Słabe dane PMI pogrążają euro, a złoty staje przed nowymi wyzwaniami

Wzrost geopolitycznych obaw w związku z napięciami między Rosją a Ukrainą odbił się na złotym po raz pierwszy od dwóch lat. Pozostałe informacje, w tym wciąż aktualny „Trump trade”, również nie sprzyjały walucie. Pozostaje ona dość odporna, choć otoczenie staje się coraz trudniejsze.

Kluczowe punkty:

  • PLN znalazł się pod presją, obecnie jednak odrabia straty.
  • Euro znacznie spadło przez PMI wskazujące na kurczenie się gospodarki strefy euro.
  • Wybory członków rządu dokonane przez Trumpa budzą niepewność dotyczącą polityki USA.
  • Jesienny budżet ciąży aktywności biznesowej w Wlk. Brytanii.

W ubiegłym tygodniu „Trump trade” nieco zelżał – łowcy okazji wykupywali jego ofiary, w tym obligacje rządowe i wybrane waluty rynków wschodzących, które uległy deprecjacji w wyniku wyprzedaży po wyborach w USA. Trump wyznaczył na sekretarza skarbu USA Scotta Bessenta, słynnego „jastrzębia fiskalnego”, który nie przepada za deficytami. Wiadomo, że zdarzało mu się krytykować politykę Rezerwy Federalnej jako zbyt łagodną, co każe zastanowić się, jak bardzo proinflacyjna będzie druga kadencja Trumpa. W świetle reflektorów znalazło się jednak euro, które straciło po słabych listopadowych danych PMI i zakończyło tydzień na samym dole zestawienia głównych walut.

Nominacja Bessenta zwiększa niepewność dotyczącą polityki gospodarczej, która będzie wynikiem wygranej Republikanów w wyborach: od taryf celnych do polityki fiskalnej i monetarnej. Wydaje się, że niepewność ta tymczasowo ograniczyła silną aprecjację dolara. Ten tydzień na rynkach będzie w USA znacznie skrócony przez Święto Dziękczynienia, a wieści z głównych gospodarek będą nieliczne – najważniejszy będzie wstępny odczyt listopadowej inflacji w strefie euro (piątek 29.11). Zaskoczenie w górę rozbudziłoby obawy o stagflację i byłoby dość kłopotliwe dla Europejskiego Banku Centralnego. Poza tym uwaga będzie skierowana na poglądy Bessenta i potencjalne zmiany w cłach i polityce fiskalnej, które chciałby wprowadzić.

PLN

Napięcia między Rosją a Ukrainą w ubiegłym tygodniu wzrosły, ciążąc złotemu po raz pierwszy od końcówki 2022 r. Był to kolejny z licznych negatywnych dla polskiej waluty w ostatnim czasie czynników, takich jak „Trump trade”, który staje się jednak coraz silniej zniuansowany. Nominacja Bessenta pozwoliła złotemu odrobić na początku tygodniu część strat. Wydaje się też, że wspomniane napięcia nie będą dalej rosnąć.

Ogólnie złoty jest dość odporny, otoczenie stało się jednak dla niego bardziej wymagające. Wieści z kraju również pozostają raczej negatywne, co wzmacnia perspektywy istotnego rozluźniania polityki monetarnej w 2025 r. Ubiegły tydzień przyniósł rozczarowania drugorzędowymi danymi (zaufaniem konsumentów i produkcją budowlaną), ten rozpoczął się jednak znacznie lepiej, bo od silnego wzrostu produkcji przemysłowej. Przed nami jeszcze najważniejsze odczyty: sprzedaży detalicznej (wtorek 26.11) i wstępny listopadowej inflacji (piątek 29.11). Spodziewamy się, że drugi z nich pokaże spadek, a wieści o dalszym zamrożeniu cen energii dla gospodarstw domowych na dziewięć miesięcy w 2025 r. sugerują, że w średnim terminie ścieżka inflacji powinna być bardziej płaska. Interesujące, jak zareaguje na to NBP – będzie to jeden z najważniejszych aspektów komunikacji po posiedzeniu w przyszłym tygodniu.

EUR

Opublikowane w ubiegłym tygodniu kiepskie wskaźniki PMI rozbudziły na nowo spekulacje, że EBC zdecyduje się w grudniu na dużą obniżkę stóp procentowych o 50 pb. Rynki wyceniają prawdopodobieństwo takiego ruchu na 50% i spodziewają się równowartości pięciu obniżek po 25 pb. w ciągu czterech kolejnych posiedzeń banku. W wyniku tego euro spadło do minimów, na jakich nie było od czasu parytetu z dolarem w 2022 r., odbiło się jednak nieznacznie po dokonanym przez Trumpa ortodoksyjnym wyborze na kluczowe stanowisko sekretarza skarbu.

 

Dane o inflacji, które ukażą się w ten piątek (29.11), to jedyny treściwy i bieżący odczyt, jaki poznamy w nadchodzącym czasie. Płace w strefie euro rosły w III kwartale szybciej, niż oczekiwano, jest więc przestrzeń na zaskoczenie w górę inflacją. Jest to ostatnia rzecz, jaką EBC chciałby zobaczyć w okresie słabości gospodarczej.

USD

W ubiegłym tygodniu dolar umocnił się względem większości głównych walut, co było związane z rynkowym niepokojem dotyczącym podpisania przez Putina zrewidowanej doktryny nuklearnej i dalszych rozbieżności w wynikach gospodarczych po obu stronach Atlantyku, jako że opublikowane w piątek listopadowe wskaźniki PMI były zgodne z kolejnym miesiącem silnego wzrostu. Aprecjacja dolara znacznie jednak zwolniła, mimo tymczasowego spadku euro poniżej poziomu 1,04. Wydaje się, że rentowności na teraz osiągnęły swoje maksimum – Trump dokonał jastrzębiego wyboru sekretarza skarbu, a rentowności 10-letnich obligacji w ciągu zaledwie dwóch miesięcy wzrosły z 3,6% do niemal 4,5%.

Cięcie stóp procentowych w grudniu jest obecnie wyceniane w 50%, a docelowa stopa Fedu zbliża się do 4%, sądzimy więc, że w krótkim terminie „Trump trade” raczej nie doprowadzi do kolejnych dużych zmian. Może się to zmienić, jeśli pojawią się nowe wieści dotyczące taryf celnych lub polityki fiskalnej, tych jednak nie spodziewamy się wcześniej niż w dalszej części 2025 r.

GBP

Opublikowane w zeszłym tygodniu listopadowe wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej w Wielkiej Brytanii były słabsze, niż oczekiwano, i zgodne niemal ze stagnacją. Potwierdziły one, że firmy są sceptycznie nastawione do budżetu Laburzystów, szczególnie do znacznego wzrostu pracowniczych składek na ubezpieczenie – panuje opinia, że doprowadzi to do słabszej aktywności w zakresie zatrudniania i wyższych cen konsumenckich. Możliwe, że podobnie jak w strefie euro, również w Wielkiej Brytanii wpływ na nastroje firm ma wygrana Republikanów w USA. Niezależność Wysp sugeruje jednak, że będzie on raczej minimalny i miejmy nadzieję, że tymczasowy.

Utrzymujemy stosunkowo optymistyczny pogląd na perspektywy funta, szczególnie w porównaniu do innych walut europejskich. Fakt, że Wielka Brytania ma deficyt w handlu dobrami z USA, oznacza, że powinna być ona stosunkowo odporna na nadchodzące cła. Ostatnie rozczarowujące odczyty wymagają jednak obserwacji i jesteśmy coraz mniej optymistyczni, jeśli chodzi o brytyjską gospodarkę po budżecie.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Grupa Ailleron po 3 kw. 2024 r.: wyższe przychody, lepsze marże, dynamiczny rozwój

Po trzech kwartałach 2024 roku Grupa Ailleron odnotowała znaczący wzrost wyników finansowych, osiągając przychody ze sprzedaży na poziomie 395 mln zł – o blisko 16% wyższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Sukces ten wspierany był m.in. przez konsolidację wyników amerykańskiej spółki Prosoft LLC (number8) od drugiego kwartału 2024 roku.

Raportowana EBITDA Grupy wyniosła 60,8 mln zł, co oznacza wzrost o 52% rok do roku. Zysk operacyjny osiągnął poziom 49,3 mln zł, a zysk netto wyniósł 34,5 mln zł, w tym 13,2 mln zł dla akcjonariuszy podmiotu dominującego. Warto zauważyć, że zysk netto wzrósł aż 2,5-krotnie w porównaniu do wyników z 2023 roku.

Wysoka rentowność i dynamiczna sprzedaż eksportowa

Od początku roku Grupa Ailleron notuje wzrost rentowności. Marża EBITDA w trzecim kwartale 2024 roku wyniosła 15,7% (+6,4 pp rok do roku), a narastająco za trzy kwartały – 15,4% (+3,7 pp). Również marża netto utrzymuje się na wyższym poziomie, osiągając 8,7% po trzech kwartałach (+4,7 pp).

Eksport nadal stanowi kluczowy element działalności Grupy, odpowiadając za 78% przychodów. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o ponad 22% rok do roku, osiągając 306,8 mln zł. Wzrost ten wspiera rozwój w segmentach takich jak bankowość, zdrowie, edukacja oraz przemysł.

Kluczowe segmenty działalności Grupy

Technology Services (Software Mind)

Segment Technology Services, operowany przez Software Mind, zrealizował sprzedaż na poziomie 343,2 mln zł (+19% r/r). Zysk operacyjny w tym obszarze wyniósł 54,6 mln zł, co przekłada się na marżę operacyjną wynoszącą 16%. Kluczowe dla wyników były pozytywne efekty konsolidacji spółki Prosoft LLC oraz rosnący popyt na usługi w zakresie cyfryzacji, sztucznej inteligencji i chmury obliczeniowej.

Grzegorz Młynarczyk, Prezes Software Mind, podkreśla:
„Sektor startupów oraz dynamicznych spółek wchodzi w nowy etap rozwoju, a korporacje coraz częściej inwestują w cyfryzację. Software Mind staje się pierwszym wyborem dla klientów, dzięki czemu możemy realizować ambitne plany rozwoju, w tym przejęcia software house’ów w regionach CEE i LATAM.”

FinTech

Segment FinTech osiągnął przychody na poziomie 50,1 mln zł, wykazując niewielki wzrost względem 2023 roku (49,6 mln zł). Jednakże segment odnotował stratę operacyjną w wysokości 5,9 mln zł. Jak wyjaśnia Piotr Piątosa, Wiceprezes Zarządu:
„Wyniki segmentu FinTech były obciążone m.in. sezonowością oraz przesunięciami w realizacji przetargów na końcówkę roku. Mimo to rozwijamy nasze flagowe rozwiązanie LiveBank24 oraz wdrażamy dedykowane oprogramowanie dla sektora bankowego, co otwiera nowe perspektywy, także na rynkach zagranicznych.”

Wyzwania i perspektywy na przyszłość

Grupa Ailleron musi mierzyć się z wpływem umacniającego się złotego na swoje wyniki, szczególnie w obszarze eksportu. Jak zauważa Tomasz Król, CFO Ailleron S.A.:
„Spadek kursu USD/PLN i EUR/PLN skutkował niższymi przychodami o około 19,5 mln zł w przeliczeniu na polski złoty. Mimo to udaje nam się utrzymywać stabilną dynamikę wzrostu dzięki wysokiej jakości usług i rozszerzaniu obecności na rynkach zagranicznych.”

Polski rynek mieszkaniowy: stabilizacja popytu i cen, wzrost czynszów i rosnące inwestycje

Dane za trzeci kwartał 2024 roku pokazały spowolnienie dynamiki wzrostu na polskim rynku mieszkaniowym. Jak wskazują eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & wakefield, wysokie stopy procentowe oraz ograniczona dostępność kredytów hipotecznych istotnie ograniczają popyt, co wpływa na spadek liczby kupionych mieszkań i stabilizację po okresie gwałtownych wzrostów cen mieszkań. Jednocześnie prognozy dla wzrostu PKB na kolejny rok pozostają pozytywne, a deweloperzy odbudowują ofertę – liczba uzyskanych pozwoleń na budowę w 2024 roku była o 33% wyższa niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.

Polska gospodarka, która po okresie stagnacji w 2023 roku zanotowała wzrost, stwarza korzystne tło dla dalszego rozwoju rynku mieszkaniowego. Według prognoz Moody’s, PKB kraju ma wzrosnąć o 3,1% w 2024 roku, a w 2025 roku 3,6%. Wzrost wynagrodzeń oraz stabilizacja sytuacji gospodarczej sprzyjają utrzymaniu popytu na mieszkania, jednak problemem pozostaje inflacja oraz wysokie stopy procentowe, które wpływają na spadek liczby zapytań o kredyty mieszkaniowe.

Wyhamowanie tempa wzrostu cen i deweloperzy na wyższym biegu

Jak wskazują eksperci Cushman & Wakefield, na rynku mieszkaniowym obserwowalismy dalszy wzrost średnich cen ofertowych zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. W III kwartale 2024 roku ceny nowych mieszkań wzrosły o 10% w skali rocznej, z największymi wzrostami w Łodzi (+20%) i Wrocławiu (+13%). Stabilizacja tempa wzrostu cen w okresie między lipcem a wrześniem sugeruje, że efekty programu „Bezpieczny Kredyt 2%”, który wcześniej pobudzał popyt na mieszkania, uległy wyczerpaniu.

Stabilizacja popytu i cen na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2024 roku
Źródło: Cushman & Wakefield na podstawie danych otodom

W pierwszych trzech kwartałach br. deweloperzy rozpoczęli budowę o 46% większej liczby mieszkań niż w odpowiadającym okresie 2023 roku i o 25% – niż w 2022 roku. W efekcie rok 2024 ma szansę zamknąć się jako drugi najlepszy po 2021 roku pod względem liczby mieszkań w kategorii na sprzedaż i na wynajem. Zgodnie z danymi otodom deweloperzy na największych rynkach w trzecim kwartale 2024 r. wprowadzili do sprzedaży 12 tysięcy mieszkań, a w tym samym czasie sprzedano 9 tysięcy mieszkań (tyle samo ile w drugim kwartale 2024). Wyraźnie widoczne jest, że nadal są chętni na zakup, a stymulować te decyzje może wzrost wynagrodzeń i niski poziom bezrobocia. Nadal są więc chętni na zakup, w szczególności nabywcy, którzy lokują oszczędności i kupują mieszkania na własne potrzeby. Na koniec trzeciego kwartału oferta na rynku pierwotnym to ponad 50 tys. mieszkań w tendencji wzrostowej, co przy takich poziomach sprzedaży będzie działało pozytywnie na zmniejszenie dynamiki wzrostu cen nieruchomości.

Czynsze w górę średnio o 4% na kwartał

Rynek najmu pozostaje dynamiczny i wciąż mocno rozdrobniony, z dużą liczbą nowych ofert pojawiających się na rynku. Czynsze w trzecim kwartale 2024 roku wzrosły w porównaniu do drugiego kwartału 2024 r. na największych sześciu rynkach średnio o 4%, najwięcej w Gdańsku o 6%, najmniej w Krakowie i Warszawie o 3%. Jednocześnie w perspektywie pięcioletniej to właśnie w Krakowie i Warszawie czynsze wzrosły najbardziej dynamicznie o 50% w Krakowie i o 49% w Warszawie. Mediana dla kawalerek bez podziału na standard lokalu czy wiek wybudowania budynku bez opłat eksploatacyjnych i mediów wynosi 2.300 zł miesięcznie w Krakowie i 2.600 zł w Warszawie, mieszkania 2-pokojowe to miesięczny koszt na poziomie 3000 zł w Krakowie i 3.500 zł w Warszawie plus opłaty, a mieszkania 3-pokojowe kosztują w Krakowie 3.900 zł a w Warszawie 5.000 zł. W każdym wypadku wartości te są medianą, co oznacza, że dzieli zbiór czynszów ofertowych na dwie równe połowy.

Stabilizacja popytu i cen na rynku mieszkaniowym w III kwartale 2024 roku 2
MEDIANY CZYNSZÓW OFERTOWYCH (BEZ OPŁAT EKSPLOATACYJNYCH I ZALICZKI NA MEDIA, 3 KW. 2024 R.), CAŁY ZASÓB

Źródło: Cushman & Wakefield na podstawie danych Eurostat, otodom, cenatorium

Na polskim rynku najmu wciąż prym wiodą indywidualni właściciele mieszkań i jest on silnie sfragmentyzowany. Sytuacja na rynku mieszkaniowym wskazuje na wciąż duży, niewykorzystany potencjał najmu instytucjonalnego. Natomiast wzrost zainteresowania inwestorów tym sektorem daje dobre prognozy na dalszy jego rozwój, co może przyczynić się do większej profesjonalizacji całego rynku najmu, wzrostu poczucia bezpieczeństwa wśród najemców oraz złagodzenia problemu dostępności mieszkań”, mówi Karolina Furmańska, ekspertka rynku mieszkaniowego w Cushman & Wakefield.

Na tym tle zasoby mieszkaniowe w rękach instytucjonalnych wynajmujących to obecnie ok. 18 tys. mieszkań w największych polskich miastach (liczba na koniec października 2024 r., uwzględniono zmniejszenie zasobu z uwagi na sprzedaż części projektów do indywidualnych kupujących). Ponad 11 tys. mieszkań na wynajem w projektach instytucjonalnych inwestorów jest obecnie w budowie. Najbardziej aktywnym rynkiem jest Warszawa, gdzie jest ponad 7,5 tys. jednostek, a plany inwestycyjne obejmują kolejne 9,5 tys. lokali.
Liczba mieszkań w najmie będzie systematycznie rosnąć, a inwestorzy zabezpieczają kolejne grunty pod budowę nowych projektów. Wszystkie inwestycje PRS na rynku mają obecnie bardzo wysokie poziomy obłożenia oraz kontynuują wzrosty czynszowe.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów 2024/2025?

Sezon 2024/2025 Ligi Mistrzów UEFA przynosi wiele emocji i niespodzianek. Po czterech kolejkach fazy ligowej wyłaniają się główni faworyci do zdobycia tytułu, choć nie brakuje również drużyn, które zaskakują swoją formą.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Manchester City

Obrońcy tytułu z sezonu 2023/2024, Manchester City, pod wodzą Pepa Guardioli, kontynuują swoją dominację na europejskiej scenie. Mimo pewnych problemów kadrowych, drużyna zdołała utrzymać wysoki poziom gry. Kluczowi zawodnicy, tacy jak Kevin De Bruyne i Erling Haaland, odgrywają znaczące role w ofensywie zespołu. Ich doświadczenie i umiejętności czynią „The Citizens” jednym z głównych pretendentów do końcowego triumfu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Real Madryt

„Królewscy” z Madrytu, z rekordową liczbą 15 triumfów w Lidze Mistrzów, zawsze są w gronie faworytów. Wzmocnieni transferem Kyliana Mbappé, prezentują ofensywny styl gry, który przynosi rezultaty. Młodzi zawodnicy, tacy jak Vinícius Júnior, wnoszą świeżość i dynamikę do zespołu. Real Madryt, z bogatą historią i doświadczeniem w tych rozgrywkach, jest poważnym kandydatem do zdobycia kolejnego tytułu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Bayern Monachium

Bawarczycy, z siedmioma triumfami w Lidze Mistrzów, rozpoczęli sezon z impetem. W pierwszej kolejce fazy ligowej rozgromili Dinamo Zagrzeb 9:2, co pokazuje ich siłę ofensywną. Pod wodzą nowego trenera, drużyna prezentuje solidną grę zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Doświadczenie zawodników takich jak Joshua Kimmich czy Thomas Müller stanowi o sile zespołu.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: FC Barcelona

„Blaugrana” pod wodzą Xaviego Hernándeza przechodzi proces przebudowy. Mimo to, zespół prezentuje atrakcyjny styl gry, oparty na posiadaniu piłki i szybkich atakach. Młodzi zawodnicy, tacy jak Ansu Fati, wnoszą energię i kreatywność. Barcelona, choć nie jest głównym faworytem, ma potencjał, by zaskoczyć rywali i sięgnąć po tytuł.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Arsenal

„Kanonierzy” z Londynu, po latach nieobecności w Lidze Mistrzów, powrócili z impetem. Pod wodzą Mikela Artety, drużyna prezentuje ofensywny styl gry, który przynosi rezultaty. Młodzi zawodnicy, tacy jak Bukayo Saka, odgrywają kluczowe role w zespole. Arsenal, choć nie jest w gronie głównych faworytów, może sprawić niespodziankę w tegorocznych rozgrywkach.

Kto jest faworytem Ligi Mistrzów: Paris Saint-Germain

PSG zawsze jest w gronie pretendentów do tytułu. Jednakże, drużyna zmaga się z problemami zgrania i stabilności formy. Mimo to, indywidualne umiejętności zawodników mogą przesądzić o losach meczów na korzyść paryskiego klubu.

Podsumowanie

Sezon 2024/2025 Ligi Mistrzów UEFA jest pełen emocji i niespodzianek. Choć tradycyjne potęgi, takie jak Manchester City, Real Madryt czy Bayern Monachium, są w gronie faworytów, nie można lekceważyć innych drużyn, które mogą sprawić niespodzianki. Kibice mogą spodziewać się wielu emocjonujących meczów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Dla tych, którzy chcą jeszcze bardziej zaangażować się w rozgrywki, warto rozważyć zakłady online. Platforma iforBET oferuje szeroką gamę opcji, w tym specjalne zakłady na Ligę Mistrzów. To doskonała okazja, by połączyć pasję do piłki nożnej z możliwością wygrania atrakcyjnych nagród.

[Artykuł sponsorowany]

forBET Zakłady Bukmacherskie Sp. z o.o. – legalny bukmacher działający w Polsce na podstawie zezwolenia na urządzanie zakładów wzajemnych. Zezwolenie z dnia 4 maja 2016 r. nr PS4.6831.10.2016. Decyzją z dnia 15.11.2021 licencja została przedłużona na kolejne 6 lat. Zakaz uczestnictwa w grze hazardowej dla osób poniżej 18 roku życia.  Graj rozważnie, hazard związany jest z ryzykiem uzależnienia. Za udział w nielegalnych grach hazardowych grożą konsekwencję prawne. Szczegóły w regulaminach. 18+

Dynamika wynagrodzeń coraz bliżej jednocyfrowych odczytów

Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2024 r. wzrosło o 10,2 proc. r/r. Odczyt okazał się lekko lepszy niż konsensus (10,1 proc.). Dynamika wynagrodzeń pozostaje nadal dwucyfrowa, chociaż już coraz bliżej do jednocyfrowych odczytów. Tych spodziewam się w 2025 r.

Realna dynamika wynagrodzeń pozostaje dodatnia: w okolicach 5 proc., jednak z miesiąca na miesiąc spada. Działają tutaj dwa przeciwstawne zjawiska. Z jednej strony momentum wynagrodzeń spada, z drugiej, inflacja ponownie wzrasta.

Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Zawieszenie ścieżki leasingowej programu „Mój elektryk” z negatywnym wpływem na rynek samochodów elektrycznych

  • Na koniec października 2024 r. łączna liczba zarejestrowanych w Polsce samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) wynosiła 76 055 szt.
  • Liczba ogólnodostępnych punktów ładowania w ubiegłym miesiącu wzrosła do 8184, z czego 2469 (30%) stanowiły punkty DC
  • W październiku 2024 r. udział ogłoszeń BEV w łącznej liczbie ofert pojazdów używanych na portalu OTOMOTO wyniósł 1%
  • Polish EV Outlook Index (PEVO Index) to comiesięczne zestawienie kluczowych danych i statystyk sektora e-mobility w Polsce

Samochody elektryczne

Na koniec października 2024 r. flota osobowych, dostawczych i ciężarowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w Polsce liczyła 76 055 szt. Park osobowych BEV składał się z 68 494 szt. (+47% r/r), a liczba rejestracji nowych pojazdów tego typu wyniosła 1 147 szt. (względem września spadła o prawie 1/4). Na koniec października 2024 r. flota całkowicie elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych zwiększyła się do 7 561 szt. (+42% r/r). Park osobowych, wodorowych FCEV liczył 255 szt. (+29% r/r). Najpopularniejszymi, nowymi osobowymi modelami BEV w październiku 2024 r. były Tesla Model Y (93 sprzedane szt.), Tesla Model 3 (87 szt.) oraz Audi Q4 e-tron (62 szt.). Na podium wśród marek znalazły się Tesla (184 szt.), Mercedes-Benz (119 szt.) oraz BMW (107 szt.). Udział BEV na rynku nowych samochodów osobowych w październiku 2024 r. wyniósł 2,4% (we wrześniu było to 3,6%).

Infrastruktura ładowania

W Polsce na koniec października 2024 r. funkcjonowały 8 184 (+45% r/r) ogólnodostępne punkty ładowania, w tym 5 715 AC (+37% r/r) oraz 2 469 DC (+68% r/r). Największym udziałem w sieci infrastruktury ładowania w Polsce dysponowały ładowarki o mocy do 22 kW (60%), ale liczba szybkich stacji DC o mocy przekraczającej 50 kW bardzo dynamicznie rośnie. Pod koniec października 2024 r. kierowcy EV mogli w Polsce korzystać już z 1 175 takich urządzeń. „PEVO Index” zawiera także informacje na temat miast o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze dla pojazdów zeroemisyjnych. Pierwsza jest Warszawa (641 punktów w październiku 2024 r.), a kolejne miejsca zajmują Gdańsk (319), Szczecin (270), Kraków (240) oraz Poznań (235). Liczba punktów wzdłuż sieci TEN-T wyniosła na koniec października 2024 r. 829, co oznacza wzrost o 33% r/r.

Rynek zeroemisyjnych pojazdów używanych

„PEVO Index” zawiera również dane na temat oferty na rynku wtórnym elektromobilności w Polsce. Pod koniec października 2024 r. liczba ogłoszeń używanych BEV na portalu OTOMOTO wynosiła 4 545. To wzrost o 21% r/r. Udział ogłoszeń samochodów całkowicie elektrycznych w łącznej liczbie ogłoszeń pojazdów używanych to 1%. Takie oferty odpowiadały za 0,9% wszystkich odsłon ogłoszeń na portalu OTOMOTO. Najpopularniejszymi pod względem podaży modelami BEV na wtórnym rynku e-mobility w Polsce były Nissan Leaf (329 ogłoszeń w październiku 2024 r. ze średnią ceną 58 760 PLN), BMW i3 (245 ogłoszeń ze średnią ceną 76 114 PLN) oraz Tesla Model 3 (209 ogłoszeń ze średnią ceną 132 407 PLN).

Dane do „PEVO Index” dostarczają: PSNM, IBRM Samar oraz OTOMOTO.

EURUSD: polityka USA i Niemiec kształtuje przyszłe kursy

Nominacja Scotta Bessenta, doświadczonego finansisty z Wall Street, na Sekretarza Skarbu USA wywołała uspokajającą reakcję na globalnych rynkach. Decyzja ta zmniejszyła obawy inwestorów związane z możliwością bardziej radykalnych nominacji w administracji Donalda Trumpa. Bessent, znany ze swojego umiarkowanego podejścia, zapowiada ostrożne działania w zakresie taryf handlowych i ich negocjacji, co ograniczyło napięcia wokół polityki „America First.”

Na rynku walutowym decyzja o nominacji Bessenta przyczyniła się do spadku indeksu dolara o 0.6%, co jest największym osłabieniem od dwóch tygodni. W rezultacie zyskały waluty takie jak euro, jen, koreański won oraz waluty Europy wschodniej i środkowej. Jednocześnie rentowność 10-letnich obligacji USA spadła o 6 punktów bazowych, osiągając poziom 4.34%, co również wpłynęło na osłabienie dolara.

Niemcy, największa gospodarka strefy euro, zmagają się obecnie z równoczesnym kryzysem politycznym i gospodarczym. Stagnacja gospodarcza, odpływ kapitału (260 mld euro od 2021 roku) oraz brak taniego rosyjskiego gazu osłabiają fundamenty gospodarcze kraju. Jednocześnie zapowiadane przez Donalda Trumpa taryfy handlowe mogą dodatkowo zaszkodzić niemieckiemu eksportowi.

Mimo tych wyzwań, Niemcy mogą wykorzystać swoją silną pozycję fiskalną – dług publiczny na poziomie 60% PKB daje przestrzeń do zwiększenia zadłużenia w celu sfinansowania inwestycji. Planowana reforma tzw. „hamulca zadłużenia” oraz większe nakłady na modernizację infrastruktury mogą wzmocnić gospodarkę, choć wymaga to politycznego konsensusu, co w kontekście rosnącego poparcia dla partii skrajnych może być trudne.

Obecne wydarzenia mogą mieć istotny wpływ na parę walutową EURUSD. Osłabienie dolara wynikające z nominacji Bessenta, połączone z pozytywnymi oczekiwaniami wobec potencjalnych inwestycji w Niemczech, może krótkoterminowo wspierać euro względem dolara.

W dłuższej perspektywie dolar pozostaje jednak wsparty przez silne fundamenty gospodarcze USA, takie jak solidny wzrost PKB i przewaga w stosunku do słabszej kondycji gospodarczej Europy. Krótko- i średnioterminowe zmiany w parze EURUSD mogą zależeć od dalszych decyzji politycznych w USA i Niemczech. Jeśli Niemcy zdołają osiągnąć polityczny konsensus w sprawie inwestycji i reform, euro może znaleźć solidne wsparcie. Jednocześnie bardziej umiarkowana polityka handlowa Scotta Bessenta może sprzyjać stabilizacji na rynkach finansowych, choć fundamenty wspierające dolara pozostają niezmiennie silne. Obecnie kurs EURUSD wynosi 1.0450.

Krzysztof Kamiński Oanda TMS Brokers

Czym jest cross docking w logistyce i jakie są jego zalety?

Cross-docking to jedno z rozwiązań logistycznych, które zyskuje na popularności ze względu na swoją efektywność w zarządzaniu przepływem towarów. W logistyce stosuje się je głównie w celu usprawnienia dystrybucji, minimalizując czas, jaki towary spędzają w magazynach. Jednak czym tak naprawdę jest cross-docking?

Cross-docking – definicja i rodzaje

Cross-docking polega na bezpośrednim przeładunku towarów z transportu przychodzącego do transportu wychodzącego, z pominięciem długotrwałego magazynowania. Oznacza to, że towar dostarczony do punktu przeładunkowego jest niemal natychmiast przenoszony do samochodów dostawczych, które rozwożą go do kolejnych punktów docelowych. 

Cross-docking ma wiele odmian, a jedną z najbardziej popularnych jest cross-docking pełnych palet, gdzie całe palety są przekazywane bezpośrednio między środkami transportu. Inną formą jest cross-docking z kompletacją, gdzie towar jest przyjęty, skompletowany i rozdzielony w punkcie przeładunkowym w zależności od potrzeb konkretnych zamówień, co pozwala lepiej dostosować dostawy do klientów.

Zalety cross-dockingu – oszczędność paliwa i czasu

Cross-docking jest rozwiązaniem przynoszącym szereg korzyści zarówno pod względem ekonomicznym, jak i ekologicznym. Dzięki temu, że towar nie trafia do magazynów na dłuższy czas, oszczędza się na kosztach magazynowania i zmniejsza zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową. 

Ponadto przy szybkim przepływie towarów między transportem przychodzącym a wychodzącym spalane jest mniej paliwa, co przekłada się na obniżenie kosztów operacyjnych i redukcję emisji CO₂. W praktyce oznacza to, że firmy mogą dostarczać produkty szybciej i taniej, a także w sposób bardziej przyjazny dla środowiska.

Cross-docking a minimalizacja czasu przechowywania

Kolejną istotną zaletą cross-dockingu jest znaczące skrócenie czasu, jaki towar spędza w magazynie. Dzięki szybkiemu przeładunkowi zmniejsza się ryzyko uszkodzeń, kradzieży czy przeterminowania produktów, co jest szczególnie istotne w przypadku towarów o krótkim terminie ważności, takich jak żywność czy produkty farmaceutyczne. 

Cross-docking jest więc rozwiązaniem atrakcyjnym dla branż wymagających szybkiej i niezawodnej logistyki, jak również dla firm, które chcą zwiększyć szybkość dostaw do klientów, poprawiając ich satysfakcję i wzmacniając przewagę konkurencyjną na rynku.

Potencjalne wady cross-dockingu

Potencjalne wady cross-dockingu obejmują wysokie wymagania dotyczące precyzyjnego zarządzania przepływem towarów i synchronizacji dostaw. Jeśli procesy nie są odpowiednio skoordynowane może to prowadzić do opóźnień. Cross-docking wymaga inwestycji w zaawansowane systemy informatyczne oraz odpowiednią infrastrukturę, co wiąże się z dodatkowymi kosztami początkowymi. Ponadto cross-docking może nie być odpowiedni dla wszystkich typów towarów, zwłaszcza tych, które wymagają dłuższego przechowywania lub specyficznych warunków transportu. 

W odpowiedzi na te wyzwania firmy logistyczne oferują nowoczesne rozwiązania, które pomagają minimalizować problemy związane z wdrażaniem cross-dockingu. Wady i zalety tego rozwiązania zależą od specyfiki działalności firmy, jednak odpowiednia strategia i wsparcie logistyczne mogą uczynić cross-docking skutecznym narzędziem w optymalizacji procesów dystrybucyjnych 

Usługi cross-dockingu w Grupie Raben

Grupa Raben, lider w branży logistycznej, oferuje szeroki wachlarz usług w zakresie cross-dockingu, zapewniając klientom szybką i sprawną obsługę przeładunkową. Firma posiada liczne centra przeładunkowe, m.in. w Grodzisku Mazowieckim i pod Legnicą, oraz aż 26 oddziałów przeładunkowych w całej Polsce, co umożliwia efektywną dystrybucję towarów na terenie całego kraju. 

Dzięki rozbudowanej sieci magazynów typu cross-docking oraz zaawansowanym systemom zarządzania, Raben Logistics Polska oferuje kompleksowe rozwiązania, które pozwalają na optymalizację kosztów i czasu dostaw. Klienci Grupy Raben mogą liczyć na pełne wsparcie w zakresie logistyki, które ułatwia ich działalność i umożliwia szybkie reagowanie na potrzeby rynku.

Jakie prezenty dla dzieci królują pod choinką – trendy w zakupach Polaków

Święta to czas poszukiwania wyjątkowych prezentów, które wywołają uśmiech na twarzach dzieci. Z roku na rok zmieniają się preferencje konsumentów, a rodzice i opiekunowie coraz częściej stawiają na zabawki, które są nie tylko atrakcyjne, ale także wspierają rozwój dziecka.

W tym artykule omówimy najpopularniejsze prezenty pod choinkę dla dzieci, które od lat są najczęściej wybierane (https://rozetka.pl/promo/prezenty-na-swieta/). Dane płynące ze sklepów pokazują, że Polacy coraz chętniej sięgają po sprawdzone produkty, które łączą edukację i zabawę, ale też w koszykach zakupowych nie brakuje zabawek, które sami dla siebie wybrali by najmłodsi (mowa tu zwłaszcza o puzzlach z ulubionymi bohaterami czy np. maskotkach z podobiznami zwierzaków znanych z kreskówek).

Maskotki – zawsze modne przytulanki

Maskotki to ponadczasowy prezent, który nigdy nie wychodzi z mody. Dla najmłodszych są one często pierwszymi towarzyszami zabawy, dając poczucie bezpieczeństwa i komfortu. „Dla mojej 4-letniej córeczki zawsze wybieram maskotki. Uwielbia je zabierać do łóżka, a najlepsze są te ręcznie szyte, bo są trwałe i wyjątkowe” – mówi Aleksandra, mama małej Zosi.

Obecnie dużą popularnością cieszą się maskotki tematyczne, takie jak postacie z bajek czy ekologiczne pluszaki wykonane z materiałów organicznych, które wpisują się w rosnący trend świadomych zakupów (polecane maskotki od Rozetka.pl). 

Puzzle – prezent, który rozwija umysł

Puzzle to idealny sposób na rozwijanie koncentracji i logicznego myślenia. Dla najmłodszych dzieci polecane są proste układanki z dużymi elementami, natomiast starsze dzieci i dorośli chętnie sięgają po bardziej skomplikowane wzory. „Dla moich dwóch bratanków i siostrzenicy zawsze kupuję coś edukacyjnego, a puzzle to świetny wybór. Łączą zabawę z nauką i pozwalają spędzić czas całą rodziną” – mówi Adam, 27-letni wujek trojga dzieci.

Popularne stają się także puzzle 3D, które pozwalają tworzyć trójwymiarowe konstrukcje, takie jak wieże, zamki czy modele pojazdów. Dzięki różnorodności dostępnych wzorów puzzle stanowią uniwersalny prezent na każdą okazję.

Gry planszowe – wspólna rozrywka dla całej rodziny

Gry planszowe to doskonały sposób na spędzenie czasu w gronie rodziny i znajomych. Wśród dzieci popularne są tytuły takie jak „Dobble” czy „Superfarmer,” które uczą strategii i spostrzegawczości. „Gdy kupuję prezenty dla wnucząt, zawsze wybieram gry planszowe. To coś, co pozwala nam się razem bawić i rozmawiać, nawet gdy są już starsze” – mówi Teresa, 68-letnia babcia trójki dzieci, która zastrzega, że zawsze sporo czasu spędza wybierając zabawki dla dzieci.

Dla starszych dzieci i nastolatków świetnym wyborem są bardziej zaawansowane gry strategiczne, takie jak „Catan” czy „Terraformacja Marsa.” Planszówki rozwijają kreatywność, umiejętność współpracy i logicznego myślenia, co sprawia, że są popularne zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych.

Klocki – kreatywność w każdej formie

Klocki to kategoria zabawek, która od lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Drewniane klocki są wybierane przez rodziców najmłodszych dzieci ze względu na trwałość i bezpieczeństwo. Plastikowe klocki, takie jak LEGO, oferują nieskończone możliwości budowania i odgrywania scenek, co rozwija wyobraźnię i zdolności manualne. Coraz częściej na rynku pojawiają się także innowacyjne rozwiązania, takie jak klocki magnetyczne czy modułowe, które angażują dzieci w różnym wieku.

Książki – najlepszy prezent dla młodego czytelnika

Książki to doskonały wybór dla dzieci w każdym wieku. Maluchy chętnie sięgają po książeczki z obrazkami, które stymulują rozwój mowy i spostrzegawczości. Starsze dzieci z kolei uwielbiają serie przygodowe czy książki popularnonaukowe, które odpowiadają na ich ciekawość świata. Książki to także okazja do spędzenia wspólnego czasu – czytanie na głos przez rodziców to rytuał, który buduje bliskość i rozwija wyobraźnię dziecka.

Jak mądrze wybrać prezent dla dziecka?

Wybierając prezent dla dziecka, warto kierować się jego zainteresowaniami i etapem rozwoju. Maskotki, puzzle, gry planszowe, klocki czy książki to kategorie, które nie tylko sprawiają radość, ale także wspierają naukę i rozwój. Dzięki szerokiemu wyborowi na rynku łatwo znaleźć coś, co zachwyci najmłodszych i stanie się ich ulubioną zabawką na długi czas.

PMI w strefie euro spada: Przemysł i usługi pogłębiają recesyjne nastroje

PMI dla przemysłu w listopadzie w strefie euro wyniósł 45,2 pkt wobec 46,0 miesiąc wcześniej. Odczyt okazał się gorszy od prognoz (46,0). W dalszym ciągu słabością razi przemysł w największej europejskiej gospodarce. Wskaźnik dla przemysłu w Niemczech co prawda wzrósł do 43,2 pkt, jednak w dalszym ciągu utrzymuje się w jednoznacznie recesyjnym zakresie. Dokładnie taką samą wartość wskaźnik osiągnął we Francji.

Odczyt PMI dla sektora usług w strefie euro wyniósł 49,2 pkt. Oczekiwano, że wskaźnik utrzyma się na poziomie 51,6 pkt. Wskaźnik dla sektora usług po raz pierwszy od stycznia spadł poniżej 50 pkt – poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności ekonomicznej. Szczególnie zawiódł odczyt z Francji, gdzie wskaźnik dla usług spadł do 45,7 pkt wobec prognoz na poziomie 49 pkt.

Zbiorczy wskaźnik PMI w listopadzie w strefie euro wyniósł 48,1 pkt wobec 50,0 miesiąc wcześniej. Spadek poniżej poziomu 50 pkt jest tym razem znaczący. Słabość sektora przemysłowego nadal się utrzymuje, a sektor usług coraz mocniej spowalnia i nie jest siłą napędową gospodarek jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej.
Bardzo słabe odczyty PMI mogą być najważniejszymi danymi, którymi będzie kierował się EBC w swoich decyzjach w najbliższych miesiącach. Kolejne oznaki spowolnienia wzrostu gospodarczego mogą być podstawą dla jeszcze szybszych obniżek stóp procentowych w strefie euro.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk, Trader Michael / Ström Dom Maklerski

Europa w cieniu recesji: PMI wskazuje na osłabienie gospodarki i euro

Kondycja europejskiej gospodarka ma się źle. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy są ostatnie dane PMI dla przemysłu oraz usług. Wskaźnik zbiorczy dla strefy euro spadł z poziomu 50 pkt. do 48,1 pkt. w listopadzie. To powoduje, że nadzieje na szybkie ożywienie gospodarcze na Starym Kontynencie zostały solidnie osłabione. Euro jest słabe. Spadki na głównej parze walutowej zostały zdynamizowane co spowodowało, że kurs eurodolara spadł poniżej 1,04. Tak dużej zmienności na „edku” nie było od miesięcy.

Październik dawał nadzieje na odbudowę. Otrzymaliśmy nieco lepsze rezultaty i rynek po cichu zakładał, że minęliśmy dołek, że najgorsze już za nami. Piątkowe dane powodują jednak, że obawy wróciły, bo nie widać poprawy a wręcz pogorszenie sytuacji w wielu sektorach. Zbiorczy wskaźnik dla przemysłu i sektora usług spadł o prawie dwa punkty do poziomu 48,1, co oznacza powrót do sytuacji, w której gospodarka strefy euro w przeszłości zazwyczaj znajdowała się w recesji.

Znaczne pogorszenie nastąpiło w usługach osiągając ponownie wartość poniżej granicznego pułapu (49,2 pkt.). To znak, że sektor kurczy się pierwszy raz od stycznia. Odbicie w przemyśle, które widzieliśmy w poprzednich miesiącach jak na razie było kruche, dziś odczyt na poziomie 45,2 wpisuje się w spadkowy trend.

Wskaźniki zbiorcze we Francji oraz w Niemczech również się obniżyły. Widoczna jest minimalna poprawa przemysłu u naszego zachodniego sąsiada, ale odbicie jest kosmetyczne (do 43,2 pkt.) i prawdopodobnie minie sporo czasu, zanim wskaźniki ponownie będą znajdować się „nad powierzchnią” świadczącą o rozwoju. Wyniki francuskie w tym momencie należą do najgorszych a przyczynę odbicia wakacyjnego należy upatrywać w jednorazowym efekcie Igrzysk Olimpijskich. Teraz uwidaczniają się problemy tej gospodarki.

Zmiana oczekiwań rynku dotycząca dalszej ścieżki stóp procentowych w strefie euro, poczynając od grudniowej decyzji EBC, spowodowała wyprzedaż wspólnej waluty. Tak dużej zmienności jak ta obserwowana 22 listopada dawno już nie było na głównej parze walutowej. Prawdopodobnie przyczyniło się do tego również to, że wszystko odbywało się w obszarze kluczowego wsparcia technicznego (na 1,0450), którego przełamanie aktywowało wiele zleceń na rynku. Eurodolar zredukował w niespełna 2 miesiące wzrosty budowane przez niespełna rok. Czy idziemy na parytet? Jeśli spojrzymy na wykres to odległość do tej psychologicznej bariery nie jest aż tak duża, więc jestem w stanie sobie wyobrazić taki scenariusz w perspektywie następnych kilku tygodniu. Wcześniej jednak zobaczymy zapewne korekty techniczne, bo tych od 2 miesięcy było naprawdę niewiele.

Wracając do wyceny rynkowej, publikacja PMI spowodowała, że scenariusz obniżki stóp w grudniu przez EBC na poziomie 50 punktów bazowych ponownie wrócił na wokandę. Mało tego, całkiem realna (wg rynku) jest możliwość podobnej wielkości redukcji w styczniu. Jeśli do tego dołożymy niekorzystne dla Europy zmiany na politycznej scenie w USA oraz wzrost czynnika ryzyka związanego z wojną w Ukrainie, otrzymujemy niekorzystną mieszankę czynników, która będzie raczej osłabiać euro, przynajmniej w średnim terminie kilku kolejnych miesięcy.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Apple zapowiada rewolucję: LLM Siri i J490 zmienią przyszłość AI oraz inteligentnych domów

Apple, światowy gigant technologiczny, zapowiada znaczące innowacje w obszarach sztucznej inteligencji i inteligentnych urządzeń domowych. Firma ogłosiła dwa kluczowe projekty: zaawansowaną wersję Siri, wykorzystującą nowoczesne modele językowe (LLM), oraz ścienny wyświetlacz do zarządzania inteligentnym domem, oznaczony roboczo jako J490.

Apple planuje rewolucję w działaniu swojego wirtualnego asystenta, wprowadzając „LLM Siri”. Dzięki wykorzystaniu zaawansowanych modeli językowych Siri ma zapewniać bardziej naturalne interakcje, precyzyjnie realizować złożone polecenia i działać szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Nowa Siri ma być porównywalna z rozwiązaniami, takimi jak ChatGPT czy Google Gemini, przy zachowaniu unikalnych funkcji charakterystycznych dla Apple.

LLM Siri zostanie wprowadzona w ramach aktualizacji iOS 19 oraz macOS 16 w 2025 roku, a jej pełna dostępność dla użytkowników przewidziana jest na wiosnę 2026 roku. W międzyczasie nowy asystent będzie testowany jako niezależna aplikacja na urządzeniach Apple.

Siri stanie się częścią platformy Apple Intelligence, co umożliwi m.in. generowanie i podsumowywanie tekstów oraz lepszą integrację z aplikacjami zewnętrznymi dzięki funkcji App Intents.

Ochrona prywatności użytkowników pozostaje priorytetem Apple, co wyróżnia firmę na tle konkurencji.

Obecna wersja Siri, oparta na pierwszym modelu LLM, zyskała nowe funkcje w systemie iOS 18, w tym kontekstowe przetwarzanie poleceń na podstawie danych użytkownika. Nadchodzący iOS 19 wprowadzi bardziej zaawansowaną wersję modelu językowego, co zapewni dalsze ulepszenia w działaniu asystenta.

Drugą ważną innowacją Apple jest ścienny wyświetlacz J490, który ma stać się kluczowym elementem zarządzania inteligentnym domem. Produkt ma być konkurencją dla Amazon Echo Show i Google Nest Hub, oferując unikalne funkcje w ramach ekosystemu Apple.

J490 będzie wyposażony w 6-calowy ekran przypominający kwadratowy iPad, kamerę, wbudowaną baterię, głośniki oraz dotykowy interfejs. Nowy system operacyjny Pebble dostosuje wyświetlane treści do odległości użytkownika od urządzenia.

Urządzenie ma umożliwiać kontrolę sprzętów HomeKit, takich jak termostaty, oświetlenie czy kamery. Dzięki integracji z nową Siri i Apple Intelligence obsługa głosowa oraz zaawansowana nawigacja po aplikacjach staną się jeszcze prostsze. Dodatkowo J490 obsłuży FaceTime jako interkom domowy oraz aplikacje multimedialne Apple.

Podstawowy model J490 ma kosztować od $150 do $230, a Apple planuje także wprowadzenie bardziej zaawansowanej wersji z ruchomym ramieniem i funkcjami „domowego towarzysza.”

Produkt będzie wspierany przez akcesoria, takie jak bazy głośnikowe i czujniki obecności, a także funkcje bezpieczeństwa, w tym monitoring wideo.

Apple mierzy się z wieloma wyzwaniami w obliczu silnej konkurencji ze strony firm takich jak OpenAI, Google i Amazon, które dominują w segmencie AI i inteligentnych domów. Aby odzyskać przewagę, Apple musi przyciągnąć uwagę użytkowników innowacyjnością, niezawodnością i dbałością o prywatność. Jednym z głównych ryzyk są wysokie koszty rozwoju technologii oraz potencjalne opóźnienia w realizacji projektów. Dodatkowo użytkownicy mają wysokie oczekiwania co do funkcjonalności i jakości produktów Apple, a jakiekolwiek niedociągnięcia mogą zaszkodzić reputacji firmy.

Inicjatywy takie jak LLM Siri i J490 pokazują, że Apple intensywnie pracuje nad umocnieniem swojej pozycji w dynamicznie rozwijających się branżach sztucznej inteligencji i inteligentnych urządzeń domowych. Jeśli firma sprosta wyzwaniom i spełni oczekiwania użytkowników, te projekty mogą nie tylko przywrócić Apple przewagę konkurencyjną, ale także wyznaczyć nowe standardy w branży. Jednak sukces zależy od zdolności firmy do dostarczania produktów o najwyższej jakości, które pozostaną zgodne z jej kluczowymi wartościami – bezpieczeństwem i prywatnością użytkowników.

Autor: Krzysztof Kamiński – Oanda TMS Brokers

Rynek magazynowy w Polsce w I-III kw. 2024 r.

Polski rynek nieruchomości przemysłowych i logistycznych w pierwszych trzech kwartałach 2024 r. zachował stabilność. W analizowanym okresie oddano do użytku 2,1 mln mkw. nowej powierzchni magazynowej, co pozwoliło na wzrost całkowitych zasobów sektora do niemal 34 mln mkw. (+9% r/r). Obecnie w budowie znajduje się 1,9 mln mkw. (-22% r/r) i jest to drugi najniższy poziom aktywności deweloperskiej od początku 2018 roku. Mimo wyzwań, rynek najmu pozostał stabilny (3,8 mln mkw.), z poziomem pustostanów na koniec września br. wyniósł 8,0% (+0,3 p.p. r/r). AXI IMMO, największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych prezentuje najnowszy raport „Rynek magazynowy w Polsce w I-III kw. 2024 r.”.

W okresie I-III kw. 2024 r. na rynku inwestycyjnym łączna wartość transakcji w sektorze magazynowym wyniosła 738 mln EUR (-12%r/r), co stanowi 27% całkowitego wolumenu inwestycji nieruchomościowych w Polsce. Trzeci kwartał przyniósł jednak znaczną poprawę – wartość transakcji wyniosła 445 mln EUR, co przełożyło się na 46% udziału w całym wolumenie. Rynek odżył m.in. dzięki powrotowi transakcji portfelowych, takich jak nabycie trzech Diamond Parków przez amerykańskiego inwestora Greykite od AIG/White Star oraz przejęcia udziałów w DL Invest przez Emira Property Fund. Emira uzyskała w obrębie nowej emisji 25 proc. udziałów w ramach pref equity z opcją wykupu DL Invest Group w części struktur operacyjnych grupy DL Invest Group.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Wycen i Rynków Kapitałowych, AXI IMMO komentuje: „Na przestrzeni ostatnich miesięcy polski sektor inwestycyjny w nieruchomościach komercyjnych wykazuje oznaki stabilizacji i ożywienia. Szczególnie pozytywnie wyróżnia się sektor magazynowy, który po trudnym początku roku odzyskał dynamikę. Widoczne jest rosnące zainteresowanie inwestorów portfelami nieruchomości przemysłowo-logistycznych, co przejawia się w zwiększonej liczbie otwartych procesów transakcyjnych. Tradycyjnie najgorętsze pozostają w pełni skomercjalizowane aktywa magazynowe zlokalizowane na największych rynkach o ugruntowanej pozycji”.

Na koniec września 2024 r. zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 34 mln mkw. (+9% r/r). Aktywność deweloperów w pierwszych trzech kwartałach wyniosła 2,1 mln mkw. (-33% r/r), z czego w samym III kw. dostarczono 454 tys. mkw. Najwięcej nowej powierzchni w okresie od stycznia do końca września br. oddano w woj. dolnośląskim, mazowieckim i łódzkim. Obecnie w budowie znajduje się 1,9 mln mkw. (-22% r/r) powierzchni – to drugi najniższy poziom od 2018 roku. Zauważalny jest także spadek wolumenu rozpoczynanych nowych projektów, który w okresie od I kw. do III kw. 2024 r. wyniósł 1,2 mln mkw. (-49% r/r). W podziale na województwa najwięcej buduje się kolejno w woj. dolnośląskim (571 tys. mkw.), woj. mazowieckim (331 tys. mkw.) i śląskim (295 tys. mkw.). Na mniejszych rynkach aktywność deweloperów spadła.

Na koniec września 2024 r. wskaźnik pustostanów na rynku magazynowym utrzymywał się na stabilnym poziomie 8,0% (-0,3 p.p. kw./kw. i +0,2 p.p. r/r). Najwyższa dostępność powierzchni występowała w województwach lubuskim, świętokrzyskim i lubelskim, odpowiednio na poziomie 20%, 16,1% i 12,9%. Wśród rynków wielkiej piątki najwyższy wskaźnik pustostanów zanotowano w woj. łódzkim (11,2%), gdzie dostępnych było 539 tys. mkw. powierzchni. Średni współczynnik pustostanów dla pięciu największych rynków wyniósł 7,9%, zbliżając się do krajowej średniej.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO wskazuje: „Polski rynek magazynowy wchodzi w fazę stabilizacji, z mniejszą aktywnością deweloperską i większym naciskiem na projekty dostosowane do potrzeb najemców. Podaż dostosowuje się do rzeczywistej aktywności najemców, co prowadzi do bardziej zrównoważonego rozwoju. Wolumen transakcji najmu pozostaje wysoki, ale znaczącą jego część stanowią renegocjacje”.

Popyt brutto na powierzchnie produkcyjne i logistyczne w Polsce w okresie I-III kw. 2024 r. wyniósł 3,8 mln mkw. (+ 2,5% r/r). W strukturze najmu dominowały nowe umowy i ekspansje, które odpowiadały za 61% wolumenu wszystkich transakcji. Największe zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową w okresie I-III kw. 2024 r. odnotowano w województwach mazowieckim, dolnośląskim i łódzkim. Z kolei wśród największych transakcji najmu zawartych w samym III kw. br. należy wymienić:

  1. CTPark Warsaw West (Wiskitki), 63 000 mkw., najemca z sektora handlowego (nowa umowa);
  2. Prologis Park Łódź, 41 500 mkw., najemca z sektora RTV/AGD (nowa umowa);
  3. GLP Poznań Airport Logistics Centre, 28 800 mkw., najemca z sektora FMCG (przedłużenie).

Stawki czynszów bazowych utrzymywały się na stabilnym poziomie, z tendencją delikatnie wzrostową w inwestycjach nowych i planowanych. Obecnie wahają się w przedziale od 3,7 do 5,5 EUR/mkw. (big-box), z najniższymi stawkami dostępnymi w lokalizacjach z obiektami kilkukrotnie rekomercjalizowanymi. Efektywne stawki czynszów pozostają niższe o około 20% od bazowych, co wynika m.in. z poziomu pustostanów oraz warunków negocjowanych w umowach długoterminowych.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Polski rynek nieruchomości przemysłowych i logistycznych w 2024 r. wykazuje oznaki stabilności, mimo spadku aktywności deweloperskiej oraz bardziej wymagającej sytuacji makroekonomicznej. Inwestorzy oraz najemcy wciąż dostrzegają potencjał w kluczowych regionach kraju takich jak Warszawa, Łódź, Górny Śląsk czy Dolny Śląsk, co przyczynia się do utrzymania stawek czynszów na stabilnym poziomie i perspektyw dalszego rozwoju rynku. Natomiast w kontekście popytu, spodziewamy się dużej aktywności firm w IV kw., który zazwyczaj jest najlepszym na przestrzeni całego roku”.

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce ma się dobrze

Nowe otwarcia zdominowane przez parki handlowe i spadek poziomu pustostanów – rynek nieruchomości handlowych w Polsce ma się dobrze.

Rynek nieruchomości handlowych w Polsce w III kwartale 2024 roku urósł o kolejne 116 tys. m kw. Spadek średniego poziomu pustostanów w obiektach handlowych w największych polskich miastach oraz wzrost obrotów najemców pozwalają również stwierdzić, że prognozy rychłego końca galerii handlowych w Polsce były przedwczesne – takie wnioski płyną z raportu „At A Glance: Rynek nowoczesnego handlu w Polsce. III kwartał 2024” opracowanego przez analityków BNP Paribas Real Estate Poland.

Kwartał pod znakiem dużych obiektów i większych obrotów

Okres pomiędzy lipcem a wrześniem, to ponownie intensywny czas dla polskiego sektora nieruchomości handlowych. W tym okresie rynek wzbogacił się o 116 tys. m kw. nowej powierzchni w postaci aż siedmiu nowych parków handlowych, rozbudowy trzech parków handlowych i jednej przebudowy obiektu po Tesco. To pierwszy taki kwartał w rozwoju polskiego rynku, kiedy jeden format całkowicie zdominował nową podaż. Warto zauważyć, że rynek do tej pory głównie rozwijał się w oparciu o obiekty, których powierzchnia oscylowała wokół 10 tys. m kw., zaś w tym kwartale oddano do użytku aż trzy duże parki handlowe: BIG Gorzów Wielkopolski (25 tys. m kw., BIG Shopping Centres), BIG Ostróda (24 tys. m kw., BIG Shopping Centers/Acteeum Group) oraz San Park Piaseczno w Mysiadle (18 tys. m kw., ED SAN III Sancak).

Jak wskazują eksperci BNP Paribas Real Estate Poland, dane zebrane za I połowę 2024 roku potwierdzają, że sektor handlowy w Polsce sukcesywnie rośnie. Spadek o 0,3 p.p. rok do roku średniego poziomu pustostanów w obiektach handlowych świadczy również o dobrej kondycji tego sektora. Spadek wskaźnika pustostanów dotyczy aż sześciu z ośmiu największych polskich miast.

Dodatkowo zaobserwowano, że obroty najemców prowadzących działalność w centrach handlowych w pierwszym półroczu 2024 roku były o 4,2% wyższe w porównaniu z analogicznym okresem w roku ubiegłym.

 Poziom obrotów najemców pokazuje, że były one wyraźnie wyższe niż wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych dla całego handlu detalicznego ogółem, który w tym samym okresie wyniósł 2,7%. Świadczy to o dobrej kondycji centrów handlowych jako kanału sprzedaży. Oznacza to, że nie sprawdziły się prognozy ekspertów, którzy wieszczyli rychły koniec galerii handlowych w Polsce – wskazuje Fabrice Paumelle, Dyrektor Działu Powierzchni Handlowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Wzrosła również odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index). W pierwszej połowie tego roku była o 0,9% wyższa niż w pierwszym półroczu 2023 roku.

Całkowita wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych wzrasta

Na tle rynku nieruchomości handlowych w Polsce ciekawie przedstawia się sytuacja sklepów małoformatowych (do 300 m kw.). Według Polskiej Izby Handlu w sierpniu 2024 r. całkowita wartość sprzedaży w tego typu sklepach była o 4,9% wyższa niż rok wcześniej, chociaż liczba transakcji zmniejszyła się o ponad 2%. W tym okresie klienci sklepów małoformatowych płacili za zakupy średnio 24,89 zł, co stanowi wzrost 7% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jeśli chodzi o średnią liczbę opakowań w koszyku to wynosi ona cztery sztuki, co świadczy o wzroście o 2% rok do roku.

Wyższa wartość koszyków to efekt rosnących cen – niemalże wszystkie kategorie produktowe mocno podrożały w ujęciu rok do roku, widać jednak, że wzrosty z miesiąca na miesiąc nie są już tak duże jak to było w 2022 r. Mimo tego, że Polacy deklarują chęć robienia zakupów w sklepach małoformatowych to badania pokazują, że w takich placówkach robimy raczej niewielkie zakupy, a na te o wartości powyżej 100 zł wybieramy się już do dużych sklepów – najczęściej do dyskontów. Powodem są tutaj niższe ceny produktów i promocje, które są kluczowe dla polskich konsumentów – wskazuje Klaudia Okoń, Starsza Konsultantka, Dział Business Intelligence Hub & Consultancy, BNP Paribas Real Estate Poland.

Tradycyjne zakupy kontra te w świecie cyfrowym

Badanie „Skala zachowań omnichannel w obiektach handlowych” realizowane wspólnie przez agencję badawczą GFK i Polską Radę Centrów Handlowych pokazuje, że centra i parki handlowe pozostają jednym z głównych kanałów zakupów dla klientów. Głównym powodem odwiedzin polskich centrów handlowych pozostają tradycyjne zakupy, na co wskazuje aż 88,5% ankietowanych. Kolejne 10% stanowią wizyty łączące tradycyjne zakupy z zachowaniami omnikanałowymi, a tylko 1,5% wizyt to realizacja wyłącznie zachowań omnikanałowych.

Na tym tle ciekawie się rysuje pokolenie Z – generacja, która świat cyfrowy traktuje jako integralną część codziennego życia. Tradycyjne strategie marketingowe w przypadku tej grupy docelowej przestają być skuteczne. Młodzi konsumenci oczekują szybkich, intuicyjnych i zintegrowanych z ich życiem doświadczeń zakupowych. Pokolenie Z coraz częściej korzysta z TikToka zamiast Google, aby znaleźć informacje i produkty. Ta zmiana wymaga z kolei przemyślenia strategii SEO, aby uwzględnić widoczność marek na platformach społecznościowych. Pokolenie Z preferuje także zakupy mobilne i korzystanie z nowoczesnych technologii, takich jak aplikacje zakupowe i płatności NFC, a najważniejsze są dla nich polecenia znajomych. Dodatkowo wpływ społeczny pokolenia Z, które wkracza z mocnymi przekonaniami na temat ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju, wywrze silniejszą presję na detalistów i firmy z branży FMCG, zmuszając ich do lepszego zrozumienia skutków zmian środowiskowych dla konsumentów.

Nowości na rynku handlowym w Polsce

Na rozwój sektora handlowego w Polsce wskazują również coraz to nowsze rozwiązania technologiczne i ekspansje największych oraz nowych podmiotów. Przykładem jest rozwój Grupy InPost, lidera rozwiązań logistycznych dla branży e-commerce w Europie, która otworzyła największe w Polsce centrum logistyczne w Woli Bykowskiej – niedaleko Warszawy i Łodzi. Docelowo na 36 tys. m kw. obsługiwane będzie nawet 85 tys. paczek na godzinę. Również Żabka przedstawiła mocne plany rozwoju na najbliższe pięć lat, które zakładają otwarcie 4,5 tys. nowych sklepów, aby docelowo posiadać do aż 19,5 tys. sklepów w całej Polsce.

Zalando wprowadza z kolei w Polsce asystenta opartego na AI, a także dodaje Warszawę, obok trzech nowych miast, do Trend Spottera, czyli narzędzia inspiracji modowych, które jest dostępne na innych rynkach. Z kolei UNIQLO otwiera swój stały sklep w Polsce. Będzie się mieścił przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w kompleksie Wars Sawa Junior. Otwarty w tym miejscu dwa lata temu pop-up zostanie przekształcony do stałego formatu high street, z powierzchnią sprzedaży wynoszącą 1,7 tys. m kw.

Nvidia rozczarowuje inwestorów, dolar rośnie w siłę, a złoty pod presją geopolityki

Wbrew oczekiwaniom Nvidia nie namieszała na rynkach. W przypadku głównej pary walutowej świata obserwujemy apetyt na kolejny test wsparcia na poziomie 1,05. Krajowa waluta znów nieco traci, a w kalendarzu makro warto zwrócić uwagę na kilka odczytów z amerykańskiej gospodarki. 

94% wzrost to za mało dla inwestorów

Od kilku dni inwestorzy ostrzyli sobie zęby na publikację wyników spółki Nvidia za III kwartał. Ten technologiczny gigant już nie raz pokazał, że potrafi wywołać spore ruchy na Wall Street. Tym razem było  jednak inaczej. Choć wzrost przychodów jest ogromny, to ten gigant w handlu pozasesyjnym nawet nieco stracił. Patrząc na wyniki, można zobaczyć aż 94% wzrost przychodów w zderzeniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Dlaczego więc spółka rozczarowała inwestorów? Chodzi o to, że ten spektakularny wzrost, był najniższym z trzech poprzednich kwartałów, gdzie notowano ponad 100% wzrosty. Mimo wszystko wyniki są imponujące i pokazują nadal rosnące zapotrzebowanie na procesory wykorzystywane w technologii AI. Trzeba też przyznać, że wyniki Nvidia trafiły na dość trudny moment na giełdzie, nie tylko tej w USA, gdzie jednak dominują pesymistyczne nastroje.

Kolejny test 1,05?

Trend spadkowy na głównej parze walutowej świata pozostaje scenariuszem bazowym. Wszystkie próby odbicia kończą się fiaskiem i dochodzi do ruchu w dół. Coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz przebicia poziomu wsparcia na 1,05 i ustanowienia nowego lokalnego minimum. Czynników pro-dolarowych jest dość sporo. Wpływ Trumpa (presja inflacyjna) i Fed ( spadająca szansa na cięcie stóp w grudniu) już sygnalizowaliśmy, a w ostatnich dniach dołączył kolejny czynnik, czyli ten związany z geopolityką. Eskalacja napięcia w Ukrainie wisi w powietrzu, a Rosja coraz częściej w swojej komunikacji używa stwierdzenia o możliwej odpowiedzi jądrowej. Choć jest to mało prawdopodobne, to inwestorzy wolą dmuchać na zimne.

Trudno o kontrę na PLN

Złoty w ostatnich dniach porusza się pod dyktando ruchów na EUR/USD. Skoro dzisiejszy dzień to spadek notowań, to pojawia się presja na krajową walutę i kapitał odpływa. Osłabienie PLN może nie jest duże, EUR/PLN zwyżkuje dzisiaj 0,15%, a USD/PLN 0,30%, niemniej jednak zbliżamy się do ważnych oporów technicznych w przypadku pierwszej pary na 4,35, a drugiej na 4,15. Oczywiście swoje trzy grosze in minus dla PLN dorzuciła kwestia nowego rozdania w konflikcie w Ukrainie. Udzielenie zgody USA na wykorzystanie rakiet dalekiego zasięgu na cele w Rosji może wywołać silną reakcję Moskwy. Dzisiaj w kalendarzu dane na temat liczby nowych bezrobotnych, a także z rynku nieruchomości w USA.

Autor: Krzysztof Pawlak, analityk walutowy Walutomat.pl

Coface CEE Top 500: Jak największe firmy Europy Środkowo-Wschodniej radzą sobie w obliczu wyzwań gospodarczych?

W obliczu wysokiej inflacji, malejącego popytu i niepewności geopolitycznej tegoroczna edycja Coface CEE Top 500 ujawnia niezwykłą odporność największych firm w regionie. Przeprowadzone badanie analizuje wpływ rozwoju gospodarczego na czołowych graczy w Europie Środkowo-Wschodniej, wskazuje najlepiej prosperujące sektory oraz te, które miały trudności z dotrzymaniem kroku. Ponadto omawia perspektywy gospodarcze dla biznesu w tym regionie. Analiza ta dostarcza kluczowych spostrzeżeń pozwalających na uniknięcie ryzyka i maksymalne wykorzystanie szans w Europie Środkowo-Wschodniej.

Tegoroczna edycja rankingu Coface CEE Top 500 odzwierciedla dynamiczne i wymagające otoczenie gospodarcze dla największych firm w Europie Środkowo-Wschodniej w 2023 r., z najsłabszą stopą wzrostu gospodarczego w tym stuleciu (+0,7%). Po latach odporności firmy w tym regionie stanęły w obliczu poważnych wyzwań związanych z ograniczonym popytem krajowym i zewnętrznym, wysoką inflacją, rosnącymi kosztami i napięciami geopolitycznymi. Tendencja ta utrzymała się w roku 2024, choć popyt krajowy w większości przypadków odbił się, a poziom inflacji był niższy. Które firmy znalazły się na czele rankingu i jakie sektory miały największy wpływ na wyniki regionu w 2023 roku?

Ranking Coface Top 500 CEE okiem eksperta

Szesnasta edycja ukazującego się co roku rankingu Coface klasyfikuje 500 największych firm w regionie pod względem obrotów i analizuje dodatkowe wskaźniki, w tym liczbę pracowników, ramy biznesowe, sektory i oceny wiarygodności kredytowej firm. Wyniki ekonomiczne rankingu CEE Top 500 stanowią cenny wskaźnik regionalnych trendów rynkowych.

W 2023 r. region Europy Środkowo-Wschodniej stanął w obliczu bezprecedensowych wyzwań gospodarczych związanych z wysoką inflacją i osłabionym popytem, które dotknęły nawet największe firmy – mówi Jarosław Jaworski, CEO Coface w Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Pomimo tych trudności wielu firmom udało się utrzymać obroty, prezentując swoją odporność w trudnym środowisku.

Całkowity obrót wszystkich 500 spółek wzrósł nieznacznie o 2,5% – do 1,1 bln euro. Zagregowane zyski netto spadły o -17,4% – do 44 909 mln euro. Ponadto firmy te zatrudniały 2,4 miliona osób (+1% w porównaniu z rokiem poprzednim).

Według rankingu przygotowanego przez Coface Polska nadal dominuje, a PKN Orlen umacnia swoją pozycję lidera dzięki 34% wzrostowi obrotów, po przyspieszeniu o 111% w roku 2022. Na kolejnych miejscach znalazły się: czeska SkodaAuto (2. miejsce), międzynarodowy koncern naftowo-gazowy MOL Hungary (3. miejsce), sieć handlowa Jeronimo Polska (4. miejsce), polska spółka energetyczna PGE (5. miejsce) oraz węgierska MVM Energetika (6. miejsce). Spośród nich tylko węgierskie firmy odnotowały spadek obrotów, podczas gdy pozostałe wygenerowały wyższe przychody niż przed rokiem.

Po trzech latach sektor motoryzacyjny i transportowy odzyskał pierwsze miejsce ze wzrostem obrotów o 16,8% i zyskiem netto o 40,8%.

Zachęcamy do zapoznania się z rankingiem Coface CEE Top 500 przedstawiającym największych graczy regionu. Tradycja kontra innowacja, firmy o długiej tradycji kontra nowicjusze – kto znalazł się na tegorocznej liście? Pełny ranking można znaleźć tutaj: https://www.coface.pl/publikacje-ekonomiczne-i-analizy/coface-cee-top-500-ranking-wiodacych-firm-w-trudnym-otoczeniu-gospodarczym2

Eksperci apelują o usprawnienie procesu oceny i wprowadzania innowacyjnych szczepionek do Programu Szczepień Ochronnych

Jak wynika z europejskich analiz Polska jest jednym z krajów Unii, w których czas od wprowadzenia szczepionki na rynek do jego publicznego finansowania w ramach Programu Szczepień Ochronnych jest jednym z najdłuższych w Europie. Zdaniem ekspertów to opóźnienie, brak spójności i uwzględnienia specyfiki szczepionek w czasie oceny oraz brak konkretnych ram czasowych i przejrzystości w procesie podejmowania decyzji stwarzają poważne zagrożenie dla zdrowia i życia Polaków. Odkładanie w czasie wprowadzania populacyjnych szczepień przeciw istotnym zagrożeniem epidemiologicznym, to nie tylko gigantyczne koszty, ale także zachorowania, hospitalizacje i zgony, którym można zapobiegać poprzez profilaktykę.

Cztery recepty na decyzyjność

W Polsce szczepionki oczekują na włączenie do Programu Szczepień Ochronnych nawet kilkanaście lat, podczas gdy w m.in. Niemczech, Grecji czy Włoszech czas ten nie przekracza 2 lat. To w dużej mierze konsekwencja niskiej efektywności procesów oceny i podejmowania decyzji o finasowaniu szczepień ze środków publicznych. Właśnie dlatego ich doskonalenie jest tak istotne – może przyśpieszyć i zwiększyć dostęp do szczepień, równocześnie wspierając założenia polityki zdrowotnej, społecznej i ekonomicznej. Wychodząc naprzeciw problemowi, Eksperci poddali pogłębionej analizie polskie i europejskie systemy, adresując cztery obszary, którymi należałoby się zająć, aby  poprawić sytuację, a co za tym idzie uniknąć wielu zbędnych hospitalizacji oraz zgonów z powodu chorób zakaźnych:

Apelujemy do Pani Minister o podjęcie działań zmierzających do poprawy procesów oceny i podejmowania decyzji dotyczących szczepień ochronnych, w celu poprawy dostępności do innowacyjnych form profilaktyki zdrowotnej” – czytamy w apelu.

Po pierwsze: więcej uprawnionych do inicjowania procesów oceny szczepionek

Jako pierwszy punkt Eksperci wskazują potrzebę rozszerzenia liczby podmiotów uprawnionych do inicjowania procesów oceny szczepionek rekomendowanych do Programów Szczepień Ochronnych. Obecnie jest on rozpoczynany wyłącznie przez Ministerstwo Zdrowia, podczas gdy mógłby być przez m.in. Zespół Ekspertów (NITAG), towarzystwa naukowe, konsultantów krajowych, a nawet organizacje pacjentów.

Celem powinno być opracowanie przejrzystego, sformalizowanego procesu, który nałoży obowiązki na poszczególne instytucje z uwzględnieniem konkretnych ram czasowych oraz spójnie określonych założeń dotyczących wyszczepialności.

Po drugie: wzmocnienie roli Zespołu do Spraw Szczepień Ochronnych

Funkcjonujące w Polsce organy doradcze (Rada Sanitarno- Epidemiologiczna oraz Zespół ds. Szczepień ochronnych) w przeciwieństwie do swoich europejskich odpowiedników nie posiadają wyraźnie ustalonej roli w systemie. Działania tych ciał doradczych, mają w dużej mierze charakter reaktywny i nietransparentny, a zasoby oraz siła rekomendacji pozostają ograniczone. Tracą na tym przede wszystkim pacjenci, którzy muszą czekać na innowacyjne metody profilaktyki znacznie dłużej od swoich europejskich sąsiadów. Właśnie dlatego określenie, i co za tym idzie wzmocnienie ich roli oraz zabezpieczenie zasobów ludzkich i finansowych na działania merytoryczne jest tak istotne.

Po trzecie: przyśpieszenie procesów decyzyjnych

Szczepionki w Polsce ocenia Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Stosuje reguły oceny wypracowane dla leków, co niestety nie uwzględnia specyfiki szczepionek i działań profilaktycznych. Eksperci wskazują, że wymaga ona rozszerzenia m.in. o koszty i korzyści związane z poszczególnymi programami szczepień oraz włączenie lokalnych danych epidemiologicznych jako istotnego elementu oceny każdego preparatu.

Po czwarte: ocena i alokacja zasobów

Zmiany systemowe są niezbędne, żeby doprowadzić do priorytetyzacji szczepień jako najskuteczniejszej metody profilaktyki i zapewnić, aby decyzje podejmowane w oparciu o dane kliniczne i epidemiologiczne były rozpatrywane równolegle z oceną i alokacją zasobów.

Mowa o m.in. zabezpieczeniu zasobów finansowych przez alokację budżetu na profilaktykę oraz uelastycznieniu obecnego systemu, przez co finansowanie szczepień zapewniałoby bezpłatny dostęp do szczepionek niezależnie od mechanizmu, w pierwszej kolejności dla grup pacjentów, którzy odnieśliby z nich największe korzyści. Umożliwi to stworzenie spójnej i przejrzystej polityki alokacji środków, której obecnie brakuje.

Jak duża jest skala efektów programów szczepień ochronnych?

Powszechne szczepienia co roku ratują życie milionów ludzi na całym świecie. Na przestrzeni lat umożliwiły eliminację i ograniczenie groźnych chorób (m.in. całkowite wyerydykowanie ospy prawdziwej oraz usunięcie polio z Europy). Jako działania prowadzone na skalę populacyjną – ich efekty są bardzo duże. Każda refundacja przekłada się na ochronę zdrowia tysięcy ludzi, odciąża systemy opieki zdrowotnej oraz redukuje koszty generowane przez m.in. hospitalizację czy dni nieobecności w pracy.

Autorzy apelu wyrażają chęć i gotowość do działania: „jako Zespół Ekspertów jesteśmy gotowi do podjęcia działań, które doprowadzą do poprawy istniejących procesów oceny i podejmowania decyzji dotyczących szczepień ochronnych i umożliwią tym samym dostęp do skutecznej profilaktyki z zachowaniem terminowości, inkluzywności, spójności i przejrzystości” – czytamy w apelu.

Informacje o omawianej publikacji naukowej:

W 2021 r. przeprowadzono analizę europejskich systemów oceny szczepionek i procesów decyzyjnych w zakresie finansowania szczepień ochronnych[1]. Publikacja ta zainspirowała kontynuację działań i pogłębioną analizę zagadnienia w oparciu o zaproponowaną w cytowanym badaniu metodologię i kryteria oceny. Wyniki pracy zostały opublikowane w marcu tego roku: https://www.mdpi.com/2076-393X/12/3/286

Rada Ekspertów / Autorzy badania:

  • Marcin Czech
  • Jacek Wysocki
  • Teresa Jackowska
  • Iwona Paradowska- Stankiewicz
  • Ewa Augustynowicz
  • Aneta Nitsch-Osuch
  • Jarosław Pinkas
  • Dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas
  • Ernest Kuchar
  • Dr hab. n. med Maciej Niewada
  • Jakub Szulc
  • Dr n. farm. Mikołaj Konstanty
  • Michał Byliniak

[1] Laigle V, Postma MJ, Pavlovic M et al. Vaccine market access pathways in the EU27 and the United Kingdom – analysis and recommendations for improvements. Vaccine 2021, 39:5706-5718.

Październik w budownictwie mieszkaniowym – przybywa inwestycji

Najnowsze dane GUS pokazują dużą aktywność na rynku mieszkaniowym i to zarówno jeśli chodzi o inwestycje rozpoczynane przez deweloperów, jak i budownictwo indywidualne.

Październik, biorąc pod uwagę tegoroczne dane, okazał się miesiącem z największą liczbą nowo rozpoczynanych budów w sektorze deweloperskim. Co więcej, wynik 15,9 tys. nowych lokali w budowie jest 4 najlepszym rezultatem dla pojedynczego miesiąca w historii badań Głównego Urzędu Statycznego.

Nowo rozpoczynane inwestycje

Może to być zaskakujące o tyle, że od kilku miesięcy mówi się o rekordowej ofercie mieszkań dostępnych w biurach deweloperów, co mogłoby skłaniać do ograniczania planów inwestycyjnych, szczególnie w okresie wysokich stóp procentowych stanowiących barierę popytową dla wielu potencjalnych nabywców – komentuje Patryk Kozierkiewicz, radca prawny w Polskim związku Firm Deweloperskich. I dodaje: – Oceniamy, że rezultat jest raczej pozytywnym odchyleniem od normy. Przy utrzymaniu obecnej koniunktury, w kolejnych miesiącach na rynku powinniśmy obserwować dostosowywanie liczby nowych inwestycji do panującego dziś, przeciętnego popytu. Oznacza to, że średnia liczba miesięcznych wprowadzeń ustabilizuje się na niższych poziomach, a cały 2025 rok będzie pod tym względem słabszy niż obecny.

Pozwolenia na budowę

Bardzo duża stabilność cechuje tegoroczne statystyki dotyczące nowo uzyskiwanych pozwoleń na budowę. Decyzje administracyjne wydane inwestorom w październiku umożliwiają budowę 16,3 tys. lokali, przy miesięcznej średniej dla tego roku wynoszącej 17 tysięcy.

Przewidując wynik dla całego 2024 roku, deweloperzy powinni otrzymać łącznie zgodę na realizację około 200 tys. nowych mieszkań. – Wynik ten może napawać

optymizmem, gdyż pozytywne zakończenia postępowania administracyjnego stanowi krok milowy dla powodzenia całej inwestycji. Nie oznacza to oczywiście, że pozwolenia zostaną od razu skonsumowane, to bowiem będzie zależało od czynników takich jak możliwości uzyskania finansowania, czy aktualne warunki gospodarcze i rynkowe – uważa Patryk Kozierkiewicz.

Pozwolenia na użytkowanie

Deweloperzy oddali w październiku do użytkowania 10,3 tys. nowych lokali, zaś budowniczy indywidualni ukończyli budowę 6 tysięcy domów. Wynik w sektorze deweloperskim dla zagregowanych pierwszych dziesięciu miesięcy jest gorszy o 10 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej, co stanowi naturalną konsekwencję niskiej liczby rozpoczynanych inwestycji w latach 2022-2023.

Deweloperska szarża: Październikowe dane GUS o budownictwie mieszkaniowym z optymistycznymi sygnałami

Październikowe dane GUS o budownictwie mieszkaniowym w Polsce zaskakują i delikatnie tchną optymizmem. Dwie największe grupy podmiotów budujących w Polsce mieszkania i domy – firmy deweloperskie i gospodarstwa domowe, pomimo braku jasnych deklaracji ze strony rządzących, jaka polityka mieszkaniowa będzie w najbliższych latach realizowana, działają zgodnie z sentencją „ róbmy swój”. Po stronie firm deweloperskich pojawiły się nawet wyraźne sygnały ożywienia, którego jednoznacznym wyrazem jest rozpoczęcie budowy rekordowej liczby prawie 16 tys. mieszkań. Także gospodarstwa domowe (inwestorzy indywidualni) zdecydowały się rozpocząć budowę znacznie większej liczby lokali mieszkalnych niż w dwóch poprzednich latach. Niestety budownictwo komunalne i społeczne czynszowe nie jest w stanie nie tylko dotrzymać kroku liderom budownictwa mieszkaniowego w Polsce, ale nawet poprawić swoich wyników z 2023 roku .

Z najnowszych danych GUS wynika, że liczba mieszkań oddanych do użytku w Polsce w październiku była delikatnie wyższa niż miesiąc wcześniej ale wyraźnie niższa niż rok wcześniej. W październiku wszystkie grupy inwestorów oddały łącznie 17,1 tys. lokali, czyli o 3% więcej niż we wrześniu i o 17% mniej niż rok temu. Deweloperzy oddali w ramach tej puli 10,3 tys. mieszkań, co oznacza spadek o 7% w porównaniu do września i aż o 27% w porównaniu z października ubiegłego roku. Pomimo tego kilkuprocentowego spadku miesiąc do miesiąca październikowy wynik nie odbiega od liczby mieszkań oddanych do użytku przez firmy deweloperskie w poprzednich miesiącach 2024 roku. A od tegorocznej miesięcznej średniej jest nawet wyższy. Natomiast spadek w porównaniu do październikowych sprzed roku jest naturalną konsekwencją bardzo niskiej liczby rozpoczętych budów sprzed dwóch lat.

Nie można obiektywnie analizować i oceniać tegoroczny danych GUS prezentujących liczby mieszkań oddawanych przez firmy deweloperskie, nie mając przed oczami liczby rozpoczynanych przez te podmioty budów w drugiej połowie 2022 roku. Warto pamiętać, że splot niekorzystnych czynników rynkowych i legislacyjnych wywołał wówczas kilkumiesięczny zastój po podażowej stronie rynku mieszkaniowego. Efektem był spadek liczby rozpoczynanych przez deweloperów budów z poziomu 12-13 tys. miesięcznie w okresie 2021 – I poł. 2022 do 7 tys. w II połowie 2022.

Firmy deweloperskie odpowiadają za 60% wszystkich oddanych do użytku w październiku lokali mieszkalnych. W sytuacji gorszych niż we wrześniu wyników firm deweloperskich oraz wyraźnie lepszych wyników inwestorów indywidualnych, udział tych ostatnich w ogólnej liczbie oddawanych lokali wzrósł z 32% do 35%. W porównaniu do października 2023 roku, gospodarstwa domowe (w terminologii GUS to inwestorzy indywidualni) zakończyły budowę o zaledwie 1% mniejszej liczby domów/mieszkań jednak w porównaniu z poprzednim miesiącem ich wynik był o 14% lepszy.

Pesymizm wynikający z porównania danych GUS miesiąc do miesiąca znajduje potwierdzenie w  danych prezentowanych w postaci narastającej od początku roku sumy zrealizowanych lokali. Do końca października firmy deweloperskie przekazały do użytkowania 99,9 tys. mieszkań i domów czyli o 10% mniej niż przed rokiem, natomiast inwestorzy indywidualni 57,7 tys. lokali, tj. o 14% mniej niż w analogicznym okresie 2023 roku. Wiele wskazuje na to że z niższymi w porównaniu rok do roku wynikami w kategorii mieszkań oddanych do użytkowania będzie mieli do czynienia przez kilka najbliższych miesięcy. Mieszkania,+które+deweloperzy+oddali+do+użytkownia

Październikowe efekty starań różnych grup inwestorów o uzyskanie pozwoleń na budowę przyniosły lepsze efekty niż we wrześniu. Jednak od kilku miesięcy ogłaszane przez GUS wyniki w tej kategorii są do siebie bardzo zbliżone i świadczą o dużej racjonalności podmiotów planujących realizację domów i mieszkań.

Wiemy z danych zagregowanych dla 12 i 36 miesięcy, że liczba pozwoleń na budowę lokali mieszkalnych wciąż wyraźnie przekracza liczbę rozpoczynanych w analogicznych okresach budów, co oznacza że utrzymuje się wyraźna nadwyżka pozwoleń na budowę, która istotnie zwiększa możliwości dostarczania na rynek nowej podaży w szczególności przez firmy deweloperskie.

Warto pamiętać że od 1 sierpnia obowiązują nowe warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać nowe budynki i ich usytuowanie. Zmiana ta z pewnością wpłynie na projektowanie i opłacalność realizacji budynków wielorodzinnych, dlatego wiele firm deweloperskich koncentrowało się na złożeniu wniosku o pozwolenie na warunkach obowiązujących przed nowelizacją rozporządzenia o warunkach technicznych. W tym kontekście uprawnione było przypuszczenie, że w końcówce roku będziemy wprawdzie obserwować spadek aktywności firm deweloperskich w zakresie składania wniosków o pozwolenia, ale jednocześnie w statystyce GUS powinniśmy obserwować wzrost liczby uzyskanych pozwoleń. Dane z dwóch ostatnich miesięcy nie potwierdzają tych przypuszczeń.

Łączna liczba pozwoleń wydanych w październiku przekroczyła 24 tys., z czego 16,4 tys. pozwoleń uzyskali deweloperzy, a 7,4 tys. inwestorzy indywidualni. Zatem suma październikowych pozwoleń była o 5% wyższa niż we wrześniu. W porównaniu do października sprzed roku liczba pozwoleń na budowę spadła o 1,5%. Podobnie jak we wrześniu to gospodarstwa domowe a nie firmy deweloperskie wykazały w tej kategorii wyraźnie większą niż rok wcześniej aktywność.

Liczba lokali mieszkalnych, na budowę których różne grupy inwestorów uzyskały pozwolenie od początku roku do końca października (narastająco), jest znacząco wyższa niż rok temu. Do końca października deweloperzy uzyskali pozwolenia na budowę łącznie 170,7 tys. mieszkań i domów (o 29,5% więcej r/r), a inwestorzy indywidualni 67,7 tys. (o 11,6% więcej). Mieszkania,+na+budowę+których+deweloperzy+otrzymali+pozwolenia

Październikowe statystyki rozpoczynanych w całej Polsce budów wskazują na gwałtowne odbicie Liczba rozpoczynanych budów wskoczyła z poziomu 19-20 tys. w kilku poprzednich miesiącach na 23 tys. i to głównie dzięki wyjątkowej aktywności firm deweloperskich.

Wszystkie grupy inwestorów rozpoczęły w październiku budowy 23,4 tys. lokali mieszkalnych czyli o 21% mniej niż we wrześniu i o 18% więcej niż w październiku 2023 roku. Tak znaczący wzrost to przede wszystkim efekt działań podejmowanych przez firmy deweloperskie, które rozpoczęły budowę większej liczby lokali – w stosunku do września br. o 35%, a w stosunku do października ubiegłego roku o 30%. Październikowe wyniki firm deweloperskich w tej kategorii są rekordowe w skali 10 miesięcy 2024 roku.

Bieżące dane GUS o rozpoczynanych budowach należy interpretować w kontekście statystyki udzielanych pozwoleń. Od początku roku różnica między liczbą uzyskanych pozwoleń i liczbą rozpoczynanych budów wynosi prawie 39 tys. co oznacza, że 16% uzyskiwanych pozwoleń nie ma kontynuacji w realizowanych budowach. Ten wynik niepokoi, choć warto zaznaczyć, że do końca października inwestorzy indywidualni rozpoczęli budowę większej liczby domów (głównie) niż wskazuje na to liczba uzyskanych pozwoleń. Było to możliwe dzięki nadwyżce pozwoleń z lat poprzednich, co należy ocenić pozytywnie.

W tym kontekście jako zaskakujące (a może nawet niepokojące) należy odczytać wyniki firm deweloperskich, które od początku 2024 roku odłożyły 22% uzyskanych pozwoleń. Październik był jednak pierwszym miesiącem w tym roku, kiedy w skali całego kraju nadwyżka pozwoleń nad rozpoczynanymi przez deweloperów budowami ustabilizowała się na poziomie z września. Także kiedy porównamy liczby pozwoleń uzyskanych przez deweloperów w ostatnich 12 miesiącach z rozpoczynanymi w tym samym czasie budowami okazuje się, że w porównaniu do dwóch poprzednich lat sytuacja się poprawia.

Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics

System kaucyjny w Polsce od 2025 roku: Sejmowa podkomisja przyjęła projekt ustawy z poprawkami

Sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła z poprawkami projekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi. Wprowadzone przez podkomisję zmiany mają na celu uszczelnienie i zabezpieczenie przyszłego systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje.

W Sejmie odbyło się posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw. W posiedzeniu udział wzięli pani Anita Sowińska – podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz przedstawiciele organizacji zainteresowanych wdrożeniem w Polsce systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje. Business Centre Club reprezentował Krzysztof Hornicki ekspert BCC ds. ochrony środowiska, przewodniczący Komisji BCC ds. Gospodarki Odpadami.

Podkomisja przyjęła projekt ustawy, wprowadzając w jego treści niezbędne poprawki mające na celu uszczelnienie i zabezpieczenie przyszłego systemu kaucyjnego dla opakowań na napoje.

Pozytywnie oceniam poprawki do projektu ustawy, wprowadzone przez podkomisję sejmową – powiedział po zakończeniu posiedzenia ekspert BCC, Krzysztof Hornicki.

Potwierdzone zostało wyłączenie z systemu kaucyjnego opakowań mleka i produktów mlecznych, a także zapewnienie prawidłowego obiegu kaucji w systemie, czyli pobieranie jej na każdym etapie dystrybucji napojów w opakowaniach. Bardzo korzystne jest także zaplanowanie trzymiesięcznego okresu przejściowego, podczas którego przedsiębiorcy będą mogli legalnie wprowadzić do obrotu wyprodukowane wcześniej napoje w opakowaniach, stanowiące ich zapasy i stany magazynowe – dodał Hornicki.

System kaucyjny zacznie obowiązywać w Polsce od dnia 1 października 2025 roku i obejmie następujące rodzaje opakowań:

  • butelki jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych na napoje o pojemności do 3 litrów
  • puszki metalowe jednorazowego użytku na napoje o pojemności do 1 litra
  • butelki szklane wielokrotnego użytku na napoje o pojemności do 1,5 litra

Jednostki handlu detalicznego i hurtowego o powierzchni sprzedaży powyżej 200 m2 będą zobowiązane do pobierania kaucji od konsumentów oraz do przyjmowania opakowań po napojach i zwrotu pobranej kaucji.

Sklepy i hurtownie o powierzchni sprzedaży nie większej niż 200 m2 także będą musiały pobierać kaucję od konsumentów, natomiast zbieranie opróżnionych opakowań oraz zwrot kaucji będą dla nich dobrowolne.

Sprawozdanie podkomisji jest już dostępne i można się z nim zapoznać:                        https://orka.sejm.gov.pl/opinie10.nsf/nazwa/spr_760/$file/spr_760.pdf.

Nvidia – imponujące wyniki i rosnące obawy inwestorów

Nvidia, światowy lider w branży półprzewodników, opublikowała swoje wyniki finansowe za trzeci kwartał tego roku. Firma odnotowała rekordowe przychody w wysokości 35,1 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o 94 proc. rok do roku. Zysk firmy wzrósł do 19,3 miliarda dolarów. Przychody przewyższyły oczekiwania analityków o prawie 2 miliardy dolarów. Tak imponujące wyniki napędzane są głównie przez boom na technologie sztucznej inteligencji. Jednak mimo tych sukcesów, tempo wzrostu przychodów zaczyna spowalniać, co budzi mieszane reakcje na rynku. W odpowiedzi na publikację wyników akcje spółki w handlu pozasesyjnym spadły o około 2 proc.

Wyniki Nvidii w trzecim kwartale przekroczyły oczekiwania, ale rynek dostrzega, że tempo wzrostu przychodów na przestrzeni ostatnich kwartałów spowalnia. Choć oczywiście warto zauważyć, że większość firm na rynku chciałaby rosnąć tak szybko, jak dotychczas Nvidia. Na koniec pierwszego kwartału tego roku przychody roczne firmy wzrastały o imponujące 208,2 proc., na koniec drugiego o 194,74 proc., a w trzecim kwartale dynamika spadła do 152,36 proc. Takie spowolnienie jest naturalnym efektem wysokiej bazy – wraz z osiąganiem coraz wyższych poziomów przychodów utrzymanie dotychczasowego tempa staje się coraz trudniejsze. Warto również zauważyć, że rynek AI wchodzi w nową fazę – stabilizacji, w której dalszy rozwój wymaga większych nakładów inwestycyjnych i innowacyjnych rozwiązań.

Głównym źródłem sukcesów Nvidii pozostaje sektor centrów danych, który wygenerował w trzecim kwartale przychody na poziomie 30,8 miliarda dolarów, co oznacza wzrost o 112 proc. rok do roku. Kluczowym czynnikiem wzrostu jest zapotrzebowanie na chipy oparte na architekturze Hopper oraz rozwój nowej generacji infrastruktury AI. Firmy technologiczne inwestują miliardy dolarów w rozwój centrów danych, co umożliwia trenowanie i wdrażanie zaawansowanych modeli AI.

Przyszłość tego segmentu związana jest z procesorami Blackwell, następcami Hopperów, które mają być wydajniejsze i bardziej energooszczędne. Niemniej, pojawiające się doniesienia o problemach z przegrzewaniem oraz potencjalnych trudnościach w produkcji mogą wpłynąć na przyszłe wyniki firmy. Ryzykiem pozostaje także uzależnienie firmy od popytu ze strony innych dużych firm technologicznych, choć Nvidia wydaje zmniejszać tą zależność w kolejnych kwartałach.

Od początku roku akcje Nvidii wzrosły o 195 proc., a kapitalizacja rynkowa osiągnęła 3,61 biliona dolarów, czyniąc ją jedną z najcenniejszych spółek giełdowych na świecie. Nvidia odpowiada również za około 25 proc. tegorocznych wzrostów indeksu S&P 500. Reakcja rynku na wyniki była początkowo negatywna – akcje spadły w handlu pozasesyjnym o około 2 proc. Jak widać część inwestorów obawiają się, że wycena spółki może być zbyt wysoka w stosunku do potencjalnego tempa wzrostu w kolejnych kwartałach. Inni uznali natomiast, że dobre wyniki mogą być okazją do realizacji własnych zysków. Nvidia pozostaje liderem branży, ale utrzymanie przewagi konkurencyjnej i zadowolenie inwestorów będzie zależeć od innowacyjności oraz zdolności firmy do sprostania rosnącym wymaganiom rynku. Mimo malejącej dynamiki wzrostu przyszłość Nvidii wydaje się wciąż pełna możliwości, zwłaszcza w kontekście wdrażania nowych technologii i rozwoju kluczowych segmentów, takich jak AI, superkomputery i sektor motoryzacyjny.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro

Ceny złota i srebra w obliczu rosnących napięć między USA a Rosją

  • Metale szlachetne odnotowały silny wzrost przed wyborami w USA, lecz potem gwałtownie spadły po jednoczesnym wzroście wartości dolara amerykańskiego (USD) i rentowności obligacji, co spowodowało przebicie kluczowych poziomów wsparcia.
  • Korekta ta zakończyła się, gdy nasilone napięcia między USA a Rosją zwiększyły popyt na bezpieczne aktywa, takie jak metale szlachetne, jen japoński, frank szwajcarski oraz obligacje rządowe o krótkim terminie zapadalności.
  • Stan zadłużenia USA prawdopodobnie będzie się pogarszać, ponieważ administracja Donalda Trumpa zwiększa niepokryte środkami wydatki na cięcia podatkowe, infrastrukturę i obronność.
  • Warto zauważyć, że niedawny spadek pozycji spekulacyjnych na rynku kontraktów terminowych był niemal całkowicie wynikiem likwidacji długich pozycji, a nie otwierania nowych pozycji krótkich.

Według ankiety przeprowadzonej wśród klientów Saxo na III kwartał 2024 r., aż 53% respondentów uznało napięcia geopolityczne za kluczowy czynnik decyzji inwestycyjnych – to wzrost w porównaniu do 43% w poprzednim badaniu. Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo zauważa wpływ tych czynników na ostanie zmiany na rynku metali szlachetnych.

Ceny złota i srebra od początku tygodnia kontynuowały odbicie. Ich wzrosty były wspierane osłabieniem dolara, a później dodatkowo pogarszającymi się relacjami między USA a Rosją, po tym jak prezydent Biden zatwierdził użycie przez Ukrainę rakiet dalekiego zasięgu przeciwko Rosji. Kulminacja nastąpiła, gdy Kreml oświadczył: „Każda agresja wobec Rosji ze strony państwa niejądrowego z udziałem państwa jądrowego będzie uważana za wspólny atak.” Niedługo potem jedna z agencji informacyjnych podała, że Ukraina przeprowadziła swój pierwszy atak z użyciem ATACMS na terytorium Rosji, co ponownie wywołało popyt na bezpieczne aktywa, takie jak metale szlachetne, jen, frank szwajcarski i obligacje rządowe o krótkim terminie zapadalności.

Metale szlachetne, zarówno złoto, jak i srebro, odnotowały silny wzrost przed wyborami prezydenckimi w USA, ale ich ceny gwałtownie po nich spadły po jednoczesnym wzroście wartości dolara amerykańskiego (USD) i rentowności obligacji, co spowodowało przebicie kluczowych poziomów wsparcia. Było to zbyt dużym obciążeniem dla rynku, na którym fundusze hedgingowe przez miesiące utrzymywały podwyższone pozycje długie, szczególnie w złocie. Ogólnie rzecz biorąc, nie widzimy powodów, aby zmieniać nasze pozytywne nastawienie do metali inwestycyjnych. Ostatni spadek cen złota o 253 USD był największy od ponad roku, ale warto spojrzeć na to w kontekście wcześniejszego, silnego wzrostu cen. Biorąc to pod uwagę, uważamy, że ostatni spadek cen złota jest zdrową reakcją na tygodnie intensywnych zakupów związanych z wyborami. W niektórych przypadkach te zakupy osłabiły popyt ze strony fizycznych nabywców, zniechęconych wizją dalszego napędzania rajdu cenowego.

Stan zadłużenia USA prawdopodobnie będzie się pogarszać, ponieważ administracja Trumpa zwiększa niepokryte środkami wydatki na cięcia podatkowe, infrastrukturę i obronność. Oprócz utrzymującego się popytu ze strony banków centralnych dążących do de-dolaryzacji swoich rezerw, cła mogą zwiększyć presję inflacyjną, co może zrównoważyć potencjalne spowolnienie tempa i zakresu obniżek stóp procentowych w USA. Największym wyzwaniem w krótkim okresie, które zostało obecnie złagodzone, była nadmierna liczba długich pozycji spekulacyjnych na rynku kontraktów terminowych. Jednak mając na uwadze perspektywę rozbieżnych polityk banków centralnych wspierających USD, powrót do nowych rekordowych poziomów wydaje się mało prawdopodobny. Wyjątkiem byłaby eskalacja sytuacji geopolitycznej, która mogłaby osłabić popyt na inne klasy aktywów, zwiększając zainteresowanie bezpiecznymi przystaniami.

Wydarzenia przedstawione na czterech wykresach:

  • Korekta cen złota miała miejsce w okresie, gdy oczekiwana liczba obniżek stóp procentowych w USA o 25 pb do grudnia przyszłego roku, wliczając już trzy przeprowadzone, spadła z dziesięciu do około trzech. Ta znacząca rewizja w dół miała stosunkowo niewielki wpływ na rynek, co podkreśla istnienie innych czynników wspierających pozytywne perspektywy dla złota.
  • Długa pozycja netto w kontraktach terminowych na złoto na giełdzie COMEX, została zmniejszona o 40 000 kontraktów po trzech tygodniach sprzedaży, osiągając 197 000 kontraktów, co jest najniższym poziomem od trzech miesięcy. Warto jednak zauważyć, że do 12 listopada mniej niż 1 000 kontraktów tej zmiany wynikało z otwierania nowych pozycji krótkich. Innymi słowy, chociaż inwestorzy musieli zredukować swoje długie pozycje w odpowiedzi na spadające ceny, to jednak słabość rynku nie skłoniła ich do zakupu nowych pozycji krótkich. Jednocześnie poziomy aktywów w funduszach giełdowych opartych na złocie również spadły z powodu obniżenia oczekiwań dotyczących dalszych cięć stóp procentowych, co sprawia, że koszty finansowania pozostają stosunkowo wysokie.
  • Nieustanny wzrost Bloomberg Dollar Index do najwyższego poziomu od dwóch lat był głównym powodem korekty cen złota i srebra. Srebro ucierpiało stosunkowo bardziej niż złoto ze względu na osłabienie na rynku metali przemysłowych, spowodowane obawami o popyt wynikającymi z polityki celnej. Mimo to, utrzymanie kluczowych poziomów wsparcia w połączeniu ze słabszym w pewnym momencie dolarem wystarczyło, aby wesprzeć odbicie cen, które zostało dodatkowo wzmocnione wspomnianymi wcześniej obawami geopolitycznymi.
  • Wzrost rentowności obligacji był również postrzegany jako powód sprzedaży metali szlachetnych. Warto jednak zauważyć, że słabość ta wynikała z obaw o jeszcze większy deficyt budżetowy, prowadzący do jeszcze wyższego obciążenia długiem w erze Trumpa 2.0. Stany Zjednoczone stoją przed poważnym wyzwaniem finansowym z powodu płatności odsetkowych od swojego zadłużenia, których kwota ma wynieść około 1,16 biliona USD w całym roku budżetowym, co stanowi wzrost o 30% w porównaniu do roku poprzedniego. Połączenie rosnących rentowności i zwiększającego się długu tylko pogorszy sytuację, co sprawia, że istnieje perspektywa, że złoto może być w dobrym położeniu pomimo rosnących rentowności.

Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo

Jesienne ożywienie w danych GUS budownictwa mieszkaniowego

Najnowsza informacja GUS, prezentująca dane budownictwa mieszkaniowego w październiku oraz dziesięciu miesiącach bieżącego roku, zakomunikowała dość niespodziewane przełamanie trwającego od tegorocznego marca korekcyjnego trendu nowych inwestycji deweloperskich, czyli najważniejszych statystyk z punktu widzenia oceny bieżącego stanu koniunktury. Pytanie, czy październikowa aktywność inwestycyjna deweloperów, najwyższa od czerwca 2022 roku, oznacza coś więcej niż przypadkowe jednorazowe wybicie statystyk.

W październiku dodatnia zmiana w relacji miesiąc do miesiąca stała się udziałem wszystkich trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego, jednak spektakularny charakter wzrostu zanotowały jedynie mieszkania, których budowę rozpoczęto, na co decydujący wpływ miały nowe budowy deweloperskie. Te ostatnie wciąż są najważniejsze z punktu widzenia perspektyw rozwoju koniunktury inwestycyjnej mieszkaniówki. Po półrocznej korekcie w październiku dane te odbiły w sposób istotny statystycznie.

W sumie w minionym miesiącu w ramach wszystkich kategorii inwestycyjnych ruszyła budowa z górą 23 tys. mieszkań i domów, co oznacza wzrost w relacji rdr o ponad 18 proc. oraz ponad 21 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W sumie w dziesięciu miesiącach bieżącego roku rozpoczęto budowę prawie 205 tys. lokali, co oznacza wynik lepszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku o 29 proc.

Tymczasem sami deweloperzy od początku roku uruchomili bez mała 133 tys. nowych budów, co oznacza imponujący 44-procentowy progres w relacji rok do roku. Z kolei w samym październiku ruszyły budowy 16 tys. lokali na sprzedaż lub wynajem, czyli więcej o blisko 30 proc. rok do roku i 35 proc. miesiąc do miesiąca.

Jesienne ożywienie w danych GUS budownictwa mieszkaniowego

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl w dalszym ciągu w danych GUS widać dość wyraźne ożywienie w przypadku nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. Wynik z października ogółem na poziomie 24,3 tys. decyzji administracyjnych jest zarówno rok do roku jak i miesiąc do miesiąca lepszy, odpowiednio o półtora i 6 proc.  Natomiast rezultat od początku roku na poziomie 244 tys., jest o blisko jedną czwartą lepszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2023 r.

Wyraźnie ożywioną aktywność w przypadku nowych pozwoleń od kilkunastu miesięcy prezentują deweloperzy. Osiągnięty przez nich w minionym miesiącu poziom z górą 16 tys. decyzji to już kolejny, liczący się rezultat. Zazwyczaj ta kategoria danych jest uznawana za wykładnię optymizmu inwestycyjnego przedsiębiorców. Tym razem jednak pozytywny trend w tej kategorii danych może być wciąż pokłosiem niedawnej zmiany rozporządzenia o warunkach technicznych.

Tymczasem statystyki mieszkań oddanych do użytkowania, jak wiadomo mniej istotne dla rozwoju i oceny bieżącej koniunktury, w dalszym ciągu kontynuują niemal comiesięczną zmienność na względnie stałym, jednak najniższym od lat poziomie. Wynik ogółem z października niewiele ponad 17 tys. jest minimalnie lepszy w relacji miesiąc do miesiąca oraz słabszy o 17 proc. licząc rok do roku. Z kolei rezultat od początku roku na poziomie 162,5 tys. oddanych lokali jest o ponad jedną dziesiątą gorszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub. roku. W tym przypadku GUS-owskie wyniki są pokłosiem zapaści statystyk nowych inwestycji z drugiej połowy 2022 roku i początku roku 2023.

Październikowe dane GUS budownictwa mieszkaniowego tym razem nie rozczarowały, a raczej zaskoczyły na plus skokowym wzrostem nowych budów przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem. W przypadku deweloperów w pełni uzasadniona wydawała się obserwowana od wiosny pewna asekuracja w rozpoczynaniu nowych budów. Powinna ona bowiem dość mocno korelować z danymi sprzedażowymi nowych mieszkań, które od miesięcy wyraźnie kuleją dość zdecydowanie ustępując wolumenom nowych wprowadzeń do oferty deweloperskiej. W efekcie ta ostatnia notuje rekordowe od lat wartości, nie sygnalizując wciąż chęci do zmiany tendencji wzrostowej.

W tej sytuacji pojawia się pytanie o sens windowania nowych inwestycji przez deweloperów. Pytanie, czy to efekt oczekiwania na pozytywne rozstrzygnięcia w kwestii kolejnego programu dopłat do kredytów mieszkaniowych, czy może na początek ścieżki obniżek stóp procentowych już od początku nowego roku. Tak czy inaczej najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego dają do myślenia, zapowiadając być może ciekawe rozstrzygnięcia w kwestii rozwoju koniunktury pierwotnego segmentu mieszkaniówki już w bezpośredniej perspektywie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polska druga w Europie pod względem powierzchni handlowej

Jak wynika z raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield „Trends Radar. Rynek nieruchomości od stabilizacji do optymizmu”, polski rynek zajął w 2024 roku drugie miejsce w Europie pod względem wielkości oddanej do użytku powierzchni handlowej i ustąpił miejsca jedynie Francji. Według prognoz, w 2025 roku Polska utrzyma drugie miejsce na podium, a spowolnienie w zakresie liczby finalizowanych obiektów handlowych nastąpi dopiero w latach 2026-2027. Jednocześnie coraz wyższe nasycenie powierzchnią handlową i rosnąca dojrzałość polskiego sektora, będą przekładać się na coraz częstsze modernizacje istniejących obiektów i większe zainteresowanie alternatywnymi lokalizacjami, między innymi ulicami handlowymi.

Parki dominują na rynku, nasycenie powierzchnią handlową rośnie

2024 rok był kontynuacją trwającego od 2020 roku trendu, czyli dominacji parków handlowych, które stanowiły najczęściej budowany na rynku format.

Okres od lipca do września tego roku był pierwszym kwartałem w historii polskiego rynku w 100% zdominowanym przez parki handlowe. 2025 rok nie będzie różnił się pod tym względem, ponieważ 70% obiektów będących w budowie to właśnie parki handlowe. Nasycenie centrami handlowymi w polskich miastach jest na tyle wysokie, że niewiele jest planowanych nowych galerii handlowych”, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Jednocześnie, jak wynika z najnowszej wersji raportu „Trends Radar” Cushman & Wakefield, na rynku obserwowane jest spowolnienie w rozpoczęciach nowych budów. W tym roku sektor zanotował spadek o ok. 30% r/r i ok. 7% spadek względem średniej z trzech poprzednich lat. Rezultatem będzie niższa roczna podaż w latach 2026-2027.
Mimo to Polska zajęła w 2024 roku drugie miejsce w Europie pod względem wielkości nowo oddanej powierzchni w centrach i parkach handlowych. Jak pokazują dane Cushman & Wakefield, co siódmy metr kwadratowy wybudowany w Europie znajdował się właśnie w Polsce. W 2025 roku udział polskiego rynku w całkowitej nowej podaży handlowej utrzyma się na podobnym, 15-procentowym poziomie. Liderem pozostanie natomiast Francja z 24-procentowym udziałem”, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Dynamiczny przyrost powierzchni handlowej w Polsce przekłada się na wysokie, siódme miejsce wśród europejskich krajów pod względem jej zasobów (biorąc pod uwagę centra i parki handlowe większe niż 5000 mkw.).

Nasycenie powierzchnią handlową w Polsce wynosi 345 mkw./ 1000 mieszkańców i jest wyższe niż średnia zarówno dla Europy, która wynosi 325 mkw., jak i dla krajów CEE – 251 mkw. Według naszych prognoz, wskaźnik nasycenia będzie systematycznie rósł, a do końca 2026 roku polski rynek powinien osiągnąć poziom ok. 420 mkw. powierzchni handlowej na 1000 mieszkańców. Co to oznacza w praktyce? W perspektywie długoterminowej najemcy powinni być bardziej zainteresowani lokalizacjami alternatywnymi, w tym przede wszystkim lokalami przy najbardziej atrakcyjnych ulicach handlowych. Najlepszym przykładem tego trendu są podpisane w Warszawie umowy takich marek, jak Empik, Bulgari, Luca, Carhartt czy Le Szapo”, komentuje Michał Masztakowski, Head of Retail Poland, Cushman & Wakefield.

3x wzrost kosztów

Jak prognozuje Cushman & Wakefield, wzrost obciążeń czynszowych na początku 2025 roku będzie niższy niż w 2024 roku i może wynieść ok 2,5-3% dla czynszów w EUR i 4-4,5% dla czynszów w PLN.

Dla najlepszych obiektów handlowych, zarówno centrów jak i parków, a także prestiżowych lokali przy ulicach handlowych, prognozowane są wyższe niż te wynikające tylko z indeksacji wzrosty czynszów dla nowych umów. Przyczyn należy upatrywać w ograniczonej ilości dostępnej powierzchni i stale rosnących obrotach sieci w topowych lokalizacjach”, tłumaczy Ewa Derlatka-Chilewicz.

Ponadto Cushman & Wakefield spodziewa się w 2025 roku wzrostu opłat serwisowych, który będzie kształtował się w przedziale 3-6%. W przypadku denominowania opłat serwisowych w PLN, a dotyczy to większości obiektów handlowych, waloryzacja będzie znajdować się bliżej górnej granicy prognozowanego wzrostu.

Na wzrost pozycji kosztowych w budżecie opłat serwisowych oraz na ich stawki dla nowych umów będzie miał wpływ wzrost płacy minimalnej, lokalne zmiany stawek za zarządzanie odpadami oraz za wodę i ścieki, które mogą sięgnąć nawet 15-20% w przypadku miast, w których nie były one w ostatnich latach zmieniane, a także podwyżki w zakresie podatków lokalnych od nieruchomości. Warto też podkreślić, że w ostatnich miesiącach 2024 roku zaczęły rosnąć ceny materiałów budowlanych, a w 2025 rok będziemy niestety obserwować kontynuację tego trendu”, dodaje Ewa Derlatka-Chilewicz.

Czy rynek czeka fala modernizacji?

Na rynku obserwujemy pierwsze delikatne sygnały odmrożenia pozycji CAPEXowych w budżetach centrów handlowych. Oznacza to, że o ile rok 2025 może być jeszcze bardziej czasem planowania, aniżeli realizacji większych modernizacji, to na tym polu widać rosnącą potrzebę zwiększenia wydatków na poprawę jakości przestrzeni w centrach handlowych oraz odważniejsze planowanie remontów i przebudów”, tłumaczy Ewelina Staruch, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Jak szacuje Cushman & Wakefield, centra i parki handlowe wybudowane przed 2010 rokiem odpowiadają za 58% udział w całkowitej powierzchni handlowej.

Wielu właścicieli stoi obecnie przed decyzją, jak powinni zmodernizować swoją nieruchomość, tak aby lepiej odpowiadała na potrzeby konsumentów. Pamiętajmy, że jednym z głównych argumentów przemawiającym na korzyść tradycyjnych zakupów są szeroko pojęte doświadczenia, których poszukuje klient. Za tym powinny iść atrakcyjne udogodnienia, które oferuje nieruchomość: strefy relaksu, sale zabaw, różnorodna oferta gastronomiczna czy przestrzenie coworkingowe zachęcające gości do odwiedzenia obiektu w godzinach pracy. Ważnym elementem potencjalnej zmiany jest też dostosowanie Tenant Mixu obiektu do potencjału danej lokalizacji. Dlatego niektóre centra handlowe będą wymagały zmian układu funkcjonalnego, inne zaś odświeżenia i remontu przestrzeni wspólnych”, dodaje Michał Masztakowski.

Branże z największym wpływem na popyt

Cushman & Wakefield prognozuje, że długofalowo istotny wpływ na kształtowanie się popytu na powierzchnie handlowe będą mieć trzy sektory – medyczny, rozrywki i fitness.
Zainteresowanie tych grup najemców jest o tyle istotne, że branże te potrzebują zazwyczaj dużych przestrzeni, liczących powyżej 500 mkw. Ponadto firmy z tego grona poszukują różnorodnych lokalizacji, zarówno w centrach handlowych, jak i w parterach biurowców lub budynków mieszkalnych. Popyt będzie napędzać też turystyka. Polska plasuje się na szóstym miejscu w Europie pod względem najchętniej odwiedzanych przez turystów zagranicznych krajów. Wzrost liczby międzynarodowych gości będzie z pewnością sprzyjał rozwojowi handlu detalicznego w naszym kraju”, dodaje Ewelina Staruch.

Jednocześnie, coraz częściej duże sieci handlowe podejmują decyzje o optymalizacji swoich portfeli sklepów.

Przedstawiciele np. z branży odzieżowej coraz częściej podkreślają, że ich lokale są za małe i potrzebują nie tyle większej liczby sklepów, ale powiększenia w przyszłości tych istniejących. Ważną informacją dla deweloperów i projektantów działających w sektorze handlowym jest z pewnością fakt, że na rynku występuje przesyt małych lokali o powierzchni do 200 mkw. Jednocześnie wciąż istnieje luka, jeśli chodzi o atrakcyjne lokale o większych powierzchniach. W związku z tym, uwaga części najemców coraz częściej będzie koncentrować się na atrakcyjnych lokalizacjach przy tzw. high streets (głównych ulicach handlowych) największych polskich miast. Aby jednak wzmocnić ten trend potrzebne są systemowe zmiany, które będą mieć na celu standaryzację i przyspieszenie najmu przy ulicach handlowych, tak aby cały proces lepiej odpowiadał realiom biznesowym i był zbliżony do praktyk stosowanych w centrach handlowych”, podsumowuje Michał Masztakowski.

Po drugiej stronie trendu zwiększania powierzchni sklepu są te branże, które notują przyrost liczby klientów swoich platform online i w związku z tym mogą decydować się na pomniejszenie powierzchni tradycyjnych salonów sprzedaży.

Inflacja w Wielkiej Brytanii rośnie, Chiny utrzymują stopy, a Bitcoin blisko 100 000 USD

Ceny dla konsumentów w kolejnym kraju odbiły wyraźnie w górę. Tym razem jest to Wielka Brytania, która pokazała 2,3%. Niby nie tak dużo, ale o 0,6% więcej niż miesiąc temu. Chiny utrzymują stałe stopy procentowe, a Bitcoin dąży do psychologicznej granicy 100 000 USD.

Ceny rosną również na Wyspach

Wczoraj poznaliśmy dane na temat inflacji w Wielkiej Brytanii. Najważniejszy odczyt to roczny wskaźnik inflacji konsumenckiej, który jeszcze we wrześniu wynosił 1,7%. Teraz zaobserwowaliśmy wyskok do 2,3%. Analitycy spodziewali się wzrostu, ale prognozowali go na poziomie 2,2%. Co więcej, oczekiwano spadku inflacji bazowej, a ta również się zwiększyła. Niewiele, ale wynosi 3,3%. Pokazuje to, że jeżeli ceny ropy się ustabilizują, to wzrost cen znów przyspieszy. Efekt tańszej ropy będzie się jednak utrzymywał jeszcze przez kilka miesięcy, chyba że ceny surowca znów pójdą w górę. Patrząc na układ sił na Bliskim Wschodzie, nie możemy tego wykluczyć.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Bank centralny Chin podjął wczoraj decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionych poziomach. Główna stopa wynosi tam 3,6%, co na tle zachodnich gospodarek jest relatywnie niskim pułapem. Warto jednak zauważyć, że Chiny, które powszechnie oskarżane są o mocną ingerencję w gospodarkę – w przeciwieństwie do Zachodu – nie zalały kraju bardzo tanim pieniądzem w trakcie pandemii. Dzięki temu kraj uniknął porównywalnych z nami problemów inflacyjnych. Dlaczego zatem analitycy oczekują tam dalszych zmian polityki monetarnej? Chińska gospodarka wciąż nie odbiła się po pandemii. Niższy koszt pieniądza mógłby oddalić widmo spowolnienia gospodarczego.

Bitcoin w natarciu

Najpopularniejsza kryptowaluta świata nie traci skrzydeł, które otrzymała po wygranej Donalda Trumpa. Trudno jednoznacznie określić, dlaczego inwestorzy tak bardzo chcą posiadać to aktywo, ale skoro kupuje się coś czego cena rośnie, to jednak realizuje się cel inwestycji. Bitcoin wyraźnie idzie w górę. Od wyborów w USA zyskuje już 40% i dzisiaj na moment pisania tego tekstu odbił się od okolic 98 000 dolarów. Jesteśmy zatem bardzo blisko poziomu, który rozpalał od dawna wyobraźnię inwestorów. Nie brakuje głosów, że po takich wzrostach korekta jest możliwa. Z drugiej strony patrząc na obecny szał, na rynku nie widać na razie chętnych do sprzedaży.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Polacy w tym roku zwiększą wydatki na Black Friday. Najczęściej na zakupy przeznaczą 400-500 zł

W tym roku konsumenci, którzy chcą zrobić zakupy z okazji Black Friday, przeważnie zamierzają zapłacić za nie od 400 do 500 zł – 16,4%. Głównie zapowiadają to najstarsi klienci z dużych miast. Widać też, że rok temu najwięcej osób wydało 200-300 zł – 15%. I ten przedział jest obecnie na drugim miejscu w całym zestawieniu – 11,9%. Dalej w rankingu widać ponad 1000 zł – 11,6%, a następnie wydatki od 500 do 600 zł – 11,3%. Natomiast obecnie 10,5% ankietowanych jest niezdecydowanych w tej kwestii. Z kolei najrzadziej konsumenci chcą przeznaczyć na „czarnopiątkowe” zakupy poniżej 50 zł – 1,4%, od 50 do 100 zł – 3,1%, a także od 700 do 800 zł – 3,3%. Ponadto autorzy badania prognozują, że rzeczywiste wydatki w tym roku mogą być nieco wyższe od deklarowanych, tj. o ok. 8-10%.

Z raportu przygotowanego przez UCE RESEARCH i Grupę Offerista, opartego na specjalnym badaniu postaw konsumenckich, wynika, że w tym roku podniósł się pułap najczęściej wskazywanych wydatków na zakupy w Black Friday. Konsumenci dostali do wyboru dwanaście odpowiedzi dotyczących planowanych łącznie wydatków. Mogli zaznaczyć jeden z przedziałów kwotowych – od poniżej 50 zł do ponad 1000 zł. I tak najwięcej osób zadeklarowało od 400 do 500 zł – 16,4%. Jednocześnie ankietowani poinformowali o tym, ile pieniędzy w zeszłym roku w sumie wydali na tego typu zakupy. Spośród możliwych odpowiedzi, w tym przedziałów kwotowych (od poniżej 50 zł do powyżej 1000 zł), najwięcej wskazań dotyczyło 200-300 zł – 15%.

– Średnia granica wydatków na Black Friday przesunęła się. Powody są co najmniej dwa. Pierwszy jest taki, że przez inflację sporo towarów mocno zdrożało. Konsumenci, widząc to, muszą głębiej sięgnąć do kieszeni. Dlatego podają wyższe przedziały tegorocznych średnich i planowanych wydatków. Druga przyczyna może być taka, że sytuacja Polaków trochę się poprawiła od zeszłego roku i dlatego chcą nieco więcej wydać. Wskazują na to też inne nasze badania, które pokazują poprawę nastrojów konsumenckich. Natomiast trzeba też pamiętać o tym, że rok temu byliśmy w okresie wysokiej inflacji – mówi Robert Biegaj, współautor raportu z Grupy Offerista.

Ekspert uważa również, że przed samym Bożym Narodzeniem konsumenci też mogą być skłonni wydać więcej niż rok wcześniej, chociaż wciąż rosnąca inflacja może trochę ostudzić nastroje konsumenckie. – Warto tutaj też dodać, że deklaracje wcale nie muszą się idealnie sprawdzić, bo często konsumenci podają wydatki na wyrost. Czasem też je zaniżają – stwierdza Robert Biegaj.

Często jest tak, że konsumenci zakładają jakiś budżet na wydatki związane z Black Friday, a później wydają więcej, w zależności od napotkanych okazji i okoliczności. – Jeszcze przed pandemią UCE RESEARCH zrobiło badanie, z którego wychodziło, że ponad 70% konsumentów wydało na zakupy robione ramach w Black Friday o 20-30% więcej, niż wcześniej planowało. Z reguły to były osoby z dużych i ze średnich miast, zarabiające powyżej średniej krajowej. I głównie to byli mężczyźni, ale kobiety nie aż tak bardzo od tego wyniku odstawały. Sądzę, że w tym roku może być podobnie, ponieważ nastroje konsumenckie nieco się poprawiły – dodaje ekspert z Grupy Offerista.

Wydatki w wysokości 400-500 zł częściej planują w tym roku kobiety niż mężczyźni. Głównie wskazują tak osoby w wieku 75-80 lat, z miesięcznym dochodem netto 5000-6999 zł, a także z wyższym wykształceniem. Przeważnie dotyczy to mieszkańców miast liczących co najmniej 500 tys. ludności.

– Widać też, że w tym badaniu pojawia się nowy trend. Najczęściej podawane wydatki głównie deklarują najstarsi konsumenci. W mojej ocenie, świadczy to o tym, że podczas Black Friday zamierzają oni głównie kupować towary, które potem włożą swoim dzieciom i wnukom pod choinkę. W poprzednich latach nie było to aż tak bardzo widoczne. Z kolei wysokość dochodu respondentów, która oscyluje wokół średniej krajowej, nie jest niczym szczególnym – komentuje Robert Biegaj.

Patrząc na dalsze deklaracje dotyczące tegorocznych wydatków na zakupy w ramach Black Friday, widać 200-300 zł – 11,9%, ponad 1000 zł – 11,6%, a także 500-600 zł – 11,3%. Ponadto 10,5% konsumentów jest niezdecydowanych. – W ramach Black Friday klienci kupują nieco bardziej wartościowe towary, bo zwyczajnie liczą na większe oszczędności, szczególnie patrząc np. na elektronikę. Ale nie jest to regułą – podkreśla współautor raportu z Grupy Offerista.

Na końcu zestawienia deklarowanych wydatków na „czarnopiątkowe” zakupy pojawiają się takie kwoty, jak poniżej 50 zł – 1,4%, 50-100 zł – 3,1%, a także 700-800 zł – 3,3%. – Osoby, które biorą udział w Black Friday, z reguły chcą trochę więcej zaoszczędzić. A jeżeli mają to osiągnąć, to towary muszą mieć odpowiednią wartość, żeby zbilansował się koszt poszukiwania ich i samych zakupów. Dlatego deklaracje wydatków do 100 zł mają najniższe pozycje w całym zestawieniu. Z kolei 700-800 zł to prawie dwa razy więcej, niż średnio chcą zapłacić w tym roku konsumenci – wyjaśnia współautor raportu.

W ocenie eksperta, branża retailowa tym razem nie zarobi dużo więcej dzięki Black Friday niż w zeszłym roku. – To, że konsumenci deklarują wyższe wartości, wcale z automatu nie oznacza, że sklepy faktycznie realnie zyskają więcej. Po pierwsze, mamy inflację, a po drugie, retailerzy już ponieśli większe niż rok temu nakłady finansowe na prowadzenie swojej działalności i to raczej się zbilansuje w kwestii ewentualnej marży – tłumaczy Robert Biegaj.

Współautor badania prognozuje także, że w tym roku rzeczywiste wydatki mogą być wyższe od tych deklarowanych o ok. 8-10%. – Głównie będzie to dotyczyło dużych i średnich miast. W tym roku po raz kolejny więcej mężczyzn niż kobiet deklaruje udział w święcie zakupów. Z tego powodu dzięki Black Friday znowu zarobią sklepy z elektroniką, oczywiście jeśli przygotują atrakcyjne oferty. Natomiast zakupy kobiet przyniosą zyski głównie drogeriom, dyskontom i hipermarketom, jeśli będą miały nieco lepsze rabaty niż na co dzień na perfumy i kosmetyki. W mniejszym stopniu zarobią też sklepy z odzieżą – podsumowuje Robert Biegaj.

Opis metody badawczej

Raport został przygotowany na podstawie specjalnego badania opinii publicznej. Sondaż został przeprowadzony w dniach 06-07.11.2024 metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i Grupę Offerista na próbie 1007 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Inflacja w Wielkiej Brytanii hamuje optymizm: Bank Anglii może wstrzymać obniżki stóp procentowych

Problem inflacji z pewnością nie opuścił jeszcze Wielkiej Brytanii. Wczorajsze dane za październik nie przyniosły pozytywnego zaskoczenia. Każdy kto liczył na to mógł się czuć rozczarowany. Przypomnijmy, że liczby za wrzesień okazały się niższe od prognoz, co było pozytywnie odebrane przez rynek kilka tygodni temu. Teraz kiedy tempo spadku dynamiki wzrostu cen w UK prawdopodobnie wydłuży się, rosną spekulacje, że BoE w najbliższych miesiącach spowolni proces obniżek stóp procentowych. Prawdopodobny też staje się scenariusz pauzy w dalszym luzowaniu warunków monetarnych.

Niskie dane inflacyjne za wrzesień (głównie w usługach) to prawdopodobnie było jednorazowe odchylenie, spowodowane niestabilnymi cenami podróży. Widać, że w październiku poszczególne komponenty powróciły do poziomów zbliżonych do tych widzianych w poprzednich miesiącach. Nie tylko wskaźnik bazowy okazał się wyższy, również ogólny przewyższył szacunki, co było spowodowane jednorazowymi efektami związanymi z rachunkami za energię dla gospodarstw domowych.

W odniesieniu do nadchodzącego posiedzenia Banku Anglii w grudniu, wczorajsze liczby skłaniają zakładać, że pauza w obniżaniu stóp procentowych jest scenariuszem najbardziej prawdopodobnym na ten moment. Rynek na ten moment jest podobnego zdania. Termin lutowy wydaje się być również niepewny. Polityka monetarna prowadzona przez Bank Anglii jest postrzegana jako wciąż restrykcyjna.

Powiększa się zatem dywergencja monetarna pomiędzy EBC oraz brytyjską instytucja. Rynek zakłada, że prezeska Lagarde ogłosi w kolejnym miesiącu cięcie o przynajmniej o 25 punktów bazowych, choć obniżka dwukrotnie większa nie jest całkowicie wykluczana, choć na ten moment mniej prawdopodobna.

Zakładam zatem, że długoterminowy trend spadkowy na parze EUR/GBP powinien zostać utrzymany. W tym roku możliwe jest ponowne przetestowanie minimów ustalonych 11 listopada i prawdopodobny jest także spadek w kierunku minimów ustalonych wiosną 2022 roku (0,8200).

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

BCC: Nastroje konsumenckie nadal spadają

W listopadzie 2024 r. wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) spadł o 1,3 pkt proc. m/m i wyniósł minus 17,1 pkt w listopadzie br. – wynika z badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny.

Wskaźnik nastrojów jest wskaźnikiem miękkim, nie jest on do końca dobrze sprecyzowany jak np. wskaźnik eksportu.
Nie jest wykluczone, że nastroje konsumenckie pogarszają się z racji niepewności dotyczącej miedzy innymi inflacji, która nagle wzrosła.
Koniunktura konsumencka spada także w związku z faktem pojawienia się wielu bankructw przedsiębiorstw. Ich duża liczba (ponad 400 tys.) bez wątpienia wpływ na nastroje. Osłabienie będzie nam zatem towarzyszyć przez pewien czas. – twierdzi prof. Stanisława Gomułka, główny ekonomista BCC.

Spośród składowych wskaźnika najbardziej pogorszyły się oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju oraz obecnej sytuacji ekonomicznej kraju (spadki odpowiednio o 3,2 pkt proc. i 2,1 pkt proc.). Niższe wartości osiągnęły również oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów oraz przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (spadki odpowiednio o 1,1 pkt proc. i 0,4 pkt proc.). Wyższą wartość niż przed miesiącem odnotowano jedynie dla oceny obecnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (wzrost o 0,4 pkt proc.), podał GUS.

W odniesieniu do listopada 2023 r. obecna wartość BWUK jest niższa o 2,0 p. proc.

Polski rynek magazynowy w trzecim kwartale 2024 r.

Grupa REDD opublikowała raport podsumowujący stan polskiego rynku powierzchni magazynowych w trzecim kwartale 2024 roku. Rynek wykazał dalszy wzrost, kontynuując trend z poprzednich kwartałów. Jednocześnie rosnąca podaż i widoczne różnice między regionami w zakresie wskaźnika pustostanów pokazują złożoność sytuacji na rynku. Wciąż podlega on dynamicznym zmianom.

W trzecim kwartale obserwowaliśmy stopniowy rozwój podaży magazynowej w Polsce. Na koniec września istniejące zasoby wyniosły 33,63 mln m². Dalszy rozwój podaży zapewni dodatkowe 11 mln m² powierzchni, która jest planowana, a także kolejne 1,6 mln m² będącej już w realizacji. Ta ostatnia dana jest wartością zauważalnie niższą niż na koniec całego pierwszego półrocza. W trzecim kwartale na rynek trafiło z kolei 611 tys. m², z czego na zaledwie dwóch rynkach zostało ukończone ponad 100 tys. m² – jest to Warszawa (217 tys. m²) oraz Wrocław (141 tys. m²). Na pozostałych rynkach zrealizowana nowa podaż była na znacznie niższym poziomie.

Polski rynek magazynowy w trzecim kwartale 2024
Źródło: Raport REDD „Polski rynek magazynowy Q3/2024”
         Źródło: Raport REDD „Polski rynek magazynowy Q3/2024”
Źródło: Raport REDD „Polski rynek magazynowy Q3/2024”
     Źródło: Raport REDD „Polski rynek magazynowy Q3/2024”
Źródło: Raport REDD „Polski rynek magazynowy Q3/2024”

„Najwięcej zasobów w budowie znajduje się we Wrocławiu, na Górnym Śląsku oraz w Warszawie. Z pewnością warto zauważyć, że mimo nowych inwestycji w głównych miastach, takich jak Warszawa i Wrocław, dostępność powierzchni „od zaraz” w budynkach istniejących wzrosła do poziomu 2,69 mln m² głównie w regionach Centralnej Polski, Wrocławia i Warszawy. Oznacza to wzrost od końca pierwszego półrocza o blisko 300 tys. m²” – komentuje Krzysztof Foks, Head of Research w Grupie REDD.

Jednocześnie wskaźnik pustostanów osiągnął poziom blisko 8 proc., znacznie różnicując się pomiędzy poszczególnymi regionami. Najniższy wynik został odnotowany w takich miastach jak Szczecin (2,9%), Kraków (3,97%) oraz Opole (4,6%), a najwyższy w Polsce Zachodniej (17,2%), Kielcach (16,1%) oraz Polsce Centralnej (11,3%).

OKIEM EKSPERTÓW

Tomasz Puch, FOUNDER & CEO W BTV: Rynek wynajmu powierzchni magazynowych w Polsce pozostaje atrakcyjny dla inwestorów zarówno z sektora development, jak i investment. Zainteresowanie inwestorów jest nadal wysokie, ale wiele firm przyjmuje postawę wyczekującą, licząc na wyraźniejsze odbicie na rynku nowych najmów, czyli tzw. popytu netto. Wzrost tego wskaźnika, oznaczającego realne zapotrzebowanie na dodatkowe powierzchnie magazynowe, jest kluczowy dla podjęcia decyzji o kolejnych inwestycjach.

Obecne warunki ekonomiczne – w tym konsumpcja, inflacja i koszty budowy – skłaniają zarówno najemców, jak i inwestorów do ostrożniejszych działań. Przekłada się to na selektywne podejście do nowych projektów oraz wybieranie lokalizacji o najpewniejszym zwrocie z inwestycji. Jednocześnie najemcy oraz inwestorzy zwracają szczególną uwagę na powierzchnie spełniające normy zrównoważone go rozwoju, jako że to właśnie nowoczesne i ekologiczne obiekty są najbardziej pożądane przez rynek.

Oczekiwanie na wzrost popytu netto w najbliższym czasie wpływa na decyzje inwestorów, którzy chcą maksymalnie zminimalizować ryzyko pustostanów i skupić się na zapewnieniu sobie stabilnych, długoterminowych najmów. Jeśli na rynku pojawi się wyraźniejsze odbicie w zakresie popytu najmu netto, można spodziewać się szybszego tempa wzrostu inwestycji oraz kolejnych projektów deweloperskich, które odpowiadałyby na wzrastające potrzeby firm poszukujących nowoczesnych powierzchni magazynowych.

Paweł Sapek, SVP, REGIONAL HEAD CENTRAL EUROPE W PROLOGIS: 2024 rok dla branży magazynowej i ogólnie dla biznesu w Polsce jest okresem pełnym wyzwań. III kwartał nie był tu wyjątkiem, jednak pojawiło się kilka pozytywnych sygnałów. W III kwartale mieliśmy do czynienia z dość wysoką inflacją. We wrześniu inflacja bazowa wyniosła 4,3% r/r. Ekspertów i biznes zaniepokoił spadek sprzedaży detalicznej w cenach stałych. Jak podał GUS, we wrześniu jej wartość zmalała o 3% r/r. Kolejne miesiące pokażą, czy był to jedynie jednorazowa obniżka podyktowana wyjątkowymi czynnikami, zwłaszcza powodzią w południowo-zachodniej Polsce. Jest to istotny wskaźnik dla branży e-commerce, która obok firm logistycznych jest jednym z głównych klientów powierzchni magazynowych.

Z drugiej strony, mamy też pozytywne sygnały. Wskaźnik PMI dla polskiego przemysłu za październik wyniósł 49,2 pkt, przekraczając prognozy i notując najwyższy poziom od dwóch i pół roku. Mimo że PMI utrzymuje się poniżej 50 pkt, stopniowy wzrost daje powód do umiarkowanego optymizmu. Dodatkowo, Bank Światowy podniósł prognozę wzrostu polskiego PKB w przyszłym rok do 3,7%.

Z punktu widzenia branży magazynowej, stosunkowo trudne otoczenie makroekonomiczne powoduje, że klienci ostrożnie podchodzą do wynajmu dodatkowych powierzchni. Coraz większe znaczenie odgrywa jakość obiektu, zarządzania nim oraz dodatkowe usługi. W Prologis proponujemy świadczenia w ramach platformy Essentials, która pozwala klientowi wybrać szeroki pakiet usług, w tym m.in. wyposażenie magazynu w systemy regałowe czy wynajem wózków widłowych, a także montaż i zarządzanie instalacjami OZE oraz ładowarkami EV. W ten sposób dostosowujemy magazyn do indywidualnych potrzeb klienta.

Na poziomie trendów, widzimy coraz większą świadomość klientów w zakresie oceniania ofert. Porównując propozycje różnych firm z sektora magazynów, należy patrzeć na nie kompleksowo i brać pod uwagę całkowity koszt operacyjny obiektu (TOC od angielskiego total cost of operations). Przy ocenie oferty ważna jest uważna analiza jej składowych, w tym dodatkowych świadczeń oferowanych dla klienta magazynu.

Wojciech Kosiór, DYREKTOR DZIAŁU DS. ROZWOJU NIERUCHOMOŚCI W MDC²:

Sytuacja na rynku w Q3

W trzecim kwartale br. sytuacja na rynku magazynowym była stabilna, bez gwałtownych zmian w podaży, popycie oraz poziomie wskaźnika pustostanów. Jednak, z naszej perspektywy był to bardzo udany okres, szczególnie pod względem popytu. Wynajęliśmy całą dostępną powierzchnię w istniejącym budynku A w MDC² Park Łódź South w Głuchowie koło Łodzi, gdzie firma Oriflame Holding AG zajęła około 25 tys. m², a także całą przestrzeń w trzecim budynku w Skawinie koło Krakowa (MDC2 Park Kraków South), którą wynajął InPost. Podpisaliśmy również umowy na wynajem około 4,5 tys. m² w drugim obiekcie w tej samej lokalizacji. Wysoki popyt, szczególnie ze strony e-commerce i logistyki, pokazuje, że mimo wyzwań gospodarczych zainteresowanie najmem długoterminowym i rozwojem nowoczesnych powierzchni magazynowych.

Wyzwanie

Jednym z głównych wyzwań, które zatrzymało rozwój magazynów była dostępność finansowania. Obecnie nowe budynki, budowane zgodnie z wymaganiami taksonomii UE łatwiej uzyskują finansowanie. Inwestorzy kładą nacisk na ocenę sytuacji finansowej najemców – preferują firmy o stabilnej kondycji finansowej, co minimalizuje ryzyko niewypłacalności i upadłości. Kolejne wyzwanie to ograniczona dostępność gruntów w atrakcyjnych lokalizacjach. Rozwiązaniem stają się projekty typu brownfield. Rewitalizacja istniejących terenów poprzemysłowych, często położnych w miejskich lokalizacjach zapewnia lepszy dostęp do komunikacji i pracowników. Brownfieldy wymagają często usunięcia zanieczyszczeń, co zwiększa koszty ich przystosowania do wymagań środowiskowych. Przykładem jest projekt w MDC2 Park Gliwice, który, między innymi, dzięki tym działaniom uzyskał certyfikację BREEAM New Construction na poziomie Outstanding. Z perspektywy najemców głównym wyzwaniem pozostaje dostępność pracowników. Coraz częściej firmy wybierają lokalizację magazynu pod kątem możliwości zatrudnienia, co jest kluczowe dla branży produkcyjnej i sektora e-commerce, gdzie wymagane jest duże zaplecze kadrowe.

Trendy

Deweloperzy nadal zachowują ostrożność w zakresie inwestycji spekulacyjnych, koncentrując się głównie na projektach, w których mają już częściowo zakontraktowanych najemców. Na największych rynkach, takich jak Warszawa, Górny Śląsk, Wrocław, Poznań i centralna Polska, aktywność najemców pozostaje jednak wysoka. Rośnie także zainteresowanie innymi rynkami regionalnymi, szczególnie krakowskim i trójmiejskim. W Krakowie popyt na nowoczesne powierzchnie magazynowe przewyższa podaż, co sprawia, że każde nowe przedsięwzięcie na tym rynku ma dużą szansę na szybkie znalezienie najemcy. Zauważamy również duży potencjał Trójmiasta, który dzięki korzystnemu położeniu i dynamicznemu rozwojowi infrastruktury portowej staje się atrakcyjną lokalizacją dla firm zajmujących się handlem międzynarodowym i logistyką morską. Na znaczeniu cały czas zyskuje realizacja strategii ESG. Firmy są coraz bardziej zobowiązane do przestrzegania standardów dotyczących zrównoważonego rozwoju, odpowiedzialności społecznej i ładu korporacyjnego. Inwestorzy i najemcy wymagają transparentności w działaniach deweloperów, co sprawia, że implementacja strategii ESG staje się kluczowa dla konkurencyjności i reputacji firm. Przykładem konsekwentnej realizacji strategii ESG może być projekt MDC² Park Łódź South, gdzie wdrożyliśmy technologie zmniejszające ilość wbudowanego węgla o 49% w porównaniu do średniej krajowej, a dodatkowo 95% materiałów budowlanych użytych do realizacji inwestycji nadaje się do recyklingu. Obiekt uwzględnia również poprawę komfortu pracowników – w obrębie kompleksu powstała strefa Rest & Move promująca zdrowy styl życia i poprawę jakości pracy. Aspekty społeczne i ekologiczne stają się bowiem integralną częścią nowoczesnych inwestycji magazynowych. W trzecim kwartale nadal obserwowaliśmy wzmożone zainteresowanie klientów z sektora e-commerce, który to sektor nadal generuje popyt na powierzchnie magazynowe, choć jego wzrost nie jest już tak dynamiczny jak w latach 2020-2022. Mimo to e-commerce, obok sektora logistycznego, nadal pozostaje jednym z kluczowych graczy wśród kategorii najemców magazynowych.

Wrocławski rynek biurowy: Rekordowa podaż i silny popyt, ale rosnące pustostany

Nowa podaż na rynku biurowym we Wrocławiu w pierwszych III kwartałach 2024 roku należała do najwyższej spośród głównych miast regionalnych. Popyt na wynajem powierzchni biurowych również pozostaje silny i w samym III kwartale 2024 roku przekroczył 43 000 m kw.

Zasoby biurowe na trzecim największym rynku biurowym w Polsce na koniec III kwartału szacowane były na 1,37 mln m kw., stanowiąc niemal 11% całkowitych zasobów biurowych w Polsce.

„Aktywność wrocławskich deweloperów wyróżnia ten rynek na tle pozostałych regionów. Od początku roku rynek biurowy we Wrocławiu powiększył się o ponad 32 000 m kw., a jeżeli do końca roku zostaną ukończone planowane inwestycje, to nowa podaż w 2024 toku wyniesie niemal 55 000 m kw., co będzie największą wartością wśród miast regionalnych,” – komentuje Michał Kusy, młodszy konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Na koniec III kwartału w budowie pozostawały trzy inwestycje o łącznej powierzchni ponad 38 000 m kw. Podobnie jak w innych miastach, również we Wrocławiu, zauważalny jest trend malejącej ilości realizowanych obiektów, a poziom powierzchni w budowie jest najniższy od dekady.

„Zainteresowanie najemców powierzchnią biurową pozostaje na stabilnym poziomie. Od stycznia do września 2024 roku podpisane umowy najmu opiewały na 96 000 m kw. powierzchni biurowej, co było drugim najwyższym wynikiem wśród miast regionalnych,” – dodaje Aleksandra Balczewska, starszy negocjator w Knight Frank.

Udział wrocławskiego popytu w całkowitym wolumenie transakcji na największych rynkach regionalnych wynosi 19%.

W strukturze transakcji największy udział miały renegocjacje, które odpowiadały za ponad 58% wynajętej powierzchni w pierwszych trzech kwartałach 2024 roku. Nowe umowy stanowiły 37% udziału, a ekspansje zaledwie 2%.

„W dalszym ciągu obserwujemy dominację firm z sektora IT, którzy generują największy popyt na powierzchnie biurowe we Wrocławiu. Na koniec września wolumen wynajętej powierzchni przez te firmy wyniósł 38%,” – uzupełnia Aleksandra Balczewska.

Wysoka nowa podaż nie zdołała zrównoważyć silnego popytu, co przełożyło się na wzrost współczynnika pustostanów o 1,5 pp. względem poprzedniego kwartału. Na koniec września wskaźnik wyniósł 19,7%.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu na koniec III kw. 2024 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i zazwyczaj wahały się między 10,00 a 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Jednak czynsze za najlepsze powierzchnie w nowopowstających budynkach mogą przekraczać ten poziom. Opłaty eksploatacyjne na koniec września 2024 roku również pozostały na stabilnym poziomie i zwykle mieszczą się w przedziale od 16,00 do 31,00 PLN/m kw./miesiąc.

Rekordowe wyniki Nvidii, ale brak euforii na giełdzie: Czy inwestorzy patrzą zbyt krótkowzrocznie?

Wyniki Nvidia, choć okazały się rekordowe i kolejny zdmuchnęły oczekiwania Wall Street, nie przyniosły euforii na giełdzie. Akcje w pierwszej reakcji taniały prawie 5%, a godzinę po publikacji, po ustabilizowaniu się rynku znalazły się 2% niżej. Inwestorzy wydają się z pewną (być może nieuzasadnioną) dozą niepewności spoglądać dziś w przyszłość, z pewnym przymrużeniem oka obserwując rekordowe prognozy wzrostu spółki i komentarze dotyczące rosnących perspektyw biznesu w sektorze AI.

Nvidia zaraportowała 35.1 mld USD sprzedaży wobec 32.8 mld USD prognoz i 0.78 USD zysku na akcję, wobec 0,74 USD oczekiwań. Jendak w bieżącym kwartale szacuje już, że przychody przekroczą 37 mld USD. Pewne jest jedno: inwestycje w infrastrukturę AI trwać będą nadal, a raport Nvidia pokazał, że kolejne firmy zwiększają nakłady inwestycyjne na sztuczną inteligencję. Mowa o takich spółkach jak Accenture, ale również Foxconn, Lenovo, Toyota czy indyjski Reliance Industires.

Nie oznacza to jednak, że kapitalizacja Nvidia rosła będzie w nieskończoność. Największą przeszkodą dla spółki wydaje się tu spowolnienie w globalnej gospodarce (czego na razie nie obserwujemy, a przynajmniej nie w kluczowych dla niej, biznesach partnerów biznesowych jak Microsoft czy Google) lub konflikt o Tajwan. Przyznać trzeba, że obie te perspektywy są dziś dla rynku abstrakcją. Przyszłość okaże czy nie był zbyt krótkowzroczny.

Aktualnie Nvidia dywersyfikuje biznes od centrów danych, przez gaming, motoryzację i przemysł, a wszystkie jej segmenty działalności odnotowały wzrost, zarówno w ujęciu kwartalnym, jak i rocznym. Przychody wzrosły o 94% rocznie, przy czym sprzedaż w segmencie centrów danych wzrosła o 112%,  a zysk netto o 111% rocznie. Te liczby mówią same za siebie.

Firma jeszcze przez dłuższy czas zachowa sporą część siły cenowej, patrząc na jej dynamikę rozwoju. Jej konkurencja właściwie jeszcze nie obudziła się z technologicznego snu. Nvidia uspokoiła też rynek, mówiąc, że dostawy chipów Blackwell AI rozpoczną się w IV kwartale, tego roku i przyspieszą w przyszłym. Zasugerowała jednak, że ich podaż może być ograniczona z powodu wyzwań konstrukcyjnych, co zostawia rynkom miejsce do spekulacji ‘jak bardzo’, ponieważ to naturalnie mogłoby prowadzić do pewnej stagnacji dynamiki sprzedaży.

Klienci mogliby czekać dłużej i czekać aż Nvidia będzie w stanie zaoferować im nowocześniejsze, bardziej wydajne układy GPU. Nie wiemy też, w jakich okolicznościach gospodarczych byłaby w stanie skalować ich produkcję w zadowalającym stopniu. Z drugiej strony spółka jest pewna, że popyt na Blackwell będzie rósł przez 2025 rok, a popyt przekracza podaż.

To sugeruje, że firma z powodzeniem będzie „przenosić koszty” i być może windować ceny układów graficznych. Podsumowując, akcje Nvidii są drogie, ale firma „dowozi” i kolejny raz udowadnia, że jest liderem hossy związanej ze sztuczną inteligencją. Trudno wyobrazić sobie dziś, by trend ten miał się rozwijać dalej bez aprecjacji jej akcji… Ale rynek akcji doświadczył już w swojej historii nie takich abstrakcyjnych zjawisk.

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

Najbardziej wytrzymała folia stretch na rynku

Wyobraź sobie, że musisz zabezpieczyć ładunek o nietypowych wymiarach lub dużej wadze. Każdy ruch, każda zmiana pogody, a nawet najmniejsza nierówność na trasie może stanowić ryzyko uszkodzenia towaru. Jak więc mieć pewność, że Twój ładunek dotrze na miejsce bezpiecznie i w idealnym stanie? Tutaj z pomocą przychodzi najwytrzymalsza folia stretch na rynku. To produkt, który nie tylko chroni, ale również wyznacza nowe standardy trwałości i niezawodności w transporcie. W poniższym artykule dowiesz się, co sprawia, że ta folia stretch jest tak wyjątkowa.

Co decyduje o wytrzymałości folii stretch?

Wytrzymałość folii stretch zależy od kilku kluczowych czynników, które warto znać, aby dobrać najlepszy produkt do swoich potrzeb transportowych czy magazynowych.
1. Grubość folii stretch


Grubość folii ma bezpośredni wpływ na jej odporność na rozerwania. Grubsza folia (od 30 mikronów wzwyż) jest bardziej wytrzymała, co czyni ją idealną do transportu ciężkich lub ostrych ładunków. Cieńsze folie (15-25 mikronów) sprawdzą się w przypadku lżejszych towarów.
2. Materiał


Folie stretch produkowane z LDPE i LLDPE oferują doskonałą elastyczność i odporność na rozciąganie, co pozwala na efektywne pakowanie i lepszą ochronę ładunków. Technologie takie jak dwuosiowe rozciąganie poprawiają wytrzymałość folii, czyniąc ją bardziej odporną na uszkodzenia.
3. Rodzaj folii


Folie ręczne są lżejsze i łatwiejsze w użyciu, ale mają mniejszą wytrzymałość. W przypadku większych ładunków lepiej sprawdzą się folie maszynowe, które zapewniają lepszą elastyczność i jednolity naciąg.
4. Odporność folii na warunki atmosferyczne


Dobrej jakości folia stretch powinna wytrzymać zmienne warunki, takie jak niskie lub wysokie temperatury. Wytrzymałość na działanie wilgoci i promieni UV zapewnia dodatkową ochronę podczas transportu w trudnych warunkach.
5. Zastosowanie specjalistycznych folii


Folie barierowe chronią przed wilgocią, folia bąbelkowa amortyzuje delikatne ładunki, a folie z nadrukiem umożliwiają łatwą identyfikację towaru. Wybór odpowiedniej folii zależy od specyfiki transportowanych produktów.

hurtownia folii stretch Folpol

Najwytrzymalsza folia stretch na rynku

Kiedy mówimy o najwytrzymalszej folii stretch, mówimy o prawdziwej rewolucji w świecie ochrony ładunków. To produkt, który wykracza poza wszelkie dotychczasowe standardy, oferując ochronę na niespotykaną dotąd skalę. Stworzona przez wiodącego producenta, który zainwestował w najnowsze technologie, ta folia stretch zapewnia niezrównaną trwałość i odporność, której nie znajdziesz w żadnym innym produkcie na rynku.

Dzięki precyzyjnie dopracowanemu procesowi produkcji, powstała folia stretch, która nie tylko wytrzymuje ekstremalne warunki, ale również zapewnia elastyczność i bezpieczeństwo, wyznaczając nowe granice w dziedzinie pakowania i ochrony ładunków.

Jednym z kluczowych elementów, które wyróżniają tę folię stretch, jest dwuosiowe rozciąganie (biaxial orientation), proces, który zapewnia jej niespotykaną wytrzymałość i odporność na rozciąganie. Dzięki temu folia stretch jest w stanie wytrzymać znacznie większe obciążenia i napięcia, nie tracąc przy tym swojej integralności. To oznacza, że nawet przy dużych ładunkach, folia idealnie dopasowuje się do kształtu produktu, zapewniając mu doskonałą stabilność.

Co sprawia, że ta folia stretch wyróżnia się spośród innych? To połączenie innowacyjnych surowców najwyższej jakości, które gwarantują nie tylko odporność na mechaniczne uszkodzenia, ale także na działanie ekstremalnych warunków – wilgoci, skrajnych temperatur, a także promieniowania UV. To sprawia, że ładunki pakowane tą folią są doskonale chronione, niezależnie od warunków transportu.

Najwytrzymalsze folie w hurtowni pod Warszawą

Jeśli zależy Ci na najlepszej ochronie Twoich ładunków, hurtownia folii stretch Folpol to miejsce, które spełni wszystkie Twoje oczekiwania. Z ponad 25-letnim doświadczeniem w branży, hurtownia oferuje folię stretch, która gwarantuje niezrównaną wytrzymałość i ochronę – bez względu na wielkość, wagę czy specyfikę ładunku.

Hurtownia folii stretch znajduje się niedaleko Warszawy, co zapewnia szybki dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań opakowaniowych. W ofercie Folpol znajdziesz szeroką gamę folii, które idealnie odpowiadają na potrzeby firm transportowych, logistycznych i przemysłowych.

  • Folia ręczna – Wybór idealny do pakowania mniejszych i średnich ładunków. Świetnie sprawdzi się w firmach, które potrzebują ręcznego owijania towarów, zapewniając im wysoką odporność na uszkodzenia.
  • Folia maszynowa – Doskonała dla dużych ładunków, które wymagają efektywnego owijania maszynowego. Zwiększa wydajność pracy i zapewnia bezpieczne zabezpieczenie towarów w transporcie.
  • Folia LDPE – Wysoka odporność na przebicia i niskie temperatury sprawiają, że to doskonała opcja do pakowania ładunków narażonych na mechaniczne uszkodzenia, jak np. urządzenia elektryczne.
  • Folia PVC – Główna cecha tej folii to wyjątkowa ochrona przed wilgocią i zanieczyszczeniami. Doskonała do pakowania towarów, które muszą być odporne na zmiany temperatury oraz kontakt z wodą.
  • Folia PP – Bardzo wytrzymała na rozciąganie, dzięki czemu świetnie sprawdza się przy pakowaniu ciężkich ładunków, takich jak maszyny czy materiały budowlane.
  • Folia bąbelkowa – Jej struktura zapewnia doskonałą amortyzację, co czyni ją idealnym rozwiązaniem do ochrony delikatnych przedmiotów, takich jak elektronika, szkło czy ceramika.
  • Folia poliolefinowa – Folia, która charakteryzuje się wyjątkową odpornością na zmienne warunki atmosferyczne i jest idealna do pakowania produktów spożywczych i farmaceutycznych, które wymagają wysokiej jakości opakowania.
  • Folia barierowa – Jej główną zaletą jest doskonała ochrona przed czynnikami zewnętrznymi, jak wilgoć, światło czy tlen, dlatego jest niezastąpiona w pakowaniu produktów wrażliwych na takie czynniki, jak np. chemikalia, artykuły spożywcze czy farmaceutyki.

Każdy rodzaj folii dostępny w ofercie hurtowni folii Folpol został zaprojektowany z myślą o maksymalnej trwałości i odporności na uszkodzenia mechaniczne, a także na zmieniające się warunki atmosferyczne. Nie czekaj – odwiedź stronę internetową hurtowni Folpol i przetestuj folię stretch, która wyznacza nowe standardy wytrzymałości na rynku: www.folpol.pl/hurtownia-folii-stretch/132

Dodatkowo, przy zamówieniach hurtowych folii stretch możesz liczyć na atrakcyjne ceny, co czyni ofertę jeszcze bardziej korzystną.

Wytrzymałość folii stretch a oszczędności

Wybór wytrzymałej folii stretch to inwestycja, która naprawdę się opłaca. Choć na pierwszy rzut oka folia stretch o wyższej odporności może wydawać się droższa, w długim okresie przynosi znaczne oszczędności. Dzięki większej sile naciągu i odporności na uszkodzenia, zużywa się jej mniej, a to oznacza mniejsze wydatki na materiał.

W praktyce wystarczy owinąć ładunki mniejszą ilością folii stretch, co bezpośrednio przekłada się na mniejsze koszty. Co więcej, wytrzymała folia lepiej chroni towary przed uszkodzeniami, co zmniejsza ryzyko strat i kosztów związanych z reklamacjami czy naprawami. Dlatego warto inwestować w folię stretch, która zapewnia nie tylko wyższą jakość zabezpieczenia, ale również realne oszczędności w firmowych kosztach transportu i magazynowania.

Testy folii stretch – jak ocenić jej wytrzymałość?

Wybór odpowiedniej folii stretch do transportu to kluczowy element, który może zadecydować o bezpieczeństwie Twoich ładunków i efektywności całego procesu pakowania. Hurtownia Folpol daje Ci unikalną możliwość, byś samodzielnie przekonał się, jak wytrzymała jest folia stretch, którą planujesz wybrać. Dostępne są próbki folii, które możesz przetestować przed dokonaniem zakupu – to doskonała okazja, by na własne oczy sprawdzić, jak folia sprawdzi się w praktyce.

Co wyróżnia ofertę hurtownię folii stretch Folpol? Profesjonalni doradcy, pomogą Ci dobrać folię idealnie dopasowaną do Twoich potrzeb. Niezależnie od tego, czy transportujesz ciężkie maszyny, delikatne przedmioty, czy ładunki wymagające szczególnej ochrony, Hurtownia pomoże Ci wybrać najlepszą opcję. Dzięki fachowemu doradztwu, dowiesz się, która folia stretch będzie najbardziej efektywna dla Twojego biznesu.

Dzięki próbom testowym masz szansę na dokładne sprawdzenie, jak folia sprawdza się w praktyce, idealnie dopasowując ją do swoich indywidualnych potrzeb. Skontaktuj się z hurtownią folii Folpol i przetestuj folię stretch o najwyższej wytrzymałości na rynku.

White Stone Development na nowej ścieżce rozwoju: współpraca z zagranicznymi funduszami inwestycyjnymi

White Stone Development (WSD), dynamicznie rozwijający się polski deweloper działający na rynku mieszkaniowym i komercyjnym, wkracza na nowy poziom współpracy międzynarodowej. Po kilku latach finansowania swoich projektów ze środków własnych lub z wykorzystaniem krajowego długu, firma nawiązuje współpracę z zagranicznym funduszem. To ważna zmiana, która otwiera przed deweloperem nowe możliwości, dając szansę na dalszy rozwój i realizację ambitniejszych projektów w nadchodzących latach.

Pierwsza współpraca z międzynarodowym funduszem

W październiku 2024 roku White Stone Development ogłosiło podpisanie kluczowej umowy inwestycyjnej z funduszem nieruchomości Nrep, który specjalizuje się w inwestycjach na wynajem indywidualny. Fundusz Nrep, za pośrednictwem swojego funduszu NSF V, przeznaczy ponad 200 milionów złotych na realizację projektu na warszawskich Młocinach. Jest to pierwsza tego typu współpraca WSD z zagranicznym inwestorem, co stanowi istotny punkt w historii firmy.

Anna Suchodolska, co-CEO White Stone Development
Anna Suchodolska, co-CEO White Stone Development

„Dotychczas regularnie plasowaliśmy papiery dłużne głównie w ramach emisji prywatnych, kierując je do polskich inwestorów. Teraz, po raz pierwszy w historii naszej grupy, nawiązaliśmy współpracę z międzynarodowym funduszem. Jest to dla nas kamień milowy i pozwala otworzyć się na szersze możliwości rozwoju”, mówi Anna Suchodolska, co-CEO White Stone Development.

Silna pozycja na rynku długu korporacyjnego

White Stone Development zyskało solidną pozycję na rynku Catalyst, gdzie firma debiutowała w 2021 roku. Dzięki emisjom papierów dłużnych o łącznej wartości prawie 180 milionów złotych, firma zdołała pozyskać fundusze na rozwój swoich projektów. Współpraca z inwestorami indywidualnymi oraz instytucjami z polskiego rynku kapitałowego była dotychczas kluczowa dla finansowania działalności operacyjnej i inwestycyjnej.

„Zarówno emisje prywatne, jak i publiczne pozwoliły nam na pozyskiwanie kapitału w korzystnych warunkach rynkowych. Ostatnia emisja zakończyła się sukcesem i bardzo dobrą stopą redukcji, co świadczy o zaufaniu inwestorów do naszej firmy”, mówi Anna Suchodolska.

W pierwszej połowie 2024 roku White Stone Development wypracowało zysk netto w wysokości ponad 26 milionów złotych, co stanowi prawie czterokrotny wzrost w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego. Spółka zapowiada dalszy rozwój i realizację projektów, które będą mogły liczyć na międzynarodowe wsparcie finansowe.

Nowa strategia: Zróżnicowane projekty deweloperskie i koniec z inwestycjami biurowymi

Dotychczas działalność White Stone Development opierała się na trzech głównych filarach: projektach biurowych, mieszkaniowych oraz budownictwie kubaturowym. Jednak w 2023 roku firma podjęła decyzję o zakończeniu inwestycji biurowych, po sprzedaży dwóch z trzech swoich projektów biurowych. Jedynym projektem biurowym, który pozostał w portfolio, jest kompleks Fort Mokotów w Warszawie – unikatowy projekt rewitalizacji zabytkowej twierdzy, który cieszy się dużym zainteresowaniem najemców.

„Fort Mokotów to wyjątkowa inwestycja, która cieszy się dużym zainteresowaniem ze strony najemców, głównie ze względu na swoją unikalną lokalizację i klimat, który tworzy odrestaurowana część fortyfikacji Twierdzy Warszawa. Wskaźnik wynajętej powierzchni wynosi aż 93%” – mówi Anna Suchodolska, co-CEO WSD.

Spółka zdecydowała się jednak na zmianę strategii, stawiając na projekty mieszkaniowe, które będą sprzedawane indywidualnym klientom, oraz na współpracę z międzynarodowymi funduszami inwestycyjnymi. „Współpraca z funduszem Nrep to tylko początek. Planujemy dalszą ekspansję na rynku nieruchomości mieszkaniowych oraz współpracę z zagranicznymi inwestorami” – dodaje Suchodolska.

White Stone Development zapowiada kolejne inwestycje, które będą realizowane zarówno w Warszawie, jak i w innych polskich miastach. Firma planuje rozszerzenie działalności na podwarszawskie miejscowości, jak również na rynki lokalne, w tym Szczecin. Firma nie wyklucza również dalszej współpracy z zagranicznymi funduszami, co może stać się fundamentem ich strategii rozwoju w nadchodzących latach.

„Chcemy stać się jednym z wiodących deweloperów w Polsce, realizując inwestycje na większą skalę. Nasze projekty będą charakteryzować się różnorodną strukturą kapitałową, a współpraca z międzynarodowymi funduszami pozwoli nam na realizację ambitych celów” – podsumowuje Anna Suchodolska.

„Zetki” wolą AI od żywego człowieka – to coraz powszechniejszy trend

Piętnaście lat temu Apple ukuło frazę „there’s an app for that” w swojej kultowej reklamie iPhone’a 3G. Półtorej dekady później deweloperzy App Store wygenerowali ponad 1,1 biliona dolarów przychodów ze sprzedaży, demonstrując siłę ekosystemu aplikacji dostępnych na łatwej w użyciu platformie.

Branża technologiczna poczyniła znaczne postępy od czasu wczesnych wersji telefonów komórkowych – od rozwoju mediów społecznościowych, aż po tworzenie pojazdów elektrycznych i rosnącą popularność oprogramowania opartego na chmurze. Tak jak Internet został okrzyknięty przełomem technologicznym XX wieku, tak sztuczna inteligencja (AI) jest już najbardziej doniosłym osiągnięciem XXI wieku. W mniej niż dwa miesiące ChatGPT zyskał 100 milionów użytkowników, podczas gdy Facebook, Instagram, Twitter i Snapchat potrzebowały od dwóch do pięciu lat, aby osiągnąć ten sam poziom.

Wkraczamy w świat agentów AI – „Zetki” wolą AI od żywego człowieka

Sposoby interakcji z technologią będą nadal szybko ewoluować. Agenci AI, tacy jak ci zasilani przez Agentforce, już teraz stają się istotną częścią tego, jak pracujemy, komunikujemy się i rozwiązujemy rzeczywiste problemy.

Pomimo początkowego sceptycyzmu co do roli AI w codziennym życiu, wielu konsumentów jest gotowych wykorzystać jej potencjał. Według badań Salesforce, jedna trzecia konsumentów woli obecnie kupować produkty za pośrednictwem zautomatyzowanych lub cyfrowych kanałów, niż wchodzić w interakcje z człowiekiem. Prawie jedna trzecia wybrałaby agentów AI, aby uzyskać szybszą obsługę, a 34% twierdzi, że korzystałoby z tego rozwiązania, chcąc uniknąć powtarzania się. Trend ten jest szczególnie wyraźny wśród przedstawicieli pokolenia Z i milenialsów, z których prawie jedna trzecia już czuje się komfortowo, gdy AI robi zakupy w ich imieniu.

Nic dziwnego, ponieważ firmy w niezliczone sposoby nie spełniają oczekiwań konsumentów. Badania Salesforce pokazują, że konsumenci spędzają do dziewięciu godzin, próbując rozwiązać pojedynczy problem. A prawie jedna trzecia z nich odchodzi od tych interakcji bez znalezienia rozwiązania. Na szczęście czasy niekończącej się muzyki na infolinii, krzyczenia „połącz mnie z przedstawicielem” i niekończącego się przekierowywania połączeń są już prawie za nami.

Agenci AI zmienią sposób pracy

Podobnie jak w pierwszych dniach, gdy aplikacje mobilne pojawiły się w smartfonach 15 lat temu, potencjał agentów AI dopiero zaczyna się rozwijać. Podczas gdy wielkie wizje sztucznej inteligencji nas urzekają, to rzeczywiste, namacalne ulepszenia w naszych codziennych doświadczeniach mają największy wpływ. Znajdujemy się w kluczowym momencie, w którym każda firma, dyrektor generalny, menedżer i pracownik ma szansę na nowo zweryfikować, co oznacza wykonywanie pracy. Przyjmując podejście oparte na agentach, mogą na nowo zdefiniować swoje operacje i budować konkurencyjność. Od dużych decyzji zakupowych po codzienne zadania, możemy teraz śmiało powiedzieć: Jest na to agent.

Obecnie każda firma technologiczna ma ambitny manifest AI, ze wzniosłymi wizjami przyszłości, w której króluje autonomiczna technologia. Poświęćmy jednak chwilę, aby zejść z powrotem na ziemię. Salesforce pokazuje, w jaki sposób sztuczna inteligencja przekształca codzienne aspekty naszego życia w praktyczny, ale znaczący sposób. Nie chodzi o wzniosłe wizje przyszłości, a o ułatwienie życia – już teraz.

Przejście od aplikacji do agentów

Salesforce od 25 lat sprawia, że trudne rzeczy stają się łatwe – od przejścia do chmury, uwolnienia potencjału danych, a teraz dostarczenia mocy sztucznej inteligencji dla przedsiębiorstw. W ciągu ostatnich czterech lat całkowicie zmieniliśmy platformę Salesforce, aby stworzyć nowoczesny, otwarty ekosystem do tworzenia i dostosowywania nie tylko aplikacji, ale także autonomicznych agentów AI na jednej, łatwej w użyciu platformie: Agentforce. W rzeczywistości Salesforce i jego partnerzy wygenerują ponad 2 biliony dolarów przychodu do 2028 roku, dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji.

Już teraz firmy korzystające z Agentforce zbudowały ponad 10 000 autonomicznych agentów zaprojektowanych w celu sprostania konkretnym wyzwaniom biznesowym. Użytkownicy przekonali się, że „jeśli potrafisz to opisać, Agentforce może to zrobić”. Podobnie jak Apple spopularyzowało aplikacje, wierzymy, że nadeszła era na hasło „jest na to agent”.

Agenci AI Agentforce wykraczają poza możliwości konwersacyjne chatbotów lub copilotów – podejmują działania w naszym imieniu. Niezależnie od tego, czy chodzi o zarządzanie harmonogramem, czy rozwiązywanie problemów związanych z obsługą klienta, agenci AI ułatwiają życie – świetnie radzą sobie z codziennymi wyzwaniami i zdejmują z ramion użytkowników dodatkowe obowiązki. Agenci mają stać się główną bramą dla konsumentów kontaktujących się ze swoimi ulubionymi markami i firmami. Zajmując się powszechnymi frustracjami związanymi z dzisiejszym przeciążeniem aplikacji, agenci usprawnią interakcje i na nowo zdefiniują sposób, w jaki konsumenci doświadczają marek, wyznaczając nowe standardy przyszłości.

Nvidia w centrum uwagi: co powiedzą wyniki o przyszłości AI?

Wyniki spółki Nvidia za trzeci kwartał, które zostaną ogłoszone dzisiaj, będą kluczowym wskaźnikiem dla narracji inwestycyjnej w zakresie sztucznej inteligencji. Z jej wysoką kapitalizacją rynkową i kluczową rolą w dziedzinie AI, rezultaty firmy mogą wpłynąć na ogólny nastrój rynkowy, szczególnie w kontekście trudności, jakie napotyka indeks S&P 500 w utrzymaniu wzrostów, które miały miejsce po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Główne pytanie brzmi:  czy sektor sztucznej inteligencji jest wystarczająco silny, aby utrzymać entuzjazm inwestorów, czy też znajduje się na niepewnym gruncie, podobnie jak scenariusz Trumpa 2.0?

Jak zauważa Charu Chanana, Główna Strateg Inwestycyjna w Saxo, Indeks S&P 500 zniwelował swoje wzrosty po wyborach. Tymczasem wyniki Nvidia będą stanowić poważny test, biorąc pod uwagę jej status jako największej firmy pod względem kapitalizacji rynkowej oraz kluczowego gracza w rewolucji AI.

Dane z naszej platformy pokazują, że sztuczna inteligencja wciąż pozostaje jednym z kluczowych tematów inwestycyjnych, między innymi dla klientów VIP, którzy lokują w ten sektor znaczące środki. Warto jednak zauważyć, że w porównaniu z poprzednim kwartałem AI nieco traci na znaczeniu jako czynnik decydujący o strategiach inwestycyjnych naszych użytkowników. Może to sugerować zmianę w podejściu do tego sektora. Wyniki Nvidii będą nie tylko testem dla samej spółki, ale również dla kierunku, w jakim zmierza cały rynek AI. Inwestorzy powinni przygotować się na różne scenariusze, w tym na potencjalnie zwiększoną zmienność w krótkim okresie po publikacji wyników – mówi Marcin Ciechoński, odpowiedzialny za ofertę Saxo w Polsce.

Według Chanu Chanany, są trzy kluczowe obszary do obserwacji podczas ogłoszenia tych wyników:

Produkcja i popyt na Blackwell

Wprowadzenie chipów Blackwell nowej generacji od Nvidia stało się głównym punktem zainteresowania inwestorów. Wczesne sygnały sugerują wysoki popyt na te produkty, a analitycy przewidują rekordową sprzedaż oraz zapowiadają wyprzedaż zapasów w nadchodzącym roku. Na co jednak warto zwrócić uwagę? W tym kontekście, warto  obserwować aktualizacje dotyczące harmonogramów produkcji i to, czy pojawią się ograniczenia w łańcuchu dostaw chipów Blackwell. Warto również sprawdzać, czy wcześniejsze komentarze zarządu o wyprzedaniu zapasów na następne 12 miesięcy rzeczywiście się potwierdzą.

Jakie mogą być potencjalne reakcje? Pozytywna: Jeśli produkcja Blackwell nie będzie miała opóźnień lub popyt przekroczy oczekiwania, akcje Nvidia mogą wzrosnąć do nowych maksymalnych wielkości. Negatywna: jakiekolwiek oznaki opóźnień w produkcji lub niedostatecznego popytu mogą wywrzeć presję na akcje, biorąc pod uwagę ich wysoką wycenę.

Wskazówki od klientów hiperskalowych

Biznes związany z centrami danych Nvidia napędzany jest przez spółki hiperskalowe, takie jak Microsoft, Google i Meta. Wykorzystują one procesory AI Nvidii do aplikacji generatywnej sztucznej inteligencji. Te partnerstwa stanowią znaczną część przychodów i wzrostu marży spółki Nvidia. W tym kontekście, warto zwrócić uwagę na aktualizacje dotyczące wskaźników adopcji procesorów H100 i H200 oraz siły popytu na rozwiązania AI oferowane przez firmę. Jednocześnie, oznaki kontynuowania przez hiperskalowców inwestycji w infrastrukturę AI mogą napędzać optymizm. Istotnym czynnikiem będą również informacje dotyczące budowy workloadu AI (trening vs inferencja) oraz rozwoju dużych modeli językowych w chmurze w porównaniu do przetwarzania brzegowego.

Potencjalne reakcje mogą być następujące – pozytywna: solidne prognozy ze strony spółek hiperskalowych i utrzymujące się zapotrzebowanie na chipy AI mogą wzmocnić zaufanie do zdolności Nvidii do osiągania ponadprzeciętnego wzrostu. Z kolei spowolnienia wydatków hiperskalowców lub konkurencja ze strony AMD w obszarze sztucznej inteligencji mogą negatywnie wpłynąć na nastroje.

Wpływ pogłosek o wykreśleniu akcji SMCI z giełdy

SMCI jest jednym z kluczowych partnerów, który obecnie boryka się z problemami. Spółka jest trzecim co do wielkości klientem Nvidii. Na rynku pojawiają się głosy, że Nvidia może przenieść swoje zamówienia do innych dostawców infrastruktury IT. Budzi to obawy o stabilność łańcucha dostaw. Kluczowa będzie jasność w kontekście współpracy obu spółek oraz potencjalna dywersyfikacja łańcucha dostaw w celu zminimalizowania ryzyka. Zmiany w relacji z SMCI będą potencjalnie miały wpływ na harmonogram produkcji i dostaw chipów Blackwell.

Potencjalna reakcja pozytywna polegałaby na zapewnieniu, że Nvidia zminimalizowała ryzyko związane z SMCI, co mogłoby przywrócić zaufanie inwestorów. Negatywna reakcja natomiast mogłaby wystąpić, jeśli problemy SMCI spowodują wąskie gardła w produkcji, co z kolei może skłonić inwestorów do wątpienia w zdolności wykonawcze Nvidii.

Strategia dla długoterminowych inwestorów

Nvidia pozostaje kluczowym graczem w dziedzinie sztucznej inteligencji, jednak, żeby inwestorzy mogli sobie poradzić z krótkoterminową zmiennością, powinni zastosować odpowiednią strategię:

  • Skupienie na szerokiej perspektywie rozwoju AI: Chociaż wyniki kwartalne mają znaczenie, pozycja Nvidii jako lidera w zakresie treningu AI, inferencji oraz obliczeń brzegowych, stawia ją w dobrej pozycji do długoterminowego wzrostu.
  • Dywersyfikacja ekspozycji przez ETF-y AI: rozważenie inwestycji w ETF-y takie jak Global X Robotics & AI ETF (BOTZ) lub iShares Exponential Technologies ETF (XT), aby zyskać zdywersyfikowaną ekspozycję na ekosystem AI i ograniczyć ryzyko związane z pojedynczymi akcjami.
  • Kupowanie w czasie spadków: Jeśli wyniki finansowe wywołają korektę, może to być okazja do zakupu akcji Nvidii po bardziej atrakcyjnych wycenach, przy założeniu, że teza inwestycyjna dotycząca AI pozostaje aktualna.
  • Monitorowanie nowych konkurentów: Postępy AMD w obszarze procesorów graficznych wskazują na rosnącą konkurencję. Ważne jest, aby być na bieżąco z tym, jak Nvidia broni swojego udziału w rynku w tym dynamicznym otoczeniu.

Obserwując te trendy i stosując zdywersyfikowane podejście, inwestorzy mogą efektywnie nawigować w profilu Nvidii, który charakteryzuje się wysokim wzrostem i dużą zmiennością.

EY: Konsumenci redukują wydatki na usługi cyfrowe i anulują subskrypcje

Badanie EY – Decoding the digital home – wskazuje, że w zakresie usług cyfrowych konsumenci coraz ostrożniej spoglądają na swoje wydatki. Już 43% badanych jest otwartych na reklamy w serwisach streamingowych, jeśli miałoby to obniżyć ich opłaty. Równocześnie rok do roku (z 55% do 50%) spada odsetek osób deklarujących, że wybierane przez nich platformy oferują odpowiedni stosunek jakości do ceny. Nie może więc dziwić, że prawie co trzeci ankietowany (29%) anulował przynajmniej jedną z posiadanych subskrypcji, lub planuje to zrobić w najbliższej przyszłości. Rosnące koszty życia sprawiają natomiast, że 44% konsumentów przychylniej patrzy na zakup wszystkich usług kablowo-telewizyjnych od jednego dostawcy. Równocześnie rośnie zaniepokojenie potencjalnym wpływem AI na materiały dostępne online. Już ponad połowa (56%) badanych wyraża znaczące zaniepokojenie obniżenia przez AI rzetelności dostępnych treści.

W świecie streamingu zachodzą znaczące zmiany, wynikające z rosnącej liczby serwisów oraz następujących po sobie podwyżek cen abonamentów. Przede wszystkim, jak wynika z badania EY – Decoding the digital home – spada odsetek (z 55% do 50%) osób deklarujących, że wybierane przez nich platformy oferują odpowiedni stosunek jakości do ceny. W efekcie, chociaż przy wyborze platformy zaufanie do marki pozostaje ważne dla 41% konsumentów, równocześnie już 72% ankietowanych oczekuje od dostawców usług cyfrowych gwarancji stałej ceny.

Aby obniżyć własne opłaty, odbiorcy usług cyfrowych wydają się otwarci na kompromisy. Już niemal połowa (43%) konsumentów dopuszcza możliwość wyświetlania reklam przez platformy streamingowe w zamian za obniżkę wysokości abonamentu. Może to wynikać z chęci utrzymania przez nich aktualnej liczby subskrypcji, pomimo rosnących kosztów usług.

W ciągu ostatnich 10 lat bowiem ceny subskrypcji się podwoiły, a w przypadku niektórych platform wzrosły one aż o 40% w ciągu ostatniego roku. W efekcie 29% konsumentów już anulowało lub za chwilę zrezygnuje z przynajmniej jednej z platform streamingowych. W zdecydowanej większości będzie to związane z koniecznością wprowadzenia oszczędności do domowych budżetów (44%) niż z mniejszą ilością czasu poświęcanego na oglądanie (17%). Jednakże anulowanie usługi nie oznacza, że dla konsumenta wątek jest całkowicie zamknięty – co trzeci użytkownik odnowił w przeszłości subskrypcję w przypadku jednej bądź więcej usług.

– Łatwość w anulowaniu subskrypcji i resubskrybowaniu wykształciła wiele nowych zjawisk konsumenckich. W przypadku platform wideo konsumenci często wykupują oni dostęp na krótki czas i możliwie szybko oglądają wszystkie materiały, którymi są zainteresowani. Równocześnie same platformy podejmują działania mające na celu zabezpieczenie swoich przychodów, jak chociażby ograniczenie we współdzieleniu kont. Fragmentacja rynku z kolei wymusza posiadanie wielu subskrypcji, co znajduje odbicie w statystykach – 48% ankietowanych uważa, że płaci za dużo za treści, których nawet nie ogląda. Można się więc spodziewać, że gwałtowny wzrost kosztów, który można zauważyć wśród prawie wszystkich platform streamingowych, nasili starania konsumentów w poszukiwaniu najbardziej ekonomicznej opcji – mówi Mateusz Mazur, Partner EY, Lider obszaru inżynierii cyfrowej.

Dostawcy internetu muszą się mieć na baczności

Niemal połowa (44%) konsumentów potwierdza, że rosnące koszty życia sprawiły także, że decydują się oni na zakup usług internetowych oraz telewizyjnych od pojedynczego dostawcy. W ciągu roku ten odsetek wzrósł o 4 punkty procentowe. W tym rozwiązaniu szczególnie cenione są potencjalne oszczędności (61%), otrzymywanie tylko jednego rachunku (60%) i pojedynczy numer na infolinię (59%).

Równocześnie jednak 35% badanych poddaje w wątpliwość taką strategię, ze względu na (ich zdaniem) dyskusyjny poziom benefitów oferowanych w ramach łączonych pakietów usług. W efekcie taki sam odsetek klientów (35%) byłby skłonny do rezygnacji z szerokopasmowego internetu na rzecz mobilnego, gdyby jego cena była niższa, a prędkość zadowalająca.

Konsumenci wskazują jednak obszary, w których skłoni byliby zapłacić więcej. W przypadku dostawców szerokopasmowego internetu, 38% badanych wskazuje na takie aspekty, jak zwiększona prywatność, wyższy poziom cyfrowych zabezpieczeń lub zapewnienie alternatywnego łącza w przypadku awarii. Dlatego właśnie to usługi dodatkowe mogą stać się w wyróżnikiem konkretnych firm w oczach klientów. Będzie to tym ważniejsze, że 44% konsumentów stwierdza, że nie widzi znaczących różnic pomiędzy dostawcami. Rozwój technologii nie sprawi jednak, że znikać będę fizyczne punkty sprzedaży – to wciąż preferowana metoda zakupu dla 40% ankietowanych.

– Popularyzacja szybkiego internetu światłowodowego oraz sieci 5G, pozwalającej na znacznie szybsze transfery, spowodowała wyrównanie się poziomu ofert. Dalsze zwiększanie prędkości sieci nie jest już tak mocnym atutem, ponieważ zmiana nie jest tak odczuwalna. Sprawia to, że aż 50% respondentów nie uważa, by podniesienie szybkości internetu usprawiedliwiało wyższy koszt abonamentu. Mocnym atutem jest cena, dlatego trend na konsolidację pakietów postępuje. Co więcej – w ramach usług dodatkowych w ofertach pojawiają się takie elementy jak ochrona cyberbezpieczeństwa, aplikacja nawigacyjna czy zniżki na dostęp do serwisów streamingowych firm trzecich i to tutaj dostawcy upatrują narzędzi do budowy przewagi konkurencyjnej – mówi Tadeusz Kurdziel, manager w zespole Technology Consulting, EY Polska.

Rosną obawy o szkodliwy wpływ AI

Wśród konsumentów rośnie obawa o szkodliwość nadmiernego korzystania z cyfrowych usług – w tegorocznej edycji badania EY – Decoding the digital home – wyraziło ją 40% ankietowanych. Jeszcze wyższy odsetek – 47% – wskazuje na negatywny wpływ szkodliwych treści dostępnych online. Co ważne ankietowani są przekonani, że dalszy rozwój AI może nieść w tym obszarze dalsze zagrożenia. Ponad połowa badanych (56%) obawia się, że narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji obniżą poziom rzetelności publikowanych materiałów. Jeszcze wyższy (62%) odsetek boi się, że wybrane podmioty mogą wykorzystywać AI do tworzenia szkodliwego contentu online. W efekcie 55% konsumentów jest przekonanych, że rząd oraz regulatorzy rynku powinni zwiększyć intensywność działań mającym na celu zapobieganie wykorzystywaniu AI w szkodliwy sposób.

– Widzimy duży wzrost zaniepokojenia szkodliwymi treściami dostępnymi w sieci. Pomiędzy 2022 a 2024 rokiem urósł on aż o 9 punktów procentowych – z 38% do 47%. Obawa przed wykorzystaniem w tym celu sztucznej inteligencji jest naturalna, szczególnie, że możliwości AI w tworzeniu przekonujących deepfake’ów rosną w dosłownie zastraszającym tempie. Widać tu więc olbrzymią odpowiedzialność podmiotów dostarczających treści, których rolą powinno być jasne oznaczenie w jakim stopniu i do jakich celów używane jest AI. Podobnie powinni postępować dostawcy samych modeli AI, aby wbudowywać mechanizmy trwałego oznaczania wygenerowanych treści – podsumowuje Bartosz Pacuszka, Partner EY i lider zespołu AI Technology.

O badaniu
Coroczne badanie EY – Decoding the digital home – opiera się na ankiecie internetowej przeprowadzonej na zlecenie EY wśród 20 tys. gospodarstw domowych w Kanadzie, Francji, Niemczech, Włoszech, Korei Południowej, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Zostało ono zrealizowane w lipcu i sierpniu 2024 roku.

76 tysięcy samochodów elektrycznych na polskich drogach

Według danych z końca października 2024 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 76 240 osobowych i użytkowych samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Przez dziesięć miesięcy br. ich liczba zwiększyła się o 19 763 szt. (tj. o 5% więcej niż w analogicznym okresie 2023 r.) – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSNM.

Pod koniec października 2024 r. po polskich drogach jeździły 132 812 samochody osobowe z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych, osobowych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 68 634 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 64 178 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 7 639 szt. Stale rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec października składała się z 23 027 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 904 103 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów zeroemisyjnych w Polsce wzrósł do 1 428 szt. (z czego pojazdy całkowicie elektryczne stanowiły 1348 szt., zaś wodorowe – 80 szt.).

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec października 2024 r. w Polsce funkcjonowały 8 184 ogólnodostępne punkty ładowania pojazdów elektrycznych (4 528 stacji). 30% z nich stanowiły szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a 70% – wolne punkty prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

Rząd opracował skierowany niedawno do Sejmu projekt nowelizacji Ustawy o elektromobilności, w którym, oprócz m.in. wymogu nabywania wyłącznie zeroemisyjnych autobusów przed samorządy powyżej 100 tys. mieszkańców czy konieczności ustanawiania stref czystego transportu w najbardziej zanieczyszczonych tlenkami azotu miastach, zaproponowano m.in. zniesienie obowiązku realizacji zadań komunalnych przez przedsiębiorstwa dysponujące we flocie odpowiednim udziałem pojazdów elektrycznych. To bardzo kontrowersyjna decyzja. Przedmiotowy obowiązek funkcjonował przez ok. 6 lat w okolicznościach braku odpowiednich programów wsparcia i przy bardzo skromnej ofercie rynkowej. A gdy ostatecznie odpowiednie instrumenty finansowania mają zostać wprowadzone, a na rynku dostępnych jest wiele pojazdów elektrycznych idealnych do realizacji zadań komunalnych, rząd proponuje zniesienie ustawowych wymogów. PSNM liczy, że projekt nowelizacji zostanie w tym zakresie zmieniony. Wraz z czołowymi producentami pojazdów ciężkich wystosowaliśmy w tej sprawie list otwarty adresowany do administracji centralnej. Wprowadzenie nowych przepisów w obecnym kształcie nie byłoby sprawiedliwe względem firm, które postanowiły już wcześniej zelektryfikować posiadaną flotę – mówi Jan Wiśniewski, Dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.  

–  Jedną z najistotniejszych wiadomości ostatnich dni jest przesłanie do zaopiniowania nowego programu dofinansowania do zakupu pojazdów zeroemisyjnych z wykorzystaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy. Renegocjując warunki wykorzystania pieniędzy z KPO polski rząd zrezygnował z wprowadzenia od 2026 roku podatku od posiadania samochodu osobowego, a uzgodnił z Komisją Europejską, że 375 mln € zostanie przeznaczone na dofinansowanie zakupu nowych osobowych samochodów zeroemisyjnych. I tak wsparciem zostaną objęte zakupy dokonane przez osoby fizyczne, w tym te prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Dotacja ta będzie dotyczyła zakupu gotówkowego, leasingu oraz wynajmu długoterminowego, a jej wartość będzie wynosiła od 18 750 zł do 30 000 zł. Będzie jednak można skorzystać z dodatkowych środków za złomowanie starego pojazdu oraz jeżeli roczny dochód odbiorcy wsparcia nie przekracza 120 tys. zł. Łączne dofinansowanie w żadnym z przypadków nie może przekroczyć 40 tys. zł. Warto również dodać, że ograniczono maksymalną cenę brutto finansowanego pojazdu do 225 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że blisko 90% pojazdów elektrycznych jest kupowanych w Polsce przez firmy, PZPM wielokrotnie sugerował, aby część środków przeznaczyć na zakup pojazdów do firm oraz podnieść maksymalną cenę finansowanego samochodu. Całkowita wartość programu to ponad 1,6 mld zł – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.

EURUSD i DAX reagują na napięcia geopolityczne oraz zmiany w polityce USA

Kurs EURUSD na moment zareagował na wydarzenia związane z geopolityką. Euro osłabiło się o ok 0,7 proc. w relacji do dolara. Większą reakcję można było zauważyć na niemieckim DAX-ie, na wykresie którego cały czas widnieje negatywny układ, sugerujący, że czeka nas większa korekta.

Rynek otrzymał wczoraj dwie informacje. Na początku świat obiegł „news”, że Ukraina użyła pocisków ATACMS przeciwko Rosji, co nastąpiło w niedalekim czasie od momentu, kiedy USA zatwierdziła ich wykorzystanie w taki sposób. Drugą wiadomością, być może wpływającą na rynki w mocniejszy sposób, była ta dotycząca zmiany doktryny nuklearnej ogłoszonej przez Putina. To ona w dużej mierze wywołała wzrost awersji do ryzyka, szczególnie na europejskim rynku.

Obawy te nie spowodowały jednak, że na rynku doszło do załamania. Nieporównywalnie większe obawy wywołał słaby raport NFP w środku wakacji. Teraz otrzymaliśmy po prostu jedną z bardziej negatywnych sesji. Być może rynek zorientował się, że kolejna groźba ze strony Rosji jest jedynie „straszakiem” a w rzeczywistości ciężko byłoby Rosji zdecydować się na tak drastyczny krok. Na rynku pojawiły się „przecieki”, że zachodnie służby wywiadowcze nie mają żadnych informacji o przygotowaniach Rosji do takiej operacji. Prawdopodobnie to właśnie to spowodowało, że dalsza przecena europejskich aktywów zatrzymała się i obserwowaliśmy odreagowanie porannego ruchu.

Obecnie rynek jest mocniej skupiony na wydarzeniach geopolitycznych niż na danych makro. Cały czas rozwój wydarzeń między Rosją a resztą świata będzie bacznie obserwowany. Poza tym uwaga będzie poświęcona nominacji na stanowisko Sekretarze Skarbu USA – najważniejszej pozycji w nowej administracji prezydenckiej. Dużo mówiło o możliwej kandydaturze weterana z Wall Street – Scotta Bessetta. W minionym tygodniu pojawiły się jednak plotki, że realne zainteresowanie tą pozycją wyraził Howard Lutnick. Bessett jest postrzegany jako faworyt Wall Street. Jednak zespół Trumpa zaczął mieć podobno wątpliwości, co do tego, w jaki sposób będzie on wspierał wprowadzenie planowanych ceł importowych. Ostatecznie Lutnick będzie szefem Departamentu Handlu a teraz coraz mocniej mówi się o osobie Marca Rowana (również z Wall Street), który ma na ten moment ma realne szanse na objęcie stanowiska tej pozycji.

Rynki będą oceniać w jakim stopniu mogą spodziewać się niekonwencjonalnej polityki gospodarczej pod rządami nowego Sekretarza Skarbu. Zaskoczeń nie możemy wykluczyć, wręcz przeciwnie powinniśmy spodziewać się niespodziewanego. Taki stan napięcia będzie powodować podwyższoną zmienność na rynkach.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Możliwość rozwoju jest dla Zetek ważniejsza od wynagrodzenia

Młodym pracownikom często przypisuje się roszczeniowość, lenistwo oraz brak zaangażowania w powierzone obowiązki. Według stereotypów, osoby z pokolenia Z niechętnie wykazują się inicjatywą, a poza pieniędzmi niewiele więcej ich interesuje. Przekonania te neguje jednak raport Hays Poland i Fundacji OFF school „Gen Boost. Młodzi na rynku pracy”, z którego wynika, że 39 proc. Zetek za najważniejszy element w pracy uważa możliwości nauki i rozwoju nowych umiejętności.

Wynagrodzenie to dominująca, lecz nie jedyna motywacja pracowników. Rola finansowego aspektu pracy może zależeć od ogólnego doświadczenia zawodowego, stażu pracy, aspiracji, ale też sytuacji życiowej i rodzinnej profesjonalistów. Okazuje się, że dla najmłodszego pokolenia pracowników, pieniądze najczęściej mają drugorzędną rolę. Na początku kariery liczy się dla nich coś zupełnie innego, a mianowicie rozwój i nauka.

ROZWÓJ PRZEDE WSZYSTKIM

Osoby z pokolenia Z (urodzone po 1995 roku), które sukcesywnie wchodzą na rynek pracy, są na etapie zdobywania swoich pierwszych doświadczeń zawodowych. Jest to dla nich czas pogłębiania wiedzy, pozyskiwania nowych umiejętności i rozwijania posiadanych kompetencji.

Możliwości te znaczą dla nich bardzo wiele, co potwierdzają odpowiedzi respondentów cytowane w raporcie agencji doradztwa personalnego Hays Poland i Fundacji OFF school, zatytułowanym „Gen Boost. Młodzi na rynku pracy” z października 2024 roku. Ankietowane Zetki najczęściej uważają bowiem, że najważniejsza w pracy jest przestrzeń do nauki i rozwoju nowych umiejętności (39 proc.). Wynagrodzenie jest oczywiście istotne, ale młodzi przykładają do niego mniejszą wagę. Zaledwie 22 proc. uznało zarobki za najważniejszy element pracy, nieco wyżej na liście priorytetów stawiając sens wykonywanej pracy (23 proc.). Stoi to w dużej opozycji do tego, co bardzo często słyszy się o Zetkach na rynku pracy.Wykres 1 Hays Poland OFF school

Rozwój to temat powszechnie istotny dla pracowników. Postrzeganie Zetek przez pryzmat osób roszczeniowych, którym na pieniądzach zależy bardziej niż ich starszym współpracownikom, jest nie tylko błędne, ale i krzywdzące. Firmy nie będą w stanie skutecznie współpracować oraz wykorzystywać potencjału młodych, jeśli stale będą kierować się uprzedzeniami i przekonaniami, których w praktyce często nie miały nawet okazji zweryfikować – zauważa Agnieszka Czarnecka, HR Consultancy Manager w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w Hays.

W podobnym tonie wypowiada się Grzegorz Święch, Współzałożyciel Fundacji OFF school: – Zetki wiedzą, że pieniądze to wartość ulotna i mają świadomość, że ich przyszłość może być bardzo zmienna. Funkcjonując „tu i teraz”, młodzi chcą żyć w zgodzie ze sobą oraz strzec swoich potrzeb i wartości – możliwości zdobywania wiedzy, nowych umiejętności i doświadczeń oraz budowania pozytywnych, partnerskich relacji. Jest to dla nich najcenniejsza forma „majątku” i najtrwalszy kapitał wspierający ich rozwój w nadchodzących latach – argumentuje ekspert.

PRACODAWCY OCZEKUJĄ OD ZETEK WIĘCEJ?

Zdobywanie wiedzy i doskonalenie swoich umiejętności zazwyczaj w dłuższej perspektywie idzie w parze z awansowaniem, na którym również zależy respondentom badania. Pracodawcy, choć zauważają zainteresowanie młodych tym tematem, podkreślają, że pracownicy z pokolenia Z bardzo często nie są gotowi na awans, gdyż ich kompetencje i wiedza wymagają dalszego rozwoju (39 proc.) lub ich starania nie zawsze są wystarczające, aby taki awans zaistniał (28 proc.).Wykres 2 Hays Poland OFF school

Młodzi pracownicy zwykle inaczej oceniają swoją gotowość do awansu niż ich przełożeni z uwagi na odmienne perspektywy dotyczące życia, rozwoju zawodowego i kultury pracy, a także inne doświadczenia zawodowe i świadomość biznesową. Obecny świat bombarduje młodych przekazami o powszechnej dostępności życia na wysokim poziomie i łatwości szybkiego zarobku. Z kolei ich starsi współpracownicy i szefowie często wychowywali się w czasach kryzysu, narracji kultywującej tradycje ciężkiej pracy oraz przedkładanie życia zawodowego ponad prywatne jako coś normalnego – zauważa Agnieszka Czarnecka z Hays, podkreślając, że w rzeczywistości żadna skrajność nikomu nie służy.

Brak zgodności osób zarządzających i młodych pracowników w tej kwestii powinien być znakiem dla menedżerów do przeprowadzania częstszych, transparentnych rozmów na temat oczekiwań i możliwości rozwoju pracowników. Dodatkowo stanowiłyby one szansę na rozwiązanie problemu braków kompetencyjnych, na które wskazują pracodawcy i wzmocnienia partnerskich relacji.

BENEFITY: ODMIENNA PERSPEKTYWA ZETEK I PRACODAWCÓW

Pracodawcom i młodym pracownikom brakuje ponadto jednakowej perspektywy dotyczącej pozafinansowych składników oferty. Choć organizacje w wielu przypadkach oferują młodym to, na czym im zależy, to nie zawsze mają świadomość, które benefity są dla Zetek najważniejsze. O ile słusznie zauważają ich zainteresowanie elastycznym czasem pracy (ważny dla 69 proc. Zetek) i opieką medyczną (57 proc.), o tyle mylą się, uznając pracę zdalną lub hybrydową za najbardziej atrakcyjny benefit dla pokolenia Z, które jako najcenniejszy wskazało zaledwie 50 proc. respondentów.

Brak dużego zainteresowania po stronie młodych takim dodatkiem tłumaczy Grzegorz Święch z OFF schoolZetki traktują pracę hybrydową wyłącznie jako model świadczenia pracy, a nie benefit umożliwiający zwiększenie czasu wolnego. Osoby z pokolenia Z są bezwzględnie uczciwe i jeśli deklarują, że pracują, będąc w domu, to realnie tak robią, angażując się w swoje obowiązki tak samo, jak gdyby byli w biurze.

Spora niezgodność pomiędzy perspektywą młodych a pracodawców panuje również w kwestii innego benefitu – możliwości rozwoju. Z raportu nie tylko wynika, że jest to dla młodych najważniejszy aspekt w pracy, ale również, że aż 44 proc. Zetek postrzega programy szkoleniowe jako najcenniejsze świadczenie pozapłacowe, jakie może zaoferować firma. Tymczasem, po stronie pracodawców tylko 30 proc. badanych wskazało je jako najpopularniejszy benefit wśród pokolenia Z.

Może być to pewną lekcją dla obu stron: młodzi powinni z większą odwagą mówić o swoich potrzebach w miejscu pracy, a pracodawcy aktywnie ich słuchać. Rozwiązaniem mogą być nie tylko regularne, indywidualne rozmowy, ale również ogólnofirmowe badania satysfakcji i potrzeb zatrudnionych tak, aby sprostać oczekiwaniom jak największej grupy pracowników.

O RAPORCIE

Raport agencji doradztwa personalnego Hays Poland i Fundacji OFF school „Gen Boost. Młodzi na rynku pracy” został opracowany na podstawie danych uzyskanych w badaniu przeprowadzonym we wrześniu 2024 roku wśród blisko 450 pracowników z pokolenia Z oraz niemal 370 pracodawców. Jego celem jest przedstawienie sytuacji pokolenia Z na rynku pracy oraz zalet i sposobu na budowanie międzypokoleniowych, różnorodnych zespołów. Publikacja została opatrzona patronatem Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Polscy pracownicy pewni swoich umiejętności i pozycji zawodowej

79% polskich respondentów deklaruje stabilność zawodową, co stanowi wynik o 5 punktów procentowych wyższy niż średnia globalna – tak podaje raport ManpowerGroup „Global Talent Barometer 2024”. Aż 92% ankietowanych z kraju nad Wisłą twierdzi, że posiada odpowiednie umiejętności i doświadczenie potrzebne do wykonywania swojej pracy. Analiza pokazuje również, że zdecydowanie więcej mężczyzn niż kobiet z generacji Z uważa, że w ich organizacji jest wystarczająco dużo możliwości awansu lub zmiany stanowiska.

Dane najnowszej publikacji ManpowerGroup pokazują, że wskaźniki dla polskich pracowników są wyższe od średniej światowej we wszystkich badanych obszarach Indeksu stabilności zawodowej. Krajowe talenty deklarują większy dostęp do odpowiednich technologii i narzędzi (87%), a także częściej zgłaszają, że posiadają wystarczające możliwości, aby zdobyć nowe kwalifikacje (76%). „Global Talent Barometer 2024” jest narzędziem służącym do pomiaru kluczowych parametrów wpływających na dobrostan, satysfakcję z wykonywanej pracy oraz poczucie pewności siebie w miejscu zatrudnienia. Badanie odnoszące się do wskaźnika opiera się na czterech wytycznych: rozwoju zawodowym, możliwościach awansu, doświadczeniu & umiejętnościach oraz dostępie do technologii & narzędzi.

– Indeks stabilności zawodowej w Polsce sygnalizuje pozytywną sytuację na rynku pracy. Jednakże organizacje powinny podejmować aktywne działania, aby utrzymać i podnieść ten poziom. Inwestycje w rozwój zawodowy, równość szans, a także dostęp do technologii to kluczowe obszary, które mogą wzmocnić poczucie stabilności wśród pracowników.

W obliczu dynamicznych zmian rynkowych oraz technologicznych warto budować środowisko pracy, które pozwala zatrudnionym rozwijać się i adaptować do nowych wyzwań – mówi Marta Szymańska, liderka specjalizacji w Manpower i zaznacza, że współczesny rynek pracy wymaga od firm aktywnego wspierania rozwoju kompetencji członków swoich zespołów.

Jak efektywnie wdrażać nowe technologie na różnych stanowiskach?

– Zaawansowane technologie rozwijają się w szybkim tempie, a 87% respondentów potwierdza, że ma dostęp do odpowiednich narzędzi. Jednak wśród pracowników obsługi klienta 76% ankietowanych deklaruje, że dysponuje takimi rozwiązaniami, podczas gdy w grupie specjalistów i menedżerów wskaźnik ten wyniósł 93% – zwraca uwagę ekspertka oraz podkreśla, że wyzwania związane z implementacją nowych technologii różnią się w zależności od stanowiska. – Pracownicy liniowi mogą mieć trudności ze znalezieniem czasu na naukę, dlatego szkolenia powinny być krótkie, skoncentrowane na praktyce. Specjaliści wymagają zaawansowanych narzędzi, które można dostosować do ich indywidualnych potrzeb, natomiast kadra menedżerska powinna opanować zarządzanie zmianą oraz skuteczne motywowanie zespołów. Na poziomie zarządu kluczowe jest natomiast przyjęcie strategicznego podejścia do wdrożeń, opartego na analizie korzyści i ryzyka – wskazuje liderka specjalizacji w Manpower.

Inwestycja w umiejętności kluczem do sukcesu

Według danych Global Talent Barometer 76% respondentów z Polski deklaruje, że ich miejsce pracy zapewnia wystarczające możliwości podnoszenia kwalifikacji. Nowoczesne technologie są fundamentem efektywności, jednak aby je w pełni wykorzystać, pracownicy potrzebują dostępu do odpowiednich szkoleń. – Warsztaty, e-learning oraz współpraca z zewnętrznymi ekspertami pomagają w opanowaniu narzędzi, a także ich wdrożeniu w codziennej pracy. Jednocześnie warto tworzyć przestrzeń, która sprzyja eksperymentowaniu i rozwijaniu nowych pomysłów, co wspiera innowacyjność oraz zaangażowanie – zauważa Marta Szymańska oraz zaznacza, że programy mentoringowe, które łączą młodszych pracowników z doświadczonymi kolegami, umożliwiają wymianę wiedzy i wzmacniają współpracę w zespole. Nakłady w rozwój kompetencji to inwestycja w przyszłość. – Aby ułatwić adaptację, organizacje powinny stopniowo wprowadzać nowe technologie, przeprowadzać pilotaże, zapewniać wsparcie techniczne oraz jasno komunikować korzyści. Takie podejście minimalizuje opór i umożliwia efektywnie wdrażać zmiany. Firmy, które zapewniają zatrudnionym dostęp do wiedzy, technologii i wsparcia, zyskują zaangażowany zespół, a także budują przewagę konkurencyjną na rynku – podkreśla ekspertka.

Równość w organizacji jako ważny atut

Istotne jest również promowanie równości i inkluzywności w firmach. Badanie pokazuje, że 60% pracowników dostrzega możliwość awansu, jednak różnice są znaczące – 86% mężczyzn z pokolenia Z deklaruje dostęp do takich szans, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wynosi tylko 46%. – Dlatego między innymi przedsiębiorstwa powinny wprowadzać elastyczne formy zatrudnienia, transparentne zasady awansowania oraz szkolenia dotyczące nieświadomych uprzedzeń. Tworzenie grup wsparcia dla pracowników sprzyja budowaniu otwartego i wspierającego środowiska pracy. Dynamiczny świat biznesu premiuje tych, którzy potrafią dostosować się do zmian oraz aktywnie wspierają swoich pracowników – podsumowuje Szymańska.