Tanie gadżety reklamowe z logo – 9 pomysłów na dodatki do paczek

Wybraliśmy dla Ciebie listę praktycznych artykułów promocyjnych, które z pewnością nie wylądują na dnie szuflady.

Czym się kierować wybierając gadżety reklamowe z logo?

Przygotowujesz paczki dla swoich kontrahentów z okazji zbliżających się świąt, rocznicy współpracy lub innej ważnej dla Was okazji? Chcesz, by znalazły się w nich wyjątkowe gadżety z reklamowe, które nie tylko pomogą wypromować Twoją markę, ale również znajdą praktyczne zastosowanie? Przedstawiamy zróżnicowane propozycje, lecz pamiętaj, że najlepiej byłoby dostosować rodzaj upominków do rodzaju działalności. Wykorzystaj to, że Twoi kontrahenci są grupą docelową o określonych preferencjach. Niech materiały promocyjne będą dla nich przydatne, bo tylko wówczas spełnią swoją funkcję.

9 gadżetów promocyjnych, w które warto zainwestować

  1. Ołówki promocyjne – artykuły piśmiennicze to niedrogi, a przy tym bardzo praktyczny drobiazg, który zawsze się sprawdza. Co ważne, możesz wybrać wyjątkowe ołówki z nadrukiem w różnej wersji: podstawowe eko, eleganckie z metalicznym połyskiem, stolarskie, elastyczne lub z zabawnymi figurkami zwierząt. Sprawdź bogatą ofertę marki Artilon na https://www.artilon.pl/Olowki-reklamowe-z-nadrukiem.
  2. Kubki promocyjne – kolejna klasyka gatunku. Możesz wybrać proste kubki z porcelitu albo nieco bardziej oryginalne kubki z drewna dębowego, metalowe kubki z grawerem i uchwytem w kształcie karabińczyka, bądź kubki termiczne, które doceni każdy miłośnik ciepłej kawy lub herbaty.
  3. Pomadka ochronna – propozycja dla firm w branży beauty, lecz nie tylko. Eleganckie opakowanie pomadki z Twoim logo z pewnością zachęci do korzystania z zawartości nie tylko zimą, szczególnie jeśli pomadka zawiera filtr SPF.
  4. Torby reklamowe – wśród nich znajdziesz torby papierowe z nazwą Twojej marki, ale także ekologiczne torby materiałowe na zakupy, teczki szkolne, kosmetyczki, teczki konferencyjne, nerki lub torby termiczne. Zdecyduj, które z nich najbardziej wpisują się w Twoją działalność i mieszczą w planowanym budżecie.
  5. Pendrive z logo – coraz częściej wybierany gadżet, który w dzisiejszych czasach przyda się każdemu. Wśród dostępnych modeli masz drewniane, metalowe, skórzane, klasyczne i w bardzo oryginalnych kształtach o różnej pojemności.
  6. Powerbank reklamowy – kolejny nowoczesny i bardzo przydatny drobiazg. Kieszonkowy powerbank z grawerem jest uniwersalnym upominkiem dla każdego.
  7. Maskotki z logo – pluszak ubrany w koszulkę z logo Twojej firmy może się stać biurową maskotką Twojego klienta. Misie, renifery, zajączki, słoniki w klasycznym wydaniu lub jako breloczki to świetny wybór dla firm oferujących produkty dziecięce, lecz nie tylko.
  8. Gadżety antystresowe z nadrukiem – pomóż ukoić nerwy swoich kontrahentów, pokaż, że o nich dbasz. Podaruj im piłki, serduszka antystresowe z nadrukowaną nazwą Twojej firmy. Niech kojarzy się ze spokojem i poczuciem bezpieczeństwa.
  9. Worki reklamowe – worek sportowy to dziś modna i bardzo praktyczna alternatywa dla plecaka lub torebki. Wybierz jeden spośród wielu dostępnych kolorów, który najbardziej będzie się kojarzył z Twoją marką.

Wszystkie z powyższych, a także znacznie więcej gadżetów reklamowych znajdziesz na stronie Artilon https://www.artilon.pl/. Wykorzystaj doświadczenie marki i wybierz podarunki, które wpiszą się w potrzeby Twoich kontrahentów.

Inflacja powodem stresu Polaków

Psuje humor w sklepach, zalewa falą strachu przy otwieraniu kopert z rachunkami, pogarsza atmosferę w domu. Mowa o inflacji, która spowodowała też, że jedna piąta par częściej kłóci się o pieniądze. Najtrudniej obecnie utrzymać nerwy na wodzy związkom nieformalnym, mieszkańcom aglomeracji i tam gdzie na utrzymaniu są dzieci. Niestety nawet w trakcie emocjonalnej rozmowy nie zawsze jest szansa by dowiedzieć się o wiszących nad domem poważnych problemach finansowych, bo część partnerów nie jest skora by dzielić się takimi informacjami – wynika z badania „Pieniądze powodem stresu dla par i singli”, zrealizowanego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Koszty życia tylko w ostatnim roku mocno wzrosły. Najbardziej poszły w górę wydatki, od których nie da się uciec, nawet jeśli włącza się tryb oszczędnościowy, ceny żywności i utrzymania nieruchomości, odpowiednio o niemal 22 i 23 proc. Co gorsza wysoka inflacja, wynosząca w skali zeszłego roku 14,4 proc., nie jest chwilowym zawirowaniem, a zjawiskiem długofalowym i wszystko wskazuje na to, że trzeba będzie się z nim zmagać dłużej. Tymczasem utrzymujące się napięcie i stres zwykle szukają ujścia, niestety również w kłótniach z najbliższymi. Nawet w „dobrych czasach”, co drugi związek miał kłopot by się porozumieć w sprawach finansowych, teraz jest jeszcze trudniej. Bo chociaż 8 proc. badanych informuje, że spierają się o wydatki i zarobki rzadziej niż przed wzrostem cen, to 21 proc. robi to częściej. Sytuacja przybrała najgorszy obrót w związkach z największych miast, z liczbą ponad 0,5 mln mieszkańców, gdzie jedynie 4 proc. badanych deklaruje, że spory o finanse są rzadsze niż kiedyś, a aż 23 proc., że częstsze. Podobnie źle jest na wsiach.

Potrzeby dzieci wydłużają listę wydatków i powodów do stresu

Wyniki badania „Pieniądze powodem stresu dla par i singli” pokazały jeszcze jedną niepokojącą rzecz, kłótnie o pieniądze bardziej nasiliły się w domach, w których są dzieci. O częstszych sporach mówi tu 26 proc. ankietowanych, podczas gdy wśród osób bezdzietnych 18 proc.

W jakim najlepiej być związku, aby atmosfera wokół finansów, nawet w tak trudnym czasie, była lepsza? Pewnie nie będzie to zaskoczeniem, ale sytuacja stosunkowo najlepiej przedstawia się w niemieszkających razem związkach nieformalnych, gdzie spiera się dziś częściej 18 proc. osób. I kluczowy tu jest fakt, że mieszkają osobno, a nie, że jest to relacja niesformalizowana. Bo gdy już wprowadzą się do wspólnego M, to wówczas częściej niż przed skokiem inflacji kłóci się tu o pieniądze aż 25 proc. badanych. Wśród par po ślubie, mieszkających razem inflacja napędza nieporozumienia częściej w co piątym przypadku (20 proc.). Zdecydowanie najgorzej sytuacja przedstawia się jednak w mieszkających osobno małżeństwach, gdzie 44 proc. małżonków mówi, że teraz kłótni jest więcej.

Podstawa to szczera rozmowa…

– Pieniądze to trudny temat, nikt nie ma co do tego wątpliwości. Nasze regularnie prowadzone badania wskazują, że czas wysokiej inflacji wypada tylko nieznacznie gorzej w relacjach par, jeśli chodzi o temperaturę sporu o finanse, niż okres pandemii i lockdownów. Uświadamia to, że podstawowym problemem jest brak właściwej komunikacji. Dlatego, warto już od pierwszych miesięcy związku otwarcie podchodzić do tej kwestii i od najmłodszych lat objaśniać świat finansów swoim dzieciom. Niestety, kłótnie rodziców, to w niejednym przypadku podstawowa edukacja ekonomiczna jaką dzieci wynoszą z domu, a przecież nie o to chodzi – radzi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Podstawowym testem na otwartość i szczerość w związku jest reakcja na kłopoty finansowe. Na pytanie: Co robisz w sytuacji pojawienia się poważnych problemów finansowych? 71 proc. małżonków zamieszkujących razem odpowiada, że informuje o tym swoją drugą połowę. W żyjących pod jednym dachem związkach nieformalnych robi to jeszcze mniej, bo 62 proc. ankietowanych. Co z resztą? Czasami poinformują o tym dalszą rodzinę, znajomych lub specjalistę, ale przeważnie starają się samodzielnie uporać z kryzysem, w małżeństwach działa tak 18 proc. ankietowanych, a w pozostałych związkach 23 proc.

… szczególnie w czasach, gdy zaległości znów mocno rosną

– To w sumie niepokojąca sytuacja, szczególnie teraz, gdy ze względu na wzrost cen i podstawowych kosztów utrzymania, kłopoty finansowe są bardziej prawdopodobne. Oczywiście, w części przypadków ukrywaniu problemów towarzyszą dobre intencje, jak choćby zamiar oszczędzenia zmartwień drugiej połowie. Nie jest to jednak działanie fair – zauważa Sławomir Grzelczak. I dodaje, że z danych z prowadzonego przez BIG InfoMonitor rejestru dłużników jak i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że o ile w czasie pandemii ubywało osób nieradzących sobie z bieżącymi płatnościami, spadała też suma zaległości, to w ciągu zeszłego roku trend się zmienił. Przybyło niesolidnych dłużników o ponad 18 tys., a kwota niespłaconych zobowiązań wzrosła o 6,4 mld zł. – Dlatego, o nadciągających finansowych turbulencjach należałoby powiadomić domowników czy rodzinę, bo ich działania i pomysłowość mogą się okazać bardzo pomocne. W pętlę zadłużenia nie wpada się z dnia na dzień. Na niemal 2,7 mln niesolidnych dłużników widocznych w BIG InfoMonitor i BIK, ponad 240 tys. osób ma zaległości nieprzekraczające 500 zł. Pytanie, czy uda im się z nich wyjść, czy za chwilę będzie to już większa suma. Wiele zależy od wsparcia najbliższych, ale by mogli pomóc muszą o problemach wcześniej wiedzieć. Najlepiej po prostu na bieżąco ze sobą o tym rozmawiać – komentuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Badanie – Pieniądze powodem stresu dla par i singli, wykonane przez Quality Watch na zlecenie BIG InfoMonitor, przeprowadzone na próbie 1041 dorosłych Polaków techniką CAWI, 27-30 stycznia 2023 r.

Najemcy dwa razy aktywniejsi od deweloperów w Trójmieście

Trójmiasto jest kolejnym rynkiem biurowym, na którym aktywność najemców w 2022 roku była znacznie wyższa niż działania deweloperów. Skala aktualnie realizowanych projektów jest dużo mniejsza w porównaniu do wolumenu nowoczesnej powierzchni biurowej pozostającej w budowie w poprzednich latach.

Aktywność trójmiejskich deweloperów zakończyła się na pierwszej połowie 2022 roku, kiedy do użytku oddano 50 600 m kw. powierzchni. W drugiej połowie roku nie została ukończona żadna inwestycja. Wolumen nowej podaży w Trójmieście w ubiegłym roku stanowił 12% powierzchni ukończonej na głównych regionalnych rynkach, a przy tym był o 30% niższy w porównaniu do 2021 roku. Największymi zrealizowanymi w 2022 roku projektami były: Format (16 000 m kw., Torus) oraz K2 (10 900 m kw., Vastint Poland).

Optymistycznie nie przedstawia się również realizowana obecnie powierzchnia biurowa. Na koniec grudnia 2022 roku w budowie znajdowało się ponad 59 200 m kw. Jest to wolumen znacznie niższy w porównaniu do lat poprzednich, kiedy w trakcie realizacji było średnio 150 000 – 200 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Na koniec ubiegłego roku największymi inwestycjami na etapie realizacji były: Waterfront II w Gdyni (14 500 m kw., Vastint Poland) oraz Punkt w Gdańsku (12 500 m kw., Torus).

„Trójmiasto zgarnia najważniejsze nagrody dla miast, które wyróżniają się względem atrakcyjności dla branży BSS. Nie powinno właściwie nikogo dziwić, że organizacje chętnie wybierają na swoje lokalizacje miasta z silnym zapleczem edukacyjnym oraz bogate w ofertę kulturowo-rekreacyjną dla mieszkańców. W 2022 roku najemcy, w przeciwieństwie do deweloperów, byli aktywni na trójmiejskim rynku biurowym. Odnotowany wolumen transakcji najmu wyniósł blisko 101 000 m kw. i był zbliżony do popytu odnotowanego w roku 2021 (108 000 m kw.). W odniesieniu do średniego poziomu rocznego z ostatnich 5 lat, rezultat był wyższy (96 600 m kw.),” – komentuje Maciej Kandybowicz, Leasing Manager w Knight Frank.

Większość umów zawartych w 2022 roku stanowiły nowe transakcje – 68% (ponad 68 500 m kw.), natomiast renegocjacje wyniosły 21% całkowitego popytu, a ekspansje 11%.

,,Mimo znacznej aktywności najemców, współczynnik pustostanów w Trójmieście wzrósł o 1 pp. względem roku 2021 i na koniec grudnia 2022 roku wyniósł 13,3%. Jednak w związku z brakiem nowych inwestycji oddanych do użytku w IV kwartale roku, wskaźnik obniżył się w porównaniu do III kw. o 0,2 pp. Warto podkreślić, że jest to trzeci najniższy współczynnik pustostanów wśród miast regionalnych, zaraz za Szczecinem i Poznaniem” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Czynsze wywoławcze w Trójmieście na koniec 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie i w niektórych budynkach uległy delikatnemu wzrostowi. Utrzymująca się wciąż wysoka dostępność powierzchni biurowej może zachęcać najemców do podejmowania renegocjacji stawek czynszu i pakietów zachęt. Z drugiej strony, wysokie koszty budowy, a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów, zwłaszcza w nowych budynkach. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec grudnia 2022 roku kształtowały się w przedziale od 15,00 do 25,00 PLN/m kw. /miesiąc.

Co dalej z cenami gazu

Od szczytów gaz TTF stracił ponad 80% wartości, natomiast amerykański natgas jest niżej o ok. 75%. Jeszcze kilka miesięcy temu nagłówki w mediach sugerowały zakup ciepłych swetrów na nadchodzącą zimą przez ekstremalne ceny energii i gazu. Zima przy cenie gazu rzędu 300 euro za megawatogodzinę nie byłaby tania i najprawdopodobniej ciepła. Obawy te jednak już dawno przeminęły i teraz zadajemy sobie pytanie, czy to już koniec ery ekstremalnie drogiego gazu i wysokich rachunków za energię? Czy z drugiej strony to początek większych problemów przed którymi stoi Europa oraz inne kraje uzależnione od gazu?

Najwyższe ceny gazu w historii już za nami

W pewnym momencie ceny gazu na rynkach europejskich skoczyły do poziomu 300 EUR/MWh, co było 10 krotnie wyższą ceną niż przed pandemią czy nawet 30 krotnie wyższą niż w trakcie covidowego dołka. Głównym motywem wysokich cen była wojna w Ukrainie, choć jednocześnie podstawy do wzrostów stworzyli sobie sami Europejczycy poprzez zbyt małą dywersyfikację źródeł energii i dostaw surowców, gdzie dominującą rolę odgrywała Rosja. Na to wszystko nałożyły się jeszcze niskie stany magazynowe po poprzedniej zimie. Za pomocą systemu przesyłowego Nord Stream Rosja chciała w jeszcze większy sposób uniezależnić Europę od swoich dostaw, ucinając inne szlaki eksportowe. W tym miejscu należy również zwrócić uwagę, że Europa sama od wielu lat ograniczała własne wydobycie i nie dywersyfikowała dostaw, z wyjątkiem kilku krajów.

Drogi gaz oznaczał fatalne wieści dla europejskiej gospodarki

Wysokie ceny gazu doprowadziły do spustoszenia w europejskiej gospodarce, która nie zapadła się jedynie dzięki wcześniejszemu rozpędowi oraz wsparciu finansowemu ze strony władz. Oczywiście to wszystko nie obyło się bez wpływu na inflację, która skoczyła do poziomów nieobserwowanych od dziesięcioleci. Warunki handlowe w krajach UE były najgorsze w historii, co doprowadziło do spadku popularnego eurodolara poniżej parytetu! Europejskie indeksy również nie radziły sobie dobrze, a im dalej na wschód tym gorzej. Indeksy znalazły się najniżej od pandemii, a DAX od szczytu stracił 25% przy spadku polskiego WIG20 rzędu niemal 50%.

Europa stanęła na wysokości zadania

Mija niemal rok od rozpoczęcia inwazji Rosji w Ukrainie i od tego czasu mocno zmieniła się polityka dotycząca gazowego giganta czy samego miksu energetycznego. Unia Europejska, Stany Zjednoczone oraz G7 nałożyły szereg ograniczeń dla Rosji i jednocześnie rezygnowały z dostaw surowców z tego kraju. Oczywiście Europa musiała znaleźć innych dostawców, choć na początku niektóre kraje liczyły na szybki powrót prowadzenia biznesu z Rosją. Ostatecznie jednak Rosja zmusiła Europę do kupowania gazu z różnych miejsc, m.in. poprzez potężne zwiększenie importu LNG, który kupowany jest nie tylko na rynku spot, ale obecnie również podpisywane są długoterminowe kontrakty przy dalszym rozbudowywaniu infrastruktury.

Pogoda nam sprzyja

Tak łagodnej pogody podczas okresu grzewczego nie obserwowaliśmy w zasadzie od lat. Wysokie temperatury oraz wcześniejsza destrukcja popytu w przemyśle wpłynęła na ograniczenie zużycia średnio o 15-20%. Europa od dawna próbowała odejść od emisyjnych źródeł energii, a gaz miał być jedynie paliwem przejściowym, a teraz wydaje się, że wszystkie procesy powinny być jeszcze przyspieszone. Z drugiej strony pogoda potrafi być kapryśna, dlatego Europa powinna mieć na uwadze wcześniejsze problemy z dywersyfikacją i nie opierać się jedynie na zielonej energii, ale również spoglądać w stronę źródeł kopalnych czy atomu, a zapewnić stabilizację i bezpieczeństwo.

Czy Europa jest bezpieczna?

Magazyny gazu przed zimą wypełnione były w 90%, nawet przy awarii jednego z głównych terminali eksportowych w USA. W zeszłym roku dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji jak wypełnianie magazynów pod koniec roku czy notowania ujemnych cen w dostawach tego samego dnia ze względu na brak możliwości składowania. Warto jednak pamiętać, że prawdopodobieństwo powtórki takich wydarzeń wydaje się niskie.

Obecnie magazyny wypełnione są w 70% i okres grzewczy powinien zakończyć się wypełnieniem powyżej 50%. Teoretycznie powinniśmy być bezpieczni, ale za obecny stan odpowiada pogoda oraz relatywnie niskie zużycie w przemyśle. Jeśli dołożymy do tego obecny dostawy, to zauważymy, że są one mniejsze niż roku temu, kiedy to cały czas płynął do nas gaz rosyjski. Oznacza to, że Europa musi konkurować na rynku spot, gdyż długoterminowe kontrakty zaczną obowiązywać dopiero za kilka lat. Sam rynek spot jest mocno napięty, Europa musi zgarnąć większość gazu z tego rynku, a konkurować musimy z Japonią, Koreą czy Chinami, gdzie ceny są obecnie nieco wyższe. To oznacza, że najprawdopodobniej dno cenowe na rynku gazu europejskiego w okolicach 50 EUR/MWh zostało już osiągnięte. Rynek terminowy nie widzi już dalszego spadku cen i dostawy na przyszły sezon zimowy są już nawet 20 EUR/MWh wyższe.

ceny gazu

Europa musi konkurować z Azją wśród dostawców na rynku spot, dlatego ceny gazu TTF muszą powrócić powyżej benchmarków azjatyckich, w szczególności gazu JKM. Źródło: Bloomberg, XTB

Co to oznacza dla gazu amerykańskiego?

Gaz amerykański w 2022 zaliczył wzrost do poziomów nieobserwowanych od 2008 roku! Fundamenty od tamtego czasu zmieniły się jednak drastycznie. USA są obecnie jednym z największych producentów i eksporterów na świecie. Potężna produkcja dzięki łupkom doprowadziła do spadku mocno poniżej globalnych benchmarków, nawet przy zeszłorocznych szczytach przy 10 USD/MMBTU. Pogoda i wysoka produkcja mogą obecnie sprzyjać stabilizacji cenowej, podobnej jak w latach 2015-2020. Z drugiej strony nawet wtedy, przy niskiej cenie gazu, implikowana zmienność była kilkukrotnie wyższa niż w przypadku innych popularnych rynków surowcowych jak ropa czy złoto.

Czy to koniec spadków?

Europejski gaz najprawdopodobniej dotarł już do dołka. Ceny i tak są najniższe od połowy 2021 roku, więc wpływ na euro czy europejskie indeksy wciąż powinien być pozytywny. Z kolei gaz amerykański jest już ekstremalnie tani. Korekta od szczytu sięgnęła blisko 75% i jedynie raz w historii obserwowaliśmy większą zapaść cenową!  Teraz widzimy, że gracze spekulacyjni dosyć mocno zwiększają swoje zaangażowanie na rynku, nawet przy wysokiej produkcji i sprzyjającej pogodzie, co może sugerować pewne zmiany na rynku. W najbliższym czasie wraca również do działania jeden z większych terminali eksportowych LNG Freeport, a wciąż potężna różnica cenowa  między gazem amerykańskim oraz europejskim przy uwzględnieniu kosztu skraplania i transportu będzie skłaniać firmy za oceanem do wysyłania coraz większej ilości gazu na Stary Kontynent. Może to oznaczać, że sezonowy dołek jest już za nami.

Autor: Michał Stajniak CFA, starszy analityk w XTB

Odpowiedź Europy na amerykańską ustawę IRA

  • Ustawa o redukcji inflacji (IRA) uchwalona latem 2022 roku jest pierwszą poważną próbą podjęcia przez Amerykę walki z kryzysem klimatycznym i osiągnięcia własnych celów w zakresie redukcji emisji. Jako taka jest spóźniona, lecz jak najbardziej pożądana. Jednocześnie zakłada szereg działań protekcjonistycznych, które – choć wymierzone głównie w Chiny – mogą zaszkodzić europejskiemu zielonemu przemysłowi. Jednak wcześniejsze doświadczenia z hojnymi ulgami podatkowymi za czasów prezydenta Trumpa nie tłumaczą nerwowej reakcji Europy.
  • Wspieranie zielonej transformacji za pomocą licznych funduszy, inicjatyw i programów już od dawna znajduje się w programie UE. Mimo to, w obliczu kryzysu energetycznego i zmian geopolitycznych panuje powszechne przekonanie, że Europa może stracić swoją rzekomą przewagę w zakresie ekologicznych gałęzi przemysłu i innowacyjności. W związku z tym, wielu decydentów i liderów biznesu wzywa UE do zwiększenia wysiłków.
  • Krótkoterminowa reakcja na amerykańską ustawę IRA – nazwana przez Komisję Europejską „Planem Zielonego Ładu dla Przemysłu” (Green Deal Industrial Plan) – opiera się przede wszystkim na umożliwieniu większego wsparcia krajowego, w tym ulg podatkowych, poprzez złagodzenie zasad dotyczących pomocy publicznej. Chociaż wspomniane złagodzenie jest (nadal) tymczasowe, to jednak stanowi ryzykowną drogę: krajowe środki wsparcia mogą być łatwiejsze do wdrożenia, ale grożą osłabieniem jednolitego rynku, będącego największym sukcesem UE, oraz pogłębieniem przepaści między bogatszymi i biedniejszymi członkami UE. W najgorszym razie mogą otworzyć puszkę Pandory wyścigu po dotacje – między UE i USA oraz w samej UE.
  • W dłuższej perspektywie UE i jej przemysł zachowają znaczenie – jako podmiot geopolityczny i światowy lider technologiczny – tylko wtedy, gdy będą działać tak, jakby nim były. Dlatego w opinii Allianz Trade UE potrzebuje jasnej i ambitnej wspólnej strategii przemysłowej, zabezpieczającej jej konkurencyjność w rozpadającym się świecie, wspartej wspólnymi funduszami, które pozwolą zachować jedność. Przewaga konkurencyjna Europy nie tkwi w wysoce efektywnym podejmowaniu decyzji i ich wdrażaniu – choć Unia powinna dołożyć wszelkich starań, aby udoskonalić tę umiejętność – ale w jej różnorodności i bogactwie talentów. Zjednoczeni, odniesiemy sukces. Dlatego w Allianz Trade uważamy, że utworzenie nowego funduszu suwerenności jest najlepszą możliwą odpowiedzią, natomiast pójście w kierunku nacjonalizmu poprzez porzucenie zasad pomocy publicznej lub wprowadzenie elementu „kupuj europejskie” w Allianz Trade uważamy za najgorszą z możliwych dróg.
  • Komisja Europejska wydaje się być zgodna, ale dokonała faustowskiego targu: otworzyła bramę dla dotacji krajowych, które nieuchronnie przechylą szalę zwycięstwa w Europie – a tym samym wzmocnią argumenty za ponadnarodowymi środkami zaradczymi, takimi jak nowy wspólny fundusz wsparty wspólnym zadłużeniem. Jest to niebezpieczna strategia. Istnieje realne ryzyko, że Komisja Europejska skończy z pustymi rękami: zasady pomocy publicznej pozostaną jedynie listkiem figowym, a oczekiwany fundusz suwerenności nigdy nie ujrzy światła dziennego. UE utknęła pośrodku, rozdarta pomiędzy szalejącym wyścigiem o dotacje a zbyt małą ilością dóbr wspólnych.

Amerykańska Ustawa o redukcji inflacji (IRA) w skrócie

Ustawa IRA zmienia reguły gry. Ulgi i zachęty podatkowe mają wyzwolić prywatne inwestycje ekologiczne, w ramach których przedsiębiorstwa będą inwestować w czystą energię, taką jak magazynowanie wodoru lub akumulatory, a gospodarstwa domowe kupować domy i samochody o niższej emisji. W ten sposób, po raz pierwszy, Stany Zjednoczone poważnie traktują kryzys klimatyczny i mają szansę na osiągnięcie własnych celów w zakresie redukcji emisji, tj. zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o -50% do 2030 roku (w stosunku do poziomu z 2005). To cieszy. Bez USA wszelkie próby ograniczenia wzrostu temperatury poniżej 2°C – nie mówiąc już o celu paryskim – są skazane na niepowodzenie. Budowanie zielonych gałęzi przemysłu na dużą skalę w USA może również wspomóc podobne wysiłki na całym świecie poprzez mechanizm cenowy: tego typu technologie mogą stać się bardziej przystępne finansowo w krótszym czasie. W tym kontekście IRA zdecydowanie zasługuje na pochwałę.

Jest jednak pewien szkopuł: Wymogi dotyczące zawartości krajowej – powiązane z dwiema trzecimi zachęt podatkowych przewidzianych IRA – nie tylko naruszają zasady Światowej Organizacji Handlu, lecz także mogą zaszkodzić producentom spoza USA. Oczywiste rozwiązanie: iść na Zachód i produkować w USA. Już teraz pojawiają się niepotwierdzone informacje, że firmy zwiększają swoje inwestycje w USA. Na razie są to jednak głównie zapowiedzi. Ale bez wątpienia USA stały się atrakcyjnym miejscem do inwestowania w zielone technologie[1]. Jest to poważny powód do obaw dla Europy, która ma tendencję do postrzegania siebie jako awangardy zielonego przemysłu. Jest jeszcze gorzej: gdy ustawa IRA weszła w życie w USA, Europa doznała poważnego ciosu jako lokalizacja przemysłu z powodu kryzysu energetycznego wywołanego wojną w Ukrainie.

Nerwowe reakcje nie są jednak uzasadnione. Po pierwsze, wielkość IRA jest mniejsza niż się wydaje. Kwota główna – 370 mld USD – brzmi imponująco, ale jest rozłożona na dziesięć lat; w skali rocznej w budżecie jest zapisane nieco więcej niż 0,1% PKB. Po drugie, nie wiadomo, czy za zapowiedziami pójdą twarde decyzje i realne pieniądze. Istnieje przecież precedens. Prezydent Trump wprowadził wcześniej ogromną obniżkę podatku od osób prawnych o 14 punktów procentowych (z 35% do 21%); chodziło oczywiście o to, aby zachęcić firmy do inwestowania w USA „sprowadzając miejsca pracy do domu”. Wynik nie był jednak taki, jakiego oczekiwano: nowe bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ) w USA utrzymały tendencję spadkową. Aby zmienić decyzje inwestycyjne, potrzeba czegoś więcej niż (tymczasowej) ulgi podatkowej. Tym bardziej, że – po trzecie – nie wiadomo, co stanie się z tymi ulgami za następnej administracji USA.

Wniosek: w najbliższych latach w USA będzie dużo inwestycji w ekologiczne gałęzie przemysłu, nie tylko ze strony producentów pojazdów elektrycznych, ponieważ rynek amerykański jest jeszcze w powijakach (większość produkcji samochodów odbywa się lokalnie). Nie wiadomo jednak, czy należy to traktować jako „zakłócenie”, które wymaga środków zaradczych. Transformacja ekologiczna nie jest rozwiązaniem neutralnym, lecz grą, w której wygrywają wszyscy.

Odpowiedź UE – podsumowanie

W dniu 1 lutego 2023 roku Komisja Europejska przedstawiła swoją krótkoterminową (nieoficjalną) odpowiedź na amerykańską ustawę IRA, pod nazwą „Plan Zielonego Ładu dla Przemysłu” (Green Deal Industrial Plan). Opiera się na czterech filarach: redukcja biurokracji, umiejętności, handel i finansowanie. Ten ostatni filar to przede wszystkim zestawienie wszystkich istniejących środków, które składają się na imponujące sumy, chociaż uzyskanie ostatecznej liczby całkowitej jest raczej niemożliwe[2].

Najlepszym szacunkiem może być suma już zatwierdzonych 250 mld EUR z Funduszu Odnowy i Odporności (RRF) na zieloną transformację plus wciąż dostępne 270 mld EUR w ramach programu REPowerEU. To już znacznie przekracza środki amerykańskiego programu IRA, nie licząc środków dostępnych z budżetu UE (fundusze spójności) i różnych innych programów, takich jak Horizon Europe, Invest EU czy Fundusz Innowacji. Ponieważ jednak te programy i fundusze mają szerszy zakres niż zielona transformacja, trudno jest podać jedną precyzyjną kwotę.

Jedynym nowym środkiem w zakresie finansowania jest przedłużenie i rozszerzenie złagodzenia zasad pomocy publicznej do końca 2025 roku. Nazywa się ono teraz „Tymczasowymi Ramami Kryzysowymi i Przejściowymi” i daje członkom UE więcej swobody we wspieraniu własnego przemysłu, między innymi poprzez ulgi podatkowe, celem przeciwdziałania (rzekomej) hojności rządu USA. Dla firm, które planują inwestować w nowe zakłady lub powiększać istniejące, otwiera się przyjemna perspektywa między-atlantyckiej licytacji między rządami w celu zwabienia fabryk na swoją stronę Oceanu.

Pozostałe trzy filary, czyli zmniejszenie biurokracji oraz położenie nacisku na umiejętności i handel, to „nic nowego”, czyli rutynowe podsumowanie wszystkich inicjatyw w tych dziedzinach. Sceptycyzm jest uzasadniony. Na przykład pozbawiona biurokracji UE to po prostu oksymoron. Niemniej jednak wysiłki w tym kierunku są mile widziane, a niektóre pomysły brzmią obiecująco, na przykład punkty kompleksowej obsługi w zakresie pozwoleń z maksymalnymi okresami zatwierdzenia oraz ustawowe rozwiązania ułatwiające dla nowych i powstających technologii oraz start-upów. To samo można powiedzieć o zbliżającej się wojnie o (zielone) talenty, którą dostrzega również amerykańska ustawa IRA, która wyraźnie mówi o finansowaniu promowania umiejętności. Również w UE wzrasta świadomość przyszłych niedoborów siły roboczej, lecz na razie środki unijne służące przyciąganiu i promowaniu niezbędnych umiejętności wydają się niewystarczające: odważna polityka migracyjna, która otworzyłaby rynki pracy dla wykwalifikowanych migrantów, wciąż nie jest w planach. Trzeba przyznać, że znalezienie wspólnej płaszczyzny porozumienia w tej sprawie jest szczególnie trudne, ale fakt, że nawet nie są podejmowane w tym kierunku próby sprawia wrażenie, że polityka UE nadal nie uwzględnia nadchodzącego szoku demograficznego. W filarze handlowym najbardziej interesująca jest rażąca pustka. Wprawdzie wspomina się o wielu umowach o wolnym handlu (FTA), a także o trwających negocjacjach z USA w sprawie niektórych środków protekcjonistycznych w ramach IRA, to jednak nie wspomina się o szerszym pakcie z USA. Transatlantyckie Partnerstwo w Dziedzinie Handlu i Inwestycji” (TTIP) wydaje się być kompletnie martwe.

Wniosek: „Plan Zielonego Ładu dla Przemysłu” jest w sumie wyrazem bardzo pragmatycznego podejścia Komisji Europejskiej. Jeżeli chodzi o odpowiedź na protekcjonistyczne działania w ramach IRA, odpowiedzialność za nią spoczywa na państwach członkowskich. Na razie nie ma nowych funduszy ani programów unijnych, ale są starania, aby uzyskać więcej korzyści z istniejących środków. Takie podejście pozwala zyskać na czasie, ale nie jest alternatywą dla prawdziwej strategii (zielonego) przemysłu, która uwzględnia nie tylko kryzys klimatyczny, ale także nową rzeczywistość geopolityczną po wojnie w Ukrainie.

Jakie są zatem opcje polityczne, które UE mogłaby zastosować, aby jej (zielony) przemysł i gospodarka były dostosowane do przyszłości?

[1] To, co dla jednego jest zyskiem, dla innego stratą. Mniej zauważalne są przepisy dotyczące cen leków, które w najbliższych latach będą miały negatywny wpływ na przemysł farmaceutyczny.

[2] Sama Komisja Europejska wydaje się zagubiona we własnym gąszczu funduszy i programów: o ile w dokumencie, który wyciekł zaledwie dzień przed spotkaniem, fundusze spójności dostępne na zieloną transformację wynosiły około 36 mld EUR, o tyle w dokumencie końcowym liczba ta wynosiła już 100 mld EUR, co oznacza pozorny cudowny wzrost środków.

Upadłość konsumencka – czy warto skorzystać z pomocy prawnika, by ją ogłosić?

Konsumenci mają już od dłuższego czasu możliwość ogłoszenia upadłości konsumenckiej. Taką procedurę można prowadzić samodzielnie, ale również można uzyskać pomoc w jej przejściu. Gdzie jest ona dostępna i czy warto z niej skorzystać?

Dlaczego warto skorzystać z usług prawnika przy ogłaszaniu upadłości konsumenckiej?

Do najważniejszych związanych ze skorzystaniem z pomocy prawnika przy upadłości konsumenckiej zaliczane są:

Fachowe wsparcie

Prawo upadłościowe może być złożone i trudne w zrozumieniu bez pomocy profesjonalisty. Adwokat może zapewnić wskazówki i wsparcie w trakcie całego procesu.

Ochrona praw upadłego

Adwokat może zapewnić ochronę praw osoby korzystającej z procesu upadłości i zadbać o przestrzeganie wszystkich niezbędnych procedur.

Uniknięcie błędów

Postępowanie upadłościowe może mieć poważne, długoterminowe konsekwencje. Adwokat może pomóc uniknąć błędów, które mogą mieć wpływ na finansową przyszłość.

Reprezentacja

Adwokat może reprezentować upadłego w sądzie i prowadzić sprawę w jego imieniu.

Mniejszy stres

Ogłoszenie upadłości może być stresującym procesem. Adwokat może pomóc zmniejszyć ten stres u klienta, zajmując się prawnymi aspektami sprawy.

Ogólnie rzecz biorąc, zatrudnienie adwokata może zapewnić spokój ducha, ochronę praw osoby uczestniczącej w postępowaniu i zwiększyć szanse na pomyślne rozwiązanie sprawy upadłościowej.

Fachowa pomoc – upadłość konsumencka Łódź – https://upadlosci-ekspert.pl/upadlosc-lodz/ sprawdź oferty kancelarii prawych już teraz!

Jak wybrać dobrego prawnika specjalizującego się w prawie upadłościowym?

Znalezienie dobrego prawnika specjalizującego się w upadłości powinno obejmować poniższe kroki:

  • Poproś o rekomendacje – zapytaj o rekomendacje przyjaciół, rodzinę lub inne osoby.
  • Sprawdź informacje o adwokacie – dowiedz się więcej o przygotowaniu danego adwokata, na przykład sprawdź jego wykształcenie, doświadczenie i reputację zawodową.
  • Zwróć uwagę na jakość obsługi – dobrym wyborem będzie adwokat, który łatwo się komunikuje z klientem i jest dobrym słuchaczem.
  • Umów się na konsultację – umów się na spotkanie z prawnikiem, aby omówić szczegóły sprawy i poznać wiedzę i podejście adwokata.
  • Porównaj opłaty – uzyskaj informacje o opłatach za usługi prawne i porównaj opłaty z innymi prawnikami zajmującymi się upadłością, aby upewnić się, że konkretny prawnik oferuje uczciwą cenę.
  • Weź pod uwagę sukcesy – zapytaj, czy adwokat zajmował się sprawami podobnymi do Twojej i zapytaj go o dotychczasowe sukcesy w sprawach dotyczących upadłości.

Pamiętaj więc, że dobry adwokat specjalizujący się w upadłości może pomóc Ci przejść przez proces upadłościowy i chronić Twoje prawa i majątek.

Zerwanie nieopłacalnej umowy poza kosztami podatkowymi

Możliwość zaliczenia wydatków związanych z wcześniejszym rozwiązaniem umowy do kosztów uzyskania przychodów jest problematyczna i wymaga każdorazowej analizy konkretnego stanu faktycznego w ramach przygotowywania umowy pomiędzy stronami, a nawet zabezpieczenia w formie interpretacji podatkowej. Rozważane podejście w tym zakresie pozwoli na ograniczenie negatywnych konsekwencji wynikających np. następczej negatywnej interpretacji podatkowej o czym przekonał się podatnik w sprawie o sygn. 0113-KDIPT2-1.4011.524.2022.2.ISL.

Czego dotyczyła sprawa?

Wnioskodawczyni, będąca osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą (kancelarię komorniczą) zawarła niekorzystną umowę z komornikiem prowadzącym czynności egzekucyjne w imieniu podatnika (umowa B2B). Umowa przewidywała konieczność wypłaty miesięcznego wynagrodzenia za świadczenie usług komorniczych w zakresie m.in. poszukiwania dłużników, asystowania w czynnościach egzekucyjnych w terenie, działania zmierzającego do wyjawienia majątku dłużników i wyegzekwowania należności, monitoringu ściągalności należności, organizacji działań windykacyjnych. Miesięczne wynagrodzenie było niezależne od podejmowanych przez komornika czynności i stanowiło równowartość sumy poniesionych kosztów związanych z umową oraz 40% dochodów. Celem zawarcia umowy z komornikiem było wykorzystanie predyspozycji osobistych, doświadczenia zawodowego, jak i posiadanych kontaktów do osiągnięcia dużo wyższych przychodów aniżeli bez jego pomocy.

Taka konstrukcja umowy doprowadziła do sytuacji, w której komornik przez dwa miesiące nie świadczył żadnych usług, z uwagi na udział w szkoleniu wojskowym, a mimo to podatnik zobowiązany był do zapłaty wynagrodzenia. Wobec tak niekorzystnych warunków umowy podatnik zdecydował o zakończeniu współpracy z komornikiem. Wiązało się to jednak z koniecznością zapłaty kary umownej w związku z tym, że komornik poczynił już pewne nakłady w związku ze sprawą. Klient, będący wnioskodawcą w ramach postępowania interpretacyjnego, zapytał czy w związku z zaistniałą sytuacją karę umowną w wysokości 60 tys. zł może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów.

W ocenie podatnika powyższa kwota mogłaby zostać zaliczona do kosztów uzyskania przychodów, ponieważ jej poniesienie doprowadziło do ograniczania kosztów postępowania prowadzonego przez podatnika. Powołał się on przy tym na korzystne stanowiska sądów w zakresie np. wcześniejszego rozwiązania umów najmu. W ocenie podatnika podjęte przez niego działania zmierzały do zachowania źródła (ochrona znacznej kwoty kapitału), jak i zabezpieczenia źródła przychodów (daje możliwość nawiązania stosunków z tańszymi

partnerami lub wykonującymi usługi w zadowalający sposób). W ocenie podatnika za koszt uzyskania przychodu należy zatem traktować te wydatki, których poniesienie było spowodowane racjonalnym dążeniem i obiektywną możliwością osiągnięcie przychodu, choćby sam przychód nie wystąpił.

Stanowisko fiskusa

Z takim stanowiskiem nie zgodził się Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej, który rozpoczął analizę od ogólnej definicji kosztów uzyskania przychodów oraz przesłanek, warunkujących możliwość zaliczenia wydatku do KUP. Szczególną uwagę poświęcił wydatkom nieuznawanym za koszty uzyskania przychodów. Zgodnie z przepisem art. 23 ust. 1 pkt 19 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych kary umowne i odszkodowania z tytułu wad dostarczonych towarów, wykonanych robót i usług oraz zwłoki w dostarczeniu towaru wolnego od wad lub zwłoki w usunięciu wad towarów albo wykonanych robót i usług nie uważa się za koszty uzyskania przychodów. Istotą tego zapisu jest sankcjonowanie przez ustawodawcę postaw sprzecznych z postanowieniami umownymi, z których wynikają kary. Organ podatkowy wskazał, że wnioskodawczyni zawarła z komornikiem umowę zgodnie z wolą stron, a następnie się z niej nie wywiązała co doprowadziło do konieczności zapłaty kary umownej. W ocenie organu wnioskodawczyni nie wykazała związku przyczynowo – skutkowego, co jest jedną z koniecznych przesłanek kwalifikacji do kosztów uzyskania przychodu. Ponadto, wydatek ten został bezpośrednio wymieniony w art. 23 ust 1 ustawy o PIT.

Istotne jest także stanowisko organu wyrażone w interpretacji, że zapłata kary wynikała z podjęcia przez podatnika ryzyka gospodarczego, a nie każdy wydatek, nawet ekonomicznie uzasadniony, prowadzi do powstania kosztów uzyskania przychodu. Podatnik nie może wykorzystywać podatków do zmniejszenia wartości płaconej przez siebie kary za niedochowanie umowy.

Komentarz

Omawiana interpretacja pozbawia podatnika prawa do zaliczenia wydatku do kosztów podatkowych, podczas gdy Dyrektor KIS wydawał już pozytywne interpretacje podatkowe, potwierdzające możliwość zaliczenia do kosztów podatkowych opłat z tytułu wcześniejszego rozwiązania umowy, które wyglądały bardzo podobnie do kar umownych.

Sprawa ta unaocznia jak istotne jest dokładne zweryfikowanie stanu faktycznego oraz zebranie mocnych argumentów, przemawiających za zaliczeniem opłat za wcześniejsze rozwiązanie umowy do kosztów podatkowych przy przygotowaniu wniosku o interpretację podatkową. Tego typu wydatki powinny być również wzięte pod uwagę na etapie przygotowywania umowy, tak by świadomie rozważyć wszystkie konsekwencje podatkowe.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Wystąpienie prezesa zawiodło

Konferencja prasowa prezesa NBP Adama Glapińskiego miała wiele ozdobników, ale zabrakło wyraźnych wskazówek na przyszłość. Dostaliśmy jednak jasny przekaz, że w nadchodzących miesiącach zmian nie będzie.

Show prezesa

Konferencja prezesa nie przyniosła rewolucji. Utrzymano wątek górski, aczkolwiek wracamy do tematu płaskowyżu, w którym pan profesor czuje się wyraźnie mocniejszy, niż w polskich szczytach górskich. Temat kynologiczny został zawieszony, ale pojawiły się koty. Prezes NBP postanowił również zasugerować słuchaczom, że wycieczki szkolne to siedlisko patologii i dobrze, że na nie nie jeździł. Dobrze, że znalazł czas na wątki polityki monetarnej. Skupiał się co prawda znów na niezależności NBP, zdaniem analityków odnosząc się do sugestii możliwych obniżek stóp procentowych, o których napomknął premier Mateusz Morawiecki. W rezultacie wiemy, co RPP chciałaby robić i wiemy też, jakie naciski polityczne z obozu władzy płyną.

Dramat Węgrów

Poznaliśmy dzisiaj odczyt inflacji na Węgrzech. Kraj ten wyszedł na wyraźne prowadzenie w Unii Europejskiej. Wynik 25,7% to nie tylko 0,5% powyżej oczekiwań, ale przede wszystkim okropna wiadomość dla tamtejszych mieszkańców. Widzimy przecież, co się dzieje w Polsce przy poziomach wyraźnie niższych. Kraj ten już podniósł stopy procentowe do imponującej wartości 13%, w związku z czym realnie pozostaje im czekać. Trochę lepsza sytuacja jest w Czechach. Tam również inflacja rośnie, ale do 17,5% i oczekiwania zostały tylko nieznacznie przekroczone.

Co z inflacją w Polsce?

Patrząc na odczyty na Węgrzech i w Czechach można mieć spore obawy względem sytuacji w Polsce. Odczyty dla tych państw były dostępne już dzisiaj, natomiast odczyt dla Polski zobaczymy finalnie dopiero 15 lutego. Oby nie był to dramatyczny prezent tuż po walentynkach. Należy też zwrócić uwagę, że styczeń był ostatnim miesiącem sprzed wprowadzenia tarczy antyinflacyjnej. W rezultacie wzrost roczny w styczniu powinien być jeszcze pod kontrolą. Pytanie, co stanie się w marcowych danych za luty. Z drugiej strony temat podwyżek stóp procentowych wydaje się na ten moment w Polsce definitywnie zamknięty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Polska słabo przygotowana do transformacji energetycznej

Poziom gotowości Polski do transformacji energetycznej jest jednym z najniższych w Europie – wynika z raportu firmy Eaton. Wciąż pozostaje wiele do poprawy w obszarze technik zapewniających elastyczność sieci oraz wsparcia społeczno-politycznego. Jednak pod względem dostępności rynku energetycznego wypadamy lepiej niż Wielka Brytania, Niemcy czy Francja.

Polska najsłabiej przygotowana do transformacji energetycznej

Od 2019 roku stowarzyszenie Association for Renewable Energy and Clean Technology (REA), we współpracy z firmą Eaton, bada gotowość europejskich rynków energii do transformacji energetycznej. W tym roku wskaźnikiem Energy Transition Readiness Index (ETRI) po raz pierwszy objęto również Polskę. W pięciostopniowej skali Polska otrzymała ogólną ocenę 3, podobnie jak Niemcy, Irlandia, Włochy, Hiszpania, Szwajcaria i Wielka Brytania. Najlepiej wypadła Finlandia, która uzyskała najwyższą możliwą ocenę – 5.

Polski rynek jest otwarty na inwestycje…

Rynek energetyczny w Polsce jest otwarty na inwestycje – jego dostępność oceniono na 4 (w pięciostopniowej skali), podobnie jak w przypadku Norwegii, Holandii czy Szwecji. To wynik znacząco wyższy niż w przypadku Niemiec, wypadamy też lepiej niż Francja, Wielka Brytania, Szwajcaria, Hiszpania i Włochy. Polska została pozytywnie oceniona pod kątem rozwiązań regulacyjnych i zasad rynkowych, które pozwalają na uczestnictwo wielu podmiotów. Rynek jest przejrzysty pod kątem zawieranych umów i wielkości obrotu, jednak, jak wskazuje badanie, jego otwartość na rozwiązania elastycznej sieci to głównie teoria, związana z koniecznością realizowania polityki klimatycznej UE.

…ale z nich nie korzysta

Polska jest mniej skuteczna w zachęcaniu do przyjmowania mechanizmów zapewniających elastyczność sieci. Rynek energetyczny stanowi barierę dla inwestycji w OZE, ponieważ jest złożony, wolno się zmienia i dominują na nim zasiedziałe podmioty. Źródła odnawialne są też nadal mniej konkurencyjne niż źródła konwencjonalne. Polityka i regulacje dotyczące transformacji są na wczesnym etapie rozwoju i wdrażania, dlatego inwestycje są obarczone wysokim ryzykiem i mało atrakcyjne. Badani przedstawiciele branży energetycznej jako kluczowe wskazują reformy polityczne, które usuną bariery inwestycyjne w dostępie do sieci, pomiarach, zasadach funkcjonowania rynku czy systemach IT oraz zwiększą przewidywalność rynku.

Każdy inwestor szuka rozwiązania, które przyniesie mu największą sprawność instalacji, a co za tym idzie, największy zysk. Trzeba pamiętać, że jesteśmy porównywani m.in. z krajami z południa Europy, gdzie nasłonecznienie jest zdecydowanie większe, a także z krajami skandynawskimi o bardzo dobrych warunkach hydrologicznych. W Europie Północno-Zachodniej cała linia brzegowa jest wyeksponowana na ruchy mas powietrza znad Morza Północnego czy Oceanu Atlantyckiego, co znacząco zwiększa możliwości generowania mocy z OZE. Żeby zwiększać atrakcyjność Polski dla inwestorów przede wszystkim należy rozwijać infrastrukturę energetyczną i przystosowywać ją do coraz większej liczby źródeł rozproszonych – podkreśla Mariusz Hudyga, Product Manager w firmie Eaton.

O badaniu

Raport ETRI 2022 ocenia gotowość i postępy w transformacji energetycznej według pięciostopniowej skali (gdzie 1 to najniższa, a 5 najwyższa ocena). Obejmuje ona społeczno-polityczne wsparcie transformacji, umiejętność wykorzystywania technik zapewniających elastyczność sieci, a także dostępność rynku. W raporcie z 2021 roku oceniono postępy w 12 krajach. W najnowszym badaniu ETRI ranking objął 13 krajów: Danię, Wielką Brytanię, Niemcy, Hiszpanię, Francję, Finlandię, Szwecję, Irlandię, Włochy, Norwegię, Holandię, Szwajcarię i Polskę.

Ocena wyliczona została na bazie wyników ankiety przeprowadzonej wśród ekspertów reprezentujących inwestorów w mechanizmy elastyczności w różnych wybranych krajach/regionach, a następnie na podstawie rozmów indywidualnych, mających na celu zrozumienie podstawowych powodów udzielenia danej odpowiedzi. Respondenci badania zostali również poproszeni o komentarz na temat tego, jak obecny kryzys energetyczny wpłynął na ich wiarę w osiągnięcie transformacji energetycznej.

Amerykańskie indeksy giełdowe najniżej od początku lutego

Na najniższych od początku lutego br. poziomach zamknęły się wczoraj główne indeksy rynku akcji w Stanach Zjednoczonych (S&P 500 -0,88 proc., DJIA -0,73 proc., Nasdaq Composite -1,02 proc.). Zniżki głównych indeksów przeważały dziś również na giełdach Azji i Oceanii. Najsilniejszą notował Hang Seng.

Niezbyt dużymi spadkami otworzyła się piątkowa sesja na europejskich rynkach akcji (DAX -0,31 proc., CAC 40 -0,19 proc. ok. godz. 9:30).

WIG-20 spadał w piątek ok. godz. 9:30 o 0,81 proc. Wśród składników WIG-u 20 poziom swego rocznego maksimum wyrównał na początku sesji kurs akcji spółki Asseco Poland. Wśród składników mWIG-u 40 najwyżej od ponad roku była dziś cena akcji spółki Benefit Systems. Wśród składników sWIG-u 80 najwyższy poziom od 2011 roku osiągnął dziś rano kurs akcji spółki Sygnity, natomiast swój najniższy poziom w historii osiągnął kurs akcji PCF Group.

Minimalnie rosła dziś rano znajdująca się poniżej poziomu 3,7 proc. rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych. Rentowność polskich 10-latek była dziś rano na tym samym poziomie co na czwartkowym zamknięciu (5,914 proc.).

Cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie spadła wczoraj po raz kolejny do najniższego od stycznia ub.r. będąc już 4-krotnie niżej niż w szczycie z marca ub.r. Ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych w Europie spadła wczoraj do poziomów minimalnie wyższych od styczniowych wielomiesięcznych minimów. Dziś rano kontrakty na gaz ziemny na NYMEX-ie lekko drożały (+0,62 proc. ok. godz. 9:15). Minimalnie taniała ropa naftowa (WTI -0,32 proc., Brent -0,27 proc.).

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena spadł dziś rano poniżej poziomu 130 JPY (1,18 proc. ok. godz. 9:05). USD słabł minimalnie względem euro (+0,06 proc.). Czeska korona była dziś rano najsilniejsza względem euro od 2008 roku.

Praktycznie bez zmian w stosunku do euro i amerykańskiego dolara był dziś kurs polskiego złotego (EUR/PLN +0,03 proc., USD/PLN +0,02 proc. ok. godz. 9:10).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara zanotował wczoraj swój największy spadek od 11 listopada ub.r. (-5,07 proc.) i spadł poniżej poziomu 22000 USD do najniższego poziomu od 20 stycznia br. Dziś rano kurs lekko odreagowywał w górę (+0,62 proc. ok. godz. 9:05).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Akcesoria biurowe przydatne w pokoju ucznia

Komfortowe warunki do nauki to nie tylko właściwie dopasowane biurko i krzesło do wzrostu i potrzeb dziecka, ale także odpowiednia organizacja miejsca, w którym uczeń odrabia prace domowe, przygotowuje się do kolejnych zajęć, rozwija swoje zainteresowania czy się relaksuje. Nie bez powodu znane jest bowiem powiedzenie „porządek na blacie, to porządek w głowie”. Jak zatem wprowadzić porządek na biurku dziecka? Odpowiedź jest bardzo prosta! Mianowicie zainwestować w różnorakie akcesoria biurowe, m.in. w te, które polecamy w dzisiejszym wpisie.

Artykuły piśmiennicze i organizery na biurko, czyli przydatne akcesoria biurowe pożądane w pokoju ucznia

Trudno wyobrazić sobie zarówno szkolną, jak i domową naukę ucznia bez tak popularnych artykułów biurowych i szkolnych jak np. długopisy, ołówki, zakreślacze czy korektory. Bezapelacyjnie należą one do jednych z najważniejszych elementów wyposażenia ucznia, wykorzystywanych m.in. do robienia notatek, wykonywania schematycznych rysunków, zaznaczania najważniejszych treści w materiałach dydaktycznych czy zakrywania drobnych błędów, które wkradną się w zeszyty czy wypracowania. Wyposażając dziecko w tego typu artykuły piśmiennicze, należy pamiętać jednak o ich odpowiedniej organizacji, po to, aby nie poniewierały się bez ładu po biurku, dekoncentrując ucznia w wykonywanych obowiązkach. W tym celu najlepiej sprawdzą się różnego rodzaju organizery na biurko (https://extrabiuro.pl/pl/menu/organizer-na-biurko-171), które z łatwością kupisz w sklepie biurowym. Mogą one przybierać postać klasycznych kubków, różnokształtnych figur z wieloma przegródkami – idealnych do ustawienia na blacie biurka, czy płaskich przyborników przeznaczonych do zaprowadzenia porządku w szufladach.

Organizacja i przechowywanie dokumentów – gadżety do biura i do pokoju ucznia  

Bez względu na to, do której klasy uczęszcza dziecko, jedno jest pewne, w trakcie całego roku szkolnego extra nazbiera mu się niemała ilość różnorodnej „papierologii”, którą w odpowiedni sposób należy przechowywać, przynajmniej na okres danego półrocza lub roku szkolnego. Z tego względu koszulki na dokumenty, teczki i segregatory to nieodzowne akcesoria do biura (https://extrabiuro.pl/pl/menu/akcesoria-biurowe-601), w które należy wyposażyć pokój ucznia. Tego typu produkty zapewnią nie tylko należytą ochronę uczniowskich dokumentów czy wytworów jego twórczej pracy przed zniszczeniem, ale także pozwolą na łatwy i szybki dostęp do nich, zwłaszcza gdy zostaną dodatkowo opisane!

Kolejne akcesorium, które zda egzamin na przechowywanie uczniowskich materiałów do nauki, notatek czy dokumentów, to z całą pewnością szuflady na biurko! Są one wręcz obowiązkowym wyposażeniem, jeżeli w dziecięcym pokoju brakuje wystarczającej ilości szuflad/szafek, a widok poniewierających się kartek przyprawia Cię lub Twoje dziecko o ból głowy. Tego typu akcesoria biurowe pozwolą mieć pod ręką potrzebne materiały, do których w każdej chwili można wrócić.

Jeżeli dokładność to drugie imię Twoje – jako rodzica lub Twojego dziecka, a idealnie zorganizowane szkolne dokumenty to „must have”, przydatne gadżety do biura, które będą w tym przypadku strzałem w dziesiątkę, to różnego rodzaju zakładki i etykiety.

Sklep z akcesoriami biurowymi, czyli miejsce, które warto odwiedzić

Utrzymanie porządku na biurku ucznia wcale nie jest ani trudnym, ani kosztownym przedsięwzięciem. Wystarczy odrobina chęci ze strony rodziców i dzieci, a także dobrze wyposażony sklep z akcesoriami biurowymi (https://extrabiuro.pl/), w którym kupisz potrzebne materiały, żeby nauka Twojego dziecka była bardziej efektywna!

 

Słaby czas dla rynku NewConnect. W ub.r. spadek debiutów był na 50-procentowym poziomie rdr.

W ubiegłym roku na rynku NewConnect zadebiutowało o 50% mniej spółek niż w 2021 roku. Jak przekonują eksperci, sytuacja w ostatnich miesiącach nie sprzyjała takim działaniom. 2 lata temu były wyższe wyceny. Obserwowano również duży popyt na akcje ze strony inwestorów indywidualnych. Blisko 40% spółek, które w ubiegłym roku weszły na tzw. mały parkiet, działa w obszarze gier. Znawcy tematu nie są zgodni co do tego, jak będzie wyglądać sytuacja w 2023 roku, zarówno w kwestii liczby debiutujących spółek, jak i wycen.    

W 2022 roku na rynku NewConnect zadebiutowało 16 spółek. To o 50% mniej niż w 2021 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 32. Jak stwierdza Maciej Bombol, dyrektor Działu Rynku Pierwotnego GPW, miniony rok był na pewno trudny dla inwestorów giełdowych i emitentów. Bessa na światowych giełdach doprowadziła do znaczącego spadku wycen spółek. Nie sprzyjało to debiutom, gdyż podmioty, które planowały IPO i wejście na giełdę, wstrzymywały się z decyzją z powodu zbyt niskich wycen akcji możliwych do uzyskania w ofercie publicznej. Natomiast w przypadku rynku NewConnect nie miało to tak dużego znaczenia, gdyż na tzw. mały parkiet wchodziły w 2022 roku spółki, które emisje przeprowadzały w latach 2020-2021, kiedy wyceny były istotnie wyższe niż w ostatnim roku.

– Mamy do czynienia z kryzysem polskiej giełdy, trwającym od 2010 roku. Nawet jeśli w 2021 roku były 32 debiuty na rynku NewConnect, to trudno mówić o sukcesie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę główny i tzw. mały parkiet, to w ostatnich latach spada liczba spółek netto. Są debiuty, ale widzimy też wyjścia, co jest złą informacją. Giełda nie jest dzisiaj naturalnym miejscem do pozyskiwania środków – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Jak zaznacza Konrad Ryczko, analityk z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, 2022 rok był bardzo słaby dla rynków kapitałowych. Problem z debiutami dotyczy nie tylko NewConnect. W ostatnim czasie na GPW nie zadebiutowała żadna nowa spółka. Były jedynie przejścia z tzw. małego parkietu. Zdaniem eksperta, wpływ na to miały przede wszystkim dwa czynniki. Po pierwsze, nastąpił spadek zainteresowania wśród potencjalnych inwestorów. Po drugie, niższe były wyceny spółek, które miały się pokazać na rynku. Ale to było widoczne również w innych krajach.

– W ubiegłym roku było gorzej niż w 2021 roku, ale nie można powiedzieć, że dwa lata temu było dobrze. Oczywiście mamy np. gaming, gdzie sytuacja jest lepsza. Jednak to wynika z niesamowitej popularności akurat tego obszaru. I jest to niemalże odosobniony przypadek, wyjątek potwierdzający regułę. Dopiero niedawno mieliśmy krótki moment, kiedy odrobiliśmy straty po kryzysie z lat 2008-2009. To znaczy, na krótko przekroczyliśmy poziom szczytu z października 2007 roku. Potem nastąpił spadek, bo po dziesięciu latach skończyła się hossa w Stanach Zjednoczonych – dodaje Marek Zuber.

Sześciu ubiegłorocznych debiutantów działa w sektorze gier. Każdy pozostały reprezentuje inny sektor. W tym gronie mamy budownictwo ogólne, wierzytelności, sprzęt i materiały medyczne oraz energię odnawialną. Do tego dochodzą takie segmenty, jak nowe technologie, produkcja rolna, radio i telewizja, oprogramowanie, odzież i obuwie, a także reklama i marketing.

– Trudno wskazać branże, które cieszą się największym zainteresowaniem. To nie jest ten czas, kiedy duży popyt ze strony inwestorów indywidualnych wykreował silną hossę na spółkach gamingowych w 2020 roku. Okres od sierpnia 2020 roku to czas bessy na rynku NewConnect, w trakcie którego indeks NCIndex stracił ok. połowy swojej wartości. Dlatego obecnie popyt inwestorów na tym rynku koncentruje się tylko na wybranych podmiotach z różnych sektorów. Mam tu na myśli spółki, w których dzieje się coś pozytywnego np. podpisanie dużego kontraktu czy znaczna poprawa wyników finansowych. To powoduje często gwałtowny wzrost kursów akcji tych spółek – analizuje Maciej Bombol.

Z kolei Konrad Ryczko podkreśla, że NewConnect miał być przeznaczony dla niewielkich spółek, nowoczesnych technologicznie. Z czasem jednak to się zdewaluowało. Według eksperta DM BOŚ, w tym roku powinno być więcej debiutów na małym parkiecie niż w ubiegłym roku. Takie przynajmniej są oczekiwania, bo sytuacja na rynkach poprawiła się w ostatnich miesiącach. A wzrastające wyceny powodują większe zainteresowanie inwestorów.

– Nie jestem pewny, czy w 2023 roku liczba debiutów na rynku NewConnect będzie większa niż w 2022 roku. A jeśli już przekroczy 16, to zapewne o niewiele. Kluczowe będzie to, jak długo potrwa kryzys. Obecnie najczęściej pojawiają się prognozy o hamowaniu gospodarki w pierwszym i drugim kwartale tego roku, a poprawa ma nastąpić w trzecim lub w czwartym. Moim zdaniem, zadebiutują przede wszystkim podmioty związane z gamingiem. Ten obszar wciąż nie znudził się inwestorom, mimo problemów niektórych spółek – mówi Marek Zuber.

Jak prognozuje Maciej Bombol, w tym roku powinno być więcej debiutów na małym parkiecie niż w 2022 roku. Ekspert spodziewa się ożywienia na rynku NewConnect raczej w drugiej połowie br. Zdaniem dyrektora z GPW, w tym roku pojawi się dobry moment na pozyskiwanie kapitału przez małe spółki, które chcą się dynamicznie rozwijać. Być może wyceny jeszcze nie będą na takim poziomie jak rok czy dwa lata temu. Jednak dla spółki mającej ambitne, długoterminowe cele ważniejsze może być jak najszybsze pozyskanie środków na przyspieszenie rozwoju organicznego albo przejęcie innej firmy po atrakcyjnej – dzięki bessie – wycenie niż czekanie na trochę wyższe oszacowanie wartości spółki w IPO.

– Druga połowa roku nie przyniesie fantastycznych wycen. Nie zakładam, że wówczas dojdziemy do poziomu indeksów z zeszłego roku, tym bardziej że przewidziane są wybory. Jeśli wygra obecnie rządząca formacja, to szanse na to, żeby zobaczyć jakieś większe wzrosty, są absolutnie śladowe. Jeżeli zwycięży opozycja, to na pewno będzie to bardziej optymistyczny element z punktu widzenia postrzegania sytuacji w Polsce, choćby ze względu na większe dążenie do stabilizacji otoczenia gospodarczego – podsumowuje ekonomista Marek Zuber.

Fizjoterapia – profesjonalne zabiegi rehabilitacyjne w Krakowie

Fizjoterapia to szczególny rodzaj leczenia, który opiera się na wykorzystaniu ruchu i ćwiczeń fizycznych do poprawy zdrowia i dobrego samopoczucia. Fizjoterapia jest skutecznym sposobem leczenia i rehabilitacji, który może pomóc w leczeniu wielu schorzeń. W Krakowie fizjoterapia jest szeroko dostępna i może pomóc w wielu różnych sposobach. Jednym z polecanych miejsc jest Krakowskie Centrum Fizjoterapii i Osteopatii Osteohelp.

Fizjoterapia może pomóc w leczeniu wielu schorzeń, w tym bólu pleców i kręgosłupa, artretyzmu, choroby zwyrodnieniowej stawów, bólu stawów i mięśni, urazów sportowych, niestabilności stawów i wielu innych. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą również pomóc w zapobieganiu urazom i zwiększaniu wydajności sportowej.

Fizjoterapia może również pomóc w poprawie postawy ciała. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia lub techniki, które pomogą poprawić postawę ciała i zmniejszyć ból i dyskomfort. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą również pomóc w poprawie równowagi i koordynacji ruchowej, co może pomóc w zmniejszeniu ryzyka upadków i urazów.

Fizjoterapia może również pomóc w poprawie jakości życia. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia i techniki, które pomogą zwiększyć siłę i wytrzymałość mięśni, co może pomóc w zwiększeniu zakresu ruchu i zmniejszeniu bólu i dyskomfortu.

Fizjoterapia może również pomóc w poprawie funkcjonowania układu oddechowego. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia i techniki, które pomogą w poprawie oddychania i zwiększeniu wydajności układu oddechowego.

Fizjoterapia może również pomóc w poprawie funkcjonowania układu krążenia. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia i techniki, które pomogą zwiększyć wydajność układu krążenia i zmniejszyć ryzyko chorób serca.

Fizjoterapia może również pomóc w zapobieganiu urazom. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia i techniki, które pomogą w zmniejszeniu ryzyka urazów i zwiększeniu stabilności stawów.

Fizjoterapia może również pomóc w poprawie funkcjonowania układu nerwowego. Fizjoterapeuci w Krakowie mogą zalecić ćwiczenia i techniki, które pomogą zmniejszyć stres i poprawić funkcjonowanie układu nerwowego.

Jeśli szukasz profesjonalnej pomocy fizjoterapeutycznej w Krakowie, warto skorzystać z usług specjalistycznej kliniki fizjoterapii. Klinika oferuje szeroki zakres usług fizjoterapeutycznych, w tym leczenie bólu, rehabilitację, zapobieganie urazom, poprawę postawy ciała, zwiększenie wydajności sportowej, poprawę funkcjonowania układu oddechowego i krążenia oraz poprawę funkcjonowania układu nerwowego. Specjaliści z kliniki oferują również wsparcie psychologiczne i doradztwo w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia.

Korzystanie z usług fizjoterapeuty w Krakowie może pomóc w leczeniu wielu schorzeń i poprawie jakości życia. Fizjoterapia może pomóc w leczeniu bólu, zapobieganiu urazom i poprawie funkcjonowania układu oddechowego, krążenia i nerwowego. Fizjoterapeuci w Krakowie oferują również wsparcie psychologiczne i doradztwo w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. Jeśli szukasz profesjonalnej pomocy fizjoterapeutycznej w Krakowie, skontaktuj się z nami i skorzystaj z naszych usług.

Więcej informacji na temat fizjoterapii w Krakowie znajdziesz tutaj: https://osteohelp.pl/fizjoterapia/

Answear.com przejmuje Sneakerstudio

Answear.com ogłosił podpisanie umowy warunkowej na nabycie marek Sneakerstudio i PRM. Pierwsza z nich jest jednym z liderów sprzedaży w segmencie sneakers streetwear w Europie Środkowo-Wschodniej. Akwizycja zostanie sfinansowana akcjami Answear.com.

Transakcja wzmocni pozycję Answear.com jako jednego z wiodących podmiotów branży fashion ecommerce działającego na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej oraz samej marki Answear w kierunku premium fashion & lifestyle, a także pozwoli na rozszerzenie działalności firmy o nowy segment i grupy klientów. Spółka widzi duży potencjał w segmencie premium sneakers & streetwear i liczy na wzajemne wykorzystanie mocnych stron, łącząc unikalną ofertę, sprawność operacyjną i zaplecze technologiczno-logistyczne w Answear.com.

– Spodobały nam się brandy, które przede wszystkim wyróżniają się unikalną ofertą premium streetwear & sneakers. Dzięki temu połączeniu poszerzamy obszar naszej działalności i możliwość dotarcia do nowych grup klientów z dedykowanymi liniami produktowymi, w tym Gen Z czy klientów zainteresowanych produktami z półki premium i produktów luksusowych. Wszelkie prognozy zakładają dynamiczny wzrost rynku produktów premium, w co my również wierzymy i uważamy, że ta transakcja pozwoli nam jeszcze szybciej wejść w ten segment i skutecznie się w nim rozwijać – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

Sneakerstudio jest dojrzałym i cenionym wśród społeczności młodego pokolenia na rynkach CEE lifestylowo – sneakersowym brandem. Posiada w swojej ofercie produkty marek takich jak Adidas Originals, New Balance, Carhartt czy Veja. Sneakerstudio prowadzi sklepy internetowe w krajach CEE, a także sprzedaje swoje produkty na rynkach zachodnio-europejskich, m.in. poprzez globalną witrynę prowadzoną w języku angielskim. Marka zrodziła się w 2015 roku na krakowskim Kazimierzu, gdzie przy ulicy Starowiślnej 55 posiada swój stacjonarny butik, który jest kultowym miejscem dla lokalnych fanów sneakersów i kultury ulicznej. Z kolei PRM jest to nowy koncept, który wpisuje się w obecne trendy rynkowe i oferuje produkty z segmentu luxury streetwear & fashion. Pomimo wczesnego etapu rozwoju, udało się już pozyskać wiele znanych i cenionych na zachodzie Europy marek takich jak Y-3, A.P.C., Marni, A-Cold-Wall, MISBHV czy Rick Owens. Sprzedaż odbywa się poprzez globalną witrynę internetową, a butik marki znajduje się przy ulicy Świętokrzyskiej 16 w Warszawie.

– Bardzo cieszymy się z połączenia sił z tak renomowanym graczem jak Answear, który nie raz już udowodnił jak świetnie zorganizowaną jest firmą, co widać po osiaganych wynikach.

Dzięki niezawodnej logistyce i świetnym systemom e-commerce, obsługuje klientów na najlepszym poziomie. Mocno wierzę, że połączenie tych obszarów wraz z unikalnymi brandami, które tworzyliśmy przez ostatnie lata, będzie istotnym krokiem w naszym rozwoju i pomoże nam wypłynąć na jeszcze szersze wody. Mamy ambitny i kreatywny zespół, który posiada odpowiedni know-how i wie, jak dotrzeć do klientów w niszy w której operują nasze brandy, bo w wielu przypadkach są to osoby, które od zawsze interesowały się streetwearem i sneakersami. Łącząc nasze zespoły, nie tylko dalej będziemy rozwijać nasze marki, ale liczę, że również dzięki wymianie doświadczeń, będziemy tworzyć wartość dodaną w realizacji strategii Answear – mówi Łukasz Lepczyński, założyciel marek Sneakerstudio i PRM.

Answear.com przejmuje ZCP (Zorganizowana Część Przedsiębiorstwa) od Fashion Trends Group Sp. z o.o., w skład którego wchodzą m.in. witryny internetowe Sneakerstudio oraz PRM, a także dwa butiki stacjonarne w Krakowie i Warszawie, kontrakty z markami oraz zespoły odpowiedzialne za sprzedaż i marketing. Przejęcie ZCP odbędzie się w całości w zamian za akcje Answear.com. Zgodnie z warunkami umowy, Fashion Trends Group Sp. z o.o. obejmie łącznie do 650.000 akcji Answear.com, co przy cenie emisyjnej 29 zł oznacza wartość transakcji na poziomie 18,85 mln zł. Według harmonogramu transakcji uchwała o emisji akcji będzie poddana głosowaniu na WZA, które planowane jest na marzec lub
kwiecień br. W 2022 r. Sneakerstudio oraz PRM według wstępnych danych sprzedażowych
wygenerowało 136 mln zł przychodu, a osiągnięcie break-even planowane jest na ten rok.

– Wiemy, że spółka w ostatnim czasie miała wiele wyzwań, typowych dla firm o mniejszej skali operujących w tak nieprzewidywalnych okolicznościach jak te w ostatnich miesiącach, ale udało jej się ten okres przetrwać i jesteśmy przekonani, że z naszym wsparciem, temu projektowi uda się w najbliższych latach osiągnąć sukces. Oczywiście na tym etapie nie chcielibyśmy zdradzać zbyt wielu szczegółów odnośnie naszych planów rozwoju, ale możemy powiedzieć, że widzimy spory potencjał w tej kategorii produktowej na rynkach, na których obecnie funkcjonuje Answear, a także sporo synergii w obszarach produktowych i operacyjnych obu biznesów. Chcemy dalej rozwijać przejmowane brandy, wykorzystując przy tym rozwiązania e-commerce i logistyczne wypracowane przez Answear.com.

Wchodząc w ten segment, który z założenia generuje wyższe koszyki, a przy tym utrzymując jakość oraz niższe koszty jednostkowe operacji dzięki skali jaką już generuje Answear, daje ciekawe perspektywy do osiągnięcia dobrej rentowności sprzedaży w nowych sklepach i dotarcia do nowych grup klientów – dodaje Krzysztof Bajołek.

Wiatraki, atom czy dotacje? Jak Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju

Ponad 50 proc. Polaków uważa, że powinniśmy zbudować własną elektrownię atomową. Aż 87 proc. rodaków oczekuje inwestycji w OZE, a 42 proc. zgodziłoby się na budowę wiatraków w odległości 1 km od swojego domu. Takie wnioski wynikają z nowego badania Columbus Energy na temat bezpieczeństwa energetycznego.

Temat bezpieczeństwa energetycznego Polski i całej Europy nie schodzi z top 3 od niespełna roku. Przenika niemal każdą sferę naszego życia, bo wszędzie odczuwamy skutki jego zagrożenia, które trwa od wybuchu wojny w Ukrainie.
Pod koniec 2022 r., na zlecenie Columbus Energy, przeprowadzono badanie nastrojów i postaw Polaków, w którym zapytano m.in. o działania zwiększające bezpieczeństwo energetyczne kraju. Okazuje się, że polskie społeczeństwo w zdecydowanej większości chce zmian przywracających to bezpieczeństwo, otwierając się na takie działania jak własna elektrownia atomowa czy farmy wiatrowe.

Na to, że Polska jest krajem źle lub bardzo źle zabezpieczonym pod kątem dostaw energii, wskazuje 44 proc. badanych osób. 19 proc. respondentów ocenia nasze zabezpieczenie jako raczej dobre, tylko 4 proc. twierdzi, że nasz kraj jest bardzo dobrze zabezpieczony, a 17 proc. nie ma zdania na ten temat.

Wykres nr 1

Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne

Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy
Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy

– Sądzę, że Polsce raczej nie grożą częste blackouty. Natomiast brak stabilizacji w systemie miksu energetycznych źródeł, komplikacje z ustawą wiatrakową, długie oczekiwanie na energię atomową i offshore, ograniczenia prosumenckie, problemy z napięciem w sieci energetycznej – to wszystko sprawia, że przed nami jeszcze bardzo długa droga do osiągnięcia bezpieczeństwa energetycznego. Jak potwierdzają nasze badania, znaczna część Polaków dostrzega, że to bezpieczeństwo jest na złym lub bardzo złym poziomie, więc tym większą powinniśmy mieć motywację, żeby to zmienić – komentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

W ramach zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego 52 proc. badanych Polaków proponuje budowę własnej elektrowni atomowej. Tyle samo uważa, że należy zwiększyć dotacje na inwestycje w OZE tak, aby pokrywały ponad 50 proc. kosztów. 51 proc. respondentów twierdzi, że bezpieczeństwo energetyczne należy rozwijać inwestując w elektrownie oparte o OZE. Zaledwie 9 proc. Polaków wskazało na zwiększenie importu paliw kopalnych z zagranicy jako sposób rozwijania bezpieczeństwa energetycznego kraju.

Wykres nr 2Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne 2

Zdecydowana większość, bo aż 87 proc. respondentów jest zdania, że Polska powinna inwestować w odnawialne źródła energii, a tylko 11 proc. nie ma opinii na ten temat.

Wykres nr 3.

Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne 3

Interesujący jest też fakt, że aż 70 proc. badanych Polaków twierdzi, iż fotowoltaika jest jednym ze sposobów na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego, podczas gdy jeszcze wiosną ub.r. (podczas pierwszego badania Columbus) było to o 10 punktów procentowych mniej badanych.

Wykres nr 4

Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne 5

Polacy są też zaskakująco przychylni wobec kontrowersyjnego tematu budowy farm wiatrowych w pobliżu domów. Aż 42 proc. badanych właścicieli domów jednorodzinnych wolnostojących zgodziłoby się na budowę wiatraka w odległości do 1 km od domu. 20 proc. z nich dopuszcza odległość do 5 km. Tylko 12 proc. respondentów nie zgodziłoby się na taką budowę w pobliżu domu. – Wykres nr 5.
Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne 6

Wśród mieszkańców wsi poparcie dla budowy wiatraków w odległości do 0,5 km zadeklarowało 25 proc. respondentów, a w odległości do 1 km – 16 proc. – Wykres nr 6.
Polacy chcą poprawić bezpieczeństwo energetyczne 7
– Skoro ponad 40 proc. mieszkańców terenów podmiejskich nie ma problemu z tym, żeby wiatrak powstał w niedalekiej odległości od ich domu, to oznacza, że ustawa wiatrakowa, która właśnie została przyjęta przez Sejm, jest naprawdę potrzebna. Szkoda, że nie jest to 500 m, bo czy 500 m czy 700 m od domu, to z punktu widzenia społecznego jest irrelewantne. Znaczenie ma to, żeby można je było w końcu budować – twierdzi Dawid Zieliński.

Jest to pierwsza część badania przeprowadzonego na zlecenie Columbus. Kolejne części zostaną opublikowane już niebawem.

Szczegóły badania:

Badanie postrzegania fotowoltaiki oraz nastrojów i postaw konsumentów dotyczących cen energii elektrycznej i cieplnej.

Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Columbus Energy S.A. w terminie 4 października – 12 grudnia 2022 r. na próbie N = 999 dorosłych Polaków. Próba badawcza ma strukturę zbliżoną do reprezentatywnej grupy pełnoletnich konsumentów.

Badanie miało zasięg ogólnopolski i zostało przeprowadzone metodą wywiadu telefonicznego (CATI).

EDP Renewables inauguruje w Brazylii swój największy kompleks produkujący energię odnawialną

Kompleks z 14 farmami wiatrowymi ma łączną zainstalowaną moc 580 MW
i mógłby wyprodukować energię wystarczającą do zaopatrzenia w energię ponad 1,5 miliona ludzi rocznie.

EDP Renewables, spółka zależna Grupy EDP i czwarty co do wielkości wytwórca energii wiatrowej i słonecznej na świecie, zainaugurowała w Brazylii największy kompleks farm wiatrowych firmy w tym kraju. Z mocą 580 MW i 138 turbinami wiatrowymi kompleks powstał w stanie Rio Grande do Norte, regionie Brazylii, w którym firma jest już obecna, z zainstalowanymi mocami na ponad 800 MW i 300 MW w budowie.

Projekt obejmuje farmy wiatrowe Monte Verde I-VI, Boqueirão I-II i Jerusalém I-VI, które łącznie mają wydajność około 3000 GWh/rok, czyli ilość energii wystarczającą do zaopatrzenia miasta liczącego ponad 1,5 miliona mieszkańców. Kompleks ten zapobiegnie emisji ponad miliona ton CO2 rocznie.

EDP Renewables nadal koncentruje się na rynku brazylijskim, gdzie zainstalowała już łącznie ponad 1,1 GW energii odnawialnej, przyczyniając się do transformacji energetycznej kraju, zwiększając moce odnawialne w regionach, w których działa, oraz dywersyfikując produkcję energii w kraju.

„EDP Renewables z dumą otwiera farmy wiatrowe Boqueirão, Jerusalém i Monte Verde, wnosząc znaczący wkład w wykorzystanie potencjału energetycznego Rio Grande do Norte – stanu, który przodował w produkcji energii wiatrowej w ostatnich latach. Będziemy nadal obserwować przyspieszenie rozwoju energii odnawialnej w Brazylii, z ponad 7 GW energii wiatrowej i słonecznej w tym kraju, które mają zostać uruchomione w ciągu najbliższych kilku lat”, mówi Duarte Bello, dyrektor operacyjny EDP Renewables na Europę i Amerykę Łacińską.

Projekt ten przyczynia się również do rozwoju społeczno-gospodarczego regionu. Podczas budowy farm wiatrowych utworzono ponad trzy tysiące miejsc pracy, zaś na co dzień zatrudnionych jest 80 osób przy obsłudze i utrzymaniu instalacji. EDP Renewables wdraża również projekty odpowiedzialności społecznej w regionie, które wywarły wpływ na co najmniej 700 mieszkańców, promując szkolenia i kwalifikacje zawodowe oraz tworząc warunki do poprawy lokalnej gospodarki. Firma wzmocniła również swój program „Keep it Local”, zapewniając specjalistyczne szkolenia związane z branżą energii odnawialnej dla ponad 40 mieszkańców, w celu zwiększenia zatrudnienia na obszarach wiejskich.

W dzisiejszej inauguracji udział wzięli Duarte Bello, dyrektor operacyjny EDP Renewables na Amerykę Łacińską i Europę; Manuel Ortiz, dyrektor wykonawczy EDPR na Amerykę Łacińską; Paula Dalbello, Country Manager EDP Renewables na Brazylię; oraz Joao Marques da Silva, prezes EDP Brasil, spółki Grupy EDP, która będzie dostarczać swoim klientom blisko połowę energii z instalacji Jerusalém – przyspieszając w ten sposób transformację energetyczną nie tylko Brazylii, ale także klientów EDP w regionie.

W wydarzeniu wzięli również udział Sekretarze ds. Rozwoju Gospodarczego i Infrastruktury Stanu Rio Grande do Norte oraz Zastępca Sekretarza ds. Rozwoju Gospodarczego, a także burmistrzowie gmin Caiçara do Rio do Vento, Pedra Preta i Pedro Avelino, oraz gubernator stanu Rio Grande do Norte, Fátima Bezerra.

Sejm przyjął zmiany w Kodeksie pracy. Nowe urlopy i reformy w umowach na okres próbny

8 lutego Sejm uchwalił zmiany w Kodeksie pracy – to część wdrażania dwóch unijnych dyrektyw, tzw. work-life-balance. Nowe przepisy dotyczą m.in. urlopu rodzicielskiego, prawa do dodatkowych pięciu dni urlopu opiekuńczego i dwóch dni wolnych z powodu działania siły wyższej. Zmiana obejmuje również regulacje warunków zawierania umów na okres próbny. 

Dodatkowy wymiar i wyższa wartość urlopu rodzicielskiego

Nowelizacja kodeksu pracy wydłuża okres urlopu rodzicielskiego do 41 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka i 43 tygodni w przypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka. W tym wymiarze każdy z rodziców otrzymuje do wyłącznego wykorzystania 9 tygodni urlopu. Oznacza to, że jeden z rodziców może skorzystać z urlopu rodzicielskiego w maksymalnym wymiarze 32 lub 34 tygodni, a pozostałe 9 tygodni zostaje do wykorzystania dla drugiego rodzica. Zgodnie z przepisami rodzice będą mogli korzystać z urlopu rodzicielskiego równolegle.

Wysokość zasiłku macierzyńskiego w wymiarze 20 tygodni nadal będzie wynosić 100%.  Zmieni się za to wymiar wysokości świadczenia na urlopie rodzicielskim na 70%. Nowe przepisy dają kobiecie prawo o zawnioskowanie o stałą wysokość świadczenia za czas zasiłku macierzyńskiego i urlopu rodzicielskiego – wówczas zasiłek za cały ten okres wyniesie 81,5%. Ojciec dziecka za 9-tygodniowy urlop rodzicielski otrzyma 70% podstawy wymiaru. Zmienione przepisy skracają jednocześnie czas w którym można skorzystać z urlopu ojcowskiego do 12 miesięcy od dnia urodzenia dziecka.

Urlop opiekuńczy

Zmienione przepisy pozwolą pracownikowi na dodatkowy urlop opiekuńczy w wymiarze do pięciu dni w roku kalendarzowym, jednak nie będzie za niego przysługiwało wynagrodzenie. O taki urlop pracownik będzie mógł wnioskować jednorazowo lub w częściach. Dodatkowy urlop opiekuńczy będzie można wykorzystać w celu zapewnienia osobistej opieki lub wsparcia krewnemu lub innej osobie pozostającej we wspólnym gospodarstwie domowym.

Siła wyższa

Znowelizowany kodeks pracy umożliwi skorzystanie ze zwolnienia w wymiarze 2 dni albo 16 godzin w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem, w przypadku gdy niezbędna jest natychmiastowa obecność pracownika. Za ten czas pracownikowi będzie przysługiwało prawo do połowy wysokości wynagrodzenia.

Obowiązki informacyjne pracodawcy

Pracodawcy będą mieli obowiązek informowania pracownika o wynagrodzeniu, w tym o początkowym wynagrodzeniu podstawowym, wszystkich innych elementach składowych wskazanych oddzielnie oraz częstotliwości i sposobie wypłacania wynagrodzenia, do którego pracownik jest uprawniony. Pracownik będzie musiał również otrzymać informacje o przysługujących mu szkoleniach oraz długości płatnego urlopu.

Umowy na okres próbny

Zgodnie z nowymi przepisami umowy o pracę na okres próbny będą zawierane maksymalnie na okres:

  • 1 miesiąca – w przypadku zamiaru zawarcia umowy o pracę na czas określony krótszy niż 6 miesięcy;
  • 2 miesięcy – w przypadku zamiaru zawarcia umowy o pracę na czas określony wynoszący co najmniej 6 miesięcy i krótszy niż 12 miesięcy.

Pracownik będzie mógł wystąpić o zmianę umowy

Po przepracowaniu co najmniej 6 miesięcy pracownik będzie mógł raz w roku wystąpić o zmianę rodzaju umowy (np. na umowę o pracę na czas nieokreślony) lub o bardziej przewidywalne i bezpieczne warunki pracy. Wystąpienie z takim wnioskiem nie będzie mogło być podstawą do wypowiedzenia umowy, a pracodawca będzie musiał odpowiedzieć na niego pisemnie w ciągu jednego miesiąca.

Dodatkowe przerwy

Zmiany przewidują również dwie dodatkowe przerwy, które będą wliczane do czasu pracy. Pracownik będzie miał prawo do drugiej przerwy trwającej co najmniej 15 minut, jeżeli jego dobowy wymiar pracy jest dłuższy niż 9 godzin pracy, oraz do trzeciej przerwy trwającej co najmniej 15 minut, jeżeli jego dobowy wymiar czasu pracy jest dłuższy niż 16 godzin.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Google musi usunąć z przeglądarki nieprawdziwe informacje o firmie

Panuje przekonanie, że w Internecie nic nie ginie. Jak ma się to do przewidzianego w RODO prawa do bycia zapomnianym? O tym przekonał się Google, który musi usunąć z listy wyszukiwania po nazwisku szkodzące reputacji, nieprawdziwe informacje o członkach zarządu jednej ze spółek.

Negatywne opinie niszczą firmy

Jak wynika z publikacji Strefabiznesu.pl, ogólnopolskiego serwisu informacyjnego o gospodarce, pt. „Nowy trend w marketingu” nieprzychylne opinie o firmie mają negatywny wpływ na działalność 100% nowych i 97% działających już od pewnego czasu firm. W obu przypadkach wyrażane recenzje mają dla nich ogromne znaczenie. Tylko w 0.6% nowych biznesów i niecałych 3% starych nie wykazano zależności pomiędzy tym, co o danej firmie się mówi, a jej rynkowym sukcesem. Tak znaczący wpływ opinii zamieszczanych w Internecie ma swoje konsekwencje dla dostawców usług internetowych, takich jak Google.

Internetowe publikacje stawiające w złym świetle członków zarządu

Członek zarządu spółki, będący jednocześnie prezesem jej spółki zależnej, wraz z partnerką, która w jednej ze spółek pełniła funkcję prokurenta, wnieśli skargę w sprawie, która trafiła przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Na jednej ze stron internetowych pojawiły się artykuły, w których krytycznie opisano model inwestycyjny zastosowany przez jedną ze spółek, w której uczestniczyli skarżący. Dodatkowo, jedną z publikacji zilustrowano zdjęciami ww. prezesa spółki w luksusowym samochodzie, kabinie helikoptera i pozującego przed samolotem oraz zdjęciem prokurentki siedzącej w kabriolecie.

Operatorem strony była firma z siedzibą w Nowym Jorku, krytykowana za swoją działalność oczerniającą inne firmy. Zarzucano jej próby szantażowania przedsiębiorstw w ten sposób, że najpierw publikowała na ich temat treści stawiające je w złym świetle, a następnie proponowała ich usunięcie i zdementowanie.

Linki i zdjęcia w wynikach wyszukiwania

Globalny operator przeglądarki internetowej Google zamieszczał w wynikach wyszukiwania rzeczoną stronę. Wystarczyło wpisać w przeglądarkę imiona i nazwiska skarżących, również w połączeniu z nazwami konkretnych spółek. Na liście wyników Google pokazywał również thumbnails, czy miniaturowe zdjęcia, grafiki przedstawiające skarżących.

Żądanie usunięcia danych

Członek zarządu i prokurentka zażądali od Google’a usunięcia z listy wyników wyszukiwania ww. linków kierujących do artykułów, które zdaniem skarżących zawierały nieprawdziwe i szkalujące ich opinie. To samo żądanie dotyczyło zdjęć. Wnioskodawcy deklarowali, że padli ofiarą szantażu nowojorskiej firmy administrującej stroną, na której zamieściła ich dane i wizerunki. Google odmówił wskazując m.in. na kontekst zawodowy w jaki wpisują się przedmiotowe artykuły i zdjęcia. Po bezskutecznym wyczerpaniu drogi sądowej, członkowie zarządu spółek wnieśli skargę rewizyjną do niemieckiego, federalnego trybunału sprawiedliwości.

Bundesgerichtshof zwrócił się do TSUE o rozstrzygnięcie sprzeczności gwarantowanych Kartą praw podstawowych Unii Europejskiej prawa do poszanowania życia prywatnego (art. 7 Karty) i do ochrony danych osobowych (art. 8) z prawem do wolności wypowiedzi i informacji (art. 11). Kierując swoje pytanie prejudycjalne niemiecki trybunał zaproponował, by osoba, która domaga się usunięcia dotyczących jej danych, uzyskała wcześniej przynajmniej tymczasowe rozstrzygnięcie przez sąd, czy treści, do których odsyłają linki, są prawdziwe czy nie.

Prawo do bycia zapomnianym

TSUE przypomniał, że choć zgodnie z art. 17 ust. 1 unijnego rozporządzenia 2016/679 o ochronie danych osobowych (RODO), osoba, której dane dotyczą, ma prawo domagać się od administratora ich usunięcia, to jednak w ust. 3 tego przepisu zawarto wyłączenie. Polega ono na tym, że na prawo to nie można się powoływać, jeśli przetwarzanie spornych danych jest niezbędne m.in. do realizacji prawa do wolności wypowiedzi i informacji. Operator internetowej wyszukiwarki musi więc w przypadku wpłynięcia takiego żądania sprawdzić, czy umieszczenie danego podlinkowania na wyświetlanej liście wyników wyszukiwania po imieniu i nazwisku osoby, której dane dotyczą, jest niezbędne do skorzystania przez użytkowników sieci z prawa do wolności informacji.

Konkludując, w sytuacji gdy ktoś zwróci się z żądaniem usunięcia linków i przedstawi wystarczające dowody świadczące o jawnie nieprawdziwym charakterze informacji zawartych w treści, do której odsyłają linki, operator wyszukiwarki jest zobowiązany do uwzględnienia tego żądania i usunięcia linków. Jak dodał TSUE, do wystąpienia z tym żądaniem zainteresowany nie musi przedstawiać żadnego tymczasowego rozstrzygnięcia sądu co do prawdziwości spornych informacji.

Thumbnails a prawo do ochrony wizerunku

Odnosząc się do thumbnails, to ich zawarcie na liście wyników wyszukiwania znacznie ułatwia dostęp do informacji o danej osobie identyfikowanej po imieniu i nazwisku, i może odgrywać decydującą rolę w rozpowszechnianiu tych informacji. Dlatego tym bardziej może to stanowić poważniejszą ingerencję w prawo do poszanowania życia prywatnego i do ochrony danych osobowych osoby, której dane dotyczą. Prawo człowieka do ochrony wizerunku opiera się na założeniu, że ma on kontrolę nad swoim wizerunkiem, w szczególności ma możliwość odmówienia jego rozpowszechniania.

Przenosząc te wnioskowania na grunt sprawy skarżących członków zarządu spółki, TSUE uznał, że same miniatury na liście wyników wyszukiwania mają małą wartość informacyjną. W tym kontekście należy stwierdzić, że gdyby żądanie usunięcia linków przenoszących do określonych treści podlegało uwzględnieniu, to należałoby jednocześnie usunąć wyświetlanie miniatur zdjęć. W przeciwnym razie wątpliwa byłaby skuteczność usunięcia linków, skoro nadal do spornej treści można byłoby dotrzeć poprzez thumbnails.

Każdy ma prawo do obrony swojego dobrego imienia, także firma

Wizerunek firmy, biznesmena, przedsiębiorcy, to jeden z najważniejszych czynników determinujących sukces rynkowy firmy. Na dobre imię pracuje się latami. Jeszcze trudniej je odzyskać, gdy zostanie nadszarpnięte. Przedsiębiorcom, tak jak i innym podmiotom, przysługuje prawo do obrony swojej reputacji. Służą temu szczególnie gwarancje zawarte w unijnej Karcie praw podstawowych, czy wspomnianym rozporządzeniu o ochronie danych osobowych. Warunkiem pozytywnego rozstrzygnięcia żądania o usuniecie szkodliwych- nieprawdziwych treści jest przekonywująca argumentacja żądania.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rekordowa nowa podaż biur w Katowicach

Dostarczone na katowicki rynek biurowy w 2022 roku 10 inwestycji, powiększyły lokalne zasoby o rekordowe 127 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Również po stronie najemców widoczny był wzrost aktywności o 20% w porównaniu do 2021 roku.

„Katowice zakończyły rok 2022 na czwartym miejscu wśród rynków regionalnych, osiągając prawie 726 500 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. W minionym roku oddano 10 projektów (w tym ukończono zmianę funkcji części powierzchni handlowej na funkcję biurową w obiekcie Supersam), co oznaczało powiększenie zasobów o rekordowe blisko 127 300 m kw. Z punktu widzenia dotychczasowych wyników, zanotowany w 2022 roku rezultat był historycznie najwyższym i jednocześnie stanowił 31% wolumenu nowej podaży w głównych miastach regionalnych,” – komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największymi oddanymi do użytku realizacjami w 2022 roku były: KTW II (39 900 m kw., TDJ Estate) oraz dwa budynki kompleksu Global Office Park (55 200 m kw., Cavatina Holding).

Na koniec 2022 roku na etapie budowie znajdowało się 96 600 m kw. powierzchni biurowej, z czego 79% planowo ma zostać ukończone w 2023 roku. W porównaniu do okresu 2019-2021, kiedy w budowie średniorocznie było pomiędzy 160 000 a 200 0000 m kw., realizowana obecnie powierzchnia jest na poziomie znacznie niższym. Obecnie projektami w budowie są: budynek Craft (26 700 m kw., Ghelamco) oraz kompleks Eco City Katowice (18 000 m kw., Górnośląski Park Przemysłowy).

„Aktywność najemców utrzymywała się na stabilnym poziomie. Wolumen transakcji najmu na katowickim rynku biurowym w całym 2022 roku wyniósł 62 700 m kw. i stanowił 10% powierzchni wynajętej w tym okresie w miastach regionalnych. Porównując tegoroczny wynik ze średnim rocznym popytem na powierzchnię biurową z ostatnich 5 lat, który wynosił 60 900 m kw., można przyjąć, że utrzymał się na podobnym poziomie. W odniesieniu do 2021 roku był z kolei wyższy o 20%,” – dodaje Iwona Kalaga, Starszy Negocjator w Knight Frank.

Większość zwartych transakcji najmu dotyczyła nowych umów, które stanowiły 74% (46 200 m kw.) całkowitego wolumenu. Renegocjacje wyniosły 16% popytu, natomiast ekspansje wyniosły 10%.

Dostarczona w 2022 roku w Katowicach rekordowa ilość nowej powierzchni biurowej wpłynęła na wzrost współczynnika pustostanów do poziomu 17,1% o 6,6 pp. w porównaniu do 2021 roku (wzrost o 0,2 pp. kw./kw.).

Czynsze wywoławcze w Katowicach na koniec 2022 roku wahały się od 8,00 EUR do 15,00 EUR za m kw. miesięcznie ulegając delikatnemu wzrostowi w porównaniu z końcem 2021 roku. Utrzymująca się bardzo wysoka dostępność powierzchni biurowej może zachęcać najemców do podejmowania renegocjacji stawek czynszu i pakietów zachęt. Z drugiej strony, wysokie koszty budowy, a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów, zwłaszcza w nowych budynkach. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec grudnia 2022 roku kształtowały się w przedziale od 15,00 do 23,00 PLN/ m kw./miesiąc.

Przełomowy rok BLIKA – ponad miliard transakcji i blisko 13 mln aktywnych użytkowników na koniec 2022 r.

BLIK kończy właśnie osiem lat i jest jedną z najczęściej wybieranych metod płatności w Polsce. W ciągu tego czasu jego użytkownicy zrealizowali prawie 2,8 mld transakcji o wartości 371,4 mld zł. W 2022 roku odnotowano ponad 1,2 mld operacji, o wartości 163,9 mld zł. BLIK najchętniej wykorzystywany jest w e-commerce – w ubiegłym roku zapłacono nim w tym kanale aż 714,2 mln razy. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy bardzo dynamicznie rosła liczba przelewów na telefon BLIK i płatności w POS – w 2022 r. zanotowano w tych kanałach wzrost odpowiednio o 110 i 162 proc. rok do roku. Na koniec grudnia 2022 r. liczba zarejestrowanych aplikacji mobilnych z dostępem do BLIKA wynosiła 25,9 mln, z kolei liczba aktywnych użytkowników niemal 13 mln.

Duża dynamika wzrostów w ostatnim kwartale – 4 mln transakcji każdego dnia

Od stycznia do grudnia 2022 r. użytkownicy aktywnie korzystali z BLIKA, wykonując rekordową liczbę transakcji. W całym roku było ich ponad 1,2 mld, z czego 371 mln zostało zrealizowanych w czwartym kwartale 2022 r. W tym czasie Polacy wykonywali średnio 4 mln transakcji BLIKIEM dziennie.

Rekordowa dzienna liczba transakcji wynosząca 5,9 mln została odnotowana 9 grudnia 2022 roku. Średnia kwota transakcji BLIKIEM w ostatnim kwartale roku wynosiła 134 zł. Natomiast wartość wszystkich transakcji zrealizowanych nim w ostatnich trzech miesiącach 2022 roku wyniosła blisko 50 mld zł, czyli o 53 proc. więcej niż rok wcześniej.

Za nami przełomowy rok. W ciągu tych dwunastu intensywnych miesięcy udało nam się nie tylko wzmocnić pozycję BLIKA na polskim rynku, ale także zwiększyć jego widoczność za granicą. Dzięki planowanemu przejęciu słowackiej spółki VIAMO dziś możemy –myśleć o naszym dalszym rozwoju poza Polską – mówi Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu płatności mobilnych BLIK. – Naszą ambicją jest, aby BLIK stał się systemem płatności, który jest dostępny dla użytkowników europejskich aplikacji bankowych, i który dostarcza im wyjątkowych doświadczeń zakupowych. O postępach prac w tym obszarze będziemy mogli powiedzieć nieco więcej już wkrótce – dodaje.

Dominująca pozycja BLIKA w e-commerce

BLIK jest z dużą częstotliwością wykorzystywany przez użytkowników w e-commerce. Ze wszystkich transakcji nim realizowanych, blisko 60 proc. stanowią właśnie te w kanale online. Między październikiem a grudniem 2022 r., czyli w najgorętszym okresie sprzedażowym w roku, liczba płatności BLIKIEM w e-sklepach przekroczyła granicę 212 mln. To o 32 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. Natomiast w całym 2022 r. Polacy zrealizowali w tym kanale 714,2 mln transakcji o wartości 89,2 mld zł. Rok wcześniej takich operacji było o 37 proc. mniej, czyli 522,5 mln, a ich kwota wyniosła 61,6 mld.

Konsumenci coraz chętniej wybierają zakupy online. Z naszych danych transakcyjnych wynika, że najczęściej wykorzystują BLIKA na platformach typu marketplace i do płacenia za rachunki. W ubiegłym roku w związku z rozgrywkami Mistrzostw Świata, częściej korzystali z BLIKA w serwisach firm bukmacherskich. Jednak z kwartału na kwartał rosną również inne kategorie zakupowe, takie jak moda czy drogerie. Te wzrosty wynikają z szerokiej dostępności i popularności BLIKA. Są także rezultatem unikalnego doświadczenia użytkowania, które bazuje na szybkości i bezpieczeństwie transakcji BLIKIEM w e-commerce – mówi Monika Król, wiceprezes Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu płatności mobilnych BLIK.

Silną pozycję BLIKA w e-handlu potwierdzają również cykliczne dane Narodowego Banku Polskiego. Od czwartego kwartału 2018 roku BLIK wyprzedza karty pod względem liczby transakcji realizowanych w krajowym e-commerce. Polscy użytkownicy e-handlu płacą nim zdecydowanie częściej niż kartami. Porównując wyniki pierwszego półrocza 2022 r. można odnotować, że liczba transakcji BLIKIEM była wyższa od liczby transakcji kartami aż o 215 proc.

Co piąta transakcja BLIKIEM to przelew na numer telefonu

Z kwartału na kwartał dynamicznie rośnie również liczba przelewów na telefon BLIK. Między październikiem a grudniem użytkownicy zlecili aż 76,6 mln takich transakcji, czyli o 94 proc. więcej niż rok wcześniej. Warto podkreślić, że płatności P2P stanowią obecnie blisko jedną piątą wszystkich operacji BLIKIEM. Ich wartość w czwartym kwartale osiągnęła poziom 9,7 mld zł (o 115 proc. więcej niż rok wcześniej), natomiast średnia wartość przelewu na telefon BLIK to 126 zł. W całym 2022 r. Polacy rozliczyli się w ten sposób 243 mln razy. Wartość wszystkich przelewów na telefon BLIK zrealizowanych przez użytkowników w 2022 r. wyniosła 29,7 mld wobec 13 mld rok wcześniej.

Płatności zbliżeniowe nabierają rozpędu

W ubiegłym roku sporą popularnością wśród użytkowników BLIKA cieszyły się również transakcje w tradycyjnych terminalach płatniczych. W całym 2022 r. zapłacono w ten sposób 228 mln razy (wzrost o 162 proc. w stosunku do całego 2021 r.), z czego 68,2 mln transakcji zarejestrowano między październikiem a grudniem (wzrost o 133 proc. w stosunku do czwartego kwartału 2021 r.).

W omawianym okresie Polacy coraz częściej sięgali także po wygodne i bezpieczne płatności zbliżeniowe BLIK. W 2022 r., czyli pierwszym pełnym roku od startu tej usługi, wykonali za jej pomocą blisko 70 mln transakcji o wartości 2,7 mld. Jedną trzecią tego wyniku stanowiły płatności zrealizowane w czwartym kwartale ubiegłego roku. Od października do grudnia 2022 r. zarejestrowani użytkownicy, których jest obecnie już 1,8 mln, wykonali aż 23,4 mln operacji na kwotę blisko 1 mld zł. Od momentu uruchomienia BLIKA zbliżeniowego zapłacono nim w 117 krajach na 6 kontynentach.

Ubiegły rok był kolejnym z rzędu, kiedy postawiliśmy na strategię edukowania oraz zachęcania użytkowników do wykonania pierwszej transakcji i utrwalenia nawyku płacenia BLIKIEM zbliżeniowym. W tym celu zrealizowaliśmy kilka angażujących i przemyślanych kampanii, dzięki czemu dotarliśmy do kolejnych osób, które chcą się rozliczać się szybko, prosto i bezpiecznie – mówi Monika Król. – Rosnąca popularność BLIKA zbliżeniowego przekłada się na ogólne zainteresowanie tą metodą płatności w sklepach stacjonarnych i punktach usługowych. Kanał POS stanowi aktualnie jedną piątą wszystkich transakcji BLIKIEM. Zakładamy, że w perspektywie kolejnych kwartałów będziemy obserwować dalsze wzrosty i nowy rozkład sił pomiędzy poszczególnymi usługami BLIKA – dodaje.

W czwartym kwartale br. obserwowano także stabilny wzrost wypłat gotówki w ATM. W tym czasie zrealizowano w bankomatach 13,6 mln transakcji. Liczba wpłat i wypłat wzrosła rok do roku o 29 proc. Ich wartość osiągnęła 8,9 mld zł, a średnia pojedyncza transakcja wyniosła 655 zł. Udział operacji realizowanych BLIKIEM w bankomatach w stosunku do ogólnej ich liczby stanowił na koniec grudnia 2022 r. – 3,7 proc. W ciągu dwunastu miesięcy ubiegłego roku w systemie odnotowano 49,7 mln tego typu transakcji.

Marka, którą uwielbiają miliony

Przez 8 lat obecności na rynku BLIK zdołał zgromadzić sporą grupę aktywnych i lojalnych użytkowników. Od 2015 r. do końca 2022 r. w systemie zarejestrowano blisko 2,8 mld transakcji o wartości 371,4 mld zł. W tym odpowiednio 1,8 mld operacji zrealizowano w e-commerce, 382 mln na terminalach płatniczych, jednocześnie zlecono 427 mln natychmiastowych przelewów na telefon i 165 mln razy wpłacono lub wypłacono gotówkę z bankomatu.

Niezwykłą popularność BLIKA wśród różnych grup użytkowników potwierdzają jednak nie tylko dane transakcyjne, ale także cykliczne pomiary prowadzone przez firmę KANTAR. Zgodnie z nimi BLIK to najbardziej znana marka płatności bezgotówkowych w Polsce, która utrzymuje wysoki poziom znajomości z dużą przewagą nad konkurencją. Na koniec grudnia 2022 r. aż 96 proc. użytkowników aplikacji bankowych wskazało, że zna BLIKA, a 49 proc. wybiera go najczęściej jako formę rozliczeń. W ubiegłym roku BLIK zanotował najwyższy wskaźnik indeksu siły marki Brand Power na poziomie 44 proc. – to dwukrotnie więcej niż inne dobrze znane firmy w kategorii płatności. Działania w popularyzowaniu i dbaniu o pozytywne doświadczenia użytkowników BLIKA, poskutkowały również wysokim współczynnikiem polecania marki wśród użytkowników. W 2022 r. wskaźnik NPS BLIKA wynosił aż 64 punktów, podczas gdy średni wynik NPS dla branży finansowej to 34 punkty.

Użytkownicy BLIKA zwracają uwagę, że jest on rozwiązaniem, które bardzo ułatwia im życie i pomaga w codziennych płatnościach, a do tego jest prostą i bezpieczną opcją, niewymagającą od nich podawania żadnych prywatnych danych. Przede wszystkim jest to jednak metoda płatności, która dzięki swojej wszechstronności znacząco upraszcza codzienne zarządzanie finansami i daje Polakom wiele możliwości – podkreśla Dariusz Mazurkiewicz. – Z naszych usług korzysta obecnie 13 mln osób. To właśnie z myślą o nich chcemy rozwijać nasz system i dostarczać nową jakość płacenia. Przed nami kolejne wdrożenia i zmiany, które realnie zmienią rynek płatniczy w Polsce, ale mamy nadzieję, że także w całej Europie – podsumowuje.

Prawie połowa Polaków jeździ autem, które ma co najmniej 16 lat

Wysokie ceny rynkowe i ograniczona oferta – to główne problemy, z jakimi zmagali się nabywcy samochodów w 2022 roku. W efekcie Polacy kupili za granicą o 18% mniej aut używanych i o 6% mniej nowych aut w Polsce. Niechętnie wystawiali też samochody na sprzedaż lub decydowali się na ich złomowanie. Jeśli podobna tendencja utrzyma się w przyszłości, to rynek zapełni się głównie starymi pojazdami. Już dziś ich średni wiek przekracza 14 lat.  

Eksperci multiporównywarki rankomat.pl przeanalizowali dane dotyczące sprzedaży samochodów nowych oraz używanych za 2022 rok i sprawdzili, które z nich mogły mieć największy wpływ na zmniejszenie podaży oraz podniesienie średniego wieku pojazdu.

Polacy ubezpieczają coraz starsze samochody

W ciągu zaledwie dwóch lat przeciętna wieku samochodu zgłaszanego do ubezpieczenia wzrosła z 13,4 lat do 14,2 lat. Tak wysokiego wieku pojazdu eksperci rankomat.pl nie odnotowali od pięciu lat. Średni wiek

Z danych porównywarki rankomat.pl wynika również, że w 2022 roku prawie co drugi kierowca ubezpieczał auto 16-letnie lub starsze (44%). W poprzednich latach takich osób było znacznie mniej: 41% w 2021 r. i 40% w 2020 r. W grupie aut z najstarszą średnią wieku znalazły się niemieckie marki: Volkswagen i Audi (16,4 lata). Z kolei najmłodsze pojazdy pochodziły od japońskiego i czeskiego producenta: Toyota (12,1 lat) i Skoda (12,3 lata).

Wiek Marka
16,4 Volkswagen
16,4 Audi
15 BMW
15 Fiat
14,7 Opel
14,1 Renault
14 Peugeot
13,6 Citroen
13,4 Ford
12,3 Skoda
12,1 Toyota


Nowe samochody są drogie lub niedostępne

Średni wiek auta przeciętnego kierowcy podnosi się, chociażby z powodu niższej niż w latach ubiegłych sprzedaży nowych samochodów osobowych. W porównaniu do 2021 roku,
w 2022 r. zarejestrowano o 6% mniej nowych pojazdów.

Rejestracja aut osobowych

W ubiegłym roku producenci samochodów borykali się nie tylko z brakiem surowców i komponentów, ale również zakłóceniem dostaw w związku z wojną na Ukrainie. Dla ich klientów oznaczało to zazwyczaj nie tylko wydłużenie oczekiwania na zamówiony samochód, ale również podwyżkę ceny. Z danych SAMAR wynika, że w 2022 roku samochody drożały z miesiąca na miesiąc. Pod koniec roku padł rekord – średnia ważona cena sprzedaży nowego samochodu wyniosła ponad 167 tys. zł. W całym 2022 roku wynosiła natomiast 155 338 zł i była o 14,9% wyższa niż przed rokiem.

Rynek samochodów używanych kurczy się i starzeje

W ubiegłym roku na polski rynek trafiały głównie kilkunastoletnie samochody używane. Na koniec 2022 r. SAMAR poinformował, że średni wiek sprowadzonego z zagranicy auta osiągnął 13,1 lat. Wpływ na to miał rekordowy wiek samochodów osobowych (13,2 lat). Dla pojazdów z silnikiem benzynowych przekroczył on nawet 14 lat (14,06). Z kolei import wszystkich aut używanych (o dmc do 3,5 t) wyniósł w 2022 roku 772, 3 tys. sztuk. Oznaczało to spadek w stosunku do 2021 roku o 17,8%. Niższą liczbę importowanych aut odnotowano 9 lat wcześniej – w 2013 roku (759 455 szt.). Import używanych

Jeśli chodzi o ofertę samochodów używanych na polskim na rynku wtórnym, to tutaj również można mówić o znacznych spadkach. Z danych firmy AAA Auto wynika, że pod koniec 2022 roku (listopad) w naszym kraju oferowano ok. 194,5 tys. samochodów z drugiej ręki, czyli o 8% mniej niż w tym samym okresie roku ubiegłego (210,9 tys. samochodów).

Samochody używane są droższe nawet o 40%

Dostępność na rynku coraz starszych aut nie oznacza niestety, że wydajemy na nie mniej. Przykładowo, firma Cofidis wyliczyła, że w okresie od stycznia do marca 2022 roku jej klienci kupowali auto na kredyt przeciętnie za ok. 53 tys. zł. W 2021 roku średnia wartość kredytowanego samochodu wyniosła niecałe 50,5 tys. zł, natomiast rok wcześniej zaledwie 42,5 tys. zł. Przed pandemią (w 2019 r.) przeciętne auto kupowane na kredyt kosztowało z kolei ok. 38 tys. zł. Po porównaniu tego okresu z 2022 rokiem okazuje się, że podwyżka sięga już prawie 40%.

Do stacji demontażu trafia mniej samochodów

W 2022 roku właściciele samochodów znacznie rzadziej niż w roku poprzednim decydowali się na złomowanie pojazdu. Z danych SAMAR wynika, że do stacji demontażu trafiło ok. 422 tys. samochodów osobowych. Oznacza to spadek w stosunku do 2021 roku o 13,1%. Nie licząc pandemicznego 2020 r., był to najniższy wynik z ostatnich pięciu lat.

Za kilkunastoletnie samochody trzeba zapłacić wyższą składkę OC

Starszy wiek samochodu obciąża niestety finanse jego właściciela. Za OC kilkunastoletniego auta trzeba z reguły zapłacić najwyższą składkę. W 2022 roku obowiązkowe ubezpieczenie auta w wieku 16-20 lat kosztowało średnio 529 złotych podczas gdy za ubezpieczenie samochodu do 5 lat kierowcy płacili o 12% mniej (467 zł). Ceny polis obniżały się dopiero w przypadku pojazdów najstarszych – mówi Stefania Stuglik, ekspertka ds. ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl. Wiek samochodu a cena OC

Przyszłość na rynku motoryzacyjnym nie rysuje się w jasnych barwach

2023 rok rozpoczęliśmy z kolejnym spadkiem rejestracji samochodów używanych sprowadzonych z zagranicy (4,4% na przestrzeni roku). Nieco lepiej wygląda sytuacja na rynku aut nowych, ponieważ tutaj odnotowano 20% wzrost (dane SAMAR). Nie oznacza to jednak jeszcze stabilizacji na całym rynku. W kolejnych miesiącach producenci pojazdów wciąż mogą mieć problemy z dostawami surowców i komponentów. Nawet jeśli nie przełoży się to na wydłużenie oczekiwania na zamówiony samochód, to sprzedaży mogą nie sprzyjać wysokie ceny niektórych modeli. Eksperci rynku motoryzacyjnego uważają, że producenci skoncentrują się głównie na autach klasy premium oraz tych z niską emisją spalin, co może zmniejszyć dostępność samochodów klasy średniej. Oczywiście, wciąż kluczową rolę odgrywa także oferta aut używanych, wystawianych na sprzedaż przez polskich kierowców.

Czekając na konferencję prezesa NBP

Czwartek powinien upłynąć pod dyktando oczekiwań na konferencję prezesa NBP. Już dzisiaj dowiemy się, czy to koniec cyklu, czy nadal powinniśmy bać się o nasze kredyty.

RPP nie zaskakuje

Zgodnie z oczekiwaniami niemal wszystkich analityków Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła wczoraj stóp procentowych. Pomimo inflacji na poziomie 16,6%, główna stopa procentowa pozostała na poziomie 6,75%. To wynik o niemal 10 punktów procentowych niższy niż inflacja. Oznacza to, że albo czekamy na cud, albo spowolnienie gospodarcze, które ograniczy wzrost cen. Nie wiem, czy bardziej powinna nas niepokoić wiara w cuda, jako podstawa działania, czy nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Jedno trzeba natomiast przyznać, godzina 14:55 na publikację decyzji była wyjątkowo dobrą porą. Dobrze, że dzięki dwudniowym posiedzeniom, które znów obowiązują, możemy poznać tak ważne decyzje jeszcze w godzinach pracy, a nie wieczorem.

Ropa w górę

Kolejna runda ograniczeń na import ropy i surowców ropopochodnych miała swój wpływ na rynki. Niby wiedziano z góry, że decyzja ta nastąpi, jednak wbrew hipotezie rynków efektywnych inwestorzy nie przygotowali się do tych wydarzeń. Czarne złoto od kilku dni wyraźnie idzie w górę. 85 dolarów za baryłkę to, biorąc pod uwagę ceny po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w dalszym ciągu raczej tani surowiec, ale należy pamiętać, że byliśmy już poniżej 80 dolarów. Sytuacji nie poprawiają paniczne artykuły w mediach, które podgrzewają sytuacją i tworzą atmosferę, w której traktujemy obecne ceny oleju napędowego za wciąż potencjalnie atrakcyjne. Co ciekawe, w tle tych wydarzeń ceny gazu ziemnego dla odmiany znów szukają kolejnego dna w notowaniach, co z kolei powinno cieszyć nasze portfele.

Konferencja prezesa NBP

Dzisiaj odbędzie się o godzinie 15:00 publiczne wystąpienie prezesa NBP. Oficjalnym tematem będzie oczywiście wczorajsza decyzja Rady. W praktyce najprawdopodobniej znów usłyszymy wiele banałów i subiektywnych interpretacji obecnej rzeczywistości. Jest to mocno podnoszący na duchu element tych wystąpień, gdyż każdy chciałby żyć w tak wspaniałym kraju, jak Polska z wizji profesora Adama Glapińskiego. Do tego kilka uwag kynologiczno-wspinaczkowych i najprawdopodobniej przejdziemy do merytoryki. Jeśli wystarczy czasu, to nawet kilka redakcji będzie mogło zadać pytania. Nie zmienia to faktu, że pod tą dość specyficzną otoczką chowa się prawdopodobnie najważniejsze wystąpienie dla polskiego złotego. Jeżeli prezes zasugeruje perspektywę obniżek, możemy powrócić do spadków na naszej walucie, stąd wielu inwestorów będzie uważnie słuchać nie tylko kolejnych anegdot.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:00 – Polska – konferencja RPP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

GfK: w styczniu 2023 r. nastroje polskich konsumentów lekko w górę

Zakończenie sezonu zwiększonych wydatków przyniosło konsumentom ulgę. Nastroje wzrosły kolejny miesiąc z rzędu, jednak średni wskaźnik wciąż utrzymuje się mocno pod kreską. O dalszą poprawę nie będzie łatwo. Polacy zamierzają mocno oszczędzać i spodziewają się pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w styczniu 2023 r. -13,4 i tym samym wzrósł o 3,8 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. Na przestrzeni ostatniego kwartału wynik sukcesywnie rósł i na ten moment jest najlepszy od lipca 2022 r. Warto przypomnieć, że średni wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce w zeszłym roku wyniósł  średnio -16.

W styczniu zarejestrowano również wzrost poziomu nastrojów konsumenckich dla średniej unijnej do poziomu -22,2 wobec -24,4 z grudnia 2022 r. Niezadowolenie w Europie jest zatem niemalże dwa razy wyższe, niż w Polsce.nastroje polskich konsumentów

Według badań GfK w styczniu 2023 r. Polacy określali swoją aktualną sytuację ekonomiczną jako gorszą w porównaniu z grudniem ub.r. (-19,4 wobec -15,8 z grudnia 2022 r.). W przyszłość spoglądają jednak z umiarkowanym optymizmem (średni wskaźnik wyniósł -14,5 wobec -20,3 sprzed miesiąca). Jednocześnie, niecałe 53 proc. badanych spodziewa się, że 2023 rok przyniesie wzrost bezrobocia (niemalże co piąty badany prognozuje zdecydowany wzrost). Równocześnie już prawie co drugi z nas, bo 48,7 proc. jest zdania, że inflacja utrzyma dwucyfrową dynamikę, a ceny towarów i usług będą rosnąć w tempie przekraczającym 10 procent.

To specyficzny czas z punktu widzenia badania nastrojów konsumenckich. Zwłaszcza po tak trudnym roku, który zamiast oczekiwanej stabilizacji przyniósł kolejne duże, gwałtowne zmiany w gospodarce i w handlu. W styczniu nasze portfele „odpoczywają” po świątecznych i sylwestrowych zakupach, a my odcinamy grubą kreską poprzedni rok i wchodzimy w nowy z nadzieją, że będzie lepiej. Niemniej wiele czynników wciąż negatywnie wpływa na nasze codzienne decyzje zakupowe i znacząco utrudnia planowanie domowych budżetów. Ze względu na ciągłą niepewność, presję cenową i ograniczone promocje na podstawowe produkty, większość z nas utrzymuje strategię zaciskania pasa. Przybywa także tzw. smart shopperów. Każdą wydaną złotówkę oglądamy bardzo dokładnie, unikamy zbędnych wydatków i powszechnie szukamy okazji oraz miejsc, gdzie możemy kupić taniej. Tak będzie jeszcze co najmniej przez kilka miesięcy mówi Michał Pawelczyk, Senior Consultant w GfK.

W styczniu ujemne nastroje konsumenckie dotyczyły wszystkich grup wiekowych analizowanych przez GfK. Najwyższy wynik odnotowano w grupie od 23 do 29 lat (-2,3), a najniższy wśród 40-latków, gdzie wskaźnik osiągnął -21,6.

W przypadku podziału na płeć różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami były znacznie mniejsze niż w poprzednich miesiącach, z minimalnie wyższym wynikiem wśród kobiet.

Duża dysproporcja pojawia się w zestawieniu różnych poziomów wykształcenia: najlepsze nastroje GfK odnotowało wśród konsumentów z wykształceniem podstawowym (-8,1), zaś najgorsze u osób z wykształceniem wyższym (-19). Co ciekawe, pierwsza grupa jednogłośnie wskazała, że ich poziom komfortu finansowego nie zmieni się na przestrzeni następnych 12 miesięcy, natomiast wynik wskaźnikowy drugiej grupy wynosi aż -19,9.

W styczniu 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:

Barometr_tabelka_styczeń 2023

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 13-18 stycznia 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

DAX najwyżej od roku

Po kolejnych niezbyt jednoznacznych wypowiedział przedstawicieli amerykańskiego Rezerwy Federalnej główne indeksy amerykańskiego rynku akcji spadły wczoraj (S&P 500 -1,11 proc., DJIA -0,61 proc., Nasdaq Composite -1,68 proc.). Dziś ok. godz. 9:35 kontrakty na S&P 500 odrabiały wczorajsze straty rosnąc o 0,72 proc.

Na giełdach Azji i Oceanii przeważały dziś lekkie spadki (największy – -0,85 proc. – notował filipiński PSEi). Najsilniej – o 1,6 proc. – zwyżkował dziś Hang Seng.

W Europie o ponad 7 proc. spadał turecki XU100 osiągając najniższy poziom od 3 miesięcy. Na większości pozostałych rynków akcji główne indeksy rosły (DAX +1,23 proc., CAC 40 +1,17 proc. ok. godz. 9:40). Swe nowe przynajmniej roczne maksima osiągnęły dziś rano główne indeksy w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii oraz Grecji.

Ok. godz. 9:40 o 0,86 proc. rósł WIG-20. Zwyżkowały również pozostałe główne indeksy GPW. Swe kolejne historyczne maksimum osiągnął dziś WIG-Motoryzacji. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Inter Cars, Eurocach, Banku Handlowego oraz LiveChat Software. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś ceny akcji spółek Rainbow Trours i Unimot.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu spadła dziś rano ponownie poniżej poziomu 6 proc. Odbiwszy się od opadającej linii oporu poprowadzonej przez szczyty z października ub.r. i końca grudnia ub.r. spadła wczoraj rentowność amerykańskich 10-latek i dziś rano ostrożnie kontynuowała tą zniżkę.

Cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie spadła wczoraj do najniższego poziomu od stycznia ub.r. O ponad 3 proc. spadły wczoraj ceny kontraktów na gaz notowanych w Europie, ale utrzymały się minimalnie powyżej poziomów styczniowych minimów. Notowanego NYMEX-ie kontrakty na amerykański gaz (Henry Hub) również były dziś tuż nad swoimi ponad 2-letnimi minimami sprzed kilku dni. Drożały dziś rano kontrakty na miedź (+1,5 proc. ok. godz. 9:25) oraz metale szlachetne (złoto +0,31 proc., srebro +0,66 proc., platyna +0,45 proc., pallad +1,57 proc.).

Lekko – o 0,23 proc. – słabł dziś amerykański dolar względem japońskiego jena pozostając lekko powyżej poziomu 131 JPY. Amerykański dolar lekko również tracił względem euro (EUR/USD +0,23 proc. ok. godz. 9:20) próbując utrzymać się powyżej znajdujących się w okolicach 1,07 poziomów swoich maksimów z grudnia ub.r.

Polski złotych lekko tracił dziś względem euro (EUR/PLN +0,13 proc.) i lekko się umacniał względem amerykańskiego dolara (USD/PLN -0,15 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł dziś do najniższego poziomu od 22 stycznia, ale później próbował odrabiać część strat i ok. godz. 9:05 tracił 1,07 proc.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

TEP o gospodarce: Nerwowe ruchy rynków po posiedzeniach FOMC i EBC

Od sześciu miesięcy inflacja w USA zmniejsza się. Jednak Fed (FOMC) ciągle uważa, że mimo obserwowanego procesu dezinflacji należy kontynuować politykę wzrostu stóp procentowych. Rynki wybierają jednak z dwóch stwierdzeń Jerome’a Powella, szefa Fedu – „proces dezinflacji” oraz „kontynuacja wzrostu stóp procentowych” – tylko to pierwsze. Stąd ich nerwowe ruchy. Nerwowość zwiększyła także Christine Lagarde, szefowa ECB, swoimi niejednoznacznymi zapowiedziami. Rynki potrzebują jasnych, precyzyjnych przekazów.

Styczeń zakończył się na rynkach finansowych zwyżkami indeksów giełdowych i osłabieniem dolara, czyli najlepszym dla wielu scenariuszem. Nie przeszkodził temu nawet niespecjalnie dobry sezon raportów kwartalnych amerykańskich spółek.
Reakcje rynku była jednak zazwyczaj pozytywna, a klasą dla siebie był Facebook (Meta) – wzrost ceny akcji o ponad 20 proc.

W piątek, 3 lutego, rynek musiał się zmierzyć z wynikami wielkiej trójki: Alphabet (Google), Amazon, Apple oraz z miesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy. Uważany on jest za najważniejszy z raportów makro, bo Fed ma dwa mandaty: stabilność cen (inflacja) i pełne zatrudnienie. Wyniki spółek były słabe – tylko akcje Apple zyskiwały, ale gdyby nie rynek pracy to bardzo prawdopodobne byłoby ocalenie rynku giełdowego przed spadkami indeksów. O tym jednak niżej.

Najważniejsze na początku lutego były posiedzenia trzech banków centralnych. Wszystkie podniosły stopy procentowe – ECB i Bank Anglii po 50 pb. Decyzja Fed (FOMC) też była zgodna z oczekiwaniami (25 pb podwyżki do 4,50-4,75 proc.). Konferencja Jerome Powella, szefa Fed, mogła nieco dziwić brakiem wyraźnych, ”jastrzębich” akcentów. Z naciskiem na słowo „wyraźnych”, bo ogólny wydźwięk konferencji prezesa, jak również komunikatu po posiedzeniu, był według mnie „jastrzębi”.

Co więc doprowadziło do wzrostów indeksów giełdowych podczas konferencji i po jej zakończeniu oraz do szaleństwa zakupów na NASDAQ następnego dnia? Otóż gracze wybrali sobie ze słów Powella jedno stwierdzenie – „proces dezinflacji się rozpoczął”. Może byłoby to zaskoczeniem, gdyby nie to, że potwierdzało znaną oczywistość – od sześciu miesięcy inflacja CPI spada (z 9,1 proc. w czerwcu 2022 r. do 6,6 proc. w grudniu 2022 r.), a to właśnie określane jest mianem dezinflacji.

Przy okazji obserwowaliśmy dzikie harce na rynku walutowym. Ta pseudogołębia konferencja Powella doprowadziła do blisko jednoprocentowej przeceny dolara do euro. Już następnego dnia Christine Lagarde, szefowa ECB, zmieniła kierunek kursu EUR/USD, który spadł o tyle, ile dzień wcześniej wzrósł.

Na początku konferencji Lagarde zapowiedziała wzrost stóp w marcu o kolejne 50 pb. Wyraźnie zdumieni byli tą zapowiedzią dziennikarze. Padały pytania z prośbą o wyjaśnienie. Lagarde wyraźnie się plątała, a w końcu konferencji powiedziała, że zamierzają podnieść stopy o 50 pb, ale możliwe jest też 25 pb lub „każdy inny poziom”. I to właśnie przeceniło euro.

Kropkę „nad i” postawił dzień później (to był supertydzień) właśnie raport z rynku pracy w USA. Był nieoczekiwanie doskonały – w styczniu 2023 r. stopa bezrobocia (3,4%) była na poziomie sprzed 53 lat. Tego już rynki nie wytrzymały i rozpoczęła się korekta na rynku akcji i spadkowa korekta na EUR/USD, co oczywiście przeceniło też złotego.

Czekamy teraz na 14 lutego i nie chodzi o Walentynki. Zobaczymy wtedy dane o amerykańskiej inflacji CPI. Jeśli znacznie spadnie, to rajd rynku akcji i euro będzie kontynuowany, jeśli zmieni się nieznacznie lub wzrośnie (mało prawdopodobne) – to korekta będzie kontynuowana do czasu następnego raportu z rynku pracy w USA (dopiero 10 marca).

Autor: Piotr Kuczyński, członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

Rok zakończony odwilżą. 27% odbicie sprzedaży mieszkań w ostatnim kwartale roku

Z danych REDNET Consulting za IV kwartał ubiegłego roku wynika, że sprzedaż nowych mieszkań na sześciu największych rynkach w Polsce wzrosła o 27% w stosunku do III kwartału 2022 r. W ujęciu rok do roku liczba transakcji na rynku nieruchomości jednak spadła o 38,6%. Systematycznie wzrastała również cena za metr kwadratowy powierzchni lokalu, która w stolicy pod koniec roku osiągnęła poziom 14 tys. zł!

W IV kwartale 2022 roku, na sześciu największych rynkach w Polsce: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi oraz Trójmieście, sprzedano łącznie ponad 8 600 mieszkań, co stanowi wzrost o 27% w stosunku do III kwartału 2022 r., ale spadek o 38,6% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Największe wzrosty w stosunku do poprzedniego kwartału zanotowano w Warszawie (35,4%), a najmniejsze we Wrocławiu (12,3%). Z kolei największy spadek rok do roku zanotowano w Łodzi (-57,1%), a najmniejszy w Trójmieście (-27,7%). Łączna sprzedaż w ostatnim kwartale ub. r. była większa o około 1 800 mieszkań niż w III kwartale, ale o około 5 400 lokali mniejsza niż w tym samym czasie 2021 roku.

Wykres 1. Sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym, III i IV kwartał 2022 r.Wykres 1. Sprzedaż mieszkań w ujęciu kwartalnym, III i IV kwartał 2022 r.

Wykres 2. Sprzedaż mieszkań w ujęciu rocznym, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.Wykres 2. Sprzedaż mieszkań w ujęciu rocznym, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.

– Sytuacja na rynku w ostatnim kwartale ubiegłego roku może napawać optymizmem. Przewidujemy, że w kolejnych miesiącach trend ten się utrzyma i Polacy chętnie będą inwestować w nieruchomości, głównie za sprawą spodziewanych spadków stóp procentowych. Na drugą połowę roku zapowiedziano też wejście w życie rządowego programu „Bezpieczny kredyt 2%”, który dodatkowo wesprze popyt na rynku. Jednak z uwagi na ten fakt, wiele osób może wstrzymać się z decyzją o kupnie mieszkania w pierwszych miesiącach 2023 roku mówi Robert Chojnacki, z serwisu tabelaofert.pl.

Analitycy REDNET Consulting przedstawili również dane dotyczące cen sprzedanych mieszkań w ubiegłym roku. Choć w ostatnim kwartale 2023 r. nastąpiło odbicie sprzedaży, to przez cały 2022 r. ta spadała, a ceny sukcesywnie rosły i w ujęciu rok do roku wzrosły o prawie 10%.

Najdroższym miastem w Polsce nadal pozostaje Warszawa, w której średnia cena za mkw. wynosi ponad 14 tys. zł i jest to blisko 11% wzrost ceny w porównaniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Najtaniej zaś jest w Łodzi, gdzie mkw. lokalu kosztuje średnio 9 tys. zł. Najbardziej dotkliwe podwyżki odnotowano we Wrocławiu, gdzie cena za mkw. rok do roku wzrosła aż o 18,5% i utrzymuje się na poziomie 12,5 tys. zł. Dane wskazują, że najmniejsze wahanie cen mkw. lokalu wystąpiło w Trójmieście i wyniosło jedynie 2%.

Wykres 3. Ceny ofertowe dostępnych mieszkań w ujęciu rok do roku, IV kwartał 2021 r. i IV kwartał 2022r.Ceny ofertowe dostępnych mieszkań w ujęciu rok do roku

– Zwiększenie popytu niekoniecznie równoznaczne jest z błyskawicznym wzrostem cen mieszkań. Oczywiście, jeśli wzrośnie popyt, to do góry mogą pójść ceny mieszkań. Jednym z powodów powrotu do trendu wzrostowego są odroczone transakcje, bowiem kupujący czekają na spadek stóp procentowych oraz wejście w życie programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Drugim bodźcem będzie przewidywany spadek podaży, ponieważ obecnie deweloperzy rozpoczynają o wiele mniej budów zauważa Ewa Palus, dyrektor REDNET Consulting.

Kryzys zmienia nastawienie – udział private labels w koszyku zakupowym Polaków

W czasach, gdy dla konsumentów głównie liczy się cena, wybieramy marki własne sieci handlowych. Po takie produkty aktualnie sięga praktycznie każdy z nas. Udział „private labels” w całościowym koszyku zakupowym systematycznie rośnie i stanowi już ponad 20% sprzedaży – wynika z opracowania „Private Brands Mini Report” zrealizowanego przez Panel Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Kryzys zmienia nastawienie

W obliczu kryzysu Polacy sięgają na zakupach po marki własne sieci handlowych. Są to produkty, które zazwyczaj oferują bardzo dobrą relację ceny do jakości i stanowią rozsądną alternatywę w porównaniu do droższych, markowych zamienników.

Według danych NielsenIG w momencie, kiedy konsumenci decydują o tym, jakie artykuły spożywcze kupić, 77% twierdzi, że istotnym czynnikiem jest stosunek jakości do ceny, podczas gdy zapewnienie dobrych ofert i promocji jest ważne dla 57%. Niższe ceny większości artykułów są ważne dla 47%.

Warto na początku również wspomnieć o tym, czym są produkty marek własnych tzw. private label. Są to produkty lub usługi, które zostały wyprodukowane na zlecenie sieci handlowej. Co więcej, pod daną marką mogą pojawić się produkty różnych dostawców, ale całość kontrolowana, zarządzana i dystrybuowana jest przez zamawiający podmiot, dzięki czemu umożliwia wprowadzenie na rynek produktów o niższej cenie.

Aktualnie śmiało można stwierdzić, że produkty private label przechodzą prawdziwy rozkwit. Wiele sieci ma specjalistów, którzy są odpowiedzialni za rozwój tej kategorii. Wdrażają oni przemyślaną i zaplanowaną komunikację marketingową uwzględniającą długą perspektywę – mówi Beata Grosicka, Business Development and Client Service Director GlobalSM. Design tych produktów nie odbiega od kreacji marek producenckich, dzięki czemu część z nich traktowana jest na równi z droższymi odpowiednikami – dodaje.

Marki własne nie tylko podążają za trendami, ale również wyznaczają je i kształtują. Ogrom z nich staje się trendsetterami w swojej kategorii, tworząc nowy rodzaj produktu np. smoothie, jogurt naturalny łączony z czekoladą, produkty ready to eat.

Co więcej, wzrasta również zainteresowanie markami własnymi premium, które umożliwiają konsumentom korzystanie z produktów uznawanych wcześniej za ekskluzywne.

Poprawa designu marek własnych, przemyślana strategia marketingowa plus atrakcyjna cena, która mimo wszystko dla większości konsumentów jest głównym wyznacznikiem, powoduje, że zainteresowanie tą kategorią produktów rośnie i nie zapowiada się na zmianę tendencji. Dodatkowo produkty private label są z nami od lat i wyrobiły sobie już renomę i zaufanie wśród konsumentów, którzy doskonale wiedzą, że niższa cena nie oznacza gorszej jakości.

Marki własne – hit czy kit?

Z perspektywy sieci handlowych produkty pod własnym brandem mogą pomóc utrzymać pozycję rynkową, na którą przekłada się konkurencja e-sklepów oraz rosnące portfolio innych sieci. Marki własne stają się narzędziem do poszerzania portfolio produktów, które skłania klientów do dokonywania zakupów w konkretnym punkcie. Jest to również unikalna oferta dla konsumentów, dzięki której są oni wyróżnieni, docenieni i w efekcie lojalni.

Obecna sytuacja gospodarcza zdecydowanie będzie miała wpływ na decyzje zakupowe, strukturę wydatków i styl życia każdego z nas. Marki muszą więc – mocniej niż do tej pory – uważnie planować swoje działania – mówi Beata Grosicka, Business Development and Client Service Director GlobalSM. Od lat wspieramy tworzenie marek zarówno dla znanych brandów, jak i private label. Wierzymy, że połączenie odpowiedniej strategii, kreacji oraz długofalowe myślenie uwzgledniające potrzeby i możliwości konsumentów przekłada się na sukces realizacji – dodaje.

Marki własne na polskim rynku są widoczne już praktycznie wszędzie. Spotkamy je w sieciach sklepów z portfolio Eurocash oraz m.in. w Lidlu, Biedronce, Carrefourze. Co ciekawe, dalsze plany na rozwój tego sektora ma Żabka.

MCI.EuroVentures z najlepszą stopą zwrotu w ciągu 5 lat

MCI.EuroVentures 1.0 zrealizował najwyższą spośród wszystkich funduszy stopę zwrotu w ciągu ostatnich pięciu lat. Wyniosła ona blisko 134 proc.

Są to dane pochodzące z raportu przygotowanego przez Izbę Zarządzających Funduszami i Aktywami. To organizacja gospodarcza zrzeszającą towarzystwa funduszy inwestycyjnych i domy maklerskie prowadzące działalność wyłącznie w zakresie doradztwa inwestycyjnego albo zarządzania portfelami w skład, których wchodzi jeden lub większa liczba instrumentów finansowych.

Z danych IZFiA wynika, że wśród 91 FIZ (funduszy inwestycyjnych zamkniętych) objętych badaniem najlepiej w perspektywie 5 lat radził sobie subfundusz MCI.EuroVentures 1.0. Stopa zwrotu za ostatnich 60 miesięcy wyniosła 133,77 proc. Co ciekawe, większość FIZ ujętych w rankingu miała ujemne stopy wzrostu.

– Bardzo cieszą nas wyniki tego badania, pokazują one, że warto wiązać się długoterminowo w grupą MCI Capital. Jak widać z przeprowadzonych badań jesteśmy w stanie dostarczyć naszym inwestorom wysokie stopy zwrotu w długim okresie, a dawcom długu dajemy z kolei możliwość finansowania bardzo rentowego i zdywersyfikowanego mixu aktywów – komentuje Ewa Ogryczak, wiceprezes MCI Capital.

MCI.Euroventures bardzo dobrze wypadł również w perspektywie stopy zwrotu od momentu założenia funduszu (2014). W zestawieniu zajął drugie miejsce ze stopą 180,84 proc., takie same miejsce odnotował w przypadku stopy zwrotu rok do roku (zrealizowanej w roku 2022) z wynikiem 16,8 proc.

Północnokoreańska grupa hakerów Lazarus znów aktywna

Badacze z firmy WithSecure (dawiej F-Secure Business) wykryli nową kampanię wywiadowczą, za którą stoi północnokoreańska grupa Lazarus. Ataki wymierzone są w organizacje zajmujące się badaniami medycznymi i z branży energetycznej. Ich celem jest kradzież poufnych informacji.  

Więcej niż „zwykły” atak ransomware

Eksperci zidentyfikowali najnowszą kampanię grupy Lazarus po wykryciu incydentu ransomware w jednej z organizacji chronionych przez platformę WithSecure Elements. Podczas analizy podejrzanych aktywności znaleziono dowody wskazujące, iż atak był częścią większej kampanii wywiadowczej, a nie tylko pojedynczym incydentem.

Początkowo podejrzewano, że jest to próba ataku z pomocą oprogramowania ransomware BianLian, jednak zebrane przez nas dowody szybko wskazały inny kierunek. Dokonując dalszej analizy incydentu nabraliśmy pewności, że atak został przeprowadzony przez grupę powiązaną z rządem Korei Północnej, co ostatecznie doprowadziło nas do o wniosku, że była to grupa Lazarus – wskazuje Sami Ruohonen, Senior Threat Intelligence Researcher w WithSecure

Północnokoreańska grupa APT

Grupy APT (ang. Advanced Persistent Threat) to zorganizowane zespoły hakerskie, które dysponują ogromnymi zasobami finansowymi. Zazwyczaj są bezpośrednio powiązane z rządami poszczególnych krajów. Grupa Lazarus jest powszechnie uważana za część północnokoreańskiego Biura Wywiadu Zagranicznego i Rozpoznania. Badacze WithSecure powiązali ją z analizowanymi incydentami na podstawie wykorzystanych taktyk, technik i procedur. Były one stosowane wcześniej zarówno w działalności tej grupy jak i innych cyberprzestępców powiązanych z Koreą Północną.

Cenne informacje i nowe sposoby działania

Celem nowej kampanii grupy Lazarus były organizacje badawcze z sektora publicznego i prywatnego. Ataki wymierzone zostały w firmy oraz instytucje medyczne i energetyczne, m.in. w ich łańcuchy dostaw. Celem kampanii była najprawdopodobniej chęć uzyskania danych wywiadowczych.

W porównaniu z wcześniejszymi atakami grupy Lazarus badacze WithSecure znaleźli istotne różnice:

  • Wykorzystanie nowej infrastruktury – poleganie na adresach IP bez nazw domen;
  • Zmodyfikowana wersja złośliwego oprogramowania do kradzieży informacji Dtrack, używanego już wcześniej przez grupę Lazarus i Kimsuky ( również związaną z Koreą Północną);
  • Nowa wersja złośliwego oprogramowania GREASE, które pozwala atakującym na tworzenie kont administratorów z uprawnieniami protokołu zdalnego pulpitu, który omija zapory sieciowe.

Wykrycie kampanii było możliwe za sprawą błędu popełnionego prawdopodobnie przez członka grupy Lazarus. Jednak Tim West, Head of Threat Intelligence w WithSecure podkreśla, że osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo powinny być czujne: –  Pomimo niepowodzenia operacji przestępcy zastosowali dobrą strategię. Ich działania były przemyślane, skierowane na starannie wybrane punkty końcowe. Nawet dysponując zaawansowaną ochroną organizacje muszą ciągle sprawdzać, jak reagują na alerty. Konieczna jest integracja informacji o zagrożeniach z regularną analizą potencjalnych źródeł ataku. Tylko takie podejście może zapewnić ochronę przed zaawansowanymi grupami hakerskimi.  

Styczeń z dobrymi wynikami funduszy obligacji korporacyjnych

W styczniu 2023 średnia stopa zwrotu polskich funduszy obligacji korporacyjnych wyniosła +2,19%. Lider wzrostów urósł aż o ponad 5,00%, a fundusz z drugiego miejsca o ponad 4,00%. Notowaniom funduszy sprzyjał wzrost cen zarówno obligacji korporacyjnych jak i skarbowych. Po pierwszej piątce funduszy wyraźnie widać, że notowania obligacji skarbowych szczególnie pozytywnie kontrybuowały do wyniku. Tym samym średnia stopa zwrotu tych funduszy za ostatnie 3 miesiące wspięła się na poziom ponad 5,00%, ze stopami zwrotu najlepszych z nich na poziomach ponad 10%. Nawet pomimo ciężkiego roku 2022 stopy zwrotu za 12- i 36- miesięcy również stały się dodatnie.rewelacyjne stopy zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych

Kiedy spojrzymy na średnie stopy zwrotu wszystkich funduszy inwestycyjnych w Polsce równie wyraźnie widać jak mocny w styczniu był cały światowy rynek. Wszystkie klasy aktywów pokazały dodatnie stopy zwrotu. Osiągnęły one przedział od +1,70% (dłużne zagraniczne) do aż +7,40% (akcje polskich małych i średnich spółek). Również w tym przypadku średnia trzymiesięczna stopa zwrotu prawie każdej kategorii funduszy jest dodatnia. Za ostatnie 12 miesięcy w funduszach natomiast wciąż widać ciężki rok 2022.średnia trzymiesięczna stopa zwrotu

Ciekawostką jest tutaj fundusz Rockbridge Lokata Plus, który pomimo słowa „lokata” w nazwie, w drugiej połowie 2022 pokazał kilkudziesięciu procentową stratę. Wynikało to z między innymi używania sporego lewara przy inwestowaniu w obligacje skarbowe. Obligacje, które w tym czasie bardzo mocno traciły. W ostatnich miesiącach sytuacja się odwróciła, „skarbówki” zaczęły dynamicznie odrabiać straty, a stopa zwrotu wskazanego funduszu za ostatnie 3 miesiące wynosi +35,91%.

Stopy zwrotu rosną, a zatem pozostaje mieć nadzieję na wzrost aktywów w całej branży funduszy inwestycyjnych. Tylko szeroki napływ inwestorów może rozpocząć definitywną hossę na polskim rynku kapitałowym.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski.

INDEKS CEN: W styczniu w sklepach było drożej średnio o 20 proc. niż rok wcześniej

W styczniu br. codzienne zakupy w sklepach były średnio o 20% droższe niż w analogicznym okresie rok temu. Kolejny miesiąc z rzędu zanotowano też dwucyfrowe wzrosty we wszystkich kategoriach produktowych. Największe podwyżki dotknęły nabiał i chemię gospodarczą – na poziomie blisko 30 proc. rdr. W czołówce drożyzny widać też produkty sypkie, pieczywo i warzywa, które poszły w górę o ponad 20 proc. Z kolei wśród kategorii, które najmniej zdrożały są m.in. ryby, art. dla dzieci i środki higieny osobistej. Takie wnioski płyną z analizy blisko 69 tys. cen detalicznych pochodzących z 37 tys. sklepów z całej Polski.

Z najnowszego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Wyższych Szkół Bankowych, wynika, że na 17 monitorowanych kategorii wszystkie podrożały dwucyfrowo – od 10,8% do 27,9%. I ten najwyższy wzrost odnotował nabiał. Najbardziej zdrożały jaja i mleko – odpowiednio o 41,3% i 29,8% rdr. Powyższe wnioski pochodzą z analizy ofert 37 tys. sklepów oraz blisko 69 tys. cen detalicznych. W sumie sprawdzono dane dotyczące prawie 100 artykułów codziennego użytku, najczęściej kupowanych przez Polaków.

– Najwyższy skok cen nabiału wynika z rosnących kosztów produkcji. Są one spowodowane wzrostem kosztów zużycia energii i ciepła oraz podwyżką wynagrodzeń. Dodatkowo wytwórcy notują spadek opłacalności produkcji i sprzedaży towarów z tej kategorii, z uwagi na drożejące pasze i spadek cen mleka na świecie. Ponadto muszą mierzyć się z drogą transformacją produkcji, aby spełniać nowe warunki unijnej polityki rolnej. W dostosowaniu się do europejskich standardów brakuje im wsparcia naszego rządu. Mniejsza ilość towaru wyprodukowanego na rynek krajowy oznacza wzrost cen dla konsumentów – wyjaśnia dr Edyta Wojtyla z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu.

Drugą kategorią w rankingu drożyzny jest chemia gospodarcza ze wzrostem o 27,5% rdr. W tej grupie produktów najbardziej podrożały ręczniki papierowe – o 58,8%. Mocną podwyżkę odnotował też papier toaletowy – o 47,1% rdr.

– Motorem napędowym podwyżek w tej kategorii wciąż są wysokie koszty produkcji oraz ceny surowców i odczynników chemicznych. Jednych i drugich brakuje w związku z destabilizacją rynku. Doszło do niej z powodu przestojów produkcyjnych związanych z pandemią. Sytuację dodatkowo pogorszył wybuch wojny w Ukrainie. Skutki tego wciąż są odczuwalne w branży – tłumaczy ekspertka z WSB.

W pierwszej trójce najbardziej drożejących art. codziennego użytku są też produkty sypkie z podwyżką o 25,3% rdr. Wśród nich największy wzrost zaliczyła kasza jęczmienna – o 38,7% rdr. W czołówce widać też płatki kukurydziane i mąkę – odpowiednio 34,3% i 30,4% rdr.

– Wzrost cen zbóż i nawozów oraz wzmożony popyt w okresie przedświątecznym to były te czynniki, które najmocniej wpłynęły na wynik tej kategorii w styczniu br. W mojej ocenie, pod koniec tego roku wysokość cen produktów sypkich będzie zależna głównie od tego, ile producenci będą płacili za nawozy oraz gaz. Oczywiście kluczowe znaczenie będą też miały tegoroczne zbiory, zarówno w Polsce, jak i w ogarniętej wojną Ukrainie, będącej jednym z największych na świecie producentów zbóż – mówi dr Włodzimierz Zasadzki z Wyższej Szkoły Bankowej w Szczecinie.

Na czwartym miejscu w zestawieniu jest pieczywo ze wzrostem o 24,4% rdr. Według ekspertów, ta kategoria drożeje głównie ze względu na wzrost cen zbóż oraz energii i transportu. Dr Zasadzki przewiduje, że dalsze podwyżki osłabią działania osłonowe państwa.

– W obniżeniu dynamiki pieczywa nieco pomoże wprowadzenie niższych cen gazu dla małych piekarni. Jednak nie spodziewam się, żeby był to kluczowy czynnik. Pieczywo wciąż będzie drogie z uwagi na wysokie ceny zboża oraz energii – przewiduje Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska.

Pierwszą piątkę najbardziej drożejących produktów zamykają warzywa z podwyżką o 23,1% rdr. Ziemniaki zdrożały aż o 33,1% rdr. Marchew poszła w górę o 30,1% rdr.

– Cała kategoria warzyw zdrożała głównie ze względu na rosnące koszty produkcji. Wpłynęły na to zwłaszcza coraz wyższe opłaty za energię, a także drożejące zboża i nawozy. Ponadto rolnicy uzyskują zdecydowanie niższe ceny, co również obniża opłacalność produkcji warzyw, w szczególności ziemniaków. Te czynniki spowodowały, że w zeszłym roku zebrano ich o ok. 15% mniej rdr. – informuje ekspert z WSB w Szczecinie.

Z kolei wśród kategorii, które najmniej zdrożały w styczniu, patrząc na dane rok do roku, są m.in. ryby – 10,8%, art. dla dzieci (w tym niemowląt) – 13,8% i środki higieny osobistej – 15,7%. Do tego w ocenie autorów badania, ceny na te produkty osiągnęły maksymalny pułap względem możliwości zakupowych Polaków. Producenci zastosowali tańsze zamienniki, a sprzedawcy poszukali nowych, atrakcyjniejszych pod względem ceny dostawców. Finalnie konsumenci zaczęli wybierać tańsze substytuty. Czyli nastąpiła naturalna samoregulacja rynku w tej kwestii.

Vivid Games przedstawił wyniki za styczeń

Kluczowe tytuły Studia wygenerowały w styczniu przychody na poziomie grudniowych, a ograniczenie ilości testowych kampanii płatnego pozyskiwanie użytkowników (UA) pozwoliło zwiększyć rentowność portfolio. Spółka wypracowała w styczniu 1,9 mln zł przychodu ze sprzedaży gier, a EBITDA wyniosła 0,2 mln zł. Wynik netto za styczeń, jest lepszy od grudniowego. Na koniec stycznia na rachunkach Spółki był 1,0 mln zł.

Skupiamy się na tym, by maksymalizować rentowność naszego portfolio. W styczniu podnieśliśmy zyskowność na Real Boxing 2 o kilkanaście procent. Pracujemy nad podniesieniem marży także w pozostałych tytułach. Ograniczamy wydatki na UA do najbardziej bezpiecznych kanałów. Taka, nieco zachowawcza, strategia pozwala nam podnosić zyski, mimo niższych przychodów. Pod koniec grudnia do dystrybucji powróciła gra Knight Fights 2: New Blood. Jej dystrybucja nie miała jednak wpływu na styczniowe wyniki. Tytuł był przygotowywany do rozpoczęcia kampanii UA. Dopiero po technicznych aktualizacjach będzie w stanie generować przychody na oczekiwanym przez nas poziomie. Globalne testy LoveNest, rozpoczęte w ostatnich dniach stycznia, powinny pozwolić na rozwój tytułu, co najmniej do poziomu Eroblast, w kolejnych miesiącach” – podkreśla Piotr Gamracy, członek Zarządu Vivid Games.

Optymalizacja kosztów, przeprowadzona w listopadzie, jeszcze nie w pełni znajduje odzwierciedlenie w wyniku netto. Nadal ponosimy część kosztów pracowniczych, związanych z okresami wypowiedzenia. Zmniejszenie wydatków będzie w pełni odczuwalne dopiero w marcu” – dodaje Gamracy.

Przed kilkoma dniami Spółka ogłosiła zawarcie umowy z NCBiR o dofinansowanie realizacji projektu technologicznego, w ramach programu Szybka Ścieżka. W ciągu roku, do Vivid Games wpłynie 3,8 mln zł wsparcia. Stworzony w ramach projektu generator poziomów, przyspieszy rozwój gier segmentu blast.

Mabion z dziesiątym zleceniem w ramach współpracy z Novavax

  • 9 lutego 2023 roku Mabion podpisał kolejne rozszerzenie zakresu usług Umowy produkcyjnej z Novavax, w postaci Specyfikacji Warunków Zlecenia #10 („SOW#10”, ang. Statement of Work)
  • Zakres SOW#10 obejmuje usługi logistyczne, w tym transport oraz magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek i produktów gotowych
  • Mabion, w pełni zintegrowana firma biofarmaceutyczna, posiada certyfikacje GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania, ang. Good Manufacturing Practice) na pełen zakres czynności wytwórczych – produkcja, kontrola jakości, logistyka, zatem wszystkie usługi w zakresie SOW#10 będą realizowane w tym środowisku
  • Wynagrodzenie przysługujące Mabion z tytułu realizacji SOW#10 będzie uzależnione od ilości zleconych przez Novavax usług transportu oraz produktów do przechowania, w tym okresu ich magazynowania. Szacowana wartość zamówień w pierwszym roku wyniesie ponad 1 mln PLN
  • W ostatnich 12 miesiącach Mabion podpisał łącznie 6 dodatkowych zleceń w ramach poszczególnych SOW, a od rozpoczęcia współpracy z Novavax w październiku 2021 roku, liczba zawartych SOW wyniosła 10
  • Regularnie pozyskiwane zlecenia SOW to efekt systematycznej i skutecznej monetyzacji budowanych przez lata kompetencji Mabionu
  • Mabion jest w trakcie procesu transferu technologii dotyczącego wytwarzania substancji czynnej opartej o wariant Omicron, potwierdzając tym samym zdolność do szybkiego i skutecznego działania w zakresie wdrażania do produkcji nowych produktów

Podpisany przez nas SOW#10 to ponowne rozszerzenie nie tylko samej współpracy z Novavax, ale kolejne już potwierdzenie ogromnego potencjału Spółki w obszarze CDMO, do którego dołączamy teraz komponent w postaci transportu i magazynowania w środowisku GMP. Operacyjnie jesteśmy przygotowani do świadczenia tego rodzaju usług dla większej liczby podmiotów, a realizacja zlecenia będzie dla nas bardzo dobrą referencją. Myślę, że podpisanie SOW#10 pokazuje jak szeroko Mabion może komercyjnie wykorzystywać swój wysoki stopień integracji” mówi Sławomir Jaros, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Operacyjnych i Naukowych.Równolegle z realizacją zleceń w ramach licznych SOW intensywnie pracujemy nad procesem transferu technologii wytwarzania antygenu szczepionkowego dla wariantu Omicron. Te prace realizujemy zgodnie z oczekiwaniami oraz harmonogramem ustalonym z Novavax” dodaje Sławomir Jaros.

Realizowany przez Mabion w ramach SOW#10 zakres działań obejmuje usługi logistyczne, w tym transport i magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek produktów gotowych. Usługi te świadczone będą w środowisku GMP i w zgodzie z warunkami transportu oraz przechowywania ustalonymi przez Mabion i Novavax. Wynagrodzenie będzie uzależnione od ilości otrzymanych przez Mabion zleceń, zarówno w zakresie usług transportu, jak i przechowywania, w tym ustalonego okresu magazynowania produktów. Szacowana wartość zamówień w pierwszym roku wyniesie ponad 1 mln PLN.

Rozszerzany regularnie zakres współpracy z Novavax w ramach podpisywanych zleceń SOW stanowi element strategicznego kierunku rozwoju Mabion w obszarze CDMO. Spółka posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który doskonale nadaje się do odpowiedzi na potrzeby rynku. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej oraz funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest naturalnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

„Rozwój działalności w zakresie CDMO jest dla nas kluczowy, zwłaszcza w obecnym momencie, kiedy prowadzimy szereg rozmów z potencjalnymi nowymi klientami w celu dywersyfikacji biznesu. Z ich perspektywy kluczowe są szerokie kompetencje, które potwierdzamy dzięki regularnie rozszerzanej współpracy z Novavax, a także kompleksowość oferty, dlatego stale poszerzamy zakres oferowanych usług i dodajemy kolejne istotne komponenty. Aktualnie mamy już 10 podpisanych zleceń w ramach poszczególnych SOW i – co dla nas istotne – pojawiają się one systematycznie, bazując między innymi na zadowoleniu z poziomu obsługi w ramach wcześniejszych zleceń” komentuje Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Do roku 2021 Spółka koncentrowała się na rozwoju portfolio własnych produktów biologicznych. Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim podmiotem Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Skuteczna realizacja umowy z Novavax o wartości 372 mln USD została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 roku aneksów, z gwarantowanym poziomem przychodów co najmniej do drugiego kwartału 2024 roku. Aneksy poszerzyły ponadto zasady wynagradzania Mabionu o kolejny komponent – Spółka na ich podstawie będzie otrzymywała wynagrodzenie za wytworzone serie produktu lub wynagrodzenie za gotowość do wytworzenia produktu (rezerwacja mocy produkcyjnych). Aneksy rozszerzyły również współpracę o plany transferu technologii i wytwarzania substancji czynnej dla szczepionki w wersji Omicron, te prace są już prowadzone.

Nowe umowy Atende w sektorze energetyki o wartości ponad 10 mln zł

W ostatnim tygodniu Atende zawarło trzy nowe umowy w sektorze energetycznym na realizację projektów integratorskich o wartości ponad 10 mln zł brutto. Przedmiotem umów jest dostarczenie najwyższej klasy rozwiązań sieciowych i bezpieczeństwa opartych o technologie Cisco.

Nowe kontrakty dotyczą strategicznych klientów z sektora energetyki – jednego z naszych kluczowych segmentów, w którym w 2022 roku dokonaliśmy szerokich zmian na poziomie handlowym , a dzisiaj widzimy tego efekty. W przypadku ostatnich umów szczególnie cieszy wzrost zainteresowania klientów z branż często postrzeganych jako „tradycyjne” tak nowoczesnymi rozwiązaniami jak chociażby Cisco DNA. Ta otwarta, skalowalna i programowalna architektura sieciowa doskonale sprawdza się jako narzędzie do przyspieszania i upraszczania cyfrowych operacji najbardziej wymagających technologicznie przedsiębiorstw – mówi Gabriel Grudzień, Dyrektor Działu Sprzedaży w Pionie Integracji Atende.

Dziękujemy naszym klientom za zaufanie. Udział w strategicznych projektach wspomagających cyfrową transformację sektora energetycznego to dla nas szczególny powód do dumy. Jest to nasz biznesowy priorytet i jeden z filarów planowanego rozwoju Atende w kolejnych latach  – mówi Mariusz Stusiński, wiceprezes zarządu Atende.

IPO Watch: rekordowy spadek aktywności na europejskich giełdach

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2022 roku wyniosła 15,6 mld euro – to spadek o 79,2% w porównaniu do poprzedniego roku (75,0 mld euro). Rynki musiały stawić czoła rosnącej inflacji, agresywnym podwyżkom stóp procentowych, trwającej wojnie na Ukrainie i kryzysowi energetycznemu w Europie.  Powyższe czynniki bez wątpienia udzieliły się również polskiemu rynkowi. W efekcie dla Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, rok 2022 to pierwszy okres w XXI wieku bez dopływu nowych emitentów na rynek główny (jedynymi debiutantami na rynku głównym były spółki, które zdecydowały się przenieść notowania z rynku NewConnect).

Według danych PwC łączna wartość IPO w Europie w minionym roku wyniosła 15,6 mld euro i spadła o blisko 80% (o 59,4 mld euro) w porównaniu do roku 2021. Na europejskich parkietach zadebiutowały 102 spółki (wobec 422 w 2021 roku) i odnotowano jedną tzw. mega ofertę, czyli IPO, którego wartość przekracza 1 mld euro – Dr Ing hcF Porsche AG debiutująca na giełdzie we Frankfurcie. Oferta o wartości 9,1 mld euro* stanowiła 58,3% wartości wszystkich przeprowadzonych ofert pierwotnych na europejskich rynkach w 2022 roku. Na kolejnych miejscach uplasowały się Var Energi ASA (oferta o wartości 0,8 mld euro na Oslo Børs) oraz Technoprobe SpA (debiut na włoskim parkiecie Borsa Italiana z ofertą na poziomie 0,7 mld euro).

Największym rynkiem w Europie pod względem wartości IPO w 2022 roku (dzięki mega ofercie Porsche AG) okazała się Deutsche Börse (łącznie 4 IPO o wartości 9,4 mld euro). Zaraz za nią uplasowała się Borsa Italiana (12 IPO o wartości 1,4 mld euro), a na kolejnym miejscu London Stock Exchange (17 IPO o wartości 1,1 mld euro).

„Znaczące spadki aktywności IPO w 2022 roku były obserwowane na wszystkich istotnych rynkach na kontynencie. Ale drugim wspólnym elementem europejskich giełd są rosnące “kolejki” potencjalnych emitentów, zdecydowanych na skorzystanie z najbliższego “okna IPO”. Prognozowany na drugą połowę 2023 r. powrót aktywności będzie z pewnością wiązał się z dużymi oczekiwaniami inwestorów co do fundamentów biznesowych i finansowych oraz jakości historii jaką potencjalni emitenci pokażą. Stąd odpowiednio wczesna i dobrze poprowadzona edukacja rynku oraz interakcja z potencjalnymi inwestorami  może okazać się kluczowym aspektem przygotowań do debiutu w pierwszym dostępnym oknie transakcyjnym”  – mówi Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Podsumowanie III kwartału 2022 roku na GPW w Warszawie

W 2022 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie było 16 IPO (wszystkie na nieregulowanym rynku NewConnect) wobec 44 w roku ubiegłym. Łączna wartość przeprowadzonych ofert wyniosła 79,1 mln zł (17,3 mln euro), co oznacza spadek o 99,2% w porównaniu do poprzedniego roku, podczas którego łączna wartość IPO przekroczyła 9.313,3 mln zł.

Wśród 16 debiutów na warszawskim parkiecie, największym była oferta spółki Hipromine, będącej dostawcą białka pochodzącego z przemysłowej hodowli owadów; spółka pozyskała 36,8 mln zł (8,0 mln euro). Drugie i trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce z branży medycznej SDS Optic – oferta o wartości 11,0 mln zł (2,4 mln euro) oraz spółce Red Carpet Media Group produkującej i rozpowszechniającej programy telewizyjne o tematyce lifestyle i show biznes – oferta o wartości 4,5 mln zł (1,0 mln euro).

„Rok 2022 to oficjalnie rok bessy, braku debiutów na “dużym rynku” GPW i pytań jak będzie wyglądał rok 2023. Rodzime indeksy WIG i WIG20 skurczyły się odpowiednio o 18% i 22% – można powiedzieć, że „tylko tyle”, dzięki powrotowi lepszych nastrojów w czwartym kwartale. Obserwując nastroje rynkowe przeważa pogląd, że w pierwszej połowie roku 2023 nie ma jeszcze co liczyć na znaczące transakcje, natomiast druga połowa roku rysuje się nieco bardziej optymistycznie. Pamiętajmy jednak, że dopóki wciąż trwa wojna za naszą wschodnią granicą to będzie nam towarzyszyć niepewność. Stąd, wciąż trudno ocenić kiedy otworzy się okienko IPO, jak długo potrwa i na ile będzie korzystne. Niemniej, zakładając że taka szansa może pojawić się w drugiej połowie 2023 roku, potencjalni emitenci, tuż po tym jak zamkną sprawdzania finansowe za 2022 rok, powinni bez zwłoki planować przygotowanie danych za okresy śródroczne na wypadek gdyby pojawiła się realna szansa na uplasowanie oferty jesienią” – dodaje  Kamil Wardzyński, senior manager w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

 *Całkowita wartość oferty Porsche włączając opcję nadsubskrypcji.

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2018 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2018 roku
* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na polskim rynku IPO od 2012 roku

Aktywność na polskim rynku IPO od 2012 roku

O raporcie IPO Watch Europe

Bieżąca i poprzednie edycje IPO Watch Europe są dostępne pod adresem: www.pwc.pl/ipowatch. Dostępne są również podsumowania roczne za lata 2004-2022.

Raport IPO Watch Europe obejmuje wszystkie debiuty na głównych giełdach w Europie (włączając w to giełdy w Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii, Islandii, Norwegii, Turcji, Serbii i Szwajcarii) i jest publikowany kwartalnie. Debiuty podmiotów, które przeprowadzały wcześniej pierwszą ofertę publiczną oraz przeniesienie pomiędzy rynkami w ramach jednej giełdy, nie zostały uwzględnione w statystykach. Raport dotyczy okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2022 roku i został sporządzony w oparciu o daty debiutów akcji lub praw do akcji.

Począwszy od raportu za II kwartał 2019 roku IPO Watch Europe obejmuje wyłącznie oferty o wartości powyżej 5 mln USD. Dla zapewnienia porównywalności, dane za poprzednie okresy prezentowane w raporcie IPO Watch Europe zostały odpowiednio przekształcone. Komentarz do rynku polskiego omawia wszystkie debiuty na rynku w Warszawie, niezależnie od ich wartości.

Czy kolej może powalczyć o przewozy towarów z transportem drogowym?

Inwestycje infrastrukturalne z ostatnich lat miały poprawić zdolność konkurencyjną kolei towarowej. Niestety, w bardzo wielu przypadkach ją ograniczają – bo likwidowane są stacje, albo możliwość odstawienia pociągu towarowego na boczne tory po to, żeby mógł być wyprzedzony przez pociągi pasażerskie, które mają priorytet. Likwidowane są mijanki, więc niestety w ciągu dnia pociągi towarowe nie mają szans, żeby kursować. Kursują przede wszystkim nocą – ale wówczas są zamknięcia, bo prowadzone są drobne prace naprawcze. Kolej więc jest coraz mniej konkurencyjna, jeśli chodzi o cenę oraz o czas przejazdu. Do tego obecnie procedowana jest ustawa o czasie pracy maszynistów, która niestety przynosi rozwiązania gorsze niż Kodeks pracy. To oznacza, że transport kolejowy będzie jeszcze droższy i będzie jeszcze mniej pociągów – bo czas pracy będzie dużo ściślej regulowany niż w przypadku chociażby kierowców samochodów ciężarowych. W Polsce cały czas mamy deficyt maszynistów – nie zmieniło się nic w zakresie systemu szkolenia, który jest najdłuższy w Europie.

– PKP Cargo jako największy przewoźnik wychodzi z problemów związanych nie tylko z pandemią. Negatywne tendencje rozpoczęły się już przed tym, nim ktokolwiek usłyszał o nowym wirusie. Spółka ma teraz prawie pół miliarda strat – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, prezes ZDG TOR. – Pewnie byłoby lepiej, gdyby nie to, że na początku ubiegłego roku przyszedł cios i zamknięto kierunek wschodni. Tutaj myślę o możliwości współpracy z Ukrainą. Zatrzymano transporty przez Białoruś i Rosję – więc osłabiony został też efekt związany z Nowym Jedwabnym Szlakiem. Niestety, prawie nie rośnie też transport krajowy – co widać w statystykach. Transport drogowy cały czas idzie w górę i już około 85% ładunków jest przewożone właśnie ciężarówkami. Transport kolejowy cargo cały czas idzie w dół – nawet o11%. Zapewne ten spadek będzie powtórzony w roku 2022. Wynika to z tego, że za każdy kilometr przejechany po torach trzeba płacić – a tymczasem zdecydowana większość dróg w Polsce jest bezpłatna dla transportu towarowego. Opłaty drogowe w naszym kraju należą do jednych z najniższych w Europie, a stawki za dostęp do infrastruktury kolejowej należą do jednych z najwyższych. Do tego średnia prędkość samochodu ciężarowego na naszych drogach to około 68 kilometrów na godzinę. A średnia prędkość pociągu towarowego spada – obecnie to 22 kilometry na godzinę. Czyli jak się przyłożymy dobrze, to jesteśmy w stanie taki pociąg wyprzedzić rowerem. To wszystko powoduje, że kolej traci udziały w rynku na rzecz transportu drogowego – wylicza Furgalski.

Czy decyzja RPP daje nadzieje kredytobiorcom?

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe zostały utrzymane w Polsce bez zmian. Nie było w tym miejscu żadnego pola do manewru ze względu na brak nowych informacji na których mogłaby się oprzeć Rada. Dane dotyczące inflacji styczniowej czy PKB za IV kwartał poznamy w przyszłym tygodniu. Biorąc pod uwagę oczekiwania, raczej nie powinniśmy oczekiwać tego, żeby stopy procentowe zmieniły się w tym roku.

RPP ostatni raz stopę procentową podniosła we wrześniu zeszłego roku i od tamtego momentu stopy procentowe utrzymywane są bez zmian. Chociaż inflacja zaskakiwała jeszcze od tamtego czasu i pojawiały się sugestie, że stopy mogą jeszcze wzrosnąć, Rada pozostawała niewzruszona. Teraz przy oczekiwaniu odbicia inflacji na początku roku raczej nikt nie widzi szansy na to, że stopy mogłyby jeszcze wzrosnąć. Nawet najbardziej jastrzębi członkowie, którzy chcieliby podwyżek wskazują, że stopy pozostaną bez zmian w tym roku. Jedyną możliwością podwyżek byłby spory skok inflacji, najprawdopodobniej powyżej 20%, a na to nie wskazują prognozy. Za styczeń inflacja ma wzrosnąć do 17,8% r/r i być może niewiele więcej za luty i później prawdopodobnie powinna spadać.

Czy są szanse na obniżki w tym roku?

Nawet gołębi członkowie RPP wskazują, że jest to mało prawdopodobne, aby stopy procentowe spadły w tym roku. Oczywiście pierwszym warunkiem byłby spadek inflacji do poziomu jednocyfrowego. NBP w swoich poprzednich projekcjach widzi taką szanse na koniec tego roku, ale nieco więcej światła rzucą nam na taki scenariusz projekcje marcowe. Wobec tego na ten moment powinniśmy oczekiwać stabilizacji i być może cięcia stóp w roku przyszłym.

Chociaż rząd na ten moment nie mówi zbyt wiele na temat przedłużenia wakacji kredytowych, to utrzymanie stóp bez zmian na dłuższy czas bez zmian może doprowadzić do tego, że do takiego przedłużenia dojdzie. Wydaje się, że stopy procentowe w najlepszym przypadku pozostaną na niezmienionym poziomie w połowie roku. Brak obniżki był wcześniej wskazywany przez komentatorów z rządu jako czynnik, który mógłby doprowadzić do przedłużenia wakacji kredytowych na 2023 rok

Wzrost aktywności krakowskich najemców

Widoczne ożywienie najemców w Krakowie w 2022 roku może wskazywać na powrót popytu do poziomu sprzed pandemii. Wolumen transakcji był o 27% wyższy w porównaniu do 2021 roku. Deweloperzy zaś w dalszym ciągu bacznie obserwują sytuację gospodarczą przed podjęciem finalnych decyzji.

Na koniec 2022 roku zasoby biurowe Krakowa ukształtowały się na poziomie 1,71 mln m kw. i tym samym stolica Małopolski utrzymała pozycję lidera wśród rynków regionalnych w Polsce. W ramach 9 projektów biurowych zrealizowanych w ubiegłym roku, krakowski rynek biurowy wzbogacił się o ponad 100 500 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, co stanowiło 25% powierzchni ukończonej we wszystkich miastach regionalnych. Osiągnięty wynik jest wyższy od ubiegłorocznej podaży o 66%, a także zbliżony do średniorocznej podaży z ostatnich 5 lat wynoszącej 123 000 m kw. Warto zaznaczyć, że ponad połowa oddanej w 2022 roku do użytku powierzchni (blisko 53 000 m kw.) zasiliła rynek biurowy w IV kwartale. Największymi ukończonymi w ubiegłym roku inwestycjami były: Brain Park A i B (łączna powierzchnia 31 100 m kw., Echo Investment) oraz Fabryczna Office Park B4 i H1 (21 800 m kw., Inter-Bud).

„Bazując na realizowanych obecnie projektach, aktywność deweloperów wskazuje na ostrożność. Na koniec 2022 roku w budowie było blisko 107 300 m kw. powierzchni biurowej, z czego 95% ma zostać ukończona w 2023 roku. Zestawiając to z latami przed pandemią, kiedy na etapie realizacji pozostawało około 250 000 – 300 000 m kw., realizowana obecnie powierzchnia jest na poziome blisko trzykrotnie niższym,” – komentuje Monika Sułdecka-Karaś, Partner, Dyrektor Regionalna w Knight Frank.

Projektami w budowie na koniec grudnia 2022 roku były Ocean Office Park B (26 500 m kw., Cavatina Holding) oraz Kreo (23 000 m kw., Ghelamco Poland).

„Od początku 2022 roku w Krakowie widoczny był wzrost liczby zawieranych transakcji, co może wskazywać na powrót popytu do wyników sprzed pandemii. Wolumen transakcji najmu w Krakowie w 2022 roku wyniósł ponad 198 000 m kw. i stanowił 32% powierzchni wynajętej w miastach regionalnych, będąc jednocześnie najwyższym wynikiem wśród rynków regionalnych w Polsce. Odnotowany w ubiegłym roku popyt był wyższy o blisko 27% w porównaniu do 2021 roku, a co więcej osiągnął poziom porównywalny do średniorocznego wolumenu transakcji z ostatnich 5 lat (198 500 m kw.),” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

W strukturze odnotowanych transakcji najmu w 2022 roku dominowały nowe umowy – 69% całkowitego wolumenu (137 000 m kw.), z kolei renegocjacje stanowiły 29%, a ekspansje zalewie 2%.

W związku z relatywnie dużą powierzchnię biurową oddaną do użytku w ostatnim kwartale 2022 roku, współczynnik pustostanów wzrósł o 0,6 pp. w porównaniu do poprzedniego kwartału i na koniec grudnia wyniósł 16%. Z kolei, wysoki popyt odnotowany w całym 2022 roku wpłynął na spadek wskaźniku pustostanów o 0,1 pp. w porównaniu z końcem 2021 roku.

Czynsze wywoławcze w Krakowie na koniec 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie pozostając na relatywnie stabilnym poziomie, zaś w nowych budynkach biurowych odnotowano wzrost stawek. Jednakże utrzymująca się bardzo wysoka dostępność powierzchni biurowej może zachęcać najemców do podejmowania renegocjacji stawek czynszu i pakietów zachęt. Z drugiej strony, wysokie koszty budowy, a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów, zwłaszcza w nowych budynkach. Wciąż zauważalny jest wzrost stawek opłat eksploatacyjnych z uwagi na postępujący wzrost cen usług oraz mediów, które na koniec grudnia 2022 roku kształtowały się w przedziale od 15 do 25 PLN za m kw. miesięcznie.

RPP wychodzi z wprawy w podnoszeniu stóp procentowych

Na piątym kolejny posiedzeniu RPP nie doszło do podwyżki stóp. Ta decyzja była o tyle łatwiejsza, że nie znamy jeszcze odczytu inflacji za styczeń. Jednak ostatnie osłabienie złotego przypomniało o zagrożeniu w sytuacji, gdy nie będziemy walczyć z inflacją w sposób zdecydowany. Wydaje się, że RPP powoli wychodzi z wprawy w podnoszeniu stóp.

Na drugim w tym roku posiedzeniu RPP pozostawiła stopy bez zmian, czyli na poziomie 6,75 proc. To piąte z kolei posiedzenie na którym nie dokonano podwyżki – wcześniej, Rada Polityki Pieniężnej podnosiła stopy aż 11 razy: od poziomu 0,1 do 6,75 proc. Widać, że obecnie Rada powoli porzuca nawyk podnoszenia stóp i trudno by jej było obecnie podjąć kolejną decyzję o podwyżce.

Poziom polskich stóp nadal pozostaje niski w stosunku do inflacji. W grudniuniu inflacja wyniosła 16,6 proc., czyli prawie o 10 pkt. proc powyżej stopy referencyjnej NBP (ta wynosi 6,75 proc.). Nie opublikowano jeszcze danych o inflacji za styczeń, jednak rynek jest pewny, że w styczniu doszło do jej kolejnego skoku. Początek roku to zawsze moment gdy przedsiębiorcy wprowadzają nowe – wyższe ceny. W tym roku dodatkowo doszło także do podniesienia podatku VAT na paliwa i nośniki energii. Prognozy wzrostu inflacji w styczniu kształtują się w szerokim przedziale 17,5 do nawet 20 proc. A taki wzrost mógłby przemawiać za dokonaniem kolejnej podwyżki stóp.

W ostatnim czasie, osłabienia doświadczył też złoty. Jednym z powodów takiego osłabienia jest niewiara rynku w dalsze podwyżki stóp, które mogłyby wzmocnić złotego. Nie dziwi odpływ kapitału m.in. do USA gdzie podstawowa stopa procentowa wynosi 4,5-4,75 proc., podczas gdy w Polsce jest tylko o 2 pp. wyższa.

Wydaje się zatem, że kolejnych podwyżek stóp w Polsce już nie będzie. Jednak gdyby inflacja mocno wzrosła w styczniu i w lutym, to RPP czeka na kolejnym posiedzeniu poważna dyskusja.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Środki z KPO mogą zwiększyć polskie PKB nawet o 1 punkt procentowy

Możliwość wykorzystania przez Polskę środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) niestety wydaje się nadal dosyć niepewna. Pomimo, że podejście polskiego rządu co do relacji z Komisją Europejską już nie jest tak restrykcyjne, jak wcześniej – to wciąż trzeba wypełnić wiele kamieni milowych. Oczywiście głównie chodzi tutaj o zmiany w wymiarze sprawiedliwości. W ramach KPO Polsce przyznano ponad 35 mld euro – jest to równowartość około 150 miliardów złotych, czyli około jedna czwarta rocznego budżetu Polski. Środki te można przeznaczyć na inwestycje związane z zieloną energią, ze zmniejszeniem energochłonności, mobilnością, transformacją cyfrową, jak również na zwiększenie konkurencyjności gospodarki oraz na polepszenie dostępności i jakości systemu ochrony zdrowia. W związku z tym wpływ środków z KPO będzie kluczowy dla wielu sektorów gospodarki.

– Jak na razie widzimy, że przy dosyć optymistycznym założeniu pierwsze środki z KPO powinny wpłynąć do Polski w 2023 roku. Te fundusze mają wspierać wzrost gospodarczy – niestety Polska i Węgry są w tej kwestii opóźnione – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – I z tego powodu już są mniej konkurencyjne w porównaniu z innymi krajami chociażby Europy Środkowo-Wschodniej. Wielu naszych sąsiadów oraz innych krajów europejskich już te środki wykorzystuje, wspierając swoją aktywność gospodarczą. Tymczasem w Polsce zapisano środki z KPO w wielu miejscach budżetu. A więc ich ewentualny brak będzie dla budżetu bardzo dotkliwy. Co więcej, częściowo prowadzone jest już finansowanie niektórych działań za pośrednictwem Polskiego Funduszu Rozwoju. Nasze wyliczenia wskazują, że wpływ środków z KPO na polską gospodarkę mógłby być bliski nawet jednemu punktowi procentowemu PKB – czyli bardzo wysoki. Natomiast bez tych funduszy można spodziewać się pogorszenia koniunktury. Wówczas mielibyśmy dłuższy powrót do ożywienia gospodarczego – analizuje Sielewicz.