Szansa na przełom w rozwoju rynku obligacji korporacyjnych. Projekt nowelizacji w Sejmie

CEO Magazyn Polska

Rok 2015 może być przełomowy dla polskiego rynku obligacji korporacyjnych. Sejm pracuje nad nowelizacją ustawy, która ma znieść bariery jego rozwoju. Część obowiązujących obecnie przepisów została uchwalona jeszcze w 1989 r., w innej rzeczywistości gospodarczej. Wskutek zaniechań kolejnych rządów firmy wciąż muszą płacić wyższe odsetki za emitowanie długu lub zaciąganie kredytów w bankach, co hamuje rozwój gospodarki.

Obecnie mamy projekt nowej ustawy o obligacjach, mamy przepisy dotyczące zmiany prawa bankowego, które ułatwiłyby bankom inwestowanie w obligacje. Dla mnie jednym z bardzo istotnych problemów, który dotyczą obligacji, jest kwestia zapewnienia, że pieniądze, które zostały włożone, zostaną odzyskane, a więc kwestia zabezpieczeń obligacji i całego systemu, który prowadzi do odzyskiwania pieniędzy, które zostały komuś pożyczone – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Marek Wierzbowski, partner w kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy – Adwokaci i Radcowie Prawni.

Projekt nowelizacji ustawy o obligacjach, który po pierwszym czytaniu został w ubiegłym tygodniu wysłany do Komisji Finansów Publicznych, zakłada rozszerzenie katalogu podmiotów uprawnionych do emisji obligacji o zagraniczne spółki oraz spółki celowe, tworzone specjalnie do emisji dłużnych instrumentów finansowych. Kolejną zmianą będzie możliwość emisji obligacji podporządkowanych oraz wieczystych. Projekt przewiduje również wprowadzenie do polskiego prawa instytucji zgromadzenia obligatariuszy.

To są korzystne zmiany. Istotny jest również rating, natomiast trzeba liczyć się z tym, że nabycie obligacji korporacyjnych spółki jest tym samym, czym pożyczenie jej pieniędzy. Bierzemy jakieś ryzyko. Zwykle oprocentowanie jest tutaj zdecydowanie wyższe niż płacone przy depozytach przez banki, ale bezpieczeństwo też może być mniejsze – wskazuje Wierzbowski.

Rynek obligacji korporacyjnych w Polsce jest obecnie zdominowany przez banki, które generują blisko 90 proc. obrotu. W przypadku małych emisji w praktyce często nie istnieje rynek wtórny, co hamuje rozwój całego rynku obligacji korporacyjnych.

Nie można spodziewać się płynności na takiej emisji, będzie to emisja zapewne wzięta na własną książkę przez bank i przez niego trzymana do momentu zapadalności – dodaje prof. Wierzbowski.

Obecny poziom rozwoju rynku nieskarbowych instrumentów dłużnych w Polsce to skutek nie tylko dotychczasowych regulacji, lecz także warunków rynkowych w przeszłości, takich jak wysokie stopy procentowe i inflacja.

Do niedawna było tak, że obligacje były instrumentem trzeciego wyboru. Pierwszym była emisja akcji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mieliśmy do czynienia z bardzo wysokimi stopami procentowymi i jednocześnie bardzo rozwiniętą infrastrukturą do emisji akcji. Drugim wyborem była finansowanie bankowe, dlatego że jest najprostsze – tłumaczy Mirosław Kachniewski, prezes zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

Zaletą obligacji jest jednak to, że dają firmom większą elastyczność w okresie realizacji projektu inwestycyjnego, gdyż do momentu wykupu spłacane są jedynie odsetki kuponowe (jeśli obligacja zawiera kupon). To ułatwia finansowanie projektów inwestycyjnych, które charakteryzują się przesuniętymi w czasie przepływami finansowymi.

Druga kwestia jest taka, że nie jesteśmy związani tak silnie różnego rodzaju konwenansami, emitentowi jest dużo łatwiej postępować niż w tak bardzo silnie określonych przez bank ramach, co niekiedy może powodować pewne utrudnienia w finansowaniu albo wzrost ceny tego finansowania, co sumarycznie na koniec wychodzi drożej niż finansowanie obligacyjne – mówi Kachniewski.

Uplasowane emisje na rynku długu mogą być ważną kartą przetargową w negocjacjach oprocentowania kredytów bankowych – przekonuje prezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych. Rentowność obligacji może ulec obniżeniu, jeśli spółka już wcześniej emitowała dług i był on obsługiwany terminowo. W efekcie rozwój rynku obligacji korporacyjnych jako alternatywy dla finansowania bankowego jest przede wszystkim w interesie emitentów – dodaje Wiesław Rozłucki, prezes Rady Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Jego zdaniem w Polsce obowiązują regulacje, które nie występują na rozwiniętych zagranicznych rynkach.

Emitenci nie zastanawiają się tylko, czy opłaca się sprzedać obligacje, czy wziąć kredyt, ale czy na przykład emisja obligacji w kraju będzie również tak dobrze uregulowana, jak emisja obligacji w euro na rynku zagranicznym. Chciałbym, żeby polskie warunki emisji w żadnym najmniejszym nawet szczególe nie różniły się od tych, które są jest standardem na rynkach międzynarodowych – wyjaśnia Rozłucki.

Jeśli rynek zostanie odblokowany po stronie emitentów, powinien stać się atrakcyjny dla kupujących, m.in. ze względu na atrakcyjność obligacji korporacyjnych jako instrumentu dywersyfikacji ryzyka. Zwiększonemu popytowi mogą sprzyjać zwłaszcza zmiany w OFE, które nie mogą już inwestować w rządowe obligacje – wskazuje Rozłucki.

Grupa TVN chce docierać do widzów poprzez wszystkie platformy. Jest zadowolona z wyników kanału TVN24 Biznes i Świat i zapowiada nową odsłonę związanego z nim portalu

CEO Magazyn Polska

Grupa TVN chce nadal walczyć o uwagę widzów, wykorzystując różne metody komunikacji. Stawia więc mocno na kanał online oraz na dostęp do treści poprzez urządzenia mobilne.

Jako grupa TVN oferujemy widzom treści już nie tylko poprzez przekaz cyfrowy naziemny, cyfrowy satelitarny i cyfrowy kablowy, lecz także online. Sygnał telewizyjny czy to w postaci liniowej, czy klipów, czy też opracowanych treści, jak na przykład TVN24.pl, dociera do widza na wielu urządzeniach i w wielu miejscach. Wyzwaniem, z którym dość skutecznie sobie radzimy, jest dziś dotarcie do widza tam, gdzie on jest, i na urządzeniu, z którego aktualnie korzysta – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Maciej Maciejowski, członek zarządu odpowiedzialny za rozwój biznesu TVN.

Jego zdaniem ważnym kierunkiem w rozwoju mediów będzie big data i zarządzanie danymi.

Zarząd TVN, jak ocenia Maciejowski, jest bardzo zadowolony z wyników, które po przekształceniu osiąga kanał TVN24 Biznes i Świat (wcześniej TVN CNBC). Nie chce jednak podać dokładnych danych dotyczących oglądalności.

Na pewno na taki kanał jest miejsce na rynku, zarówno w wersji telewizyjnej, jak i online. Wkrótce pojawi się nowa odsłona portalu TVN24 Biznes i Świat – zapowiada Maciejowski

W najbliższej przyszłości zdaniem Macieja Maciejowskiego w przychodach nadawców telewizyjnych będzie rósł udział bezpośrednich płatności ze strony widzów i użytkowników.

Poza tym widzę wyłącznie rozwój po stronie reklamowej wraz z nowymi narzędziami – przekonuje Maciejowski.

Według ostatnich danych najważniejszy kanał informacyjny TVN-u TVN24 zwiększył przychody z reklam w sierpniu o 8,7 proc. do 28,12 mln zł w porównaniu z sierpniem 2013 r.. Spadły natomiast wpływy samego TVN-u, i to aż o jedną trzecią – wynika z danych Kantar Media. Natomiast z danych dotyczących oglądalności za wrzesień, które opublikowała spółka wynika, że udział TVN-u wyniósł 12,9 proc. (wobec 13,1 proc. przed rokiem), TVN24 – 2,8 proc. (spadek o 0,4 pkt proc.), a TVN24 Biznes i Świat – 0,2 proc. (brak danych porównawczych).

Warimpex widzi potencjał dla biurowców tylko poza Warszawą. Polska najlepszym rynkiem regionu

CEO Magazyn Polska

Warimpex nie zamierza inwestować na rynku biurowców w Warszawie, ograniczając się na stołecznym rynku do inwestycji w hotele. W segmencie biurowym spółka skoncentruje się na miastach regionalnych. Przewidywany w Polsce wzrost gospodarczy i duży, transparentny rynek to czynniki gwarantujące rozwój zarówno w obszarze nieruchomości biurowych, jak i hoteli. Potencjał ma też Rumunia, jednak brakuje tam przejrzystego prawa.

Z punktu widzenia regionu Polska ma bardzo duży potencjał. To budynki biurowe w miastach regionalnych oraz hotele w Warszawie i innych miastach – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Franz Jurkowitsch, prezes zarządu Warimpex Finanz- und Beteiligungs AG. ‒ Oczywiście na niektórych rynkach będzie nadpodaż, tak jak ma to miejsce w Warszawie na rynku biurowym, dlatego tu nie będziemy inwestować. Ale są też inne miasta, gdzie nie ma ryzyka nadpodaży, i tam planujemy inwestycje.

Warimpex prowadzi obecnie jedną inwestycję w Polsce – modernizację biurowca Multi Development w Krakowie przy ul. Mogilskiej. Budynek powinien zostać oddany w drugiej połowie przyszłego roku, o ile spółka bez większych problemów uzyska wszystkie pozwolenia. W portfelu Warimpeksu w Polsce znajduje się 6 hoteli (dwa w Krakowie, jeden w Łodzi, jeden w Katowicach, warszawski Intercontinental oraz Amber Baltic w Międzyzdrojach) i biurowiec Parkur Tower w Warszawie.

Spółka ma również budynki w Czechach, Francji, Niemczech, na Węgrzech, w Austrii, Rumunii i Rosji. To właśnie te dwa ostatnie rynki, poza Polską, są z jej punktu widzenia bardzo obiecujące, choć to nasz kraj pozostaje liderem.

Polska to największy rynek. Jest znacznie większy niż wszystkie kraje sąsiednie. Jedynie Rumunia jest porównywalna, bo spośród krajów Unii Europejskiej ma podobny rynek wewnętrzny, ale jest on mniej transparentny, trzeba zatem być ostrożniejszym. Widzę potencjalnie duży rynek w Rosji, ale oczywiście sytuacja polityczna musi się uspokoić, byśmy mogli tam działać – podkreśla Jurkowitsch.

Pomimo niespokojnej sytuacji w Rosji i nasilających się wzajemnych sankcji pomiędzy Moskwą a UE Warimpex nie zamierza przerywać inwestycji w tym kraju. Obecnie trwa budowa biurowca o powierzchni 15 tys. mkw. Business Tower Zeppelin w pobliżu lotniska w Petersburgu. Jurkowitsch dodaje, że zarówno hotele, jak i biurowce mają w tym kraju duży potencjał, szczególnie te poza Moskwą.

Zaznacza też, że to właśnie sytuacja na wschodzie Ukrainy będzie miała duży wpływ na dalszy rozwój rynku nieruchomości komercyjnych w tym roku. Najważniejszym czynnikiem pozostaje ogólny stan gospodarki i wzrost PKB w obrębie UE.

LPP: We wrześniu wzrosły przychody ze sprzedaży

0

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży osiągnięte we wrześniu przez LPP wyniosły ok. 394 mln zł i były wyższe od przychodów osiągniętych we wrześniu 2013 roku o około 3 proc.

Szacunkowa wartość marży brutto na sprzedaży wyniosła 63 proc. i była o ok. 1 pkt. proc. niższa od marży zrealizowanej we wrześniu roku poprzedniego.

Wartość przychodów ze sprzedaży zrealizowanych w okresie styczeń – wrzesień 2014 roku wyniosła ok. 3,3 mld zł. Przychody te były wyższe o 18 proc. od osiągniętych w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Mocna przecena na GPW. Indeksy największych spółek w dół o 1,51 proc.

Październik rozpoczął się na warszawskiej giełdzie wyprzedażą akcji. Oba indeksy blue chipów straciły po 1,51 proc. Jednak środa była dniem spadków na większości giełd.

Spośród największych spółek tylko cztery odnotowały zwyżkę kursu. Najmocniej rosły spółki górnicze: JSW (+3,14 proc.) i Bogdanka (+2,36 proc.). Wartość zwiększyły także akcje Pekao SA i Asseco Poland.

Cały rynek poszedł w dół o 1,41 proc.

Obroty były umiarkowane, na WIG-u30 616,25 mln zł, a na całym rynku głównym 686,06 mln zł.

Euro Styl: rozpoczyna się budowa kompleksu biurowego Tensor w Gdyni

CEO Magazyn Polska

Spółka Euro Styl ma pozwolenie na budowę kompleksu biurowego Tensor w Gdyni.  Na terenie inwestycji trwają prace rozbiórkowe.

Tensor będzie drugim parkiem biznesowym w Gdyni. Inwestycja obejmie trzy budynki o łącznej powierzchni biurowej sięgającej 20 tys mkw. Oddanie do użytkowania I etapu przedsięwzięcia – budynku o powierzchni 4,9 tys mkw, zaplanowane jest na I kwartał 2016.

W obiekcie będzie 446 miejsc parkingowych, a na parterze zaplanowano kawiarnię, sklep spożywczy oraz kantynę i inne usługi. Powstanie wewnętrzne patio z elementami małej architektury i elementem wodnym oraz przestrzenią relaksu wraz z torem do gry w boule. Zachowano również otaczającą zieleń. Wizję architektoniczną opracowało biuro projektowe Degutis Studio.

– Zdecydowaliśmy się realizować kolejne przedsięwzięcia biurowe zachęceni dobrymi wynikami naszych poprzednich realizacji, czyli projektów Opera Office i BPH Office Park w Gdańsku – mówi Mikołaj Konopka, wiceprezes Euro Styl.

Budynek powstaje w  dzielnicy  biurowej w Gdyni, z bardzo dobrym dostępem do środków komunikacji miejskiej –przystanków autobusowych, stacji Szybkiej Kolei Miejskiej, a w niedalekiej przyszłości również Pomorskiej Kolei Metropolitalnej łączącej Gdynię z lotniskiem w Gdańsku.

Premier Kopacz zapowiada szybsze zmiany w polityce podatkowej

Zmianę zasad działania administracji podatkowej, przyspieszenie prac nad nową Ordynacją podatkową i dalsze wzmacnianie stabilności finansów publicznych zapowiedziała premier Ewa Kopacz podczas exposé w Sejmie 1 października 2014 r. – Mój rząd konsekwentnie będzie dążył do dalszej stabilizacji finansów publicznych starając się utrzymywać równowagę między zapewnieniem wzrostu gospodarczego a ograniczeniem wydatków – powiedziała szefowa rządu.

Prezentując posłom program nowego rządu premier Kopacz wskazała, że konkretne ułatwienia dla podatników to m.in. półtoraroczna pomoc tzw. asystenta podatnika w prowadzeniu działalności gospodarczej dla mikroprzedsiębiorców oraz łatwy i bezpieczny dostęp do indywidualnego konta podatnika dzięki systemowi e-Podatki. Duże zmiany czekają administrację podatkową. Dzięki nim podatnik będzie mógł załatwić swoje sprawy w dowolnym urzędzie, a pracownicy urzędów skarbowych będą obsługiwać nie tylko sprawy dotyczące podatków, lecz także z zakresu działania innych instytucji, takich jak ZUS, Służba Celna czy samorząd terytorialny. Zostanie także zwiększona przepustowość infolinii podatkowej oraz zbudowana internetowa Baza Wiedzy Administracji Podatkowej.

W polityce podatkowej trzeba znaleźć mądrą równowagę. Z jednej strony oczekuję, by system podatkowy nie karał Polaków za ich zaradność, pracowitość i skuteczność. Z drugiej strony powinien pomagać tym, którzy potrzebują tego najbardziej – wskazała Ewa Kopacz zobowiązując ministra finansów do przedstawienia na początku 2015 r. założeń do projektu nowej ordynacji podatkowej, a ministra gospodarki do założeń nowego prawa działalności gospodarczej. – To, co planowano osiągnąć w 3 lata, ten rząd zrobi w 12 miesięcy – zapowiedziała premier.

Ewa Kopacz zapowiedziała również, że najlepszym sposobem na określenie momentu przyjęcia europejskiej waluty są „wzmocniona strefa euro i stabilna polska gospodarka”. Premier zwróciła przy tym uwagę, że zdrowe finanse publiczne i gospodarka są kluczowe dla bezpieczeństwa Polski i Polaków.

UOKiK: zgoda na przejęcie Siódemki przez DPD

0

DPD Polska może przejąć spółkę Siódemka – uznał Prezes UOKiK. Przeprowadzone postępowanie wykazało, ze transakcja nie będzie miała negatywnego wpływu na konkurencję i sytuację konsumentów.

Obie firmy świadczą usługi doręczania paczek i przesyłek. DPD Polska należy do grupy kapitałowej Le Poste, kontrolowanej przez francuski skarb państwa. Siódemka jest częścią grupy kapitałowej Abris obejmującej fundusze typu private equity. Transakcja ma polegać na przejęciu przez DPD Polska wyłącznej kontroli nad Siódemką, poprzez nabycie 100 proc. akcji w kapitale zakładowym spółki.

W trakcie postępowania Urząd przeprowadził badanie rynku, które objęło ponad 40 przedsiębiorców. Wśród nich znalazły się m.in. największe firmy kurierskie, a także mniejsze podmioty działające na obszarze jednego miasta. Przedsiębiorcy zostali zapytani o informacje na temat rynku, m.in. wielkości i wartości świadczonych usług, mocy przerobowych i stopnia ich wykorzystania.

DPD nadal będzie spotykać się z konkurencją innych przedsiębiorców – mówi Robert Kamiński, dyrektor departamentu kontroli koncentracji UOKiK. – Koncentracja  nie wpłynie również negatywnie na kontrahentów spółki, w tym konsumentów. Już teraz odbiorcy korzystają z usług wielu dostawców, rynek cechuje brak umów na wyłączność, więc w przypadku prób podniesienia cen zmiana dostarczyciela przesyłek nie będzie stanowiła problemu

Analiza Urzędu wykazała, że koncentracja będzie miała największy wpływ na krajowy rynek ekspresowego dostarczania przesyłek i paczek, czyli najpóźniej następnego dnia roboczego od nadania. Transakcja nie doprowadzi jednak do ograniczenia konkurencji na nim. Dotychczasowe orzecznictwo Urzędu oraz Komisji Europejskiej potwierdza, że jest to  odrębny rynek od standardowego doręczania czyli dwóch lub więcej dni.

Ruszyła ogólnopolska akcja społeczna „Rodzina ma głos!”

Organizatorzy – Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny oraz organizacje i środowiska lokalne z ponad 120 miast – będą zachęcali elektorat do udziału w listopadowych wyborach samorządowych i dokonania świadomego wyboru. Wskażą także, poprzez nadanie certyfikatów, kandydatów przyjaznych rodzinie. Więcej informacji o akcji na stronie www.rodzinamaglos.pl

Rodzina stanowi podstawę każdej wspólnoty lokalnej. Samorząd terytorialny, który dysponuje odpowiednimi środkami i narzędziami, może i powinien mieć wpływ na dobrobyt małżeństw i dzieci. Dlatego też, to rodzina powinna być w centrum uwagi działalności lokalnej wspólnoty.

Samorząd może realnie wspierać i promować wartości, które są dla nas ważne. To on odpowiada za bezpieczeństwo, edukację, kulturę czy politykę społeczną. Tylko od nas i naszego głosu w listopadowych wyborach zależy, jak będzie nam się żyło w naszych miejscowościach. Wystarczy świadomie wybrać odpowiednie osoby.” – mówi Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Samorządowiec Przyjazny Rodzinie

Dobro najbliższych jest najwyższą wartością dla większości Polaków. Według badań CBOS z 2013 r. „Rodzina – jej współczesne znaczenie i rozumienie”, dla ponad 78 proc. respondentów szczęście rodzinne jest jedną z głównych wartości, którymi kierują się w życiu. Dlatego, podczas II Kongresu Polskiej Rodziny został stworzony Dekalog Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Przestrzeganie spisanych zasad gwarantuje prawidłową pracę samorządów na rzecz rodziców i ich dzieci.

W ramach akcji „Rodzina ma głos!” lokalni pełnomocnicy będą poszukiwać kandydatów, którzy pragną działać zgodnie z wartościami określonymi w Dekalogu. Przyszli samorządowcy, wybrani przez lokalne kapituły, składające się z liderów opinii, otrzymają Certyfikat Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Wspólna praca kapituł i pełnomocników tej kampanii zagwarantuje wyborcom, że Certyfikaty będą przyznane rzetelnie i z rozwagą.

„Rodzina ma głos!”

Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem kształtowania wartości i postaw do wychowania dzieci. Z tego powodu, by móc spełniać swoje podstawowe funkcje, powinna mieć odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne. Organizatorzy akcji „Rodzina ma głos!” wskazują prawidłowe z punktu widzenia lokalnych społeczności rozwiązania, jak na przykład dobrze wdrożona karta rodziny czy odpowiednio wykorzystany bon oświatowy.

Po konferencji inaugurującej kampanię, w październiku br. w całej Polsce odbędą się regionalne spotkania, na których wręczone zostaną Certyfikaty Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Lista certyfikowanych będzie dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl.

W USA spadły indeksy ISM oraz PMI

Institute for Supply Management podał 1 października, że indeks ISM dla amerykańskiego sektora produkcyjnego spadł do poziomu 56,6 i był o 2,4 pkt niższy niż 2 września.

Wskaźnik PMI dla przemysłu USA spadł we wrześniu z 57,9 w sierpniu do poziomu 57,7 pkt – poinformował Markit Economics,

MBA inwestycja, która się opłaca

Studia MBA to marzenie wielu managerów. Jednak jak to z marzeniami bywa ich realizacja nie jest łatwa. W przypadku studiów na cenionej i renomowanej uczelni, pewną przeszkodą może być kosz, który bywa porównywalny do ceny dobrego samochodu. Czy taki wydatek to tylko zbędna fanaberia, czy przyszłościowa inwestycja?

Jak zawsze w momentach, kiedy trzeba zmierzyć się z trudnym pytaniem z pomocą przychodzą twarde dane. Według firmy Sedlak&Sedlak badającej wynagrodzenia na rynku polskim osoby posiadające wykształcenie MBA mogą liczyć na najwyższe poziomy wynagrodzenia. Co więcej dużo większe. Według wyników Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń mediana wynagrodzeń absolwentów MBA była o 166 proc. większa od mediany wynagrodzeń drugich na podium absolwentów studiów podyplomowych. Zgodnie z wynikiem badanie mediana dla absolwentów MBA wynosiła 13 300 PLN brutto, podczas gdy dla posiadaczy podyplomówek liczba ta wynosiła już jedynie 5000 PLN brutto.

Jak to się robi?

Tak duży wzrost zarobków nie bierze się jednak z powietrza. Absolwenci studiów MBA to osoby, które w czasie studiów znacznie rozwinęły swój potencjał.

– Dobry program MBA uczy uczestników myślenia w kategoriach rynków, szans i okazji. Oraz pomaga w nabyciu podstawowej umiejętności, czyli umiejętności sprawiania, że różne przedsięwzięcia doprowadzane są do końca – mówi Prof. Nikolaus Franke, Academic Director WU Executive Academy’s Professional MBA Entrepreneurship & Innovation oraz szef WU Vienna’s Institute for Entrepreneurship & Innovation. – Nawet najlepszy pomysł nie zadziała, jeśli brak ci umiejętności i wiedzy. Wysokiej jakości program MBA niweluje te braki i pomaga stać się skutecznym managerem lub businessmanem – dodaje.

Poza tym studia MBA to niesamowite poszerzenie horyzontów. Ich uczestnikami są ludzie ambitni, zdolni i … różni. Pochodzą z wielu firm i branż. Posiadają różne zawodową przeszłość i specjalizacje. Na kursach MBA „w ławkach” zasiadają obok siebie przedsiębiorcy, managerowie, inżynierowie i naukowcy. W tak różnorodnym środowisku bardzo łatwo nauczyć sięwielu nowych i wartościowych rzeczy.

Grunt to praktyka

Siłą kursów MBA jest nie tylko możliwość nauki w zróżnicowanym towarzystwie. Na renomowanych uczelniach na zajęciach poza wysokiej klasy naukowcami pojawiają się też interesujący praktycy. – My idziemy nawet dalej. Nasze programy zakładają m.in. odwiedzenie Bostonu, który jest jedną ze światowych stolic start-upów. Dzięki takim wizytom nasi studenci mogą na własne oczy przekonać się błyskotliwe pomysły stają się dochodowymi przedsiębiorstwami – podsumowuje Prof. Nikolaus Franke z WU Executive Academy. – Umożliwiamy im spotkania z autorami startupów oraz czołowymi inwestorami, którzy specjalizują się w segmencie przedsiębiorstw typu venture – dodaje.

Tego typu przedsięwzięcia są ciekawym dodatkiem do bardziej standardowych wykładów z praktykami z różnych firm i branż oraz dogłębnych analiz konkretnych biznesowych studiów przypadków od których w szwach pękają programy zajęć.

W sieci

Niezależnie od tego, czy po studiach chcemy pracować w międzynarodowej korporacji, czy założyć własny biznes, to kurs MBA jest doskonałą okazją do nawiązania wielu przydatnych relacji. W przypadku WU Executive Academy z Wiednia funkcjonuje klub absolwentów w którym zrzeszonych jest ok 1 900 osób z 80 krajów świata. Tego typu organizacja pomaga nie tylko wymieniać się doświadczeniem, ale również nawiązywać kontakty, które potem przekładają się na konkretne projekty i korzyści biznesowe.

Jeśli połączyć korzyści miękkie w formie międzynarodowych kontaktów, nabytych umiejętności i wiedzy z twardymi danymi na temat wynagrodzeń absolwentów MBA, to łatwo można dojść do wniosku, że koszt w którym wiążą się studia to jedna z najlepszych możliwych inwestycji. Oczywiście jeśli odpowiednio wybierze się uczelnię.

Za dużo obietnic, za mało konkretów

W expose premier Ewy Kopacz znalazło się zbyt wiele mglistych obietnic, których realizacja może drogo kosztować budżet państwa. Zabrakło konkretów. Komentarz Henryki Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan

W expose znalazło się wiele przedwyborczych obietnic, które mogą nas bardzo dużo kosztować. Ile dokładnie pieniędzy będzie potrzeba na ich realizację trudno oszacować. Lista wydatków jest bowiem długa. Premier zapowiedziała większe wydatki, m.in. na wojsko, żłobki, przedszkola, darmowe podręczniki, naukę, finansowanie studiów zagranicznych naszych studentów czy świadczenia na dzieci. Nie wiem, jak to się ma do zapowiedzi dalszej stabilizacji finansów publicznych, która zakłada utrzymywanie równowagi między wzrostem gospodarczym a ograniczeniem wydatków. Nie wiem jak rząd chce zwiększać wydatki i jednocześnie ograniczać deficyt finansów publicznych.

Premier dostrzegła postulaty zgłaszane przez przedsiębiorców. W przyszłym roku będą gotowe nowa ordynacja podatkowa, nowe prawo działalności gospodarczej i kodeks budowlany. Pytanie, czy te nowe przepisy wyjdą naprzeciw oczekiwaniom przedsiębiorców, czy też utrudnią im prowadzenie działalności gospodarczej. Obecnie proponowane zmiany w ordynacji podatkowej należą do najgorszych  w ostatnich latach.

Pytanie czy zapowiadany kodeks budowlany ograniczy się do ułatwienia budowy tylko domów jednorodzinnych, czy uprości też inwestycje infrastrukturalne. To samo dotyczy zasady 99 proc., a więc tworzenia prawa regulującego wolność gospodarczą z myślą o 99 proc. uczciwych, a nie 1 proc. cwaniaków łamiących prawo. Diabeł tkwi w szczegółach. Przedsiębiorcom zależy na dobrym prawie, ale to wymaga zmiany sposobu stanowienia prawa, a na to się raczej nie zanosi.

Expose przypominało zlepek obietnic przygotowanych przez różne ministerstwa. Zabrakło w nim całościowej wizji zarządzania państwem, strategii na najbliższe lata.

Zabrakło też szczegółowego harmonogramu wejścia Polski do strefy euro. Mgliste zapowiedzi, że to ważny cel polskiej polityki, absolutnie nie przybliża nas do podjęcia ostatecznej decyzji. Tymczasem to kluczowa kwestia z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju, celów polityki gospodarczej stawiającej sobie za cel stabilizację finansów publicznych i ograniczanie deficytu budżetowego.

Konfederacja Lewiatan

Zawody przyszłości

Z okazji rozpoczynającego się roku akademickiego portal Pracuj.pl zapytał ekspertów z agencji doradztwa personalnego, jakie, ich zdaniem, będą zawody przyszłości oraz co warto studiować, aby znaleźć pracę. Eksperci są zgodni – do zawodów przyszłości należą stanowiska z obszaru inżynierii oraz IT. Humaniści powinni zaś zainwestować w znajomość języków obcych.  

 Kierunek: IT i inżynieria

„Pracodawcy z pewnością będą w najbliższych latach poszukiwali inżynierów różnych specjalności, ze wskazaniem na kierunki związane z nowymi technologiami, takie jak elektrotechnika, mechatronika, energetyka czy biotechnologia. Nieprzerwanie chłonna na specjalistów będzie również branża IT” – prognozuje Aleksandra Figura, Team Leader w firmie doradztwa personalnego People.

„Do tzw. zawodów przyszłości należą stanowiska z obszaru inżynierii oraz IT, co związane jest z automatyzacją procesów oraz zastępowaniem podstawowych czynności przez maszyny i nowe technologie. Jeżeli zatem wybieramy się na studia warto rozważać przede wszystkim kierunki ścisłe. Stanowiska w tym obszarze będą też w przyszłości najlepiej płatne”  – potwierdza Monika Styczyńska, ekspert firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup.

Jednym ze wskazywanych zawodów przyszłość jest Analityk Data Mining. „To praca związana z analizą różnego rodzaju danych. Specjalista musi znać zaawansowane metody i narzędzia statystyczne oraz mieć wiedzę na temat baz danych i technologiach z nimi związanych. Praca powiązana z Big Data, raportowaniem, różnego rodzaju danymi konsumenckimi. Osoby specjalizujące się w powyższych dziedzinach na pewno znajdą pracę w bankowości, ubezpieczeniach, konsultingu, pharmie” – tłumaczy Dawid Gonerski – Talent Acquisition Consultant w Hays Poland.

W I półroczu tego roku na Pracuj.pl było ponad 27 tys. ofert pracy na stanowiska związane z IT. Ponad połowa ofert pracy dedykowana jest programistom. W porównaniu do analogicznego okresu w 2013 roku zapotrzebowanie na specjalistów od administrowania bazami danych, wzrosło o 80%. Dla inżynierów we analizowanym okresie było prawie 19 tys. ofert, 11% więcej niż w I półroczu 2013 roku.

Co oprócz kierunków ścisłych?

Tu znowu eksperci są zgodni. Największe szanse na zatrudnienie mają osoby ze znajomością języków obcych.„Obszary z potencjałem rozwoju, warte zainteresowania humanistów to przede wszystkim języki obce. Na naszym rodzimym rynku mamy coraz więcej inwestycji z zakresu centrów usług wspólnych, gdzie podstawową kompetencją jest właśnie znajomość języków obcych, zwykle dwóch na poziomie biegłym. Polska jest lokalizacją atrakcyjną dla inwestorów. W dużych miastach i ich okolicach możemy więc spodziewać się wzrostu liczby miejsc pracy dla kandydatów ze znajomością języków.” – tłumaczy Monika Styczyńska, ekspert firmy doradztwa personalnego ManpowerGroup.

„W związku z rozwojem centrów usług wspólnych, warto też studiować kierunki ekonomiczne i logistykę, których absolwenci przy znajomości przynajmniej jednego języka obcego mają ogromne szanse na udany początek kariery.” – dodaje Aleksandra Figura, Team Leader w firmie doradztwa personalnego People.

Konieczność znajomości języków obcych potwierdzają również dane Pracuj.pl z których wynika, ze ponad 40% ofert pracy zawiera wymóg znajomości języka angielskiego.

Polnord: Wzrost liczy sprzedanych mieszkań

Polnord od początku roku sprzedała 928 lokali, z czego 303 lokale zostało sprzedanych w III kwartale. Liczba sprzedanych mieszkań, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, wzrosła o 34 proc.

Ponadto, w okresie od 1 stycznia do 30 września Polnord przekazał klientom 689 lokali, z tego 219 lokali zostało przekazanych w III kwartale.

Liczba wydanych mieszkań, w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego, wzrosła o 84 proc. Najliczniejsze wydania mieszkań miały miejsce na projektach deweloperskich zlokalizowanych w Warszawie i Trójmieście.

PKN Orlen: Niewielki wybuch podczas prac instalacyjnych

0

Podczas prac związanych z uruchomieniem instalacji Olefin na terenie Zakładu Produkcyjnego w Płocku, 1 października doszło do niewielkiego zapłonu węglowodorów lotnych na będącej w postoju i wyłączonej z ruchu technologicznego części instalacji – poinformował PKN Orlen.

– W wyniku tego zdarzenia obrażeniom uległo 6 pracowników firmy zewnętrznej wykonujących prace remontowe. Z wstępnych ustaleń służb medycznych, które wraz z jednostką zakładowej straży pożarnej natychmiast przybyły na miejsce zdarzenia wynika, że nie ma zagrożenia życia poszkodowanych – podkreślono w komunikacie.

Wszyscy poszkodowani trafili na obserwację medyczną do Szpitala Wojewódzkiego w Płocku. Obecnie dwóch pracowników opuściło już szpital, dwaj jeszcze dziś zostaną wypisani, a pozostali dwaj pozostaną na obserwacji. Przyczyny zdarzenia wyjaśni powołana w tym celu komisja specjalistów z zakresu BHP i p.poż.

Bankier.pl podsumowuje festiwal obietnic premier Kopacz

Dzisiejsze expose Ewy Kopacz przyniosło prawdziwy festiwal obietnic. Jak policzył portal Bankier.pl, obietnic padło 29. To oznacza, że jedna obietnica Pani Premier padała co około półtorej minuty. Ile to wszystko będzie kosztować? Tego niestety nowa pani premier nie powiedziała. Jednak już same konkretne liczby, które padły w treści expose, podsumowane, dają kwotę niemal 135 mld zł.

–  Choć premier Kopacz obiecała wydać miliardy złotych, to ani słowem nie wspomniała o źródłach finansowania. A przecież nie da się tych wydatków pokryć inaczej, niż poprzez wyższe wpływy podatkowe. „Wydamy”, to obok „bezpieczeństwa”, chyba najczęściej powtarzające się słowo expose.  Fraza ta powinna jednak brzmieć „wydam wasze pieniądze na…” – komentuje tę sytuację Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Część expose dotycząca gospodarki i finansów publicznych była dość ogólnikowa, a jedynym konkretem była zapowiedź przygotowania założeń do nowej ustawy o działalności gospodarczej oraz nowej ordynacji podatkowej. Czyli sprawy, o których mówi się od lat.

Od premier Kopacz oczekuje się przede wszystkim tego, by planowane rewolucje w podatkach nie zaskakiwały oraz by platforma e-podatki wdrożona została bez dodatkowych opóźnień. Coraz częściej pojawiają się informacje, że planowane na ten rok uruchomienie wszystkich funkcji nie będzie możliwe – komentuje Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl.

Samo wystąpienie w swej wymowie było bardzo polityczne. Z licznymi obietnicami, które dotyczą najbardziej palących problemów, ale tych widocznych przede wszystkim medialnie. Padło natomiast mało konkretów w sprawach, które realnie mogłyby ułatwiać codzienne życie Polakom. I to pomimo deklaracji, że rząd od teraz ma właśnie pochylić się nad odzyskaniem zaufania milczącej większości. Sama deklaracja, że stworzony zostanie system pomocy prawnej, nowa ordynacja podatkowa, czy zaproponowane kolejne regulacje prawne, nie rozwiążą problemu nadmiernych obciążeń fiskalnych pracy młodych ludzi, bezrobocia strukturalnego, czy też niewydolnego systemu sądowniczego i słabej ochrony konsumenta.

– Potrzebne są w tym wymiarze konkretniejsze pomysły upraszczania procedur i stworzenia kompleksowego systemu obsługi obywatela. Bez współpracy z samorządami tego się nie da zrobić, a deklaracji jak aktywizować współpracę na linii rząd – samorządy nie było, co dziwi w obliczu bliskich już wyborów samorządowych – komentuje Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl.

Eiffage Polska zbuduje Park Handlowy Wołomin

Generalnym wykonawcą Centrum Handlowego Fabryka Wołomin została firma Eiffage Polska Budownictwo. Kontrakt obejmuje budowę samego obiektu, jak również parkingu.

Fabrykę Wołomin to galeria handlowa o powierzchni 23,5 tys. mkw. oraz park handlowy o powierzchni 6,5 tys. mkw. Powstanie tam 80 punktów usługowych i handlowych.

Prace budowlane powinny się zakończyć w połowie października 2015.

Kosztu inwestycji strony nie podały.

Stalprofil: Zmiana terminu zakończenia budowy gazociągu Szczecin-Gdańsk

Budujące gazociąg Szczecin-Gdańsk konsorcjum tworzone przez ZRUG Zabrze oraz Stalprofil zwróciło się do inwestora, Operatora Gazociągów Przesyłowych Gaz-System o zmianę terminów odbiorów częściowych etapu II i  III budowy.

Wykonawcy poprosili o wydłużenie terminu realizacji inwestycji do  22 grudnia włącznie.

Opóźnienie – jak podkreśla konsorcjum – związane jest ze wstrzymaniem robót przez zamawiającego, co nie wynikało z okoliczności, za które winę ponosi wykonawca oraz koniecznością usunięcia błędów lub wprowadzeniem zmian w dokumentacji projektowej.

Zamawiający potwierdził zaproponowany termin odbiorów, zwracając się jednocześnie do wykonawcy o wydłużenie terminu ważności gwarancji dobrego wykonania i rękojmi.

PKO BP: Kredyt dla grupy Kęty na kolejny rok

0

Grupa Kęty SA 1 października otrzymała potwierdzenie zawarcia aneksu do wielostronnej umowy kredytu w rachunku bieżącym oraz rachunkach dewizowych z PKO BP.

Na mocy aneksu z finansowania w ramach umowy w okresie kolejnych 12 miesięcy mogą korzystać należące do grupy Kęty spółki Aluprof, Alupol Packaging, Alu Trans System, Alupol Packaging Kęty oraz Romb.

Aneks przedłuża okres obowiązywania umowy do dnia 30 września 2015 oraz obniża kwotę finansowania do 100 mln zł.

Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym

Eksport jest najbardziej perspektywicznym kanałem dystrybucji polskiej żywności, niezależnie od kryzysu na Ukrainie. Na rynku krajowym zaś, najszybszego wzrostu sprzedaży w najbliższym czasie należy się spodziewać w sieciach sklepów małopowierzchniowych. Nadal rosła też będzie rola produktów sprzedawanych, jako marki własne, w sieciach handlowych – to najważniejsze wnioski wynikające z raportu „Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym” przygotowanego przez Bank BGŻ na podstawie badania przeprowadzonego przez Millward Brown. 

– Już od czterech lat co roku Bank BGŻ przygotowuje raporty specjalistyczne dotyczące najważniejszych zjawisk w sektorze rolno-spożywczym. Jako eksperci branży agro wspieramy w ten sposób rozwój naszych klientów i wspomagamy ich w podejmowaniu ważnych decyzji biznesowych – powiedział Józef Wancer prezes Zarządu Banku BGŻ.

W tym roku tematem raportu przygotowanego przez analityków Banku BGŻ we współpracy z Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego jest „Skuteczne strategie sprzedaży w przemyśle spożywczym”. Raport został opracowany na podstawie badania przeprowadzonego przez firmę Millward Brown. – Z naszej analizy wynika, że kanały dystrybucji zmieniają się w czasie, a ich rozwój staje się dla firm, naturalnym kołem zamachowym wzrostu sprzedaży. Przy czym ich dobór należy ściśle powiązać z ofertą produktową – podkreśla Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ. Handel tradycyjny stanowi nadal główny kanał dystrybucji dla małych przedsiębiorstw. Natomiast handel nowoczesny jest bardziej atrakcyjny dla dużych firm, gdzie niskie marże są rekompensowane przez duży wolumen zamówień. – Dla średnich i dużych firm najbardziej perspektywicznym kanałem jest jednak eksport. Co ważne, w przypadku większości sektorów marże uzyskiwane w eksporcie na tle innych kanałów dystrybucji są bardzo atrakcyjne – podkreśla Dariusz Winek.

Osoby zarządzające firmami spożywczymi spodziewają się znaczących zmian w strukturze sprzedaży za pośrednictwem poszczególnych kanałów dystrybucji. Przede wszystkim, niezależnie od branży, zgodnie zauważają i chcą wykorzystać potencjał zwiększenia sprzedaży za pośrednictwem sieci małopowierzchniowych.

Respondenci wysoko oceniają także możliwości zwiększenia sprzedaży poprzez współpracę z dyskontami. Chwalą również ich terminowe płatności za dostarczony towar. Najniższą satysfakcją ze współpracy darzą sieci wielkopowierzchniowe, wskazując przede wszystkim na ich niską elastyczność w zakresie renegocjacji warunków umów.

Autorzy raportu prognozują, że w przyszłości wzrośnie rola e-handlu. Związane jest to z pogłębiającą się wirtualizacją życia społecznego. Nadal znikomy udział e-handlu w wartości sprzedaży sprawia, że producenci nie przywiązują do tego kanału dystrybucji dużej wagi. Jednak systematyczny wzrost odsetka osób kupujących żywność przez internet sugeruje, że nie należy bagatelizować tego procesu.

Badanie zostało przeprowadzone w lipcu 2014 roku przez firmę Millward Brown na zlecenie Banku BGŻ. Przebadanych zostało ponad 300 menedżerów firm sektora rolno-spozywczego w Polsce. Reprezentowali oni duże, średnie oraz małe przedsiębiorstwa.

Expose: 0,5 mld zł na pomoc dla polskich producentów dotkniętych embargiem

Pomoc państwa dla firm poszkodowanych w skutek rosyjskiego embarga może sięgnąć 0,5 mld zł – poinformowała w expose premier Ewa Kopacz.

Obiecała, że ustawa o takiej pomocy ma mieć zapis, który pozwoli na skorzystanie z pieniędzy Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

– Przygotowujemy – deklarowała w sejmie pani premier –specjalną ustawę antykryzysową, dzięki której firmy, które straciły na embargu, będą mogły skorzystać z dopłat do wynagrodzeń lub do szkoleń pracowników, bądź otrzymają refundację składek na ZUS.

Ewa Kopacz podkreślała, że skoro rosyjskie embargo na żywność dotknęło wielu polskich producentów, mamy prawo oczekiwać wsparcia od Unii Europejskiej.

– Chcę jasno i dobitnie stwierdzić: dotychczasowe propozycje Komisji Europejskiej nas nie zadowalają – mówiła premier Kopacz.  – Oczekujemy, że unijny komisarz ds. rolnictwa wyjdzie naprzeciw polskim oczekiwaniom.

Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych

Wartość Indeksu Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych na koniec II kwartału 2014 r. wyniosła 61,9. Oznacza to nieznaczny spadek indeksu (o 0,7) w porównaniu do odczytu na koniec I kwartału 2014 r., gdy wynosił on 62,6. BIK Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych informuje o tym, czy w danym okresie następuje poprawa czy pogorszenie terminowości regulowania zobowiązań z tytułu kredytów konsumpcyjnych: gotówkowych, ratalnych, kart kredytowych oraz limitów kredytowych.

 

Najnowszy odczyt Indeksu potwierdza, że w ostatnich 2,5 latach mamy do czynienia z wysoką terminowością obsługi zaciągniętych kredytów konsumpcyjnych. Z jednej strony świadczy to o dobrej sytuacji finansowej gospodarstw domowych korzystających z kredytów, z drugiej strony o dobrej jakości kredytów konsumpcyjnych udzielonych w ostatnich latach przez Banki – mówi dr Mariusz Cholewa, Prezes Biura Informacji Kredytowej.
Jednocześnie na horyzoncie nie widać istotnych czynników, zwłaszcza na rynku pracy, które mogłyby w krótkim czasie spowodować znaczne obniżenie się jakości obsługi kredytów.

– Warto zwrócić uwagę, że wysoka jakość obsługi kredytów konsumpcyjnych utrzymuje się w warunkach silnych wzrostów sprzedaży wynikających z poprawy nastrojów konsumenckich. W I półroczu 2014r. zanotowano rekordową sprzedaż kredytów gotówkowych i ratalnych na poziomie 37,7 mld. Jest to najwyższa w historii sprzedaż w pierwszej połowie roku. Należy pamiętać, że poprzednie rekordy sprzedaży kredytów konsumpcyjnych z lat 2007-2008 spowodowały pogorszenie się jakości portfeli banków. Tym razem jakość kredytowania wydaje się być wysoka – dodaje dr Mariusz Cholewa.

Im wyższa wartość indeksu, tym lepsza kondycja kredytów konsumpcyjnych, rozumiana jako terminowość ich spłat. Oznacza to, że mniej rachunków kredytowych wpada w opóźnienia bądź zwiększa już istniejące przeterminowanie. Tym samym indeks bada, czy kredytobiorcom łatwiej czy trudniej regulować ich zobowiązania. Spadek wartości indeksu oznacza, że w porównaniu z poprzednim okresem, dla większej części czynnych rachunków kredytowych pojawiło się przeterminowanie lub nastąpiło pogorszenie statusu przeterminowania. Pośrednio indeks wskazuje również zmiany w sytuacji domowej gospodarstw domowych.

BIK Indeks Kondycji Kredytów Konsumpcyjnych opracowywany jest na podstawie danych z całego sektora bankowego gromadzonych w bazie Biura Informacji Kredytowej. Na potrzeby obliczenia indeksu kredyty konsumpcyjne zostały podzielone na 4 klasy w zależności od statusu terminowości spłaty danego kredytu (0-30, 31-60, 61-90, pow. 90 dni przeterminowania). Indeks jest średnim ważonym udziałem kredytów, które w danym okresie obserwacji przeszły do wyższej klasy przeterminowania (co zależy od długości opóźnienia w spłacie) do sumy kredytów, które na koniec badanego okresu obserwacji były regulowane na czas oraz tych, które osiągnęły wyższą klasę przeterminowania. Dodatkowo dla poszczególnych klas i okresów opóźnień zastosowano wagi odzwierciedlające prawdopodobieństwo, że kredyt przejdzie do najwyższej klasy przeterminowania. Ostatecznie indeks podlega standardom normalizacji uwzględniającym m.in. liczebność i wartość czynnych kredytów konsumenckich. Wartość indeksu obliczana jest co miesiąc, a wartość liczona na koniec danego miesiąca uwzględnia informacje z trzech ostatnich miesięcy.

Jak polskie serwisy wykorzystują narzędzia analityki internetowej?

Na całym świecie analityka internetowa rośnie w siłę i staje się motorem zmian w największych globalnych serwisach internetowych. A jak wygląda polski internet pod względem wykorzystania narzędzi analitycznych? Jak zaawansowane są ich konfiguracje i jakie błędy popełniane są najczęściej? Jak dużo polscy właściciele i menedżerowie serwisów internetowych wiedzą o swoich użytkownikach?

Eksperci Conversion przeanalizowali 105 największych polskich serwisów pod kątem wykorzystania narzędzi analitycznych. Badanie obejmuje serwisy e-commerce, strony docelowe generujące leady oraz witryny contentowe.

W dobie możliwości śledzenia każdego ruchu użytkownika na stronie serwisy internetowe mają ogromną przewagę nad tradycyjnymi biznesami. Aby jednak tę przewagę uzyskać, niezbędne są po pierwsze odpowiednie narzędzia, po drugie – zespół analityków, który potrafi w maksymalnym stopniu wykorzystać potencjał analityki internetowej.

Jak polskie serwisy wykorzystują możliwości, które dają narzędzia analityczne i jak dużo wiedzą o swoich użytkownikach? Jak wynika z raportu: dużo mniej, niż mogłyby wiedzieć dzięki stosowaniu większej liczby narzędzi lub efektywniejszym wykorzystaniu tych, które już mają.

wykres1.png

Niemal wszystkie badane serwisy używają narzędzi ilościowych do śledzenia użytkowników (z czego 90% posługuje się Google Analytics), jednak duża część serwisów ogranicza się do gromadzenia podstawowych danych, takich jak liczba odwiedzin czy średni czas na stronie. Nie wykorzystują potencjału, który drzemie w zaawansowanych opcjach Google Analytics, takich jak zmienne niestandardowe czy śledzenie zdarzeń.

wykres2.png

Niewątpliwie sektor e-commerce jest najbardziej zaawansowanym sektorem w kwestii wykorzystania narzędzi analitycznych – jednak i tu wciąż wiele można poprawić.

Podstawowa konfiguracja Google Analytics pozwala zbierać dane o użytkowniku, jednak dane te nie zawsze mogą przerodzić się w działanie. W większości są to raporty, które możemy podziwiać, nie umożliwiają one jednak wyciągnięcia wniosków. Analiza poziomu zaawansowania konfiguracji wskazuje, że niewiele serwisów korzysta z dostępnych funkcjonalności – średnio 18% wykorzystuje możliwości zaawansowanej konfiguracji.

Zgodne i rzetelne dane to podstawa do dobrych analiz. Raport pokazuje najczęściej popełniane błędy w konfiguracji Google Analytics. Okazuje się, że tylko 20% serwisów zbiera poprawne dane. Najczęstsze błędy to złe umiejscowienie kodu śledzącego Google Analytics, błędne raportowanie współczynnika odrzuceń oraz niepoprawne zliczanie transakcji (w przypadku stron e-commerce).

pic3.jpeg

Polskie serwisy w niewielkim stopniu korzystają z potencjału, które dają narzędzia do zbierania danych jakościowych: jedynie 20% serwisów używa narzędzi jakościowych. Niewielki procent serwisów wykorzystuje mapy cieplne (CrazyEgg), narzędzia do zbierania opinii (Opiniac, Qualaroo) oraz clickmapy (Clicktale). Podobna liczba serwisów wykorzystuje możliwości optymalizacji współczynnika konwersji za pomocą testów A/B.

„Analityka internetowa to wciąż niszowy temat w Polsce. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce stanie się nieodłącznym elementem działalności większości polskich firm internetowych. Z raportu jednoznacznie wynika, że każdy z analizowanych serwisów ma już przynajmniej jedno narzędzie do zbierania danych ilościowych. To pierwszy (chociaż bardzo mały krok) do stworzenia kultury analitycznej opartej na odpowiednich narzędziach, ludziach i procesach.” – mówi Paweł Ogonowski z Conversion.

Podsumowanie trendy sezonu wakacyjnego 2014

W tym roku Polacy najczęściej rezerwowali bilety na drugi tydzień czerwca, średnio na bilet lotniczy wydali 1222 pln, a najczęściej wybieranymi destynacjami był: Zurych, Belgrad, Ateny, Kopenhaga oraz Londyn. Podczas wakacji Polacy równie chętnie co za granicę, samolotem podróżowali po kraju. Najpopularniejszym połączeniem w tym okresie był rejs pomiędzy Warszawą a Gdańskiem, wynika z danych internetowego biura podróży Tripsta.

Najpopularniejsze destynacje

Pośród najczęściej wybieranych destynacji podczas w okresie wakacyjnym znalazły się Zurych, Belgrad,Ateny, Kopenhaga oraz Londyn, wynika z danych serwisu Tripsta. Coraz częstsze podróże Polaków do Zurychu nie dziwią. Już od kilku lat trwa kampania promocyjna Szwajcarii na rynku polskim, mająca na celu zwiększenie liczby napływających turystów. Natomiast Belgrad, w tym sezonie zyskał w oczach podróżujących, między innymi jako „imprezowa stolica Europy”. Serbia, pomimo braku dostępu do morza, jako kraj ma do zaoferowania sporo atrakcji, dlatego od dawna przestała stanowić jedynie punkt na trasie przy wyjeździe do Grecji, lub Bułgarii a stała się pełnoprawnym miejscem destynacji. To istotne, zwłaszcza, że lot samolotem z Warszawy trwa zaledwie godzinę i 40 minut. Tegorocznym wakacyjnym hitem są również podróże lotnicze do Grecji, gdzie duża liczba Polaków spędziła tegoroczny urlop.

Podróżnicze nawyki Polaków

Najwięcej wakacyjnych wylotów w okresie wakacyjnym przypadło na drugi tydzień czerwca, co uwidacznia jak niecierpliwie Polacy czekali na wymarzony urlop. To ciekawe, zwłaszcza, że w roku ubiegłym najpopularniejszym tygodniem na rozpoczęcie wakacyjnego odpoczynku był trzeci tydzień sierpnia. W tym sezonie na intensywny wypoczynek przeznaczyliśmy dokładnie ten sam termin co Turcy, i podobnie jak oni wybraliśmy drugi tydzień czerwca w zamian za trzeci tydzień sierpnia, który był najpopularniejszy tygodniem w roku ubiegłym.

Średni czas pobytu Polaków na miejscu wypoczynku pobytu w stosunku do roku ubiegłego wydłużył się o jeden dzień, z 14 do 15 dni. Tak długo odpoczywają oprócz Polaków jedynie Turcy. Wakacje Brytyjczyków i Rosjan trwają 14 dni. Najkrócej trwają natomiast wyjazdy Rumunów – do 12 dni.

O zakupie biletu zaczynaliśmy myśleć już wcześniej, dokonując rezerwacji z 44-dniowym wyprzedzeniem, informuje Tripsta. To czas zdecydowanie najdłuższy na tle innych europejskich krajów. Zdecydowanie najmniej czasu, między zakupem biletu, a planowanym wyjazdem zostawiają sobie Brytyjczycy, którzy rezerwują bilet na 17 dni przed planowaną datą wylotu.

Ile wydajemy na bilety lotnicze

W tym roku na wakacyjny bilet lotniczy statystyczny Kowalski średnio wydał 1222 pln, czyli o około 50 pln mniej niż przed rokiem wynika z danych Tripsta. Średnia ta jest zdecydowanie niższa niż w przypadku innych Europejczyków. Pośród nich przodują Brytyjczycy, którzy średnio na bilet lotniczy w tym roku wydali ponad 521 euro, czyli około 2191 pln. W dalszej kolejności znajdziemy Rumunów, wydających średnio około345 euro (czyli 1448 pln) oraz Rosjan i Turków.

Na wakacje nieco później

Ciekawostką jest, że wiele osób w okresie letnim dokonało rezerwacji na terminy przypadające po 31 sierpnia, kiedy to ceny połączeń w wielu przypadkach mogą być nieco niższe. Pośród najpopularniejszych destynacji znajdziemy Ateny, ale także Istambuł, Kopenhagę oraz od lat doceniany przez turystów Londyn, stanowiący jedną z popularniejszych destynacji w ciągu całego roku. Turyści są świadomi faktu, że decydując się na późne wakacje mają szansę nie tylko na mniejszy napływ turystów, czyli mniejsze tłumy, ale i „przyjemniejsze”, gdyż niższe temperatury powietrza.

W wakacje także po kraju

Podczas wakacji, równie chętnie co wylatują za granicę, Polacy samolotem podróżują po kraju. Najpopularniejsze połączenia to te pomiędzy Warszawą a Gdańskiem, następnie Krakowem orazWrocławiem oraz w kierunku odwrotnym, czyli z Gdańska, Krakowa i Wrocławia do stolicy, wynika z danych Tripsta. Fakt ten nie dziwi, zwłaszcza, że przy odrobinie szczęścia podróż samolotem po kraju może być dużo tańsza, niż ta odbyta pociągiem, lub samochodem.

Expose: Premier obiecuje sieć autostrad do 2020 roku

Rząd planuje, że do 2020 powstanie w Polsce ponad 1,7 tys km nowych autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic – obiecała w sejmowym expose premier Ewa Kopacz. Oznacza to m.in. dokończenie budowy tras A1, A2 oraz A4 oraz sześciu dróg ekspresowych.

Na ten cel państwo zamierza przeznaczyć niemal 93 mld zł, deklaruje nowa premier, która zapowiada też dalsze inwestycje kolejowe oraz w transport miejski.

– Nowa perspektywa finansowa Unii Europejskiej to dalszy rozwój transportu miejskiego. Kolejne nowe linie, nowe tramwaje i autobusy – mówiła premier Kopacz, przypominając, że do 2020 roku na ten cel Polska będzie mogła wydać 13,5 mld zł.

Wzrost bezrobocia hamuje, inwestycje przyspieszają, ale ożywienie w strefie euro dopiero przed nami

Eksperci EY i Oxford Economics obniżyli prognozę średniorocznego wzrostu PKB dla strefy euro w 2014 roku do 0,9% z 1,1% w czerwcowym raporcie. Ich zdaniem ożywienie w eurolandzie może nastąpić w końcówce roku po rozczarowującej pierwszej połowie. Główną siłą napędową 18 gospodarek mogą być inwestycje a także rosnący popyt wewnętrzny. W przyszłym roku wzrost gospodarczy może wynieść 1,5% r/r, a w 2016 roku 1,7% r/r. Ciągle są to jednak niższe odczyty niż przed kryzysem. W latach 1997 – 2007 roczna dynamika PKB wynosiła przeciętnie 2,3% r/r.

Jednym z powodów obecnej stagnacji było przewartościowanie wspólnej waluty, które utrzymywało się przez 18 miesięcy i trwało do połowy tego roku. To przełożyło się na spadek konkurencyjności strefy euro, a co za tym idzie na spadek dynamiki eksportu i spowolnienie wzrostu. W odpowiedzi Europejski Bank Centralny w pierwszym tygodniu września obniżył stopy procentowe do najniższego poziomu w historii. Obecnie stopa procentowa  operacji refinansujących wynosi 0,05%, stopa oprocentowania depozytów jest ujemna i wynosi -0,2%, a stopa kredytu 0,3%. EBC ma nadzieję, że ta decyzja wpłynie na zwiększenie akcji kredytowej i na osłabienie wspólnej waluty.

Bezrobocie w dół, konsumpcja w górę

Napawać optymizmem może wyhamowanie wzrostu bezrobocia. Na koniec lipca 2014 roku liczba osób bez pracy skurczyła się o 725 tys. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Do końca 2016 roku stopa bezrobocia może spaść z dotychczasowych 11,4% do 10,9%. Jednocześnie wzrost dochodu rozporządzalnego gospodarstw domowych może wynieść odpowiednio 1,0% r/r w przyszłym roku i 1,4% r/r w roku 2016. W dłuższej perspektywie przełoży się to na wzrost konsumpcji. – Mimo że bez pracy pozostaje nadal wielu mieszkańców strefy euro, to w części krajów widać, że stopa bezrobocia zaczyna spadać. To pozytywny sygnał nie tylko z perspektywy gospodarczej, ale też społecznej. Ma to bezpośrednie pozytywne przełożenie na nastroje konsumentów i ich skłonność do konsumpcji – uważa Marek Rozkrut, Partner, Główny Ekonomista EY. Równocześnie dodaje – Niestety w krajach peryferyjnych, zwłaszcza wśród ludzi młodych, poziom bezrobocia jest nadal bardzo wysoki.

Inwestycje nowym kołem zamachowym ożywienia

W początkowej fazie ożywienia głównym motorem był eksport netto. Zgodnie z prognozami EY i Oxford Economics, w tym roku sprzedaż zagraniczna ze strefy euro wzrośnie o około 3,0% r/r, w przyszłym o 4,1% r/r i o 4,3% r/r w 2016 roku. W kolejnych latach coraz większą rolę we wzroście PKB będzie odgrywał popyt wewnętrzny. Zwiększenie eksportu i poprawa dostępu do finansowania, wspierana przez długoterminowe operacje finansujące (LTRO), pozwolą firmom na zwiększenie inwestycji. Wraz ze stopniowym przyspieszeniem aktywności gospodarczej i słabnącym euro powinno to oddalić zagrożenie deflacją. Prognozowany na przyszły rok wzrost wydatków inwestycyjnych wynosi 2,4% r/r, w porównaniu do tegorocznych 1,3% r/r. W rezultacie zwiększy się udział inwestycji we wzroście gospodarczym – zwłaszcza w latach 2015 i 2016. Jednak z powodu wysokiego zadłużenia przedsiębiorstw i stosunkowo wysokich kosztów kredytu dla sektora małych i średnich firm, udział inwestycji w przyspieszeniu aktywności gospodarczej będzie niższy niż w poprzednich okresach ożywienia. – Dostęp do finansowania dla sektora MSP będzie miał kluczowe znaczenie dla pobudzenia inwestycji w regionie. Ostatnia decyzja Europejskiego Banku Centralnego o rozpoczęciu programu skupu obligacji zabezpieczonych powinna przełożyć się na zwiększenie tej formy finansowania dla firm w średnim i długim terminie. W najbliższych kilku latach sektor MSP w strefie euro będzie jednak nadal uzależniony od finansowania kredytem bankowym – tłumaczy Marek Rozkrut.

Nierównomierne ożywienie w krajach strefy euro

Powrót na ścieżkę wzrostu w poszczególnych krajach eurolandu jest nadal nierównomierny. Ambitne reformy rynku pracy i znaczne cięcia kosztów zatrudnienia w Portugalii, Irlandii i Hiszpanii wpłynęły na poprawę konkurencyjności tych gospodarek i zwiększenie dynamiki eksportu. Podczas gdy w Niemczech czy Hiszpanii w 2014 roku wzrost inwestycji może wynieść odpowiednio 2,5% i 1,1%, to we Francji i Włoszech firmy nadal ograniczają swoje wydatki. Brak wystarczająco efektywnych reform przełoży się w bieżącym roku na nikły wzrost gospodarczy we Francji (0,4% r/r w 2014) i na dalsze kurczenie się gospodarki Włoch (-0,2% r/r). Z kolei tegoroczny wzrost gospodarczy w Hiszpanii może wynieść 1,3%, w Niemczech 1,5%, a w Irlandii nawet 2,8%. W kolejnych latach te rozbieżności w powrocie na ścieżkę wzrostu między poszczególnymi gospodarkami strefy euro będą się zmniejszać. Najmniej odporne na szoki wewnętrzne i zewnętrzne pozostaną Grecja, Cypr, Finlandia i Włochy.

Sektor bankowy w Europie Środkowej podzielony na dwie prędkości. Polska liderem krajów północy

Gospodarka Unii Europejskiej przyspiesza, co pozytywnie wpływa na wzrost gospodarczy krajów Europy Środkowej. Dzięki temu również sektor bankowy w naszym regionie ponownie wchodzi w fazę ożywienia. Dotyczy to także Polski, w której podobnie jak w Czechach i na Słowacji, należy spodziewać się ożywienia na rynku kredytów. Dotychczas dla inwestorów najbardziej atrakcyjne były polskie banki, których udział w strukturze zysków środkowoeuropejskiego sektora bankowego wynosił ponad 50 proc. Jednak w najbliższych latach należy spodziewać się wzmożonej aktywności na rynku M&A w krajach południa regionu. To wnioski, płynące z raportu „CE Banking Outlook. North-South Divide on the Road to Recovery” przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte.

Deloitte poddał analizie osiem najważniejszych rynków bankowych w Europie Środkowej i przygotował prognozy dotyczące ich rozwoju w trzyletnim horyzoncie czasowym. Oceniano sytuację instytucji bankowych w północnej i południowej części regionu. „Podział na kraje północy (Polska, Czechy, Słowacja) i kraje południa (Węgry, Chorwacja, Rumunia, Słowenia, Bułgaria), który uwidocznił się w latach kryzysu, nadal charakteryzuje sektor bankowy naszej części Europy. Źródłem tego podziału jest zła jakość kredytów na południu i znacznie wyższa rentowność na północy. Banki z południowej części regionu w ubiegłym roku zanotowały 8,4 proc. straty w stosunku do kapitału, podczas gdy w Polsce, Czechach i na Słowacji rentowność utrzymała dwucyfrowy poziom” – wyjaśnia Grzegorz Cimochowski, Partner, Lider Działu Doradztwa Strategicznego dla Sektora Instytucji Finansowych w Europie Środkowej w Deloitte.

Sektorowi bankowemu sprzyja ożywienie gospodarcze. Wzrost PKB w Europie Środkowej przyspieszy z poziomu 1,1 proc. w 2013 r do 2,4 proc. w 2014 r. i 2,9-3,6 proc. w latach 2015-2016. W Polsce w 2016 roku wzrost ten może sięgnąć 4,4 proc. Największe w regionie ożywienie zawdzięczamy głównie rosnącemu popytowi konsumpcyjnemu i inwestycjom.

Jak wypadają polskie banki na tle swoich konkurentów z sąsiednich krajów?
Ich rentowność jest niższa (10,2 proc.) niż sektora bankowego w Czechach (12,9 proc.), ale wyższa od słowackiego (8,3 proc.). Polskie banki zarabiają więcej niż te w pozostałych krajach północy, szczególnie na prowizjach i odsetkach. Nasze rodzime instytucje ponoszą jednak wyższe koszty operacyjne od Czechów i mają wyższe koszty ryzyka niż nasi Czescy i Słowaccy sąsiedzi.

Zdaniem ekspertów Deloitte, w Polsce, Czechach i na Słowacji w najbliższych latach należy spodziewać się wzmożonej aktywności na rynku kredytów. Wynika to głównie z popytu, jednak o podaży decyduje także stosunkowo wysoka akumulacja kapitału (rentowność) oraz jakość aktywów. „W Polsce widoczny jest już znaczący wzrost dynamiki na rynku kredytów dla przedsiębiorców oraz kredytów konsumpcyjnych dla gospodarstw domowych. Stopniowo spadające bezrobocie oraz wzrost gospodarczy, pomimo prawdopodobieństwa podniesienia stóp procentowych sprawią, że od najbliższego roku spodziewamy się także, jako kolejnego etapu ożywienia, znacznej aktywności na rynku kredytów hipotecznych” – wyjaśnia Grzegorz Cimochowski.

Fakt, że cztery spośród pięciu największych transakcji na środkowoeuropejskim rynku bankowym w ostatnich trzech latach miało miejsce w Polsce, można przypisać przede wszystkim dobrej kondycji naszego rynku (odzwierciedlonej w popycie oraz cenach). Atrakcyjność Polski dobrze ilustruje nieproporcjonalny udział (51 proc.) w zyskach banków Europy Środkowej w porównaniu do udziału w aktywach (39 proc.).

Ożywienie gospodarcze pomaga w stabilizacji jakości aktywów i przywraca rentowność na południu, dlatego też można oczekiwać znaczących transakcji M&A właśnie na tamtejszych rynkach. W Słowenii planowanych jest kilka prywatyzacji: na sprzedaż został wystawiony bank NKBM, a w roku 2015 wystawiona będzie  Abanka. W Chorwacji na połowie roku 2015 planowana jest sprzedaż banku Hypo Alpe-Adria. Rozważana jest również sprzedaż banku Hrvatska Postanska. „Jeżeli chodzi o Polskę to czas bardzo dużych transakcji, które wpływały na kształt rynku mamy już za sobą. Będzie oczywiście nadal dochodziło do fuzji i przejęć, ale w orbicie zainteresowań inwestorów znajdą się przede wszystkim małe i średnie banki” – prognozuje Grzegorz Cimochowski.

Aby zmaksymalizować swoje wyniki, banki na południu będą musiały postawić sobie za cel zarządzanie aktywami przeterminowanymi poprzez windykację, restrukturyzację oraz sprzedaż należności. Stosunkowo nikłe szanse na znaczący wzrost przychodów w pięciu krajach południa regionu wymuszą większy nacisk na redukcję kosztów poprzez ciągłą optymalizację sieci dystrybucji, wprowadzanie usprawnień operacyjnych oraz zakończenie działalności o znaczeniu niestrategicznym. Z kolei banki w Polsce, Czechach i na Węgrzech większą uwagę będą zwracać na pogłębione relacje z klientami oraz ich wzrost.

Zdaniem ekspertów Deloitte banki z południa regionu w najbliższych latach niemal dwukrotnie zwiększą swój udział w zyskach całego środkowoeuropejskiego sektora bankowego. W 2013 roku było to 8,1 proc., a w 2016 roku może to być już 15 proc. Stanie się to głównie kosztem banków z Czech i Słowacji. Za to do 2016 roku banki północy zwiększą swój udział w aktywach z 67,4 proc. (2013 rok) do 70,7 proc. „Przedstawione przez nas prognozy podlegają wielu czynnikom ryzyka. Największe z nich stanowi niewątpliwie możliwość pogłębienia się konfliktu na Ukrainie, co może doprowadzić do kolejnych sankcji europejskich i rosyjskich, które wpłyną na osłabienie wzrostu gospodarczego. Krucha sytuacja strefy euro oraz wydarzenia na Ukrainie doprowadziły do niedawnego pogorszenia prognoz, jednak oczekuje się, że gospodarka regionu, jak i całej Unii Europejskiej, pozostanie na ścieżce wzrostu.” – uzupełnia ekspert Deloitte.

Informacje o raporcie:

Raport powstał na podstawie pogłębionych analiz Deloitte przygotowanych w oparciu o publicznie dostępne dane i uzupełnionych o bezpośrednie wywiady z przedstawicielami kluczowych banków i instytucji finansowych w każdym z badanych krajów Europy Środkowej.

Intakus: wniosek do KNF o zatwierdzenie prospektu emisyjnego

Intakus za pośrednictwem HFT Brokers Dom Maklerski złożył do Komisji Nadzoru Finansowego wniosek o zatwierdzenie prospektu emisyjnego.

Prospekt  został sporządzony w związku z zamiarem dopuszczenia i wprowadzenia do obrotu na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych akcji serii B, powstałych w wyniku scalenia akcji serii A, B, F, G, H, I, K i L.

PKP Cargo: Kontrakty na transport samochodów i kontenerów

W pierwszej połowie roku PKP Cargo podpisało ponad 20 kontraktów na przewozy w segmencie automotive, w tym nowe umowy handlowe na transport samochodów marki Skoda i VW.

Cześć przewozów z segmentu automotive, w tym nowo pozyskane transporty marek koreańskich, jest realizowana w kontenerach, a wiec w systemie transportu intermodalnego. Ten rodzaj transportu stanowi dla PKP Cargo jeden z kluczowych segmentów. Chociaż główną częścią biznesu polskiego przewoźnika nadal jest transport węgla, kruszyw i materiałów budowlanych, PKP Cargo inwestuje też w transport intermodalny. Ostatnio spółka kupiła 330 uniwersalnych wagonów do przewozów kontenerów oraz ogłosiła, że niebawem ruszy przetarg na zakup dziesięciu lokomotyw wielosystemowych do obsługi połączeń za granica.

Przewozy intermodalne są bardzo ważne dla PKP Cargo. Chcemy utrzymać pozycje lidera w tym segmencie rynku, ponieważ przewidujemy jego dynamiczny wzrost w kolejnych latach, szczególnie po zakończeniu remontów i modernizacji linii kolejowych w Polsce – mówi Jacek Neska, członek zarządu PKP Cargo ds. handlowych. – Już dzisiaj wykorzystujemy nasze przewagi i szukamy możliwości stałej współpracy z doświadczonymi partnerami.

PKP Cargo jest liderem w segmencie przewozów intermodalnych w Polsce z około 60 proc. udziałem w rynku. Nowe wagony intermodalne są przystosowane do przewozu kontenerów wykorzystywanych w transporcie morskim. Cześć z nowych platform jest już wykorzystywana do obsługi klientów.

Dom Development: Sprzedaż mieszkań na warszawskim Żoliborzu Artystycznym

Dom Development rozpoczyna sprzedaż mieszkań na warszawskim osiedlu Żoliborz Artystyczny. Na tym etapie spółka oferuje 222 mieszkania, w których będzie można zamieszkać w pierwszym kwartale 2016.

Najmniejsze oferowane lokum ma ponad 32, a największe 114 mkw. Ceny za mkw. kształtują się w granicach 7,6-9,9 tys zł. Miejsce w podziemnym garażu kosztuje od 32 do 48 tys zł. Za komórki lokatorskie na osiedlu trzeba zapłacić 8 tys zł.

Na sprzedaż trafiają mieszkania w siódmym już budynku z powstających na osiedlu. W czwartym kwartale bieżącego roku Dom Development przekaże mieszkańcom gotowe lokale w czterech budynkach, a e drugiej połowie roku 2015 w kolejnych dwóch. Docelowo w ośmiu koloniach składających się z 13 budynków znajdzie się 1,7 tys mieszkań.

– Dom Development prowadzi jednocześnie prace związane z organizacją przestrzeni komunikacyjnej Żoliborza Artystycznego – deklaruje spółka w komunikacie. – Gotowe są już ulice Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata oraz plac Czesława Niemena z fontanną, który stanowi wjazd i wyjazd z osiedla. Sąsiadująca z inwestycją ulica Powązkowska została przebudowana, dzięki czemu powstał szerszy chodnik oraz ścieżka rowerowa.

DM PKO BP podtrzymuje rekomendację Trzymaj dla MOL, cena docelowa obniżona

0

Analitycy DM PKO BP w dalszym ciągu zalecają trzymanie akcji węgierskiego koncernu MOL. Ich zdaniem spółka ma perspektywy rozwoju w segmencie wydobywczym. Ponadto może już sprzedać chorwacką spółkę INA.

Do Węgrów należy 49,08 proc. akcji spółki INA. Chcą oni spieniężyć udziały, o ile rząd chorwacki nie zgodzi się na całkowite przejęcie kontroli nad spółką. Zdaniem analityków DM PKO BP, akcje należące do MOL mogą być warte 2-2,5 mld dolarów.

Po spadku wydobycia węglowodorów w I połowie roku, co było spowodowane dezinwestycją w Rosji i spadkiem wydobycia w Chorwacji i na Węgrzech, analitycy widzą korzystne perspektywy dla spółki na przyszłość.

– Spadek wydobycia w rejonie CEE został częściowo zrekompensowany kontrybucją produkcji z niedawno zakupionych złóż w Wielkiej Brytanii. Negatywny trend spadku wydobycia ma zostad odwrócony w 2015 r. na skutek rozpoczęcia produkcji z nowo pozyskanych złóż m.in na Morzu Północnym oraz uruchomieniu produkcji ze złóż w Iraku (Kurdystan) – zauważają analitycy w rekomendacji.

Cena docelowa została obniżona do 12 937 forintów z 13 554 forintów w rekomendacji z kwietnia.

Stanowisko MF do orzeczeń WSA w sprawie tzw. janosikowego

Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że w dniu 29 września 2014 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił 4 decyzje Ministra Finansów określające wysokość zobowiązania Województwa Mazowieckiego z tytułu wpłat do budżetu państwa na część regionalną subwencji ogólnej (tzw. janosikowe) na 2013 r. za miesiące: wrzesień, październik, listopad i grudzień.

Sąd w ustnym uzasadnieniu wyjaśnił, że jest on związany wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z dnia 4 marca 2014 r., w którym Trybunał stwierdził niezgodność art. 31 i art. 25 ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nie gwarantują województwom zachowania istotnej części dochodów własnych na realizacje zadań własnych. Ponadto, Sąd uchylając decyzje Ministra Finansów uwzględnił trudną sytuację finansową Województwa Mazowieckiego, przyznając jednocześnie, że takiej przesłanki nie przewiduje ustawa o dochodach JST.

W ocenie Sądu, uwzględniając sytuację Województwa Mazowieckiego oraz zakresowy charakter wyroku Trybunału Konstytucyjnego, wpłaty do budżetu państwa (na potrzeby tej sprawy) powinny wynosić 30% dochodów podatkowych pochodzących z tytułu udział we wpływach z CIT i PIT.

Sąd stwierdził ponadto, że konsekwencją uchylenia decyzji określających wysokość wpłat do budżetu państwa było uchylenie postanowień Ministra Finansów o zaliczaniu dokonanych wpłat przez Woj. Mazowieckie na należność główną i odsetki.

Zdaniem Ministerstwa Finansów, orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie odzwierciedlają wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 4 marca 2014 r. dotyczącego tzw. Janosikowego wpłacanego przez województwa , który stwierdził, że zakwestionowane przepisy przestaną obowiązywać po 18 miesiącach od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw, chyba że wcześniej zostaną uchylone lub zmienione przez ustawodawcę. „W tym okresie winny więc być stosowane przez wszystkich adresatów.” Należy dodać, że w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wyrażany jest pogląd, że w polskim systemie prawnym samo pozbawienie przepisu domniemania konstytucyjności nie jest wystarczającą przesłanką do odmowy jego zastosowania. Dopiero gdy przepis ten zostanie usunięty z systemu prawnego w następstwie wejścia w życie orzeczenia Trybunału o jego niekonstytucyjności lub w następstwie jego uchylenia bądź zmiany przez prawodawcę, organy państwowe, w tym sądy, będą zwolnione z obowiązku jego stosowania.

Nie można zgodzić się również z ustalaniem przez Sąd poziomu wpłat województw do budżetu państwa, gdyż takie ustalanie wkracza w przestrzeń stanowienia prawa, która zarezerwowana jest dla Parlamentu.

Przyjęcie rozwiązania przedstawionego przez WSA oznaczałoby zmniejszenie części regionalnej subwencji ogólnej dla województw o kwotę zmniejszonych wpłat Województwa Mazowieckiego. W 2014 r. oznaczałoby to zmniejszenie wpłat o kwotę 176.592 tys. zł. W takim przypadku część regionalna subwencji ogólnej wyniosłaby 738.146 tys. zł, a nie jak zaplanowano w ustawie budżetowej na 2014 r. w kwocie 914.738 tys. zł. Po przekazaniu rat części subwencji regionalnej w wysokości 738.146 tys. zł, należałoby zaprzestać przekazywania województwom części regionalnej subwencji ogólnej. Część regionalna subwencji ogólnej ustalana jest bowiem w wysokości wpłat województw do budżetu państwa.

Należy podkreślić, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. stwierdził zakresową niezgodność z Konstytucją RP oprócz art. 31 również art. 25 ustawy o dochodach (…) regulującego zasady podziału części regionalnej subwencji ogólnej. Ograniczenie wpłat Województwa Mazowieckiego, w sposób wskazany przez Sąd, skutkowałoby zmniejszeniem dochodów województw z tytułu części subwencji regionalnej i spowodowałoby trudności w realizacji ich budżetów.

Ministerstwo Finansów nie zgadza się z wyrokami Sądu i zamierza po otrzymaniu i przeanalizowana pisemnego uzasadnienia wyroku, wnieść skargi kasacyjne do NSA.

Na Giełdzie Papierów Wartościowych otwarto wystawę unikatowych papierów dłużnych sprzed 1939 r.

CEO Magazyn Polska

W siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie można podziwiać kolekcję unikatowych papierów wartościowych  obligacji i listów zastawnych. Wśród nich znajdują się zbiory z dawnego zaboru rosyjskiego oraz II RP, kiedy mozolnie rozwijały się podwaliny gospodarki rynkowej. Prezentowane papiery wartościowe służyły finansowaniu m.in. miejskich wodociągów czy potrzeb Skarbu Państwa.

To jest wystawa poświęcona dłużnym papierom wartościowym, które były notowane przed 1939 r. na giełdzie w Warszawie. Pierwszym takim papierem, który pojawił się w obrotach, był list zastawny Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, którego wzór można tutaj właśnie obejrzeć. Data wprowadzenia go do obrotu to 1826 rok i to był pierwszy notowany papier nie tylko dłużny, lecz także w ogóle pierwszy papier wartościowy – mówi agencji informacyjnej Newseria mec. Leszek Koziorowski, prezes Stowarzyszenia Kolekcjonerów Historycznych Papierów Wartościowych.

Początek historii giełdy w Warszawie sięga 1817 r., kiedy władze Królestwa Polskiego pod zaborem rosyjskim utworzyły Giełdę Kupiecką. Początkowo przedmiotem obrotu były jedynie waluty oraz weksle. Rynek funkcjonował do wybuchu wojny w 1939 r., a po 1945 r. komunistyczne władze zdelegalizowały i faktycznie uniemożliwiły funkcjonowanie rynków kapitałowych.

– Prezentowane papiery dłużne, a jest ich około 100, są związane z różnymi emitentami. A więc reprezentowany jest zarówno dług państwowy – emisje skarbu państwa, zarówno XIX-wieczne, jak i z okresu międzywojennego, ale także listy zastawne towarzystw kredytowych ziemskich – mówi Koziorowski.

Giełdy funkcjonowały także w innych, największych miastach II Rzeczypospolitej – powstała m.in. Krakowska Giełda Pieniężna. Rzeczywistość gospodarcza II RP nie sprzyjała jednak dynamicznemu rozwojowi rynków kapitałowych, m.in. ze względu na silną monopolizację gospodarki, etatystyczną politykę oraz poziom rozwoju sektora przemysłu i usług.

Ponadto, w przeciwieństwie do dawnych potęg kolonialnych, Polska miała słabo rozwinięte kontakty i obroty handlowe z resztą świata, które mogłyby służyć jako fundament rozwoju rynku instrumentów finansowych. Problemy strukturalne gospodarki II RP – i wynikający z nich niedorozwój rynków kapitałowych – odsłonił Wielki Kryzys lat 30. XX wieku, który doprowadził do silnego spadku obrotów na giełdzie oraz cen papierów wartościowych.

–  Giełda w Warszawie przed 1939 rokiem nie była centrum finansowym Europy. Obroty były zdecydowanie niższe niż na innych rynkach. Niestety, słabość polskiego przemysłu była także widoczna na giełdzie. To nie była silna giełda, ale to jest jednak kawałek polskiej historii, o którym warto mówić – tłumaczy Leszek Koziorowski.

GPW od 1991 r. pisze nowy rozdział w historii giełdy w Warszawie, która zakorzeniła się już w systemie gospodarczym III RP i jest ważnym źródłem pozyskiwania kapitału dla firm. Jednym z ważnych celów GPW jest obecnie rozwój rynku Catalyst, gdzie są notowane obligacje korporacyjne, obligacje municypalne i skarbowe. Pozytywnym impulsem dla tego rynku może być nowelizacja ustawy o obligacjach, nad którą pracuje Sejm.

W chwili obecnej liczba emitentów obligacji sięgnęła 200. W tym roku na rynku Catalyst zadebiutowało aż 41 emitentów. Warto przypomnieć, że w ramach grupy kapitałowej Giełdy Papierów Wartościowych działa spółka BondSpot, organizująca rynek dilerów, którzy działają przede wszystkim na rynku obligacji skarbowych. Spółka ta organizuje również obrót na hurtowej części rynku Catalyst. Tak więc obligacje stanowią również dzisiaj ważną część działalności giełdy – mówi Mirosław Szczepański, wiceprezes GPW.

GDDKiA: Przetarg na obwodnicę Sanoka

0

Rzeszowski Oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ogłosił przetarg na realizację 7-kilometrowej obwodnicy Sanoka w ciągu drogi krajowej 28. Termin składania wniosków w pierwszym etapie postępowania mija 31 października.

Wnioski złożone w pierwszym etapie postępowania będą weryfikowane m.in. pod kątem posiadanego potencjału, którego minimalny poziom określony został w ogłoszeniu o zamówieniu. Zamawiający oceni także zdolność wykonawców do należytego wykonania zamówienia w szczególności do jego rzetelności, kwalifikacji, efektywności i doświadczenia.

Wykonawcy, którzy spełnią warunki udziału w postępowaniu przetargowym zostaną zaproszeni w drugim etapie do złożenia ofert cenowych. W postępowaniu przetargowym przyjęte zostały trzy kryteria oceny ofert: cena, okres gwarancji jakości oraz termin wykonania.

Zakres inwestycji obejmuje wykonanie dokumentacji, robót budowlanych oraz uzyskanie decyzji na użytkowanie.

NBP: wyniki finansowe firm w II kwartale wzrosły, ale widać spowolnienie

Z raportu NBP o sytuacji polskich przedsiębiorstw wynika, że w II kwartale firmy wciąż zwiększały wyniki finansowe, rosła też liczba przedsięwzięć rentownych oraz płynność. Widać już jednak oznaki spowolnienia wzrostu.

Na osłabienie tendencji wzrostowych w sektorze przedsiębiorstw wskazuje nieco słabsze tempo wzrostu przychodów – napisano w raporcie. – W II kwartale br. przychody ogółem wzrosły o 2,3 proc. w ujęciu rocznym, a zatem o 0,4 pkt proc. mniej niż przed kwartałem. Na ograniczenie ich dynamiki wpłynęło w przeważającej mierze wyhamowanie dynamiki sprzedaży krajowej – do 1,8 proc. z 3,2 proc. w ubiegłym kwartale.

Procesu tego nie zdołało zrównoważyć nawet znaczne przyspieszenie dynamiki sprzedaży zagranicznej, która wzrosła do 6,9 proc., czyli była o 3,3 pkt proc. większa niż w I kwartale br. Wzrost zanotowała m.in. większość branż eksportujących towary na rynek rosyjski, z wyjątkiem przetwórstwa owocowo-warzywnego, które odnotowało spadek eksportu o 15 proc.

Wynik finansowy ze sprzedaży rósł, ale wolniej niż w poprzednim kwartale – wzrost wyniósł 7,1 proc w ujęciu rocznym. Przyczynił się do tego fakt, że koszty rosły wolniej niż przychody. Potwierdzeniem dobrej sytuacji w sektorze przedsiębiorstw był także wzrost odsetka firm z dodatnim wynikiem finansowym – do 73,9 proc. z 68,8 proc. w II kwartale 2013 r. Jak podkreślają analitycy NBP, wskaźnik ten zbliżył się do swoich historycznych maksimów z 2007 r.

Jednak w porównaniu z II kwartałem ubiegłego roku obniżyły się wyniki finansowe brutto i netto sektora przedsiębiorstw o – odpowiednio – 8 proc. i 10,6 proc. Było to związane ze stratami na operacjach finansowych, które powstały w wyniku aktualizacji inwestycji w jednej z największych firm przetwórczych w kraju.

– Tempo wzrostu zatrudnienia było zbliżone do obserwowanego w I kwartale tego roku. W ujęciu rocznym zatrudnienie wzrosło w 52,2 proc. firm – informuje dalej NBP. – Znaczący, bo co najmniej 10-proc. wzrost zatrudnienia, odnotowało 19,9 proc. firm (wzrost o 6,7 pkt proc. w ujęciu rocznym), natomiast redukcje o podobnej skali – 13,3 proc. firm (spadek o 7,6 pkt proc.).

W podziale na branże największy udział we wzroście zatrudnienia miały przetwórstwo przemysłowe (wzrost o 3,3 proc. w ujęciu rocznym), handel (3,5 proc.) oraz pozostałe usługi (5,3 proc.).

W II kwartale dynamika inwestycji nieco obniżyła się – w ujęciu rocznym do 13 proc. z 15,8 proc. odnotowanych w I kwartale. Obniżyła się także wartość kosztorysowa rozpoczętych inwestycji. Jednak wydatki na zakup środków trwałych w II kwartale nadal rosły w tempie dwucyfrowym, a spadek dynamiki w ujęciu kwartalnym był rezultatem głównie ograniczenia zakupów środków transportu. Zwiększyły się natomiast nakłady na inwestycje w budynki i budowle (wzrost o 14,3 proc. w ujęciu rocznym), a także zakupy maszyn i urządzeń (wzrost o 7,7 proc.).

Poprawiła się także sytuacja płynnościowa przedsiębiorstw. Była ona rezultatem spadku zobowiązań krótkoterminowych (spadek o 1,8 proc. w ujęciu rocznym) przy niewielkim przyroście środków pieniężnych (wzrost o 0,9 proc.).

Jednak, jak zauważają analitycy NBP, analiza zmian wskaźników płynności i dynamiki inwestycji krótkoterminowych sugeruje jednak wyraźne słabniecie tendencji wzrostowych.

 

GDDKiA: Dragados dokończy budowę obwodnicy Gorzowa Wielkopolskiego

0

Za najkorzystniejszą ofertę na budowę drugiej jezdni obwodnicy Gorzowa Wlkp. uznana została propozycja firmy Dragados. Budowa blisko 12 kilometrowego odcinka ma kosztować ponad 289 mln zł.

Czas, w jakim firma zamierza zrealizować zadanie, to 22 miesiące (z wyłączeniem okresów zimowych).

Pierwsza nitka obwodnicy oddana została do ruchu w dwóch etapach. Pierwszy z nich (2,4 km) oddany został do ruchu w 2003 roku, a drugi (9,5 km) w 2007. Druga, prawa jezdnia będzie biegła równolegle do istniejącej, co oznacza, że również obiekty mostowe będą realizowane w podobnym układzie. Pojawi się również drugi most na Warcie. Ponadto istniejące węzły zostaną przebudowane w celu dostosowania do przebiegu drugiej jezdni.

Plac budowy zostanie przekazany wykonawcy w ciągu 30 dni od dnia podpisania umowy. Droga zostanie oddana do użytku w połowie 2017 roku.

Niemiecki PMI dla przemysłu poniżej 50 pkt; w strefie euro odczyt gorszy od oczekiwań

Niemiecki przemysł po 14 miesiącach wzrostu wpadł w stagnację. Wskaźnik PMI dla przemysłu za wrzesień wyniósł 49,9 pkt. Dla całej strefy euro wyniósł 50,3 pkt przy prognozach na poziomie 50,5 pkt.

Sytuacja w niemieckim przemyśle jest najsłabsza od 15 miesięcy – wynika z publikacji Markit Economics. Wrześniowy odczyt indeksu obrazującego nastroje w niemieckim przemyśle był niższy od neutralnego poziomu 50 pkt, co oznacza, że sektor przestał się rozwijać.

Na taki odczyt wpływ miała mniejsza liczba nowych miejsc pracy, spadek zamówień najszybszy od końca 2012 roku i pierwszy od czerwca 2013 roku. Spadek liczby nowych firm tłumaczony jest słabszym otoczeniem makroekonomicznym i spadającym popytem krajowym.

Mimo tych niekorzystnych zjawisk niemieccy producenci zdołali lekko zwiększyć produkcję i związany z nimi poziom zakupów.

Niemiecki odczyt, obok greckiego o austriackiego był jednym  z czynników niższego od prognoz odczytu PMI dla całej strefy euro. Indeks wyniósł we wrześniu 50,3 pkt wobec oczekiwań na poziomie 50,5 pkt. To najniższy wynik od 14 miesięcy. Średnia dla całego trzeciego kwartału wyniosła 50,9 pkt i była najniższa od roku.

BESI: rekomendacja Kupuj Alumetal z ceną docelową 47,6 zł

0

W swoim raporcie z 30 września, BESI po raz pierwszy ocenia spółkę Alumetal i przyznaje rekomendację Kupuj, a cenę docelową akcji określa na poziomie 47,6 zł.

Grupa Alumetal, polski producent stopów odlewniczych, ponad trzykrotnie zwiększył wielkość sprzedaży w ciągu ostatnich 10 lat i odnotował wyższe marże EBITDA niż europejskie spółki o podobnym profilu w latach 2012 i 2013, kiedy globalny rynek aluminium miał poważne kłopoty.

Zdaniem BESI, ograniczenie mocy produkcyjnych w branży aluminiowej w ostatnich 2 latach, w połączeniu z oczekiwanym mocnym popytem na aluminium w długim okresie (mega-trend na zastępowanie innych metali aluminium) oraz pozytywnymi sygnałami pochodzącymi z kluczowych rynków docelowych dla produktów Alumetalu (europejski przemysł motoryzacyjny) powinny umożliwić spółce w całości zapełnić moce produkcyjne zwiększone o 50 proc. w latach 2011-2014.

Analitycy spodziewają się, że w takim otoczeniu grupa Alumetal powinna utrzymywać marże na wysokim poziomie, zbliżonych do wartości średnich w ostatnich 10 latach. Analitycy przewidują, że Grupa Alumetal osiągnie średnioroczny wzrost EBITDA w latach 13-16E oraz średnioroczny wzrost zysku netto na poziomie 20  i 22 proc (odpowiednio 24  i 9 proc. dla grupy porównawczej).

UTK: spadają przewozy towarowe w Polsce

Urząd Transportu Kolejowego podał, że w sierpniu łączna przewieziona koleją masa spadła o 5,9 proc., a praca przewozowa o 5,7 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.

– Sierpień był piątym miesiącem z rzędu, w którym przewozy kolejowe w Polsce spadały w porównaniu do ubiegłego roku – mówi Jacek Neska, członek zarządu PKP Cargo ds. handlowych. – To wskazuje, jak problemy górnictwa odbijają się na kondycji kolei. Sytuacji nie ułatwiają prace modernizacyjne na polskich torach, przez które pociągi jeżdżą dłużej i wolniej. W obliczu tych trudnych warunków, wyniki PKP CARGO są zadowalające.

W okresie pierwszych ośmiu miesięcy tego roku PKP Cargo miała 47,73 proc. udziału w rynku pod względem przewiezionej masy, notując wzrosty: o 0,25 pkt proc. w porównaniu do zeszłego roku oraz o 0,64 pkt proc. w porównaniu do  I półroczu 2014.

W tym samym czasie udział spółki pod względem pracy przewozowej spadł o 0,06 pkt porównujac z rokiem 2013. W stosunku do wyników osiągniętych po I półroczu udział ten jednak wzrósł o 0,07 pkt.

Po ośmiu miesiącach 2014 roku na kolejnych miejscach pod względem przewiezionej masy znalazły się: DB Schenker Rail Polska (18,61 proc.), PKP LHS (4,66 proc., wzrost z 4,1 proc. przed rokiem), Lotos Kolej (4,62 proc., wzrost z 4,04 proc.) oraz Freightliner PL (3,19 proc., wzrost z 1,89 proc. przed rokiem).

Pod względem pracy przewozowej wiceliderem rynku jest spółka Lotos Kolej z udziałem 8,96 proc. (przed rokiem 7,65 proc.), na trzecim miejscu uplasował się PKP LHS (6,92 proc. w porównaniu do 6,44 proc. przed rokiem), na kolejnym DB Schenker Rail z udziałem 5,35 proc. oraz CTL Logistic z udziałem 4,85 proc.

Mimo oczekiwania na obniżkę stóp oprocentowanie lokat pozostaje stabilne

0

CEO Magazyn Polska

Polskie banki są zainteresowane depozytami zagranicznych klientów. Oprocentowanie lokat w walucie jednak zasadniczo nie różni się od tego, jakie oferują inne europejskie instytucje finansowe. Z kolei inwestycja w złotych wiąże się dla zagranicznych inwestorów z dodatkowymi opłatami i ryzykiem kursowym. Dlatego banki, które wkrótce będą musiały spełniać wyższe kryteria płynnościowe, zachęcają rodzimych klientów do zakładania lokat nieobniżaniem oprocentowania depozytów.

Z jednej strony banki od jakiegoś czasu starają się budować ofertę w walutach obcych, z drugiej natomiast w ostatnim czasie oprocentowanie depozytów w złotych jest dość stabilne – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Dariusz Szkaradek, partner, lider Sektora Instytucji Finansowych w Polsce w doradczej firmie Deloitte. – Pomimo oczekiwań dotyczących obniżenia stawek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oprocentowanie depozytów nie maleje. Pojawia się więc coraz więcej atrakcyjnych lokat złotówkowych oprocentowanych nawet powyżej 4 proc. w skali roku. Mamy więc do czynienia ze stosunkowo korzystnym oprocentowaniem tych lokat.

Zdaniem Dariusza Szkaradka wynika to po części z obowiązków regulacyjnych w zakresie utrzymywania płynności. Banki nie tylko w Polsce, lecz także w całej strefie euro od 1 stycznia przyszłego roku będą musiały spełniać nowe, wyższe normy w zakresie płynnościowym. Podnoszą więc oprocentowanie, starając się pozyskać wartościowo większe wolumeny depozytów.

Jeżeli chodzi o atrakcyjność polskich banków dla zagranicznych inwestorów czy obywateli, to na pewno taka oferta może się rozwijać – uważa Szkaradek. – Natomiast wydaje się, że dla Niemców czy Francuzów oprocentowanie, które mogą uzyskać w polskich bankach wciąż nie odbiega tak bardzo od tego, jakie oferują ich miejscowe instytucje. Lokaty złotówkowe z kolei wiążą się dla nich z dodatkowymi kosztami oraz potencjalnym zagrożeniem utraty wartości ze względu na różnice w poziomie inflacji. Również system finansowy w każdym kraju strefy euro ma nieco inne ryzyko.

Teoretycznie depozyty do 100 tys. euro w każdym kraju UE objęte są gwarancjami. Niemniej, jak zauważa partner Deloitte, zarówno ich oprocentowanie, jak i stopy na rynku międzybankowym, np. w Grecji i Niemczech, istotnie się różnią.

W Polce mamy jeszcze dodatkowo różnicę wynikającą z innej niż euro waluty – wskazuje Szkaradek. – Wynika z tego możliwość pewnego arbitrażu, czyli wyszukiwania przez osoby posiadające znaczne oszczędności bardziej atrakcyjnych ofert. Rozwój technologii powoduje, że jest to coraz łatwiejsze.

Klienci banków w Polsce już dzisiaj, jak przypomina partner Deloitte, mają bardzo łatwy dostęp do wszelkiego rodzaj lokat, rachunków bieżących, terminowych z tabletu, telefonu czy komputera.

Z takiego punktu widzenia można oczekiwać, że za kilka lat także taka oferta międzynarodowa będzie stawała się też coraz łatwiejsza – prognozuje Dariusz Szkaradek.