowisku pracy nie grozi likwidacja. To jeden z gorszych wyników na świecie, choć w Europie znacznie gorzej wypadają Czechy (12%), Szwecja (18%), czy Holandia (19%). Poczucie zagrożenia jest charakterystyczne dla rozwiniętych gospodarek. Najmniej pewni swojej przyszłości są Japończycy (5%), Koreańczycy (9%), Tajwańczycy (11%). Na drugim biegunie znalazły się gospodarki wschodzące i na etapie rozwoju: Nigeria (38%), Egipt (32%), Indie (30%), Arabia Saudyjska i Turcja (po 29%).

Co również typowe, na całym świecie częściej likwidacji stanowiska obawiają się niebieskie kołnierzyki o wysokich kwalifikacjach oraz pracownicy wykonujący powtarzane zadania niż pracownicy umysłowi.

– Stabilność zatrudnienia stała się jednym z największych wyzwań współczesnego rynku pracy. Strach przed likwidacją etatu może wynikać ze strukturalnych problemów danej gospodarki, ale też z dynamiki zmian: automatyzacji, wdrażania sztucznej inteligencji oraz optymalizacji procesów. W takich warunkach najbardziej zagrożeni czują się pracownicy wykonujący powtarzalne zadania. Wpływ na to ma także gorączka AI, która przekształca dziś zauważalnie pracę na poziomie pojedynczych zadań. Dla nowoczesnych działów HR to jasny sygnał, by wzmacniać poczucie stabilności. Rolą pracodawców jest otwarta komunikacja i masowe inwestowanie w upskilling oraz reskilling – mówi Anna Barbachowska, dyrektorka HR w ADP Polska. – To samo zresztą dotyczy samych pracowników. By utrzymać swoją konkurencyjność na rynku pracy, muszą oni aktualizować swój zestaw kompetencji zawodowych. Kluczowe jest przyjęcie postawy proaktywnej: regularne uczenie się, testowanie nowych narzędzi (w tym AI) i budowanie kompetencji transferowalnych, które można wykorzystać w różnych rolach i branżach. Nie chodzi tylko o reagowanie na zmiany, ale o ich wyprzedzanie i świadome zarządzanie swoją karierą.

Pewność zatrudnienia ma wpływ na produktywność

Globalne dane zgromadzone w „People at Work 2026” potwierdzają, że poczucie stabilizacji bezpośrednio przekłada się na lojalność i efektywność zespołu. Pracownicy pewni swojego zatrudnienia dwukrotnie rzadziej myślą o zmianie pracodawcy. Co więcej, bezpieczeństwo ma kolosalny wpływ na ich motywację: osoby czujące się bezpiecznie w organizacji są aż sześciokrotnie bardziej zaangażowane i ponad trzykrotnie częściej deklarują wysoką produktywność.

– Bezpieczeństwo zatrudnienia przestało być jedynie miarą nastrojów pracowników – stało się kluczowym elementem strategii biznesowej – mówi dr Nela Richardson, główna ekonomistka ADP. – Gdy zespół czuje się pewnie w organizacji, rośnie jego zaangażowanie, lojalność i efektywność. Firmy, które łączą szczerą komunikację z inwestowaniem w umiejętności zespołu, budują organizację odporną na rynkowe zawirowania.

Lepiej być górnikiem w Europie czy Ameryce Południowej?

Badanie ADP Research pokazuje szereg różnic pomiędzy badanymi regionami. W Europie najbezpieczniej czują się pracownicy ochrony zdrowia (29%), edukacji (26%) oraz technologii instytucji publicznych (po 24%). Najbardziej zagrożone czują się osoby pracujące w rolnictwie i przemyśle wydobywczym (po 17%). Z kolei w Ameryce Łacińskiej przemysł wydobywczy to jeden z pewniejszych sektorów (27%) obok finansów (28%) i nieruchomości (30%). W Ameryce Północnej najbezpieczniej czują się pracownicy z branży budowlanej (39%), informacji (34%) i usług technologicznych (33%), a najwięcej zmartwień mają pracownicy przemysłu wydobywczego (11%). W regionie Azji i Pacyfiku najpewniejszym sektorem wydają się finanse (25%), a najmniej pewnym – horeca (14%). W Afryce i krajach Zatoki najmniej martwią się o przyszłość pracownicy finansów (43%), a najbardziej – rolnictwa (18%).

W każdym z badanych rynków najmniej stabilnie czują się pracownicy najmniejszych firm (poniżej 250 zatrudnionych). Większe poczucie bezpieczeństwa mają pracownicy największych organizacji (zatrudniających ponad 1000 osób), z wyjątkiem Ameryki Północnej, gdzie korporacja wydaje się być czynnikiem ryzyka – tam najstabilniej czują się osoby pracujące w średnich firmach (w przedziale 250 – 999 zatrudnionych).

Wiek przeważnie nie ma większego wpływu na poczucie stabilności pracy. W Polsce uderza jedna prawidłowość: podczas gdy najmłodsi pracownicy (18-26 lat) czują się najpewniej (25%), to poczucie gwałtownie spada w następnych latach i już tylko 18% osób w wieku 27-39 lat nie lęka się utraty pracy. W Chinach z kolei najbardziej spokojną grupą są pracownicy w wieku 40-54 lata, podczas gdy to osoby najmłodsze mierzą się z największą niepewnością (15%). Podobna sytuacja ma miejsce w Nigerii (43% vs 32%).

O metodologii raportu „People at work 2026”

Raport „People at Work 2026” zawiera wyniki badania ilościowego przeprowadzonego przez ADP Research w ramach corocznego Global Workforce Survey, w którym wzięło udział ponad 39 tys. pracujących dorosłych na 36 rynkach. Celem badania było poznanie nastrojów pracowników na świecie i przeanalizowanie, jak radzą sobie oni ze złożonością zmieniającego się świata. Raport przedstawia dane dotyczące nastrojów pracowników, przefiltrowane według regionu geograficznego, rodzaju pracy i innych aspektów, stanowiąc precyzyjny i szczegółowy obraz globalnego świata pracy. Wyniki który może być wykorzystany do lepszego zrozumienia ich zasobów i stymulowania rozwoju poprzez podejmowanie decyzji dotyczących talentów w oparciu o dane.

W Global Workforce Survey zebrano odpowiedzi w okresie od 21 lipca do 4 sierpnia 2025 r. z losowej próby, podzielonej według wieku i płci, aby umożliwić regionalne i rynkowe porównanie nastrojów pracowników. Respondenci pochodzili z różnych branż, mieli różne wykształcenie, wykonywali pracę stacjonarną i zdalną, prezentowali różne stopnie zaawansowania i różne zestawy kompetencji. Rekrutowali się zarówno spośród stanowisk kierowniczych, jak i indywidualnych, z organizacji różnej wielkości.

[1] https://data.worldbank.org/indicator/SL.UEM.TOTL.ZS?end=2024&start=1991&view=chart

Farm Innovations S.A. i Brival budują platformę ubezpieczeń dla psów i kotów

Farm Innovations S.A. – notowana na rynku NewConnect spółka vet-tech specjalizująca się w identyfikacji oraz monitoringu zdrowia zwierząt – podpisała umowę z Brival, polskim software housem, projektującym i rozwijającym systemy cyfrowe oraz rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję. Współpraca dotyczy budowy platformy technologicznej do obsługi ubezpieczeń dla psów i kotów.

Współpraca wpisuje się w proces cyfrowej transformacji jednego z najmniej spenetrowanych segmentów rynku w Polsce – ubezpieczeń zwierząt domowych, który pozostaje na wczesnym etapie rozwoju. Ubezpieczenia dedykowane psom i kotom należą do najmniej rozwiniętych obszarów rynku finansowego w kraju.

Platforma będzie rozwijana z wykorzystaniem technologii sztucznej inteligencji, które w kolejnych etapach projektu mają wspierać automatyzację procesów operacyjnych, obsługę klientów oraz analizę danych. Budowana infrastruktura technologiczna i baza danych mają stworzyć fundament do wdrażania w przyszłości rozwiązań z zakresu oceny ryzyka (AI-based risk scoring) oraz narzędzi wspierających procesy underwritingowe.

Podpisanie umowy z Brival to kluczowy etap budowy technologicznego fundamentu naszego projektu dotyczącego ubezpieczeń dla psów i kotów. Tworzymy rozwiązanie, które łączy dane o zwierzętach i procesy weterynaryjne, budując jednocześnie bazę technologiczną do przyszłego wykorzystania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. To moment przejścia z fazy przygotowań do etapu wdrożeniowego – mówi Paweł Karpeta, dyrektor ds. rozwoju Farm Innovations S.A.

Spółka planuje rozpoczęcie sprzedaży w ciągu najbliższych trzech miesięcy, po zakończeniu prac wdrożeniowych. Kluczową rolę w modelu dystrybucji mają odegrać lekarze weterynarii oraz współpracujące z nimi placówki, które staną się naturalnym kanałem sprzedaży i obsługi klientów. Model dystrybucji oparty o sieć weterynarzy pozwoli na integrację procesu ubezpieczeniowego bezpośrednio w miejscu świadczenia usług medycznych dla zwierząt.

Rynek ubezpieczeń zwierząt domowych znajduje się na wczesnym etapie rozwoju, jednak jak wskazują szacunki, charakteryzuje się wysokim potencjałem wzrostu. Z danych UnivDatos wynika, że wartość tego rynku w 2024 r. wyniosła około 82,6 mld USD, a prognozowany wzrost w latach 2025–2033 ma wynosić ok. 9,5% CAGR. Wzrost ten napędzany jest m.in. rosnącymi kosztami leczenia weterynaryjnego oraz postępującą humanizacją zwierząt. Według szacunków w Polsce żyje ponad 8 mln psów i przeszło 7 mln kotów, z czego ubezpieczenie posiada około 1% zwierząt. Dla porównania w Szwecji ubezpieczonych jest około 90% psów i około 50% kotów, natomiast w Niemczech ochroną ubezpieczeniową objętych jest ok. 43% zwierząt domowych.

Sektor ubezpieczeniowy zwierząt domowych w Polsce jest nadal we wczesnej fazie rozwoju, ale jednocześnie jego potencjał jest bardzo wyraźny. Rosnące koszty opieki weterynaryjnej oraz zmieniające się podejście właścicieli zwierząt będą w kolejnych latach istotnie przyspieszać jego wzrost. Naszym celem jest zbudowanie technologicznego i operacyjnego fundamentu, który pozwoli ten rynek skalować – dodaje Paweł Karpeta.

Projekt stanowi element budowy zintegrowanego ekosystemu usług dla sektora pet care, łączącego identyfikację zwierząt, dane zdrowotne, sieć weterynaryjną oraz produkty finansowe dedykowane właścicielom zwierząt domowych. Rozwijana infrastruktura ma w przyszłości umożliwić szersze wykorzystanie narzędzi analitycznych i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Rynek pracy stabilny, ale kompetencje coraz większym problemem przedsiębiorstw

Bezrobocie w Polsce spadło w kwietniu do 6 proc., a przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw przekroczyło 9,5 tys. zł. Najnowszy raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” pokazuje jednak, że stabilizacja rynku pracy nie rozwiązuje jednego z najważniejszych problemów firm – niedoboru odpowiednich kompetencji.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w kwietniu 2026 r. wyniosła 6 proc. To o 0,1 p.p. mniej niż w marcu, choć w ujęciu rocznym wskaźnik był wyższy o 0,8 p.p. Na koniec kwietnia w urzędach pracy zarejestrowanych było 934,3 tys. osób bezrobotnych, czyli o 15,5 tys. mniej niż miesiąc wcześniej.

Mimo że skala bezrobocia pozostaje wyższa niż przed rokiem, dane z ostatnich miesięcy pokazują stopniową poprawę sytuacji na rynku pracy. Spadek liczby zarejestrowanych bezrobotnych w ujęciu miesięcznym, utrzymujący się wzrost wynagrodzeń oraz wciąż znacząca liczba ofert zatrudnienia wskazują, że polski rynek pracy pozostaje odporny, choć nie jest wolny od napięć.

W kwietniu 2026 r. do urzędów pracy zgłoszono 38,3 tys. wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej. To o 17,5 proc. mniej niż w marcu br., kiedy liczba wakatów wyraźnie wzrosła. Spadku w ujęciu miesięcznym nie należy jednak automatycznie traktować jako początku trwałej tendencji spadkowej – marcowy wynik tworzył wysoką bazę odniesienia, a liczba ofert zgłoszonych w kwietniu była nadal wyższa niż w styczniu i lutym 2026 r[1].

Najwięcej wolnych miejsc pracy i aktywizacji zawodowej zgłoszono w województwach: mazowieckim, śląskim, małopolskim i dolnośląskim. Najmniej ofert odnotowano natomiast w województwach: lubuskim, świętokrzyskim, opolskim i podlaskim. Średnio w Polsce na jedną ofertę pracy przypadało 23 zarejestrowanych bezrobotnych. Najtrudniejsza sytuacja pod tym względem występowała w województwie podkarpackim, gdzie na jedną ofertę przypadało 40 osób, a najkorzystniejsza – w opolskim, gdzie wskaźnik ten wyniósł 11.

Pozytywnym sygnałem pozostaje wzrost płac. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie ogółem brutto w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2026 r. wyniosło 9530,74 zł. Oznacza to wzrost o 5,4 proc. w ujęciu rocznym. Jednocześnie przeciętne miesięczne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6386,4 tys. osób – nieznacznie mniej niż w marcu i o 0,9 proc. mniej niż rok wcześniej.

Dane wskazują więc na rynek pracy w fazie ostrożnej stabilizacji. Z jednej strony bezrobocie w ujęciu rocznym jest wyższe, a zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw lekko spada. Z drugiej – liczba bezrobotnych maleje miesiąc do miesiąca, wynagrodzenia rosną, a popyt na pracowników utrzymuje się na zauważalnym poziomie. W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabiera nie tylko liczba dostępnych pracowników, lecz także ich kwalifikacje.

Kompetencje pod presją

W majowej edycji raportu PARP uwzględniono wnioski z opracowania Europejskiego Centrum Rozwoju Kształcenia Zawodowego Cedefop „Beyond skills development: unleashing human potential”. Wynika z niego, że 75 proc. małych i średnich firm w Unii Europejskiej ma trudności ze znalezieniem pracowników posiadających potrzebne umiejętności. Dla 60 proc. przedsiębiorstw mierzących się z tym problemem niedobory kompetencji negatywnie wpływają m.in. na produktywność, sprzedaż i obciążenie operacyjne.

Jednocześnie firmy wciąż zbyt rzadko odpowiadają na te wyzwania inwestycjami w rozwój pracowników. Tylko 35 proc. MŚP deklaruje gotowość do finansowania szkoleń, a około połowa pracowników w Europie nie uczestniczy w żadnej formie szkoleń organizowanych przez pracodawcę – ani przy stanowisku pracy, ani poza nim.

Dane z raportu Cedefop sugerują, że rozwój kompetencji nie zależy wyłącznie od indywidualnej motywacji pracownika. Istotne znaczenie ma środowisko pracy: oczekiwania przełożonych, normy zespołowe, perspektywy awansu oraz docenianie aktywności edukacyjnej. Silny związek z rozwojem umiejętności mają także autonomia stanowiskowa oraz wsparcie ze strony menedżerów i współpracowników.

Dla firm oznacza to, że budowanie kompetencji nie powinno ograniczać się do okazjonalnych szkoleń. Pracownicy rozwijają się szybciej tam, gdzie mogą samodzielnie podejmować decyzje, mierzyć się z nowymi zadaniami i korzystać ze wsparcia zespołu. W warunkach niedoboru talentów przewagę będą zyskiwać organizacje, które traktują uczenie się jako stały element kultury pracy, a nie jednorazowy koszt.

[1] Ze względu na zmianę metodologii GUS wprowadzoną w czerwcu 2025 r. danych dotyczących liczby ofert pracy nie należy bezpośrednio porównywać rok do roku. (przyp. red.)

Polski przemysł potrzebuje nowych kompetencji szybciej niż nowych maszyn

Jak pokazuje najnowszy raport ABB Trends 2026/2027, dla 46 proc. przedsiębiorstw pozyskanie i utrzymanie wykwalifikowanej kadry technicznej jest wyzwaniem dużym lub krytycznym, a 42 proc. firm wskazuje braki kadrowe jako czynnik spowalniający rozwój organizacji. To tworzy wyraźne napięcie między ambicją transformacji polskiego przemysłu a realną zdolnością jej realizacji.

Największe luki kompetencyjne dotyczą obszarów bezpośrednio związanych z transformacją przemysłową: automatyki i systemów sterowania, integracji IT/OT, cyfryzacji, analizy danych oraz cyberbezpieczeństwa przemysłowego. To właśnie te umiejętności stają się dziś warunkiem skutecznego wdrażania technologii i modernizacji, bo bez nich nawet dobrze zaplanowane inwestycje w automatyzację, robotyzację czy systemy cyfrowe nie przyniosą pełnego efektu operacyjnego ani finansowego.

Wynagrodzenia i benefity pozapłacowe mogą wspierać konkurencję o talenty, ale nie zastąpią systemowego rozwoju kompetencji. Dlatego firmy, które chcą utrzymać tempo modernizacji, powinny równolegle inwestować w edukację techniczną oraz podnoszenie kwalifikacji obecnych zespołów. Jednym z możliwych podejść inwestycyjnych jest pogłębiona współpraca biznesu z nauką, zarówno w obszarze rozwoju przyszłych kadr dla przemysłu, jak i innowacyjności w zakresie procesów i rozwiązań.

W praktyce to właśnie zdolność organizacji do rozwijania i zatrzymywania specjalistycznej wiedzy oraz skuteczne zarządzanie zmianą będą coraz częściej decydować o ich konkurencyjności i tempie dalszego rozwoju. Firmy konkurują dziś nie tylko o rynek, ale również o specjalistów zdolnych realizować projekty transformacyjne wpisane w wieloletnie plany strategiczne.

Energetyka liderem wdrażania AI w Polsce. Problemem nadal pozostają dane

Zdecydowana większość polskich przedsiębiorstw energetycznych, bo aż 71%, ma formalną strategię wdrażania sztucznej inteligencji. Tym samym branża jest liderem wszystkich analizowanych przez EY sektorów w ramach badania Jak polskie firmy wdrażają AI. Ze względu na bycie infrastrukturą krytyczną energetyka najczęściej również wprowadza technologiczne narzędzia zapewniające cyberbezpieczeństwo – ma je już 47% firm, co jednak pokazuje o jeszcze szerokim obszarze do rozwoju.

Sztuczna inteligencja to istotny element transformacji sektora, bo zwiększa efektywność, ułatwia integrację odnawialnych źródeł energii oraz optymalizuje sieci elektroenergetyczne. Jest też niezbędna do budowania inteligentnych sieci przesyłowych. Wśród analizowanych średnich i dużych firm energetycznych tylko 22% już zakończyło proces wdrażania AI. Połowa jest w trakcie, a co dziesiąte przedsiębiorstwo jest dopiero na etapie analizowania rozwiązań. Wyniki badania EY pokazały, że projekty technologiczne w energetyce są długotrwałe i kapitałochłonne.

– Nasilające się wyzwania w sektorze energetycznym wywierają presję na liderów sektora do przemyślenia sposobu zarządzania produkcją, dystrybucją i zużyciem energii. Sztuczna inteligencja może być motorem tej transformacji – jej zdolność do analizowania ogromnych zbiorów danych i formułowania prognoz przyczynia się do zwiększenia odporności branży – uważa Jarosław Wajer, Partner EY i Lider Działu Energetyki.

Zdecydowana większość badanych przez EY firm (71%) twierdziła, że ma sformalizowaną strategię wdrażania AI, a 23% właśnie ją tworzy. W 63% przedsiębiorstw strategia jest na poziomie całej organizacji – energetyka jest liderem analizowanych branż, czyli handlu detalicznego, usług, przemysłu oraz finansów. Respondenci mieli do wyboru kilka odpowiedzi, więc 57% wybrało także opcję, że strategia dotyczy poszczególnych funkcji biznesowych.

Wdrożenie AI i problemy z danymi

Ponad połowa firm przyznała, że ma problemy z danymi, które są podstawą działania sztucznej inteligencji. Trzydzieści procent twierdziło, że jakość danych utrudnia wykorzystanie ich przez AI, a 38% w ogóle nie wiedziało, jakie dane ma, a jakich nie ma. Tylko 24% przyznała, że ma dobrze przygotowane dane ustrukturyzowane, a zaledwie 8% zarówno ustrukturyzowane, jak i nieustrukturyzowane.

– Energetyka przez lata koncentrowała się na innych wyzwaniach – konsolidacji spółek, transformacji czy bezpieczeństwie dostaw. W efekcie wiele grup powstało z połączenia kilku organizacji i systemów IT, które wcześniej funkcjonowały niezależnie. W konsekwencji dane są często rozproszone, a bez ich integracji trudno w pełni wykorzystać potencjał AI. Sztuczna inteligencja potrzebuje spójnych danych i odpowiedniej skali informacji. Dlatego w energetyce prawdziwy przełom zacznie się od uporządkowania architektury danych i systemów – dodaje Jarosław Wajer.

Główną motywacją wdrażania AI była dla 66% możliwość lepszego dotarcia do klientów, a dla 60% automatyzacja procesów. W efekcie sztuczna inteligencja pojawiła się przede wszystkim w dziale IT (60%), obsłudze klienta, marketingu i analizach rynku (obie kategorie wskazało 52% respondentów), a także w sprzedaży (48%). Spółki energetyczne obsługują miliony odbiorców, więc infolinie i centra kontaktowe to najbardziej pracochłonne elementy. Ich automatyzacja może przynieść znaczące usprawnienia operacyjne. W większości przypadków (60%) wdrożenie AI polegało na połączeniu własnych, zewnętrznych i ogólnodostępnych rozwiązań.

Ten sektor podchodzi do AI strategicznie, ale wdraża ją wolniej niż reszta badanych branż. I nie zamierza dokonywać radykalnych zmian w ciągu najbliższego półtora roku. Jedna piąta (21%) nie planowała zwiększać wydatków na ten cel, a 44% chciała tylko nieznacznie. Co nie przeszkadza, że aż 79% przewidywało w tym okresie nowe wdrożenia, a 54% skalowanie już posiadanych narzędzi.

Jednak zadowolenie z AI jest nieznaczne. Tylko 5% firm uważało, że przyniosła większe korzyści niż zakładano, a 40% stwierdziło, że były takie, jak przewidywano. Aż 21% przedsiębiorstw było rozczarowanych i dodało, że gdyby wiedziało wcześniej jakie będą efekty, nie zdecydowałoby się na wdrożenie. Zadowoleni respondenci podkreślali przede wszystkim zmniejszenie kosztów działania (60%), poprawę jakości usług (53%) i wzrost przychodów (47%).

– Wiele z wartościowych i pożądanych zastosowania AI w energetyce jest trudnych do realizacji biorąc pod uwagę słabo przygotowane i rozproszone dane. Z tego powodu wdrożenie AI nie jest w stanie przynieść oczekiwanych natychmiastowych efektów, a tym samym zapewnić odpowiedniego zwrotu z inwestycji. Energetyka stanowi przykład, że wdrożenie AI należy traktować jako koniec, a nie początek zmian w zakresie technologii – uważa Bartosz Pacuszka, Partner w EY Polska, AI Technology Leader.

Z powodów przede wszystkim regulacyjnych firmy energetyczne najbardziej ze wszystkich sektorów obawiały się o bezpieczeństwo danych i cyberbezpieczeństwo – 46% wskazało te kwestie jako główne bariery. Dla 34% były to kwestie technologiczne, dla 32% regulacyjne, a dla 24% niepewność co do efektów.

Cyberbezpieczeństwo

Energetyka jako infrastruktura krytyczna podlega działaniu unijnej dyrektywy NIS 2, która dotyczy poziomu cyberbezpieczeństwa. Mimo to niecała połowa respondentów (47%) analizowała kwestie cyberbezpieczeństwa zanim przystąpiła do prac nad AI, a 53% zrobiło to tylko w ograniczonym zakresie. Jednocześnie sektor jest liderem (47%) we wprowadzaniu technologicznych narzędzi zapewniających bezpieczeństwo systemów. Nieco ponad 1/3 (35%) wprowadziła rozwiązania proceduralne (w tym szkolenia), a 19% stosuje obie formy zabezpieczenia.

– Skuteczne cyberbezpieczeństwo sektora energetycznego stanowi warunek konieczny jego funkcjonowania oraz odporności państwa. Postępująca cyfryzacja, szybka adaptacja nowych technologii bez właściwego uwzględnienia kwestii bezpieczeństwa, coraz bardziej zaawansowane i wyspecjalizowane modele AI dostępne również dla atakujących, napięta sytuacja międzynarodowa oraz rosnąca świadomość podatności w sieciach przemysłowych — to czynniki zwiększające ryzyko cyberataków w sektorze. Należy więc spodziewać się dalszego wzrostu zarówno liczby, jak i złożoności ataków na sektor energetyczny. Z uwagi na znaczenie sektora dla bezpieczeństwa społeczeństwa, stosowanie wyłącznie podstawowych środków bezpieczeństwa, bez dogłębnej analizy zagrożeń oraz ciągłego testowania rzeczywistej odporności na ataki, należy uznać za niewystarczające – wskazuje Leszek Mróz, Partner EY odpowiedzialny za usługi cyberbezpieczeństwa w Polsce.

O badaniu
Badanie Jak polskie firmy wdrażają AI zrealizował na zlecenie EY przez CubeResearch. Respondentami było 499 polskich firm: 45% z sektora produkcji, 33% z sektora usług, 22% z handlu. 56% przedsiębiorstw to firmy średniej wielkości, 44% duże. Trzecia edycja została przeprowadzona w ostatnim kwartale 2025 roku.

Ceny w sklepach: masło potaniało o ponad 30 proc., ale kawa, alkohol i chemia nadal drożeją

0

Jak wynika z najnowszego raportu rynkowego, w maju br. na 17 analizowanych kategorii najbardziej poszły w górę ceny chemii gospodarczej, bo o 9,1% rdr. W TOP5 są też używki (w tym herbata, kawa, piwo i wódka) ze wzrostem rdr. na poziomie 8,6%, słodycze i desery – 5,8%, napoje – 4,9%, a także ryby – 4,5% rdr. Z kolei potaniały rdr. produkty tłuszczowe (masło, margaryna, olej) – o 11,3%. Tutaj np. samo masło zaliczyło spadek o ponad 30% rdr. Ponadto nabiał i produkty sypkie (np. cukier i mąka) znalazły się nieco poniżej zera, tj. na minusie odpowiednio 0,6% i 0,1% rdr.

Według raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito, w maju br. spośród 17 analizowanych kategorii najbardziej zdrożała chemia gospodarcza – o 9,1% rdr. Na drugim miejscu w zestawieniu znalazły się używki (herbata, kawa, piwo i wódka) ze wzrostem o 8,6% rdr. W pierwszej trójce najszybciej drożejących kategorii pojawiły się też słodycze i desery z podwyżką o 5,8% rdr.

– Wszystkie te trzy kategorie należą do grup produktów, których ceny są w większym stopniu uzależnione od kosztów produkcji, importu i regulacji niż od bieżącej sytuacji popytowej. Dlatego nawet w okresie ogólnego wyhamowania inflacji mogą one utrzymywać się w gronie liderów wzrostów cen – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis.

Zdaniem dr. Roberta Orpycha z Uniwersytetu WSB Merito, w przypadku chemii gospodarczej kluczowe znaczenie mają koszty energii, pracy, surowców chemicznych oraz transportu. Jednocześnie producenci wciąż odczuwają skutki wcześniejszych wzrostów cen prądu i kosztów prowadzenia działalności. Mimo silnej konkurencji rynkowej, presja kosztowa pozostaje na tyle duża, że ceny tej kategorii nadal rosną szybciej od średniej dla całego rynku.

– Produkty, takie jak herbata, kawa, piwo i wódka, drożeją z powodów bardziej zróżnicowanych. Kawa od pewnego czasu notuje wysokie ceny na rynkach globalnych ze względu na trudne warunki pogodowe w kluczowych regionach upraw. Z kolei alkohole obciążone są rosnącymi kosztami produkcji, w tym pracy i płacy, które producenci stopniowo przenoszą na ceny końcowe – wyjaśnia ekspertka.

W opinii dr. Roberta Orpycha, wzrost cen słodyczy i deserów jest przede wszystkim efektem utrzymujących się wysokich kosztów części surowców wykorzystywanych w produkcji. – W handlu detalicznym nadal widoczne jest opóźnione przenoszenie wcześniejszych wzrostów kosztów na ceny końcowe. Producenci i sieci zazwyczaj nie obniżają cen natychmiast po poprawie sytuacji kosztowej, dlatego skutki są nadal odczuwalne przez konsumentów – zauważa ekspert z Uniwersytetu WSB Merito.

Wśród pięciu najbardziej drożejących kategorii w marcu znalazły się napoje ze wzrostem o 4,9% rdr. Zestawienie TOP5 zamykają ryby z podwyżką o 4,5% rdr. Jak stwierdza dr inż. Anna Motylska-Kuźma, na ceny napojów nadal wpływają koszty produkcji, opakowań, transportu oraz energii. Jednocześnie jest to kategoria charakteryzująca się dużą konkurencją pomiędzy producentami i sieciami handlowymi, co ogranicza możliwość przenoszenia pełnych kosztów na konsumentów. W efekcie ceny rosną, ale wolniej niż w segmentach najbardziej obciążonych czynnikami kosztowymi lub regulacyjnymi.

– Polska coraz wyraźniej wpisuje się w europejski trend rosnącego spożycia ryb, co przekłada się na stale wysoki popyt na tę kategorię. Sieci handlowe mogą zatem prowadzić tu swobodniejszą politykę cenową. Do tego dochodzą koszty połowów, transportu i przetwórstwa, które w ostatnich latach systematycznie rosły. Dwie ostatnie kategorie znalazły się na końcu TOP5, a nie na czele, bo dynamika wzrostu ich cen, choć odczuwalna, jest wyraźnie niższa niż w przypadku chemii gospodarczej czy używek. To pokazuje pewne zróżnicowanie mechanizmów cenotwórczych w obrębie koszyka detalicznego – dodaje dr Robert Orpych.

Ponadto zdrożało 9 innych analizowanych kategorii. Wzrosły rdr. ceny karm dla zwierząt – o 4,1%, dodatków spożywczych – o 3,9%, pieczywa – o 3,5%, jak również środków higieny osobistej – o 3,5%. Podwyżki rdr. zaliczyły też owoce – o 3,1%, a także warzywa – o 2,7%. Mięso i wędliny zrobiły skoki po 2,6% rdr. Do tego art. dla dzieci podrożały o 0,3%. Poza tym trzy kategorie zanotowały ujemne wyniki. I tak całe zestawienie zamykają produkty tłuszczowe (masło, margaryna, olej itd.) ze spadkiem o 11,3% rdr. W tej kategorii samo masło poszło w dół o ponad 30% rdr. Przedostatni w rankingu jest nabiał, który potaniał o 0,6% rdr. Z kolei trzecie od końca są produkty sypkie (cukier, mąka itd.), których ceny spadły o 0,1% rdr.

– Obecność tych kategorii na końcu zestawienia wynika z poprawy sytuacji podażowej oraz wygaszenia części czynników, które jeszcze rok temu silnie podbijały ceny żywności. Najbardziej widoczne jest to w przypadku produktów tłuszczowych, wśród których szczególną uwagę zwraca masło. Głęboka korekta jego ceny jest m.in. efektem wysokiej bazy. Obecne poziomy są porównywane do wyjątkowo wysokich wartości z 2025 roku. Do tego zwiększyła się podaż mleka i tłuszczu mlecznego zarówno na rynku krajowym, jak i unijnym, co ograniczyło presję cenową – analizuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Ekspertka dodaje, że duże sieci handlowe intensywnie wykorzystywały masło i oleje jako produkty promocyjne przyciągające klientów do sklepów, co jeszcze bardziej obniżało średnie ceny detaliczne. Nie bez znaczenia pozostawała również sytuacja na rynku europejskim, gdzie ceny masła w ostatnich miesiącach wyraźnie spadały.

– Natomiast nabiał to kategoria, w której od kilku kwartałów trwa normalizacja. Dla konsumentów to dobra informacja, choć margines tej zmiany jest na razie symboliczny. Produkty sypkie mają wynik bliski zeru, ale po tym, co działo się z cenami cukru w poprzednich latach, warto go odnotować. Światowe notowania tego produktu nieco się uspokoiły, a ceny zbóż po normalizacji sytuacji na rynkach rolnych nie działają już z taką siłą na ceny jak jeszcze rok czy dwa lata temu – zaznacza dr Robert Orpych.

Jak podsumowuje ekspertka z Uniwersytetu DSW Ideis, fakt, że właśnie te kategorie znalazły się na minusie, dobrze wpisuje się w szerszy obraz majowych danych. Pokazuje on, że proces dezinflacji obejmuje już nie tylko ograniczenie tempa wzrostu cen, ale w wybranych segmentach prowadzi do realnych spadków względem ubiegłego roku. To właśnie m.in. tłuszcze, nabiał i produkty sypkie należały do grup, które w największym stopniu wspierały wyhamowanie inflacji żywnościowej w maju.


***
Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE RESEARCH i Uniwersytetu WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych). Analiza pokazuje średnią wartość cenową (cen regularnych oraz w promocjach), notowaną miesiąc do miesiąca i rok do roku. W najnowszej odsłonie porównano wyniki z maja 2026 r. i tego samego okresu z 2025 r. Dotyczyło to 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 90 tys. cen detalicznych z prawie 41 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

ROBYG ustalił cenę akcji na 34 zł. Wartość oferty sięgnie 1,18 mld zł

Publiczna Oferta akcji spółki ROBYG S.A. („ROBYG”, „Spółka”, a wraz z jej spółkami zależnymi „Grupa” lub „Grupa ROBYG”) wzbudziła zainteresowanie zarówno inwestorów zagranicznych, jak i polskich, co znalazło swoje odzwierciedlenie w kilkukrotnym pokryciu księgi popytu na poziomie ceny ostatecznej. Cena emisyjna jednej akcji w ramach Oferty została ustalona na 34,00 PLN. Oznacza to, że wartość Oferty wyniesie 1,178 mld PLN, a Spółka spodziewa się pozyskać od inwestorów 328 mln PLN brutto poprzez emisję nowych akcji.

Oferta obejmie 26% istniejących akcji posiadanych przez TAG Beteiligungs- und Immobilienverwaltungs GmbH, spółkę zależną należącą w całości do TAG Immobilien AG („Akcjonariusz Sprzedający”), a także nowo wyemitowane akcje Spółki. Równolegle z Ofertą spółka ROBYG wyemituje akcje serii C, zaoferowane wybranym kluczowym menedżerom Grupy, członkom zarządu Spółki oraz przewodniczącemu rady nadzorczej, panu Oscarowi Kazanelsonowi. Zgodnie z wyrażonym zamiarem nabycia lub subskrypcji Akcji Oferowanych w ramach Oferty, spółka REIDAR Consulting & Management LTD, kontrolowana przez pana Oscara Kazanelsona, nabędzie 2,5 mln akcji w ramach Oferty po Cenie Ostatecznej Akcji Oferowanych. Akcje te zostaną nabyte niezależnie od nabycia akcji menedżerskich serii C przez pana Oscara Kazanelsona. Łączne wpływy brutto z emisji nowych akcji serii B i C wyniosą około 402 mln PLN.

Jako zarząd odbyliśmy intensywną serię spotkań z przedstawicielami rynków kapitałowych. Tym bardziej cieszy nas fakt, że inwestorzy docenili i wykazali zainteresowanie zarówno fundamentami Spółki i jej ugruntowaną pozycją, jak i naszymi ambitnymi planami dalszego rozwoju. Naszym celem jest dalsze poszerzanie skali działalności, konsekwentne uruchamianie nowych projektów oraz umacnianie pozycji ROBYG wśród czołowych deweloperów mieszkaniowych w Polsce. Wierzymy, że pozyskany kapitał wesprze realizację tych planów i pozwoli nam nadal dostarczać naszym klientom wysokiej jakości nieruchomości w dobrze zaprojektowanych i atrakcyjnie zlokalizowanych inwestycjachkomentuje Eyal Keltsh, Prezes Zarządu ROBYG S.A.

Wierzymy, że na przestrzeni lat udało nam się zbudować rozpoznawalną markę dzięki szerokiemu portfolio projektów, a także stworzyć skuteczny model biznesowy. ROBYG dysponuje jednym z największych zasobów gruntów wśród deweloperów nieruchomości mieszkaniowych w Polsce, koncentrując się przede wszystkim na rynkach o największej płynności. Uważamy, że pozwala nam to planować dalszą ekspansję naszej działalności w sposób przewidywalny i zdyscyplinowany. Zamierzamy nadal konkurować, opierając się na sile naszego portfela projektów, efektywności operacyjnej oraz konsekwentnej realizacji naszej strategii. Jako spółka notowana na giełdzie dążymy do połączenia dalszego wzrostu skali naszej działalności z odpowiedzialną polityką dywidendową komentuje Oscar Kazanelson, Przewodniczący Rady Nadzorczej ROBYG S.A.

Grupa ROBYG jest jednym z wiodących deweloperów mieszkaniowych w Polsce. Działa na rynku od 26 lat i realizuje projekty w największych aglomeracjach miejskich, w tym w Warszawie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi oraz uruchamia pierwsze inwestycje mieszkaniowe w Krakowie. Dotychczas Grupa zakontraktowała około 38 tys. lokali i przekazała klientom około 34 tys. lokali. ROBYG posiada bank ziemi pozwalający na realizację około 18 tys. lokali, skoncentrowany przede wszystkim na największych i najbardziej płynnych rynkach mieszkaniowych w Polsce. Grupa działa we wszystkich segmentach cenowych, od lokali przystępnych cenowo po inwestycje premium, koncentrując się przede wszystkim na segmencie średnim, gdzie popyt pozostaje najsilniejszy.

W ramach IPO inwestorzy będą mieli możliwość subskrypcji wszystkich akcji objętych ofertą: 25 milionów istniejących akcji spośród 96,4 miliona akcji posiadanych przez akcjonariusza sprzedającego oraz 9,6 miliona nowo wyemitowanych akcji Spółki. Liczba akcji lub praw do akcji objętych stabilizacją nie przekroczy 15% ostatecznej liczby akcji oferowanych w ramach oferty. Równolegle z ofertą Spółka wyemituje około 2,4 mln imiennych akcji zwykłych serii C, które zostaną zaoferowane wybranym kluczowym menedżerom Grupy, członkom zarządu Spółki oraz przewodniczącemu rady nadzorczej Spółki. Zgodnie z zamiarem wyrażonym przez pana Oscara Kazanelsona, przewodniczącego Rady Nadzorczej, dotyczącym nabycia lub subskrypcji akcji oferowanych w ramach Oferty, spółka REIDAR Consulting & Management LTD, kontrolowana przez pana Oscara Kazanelsona, nabędzie 2,5 mln akcji w ramach Oferty po ostatecznej cenie emisyjnej. Akcje te zostaną nabyte niezależnie od nabycia akcji menedżerskich serii C przez pana Oscara Kazanelsona. Łączne wpływy brutto z emisji nowych akcji oraz akcji serii C wyniosą około 402 mln PLN i zostaną przeznaczone na dalszy rozwój działalności, w szczególności na rozbudowę banku gruntów.

Po zakończeniu Oferty spółka TAG Beteiligungs- und Immobilienverwaltungs GmbH pozostanie większościowym akcjonariuszem ROBYG, posiadając 65,85% kapitału zakładowego. Akcjonariusz sprzedający zobowiązuje się nie oferować ani nie sprzedawać akcji Spółki, z zastrzeżeniem zwyczajowych wyjątków, przez okres dwóch lat od pierwszego dnia notowania akcji Spółki. Spółka zobowiązuje się do analogicznego ograniczenia przez okres 365 dni od pierwszego dnia notowań. Wybrani kluczowi menedżerowie Grupy, członkowie zarządu Spółki oraz przewodniczący rady nadzorczej, którzy nabędą akcje serii C, zobowiązują się nie oferować ani nie sprzedawać tych akcji przez okres 18 miesięcy od pierwszego dnia notowań akcji Spółki.

Oprócz ustalenia ceny za akcję określono również liczbę akcji, które zostaną zaoferowane każdej kategorii inwestorów. Około 1,4% całkowitej liczby akcji oferowanych w ramach Oferty przeznaczono dla inwestorów detalicznych. Przydział akcji zaplanowano na 29 czerwca 2026 r. Spółka zamierza złożyć wniosek o dopuszczenie do obrotu i notowanie na rynku podstawowym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie istniejących akcji, w tym akcji sprzedawanych, oraz praw do akcji z nowej emisji. Przewidywany pierwszy dzień notowań planowany jest na 2 lipca 2026 r., choć data ta zależy między innymi od przebiegu postępowań prowadzonych przez KDPW oraz GPW.

Zarząd ROBYG zamierza rekomendować wypłatę dywidendy akcjonariuszom, począwszy od dywidendy z zysku za rok obrotowy zakończony 31 grudnia 2026 r., wypłacanej w 2027 r. Zarząd zamierza rekomendować Walnemu Zgromadzeniu wypłatę dywidendy w wysokości co najmniej 70% skonsolidowanego zysku netto Grupy przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej. Niezależnie od powyższego, Zarząd zamierza rekomendować Walnemu Zgromadzeniu, aby dywidenda za rok zakończony 31 grudnia 2026 r. (wypłacana w 2027 r.) wyniosła nie mniej niż 300 mln zł.

ROBYG wkracza w kolejny etap rozwoju dysponując solidną bazą kapitałową i elastycznością finansową. W ostatnich latach kapitał własny Grupy wzrósł do ponad 2,1 mld PLN, a generowane środki są konsekwentnie reinwestowane w rozwój działalności i mają na celu umocnienie pozycji rynkowej. Naszymi priorytetami pozostaje utrzymanie silnego bilansu, stabilnego finansowania i elastycznego procesu podejmowania decyzji inwestycyjnych. Oferta publiczna stanowi ważny krok w rozwoju Grupy. Liczymy, że zwiększy naszą elastyczność w pozyskiwaniu kapitału, wesprze dalsze akwizycje gruntów oraz przyspieszy realizację strategii wzrostu, przy jednoczesnym utrzymaniu bezpiecznej struktury finansowania mówi Marta Hejak, Wiceprezes Zarządu i Dyrektor Finansowa ROBYG S.A.

Erste Group Bank AG, Goldman Sachs Bank Europe SE oraz mBank S.A. pełnią funkcję Globalnych Współkoordynatorów i Współprowadzących Księgę Popytu. WOOD & Company Financial Services, a.s. Spółka Akcyjna, Oddział w Polsce pełni funkcję Współprowadzącego Księgę Popytu.

mBank S.A. pełni ponadto rolę firmy inwestycyjnej, a Erste Securities Polska S.A. pełni rolę agenta współoferującego w ramach Oferty. Baader Bank Aktiengesellschaft pełni rolę współmenedżera, a mInvestment Banking S.A. pełni rolę doradcy finansowego.

VICTORIAPARTNERS GmbH pełni funkcję doradcy w procesie IPO. InnerValue pełni funkcję doradcy PR.

Harmonogram Oferty ROBYG S.A.

Data Wydarzenie
24 – 26 czerwca 2026​ Okres przyjmowania zapisów od Inwestorów Instytucjonalnych
Do 26 czerwca 2026 Dokonanie płatności za Akcje Oferowane subskrybowane przez Inwestorów Instytucjonalnych
29 czerwca 2026 Przydział Akcji Oferowanych, w tym przydział akcji Inwestorom Indywidualnym za pośrednictwem systemu GPW
1 lipca 2026 Rejestracja Praw do Akcji
W dniu lub około 2 lipca 2026 Przewidywany pierwszy dzień notowań Akcji Istniejących (w tym Akcji Sprzedawanych) oraz Praw do Akcji (termin zależy m.in. od przebiegu postępowań prowadzonych przez KDPW i GPW w związku z dopuszczeniem i wprowadzeniem Akcji Istniejących, w tym Akcji Sprzedawanych, oraz Praw do Akcji do obrotu na rynku regulowanym (głównym) prowadzonym przez GPW)

 

Najważniejsze informacje o ROBYG:

  • ROBYG jest jednym z wiodących deweloperów mieszkaniowych w Polsce, z 26-letnim doświadczeniem w realizacji wielorodzinnych projektów mieszkaniowych. Skala działalności, rozpoznawalna marka oraz doświadczenie zdobyte w różnych fazach cyklu rynkowego stanowią fundament stabilnej pozycji rynkowej Grupy.
  • ROBYG działa we wszystkich segmentach cenowych – od lokali w przystępnych cenach po inwestycje premium – koncentrując się przede wszystkim na segmencie średnim, gdzie popyt pozostaje najsilniejszy. Spółka oferuje również atrakcyjne rozwiązania smart home, wysoko oceniane przez klientów, co jak wierzy Spółka przekłada się na silną lojalność nabywców.
  • Grupa ROBYG działa w oparciu o zintegrowany model biznesowy, łączący kompetencje deweloperskie i generalnego wykonawstwa. Podejście to pozwala Grupie sprawnie zarządzać całym procesem realizacji inwestycji, wspierać dyscyplinę kosztową oraz generować powtarzalne przychody z usług.
  • ROBYG konsekwentnie powiększa bank ziemi, koncentrując się na dobrze zlokalizowanych działkach o wysokim potencjale sprzedażowym. Zdyscyplinowana polityka akwizycji gruntów i zdolność do pozyskiwania terenów inwestycyjnych na wczesnym etapie procesu inwestycyjnego sprzyja zabezpieczeniu przyszłego portfela projektów i wspiera długoterminowy wzrost Grupy. Na koniec marca 2026 r. bank ziemi ROBYG umożliwia realizację 17.824 lokali (łącznie z gruntami posiadanymi przez wspólne przedsięwzięcia Grupy oraz przy założeniu przeprowadzenia planowanych transakcji sprzedaży i zakupu gruntów między Grupą ROBYG a Grupą Vantage) lub 19.322 lokali (łącznie z gruntami posiadanymi przez wspólne przedsięwzięcia Grupy, bez uwzględnienia planowanych transakcji sprzedaży i zakupu gruntów między Grupą ROBYG a Grupą Vantage).
  • Portfel projektów ROBYG skoncentrowany jest w największych i najdynamiczniej rozwijających się polskich aglomeracjach, tj. w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi oraz Krakowie, co zdaniem Spółki wzmacnia odporność modelu biznesowego na zmiany koniunktury gospodarczej. Około 50%[1] banku ziemi ROBYG zlokalizowane jest w Warszawie, gdzie zainteresowanie klientów i ceny transakcyjne systematycznie rosną w ostatnich latach.
  • Silny profil finansowy ROBYG wynika z rentownego modelu biznesowego i stabilnej struktury kapitałowej. Grupa generuje wysokie marże zysku brutto na działalności deweloperskiej i utrzymuje konserwatywny poziom dźwigni finansowej – średni roczny wskaźnik zadłużenia netto do kapitałów własnych za ostatnie trzy lata wyniósł 8%[2].
  • ROBYG korzysta ze wsparcia TAG jako strategicznego partnera, który wnosi doświadczenie w zakresie kreowania wartości, zarządzania i rozwoju organizacyjnego. Wsparcie oraz zaangażowanie właścicielskie ze strony TAG wzmocniło strategiczne zaplecze Grupy i może przyczynić się do dalszego skalowania jej działalności.
  • Wzrost ROBYG napędzany jest przez doświadczony zespół zarządzający. Kompetencje kadry kierowniczej, konsekwencja w realizacji strategii oraz podejście oparte na trzech filarach ESG wspierają długoterminowy, odpowiedzialny rozwój Grupy.

[1] 50-procentowy udział Warszawy w banku ziemi dotyczy banku ziemi o potencjale 17 824 lokali, po przeprowadzeniu transakcji dotyczących gruntów pomiędzy ROBYG i Vantage.

[2] Wskaźnik Zadłużenia Netto do Kapitałów Własnych obliczony jako iloraz Zadłużenia Netto i łącznych Kapitałów Własnych. Grupa ROBYG definiuje i oblicza Zadłużenie Netto jako łączne zobowiązania (w tym część bieżącą i długoterminową) z tytułu oprocentowanych kredytów, pożyczek, obligacji, leasingów pojazdów, wystawionych weksli własnych i udzielonych gwarancji, pomniejszone o: (i) łączne zobowiązania (w tym część bieżącą i długoterminową) z tytułu pożyczek otrzymanych od podmiotów powiązanych i udziałowców mniejszościowych oraz weksli własnych wystawionych na rzecz tych podmiotów; oraz (ii) środki pieniężne i ich ekwiwalenty, w tym środki zgromadzone na otwartych indywidualnych rachunkach powierniczych do wysokości 100% ich wartości oraz środki zgromadzone na zamkniętych indywidualnych rachunkach powierniczych do wysokości 50% ich wartości.

UOKiK ukarał Neonet. Ponad 3 mln zł za informacje o dostępności towarów na Allegro

0

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nałożył na Neonet S.A. karę w wysokości 3,043 mln zł. Według ustaleń urzędu spółka miała przekazywać na platformie Allegro nieprawdziwe informacje dotyczące dostępności części produktów oraz deklarowanych terminów ich wysyłki.

Decyzja nie jest prawomocna. Spółce przysługuje odwołanie.

UOKiK: produkty były oferowane mimo braku w magazynie

Neonet prowadzi sprzedaż sprzętu RTV i AGD m.in. za pośrednictwem Allegro. Konto sprzedawcy funkcjonowało wcześniej pod nazwą NEO-24. Jak wynika z postępowania UOKiK, w części ofert spółka miała deklarować dostępność towarów, których faktycznie nie posiadała na stanie.

Jednocześnie przy ofertach pojawiały się informacje o szybkiej realizacji, w tym o wysyłce w ciągu 24 godzin. Urząd wskazał, że zamówienia często nie były przekazywane do wysyłki w deklarowanym terminie, a konsumenci nie otrzymywali niezwłocznej informacji o problemach z realizacją zakupu.

Dla klientów platform sprzedażowych termin dostawy jest jednym z kluczowych kryteriów wyboru oferty. Szczególnie dotyczy to produktów takich jak sprzęt AGD, elektronika użytkowa czy urządzenia potrzebne w krótkim czasie, np. po awarii dotychczasowego sprzętu.

Klienci mieli sami pytać o status zamówienia

Według UOKiK problem nie dotyczył pojedynczych przypadków. Postępowanie wykazało, że praktyka miała charakter powtarzalny i trwała co najmniej od 2021 r.

Urząd zwrócił uwagę, że w przypadku braku możliwości realizacji zamówienia przedsiębiorca powinien szybko poinformować o tym klienta. Tymczasem konsumenci mieli często samodzielnie kontaktować się ze sprzedawcą, aby ustalić, co dzieje się z zakupionym towarem.

Na odpowiedź klienci mieli czekać od kilku do nawet kilkunastu dni. Dopiero po tym czasie otrzymywali informację, że produktu nie ma w magazynie lub że nowy termin dostawy nie jest znany.

Wśród komentarzy publikowanych przez klientów na profilu sprzedawcy pojawiały się relacje dotyczące opóźnień oraz informacji o niedostępności towaru przekazywanych już po dokonaniu zakupu. Część kupujących wskazywała, że po długim oczekiwaniu musiała nabyć produkt u innego sprzedawcy, często po wyższej cenie.

Kara przekracza 3 mln zł

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny ocenił, że deklaracje składane przez sprzedawców wpływają bezpośrednio na decyzje zakupowe konsumentów.

– W e-commerce nie ma miejsca na składanie obietnic bez pokrycia. To, co deklarują sprzedawcy, wpływa na decyzje zakupowe konsumentów. Nieprawdziwe informacje i brak powiadomienia o tym, że wysyłka się opóźni lub towaru nie będzie, naruszają podstawowe zasady handlu internetowego. Konsumenci kupują na określonych warunkach i mają prawo wymagać ich dotrzymania – wskazał prezes UOKiK.

Kara nałożona na Neonet wynosi 3 043 000 zł. Przy jej ustalaniu urząd uwzględnił skalę oraz długotrwały charakter zakwestionowanych praktyk, a także obrót osiągnięty przez spółkę na platformie Allegro.

Spółka ma zmienić praktyki i poinformować klientów

Poza karą finansową UOKiK nakazał Neonet zaniechanie zakwestionowanych działań. Spółka ma również poinformować o decyzji urzędu na swoich stronach internetowych oraz profilach w mediach społecznościowych.

Sprawa zwraca uwagę na obowiązki sprzedawców prowadzących handel internetowy. Informacja o dostępności produktu i terminie wysyłki nie ma wyłącznie charakteru marketingowego — dla konsumenta stanowi istotny warunek zakupu. W sytuacji, gdy towar nie może zostać dostarczony zgodnie z deklaracją, klient powinien otrzymać jasną i szybką informację, umożliwiającą podjęcie decyzji o dalszym oczekiwaniu lub rezygnacji z transakcji.

Najem i sprzedaż w jednym modelu. Heimstaden zmienia strategię w Polsce

Minął rok od wdrożenia przez Heimstaden nowego modelu zarządzania portfelem mieszkaniowym, który – obok najmu instytucjonalnego – dopuścił również sprzedaż wybranych lokali po zakończeniu okresu najmu. W tym czasie, do końca I kwartału 2026, firma sprzedała w Polsce 258 mieszkań o łącznej wartości 259 mln zł, jednocześnie podpisując ponad 1100 nowych umów najmu i utrzymując wysokie obłożenie portfela.

W momencie ogłoszenia zmiany w podejściu do portfela mieszkań na wynajem na poziomie Grupy Heimstaden, na koniec III kwartału 2024 r., firma posiadała w Polsce 2052 mieszkania na wynajem instytucjonalny na ośmiu osiedlach w Warszawie i Krakowie. Obecnie oferta najmu jest mniejsza o około 200 lokali, co odzwierciedla realizowaną strategię selektywnej sprzedaży części mieszkań po zakończeniu umów najmu.

– Udowadniamy, że najem i sprzedaż mogą wzajemnie się wzmacniać i łączymy dwa światy, które wielu uważa za przeciwieństwa. Pomimo rozpoczęcia procesu prywatyzacji, pozostajemy jednym z największych operatorów najmu w Polsce, a jednocześnie dołączyliśmy do grona liderów sprzedaży mieszkań.  To efekt konsekwentnej realizacji przyjętej strategii oraz pracy całego zespołu, który skutecznie odpowiada na wyzwania rynku – tłumaczy Paweł Romańczuk, Head of Asset Management & Operations w Heimstaden Poland.

Średnie tempo sprzedaży wynosi obecnie około 30–35 mieszkań miesięcznie. Jednocześnie obłożenie mieszkań nieobjętych programem sprzedaży przekracza 96 proc., a około 55 proc. najemców decyduje się na przedłużenie umowy po zakończeniu pierwszego okresu najmu.

– Nasze podejście do modelu mieszanego cały czas ewoluuje. Zdecydowaliśmy się na przeniesienie procesu sprzedaży, z dużych zewnętrznych agencji, do naszego wewnętrznego zespołu. Dzięki temu możemy szybciej podejmować decyzje dotyczące poszczególnych mieszkań, skuteczniej oceniać moment sprzedaży oraz elastycznie przywracać lokale na rynek najmu, jeśli uznamy to za bardziej opłacalne – dodaje Paweł Romańczuk.

Produkt łączący zalety rynku pierwotnego i wtórnego

Zaletą mieszkań, które trafiają z rynku PRS do sprzedaży jest fakt, że są nowe, lub w razie potrzeby odświeżone, w pełni wykończone i wyposażone, ale jednocześnie użytkowane przez kilka lat przez najemców. Ta ostatnia cecha sprawia, że są przetestowane w codziennych warunkach, sprawne i nie wymagają dodatkowych nakładów.

– To produkt łączący najlepsze cechy rynku pierwotnego i wtórnego. Klient otrzymuje gotowe do wprowadzenia mieszkanie, bez konieczności organizowania kłopotliwego remontu i wykończenia. Jednocześnie lokal został już sprawdzony w codziennym użytkowaniu, co ogranicza ryzyko niespodziewanych usterek, charakterystycznych dla świeżo oddanych mieszkań. Wystarczy przywieźć rzeczy osobiste i można mieszkać od zaraz, jak w najmie PRS – podkreśla Paweł Romańczuk.

Co zrobić z rzeczami na czas wakacji? Studenckie boksy magazynowe w Stokado

Koniec roku akademickiego to czas skrajnych emocji. Z jednej strony ulga po zdanych egzaminach i wizja nadchodzącego lata, z drugiej – gorączkowe pakowanie pokoju. Niezależnie od tego, czy kończy Ci się umowa najmu, musisz opuścić akademik, wyjeżdżasz do rodzinnego miasta, na Erasmusa, czy do pracy sezonowej za granicą, w tym chaosie szybko pojawia się jeden praktyczny problem. Co zrobić z tymi wszystkimi kartonami, stosami książek, zimowymi ubraniami, pościelą, rowerem, dużym monitorem, wygodnym krzesłem czy drobnymi meblami?

Zamiast organizować skomplikowaną logistykę, przewozić wszystko przez pół Polski, prosić znajomych o przechowanie kilku toreb albo ryzykować zostawienie dobytku w wilgotnej piwnicy, możesz skorzystać z nowoczesnych boksów magazynowych. Przestrzeń self storage to wygodne rozwiązanie, dzięki któremu Twoje rzeczy bezpiecznie poczekają na Ciebie do października, a Ty zaczniesz wakacje bez stresu i niepotrzebnego bagażu.

Dlaczego wakacje są logistycznym wyzwaniem dla studentów?

Studenckie życie to ciągłe zmiany, a wakacje są okresem największych rotacji na rynku mieszkaniowym. Problem z przechowywaniem rzeczy jest całkowicie realny i dotyka tysięcy młodych osób. Najczęściej wynika z kilku typowych sytuacji:

  • Koniec najmu: nie chcesz płacić za pusty pokój przez trzy miesiące wakacji, więc rozwiązujesz umowę, planując znalezienie czegoś nowego od października. Powstaje jednak luka – co zrobić z dobytkiem między jednym wynajmem a drugim?
  • Wyprowadzka z akademika: większość domów studenckich wymaga opuszczenia pokoju na czas przerwy letniej.
  • Wyjazdy: letnie praktyki w innym mieście, wyjazd na Erasmusa lub długa praca sezonowa.
  • Powrót do rodzinnego miasta: często wiąże się to z brakiem własnego samochodu lub wysokimi kosztami transportu kilkunastu ciężkich pudeł. Nawet jeśli transport nie jest problemem, w domu rodzinnym nierzadko brakuje po prostu miejsca na „studencki dobytek”.

Co ważne, student nie zawsze potrzebuje ogromnego magazynu. Czasem logistycznym wyzwaniem jest zaledwie kilka kartonów z notatkami, ubrania sezonowe, pościel i sprzęt sportowy, których po prostu nie ma gdzie upchnąć.

Czy warto wozić wszystkie rzeczy do domu?

Kiedy zbliża się czerwiec, studenci zaczynają analizować dostępne opcje. Przyjrzyjmy się tym najpopularniejszym i porównajmy je z nowoczesnym przechowywaniem:

Przewożenie rzeczy do domu rodzinnego To rozwiązanie generuje wysokie koszty paliwa, często wymaga wynajęcia większego auta, angażuje czas i pomoc innych osób. Co gorsza, we wrześniu cały ten żmudny proces trzeba powtórzyć w drugą stronę.

Zostawianie rzeczy u znajomych Choć darmowe, bywa ryzykowne. Tracisz pełną kontrolę nad swoimi rzeczami, jesteś uzależniony od czyjejś dostępności, pojawia się ryzyko przypadkowego uszkodzenia (np. na przedpokoju), a po wakacjach możesz mieć problem z odbiorem rzeczy w dogodnym dla Ciebie terminie.

Piwnica, garaż, przypadkowy schowek Często wiążą się z ryzykiem wilgoci, wszechobecnego kurzu, nieprzyjemnych zapachów i skrajnych wahań temperatury, które mogą zniszczyć elektronikę czy książki. Do tego dochodzi znacznie niższy poziom bezpieczeństwa i ryzyko kradzieży.

Boks self storage To przestrzeń wynajęta na konkretny czas, dopasowana rozmiarem do Twoich potrzeb i dostępna zawsze, kiedy tego potrzebujesz. Rzeczy są bezpieczne w jednym miejscu, a Ty po wakacjach wracasz po nie bez organizowania kolejnej wielkiej przeprowadzki.

Stokado Self Storage – studencki sposób na bezpieczne przechowanie rzeczy

W odpowiedzi na te wyzwania z pomocą przychodzi Stokado Self Storage. To nowoczesny operator magazynów samoobsługowych, który od 2013 roku pomaga osobom prywatnym i firmom odzyskać przestrzeń na co dzień, a także bezpiecznie przechowywać rzeczy wtedy, gdy własne mieszkanie, akademik czy garaż przestają wystarczać.

Stokado to rozwiązanie idealnie skrojone pod potrzeby studentów. Oferuje elastyczne zasady, dzięki którym płacisz tylko za to, z czego faktycznie korzystasz:

  • Małe boksy: dostępne są powierzchnie już od 0,5 m² – w sam raz na kilka pudeł i walizkę.
  • Elastyczny czas: najem może być krótkoterminowy, nawet już od 7 dni.
  • Proces online: rezerwację i wszystkie formalności załatwisz wygodnie przez internet, bez wizyt w biurze.
  • Brak przepłacania: samodzielnie dobierasz boks do realnej liczby rzeczy – od kilku kartonów po wyposażenie całej kawalerki.

W ilu miastach działają magazyny Stokado?

Stokado to nie jest pojedynczy, lokalny schowek, ale ogólnopolska marka, która dynamicznie rozwija sieć swoich lokalizacji. Obecnie magazyny Stokado działają już w 12 miastach w Polsce. Wśród nich znajdują się główne ośrodki akademickie i duże aglomeracje, w tym m.in.:

  • Warszawa,
  • Kraków,
  • Wrocław,
  • Poznań,
  • Bydgoszcz,
  • Legnica,
  • Zielona Góra,
  • Gliwice,
  • Chorzów,
  • Zabrze,
  • Dąbrowa Górnicza.

Dzięki tak dużej skali działania student może z łatwością znaleźć magazyn w pobliżu swojej uczelni, wynajmowanego mieszkania, akademika albo bezpośrednio na trasie wyjazdowej do rodzinnego miasta.

[obraz_1]

alt= studentki w trakcie przeprowadzki

Co student może przechować w boksie Stokado podczas wakacji?

Krótko mówiąc: wszystko, co legalne i co się nie zepsuje. Studenckie boksy magazynowe najczęściej wypełniają się przedmiotami takimi jak:

  • kartony z odzieżą i butami,
  • książki, notatki, segregatory i dokumenty,
  • pościel, koce, poduszki,
  • naczynia i drobne wyposażenie kuchni z wynajmowanego pokoju,
  • elektronika (monitor, komputer stacjonarny, drukarka),
  • oświetlenie, dekoracje i akcesoria do pokoju,
  • sprzęt sportowy (rower, hulajnoga, narty, deska snowboardowa),
  • gitara i inny sprzęt hobbystyczny,
  • małe meble (krzesło ergonomiczne, własne biurko, mały regał),
  • puste walizki, torby i plecaki.

Warto pamiętać, że Stokado pomaga w ocenie potrzebnej przestrzeni nie tylko za pomocą suchych metrów kwadratowych, ale też poprzez pakowność. Dzięki kalkulatorom dowiesz się, ile standardowych kartonów zmieści się w najmniejszym schowku, a jaki boks będzie niezbędny przy przeprowadzce z całego mieszkania.

Technologie Stokado, które ułatwiają życie studentom

Stokado to nowoczesna marka, dopasowana do oczekiwań cyfrowego pokolenia. Przestrzeń self storage to dziś szereg technologii i udogodnień, które oszczędzają czas:

  • Aplikacja mobilna: zarządzasz najmem, dostępem do boksu i płatnościami bezpośrednio z poziomu telefonu. Nie musisz martwić się o zgubione klucze czy kłódki.
  • Dostęp 24/7: nie musisz dopasowywać się do godzin pracy magazyniera. Możesz przywieźć rzeczy późno w nocy przed porannym pociągiem, albo odebrać je w niedzielę po powrocie z wakacji.
  • Indywidualny dostęp: każdy użytkownik korzysta z unikalnego identyfikatora, co ułatwia ścisłą kontrolę ruchu w obiekcie.
  • System antywłamaniowych elektrozamków: nowoczesne zabezpieczenia zastępują tradycyjne kłódki, maksymalnie zwiększając ochronę Twoich rzeczy.
  • Minimum formalności online: rezerwacja odbywa się z poziomu przeglądarki lub telefonu, szybko i bez zbędnej papierologii.

Bezpieczeństwo rzeczy przez całe wakacje – dlaczego Stokado budzi zaufanie?

Oddając swój dobytek do magazynu, naturalnie pojawiają się obawy. Czy moje rzeczy będą bezpieczne? Czy ktoś obcy nie wejdzie do mojego boksu? Czy ubrania i notatki nie zawilgotnieją?

Stokado odpowiada na te pytania konkretnymi standardami. Obiekty charakteryzują się optymalnymi warunkami przechowywania: to jasne, czyste i ogrzewane pomieszczenia, w których panuje stała temperatura (zimą zawsze powyżej 8°C, latem poniżej 25°C) oraz kontrolowana wilgotność na poziomie około 50–60% RH. To oznacza brak wilgoci i stęchłego zapachu, Twoje książki, dokumenty czy elektronika są całkowicie bezpieczne i wrócą do Ciebie w takim samym stanie.

Dodatkowo nad spokojem czuwa:

  • całodobowy monitoring CCTV całego obiektu,
  • zaawansowany system kontroli dostępu,
  • wspomniane elektrozamki i czujniki ruchu,
  • możliwość szybkiego wykupienia dodatkowego ubezpieczenia mienia.

Darmowe wózki, parking i odbiór przesyłek, czyli detale, które robią różnicę

Wygoda korzystania z magazynu to nie tylko sam boks, ale wszystko, co dzieje się przed nim. Stokado dba o detale, które znacznie ułatwiają przeprowadzkę. Na miejscu czekają wygodne strefy rozładunku, bezpłatny parking dla klientów oraz darmowe wózki transportowe, które są nieocenione, gdy trzeba przewieźć na piętro ciężki karton z książkami, monitor albo fotel biurowy.

W biurze obsługi możesz zakupić profesjonalne materiały do pakowania, a nawet wynająć regały, które ułatwią organizację wewnątrz większego boksu. Dodatkowym atutem, cennym dla zabieganych studentów, jest opcja odbioru przesyłek kurierskich przez obsługę – idealne rozwiązanie, gdy zamawiasz coś online, ale jesteś w drodze lub spędzasz dni poza miastem.

Za co klienci cenią Stokado i dlaczego zaufali tej marce?

Zaufanie do Stokado nie bierze się z chwytliwych haseł, ale z realnego doświadczenia tysięcy klientów, zarówno prywatnych, jak i biznesowych. Opinie potwierdzają, że marka łączy kilka kluczowych elementów:

  • nieskazitelną czystość i porządek na terenie obiektów,
  • wysokie poczucie bezpieczeństwa i stabilne warunki mikroklimatyczne,
  • niesamowicie wygodny i niezależny dostęp do boksu 24/7,
  • przejrzyste zasady i elastyczne warunki najmu (możliwość zmiany rozmiaru boksu na większy/mniejszy),
  • niezwykle prostą rezerwację online,
  • wsparcie profesjonalnej, pomocnej obsługi.

To właśnie ta kombinacja technologii, bezpieczeństwa, skali i prokonsumenckiego podejścia sprawia, że Stokado jest dziś jednym z liderów nowoczesnego self storage na polskim rynku.

Stokado jako lider self storage – więcej niż przechowalnia rzeczy

Stokado buduje pozycję lidera poprzez ciągły rozwój i wyznaczanie nowych standardów, udowadniając, że self storage to znacznie więcej niż „miejsce na kartony”. To nowoczesny model zarządzania przestrzenią, dopasowany do stylu życia współczesnych ludzi – osób podróżujących, studiujących, wynajmujących mieszkania czy prowadzących małe firmy.

Dzięki szerokiemu zakresowi powierzchni, pełnej digitalizacji procesu wynajmu i rygorystycznemu naciskowi na bezpieczeństwo, Stokado redefiniuje rynek. Firma wdraża również ekologiczne rozwiązania – wybrane, nowo powstające obiekty przechodzą wymagającą certyfikację BREEAM, co potwierdza zrównoważone podejście marki do biznesu.

Jak wynająć studencki boks krok po kroku?

Proces wynajmu jest intuicyjny, a wszelkie formalności sprowadzone do absolutnego minimum.

  1. Wybierz najbliższą lokalizację: znajdź magazyn w mieście, w którym studiujesz, lub w takim, do którego będzie Ci najwygodniej przewieźć rzeczy.
  2. Dobierz rozmiar boksu: skorzystaj z kalkulatora powierzchni na stronie internetowej lub porozmawiaj z obsługą, aby nie płacić za niewykorzystaną przestrzeń.
  3. Zarezerwuj przestrzeń online: w kilka chwil ustal warunki najmu dopasowane do Twoich wakacyjnych planów.
  4. Przywieź rzeczy do magazynu: zaparkuj w darmowej strefie, skorzystaj z wózków transportowych i wygodnie wypakuj swój dobytek.
  5. Korzystaj z dostępu, kiedy potrzebujesz: dzięki technologii i dostępowi 24/7 odbierzesz lub dołożysz swoje rzeczy w dowolnym momencie.

Kiedy studencki boks sprawdzi się najlepiej?

Choć okres letni to czas wzmożonych rotacji, elastyczny boks przydaje się studentom przez cały rok. Pomyśl o nim w przypadku:

  • letnich wakacji i powrotu do domu,
  • końca roku akademickiego i zmiany wynajmowanego mieszkania,
  • wyjazdu na wymianę studencką (Erasmus) lub do pracy sezonowej,
  • przerwy, czyli tzw. „okienka” pomiędzy starą a nową umową najmu,
  • przedłużającego się remontu w pokoju,
  • braku miejsca w ciasnym akademiku,
  • potrzeby schowania sprzętu sezonowego w trakcie roku (rower na zimę, narty na lato).

Podsumowanie – Twoje wakacje bez kartonów, stresu i niepotrzebnych przeprowadzek

Wakacje to czas, który powinien kojarzyć się z upragnionym odpoczynkiem, podróżami, realizacją planów zawodowych czy spotkaniami ze znajomymi. Ostatnie, o czym powinieneś myśleć, to nerwowe upychanie pudeł po kątach lub męczące wożenie ich przez cały kraj.

Stokado Self Storage to rozwiązanie, które pozwala studentom przechować rzeczy bezpiecznie, w pełni elastycznie i niezwykle wygodnie. Niezależnie od tego, czy chcesz zabezpieczyć kilka pudeł z książkami, rower, elektronikę, czy całe wyposażenie wynajmowanego pokoju – Twój dobytek będzie czekał na Ciebie w nienaruszonym stanie.

Sprawdź najbliższą lokalizację Stokado, dobierz rozmiar boksu i zarezerwuj przestrzeń online na czas wakacji. Odzyskaj wolność od ciężkiego bagażu, a po powrocie na studia odbierz swoje rzeczy wtedy, kiedy będzie Ci najwygodniej!

5 mld zł dla samorządów. Ekspert: sam schron nie zapewni bezpieczeństwa

Po blisko 30 latach przerwy Polska wraca do planowania obiektów ochrony zbiorowej. W latach 2025-2026 na Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przeznaczono prawie 34 mld zł, z czego około 5 mld zł ma trafić bezpośrednio do samorządów. Eksperci ostrzegają jednak, że największym wyzwaniem nie będzie sama budowa schronów czy obiektów dual-use, ale stworzenie modelu zarządzania nimi. Bez tego część wielomiliardowych inwestycji może nie spełnić swojej roli w sytuacji kryzysowej.

Bezpieczeństwo przestało być domeną wyłącznie państwa

Sytuacja geopolityczna, zagrożenia dla infrastruktury krytycznej, ryzyko długotrwałych blackoutów czy coraz częstsze zjawiska pogodowe sprawiają, że bezpieczeństwo przestaje być domeną wyłącznie wojska, służb i administracji centralnej. Coraz większa odpowiedzialność spoczywa również na samorządach, projektantach oraz wykonawcach inwestycji publicznych. To właśnie na poziomie lokalnym będą zapadały decyzje dotyczące lokalizacji, utrzymania i wykorzystania znacznej części nowej infrastruktury ochronnej.

W tym kontekście rośnie znaczenie inwestycji typu dual-use, czyli obiektów, które na co dzień służą mieszkańcom, a w sytuacjach kryzysowych mogą wspierać mechanizm ochrony ludności. Chodzi m.in. o szkoły, hale sportowe, parkingi podziemne czy centra aktywności lokalnej projektowane z myślą o zwiększaniu odporności lokalnych społeczności.

Przez ponad 30 lat praktycznie nie zajmowaliśmy się budowaniem systemów ochrony ludności w takiej skali. Dziś uczymy się tego od nowa. Dlatego równolegle z realizacją inwestycji musimy tworzyć standardy działania i dobre praktyki. To nie jest wyłącznie wyzwanie budowlane. W równym stopniu dotyczy ono prawa, organizacji i sposobu zarządzania – mówi mec. Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista z zakresu zamówień publicznych i prawa budowlanego.

Najpierw strategia, później inwestycje

Ekspert zwraca uwagę, że największym błędem byłoby sprowadzenie inwestycji dual-use wyłącznie do procesu budowlanego.

Kluczowe pytania powinny paść jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji: po co powstaje dany obiekt, kto będzie z niego korzystał, kto będzie odpowiadał za jego utrzymanie i w jaki sposób zostanie włączony do lokalnego systemu reagowania kryzysowego.

– Największym ryzykiem nie jest dziś brak pieniędzy, ale wydanie miliardów złotych bez stworzenia modelu zarządzania nową infrastrukturą. Schron można wybudować stosunkowo szybko. Znacznie trudniej zbudować procedury, kompetencje i odpowiedzialność za jego funkcjonowanie – podkreśla mec. Liżewski.

Samorządy muszą budować własne systemy odporności

Pojedynczy obiekt, nawet najlepiej zaprojektowany, nie zapewni bezpieczeństwa mieszkańcom, jeśli nie będzie częścią szerszej sieci rozwiązań.

W wielu samorządach wciąż otwarte pozostają pytania o to, kto będzie odpowiadał za utrzymanie infrastruktury dual-use, jakie procedury zostaną uruchomione w sytuacji kryzysowej oraz w jaki sposób obiekty będą wykorzystywane zarówno w czasie pokoju, jak i podczas zagrożeń. Nie wiadomo również, kto i z jakich środków będzie odpowiadał za utrzymanie części obiektów w perspektywie kolejnych kilkunastu czy kilkudziesięciu lat.

Zbyt często koncentrujemy się na samym obiekcie, podczas gdy równie ważne jest to, co wydarzy się później. Kto będzie odpowiadał za utrzymanie infrastruktury? Kto podejmie decyzje w sytuacji kryzysowej? Inwestycja dual-use musi mieć swojego gospodarza. W przeciwnym razie za kilka lat możemy mieć nowoczesne obiekty, ale bez przygotowanego modelu ich wykorzystania. Dlatego samorządy powinny myśleć nie o pojedynczych schronach, lecz o budowie własnego systemu odporności – wskazuje mec. Michał Liżewski.

Zdaniem ekspertów najbliższe lata mogą przynieść największą zmianę w podejściu do bezpieczeństwa lokalnego od początku lat 90.

O odporności miast i gmin będą decydować nie pojedyncze inwestycje, lecz zdolność do ich długofalowego planowania, zarządzania i integrowania z lokalnym systemem bezpieczeństwa.

„Jeśli nie teraz, to już nigdy”. Strach przed cenami napędza kredyty hipoteczne

Ponad połowa Polaków zaciągających kredyt hipoteczny wybiera okresowo stałe oprocentowanie, a 61% woli wyższą, lecz niezmienną ratę niż ryzyko zmian stóp procentowych – wynika z najnowszego raportu Business Growth Review zrealizowanego na zlecenie Otodom. Za tą ostrożnością stoi wciąż żywa, choć wygasająca pokoleniowo pamięć o kredytach frankowych. Samą decyzję o zakupie uruchamia dziś głównie strach przed dalszym wzrostem cen. Ponad 62% badanych wchodzi w proces kredytowy z poczuciem, że „jeśli nie teraz, to już nigdy”. Marzenia o własnym mieszkaniu ostatecznie weryfikuje jednak zasobność portfela – wśród osób, które z kredytu rezygnują, 41% ma miesięczny dochód do 6000 zł netto.

Polacy boją się kryzysu, którego już nie pamiętają

Raport „Najważniejsza decyzja finansowa. Jak Polacy wybierają kredyt hipoteczny” pokazuje wyraźną zmianę na rynku kredytów hipotecznych. Zamiast traktować zmienną stopę jako domyślne rozwiązanie, 52% Polaków wybiera oprocentowanie okresowo stałe. Dr Maciej Kietliński, ekspert ds. ekonomicznych Otodom, zwraca uwagę, że ten zwrot nie bierze się znikąd: to reakcja na doświadczenie ostatnich lat – gwałtowne podwyżki stóp procentowych i długotrwałe napięcie wokół kredytów walutowych.

– Przewidywania dotyczące polityki monetarnej są kluczowe z punktu widzenia kredytobiorców. Co ciekawe, słynna historia kredytów frankowych, która przez lata mocno ograniczała apetyt na ryzyko wśród kredytobiorców, zdaje się zacierać w pamięci społeczeństwa. Zwłaszcza wśród przedstawicieli młodego pokolenia. 27% osób w wieku od 18 do 24 lat przyznaje, że nie wie, czym były kredyty frankowe. O ile nie nastraja to pozytywnie z punktu widzenia edukacji finansowej, o tyle może stanowić czynnik wspierający popyt na kredyty hipoteczne, gdy pokolenie to będzie coraz liczniej wchodziło na rynek mieszkaniowy – wyjaśnia dr Maciej Kietliński.

Ekspert dodaje, że zgodnie z sygnałami płynącymi z Rady Polityki Pieniężnej czas na obniżki stóp procentowych w Polsce mógł już minąć i należy raczej nastawić się na okres stabilizacji ich poziomu lub, jeśli otoczenie inflacyjne okaże się wyjątkowo niekorzystne, nawet na jedną lub dwie podwyżki jeszcze w tym roku.

Presja czasu zamiast programu dopłat

Choć Polacy uciekają od ryzyka zmiennej stopy procentowej, równie mocno czują presję czasu. Z badania Business Growth Review przeprowadzonego na zlecenie Otodom wynika, że 42,7% składa wniosek kredytowy w ciągu pół roku od pierwszej myśli o zakupie mieszkania. Wchodzą w ten długi i trudny proces z obawy o kolejne wzrosty cen. To główny impuls do zakupu lokalu na kredyt dla ponad 6 na 10 respondentów. Dopiero na kolejnych miejscach są powiększenie rodziny (33%) i wzrost dochodów (26%).

 

– Mechanizm „teraz albo nigdy” zidentyfikowany w raporcie to nie publicystyczny slogan, lecz mierzalna siła napędowa współczesnego rynku mieszkaniowego. Na koniec maja, na siedmiu największych rynkach mieszkaniowych w Polsce, status zarezerwowane miało 7,1 tys. lokali. To rekord na tle wyników z dwóch ostatnich lat. Podobny poziom Otodom odnotował w 2023 roku, kiedy transakcje napędzał program Bezpieczny Kredyt 2%. Kluczowa różnica jest taka, że tamten rezultat był efektem zewnętrznego impulsu w postaci subsydiowanego kredytu. Obecny rekord to popyt organiczny, napędzany przekonaniem, że odkładanie zakupu grozi wykluczeniem z rynku – podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.

Paweł Jarząbek, menedżer ds. badań rynku i analiz Otodom, przyznaje, że lęk przed utratą szansy na zakup mieszkania to już nie tylko cecha konkretnej decyzji, ale raczej nastrój całego pokolenia kupujących. Ekspert dostrzega w tych wynikach niezwykle trafny obraz rynku.

– Dane i analizy z raportu czyta się poniekąd jak diagnozę pacjenta, który wie, że coś jest nie tak, ale wciąż liczy na to, że samo przejdzie. Wspomniany strach przed rosnącymi cenami jako główny motor decyzji kredytowej to sygnał, że decyzja o potrzebach mieszkaniowych schodzi na drugi plan, a coraz częściej zaczynamy mówić raczej o wyścigu z czasem. W większości największych miast Polski ceny nieruchomości rok do roku nadal rosną, zarówno na rynku deweloperskim, jak i wtórnym. Co więcej, bariera dostępności cenowej, rozumiana jako przepaść między aspiracjami a realną zdolnością kredytową, nie jest też już wyłącznie zjawiskiem warszawskim. Przesuwa się systematycznie w dół, do kolejnych z siedmiu największych rynków w Polsce i kolejnych grup dochodowych. Badanie pokazuje bez owijania w bawełnę: cztery najczęstsze przyczyny rezygnacji z kredytu są wyłącznie finansowe i odpowiadają łącznie za ponad 80% wskazań – mówi Paweł Jarząbek.

Najczęstsze przyczyny rezygnacji z kredytu hipotecznego:

  1. Zbyt wysokie raty w stosunku do dochodów – 25%
  2. Zbyt niska zdolność kredytowa – 23%
  3. Brak wystarczającego wkładu własnego – 22%
  4. Wzrost cen ponad możliwości – 13%.

Geografia dyktuje warunki kredytu. Portfele Polaków dzieli przepaść

Rynek kredytów hipotecznych coraz wyraźniej obsługuje lepiej zarabiającą część społeczeństwa,

podczas gdy gospodarstwa o przeciętnych i niższych dochodach są z niego, przy obecnych cenach i stopach procentowych, stopniowo wypychane. Co więcej, mówiąc o „polskim kredytobiorcy”, uśredniamy w rzeczywistości skrajnie różne sytuacje. To fikcja statystyczna – wyjaśnia Grzegorz Kubera, Founder & Editor-in-Chief, Business Growth Review.

Mediana ceny finansowanej nieruchomości wynosi około 400 tys. zł na wsi, rośnie do 500 tys. zł w miastach liczących 50–100 tys. mieszkańców i 600 tys. zł w ośrodkach od 200 do 500 tys., by na największych rynkach osiągnąć 870 tys. zł. W samej Warszawie sięga już okolic 1 mln zł. Tym samym próg wejścia na rynek jest tam ponad dwukrotnie wyższy niż na wsi. Z perspektywy kredytobiorcy oznacza to zupełnie inny wymagany wkład własny, inną miesięczną ratę i konieczność posiadania skrajnie innych dochodów.

Cyfrowa droga do kredytu

Raport pokazuje też, że droga do kredytu coraz rzadziej zaczyna się w oddziale banku. Na początku procesu badani najczęściej sięgają po wyszukiwarkę (79%) i porównywarki ofert (71%), a dopiero później po kontakt z doradcą czy pośrednikiem. Oznacza to, że decyzja o kredycie hipotecznym rodzi się dziś głównie online – zanim klient wejdzie do placówki, zwykle ma za sobą długie godziny researchu i wstępne symulacje rat. Już co czwarty badany (25,6%) spędza od 16 do 40 godzin wyłącznie na samodzielnym analizowaniu i porównywaniu ofert. Jak podkreślają autorzy raportu: „W cyfrowym lejku kredytowym wygrywa ten, kto na najwcześniejszym etapie dostarcza wiarygodne, praktyczne narzędzie”.

CPK pozyskał już blisko 65 proc. terenów pod przyszłe lotnisko. 85 proc. odszkodowania przed opuszczeniem domu

Dzięki wejściu w życie nowelizacji ustawy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym właściciele uzyskali gwarancję otrzymania co najmniej części odszkodowania jeszcze przed opuszczeniem nieruchomości – w formie zaliczki w wysokości 85 proc. Jednocześnie spółka skróciła termin jej wypłaty.

Do tej pory do spółki zostało złożonych 225 wniosków o zaliczki, z czego 180 zostało już zrealizowanych, a 25 jest obecnie w realizacji (stan na 24 czerwca 2026 roku). Statystyki szybko się zmieniają, gdyż do spółki trafiają kolejne wnioski, które są na bieżąco przekazywane do wypłaty. Jednocześnie podjęto decyzję o skróceniu, określonego przez ustawę, 30-dniowego terminu wypłaty zaliczek. Obecnie pieniądze są przelewane na konta właścicieli nieruchomości średnio w ciągu 7 dni od daty złożenia kompletnego wniosku.

Wniosek o zaliczkę musi zawierać dane właściciela rachunku bankowego i być podpisany osobiście, bądź kwalifikowanym podpisem elektronicznym. Uzupełnianie brakujących elementów automatycznie wydłuża czas ich realizacji.

Wystąpienie o zaliczkę nie odbiera byłym właścicielom prawa do odwołania się od decyzji ustalającej kwotę odszkodowania i dochodzenia kwoty wyższej niż orzeczona przez Wojewodę w decyzji odszkodowawczej.

Minister Finansów i Gospodarki 15 maja 2026 roku wydał decyzję, w której rozpoznał wszystkie odwołania od Decyzji Lokalizacyjnej dla lotniska i węzła komunikacyjnego po jego zachodniej stronie. Tym samym Decyzja Lokalizacyjna stała się ostateczna. Od tego momentu rozpoczął się bieg 120-dniowego terminu, po upływie którego właściciele, którzy wcześniej nie wydali swoich nieruchomości, będą musieli je opuścić.

Mazowiecki Urząd Wojewódzki, odpowiedzialny za przebieg procesu wywłaszczeniowego, oszacował odszkodowania, tzn. sporządził i przekazał stronom wycenę, dla 898 działek, czyli 97% działek wywłaszczonych (stan na 15 czerwca 2026 roku). Operaty szacunkowe są podstawą do wydawania przez wojewodę decyzji ustalających wysokość odszkodowania. Decyzje odszkodowawcze wedle stanu na 15 czerwca 2026 roku Wojewoda Mazowiecki wydał w 205 sprawach dla 370 działek.

Wcześniej, przed rozpoczęciem postępowań administracyjnych, spółka przeprowadziła Program Dobrowolnych Nabyć na terenie objętym Decyzją Lokalizacyjną. Zaoferowała właścicielom nieruchomości atrakcyjne warunki wykupu, co do zasady uwzględniając bonusy w wysokości 20 procent do wartości gruntu i 40 procent do wartości budynków i innych naniesień albo cenę równą wartości odtworzeniowej bez stopnia zużycia. Zawsze wybierany był wariant korzystniejszy dla właściciela.

Podczas realizacji PDN pozyskano prawie 65 proc. powierzchni, na której realizowana będzie inwestycja. Spośród 310 budynków mieszkalnych na terenie przyszłego Lotniska ostatecznie nabyto 235, co oznaczało pozyskanie 76 procent wszystkich budynków mieszkalnych.

Prawie 500 firm turystycznych ma zaległości. Najczęściej nie płacą za ubezpieczenia

  • Prawie 500 firm zaczyna sezon z zaległościami w płatnościach na blisko 14,4 mln zł. Jest to jednak o 10% mniej niż rok wcześniej.
  • Średni dług każdego podmiotu wynosi obecnie ponad 30 tys. złotych – o 6% więcej niż rok wcześniej.
  • Najczęściej przyczyną zadłużenia są nieopłacone ubezpieczenia, raty za sprzęt i usługi telekomunikacyjne.

Według danych ERIF Biura Informacji Gospodarczej S.A. na początku maja liczba zadłużonych firm turystycznych spadła o 10,4% w porównaniu rok do roku – obecnie 474 podmioty mają zaległe zobowiązania finansowe. Zmniejszyła się też liczba długów – o 10,1% (1070 spraw). Zdecydowanie wolniej spada natomiast łączna wartość zadłużenia podmiotów z sektora turystycznego – zmalała jedynie o 5% i wynosi obecnie prawie 14,4 mln zł.

Malejąca liczba dłużników i spraw to dobry sygnał dla rynku turystycznego. Jednak niepokojąca jest łączna wartość zadłużenia. Tylko kilkuprocentowy spadek oznacza, że wzrosła średnia wartość zadłużenia na jednego dłużnika. Obecnie jest to 30 363,75 zł, czyli o 6% więcej niż w zeszłym roku. Historycznie patrząc, zadłużenie firm w ciągu roku rośnie, co też jest sygnałem, żeby ostrożnie podchodzić do oceny kondycji branży. Tym bardziej że eksperci spodziewają się mniejszej liczby wyjazdów wakacyjnych w tym roku – mówi Katarzyna Skrzypczyńska, ekspertka ERIF BIG SA.

Mniej wyjazdów i raczej po Polsce

W 2026 r. wyjechać chce jedynie 75% Polaków w porównaniu do 82% rok wcześniej – podaje Europe Assistance w raporcie Holiday Barometer 2026. Więcej osób wybierze też podróż po Polsce. Wyjazd zagraniczny deklaruje 34% badanych, o 6 p.p. mniej niż w 2025 r. Podobnie wyglądają prognozy serwisu otonoclegi.pl, który przeprowadził ankietę wśród swoich użytkowników. Wynika z niej, że wyjazd zagraniczny planuje tylko 21% osób. Ważną informacją, którą przekazał serwis jest też prognoza cenowa na ten sezon. Ceny noclegów w Polsce, niezależnie od regionu, nie powinny wzrosnąć w porównaniu z zeszłym rokiem.

Głównym powodem zmiany nastawienia Polaków do wyjazdów wakacyjnych jest niepewna sytuacja geopolityczna, szczególnie konflikt na Bliskim Wschodzie. Dla podmiotów oferujących wypoczynek w Polsce to szansa na odbicie finansowe, ponieważ mogą spodziewać się stabilnego, bezpiecznego zastrzyku gotówki. Ci, którzy sprawnie zagospodarują ten popyt, zyskają idealne warunki, by zredukować ciążące na nich długi i odbudować płynność finansową. Przed wyzwaniem stoją za to touroperatorzy wycieczek zagranicznych. Mniejsze zainteresowanie ofertą przy utrzymującym się poziomie kosztów stałych może zwiastować problemy – dodaje Katarzyna Skrzypczyńska z ERIF BIG SA.

Jak zadłużona jest branża turystyczna?

Z przeterminowanymi długami zmagają się 474 podmioty z branży turystycznej o łącznej wartości 14,4 mln zł. Patrząc na największą wartość zaległych zobowiązań są to przede wszystkim nieopłacone w terminie umowy związane z wykonywaniem działalności gospodarczej (35% wartości długu), inne zadłużenia fakturowe (21%), umowy ubezpieczenia (20%), kredyty (7%) i zakupy ratalne (6%). Trochę inaczej wygląda sytuacja, jeśli spojrzymy na liczbę zadłużonych podmiotów. Najwięcej posiada zaległości w opłaceniu ubezpieczeń (47%), rat za towary (22%), usług telekomunikacyjnych (16%), tzw. innych zobowiązań fakturowych (5%) i umów związanych z wykonywaniem działalności gospodarczej (3%).

 

Te dane jasno pokazują, że branża ratuje bieżący przepływ gotówki kosztem bezpieczeństwa finansowego. Z jednej strony mamy zatory płatnicze w kluczowych umowach biznesowych i fakturach handlowych, które stanowią ponad połowę całego długu. Z drugiej, nieopłacone składki za ubezpieczenia czy rachunki za telefon i internet. To „zadyszka na bieżących kosztach”. Przedsiębiorcy w pierwszej kolejności przestają płacić za to, co nie zablokuje ich działalności z dnia na dzień, licząc na odbicie w przyszłości – zauważa ekspertka ERIF BIG SA.

Struktura zadłużenia branży turystycznej na podstawie danych ERIF BIG S.A.
  Udział w wartości długu   Udział w liczbie dłużników
Umowy związane z działalnością 35% Umowy ubezpieczenia 47%
Inne zadłużenia fakturowe 21% Raty za towary 22%
Umowy ubezpieczenia 20% Usługi pocztowe i telekomunikacyjne 16%
Kredyty 7% Inne zobowiązania fakturowe 5%
Raty za towary 6% Umowy związane z działalnością 3%

 

Koreańska giełda tąpnęła, kurs dolara wyraźnie w górę

Na giełdzie w Korei Południowej trwa szaleństwo. Spekulacje mają jednak to do siebie, że gdzieś następuje ich kres. Wczoraj, wbrew niektórym nagłówkom, nie było jeszcze końca, pojawił się natomiast silny sygnał ostrzegawczy. Indeksy koniunktury słabsze w Europie niż w USA, co znowu umacnia dolara.

Gwałtowne spadki w Korei

Wczoraj byliśmy świadkami gwałtownych spadków na giełdzie. Notowania zostały wstrzymane zgodnie z zasadami po tym, jak zniżki osiągnęły 8%. Co stało za tak silnym ruchem? Największe ciosy otrzymały spółki technologiczne. Nie bez znaczenia jest też ostrzeżenie tamtejszego regulatora przed korzystaniem z wysoko lewarowanych kontraktów ETF. Niestety w dyskusji często pomija się dotychczasową skalę wzrostów. W ciągu roku indeks niemal potroił swoją wartość. Korekty po tak silnych ruchach w górę nie są niczym zadziwiającym. Po wczorajszych spadkach wynik nadal wynosi 175% wzrostu w ciągu roku. Część analityków doszukuje się tutaj wpływu zmiany polityki FED. Trzeba jednak pamiętać, że konferencja FED miała miejsce w zeszłym tygodniu. Jeżeli miała coś zmienić, zrobiłaby to raczej wtedy. No chyba, że mylimy Koreę z tą, w której dostęp do internetu jest ograniczony, ale tam nie ma publicznej giełdy papierów wartościowych.

Koniunktura w Europie

Podczas publikacji wskaźników koniunktury najpierw poznajemy wyniki poszczególnych państw, a dopiero potem odczyt uśredniony dla całej strefy euro. Rezultat z Francji podniósł poprzeczkę oczekiwań, którą niedużo później gwałtownie obniżyli Niemcy, pokazując po prostu słabe dane. W efekcie łączona wartość dla strefy euro wyniosła 51,3 pkt dla przemysłu. Jest to niby przewaga odpowiedzi pozytywnych, ale mniejsza o 0,3 pkt niż przypuszczano. Z kolei usługi pokazały przewagę odpowiedzi negatywnych z wynikiem 48,9 pkt. Rezultat dla odmiany był lepszy niż prognozowano, mimo wspomnianych bardzo słabych danych z Niemiec. Wielka Brytania również pokazała obydwa wyniki poniżej oczekiwań. Co ciekawe, badani menedżerowie byli tam bardzo optymistyczni w odniesieniu do przemysłu. W tle tych wydarzeń polski złoty znów znajdował się w odwrocie, przekraczając 4,28 zł na kursie euro.

Koniunktura za oceanem

U Amerykanów optymizm wciąż silny. Zarówno wynik dla przemysłu, jak i dla usług przekroczył oczekiwania. W obu przypadkach zobaczyliśmy odczyty powyżej bariery 50 pkt, oddzielającej przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Kolejne dobre dane dla dolara i słabsze dla euro spowodowały dalsze spadki na głównej parze walutowej. Wczoraj przebiliśmy 1,14 USD za EUR. Ostatni raz tak silnego dolara oglądaliśmy w czerwcu 2025 roku. Po tak silnym ruchu oczywiście można spodziewać się korekty. To oczekiwanie jednak potrzebuje mniej sprzyjających okoliczności dla amerykańskiej waluty, by się ziścić, a ostatnie dane nie dają ku temu powodów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Polska zbuduje trzeci terminal LNG. Drugi FSRU powstanie w Zatoce Gdańskiej

Polska zwiększy możliwości importu skroplonego gazu ziemnego. GAZ-SYSTEM podjął decyzję o budowie drugiej pływającej jednostki regazyfikacyjnej FSRU w Zatoce Gdańskiej. Po uruchomieniu nowej infrastruktury nasz kraj ma dysponować trzema terminalami LNG o łącznej zdolności regazyfikacyjnej przekraczającej 20 mld m sześc. gazu rocznie.

Decyzja zapadła po zakończeniu procedury Open Season, w której przedsiębiorstwa deklarowały zainteresowanie długoterminowym korzystaniem z planowanego terminala. Cztery podmioty zakontraktowały dostęp do usług FSRU 2, a zgłoszony popyt przewyższył pierwotną ofertę obejmującą 39 slotów regazyfikacyjnych rocznie.

W efekcie operator zdecydował nie tylko o realizacji inwestycji, lecz także o zwiększeniu jej parametrów. Planowana roczna moc regazyfikacyjna FSRU 2 wzrośnie z 4,5 mld do 6,1 mld m sześc. gazu. Oznacza to możliwość przyjęcia większej liczby dostaw LNG niż zakładano w pierwotnym wariancie projektu.

FSRU 2 zwiększy liczbę dostaw LNG

Nowy terminal ma dysponować 58 slotami rocznie. Slot oznacza możliwość obsługi jednej dostawy LNG, która może zostać odebrana z metanowca, zmagazynowana, poddana regazyfikacji i przesłana do krajowego systemu gazowego.

W ramach Open Season zakontraktowano 47 slotów rocznie na lata 2030–2039 oraz 35 slotów rocznie na okres 2040–2044. Według GAZ-SYSTEM łączny poziom rezerwacji w całym okresie świadczenia usług wyniesie 74 proc.

Po raz pierwszy z infrastruktury LNG zarządzanej przez GAZ-SYSTEM ma korzystać więcej niż jeden podmiot. Operator ocenia, że zainteresowanie rynku potwierdza rosnącą rolę Polski jako miejsca handlu i dystrybucji gazu w regionie.

– Wyniki procedury Open Season są wyraźnym sygnałem płynącym z rynku. Uczestnicy potwierdzili, że widzą w Polsce miejsce do dalszego rozwoju działalności handlowej, budowania nowych łańcuchów dostaw oraz zwiększania wykorzystania LNG jako istotnego elementu systemu energetycznego – powiedział Sławomir Hinc, prezes GAZ-SYSTEM.

Trzy terminale LNG w Polsce

FSRU 2 będzie trzecim terminalem LNG w kraju. Polska korzysta już z terminala im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, a równolegle realizowany jest projekt pierwszej jednostki FSRU w Zatoce Gdańskiej.

Po uruchomieniu wszystkich trzech instalacji łączna zdolność regazyfikacyjna terminali LNG ma przekroczyć 20 mld m sześc. rocznie. Dla porównania, oznacza to skalę odpowiadającą znaczącej części krajowego zużycia gazu.

– To historyczna decyzja dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego. Zbudujemy trzeci terminal LNG w rejonie Morza Bałtyckiego. Nowa jednostka znacząco zwiększy nasze możliwości w zakresie importu skroplonego gazu – przekazał minister energii Miłosz Motyka.

Resort energii wskazuje, że FSRU 2 ma wzmacniać bezpieczeństwo dostaw nie tylko do Polski, ale również do państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Czym jest terminal FSRU?

FSRU, czyli Floating Storage and Regasification Unit, to pływająca jednostka służąca do magazynowania i regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego. Jest to specjalnie przystosowany statek, który odbiera LNG dostarczane przez metanowce, przechowuje je, a następnie zmienia jego stan z ciekłego na gazowy.

LNG transportowany jest drogą morską w temperaturze około minus 162 stopni Celsjusza. Po regazyfikacji może zostać wprowadzony do systemu przesyłowego i wykorzystany przez przemysł, energetykę, ciepłownictwo oraz odbiorców indywidualnych.

Pływające terminale są zwykle szybsze i bardziej elastyczne w realizacji niż klasyczne terminale lądowe. Wymagają jednak budowy infrastruktury portowej, gazociągów przyłączeniowych oraz dostosowania krajowej sieci przesyłowej.

Polska chce zwiększać znaczenie na rynku gazu

Rozbudowa infrastruktury LNG ma umożliwić dostawy gazu z wielu kierunków świata. LNG może trafiać do Polski m.in. z USA, Kataru, Norwegii, Afryki oraz innych państw obecnych na globalnym rynku.

Polska posiada połączenia gazowe z Danią, Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą. Dzięki temu surowiec sprowadzany przez terminale może być kierowany nie tylko do krajowych odbiorców, ale również na rynki państw sąsiednich.

GAZ-SYSTEM zakłada, że od 2030 r. Polska będzie dysponować niemal 50 mld m sześc. rocznych zdolności importowych gazu, uwzględniając terminale LNG, gazociągi i połączenia międzysystemowe. Operator liczy, że stworzy to warunki do rozwoju regionalnego centrum handlu, przesyłu i magazynowania gazu.

– FSRU 2 to inwestycja w bezpieczeństwo państwa, konkurencyjność gospodarki i silną pozycję naszego kraju na europejskim rynku energii – ocenił Wojciech Wrochna, sekretarz stanu w Ministerstwie Energii i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Większy import nie oznacza automatycznie niższych rachunków

Nowe terminale LNG nie przełożą się automatycznie na natychmiastowy spadek cen gazu dla odbiorców. Notowania surowca zależą przede wszystkim od sytuacji na globalnym rynku LNG, popytu w Azji i Europie, kosztów transportu, kursów walut oraz warunków pogodowych.

Większa infrastruktura importowa może jednak ograniczyć ryzyko zakłóceń dostaw i gwałtownych wzrostów cen w okresach kryzysowych. Dostęp do większej liczby dostawców daje odbiorcom i firmom handlowym większą elastyczność w wyborze kierunków importu.

Inwestycja wpisuje się w proces dywersyfikacji dostaw gazu po odejściu Europy od uzależnienia od rosyjskiego surowca. Rząd argumentuje, że gaz ma pełnić funkcję paliwa przejściowego w okresie odchodzenia od węgla, wspierając stabilność systemu energetycznego przy równoległym rozwoju odnawialnych źródeł energii i energetyki jądrowej.

CI Games przesuwa premierę „Lords of the Fallen II”. Gra trafi na rynek w I kwartale 2027 r.

CI Games poinformowało o zmianie harmonogramu prac nad „Lords of the Fallen II”. Planowany termin premiery action RPG został wyznaczony na pierwszy kwartał 2027 r. Spółka podkreśla, że dodatkowy czas ma zostać wykorzystany na dopracowanie gry, integrację nowych rozwiązań oraz dalsze testy prowadzone z udziałem doświadczonych graczy gatunku soulslike.

Jak wynika z komunikatu, zespół pracujący nad produkcją współpracował z Gameplay Feedback Teamem, czyli grupą weteranów gier soulslike działającą w ramach Launch Creative Teamu. Opinie testerów oraz wizja twórców miały doprowadzić do wypracowania nowych pomysłów, które mają poszerzyć i pogłębić doświadczenie oferowane przez kontynuację popularnej marki.

CI Games zaznacza, że wydłużenie procesu produkcyjnego pozwoli lepiej wdrożyć poprawki i przeprowadzić kolejne iteracje poszczególnych elementów gry. Celem jest przygotowanie tytułu, który już w dniu debiutu będzie kompletny, dopracowany oraz zgodny z oczekiwaniami fanów mrocznego fantasy i wymagającej rozgrywki action RPG.

– Dodatkowa integracja, kolejne iteracje i więcej czasu pozwolą osiągnąć jak największe korzyści z wprowadzanych poprawek. Dzięki temu nasz zespół już w dniu premiery dostarczy grę kompletną, dopracowaną i oferującą najwyższą jakość – przekazała spółka.

Zmiana terminu ma również wymiar biznesowy. Premiera w pierwszym kwartale 2027 r. pozwoli uniknąć intensywnej rywalizacji o uwagę odbiorców w okresie świątecznym, kiedy na rynek trafia zwykle wiele wysokobudżetowych produkcji. Zdaniem CI Games, wydanie gry poza tym oknem zwiększy jej szansę na skuteczne dotarcie do graczy i mediów.

Spółka podkreśla, że pozytywny odbiór ostatnio ujawnionych materiałów dotyczących „Lords of the Fallen II” wzmacnia motywację zespołu. Twórcy zapowiadają dalsze informacje o produkcji w kolejnych miesiącach.

„Lords of the Fallen II” ma być pełnoprawnym sequelem rozwijającym markę znaną fanom gier soulslike. CI Games deklaruje, że pracuje nad wyjątkowym tytułem action RPG osadzonym w mrocznym świecie fantasy, który ma sprostać oczekiwaniom społeczności skupionej wokół serii.

PMI USA najwyżej od blisko czterech lat. Amerykański przemysł przyspiesza, ale firmy tną zatrudnienie

Amerykański przemysł nadal na wysokich obrotach.

Czerwcowe dane PMI wskazują na wyraźne przyspieszenie w amerykańskim przemyśle, gdzie wstępny odczyt wskaźnika wzrósł do 55,7 pkt, osiągając najwyższy poziom od blisko czterech lat. Produkcja rośnie najszybciej od 2021 roku, a głównym impulsem pozostaje silny napływ nowych zamówień. Jednocześnie wzrost ten jest w dużej mierze napędzany przez budowę zapasów. Firmy zabezpieczają się przed możliwymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw i wzrostem kosztów. Skala gromadzenia zapasów należy do najwyższych w historii badań PMI, co może sugerować przejściowy charakter części tego ożywienia.

Pomimo mocnych danych produkcyjnych pojawiają się jednak sygnały ostrożności – zatrudnienie w przemyśle spada najszybciej od okresu pandemii. Utrzymuje się również wysoka presja kosztowa oraz wydłużone czasy dostaw, wskazujące na napięcia po stronie podaży. W efekcie obecne ożywienie w sektorze wytwórczym może być trudne do utrzymania w kolejnych miesiącach, zwłaszcza przy utrzymującej się niepewności gospodarczej.

PKP chce uwolnić potencjał terenów kolejowych. Prawo warstwowe ma zmienić polskie miasta

22 czerwca br. spółka Polskie Koleje Państwowe zorganizowała spotkanie poświęcone zagadnieniom prawa warstwowego, w którym wzięli udział przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej, prawnicy specjalizujący się w tym obszarze oraz menadżerowie i pracownicy podmiotów zarządzających infrastrukturą i nieruchomościami kolejowymi w Polsce.

W wielu polskich miastach zaczyna brakować atrakcyjnych terenów inwestycyjnych, a duży, wciąż niewykorzystany potencjał mają obszary kolejowe. Aby lepiej wykorzystać charakter takich miejsc, konieczne jest wprowadzenie do polskiego systemu prawnego tzw. prawa warstwowego. Brak możliwości klarownego wydzielenia własności „nad” oraz „pod” istniejącą infrastrukturą kolejową od lat utrudnia realizację nowoczesnych inwestycji. Wypracowanie rozwiązań legislacyjnych, które z powodzeniem funkcjonują już w innych krajach, byłoby korzystne zarówno z punktu widzenia kolejowych spółek, inwestorów komercyjnych, jak i samorządów, które odpowiadają za planowanie przestrzenne. W praktyce niezbędnym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie instytucji prawa zabudowy, a wpisane do księgi wieczystej prawo pozwoliłoby na trwałe odseparowanie własności obiektów znajdujących się nad lub pod ziemią od własności samego gruntu kolejowego. Dotychczas podejmowane prace koncepcyjne zmierzające do wprowadzenia nowej instytucji tzw. prawa warstwowego do systemu prawnego nie zostały zakończone wdrożeniem stosownych rozwiązań ustawowych. Ministerstwo Rozwoju i Technologii obecnie podjęło próbę wprowadzenia do wykazu prac legislacyjnych projektu ustawy o odrębnej własności obiektów budowlanych, która w sposób kompleksowy regulowałaby możliwość stosowania tzw. prawa warstwowego.

Dzisiejsze spotkanie ma charakter roboczy i strategiczny. Spotykamy się w tak szerokim gronie, ponieważ tylko współpraca administracji publicznej, samorządów, regulatorów i rynku pozwoli wypracować skuteczne rozwiązania systemowe. Są one potrzebne, aby pogodzić specyficzny charakter terenów kolejowych z potrzebami urbanistycznymi wynikającymi z rozwoju ośrodków, zwłaszcza największych polskich metropolii. Chcemy, aby kolej nie dzieliła miast, tylko dobrze wpisywała się w tkankę miejską – podkreślił, otwierając wydarzenie Alan Beroud, prezes zarządu PKP S.A. i Grupy PKP.

Pierwsza część spotkania poświęcona była dyskusji nad projektowanymi zmianami, które choćby w zakresie ograniczonym do inwestycji w obszarze kolejowym pozwoliłyby na uregulowanie problematyki zabudowy warstwowej poprzez wprowadzenie tego zagadnienia do ustawy branżowej. Dyskutowano nad stworzeniem mechanizmów prawnych umożliwiających lokalizowanie, budowę, utrzymanie i eksploatację obiektów innych niż infrastruktura kolejowa nad oraz pod obszarami kolejowymi. Uczestnicy rozmawiali o rozwiązaniach, które pozwoliłyby rozszerzyć katalog inwestycji możliwych do realizacji na terenach kolejowych przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa ruchu kolejowego i określaniu indywidualnych warunków technicznych dla poszczególnych projektów. Wśród omawianych przez przedstawiciela kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara Adwokaci i Radcowie Prawni założeń znalazło się ustanowienie prawa odrębnej własności obiektów nadtorowych i podtorowych, prowadzenie dla nich odrębnych ksiąg wieczystych oraz ujęcie takich obiektów w katastrze nieruchomości. PKP S.A. jako podmiot posiadający prawo własności lub użytkowania wieczystego, w tym modelu, pełniłaby rolę ustanawiającego prawa do obiektów i koordynującego obecność inwestorów na terenach kolejowych.

Grunty kolejowe w centrach miast to jeden z największych niewykorzystanych potencjałów inwestycyjnych w Polsce. Problem w tym, że obecne przepisy nie zawsze nadążają za potrzebami miast, kolei i inwestorów. Prawo warstwowe może to zmienić – umożliwiając realizację inwestycji nad i pod infrastrukturą kolejową, bez ograniczania jej podstawowej funkcji transportowej. Z perspektywy nieruchomości PKP S.A. to nie jest wyłącznie temat prawny. To temat o przyszłości miast, mobilności i odpowiedzialnego wykorzystania przestrzeni – mówi Andrzej Bułczyński, członek zarządu PKP S.A.

Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii omówił zakres działań podjętych przez resort w celu umożliwienia wdrożenia rozwiązań generalnych planowanych do wprowadzenia w regulacji, która próbuje rozwiązać problematykę zabudowy warstwowej kompleksowo, szerzej niż wyłącznie dla terenów kolejowych. Przedstawił wyniki analiz zagranicznych rozwiązań prawnych dotyczących prawa warstwowego, przeprowadzonych przy wsparciu polskich placówek dyplomatycznych. Podkreślił znaczenie efektywnego zarządzania przestrzenią miejską, dialogu społecznego oraz stworzenia stabilnych podstaw prawnych dla realizacji wielopoziomowych inwestycji infrastrukturalnych i komercyjnych.

Uczestnicy zapoznali się także z założeniami projektu „Linia Średnicowa – nowa pierzeja Al. Jerozolimskich”, który zakłada rozwój nowoczesnej zabudowy obejmującej funkcje biurowe, mieszkaniowe i usługowe. Projekt został wskazany jako przykład potencjału, jaki może zostać uwolniony dzięki wdrożeniu rozwiązań opartych na prawie warstwowym.

Spotkaniu przewodniczyli Alan Beroud, prezes zarządu PKP S.A. oraz Andrzej Bułczyński, członek zarządu PKP S.A. ds. nieruchomości. W wydarzeniu, którego gospodarzem były Polskie Koleje Państwowe S.A., uczestniczyli przedstawiciele instytucji publicznych oraz podmiotów działających na rynku nieruchomości i w branży kolejowej, w tym m.in. Ministerstwa Infrastruktury, Ministerstwa Rozwoju i Technologii, Urzędu m.st. Warszawy, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, Agencji Rozwoju Pomorza, PKP Polskich Linii Kolejowych, Centralnego Portu Komunikacyjnego, Pomorskiej Kolei Metropolitalnej i Xcity Investment.

PGB uruchomiła 22. biogazownię w Polsce – nowa instalacja działa w Długoszynie

Polska Grupa Biogazowa (PGB) uruchomiła kolejną, nowoczesną biogazownię w Długoszynie, w województwie lubuskim. Oficjalne otwarcie inwestycji odbyło się 23 czerwca 2026 r.

Biogazownia w Długoszynie jest już 22. instalacją PGB w Polsce i trzecią inwestycją spółki w województwie lubuskim. Obiekt wykorzystuje zaawansowane rozwiązania technologiczne, w tym kogenerację, umożliwiające efektywne przetwarzanie substratów organicznychw energię elektryczną i ciepło. Instalacja będzie przetwarzać około 46 tys. ton substratów rocznie, produkując 8,4 GWh energii elektrycznej oraz 8 GWh ciepła. Wytwarzana energia elektryczna odpowiada zapotrzebowaniu około 3 tys. gospodarstw domowych. Biogazownie przynoszą również wymierne korzyści dla społeczności lokalnej. Instalacja o mocy 1 MWe generuje około 4 mln zł rocznie przychodów pozostających w promieniu do 50 km od inwestycji. Środki te trafiają m.in. do lokalnych przetwórców rolno-spożywczych, firm transportowych i serwisowych oraz podmiotów zajmujących się zagospodarowaniem pofermentu, a także zasilają budżet gminy.

Inwestycję zrealizowano w bardzo sprawnym, dziewięciomiesięcznym cyklu budowlano-montażowym. Obiekt spełnia najwyższe standardy bezpieczeństwa, a jego praca jest w pełni monitorowana przez Centrum Monitoringu i Analiz PGB. Uruchomiona biogazownia już dziś produkuje energię, wzmacniając lokalną gospodarkę i bezpieczeństwo energetyczne regionu.

Sabine Dujacquier, Prezes Zarządu Polskiej Grupy Biogazowej PGB uruchomiła 22. biogazownię w Polsce – nowa instalacja działa w Długoszynie 1PGB od lat aktywnie wspiera transformację energetyczną w Polsce, rozwijając energetykę biogazową opartą na lokalnych, odnawialnych surowcach, takich jak pozostałości rolnicze i produkty uboczne przemysłu rolno-spożywczego. Pozwalają one na efektywną produkcję energii elektrycznej i ciepła. Biogazownie PGB pełnią ważną rolę w gospodarceo obiegu zamkniętym, umożliwiając zagospodarowanie materiałów organicznych, w tym odpadów, produkcję energii oraz wytwarzanie pofermentu wspierającego właściwości gleby. Cieszymy się, że możemy oddać do użytku kolejną inwestycję PGB w Polsce – mówi Sabine Dujacquier, Prezes Zarządu Polskiej Grupy Biogazowej.

Nowa instalacja przyniesie wymierne korzyści lokalnym rolnikom i przedsiębiorcom dzięki możliwości efektywnego zagospodarowania surowców organicznych oraz wykorzystania ciepła technologicznegona potrzeby suszenia drewna, co stanowi istotne wsparcie dla lokalnych producentów mebli i zakładów stolarskich. Proces fermentacji generuje także poferment zawierający cenne mikro- i makroelementy, takie jak azot, potas i fosfor, wspierające właściwości gleby.

Podczas uroczystości odczytano również list Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefana Krajewskiego. Minister podkreślił znaczenie biogazowni dla rozwoju obszarów wiejskich oraz transformacji energetycznej kraju.– Rozwój biogazowni rolniczych ma szczególne znaczenie dla obszarów wiejskich. Instalacje tego typu umożliwiają efektywne zagospodarowanie produktów ubocznych rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego, przyczyniają się do dywersyfikacji źródeł dochodu na terenach wiejskich, a także wzmacniają lokalne bezpieczeństwo energetyczne. Tego rodzaju przedsięwzięcia pokazują, że możliwe jest skuteczne łączenie rozwoju gospodarczego z odpowiedzialnym wykorzystaniem zasobów naturalnych oraz tworzeniem nowych możliwości dla mieszkańców obszarów wiejskich – napisał Stefan Krajewski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

W trakcie uroczystości otwarcia biogazowni był obecny Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Energii Marian Zmarzły, który mówił: – Biogazownie odgrywają coraz ważniejszą rolę w transformacji energetycznej Polski.Są stabilnym źródłem energii, niezależnym od warunków pogodowych i pory roku, a jednocześnie wzmacniają bezpieczeństwo energetyczne kraju. Inwestycja w Długoszynie to ważny impuls rozwojowy dla regionu, który tworzy nowe możliwości współpracy dla lokalnych przedsiębiorstw oraz wspiera rozwój gospodarczy i energetyczny województwa lubuskiego. Cieszę się, że ten projekt został zrealizowany w tak krótkim czasie i będzie służył mieszkańcom przez wiele lat.

Podczas wydarzenia nie mogło zabraknąć również głosu przedstawicieli władz lokalnych.

Jako samorząd jesteśmy zainteresowani rozwojem gospodarczym gminy, ale równie ważne jest dla nas zachowanie wysokich standardów ochrony środowiska i jakości życia mieszkańców. Otwarcie biogazowni w Długoszynie to inwestycja, która wzmacnia potencjał gospodarczy gminy i wpisuje się w działania służące zwiększaniu bezpieczeństwa energetycznego regionu. Liczę, że dalsze funkcjonowanie obiektu będzie prowadzone w sposób odpowiedzialny, zgodny z obowiązującymi wymogami oraz w dialogu z lokalną społecznością – mówi Dariusz Ejchart, Burmistrz Sulęcina.

Istotną rolę w realizacji projektu odegrali również lokalni partnerzy i dostawcy. Wśród nich znajduje się Przedsiębiorstwo Rolno-Przemysłowe „Smogóry” Sp. z o.o., które będzie dostarczać substraty wykorzystywanedo produkcji biogazu. Udział przedsiębiorców z regionu pozwala budować sprawny łańcuch wartości wokół odnawialnych źródeł energii oraz wspiera rozwój gospodarczy.

Tego typu instalacje pokazują, że nowoczesna energetyka może realnie wspierać działalność rolniczą. Dzięki nim pozostałości z produkcji, które wciąż w wielu miejscach stanowią problem, zyskują nowe zastosowanie. W sąsiedztwie elektrociepłowni PGB stają się zasobem wykorzystywanym w lokalnym obiegu gospodarczym. Inwestycja tworzy także podstawy do długofalowej współpracy, przynoszącej wymierne korzyści wszystkim zaangażowanym stronom – mówi Andrzej Babiak, Prezes Przedsiębiorstwa Rolno-Przemysłowego „Smogóry” Sp. z o.o.

Polska Grupa Biogazowa pozostaje największym producentem energii z biogazu w Polsce i jednym z liderów transformacji energetycznej w sektorze OZE. Grupa rozwija sieć nowoczesnych biogazowni i biometanowni wspierających gospodarkę o obiegu zamkniętym, a tym samym przyczynia się do stabilizacji krajowego systemu elektroenergetycznego oraz ograniczania emisji gazów cieplarnianych poprzez efektywne wykorzystanie lokalnych surowców organicznych.

Według ostatnich danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa z 28 maja br., w Polsce funkcjonuje 209 biogazowni rolniczych. Polska dysponuje piątym co do wielkości potencjałem biomasy do produkcji biogazu wśród państw członkowskich Unii Europejskiej, co stwarza istotne możliwości dalszego rozwoju sektora biometanu i zielonej energii.

Zakończenie inwestycji stanowi kolejny krok w realizacji strategii PGB zakładającej rozwój nowoczesnych, stabilnych źródeł energii odnawialnej w Polsce oraz budowę zrównoważonego, rozproszonego systemu energetycznego opartego na lokalnych zasobach.

Większa produkcja, wyższe zyski i mniej pracowników w przemyśle

W pierwszym kwartale 2026 r. polski przemysł wyraźnie poprawił kondycję finansową, a produkcja sprzedana ponownie znalazła się na plusie. Dane GUS pokazują jednak, że poprawa nie rozkłada się równomiernie: część branż wyraźnie przyspiesza, podczas gdy przetwórstwo rośnie umiarkowanie, a przedsiębiorstwa nadal redukują zatrudnienie.

Przemysł odbija, ale zatrudnienie nadal spada. Firmy poprawiły wyniki finansowe

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w pierwszym kwartale 2026 r. o 2,3% rok do roku, a przedsiębiorstwa wyraźnie poprawiły rentowność. Za pozytywnym obrazem nie stoi jednak równomierne ożywienie: najmocniej rosły górnictwo i energetyka, podczas gdy przetwórstwo przemysłowe zwiększyło produkcję jedynie o 1,2%, a zatrudnienie w całym sektorze nadal malało.

23.06.2026 · Opracowanie własne na podstawie danych GUS

+2,3%
r/r
produkcja sprzedana przemysłu w cenach stałych
42,2 mld zł
+24,6% r/r
wynik finansowy brutto przedsiębiorstw przemysłowych
21,1 mld zł
+3,6% r/r
nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw przemysłowych
−1,3%
r/r
przeciętne zatrudnienie w przemyśle

Po słabym początku 2025 r. polski przemysł wszedł w 2026 r. z wyraźnie lepszym bilansem. W podmiotach zatrudniających co najmniej 10 osób produkcja sprzedana przemysłu była w pierwszym kwartale o 2,3% wyższa niż rok wcześniej. Dla porównania, w analogicznym okresie poprzedniego roku wzrost wynosił jedynie 0,8%.

Wzrost produkcji objął wszystkie główne sekcje przemysłu, ale ich tempo było mocno zróżnicowane. Najsilniej odbiły górnictwo i wydobywanie oraz sektor energii, gazu i ciepła. Przetwórstwo przemysłowe, które odpowiada za zdecydowaną większość aktywności sektora, rosło znacznie wolniej.

Wzrost we wszystkich sekcjach, ale przetwórstwo rośnie ostrożnie

Największy wzrost produkcji sprzedanej odnotowano w górnictwie i wydobywaniu, gdzie wyniósł 15,3% rok do roku. Mocna dynamika była widoczna również w sektorze wytwarzania i zaopatrywania w energię elektryczną, gaz, parę wodną i gorącą wodę, gdzie produkcja zwiększyła się o 11,1%.

W dostawie wody, gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz rekultywacji wzrost sięgnął 4,7%. Znacznie spokojniej wyglądało przetwórstwo przemysłowe, które odnotowało wzrost o 1,2%. To ważna różnica, ponieważ właśnie ta część gospodarki skupia większość zakładów produkcyjnych, pracowników i eksportowych specjalizacji Polski.

Produkcja sprzedana przemysłu według sekcji
Zmiana w I kwartale 2026 r. wobec I kwartału 2025 r., ceny stałe, w %
Źródło: GUS, „Nakłady i wyniki przemysłu – 1 kwartał 2026 r.”

Łącznie wzrost produkcji wystąpił w 20 z 34 działów przemysłu. Ich udział stanowił 65,8% wartości produkcji przemysłowej ogółem. Dane pokazują więc, że gospodarka przemysłowa poprawia wyniki, ale poprawa pozostaje selektywna i nie obejmuje wszystkich branż w takim samym stopniu.

Dobra inwestycyjne na plusie, trwała konsumpcja nadal słaba

Najbardziej pozytywny obraz przyniosła produkcja dóbr inwestycyjnych, która wzrosła o 6,3% rok do roku. To segment szczególnie istotny z punktu widzenia kondycji przedsiębiorstw, ponieważ obejmuje dobra wykorzystywane do rozbudowy mocy produkcyjnych, modernizacji zakładów i realizacji inwestycji.

Wzrost odnotowano także w produkcji dóbr związanych z energią oraz dóbr konsumpcyjnych nietrwałych. Słabiej wyglądała natomiast sytuacja w dobrach konsumpcyjnych trwałych, których produkcja spadła o 4,9%. Nieznaczne obniżenie produkcji wystąpiło również w dobrach zaopatrzeniowych.

Główne grupowania przemysłowe
Zmiana produkcji w I kwartale 2026 r. wobec I kwartału 2025 r., ceny stałe, w %
Źródło: GUS, opracowanie własne.

Układ danych sugeruje, że przemysł otrzymuje wsparcie przede wszystkim ze strony inwestycji oraz sektora energetycznego. Jednocześnie słabsza produkcja dóbr trwałego użytku może wskazywać, że popyt gospodarstw domowych na większe zakupy wciąż nie odzyskał pełnej dynamiki.

Nie wszystkie branże korzystają z odbicia

Wśród większych działów przemysłu szczególnie dobrze wypadły naprawa, konserwacja i instalowanie maszyn oraz urządzeń, gdzie produkcja sprzedana wzrosła o 26,7% rok do roku. Dwucyfrową dynamikę zanotowały również produkcja pojazdów samochodowych, przyczep i naczep, produkcja maszyn i urządzeń oraz produkcja pozostałego sprzętu transportowego.

Po słabszej stronie znalazły się między innymi produkcja metali, wyrobów tekstylnych, wyrobów farmaceutycznych oraz wyrobów z pozostałych mineralnych surowców niemetalicznych. To pokazuje, że odbicie w sektorze nie ma charakteru jednolitego i wciąż zależy od kondycji poszczególnych rynków, kosztów energii oraz popytu krajowego i zagranicznego.

Wybrane działy przemysłu Produkcja sprzedana Zatrudnienie Przeciętne wynagrodzenie
Przemysł ogółem +2,3% −1,3% +6,0%
Naprawa i instalowanie maszyn oraz urządzeń +26,7% −3,6% +8,5%
Górnictwo i wydobywanie +15,3% −3,9% +2,4%
Produkcja maszyn i urządzeń +11,2% +1,5% +6,7%
Produkcja pozostałego sprzętu transportowego +11,3% +3,3% +8,4%
Produkcja metali −9,4% −1,4% +7,2%
Produkcja wyrobów tekstylnych −7,3% −3,8% +6,0%
Produkcja wyrobów farmaceutycznych −5,7% −0,2% +0,9%

Produkcja rośnie szybciej niż zatrudnienie

Przeciętne zatrudnienie w przemyśle wyniosło w pierwszym kwartale 2026 r. 2,67 mln etatów i było o 1,3% niższe niż rok wcześniej. Spadek zatrudnienia wystąpił w górnictwie i wydobywaniu, przetwórstwie przemysłowym oraz energetyce.

Wyjątkiem była dostawa wody, gospodarowanie ściekami i odpadami oraz rekultywacja, gdzie zatrudnienie wzrosło o 3,0%. Przy jednoczesnym wzroście produkcji oznacza to poprawę wydajności pracy. W całym przemyśle produkcja sprzedana przypadająca na jednego zatrudnionego zwiększyła się w cenach stałych o 3,6%.

Największy wzrost wydajności odnotowano w górnictwie i wydobywaniu, gdzie wyniósł 20,0%, oraz w energetyce, gdzie sięgnął 12,4%. W przetwórstwie przemysłowym wydajność zwiększyła się o 2,6%, a w sektorze wodno-odpadowym o 1,7%.

Płace rosną, ale wolniej niż produkcja w najbardziej dynamicznych segmentach

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w przemyśle wyniosło 9 089,90 zł i było o 6,0% wyższe niż w pierwszym kwartale 2025 r. Wzrost płac objął wszystkie główne sekcje przemysłu.

Najszybciej wynagrodzenia rosły w dostawie wody, gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz rekultywacji, gdzie wzrost wyniósł 8,1%. W przetwórstwie przemysłowym płace zwiększyły się o 6,2%, w energetyce o 6,8%, a w górnictwie o 2,4%.

Najważniejsza zmiana w przemyśle to jednoczesny wzrost produkcji i spadek zatrudnienia. Firmy wytwarzają więcej przy mniejszej liczbie etatów, co poprawia wydajność pracy, ale może także oznaczać ostrożność przedsiębiorstw w zwiększaniu zatrudnienia.

Finanse przedsiębiorstw wyraźnie się poprawiły

Najmocniejszym elementem danych za pierwszy kwartał są wyniki finansowe przedsiębiorstw przemysłowych zatrudniających co najmniej 50 osób i prowadzących księgi rachunkowe. Wynik finansowy brutto wyniósł 42,2 mld zł i był o 24,6% wyższy niż rok wcześniej.

Wynik netto zwiększył się o 19,0%, do 32,7 mld zł. Przychody przedsiębiorstw przemysłowych wzrosły o 4,8%, podczas gdy koszty ich uzyskania zwiększyły się o 3,7%. Dzięki temu wskaźnik poziomu kosztów poprawił się z 94,7% do 93,7%.

Wyniki finansowe przemysłu
I kwartał 2025 r. i I kwartał 2026 r., w mld zł
Źródło: GUS, opracowanie własne.

Poprawiły się także wskaźniki rentowności. Rentowność sprzedaży brutto wzrosła z 5,8% do 6,9%, rentowność obrotu brutto z 5,3% do 6,3%, a rentowność obrotu netto z 4,3% do 4,9%. Jednocześnie nieco obniżyły się wskaźniki płynności finansowej, co oznacza, że poprawa zysków nie przełożyła się automatycznie na silniejszą pozycję gotówkową wszystkich firm.

Inwestycje wracają do wzrostu

Nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw przemysłowych wyniosły 21,1 mld zł i były o 3,6% wyższe niż przed rokiem. To istotna zmiana po spadku nakładów inwestycyjnych odnotowanym w pierwszym kwartale 2025 r.

Najsilniejszy wzrost inwestycji wystąpił w dostawie wody, gospodarowaniu ściekami i odpadami oraz rekultywacji, gdzie nakłady zwiększyły się o 9,5%. W przetwórstwie przemysłowym wzrost wyniósł 6,9%. Spadki utrzymały się natomiast w górnictwie i wydobywaniu oraz w energetyce.

Nakłady inwestycyjne według sekcji przemysłu
Zmiana w I kwartale 2026 r. wobec I kwartału 2025 r., w %
Źródło: GUS, „Nakłady i wyniki przemysłu – 1 kwartał 2026 r.”

W samym przetwórstwie przemysłowym relatywnie wysoki wzrost nakładów odnotowano między innymi w produkcji wyrobów tekstylnych, mebli, wyrobów z metali, komputerów i elektroniki oraz wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych. Z drugiej strony, ograniczenie inwestycji było widoczne między innymi w produkcji odzieży, urządzeń elektrycznych, maszyn i urządzeń oraz farmaceutyków.

Co z tego wynika

Najważniejsze wnioski

  • Przemysł wrócił do wyraźniejszego wzrostu. Produkcja sprzedana zwiększyła się o 2,3% rok do roku, wobec wzrostu o 0,8% w pierwszym kwartale 2025 r.
  • Ożywienie jest nierównomierne. Najmocniej rosły górnictwo i energetyka, natomiast przetwórstwo przemysłowe zwiększyło produkcję tylko o 1,2%.
  • Dobra inwestycyjne są głównym motorem wzrostu. Ich produkcja zwiększyła się o 6,3%, podczas gdy dobra konsumpcyjne trwałe odnotowały spadek o 4,9%.
  • Zatrudnienie pozostaje pod presją. Liczba etatów w przemyśle spadła o 1,3%, ale produkcja na jednego zatrudnionego wzrosła o 3,6%.
  • Rentowność przedsiębiorstw poprawia się szybciej niż aktywność produkcyjna. Wynik brutto wzrósł o 24,6%, a wynik netto o 19,0%.
  • Inwestycje znów rosną. Nakłady inwestycyjne zwiększyły się o 3,6%, szczególnie w przetwórstwie oraz gospodarce wodno-odpadowej.

Pierwszy kwartał 2026 r. przyniósł polskiemu przemysłowi wyraźnie lepsze wyniki niż rok wcześniej. Rosnąca produkcja, poprawa rentowności i powrót inwestycji tworzą korzystny obraz sektora. Jednocześnie słabsza sytuacja w części branż oraz dalszy spadek zatrudnienia pokazują, że nie jest to jeszcze szerokie, jednolite ożywienie całego przemysłu.

Dane dotyczące produkcji, zatrudnienia i wynagrodzeń obejmują podmioty o liczbie pracujących 10 osób i więcej. Dane finansowe oraz inwestycyjne dotyczą przedsiębiorstw prowadzących księgi rachunkowe, zatrudniających 50 osób i więcej. Źródło: Główny Urząd Statystyczny, „Nakłady i wyniki przemysłu – 1 kwartał 2026 r.” oraz tablice statystyczne GUS. Opracowanie własne.

Złoto, srebro i miedź pod presją. Rynki wyceniają mocnego dolara i wysokie stopy

  • Metale pozostają pod presją, ponieważ inwestorzy koncentrują się na wyższych kosztach finansowania, mocniejszym dolarze i szerokiej redukcji ryzyka na rynkach finansowych.
  • Ceny złota i srebra nadal są obciążone perspektywą utrzymania się wyższych stóp procentowych w USA przez dłuższy czas, mimo że kilka długoterminowych czynników sprzyjających tym metalom pozostaje niezmienionych.
  • Cena miedzi spadła w kierunku kluczowych poziomów wsparcia, pomimo trwającego zmniejszania zapasów i pozytywnych średnioterminowych perspektyw podaży.
  • Naszym zdaniem rynki mogą zbliżać się do szczytu jastrzębiego nastawienia, ponieważ spadek cen energii łagodzi presję inflacyjną i zmniejsza potrzebę dalszego zacieśniania polityki.

Jak tłumaczy Ole Hansen, dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Bank, metale przemysłowe i szlachetne pozostają w defensywie, ponieważ rynki finansowe nadal dostosowują się do perspektywy wyższych kosztów finansowania i bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej w USA. Ostatnia fala wyprzedaży została spotęgowana przez gwałtowną korektę na spółkach technologicznych. Dzisiejszy 10-procentowy spadek indeksu KOSPI, w którym dominują spółki technologiczne, oraz powrót indeksu Nasdaq poniżej poziomu 30 000 punktów spowodowały powszechne ograniczenie ekspozycji na ryzyko we wszystkich klasach aktywów.

Słabość ta pokazuje, że metale są obecnie przedmiotem handlu przede wszystkim jako aktywa finansowe, a dopiero później jako surowce. Choć długoterminowe fundamenty popytu i podaży pozostają zasadniczo wspierające w kilku segmentach rynku, inwestorzy koncentrują się dziś na ochronie kapitału w otoczeniu rosnącej zmienności, wyższych rentowności obligacji i mocniejszego dolara. Krótko mówiąc: rynek większą wagę przykłada obecnie do kosztu pieniądza niż do dostępności metalu.

Metale szlachetne pod presją kosztu finansowania

Niedawne odbicie cen złota okazało się krótkotrwałe, a notowania ponownie schodzą w kierunku kluczowego poziomu 4 000 USD. Główną przeszkodą pozostaje rewizja oczekiwań wobec stóp procentowych w USA po ubiegłotygodniowym jastrzębim posiedzeniu FOMC.

Połączenie wyższych rentowności obligacji, mocniejszego dolara i oczekiwań, że stopy pozostaną podwyższone na dłużej, nadal ogranicza popyt na aktywa nieprzynoszące dochodu. Mimo że na koniec roku wciąż oczekiwane są wyższe ceny, kilka dużych banków inwestycyjnych obniżyło w ostatnich tygodniach swoje prognozy dla złota, odzwierciedlając bardziej ostrożne podejście do kruszcu w otoczeniu stóp wyższych przez dłuższy czas.

Z technicznego punktu widzenia przedział 4 000–4 100 USD pozostaje kluczowy. Trwałe wybicie w dół poniżej tego obszaru grozi uruchomieniem kolejnej fali kapitulacji i sprzedaży napędzanej impetem, po już i tak silnej korekcie od tegorocznych rekordów.

Srebro radzi sobie jeszcze gorzej niż złoto. Relacja złota do srebra wzrosła do trzymiesięcznego maksimum w okolicach 66, co podkreśla podwójną naturę srebra jako metalu szlachetnego i przemysłowego. O ile złoto nadal przyciąga część defensywnego popytu, o tyle srebro znajduje się pod dodatkową presją związaną z obawami o globalny wzrost gospodarczy oraz słabszym nastawieniem do metali przemysłowych szerzej.

Miedź pod presją makro, mimo korzystnych fundamentów

Miedź nie uniknęła ogólnego nastroju unikania ryzyka. Notowania cen miedzi wysokiej jakości spadły wyraźnie i ponownie zbliżają się do ważnego poziomu wsparcia w okolicach 6,15 USD za funt. Spadek ten nastąpił mimo braku dowodów na istotne pogorszenie sytuacji na rynku fizycznym. Widoczne zapasy na głównych giełdach terminowych nadal się kurczą, a długoterminowe prognozy popytu związane z elektryfikacją, inwestycjami w sieci energetyczne, centrami danych i zapotrzebowaniem na energię generowaną przez rozwiązania AI pozostają wspierające.

Miedź cierpi jednak z powodu tych samych czynników makroekonomicznych, które obciążają większość aktywów cyklicznych. Inwestorzy ograniczają ekspozycję na sektory wrażliwe na wzrost gospodarczy, obawiając się bardziej restrykcyjnych warunków finansowych i słabszego tempa aktywności gospodarczej. Korekta na spółkach technologicznych tylko zwiększyła tę presję. W ciągu ostatnich dwóch lat miedź coraz mocniej zaczęła być kojarzona z tematami elektryfikacji, infrastruktury AI i rosnącego zapotrzebowania na energię. W efekcie okresy słabości w technologii i aktywach wzrostowych coraz częściej przenoszą się również na metale przemysłowe.

Obecna korekta przypomina, że nawet rynki wspierane przez solidne fundamenty pozostają podatne na presję, gdy warunki finansowe się zaostrzają, a inwestorzy redukują ryzyko.

Dlaczego możemy zbliżać się do szczytu jastrzębiego nastawienia

Choć rynek koncentruje się dziś na ryzykach związanych z wyższym kosztem finansowania, coraz więcej argumentów wskazuje, że obecny cykl może zbliżać się do szczytu jastrzębiego nastawienia. Najważniejszym czynnikiem jest wyraźny spadek cen energii.

Od czasu podpisania tymczasowego porozumienia USA–Iran i stopniowego ponownego otwierania szlaków żeglugowych przez Cieśninę Ormuz ceny ropy gwałtownie spadły. Cofnęły się także ceny paliw rafineryjnych, usuwając jedno z kluczowych zagrożeń inflacyjnych, które jeszcze kilka tygodni temu dominowało w myśleniu rynków.

Niższe ceny energii stosunkowo szybko przenoszą się na całą gospodarkę. Obniżają koszty transportu, zmniejszają presję na ceny nakładów w przemyśle i pomagają studzić oczekiwania inflacyjne. To z kolei może podważyć założenie rynku, że Rezerwa Federalna będzie musiała utrzymywać wyjątkowo restrykcyjne nastawienie przez długi czas.

Niedawny gwałtowny wzrost spekulacyjnych pozycji długich na dolarze sugeruje również, że znaczna część jastrzębiego nastawienia może być już odzwierciedlona w obecnym pozycjonowaniu rynkowym. Gdyby nadchodzące dane o inflacji zaczęły się łagodzić wraz ze spadkiem cen energii, dolar mógłby mieć trudności z utrzymaniem ostatnich wzrostów. Taki rozwój sytuacji byłby korzystny zarówno dla metali szlachetnych, jak i przemysłowych. Złoto skorzystałoby na niższych realnych rentownościach i słabszym dolarze, podczas gdy miedź i srebro prawdopodobnie zyskałyby dzięki poprawie nastrojów rynkowych oraz oczekiwaniom, że warunki finansowe staną się mniej restrykcyjne.

Długoterminowe wsparcie pozostaje w mocy

Choć obecna korekta jest „bolesna”, warto odróżniać krótkoterminowe czynniki rynkowe od długoterminowych fundamentów. W przypadku złota nadal działa popyt banków centralnych, utrzymujące się obawy fiskalne, wysoki poziom zadłużenia oraz niepewność geopolityczna.

W przypadku srebra i miedzi perspektywy nadal opierają się na elektryfikacji, inwestycjach w OZE, rozbudowie sieci energetycznych i rosnącym popycie ze strony centrów danych oraz infrastruktury AI. Te tematy nie zniknęły. Zostały jedynie na pewien czas przysłonięte przez obawy o politykę pieniężną, koszt finansowania i apetyt na ryzyko, a to z kolei może nadal dominować w krótkim terminie, gdy część wcześniej bardzo mocnych segmentów rynku akcji przechodzi konsolidację.

Na razie rynki pozostają skupione na krótkoterminowym tle makro. Jeśli jednak ceny energii będą nadal spadać, a presja inflacyjna osłabnie, uwaga może stopniowo wrócić do fundamentów, które w średnim i długim terminie nadal wspierają kompleks metali.

Obecne zachowanie metali pokazuje, że rynek najpierw wycenia koszt pieniądza i warunki płynnościowe, a dopiero później wraca do fundamentów podaży i popytu. W takim otoczeniu nawet aktywa o silnych długoterminowych argumentach mogą przez pewien czas pozostawać pod presją, jeśli inwestorzy redukują ryzyko w całym portfelu. Dlatego kluczowe znaczenie ma szeroka dywersyfikacja, która pozwala ograniczać wpływ pojedynczych impulsów makroekonomicznych na całą alokację. Z perspektywy inwestora liczy się dziś nie tylko kierunek ruchu cen, ale także odporność całego portfela na zmianę otoczenia rynkowego – mówi Aleksander Mrózek, Manager ds. relacji z kluczowymi klientami regionu CEE w Saxo Banku.

Ceny skupu produktów rolnych spadły o 16,2 proc. Najmocniej tanieją wieprzowina i mleko

Ceny skupu podstawowych produktów rolnych były w maju 2026 r. o 16,2 proc. niższe niż rok wcześniej. Największe przeceny objęły żywiec wieprzowy, owies i mleko, choć w skali miesiąca część zbóż zaczęła drożeć, co może sygnalizować stopniowe wyhamowanie spadków.

Rolnictwo i ceny

Ceny skupu produktów rolnych nurkują o 16,2%. Po inflacyjnym szczycie nadszedł głęboki spadek

W maju 2026 r. ceny skupu podstawowych produktów rolnych były o 16,2% niższe niż rok wcześniej i o 0,9% niższe niż w kwietniu. Rok po osiągnięciu szczytu inflacji rolnej rynek wszedł w fazę głębokiej deflacji — najmocniej tanieją żywiec wieprzowy, mleko i owies.

23.06.2026 · Opracowanie własne na podstawie danych GUS

−16,2%
r/r
ceny skupu podstawowych produktów rolnych
−0,9%
m/m
zmiana względem kwietnia 2026 r.
−23,5%
r/r
żywiec wieprzowy — największy spadek
−20,0%
r/r
mleko krowie w skupie

Najnowsze notowania cen skupu Głównego Urzędu Statystycznego pokazują pełen obrót cyklu cenowego w rolnictwie. Po okresie głębokiej deflacji z początku 2024 r., gwałtownym odbiciu i inflacyjnym szczycie wiosną 2025 r. (gdy ceny rosły w tempie do 15% rocznie), rynek ponownie znalazł się poniżej kreski. W maju 2026 r. dynamika roczna sięgnęła minus 16,2% — poziomu zbliżonego do dna sprzed dwóch lat.

Pełny cykl: od deflacji przez szczyt z powrotem do deflacji

Roczna dynamika cen skupu wykreśla niemal symetryczny łuk. Jeszcze w maju 2025 r. ceny były o 15% wyższe niż rok wcześniej; dwanaście miesięcy później są o 16,2% niższe. Tak silne odwrócenie to w dużej mierze efekt wysokiej bazy odniesienia — obecne spadki mierzone są względem zeszłorocznego szczytu.

Zmiana cen skupu produktów rolnych rok do roku
W %, ostatnie 29 miesięcy
Źródło danych GUS. Opracowanie własne.

W ujęciu miesięcznym obraz jest mniej dramatyczny. Po serii spadków z przełomu roku (najsilniejszy w styczniu — minus 4,5%) tempo deflacji wyhamowało; w marcu i kwietniu ceny nawet nieznacznie rosły, by w maju ponownie obniżyć się o 0,9%. Sugeruje to, że najostrzejsza faza korekty mogła już minąć, choć dynamika roczna pozostaje silnie ujemna ze względu na efekt bazy.

Zmiana cen skupu produktów rolnych miesiąc do miesiąca
W %, ostatnie 29 miesięcy
Źródło danych GUS. Opracowanie własne.

Produkty: wieprzowina, mleko i owies tanieją najmocniej

Głębokość spadków jest mocno zróżnicowana. Najbardziej potaniał w skali roku żywiec wieprzowy (o 23,5%) oraz owies (o 23,4%), a tuż za nimi mleko krowie (o 20,0%). Po stronie zbóż przeceny są umiarkowane: pszenica staniała o 12,3%, żyto o 13,2%, a kukurydza — najłagodniej, o 6,4%.

Zmiana cen skupu według produktu
Maj 2026 r. wobec maja 2025 r., w %
Źródło danych GUS. Opracowanie własne.

W ujęciu miesięcznym kierunki są bardziej mieszane. Drożały zboża chlebowe — pszenica (o 2,1%) i żyto (o 2,5%) — oraz kukurydza (o 4,9%) i żywiec drobiowy (o 2,3%). Taniały natomiast jęczmień, ziemniaki oraz cały segment żywca wołowego i wieprzowego, co wskazuje na rozejście trendów między rynkiem zbóż a rynkiem mięsa.

Produkt Cena skupu Zmiana m/m Zmiana r/r
Pszenica (zł/dt)78,70+2,1%−12,3%
Żyto (zł/dt)63,60+2,5%−13,2%
Jęczmień (zł/dt)73,43−4,7%−12,0%
Pszenżyto (zł/dt)70,91+2,0%−15,1%
Owies (zł/dt)55,13+0,3%−23,4%
Kukurydza (zł/dt)83,27+4,9%−6,4%
Ziemniaki (zł/dt)116,90−2,8%−9,5%
Żywiec wołowy (zł/kg)14,04−5,9%−6,9%
Żywiec wieprzowy (zł/kg)5,49−6,7%−23,5%
Żywiec drobiowy (zł/kg)5,85+2,3%−9,3%
Mleko (zł/hl)180,42−1,2%−20,0%

Mleko: regionalne zróżnicowanie skupu

Najgłębsze roczne spadki cen dotknęły rynek mleka, na którym utrzymuje się też wyraźne zróżnicowanie regionalne. Najwyższe ceny skupu odnotowano w województwie podlaskim (195,5 zł/hl) — krajowym zagłębiu mleczarskim — oraz w podkarpackim i lubelskim. Najniższe płacono w łódzkim (167,4 zł/hl) i pomorskim.

Cena skupu mleka krowiego według województw
Maj 2026 r., w zł za hektolitr
Źródło danych GUS. Opracowanie własne.

Wniosek dla rynku: spadek cen skupu o 16,2% to przede wszystkim efekt wysokiej bazy po zeszłorocznym szczycie. Dla producentów rolnych — zwłaszcza w sektorze trzody i mleka — oznacza to wyraźne pogorszenie opłacalności względem rekordowego 2025 r., mimo że ceny detaliczne żywności reagują z opóźnieniem.

Co z tego wynika

Najważniejsze wnioski

  • Pełen obrót cyklu cenowego. Roczna dynamika przeszła od +15% w maju 2025 r. do −16,2% w maju 2026 r. — głównie za sprawą efektu wysokiej bazy.
  • Najmocniej tanieją mięso i mleko. Żywiec wieprzowy (−23,5%), owies (−23,4%) i mleko (−20,0%) prowadzą spadki; segment hodowlany jest pod największą presją.
  • Zboża chlebowe stabilizują się. Pszenica i żyto drożały m/m, co sugeruje, że rynek zbóż może być bliżej dna niż rynek mięsa.
  • Tempo miesięczne wyhamowuje. Po silnych spadkach z przełomu roku zmiany m/m są niewielkie — najostrzejsza faza korekty prawdopodobnie minęła.
  • Mleczarstwo pod presją, z regionalnym zróżnicowaniem. Przy 20-procentowym spadku rocznym ceny skupu mleka różnią się między województwami o blisko 30 zł/hl.

Dla przetwórców i handlu spadek cen surowca rolnego oznacza niższe koszty zaopatrzenia, które z czasem mogą łagodzić presję na ceny żywności. Dla producentów rolnych kluczowe będzie, czy stabilizacja zmian miesięcznych przełoży się na zatrzymanie spadków rocznych w drugiej połowie roku — to przesądzi o opłacalności kolejnego sezonu, zwłaszcza w produkcji zwierzęcej.

Dane za maj 2026 r. Ceny skupu (bez VAT) podstawowych produktów rolnych obejmują ziarno pszenicy i żyta, żywiec rzeźny (wołowy, wieprzowy, drobiowy) oraz mleko krowie; obliczone na podstawie notowań realizowanych przez osoby prawne i jednostki organizacyjne (bez osób fizycznych). Źródło danych GUS (Informacje sygnalne „Ceny produktów rolnych w maju 2026 r.”, Departament Cen i Usług). Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Polacy wracają po kredyty, przedsiębiorstwa wstrzymują inwestycje. Bankowcy ostrożni wobec przyszłości

Czerwcowy indeks PENGAB wzrósł do 37,7 pkt, głównie dzięki wyraźnej poprawie ocen popytu na kredyty konsumpcyjne i mieszkaniowe. Jednocześnie bankowcy coraz ostrożniej oceniają perspektywy gospodarki, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, a szczególnie słabo wyglądają prognozy dotyczące finansowania inwestycji firm.

Sektor bankowy

Tańsze kredyty ożywiają popyt gospodarstw domowych, ale bankowcy tracą wiarę w gospodarkę

Czerwcowy indeks PENGAB wzrósł do 37,7 pkt, napędzany skokową poprawą bieżących ocen rynku kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Jednocześnie sześciomiesięczne prognozy bankowców dla gospodarki kraju, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych ponownie się pogorszyły — rynek rozjeżdża się między mocną teraźniejszością a niepewną przyszłością.

Czerwiec 2026 · Opracowanie własne na podstawie Monitora Bankowego (ZBP / Minds & Roses)

37,7
▲ 3,1 pkt m/m
indeks PENGAB (koniunktura bankowa)
37,3
▲ 9,0 pkt m/m
wskaźnik ocen bieżących
38,0
▼ 2,8 pkt m/m
wskaźnik prognoz
−8
▼ 18 pkt r/r
prognoza 6-mies. dla gospodarki kraju (saldo)

Comiesięczne badanie koniunktury w placówkach bankowych, prowadzone w ramach Monitora Bankowego, opisuje nastroje sektora za pomocą salda odpowiedzi — różnicy między odsetkiem ocen pozytywnych a negatywnych. Czerwcowy odczyt wskazuje na powolną odbudowę stabilnego trendu, ale jego struktura jest wyraźnie dwudzielna: o wzroście całego indeksu zdecydowała poprawa ocen bieżących, podczas gdy oczekiwania na najbliższe półrocze osłabły.

Bieżące oceny: skokowe odbicie kredytów dla gospodarstw domowych

Najmocniejszym sygnałem czerwca jest gwałtowna poprawa ocen aktywności klientów na rynku kredytów gospodarstw domowych. Saldo ocen rynku kredytów konsumpcyjnych wzrosło miesiąc do miesiąca o 26 pkt (do 46), a kredytów mieszkaniowych — o 27 pkt (do 42). To zmiany skokowe, spójne z otoczeniem niższych stóp procentowych, które obniżają koszt finansowania i pobudzają popyt na kredyt.

Zmiana bieżących ocen aktywności klientów według segmentu
Czerwiec 2026 r., zmiana salda m/m, w punktach
Źródło: Monitor Bankowy (ZBP / Minds & Roses). Opracowanie własne.

Po stronie depozytów najsilniej wzrosło saldo ocen depozytów bieżących przedsiębiorstw (o 45 pkt), co zwykle odzwierciedla gromadzenie płynności na rachunkach. Po przeciwnej stronie znalazły się depozyty terminowe przedsiębiorstw (spadek o 22 pkt) oraz kredyty inwestycyjne firm (spadek o 9 pkt) — segmenty najściślej powiązane z decyzjami rozwojowymi biznesu.

Poziom bieżących ocen aktywności (saldo)
Czerwiec 2026 r., w punktach
Źródło: Monitor Bankowy (ZBP / Minds & Roses). Opracowanie własne.

Prognozy: gospodarstwa domowe w górę, biznes w dół

Obraz oczekiwań jest znacznie mniej jednoznaczny. W sześciomiesięcznych prognozach poprawę odnotowano dla kredytów konsumpcyjnych (saldo 63, wzrost o 18 pkt m/m) oraz lokat długoterminowych osób indywidualnych (21, wzrost o 21 pkt). Po stronie biznesowej kierunek jest odwrotny i wyraźnie negatywny: prognoza kredytów inwestycyjnych przedsiębiorstw spadła o 21 pkt m/m (do 24, a r/r aż o 53 pkt), kredytów obrotowych — o 20 pkt (do 40), a lokat długoterminowych firm — o 27 pkt (do minus 17).

Prognozy 6-miesięczne według produktu
Czerwiec 2026 r., saldo prognozy (słupki) i zmiana m/m
Źródło: Monitor Bankowy (ZBP / Minds & Roses). Opracowanie własne.

To rozejście oddaje istotę czerwcowego odczytu: bankowcy spodziewają się dalszego ożywienia po stronie detalicznej — kredytów i oszczędności gospodarstw domowych — ale tracą wiarę w popyt na finansowanie ze strony przedsiębiorstw, zwłaszcza inwestycyjne. Załamanie prognoz kredytów inwestycyjnych firm w skali roku (minus 53 pkt) jest jednym z najgłębszych w całym badaniu.

Makro: pogłębiające się pogorszenie półrocznych oczekiwań

Najbardziej niepokojącym elementem czerwcowego badania jest pogorszenie sześciomiesięcznych prognoz makroekonomicznych we wszystkich trzech wymiarach. Najniżej oceniana jest sytuacja gospodarki kraju (saldo minus 8 pkt, spadek o 8 pkt m/m i o 18 pkt r/r). Prognoza dla przedsiębiorstw wynosi minus 1 pkt, ale w skali roku spadła aż o 25 pkt, a dla gospodarstw domowych — minus 2 pkt (spadek o 12 pkt r/r).

Prognoza 6-miesięczna sytuacji ekonomicznej
Czerwiec 2026 r., saldo prognozy, w punktach
Źródło: Monitor Bankowy (ZBP / Minds & Roses). Opracowanie własne.
Prognoza 6-mies. Saldo (pkt) Zmiana m/m Zmiana r/r
Gospodarka kraju−8−8−18
Gospodarstwa domowe−2−4−12
Przedsiębiorstwa−1−1−25

Otoczenie stóp, inflacji i kursów

Tłem dla ożywienia kredytowego jest cykl obniżek stóp procentowych. Saldo ocen zmian oprocentowania kredytów pozostaje ujemne (od minus 8 do minus 12 pkt w poszczególnych segmentach), co potwierdza, że banki dalej obniżają koszt finansowania. Wpływ tego zjawiska widać w odpowiedziach na pytanie dodatkowe: 44% badanych zauważyło w czerwcu zwiększone zainteresowanie kredytami hipotecznymi na zmienną stopę procentową, choć przeciwnego zdania jest 48%.

Przewidywana przez bankowców inflacja w horyzoncie grudzień 2025 – grudzień 2026 kształtuje się w czerwcu na poziomie zbliżonym do 4,9%. W prognozach kursowych na koniec kolejnego miesiąca dominuje stabilizacja: dolar wyceniany jest na około 3,69 zł, euro na 4,27 zł, a frank szwajcarski na 4,62 zł.

Wniosek dla sektora: czerwcowy PENGAB to portret rynku dwóch prędkości. Niższe stopy procentowe reanimują kredyt detaliczny — konsumpcyjny i mieszkaniowy — ale nie przekładają się na optymizm wobec finansowania biznesu ani wobec gospodarki w horyzoncie półrocznym.

Co z tego wynika

Najważniejsze wnioski

  • Wzrost indeksu napędziły oceny bieżące. PENGAB poprawił się do 37,7 pkt głównie dzięki skokowi wskaźnika ocen (+9,0 pkt), podczas gdy wskaźnik prognoz spadł (−2,8 pkt).
  • Kredyt detaliczny odżywa wraz z obniżkami stóp. Bieżące oceny kredytów konsumpcyjnych (+26 pkt) i mieszkaniowych (+27 pkt) wzrosły skokowo, potwierdzając wpływ tańszego finansowania na popyt.
  • Finansowanie biznesu słabnie. Prognozy kredytów inwestycyjnych (−21 pkt m/m, −53 pkt r/r) i obrotowych przedsiębiorstw (−20 pkt) wyraźnie się pogorszyły — bankowcy nie widzą impulsu inwestycyjnego.
  • Makro-pesymizm się pogłębia. Sześciomiesięczne prognozy dla gospodarki kraju (−8 pkt), przedsiębiorstw (−1 pkt) i gospodarstw domowych (−2 pkt) spadły, sygnalizując rosnącą niepewność co do najbliższego półrocza.
  • Otoczenie sprzyja detalowi, nie inwestycjom. Niższe stopy, stabilne kursy i inflacja oczekiwana w okolicach 4,9% wspierają kredyt mieszkaniowy, ale nie odbudowują apetytu firm na finansowanie rozwoju.

Dla zarządzających w sektorze finansowym kluczowe pozostaje pytanie, czy rozejście między ożywieniem detalicznym a słabnącymi prognozami biznesowymi okaże się trwałe. Jeśli pesymizm makroekonomiczny przełoży się na realne decyzje przedsiębiorstw, ożywienie kredytu gospodarstw domowych może nie wystarczyć, by podtrzymać dynamikę całego rynku bankowego w drugiej połowie roku.

Dane za czerwiec 2026 r. Badanie zrealizowane metodą CATI/CAWI na panelu 60 placówek bankowych z całego kraju, reprezentujących wszystkie typy banków. Wartości wyrażone jako saldo odpowiedzi (różnica między odsetkiem ocen pozytywnych i negatywnych). Źródło: Monitor Bankowy — badanie PENGAB (Związek Banków Polskich / Minds & Roses). Opracowanie własne na podstawie Monitora Bankowego.

Pokój z Iranem wciąż niepewny, dolar rośnie. Rynki pozostają nerwowe

Główna para walutowa testuje dziś wsparcie na poziomie 1,14. W uzgodnieniach pokojowych między USA a Iranem widać umiarkowany optymizm, a w Wielkiej Brytanii po dymisji Keira Starmera mamy mocnego faworyta do objęcia stanowiska premiera. 

Konsekwencje zmiany podejścia Fed

Bez wątpienia czerwcowe posiedzenie Fed pod przewodnictwem Warsha zmieniło układ na rynku walutowym. Dolar amerykański odbudowuje swoją pozycję, co widać na notowaniach głównej pary walutowej świata, która aktualnie jest w pobliżu ważnego poziomu wsparcia na 1,14, ostatnio widzianego w marcu tego roku. Diametralnie zmieniły się projekcje dotyczące stóp procentowych w USA – w marcu nikt nie zakładał podwyżek stóp do końca roku, teraz większość analityków spodziewa się co najmniej jednego ruchu w górę o 25 pkt bazowych w 2026. Przy jednoczesnej retoryce o ograniczeniu forward guidance, mamy jasny sygnał do kupowania „zielonego”. Dla PLN to niezbyt dobra informacja, a presja sprzedażowa była widoczna choćby wczoraj, kiedy EUR/PLN przebił poziom 4,27, by dzisiaj podbić notowania powyżej 4,28. Na rynkach finansowych widzimy więc sporo nerwów, które udzieliły się dzisiaj rynkom giełdowym w Azji – zanotowano tam bardzo duże spadki, w Korei sięgające 10%. Nie pomaga też sytuacja na parkietach w USA, gdzie widać utratę blasku gigantów technologicznych, na czele z SpaceX, który wczoraj spadł o ponad 16%.

Daleka droga do finalnego porozumienia

Wczoraj napłynęły pozytywne informacje ze Szwajcarii, gdzie uzgodniono tzw. mapę drogową rozpisaną na 60 dni, która ma doprowadzić do podpisania ostatecznego porozumienia między USA a Iranem. Kolejny postęp w negocjacjach najbardziej widoczny był na notowaniach ropy naftowej, a Brent osiągnął poziom najniższy od początku marca, czyli widziany w pierwszych dniach wybuchu wojny. Samo podpisanie tej road mapy to już sukces, bo negocjacje był niezwykle burzliwe, a strona irańska na chwilę opuściła nawet obrady, po tym jak prezydent Trump po raz kolejny skierował w jej stronę groźby. Inwestorzy dość sceptycznie podchodzą do tej sprawy z dwóch powodów. Po pierwsze, w przeszłości okazywało się, że wiele aspektów różniło obie strony. Po drugie, w ostatnich godzinach wiceprezydent Vance podgrzał atmosferę informacjami o zgodzie Iranu na wpuszczenie międzynarodowego grona specjalistów nuklearnych, bo Teheran zaprzeczył, że takie ustalenia miały miejsce. To pokazuje, że na drodze do porozumienia ciągle pojawiają się kłody, a kruchość ustaleń sprawia, że możemy być świadkami jeszcze wielu zwrotów akcji.

Jest murowany faworyt

Od kilku tygodni osoby obserwujące rynek brytyjski zadawały sobie pytanie, nie czy tamtejszy premier złoży dymisję, tylko kiedy to się stanie. Dlatego poniedziałkowa decyzja Starmera nie była zaskoczeniem. Większa niepewność dotyczyła tego, co stanie się później, i czy dojdzie do „walki” o fotel lidera w Partii Pracy. W grze o „tron” przewijały się dwa nazwiska – Andy’ego Burnhama i Wesleya Streetinga. Skoro jednak drugi z kandydatów zrezygnował, to wydaje się, że ta niepewność zostanie szybko zażegnana. Możemy być świadkami szybkiego przekazania władzy, co dla GBP oznacza pozytywną informację. Jednak problem w tym, że w tym wypadku łatwiej będzie władzę zdobyć, niż ją potem utrzymać. Sytuacja gospodarcza Wielkiej Brytanii jest trudna, a stan finansów publicznych może budzić grozę. Wszystko komplikuje rentowność brytyjskich obligacji, które pozostają na wysokich poziomach – w przypadku 10 latek to już 4,76%, co powoduje, że koszty finansowania znacząco rosną.

Monetarne tsunami nie zwalnia. Co majowe dane NBP mówią o portfelach Polaków?

Majowe dane NBP pokazują, że dla wielu Polaków ocena własnej zamożności sprowadza się do sprawdzenia salda konta. Tymczasem prawdziwym miernikiem bezpieczeństwa finansowego nie jest liczba złotych, ale ich realna wartość. Rosnący agregat M3 pokazuje, że pieniądza w gospodarce nadal przybywa, co oznacza konieczność ochrony siły nabywczej kapitału.

Maj pod znakiem dalszej ekspansji długu

Dane za maj br. pokazują, że pieniędzy w gospodarce nadal przybywa. Po wcześniejszym wzroście w marcu i kwietniu nie widać jeszcze odwrócenia tego trendu. Jeśli ilość pieniądza rośnie szybciej niż realna gospodarka, czyli produkcja i usługi, może to oznaczać stopniowe osłabianie siły nabywczej złotego.

Depozyty Polaków: miliardowy nawis kapitałowy pęcznieje w bankach

Depozyty gospodarstw domowych rosną z miesiąca na miesiąc. Z jednej strony pokazuje to ostrożność Polaków i chęć budowania finansowej poduszki. Z drugiej – trzymanie dużych kwot na nisko lub nieoprocentowanych rachunkach przy rosnącej podaży pieniądza to zgoda na powolną utratę ich siły nabywczej. Co więcej, ten zgromadzony w bankach kapitał to potencjalna, skumulowana energia. W momencie, gdy te środki, napędzane wakacyjnym optymizmem lub strachem przed drożyzną, nagle trafią na rynek towarowy, presja cenowa natychmiast wyrwie się spod kontroli.

Majowe dane pokazują również niewielki wzrost zainteresowania krótkoterminowymi lokatami, co może oznaczać, że Polacy szukają sposobów na ochronę wartości swojego kapitału. Jednak przy obecnym poziomie oprocentowania lokat, który często oscyluje w okolicach inflacji, taki wybór pozwala jedynie ograniczać utratę siły nabywczej kapitału. Lepszym rozwiązaniem jest inwestycja w aktywa o większym potencjale zachowania siły nabywczej. Są to np. obligacje skarbowe (zwłaszcza 4- i 10-letnie indeksowane inflacją), akcje, ETF-y o długoterminowym horyzoncie oraz aktywa materialne, takie jak grunty, nieruchomości, złoto, srebro i inne metale szlachetne. Historycznie te klasy aktywów często skutecznie chroniły kapitał przed skutkami inflacji.

Popyt na gotówkę: strach ma fizyczny wymiar

Interesującym sygnałem pozostaje również popyt na gotówkę. Mimo rozwoju płatności cyfrowych Polacy wciąż zwiększają zainteresowanie fizycznym pieniądzem. Banknot daje poczucie bezpieczeństwa na wypadek awarii systemów, problemów bankowych czy niepewności gospodarczej. Trzeba jednak pamiętać, że gotówka „trzymana w skarpecie” nie chroni przed inflacją – banknot przechowywany w domu traci wartość tak samo jak pieniądze na koncie.

Czerwiec na horyzoncie: wakacje napędzą kolejny skok

Kolejne miesiące, zaczynając od czerwca, mogą przynieść sezonowe anomalie, które wywindują podaż pieniądza M3 na jeszcze wyższe poziomy. Początek sezonu wakacyjnego to czas, kiedy rosną wydatki na urlopy, zakupy i bieżącą konsumpcję, a część osób finansuje je kredytami. Strumień pieniądza płynącego przez gospodarkę nie zwolni, a mechanizmy jego kreacji, mimo wciąż dodatnich stóp procentowych ustalanych przez RPP, będą trudne do zatrzymania.

Wniosek z najnowszego raportu NBP jest prosty: odkładanie decyzji o mądrej alokacji majątku na przyszłość to strategiczny błąd. Kluczowe jest nie tylko gromadzenie oszczędności, ale także dbanie o to, by zachowały swoją realną wartość.

Raporty NBP nie są tylko tabelami dla ekonomistów. Pokazują procesy, które bezpośrednio wpływają na nasze codzienne finanse – od wartości oszczędności po ceny, które widzimy w sklepach.

Rozwój osobisty w czasach niepewności – jak działać, gdy świat się zmienia?

Nie masz wpływu na wszystko, co dzieje się wokół. Możesz jednak decydować o tym, jak reagujesz, jakie wybory podejmujesz i czy potrafisz działać mimo braku idealnych warunków. Zmiany na rynku pracy, presja informacyjna i poczucie chaosu stały się codziennością wielu osób.

Rozwój osobisty przestaje być dodatkiem do życia i staje się praktyczną kompetencją. Pomaga odzyskać spokój, uporządkować myśli i wybrać kierunek działania. Nie chodzi o chwilową motywację, ale o większą jasność: co jest teraz ważne, na co masz wpływ i jakie kroki możesz wykonać, zanim świat się uspokoi.

Co dziś naprawdę składa się na rozwój osobisty?

Klasyczne kursy motywacyjne często dają impuls, który szybko mija. Wartościowy program rozwojowy działa inaczej – pomaga nazwać blokady, zrozumieć własne reakcje i przełożyć refleksję na konkretne działanie. W czasach niepewności szczególne znaczenie mają obszary, które realnie wpływają na codzienne decyzje:

  • podejmowanie decyzji mimo niepewności, bez czekania na idealny moment i pełen zestaw odpowiedzi,
  • praca z wewnętrznym napięciem, rozpoznawanie stresu, presji oraz przeciążenia informacjami,
  • odzyskiwanie poczucia wpływu i skupienie się na tym, co realnie zależy od Ciebie,
  • nazywanie własnych blokad, bez dorabiania wymówek, które zatrzymują w miejscu.

Połączenie tych elementów pozwala spojrzeć na własną sytuację z większego dystansu. Nie po to, żeby mieć idealny plan, ale po to, żeby zacząć działać mądrzej.

Rozwój osobisty w praktyce – Roadshow Jakuba B. Bączka

W listopadzie 2026 roku ruszy ogólnopolska trasa Roadshow Jakuba B. Bączka pod hasłem „SILNI w niestabilnych czasach”. Wydarzenie skierowano do osób, które czują, że świat wokół nie daje już stabilnego gruntu, ale nie chcą dłużej czekać, aż wszystko samo się ułoży.

Spotkania odbędą się w miastach w całej Polsce – od Bielska-Białej, przez Katowice, Wrocław, Poznań, Toruń, Sopot, Olsztyn, Warszawę, Łódź, Lublin, Rzeszów, aż po Kraków. Każde wydarzenie trwa od 18:00 do 21:00 i koncentruje się na pracy z decyzjami, poczuciem wpływu, wewnętrzną stabilnością oraz działaniem mimo niepewności.

Roadshow nie jest klasycznym szkoleniem motywacyjnym. Pomaga uczestnikom zobaczyć, co naprawdę ich blokuje, uporządkować kierunek działania i wyjść z konkretem, który da się przełożyć na życie zawodowe, biznesowe lub osobiste.

Jakub B. Bączek to mówca, trener mentalny, wykładowca MBA, ambasador Kongresu Zdrowia Psychicznego i autor ponad 25 książek z zakresu psychologii, biznesu i rozwoju osobistego. Dotychczas na Roadshow zapisało się ponad 39 000 osób.

Sprawdź dostępne miasta i terminy, wybierz najbliższe wydarzenie i zarezerwuj miejsce.

Jeśli szukasz jeszcze głębszej pracy nad sobą lub swoim biznesem, Jakub B. Bączek prowadzi również indywidualny mentoring biznesowy. To forma wsparcia dla osób, które chcą działać z partnerem myślowym – nie tylko na sali, ale w bezpośrednim kontakcie jeden na jeden. 

FAQ

Czy Roadshow to klasyczne szkolenie motywacyjne? 

Nie. Roadshow skupia się na decyzjach, poczuciu wpływu, wewnętrznej stabilności i działaniu w niepewnych czasach. Celem nie jest chwilowy zastrzyk energii, ale większa jasność co do dalszego kierunku.

Dla kogo jest to wydarzenie? 

Dla osób, które chcą lepiej radzić sobie ze zmianą, presją i niepewnością. Roadshow sprawdzi się u przedsiębiorców, menedżerów, specjalistów, zespołów firmowych oraz osób stojących przed ważną decyzją życiową lub zawodową.

Czy można przyjść z rodziną lub bliskimi? 

Tak. Każdy uczestnik potrzebuje własnego biletu, ale wspólne uczestnictwo bywa dodatkową wartością. Wiele osób przychodzi z partnerem, przyjacielem, współpracownikiem lub członkiem rodziny.

Czym różni się bilet VIP od standardowego? 

Bilet GENERAL obejmuje udział w całym wydarzeniu i nienumerowane miejsca. Bilet VIP daje dostęp do pierwszych rzędów, szybszej rejestracji, pakietu powitalnego, książki z autografem oraz gwarantowanego zdjęcia z prowadzącym.

Czy firma może kupić bilety dla pracowników? 

Tak. Dla firm jest dostępna oferta grupowa przy zakupie większej liczby biletów. Z takiej formy korzystają zespoły, które chcą wspólnie przepracować temat odporności na presję, decyzji i działania w niestabilnych warunkach.

Paul Yokoyama nowym prezesem Sharp Europe

Firma Sharp Europe poinformowała o mianowaniu Paula Yokoyamy na stanowisku prezesa Sharp Europe. 

Sharp Europe z siedzibą w Londynie jest częścią Sharp Corporation, globalnej firmy technologicznej, zatrudniającej ponad 39 000 osób na całym świecie specjalizującej się w innowacyjnych produktach dla firm i klientów indywidualnych.

W nowej roli Paul będzie odpowiedzialny za rozwój działalności Sharp w Europie. Skupi się na dalszym rozwoju działu Document Solutions, rozbudowie nowego, zintegrowanego działu Sharp DX, specjalizującego się w usługach IT oraz pełnej integracji portfolio profesjonalnych rozwiązań AV.

Paul Yokoyama zastępuje Joe Tomotę, który po udanej kadencji obejmie nowe stanowisko w Sharp jako Global Head Smart Business Solutions.

Paul Yokoyama posiada bogate, międzynarodowe doświadczenie menedżerskie obejmujące dwie dekady w Sharp. Pracował zarówno w Europie, jak i w Japonii, gdzie zajmował wysokie stanowiska kierownicze i nadzorował strategię biznesową oraz rozwój na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Oceanii i Azji. W swoich poprzednich rolach Paul koncentrował się głównie na usprawnianiu operacji biznesowych, planowaniu biznesowym i rentowności.

Komentując swoje powołanie, Paul Yokoyama mówi:

„To ekscytujący czas dla Sharp, ponieważ nadal budujemy ekosystem, który łączy różnorodne możliwości w zakresie produktów i usług, aby pomóc naszym klientom poruszać się po zmianach technologicznych. Naszym celem jest łączenie ludzi i technologii oraz dostarczanie rozwiązań dopasowanych do potrzeb klientów, najwyższej jakości obsługi i bezpieczeństwa.

Moim priorytetem jest wykorzystanie naszych mocnych fundamentów do dalszego rozwoju europejskiego segmentu B2B, przy jednoczesnym zapewnieniu zrównoważonego oraz rentownego wzrostu. Jestem przekonany, że mamy silny zespół zdolny wspierać i kontynuować transformację biznesu w całej Europie. Dzięki współpracy, innowacjom, a także dalszemu rozwijaniu naszych kompetencji możemy dostarczać naszym klientom jeszcze większą wartość.”

Nowa oś technologiczna Europa-Indie? Polska może wejść do gry o półprzewodniki

Światowy rynek półprzewodników przechodzi największą przebudowę od dekad, a Indie chcą stać się jednym z nowych centrów globalnego ekosystemu półprzewodników. Rząd w Delhi realizuje India Semiconductor Mission wart ok. 10 mld USD, a tylko w ostatnich tygodniach zatwierdził kolejne inwestycje półprzewodnikowe o wartości ponad 39 mld rupii (ok. 400 mln USD). Polska zajęła pierwsze miejsce w Europie w rankingu atrakcyjności dla inwestycji w segmencie back-end przemysłu półprzewodnikowego. Eksperci wskazują, że rosnące znaczenie Indii oraz rozwój polskiego sektora semiconductor mogą otworzyć nowy kierunek współpracy technologicznej i przemysłowej między Europą a Azją.

Wyścig o chipy nabiera tempa. Indie chcą dołączyć do światowej czołówki

Branża półprzewodników coraz mocniej przesuwa się do centrum światowej gospodarki i geopolityki. Chipy są dziś fundamentem przemysłu motoryzacyjnego, elektroniki, sektora obronnego, telekomunikacji i nowoczesnych technologii przemysłowych. Jednocześnie napięcia geopolityczne oraz rosnące ryzyko związane z koncentracją najbardziej zaawansowanej produkcji półprzewodników w ograniczonej liczbie lokalizacji w Azji powodują, że państwa i firmy intensywnie poszukują nowych kierunków współpracy i bardziej odpornych łańcuchów dostaw.

Na tym tle coraz większą rolę zaczynają odgrywać Indie. Rząd w Delhi realizuje India Semiconductor Mission – program o wartości ok. 10 mld USD, którego celem jest stworzenie pełnego ekosystemu półprzewodników, obejmującego projektowanie układów, produkcję, pakowanie i testowanie chipów.

W ostatnich tygodniach indyjski rząd zatwierdził kolejne dwa projekty w sektorze półprzewodników o łącznej wartości ponad 39 mld rupii, czyli ok. 400 mln USD. Nowe inwestycje powstaną w stanie Gudźarat i obejmą m.in. produkcję wyświetlaczy mini- i micro-LED oraz zakład pakowania i testowania układów scalonych.

– Indie bardzo konsekwentnie budują dziś własny ekosystem technologiczny i przemysłowy wokół sektora półprzewodników. To element szerszej strategii wzmacniania bezpieczeństwa technologicznego państwa i budowania niezależności produkcyjnej. Co istotne, Indie już dziś odgrywają istotną rolę w globalnym projektowaniu układów scalonych, a obecnie intensywnie rozwijają również własne kompetencje produkcyjne w sektorze półprzewodników. Dla europejskich firm oznacza to pojawienie się nowego, bardzo perspektywicznego partnera przemysłowego – komentuje dr Judyta Latymowicz, partnerka w kancelarii LEGALLY.SMART i ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich.

Polska może stać się ważnym ogniwem nowego łańcucha dostaw półprzewodników

Rosnące znaczenie branży półprzewodników coraz wyraźniej widać również w Polsce. Według raportu „Back-End Semiconductor Manufacturing Attractiveness Index 2024” przygotowanego przez firmę doradczą Kearney, Polska zajęła pierwsze miejsce w Europie pod względem atrakcyjności dla inwestycji w obszarze pakowania, testowania i zaawansowanych procesów back-end w sektorze półprzewodników. Raport uwzględnia szereg czynników, takich jak regulacje prawne, procedury administracyjne, jakość infrastruktury i logistyki, zdolności wytwórcze energii, koszty pracy oraz polityka podatkowa.

Aktywnie w tym zakresie działa również Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Właśnie dziś, 23 czerwca, PAIH organizuje spotkanie branży półprzewodnikowej, którego celem jest dalsza integracja sektora oraz promocja Polski jako jednego z kluczowych hubów technologicznych w Europie.

– Polska ma dziś bardzo mocne zaplecze przemysłowe i inżynieryjne, które dobrze wpisuje się w rozwijany rynek półprzewodników w Indiach. Mówimy nie tylko o eksporcie, ale również o potencjalnych partnerstwach technologicznych, współpracy produkcyjnej czy wspólnym uczestnictwie w międzynarodowych łańcuchach dostaw – wskazuje dr Judyta Latymowicz.

Nowe partnerstwo technologiczne? Europa coraz mocniej stawia na Indie

Eksperci zwracają uwagę, że sektor półprzewodników będzie w najbliższych latach jednym z kluczowych obszarów globalnej konkurencji gospodarczej. Europa coraz mocniej koncentruje się na budowaniu własnej odporności technologicznej oraz dywersyfikacji dostaw komponentów strategicznych.

W tym kontekście Indie są postrzegane jako jeden z najważniejszych kierunków rozwoju nowej współpracy przemysłowej i technologicznej. Kraj przyciąga inwestycje największych światowych firm technologicznych i rozwija własne kompetencje produkcyjne w sektorze półprzewodników.

Zdaniem analityków właśnie wokół półprzewodników może powstać nowa oś współpracy gospodarczej między Europą a Indiami, a Polska – dzięki rosnącemu potencjałowi przemysłowemu – może stać się jednym z beneficjentów tego procesu.

Pełne wykorzystanie tych możliwości będzie wymagało od polskich przedsiębiorstw świadomego i długofalowego podejścia do współpracy z partnerami z Indii.

Odpowiednie przygotowanie strategiczne może przesądzić o skutecznym wejściu w nowe globalne łańcuchy dostaw półprzewodników.